www.pulsam.pl

pulsum.pl

www.pulsam.pl

www.pulsam.pl

Gazeta Studentów Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu Nr 88 kwiecień 2006


Foto: z archiwum fundacji ,,mam marzenie”


Drodzy

Czytelnicy!

W tym miesi¹cu

s³oñce ju¿ w koñcu coraz

czêœciej wychodzi zza

chmur. Nareszcie! Wszystko

budzi siê do ¿ycia.

Nie wiem jak Wy, ale ja

ju¿ nie mogê siê doczekaæ

lata. Zw³aszcza teraz, gdy

zbli¿a siê gor¹cy okres

zaliczeñ i egzaminów, tym

bardziej têskno mi do b³ogich chwil lenistwa.

Postanowiliœmy zaproponowaæ Wam kilka propozycji,

jak mo¿ecie po¿ytecznie wykorzystaæ budz¹c¹ siê w Was

energiê ;0) Na pocz¹tek zobaczcie, jak I rok WF definitywnie

po¿egna³ zimê. Potem zapraszam do odwiedzenia

z Asi¹ „podró¿niczk¹” Lwowa (nie tak dawno pisa³a o

Londynie!).

Jeœli pamiêtacie, w poprzednim numerze zamieœciliœmy

tekst o dogoterapii. Teraz przedstawimy Wam szerzej

wolontariat. Zachêcamy do dzielenia siê z innymi tym, co

macie najcenniejszego - swoim czasem. Gwarantujê, ¿e da

Wam to wiele satysfakcji. Wiêcej mo¿ecie siê dowiedzieæ z

artyku³ów Maæka i Doroty.

Nie zabraknie tak¿e czêœci bogato rozrywkowej. Jak

zwykle krzy¿ówka i zagadki. Do tego tekst Oli o tym, czego

pragnie przysz³y pediatra, Michalina da nam lekcjê historii

z Bonapartem, zaœ Marta zwróci uwagê na lekcjê dobrego

wychowania w Coll. Anatomicum. Ciekawe, co Wy na to?

Oczywiœcie na zabraknie te¿ sta³ych rubryk: recenzja ksi¹¿ki,

muzyki filmowej...

Na koniec zostawi³am najwa¿niejsz¹ dla nas kwestiê.

Dziêkujemy wszystkim, którzy wype³nili nasz¹ ankietê. Jej

podsumowanie znajdziecie w œrodku.

Redaktor Naczelna:

Dorota Karmowska, karmowska@tlen.pl

Z-ca Redaktor Naczelnej:

Piotr Chomiak, piotr.chomiak@yahoo.pl

Sekretarz:

Asia Stanis³awiak, stanisl@interia.pl

Red. techniczny:

Maciej Tomczak, czamuko@gmail.com

Dorota Karmowska

P u l s A M

SPIS TREŒCI

MIKROSKOP...................................................................4

- Po¿yteczna kofeina

- Podwa¿ony dogmat

- Uwaga palacze!

- Rodziæ, czy nie rodziæ?

Jubileuszowa Ankieta........................................................5

- jak nas ocenialiœcie

Fundacja Mam Marzenie..................................................6

Bury Miœ...........................................................................7

Lednica - og³oszenie.........................................................7

Szpital Pluszowego Misia.................................................8

- czy jak sprawiæ, by szpital by³ przyjazny dzieciom

Migaæ ka¿dy mo¿e..........................................................10

Panowaæ nad sob¹, to najwy¿sza w³adza.........................11

Da³ nam przyk³ad Bonaparte...........................................12

O powstawaniu gatunków metod¹ walki o byt...................13

Na ongiœ polskiej ziemii..................................................14

- zwiedzamy Lwów

Definicja snu w interpretacji m³odego pediatry...............17

Wiosno przyjdŸ! Zimo odejdŸ.........................................18

- jak Farmacja topi³a Marzannê

„Mach point” („Wszystko gra”)......................................20

- recenzja filmu

Amicus Studentorum.......................................................21

- podaj swojego kandydata

Juwenalia 2006.................................................................21

Komunikaty UKW..........................................................22

Du¿ury RUSS..................................................................23

Portal RUSS....................................................................23

„Marker” - recenzja..........................................................24

„ANGEL-A” - muzyka filmowa .....................................26

Forum..............................................................................28

Komix..............................................................................29

Humor.............................................................................30

Krzy¿ówka......................................................................32

Puls AM Gazeta Studentów Akademii Medycznej w Poznaniu

Grafik: Przemek Ko¿uch

Fotograf: Karolina Dwornik

Kolegium Redakcyjne:

£ukasz Knap, Katarzyna Kosicka, Hubert Kowalewski,

Maciej M¹czyñski, Marta Mozol, Iza Skibiñska,

Aleksandra Suchecka, £ukasz Waligórski

Wspó³pracownicy: Michalina Kazyjaka, Tomasz

Kuszczak, Daria £ugowska, Witold Pawelczak

Adres Redakcji: ul. Przybyszewskiego 39, DS. „Eskulap”, pok. 3 (obok administracji), 60 - 356 Poznañ, tel. (061) 658-44-35,

e-mail: pulsam@amp.edu.pl, www.pulsam.pl

Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i audiustacji tekstów oraz zmiany ich tytu³ów.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci za fantazjê reporterów. Nades³anych tekstów nie zwracamy.

Druk: Wydawnictwo Uczelniane Akademii Medycznej w Poznaniu, nak³ad 2000 egz. Numer zamkniêto 21.04.2006

Projekt ok³adki: Maciej Chojnacki Foto: Maciej Chojnacki Sk³ad: Maciej Tomczak

3


G a z e t a S t u d e n t ó w

MIKROSKOP

czyli porcja interesuj¹cych

nowinek

ze œwiata nauki

specjalnie dla Was!!!

4

Po¿yteczna kofeina

Dawka kofeiny w postaci fili¿anki kawy korzystnie

wp³ywa na zdrowie, tym korzystniej, im kawa

mocniejsza, dlatego nale¿y piæ espresso, a nie kawê

rozpuszczaln¹ - tak twierdzi dr Chiara Trombetti z

W³oskiego Instytutu Humanitas Gavazzeni w Bergamo.

Kawa zawiera taninê i przeciwutleniacze korzystne dla

pracy serca i uk³adu kr¹¿enia. Kawa mo¿e zmniejszyæ ból

g³owy, dobrze wp³ywa na w¹trobê, zapobiega powstawaniu

kamieni ¿ó³ciowych. Z kolei kofeina zmniejsza ryzyko

wyst¹pienia astmy. Jednak zbyt du¿o kawy nadmiernie

pobudza uk³ad nerwowy, dlatego nie nale¿y wypijaæ jej

wiêcej ni¿ trzy fili¿anki dziennie.

Uwaga palacze!

Zakaz palenia w miejscach publicznych zmniejsza liczbê

ataków serca o 40 proc.; dzielenie mieszkania z osob¹ pal¹c¹

wyraŸnie skraca ¿ycie; dym tytoniowy przeszkadza w gojeniu

siê ran - oto wyniki najnowszych badañ, które pokazuj¹, ¿e

bierne palenie rzeczywiœcie jest szkodliwe.

Naukowcy z Akademii Medycznej w Wellington (Nowa

Zelandia) ustalili, ¿e prawdopodobieñstwo przedwczesnej

œmierci osoby niepal¹cej, która mieszka z na³ogowym

palaczem, jest podwy¿szone o 15 proc.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego dowiedli,

¿e zakaz u¿ywania tytoniu w miejscach pracy i miejscach

publicznych zmniejsza liczbê ataków serca o 40 proc.

Brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu Walijskiego

wykazali, ¿e poddane dzia³aniu tytoniowego dymu

fibroblasty staj¹ siê bardziej lepkie. Po pierwsze utrudnia

to gojenie siê ran, a po drugie powoduje powstawanie

niepotrzebnych blizn.

Duñscy lekarze udowodnili, ¿e palenie ma bardzo z³y

wp³yw na efekt chirurgicznych operacji. Palacze szeœæ razy

czêœciej skar¿yli siê na ból i k³opoty z gojeniem siê ran.

Prawie trzy razy wy¿sze by³o u nich ryzyko powik³añ i d³u¿ej

musieli przebywaæ w szpitalu.

Podwa¿ony dogmat

Dotychczas panowa³o przekonanie, ¿e w odró¿nieniu

od mê¿czyzn, którzy po osi¹gniêciu dojrza³oœci p³ciowej

bez przerwy wytwarzaj¹ nowe plemniki, kobiety dysponuj¹

sta³¹ iloœci¹ komórek jajowych, które wyczerpuj¹ siê w

miarê up³ywu czasu. W okresie menopauzy braknie ich

zupe³nie i wówczas kobiety staj¹ siê bezp³odne. Najnowsze

badania naukowców z Massachusetts General Hospital,

przeprowadzone na myszach, wskazuj¹, ¿e doros³e samice

tych ssaków wytwarzaj¹ w ci¹gu ¿ycia nowe komórki

jajowe. Na razie nie wiadomo, czy zjawisko to zachodzi

tak¿e u kobiet. Gdyby tak by³o, otworzy³aby siê droga do

opóŸniania menopauzy i tym samych przed³u¿ania okresu

p³odnoœci.

Rodziæ, czy nie rodziæ?

Urodzenie dziecka dramatycznie wp³ywa na ¿ycie

seksualne kobiety - wynika z sonda¿u przeprowadzonego

przez magazyn Prima Baby

Z ankiety, w której wziê³o udzia³ 500 kobiet wynika, ¿e

w czasie ci¹¿y czêstotliwoœæ kontaktów seksualnych miêdzy

mê¿em a ¿on¹ spada o po³owê, a po przyjœciu dziecka na

œwiat jeszcze bardziej.

O ile przed zajœciem w ci¹¿ê ankietowane panie

odbywa³y przeciêtnie 10 stosunków miesiêcznie, w czasie

ci¹¿y ju¿ tylko piêæ, a po urodzeniu dziecka cztery.

Dwie trzecie respondentek twierdzi, ¿e po urodzeniu

dziecka by³y zbyt zmêczone lub zestresowane, by mieæ

ochotê na seks.

Niemal po³owa kobiet mówi, ¿e po urodzeniu dziecka

mia³y depresjê, co nie pozosta³o bez wp³ywu na ich ¿ycie

uczuciowe.

Co trzecia podejrzewa³a, ¿e partner zdradza j¹ w czasie,

gdy ona jest w ci¹¿y. Ponad dwie trzecie uwa¿a, ¿e po

urodzeniu dziecka seks nigdy ju¿ nie by³ taki jak przedtem.

Niemniej jednak, trzy czwarte ankietowanych pañ

u¿y³oby wobec siebie okreœlenia „zmêczona, ale bardzo

szczêœliwa”.

Opracowanie: A.S. na podstawie „Rzeczpospolita.pl


P u l s A M

Jubileuszowa ankieta - wyniki

W styczniowym numerze „Pulsu AM” zamieœciliœmy

Jubileuszow¹ Ankietê. Na pocz¹tku serdecznie dziêkujemy

wszystkim, którzy poœwiêcili chwil kilka i postanowili na

ni¹ odpowiedzieæ. Dziêki niej dowiedzieliœmy siê, jakie

jest Wasze zdanie na nasz temat, co Wam siê podoba, a

nad czym jeszcze musimy popracowaæ. Ale doœæ gadania.

Czas przejœæ do wyników.

Ogromnie ucieszy³a nas czêstotliwoœæ, z jak¹ czytacie

„Puls AM”. Prawie 77% z Was odpowiedzia³o, ¿e czyta

ka¿dy numer naszej gazetki, a pozosta³e 23%

zadeklarowa³o ¿e czyta j¹ czêsto. Najczêœciej „Puls AM”

zabieracie z DS. Eskulap lub z Coll. Anatomicum, a

jednoczeœnie 20% z Was podkreœla, ¿e za ma³o numerów

dostarczanych jest do WNoZ przy ulicy Smoluchowskiego,

natomiast 11.5% z Was zwróci³o nam uwagê, ¿e wiêcej

numerów powinniœmy zostawiaæ w Anatomicum, na ulicy

Fredry oraz w Stomatologicum i szpitalach klinicznych.

Zwróciliœcie tak¿e uwagê na to, ¿e numery „Pulsu AM”

powinny byæ wyk³adane na ulicy Œwiêcickiego 4 –

przepraszamy za nasze niedopatrzenie. Zastanawiamy siê

tylko, czy dostosowanie siê do Waszych rad nie bêdzie

oznaczaæ, ¿e bêdziemy musieli zwiêkszyæ nak³ad gazetki.

Ponadto czasem ciê¿ko nam dotrzeæ wszêdzie tam, gdzie

nikt z nas nie ma zajêæ. Mamy jednak dobr¹ wiadomoœæ.

Zawsze mo¿ecie dostaæ numer u nas w redakcji lub zajrzeæ

na stronê internetow¹ ;)

A jak ogólnie oceniacie „Puls AM”? Dostaliœmy od

Was 6.6 pkt/10 pkt.

W styczniowy numerze „Pulsu AM” najbardziej

przypad³ Wam do gustu artyku³ „Wspomnienia Pluszowego

Misia” 38.5%, WOPR 15.4% a tak¿e

„Redakcyjna Gromadka” 11.5%. Autorom artyku³ów

gratulujemy ? Wspomniany styczniowy numer otrzyma³

od Was nastêpuj¹c¹ punktacjê: ok³adka zamieszczona w

numerze: 4.6 pkt/6pkt, zdjêcia: 3.8pkt/6pkt, szata graficzna

zosta³a oceniona na 4.5pkt/6pkt, a treœæ artyku³ów na

4.0pkt/6pkt. •le nie jest, ale mamy jeszcze nad czym

popracowaæ ?. Dziêki Wam wiemy, ¿e nasze artyku³y dla

80% z Was s¹ ciekawe, nieca³e 35% uwa¿a ¿e mo¿na siê

czasem poœmiaæ (musimy postaraæ siê, abyœcie czêœciej

siê uœmiechali), a tylko 7.8% z Was stwierdzi³o, ¿e nasze

artyku³y s¹ nudne. Zastanawia nas tylko jedno… Skoro s¹

nudne, to dlaczego nikt z Was nie zaznaczy³, ¿e gazetkê

czyta rzadko… Poza tym ca³y czas czekamy na propozycje

dotycz¹ce tego, o czym chcielibyœcie przeczytaæ.

88.5% naszych czytelników dowiaduje siê istotnych

faktów z ¿ycia naszej Alma Mater, ale zaznaczyliœcie tak¿e,

¿e powinniœmy wiêcej miejsca poœwiêciæ na wywiady

(53.8%), dzia³alnoœæ organizacji studenckich (50%) oraz

artyku³y rozrywkowe (34.6%). Postaramy siê sprostaæ

Waszym wymaganiom. Zaœ co do wywiadów – czy jest na

uczelni ktoœ, z kim wed³ug Was powinniœmy porozmawiaæ?

I czego chcielibyœcie siê o nim dowiedzieæ?

Czas teraz odpowiedzieæ na pytanie: co siê dzieje z

„Pulsem AM” po tym, jak go przeczytacie? 46.1% z

Was kolekcjonuje „Puls AM” w domowym archiwum –

Cieszy nas to ogromnie, bo mo¿e przysz³e pokolenia bêd¹

mia³y okazjê zagl¹daæ do archiwalnych numerów; 26.9%

z Was zostawia numery w widocznym miejscu, aby inne

osoby mog³y potem z nich skorzystaæ; 23.0% z Was

przekazuje znajomym, tak aby grono naszych czytelników

mog³o siê powiêkszaæ i obejmowaæ nie tylko osoby zwi¹zane

z Akademi¹ Medyczn¹; a tylko 7.7% wyrzuca numery do

kosza lub oddaje na makulaturê. SUPER! No to przynajmniej

nie przyczyniamy siê do zaœmiecania œrodowiska,

jak niektóre ulotki masowo zasypuj¹ce ulice ;)

Martwi¹ nas natomiast wyniki ankiety zwi¹zane z

nasz¹ stron¹ internetow¹ www.pulsam.pl. Tylko 50% z

Was odwiedzi³o j¹, a a¿ 34.6% nie wiedzia³o w ogóle, ¿e

taka strona istnieje. Podobne wyniki pojawi³y siê przy

pytaniu o nasze forum internetowe www.pulsam.fora.pl.

A przecie¿ zamieszczamy og³oszenia o nich ju¿ od kilku

numerów… Ci, którzy jeszcze nie byli, niech przy

najbli¿szej okazji nas odwiedz¹, zaœ ci, którzy ju¿ o nas

wiedz¹, niech przeka¿¹ dobre wieœci znajomym ?

Ponad 80% z Was cieszy siê, ¿e jesteœmy, bo dziêki

nam mo¿e siê rozerwaæ miedzy zajêciami i zachêca nas:

„Oby tak dalej!” A co powiecie na wspó³pracê? Mo¿e

znajdziecie woln¹ chwilkê, aby podzieliæ siê z innymi

swoimi przemyœleniami czy pomys³ami. Serdecznie

wszystkich zapraszamy, a tym bardziej osoby, które w

ankiecie zadeklarowa³y, ¿e chcia³yby zostaæ cz³onkami

naszej Redakcji ?

Na koniec kilka s³ów o osobach, które zdecydowa³y siê

wype³niæ nasz¹ Jubileuszow¹ Ankietê. 34.5% ankietowanych

by³o z Wydzia³u Lekarskiego I, 19.2% z Wydzia³u

Farmaceutycznego, 42.4% z Wydzia³u Nauk o Zdrowiu.

Niestety tylko jedna osoba z Wydzia³u Lekarskiego II

zdecydowa³a siê na wype³nienie naszej ankiety. Najliczniejsza

grupê stanowili studenci IV roku, bo a¿ 34.6%, II roku –

26.9% oraz III roku – niespe³na 20%.

