Nr 15 - Głos Biznesu

glos.biznesu.pl

Nr 15 - Głos Biznesu

6 ROZMOWY GŁOSUCzłowiekjest najważniejszyWYWIADNUMERUROZMAWIAŁ | Krzysztof PiechZDJĘCIA | Jacek Lisewski / www.sollus.plRodzina Olszowców od ponad 20 latzwiązana jest z samochodami BMW.O firmie, jej początkach i perspektywachna przyszłość opowiada WojciechOlszowiec, prezes zarządu BMW Olszowiec.WOJCIECHOLSZOWIECma 35 lat,od 2009 rokupiastuje funkcjęprezesa zarząduBMW Olszowiecsp.k. W wolnychchwilach uprawiaturystykęmotorowodnąi gra w squasha.Żonaty, madwójkę dzieci.CZY ZAMARZYŁ SIĘ PANUKIEDYŚ INNY SAMOCHÓDNIŻ BMW?Wojciech Olszowiec:Kusiło mnie Lamborghini.To legendarne, sportowe auto, z niezwyklemocnym silnikiem i pięknąlinią. Niestety ciężko nim jeździć powyboistych, polskich drogach, ale jakoczwarte auto w garażu prezentowałbysię znakomicie. Cóż, ja po prostukocham samochody.DLACZEGO WIĘC PAN GO NIE KUPIŁ?Dla mnie najważniejsze jest BMW.Jako firma rodzinna jesteśmy związaniz tą marką od ponad 20 lat. Nawet jeślipostanowimy kiedyś sprzedawać innemarki, nie będziemy robili tego podnazwiskiem Olszowiec. Chcemy, abynasze nazwisko było kojarzone właśniez BMW.WIELU DEALERÓW NIE MA TAKICHOPORÓW. KIEDYŚ HANDLOWALISAMOCHODAMI JEDNEJ MARKI,TERAZ MAJĄ W SWOICH SALONACHAUTA INNYCH PRODUCENTÓW...Naszym priorytetem jest sprzedażcoraz większej liczby samochodówBMW. Nie jest to łatwe zadanie, bosieć sprzedaży marki bardzo się rozrasta.Każdego roku otwieranych jestw Polsce ok. trzech nowych dealerstw.Ale my chcemy być najlepsi w tym, corobimy.CZUJE PAN PRESJĘ KONKURENCJI?Oczywiście, konkurencja jestbardzo duża. Przede wszystkim skończyłysię czasy, kiedy klienci pokonywalipół Polski, żeby kupić auto. Terazszukają salonów, które są najbliżej.Muszę się jednak pochwalić, że mamywiernego klienta z południa kraju,MUSIMY PAMIĘTAĆ, ŻE KUPNOSAMOCHODU, SZCZEGÓLNIE TAKIEGOJAK BMW, NIE JEST SPRAWĄ PRZY-PADKOWĄ. TO DECYZJA DOBRZEPRZEMYŚLANA, TAKA Z KTÓRĄTRZEBA SIĘ PRZYSŁOWIOWO„PRZESPAĆ”. PRZEDE WSZYSTKIMW GRĘ WCHODZĄ DUŻE PIENIĄDZE.KLIENCI MUSZĄ MIEĆ DO NAS DUŻEZAUFANIE.który jest z nami od prawie 20 lat. Nieprzeszkadza mu to, że musi przejechaćkilkaset kilometrów. Ostatnio był u nasze swoim szwagrem, który kupił samochódw naszym salonie. To naprawdębardzo miłe. Widocznie mamy coś,co przyciąga klientów. Taka lojalnośćto najlepszy dowód na to, że to, corobimy, robimy naprawdę dobrze.Ciągle jednak musimy walczyćo to, aby nie stać w miejscu. Jeżeli człowieksię nie rozwija, cofa się. Wspominamo tym dlatego, że w naszej branżywłaśnie człowiek jest najważniejszy.Zarówno klient, jak i pracownik. Decyzjao zakupie samochodu, oczywiściewiąże się z jego marką, ale takżesalonem. A salon tworzą ludzie. Jeżeliklientowi dobrze rozmawia się zesprzedawcą lub doradcą handlowym,to w większości przypadków posłuchajego rad. Nierzetelność i oszustwadoradcy natychmiast odbiłyby się nawynikach sprzedaży.Duży nacisk stawiamy więc na to,aby nasi handlowcy byli lojalni i wiarygodniw oczach kupujących. Jeżeliobiecali klientowi wyspecyfikowanewedług jego życzenia auto w określonymterminie, to nie ma możliwości,żeby tego terminu nie dotrzymali,albo żeby specyfikacja była inna.Musimy pamiętać, że kupno samochodu,szczególnie takiego jak BMW,nie jest sprawą przypadkową. To decyzjadobrze przemyślana, taka, z którątrzeba się przysłowiowo „przespać”.Przede wszystkim w grę wchodzą dużepieniądze. Klienci muszą mieć do nasduże zaufanie.Nierzadko odebranie auta wiąże sięz uroczystością, którą klient wyprawiadla rodziny czy znajomych. Zepsu-GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


ROZMOWY GŁOSU 7cie takiego święta niemal na pewnospowoduje, że klient do salonu niepowróci.MOŻE PAN POLEGAĆ NA SWOICHLUDZIACH? UFA IM PAN?Oczywiście, że im ufam. Pracująu mnie wspaniali ludzie. Doskonałymprzykładem jest sprzedawca PawełWojtkowiak. Jest z nami niemal odpoczątku. To niezwykła postać.Tak długi staż w tej branży praktyczniesię nie zdarza, a jednak Pawełodnosi wielkie sukcesy. Ma tak rozbudowanąsiatkę klientów, że w ogóle niemusiałby pozyskiwać nowych odbiorców.Grupa jego klientów „z polecenia”rozrosła się przez lata i dziś pracujepraktycznie tylko z nimi. Nieważne,jaki plan sprzedaży wyznaczymymu na dany rok – zawsze sięz niego wywiąże, a co roku wymagamywięcej. Jego zaangażowanie przekładasię na sukcesy sprzedażowe, bo klienciwiedzą, że mogą mu zaufać. Dlategojest naszym najlepszym sprzedawcą.A KIEDY SAMOCHODY POJAWIŁY SIĘW PANA ŻYCIU?Wraz z założeniem przez ojca firmy.Na początku lat 80-tych. Jej siedzibamieściła się przy ul. Syrokomli, oboknaszego rodzinnego domu. Będącdzieckiem nie miałem podwórkaz prawdziwego zdarzenia, stały na nimauta klientów. To były czasy, gdy motoryzacjaw Polsce nie była tak rozwinięta,jak dziś. Na drogach królowałypolskie fiaty i polonezy. Ja z bratemmieliśmy szczęście, bo otaczały nasatrakcyjne, zachodnie samochody, właściwienieosiągalne dla większości społeczeństwa.To działało na dziecięcąwyobraźnię. Po prostu nie można siębyło w nich nie zakochać.PIERWSZA MIŁOŚĆ JEST ZAWSZE NAJ-SILNIEJSZA?Nigdy nie czułem chęci zajmowaniasię czymś innym niż samochody. Możewynika to także z faktu, że mój ojciecbył mechanikiem. Ja także wybrałemten kierunek, to była naturalna droga.KRÓTKO POTEM, KIEDY UKOŃCZYŁPAN SZKOŁĘ, ROZPOCZĄŁ SIĘ AKURATNOWY ETAP W DZIAŁALNOŚCI FIRMY.Wcześniej byliśmy ukierunkowanijedynie na mechanikę samochodową.Handel rozpoczęliśmy dopiero podkoniec lat 90. - „spod chmurki”. Pierwszeauta sprzedaliśmy w 1999 roku, wewrześniu zatrudniliśmy sprzedawcę,Pawła. Firma szybko się rozwijała.Minęło dwadzieścia lat i teraz jesteśmyw zupełnie innym miejscu. Nowoczesnysalon, profesjonalny serwis,wykwalifikowani pracownicy orazstale poszerzający się wachlarz produktówi usług. Nieustannie walczymyo rozwój, chcemy realizować wszystkieinnowacyjne pomysły. Na przykładw przyszłym roku wprowadzamynajnowocześniejszy na świecie produkt,w którym samochód sam będziezgłaszał – drogą radiową – usterkido dealera i komunikował, co należyzrobić. To my będziemy dzwonilido klienta i umawiali go na wizytę.A w przypadku niewielkich usterek,diagnoza i naprawa będzie dokonywanana odległość. Zadanie klientaograniczy się do wykonania kilku prostychoperacji na ekranie komputera.Pokonaliśmy naprawdę długą drogę.WCZEŚNIEJ WSPOMNIAŁ PANO SWOIM OJCU. TERAZ PROWADZI PANJEGO FIRMĘ. POJAWIAŁY SIĘ TARCIA NAPŁASZCZYŹNIE OJCIEC – SYN?Objęcie przeze mnie funkcji szefaodbyło się płynnie, bez zgrzytów czykonfliktów. Zaczynałem pracę od najniższegoszczebla jako mechanik. Niebyło taryfy ulgowej. Dzięki temu znamsamochody BMW od najmniejszej śrubki. Czasami śmiejęsię, że mnie nie można oszukać. Kiedy słyszę od mechanika,że coś jest niemożliwe, zwyczajnie sprawdzam tosam. Przechodząc przez wszystkie stanowiska, powolutkuprzejmowałem zadania taty. Kiedyś sam musiał sięzajmować wszystkim, ja go powoli odciążałem. Ojciecwciąż bierze czynny udział w życiu firmy, szanujemy jegozdanie i doświadczenie.A JAKĄ STRATEGIĘ BIZNESOWĄ PAN WYZNAJE?Mamy zaprzyjaźnionego klienta z centralnej Polski,lekarza, który nie dość, że namówił na zakupy u nasswoją rodzinę, to przyprowadził wielu znajomych pofachu. Zaczyna polecać nas także swoim pacjentom. Topasjonat, uwielbia auta BMW, ma na ich temat ogromnąwiedzę. Żartujemy sobie, że zasługuje na certyfikatwykwalifikowanego sprzedawcy. Pozyskiwanie klientówz polecenia to właściwie nasza główna strategia. Jednakwarunkiem jej realizacji jest obsługa klienta na najwyższympoziomie. To procentuje.Z lojalnymi klientami można planować przyszłość. Dlategodbamy o stałą i dobrą współpracę. Staramy się wyręczaćklienta we wszelkich możliwych formalnościach,odciążać z wszelkich obowiązków związanych z użytkowaniemi eksploatacją auta. Szanując czas naszych klien-Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


8 ROZMOWY GŁOSUtów oferujemy usługę door-to-door, czyli odbieramy autoklienta z wyznaczonego przez niego miejsca i odstawiamyje w wyznaczone miejsce po wykonaniu przeglądu,naprawy czy nawet wymiany opon.Zawsze pamiętam o tym, że jeśli klient będzie zadowolony,powie o nas jednej, dwóm osobom. Jeśli nie spełnimyjego oczekiwań, zawiedziemy go, dowie się o tymdziesięć osób. Nie możemy sobie na to pozwolić.A CO ZE ZDOBYWANIEM KLIENTÓW Z NIEMIEC? POZNAŃMA OD NIEDAWNA POŁĄCZENIE AUTOSTRADOWE Z BER-LINEM, CZY SZUKACIE NOWYCH KLIENTÓW ZA ZACHOD-NIĄ GRANICĄ?Nie ukrywam, że liczymy na turystykę niemiecką.Poznań praktycznie stał się miastem przygranicznym. Natrasie od Świecka do samego Poznania, nie ma drugiegomiasta z taką infrastrukturą, z torem wyścigowym, StarymBrowarem i innymi centrami handlowymi. Przykładowaniemiecka rodzina z Berlina może rano wsiąść w samochód,zostawić go nam na przegląd czy drobne naprawy,a dzięki naszym samochodom zastępczym pojechać nazakupy, zwiedzanie miasta i wieczorem być z powrotemw domu.Aczkolwiek realnie szacuję, że ta turystyka nie zwiększyobrotów naszego serwisu o więcej niż 10-15 proc.A SPRZEDAŻ?Jest uzależniona od kursu Euro. Dopóki jest on wysokiwzględem złotówki, to nasza oferta może Niemcówkusić. Jest to jednak sprzedaż symboliczna.Klienci zdają sobie sprawę, żejeśli kupują auto u danego dealera, topowinni przyjeżdżać właśnie do niegona przeglądy i naprawy gwarancyjne.Obawiają się, że mogą być gorzejpostrzegani przez serwis, jeśli wcześniejnie kupili tam samochodu.OD NIEDAWNA BMW OLSZOWIECJEST JEDNYM Z DWÓCH W POLSCEDEALERÓW BMW SERII M. CO TOOZNACZA DLA FIRMY?Przede wszystkim decyzja o sprzedażyBMW serii M. pojawiła się jakoodpowiedź na zapotrzebowanie klientów.Po kupnie przez nich trzeciego alboczwartego auta w naszym salonie, chcielipoznać coś ciekawszego, mocniejszego.Rozpoczęliśmy więc rozmowyz centralą BMW na temat certyfikacjina sprzedaży samochodów z serii M.Nie były one łatwe, bo koncern ostatnionieco oddzielił dealerów BMWi M. W myśl tej strategii tylko wyselekcjonowanisprzedawcy mogą miećsamochody testowe, przeszkolonychmechaników, wykwalifikowanychsprzedawców. Zdecydowaliśmy się naNAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJĘ I RADOŚĆPRZYNIÓSŁ MI DZIEŃ, W KTÓRYMODDALIŚMY DO UŻYTKU NOWĄSIEDZIBĘ PRZY UL. OSTROWSKIEJ,WIOSNĄ 2004 ROKU. TO BYŁSZCZEGÓLNY CZAS ZARÓWNO DLAPOLSKI, JAK I DLA BMW OLSZOWIEC.pozyskanie certyfikacji i udało się.Auta z serii M to pojazdy, któremają pod maską 500-600 koni mechanicznych.Oferujemy naszym klientomszkoły jazdy autami serii M. Pod okiemwykwalifikowanych trenerów klienciuczą, się, jak nimi kierować, bo wbrewpozorom nie jest to prosta sprawa. Teauta mają moc porównywalną z autamiwyścigowymi. Dzięki szkoleniommożna cieszyć się w pełni z możliwości,jakie dają samochody serii M.Wysiłki, które włożyliśmy w możliwośćsprzedaży tych aut w naszymdealerstwie, zaowocowały drugimmiejscem w konkursie rozpisanymprzez M GmbH na najlepszą sprzedażaut serii M w naszym regionie Europy.ZOSTAŁ PAN TAKŻE NIEDAWNO LAU-REATEM MEDALU EUROPEJSKIEGO,PRZYZNAWANEGO WYRÓŻNIAJĄ-CYM SIĘ KRAJOWYM PRZEDSIĘBIOR-STWOM. PODOBNYCH NAGRÓD MAPAN JUŻ WIELE NA KONCIE. CZYM SĄDLA PANA?Są dla mnie bardzo ważne, ponieważpokazują, że jesteśmy dostrzeganiwśród tysięcy innych przedsiębiorstw.Medalem Europejskim uhonorowanonas już dwukrotnie, w rokuubiegłym i bieżącym. To powód dowielkiej satysfakcji. To zastrzyk energiido dalszego działania i wyróżnienie.Nie udałoby się to jednak bez wszystkichtych, którzy dla mnie pracują.Bez pomocy zaufanych ludzi trudnobyłoby o sukces. Tu człowiek jest najważniejszy.Staram się dobrze traktowaćswoich pracowników, bo to właśnieoni mają bezpośredni kontaktz klientem. Jeżeli ja będę źle traktowałswoich ludzi, to oni przeniosą tozłe traktowanie na klienta. A na to niemożemy sobie pozwolić.GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


