Lekcja patriotyzmu w Pinczynie

kociewiacy.pl

pobrania

Lekcja patriotyzmu w Pinczynie

nr 10

ZBLEWO

październik 2009

egzemplarz bezpłatny

W numerze piszemy między innymi o:

• kółku dziennikarskim w bibliotece w Zblewie

• sztuce z filcu i przestrzennych bombkach

• nowym sztandarze szkoły w Pinczynie

• wychowaniu przez sport i Troi Kleszczewo

• naszej młodzieży bez kompleksów


Pod względem podatków gmina Zblewo nadal jest bardziej przyjazna przedsiębiorcom niż

gminy ościennych.

Około 6-procentowy wzrost podatków

16 października na sesji Rady Gminy podnieśliśmy

wysokość niektórych podatków o około

6 procent. Wzrosły podatki od gruntów,

budowli i budynków i środków transportu.

Wzrost był potrzebny, bo my mamy zdecydowanie

niższe stawki niektórych podatków niż

ogłoszone przez Ministra Finansów. Na przykład

w podatku od budynków przeznaczonych

na działalność gospodarczą na 2010 rok podatek

ten na terenie naszej gminy będzie wynosił

16,50 zł za 1 m kw., a stawka ministerialna

wynosi 20,51 zł za 1 m kw. Nasz podatek jest

jednym z najniższych w grupie gmin sąsiadujących

z gminą Zblewo. My mamy 16,50, a gmina

Lubichowo za 2009 r. 17,20, gmina Stara

Kiszewa 18 zł, gmina Starogard – 19,20. Na sesji

padały propozycje radnych, że ma być 16

złotych, a nie 16,50, ale przegłosowano propozycję

wójta. W 2009 roku podatek ten wynosił

15,50 zł za 1 m kw, tak więc ten wzrost o średnio

6 procent nie jest duży. W ogóle podatki

w gminie Zblewo sprzyjają przedsiębiorcom.

Świadczy o tym to, że w 2009 r. jest 30 podmiotów

gospodarczych więcej niż w w roku

Gminna Biblioteka w Zblewie, przed wieczorem.

Podobnie jak w Starogardzie, przychodzą

dziewczyny. Chłopcy w tym wieku

mają widocznie inne zainteresowania.

Spotkanie przebiega według określonego

schematu. Każda z dziewczyn pisze telegram

o sobie. Czas – 10 minut. Potem jedna

siada na wybranym krześle dla VIP-a, naprzeciw

pozostałych, i odbywa się konferencja

prasowa.

2

ubiegłym. Podatek od gruntów przeznaczonych

na działalność gospodarczą będzie wynosił

w 2010 r. 0,76 zł za 1 m kw. wobec 0,72 zł

za 1 m kw. w 2009 r. Te podatki, od nieruchomości,

obojętnie, czy firma jest zarejestrowana

w gminie Zblewo, czy na przykład w

Gdańsku, wpływają do budżetu naszej gminy.

Oba te podatki w 2009 r. to 1,2 mln zł na cały

budżet gminy wynoszący 29 mln zł. Oczywiście

to nie jedyne pieniądze, jakie gmina ma

od przedsiębiorców. Mamy udziały w podatku

dochodowym od osób prawnych – około 200

tys. zł - oraz udziały w podatku dochodowym

od osób fizycznych – w granicach 2,8 mln zł.

W sumie to 4,2 mln zł. Reszta budżetu pochodzi

z subwencji i dotacji państwowej. Wysokość

tej subwencji określa dochód na

mieszkańca naszej gminy. Tu jesteśmy grubo

poniżej średniej, czyli nie odprowadzamy nadwyżki

do budżetu państwa i dlatego otrzymujemy

subwencję. Liczby są takie: dochód

podatkowy na mieszkańca w kraju wynosi

1210,61 zł, a w naszej gminie 814,46 zł. To duża

dysproporcja, ale weźmy pod uwagę, że

- Nazywam się Aleksandra Pałkowska (tu

dziewczyna, jak każda, podaje adres e-mail). -

Mam 18 lat, uczę się w I Liceum Ogólnokształcącym

w Starogardzie Gdańskim. Interesuję

się psychologią i kontaktami między ludźmi.

Tym właśnie chciałabym się zająć w przyszłości;

chciałabym pracować jako psycholog w

więzieniach lub zakładach poprawczych. W

dziennikarstwie chciałbym się zająć pisaniem

opowiadań, reportaży o ludziach i ich problemach,

szczególnie problemach młodzieży. Z racji

tego, że lubię kontakt z ludźmi.

Chciałabym przeprowadzać z nimi wywiady,

mieć kontakt osobiście. Chcę pisać o ich emocjach,

uczuciach, przeżyciach, problemach.

Jak to na konferencji, padają pytania. O to,

czy Aleksandra łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi

(łatwo), dlaczego najważniejszymi problemami

dla niej, które ją interesują, są rozmaite

plagi – narkotyki, alkoholizm...

Aleksandra Plutowska napisała telegram w treści

nieco podobny: - Banalny początek, ale najbardziej

lubię czytać. Lubię słuchać ludzi, bo

wiem, że mogę się od nich dużo nauczyć. Interesują

mnie sprawy aktualne, więc najchętniej

zajęłabym się reportażami. Dla mnie rysunek

też jest formą, która w ciekawy sposób może

wiele wyrazić na różne tematy. Myślę, że opowiadanie,

szerzej - jakiś tekst – powinien

mieć w sobie coś, dzięki czemu czytelnik zapamięta

to i będzie poruszony w tym tekście temat

drążył.

gmina Zblewo nie może się równać z wielkimi,

przemysłowymi miasta, gdzie ten dochód

jest o wiele większy. Są też gminy wiejskie,

które mają dochód podatkowy większy od

średniej krajowej, ale to gminy na przykład o

wybitnych walorach turystycznych, jak te leżące

w pasie nadmorskim.

Skarbnik UG Zblewo Hanna Puttkammer

KURIER ZBLEWSKI. Wydawca: Urząd Gminy Zblewo – Referat ds. Promocji Gminy, Turystyki i Agroturystyki. Tel: (058) 588 43 81 wew. 50 (Elżbieta Glaza).

Redaktor prowadzący Tadeusz Majewski, współpraca Piotr Madanecki, e-mail: biuro@kociewiacy.pl

Skarbnik UG Zblewo Hanna Puttkammer

Ciekawość. Tyle lat różnicy, całkiem inne doświadczenia, bo też i całkiem inne pokolenia.

Kółko dziennikarskie w Bibliotece Gminnej w Zblewie

I ta Aleksandra, co wychodzi z odpowiedzi na

pytania, ma łatwość nawiązywania kontaktów

z ludźmi. Ba, nieraz się zdarza, że ludzie sami

z siebie jej się zwierzają – widać, daje im

to jakąś ulgę. Dokończenie na str. 9 Klaudia z Bytoni: autorka sztuki, aktorka,

reżyserka i menadżerka zespołu teatralnego.


Bardzo mi się podoba taka żywa forma przekazu świadomości patriotycznej...

