Nr 12 - Głos Biznesu

glos.biznesu.pl

Nr 12 - Głos Biznesu

Numer 3 (12) • 2011 • Magazyn gospodarczy • Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców

GŁOS BIZNESU

PRAWO PRACY

zmieniać,

ale jak?

DEBATA

PRZEDSIĘBIORCÓW

/ AKTUALNOŚCI / GMINA /

/ SAMORZĄDY /

/ GOSPODARKA /

/ NOWOŚCI /

DOSSIER

Andrzej Wituski

FELIETONY

Kaczmarek

Krotoski

Sulejewski

Konkurencja

mnie napędza

Rozmowa z MARIANEM NICKEL

twórcą i właścicielem firmy PTB Nickel

WYWIAD

NUMERU


w numerze:

numer 3 (12) 2011

AKTUALNOŚCI

6 Jak zoptymalizować podatki

7 Rada wesprze przedsiębiorczość

7 Lean Management

8 Nowe rynki z Klastrem Spożywczym

8 O logistyce na Forum

9 Kończą się unijne pieniądze

na innowacje

10 Poznań przed prezydencją

DOSSIER

11 Andrzej Wituski

ROZMOWY GŁOSU

12 Konkurencja mnie napędza.

Rozmawiamy z Marianem

Nickel, twórcą i właścicielem

PTB Nickel

22 Umiejętności nie

do przecenienia.

Rozmawiamy ze

Sławomirem Weihsem

DEBATA

organizacji

biznesowych

18 Prawo pracy. Zmieniać, ale jak?

FELIETONY

26 Kradzież nazwy przedsiębiorstwa.

Porady prawne Jerzego Krotoskiego

27 O wyższości działania i optymizmu.

„Okiem z Brukseli” Filipa Kaczmarka

46 New York Stock Exchange, czyli Polsce

potrzebny jest terrorysta?

„Stany wrzenia” Luke'a Sulejewskiego

GOSPODARKA

WYWIAD

NUMERU

28 Kto w Poznaniu może spać spokojnie?

34 Jak uprościć procedury celne?

FIRMA

36 Motywacja menedżerów

37 Czy klient wewnętrzny jest ważny?

38 Praktycznie

same korzyści

TECHNOLOGIE

40 Social Media Marketing w natarciu

Konkurencja mnie napędza

Szef powiedział do mnie:

Marnujesz się na uczelni,

jesteś urodzonym budowlańcem.

Idź i działaj.

str. 12

GMINY

WIELKOPOLSKIE

42 Gaz w Kostrzynie, Kostrzyn w gazie

LIFESTYLE

44 Oaza dla miłośników cygar

KALENDARIUM

46 Wydarzenia biznesowe i kulturalne

Kto w Poznaniu może spać spokojnie?

Czy poznańska baza hotelowa spełnia oczekiwania

masowych imprez, takich jak organizowane

mistrzostwa Europy w piłce nożnej?

str. 28

GŁOS BIZNESU

Magazyn Wielkopolskiej Przedsiębiorczości

www.glos-biznesu.pl

Redaktor naczelny:

Artur Adamski

artur.adamski@glos-biznesu.pl

Rada redakcyjna:

Anna Lisewska

Bussines Centre Club – Loża Wielkopolska

Iwona Marszałek

Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK)

Kalina Kiser-Beyme

Polska Izba Gospodarcza Importerów,

Eksporterów i Kooperacji

Karina Plejer

Wielkopolski Klub Kapitału

Małgorzata Animucka

Wielkopolski Związek Pracodawców

Zdjęcie na okładce:

Jan Pawlak

Redakcja i realizacja:

Skivak Custom Publishing

www.skivak.pl

Dyrektor wydawniczy:

Damian Nowak

d.nowak@skivak.pl

Redaktor prowadzący:

Krzysztof Piech

k.piech@skivak.pl

Projekt graficzny:

Katarzyna Jurgielewicz

k.jurgielewicz@skivak.pl

DTP:

Paweł Chlebowski

p.chlebowski@skivak.pl

Adres redakcji:

Głos Biznesu

ul. Głuchowska 1, 60-101 Poznań

tel. + 48 61 625 61 15

fax + 48 61 625 61 21

www.glos-biznesu.pl

Druk i oprawa:

Drukarnia Classic

www.classic.net.pl

Dołącz do nas na Facebooku

Redakcja „Głosu Biznesu” nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do

skrótów i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam i ogłoszeń

redakcja nie odpowiada.

www.glos-biznesu.pl


Optymizm

i wiara

słowo

wstępu

Numer 2 (11)• 2011• Magazyn gospodarczy •Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców

NIESTANDARDOWE

działania

marketingowe

DEBATA

PRZEDSIĘBIORCÓW

Sukcesy

całego

zespołu

Rozmowa

z WITOLDEM LEVÉNEM

prezesem firmy

SWEGON POLSKA

DOSSIER

Małgorzaty

Ostrowskiej

WYWIAD

NUMERU

/ AKTUALNOŚCI / GMINA /

/ SAMORZĄDY /

/ GOSPODARKA /

/ NOWOŚCI /

FELIETONY

Kaczmarek

Krotoski

Sulejewski

GŁOS BIZNESU

MAGAZYN WIELKOPOLSKIEJ

PRZEDSIĘBIORCZOŚCI

---------------------------------

Nasz projekt prowadzi do efektywnego

współdziałania samorządu

gospodarczego regionu. Na łamach

Głosu Biznesu” prezentujemy najlepsze

firmy i organizacje biznesowe z

Wielkopolski. Magazyn jest platformą

prezentującą puls życia biznesowogospodarczego,

między innymi poprzez

relacje z najważniejszych wydarzeń.

Jesteśmy prawdziwym głosem

wielkopolskiej przedsiębiorczości, głosem

wyraźnym i słyszalnym w całym kraju.

Głos Biznesu” dociera do członków

organizacji biznesowych, które patronują

magazynowi. Baza adresowa jest

rozszerzona o liderów środowisk

gospodarczych, społecznych i politycznych

z Wielkopolski. Stanowi zbiór zamknięty

i jest weryfikowana i uaktualniana pod

nadzorem rady redakcyjnej. Wszystkich

zainteresowanych otrzymywaniem „Głosu

Biznesu” prosimy o dokładne wypełnienie

zamieszczonego na stronie www.

glos-biznesu.pl formularza. Redakcja

zastrzega sobie prawo do zweryfikowania

zgłoszonych danych.

Czy na biotechnologii da się w Polsce

zarabiać? Gość specjalny tego numeru

– Marian Nickel – wierzy, że tak.

Właśnie buduje nowoczesne centrum

biotechnologiczne i opowiada

o historii prowadzonych przez

siebie biznesów. Optymizm

i wiara we własne siły

z pewnością były (i są)

mu niezbędne. O roli tych

dwóch cech w życiu Polaków

pisze też u nas Filip Kaczmarek.

Europoseł w korespondencji

z Brukseli zapewnia, że pozytywne

nastawienie naprawdę się opłaca. Tak

myślących ludzi ocenia się lepiej, o czym

przeczytamy w wywiadzie ze Sławomirem Weihsem, specjalistą

od wizerunku i relacji międzyludzkich. Przyznamy wszyscy, że

autoprezentacja to ważna dziedzina.

To, jak wypadniemy przed podwładnymi czy współpracownikami,

na długi czas zaważyć może na naszych relacjach. Pierwsze

wrażenie jest często najważniejsze.

Jednakże, gdy zaprezentujemy się już jak należy – a mam

nadzieję, że i nam się to udało – można na chwilę odłożyć

interesy i porozmawiać o muzyce. Choćby z Andrzejem

Wituskim. Były prezydent Poznania to znany meloman i dyrektor

Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego.

Zapraszamy do lektury.



Artur Adamski

redaktor naczelny

U nas mają głos:

DR FILIP

KACZMAREK

Historyk z wykształcenia,

polityk z zawodu.

Deputowany

do Parlamentu

Europejskiego

i szef Platformy

Obywatelskiej

w Poznaniu.

MEC. JERZY

KROTOSKI

Prawnik w trzecim

pokoleniu, adwokat.

Sześciokrotny

mistrz i wicemistrz

Polski w sportach

motorowych, żeglarz,

tenisista.

LUKE

SULEJEWSKI

Studiował ekonomię

w Polsce,

a w Stanach Zjednoczonych

wykorzystuje

tę wiedzę

w praktyce, prowadząc

własny biznes.


6

AKTUALNOŚCI

Jak zoptymalizować wysokość płaconych podatków?

Regionalna konferencja z cyklu „Świadomy Podatnik”, współorganizowana przez Wielkopolski

Związek Pracodawców, odbyła się 21 kwietnia w Poznaniu.

Spotkanie zorganizowano

w ramach kampanii edukacyjnej na

temat świadomości podatkowej,

realizowanej przez PKPP Lewiatan.

Była to jedna z 16 konferencji

organizowanych w każdym

województwie.

Posiadanie wiedzy na temat

obowiązków i praw podatnika

oraz umiejętność przewidywania

podatkowych skutków swoich

przedsięwzięć powinny być naturalne

dla każdego przedsiębiorcy. System

podatkowy jest (i pewnie długo

jeszcze pozostanie) skomplikowany.

Jednak racjonalne podejście do

podatków jest osiągalne również

przy obecnym brzmieniu przepisów.

Nie trzeba zmniejszać zobowiązań

podatkowych, podejmując działania

ryzykowne, na granicy prawa.

Świadomy podatnik potrafi legalnie

optymalizować wysokość płaconych

podatków.

Dlatego PKPP Lewiatan organizuje

kampanię edukacyjną na temat

świadomości podatkowej. Jej

celem jest nauczenie i zachęcenie

przedsiębiorców, menedżerów

i obywateli do stosowania

nowoczesnych metod zarządzania

podatkami, zaznajomienie

z pojęciami: optymalizacja,

planowanie, ryzyko podatkowe,

a także zapoznanie z narzędziami,

ułatwiającymi tworzenie

i stosowanie strategii podatkowych.

W ramach organizowanych

konferencji prezentowane są też

przykłady rozwiązań określonych

problemów oraz przeprowadzany

jest proces konsultacji projektów

aktów prawnych.

Kampania edukacyjna oraz

konferencje regionalne organizowane

są w ramach projektu Rady

Podatkowej PKPP Lewiatana

„Świadomy Podatnik”. Projekt

dotyczy budowania w grupie MŚP

(małych i średnich przedsiębiorstw)

świadomości podatkowej. Jest

realizowany od 2 listopada 2010 roku

do 28 lutego 2013 roku.

Celem projektu jest wzrost

świadomości podatkowej MŚP.

Podejmowane kierunki działania

to: upowszechnienie informacji na

temat obowiązków i praw podatnika,

nowoczesnych metod zarządzania

podatkami w przedsiębiorstwie,

rozwój umiejętności prawidłowego

i adekwatnego do potrzeb firmy

stosowania przepisów podatkowych,

wzrost zaangażowania firm

w konsultacje projektów

podatkowych oraz przygotowanie

propozycji optymalnego modelu

podatkowego dla MŚP. Wzrost

świadomości podatkowej pozwoli

także na zrozumienie przez nas, jako

obywateli, sensu płacenia podatków,

uczestniczenia w debacie publicznej

na temat przepisów podatkowych

oraz zrozumienie skutków regulacji

w kontekście swoich interesów.

W module podsumowującym projekt

opracowany zostanie model systemu

podatkowego dla MŚP.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


AKTUALNOŚCI

7

7

Rada wesprze przedsiębiorczość

Rada Wspierania Przedsiębiorczości to nowa inicjatywa

wielkopolskich przedsiębiorców zrzeszonych w Wielkopolskim

Klubie Kapitału.

Siłą prężnie rozwijających

się miast i regionów jest

przedsiębiorczość. Jednym z ważnych

zadań Wielkopolskiego Klubu Kapitału,

jako organizacji zrzeszającej elitę

wielkopolskich przedsiębiorców, jest

aktywne działanie na rzecz poprawy

warunków do funkcjonowania i rozwoju

przedsiębiorczości w naszym regionie.

Pragniemy prezentować decydentom

nasze biznesowe spojrzenie na tematy

kluczowe dla rozwoju Poznania

i Wielkopolski, wskazując problemy

najbardziej uciążliwe dla biznesu,

proponując rozwiązania, które

podniosą naszą konkurencyjność

(zarówno wielkopolskich

przedsiębiorstw, jak i samego regionu).

Pomogą nam w tym: ogromne

doświadczenie biznesowe Członków

Klubu – czołowych wielkopolskich

przedsiębiorców, znana w całym kraju

wielkopolska solidność i przekonanie

o społecznej odpowiedzialności za

gospodarczy rozwój regionu, w którym

działają nasze firmy, żyją nasze

rodziny i przyjaciele.

Bazując na tym kapitale, podczas

spotkania Członków Klubu

zainteresowanych podjęciem

wspólnych działań ukierunkowanych

na rozwój przedsiębiorczości

w naszym regionie, które odbyło

się w marcu w biurze WKK,

podjęto decyzję o powołaniu Rady

Wspierania Przedsiębiorczości, której

Przewodniczącym został wybrany

Wojciech Majchrzycki – Dyrektor Den

Braven East Sp. z o.o., Członek WKK.

W pierwszej kolejności Rada chce

odpowiedzieć na pytania: jaka jest rola

przedsiębiorcy w Poznaniu i regionie?

Co hamuje rozwój gospodarczy

Poznania i Wielkopolski i jak można

to zmienić? Jak z biznesowego punktu

widzenia oceniamy strategiczne

kierunki rozwoju Poznania, aglomeracji

poznańskiej, województwa

wielkopolskiego?

W ramach realizowanych działań na

początku maja przedstawiciele Rady

Wspierania Przedsiębiorczości spotkali

się z Joanną Jajus – Dyrektor Wydziału

Działalności Gospodarczej Urzędu

Miasta Poznania. Podczas spotkania

dokonano wspólnego podsumowania

pierwszej edycji Poznańskich Dni

Przedsiębiorczości, a także wyłoniono

kilka dodatkowych pól współpracy

Rady WP z Wydziałem Działalności

Gospodarczej UMP.

Lean Management

Szefowie produkcji wielkopolskich przedsiębiorstw mieli okazję

spotkać się ze światowej sławy specjalistą w zakresie zarządzania

zmianą systemu produkcji – Shunji Yagyu.

Spotkanie miało charakter

wybitnie ekspercki. Wzięły w nim

udział osoby odpowiedzialne za

produkcję w przedsiębiorstwach,

między innymi z firm: Inter Groclin

Auto, H. Cegielski Poznań SA, Aesculap

Chifa czy Dora Metal. Shunji Yagyu

zdobył doświadczenie pracą w Isuzu

Jidōsha (GM) jako inżynier produkcji

i członek zespołu przygotowującego

nowe produkty (spawanie, montaż

karoserii, lakierowanie, montaż

końcowy), członek zespołu

bezpośrednio podporządkowanego

prezesowi, odpowiedzialnego za

przestawienie Isuzu Jidōsha na System

Produkcji Toyoty oraz wdrażanie

rzeczywistego Systemu Produkcji

Toyoty pod okiem konsultantów

Toyoty.

Podczas spotkania gość podzielił się

swoją wiedzą i doświadczeniem oraz

odpowiedział na wszelkie pytania

z zakresu istoty Systemu Produkcji

Toyoty/Lean Management.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


8

AKTUALNOŚCI

Nowe rynki z Klastrem Spożywczym

Polska Izba Gospodarcza Importerów, Eksporterów i Kooperacji

(Koordynator Klastra Spożywczego) oraz P.H. ARKO (Lider

Klastra) zorganizowali 18 kwietnia kolejne spotkanie

Wielkopolskiego Klastra Spożywczego.

Celem spotkania było przede

wszystkim przypomnienie idei Klastra,

roli Lidera i Koordynatora oraz korzyści

z przynależności do Klastra.

W sposób szczególny omówiono:

obniżenie kosztów prowadzenia

działalności, zdobywanie nowych

rynków zbytu oraz kojarzenie firm,

wspólną promocję potencjału

członków Klastra i stworzenie

wspólnego systemu informatycznego

dla członków.

Podczas spotkania zostały również

zaprezentowane możliwości

współpracy na dwóch bardzo

perspektywicznych rynkach – chińskim

i rosyjskim. W tym samym momencie

narodził się temat wspólnego

eksportu towarów o krótkim terminie

ważności na tak dalekie rynki oraz

zwiększenie eksportu na rynki mniej

odległe.

Zadaniem Klastra stało się

wyselekcjonowanie i wskazanie jego

członkom rynków zbytu oraz towarów,

które mogłyby cieszyć się największym

powodzeniem, a także pomoc Klastra

w obsłudze wprowadzenia towarów

na te rynki. Rynki o najwyższym

potencjale eksportowym zostaną

zaprezentowane na najbliższym

spotkaniu, podczas którego omawiany

będzie również temat zabezpieczeń

w eksporcie.

O logistyce

na Forum

26 października 2011 roku

na terenie Międzynarodowych

Targów Poznańskich już po raz

piąty odbędzie się Forum

Produktów Polsko-

Niemieckiego Koła

Gospodarczego.

Firmy członkowskie DWK oraz

firmy należące do regionalnych kół

gospodarczych zaprezentują się

wybranej grupie odwiedzających na

nieformalnych stoiskach targowych

w celu budowania sieci regionalnych.

Tematem przewodnim tegorocznego

spotkania będzie logistyka. Partnerem

merytorycznym została Wyższa

Szkoła Logistyki w Poznaniu oraz

jako główny sponsor firma Panopa

Logistik Polska Sp. z o.o. Partnerem

regionalnym i tematycznym będzie

Berlin Brandenburg International.

Więcej informacji na temat Forum

oraz Polsko-Niemieckiego Koła

Gospodarczego znajdziecie Państwo na

stronie internetowej DWK: www.dwkpoznan.pl.

Serdecznie zapraszamy do

współpracy.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


AKTUALNOŚCI

9

9

Kończą się unijne

pieniądze na innowacje

W ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna

Gospodarka w tym roku firmy dostaną na innowacje

w sumie 1,6 mld zł. Potem strumień zacznie

stopniowo wysychać – taka sama suma będzie

musiała wystarczyć na dwa kolejne lata.

Część konkursów już się

odbyła, ale jeszcze nie wszystko

stracone. Z jakich konkursów mogą

jeszcze skorzystać przedsiębiorcy

chcący zainwestować w innowacyjne

rozwiązania?

We wrześniu Polska Agencja Rozwoju

Przedsiębiorczości ogłosi konkurs,

w którym firmy powalczą o dotacje na

wdrożenie rozwiązań elektronicznych

w relacjach B2B (POIG 8.2).

Pieniądze popłyną też na badania

i rozwój. Na następne dwa lata na

ten cel zostanie jeszcze 600 mln zł

(POIG 1.4).

Do wyczerpania alokacji – bądź

do końca 2011 roku – PARP rozda

pieniądze w ramach działania 3.3.2

POIG (chodzi o pomoc w zdobyciu

zewnętrznego finansowania, np. przez

debiut na New Connect).

Również do końca 2011 roku bądź do

wyczerpania alokacji można skorzystać

z dofinansowania w ramach działania

POIG 5.4.1. Firmy mogą powalczyć

tu o dotacje na ochronę własności

intelektualnej ich produktów poza

granicami Polski.

Jeszcze dwa konkursy przewidziane

są w ramach działania 6.1 POIG,

które dotychczas ze względu na

niekorzystne kryteria konkursowe

nie cieszyło się zbyt dużym

powodzeniem. Dofinansowanie

w ramach tego działania mogą

uzyskać m.in. projekty przyczyniające

się do zwiększenia udziału sprzedaży

na rynki zagraniczne w ogólnej

sprzedaży przedsiębiorstwa czy

projekty promujące polską markę na

rynkach zagranicznych.

W jaki sposób pozyskać te środki?

Z jakich źródeł skorzystać

w 2011 roku? Informacje te uzyskają

Państwo bezpłatnie w Punkcie

Konsultacyjnym (prowadzonym

w ramach poddziałania 2.2.1 PO

Kapitał Ludzki, finansowanego ze

środków pochodzących z UE i budżetu

państwa) działającym przy Polskiej

Izbie Gospodarczej Importerów,

Eksporterów i Kooperacji (Poznań,

CK Zamek, ul. Św. Marcin 80/82; tel.

