Untitled

mbc.malopolska.pl
  • No tags were found...

Untitled

Anna KajtochowaSiódmykr¹gKraków 20041


***Pamiêæ jak rzekap³ynie szerokodr¹¿y g³êbiejto znowuledwie podmywa mieliznyi tworzy rozlewiskolepiej na nimnie budowaægrozi powodzi¹11VIII 20023


Pierwsza randkaNasza mi³oœæczysta jak œniegzamienia mroŸne diamentyw r¹czy strumyktopi¹c œnie¿n¹ pow³okêciep³em naszych stópa¿ do zmarzniêtej trawyW œwietle ksiê¿ycawymieniamy zdawkoweniewa¿ne s³owabyle dalejod wymowy oczui ³aknienia r¹kw ten srebrny wieczórniezdolnido po¿egnaniaJeszcze jedno zdaniejeszcze spojrzeniei rwiemy przestrzeñuœciskiem d³onibrak odwagiby dotkn¹æsiê wargami5


***W jedynym punkciena ziemirodz¹ siê k³êbi¹napieraj¹ i odp³ywaj¹fale ci¹gle tegosamego ¿ywio³upo którym p³yniew¹t³a tratwaw¹t³aa przecie¿ zbitaz takich baliktórych nie rozluŸni³¿aden szkwa³Zwi¹za³ jenajtrwalszy wêze³³¹cznoœci z ziemi¹To ona rodzi ¿ycieale i œmieræ8 VIII 20027


i rozmyœla z trosk¹o kruchoœci ¿yciaM¹dra sowa wie¿e tylko w trwaniujego wartoœæ b³yskai tylko trwanienadaje mu sens9 I 20049


w³adco Pañskich Baniskwierny obroñcokresowych po³acitak¿e przez tegoktóry ciê pewnienigdy nie zobaczybroñ ¿ycia istotjeszcze mocnych wiar¹w kr¹g rozrzuconych bezperspektyw jutramocarny bukub¹dŸ nadziej¹ jutra!29 III 200411


***Tyle za namiwschodów i zachodówTyle podeptanych ideii sztandarówzapowiadanych triumfówi pyrrusowych zwyciêstwbudowli wznoszonychco dniai murów kruszonychwiekamiI w tym wszystkim mydrobina w obliczu wszechœwiataw mgnieniuna moment rozb³ys³ai zgas³adrobinaw której nagle zaistnia³o ¿yciepowsta³ i odumar³ œwiat24 XII 200213


***Ks. Tadeuszowi JaniJeœli istniejeimperium z³ato tkwi w cz³owiekui o niego toczyuparty bójO tyle bezsensowny¿e ograniczonygenetyczniei socjologicznieA mo¿e nie tylko?Mo¿e podstaw¹jest tu chciwoœæi chêæ dominacji?Pozwól Panieby we mnie przewa¿y³acz¹stka zaszczepionegoDobraW³aœnie z du¿ej literyjeœli na pocz¹tkuby³o S³owoA S³owo by³o u Bogai Bogiem by³o S³owo21 I 200415


***Zanurzona w zmierzchu æmaleci do lampyi tañczy w orbicieœwiat³aCoraz bli¿ej krawêdzi ognianiebaczna na skutkispêtana pragnieniemciep³abliskoœcidreszczu zatracenia?Bez odpowiedzip³onie w gor¹cej mg³awicy31 I 200317


W poci¹guBia³e pi¹stki brzózw sosnach zanurzoneIch z³ote sukienkiw tañcu rozchyloneœpiewaj¹ jesiennieo urokach latai lekka melodiaku chmurom ulataPo ³¹kachsiê snuj¹refleksy rdzawistei brzêcz¹ sennieskrzyd³a pszczó³przeczysteGêstwina siê snujerytmem niespokojnieA my gadu gaduo ostatniej wojnie9 X 200219