Miesiąc wspomnień

Okres od wydania ostatniego „Kuriera Zblewskiego”

w naszym kraju, jak i w naszej gminie był przepełniony

między innymi wspomnieniami przemian

w najnowszej historii Ojczyzny, związanymi z 25.

rocznicą powstania NSZZ „Solidarność” oraz z 70.

rocznicą wybuchu II wojny światowej. W naszej gminie

kulminacją patriotycznych obchodów była 40.

rocznica powstania Szkoły Podstawowej w Pinczynie

im. Bohaterów Westerplatte.

Przeprosiny z "NIE"

Uroczystość, wielce patriotyczna, została przepięknie

przygotowana przez młodzież i grono pedagogiczne.

Wspominano nie tylko bohaterów

Westerplatte, ale i bohaterów naszej gminy uczestniczących

w różnych historycznych wydarzeniach i

wielu pomordowanych w okresie II wojny światowej.

Wspominano też czasy budowy Szkoły Podstawowej

w Pinczynie. Uroczystość ta, jak każe

tradycja, rozpoczęła się Mszą św. w kościele, koncelebrowaną

pod przewodnictwem księdza proboszcza

Mieczysława Bizonia. Podczas niej odbyło się uroczyste

zwinięcie historycznego, starego sztandaru i

rozwinięcie i poświęcenie nowego. Bardzo mi się podoba

taka żywa forma przekazu świadomości patriotycznej,

pełna różnego rodzaju zdarzeń o

symbolicznym znaczeniu. Miało to miejsce podczas

Mszy św., podczas przemarszu ulicami z orkiestrą dęta

na czele, w towarzystwie reprezentacji osób ubranych

w mundury wojsk przedwojennych, w szkole.

Te zdarzenia, ślubowania, śpiewy patriotyczne, sale

wspomnień, wystawy historyczne budują świadomość

historyczną, a obecność byłych kierowników

szkoły świadczy o poczuciu ciągłości historycznej.

W Pinczynie nie będzie to ostatnie wielkie wydarzenie

w tym roku. Planujemy w grudniu oddanie do

użytku zmodernizowanego stadionu, wybudowanego

przy nim boiska Orlik, jak również oddanie po

całkowitej termomodernizacji przedszkola w tej miejscowości.

Planuję w ramach zakończenia tych inwestycji

również zrobić podsumowanie całego roku

działalności samorządu i gminy za rok 2009, co stało

się już tradycją. Dwa poprzednie podsumowania

odbyły się w GOK-u w Zblewie.

Jak już jestem przy inwestycjach.... Po przetargach

są inwestycje: budowa chodnika w Semlinie, budowa

kanalizacji Miradowo – Radziejewo – Białachowo

– Pałubinek, dokończenie Zblewa. Realizowana

jest sieć wodociągowo-kanalizacyjna w Pinczynie,

nastąpi rozpoczęcie budowy boiska wielofunkcyjnego

w Kleszczewie, 7 listopada nastąpi otwarcie i uroczyste

poświęcenie przebudowanego budynku

Urzędu Gminy i zmodernizowanego obiektu GOKu.

Jest przygotowana specyfikacja dla realizacji przetargu

pod budowę sali widowiskowo-sportowej, pływalni

i budynków socjalno-komunalnych, jak i sali

sportowej w Bytoni. Przygotowywany jest też przetarg

pod budowę Centrum Sportowo-Rekreacyjnego

w Radziejewie.

Ogólnie prace są realizowane zgodnie z planami.

Jak już wspomniałem w jednym z poprzednich

„KZ”, niektórych boli, że udaje nam się pozyskiwać

środki na te wszystkie inwestycje. Ten ból osób mi

niechętnych skutkuje różnymi publikacjami, m.in.

w „NIE”, gdzie za ich sprawą stałem się negatywnym

bohaterem. Ostatnio „NIE” zamieściło przeprosimy

co do jednego z dotyczących mnie „faktów”.

Kwestia, czy redakcja tego pisma nie powinna przyjrzeć

się bliżej swojemu informatorowi, za którego

musiała przepraszać, oczywiście dotyczy osób reagujących

to pismo. Czekam również na przeprosiny

innych wydawnictw, bo gdzieś jest granica, po

przekroczeniu której nie mogę pozwolić sobie na

brak reakcji z mojej strony.

UROCZYSTOŚCI 7 LISTOPADA

7 listopada 2009 r. w Zblewie odbędą się uroczystości XIII Dni Społecznych Akcji Katolickiej Diecezji

Pelplińskiej połączonych z uroczystym poświęceniem pomieszczeń Urzędu Gminy i GOK-u po

przebudowie i modernizacji.

O godzinie 10 zacznie się uroczysta Msza Św. w kościele parafialnym w Zblewie pod przewodnictwem J.E. Ks.

Biskupa Diecezjalnego Jana Bernarda Szlagi.

O godz. 11.15 – poświęcenie pomieszczeń UG i GOK-u.

Od godz. 11.15 będzie można też oglądać wystawę w salkach katechetycznych „Oddali życie za...”.

O 11.20 – wykłady dla uczestników i gości XIII-tych Dni Społecznych Akcji Katolickiej w Zespole Szkół Publicznych

w Zblewie. Wystąpi zespół Lolek Orkiestra z Zamościa.

3


Gdyby Barbarze Rolińskiej (29) ze Zblewa po ukończyła Technikum Technologii Żywienia ktoś

powiedział, że będzie się zajmowała sztuką, zapewne parsknęłaby śmiechem

Sztuka z filcu i przestrzenne bombki

Po ukończeniu szkoły zaczęła pracować w sklepie

masarskim „Herold” jako sprzedawca. Po

pewnym czasie odeszła z powodu choroby.

Długo trwała rehabilitacja.

W zeszłym roku zaczęła szukać jakiegoś pomysłu

na pracę – ot, taką w domu, żeby dawała

jej satysfakcję. Znalazła dość przypadkowo.

Wpadła na pomysł, by przed Świętami Bożego

Narodzenia każdej osobie z rodziny – około

dwudziestu, sama ma pięciu braci – dać

prezent. I każdemu wręczyła aniołka z masy

solnej. Mężowi – aniołka z piłką, bo Czarek,

były piłkarz, grał w Zawiszy Bydgoszcz.

- Czy miałam w szkole jakieś predyspozycje

plastyczne? Nie – mówi pani Barbara. - Ale

mój dziadek, Pietrzak, był artystą. Rzeźbił, malował,

wypychał zwierzęta... No nie, nie był artystą

zawodowym. Amatorem... Rodzice,

mama góralka, tata ze Zblewa, są fachowcami

w dziedzinie stolarstwa. Ja... można powiedzieć,

że odkryłam w sobie talent plastyczny

w wieku 28 lat.

Bombki przestrzenne z domkami w środku

zachwycają kolorami i precyzją wykonania.

Wyrobów z masy solnej na wystawce w domu

Barbary Rolińskiej nie ma. Są prace o wiele

ciekawsze i z bardziej szlachetnego materiału.

