Nr 5 - Głos Biznesu

glos.biznesu.pl

Nr 5 - Głos Biznesu

Numer 1 (5)• 2010• Magazyn gospodarczy •Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców

Dossier

PIOTRA

NAJSZTUBA

Budżet

Poznania

pod lupą

DEBATA PRZEDSIĘBIORCÓW

Poznań

ŹRÓDŁEM

PRZEWAGI

Rozmowa z prezesem BZW WBK AIB Asset Managment

– Krzysztofem Grzegorkiem


9

10

15

SPIS

TREŚCI

AKTUALNOŚCI

6 Plany Poznania

6 Giełda dobrych rozwiązań

7 WKK w progach firmy Kreisel

7 Kształcić właściwie

8 Na własny rachunek

8 Vectra z LBC

DOSSIER

9 Strach polityków

Piotr Najsztub

ROZMOWY GŁOSU

10 Poznań źródłem przewagi

Rozmawiamy z Krzysztofem Grzegorkiem,

prezesem BZ WBK AIB Asset Management

30 Jesteśmy otwarci

Rozmowa z Jerzym Lechnerowskim,

burmistrzem Kórnika

ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

15 Budżet Poznania w 2010 roku

Wielkopolscy przedsiębiorcy dyskutują o budżecie Poznania

FELIETONY

22 Odpowiedzialność prezesa

Porady prawne Jerzego Krotoskiego

24 Czerwona gwiazda na plaży

„Okiem z Brukseli” Filipa Kaczmarka

RAPORT „GŁOSU BIZNESU”

26 Gra na obcym boisku

WIELKOPOLSKIE GMINY

30 Jesteśmy otwarci

Boom na parki technologiczne w Polsce

INWESTYCJE

32 Centrum musi żyć

LIFESTYLE

34 Anatomia cygara

36 Hansgrohe promuje design

Przyjemność palenia fajki

MOTORYZACJA

38 Hybryda to przyszłość

40 Harmonia i nowoczesność

KULTURA

41 Miły młody człowiek

KALENDARIUM

42 Wydarzenia biznesowe i kulturalne

26

30

38

Rada redakcyjna:

Anna Lisewska

Bussines Centre Club – Loża Wielkopolska

Iwona Marszałek

Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK)

Grzegorz Wichniarek

Lech Business Club

Kalina Kiser-Beyme

Polska Izba Gospodarcza Importerów,

Eksporterów i Kooperacji

Karina Plejer

Wielkopolski Klub Kapitału

Małgorzata Animucka

Wielkopolski Związek Pracodawców

Redakcja i realizacja:

Skivak Custom Publishing

www.skivak.pl

Dyrektor wydawniczy:

Damian Nowak

C: 0, M: 75, Y: 100, K: 0

d.nowak@skivak.pl

C: 0, M: 0, Y: 0, K: 100

Redakcja „Głosu Biznesu” nie zwraca materiałów niezamówionych

oraz zastrzega sobie prawo do skrótów i redakcyjnego opracowania

tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam i ogłoszeń redakcja nie odpowiada.

Redaktor prowadzący:

Sebastian Frąckiewicz

s.frackiewicz@skivak.pl

Projekt graficzny i skład:

Katarzyna Bartosik, Paweł Chlebowski

k.bartosik@skivak.pl

p.chlebowski@skivak.pl

Fotografie:

Skivak Custom Publishing,

Tomasz Jurgielewicz

Okładka: Tomasz Jurgielewicz

Adres redakcji:

Głos Biznesu

ul. Głuchowska 1, 60-101 Poznań

tel. + 48 061 625 61 15

fax + 48 061 625 61 21

www.glos-biznesu.pl

Druk i oprawa:

Drukarnia Classic

www.classic.net.pl

KALENDARIUM

WARTO DYSKUTOWAĆ

42 Wydarzenia biznesowe i kulturalne

Najnowszy numer „Głosu Biznesu” został siłą rzeczy zdominowany przez debatę przedsiębiorców dotyczącą budżetu

Poznania na 2010 rok. Dziękujemy wszystkim, którzy zechcieli wziąć w niej udział. Ale jeśli (w co śmiemy

wątpić) nie będą Państwo zainteresowani budżetem, zachęcamy do lektury pozostałych tekstów. Kontynuujemy nasz

cykl „Raport Głosu Biznesu”. Tym razem zajęliśmy się wielkopolskimi eksporterami, którzy z powodzeniem radzą

sobie na zagranicznych rynkach. Zdecydowaliśmy się także na opublikowanie wywiadu z burmistrzem Kórnika, który

postanowił odpowiedzieć na krytykę gminy wysuniętą w poprzednim numerze przez Jędrzeja Daniela (patrz tekst

„Rozwój bez planu” GB, nr 1 2010). Chcieliśmy, aby „Głos Biznesu” stał się platformą publicznej i merytorycznej

dyskusji. Stąd odpowiedź włodarza Kórnika i stąd debata poświęcona budżetowi. Tu również liczymy na reakcję ze

strony władz Poznania. Na koniec zachęcamy także do lektury rozmowy z prezesem BZ WBK AIB Asset Managment

– Krzysztofem Grzegorkiem, który prowadzi go od 1997, co jest ewenementem w skali kraju.

Zespół redakcyjny „Głosu Biznesu

4

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 5


6

AKTUALNOŚCI

Plany Poznania

Prezydent Ryszard Grobelny był gościem kolejnego spotkania zorganizowanego przez Lożę

Wielkopolską BCC 25.02.2010 roku w Nickel Technology Park Poznań.

Prezydent Grobelny mówił m.in. o strategii rozwoju Poznania

Spotkanie, które zgromadziło blisko 80 osób, otworzył

gospodarz Marian Nickel, Kanclerz Loży Wielkopolskiej

BCC. Marian Nickel i Prezydent Poznania wręczyli

członkom BCC Medale Europejskie. W imieniu

Przedsiębiorstwa Badawczo-Wdrożeniowego „Acrylmed” wyróżnienie

odebrała Małgorzata Paczkowska, a w imieniu firmy Volkswagen

Poznań – Szymon Trzebiatowski. Podczas spotkania poruszano

sprawy dotyczące bieżącej sytuacji społeczno-gospodarczej

miasta oraz rozmawiano o tegorocznym budżecie. Dyskutowano

o modernizacji dróg w mieście, budowie zachodniego i wschodniego

odcinka obwodnicy Poznania, możliwościach dotyczących przepustowości

poznańskiego lotniska oraz o stanie przygotowań do EURO

2012. Prezydent poinformował zebranych o przygotowywanej strategii

rozwoju miasta Poznania do 2030 roku. Spotkanie zakończył

koktajl i trwające do późnych godzin rozmowy kuluarowe.•

Giełda dobrych rozwiązań

18.02.2010 roku Polska Izba Gospodarcza

Importerów, Eksporterów i Kooperacji

– Koordynator Wielkopolskiego Klastra

Energii Odnawialnej – zorganizowała dla

jego członków giełdę kooperacyjną

Biznes - Nauka - Biznes.

Giełda została zorganizowana w ramach projektu

KIGNET Innowacje – Izbowy System Wsparcia Innowacyjności

Przedsiębiorstw, finansowanego z Programu

Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka Dz.

5.2. Organizacja giełdy miała na celu rozwinięcie współpracy sektora

biznesu i jednostek naukowo-badawczych w zakresie tworzenia

platformy współpracy. Odbyło się 10 spotkań, podczas których

Żegnamy

ś.p. Lecha Mielnika

firmy miały okazję do przeprowadzenia rozmów z przedstawicielami

jednostek naukowych reprezentującymi: Uniwersytet Przyrodniczy

w Poznaniu, Instytut Technologii Drewna oraz Instytut Obróbki

Plastycznej. Spotkania pozwoliły również na nawiązanie kontaktów,

a udział w giełdzie stanowił okazję do zaktualizowania wiadomości

na temat branży, zdobycia informacji o nowościach i obowiązujących

trendach, znalezienia inspiracji do nowych rozwiązań. •

Prezesa Zarzadu Hans Grohe Sp. z o.o.

Wieloletniego członka Loży Wielkopolskiej Business Centre Club

- redakcja "Głosu Biznesu", rada redakcyjna "Głosu Biznesu" i członkowie organizacji biznesowych

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

AKTUALNOŚCI

WKK w progach firmy Kreisel

Lutowe spotkanie WKK odbyło się na zaproszenie

prezesa dr. Szczepana Gawłowskiego

członka WKK, w siedzibie firmy

KREISEL Technika Budowlana

Sp. z o.o. w Poznaniu.

Członkowie Klubu wysłuchali ciekawego wystąpienia

dr. Jacka Ksenia, który omówił genezę i przebieg

ubiegłorocznego kryzysu, tłumacząc jednocześnie,

dlaczego Polska w porównaniu z innymi krajami

odnotowała tak wysoki (1,7 proc.) wzrost gospodarczy. Z dużym

zainteresowaniem przedsiębiorców spotkało się też drugie

wystąpienie – Andrzeja Niemczyka, byłego trenera reprezentacji

narodowej siatkarek. Przedstawił on podobieństwa

i zależności pomiędzy sportem a biznesem. Porównując drużynę

do zespołu pracowników, a trenera do menadżera, Andrzej

Kształcić właściwie

Wielkopolski Związek Pracodawców zainicjował zmiany

programowe na poziomie szkolnictwa zawodowego.

P

owołana przez WZP Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości

(WFRP) realizuje od 1 stycznia 2010 roku

projekt „Diagnoza potrzeb edukacyjnych w obszarze

szkolnictwa zawodowego w Wielkopolsce w kontekście

zapotrzebowania regionalnego rynku pracy”. Patronat

honorowy nad projektem objął Marszałek Województwa Wielkopolskiego

Marek Woźniak. Od kilku lat na krajowym rynku

pracy obserwujemy rozdźwięk pomiędzy ofertą edukacji zawodowej

a zapotrzebowaniem pracodawców. Niedostosowanie

systemu edukacji zawodowej w regionie skutkuje niedoborem

specjalistów w dziedzinach kluczowych dla rozwoju gospodarczego.

Rozumiejąc potrzebę przeciwdziałania zjawisku trwałego

bezrobocia, szczególnie wśród młodych ludzi, WZP za-

PIERWSZY W POLSCE

PIERWSZY W POZNANIU

Hotel NH Poznań ulokowany jest w samym centrum miasta,

tuż obok Starego Rynku, MTP oraz dworca kolejowego.

Oddajemy do Państwa dyspozycji:

• 93 pokoje

• 4 sale konferencyjne

• Ogród Zimowy

• Restaurację i bar

• SPA Espania oraz wellness.

reklama

Niemczyk udzielił wielu cennych rad, jak skutecznie kierować

zespołem, dbać o niego, motywować, aby uzyskał najlepsze

efekty. Nie zabrakło też porad dla biznesmenów na temat zdrowego

trybu życia, odpowiedniej diety i aktywności fizycznej. •

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

inicjował zmiany programowe na poziomie szkolnictwa zawodowego.

Efektem badań, które na zlecenie WFRP przeprowadzi

Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, będzie publikacja.

Znajdą się w niej informacje przydatne do konstruowania programów

oraz doboru treści nauczania na poziomie szkół zawodowych,

techników oraz liceów zawodowych. Publikacja ukaże

się w marcu 2011 roku i zostanie przesłana do wszystkich

szkół kształcących zawodowo w województwie wielkopolskim,

Kuratorium Oświaty w Poznaniu oraz MEN-u. Całość działań

podsumuje konferencja skierowana do podmiotów zaangażowanych

w aktywne tworzenie regionalnego rynku pracy. Projekt

realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Kapitał

Ludzki, współfinansowanego ze środków EFS. •

Św. Marcin 67 • 61-806 Poznań

• T. +48 624 88 00

• F. +48 624 88 01

• nhpoznan@nh-hotels.com

• www.nh-hotels.com


AKTUALNOŚCI

DOSSIER

Na własny

rachunek

W dniach 23.03 – 25.03 odbywał się festiwal

przedsiębiorczości B.O.S.S., czyli Bardzo

odpowiedzialny start w samodzielność.

Strach

polityków

Rozmowa z Piotrem Najsztubem,

dziennikarzem oraz głównym specjalistą

od wywiadów w „Przekroju” i „Vivie!”

Impreza odbywała się od się w 19 miastach w całej Polsce.

Na mapie organizatorów znalazł się także Poznań. Twórcom

festiwalu przyświecał jeden cel – zaszczepić w studentach

i absolwentach żyłkę do interesów. To właśnie młodzi

ludzi mają dziś najwięcej problemów ze znalezieniem pracy,

a bezrobocie w tej grupie wciąż rośnie. Szczególnie wśród humanistów.

Z jednej strony pracodawcy nie chcą zatrudniać niedoświadczonych

osób, z drugiej – programy nauczania uczelni wyższych

są kompletnie oderwane od rynkowej rzeczywistości. Wyjściem

z tej patowej sytuacji może być założenie własnego biznesu.

W ramach poznańskiej edycji B.O.S.S młodzi ludzie mogli spotkać

się z m.in. z Wojciechem Krukiem, wysłuchać panelu o inwestycjach

czy poznać tajniki rozliczeń dotacji unijnych – to tzw.

„ścieżka twarda”. W ramach „ścieżki miękiej” odbywały się wykłady

i spotkania poświęcone motywacji, mediom i reklamie. Organizatorem

B.O.S.S.-a było Studenckie Forum BCC. •

Vectra

z LBC

Do grona członków Lech Business Club

dołączyła Agencja Promocyjno-

Reklamowa Vectra.

ROZMAWIAŁ | Sebastian Frąckiewicz

Nigdy przed wywiadem…

nie piszę pytań.

Najsztub nie pyta swoich rozmówców o…

oczywistości.

Lubię przyłapywać polityków na…

strachu.

Sposób na dobry wywiad to…

dobra rozmowa.

Gdy byłem naczelnym „Przekroju”…

decydowałem.

Bywam złośliwy, gdy…

wiem, że obiekt to zniesie.

Nie toleruję…

toleruję.

W polskich mediach drażni mnie…

brak dowcipu.

Najlepsze wspomnienie z Wielkopolski...

kaczka w restauracji Pod Kaczorem

w Piotrowie Pierwszym.

Gdy już znudzi mi się dziennikarstwo…

myślę o tym, żeby tylko gotować.

Gdybym na jeden dzień mógł wejść w ciało

polskiego VIP-a lub celebryty, byłaby/byłby to…

Doda. •

Agencja działa na ogólnopolskim rynku od 1998 roku.

Posiada wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu akcji

promocyjnych, merchandisingu, outsourcingu, tworzeniu

materiałów POS oraz przeprowadzaniu badań

merchandisingowych. Pracuje zarówno w rynku tradycyjnym, jak

i nowoczesnym na terenie całego kraju. Nowa centrala firmy od

roku 2007 to prawie 300 m2. Pracuje w niej 18 osób. Posiada

dwie sale konferencyjne wyposażone w nowoczesny sprzęt multimedialny

umożliwiający przeprowadzanie lokalnych szkoleń oraz

spotkań bez konieczności wynajmowania sal konferencyjnych.

W 17 miastach posiada magazynki umożliwiające poza bieżącym

lokalne przekazywanie materiałów POS. Na potrzeby akcji cen-

tralnych posiada własny magazyn. W bazie Vectry znajduje się

730 merchandiserów oraz ponad 1000 hostess. •

Agencja Promocyjno-Reklamowa Vectra

ul. Trójpole 3

61-693 Poznań

www.agencjavectra.pl

Piotr Najsztub

Urodził się w Żninie, a swoją dziennikarską karierę rozpoczynał w „Gazecie Wyborczej” jako dziennikarz śledczy. Ma na koncie

talk-show i kilka programów telewizyjnych. Był zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Viva!”, a w latach 2002-2006 redaktorem

naczelnym „Przekroju”. Wiele osób sądzi, że jest nim do dziś. Choć już nie kieruje tygodnikiem, co tydzień publikuje na jego

łamach wywiady z cyklu „Najsztub pyta”. Jego rozmowy pojawiają się także regularnie na łamach „Vivy!”.

FOTO: BOGDAN KRĘŻEL \VISAVIS \FORUM

8 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 9


ROZMOWY GŁOSU

ROZMOWY GŁOSU

Poznań

źródłem przewagi

O tym, jak skutecznie pomnożyć kapitał

i jak wybrać wartościowe akcje,

opowiada prezes BZW WBK

AIB Asset Management SA

– KRZYSZTOF GRZEGOREK.

