Gość Niedzielny Opole 03/2011 (pdf)

goscniedzielny.wiara.pl
  • No tags were found...

Gość Niedzielny Opole 03/2011 (pdf)

23 stycznia 2011nr 3/984IkrótkoMłodzież zaprasza28 stycznia o godz. 18.00w auli Zespołu Szkół nr 3im. M. Reja w Kędzierzynie--Koźlu (Sławięcice)odbędzie się młodzieżowywieczór kolędowy.W programie: jasełkaw wykonaniu młodzieżyz Gimnazjum nr 7,kolędy i pastorałkiw wykonaniumłodzieżowych zespołówmuzycznych oraztradycyjne kolędy śpiewaneprzez wszystkich gościprzy akompaniamencieinstrumentówdętych, smyczkowychi klawiszowych.Koncert EleniOjcowie franciszkaniez parafii św. Elżbietyw Nysie (al. WojskaPolskiego 31) zapraszają30 stycznia o godz. 19na nabożeństwo kolędoweprzy żłóbku z udziałempiosenkarki Eleni.1 maja beatyfikacjaJana Pawła IIBył dla naswzoremSzkolny kolegaKarola Wojtyły chcejechać do Rzymu i byćna placu św. Piotra w tejhistorycznej chwili.Czekał na ten moment od dawnai wierzył, że weźmie udział w beatyfikacjiswojego kolegi. EugeniuszMróz mieszkał w tej samej kamienicyw Wadowicach, dokąd przeprowadziłasię jego rodzina z Limanowej, gdzieurodził się w 1920 roku. – Z Karolemw jednej klasie uczyłem się w wadowickimgimnazjum neoklasycznymim. Marcina Wadowity. Razem zdawaliśmymaturę i razem obchodziliśmyjej 50. rocznicę w 1988 roku na Watykanie.Spotkań klasowych było wiele,Jan Paweł II zapraszał nas do siebie i zawsze,gdy pielgrzymował do ojczyzny,którą bardzo kochał, znajdował czas,Eugeniusz Mróz na uroczystości nadania imienia Jana Pawła IIPublicznemu Gimnazjum w Biadaczu, w gminie Łubnianyby zjeść z nami obiad i powspominaćmłodość. Był dla nas wzorem, zawszepostępował uczciwie, nigdy nie podpowiadałi nie ściągał, za to proponowałkolegom pomoc w nauce: wytłumaczył,przedyskutował, poćwiczył. Dla każdegoznajdował czas. Dzisiaj młodzież,gdyby tylko chciała sięgnąć do jego nauki,utrwalonych kazań, wiele dobregomogłaby wynieść. Zrozumieć, że wiaraChrystusowa to jest uczciwość, pomoc,życzliwość i szacunek dla drugiegoczłowieka, to jest umiłowanie ojczyzny,Polski, która ciągle potrzebuje wielorakiegopojednania. Do końca moichdni stawiać będę mojego kolegę Karolai wielkiego Papieża za wzór. Modlę siędo Jana Pawła II i dziękuję Panu Bogu,że mogłem być blisko niego i tak wieledobrego doznać. Nie zamykam tego dobraw sobie, ale od kilkudziesięciu latstaram się przekazywać je innym – wyznajeEugeniusz Mróz, były żołnierzArmii Krajowej, mąż i ojciec, prawnik,mieszkaniec Opola od 1945 roku.Teresa Sienkiewicz-MiśTeresa Sienkiewicz-MiśTeresa Sienkiewicz-Miś,Dziękowali za świętośćPapież Benedykt XVI podpisał14 stycznia 2011 r. dekret o cudzieza wstawiennictwem Jana Pawła II.Kilka godzin później w opolskiejkatedrze na wieczornej Mszy św. zebrałasię grupa młodzieży z FundacjiDzieło Nowego Tysiąclecia, któraotrzymuje stypendia i stara się żyćw myśl nauki Chrystusowej przekazanejim przez Jana Pawła II. Przyszlido katedry, tak jak wielu stypendystóww całej Polsce, by wyrazić swojąwdzięczność i radość z wyniesieniana ołtarze Papieża Polaka. Modlilisię i dziękowaliOpolscystypendyściw katedrzePodwyższeniaKrzyżaŚwiętegow Opoluza świętość JanaPawła II, za jegodobroć, mądrośći wytyczanie drogiku lepszemupełnieniu posłannictwaczłowiekana ziemi. •23 stycznia 2011Gość Niedzielny


IIgość opolskiMisjonarzz MadagaskaruOdkrywaćnieznaneGość Niedzielny 23 stycznia 2011Niemodlin. Już po raz drugiodwiedził Szkołę Podstawową nr1 w Niemodlinie misjonarz pochodzącyz opolskiej diecezji (z parafiiśw. Katarzyny Aleksandryjskiejw Bielicach, w dekanacie Skoroszyce)– o. Krzysztof Kołodyński zezgromadzenia werbistów. Pierwszyraz odwiedził szkołę pięć lat temu,gdy jako kleryk wrócił z Madagaskarudo Polski, żeby skończyćstudia . W 2007 roku wyjechałponownie na Madagaskar. Obecnieprzebywa w Polsce i pracujeŻyczenia na cały rokWydział Teologiczny. Tylkoraz w roku odbywa się spotkanienauczycieli akademickich i pracownikówadministracyjnychwyższych uczelni i instytutówOpola w tak wielkim gronie. Zaproszeniprzez Wielkiego KanclerzaWydziału Teologicznego UO biskupaordynariusza Andrzeja Czajęłamali się opłatkiem, dzielili sięrefleksjami i życzeniami. Przybyłychprzywitał ks. prof. StanisławRabiej, dziekan WydziałuTeologicznego. Bp Andrzej Czajażyczył wszystkim pokoju – takbardzo potrzebnego na świeciei w rodzinie – i równowagi