61 851 78 48; mail: pk@pcc.org.pl).

Punkt Konsultacyjny jest czynny od

poniedziałku do piątku od godz. 7.30

do 15.30). Serdecznie zapraszamy do

odwiedzin!

Poniżej przedstawiamy tabelaryczne zestawienie konkursów

w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka na rok 2011.

Działanie Data ogłoszenia konkursu Data rozpoczęcia naboru Termin ukończenia naboru

D 1.4 Wsparcie projektów

celowych

12.08.2011 29.08.2011 30.09.2011

D 3.3 Tworzenie systemu

ułatwiającego inwestowanie

w MSP Poddziałanie 3.3.2

(MSP)

D 5.4 Zarządzanie własnością

intelektualną dla mikro- małych

i średnich przedsiębiorstw

Poddziałanie 5.4.1

31.01.2011 14.02.2011

31.01.2011 14.02.2011

Nabór ciągły, do

wyczerpania alokacji na

2011 r. lub do końca 2011 r.

Nabór ciągły, do

wyczerpania alokacji na

2011 r. lub do końca 2011 r.

D 6.1 Paszport do eksportu

D 8.2 Wspieranie wdrażania

elektronicznego biznesu typu

B2B

06.06.2011 20.06.2011

03.10.2011 17.10.2011

08.07.2011 lub do

wyczerpania alokacji

na konkurs

04.11.2011 lub do

wyczerpania alokacji

na konkurs

19.09.2011 03.10.2011 28.10.2011

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


10 AKTUALNOŚCI

Poznań

przed

prezydencją

Pałac Górków, pałac Działyńskich, Centrum

Kultury Zamek oraz tereny

Międzynarodowych Targów Poznańskich

i campusu uniwersyteckiego na Morasku

to miejsca, które mają szansę gościć

spotkania podczas polskiej prezydencji

w Unii Europejskiej.

Polska obejmie

prezydencję w UE

w drugiej połowie

2011 roku.

Zdecydowana

większość wydarzeń politycznych,

społecznych i kulturalnych z tym

związanych będzie się odbywać

w Warszawie. Ale nie wszystkie.

Jeszcze w czerwcu rząd ma ogłosić

listę czterech lub pięciu miast, które

również zorganizują spotkania

i wydarzenia. W sumie w Polsce

dojdzie do dwóch nieformalnych

spotkań Rady Europejskiej,

spotkania UE z krajami trzecimi,

takimi jak Rosja, USA, Chiny, Kanada

czy Brazylia. W planach jest też

ponad 20 spotkań na szczeblu

ministrów krajów UE i kilkadziesiąt

wydarzeń konferencyjnych

dotyczących ważnych dla polityki

unijnej spraw, takich jak energetyka

czy innowacyjność.

W maju Poznań wizytował Mikołaj

Dowgielewicz, szef Urzędu Komitetu

Integracji Europejskiej. Przyglądał

się obiektom, które władze

Poznania wytypowały do organizacji

imprez związanych z prezydencją.

Nieoficjalnie wiadomo, że najwyżej

oceniane są szanse Centrum

Konferencyjnego Międzynarodowych

Targów Poznańskich. Właśnie tam

półtora roku temu odbył się Szczyt

Klimatyczny ONZ, a organizacja

tej wielkiej imprezy (blisko

14 tys. uczestników) zyskała bardzo

wysokie noty.

Targi Poznańskie dysponują

największą w Polsce infrastrukturą

targową i konferencyjną – mają

16 klimatyzowanych pawilonów

o wysokim standardzie i dużej

powierzchni (ponad 110 tys. m kw.

w halach wystawienniczych i prawie

35 tys. m kw. terenu otwartego)

oraz 81 nowoczesnych sal

konferencyjnych.

r e k l a m a

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011

biznes

Rozwijaj

firmę

z prędkością

światła

Internet i telefon w technologii światłowodowej

61 222 22 33

www.inea.pl


DOSSIER 11

DOSSIER

Poznaniak z krwi i kości. Kiedyś samorządowiec,

a od kilku lat – po przejściu na emeryturę – aktywny animator kultury.

Na pytania „Głosu Biznesu” odpowiada były prezydent Poznania

ANDRZEJ WITUSKI.

ROZMAWIAŁ | Krzysztof Piech

ANDRZEJ WITUSKI

– poznaniak od

urodzenia, czyli

od 79 lat. Działacz

ruchu studenckiego,

społecznik,

samorządowiec.

W latach 1982-1990

charyzmatyczny

prezydent

Poznania

– za jego kadencji

m.in. rozpoczęła

się budowa

Poznańskiego

Szybkiego

Tramwaju oraz

zmodernizowane

zostały tereny

wokół Jeziora

Maltańskiego.

Meloman, od

blisko czterech

dekad związany

z Towarzystwem

Muzycznym

im. Henryka

Wieniawskiego,

przez 10 lat był jego

prezesem, obecnie

jest dyrektorem

Międzynarodowych

Konkursów

im. Henryka

Wieniawskiego

– lutniczego

i skrzypcowego.

Żonaty, ma dwoje

dzieci i troje

wnuków.

BYĆ POZNANIAKIEM OZNACZA DLA MNIE…

Być kimś, kto w każdej sytuacji może się tak przedstawić.

NAJBARDZIEJ PAMIĘTNYM DNIEM MOJEJ

PREZYDENTURY BYŁ DZIEŃ, W KTÓRYM...

Zorganizowałem spotkanie z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla

samotnych artystów w Białej Sali Urzędu Miasta, a potrawy na

srebrach podawały moje dzieci.

W DZISIEJSZYM POZNANIU PODOBAJĄ MI SIĘ...

Ulice i ludzie, którzy zawsze wiedzą, dokąd idą i dlaczego…

NIGDY NIE UDAŁO MI SIĘ ZREALIZOWAĆ...

Skoku na spadochronie. Pan Strach był silniejszy.

MUZYKA JEST DLA MNIE...

Sposobem na wyciszenie i bujanie w marzeniach.

MIŁOŚCIĄ DO DŹWIĘKU SKRZYPIEC UDAŁO MI SIĘ ZARAZIĆ...

Niemuzykalnego sąsiada.

POZA POZNANIEM MÓGŁBYM MIESZKAĆ I ŻYĆ W...

Nie wiem, czy potrafiłbym, nigdy nie próbowałem.

IRYTUJE MNIE...

Niekompetencja tych, którzy uważają, że ją posiadają.

ODPOCZYWAM...

Gdy wyłączę komórkę.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


12 ROZMOWY GŁOSU

Konkurencja

mnie

napędza

ROZMAWIAŁ | Damian Nowak

ZDJĘCIA | Jan Pawlak

WYWIAD

NUMERU

Pieniądze są dla niego środkiem, a nie

celem, ale realizacja celów, które sobie

wyznacza, przynosi mu niezłe pieniądze.

O pieniądzach, rywalizacji i... szczęściu

mówi MARIAN NICKEL, twórca

i właściciel PTB Nickel.

MARIAN

KRZYSZTOF

NICKEL

ma 62 lata i tytuł

doktora nauk

technicznych.

Twórca

Przedsiębiorstwa

Techniczno-

Budowlanego

Nickel,

współzałożyciel

Nickel

Development

i Nickel Technology

Park Poznań.

Wielbiciel koni

i motoryzacji.

Wielki przyjaciel

Ormian i Armenii.

Od 2008 roku

Wiceprezes

Zarządu BCC

i Kanclerz

Wielkopolskiej

Loży Business

Centre Club.

Żonaty, ma dwoje

dzieci i troje

wnucząt.

DWIE DEKADY TEMU

PORZUCIŁ PAN PRACĘ

NAUKOWCA DLA

BIZNESU. DZIŚ, JAKO

BIZNESMEN, WSPIERA

PAN NAUKĘ W IMPONUJĄCYM PARKU

TECHNOLOGICZNYM W SUCHYM

LESIE. DLACZEGO?

MARIAN NICKEL: Stworzyłem

od podstaw własną firmę,

zarobiłem pieniądze, a dopiero

potem zrealizowałem koncepcję

stworzenia niepublicznego Parku

Technologicznego. Postanowiłem

zbudować pomost między nauką

a biznesem. Bo w Polsce jest dziś

za mało wdrożeń.

Nasze rezerwy proste, czyli koszty

pracy, przestały być konkurencyjne,

żaden wielki inwestor nie będzie do

nas przychodził. A ci, którzy są, będą

wyprowadzać fabryki do Rumunii,

a potem jeszcze dalej. To normalne

zjawisko. Możemy za to konkurować

wykwalifikowaną kadrą i nowymi

technologiami. Zadałem sobie

pytanie, gdzie Polacy bez wielkiego

kapitału, tacy jak ja, mogą zaistnieć?

Na pewno nie tam, gdzie wyścig trwa

od dawna, choćby w informatyce.

Uznałem, że biotechnologia jest na

takim etapie rozwoju, że warto wciąż

inwestować.

Najważniejsza sprawa to badania

nad rakiem. Drugie zagadnienie

to modyfikacja roślin. Dość

zaawansowana w USA i w Azji,

znacznie mniej w Europie,

a w Polsce – właściwie w ogóle. To

był kierunek, w którym mogłem

zaistnieć.

ZAISTNIAŁ PAN?

Realizowałem plan przez trzy lata

i mogę dziś powiedzieć, że się nie

udało. Przez to, że jesteśmy na

skrajnych biegunach, naukowcy i my,

biznesmeni.

NA BIOTECHNOLOGIACH DA SIĘ

WIĘC ZAROBIĆ?

To taka intelektualna część mojej

pracy zawodowej, nieobliczona

w tej chwili na zysk. Ale docelowo

chciałbym zostać pierwszym

Polakiem, który za uczciwe pieniądze

sprzeda polską wiedzę. To byłby

wielki sukces.

Potęgę Billa Gatesa stworzył

Polak, inżynier Jacek Karpiński.

Zaprojektował prototyp pierwszego

komputera klasy PC, a dziś nikt

o nim nie pamięta. Polacy są bardzo

pomysłowi i dynamiczni, ale czasem

brakuje nam uporu.

PAN JESZCZE MA TEN UPÓR?

Właśnie wmurowaliśmy kamień

węgielny pod budowę Nickel

BioCentrum. Oprze się ono na innej

koncepcji. Zbudujemy pozycję przez

stworzenie właściwego klimatu.

Stworzyliśmy Bioregion Wielkopolska,

który skupia najważniejsze podmioty

w branży biotechnologicznej,

z Polską Akademią Nauk na

czele. Organizujemy i będziemy

organizować konferencje, aby

współtworzyć i współuczestniczyć

w transferze wiedzy pomiędzy nauką

a biznesem. Skupimy wokół nas 30-40

firm z całego kraju.

NA CZYM TO MA POLEGAĆ?

Chodzi o to, żeby stworzyć jakiś

patent, opracować mechanizm

rozwijania tematu, przygotować

możliwość popłynięcia strumienia

pieniądza z biznesu do nauki poprzez

to, że będziemy wiarygodnym

i majętnym łącznikiem, który

w przyszłości oferuje dzielenie się

autorstwem czy zyskiem. Mamy

kapitał zalążkowy 10 mln zł, robimy

rekrutację, szukamy pomysłów.

Może stworzymy specjalny fundusz

z Katarem poprzez jakąś fundację

polsko-katarską? Może znajdą się inni

inwestorzy, jest New Connect, więc

potencjał jest. Jeśli zaangażuję na

stałe osiem firm – to zadziała.

A CO Z BLIŻSZYM PANU

BUDOWNICTWEM. CZY DOJDZIE DO

SYTUACJI, ŻE OPRÓCZ SIŁY ROBOCZEJ

BĘDZIEMY SPRZEDAWALI NASZĄ

MYŚL TECHNICZNĄ?

Cóż to jest polskie budownictwo?

Weźmy graczy z naszego,

wielkopolskiego podwórka. Strabag,

Hochtief, Skanska – czy to są polskie

firmy? Budimex? Też nie. Kto, poza

Nickelem, jest polską firmą wśród tych

największych?

HYDROBUDOWA?

Tak, jest polska, nawet poznańska.

Jerzy Wiśniewski skonsolidował kilka

firm i jako jedyny odniósł sukces.

Ale on nie jest z tej branży, siedział

NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA TO

BADANIA NAD RAKIEM. DRUGIE

ZAGADNIENIE TO MODYFIKACJA

ROŚLIN.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


ROZMOWY GŁOSU 13

POLACY I TAK GRAJĄ NA RYNKU

BUDOWNICTWA, ALE POD INNYMI

SZYLDAMI, NA DALEKICH POZYCJACH

JEŚLI CHODZI O LISTĘ PŁAC.

mocno w gazownictwie, infrastrukturze bardzo

zmonopolizowanej. Miał dobry moment, PBG udanie

weszło na giełdę, mógł zadziałać wielkim kapitałem.

Może jeszcze trafi się komuś taka okazja, ale to

wymaga wyjątkowej kumulacji.

Polacy i tak grają na rynku budownictwa, ale pod

innymi szyldami, na dalekich pozycjach, jeśli chodzi

o listę płac. Na ich pracy wiele zarabiają pośrednicy.

Skala niskich cen, zjawisko, które nasiliło się

ok. dwa lata temu, zacznie się wkrótce na nich

odbijać. Wyniki takich firm jak Pol-Aqua czy

większość firm budowlanych notowanych na giełdzie

to pokazują. Teraz wpuszczono na nasz rynek

Chińczyków, więc ten proces jeszcze się nasili.

POWINNO SIĘ ICH WPUSZCZAĆ NA POLSKIE

BUDOWY?

Żadna branża przed nimi nie ucieknie, dlaczego inaczej

miałoby być z budownictwem? Cały świat rozwija się

dzięki chińskiej pracy. Dla Ameryki

to wielkie szczęście: większość

tamtejszego kapitału jest już w rękach

Chińczyków, do tego dochodzą

chińskie rezerwy walutowe – gdyby

nie to, świat by się przewrócił. I tak się

przewróci, potrwa to pewnie jeszcze

15 lat. Osobiście nie spodziewałem

się, że dojdzie do eksportu chińskiej

siły roboczej na rynek europejski. To

jednak konieczność. Pobory w Europie

muszą się zmniejszyć się o 50 proc.,

jeśli ten kontynent ma przetrwać.

Mam na myśli wszystkie dziedziny

życia. Nie ma rady, czas skończyć

z rozpasanym socjalem. Przy czym nie

chodzi mi teraz o Polskę i państwa

naszego regionu, co o te najbogatsze

kraje.

PO KILKUNASTU LATACH

SPĘDZONYCH NA UCZELNI,

W 1991 ROKU OTWORZYŁ PAN

WŁASNY BIZNES. SKĄD WZIĄŁ

PAN POMYSŁ NA FIRMĘ?

Pracowałem właściwie całe życie.

Zacząłem zarabiać już jako 6-latek,

a trzy lata później kupiłem motorower

za własnoręcznie zarobione pieniądze.

Po śmierci ojca, jako 14-letni chłopak,

założyłem fermę nutrii i utrzymywałem

5-osobową rodzinę, odkładając

jednocześnie na studia.

Początki miałem więc bardzo

pracowite. Zresztą zawsze byłem

miłośnikiem pracy, do tego o sporych

zdolnościach manualnych. Intelektu też

Pan Bóg dał mi wystarczająco, by jakoś

zaistnieć w polskiej nauce (śmiech).

Na uczelni zostałem z przypadku.

Miałem pójść „w kamasze”, do

jednostki w Pile. Byłem ostatnim

rocznikiem w polskim szkolnictwie

wyższym, którego obowiązywał aż

trzyletni tzw. kurs wojskowy. Polegało

to na tym, że przez cały rok przez

jeden dzień w tygodniu chodziło się

na uczelnię w mundurze. Do tego


Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


14 ROZMOWY GŁOSU

pieniądze. Zajmowaliśmy się wraz

ze wspólnikami wentylacją obiektów

gospodarskich, a ja potrafiłem

pozyskiwać zlecenia. Świetnie

nam się pracowało, zarabialiśmy

spore pieniądze. Kiedy na uczelni

pojawiły się kłopoty z wyjazdami

zagranicznymi, zająłem się pracą

fizyczną. Budowałem kominki

i byłem najdroższym kominkarzem

w Wielkopolsce, przynosiło mi

to duże profity. Jedną nogą wciąż

siedziałem jednak na uczelni. Szef

tolerował to moje dorabianie na boku,

bo i dorobek naukowy, patentowy

miałem znaczący.

Po okresie transformacji ustrojowej

szef powiedział do mnie:

– Marnujesz się na uczelni. Tu jest

katedra budownictwa, są budowlańcy,

inżynierowie, wszyscy chcą

z tobą budować. Jesteś urodzonym

budowlańcem. Idź i działaj.

Moi krewni akurat stracili pracę

w Instytucie Budownictwa

i Mechanizacji Rolnictwa w Strzeszynie.

Kuzynka była tam główną księgową,

kuzyn – kierownikiem zakładu.

Trochę pod nich zbudowałem więc

firmę, Przedsiębiorstwo Techniczno-

Budowlane Nickel, która w ramach

pierwszego zlecenia postawiła

drukarnię Serigraf w Suchym Lesie.

Ktoś napisał o mnie wtedy w angielskim

„Newsweeku”. To był łut szczęścia. Ale

do szczęścia jeszcze wrócimy.

W tamtym czasie nie budowało się

nic albo byle jak i w długim czasie.

A tu w cztery miesiące powstał

bardzo przyzwoity obiekt. Jeśli

chodzi o strukturę firmy, założenie

było proste. Budowlańcy zajmują się

formalnościami, a rolnik i nauczyciel

wf-u stają na froncie budowy. To był

mój „patent” technologiczny.


obowiązywały trzy letnie obozy.

Nam tego trzeciego obozu zabrakło,

a weszła akurat w życie ustawa, że

absolwenci szkół wyższych idą na rok

do wojska. Jako absolwenta kierunku

motoryzacyjno-rolniczego skierowano

mnie do jednostki w Pile. Pozostanie

na uczelni było jedyną drogą, by się

przed tym obronić. A że wcześniej, na

IV lub V roku, zdecydowałem się pisać

pracę magisterską u szefa katedry,

jakoś mnie zauważył i zaproponował

pozostanie.

Podczas pracy na uczelni, pracowałem

dodatkowo w „biznesie”. Za Gierka

pojawiły się w gospodarce spore

SZEF POWIEDZIAŁ DO MNIE:

MARNUJESZ SIĘ NA UCZELNI, JESTEŚ

URODZONYM BUDOWLAŃCEM.

IDŹ I DZIAŁAJ.

JAK TA STRUKTURA WYGLĄDA

OBECNIE?

Teraz stajemy się bardziej

korporacyjni, ale do niedawna był

to mój indywidualny, jednoosobowy

zarząd. Do tego kilku inżynierów

i dobra baza sprzętowa.

Potrafię delegować obowiązki, to dar.

Umiem też godzić się z porażkami,

niepowodzeniami. Pracowników

chwalę za ich sukcesy, ale nie

ganię ich za porażki. Budowanie

pozytywnych emocji i przenoszenie na

ludzi dobrych intencji to największa

wartość. Mam to w sobie.

Dopóki nie zaczęliśmy budować

wokół siebie standardowych struktur

i kontrolingu, nasze działania były

najbardziej efektywne. Im zarząd jest

liczniejszy, tym efektywność maleje.

A ZNA PAN SWOICH PRACOWNIKÓW?

Już nie, jest ich aż 260. Kiedy było

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


ROZMOWY GŁOSU 15

ich znacznie mniej, każdego znałem

z imienia i nazwiska. Teraz ze 100

inżynierów, których zatrudniam, nie

kojarzę połowy. Ale są wśród nich

tacy, którzy są ze mną od początku. Im

ufam najbardziej, często rozmawiamy

o sprawach firmowych.

PROSZĘ OPISAĆ JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA

MARIANA NICKEL.

Ostatnio wiele się zmieniło, bo od

roku mam prokurenta – mojego syna,

Michała. Wcześniej wszystko robiłem

sam. Teraz zaczynam dzień odprawą

telefoniczną z moimi dyrektorami.