ROZMAWIALI| Damian Nowak, Sebastian Frąckiewicz

ZDJĘCIA | Tomasz Jurgielewicz

USŁUGA ASSET MANAGEMENT, PODOBNIE JAK PRI-

VATE BANKING, JEST SKIEROWANA DO KLIENTA

ZAMOŻNEGO. NA CZYM POLEGA RÓŻNICA MIĘDZY

ASSET MANAGEMENT A PRIVATE BANKING?

KRZYSZTOF GRZEGOREK: Przyznam szczerze, że nie

wiem, na czym polega private banking w Polsce. Czasem widzę

jakiś dodatek poświęcony temu tematowi w prasie. Usługa

ta jest zazwyczaj opisywana w kontekście jakiejś ciekawej

karty kredytowej, najczęściej pokrytej cennym metalem – złotem

albo platyną, można też dostać bilety na jakieś ważne wydarzenia

itd. Szczerze mówiąc, nie jestem klientem żadnego

private banking i nie odczuwam takiej potrzeby. Nie interesują

mnie złote karty, nie potrzebuję afiszować się takimi gadżetami.

Cieszy mnie to, że jestem zwykłym człowiekiem. Natomiast

asset management nie jest gamą różnych usług, ale

oferuje konkretny produkt – zarządzanie portfelem i inwestycjami

klienta. Specjalizujemy się w rynku polskim i inwestujemy

środki naszych klientów w spółki notowane na polskiej

giełdzie, a także w polskie obligacje, choć jeszcze w tym roku

zaoferujemy klientom możliwość inwestowania w rejonie Europy

Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo spółka asset management

jest podmiotem zarządzającym dla instytucji: kierujemy

funduszami Arka i Lukas, podpisaliśmy także umowy

z niektórymi firmami ubezpieczeniowymi. Mamy więc nie tylko

klientów indywidualnych, ale również dużych, instytucjonalnych.

ABY ZOSTAĆ PAŃSTWA KLIENTEM, TRZEBA DYSPO-

NOWAĆ CO NAJMNIEJ 1 MLN ZŁ. CZY POWIERZA-

JĄC PAŃSTWU TAKIE PIENIĄDZE, MOŻNA LICZYĆ NA

ZINDYWIDUALIZOWANĄ USŁUGĘ, CZYLI „USZYCIE”

PORTFELA ZGODNIE Z ŻYCZENIEM KLIENTA?

To szycie możliwe jest li tylko z dwóch materiałów: z portfela

akcji oraz portfela obligacji – i w tym sensie mamy tylko jedną

ofertę, bo nie kierujemy innej propozycji do pana Nowaka,

a innej do pana Kowalskiego ze względu na ich upodobania czy

charaktery. Jeśli interesują ich akcje, to dostają te same, ale

jest to świadome działanie z naszej strony. Jeśli robimy coś dobrze,

to nie robimy tego na 1000 sposobów. Inwestowanie to

nie malowanie mieszkania, które dekorujemy w zależności od

tego, jaki kolor lubimy. Tu nie ma miejsca na czyjeś gusta. Chodzi

o to, żeby klient gotowy na inwestowanie w akcje uzyskał

jak największą stopę zwrotu. Ktoś przynosi nam pieniądze na

pięć lat i po ich upływie chce ich mieć jak najwięcej. Nie jest

możliwe, żeby to „jak najwięcej” dla każdego uzyskiwać w inny

sposób. My mamy jedną ideę, jak to „jak najwięcej” zdobyć –

i ta idea się sprawdza.

SPECJALIZUJECIE SIĘ W AKCJACH, KTÓRE CHOĆ MAJĄ

NAJWIĘKSZY POTENCJAŁ ZYSKU, SĄ ZWIĄZANE Z RY-

ZYKIEM. DLA WIELU JEST TO ZAPEWNE BARIERĄ…

Jeśli klient uważa, że nie jest w stanie pogodzić się z większą

stratą przejściową, to wtedy oferujemy mu w jego pakiecie

większy procent bezpiecznych inwestycji: głównie obligacji

skarbowych. I właśnie na tym poziomie pojawia się pewien indywidualizm.

Każdy może wybrać, ile procent swoich inwestycji lokuje

w akcjach, a ile w papierach bardziej bezpiecznych.

PORÓWNUJĄC PAŃSTWA WYNIKI Z KONKURENCJĄ,

MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE JESTEŚCIE LIDERAMI. JAK

UDAJE SIĘ PAŃSTWU OSIĄGNĄĆ WYNIKI LEPSZE OD

FOTO: TOMASZ JURGIELEWICZ

INDEKSÓW GIEŁDOWYCH?

Wbrew pozorom jest to proste (śmiech). Ale czasami proste

rzeczy tak naprawdę są najtrudniejsze, bo trzeba włożyć w nie

wiele pracy. Stosujemy fundamentalne podejście do inwestycji i

inwestujemy w spółki, które w dłuższym terminie zarabiają lepiej

niż indeks giełdowy. Historia uczy, że giełda w dłuższym

terminie daje zarobić więcej niż bezpieczne formy oszczędzania,

dlatego radzimy inwestować w akcje. Jeśli klient potrafi

zaakceptować wahania trwające przez pięć lat i zachować

zimną krew przy spadkach, to jesteśmy przekonani, że lepiej

na tym wyjdzie niż na aktywach bezpiecznych. Paradoksalnie

dowodu dostarczył nam ostatni kryzys. Pomimo jednej z najcięższych

i najdłuższych bess na giełdzie, w rekomendowanym

przez nas horyzoncie inwestycyjnym dobrze wybrane akcje dały

zarobić dużo więcej niż papiery bezpieczne.

A jak konkretnie budujemy ten portfel? Podejście fundamentalne

polega na tym, że dokładnie przyglądamy się spółkom.

Jeśli szczegółowo przeanalizujemy 10 spółek, to wśród nich

znajdziemy co najmniej jedną, która będzie zachowywała się

lepiej niż indeks giełdowy.

JAK TAKĄ SPÓŁKĘ ROZPOZNAĆ?

Przede wszystkim trzeba ją dobrze poznać i wniknąć

w istotę danego biznesu. Trzeba zrozumieć, na czym polega

jej przewaga konkurencyjna, oraz oczywiście przyjrzeć się, jak

jest zarządzana. Jedną z najważniejszych kwestii jest poznanie

kompetencji ludzi, którzy stoją za daną firmą, ponieważ albo

wszystko psuje się od głowy, albo te głowy pracują na sukces.


10 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 11


ROZMOWY GŁOSU

ROZMOWY GŁOSU

FOTO: TOMASZ JURGIELEWICZ

Stosujemy fundamentalne

podejście do inwestycji

i inwestujemy w spółki,

które w dłuższym terminie

zarabiają lepiej niż indeks

giełdowy. Historia uczy, że

giełda w dłuższym terminie

daje zarobić więcej niż

bezpieczne formy oszczędzania,

dlatego radzimy

inwestować w akcje.

Nie, nie ma. Nie używamy ani „nosa”, ani też nie słuchamy

plotek. I to jest nasza przewaga, bo w porównaniu z innymi

podmiotami z segmentu asset management nasze wyniki

są miażdżąco lepsze. Choćby dlatego, że jesteśmy z Poznania,

z dala od pozornie atrakcyjnego szumu plotek i spekulacji.

Skłonność do spekulacji, tak naturalna dla ludzkiego

mózgu, jest na rynku finansowym przekleństwem. My opiera-


FOTO: TOMASZ JURGIELEWICZ



Poza tym sprawdzamy dokładnie ich produkt i analizujemy, czy

ma on szansę na rynku i jest rozwojowy. Trzeba też postawić

pytanie, czy tenże produkt ma szansę zdobywać coraz większy

udział w rynku. I tu liczy się strategia firmy – to, czy jest spójna

i sensowna. Na koniec – dbałość o koszty.

Musimy kupić story firmy, czyli widoki na dobrą przyszłość

spółki i jej szybki rozwój. Dlatego często podkreślam, że my

nie kupujemy akcji, ale spółki – tak jakbyśmy mieli stać się

ich współwłaścicielami. Jeśli dany podmiot spełnia te warunki

– wtedy właśnie w niego inwestujemy. Historia uczy, że

jeśli spółka potrafi zwiększać zyski z roku na rok przez kilka

lat, to w końcu przełoży się to na istotny wzrost cen jej akcji,

nawet jeśli po drodze pesymizm inwestorów giełdowych spowoduje

korekty.

Chciałbym też podkreślić w tym miejscu, że nie zajmujemy

się prognozami – tym, czy rynek pójdzie w górę, czy w dół,

a wiele osób w taki sposób niestety wyobraża sobie inwestowanie.

My zajmujemy się konkretnymi spółkami, a to znaczna różnica.

Ludzie potrafią zrobić dobry biznes, wyczuć rynek i wprowadzić

na niego ciekawy produkt, a potem rozwijać firmę

przez wiele lat. Tu, w Wielkopolsce, kuźni prywatnych biznesów,

jest to rzecz doskonale znana, notabene większość naszych

klientów to przedsiębiorcy z tego regionu. Natomiast

nie znamy takich przypadków, że ktoś potrafi dobrze zarabiać

tylko na przewidywaniach rynku, nie zajmując się konkretnie

żadnym biznesem. Oczywiście krótkoterminowo

może się komuś uda, ale na dłuższą metę takie metody się

nie sprawdzają.

TE WYBORY SPÓŁEK, W KTÓRE PAŃSTWO INWE-

STUJĄ, ZAWSZE SĄ RACJONALNE, NIE MA TAM ANI

SZCZYPTY EMOCJI CZY PRZECZUCIA?

KRZYSZTOF GRZEGOREK

Z wykształcenia matematyk, lubi rozrywki umysłowe i sport – a dokładnie bieganie. Przebiegł dużą część polskiej

linii brzegowej, przybiega także do pracy. Lubi długie dystanse, zarówno w inwestycjach jak i w biegach.

Z polskim rynkiem kapitałowym jest związany od początku jego funkcjonowania – od 1995 roku posiada licencję

doradcy inwestycyjnego nr 24. Współuczestniczył w budowaniu BZ WBK AIB Asset Management w 1997

roku, odkąd nieprzerwanie pełni funkcję Prezesa tej spółki, co jest ewenementem w skali kraju. Poznańskie asset

management jest liderem w Polsce pod względem liczby klientów indywidualnych. Na koniec 2009 roku spółka

zarządzała majątkiem 1 133 osób o wartości prawie 2 mld zł.

12

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 13


ROZMOWY GŁOSU

ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA


my się tylko na faktach i liczbach – dla mnie to nic dziwnego,

bo jestem z wykształcenia matematykiem. Ponieważ zarządzamy

aktywami rzędu 12 miliardów złotych, licząc razem z funduszami

Arka, musimy zachowywać spokój i rozsądek.

CO CHWILĘ POJAWIAJĄ SIĘ SPEKULACJE NA TEMAT

DRUGIEGO DNA KRYZYSU, CO MOŻE PRZEŁOŻYĆ SIĘ

NEGATYWNIE NA RYNEK AKCJI. CZY NIE OBAWIA SIĘ

PAN TEGO?

Szczerze mówiąc, nie stawiamy sobie takich pytań, bo nie

ma na nie sensownej odpowiedzi. Falowanie rynku jest zawsze.

Jeśli kupimy kiepskie akcje, to nie zarobimy na nich,

niezależnie od sytuacji na giełdzie. Kiedy jednak zdecydujemy

się na dobre akcje i będziemy firmę właściwie monitorować,

wtedy wszystko powinno być dobrze, niezależnie od tego,

czy rynek akcji zostanie na jakiś czas osłabiony przez kryzys.

Bessa prędzej czy później minie, a dobrze wybrane akcje

w horyzoncie kilkuletnim przyniosą nam owoce. Warto zapanować

nad emocjami, które nam towarzyszą, kiedy rynek

spada, i potraktować kryzys jako czas inwestycyjnych okazji.

GDYBY MIAŁ PAN UŻYĆ JAKIEJŚ METAFORY DO OPI-

SANIA SWOJEJ PRACY, DO CZEGO BY JĄ PAN PO-

RÓWNAŁ?

Zarządzanie portfelem inwestycyjnym przypomina trochę

uprawianie ogródka. Najpierw siejemy, ale potem musimy

dbać o stan naszych upraw, co czynimy, śledząc raporty ze

spółek i spotykając się z ich przedstawicielami. Jeśli coś nas

niepokoi, prosimy zarządy o wyjaśnienia. Jak w każdej uprawie,

bywa, że musimy usuwać ziarno które nie przynosi plonów,

bo przecież nie każda uprawa wydaje dobre owoce.

DYWERSYFIKACJA PORTFELA ODBYWA SIĘ TYLKO

POPRZEZ RÓŻNY UDZIAŁ AKCJI I OBLIGACJI CZY TAK-

ŻE POPRZEZ INNE INWESTYCJE NP. W WALUTĘ?

Nie. Inwestujemy w biznesy, a nie w waluty, bo się na tym

nie znamy. Trudno ocenić, jak waluta będzie zachowywała się

w długim terminie. Za dużo czynników ma na to wpływ. Nie

zajmujemy się rzeczami, których nie potrafimy przeanalizować.

Wielcy inwestorzy, tacy jak Warren Buffett, nigdy nie

zajmowali się przewidywaniem zmian rynkowych, inflacji itp.

I radzili innym, by również tego nie robili. Wiemy, że potrafimy

rozpoznac dobry pomysł na biznes. W ciągu roku przeglądamy

setki takich pomysłów. Jeśli ktoś prowadzi dobrą spółkę,

wtedy kupujemy jej akcje. Nie jesteśmy w stanie przeanalizować

całego rynku, ale konkretne firmy – już tak.

JAKĄ MIAŁBY PAN RADĘ DLA TYCH, KTÓRYCH KU-

SZĄ MOŻLIWOŚCI ZAROBIENIA NA AKCJACH, ALE

JEDNOCZEŚNIE BOJĄ SIĘ, ŻE ZAINWESTUJĄ W NIE-

ODPOWIEDNIM MOMENCIE?

Nie trzeba obawiać się niewłaściwego momentu rozpoczęcia

inwestycji, jeśli traktujemy ją długoterminowo i zachowamy

kilkuletni horyzont inwestycyjny. Długość okresu inwestowania

w akcje jest kluczowy, zwłaszcza w naszej filozofii inwestycyjnej,

która opiera się na długookresowym inwestowaniu

w firmy. Historia uczy, że wraz z wydłużaniem okresu inwestycji

ryzyko maleje. Dowodem na to są nasze wyniki – mimo

prawdziwego Armagedonu, jaki przetoczył się przez rynki kapitałowe

w ostatnim czasie, nasz akcyjny portfel fundamentalny

w ostatnich pięciu latach przyniósł zysk na poziomie 227proc.

Bardzo dobrym sposobem na ograniczenie ryzyka, sprawdzonym

na wszystkich rynkach, jest systematyczne inwestowanie

poprzez regularne wpłaty do wybranego funduszu. Inwestując

w różnych momentach, uniezależniamy się częściowo

od giełdowego trendu i zmniejszamy ryzyko wejścia na rynek

w nieodpowiednim momencie.

ZARZĄDZANIE 12 MILIARDAMI ZŁOTYCH TO DUŻA OD-

POWIEDZIALNOŚĆ I STRES. JAK PAN ODREAGOWUJE

TEN STRES, BY PO PRACY NIE MYŚLEĆ O PRACY?

Nie zarządzam tymi środkami sam, mamy tu cały zespół ludzi.

Poza mną jest dyrektor inwestycyjny, pięciu zarządzających,

czterech analityków i czteroosobowy zespół dilerów.

A najlepszym sposobem na odreagowanie jest dla mnie sport,

a konkretnie bieganie długodystansowe. Zamieniam pracę umysłowa

na pracę fizyczną. Biegam razem z psem po 20 - 30 km,

kilka razy w tygodniu. Od kilku lat biorę też udział w maratonach.

Jak się porządnie zmęczę, to spływa ze mnie cały stres

związany z pracą umysłową – czuję się jak nowo narodzony. •

PORÓWNANIE WYNIKÓW INDYWIDUALNEGO PORTFELA AKCYJNEGO FUNDAMENTALNEGO

BZ WBK AIB ASSET MANAGEMENT Z INDEKSEM WIG (STAN NA DZIEŃ 31.12.2009)

900 %

800 % • WIG

787,98%

• IPAF

700 %

600 %

500 %

400 %

300 %

227,68%

200 %

121,12%

100 %

87,54%

46,85% 50,12%

0 %

1 ROK

5 LAT

10 LAT

Źródło: BZ WBK AIB ASSET MANAGEMENT

Budżet Poznania

w 2010 roku

Na temat budżetu Poznania ochoczo debatują politycy

i dziennikarze, ale w mediach mało eksponowany

jest głos wielkopolskich przedsiębiorców, którzy

w znacznym stopniu zasilają go przecież zarówno

podatkami, jak i inwestycjami. My oddajemy im swoje łamy,

bo osoby doświadczone w kierowaniu własnymi firmami dobrze

wiedzą, jak mądrze zarabiać i jak mądrze wydawać pieniądze.

