AAM 4_2010.cdr - Akademia Morska w Szczecinie

am.szczecin.pl

AAM 4_2010.cdr - Akademia Morska w Szczecinie

Szanowni Czytelnicy!Początek roku akademickiego towydarzenie szczególne dla każdegoz nas – nauczycieli akademickichi studentów. Przynosi nowe nadziejei przeżycia. W bieżącym numerzeAkademickich Aktualności Morskichzawarliśmy informacje związane z i-nauguracją roku akademickiego2010/2011, zarówno studiów stacjonarnych,jak i niestacjonarnych.Zwyczajowo już uhonorowano pracownikówdydaktyczno-administracyjnychzasłużonych dla rozwojui działalności uczelni, a takżedla gospodarki morskiej nominowanychprzez Stowarzyszenie StarszychMechaników Morskich.Początek roku to również chwilezadumy przeżywane pod pomnikiemna Cmentarzu Centralnym „Tym, którzynie powrócili z morza”, a któreuchwyciliśmy na zdjęciach. To takżekontynuacja współpracy na płaszczyźniemiędzynarodowej, krajoweji lokalnej. Skrupulatnie staraliśmy sięodnotować ostatnio odniesione sukcesynaszych chórzystów oraz sportowców– po raz pierwszy w kartingu,wypromowanie doktora oraz promocjęksiążki wspomnieniowej doc.J. L. Kochanowskiego.Omówiliśmy też ważne wydarzenienaukowo-kulturalne w ramach X ZachodniopomorskiegoFestiwalu Nauki,w którym AkademiaMorska uczestniczyła. Ponieważten numer zamyka cyklroczny naszego kwartalnika,dlatego specjalnie dla Państwa, lubiącychnucić kolędy, zamieściliśmy w różnychwersjach obcojęzycznych najbardziejpopularną na całym świecie Cichą Noc.Na zimowe wieczory polecamy „lżejszą”lekturę – Marynarskie przesądy.Z okazji nadchodzących Świąt BożegoNarodzenia i Nowego Roku prosimyprzyjąć od całej Redakcji AAM jak najserdeczniejszeżyczenia, a Nowy Rokniech spełni Państwa jak najbardziejosobiste życzenia.prof. dr hab. Bernard WiśniewskiW numerzeINAUGURACJAInauguracja roku akademickiego 2010 / 2011........ 2Gratulujemy! ......................................................... 4Inauguracja Studiów Niestacjonarnych ................. 5NAUKACzłowiek – Nauka – Pasja ...................................... 6X Zachodniopomorski Festiwal Nauki ............... 10Nowoczesny statek – teraźniejszość czy przyszłość –wykład dr. inż. Piotra Wołejszy .......................... 11Obrazy satelitarne – jak powstają i po co? – wykładdr. inż. Jacka Łubczonka ...................................... 12WSPÓŁPRACAPodpisanie umowy o współpracy szkoleniowejz krakowską AGH ................................................ 14POKOLĘDUJMY! .............................................. 16Z ŻYCIA UCZELNIPożegnanie Studium WojskowegoAMw Szczecinie ......................................................... 18Oko w oko z pracodawcą ........................................ 19Wizyta poseł do Bundestagu Karin Roth w AM .... 20Nowy Samorząd Studencki .................................. 21Wodowanie książki Sztauer z lubelskiej wioski ........ 22Dni zwycięstwa .................................................... 24Śladami Kubicy .................................................... 25CHARYTATYWNIESTS Fryderyk Chopin – szkoła życia pod żaglami . 26Charytatywnie, czyli z myślą o innych ................ 27Z PRZYMRUŻENIEM OKAOtrzęsiny – Wstrząśnięci, nie zmieszani .............. 28Humor żeglarski .................................................. 29Marynarskie przesądy .......................................... 30WSPOMNIENIEWspomnienie o Edwardzie Kurpielu .................... 32Akademickie Aktualności MorskieMagazyn Informacyjny Akademii Morskiej ISSN 1508-7786Adres redakcji:Akademia Morskaul. Starzyńskiego 8, 70-506 Szczecintel. 91/48 09 645e-mail: bw@am.szczecin.plb.tatko@am.szczecin.plwww.aam.am.szczecin.plDruk:ALGRAF, ul. Romera 12, 71-246 SzczecinZespół redakcyjny:Bernard Wiśniewski – Redaktor NaczelnyBarbara TatkoTeresa JasiunasPaulina MańkowskaAdriana NowakowskaOpracowanie graficzne, skład:Mariusz GizińskiRedakcja przyjmuje teksty wyłącznie w formieelektronicznej, zastrzega sobie prawo skracaniai adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów.Nie zwraca materiałów niezamówionych.Autorzy publikacji zamieszczanych w magazynienie otrzymują honorariów, akceptują ukazaniesię artykułów w wersji drukowanej i elektronicznej.Nakład: 350 egz.


INAUGURACJAInauguracjaroku akademickiego 2010/20112 października br. w słonecznej scenerii Wałów Chrobrego – u stóp naszej Alma Materi okazałego wycieczkowca – do licznie zgromadzonej braci studenckiej, nauczycieliakademickich, pracowników administracyjnych, gości i społeczeństwa zwrócił sięJM Rektor AM, prof. dr hab. inż. kpt. ż.w. Stanisław Gucma:Drodzy Goście,Studenci pierwszego roku Akademii Morskiejw SzczeciniePodstawą rozwoju transportu światowego jestgospodarka morska – aż 95% ładunków przewożonychjest drogą morską. Transportując takiemasy towarów przez morza i oceany, dowodzącstatkami, kierując pracami załóg oraz kadr lądowychprzedsiębiorstw branży morskiej, absolwenciszkół morskich mają wielki wkład w rozwójekonomiczny większości krajów naszego globu.Od kilku lat polityka Unii Europejskiej nadajegospodarce morskiej priorytetowe znaczenie,gdzie szkolnictwo morskie jest objęte szczególnątroską i stawiane są mu bardzo wysokie wymagania.Fot. B. TatkoNa Wałach Chrobrego nasi studenci pojawili sięw sześćdziesiątym drugim roku wraz z powołaniemPaństwowej Szkoły Rybołówstwa Morskiego.Rok później powstała Państwowa SzkołaMorska, która przekształciła się w Wyższą SzkołęMorską w Szczecinie, a następnie od 2004 r.przyjęła nazwę Akademii Morskiej.Przez te lata szczecińska uczelnia wykształciłatysiące marynarzy: kapitanów żeglugi wielkiej,mechaników okrętowych, specjalistów od żeglugi,portów i transportu oraz ekspertów i ministrówgospodarki morskiej.Obecnie kształcimy studentów na dziewięciukierunkach i trzydziestu dwóch specjalnościachna studiach inżynierskich i magisterskich.Fot. B. TatkoDla potrzeb szkolnictwa morskiego i ciągłegopodnoszenia kwalifikacji absolwentów uczelniprowadzimy w akademii m.in. unikalne naświecie Centrum Inżynierii Ruchu Morskiego,Ośrodek Szkoleniowy Ratownictwa Morskiego,Studium Doskonalenia Kadr Oficerskich, a w bieżącymroku uruchamiamy Europejskie CentrumSzkoleniowe LNG.Dysponujemy doskonałym zapleczem dydaktycznym,ponad dziewięćdziesięcioma laboratoriami,a nauka odbywa się na najnowocześniejszychsymulatorach oraz na statku szkolno--badawczym „Nawigator XXI”.Bardzo ważne miejsce w działalności uczelnizajmują badania naukowe – w większości są tobadania stosowane, wdrażane w gospodarcemorskiej Polski i Unii Europejskiej. Dotyczą m.in.najważniejszych strategicznych inwestycji morskich,takich jak – budowa terminalu gazowego2AAM nr 4 (68)/2010


InauguracjaStudiów NiestacjonarnychINAUGURACJAFot. B. TatkoFot. B. TatkoFot. B. TatkoFot. 1, fot. 2. Inauguracja na Wydziale Nawigacyjnym;fot. 3. Rozpoczęcie roku na Wydziale Inżynieryjno-Ekonomicznym TransportuW auli im. prof. Z. Łaskiego 8 październikabr. o godz. 17.20 oficjalnierozpoczęto rok akademicki na WydzialeNawigacyjnym AM. Otwarcia dokonałprodziekan kpt. ż.w., kpt. ż.ś., mgr inż.Jacek Frydecki, któremu towarzyszyłypanie pracujące w dziekanacie studiówniestacjonarnych – inż. Edyta Lis i mgrAgnieszka Kurzątkowska (na zdjęciuobok). Gratulując wszystkim trafnegowyboru studiów, pokrótce zapoznałobecnych z historią naszej Alma Mater,jej aktualnymi władzami oraz regulaminemstudiów.Zajęcia na otwartych w tym roku kierunkachodbywają się w systemie zjazdówcotygodniowych (piątek, sobotai niedziela) i trwają siedem semestrów.Studia na kierunku Geodezja i Kartografiarozpoczęło 48 osób, a na kierunkuInformatyka – 36 osób.9 października br. o godz. 8.30 w salinr 7 AM przy ul. Szczerbcowej uroczyściezainaugurowano rok akademicki na WydzialeInżynieryjno-Ekonomicznym Transportu.Studentów ciepło przywitała dziekanwydziału prof. AM Zofia Jóźwiak w a-syście prodziekana dr. inż. Marka Landowskiego,kierowniczki dziekanatu mgrBeaty Nowak i pań z dziekanatu – mgr inż.Agnieszki Nowickiej i mgr Anny Kokorniak(na dolnym zdjęciu).Studia będą prowadzone na 3 kierunkach:Transport (specjalność: LogistykaTransportu Zintegrowanego), Zarządzaniei Inżynieria Produkcji (specjalność:Logistyka i Zarządzanie w EuropejskimSystemie Transportowym) o-raz Logistyka. Dysponujemy studiamiI i II stopnia na kierunkach: Zarządzaniei Inżynieria Produkcji i Transport.Wszystkim przyjętym studentom obukierunków życzymy wielu sukcesów nanowym etapie swojej życiowej drogi orazzadowolenia z wyboru naszej uczelni.Jacek Frydecki, Teresa Jasiunaswww.aam.am.szczecin.pl5


NAUKAGrzegorz Stępień podczas tegorocznej inauguracji roku akademickiego odebrał dyplomdoktora nauk technicznych w zakresie geodezji i kartografii za pracę, którą obronił 2 czerwca2010 r. na Wydziale Nawigacyjnym naszej akademii. Redakcji AAM udało się porozmawiaćze świeżo upieczonym doktorem o jego pracy, pasjach i perypetiach związanych z tworzeniempublikacji naukowych.AAM: Proszę przybliżyć swoje stopnie drabinyedukacyjnej, po których się Pan wspinał.dr Grzegorz Stępień: Stopnie mojej drabiny edukacyjnej,z wyłączeniem liceum ogólnokształcącego, związanesą ściśle ze służbą żołnierza zawodowego. Urodziłemsię 26.03.1979 r. w Radomiu. W 1998 r. ukończyłemIV Liceum Ogólnokształcące im. dra Tytusa Chałubińskiegow Radomiu (klasa o profilu matematycznofizycznym)i rozpocząłem studia w Wojskowej AkademiiTechnicznej na Wydziale Inżynierii Chemii i FizykiTechnicznej na kierunku geodezja i kartografia, specjalnośćtopografia i kartografia topograficzna. W 2002 r.zostałem mianowany na pierwszy stopień oficerski.W 2003 r. po uzyskaniu tytułu zawodowego magistrainżyniera zostałem skierowany do służby w 22Wojskowym Ośrodku Kartograficznym w Komorowiena stanowisko inżyniera w Wydziale Reprodukcji.W sierpniu 2003 r. oddelegowano mnie do WydziałuTopograficznego, gdzie do końca roku wykonywałemprace związane z pomiarami pola magnetycznego Ziemina punktach wiekowych i deklinacji magnetycznej naterenie całego kraju. Po zakończeniu prac terenowych,między styczniem a majem 2004 r., zostałem skierowanydo Sekcji Redakcji i Analiz, gdzie brałem udział międzyinnymi w pracach związanych z powstaniem i redakcjąpolskiego gazetera. W okresie od lipca 2004 r. do lutego2005 r. brałem udział w III zmianie misji PolskiegoKontyngentu Wojskowego w Republice Iraku jako oficerds. oceny i analizy terenu. Po powrocie z misji objąłemstanowisko oficera Sekcji Opracowań Kartograficznychw 22 WOK, gdzie zajmowałem się pracami przy produkcjivmapl2 i vmapl3. W lutym 2006 r. wyjechałemponownie do Iraku, tym razem jako szef Grupy WsparciaGeograficznego Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe (VI zmiana misji Polskiego KontyngentuWojskowego w Republice Iraku). W 2007 r. ukończyłemKpt. Ł. Wożbiński (z lewej) i por. G. Blumbergs przy pomiarachsieci lokalnej w Bazie Echokurs projektowania baz danych geoprzestrzennych naWydziale Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej.Od 14 kwietnia 2008 r. pełnię obowiązki młodszegospecjalisty Sekcji Produktów Geograficznych w WojskowymCentrum Geograficznym w Warszawie. W marcuKpt. G. Stępień (z prawej) w bazie NGA – amerykańskiejNarodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego w BagdadzieKpt. Piotr Mućka przy pomiarach stanowisk archeologicznychw rejonie Kishu (środkowy Irak)6AAM nr 4 (68)/2010


