27.05.2014 Views

Dolina, miasto kwitnących jaśminów

Dolina, miasto kwitnących jaśminów

Dolina, miasto kwitnących jaśminów

SHOW MORE
SHOW LESS

Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!

Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.

<strong>Dolina</strong>, <strong>miasto</strong> <strong>kwitnących</strong> <strong>jaśminów</strong><br />

Notatki z pobytu w czerwcu 1972 r.<br />

Kilka lat trwały starania o zaproszenie, wreszcie pod koniec lata<br />

1971 poczta przyniosła niebieski dokument stwierdzający, że Franciszek<br />

Henrykowicz ma prawo – najpóźniej do 13 sierpnia 1972 r. –<br />

przybyć do Doliny, Iwanofrankowskiej obłasti, na okres do 30 dni. Miał<br />

prawo, ale miał też trudności, więc trzeba było zaczekać aż do wiosny<br />

1972 roku.<br />

Jedziemy „rumunem”<br />

Panienka w Orbisie doradza, abym skorzystał z innego okienka, bo<br />

stojący przede mną pasażer jedzie aż do Kanady, a więc załatwienie<br />

go musi potrwać dłużej.<br />

Nie posłuchałem panienki wyjaśniając, że Lwów nie mniej ważny od<br />

Ottawy, a poza tym mam zaufanie do jej szefa, który wyprawiał mnie<br />

już do Jugosławii i kilkakrotnie do NRD. I rzeczywiście również tym<br />

razem rada szefa …„Jedź pan sypialnym mimo dziennej pory, podniosą<br />

pana w Przemyślu na szersze tory bez przesiadania. Cała zabawa<br />

kosztuje przecież tylko 350 zł.”… okazała się bardzo praktyczna.<br />

Rumuński wagon sypialny nazywany popularnie „rumunem” był<br />

prawie pusty, polski konduktor rozleniwiony, okna zamknięte na zimowo,<br />

bo „władze rumuńskie nie pozwalają mimo upału otwierać”, papieru<br />

higienicznego brak (czyżby Rumuni nie używali?), herbata może<br />

być, ale tylko gdy zgłosi się razem czterech pasażerów (inaczej się nie<br />

opłaca gotować). Poza tym luksus. Sam jeden w przedziale wspaniale<br />

wypoczywałem, zatapiając się w najaktualniejszym kryminale Barbary<br />

Seidler.<br />

Polska służba graniczna i celna kurtuazyjna i dowcipna. Pootwierała<br />

okna specjalnym kluczem, dziwiąc się, że konduktor smaży nas w<br />

dusznych przedziałach. Jedziecie do kraju „made in wsio charaszo”…<br />

„Do deklaracji celnej należy wpisać wszystkie rzeczy i wycenić je,<br />

najlepiej tak, aby wartość upominków nie przekroczyła 1000 zł. My się<br />

na cenach nie znamy.”<br />

Po dwóch godzinach manewrowania i podnoszenia wagonów sypialnych,<br />

osiedliśmy na szerokich torach.<br />

W Mostyskach już inny wiatr. Służba graniczna oficjalna, z honorami<br />

odbiera dokumenty i odnosi do naczelnika, a celnicy szukają w<br />

1


walizkach, liczą przewożone ruble, zapisują obrączki, sprawdzają ile<br />

par bosonóżek wiozę (artykuł bardzo poszukiwany na Ukrainie).<br />

Uroczyste przesunięcie zegarków o dwie godziny, no i wkrótce, bo<br />

o 16 12 jesteśmy we Lwowie.<br />

Pierwsze frycowe<br />

Dworzec we Lwowie niezmieniony, wszędzie czysto i porządek tylko<br />

gdzie się podział napis „Leopholis semper fidelis”. Przed dworcem<br />

centrum autobusów między<strong>miasto</strong>wych. Tłumy ludzi błądzą pomiędzy<br />

dużą ilością wozów. Jest gwarno i ciasno. Z rozregulowanych megafonów<br />

co raz przedziera się głos spikera „ autobus do Tarnopola (Rawy<br />

Ruskiej…) odprawlaje sia”.<br />

Pociąg do Doliny dopiero o 1 00 w nocy. Bilety na autobusy w kierunku<br />

Stryja, Dołyny, Iwano-Frankowska, Czerniowiec wysprzedane.<br />

Pozostaje więc tylko dalekobieżna taksówka.<br />

Taksówki są, pasażerowie kręcą się z walizkami, ale gdzie kierowcy?<br />

ta sztuczna ich nieobecność powoduje zdenerwowanie wśród przybyłych<br />

pociągami pasażerów i jak się okazuje – będzie mieć wpływ na<br />

wysokość ceny za przejazd. Docieram wreszcie do takiego który może<br />

jechać w kierunku Iwano-Frankowska. Ile … 25 rubli. Daję 20. Namyśla<br />

się. W czasie dyskusji zbiera się garstka gapiów składających się<br />

przeważnie z kierowców. Facet nadal grymasi. Zgłasza się inny gotów<br />

jechać za 20 rubli do Doliny, ale pierwszy zdecydował się (ma zresztą<br />

przyjemniejszą twarz). Sadza mnie na miejscu przy kierownicy i zapytuje<br />

czy może zabrać pasażerów do Stryja i Morszyna. Oczywiście. Ale<br />

dlaczego kierowcy ryczą ze śmiechu? 1<br />

Dyspetczer z czerwoną opaską na czapce i na rękawie wręcza kierowcy<br />

rozkaz wyjazdu i ruszamy. Przypomina mi to zbieranie myta na<br />

granicy miasta <strong>Dolina</strong> na wiele lat przed wojną. Kierowca postanowił<br />

być cicerone:<br />

1 Zorientowałem się później, że licznik w taksówce służy w praktyce do rozliczania<br />

kierowcy wobec dyspetczera, pasażera zaś rozlicza się wg. ustnej umowy. Cena za<br />

miejsce w taksówce ze Lwowa do Doliny 3 ruble.<br />

2

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!