Potem jem śniadanie i robię prasówkę.

Następnie kontroluję przelewy

– zachowałem sobie tę czynność,

bo tak mnie Pan Bóg obdarzył,

że z faktury potrafię wyczytać

wszystko. Dzięki temu zachowuję

jakąś kontrolę nad finansami.

Potem mam mnóstwo spraw

bieżących, zarówno operacyjnych,

jak i strategicznych. Doraźnym

zarządzaniem już się nie zajmuję,

przejęły to moje dzieci oraz nasi

dyrektorzy.

DZIECI CHCIAŁY PROWADZIĆ FIRMĘ

OJCA?

O, to osobna historia. Żadne nie

chciało pracować tak ciężko jak ja.

A przy tym obojgu udało się odnieść

sukcesy za wielką wodą. Synowi za

Oceanem Indyjskim, w Australii,

a córce za Atlantykiem, czyli w USA.

Fajnie ułożyli sobie życie, bardzo

bogato. Zwłaszcza Dagmara miała

takie zdolności intelektualne, że

gdziekolwiek się pojawiała

– zawsze liderowała. Błyskawicznie

pięła się po szczeblach kariery.

Wrócili jednak i są moją wielką

nadzieją. Mają duże oczekiwania

biznesowe, choć czasem odmienne

widzenie pewnych spraw. Potrafią

poświęcać weekendy swoim

rodzinom, co mi się chyba nigdy

nie udało. To cena mojego sukcesu.

Michał powiedział mi kiedyś: „Byłeś

wspaniałym ojcem, ale taty to ja nie

miałem”. To prawda, ale ja nie miałem

wtedy czasu na luksus wychowywania

dzieci. Te obowiązki przejęła bardzo

czynnie żona. Dzięki żonie, która była

mi zawsze wspaniałym towarzyszem,

mogłem budować firmę i rozwijać

moje pasje.

To, że dzieci postanowiły

wyemigrować, było dla mnie lekcją.

Pewnie przytłaczała ich ta pogoń

ojca za sukcesem. A może chciały się

sprawdzić?

SKOŃCZYŁO SIĘ DOBRZE, WIĘC

PEWNIE TAK MIAŁO BYĆ.

Szczerze? Jestem bardzo dumny

i szczęśliwy, bo jestem rzadkim

przypadkiem przedsiębiorcy, któremu

udało się tak ściśle włączyć dzieci do

prowadzenia firmy. Nie udało się to

wielu innym rodzinnym firmom.

JAKA JEST KONDYCJA FIRMY, DO

KTÓREJ ICH PAN WPROWADZA?

Tu warto cofnąć się do 2007 roku.

Jako Nickel Development

wchodziliśmy na giełdę. Miał być

napływ kapitału i wielki boom.

Z własnej winy spóźniliśmy się

o dwa, trzy tygodnie. Gdybyśmy

zdążyli wejść na giełdę na początku

maja, bylibyśmy teraz o kilka

długości przed JW Construction, Dom

Development czy innymi wielkimi

firmami. To uciekło, a zaraz później

przyszedł kryzys. Mieliśmy stagnację,

za to dziś nie jesteśmy w tzw.

trudnych inwestycjach. A wielkie

firmy mają obecnie zwykle po

60 proc. bardzo trudnych inwestycji.

Konsolidowaliśmy się jako grupa,

wprowadzaliśmy pełny kontroling,

właściwe struktury i rygorystyczne

pilnowanie budżetu. Kapitał Nickel

Development powiększyliśmy,

wydając obligacje – ku wielkiemu

zaskoczeniu zdobyliśmy 20 mln

zł w półtorej godziny, z nadwyżką

75 proc., co innym deweloperom

przyszło z dużo większym trudem.

Rynek ocenił nas więc pozytywnie.

Potem dostałem bardzo korzystny

lewar w PKO BP. To pozwoliło nam

zaangażować się w trzy inwestycje:

na Mokotowie w Warszawie oraz przy

Botanicznej i Kobylimpolu

w Poznaniu. Do tego pozyskaliśmy

dwie komercyjne inwestycje poza

Poznaniem. Nie zmarnowaliśmy

czasu, mamy portfel solidnych zleceń

na najbliższe dwa, trzy lata.

INNI NIE PRZESZLI PRZEZ TEN OKRES

TAK ŁATWO...

Kryzys stosunkowo słabo dotknął

Wielkopolskę. Jego rozdrobniony

biznes okazał się w tym przypadku

wartością samą w sobie.

Rozpoczęliśmy rozmowę od

technologii i nowych wyzwań.

Innowacje to wielki kapitał, ale też

nieporównanie większe ryzyko.

Jeśli społeczeństwo wielkopolskie,

tak pragmatyczne, nie znajdzie

impulsu, żeby się jednoczyć, to

zaczniemy przegrywać. Sam jestem

indywidualistą, ale świadomym.

Budownictwo nie stanowi już dziś

dla mnie wyzwania, każdy poziom,

od superpedantycznego po ten

najprostszy, jest dla mnie dostępny,

z każdym mogę się skonfrontować.

KTO JEST DLA PANA BIZNESOWYM

WZOREM?

Państwo Solange i Krzysztof

Olszewscy z Solarisa. Ich firma


Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


16 ROZMOWY GŁOSU


jest fenomenem, o którym trzeba

pisać, to ekstraliga. Gdyby udało mi

się w biotechnologii, to mógłbym

powiedzieć, że ich doścignąłem.

Bo to, co robię w budownictwie,

to żadna rewelacja, jest wielu mi

podobnych, najczęściej – krok

w krok powtarzających moje pomysły.

Oni zaistnieli w branży, w której

funkcjonują potężne koncerny

o ponad 100-letniej tradycji: Volvo,

MAN, Mercedes. Dokonali rzeczy

nieprawdopodobnej, ale to pokazuje

też siłę, jaka drzemie w duecie. Ona

– „szalona gospodarka”, on – talent

inżynierski.

Rzecz jednak nie we wzorze, nigdy

też nikomu niczego nie zazdroszczę.

Ja się ścigam z konkurencją, to jest

coś, co mnie napędza.

PRACA I ZAANGAŻOWANIE

TO PODSTAWA SUKCESU, ALE

PODKREŚLA PAN TEŻ ROLĘ

SZCZĘŚCIA W BIZNESIE. DO CZEGO

JEST ONO POTRZEBNE?

Szczęście to coś, czego nie da się

zaprogramować. To, że „Newsweek”

mnie pokazał, że Aral czy Europoles

wybrały moją firmę zamiast bardziej

znaczących konkurentów. Czy

wreszcie to, że udało mi się ściągnąć

do Polski dzieci. Szczęście warto

podeprzeć budowaniem dobrych

relacji. Tam, gdzie w grę wchodzą

miękkie, psychiczne, socjologiczne

elementy, tam potrzebne jest

szczęście. Ja je chyba mam.

Kojarzy pan nieruchomość u zbiegu

Półwiejskiej i Krysiewicza? Nad tą

działką wisi jakieś fatum, ostatnio

pojawił się tam czwarty już inwestor.

Też byłem współwłaścicielem tej

działki, zainspirowany inicjatywą

banku BPH, który pożyczył mi

3,5 mln zł. Poprzednim właścicielem

był natomiast kościół ewangelickohabsburski.

O jednym nie wiedziałem.

W kościele protestanckim ksiądz jest

tylko od słowa bożego, a za nim stoi

kancelaria prawna, zarząd, no, pełna

komercja. Razem z moim niemieckim

partnerem mieliśmy wyłożyć po

3,5 mln zł. Podpisaliśmy umowę, ja

przelałem pieniądze, a partner – nie.

Parafia zaczęła naciskać,

a wspólnik, za którego poręczyłem,

okazał się niewiarygodny. To był

trudny czas na rynku bankowym,

komornicy tylko czekali na zajęcia, ja

nie miałem akurat wolnych środków.

Poręczenie, które podpisałem, było

na moje nazwisko. Co się okazało?

W tamtym okresie nie miałem

jeszcze ustanowionej rozdzielności

majątkowej z żoną, więc... poręczenie

okazało się nieważne. To jest to

szczęście, dzięki któremu wyszliśmy

z tej inwestycji bez szwanku.

SZCZĘŚCIE WARTO PODEPRZEĆ

BUDOWANIEM DOBRYCH RELACJI. TAM,

GDZIE W GRĘ WCHODZĄ MIĘKKIE,

PSYCHICZNE, SOCJOLOGICZNE

ELEMENTY, TAM POTRZEBNE JEST

SZCZĘŚCIE. JA JE MAM.

MIAŁ PAN MOMENTY, KIEDY FIRMA

BYŁA NA ZAKRĘCIE?

Dwa razy się tak zdarzyło.

CO W TAKICH SYTUACJACH JEST

CZYNNIKIEM DECYDUJĄCYM

O WYJŚCIU Z OPRESJI?

Upór, nigdy się nie poddaję. Każda

przegrana niesie ze sobą nowe

pomysły, i to niemal natychmiast.

Stres trwa 5 minut, najwyżej godzinę,

potem myślę, jak się odegrać.

Tych porażek trochę było. W Parku

Technologicznym, także na Sołaczu,

w Baranowie czy na innych

nieudanych inwestycjach. Ale nigdy

nie zatrzymały mojego parcia do

przodu. Córka Dagmara ma to po

mnie, o Michale wypowiem się później, bo to dopiero

pierwszy rok, w którym on samodzielnie podejmuje

decyzje, jak na razie trafne.

A JAKIE BYŁO NAJBARDZIEJ SPEKTAKULARNE

POTKNIĘCIE?

W okresie transformacji ustrojowej Piotr Bykowski,

u boku którego uczyłem się kapitalizmu, kupił udziały

w zakładach gipsowych Dolina Nidy. Prowadził rozmowy

biznesowe z Knaufem, zabrał mnie samolotem do

Niemiec. Podczas drugiej wizyty Knauf zaproponował mi

wyłączne przedstawicielstwo na Polskę. Mimo że kilka

lat wcześniej byłem w Kanadzie i widziałem, że wszystko

opiera się tam na suchej zabudowie, nie skorzystałem

z tej wiedzy i uznałem, że w Polsce się to nie przyjmie.

Okropnie zmarnowałem tę szansę. To jest dopiero sztuka

– nie marnować biznesowych szans. Przynajmniej tych

kluczowych...

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


18 ORGANIZACJE BIZNESOWE

DEBATA

Prawo pracy. Zmieniać, ale jak?

Wśród wielu aktów

prawnych, które

regulują nasze „życie

i twórczość”, kodeks

pracy jest kluczowy.

Dotyczy bowiem

praktycznie każdego

dorosłego, aktywnego

człowieka: zarówno

tego, który pracę

daje, jak i tego, który

ją świadczy.

Praca jest motorem,

a niekiedy także sensem

naszego życia, nasza

praca – jak również

jej jakość – w dość

bezpośredni sposób wpływają na los

tych, którzy (już lub jeszcze) pracować

nie mogą, ale także na jakość państwa,

w którym żyjemy. To banały, ale warte

przypomnienia.

r e k l a m a

Prawo pracy to jedna z najdynamiczniej

zmieniających się dziedzin prawa

– podkreślają to (i... krytykują) uczestnicy

naszej debaty przedsiębiorców.

Poprosiliśmy ich o wypowiedź na

ten właśnie temat z nadzieją, że ich

przemyślenia staną się ważnym głosem

w szerszej, ogólnopolskiej dyskusji nad

zmianami w kodeksie pracy. Stabilny

i rozsądny kodeks pracy, zabezpieczający

interesy zarówno pracodawców, jak

i pracobiorców, to gwarancja rozwoju

gospodarki, to możliwość skupienia się

na tym, co w biznesie najistotniejsze,

czyli na generowaniu zysku. Dziękujemy

przedsiębiorcom, którzy zgodzili się wziąć

udział w naszej debacie, a wszystkich

Czytelników zapraszamy do lektury!

POZNAŃ, UL. DREWLAŃSKA 10/69

Naszym podopiecznym zapewniamy profesjonalną opiekę pielęgniarską i medyczną

oraz różne formy terapii zajęciowej w przygotowanej do tego celu sali terapeutycznej.

W programie:

• warsztaty manualne i sekcje zainteresowań: warsztaty rękodzieła artystycznego, warsztaty

malarskie, sekcja piosenki, muzyki, tańca, teatru i recytacji,

• terapia ruchem, której celem jest usprawnianie naszych podopiecznych

poprzez gimnastykę rehabilitacyjną, spacery, wycieczki,

• muzykoterapia: muzyka na żywo, koncerty, wieczorki taneczne,

• działalność dydaktyczna: prelekcje, prezentacje i wykłady z medycyny,

dietetyki, historii, sztuki oraz na tematy zgłoszone przez pensjonariuszy,

• zajęcia kulturalno-relaksacyjne: spotkania z ciekawymi ludźmi, spacery

z przewodnikiem, imprezy okolicznościowe, wycieczki, wyjścia do kina,

teatru, muzeum i na wystawy.

Pensjonat prowadzić będzie Menager w zakresie Zarządzania w Opiece

Zdrowotnej pod protektoratem Krzysztofa Ciesielskiego, lekarza chorób

wewnętrznych, specjalisty w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii

z 40-letnią praktyką medyczną.

Ponadto opiekę nad pensjonariuszami sprawują: psycholog, terapeuta zajęciowy

wraz z zespołem, lekarz chorób wewnętrznych-konsultant, psychiatra-konsultant,

pielęgniarka oraz wolontariusze z różnych dziedzin.

PENSJONAT DZIENNY ŻURAWINIEC JEST OTWARTY OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZ. 7.00-17.00

KONTAKT 502 579 094

www.pensjonatdzienny.pl, email kontakt@pensjonatdzienny.pl


KRZYSZTOF KŁOSOWICZ

Prezes Zarządu

Topmet Light s.j.

ORGANIZACJE BIZNESOWE 19

DEBATA

PRZEDSTAWICIEL

Mówi się czasem,

że dla kogoś,

kto prowadzi

działalność

gospodarczą, jest

tylko jedna rzecz gorsza od zmiany

obowiązujących przepisów – jest to

zmiana na przepisy gorsze. Człowiek

adaptuje się do warunków, w których

musi funkcjonować. Sytuacja zmiany

jest często (w polskich realiach)

sytuacją zagrożenia i niepewności.

A kodeks pracy to jeden z najczęściej

zmieniających się aktów prawnych

w naszym kraju. Mimo najlepszych

chęci trudno doszukać się w tym

zjawisku pozytywów. Nasze prawo

pracy przypomina wielki kocioł z zupą,

w którym są wciąż te same składniki.

Z tym, że raz miesza się je wszystkie

w lewą stronę, a potem w prawą...

Wzajemne zobowiązania

pracodawcy i pracownika

regulowane są nie tylko przepisami

kodeksu pracy, ale również innymi

dokumentami, w tym wewnętrznymi

regulaminami zakładu pracy.

Regulamin taki sankcjonuje

pewną kulturę firmy i panujące

w niej zwyczaje. Jest wynikiem

kompromisów wypracowanych

przez lata i dokumentem bardzo

poważanym w firmie. Bywa, że

nowelizowane przepisy kodeksu

pracy stają w sprzeczności

z wewnątrzfirmowym regulaminem,

co powoduje kłopotliwy – zwłaszcza

dla pracodawcy – obowiązek

działania wbrew wspólnie ustalonym

zasadom.

Za przykład niech posłużą takie

kwestie, jak urlop na żądanie, który

dopiero niedawno pojawił się

w kodeksie pracy, albo świadectwo

pracy, które do niedawna wystawiane

było po ustaniu każdego stosunku

pracy. Obecnie bez szczegółowej

znajomości przepisów nie wiadomo,

kiedy powinno się je wystawić. To są

sytuacje, które spędzają sen

z oczu działom personalnym

i służbom prawnym każdego

przedsiębiorstwa. Podczas licznych

dyskusji z innymi pracodawcami,

trudno jest nam dojść do

porozumienia, czy dany przepis

jest już nieaktualny, czy być może

jest to najnowsza zmiana, albo

pojawiająca się dopiero propozycja

wprowadzenia zmiany. To

niekorzystna sytuacja, która utrudnia

prowadzenie właściwej działalności.

Śmiem twierdzić, że kodeks

pracy napisany jasno i czytelnie dla

wszystkich, a przy tym w należyty

sposób chroniący interesy zarówno

pracodawców, jak i pracobiorców,

miałby jedną trzecią obecnej

objętości. Życzyłbym sobie, aby

Potrzeba

dialogu

Kodeks pracy napisany jasno i przejrzyście, a przy

tym w należyty sposób chroniący interesy zarówno

pracodawców, jak i pracobiorców, mógłby liczyć

zaledwie jedną trzecią jego obecnej objętości.

kodeks pracy był zbiorem najbardziej

strategicznych punktów dotyczących

prawa pracy, ale by dawał

jednocześnie pewną elastyczność,

pozwalał znaleźć rozwiązanie

satysfakcjonujące wszystkich. Gdyby

tak się stało, wpłynęłoby to na

korzyść pracowników, byłoby im

łatwiej poznać kodeks pracy,

a wiedza o wielu zapisach prawnych

przechodziłaby z pokolenia na

pokolenie.

Jednym z największych absurdów,

na który skarżą się sami pracownicy,

są przepisy dotyczące zaległych

urlopów z poprzedniego roku. Za

niewykorzystanie przez pracownika

urlopu w wyznaczonym terminie

pracodawcy grozi grzywna. Co

jednak zrobić w sytuacji, w której

sam pracownik nie chce tego

zaległego urlopu wykorzystać?

Pracownik, którego na wyjazd

nie stać, bo właśnie remontuje

mieszkanie, chciałby otrzymać

ekwiwalent pieniężny za urlop,

bo pozwoliłoby mu to dokończyć

remont. Nie może jednak, bo

pracodawca bierze na siebie ryzyko,

że Państwowa Inspekcja Pracy ukarze

go grzywną.

Z punktu widzenia właściciela przedsiębiorstwa

prowadzenie firmy obliguje do osiągania

maksymalnego zysku. Taka jest misja

przedsiębiorcy, tego wymaga konkurencja.

W wielu przypadkach osiąga się to poprzez

wdrażanie nowych technologii, realizowanie

nowatorskich przedsięwzięć czy koncepcji.

W firmie takiej jak moja (Topmet Light zatrudnia

30 osób) są odpowiednie służby, które mają za

zadanie monitorowanie zmian

w prawie pracy. Jednak w mniejszych

przedsiębiorstwach, zatrudniających mniej niż

10 osób, śledzenie zmieniającego się prawa może

dezorganizować pracę, a przecież kodeks pracy

nie jest jedynym aktem prawnym, który reguluje

działalność gospodarczą.

Nieczytelne i nieintuicyjne prawo pracy

to problem, z którym trzeba walczyć. Zły

kodeks pracy jest barierą ograniczającą rozwój

przedsiębiorczości. Porównuję czasem okres,

w którym zakładałem własną firmę, z sytuacją,

która jest obecnie. Samo założenie działalności

gospodarczej jest obecnie banalnie proste,

można to zrobić właściwie w jednym okienku w

ciągu godziny. To się sprawdza, dopóki mówimy

o samozatrudnieniu, o jednoosobowych firmach.

Kłopoty zaczynają się w momencie zatrudnienia

pierwszego pracownika. Procedury związane

z jego ubezpieczeniem, z pozyskaniem różnego

rodzaju certyfikatów, badań, zaświadczeń itp. są

dwa, trzy razy bardziej skomplikowane, niż miało

to miejsce kilkanaście lat temu. Prowadzi to do

sytuacji, że skomplikowane procedury w kodeksie

pracy nakłaniają młode firmy, by zamiast przyjmować

pracownika, zatrudniały osoby już prowadzące

własną, jednoosobową działalność gospodarczą.