międzyrozwojem intelektualnym a kształtowaniemserc , aby w pogoni zaPamiętająo rodakachO. Krzysztof wśród swoich słuchaczyw Referacie Misyjnym Księży Werbistóww Pieniężnie. Na misyjnąplacówkę wraca w maju. Dzieciz zainteresowaniem wysłuchałyopowieści wzbogaconej pokazemmultimedialnym o pięknej wyspie,wydajnością nie zagubić wymiaruetycznego. Rektor UniwersytetuOpolskiego prof. Krystyna Czajai rektor Politechniki Opolskiejprof. Jerzy Skubis podsumowaliubiegły rok jako bardzo pracowity,Opole. „Boże Narodzenie jest tam,gdzie człowiek świadczy dobro.Dzisiaj spotkały się takie osoby,które to czynią, bo służą innym,pamiętają o rodakach na obczyźnie,pomagają im, są z nimi w stałymkontakcie – mówił bp PawełStobrawa na spotkaniu członkówi przyjaciół Stowarzyszenia WspólnotaPolska. Obecny był ks. prałatKrystian Ziaja, wielki przyjacielWspólnoty Polskiej. Prezes KrystynaRostocka i jej zastępczyni HalinaNabrdalik witając przybyłychgości, wspominały też osoby, któreodegrały znacząca rolę w dziejachstowarzyszenia. Taką osobą był śp.Zbyszko Bednorz, wieloletni prezes.Na tegorocznym spotkaniuświąteczno-noworocznym wśródwielu zasłużonych dla organizacjiosób obecni byli: Róża Bednorz,prof. Józef Byczkowski – pierwszyprezes opolskiej WspólnotyPolskiej, prof. Maria Kalczyńska.Maxim Khrolenko, który pochodziz Irkucka, w Opolu zrobił doktoratpracy misyjnej, afrykańskich zwyczajachi kulturze. O. Krzysztofagościła niemodlińska parafia; gdziegłosił słowo Boże w kościele WniebowzięciaNMP i spotkał się w salikatechetycznej z parafianami.Od prawej: ks. Stanisław Rabiej, bp Andrzej Czaja, prof. JerzySkubis, prof. Krystyna Czaja, prof. Marian DuczmalZespół Słońce w Kapeluszurok realizacji wielkich projektówbadawczych i inwestycyjnych.Życzyli, by obecny rok był tak samopomyślny. W uroczystym spotkaniuuczestniczyli bp Jan Kopiec, bpJan Stobrawa i bp Gerard Kusz.z chemii, pracuje w kędzierzyńskichazotach i czeka od dwóch latna polskie obywatelstwo. Artystyczniespotkanie uatrakcyjniłyzespoły: Legenda Dorosłych, Słońcew Kapeluszu, Studio Piosenkiz Łambinowic. Swoje wierszeczytali: Edmund Borzemski i EwaMaj-Szczygielskaarchiwum SP nr1Teresa Sienkiewicz-MiśTeresa Sienkiewicz-MiśNysa. Uczeń Gimnazjum nr 3,Michał Muszyński z kl. III b, zostałjednym z laureatów ogólnopolskiegokonkursu fizycznego IIedycji, którego nagrodą główną sątygodniowe ( 12–19 lutego 2011 r.)warsztaty w Szwajcarii, w OśrodkuBadań Jądrowych CERN podGenewą. W konkursie i w rywalizacjio nagrodę główną wzięłoudział 3293 uczniów ze szkółgimnazjalnych i ponadgimnazjalnychbiorących udział w projekcieEuropejskiego Funduszu SpołecznegoPriorytet III: „Wysoka jakośćsystemu oświaty” pt.: „Odkrywaćnieznane, tworzyć nowe – programrozwijania zainteresowań fizyką”.Platynowi laureaciWojewództwo opolskie. JózefSebesta, marszałek województwaopolskiego, otrzymał PlatynowyLaur przyznany mu w kategorii„Pro Publico Bono” przez OpolskąKapitułę Laurów Umiejętnościi Kompetencji. Obok marszałkazdobywcami Laurów Platynowychzostali opolscy filharmonicyza dokonania w dziedziniekultury oraz opolska Nutricia jakoprzykład zintegrowanej załogi.Kryształowym Laurem kapitułanagrodziła Karola Cebulę, opolskiegobiznesmena, mecenasasztuki, wielkiego społecznika.Wygłaszając laudację na częśćmarszałka Józefa Sebesty, prof.Marian Duczmal, przewodniczącyRady Opolskiej Izby Gospodarczej,podkreślał jego współpracęz wieloma opolskimi środowiskamii ich mobilizację do sięganiapo unijne fundusze. Dzięki temuwojewództwo zdobyło pierwszemiejsce w kraju i może liczyć nadodatkowe profity z tzw. KrajowejRezerwy Wykonania.opole@goscniedzielny.plAdres redakcji: 45-011 Opole,ul. Koraszewskiego 7–9telefon/faks (77) 454 64 72Redagują:Andrzej Kerner – dyrektor oddziału,Anna Kwaśnicka, Teresa Sienkiewicz-Miś,ks. dr Tomasz Horak – asystent kościelny