10 ROZMOWY GŁOSUDOBRE RELACJE Z PRACOWNIKAMI TO PANA RECEPTANA SUKCES?Wszelkie zmiany personalne są dla firmy ogromnymciężarem. To dla mnie priorytet, by rotacja na kluczowychstanowiskach była jak najmniejsza. Stała kadra powodujerównież, że i klient czuje się pewniej. Jeśli przychodzipiąty rok z rzędu i widzi, że znana mu osoba wciąż tu jest,to myśli o nas jako o stabilnej firmie. Jeśli jednak co półroku rejestruje zmiany personalne, jeśli za każdym razemmusi poznawać naszych pracowników, to jest to dla niegobardzo stresująca sytuacja.JAKIM JEST PAN SZEFEM?O to chyba najlepiej byłoby zapytać moich pracowników.To, co mogę na pewno o sobie powiedzieć, to żejestem osobą ugodową. Najbardziej nieprzyjemna sytuacja,jaka może mi się zdarzyć w firmie, to zwolnienie pracownika.Bardzo tego nie lubię i robię wszystko, aby dotego nie dochodziło. Z drugiej strony doceniam tych pracowników,którzy sumiennie spełniają swoje obowiązki.Firma BMW Olszowic jest firmą rodzinną i właśnie takąatmosferę staram się utrzymać w miejscu pracy. Staramsię mieć kontakt z pracownikami wszystkich szczebli,rozmawiać z nimi, wysłuchiwać ich problemów, stwarzaćim przyjemne warunki. Myślę, że wychodzi mi to całkiemnieźle – tworzymy zgraną załogę i lubimy spędzaćze sobą czas.A GDZIE PAN SPĘDZA SWÓJ WOLNY CZAS?Moją pasją są sporty motorowodne. Dużo pływamswoim jachtem, praktycznie każdą wolną chwilę lata spędzamna wodzie. Najbardziej lubię Mazury. Jest tam przestrzeń,piękna przyroda i infrastruktura żeglarska. Jednakmoim największym marzeniem jest to, aby jako akwenżeglowny została w końcu wykorzystana Warta. To pięknarzeka, a Wielkopolska prezentuje się niesamowiciez perspektywy wody. Niestety, na wysokości Poznania naWarcie kompletnie brakuje infrastruktury. Już samo zwodowaniełódki to spore wyzwanie.WPROWADZIŁ PAN NIEDAWNO NARYNEK USŁUGĘ, KTÓRA NIE JESTZWIĄZANA Z SAMOCHODAMI, A BAR-DZIEJ Z PAŃSKIM HOBBY. CZYM JEST„MOBILNA STACJA PALIW”?Rzeczywiście, „Mobilna stacjapaliw” powstała właśnie dziękimojemu zamiłowaniu do motorowodniactwa.Zauważyłem spore utrudnienie,jakim jest brak paliwa na polskichwodach śródlądowych. Nie magdzie zatankować jachtów. Postanowiłemzapełnić tę niszę. Wraz z rodzinąmojej żony zakupiliśmy cysternę DAFdo przewozu i sprzedaży detalicznejpaliwa. Jest w pełni przystosowanado tankowania jachtów. Jest to więcpołączenie pasji z biznesem, małaodskocznia od sprzedaży samochodów.Nie chodzi o hurtowe sprzedawaniepaliwa, raczej o odpowiedź napotrzebę rynku.W minionym sezonie sprzedawaliśmypaliwo głównie w Świnoujściu.Obrandowaliśmy cysternę, przeprowadziliśmyakcję promocyjnąw prasie fachowej, czekaliśmy naodzew. Zaczęły się urywać telefonywłaśnie ze Świnoujścia. Okazało się,że niewiele wcześniej zamknięto tamjedyną stację. Wysłałem cysternę,„pracowała” tam cały sezon.CZY TO OZNACZA POWAŻNIEJSZEZAINTERESOWANIE BRANŻĄ PALI-WOWĄ? ZAMIERZA PAN WEJŚĆ W TĘDZIEDZINĘ AKTYWNOŚCI?Absolutnie nie. Motorowodniactwoto pasja, a przy okazji jesteśmy bliżejnaszych klientów. Wielu z nich ma swojejachty, spędzają wakacje na wodzie,możemy zacieśniać więzy od strony prywatnej,to bardzo sympatyczne.Jestem pomysłodawcą mobilnychstacji, ale wykonawcą projektu jest mójwspólnik, Piotr Wawrzyniak. Ja swoje siłyi serce w całości oddaję salonowi BMW.WSPÓŁTWORZY PAN TĘ FIRMĘ JUŻPRAWIE 22 LATA – TO DOBRA PER-SPEKTYWA BY OCENIĆ, JAK SIĘ ONAZMIENIAŁA. CO BYŁO W TYM OKRESIENAJCIEKAWSZE, NAJLEPSZE?Największą satysfakcję i radość przyniósłmi dzień, w którym oddaliśmy doużytku nową siedzibę przy ul. Ostrowskiej,wiosną 2004 roku. Mogliśmyzaoferować klientom usługi na najwyższympoziomie.To był wówczas najnowocześniejszysalon w Polsce, wyznaczył on standardna następnych parę lat. Do dziś wzbudzawielkie uznanie naszych gości,zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Największymatutem salonu jest jego położenie,blisko głównego węzła komunikacyjnegow Poznaniu. Mamy 2 kmdo autostrady, która wkrótce zostaniepołączona z drogami ekspresowymi.JAKIE SĄ PERSPEKTYWY FIRMY NAPRZYSZŁOŚĆ?Mamy różne koncepcje. Na pewnobędziemy myśleć, jak się rozwijać.W ostatnich trzech latach potroiliśmysprzedaż samochodów. A to niewszystko – salon daje możliwośćsprzedaży nie 250-300 samochodówrocznie, ale 500, bez straty komfortudla klienta.Mieczysław Olszowiec, mój ojciec,przez długie lata naprawiał auta. Dlategobudując tę siedzibę położył wielkinacisk na zapewnienie przestrzeni doserwisowania pojazdów. Mamy możliwościobsłużyć nawet do trzech razywięcej klientów niż dotychczas. Miejscejest więc na tyle perspektywiczne,że możemy się rozwijać bez koniecznościkolejnej przeprowadzki.A PODRÓŻE SŁUŻBOWE LATA PANCZASEM SAMOLOTEM, CZY WSZĘDZIEDOJEŻDŻA AUTEM?Latam sporo, bo to jednak dużaoszczędność czasu. Do centraliw Monachium podróżuję samolotem,ale już do Warszawy zawsze jeżdżęsamochodem, chociaż droga bywa kiepskai zakorkowana. Mam swoje przetartetrasy, którymi się poruszam. To idealnypoligon, żeby przetestować możliwościjakiegoś samochodu. Połowa drogijest idealna, po autostradzie, a połowa– znacznie gorsza. Dzięki temu mogępóźniej z pracownikami ocenić możliwościdanego auta, jego wady i zalety.Sprzedaję te samochody, a więc muszęje bardzo dobrze poznać. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


12 ORGANIZACJE BIZNESOWEDEBATASpokój mimo niepewnościAkcje większości spółek notowanych na warszawskiejgiełdzie zanotowały w tym roku spore spadki. Zarządywielkopolskich spółek nie wpadają w panikę. To niekondycja ich firm jest przyczyną przecen, lecz ogólnybrak koniunktury na rynku. Wręcz przeciwnie, firmyradzą sobie całkiem nieźle, czego dowodem są doświadczeniaz obecności na giełdzie – na parkieciegłównym i na New Connect, a którymi podzielą sięz czytelnikami uczestnicy „Debaty z Głosem”.ROZMAWIALI | Leszek Waligóra zastępca. red. nacz. „Głosu Wielkopolskiego”,Damian Nowak i Michał CieślakZDJĘCIA | Jacek Lisewski / www.sollus.plWśniadaniu biznesowymw gościnnejrestauracji Mosaicahotelu IBB Andersiawzięli udział:Andrzej Głowacki, prezes ZarząduDGA S.A., Michał Sawicki, dyrektorDepartamentu Doradztwa Biznesowegoi transakcyjnego, JanuszSchwark, prezes Zarządu BSC DrukarniaOpakowań S.A., Piotr Majewski,wiceprezes Zarządu Tesgas S.A.,Marcin Szrejter, dyrektor ds. finansowychTesgas S.A. Nad całością czuwałekspert – Piotr Białowąs, wiceprezesZarzadu INVESTCON Group.GIEŁDANA POCZĄTEK ZAPYTAJMY O TO, DLA-CZEGO PAŃSTWO POSŁALIŚCIE SPÓŁKINA GIEŁDĘ, NA RYNEK PUBLICZNY?JAKIE BYŁY ZACHĘTY?Andrzej Głowacki: W tej chwili mija 7 lat,odkąd jesteśmy na GPW, w 2004 rokuto była dla nas jedyna szansa na rozwój.Na lokalnym rynku doradztwa nie maszans na samodzielny rozwój, rozmowyz potencjalnymi partnerami sięnie powiodły, stąd zdecydowaliśmysię na debiut. Wtedy na giełdzie byłomało firm, byliśmy bardzo mile przyjęciprzez fundusze jako drugi debiutw 2004 roku, przy bardzo dużej redukcjiemisji. Naszym głównym celem byłoznalezienie się na rynku ogólnopol-reklamaWYJĄTKOWY KLIMAT I PRZESTRZEŃ. IDEALNE MIEJSCE NA ORGANIZACJĘBANKIETÓW, KONFERENCJI, SEMINARIÓW I IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH.171 POKOI I APARTAMENTÓWRESTAURACJE MOSAICA I FLAVORIA Z WYŚMIENITĄ KUCHNIĄSALE KONFERENCYJNE I BANKIETOWE NA IMPREZY DO 800 OSÓBHARMONIA SPA, BASENPARKING PODZIEMNYSzczegółowe informacje i rezerwacje: IBB Andersia HotelPlac Andersa 3, 61-894 Poznań / tel. 48 61 667 82 12konferencje@andersiahotel.pl / www.andersiahotel.pl


ORGANIZACJE BIZNESOWE 13ANDRZEJ GŁOWACKIPrezes Zarządu DGA S.A.DEBATAGDY MAMY SPORO ŚRODKÓW NA KONCIEFIRMY, TO PROBLEMEM NIE JEST AKTUALNY KURS,A RELACJA WYCENY DO WARTOŚCI SPÓŁKI.skim z większym potencjałem. Ważnateż była promocja związana z wejściemna giełdę i z funkcjonowaniem. Wskoczyliśmypiętro wyżej. Giełda jest oczywiścieprzydatna nie tylko przy debiucie,bo zostawia możliwość kolejnejemisji akcji. Jedyne, z czym nie mogęsię pogodzić od początku, to niecierpliwośći natarczywość dziennikarzyi inwestorów, którzy już dwa tygodniepo debiucie dzwonili i pytali, co zrobiliśmyz pieniędzmi ze sprzedaży akcjii czy już podpisaliśmy umowy na inwestycjektóre zapowiadaliśmy. Wszyscyoczekiwali szybko sukcesu, więc nieukrywam, że popełniliśmy w tym czasiekilka błędów.Piotr Białowąs: Dlatego niezbędne jestzdefiniowanie obecnej i docelowej grupyinwestorów. Różni je nie tylko zasobnośćportfela, ale również odmienne oczekiwania,standardy komunikacji i horyzontinwestycyjny. Klient instytucjonalny teoretyczniedziała w szerokim horyzoncieinwestycyjnym, w praktyce okazujesię, że w pewnych warunkach instytucjeskracają perspektywę do 12 miesięcy.Krótkoterminowość inwestycji jest mankamentemnie tylko polskiego rynku,trzeba to przyjąć i uwzględnić w swoichstrategiach.Piotr Majewski: Nasza droga na giełdębyła trochę inna. Na przełomie 2007i 2008 roku wybraliśmy doradcę i planowaliśmywejść na główny parkiet.Początkowo nie potrzebowaliśmydużego kapitału, chcieliśmy przejąćjedną spółkę i zrealizować planowaneinwestycje. Ze względu na niepewnąsytuację na giełdzie w II połowie2008 roku doradcy odradzili nambezpośrednie wejście na główny parkieti zaproponowali w I etapie debiutna New Connect, a następnie przeniesienienotowań spółki na rynek podstawowy.Na New Connect byliśmy wyróżniającąsię spółką. To był dla nas pierwszykrok, aby pokazać się inwestorom.Samo przygotowanie do debiutu naNew Connect było szybsze i łatwiejsze,nie trzeba było angażować tyle wysiłku.Zadebiutowaliśmy na New Connectw lipcu 2009 roku. Już wtedy prezeszapowiedział, że w ciągu roku spółkaprzeniesie się na rynek podstawowy.Będąc na New Connect, byliśmy jednąz trzech największych spółek i przezto zrealizowaliśmy nasz cel – daliśmysię poznać instytucjom finansowym.Koszt pozyskania potrzebnego kapitałuokazał się dużo niższy, a ten rokdał nam możliwość zaznajomienia sięz realiami giełdy i pozwolił przygotowaćstruktury firmy do nowej roli spółkipublicznej. W lipcu 2010 roku zadebiutowaliśmyna ryku podstawowym byliśmypierwszą spółką, która przenosiłasię z New Connect na rynek podstawowywraz z dodatkową emisją akcji.PRZY DEBIUCIE ZAWSZE POJAWIASIĘ PROBLEM WYCENY AKCJI. SPÓŁKIEMITUJĄCE AKCJE CHCĄ BYĆ WYCE-NIANE NA POZIOMIE FIRM JUŻ BĘDĄ-CYCH NA RYNKU, Z DRUGIEJ STRONYNIE ZAWSZE MA TO OPARCIE W WYNI-KACH FINANSOWYCH I POSIADANYCHAKTYWACH.Piotr Białowąs: Na rynku rosnącymkażdy potencjalny emitent chciałbymieć jak najlepszą wycenę zbliżonądo firm giełdowych, natomiast nieuwzględnia tego, że są to firmy jużzweryfikowane przez rynek, uwiarygodnionew oczach inwestorów, któreweszły na giełdę w odpowiednimmomencie.Michał Sawicki: Szansę na lepsząwycenę mają spółki, które jako pierwszew swojej branży pojawiają się nagiełdzie. Miałem okazję wprowadzaćna rynek New Connect spółkę, producentapaliw alternatywnych. W czasierozmów z potencjalnymi inwestoramiprezentowaliśmy kluczowe czynnikirozwoju spółki i jej potencjał wzrostu.Przekonywaliśmy, że wyceniającspółkę, nie należy kierować się porównaniemdo spółek notowanych na giełdzie,ponieważ reprezentują one innymodel biznesowy. Udało nam się pozyskaćkapitał przy dobrej wycenie,a po debiucie wartość spółki zgodniez naszymi przewidywaniami przezdługi czas rosła. Inwestorzy, wyceniającspółkę, bardzo często kierują sięuproszczoną wyceną porównawczą,co, niestety, jest błędem, ponieważdopiero prawidłowo przygotowanawycena dochodowa prezentuje rzeczywistąwartość spółki.CZY SPÓŁKA MOŻE BYĆ WYŻEJ WYCE-NIONA W MOMENCIE, GDY TOWA-RZYSZY JEJ WIĘKSZY ROZGŁOS, JESTBARDZIEJ ROZPOZNAWALNA?Piotr Białowąs: Odróżniłbym wsparciemarketingowe oferty publicznejod działań korporacyjnych na rzeczcałego biznesu. „Muppet show” niemoże zdominować kwestii fundamentalnych,żadne nakłady na promocjęoferty nie zasłonią jej braków. Głównynacisk należy położyć na to by wybraćdobrych doradców, którzy pomogą całyproces przygotować i przejść krok pokroku. Ważny jest wybór odpowiedniegomomentu na wejście, szczególniew ostatnich latach mocno zmiennejkoniunktury. Trzeba mieć dobrze przygotowanyprodukt i świadomość, żez punktu widzenia inwestorów naszefirmy są towarem inwestycyjnym.Janusz Schwark: Zgodzę się z przedmówcą,firmy są towarem, musimydobrze się „sprzedać” i mieć bizneszbudowany na solidnych podstawach.Jako główne motywy wejścia na giełdęmożemy wymieniać pozyskanie kapitału,konsolidację branży, transparentność,wiarygodność. Łączy nas chęćdynamicznego rozwoju firm. W naszymprzypadku pozyskanie kapitału nie byłopierwszoplanową sprawą. Dla nas ważniejszabyła transparentność spółkijako pierwszej z branży opakowań nagiełdzie. Siedemdziesiąt procent moichklientów to międzynarodowe korporacje,które wymagają od dostawcówwiarygodności i funkcjonowanie naGPW bez wątpienia taką rekomendacjąjest. Oczywiście towarzyszy temu chęćrozwoju, a pozyskany kapitał temudobrze służy.Nie zgodzę się z opinią, że prekursorbranży może uzyskać lepszą wycenę.Na przykładzie własnej firmy mogępowiedzieć, że tak nie jest, BSC DrukarniaOpakowań jest pierwsza na giełdzie,nasza konkurencja jest na NewConnect. Mój dyskomfort polega natym, że mniej przygotowany do rozmowyredaktor czy analityk próbujenas porównywać z branżą papierniczą,a to coś zupełnie innego. O ile tamsytuacja wygląda „tak sobie”, to ja niemam podstaw do narzekania, nie jesteśmyzależni tylko od kursu celulozyna rynkach.Piotr Białowąs: Spółki „przedstawiająsię” inwestorom poprzez prospektyemisyjne oraz prezentacje. Warto jeczytać uważnie, zwracać uwagę na kluczoweelementy, np. biografie mene-Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