Jeszcze raz Wszystkim: SERDECZNIE DZIÊKU-

JEMY za wziêcie udzia³u w ankiecie.

Redakcja „Pulsu AM”

Poœród osób, które dostarczy³y ankiety do naszej

redakcji rozlosowaliœmy nagrody:

- ksi¹¿kê wydan¹ przez PZWL wylosowa³/a: Ewa

Kacalska

- nagroda pocieszenia dla: Ma³gorzaty Kalenicz,

Karola Buszkiewicza i Blanki Bogdanow

5


6

G a z e t a S t u d e n t ó w

Wolontariuszem byæ czy nie byæ?

- oto jest pytanie.

Stawiam je nie tylko sobie.

Co powoduje, ¿e tak wielu chce pomagaæ ciê¿ko

doœwiadczonym przez los? Co sprawia, ¿e mimo ci¹g³ego

zabiegania, bardziej lub mniej œwiadomego uczestnictwa

w pogoni za szczêœciem, mo¿na siê zainteresowaæ drug¹

osob¹, zrobiæ coœ dla niej, byæ przy niej…?

Choæ na nadmiar wolnego czasu student medycyny

narzekaæ nie mo¿e, to jednak mo¿e zrobiæ wiele, by uczyniæ

go wartoœciowszym.

Moim pierwszym Marzycielem by³ Mateusz, który by³

tak¿e moim pierwszym podopiecznym na zajêciach

klinicznych z pediatrii. Chory na mukowiscydozê, do ³atwych

pacjentów nie nale¿a³ – badany przez wielu studentów nie

by³ chêtny do „wspó³pracy”. Z czasem jednak uda³o mi siê

zdobyæ jego zaufanie. Po zg³oszeniu ch³opca do programu

Fundacji „Mam Marzenie” rozpoczê³a siê ¿mudna droga

prowadz¹ca do spe³nienia jego najwiêkszego marzenia:

wizyty na planie filmowym serialu „M jak Mi³oœæ”.

Fundacji „Mam Marzenie” potrzeba ludzkiej

wra¿liwoœci. Czasem nie³atwo dotrzeæ do potencjalnych

sponsorów. Sukcesy okupione s¹ nierzadko ma³o

przyjemnymi epizodami, g³uchymi telefonami, mailami bez

odpowiedzi, listami z proœb¹ o pomoc, których nie

otwarto… Trzeba „po³kn¹æ nie jedn¹ ¿abê”… Czy wywiesiæ

bia³¹ flagê, gdy Marzyciel nerwowo i niecierpliwie czeka

na spe³nienie swojego marzenia? Gdy czuje siê wielkim

szczêœciarzem i kimœ wyj¹tkowo wa¿nym, bo przecie¿ dla

niego obca osoba poœwiêca swój wolny czas? Po³¹czenie

umiejêtnoœci negocjacji, subtelnoœci i silnej woli czêsto

czyni cuda.

Mateusz tam by³! Sfotografowa³ siê z g³ównymi

bohaterami, zjad³ z nimi obiad i zauroczy³ siê Kasi¹

Cichopek i Ani¹ Much¹, spêdzi³ parê chwil z Ambasadorem

FMM - Kasi¹ Figur¹, zwiedzi³ stolicê, obejrza³ spektakl w

Teatrze Lalek… Mateusz spe³ni³ swoje marzenie.

Wolontariusze Fundacji „Mam Marzenie” pracuj¹ dla

dzieci cierpi¹cych na choroby zagra¿aj¹ce ich ¿yciu. Realizuj¹

marzenia dzieci, czêsto w trudnych momentach ich walki o

zdrowie. Razem z nimi staj¹ w obliczu sytuacji, na które

trudno siê przygotowaæ. Pytania o sens ¿ycia, o sens

cierpienia i te, które zapieraj¹ dech: „Dlaczego?”…

Co daje praca w FMM? Uczy pokory, tego, jak byæ

silnym, gdy nie jest ³atwo, jak pozostaæ pogodnym, jak

walczyæ choæ czasami brakuje si³.

Dzieci, którym udaje siê spe³niæ marzenia, s¹

niesamowite pod ka¿dym wzglêdem. Jakub, spêdzi³ w

szpitalu wiêkszoœæ swojego ¿ycia. Sam prze¿y³ wiele

podczas wieloletniej terapii i mimo to, a mo¿e w³aœnie

dlatego, marzy³, by zostaæ

chirurgiem. Na prawdziwym

bloku operacyjnym,

wœród asystentów,

instrumentariuszek,

ubrany w komplet odzie¿y

chirurgicznej, za³o¿y³

dojœcie centralne swojemu

pacjentowi (fantom Edward).

Zaopatrzy³ w gips „z³aman¹” rêkê pacjenta

(wolontariusz Tomek). Otrzyma³ Dyplom (za perfekcyjnie

przeprowadzone zabiegi) dla Kuby - Chirurga Specjalisty.

Mo¿e to spe³nione marzenie poprowadzi Go w ¿yciu

doros³ym œcie¿k¹ medycyny.

Wolontariusze spe³niaj¹ marzenia zarówno bardzo

proste w realizacji jak i te, wymagaj¹ce wielu zabiegów

natury logistycznej i finansowej. Wierz¹, ¿e nie ma rzeczy

niemo¿liwych... Spe³ni³o siê wiêc marzenie o mundurze na

miarê i wizycie na poligonie, sesja fotomodelki w markowej

odzie¿y sportowej wykonana przez profesjonalistów

obs³uguj¹cych Justynê Steczkowsk¹ i Kasiê Klich, rozmowa

z „Zizou” i obecnoœæ na meczu „Realu Madryt”, wyjazd do

Watykanu i kameralne spotkanie z Janem Paw³em II.

Wolontariusze pracuj¹ za uœmiech – spe³niaj¹ marzenia

za uœcisk d³oni, ca³us w policzek, za okrzyk radoœci, za ten

niesamowity b³ysk w oku. Za chwile wzruszeñ, kiedy

rodzice Marzyciela s¹ szczêœliwi, widz¹c w swoich dzieciach

niezwyk³¹, uskrzydlaj¹c¹ energiê.

Nie uda siê pomóc wszystkim, to oczywiste, ale ...

Mê¿czyzna szed³ brzegiem pla¿y... Podziwia³ piêkno

tego miejsca... W oddali zauwa¿y³ Starca, który co chwilê

nachyla³ siê, siêgaj¹c po coœ, co wrzuca³ do morza...

- Có¿ czynisz, dobry cz³owieku?

- Wrzucam rozgwiazdy do morza, tam, gdzie ich

miejsce. Przyp³yw wyrzuci³ je na brzeg, tu czeka je

niechybna œmieræ...

- Starcze, nie widzisz, ¿e rozgwiazd s¹ setki na tej pla¿y,

która ci¹gnie siê przez wiele kilometrów, a pla¿ takich jak

ta, tak wiele... Nie uratujesz wszystkich, jest ich zbyt du¿o...

Dla kogo ma to znaczenie?...

Starzec chwyci³ kolejn¹ rozgwiazdê w d³oñ i wrzucaj¹c

do morza powiedzia³:

- Dla niej w³aœnie…

/historia zaczerpniêta z Internetu/

Maciej Chojnacki

wolontariusz FMM

www.mammarzenie.org


P u l s A M

Witajcie,

Lednica 2006

Służby Medyczne

Już 3 czerwca 2006 ponad sto tysięcy osób przybędzie na Pole Lednickie,

by uczestniczyć w kolejnym Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych,

któremu w tym roku patronuje hasło: Chrystus drogą.

Tak wielkie przedsięwzięcie wymaga profesjonalnego zabezpieczenia medycznego.

Na polu, co roku, pełnią służbę lekarze, pielęgniarki, ratownicy i studenci medycyny.

Właśnie – studenci – potrzebujemy Was!

W 2005 roku służbę medyczną na Lednicy pełniło ponad 50 studentów naszej Akademii.

Dołącz do Nas!

Byæ mo¿e dla wielu z Was otoczonych tomami ksi¹¿ek jest jeszcze za

wczeœnie, by wspominaæ o wakacjach, ale mimo to pozwolicie, i¿ podejmê to

ryzykowne wyzwanie. Gdybym mia³a opisaæ swoje najpiêkniejsze wakacje bez

wahania by³a by to opowieœæ o Obozie Burego Misia. Dlaczego? Gdy¿ tam w³aœnie tak wyraŸnie

zobaczy³am co znaczy PrzyjaŸñ i odpowiedzialnoœæ za Przyjaciela, doœwiadczy³am prawdziwej radoœci

i poczucia wiêzi, wspólnoty z przeró¿nymi osobami, niejednokrotnie obarczonymi ogromnym

cierpieniem.

Wspólnoty Burego Misia, o której piszê, istnieje od 1983 roku i skupia osoby niepe³nosprawne

umys³owo i fizycznie – Bure Misie, ich rodziny i m³odych przyjació³ – Bure NiedŸwiedzie. Dla nich co

roku w urokliwym zak¹tku Kaszub organizowany jest letni obóz rekreacyjno – rehabilitacyjny. W tym

roku odbêdzie siê 24.06. – 5.08.br. (dwa turnusy), skupiaj¹c oko³o 500 osób, 250 osób

niepe³nosprawnych i tyle samo wolontariuszy. Jak nie trudno sobie wyobraziæ tego typu przedsiêwziêcie

wymaga ogromnego nak³adu pracy i zaanga¿owania bardzo wielu osób. Przyda s¹ ka¿da para r¹k i

wszelkie talenty, s³owem ka¿dy, kto chce doœwiadczyæ radoœci i zobaczyæ uœmiech na twarzy Burego

Misia. Poszukujemy szczególnie towarzysza dla Burego Misia lub osoby, która chcia³aby pojechac na

obóz 3-tygodniowy jako pomoc medyczna.

Po szczegó³owe informacje proszê zg³aszaæ siê do Milki 880 514 666.

Dorota W.

Kontakt:

Bartosz Żuchowski

e-mail: bartek@med.net.pl, tel: 608-313-863

7


G a z e t a S t u d e n t ó w

Szpital Pluszowego Misia

czyli o niezwyk³ym dniu w zwyk³ym przedszkolu

Przedszkola maj¹ to do siebie, ¿e gdy przychodzi pora

popo³udniowa i zapracowani rodzice ruszaj¹ przez

zakorkowane ulice, by odebraæ swe pociechy, tamtejsze sale,

które jeszcze niedawno wype³nia³ gwar bawi¹cych siê dzieci,

zaczynaj¹ szybko pustoszeæ. P³acz po¿egnañ, radoœæ

powitañ, dyskretne spojrzenia m³odych podrywaczy do

wzdychaj¹cych 6 latek, daj¹ce im nadziejê, ¿e nastêpnego

dnia znów zobacz¹ swego wybranka…

Tak, tak jest zazwyczaj. Ale ten dzieñ wcale nie pasowa³

do owego oklepanego schematu. Zreszt¹ ju¿ od rana coœ

zapowiada³o zmiany, to siê czu³o.

Wszystko by³o inaczej. Dzieci, zamiast bawiæ siê w

bez³adzie na pod³odze, zosta³y usadzone przy stolikach, a

przestrzeñ powy¿ej 1,5 m nad pod³og¹, zwykle zajmowana

jedynie przez pani¹ przedszkolankê, by³a dziwnie

zat³oczona. Ten ca³y t³um wielkoludów po chwili dosiad³

siê do dzieci, zmagaj¹c siê z odwiecznym problemem

cz³owieka, czyli jak siê zmieœciæ - w tym wypadku wszystko

rozchodzi³o siê o to, ¿e wiêkszoœæ odzwyczai³a siê ju¿ od

20 centymetrowych krzese³ek i niewiele wy¿szych stolików,

¿ywcem wziêtych z krainy liliputów.

Niby wszystko mia³o ju¿ wracaæ do

normy, „Bajka o chorym kotku” Stanis³awa

Jachowicza pasowa³a idealnie do

przedszkolnej atmosfery, a kiedy dzieci

poproszono o narysowanie „Pana Doktora”

wszelkie obawy, ¿e ów dzieñ bêdzie inny

od wszystkich praktycznie siê rozwia³y.

Potem jednak zdarzenia potoczy³y siê

lawinowo. Goœcie, którzy okazali siê

studentami medycyny, rozpoczêli z dzieæmi

rozmowê o zdrowiu, prawid³owym stylu

¿ycia, od¿ywianiu siê, o ich organizmach i

podstawach budowy cia³a. Rozmowa by³a

8

przeplatana pytaniami dotycz¹cymi rysunków dzieci i tego,

kim jest w ich oczach lekarz. Entuzjazm przedszkolaków

by³ ogromny, wrêcz przekrzykiwa³y siê, by pochwaliæ siê

swoj¹ wiedz¹ i wra¿eniami. Studenci jednoczeœnie uczyli

dzieci higieny, regularnego spo¿ywania zdrowych posi³ków,

wskazywali im, gdzie maj¹ serduszka, p³uca itp.

Natomiast wszelkie granice normalnoœci przekroczy³a

zapowiedŸ dnia kolejnego. Otó¿ przedszkole, którego

zasadniczym celem jest zabawa, edukacja oraz syzyfowa

walka z nad wyraz rozwiniêtym instynktem odkrywcy

zakorzenionym w dzieciach, mia³o zamieniæ siê w szpital.

Ha! I to nie taki zwyk³y szpital! Mia³ to byæ Szpital

Pluszowego Misia!

Wróæmy jednak do owego popo³udnia, gdy owe kochane

szkraby rzuca³y siê na szyje odbieraj¹cym je rodzicom,

nieœwiadomie przyczyniaj¹c siê do ich póŸniejszej choroby

zwyrodnieniowej.

W jednej z przedszkolnych sal, zamkniêtej przed oczyma

gapiów, dzia³a siê wówczas magiczna przemiana. Za spraw¹

kilkunastu studentów procent udzia³u koloru bia³ego w

wystroju sali wzrasta³ wyk³adniczo. Ale ¿eby tylko! Z ka¿d¹

chwil¹ okreœlenie „sala w przedszkolu” pasowa³o do tego

miejsca coraz mniej. Bo kto widzia³ kiedykolwiek, ¿eby w

przedszkolu zamiast klocków, kredek, lalek i kosmicznego

samochodzika, o pierwszeñstwo do którego toczy siê

codzienna walka na z¹bki i pazurki, znajdowa³ siê tomograf,

aparat do USG, RTG, karetka, nosze, ¿e o gabinetach

lekarskich, tonach opatrunków i sali operacyjnej nie

wspomnê?

Tak, pewn¹ zmianê da³o siê odczuæ.

Szczytem tego wszystkiego, opisywanym w zale¿noœci

od autora, celu i miejsca publikacji, jako godzina W, godzina

0, dzieñ próby, s¹du lub niepodleg³oœci, by³ drugi dzieñ akcji.

Poinstruowane dzieñ wczeœniej przedszkolaki

przynios³y ze sob¹ swoje ukochane maskotki, tylko na pozór

prawdziwe okazy zdrowia. W rzeczywistoœci

ka¿dej zabawce coœ dolega³o. Bóle brzuszków

czy z³amane nó¿ki by³y równie powszechne,

co solidna opalenizna u ludnoœci republiki

Kongo, lecz do szpitala dociera³y równie¿

przypadki nietypowe. I tak studenci wcieleni

w rolê lekarzy musieli poradziæ sobie z

chorymi oczyma Blimba z planety Jojo, które

uszkodzi³ podczas zderzenia czo³owego z

misiem czy te¿ z k³aczkami lwiego futra

wykrytymi w p³ucach tygryska, który to

tygrysek broni³ siê przed atakiem króla

zwierz¹t w czasie spaceru w zoo.

Wszystkie chore pluszaki otrzyma³y


profesjonaln¹ opiekê. Na ca³ej drodze, pocz¹wszy od

rejestracji, przez gabinet lekarski, badania dodatkowe w

pomieszczeniach diagnostycznych, a¿ do ostatecznego

wyleczenia, towarzyszyli im ich opiekunowie – dzieci, a

im z kolei przewodnicy w postaci przyjaznych duszyczek

studenckich. Wszyscy m³odzi medycy, z pominiêciem

owych przewodników, wcielili siê w sw¹ przysz³¹ zawodow¹

rolê. Ubrani w bia³e fartuchy, z s³uchawkami na szyi i

obowi¹zkowym d³ugopisem w kieszonce, dwoili siê i troili,

by wcieliæ w ¿ycie znane wszystkim „Bene dignoscitur, bene

curatur”. Mierzyli, wa¿yli pluszaki, banda¿owali i

opatrywali rany futerka, sk³adali z³amane nó¿ki, szyli r¹czki,

a czêsto wykonywali bardzo skomplikowane operacje,

wyci¹gaj¹c na przyk³ad piórka kurczaka wbite w œcianê

¿o³¹dka.

P u l s A M

Mo¿e to zas³uga braku NFZ, mo¿e kwestia m³odego

wieku medyków, ale wszystkie przypadki zosta³y

perfekcyjnie zdiagnozowane i wyleczone. Dla ka¿dego

pluszowego pacjenta medycy znaleŸli czas, a kilkuletni

opiekunowie zostali dok³adnie poinformowani, jak na

przysz³oœæ unikn¹æ podobnych schorzeñ.

Celem tego ca³ego zamieszania jest

próba zmierzenia siê ze strachem dzieci

przed wizyt¹ u lekarza. Poprzez zabawê

– najbardziej naturaln¹ czynnoœæ dzieci –

ukazujemy im, jak wygl¹da wizyta w

szpitalu, u pana doktora. Dziêki temu

udaje siê nam zminimalizowaæ „strach

przed nieznanym” – a jednoczeœnie

zwracamy uwagê dzieci na cele oraz

efekty wizyt u lekarza.