gość opolskiIIIMiędzy SłowamiW głubczyckim zakonie franciszkanówBibliaks. Tomasz Horaktohorak@opole.opoka.org.plMatecznikPełniaJedno z pojęć NowegoTestamentu, które maszeroki wachlarz znaczeń –od codziennychpo ściśle teologiczne.Jedne są zrozumiałe sameprzez się – np. zawartośćkosza, uzupełnieniepodartej szaty. Także jakodoprowadzenie do pełniliczby osób lub rzeczyw odróżnieniu od tego,co jest mniej liczne. Innezastosowanie tego pojęciapolega na określeniuczegoś, co powodujeobfitość lub doskonałystan. Na przykład obfitośćłaski, doskonałe prawo,kres oczekiwanego czasu.W znaczeniu teologicznym„pełnia” wyraża całośćniewypowiedzianego, niedającego się ani pomyśleć,ani ująć w słowa bogactwabytu Boga – czy to BogaOjca, czy też Chrystusa.W sposób szczególnypojęcie pełni wybrzmiewaw starożytnych hymnachchrystologicznych, któreapostoł Paweł włączyłw swoje listy.Tutaj „pełnia” (w niektórychprzekładach tłumaczestosują literę dużą)oznacza całość Bóstwaprzebywającegow Chrystusie,wypełniającego osobęJezusa, jak i Kościół,który jest Jego mistycznymciałem. Jest to określeniew jakiś sposób tajemnicze– tak jak sama osobawcielonego Bożego Synajest tajemnicą.Ta Pełnia przenika sobącałe dzieło stworzenia,wszechświat –powiedzielibyśmy dzisiaj.Otwórz:Kol 1,15-20; Ef 1, 20-23Mamyz niemowlakamimają swój klubw klasztorze.Idea zrodziła się rok temu, gdybratowe o. Łazarza zostałymatkami. Mimo że aktywnierealizowały swoje plany zawodowe,po urodzeniu dzieci postanowiłyzająć się tylko ich wychowywaniem.Podobnie postępuje wielemłodych matek, dla których opiekanad małym dzieckiem jest czymśnaturalnym i chcianym. Ale, jakpodkreśla o. Łazarz, po jakimśczasie te aktywne osoby zaczynająodczuwać potrzebę wyjścia chociażna chwilę z domu, spotkania sięz koleżankami, poznania nowych,interesujących osób. Dlatego cośim zaproponowałem – kwitujeduszpasterz . Wspomagany przezwolontariuszy i darczyńców, wyremontowałprzez lata nieużywanąsalę klasztorną. Gdy zamieniła sięw kolorowy, funkcjonalnie urządzonyklub, w którym można byłoz dziećmi odpocząć i organizowaćspotkania, ojciec zaprosił wszystkiemamy z ich dziećmi na cotygodniowespotkania do klubu „Matecznik”■ r e k l a m a ■Młode mamy polubiły swójklubNa pierwsze przyszły tylkocztery mamy. – Przypuszczałem,że zawiniła zła informacja. Ambonanie wystarczyła – wyjaśniaojciec franciszkanin. Ale już za tydzień,dzięki tym czterem paniom,frekwencja potroiła się. Bo jednaz nich zrobiła kilka plakatów, innezachęciły do przyjścia znajomeosoby. Teraz regularnie, w każdąśrodę, przychodzi kilkanaścieosób. Mamy mają okazję spotkaćsię ze sobą i z interesującymi gośćmi,z kosmetyczką, fryzjerką,lekarzem, dietetykiem, pracownikiemurzędu zatrudnienia, któryprzybliża im ścieżki powrotu dopracy, z fotografem czy znanymduszpasterzem. Wszyscy goście„Matecznika” honorowo, bez wynagrodzenia,i, jak twierdzą, z satysfakcjąrozmawiają z młodymimatkami o sprawach dla nich ważnychi ciekawych.W klubie są warunki do zaparzeniakawy, herbaty, podgrzaniajedzenia dla malucha i do degustacjiciasta przyniesionego przez panie.Gdy któraś z mam musi załatwić cośpilnego w mieście, inne mamy w tymczasie opiekują się jej dzieckiem. Nietylko panie czują się tutaj dobrze,ale ich maluchy, te, które już chodzą,doskonale bawią się w swoim groniewśród kolorowych zabawek.Klub mieści się w głubczyckimklasztorze franciszkanów pw. św.Idziego i św. Bernardyna przy ulicy.ZakonnejTeresa Sienkiewicz-Miśo. Łazarz Żukowski23 stycznia 2011Gość Niedzielny


IVgość opolskiDzień islamu. Niezwykły obrazwyłania się z listów franciszkaninaojca Symeona Stachery, żyjącego na misjiwśród muzułmanów w Maroku.Co za szaGość Niedzielny 23 stycznia 2011Powoli wchodzę w niełatwy,ale piękny świat muzułmański.Ciągle cierpię na tle języka arabskiego,ale zrozumiałem, że topotrwa kilka dobrych lat, zanimczłowiek nauczy się gardłowej wymowywielu zgłosek.Meknes, 19 maja 2003Odkrywam na nowo mojepowołanie, które zostawił św.Franciszek Kościołowi: byćświadkiem miłości bez głoszeniajej słowem wśród muzułmanów.Zacznę od Eucharystii. Nigdy jejnie przeżywałem tak, jak ją przeżywamdzisiaj. (...)Czuję się KOCHANY przez muzułmanówi tak bardzo pragnęich KOCHAĆ.