Budżet Poznania na 2010 rok wzbudza wiele kontrowersji.

Po pierwsze zakłada spory dług i życie na kredyt. Po drugie

nie widać w nim odważnych kroków i wyraźnej strategii działań

miasta. Z drugiej strony miasto wzięło kredyt na inwestycje,

więc można także powiedzieć, że pozostaje zaufać politykom co

do trafności tychże inwestycji. Zdania i oceny sytuacji przez naszych

dyskutantów są podzielone – i bardzo dobrze, bo w tym

przypadku jednomyślność byłaby wręcz trudna do zrozumienia

i mało twórcza. Mamy nadzieję, że w naszej dyskusji weźmie

udział również Ryszard Grobelny. Redakcja „Głosu Biznesu” poprosi

go, by odniósł się do uwag przedsiębiorców, a wypowiedź

prezydenta Poznania będziemy mogli opublikować w następnym

numerze „Głosu Biznesu”.•

DEBATA

Przepraszamy Pana Jacka Bergolca

DEBATA

W poprzedniej debacie „Głosu Biznesu” poświęconej innowacjom, w wypowiedzi Pana Jacka Bergolca, managera Murray Design

Polska pojawił się błąd z winy redakcji. Poprawny lead jego wypowiedzi powinien brzmieć „Innowacyjność to zdecydowanie nie tylko

nowe technologie. Oznacza także intensywne myślenie każdego dnia…”. Wyraz „wyrzucić”, który nieopatrznie pojawił się w drugim

zdaniu leadu, redakcja „Głosu Biznesu” umieściła przez pomyłkę, za co serdecznie przeprasza Pana Jacka Bergolca.

14

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 15


ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

Przedstawiciel BCC

Przedsiębiorcze

myślenie

Przedstawiciel LBC

Symbioza

państwowego z prywatnym

Obecny budżet miasta Poznania pokazuje, że politycy

chcą zadowolić każdego w niewielkim stopniu. W efekcie

nie zadowalają nikogo, a miasto nie wypracowało

spójnego, zdecydowanego kierunku rozwoju.

Największą przeszkodą we wprowadzeniu jakiegoś innowacyjnego

rozwiązania może być niepewność, czy efekt wart

będzie ryzyka, które się podejmuje. Element ryzyka jest

bowiem zawsze związany z procesem wdrażania innowacji.

TEKST | Wojciech Majchrzycki, dyrektor Den Braven, radny Poznania,

przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów oraz Rozwoju Gospodarczego RMP

TEKST | Szczepan Gawłowski, prezes Kreisel Technika Budowlana

Tymczasem warto postawiać na jednego konia.

Brakuje nam odwagi i konsekwencji zarazem, bo

miasto co chwilę stawia na coś innego. Kilka lat

temu był to sport, potem postanowiliśmy ubiegać

się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, teraz jesteśmy

miastem know-how. Powstaje zatem pytanie,

kim tak naprawdę jesteśmy? W tym budżecie brak odpowiedzi

na to pytanie. Z doświadczenia firmy Kresiel, która od lat

promuje się poprzez sport, uważam, że jest to dobry kierunek.

Tym bardziej, że będziemy gospodarzem Euro 2012. Ale sport

rozumiem szerzej i jego częścią jest dla mnie również zdrowy

tryb życia mieszkańców, a w konsekwencji – promocja turystyki.

W budżecie miasta została przewidziana duża suma dla Poznańskiego

Ośrodka Sportu i Rekreacji, niestety brak jest dokładnych

informacji na co, oprócz stadionu „Lecha” oraz cyklicznych zawodów

kajakarskich na Malcie będzie ta kwota wydatkowana.

Sądzę, że należałoby pomyśleć o poszerzeniu działań POSiRu.

Alternatywą mogłoby być również finansowanie konkretnych wydarzeń

sportowych zamiast instytucji i to nie tylko sportowych,

ale także kulturalnych, których funkcjonowanie opiera się na dotacjach.

Tymczasem dotacja może być kołem zamachowym dla

takiego podmiotu, ale część swoich dochodów powinna wypracowywać

sama. Przedsiębiorcze myślenie w obecnych czasach jest

niezbędne w każdej organizacji, również w instytucjach kulturalnych,

sportowych czy innych komórkach miejskich. Mówię tu

także o magistracie, gdzie budżet przewiduje jedynie 20 milionów

złotych z dotacji unijnych? Biorąc pod uwagę, że ten budżet

zakłada dług chciałoby się zapytać, dlaczego środków z Unii jest

tak mało? Mamy przecież wielu urzędników. Może wyglądało

by to inaczej, gdyby ludzie zajmujący się dotacjami byli wyna-

gradzani w zależności od wyników? W całej Polsce Poznaniacy

uznawani są za ludzi przedsiębiorczych, ale gdy spoglądamy

na założenia miejskiego budżetu i działanie instytucji – zupełnie

tego nie widać. Jak już wspomniałem wcześniej, w rozwoju Poznania

postawiłbym także na turystykę. Można znaleźć u nas naprawdę

sporo atrakcji, tyle, że niektóre z nich są całkowicie zaniedbane

i miasto nie ma na nie pomysłu. Jednym z przykładów

jest cytadela, po której niebezpiecznie spacerować wieczorem,

a jest to doskonałe miejsce do odpoczynku. Kolejna sprawa to

zaniedbane ośrodki sportowe, jak choćby tor żużlowy.

Bardzo cieszy natomiast fakt, iż w budżecie miasta znalazły

się środki na budowę term maltańskich. To pierwszy tego typu

obiekt w okolicy i ma szansę stać się wielką atrakcją nie tylko

sportową, ale także turystyczną. Doskonałym przykładem poznańskiej

gospodarności w działalności prywatnej jest mały fragment

Malty ze stokiem narciarskim, golfem, torem saneczkowym

i innymi atrakcjami, sprzyjającymi rozwojowi kultury fizycznej

dzieci i aktywnego odpoczynku dorosłych.

Trzeba również docenić inicjatywę Prezydenta Poznania, Pana

Ryszarda Grobelnego, który choćby przez organizowanie systematycznych

spotkań z organizacjami Przedsiębiorców Wielkopolskich

działa na rzecz polepszenia klimatu dla działań inwestorów-

przykładem jest odbywające się cyklicznie Forum Inwestorów

jako platforma wymiany poglądów.

Odpowiednia strategia oraz dobrze zaplanowany budżet pozwoli

na rozwój regionu oraz wzmocni jego pozycję w kraju.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy ważne jest, aby miasto konsekwentnie

realizowało założone cele. A jest to możliwe, jeżeli będzie

funkcjonowało na zasadzie dobrze zarządzanego przedsiębiorstwa.


Miasto zawsze ma wiele planów i pilnych

zadań, zaś środków zawsze jest mniej

niż projektów, które chcielibyśmy zrealizować.

Z jednej strony muszę się zgodzić

z zarzutami, że w miejskim inwestowaniu

często nie widać spójności i konsekwencji,

ale z drugiej, strony rozdrobnienie pozycji budżetowych

jest jego naturalną cechą, gdyż z jednego budżetu zaspokajanych

jest wiele bieżących potrzeb Poznaniaków, odnoszących

się do tak różnorodnych dziedzin jak komunikacja, kultura,

sport, edukacja, zdrowie, itd.

Strategicznie ważniejszy wydaje się tzw. Wieloletni Program

Inwestycyjny, zawierający projekty zaplanowane okres 5-letni,

gdyż to właśnie on wytycza najważniejsze kierunki rozwoju

i jest powiązany z Wieloletnim Planem Finansowym, określającym

środki jakie miasto będzie mogło przeznaczyć na inwestycje.

W przeciwieństwie bowiem do biznesu, miasto nie może

się zadłużać w sposób nieograniczony, a jedynie do ustawowego

poziomu 60% dochodów, co ogranicza zdolności inwestycyjne,

utrudniając realizację atrakcyjnych, ale nieprzewidzianych

projektów.

Jednym z problemów, który został podniesiony przy ocenie

budżetu, jest funkcjonowanie miejskich instytucji, takich jak

P.O.S.iR. Warto tu zadać sobie pytanie, czy powinien on istnieć

w postaci miejskiej jednostki budżetowej czy też przekształcić

się w efektywniejszą i bardziej przejrzystą spółkę prawa

handlowego. Naturalnie miasto powinno angażować się jedynie

w te sfery życia mieszkańców, które są mało atrakcyjne dla

podmiotów komercyjnych. Projekty i jednostki miejskie mogą

stymulować napływ prywatnych funduszy szczególnie do realizacji

tych inwestycji, których miasto nie jest w stanie udźwi-

gnąć samodzielnie. Dotyczy to szczególnie przedsięwzięć kulturalnych,

więc uważam, że pomysł Starej Gazowni, oparty

o symbiozę świata kultury ze światem biznesu, jest jak najbardziej

godny poparcia.

Słysząc z kolei krytykę Rady Miasta i prezydenta za to, że

budżet „znów” zakłada kredytowanie i wzrost zadłużenia,

chciałbym zauważyć, że to nic nadzwyczajnego. W przeciwieństwie

bowiem do biznesu, miasto ma ograniczony wpływ na

swoje dochody. Poznań zaciąga więc preferencyjne kredyty na

inwestycje infrastrukturalne, co w sytuacji gdy rynek budowlany

przeżywa kryzys oznacza, że możemy budować o wiele taniej

i za te same pieniądze zrealizujemy więcej projektów niż

w okresie boomu.

Uważam też, że w pierwszej kolejności miasto powinno

realizować inwestycje, choćby pośrednio przyczyniające się

do wzrostu przychodów budżetowych. Mimo, że nie jest zadaniem

budżetu miasta generowanie zysków, wydatki budżetowe

nie mogą być wyłączone spod oceny zasadności i efektywności.

Wierzę, że nowa strategia rozwoju miasta przyczyni się do budowy

nowego Poznania jako miasta uniwersyteckiego, miasta

wiedzy i nowych technologii, gdzie stawia się na jakość życia,

pracy i wypoczynku. Marzę o silnej i dynamicznej metropolii

poznańskiej, gdzie władze miasta ściśle współpracują z sektorem

prywatnym i instytucjami pozarządowymi.

Podsumowując życzyłbym też sobie, by co roku udawało

się nam realizować ze środków budżetowych choć jeden

duży i spektakularny projekt, wykraczający ponad poziom

codziennych potrzeb. Nawet gdyby odbyło się to kosztem

kilku drobniejszych projektów, warto wybić się ponad przeciętność,

by budżet miasta naprawdę spełniał marzenia

poznaniaków. •

16 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010│ GŁOS BIZNESU 17


ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

Przedstawiciel PIGIEiK

Przedstawiciel WKK

Przewidzieć

wymierne korzyści

Potrzeby osób zwalnianych z pracy i innych,

które tej pracy już nie mają, będą zawsze

ogromne i na pewno nie wszystkie zostaną

zaspokojone. Są pracownicy Cegielskiego,

którzy mają wielki problem, ale także wiele

innych osób. Nakłady na pomoc socjalną

zawsze będą za małe. W tym kontekście spore wydatki na

kulturę i obiekty z nią związane mogą się wydawać zbędne.

Jednak to, co stanowi o atrakcyjności kulturalnej Poznania,

powinno też być w odpowiednim stanie. Przyciąganie ludzi

do tych miejsc, a tym samym do miasta, nakręca koniunkturę,

co w efekcie może oznaczać pracę. Wybór oczywiście jest

trudny, jednak trzeba go dokonywać. Drogi są jednym z podstawowych

elementów funkcjonowania miasta. Nakłady na

ich budowę i modernizację są pożądane. Tu jednak też należy

dokonywać wyborów. Na przykład dziś w Poznaniu mamy

zdecydowanie za mało ścieżek rowerowych. Coraz więcej ludzi

korzysta z rowerów. Poruszanie się na dwóch kółkach

między samochodami, często w centrum miasta, staje się

poważnym zagrożeniem. To jest bolączka zarówno rowerzystów,

jak i kierowców. Przeznaczenie funduszy na budowę

ścieżek rowerowych jest jak najbardziej celowe, lecz wciąż

niewystarczające. Ważna jest również komunikacja miejska.

Budowa i rozbudowa funkcjonujących już linii jest istotna

dla wygody mieszkańców.

W perspektywie zbliżających się wielkich imprez sportowych,

w których Poznań będzie aktywnie uczestniczył, wydaje

się słuszne przeznaczenie w najbliższych latach znacznych

kwot na obiekty sportowe. To one staną się wizytówką

naszego miasta, a tym samym wywrą określone wrażenie na

tych, którzy przyjadą do Poznania. Korzyści będą wymier-

Uchwalony budżet miasta Poznania

na rok 2010 nie zaspokaja wszystkich

potrzeb, ale dzisiaj trudno o taki.

Warto stawiać na sport, by nasze miasto

nie było kojarzone tylko z targami.

TEKST | Anna Gaik, przewodnicząca rady nadzorczej

firmy BIOMAC Sp. z o. o.

ne, bo dobre wrażenie spowoduje, że ci ludzie będą tu wracać,

a za tym pójdzie dalszy rozwój bazy hotelowej, gastronomicznej

i wszystkiego, co jest związane z obsługą imprez

sportowych.

Można się oburzać na budowę wielkiego stadionu, ale perspektywa

rozwoju miasta dzięki organizowaniu wielkich imprez

na takim obiekcie jest ogromna. Dzisiaj nie mamy dużego

zaplecza dla takich imprez i to jest szansa na jego rozbudowę.

Poznań będzie już nie tylko miastem targowym, ale

też może być postrzegany jako miasto sportu. To da nam

ogromne możliwości do występowania o organizację kolejnych

imprez, a co za tym idzie – kolejne korzyści i źródło

dochodu dla mieszkańców. Taki stadion, wzorem podobnych

obiektów na świecie, może być też z powodzeniem wykorzystywany

do innych wielkich wydarzeń, na przykład kulturalnych,

za którymi pójdą następne wymierne korzyści.

W rozwoju miasta budowa term jest wydatkiem luksusowym

i można się spierać, czy słusznym. To oczywiście też

przyciągnie do Poznania sporo osób. Bez wątpienia będzie

to kolejna dobra wizytówka miasta, ale trudno przewidzieć

wymierne efekty w określonej skali, tak jak w przypadku

budowy dużego stadionu. Kierunek, jaki Poznań powinien

obrać w rozwoju, to przede wszystkim utrzymanie i pogłębianie

wizerunku miasta przyjaznego biznesowi. Sprawne

urzędy, dobre drogi, funkcjonalna komunikacja – to główne

zadania.

To sprzyja rozwojowi przedsiębiorczości, a tym samym

powiększaniu liczby miejsc pracy.

Patrzę na to oczywiście z punktu widzenia przedsiębiorcy,

który stara się przewidywać wymierne efekty działań, jakie

mogą mieć wpływ na rozwój miasta. •

Myśleć

i działać

z rozmachem!

Miasto jest jak duże przedsiębiorstwo i musi być zarządzane jak

przedsiębiorstwo. Trzeba decydować się na odważne ruchy i brać

kredyt – gdy jest to potrzebne.

TEKST | Romuald Szperliński, Prezes Zarządu PHZ i ITH Intrex, past prezydent Wielkopolskiego Klubu Kapitału

Oceniam budżet Poznania pozytywnie, ponieważ

jest na miarę naszych możliwości. Każdy

doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie

istnieje budżet, który zadowoli wszystkich,

a opozycja zawsze będzie szukać dziury w całym.

To, że w przyszłych inwestycjach stawia

się na drogi i komunikację, zamiast na promocję miasta,

jest dla mnie sprawą zupełnie normalną. Nie promuje się dziur

w drogach, dlatego kierunek władz miasta jest dla mnie logiczny

– czyli najpierw dbamy o porządek, a dopiero potem możemy

się promować. Nie przeszkadza mi również to, że miasto

się zadłużyło i wzięło kredyt, żeby realizować swoje cele.