W sztuczny sposób zwiększa się liczba nowo

powstających firm, ale niebawem kodeks pracy nie

będzie miał kogo dotyczyć – większość pracobiorców

będzie de facto na samozatrudnieniu,

a tylko wielkie korporacje będzie stać na tradycyjne

zatrudnianie pracowników.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


20 ORGANIZACJE BIZNESOWE

DEBATA

ANDRZEJ GŁOWACKI

Prezes Zarządu DGA SA

PRZEDSTAWICIEL

21

lat funkcjonowania

w gospodarce

wolnorynkowej to

wystarczający czas, aby

spojrzeć na zachodzące

zjawiska. Kreatywność, przedsiębiorczość i

odwaga biznesowa Polaków na początku lat 90.

była imponująca. 1,5 mln firm utworzonych

w okresie euforii wolnością gospodarczą tworzyło

zręby nowej Polski, jednocześnie zdobywało

pierwsze doświadczenia. Półki świeciły pustkami,

Równość stron

na nowym rynku

pracy

łatwo było sprzedawać produkty i usługi,

powstawały pierwsze duże prywatne hurtownie,

sklepy. Rosło zatrudnienie, w szczególności

w małych i średnich firmach. Nie zawsze

sformalizowane, często z licznymi nadgodzinami,

w oparciu o „dżentelmeńskie” umowy pomiędzy

właścicielem a pracownikami. Inaczej było

w dużych, „starych” firmach, które weszły w

nową erę z potężnymi działami kadr, które dbały

o przestrzeganie prawnych wymogów związanych

z umowami o pracę.

Z czasem podnosił się poziom wiedzy zarówno

przedsiębiorców, jak i pracowników. Obie

strony starały się „zoptymalizować” przepisy we

własnym interesie. Niestety, zaczęły pojawiać się

kryzysy, spadki produkcji, zwolnienia – pierwsze

cienie wolności gospodarczej.

Kilka tąpnięć polskiej gospodarki, które były

najczęściej następstwem zjawisk światowych,

skutkowało stopniową zmianą jej struktury.

Dostrzegliśmy zanikanie niektórych dziedzin

i bardzo szybki wzrost innych, np. usług

telekomunikacyjnych, rozwiązań internetowych,

czy też tworzenia się sieci handlowych. Dzisiaj

funkcjonujemy na bardzo konkurencyjnym rynku,

który wymaga elastycznych strategii, płynności

zasobów i nacisku na „core business”. Czyli

w efekcie zlecanie na zewnątrz (outsourcing)

wszelkiej pomocniczej działalności oraz liczba

pracowników dostosowana do

potrzeb, które w znaczącej mierze

wyznacza rynek.

Problemem w Polsce są obecnie

konserwatywne zapisy prawa pracy,

niska efektywność urzędów pracy

oraz brak wsparcia dla pracodawców

tworzących miejsca pracy. Denerwują

bardzo długie okresy zasiłkowe

płatne przez przedsiębiorców,

długie okresy wypowiedzeń i jeszcze

Pracodawca nie może być

odpowiedzialny „za wszystko”,

podczas gdy praktycznie jedynym

obowiązkiem pracownika jest...

przyjście do pracy.

wypłaty odpraw. A rynek... jest

bezlitosny, wymaga ciągłych zmian,

nowych kompetencji i koncepcji

biznesu dostosowanej do otoczenia.

Pracodawca nie może być

odpowiedzialny „za wszystko”,

czyli wypłatę wynagrodzeń

i chorobowego, najczęściej sześciu

pensji przy zwalnianiu, szkolenia

pracowników, pozyskanie zleceń,

ich terminowe i jakościowe

wykonanie, zapewnienie spływu

należności itd. A pracownik...

przychodzi do pracy. Mam

świadomość, że przejaskrawiam

rzeczywisty obraz, jednakże w wielu

firmach mamy do czynienia z takimi

zjawiskami. Ich efektem jest często

znacząca redukcja zatrudnienia,

współpraca z agencjami pracy

tymczasowej i niechęć właściciela

do nowych idei.

Wyzwaniem dla polskiej

gospodarki jest poprawa

innowacyjności firm. Realizacja tego

celu wymaga wielu działań, m.in.

współpracy biznesu z nauką

i samorządem, ale także istotnych

zmian na rynku pracy.

W szczególności w grupie małych

i średnich przedsiębiorstw, które

są najbardziej podatne na wpływy

koniunktury i skutki „sztywności”

rynku pracy.

Idealnym rozwiązaniem dla MSP

byłoby: 1) obniżenie finansowych

skutków absencji chorobowej (maks.

do 14 dni), 2) zmniejszenie kosztów

zwolnienia pracowników (rezygnacja

z odpraw), 3) umożliwienie

zawierania umów z pracownikami

udającymi się na urlop macierzyński

w aspekcie terminu powrotu do

pracy itd. Postulatów jest na pewno

więcej – wszystkie ukierunkowane

na uelastycznienie więzi pracownik

– pracodawca. Nowe rozwiązania

w tych relacjach przeniosą się na

pewno na służby rynku pracy (urzędy

pracy), od których wymagana będzie

większa aktywność i umiejętność

pozyskania pracy dla osób okresowo

pozostających bez zajęcia. I te

działania winny dotyczyć różnych

form powiązań pracownik

– pracodawca (czas określony, praca

tymczasowa, umowa zlecenie itd.).

Uzasadnionym jest rozważenie

powierzenia niektórych zadań

podmiotom wyłonionym w drodze

konkursów. Takowe modele

funkcjonują już na świecie i warto te

wzorce przenieść na polski rynek.

W szczególności gdy wynagrodzenie

tych firm jest powiązane z efektem,

czyli liczbą pozyskanych ofert

pracy oraz trwałością powiązania

pracownika z nowym pracodawcą.

Trzeci aspekt to wsparcie dla

pracodawców, w szczególności na

obszarach, gdzie poziom bezrobocia

jest relatywnie wysoki. Celowe

jest wówczas podzielenie ryzyka

pomiędzy państwo a firmę

i finansowanie nowych miejsc pracy.

Szokuje nas tempo zmian

w otoczeniu. Mówi się o nowej

jakości Firma 2.0, czyli o nowej

formule prowadzenia biznesu.

W świecie nowych technologii

komunikacyjnych, tworzenie się

społeczności internetowych

i globalizacji produkcji relacje na

rynku pracy ulegają bardzo głębokim

zmianom. I ten fakt winien jak

najszybciej znaleźć odzwierciedlenie

w przepisach prawa.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


MAKSYMILIAN BUKOWIAN

Prezes Zarządu Makropol sp. z o.o.

ORGANIZACJE BIZNESOWE 21

DEBATA

PRZEDSTAWICIEL

Makropol

Sp. z o.o., jako

firma zorientowana

na usługi na

rzecz biznesu

na obszarze całej Polski, jest

wielkopolskim przedsiębiorstwem

rodzinnym przywiązującym dużą wagę

do legalizmu, jakości i przestrzegania

procedur. Wprowadzając do naszej

firmy już w 1999 roku procedury

zarządzania jakością ISO 9001,

potwierdziliśmy naszą pozycję

lidera w swojej branży. Wykonując

różnorodne zlecenia naszych partnerów,

posługujemy się powszechnie

obowiązującymi przepisami, spośród

których ważną rolę odgrywa Kodeks

pracy. Niestety, jego zapisy trudno

uznać za przemyślany system przepisów

gwarantujących pewność świadczeń

i lojalność pracowników.

Od 21 marca tego roku zmienia się

treść ustawy Kodeks pracy. Aktualna

zmiana dotyczy odstąpienia od

wymogów wysyłania pracownika na

wstępne badania lekarskie w przypadku,

gdy w ciągu 30 dni od rozwiązania

poprzedniej umowy pracodawca

podpisuje z nim nową umowę

o pracę oraz odstąpienia od wydawania

świadectwa pracy za każdym razem, gdy

pracodawca podpisuje z pracownikiem

nową umowę terminową. Od początku

roku 2000 Kodeks Pracy zmieniał się

już 57 razy. Tylko w roku 2009 było to

osiem zmian, w kolejnym – sześć,

a w 2011 już trzy. Średnie tempo to

ponad pięć zmian zapisów kodeksowych

rocznie. Jak w gąszczu tych przepisów,

nieustannych zmian ustawowych

wymagań przedsiębiorca ma zachować

ciągłe przestrzeganie ich postanowień?

Szczególnie, że ustanowione

w sposób nieprzemyślany postanowienia

są wkrótce anulowane. Państwowa

Inspekcja Pracy domaga się kolejnych

szczególnych uprawnień, argumentując

swoje wnioski nieprzestrzeganiem

prawa pracy przez pracodawców.

Z koleji w Raporcie Ministerstwa

Gospodarki „Przedsiębiorczość w

Polsce” z lipca 2010 roku podaje się, że

tylko 20 proc. przedsiębiorców ocenia

prawo pracy pozytywnie. Reszta uznaje

je za istotną barierę rozwoju.

Kodeks pracy w Polsce wprowadzony

ustawą z 26 czerwca 1974 roku

jest żywą spuścizną po okresie

„gierkowskiego” rozmachu, w którym

partia komunistyczna – PZPR

– powierzyła klasie robotniczej dzieło

budowy pomyślności całego narodu.

Dzisiejsza gospodarka rynkowa kieruje

się innymi wymaganiami i warunkami,

niż socjalistyczna gospodarka

planowa. Współczesne turbulencje

związane z ryzykiem działalności

pozycji rynkowej przedsiębiorcy. Dlatego też

tworzenie zapisów Kodeksu pracy pod dyktando

wielkoprzemysłowej reprezentacji zawodowej

pracowników sektora państwowego nie znajduje

zrozumienia w tej części gospodarki, która tworzy

ponad 70 proc. PKB, tj. wśród małych i średnich

przedsiębiorców. Odczytują oni stan przepisów

pracy jako stan przeregulowania. Oczekiwanie od

przedsiębiorstw społecznej odpowiedzialności

rozumianej jako system świadczeń socjalnych

Kodeksowa

przedsiębiorczość

branżowa

Chybione państwowe regulacje nie tylko

pogłębiają chaos rynku pracy, podtrzymując

stan niepewności. Wywołują również

wrażenie konfliktu między celami

gospodarczymi a społecznymi.

gospodarczej w sposób oczywisty

przenoszone są z przedsiębiorstw

na rynek pracy. W jaki sposób

przedsiębiorca może gwarantować

trzy- lub sześciomiesięczne świadczenia

pracownikom, skoro sam nie wie,

czy będzie działał za tydzień lub

miesiąc? Problemem nie są więc

kodeksowe zapisy gwarancji socjalnych

oderwanych od stanu gospodarki

i możliwości przedsiębiorstw.

Warunkiem wspólnej pomyślności

pracowników i pracodawców jest

zapewnienie zrównoważonego rozwoju

przedsiębiorstw. Polski biznes

w podstawowej swojej części nie jest

budowany wielkim kapitałem. Prawie

96 proc. polskich przedsiębiorców

to firmy mikro zatrudniające od zera

do dziewięciu osób. W tych firmach

szef jest najczęściej właścicielem.

Jego związki z pracownikami mają

charakter osobisty, tworzony przez

relacje środowiskowe, gdzie opinia

jest ważnym elementem budowania

i obowiązków zwiększających koszty działalności

stanowi bowiem ograniczenie ich konkurencyjności

i zdolności do elastycznego reagowania na potrzeby

światowej gospodarki. Jeśli chodzi o państwowe

giganty – spółki węglowe, energetyczne, kombinaty

miedziowe, gdzie pracownicy zarabiają po 2-3

średnie krajowe, strajk o kolejne 300 zł podwyżki

jest wyrazem wykorzystywania siły oddziaływania

politycznego pracowników do umocnienia swojej

pozycji w państwowym przedsiębiorstwie i uzyskania

kolejnych korzyści. To, że korzyści te opłacane są

potem przez pracowników i przedsiębiorców innych

branż – np. emerytury górnicze lub gwarancje

płacowe w energetyce – nie znajduje solidarnego

zrozumienia branż państwowych. Taka branżowa

przedsiębiorczość nie znajduje zaś poparcia wśród

pracowników oraz mikro i małych przedsiębiorców,

bowiem wielu z nich nie osiąga takich dochodów.

Rzemieślnicy, pracownicy handlu i usług, drobni

wytwórcy rolni i wielu innych oscylują z dochodami

na poziomie od minimalnej do średniej krajowej

pensji miesięcznie. Dla nich utrzymanie działalności

przedsiębiorstw, w których pracują, jest warunkiem

przetrwania nie tylko miejsc pracy, ile przede

wszystkim ich samych.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


22 ROZMOWY GŁOSU

Umiejętności

nie do przecenienia

Autoprezentacja to jedno z najważniejszych zagadnień

we współczesnym biznesie, to klucz do udanych interesów.

O tym, jak kontrolować swoje ciało i swój przekaz w sytuacjach

publicznych, opowiada doświadczony konferansjer i trener

SŁAWOMIR WEIHS.

ROZMAWIAŁA | Katarzyna Kowalska

SŁAWOMIR

WEIHS

– ekspert

w zakresie

komunikacji

interpersonalnej,

artysta estradowy,

konferansjer.

Współtworzy

GB Events

Sp. z o.o.

JAK ZROBIĆ DOBRE

„PIERWSZE WRAŻENIE”?

SŁAWOMIR WEIHS:

To przede wszystkim

odpowiednia sylwetka,

właściwa poza. Zawsze polecam

aktywne korzystanie z kręgosłupa.

Najlepszy garnitur, najpiękniejsza

sukienka nie zadziałają, jeżeli sylwetka

nie będzie elegancka, ale oczywiście...

nieusztywniona. Pierwsze wrażenie

to umiejętność odpowiedniego

zaprezentowania się przed drugą

osobą. Jeżeli je zepsujemy, czasem

nigdy nie uda się go zmienić!

DLACZEGO ŚWIADOMA

AUTOPREZENTACJA JEST DZIŚ TAK

WAŻNA?

Ponieważ dzisiejsze funkcjonowanie

na rynku pracy, funkcjonowanie

w biznesie itp. w zasadzie jest

związane ze sprzedażą samego siebie.

W myśl zasady: od tego, czy cię

dobrze ocenię – będzie zależała nasza

późniejsza współpraca.

– dlaczego. Podstawa szkolenia

z mojego punktu widzenia to

atrakcyjny przekaz.

DO KOGO KIERUJESZ PROWADZONE

ZAJĘCIA?

Głównie do właścicieli firm, prezesów,

kadry zarządzającej.

A JAK TO WYGLĄDA?

Prowadzone przeze mnie szkolenie

jest zawsze bardzo praktyczne. Ja

większość sytuacji, o których mówię,

sam odgrywam. Następnie prezentują

się kursanci w kilkuosobowych,

rywalizujących ze sobą grupach. Co

istotne – już od pierwszej prezentacji

uczymy się oceny swoich i cudzych

błędów. Często słyszę, że takich zajęć

jeszcze ktoś nigdy nie miał. To jest

dla mnie bardzo miłe.

PROWADZISZ ZAJĘCIA GRUPOWE

I INDYWIDUALNE, PRAWDA?

Tak, indywidualnie pracuje się

z właścicielem czy prezesem, na ogół

z liderami. Te osoby nie powinny

funkcjonować w świadomości

podwładnych jako te, które wiedzą czy

potrafią mniej. W ich szkoleniu przede

wszystkim ważny jest efekt końcowy.

Swoje funkcje powinni pełnić, mając

już kompletną przekazaną przeze

mnie wiedzę. Z kolei dla pracowników

niższych szczebli – pracujących często

na równorzędnych stanowiskach,

gdy ich relacje są inne, szkolenia są

raczej grupowe. Łatwiej o wzajemną

interakcję. Efekty można wdrażać

sukcesywnie.

CZY OSOBY, KTÓRE SZKOLISZ, MAJĄ

CZASEM JAKIEŚ SPECJALNE PROŚBY?

A SKĄD TWOJE ZAINTERESOWANIE

TĄ DZIEDZINĄ?

Parę ładnych lat byłem

konferansjerem. To, czym zajmuję się

dziś, to swoista kontynuacja. Zaczęło

się od tego, ze zwrócono się do

mnie z propozycją, aby przygotować

pracowników i szefów pewnej firmy

do występu w trakcie prezentacji

nowego produktu. Wszystko to

przed sześciuset osobami, w oprawie

światła i dźwięku – takie małe

show. I tak się zaczęło. Spotykam

się z ludźmi, uczę ich świadomości

własnej osoby w kontaktach z innymi.

Pomagam czuć się komfortowo

w różnych warunkach i sytuacjach,

głównie biznesowych. Tłumaczę,

co wolno, czego nie i – co ważne

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


ROZMOWY GŁOSU 23

Zdarza się, czasami – co może

wydawać się śmieszne – doradzam,

jak karać czy nagradzać. Jakim głosem

operować. Krzyczę i objaśniam, że to

złe.

CZYLI SAVOIR VIVRE JEST RÓWNIEŻ

CZĘŚCIĄ TYCH SZKOLEŃ.

Oczywiście. To, jak będziemy

odbierani, to nie tylko postawa,

kontrola stresu, poprawne

wysławianie się, ale również wygląd

i tzw. dobre maniery. Właściwe

przywitanie, podanie ręki, umiejętność

zajęcia miejsca przy stoliku, kolejność

wchodzenia do restauracji to

w dzisiejszym świecie – pełnym lunchów

i spotkań biznesowych – umiejętności

nie do przecenienia. Żaden nasz gest nie

powinien być przypadkowy.

A CO PORADZIŁBYŚ OSOBOM

Z DOSKONAŁYMI MANIERAMI, ALE

NIEPANUJĄCYMI NAD TREMĄ?

Przede wszystkim nie mogą pozwolić

sobie na brak skupienia tuż przed

wyjściem do audytorium. Trzeba się

pozbierać, w skupieniu wyciszyć

na moment i pomyśleć, co chcemy

przekazać. I nie wolno myśleć: „na

pewno mi się nie uda”. Dobrze

znać, co nas paraliżuje i czego nie

rozumiemy, aby nie wysyłać tysięcy

pytań do swojego umysłu. Główną

bowiem przyczyną tremy jest brak

wiedzy...

ZATEM JAK DOBRZE WYPAŚĆ NP. NA

SCENIE?

Zacznijmy od tego, że trzeba

na nią wejść i zatrzymać się w

miejscu, które jest właściwe. Dobry

DZISIEJSZE FUNKCJONOWANIE NA

RYNKU PRACY, FUNKCJONOWANIE

W BIZNESIE ITP. W ZASADZIE JEST

ZWIĄZANE ZE SPRZEDAŻĄ SAMEGO

SIEBIE.

początek pomaga. Jeżeli w pierwszej scenie przegrasz,

przejęzyczysz się czy coś w tym stylu – nie odrobisz

tego do końca występu. Należy poznać mowę swego

ciała i rozsądnie jej używać. Ćwiczymy to na zajęciach na

prezentacjach i slajdach. Oglądam próbne wystąpienia.

Następnie to ja pokazuję to wszystko, co zostało

wykonane i jak to wyglądało. A potem „czyścimy”,

eliminujemy zbędne ruchy, dodajemy znaczące gesty.

Trzeba to ćwiczyć, czasem nawet i 20 razy.

CZY LUDZIOM PRZYCHODZI TO ŁATWO?

O, nie. Okazuje się bowiem nagle, że to, co robiłem tyle

lat, robiłem źle. I co teraz? Nie jest też możliwe, aby

w ciągu 6-8 godzin udało się człowieka „zresetować”,

włożyć mu nową dyskietkę z właściwym programem.

Nie jesteśmy maszynami. To proces, który musi

dojrzewać. Trzeba dać człowiekowi czas, żeby zaczął się

nad tym zastanawiać, myśleć i nad sobą pracować. Złych

nawyków nie da się usuwać natychmiast, ja pokazuję jak

to powinno wyglądać. To jest tak, jakby ktoś dał nam

możliwość spojrzenia na siebie w lustrze w sposób,

w który na siebie nigdy nie patrzyliśmy.

CZY KAŻDEGO MOŻNA NAUCZYĆ DOBREJ

AUTOPREZENTACJI?

Cóż, jak w każdym aspekcie życia, są osoby

z większymi i mniejszymi predyspozycjami. Niektórzy

mają dobry głos, dobrą dykcję,

trzeba im jedynie pomóc

w sterowaniu emocjami.

