Views
5 years ago

PW (50)1 2009 - Związek Polaków we Włoszech

PW (50)1 2009 - Związek Polaków we Włoszech

PORTRET Robert

PORTRET Robert Stpiczyński Jest konserwatorem dzieł sztuki. Synem kombatanta spod Monte Cassino i Włoszki. Urodził się i studiował w Polsce, ale po śmierci ojca, 20 lat temu, przeniósł się wraz z matką i żoną do Włoch. Dziś trudno określić miejsce jego stałego pobytu: w Warszawie zachował swoją pracownię, we Włoszech – wprowadził “trochę zamieszania” w środowisku konserwatorów. ŚLADAMI DAWNYCH MISTRZÓW Dorota Berbeć Opowieść o życiu i twórczości Roberta Stpiczyńskiego 1 można zacząć od roku 1977, w którym to ukończył on Wydział Konserwacji Dzieł Sztuki w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Odbyte studia przygotowały go znakomicie do wykonywania zawodu, zwłaszcza że Stpiczyński obok konserwacji malarstwa ściennego i sztalugowego, wyspecjalizował się w wykonywaniu kopii dzieł malarskich od średniowiecznych po wiek XIX. Jako syn Polaka i Włoszki – postanowił bliżej poznać drugą ojczyznę. W 1989 roku zamieszkał, wraz z całą rodziną, w Senigallii, mieście, z którego wywodziła się matka. Początki były, oczywiście, bardzo trudne. Nostryfikacja polskiego dyplomu konserwatora sztuki z ASP była i jest nadal we Włoszech niemożliwa; nie ma bowiem w Italii takiego wydziału na akademiach sztuk pięknych. Konserwatorem może zostać każdy, kto odbył dwuletnią praktykę w warsztacie konserwatorskim albo roczny kurs w prywatnej szkole konserwacji. We Włoszech konserwator jest zaledwie rzemieślnikiem, w Polsce po pięcioletnich studiach akademickich otrzymuje tytuł dyplomowanego konserwatora dzieł sztuki, co odpowiada włoskiemu dottore in arte. Mimo tych początkowych trudności Robert Stpiczyński wysłał do lokalnych władz oferty wraz z dokumentami potwierdzającymi swoje gruntowne przygotowanie konserwatorskie tak techniczne, jak i artystyczne, co po pewnym czasie zaowocowało pierwszym państwowym zleceniem. Stopniowo zaczął 10 POLONIA WŁOSKA NR 1(50)/2009 Robert Stpiczyński przy pracy nad Ostatnią Wieczerzą i nad kopią Matki Boskiej Częstochowskiej zdobywać sobie uznanie w miejscowym środowisku. Obecnie ma w swym włoskim dorobku prace konserwatorskie: w kościele w Urbino, Palazzo Fiorani w Fabriano, w teatrze miejskim w Chiaravalle, w kościele św. Krzyża w Senigallii, w kościołach w Serra San Quirico, w Pinakotece miejskiej w Mondavio. Wygrał kilka przetargów ogłoszonych przez Sovrintendenza ai Beni Culturali di Urbino. Pracował nad restauracją obrazów w zbiorach prywatnych. Miał wówczas do czynienia z dziełami takich mistrzów jak Caravaggio, Carracci, Guido Reni. Poza konserwacją dzieł sztuki Ro- bertaStpiczyńskiegofascynuje od lat tworzenie kopii malarskich. Wykonał ich już ponad kilkaset – jego prace znajdują się dziś w zbiorach prywatnych, kościołach i placówkach dyplomatycznych. - Dobry kopista musi być przede wszystkim dobrym malarzem... - mówi artysta, który w 1980 roku zorganizował w Galerii Sztuki Współczesnej w Warszawie pierwszą w Polsce wystawę kopii autorskiej. Również we Włoszech eksponował swoje kopie na licznych wystawach. Początki były, oczywiście, bardzo trudne. Nostryfikacja polskiego dyplomu konserwatora sztuki z ASP była i jest nadal we Włoszech niemożliwa 1 Zob. też wywiad Ewy Prządki z Robertem Stpiczyńskim pt. Między dwiema ojczyznami znajdujący się w II tomie “Świadectwa- Testimonianze” W kręgu kultury i sztuki. Rzym 2002, Fundacja Rzymska im. J. S. Umiastowskiej.