To słuszny krok, bo trzeba decydować się na odważne ruchy

i brać kredyt – gdy jest to potrzebne. Wzięcie kredytu na rozwój

zawsze się opłaca, o ile ten rozwój jest mądrze zaplanowany.

To nie jest kredyt konsumpcyjny!!! Osobiście nie mam co do

tego żadnych wątpliwości. Kredyt wspierający rozwój zwraca

się podwójnie, dlatego powinniśmy iść z rozmachem do przodu.

Stwierdzenie, że biedne następne pokolenia będą musiały

w trudzie go spłacać, dowodzi kompletnej niewiedzy dyskutanta

w sprawach zarządzania jednostką gospodarczą. Patrzę

na to z punktu widzenia przedsiębiorcy, bo miasto jest jak firma

i zarządza się nim jak firmą. Przypuszczam że radni PiS

i Stowarzyszenia „My Poznaniacy” nigdy nie zarządzali żadną

firmą, więc mogę śmiało powiedzieć, że ich wiedza praktycz-

na na temat budżetu i inwestycji pozbawiona jest merytorycznych

podstaw. Ktoś mądry powiedział, że wartość członka społeczeństwa

można określić przez ilość miejsc pracy, jakie dla

tego społeczeństwa stworzył, i niech dyskutanci w debacie budżetowej

wezmą to pod uwagę. Opozycja tylko bije pianę, na

szczęście wyborcy się do tego przyzwyczaili i nie robi to na nich

wrażenia. Uważam także, że powinniśmy inwestować w kulturę.

Widziałem w dalekiej Argentynie, w tamtejszej telewizji

program o Michale Merczyńskim i Festiwalu Malta. Przedstawiano

naszą imprezę jako jeden z najlepszych festiwali teatralnych

w Europie, a przy tej okazji pokazano migawki z naszego

miasta. Prezentowało się dobrze. Byłem z niego dumny, ale to

wciąż za mało. W moich oczach Poznań nie jest niestety kulturalnym

gejzerem. Codziennie w Berlinie odbywa się 400 imprez

kulturalnych! Aż trudno w to uwierzyć. Oczywiście trudno porównywać

skalę Berlina do skali Poznania, ale taka liczba daje

do myślenia. Szczególnie ważne dla Poznania są, jak już wspomniałem

wcześniej, drogi i zagospodarowanie miejsc, które źle

o nas świadczą: dworców, pustych, zaniedbanych przestrzeni

w centrum, np. „wolne tory” czy dziwne budowle, jak Odwach

na Starym Rynku. Chcemy ściągać do siebie gości, turystów

i inwestorów. Ale jeśli ktoś przyjedzie do nas po raz pierwszy

i zobaczy te miejsca, to być może nie będzie chciał wrócić. Nie

doceniamy znaczenia pierwszego wrażenia, które często najdłużej

pozostaje w pamięci. •

18

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 19


ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

ORGANIZACJE BIZNESOWE: DEBATA

Przedstawiciel WZP

Pełzający

budżet

Czy błędne założenia mogą przynieść jakieś korzyści?

Czyli o budżecie 2010 dla miasta Poznania w pięciu punktach.

TEKST | Paweł Schmidt, Wiceprezes WZP

Czy jest to budżet dobry dla naszego miasta oraz

dla jego mieszkańców? Istnieje kilka powodów

pozwalających nam w to wątpić. Miasto realizuje

właśnie budżet, w którym został założony

deficyt ponad 35 proc.!!! Oznacza to, że miasto

wyda w tym roku 800 000 000 zł więcej niż

będzie miało przychodów. Oczywiście Euro 2012 jest ważnym

wydarzeniem, ale nie można z niego czynić uzasadnienia dla tak

wielkiego deficytu. O ile zadłuża się miasto – przeznaczając pieniądze

na inwestycje, generujące jakiś dochód – wtedy deficyt

budżetowy jest odpowiednikiem kredytu w banku, udzielonego

firmie. Ale kredyt w banku zaciąga się po to, aby zarobić i spłacić

go z nawiązką. W każdym innym wypadku jest to niezrozumiałe,

bo w dłuższym okresie coraz większa część budżetu jest

wykorzystywana na spłatę starego zadłużenia.

1. Cele strategiczne

W budżecie miasta, nie widać jednoznacznej myśli przewodniej.

Zamiast dużych strategicznych inwestycji – pełno drobnych

kroczków w chaotycznych kierunkach. Jest to standard od lat

stosowany w Poznaniu – np. Nowe Zawady zostały zbudowane

już wiele lat temu i do dnia dzisiejszego są drogą trzypasmową

znikąd donikąd – w miejscu, gdzie wystarczyłaby droga jednopasmowa.

W tym roku ma ponoć w końcu zostać dobudowany

dalszy jej odcinek, ale sama przepustowość tej drogi będzie

i tak ograniczona drożnością ronda Śródka oraz skrzyżowania

z Bałtycką. Możliwe cele strategiczne są znane od dawna – jak

chociażby III i IV rama. Powstała nawet dość dokładna analiza

wspomnianej III ramy, która wykazywała ponad trzykrotny

zwrot z budowy w ciągu kilkunastu lat.

2. Rozdrobnienie budżetu

Obserwując budżet można zauważyć w nim mnóstwo dziwnych

pozycji takich jak „DK Stokrotka” – 279 000 zł, „Promocja jednostek

samorządu terytorialnego” – 19 816 000 zł, „Działalność

promocyjno-informacyjna” – 1 122 000 zł itd. Takie beztroskie rozdawnictwo

pieniędzy publicznych wynika z jednej strony z chęci zy-

skania poparcia społecznego przed wyborami, z drugiej strony zaś z

braku celów strategicznych (punkt 2). Jednym słowem mamy mnóstwo

pieniędzy, ale przeznaczamy je na niewłaściwe cele.

3. Nadmiar rezerw

Wpisywanie kolejnych rezerw i kategorii typu „pozostała

działalność” do budżetu jest bardzo wygodne z punktu widzenia

magistratu. Rezerwy to de facto „zaskórniaki”, które w ostatecznym

rozrachunku zawsze są wydawane pod przykrywką jakieś

„pilnej” potrzeby, co oznacza marnotrawstwo środków. Nie

ma powodów, aby ponad 1/5 deficytu stanowiły różnego rodzaju

„rezerwy”.

4. Nieudolność wobec funduszy UE

Korzystamy z wielu programów UE, ale drugie tyle leży odłogiem

lub też biorą je inni (zamiast Poznania). Działania typu

„Przeciwdziałanie alkoholizmowi” można by dofinansować ze

środków UE, co pozwoliłoby na osiągnięcie większych korzyści

i w wielu przypadkach na odciążenie budżetu.

5. Budżet systemowo wadliwy

W czasach, gdy na całym świecie mówi się o budżecie „zadaniowym”,

u nas bryluje budżet ośrodków kosztowych. Standardem

w finansach firm jest porównanie roku bieżącego z poprzednim –

pozwala to ocenić zmiany zarówno na lepsze i na gorsze – budżet

miasta jest jakby oderwany od historii. Budżet jest ponadto budowany

trochę arbitralnie – jest potrzeba, to dajemy kasę. A każdy

wydatek można ocenić. Np. dofinansowanie biblioteki można

wycenić przez pryzmat liczby czytelników rocznie. Wtedy wiemy,

ile dokładamy do jednej wizyty. To samo dotyczy dofinansowania

szkół, szpitali itd. W każdym wypadku można przeliczyć wartość

na osobę. W takiej sytuacji dużo łatwiej byłoby uzasadnić np. likwidację

nierentownego żłobka. A tak mamy budżet nieefektywny

i niezachęcający kogokolwiek do poprawy.

Podsumowując, jest wiele powodów, dla których powinniśmy

pytać włodarzy naszego miasta o rozsądek. Mamy pełzający

budżet zamiast budżetu strategicznego rozwoju nowoczesnej

metropolii. •

20 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 21


PORADY PRAWNE

Odpowiedzialność

prezesa

Wierzyciel może żądać od zarządu spółki z ograniczoną

odpowiedzialnością odszkodowania za nieprawidłowości

w sposobie sprawowania zarządu. Musi tylko udowodnić,

że majątek spółki nie wystarcza na spłatę długu.

TEKST | mecenas Jerzy Krotoski

Taką możliwość przewiduje art. 299 § 1 kodeksu

spółek handlowych, zgodnie z którym, jeżeli

egzekucja przeciwko spółce z o.o. okaże

się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają

solidarnie za jej zobowiązania. Odpowiedzialność

członków zarządu ma charakter

odszkodowawczy i wynika z błędów w kierowaniu sprawami

spółki, które doprowadziły do tego, że majątek spółki nie

pozwala na spłatę zobowiązań. Zarząd nie odpowiada więc

posiłkowo razem ze spółką za niewykonanie przez nią zobowiązania,

ale samodzielnie za winę w zarządzie, powodującą

obniżenie potencjału majątkowego spółki.

W praktyce, jeżeli wierzyciel uzyskał tytuł wykonawczy

przeciwko spółce (z reguły będzie to wyrok lub nakaz zapłaty),

a majątek spółki nie starcza na spłatę całego długu, wierzyciel

może wystąpić wobec członków zarządu z roszczeniem

o zapłatę pozostałej kwoty. Przed sądem musi jedynie

wykazać istnienie długu (stwierdzonego tytułem wykonawczym)

oraz dokument, z którego wynika brak możliwości

zaspokojenia roszczeń. Może nim być postanowienie komornika

o umorzeniu egzekucji, ale również postanowienie sądu

o oddaleniu wniosku o upadłość ze względu na brak środków

na pokrycie kosztów postępowania, sprawozdanie finansowe

spółki lub spis majątku wskazujący, że wierzytelność nie zostanie

zaspokojona. Bezskuteczność egzekucji musi się jednak

odnosić do całego majątku spółki, a nie tylko tej części,

z której roszczenie było lub miało być egzekwowane. Jeżeli

więc środki na rachunku bankowym spółki nie wystarczą na

spłatę długu, ale możliwe jest zaspokojenie roszczeń wierzyciela

w drodze licytacji nieruchomości, nie ma podstaw do

pociągnięcia do odpowiedzialności członków zarządu.

Członkowie zarządu ponoszą odpowiedzialność jedynie

za zobowiązania, które powstały w czasie pełnienia przez

nich funkcji, nawet jeżeli do dnia wniesienia pozwu zostali

z niej odwołani. Jeżeli więc w czasie sprawowania zarządu

roszczenie wierzyciela wobec spółki stało się wymagalne,

a istniała podstawa do złożenia wniosku o upadłość, były

członek zarządu poniesie konsekwencje swoich zaniedbań

nawet wówczas, gdy w czasie złożenia pozwu nie pełni już

żadnych funkcji.

Pozwany członek zarządu, kwestionując swoją odpowiedzialność,

będzie musiał przed sądem wykazać, że w odpowiednim

czasie złożył wniosek o ogłoszenie upadłości,

niezłożenie wniosku nie nastąpiło z jego winy lub że mimo

zaniechania wierzyciel nie poniósł szkody. Członkowie zarządu

na zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości mają 14

dni, licząc od dnia, w którym spółka stała się niewypłacalna,

tj. przestała regulować swoje zobowiązania lub zobowiązania

te przekroczyły wartość jej majątku. Za okoliczność wyłączającą

odpowiedzialność członka zarządu można również

uznać wszczęcie postępowania naprawczego w sytuacji zagrożenia

niewypłacalnością lub brak wiedzy na temat stanu

finansowego spółki, wynikający z wewnętrznego podziału

zadań zarządu. Pociągnięty do odpowiedzialności członek

zarządu może również powołać się na nieistnienie szkody

lub przedawnienie roszczenia, nie może jednak podważać

istnienia i wysokości zobowiązania stwierdzonego wyrokiem

wydanym przeciwko spółce.

Pociągnięcie do odpowiedzialności członków zarządu spółki

w praktyce oznacza, że wierzyciel będzie mógł skierować

egzekucję bezpośrednio do ich majątku osobistego. Nie ma

przy tym żadnego znaczenia, czy będzie dochodził roszczeń

wobec wszystkich, czy tylko niektórych członków zarządu.

W tym zakresie wierzycielowi pozostawiono swobodę wyboru,

a każdy z członków zarządu jest zobowiązany do spełnienia

świadczenia w całości. •

22

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010


OKIEM Z BRUKSELI

Czerwona gwiazda

na plaży

Unia Europejska niewątpliwie potrzebuje

nowej strategii, która pozwoli zbudować

naszą odpowiedź na kryzys ekonomiczny

i finansowy.

TEKST | Filip Kaczmarek

Niedawno uczestniczyłem w spotkaniu władz

grupy EPP w Budapeszcie. EPP, czyli

Europejska Partia Ludowa, to największe

ugrupowanie w Parlamencie Europejskim

i najważniejsza partia europejska. O jej znaczeniu

świadczy chociażby fakt, że należą do

niej wszyscy kluczowi liderzy UE – przewodniczący Parlamentu

Europejskiego, przewodniczący Komisji Europejskiej i przewodniczący

Rady. Politycy EPP rządzą też w największej liczbie

państw członkowskich i stanowią najliczniejszą grupę w kolegium

komisarzy.

Budapeszteńskie spotkanie w całości poświęcono strategii gospodarczej

– tworzeniu nowych miejsc pracy i wzrostowi gospodarczemu.

Najważniejszym gościem grupy był przewodniczący

Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Zwrócił on uwagę

na znaczenie społecznej gospodarki rynkowej jako typowego dla

Europy modelu gospodarczego. Mówił też o nowej strategii UE

do roku 2020, której podstawowym celem jest przywrócenie Europie

trwałego wzrostu gospodarczego. Podawał konkretne liczby,

wskaźniki, mierniki i mechanizmy potrzebne do zrealizowania

nowych zamierzeń.

Symboliczne było to, że spotkanie odbyło się w sali balowej

Corinthia Grand Hotel Royal. Przed przemianami roku 1989

mieściło się w tym miejscu kino o wymownej nazwie – Czerwona

Gwiazda. Przewodniczący grupy EPP w Parlamencie Europejskim,

Joseph Daul, cytował w tej sali Jana Pawła II: „Nie lękajcie

się!”. Tymi słowami zachęcał władze EPP do pracy nad

zmianami w gospodarce.

Kilka dni później głosowałem za przyjęciem rezolucji Parlamentu

Europejskiego w sprawie strategii Europa 2020. Unia

Europejska niewątpliwie potrzebuje nowej strategii, która pozwoli

zbudować naszą odpowiedź na kryzys ekonomiczny i finansowy.

Ważnym elementem strategii powinno być wzmocnienie

swobodnego przepływu osób, i to wszystkich grup społecznych

– pracowników, przedsiębiorców, naukowców, studentów,

ale także emerytów. Dobre jest również położenie większego nacisku

na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw. Nie będzie

rozwoju Europy bez takich firm i ich aktywności. Niektórzy uważają,

że rezolucja i sama strategia zbyt mało uwagi poświęca

spójności ekonomicznej, społecznej i terytorialnej. Nie wiem, czy

mają rację, bo rezolucja mówi o podstawowym znaczeniu spójności

dla przyszłości Unii Europejskiej. Wiem natomiast, że jeżeli

nie będziemy kontynuowali polityki spójności w praktyce, to żadna

strategia nie polepszy sytuacji w całej Europie.

Unia Europejska niewątpliwie

potrzebuje nowej strategii,

która pozwoli zbudować naszą

odpowiedź na kryzys ekonomiczny

i finansowy.

W tym samym mniej więcej czasie na kongresie w Poznaniu

perspektywą roku 2020 zajmowali się działacze Prawa i Sprawiedliwości.

Ugrupowanie to ma jednak zupełnie inne wizje rozwoju

niż liderzy Unii Europejskiej. Prezes Jarosław Kaczyński

chciałby, aby w roku 2020 miliony Polaków zaludniły plaże Tunezji

i Egiptu. Internauci bardzo szybko zareagowali i zaproponowali

nowy skrót dla partii braci Kaczyńskich – PiS, czyli Plaża

i Słońce. Jak opowiadałem o tym posłom z innych krajów,

to nie mogli się nadziwić. Największym zaskoczeniem był fakt,

że polityk publicznie głosi, iż chciałby, aby jego współobywatele

spędzali wakacje poza granicami kraju. – No to nie zarobicie –

mówili koledzy z Francji czy Hiszpanii. Oni raczej zachęcają do

spędzania wakacji w swoich krajach. Nie chcą dać zarabiać innym,

a przynajmniej nie chcą do tego zachęcać.•

24

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010


RAPORT GŁOSU BIZNESU

RAPORT GŁOSU BIZNESU

Gra

na obcym boisku

Polska uniknęła recesji dzięki dużemu popytowi wewnętrznemu,

a nie eksportowi. Jednak to właśnie firmy sprzedające swoje

produkty za granicę decydują o sile i innowacyjności gospodarki,

także wielkopolskiej.