Akcja „Szpital Pluszowego Misia”

realizowana przez Oddzia³ Poznañ

Miêdzynarodowego Stowarzyszenia

Studentów Medycyny IFMSA-Poland

odby³a siê w tym roku akademickim ju¿

dwukrotnie. W dniach 1-2 grudnia 2005

byliœmy w przedszkolu nr 70 na ul.

Skarbka, a w dniach 11-12 kwietnia

odwiedziliœmy przedszkole nr 69 na ul. Chopina.

Dotychczas (od 2003 roku) studenci zrzeszeni w IFMSA-

Poland zorganizowali 6 takich akcji na terenie Poznania i

okolic. I na pewno na tym nie poprzestaniemy!

Zachêcamy do œledzenia informacji na stronie

internetowej www.ifmsa.amp.edu.pl oraz udzia³u w

organizowanych akcjach.

Bartosz ¯uchowski

IFMSA-Poland

Do wszystkich studentów kierujemy APEL o poparcie ustawy

zmieniaj¹cej wysokoœæ zarobków lekarzy

By sejm podj¹³ siê nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza

dentysty, mówi¹cej o zarobkach lekarzy, potrzeba nam 100.000 podpisów

osób pe³noletnich (NIE TYLKO LEKARZY).Jeœli solidaryzujecie siê z

lekarzami w walce o wy¿sze pensje, prosimy o wpisanie swoich danych

do tabeli.

Tabelê wraz ze zmienionym tekstem ustawy znajdziecie w recepcji

Eskulapa.

DZIÊKUJEMY!!!

We¿ z sob¹ dowód ,bêdzie potrzebny PESEL.

9


G a z e t a S t u d e n t ó w

MIGAÆ ka¿dy mo¿e…

Przekonali siê o tym uczestnicy kolejnego ju¿ kursu

jêzyka migowego zorganizowanego przez Poznañski

Oddzia³ IFMSA dzia³aj¹cy na naszej uczelni. By³a to

kontynuacja nauki dla osób, które zdoby³y umiejêtnoœci

z zakresu „podstawowego kursu dla pracowników s³u¿b

medycznych”.

Zajêcia odbywa³y siê od 6 stycznia do 10 lutego w

ka¿dy pi¹tek po po³udniu i sobotnie przedpo³udnia, a

prowadzone by³y przez pañstwo Mariê i Stanis³awa

Kowalskich.

Grupa nie by³a liczna, co da³o bardzo komfortowe

warunki pracy i pozwoli³o nam lepiej siê poznaæ.

Stanowi³y j¹ (z nieodgadnionych przyczyn) same

dziewczyny, ale za to reprezentantki ró¿nych kierunków

Akademii Medycznej, a tak¿e przysz³a pani psycholog.

Choæ czêsto jedynie termosy z kaw¹ pozwala³y nam

siê skupiæ i dawa³y si³ê do poruszania rêkami to z

pewnoœci¹ wszystkie zgodz¹ siê, ¿e by³a to dla nas przede

wszystkim œwietna zabawa.

No bo jak inaczej nazwaæ opowiadanie (oczywiœcie

migaj¹c) u³o¿onych przez siebie bajek lub zdañ w stylu:

„Leczenie bêdzie d³ugie i bolesne, ale bezp³atne!”?

Istnieje wiele znaków, które bardzo ³atwo zapamiêtaæ,

bo s¹ u¿ywane tak¿e przez s³ysz¹cych np. alkohol.

Niektóre jednak wygl¹daj¹, jak te stosowane przez nas

na co dzieñ, a oznaczaj¹ co innego np. gest, którym

¿o³nierze salutuj¹ w jêzyku migowym oznacza toaletê!

Podobieñstwo kilku znaków do siebie by³o te¿ dla nas

Ÿród³em wielu pomy³ek i st¹d zabawnych sytuacji np.

gdy zamiast zdania „Kobiety s¹ delikatne” miga³am:

„Kobiety s¹ okropne”.

Jêzyk migowy jest bez w¹tpienia specyficzn¹ form¹

porozumiewania siê. Nie istnieje tu gramatyka i czêsto z

ruchu warg trzeba siê po prostu domyœlaæ, co rozmówca

chce powiedzieæ. Dlatego te¿ niezbêdne jest, aby podczas

migania równie¿ g³oœno i wyraŸnie mówiæ!

Jednak nie jest to, jak s¹dzi wielu ludzi, jêzyk

„prymitywny”. Ma on ju¿ ponad 200 lat, jest jak inne

¿ywy i ci¹gle siê rozwija. Ludzie g³usi potrafi¹ nie tylko

siê porozumiewaæ, ale tak¿e tañczyæ, tworzyæ teatr czy

poezjê. Jak wielka jest ich potrzeba akceptacji przez

otaczaj¹cy, czêsto obcy, œwiat niech zaœwiadczy wiersz

Jerzego Orczykowskiego zamieszczony w wydawanym

przez PZG magazynie „Œwiat Ciszy”…

***

Tak mi³o z Twej strony

Tak z Twych Ÿrenic ogieñ pa³a

Jestem omamiony

Parê gestów parê s³ów

Rozumiem Ciê ju¿

Mo¿e to innym siê nie podoba

Mo¿e inni wyra¿aj¹ w s³owach wiêcej

Ja Ciê lubiê i ceniê

Widzê w Twych oczach têczê

Nikt wœród niektórych ludzi Ciê nie rozumie

Ja Twoje gesty prze³o¿ê na s³owa

¯e tak samo myœlisz tak samo czujesz

A czasami jeszcze piêkniej

Serdeczne podziêkowania dla pañstwa Kowalskich

oraz organizatorki kursu Magdy Maj.

Ewa WoŸnicka, WL I, rok III

10


P u l s A M

„Panowaæ nad sob¹ to najwy¿sza w³adza”

/Seneka M³odszy/

W lutowym numerze „Pulsu AM” ukaza³ siê artyku³

„Po drugiej stronie lady”, w którym cz³onkowie

„M³odej Farmacji” wykazuj¹ czytelnikom, i¿ praca

farmaceuty nie polega bynajmniej na „staniu za lad¹”.

Mo¿na by rzec, ¿e s¹ to truizmy, których nie trzeba,

czy wrêcz nie wypada, powtarzaæ w œwiat³ych krêgach

studentów AM. Okazuje siê jednak, ¿e autorzy artyku³u

nie zarzucaj¹ nam, przysz³ym lekarzom, ignorancji

bezpodstawnie. Staraj¹ siê jedynie rozwiaæ w¹tpliwoœci

co do znaczenia studiów farmaceutycznych, które

przedstawi³a w dalece bulwersuj¹cej wypowiedzi

Przewodnicz¹ca Zarz¹du Studenckiego Towarzystwa

Naukowego.

Jako studentka Wydzia³u Lekarskiego, a tak¿e

cz³onek STN, poczu³am siê g³êboko za¿enowana tak

skandalicznym zachowaniem Pani, która publicznie

wyg³aszaj¹c tego typu tezy, prezentuje nie tylko w³asn¹

pogardliw¹ postawê, ale równie¿ rzuca cieñ na

wszystkich, których z racji zajmowanego stanowiska

reprezentuje. Z tego powodu pozwolê sobie

przypomnieæ, dla wielu oczywist¹, prawdê, i¿ zaszczyt

przewodniczenia ka¿dej instytucji obliguje do

wypowiadania siê w sposób wywa¿ony i pe³en

szacunku dla innych. Nie zawsze wypada wyg³osiæ

publicznie to, co siê uwa¿a prywatnie. Próba

wywalczenia jak najwiêkszego bud¿etu dla swojej

organizacji i zwi¹zane z tym niew¹tpliwie emocje nie

mog¹ usprawiedliwiaæ obra¿ania pozosta³ych osób. Ot,

ca³a trudnoœæ dyplomacji: nawet diametralnie siê z kimœ

nie zgadzaj¹c, trzeba umieæ uœcisn¹æ mu d³oñ, a czêsto

te¿ przemilczeæ swoje osobiste zdanie na temat naszego

rozmówcy.

Warto tak¿e mieæ na uwadze, i¿ ranga STN wynika

przede wszystkim z osi¹gniêæ naukowych skupionych

w niej osób, a nie z przepychu wydawanych przez tê

organizacjê bankietów. Naturalnie na osi¹gniêcia te nie

ma w ¿adnym razie monopolu Wydzia³ Lekarski.

Niezrozumia³e jest dla mnie wobec tego, dlaczego w

kongresach STN nie ma miejsca na sesje

farmaceutyczne? (Podobno od tego siê wszystko

zaczê³o.) W koñcu studenci wszystkich wydzia³ów

powinni mieæ mo¿liwoœæ naukowego rozwijania siê, a

co za tym idzie przedstawienia wyników swojej pracy.

Zastanawia mnie, jakie priorytety stawia sobie Pani

Przewodnicz¹ca w swojej dzia³alnoœci? Czy nie jest to

przypadkiem próba autoprezentacji i zdobycia (wszak¿e

Ÿle rozumianej) popularnoœci?

Nie kwestionujê tym samym zaanga¿owania Pani

Przewodnicz¹cej w prace Zarz¹du, a jedynie zadajê

sobie (ale i innym cz³onkom STN) pytanie, czy w tej

sytuacji dalsze powierzanie tej Pani funkcji

reprezentacyjnej, w której – w moim przekonaniu –

sobie nie radzi, jest zasadne?

„Gdzie umiera œwiadomoœæ obowi¹zku, umiera

równie¿ kultura”- twierdzi³ niemiecki filozof, Eduard

Spranger. Czy i jak bardzo niegodne zajmowania tak

zaszczytnych stanowisk w organizacjach studenckich

AM s¹ takie „niedoci¹gniêcia” w zakresie kulturalnej

wymiany pogl¹dów, nie mnie oceniaæ.

Poniewa¿ mam podstawy przypuszczaæ, i¿ Pani

Przewodnicz¹ca mo¿e nie poczuæ siê powo³ana do

przeproszenia studentów farmacji za swoje

kontrowersyjne komentarze, pozwolê sobie uczyniæ to

ja, jako cz³onek STN. Podkreœlam zarazem, i¿

zdecydowana wiêkszoœæ z nas ma œwiadomoœæ, jak

wymagaj¹ca i wa¿na jest praca farmaceuty i nie

podziela pogl¹du Pani Przewodnicz¹cej. Zdajemy sobie

tak¿e sprawê z tego, ¿e STN nie jest i nigdy nie bêdzie

w³asnoœci¹ jednego wydzia³u, ma bowiem obowi¹zek

wspierania d¹¿eñ naukowych studentów ca³ej Akademii

Medycznej.

Arogancja cz³owieka œwiadczy zawsze wy³¹cznie

o nim samym. Pozostaje zatem mieæ nadziejê, i¿

zuchwa³e opinie reprezentantów organizacji

studenckich nie bêd¹ identyfikowane ze zdaniem

innych osób w nich skupionych.

Anonim

Od Redakcji:

Prezentujemy Wam wypowiedŸ, jaka

dotar³a do nas po wydrukowaniu

pewnego tekstu, a której, niestety, nie

uda³o siê nam zamieœciæ w poprzednim

numerze. Mamy obowi¹zek prezentowaæ

ró¿ne punkty widzenia, ró¿ne pogl¹dy.

Zachêcamy do zajêcia w³asnego

stanowiska, nie tylko w tym temacie.

11


G a z e t a S t u d e n t ó w

„Da³ nam przyk³ad Bonaparte”

A¿ wierzyæ siê nie chce, jak w tej Francji musi byæ Ÿle

zwyk³ym ludziom. Dopiero co skoñczy³y siê awantury

mniejszoœci narodowych, a znów mamy wybuchy

niezadowolenia. Tym razem buntuj¹ siê studenci. Buntuj¹ siê,

mo¿na by powiedzieæ, na zapas. Nie godz¹ siê bowiem ze

zmianami w prawie pracy dotycz¹cymi mo¿liwoœci zwolnieñ

m³odych pracowników. Nie godz¹ siê wiêc z tym, co ich czeka

po skoñczeniu studiów. Walcz¹ przy tym o swoje niczym lwy.

A co z nami? Milczymy, nie wiem, ze wstydu? Czy mo¿e

jest nam wszystko jedno? Czy¿byœmy byli bogatsi od nich, lepiej

sytuowani? Przysz³oœæ przed nami œwietlana? Mo¿na by odnieœæ

wra¿enie, ¿e „wszystko to byæ mo¿e, lecz pozwólcie, ¿e ja to

miêdzy bajki w³o¿ê”...

Jaka bowiem czeka nas przysz³oœæ po skoñczeniu studiów?

Otó¿ mamy dwa wyjœcia: albo wegetowaæ w kraju za marne

grosze, byæ na starcie klientem Urzêdu Pracy, albo tu³aczka za

chlebem. Tylko gdzie tu siê tu³aæ? Ameryka nas ju¿ nie potrzebuje.

A Europa? Jesteœmy przecie¿ w Europie! Dziewiêtnasty wiek,

jak by nie patrzeæ. U nas, nie we Francji.

Nielicznym siê powiedzie tutaj na miejscu, tym, którzy maj¹

ju¿ tak zwane przyczó³ki, czyli koneksje, powi¹zania rodzinne

i tym podobne, i paru pozosta³ym, dla których znajdzie siê jeszcze

jakieœ przyzwoite miejsce. A reszta? Jedni wyjad¹. Na marginesie:

gdziekolwiek wyjad¹, bêd¹ „anglojêzycznymi”, tak, jak ci u nas

(chyba?). Inni zostan¹, naiwnie licz¹c, ¿e mo¿e coœ siê zmieni,

¿e mo¿e wreszcie bêdzie lepiej.

A figa z makiem! Samo siê nie zrobi. Jeœli sami nie zadbamy

o swoj¹ przysz³oœæ, nikt o ni¹ siê nie zatroszczy. Mam na myœli

oczywiœcie troskê w³adzy i „robi¹cych w niej” polityków.

Kto by siê martwi³, na przyk³ad, losem Leppera, gdyby on

sam nie postanowi³ wzi¹æ spraw w swoje rêce? Nikt, mo¿e

poza prokuratorem. Lepper wiedzia³, jak zadbaæ o siebie. „IdŸcie

przez zbo¿e, we wsi Lepper stoi” - ostrzegali ludzie pytani o

drogê w czasach blokad. Blokad dróg jako orê¿a walki o lepsze

jutro, jak siê okaza³o - o lepsz¹ przysz³oœæ Leppera. I proszê, kto

ma byæ wicepremierem Polskiego rz¹du? Ano Lepper,

oczywiœcie.

Nie musicie wiêc iœæ przez zbo¿e, we wsi Lepper ju¿ nie

stoi. Lepper poszed³ na salony. Pamiêtam, jak tata niejeden raz

dzwoni³ do domu informuj¹c, ¿e wróci póŸniej, bo musi szukaæ

objazdów, poniewa¿ na trasie jest blokada. Op³aci³o siê? Na

pewno nie tacie, lecz Lepperowi!

Nawet najgorzej uposa¿ony cz³onek mniejszoœci arabskiej

we Francji jest wiêkszym paniskiem, ni¿ Polski nauczyciel czy

lekarz. Co ja mówiê? Bezrobotny Arab we Francji ¿yje lepiej,

ni¿ wielu pracuj¹cych u nas nauczycieli czy lekarzy. O

bezrobotnych w Polsce nie mówiê, bo trudno mi znaleŸæ

porównanie.

O co wiêc im chodzi? Im, czyli najpierw mniejszoœciom,

teraz studentom. Otó¿ chodzi im o to, ¿eby nie musieli wyje¿d¿aæ

za chlebem. Chodzi o to, ¿eby we w³asnym kraju byli traktowani

na równi z innymi, a jeœli zdecyduj¹ siê wyjechaæ, to z w³asnej

woli, niczym nie przymuszani.

12

A my? A¿ ¿al mówiæ. Od pocz¹tku roku jesteœmy œwiadkami

¿enuj¹cych widowisk w wykonaniu naszych „wybrañców”.

Tylko co zdobyli w³adzê, a ju¿ jej nie chc¹. Chc¹ nowych

wyborów. Jedni, bo drudzy ju¿ nie. ¯enada goni ¿enadê.

Mo¿e w ogóle nie koñczyæ studiów? - zastanawiam siê. Mo¿e

zaczynaæ kolejne kierunki, aby jak najpóŸniej wejœæ w ten ca³y

cyrk. Kiedyœ jednak bêdzie trzeba zmierzyæ siê z rzeczywistoœci¹.

A¿ strach pomyœleæ, co nas czeka, kiedy ju¿ opuœcimy opiekuñcze

skrzyd³a naszej Alma Mater.

Nie powinniœmy wiêc spokojnie przygl¹daæ siê francuskiej

m³odzie¿y walcz¹cej z systemem niesprawiedliwym,

dyskryminuj¹cym g³ównie m³odzie¿, nie tylko we Francji. Nie

mo¿emy udawaæ, ¿e nic siê nie dzieje, ¿e to nas nie dotyczy, ¿e

to ich sprawa. Nie mo¿emy bezwstydnie czekaæ, a¿ oni wywalcz¹

lepsze warunki, z których my póŸniej bêdziemy obficie korzystaæ,

jad¹c tam po pracê. Nie nawo³ujê przy tym do wychodzenia na

ulice, do bójek z policj¹ itp. Wystarczy, ¿e g³oœno wyrazimy swoje

poparcie dla m³odych Francuzów. Po to, aby ich wesprzeæ

duchowo, ale te¿ po to, aby naszej w³adzy pokazaæ, ¿e polska

m³odzie¿ te¿ potrafi dostrzegaæ problemy jej dotycz¹ce. ¯e nie

jesteœmy piêknoduchami myœl¹cymi tylko o sobie i w³asnych

karierach. Jak ju¿ wspomnia³am, nielicznym siê powiedzie.