Obrazy na płótnie, puchary, śliczne szklane kule

z domkami w środku, biżuteria i wyroby

z... filcu.

- Wyszukałam w internecie stronę, Kreatywni.com,

na temat prac robionych ręcznie. Zobaczyłam,

że można robić biżuterię, szale i

torby z filcu. Pojechałam do pani, która prowadzi

tę stronę po filc. Okazało się, że organizuje

szkolenia w tym zakresie. Akurat chciałam

namalować obraz dla teścia. Po wizycie u tej

pani i kursach zrobiłam metodą decoupage.

Przyglądam się obrazom. Niby kopie, na przykład

tancerka Degasa. Niby, bo okazuje się, że

część obrazu jest przyklejona – tancerka, detale,

a część namalowana przez panią Barbarę

ręcznie. Ta technika jest na razie w Polsce prawie

w ogóle nieznana. Tu trzeba jeszcze dodać,

że przyklejone fragmenty są ze

specjalnego papieru, sprowadzanego z Włoch

i kiedy patrzy się na obraz, nie widać różnicy

między częścią wklejoną a namalowaną.

- Zrobiłam jeden obraz, potem następne. Jeździłam

też na następne szkolenia i proszę,

mam certyfikat od Kreatywni.com. Certyfikat,

że umiem tworzyć z filcu i papieru. Rozwijałam

się, robiłam codziennie coś po kilka

godzin. Ta twórczość stała się moją pasją, a teraz

staje się moją pracą. Ściągnęłam z Włoch

specjalną książkę, w której piszą i pokazują,

jak to się robi. Z Włoch, bo u nas to dziedziny

nieznane.

Oglądamy wyroby z filcu. Torbę, szal i biżuterię,

filcowe kwiaty. Po chwili kolorowe puchary.

Podobne oraz wyroby z filcu Barbara

Rolińska pokazywała na stoisku podczas powiatowych

dożynek w Lubichowie.

- Tam pokazałam przede wszystkim wyroby z

filcu. To, co mogłam, wyciągnęłam. Szkoda,

że miałam tylko dwa stoliki, bo w pozostałej

części namiotu były stoiska dla pań z nalewkami.

W przyszłym roku kupię namiot i urządzę

sama stoisko typowo na wystawę. Będzie wizytówką

Zblewa.

Pani Barbara na obrazy nie stawia. Jest tego

pełno – kopie, reprodukcje, oryginały, a zainteresowanie

takie sobie. Puchary to co innego.

- Szkło kupuję, a ozdabiam sama. Maluję farbami

akrylowymi. Ale na tej szklanej powierzchni

są też ornamenty przestrzenne, na

przykład wypukłe kwiaty. Formuje się je osobno,

a potem nakleja. Technika? Też nie taka

prosta. I też tego u nas nikt nie robi.

Przechodzimy do najładniejszej części domowej

ekspozycji. Bombki, ale jakieś takie niespotykane,

przestrzenne. Wielkie – o średnicy

16 centymetrów. Z widokiem na to, co w środku.

W każdym misternie wykonany domek,

przy nim maleńkie świerki, na tle namalowanego

za domkiem zimowego pejzażu. Do niektórych

bombek będą stojaki, jeżeli ktoś sobie

zażyczy do postawienia na świąteczny stół.

Bombki - jakby zwieńczenia pucharów.

- Te pomysły i technologia też z Włoch, bo u

nas się tego nie robi. Nie ma w Starogardzie,

w Gdańsku? Może w jakichś sklepach hobbystycznych.

Barbara Rolińska prezentuje ciekawe bombki

przestrzenne.

Ręcznie malowane puchary z przestrzennymi

zdobieniami.

Czy pani Barbara czuje się artystką?

- Czy czuję się artystką... Najważniejsze, że

czuję się spełniona. Że się odnalazłam.

Czy z tego dałoby się wyżyć?

- My się dopiero uczymy doceniać prace ręcznie

robione. Z drugiej strony ciężko się obronić

przed chińszczyzną... Tak, w jakiś sposób

czuję się artystką – pani Barbara na chwilę

wraca do tamtego pytania.

Czy z tego dałoby się wyżyć? - znowu to samo

pytanie.

- Z tych prac ciężko. Chyba że byłoby to połączone

ze szkoleniami. W przyszłym roku chcę

zrobić certyfikat: aranżacje i dekoracje

wnętrz, artystyczne dekorowanie ścian.

No tak, pewnie i te dziedziny są u nas ubogie

w porównaniu z tym, co robią Włosi.

Pani Barbarze życzymy powodzenia w tak delikatnych

zajęciach i w zdobywaniu certyfikatów.

Jeszcze tylko na zakończenie coś, co jest

już dziś czymś normalnym, a mianowicie strona

internetowa: www.pwlibra.com.pl. Proszę

wejść i obejrzeć...

Tadeusz Majewski

5


Nowy sztandar przekazuje nowym językiem ponadczasowe idee

Każdy znajduje w życiu swoje Westerplatte

Pinczyn. Sala gimnastyczna. Biało-czerwono.

Napis: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje

też w życiu swoje Westerplatte” (Jan Paweł

II). Po powitaniu gości jedna z

prowadzących mówi:

- Dzisiejszy dzień to kolejna niecodzienna data,

która zapisze się na kartach historii szkoły

w Pinczynie. I pomimo, że pragniemy oszukać

pędzący czas, to już 40 lat minęło od chwili,

gdy w murach tej szkoły 1 września 1969

roku zabrzmiał pierwszy dzwonek... Niedawno

obchodziliśmy 70. rocznicę pamiętnego

września 1939 roku i wspominaliśmy bohaterską

obronę Westerplatte. Aby pamięć o tych,

którzy zginęli w obronie Ojczyzny nie zaginęła,

40 lat temu szkoła w Pinczynie otrzymała

zaszczytne imię Bohaterów Westerplatte i

sztandar.

- Dziś historia zatacza koło. PSP im. Bohaterów

Westerplatte w Pinczynie otrzyma nowy

sztandar.

Następuje wprowadzenie nowego sztandaru

SP im. Bohaterów Westerplatte oraz PG im.

Ks. S. Hoffmanna. Pojawia się też sztandar II

Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. W rytmie

werbli wchodzą poczty sztandarowe. Hymn.

Jest bardzo patriotycznie.

- Szanowni goście – mówi dyrektor ZKiW w

Pinczynie Iwona Loroch. - W życiu każdego

człowieka (...) momenty wyjątkowe, skłaniające

do refleksji, wspomnień, przemyśleń... Okazje

tego typu nie zdarzają się co dzień, to

wydarzenia niezwykłe, na które czeka się latami

i które równie długo wspomina. (...) Tą wyjątkową

chwilą jest uroczystość 40-lecia

6

Uroczystość rozpoczęła się w kościele, gdzie ksiądz proboszcz Mieczysław Bizoń dokonał

poświęcenia nowego sztandaru.

Symboliczne wbijanie gwoździ.

Publicznej Szkoły Podstawowej imienia Bohaterów

Westerplatte w Pinczynie.