TEKST| Mariola Dymarczyk

Bez eksporterów trudno wyobrazić sobie gospodarczy

i technologiczny rozwój kraju czy regionu.

To właśnie oni zderzają się na rynku niemieckim,

francuskim czy rosyjskim z konkurencją

z całego świata. Aby miejscowi odbiorcy zechcieli

kupić ich towary, muszą często zaoferować

lepszą jakość za niższą cenę.

Miniony rok nie był dobry dla eksporterów. Choć złotówka

znacznie osłabła, to w kłopoty popadło wiele przedsiębiorstw,

które zdecydowały się na ryzykowne gry w opcje walutowe.

Spadł też popyt w Niemczech, czyli na tradycyjnym rynku wielkopolskich

eksporterów. Jednak w momencie gdy gospodarka

powróci do równowagi, a recesja się skończy, eksporterzy powrócą

na pozycje liderów.

Wielkopolskich eksporterów można podzielić na dwie grupy.

Do pierwszej należą firmy, które zaczynały działalność

20-40 lat temu w niewielkich warsztatach. Najpierw zdobywały

odbiorców na rynku krajowym, by z czasem sięgać poza

jego granice. Dobrym przykładem może być założona w 1969

roku przez Janusza i Krystynę Marciniaków firma Galmar z

Poznania, zajmująca się produkcją instalacji odgromowych.

Dziś Galmar chroni przed gromami mieszkańców Afryki Północnej,

Półwyspu Arabskiego, Australii, krajów byłego Związku

Radzieckiego, Europy Północnej, zachodniej Azji Środkowej

i Południowej. 70 procent produkcji trafia na eksport.

Współpracę zagraniczną Galmar rozpoczął w latach 70.,

gdy Amerykanie szukali w Polsce przedsiębiorstwa, które wykona

dla nich tzw. uziomy pomiedziowane.

– Po rozmowach mój mąż i syn pojechali do Brazylii i tam

zobaczyli, jak wygląda produkcja uziomów pomiedziowanych.

My ulepszyliśmy tę produkcję, bo gwintujemy uziomy po nałożeniu

miedzi – opowiada Krystyna Marciniak.

Galmar otacza tajemnicą swoją produkcję. W wyniku opracowanej

przez firmę technologii, pozwalającej na miedziowanie

uziomów, bednarki i drutu z 30-letnią gwarancją na odporność

korozyjną. Jest prekursorem nowej jakości instalacji

odgromowej i jedną z dwóch firm tego typu na świecie. Posiada

zaplecze badawczo-rozwojowe - Centrum Uziemień

i Ochrony Odgromowej służy szkoleniu oraz prowadzeniu badań

dla projektantów, inżynierów, wykonawców związanych

z ochroną odgromową, uziemieniami oraz ogranicznikami

przepięć. W skład centrum wchodzą laboratoria: wysokonapięciowe,

badawcze do analizy skuteczności systemów uziemień

oraz do badania odporności korozyjnej materiałów.

– Jeśli chodzi o bednarkę pomiedziowaną, jesteśmy jedyną

firmą na świecie – wyjaśnia Krystyna Marciniak, współwłaścicielka

zakładu. Dodaje, że przedsiębiorstwo nie odczuło skutków

kryzysu ekonomicznego dzięki licznym przetargom i zagranicznym

zamówieniom, w tym z TP SA, PKP, energetyki.

OD 90 DO 7000 METRÓW KWADRATOWYCH

Podobną drogę przeszedł Novol z Komornik pod Poznaniem.

Historia firmy rozpoczęła się w warsztacie o powierzchni

90 m 2 . Skromny asortyment produkowany był tam za pomocą

ręcznych narzędzi. Wystarczało to na zaspokojenie potrzeb

lokalnego rynku. Dziś na stronie internetowej Novolu zobaczyć

można narzędzia, jakich używano w 1978 r. – drewnianą łyżkę

i kijek do mieszania.

30 lat później Novol wysyła swoje lakiery i żywice do odbiorców

z państw Europy Zachodniej i Wschodniej, Azji, na Bliski

Wschód oraz do Afryki. Dziś hale produkcyjne mają ponad

7000 m 2 , a na potrzeby rynków pracują partnerzy handlowi

w Niemczech, Rosji, na Ukrainie i w Azerbejdżanie.

WSZYSTKO DLA DOMU

Ciekawie na tym tle prezentują się doświadczenia Drewnostylu

spod Opalenicy, założonego przez Zenona Błaszaka. Firma,

choć istnieje od 1992 roku, na rynek krajowy meble sprzedaje

dopiero od 2008. Wcześniej cała produkcja trafiała do

Europy Zachodniej. Drewnostyl to reprezentant branży, której

udział w eksporcie znacznie wzrósł po wejściu Polski do Unii

Europejskiej. Ważnym aspektem działalności przedsiębiorstwa

Zakłady mięsne Salus z Bojanowa

należą do czołówki producentów

półtusz wieprzowych.

jest produkcja mebli hotelowych. W ciągu ostatnich kilku lat

wykonało kompletne wyposażenie meblowe dla kilkunastu hoteli

we Francji.

Współpraca z zagranicą rozpoczęła się od produkcji na rynek

duński, potem holenderski, belgijski i francuski. Teraz firma

produkuje głównie meble dziecięce na rynki zagraniczne,

sprzedając je pod markami firm zachodnich.

– Kryzys ekonomiczny nam nie zaszkodził, jedynie przez

trzy miesiące 2009 roku spadły nam zamówienia, ale potem

wszystko wróciło do normy – opowiada Michał Błaszak, dyrektor

do spraw marketingu w Drewnostylu. Jako receptę na sukces

podaje śledzenie potrzeb rynku, tworzenie ciekawych, oryginalnych

produktów bardzo dobrej jakości oraz dostosowywanie

oferty do oczekiwań klientów. W Rudnikach koło Opalenicy

pracuje dla Drewnostylu 60 osób.

Nieco inną drogą poszło Sanitec Koło. Producent armatury

sanitarnej jest dziś jedną z największych firm z branży wyposażenia

łazienek. W 1993 roku wszedł w skład międzynarodowej

Grupy Sanitec, największego w Europie producenta ceramiki

łazienkowej. Duże inwestycje, na poziomie 100 mln euro,

w trzy fabryki i wprowadzenie sprawdzonych systemów dystrybucji

zaowocowały szybkim wzrostem produkcji i sprzedaży.

Można by powiedzieć, że niewielka w tym zasługa samej fabryki

i jej załogi. A jednak tak nie jest. Jakość produktów zależy

przede wszystkim od tego, kto je wytwarza, czyli od solidności

oraz zaawansowania technologii. Natomiast ich cena,

a co za tym idzie –konkurencyjność na zagranicznym rynku –

to m.in. efekty wydajności.

– Nasza oferta jest zróżnicowana i zależy od wymagań zleceniodawców

– mówi Jacek Ciszewski, dyrektor PR w Sanitec

Koło. – Mamy serie przeznaczone na poszczególne rynki;

najwięcej sprzedajemy w Europie Środkowej. Nasze produkty

trafiają do Rosji, Czech, na Słowację i Białoruś.

W sieci Sanitec Koło w Polsce pracuje 1500 osób; połowa produkcji

trafia na eksport.

JAKOŚĆ I SPECJALIZACJA

Oczywiście większość wielkopolskich eksporterów nie miała

takiego szczęścia jak fabryka w Kole. Przedsiębiorcy nie dostali

w prezencie kilkudziesięciu milionów euro na inwestycje oraz

szerokiego wsparcia. Musieli samodzielnie torować sobie dro-

26 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 27


RAPORT GŁOSU BIZNESU

RAPORT GŁOSU BIZNESU

Firma Sanitec Koło stawia na zaawansowane

technologie, a jednocześnie

jest konkurencyjna.

FOTO: SANITEC KOŁO

Abrys inwestuje w promocję.

– Najlepszym miejscem reklamy są nie tylko targi, ale przede

wszystkim Internet, i tam się reklamujemy. Staramy się, aby

nasza strona WWW była dobrze spozycjonowana – wyjaśnia

prezes firmy Abrys Technika.

POLSKIE JADŁO

Od kilkunastu lat Zakłady Mięsne Salus z Bojanowa w Wielkopolsce

należą do czołówki firm specjalizujących się w produkcji

półtusz wieprzowych i elementów rozbiorowych. Jako

pierwsza firma w Wielkopolsce SALUS wprowadził metodę

oceny jakości poubojowej EUROP, która obowiązuje zarówno

w zakresie skupu, jak i sprzedaży.

– Już przed wejściem Polski do Unii Europejskiej wiedzieliśmy,

że będziemy rozszerzać swoją produkcję o eksport. Spotykaliśmy

się z firmami z Czech, Niemiec, ze Słowacji, z Europy

Południowej i Zachodniej. A obecnie wysyłamy nasze produkty

nawet do Hongkongu. Rodzaj eksportowanych towarów zależy

od danego kraju – opowiada dyrektor Małgorzata Łazarska

z firmy Salus.

Salus współpracuje z firmami na wielu kontynentach.

Do Chin wysyła uszka, noski i nóżki wieprzowe, do Niemiec –

półtusze i maciory, do Irlandii, Danii i Holandii – wołowinę,

a na Wschód – półtusze i elementy tłuste wieprzowiny.

Firma stawia na jakość. Na każdym etapie uboju i rozbioru

przeprowadzana jest kontrola weterynaryjna i nadzór jakościowy.

Salus korzysta z nowoczesnej linii ubojowej, która pozwala

na ubój ok. 2500 sztuk trzody chlewnej i 400 sztuk bydła

dziennie. Trzeba dodać, że funkcjonuje na rynku rosyjskim

– jednym z najtrudniejszych, bo wahającym się w rytm politycznych

konfliktów z Moskwą.

I choć firma nie odczuła skutków ostatniego kryzysu, to

obecnie gorzej znosi efekty wahania euro.

– Rynek jest nieprzewidywalny, nie jesteśmy w stanie określić,

czy cena euro pójdzie w górę, czy w dół. To przekłada się

na opóźnienie terminów płatności. Ale mam na to jedną radę,

należy jak Feniks szybko wstać, otrzepać się z popiołu i zabrać

się do pracy – opowiada Małgorzata Łazarska.

Eksportowe osiągnięcia wielkopolskich firm są dowodem

na to, że mimo zmiennych warunków gospodarczych, w jakich

przyszło im funkcjonować, nie poddają się niepowodzeniom,

ale z sukcesem zdobywają światowe rynki. I choć koniunktura

nadal będzie ulegać wahaniom, nie zawsze korzystnym dla

polskich firm, to jak podkreślają wielkopolscy przedsiębiorcy,

dzięki wysokiej jakości swoich produktów uda im się utrzymać

dotychczasową pozycję na zagranicznych rynkach. •

Konkurencja i kryzys ekonomiczny

są odczuwalne. Jednak

dynamiczne poszukiwanie

nowych partnerów, zleceń

oraz rozwiązań we wzornictwie

sprawiły, że kryzys nie dotknął

nas poważnie – mówi Marcin

Depta z Tombea.

gę i zdobywać zagraniczne rynki. Budowanie ich marek trwało

latami, ale dziś zbierają tego owoce.

Tak było w przypadku firmy Drewnostyl z Opalenicy oraz

Fabryki Mebli Tapicerowanych „Tombea” ze Swarzędza, która

działa na rynku od 20 lat. Swój sukces zawdzięcza świetnym

fachowcom w branży meblarskiej, wywodzącym się z meblarskiego

zagłębia, jakim są okolice Swarzędza. Meble z logo

Tombea trafiają na rynki czterech kontynentów świata, a 50

procent produkcji wyjeżdża na eksport, gdzie sprzedaje się pod

marką własną oraz Bizzardo.

– Jesteśmy na rynkach zagranicznych dzięki intensywnym

działaniom marketingowo-promocyjnym oraz obecności na

międzynarodowych targach. Pierwsze kontakty nawiązaliśmy

z krajami Beneluksu. Teraz, aby utrzymać się na tych rynkach,

musimy mieć meble najwyższej jakości i trafiać w gusta klientów

– wyjaśnia Marcin Depta, dyrektor do spraw sprzedaży

w Tombea.

Tombea produkuje meble tapicerowane nowoczesne i klasyczne,

dla dorosłych i dzieci, do gabinetu i do pokoju dziennego,

które są eksponowane także w krajach Europy Południowej

i Wschodniej. W fabryce pracuje 300 osób.

– Konkurencja i kryzys ekonomiczny są odczuwalne. Jednak

dynamiczne poszukiwanie nowych partnerów, zleceń oraz rozwiązań

we wzornictwie sprawiły, że kryzys nie dotknął nas poważnie

– mówi Marcin Depta.

WTÓRNY BIZNES

Przykładem tego, że zdobycie zagranicznych kontrahentów

zależy od wysokiej jakości produktu oraz atrakcyjnej ceny, jest

firma Abrys Technika z Poznania, która od dziewięciu lat zajmuje

się produkcją laminatów poliestrowych wzmacnianych

włóknem szklanym. Jej wyroby trafiają na rynki krajowe i Unii

Europejskiej.

Poza pojemnikami do selektywnej zbiórki odpadów firma

wytwarza toalety przenośne, skrzynie na piasek i słupy ogłoszeniowe.

Współpraca zagraniczna rozpoczęła się sześć lat

temu, od nawiązania kontaktów z Duńczykami, którzy poszukiwali

pojemników do zbiórki odpadów.

–Teraz zbiorniki do surowców wtórnych trafiają do Niemiec,

na Słowację, do Czech, a skrzynie na wyposażenie stacji benzynowych

jadą do Rosji. Współpraca zagraniczna jest bardziej

opłacalna, bo w Polsce nasze zamówienia opierają się głównie

o przetargi dla samorządów i urzędów – opowiada Alicja Bunikowska,

prezes firmy Abrys Technika.

Według prezes Bunikowskiej, choć kryzys nie dotknął

firmy, to ceny produktów dramatycznie spadają i zakład jest

zmuszony do obniżania ceny. Aby pokonać trudną sytuację,

Novol zaczynał w warsztacie liczącym

90 m 2 . Dziś hale produkcyjne

to 7000 m 2 .

28

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 29


WIELKOPOLSKIE GMINY

WIELKOPOLSKIE GMINY

Jesteśmy

otwarci

W poprzednim numerze „Głosu Biznesu” pojawił się tekst

„Rozwój bez planu”, krytykujący strategię rozwoju gminy

Kórnik. Władze miasta postanowiły z tekstem polemizować.

Rozmawiamy z Jerzym Lechnerowskim – burmistrzem Kórnika.

ROZMAWIAŁA| Anna Solak

Z CZYM SIĘ PAN W NASZYM TEKŚCIE NIE ZGADZA?

Z tym, że planowanie przestrzenne gminy jest złe. Od 1990

r. ustaliliśmy już strategię rozwoju i przyjęliśmy kierunki zagospodarowania

przestrzeni. Ustaliliśmy, że północna część

gminy, między Kórnikiem a Poznaniem, będzie terenem aktywizacji

gospodarczej. Są to tereny położone przy trasie katowickiej

S11 i autostradzie A2 – bardzo atrakcyjne. Północno-zachodnia

część gminy to tereny budownictwa mieszkaniowego,

natomiast wschodnia i południowa – tereny rolnicze

oraz o przeznaczeniu agroturystycznym.

CO PRZEMAWIA ZA TYM, ABY GMINĘ NAZWAĆ ,, TU-

RYSTYCZNĄ”. AUTOR TEKSTU „ROZWÓJ BEZ PLANU”

UWAŻA, ŻE TO OKREŚLENIE JEST BEZPODSTAWNE.

Samo miasto Kórnik jest miastem turystycznym. Nie zgadzam

się jednak z niektórymi osobami, które twierdzą, że gmina powinna

taka pozostać do końca. Nie da się nie zagospodarować terenów

między Kórnikiem a Poznaniem, gdyż ten ostatni musi się

gdzieś rozrastać. Dlatego gminy podpoznańskie siłą rzeczy muszą

się rozwijać. Pełnią funkcje usługowe, przemysłowe czy związane

właśnie z budownictwem mieszkaniowym. Dlatego stają się sypialniami

Poznania. To dotyczy wszystkich podobnych gmin.