Tak, jak rolnicy Unii, wzajemnie siê popieraj¹c, potrafi¹

wywalczyæ to, co chc¹, tak my, studenci Unii, powinniœmy

solidarnie poprzeæ walkê studentów francuskich. Poprzez

powszechne poparcie sprawiæ, aby ich walka sta³a siê walk¹

o lepsz¹ przysz³oœæ wszystkich m³odych ludzi, obywateli Unii.

Nie przejmujmy siê, ¿e znów Francuzi daj¹ nam przyk³ad.

Nawet jeœli sami nie jesteœmy smakoszami ¿ab czy œlimaków,

powinniœmy odrzuciæ bezpodstawne uprzedzenia (Jeœli im to

smakuje, to niech jedz¹. Na zdrowie!) i œmia³o powiedzieæ:

„Jesteœmy z wami i popieramy was”. Jeden z nich (nie œlimak,

lecz Francuz) trafi³ nawet do naszego hymnu narodowego, jako

przyk³ad zwyciêstwa. Zawsze lepsze to, ni¿ przyk³ad Leppera.

Chocia¿, jak mówi¹: „Cel uœwiêca œrodki”.

Apel mój jest tym bardziej zasadny w obliczu

rozpoczynaj¹cych siê protestów pracowników naszej s³u¿by

zdrowia z lekarzami na czele. O co im chodzi? Oczywiœcie

o byt. Prêdzej czy póŸniej, jak widaæ, przyjdzie nam protestowaæ.

Uczmy siê wiêc tego zawczasu.

I znowu nic o planie na po³o¿nictwie. Jak d³u¿ej bêdê zwlekaæ

to przestanie to kogokolwiek obchodziæ. A chcia³am wykreowaæ

go na wydarzenie artystyczne sezonu. Nastêpnym razem nie

odpuszczê. Zdajê sobie bowiem sprawê, ¿e to ostatni dzwonek.

Albo zacznê go kreowaæ, albo zamilknê na jego temat na zawsze.

W ka¿dym razie - polecam odwiedzanie korytarzy Dziekanatu

na Smoluchowskiego i podziwianie graficznej wizji naszego

planu. Czujcie siê jak w galerii, mo¿e ktoœ za mnie zrecenzuje

owe dzie³o. Radzê przy tym poprosiæ w administracji o ksero

wy¿ej wspomnianego. Doznania w tej formie graficznej s¹ jeszcze

g³êbsze.

Jeszcze raz zapraszam.

Michalina Kazyjaka


P u l s A M

„O powstawaniu gatunków

metod¹ walki o byt”,

czyli o tym, ¿e o wszystko mo¿na, ale nie o wszystko warto

Jest taka teoria filozoficzna, ¿e istniej¹

zawieszone gdzieœ w przestrzeni s³owa, które d¹¿¹

do tego, aby zostaæ zapisanymi. Te s³owa, które

czytacie d³ugo k³êbi³y siê i przepycha³y, by nadaæ

sobie nawzajem sens i w³aœciw¹ kolejnoœæ. Tym,

co w koñcu sprawi³o, ¿e lawin¹ przela³y siê na

papier by³o moje zamyœlenie na temat... szatni.

Bo w naszej szatni w Anatomicum walka o

kurtki to alegoria pierwotnej walki o przetrwanie,

zaprzeczenie wielu uwarunkowañ spo³ecznych i

kulturowych. Czemu w³aœnie w tej kolejce

zapominamy o wszystkich manierach, które od lat

nam wpajano? Mo¿e dlatego, ¿e stres prze¿ywany

na zajêciach z anatomii budzi w nas uœpione

pok³ady adrenaliny – hormonu walki i ucieczki?

Tak czy inaczej – tylko o nas to œwiadczy.

Zastanowi³y mnie w tym kontekœcie s³owa,

które powiedzia³ Muniek Staszczyk w wywiadzie

dla „Eurostudenta”: „My chodziliœmy na zadymy.

(...) Byliœmy zwi¹zani z opozycj¹ demokratyczn¹.

Mieliœmy zupe³nie inne pokoleniowe prze¿ycia.

Ale studenci zawsze czegoœ poszukuj¹.” Ja okreœli³abym

to dobitniej. Nie tylko poszukuj¹, ale i

buntuj¹ siê, walcz¹ o to, co znaleŸli, co dla nich

wa¿ne.

I tak sobie myœlê, ¿e jeœli my walczymy ju¿

tylko o szatnie, to albo œwiat sta³ siê miejscem

idealnym (a tak chyba nie jest, co?), albo my po

trosze straciliœmy ducha. Mo¿e dlatego, ¿e te

wa¿ne i straszne sprawy, na które cz³owiek

wra¿liwy absolutnie zgodziæ siê nie mo¿e, wydaj¹

siê nam bardziej odleg³e i mniej namacalne, ni¿

te, o których mówi³ Muniek Staszczyk.

Ale dziej¹ siê. I to nie tylko w Sudanie, gdzie

tysi¹com kobiet wycina siê ich organy p³ciowe

tym co jest pod rêka (tak¿e kamieniami i zêbami!),

ale te¿ w polskich szpitalach, gdzie nie ma

osobnych sal dla kobiet, które poroni³y, wiec le¿¹

one z matkami, dostaj¹cymi co pewien czas

zdrowe dzieci do karmienia. A w Stoczni

Gdañskiej pracuj¹ koreañscy niewolnicy po

kilkanaœcie godzin dziennie za 60 z³ miesiêcznie.

A s¹ te¿ sprawy mniejsze, takie tu¿ za rogiem.

Kole¿anka, która ma dwa ko³a z anatomii „w

plecy” i tak siê tym przejmuje, ¿e przesta³a dobrze

sypiaæ, prawie nic nie je i nie wierzy ju¿, ¿e sobie

poradzi. Albo brak odpowiedniego po³¹czenia

komunikacji miejskiej, które mog³oby woziæ

Ciebie i Twoich znajomych na uczelniê.

Jest przecie¿ tyle rzeczy, które mo¿na jeszcze

na tym œwiecie zmieniæ. Nie warto energii, któr¹

mo¿na by do tego wykorzystaæ, marnowaæ na

przepychanie siê ³okciami, bo muszê byæ w szatni

pierwszy, pierwszy na schodach...

¯eby zacz¹æ naprawdê dzia³aæ, nie wystarczy

siê tylko zbulwersowaæ. To rodzi s³omiany zapa³,

który mo¿na podsyciæ tylko wiar¹ w to, ¿e

potrafimy coœ zmieniæ. I w to, ¿e warto.

A skoro „w szczêœciu wszystkiego, s¹

wszystkich cele”, to warto znaleŸæ sobie parê

osób, które myœl¹ podobnie jak my. Razem da

siê zajœæ wy¿ej. Tak, jak kobietom z biednej

afrykañskiej wioski, które za³o¿y³y grupê

wsparcia i sk³ada³y co miesi¹c bardzo drobne

sumy, aby finalnie wzi¹æ po¿yczkê z banku i

za³o¿yæ warsztat tkacki, który pomóg³ im

przezwyciê¿yæ nêdzê (zainteresowanych

tematem odsy³am do któregoœ z marcowych

numerów „Wysokich Obcasów”).

Zmianê œwiata zawsze zaczyna siê od rzeczy

ma³ych. I czasem na nich w³aœnie siê koñczy. Ale

przynajmniej jest co opowiadaæ wnukom.

Marta Mozol

(publicystyczna - ni mniej, ni wiêcej)

P.S. Rzucam w przestrzeñ pewn¹ propozycjê.

Chcê postaraæ siê o to, ¿eby w naszej uczelnianej

bibliotece pojawi³o siê chocia¿ kilka pozycji

beletrystycznych. Jeœli i Wam ich brakuje, to

zapraszam do wziêcia udzia³u w tym

przedsiêwziêciu. Piszcie: adelajna@tlen.pl

13


14

G a z e t a S t u d e n t ó w

Na ongiœ polskiej ziemi…

Siedzi sobie cz³owiek w domku, czyta kolejn¹ ksi¹¿kê,

a tu dzwoni kumpel i zaczyna opowiadaæ o tym, ¿e za

dni kilka jedzie do Lwowa. I jak tu nie zazdroœciæ?

Pytam wiec: „ A dla mnie miejsca nie bêdzie?” I

ju¿ za chwilkê dowiadujê siê, ¿e jest

miejsce! Mogê jechaæ! Zaraz biorê przewodnik

w rêce, aby przeczytaæ choæ

najwa¿niejsze informacje:

Lwów (po ukraiñsku – ¼wiw) jest

g³ównym miastem Ukrainy Zachodniej,

obecnie liczy 830 tys. mieszkañców. To tak

wa¿ne dla polskiej kultury miasto ma

ukraiñski rodowód. Zosta³o za³o¿one w XIII

wieku za panowania ksiêcia halickow³odzimierskiego

Daniela i nazwane

imieniem jego syna Lwa. Pod panowanie

polskie Lwów przeszed³ wraz z ca³¹ Ziemi¹

Halick¹ za Kazimierza Wielkiego. Ju¿ w XV

wieku by³ najwa¿niejszym – obok Przemyœla – miastem

ówczesnego województwa ruskiego i na d³ugie lata

przypad³a mu rola wa¿nego centrum kulturalnego i

naukowego – z pocz¹tku ruskiego, a nastêpnie równie¿

polskiego. We Lwowie wydano pierwsz¹ drukowan¹ ksi¹¿kê

w jêzyku ukraiñskim (w roku 1574) i tutaj te¿ dzia³a³o,

zas³u¿one dla ruskiej spo³ecznoœci, Bractwo Uspieñskie. Z

kolei w 1661 roku przez polskich jezuitów zosta³a za³o¿ona

Akademia, poprzedniczka Uniwersytetu Lwowskiego (w

okresie miêdzywojennym Uniwersytetu Jana Kazimierza,

a obecnie Uniwersytetu Iwana Franki). Za czasów austrowêgierskich

(od 1867 roku) Lwów – jako Lemberg – by³

stolic¹ Królestwa Galicji i Lodomerii oraz siedzib¹ Sejmu

„Lwowska ekipa”

Krajowego tej prowincji. Austriacy nie zdo³ali niestety

doprowadziæ do ucywilizowania stosunków miêdzy

oboma narodami, popieraj¹c to jednych, to znów

drugich. Zaowocowa³o to s³ynnymi

walkami o Lwów, rozpoczêtymi

31.X.1918 r, które Ukraiñcy nazywaj¹

Powstaniem Listopadowym, zaœ Polacy

– obron¹ Lwowa. Po wygranej

Polaków, Lwów sta³ siê jednym z

najwa¿niejszych miast II Rzeczypospolitej,

przy czym zachowa³ swoje

wielkie znaczenie dla obu narodów.

Lwowskie szko³y wy¿sze nale¿a³y do

najlepszych w kraju; to w³aœnie we

Lwowie rozwija³a siê s³ynna polska

szko³a matematyków, ze Stefanem

Banachem i Hugonem Steinhausem na

czele. Pozycja Lwowa nieco os³ab³a z chwil¹

scalenia ziem ukraiñskich w wyniku II wojny œwiatowej

– wiêkszoœæ Polaków repatriowa³a siê. Warto dodaæ,

¿e centrum Lwowa szczêœliwie niewiele ucierpia³o od

dzia³añ wojennych i zachowa³o swój historyczny uk³ad. W

1998 roku zosta³o wpisane na listê œwiatowego dziedzictwa

kultury UNESCO.

Od razu rysuje mi siê plan co chcê zobaczyæ. Pierwszego

dnia, zaraz po zostawieniu baga¿y w schronisku, ruszamy na

podbój Lwowa. Ju¿ na pocz¹tku mo¿na zobaczyæ ró¿nice:

po mieœcie je¿d¿¹ g³ownie trolejbusy, a w ka¿dym z nich, w

niebieskim fartuszku, stoi pani, która pe³ni rolê zarówno

sprzedawcy biletów, informacji, jak i kontrolera. Wszyscy

zastanawiamy siê, jak Pani daje sobie radê ze wszystkimi

pasa¿erami w godzinie szczytu. Przez okno podziwiamy

krajobraz Lwowa i podsumowujemy, ¿e dziury na ulicach s¹

wiêksze ni¿ w Polsce, a sam Lwów porównaæ mo¿na do

Muzeum Motoryzacji na wolnym powietrzu, bo mo¿na tu

spotkaæ zarówno nowoczesne samochody, jak i takie, które

dawno powinny byæ ju¿ w muzeum. Z trolejbusu wysiadamy

przy nowym budynku Uniwersytetu, w którym dawniej

mieœci³ siê Sejm Galicyjski i ruszamy w kierunku Starego

Miasta. Chodzimy po rynku, ca³y czas patrz¹c pod nogi, bo

w³aœnie odbywa siê zmiana torowiska. Staramy siê zapamiêtaæ

wszystkie 44 stare kamienice na tym jednym niewielkim

placu, bo s¹ to 44 pomniki sztuki z XV – XVIII wieku. Dom

numer 4 to zwana potocznie „Czarna Kamienica”, któr¹, jak

g³osi historia, w 1645 roku naby³ Marcin Nikator Anczowski,

lekarz i kupiec – dworzanin, a tak¿e sekretarz Jana

Sobieskiego. O jeden dom dalej od Czarnej Kamienicy, tzn.

pod numerem 6, wznosi siê inna renesansowa budowla, która

w 1640 roku zosta³a zakupiona przez wojewodê Jakuba

Sobieskiego, ojca króla Jana III Sobieskiego i gdzie w 1686

zosta³ podpisany uk³ad o „ wiecznym pokoju”.


Po obejœciu Rynku zbli¿amy siê do gmachu by³ego

Ratusza, który znajdujê siê w œrodku Rynku i jest najm³odsz¹

budowl¹ na placu rynkowym.

Z Rynku kierujemy siê do koœció³a katedralnego pw.

Wniebowziêcia Najœwiêtszej Maryi Panny, który by³

wznoszony w ci¹gu dwóch wieków: fundamenty po³o¿y³ w

latach 1360-1368 król Polski Kazimierz Wielki,

Opera Lwowska wczoraj...

poœwiêcenia czêœci koœcio³a dokona³ bp Maciej z Przemyœla

w 1405r., natomiast arcybiskup lwowski Jan Strzelecki

dokona³ konsekracji w 1481r. W 1765r. w g³ównym o³tarzu

umieszczono obraz Matki Bo¿ej £askawej - „Œlicznej

Gwiazdy miasta Lwowa”, namalowany w 1598r.,

koronowany w roku 1776 przez metropolitê Sierakowskiego

i rekoronowany w 1983r. przez Jana Paw³a II. Przed tym

obrazem, król Polski Jan Kazimierz z³o¿y³ w 1656r. s³ynne

œluby narodowe, obieraj¹c Maryjê za Królow¹ Korony

Polskiej.

Dawniej na okalaj¹cym katedrê cmentarzu wybudowano

kilka wolnostoj¹cych kaplic. Najs³ynniejsza z nich, stoj¹ca

do dziœ - kaplica Boimów, ufundowana zosta³a przez

patrycjuszowski ród Jerzego Boima i jego ¿ony Jadwigi

Ni¿niowskiej dla uczczenia Mêki Pañskiej. Prace trwa³y

od 1609 do 1615 roku. Wnêtrze, a zw³aszcza czasza kopu³y,

przypomina Kaplice Zygmuntowskie Katedry Wawelskiej.

Za autora kaplicy uwa¿a siê Andrzeja Bemera.

Z katedry przenosimy siê na g³ówny

plac miasta, który nosi imiê wielkiego

polskiego poety, Adama Mickiewicza. Na

œrodku stoi pomnik wieszcza (jako jedyny

monument w mieœcie podpisany jest tylko

w jêzyku polskim) ods³oniêty w 1905

roku , w zwi¹zku z 50-t¹ rocznic¹ œmierci

wielkiego Polaka. Na placu Mickiewicza

znajduj¹ siê jeszcze dwa, warte

wspomnienia obiekty. Jeden to gmach

hotelu George, który uchodzi za najlepszy

hotel w mieœcie. Noclegi nie s¹

najdro¿sze, a sam budynek znany jest z

tego, ¿e z jednego z balkonów œpiewa³

Kiepura, a w jednym z apartamentów spa³

sam Balzac (w rzeczywistoœci Balzac spa³

w gospodzie, która wiele lat wczeœniej

... i dziœ

P u l s A M

sta³a na miejscu dzisiejszego hotelu George). Mówi¹c o placu

Mickiewicza, warto jeszcze wspomnieæ o figurze NMP, przy

której o ka¿dej porze dnia i nocy mo¿na spotkaæ modl¹cych

siê ludzi. Od niewielu lat figura jest na swoim miejscu,

jako ¿e wczeœniej by³a przechowywana przez Bolszewików

w jednym z magazynów i dopiero po odzyskaniu

niepodleg³oœci przez Ukrainê wróci³a na swoje miejsce. Dalej

przewodnik, Prospektem Szewczenki, prowadzi nas do Opery

Lwowskiej – wg mnie najpiêkniejszej budowli w mieœcie.

