02.05.2013 Views

GROT 4/2013

Radzyński magazyn społeczno-kulturalny GROT

Radzyński magazyn społeczno-kulturalny GROT

SHOW MORE
SHOW LESS

You also want an ePaper? Increase the reach of your titles

YUMPU automatically turns print PDFs into web optimized ePapers that Google loves.

fot. Piotr Matysiak

ISSN 1428-3506 index 343390


WARSZTATY GITAROWE

morsko

2 - 3 M A J A

POPROWADZĄ

JACEK POLAK I GRZEGORZ POLAK

KONCERTY

KARNET NA OBA KONCERTY 30 ZŁ

2 M A J A michał MvsiATowicz

SALA KINA ORANŻERIA GODZ. 20.00

CENA BILETU 20 ZŁ.

V

W .Æ 7'M

l i f t e m / '

MR. P0LLRGK

Formularz zgłoszeniowy na warsztaty do pobrania z naszej strony

«ortifloi SALA KINA ORANŻERIA GODZ. 20.00

CENA BILETU 25 ZŁ.

MediaSystem

r\

3 M A J A

ZADANIE ZREALIZOWANO PRZY POMOCY FINANSOWEJ POWIATU RADZYNSKI EGO

PLAKATY WYDRUKOWANO DZIĘKI AWA-DRUK TEL.83 352 25 91

więcej na www.radzrok.home.pl tel. 83 352 73 14

V


„Wspomóż, pomóż, dopomóż wyjątku czuły

obalić tłumne armie reguły"

- Edward Stachura

DRODZY

CZYTELNICY

W ostatnim numerze Grota opisałem

okoliczności w jakich został zmącony

spokój pogrążonego w ko n te m p la cji

Karola Lipińskiego. W tam tym przypadku

nocne imprezowanie naszej młodzieży

doprowadziło do zniszczenia pomnika i

utwierdzenia opinii publicznej w powszechnym

prze konaniu, że m łodzież

szwendająca się po m ieście w późnych

godzinach nocnych to pewne kłopoty. Na

szczęście od każdej reguły (podobno) są

w yjątki. Czy przedłużona do późnych

godzin randka może uratować „kaw ałek”

m iasta? -Okazuje się, że tak. A zaczęło

się od przerwanej lektury. Ale o tym

o p o w ie w a m ... b u r m is t r z W ito ld

Kowalczyk.

-W nocy z 11 na 12 kwietnia około godziny

24 usłyszałem ciche pukanie. Jeszcze

NASZA OKŁADKA

i

wtedy nie spałem , czytałem książkę.

Początkowo nie wiedziałem skąd dobiega

te n d ź w ię k . J e d n a k p u k a n ie s ię

powtórzyło i stwierdziłem, że ktoś stoi

pod drzwiami. Był to ja kiś młody człowiek,

który oznajmił mi, że wracając z randki

zauw ażył ja k w e zb ra n e w ody rzeki

zaczynają podmywać niebezpiecznie nasz

„B u lw a r nad B ia łk ą ” , na o d c in k u

p o m ię d z y u lic ą C h o m ic z e w s k ie g o

a stadionem . Powiedział, że ja k wrócił do

domu i oznajmił o tym swojej mamie to ta

kazała mu pójść do burm istrza i o wszys

tk im o p o w ie d zie ć. S e rd e cznie mu

podziękowałem i natychm iast uruchomiłem

służby kryzysowe -pracowników

PUK-u, PEC-U. P o p ro s iłe m rów nież

komendanta Państwowej Straży Pożarnej

Dariusza Gomółkę o wzm ocnienie tej

ekipy. Szybko z o s ta ł zorganizow any

Sobota 13 kwietnia - Hala

Widowiskowo - Sportowa przy ZSP na

Ul. Sikorskiego w Radzyniu.

Musicalowa Gala Teatru Broadway.

Teatr Broadway to Prywatny Teatr

Muzyczny Małgorzaty Obłój

utworzony we wrześniu 2002 roku w

Szczecinie. 30 osobowy zespół

artystów, aktorów, tancerzy i

wokalistów oferuje swoim widzom

bogaty repertuar musicalowy, rewiowy

i kabaretowy. Zachowuje stylistykę

nawiązującą do tradycji

przedwojennych teatrów muzycznych.

Spektakle wykonywane są w

oryginalnych wersjach muzycznych i

literackich. W repertuarze posiada

znane wszystkim przeboje

musicalowe i filmowe, piosenki z lat

20-tych i 40-tych, jak również hity kina

światowego lat 60-tych i 70-tych.

Obszerna fotorelacja z tego

niezwykłego wydarzenia znalazła się na

rozkładówce tego numeru Grota.

dow óz piachu i w orków . Z agrożone

miejsca zostały zabezpieczone workami

w yp e łn io n ym i p ia s k ie m . Cała akcja

trw ała około 3 godzin. Na szczęście w

następnych dniach woda zaczęła opadać.

W tym całym ferworze nie zapytałem tego

młodzieńca o nazwisko, a jego postawa

je s t wyjątkowo obywatelska, pokazuje

dbałość o wspólne mienie. Bardzo mnie

to cieszy i chciałbym aby wszyscy tak

postępowali. Korzystając z tego, że cała

ta historia znajdzie się w gazecie to

bardzo chciałbym podziękować mu na

ła m a ch prasy, a d o d a tkow o , gdyby

z e c h c ia ł s ię u ja w n ić to s to s o w n e

podziękow ania chciałbym też złożyć

osobiście.

Piotr Matysiak

XXXI sesja Rady Miasta trwała kwadrans

NADZWYCZAJ SPOKOJNE OBRADY

P rzew o d niczą cy Rady Jacek P ie k u to w s k i

poinform ow ał zebranych o spraw ach, które

wydarzyły się w okresie międzysesyjnym i poddał

pod głosow anie cztery uchwały: w sprawie

wyrażenia zgody na zbycie odrębnejwłasności

nieruchomości miasta znajdującejsię przy ulicy

Ostrowieckiej30 (sklep PSS Społem oraz Bobas);

w spra w ie św iadczenia u słu g w zakre sie

odbierania odpadów komunalnych od właścicieli

nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów

w zam ian za uiszczoną przez w ła ś c ic ie la

nieruchom ości opłatę za zagospodarowanie

odpadami komunalnymi; w sprawie zmiany w

uchwale budżetowej na rok 2013 oraz zmianę

wieloletniejprognozy finansowej.

Uchwały zostały podjęte większością głosów. Nie

pojawiła się ani jedna interpelacja, zapytanie. Nikt

niezabrałteżgłosu w punkcie ,,wolne wnioski” .

Monika Mackiewicz

tr Matysiak


RADZYNSKIE TARGI

PRACY I EDUKACJI

1 5 k w ie t n ia , w h a li w id o w is k o w e j Z e s p o łu S z k ó ł

Ponadgimnazjalnych odbyły się po raz kolejny powiatowe Targi Pracy

i Edukacji, zorganizowane przez Powiatowy Urząd Pracy w Radzyniu

Podlaskim oraz Ochotnicze Hufce Pracy w Lublinie. 80

pracodawców przygotowało kilkadziesiąt ofert pracy, głównie

w branży budowlanej, rolno- spożywczej, przemyśle metalowym.

Okazję do prezentacji oferty edukacyjnejprzyjęły uczelnie wyższe,

jednostki szkoleniowe, agencje zatrudnienia.

W regionie lubelskim poziom bezrobocia sięga 16 procent. Nic więc

dziwnego, że targi odwiedziły tłumy. Kryzys gospodarczy, który

przekłada sie na kryzys na rynku pracy, powoduje, że dzisiajw wielu

polskich domach, nie ma ważniejszego tematu niż praca. Ale także

-edukacja. Uczniowie radzyńskich szkół mieli niespotykaną okazję

by bliżejzapoznać się z ofertą uniwersytetów i szkół wyższych.

Z myślą o przyszłejgrupie zawodowejprzeprowadzono warsztaty

i zajęcia pod nazwą ,,N iedajsię bezrobociu".

Był to pracowity dzień. Przed otwarciem imprezy, starosta Lucjan

Kotwica wraz dyrektor PUP Anną Ilczuk wręczyli mianowania dla

członków nowopowstałej Powiatowej Rady Zatrudnienia. W skład

Rady, w skład której weszli przedstawiciele branży gospodarczej,

przem ysłow eja także władz samorządowych: Zofia Goławska

(przewodnicząca rady),Zbigniew Mańko (wiceprzewodniczący rady

Dariusz Buczkowski, Jan Brożek, , Wiesław Jaszczuk, Stanisław

Jóźwik, Piotr Kalinowski, Witold Kowalczyk, Zbigniew Marchwiak,),

Henryk Mateusiak, Teresa Mitura, Mirosław Niewęgłowski, Helena

Ochnio, Mirosława Piasko, Grażyna Pietraszek, WaldemarZylik.

W południe, uroczystego otwarcia targów dokonały panie: dyrektor

PUP Anna Ilczuk i Anną Szymalą zastępcą wojewódzkiego

komendanta OHP. Targi zaszczycili obecnością ministrowie :

Władysław Kosiniak - Kamysz Minister Pracy i Polityki Społecznej,

Tadeusz Sławecki sekretarz Stanu w M inisterstwie Edukacji

N arodowej oraz liczne grono lu b e lskich sam orządow ców

i dyrektorów placówek szkoleniowych.

- Polska je st obecnie w trudnym momencie ekonomiczno -

społeczno - gospodarczym i nie ma w tej chwili ważniejszej rzeczy

dla polskiego rządu i przedstawicieli władzy samorządowejjak walka

o każde miejsce pracy. Takie wydarzenie jak Targi Pracy w Radzyniu

Podlaskim, gdzie spotyka się grupa osób zainteresowanych

pozyskaniem pracowników je st ważne. Pomimo trudności jakie

spotykają Europę i cały świat, wy pracodawcy jesteście aktywni,

poszukujecie nowych innowacyjnych metod i technologii i chcecie

tworzyć nowe miejsca pracy - mówił Kamysz. Minister pogratulował

korelacji pom iędzy szkołą zawodową a Fabryką Narzędzi

Chirurgicznych BRAUN. Jest to kierunek, w którym należy podążać.

Zlikwidowano w przeszłości szkoły zawodowe, które wcześniej

kształciły specjalistów i teraz je s t problem ze znalezieniem

fachowca, specjalisty. Jest to problem w skali krajowej, ale to się

zmieni - zapowiedział. Reforma kształcenia zaczyna przynosić

efekty. Liczba uczniów w szkołach zawodowych stale rośnie.

Zostają odbudowywane niektóre typy szkół, je st np. zainteresowanie

pracodawców odbudowywaniem szkół górniczych,

kolejowych.

Jako kolejny głos zabrał sekretarz stanu w MEN Tadeusz Sławecki,

podkreślając, że cel spotkania je st dwojaki. - Z jednejstrony Targi

Pracy i promocja, z drugiejzaś problem pracy i edukacji, który nie

je st problem jednego ministra, bo to je st problem całego rządu. W

dzisiejszych czasach wybór szkoły wiąże się z przyszłością. Nasz

system kształcenia stał się drożny, nie ma kłopotu, że jeśli ktoś

wybierze szkołę zawodową, to nie może już pójść na studia. Może

bez problemu pójść na studia, nie zatrzyma się na pewnym etapie -

wyjaśniał minister Sławecki.

W targach w większości wzięła udział młodzież szkolna, która

oblegała stanowiska uczelniane, nie zabrakło jednak i ludzi

poszukujących pracy, którzy przybyli z gotowymi już życiorysami i

często odbywali rozmowy z pracodawcami.

fot. Piotr Matysiak


Konferencja prasowa w ZSP

Jednym z p u n k tó w p ro g ra m u była

konferencja prasowa poświęcona edukacji

na rynku pracy, następnie w siedzibie PUP

minister Kamysz spotkał się z członkami

PowiatowejRady Zatrudnienia, dyrektorami

PUP z województwa lubelskiego oraz

pracownikami urzędu, gdzie dyskutowano

na tematy dotyczące problemów na rynku

pracy oraz reformy w zakresie obszaru

rynku pracy.

Ostatnim punktem było ogólne spotkanie

obu m inistrów w sali kina Oranżeria.

Tematem rozmów była m .in. polityka

resortu wobec wielu grup zawodowych.

- Celem dzisiejszego spotkania je s t

pokazanie, że targi pracy, problem

edukacji, rynku pracy to nie je st problem

jednego ministra. To je st problem całego

rządu. Stąd też ch cieliśm y m ówić o

w spółpracy między resortam i - m ówił

sekretarz stanu w MEN Tadeusz Sławecki.

Przypomniał, że w tym dniu, po raz

pierwszy uczniowie w naszym kraju zdają

egzamin z praktycznejnauki zawodu według

nowych zasad, a to je st prognostykiem

nowejjakości kształcenia. Od 1 września

2 0 1 3 r. wchodzą zmiany w system ie

kształcenia zawodowego pod hasłem

"edukacji dla rynku pracy". - Cieszę się, że

tutaj są pracodawcy, rzemieślnicy, bo to od

Władysław Kosiniak - Kamysz Minister

Pracy i Polityki Społecznej na radzyńskich

Targach Pracy i Edukacji podzielił się

dobrą wiadomością. W tym roku rząd

przyznał wyjątkowo wysokie wydatki na

walkę z bezrobociem . To 4 miliardy 700

milionów zł, o 1 miliard 2 0 0 milionów

więcej niż w roku ubiegłym.

S potkanie w „O ranżerii” zakończył

burmistrz Radzynia Witold Kowalczyk.

Serdecznie podziękował ministrowi za

wizytę w naszym mieście i zapewnił, że

będzie on u nas zawsze mile widzianym

gościem.

was zależy jakiego oczekujecie modelu

absolwenta, sylwetki absolwenta. Chcemy

aby c a ły s y s te m k s z ta łc e n ia był

podyktowany właśnie zapotrzebowaniem

rynku pracy, wyzwaniom rynku pracy. Stad

też w tych zmianach jeśli wprowadzamy

nowy kierunek edukacji, potrzebne są nie

tylko powiatowe rady zatrudnienia ale

również wojewódzkie rady zatrudnienia, by

monitorować rynek, odpowiadać na jego

potrzeby. Wprowadzamy nowe typy szkół, a

likwidujem y niektóre, które były mało

w ydajne,chociażby licea profilow ane.