***Na ³¹kach jesieni mg³ana drzewach osad nocyWstaj¹cy œwit podnosiwestchnienie sennerozbudzonych wódI znowu osad chmurnynad ziemiê poszybujeI znowu sp³ynie fal¹ku bezmiarowi mórzI tak ¿ywio³emoddycha œwiatBezcenne kroplemonitoruj¹ czasStwarzaj¹ siebiei nas29 IX 200321


***Nadchodzi senZlatuje ku mnieptakiem nocyWcale nieczarnym krukiemale granatowo-bia³¹uroczo pstr¹ sroczk¹na weso³e sny!8 IX 200223


***Dziecko którymnigdy nie by³eœzamieszka³o w tobieJest g³odnejest ch³onnejest ciekaweœwiata i ludziTêskni do radoœcitêskni do bezpieczeñstwatêskni do mi³oœciMa na g³owiemysi ogoneki œwiêtoœænatury w duszyTakie niedzisiejszetakie przekorneTakie cierpliwei ze szczêœciapo prostunieszczêœliwe1 VI 200225


***„zarannoœæ w porannoœæ”Wis³awa Szymborskaœwit w poranekb³ysk w œwiat³ozarys w kszta³tszmer w dŸwiêkdŸwiêk w kaskadêw melodiêw symfoniêku czcichwalepamiêciktóregoœ œwitualbo porankatak osobnycha¿ niepowtarzalnychpod ¿adnym s³oñcemani ¿adn¹ gwiazd¹7 IX 200227


***Zatrzepota³a Isissrebrnymi rzêsamiPrzytuli³a iwa listkiw bia³ym blaskuRuszy³ stary zegarw rytualny tanieci posypa³y siê ¿yczeniaobrzêdowej mocyPrzecie¿Noc Kupa³ypotrafi zmieniæœwiat ca³y24 VI 200229


***B¹dŸ mi mi³oœciwBo¿e Nieskoñczonywed³ug wielkiegomi³osierdzia TwegoWed³ug litoœciTwej niepoliczonejchciej zmazaæ mnóstwoprzewinienia megoW ciszy wszechœwiatapieœñ proœb¹ rozbrzmiewaP³ynie nad lasaminad polami wzbieraI niesie £askêtroskami zgnêbionymwe wszystkich krajachka¿dej œwiata strony29 X 200231


16 maja 2003 wyniesiono na o³tarze MatkêUrszulê Ledóchowsk¹. Podczas dziêkczynnejmszy wyst¹pi³ chór „Promyków S³onecznych” z Pniew.***Istnieje coœpoza chwil¹ obecn¹Ten czas œciœniêtyw palcach przez któreprzecieka zanikaj¹camyœl o sobieChwilaodbita w wodziemiliardemmigotliwych kropelI ta si³a w wyrzeczeniui ta si³a przejmuj¹cejczystoœci w cierpieniuA terazbrzmienie g³osówPromyków S³onecznychz Pniewwielbi¹ PanaI Jego darydla cz³owieka17 VI 200333


Bo¿e Narodzenie 20031Pada œniegi têcza wita dzieñnarodzinBo¿ej Dziecinytak kruchejjak pojedynczy p³ateki tak silnej¿e ju¿ dwatysi¹ce lat³askê nadzieimilionom rozdaje2Podnieœ r¹czkêBo¿e DzieciêPrzed Tob¹g³odnych i spragnionycht³umyZasiej w ich sercachnadziejêna zmianê losui uœmiech Fortuny35


PsalmZ g³êbokoœci wo³am do CiebiePanieo mi³osierdzie dla tychktórzy pl¹cz¹ swoje losyna kszta³t chwastówwyrywanych z ziemiprzez ogrodnikówdba³ych o poprawnoœærozetek i klombówpomijaj¹cych ¿yzne otoczenieo mi³oœæ dla osieroconychprzez ¿¹dnych mamonyi zaszczytówo ³askê nadzieidla szukaj¹cychdomu i chlebao cud wiary ¿ew ka¿dym cz³owiekutkwi Twoja Boska mocktóra go ocali przedrozpacz¹ i zw¹tpieniem6 I 200337