GMINA NAZYWA SIEBIE „TURYSTYCZNĄ”, A W RZE-

CZYWISTOŚCI DO BUDŻETU WPŁYWA TYLKO 12

PROC. DOCHODÓW Z TEJ GAŁĘZI. DLACZEGO?

Miasto jest turystyczne, gmina oczywiście też. Teraz jest

turystyczno-rolniczo-przemysłowe, a to za sprawą obszarów

aktywizacji gospodarczej, terenów między Kórnikiem

Gmina pomaga mieszkańcom

w odnawianiu elewacji kamienic,

umarzając podatki czy nie naliczając

opłat za zajęcie pasa drogowego

w czasie remontu. Mamy

też podjętą uchwałę, która pomaga

finansowo właścicielom w remontach

zabytkowych budynków.

JERZY LECHNEROWSKI

Burmistrz Kórnika od 1990 r. przez dwie kadencje,

następnie członek Zarządu Powiatu Poznańskiego,

a od 2002 r. znów dwukadencyjny włodarz Kórnika.

a Poznaniem. To z firm logistycznych gmina czerpie najwięcej

korzyści.

JAKIE TO FIRMY?

Jedna z największych to Panattoni, dalej – Raben, Kühne &

Nagel. Są to firmy logistyczne, od których wynajmują magazyny

inne firmy, np. H&M, czyli światowy producent odzieży.

To właśnie przynosi gminie najwyższe środki z tytułu podatku

od nieruchomości. Kolejna rzecz to udział w podatku dochodowym

od osób fizycznych, których w ostatnich latach przybyło

gminie.

A TURYSTYKA?

Żeby się rozwijała, musi istnieć specjalna infrastruktura. Dlatego

nad jeziorem budujemy promenadę o długości 3,5 km,

której pierwszą część, biegnącą od Bnina do Zamku w Kórniku,

oddamy do użytku za 3 miesiące, całość zaś – za 4 lata.

Będzie to miejsce dla pieszych i rowerzystów. Ponadto Kórnik

jest od 10 lat skanalizowany, więc nastąpiło samooczyszczenie

się jeziora. Od 3 lat mamy plażę przy Ośrodku Sportu

i Rekreacji, która może pomieścić do 500 osób. Na miejscu

jest sprzęt wodny oraz ratownik. Natomiast na rynku od

miesiąca działa Kórnickie Centrum Informacji. Co roku nasze

miasto odwiedza 100 tys. turystów. Jadą do Zamku, zwiedzają

arboretum i wyjeżdżają, bo innych atrakcji dotychczas nie

było. Sądze, że promenada i powstające hotele zatrzymają turystów

na dłużej.

CO JESZCZE SIĘ ZMIENI?

Rynek. Gmina pomaga mieszkańcom w odnawianiu elewacji

kamienic, umarzając podatki czy nie naliczając opłat za

zajęcie pasa drogowego w czasie remontu. Mamy też podjętą

uchwałę, która pomaga finansowo właścicielom w remontach

zabytkowych budynków. Na samym rynku jest ich kilkanaście.

Jeżeli ktoś wystąpi o taką pomoc, może liczyć na

30-procentowy zwrot kosztów, ze specjalnej puli w budżecie,

uchwalanej na ten cel. Jej wysokość to ok. 200 – 300 tys.

zł. W tym roku o taką pomoc wystąpiły dwie osoby. Myślimy

również o modernizacji rynku w Kórniku.

AUTOR ZARZUCA GMINIE, ŻE BUDYNKI MIESZKALNE

POWSTAWAŁY BEZ JAKIEGOKOLWIEK PLANU, A NIE-

KONTROLOWANA DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA MOŻE

PRZESZKADZAĆ NIEKTÓRYM MIESZKAŃCOM (PRZY-

KŁAD HAŁAŚLIWYCH PRZEDSZKOLI ). CO PAN NA TO?

Po roku ’90 żywiołowo zaczęły powstawać tereny mieszkaniowe

na słabych gruntach rolnych piątej i szóstej klasy, np.

w Borówcu czy Kamionkach. Właśnie w tej części gminy rolnicy

sami występowali o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego.

Zgadzam się, że planem rozbudowy powinna być

objęta cała część gminy, aby robić to równolegle. Te różnice

już uległy wyrównaniu, tyle że planowanie nie było kompletne

w tych osiedlach. Były usługi, ale już centra oświatowe – nie.

A CZY TO NIE GMINA MA SIĘ TYM ZAJMOWAĆ? MAM

NA MYŚLI TO, ABY NOWE OSIEDLA MIAŁY OKREŚLO-

NY KSZTAŁT.

Tak, od tego jest gmina. Tyle że gmina opracowuje plany, zlecając

ich wykonanie planistom.

I TAKIEGO DZIAŁANIA NIE BYŁO W KÓRNIKU?

Było, osiedla tworzyli urbaniści. Dlatego powstawały zgodnie

z ustawami, otoczeniem i zdrowym rozsądkiem. Chociaż faktycznie

był taki przypadek, że ktoś na osiedlu mieszkaniowym

swoje dwa pokoje przeznaczył na prywatne przedszkole. Jednak

prawo mówi, że na działalność można wydzielić legalnie

Największą atrakcją i jednocześnie

najcenniejszym zabytkiem Kórnika

jest zespół zamkowy Na zdjęciu zamek

w Kórniku – obecnie muzeum i

siedziba Biblioteki Kórnickiej PAN.

do 30 proc. powierzchni budynku mieszkalnego. Te warunki

były w tym konkretnym przypadku spełnione. Wnioskodawca

przekształcił kilka pomieszczeń na 20-osobowe przedszkole,

a potem się rozbudowywał, na co gmina nie miała wpływu.

Zawsze jednak w takich sytuacjach pytamy otoczenie, sąsiadów,

czy nie mają nic przeciwko. Z tego przedszkola zrobiła

się w końcu 70-osobowa grupa dzieci. Jeśli ktoś chce prowadzić

przedszkole, musi spełniać szereg wymogów kuratorium

oświaty, nie wspominając już o wymogach sanitarnych.

To wszystko było zapewnione. Takie przypadki się zdarzają,

ale to wcale nie znaczy o złym planowaniu.

Z CZEGO WYNIKA NAGŁY PRZYROST MIESZKAŃCÓW

W GMINIE?

Jest to głównie przyczyną migracji, zwłaszcza z Poznania. W

Kamionkach, Borówcu i Szczytnikach w ciągu 10 lat powstało

3 tys. działek budowlanych.

CZY POWSTANIE TZW. ,,SYPIALNI POZNANIA’’

W PÓŁNOCNEJ CZĘŚCI GMINY WYNIKA Z BRAKU

MIEJSC PRACY?

Miejsca pracy są, ale być może jest ich za mało. Powstawanie

zaplecza usługowego zależy od prywatnej inicjatywy, np. sklepy

spożywcze, salony fryzjerskie. Ludzie, którzy tam mieszkają,

często pracują w Poznaniu, dlatego to tam robią zakupy w centrach

handlowych i tam często prowadzą swoje interesy.

CZYM JESZCZE GMINA MOŻE SIĘ POCHWALIĆ?

W Kórniku przy ul. Dworcowej powstaje Centrum Rekreacyjno-Sportowe,

gdzie oprócz wielkiej hali sportowej liczącej

53 x 30 m, będzie znajdowała się także pływalnia. Ma

być otwarta już za pół roku. W gminie funkcjonują też cztery

duże hotele, w tym dwa w samym Kórniku, będące w stanie

przyjąć dużą liczbę gości (np. 400 miejsc noclegowych w Błażejewku).

Dużą sprawą jest też połączenie Jeziora Kórnickiego

i Jeziora Skrzyneckiego, za pomocą przepustu wybudowanego

pod drogą wojewódzką. Od trzech lat można przepływać

tam kajakami, co jest atrakcyjnym elementem turystyki wodnej.

Gmina posiada także kilkadziesiąt kilometrów ścieżek rowerowych,

w tym specjalnie oznakowanych ścieżek leśnych.

CO MOŻNA POWIEDZIEĆ O KÓRNIKU W JEDNYM

ZDANIU?

Jesteśmy otwarci, zarówno dla inwestorów – którzy nie narzekają

na współpracę z gminą, jak i dla turystów – dla których

jest samo miasto Kórnik.•

30

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 31


INWESTYCJE

Centrum

musi żyć

O różnicach między deweloperem a zarządcą nieruchomości,

opracowaniu strategii rozwoju dla zaniedbanych budynków

rozmawiamy z Bartoszem Nowakiem – prezesem zarządu

B.N. Nieruchomości Sp z o.o.

CZYM ZAJMUJE SIĘ FIRMA B.N NIERUCHOMOŚCI?

Zajmujemy się zarządzaniem nieruchomościami o bardzo

zróżnicowanym portfelu. Od nieruchomości komercyjnych, takich

jak biurowce, wspólnoty mieszkaniowe i prywatne kamienice

po nieruchomości nadzorowane przez Wydział Gospodarki

Nieruchomościami Miasta Poznania.

MÓWIĄC „ZARZĄDZANIE NIERUCHOMOŚCIAMI” CO

MA PAN DOKŁADNIE NA MYŚLI? CO NALEŻY DO ZA-

KRESU PAŃSTWA OBOWIĄZKÓW?

Zarządzanie nieruchomościami polega na utrzymaniu nieruchomości

w stanie niepogorszonym, a w miarę możliwości na

podnoszeniu jej wartości. Wszystko zależy od tego, jaką strategię

dla danej nieruchomości ma właściciel. I czy w ogóle ją

ma. Jeśli jej nie ma, wtedy taką strategię dla niego przygotowujemy.

Podsumowując – zdejmujemy z właściciela całą odpowiedzialność

za funkcjonowanie danego obiektu. Bierzemy

to na siebie, ponieważ jesteśmy profesjonalistami. W tym roku

wiązało się to chociażby z odśnieżaniem dachów i usuwaniem

sopli. Posiadamy własne służby, które monitorują stan techniczny

budynków, ustalają plany konserwacji oraz remontów

i przeprowadzają te remonty .

NA CZYM DOKŁADNIE POLEGA TA STRATEGIA DLA

NIERUCHOMOŚCI?

Jeśli mamy kamienicę i ten budynek jest niedochodowy, bo

wcześniej administrowany był przez kogoś, kto traktował go

po macoszemu, to wynik finansowy tej kamienicy z pewnością

jest ujemny. Zatem my analizujemy pracę poprzednika, przygotowujemy

plan zarządzania nieruchomością i zakładamy

w nim takie działania, które zwiększą dochód z nieruchomości.

Na przykład część kamienicy przeznaczamy na lokale użytkowe.

W zależności od lokalizacji i specyfiki danej nieruchomości

tworzymy taki plan, by przyniósł jak najlepsze efekty.

ZAJMUJECIE SIĘ PAŃSTWO TAKŻE STANEM TECH-

NICZNYM SAMYCH MIESZKAŃ?

To zależy. W przypadku wspólnot mieszkaniowych – nie. Natomiast

w przypadku, gdy jest to kamienica jednego właściciela,

wówczas opiekujemy się całością. W zakres usług wchodzą

również aspekty prawne, np. przygotowanie dokumentacji procesowej

związanej ze ściągalnością czynszu i, w kolejnym etapie,

uzyskanie odszkodowania od Miasta.

Zarządzanie nieruchomościami

polega na utrzymaniu nieruchomości

w stanie nie pogorszonym,

a w miarę możliwości

podnoszeniu jej wartości

. Wszystko zależy od tego,

jaką strategię dla danej nieruchomości

ma właściciel. I czy

w ogóle ją ma.

cyjnić swoją ofertę. Choćby dlatego, że ludzie interesują się

także tym, co będzie działo się z budynkiem, w którym mieszkają,

w trakcie jego użytkowania. Powiemy Panu, jak ułożyć

wszelkie regulaminy, jak przygotować nieruchomość do eksploatacji,

jak o nią dbać. Żeby nam się dobrze z klientami

pracowało, uruchomiliśmy specjalną stronę WWW. Właściciel

mieszkania loguje się w e-kartotece i widzi, jak wygląda rozliczanie

wody, czynszów. Widzi także wszystkie ogłoszenia: np.

w danym dniu odbędzie się przegląd kominiarski. A więc na

bieżąco wie, co się dzieje. Poza tym mamy swoich konserwatorów

i pogotowie techniczne, które działa 24 h na dobę, więc

usuwają usterki i awarie. Wbrew pozorom zarządzanie nieruchomością

to nie jest prosta sprawa, bo polega na kierowaniu

dużą ilością ludzi, a przy tym na współpracy z nimi. Dewelo-

ZAŁÓŻMY TAKĄ HIPOTETYCZNĄ SYTUACJĘ. JESTEM

NOWYM DEWELOPEREM, PRZYCHODZĘ DO PANA

I MÓWIĘ: „CHCIAŁBYM PRZEKAZAĆ ZARZĄDZANIE

MOIMI BUDYNKAMI KOMUŚ NA ZEWNĄTRZ”…

Jeśli jest Pan początkującym deweloperem, wtedy opowiem

panu o wszystkich regulaminach i rzeczach, które trzeba

przedstawić potencjalnemu kupującemu, żeby jeszcze uatrakper

po prostu sprzedaje, a zarządca musi pracować nad tym,

co będzie działo się dalej z danym budynkiem.

A CO TAK NAPRAWDĘ JEST NAJTRUDNIEJSZE W ZA-

RZĄDZANIU NIERUCHOMOŚCIAMI?

Dla nas nie ma trudnych rzeczy w zarządzaniu, poza tym, że te

problemy po prostu występują i są bardzo różne. Trzeba być na

nie przygotowanym. Prowadzimy dokumentację danego obiektu,

staramy się wszystkie remonty, naprawy robić na czas i zabezpieczyć

go dobrze pod względem technicznym – to minimalizuje

problemy.

W JAKIM KIERUNKU ROZWIJA SIĘ RYNEK ZARZĄ-

DZANIA NIERUCHOMOŚCIAMI?

Właściwie to nowy zawód, istnieje ok. 10 lat. Funkcjonują

duże firmy, a także mniejsze – takie jak nasza. Jestem przekonany,

że mniejsze firmy działają lepiej. Powód jest prosty – jeśli

zarządzamy mniejszą liczbą obiektów, to możemy przyglądać

im się uważniej.

Na przykład teraz przygotowujemy dla wspólnoty mieszkaniowej

projekt termomodernizacji. Załatwiamy za nią wszelkie

formalności, by mogła otrzymać kredyt termomodernizacyjny

i w konsekwencji uzyskać premię w wysokości 10 proc.

wartości remontu. Docieplenie budynku i wymiana okien powodują,

że mieszkańcy będą mieli dużo niższe rachunki. Oczywiście

jest to kosztowny proces, więc żeby uzyskać dość duży

zastrzyk środków, sprzedamy w kamienicy strychy z przeznaczeniem

na mieszkania.

ALE CZĘSTO POSIADANIE NIERUCHOMOŚCI WIĄŻE

SIĘ Z KŁOPOTAMI. KTOŚ NA PRZYKŁAD ODZIEDZI-

CZYŁ KAMIENICĘ, ALE MA LOKATORÓW, KTÓRZY JĄ

NISZCZĄ I NIE PŁACĄ CZYNSZÓW. PRACUJĄ PAŃ-

STWO RÓWNIEŻ Z WŁAŚCICIELAMI TAKICH KŁOPO-

TLIWYCH NIERUCHOMOŚCI.

Powiem więcej, często ludzie nie chcą przejmować takiego

spadku, bo mają przez niego tylko więcej kłopotów. Ale

my znamy sposoby, żeby poradzić sobie także w takich

sytuacjach. Pomagamy wyprowadzać z mieszkań niepłacących

czynszów, a także zdywersyfikować dochody. Na przykład

wynająć część przestrzeni na lokal gastronomiczny

czy kancelarię prawniczą – myślę tu o obiektach w centrum.

A trudnych lokatorów, demolujących często kamienice, da

się z niej wyprowadzić w ciągu dwóch lat.

DOTYKAMY TERAZ TAKIEGO TEMATU TABU, BAR-

DZO NIEPOLITYCZNEGO I NIEWYGODNEGO DLA

SAMORZĄDOWCÓW. BO EKSMISJE ŹLE WYGLĄDA-

JĄ MEDIALNIE, CHOĆ NISZCZEJĄCE ZABYTKOWE

KAMIENICE W CENTRUM MIASTA TO POWAŻNY

PROBLEM.