14 ORGANIZACJE BIZNESOWEDEBATAJANUSZ SCHWARKPrezes Zarządu BSC Drukarnia Opakowań S.A.BĘDĄC NA GIEŁDZIE ODKRYWAMY SIĘW PEŁNI NIE TYLKO PRZED KONKURENCJĄ, ALETEŻ PRZED NASZYMI KLIENTAMI.GIEŁDAdżerów. Zdarza się, że przy sylwetkachczłonków zarządu jest napisane,że nie mają doświadczenia w danejbranży. Traktowane jest to jako czynnikryzyka. Prospekt to nie tylko specyficznyrodzaj dossier emitenta, to równieżfundament equity story. Procespozyskiwania kapitału odbywa się nazmiennym rynku, zatem nikt nie dajegwarancji na pozyskanie kapitału powymarzonej wycenie, szczególnie podczasIPO. Można jednak, współpracującz doradcą, dołożyć jak największejstaranności, aby cały proces się udał.Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że rynekkapitałowy nie jest dla firm, które chcąsię tam znaleźć na rok czy na dwalata. Ujmując rzecz nieco żartobliwie– obecność na giełdzie przypominamaraton z elementami innych sportówo wysokim ryzyku, gdzie jest miejscena paintball czy strzelanie z łukui rollercoaster. Rola profesjonalnychdoradców zarówno na etapie przygotowańdo debiutu, jak i po nim, jesttrudna do przecenienia.JAKIE SĄ ZAGROŻENIA DLA SPÓŁEKGIEŁDOWYCH I JAK SIĘ ZMIENIA FILO-ZOFIA PROWADZENIA BIZNESU PODEBIUCIE?Andrzej Głowacki: Wchodząc na rynekpubliczny, trzeba być bardzo odpornympsychicznie. Wszystkimi ważnymiinformacjami, dobrymi czy złymi,trzeba się dzielić co kwartał z akcjonariuszami.Nie w każdym kwartale sądo przekazania wiadomości tak samooptymistyczne, a inwestorzy bywająniecierpliwi. Potrafią umieścić obraźliwekomentarze na blogach i portalachspołecznościowych. Jest wielezagrożeń na rynku, na jakie nie mamywpływu, jest aktualnie bessa i nic nieporadzimy – ceny akcji spadają wszystkim.Rozumiem tych, którzy zakupiliakcje tuż przed spadkiem, ale inwestującw akcje, z takimi zdarzeniaminależy się liczyć.CZY INWESTORZY, AKCJONARIUSZEKONTAKTUJĄ SIĘ TEŻ BEZPOŚREDNIOZE SPÓŁKAMI?Andrzej Głowacki: Tak, ale mamy takizwyczaj, że każde nadesłane pytaniewraz z odpowiedzią zamieszczamy nanaszej stronie internetowej w folderze„Relacje inwestorskie”, tak aby informacjabyła dostępna dla wszystkich.Indywidualnie z poszczególnymi inwestoramisię nie komunikujemy.Janusz Schwark: Mamy w kontaktachz inwestorami stosunkowo małodoświadczeń, bo debiutowaliśmyna giełdzie 4 stycznia tego roku. Alez tymi inwestorami, którzy deklarowalidługi czas zaangażowania, organizujemycykliczne spotkania co 2 miesiące.Naszymi akcjonariuszami w 80%są fundusze inwestycyjne i TFI, którychprzedstawiciele precyzyjnie formułująpytania i takich też odpowiedzioczekują. Na tych spotkaniach nietylko przekazujemy liczby, ale równieżsłuchamy podpowiedzi od doświadczonychuczestników rynku.CZY SAMO PRZYGOTOWANIE DEBIUTUWYMAGAŁO MNIEJSZYCH, CZY WIĘK-SZYCH REWOLUCJI? INWESTORZYPOSŁUGUJĄ SIĘ PRZEDE WSZYST-KIM JĘZYKIEM LICZB, BUDUJĄ SWÓJMODEL. CZY SPRAWOZDAWCZOŚĆFINANSOWA WYMAGAŁA PRZE-KSZTAŁCEŃ?Piotr Majewski: Dla sprawnego przejściatego procesu ważne jest przedewszystkim uświadomienie wszystkimpracownikom, po co spółka idziena giełdę. Bardzo dużo osób w firmiejest zaangażowanych w sporządzanieprospektu emisyjnego, dlatego mieliśmyspecjalny cykl szkoleń dotyczącychcelów, korzyści i dodatkowych obowiązkówwiążących się z tym procesem.Dzięki temu pracownicy ze zrozumieniemprzyjęli zmiany.Marcin Szrejter: Tesgas jest spółką z tradycjamirodzinnymi. Obawialiśmy się,jak zareagują pracownicy, gdy powiemyo emisji akcji, czyli sprzedaży częścispółki. Obecnie ponad 40% akcji jestw posiadaniu założycieli spółki, resztaw posiadaniu instytucji finansowych orazakcjonariuszy indywidualnych. Obyłosię bez niepokojów, ludzie uspokoili się,widząc, że nowa sytuacja nie wiązała sięnp. z wymianą kadry zarządzającej. Wracającdo przygotowań do debiutu naGPW, wymagały one wiele wysiłku, trzebabyło przygotowywać sprawozdania,wprowadzać korekty, a przede wszystkimprzestawić się z polskich na międzynarodowestandardy rachunkowości. Zmieniliśmyorganizację pracy działu finansowego,wszelkie nowości wprowadzaliśmyw trakcie normalnego funkcjonowaniafirmy. Nie zwiększaliśmy specjalniezatrudnienia, ponieważ dobrze układałanam się współpraca z doradcami orazposiadaliśmy już doświadczenie związanez funkcjonowaniem na New Connect.Oczywiście, odczuliśmy dużo większyreżim i konieczność dokładnego przygotowaniadokumentów, co wynikałoz drobiazgowej kontroli prospektu przezKomisję Nadzoru Finansowego. Po rokubycia na giełdzie dochodzimy do corazwiększej sprawności w przygotowaniusprawozdań kwartalnych.GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


ORGANIZACJE BIZNESOWE 15PIOTR MAJEWSKIWiceprezes Zarządu Tesgas S.A.DEBATAKOSZT POZYSKANIA POTRZEBNEGO KAPITAŁUNA NEW CONNECT OKAZAŁ SIĘ DUŻO NIŻSZY,A ROK NA TYM PARKIECIE DAŁ NAM MOŻLIWOŚĆZAZNAJOMIENIA SIĘ Z REALIAMI GIEŁDY.JAK ZMIENIA SIĘ SYTUACJA FIRMY PODEBIUCIE? CZY JEST ŁATWIEJ, CZYTRUDNIEJ KONKUROWAĆ Z INNYMIFIRMAMI, KTÓRE NIE SĄ NA RYNKUPUBLICZNYM?Andrzej Głowacki: Dla nas kluczowebyło i jest formalne komunikowaniesię z rynkiem przez sprawozdania.Z dumą patrzę na to, jak moi konkurenciotwierają nasze sprawozdanie rocznei patrzą, co mamy wpisane w strategięna kolejny rok. My tak naprawdę odkrywamyprzed nimi nasze plany, opisującnie tylko historię i zrealizowane projekty.Konkurencja widzi, w jakim kierunkupodążamy, efekt jest taki, żekiedyś z nami do przetargu startowałajedna firma, teraz osiem. Zwykła spółkakomunikuje się z rynkiem tylko raz doroku, składając w sądzie sprawozdaniei to nawet w części nie tak szczegółowejak spółki giełdowej.Janusz Schwark: Zgadzam się, odkrywamysię w pełni nie tylko przed konkurencją,ale też przed naszymi klientami.Każdy ruch i kontrakt, który może miećwpływ na zmianę kursu akcji, musi byćpublikowany. Gdy wygrywamy przetarg,to czasem przed jego realizacją wszyscywiedzą, na jakich warunkach go realizujemy.Nasi klienci pytają nas o wysokośćdeklarowanej marży, chcąc obniżaćceny. Transparentność i wiarygodnośćkosztują.Piotr Białowąs: Rynek kapitałowy jestdla spółek, które są w stanie finansowaćrozwój z wykorzystaniem kapitałuinwestorów. Takie podmioty potrafiąwykorzystać wszystkie szanse, jakieotrzymują spółki publiczne. Ceną jestoczywiście transparentność. Jednakjeśli horyzont inwestycyjny zarząduzaczyna się i kończy na pierwszej, niedużejemisji, to może się okazać, żew przyszlości koszty i ograniczeniazwiązane z funkcjonowaniem na rynkukapitałowym przeważą korzyści.Michał Sawicki: Spółki notowane nagiełdzie decydują się czasami na publikowanieprognoz, co ma dobre, alei złe strony. Firmy, które mają opracowanykonkretny plan działania, starająsię go uwiarygodnić, prezentującprzewidywane wyniki, jakie zamierzająosiągnąć. Rynek kapitałowy bardzoszybko reaguje, jeśli następują odchyleniaod planów nie tylko w dół, alei w górę.Andrzej Głowacki: Po roku „wyleczyliśmysię” z prognozowania, trudno byłoanalitykom wytłumaczyć, że nie jesteśmyfirmą produkcyjną, tylko doradczą,a to oznacza, że raz realizujemy kilkadużych projektów, raz mniejsze i jestsinusoida przychodów i zysków. Niewiemy, czy wygramy sześć przetargów,czy cztery. Wycofaliśmy się, gdy przezkilka pierwszych kwartałów widziałemróżnicę między naszą prognoząa zrealizowanymi wynikami, co nie byłoskutkiem naszych zaniedbań.Piotr Majewski: U nas jest podobnie.Nasze postrzeganie rynku budowlanegona początku roku było trochęinne niż teraz. Nie wiemy, co będzie zarok czy za dwa lata, rynek jest obecniezbyt dynamiczny, żeby się „wstrzelić”z prognozami i osiągnąć założony wynik.Janusz Schwark: Na pewno łatwiej prognozowaćna podstawie umów długoterminowych,jakie mam podpisane,i danych historycznych. Ale moim zadaniemjako prezesa jest wyznaczanieambitnych celów, dat, wybieganie doprzodu, a dyrektor finansowy ubiera testrategię w ramy realistycznych prognoz.Marcin Szrejter: Tak, na początkuz reguły jest pierwsza optymistycznawersja prezesa, potem uszczegółowieniei ubranie w liczby przez dyrektorafinansowego. Rola prezesa jest bardzoważna, musi być ten promotor, któryciągnie firmę do przodu, kreśląc śmiałeplany.OSTATNIE KWARTAŁY PRZYNO-SZĄ WYCENY SPÓŁEK GIEŁDOWYCHRAŻĄCO NISKIE, ODBIEGAJĄCE ODOCZEKIWAŃ WŁAŚCICIELI I INWE-STORÓW. CZY DLA PANÓW JEST TOISTOTNY PROBLEM, GDY CHCECIE SFI-NANSOWAĆ NOWE POMYSŁY, ALE NIEOPŁACA SIĘ EMITOWAĆ AKCJI PRZYTAKICH KURSACH?Piotr Majewski: My podchodzimyw taki sposób – kurs jest dyktowanyprzez inwestorów, my możemy sięz nim nie zgadzać. Musimy w tej sytuacjizajmować się wzorowym prowadzeniembiznesu. W spółce nic się nie wydarzyło,co uprawniałoby do takiej zniżkikursu, rynek się zmniejszył, więc pozostałonam bić głową w mur albo pracować.Na szczęście nie planujemy w najbliższymczasie emisji akcji.Andrzej Głowacki: Gdy wiemy, takjak teraz, że mamy sporo środków nakoncie firmy, to aktualny kurs ma znaczeniebardziej emocjonalne dla samopoczuciazarządu czy akcjonariuszy.Problemem jest natomiast relacjawyceny do rzeczywistej wartościspółki. Nie tak dawno kapitalizacja DGAbyła niższa niż kwota gotówki, którąmieliśmy na koncie. Byliśmy idealnymobiektem do przejęcia, które na szczęścienie nastąpiło. Cały czas kurs jestzdecydowanie za niski w stosunku donaszych aktywów. Sami, mając wolneśrodki, analizujemy, czyje akcje wartokupić przy tak niskich wycenach. Mamyteż niedługo walne zebranie akcjonariuszy,na którym zastanowimy się nadskupem własnych akcji, przynajmniejna tym możemy zarobić.Janusz Schwark: Analityk giełdowy,jeśli posługuje się analizą fundamentalnąspółki, nie ma wątpliwości, żespółka znajduje się w dobrej kondycji,to otoczenie biznesowe się zmienia.Moja spółka generuje godziwe zyski,deklaruje wypłatę godziwej dywidendy,do takiej, a nie innej aktualnej wyceny,zatem podchodzę do tego ze spoko-Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


16 ORGANIZACJE BIZNESOWEDEBATAPIOTR BIAŁOWĄSWiceprezes Zarządu INVESTCON GroupJEŚLI TWOJA FIRMA JEST NOTOWANA NAGIEŁDZIE – JEST DO KUPIENIA. NIE UNIKNIEMYKONTEKSTU TRANSAKCYJNEGO. TO ISTOTARYNKU KAPITAŁOWEGO.GIEŁDAjem. Nie chciałbym skupować własnychakcji, dla mnie ważne jest zagwarantowanieodpowiedniej płynności, jeżelina rynku pozostawię zbyt mało akcji,nie osiągną one nigdy realnej wartości.Piotr Białowąs: Czyli zachowujemypełen spokój i wielkopolskie podejściedo biznesu, każdy ze spokojem analizujekondycję firmy. Możliwości reakcjijest wiele, od skupu własnych akcji, naprzykład w celu umorzenia lub zaoferowaniaw programach motywacyjnych,po przejęcia przecenionych spółek,które „pasują” do naszej strategii rozwoju.Rzeczywiście, w precepcji menedżerówspółek publicznych obecnaprzecena jest bardzo duża, ale wysokazmienność dotyczy nie tylko rynkukapitałowego.JAK PANOWIE OCENIACIE POTENCJAŁREGIONU, CZY MOŻEMY SIĘ SPODZIE-WAĆ KOLEJNYCH DEBIUTÓW, A FIRMY,KTÓRE SĄ JUŻ NA GIEŁDZIE, MAJĄSZANSĘ NA ROZWÓJ?Michał Sawicki: Potencjał drzemiew dwóch grupach firm – tych, którejuż są notowane na rynku głównymgiełdy bądź rynku New Connect, jaki tych, które w bliższej lub dalszej przyszłościmogą się tam pojawić. Pierwszagrupa firm doskonale zna korzyściz obecności na giełdzie i jeśli pojawi siępotrzeba dodatkowego finansowania,to na pewno możliwość kolejnej emisjiakcji będzie brana pod uwagę. Jestjeszcze druga grupa firm. Mimo niedobregoobecnie klimatu inwestycyjnego,widma niepewności, coraz więcej firmnadal będzie poszukiwało kapitałubądź nowych inwestorów jako ścieżkiwyjścia z biznesu w dłuższym okresie.Obserwuję, jak wielu właścicieli spółekzastanawia się nad przyszłością funkcjonowaniaw biznesie. Wiele założonychjeszcze w latach 90. spółek,które stopniowo wzrastały, doszło dotakiego momentu, kiedy to ich właścicielemyślą o tym, czy dalej funkcjonowaćw biznesie, czy też przekazaćfirmę następcom. Moim zdaniem wejściena giełdę jest szansą na długoterminowewychodzenie z biznesu. Jeśli właścicielespółki nie chcę w danej chwilisię upublicznić, mogą poszukać inwestora,który wchodząc do spółki, jasnowskaże im długoterminową perspektywęwyjścia, także poprzez giełdę. Narynku wielkopolskim działa wiele takichfirm, które mają problem z sukcesją.Andrzej Głowacki: Zaczyna się u nasdziać podobnie jak w Stanach Zjednoczonychw latach 70., kiedy był problemz sukcesją w firmach założonychtuż po wojnie. Niektórzy właścicielemogą mieć problemy, by odnaleźć sięw nowych sposobach komunikacji, nanowych rynkach dystrybucji, w warunkachglobalnej konkurencji. Nie widządla siebie perspektyw, zanikają im tradycyjnerynki zbytu. Stąd pojawiasię problem z sukcesją i do tego bezwzględnaarytmetyka: 40 + 25 = 65i czas … odpocząć!ALE JAK INWESTORZY, AKCJONARIU-SZE I RYNEK ZAREAGUJĄ NA INFOR-MACJĘ, ŻE DOTYCHCZASOWY WŁAŚCI-CIEL, TWÓRCA FIRMY, NADAJĄCY KIE-RUNEK PRZEZ LATA, UTOŻSAMIANYZ TYM BIZNESEM, NAGLE ODDAJEZARZĄDZANIE I ODCHODZI?Piotr Białowąs: Przez ostatnie kilka latzaszły zmiany na rynku kapitałowym,cztery lata temu powstał New Connect,parkiet dedykowany dla małych przedsiębiorstw,w tym dla firm typu familybusiness. Wszystkie transakcje, czy toIPO czy SPO, przejęcia, fuzje, a w końcui wyjścia z biznesu są do przeprowadzenia.To nie są szybkie transakcje, tylkozłożone procesy, nie do przeprowadzeniaw kilka tygodni. Przy zastępowaniumanagementu, konieczny jest coachingdla następców, ale przede wszystkimprzygotowanie czytelnej perspektywykontynuacji dla inwestorów.Marcin Szrejter: Często właściciele,menedżerowie po wejściu na giełdępozostawiają sobie znaczne pakietyakcji, żeby pokazać, że nie tracą zainteresowaniafirmą, że zostaje głównytrzon managementu odpowiedzialnyza dotychczasowy rozwój firmy. Działamyna rynku relacyjnym, dlatego takiesygnały są bardzo istotne dla stabilnościkursu, Wydaje mi się, że proces„oddawania władzy” musi być precyzyjnieprzeprowadzony i dobrze komunikowanywśród inwestorów.Janusz Schwark: Ja postrzegam ten probleminaczej. Jeśli przychodzi zmianawarty, dla nas, uczestników rynku, jestto sygnał, żeby się wybrać na zakupy.Natomiast czy dana firma ma ponieśćniemałe koszty zaistnienia na rynkupo to tylko, żeby rozmyć akcjonariat?Przez pierwsze kilka lat musi deklarowaćciągłość zarządzania i ciągłośćrealizacji programu inwestycyjnego,żeby nie wywołać gwałtownej reakcjirynku i wielkiej przeceny. Dlategonie jest to dla mnie dobry sposób nawyjście.Piotr Białowąs: Mówimy o procesachi przyszłości, natomiast nie oszukujmysię, rynek rozpatruje to w prostysposób: jeśli twoja firma jest notowanana giełdzie – jest do kupienia. Nie unikniemykontekstu transakcyjnego. Toistota rynku kapitałowego.Andrzej Głowacki: Trwa kryzys zaufaniado giełdy, funduszy inwestycyjnych.Stopa zwrotu z inwestycjiw akcje jest niekorzystna. Przed notowanymina publicznym rynku firmamistoi wyzwanie przywrócenia zaufania.Wraz z inwestorami wrócą wówczasteż realne wyceny akcji. I tego sobie nakoniec życzmy! GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