(...) Kilka dni temudziewczyna o imieniu Loubnazapragnęła usłyszeć coś więcejo Chrystusie, poprosiła mnie o Bibliępo arabsku. Prawo muzułmańskiezabrania mi jej dać, booznaczałoby to, że chcę jej zmienićreligię. Zaproponowałem jej,aby podzieliła się ze mną swojąwiarą muzułmańską i ja podzielęsię z nią moim życiem w Chrystusie.To bardzo się jej podobałoi powiedziała mi na pożegnanie,że od dzisiaj jestem jej bratem.Z radości pragnąłem płakać, bowidziałem w tym rękę Bożą, jaknas prowadziła.Meknes, 19 lipca 2003Dla mnie muzułmanie tomoi bracia i siostry. KOCHAMich w moim ubóstwie i możliwościach,które są tak małe w porównaniuz potrzebami. Szukamywspólnie drogi do NIEBA. (...)Meknes, 22 maja 2004Będąc wśród muzułmanów,jedyne, co mogę czynić, toKOCHAĆ i bezinteresownie dzielićtę Miłość szczególnie z ubogimi.Ojciec Symeon świętuje wspólnie z przyjaciółmi muzułmanami(...) Dzień zaczynamy Eucharystiąw kaplicy, która znajdujesię pomiędzy domami muzułmańskimi.Słychać, jak sąsiedziprzygotowują jedzenie, czy nawołujądzieci do pójścia do szkoły.A z wieży meczetów dochodzido nas śpiew: „Allah Akbar” (Bógjest Najwyższy). Eucharystia odprawianaw tej atmosferze mawymiar, który nas przerasta.Chrystus modli się za muzułmanówi ofiarowuje ich życieswemu Ojcu. Moje serce pękaz radości i nadziwić się nie mogęmej duszy tajemnicą (...)Rodzinymuzułmańskie zapraszają nas doodwiedzania ich domów. Emocjesą tak wielkie, że trudno miopisać ich niesamowitą wartośćw oczach Boga.Meknes, Wielki Post 2005Z muzułmanami – cudownie,to dobrzy ludzie, na swójSymeon Stachera OFMsposób zaangażowani w życie,nie goniący za przepychem. To,co cenię u nich, to relacje międzyludzkie.Mają czas dla ciebie,chcą bez końca rozmawiać, byćw twej obecności. Ich pobożnośćczyni mnie jeszcze bardziej oddanymBogu.Meknes, 27 maja 2005Dzisiejsza misja w kraju muzułmańskimjest próbą wytrwałościdla uczniów Chrystusa. Ist-Rozmowaz o. SymeonemStacherą OFMAndrzej Kerner: Chrześcijaniew krajach islamskich przeżywajątrudne chwile. Jak wygląda sytuacjaw Maroku?O. Symeon Stachera OFM : – Marokojest bardziej otwarte na innekultury niż inne kraje muzułmańskie.Decyduje o tym bliskość z Europąi historia – były tu mocne wpływyhiszpańskie, francuskie. Także800 lat obecności franciszkańskiejw Maroku sprawia, że relacje z islamemsą dość pozytywne. Inne krajemuzułmańskie mogłyby od Marokaczegoś się nauczyć: jak współistnieći współpracować. Nie przydarza sięnam nic z tych rzeczy, które dzieją sięw Egipcie, Iraku, Afganistanie. Ludzienam współczuli po tych zamachach.Jesteśmy też dość pilnowaniprzez policję. Są kościoły, w którychochrona policyjna trwa 24 godzinyna dobę, jak np. w Marrakeszu. Mato tę złą stronę, że nikt z Marokańczykównie może się nawet zbliżyćdo kościoła. Natomiast w Tangerzew wielkie święta policja oficjalnie pilnujenaszych nabożeństw, ale częstopolicjanci są obecni w cywilu na codzień i nam towarzyszą.To bardziej kontrola czy ochrona?– Jedno i drugie. Ale relacjemiędzy nami a policją są, powiedziałbym,braterskie.


gość opolskiVleństwonieje wielka pokusa porzuceniajej, bo owoców nie można siędoczekać.Larache, 13 lipca 2008W sobotę i niedzielę otwarliśmynasz dom na dzieci ubogie.Przychodzi 75 dzieci na naukępisania i czytania. To żmudnapraca alfabetyzacyjna. Szkolnictwow mieście jest tak fatalne, żenie sposób o tym pisać. Nie mamotywacji ze strony nauczycieli,aby uczyć i dobrze uczyć, aby nauczyćdzieci i dać im przyszłość...Ignorancja bardzo często jestubierana w religijność, która chcewszystko zakryć i uczynić człowiekaniewolnikiem. To smutne,że człowiek posługuje się Bogiem,aby drugiego zniszczyć, pracowaćbyle jak, być egoistą...Larache, 26 października 2008Kiedy przybyłem do nowegomiejsca we wrześniu zeszłegoroku, spotykałem każdej nocykogoś śpiącego pod oknaminaszego domu. Razem z moimwspółbratem Włochem Giuseppeprosiliśmy Boga o odwagę i siłęwiary w działaniu. Po dwóchtygodniach wspólnej modlitwyprzygotowaliśmy w garażu pokójgościnny: 2 łóżka, szafę, stolik,telewizor, pościel, piżamę... etc.Burali i Mustafa od 20 lat spalipo raz pierwszy pod dachem, nałóżku, wykąpani i w piżamie...Larache, 12 marca 2009Zabieram się na całego zapracę dla Uniwersytetu z Granadyi dla Kustodii Franciszkańskiejw Maroku. Ufam, że w tym rokują skończę. Jest na czasie i Uniwersytetjest zainteresowany owocamiodkryć na temat: Relacjepomiędzy sułtanami i franciszkanami.Jest wiele perełek w tejmaterii i niesamowitych przykładówświętości i poświęcenia zestrony franciszkanów.(...) Dać –oddać życie, kochać bez granic dlaChrystusa – co za szaleństwo....Tanger, 2 października 2010Wielu zadaje mi pytanie:po co ty tu jesteś wśród muzułmanów,gdzie nikt nie wierzyw Chrystusa jako Boga i Zbawiciela?Kiedy w krajach chrześcijańskichjest tyle potrzeb i jestwiele krajów misyjnych, do którychnie doszła jeszcze Ewangelia?Jesteśmy tutaj świadkamimiłości Chrystusa.Tanger, Boże Narodzenie 2010Towarzysze drogiCzy Ojciec obawia się ataku fundamentalistówislamskich?