CEM&TY; nr 1(8) - Lafarge

lafarge.pl

CEM&TY; nr 1(8) - Lafarge

BEZPIECZNIE Z LAFARGE

Kosztowne oszczędności

Według danych GUS w pierwszym kwartale ubiegłego roku liczba wypadków w budownictwie

wzrosła o ponad 20% w stosunku do tego samego okresu w roku 2007.

Alarmujący jest fakt, że 62% poszkodowanych miało staż

pracy krótszy niż rok. W tej grupie co piąty zatrudniony

pracował mniej niż 7 dni! Główną przyczyną 50% wypadków

były nieprawidłowe zachowania pracowników,

przede wszystkim – lekceważenie lub wynikająca z braku

doświadczenia nieznajomość zagrożeń, a także niestosowanie

środków ochronnych. W 38% przypadków stwierdzono

z kolei przyczyny organizacyjne: brak nadzoru nad pracownikami,

dopuszczanie ich do pracy bez przygotowania oraz

tolerowanie odstępstw od zasad bhp. Najrzadziej (12%)

bezpośrednią przyczyną nieszczęścia był stan techniczny

sprzętu roboczego i środków ochronnych.

W każdej chwili na

placu budowy może się

bez uprzedzenia zjawić

przedstawiciel Państwowej

Inspekcji Pracy.

Wystarczy zapoznać się z kilkoma przykładowymi analizami

okoliczności wypadków opracowanymi przez inspektorów

pracy, aby przekonać się, że nawet przy oczywistym naruszeniu

obowiązków pracowniczych (np. wykonywanie pracy

w stanie nietrzeźwości) winą obarcza się również kierownictwo

budowy. Jest ono z mocy prawa odpowiedzialne za

zapewnienie przestrzegania zasad bezpieczeństwa poprzez

nadzór nad pracownikami. Gdy nietrzeźwy pracownik zostanie

dopuszczony do pracy, poddaje się w wątpliwość jakość

tego nadzoru i organizacji pracy. Gdy w grę nie wchodzą

czynniki losowe lub udział sił natury, kategoria przyczyn

organizacyjnych obejmuje w praktyce nie 38%, a większość

wypadków.

Przedsiębiorcy budowlani mogą kwestionować sprawiedliwość

obciążających ich orzeczeń, ale nie ulega wątpliwości,

że w długoterminowej perspektywie upominanie

kierownictwa budowy przynosi dobre rezultaty. W końcu aby

wpłynąć na podejście pracowników, trzeba najpierw zmienić

nastawienia pracodawców, którzy często oszczędzają na

bezpieczeństwie pracy, nie zapewniając ani odpowiedniego

nadzoru, ani wymaganych prawnie środków technicznych.

Perspektywa obniżenia wydatków na bhp może się wydawać

kusząca zwłaszcza w dobie recesji, warto więc dowiedzieć

się, co przez świadome zaniedbania można stracić, a czego

nie zyskać.

Ile do stracenia

W każdej chwili na placu budowy może się bez uprzedzenia

zjawić przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy. W przypadku

stwierdzenia nieprawidłowości inspektor dysponuje

szeregiem sankcji, które nakłada na osoby odpowiedzialne

za bezpieczeństwo pracowników bhp. Po pierwsze, może

wstrzymać pracę na danym froncie robót i wyznaczyć termin,

w jakim nieprawidłowości mają zostać usunięte. Jeśli

naruszenia przepisów są poważne, wstrzymana może być

cała działalność fi rmy, co narazi wykonawcę na dotkliwe

fi nansowo kary umowne za nieprzestrzeganie terminów.

Jeżeli na budowie dojdzie do wypadku i udowodnione

zostanie, że wynikał z zaniedbań w zakresie bhp, odpowiedzialni

mogą zostać ukarani mandatem w wysokości

do 5 tys. złotych. Gdy uchybienia okazują się rażące, inspektor

kieruje sprawę do sądu grodzkiego, który winnych

może ukarać grzywną w wysokości do 30 tys. złotych.

W przypadkach skandalicznego naruszenia przepisów PIP

powiadamia prokuraturę.

Pozornie wysokość mandatów jest niewspółmierna do nakładów,

jakie pracodawca musiałby ponieść na zapewnienie

odpowiednich standardów bezpieczeństwa. Choć dwa lata

temu Inspekcja Pracy uzyskała od rządu możliwość, a nawet

nakaz surowszego karania winnych, obecnie instytucja ta

próbuje zmienić swoje społeczne postrzeganie. Zamiast

pełnić funkcję organu represji woli doradzać oraz skupiać

się na prewencji. I słusznie, bo nakładając pouczające kary,

nie powinno się doprowadzać przedsiębiorców do upadłości.

Sporo się natomiast zmienia, jeśli chodzi o najsurowszą

możliwą sankcję – skierowanie sprawy do prokuratury.

Ciężkie wypadki w pracy kwalifikowane były dotąd

w śledztwach jako nieumyślne spowodowanie śmierci lub

uszkodzenia ciała. Stosowano także oskarżenie z artykułu

220 kodeksu karnego: „Kto, będąc odpowiedzialny za bezpieczeństwo

i higienę pracy, nie dopełnia wynikającego stąd

obowiązku i przez to naraża pracownika na bezpośrednie

niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku

na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Warto zauważyć, że odpowiedzialny za bhp podpada pod

ten paragraf nawet wówczas, gdy nic się złego na źle zorganizowanej

budowie nie stanie.

Mimo istnienia wyżej wymienionych instrumentów prawnych

winni zaniedbań byli dotąd traktowani przez sądy raczej

pobłażliwie. W tej chwili toczy się jednak precedensowa

sprawa kierownictwa i odpowiedzialnych za bhp w Kopalni

Halemba, którzy po raz pierwszy w historii współczesnego

polskiego wymiaru sprawiedliwości zostali oskarżeni

o umyślne narażanie pracowników na utratę zdrowia i życia.

Jeśli kwalifi kacja się utrzyma, mogą zostać skazani nawet

na 12 lat więzienia.

Surowy wyrok w tej sprawie prawdopodobnie otworzy

drogę do karania pracodawców i osób odpowiedzialnych

bezpośrednio za bezpieczeństwo pracowników tak, jak

10 | CEM&TY

More magazines by this user
Similar magazines