Pani dyrektor wita m.in. parlamentarzystów, dyrektorów

Delegatury KO w Tczewie oraz w Kościerzynie

– panią Halinę Uchman oraz pana

Stanisława Sumowskiego, naczelnika Wydziału

Oświaty w Starostwie powiatu Marka Gabriela,

„a w szczególności byłego kierownika

tej szkoły Mieczysława Narlocha i byłą dyrektor

panią Gertrudę Stanowską”. Lista gości

jest długa.

- Minęło już 40 lat, kiedy mieszkańcy Pinczyna

otrzymali upragniony budynek nowej szkoły,

na który z utęsknieniem czekali od lat.

1 września 1969 roku uczniowie rozpoczęli nowy

rok szkolny w nowej szkole, w tamtych czasach

na wskroś nowoczesnej. Dla uczczenia

30. rocznicy wybuchu II wojny światowej szkole

nadano zaszczytne imię Bohaterów Westerplatte

oraz przekazano sztandar. W tym roku

obchodzimy równie ważną rocznicę, zarówno

dla całego narodu polskiego, jak i naszej szkoły.

Mija bowiem 70 lat od bohaterskiej obrony

Westerplatte, gdzie polscy żołnierze z ogromnym

poświęceniem bronili naszej ojczyzny.

W tym czasie równie tragiczne wydarzenia objęły

cały kraj – stały się one symbolem martyrologii

narodu polskiego. Dziś, gdy przeżycia

owych dni grozy zacierają się w pamięci starszego

pokolenia, a powojenne pokolenia nie

znają ich wcale, jakże ważne są słowa Leona

Pasternaka: Wznosząc świat sprawiedliwy, /

Świat ocalony z zagłady, / Zapamiętamy na zawsze:

/ - że po to zginęli tamci / Abyśmy my

mogli żyć.” Uczniowie naszej szkoły na przełomie

wielu dziesięcioleci mieli to zobowiązanie

zawsze w pamięci. Również wówczas,

kiedy Westerplatte odwiedził nasz wielki rodak

Jan Paweł II. Wtedy do zgromadzonej

tam młodzieży zwrócił się ze słowami: „Każdy

z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w

życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar

zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakiś

obowiązek, powinność, od której nie można

się uchylić”. Słowa te były bardzo bliskie sercu

i zapadły głęboko w pamięć uczniom naszej

szkoły, którzy w ten sam sposób

pojmowali zobowiązanie wobec swojego patrona

– Bohaterów Westerplatte. Dziś Westerplatte

dla naszych uczniów to również

obowiązek - obowiązek sumiennej i systematycznej

nauki, to obowiązek własnego, świadomego

rozwoju, to wręcz nakaz

niezmarnowania swojego talentu. Podczas dzisiejszych

jubileuszowych uroczystości nastąpi

symboliczne przyjęcie do szkolnej społeczności

– najmłodszego rocznika uczniów. Będzie

to dla nich wyjątkowe przeżycie, bo przypadnie

im historyczny zaszczyt ślubowania na nowy

sztandar, który zostanie przekazany

szkole. Sztandar będzie na nowo umacniał nas

w naszych dążeniach do wybranych ideałów i

celów. Będzie symbolem wartości, które są

najważniejsze w życiu każdego Polaka. (...)

Następuje uroczysty akt przekazania nowego

sztandaru Publicznej Szkole Podstawowej. Poprzedni

„niestety nadgryzł już ząb czasu”. Ale

tak jak 40 lat temu i także uczniowie tej szkoły

będą się kierowali w życiu wartościami

przyświecającymi patronom - wytrwałością,

oddaniem, honorem… Nowy sztandar przekazuje

nowym językiem owe ponadczasowe

idee. Po chwili pragnienie wierności tym przesłaniom

uczniowie podkreślają w swoim ślubowaniu.

Wicedyrektor prezentuje nowy sztandar. Fundator

- chorąży pochyla i prezentuje sztandar.


Uczniowie składają ślubowanie na nowy sztandar.

- Na czerwonym awersie nowego sztandaru

szkoły podstawowej widnieje srebrny orzeł w

złotej koronie. Dookoła orła złotymi nićmi wyszyty

został napis: PUBLICZNA SZKOŁA

PODSTAWOWA IM. BOHATERÓW WE-

STERPLATTE W PINCZYNIE. Rewers ma

kolor biały. Na tym tle umieszczone zostało logo

naszej szkoły, przedstawiające granatową

tarczę szkolną ze srebrnym wizerunkiem chabra

symbolicznie nawiązującym do regionu,

w którym mieszkamy i napisem: SZKOŁA

PINCZYN. Dookoła niego znajduje się napis:

WSZYSTKO DLA CIEBIE OJCZYZNO wyszyty

złotymi nićmi. Po prawej i lewej stronie

symbolu szkoły został wyszyty motyw haftu

kociewskiego, który identyfikuje społeczność

szkolną z Małą Ojczyzną, w której jest zakorzeniona.

Po tym kolejne zdarzenia. Odczytanie Aktu

Ufundowania Sztandaru i przekazanie go dyr.

I. Loroch, przekazanie sztandaru uczniom

klas VI z chorążym Krzysztofem Szarafinem

w asyście Karoliny Cesarz i Eweliny Glaza,

złożenie na sztandar ślubowania uczniów klas

Szkoły Podstawowej, ceremonia symbolicznego

wbicia gwoździ przez gości honorowych i

fundatorów na symbolicznej tablicy, ślubowanie

uczniów klas I, pasowanie ich na ucznia

piórem.

- Uczniowie nowo przyjęci w poczet społeczności

szkolnej, zgodnie z wieloletnią tradycją, dokonali

wraz z wychowawczyniami i rodzicami

symbolicznego zasadzenia jubileuszowych

drzewek na terenie szkoły przed obecnie trwającą

uroczystością.

Po tym - program artystyczny nawiązujący do

patrona szkoły - Bohaterów Westerplatte. W

jednej z jego części - odczytanie apelu poległych

Westerplatczyków oraz męczenników

Pinczyna, którzy zginęli w Lesie Szpęgawskim

w czasie II wojny światowej (tu hołd złożono

zamordowanym: proboszczowi parafii w

Pinczynie, posłowi ostatniej kadencji na Sejm

RP księdzu Stanisławowi Hoffmannowi, ks, Janowi

Rogalskiemu, kierownikowi szkoły Pawłowi

Piekarskiemu i nauczycielowi

Franciszkowi Wyżlicowi, którzy oddali swe życie

za ojczyznę w Lesie Szpęgawskim w 1939

r.)

Święto szkoły jest dobrą sposobnością, by zauważyć

tych, którzy w czasach współczesnych

Pracownicy szkoły w tym dniu otrzymali Nagrody Dyrektora.

działają dla dobra tej szkoły i jej uczniów. Panią

Dyrektor wręcza Nagrody Dyrektora z okazji

Dnia Edukacji Narodowej nauczycielom:

Barbarze Fierka, Becie Galikowskiej, Renacie

Jodko, Małgorzacie Loroch, Grażynie Pellowskiej,

Angelice Prabuckiej, Justynie Szarkowskiej,

Marii Wąsik, Annie Wiśniewskiej;

pracownikom administracji i obsługi: Wiesławie

Bednarskiej, Jolancie Dróżkowskiej, Lucynie

Gila, Jadwidze Rezmer.