– Wydaje się, że w chwili obecnejtakie zagrożenie nie istnieje.Jednak kraj jest coraz bardziejzmobilizowany policyjnie, cooznacza, że napięcie rośnie. Marokochce pokazać światu, że kontrolujeswój system państwowy, swójislam. Po zamachu w Casablancew 2005 r. większych sygnałówo niebezpieczeństwach nie było.Być może Al-Kaida maghrebska(północno-zachodnio-afrykańska)jest skutecznie powstrzymywanaprzez mocno rozwinięte służbybezpieczeństwa Maroka. Trzebapamiętać, że Maroko dobrze prosperujei stawia na turystykę. Tuinwestuje i osiedla się wielu Europejczyków.Państwu zależy naspokoju i dobrej opinii.Czy szanuje się wolność religijną?– Magicznym, odmienianym nawszelkie sposoby słowem jest tolerancja.A jednak na przykład roktemu wyrzucono stąd 200 chrześcijan.M.in. mojego współbrataEgipcjanina, który dostał 15 minutna spakowanie walizki. Nawet niepostawiono mu zarzutów. Mamywolność kultu, ale nie ma wolnościsumienia. Poza kościołami nie możemygłosić słowem naszej wiary w JezusaChrystusa, bo to podpada podprawo o zakazie prozelityzmu. Niemogę nawet opowiedzieć muzułmanom,czym jest Boże Narodzenie, boktoś może to uznać za prozelityzm.A Ojciec często pisze, że kochai czuje się kochany przez muzułmanów…– I wciąż czuję się kochany. Jednakto bulwersuje, kiedy wyrzucająstąd chrześcijan. Albo 150 młodychuchodźców, Afrykanów, którychobecnie mamy tu, w Tangerze.Przewędrowali całą Saharę, żebyprzedostać się jakoś do Europy, którawydaje im się rajem. A tu są wyłapywanii wywożeni z powrotemna pustynię, czasem w kajdanach,a dziewczęta gwałcone. Próbujemysię jakoś opiekować, pomagać, aleto nie jest dobrze widziane. Mieliśmyjuż 2 wizyty policji w tej sprawie,a jutro znowu przyjdą badaćnaszą parafialną Caritas, w którejdziałalność angażują się takżemuzułmanie.Gdzie jest sens tej misji, skoro niemożna liczyć na jej efekty?– To niełatwa misja. Brak ludzkiejsatysfakcji, często spotykamyprzeszkody. Nasza obecność wśródmuzułmanów jest jakąś niesamowitątajemnicą. Jest islamowi i chrześcijaństwupotrzebna. A nam też– bo z jakichś powodów islam jestpotrzebny Bogu. Od nich równieżmożemy się uczyć: np. wielkiego oddaniaBogu czy obrony własnychwartości. Wprawdzie ta obrona jestFranciszkanin na Saharzezniekształcana przez małą grupęludzi stosujących przemoc, ale całarzesza zwykłych muzułmanów taknie myśli. Chcą żyć prosto, z Bogiem.Jedyną i całą motywacją do byciatu jest Ewangelia, jej wezwanie domiłości. Nie powiem, że do miłościnieprzyjaciół. Nigdy nie powiemo muzułmanach nieprzyjaciele.Biorę ich za towarzyszy drogi. Po 9latach pobytu tutaj myślę, że systempaństwowości związanej z islamemtrudno zmienić. Ale mam wspaniałychprzyjaciół muzułmanów,z którymi mogę wszystko. Jednakoni żyją w określonym systemiei muszę się z tym liczyć, nie mogęich narażać. Potrzeba naszej obecnościw islamie jest kwestionowana,bo widzimy islam powierzchownie,przez media. Ktoś, kto przyjeżdżado kraju muzułmańskiego i będziewyłapywał elementy negatywne,nie jest w stanie uchwycić istotychrześcijańskiej obecności tutaj. Janie chcę być cierpiętnikiem. Chcemyw Maroku nieść pokój i dobro.•O. SymeonStachera OFMPochodzi z Dobrzyniakoło Brzegu. Franciszkaninprowincji św. JadwigiŚląskiej, po wyjeździena misje do Boliwiiwłączony do tamtejszejprowincji. Stale związanyz Ośrodkiem Pomocy MisjomFranciszkańskim na GórzeŚwiętej Anny. W Marokużyje od 2002 r.O. Symeon Stachera OFM23 stycznia 2011Gość Niedzielny


VIgość opolskiAnna KwaśnickaTeatr młodzieżowy w KomprachcicachStajenka,która ożywaW Samorządowym Ośrodku Kultury tradycjąstało się, że zespół wokalno-instrumentalnyAttonare zaprasza mieszkańców na widowiskobożonarodzeniowe.Wtym roku przygotowalispektakl „Figury bożonarodzenioweBernarda”,w którym oprócz młodych miłośnikówaktorstwa, m.in. LindyWencel w roli Bernarda, JoannyOborskiej jako Marianny i MateuszaPrędkiego w roli Piotra, udziałwzięła grupa taneczna, prowadzonaw SOK-u przez Barbarę Waluś. –Małe tancerki po raz pierwszy dołączyłydo zespołu, a swój występ dopracowywałyz wielką starannością– opowiada Renata Gliniorz, któranie tylko prowadzi zespół wokalny,teatr młodzieżowy, ale równieżzałożyła teatr dla przedszkolakówi dzieci ze szkół podstawowych.Maluchy wystawiły już pierwszeprzedstawienie „Dziewczynkaz