***Po stokroæ dziêki temukto w ziarnie zbo¿adojrza³twarz BogaNa pohybel tymktórzy pal¹ ziarno18 I 200439


***Pamiêci Pani Ewy Froniowejmojej pierwszej nauczycielkiW kosmicznej komeciewiruj¹ drobinkirozstrzelonych myœlikszta³ty pojêægruntowanych latamiw tym i najwczeœniejszymiWielkanoc w bereciena talerzuod tygodniasuszonymw bieli skarpetpo kolanaw ka³u¿y sk¹panychz sercem najczystszympo wielkopostnej spowiedzii baranek...Gipsowy baranekma z³ociste ró¿kipilnuje pisanekna ³¹czce z rze¿uszki41


MêstwoTylko w oczach cierpienietylko w twarzyblady bóltylko d³oñopada w pó³geœciegdy braknie si³yby j¹ z³o¿yæna porêczywózka9 X 200243


***W tej lekkiej piosencenie ma œladów potuTa lekka piosenkatylko barwi œwiatchocia¿chocia¿ tkwi w niejradoœæ pierwszego spotkaniai tyle smutkubliskiego rozstaniaLekka piosenkaprzecie¿ trwa³yœlad28 IX 200345


***1czy coœ wiadomoo lœnieniu s³owa?Tylko pozorem b³yskai ³udzi nieuchwytnym sensemw bli¿szej i dalszej przestrzeniSens – odleg³oœænie do poznanianie do zdobyciaSzczêœliwi którymwystarcz¹ u³amki2Jak poj¹æsens zdarzeñJak zamkn¹æ gow granicach definicjiMknie obok zaledwiekalecz¹c oœrodki poznaniaTak nieuchwytny jakniewyœnione snyTak bliskijak przebudzeniepo najkrótszym niebycieSens zdarzenia47


Po wieczorze autorskim Simona Mol poety z Kamerunu***1Jestem stary jak s³oñcei m³ody jak wczorajJestem wieczna jak s³oñcei ulotnajak przemijalne wczorajsilna brzmieniem tamtamui zanikaj¹ca jego echemw d¿ungli wrz¹cejoddechem zwierzynyi bujnoœci¹spl¹tanej zieleni2Niosê swoj¹ ciszêw oddechu wiosnyi upale lataTarcz¹ obronn¹zaklinam klêskii g³oszê radoœæponad zgie³kiem œwiata49


zêsista ulewa ch³odziumêczone cia³opoœród pustyniwykwitaj¹ palmyi zew siê niesiep³owow³osej lwicyliryka i dynamikadynamika i lirykaraz w poezjiraz w ¿yciu24 IV 2003III Miêdzynarodowy Dzieñ Poezji51


***Tym, których nie pokona³ czasJeszcze w pêdzie oszczepujeszcze w ciê¿arze kulijeszcze w sprinterskim biegui melodii drgaj¹cej strunyus³yszysz pieœñku chwaleludzkich ramionmiêœni i myœliktóre doœcign¹i przeœcign¹ czaspoka¿¹ wartoœæwysi³ku i charakterudla pokonania ograniczeñcia³a i woliuka¿¹ piêkno truduponad epoki i pokolenia6 IX 200253


***Powiêksza siêmoje prywatne nieboTylko w tym pó³roczuo Hankê Bielawsk¹z Teatru ZHPz lat czterdziestych(fantastyczna Jejmoœæ PaniSiostra z „Dam i huzarów”)o Annê Lindhminister rz¹du Szwecjio Irenê Kawaleco Teresê Stanis³awsk¹o Dorotê Terakowsk¹o Wandê Szajow¹i tyle innychz którymi nie zd¹¿y³amwymieniæ pogl¹dówo kondycji spo³ecznejdrodze ¿yciowejna pewno nie usianejró¿ami (a mo¿e)wszak ró¿a niejednoma imiê a tak¿e55