Uwagê turysty przykuwa po³udniowa, g³ówna fasada

gmachu, silnie rozcz³onkowana i bogato dekorowana,

zwieñczona br¹zowymi, uskrzydlonymi postaciami

Geniuszu, Dramatu i Muzyki. Elewacjê parteru zdobi rustyka,

a do wnêtrza prowadzi troje dêbowych drzwi dwumetrowej

szerokoœci. Po obu stronach loggi, w niszach dwie kamienne

rzeŸby niewiast symbolizuj¹ce: Tragediê (z mieczem w rêku)

i Komediê (z mask¹). Odsuniêty nieco w g³¹b naczó³ek

dwuspadowego dachu zdobi koryncki tympanom, który

wype³niaj¹ piêkne, nadnaturalnej wielkoœci, alegoryczne

rzeŸby. Wyobra¿aj¹ one swoiste przes³anie sztuki

scenicznej, ow¹ „lekcjê ¿ycia”, której m³odemu ch³opcu

udziela siedz¹cy na Sfinksie starzec. Weso³e strony ¿ycia

(po prawej) wyra¿aj¹: tañcz¹ca para, bachanalia i oswojona

pantera, jako symbol kultury, ³agodz¹cej dzik¹ naturê. Lewa

strona wyra¿a ludzkie dramaty: porwanie i uwiedzenie

dziewicy, œmieræ na polu bitwy (umieraj¹cy ¿o³nierz i

op³akuj¹ca go niewiasta). Orze³, tarcza i miecz symbolizuj¹

cnoty mêstwa i ofiary ¿ycia za Ojczyznê. Niestety, nie udaje

nam siê wejœæ do œrodka opery.

Kolejnym obiektami naszej wêdrówki staj¹ siê: Katedra

Ormiañska, gdzie prawdziwym skarbem s¹ malowid³a

œcienne autorstwa Jana Henryka Rosena i Koœció³

Dominikanów, którego charakterystyczna zielona kopu³a

wpisa³a siê nierozerwalnie w pejza¿ Lwowa i obok wie¿y

Korniakta, he³mu Katedry, stanowi jeden z charakterystycznych

elementów panoramy miasta. Po II wojnie

œwiatowej budynek klasztorny zamieniono na muzeum

ateizmu i religii. W koœciele jeszcze

kilkanaœcie lat temu by³ magazyn cementu.

Oko³o 10 lat temu z nazwy muzeum

wykreœlono s³owo ateizm, a obecnie

koœció³ pe³ni funkcjê greckokatolickiej

cerkwi pw. Najœwiêtszej Eucharystii.

Zbli¿a siê pora obiadowa, wiêc

zagl¹damy do pobliskich restauracji. Serce

nam siê raduje, jak widzimy ceny i za

odpowiednik 10 z³otych zamawiamy

barszcz ukraiñski, wareniki (pierogi)

w sosie grzybowym oraz kieliszek

koniaku zakopiañskiego.

Popo³udniu ruszamy do kolejnego

miejsca mocno zwi¹zanego z kultur¹

i tradycj¹ polsk¹. Mowa oczywiœcie o

Cmentarzu £yczakowskim za³o¿onym

15


G a z e t a S t u d e n t ó w

w 1786 roku - jednej z najstarszych istniej¹cych do dziœ w

Europie nekropolii.

Miejsce jak¿e chwalebne, dumne, a jednoczeœnie

smutne i pe³ne nostalgii. Wspania³e grobowce, rzeŸby

nagrobne, dostojne kaplice, bujna i dzika dziœ zieleñ

przykrywaj¹ca dzie³o zniszczenia, jakiemu ludzka rêka, czas

i opuszczenie umar³ych przez tych, którzy w normalnej

sytuacji opiekowaliby siê miejscem wiecznego spoczynku

„Jeden z panteonów polskiej chwa³y”

swoich bliskich, ratowali przed zniszczeniem i upadkiem

to wspania³e miejsce. Wêdrujemy po alejkach cmentarnych,

czytaj¹c nazwiska - w zdecydowanej wiêkszoœci polskie –

w koñcu to jeden z panteonów polskiej chwa³y. Niedaleko

od bramy wejœciowej pierwsze znane nazwisko: Gabriela

Zapolska, nieco dalej kolejne: Maria Konopnicka. Po drodze

góruj¹cy obelisk z lwem, tak charakterystycznym dla tego

miasta - czytamy inskrypcjê: Ordon. „Redutê Ordona” - tak

wspania³y wiersz recytowa³o siê w szkole; zdziwienie wiêc

- Ordon tutaj? Niedaleko Konopnickiej Artur Grottger, tu¿

obok - Stefan Banach, w niedalekim s¹siedztwie znany

lwowski architekt, którego dzie³o - Operê Lwowsk¹

podziwiaj¹ kolejne pokolenia - Zygmunt Gorgolewski.

Wracaj¹c do g³ównej alei napotykamy grób - pomnik

Seweryna Goszczyñskiego, w innym zaœ miejscu historyka

i pisarza - W³adys³awa Be³zy... Wêdruj¹c dalej, na wzgórzu,

pomnik powstañca z flag¹ w rêku: to kwatera powstañców

styczniowych. Metalowe, charakterystyczne krzy¿e

z pó³kolist¹ os³on¹ na mogi³ach powstañców, a

wœród nich granitowy pomnik sêdziwego

powstañca, zes³añca, Sybiraka - Benedykta

Dybowskiego, który prze¿ywszy 97 lat, ws³awi³ siê

nie tylko walk¹ o Polskê, ale rozleg³ymi badaniami

flory i fauny Syberii (jezioro Bajka³), a zmar³ w

1930 roku we Lwowie.

Wêdruj¹c dalej, wchodzimy na niedawno

oficjalnie otwarty cmentarz Orl¹t. „MORTUI SUNT

UT LIBERI VIVAMUS” - „Umarli, abyœmy ¿yli

wolni” przypomina o ofierze ¿ycia m³odych

lwowskich bohaterów roku 1918-19. Bezimienny

bohater z cmentarza Orl¹t spoczywa w Grobie

Nieznanego ¯o³nierza w Warszawie. Wracamy ku

wyjœciu - po drodze ekspresyjna rzeŸba poety

ukraiñskiego Iwana Franko, a w lewo - kwatera

powstañców listopadowych.

To zaledwie kilka miejsc, które uda³o nam

siê zobaczyæ w ci¹gu tych niewielu dni. Ka¿dy,

bêd¹c we Lwowie, powinien zobaczyæ

Uniwersytet Lwowski, Katedrê œwiêtego Jury, miejsce

rozstrzelania profesorów lwowskich w 1941 roku,

Ossolineum, a tak¿e przepiêkne koœcio³y miasta. Polecam

tak¿e galerie lwowsk¹, gdzie za op³at¹ 3 z³otych mo¿na

podziwiaæ dzie³a wielkich Polaków m.in. Matejki,

Malczewskiego, Boznañskiej.

Jak¿e ¿al, ¿e Lwów, mimo ¿e taki polski, ju¿ do Polski

nie nale¿y…

Asia Stanis³awiak

16

Panorama polskiego Lwowa


P u l s A M

Definicja snu w interpretacji m³odego pediatry

[„Sen to stan funkcjonalny uk³adu nerwowego,

przeciwny do stanu czuwania, którego istot¹ jest zanik

œwiadomoœci”] Œwiadomoœæ odzyskujê zwykle

punktualnie o 5.30. Stosunkowo bezboleœnie, choæ

wibruj¹ca i popiskuj¹ca pod poduszk¹ komórka raczej

nie nastraja mnie optymistycznie. To jednak moje

pierwsze (i byæ mo¿e ostatnie) tak spektakularne tego

dnia zwyciêstwo nad snem. Kiedy siadam przy

kuchennym stole, na myœl przychodzi mi nawet doœæ

zuchwa³e stwierdzenie, ¿e „chyba siê wyspa³am”...

Poranna jasnoœæ umys³u zwykle m¹ci siê ju¿ w œrodkach

komunikacji masowej, w drodze na zajêcia. [„Ptakom

wêdrownym zdarza siê spaæ w ci¹gu lotu”...] Gdyby

nie niedosypiaj¹cy najwyraŸniej i hiperaktywni w

godzinach porannych kontrolerzy biletów, pewnie

zasnê³abym ju¿ nie raz. Nigdy jeszcze nie spotyka³am

ich z tak¹ czêstotliwoœci¹ jak teraz, w tramwajach PST,

krótko po 6.30 rano.

Seminarium z pediatrii (o 7.15) to zwykle kolejna

ciê¿ka próba dla mojego, sk³onnego do spontanicznych

„zaników œwiadomoœci” organizmu. Nietrudno

zauwa¿yæ, ¿e podobn¹ walkê toczy te¿ spora czeœæ

mojej grupy. Zaobserwowane techniki podsypiania na

seminariach s¹ rozmaite. Dominuje spanie z otwartymi

oczami lub jednooczne. [„U niektórych zwierz¹t -

pingwiny, foki, delfiny - pó³kule mózgowe œpi¹ na

zmianê, co objawia siê zamkniêciem oka przez œpi¹c¹

pó³kulê”] Nadal nie posiad³am tej skomplikowanej

umiejêtnoœci. Zdarzaj¹ siê jednak zaœniêcia „z twarz¹

na blacie” (vis a vis prowadz¹cego!), pod ³awk¹

(imitowanie poszukiwania czegoœ w torbie,

przed³u¿aj¹ce siê nieraz do pó³ godziny) oraz z

opuszczon¹ niewinnie g³ow¹ na piersi. Niektórym nie

pomaga nawet ochocze notowanie, i tak zasypiaj¹ w

po³owie zapisywanego s³owa... Do przydatnych

technik podtrzymywania œwiadomoœci nale¿y kawa z

automatu lub jedzenie oraz czêste, rozpaczliwe

mruganie i ruchy ga³ek ocznych, gdy wy¿ej

wymienionych produktów nie ma w pobli¿u.

[„Charakterystycznym objawem snu paradoksalnego

s¹ szybkie ruchy ga³ek ocznych. W fazie

tej wystêpuj¹ ju¿ marzenia senne...”]

Zajêcia kliniczne wymagaj¹ce pewnej aktywnoœci

fizycznej (os³uchiwanie, udzia³ w wizycie) z zasady

utrudniaj¹ podsypianie i umo¿liwiaj¹ trwalsze

przebudzenie i d³u¿szy okres czuwania. [„Sen wystêpuje

na przemian z czuwaniem u doros³ych w charakterystycznym

rytmie dobowym, a u noworodków

policyklicznie z wieloma sekwencjami snu i czuwania

w ci¹gu doby”] Jeœli wspomniany okres czuwania

przed³u¿yæ nale¿y do 17.00 lub 18.00, mog¹ pojawiæ

siê oczywiœcie spore problemy.

Kiedy punktualnie o 18.00 koñczy siê powoli

farmakologia, w grupie mo¿na zauwa¿yæ skrajne i czêsto

niewyt³umaczalne reakcje i zachowania. Najtrudniejsze

do opanowania okazuj¹ siê napady histerycznego

œmiechu, który nie doœæ, ¿e wyczerpuj¹cy, bywa jeszcze

okropnie zaraŸliwy. [„Brak snu przez d³u¿szy czas

powoduje szereg negatywnych efektów psychicznych i

fizjologicznych...”] Ca³e szczêœcie, ¿e podatna na

zara¿enie bywa równie¿ pani doktor prowadz¹ca zajêcia,

co chroni nas przed ewentualnymi konsekwencjami

niepowa¿nego zachowania.

Wieczór to oczywiœcie koniecznoœæ zg³êbienia

kolejnej porcji materia³u na najbli¿sze kolokwium. Z

powodu dalszych problemów z utrzymywaniem

pionowej pozycji cia³a nad ksi¹¿k¹, nale¿a³oby siêgn¹æ

po œrodki delikatnie wspomagaj¹ce. Tu jednak sprawa

nieco siê komplikuje, poniewa¿ z moich ostatnich

obserwacji wynika, ¿e zarówno kawa, jak i herbata, ma

dzia³anie usypiaj¹ce. Nie wspominaj¹c o rzekomo

podnosz¹cych IQ musuj¹cych tabletkach... Po

przebudzeniu z odciskiem Robbinsa na twarzy pozostaje

mi tylko naiwnie wierzyæ, ¿e mo¿e choæ przez tak¹ formê

bliskiego kontaktu czêœæ materia³u wt³oczy³am do g³owy.

[„Niestety nie udowodniono, ¿e nauka przez sen jest

mo¿liwa…”]

Decyzjê o udaniu siê na spoczynek podejmujê

zwykle doœæ spontanicznie, gdy œwiadomoœæ cudownie

miêkkiego ³ó¿ka, czekaj¹cego za œcian¹, staje siê nie

do zniesienia. Nigdy nie wiem, dlaczego dochodzê do

tego dopiero oko³o 24.00. Nastawiam budzik na 5.30 i

tu¿ po tym tracê przytomnoœæ na ca³e 5 godzin...

[„Wiêkszoœæ osób œpi 8-9 godzin na dobê”]

Niewykluczone. Nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e zawsze

znajdzie siê ktoœ, kto œpi krócej od nas. [„D³ugoœæ snu

u zwierz¹t znacznie siê ró¿ni. U ¿yraf wynosi ona np. 2

godziny na dobê”] Kto wie, mo¿e 5 godzin to zatem

ca³kiem niez³y wynik?

Ola

Cytowane fragmenty pochodz¹ z definicji

encyklopedycznych i tekstów popularnonaukowych

dotycz¹cych snu.

17


G a z e t a S t u d e n t ó w

Wiosno przyjdŸ! Zimo odejdŸ!

czyli jak I rok Farmacji odpêdzi³ mróz!

Klimat Polski pozwala wyró¿niæ cztery pory roku,

czasami mówi siê, ¿e w naszym kraju wyliczyæ mo¿na

nawet i pi¹t¹, zwan¹ przedwioœniem, lecz my, zdesperowani

zalegaj¹cym œniegiem, szarug¹ i nieprzeciêtnie niskimi

temperaturami postanowiliœmy wzi¹æ sprawê we w³asne

rêce…

Wraz z naszym wspólnym dzie³em

zapa³u i nadziei na lepsz¹ pogodê, skierowa³a siê nad

Wartê. Nie brakowa³o nam nic, poza ubrankiem dla

naszej Marzanny, dlatego pod¹¿aj¹c na miejsce

egzekucji odwiedziliœmy kilka sklepów z gatunku „zwa¿

i zap³aæ” lub „tani Armani” i w jednym z nich

wybraliœmy zgrabn¹ czerwon¹ sukienkê w groszki

(koszt: 2 z³). Kuk³ê wypchaliœmy sianem (nie jesteœmy

zbytnio zamo¿ni wiêc zamiast papierami wartoœciowymi

pos³u¿yliœmy siê ³odygami zbó¿), g³owa wraz z w³osami

przygotowana by³a wczeœniej, a rêce w ciekawy sposób

umodelowaliœmy z gazet. Z uwagi na s³u¿by porz¹dkowe

i z obawy przed srogimi mandatami, tradycji nie sta³o siê

zadoœæ, poniewa¿ zrezygnowaliœmy z pochodu z Marzann¹

na czele. Dlatego w konspiracyjnej i tajemniczej

atmosferze, ukryci pod mostem œw. Rocha, konstruowaliœmy

Marzannê. Po finiszu pozosta³a jedynie chwila

westchnieñ, czas dla fotoreporterów - pami¹tkowe zdjêcia,

s³owa po¿egnania i nim siê obejrza³em, nasza paskudna

„zima”, okryta p³omieniami ognia, odp³ywa³a ju¿ wartkim

biegiem rzeki. Dalej sprawna ewakuacja spod mostu

„Rocha” i po krzyku!!! Oby zima nie wróci³a!!!

Pogañski obrz¹dek palenia i topienia kuk³y zwanej

Marzaniokiem, Œmietk¹, b¹dŸ ówczeœnie Marzann¹ znano

ju¿ od wielu wieków. Rytualny pochód ze s³omian¹ kuk³¹

odzian¹ w p³ótno mia³ podczas œwiêta Jarego (obecnie

21 marca ) przywo³aæ upragnion¹ wiosnê. Otó¿ ten

pierwszy dzieñ nie nale¿a³ do udanych, gdy¿ tradycyjny

rytua³ obchodzony by³ widocznie na opak! Tego roku, ani

przedszkolaki, ani pierwszoklasiœci czy gimnazjaliœci,

swoimi kuk³ami nie odpêdzili œniegów, dlatego do gry

musieli wkroczyæ studenci…

Znamy siê raptem od paŸdziernika, tote¿ z wielk¹

aprobat¹ popieramy ka¿d¹, nawet niecodzienn¹ inicjatywê

integracji. O „Topieniu Marzanny” pierwsza wspomnia³a

Asia z grupy III , a w zorganizowaniu materia³ów pomóg³

równie¿ apel naszej staroœciny Magdy Cerbin. Te dwie

b³yskotliwe osoby potrafi³y zmobilizowaæ prawie dwie ca³e

grupy i sprawi³y, ¿e ponury i œnie¿ny dzieñ zaiskrzy³

œmiechem i radoœci¹. Muszê dodaæ, ¿e nie mamy problemów

natury organizacyjnej. Nie bacz¹c na utrudnienia ¿ycia

studenckiego typu „ko³a” i zajêcia, zawsze znajdujemy czas

na wspólne przedsiêwziêcia – w tej dziedzinie niezmiernie

prym wiedzie grupa III i brawa dla nich!

W odezwie na apel, nastêpnego „wiosennego”

popo³udnia ( 22 marca ), doœæ liczn¹ gromadk¹ spotkaliœmy

siê na ul. Œw. Marii Magdaleny i przyst¹piliœmy do

dzia³ania. Oko³o trzydziestoosobowa grupa pe³na chêci,

18

No to chlup, do wody!

Nasza akcja by³a widocznie udana, poniewa¿

nazajutrz obudzi³y mnie promienie s³oñca, znienawidzone

czapki i szaliki pozosta³y w szafach, i nawet gdzieniegdzie

s³ychaæ by³o œwiergotanie ptaków. W przysz³ym roku

zapowiadamy powtórkê. Mam nadzieje, ¿e zwyczaj

topienia Marzanioka zainteresuje tak¿e inne wydzia³y i

zapadnie w zwyczajach studenckich jako kolejny luŸny

dzieñ i okazja na wspólne wypicie „herbatki”.