Niestety tak jest. Znów posłużę się przykładem. W ubiegłym

roku przejeliśmy kamienice od sióstr urszulanek na

ul. Taczaka. Miejsca naprawdę zaniedbane. W momencie,

gdy przejmowaliśmy tę nieruchomość 99 proc. lokatorów

stanowili ludzie z miejskich przydziałów. 50 proc. z nich

nie płaci czynszów. My podnieśliśmy czynsze i zaczęliśmy je

egzekwować. Ci, którzy nie płacili, dostali wyroki eksmisyjne.

Także coś się ruszyło i nieruchomość zaczęła żyć.

Oczywiście też opracowaliśmy tutaj strategię. Fronty kamienic

zostaną przeznaczone na lokale usługowe i biura, sutereny

– na puby i kawiarnie. Natomiast oficyny będą przeznaczone

na pokoje pod wynajem dla studentów. Nie może

być tak, że centrum miasta pustoszeje. W całej Europie

i na świecie centrum miasta to najbardziej atrakcyjna lokalizacja.


32 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 33


LIFESTYLE

LIFESTYLE

Anatomia

Czyli wszystko, co powinniśmy wiedzieć, zanim zaczniemy delektować

się dobrym tytoniem.

Cygaro składa się z trzech elementów: wypełnienia,

wewnętrznego liścia okrywającego i zewnętrznego

liścia okrywającego. Wypełnienie

jest najbardziej „schowaną” częścią cygara,

którą okrywa najpierw wewnętrzny liść,

a następnie – zewnętrzny liść okrywający. Powinno

być aromatyczne i pełne smaku, musi także palić się dobrze

i równomiernie. Wszystko to da się uzyskać tylko przy wykorzystaniu

najlepszych tytoni. Sztuką jest harmonijne połączecygara

nie ich różnorodnych charakterów. Wewnętrzny liść okrywa,

spaja wypełnienie, a zewnętrzny nadaje cygaru kształt i ostateczny

wygląd. Dlatego musi być nieskazitelny oraz w atrakcyjnym

kolorze, aromatyczny i pełen smaku. Zewnętrzny liść okrywający

determinuje smak cygara. Tylko prawdziwe cygara i cygaretki

posiadają naturalny zewnętrzny liść okrywający! Niektóre

produkty (tzw. „brązowe papierosy”) wytwarzane są z imitującą

naturalny liść - brązową, papierową owijką.

RODZAJE CYGAR

Jest wiele różnych modeli i formatów cygar, od całkiem małych

po duże. Wśród nich znajdziemy kategorię cygaretki, które dzielimy

na: małe cygaretki, cygaretki oraz cygaretki z filtrem lub

ustnikiem. Z kolei cygara właściwe kategoryzujmy następująco:

Seniorita, Panatela, Corona. Każdy model i format posiada

swój indywidualny aromat i charakterystykę palenia. Jest to

wynikiem komponowania rozmaitych tytoni, wykorzystywanych

jako poszczególne elementy cygara, ale także kształtu i zawartości

wypełnienia.

CZYM RÓŻNI SIĘ CYGARO SHORT FILLER

OD LONG FILLER?

Różnica tkwi w wypełnieniu. Wypełnienie cygara short filler

składa się z pociętych liści, które pochodzą z różnych plantacji

a nawet różnych krajów. Owijane jest ono wewnętrznym liściem

okrywającym i na koniec – liściem zewnętrznym. Cygara

te produkowane są maszynowo. Cygara short filler bardzo często

nie posiadają kapturka, dlatego też nie ma potrzeby przycinania

takiego cygara. Ponadto mają bardzo łatwy ciąg, zazwyczaj

przeznaczone są do palenia na co dzień i polecane początkującym

palaczom.

Cygara long filler to produkty „hand made”. Całe liście tytoniu

zwijane są w kukiełkę, która następnie owijana jest wewnętrznym

i zewnętrznym liściem okrywającym. Na każdym etapie

tworzy się je ręcznie. Zajmują się tym profesjonalni zawijacze

cygar. Producenci często oznaczają je na opakowaniu hiszpańskim

zwrotem „hecho a mano”.

KTÓRE CYGARA SĄ NAJLEPSZE

DLA POCZĄTKUJĄCYCH?

Należy wybrać ten model, który nam najbardziej pasuje, leży

komfortowo w dłoni i jego czas palenia odpowiada wolnej chwili,

którą możemy przeznaczyć na jego wypalenie. W przypadku

osób rozpoczynających swoją przygodę z cygarem warto wypróbować

cygaro z liściem okrywającym pochodzącym z Ekwadoru,

ponieważ jego aromat jest generalnie łagodniejszy.

SKĄD POCHODZĄ NAJLEPSZE TYTONIE?

Z Indonezji, Kuby, Brazylii, Hondurasu, Nikaragui, Kamerunu,

Ekwadoru i Dominikany. Każdy kraj może zaoferować wachlarz

przymiotów. Na przykład Indonezja znana jest najbardziej ze

swoich tytoni rodem z Sumatry i Jawy. W rzeczywistości tak naprawdę

jakość tytoniu może się różnić w zależności od plantacji,

z której pochodzi. Tytoń jest produktem naturalnym, uzależnionym

od klimatu, gleby i poziomu dbałości oraz pracy poświęconej

uprawie. Sztuka jego komponowania i uzyskiwane efek-

ty zależą więc także od powtarzalnej jakości kupowanego tytoniu,

gdyż tylko to gwarantuje, że cygaro zawsze zachowa dobrze

zbalansowany aromat.

CO MÓWI KOLOR CYGARA O JEGO SMAKU?

Niewiele. Wielu ludzi wierzy, że cygara z liściem okrywającym

z Brazylii, który ma ciemny kolor, są mocne. Nic bardziej mylnego.

Brazylijski tytoń ma nieco słodki i łagodny charakter. Smak,

który odpowiada dużej grupie palących. Zatem kolor cygara

mówi nam więcej o pochodzeniu tytoniu, niż o smaku.

CZYM SĄ CYGARA/CYGARETKI AROMATYZOWANE?

Cygara/cygaretki z aromatem kawy, wanilii czy innym znajdziemy

w wielu krajach. Zostały po raz pierwszy wprowadzone

w Europie w 1980 roku, z aromatem wanilii i kawy, z filtrem

lub bez i cieszyły się ogromną popularnością. Interesujący jest

fakt, że słodki smak tych cygar często czyni je atrakcyjnymi dla

początkujących amatorów tytoniu. Aromatyzowane cygara szybko

stały się bardzo popularne i obecnie stanowią rozwijający się

segment rynku.

CO RÓŻNI CYGARA/CYGARETKI OD PAPIEROSÓW?

Przede wszystkim tytoń. Zgodnie z definicją Europejskiego Stowarzyszenia

Producentów Cygar, cygaro jest cygarem tylko wtedy,

gdy ma naturalny zewnętrzny liść okrywający. To naprawdę

niezwykle istotna różnica, nie tylko w smaku i wyglądzie, ale

także ze względu na sposób produkcji. Owijanie cygar/cygaretek

naturalnym liściem tytoniu czyni przemysł rzemiosłem. To

różni właśnie cygara/cygaretki od produkcji

papierosów czy produktów owijanych

HTL’em, czyli tzw. papierem tytoniowym.

W przypadku cygar/cygaretek

maszyna produkuje od 50 – 70

sztuk na minutę. W tym samym

czasie produkowanych i pakowanych

jest 16 000 papierosów. •

1.

2.

3.

4.

RODZAJE

CYGARETEK

I CYGAR:

1.Panter

2. Meharis

3. Ago Tip

4. Balmoral Dominican

Selection Corona


Więcej na temat sztuki palenia cygar na www.tobacco.pl

34 GŁOS BIZNESU │ Nr 1│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 35


LIFESTYLE

LIFESTYLE

KOLEKCJA TALIS CLASSIC

Hansgrohe

promuje design

Od niedawna do tego grona dołączyła również Patricia Urquiola, z którą Axor stworzył

kolekcję Axor Urquiola. Koncepcja przestrzeni i szeroka gama produktów pozwalają wykreować

łazienkę dopasowaną do indywidualnych życzeń i potrzeb. Axor oferuje więcej niż

tylko świetne wzornictwo. Prowadzone są działania, w ramach których na bieżąco reaguje

się na aktualne impulsy i trendy.

– Stawiamy sobie nieustannie pytanie, w jakim kierunku rozwija się łazienka, jak zmienia

się ta przestrzeń, jak ewoluuje jej funkcja. Staramy się odpowiednio szybko proponować

najwyższej jakości rozwiązania wzornicze i przestrzenne – mówi Philippe Grohe, szef

marki Axor.

WZORNICTWO WIEDZIE PRYM

Produkty Hansgrohe zdobywają międzynarodowe wyróżnienia i nagrody za design.

W ciągu swej 100-letniej historii firma otrzymała ich już ponad sto. Wśród laureatów

jest wiele rynkowych przebojów, które jako pierwszy stworzyło właśnie Hansgrohe: drążek

prysznicowy, panel prysznicowy, pierwsza kolekcja armatury ze stali szlachetnej czy główka

prysznicowa z możliwością zmiany strumienia.

Również w Polsce wzornictwo staje się tematem coraz bardziej popularnym. Artystyczne

uczelnie wyższe kształcą studentów w tym zakresie, a polscy producenci zaczynają zwracać

uwagę na poziom projektowy swojej oferty. Pojawiają się prestiżowe konkursy, jak Dobry

Wzór w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego czy PRODECO, zainicjowane przez magazyn

„Elle Decoration“. Hansgrohe otrzymało zarówno nagrodę Dobry Wzór – dla dysku

prysznicowego Raindance S 150 AIR, jak i PRODECO – dla baterii kuchennej Axor Citterio.

Ostatnio przyznane nagrody dla produktów Hansgrohe w Polsce to: TOP DESIGN

award, TopBuilder oraz Wybór Roku

2010, wszystkie trzy dla baterii umywalkowej

PuraVida.

HANSGROHE WSPIERA MŁODYCH

PROJEKTANTÓW

Hansgrohe docenia rolę wzornictwa,

a co za tym idzie – wagę kształcenia młodych

projektantów. Firma współpracuje

z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie

i Akademią Sztuk Pięknych w Poznaniu.

Organizowane są szkolenia i prezentacje

w siedzibie firmy, a w ciągu roku studenci

realizują w ramach zajęć semestralnych

projekty związane tematycznie z programem

Hansgrohe.

Najlepsi studenci są w nagrodę wysyłani

na praktyki do studia projektowego

Phoenix Design w Stuttgarcie, które od

wielu lat współpracuje z firmą Hansgrohe.

WYZNACZANIE NOWYCH TRENDÓW

Firma Hansgrohe zawsze dbała o najwyższą

jakość. Oprócz dobrego wzornictwa

równie ważne były kwestie funkcjonalności

produktu, innowacyjność oraz

zaplecze serwisowe. Nie bez powodu

firma postrzegana jest jako jeden z prekursorów

nowych tendencji.

– Proszę zwrócić uwagę, jak szybko

inni producenci „inspirują się” pomysłami

Hansgrohe, a na rynku pojawiają

się podobne do naszych produkty. Wymienię

choćby odległy już historycznie zestaw

prysznicowy Unica, koncepcję World of

Style/s czy szczególnie naśladowany program

prysznicowy Raindance – mówi prezes

Hansgrohe w Polsce Lech Mielnik.

Hansgrohe to firma, która od lat zajmuje się

produkcją armatury sanitarnej, systemów

prysznicowych oraz kolekcji łazienkowych

projektowanych przez takie sławy, jak: Philippe

Starck, Antonio Citterio, Jean-Marie Massaud

czy Patricia Urquiola. W Polsce siedziba

firmy mieści się w Tarnowie Podgórnym koło Poznania, gdzie

obok biur, ekspozycji i magazynu funkcjonuje centrum szkoleniowe

oraz Galeria Hansgrohe-Aquademia, która promuje polską

sztukę współczesną.

TRZY MARKI: HANSGROHE – AXOR – PHARO

Pod wspólnym szyldem Hansgrohe współistnieją trzy marki

– Hansgrohe, Axor i Pharo. Marka Hansgrohe specjalizuje się

Hansgrohe to firma z ponad 100-letnią

tradycją. Powstała w 1901 roku

w Schwarzwaldzie, a dziś jest międzynarodowym

koncernem cenionym za

jakość, prekursorskie wzornictwo

i rozwiniętą technologię.

w produkcji pryszniców oraz armatury łazienkowej i kuchennej.

Dzięki takim pionierskim rozwiązaniom, jak pierwszy drążek

prysznicowy, główka z regulowanym strumieniem wody czy

technologia EcoSmart, pomagająca oszczędzać wodę – Hansgrohe

uchodzi w branży za jednego z liderów innowacji. Marka

Axor od wielu lat współpracuje z międzynarodowej sławy projektantami,

jak Philippe Starck, Antonio Citterio czy Jean-Marie

Massaud.

AXOR STARCK SHOWER COLLECTION

GALERIA HANSGROHE-AQUADEMIA

Galeria Hansgrohe-Aquademia istnieje

już ponad osiem lat. Powstała z inicjatywy

prezesa firmy, pana Lecha Mielnika.

Wystawy odbywają się cyklicznie – raz

na kwartał. Po każdej z nich firma Hansgrohe

kupuje jedną z prac, tworząc własną

kolekcję. Galeria to oczywiście jeden

z elementów kreowania wizerunku, ale ta

działalność z pogranicza sztuki i designu

jest firmie szczególnie bliska.

– Galeria od początku istnienia miała

na celu wspieranie sztuki i dzielenie się

naszym potencjałem. Ta działalność pasuje

do firmy i do jej produktów. Chcemy

poprzez nasze działania przekazać pewną

ideę i promować określony styl życia,

w którym zawsze jest miejsce na sztukę

– mówi prezes Lech Mielnik. •

36 GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 37


MOTORYZACJA

MOTORYZACJA

Hybryda

to przyszłość

O ekologicznych autach, dbałości zarówno o klienta, jak i o najnowszą

technologię rozmawiamy z Tadeuszem Ukleją – dilerem Lexusa i Toyoty.

JAK DŁUGO TRWA PAŃSKA PRZYGODA Z TOYOTĄ

I LEXUSEM?

Tadeusz Ukleja: Z Toyotą 16 lat, z Lexusem od 2000 roku.

W 2005 roku zbudowałem pierwszy salon Lexusa w Polsce.

A JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE TO WŁAŚNIE PAN BYŁ

PIERWSZY?

W Toyota Motor Poland miałem już wysoką pozycję, a inni dilerzy

aut trochę się z tymi salonami Lexusa ociągali, szukali

raczej lokali do wynajęcia. Ja po prostu postanowiłem zbudować

nowy obiekt, który spełniałby wymagania marki. Szczęśliwie

jakoś przetrwałem kryzys, a co ciekawe – globalnie Lexus

zamknął 2009 rok na plusie.

WRÓĆMY JESZCZE NA CHWILĘ DO POCZĄTKÓW

PAŃSKIEJ DZIAŁALNOŚCI W BRANŻY

MOTORYZACYJNEJ. DLACZEGO WŁAŚNIE TOYOTA?

W branży samochodowej działam już 32 lata, a dokładnie

od 1978 roku. Na Toyotę zawsze miałem apetyt, ale prawdę

powiedziawszy, to Toyota wybrała mnie. W 1993 roku Toyota

Motor Poland zaproponowała mi, abym został ich autoryzowanym

dilerem. Z roku na rok miałem coraz lepszą sprzedaż.

Dziś w moich salonach sprzedaję ponad 1000 samochodów

rocznie. W tej chwili mam trzy salony, a za chwilę pojawi

się czwarty.

W PEWNYM MOMENCIE, O ILE SIĘ NIE MYLĘ,

ZOSTAŁ PAN NAJLEPSZYM DILEREM TOYOTY?

Tych nagród było wiele. Najważniejsze dla mnie było otrzymanie

europejskiej nagrody Toyota Ichiban 2009. Japońskie

znaczenie słowa „ichiban” to „numer jeden”. Nagroda ta

jest dedykowana dla jednego dilera Toyoty z każdego europejskiego

kraju, który w danym roku kalendarzowym został

najwyżej oceniony przez klientów pod kątem ich zadowolenia

z obsługi sprzedaży i serwisu.

KTO KUPUJE LEXUSA?

Lexus to marka z wyższej półki. Najtańszy samochód kosztuje

130 tysięcy złotych, a najdroższy ok. 600 tysięcy złotych.