2009 r. otworzyłem przewód doktorski nt. wykorzystaniawysokorozdzielczych teledetekcyjnych danychobrazowych w procesie tworzenia map na WydzialeNawigacyjnym Akademii Morskiej w Szczecinie (pracapod kierunkiem prof. dr. hab. Józefa Saneckiego).W grudniu 2009 r. zostałem oddelegowany do ZarząduAnaliz Wywiadowczych i Rozpoznawczych – P2 SztabuGeneralnego Wojska Polskiego. 2 czerwca 2010 r. uzyskałemstopień naukowy doktora nauk technicznychw zakresie geodezji i kartografii.NAUKAAAM: Od kiedy i dlaczego zainteresował się Pandziedziną, którą zwieńcza doktorat?G. S.: Zainteresowanie nią wzięło swój początek podczaspracy w Komorowie w 22 Wojskowym OśrodkuKartograficznym. Pracowaliśmy przy produkcji vmapl3(Vmapa poziomu trzeciego – skala 1:25 000) i korzystaliśmyze zdjęć lotniczych w celu aktualizacji treściMapa zniszczeń Babilonu, opracowana do dokumentacjiprzekazania obozu IrakijczykomMapa rozmieszczenia meczetów w Diwanijimapy. Pomyślałem wtedy, że można by stworzyć takąmapę, w której tłem byłoby właśnie zdjęcie, a na nienanosiłoby się niezbędne warstwy wektorowe zapisanew bazie danych. Mielibyśmy więc mapę hybrydową, połączonąz bazą (w zasadzie będącą bazą danych), którabyłaby i czytelna, i naturalna, i dodatkowo umożliwiałabyprowadzenie analiz geoprzestrzennych.Wtedy w Polsce (2004 r.) takich map nie wykonywałosię, nie było na nie zapotrzebowania. Wojsko bazowałona pięćdziesiątkach (1:50 000), a cywilna służba robiłasetki i dziesiątki, natomiast firmy komercyjne robiły poprostu mapy drogowe, turystyczne lub plany miast,portale internetowe typu Zumi dopiero powstawały.Nie miałem pojęcia, że już niedługo mapa, o jakiej myślę,będzie mapą podstawową i nikt, kto porusza się w terenie,nie będzie mógł się bez niej obejść. Przyszły wyjazdydo Iraku. Tam okazało się, że bez zdjęcia satelitar-Budynek Geographic Support Group (Grupa WsparciaGeograficznego) podczas pomiarów lokalnej sieci geodezyjnejnego ani rusz. Brakowało dokładnych map i planówmiast, ale przede wszystkim była potrzeba operowaniana materiałach aktualnych. Dodatkowo obrazy satelitarnepozwalały na śledzenie, np. przejść między budynkami,czego nie umożliwiały plany miast, a co miałofundamentalne znaczenie np. przy prowadzeniu walkw mieście czy organizowaniu zasadzek.Po powrocie z Iraku zacząłem się zastanawiać, jak tomożliwe, że tam obrazy satelitarne były podstawowymmateriałem o charakterze mapy, a tu, w warunkachpokoju, nawet w wojsku, praktycznie nikt z nich niekorzysta? Zacząłem szukać informacji na ten temati dużo czytać. Natrafiłem na opinie ekspertów z fotogrametrii,którzy twierdzili, że trzeba co najmniej 5–10pikseli w mm, by można było zrobić z obrazu satelitarnegoczytelną ortofotomapę, a my w Iraku przekraczaliśmytę granicę dwu-, a nawet pięciokrotnie! Dręczyłomnie pytanie, gdzie leży prawda, czy w książkach,które znałem, czy może została zweryfikowana napiaskach pustyni. Rzecz rozbijała się o dokładność. W literaturzebyła mowa o dokładnościach centymetrowych(decymetrowych) i jako geodeta rozumiałem to,tak zostałem nauczony (zawsze chodziło o centymetry).Był tu jednak pewien haczyk, geodeci patrzyli na zdjęciejako materiał służący do aktualizacji mapy, a ja miałemz nim do czynienia po prostu jako z mapą. Ale i takpozostawało pytanie, czy zdjęcie będące mapą może byćkilka razy mniej dokładne w lokalizacji szczegółówterenowych (współrzędnych) od mapy. Takie dokładnościobrazów satelitarnych (metrowe) podawali dobrzeznani mi autorzy książek z fotogrametrii. Miałemwww.aam.am.szczecin.pl7


NAUKAmały mętlik w głowie, dużo pytań o obrazy satelitarne,które w teorii nie powinny się sprawdzić, a sprawdziłysię w rzeczywistości – i to w strefie działań wojennych.Tu z pomocą przyszedł mi mój promotor ProfesorSanecki i drugi wyjazd do Iraku. Profesor był cierpliwy,cały czas mnie naprowadzał, dał mi czas, bym dojrzał.Drugi wyjazd przyniósł mi odpowiedzi na pytania, któresobie zadawałem. Tym razem wyjazd był bardziejprzemyślany. Postanowiłem założyć osnowę geodezyjnąw bazie Echo, wykonać pomiary GPS-em i sprawdzić,jaka jest rzeczywista dokładność lokalizacjiobiektów na zdjęciach. Z pomocą kolegów wykonałemwszelkie niezbędne pomiary tachimetrem, GPS-em,fesor Hajduk zasugerował, by usunąć z tematu pracysformułowanie „dla celów wojskowych” i uogólnić,wskazując również na zastosowania cywilne, w tymmorskie (za co Jemu bardzo dziękuję). Początkowo niebyłem pewien, czy sobie z tym poradzę, ale znów spotkałemsię ze wsparciem Promotora.W międzyczasie powstało jeszcze sporo artykułów,w tym dla „GEODETY”. Szczególnie pierwszy w 2006 r.pozwolił mi uwierzyć w siebie, dodatkowo od razutrafiłem na okładkę czasopisma, a redaktor naczelnaPor. Gatis Blumbergs podczas pomiarów GPS w Bazie Echoa także na obrazach satelitarnych. Opracowałem teżtesty dokładności i rozdzielczości, by zbadać, jakie sąpotrzeby odbiorców map. Wracając drugi raz do kraju,miałem gotowe pomiary i nie do końca współgrającez nimi teorie. W literaturze znalazłem jeszcze, że zbytmałe doświadczenia w pracy z obrazami satelitarnymiKatarzyna Pakuła-Kwiecińska zapytała: kiedy następneartykuły? Ona chyba też we mnie wierzyła. I posypał sięmateriał, zawsze gdy chciałem rozgryźć jakiś problemw swoim doktoracie, pisałem o tym artykuł. Zaczęliśmyteż pisać do Zeszytów Naukowych Akademii Morskiej,w tym o zastosowaniach zobrazowań satelitarnych dotworzenia ortofotomap portów morskich.G. S.: Terazmyślę,żemożnabywykonaćmapęodokładnościmapy zasadniczej na podstawie zobrazowańsatelitarnych. Oczywiście trzeba by dysponować jeszczedodatkowymi mapami lub wspomóc się pomiaramiterenowymi. Jednak oprócz zobrazowań satelitarnychklasycznych (wielospektralnych) przyszłość kryje sięw zobrazowaniach hiperspektralnych. Są one już dziś do-Kpt. Ł. Wożbiński podczas pomiarów tachimetrycznychw Bazie Echonie uprawniają, jak dotąd, do wyciągania kategorycznychwniosków – i tego się trzymałem. Ja te doświadczeniawłaśnie przywiozłem i poszedłem z nimidoProfesora Saneckiego. Ustaliliśmy temat rozprawy: Wykorzystaniewysokorozdzielczych teledetekcyjnych danychobrazowych w procesie tworzenia map dla celówwojskowych. Jednak na Radzie Wydziału Nawigacyjnegoprzy otwarciu przewodu doktorskiego Dziekan – Pro-AAM: Jakie ma Pan plany naukowe na przyszłość? Czyrozpoczęte prace doktoranta będzie Pan kontynuował?8AAM nr 4 (68)/2010


syć dobrze opisane, jednak wciąż za mało jest praktycznychzastosowań tych zobrazowań, by wyciągać kategorycznewnioski, podobnie jak było wcześniej ze zobrazowaniamipanchromatycznymi i multispektralnymi. Umożliwiająone np. wyszukiwanie obszarów zanieczyszczonych(zaolejonych). Jeśli dołączyć do tego dodatkowozastosowania, które niosą ze sobą narzedzia typu GIS, tomożna w oparciu o zobrazowania satelitarne (lub lotnicze)tworzyćnumerycznemodeleterenu,awoparciuonietworzyćscenariusze powodzi. Gdy dołozymy do tego dane pozyskiwanew czasie rzeczywistym, można by wspomagaćsystemy zarządzania kryzysowego. Jeśli dodamy do tegojeszcze rozpoznanie obrazowe i możliwości interpretacyjne,jakie niosą ze sobą zobrazowania satelitarne, okażesię, że zabraknie mi życia, by to zgłębić. Interesuję się tymwszystkim, a w najbliższych latach na pewno będę drążyłtemat wykorzystania zobrazowań satelitarnych, jednaktym razem nie tylko do zastosowań mapowych.AAM: Jak nowatorstwo Pańskiej pracy ocenili recenzenci?Które z ich uwag wykorzystał Pan bądź planujewykorzystać?G. S.: Recenzentami w moim przewodzie doktorskimbyli prof. dr hab. inż. Bernard Wiśniewski i dr hab. inż.Jan Konieczny, prof. SGP.Ich uwagi dotyczyły właśnie nowatorstwa proponowanychrozwiązań, co przejawiało się w potraktowaniuortofotomapy satelitarnej jako produktu finalnego,a nie materiału służącego do aktualizacji mapy;przeprowadzenia badań na podstawie autorskiegoalgorytmu; określenia skal mapy w zależności odrozdzielczości obrazu (dla zobrazowań różnego typui rozdzielczości) na podstawie pomiarów terenowych,laboratoryjnych i autorskich testów rozdzielczościi dokładności; uwzględnienia możliwości interpretacyjnychobrazów w doborze skali opracowania kartograficznegooraz wyników prac kartograficznych w Irakui Afganistanie i zastosowanych metod korekcji barwnychobrazu.Zarówno uwagi pozytywne, jak i krytyczne przedstawiajądla mnie dużą wartość. Uwagi pozytywneutwierdziły mnie w przekonaniu, że to, czym zajmowałemsię przez ostatnich kilka lat, miało sens. Natomiastkrytyka pracy, pokazująca jej niedoskonałościi popełnione przeze mnie błędy, pozwoliła mi wyeliminowaćje w przyszłości i jest dla mnie wskazówką dodalszej pracy. Cieszę się, że pomimo popełnionych przezemnie błędów, wynikających w głównej mierze z wciążjeszcze małego doświadczenia naukowo-badawczego,praca przez obu recenzentów oceniona została pozytywnie,a dzięki pomocy mojej Żony zwrócono równieżuwagę na jej wysoki poziom edytorski.AAM: Co może Pan powiedzieć czytelnikom AkademickichAktualności Morskich:– o swojej pracy zawodowej?G. S.: Jestem oficerem od 8 lat i moja praca polega naprzygotowywaniu danych geoprzestrzennych (geograficznych)dla wojska. Pracuję w WojskowymCentrum Geograficznym, które jest częścią SłużbyTopograficznej Wojska Polskiego. Nasza służba jest„bezrodzajowa”, tzn. nie podlegamy pod żadnego z dowódcówrodzajów wojsk (lądowych, lotniczych itd.),a bezpośrednio pod Sztab Generalny, znaczy to, żepracujemy dla wszystkich.– O swoim hobby?G. S.: Moim pozanaukowym hobby jest piłka nożna,a ulubiona drużyna to AC Milan. Mój ulubiony piłkarzPaolo Maldini już zakończył karierę, ja natomiast gramdalej – amatorsko. Interesuję się też naukami ścisłymi,w szczególności fizyką teoretyczną. Bardzo lubię książkiStephena Hawkinga, choć ostatnio nie za wiele mamczasu, by poczytać.–O naszym mieście i mieszkańcach?G. S.: Szczecin jest miastem, które wciąż odkrywam.Pierwszy raz byłem tu w styczniu 2006 r., gdy wyjeżdżałemz 12 Dywizją Zmechanizowaną do Iraku. Niewiedziałem jeszcze wtedy, że studiuje w nim właśniemoja przyszła Żona. Teraz odwiedzam i poznaję Szczecindzięki Żonie i Akademii Morskiej. MieszkańcySzczecina wydają się być bardzo pomocni i otwarci (jakPan Profesor Pietrzykowski czy Panie z DziekanatuNawigacyjnego). Moja znajomość mieszkańców Szczecinaogranicza się do kadry akademickiej, znajomychŻony, a także oficerów służących w 12 Dywizji. Częstoodwiedzam za to Kalisz Pomorski i Połczyn Zdrój, gdziemieszkają moi teściowie.- O naszym czasopiśmie?NAUKAG. S.: Akademickie Aktualności Morskie to uczelnianymagazyn informacyjny, który naprawdę robi wrażenie.Prawdę mówiąc, nie spotkałem jeszcze tak fachowegouczelnianego czasopisma. Jest to na pewno coś, czymmożna i trzeba się chwalić. Wszyscy możecie być dumni,że macie takie czasopismo, a jest mi niezmiernie miło,że mam okazję przekazać parę słów jego czytelnikom.Rozmawiała: Teresa Jasiunaswww.aam.am.szczecin.pl9