Na zlecenie Kurii w Drohiczynie wykonał kopię obrazu “Matki Boskiej Ostrożańskiej”, która została w 1987 roku podarowana papieżowi Janowi Pawłowi II. Robert Stpiczyński ma za sobą ponad trzydzieści lat pracy. Zawód swój wykonuje razem z żoną, Lubomiłą, - również konserwatorem sztuki. Utrzymuje ciągłe kontakty z krajem, podróżując na trasie z Włoch do Warszawy, gdzie ma swoją pracownię. Wśród wykonanych w Polsce zleceń znalazły się między innymi: konserwacja dekoracji malarskich Teatru Miejskiego w Ciechocinku, kopia płótna Tycjana Assunta do kościoła w Brańsku, malowidło Wniebowzięcia Matki Boskiej w głównej nawie tego samego kościoła (jest to kopia stropu świątyni Santo Spirito we Florencji). Zapraszano go też do Polski w celu przygotowania dekoracji z okazji pielgrzymek do Kraju Jana Pawła II. Otrzymywał zlecenia w Polsce, gdy potrzebowano kogoś z włoskim bagażem doświadczeń, nabytych dzięki bezpośrednim kontaktom ze sztuką Italii. W 2000 r. Urząd Miejski w Białymstoku mianował go głównym wykonawcą dekoracji ściennych, złoceń i kopii malarskich w XVII-wiecznym Pałacu Gościnnym Izabeli Branickiej. W tym zabytkowym budynku, ufundowanym przez hetmana Jana Klemensa Branickiego dla żony Izabeli, siostry króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Robert Stpiczyński, wraz z grupą współpracowników, dokonał rekonstrukcji wnętrz pałacowych, która została uznana za jedną z najlepszych w Polsce. Warto podkreślić, że grające feerią barw kunsztowne malowidła zdobiące pałac, zostały odtworzone przez Stpiczyńskiego jedynie na podstawie projektów i zapisków Branickiego, ponieważ w rzeczywistości istniały tylko jako wizja fundatora budynku i nigdy w przeszłości nie doszło do ich wykonania. W 2007 r. komisja konkursu złożona z historyków sztuki, profesorów ASP i władz parafii św. Krzyża w Warszawie wybrała jednogłośnie Stpiczyńskiego jako wykonawcę rekonstrukcji dwóch obrazów do odbudowywanego ołtarza Najświętszego Sakramentu i Świętej Trójcy. Barokowy ołtarz, z 1698 roku, -Otrzymywał zlecenia w Polsce, gdy potrzebowano kogoś z włoskim bagażem doświadczeń, nabytych dzięki bezpośrednim kontaktom ze sztuką Italii wg projektu Tylmana von Gameren został zniszczony przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego. Ołtarz zdobiły dwa osiemnastowieczne płótna Trójca Święta i Ostatnia wieczerza, pędzla Szymona Czechowicza. Oryginalne obrazy zostały prawdopodobnie spalone. Jako pomoc w ich odtworzeniu artysta miał do dyspozycji zachowaną niewyraźną, czarnobiałą przedwojenną fotografię oraz dwa inne obrazy Czechowicza o tej samej tematyce, znajdujące się w kościołach w Tykocinie i Kielcach. Byłem w tamtych miejscach kilkakrotnie – mówi artysta - fotografowałem i analizowałem sposób malowania Czechowicza. Więcej, starałem się “zaprogramować Czechowiczem”, by spróbować myśleć i malować tak jak on. Efekty pracy Roberta Stpiczyńskiego specjaliści ocenili bardzo wysoko. Uważają, że artyście udało się uchwycić ducha klasycyzującego baroku rzymskiego, a faktura obrazów do złudzenia przypomina tę z obrazów Szymona Czechowicza. Obydwa malowidła zawisły już w kościele św. Krzyża w Warszawie w zrekonstruowanym po wielu latach ołtarzu, znajdującym się w prawym ramieniu transeptu. Święta Trójca ma trzy metry długości i dwa szerokości. Ostatnia wieczerza jest największym stwo- starałem się “zaprogramować Czechowiczem”, by spróbować myśleć i malować