Sukcesem jest, że wreszcie dyplom wydany

przez okręgową komisję egzaminacyjną

będzie honorowany w całejUE. I chciałbym

powiedzieć rzecz najważniejszą - kończył

w ystąpienie m inister, perspektywy

fin a n s o w e na la ta 2 0 1 4 - 2 0 2 0 ,

kształcenie dla rynku pracy, kształcenie

zawodowe - je st traktowane jako jeden z

priorytetów. Stąd też, będzie można w

przyszłości liczyć na znaczące wsparcie ze

strony środków unijnych na doposażenie

miejsca pracy dla pracownika zawodowego.

I w tej chwili negocjujemy z urzędami

m arszałkow skim i pewne sta ndardy i

zasady, wg jakich będą rozdzielane te

środki. To dobra inform acja. Dobrą

informacją je st to, że coraz więcej uczniów

gimnazjów wybiera szkoły zawodowe i

technika, To je st tendencja trwała i stała. I

niedługo będzie taka sytuacja,że będzie

więcej uczniów w technikach i szkołach

zawodowych, niż w liceach. Stąd też

uczniowie zwracają ogromną uwagę na to

jaki zawód wybierają czyli jaką przyszłość

wybierają. Ważne wreszcie je st to, że nasz

system kształcenia je st drożny. Czyli jeśli

ktoś wybierze szkołę zawodowa, może

również skończyć studia wyższe. Nie ma

takiej możliwości , żeby się zatrzymać na

pewnym etapie. To są pewne elementy

wprowadzanych zmian."

M inister podziękował gospodarzom za

zorganizowanie Targów i promocję regionu.

Wyraził nadzieję, ze w krótce uda się

zorganizować ścisłą współpracę pomiędzy

szkołam i a u czelniam i wyższym i na

Lubelszczyźnie. Na przykład duże zaplecze

Centrum Studiów Inżynierskich Wyższej

Szkoły Zawodowej w Chełmie może być

doskonałym w arsztatem doskonalenia

nauczycieli praktycznej nauki zawodu.

Życząc gościom miłego pobytu w Radzyniu,

,,m ieście Karola Lipińskiego", zaprosił

ch ętnych na s p o tk a n ie w sa li kina

Oranżeria, gdzie prowadzona była dyskusja

o rozwiązaniach i działaniach dla edukacji

dla rynku pracy.

Monika Mackiewicz


PONAD 120 TYSIĘCY OSÓB SKORZYSTAŁO Z PŁYWALNI

Podczas XXX Sesji Rady Miasta sprawozdanie z działalności

Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Radzyniu Podlaskim

zfożyłdyrektor MOSiR Grzegorz Szram.

Przypomniał, że Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji został powołany

do życia uchwałą nrX X I/109/12 Rady Miasta Radzyń Podlaski z dnia

27 czerwca 2012 roku, a podstawowym celem Ośrodka jest

zaspokojenie zbiorowych potrzeb mieszkańców miasta w zakresie

kultury fizycznej, sportu, turystyki i rekreacji oraz zapewnienie

korzystania z ogólnie dostępnych urządzeń sportowych i terenów

rekreacyjnych.

Wiadomym było, że gros działań Ośrodka w 2012 roku będzie

skupiała się na uruchomieniu i oddaniu w użytkowanie mieszkańcom

Miasta krytej pływalni „Aqua-Miś” . Tak było w rzeczywistości i po

uroczystej ceremonii otwarcia obiekt został oddany do użytku 14

września 2012 roku.,, Radosnym jest fakt, że pływalnia z miejsca

stała się centrum sportowo-rekreacyjnym Radzynia Podlaskiego i

odwiedzały ją rzesze mieszkańców nie tylko Radzynia, ale i

sąsiednich powiatów. Goście ci nie kryli słów podziwu i uznania dla

takwspaniałej inwestycji “ -mówiłdyrektor.

17 września 2012 r. to historyczna data dla radzyńskiego sportu -

tego dnia, bowiem, odbyły się pierwsze w historii miasta zajęcia nauki

pływ ania dla dzieci prow adzone w ram ach d z ia ła ln o ści

Międzyszkolnego Uczniowskiego Ludowego Klubu Sportowego

„Technik-Orion” . Od października na pływalnie zaczęli przybywać

uczniowie szkół z terenu miasta i powiatu radzyńskiego w celu

realizacji zajęć wychowania fizycznego. Rozpoczęły się również

zajęcia nauki pływania prowadzone przez instruktorów Ośrodka oraz

zajęcia aqua-aerobiku.

W listopadzie pływalnia gościła uczestników pierwszych

powiatowych zawodów pływackich w ramach rywalizacji Powiatowego

Szkolnego Związku Sportowego oraz szkolnych zawodów w pływaniu

zorganizowanych przez MULKS „Technik-Orion” .

W śród użytkow ników pływ alni w ym ienić należy członków

uczniowskich klubów sportowych działających na terenie miasta i

powiatu, stowarzyszeń i inicjatyw z terenu Radzynia Podlaskiego, jak

również pracowników radzyńskich zakładów pracy.

Cieszącą się ogromnym zainteresowaniem i popularnością

inicjatywą, była akcja „Ferie z MOSiR-em - 2013” , podczas której

MOSiR zaoferował atrakcyjną odpłatność za korzystanie z pływalni

dla dzieci i młodzieży. Ponadto przez okres ferii dzieci i młodzież miały

okazję doskonalić technikę pływania pod okiem instruktorów MOSiR

bezpłatnie przez godzinę wciągu dnia. Zorganizowano zawody i pokaz

ratownictwa na obiektach wodnych.

,,Z zadowoleniem odbieramy również fakt przybywania do nas

zorganizowanych grup szkolnych z odległych m iejscowości

położonych na terenie sąsiednich powiatów bialskiego, łukowskiego i

lubartowskiego, gdzie wzasięgu są inne pływalnie .Świadczy to o tym,

że jesteśmy konkurencyjni dla tych obiektów zarówno pod względem

oferty, jak i atrakcyjności cenowej “ - wspomniał szef Ośrodka.

Wymienił grupy z takich miejscowości, jak: Adamów, Przytoczno,

Kock, Trzebieszów, Radoryż-Smolany, Burzec, Wola Okrzejska,

Krzywda, Wojcieszków, Szaniawy-Poniaty, Jeleniec.

Dla pokrycia tych słów przedstawił garść danych statystycznych. Jest

to stan na 22 marca 2013r.

Biletów ulgowych sprzedano 60223, normalnych 23319, ulgowych

(ferie) 2137, karnetów 1719, biletów z sauną8294, nauka pływania

482, grupy szkolne łącznie - 23724 osoby, w tym z radzyńskich szkół

[uwzględniając szkoły podstawowe, gimnazja, I LO, ZSP oraz SOSW] -

9120 osób. Z danych wynika, że z usług radzyńskiej pływalni

skorzystało już 120 000 osób.

W większość działań MOSiR skupia się na razie na pływalni, niemniej

Ośrodek systematycznie rozszerza swoją ofertę dla mieszkańców. Z

kluczowych imprez wymienić należy:

- XIII edycję Światowej Ligi Siatkówki im. Zdzisława Gmura, w

rozgrywkach której bierze udział ponad 150 zawodników;

- IX edycję Halowej Ligi Piłki Nożnej szkół Podstawowych Powiatu

Radzyńskiego przy ścisłej współpracy z Powiatem Radzyńskim, której

rozgrywki zakończyły się w minioną sobotę, a udział w niej wzięło 12o

uczniówzterenu powiatu radzyńskiego;

-I Turniej Halowej Piłki Nożnej Pamięci Żołnierzy Wyklętych o Puchar

Burmistrza Radzynia Podlaskiego z blisko setką uczestników;

I Ogólnopolski Turniej Kris Cup w piłce nożnej dla dzieci w wieku 8 lat,

w którym uczestniczyły ekipy z Warszawy, Białegostoku, Siemiatycz i

miast województwa lubelskiego.

Ponieważ sprawozdanie zbiegło się w czasie z krytykowaną sprawą

usterek pokontrolnych, szef MOSIR pokusił się o refleksję :

„Rozmiaru tych działań oraz wysiłku włożonego przez pracowników

Ośrodka zdają się nie zauważać niewielkie, na szczęście, grupy

m alkontentów . Ich próby dyskredytow ania d zia ła ln o ści i

funkcjonowania MOSiR z perspektywy zdrowego rozsądku wyglądają

cokolwiek dziwnie, a czasami wręcz komicznie.

Otóż pewien radny miejski sugeruje występowanie zagrożenia

sanitarno-epidemiologicznego na pływalni, czym uzasadnia niechęć

uczniów do korzystania z basenu, po czym w godzinach

popołudniowych przyprowadza swoje dziecko na naukę pływania. Czy

po południu zagrożenie zniknęło? Czynie ma już obaw o ryzyko utraty

zdrowia, a nawet, jak mówił-życia? Przypomnę w tym miejscu, że do

ustalenia stanu sanitarno-epidemiologicznego je st powołana

specjalna instytucja, która kilka razy w miesiącu dokonuje

specjalistycznych pomiarów i wydaje decyzje zezwalające na

korzystanie z pływalni.

Jest radny, któremu chyba niewiele rzeczy się na tym świecie podoba,

a w Radzyniu to już w szczególności, o pływalni nie wspomnę, którego

dziecko również bywa często na basenie, nawet kilka razy dziennie -

ze szkołą, z kolegami. I wtedy, mówiąc kolokwialnie „wszystkogra” .

Czy to są postawy świadczące o lokalnym patriotyzmie, o trosce o

dobre imię Miasta i mieszkańców? Śmiem powątpiewać.

Kończąc wątek pływalni, poinformował, że trwające aktualnie na

obiekcie prace związane z rutynowym przeglądem gwarancyjnym, w

żaden sposób nie zakłócają pracy Ośrodka, nie zakłócają możliwości

korzystania z usług i nie stanowią żadnego zagrożenia dla

użytkowników. I zaapelował:

” Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Radzyniu Podlaskim działa w

obszarach, w których poszczególne nisze zostały zaadoptowane

przez rozmaite uczniowskie kluby sportowe i inne organizacje. Nie

jest zadaniem Ośrodka dublowanie i konkurowanie z nimi, ale celem

jest współpraca, koordynacja i pomoc w określonym zakresie.

Wspólna kreatywność z pewnością pozwoli na urozmaicenie oferty

skierowanej do mieszkańców. Mieszkamy w Radzyńskiej Krainie

Serdeczności - nie zapominajmy o tym. Działajmy wspólnie, a nie

przeciw sobie. Nie licytujmy się, kto ile imprez zorganizował, kto ile

rajdów, kto kogo na nie zaprosił. Nie skupiajmy się na poszukiwaniu

okazji do uszczypliwości i złośliwości. Nie szukajmy dziury w całym.

Poszukajmy sposobów na współpracę, a to na pewno zaprocentuje

zadowoleniem wśród mieszkańców Radzynia Podlaskiego.”

„Rentowność pływalni jako miejsca aktywności fizycznej oraz

dobroczynnego wpływania na organizm dla mieszkańców Radzynia

Podlaskiego je st bardzo wysoka, ale niewymierna w sensie

finansowym. Pływalnia była miastu bardzo potrzebna, co widać w

prosty sposób we frekwencji. Zarówno wiele dzieci, jak i dorosłych

podjęło naukę pływania - to nieoceniona umiejętność. Miejsca

rekreacji nie są nastawione na zysk, trzeba je dotować, ale należy

rozumieć przez to dotowanie dobrobytu mieszkańców Radzynia

Podlaskiego. Mówiąc inaczej - dzięki pływalni żyje nam się lepiej i to w

istocie jest wskaźnik rentowności. Mam nadzieje, że pływalnia będzie

cieszyła się zawsze zainteresowaniem wszystkich, którzy chcą

prowadzić zdrowy tryb życia i dbają o swoją kondycję niezależnie od

wieku. Jak wynika z ostatnich kalkulacji, samorząd może być w pełni

zadowolony z podjętej decyzji o budowie, po rząd dofinansowania

miejskiego budżetu do funkcjonowania basenu to 100 tys. zł, co nie

jest kwotą astronomiczną“ - mówi Grzegorz Szram, dyrektor MOSIR

448,7 tys. z ł- koszt eksploatacji basenu

335,2tys. zł-dochodyze sprzedaży biletów

Monika Mackiewicz


BĘDZIE RONDO

-ALE RACZEJ NIE W TYM ROKU

Od pewnego czasu pojawiają się niepotwierdzone informacje

0 planowanej budowie ronda na skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego

1 Zabielskiej. O komentarz poprosiliśmy burmistrza Radzynia

Witolda Kowalczyka.

-Jest wykonany projekt tej inwestycji jednak z braku środków w

bieżącym budżecie, w tym roku najprawdopodobniej nie uda się

przystąpić do jego realizacji i zostanie ona przesunięta na przyszły

rok. To bardzo ważne zadanie, choćby z uwagi na to, że ronda

wybudowane na skrzyżowaniach ul. Wyszyńskiego z Warszawską

i W yszyńskiego z W isznicką zwiększyły płynność ruchu, a

skrzyżowanie ulicy Zabielskiej i Wyszyńskiego, o którym mowa

zwłaszcza w godzinach porannych i popołudniowych, kiedy ludzie

wracają z pracy jest mówiąc potocznie zakorkowane. Drugim

niemniej ważnym czynnikiem potwierdzającym pomysł budowy

„bezM yślnik"

num erem je d e n!

Pogoda nie zachęcała do jakichkolwiek

wyjazdów, je d n a k odw ażna redakcja

„bezM yślnika" wyruszyła w podróż do

Gdyni. Jesteśmy laureatami, aż szkoda nie

jechać. Które m iejsce? Nie wiadomo.

Pomyłka? Być może.

Do te jp o ry, przez 17 lat MAM Forum

Pismaków, czyli Ogólnopolski Konkurs na

Gazetkę Szkolną, miał swoje m iejsce

w Wałbrzychu. Dorosłe, bo już osiem ­

nastoletnie dzieło przeniesiono nad morze.