NAUKAX ZachodniopomorskiFestiwal Nauki18 września br. rozpoczął się w Szczecinie X ZachodniopomorskiFestiwal Nauki. Trwał on do 30 września.Te dni przyniosły liczne i interesujące wydarzenia.Organizatorem festiwalu było po raz kolejny SzczecińskieTowarzystwo Naukowe. W realizację zaangażowałosię wiele instytucji i placówek naukowych, jak np. AkademiaMorska w Szczecinie, Uniwersytet Szczecińskii Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny.W programie przewidziano atrakcyjne pokazy, wystawy,wykłady, panele dyskusyjne, a nawet wycieczki.Odbył się m.in. piknik ekologiczny nad Jeziorem Szmaragdowym,połączony z kiermaszem „Książka za złotówkę".Na zainteresowanych czekała bogata oferta spotkańna poszczególnych uczelniach i w placówkach naukowych.Uczestnikom zaproponowano liczne wykłady, zajęcialaboratoryjne, warsztaty, wystawy i pokazy. Odbyłysię również dyskusje panelowe o różnorodnejtematyce, także z udziałem zagranicznych gości.W dniach 20–24 września nadawano na antenie PolskiegoRadia Szczecin specjalne audycje prowadzoneprzez przedstawicieli Pomorskiej Akademii Medycznej.23 września odbyły się w salach należących do PolitechnikiKoszalińskiej wykłady m.in. o związkach KonstantegoIldefonsa Gałczyńskiego ze Szczecinem.Od 10 lat ludzie świata nauki i mieszkańcy PomorzaZachodniego spotykają się na wrześniowym święcienauki. To wyjątkowe dni, podczas których można zapoznaćsię z osiągnięciami prezentowanymi przezprzedstawicieli różnych dziedzin zachodniopomorskiejnauki.Organizacją wrześniowych festiwali nauki zajmujesię od samego początku Szczecińskie TowarzystwoNaukowe, instytucja powołana pod koniec 1956 rokuw celu integracji szczecińskiego środowiska naukowego.Od zarania po dzień dzisiejszy festiwalom naukiprzyświecał jeden podstawowy cel, a mianowicie popularyzacjanauki i kultury w społeczeństwie Pomorza.Owa szeroko rozumiana popularyzacja niosła zesobąważnecelespołeczne.Sąniminietylkopoznawaniepiękna i bogactwa nauki, ale również czynnikedukacyjny, w tym także rozpowszechniana odpierwszego festiwalu edukacja ekologiczna. W tej sytuacjimożna stwierdzić, że festiwal w całym dziesięcioleciupełnił na Pomorzu Zachodnim istotną misjęedukacyjną i kulturotwórczą.Przez wspomniane dziesięć lat szczecińskie i koszalińskieuczelnie oraz inne instytucje naukowe otwierałyszeroko drzwi sal wykładowych, laboratoriów i pracownidla osób zainteresowanych postępami nauki i osiągnięciaminaukowców naszego zachodniopomorskiegoregionu. Dzięki dobrej współpracy z Kuratorium Oświatyoraz dyrekcjami szkół gimnazjalnych i licealnychrzesze młodzieży z wielu miejscowości w województwiechętnie brały udział w organizowanych dla nichspotkaniach z nauką. Wiernymi uczestnikami Festiwalusą od lat słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzyzadziwiają swoim zaangażowaniem intelektualnymw bogaty świat osiągnięć naukowych. Nie brak teżmieszkańców samego Szczecina uczestniczących w plenerowychpokazach i imprezach festiwalowych.Z biegiem lat Zachodniopomorski Festiwal Naukiwzbogacał się o coraz to nowe propozycje i formy organizacyjne,a wiele dodatkowych imprez i spotkań,także wyjazdowych, udawało się organizować pozagłównym terminem wrześniowym. W tym roku do programuweszły także nowe ciekawe oferty jak np. telemostSzczecin–Dakar Młody Motywator – The YoungMotivator, czyli spotkanie studentów z różnych stronświata.X Zachodniopomorski Festiwal Nauki oficjalnie o-tworzył 20 października prezes STN, prof. dr hab.Radosław Gaziński. Inaugurację uświetnił koncertfortepianowy pań – Anny Kaczmarek i Doroty Maciaszczykz Akademii Muzycznej. W ramach obchodów RokuChopinowskiego wykonały dwa utwory Fryderyka Chopina:Fantasie-Impromptu cis-moll i Wariacje D-dur (na4 ręce), co spotkało się z gorącym aplauzem słuchaczy.Paulina Mańkowska, Teresa Jasiunashttp://www.wiadomosci24.pl/artykul/rozpoczal_sie_x_zachodniopomorski_festiwal_nauki_160206.htmlhttp://www.szczecin.eu/zycie_w_miescie/miasto_poleca/festiwale/10339-x_zachodniopomorski_festiwal_nauki.html10AAM nr 4 (68)/2010


Nowoczesny statek– teraźniejszość czy przyszłość?– wykład dr. inż. Piotra Wołejszy21 września br. Akademia Morska w Szczecinie zaprezentowała się na X ZachodniopomorskimFestiwalu Nauki. Na Wydziale Nawigacyjnym uczelni udostępniono szereg laboratoriów oraz przygotowanokilka interesujących wykładów. Otwarte dla zwiedzających były:• Planetarium,• Symulator map elektronicznych,• Symulator radarowo-nawigacyjny,• Symulator manewrowy z wizualizacją 3D.Największą popularnością cieszył się symulator manewrowy z wizualizacją 3D, niemniej jednakpozostałe laboratoria były również często odwiedzane przez liczne grupy młodzieży. Dodatkowo,w Sali Senatu, przygotowano serię wykładów. Pierwszym z nich był referat pt. Inteligentny statek –teraźniejszość czy przyszłość? autorstwa dr. hab. Zbigniewa Pietrzykowskiego i dr. inż. Piotra Wołejszy.Redakcji AAM udało się porozmawiać z Piotrem Wołejszą o temacie jego wykładu i tegorocznymfestiwalu.AAM: Skąd wybór tematu: Inteligentny statek – teraźniejszośćczy przyszłość?dr inż. Piotr Wołejsza: Elementy sztucznej inteligencjistosowane są w praktyce w różnych dziedzinach działalnościczłowieka. Powszechnie znane są hasła, takiejak inteligentny dom czy też inteligentny samochód. Zagadnieniedotyczy również statku, a jest związane m.in.z większym obciążeniem pracą, które pociąga za sobąniebezpieczeństwo wynikające z błędów człowieka.Stąd też należy spodziewać się rozwoju inteligentnychsystemów stosowanych i eksploatowanych na statkach.W związku z redukcją załóg na statkach morskich niezbędnejest wspomaganie człowieka w procesie decyzyjnym.Dlatego powszechnie stosuje się m.in. systemyautomatycznego nadzoru maszynowni okrętowej orazsystemy antykolizyjne. Systemy wspomagania decyzjito pierwszy etap wprowadzania systemów inteligentnychna statki. Jest to możliwe dzięki rozwojowi naukiw zakresie sztucznej inteligencji i rozwojowi technologii,dr inż. Piotr Wołejsza w trakcie wykładuktóre umożliwiają realizację sztucznej inteligen-P. W.: Inteligentny statek to jednostka wyposażonacji. Przyjmuje się, że system inteligentny to system posiadającyw systemy funkcjonujące w oparciu o wiedzę eksper-cechy przypisywane inteligencji ludzkiej, tów. Wiedza ta może być reprezentowana w różnorakiw tym m.in.:• możliwość adaptacji do zmieniających się warunków( adaptation),• autonomię w realizacji zadań ( autonomy),• zdolność działania w złożonych warunkach ( complexity)oraz• zdolność uczenia się ( learning).sposób. Systemy te umożliwiają realizację, często w sposóbautonomiczny, działań, które do tej pory były wykonywanetylko przez człowieka. W systemie tym człowiekpełni rolę nadzorczo-koordynującą. Obecnie istniejącesystemy posiadają jedynie pewne cechy inteligencji.W związku z tym inteligentny statek to zdecydowaniebardziej przyszłość niż teraźniejszość.Rozwój tego typu systemów wynika z potrzeby dążeniai rosnących możliwości wspomagania, a także zastępowaniaczłowieka w rozwiązywaniu trudnych i złożonychproblemówwymagającychwiedzyiinteligencji.AAM: Czy tendencja do tworzenia coraz inteligentniejszychsystemów jest według Pana korzystna? Czynie prowadzi do ograniczenia roli człowieka i obniżeniapoziomu wiedzy o „tradycyjnych metodach"?AAM: Co to jest inteligentny statek i jaka jest odpowiedźP. W.: Tendencja jest jak najbardziej korzystna. Pro-na pytanie: teraźniejszość czy przyszłość?wadzi co prawda do ograniczenia roli człowieka, alena-Fot. P. MańkowskaNAUKAwww.aam.am.szczecin.pl11


NAUKAdal pozostawia mu rolę decyzyjną. Odciąża go od określonychprocedur obliczeniowych. Dostarcza gotowychbezpiecznych rozwiązań spełniających obowiązująceograniczenia i przyjęte przez operatora założenia.Z pewnością korzystanie z systemów prowadzi dozmniejszenia popularności metod tradycyjnych. Skorojednak możemy sobie bez nich poradzić...AAM: Jak ocenia Pan udział uczniów w swoimwykładzie, czy byli zainteresowani, usatysfakcjonowani,zadawali pytania?P. W.: W wykładzie uczestniczyła około 30-osobowagrupa młodzieży ze szkoły średniej. Nie ma wątpliwości,że zainteresowanie było mniejsze niż w przypadkusymulatorów czy laboratoriów. Z uwagą wysłuchaliprelekcji, ale pytań nie zadawali. W wykładzie równieżnie chcieli uczestniczyć.AAM: Czy wziął Pan udział w innych wykładach,jakich, co Pan o nich sądzi?P. W.: W pozostałych wykładach nie uczestniczyłem zewzględu na obowiązki dydaktyczne.AAM: Czy obecna forma festiwalu i prezentacji naukijest Pana zdaniem zadowalająca?P. W.: Należałoby rozważyć zmianę formuły, organizującwięcej zajęć i pokazów praktycznych. W przypadkualternatywy symulator – wykład większość wybierałaopcję pierwszą. Doświadczenie wskazuje, że na wykładprzychodzą grupy, dla których nie ma miejsca nasymulatorze. Traktują wykład jako poczekalnię.AAM: Czy tegoroczny festiwal wypełnił założeniaorganizatorów i spełnił oczekiwania odbiorców?P. W.: Założenia organizatorów zostały zrealizowane.Trudno mi powiedzieć, jakie były oczekiwania odbiorców.Godziny przedpołudniowe z pewnością mocnoograniczyły zakres odbiorców, przede wszystkim doszkolnych grup młodzieży.Rozmawiała: Paulina MańkowskaObrazy satelitarne– jak powstają i po co?– wykład dr. inż. Jacka ŁubczonkaObecnie coraz częściej korzystamy z danych przestrzennych.Czy jesteśmy tego świadomi czy też nie, geodane stająsię nierozerwalnym zasobem informacji wplecionymw nasze codzienne życie. Dotyczy to również coraz bardziejupowszechnianych obrazów satelitarnych. Jeszcze kilkanaścielat temu dane te były zarezerwowane wyłącznie dlawywiadu wojskowego, natomiast w dniu dzisiejszym sądostępne dla każdego. Dzięki nim oraz chociażby takimaplikacjom jak Google Earth można dotrzeć do każdegozakątka świata czy dokonać rekonesansu wybranegoterenu na ekranie monitora komputerowego. Obrazysatelitarne bez problemu można już znaleźć w telefoniekomórkowym czy różnych aplikacjach mapowych. Zastosowanieobrazów satelitarnych jest jednak znacznieszersze niż podstawowe obrazowanie powierzchni Ziemiw zakresie światła widzialnego. Za ich pomocą możnamiędzy innymi monitorować aktywność sejsmiczną wulkanów,dokonywać pomiarów temperatury akwenów, wykrywaćzanieczyszczenia ropopochodne czy pozyskiwaćdane trójwymiarowe. Jednak droga od rejestracji obrazuprzez odpowiedni sensor zainstalowany na platformie satelitarnejdo produktu finalnego jest długa i wyboista.Dzięki jednak stale rozwijającej się technologii możliwejest coraz dokładniejsze obrazowanie powierzchni Ziemii upowszechnianie tego typu informacji społeczeństwu.Ortofotomapa – fragment obszaru portu Szczecin12AAM nr 4 (68)/2010