tak jak on “ ” rzonymwspółcześnie obrazem w stylu baroku: ma 5 m. wysokości. Namalowanie obrazów tak wielkich rozmiarów wymagało zastosowania specjalnej techniki. Artysta nawijał płótno na specjalne drewniane wały, kręcone korbą. Pracował przez wiele tygodni nad kolejnymi fragmentami, mając przed oczyma zaledwie wycinek malowidła. Inne zlecenie otrzymał Robert Stpiczyński dzięki Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina i parafii kościoła ss. Rocha i Jana Chrzciciela w Brochowie (koło Żelazowej Woli). W tej świątyni brali ślub w 1806 roku rodzice Fryderyka Chopina, a on sam został tu ochrzczony 23 IV 1810 roku. Do tego kościoła Robert Stpiczyński miał namalować trzy obrazy (Wniebowstąpienie MP, Jan Chrzciciel i św. Roch) i czternaście stacji Drogi Krzyżowej. Obrazy są już gotowe, cze- kają na umieszczenie ich w ołtarzach - głównym i w bocznych. Artysta pracuje teraz nad stacjami Męki Pańskiej. Całość ma być ukończona w 2010 roku, w dwusetną rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Dzieła, które stworzył nie są kopiami, ale płótnami namalowanymi w konwencji dawnych mistrzów, z zachowaniem ówczesnej techniki. Nawiązują do obrazów Tycjana, Guido Reniego, Carracciego, Tiepola. Są to zatem dzieła oryginalne, powstałe dzięki doskonałej znajomości indywidualnego stylu i techniki malarzy włoskiego baroku. Ważne znaczenie w dorobku polsko-włoskiego artysty miała konserwacja powiększonej kopii wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, którą wykonał Stpiczyński dla kościoła św. Anny w Warszawie. Renowacja tego obrazu, konieczna przy remoncie elewacji prezbiterium kościoła, była dla artysty nie lada wyzwaniem, ponieważ przed nim kilku konserwatorów nie chciało podjąć się tego zadania. Ten namalowany na blasze miedzianej, ważący ponad 300 kg, obraz powstał w 1889 roku. Ufundowany przez organizacje śpiewacze, w 1902 roku został umieszczony na wschodnim szczycie zewnętrznej ściany świątyni, widocznej od strony Wisły. Miał on strzec ludność Warszawy przed wrogami ze wschodu - ocalał w czasie wojny w 1920 roku i w Powstaniu Warszawskim - stąd symboliczne dla warszawiaków znaczenie malowidła. Poświęcenie odnowionego obrazu odbyło się w sierpniu 2008 roku. Zapytany o różnice w zasadach konserwacji stosowanych w Polsce i we Włoszech, Robert Stpiczyński wymienia powszechną nad Wisłą tendencję do rekonstruowania dzieł, do uzupełniania znajdujących się w nich ubytków. Artysta tłumaczy to ogromnymi zniszczeniami, jakie zostawiły w naszym kraju wojny. Ta tendencja sprawia też, że - według niego - konieczne jest doskonałe, pod względem artystycznym, przygotowanie polskich konserwatorów. W programie studiów na Wydziale Konserwacji Dzieł Sztuki ASP przewidziano właśnie naukę sporządzania kopii z muzealnych oryginałów oraz rysunek i malarstwo. W rezultacie polski konserwator jest w stanie samodzielnie, w całości odnowić i odtworzyć dzieło. POLONIA WŁOSKA NR 1(50)/2009 11

PW (30)1 2004 - Związek Polaków we Włoszech
dziewięćdziesiąt lat niepodległej polski 1918-2008 - Polonia-serbia ...
Portret online - numer 50 Marzec 2009 (pdf - 1 665 kb)
Spis treści numeru 1/2009 - Związek Romów Polskich w Szczecinku
PW (07) - Związek Polaków we Włoszech
PW-260_61-2011 - Polacy we Florencji
nr. 1-2009 - Zjednoczenie Polskie w Helsinkach
1 Historya Polska w Ameryce - tom IV - Liturgical Center
• Nr 42 BELGRAD 2009 • - Polonia-serbia.org