Po tym wszystkim odbywa się POKAZ SLAJ-

DÓW 40/40 PRZEDSTAWIAJĄCYCH 40

NAJWAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ Z HI-

STORII SZKOŁY NA JUBILEUSZ 40-LE-

CIA JEJ ISTNIENIA

Uczennica Dominika Wołoszyn mówi: - Bez

kadry nauczycielskiej, pracowników administracji

i obsługi, no i przede wszystkim

uczniów i ich rodziców, nie mogłaby istnieć

szkoła… A nasza istnieje już… 40 lat! No i,

jak widać, trzyma się świetnie. Ile pokoleń

młodych ludzi opuściło jej mury, ile kronik

szkolnych zostało zapisanych przez ten szmat

czasu… Zmieniały się ustroje polityczne,

zmieniali się ludzie, a ona dziarska i elegancka

jak zawsze. I zawsze czeka na nas wesoła i

kolorowa. Nasza szkoła -nasz drugi dom…

Chciałoby się jej zaśpiewać: „Czterdzieści lat

minęło…” Dlatego też zaprezentujemy 40 wybranych

wydarzeń z historii szkoły w Pinczynie

na jej 40. urodziny.... Jako

przedstawicielka uczniów tej szkoły życzę Szanownej

Jubilatce kolejnych lat pełnych gwaru

uczniowskiego, nowych wydarzeń, dalszej rozbudowy

i uznania.

Tadeusz Majewski

Szerzej o imprezie na stronie www.zblewo.pl

7


Głos młodych

Jestem ze Zblewa, nie mam kompleksów wobec tych z STG

Od 3 lat uczę się w Starogardzie i tyle też

czasu trwa mój „spór” z kolegą z ławki. Od

samego początku na wesoło docina mi, że jestem

ze Zblewa, podkreślając przy tym, że

on mieszka w mieście. Twierdzi, że na wsi

jest nudno i nie ma co robić, że nie mamy w

Zblewie nic, czym moglibyśmy się pochwalić.

Zawsze zazdrościłam młodzieży z miasta,

że mają tyle perspektyw do ciekawego

spędzania czasu, rozwijania zainteresowań

itp. Ale czy na wsi naprawdę jest tak źle?

Dlatego gdy pośpiesznie szukałam tematu

na pierwszy artykuł, ten problem nasunął

mi się od razu. Przeprowadziłam rozmowę

z kilkoma przedstawicielami zblewskiej młodzieży,

którzy uczą się w mieście, aby poznać

ich zdanie na ten temat.

Na pierwszą rozmowę schodzę do mojego

garażu. Mój młodszy brat i jego przyjaciel

co wieczór spotykają się, aby poćwiczyć. We

wrześniu tego roku oboje zaczęli przygodę z

miastem, zaczynając tam naukę. Długo rozmawiamy

o ich licznych zainteresowaniach. Dawid

na przykład lubi sport i programy

przyrodnicze. Patryk motoryzacje. Oboje kochają

muzykę i wszystko co związane z internetem

i grami komputerowymi. Na moje

pytanie, czy mieszkając w Zblewie mogą rozwijać

swoje zainteresowania, obaj zgodnie i kategorycznie

odpowiadają, że nie. Twierdzą, że

na miejscu nie ma nic, co mogłoby ich zainteresować

na dłużej, nie ma żadnych kółek, dodatkowych

zajęć, a nawet, jeśli są, to nikt ich

dostatecznie dobrze nie reklamuje.

JA: Więc co chcieli byście zmienić, aby żyło

wam się w Zblewie lepiej?

DAWID: Nic.

PATRYK: Nie mam żadnych większych zastrzeżeń…

Świetnie, pomyślałam. Mogłam porozmawiać

z kimś, kto ma większą wyobraźnie. Spodziewałam

się raczej litanii, rzeczy do zmieniania,

stosu pomysłów na jakieś nowe przedsięwzięcia.

JA: Jak to nic? Wszystko jest w porządku?

Nie macie żadnych zastrzeżeń?

PATRYK: No… może policja częściej mogłaby

się interesować tym, co się na wiosce dzieje.

Ręce mi opadły, on chyba sobie ze mnie żartuje.

Właśnie załamał się mój stereotyp młodych

gniewnych, braku szacunku do policji i

systemu. Moja mina mówiła sama za siebie.

PATRYK: Przecież tam czasami strach

przejść wieczorem, nigdy nie wiesz, co strzeli

do głowy takiemu kolesiowi pod wpływem.

JA: No właśnie! A gdyby tak znaleźć im jakieś

zajęcie? Może czegoś oczekują, można

by to jakoś zmienić.

DAWID: Ola, pomyśl sama, czego ci tu jeszcze

brakuje...

JA: Swoją drogą to… niczego, czasami jest tu

po prostu tak… monotonnie. A siłownia! Nie

chcielibyście, żeby w Zblewie była siłownia?

Przecież lubicie ćwiczyć.

PATRYK: (śmiech)

Młodzi z gminy Zblewo nie mają kompleksów

wobec Starogardu, a Aleksandra Pałkowska

bez komplesów rozprawiła się z tematem.

DAWID: Po co? Rozejrzyj się, mamy tu

wszystko, czego potrzebujemy, zrobiliśmy to

sami. Reszta chłopaków zainteresowanych kulturystyką

zrobiła to samo już dawno. Radzimy

sobie sami.

JA: A galeria handlowa? Kino? Dyskoteka?...

Może jakiś bar?

PATRYK: Oczywiście i aqua park…może jeszcze

cyrk chciałabyś?

DAWID: Bar mamy i to całkiem fajny, a pizza

też pierwsza klasa. Z miasta tu na taką przyjeżdżają.

PATRYK: Dyskoteki? Co ty chcesz ze Zblewa

za melinę zrobić? Tu ma być spokój, nie chcę,

żeby jacyś goście z okolicznych wiosek robili

mi awantury po nocach na ulicy.

DAWID: A galerie masz w Starogardzie, co

chwilę otwierają coś nowego.

JA: Ale to jest tam! A co ze Zblewem? Co z

jego rozwojem?

DAWID: Masz sklepy spożywcze, małe sklepy

z ciuchami, drogerie, sklepy meblowe, nawet

duży Polo Market. Sama wiesz, jaka to

jest przyjemność wyjechać do miasta na zakupy.

To nie byłaby ta sama frajda, gdyby

wszystko było na miejscu. To nie było by to

samo Zblewo…

JA: I nie chcielibyście mieszkać w mieście?

PATRYK: A co takiego mają oni, czego ja

mieć bym nie mógł? Przecież do kina mogę

jechać w każdej chwili.

JA: Nie czujesz się gorszy dlatego, że mieszkasz

na wsi?

PATRYK: A ty się tak czujesz? Ja nie. To, że

mieszkam na wsi, nie znaczy, że jestem gorszym

człowiekiem. To staroświeckie myślenie.