„M o je d ziecko się u s a m o d z ie ln iło "-

przyznała Pani Elżbieta Sura - matka

założycielka Forum Pismaków. Uczestnicy

tegorocznejedycji brali udział w licznych

warsztatach, wideokonferencjach, między

innymi z dziennikarką TVN y- Ewą Drzyzgą,

wykładach, spotkaniach, pokazach filmów

dokum entalnych. Pismaczki i pismaki

z całejPolski poznawali tajniki komunikacji,

pisania reportażu, zdobywali informacje

dotyczące pracy dziennikarza i wolnego

oprogramowania. Wszystko to z pewnością

pomoże im w przyszłej karierze publicystycznej.

„Nadejszła wiekopomna chwila"... Przez

dwie godziny wszyscy adepci dziennikarstwa

wraz z opiekunami, stresując się

niesam ow icie, czekali na ogłoszenie

wyników podczas gali finałowej. Przyznano

nagrodę za najlepszą recenzję, reportaż,

wywiad. W kategorii fotografia złoto trafiło

w ręce Katarzyny Krupy. Jak na razie 1:0 dla

Radzynia Podlaskiego. Przed nami jeszcze

jedna kategoria- najlepsza gazetka szkolna.

Szkoły podstawowe i gimnazja nagrodzono.

Czas na licea... Nie trzecie, nie drugie, tak

jak rok temu, a pierwsze miejsce wędruje

do redakcji z Radzynia. „bezM yślnik”

najlepszą gazetą szkolną w Polsce!

Pokonaliśmy gazetkę "Batorak" z II LO

z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana

fot. Piotr M atysiak

ronda jest bezkolizyjność a więc bezpieczeństwo użytkowników

naszych ulic -odpow iada burm istrz. M iejm y nadzieję, że

w niedługim czasie Radzyń wzbogaci się o kolejne rondo.

Doświadczenie podpowiada mi jednak, że realizacja projektu

może być o wiele prostsza niż wymyślenie nazwy dla nowego

ronda...

Piotr M atysiak

B a to re g o w W a rsza w ie . N a re szcie .

Niemożliwe nie istnieje. Dla takich chwil

warto żyć! 2:0 dla Radzynia. I w końcu

wyszło słońce.

Iście szczęśliwa redaktor

naczelna „bezMyślnika”

Magdalena Łuba

fot. archiwum „ bezMyślnika”


"WALIZKA JOZEFA KARŁOWICZA”

Przygotowywany do druku je st wyjątkowy

album o starym Radzyniu.

Album ma prezentować ponad trzysta

zdjęć z przedwojennego Radzynia. To

unikaty. Do tej pory znajdowały się w

walizce, którą z pieczą przechowywali

potomkowie Józefa Karłowicza, słynnego

fotografa,który przed II wojną światową,

aż po lata 50., prowadził przy

ul.Ostrowieckiej zakład fotograficzny, a

zmarł we wsi Gręzówka pod Łukowem.

Kilka zdjęć jego autorstwa radzyniacy

znają na pamięć. To najczęściej

wykorzystywane obrazy przy współcześnie

publikowanych materiałach historycznych

dokumentujących przeszłość naszego

miasta: widok na targ na placu przed

kościołem pw. Św. Trójcy, pałac Potockich

w przedwojennej krasie, bezpowrotnie

zniszczona prawosławna cerkiew...

Ale to zaledwie ułamek zbioru, który

przechowuje omszała walizka.

Do potomków Józefa Karłowicza, który nie

był rodowitym radzynianinem (pochodził z

okolic Warszawy), dotarł kilka lat temu,

znany pasjonat fotografii Tomek

Młynarczyk. Odnalazł ich w pobliżu

Puszczy Białej, pod Łomżą. Po wznowieniu

kontaktu z rodziną Karłowiczów, wspólnie

z Dominiką Leszczyńską, historykiem

sztuki i znakomitym regionalistą,

postanowili doprowadzić do wydania

pamiątkowego albumu fotograficznego z

dawnego Radzynia. Właścicielom walizki,

w której przechowywane są szklane

negatywy, idea wydaje się fantastyczna,

bowiem od lat czekają na uruchomienie w

naszym mieście przynajmniej zalążka

muzeum, któremu chcieliby przekazać

część pamiątek po swoim przodku.

Album praktycznie je st już gotowy do

wydania. Opracowanie i słowo wstępne

napisali dwaj autorzy albumu. Dominika

rzecz o Józefie Karłowiczu i historii

fotografii XIX i XX wieku, Tomek zajął się

profesjonalnym opisem technicznym

fotografii. Autorką okładki albumu, na

której widnieje okienko starego aparatu

fotograficznego, przez które zapewne

tysiące razy spoglądał Józef Karłowicz,

je st Renata Leszczyńska, absolwentka

ASP w Łodzi. Projekt graficzny książki

wykonała Kamila Leszczyńska.

Do szczęśliwego finału projektu brakuje

tylko sponsorów. Tylko i aż. Koszty druku

albumu są znaczne. Podraża koszty np.

Skanowanie fotografii ze szklanych

negatywów. Akcja szukania sponsorów

trwa i każdy zainteresowany

uwidocznieniem swojego logo w książce

ma wręcz obowiązek skontaktowania się z

autorką, której zależy na tym, by album był

w jak największej części "radzyński” .

Czy tak będzie, czas pokaże. Do tej pory

największe zainteresowanie tematem

wykazała Polonia amerykańska w osobie

Tadeusza Wróblewskiego, radzynianina z

urodzenia, konserwatora, archeologa,

pracownika Metropolitan Museum of Art

w Nowym Jorku, autora obszernej

publikacji o "Walizce Józefa Karłowicza” w

polonijnym "Nowym Dzienniku".

W artykule podnoszony je st tem at

konieczności powołania do życia

Społecznego Komitetu Rewaloryzacji

Radzynia i stworzenia społecznego

muzeum miasta. "Przed Dominiką stoi

wielkie wyzwanie, rzec można

herkulesowe. Otóż jedna z

najpiękniejszych rezydencji okresu rokoka

w Polsce, zespół pałacowy Potockich

należy przekształcić w muzeum wnętrz

rezydencjonalnych i miejsce kolekcji

młodej sztuki amerykańskiej" - czytamy

w "Nowym Dzienniku".

Amerykańska Polonia je st żywo

zainteresowana sprawami pałacu i

uruchomieniem centrum sztuki. Dominika

Leszczyńska już teraz otrzymała

zaproszenie na szereg spotkań autorskich

w Nowym Jorku i w sąsiednich stanach,

jesienią, podczas których będzie miała

okazję prezentować Album.

Monika Mackiewicz

Chętnym, którzy zechcą finansowo

wesprzeć inicjatywę wydania Albumu,

podajemy numer konta :

Radzyńskie Stowarzyszenie Inicjatyw

Lokalnych

ul. Rynek 9, 21-300 Radzyń Podlaski

konto nr 86 8046 0002 2001 0000

5182 0002

z dopiskiem „Karłowicz”

LEKCJA PATRIOTYZMU - „PRZERWANY KRZYK TYSIĘCY”

W piątek 19 kwietnia na scenie Radzyńskiego Ośrodka Kultury miała

miejsce premiera spektaklu pt. „Przerwany krzyk tysięcy. Katyń -

historia po którejzostały guziki” . Było to przedstawienie wyjątkowe

ponieważ zostało przygotowane wspólnie przez młodzież z dwóch

radzyńskich gimnazjów. To oni przygotowali scenariusz, a później

wiele godzin spędzili na próbach co w końcu zaowocowało

wspaniałym występem. Pomysłodawcami całego przedsięwzięcia

byli Agata Grudzień z Gimnazjum nr 1 i Paweł Podsiadły z Gimnazjum

nr 2. To oni postanowili zmobilizować swoich przyjaciół by połączyć

siły obydwu szkół i pokazać, że radzyńska młodzież potrafi być

patriotami oraz że nie zapomina o Polskiej przeszłości i kulturze.

Młodzi aktorzy w spólnie napisali scenariusz, przygotowali

dekorację, a później wspaniale zagrali na scenie. Nie ukrywali, że

przy pracach nad spektaklem korzystali ze wskazówek starszych

historyków, nauczycieli, rodziców, instruktorów teatralnych.

Głównym celem przedsięwzięcia było upamiętnienie wielkiejtragedii

narodu polskiego jaką był mord dokonany przez Sowietów na

tysiącach polskich oficerów na wschodzie w 1940 roku. Jednak

pomysłodawcy nie chcieli zrobić następnejakademii jakich wiele na

uroczystościach rocznicowych czy na nudnych apelach szkolnych.

Chcieli swoją pamięć wykazać w inny, niepowtarzalny sposób.

Chcieli wstrząsnąć publicznością. W spektaklu, wspaniale łącząc

słowa, muzykę, ruch i światło pokazali w wielkim skrócie zarys

ogromnej zbrodni: sposób ograniczonego myślenia katów, dramat

ofiar - samych oficerów myślących o najbliższych oraz rodzin

pomordowanych tęskniących i czekających na powrót ojców, synów,

braci. W scenariuszu wykorzystano oryginalne listy rodzin pisane do

uwięzionych oficerów. Aktorzy byli ogromnie zaangażowani w grę.

Grali nie tylko słowem i ruchem, ale i całym sercem. Poszczególne

sceny p rze ryw a ł ro b ią cy p rze ra ża ją ce w ra że n ie o d g łos

przeładowywanej broni i strzał. Ten niezwykły spektakl poruszył do

głębi serca wszystkich oglądających czego dowodem były długie

brawa na stojąco. Jest też dowodem , że mimo iż w programie

gimnazjum nie ma historii współczesnejto młodzież żywo interesuje

s ię te m a te m z b ro d n i k a ty ń s k ie j oraz d ra m a tu ro d zin

pomordowanych zmuszanych do milczenia w ponurych latach PRLu.


Pod redakcją radzynianki - Elżbiety Kowalik, architekta krajobrazu, przewodnika PTTK,

członka Stowarzyszenia Poleskiego we Włodawie, ukazała się kapitalna propozycja dla

wszystkich, którzy chcą wolnym krokiem przemaszerować przez swoje, dobrze sobie

znane miasto i spojrzeć na nie od nowa. I inaczej.

SPACEROWNIK PO MIASTECZKACH

-czyli przystępny raport o stanie przestrzeni i działaniach społecznych na je j

rzecz W JANOWIE PODLASKIM, RADZYNIU PODLASKIM I WŁODAWIE

Tak brzmi pełny tytuł 80 - stronicowego

wydawnictwa, które ukazało się jedynie w

300 egzemplarzach. Na szczęście, jest

dostępne w Bibliotece Miejskiej oraz

kawiarni Kofi &Ti, a więc zapraszamy na

kawę i lekturę. A potem - na spacer.

,,Spacerownik" je st podsumowaniem

projektu „Obywatele w miasteczkach",

które wspólnie w roku ubiegłym

zrealizowały : Stowarzyszenie Poleskie we

Włodawie, Stowarzyszenie Turystyczno-

Kulturalne w Janowie Podlaskim oraz

Radzyńskie Stowarzyszenie Inicjatyw

Lokalnych razem z Radzyńskim Klubem

Fotograficznym „Klatka", przy wsparciu

Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw

Obywatelskich, Banku Spółdzielczego w

Białej Podlaskiej i Banku Spółdzielczego

w Radzyniu Podlaskim.

Co w nim znajdziemy? Opowieści o

przestrzeni miasteczek, poparte

zdjęciami konkretnych miejsc, diagnozą i

propozycją lepszego rozwiązania

„przestrzennego". Autorami badań i

diagnoz są Jan Kamiński, ( rozdział Janów

Podlaski), Ewa Kipta ( rozdział Włodawa) i

Marcin Skrzypek z Forum Kultury

Przestrzeni w Lublinie ( nas interesujący

najbardziej - rozdział Radzyń Podlaski).

,, Spacer po mieście z kimś, kto ledwo je

zna? - prowokująco pytają autorzy

raportu. ,,Tak, naszym zdaniem to może

być świetna przygoda! “ - odpowiadają. To

może być jedyna możliwość, żeby

zobaczyć to, co je st najcenniejsze, a co

To bardzo budujące, że pamięć o tej

tragedii je st ciągle obecna wśród

wszystkich pokoleń Polaków oraz,

że młode pokolenie przejawia tak

wielki patriotyzm. Zadaniem

dorosłych je st go rozwijać i

pogłębiać oraz uświadamiać

młodym Polakom prawdę, że naród

który nie zna i nie szanuje własnej

historii nie buduje przyszłości i

ginie. Finałem piątkowego

spektaklu było wspólne

wypuszczenie na dziedzińcu Pałacu

Potockich lampionów

symbolizujących pamięć o

wszystkich pomordowanych na

„Nieludzkiej Ziemi".

Arkadiusz Kulpa

dla stałych mieszkańców je st już

całkowicie niezauważalne.

Jak na nasze miasteczko patrzy Marcin

Skrzypek ? Gdy pierwsze zauroczenie ,

które przecież je st nieuniknione, mija,

dostaje kolorowego, samochodowego

zawrotu głowy. Wędrówkę po Radzyniu

proponuje zacząć od parkingu przy

wschodnim skrzydle Pałacu, skąd droga

do centrum miasta wiedzie przez dwie

bramy, a przez nie widać trzecią, tworzy

się spektakularna oś widokowa...... Czuję

się, jakby ktoś machał do mnie ręką z

tajemniczym uśmiechem: Chodź, chodź..

Wchodzimy! “- pisze.

I na samym początku fallstart. Słowem

Ups! skomentowany je st trylinkowy

parking i nieekscytującej pięknem zieleni -

trawiasta wyspa. Razi oczy i serca

zamknięta kłódką z łańcuchem -

reprezentacyjna pałacowa brama na

grobli paradnej.,,Po co zamykać, skoro

bramy skrzydłowe i tak stoją otworem? Po

co izolować od siebie te dwa niezwykle

atrakcyjne miejsca ?“ - pyta, dodając, że

Radzyń je st piękny, ale pełno w nim

barierek, blokad i kłódek. Rozdział o

Pałacu zaczyna się pięknym i wymownym

zdaniem : „Każdy skarb ma swój ciężar".

Itd., itd. Ale oprócz uwag i sugestii,

wymieniony je st w Spacerowniku cały

szereg silnych atutów miasteczka . Między

innymi rozwinięta komunikacja

rowerowa,o którą dopiero walczą większe

miasta, romantyczne i malownicze zaułki

lot. Piotr M atysiak

-

ulic ze starą architekturą, chodniki bez

zaparkowanych aut, za to ze skrawkami

zieleni , powiew nowoczesności czyli

neomodernistyczne gmachy Komendy

Policji, Sądu i Prokuratury, Sanktuarium

MBNP.