22 GOSPODARKAREALIZOWANE OBECNIE INWESTYCJEW POZNANIU, KTÓRE PRZYCZYNIĄ SIĘDO ZWIĘKSZENIA POWIERZCHNIBIUROWYCH W 2012 ROKU TO M.IN.PIERWSZY BUDYNEK PARKU BIUROWEGOPIXEL, KTÓRY STANIE SIĘ SIEDZIBĄALLEGRO. JEGO CHARAKTERYSTYCZNĄCECHĄ BĘDĄ ZIELONE TARASYI OGRÓDKI NA DACHACH.GŁOS BIZNESU: JAKIE TECHNOLOGIE SĄ OBECNIE STANDARDEM W NOWOPOWSTAJĄCYCH OBIEK-TACH BIUROWYCH?We wszystkich naszych biurowcach stosujemy najnowsze technologie. Dostandardów należą m.in. energooszczędne i szybkobieżne windy, demontowanapodłoga techniczna, wykładzina dywanowa z opcją łatwego demontażu iwymiany. Użytkownicy biurowców z pewnością docenią także optymalną wysokośćpomieszczeń, system czujników dymu i temperatury. W każdym naszymobiekcie biurowym obecna jest wydajna instalacja HVAC, gwarantująca możliwośćefektywnego podziału gabinetów jak i uzyskanie dużej liczby stanowiskpracy w systemie open space. Standardem jest również kontrola dostępu dobudynku i monitoring. Ważny jest także aspekt proekologiczny. Obecnie trwająprzygotowania do uzyskania certyfikatu GreenBuilding dla budynków poznańskiegokompleksu biurowego Malta Office Park. W tym obiekcie oferujemy również miejsca postojowedla rowerów i szatnie z prysznicami dla rowerzystów. Joanna NicińskaSenior Leasing ManagerEcho InvestmentPopyt na powierzchnie biurowew ciągu pierwszych sześciu miesięcytego roku wzrósł w stosunku do 2010roku, co znalazło odzwierciedleniew spadającej liczbie niewykorzystanychprzestrzeni. Współczynnikdostępności spadł z 11,8% od końca2011 roku do 10,1% w pierwszej połowie2011 roku i może dalej obniżyćsię z powodu ograniczonej podaży.Szacunki DTZ wskazują, że poziomczynszów w pierwszej połowie 2011roku pozostał stabilny. Wynajempowierzchni biurowych wyższej klasykosztuje od 14 do 16 euro miesięcznieza m 2 , a średnia cena wynajmuwaha się w granicach 13 – 14 euromiesięcznie za m 2 .Realizowane obecnie inwestycjew Poznaniu, które przyczynią się dozwiększenia powierzchni biurowychw 2012 roku to m.in. pierwszy budynekparku biurowego PIXEL, którystanie się siedzibą Allegro. Jego charakterystycznącechą będą zielonetarasy i ogródki na dachach. Wnętrzamają być jasne i nasłonecznione orazwykończone wyłącznie ekologicznymimateriałami. Projektanci biurowcapomyśleli także o pracownikachdocierających do pracy na rowerach,ponieważ będą oni mogli skorzystaćz pryszniców w wydzielonych łazienkach.Biurowiec będzie mieć 7 kondygnacjinaziemnych oraz 3-poziomową,podziemną halę garażowąa jego całkowita powierzchnia wyniesie33 tys. m 2 . Dużym zainteresowaniemcieszy się Malta Office Park, przyulicy Abpa A. Baraniaka 88, inwestycjaEcho Investment. Ekonbud-Fadomnatomiast od lipca 2011 oferuje nieruchomośćużytkowo-mieszkalną przyulicy Piątkowskiej 122.Warto zwrócić uwagę na zrewitalizowanyjeden z symboli Poznania- Okrąglak. Obiekt wzniesionyw połowie lat 50-tych ubiegłegowieku stanie się biurowcem klasy A.Jeden z najbardziej rozpoznawalnychbudynków miasta, który ostatnimiczasy nie cieszył się zbytnią popularnością,dostarczy miastu kolejne5100 m 2 powierzchni biurowych. Inneważne inwestycje to m.in. park biznesowyBusiness Garden Poznań, któryw 2013 roku ma udostępnić 80 tys.m 2 powierzchni biurowo-usługowych,planowany Wilson Office Park czyMalta House.Projekty biurowców pokazują, żeobecnie stawia się na ekologię orazfunkcjonalność budynków. Poznaństara się przyciągnąć biznes do miastarównież bogatą ofertą wynajmupowierzchni biurowych. Jest to krokw dobrą stronę, ponieważ do tej poryTEKST | Alfred Damberger, Frank Hidienbrakowało Przedruk z w magazynu mieście „Smokers prestiżowych Club”biurowców. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


24 DOSSIERDOSSIERRAY WILSON, Szkot mieszający w Poznaniu, gitarzysta, kompozytor,były wokalista zespołu Genesis, obecnie występujący solo lubz reaktywowanym zespołem Stiltskin.GITARA CZY WOKAL? BLIŻSZY MI JEST...zdecydowanie wokal.JEŚLI NIE BYŁBYM MUZYKIEM…kosiłbym trawę w parku miejskim. .BYCIE “BYŁYM WOKALISTĄ GENESIS”POMAGA CZY PRZESZKADZA?Jestem dumny z tej współpracy.JEŚLI ŚCIEŻKĘ KARIERY PRZEDSTAWIĆJAKO ROLLERCOASTER, OBECNIEZNAJDUJĘ SIĘ...Stoję i kasuję bilety za przejazd.PRZEJŚCIE OD OSTREGO GRANIA DOPROJEKTÓW AKUSTYCZNYCH JESTODZWIERCIEDLENIEMOBECNEGO STANU DUCHA?Nastroju i stanu umysłu.Z POZNAŃSKICH MUZYKÓW ZNAM…pana, który śpiewa piosenki Dżemu na ulicy przy Starym Browarze.W POZNANIU LUBIĘ…ludzi.JAK DALEKO JEST POZNANIAKOWI DO SZKOTA?Obaj troszczą się o swoje pieniądze.KIEDY MAM WOLNY CZAS NAJCHĘTNIEJSPĘDZAM GO…śpiewając.TRZY CECHY, KTÓRE NAJLEPIEJ ODDAJĄCHARAKTER POLAKÓW:ciężko pracują, są rodzinni i atrakcyjni.MOJE IDEALNE MIEJSCE DO ŻYCIA…wybrałem, właśnie teraz żyję w nim.GDYM MÓGŁ ROZPOCZĄĆ ŻYCIEI KARIERĘ RAZ JESZCZE…zrobiłbym wszystko dokładnie tak samo.© Guido KarpMÓJ PRZEPIS NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE TO…nigdy nie przestawać wierzyć w siebie.RYZYKO W ŻYCIU…nie ma róży bez kolcy. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


Z namiliczą sięnajlepsiNasz sukces opiera się na dostarczaniuKlientom aktualnych i wiarygodnych informacjifinansowych przy wykorzystaniu nowoczesnychrozwiązań informatycznych.Oferujemy: outsourcing usług księgowych oraz kadrowo – płacowych, sprawozdawczość giełdowa (MSR, PSR), usługi biegłego rewidenta, księgowość projektów unijnych, doradztwo w zakresie prawa bilansowego.Księgowość bez kartki papieruelektroniczny obieg dokumentów, nowoczesne rozwiązanieorganizacyjne dające naszym Klientom oszczędność czasu i szybkidostęp do informacji finansowej.Zapraszamy do współpracyMałgorzata Gładkowska, Prezes ZarząduPaweł Multaniak, Wiceprezes ZarząduFIGURES Kancelaria Rachunkowa sp. z o.o.Siedziba: ul. Towarowa 35, 61-896 Poznańt. 61 643 53 16 / f: 61 643 52 54Oddział: Al. Jana Pawła II 12, 00-124 Warszawa / t. 22 850 90 60


26 E-COMMERCEE-sklep24 hJak zaistnieć na rynku e-commercei stworzyć skuteczny kanał sprzedaży?Rozmawiamy z Błażejem Łukomskim– właścicielem poznańskiej firmy Best.Net.WOSTATNICH LATACH RYNEKE-COMMERCE W POLSCE ROZWIJASIĘ BARDZO DYNAMICZNIE, A KON-KURENCJA JEST CORAZ WIĘKSZA. DOINTERNETU WCHODZĄ, NOWE FIRMY,KTÓRE CHCIAŁYBY W SZYBKIM TEMPIE I OCZYWIŚCIENIEWIELKIM KOSZTEM ZAISTNIEĆ NA RYNKU I ODNIEŚĆDUŻY SUKCES. JEDNAK, JAK WIDAĆ, NIE ZAWSZE JESTTO ŁATWE ZADANIE, TYM BARDZIEJ JEŚLI KONKUREN-CJA W DANEJ BRANŻY JEST DUŻA. NA CO ZATEM PANAZDANIEM NALEŻY ZWRÓCIĆ SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ, PLA-NUJĄC URUCHOMIENIE NOWEGO KANAŁU DYSTRYBUCJI,JAKIM JEST INTERNET?Błażej Łukomski: Rynek e-commerce niezależnie odbranży jest bardzo wymagający, konkurencyjny. Wynika toprzede wszystkim z łatwości dostępu do informacji orazszybkości ich rozprzestrzeniania. Cały rynek internetowymożna porównać do targowiska w małym miasteczku,gdzie bardzo łatwo porównać ceny i jakość towarów,a jeżeli ktoś sprzeda zepsute jajko, natychmiast cała społecznośćo tym wie. Zatem bardzo ważna jest konkurencyjnaoferta, a także wzorowa obsługa. Jednak moim zdaniem,aby odnieść sukces, trzeba także wykorzystać unikalnemożliwości, jakie daje Internet. Wśród takich możliwościwymienić można dla przykładu: natychmiastowydostęp do towarów w wersji elektronicznej (muzyka,filmy, e-learning, oprogramowanie), personalizacja towarów(indywidualne konfiguracje, napisy, zdjęcia), dostęp dooferty 24 h, wysoka specjalizacja, zaawansowane możliwościrekomendacji i zachowania lojalności klienta, powiązanieproduktów z wiedzą na ich temat czy tworzenie społecznościużytkowników produktów. Właśnie wykorzystanieszczególnych możliwości Internetu pozwala na prowadzenienaprawdę dochodowego biznesu, który nie opierasię tylko i wyłączenie na konkurencji cenowej.JAK DUŻE ZNACZENIE, PANA ZDANIEM, MA OPROGRAMO-WANIE, NA KTÓRYM DZIAŁAJĄ SKLEPY INTERNETOWE?Największe znaczenie (niestety negatywne) ma oprogramowanie,które nie działa prawidłowo, bo ograniczarozwój i powoduje policzalne straty. Oczywiście wybóroprogramowania zależy od potrzeb. Są sklepy, dla którychwystarczające jest bardzo proste oprogramowanieoparte na gotowych schematach (tzw.boxy). Oprogramowanie tego typujest relatywnie tanie, często dostępnew modelu Saas, czyli udostępnianew ramach abonamentu. Wybierającoprogramowanie, należy jednakmyśleć o:• efektywności (konwersji) – oprogramowaniemusi być łatwew użytkowaniu i zoptymalizowanedo specyfiki asortymentu. Każde0,1% uzyskiwanej konwersji to przysklepie średniej wielkości dziesiątkitysięcy złotych różnicy miesięcznie.• wydajności – która pozwoli nasprawne działanie sklepu takżew warunkach zwiększonego ruchu(np. udana akcja promocyjna);• bezpieczeństwie – zarównow zakresie bezpieczeństwa danychosobowych, jak i możliwości nieuprawnionegomodyfikowaniaoferty oraz dostępności sklepu;• integracjach – możliwości integracjiz zewnętrznymi systemami,np. ERP, w celu automatyzacjiobsługi zamówień.Wierzę, że siłą e-commerce jest nietylko działający sklep i dobra oferta,ale szereg nietypowych możliwości,o których wspominałem wcześniej.Takie wyrafinowane, bardzo precyzyjnemożliwości oferują systemy dedykowane,pisane na zamówienie, a zatemdrogie i podatne na błędy, albo rozbudowaneplatformy sklepowe – jak nasza –które wydają się optymalnym wyboremdo bardziej wymagających projektów.JAKIE FUNKCJONALNOŚCI SKLEPU SĄNIEZBĘDNE, ABY PROWADZIĆ SKU-TECZNĄ SPRZEDAŻ PRZEZ INTERNET,A KTÓRE UWAŻA PAN ZA PRZYSZŁO-ŚCIOWE I BUDUJĄCE PRZEWAGĘ KON-KURENCYJNĄ?Niezbędny jest towar i zamówienie.Tu znowu wszystko zależy od branży.Według mnie bardzo ciekawymi funkcjonalnościami,o których wartopomyśleć, są:• konfiguratory i kalkulatory, którepozwalają klientowi dostosowaćzamówienie do indywidualnychpotrzeb, a także przeważniezwizualizować efekt dokonanychwyborów;• systemy rekomendacji i profilowaniaoferty do indywidualnych preferencjiklienta;• systemy budowania lojalności– pomagają budować lojalnośćklientów w trudnym otoczeniuinternetowym. Mogą opieraćsię na systemie rabatów, zbieranychpunktach, kuponach rabatowych,a także szeregu innychmechanizmów;• testy a/b i wielowariantowe– pozwalają nam przeprowadzaćtesty efektywności różnych wersjiokreślonego elementu sklepu. Naprzykład tworzymy dwie wersjestrony produktu i sprawdzamy, którajest bardziej efektywna (daje lepsząkonwersję). Proszę mi wierzyć, żeefekty potrafią zaskoczyć nawet najbardziejdoświadczonych w branży;• multisklepy – pozwalają tworzyćwiele sklepów w oparciu o tę samąbazę. Sklepy mogą oferować różnepoziomy cenowe, inny asortyment.Sklepy mogą też być obsługiwaneprzez inne podmioty, choćbynaszych dystrybutorów, którymoferujemy usługę dropshippingu;GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


28poradyprawnefelietonPrzedsiębiorcy posługujący się reklamą porównawczą muszą byćniezwykle ostrożni, gdyż przepisy prawa ściśle określają warunki,jakim ta reklama ma odpowiadać.mec. JERZY KROTOSKIGranicauczciwej konkurencjiObecnie na rynku coraz trudniej o przyciągnięciepotencjalnego klienta, dlatego też przedsiębiorcyw ramach rywalizacji z konkurencjąpodejmują wymyślne działania zmierzającedo wyróżnienia się wśród innych przedsiębiorcówz tej samej branży. Jednym z ich przejawówjest stosowanie reklamy porównawczej, która pozwala nazaprezentowanie własnych towarów na tle konkurencji.Niestety, znaczna większość przedsiębiorców, decydującsię na reklamę porównawczą, próbuje wpłynąć na potencjalnegoklienta w sposób, który zagraża interesom przedsiębiorców.Interesy te chronione są przez ustawę o zwalczaniunieuczciwej konkurencji, która określa przesłankidopuszczalności reklamy porównawczej.Przede wszystkim reklama porównawcza nie możewprowadzać odbiorcy w błąd co do rzekomych atrybutówtowaru, których istnienie mogłoby wpłynąć na podjęcieprzez odbiorcę decyzji o jego zakupie. Reklama porównawczapowinna bowiem opierać się na obiektywnymporównaniu przez przedsiębiorcę własnego produktuz konkurencyjnym przy zastosowaniu charakterystycz-KRYTERIUM PORÓW-NANIA MOŻE BYĆ CENAI NA TYM OPIERA SIĘZDECYDOWANAWIĘKSZOŚĆ REKLAMPORÓWNAWCZYCH,PONIEWAŻ JEST ONODLA PRZEDSIĘBIORCYNAJBEZPIECZNIEJSZE.nych i sprawdzalnych mierników lubcech. Okazuje się to o tyle trudne,iż przedsiębiorca najczęściej uważaswoje produkty za najlepsze. Kryteriumporównania nie mogą być zatemczyjeś subiektywne odczucia, iż np.sok jest smaczniejszy czy też że herbatajest zdrowsza od innej. Miernikiemtakim może być natomiast cenai na tym kryterium opiera się zdecydowanawiększość reklam porównawczych,ponieważ jest ono dla przedsiębiorcynajbezpieczniejsze. Najczęściejpoza ceną podstawą porównaniabędą cechy produktu, które zostałyzbadane podczas badań laboratoryjnychlub testów, takie jak np. zawartośćwitamin w produkcie. Reklamaporównawcza nie może jednak dyskredytowaćtowarów konkurencji, ajedynie wykazywać, że towar reklamowanyjest obiektywnie lepszy nadanym polu od konkurencyjnego.Podnoszenie przez przedsiębiorcę wreklamie twierdzeń, które prowadziłybydo negatywnych ocen innego produktunie byłoby zgodne z dobrymiobyczajami. Przedsiębiorca powinienbowiem w reklamie promować swójprodukt, a nie koncentrować się nazaszkodzeniu przeciwnikowi. Reklamaporównawcza nie może prowadzić doantyreklamy.Należy także zauważyć, iż nie tylkoprzedsiębiorca, ale także agencja reklamowalub przedsiębiorca, który takąreklamę opracował dla innego, ponosiodpowiedzialność. W umowie z agencjąreklamową warto zatem zawrzećklauzulę o przejęciu przez nią odpowiedzialnościza treść i pomysł reklamy, abyuchronić się przed ewentualnymi roszczeniamiz tytułu czynu nieuczciwej konkurencji.Ustawa o zwalczaniu nieuczciwejkonkurencji przewiduje także istotnąróżnicę w zakresie rozłożenia ciężarudowodu w procesie. Przedsiębiorca stosującyreklamę porównawczą zobowiązanyjest udowodnić, iż cechy produktuwskazane w reklamie są prawdziwe,a reklama ocenia produkty konkurencyjnew sposób obiektywny. Obrona takajest zatem niezwykle trudna i przedsiębiorcyskłonni są do zawierania ugódprzedsądowych w sytuacjach, gdyz dużym prawdopodobieństwem możnazałożyć, że w postępowaniu sądowymnie uda się udowodnić spełnienia wymogówlegalnej reklamy porównawczej.Temat, który w niniejszym artykuleporuszyłem, jest wyrazem coraz większejliczby spraw pojawiających sięw tej materii. Kilka dni temu zawarłemw imieniu mojego klienta – przedsiębiorstwaz branży farmaceutycznej– ugodę z przeciwnikiem, którydopuścił się czynu nieuczciwej konkurencjipoprzez stosowanie niezgodnejz prawem reklamy porównawczej.W reklamie tej przedsiębiorca zachwalałswój lek, stwierdzając, że jest ontakim samym lekiem jak lek mojegoklienta, co więcej, ma od niego silniejszewłaściwości lecznicze. Po wymianiekorespondencji i twardych negocjacjach,przeciwnik przyznał się dopopełnienia czynu nieuczciwej konkurencji,a sprawę udało się zakończyćkorzystną ugodą. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