Dr inż. Jacek Łubczonek z okazji X ZachodniopomorskiegoFestiwalu Nauki przygotował wykład pt.Obrazy satelitarne – jak powstają i po co? RedakcjaAAM zadała Autorowi kilka pytań dotyczącychtego materiału.AAM: Obrazy satelitarne jeszcze nie tak dawno zarezerwowanebyły dla wywiadu wojskowego. Co spowodowałoich upowszechnienie?dr inż. Jacek Łubczonek: Z pewnością potencjał informacyjnyz zachowaniem dużego obszaru obrazowaniapowierzchni Ziemi. Szerokie zastosowanie tego typuproduktów poskutkowało rozwojem własnych projektówsatelitarnych z końcem lat 60., zdominowanychjednak przez ZSRR oraz USA. Z biegiem lat Rosja i USApowoli traciły monopol na wykonywanie obrazóww wysokiej rozdzielczości dla potrzeb wojskowych.Przełomem było umieszczenie w 2000 roku na orbiciepierwszego komercyjnego satelity IKONOS. Zamontowanyna tej platformie sensor był w stanie rejestrowaćobraz o rozdzielczości terenowej wynoszącej 1 m w kanalepanchromatycznym oraz 4 m w kanałach wielospektralnych.Dzisiejsze możliwości obrazowania powierzchniZiemi już nikogo nie szokują, a zwiększyły siędo wielkości mniejszych niż 0,5 m. Rejestracja wielokanałowaumożliwia stosowanietego typu danych między innymiw meteorologii, monitoringu środowiskaczy kartografii.AAM: Jak powstają obrazy satelitarne?J. Ł.: Od rejestracji danych przezsensor umieszczony na satelicie dokońcowego produktu należy zastosowaćszereg korekcji. Nośnikieminformacji formującym obraz satelitarnyjest fala elektromagnetyczna.W zależności od zastosowań możebyć to zakres światła widzialnego, bliskiej podczerwieni,podczerwieni termalnej bądź mikrofal. W związkuz tym, że fala przemierza długą drogę od źródła promieniowaniado obiektu, a następnie od obiektu do sensora,podlega pewnym zakłóceniom. Po zarejestrowaniuobrazu surowego zakłócenia te należy wyeliminować,czyli zastosować korekcję radiometryczną. Następnymetapem jest usunięcie zniekształceń geometrycznych,czyli zastosowanie korekcji geometrycznej.Sto-pień korekcji danych zależy od zastosowaniaproduktu, a co za tym idzie – jego dokładności przestrzennej.To tak w wielkim skrócie.Fragment komórki mapy elektronicznej dlażeglugi śródlądowej opracowanej m.in. napodstawie ortofotomapyAAM: Jakie jest ich szersze zastosowanie niż tylko podstawoweobrazowanie Ziemi?J. Ł.: Spektrum zastosowań jest bardzo szerokie. Możnazacząć od meteorologii, a więc pozyskania danych dlapotrzeb prognoz. Dzisiaj raczej nie można sobie wyobrazićnp. braku informacji związanej z przemieszczaniemsię huraganu czy lokalizacją sztormu. Kiedyś niebyło tak dobrze, po prostu żywioł uderzał bez „ostrzeżenia".Stosując rejestrację jedno- i wielokanałowąmożna określać temperaturę oceanów, monitorowaćaktywność wulkanów, pożary lasów, badać stan roślinności,wykrywać zanieczyszczenia ropopochodnew morzach i oceanach, identyfikować charakterystyczneobiekty, tworzyć numeryczny model terenu i wieleinnych. Tak po prostu, bez wychodzenia w teren.AAM: Na ile dokładne, wiarygodne są obrazy powierzchniZiemi uzyskane dzięki dostępnym obecnietechnologiom?J. Ł.: W zasadzie na tyle, na ile deklaruje to firma zajmującasię pozyskiwaniem obrazów. Skoro płacimy za produkt,to wymagamy odpowiedniej dokładności. Wyjątekstanowią obrazy udostępniane bezpłatnie, któresą z reguły opracowaniami niskiej bądź wątpliwej dokładności.Można je oglądać i to wszystko, np. wykorzystującaplikację Google Earth. Dokładność niestetykosztuje. Z moich doświadczeń wynika jednak, że wartoweryfikować nawet opracowania komercyjne, ponieważbłędy mogą wystąpić czasem tam, gdzie oczekujemydużej dokładności sytuacyjnej.AAM: Co spowodowało, że zainteresowałsię Pan tematyką obrazów satelitarnych?J. Ł.: Moje pierwsze zetknięcie z obrazamisatelitarnymi nastąpiło podczaspraktyki morskiej. Przy wejściu do ZatokiŚw. Wawrzyńca kapitan zamówiłpilota lodowego. Pilot zjawił się na mostkuz laptopem oraz dwiema walizamii po rozłożeniu sprzętu uruchomił „system”.Na ekranie ukazały się obrazy satelitarneaktualnego pokrycia lodowegoakwenu, zaś po krótkiej analizie pilotmyszką wyznaczył właściwy kurs statku. W roku, jak dobrzepamiętam 1995, coś takiego zrobiło wrażenie. I takchybazostałododziś.Obecnie cyfrowe obrazy teledetekcyjne wykorzystujęw wielu projektach. Stanowią one podstawowe i aktualneźródło danych w opracowaniach kartograficznych.Jednym z poważniejszych zastosowań jest używanie ichw produkcji map elektronicznych dla żeglugi śródlądowejczy w przestrzennym planowaniu sensorów radarowych.Oczywiście „z biegu” raczej nie powinno sięwykorzystywać tego typu materiałów do konkretnychzastosowań, ponieważ bez posiadania szerszej wiedzyzwiązanej z ich tworzeniem i opracowaniem można popełniaćspore błędy.W związku z tym, że coraz częściej stanowią elementróżnych systemów nawigacyjnych, uważam, że wiedzęz tego zakresu należy przekazywać naszym studentom.Rozmawiała: Paulina MańkowskaFot. Jacek ŁubczonekNAUKAwww.aam.am.szczecin.pl13


WSPÓŁPRACAPodpisanie umowy o współpracy szkoleniowejz krakowską Akademią Górniczo-Hutniczą4 października br. w Sali Senatu nastąpiło podpisanieumowy o wspólnym kształceniu studentów w zakresiegórnictwa morskiego pomiędzy Wydziałem NawigacyjnymAkademii Morskiej a Wydziałem Górnictwai Geoinżynierii Akademii Górniczo-Hutniczejw Krakowie. Zgodnie z porozumieniem AGH zapewniwkład merytoryczny w zakresie górnictwa, a AM w zakresienawigacji, ruchu statków i procedur bezpieczeństwana morzu.Planuje się m.in. wprowadzenie nowychspecjalności na podstawowychkierunkach (AM – nawigacja, AGH – górnictwo)o roboczej nazwie eksploatacjabogactw naturalnych z dna morskiego,uruchomienie wspólnych studiówpodyplomowych dla absolwentów obuuczelni na makrokierunku górnictwomorskie.Zakres górnictwa morskiego jest rozumianyszeroko, jako wydobywanie bogactwnaturalnych z dna morskiego.Dotyczy to zarówno bogactw wydobywanychobecnie (ropa, gaz), jak i górnictwaprzyszłościowego (wydobywaniekonkrecji z dna oceanu). Niezbędne doświadczeniejest zdobywane przez pracownikówAGH poprzez współpracę z firmąPetrobaltic, natomiast pracownicy AM odbywająpraktyki morskie na platformach wiertniczych, statkachspecjalistycznych oraz statkach badawczych poszukującychbogactw naturalnych pod dnem morskim.Ponadto współpraca uczelni w tym zakresie jestpopierana przez kierownictwo firmyInteroceanmetal, której statutowa działalnośćkoncentruje się na badaniachi przygotowaniu technologii wydobywczychdla pozyskiwania konkrecji z dnaOceanu Spokojnego na przyznanej działceClipperton.Konkrecja oceaniczna – w tym przypadku konkrecjepolimineralne pokrywające znaczną część dna Wszechoceanu,które po wydobyciu stają się źródłem cennychrud – to naturalne skupienia tlenków żelaza i manganuoraz minerałów ilastych, zawierających w swoim składzieponad 50 pierwiastków, z których część występuje w zawartościachwyższych niż w lądowych skałach osadowych.Zalegają na powierzchni dna w postaci nalotówi naskorupień, o rozmiarach od 2 do 12 cm. Powstająpowoli – 1–6 mm na milion lat, obecne mają więc 25–30mln lat. Składają się z warstewek tlenku manganu i wodorotlenkużelaza. Zawierają również: nikiel, kobalt,miedź, cynk i wanad. Ich eksploatacja na skalę przemysłowąbędzie możliwa przez zastosowanienajnowocześniejszych technologiiz zakresu górnictwa morskiego.Katarzyna OpalińskaFot.: Mariusz Giziński14AAM nr 4 (68)/2010


WSPÓŁPRACAwww.aam.am.szczecin.pl15


Z ŻYCIA UCZELNIPożegnanieStudium WojskowegoAM w SzczecinieStudium Wojskowe Akademii Morskiej w Szczeciniepowstało na mocy Uchwały Rady Ministrów z dnia23.03.1963 r. Głównym zadaniem Studium było szkoleniewojskowe uczniów Szkoły Morskiej i Szkoły RybołówstwaMorskiego. Przez wszystkie lata istnienianaszej morskiej uczelniStudium Wojskowe brałoczynny udział w najważniejszychwydarzeniachz jej życia. Studiumi jego słuchacze czynniewspierali: zbiórkę na budowęstatku szkolnegoNawigator XXI, WielkąOrkiestrę Świątecznej Pomocyoraz brali udziałm.in. w ogólnopolskichzawodach sportowo-obronnychmłodzieży aka-Gen. brygady A. Gwaderademickiej, międzyuczel-odbiera statuetkę dla 12 SDZw podziękowaniu zanianych spartakiadach,długoletnią współpracęturniejach strzeleckich,organizacji inauguracji roku akademickiego, kwestach narzecz pomnika „Tym, którzy nie powrócili z morza”, obozachszkoleniowych, spływach kajakowych.W 2009 r. ustawodawca podjął decyzję o zniesieniuobowiązkowej służby wojskowej i tym samym obowiązkowegoszkolenia studentów szkół morskich.Minister Infrastruktury podpisał rozporządzenieo zamknięciu studiów wojskowych uczelni morskich,wyznaczając termin zamknięcia na dzień 31.10.2010 r.Fot. Anna SobońKapitał wiedzy i doświadczenia przekazywanego słuchaczomna przestrzeni lat procentował we wszystkichedycjach szkoły morskiej w Szczecinie i będzie procentować,przynosząc Akademii Morskiej w Szczeciniewiele satysfakcji. Będziemy pamiętać o żołnierskiejetyce oraz o pięknych kartach historii naszego StudiumWojskowego, o wysiłku i poświęceniu wielu pokoleńprofesorów, wykładowców i instruktorów pracującychw Studium. Byliście nie tylko naszymi kolegami z pracy,jesteście naszymi przyjaciółmi, o których nigdy niezapomnimy.Dziękujemy!Rektor, Senat, pracownicy i studenciAkademii Morskiej w Szczecinie(od lewej) Prorektor ds. Nauki K. Chwesiuk, JM Rektor St. Gucma,Prorektor ds. Nauczania P. RajewskiFot. Anna Sobońkmdr ppor. J. Ilczuk odbierapamiątkowy dyplomFot. Anna SobońPrzewodniczący B. Baran odbiera statuetkę dla Rady Miastaw podziekowaniu za długoletnią współpracęFot. Anna SobońKierownik SW AMkmdr A. Kraszewski odbierapamiątkowy dyplom18AAM nr 4 (68)/2010


