Numer 4/2008 - Gminne Centrum Kultury Czytelnictwa i Sportu w ...

gckszczurowa
  • No tags were found...

Numer 4/2008 - Gminne Centrum Kultury Czytelnictwa i Sportu w ...

Remedium w zdaniachWisła w okolicach Woli płynie na północny wchód. To symboliczny kierunekgranicy między narodzinami a odchodzeniem w przeszłość. Jeśli wierzyć roślinomi ptakom, chmurom i wiatrom – wszystko, co żywe i martwe, nie wykluczająckamieni i brył, zupełnie niezauważalnie, ale nieuchronnie podąża na północ, kuswemu kresowi, lecz jednocześnie ku ponownym narodzinom, do wschodu życia.Nad zwierciadłamiWyjątkowo ciepła i słoneczna była ostatnia niedzielapaździernika. W Woli Przemykowskiej z wieczornychłąk położonych za wałem, ograniczonych nurtami Wisłyi przeciętych wodami Uszwicy, spędzano bydło. Tam właśniedwie rzeki łączą się w jedną, w wiślanych wirach znikamniejsza, która rodzi się półtorej setki kilometrów na południe,w ciemnych wnętrzach Beskidu Wyspowego.Gdy słońce zniknęło za zawiślańskim wzgórzem, całą okolicęszybko ogarnął chłód i pojawiła się mgła. Wiatr zaczął przynosićz pastwisk zapach amoniaku, ulatniający się ze świeżychjeszcze pozostałości po zwierzętach.Wisła w okolicach Woli płynie na północny wchód. To symbolicznykierunek granicy między narodzinami a odchodzeniemw przeszłość. Jeśli wierzyć roślinom i ptakom, chmuromi wiatrom – wszystko, co żywe i martwe, nie wykluczając kamienii brył, zupełnie niezauważalnie, ale nieuchronnie podążana północ, ku swemu kresowi, lecz jednocześnie ku ponownymnarodzinom, do wschodu życia. Osuwający się w wodę piasekprzypomina o przemijaniu, o upadku, a błyszcząca kropla,która się rozbija na suchym kamieniu i pozostawia na nimmokrą plamę, ukazuje obszary dzieciństwa, w których możnarysować swój dom i twarz matki, odgadywać barwę jej głosui kolor oczu, pierwsze słowo, jakie się niegdyś wypowiedziałooraz słońce, które dawniej świeciło jakoś inaczej, jaśniej. Nawettu, na chłodnej plaży wśród chaszczy, w miejscu łączeniasię rzek, samotność jest nieosiągalna. Nie można pozostać samna sam ze sobą – bez tych cząsteczek i odniesień, które pozostawiliw nas ci, którzy przeminęli, bez marzeń pomieszanychze świadomością błędów i rozczarowań. Jakaż samotność jestmożliwa, skoro człowiek ma pamięć? Ona zawsze jest obok– trwała, surowa i spokojna.Dwie łączące się rzeki są zwierciadłami czasu minionego.W ich falach wszystko się odradza i powtarza odwiecznymprzemijaniem. Zaplątani w ich bieg, jesteśmy również odbiciemw lustrze świata marzeń. Nie ma jednak takiego zwierciadła,w którym można by zobaczyć swoje prawdziwe wnętrze – jakbyktoś nastąpił butem na lustro i zmiażdżył je, a człowiek, próbującrozpoznać siebie w odłamkach, może jedynie spostrzecniewyraźne zarysy, z których za nic nie udaje się złożyć rysówtwarzy. Nawet różne nazwy, nawet gesty, do których jesteśmyprzyzwyczajeni, nie mają tu większego znaczenia.Na tej chłodnej plaży, w miejscu łączenia się rzek, drobneszczegóły stają się niezwykle ważne. Wydaje się, że przychodzą,by dotknąć drzemiącej struny, i nagle ktoś odczuwa, że cośsię w nim zmieniło – może świadomość ludzka ulega reinkarnacji,a to, co uważamy dzisiaj za prawdę, jutro zaczyna budzićwątpliwości, ponieważ w wielu przypadkach instynkt jest tylkozłudzeniem zrodzonym przez sugestię. Gdy przypominamsobie ów wieczór z październikowym niebem usianym gwiazdami,na którym każde ciało poruszało się w kręgu swego losu,na pozór samodzielnie, niezależne jedno od drugiego, corazbardziej zdaję sobie sprawę, że przyniosłem tam swój starzejącysię świat, który zaczyna już z lekka płowieć. Ciągle nosimyw sobie taki świat, czuwamy nad nim dniami i nocami, ale onczęsto ciąży zanadto, mimo że mamy nad nim kontrolę. Toteżwielki sens ma uzbrajanie się w odwagę przy świadomości, żekażde działanie i zmiana miejsca, jeśli nawet nie pociągną zasobą żadnych następstw, będzie pewnym osiągnięciem, ponieważbezczynność oznacza tylko jedno – przegraną. Rozwijaniewstęgi czasu, czyli życia i śmierci, świtań i zmroków zawszedaje szansę na przetrwanie najgorszego, na lepsze jutro. W otchłanirzecznych zwierciadeł wszystko jest podporządkowanepotężnemu ruchowi wszechświata i każde ciało, które postanowiłozdradzić innych, spala się w przestworzach, pozostawiającpo sobie tylko odrobinę gwiezdnego pyłu. Szkoda, że w naszejrzeczywistości spala się tak wielu ludzi. A może całkiem daremnesą wszelkie opowieści o zwierciadłach, wszechświeciei orbitach gwiazd. Wszak gwiazdy, bez względu na to, co siędzieje na Ziemi, zawsze znajdują się na tym samym miejscu,w górze, i ciągle tak samo świecą bez względu na to, czy myistniejemy, czy już nie.MAREK ANTOSZW ZAKOLU RABY I WISŁY – kwartalnik. Wydawca: GCKCiS w Szczurowej. Pismo zrzeszone w Polskim Stowarzyszeniu Prasy Lokalnej.Redaktor naczelny: Marek Antosz. Zespół: Michał Czesak, Lucyna Gut, Jaromir Radzikowski, Grzegorz Zarych, Anna Zygiel.Współpraca: Zygmunt Gerlach (USA), Tadeusz Maj (USA), Zofia Szczypta (USA), Józefa Borowiec−Ozorka, Małgorzata Tracz.Adres redakcji: Rynek 4, 32−820 Szczurowa, tel. 671 41 07. Adres internetowy: wzakolu@onet.euSkład i druk: Brzeska Oficyna Wydawnicza A.&R. Dziedzic, 32−800 Brzesko, ul. Czarnowiejska 1, tel./fax 663 11 91,tel. 686 14 70. Przesyłanie kwartalnika poza teren gminy możliwe za zaliczeniem pocztowym.Dystrybucja w USA: „Jolly Inn”, 6501 W. Irwing Pk. Rd., Chicago, tel. (773) 736−7606. Okładka: Odnowiona figura Św. Józefaprzed kościołem parafialnym w Szczurowej (fot. M. Antosz).W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