Oprócz surowej, ale też rzetelnej oceny

radzyńskiej przestrzeni miejskiej,

zamieszczone są też wyniki ankiet,

przeprowadzanych jesienią 2012 r.

Pozwoliły one określić, które miejsca są

najważniejsze dla społeczności trzech

lubelskich miasteczek. W dwóch są to

kościoły, a w trzecim, zupełnie przeciwnie

- ... markety. W Radzyniu, ciekawostką

okazuje się fakt, że wśród miejsc

najważniejszych dla mieszkańców, już na

trzecim miejscu a więc bardzo wysoko,

znajduje się pływalnia Aqua - Miś ( ! ).

Gorąco zachęcamy do przeczytania tego

wydawnictwa i do własnych refleksji. 19

kwietnia w kawiarni Kofi&Ti odbyło się

pierwsze spotkanie z autorami raportu i

chętnymi do dyskusji o radzyńskiej

przestrzeni miejskiej. Wniosków było

kilka, wielu nie uda się zrealizować z

przyczyn „obiektywnych", lecz chyba

najważniejszą wartością takich projektów i

dyskusji, je st edukacja. Próba tworzenia

„społeczeństwa obywatelskiego", które

świadomie decyduje o tym, co je otacza,

próbuje zmienić to, co je st nie- idealne i

głośno wyraża swoje zdanie.

Monika Mackiewicz


RADZYNIAN PORTRET RODZINNY

Zdjęcia w dobrym stylu przed Pałacem Potockich

Projekt 21-300 we współpracy z Kawiarnią

Kofi&Ti oraz Radzyńskim Ośrodkiem Kultury

zapraszają do udziału w akcji pt.: "Radzynian

Portret Rodzinny".

W dniach 1-3 maja 2013 roku, w godzinach o d ll

do 15 przed "żelazną bramą" Pałacu Potockich

będziemy robić rodzinne zdjęcia wszystkim

chętnym mieszkańcom Radzynia. Pamiątkowe

fotografie wykonane będą na tle naszego

zabytku, a fotografowani Radzynianie mogą

przygotować odświętne stroje i ulubione atrybuty

(kapelusz, parasol, fajka, ulubione zabawki).

Zdjęcia będą wykonywane bezpłatnie i staną się

naszym wspólnym rodzinnym albumem, kroniką

portretów mieszkańców i aktualnych mód.

Chcemy w ten sposób pogłębić integrację

mieszkańców i podkreślić znaczenie pałacu

Potockich.

N a w yd arzen ie zapraszam y w szystkich

mieszkańców Radzynia i okolic wraz z rodzinami

oraz przedstawicieli władz, instytucji i szkół. Ze

zdjęć zostanie utworzona wystawa, a fotografie

będzie można odebrać bezpłatnie w Kawiarni.

R E G U L A M IN W Y D A R Z E N IA

„RADZYNIAN PORTRET RODZINNY”

1. W dniach 1-3 maja 2013r.w godz. 11.00-15.00

w Radzyniu Podlaskim przy „żelaznej bramie”

Pałacu Potockich, będzie m iało m iejsce

ŻEBY POLSKA BYŁA POLSKĄ

Początek kwietnia, obfituje w bolesne dla

Polski rocznice. 2 kwietnia 2005 roku zmarł

Ojciec Święty Jan Paweł II, przewodnik

duchowy nie tylko dla pokolenia JPII, ale

człowiek, który swoim przesłaniem zmienił

oblicze świata. 10 kwietnia 2010 roku w

Smoleńsku doszło do katastrofy lotniczej

polskiego samolotu rządowego, w której

zginęło 96 osób : prezydent RP Lech

Kaczyński z małżonką, ostatni prezydent RP

na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski,

wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa

parlamentarzystów, dowódcy wszystkich

rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy

Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji

państwowych, duchowni, przedstawiciele

ministerstw, organizacji kombatanckich i

społecznych oraz osoby towarzyszące,

stanowiący delegację na uroczystości

związane z obchodami zbrodni katyńskiej.

Była to druga pod względem liczby ofiar

katastrofa w historii lotnictwa polskiego i

największa pod względem liczby ofiar

katastrofa w dziejach Sił Powietrznych RP.

K atastrofy nie przeżyła żadna z osób

obecnych na pokładzie.11 kwietnia 1943 r.

radio niem ieckie podało inform ację o

odkryciu w Katyniu zbiorowych grobów

polskich oficerów. Decyzję o ich

rozstrzelaniu wraz z innym i jeńcam i

polskimi podjęło Biuro Polityczne KC 5

marca 1940 r. W wyniku tej decyzji zgładzono

około 22 tys. obywateli polskich.

wydarzenie „Radzynian Portret Rodzinny”.

Organizatorem jest Projekt 21-300, Kawiarnia

K ofi& Ti i R adzyński O środek K ultury.

2. Każdy mieszkaniec miasta będzie miał

możliwość zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia

na tle naszego zabytku.

3. Z djęcia otrzym ają bezpłatnie wszyscy

mieszkańcy, którzy wyrażą zgodę na udział ich

fotografii w wystawie, którą eksponować

będziemy w zależności od zakwalifikowanych

fotografii w galerii „K ofi& T i” i innych

radzyńskich galeriach. Natomiast po wniesieniu

płatności w wysokości 5zł. zdjęcie będzie mógł

otrzymać każdy chętny.

4. Zachęcamy mieszkańców by na wydarzenie

przygotowali odświętne stroje i ulubione atrybuty

(kapelusz, parasol, fajka, ulubione zabawki).

5. Prosimy by podczas wydarzenia mieszkańcy

wykonywali polecenia organizatorów.

7 kwietnia na deskach sceny Oranżerii wybrzmiał wspaniały koncert patriotyczny. „Zespół Wokalny

“Wrzos” pod kierownictwem Teresy Szczepaniuk wraz z gościnnie występującymi zespołami

:,,Wrzos” z Kąkolewnicy, “Świerżanki” ze Świerż oraz solistką Sylwią Drabik z Warszawy, zaprosił

do wysłuchania dwugodzinnego programu, na który złożyły się pieśni narodowe, piosenki wojenne,

tułacze, pieśni bardów ze stanu wojennego oraz wiersze, recytowane przez młodziutkich zuchów i

harcerzy z radzyńskiego szczepu ZHP.

Za wzruszenia i refleksje o ojczyźnie i historii, dziękował zespołom Poseł na Sejm RP Jerzy Rębek,

zaś w imieniu dyrektora Radzyńskiego Ośrodka Kultury Piotr Matysiak, który podkreślił, że udział

w wydarzeniu przedstawicieli czterech pokoleń jest dowodem, że pamiętamy, i pamiętać będziemy.

K.J.

M onika Mackiewicz


w У

а У

£ /

& ч > ^ % ч о : V

r .

r . < r ' < V? o

V

è

% **> c

%

V

< S u

O

X

t . Ч

% u

Ч

X

»

^ >

X V

у ' л ^


*4? *

s\ v л^

V


M / i

JL

i m

V I

n

■y

7 VI

s ia k

s *


MODIGLIANI

Był arystokratą malarstwa, którego obrazy

charakteryzuje elegancja i wyrafinowanie

sięgające granic manieryzmu. Cały czas szukał

własnego stylu i nagle impulsem, który zaważył

na jego malarstwie było jego zetknięcie się ze

sztuką Czarnej Afryki. Mimo tego, że uważany

jest za jednego z przedstawicieli Szkoły Paryskiej

przez niepowtarzalny styl, jego twórczości nie

można jednoznacznie zaklasyfikować. Malarzem

tym był Amadeo Modigliani. Amadeo Clement

Modigliani urodził się we włosko — żydowskiej

rodzinie, 12 lipca 1884 roku w miasteczku

Livorno we Włoszech. Jego ojciec Flaminio był

kupcem pochodzącym z Rzymu, a pochodząca z

Marsyli matka — Eugenia prowadziła dom.

Amadeo był najmłodszym z czworga dzieci

państwa Modigliani. Urodził się w momencie,

kiedy firma jego ojca zbankrutowała. Mimo tego,

że w domu było biednie, dzieciństwo przyszłego

malarza wypełnione było miłością. Wszyscy

nazywali go zdrobniale Dedo. Jednak Amadeo

nie był szczęśliwy, głównie z powodu stałej

nieobecności podróżującego w interesach ojca.

Jednak największym jego problemem było słabe

zdrowie. Gdy miał jedenaście lat poważnie

zachorował na zapalenie opłucnej, a trzy lata

później omal nie umarł na tyfus. Właśnie w czasie

choroby postanowił zostać malarzem. Matka nie

przeciwstawiała się pasji swojej najmłodszej

pociechy. Od sierpnia 1898 roku Amadeo uczył

się malarstwa w pracowni Guglielma Micheli

w Livorno. Równocześnie uczył się rysunku

w atelier Gino Romitiego. W tym okresie nabrał

podstawowych umiejętności warsztatowych.

W 1900 roku stan zdrowia M odiglianiego

gwałtownie się pogarsza. D ostał silnego

krwotoku płucnego. Lekarze nie dawali mu

żadnych szans na przeżycie. Jednak matka nie

straciła nadziei i walczyła o życie syna. W zimie

1901 roku wyjechała z nim na południe Włoch.

Tam Amadeo z wolna wracił do zdrowia.

Pomógł mu łagodny klimat i obcowanie ze

sztuką. Był jeszcze za słaby by pracować, za to

pilnie zwiedzał muzea i galerie Neapolu, Wenecji

i Rzymu. Pomagał mu w tym jego bogaty wuj

Amadee Garsin z Marsylii. W maju 1902 roku

Amadeo wyjechał do Florencji gdzie uczył się w

Szkole Aktu Giovanniego Fattori, jednak szybko

porzucił lekcje i wyjechał do Wenecji. Tam

zapisał się do Szkoły Aktu działającej przy

weneckim Instytucie Sztuk Pięknych. Jednak

rzadko chodził na wykłady. Wolał rysować przy

kawiarnianych stolikach lub na ulicy. Dzięki

pomocy wuja Garsin wiódł dość wygodne życie.

Gdy wuj umarł w 1905 roku, młody malarz

postanowił wyjechać do Francji. W 1906 roku

dotarł do Paryża. Zaraz po przyjeździe zapisał się

do Akademii Colarossiego. W Paryżu Amadeo

początkowo zamieszkał w hotelu lecz szybko

zaczęło brakować mu pieniędzy. Zamieszkał

w końcu razem z malarzem Henri Doucetem

w ubogiej kamienicy na wzgórzu Monmartre.

M ieszkanie w ynajm ow ał im lekarz Paul

A lex an d re. P o lu b ił on M o d ig lia n ie g o

i zafascynował się jego obrazami. Postanowił go

wspierać. Skupował jego prace i pośredniczył

w załatwianiu mu zleceń na portrety. Młody

malarz ubrany w sztruksową kurtkę, czerwony

szalik i charakterystyczny kapelusz z szerokim

rondem stał się też znanym byw alcem

okolicznych knajpek. Paryż był w tamtym okresie

ośrodkiem artystów awangardowych, którzy

dzięki wsparciu postępowych marszandów

rozwijali nowe kierunki w sztuce. To właśnie

podczas nocnych hulanek w knajpkach

Montmartre poznał takich malarzy jak Pablo

Picasso, Kess van Dongen, Juan Gris czy Diego

Rivera oraz pisarzy: Andre Salmona, Guillaume

Apollinaire i Maxa Jacoba. W Paryżu Modigliani

nie miał jeszcze wypracowanego własnego stylu.

W jego pracach z tamtego okresu widać wpływy

stylu takich malarzy jak Toulouse- Lautrec

i Picasso. W 1907 i 1908 roku wystawił swoje

prace n paryskim Salonie Niezależnych, lecz

budziły one niewielkie zainteresowanie. Jednak

dzięki udziałowi w wystawach oraz wsparciu

Paula Alexandre, Amadeo uzyskał dostęp do

zamożnych kręgów Paryża i wiosna 1909 roku

otrzymał pierwsze duże zamówienie jakim był

portret baronowej Marguerite de Hasse de

Villerse, znany pod tytułem „Amazonka”. W tym

samym roku dzięki Alexandre'owi zaprzyjaźnił

się z rumuńskim rzeźbiarzem Constantina

Brancusiego, za którego namowąprzeniósł się do

pracowni na M ontparnasse. Nie przestał

malować, jednak większość czasu poświęcił

swojej nowej pasji — rzeźbiarstwu. 4 marca 1911

roku w prywatnej pracowni zaprzyjaźnionego

malarza Amadea de Souza Cardoso miał miejsce

wernisaż jego pierwszej indywidualnej wystawy.

Pokazał na niej siedem rzeźb i gwasze.

W 1912 roku na X Salonie Jesiennym, Amadeo

przedstawił siedem rzeźb. Jego prace wzbudziły

powszechne zainteresowanie i Modigliani zdobył

uznanie jako rzeźbiarz. Mimo tych sukcesów

A m adeo p o rzu cił rzeź b ia rstw o ,

prawdopodobnie z powodu stanu zdrowia. Praca

w kamieniu wiązała się z dużym zapyleniem, a on

miał chore płuca. Po krótkim odpoczynku

w rodzinnym Livorno wrócił do Paryża i znowu

zaczął m alow ać - głó w n ie p o rtrety na

zam ów ienie. W io sną 1914 roku poznał

marszanda Paula Gullamera, który

reprezentował głównie nieznanych jeszcze

artystów. W lipcu wybuchła I wojna światowa.

Modigliani zgłosił się na ochotnika do służby

wojskowej, lecz ze względu na stan zdrowia

został odrzucony. Był jednym z niewielkiej

grupki artystów, którzy wojnę spędzili w Paryżu.

W zam ieszaniu wojennym stracił kontakt

z Paulem Alexandrem. Od tego czasu jego

interesami zajmował się Guillaume. Z jego

inicjatyw y Amadeo wziął udział w kilku

wystawach organizowanych w galerii

Guillaume'a. W czerwcu 1914 roku Modigliani

wdał się w burzliwy, trwający 2 lata romans

z angielską pisarką Beatrice Hastings. Podczas

tego związku uzależnił się od alkoholu i opium.