Nie jestem wieśniakiem, mogę tyle samo,

co moi rówieśnicy z miasta.

Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z

chłopakami przebiegnie w taki sposób. Dlatego

idąc na kolejne spotkanie byłam bardzo ciekawa,

jaki obrót spraw przyniesie następna

rozmowa.

Karolina ma 18 lat, w maju czeka ją matura.

Od października następnego roku zamieni Starogard

na Gdańsk.

JA: Cieszy cię perspektywa zamieszkania w

wielkim mieście?

KAROLINA: Tak! Jestem bardzo podekscytowana.

Intryguje mnie nocne życie w mieście,

poznawanie nowych ludzi, kompletnie inny

tryb życia niż na wsi. Ta bliskość wszystkich

wydarzeń kulturowych, z każdej strony jakieś

nowe informacje o koncertach, imprezach,

zjazdach itp.

JA: Więc wolałabyś wychowywać się w mieście?

KAROLINA: O nieee, tego nie powiedziałam.

Bardzo się cieszę, że moje dzieciństwo spędziłam

właśnie tutaj. Myślę, że wychowując się

w mieście, byłabym zupełnie inną osobą. Chyba

nie umiałabym docenić zalet płynących z

mieszkania na wsi.

JA: Zalet? Co dla ciebie jest zaletą mieszkania

na wsi?

KAROLINA: Bliskość natury. To, że mam

gdzie wyjść na spacer, latem pójść nad jezioro.

Brakowałoby mi naszych lasów, łąk i tego

swojskiego życia w grupie. Gdzie znajdziesz

takich ludzi jak tu? (śmiech)

JA: Ale cieszysz się, że stąd wyjedziesz, że

się wyrwiesz z tego monotonnego życia?

KAROLINA: Nie traktuję tego jak ucieczki,

8


nie mam potrzeby wyrywać się stąd. Chcę najzwyczajniej

w świecie poznać coś nowego, zawsze

ciągnęło mnie do nowych doświadczeń.

Będę tu wracać co weekend i w każdej wolnej

chwili, żeby odpocząć od tej miejskiej gonitwy

i zgiełku.

JA: Wiążesz ze Zblewem swoją przyszłość?

KAROLINA: Nie zrobię tu kariery w moim zawodzie.

Ale Zblewo to idealne miejsce na spędzenie

dzieciństwa i zestarzenie się. Jak

założę rodzinę, chciałabym tu chyba zamieszkać

na stałe, wypatrzyłam sobie nawet ładną

działkę pod lasem (śmiech). Podoba mi się unikalny

klimat tego małego miasteczka…

Wnioski wypływające z obu rozmów są bardzo

proste. To, kim się stajemy, jacy jesteśmy,

ile znaczymy w globalnym rozrachunku, czy

ile wnosimy do życia innych, nie zależy od tego,

gdzie mieszkamy. To, że wychowujemy

się w Zblewie, niczego nam nie ujmuje. Powinniśmy

być dumni z siebie i naszej młodzieży,

że mimo nikłych rozrywek potrafimy sobie

znaleźć w Zblewie zajęcie. Chłopcy zainteresowani

kulturystyką robią sobie ławki do ćwiczeń.

Osoby zainteresowane fotografią i

pozowaniem do zdjęć po prostu je robią, kształcą

swoje umiejętności na własną rękę. Dziewczyny,

które kochają taniec, zakładają lokalne

zespoły. Miłośnicy teatru piszą scenariusze i

wystawiają sztuki dla lokalnego odbiorcy. Nie

musimy mieszkać w mieście, żeby coś osiągnąć.

Jesteśmy na tyle kreatywni, ambitni i

pełni zapału, żeby poradzić sobie sami. Możemy

być z siebie dumni, bo w końcu co to za

problem znaleźć sobie zajęcie w mieście. A

my co weekend dokonujemy małego cudu,

wymyślając sobie kolejne, nowe zajęcia, nawet

gdy centrum wsi świeci pustkami. Nasza

wyobraźnia jest nie do wyczerpania. I tak trzymać!

Aleksandra Pałkowska

Ciekawość. Tyle lat różnicy, całkiem inne doświadczenia, bo też i całkiem inne pokolenia.

Kółko dziennikarskie w Bibliotece Gminnej w Zblewie

Dokończenie ze str. 2

- Jestem uczennicą I LO o profilu biologicznochemicznym

– rozsypuje swój worek zainteresowań

Klaudia Ciesielska. - W przyszłości

chcę zostać stomatologiem. Interesuję się teatrem

i fotografią. Bardzo lubię poezję i muzykę

klasyczną. Sama piszę wiersze i

opowiadania. Na kółku dziennikarskim chciałabym

rozwinąć swoje umiejętności literackie i

fotograficzne.

Tu konferencja trwa dłużej, tym bardziej, że

Klaudia barwnie rozszerza punkty telegramu.

Mieszka w Bytoni. Okazuje się, że jeszcze niedawno

zorganizowała trupę teatralną, napisała

scenariusz, wystawiła sztukę, grała w niej.

Występ w Zblewie wzbudził aplauz. W Starogardzkim

Centrum Kultury niestety było już

gorzej, nie zakwalifikował się do wyższego etapu

przeglądu... Ale i tak – godne podziwu. Założyć

i prowadzić zespół teatralny wymaga

przecież niesamowitych zdolności organizacyjnych

i – powiedzmy – przywódczych. I te

Aleksandra Plutowska ma napisać tekst o

wolontariacie. Tym się między innymi zajmuje.

Najmłodsza w tym gronie Elżbieta Skwierawska zaskakuje mnogością zainteresowań.

wszystkie humanistyczne zainteresowania. To

pytanie musiało paść: - Ale dlaczego stomatologia?

Aktorstwo, to tak, coś związanego z teatrem

lub literaturą. Stomatologia jest

przecież od tego bardzo daleko. Odpowiedź

jest prosta i każdy ją zna – czy humanistyka

da jako taki komfort życia? Ale tego Klaudia

nie mówi.

Najmłodsza w tym gronie Elżbieta Skwierawska

gamą zainteresować nie ustępuje Klaudii:

- Jestem uczennicą szkoły gimnazjalnej w Zblewie.

Mieszkam również w Zblewie. Interesuję

się muzyką, tańcem, fotografią. Uczęszczam

na różne kółka poza lekcjami, na których uczę

się czegoś nowego lub pogłębiam moją wiedzę.

Moje plany na przyszłość wiążę z kosmetologią,

lecz w wolnych chwilach, gdzieś w

zaciszu, chciałabym kontynuować pisanie wierszy,

co sprawia mi przyjemność.

Padają pytania. Między innymi, jakie z tych

zainteresować jest dla niej najważniejsze. Taniec.

Czy umiałaby opisać taniec? Hmm...

Ciężko.

Na koniec giełda tematów. Co by tu napisać?

Ból kolegiów redakcyjnych. Dwie Aleksandry

chcą pisać o problemach społecznych, ale

nagle pokazuje się trudność: mamy pisać o

konkretnych osobach ze Zblewa, gminy Zblewo.