Pamiętajmy, że nie wolno pozbyć

się emocji na scenie. Jak ktoś nie

ma emocji, to na nią nie powinien

wchodzić. Nie ma nic gorszego, niż

robić coś bez poczucia dynamiki

i życiowej energii. Są też osoby,

które, mimo że zajmują stanowiska

obligujące do wzorowego przekazu

różnorakich treści, robią to

bardzo niedobrze. Jako przykład

natychmiast przychodzi mi na myśl

pewien dyrektor regionalny. Miał

bardzo wielką wiedzę, ale mówił

o wiele za szybko. Powiedziałem

mu: zawsze spokojnie policz w

myślach: raz, dwa, trzy. To da twojej

wypowiedzi odpowiednie tempo.

I zadziałało. Wiem, że nie mogę

przekazać wiadomości w sposób

zły, deprymujący. To może przynieść

efekt wsteczny. Jednocześnie

bardzo lubię to, iż nigdy to końca

nie wiem, kogo spotkam na swoich

zajęciach.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


26

porady

prawne

felieton

mec. JERZY KROTOSKI

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji daje

przedsiębiorcy wiele instrumentów prawnych służących obronie

jego dóbr. Uprawnienia te przysługują z mocy prawa i bez

potrzeby jakichkolwiek postępowań rejestracyjnych.

Kradzież

nazwy

przedsiębiorstwa

Przedsiębiorcy często

decydują się na

prowadzenie działalności

gospodarczej pod firmą,

która pozbawiona jest

nazwy fantazyjnej, a składającej się

przede wszystkim z ich imienia

i nazwiska (np. „A. Nowak – Jubiler”).

Pozwala to na budowanie renomy

i rozpoznawalności firmy wśród

klienteli, która identyfikuje oznaczenie

przedsiębiorstwa z konkretną osobą.

Firma z czasem zyskuje renomę

i klientów, którzy ze względu na jakość

usług oraz towarów chcą korzystać

właśnie ze wspomnianego „A. Nowak –

Jubiler”, a nie innego sklepu. Wartość

i siła firmy znacznie wzrasta, co

dostrzega konkurencja, która podejmuje

często działania mające na celu

wzbogacenie się na podstawie renomy

„A. Nowak – Jubiler”. Nie trudno zatem

wyobrazić sobie, że w tym samym

mieście powstaje w niedługim czasie

firma „Andrzej Nowak – Wyroby

Jubilerskie”, a klienci nie rozróżniają

obu firm, co spędza sen z powiek

właścicielowi przedsiębiorstwa, który

tyle czasu poświęcił na zdobycie

renomy. Przedsiębiorca nie jest jednak

bezbronny w obliczu nieuczciwości

konkurencji.

Pierwszym nasuwającym się

rozwiązaniem jest rejestracja znaku

towarowego w Urzędzie Patentowym.

Postępowanie rejestracyjne jest jednak

długotrwałe i kosztowne,

a najczęściej wymaga także zlecenia

sprawy rzecznikowi patentowemu

z uwagi na skomplikowanie sprawy.

Należy jednak także zauważyć, iż

takiego rodzaju postępowanie wcale

nie musi zakończyć się sukcesem,

czyli udzieleniem prawa ochronnego

na znak towarowy, ponieważ Urząd

Patentowy bada, czy znak towarowy

spełnia wymogi określone w ustawie,

np. posiadanie zdolności odróżniającej.

Nie jest rzadkością odmowa przez

Urząd Patentowy przyznania prawa

ochronnego na znak towarowy.

Z uwagi na wyżej wspomniane

możliwe komplikacje w uzyskaniu

prawa ochronnego na znak towarowy,

korzystniejsze dla przedsiębiorcy

wydaje się skorzystanie z instrumentów

prawnych dostępnych mu na podstawie

ustawy o zwalczaniu nieuczciwej

konkurencji. Należy podkreślić,

iż uprawnienia te przysługują

przedsiębiorcy z mocy prawa bez

potrzeby jakichkolwiek postępowań

rejestracyjnych.

W sporze rozpoznawanym przez Sąd Okręgowy,

właściwy ze względu na miejsce popełnienia czynu

nieuczciwej konkurencji lub siedzibę pozwanego,

przedsiębiorca musi wykazać, że swojej nazwy

używał przed konkurentem, a oznaczenie to

może wprowadzić w błąd co do tożsamości z jego

przedsiębiorstwem. Sąd w przypadku uwzględnienia

powództwa w zależności od roszczenia w nim

sformułowanego zobowiąże pozwanego do zmiany

nazwy, ograniczy zakres terytorialny jej używania lub

nawet zakaże korzystania z niej.

Ponadto Sąd może zastosować także jeszcze bardziej

surowe sankcje wobec przedsiębiorcy w postaci

zobowiązania go do złożenia stosownego oświadczenia

w prasie (najczęściej przeprosin za naruszenie firmy)

lub zobowiązania

pozwanego do

PIERWSZYM NASUWAJĄCYM

SIĘ ROZWIĄZANIEM JEST

REJESTRACJA ZNAKU

TOWAROWEGO W

URZĘDZIE PATENTOWYM.

POSTĘPOWANIE

REJESTRACYJNE JEST

DŁUGOTRWAŁE

I KOSZTOWNE.

Na podstawie ustawy o zwalczaniu

nieuczciwej konkurencji zagrożony

przedsiębiorca może wystąpić do

„Andrzej Nowak – Wyroby Jubilerskie”

z żądaniem zaprzestania naruszeń jego

firmy. Konkurent najczęściej bronić się

będzie tym, iż nikt nie może zabronić

mu posługiwania się jego własnym

imieniem i nazwiskiem. Jeśli sporu

nie uda się rozwiązać polubownie,

pozostaje jedynie skierowanie sprawy

na drogę postępowania sądowego.

wydania powodowi

bezpodstawnie

uzyskanych korzyści

w wyniku korzystania

z renomy nazwy

powoda. Szczególnie

represyjne może

okazać

się to drugie

roszczenie

w przypadku,

gdy działalność

gospodarcza

pozwanego była

prowadzona

w dłuższym czasie

i na szeroką skalę.

Należy także

podkreślić,

iż naruszający prawo do nazwy innego przedsiębiorcy nie

może skutecznie powoływać się na to, że korzysta

z własnego imienia i nazwiska. Istotne dla rozstrzygnięcia

sporu jest jedynie to, czy takie oznaczenie może

wprowadzić w błąd potencjalnych klientów.

W przypadku odpowiedzi twierdzącej pozwany

przegra spór.

Przedsiębiorca nie jest zatem bezbronny wobec

nieuczciwości konkurencji, ponieważ przysługuje mu

pełen wachlarz roszczeń, na podstawie których może on

skutecznie dochodzić swoich praw.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


Byłoby znacznie lepiej dla nas, Polaków, gdybyśmy nastawiali się

na to, co dobre i pozytywne. Wtedy będziemy mieli siłę do pracy,

do działania, do aktywnego życia.

OKIEM

z Brukseli

felieton

dr FILIP KACZMAREK

europoseł

27

O wyższości

działania

i optymizmu

Spotkałem się niedawno

z premierem Malty

Lawrencem Gonzim.

Polityk w emocjonalny

sposób mówił

o niedawnych wydarzeniach w Afryce

Północnej. Powiedział też coś bardzo

uniwersalnego. Stwierdził mianowicie,

że słyszy się ostatnio mnóstwo słów

o Bliskim Wschodzie, o Libii,

o Tunezji, o Egipcie, o migracji,

o demokracji. Rzecz w tym, że

w przypadku Afryki Północnej

słowa nie wystarczą. Trzeba coś

zrobić. Przypominam tę rozmowę,

bo w Polsce jest podobnie. O wielu

problemach – na przykład na rynku

pracy – mówi się bardzo dużo.

Jednak na rynku pracy nie zmieni się

zbyt wiele, dopóki nie podejmie się

działania. Same słowa nie wystarczą.

Idea, która przyświeca Unii

Europejskiej w kwestiach pracy,

jest bardzo trudna do realizowania.

Zakłada bowiem harmonijne

połączenie dwóch dość odległych

od siebie oczekiwań – elastyczności

z perspektywy pracodawcy i poczucia

bezpieczeństwa pracobiorcy.

Uważam, że żadne przepisy nie są

w stanie zapewnić takiej idealnej

harmonii. Do jej wprowadzenia

potrzebny jest pewien czynnik

dodatkowy, którego nie da się ubrać

w zapisy prawa. Tym czynnikiem jest

dobra wola.

A dobra wola to towar w Polsce

zdecydowanie deficytowy. Mam

wrażenie, że nasi rodacy często

zachowują się wręcz odwrotnie.

Zła wola, agresja i nienawiść – to

napędza bardzo wielu polskich

polityków. W rezultacie mamy debaty

o obłoku helu, lokalizacjach pomnika

(lub pomników), sposobie gaszenia

zniczy itd. Demagogia, opluwanie

przeciwników, sianie nienawiści,

fałszywe oskarżenia, odmawianie

patriotyzmu przeciwnikom

politycznym, cyniczne budowanie

strategii politycznej na ofiarach,

bezpodstawne zarzuty zdrady – tak

wygląda polska debata. Ta swoista

„magma” wypełnia przestrzeń

publiczną. Zatapia wszystko, co

napotka na swojej drodze – w tym

kwestię rynku pracy.

Uczestniczyłem w beatyfikacji Jana

Pawła II. Było to wydarzenie radosne

i optymistyczne. Uprzytomniło mi to,

jak często Polacy koncentrują się na

tragediach, katastrofach, upadkach,

na cierpieniu i klęskach. To niedobra

tradycja. Właśnie dlatego obchody

rocznicy zwycięskiego Powstania

Wielkopolskiego w Warszawie nikogo

tam nie interesują. Piewcy porażki

i miłośnicy umartwiania całą swą

życiową energię przeznaczają

na wspominanie Powstania

Warszawskiego. W duszy

prawdziwych narodowych

pesymistów nie ma miejsca na radość.

Znacznie lepiej byłoby dla nas

samych, gdybyśmy się nastawiali

bardziej na to, co dobre i pozytywne.

Wtedy będziemy mieli siłę do pracy,

do działania, do aktywnego życia.

Nasz pesymizm i czarnowidztwo

były widoczne nawet w opisywaniu

beatyfikacji. Znani publicyści pisali,

że niewielu Polaków wybierało się do

Rzymu. Tymczasem każdy, kto był

w Rzymie, widział, że Polacy

dominowali ilościowo nad wszystkimi

innymi nacjami. Ta szklanka była do

połowy pełna, a nie do połowy pusta.

Zamiast narzekać, powinniśmy

się cieszyć. Tak jak Włosi, którzy już

czekają na kanonizację Jana Pawła II

i kolejną falę gości z Polski i świata.

Dla wielu Rzymian takie wydarzenia

mają znaczenie nie tylko religijne,

ale również gospodarcze. Nie ulega

ZNACZNIE LEPIEJ

BYŁOBY DLA NAS

SAMYCH, GDYBYŚMY

SIĘ NASTAWIALI

BARDZIEJ NA TO,

CO DOBRE

I POZYTYWNE.

WTEDY BĘDZIEMY

MIELI SIŁĘ DO PRACY,

DO DZIAŁANIA, DO

AKTYWNEGO ŻYCIA.

wątpliwości, że wpływają one na obroty, miejsca pracy

w kilku sektorach związanych z szeroko rozumianą

obsługą pielgrzymów i turystów. Lepiej łączyć przyjemne

z pożytecznym niż smutne z destrukcyjnym. Moim

zdaniem Włosi mają rację. Dlatego władze samorządowe

Rzymu zrobiły dobrze, inwestując wiele milionów euro

w przygotowania do beatyfikacji.

Smutne jest to, że nawet tak niezwykle optymistyczne

wydarzenie jak beatyfikacja wielkiego rodaka nie było

w stanie zmienić postawy niektórych polityków.

PiS zbojkotował wspólny wyjazd parlamentarzystów do

Rzymu. Zbojkotował też uroczysty obiad wydany

w Watykanie przez prezydenta Bronisława

Komorowskiego i kardynała Stanisława Dziwisza.

Politycy PiS kolejny raz nie potrafili wyzwolić się ze

swych antypatriotycznych i populistycznych nawyków.

Nie cieszę się z tego, ale los ukarał ich. Pociąg, którym

wracali z Rzymu do Polski zepsuł się i spóźnił się

o 10 godzin. „Szklanka” negatywnej demonstracji

okazała się pusta.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


28 GOSPODARKA

Kto w Poznaniu

może spać spokojnie?

Poznań stanowi największe skupisko miejsc

noclegowych dla turystów i przyjezdnych

w Wielkopolsce. Jak kształtowała się baza

hotelowa miasta i jak wygląda obecnie?

A przede wszystkim – czy spełnia oczekiwania

masowych imprez, które się tutaj

odbywają, takich jak organizowane

corocznie Międzynarodowe Targi

Poznańskie czy zbliżające się Mistrzostwa

Europy w piłce nożnej? To pytania, na

które warto znać odpowiedź.

TEKST | Anna Solak

Według analiz

rocznych

Głównego Urzędu

Statystycznego

w 2009 roku na

445 hoteli w Polsce 47 znajdowało

się w Poznaniu. Jeśli chodzi

o standard, tylko jeden z nich był

hotelem pięciogwiazdkowym, sześć

z nich – czterogwiazdkowymi istniały

także 23 obiekty trzygwiazdkowe,

13 dwugwiazdkowych, dwa obiekty

zdobyły jedną gwiazdkę, natomiast

dwa pozostałe były nadal

w trakcie kategoryzacji. Niestety,

w podobnych zestawieniach

GUS z lat wcześniejszych nie

występują dane dotyczące

turystycznych obiektów zbiorowego

zakwaterowania, takich jak na

przykład hotele w poszczególnych

miastach wojewódzkich, pod kątem

ilościowym, stąd też brak takich

wyników dla Poznania. Zestawienie

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


GOSPODARKA 29

sprzed dwóch lat możemy jednak

porównać ze stanem na dziś, który

zmienił się zdecydowanie na lepsze

i pozwala liczyć na to, że do

2012 roku ta tendencja wzrostowa

utrzyma się, przygotowując Poznań

na organizację kolejnych zbiorowych

wydarzeń z zakresu sportu, biznesu,

nauki czy kultury.

Ilu gości Poznań jest

w stanie przenocować?

Obecnie na bazę hotelową

miasta składa się sześć hoteli

pięciogwiazdkowych (1165 pokojów,

1036 miejsc), 17 hoteli

czterogwiazdkowych (1502 pokoje,

1948 miejsc ), 36 hoteli

trzygwiazdkowych (2334 pokojów,

4155 miejsc ), 85 hoteli

dwugwiazdkowych (2382 pokoje,

4744 miejsca) oraz 31 hoteli

jednogwiazdkowych (w tym

677 pokojów i 1420 miejsc). Wszystkie

175 funkcjonujących w Poznaniu

hoteli łącznie gwarantuje gościom

8060 pokojów, w tym aż 13303

miejsca. Najwięcej pojedynczych

miejsc mają do zaoferowania Polonez

Hotel Orbis (612 miejsc), Hotel Anders

(500 miejsc) oraz Hotel Mercure

(481 miejsc). Najmniej: Hotel

Meridian (15 miejsc), Hotel

Podzamcze (13 miejsc) oraz

Hotel Glamour (10 miejsc). Za

przyznawanie kategorii obiektom

indywidualnego zakwaterowania

w Poznaniu odpowiedzialny jest

Urząd Marszałkowski Województwa

Wielkopolskiego. Prócz wymienionych

miejsc już sklasyfikowanych,

w statystykach figurują także hotele

i pensjonaty nieskategoryzowane.

Tego typu miejsca dają Poznaniowi

dodatkowe 717 pokojów oraz 1502

miejsca noclegowe.

Gdzie jeszcze można się

zatrzymać

Inicjatywa utworzenia

wystarczającej liczby miejsc

noclegowych spełniających

zapotrzebowanie podczas masowych

imprez odbywających się w stolicy

Wielkopolski, takich jak targi,

Konferencja Klimatyczna czy

docelowo Mistrzostwa Europy

w piłce nożnej, należy do prywatnych

przedsiębiorców. Są nimi na przykład

właściciele hoteli czy gospodarstw

agroturystycznych, a nawet

poznańskie uczelnie, które według

własnego uznania mogą udzielać

przyjezdnym noclegu

w swoich akademikach.

W prowadzeniu obliczeń możliwości

noclegowych Poznania na przyjęcie

gości z okazji EURO 2012 miasto

oprócz hoteli uwzględnia także

inne sposoby zakwaterowania, takie

jak campingi, hostele czy motele.

W związku z tym, że nie wszyscy

goście nocować będą w samym

Poznaniu (i to zarówno z powodów

logistycznych, jak i ekonomicznych),

w statystykach figurują także

obiekty znajdujące się w okolicy

miasta. Tu jednak warunkiem jest

optymalna odległość od centrum,

przyjęta jako dystans możliwy do

pokonania podczas maksymalnie

dwugodzinnej jazdy samochodem.

Przelicznikiem mogą być zarówno

pokoje, jak i jednostkowe miejsca,

przy czym z punktu widzenia

samych kibiców to właśnie te

drugie odgrywają decydującą rolę.

Według tych kryteriów obecnie już

zagwarantowane jest 3541 pokojów

INICJATYWA UTWORZENIA

WYSTARCZAJĄCEJ LICZBY MIEJSC

NOCLEGOWYCH SPEŁNIAJĄCYCH

ZAPOTRZEBOWANIE PODCZAS

MASOWYCH IMPREZ ODBYWAJĄCYCH

SIĘ W STOLICY WIELKOPOLSKI, TAKICH

JAK TARGI, KONFERENCJA KLIMATYCZNA

CZY DOCELOWO MISTRZOSTWA

EUROPY W PIŁCE NOŻNEJ, NALEŻY DO

PRYWATNYCH PRZEDSIĘBIORCÓW.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


30 GOSPODARKA

(i tyle samo miejsc) w pensjonatach,

260 pokoi w hostelach (co daje

łącznie 805 miejsc noclegowych) oraz

231 pokojów w motelach (czyli

485 osobnych łóżek). W tym

zestawieniu znalazła miejsce

także agroturystyka z wynikiem

1220 pokojów i aż 4121 miejsc

pojedynczych. Jeśli doliczyć także

apartamenty, które zapewniają

1979 pokojów (w tym 3720 miejsc),

oraz akademiki z wynikiem

36436 miejsc, całość pojedynczych

miejsc dostępnych w ramach bazy

noclegowej Poznania i okolic to liczba

ta wynosi 64744, a zatem blisko

65 tys. miejsc. Co ciekawe, akademiki

długo wahały się, czy udostępniać

pokoje kibicom. Władze większości

uczelni w miastach-gospodarzach

EURO 2012 obawiały się

ewentualnych zniszczeń i związanych

z tym dodatkowych kosztów.

W Gdańsku pojawił się nawet

pomysł, by akademiki wynająć

jedynie... policji, która będzie

ochraniać wydarzenie. Ponadto

udostępnienie miejsc w domach

studenckich automatycznie oznaczało

obowiązkowe zmiany w organizacji

roku akademickiego, a mianowicie

przyspieszenie sesji egzaminacyjnej,

która zazwyczaj rozpoczyna się

w połowie czerwca. Minister

nauki, prof. Barbara Kudrycka, już

jesienią zeszłego roku apelowała:

– Umożliwiłoby to zaangażowanie

studentów w organizację mistrzostw

oraz komercyjne wykorzystanie

domów studenckich jako miejsc

zakwaterowania dla kibiców –

tłumaczyła. Poskutkowało. Decyzja

uczelni poznańskich z pewnością

przyniesie obustronne korzyści.

Pokoje, które dotąd kosztowały

średnio 400 zł za miesiąc

wynajmowania, podczas mistrzostw

mogą osiągać ceny nawet 40-50 euro

za dobę. Ponadto już od połowy

maja wiadomo, że Wydział Nauk

Politycznych i Dziennikarstwa – jako

jedyny w Poznaniu – został oficjalnym

partnerem UEFA na EURO 2012

w ramach ,,HB Talent Programme”.

Oznacza to, że studenci tego

wydziału jako jedyni mają szansę

wziąć udział w płatnej współpracy

z UEFA, jako opiekunowie, kierowcy

czy asystenci kadr i zapleczy

piłkarskich.

Czy to wystarczy ?