Jedną z moich ulubionych cech przypisywanych tradycyjnie Wielkopolscejest zdroworozsądkowe skoncentrowanie się na pracy, a nie namówieniu o pracy. W wielu innych regionach dużo mówi się o działaniu,ale nieco mniej uwagi poświęca się samemu działaniu. Z regułytowarzyszy temu narzekanie na tak zwane obiektywne i zewnętrznetrudności. Ta tendencja okazuje się jednak zaraźliwa.OKIEMz Brukselifelietondr FILIP KACZMAREKeuroposeł29O poznańskimnarzekaniuPrezydent Ryszard Grobelnynarzeka na rząd i radnych, iżnie dają mu pieniędzy. Wartopamiętać, że ani radni, anirząd nie nakazał budowyStadionu Miejskiego w Poznaniu czyTerm Maltańskich w takich warunkachi w taki sposób, jak to raczył zrobićprezydent.Poznaniacy narzekają na korki, nakomunikację publiczną, na deficytyparkingowe, na brak żłobków i wieleinnych dolegliwości. A potem grzecznieidą do urny i głosują na prezydentaGrobelnego. Właściwie można bypowiedzieć, że nie powinni narzekać– przecież „widziały gały, co brały”.A jednak żal miasta i mieszkańców. Jakto się często mówi – „zasługują onina więcej”. Owszem – zasługują nawięcej niż prezydent, który zamierzazabrać pieniądze na żywienie najbiedniejszych,a jednocześnie współfinansujebankiecik dla urzędników.Na dodatek na uwagi radnych, żetak się nie godzi, urzędnicy publiczniezarzucają im... „tani populizm”.Trudno zrozumieć, dlaczego prezydenttoleruje bezczelną arogancjęswych własnych urzędników. To niejest europejski standard. Urzędnik,opłacany z pieniędzy podatników, niemoże bezpodstawnie opluwać reprezentantówwybranych przez tychżepodatników. To kompletne zaprzeczeniezasadom służby cywilnej i działaniecałkowicie nieprofesjonalne.Drogi (dosłownie) Prezydencie– czas się obudzić!!! Narzekaniemi arogancją władzy nie przykryje sięCZASAMI TRZEBAPODEJMOWAĆTRUDNE DECYZJE. INNITO ROBIĄ. KATOLICKAIRLANDIA LIKWIDUJESWĄ AMBASADĘ PRZYSTOLICY APOSTOLSKIEJ.NA PEWNO NIEKTÓ-RYM IRLANDCZYKOMNIE SPODOBA SIĘ TADECYZJA. MIASTOPOZNAŃ TEŻ POWINNOPODEJMOWAĆDECYZJE, KTÓRE NIEBĘDĄ SIĘ PODOBAŁY.smutnej prawdy. Doprowadził Panmiasto na skraj przepaści i chce terazzrobić duży krok... w tył. Dobrze, żenie do przodu. Dziwne tylko, że winęza stan budżetu miasta próbuje sięprzerzucić na barki innych. A może towcale nie jest dziwne? Może właśnietak wygląda przereklamowany etosniektórych samorządowców. Zbytczęsto wierzą oni we własną doskonałośći nieomylność. Tak, to nie jestdziwne – to raczej smutne.Czasami trzeba podejmowaćtrudne decyzje. Inni to robią. KatolickaIrlandia likwiduje swą ambasadęprzy Stolicy Apostolskiej. Napewno niektórym Irlandczykomnie spodoba się ta decyzja. MiastoPoznań też powinno podejmowaćdecyzje, które nie będą się podobały.Na razie jest tak, że miasto stać nato, by w reklamie i promocji wykorzystywaćwizerunek małych dzieci,ale nie stać na wsparcie rzeczywistychdzieci. Za chwilę będzie sięz nas śmiała połowa Polski (tak jakz trawy na Stadionie Miejskim), a prezydentbędzie się zapewne chwaliłjakimś dyplomem od stowarzyszeniaproducentów reklamy. Wolałbym,gdyby dostał dyplom od prawdziwychdzieci. Z całym szacunkiem, ale dziecii ich rodzice są ważniejsi niż agencjereklamowe.Za mój budżet domowy nie odpowiadamój ojciec czy mój brat. Podobnieodpowiedzialność za dramatycznystan budżetu miasta ponosiprezydent. Tak po prostu jest i niema większego znaczenia to, czy prezydentsobie tego życzy, czy też nie. Nie ma sposobuna ucieczkę od tej odpowiedzialności. Jedyna rzecz,którą może zrobić prezydent, aby dłużej nie nosić tegociężaru, to zrezygnować ze stanowiska. Poznaniacymogą nadal narzekać, bo nikt im tego nie zabroni. Bardziejzgodne z poznańską tradycją byłoby wyciągnięcielogicznych wniosków z tej sytuacji. Lepiej wybraćna prezydenta kogoś, kto nie będzie ustawicznie uciekałod odpowiedzialności. Kogoś, kto nie będzie wydawałpieniędzy na antyreklamę miasta. Kogoś, kto będziewyczuwał, że nie wypada zajadać się kawiorem w czasachgłodu. Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


30 ZATRUDNIENIEFLEXICURITY– szansa czykonieczność?Od kilku lat obserwujemy bardzo dynamiczne zwroty na rynku gospodarczym,związane najpierw z kryzysem ekonomicznym w 2008 roku, później z ożywieniemi w końcu ze spowolnieniem gospodarczym. Kiedy sytuacja na rynkupracy zmienia się bardzo szybko, adaptacyjność przedsiębiorców do potrzebkonsumenckich musi być bardziej dynamiczna niż w okresach stabilności.TEKST | Monika ZakrzewskaWiele zawodów z roku na rok traci na„popularności”, a w zamian zyskujązupełne inne. Wiele osób traci pracęi staje przed dylematem: co dalej? Tymczasembezrobocie w Polsce wciąż oscylujew okolicach 12%. Obserwujemy niski poziom aktywnościzawodowej osób poniżej 24. roku życia (niecoponad 32%) oraz bardzo niski poziom aktywności osóbw tzw. wieku poprodukcyjnym, czyli powyżej 60-65 (niespełna6,5%). Dla większości Polaków gwarancją bezpieczeństwana rynku pracy jest tzw. stały etat, czyli umowao pracę na czas nieokreślony. Z drugiej strony pracodawcyponoszą wysokie koszty zatrudnienia pracowników i szukająinnej możliwości współpracy, zwłaszcza gdy borykająsię z trudnościami finansowymi. Co zatem można zrobić?CZTERY FILARY ROZWOJUFlexicurity – to dla jednych próba połączenia wodyz ogniem, dla drugich najlepszy sposób zapewnienia obywatelomdobrej pracy i możliwości rozwoju kariery. Abyten mechanizm mógł sprawnie zadziałać, niezbędna jestrównowaga praw i obowiązków pracowników i przedsiębiorstwprzy jednoczesnym zaangażowaniu organówpublicznych. Główne założenia flexicurity to elastycznośći bezpieczeństwo, które mogą zostać zagwarantowanejedynie dzięki współistnieniu i wzajemnemu uzupełnianiusię czterech najistotniejszych filarów rynku pracy:1. elastycznych (wszystkich z wyjątkiem umowy na czasnieokreślony) i bezpiecznych form zatrudnienia i organizacjiwarunków pracy (elastyczne prawo pracy),2. skutecznych, aktywnych polityk rynku pracy (ALMP),dzięki którym pracownicy łatwiej przystosowują siędo gwałtownych zmian na rynku, szybciej znajdująi utrzymują następne miejsce zatrudnienia,3. kształcenia ustawicznego – rzetelnego i odpowiadającegopotrzebom rynku pracy, służącego aktualizacjiumiejętności pracowników i wspierającego wzrostproduktywności przedsiębiorstw,4. systemu zabezpieczenia społecznego, którego funkcjąpowinno być zapewnienie zabezpieczenia finansowegoosobom w trudnej sytuacji dochodowej, przyrównoległym wsparciu możliwie najszybszej reaktywizacjizawodowej i ponownego zatrudnienia.W Polsce wszystkie cztery filary wymagają przeprowadzeniareform, choć nie wszędzie na tym samympoziomie.Przepisy prawa pracy nie zawierają definicji „elastycznegozatrudnienia”. Najkrócej mówiąc, za elastyczneGŁOS BIZNESU Nr 6 2011


ZATRUDNIENIE 31(inaczej nazywane alternatywnymi)uznawane są wszystkie formy świadczeniapracy, z wyłączeniem najbardziejtradycyjnej i sztywnej formy –umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony.Jednakże nasz rynek pracycharakteryzuje się przywiązaniemdo tradycyjnych form zatrudnienia,wśród których największą popularnościącieszy się tzw. stały etat. Dlategoteż w tym obszarze flexicurity celowebędzie nie tylko znalezienie i wprowadzenienowych regulacji prawnych,ale przede wszystkim podniesienieświadomości wśród pracowników ipracodawców, korzystnych aspektówstosowania elastycznych form zatrudnienia,co powinno skutkować szerszymzasięgiem stosowania alternatywnychform.FLEXICURITY – TO DLA JEDNYCH PRÓBAPOŁĄCZENIA WODY Z OGNIEM, DLADRUGICH NAJLEPSZY SPOSÓBZAPEWNIENIA OBYWATELOM DOBREJPRACY I MOŻLIWOŚCI ROZWOJUKARIERY. ABY TEN MECHANIZM MÓGŁSPRAWNIE ZADZIAŁAĆ, NIEZBĘDNA JESTRÓWNOWAGA PRAW I OBOWIĄZKÓWPRACOWNIKÓW I PRZEDSIĘBIORSTWPRZY JEDNOCZESNYM ZAANGAŻOWANIUORGANÓW PUBLICZNYCH.DOSTOSOWANIE SYSTEMU EDUKACJIBrak diagnostyki podaży i popytu naokreślone kwalifikacje, nienadążaniesystemu edukacyjnego za zmianami narynku pracy, zbyt duża koncentracja nateoretycznej części nauki, a także zbytszczegółowe, przeładowane programyw szkołach – to wszystko powoduje, żepolski system edukacji nie jest dostosowanydo potrzeb rynku pracy. Abyto zmienić, nie wystarczy zwiększenieśrodków finansowych. Koniecznesą instytucjonalne reformy poprawiającedopasowanie systemu edukacyjnegodo potrzeb rynku pracy. Dotyczyto całościowo rozumianego systemukształcenia – nie tylko edukacji osóbdorosłych – a jego kluczowym elementemjest przygotowanie odbiorcówdo uczenia się przez całe życie (stałepodnoszenie kwalifikacji zawodowychi zdobywania nowych kompetencji).Niezwykle istotne jest również wprowadzeniedualizmu kształcenia polegającegona obowiązkowych praktykachi stażach obok edukacji teoretycznej.W takim przypadku osoby młode, kończąceszkoły, byłyby gotowe do podjęciapracy na określonych stanowiskach.Istotne jest również śledzeniedługo- i średnioterminowych trendóww gospodarce, czego konsekwencjąpowinno być prognozowanie wymagańkwalifikacyjnych na rynku pracy,a w dalszej kolejności przełożenie tejwiedzy na system kształcenia.EMERYTURY I ZASIŁKISystem zabezpieczenia społecznegoto wciąż duży problem, z którym mierzyćsię muszą gospodarki większościkrajów rozwiniętych. W dobie transformacji,kiedy z jednej strony pojawiłsię problem masowych zwolnieńz pracy, dotyczących w szczególnościosób niespełniających wymagań niezbędnychdo pracy w nowych realiach,a z drugiej występowała konieczność„zrobienia miejsca” na rynku osobomwchodzącym na rynek pracy, zostaływ Polsce wprowadzone uprawnieniaprzedemerytalne oraz prawo do wcześniejszejemerytury. W wielu sytuacjachmożliwości te wykorzystywanesą jako sposób ucieczki od potencjalnegobezrobocia, a istnienie takiejopcji niejako usprawiedliwia przerywaniestosunku pracy ze strony przedsiębiorstw.Z punktu widzenia gospodarkioraz adaptacyjności zasobówpracy do zmian jest to zjawisko jednoznacznieniekorzystne – zmniejszapodaż pracy, motywację do podnoszeniakwalifikacji zawodowych po osiągnięciuwieku najwyższej aktywnościzawodowej (w okolicach 40. rokużycia), a zwiększa opodatkowanie pracujących.Dlatego też należy sukcesywnieeliminować założenia wcześniejszychsystemów emerytalnych. Jednakograniczeniu tych uprawnień powinnotowarzyszyć tworzenie i kierowanieprogramów aktywizacyjnych (opartychna ALMP) do osób w wieku przedemerytalnym,zagrożonych utratą zatrudnienia.Drugim istotnym elementemsystemu zabezpieczenia społecznegosą zasiłki dla bezrobotnych (jakopasywna polityka rynku pracy), którepowinny być tak uregulowane, abyz jednej strony stanowiły zabezpieczeniefinansowe osób bezrobotnych,a z drugiej zachęcały do intensywnegoposzukiwania nowego zatrudnienia.Stąd rekomendowane jest skrócenieokresu pobierania zasiłku do maksymalnie6 miesięcy przy jednoczesnymprocentowym uzależnieniu jego wysokości(przynajmniej częściowo) odindywidualnego wynagrodzenia uzyskiwanegośrednio w okresie 12 miesięcypoprzedzających rejestrację w PUP-ie.AKTYWNA POLITYKA NA RYNKU PRACYObecnie aktywne polityki rynkupracy są realizowane w głównejmierze przez publiczne służby zatrudnienia.Na jednego pośrednika pracy,zatrudnionego w publicznych służbachzatrudnienia, przypada w Polsceok. 700 osób bezrobotnych, niespełna5% osób zarejestrowanychw danym miesiącu w urzędzie uczestniczyw jakiejkolwiek aktywnej formieaktywizacji zawodowej. Średniow urzędzie pracy zatrudnionych jest5 pośredników i średnio ok. 950 osóbmiesięcznie przychodzi się do tegourzędu zarejestrować, z czego ok. 500z nich pojawia się tam po raz pierwszy.Jeżeli dodamy do tego fakt, żepośrednik wykonuje 27 zadań, nałożonychna niego przez ustawę o promocjizatrudnienia i instytucjachrynku pracy, z czego pośrednictwojest tylko jednym z nich, to możemyśmiało postawić tezę, że taka liczbapośredników w żadnym wypadku niejest w stanie znacząco przyczynić siędo wzrostu skuteczności aktywizacjii przywracania na rynek pracy osóbbezrobotnych.Lewiatan zajmuje się flexicurity oddwóch lat – rozpoczeliśmy od diagnozysytuacji prawnej, sprawdziliśmyznajomość rozwiązań wśród decydentów,przedsiębiorców i pracowników.Zaczęliśmy przekonywać społeczeństwodo tego systemu (jeśli tak tomożna nazwać), wskazując korzyści,jakie może przynieść, ale też otwarciemówimy o zagrożeniach. Wreszciewypracowaliśmy rekomendacjei postanowiliśmy ubrać je w propozycjekonkretnych zapisów legislacyjnych.To nie jest łatwy proces, ale głębokowierzymy w jego sens, w to, żereguły elastyczności i bezpieczeństwazadziałają na rynek pracy jak aspiryna,która – jak wiadomo – jest jednymz najlepszych wynalazków medycyny.Stosowana na wiele schorzeń, główniepomaga, a najgorszym przypadku niezaszkodzi. Chyba że ktoś jest szczególnieuczulony. MONIKAZAKRZEWSKAPKPP LewiatanDepartamentDialoguSpołecznegoI Stosunków PracyNr 6 2011 GŁOS BIZNESU