WydarzeniaApel poległych odczytał Franciszek JurkowskiHymn narodowy przed pomnikiemObchody 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległościtradycyjnie rozpoczęły się przed pomnikiemofiar I i II wojny światowej. Odśpiewano hymn narodowy,Franciszek Jurkowski odczytał apel poległych orazzłożono wieńce. W uroczystości uczestniczyli członkowieGminnego Koła Związku Kombatantów RzeczpospolitejPolskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Samorządreprezentowali wójt Marian Zalewski, radny i sołtysSzczurowej Stanisław Wądołowski oraz kierownikZOSiP Elżbieta Gądek, natomiast policję – kierownikposterunku, st. asp. Ryszard Kosieniak. Przybyli takżeharcerze, przedstawiciele instytucji i zakładów pracy,dyrektorzy szkół i nauczyciele wraz z młodzieżą.Po mszy św., odprawionej przez ks. prob. WiesławaMajkę, w sali widowiskowo-sportowej Gminnego CentrumKultury, Czytelnictwa i Sportu odbyła się akademia,przygotowana przez licealistów, a przedstawicielkakombatantów Maria Rassak opowiedziała o swoichwojennych przeżyciach.Narodowe Święto Niepodległości obchodzone jestco roku 11 listopada, na pamiątkę odzyskania przezPolskę wolności w 1918 r., po 123 latach zaborów dokonanychprzez Rosję, Prusy i Austrię. Święto ustanowionezostało dopiero ustawą z kwietnia 1937 r.,czyli prawie 20 lat po wybiciu się na niepodległość.Do czasu wybuchu II wojny światowej obchodzono jetylko dwa razy – w r. 1937 i 1938. Podczas niemieckiejokupacji oficjalne lub jawne świętowanie, podobniejak i każde inne przejawy polskości, było zabronione.W 1945 r. władze komunistyczne świętem państwowymuczyniły dzień 22 lipca – datę podpisania ManifestuPKWN i nazwały je Narodowym Świętem OdrodzeniaPolski. Świętowanie 11 listopada przywróconoponownie ustawą Sejmu PRL IX kadencji, 21 lutego1989 r., w trakcie obrad Okrągłego Stołu.(m)Krakowski Bank Spółdzielczy Oddział Szczurowawww.kbsbank.com.plZ okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2009 RokuNaszym obecnym i przyszłym Klientom pragniemy życzyćzadowolenia i wielu sukcesów w pracy zawodowej i życiu rodzinnymW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Nieprzypadkowo w Urzędzie Marszałkowskim wskazano na SzczurowąWizyta ministra rolnictwa TuryngiiZ oficjalną wizytą w Małopolsce gościł minister rolnictwa,ochrony przyrody i środowiska Turyngii VolkerSklenar. W siedzibie Urzędu Marszałkowskiegospotkał się z marszałkiem Markiem Nawarą, członkiemZarządu Województwa Wojciechem Kozakiemi wicewojewodą Stanisławem Sorysem.23 października czteroosobowa delegacja niemieckaz ministrem Sklenarem i przewodniczącymsejmiku Andrzejem Sztorcem przebywała w GminieSzczurowa. Goście zapoznali się ze sposobem wykorzystaniaprzez nasz samorząd środków pozyskanychz Unii Europejskiej, po czym z uznaniem wypowiadalisię przede wszystkim o wydatkowaniu ich na odnowęcentrów wsi. Wójt Marian Zalewski oraz przewodniczącyKazimierz Tyrcha zaprezentowali atuty naszejrolniczej gminy, wysoki stopień urbanizacji terenui możliwości rozwoju dla potencjalnych inwestorów.Minister wyraził nadzieję, iż nawiązana zostanie bliższawspółpraca zarówno pomiędzy samorządami Małopolskii Turyngii, jak też rolnikami z naszego regionua właścicielami gospodarstw rolnych z Niemiec.