Zważywszy na to, że według

prognoz Szkoły Głównej Handlowej

w czerwcu 2012 roku miasto

odwiedzić ma 132 tys. kibiców

(z czego 71 tys. spędzi

w Wielkopolsce przynajmniej

jedną noc) nie jest to jeszcze ilość

wystarczająca. – To oczywiście

będzie zależało m.in. od tego, jakie

reprezentacje będą rozgrywały mecze

w Poznaniu, dlatego przyjęliśmy

liczbę najbardziej prawdopodobną – wyjaśnia Adam

Czerniak z SGH, w wypowiedzi dla portalu

MMPoznan.pl. Jednakże należy pamiętać i o tym, że

w statystykach Urzędu Marszałkowskiego nie figurują

miejsca, jakie poznaniacy zdecydują się udostępnić

gościom we własnym zakresie, na przykład wynajmując

pojedyncze pokoje we własnych mieszkaniach.

– W praktyce poznańskiej istnieją na przykład tak zwane

„kwatery krótkiego najmu” – mówi Bartosz Kubiak,

kierownik zespołu do spraw zakwaterowania na EURO

2012 przy UM w Poznaniu. – Pomysł zrodził się przy

okazji Międzynarodowych Targów Poznańskich, a polega

na tym, że poszczególne firmy zajmują się zarządzaniem

kilkunastoma mieszkaniami, czerpiąc zyski z ich

wynajmu podczas wydarzeń i imprez przyciągających

do miasta licznych gości – wyjaśnia. – Baza hostelowa

także rozwija się w Poznaniu dość prężnie, a jest to

rozwiązanie o tyle dobre, że niewielkim kosztem szybko

przynosi korzyści obu stronom – dodaje. Dodatkowo,

jeśli do 2012 roku zakończyłaby się budowa autostrady

do Berlina, część kibiców mogłaby nocować właśnie

tam. Jest to jednak rozwiązanie uciążliwe z powodu

dłuższego czasu dojazdu, dlatego miasto liczy na ośrodki

noclegowe w promieniu ok. 100 km od Poznania.

Zresztą, jeżeli kibice zatrzymaliby się w Berlinie, miasto

straciłoby część dochodów, na jakie liczy w związku

z organizacją EURO, a mianowicie kwoty zostawione

w hotelach, restauracjach czy taksówkach. Dodatkowo

wytyczne UEFA zakładające wspomniane już miejsca

noclegowe w odległości dwóch godzin jazdy do miastagospodarza

oznaczają, że kibice chcący obejrzeć mecz

na poznańskim stadionie mogą na niego dojechać,

np. nocując w Bydgoszczy. Dwaj partnerzy, właściciele

portali internetowych Hotele.pl oraz OdkryjPolske.pl,

będą podpisywać z hotelami umowy, planowane jest

także wypuszczenie na rynek produktu turystycznego

o nazwie Polish Pass – wszystko po to, aby ułatwić

turystom (zwłaszcza z zagranicy) pobyt w obcym

mieście.

Polish Pass – co to takiego?

Polish Pass ma być dokumentem skupiającym w sobie

wszystkie niezbędne osobie odwiedzającej Poznań

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


GOSPODARKA 31

funkcje. Będzie przydatny zarówno podczas EURO

2012, jak i przy innych okazjach, będących impulsem

do przyjazdu dla turystów. W jednym dokumencie

zawarta będzie bowiem rezerwacja miejsca w hotelu,

ubezpieczenie zdrowotne oraz bilet komunikacyjny

(ważny zarówno podczas poruszania się po mieście

docelowym, jak i w podróżach międzymiastowych,

a nawet międzykrajowych, w tym w przypadku lotów,

np. gdy kibic chciałby uczestniczyć zarówno w meczu

w Poznaniu, jak i na Ukrainie). Mieszanie tych

zastosowań ma być dowolne, a cała procedura

komponowania części składowych naszego własnego

Polish Pass odbywać się będzie na specjalnym portalu

internetowym i ma zająć nie więcej niż kilkanaście minut.

Projekt jest pomysłem spółki PL.2012 i jej partnerów. Ma

być dostępny od grudnia 2011 roku.

Co jeszcze Poznań zaoferuje swoim odwiedzającym?

Większość poznańskich hoteli – by umilić przyjezdnym

pobyt – planuje uatrakcyjnić swoją ofertę, uzupełniając

ją o dodatkowe udogodnienia i atrakcje, takie jak sale

ze sprzętem sportowo-rekreacyjnym czy specjalne

całodobowe Business Center z dostępem do Internetu.

Dla przykładu IBB Andersia Hotel (otwarty w 2007 roku)

w ofercie ma 171 pokojów i apartamentów,

z których wszystkie będą udostępnione gościom na

EURO 2012. – Na tę imprezę przygotowujemy też

dodatkowo wygodne, wyposażone w nowoczesne

komputery oraz w Internet przewodowy

i bezprzewodowy. Business Center będzie dostępne

bezpłatnie dla gości przez całą dobę. Zaoferujemy też

ponad 100 nowych kanałów telewizyjnych, dostępnych

we wszystkich pokojach hotelowych – mówi Marta

Skrobańska, manager marketingu w Andersii.

Hotel na każdą kieszeń ?

Podczas październikowych Targów Regionów

i Produktów Turystycznych „Tour Salon”, które odbyły się

w Poznaniu w ubiegłym roku, miała miejsce konferencja

zatytułowana „Przygotowania do UEFA EURO 2012 ze

szczególnym uwzględnieniem branży hotelarskiej”.

Podczas prezentacji oszacowano, że koszt doby w

hotelu o standardzie trzy- lub czterogwiazdkowym

wyniesie od 150 do 180 euro.

Ponadto autorzy wystąpienia, spółka

PL.2012, zakładają, że w dniu meczu

frekwencja w hotelach wyniesie

nawet 100 proc., a w pozostałe dni

spadnie do 70 proc. możliwości

danego obiektu. Miesięcznik

„Hotelarstwo”, piórem swojego

redaktora naczelnego Andrzeja

Szafrańskiego (wieloletniego analityka

branży hotelarskiej), bardziej

sceptycznie podchodzi do podanych

statystyk. Według niego podana cena

szacunkowa oznaczałaby wzrost

o 100 proc. w odniesieniu do cen

obecnych, co jest niedopuszczalne

i z pewnością nie zapewni

Poznaniowi dobrej opinii turystów.

Doświadczenia innych masowych

imprez sportowych, na przykład Euro

2004 w Portugalii, pokazują, że na

skutek zawyżania cen przez hotelarzy,

goście byli skłonni przenosić się do

innych, optymalnie wycenionych

miejsc zakwaterowania w innych

miastach. Ponadto miesięcznik

podaje wynik własnych analiz, jakoby

100-procentowe wykorzystanie

zasobów hoteli gwarantowało jedynie

podniesienie cen maksymalnie o 50

proc. i ani złotówki więcej, od stanu

realnego. W opinii miesięcznika:

„Musimy pamiętać, że Polska jest

postrzegana jako kraj tani, a dużo

większa niż w innych krajach

pozahotelowa baza noclegowa (też

często o dobrym standardzie) nawet

przy 100-procentowym wzroście cen

będzie w stanie zaoferować noclegi

za kwotę oscylującą wokół 50 euro.

Poznań i inne miasta-

-gospodarze

Z szacowanej milionowej

frekwencji turystów podczas trzech

czerwcowych tygodni EURO 2012

w Polsce nie wszyscy wejdą na

stadiony. Część osób odwiedzi

Poznań oraz miasta pozostałych

organizatorów, aby przeżywać

wyjątkową atmosferę piłkarskich

mistrzostw w pobliżu stref

kulminacyjnych rozgrywek. Poznań

utworzy dla nich tzw. strefę kibica,

W GDAŃSKU POJAWIŁ SIĘ

NAWET POMYSŁ, BY

AKADEMIKI WYNAJĄĆ

JEDYNIE... POLICJI, KTÓRA

BĘDZIE OCHRANIAĆ

WYDARZENIE.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


32 GOSPODARKA

zlokalizowaną na Placu Wolności. Planowo będzie ona

mogła pomieścić ok. 30 tys. widzów, oglądających

razem mecze i korzystających z przewidywanych atrakcji

sportowych i rozrywkowych, takich jak np. zawody czy

koncerty. Nie wszyscy będą też nocować

w miastach-gospodarzach mistrzostw. Z badań

ekspertów dotyczących wykorzystania miejsc

noclegowych podczas minionych turniejów UEFA EURO

wynika, że zaledwie połowa kibiców decyduje się na

nocleg w hotelach. Pozostali skorzystają z obiektów

innego typu, takich jak wspomniane pensjonaty,

kwatery prywatne, a nawet pola kempingowe. Spółka

PL.2012, która odpowiada za zagwarantowanie kibicom

miejsc noclegowych, zapewnia, że łóżek wystarczy

dla wszystkich. Z jej komunikatu wynika, że „baza

noclegowa dla polskich miast-gospodarzy Euro 2012

liczy łącznie 424 tys. miejsc noclegowych, wobec 285

tys. miejsc, które są potrzebne do

przenocowania gości turnieju”. Jako

że według szacunków Warszawa

powinna być gotowa na przyjęcie

100 tys., a Wrocław i Gdańsk

odpowiednio 50 i 85 tys.

przyjezdnych – rachunek jest prosty.

Poznaniowi pozostaje przyjęcie 50

tys. gości. Wydaje się zatem, że

miasto podoła temu zadaniu, skoro

docelowo noclegi przekroczą liczbę

60 tys. pojedynczych miejsc. Na

stronie portalu e-hotelarstwo.com

czytamy następującą wypowiedź

Rafała Rosiejaka, Koordynatora

Krajowego ds. Zakwaterowania

dla Kibiców ze spółki PL.2012:

WIĘKSZOŚĆ POZNAŃSKICH HOTELI

– BY UMILIĆ PRZYJEZDNYM POBYT

– PLANUJE UATRAKCYJNIĆ SWOJĄ

OFERTĘ, UZUPEŁNIAJĄC JĄ

O DODATKOWE UDOGODNIENIA

I ATRAKCJE, TAKIE JAK SALE ZE

SPRZĘTEM SPORTOWO-REKREACYJNYM

CZY SPECJALNE CAŁODOBOWE

BUSINESS CENTER Z DOSTĘPEM

DO INTERNETU.

„Gospodarze, wraz

z uwzględnieniem miejsc

noclegowych oddalonych od nich

o dwie godziny jazdy samochodem,

już dziś nie tylko są w stanie przyjąć

taką liczbę kibiców, ale w przypadku

niektórych miast zaplecze bazy

noclegowej jest znacznie większe

od zapotrzebowania na Euro

2012”. Trzeba jednakże pamiętać,

że wystarczająca ich liczba nie

gwarantuje jeszcze sukcesu i to

zarówno w przypadku mistrzostw, jak

i innych masowych imprez. Wspierać

ją muszą dodatkowe działania, takie

jak przystępne i adekwatne

do standardów ceny, sprawny

system informacji o dostępnych

noclegach, aktualizowany na

bieżąco i skorelowany z mapami

dojazdu do określonych obszarów

zakwaterowania. Ostatni czynnik

może okazać się trudny do

zrealizowania, jeśli wziąć pod

uwagę fakt, że prawdopodobnie nie

wszystkie z budowanych na EURO

2012 dróg zostaną ukończone

w terminie. To, jak Poznań poradzi

sobie z zadaniem organizacji

wydarzenia na tak wielką skalę, może

stać się dla miasta zarówno wzorem

działania na przyszłość, jak i surową

lekcją do odrobienia przy kolejnej

okazji. Tak naprawdę tego, jak cały

mechanizm przygotowań do EURO

zadziała w praktyce, dowiemy się

dopiero za rok.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


produkcja filmowa i telewizyjna / fotografia profesjonalna

filmy korporacyjne i targowe

filmy i zdjęcia produktowe

reportaże, teledyski

profesjonalne sesje zdjęciowe

animacje komputerowe / prezentacje

reklamy, authoring DVD, montaż

SOLLUS Consulting & Media

ul. Głogowska 16, 60-734 Poznań

telefon 0048 61 660 45 54, 0048 502 28 91 91

video@sollus.pl, foto@sollus.pl

www.sollus.pl


34 GOSPODARKA

Jak uprościć

procedury

celne

TEKST | Beata Borowicz, Dariusz Leśniewski,

Wydział Postępowania Audytowego Izby Celnej w Poznaniu

Za posiadaniem procedury uproszczonej

przemawiają silne i niepodważalne

argumenty, dlatego od lat cieszy się

ona dużym zainteresowaniem

przedsiębiorców nie tylko w Polsce,

ale i na terenie Wspólnoty Europejskiej.

Przez dziesięciolecia

rola administracji

celnych poszczególnych

państw była określana

zazwyczaj jako ochrona

rynku wewnętrznego bądź ochrona

interesów finansowych państwa.

Umiejscowienie organów celnych

w strukturach organizacji państwowych

uległo jednak zmianie po nasileniu

zagrożenia terroryzmem w wyniku

ataków z 11 września 2001 roku. Po

tej dacie najpierw Stany Zjednoczone,

a potem także inne państwa przyjęły

i wdrożyły nowe mechanizmy mające

na celu zminimalizowanie ryzyka

naruszenia bezpieczeństwa przepływu

towarów i ochrony życia i zdrowia

ludzi. Rozwiązania te wskazywały na

zwiększoną rolę służb celnych

w aspekcie bezpieczeństwa i ochrony

międzynarodowego handlu.

Te okoliczności, a także

konieczność dostosowania

prawodawstwa do zmieniających się

realiów gospodarki oraz potrzeba

uwzględnienia nowych technologii

wykorzystywanych w obrocie

gospodarczym stały się przyczyną

wprowadzenia przez Unię Europejską

nowych aktów prawnych. Są to

przede wszystkim rozporządzenie

Parlamentu Europejskiego i Rady (WE)

nr 648/2005 1) oraz rozporządzenie

Komisji (WE) nr 1875/2006 2) . Pojawiło

się tam m.in. pojęcie AEO 3) , zmieniono

proces wydawania pozwoleń na

stosowanie procedur uproszczonych,

duży nacisk położono na badanie

przez służby celne roli przedsiębiorcy

w międzynarodowym łańcuchu dostaw.

Pojęcie „międzynarodowy

(bezpieczny) łańcuch dostaw” może

być różnie definiowane. Warto mieć

świadomość, że z punktu widzenia

organów celnych powiązania te

„od początku do końca” stanowią

proces od produkcji towarów

przeznaczonych na wywóz po

dostawę towarów do strony, do której

te towary są faktycznie wysyłane

z innego obszaru celnego (będącego

obszarem celnym WE lub innym

obszarem celnym).

W opinii społecznej funkcjonuje

powszechne przekonanie, że

formalności celne i podatkowe

są niezwykle zawiłe. Ponadto

ogrom przepisów prawa celnego

utrudnia prowadzenie działalności

gospodarczej. Dlatego też dla

przedsiębiorców uczestniczących

w bezpiecznym łańcuchu dostaw

organy celne oferują wiele rozwiązań

ułatwiających prowadzenie

działalaności gospodarczej

i uproszczających formalności z tym

związane.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


GOSPODARKA 35

MANUFACTURER EXPORTER FORWARDER

WAREHOUSE

KEEPER

CUSTOMS

AGENT

CARRIER

IMPORTER

Wśród nich jest przede wszystkim

status AEO, uznawany w całej Unii

Europejskiej i honorowany także poza

jej granicami. Status ten przyznawany

jest tym z przedsiebiorców, którzy

spełnią określone warunki, badane

w trakcie postępowania audytowego.

Owymi kryteriami są: przestrzeganie

wymogów celnych, właściwe

prowadzenie ksiąg (rachunkowych,

logistycznych, magazynowych

i innych), wypłacalność

finansowa, spełnianie standardów

bezpieczeństwa i ochrony.

Innym z rozwiązań proponowanych

przez organy celne są procedury

uproszczone. Ich zadaniem jest

usprawnienie obrotu towarowego

z zagranicą. Można się zastanawiać,

czy w czasach, gdy należności celne

stanowią niewielki odsetek uiszczanych

opłat, udogodnienia w postaci

procedur uproszczonych niosą ze sobą

wymierne korzyści. W praktyce wiele

argumentów przemawia za tym, że tak.

Korzystanie z procedur uproszczonych

może być bardzo opłacalne i to

nie tylko w kontekście korzyści

finansowych.

Warto przy tym podkreślić, że

z procedury uproszczonej może

skorzystać każdy przedsiębiorca, pod

warunkiem, że spełnia przesłanki,

o których mowa powyżej,

weryfikowane podczas postępowania

audytowego. Ponadto o atrakcyjności

uproszczeń świadczy to, że instytucja

ta skierowana jest zarówno do małych,

jak i dużych firm. Skala dokonywanych

zgłoszeń celnych jest bowiem bez

znaczenia.

W zależności od potrzeb

gospodarczych przedsiębiorcy mają

możliwość skorzystania z trzech form

uproszczeń 4) :

ZGŁOSZENIE NIEKOMPLETNE

ZGŁOSZENIE UPROSZCZONE

PROCEDURA W MIEJSCU

Ze względu na szeroki wachlarz

udogodnień i duży zakres swobody

w zakresie dokonywanych zgłoszeń

celnych, aby dokonywać uproszczonego

zgłoszenia celnego lub korzystać

z procedury w miejscu, wymagane

jest legitymowanie się stosownym

pozwoleniem. Uzyskuje się je

bezterminowo, a organem właściwym do

jego wydania jest dyrektor izby celnej.

Największe korzyści wynikające

ze stosowania uproszczeń wiążą

się z procedurą w miejscu. Dużym

odstępstwem od zasad obowiązujących

w procedurze standardowej jest to, że

w tym przypadku towar dostarczany

jest bezpośrednio do firmy. Posiadacz

pozwolenia nie ma bowiem obowiązku

przedstawienia towaru w oddziale

celnym, a wszelkie czynności wykonuje

w jego imieniu upoważniony pracownik.

Dodatkowo organ celny może wyrazić

zgodę na obejmowanie towarów

procedurą także poza godzinami

funkcjonowania oddziału celnego.

Możliwość obejmowania towaru

procedurą w wybranych godzinach jest

dużym udogodnieniem zwłaszcza

w firmach, w których istnieje zmianowy

system pracy. Procedura uproszczona

daje także możność szybszego

zwolnienia środka transportu, a tym

samym oszczędności związane z jego

krótszym postojem

i oczekiwaniem na formalności celne.

Nie bez znaczenia jest również to,

że dzięki procedurze uproszczonej

ewentualne należności celne, powstałe

w związku ze zgłoszeniem towaru do

procedury, mogą być regulowane

w terminie późniejszym.

W procedurze standardowej towar

jest zwolniony do procedury dopiero,

gdy należności, które na nim ciążą,

zostaną uiszczone lub zabezpieczone.

Natomiast w uproszczeniach towar jest

zwolniony niemal od razu w momencie

jego przybycia do firmy, a o terminie

zapłaty decyduje sam zgłaszający. Dzięki

odroczeniu terminu płatności zapłata cła

może nastąpić nawet po okresie półtora

miesiąca od czasu dokonania zgłoszenia.

W zakresie podatku od towarów i usług

z tytułu importu towarów beneficjent

pozwolenia może skorzystać z jego

rozliczenia poprzez deklarację podatkową

VAT-7 lub VAT-7k (na podstawie art. 33a

ustawy o podatku od towarów

i usług 5) ). W praktyce w zgłoszeniu celnym

przedsiębiorca wykazuje jedynie kwotę

należności celno-podatkowych, jednakże

zapłata dotyczy wyłącznie należności

celnych. Rozważając korzyści płynące

z tego udogodnienia, warto przyjrzeć

się proporcjom, które występują przy

płatnościach związanych z obrotem

towarowym z zagranicą. Zważywszy na

fakt, że większość należności stanowią

zobowiązania podatkowe, można

śmiało stwierdzić, że choćby tylko w tym

aspekcie procedura uproszczona znacznie

ułatwienia obrót gospodarczy. Posiadanie

bowiem wolnych środków, którymi można

swobodnie dysponować, to duży atut dla

każdej firmy.