***dla Anny GermanŒnie¿n¹ zawieruch¹frunê³y ku niebutañcz¹ce Eurydykizawia³y tumanemdró¿kê Annyw dalekim Urgenczudotknê³y skrajaJej asteroidui zas³a³y ró¿amiMleczn¹ Drogêi zapali³y gwiazdyw kosmicznej przestrzeniG³os Anny wibrujeWznosi i gasi p³omienieNad nami i w nasEurydyki tañcz¹ce7 IX 200257


***PamiêciIreny Wierzbanowskiej-Kawalcoweji Doroty Terakowskiej-SzumowskiejW przedsionku spotka³y siêIrena i Dorota ¿onys³awnych mê¿ówumieraj¹cych po wielekroætyle ¿e w koñcuodesz³y oneS¹ w przedsionku –lokalizacja – nie bez powoduBo dok¹d teraz?Do nieba literatury,do piek³a telewizji?Ciekawi wybór.Wybór? Równie nierealnyco za ¿ycia. Szczêœliwie,¿e panowie mieli (a mo¿e i nie)ograniczony wybór.Przecie¿ to one rzek³ywed³ug rzymskich regu³:Gdzie ty Kajustam ja twoja Kaja.59


To tak¿e cmentarzeLodowe sarkofagikryj¹ ¿ywe roœlinyi pad³e zwierzêtawulkaniczne py³ypokrywaj¹ ¿yznepo³acie ziemib³otnista lawazalewa ¿ywcemwszelkie szczelinypiaskowe chmuryopadaj¹ na zieleñ oazi wêdrowne karawanyI wreszcie cmentarzedzie³o ¿yj¹cychwzniesionedla pamiêci odchodz¹cychwyspy wspomnieñi ciszy6 X 200261


W Jod³ownikuPiêæsetletni d¹bczuwa nadmodrzewiowym koœció³kiemœwiêtego Miko³ajaOs³ania go cieniemw upalne latawspiera przed wichremdeszczowej jesienii têgim mrozemstyczniowych zimKoœció³ek coraz g³êbiejosiada w ziemid¹b coraz mocarniejwrasta w nieboI tak trwaj¹ obajprzez wiekiw przytulnym zak¹tkuzakola rzeki2 VI 200263


11 lipca 2003wspomniano Poryck***Cieñ braci naszychZnad drewnianych p³otówwzlatuj¹ dzieciêce anio³yRozpostarte na wietrzer¹czki i nó¿kitkwi¹ brzuszkina ostro zakoñczonychsztachetachspotykaj¹ siê terazna poryckim cmentarzuKainowa zbrodniaw poryckim koœcieleKrwawe chusty Weronikina odartych z ubrañcia³achNa dachu ciasno st³oczonejeszcze ¿ywe dziecilicz¹ godzinyprzed ocaleniemniepewnenajbli¿szejminuty11 VII 200365


Ogl¹daj¹c TVN***Bo¿e pozwólocaliæ prawdêw powodzi zwyk³ych k³amstwi k³amstw wydumanychHistoria przyzna³a racjê„dysydentom”ale gdzie¿ racjaludzi zwyczajnychMilcz¹ terazniepewni dniaani godzinyzwyczajni niezwyczajnipszczo³ydŸwigaj¹ce œwiat10 II 200267


S³uchaj¹c wiadomoœci medialnych***W mowie politykanowe bywa starymi w jednym zdaniuczarnestaje siêbia³ym25 IV 200369


Przed 1 Majem1Tu zimny marmurtam burza stepowatu rzeka w ryzachtam luz rozlewiskatu œmig³oœæ wie¿owcówtam rozrzutnoœæ terenutu œwiadomoœæ celówtam lawina marzeñI tak œciœlesiê splatabliskoœæ i obcoœæzachodu i wschoduœwiatadobrobyt zachoduniedostatki wschodutaniec na liniepragnieñ i ¿yczeñZachód i wschóddwie nieprzystaj¹cefigury geometryczneteraz ³¹czonepomostem nadzieii klimatem s³owa71