Czy ci bohaterowie wyznań się otworzą

na tyle, żeby nadawało się to zapisania? Czy

w ogóle się otworzą? Klaudia obiecuje napisać

o tym, jak zorganizowała teatr, Elżbieta

ma zbadać zainteresowania uczniów w gimnazjum,

do którego chodzi. Kolegium zamknięte.

Czekamy na rezultaty.

Tadeusz Majewski

9


Kto jest kim. Maciej Kubik o sobie, wychowaniu poprzez sport i Troi Kleszczewo

„Zapalać może ten, co sam płonie”

Jestem Kociewiakiem,

do 21. roku życia mieszkałem w Rywałdzie,

skąd wyprowadziłem się do Pinczyna. Tu ożeniłem

się i zamieszkałem.

Jestem absolwentem oliwskiej Akademii Wychowania

i Sportu o specjalności wychowanie

fizyczne – kierunek nauczycielski. Posiadam

uprawnienia instruktora piłki nożnej. Od wczesnych

lat młodzieńczych uprawiałem piłkę nożną.

Reprezentowałem szkolę na różnych

zawodach i konkursach sportowych, poczynając

od piłki ręcznej, biegów przełajowych, na

piłce nożnej i tenisie kończąc.

Trenowałem i grałem

w Koronie Rywałd. I tam nabierałem piłkarskich

szlifów. Moimi mentorami byli trenerzy

i zawodnicy, z którymi współpracowałem,

między innymi p .Zenon Kroplewski, Janusz

Kępkowski, Zdzisław Stanek, Jarosław Błażej,

Zdzisław i Janusz Grzona, Jarosław Banaś.

Później drogę trenera ukazał mi p.

Dariusz Bedla, który jest niedoścignionym

wzorem oraz skarbnicą wiedzy.

Sport interesuje mnie w całej swej okazałości,

bowiem w moim zawodzie jest to niezwykle

ważne i potrzebne. Jeżdżę na nartach, pływam,

miałem przygodę na desce z żaglem, jeśli

mam okazję, gram w tenisa stołowego.

Lubię biegać. Oprócz tego jestem czynnym trenerem

– gram w seniorskiej drużynie Troja

Kleszczewo. Interesuje mnie każda wzmianka

na temat sportu, życia sportowców itp.

Swoim przykładem, zdrowym stylem życia -

bez nałogów staram się zainteresować dzisiejszą

młodzież. Ukazać im prawdziwe piękno

sportu – rywalizacji w duchu fair play. Rywalizacji

bez nałogów, używek oraz poszanowania

siebie i przeciwnika. Bowiem „zapalać może

ten co sam płonie”.

Uczę

w Zespole Szkół Publicznych w Kleszczewie

od 1998 roku. Nie jest to praca ani łatwa, ani

lekka . Kto pracował w szkole, wie, o czym

mówię. Ale ja tę pracę sam wybrałem i pokochałem.

Uważam, że dzisiejsza młodzież nie odbiega

psychomotorycznie od tej z mojej młodości.

Potrzeba po porostu jakiegoś impulsu – u

mnie to była piłka nożna, którą uprawiali

wszyscy moi koledzy i znajomi. Oprócz tego

zawsze w szkole stały stoły tenisowe i mogliśmy

się wyszaleć. Dzisiaj dzieci i młodzież,

którą atakuje wszechobecny internet, ma trudniej.

Bo jak wytłumaczyć dziecku, że pot i

zmęczenie to najlepsza droga do doskonałości?

Do tego by być mistrzem? Przecież w domu

na krześle jest o wiele łatwiej i

przyjemniej…

Jednakże przy pomocy rodziców udało mi się

zorganizować i utworzyć drużynę młodzieżowa,

którą prowadzę już od kilku lat. Reprezentuje

swoją szkołę, gminę, powiat na

szczeblu wojewódzkim, grając pod egidą Pomorskiego

Związku Piłki Nożnej w Gdańsku.

Trzon drużyny stanowią uczniowie Szkoły

Podstawowej z Kleszczewa oraz ze Zblewa.

Dzięki pomocy i zaangażowaniu rodziców –

dowóz dzieci na treningi – taka drużyna ma rację

bytu. Bo one chcą trenować, biegać grać. I

to jest najważniejsze.

W swojej pracy zawodowej odnoszę wiele sukcesów.

Z moimi podopiecznymi często jeżdżę

na finały powiatowe oraz wojewódzkie. Tylko

w tym roku szkolnym moi uczniowie byli na:

- Powiatowych Biegach Przełajowych w Skórczu,

- zdobyli II miejsce w powiatowym turnieju

halowej piłki nożnej szkół wiejskich,

- dostali się na półfinały wojewódzkie w unihokeju,

pokonując na swej drodze szkoły z powiatu

starogardzkiego,

Jak na trenera piłki nożnej Maciej Kubik podczas turnieju w Kleszczewie zachowuje się bardzo

spokojnie. Może ma stuprocentową pewność, że jego podopieczni wygrają.

Na terenie gminy Zblewo

króluje piłka nożna. Dość powiedzieć, że w

naszej gminie istnieje 6 drużyn seniorskich:

- „B” klasa: Meteor Pinczyn, Orzeł Radziejewo,

LZS Bytonia,

- „A” klasa: Sławek Borzechowo, Sokół Zblewo

oraz

- rodzynek Liga okręgowa: Troja Kleszczewo.

Tyle drużyn w jednej gminie to ewenement na

skalę całego województwa. Oprócz tego funkcjonują

drużyny młodzieżowe: dwie w Kleszczewie,

po jednej w Pinczynie oraz

Borzechowie. Wydaje mi się, że to żaden fenomen.

Po prostu w każdej miejscowości jest stadion

sportowy... może to za mocne słowo -

boisko i tam właśnie dzieci i młodzież spędzają

dużo czasu. Rodzice też tak spędzają swój

własny czas wolny i przekazują dalej swoje

hobby.

Trzeba też powiedzieć o Orliku, który funkcjonuje

w Zblewie, a niedługo będzie zbudowany

(do końca października) w Pinczynie. Dzięki

zajęciom na Orliku wszyscy mieszkańcy Gmi-

10


ny Zblewo mają możliwość grania, trenowania

przez cały rok. Ogromna tu zasługa włodarzy

gminy z wójtem Trawickim na czele.

Zajęcia odbywają się już od godziny 15, a kończą

się o godzinie 21. Po kilku latach – sądzę

- zaowocuje to tym, że będziemy mieli najbardziej

usportowioną gminę w całym powiecie,

a może województwie.

Oprócz piłki nożnej w Pinczynie, Borzechowie

i Zblewie lubią pograć w siatkówkę. To

wszystko dla mężczyzn.

A dla kobiet? Przede wszystkim aerobik prowadzony

przez moją małżonkę Alicję Kubik w

Pinczynie i Borzechowie oraz p. Ewę Osowską,

która prowadzi zajęcia dla kobiet po 30-

tce w Zblewie.