Podsumowując, trzeba obiektywnie

stwierdzić, że za posiadaniem procedury

uproszczonej przemawiają silne

i niepodważalne argumenty. Szybkość

dokonywanych zgłoszeń celnych

poprzez systemy elektroniczne rzutuje

na możliwość wcześniejszego podjęcia

towaru. Swobodne dysponowanie

towarem, zwłaszcza po godzinach

pracy oddziału celnego, powoduje

usprawnienie organizacji pracy w

firmie oraz niemalże natychmiastowe

zwolnienie środka transportu. Wydłużone

terminy płatności należności celnych oraz

możliwość rozliczania podatku poprzez

deklarację podatkową pozwalają uwolnić

„zamrożone” środki pieniężne. Trudno

o lepszą reklamę. Te argumenty mówią

same za siebie. Nie można zatem się

dziwić, że procedura uproszczona od

lat cieszy się dużym zainteresowaniem

przedsiębiorców nie tylko w Polsce, ale

i na terenie Wspólnoty Europejskiej.

Rys. 1. Międzynarodowy

łańcuch dostaw. Źródło:

TAXUD/2006/1450

Publikacja: Dz. U. L 117 z 4.5.2005r.; wszelkie formularze, akty prawne dot. postępowania audytowego, AEO i uproszczeń dostępne są pod adresem:

www.poznan.ic.gov.pl/postepowanie_audytowe.html

Publikacja: Dz. U. L 360/64 z 19.12.2006 roku

Authorised Economic Operators; upoważniony przedsiębiorca/podmiot gospodarczy

Rozporządzenie Komisji (EWG) Nr 2454/93 z 2 lipca 1993 roku ustanawiające przepisy w celu wykonania rozporządzenia Rady (EWG) Nr 2913/92 ustanawiającego Wspólnotowy

Kodeks Celny (Dz. Urz. WE L 253 z 11.10.1993 roku, str. 1, z późn. zm.; Dz. Urz. UE Polskie wydanie specjalne, rozdz. 2, t. 6, str. 3 z późn. zm.)

Ustawa z 11 marca 2004 roku o podatku od towarów i usług – Dz. U. Nr 54, poz. 535, z późn. zm.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


36 FIRMA

Motywacja

menedżerów

DOROTA

KRAKOWIAK

jest menedżerem

i trenerem

z wieloletnim

doświadczeniem

w obszarze HR,

organizacji

i zarządzania,

właścicielem firmy

konsultingowej

KRAKOWIAK

I WSPÓLNICY.

Trzy pojęcia, które ostatnio wydają mi się

w zarządzaniu wyjątkowo popularne, to

strategia, efekt, innowacyjność.

TEKST | Dorota Krakowiak

Jako osoba profesjonalnie

zajmująca się dziedziną

zarządzania zasobami

ludzkimi staram się myśleć

o pracowniku, jego celach

zawodowych i życiowych oraz jego

motywacji do pracy. Wydaje się, że

temat motywowania menedżerów

w obliczu trendów, o których

mowa powyżej, jest z jednej strony

interesujący, a z drugiej – złożony

i skomplikowany. Dlaczego akurat

motywacja kadry kierowniczej ma tak

duże znaczenie? Otóż, w mojej opinii,

nie ma nic bardziej demotywującego

dla pracowników jak zdemotywowany

przełożony.

Coraz częściej pracownika ocenia

się poprzez wynik, jaki dzięki jego

działaniom osiągnęła organizacja. I nie

byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy

mieli pewność, iż cel jest SMART, czyli

przede wszystkim realny i osiągalny.

Myślę, że wszystkie osoby zajmujące

się określaniem celów czy zadań dla

innych powinny z wielką starannością

do tego zadania się przygotować.

Większość z nas pracuje dla

pieniędzy, ale – jak się okazuje – to

nie wysokość wynagrodzenia jest

najważniejszym motywatorem do

osiągania celów organizacji. Podwyżka

zmienia postawę, jak pokazują

badania, średnio na trzy miesiące.

W momencie, w którym zarabiamy już

tyle, że jesteśmy w stanie zaspokoić

swoje materialne potrzeby i zapewnić

byt swoim bliskim na zadowalającym

poziomie, zaczynają pojawiać się inne

potrzeby związane z pracą. Niemal

każdy z nas ma potrzebę poczucia, że

jego praca jest zauważona i doceniona.

I niemal każdy z nas ma potrzebę

sukcesu, który miałby szansę osiągnąć,

chociaż raz na jakiś czas.

Zdarza się niestety, przy źle

zdefiniowanych celach operacyjnych,

że stają się one demotywatorem, bo

albo są nieosiągalne (i wtedy szkoda

energii na coś, co i tak nie daje nam

chociaż cienia szansy na sukces), albo

są zbyt mało ambitne i ich osiągnięcie,

w subiektywnym odczuciu, poczucia

sukcesu nie daje.

Jak się ma do tego innowacyjność?

Spotkałam się wiele razy w wielu

organizacjach z tym, a i osobiście mam

takie doświadczenia, że kreatywne

podsuwanie nowych pomysłów

zarządowi nie zawsze kończy się

fanfarami, a co gorsza – kończy się

przysłowiową karą za nadgorliwość.

W jaki sposób? Otóż kreatywny

pracownik zgłasza innowacyjne

rozwiązanie, dostaje zgodę na jego

wdrożenie, ale jeśli okaże się, że

pomysł nie jest trafiony, ponosi on

konsekwencje niezrealizowania

zadania. I zamiast wzmacniać

w pracowniku kreatywność, budujemy

przeświadczenie, że lepiej się

z nowymi rozwiązaniami nie zgłaszać.

W swojej pracy zawodowej, podczas

rozmów kwalifikacyjnych, setki razy

zadałam pytanie – dlaczego pan/

pani chce zmienić pracę? Powodem

nie była, w większości przypadków,

wysokość wynagrodzenia. Powodem

był przełożony, który nie motywował

do pracy, a wręcz w tej pracy

przeszkadzał. Należy więc pamiętać, że

motywacja specjalistów zależy w dużej

mierze od sposobu ich motywowania

i od tego, czy ich przełożony tę

motywację do pracy posiada. Systemy

wynagrodzeń, systemy motywacyjne,

dobrze zdefiniowane cele to połowa

sukcesu, druga połowa to przywódca,

który potrafi tak motywować

pracowników, że pójdą oni za nim,

a nie będzie ich trzeba pchać przed

sobą.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


Termin „klient

wewnętrzny” stał się

ostatnio bardzo nośny

wśród wszystkich

zainteresowanych

nowościami ze sfery

technik zarządzania.

Dobra obsługa klientów

zewnętrznych zależy od

doskonałej obsługi klientów

wewnętrznych. Ale co

to oznacza? Zacznijmy

od definicji.

Czy klient

FIRMA 37

wewnętrzny

jest ważny?

TEKST | Marcin Bąkowski, manager i doradca biznesowy, specjalizujący się w zarządzaniu strategicznym,

Prezes Zarządu Sinersio Polska Sp. z o.o.

Klient zewnętrzny

to ktoś, kto płaci

nam lub naszemu

pracodawcy. Ma

wolny wybór,

oferowane przez nas produkty i usługi

może nabyć również u kogoś innego.

Klientem wewnętrznym może być

każdy z naszych współpracowników/

departamentów, których praca zależy

od tego, co robimy. Efekty pracy

klientów wewnętrznych oferowane

są klientom zewnętrznym. Klient

wewnętrzny na ogół nie ma wyboru.

Dla przykładu, gdy departament

sprzedaży nie akceptuje polityki

udzielania kredytu kupieckiego,

ustalonej przez departament

księgowości, to nie może

zrezygnować z jego usług i kupić ich

na zewnątrz.

Obsługa klientów wewnętrznych

może rozwijać się tylko w warunkach

środowiska o bardzo wysokiej

komunikacji które charakteryzują trzy

cechy:

Pozostaje forum wymiany informacji

Im więcej pracownicy wiedzą

na temat celów przedsiębiorstwa

jako całości, i im więcej wiedzą

o tym w jaki sposób przyczyniają się

do realizacji tych celów, tym mniej

prawdopodobne jest, że odczuwają

potrzebę ochrony siebie i swojego

stanowiska pracy poprzez budowę

„murów”. Należy uświadamiać, że

wszyscy dla wszystkich są klientami

wewnętrznymi. Nawet tak bardzo

odległe od siebie działy jak marketing

i księgowość nie działają w oderwaniu

od siebie. Księgowość jest klientem

wewnętrznym usługi kreacji rynku,

a marketing z kolei jest klientem

zarządzania należnościami, z których

tworzy się jego budżet.

Działa proaktywnie

Polityka obsługi klientów

wewnętrznych skłania do myślenia

„Co mogę im zaoferować, zanim inni

mnie zapytają? Wiem, gdzie

i jak mogę im pomóc. Zrobię to tak,

jakbym oferował swe usługi komuś na

zewnątrz”.

Potrafi przeciwdziałać „sabotażowi

wewnętrznemu”

Nie dla wszystkich idea tak

otwartego środowiska może

wydawać się atrakcyjna. Niektórzy

budują mury wokół siebie, aby

ochronić wyjątkowe według nich

informacje lub umiejętności lub żeby

bronić swojego bytu w organizacji.

Dobrze skonstruowane środowisko

promuje zachowania mające na

celu współpracę, a przeciwdziała

tworzeniom silosów informacyjnych

i kompetencyjnych.

Przedsiębiorstwa cieszące się doskonałą reputacją

w sferze obsługi klienta nie osiągają tego bez

uświadomienia wszystkim pracownikom, że są częścią

tej obsługi. Można powiedzieć, że jeżeli nie pracujesz

bezpośrednio z klientami zewnętrznymi, to z pewnością

pracujesz z kimś, kto to robi. Wszyscy pracujący

w organizacji mają wpływ na klientów zewnętrznych

i dlatego każdy musi traktować każdego jako swojego

klienta. Klienta wewnętrznego oczywiście.

Przedsiębiorstwa, które to sobie uświadomiły, łatwiej

przyciągają i utrzymują klientów zewnętrznych, łatwiej

przyciągają i utrzymują dobrych pracowników. Pracownicy

z kolei postrzegają te firmy jako miejsca, gdzie łatwiej

i efektywniej można zaplanować i rozwijać swoją karierę.

Poza tymi, oczywistymi, korzyściami zachodzą

i inne: zmniejszenie kosztów, zwiększenie

produktywności, poprawa komunikacji, harmonizacja

procedur i procesów, likwidacja konkurencji między

departamentami na rzecz współpracy pomiędzy nimi.

Doskonała obsługa klientów wewnętrznych prowadzi

do satysfakcji klientów zewnętrznych oraz buduje ich

lojalność. To po prostu bardzo dobry interes. Ale jak

każdy dobry interes, tak i ten jest niełatwy.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


38 FIRMA

Praktycznie

same korzyści

O korzyściach płynących ze sponsorowania

Pracowniczego Programu Emerytalnego

opowiada Waldemar Sikora, Dyrektor

Finansowy Hochland Polska Sp. z o.o.

ROZMAWIAŁ | Jerzy Tomczak, Członek Loży Wielkopolskiej BCC

CO SKŁONIŁO PAŃSTWA

FIRMĘ DO ZAWARCIA

UBEZPIECZENIA

SPONSOROWANEGO

W FORMIE

PRACOWNICZEGO PROGRAMU

EMERYTALNEGO (PPE) Z AVIVA

TOWARZYSTWO UBEZPIECZEŃ NA

ŻYCIE SA?

WALDEMAR SIKORA: W wielu

branżach – zwłaszcza tam, gdzie

potrzebni są wykwalifikowani

pracownicy – warto postawić na

stabilizację zatrudnienia. Koszty

dużej fluktuacji pracowników

(w tym szkoleń), a zwłaszcza

straty, jakie może spowodować

niedoświadczony pracownik, mogą

znacznie przewyższać koszty

sponsorowania programu PPE. Dzięki

stabilizacji zatrudnienia zyskujemy

pracowników doświadczonych,

którzy wiedzą, jak zachować się

w krytycznych sytuacjach,

i chętnych do współdziałania

w realizacji celów firmy. Odczuwalny

jest (i będzie) brak wysoko

wykwalifikowanych pracowników.

W tej grupie praktycznie nie ma

bezrobocia, dlatego aby pozyskać

lub zatrzymać fachowca, trzeba

mu przedstawić konkurencyjne

warunki. Oczywiście, można to

zrobić przez proste zaoferowanie

wyższego wynagrodzenia, ale

wszystko wskazuje na to, że będzie

rosła rola pozapłacowych systemów

motywowania oraz zachęt dla

pracowników. Pracodawców, którzy

sobie tego nie uświadamiają, może

któregoś dnia spotkać przykra

niespodzianka w postaci braku

wykwalifikowanych kadr.

JAKIE NAJWAŻNIEJSZE KORZYŚCI

NIOSĄ ZA SOBĄ PROGRAMY

SPONSOROWANE, W TYM PPE?

Sponsorowanie Pracowniczego

Programu Emerytalnego jest tańsze

dla pracodawcy niż podwyżka

wynagrodzeń, bo wpłaty na PPE nie

podlegają składkom na ZUS.

W ten sposób możemy zaoferować

pracownikowi dodatkowe

świadczenia, ponosząc niższe koszty

niż przy podwyżce płac, lub możemy

dać więcej, ponosząc takie same

koszty jak w przypadku podwyżki.

W przypadku wyboru PPE w formie

ubezpieczenia grupowego pracownik

zyskuje dodatkowo ochronę

ubezpieczeniową na wypadek śmierci

lub niezdolności do pracy, natomiast

pracodawcę stawia to w dobrym

świetle w przypadku rozmów

z organizacjami pracowniczymi. Nie

bez znaczenia dla pracodawcy jest też

świadomość dobrego wydatkowania

CO WARTO WIEDZIEĆ O PRACOWNICZYM PROGRAMIE EMERYTALNYM

• PPE to jedna z form gromadzenia kapitału na dodatkową emeryturę,

• Program jest rejestrowany i nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego,

• wpłaty na PPE, finansowane przez pracodawcę, są zwolnione ze składek na ZUS

do wysokości 7 proc. wynagrodzenia pracownika,

• zysków z inwestycji nie obciąża tzw. podatek Belki,

• PPE może mieć formę grupowego ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


FIRMA 39

pieniędzy. Zamiast wrzucać środki

w ZUS-owski worek bez dna, możemy

mieć przeświadczenie, że kapitał ten

został dobrze zainwestowany.

rynkowej. Różne formy planów

emerytalnych są tam normą, a to

oznacza, że normą będą

w przyszłości także u nas.

Hochland Polska, w tym prowadzony we

wszystkich zakładach Pracowniczy Program

Emerytalny. Badanie prowadzone przez

Great Place to Work ® Institute Polska jest

DLACZEGO PANA ZDANIEM WARTO

SPONSOROWAĆ SKŁADKĘ?

Czasem pada pytanie, dlaczego

zdecydowaliśmy się na wprowadzenie

PPE, zamiast dać pracownikom

zwykłą podwyżkę? Odpowiadam,

że to było naszym obowiązkiem.

Niestety, znaczna część pracowników

nie ma świadomości problemów,

z jakimi mogą się kiedyś zetknąć

po przejściu na emeryturę. Nie

zdają sobie sprawy, że ZUS-owska

emerytura zaspokoi co najwyżej

podstawowe potrzeby. Pracownicy ci

nigdy nie zainwestowaliby z własnych

środków w swoją starość. Uważam,

że obowiązkiem świadomego

pracodawcy jest zrobienie tego

w imieniu swoich pracowników.

Nawet jeżeli krótkoterminowo nie

widzimy z tego tytułu istotnych

korzyści, to długofalowo to się

opłaca. Najlepszym dowodem są

doświadczenia firm zachodnich, które

od wielu lat działają w gospodarce

KOSZTY DUŻEJ FLUKTUACJI PRACOWNIKÓW,

A ZWŁASZCZA STRATY, JAKIE MOŻE

SPOWODOWAĆ NIEDOŚWIADCZONY

PRACOWNIK, MOGĄ ZNACZNIE

PRZEWYŻSZAĆ KOSZTY SPONSOROWANIA

PROGRAMU PPE. DZIĘKI STABILIZACJI

ZATRUDNIENIA ZYSKUJEMY PRACOWNIKÓW

DOŚWIADCZONYCH, KTÓRZY WIEDZĄ,

JAK ZACHOWAĆ SIĘ W KRYTYCZNYCH

SYTUACJACH.

W badaniu przeprowadzonym w 2011

roku przez Great Place to Work® Institute

Polska firma Hochland Polska zajęła trzecie

miejsce wśród firm zatrudniających ponad

500 osób. Jednym z elementów sukcesu jest

wyjątkowy pakiet socjalny dla pracowników

w pełni obiektywnym badaniem ankietowym

prowadzonym w jednolity sposób na

całym świecie wśród pracowników firm.

Macierzysta firma Hochland w Niemczech

znalazła się w wśród 100 najlepszych

pracodawców w Europie.

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


40 TECHNOLOGIE

Social Media

Marketing w natarciu

E-USŁUGI W RAMACH PROJEKTU PROWADZONEGO

PRZEZ HANDLOSTACJA.PL

(DOTACJA Z UNII W RAMACH PO IG 8.1)

• monitoring ofert konkurencyjnych

– celem jest automatyczne monitorowanie cen oferowanych

przez konkurencję na te same towary występujące w naszym

sklepie,

• monitoring publikacji – celem jest dostarczenie informacji

o naszej działalności dostępnych na stronach trzecich

(przede wszystkim opinii). Istotnym elementem e-usługi

jest także agregowanie i monitorowanie zmian w czasie,

• monitoring pozycji – pozwala na monitorowanie pozycji podanych

słów kluczowych w wyszukiwarkach,

• monitoring działania aplikacji – celem jest monitorowanie

działań poszczególnych procesów aplikacji własnej

lub trzeciej (np. złożenie zamówienia, logowanie, rejestracja

itp.),

• prognozowanie sprzedaży – celem jest automatyczne określenie

szacunkowej sprzedaży w przyszłości na podstawie

danych przeszłych (miesięcznych, sezonowych, rocznych).

Zainteresowanie portalami społecznościowymi

rośnie lawinowo. Obok kont prywatnych,

pojawiają się fan page’e korporacyjne

oraz zakładane przez średnie i małe firmy.

Świat handlu

i marketingu pokochał

„społecznościówki”,

gdyż dzięki nim

może „spotykać się”

z klientami w mniej formalnej

atmosferze. Wielu przedsiębiorców

decyduje się na samodzielne

prowadzenie fan page’a. Jednak

często zapominają oni, że bez

odpowiedniego planu, wiedzy

i narzędzi nie są w stanie

profesjonalnie prowadzić strony,

a w rezultacie kampania nie

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


TECHNOLOGIE 41

O HANDLOSTACJA.PL

Handlostacja.pl to dynamicznie rozwijająca

się firma działająca na rynku e-commerce.

Świadczymy szeroki wachlarz usług z

zakresu administracji i promocji sklepów

internetowych, jak również dysponujemy

rozwiązaniami technologicznymi,

wspomagającymi rozwój funkcjonalności

platform sprzedażowych.

Naszą ofertę kierujemy do firm, które dopiero

zamierzają rozpocząć swoją przygodę

z e-handlem, a także do tych, które

z powodzeniem działają już na rynku

sprzedaży internetowej, a chcą we

współpracy z nami powiększyć swoje zyski.

Handlostacja.pl to przede wszystkim ludzie

z doświadczeniem w branży e-commerce

oraz dziedzinach dopełniających – marketingu

i PR. Wiedza połączona z pasją pozwala

nam na kreowanie skutecznych kampanii

przyniesie oczekiwanych efektów

oraz nie przełoży się na większe

zyski czy poprawę wizerunku.

Coraz częściej przedsiębiorcy

korzystają więc z usług

profesjonalnych firm marketingowych,

które opracowują strategię

komunikacyjną na linii: marka – klient,

przygotowują odpowiednie materiały

graficzne i tekstowe, skutecznie

angażują fanów. Specjaliści od Social

Media Marketingu pilnują także

regularnego zamieszczania postów

na tablicy oraz odpowiednio szybko

reagują na pozostawione przez fanów

promocyjnych i ciągłe udoskonalanie

funkcjonalności prowadzonych przez nas

sklepów. Jesteśmy komunikatywni i otwarci

na potrzeby Klientów, a tym samym potrafimy

zaoferować rozwiązania, jakich naprawdę

potrzebują.