S³owo o PoetceUtwory Anny Kajtochowej w wydawnictwachzbiorowych pojawiaj¹ siê w latach szeœædziesi¹tych,m. in. w „Krakowskim Almanachu M³odych”,almanachu „Iskier”, „Czy „ma³y realizm?””. Spotykamyje tak¿e w rocznikach czasopism, np. „¯yciaLiterackiego”, „G³osu M³odzie¿y” i innych. Bywana Krupniczej w Krakowie na zebraniach Ko³a M³odych,którym wtedy opiekowa³ siê jeszcze AdamW³odek, sporadycznie Jerzy Broszkiewicz. Autorkaw zasadzie nale¿y do tzw. pokolenia „Wspó³czesnoœci”,ale wówczas nie koncentruje siê wy-³¹cznie na pracy literackiej, czego skutki ponosi dodzisiaj, zajmuje siê prac¹ dziennikarsk¹, wychowujedzieci itp. Konsekwencje opóŸnienia w starcie s¹dwojakie: dobre, poniewa¿ nie by³a uwik³ana w ¿ycieliterackie lat szeœædziesi¹tych i siedemdziesi¹tych,gorsze - poniewa¿ zawsze lepiej jest debiutowaærazem z pokoleniem, posiada siê ¿yczliwychkrytyków, zawi¹zuje przyjaŸnie literackie trwaj¹cekilkadziesi¹t lat.Anna Kajtochowa skutki swojego autsajderstwamog³a odczuæ wyraŸnie, kiedy zdecydowa³a siê nadebiut ksi¹¿kowy, to jest opublikowanie powieœcipt. „Babcia” na pocz¹tku 1982 r. w Wydawnictwie73


strzega³y w powieœci za du¿o, jak to ujmowano, „religianctwa”.Druga powieœæ, „Tamten brzeg”, by³a pozorniepodobna, w gruncie rzeczy jednak ró¿na. Co prawdabohaterka „Babci” ma teraz kilkanaœcie lati wykorzystuje ³atwoœæ zapamiêtania szczegó³u,bywania w ró¿nych rówieœniczych kó³kach, umiejêtnoœcinarracyjne dla opisywania ostatnich tygodniokupacji niemieckiej na Podkarpaciu i pierwszychnowego rozdzia³u historycznego. To jest tak-¿e zapis historyczny, dla niektórych – kontrowersyjny.Pragnê jednak podkreœliæ, ¿e kontrowersyjnytylko dla tych, którym siê mieszaj¹ historycznezdarzenia i reakcje na nie z póŸniejszymi politycznymimanipulacjami. Ale jest to powieœæ inna poprzezkonfrontacjê dwóch sytuacji granicznych:dziewczynka wchodzi w okres dojrza³oœci, kobietaznajduje siê w stanie zagro¿enia ¿ycia. Tu wartonadmieniæ, ¿e „Tamten brzeg” jest równie¿ ciekawymdokumentem pracy jednej z krakowskich klinikkardiologicznych. To traumatyczne prze¿yciedojrza³ej kobiety pog³êbia wspomnian¹ ju¿ perspektywêmetafizyczn¹ i w du¿ym stopniu odbije siê nadalszej twórczoœci Anny Kajtochowej, w nastêpnychlatach przede wszystkim poetki.Twórczoœæ poetycka powstawa³a zrazu równolegle.W „Sytuacjach”, w których Anna Kajtochowaukazuje siê od razu jako dojrza³a, œwiadomaswoich mo¿liwoœci i celów poetka, z upodobaniem75