32 MARKETINGWielkie markipromują Poznań21 prestiżowych marek komercyjnych związanychz Poznaniem weszło w skład Konsorcjum MarkiPoznań. Za ich pomocą stolica Wielkopolski chcebudować swój wizerunek. Kampania ma promowaćPoznań jako miasto przyjazne biznesowi.TEKST | Aldona KochmanMarka „Piotr i Paweł” już od 20 lat nie tylko buduje swoją siłę na takkonkurencyjnym rynku, jakim jest rynek handlu detalicznego, ale takżewspółtworzy, w co wierzymy, wizerunek Poznania i naszego regionu bogategow uniwersalne wartości, jak solidność, pracowitość, szacunek, zaufanie.Wartości te dla firmy „Piotr i Paweł”, jako tej, której korzenie znajdująsię w Poznaniu, są tak istotne, że stanowią ważny element własnychwartości i przekazywanie ich w całym kraju to obraz naszej misji a naszehasło „Przyjemność zakupów” to dla nas swoisty ich przekaz kierowany donaszych Klientów. Zaproszenie i udział w projekcie Konsorcjum Marki to zjednej strony zaszczyt oraz docenienie naszych starań w kreowaniu opiniio regionie, a z drugiej wezwanie do ciągłej pracy nad doskonaleniem jakościnaszych działań na różnych obszarach – biznesowych i okołobiznesowych.Błażej PatrynDyrektor ds. Rozwoju, Piotr i Paweł S.A.Świadomość kształtowaniawizerunku regionów wzrosław Polsce po wstąpieniudo Unii Europejskiej.Regiony Europy Zachodniejjuż od dłuższego czasu prowadzą działaniamarketingowe promujące produktylokalne oraz znaki towarowe informująceo miejscu pochodzenia produktu.W naszym kraju działania takie obserwujesię dopiero od kilku lat, ale nic niestoi na przeszkodzie, aby zaległości teszybko nadrobić. Doskonałą okazją dopromocji na arenie międzynarodowejjest chociażby Euro 2012, choć jak przyznajeŁukasz Goździor – Dyrektor BiuraPromocji Miasta Poznania – jest to tylkojeden z elementów strategii. – Samapromocja przed Euro czy w trakcie niewystarczy, aby wpłynąć znacznie na wizerunekmiasta. Trzy mecze na poznańskimstadionie wiele nie zmienią, choćniewątpliwie jest to dla nas duża szansa,którą chcemy wykorzystać podobnie jakkonferencję klimatyczną z 2008 roku –mówił Łukasz Goździor podczas debatyna temat skutecznego marketingu miasti regionów, która odbyła się 22 listopadana Targach Poznańskich.WARTOŚĆ MARKI REGIONUDlaczego tak cenny jest pozytywnywizerunek miejsca? Postrzeganieregionu przekłada się na wiele aspektówjego funkcjonowania. Wybierającsię na wakacje, oprócz ceny, odruchowokierujemy się naszymi skojarzeniamiz danym miejscem. Istniejącew naszej świadomości stereotypysą pewnym uproszczeniem rzeczywistości.Nie musimy dokładnie zapoznawaćsię z ofertą biura podróży, aby wiedzieć,czy chcemy odwiedzić dane miej-GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


MARKETING 33sce. Przekonania co do niego już istniejąw naszej podświadomości. Atrakcyjnośćniektórych krajów czy regionów wynikaz uwarunkowań historycznych, jednakznanych jest wiele przykładów popularnychmiejsc, które wykreowano dziękimarketingowi terytorialnemu. Podobneschematy możemy zaobserwować równieżw przypadku produktów pochodzącychz danych regionów. Nie znającmarki produktu, oceniamy go m.in. napodstawie miejsca pochodzenia. W tensposób włoskie buty, niemieckie samochodyczy kubańskie cygara od razu kojarząnam się z wysoką jakością. Mechanizmten określany jest jako efekt miejscapochodzenia. Wiele firm korzystaz efektu pochodzenia, np. poprzez nazwęmarki. Przykładami mogą być tutaj polskiefirmy, takie jak: Gino Rossi, Reserved,Cropp, Americanos czy Coccodrillo.MARKI TEŻ KREUJĄ WIZERUNEKREGIONUObecnie zauważa się również tendencję,w której to prestiżowa marka komercyjnakreuje wizerunek regionu. Przykłademmoże być Nokia, która wpłynęła napostrzeganie Finlandii jako kraju wysokichtechnologii. Strategię tę zaczął równieżniedawno wykorzystywać Poznań.Stworzono platformę Konsorcjum MarkiPoznań (KMP), w ramach której 21 najbardziejprestiżowych marek wspólniez Miastem Poznań poprzez współpracędąży do uzyskania trwałego efektusynergii w dziedzinie promocji. Markizostały zaproszone do procesu współptworzeniamarki miasta. W skład KMPweszły: Allegro, Apart, Poznańska PalarniaKawy Astra, Bridgestone, GlaxoSmithKline,Poznańskie Zakłady ZielarskieHerbapol, Komputronik, Lisner, LorenzSnack-World, Port Lotniczy Poznań-Ławica, MAN Bus, Międzynarodowe TargiPoznańskie, NIVEA, Piotr i Paweł, Solar,Solaris, Stary Browar, W. Kruk, Volkswagen,Meble VOX oraz Yes. Pierwszegolistopada rozpoczęto ogólnopolską kampanięreklamową pod hasłem „SzczęśliweMarki pod szczęśliwą gwiazdką”z udziałem wyżej wymienionych firm.– W kampanii pokazaliśmy najsilniejszei najbardziej prestiżowe marki, wpływającenie tylko na rozwój i sferę gospodarcząmiasta, ale także wzmacniająceGB: Jak ocenia Pani strategię promocji Poznania na tle innych miast Polski?MF: Działania promocyjne miasta na pewno wyróżniają spójność i zgodność z przyjętym w strategiiMarki Poznania kierunkiem. Widać to nie tylko w doborze przedmiotu i treści promocyjnych, ale nawetw jednolitym systemie identyfikacji przekazu. Poznań na tle innych miast można ocenić jako innowacyjny– wystarczy wspomnieć o wykorzystaniu marketingu sensorycznego oraz internetowego kanałudystrybucji do promocji rogali świętomarcińskich.GB: Jaka jest Pani opinia na temat kampanii „Made in Poznań”?MF: Konsorcjum Marki Poznań, którego dotyczy kampania, to pierwszy w skali kraju przykładna wykorzystanie symbiozy marek komercyjnych z marką terytorialną. Wydawałoby się, że powinnabyć to naturalna współpraca, tymczasem samorządy terytorialne rzadko w sposób uporządkowany,z wizją, a przede wszystkim w zgodzie z własną strategią marki podejmują się takiej kooperacji. Kampania„Made in Poznan”, która komunikuje ideę konsorcjum, jest świeża i lekka – w tym sensie skuteczniełamiąca stereotypowy technokratyczny wizerunek miasta, a także znakomicie nawiązuje dotożsamości marki Poznań i jej identyfikacji wizualnej.GB: Jakie korzyści z udziału w kampanii mają marki poznańskie?MF: Marki komercyjne mogą być nieocenionym nośnikiem wartości i charakteru miejsca i wpływaćna jego rozpoznawalność. Z drugiej strony atrakcyjny wizerunek miasta, z którego marki pochodzą(a Poznań kojarzony jest z solidnością, przedsiębiorczością i know-how), może znacząco wspierać sposóbich postrzegania, a co się z tym wiąże, pozytywnie wpływać na ocenę produktów i usług, które oferują.rozpoznawalność Poznania – mówiŁukasz Goździor, Dyrektor Biura PromocjiMiasta Poznania. Na projekt KonsorcjumMarki Poznań miasto wydałoprawie 1 mln zł.Dr Magdalena Florek,ekspert marketingu terytorialnego,wykładowca na Uniwersytecie Ekonomicznym w PoznaniuPOZNAŃ PROMUJE PRODUKTYLOKALNEJednym z pierwszych większych przedsięwzięćKMP była kampania AlleRogal.W ramach akcji prowadzonej wspólnieprzez firmę Allegro i Miasto Poznań poraz pierwszy można było zamówić przezInternet rogale świętomarcińskie z certyfikatemjakości „Made in Poznań”.– Zainteresowanie było olbrzymie.Sprzedano 4 tysiące rogali, czyli ponadtonę. Mieliśmy zamówienia zarównoz Polski, jak i z zagranicy. Poznań wykorzystałniestandardową formę promocjioutdoorowej – akcję promowały pachnącerogalami reklamy – mówi JoannaNowaczyk z Biura Promocji Miasta.Sprzedaż rogali przez Internet zapewniłapoznańskim cukiernikom dodatkowe 40 tys. zł obrotu.Pachnące plakaty umieszczono na przystankach komunikacjimiejskiej w największych miastach w Polsce. Oprócz tego zorganizowanowarsztaty, na których najpopularniejsi blogerzypoznali tajniki przygotowywania tego tradycyjnego wypieku,a 11 listopada rozdano prawie 15 tysięcy minirogali napokładach samolotów LOT. – Pomysłów na tego typu akcjemamy jeszcze wiele.REGIONY MUSZĄ ZE SOBĄ KONKUROWAĆNie tylko marki komercyjne rywalizują ze sobą na codzień. Kraj, region czy miasto również jest produktem,tylko bardziej skomplikowanym. W przypadku miejsc gratoczy się o inwestycje, nowych mieszkańców, siedzibysamorządów czy turystów. Wszystkie te działania napędzająregionalną gospodarkę i przyczyniają się do dobrobytumieszkańców, a to jest nadrzędnym celem marketinguterytorialnego. Warto inwestować w poprawę wizerunkuregionu, ponieważ wspomaga on marketing produktóworaz usług, zwiększając ich wewnątrzkrajową i międzynarodowąrozpoznawalność. Miejmy nadzieję, że dzięki prowadzonymdziałaniom promocyjnym każda marka poznańskabędzie z dumą eksponowała informację „Made inPoznan” na swoim opakowaniu. Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


34 FELIETONKlasteringszansą na szybszyrozwój?TEKST | Marcin BąkowskiMARCINBĄKOWSKIjest prezesemspółki SINERSIOPOLSKA będącejwłaścicielemSINERSIOData Centerzlokalizowanegona terenieLubuskiego ParkuTechnologicznegoINTERIORw Nowej Soli.Według definicji przyjętejprzez PolskąAgencję Rozwojuprzedsiębiorczościto „geograficzneskupisko wzajemnie powiązanychfirm, wyspecjalizowanych dostawców,jednostek świadczących usługi,firm działających w pokrewnych sektorachi związanych z nimi instytucji(na przykład uniwersytetów, jednosteknormalizujących, stowarzyszeńbranżowych, instytucji wspierających)w poszczególnych dziedzinach, konkurującychmiędzy sobą, ale równieżwspółpracujących”. Prawda, że skomplikowane?Dlaczego warto i w jakisposób powiązać ze sobą podmiotydziałające na tym samym obszarze,w tej samej branży i dodatkowo konkurująceze sobą?Na początek troszkę historii. Koncepcjaklasteringu jest tak długa jakhistoria przedsiębiorczości. Przykłademmogą być średniowieczne cechy(gildie) skupiające kupców i rzemieślnikówtej samej profesji. Miały one zazadanie utrwalać więzi środowiskowe,POLITYKA UNIJNA ZMIERZA DOWSPIERANIA INICJATYW KLASTROWYCHKOSZTEM INDYWIDUALNYCH PRZEDSIĘ-BIORSTW. INICJATYWY KLASTROWEPOSTRZEGANE SĄ JAKO BARDZIEJEFEKTYWNE I PERSPEKTYWICZNE,PONIEWAŻ OPARTE SĄ O WIELEPODMIOTÓW, CO WAŻNE –WSPÓŁPRACUJĄCYCH ZE SOBĄ.Klastering wydaje sięjedną z najnowszychi najbardziej nośnychmedialnie inicjatywbiznesowych. Wokółwciąż głośno jesto nowo utworzonychklastrach wpisującychsię w aktywną politykęgospodarczą, a zwłaszczaw jej aspekty innowacyjne.Czym więc jestklaster?pilnować jakości i reprezentować interesyczłonków cechu. Uczestnicycechu, korzystając z dużej siły nabywczejgrupy, mogli kupować surowce nakorzystniejszych warunkach i jednocześnieoferować swe usługi dla większychodbiorców.Unia Europejska dostrzegła korzyścipłynące z funkcjonowania klastrów,czego efektem jest stworzeniepolityki opartej na klastrach(z ang. cluster-based policy – CBP). Inicjatywaklastrowa musi być budowanawokół wspólnego pomysłu. Może tobyć koncepcja nowej usługi, produktuczy działania wspólnego dla wszystkichczłonków. Warunkiem powodzeniajest to, że koncepcja ta nie możewymuszać zmian w pozycji konkurencyjnejktóregokolwiek z członków.Najprostszym pomysłem na poziomielokalnym jest utworzenie grupyzakupowej. Niestety, przykłady działającychw Polsce tego typu klastrówwskazują, że żaden z działów zakupówżadnego z jego uczestników niejest zainteresowany przekazaniemswych uprawnień do podmiotu konkurencyjnego.To działa bardzo rzadko.Innym sposobem na zawiązanie klastrajest koncepcja regionalna. Przykłademjest Dolina Lotnicza (www.dolinalotnicza.pl),zlokalizowana w południowo-wschodniejPolsce. Obszarten charakteryzuje duża koncentracjafirm przemysłu lotniczego, ośrodkównaukowo-badawczych oraz rozwiniętezaplecze edukacyjne i szkoleniowe.Celem klastra jest rozwój regionuw kierunku budowy jednego z wiodącychw Europie regionów lotniczych.Kolejną koncepcją jest budowa porozumieniao zasięgu ponadregionalnymi międzynarodowym. Przykłademtego jest Klaster Archiwizacji Cyfrowej(www.nca.org.pl) będący powiązaniemfirm z województw: lubuskiego, wielkopolskiegoi pomorskiego, skupionychwokół budowy nowoczesnegocyfrowego środowiska archiwizacyjnego.Klaster ten jest również uczestnikiemmiędzynarodowej współpracyzawiązanej z łotewskim klastrem ICT(www.itbaltic.com).Dzięki przystąpieniu do Unii EuropejskiejPolska stała się beneficjentemprogramów pomocowych. Politykaunijna zmierza do wspierania inicjatywklastrowych kosztem indywidualnychprzedsiębiorstw. Inicjatywyklastrowe postrzegane są jako bardziejefektywne i perspektywiczne,ponieważ oparte są o wiele podmiotów,co ważne – współpracujących zesobą. Dzięki działaniom klastrowym,oprócz korzyści wynikających z realizacjiwspólnego pomysłu, uczestnicyzyskują również większą skutecznośćoddziaływania na władze regionalneoraz instytucje publiczne.Klastry są „oficjalnym” kierunkiemrozwoju życia gospodarczego UniiEuropejskiej, lecz również szansądla polskich przedsiębiorstw i regionów,aby w sposób pełniejszy z niejskorzystać. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


FELIETON 35Pracodawcaz wyboruKażda firma powinna dbać o swój wizerunek jako pracodawcy. Dotyczyto również, a może szczególnie, rozmów z potencjalnymi pracownikami.Dotrzymywanie słowa i uczciwe podejście do rekrutacji zaprocentujedobrymi relacjami i mocną pozycją na rynku pracy.TEKST | Dorota KrakowiakPowadząc w ostatnim tygodniuproces rekrutacji nazlecenie pewnej organizacji,obiecałam wszystkimkandydatom, że w określonymczasie otrzymają ode mnie informacjęzwrotną na temat efektu rozmowyniezależnie od tego, czy decyzjabędzie pozytywna, czy negatywna.Kiedy dzwoniłam do kilkunastu osób,z którymi się w tym procesie spotkałam,konsternację przeżyli sami kandydaci,że dotrzymałam słowa, i ja również,że kandydaci są zdziwieni, żejednak dzwonię. W dodatku w umówionymterminie. Wykonując piątytelefon z rzędu, zapytałam o powódzdziwienia. Mój kandydat odparł, żeod paru miesięcy intensywnie szukapracy i na kilkanaście procesów rekrutacyjnychjestem jedyną osobą, któradotrzymałam słowa. Dlaczego torobię? Przede wszystkim z szacunkudo drugiego człowieka, do tego, żepoświęcił mi swój czas, poniósł kosztydojazdu, czasami też koszty emocjonalnetowarzyszące rozmowie rekrutacyjnej.Także dlatego, że dbam o wizerunekorganizacji, dla której rekrutację prowadzę,oraz o swój własny wizerunek.Pytanie, czy to się opłaci. Warto,myślę, wspomnieć o pojęciu w biznesie,które z angielska brzmi „employerbranding”, po polsku: „marketingpersonalny”, czy „wizerunek pracodawcy”.Marketing personalny zakłada,że wszyscy pracownicy firmy są jejklientami. Oznacza to, iż firma jestotwarta na potrzeby oraz oczekiwaniaklientów, a klienci wewnętrzni kształtująpozytywny wizerunek firmy. Idąctym tokiem myślenia, należy wiedziećo prawach marketingu produktowego.Należy wiec pamiętać, że nie ma nicgorszego niż kiepski produkt zapakowanyw atrakcyjne opakowanie. Markapracodawcy rządzi się podobnymi prawamii nie ma nic gorszego, niż oszukany,rozczarowany klient, w tymprzypadku nasz pracownik, który spodziewałsię zupełnie czegoś innegoi coś innego sobie obiecywał. Niewarto więc kreować wizerunku zgołaodmiennego i dalece odbiegającegood rzeczywistości. Warto natomiastzadbać efekt pierwszego wrażenia –ustalić standardy rekrutacji: od oprawygraficznej, przez umawianie spotkańz odpowiednim wyprzedzeniem, punktualność,aż po udzieloną w terminieinformację zwrotną. Marketing szeptanyma naprawdę ogromną siłę i tekilkanaście osób, które wzięły udziałw rozmowach kwalifikacyjnych, poświęciłyswój czas i energię, i którym niktnawet nie podziękował, nie omieszkapowtórzyć tego paru innym osobom.Czy większa dostępność pracownikówna rynku pracy zwalnia organizacjęz dbania o swój wizerunek?Moim zdaniem nie, gdyż zaniechaniaw tym obszarze wyjdą na jaw natychmiastpo tym, kiedy rynek pracy znówzmieni się na rynek pracownika, a mybędziemy mieli poważne problemy nietylko z pozyskaniem, ale i z utrzymaniemzespołu.Warto więc dbać o wizerunek pracodawcyna zewnątrz organizacji,a następnie dbać o postawę 3S,którą bardzo trafnie odzwierciedlamodel employer brandingu: Say– Stay – Strive, czyli Mówi – Pozostaje– Działa. Oznacza to, że organizacjapowinna dbać o to, by pracownikdobrze mówił o firmie, w której pracuje,chciał w niej zostać i działać, cooznacza efektywną realizację założonychprzez firmę celów.Trzeba jednak pamiętać, by wizerunekbył spójny. Jeżeli naszą wartościąfirmową jest elastyczność, bądźmyelastyczni też wobec pracowników,jeżeli świadczymy usługi na najwyższympoziomie, obsługujmy też pracownikówna najwyższym poziomie.Dbajmy więc o wizerunek, teraz kiedyto pracodawcy mogą wybierać w dziesiątkachkandydatów, a może zwłaszczateraz, warto to robić. Będzieto inwestycja na przyszłość, któraz zyskiem nam się zwróci. DOROTAKRAKOWIAKjest manageremi treneremz wieloletnimdoświadczeniemw obszarze HR,organizacjii zarządzania..Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