Dariusz Antkowiak

WF I, gr. II


20

G a z e t a S t u d e n t ó w

„Mach point” („Wszystko gra”)

czyli najnowsza produkcja Woody’ego Allen’a

Czy wszystko w naszym ¿yciu jest

zaplanowane? Czy mamy wp³yw na to,

co nas spotyka? Czy mo¿e wszystko jest

kwesti¹ czystego przypadku? Nowe

spojrzenie na tê kwestiê pozwala nam

zdobyæ Wody Allen w swojej najnowszej,

bardzo przewrotnej produkcji, która ju¿

zdoby³a sobie wœród krytyków filmowych

miano „powrotu mistrza do œwietnej

formy”.

WyobraŸcie sobie scenê: pi³ka

szybuj¹ca nad siatk¹ na korcie tenisowym

to w jedn¹, to w drug¹ stronê, a¿ do chwili,

gdy obije siê o jej kant (net) i w tym

jednym, jedynym u³amku sekundy nie

wiadomo, na któr¹ po³owê kortu spadnie.

Do tego weŸcie pod uwagê fakt, ¿e jest to

tzw. match ball. Tu wa¿y siê wasze ¿ycie...

Tak zaczyna siê ca³a opowieœæ...

Pokrótce opowiem, o czym jest film.

M³ody Irlandczyk - Chris (Jonatan Rhys Meyers),

pochodz¹cy z ubogiej raczej rodziny, by³ dobrze

zapowiadaj¹cym siê tenisist¹. Mia³ okazjê graæ z

najwiêkszymi. Jednak nie opuszcza³ go pech. W

decyduj¹cych momentach pi³ka zawsze spada³a na jego

po³owê boiska... W koñcu zniechêcony podejmuje pracê

trenera. Tu³a siê po œwiecie, by w koñcu osi¹œæ w Londynie.

Tam zarabia na ¿ycie jako trener w klubie dla tzw. „highsociety”.

A ¿e jest m³ody i (stosunkowo)

przystojny (osobiœcie dra¿ni³y mnie jego

wiecznie przekrwione oczy), na brak

klientów nie mo¿e narzekaæ. Tak te¿

poznaje swojego nowego, bardzo

wp³ywowego przyjaciela - Toma (Matthew

Goode). Tu ¿ycie Chrisa zaczyna siê

toczyæ jak z bajki, bowiem Chloe (Emily

Mortimer) – siostra Toma – zakochuje siê

w nim od pierwszego wejrzenia, a na

dodatek ojciec Toma jest brytyjskim

milionerem. Tak Chris pnie siê po

stopniach kariery, z powodzeniem

wykorzystuj¹c nowe znajomoœci.

Przyznam siê szczerze, nie przypad³ mi

on do gustu ju¿ od samego pocz¹tku, ale

jedno muszê mu przyznaæ – by³ ambitny:

czyta³ du¿o, lubi³ operê, chodzi³ na

wystawy i wykorzysta³ mo¿liwoœæ

dokszta³cania siê na kursach, któr¹

stworzy³ mu teœæ... Ale u Wood’ego Allen’a nic nie jest takie

proste. Wszystko jest bardziej skomplikowane, jak u

Dostojewskiego. Czy ktoœ z Was pamiêta jeszcze „Zbrodniê

i karê”? Jak bêdziecie ogl¹daæ ten film, spróbujcie doszukaæ

siê pewnych podobieñstw... Kole¿anka, z któr¹ by³am w

kinie, pocz¹tkowo nie zwróci³a uwagi na pewne zbie¿noœci

;0)

S³owo jeszcze wypada napisaæ o Scarlett Johansson,

która wcieli³a siê w rolê Noli Rice,

amerykañskiej, niespe³nionej aktorki,

która wyruszy³a na podbój europejskiego

kina. I mówiê tu o bohaterce, któr¹ gra

Johansson. Poniewa¿ jednak u Allen’a nie

mo¿e byæ nic ³atwe i proste, wiêc Nola

jest narzeczon¹ Toma i staje siê obiektem

po¿¹dania Chrisa. Zniewalaj¹ca famme

fatale, zmys³owa, seksowna i... Co z tego

wynik³o, nie bêdê Wam zdradzaæ, by nie

uszczkn¹æ ani odrobiny z przyjemnoœci

ogl¹dania tego filmu (a naprawdê

WARTO!) Wspomnê tylko, ¿e dochodzi

do takiego momentu, jak ze wspomnian¹

wczeœniej pi³k¹... Ale wiêcej nie pisnê ju¿

s³owa ;0) Sama Johansson zosta³a uznana

za now¹ muzê Allen’a. Ponoæ nie mia³ on

¿adnych w¹tpliwoœci, co do obsadzenia

g³ównej roli ¿eñskiej. W Johannson ujê³o

go jej bezpretensjonalne podejœcie do


pracy: „Ju¿ pierwszego dnia zdjêæ, po

ca³onocnej podró¿y samolotem, od samego

rana gra³a jedn¹ z najtrudniejszych scen -

pierwsz¹ rozmowê z Jonathanem Rhys

Meyers i by³a znakomita” - wspomina

Allen. Zaœ ona sama mówi: „Scenariusz

bardzo odbiega³ od jego wczeœniejszych

filmów. By³ bardzo, bardzo mroczny, co

mnie osobiœcie ujê³o. Nie mog³am odrzuciæ

takiej propozycji”. Jej zdaniem grana przez

ni¹ bohaterka jest fascynuj¹ca i intryguj¹ca:

„Nola jest postaci¹ niezwykle neurotyczn¹.

Przez dwadzieœcia lat swego ¿ycia bardzo

wiele zd¹¿y³a doœwiadczyæ. Jest

wymagaj¹ca i wra¿liwa, taki typ

twardziela”.

W recenzjach mo¿na przeczytaæ:

„Scarlett Johansson gra osza³amiaj¹co. To

jest najlepsza Scarlett, jak¹ widzieliœmy.

Nokautuje!” (ABC Radio); „Film bogaty w humor i ironiê,

ma w sobie coœ z Hotchcoca. Napiêcie wibruje pod

powierzchni¹” (Chiccago Sun Times); „Ju¿ od d³u¿szego

czasu ¿aden film film Woody Allen’a nie wywo³a³ tak

soczystej dyskusji. Zas³uguje na to!” (RollingStone);

„Najlepszy film Woody Allen’a od lat, imponuj¹cy triumf

wybornej rozrywki. Sexy, zniewalaj¹cy i dynamiczny thriller

z Oskarowymi ambicjami.” (Dark Horizon)

P u l s A M

Woody Allen, znany z bardzo

krytycznego stosunku do swoich

poprzednich filmów, w przypadku

„Wszystko gra”, nie boi siê uznaæ go za

jedno ze swoich najlepszych dzie³: „Lubiê

ten film i to jest dziwne jak na mnie,

poniewa¿ robiê filmy i zazwyczaj jestem

zawiedziony. Kiedy obejrza³em „Wszystko

gra”, powiedzia³em sobie – „Bo¿e, uda³o

siê.” Re¿yser przyznaje, ¿e jednym z

powodów udanego filmu jest fakt, i¿ on

sam nie wystêpuje w filmie i nie ma w nim

nawi¹zañ autobiograficznych.

D³ugo myœla³am, co mog³abym

napisaæ, by zachêciæ Was do obejrzenia

tego filmu... Moim zdaniem samo

nazwisko re¿ysera ju¿ wystarczy. Do tego

jeszcze opinie krytyków i chyba przede

wszystkim znajomych, którzy ju¿

wiedzieli film, powinny mówiæ same za siebie. Mam

nadziejê, ¿e mimo wszystko Was choæ trochê

zaintrygowa³am. Przyznam siê szczerze, ¿e jak

wychodziliœmy z kina, wszyscy mieliœmy uœmiech

niedowierzania na twarzach – ostatnie sekwencje filmu

wywar³y na wszystkich ogromne wra¿enie. Jestem ciekawa,

jakie emocje i przemyœlenia wzbudzi w Was. Zapraszam

do kin! :0)

Dorota Karmowska

STUDENCI!!!

Chcecie uhonorowaæ wybitnych nauczycieli akademickich

tytu³em „Amicus Studentorum”?

Zg³oszenia kandydatów wraz z uzasadnieniem do dnia 12 maja

2006 przyjmujemy w biurze RUSS, DS. Medyk, pok. 018 w godz.

18-19 lub e-mailem: samorzad@amp.edu.pl

Zapraszamy na JUWENALIA 2006

W dniach 15 – 16 maja 2006 bêdziemy siê bawiæ

wspólnie ze studentami poznañskich uczelni.

Wiêcej informacji na plakatach i stronie:

www.samorzad.amp.edu.pl

21


G a z e t a S t u d e n t ó w

KOMUNIKAT NR 1

Rada Uczelniana Samorz¹du Studenckiego Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego

w Poznaniu powo³a³a Uczelnian¹ Komisjê Wyborcz¹ Samorz¹du Studenckiego w sk³adzie:

- Kinga Krzysztoñ – przewodnicz¹ca,

- Patrycja Marciniak,

- Pawe³ Uruski,

Poznañ, dnia 20 kwietnia 2006 r.

Kinga Krzysztoñ

Przewodnicz¹ca

Komisji Wyborczej

KOMUNIKAT NR 2

Uczelniana Komisja Wyborcza Samorz¹du Studenckiego og³asza harmonogram oraz warunki

zg³oszenia kandydatów w wyborach do Rady Uczelnianej Samorz¹du Studenckiego Akademii

Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (RUSS):

Harmonogram

8-12 maja 2006 r. przyjmowanie kandydatur na cz³onków RUSS w biurze Rady w DS. Medyk,

pok. 018, w godzinach 18.00-19.00.

16 maja 2006 r. og³oszenie list kandydatów oraz szczegó³owego planu miejsc i czasu

przeprowadzenia g³osowania.

23-25 maja 2006 r. przeprowadzenie wyborów.

26 maja 2006 og³oszenie wyników g³osowania.

Do 9 czerwca 2006 r. zg³aszanie odwo³añ do wyników i sposobu przeprowadzenia wyborów.

Warunki zg³oszenia kandydatów:

1. Imiê i nazwisko kandydata, wydzia³, kierunek i rok studiów oraz telefon kontaktowy.

2. Zgoda kandydata na udzia³ w wyborach.

3. 20 podpisów studentów, z tego samego wydzia³u, popieraj¹cych kandydaturê (imiê i nazwisko,

numer indeksu, podpis).

Poznañ, dnia 20 kwietnia 2006 r.

Kinga Krzysztoñ

Przewodnicz¹ca

Komisji Wyborczej

22


P u l s A M

Studentko!!! Studencie!!!

Potrzebujesz pomocy?

Nie wiesz, do kogo siê zwróciæ?

Czekamy na Ciebie w biurze RUSS

D.S. Medyk, ul. Rokietnicka 4, pok.018

Od poniedzia³ku do czwartku w godzinach 18.00-19.00

!!! PrzyjdŸ do nas !!!

Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia odœwie¿onego portalu

internetowego RUSS, na którym:

- znajdziecie bie¿¹ce informacje o tym, co siê dzieje na naszej

Uczelni oraz wœród studentów;

- zg³osicie gryz¹ce Was problemy;

- wymienicie uwagi z innymi studentami;

- znajdziecie wiele praktycznych rad i wskazówek.

Wystarczy tylko siê zalogowaæ.

Sami mo¿ecie tworzyæ tê stronê!

WejdŸ na:

www.samorzad.amp.edu.pl

23


24

G a z e t a S t u d e n t ó w

Marker - klucz do „ksiêgi ¿ycia”,

czy klucz do „klatki œmierci”?

Zastanawialiœcie siê kiedyœ, co ³¹czy sen z ksi¹¿k¹? Czy

zdarzy³o Wam siê zasn¹æ przy lekturze? A mo¿e cierpicie

na „ksi¹¿kow¹ narkolepsjê”? Wykorzystujecie ksi¹¿kê jako

œrodek nasenny? Nic nie jestem w stanie w Was zmieniæ.

Mogê tylko ukazaæ, czym ró¿ni siê sen wywo³any nudn¹

ksi¹¿k¹, od „snu, w który wprowadza czytelnika dobra

fabu³a” - dziêki niej mo¿na

uwolniæ siê na chwilê od

codziennych spraw. Nie jest to

hipnoza, ani ¿aden inny stan,

w którym zacieraj¹ siê granice

logicznoœci i prawdziwoœci.

To zjawisko rozbudza m¹droœæ

i intelekt. Czytaj¹c ksi¹¿-

kê Cooka, otrzymujemy zastrzyk,

który uœmierca wszelk¹

chandrê.

Pozostaj¹c przy iniekcjach,

chcia³bym nawi¹zaæ do

historii przedstawionej w

„Markerze”. Zaczepia siê ona

w³aœnie o tê rutynow¹ czynnoœæ

pielêgniarsk¹. Codziennoœci¹

powoli staj¹ siê

œmiertelne zgony, niemaj¹ce

¿adnego prawdopodobnego

uzasadnienia dla patologów.

Cook przedstawia œmiertelne

¿niwo, jakie zbiera dzia³anie

³akomej na spore finansowe

profity pielêgniarki, która

u¿ywa strzykawki w „nieco”

innym celu, ni¿ jej kole¿anki

po fachu... Paradoksalnie,

wykszta³cenie po³¹czone z

wiedz¹, zdobyt¹ dziêki

wprowadzeniu w ¿ycie

najnowszych badañ genetycznych,

pod¿ega pewne

osoby do niezwykle drastycznych

dla bezbronnych pacjentów przedsiêwziêæ.

Powstaje pajêczyna zale¿noœci miêdzy ludŸmi, których

umys³ami steruje zysk. Dzia³ania pewnych osób ze œwiata

medycyny godz¹ w podstawowe cele, jakie medycyna sobie

postawi³a. Godz¹ równie¿ w prawo do ¿ycia i podmiotowego

traktowania ka¿dego cz³owieka. Wydawaæ by siê mog³o,

¿e inflacja niezaprzeczalnych zasad etyki nie mo¿e mieæ

miejsca w takim œrodowisku, jak s³u¿ba zdrowia, a jednak

istnieje ogromne ryzyko, i¿ t¹ sfer¹ ¿ycia spo³ecznego mo¿e

rz¹dziæ pieni¹dz! Strefa, w któr¹ wprowadza nas „Marker”,

jest miejscem, gdzie ludzie ceni¹ sobie pieni¹dz bardziej

od czyjegoœ ¿ycia. Naginaj¹ podstawowe, niepodwa¿alne

zasady etyki dla w³asnych pseudo-korzyœci.

„Marker” pokazuje równolegle, ¿e s¹ jednak jednostki,

których g³ównym celem staje

siê wychwycenie i zlikwidowanie

ezoterycznego

zarzewia z³a, które daje o

sobie znaæ w najgorszy z

mo¿liwych sposobów. Na

Laurie spoczywa zadanie

rozszyfrowania rosn¹cej serii

dziwnych zgonów. Ka¿da

sekunda jest niezwykle cenna,

gdy pani patolog staje siê

idealnym celem, ca³kowicie

podobnym pod wzglêdem

niektórych cech do ofiar,

których sekcji dokona³a

w³asnym skalpelem. G³ównym

celem rozumowania jest

docieranie do prawdy rzeczy.

Czêsto okazuje siê to

¿mudnym zadaniem, niekiedy

prawda bywa boleœnie

nieuchwytna. Tak sytuacja

rysuje siê w „Markerze”.

Niedorzecznoœci¹ by³oby nie

pod¹¿aæ za prawd¹, bo tylko

ona nadaje sens wszystkim

naszym przedsiêwziêciom.

Równie absurdalne by³oby

przypuszczaæ, i¿ prawda jest

czymœ, do czego wiecznie siê

d¹¿y, jednak nie osi¹ga, bo to

czyni³oby nasze dzia³ania

bezcelowym, irracjonalnym.

Zamienia³oby nasze dzia³anie

w walkê z wiatrakami. Z tego wszystkiego zdaje sobie

sprawê wykreowana przez Cooka bohaterka, która w pe³ni

zas³uguje na to miano. Mimo przeciwnoœci losu, mimo

wiadomoœci o wykryciu u niej markera zmutowanego genu

BRCA1, a tak¿e koniecznoœci usuniêcia d³ugo oczekiwanej

ci¹¿y, mimo ¿e niewiele osób z jej otoczenia przychyla³o

siê ku jej podejrzeniom odnoœnie enigmatycznej serii,

wiedzia³a, i¿ logika doprowadzi j¹ do prawdy. Psychice


cz³owieka towarzyszy bowiem pewna podstawowa

zale¿noœæ. Im bardziej intensywny jest nasz stan

emocjonalny, tym trudniej myœleæ jasno i zachowywaæ siê

w sposób zrównowa¿ony. W wirze gwa³townych uczuæ

rzadko bywamy wzorem racjonalnoœci. Musimy czyniæ

œwiadomy wysi³ek, by utrzymaæ emocje poza

wnioskowaniem. Robin Cook, poprzez opis zachowania

Laurie, chce uœwiadomiæ czytelnikowi, ¿e mo¿na po³o¿yæ

nacisk na rozum, nie podejmuj¹c próby ca³kowitego

odseparowania, wyciszenia emocji. Zaznacza w ten sposób,

¿e jesteœmy istotami z natury emocjonalnymi. Uwolnienie

od nich, gdy anga¿ujemy siê w myœlenie, jest nierealne.

Z ka¿dej stronicy wyp³ywa esencja, od której szybko

mo¿na siê uzale¿niæ. Kiedy powieœæ Cooka zbli¿a siê do

koñca, dobrze mieæ nastêpn¹ pod rêk¹. Trudno uwolniæ siê

bowiem od charakterystycznego dla tego pisarza sposobu

przedstawiania wydarzeñ, sprytu, wyrazistoœci jego pióra.