Romans zakończył się w 1916 roku, gdy zdrowie

Amadea znacznie się pogorszyło. W tym też

okresie Modigliani za pośrednictwem malarza

Mojżesza Kislinga zapoznał się z polskim poetą

Leopoldem Zborowskim z którym połączyła go

wierna przyjaźń. Zborowski został opiekunem

i wyłącznym marszandem chorego malarza.

Wraz z żoną Anną, Zborowski przyjął malarza

pod swój dach. Oddał Modiglianiemu największy

pokój w swoim domu, wypłacał mu 15 franków

dniówki i zaopatrywał w materiały malarskie.

Płacił nawet m odelkom które pozowały

malarzowi do aktów. W latach 1916 — 17 Amadeo

nam alow ał około 30 aktów. Z borow ski

zorganizował mu wernisaż w galerii marszandki

Berthe Weill. Kilka aktów zostało umieszczone

w oknach wystawowych galerii. Wernisaż odbył

się 3 grudnia 1917 roku. Przyciągnął tłumy gości.


Wiele osób zgromadziło się i przy oknach

wystawowych galerii. Zwróciło to uwagę

komendanta posterunku policji, który znajdował

się naprzeciwko galerii. Wezwał on właścicielkę

do siebie i zażądał zamknięcia wystawy grożąc

konfiskatą „tych nieobyczajnych obrazów”. Aby

tego uniknąć Berthe Weill zastosowała się do

polecenia komendanta. W kwietniu 1917 roku

podczas zabawy karnawałowej Amadeo poznał

d ziew iętn asto letn ią studentkę A kadem ii

Colarossiego, Jeanne Hebuterne i zakochał się w

niej bez pamięci. Była to piękna dziewczyna o

jasnej karnacji i jasnorudych, długich włosach.

Jeanne odwzajemniała uczucie malarza i wkrótce,

dzięki pomocy Zborowskich zamieszkali razem.

Stan zdrowia Amadeo gwałtownie się pogarszył.

W marcu 1918 roku Jeanne zaszła w ciążę.

Zakochani wyjechali na południe Francji, gdzie

29 listopada 1918 roku w Nicei przyszła na świat

ich córka, której dali na imię Jeanne. W połowie

1919 roku wrócili do Paryża. Jeanne znowu

zaszła w ciążę. Modigliani rzucił się w wir pracy.

Amadeo Modigliani

Malował najpiękniejsze portrety bliskich mu

osób. D zięki Zborowskiemu jego obrazy

pokazywane były na kilku wystawach w Anglii,

gdzie kupowali je kolekcjonerzy. Zdrowie

malarza gwałtownie się pogarszało. Zaczynał

pluć krwią. Okazało się, że cierpi na gruźlicze

zapalenie opon mózgowych. Trafił do paryskiego

szpitala Charite, lecz nie było już dla niego

nadziei. Umarł w sobotę 24 stycznia 1920 roku, w

wieku 36 lat. Następnej nocy zrozpaczona Jeanne

popełniła samobójstwo wyskakując z piątego

piętra, z okna mieszkania swoich rodziców. Była

w dziewiątym miesiącu ciąży. Malarz został

pochowany na cmentarzu Pere-Lachaise. Później

obok niego spoczęła jego ukochana Jeanne.

Dorobek Twórczy Amadeo Modiglianiego to

420 obrazów, rysunki i 25 rzeźb. Głównym

tematem jego obrazów był człowiek. Przedstawiał

go za pomocą portretów, aktów lub rzeźb.

Artysta nie poddał się żadnemu stylowi. W jego

pracach przeplatają się kubizm, symbolizm

i manieryzm z naleciałościami antyku i renesansu.

Operując tymi stylami i dodając do nich elementy

sztuki Czarnej Afryki wypracował on własny

i niepowtarzalny styl charakteryzujący się

w yciągniętą linearną formą, wydłużonymi

twarzam i i oczam i bez źrenic. W tle za

portretowanymi postaciami bardzo rzadko

pojawiająsię jakieś dodatki. Świadczy to o tym, że

malarz skupiony był głównie na portretowanym

człowieku. Znaczną część jego twórczości

stanowią portrety, które malował na zamówienia.

Portretował też przyjaciół np. „Portret Pabla

Picassa”, „Portret Diego Rivery” czy „Portret

Leopolda Zborowskiego”. Wiele portretów

ukazuje też jego kochanki. Portrety Beatrice

Hastings ukazują silną koncentrację artysty na jej

ekscentryczności i kokieterii. Natomiast portrety

Jeanne Hebuterne nie były już tak gwałtowne

zapewne z powodu dzielącej go z nią różnicy

wieku. Związek Amadeo z Jeanne pomógł mu na

nowo zastanowić się nad własnym życiem

kształtowanym przez alkohol i narkotyki. Ciąża

Jeanne oraz przyjście na świat ich dziecka

odmieniło artystę. W 1918 roku namalował jej

portret w zaawansowanej ciąży. Na płótnie o

wymiarach 92 x 60 cm przedstawił ją w pozycji

siedzącej, z lewą ręką na kolanie, a prawą leżącą na

brzuchu i z głową pochyloną w prawą stronę.

Malarz nie ukrywał ciąży modelki, lecz nawet ją

zaakcentował. Świadczyć o tym może palec

zagięty u prawej dłoni opartej na brzuchu, pas

spowijający brzuch na wysokości bioder i lekko

zaakcentowany podwójny podbródek, wskazujący

na ostatnią fazę ciąży. Ciemne fragmenty

ubrania i włosów są zrównoważone przez pas na

biodrach i szal na ramionach oraz zieleń i

pomarańcz tła obrazu. Obraz jest bardzo

spokojny. Modelka zdaje się odpoczywać patrząc

prosto w oczy widza. Modigliani za życia nie

odniósł sukcesu dlatego, że nie wpisywał się

w żadne modne nurty w sztuce. Dopiero po

śmierci zorganizowano kilka wystaw jego prac co

wywindowało ceny jego obrazów w górę. Stawał

się coraz modniejszy. Do dzisiaj jego obrazy są

rozpoznawalne i cieszą się dużym powodzeniem.

W nowojorskiej filii domu aukcyjnego Sotheby's

na aukcji, która odbyła się 2 listopada 2010 roku,

anonimowy nabywca za obraz Modiglianiego

„Akt siedzący na kanapie” zapłacił 68 962 500

dolarów.

Jeanne Hebuterne

Arkadiusz Kulpa


ZGUBNA ZASADA

„Dzikość, szpecąca żywych oblicze zbrodniarzy,

zda się dotąd zamarła grozić z jego twarzy,

dotąd zdradziecka radość w ustach się uśmiecha,

gniew rozbójniczy w czole, nade brwiami pycha”

Tak w balladzie „Popas w Upicie” pisał nasz

wieszcz Adam Mickiewicz o pewnym szlachcicu

z Litwy, Władysławie Sicińskim, który przez

jedno wykrzyczane zdanie: Liberum veto, został

zaliczony do grona największych zdrajców

Polski. Zasada Liberum veto w zamyśle jej

twórców miała stać na straży przywilejów

szlacheckich lecz przez nieodpowiedzialnych

posłów, którzy wypaczyli jej polityczny mechanizm

przyczyniła się do osłabienia władzy

ustawodawczej kraju, a w konsekwencji do

upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Początków L iberum veto należy szukać

w konstytucji uchwalonej na sejmie radomskim

w 1505 roku, która przeszła do historii pod

nazwą „Nihil novi”. Jej pełna łacińska nazwa

brzmiała: Nihil novi sine communi consensu, co

można tłumaczyć: nic nowego bez powszechnej

zgody. Zakazywała ona królowi wydawania ustaw

bez zgody szlachty, którą reprezentował Senat

i izba poselska. Konstytucja Nihil novi dała

szlacheckiej izbie poselskiej bardzo szeroką

władzę i uczyniła ją odpowiedzialną za losy

państwa. Wejście w życie tej konstytucji można

uważać za początek wprowadzenia demokracji

szlacheckiej w Rzeczpospolitej. Powszechna

zgoda sejmujących stanów czyli króla, Senatu

Rycina przedstawiająca ciało Władysława Sicińskiego w kościele upickim

i szlacheckiej izby poselskiej nie oznaczała

jednomyślności, ale wypracowania w miarę

zadowalającego kompromisu. Była to trudna

sztuka, szczególnie po narzuceniu przez akty

prawne, zwane Artykułami henrykowskim,

spisane na sejmie elekcyjnym w 1573 roku,

sztywnego sześciotygodniowego czasu sesji

sejmowych. Po Unii lubelskiej, zawartej w 1569

roku zwiększyły się kompetencje sejmu oraz ilość

posłów, a w tak krótkim czasie sesji ciężko było

uzyskać zadowalające wszystkich kompromisy.

Uczestnicy obrad prawie na każdym sejmie

stawali przed koniecznością wyboru pomiędzy

poszanowaniem prawa i nie przedłużaniem sesji

sejm u, a d b ało ścią o in te re sy i dobro

Rzeczpospolitej. Bardzo często gdy istniał cień

szansy na pomyślne zakończenie obrad sesje

sejmowe były wbrew prawu przedłużane. Jednak

dumna szlachta coraz częściej demonstrowała

swój legalizm, co doprowadziło w 1633 roku do

uchwalenia konstytucji sejmowej pt. Konkluzya

Seymowa, która stwierdzała, że prolongacja

sejmu jest niezgodna z prawem. Teraz każdy

poseł mógł przez Liberum veto czyli „wolne nie

pozwalam” sprzeciwić się przedłużeniu obrad.

Liberum veto było więc wytworem powstałym w

wyniku regulacji procedury sejmowej i nie

dotyczyło zasad uchwalania ustaw. Mimo

uchwalenia konstytucji z 1633 roku jeszcze

wielokrotnie mimo sprzeciwu posłów zdarzały

się sytuacje, że obrady sejmu trwały dłużej niż

ustawowe sześć tygodni. Sprzeciwy te były jednak

pewną formą nacisku na obradujących dzięki

którym protestujący chciał doprowadzić do

korzystnego rozpatrzenia swojej kwestii lub też

wyjść z twarzą z jakiegoś sporu. Najczęściej

„zrywacza” pozostali posłowie starali się zmusić

do wycofania protestu. Nieraz wystarczył apel

do jego poczucia obowiązku i miłości do

ojczyzny, nieraz przekupstwo. Zdarzało się też,

że takiego posła po prostu ignorowano

i kończono obrady. Protesty pojedynczych

posłów były najczęściej demonstracją mającą też

na celu przekonanie wyborców, że ich poseł robił

wszystko by bronić ich interesów. Z tej

dem onstracji „zryw acze” bardzo szybko

wycofywali się sami z obawy o własną skórę

ponieważ ówcześni posłowie nie wahali się nie

przebierając w słowach i gestach zmusić go do

tego. W 1649 roku gdy posłowie z Mazowsza nie

chcieli się zgodzić na kontynuację obrad i wybór

marszałka pozostała część izby chciała ich nawet

„brać na szable”. Często też powodem wycofania

się z protestu był wstyd i perspektywa hańby na

nazwisku. Można powiedzieć, że przez ten okres

Liberum veto było tylko demonstracją pojedynczych

posłów lub ich grupek mającą na celu

zamanifestowanie ich ważności. Taki stan rzeczy

trwał do marca 1652 roku. Wtedy to zasada

Liberum veto stała się podstawą polskiego

ustroju, która w przyszłości sparaliżowała władzę

ustawodawczą Rzeczpospolitej i walnie przy­

czyniła się do upadku kraju. Gdy 26 stycznia 1652

roku w Warszawie rozpoczynał się kolejny sejm

walny nikt nie przypuszczał, że zakończy się

wydarzeniami które historia uzna go za początek

końca I Rzeczpospolitej. Początkom obrad

towarzyszyła atmosfera sielanki i triumfu.

Zaledwie pół roku wcześniej wojska

Rzeczpospolitej pokonały armię kozacko —

tatarską dowodzoną przez Bohdana

Chmielnickiego i Tuchaj Beja w straszliwej bitwie

pod Beresteczkiem i tym samym przytłumiły

płomień chłopskiego powstania na Ukrainie.

Szlachcie wydawało się, że już nic nie zagraża

bezpieczeństwu kraju ze strony Chmielnickiego.

Tylko król Jan Kazimierz Waza dostrzegał

zagrożenie nadal tlące się na Ukrainie i dlatego

rozsyłając listy zwołujące sejm, jako główny

temat jego obrad wskazywał wzmocnienie

obronności państwa i uchwalenie dodatkowych

podatków przeznaczonych na wzmocnienie oddziałów

stacjo n ujących w południow o-

wschodniej rubieży Rzeczpospolitej.

Jak nieomylne były przeczucia króla cała

Rzeczpospolita przekonała się zaledwie pół roku

później gdy bunt na Ukrainie ponownie wybuchł,

a wojska polskie zostały rozgromione w bitwie

pod Batohem (1—2 czerwca 1652 r.) po której

kozacy do spółki z tatarami wymordowali 3,5

tysiąca polskich jeńców. Już 27 stycznia

marszałkiem sejmu został wybrany młody,

zaledwie 32 letni podczaszy lwowski Andrzej

Maksymilian Fredro. 29 stycznia sejm rozpoczął

obrady. Otworzył go marszałek Fredro kwiecistą

mową powitalną o wspaniałości polskiego

ustroju politycznego, gdzie król jest ograniczony

prawami i jak cudownie jest żyć w takim ustroju.

Obradująca szlachta szybko uznała obawy króla

dotyczące Ukrainy za przesadzone i wolała radzić

o problemach ustrojowych, o obsadzaniu

wakujących urzędów lub o wpływie sejmu na

politykę zagraniczną monarchy. Duży wpływ na

obranie tego kierunku obrad miała opozycja

antykrólewska, której głównymi postaciami byli

wojewoda poznański Krzysztof Opaliński oraz

wojewoda wileński i hetman polny litewski Janusz

Radziwiłł — dwaj magnaci którzy trzy lata później

przyczynili się do klęski Rzeczpospolitej w

pierwszej fazie potopu szwedzkiego. Oni sami

prawdopodobnie nie byli obecni w Warszawie

podczas obrad sejmu lecz w swojej działalności

w yręczali się stronnikam i, przekupionymi

posłami lub wszelkiego rodzaju szumowinami.