Grom Troja Kleszczewo

od 10 lat gra na szczeblu wojewódzkim w klasie

okręgowej. Jest to zasługa przede wszystkim

samych piłkarzy, kierownictwa (byłego i

obecnego) oraz dobrej współpracy z Gminą

Zblewo. Do tego dochodzą starania sołtysa

wsi i samych mieszkańców, którzy pomagają

drużynie.

Jednakże największy udział w istnieniu i funkcjonowaniu

klubu mieli i mają panowie:

Krzysztof Jankowski, Dariusz Brzoza, Sławomir

Wesołowski oraz Ireneusz Liebrecht. Źródła

sukcesu upatrywać trzeba w

zaangażowaniu tych właśnie ludzi. Nie wydaje

mi się, że kleszczewiacy mają lepsze predyspozycje

do gier zespołowych. W Kaliskach

czy też w Zblewie również pracują z młodzieżą,

jest lepsza baza sportowa i infrastruktura,

a mimo to nie mogą pochwalić się takim osiągnięciem.

Niestety sukces ten nie byłby możliwy bez

wsparcia sponsorów. Na początku współpracował

z klubem p. Dariusz Brzoza, bez którego

pomocy nie udałoby się zbudować szatni dla

sportowców. Od kilku lat pomaga nam organizacyjnie

i finansowo p. Mieczysław Rosani –

właściciel lokalu TROJA. Bez wsparcia tych

właśnie ludzi klub miałby kłopoty z utrzymaniem

się w lidze.

W mojej drużynie na dzień dzisiejszy występują:

ośmioro wychowanków: Wesołowscy Michał

(19), Dawid (18) i Sławomir (37), Liebrecht

Ireneusz (37), Wołoszyk Andrzej, (20) Brajsa

Piotr (20), Makurat Arkadiusz (24), Bielang

Wiesław (23), Szarmach Piotr (17);

zawodnicy spoza Kleszczewa: Zając Arkadiusz

(34), Stanek Mateusz (20), Bączkowski

Zbigniew (29), Kleinschmidt Paweł (23), Jabłonka

Piotr (27), Wilczewski Jacek (36).

Uważam, że opierając zespół na samych mieszkańcach

gminy nie zbuduje się zespołu mogącego

włączyć się do walki na arenie

wojewódzkiej, bowiem mamy za rywali zespoły

z takich miast i miejscowości jak: Chojnice,

Prabuty, Pelplin, Kwidzyn, Czersk,

Tczew, Stare Pole, Lipusz, gdzie są o wiele

A tu trener Maciej Kubik ze swoją zwycięską drużyną.

większe skupiska ludzi uprawiających tę dyscyplinę

sportu. Uważam również, że zespół Troja

Kleszczewo jak na tak małą miejscowość

jest reprezentowany dość licznie przez swoich

wychowanków.

Budżet klubu opiera się przede wszystkim o

pieniądze od sponsorów oraz z Gminnego

Zrzeszenia LZS W Zblewie. Młodzież grająca

w klubach jest zabezpieczona wyłącznie z pieniędzy

Gminnego Zrzeszenia LZS.

Pomysł, aby utworzyć jedną silną drużynę – reprezentację

gminy uważam za słuszny. Aczkolwiek

wszelkie animozje oraz jakieś dawne

urazy i niechęć do współpracy między poszczególnymi

miejscowościami jest tak silna, że ten

pomysł spali na panewce. Powiem tylko, że w

drużynie Troi nie występuje żaden inny mieszkaniec

innej miejscowości gminy oprócz

mnie. A chętnie bym widział w drużynie kilku

graczy ze Zblewa, Pinczyna czy też Borzechowa.

Uważam również, że wyróżniający się zawodnicy

powinni reprezentować kluby IV, III i II ligi.

Tak czynią w Kaliskach, gdzie zdolni,

młodzi gracze trafiają do klubów z wyższych

lig.

Obecnie trenujemy

dwa razy w tygodniu, ale przed sezonem i na

początku trenowaliśmy trzy razy. Wszyscy

moi piłkarze traktują grę jak hobby i w pełni

się poświęcają. Cierpią na tym rodziny, krewni

i przyjaciele, gdyż sezon przygotowawczy

zaczyna się już styczniu - co weekend mecz

aż do sezonu. W sezonie gramy również co tydzień

do połowy czerwca. Później dwutygodniowa

przerwa i zaś od nowa…. Ale

kochamy ten sport, a rodziny ten fakt muszą

zaakceptować. Dlatego z mojej strony ogromne

podziękowania dla wszystkich żon, matek,

dzieci za cierpliwość, troskę i siłę ducha.

Marzy mi się praca z samymi zapaleńcami,

którzy grę z piłką traktują nie jak zło konieczne,

ale jak przygodę. Jak szkołę charakterów.

Jeśli tacy się znajdą – a wierzę że tacy są – to

o końcowy sukces jestem spokojny. Bo piłka

to nie tylko gra. To sztuka życia.

Jeśli w przerwie zimowej wzmocnimy zespół

kilkoma graczami, którzy pociągną zespół, to

myślę, że włączymy się w walkę o awans do

IV ligi.

Na boisku w Kleszczewie nie ma już kamery

(kilka lat temu mecze nagrywał p. Dariusz

Brzoza) ani grilla. Ale są nadal wspaniali kibice,

dla których gramy.

Opracował Tadeusz Majewski

11


Ze sportu

W hali sportowej 15.10.2009 r. w

Kleszczewie odbyły się gminne

zawody w piłce halowej szkół

podstawowych. Podajemy wyniki

i składy.

Gminne zawody w piłce nożnej

w Kleszczewie

PSP Kleszczewo

WYNIKI

Wołoszyk Sylwester

Jaskulski Szymon

Litkowski Remigiusz

Litkowski Radosław

Bielang Seweryn

Rekowski Patryk

Szatkowski Łukasz

10 pkt I miejsce

Gminne

zawody w piłce nożnej w Kleszczewie

PSP Bytonia 9 pkt

II miejsce

Kriger Karol

Ozimek Szymon

Sobczak Tomasz

Wirkus Bartosz

Pienschke Daniel

Pienschke Sebastian

Plata Patryk

Trocha Dawid

PSP Zblewo 6 pkt

III miejsce

Dorawa Patryk

Kukla Damian

Puttkammer Kajetan

Różański Szymon

Kamysz Jakub

Barczyński Sebastian

Kłotkowski Patryk

Szarafin Jacek

Bąkowski Patryk

Dolny Sebastian

PSP Borzechowo 4 pkt

IV miejsce

Krefta Oskar

Lampkowski Kamil

Maciejewski Paweł

Ossowski Jarosław

Prabucki Bartosz

Tworek Mateusz

Wierzba Dawid

Kmieć Jacek

PSP Pinczyn 0 pkt V miejsce

Jędernalik Mariusz

Bieliński Piotr

Wojciechowski Zachariasz

Wacholc Kamil

Machalewski Marcin

Fabich Marek

Makowski Mateusz

Pozorski Piotr

Prokopowicz Daniel

12

More magazines by this user
Similar magazines