Graficy i programiści stanowią ważny filar

naszej działalności. Doskonała znajomość

najnowszych technologii oraz wyczucie

estetyki sprawia, że oferowany przez nas

produkt jest zawsze najwyższej jakości.

Pracujemy na ogólnodostępnym

oprogramowaniu, jak i na dedykowanym

Extreme Commerce, które szczególnie

polecamy naszym Klientom. Rekomendowana

komentarze. Ponadto, z pomocą

odpowiednich narzędzi, weryfikują

skuteczność prowadzonych przez

siebie działań marketingowych

i optymalizują je tak, by wydobyć

z nich możliwie najwięcej.

Firma Handlostacja.pl również

nie pozostała obojętna na

wymagania rynku i dostrzega

potencjał płynący z marketingu

społecznościowego. W swoim

portfolio zawarła także usługi

związane z uruchomieniem

i prowadzeniem fan page’a,

kierując swoją ofertę w dużej

przez nas technologia przeznaczona jest dla

firm, które oczekują kompatybilności systemu

z innymi oraz kompleksowego wsparcia

w prowadzeniu e-biznesu. Extreme

Commerce dostosujemy do indywidualnych

wymagań Klientów zarówno pod względem

interface'u, jak i funkcjonalności.

Aby pomóc zmaksymalizować zyski,

doradzimy w zakresie użyteczności sklepu. Co

więcej, jeśli zdecydujesz się na outsourcing,

poprowadzimy Twój sklep, dzięki czemu

nie będziesz musiał zatrudniać sztabu

dodatkowych ludzi do jego administracji.

Doświadczenie w branży e-commerce

pozwala nam na przekonanie, że skuteczne

kampanie promocyjne są kluczem do

zaistnienia w Internecie. W związku z tym

proponujemy całą gamę sprawdzonych

pomysłów e-marketingowych.

mierze do branży e-commerce.

Za pośrednictwem mediów

społecznościowych wspomaga

swoich Partnerów w interakcji

z klientami, przywiązuje fanów do

marki, dywersyfikuje źródła wejść

i zwiększa konwersję w sklepach

internetowych.

Więcej na: www.handlostacja.pl

Dotacje na innowacje

– Inwestujemy w Waszą przyszłość

Projekt współfinansowany przez

Unię Europejską z Europejskiego

Funduszu Rozwoju Regionalnego

ILE CZASU

SPĘDZAMY NA

„SPOŁECZNO-

ŚCIÓWKACH”?

Jak wynika

z niedawnego

raportu

opracowanego

przez Instytut

Badawczy ARC

Rynek i Opinia,

co trzeci polski

internauta (30 proc.

ankietowanych)

poświęca portalom

społecznościowym

godzinę, co piąty

(20 proc.) dwie

godziny, a co

czwarty (24 proc.)

– nawet pięć godzin

tygodniowo.

W dużej mierze ma

to związek z wiekiem

– młodsi internauci

dłużej korzystają

z takich serwisów.

16 proc. polskich

internautów

prowadzi własny

blog. Większą

popularnością

cieszą się one

wśród mężczyzn,

a najwięcej blogów

jest autorstwa osób,

które nie skończyły

jeszcze 24 lat.

Dotacje na innowacje

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


42 WIELKOPOLSKIE GMINY

Gaz w Kostrzynie,

Kostrzyn

w gazie

Ogromne złoża gazu

zalegające pod

ziemią na terenie

gminy Kostrzyn

Wielkopolski, to

wielka szansa na

rozwój tej części

powiatu poznańskiego.

TEKST | Krzysztof Piech

Budowa obwodnicy

Kostrzyna to z kolei

projekt

współfinansowany

ze środków UE

w ramach działania

2.2 WRPO 2007-2013.

Obwodnica łącząca

drogę powiatową

2409P z drogą krajową

nr 92 ma długość ok.

1700 m i będzie drogą

dwujezdniową

o szerokości 7 m.

Wzdłuż całej

obwodnicy zostanie

wykonana ścieżka

rowerowa wraz

z chodnikiem.

W celu zapewnienia

pieszym swobodnego

i bezpiecznego

przejścia zostaną

wprowadzone

elementy uspokojenia

ruchu – azyle oraz

wysepki rozdzielające.

Cała obwodnica

będzie posiadała

niezależne oświetlenie

drogowe.

Gmina Kostrzyn

położona jest

w środkowowschodniej

części

województwa

wielkopolskiego, na wschód od

Poznania. Ogólna powierzchnia

gminy wynosi 154,2 km kw., w tym

powierzchnia miasta obejmuje

8 km kw. Pod względem powierzchni

gmina zajmuje 64. miejsce

w województwie wielkopolskim,

natomiast pod względem wielkości

zaludnienia – 43. miejsce.

Kostrzyn to gmina o rolniczym

charakterze, grunty uprawne

stanowią blisko 80 proc. jej

obszaru. Warunki do produkcji

rolnej są zresztą świetne – tereny

są w przeważającej części płaskie,

natomiast tylko północno-wschodnia

część (około 20 proc. ogólnej

powierzchni) to teren pagórkowaty,

głównie zalesiony.

Miasto Kostrzyn może poszczycić

się długą historią. Powstało

w średniowieczu, a nazwa wywodzi

się od rycerza Kostro, który posiadał

w okolicy włości i uzyskał prawo do

założenia osady pod nazwą Kostrzyn.

Założenie wolnego miasta

i zaprowadzenie w nim

samorządności sięga roku 1251,

kiedy to książę Przemysł I nadał

Kostrzynowi prawa miejskie. Ciekawą

pamiątką po tych dawnych czasach

jest zachowany średniowieczny

układ urbanistyczny starego miasta,

z kamienicami z XVIII wieku

i z przełomu XIX i XX wieku.

Obecnie w skład gminy – oprócz

miasta Kostrzyn – wchodzi

20 sołectw: Brzeźno, Czerlejno,

Czerlejnko, Drzązgowo, Glinka,

Gułtowy, Gwiazdowo, Iwno, Jagodno,

Skałowo, Siedlec, Siedleczek,

Siekierki, Sokolniki, Strumiany,

Tarnowo, Trzek, Wiktorowo,

Węgierskie i Wróblewo, a zamieszkuje

ją blisko 17 tys. osób. Liczba

mieszkańców od lat systematycznie

rośnie. Jeszcze w 2000 roku mieszkało

tam 15 proc. mniej osób, a znaczny

wzrost liczby ludności nastąpił

zwłaszcza w latach 2003-2004

oraz 2006-2007. Było to wynikiem

oddawania do użytku nowych domów

jednorodzinnych na obrzeżach miasta.

Ze względu na dużą liczbę działek

budowlanych, na których trwają

prace budowlane, w najbliższych

latach założyć można dalszy wzrost

liczby ludności, szczególnie w samym

Kostrzynie.

Tendencja ta ma z pewnością

związek z bardzo korzystnym

położeniem miasta i gminy. Kostrzyn

położony jest bowiem przy drodze

krajowej 92, tzw. „starej dwójce”,

w odległości 20 km od Poznania

i 27 km od Wrześni, jak również przy

międzynarodowej linii kolejowej E20,

która jest częścią II Paneuropejskiego

Korytarza Transportowego Zachód –

Wschód łączącego Berlin z Moskwą.

To lokalizacja korzystna zarówno

z mieszkaniowych, jak i biznesowych

względów, na terenie gminy.

Kostrzyn i jego okolice nie mogą

pochwalić się spektakularnymi

osiągnięciami gospodarczymi,

ale wkrótce ta sytuacja może się

radykalnie zmienić. Wszystko

za sprawą bogatych złóż gazu,

jakie znajdują się pod ziemiami

wchodzącymi w skład gmin Kostrzyn,

Swarzędz i – częściowo – miasta

Poznania. Wiadomo było o nich

od dawna, ale dopiero w ostatnich

tygodniach opublikowano wyniki

badań, przeprowadzonych przez

brytyjską firmę Aurelian Oil & Gas

(kontrolowaną przez Jana Kulczyka).

Wynika z nich, że złoża kryją

ogromne ilości gazu, nawet 30 mld

m sześc. Jest wielce prawdopodobne,

że już w przyszłym roku gaz z tego

złoża popłynie w sieci należącej do

Wielkopolskiej Spółki Gazownictwa.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


44 LIFESTYLE

Oaza

dla miłośników cygar

Palenie cygar to rytuał, któremu sprzyjać muszą pewne okoliczności.

Oczywiście są one uwarunkowane indywidualnymi preferencjami,

ale zwykle są to wytworny alkohol, wykwintne potrawy, eleganckie wnętrza

czy też odpowiednie towarzystwo. Co jednak, gdyby wszystkie te czynniki

można zaaranżować w jednym miejscu, łącząc je dodatkowo

z malowniczym krajobrazem? Dzięki statkowi Davidoff teraz jest to możliwe.

JAKOŚĆ ROBI SWOJE

Doskonałe jedzenie, wytworne alkohole oraz cygara

nie przypadkowo podczas rejsu statkiem Davidoff

tworzą harmonijną całość. To właśnie wino zainspirowało

Zino Davidoffa, który w 1946 roku wpadł na genialny

pomysł marketingowy. Studiując kartę win w swojej

ulubionej restauracji, dostrzegł niezwykle fascynujące

nazwy. Dlaczego więc nowym cygarom nie nadać tych

samych nazw, które noszą wina? W ten sposób powstaje

słynna seria „G.C.” (Grand Cru) pakowana w drewniane

skrzyneczki z markami: Chateau Haut Brion, Chateau

Latour, Chateau Margaux i Chateao Yquern. Bez żadnej

licencji kreuje pięć marek cygar. Renomowani producenci

win nie protestują. Wysoka jakość cygar robi swoje.

Przekonuje ich idea powstania serii: wino i cygaro to dwa

ukojenia dla duszy. Ponadto w 1977 roku powstaje,

wykorzystując nazwę słynnego szampana, seria cygar

Dom Pérignon. I znów nikt nie protestuje.

The Davidoff Ship, który

pływa po wodach

Jeziora Zuryskiego

od 2007 roku, oferuje

swoim pasażerom

doskonałe jedzenie, wyśmienite wina

i koniaki oraz stylowe, urządzone

w stylu lounge wnętrze. Wszystko to

sprawia, że jest to oaza przyjemności

i relaksu dla miłośników cygar,

którzy mogą się nimi delektować

w atmosferze filozofii marki Davidoff,

„The Good Life”.

Przyjemność palenia na

pokładzie MS Davidoff

Davidoff zaprasza do udziału

w wyjątkowych wycieczkach, którym

z pewnością towarzyszyć będą

przyjemne doznania, niezależnie

od tego czy będzie to odbywająca się

w pierwszy czwartek każdego miesiąca

impreza „Smoke on the Water”, czy też

jeden z wielu eventów dedykowanych

prawdziwym smakoszom.

Pierwsza z opcji, „Smoke on the

Water”, to kilkugodzinna wycieczka

po Jeziorze Zuryskim odbywająca się

zawsze w godzinach wieczornych,

podczas której uczestnicy mogą

rozkoszować się smakiem doskonałych

cygar Davidoff oraz znakomitych dań

i napoi.

Bardziej wymagające osoby mogą

natomiast skorzystać z możliwości

wzięcia udziału w jednej z wielu

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


LIFESTYLE 45

organizowanych na statku imprez,

których motywem przewodnim są

zwykle kulinaria i alkohole w połączeniu

z eleganckimi cygarami (aktualną listę

imprez można znaleźć na stronie

www.davidoffshiff.ch).

Statek Davidoff wyłącznie

dla Ciebie

Od kwietnia do grudnia można

również wynająć łódź na własne

potrzeby. To doskonałe miejsce,

by zorganizować swoim klientom,

partnerom, pracownikom, a nawet

przyjaciołom i rodzinie niezapomniany

wieczór na wodach Jeziora Zuryskiego.

Na pokładzie łodzi można zaaranżować

zarówno biznesowy lunch, ekskluzywną

biznesowa imprezę, jak i rocznicę

czy wesele.

Organizowane imprezy charakteryzują

się profesjonalną obsługą, i wysoką

jakością produktów, w połączeniu

z szeroką gamą cygar, których można

spróbować w eleganckim i przytulnym

wnętrzu, w którym w razie potrzeby

można zorganizować również degustację

ekskluzywnych cygar serii Davidoff

i Zino. Wszystko to gwarantuje nam, że

zaproszeni przez nas goście przeżyją

niezwykle przyjemny i niezapomniany

wieczór.

CYGARA DAVIDOFF

to cygara, w których połączone

zostały tradycja, kunszt i najwyższa

jakość. Marka Davidoff jest dzisiaj

symbolem luksusu. Od samego

początku tworzenie wyszukanych

kompozycji najlepszych tytoni

z całego świata i oferowanie ich

konsumentowi w pojedynczym

cygarze stanowi priorytet firmy

założonej przez Zino Davidoffa.

Palenie cygar może być fantastycznym

doznaniem. Potrafi przywołać

wspomnienia i dostarczyć ogromnej

przyjemności.

Dlatego właśnie filozofia marki

Davidoff – The Good Life – to sztuka

życia, oparta na filozofii przyjemności,

którą można ująć w słynnym

już motto:

„Jedz mniej ale tylko najlepsze;

Pij mniej ale tylko najlepsze;

Pal mniej ale tylko DAVIDOFF.”


Zino Davidoff

Więcej na temat cygar na www.davidoff.com

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU


46

Stany

wrzenia

LUKE SULEJEWSKI

amerykański przedsiębiorca

publicysta niezależny

felieton

Co ma piernik do wiatraka?

Okazuje się, że ma i to

dużo, mianowicie po

– jak to ładnie podawały

media amerykańskie –

zakończeniu życia Osamy na ulicach

amerykańskich miast zapanowała

euforia, a akcje na giełdzie w Nowym

Jorku poszły w górę.

New York Stock Exchange (NYSE)

odgrywa ważną rolę nie tylko w skali

makroekonomicznej, ale także

i mikroekonomicznej, gdyż przeciętny

Smith – w przeciwieństwie do polskiego

Kowalskiego – nie wierzy, iż kiedyś

otrzyma od państwa emeryturę

i inwestuje w giełdę, do której mimo

ryzyka, ma większe zaufanie niż do

systemu emerytalnego. Giełda może być

sposobem na tzw. pogodną jesień,

a w razie jakiś niespodziewanych

wydatków, sprzedaż akcji staje się

alternatywą dla branej na szybko

i z musu pożyczki bankowej.

Giełda to także sposób na życie.

Liczne grono Amerykanów utrzymuje się

tylko z inwestowania na giełdzie.

New York Stock

Exchange,

czyli Polsce

potrzebny

jest terrorysta?

„The New York Timesa” na stronie

B10 (indeksy giełdowe) i „znika”

z rzeczywistości na kilka, czasami

kilkanaście godzin, by pojawić się

wieczorem przy grillu i obwieścić:

„dzisiaj zarobiłem dziesięć tysięcy

dolarów”. Czasami nic nie obwieszcza

i wszyscy wiedzą, że tego dnia akurat

stracił. Ale zdarza się to niezwykle

rzadko.

Przełamałem skrupuły, gdyż nie

jestem ciekawski, i zapytałem Johna,

w co inwestuje? Nie był skory do

wyjawiania swych sekretów. Jednakże

uchylił rąbka tajemnicy i powiedział,

że najwięcej pieniędzy zarobił, gdy

kupił akcje Apple, które jakiś czas

potem wydało na świat iPhone’a.

John inwestował też w sektorze

biotechnologicznym i stawiał na firmy,

które były akurat w „dołku”. Dobrze

zarobił, kupując akcję BP po pamiętnej

katastrofie ekologicznej…

Wstrząs, dramat czy nawet

likwidacja groźnego terrorysty – oprócz

oczywistych reperkusji społecznych – to

zjawiska dla giełdy często ożywcze.

LICZNE GRONO AMERYKANÓW UTRZYMUJE

SIĘ TYLKO Z INWESTOWANIA NA GIEŁDZIE.

I nie są to ludzie, którzy zainwestowali

miliony dolarów, mam na myśli raczej

przedstawicieli klasy średniej (czytaj:

domek z ogródkiem, dwa samochody

i pies).

Swego czasu byłem z wizytą

u człowieka, który utrzymuje siebie

i swoją rodzinę tylko i wyłącznie z grania

na giełdzie. Z pochodzenia jest Hindusem

i ma tak strasznie trudne do wymówienia

nazwisko, że dla uproszczenia nazwijmy

go po prostu John.

John wstaje rano, zabiera z trawnika

gazetę, po czym gna do swoich trzech

laptopów. Wypija kawę, otwiera

A na koniec kilka ciekawostek:

• Pierwszą notowaną na parkiecie

spółką był Bank of New York

(w roku 1792).

• Najdłużej istniejąca spółka na giełdzie

to Consolidated Edison Company of

New York Inc., notowana po

raz pierwszy w roku 1824.

• Najstarszą firmą notowaną na

giełdzie jest, powstała w 1744 roku,

Sotheby’s, która zadebiutowała

na parkiecie w Nowym Jorku

w 1990 roku.

A w Polsce? W Polsce kapitalizm ma

zaledwie dwadzieścia dwa lata...

KALENDARIUM

CO, GDZIE I KIEDY?

czerwiec

16.06

Konferencja dotycząca kredytu technologicznego,

zorganizowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego

pod patronatem Wielkopolskiego Związku Pracodawców.

Miejsce: Międzynarodowe Targi Poznańskie.

17.06

Uroczysty bankiet z okazji XVIII Rocznicy

Wielkopolskiego Klubu Kapitału.

Miejsce: Hotel-Restauracja Meridian w Poznaniu

(godz. 19.30).

17-19.06

Międzynarodowe zawody w skokach przez przeszkody

CSI** – II Memoriał Macieja Frankiewicza.

Miejsce: Hipodrom Wola w Poznaniu, ul. Lutycka.

18.06

EVER Cup 2011 – Turniej Tenisowy pod patronatem

Wielkopolskiego Związku Pracodawców.

Miejsce: ośrodek Kortowo w Luboniu.

19.06

„Gala w siodle” – impreza organizowana przez

dr. Mariana Nickel, prezesa Grupy Nickel i Kanclerza

Loży Wielkopolskiej BCC.

Miejsce: Hipodrom Wola.

27-28.06

„Transakcje w obrocie krajowym i zagranicznym”

– bezpłatne szkolenie organizowane przez Polską Izbę

Gospodarczą Importerów, Eksporterów i Kooperacji.

Miejsce: siedziba PIGIEiK przy ul. Św. Marcin 80/82

w Poznaniu.

lipiec

07.07

Spotkanie Członków Wielkopolskiego Klubu Kapitału

na zaproszenie Członka Klubu – Prezesa Automobilklubu

Wielkopolski Roberta Werle.

Miejsce: Tor Poznań w Przeźmierowie (godz. 17).

19.07

Spotkanie Forum Kobiet Wielkopolskiego Związku

Pracodawców.

Miejsce: biuro WZP, ul. Wieruszowska 16

(w godz. 17-19).

sierpień

25.08

Tradycyjne spotkanie Członków Wielkopolskiego

Klubu Kapitału.

Miejsce: strzelnica – Zajazd „Lizawka” w Antoninku

k. Poznania (o godz. 17).

wrzesień

5-7.09

„Dostępne źródła finansowania działalności

gospodarczej” – bezpłatne szkolenie organizowane

przez Polską Izbę Gospodarczą Importerów,

Eksporterów i Kooperacji.

Miejsce: Wielkopolska Izba Przemysłowo-Handlowa

przy ul. Głogowskiej 26 w Poznaniu.

13.09

Spotkanie Członków DWK.

Miejsce: siedziba firmy Horstmann Budowa Urządzeń

i Technika Ekologiczna Sp. z o.o. w Wągrowcu.

GŁOS BIZNESU Nr 3 2011


Classic


Legenda

w sercu Miasta

Zostań sponsorem

Warty Poznań

Katarzyna Rzepecka

Dyrektor ds. Marketingu

tel. +48 512 038 567

kasia.rzepecka@wartapoznansa.pl

w w w . k s w a r t a . p l

More magazines by this user
Similar magazines