36 GOSPODARKAKobietana stanowiskuWyższe stanowiska w dużychfirmach są zdominowaneprzez mężczyzn. Szanse kobietna ich uzyskanie są uzależnioneod wielu zmiennychi zazwyczaj topnieją niczympierwszy śnieg, gdy przyjdzieim konkurować z kolegąpo fachu.Czasy, w których kobiet w ogóle nie dopuszczanodo edukacji i pracy zawodowej,a jedyną płaszczyzną ich samorealizacji miałbyć dom i rodzina, już dawno minęły. Z badańGUS-u z 2001 roku wynika, że o ile w kręguzawodów prostych i na tzw. stanowiskach niższego szczeblapanuje względna równowaga płci, o tyle na najbardziejelitarnych posadach w kręgach biznesowo-ekonomicznychsytuacja nie przedstawia się już tak różowo.Dominują tutaj zjawiska o charakterystycznych nazwach,takich jak powszechnie znany „szklany sufit” (glass ceiling),oznaczający nieoficjalny szereg barier i utrudnień blokującychkobietom drogi osobistego awansu. Nierozerwalniełączy się z nim problem molestowania seksualnego(fizycznego, psychicznego lub wyłącznie symbolicznego),seksizmu (przekonania o wyższości jednej płci naddrugą) oraz „lepkiej podłogi”, czyli „przylepienia” kobietdo określonych stanowisk (najczęściej o niskim statusie)i niemożności dalszego rozwoju kariery zawodowej.Z czego wynika ta rażąca nierównowaga sił? – Pracodawcyobawiają się, że zobowiązania rodzinne kobiet, np. chorobadzieci, spowodują częstą absencję w pracy. Nie chcąTEKST | Anna Solakrównież ponosić ryzyka związanegoz zajściem kobiety w ciążę – twierdziKlaudia Kałążna z UAM w Poznaniu,zajmująca się badaniem pozycjikobiet na polskim rynku pracy. Zdarzasię, że osoby rekrutujące pytają, czykobieta nie jest w ciąży, a nawet żądajązaświadczeń lekarskich – dodaje.SAM FREUD NIE DOCENIAŁ KOBIETPsychologia społeczna od lat badaźródła tych krzywdzących stereotypów.I tak, od zawsze, cechami reprezentatywnymikobiet miały być: życzliwośćwobec innych, empatia, opiekuńczość,duża emocjonalność czy atrakcyjnośćfizyczna, mężczyzn natomiast – znacząceosiągnięcia intelektualne, sprawnośćfizyczna, zdolności przywódczeczy życiowa zaradność. Kreatywność,będąca obecnie często poszukiwanymprzymiotem wśród potencjalnych pra-cowników, już na przełomie XIX i XXwieku przypisywana była jedynie mężczynom.Zygmunt Freud, neurologi ojciec psychoanalizy, wiązał jejpowstawanie wyłącznie z energią seksualną(libido), niedostępną jego zdaniemkobietom. Według badań zapoczątkowanychjuż pod koniec lat sześćdziesiątychprzez Martinę Horner objawiasię on dyskomfortem odczuwanymprzez kobiety na wyższych stanowiskach.Wynika z konieczności przyjmowaniaprzez nie postaw typowo„męskich”, takich jak agresja czy współzawodnictwo.Najczęściej rozdarte sąpomiędzy wyborem roli mitycznej Matki--Polki (strażniczki domowego ogniska,w którym byt rodzinie zapewnia mężczyzna),a statusem Superwoman, desperackostarającej się pogodzić role matki,żony i kochanki, gospodyni domowejoraz sumiennej pracownicy (co częstokończy się fiaskiem i prowadzi do frustracji).Czy jest nadzieja na zmiany?ŚWIATEŁKO W TUNELUMiędzynarodowa OrganizacjaPracy, Powszechna Deklaracja PrawCzłowieka, prawo wspólnotowe UEczy Kodeks pracy to tylko niektórez aktów prawnych zapewniającychrównouprawnienie płci. Sama KonstytucjaRP poświęca aż kilka artukułówna to zagadnienie. Obecnie mamydo czynienia ze zjawiskiem określanymprzez socjologów mianem „segmentacjibiografii zawodowych”. Dynamikarynku pracy zmusza jego uczestnikówdo większej elastyczności. Przewidujesię, że młodzi rozpoczynającyw tej chwili pracę w ciągu całego swegożycia zawodowego będą musieli aż kilkakrotnieją zmienić, często częściowolub zupełnie się przekwalifikowując.W tej sytuacji zjawisko podzielenia biografiizawodowych na kilku- lub kilkunastoletnieokresy stwarza dogodnewarunki dla kobiet decydujących sięw pewnym momencie zawiesić karierę,np. ze względu na macierzyństwoi wychowywanie dzieci. O ile jeszczedo niedawna taka czasowa wyrwaw pracy osłabiała znacząco ich pozycję,a powrót na dawne stanowisko (przyjednoczesnym zachowaniu dawnejpłacy) graniczył z cudem, o tyle dziś jestto możliwe. Wizja zmian w obowiązującymprawodawstwie, świadomościludzkiej i praktyce społecznej pozwalaprzypuszczać, że stopniowo wyzbędziemysię skostniałych mechanizmów,a rażąca niesprawiedliwość wobecpłci i stereotypowy podział ról odejdąw niepamięć. Wówczas przypadki takie,jak 25-letniej Joanny z Poznania, będącejszefową firmy graficznej, z którązleceniodawca zerwał współpracę,jako powód podając „nieodpowiedni,kobiecy punkt widzenia”, odejdą dolamusa. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


LEKTURA DLA BIZNESMENA 37FIRMA W PIGUŁCECO WPŁYWA NA KOMUNIKACJĘ?DOBRE KONTAKTY Z INWESTORAMIKSIĄŻKI DOWYGRANIA!Nic Peeling„Błyskotliwy menedżer”Firmy szukają tylko „doskonałych”menedżerów, „najlepsi” menedżerowiesą nagradzani. Ale co sprawia, żedana osoba jest w stanie właściwiezarządzać działem lub całą firmą? Cotakiego wie, robi i mówi skutecznymenedżer, że tak świetnie wypełniaswoje funkcje? Kto chce poznać odpowiedźna to pytanie, powinien sięgnąćpo książkę „Błyskotliwy menedżer. Codobry menedżer wie, robi i mówi” NicaPeelinga. Autor pracował przez wielelat jako menedżer operacyjny w jednejz największych na świecie firm branżyobronności i bezpieczeństwa, za swojeosiągnięcia otrzymał nagrodę brytyjskiejkrólowej.Książka obejmuje kurs zarządzaniafirmą. Pokazano w niej najlepszepraktyki i doświadczenia dotyczące:zarządzania ludźmi (w tym różnymigrupami pracowników, jak prawnicy,informatycy, sprzedawcy), przywództwa,kultury organizacyjnej, organizacjizespołu pracowniczego, budowyrelacji z rynkiem i klientami, metodzarządzania firmą, promocji firmyi jej produktów, zarządzania projektami.W czasach spowolnienia gospodarczegoumiejętności menedżerskiestają się szczególnie ważne – dobrzezarządzana firma ma szansę przetrwaćna rynku. Dlatego sekrety sprawnegozarządzania opisane w książce zainteresująkażdego menedżera średniegoszczebla – bo do nich właśnie jest onaadresowana. Zostały tu także zawarteodpowiedzi na pytania najczęściejzadawane przez menedżerów, a sformułowanena tej podstawie rady mogąpomóc rozwiązać problemy pojawiającesię w codziennym funkcjonowaniufirmy.Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne,2011R.B. Adler , R. Proctor II , L. Rosenfeld„Relacje interpersonalne. Proces porozumiewaniasię”Relacje interpersonalne, oparte nanajnowszym, dziesiątym wydaniu amerykańskim,to znakomite wprowadzeniedo zagadnień porozumiewania się.Autorzy odwołują się do wyników licznychbadań nad porozumiewaniem sięi bogatej literatury przedmiotu, czerpiącobficie z najświeższych dokonań na tympolu. Rozważają zagadnienia porozumiewaniasię na różnych płaszczyznach – odpar, rodzin i innych małych grup po relacjew miejscu pracy i kontakty międzyprzedstawicielami różnych kultur – orazw wielu aspektach, poruszając m.in.kwestię ekspresji emocjonalnej, wpływupłci na styl porozumiewania się, powodówprzyjmowania postawy obronnejczy ochrony prywatności w relacjachz innymi. Nie zapominają też o zjawiskachnajbardziej współczesnych, jak np.porozumiewanie się za pośrednictwemInternetu i komunikatorów. Zrozumiałyi wartki język, jakim posługują się autorzy,dobrze skonstruowane tabelei rysunki, zdjęcia ilustrujące omawianezagadnienia oraz przykłady z życia sądodatkowym atutem tego znakomitegopodręcznika. Ronald B. Adler jest specjalistąw dziedzinie porozumiewania sięmiędzyosobowego, profesorem w SantaBarbara City College oraz konsultantemwielu firm i instytucji. Specjalizuje sięw rozwiązywaniu konfliktów, budowaniuzespołów i prowadzeniu rozmów. Zasłynąłm.in. jako współautor „Looking Out,Looking In i Communicating at Work:Principles and Practices for Business andthe Professions”.Dom Wydawniczy Rebis,2011 (wyd. II)Danuta Dziawgo„Relacje inwestorskie. Ewolucja,funkcjonowanie, wyzwania”„Współczesna światowa gospodarkabez wątpienia nie mogłaby sprawniefunkcjonować bez rozwiniętego rynkukapitałowego, a nowoczesny rynekkapitałowy nie mógłby spełniać swoichfunkcji bez odpowiedniej komunikacjipomiędzy uczestniczącymi w nim podmiotami.Ustanowienie i utrzymaniekomunikacji (…) pomiędzy spółkamia inwestorami stanowi obszar działańrelacji inwestorskich, które obecniesą jednym ze standardów funkcjonowanianowoczesnej spółki publicznej.Coraz ważniejsza funkcja relacjiinwestorskich jest logiczną konsekwencjąwzrostu znaczenia nie tylkorynku kapitałowego, lecz także procesówspołecznych wymuszających naspółkach przekazywanie odpowiednichinformacji”.Książka Danuty Dziawgo jest kompleksowymi usystematyzowanym opracowaniemna temat relacji inwestorskichw Polsce. Ujęto w niej definicjei klasyfikacje (z dużą liczbą uniwersalnychschematów), opisano zasady, formyi narzędzia ich stosowania oraz zaprezentowanomiejsce relacji inwestorskichw działalności współczesnego przedsiębiorstwa– spółki giełdowej, uwzględniającszerszą perspektywę ekonomicznąoraz tło międzynarodowe.Publikacja zawiera również zróżnicowanei aktualne studia przypadkóworaz wyniki badań ankietowych przeprowadzonychw latach 2009-2010 na:spółkach giełdowych, reprezentatywnejpróbie polskiego społeczeństwa orazinwestorach i analitykach giełdowych.Dr hab. Danuta Dziawgo, jestprofesorem Uniwersytetu MikołajaKopernika w Toruniu, pracownikiemWydziału Nauk Ekonomicznychi Zarządzania.Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011Jeśli chcą Państwootrzymać od „GłosuBiznesu” jednąz prezentowanychtutaj książek,proszę wysłać mailana adresredakcja@glos-biznesu.pl,w nagłówku mailawpisując „KSIĄŻKA”.Nagrody wyślemydziesięciu pierwszymosobom, któreprześlą zgłoszenia.Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


38 LIFESTYLENowy firmowy sklep Davidoff na zuryskim lotnisku.Pierwszego grudnia 2011 roku w przeprojektowanym „AirsideCenter” na lotnisku w Zurychu Ottinger Davidoff Group otworzyłswój nowy firmowy sklep. W samym sercu sklepu zajmującegopowierzchnię blisko 60 m 2 znajduje się trzydziestometrowy humidorz efektownym przeszklonym frontem. Udekorowane drewnianymielementami wnętrze utrzymane w ciepłych kolorach pozwala poczuć„Caribbean feeling”. Częścią aranżacji jest zastosowanie iPadówz zainstalowaną specjalną aplikacją pomagającą wybrać dla siebieodpowiednie cygaro. Otwarcie przez Ottinger Davidoff Group tegosklepu firmowego jest też próbą upowszechnienia nowego konceptusklepów na całym świecie.GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


LIFESTYLE 39Już od 1 grudnia pasażerowie lotniskaw Zurychu, dzięki otwarciusklepu firmowego Davidoff,mogą cieszyć się „atmosferąKaraibów”. Odtwarzanie atmosferyi kultury Dominikany – kraju,w którym produkuje się cygara Davidoff– ma być wyrazem najwyższegoprofesjonalizmu przy doradztwie podczaswyboru z szerokiej gamy wysokiejjakości produktów. Nowy sklepstanowi też oazę ciszy i spokoju naczęsto gwarnym i zatłoczonym lotnisku.„Sercem” nowego salonu jestogromny humidor mierzący 30 m 2 , poktórym swobodnie można spacerowaćwśród wybornych cygar. Subtelny,nowoczesny wystrój tworzy kombinacjaelementów klasycznych i tychnieco bardziej współczesnych. Koncepcjatego typu sklepów firmowychbędzie realizowana na całym świecieod przyszłego roku.W KONTAKCIE Z NAJNOWSZYMITRENDAMIWszystkich odwiedzających nowysklep czekają nie tylko piękne wnętrze,doskonałe cygara i niepowtarzalnyklimat, ale również innowacyjnerozwiązania multimedialne.Dzięki pierwszemu iPadowi z zainstalowanąspecjalną aplikacją kliencimogą w sklepie ocenić swoje ulubionecygara. Wystarczy jedynie odpowiedziećna cztery pytania dotycząceich nawyków związanych z paleniem.Aplikacja informuje klientówrównież, gdzie znajduje się najbliższaloża Davidoff, w której będą sięmogli delektować wysokiej jakościcygarami. Na iPadzie możemy oczywiściesprawdzić informacje dotycząceinteresujących nas cygar. Aplikacjama też wiele innych ciekawych,multimedialnych funkcji, które napewno spodobają się klientom zuryskiegosklepu.STO LAT DAVIDOFFA W GENEWIEW tym roku Davidoff w Genewieświętuje swoje 100-lecie. Henri Davidoff,który przybył z Kijowa do Szwajcariiz powodu niepokojów politycznych,w 1911 roku otworzył swójpierwszy sklep z cygarami. Dało topoczątek globalnej sieci, która obecniemoże się pochwalić 65 markowymisklepami Davidoff. Nowysklep – zaprojektowany przez francuskąagencję Stories, która posiadaogromne doświadczenie związane zewspółpracą z luksusowymi markami– jest sposobem uczczenia tej wspaniałejrocznicy, ale również zapowiedziądalszego rozwoju ekskluzywnychsalonów, w których koneserzybędą mogli zaopatrzyć się w najwyższejklasy cygara. Nr 6 2011 GŁOS BIZNESU