Oko w okoz pracodawcąZ ŻYCIA UCZELNIBiuro Karier Akademii Morskiej w Szczecinie w ramachprojektu pt. „Rozwój i promocja kierunków technicznychw Akademii Morskiej w Szczecinie” zorganizowałopierwsze spotkanie z serii pt. „Oko w okoz pracodawcą” skierowane do studentów i absolwentównaszej uczelni. Jako pierwsza zaprezentowała się firmaDB Port Szczecin Sp. z o.o. Spotkanie adresowanegłównie do studentów Wydziału Inżynieryjno –Ekonomicznego Transportu odbyło się 17 listopada br.Wzięło w nim udział ok. 90 osób. Prezentację w imieniufirmy DB Port Szczecin Sp. z o. o. poprowadził WojciechDrobczyński, który rozpoczął od omówienia historiioraz głównych obszarów działalności i kierunkówrozwoju firmy. Poruszono również temat możliwościi warunków zatrudnienia w spółce. Inicjatywa BiuraKarier spotkała się z uznaniem ze strony studentów, coprzejawiło się prośbą o kontynuowanie spotkań z pracodawcami,dzięki którym studenci mają szerszypogląd na możliwości, jakie oferuje aktualny rynekpracy.W ramach projektu pt. „Rozwój i promocja kierunkówtechnicznych w Akademii Morskiej w Szczecinie”,współfinansowanego ze środków Unii Europejskiejw ramach europejskiego Funduszu Społecznego, BiuroKarier wydało pierwszy w Polsce bezpłatny przewodnikporuszający zagadnienia z tematyki morskiej,pt. „Kierunek → Praca”. Publikacja powstała z myśląo studentach i absolwentach AM w Szczecinie orazo osobach pragnących związać swoją przyszłość z zawodemmarynarza. Celem przewodnika jest pomocprzyszłym marynarzom w odnalezieniu się w gąszczuprzepisów i formalności, z jakimi przyjdzie im sięzmierzyć na morskim rynku pracy. Wszystkimabsolwentom Akademii Morskiej w Szczecinie powinnaułatwić stawianie pierwszych kroków na rynku pracy.Przewodnik dostępny jest w siedzibie Biura KarierAkademii Morskiej w Szczecinie, w pok. 34 budynkugłównego, a wkrótce również na www.biurokarier.am.szczecin.ploraz w Bibliotece Cyfrowej ŚwiatMorskich Publikacji – www.smp.am.szczecin.pl.Anna WysockaW. Drobczyński i studenci podczas prezentacji DBPort SzczecinKolejne spotkanie z cyklu „Oko w oko z pracodawcą”,którego gościem była firma Unibaltic Sp. z o. o. odbyłosię 2 grudnia br. w Auli prof. Łaskiego. Poprowadził jePrezes Zarządu Unibaltic Sp. z o.o. Arkadiusz Wójcik.Podczas spotkania studenci mieli okazję zapoznać sięz szeroko zakrojoną działalnością spółki Unibaltic namorskim rynku usług transportowych.Fot. A.Wysockawww.aam.am.szczecin.pl19


Z ŻYCIA UCZELNIWizyta poseł do BundestaguKarin Roth w Akademii Morskiej3 września 2010 r. gościem Akademii Morskiejw Szczecinie była deputowana do Bundestagu i byłaSekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury RząduFederalnego RFN Karin Roth. W czasie wizyty PaniUnii Europejskiej i wpisać się w ideę europeizacji systemuedukacji morskiej. Karin Roth zadeklarowała swoją pomocw zainteresowaniu niemieckich instytucji projektem polskiegoOśrodka Szkoleniowego Ratownictwa Morskiegooraz ich udziałem w jegorealizacji. Po spotkaniuzwiedziła uczelnię. Po laboratoriachWydziału NawigacyjnegoAM gościa o-prowadzali dr inż. PawełZalewski oraz dr inż. MaciejGucma, którzy zaprezentowalinowoczesnemetody nauczania opartena wykorzystaniu symulatorównajnowszej generacji.Na koniec wizyty PaniPoseł zwiedziła statekszkolno-badawczy m/s„Nawigator XXI”. PierwszyOficer m/s „Nawigator”Stanisław Najda oprowadzającpo statku przedstawiłmetody nauczaniastudentów Wydziału Mechanicznego.Poseł spotkała się z Prorektoremds. Nauki prof. dr. hab. inż. KrzysztofemChwesiukiem oraz KanclerzemAM mgr. inż. AndrzejemDurajczykiem. Tematem rozmowybyło nawiązanie współpracyuczelni z niemieckim MinisterstwemInfrastruktury oraz niemieckimifirmami specjalizującymisię w mechatronice. W czasiedyskusji poruszono także problempromocji w Niemczechpolskiego Ośrodka SzkoleniowegoRatownictwa Morskiego, któregorozbudowa jest właśnie planowana.Zdaniem Pani Poseł nowopowstające centrum powinnostać się ośrodkiem szkolenia nietylko polskich marynarzy, ale takżemarynarzy z innych państwFot. B. TatkoOpracował: P. DurajczykFot. B. Tatko20AAM nr 4 (68)/2010


Nowy SamorządStudenckiZ ŻYCIA UCZELNIPrzewodnicząca:Aneta Plewka, III ZJPiTZ, e-mail: plewka.aneta@gmail.com;Zastępcy:Anna Klos, III LiZwEST, e-mail: a.klos@o2.pl;Arkadiusz Hrysiukowicz, III TM, e-mail: hrysiu@gmail.com;Zarząd Samorządu Studenckiego (ZSS) jest to grupa15 kreatywnych i przedsiębiorczych osób, którenie tylko się uczą, ale również mają swój wkład w życieuczelni. Razem z gronem członków wspomagającychpoświęcają swój czas dla dobra studentów.Na czele Zarządu stoi Aneta Plewka – studentkatrzeciego roku Wydziału Inżynieryjno-EkonomicznegoTransportu. Dba o koordynację wszelkich działańZSS jako całości. Samorząd zorganizowany jestw trzech Komisjach: Mieszkaniowej, Prawno-Finansowejoraz Rozwoju Kultury Studenckiej.Komisja Mieszkaniowa we współpracy z administracjąosiedla akademickiego odpowiada za komforti bezpieczeństwo mieszkańców Studenckich DomówMarynarza. Zajmuje się reprezentowaniem interesówmieszkańców Osiedla Akademickiego przedwładzami uczelni, podejmowaniem działań w celuzapewnienia warunków sprzyjających nauce i wypoczynkowimieszkańców SDM-ów, koordynacją działalnościRad Mieszkańców we wszystkich sprawachdotyczących Osiedla oraz jego mieszkańców, opiniowaniemplanów zamierzeń remontowych, technicznychi gospodarczych na terenie OA, a także opiniowaniemwniosków o wszczęcie postępowania dyscyplinarnegow stosunku do mieszkańców SDM-ów łamiących zasadywspółżycia społecznego.Zadaniem Komisji Prawno-Finansowej jest sprawowaniepieczy nad efektywnym funkcjonowaniem Samorząduw świetle prawa – przepisów uczelnianych, jaki państwowych. Jest odpowiedzialna za tworzenie regulaminówdotyczących studentów Akademii. Oprócz tworzeniaregulaminów zajmuje się sprawami finansowymi:budżetem ZSS, rozdzielaniem finansów dla kół naukowychi Akademickiego Klubu Sportowego oraz innych potrzebnp. stypendiów.Komisja Rozwoju Kultury Studenckiej dbanatomiasto rozrywkowo-kulturalną część studenckiego życia, organizująccykliczne imprezy w klubie uczelnianym „PodMasztami”, wydarzenia kulturalne oraz współtworzy dużeeventy, między innymi najważniejsze wydarzenie studenckieroku – juwenalia.Wybrani przedstawiciele ZSS i członkowie wspomagającyspotykają się niemal w każdy poniedziałeko godzinie 19.00 w biurze w SDM „Korab", w pokoju 701.Kamil Nycz, Sławomir WójcikSkład osobowy Zarządu Samorządu Studenckiego Akademii Morskiej w Szczecinie:Sekretarz:Sławomir Wójcik, III MSI, e-mail: wojcik@gmail.comKomisja Mieszkaniowa:Przewodnicząca:Arleta Chuchro, III Transport, e-mail: arletkachuchro@wp.pl;Komisja Prawno-Finansowa:Przewodniczący:Paweł Popczyński, II PHiON e-mail: pawelpopczyński@gmail.com;Komisja ds. Rozwoju Kultury Studenckiej:Przewodniczący:Filip Bultrowicz, II RAT, e-mail: bultrowicz@o2.pl;Sekcja Informacyjna:Przewodniczący:Sławomir Wójcik, III MSI;Aneta PlewkaSławomir WójcikArleta ChuchroAnna KlosFilip BultrowiczPaweł Popczyńskiwww.aam.am.szczecin.pl21


Wodowanie książkiSztauer z lubelskiej wioski2 października br, w dniu inauguracji nowego roku akademickiego 2010/2011,w gmachu głównym Akademii Morskiej w Szczecinie przy Wałach Chrobrego1–2, w auli im. prof. Zdzisława Łaskiego o godzinie 13.00 odbyło się „wodowanie”książki doc. Jana Lucjana Kochanowskiego pt. Sztauer z lubelskiej wioski.Otwarcia spotkania dokonał mgr inż. kpt. ż.w. Andrzej Kryżan – prezes StowarzyszeniaEkspertów Morskich, pod którego patronatem i z inicjatywy ukazałasię książka. Przywitał on licznie przybyłych zaproszonych gości i przyjaciółautora.Kolejno głos zabrała dziekan Wydziału Inżynieryjno--Ekonomicznego Transportu Akademii Morskiej – prof.Zofia Jóźwiak, kreśląc drogę zawodową autora książki.„Docent Jan Lucjan Kochanowski, herbu Korwin, urodziłsię 26 lipca 1928 roku w Kępie na Lubelszczyźnie.Od 1945 roku związany z wybrzeżem, najpierwwschodnim, a następnie zachodnim. Od lipca 1946 rokupracował w porcie w Gdyni, w biurze Balsped, zajmującsię spedycją morską i międzynarodową. W 1947roku podjął naukę w Wyższej Szkole Handlu Morskiegow Sopocie. Od 1955 roku do dzisiaj życie Pana Docentazwiązane jest ze Szczecinem. Tu nawiązuje liczne przyjaźnie,trwające już ponad pół wieku.Na Jego życie zawodowe składają się praca eksperckaPrzemówienie A. Kryżana (po prawej), dalej:J. L. Kochanowski, Z. Jóźwiak, J. GawłowiczLicznie zgromadzeni słuchacze z uwagą wysłuchalikolejnych wystąpieńFot. B. TatkoFot. B. Tatkozwiązana z załadunkiem statków oraz kariera nauczyciela akademickiego. Przez kilkadziesiąt lat pracowałw szczecińskim szkolnictwie morskim, przygotowując młodych ludzi do trudnego, związanego z pracą w porcie i nastatku, zawodu sztauera i ładunkoznawcy oraz odpowiedzialnego za ładunek na statku oficera ładunkowegoi kapitana. Od 1967 roku nauczyciel w Państwowej Szkole Morskiej w Szczecinie (Ładowanie statków morskich),a później w Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie, od 1972 roku jej docent.Był współtwórcą studiów zaocznych WydziałuNawigacyjnego oraz obecnego Wydziału Inżynieryjno-EkonomicznegoTransportu WyższejSzkoły Morskiej w Szczecinie i dyrektorem InstytutuEksploatacji Portów. Przez długie lataprodziekan studiów zaocznych i wieczorowychna Wydziale Nawigacyjnym WSM w Szczecinie.Jego osiągnięcia dydaktyczne splatają się z osiągnięciaminaukowymi i poszerzaniem uprawnieńsztauerskich. Od 1965 roku ekspert z zakresusztauerka drobnicy w jednolitym opakowaniu, od15 czerwca 1971 roku ekspert sztauerki w pełnymzakresie.Jego wiedza zawodowa była zawsze bardzowysoko ceniona przez kapitanów i oficerów marynarkihandlowej, jak również studentów i pracownikównaszej uczelni, o czym między innymiświadczy fakt, że do dzisiaj Docent Kochanowskidzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z kadrą morską w Studium Dokształcania Kadr Oficerskich AkademiiMorskiej na kursach dla starszych oficerów pokładowych i kapitanów.Z głęboką pokorą chylimy czoła przed osiągnięciami zawodowymi Pana Docenta i z wielką wdzięcznościąprzyjmujemy wysiłek włożony w niezwykle interesujący i wartościowy literacko opis realizacji marzeń o zamorskichportach przez chłopca z lubelskiej wioski.Pan Rektor serdecznie gratuluje Autorowi literackiego sukcesu, dokumentującego wieloletnią pracę na rzeczpolskiej gospodarki morskiej regionu oraz szkolnictwa morskiego.”22AAM nr 4 (68)/2010