zapałkami”. – Moim marzeniemWystępysprawiająim ogromnąradość. Napierwszymplanie (odlewej) LindaWencel, AsiaOborskai MateuszPrędkijest, by nasze spektakle miały jaknajbardziej profesjonalną oprawę– mówi reżyserka, podkreślając,że dyrektor SOK-u Anna Koszykinwestuje już choćbyw odpowiednieoświetlenie, pomagającebudować nastrójna scenie.Przedstawieniew wykonaniu grupyAttonare z Komprachcic,któregoakcja toczy się naświątecznym bazarze,gdzie wśródwielu sprzedawcówswoje miejsce znalazłrównież Bernard, rzeźbiącyw drzewie naturalnej wielkości,ożywające figury z betlejemskiejszopki, zakończyła pięknie wykonanaświąteczna piosenka. Jednakmimo bardzo dobrze zagranegospektaklu, ukazującego sens obchodzeniaświąt Bożego Narodzenia,odczuwało się niedosyt. Kilkunastoosobowyzespół Attonare rewelacyjniesprawdza się w repertuarzekolędowym, a tym razem tak niewielezaprezentował. – Zapraszam30 stycznia o godz. 15.00 na koncertkolęd do kościoła parafialnego św.Franciszka z Asyżu w Komprachcicach– podkreśla Renata Gliniorz,dodając, że zakupując jako cegiełkipłyty zespołu z kolędami i piosenkamiautorskimi, będzie możnawspomóc Fundację Hospicjum dlaDzieci w Opolu.anaPolsko-czeskie Boże NarodzenieČas radosti, veselostiAndrzej KernerGość Niedzielny 23 stycznia 2011W Raciborzuwytrwale budująwięzi międzynarodami.Wnoc Bożego Narodzenia ukazałasię prawda o ogromnejmiłości, jaką Bóg otoczył mieszkańcówziemi – podkreślił ks. infułatMarian Żagan podczas Mszy św.,która rozpoczęła polsko-czeskiespotkanie w raciborskim klasztorze„Annuntiata”. Już po raz 13.z inicjatywy tamtejszego KlubuInteligencji Katolickiej, któremuprzewodzi Krystian Niewrzoł, orazks. Kazimierza Płachty, polskiegoksiędza pracującego w Czechach,odbyło się noworoczno-opłatkowespotkanie wiernych z Polskii Czech. W tym roku Czesi przyjechalidwoma autobusami z kilkumiejscowości i parafii, m.in. z Opawy,Ropicy, Velkich Hostic, Trzyńca.Najpierw klasztornej kaplicy,a potem w refektarzu spotkało sięponad 150 Polaków i Czechów, bywspólnie świętować radość BożegoNarodzenia, dzielić się opłatkiem,wyrażając dobre życzenia, śpiewaćkolędy w obydwu językach i wymieniaćsię podarunkami. Mszyśw. przewodniczył ks. infułat M.Żagan, koncelebrowali ks. prałatKs. inf. Marian Żagan przyjmuje życzeniaJan Szywalski oraz ks. K. Płachta.W spotkaniu ze strony polskiejuczestniczyli m.in. członkowiei sympatycy KIK, StowarzyszeniaRodzin Katolickich, Związku Sybiraków,Uniwersytetu TrzeciegoWieku, włodarze miasta, powiatuoraz poseł ziemi raciborskiej.Wszyscy zostali gościnnie przyjęciprzez siostry z „Annuntiaty”. ak


gość opolskiVIIKongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola BoromeuszaWykształcone samarytankiW domu zakonnymboromeuszekw Otmuchowiemieszkają siostryprzygotowujące siędo pracy w szpitalachi zakładachopiekuńczo--leczniczych.Ponad 150 lat siostry boromeuszkimieszkają w niewielkimdomu stojącym przy ul. Krakowskiej.Przechodniów wita figura św.Józefa, ustawiona przed wejściem.Podobna, choć znacznie mniejszaznajduje się w domowej kaplicy,do której wchodzi się z przytulnieurządzonego refektarza. – Czuję siętu prawie jak na urlopie – z uśmiechemmówi s. MaksymilianaWalczuk, oprowadzając mnie poklasztorze i opowiadając o jegomieszkankach.Spokojny zakątekSiostra Tarsycja pracuje w Nysiejako opiekunka i studiuje weWrocławiu, natomiast s. Ancilla,s. Dawida i s. Nikodema są studentkamipielęgniarstwa w PaństwowejWyższej Szkole Zawodowej w pobliskiejNysie. – Promyczkiem naszegodomu jest s. Julia, emerytka – podkreślas. Maksymiliana, która odtrzech miesięcy jest tu przełożoną.– Wcześniej przez kilkanaście latpracowałam w formacji, później posługiwałamjako przełożona DomuGeneralnego w Trzebnicy – wyjaśnia,tłumacząc, że z tamtymi posługamiwiązało się znacznie więcejobowiązków. – Tutaj najważniejszejest, by ktoś czekał na siostry wracającez zajęć i praktyk. Gotuję obiady,pilnuję codziennych spraw, mam też20 kur – dodaje. W otmuchowskimdomu siostry są na czas studiów. Pozdobyciu dyplomu będą przeniesionena inne placówki. Tymczasem,na ile czas po szkole im pozwala,angażują się w życie parafii św. Mikołajai św. Franciszka Ksawerego.