luty 2010 - PrzypadkiMedyczne.pl

pulsum.pl

luty 2010 - PrzypadkiMedyczne.pl

Puls UM

RECENZJA

O filmie

Tytuł: Wszystko, co kocham

Gatunek: Dramat

Produkcja: Polska, premiera: 2010.01.15 (Polska), 2009.09.18 (świat)

Reżyseria: Jacek Borcuch

Scenariusz: Jacek Borcuch

Obsada: Mateusz Kościukiewicz (Janek), Olga Frycz (Basia), Andrzej Chyra (ojciec Janka), Anna Radwan-

Gancarczyk (matka Janka), Elżbieta Karkoszka (babcia Janka), Brygida Turowska-Szymczak (matka Basi),

Grzegorz Gzyl (ojciec Basi), Katarzyna Herman (Sokołowska), Ewa Kolasińska (nauczycielka), Jakub

Gierszał (Kazik), Mateusz Banasiuk (Staszek), Igor Obłoza (Diabeł)

Zdjęcia: Michał Englert

Muzyka: Daniel Bloom

„Boże, tylko nie komedia romantyczna!” – pomyślałem,

gdy moja dziewczyna zaproponowała mi udanie

się na „Oświadczyny po irlandzku”. Spośród zwiastunów

kilku filmów, które tego dnia oferowały nam poznańskie

kina, ten jednak okazał się najprzyjemniejszy, co skłoniło

mnie, by podjąć wyzwanie i spróbować go obejrzeć.

Historia wydaje się bardzo klasyczna – ona kocha go i on

kocha ją, tylko że ona chciałaby ślubu, a on zdaje się jeszcze

o nim nie myśleć. Ona zamierza skorzystać z pewnego podstępu

– tu pojawia pewne nowatorstwo względem innych filmów

tego typu – i oświadczyć się swojemu chłopakowi 29

lutego. Zgodnie z irlandzką tradycją to jedyny dzień, kiedy

kobieta może to zrobić, a mężczyzna nie może odmówić.

Anna i Jeremy są Amerykanami. Jednak przypadkiem

pod koniec lutego Jeremy udaje się do Dublina na kongres

kardiologów. Teraz wystarczy tylko wsiąść do samolotu i już

można się oświadczać. Okazuje się jednak, że dotarcie do

Europy jest o wiele trudniejsze, szczególnie w czasie burzy

i sztormu. Po przedwczesnym lądowaniu w Walii i próbie

dostania się do Dublina wynajętą łodzią, Anna ostatecznie

ląduje na południowym zachodzie Irlandii, po drugiej stronie

Anna i Declan

Oświadcz się mu

Declan i Anna

wyspy względem Dublina. Wchodzi do najbliższego zajazdu

i oferuje pieniądze w zamian za podwiezienie do stolicy.

Niestety, stężenie alkoholu we krwi przebywających tam

mężczyzn nie pozwala na bezpieczne dostanie się do miasta,

mimo ich szczerych chęci. Pomóc nie chce też Declan, barman

i właściciel wspomnianego przybytku. Anna zostaje na

noc, by dzień później poszukać jakiegoś środka transportu.

W międzyczasie na jaw wychodzi sprawa problemów finansowych

Declana, co wpływa na to, iż decyduje się on jednak

zawieźć Annę do Dublina.

Tyle o fabule. Mogę Wam tylko zdradzić, że prosto

i szybko tam nie dojadą...

Film ogląda się lekko i przyjemnie. Cieszą dobre zdjęcia

przepięknych irlandzkich krajobrazów oraz tamtejsza

muzyka, doskonale komponująca się z obrazem. Opowieść

pełna jest różnorodnych emocji, także tych negatywnych, co

przeplata się ze sporą dawką humoru. Dziewczynom filmu

polecać nie trzeba – wszak to one są w większości widzami

tego typu produkcji (co dało się zauważyć podczas seansu).

Apel swój kieruję do panów – „Avatar” poczeka, weźcie

swoje partnerki na „Oświadczyny po irlandzku”.

Maciej Tomczak

33

More magazines by this user
Similar magazines