To za ich przyczyną od samego początku obrad

po Warszawie krążyły ulotki oczerniające króla,

pomawiające go o zdradę, o uległość wobec

K ozaków i dążenie do absolutyzm u. W

oskarżeniach tych przewijała się już postać

podkanclerzego koronnego Hieronima

Radziejowskiego sądzonego w czasie sejmu za

obrazę majestatu, a w którym szlachta widziała

obrońcę ich wolności. Sąd sejmowy skazał go na

śmierć, lecz wyroku nigdy nie wykonano.


To właśnie Radziejowski w lipcu 1655 roku

ściągnął na Rzeczpospolitą nawałę szwedzką.

Sala obrad zaczęła przypominać w końcu arenę

walk pomiędzy stronnikami króla i opozycją, a

tymczasem sześciotygodniowy okres sesji

upływał nieubłaganie. W czwartek 8 marca miało

nastąpić zamknięcie obrad lecz dwa dni wcześniej

na ulicach Warszawy doszło do bójki. Porąbali

się szablami stronnicy Janusza Radziwiłła

i dworzanie starosty pokrzywnickiego Jana

Dominika Działyńskiego. Aby wyjaśnić tą

awanturę postanowiono przedłużyć obrady

o jeden dzień. W piątek 9 marca obradowano do

późnych godzin nocnych lecz i tak nie załatwiono

wszystkich spraw. W związku z tym kanclerz

wielki koronny Andrzej Leszczyński zaproponował

przedłużenie sesji o jeszcze jeden dzień.

Nagle z końca sali zebrani usłyszeli okrzyk:

Liberum veto — nie pozwalam na prolongatę.

Zanim uczestnicy obrad ochłonęli ze zdziwienia

protestującego nie było już na sali. Tym który

zakrzyknął Liberum veto był szlachcic litewski,

podsędek upicki, stolnik, poseł upicki ziemi

trockiej Władysław Siciński. Obradujący zaczęli

zastanawiać się nad mocą prawną protestu

Sicińskiego. Chciano go zignorować i kontynuow

ać obrady, jednak poseł bielski

Krzysztof Żelski zaprotestował i uznał, że veto

Wojewoda wileński książę Janusz Radziwiłł

Sicińskiego uniemożliwia kontynuację obrad.

Posłowie teraz nie mieli nic innego do roboty jak

pójść spać, a rano skłonić „zrywacza” do

odwołania protestu. Przecież już nie raz tak

bywało. Jednak, że już prawie była sobota

postanowiono poczekać na powrót Sicińskiego

na salę obrad do poniedziałku. Od jego powrotu

uzależniono kontynuowanie sesji sejmu. Już w

sobotę i w niedzielę posłowie starali się nakłonić

Sicińskiego do zmiany decyzji. Do mediacji

włączył się nawet król Jan Kazimierz. Jednak

uparty Litwin nie dał się przekonać. 11 marca

marszałek sejmowy Fredro otworzył obrady

i zaczął wywoływać przedstawiciela sejmiku

upickiego Władysława Sicińskiego. Ten jednak

nie odpowiadał i nie mógł odpowiedzieć

ponieważ już od wczesnego ranka nie było go w

Warszawie. Posłowie mieli teraz podjąć decyzję o

legalności veta Sicińskiego. Wielu przestrzegało

przed takim krokiem. Jednak szlachta dzielnie

stojąca na straży prawa postanowiła zakończyć

obrady, a marszałek Fredro zatwierdził tę

decyzję. Świadomość wagi tego co zaszło, była

wśród posłów duża. Wojewoda brzesko-kujawski

Jakub Szczawiński krzyknął w stronę

nieobecnego Sicińskiego: „bodajby przepadł!”

na co z sali odpowiedziano mu chóralnie:

„Amen”. Po raz pierwszy w historii

Rzeczpospolitej zastosowano w praktyce zasadę

Liberum veto. Wraz z zerwaniem sejmu traciły

moc wszystkie podjęte na nim uchwały. Postawa

Sicińskiego stworzyła niebezpieczny precedens

w polskim parlamentaryzmie XVII i XVIII

w ieku, który był gwoździem do trumny

I Rzeczpospolitej. Jednak poseł upicki miał

prawo tak postąpić jak postąpił. Prawo do tego

dawały mu wspomniane już konstytucje sejmowe

z 1633 roku, które zakazywały przedłużania sesji

sejmowych. Ponadto Siciński był związany

instrukcjami rodzimego sejmiku. Poseł był

zobowiązany bronić interesów powiatu upickie-

go będącego wtedy w konflikcie z ekonomem

szawelskim. Instrukcja poselska nakazywała

posłowi w przypadku nieko-rzystnego

rozwiązania sprawy złożenie protestu. Sejm

wziął stronę ekonoma szawelskiego więc Siciński

przeciwdziałał. Mówi się też, że Siciński działał z

ramienia hetmana polnego litewskiego Janusza

Radziwiłła lecz nie ma na to mocnych dowodów.

Za zerwaniem sejmu mógł też stać Radziejowski.

Zerwanie sejmu unieważniało wszystkie podjęte

na nim uchwały oraz wydane wyroki. Nie dziwne

więc jest to, że Radziejowskiemu bardzo na tym

zależało aby właśnie ten sejm został zerwany.

Lecz na współpracę Radziejowskiego z Sicińskim

też nie ma żadnych dowodów. Dlatego, że za

posłem upickim stało prawo jego protest został

przyjęty bez gwałtowniejszych sprzeciwów.

Można powiedzieć, że swoją postawą Siciński

wyświadczył wszystkim przysługę, dokonując

czynu na który nikt wcześniej nie miał odwagi.

Sejmy były zrywane już wcześniej, bo nawet

w czasach Zygmunta Augusta, lecz dokonywała

tego większa grupa posłów. Gdy chciała tego

dokonać mniejsza grupka lub pojedynczy

posłowie, podporządkowywano ich większości

lub po prostu ignorowano. Ich protesty nie miały

mocy. Dlaczego więc w marcu 1652 roku sejm

zerwało veto jednego posła? Można powiedzieć,

że było to odzwierciedlenie słabnącej potęgi

Rzeczpospolitej. W yniszczone wojnami i

powstaniem Chmielnickiego państwo stało się

areną rozgrywek pomiędzy dbającymi o swoje

interesy magnatami. Siciński wniósł protest, a być

może niektórzy posłowie mieli przykazane go

poprzeć. Rosły podziały między szlachtą, rosła

też korupcja. Od tego sejmu zasada Liberum veto

zaczęła być stosowana nagminnie. Zerwać sejm

mógł każdy poseł i nie musiał się nikomu

tłumaczyć ze swojej decyzji. Veto mogło być

pisemne lub ustne, jednak musiało być złożone

osobiście przez posła w izbie sejmowej u

marszałka lub w jakimkolwiek grodzie i później

odczytane przez sekretarza w izbie. Musiało też

być złożone w trakcie obrad w ich dowolnym

momencie. Można było zerwać sejm na samym

początku, nie dopuszczając w ogóle do jego

rozpoczęcia lub na jego końcu, niwecząc tym

samym jego pracę i cały dorobek ustawodawczy.

Zasadę Liberum veto zaczęto stosować też na

sejmikach ziemskich, deputackich, poselskich itp.

Zasada ta doprowadziła do tego, że sejmy były 16

razy zrywane jeszcze przed obiorem marszałka.

W 1669 roku Liberum veto posła kijowskiego

Adama Olizara zerwało sejm koronacyjnyjeszcze

przed zakończeniem ustawowego czasu obrad.

W okresie panowania Jana III Sobieskiego sejmy

były zwoływane 11 razy, a tylko 5 doszło do

skutku, w czasach Augusta II zwołanych było 15

sejmów, a tylko 4 doszły do skutku, w czasach

Augusta III zwołano 15 sejmów, a tylko 3 doszły

do skutku. Duży wpływ na zrywanie sejmów

miały sąsiadujące z Rzeczpospolitą państwa tj.

Rosja, Prusy i Austria, których interesy zyskiwały

na słabości Polski. W czasach panowania

Stanisława Augusta Poniatowskiego zasada

Liberum veto w yszła z użycia ponieważ

w sejmach zaczęto zawiązywać konfederacje już

na początku obrad, aby nie dopuścić do ich

zerwania. Ostatnie pozytywne próby użycia tej

zasady to protest posła Józefa Wybickiego

przeciwko wszystkim uchwałom Sejmu

Repninowskiego z lat 1767 — 68, które czyniły z

Rzeczpospolitej protektorat Rosji oraz protest

Tadeusza Rejtana przeciwko skonfederowaniu

Sejmu Rozbiorowego zlat1773 — 75. Ostatecznie

zasadę Liberum veto zniosła Konstytucja z 3

maja 1791 roku. Zasada Liberum veto zawsze

budziła kontrowersje. Jedni chwalili ją jako

możliwość działania dla wybitnych jednostek na

rzecz dobra publicznego w momencie gdy

wszyscy inni mniej rozważni, skorumpowani lub

ogłupieni dbają o własne interesy. Jednak ci nie

brali pod uwagę, że możliwość zerwania sejmu

miały też jednostki bezmyślne lub przekupione.

Szlachta polska uznawała tą zasadę za jedyny

oręż, broniący jej złotej wolności i nie dający

królowi możliwości skupienia w swoim ręku

władzy absolutnej.


Sejm Po/ski %a czasów Zygmunta III Wazy

Nad jej skutecznością zastanawiali się też

przybysze z zagranicy. Jan Jakub Rousseau

uważał, że nie jest to zasada wadliwa, lecz gdyby

jej nadużywać może stać się bardzo niebezpieczna.

Radził on polakom by stosować ją tylko

w najważniejszych dla państwa, wyraźnie

określonych kwestiach. Czas pokazał, że

Rousseau miał rację. Stosowana nagminnie

i bezmyślnie zasada Liberum veto osłabiła

państwo i była jedną z przyczyn podporządkowania

go sąsiednim potęgom, a w końcu

do wymazania na ponad 120 lat Polski z map

Europy. A jakie były dalsze losy tego który

pierwszy odważył się z całą surowością

zastosować Liberum veto? Po wyjeździe z

Warszawy Siciński wrócił prawdopodobnie do

Upity. Lecz nie wiodło mu się. Można powiedzieć,

że ciągnęło się za nim przekleństwo

rzucone przez wojewodę Szczawińskiego.

Podobno w Wilnie piorun zabił jego rodziców

i rodzeństwo. Jemu samemu nic się nie stało.

Zmarł w 1672 roku. Według legendy ziemia nie

chciała przyjąć jego ciała i wyrzucała je na

powierzchnię, dlatego zmumifikowane ciało

Sicińskiego ubrane w białą szatę przechowywano

A S a c ra If e a u rM a i t jf a t . B A r c h ie p n ' C x n e tn e n P r m a jR e fn i. C K r c h ie p it 'L e c p o iia iD lip t f c o p t S e n a f c n e ir —.'

£ ’P a la tin i C a s /tlla m S t n a f o r e t F M .a a u fr a fu ( e t O Jficuilet R e y m et M a g m D u c a f u j L ifh u a n ia e s S r n a f c r e t

( iO jfic ia U s C u n c t A u lic i e t S e c re ta r ijtC S łA - H N e b ile flU jjn t e tM o f-D u c L it h * ^ ^ f ^ ^ T j f n T «ihi i flwwrw r

w szafie w zakrystii kościoła w Upicie jeszcze do

XIX wieku. W końcu gubernator wileński gen.

Murawiow kazał go pochować pod progiem

kościoławUpicie. W całej historii Polski nie było

chyba większego kozła ofiarnego niż Władysław

Siciński. To jego uznano za pogrążyciela

KALENDARIUM RADZYŃSKIE - KWIECIEŃ

13 kwietnia 1773 roku - w Warszawie zmarł Jakub Fontana, włoski architekt

barokowy, nadworny architekt królów Polski, budowniczy wielu pałaców i

dworów na ziemiach polskich, projektant i budowniczy pałacu Potockich w

Radzyniu Podlaskim. Urodziłsię w 1710 rokuwSzczuczynie.

10 kwietnia 1861 roku - w radzyńskim kościele Trójcy Świętej ks. Józef

Żebracki - ówczesny wikariusz, wygłosił kazanie patriotyczne, które wywołało

gwałtownąreakcjęwładzrosyjskich.

Dyrektor Główny Prezydujący w Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i

Oświecenia Publicznego wezwał biskupa Diecezji Podlaskiej Piotra Pawła

Szymańskiegodo upomnienia ks.Żebrackiegoiwymierzenia mu kary.

19 kwietnia 1904 roku - siedlecki gubernator wysłał pismo do generalnego

gubernatora w Warszawie, donoszące o wykryciu tajnej szkoły w Wohyniu i

oddaniu winnych pod sąd. Szkołę prowadził wohyński aptekarz Dykowski u

którego podczas rewizji znaleziono książki, których czytanie było zabronione w

Królestwie Polskim.

28 kwietnia 1929 roku - na zebraniu parafialnym podjęto decyzję o

wybudowaniu domu parafialnego przy radzyńskim kościele Trójcy Świętej,

stojącego dziś na skrzyżowaniu ulic Ostrowieckiej i Jana Pawła II. Budowę

ukończonowpierwszej połowie 1933 roku.

7 kwietnia 1935 roku - w sali radzyńskiego gimnazjum odbył się koncert

Kwartetu Polskiego w składzie: Irena Dubiska (1899-1989) - I skrzypce,

Tadeusz Ochlewski (1894-1975) - II skrzypce, Mieczysław Szaleski (1891­

1958) -altówka iZofiaAdamska (1903-1988). Koncertzorganizowany został

przez Organizację Ruchu Muzycznego ORMUZ.

Rzeczpospolitej oraz największego z jej zdrajców.

W rzeczywistości te zarzuty to nic innego jak

próba uspokojenia sumień i zrzucenie winy za

grzechy z tysięcy na duszę jednego.

Arkadiusz Kulpa

8 kwietnia 1942 roku - w więzieniu na Zamku Lubelskim miała miejsce

pierwsza grupowa egzekucja przetrzymywanych tam więźniów pochodzących z

Radzynia Podlaskiego. W egzekucji tej zostali straceni: Tadeusz Borkowski,

Stanisław Mazuri Tadeusz Niewęgłowski - wszscytrzej z Radzynia oraz Helena

Różewska z Kąkolewnicy.