– Nasz dom jest otwarty. Obywająsię tu spotkania wspólnoty Odnowyw Duchu Świętym. W okresie zimowymna próbach spotyka się u nasschola parafialna – wyjaśnia siostraprzełożona, dodając, że s. Tarsycjaw poniedziałkowe wieczory prowadzispotkania młodzieżowe, naktórych zawiązuje się grupa „Miłosiernysamarytanin”, skupiającamłodzież chętną do pomaganiam.in. ludziom starszym.Ślub miłosierdziaHistoria sióstr boromeuszek sięgaczasów wojny trzydziestoletniejwe Francji, kiedy Emanuel Chauvenel,wykonując wolę zmarłegosyna Józefa, założył w Nancy DomMiłosierdzia pod wezwaniem ŚwiętejRodziny. 10 lat później otwartodrugi dom, noszący imię św. KarolaBoromeusza. Z czasem stowarzyszeniedobroczynne, w którymkobiety ślubowały służbę Chrystusowiw ubogich, opuszczonychi chorych, stało się zgromadzeniemzakonnym, zatwierdzonym przezStolicę Apostolską, które rozwijałosię także poza granicami Francji.W połowie XIX wieku na ziemiepolskie boromeuszki sprowadziłarcybiskup Wrocławia kard. Melchiorvon Diepenbrock. Pierwszesiostry podjęły pracę w szpitaluw Nysie, a gdy gałąź śląska mocnosię rozwinęła, uchwalono samodzielnośćzgromadzenia z domemmacierzystym w Nysie. ObecnieDom Generalny jest w Trzebnicy,placówki misyjne w Rosji i Senegalu,ponadto siostry posługują weWłoszech, a w diecezji opolskiej,mieszkają też w Nysie, gdzie prowadząDom Pomocy Społecznej dlakobiet nerwowo chorych, w Opolu,gdzie posługują w Wyższym Semi-Niewielka kaplica jest najważniejszym miejscem w domuponiżej: Klasztor w Otmuchowiepo lewej: Siostra Maksymiliana, jak i wszystkie boromeuszki,nosi medalik z wizerunkiem św. Karola Boromeuszanarium Duchownym, a także namalutkiej placówce w Gogolinie,w której są dwie siostry. Boromeuszkimożna rozpoznać po medaliku:z jednej strony widnieje nanim wizerunek św. Karola Boromeusza,a z drugiej – Świętej Rodziny.Wyróżnia je także składanyczwarty ślub. – W naszej wspólnocienaśladujemy Chrystusa w czystości,ubóstwie i posłuszeństwieku pełnieniu miłosierdzia. Stądczwarty ślub, który składamy, ślubmiłosierdzia, zobowiązujący nas dotego, by wszystkie siły ducha i ciaławykorzystywać dla dobra potrzebujących– mówi s. Maksymiliana.Dlaczego zostałyboromeuszkami?Przekonanie, że wybrało siędobre zgromadzenie, rodzi sięw przeróżnych okolicznościach.– Współcześnie dziewczęta mająwiele możliwości poznania różnychzgromadzeń. Dostępne są stronyinternetowe i foldery, bogata jestoferta rekolekcji prowadzonychprzez siostry, w czasie którychpoznaje się charyzmat wspólnoty.Kiedyś było trochę inaczej – wyjaśnias. Maksymiliana, która pochodziz Podlasia, a do zgromadzeniawstąpiła 41 lat temu. – Miałam14 lat, gdy swemu proboszczowipowiedziałam, że chcę pójść dozakonu. Zapytał, czy wiem, do którego.Nie wiedziałam. Poradził mipoczekać do ukończenia ósmej klasy,a potem zawiózł mnie do sióstrboromeuszek – wspomina, podkreślając:– Pracowałam z chorymi,pracowałam z dziećmi i wiem,że właśnie w tym zgromadzeniuPan Bóg od początku szykował mimiejsce. Anna Kwaśnickazdjęcia Anna Kwaśnicka23 stycznia 2011Gość Niedzielny


VIIIgość opolskiTeresa Sienkiewicz-MiśŚladami przeszłościTowarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-WschodnichKlub w Kluczborku zapraszado podróży na Ukrainę w ramach XXI OgólnopolskiejPielgrzymki do Lwowa, nad MorzeCzarne i Morze Azowskie do Berdianska, Odessyi na Krym. (Trasa prowadzi od Wrocławia doMedyki i następnie m.in. przez następujące miejscowości:Lwów, Złoczów, Tarnopol, Chmielnicki,Miedzybórz, Winnica, Humań, Pierwomajsk,Cherson, Primorsk, Berdiansk, Symferopol, Jałta,Bakczysaraj, Sewastopol. Powrót m.in. przezSymferopol, Odessę, Białogród Dniestrowski(Akerman), Tarnopol. Termin: 24 maja do 8czerwca 2011 r. Zapewnione są noclegi i wyżywieniew sanatoriach, hotelach i 6 noclegóww domach pielgrzyma. Trasa wycieczki około5400 km. Zgłoszenia pod nr. tel. 77 418 21 51 (ranodo godz. 9.00 i wieczorem po godz. 20.00).Siostry zakonne w opolskiej katedrzepodczas jubileuszu 25-lecia sakrybiskupiej Jana BagińskiegoRekolekcje w BetaniiSiostry służebniczki NMP zapraszają do Leśnicydziewczęta (wiek od I klasy gimnazjum wzwyż)na spotkania rekolekcyjne. Od 28 do 30 styczniaweekend dla dziewcząt z woj. śląskiego, a od13 do 17 lutego zaproszone są uczestniczki z woj.opolskiego i dolnośląskiego. Od 19 do 22 lutegoodbędą się rekolekcje „Lectio divina” (z zachowaniemmilczenia). Informacje i zgłoszenia u s.M. Dalmacji kom. 514 347 268, e-mail: betania@sluzebniczki.pl lub sdalmacja@gmail.com.W