Prezes Związku Literatów – mgr inż. kpt. ż.w.Józef Gawłowicz laudacją przybliżył sylwetkęDocenta i zawartość publikacji. Powiedział:„Autor, potomek w prostej linii rodzonego brataojca literatury polskiej Jana Kochanowskiego, napisał„legendę nostalgią malowaną". Książka jestbarwnym freskiem ilustrującym życie młodegoczłowieka od lat wojennych poprzez zauroczeniemorzem w szarej rzeczywistości komunistycznejPolski i smutne refleksje dzisiejsze. Szczecińskiewspomnienia są szczególnie wartościowe, a całośćobfituje także w pikantne szczegóły: w zespoleteatralnym Ludowego Wojska Polskiego autorowiprzypadła rola komunistycznego herosa – generałaKarola Świerczewskiego, odgrywając jegośmierć. Po kanonadzie ślepaków trafiła go ukraińskakula, więc musiał się przewrócić, ale gdykoledzy nad „zwłokami" odśpiewali żałobną pieśń,Doc. J. L. Kochanowski podczas prezentacji książkiaktora dopadł atak śmiechu. Tymczasem ze środka sali ktoś wrzasnął: „Rusza się – dobić go!", a ryk śmiechużołnierskich gardeł zamarł dopiero, gdy zabłysło światło. Literacko ujął autor także próby odebrania mu cnoty przezRosjanki, krzepkie i podpite, ale nieumiejące dać sobie rady z finezyjną klamrą jego spodni.Rozważania o mizerii dzisiejszej gospodarki morskiej są szczególnie gorzkie, bo napisane przez człowieka, któryoddał tej branży najlepsze lata i najwyższej klasy fachowość, zarówno jako wykładowca, jak i ekspert.Książkę opatrzył ciepłym wstępem profesor Aleksander Walczak, a energii kapitana Andrzeja Kryżana orazhojności sponsorów dzieło zawdzięcza swój aktualny kształt. Polecam tę lekturę.”Książka ta jest zapisem życia Jana Lucjana Kochanowskiego na tle historii miasta i portu Szczecin, na tle rozwojuPolskiej Żeglugi Morskiej – największego polskiego armatora trampowego, wreszcie na tle morskiej uczelniSzczecina i Stowarzyszenia Ekspertów Morskich. Napisana jest w formie pamiętnika jako obraz z pierwszej rękijednego z twórców gospodarki morskiej w rejonie Pomorza Zachodniego. Uzyskała wysoką ocenę szczecińskiegośrodowiska literackiego. W XXXV edycji konkursu literackiego „Dzieje Szczecińskich Rodzin” zorganizowanegoprzez Szczecińskie Towarzystwo Kultury w czerwcu 2005 r. Autor otrzymał I nagrodę w dziedzinie monografii.Książka jest barwnym freskiem ilustrującym życiemłodego człowieka od lat wojennych poprzezzauroczenie morzem w szarej rzeczywistościkomunistycznej Polski i smutne refleksje dzisiejsze.Szczecińskie wspomnienia są szczególnie wartościowe,a całość obfituje także w pikantne szczegółyEstetycznie wydana ma 270 stron drobnego druku. Opatrzonajest zdjęciami, które w większości pochodzą ze zbiorów autorai Jego przyjaciół. Treść książki w całości prezentowana jest nastronie www.mea.szczecin.pl, a nabyć ją można w księgarni„Zamkowa” w Szczecinie i w kiosku księgarskim naszej akademiioraz w wydawnictwie LINK – na co zwrócił uwagę wśród swoichrefleksji po przeczytaniu książki kpt. ż.w. Wiktor Czapp.Przedmowę do książki napisał prof. kpt. ż.w. AleksanderWalczak:„Jestem przekonany, że treść prezentowanej książki będzielekturą poszukiwań nie sensacyjnych zdarzeń, lecz źródłemdogłębnych refleksji każdego czytelnika. Stworzy podstawę dozastanowienia się nad własnym wyborem dróg życiowych, nienarzucając nikomu możliwości własnych rozwiązań.Kończąc, nie mogę pominąć najbardziej istotnych cech tej książki:zawiera ona piękne opisy przyrody, ukazuje przywiązanie dorodzinnych stron, do tradycji, zwyczajów, ukazuje bez fałszu radośći smutek, fantazję i rozsądek w różnych okresach Jego życia.”opracowała: T. J.Fot. B. TatkoZ ŻYCIA UCZELNIwww.aam.am.szczecin.pl23


Z ŻYCIA UCZELNIDnizwycięstwaOstatni kwartał bieżącego roku to dla Chóru AkademiiMorskiej w Szczecinie czas nieustannych powodówdo dumy. Profesjonalizm i zaangażowanie dyrygentkiSylwii Fabiańczyk-Makuch są gwarancją wysokiegopoziomu artystycznego i zapowiedzią dalszychsukcesów.18 września br., podczas II Turnieju Chórów o KryształoweSerce Chełmińskiej Jesieni, Chór naszej akademiizdobył nagrodę główną. W repertuarzekonkursowym znalazły się obowiązkowoutwory o tematyce marynistycznej:Nad wodą wielką i czystąI. J. Paderewskiego oraz Loch Lomondw aranżacji J. Quicka, jak również Modlitwado Bogarodzicy J. Świdra orazSoon I will Be Done W. L. Dawsona.Młodzi chórzyści otrzymali teżdodatkową nagrodę ufundowanąprzez Wicemarszałka Sejmu RP JerzegoWenderlicha, a Sylwia Fabiańczyk--Makuch odebrała Nagrodę dla NajlepszegoDyrygenta. Nie jest to pierwszytej wielkości sukces naszego Chóru.Tegoroczne zwycięstwo jest potwierdzeniem miarytalentu i ciężkiej pracy z roku ubiegłego, kiedy tochórzyści zdobyli Grand Prix na festiwalu w Brodnicy.Kolejne laury zwycięstwa dla Chóru AM przyniosłydni 14–16 października, kiedy to odbył się XXIIMiędzynarodowy Festiwal Muzyki Religijnej im. ks. StanisławaOrmińskiego w Rumi, będący jednym z największychtego typu przeglądów w północnej Polsce.W kościele NMP Wspomożenia Wiernych w Rumizespół Sylwii Fabiańczyk-Makuch wywalczył wśród 16innych z Polski, Rosji i Czech pierwsze miejsce.Chórzyści Akademii Morskiej wykonali pięć utworów:Modlitwę do Bogarodzicy J. Świdra, Psalm 107 – MorskiM. Jasińskiego (dedykowany szczecińskiemuzespołowi i jego dyrygentce),Salve Regina L. Janssona, Soon IWill Be Done W. L. Dawsona oraz pieśńkaszubską o tematyce marynistycznejBote ju jida J. Stachurskiego i E. Pryczkowskiego.Siedmioosobowe jury konkursowenajwyżej oceniło umiejętnościszczecińskiego chóru i jego dyrygenta.O ocenie decydowały: intonacja,dynamika, rytmika, dobór repertuarui ogólny wyraz artystyczny.Dyrygent S. Fabiańczyk-Makuchi chórzysta G. Kozłowski po Nasz Chór zdobył pierwsze miejsceodebraniu nagród na festiwalu w swojej kategorii, a także pierwszew Chełmniemiejsce w konkursie za najlepszewykonanie pieśni religijnej w języku kaszubskim.Serdecznie gratulujemy i życzymy, by dobra passa niemiała końca.Opracowała: Paulina MańkowskaFot. Bogusław Fryszkowski/Chór AM24AAM nr 4 (68)/2010


Z ŻYCIA UCZELNI3 października 2010 roku na torze kartingowym przyal. Wojska Polskiego odbyły się pierwsze AkademickieMistrzostwa Województwa Zachodniopomorskiegow Kartingu. Zawodnicy wystąpili w trzech kategoriach:studenci, kategoria drużynowa i kategoria wyścigwładz. W kategorii wyścig władz najlepszy byłreprezentant Akademii Morskiej – prodziekan WydziałuMechanicznego dr inż. Piotr Treichel. Zająłzaszczytne pierwsze miejsce.Fot. Wioletta MegerRedakcja AAM przeprowadziła krótką rozmowę zezwycięzcą.AAM: Skąd u Pana zainteresowanie kartingiem?dr inż. Piotr Treichel: Zawody, w których startowałemstanowiły pewnego rodzaju prezent ze strony moichwładz zwierzchnich. Zostałem zapytany przez Prorektorads. Nauczania, czy nie zechciałbym na nich reprezentowaćuczelni. Ponieważ nie obce jest mi współzawodnictwosportowe, wyraziłem zgodę i jakwidać po wyniku, nie mam czego żałować.AAM: Od jak dawna interesuje się Pan i uprawiaten sport?P. T.: Był to mój pierwszy start w tego typuzawodach. Muszę jednak nadmienić, żeby dać sobiejakiekolwiek szanse we współzawodnictwie, tużprzed zawodami wykupiłem kilkanaście minutjazdy kartem, aby zapoznać się ze specyfiką prowadzeniatego typu pojazdu oraz z torem.AAM: Czym różni się jazda gokartem od jazdyzwykłym samochodem?P. T.: Jazda kartem to czysta zabawa. Na ulicachtrzeba mieć na uwadze przede wszystkim innychużytkowników drogi oraz przepisy ruchu drogowego.Na torze można testować swoje umiejętności.AAM: Jakie prędkości osiągają gokarty?P. T.: Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, choć sądzę,że modele wyczynowe mogą osiągać bardzo duże prędkości.AAM: Czy w Szczecinie i okolicy znajdują się miejscado treningu?P. T.: Mamy przede wszystkim tor kartingowy przyal. Wojska Polskiego zarządzany przez Polski ZwiązekMotorowy. Tuż przed zawodami mogłem obserwowaćzajęcia szkółki kartingowej, gdzie trenowały nawet kilkuletniedzieci. Oczywiście prędkość ich pojazdów byładostosowana do wieku i umiejętności, ale uprawianietego sportu jest możliwe niezależnie od wieku.AAM: Czy jest to hobby na kieszeń przeciętnego obywatela?P. T.: Jak każde hobby motorowe karting nie należy dosportów tanich. Miałem kiedyś okazję, kupując materiałyeksploatacyjne do mojego hobby, porozmawiaćz człowiekiem uprawiającym ten sport. Zakup sprzętu,materiałów eksploatacyjnych (np. oleju), modernizacjapojazdu i jego utrzymanie wraz ze zdobywaniem u-miejętności wymaga funduszy. Ale czego się nie robi dlaswoich pasji!AAM: Jakie są Pana plany na przyszłość związanez kartingiem?P. T.: Na pewno postaram się podszlifować umiejętnościby móc powtórzyć wynik w przyszłym roku. Może udasię również stworzyć silną reprezentację AM i następnymrazem powalczyć z US o zespołowe pierwszemiejsce? Nie jest to trudne, wystarczy chcieć się dobrzebawić.Rozmawiała: Barbara TatkoFot. Wioletta Megerwww.aam.am.szczecin.pl25