19 kwietnia 1997 roku - biskup siedlecki Jan Wiktor Nowak dokonał

uroczystego wmurowania kamienia węgielnego pod budowę kościoła

parafialnegop.w.św.Annyw Radzyniu Podlaskim.


Przegląd Teatrów Dziecięcych i Młodzieżowych województwa

lubelskiego odbywa się w marcu i kwietniu, składa się z eliminacji

powiatowych, które kończy finałowy Festiwal Najciekawszych

Widowisk w Lublinie, do którego zapraszani są jedynie laureaci. W

przeglądzie biorą udział amatorskie teatry żywego planu, lalkowe,

plastyczne, tańca, kabarety, w których wykonawcy nie przekroczyli

16 roku życia. W tym roku do radzyńskiego przeglądu teatralnego

przystąpiło siedem podmiotów wykonawczych. Przez cały długi,

wyjątkowo barwny i żywiołowy dzień w Radzyńskim Ośrodku Kultury,

teatry dziecięce przypominały, że scena w sali kina Oranżeria, służy

do tego, by wyczarowywać na niejnow e przestrzenie, a widzów

przenosić w inne wymiary.

Radzyńskie eliminacje rozpoczęło przedstawienie Zespołu

Teatralnego ,,H okus- Pokus" ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-

Wychowawczego w Radzyniu, oparte na baśni Braci Grimm pt.

,,Śnieżka". Na scenie pojawiło się 23 małych aktorów, których

podczas spektaklu wspomagało czterech nauczycieli. Słowa

wielkiego uznania należą się tutajreżyser spektaklu - Marioli Król,

Andrzejowi Królowi, który przygotował oprawę muzyczną, Agnieszce

Urbaniak za kolorową i fantazyjną scenografią oraz innym

pedagogom, którzy spraw ili, że codzienne życie dzieci z

niepełnosprawnością intelektualną, nabrało bajkowego i radosnego

wymiaru. Dla widzów zaś, było bardzo wzruszającym przeżyciem.

Po spotkaniu z krasnoludkami przyszła pora na spotkanie z

mistrzem dramatu i tragikomedii. Na scenie Oranżerii pojawiła się

grupa teatralna z Domu Kultury w Kocku, prowadzona przez Marka

Grabowskiego. Teatr działa od roku 2011 i pierwszym spektaklem

„S p otka nie bajek" zdobył główną nagrodę w Wojewódzkim

Przeglądzie Teatrów Dziecięcych i Młodzieżowych w Lublinie w roku

ubiegłym. Tym razem teatr zaprezentował spektakl oparty na

nowelach Antona Czechowa „Oświadczyny" i „Niedźwiedź".

Niezwykle udany był debiut Zespołu Teatralnego Zespołu

Oświatowego z Brzozowicy Dużej. Teatrzyk działa od tego roku,

skupia dzieci w wielu od 8 do 15 lat. Bardzo trafiony okazał się wybór

scenariusza. Była to sztuka „Zagubiony czas" według Adama

Szafrańca, który opracował też muzykę do sztuki a nad całością

czuwały - Małgorzata Gruszczyńska i Anna Bryńczak. Teatr został

pochwalony za wyczucie tem pa przedstawienia, właściwe

wyobrażenie ,,czym teatr powinien być “ , adekwatny do wieku

małych aktorów wybór scenariusza, i wreszcie ... piękny śpiew i

ta n ie c .,, Tato czy masz dla nas czas? Czy ty w ogóle widzisz nas ?" -

to cytat ze sztuki, która pozostawia w umysłach i sercach dorosłych

widzów niepokój, czy aby zauważają pustkę, czas, który

bezpowrotnie tracą na niespędzaniu go z własnymi dziećmi.

Bardzo dobrze znany w naszym rejonie, jeden z najbardziej

dopracowanych pod każdym względem teatrów - ,,Straszydełka “ z

Gminnego Ośrodka Kultury w Ulanie, pracujący pod wodzą dwóch

instruktorów : Barbary Michalczuk oraz Sławomira Żyłki, po raz

kolejny udowodnił, że teatr to świątynia słowa i obrazu. Zaprawieni

już w niejednym przedstawieniu aktorzy zmierzyli się z trudnym

tekstem i wystawili ,,Polowanie na lisa" Sławomira Mrożka,

humoreskę o stosunku ludzi do zwierząt, a tak naprawdę Mrożkowy

komentarz do historii PRL-u.

W pięknejoprawie plastycznejzaprezentował się najliczniejszy

tego dnia teatr ,,FENIKS" z Gimnazjum nr2 , prowadzony przez

Elżbietę Żukiewicz. ,,Tam, gdzie spadają Anioły “ to moralitet o

byciu człowiekiem. O odwiecznejwalce dobra i zła, cierpieniu,

wierze i sensie życia. Scenariusz przedstawienia został oparty na

motywach powieści Doroty Terakowskiej. Dramat rozgrywa się w

rodzinie, gdzie najmniejsza i najbardziejbezbronna istota, córka

Ewa, chora na białaczkę, uczy dorosłych wiary i odróżniania dobra

od zła.

Podczas przeglądu zaprezentowały się również dwa teatry

działające przy Radzyńskim Ośrodku Kultury, których instruktorem

je st Ewa Śliwińska. Była to grupa młodsza, w przedstawieniu

,,Koronki i kordonki" według scenariusza Liliany Bardiejewskiejoraz

dawna ,,Fantazja",czyli grupa starsza o zmienionejnazwie - ,,Już

kończymy" w autorskim przedstawieniu pt.......Kilka zdarzeń z życia

człowieka".

Był to i początek, i koniec. Dzieciaczki, które miały swoja

praprapremierę na dużejscenie dopiero zaczynają przygodę z

występami scenicznymi. Jak mówiła Ewa ,,serca im biją przed

występem, że aż się kurtyna rusza". Starsza grupa, doświadczona,

,,ograna scenicznie ", wielokrotnie nagradzana na przeglądach i

festiwalach, już osiągnęła górny pułap kategorii w iekow ejdla teatru

dziecięcego i zaczynać będzie zupełnie nowy rozdział w swoim życiu.

Na ile będzie ono związane z teatrem, czas pokaże, ale gorąco

trzymamy kciuki, żeby tak było.

Jury Przeglądu w osobie Henryka Kowalczyka, teatrologa

Wojewódzkiego Ośrodka Kultury doceniło poziom przeglądu, chociaż

na werdykt trzeba będzie poczekać do końca lubelskich eliminacji.

Główne kryteria, jakie będą brane pod uwagę to : dobór właściwego

re pertuaru, uczestnictw o wykonawców we w spółtw orzeniu

prezentacji teatralnej, uniwersalność formy i tematu, oryginalność

rozwiązań scenicznych.

Czy są to kryteria spełniane przez nasze zespoły teatralne ? Tak.

Jedne spełniają je w większym stopniu, inne w mniejszym. Pan

Henryk mówi: „Zobaczyłem dzisiajteatry, które znam i śledzę od

kilku lat, obserwuję ich rozwój. Dzisiejsze przedstawienia są świeże,

to prapremiery i dużo je st uwagi ze strony aktorów, kierowanejna

to, żeby w ogóle zapamiętać tekst, kolejność działań. Kiedy aktorzy

okrzepną w sw ojejroli, z pewnością będzie to walor spektaklu.

Spodobały mi się dwa czy trzy scenariusze . Grupy potrafiły wyłonić

przesłanie scenariusza. Były refleksyjne, o ,,czymś". Nie jestem

pewny w kilku przypadkach, czy wybrana konwencja teatru, poetyka,

wybrany język teatru trafia do młodych aktorów. Czy potrafią się

utożsamić ztekstem, którygrają, czyon je st dla nich atrakcyjny?

Teatr ma czemuś służyć. W młodych ludziach je st przecież duży

poziom niepokoju, chęci wyrażania samego siebie , próba

zrozumienia tego świata. Dobrze by było, żeby decydując się na

scenariusz, wybierać taki, który pomoże im ten świat objaśniać.

Żeby m iał zróżnicowane em ocje. Świat nie je s t przecież

jednowymiarowy, ciągle na „prete nsji". W teatrze są dwa

podstawowe pytania i dwie odpowiedzi. Co mamy ludziom do

powiedzenia i jak mamy to zrobić? Szukanie odpowiedniej formy to

odwieczne poszukiwanie w sztuce teatralnej. A co je st miarą

dobrego przedstawienia? Podstawowa sprawa to refleksja, czy

przedstawienie mnie poruszyło, czy nie? Jeżeli mnie ,,obeszło", to

je st to już wystarczający sukces, a satysfakcja powinna być wspólna.

I widza, i aktora, i reżysera.

A czego nie powinniśmy teatrom szkolnym, amatorskim życzyć?

„Profesjonalizmu. To jedno z gorszych życzeń dla teatru dziecięcego

“ - kończy rozmowę Henryk Kowalczyk, przypominając o największym

w alorze pracy z dziećm i i m łodzieżą - sp o n ta n iczn o ści

i autentyczności.

Monika Mackiewicz


ROZMAITOŚCI

Zwycięstwo BS Łuków i Orlika Parczew

w lidze siatkówki im. Zdzisława Gmura

N iedziela (2 1 .0 4 ) to finałow e mecze

am atorskiejlig i siatkówki im. Zdzisława

Gm ura o rg a nizow anej przez M ie jski

Ośrodek Sportu i Rekreacji. Podobnie, jak

rok temu, główne trofea powędrowały do

Banku Spółdzielczego Łuków i dziewczyn z

Parczewa.

Już półfinały pokazały, że będzie zacięta

walka. W Lidze Gwiazd Wolanka dopiero po

5 s e ta c h p o k a z a ła w y ż s z o ś ć nad

Manhattanem Parczew, mając wcześniej

dużo szczęścia, gdyż Parczew wygrywał już

2:1 i 22:17 w punktach. Klasą oczywiście

byli zawodnicy z BS Łuków, którzy pokazali,

że w decydujących meczach nie mają

jeszcze w lidze sobie równych.

W Lidze Perełek bardzo zaciętym meczem

było półfinałowe spotkanie Orlika Parczew z

Victorią Łuków. Bardzo dał się on we znaki

łukowiankom, które po tym meczu nie dały

nawet rady w walce o III miejsce, ulegając

radzyńskiejekipie LO II. I była to chyba

największa niespodzianka całych rozgry­

wek. Finał Ligi Perełek to powtórka z

ubiegłego roku, gdzie także 3 :1 Orlik

Parczew wygrał z Dragonem Wojcieszków.

Tu także do końca trwał bardzo zacięty,

równorzędny mecz, no i także, jak rok temu,

przytrafiło się skręcenie kostki. Ucierpiała

zawodniczka zwycięskiego team u, no

i mamy nadzieję, że nie stanie się to

tradycją ligi.

Po zakończeniu meczów finałowych odbyły

się uroczyste podsum ow ania obu lig

i wręczenie pucharów i medali. Miłym

akcentem było uczestnictwo w nich żony

i córki Zdzisława Gmura, które wieszały na

p ie rs ia c h z a w o d n ik ó w w yw a lczo n e

w ciężkiej walce medale. I to byłoby na tyle

w tym roku, a w następnym organizatorzy

zapowiadają prawdziwą rewolucję.

Wyniki turnieju finałowego

Liga Gwiazd

półfinały

BS Łuków - Poczta 3:1 (25:19, 25:20,

21:25, 25:20)

Wolanka - Manhattan Parczew 3:2 (25:21,

2 3 :2 5 ,1 8 :2 5 ,2 5 :2 3 ,1 5 :1 0 )

meczoIII m.

Poczta - Manhattan Parczew 3:1 (15:25,

2 5 :2 3 ,2 5 :1 9 ,2 5 :1 3 )

finał

BS Łuków - Wolanka 3:1 (23:25, 25:19,

2 6:24,25:17)

Liga Perełek

półfinały

Dragon Wojcieszków - LO II 3:0 (25:13,

2 5:22,25:19)

Victoria Łuków - Orlik Parczew 1:3 (24:26,

1 0 :2 5 ,2 5 :2 1 ,2 0 :2 5 )

meczo III m.

Victoria Łuków - LO II 0:3 (23:25, 18:25,

23:25)

finał

Orlik Parczew - Dragon Wojcieszków 3:1

(2 5 :1 4 ,2 2 :2 5 ,2 5 :2 1 ,2 6 :2 4 )

VIII REGIONALNY KONKURS RECYTATORSKI POEZJI MARIANNY BOCIAN

Publiczne Gimnazjum im. hm.M. S. Lisowskiego w Czemiernikach

oraz Czemiernickie Towarzystwo Regionalne ogłosił VIII Regionalny

Konkurs Recytatorski Poezji Marianny Bocian dla uczniów szkół

podstawowych i gimnazjów. Konkurs odbędzie się 18 maja 2013 r. o

godz. 10.00wGimnazjumwCzemiernikach i będzie on poprzedzony

mszą świętą oraz odsłonięciem tablicy poświęconej poetce.

Konkurs je st częścią uroczystości poświęconych obchodom 10

rocznicy śmierci Marianny Bocian.

Przypomnijmy, że jedna z najsłynniejszych, współczesnych polskich

poetekto nasza krajanka. Urodziła się w roku 1924 we wsi Bełcząc,

koło Czemiernik . Zmarła dziesięć lat temu. Mimo, iż przez całe

niemal dorosłe życie związana była z Wrocławiem, dzięki swoim

wierszom, w którejpozostawiła ślad wielkiejmiłości do swojejMałej

Ojczyzny, je st nazywana Ikoną Podlasia.

Dzieła pielęgnowania pamięci o niej, gromadzenia i publikowania

wspomnień, pism, listów i wierszy, które do te jp o ry nie ujrzały

jeszcze światła dziennego, podjęło się Czemiernickie Towarzystwo

Regionalne. Konkurs literacki i recytatorski poświęcony jejosobie,

wrasta w tradycje i nieustanie przypomina o Ikonie . Zachęcamy do

licznego uczestniczenia w uroczystości.