Borkach WielkichW niedzielę 23 stycznia br. godz. 15.00w kościele św. Franciszka z Asyżu w BorkachzaproszeniaWielkich nabożeństwo kolędowe dla mniejszościniemieckiej zakończy tegoroczną adoracjężłóbka.Msza św. z modlitwąo uzdrowienieW środę 26 stycznia wspólnoty Odnowyw Duchu Świętym zapraszają do kościołaŚwiętych Piotra i Pawła w Opolu na Mszę św.z modlitwą o uzdrowienie. Spotkanie rozpoczniesię o godz. 18.00 śpiewem uwielbienia, głoszeniemsłowa Bożego i świadectwem. O godz.18.30 Eucharystia w intencji uzdrowienia. PoMszy adoracja Najświętszego Sakramentu.Zakończenie ok. 21.00.Dzień Życia Konsekrowanego2 lutego, w święto Ofiarowania Pańskiego,obchodzić będziemy Światowy Dzień ŻyciaKonsekrowanego. W tym dniu w katedrzeopolskiej o godz. 10.00 biskup ordynariuszAndrzej Czaja odprawi Mszę św., dziękującBogu za wszystkie wspólnoty zakonne i za darżycia konsekrowanego w diecezji opolskiej.•Pomagają zdobyćnowe umiejętnościZainwestuj w siebieTrwają zapisy na bezpłatne szkolenia zawodowe,realizowane w ramach projektu „Rynekwiedzy”.Podejmowane tematy dotyczą kosztorysowaniarobót budowlanych, komputerowejobsługi magazynu, zarządzania logistycznegow przedsiębiorstwie, marketingu i technik sprzedaży,zamówień publicznych, a także zagadnieńkadrowych i płacowych wraz z obsługą programówSymfonia i Płatnik. – W ramach każdegoz tych szkoleń prowadzimy również warsztatyprzeciw wypaleniu zawodowemu, których celemjest podniesienie motywacji do pracy i efektywnościw działaniu, a także zajęcia z doradztwazawodowego indywidualnego i w ramach zajęćgrupowych – wyjaśnia Aleksandra Gałęza z LechaaConsulting, prowadzącego projekt RynekWiedzy, dofinansowany ze środków EuropejskiegoFunduszu Społecznego.W szkoleniach mogą wziąć udział pracującymieszkańcy województwa opolskiego, a takżeosoby zatrudnione na jego terenie. Formularzzgłoszeniowy można pobrać na stronie www.lechaa.pl/rynekwiedzy lub w biurze projektuLechaa Consulting Sp. z o.o. w Opolu, przy ul.Kołłątaja 11, pok. 24. O udziale w projekcie decydujekolejność zapisów, z tym że pierwszeństwomają osoby powyżej 45. roku życia. Organizatorzyzapewniają materiały szkoleniowe,poczęstunek, zwrot kosztów przejazdu, ubezpieczenieoraz zaświadczenie o ukończeniukursu.anaGość Niedzielny 23 stycznia 2011Z nowości wydawniczychPonad 1000 lat krzyżaJak wynika z monumentalnego dzieła zatytułowanego„Krzyż polski”, nasi przodkowiejuż przed założeniem państwowości wiedzieli,co ten znak wiary znaczy.Tak było też w Opolu, gdzie Chrystusową naukęz krzyżem w ręku miał głosić na wzgórzuzamkowym św. Wojciech. Tutaj, z wnętrzanajstarszej świątyni w mieście, pw. MB Bolesneji św. Wojciecha, Adam Bujak wydobywa na światłodzienne zdjęcia niezwykle subtelnej twarzyChrystusa umierającego na krzyżu. W zwieńczeniudramaturgii tego samego obrazu autor pokazujemało znaną płaskorzeźbę św. Marii Magdalenypokutującej przed krzyżem.W przedsionku kościoła ojców franciszkanóww Głogówku fotografikwykonał proste zdjęcie krucyfiksui obrazu przedstawiającego zmarłegoChrystusa w objęciach Matki.Szkoda, że kolejne zdjęcie w albumie,z katedry Podwyższenia KrzyżaŚwiętego w Opolu nie zostało wykonane przezfotografika w ostatnim czasie, gdy po długichpróbach udało się w prezbiterium wyeksponowaćświatłem wizerunek Ukrzyżowanego.Najwięcej zdjęć z motywem krzyża w naszejdiecezji pochodzi z bazyliki św. Jakuba i św.Agnieszki. W każdej epoce, od średniowiecza począwszy,każdy rzeźbiarz czy malarz, który w biskupiejNysie przebywał, starał się jakimś dziełemwpisać się w historię bazyliki. Bujak eksponujem. in. grupę Ukrzyżowania z predelląrzeźby Chrystusa w grobie; dwie XVI-,względnie XVII-wieczne płaskorzeźbyi malowidła przedstawiające śmierć Zbawicielaoraz przejmującą kamienną scenęUkrzyżowanego z postaciami Matki Bożej,św. Jana i Marii Magdaleny. Adam Bujak,zamieszczając w pierwszym tomie albumu„Krzyż polski” zdjęcia ponad 160 rzeźb czy obrazówkrzyży znajdujących się w wybranych przezsiebie polskich świątyniach, w wyrazisty sposóbprzypomina wyznawcom Chrystusa, że w naszymżyciu zawsze stał i stać będzie krzyż. Teresa Sienkiewicz-MiśAdam Bujak fotografie: Krzyż polski. PrzybytekPański (t. 1), Krzysztof Ożóg tekst, Leszek Sosnowskikoncepcja i grafika, Biały Kruk, Kraków 2010.

More magazines by this user
Similar magazines