Do 2015 roku każdy model marki Lexus będzie posiadał napęd hybrydowy. Proszę

pamiętać, że Toyota jako pierwsza wprowadziła hybrydę już w 1997 roku i

do dzisiaj jest ona udoskonalana, co potwierdza skuteczność tego rozwiązania.

Hybryda to tak naprawdę przyszłość motoryzacji.

Lexus charakteryzuje się tym, że jest to auto niezwykle dopracowane

w każdym detalu. Technologia jest tu bardzo zaawansowana,

a pod względem wykonania i designu to – moim zdaniem

– samochód zupełnie wyjątkowy. Nawet biorąc pod uwagę

takie drobiazgi, jak niezwykle cicha praca drzwi przy ich

zamykaniu. Zupełnie inaczej pracuje także silnik czy skrzynia

biegów. Są bardzo ciche. Poza tym jako pierwsi na świecie

wprowadziliśmy automatyczną skrzynię ośmiobiegową. Coraz

częściej użytkownicy innych luksusowych samochodów przekonują

się do naszej marki. Cieszy nas szczególnie lojalność

naszych klientów, którzy dokonują kolejnych zakupów w naszych

salonach.

SKĄD BIERZE SIĘ TO PRZYWIĄZANIE?

Z jakości aut, ale także jakości obsługi serwisowej. Staramy

się, aby była na najwyższym poziomie. Obsługujemy każdą osobę

„door to door”, czyli jedziemy do klienta po jego samochód

i zabieramy go na przegląd lub na czas przeglądu udostępniamy

nieodpłatnie samochód zastępczy.

LEXUS TO RÓWNIEŻ TECHNOLOGIA HYBRYDOWA.

W JAKI SPOSÓB MARKA BĘDZIE JĄ ROZWIJAĆ?

Obecnie mamy trzy modele hybrydowe. I muszę powiedzieć,

że hybryd sprzedajemy coraz więcej – stanowią one około 30

proc. całości sprzedaży.

JEST TO EFEKT MODY NA EKOLOGIĘ?

Moda na ekologię to jedno, drugie – samochód hybrydowy

ma większą moc, a przy okazji mniejsze zużycie paliwa,

w szczególności w mieście. Kupują go świadomi klienci, często

osoby, które we własnych firmach wprowadzają rozwiązania

ekologiczne. I konsekwentnie chcą także jeździć ekologicznymi

samochodami. 26 lutego 2010 roku byłem na europejskim

zjeździe Lexusa, gdzie zapowiedziano kolejne modernizacje hybrydy.

Do 2015 roku każdy model tej marki będzie posiadał

napęd hybrydowy. Proszę pamiętać, że Toyota jako pierwsza

wprowadziła hybrydę już w 1997 roku i do dzisiaj jest ona udoskonalana,

co potwierdza skuteczność tego rozwiązania. Hybryda

to tak naprawdę przyszłość motoryzacji. Marki, które

do tej pory ją lekceważyły – wprowadzają hybrydowe modele.

A CZY LEXUS CHCE PÓJŚĆ O KROK DALEJ

I WPROWADZIĆ AUTO NA NAPĘD ELEKTRYCZNY?

Tak, aktualnie elektryczne Toyoty Prius jeżdżą już w Paryżu.

Mówię tu o próbnych seriach, które po pozytywnych testach

mają być zastosowane również w marce Lexus. Na jednym załadowaniu

takie auto może pokonać 30 km z prędkością do

110 km na godzinę.

Żeby mogły jeździć u nas, w Polsce, na parkingach musimy

mieć specjalne agregaty do ładowania samochodu. Jeśli ktoś

używa auta, aby dojechać do pracy, to te 30 km w zupełności

się sprawdza. Zatem są to idealne samochody do jazdy miejskiej.

PLANUJE PAN ZBUDOWANIE NOWEGO SERWISU

I BLACHARNI W ZŁOTKOWIE. CO NOWEGO KLIENCI

BĘDĄ MOGLI W NIM ZNALEŹĆ?

Bez zbędnej kurtuazji mogę powiedzieć, że jest to obiekt

na europejskim poziomie i drugiego takiego chyba w Polsce

nie ma. Serwis posiada na przykład dwie komory lakiernicze,

które odzyskują 60 proc. ciepła. To niezwykła oszczędność

energii, a także korzyść dla atmosfery i wyraz naszej szczególnej

troski o stan środowiska.

Serwis będzie miał także nowoczesne ramy do naprawy samochodów

– w całej Europie jest tylko kilka sztuk takich ram.

To inwestycja kosztowna, ale jeśli mamy w coś inwestować, to

na wiele lat z wyprzedzeniem. Staram się zawsze robić rzeczy

na najwyższym poziomie, bo to się zwraca – w satysfakcji

klienta. Serwis w Złotkowie będzie miał taki sam wysoki

standard obsługi jak Salon Lexusa. W serwisie klient powinien

czuć się tak samo jak w salonie – tak sobie założyłem.

Dzięki temu klient wie, że firma interesuje się nim przez cały

czas, a nie tylko w momencie kupna.

A JAK WYGLĄDA, Z PUNKTU WIDZENIA LEXUSA,

POLSKI RYNEK MOTORYZACYJNY?

Mogę Panu przedstawić swój prywatny punkt widzenia.

Nasze ustawodawstwo pełne jest paranoicznych przepisów,

które hamują rozwój rynku motoryzacyjnego w Polsce. Podam

przykład – silniki powyżej 2.2 mają 18-procentową akcyzę.

Do tego VAT i już koszty auta wzrastają o 40 proc.

W całej Europie klient kupujący hybrydę ma ulgę za rozwiązanie

ekologiczne. A u nas – mimo tego że samochód jest

ekologiczny (a ma silnik 2.2) – to i tak płacimy wysoką akcyzę,

choć w rzeczywistości takie auto emituje mniej gazów

do atmosfery. Akcyza powoduje, ża auta są droższe. A przecież

im mniej sprzedaje się aut, tym mniej podatków idzie

do budżetu państwa. Gdy spytałem kiedyś ministra Adama

Szejnfelda, ile państwo zarobiło na podniesieniu akcyzy dla

samochodów o silniku powyżej dwóch litrów – nie potrafił

mi odpowiedzieć. •

38

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 39


MOTORYZACJA

KULTURA

Harmonia

i nowoczesność

Miły

młody człowiek

Wojciech Bąkowski to artysta z Poznania, która znajduje się

w pierwszej lidze twórców polskiej sztuki współczesnej. Coraz

częściej dostrzegają go także zagraniczne galerie.

TEKST| Sebastian Frąckiewicz

Szósta generacja czterodrzwiowego BMW wyróżnia

się nowoczesną estetyką, zapewnia typową

dla BMW radość z jazdy oraz oferuje niespotykany

jak dotąd poziom wydajności wśród samochodów

wyższej klasy średniej. Luksusowy charakter

tej wyjątkowej limuzyny wyraża się w licznych

wariantach i technologiach, wcześniej przeznaczonych dla

klasy najwyższej. Poprzez ogólne połączenie cech nowe BMW

serii 5 Limuzyna jest odzwierciedleniem doskonałych kompetencji

firmy BMW w tworzeniu samochodów klasy premium. Wyrafinowana

estetyka i dynamiczny wygląd nowego modelu serii 5

Limuzyna to efekt idealnych proporcji. Oprócz długiego rozstawu

osi, dłuższej i smuklejszej maski silnika oraz krótszych zwisów

z przodu nowe BMW serii 5 Limuzyna wyróżnia się wśród

konkurencji przesuniętą w tył kabiną pasażerską oraz niską, wydłużoną

linią dachu. Charyzmatyczny wygląd części przedniej

z pochylonym grillem atrapy chłodnicy, eleganckie linie boczne

i muskularny tył tworzą typową dla BMW stylistykę nadającą

pojazdowi wyjątkowo stylowy wygląd. We wnętrzu panuje poczucie

przestrzeni i harmonii dzięki połączeniu poziomych powierzchni

i ekscytujących linii. Przejrzysta struktura kokpitu

podkreśla dbałość o potrzeby kierowcy, podczas gdy stylową,

nowoczesną stylistykę cechuje dobór wysokogatunkowych materiałów

i gustownie zestawionych kombinacji kolorystycznych

Światowa premiera nowego BMW serii 5

Limuzyna jest wyrazem sportowej,

a zarazem eleganckiej, innowacyjnej

i skoncentrowanej na potrzebach kierowcy

koncepcji pojazdu.

odzwierciedlających indywidualne preferencje kierowcy. Czerpiąc

korzyści z zastosowania standardowych rozwiązań z zakresu

BMW EfficientDynamics, nowe BMW serii 5 Limuzyna podkreśla

czołową pozycję firmy BMW również pod względem wydajności.

Wszystkie jednostki napędowe spełniają wymogi normy

emisji spalin Euro 5, natomiast nowe BMW 530d, wyposażone

w opcjonalną technologię BMW BluePerformance, jest zgodne

z normą Euro 6. Wszystkie te czynniki sprawiają, że nowe BMW

nie ma sobie równych. •

Premiera prezentowanego samochodu

odbyła się 19 marca, auto do obejrzenia

u dilera BMW Smorawiński.

Choć w świecie sztuki działa od dawna, dopiero

od blisko dwóch lat jest o nim głośno. Jego biografia

zawiera także nieprzyjemne wątki: zanim

zyskał uznanie, frustrował się ucząc plastyki

w szkole, a przez pewien czas wynajmował

pracownię w piwnicy, gdzie jednocześnie

mieszkał. W 2009 roku zwyciężył w 4 edycji konkursu Spojrzenia

2009 - Nagroda Fundacji Deutsche Bank. Został uznany

za najbardziej interesującego twórcę młodej polskiej sceny artystycznej

ostatnich dwóch lat i otrzymał 15 tysięcy euro. Wcześniej,

4 kwietnia jego „Film mówiony” znalazł się na prestiżowej

wystawie „The Generational: Younger than Jesus” w nowojorskim

Museum of Modern Art. Wystawa ta prezentowała dorobek

50 wybranych artystów z całego świata, którzy mają mniej

niż 33 lata i są według kuratorów MOMy najbardziej obiecujący.

„W Polsce poetykę Bąkowskiego przyrównuje się do Mirona

Białoszewskiego. Tutaj, w Nowym Jorku – do samego Samuela

Becketta. Praca Wojtka Bąkowskiego została bardzo pochwalona

przez Hollanda Cottera w „New York Timesie” (dodajmy,

że Cotter jest tegorocznym laureatem Pulitzera)” – pisał

na łamach „Artbazaaru” Wojtek Wilczak. Porównanie do Białoszewskiego

jest nad wyraz trafne, bowiem w centrum zainteresowania

poznańskiego artysty jest słowo i proces słowotwórczy.

Niezależnie od tego, czy to słowo wzmacnia muzyką czy filmem.

Działa na wielu polach: rysunku, filmu animowanego, a

także muzyki i poezji połączonej z perfomence’em. Bąkowski

ma świetny słuch i talent do umiejętnego wychwytywania kolokwializmów,

które potem artystycznie przetwarza budując własny

świeży język: twórczy, pozbawiony pretensjonalności, choć

dla wielu być może niełatwy w odbiorze. Żeby to sprawdzić wystarczy

posłuchać płyty jego najnowszego projektu Niwea zrealizowanego

wraz z Dawidem Szczęsnym. Niwea to połączenie

awangardowej elektroniki z poezją, rzecz bardziej muzyczna niż

wcześniejszy zespół Bąkowskiego – Grupa Kot. Utwory „Miły

młody człowiek”, „Piętrowe piosenki” czy „Generał Hermaszewski”

spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki muzycznej

w Polsce. Co ciekawe, choć prace plastyczne Bąkowskiego

można znaleźć w najlepszych galeriach w naszym kraju, ale

w Poznaniu w swojej kolekcji ma je jedynie Galeria Stereo Michała

Lasoty. •

40

GŁOS BIZNESU │ Nr 2│2010

Nr 2│2010 │ GŁOS BIZNESU 41


ALENDARIUM

KALENDARIUM

MARZEC

KWIECIEŃ

Imprezy biznesowe i gospodarcze

30.03

Seminarium Wielkopolskiego Związku Pracodawców z udziałem

przedstawicieli Izby Skarbowej w Poznaniu nt. podatku

VAT.

Imprezy biznesowe i gospodarcze

13.04

Forum Regionalne DWK.

15.04.

Spotkanie Członków WKK w restauracji Pod Pretekstem na

specjalne zaproszenie Członka Klubu - Pani Aleksandry Wysoczyńskiej,

Prezesa Zarządu szpitala Med Polonia. Temat przewodni

spotkania: „Zarządzasz firmą – zarządzaj zdrowiem”.

15.04.

Equal Pay Day czyli Dzień Równej Płacy.

Każdego roku w kwietniu Organizacja BPW wraz z wieloma innymi

organizacjami kobiecymi, społecznymi oraz organizacjami

zajmującymi się prawami obywatelskimi łączą się z National

Committee on Pay Equity (Narodowy Komitet ds. Sprawiedliwej

Płacy) aby wspólnie promować dzień, w którym kobiety i mężczyźni

zarabiają po równo.

19.04 -21.04

Warsztaty „Strategia Rozwoju Twojej firmy w oparciu o fundusze

UE” dofinansowanych ze środków budżetowych Urzędu

Miasta Poznania. Impreza zorganizowana przez Polską Izbę

Gospodarczą Importerów, Eksporterów i Kooperacji. Warsztaty

są bezpłatne i praktyczne.

22.04.

Pierwsze spotkanie Klubu Przedsiębiorców Wielkopolskiego

Związku Pracodawców

MAJ

Imprezy biznesowe i gospodarcze

10.05., godz. 17.00,

Spotkanie BCC na zaproszenie DGA SA, temat : „Psychologia

zmiany. Rzecz dla wściekniętych. 150 skutecznych

technik jak wyjść z kryzysu”. Miejsce – biurowiec

DELTA.

11.05.

Wizyta przedstawicieli DWK w siedzibie firmy El-Cab

Sp. z o.o.

13.05.

Majowe spotkanie Członków WKK na specjalne zaproszenie

Członka Klubu – Pana Prezesa Zygmunta Garsteckiego

w siedzibie Przedsiębiorstwa Motoryzacyjnego „Pol-Car”

Sp. z o.o.

17.05.

seminarium Wielkopolskiego Związku Pracodawców z

udziałem przedstawicieli Państwowej Inspekcji Pracy nt.

rozliczania podróży służbowych

17.05-18.05

Organizacja przez Polską Izbę Gospodarczą Importerów,

Eksporterów i Kooperacji bezpłatnych, praktycznych

warsztatów pt. „Eksport” - specjalistyczne szkolenia

w zakresie eksportu dla przedsiębiorców z sektora MSP

dofinansowanych ze środków budżetowych Urzędu Miasta

Poznania.

24.05-26.05

Organizacja przez Polską Izbę Gospodarczą Importerów,

Eksporterów i Kooperacji bezpłatnych, praktycznych

warsztatów pt. „Strategia Rozwoju Twojej firmy w oparciu

o fundusze UE” dofinansowanych ze środków budżetowych

Urzędu Miasta Poznania

Turniej tenisowy organizowany przez LBC - maj 2010

classic

reklama

TWORZYMY

CZASOPISMA

FIRMOWE

Dzięki własnemu periodykowi

możesz kształtować lepsze relacje

ze swoimi pracownikami/klientami,

zwiększyć zyski i skutecznie budować wizerunek fi rmy.

Numer 3• 2009• Magazyn gospodarczy •Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców

Całkiem

nowe

możliwości

INEA rozwija

usługi internetowe

Społeczna

odpowiedzialność

biznesu

w Polsce

Debata przedsiębiorców

KREOWAĆ

TRENDY

Rozmowa

z Solange Olszewską

w komunikacji

Profiokno

profesjonalnie o oknach NR (3) 1/2010


energeto

®


Wprowadzanie okien do obrotu


Siła kompleksowych rozwiązań

Rolety zewnętrzne aluplast


- wyjątkowe okna nareszcie w Polsce

Wymogi polskich i europejskich norm

Energooszczędny kompromis

Dom „w standardach pasywności”

ATRAKCYJNE

KONKURS

NAGRODY

Estetyczna

i praktyczna

Jesteś

gotowy

na sukces ?

Wykorzystaj potęgę

Internetu w Twojej firmie

Tajemniczy

hosting

Historie

sukcesu

magazyn firmy Ogicom nr 1_2009

ekspert

Więcej zalet znajdziesz na www.skivak.pl

More magazines by this user
Similar magazines