PAMIĘĆ O IKONIE

Marianna Bocian (1942-2003) współczesna poetka, pochodząca

ze wsi Bełcząc położonejkoło Radzynia Podlaskiego. Ikona Podlasia

- tak o poetce, mówili przyjaciele - artyści ze środowiska

w rocław skiego, z którym i była związana przez w iele lat.

Identyfikowała się ze stolicą Dolnego Śląska, ale zawsze

podkreślała, że Lubelszczyzna, a dokładnie południowe Podlasie, to

je jo jc o w iz n a . Publikowała pod pseudonimami ,,Danaid" i „Jan

Bęłczęcki". Publikowała głównie w „Kontrastach" (je jd e b iu t

poetycki przypadł na 1967 rok), „Agorze", „Odrze" (1968-1979),

„Nadodrzu" (1 9 7 0 -1 9 7 3 ), „K onfrontacjach" (1 9 7 2 -1 9 7 7 ) i

„Sigmie" (1975-1979). Uważa się

ją za przedstawicielkę tzw. poezji

k o n k re tn e j (n a w ią z u ją c e j do

plastyki).Krytycy literaccy uważają,

że poezja i proza pisarki są

nieporównywalne do niczego, co

powstało w literaturze XX wieku.

Analogii dopatrują się u

romantyków, szczególnie u

Norwida. ( Zyskala nawet

przydomek : ,,Norwid w

spódnicy"). P isała o prawach

natury, ludzkiej e g z y s te n c ji,

umiłowaniu pracy i o sztuce, która

je s t „wzbudzaniem sił boskich

drzemiących w człowieku".

MOSiR

W człowieku żyje coś, co nie tylko z ziemi pochodzi.

Nauczycielu moich przedwieczornych lat,

znamy już drogę do świetlistych źródeł.

Nie spieszmy się! Jeszcze mi zagraj

na harfie słońca pieśń wzrastającego lasu,

odsłaniającą świetlisty wdzięk i urodę ziemskiego bytowania,

na ziemi mojego gniazdowiska - Podlasiu.

Chciałabym ją wziąć na bezdrożną wieczność,

w pozaziemskie. To nie zuboży planety Ziemi,

ni ludzi, ni żadnego Stworzenia.


JANÓW PODLASKI JESIENIĄ— do obejrzenia wiosną w Radzyńskiej Izbie Regionalnej

Z czego jest znany Janów Podlaski? Oczywiście

ze słynnej na cały świat stadniny koni i aukcji na

którą zjeżdzają osoby z naprawdę grubymi

portfelami. Lecz nie jest to cały obraz Janowa

Stary ręczny dystrybutor paliwa pochodzący z

1928 r. za którym widać wieżę kościoła, ciche

ulice i budynki pamiętające przedwojenne lata,

nastrojowe jesienne krajobrazy, wnętrze pracowni

malarskiej czy zdjęcie z krypt w katedrze

janowskiej gdzie znajduje sie grób biskupa

Adama Naruszewicza, zmarłego na swojej

biskupiej stolicy 8 lipca 1796 r. znanego

nadwornego historyka i poety. - te i inne zdjęcia

można było obejrzecć w Radzyńskiej Izbie

R egionalnej podczas wernisażu wystawy

fotogeficzne "Janów Podlaski jesienią".

Wystawa jest efektem działań uczestników VIII

RADZYŃSKI MAGAZYN

SPOŁECZNO - KULTURALNY

Wydawca:

Radzyński Ośrodek Kultury

Adres redakcji:

ul. Jana Pawła II 4,

21-300 Radzyń Podl.

http://radzrok.home.pl/,

e-mail: radzrok@home.pl

Reklama i ogłoszenia:

tel. 352-73-14

(wew. 26), 664923307

Redakcja:

Piotr Matysiak (r. naczelny),

Monika Mackiewicz,

Arkadiusz Kulpa.

Współpracownicy:

M arek Topyła, Tom asz Pietrzela

Przygotowanie do druku

P iotr M atysiak

Drukarnia:

www .aw adruk.pl

Nakład 1100 egzem plarzy,

cena: egzem plarz bezpłatny.

R edakcja zastrzega sobie prawo

redagow ania tekstów, w tym ich

skracania i zm iany tytułów.

Za treść reklam redakcja

nie odpowiada.

Międzynarodowych Jesiennych Warsztatów

Fotograficznych w Janowie Podlaskim. Wystawa

znalazła się w Radzyniu Podlaskim dzięki

współpracy Radzyńskiego Ośrodka Kultury i

agencji Pastel con Arte. Jak powiedziała podczas

otwarcia wystawy współzałożycielka agencji

Katarzyna Matczuk:" cieszymy się, że nasza

agencja mogła mieć swój udział w sprowadzeniu

wystawy. Zależało nam na tym, bo wsród

uczestników były osoby, z którymi agencja

będzie wspólpracowała czyli Tomasz

Młynarczyk, Dariusz Hankiewicz, Kuba

Szymański". Obecna tego wieczoru organizatorka

pleneru M ałgorzata Piekarska -

instruktor fotografii w Bialskim Centrum

Kultury wyjaśniła, że podczas listopadowych

warsztatów najbardziej liczą

się wzajemne kontakty, wymiana

do=świadczeń, prezentacja zdjęć ich

ocena. Fotografowanie, często przy

niesprzyjającej pogodzie jest jakby przy

okazji. Dariusz Hankiewicz dodał:

"Udział w warsztatach to wielkie wyróżnienie

dla fotografujących, niełatwo jest

się tam dostać, bo jest wielu chętnych,

panuje na nich wspaniały klimat".

Pomocą w organizacji wystawy " Janów

Podlaski jesienią" zainicjowała swą

działalność Agencja Pastel con Arte.

Zajmować się bedzie promocjąartystów,

Harmonogram dyżurów

radnych Rady Miasta Radzyń

Podlaski - pełnionych w

poniedziałki od godziny 17.00

w biurze Rady Miasta przy

ulicy Warszawskiej 32 (pokój

nr76). Tel.(83) 351-24-69.

1. Jarosław Ejsmont

2. Janus Zdzisław

3. Mazurek Robert

4. Roguszewska Aldona

5. Sałata Sławomir

6. Skowron Piotr

7. Stradczuk Krzysztof

- Wiceprzewodniczący Rady Miasta

8. Szymala Anna

- Wiceprzewodnicząca Rady Miasta

9. Wierzchowski Dariusz

10. Wołowik Krzysztof

ROZMAITOŚCI

pomocą w organizacji wydarzeń kulturalnych,

pozyskiwaniem sponsorów. Nieprzypadkowo

agencja rozpoczęła działalność od wystawy

fotograficznej. Fotografia będzie zajmować

ważne miejsce w naszej działalności ponieważ w

naszym miescie istnieje silne środowisko

fotografujących, chcemy umozliwić im rozwój

dlatego budujemy studio fotograficzne.

Wystawę Janów Podlaski jesienią bedzie mozna

oglądać do 8 maja w czasie otwarcia RIR od

poniedziałku do piątku w godz 10.00 — 16.00.

Serdecznie zapraszamy.

Tomasz Pietrzela

6 maja 2013 r.

13 maja 2013 r.

20 maja 2013 r.

27 maja 2013 r.

3 czerwca 2013 r.

10 czerwca 2013 r.

17 czerwca 2013 r.

24 czerwca 2013 r.

2 września 2013 r.

9 września 2013 r.

Przewodniczący Rady Miasta- Jacek Piekutowski - przyjmuje interesantów w

czwartki w godzinach od 14.00 do 15.00.

Osoby niepełnosprawne mają możliwość spotkania z radnymi w holu Urzędu

Miasta. Wystarczy w terminie pełnienia dyżuru przez radnego, powiadomić go

telefonicznie o chęci rozmowy. Tel. (83) 351- 24- 69.


Zawody pływackie cyklu „Cztery Pory Roku”

Nasza pływalnia, która funkcjonuje kilka miesięcy to także nowe

m ożliw ości w organizow aniu różnych im prez sportow ych.

Kolejnym dużym przedsięwzięciem były zawody wiosenne cyklu

„Cztery Pory Roku”, które odbyły się w sobotę 20 kwietnia 2013 r.

S zcze góły w ra z z regula m inem zn a jd ują się na stronie

internetowej MOSiR, ale w skrócie jest to cykl czterech zawodów

rozgrywanych w każdej z pór roku. Każde zawody będą oddzielną

imprezą, ale prowadzona także będzie klasyfikacja generalna

cyklu, gdzie sumowane będą wyniki zawodników z

poszczególnych imprez. Biorąc pod uwagę, że jesienią zaczęły

swą działalność nowe szkółki pływackie, i to zarówno MOSiR, jak i

MULKS, szczególną uwagę poświęcono najmłodszym.

Z każdego rocznika szkoły podstawowej utworzono oddzielną

kategorię, i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę, gdyż właśnie

tam było największe zainteresowanie. Sportowa walka była

bardzo zacięta, a o zwycięstwie decydowały często ułamki

sekund, była i dobra zabawa, i sportowe emocje i łzy, które trzeba

było utulić w objęciach rodziców.

Do każdej imprezy MOSiR zaprasza Gościa, który w różny sposób

jest obecny na zawodach, reklamuje swe produkty, promuje swą

działalność lub markę. Takim Gościem turnieju wiosennego była

Radzyńska Kraina Serdeczności, która jest turystyczną marką

naszego miasta i powiatu. Zawodnicy przed pływaniem zapoznali

się z tą marką, a najlepsi zostali obdarow ani gadżetam i

reklamującymi Krainę Serdeczności.

Poniżej przedstawiamy wszystkie wyniki, a organizatorzy od razu

przyznają się do pewnej nieścisłości, która oczyw iście w

następnych zaw odach zostanie popraw iona. Od w rześnia

zawodnicy rozpoczną naukę w wyższych klasach, i zrozumiałe, że

startować musieliby w innych kategoriach. By to naprawić, od

następnych zawodów kategorią nie będzie klasa, tylko rocznik

zawodnika, a punktem odniesienia będą zawody wiosenne. O

wszystkim organizatorzy poinformują przed zawodami letnimi.

Wyniki zawodów.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. I i młodsze (25 m. styl

dowolny)

Natalia Niewęgłowska - 28, 08 s.

Eliza Gomółka - 30, 34 s.

Karolina Wodowska - 33, 77 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. I i młodsi (25 m. styl dowolny)

Michał Danilczuk - 29, 16 s.

Mikołaj Trykacz - 30, 76 s.

Dominik Samulak - 32, 14 s.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. II (25m. styl dowolny)

Agata Kościuczyk - 26, 19 s.

Natalia Danilczuk - 26, 53 s.

Iga Wójtowicz - 26, 57 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. II (25 m. styl dowolny)

Karol Świć - 25, 56 s.

Jakub Różycki - 26, 34 s.

Damian Trykacz - 29, 66 s.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. III (25 m. styl dowolny)

Julia Duszak - 20, 63 s.

Dominika Górnik - 24, 75 s.

Klaudia Wodowska - 26, 34 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. III (25 m. styl dowolny)

Rafał Musiatowicz - 23, 57 s.

Bartosz Trykacz - 24, 38 s.

Niedziela Artur - 28, 72 s.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. IV (25. Styl dowolny)

Anastazja Bąk - 26, 68 s.

Małgorzata Gątarczyk - 29, 09 s.

Wiktoria Sikora - 1. 58, 52 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. IV (25 m. styl dowolny)

Jerzy Mackiewicz - 24, 63 s.

Mateusz Zykubek - 24, 97 s.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. V (25 m. styl dowolny)

Aleksandra Lewczuk - 20, 75 s.

Julia Stefaniak - 21, 21 s.

Anna Sienkiewicz - 24, 84 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. V (25 m. styl dowolny)

Wojciech Zając - 30, 53 s.

Szkoły podstawowe dziewczęta kl. VI (25 m. styl dowolny)

Ewa Grochowska - 21, 08 s.

Aleksandra Madej - 21, 31 s.

Zuzanna Ceranowicz - 21, 43 s.

Szkoły podstawowe chłopcy kl. VI (25 m. styl dowolny)

Aleksy Konopka - 16, 96 s.

Daniel Ciołek - 17, 87 s.

Gimnazjum dziewczęta (50 m. styl dowolny)

Karolina Zielnik - 40, 06 s.

Ewelina Biernacka - 51, 38 s.

Gimnazjum chłopcy (50 m. styl dowolny)

Paweł Gomółka - 37, 31 s.

Mateusz Mierzwiński - 43, 25 s.

Maciej Strzyż - 47, 71 s.

Szkoły ponadgimnazjalne chłopcy (50 m. styl klasyczny)

Adrian Paszkowski - 45, 54 s.

Paweł Arbaczewski - 49, 21 s.

Open mężczyźni (50 m. styl dowolny)

Marcin Melchior - 32, 39 s.

Robert Mazurek - 37, 42 s.

Włodzimierz Melchior - 38, 56 s.

Open mężczyźni (50 m. styl klasyczny)

Adrian Paszkowski - 45, 31 s.

Marcin Melchior - 45, 31 s.

Paweł Arbaczewski - 47, 84 s.

Sztafeta rodzinna mini (25 m. + 25 m. styl dowolny)

Kasia Spozowska, Marek Spozowski - 46, 45 s.

Jakub Mazurek, Robert Mazurek - 46, 56 s.

Julia Kurkus, Paweł Kurkus - 58, 68 s.

Sztafeta rodzinna midi (25 m. + 25 m. styl dowolny)

Jolanta Sienkiewicz, Anna Sienkiewicz - 50, 22 s.

Sztafeta rodzinna maxi (25 m. + 25 m. styl dowolny)

Włodzimierz Melchior, Marcin Melchior - 35,13 s.

Marek Topyła


SKLEP MOTORYZACYJNY

części i akcesoria

osobowe - bus

motocykle - skutery

www.komafh.pl

Radzyń Podlaski ul. Warszawska 60

tel. 83 352 24 46

83 352 24 56

600-493-508

AUTO - SERWIS

- pełny zakres usług

SERWIS OPON

W ciągłej sprzedaży opony

do aut osobowych i dostawczych

oraz motocykli i skuterów

| r

I# '

f i '1

|t

J

z Ł N IA N IE

r r r t ‘1

IE

NAJNOW O CZEŚN IEJSZA

M Y JN IA W M IEŚC IE

CZYNNE

^ 24/h

Jczyszczen IB

L I

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!