40KRONIKA„Wielkopolska Wrażliwa” już po raz drugiLoża Wielkopolska BCC już drugi raz, wspólnie z Wielkopolską IzbąBudownictwa i Wielkopolskim Związkiem Pracodawców, zaprosiłaswoich członków oraz przedstawicieli władz województwa i miastaPoznania na spotkanie wigilijne do Auli UAM.Kanclerz Loży Marian Nickel powitałlicznie przybyłych gości i złożyłżyczenia. Następnie życzenia złożyliprzedstawiciele władz : Pan Piotr Florek- Wojewoda Wielkopolski, Pan TomaszKayser - Wiceprezydent Miasta Poznaniaoraz Pan Jan Grabkowski - StarostaPoznański.W imieniu Arcybiskupa Stanisława Gądeckiegoświąteczne życzenia z zaproszeniemdo składania sobie życzeń prze-KONKURS „GALERIA BIZNESU – DOBRY WYBÓR”5 grudnia w Urzędzie Marszałkowskim odbyło się spotkanieinauguracyjne Wielkopolskiej Kapituły Konkursu „GALERIABIZNESU – DOBRY WYBÓR”. Konkurs, organizowany jest przezPolską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatanw ramach projektu „Poprawa wizerunku przedsiębiorców”.Wielkopolski Związek Pracodawców jest głównym regionalnymkoordynatorem projektu oraz konkursu.Celem projektu jest budowanie pozytywnegowizerunku przedsiębiorców.Działania w nim prowadzone są dwutorowo.Po pierwsze, ogólnopolska kampaniareklamowa i PR ma za zadanie doprowadzeniedo wzrostu wiedzy na temat kluczowegowpływu przedsiębiorców na gospodarkę.Z drugiej strony, przygotowanozestaw działań dla administracji, który mazwiększyć jej umiejętności i gotowość dowspółpracy z przedsiębiorcami.kazał ksiądz kanonik Henryk Nowak.Uczestnicy spotkania mieli możliwośćobejrzeć przygotowane przez uczniówZespołu Szkół Budowlanych Jasełka.Po spotkaniu odbył się wielki charytatywnykoncert świąteczno-mikołajkowy„Wielkopolska Wrażliwa klasycznie”zorganizowany dla wielkopolskichprzedsiębiorców. Cały dochód z koncertuzostał przeznaczony na wsparciecentrum rehabilitacyjnego dla dzieciniepełnosprawnych w podpoznańskichImiołkach. W koncercie wystąpiłaorkiestra Collegium F pod dyrekcjąMarcina Sompolińskiego oraz soliści: Katarzyna Hołysz – sopran, MousaDuke N’Kuna – tenor , Marek M. Gasztecki– bas. runkowych w każdym województwie,• promocja – konkursy na liderów biznesuw każdym województwie, ogólnopolskakampania promocyjna,• edukacja – program współpracy z administracjąobejmujący wydanie materiałówporadnikowych oraz szkolenia ikonferencje.W ramach konkursu, w każdym wojewódzkie,wyłonieni zostaną lokalni przedsiębiorcy,będący symbolami biznesowegosukcesu. Głównymi kryteriami wyborubędą: dokonania biznesowe, lokalne zaangażowanieCSR, standardy zarządzaniazasobami ludzkimi. Konkurs ma charakterotwarty - kandydaci mogą być zgłaszaniprzez pracowników, administrację,organizacje pracodawców, mieszkańców,media itd.Każdy biznesmen wyłoniony w konkursiezostanie opisany w specjalnym wydawnictwiepoświęconym danemu województwu.Firmy dobrze widzianeKompania Piwowarska SA, Grupa Raben, PBG SA, Aesculap ChifaSp. Z o.o. oraz Przedsiębiorstwo Badawczo-WdrożenioweACRYLMED zostały nominowane w II edycji konkursu FirmaDobrze Widziana.Firma Dobrze Widziana to przedsięwzięcieogólnopolskie organizowanejuż po raz drugi przez Business CentreClub, współfinansowane ze środkówUnii Europejskiej w ramach Europej-skiego Funduszu Społecznego. Jego celemjest wyróżnienie firm, które w regioniesą pozytywnie postrzegane dziękiprowadzeniu odpowiedzialnego biznesu.Spośród nadesłanych wnioskówPrzedsiębiorcy w Polsce, pomimo ogromnegozaangażowania w rozwój kraju, majązły wizerunek. Zaledwie niecała połowaPolaków lubi przedsiębiorców (48%), uważaich za osoby uczciwe wobec państwa(46%), które troszczą się o swoich pracowników(43%) (GfK Polonia, 2009).W ramach projektu zaplanowano działaniaw trzech grupach:• diagnoza – kompleksowa, rzetelnaanaliza regionalna problemów wizekonkursowychkapituła w składzie : MarianNickel, Kanclerz Loży WielkopolskiejBCC, Przemysław Pacia, WicewojewodaWielkopolski, Beata Joanna Łozińska,Dyrektor Departamentu GospodarkiWielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiegooraz Joanna Jajus, Dyrektor WydziałuDziałalności Gospodarczej UrzęduMiasta Poznania wyłoniła nominowanychw konkursie. Nominacje wręczonopodczas seminarium dotyczącegoSpołecznej Odpowiedzialności Biznesu,które odbyło się w grudniu w HoteluAndersia w Poznaniu. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


Przedświąteczne spotkaniewielkopolskiego biznesuW pierwszy grudniowy czwartek Członkowie trzech organizacjibiznesowych: Wielkopolskiego Klubu Kapitału, Polskiej IzbyGospodarczej Importerów, Eksporterów i Kooperacji orazWielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej spotkali się w salikonferencyjnej WTC w Poznaniu, aby wspólnie złożyć sobieżyczenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia inowego 2012 roku. Spotkanie wspólnie prowadzili: PrezydentWKK – Jacek Cenkiel, Prezydent WIP-H - Wojciech Kruk orazPrezes Zarządu PIGIEiK – Henryk Judkowiak.Nowy prezes DWKbas Bank Polska SA w Poznaniu, CzłonekWKK oraz Mariusz Tomkiewicz – CzłonekZarządu Fundacji BNP Paribas krótko opisaliideę projektu i wspólnie z PrezydentemWKK – Jackiem Cenkielem wręczylidwóm ośrodkom adopcyjno-opiekuńczym– w Koninie i w Pile czeki w wysokości6 tys. zł każdy. Środki te zostanąwykorzystane przez ośrodki adopcyjno-opiekuńczena poprawę ich infrastruktury,stworzenie atmosfery przyjaznejdzieciom i ich przyszłym rodzicom.Dodatkowo, zwycięskim ośrodkom adopcyjno-opiekuńczymwręczone zostanąupominki, przekazane przez uczestnikówprzedświątecznego spotkania.Przy dźwiękach kolęd wykonywanychprzez Ocean Flower Trio, w ciepłej atmosferze,składano życzenia na zbliżającysię świąteczny czas i nowy rok. Pomimoniepewnej sytuacji gospodarczejw Europie, przeważały słowa przepełnioneciepłem i optymizmem. Niechajnowy rok będzie dla nas wszystkich pomyślny,a świąteczny czas wypełnionybeztroską i rodzinną atmosferą! Podczas listopadowego Nadzwyczajnego Zgromadzenia CzłonkówDWK nowym prezesem Koła został Pan Marco Foelske, dyrektorgeneralny Sheraton Poznań Hotel.KALENDARIUMCO, GDZIE I KIEDY?Grudzień to wyjątkowy miesiąc, wktórym w przedświątecznej atmosferzeskładamy sobie życzenia na zbliżającysię wigilijny czas i podsumowujemy kończącysię rok. W niezwykle ciepłej, świątecznejatmosferze, sala konferencyjnaWTC wypełniła się licznie przybyłymi naprzedświąteczne spotkanie znamienitymipostaciami ze świata biznesu, politykii nauki. Głos zabrali gospodarze spotkania,a także przedstawiciele władz: TomaszKayser – Zastępca Prezydenta MiastaPoznania oraz Jan Grabkowski - StarostaPoznański. Pod nieobecność WojewodyWielkopolskiego – Piotra Florka,Andrzej Plesiński – Dyrektor GabinetuWojewody Wielkopolskiego w imieniuWojewody Wielkopolskiego odczytał listz życzeniami świąteczno-noworocznymi.Podczas spotkania w uroczysty sposóbzostały wręczone nagrody dla dwóch wielkopolskichośrodków adopcyjno-opiekuńczych,które zwyciężyły w projekcie grantowymFundacji BNP Paribas i WielkopolskiegoKlubu Kapitału. Katarzyna Starczewska– Dyrektor Oddziału BNP Paristyczeń10.01spotkanie noworoczne członków Polsko - NiemieckiegoKoła GospodarczegoMiejsce: Auto-Watin, Suchy Las16.01Spotkanie Noworoczne Przedsiębiorców, organizowaneprzez Wielkopolski Związek Pracodawców.Miejsce: hotel Meridian, Park Sołacki.18.01Spotkanie przedsiębiorców gminy Kórnik z ZarządemWielkopolskiego Związku Pracodawców, pod patronatemBurmistrza Gminy Kórnik.Miejsce: Urząd Miejski w Kórniku.22.01Poznański Koncert Noworoczny. Prowadzą BogusławKaczyński i Krzysztof Skiba. Wystąpią soliści: ZbigniewWodecki i Andrzej Lampert oraz Blanka Winiarskai Żora Koroliev.Miejsce: Teatr Wielki w Poznaniu, godz. 19.0024.01Spotkanie Członków Wielkopolskiego Związku Pracodawcówz Radą Mentorów oraz Radą Ekspertów WZP.Miejsce: Topmet Light, ul. Ostrowska 354.31.01Spotkanie Członków Wielkopolskiego Związku Pracodawcównt. wzornictwa przemysłowego.Miejsce; siedziba WZP, ul. Grunwaldzka 104.luty1.02Forum Regionalne Turystyka i InfrastrukturaMiejsce: Sheraton PoznańPan Marco Foelske zastąpił PanaJensa Emricha, Prezesa Zarządu LorenzSnack-World Services. Panu Emrichowiżyczymy wielu zawodowych sukcesóww nowym miejscu pracy w Szwajcarii.Marco Foelske karierę w hotelarstwierozpoczął 28 lat temu. Przedprzyjazdem do Poznania pracował wBremie, Sonthofen w Alpach Niemieckich,Heidelbergu, Mannheim, Lucerniew Szwajcarii, Londynie, Dalaman wTurcji i Stanach Zjednoczonych. Uważamsię za obywatela świata z zamiłowaniemdo hotelarstwa – mówi MarcoFoelske. - Nie istnieje dla mnie lepszapraca. Kocham to co robię. Gdziekolwiekjesteśmy, czujemy się z mojąrodziną jak w domu. 7.02Spotkanie Członków Wielkopolskiego Związku Pracodawców,nt. prawa pracy.Miejsce: siedziba WZP, ul. Grunwaldzka 104.28.02Spotkanie Członków Wielkopolskiego Związku Pracodawcóww ramach cyklu „Randka w ciemno”.Miejsce: siedziba WZP, ul. Grunwaldzka 104.


42businessis businessAndrzej GłowackiPrezes Zarządu DGA S.A.felietonKryzys ostatnich lat, zapowiedzi rządu Donalda Tuska o oszczędnościachi słabe wyniki wielu firm powodują, że wraca jak bumerangtemat sukcesji w firmach. Dzisiaj trzecia część rozważań –próba odpowiedzi na pytanie, co decyduje o zbywalności firm.Sukcesjaa dystans władzyMoim zdaniem trzy wyznaczniki są kluczowew procesie sukcesji w małychi średnich przedsiębiorstwach:1. Formuła prawna i struktura własnościowa.2. Dystans władzy.3. Model biznesowy.Pierwszy wyznacznik – formuła prawna i strukturawłasnościowa ujmuje dwa aspekty. Po pierwsze: formułaprawna prowadzenia działalności – jednoosobowa,spółka jawna, spółka z ograniczoną odpowiedzialnościąi wiele innych możliwości. Zazwyczaj spotykamysię ze spółkami z o.o. lub akcyjnymi przy większychprzedsiębiorstwach, pozostałe byty prawne sądedykowane mikro- i małym podmiotom. Ostatnio corazczęściej spotykamy się z bardziej złożonymi, nie tylkow nazwie, spółkami – takimi jak np. „Inter Spółka z o.o.Spółka komandytowo-akcyjna”. Warto podkreślić, żepotencjalni nabywcy zazwyczaj preferują zakup częścilub 100% udziałów lub akcji Spółki z ograniczoną odpowiedzialnościąlub Spółki akcyjnej. W oparciu o projekty,które realizowało DGA można wnioskować, że inwestorzyunikają zarówno firm działających w oparciu o wpisdo ewidencji działalności gospodarczej (jednoosobowe,spółki cywilne), spółek jawnych oraz tych „skomplikowanych”(Inter Sp. z o.o. S.K.A.). Warto to wziąć pod uwagęprzy przygotowywaniu firmy do sukcesji.Drugi aspekt to struktura własnościowa. Na portalachtypu „szukam inwestora” można znaleźć wiele ofertsprzedaży 10, 30, czy 60 proc. udziałów w spółce. Cenaczęsto wydaje się atrakcyjna, lecz po podjęciu rozmówokazuje się, że albo umowa spółki istotnie ograniczaprawa większościowego udziałowca, albo pozycjamniejszościowego jest „zerowa”, a wspólnicy nie wyrażajązgody na zmianę umowy spółki lub warunkują jąbardzo wysokimi rekompensatami. Wniosek nasuwa sięjeden – zapisanie zasad (w umowie spółki lub w odrębnymdokumencie), które będą obowiązywały, gdy wspólnicychcą zbyć swoje udziały lub pozyskać inwestorai znacząco zmniejszyć swój tytuł własności w spółce.Drugi wyznacznik to dystans władzy. Sformułowaniezapożyczyłem ze świetnej książki Geerta HofstedeOBAWA PRZED BUDOWĄ RELACJI Z RYNKIEMOD POCZĄTKU, BRAK GWARANCJICIĄGŁOŚCI ZLECEŃ ORAZ EWENTUALNEODEJŚCIE KILKU KLUCZOWYCH OSÓBPOWODUJE, ŻE TAKI STAN RZECZY ZNIECHĘCAPOTENCJALNYCH INWESTORÓW.„Kultury i organizacje” (PWE, 2000).W krajach o dużym dystansie władzyprzełożony i podwładny z założeniauznają siebie za nierównych.Następuje też silna centralizacja.Widoczne są oznaki statusu – formakontaktowania się, wielkość biura,model auta itd. Z badań GeertaHofstede wynika, że takie relacjewystępują w krajach arabskich, AmerykiPłd., Indiach oraz Francji. Drugibiegun to partnerstwo przełożonychi podwładnych przy akceptacji hierarchiiw systemie organizacyjnym.Pozycja na szczycie nie wiąże sięze specjalnymi przywilejami. Przykłademsą takie kraje (i tym samymfirmy), jak: USA, Niemcy, Dania czySzwajcaria. Hofstede w swej książcenie odniósł się do poziomu dystansuwładzy w krajach postkomunistycznych.Dlaczego tak silnie akcentujęten aspekt? Wydaje się, że w wielufirmach powstałych na początkulat 90. jest… bardzo duży dystanswładzy. Szef, wspólnicy – „przepaść”– pracownicy. Nie wyraża sięto wyłącznie klasą auta, wysokościązarobków czy też liczbą wolnychdni. To można jeszcze „wybaczyć”.Zdecydowanie bardziej negatywnymzjawiskiem jest centralizacja przezwłaściciela kluczowych działań i relacji.W szczególności można dostrzecto w procesach pozyskiwania zleceń.Obawa przed budową relacji z rynkiemod początku, brak gwarancjiciągłości zleceń oraz ewentualneodejście kilku kluczowych osóbpowoduje, że taki stan rzeczy zniechęcapotencjalnych inwestorów.Zmiana tej sytuacji może nastąpićw długim stanie przejściowym i łączysię z pozostaniem przez kilka latw firmie osób zarządzających. Alternatywąjest zbycie firmy konkurentowi,który poszukuje wyłącznieoddziału produkcyjnego.Trzeci wyznacznik – model biznesowy,który jest podstawą wycenyfirmy i określenia jej perspektyw. Otoczeniewokół nas zmienia się w szalonymtempie – koncepcja biznesowamałych i średnich firm zdecydowaniewolniej. Te zmiany to szansa, leczi bardzo duże zagrożenie dla wieluprzedsiębiorców. Kluczową kwestiąjest umiejętne dostosowanie i wykorzystanienowych jakości we własnymbiznesie.Świąteczny nastrój, okres spotkańi życzeń, chwile z rodziną to dobryczas na spokojną i rzeczową dyskusjęo przyszłości. GŁOS BIZNESU Nr 6 2011


NIEODPŁATNE PROINNOWACYJNE USŁUGIDL A MIKRO, MAŁYCH I ŚREDNICHPRZEDSIĘBIORSTW Z CAŁEJ POLSKIChcesz sprzedać swoje produkty lub usługi? zbadaj preferencje klientów i oceń jakie są ichoczekiwaniaChcesz obniżyć koszty? oceń ekonomiczność swoich produktów lub usługwykorzystując metodę LCC (Life Cycle Cost)Stawiasz na ekologię? oceń oddziaływanie na środowisko swoichproduktów lub usług wykorzystując metodęLCA (Life Cycle Assessment)Jak przystąpić do projektu?www.lepszyprodukt.plWielkopolski Instytut Jakości Sp. z o.o.ul. Szelągowska 4961 – 626 PoznańTel. 61 855 39 90e-mail: badania@lepszyprodukt.plDotacje na innowacje inwestujemy w Waszą przyszłośćProjekt „Budowa i wdrożenie proinnowacyjnych usług optymalizacji dla MŚP opartych na zintegrowanym systemie eksperckim” jest współfinansowany ze środkówEuropejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, Działanie 5.2

More magazines by this user
Similar magazines