Z ŻYCIA UCZELNI„Szkoła pod Żaglami” 3 października wyruszyła z Sopotuw rejs, który miał potrwać do stycznia 2011 r.,a zakończyć się w Fort de France na ciepłych wodachKaraibów. Ostatnim portem w Wielkiej Brytanii byłPlymouth, skąd statek wziął kurs na Zatokę Biskajską.Sztorm zaskoczył żaglowiec w odległości około 60 kmod wysp Scilly.29. października br. brytyjska nadbrzeżna służbaratunkowa (RNLI) odebrała komunikat z żaglowcaz prośbą o natychmiastową pomoc z powodu utratydwóch masztów w wyniku sztormu o sile 9 stopniw skali Beauforta. Na pokładzie znajdowało się 47 osóbzałogi w tym 36 praktykantów gimnazjalistów. Naszczęście nikt nie ucierpiał.Uszkodzony statek przez 3 dni dryfował po Atlantyku.Do Falmouth na wybrzeżu Kornwalii odholował gokuter rybacki Nova Spiro w eskorcie holowników. Młodychżeglarzy zaskoczyło w porcie miłe powitanie. Naniektórych czekali już rodzice. Uczniowie chcielibyjednak zostać w Anglii i pomóc przy naprawie, a potemzgodnie z planami popłynąć na Karaiby. Za kontynuowaniemwyprawy są również rodzice, którzy mająpełne zaufanie do kapitana statku Ziemowita Barańskiego.Na razie nie wiadomo jednak czy dalszapodróż będzie mozliwa.Żaglowiec czeka na kosztowny remont. Decyzje dotyczącenaprawy zostaną podjęte tuż po oględzinachjednostki i ustaleniach z Polskim Rejestrem Statkówi przedstawicielem firmy ubezpieczeniowej. Wówczasbędzie można zdecydować czy remont odbędzie się namiejscu w Anglii czy w Polsce.Zgłasza się wiele osób, firm i organizacji, które postanowiłypomóc w remoncie żaglowca. Uruchomionospecjalne konto dedykowane akcji pomocy dla Chopina,przeznaczone tylko do dobrowolnych wpłat dotyczącychżaglowca, choć armator ma nadzieję, że ubezpieczycielwywiąże się ze wszystkich zobowiązań i bardzowysokie koszty naprawy oraz akcji holowania zostanąpokryte przez firmę PZU S. A.Do pomocy w odbudowie uszkodzonego statku włączyłsię też prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Zrezygnowałz części billboardów swojej kampanii, a zaoszczędzonew ten sposób pieniądze zobowiązał sięwpłacić na konto fundacji „Szkoła pod Żaglami" KrzysztofaBaranowskiego. Podkreślił, że Szczecin jest macierzystymportem żaglowca, a gimnazjaliści przezwiele miesięcy ciężko pracowali, aby móc przeżyćprzygodę życia na jego pokładzie.Paulina MańkowskaŹródło i zdjęcia: www.fryderykchopin.pl26AAM nr 4 (68)/2010


Charytatywnie,czyli z mysla o innych,,17 listopada br. studenci AM hucznie obchodzili „zaślubiny” Arlety Chuchro z Korabia i Mariusza Ponetyz Pasata. Imprezie przyświecał szczytny cel pomocy potrzebującym. Przedstawiciele Działu WydawnictwAkademii Morskiej przyłączyli się do akcji. Pomimo „weselnego rozgardiaszu”, udało nam się zadać kilkapytań „Pannie Młodej”.Z ŻYCIA UCZELNIAAM: Skąd pomysł na akcję charytatywną nakanwie zabawy weselnej?Arleta Chuchro: Pomysł wesela zaczerpnęliśmy z ostatniejkonferencji FUT – Forum Uczelni Technicznych,akcję pomocy dzieciakom zainicjowała AniaKlos. To nie jest jej pierwsza tego typu inicjatywa. Zajej pośrednictwem organizujemy podobne do tejakcje, gdyż ona zawsze potrafi dostrzec dziecko znajdującesię w potrzebie. My, jako Zarząd SamorząduStudenckiego AM, podejmujemy i nagłaśniamy imprezypoprzez plakaty informacyjne w celu dotarciado naszych studentów, którzy mogą przyłączyć się doprzedsięwzięcia. W ten sposób połączyliśmy przyjemnez pożytecznym i powstał fikcyjny ślub ArletkiChuchro z Mariuszem Ponetą. Ślub wyglądał jaknależało – były stroje weselne, korowód, bramy,ksiądz... Tylko obrączki z plastiku, a przysięga...fikcyjna.AAM: Czy Arleta i Mariusz to para?A. Ch.: Jesteśmy przyjaciółmi. Poznaliśmy się przeznaszych wspólnych kolegów Pawła i Kamila. Mariuszprzychodził do akademika w odwiedziny, gdzie odpoczywałod nauki historii (jest studentem III rokuHistorii Uniwersytetu Szczecińskiego). W gronieznajomych spędzaliśmy czas, grając w bierki i oglądającfilmy. Pomysł utworzenia fikcyjnej pary powstałpodczas planowania akcji charytatywnej najednym ze spotkań Zarządu Samorządu Studenckiego,dokąd domniemany małżonektrafił po rozpoczęciu drugiego kierunkustudiów (Transport na WydzialeNawigacyjnym). Ja natomiastjestem studentką III roku EksploatacjiPortów i Floty Morskiej orazI roku Transportu.AAM: Jak oceniacieudział studentówwakcji?Czy Wasze oczekiwaniaco dozbiórki zostałyspełnione?A. Ch.: Udziałnaszych gości o-ceniamy bardzopozytywnie, zebraliśmydużoprowiantu, co było miłym zaskoczeniem. Dzieciaki z DomuDziecka będą bardzo zadowolone. Nasze oczekiwania dokońca nie zostały jeszcze spełnione, ponieważ akcja zbiórkirozpoczęła się 17 listopada i będzie trwała do 2 grudnia.Zadowolenie będzie ogromne, jak zbierzemy kilkakrotniewięcej. Liczymy na hojność studentów. Chcielibyśmy podziękowaćza wsparcie Działowi Wydawnictw, za przyniesieniepełnego koszyka prowiantu. ZSS bardzo dziękuje!AAM: Czy planujeciedalsze tegotypu akcje? Jakiemacie pomysły?A. Ch.: Oczywiścieplanujemy kolejneakcje, mamyzamiar zorganizowaćzbiórkę prowiantu dlabezdomnych oraz szeroko zakrojonąakcję charytatywną podczasnaszych juwenaliów. Na razietrwa zbiórka nakrętek dla małejIwonki na specjalistyczny wózekinwalidzki (musimy uzbieraćokoło 9 tys. ton nakrętek). W u-biegłym roku akademickim zbieraliśmynakrętki dla Kacperka ze Stargardu Szczecińskiego,chłopczyk otrzymał wózek, a my – podziękowaniaod niego. Pomysłów mamy dużo, jeżeli chodzi o pomocdla dzieci. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycjepomocy innym. Pomysłodawczynią wszystkich akcji charytatywnychdla dzieci jest Anna Klos, która ma bardzodobre serduszko i zawsze chce każdemu pomagać.Rozmawiała: Paulina MańkowskaZdjęcia: Mariusz Gizińskiwww.aam.am.szczecin.pl27


Z PRZYMRUŻENIEM OKAWstrząśnięci,nie zmieszaniKoniec wakacji, powroty z wyjazdów, odlatującena południe bociany, rozpoczęcie roku akademickiegoi… początek studenckiego życia na AkademiiMorskiej. Nowi studenci , którzy wstąpili w szereginaszej uczelni zostali oficjalnie powitani przez władzei samorząd studencki podczas Otrzęsin, któreodbyły się w szczecińskim klubie WASABI.W tym roku bawiliśmy się pod hasłem „Bardzodziki zachód”. Oprócz tańca, uczestnicy imprezymogli brać udział w licznych konkursach – iściewesternowskich, takich jak: oporządzanie snopkasiana, sprzątanie parkietu przez kobiety kowbojówpo pracy ich mężów, dojenie amerykańskiejkrowy i ujeżdżanie konia. Wszyscy zwycięzcy bylinagradzani atrakcyjnymi nagrodami fundowanymiprzez Zarząd Samorządu Studenckiego.Nie można jednak nie wspomnieć tutaj o obecnościwładz naszej uczelni. Swoją obecnościązaszczycili: dr inż. II of. mech Przemysław Rajewski,dr inż. kpt. ż.w. Jerzy Hajduk, dr hab. inż. ZofiaJóźwiak, dr Stanisław Iwan, dr inż. Piotr Treichel(na górnym zdjęciu). Goście bawili się razem z żakami,co spotkało się z olbrzymią aprobatą studentównaszej uczelni.Z niecierpliwością czekamy na kolejną imprezę,podczas której powitamy kolejną „plagę niszczycielskiejszarańczy” na AM-ce.Paweł Popczyński28AAM nr 4 (68)/2010


HumorżeglarskiMarynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę:– Co powiesz o tej małpce, którą przysłałem ci z Afryki?– Jeżeli mam być szczera, to wolę cielęcinę...Szalupa ratunkowa, środek oceanu:– ...a więc panie bosmanie, jedyny sposób określania stronświata bez pomocy kompasu, jaki pan zna, to ten z mchemna północnej stronie drzew?Z kapitanem statku, będącym już prawie na emeryturze,pewna dziennikarka przeprowadzała wywiad. Zadałapytanie: – Kiedy pan przeżył największą burzę?Kapitan zamilkł, ale widać po oczach, że rozpamiętujeswoje życie wilka morskiego. W końcu rzecze:– To było zaraz po ślubie. Jak splunąłem w domu nadywan.Małe rybki po raz pierwszy w życiu zobaczyły łódźpodwodną. Wystraszone podpłynęły do mamusi, a ta imtłumaczy: – Nie bójcie się, to tylko ludzie w konserwie!Morze Karaibskie, XVII wiek. Statek piracki płynie,z bocianiego gniazda słychać głos: – Kapitanie,holenderska barka na sterburcie! Zatopią nas!!Kapitan spokojnie: – Nie bójcie się kamraci! Zdobędziemy,będzie łup... tylko podajcie mi moją czerwonąkoszulę i do abordażu!Walka wygrana, pięciu piratów padło, ale łup jest. Pochwili z bocianiego gniazda:– Kapitanie, hiszpański galeon na bakburcie, zginiemy!!!– Odwagi kamraci!! Dajcie mi moją czerwoną koszulę i dowalki. Zwyciężymy!!!Po chwili walka zakończona, 10 piratów nie żyje, alegaleon zdobyty. Pierwszy oficer pyta: – Kapitanie, o cochodzi z tą koszulą?– Widzisz, chłopcze, marynarze wierzą, że przynosiszczęście, ale to psychologia – gdy zostanę ranny, krwi naczerwonym nie widać i wszyscy myślą, że nie da się mniezranić. Więc swoi walczą jeszcze zacieklej, wrogowie tracąducha. W tej chwili rozlega się okrzyk: – Kapitanie,pięć fregat od dziobu! Kapitan zaś spokojnie: – Podajciemi moje brązowe spodnie...Dwóch rozbitków pływało na środku morza. Kiedy jużstracili wszelką nadzieję na ocalenie, jeden zaczął sięmodlić: – Panie, wiem, że prowadziłem bezbożne życie,zaniedbywałem dzieci i żonę, ale jeśli mnie ocalisz, to...– Nic nie mów! – przerywa mu drugi – chyba widzę ląd!Marynarz w porcie do dziewczyny:– Mówi pani po niemiecku?–Trochę.– To znaczy ile?– 50 euro.Kapitanie, melduję, dziób się zanurza...– Widzę. Rufa też!Magik pracował na statku wycieczkowym na Karaibach.Widownia się zmieniała, więc magik tydzień po tygodniupokazywał te same sztuczki. Jedynym problemembyła papuga kapitana, która oglądała tenumery tak długo, że powoli zaczynała rozumieć, naczym polegają. Raz zaczęła wołać w czasie pokazu:Patrzcie! To nie ten sam kapelusz!, Patrzcie! Chowakwiaty pod stół! Magik był wściekły, ale nie mógł niczrobić, bo jednak była to papuga kapitana.Pewnego dnia statek miał wypadek i zatonął. Magikocknął się sam, dryfujący na kawałku drewna, naktórym siedziała papuga. Oboje się nienawidzili, nieodezwali się do siebie słowem. I tak mijał dzień zadniem... Po tygodniu papuga wreszcie mówi: – OK,poddaję się. Gdzie jest statek?Kapitan Titanica wchodzi do sali balowej i oznajmiapasażerom:– Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której mamzacząć?– Od złej.– Za chwilę nasz statek zatonie.– A ta dobra?– Dostaniemy 11 Oskarów!Żeglarz rozbitek na bezludnej wyspie wyciąga z wodydziewczynę, która dopłynęła do brzegu, trzymając siębeczki.– Od dawna pan tu żyje?– Od 15 lat.– Sam?– Tak.– Teraz będzie miał pan to, czego panu najbardziej brakowało...– zagadnęła filuternie.– Niemożliwe! W tej beczce jest rum?opracowała: Barbara TatkoZ PRZYMRUŻENIEM OKAwww.aam.am.szczecin.pl29