Poddajmy siê operacji, któr¹, poprzez swoj¹ twórczoœæ, chce

na nas przeprowadziæ ten „chirurg”. Zabiegowi na otwartym

umyœle, jednak¿e ca³kowicie bezinwazyjnemu i

bezpiecznemu. Poddajmy siê tej specyficznej „narkozie”

i… otwórzmy oczy umys³u.

Cook ³¹czy w swojej twórczoœci œwiat medycyny ze

œwiatem literackim. Okazuje siê to zgodnym

„ma³¿eñstwem”, którego „potomstwo”, w postaci niezwykle

P u l s A M

interesuj¹cych powieœci, odciska swoje piêtno i pozostawia

œlad w naszej psychice i intelekcie! Podro¿ po stronicach

ksi¹¿ki jest niesamowit¹ przygod¹, wypraw¹ w g³¹b umys³u,

zadum¹, wreszcie specyficznym snem, z którego nie

bêdziecie chcieli siê wyrwaæ, mimo i¿ jest to powieœæ

sensacyjna, okreœlana jako medyczny thriller.

Cook uwidacznia swoistymi markerami czystych,

prawid³owych myœli bardzo istotne kwestie. Te literackie

znaczniki sprawiaj¹, ¿e mapa, któr¹ jest w tej podró¿y

ksi¹¿ka, staje siê niezwykle barwna i dziêki temu, ³atwa w

odczytaniu. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e autor chce

wykorzystaæ wiedzê medyczn¹, pragn¹c poprzez ni¹ nadaæ

powieœci wiêksz¹ wartoœæ. Jednak na ni¹ najwiêkszy wp³yw

ma twórcza inteligencja dr. Cooka, która wysuwa siê na

prowadzenie w wyœcigu z prezentowan¹ w ksi¹¿ce wiedz¹.

Trzeba jednak pamiêtaæ, ¿e jest to jednak utwór kierowany

do zwyk³ego czytelnika, nie mo¿e wiêc, rzecz jasna, mieœciæ

siê w ramach literatury fachowej. Prawd¹ jest natomiast to,

¿e medyczny laik mo¿e w pewnych momentach zareagowaæ

nieco bojaŸliwie wobec terminów, którymi pos³uguje siê

Cook. Z tak¹ precyzj¹ i zdecydowaniem, z jakim dr Cook

pos³uguje siê na co dzieñ skalpelem, potrafi wykorzystaæ

pióro do przelania na papier swoich przemyœleñ i historii

jako niekwestionowany mistrz thrillera medycznego.

Micha³ Górski

B¹dŸ s³awny z „Pulsem AM” ;)!

Dobrze wiemy (sprawdza³ to nasz redakcyjny detektyw), ¿e wiele osób na

naszej uczelni siêga po d³ugopis nie tylko po to, ¿eby zrobiæ notatki z

patomorfologii...

Jeœli i Ty piszesz z natchnienia, emocji, potrzeby serca, albo po prostu dla

zabicia czasu, podziel siê tym i z nami.

Czekamy na poezjê oraz krótkie formy prozatorskie. D³u¿sze utwory

przeczytamy, ale publikacji (w ca³oœci) nie obiecujemy, ze wzglêdu na

ograniczon¹ objêtoœæ gazety.

Twoje myœli s¹ cenniejsze ni¿ s¹dzisz - to dla nas jedyna i niepowtarzalna

okazja, ¿eby spojrzeæ na ró¿ne sytuacje z Twojej perspektywy. Teksty nale¿y

przesy³aæ na adres redakcji widoczny w stopce.

Dla wszystkich, którzy bêd¹ zainteresowani, w nastêpnym numerze og³osimy

wakacyjny konkurs na opowiadanie zwi¹zane z tematyk¹ medyczn¹. Forma

dowolna. Do wygrania bêd¹ ciekawe nagrody ;) Zachêcamy!!! Kto wie, mo¿e

odkryjemy nowego Robina Cooka czy Janusza L. Wiœniewskiego... Czekamy

w³aœnie na twoj¹ twórczoœæ!!!

25


26

G a z e t a S t u d e n t ó w

„ANGEL-A”

– MUZYCZNY ZWROT W TWÓRCZOŒCI

LUCA BESSONA

Luc Besson – to nazwisko od kilkunastu lat wywo³uje

poruszenie w œwiecie filmu. Producent, scenarzysta i w

koñcu re¿yser, który da³ ludzkoœci takie kultowe obrazy,

jak „Wielki B³êkit”, „Leon Zawodowiec” czy „Nikita”,

tym razem pragnie zachwyciæ wszystkich swoim

najnowszym filmem – „Angel-A”. To opowiedziana w

czarno-bia³ej kolorystyce historia cz³owieka, który na swej

drodze spotyka tajemnicz¹ kobietê-anio³a. Krytykom

najnowszy film Bessona nie przypad³ do gustu, ale

publicznoœci – wrêcz przeciwnie. Scenariusze tego re¿ysera

nigdy nie osza³amia³y b³yskotliwoœci¹ czy oryginalnoœci¹,

jednak w jego filmach nie to by³o najistotniejsze.

Najwa¿niejszy by³ przede wszystkim obraz i magiczny

klimat, który z niego emanowa³. Wystarczy sobie tutaj

przypomnieæ tylko „Wielki B³êkit” z piêknymi zdjêciami

Carlo Virini i nieziemsk¹ muzyk¹ Erica Serra (i czêœciowo

tak¿e Billa Conti, który napisa³ muzykê do amerykañskiej

wersji filmu). Podobnie jest z „Angel-A”. To w³aœnie

scenariusz jest piêt¹ achillesow¹ tego filmu, co jednak nie

przeszkadza mu w oczarowaniu widza nadzwyczaj

oryginaln¹ wizj¹ i atmosfer¹. Wielka w tym zas³uga

niezwyk³ych, czarno-bia³ych, niemal pocztówkowych

zdjêæ Pary¿a i hipnotycznej muzyki Anji Garbarek...

Film „Angel-A” to, pod wzglêdem muzycznym, pewien

zwrot w twórczoœci Luca Bessona. Przy wszystkich

poprzednich (dziewiêciu) filmach, które re¿yserowa³,

towarzyszy³ mu jeden kompozytor – Eric Serra.

Czy to by³ kultowy „Wielki B³êkit”, „Leon

Zawodowiec”, czy nie do koñca udana „Joanna

D’Arc”, to w³aœnie ten kompozytor by³

odpowiedzialny za muzykê. Tak¿e kolejny film

Bessona, którym bêdzie „Arthur and the

Minimoys” otrzyma muzykê francuskiego

artysty. Jednak w przypadku „Angel-A” œcie¿k¹

dŸwiêkow¹ zaj¹³ siê kto inny... Anja Garbarek

– bo o niej mowa – znana jest w naszym kraju

przede wszystkim z tego, ¿e jest córk¹ s³ynnego

jazzowego saksofonisty Jana Garbarka.

Urodzona w Norwegii, Anja ma na swoim

koncie cztery solowe p³yty, utrzymane w

jazzowo-elektronicznej stylistyce. Jej muzyka

jest naprawdê niezwyk³a, a po³¹czenie jej ze

specyficznym, czarno-bia³ym obrazem w „Angel-A”,

zdaje siê byæ jednym z najlepszych

posuniêæ Luca Bessona...

Muzyka Anji Garbarek z „Angel-A”

odbiega od tego, co prezentowa³ Eric Serra.

Przede wszystkim Norweska wokalistka

postawi³a g³ównie na piosenki. Znajdziemy

tutaj oczywiœcie kilka utworów instrumentalnych,

w których mo¿na nawet us³yszeæ

œwietny saksofon ojca kompozytorki (Jana

Garbarka), jednak s¹ one tak krótkie, ¿e trudno je zauwa¿yæ,

przemykaj¹ce miêdzy poszczególnymi wokalami Garbarek.

Wszystkie one s¹ utrzymane w doœæ mrocznej i miejscami

schizoidalnej konwencji, przywodz¹cej na myœl chocia¿by

soundtrack z filmu „The Million Dollar Hotel”.

Zasadniczo to poszczególne, pojawiaj¹ce siê tutaj

popisy wokalne Garbarek, dalekie s¹ od piosenek, których

mo¿emy pos³uchaæ w radiu. Nie s¹ to przeboje, przy których

mo¿na by tañczyæ czy chocia¿by podrygiwaæ. Bez w¹tpienia

jest to muzyka bardzo refleksyjna i wymagaj¹ca du¿ej

tolerancji i skupienia. Anja serwuje nam spokojne i doϾ

wymyœlne melodie, które wprowadzaj¹ s³uchacza w inny

œwiat. Wszystko to jest oparte na doœæ swobodnej jazzowej

konwencji, wspomaganej elektronicznymi samplami i


zadziwiaj¹cymi modyfikacjami g³osu piosenkarki.

Wielokrotnie w trakcie trwania utworów, jesteœmy

zaskakiwani niespodziewanymi dŸwiêkami czy zmianami

tempa. Sprawia to, ¿e Anja Garbarek nie pozwala siê

s³uchaczowi nudziæ, mimo ¿e ca³a p³yta ma doœæ spokojny

i usypiaj¹cy charakter. Te nieliczne kompozycje

instrumentalne, które siê tutaj pojawiaj¹, bazuj¹ g³ównie

na elektronice ³udz¹co podobnej do dokonañ Asche & Spencer

w filmie „Stay” (patrz: poprzedni „Puls AM”). S¹ to

przewa¿nie krótkie utwory pe³ni¹ce role takich wype³niaczy

i muzycznych, ambientowych kola¿y, nieposiadaj¹cych

¿adnego konkretnego kszta³tu.

P³yty s³ucha siê bardzo przyjemnie i równie dobrze

mog³aby to byæ kolejna solowa p³yta Anji Garbarek,

Anja Garbarek

kompletnie odseparowana od obrazu. Wydaje mi siê, ¿e jest

to du¿y plus tej muzyki. Oczywiœcie trzeba sobie zdaæ

sprawê z tego, jak inna jest ta muzyka od otaczaj¹cych nas

zewsz¹d hollywoodzkich produkcji filmowych. Osoby

przyzwyczajone do monstrualnych, symfonicznych partytur

mog¹ stwierdziæ, ¿e daleko Anji Garbarek do geniuszu Johna

Williamsa czy Danny’ego Elfmana. Ale z drugiej strony,

trudno sobie wyobraziæ inn¹ muzykê w tym filmie... Jak

ju¿ wspomnia³em, krytycy od dawna s¹ zgodni, ¿e to nie

scenariusze, ale niezwyk³a realizacja jest kluczem do

powodzenia Luca Bessona. Œwietnym tego przyk³adem jest

P u l s A M

w³aœnie „Angel-A”, utrzymana w tajemniczej, czarno-bia³ej

kolorystyce. Nadaje to ca³emu obrazowi nieco poetyckiego

wydŸwiêku, z którym doskonale wspó³gra nieszablonowa,

oparta na piosenkach muzyka Anji Garbarek. Nie sposób

sobie wyobraziæ inn¹, która równie dobrze potrafi³aby

wykreowaæ niezwyk³y klimat filmu, a jej umiejêtnoœæ

radzenia sobie poza obrazem te¿ zas³uguje na uznanie.

Zatrudnianie piosenkarzy do komponowania muzyki

filmowej jest coraz czêstszym zjawiskiem, którego nie mo¿na

nie zauwa¿aæ. Szczególnie nasilone jest ono w naszym kraju,

gdzie muzyk¹ filmow¹ zajmuj¹ siê tacy artyœci, jak Grzegorz

Turnau („Zakochany Anio³”), Doniu („Czas Surferów”),

Kazik („Rozdro¿e Cafe”) czy D¿em („Skazany na bluesa” –

choæ tutaj sytuacja by³a nieco inna). Muzyka takich twórców

czêsto oparta jest na piosenkach, co jednak nie

przeszkadza jej w odpowiednim spe³nianiu

swojej funkcji w filmie. Zagorzali zwolennicy

instrumentalnej muzyki filmowej na pewno

stwierdz¹, ¿e nic nie jest w stanie wywo³aæ emocji

takich, jak œwietna partytura i kilka tematów

autorstwa uznanego kompozytora. Jak siê jednak

okazuje, istniej¹ filmy, które nie potrzebuj¹

wiêkszych lub mniejszych instrumentalnych

partytur. Obrazy takie jak „Angel-A”,

dostarczaj¹ce niezwyk³ych wizualnych i

estetycznych doznañ, wymagaj¹ wrêcz tak

specyficznych œcie¿ek dŸwiêkowych, jak¹

stworzy³a Anja Garbarek - opartych niemal

wy³¹cznie o piosenki.

Gdy s³ucha³em muzyki z filmu „Angel-A”,

do g³owy przysz³o mi jeszcze skojarzenie z

„Marszem Pingwinów” i Emilie Simon

(patrz: „Puls AM” 11/2005). Podobieñstwo

miêdzy twórczoœci¹ tych dwóch artystek jest

naprawdê zadziwiaj¹ce. Obie one balansuj¹

miêdzy muzyk¹ elektroniczn¹ i jazzem,

jednoczeœnie w konwencji filmowej sprzeciwiaj¹c

siê wszelkim schematom. Obie tak¿e

w przypadku wy¿ej wymienionych filmów s¹

debiutantkami. Jednak o ile muzyka Simon

w swoim awangardowym brzmieniu nie do

koñca wpasowa³a siê w film „Marsz Pingwinów”,

o tyle Anja Garbarek dope³ni³a

niezwyk³ej wizji Luca Bessona nadaj¹c „Angel-A”

specyficznego i magicznego charakteru. Tak wiêc

ostatecznie, debiut w muzyce filmowej uda³ siê Norwe¿ce

bardziej ni¿ Francuzce. Dlatego, doœæ ostro¿nie, ale jednak,

polecam tê p³ytê wszystkim tym, którzy s¹ zmêczeni

tradycyjn¹ i opart¹ na szablonach, instrumentaln¹ muzyk¹

filmow¹. Ta p³yta odbiega doœæ znacz¹co od innych wydañ

tego typu, ale w koñcu i sam film jest dzie³em nietypowym...

£ukasz Waligórski

www.muzykafilmowa.pl

27


28

G a z e t a S t u d e n t ó w

Zas³yszane na forum „Pulsu AM”

Dominik: „Wydaje mi siê ¿e w dzisiejszych czasach

kobiety przestaj¹ byæ kruche i niewinne a staraj¹ siê byæ coraz

bardziej „twarde” i chc¹ce pokazaæ facetom czego oto one nie

potrafi¹ i w sumie nic w tym z³ego tylko ¿e takie naturalne,

delikatne i kruche (ale nie do przesady) dziewczyny s¹

najfajniejsze a jeœli do tego jest jeszcze ³adna i inteligentna to

mamy do czynienia z idea³em.”

Czama: „Po pi¹tkowych zajêciach z anatomii, 31 marca

2006 roku, chcia³em odebraæ kurtkê z szatni. T³ok by³ jak

zawsze. Nawet nie pomóg³ tzw. „ma³y sprint”, czyli szybkie

wybiegniêcie z sali równo z dzwonkiem, potem slalom miêdzy

innymi studentami, a potem zbieg po schodach (bardziej

zaawansowani uprawiaj¹ nawet biatlon - czyli sprint po³¹czony

z myciem r¹k - w praktyce jednak - ma³o przydatny).

Przed przybyciem studentów w kolejce do szatni sta³y 2

panie. Pierwszy ich komentarz brzmia³ mniej wiêcej tak: „czy

tutaj nie obowi¹zuje kolejka?”. Ktoœ odpowiedzia³, ¿e tak jest

zawsze i ¿e dominuje zasada: „kto pierwszy, ten lepszy”.

Panie sta³y nadal w œcisku, nie mniejszym jednak, ni¿ my

wszyscy. Po jakimœ czasie pojawi³ siê drugi komentarz: „jak

to s¹ przyszli lekarze, to ja wspó³czujê pacjentom”...”

Pola: „Lubiê ten dzia³.... i znowu siê œmiejê, jak bêdê mia³a

d³ugi okres „stabilizacji” to dla poprawy humoru wejdê na forum:)”

Chomiak: „(...) przez 6 lat uczymy siê wszystkiego,

nawet jak nie bêdziemy nigdy z tego korzystali potem

przychodzi smutny z pozoru czas sta¿u (pozornie, bo na

pocz¹tek bêdziemy dostawali wyp³atê z kasy pañstwowej, a

potem jak zatrudnimy siê w szpitalu, to wyp³atê dostaniemy

od danej placówki s³u¿by zdrowia, czyt. mniej) po sta¿u czeka

nas ewenement na skalê europy czyli LEP...”

Nemezis: „obecnie jak ktoœ mnie pyta ile mam lat - zawsze

zajmuje mi dobr¹ chwilê ustalenie, ze to nie jest 17”

Chomiak: „mam apel do wszystkich czuj¹cych siê jeszcze

ludzmi: na przekór wszystkiemu poka¿my, ¿e jesteœmy nimi

(jeszcze)”

Dawid: „(...) Wed³ug stereotypu jaki panuje w

spo³eczeñstwie one s¹ spokojniejsze (mo¿e to niew³aœciwe

s³owo, ale myœlê ¿e wiecie o co mi chodzi) a ja ju¿ od jakiegoœ

czasu spotykam dziewczyny, które mnie zaskakuj¹

zachowaniem (niestety nie zawsze pozytywnie...) Tak wiêc

podsumowuj¹c: ka¿dy jest inny i myœlê ¿e nie uda nam siê

stworzyæ „obrazu mê¿czyzny i kobiety”, ale zawsze warto

wymieniæ siê doœwiadczeniami.”