dyny w XX wieku polski kierunek literacki (oczywiœciepodobne zjawiska wystêpuj¹ tak¿e w literaturzeœwiatowej), tworzony przez pisarzy pochodz¹cychze wsi i z trudem znajduj¹cych swoje miejscew aglomeracjach miejskich, jak Stanis³aw Czernik,Stanis³aw Piêtak, Jan Boles³aw O¿óg, JózefAndrzej Frasik, czy Julian Kawalec. Frasik, O¿óg,Kawalec, Nowak to najbli¿si Anny Kajtochowej, niektórzyz nich - przyjaciele. Przypomina mi siê powiedzeniebodaj Stanis³awa Czernika, ¿e poeta -autentysta nie mo¿e napisaæ wiersza o bieguniepó³nocnym, je¿eli zna go tylko z opisów naukowych,wspomnieñ polarników, atlasów. To samomo¿e powiedzieæ Anna Kajtochowa, z pewnymizastrze¿eniami: w niektórych jej utworach np.w „Cieniu Ozyrysa” pojawiaj¹ siê motywy nawetz odleg³ych i obcych kultur. Z uporem jednak bêdêtwierdzi³, ¿e jest autentystk¹. Jan Boles³aw O¿ógte¿ dostosowywa³ autentyzm do dzisiejszej œwiadomoœcipsychologicznej (archetypy) i antropologicznej.Autentyœci nigdy nie zamykali siê w wiejskichskansenach.Trudno nie zwróciæ uwagi na to, ¿e w pewnychokresach poezja Anny Kajtochowej zbli¿a³a siê równie¿do regionalizmu. Regionalizm podkarpacki jestw tych wierszach obecny. Sympatie rodzinne sk³oni³yj¹ do zainteresowania siê regionalizmem beskidzkim,grup „Czartak” i „Nadskawie”. St¹d jejobecnoœæ w antologii „Nadskawie” z 1983 r. Ta77


œnie rozwa¿ania o Bogu, Jego obecnoœci w ¿yciucz³owieka, mi³osierdziu i opiece. Poetka jawi siê jakoosoba posiadaj¹ca stabiln¹ formacjê ideow¹. Wartozaznaczyæ, ¿e zauwa¿yli te wartoœci antologiœci,np. salezjanin ks. Tadeusz Jania.Jest to zatem poezja przedziwna, konkrety ¿yciowes¹siaduj¹ tu z uniwersaln¹ problematyk¹ filozoficzn¹,spostrze¿enia psychologiczne z refleksjamimoralnymi. Dodatkow¹ wartoœci¹ jest prostota,dyskrecja, wstrzemiêŸliwoœæ, które jednaknie umniejszaj¹ wyobraŸni i wra¿liwoœci. Lekturadla wszystkich, których zajmuje los cz³owieka niegdyœi w naszych trudnych czasach.Kraków, w maju 2004Jacek Tomiak79


Spis treœci***(Pamiêæ jak rzeka...) ...........................................................3Jubileuszowo ........................................................................... 4Pierwsza randka ....................................................................... 5***(W jedynym punkcie...) .....................................................7M¹droœæ sowy ......................................................................... 8Opowieœæ o czerwonym hetmaniepospolicie bukiem zwanym ................................................. 10***(Droga w dzieciñstwo krótka...) ..................................... 12***(Tyle za nami...) ............................................................... 13***(Zawierucha mo¿e...) ...................................................... 14***(Jeœli istnieje...) ............................................................... 15***(Gdy dotkn¹æ ró¿y...) ....................................................... 16***(Zanurzona w zmierzchu æma...) .................................... 17Proœba.................................................................................... 18W poci¹gu ............................................................................. 19***(Idziemy do koñca...) ...................................................... 20***(Na ³¹kach jesieni mg³a...) .............................................. 21Siódmy kr¹g .......................................................................... 22***(Nadchodzi sen...) ........................................................... 23***(Nawet z najciemniejszej...) ........................................... 24***(Dziecko którym...) .......................................................... 25Jak w miodzie ....................................................................... 26***(œwit w poranek...) .......................................................... 2781


A najciszej gin¹ dzieci... ........................................................ 66***(Bo¿e pozwól...) .............................................................. 67***(Zadekretowano politycznie...) ...................................... 68***(W mowie polityka...) ..................................................... 69***(Gêœ Konstantego...) ...................................................... 70Przed 1 Majem ...................................................................... 71Jacek Tomiak: S³owo o Poetce ............................................ 7383

More magazines by this user
Similar magazines