Z PRZYMRUŻENIEM OKAMARYNARSKIEPrzez wieki pływania po morzach i oceanachzrodziło się wiele przesądów. Większośćpowstała na podłożu ciemnoty i zabobonu,na którym wyrosły legendy i bajdyżeglarskie. Niektóre były okrutne,inne naiwne, jeszcze inne budziły powszechnąwesołość. Były też takie,które wynikały z kształtującej sięprzez wieki kultury i praktykimorskiej. Zdarzało się, że niektórez przesądów doprowadzały doniezwykle makabrycznych aktów.http://www.zeglarstwo.waw.pl/przesady.htm;http://www.zeglarstwo.net.pl/przesady.html;http://www.mw.mil.pl/index.php?akcja=tradycjeprzesadyFeralny dzień – piątekDawniej bardzo skrupulatnieprzestrzegano wyjścia statkóww oznaczone dni, uważając je zapomyślne dla rozpoczęcia rejsu.Żeglarze hiszpańscy najchętniejwyruszali w morze w piątki.Dlatego chyba, że w piątek –dokładnie 3 sierpnia 1492 roku –Kolumb rozpoczął swój rejs,który jak wiadomo, zakończył sięsukcesem. Natomiast żeglarzeWschodu uważali za nieszczęśliwewychodzenie w morzew piątki ze względu na wykonywanieobrzędów religijnych.Przesąd ten przeniósł sięi mocno zakorzenił w Europie.Jeszcze do dzisiaj w wielu stoczniach– tak na wszelki wypadek –nie woduje się statków w piątek.Kapitanowie, nawet największychjednostek, wolą rozpoczynaćpodróż każdego innego dnia.Przesąd ten w dawnych czasachpoważnie mścił się na samychżeglarzach. Jeżeli statek rozpoczynałjednak podróż w piątek i przytrafiałamu się na morzu nawetniewielka awaria, załoga nie próbowałago ratować, zdając się na losprzeznaczenia.Marynarze anglosascy, zwłaszcza ciznający treść Biblii, jeszcze teraz uważająza feralne do rozpoczęcia podróży następującedni:– 2 lutego,– 31 grudnia,– pierwszy poniedziałek kwietnia,– drugi poniedziałek maja.30AAM nr 4 (68)/2010


PRZESĄDYKlabautermann – zły karzełZjawiał się w momencie niebezpieczeństwa dlastatku lub okrętu. W miarę wzrostu zagrożeniawdrapywał się na któryś z masztów lub na bukszpryti pozostawał tam tak długo, jak długo istniała nadziejaratunku. Jeżeli karzeł znikał, oznaczało to, żestatek niechybnie zatonie.Kobieta na okręcie – „diabli balast"Na pokład niechętnie zabierano kobiety. Życie pokazywało,że obecność płci pięknej na żaglowcach,gdzie przebywało przez długi czas kilkuset mężczyzn,prowadziła do bójek i rozprzężenia. Kobietę napokładzie uważano za nieszczęście dla okrętu i załogi.Marynarze skrobali na pokładzie ślady stópkobiecych, personifikując z nią statek. Powszechnieuważano, że mógłby być zazdrosny o niewiastęznajdującą się na jego pokładzie i w związku z tymokazać swój gniew. Niektórzy kapitanowie traktowaliobecność kobiet na pokładzie statku jako „diablibalast". Na lądzie także zostawiano wszelkie kudłatezwierzaki, ponieważ przyciągały one niebezpieczeństwo,w przeciwieństwie do zwierząt pierzastych.W związku z tym najbardziej akceptowane,wręcz pożądane, były papugi, jako stworzenia, którenie posiadały futra. Ciekawe, co powiedzielibymarynarze na kobietę w futrze na pokładzie swojegostatku…Moneta – rzecz niezbędnaWiele współczesnych przesądów marynarskichsięga starożytności. Jednym ze starych zwyczajówjest włożenie monety w usta marynarza, który umarłna morzu i trzeba go tam pochować. Moneta byłaprzeznaczona dla starego Charona, przewoźnikadusz zmarłych na drugą stronę rzeki Styks. Natomiastmoneta wkładana pod stopę masztu przybudowie statku miała stanowić opłatę dla Charonaw przypadku, gdyby statek zatonął niespodziewaniewraz z całą załogą. Zdaniem przesądnych marynarzymonety pod stopą masztu chroniły sam statek przedniebezpieczeństwem na morzu. Tak uważał naprzykład kapitan Anderson – Amerykanin dowodzącystarym parowym kołowcem o nazwie „MaryPowell”. Statek ten przez 54 lata dzierżył prym wśródinnych tego typu jednostek floty USA pod względemszybkości poruszania się, robiąc średnio 13 węzłów.Pewnego razu znalazł się w okolicach zatoki Hovestraww oku potężnego huraganu. Wiatr i falazmiotły z pokładu „Mary Powell” wszystko, co się nanim znajdowało. Statek wyszedł jednak z opresji,szczęśliwie docierając do lądu z 200 pasażerami.Kapitan Anderson z głębokim przekonaniem twierdziłpotem, że pomyślne zakończenie podróży zawdzięczaćnależy srebrnym monetom umieszczonympod masztem reszką do góry. Podobno od tegoczasu wszyscy nowojorscy budowniczowie statkówhołdują tradycji „przepisowego" umieszczania monet podstopą masztu.Przywoływanie wiatruPoważnym przewinieniem było gwizdanie w czasiewietrznego dnia, natomiast był to świetny sposób naprzywołanie wiatru w czasie ciszy na morzu. Wikingowiewierzyli, że ich gwizdy usłyszy bóg wiatru Thor i odpowieim napełniającym żagle oddechem. Dobre wiatry miałogwarantować również przybicie do stewy dziobowejrybiej płetwy, biczowanie się, przeklinanie w celu obudzeniaświętego Antoniego, wbijanie noża w maszt rękojeściąskierowanego w stronę, z której oczekiwanopowiewu, bądź wyrzucanie za burtę starych butów kapitana.Za skuteczne uchodziło również drapanie piętymasztu przez dziewicę.Złe znaki na pokładzieWedług marynarzy odwrócone pokrywy lukowe nastatku pozwalały przedostać się złym duchom pod pokładi ściągać na statek nieszczęścia. Zły omen stanowiłotrącanie się kubkami lub kielichami przy spełnianiutoastów, bo przeciągły dźwięk szkła mógł oznaczać„podzwonne" dla marynarza. Z tego samego powoduzabraniano odpalać papierosa od świeczki. Wierzono, żespowoduje to śmierć marynarza na morzu. Spotkanie nalądzie starej kobiety z pustym wiadrem lub osoby duchownejoznaczało większego pecha niż przecięcie drogipo czarnym kocie i przejście pod drabiną razem wzięte.Szczęście wróżyło natomiast spotkanie pięknej młodejdziewczyny z pełnym wiadrem. Nie wyławiano takżewiader, które wypadły za burtę oraz nie podawano flagiprzez szczebel drabiny. Kichanie na lewej burcie przynosiłopecha, na prawej – odwrotnie. Pechowe było takżezmienianie nazwy jednostki. Złym omenem dla żeglarzybyło pojawienie się na masztach Ogni św. Elma. Oznaczałoto przebywanie na statku przestępcy. Dopóki nie zostałodnaleziony i wyrzucony za burtę, statek znajdował sięw niełasce Najwyższego. Jednocześnie pojawienie się Ogniw czasie burzy zwiastowało przetrwanie statku.Życie marynarzy, choć znacznie bogatsze i ciekawsze niż„szczurów lądowych", sprawiało, że przychodziło imnierzadko zapłacić wysoką cenę – musieli stawiać czołazłemu losowi objawiającemu się pod postacią burz,mielizn, flauty, chorób, utraty zapasów oraz wielu innychniebezpieczeństw. Z tego powodu morskie rzemiosłoobrosło niesamowitą wręcz ilością przesądów żeglarskich.Do dziś udało się przetrwać niektórym z nich, jakspluwanie przez lewe ramię, podkładanie monety podpiętę masztu, obracanie się na lewej nodze oraz drapaniesztagu. Wypróbować nie zaszkodzi, a nuż zapewnimy sobiew ten sposób przychylność żeglarskiej Fortuny?opracowała: Paulina MańkowskaZ PRZYMRUŻENIEM OKAwww.aam.am.szczecin.pl31


WSPOMNIENIE„…nie umiera ten,kto trwa w pamięci żywych…”Ks. Jan TwardowskiOpuszczającym światEdward KURPIEL(8.09.1932 – 11.07.2010)Urodził się 8 września 1932 roku w Ostobużu,w obwodzie lwowskim. W 1940 roku został wysiedlonywraz z rodziną na Syberię. Po ewakuacji doPolski w 1946 roku zamieszkał w Szczecinie. Tuukończył Szkołę Podstawową, Zawodową SzkołęMetalową oraz Technikum Energetyczne. W roku1952 podjął pracę nauczyciela zawodu w ZasadniczejSzkole Budowy Okrętów. Po ukończeniuStudium Nauczycielskiego na Wydziale Mechanicznymzostał zatrudniony jako nauczyciel zawoduw Państwowej Szkole Rybołówstwa Morskiego,jednocześnie pozostawał pracownikiem PrzedsiębiorstwaPołowów Dalekomorskich i UsługRybackich „Gryf”.W 1972 roku został zatrudniony w Wyższej SzkoleMorskiej, pierwotnie na stanowisku nauczycielazawodu, a następnie kierownika warsztatu. Po uzyskaniuw 1979 roku tytułu magistra techniki na WydzialeMatematyczno-Przyrodniczym Wyższej SzkołyPedagogicznej w Szczecinie pracował na stanowiskustarszego wykładowcy w Instytucie Nauk PodstawowychTechnicznych Wydziału Mechanicznegoaż do momentu przejścia na emeryturę w roku 1992.Zmarł 11 lipca 2010 r.W okresie zatrudnienia w Wyższej Szkole Morskiejwielokrotnie wyróżniany za swoją pracę: OdznakąGryfa Pomorskiego (1973), Srebrną (1976) i Złotą(1981) Odznaką „Zasłużony Pracownik Morza”,a także nagrodami Rektora WSM oraz Ministra HandluZagranicznego i Gospodarki Morskiej.Małgorzata MadejNie przeminie wszystko, nie przeminie –kwiaty nie pogasną,choćby przyszło ręce nam złożyći po prostu na zawsze zasnąć.Pamięć czystej przyjaźni zostanie,smutna cisza świętojańskich ulic –po odlocie będziemy ziemięz utęsknieniem do ust jeszcze tulić.Nasze biedne, ludzkie zmęczenie,serc otwartych mądrą życzliwość –po odlocie będzie się jeszczecoś ziemskiego po niebie śniło.Żywy ogień w dymiącym kominku,gdy herbatę w czajniku naparza –i sukienki od pierwszej Komunii,tak w nich było siostrom do twarzy.Tramwajowe przystanki i deszcze,i upały jak ogon pawi –zwykła rzodkiew, którą koń gryzie,telefony, budki z lodami.Ks. Jan Twardowski, 195032AAM nr 4 (68)/2010


Jesienne oczarowanie– Korea Południowa w obiektywie Ireny HajdaszKraj górzysto-wyżynny. We wschodniej części, wzdłuż wybrzeża Morza Wschodniego (Morze Japońskie),ciągną się Góry Wschodniokoreańskie, zbudowane z prekambryjskich skał metamorficznych (głównie łupki)i granitów, rozcięte dolinami rzek na kilka pasm górskich: Góry Diamentowe (Sorak-san, 1708 m) na granicy z KoreąPółnocną oraz Gyeongsang i Sobaek (Cziri-san, 1915 m), rozdzielone niziną rzeki Naktong-gang.W zachodniej części aluwialna nizina nad Morzem Żółtym z izolowanymi wzniesieniami o wysokości 700–800 m.Wybrzeże Morza Wschodniego (Morze Japońskie) wyrównane, Morza Żółtego — riasowe z licznymi zatokami,półwyspami i przybrzeżnymi wyspami, największa Jeju (wysokość do 1950 m — wulkan Halla-san, najwyższyszczyt kraju) w Cieśninie Koreańskiej.


„Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia towarzyszyWszystkim przez cały Nowy Rok.Życzę, aby był to Rok szczęśliwy w życiu osobistym,spełnił zamierzenia i dążenia zawodowe oraz by przyniósłwiele satysfakcji z własnych dokonań.”prof. dr hab. inż. kpt. ż.w. Stanisław GucmaRektor Akademii Morskiej w Szczecinie

More magazines by this user
Similar magazines