Nemezis: „(...) mam wra¿enie, ze my siê ostatnio trochê

„rozbestwiamy”; odkrywamy, ¿e mo¿emy wszystko, nie dla

nas ¿adnych barier, impossible is nothing... - taka druga

rewolucja seksualna - i tu pojawia siê problem, bo niektórzy

ch³opacy przyzwyczajeni do dominuj¹cej roli faceta nie

bardzo wiedz¹ jak siê odnaleŸæ wœród tej eksploduj¹cej „girlpower”

- s¹ ni¹ zafascynowani, a jednoczeœnie

onieœmieleni...”

Dominik: „A propos cenzury to nie wiem czy

zauwa¿yliœcie ale teraz nawet reklamê Sprit'a ocenzurowali

wygl¹da na to ¿e teraz to Kaczyñski jest Sprite a spo³eczeñstwo

to „pragnienie”.

Forum dyskusyjne „Pulsu AM”

Znacznie szybszym sposobem komunikacji jest nasze

forum internetowe: www.pulsam.pl/forum. Powsta³o ono

stosunkowo niedawno. Poniewa¿ uruchomione we wrzeœniu

forum (www.pulsam.fora.pl) sprawdzi³o siê, utworzona

zosta³a jego nowsza wersja, na któr¹ zapraszamy!!! Jest ono

bardzo przejrzyste i nie powinniœcie mieæ problemów ze

znalezieniem dzia³ów, które Was zainteresuj¹. Forum bêdzie

w trakcie ulepszane, ale ju¿ dzia³a œwietnie. Mo¿ecie siê

sami o tym przekonaæ. Znajdziecie tam nastêpuj¹ce

kategorie:

1) „Puls AM”

2) „Wydzia³y”

3) „Rozrywka”

4) „Rozmaitoœci”

W nich znajdziecie kolejne podkategorie dotycz¹ce

poszczególnych wydzia³ów, hobby, humoru, naszej gazety

i wiele innych. Oczywiœcie powy¿szy podzia³ mo¿e byæ

modyfikowany, jeœli tylko zajdzie taka potrzeba.

Zachêcamy do dzielenia siê swoimi sugestiami,

spostrze¿eniami i uwagami. Z pewnoœci¹ wywi¹¿e siê

niejedna burzliwa dyskusja tak, jak na naszym „starym”

forum ;) Mo¿ecie zajrzeæ i sami siê przekonaæ.

Zapraszamy!!!

Redakcja „Pulsu AM”

www.pulsam.pl/forum


30

G a z e t a S t u d e n t ó w

Mam nadziejê, ¿e zarówno Szanowni Czytelnicy jak i

Cz³onkowie Redakcji, wybacz¹ mi odrobinê prywaty - w

mojej grupie w³aœnie „posypa³ siê” œlub. Kole¿anka zmieni³a

nazwisko. Z tej okazji chcia³bym zadedykowaæ Tobie, Droga

Kole¿anko i Twojemu Mê¿owi poni¿sze dowcipy. Tematyka

wiadoma...

***

Pewnego razu ch³opak zapyta³ dziewczynê:

- Wyjdziesz za mnie?

Ona odpowiedzia³a:

- Nie.

I odt¹d ch³opak ¿y³ d³ugo i szczêœliwie…

***

Rozmowa w pracy:

- Moja ¿ona jest cudowna. Wieczorem, gdy wracam z pracy,

ona ca³uje mnie, pomaga siê rozebraæ, zdejmuje mi buty,

zak³ada kapcie i gumowe rêkawiczki.

- A po co te gumowe rêkawiczki?

- No, ¿eby wygodniej mi siê my³o naczynia.

***

Moje 22-gie urodziny. M¹¿: „Tak ma³o, a jednoczeœnie: tak

wiele...”

***

Tata z 6-letnim synkiem robi zakupy w supermarkecie.

Kiedy przechodz¹ obok pó³ki z prezerwatywami, synek pyta:

- Tato, a co to jest?

- To s¹ prezerwatywy, synu - odrzek³ ojciec.

- A po co one s¹? - kontynuuje malec.

- Prezerwatywy s¹ po to, ¿eby mê¿czyzna mia³ bezpieczny

seks z kobiet¹ - odpowiada ojciec.

- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu s¹ 3 sztuki? - nie

daje za wygran¹ ch³opczyk.

- Widzisz synu, bo to jest zestaw dla m³odzie¿y ucz¹cej siê:

raz w pi¹tek, raz w sobotê, raz w niedzielê.

- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 6? - pyta

synek

- Widzisz synu, to jest zestaw dla studentów: dwa razy w

pi¹tek, dwa razy w sobotê, dwa razy w niedzielê -

odpowiedzia³ ojciec.

- Tata, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12? -

kontynuuje malec.

- Hmm... widzisz synu, bo to jest zestaw dla dojrza³ych,

¿onatych mê¿czyzn. Raz w styczniu, raz w lutym, raz w

marcu...

***

Kondukt pogrzebowy. Do mê¿czyzny id¹cego za trumn¹

podchodzi znajomy:

- ¯ona??

- Nie, teœciowa.

- Te¿ piêknie…

***

Humor

Hrabia po d³u¿szym pobycie za granic¹ wraca do swoich

posiad³oœci. Na dworcu czeka na niego zaprzêg koni i wierny

s³uga Jan.

- No i có¿ tam zdarzy³o siê nowego we dworze podczas

mojej nieobecnoœci, Janie?

- Nic nowego Jaœnie Panie... No mo¿e tylko to, ¿e Azorek

zdech³.

- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to siê sta³o?

- Ano na¿ar³ siê koñskiej padliny, to i zdech³.

- A sk¹d we dworze koñska padlina?

- Konie siê poparzy³y, to zdech³y.

- Jak to konie siê poparzy³y?! Od czego?

- Od ognia, Panie, jak siê stajnia pali³a.

- A kto podpali³ stajniê?

- Nikt, od p³on¹cego dworu siê zajê³a.

- Na mi³oœæ bosk¹, to i dwór sp³on¹³? Jakim sposobem?

- Ano po prostu. Œwieczka przy trumnie teœcia Pana

Hrabiego siê przewróci³a i firany siê zajê³y.

- Och! A czemu mój teœæ umar³?

- Bo Jaœnie Pani uciek³a z tym oficerem, co siê z nim od

trzech lat spotyka³a.

- Spotyka³a siê od trzech lat?! To przecie¿ nic nowego!

- W³aœnie mówi³em, Jaœnie Panie, ¿e nie zdarzy³o siê nic

nowego.

***

Wieczór w parku. Ch³opak czule szepcze dziewczynie do

ucha:

- Kochana, wypowiedz te s³owa, które po³¹cz¹ nas na wieki.

- Jestem w ci¹¿y!!!

***

Do baru wchodzi mê¿czyzna. Siada na sto³ku i zamawia

piwo. Wypija je, zagl¹da do swojej kieszeni, krzywi siê i

zamawia nastêpny kufel. £yka piwo, znowu zagl¹da do

kieszeni, krzywi siê i zamawia jeszcze raz. Powtarza

operacjê kilkakrotnie. Zaintrygowany barman pyta:

- Dlaczego za ka¿dym razem po wypiciu piwa zagl¹da pan

do kieszeni?

- Mam tam zdjêcie ¿ony. Je¿eli patrzê na ni¹ i zaczyna mi

siê podobaæ, to jest to znak, ¿e czas ju¿ do domu.

***

Do komisariatu wchodzi mê¿czyzna i zg³asza zaginiêcie

teœciowej.

- Kiedy zaginê³a?

- Trzy tygodnie temu.

- I dopiero teraz zg³asza pan zaginiêcie?

- Tak, bo nie mog³em uwierzyæ w to szczêœcie.

***

Jaka jest prawdziwa kobieta?

- Nigdy nie ma: czasu, pieniêdzy, w co siê ubraæ.

- Zawsze ma: racjê, genialne dzieci, mê¿a idiotê.

- Z niczego potrafi zrobiæ: sa³atkê, kapelusz, awanturê ma³¿eñsk¹...


Starszy pan dzwoni z Warszawy do swojego syna w NY i

mówi:

- Pawe³, przykro mi, jeœli zepsujê Ci dzieñ, ale muszê Ci

coœ powiedzieæ: twoja matka i ja postanowiliœmy siê

rozwieœæ. Doszliœmy wspólnie do wniosku, ¿e 45 lat to

wystarczaj¹ca iloœæ czasu i nie ma co siê wiêcej ze sob¹

mêczyæ.

- Ale tato! Co Ty opowiadasz!?

- No niestety, ale ju¿ nawet patrzeæ na siebie nie mo¿emy, a

zreszt¹ nie chce mi siê nawet o tym gadaæ, wiêc mo¿e Ty

zadzwoñ do swojej siostry do Chicago i jej o tym powiesz

- stwierdzi³ ojciec i od³o¿y³ s³uchawkê.

Syn ca³y przejêty dzwoni szybko do siostry i wo³a:

- Marta, nasi starzy chc¹ siê rozwieœæ!

- Co?? O nie, nie pozwolê na to! Dzwoniê do nich!

Odk³ada s³uchawkê i dzwoni do Warszawy. Odbiera jej

ojciec, ale Marta nie dopuszcza go do g³osu tylko wo³a:

- Tato! Nie mo¿ecie siê rozwieœæ! Nie róbcie nic dopóki

mnie tam nie ma. Zaraz dzwoniê do Paw³a i jutro u was

jesteœmy. Wszystko wspólnie sobie wyjaœnimy i na pewno

bêdzie dobrze. TYLKO NIC NIE RÓBCIE BEZ NAS! -

po czym siê roz³¹cza.

Ojciec odk³ada s³uchawkê, po czym odwraca siê do swojej

¿ony i mówi:

- Zrobione, bêd¹ na Wielkanoc, tylko co wymyœlimy na Bo¿e

Narodzenie?

tkuszczak@wp.pl

P.S. Niektórzy z nas maj¹ jeszcze wybór, Kole¿anka ju¿

nie…

***

Wchodzi ch³opak do ¿eñskiego akademika:

- A ty do kogo m³ody cz³owieku - pyta portierka.

- A kogo by mi pani poleci³a?

***

Trwa egzamin na studia prawnicze. Przewodnicz¹cy komisji

egzaminacyjnej zadaje pierwsze pytanie kandydatowi:

- Dlaczego chce pan zostaæ prawnikiem?

- Tato, nie wyg³upiaj siê...

***

- Tato mogê skoczyæ na bungi?

- Lepiej nie synu, wypadki z gum¹ przeœladowa³y Ciê od

pocz¹tku

***

Wróci³ póŸno w nocy do domu nar¹bany goœæ. Zjad³

czerstwy jak diabli tort stoj¹cy na stole i po³o¿y³ siê do

³ó¿ka. Rano szarpie go za rêkê synek:

- Tato nie widzia³eœ mojego bêbenka?

***

- Tato, co to znaczy wirtulanie?

- Wyt³umaczê Ci to na przyk³¹dzie - mówi tato i idzie do

¿ony.

- Kochanie, przespa³abyœ siê z Murzynem za 100 dolców?

- Za sto dolców... raczej tak, kupa kasy to jest.

Facet pyta o to samo córkê, która te¿ mówi, ¿e by siê

P u l s A M

przespa³a.

Potem pyta syna, czy by siê przespa³ z Murzynem za 100

dolców.

- wiesz tato, chyba tak.

- Widzisz synu: wirtualnie mamy 300 dolców, a w praktce

dwie dziwki i geja.

***

Przychodzi Maciuœ do domu:

- Mamo, ¿eniê siê!

- Jak ona ma na imiê?

- Roman.

- Maciuœ, Roman to przecie¿ ch³opiec!

- Kur*a, coœcie siê wszyscy uparli - w przysz³ym tygodniu

Romuœ koñczy czterdzieœci lat, a wszyscy w kó³ko ch³opiec

i ch³opiec!

***

Jasiu k¹pie siê z mam¹ i wskazuj¹c na jej ³ono pyta siê:

- Mamo, co to jest?

- Szczoteczka - odpowiada mama.

- Tato ma lepsz¹, bo z uchwytem - rzuci³ Jaœ.

- Sk¹d wiesz?! - Pyta mama.

- Widzia³em jak s¹siadce czyœci³ zêby...

***

Pewien m³ody proboszcz podczas spotkania z biskupem

poprosi³ o rade, jak prawiæ kazanie, aby nie by³o nudne.

Biskup rzek³: Zacznij tak: „Zakocha³em siê...”. Zrób krótk¹

przerwê i kontynuuj: „...w mê¿atce...”. Poczekaj, a¿ ludzie

poszemraj¹ i dodaj: „...z dzieckiem”. Po chwili dokoñcz:

„Na imiê jej Maryja”. Tym przyci¹gniesz ich uwagê.

Proboszcz zastosowa³ siê do rady biskupa i w niedziele

na mszy z ambony mówi: „Biskup siê zakocha³... w

mê¿atce... z dzieckiem... Mówi³, jak ma na imiê, ale

zapomnia³em”.

***

Smutny

- Dlaczego masz tak¹ nieszczêœliw¹ minê?

- Moja ¿ona wyje¿d¿a na tydzieñ do swojej matki.

- I z tego powodu jesteœ taki ponury?

- Muszê, bo inaczej nie wyjedzie.

***

Rozmawiaj¹ dwie blondynki:

- Podobno by³aœ na urlopie?

- Tak.

- A gdzie?

- Nie wiem, jeszcze nie wywo³a³am zdjêæ...

***

Rodzinna ostra awantura. ¯ona ca³a czerwona ze z³oœci:

- Mam doœc ¿ycia z tob¹!

M¹¿ doœæ spokojnie:

-To siê wyprowadŸ do matki.

- Przecie¿ wiesz, ze moja mama dwa lata temu umar³a.

- Dok³adnie.

Marta & Maciej

31


G a z e t a S t u d e n t ó w

Krzy¿ówka

z Wydawnictwem Lekarskim PZWL

Rozwi¹zanie

Imiê i nazwisko…….....................................................................................………………………..

Tel./e-mail:..........................................................................................................................................

Zgadzam siê na wykorzystanie moich danych osobowych przez Redakcjê „Pulsu AM”, zastrzegaj¹c sobie

prawo do ich sprawdzania i poprawiania. Podpis...............................................................................

32


Poziomo:

1. Jednow³adztwo

5. Wch³anianie gazu

9. Piastunka

10. Zak³ad przemys³owy buduj¹cy lub remontuj¹cy statki

12. Kulawiec, osoba kulawa

13. Bohater Homera(jeden z wodzów greckich)

15. Decyzja jury

16. Cz³on

17. Cia³o niebieskie, py³ki lub bry³y obiegaj¹ce S³oñce

18. Mieszka w chlewie

20. Wystawa handlowa

22. Port w Szwecji z promem do Œwinoujœcia

24. Ca³us

27. Os³ona z ozdobnej tkaniny umocowanej nad tronem,

³o¿em

30. SposobnoϾ

31. Bia³e wino wytrawne produkowane w Szampanii

32. Filia, placówka

33. Napój otrzymywany z pasteryzowanego, odt³uszczonego

mleka

34. Rewers

35. Schronisko dla psów

37. Izba parlamentu Niemiec

38. Rodzaj g³êbokiego talerza do podawania sa³aty, owoców,

jarzyn

39. Pan, który ma klasê

P u l s A M

Pionowo:

1. Przedp³ata, op³acone z góry prawo do korzystania z

telefonu

2. Magazyn zbo¿owy

3. Obawa

4. Piêtno, stygmat

6. Szef

7. Setna czêœæ metra

8. Zawadiaka

11. Jednostka aktywnoœci promieniotwórczej

14. Cienki, pleciony sznur

19. Wietrzna lub czarna

20. Uraz

21. Kompas elektromechaniczny

23. Osoba twarda, nieustêpliwa

25. Nakaz

26. Nauka o psach

27. Podhalañski gospodarz

28. Rozk³ad

29. G³ówne nabo¿eñstwo liturgiczne

34. Mo¿na go nadstawiaæ

36. Obrz¹dek

UWAGA!!!

W tym miesi¹cu do wygrania ksi¹¿ka z Wydawnictwa Lekarskiego PZWL! Jest o co walczyæ :)

Has³o poznacie uk³adaj¹c litery od 1 do 17. Rozwi¹zanie krzy¿ówki mo¿na dostarczyæ do

Redakcji (dy¿ur w poniedzia³ki 18.00 - 20.00), zostawiæ w portierni w „Eskulapie” lub przes³aæ

sms-em z has³em i swoimi danymi pod numer: 667 108 055, czekamy do 14 maja!

Uwaga! Wprowadzamy nowe zasady. Prosimy podaæ z rozwi¹zaniem tytu³ ksi¹¿ki, która Was interesuje.

Wasze zg³oszenie bêdzie wtedy bra³o udzia³ w losowaniu tylko tej ksi¹¿ki. Ponadto, jeœli

nagroda nie zostanie odebrana w ci¹gu dwóch miesiêcy od dnia powiadomienia, przepada i przechodzi

na kolejne konkursy.

UWAGA!

JEDNA OSOBA - JEDNO ZG£OSZENIE!!!

WIÊKSZA ILOŒÆ ZG£OSZEÑ NIE ZWIÊKSZA SZANSY NA WYGRAN¥!

Zwyciêzcami konkursu z poprzedniego miesi¹ca s¹: Justyna Rogoziñska („Psychiatria Repetytorium”

- A. Bilikiewicz, J. Landowski i P. Radziwi³³owicz), Piotr Olbromski („Atlas Anatomii Cz³owieka”

- C. Yokochi, J. Rohen i E. Weinreb).

Informujemy, ¿e nikomu nie uda³o siê poprawnie rozwi¹zaæ zagadki. Nagroda ksi¹¿kowa przechodzi

wiêc do kolejnych numerów.

Gratulujemy!!!

33

More magazines by this user
Similar magazines