– Gdy minister Sklenar wyraził chęć poznaniagminy wiejskiej, nieprzypadkowo w Urzędzie Mar-szałkowskim wskazano na Szczurową – powiedziałtowarzyszący delegacji przewodniczący Sejmiku WojewództwaMałopolskiego Andrzej Sztorc. – Wszak totutaj w sposób wzorcowy pozyskuje się i wykorzystujeśrodki unijne, to ten teren wykonał w ciągu kilkunastulat istnienia samorządu olbrzymi skok rozwojowy,więc przed gośćmi z Turyngii jest się czym pochwalić.Małopolskę łączą z Turyngią nazwiska tak znanychludzi, jak Goethe, Schiller i Bach. Współpracujemyz tym landem w zakresie promowania kontaktówmiędzy środowiskami gospodarczymi, kulturalnymii edukacyjnymi. Sądzę, że Gmina Szczurowa, którama już doświadczenia we współpracy z Ukrainą, znakomiciewpisze się także w model kontaktów polsko--niemieckich.Tydzień po wizycie w Szczurowej z MinisterstwaRolnictwa, Ochrony Przyrody i Środowiska Turyngiinadesłano pismo adresowane do wójta Mariana Zalewskiego,w którym minister Sklenar szczególniedziękował za miłe przyjęcie oraz możliwość wzbogaceniawiedzy o polskiej wsi i samorządności, ponowiłrównież propozycję współpracy.(m)Minister Volker Sklenar – czwarty od prawej.Komisarz podjął decyzję o nie przeprowadzeniu wyborówW Uściu i na UkrainiePo złożeniu mandatu przez radnego Kazimierza Różyckiegowojewoda małopolski zarządził wybory uzupełniającew Uściu Solnym. Zbieg okoliczności sprawił, iżmiały się odbyć w tym samym dniu, co przedterminowewybory parlamentarne na Ukrainie – 7 grudnia.Chyba jednak owa data wyjątkowo nie sprzyjała elekcjomw naszej części Europy, ponieważ nie doszło donich ani w Uściu – do 18 października mieszkańcy tejwsi nie zarejestrowali żadnego komitetu i nie zawiadomilio zamiarze zgłaszania kandydatów na radnych– ani w kraju nad Dnieprem, gdzie prezydent WiktorDelegacja zwiedzała Publiczny Ośrodek Zdrowia.Juszczenko w wyniku protestów premier Julii Tymoszenkoprzełożył termin wyborów.Tarnowski komisarz wyborczy Jacek Satko 21 październikaopublikował decyzję „o nie przeprowadzeniuwyborów uzupełniających do Rady Gminy Szczurowa”w okręgu nr 9. Poinformował również, że „mandatw tym okręgu pozostaje nieobsadzony”, natomiastkolejny termin elekcji przypadnie pomiędzy szóstyma dziewiątym miesiącem, licząc od 7 grudnia 2008 r.W uszczuplonej Radzie Gminy zasiada obecnie czternasturajców.(jr)W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


W hołdzie nauczycielom i absolwentomDługa historia zaborowskiej edukacjiW Szkole Podstawowej im. Władysława Jagiełływ Zaborowie połączono obchody rocznic założenia szkołyparafialnej i podstawowej. Odbyło się także ślubowanieuczniów klasy pierwszej.29 października uroczystości rozpoczęła msza św.odprawiona w kościele parafialnym przez ks. prob.Czesława Hausa. Następnie wójt Marian Zalewski,wieloletni dyrektor zaborowskiej szkoły FranciszekJurkowski oraz sołtys Franciszek Babło odsłoniliumieszczone na ścianie frontowej budynku dwie tablicepamiątkowe – z wizerunkiem króla-zwycięzcyspod Grunwaldu oraz napisem: „1847-2008, 165-lecieSzkoły Parafialnej w Zaborowie; 1878-2008, 130-lecieSzkoły Podstawowej w Zaborowie. Bez przeszłości niema przyszłości – w hołdzie Nauczycielom i Absolwentom,Dyrekcja, Nauczyciele, Pracownicy i UczniowieSzkoły Podstawowej im. Władysława Jagiełły w Zaborowie.Zaborów, październik 2008”. Tablice ufundowaneprzez Władysława Wojnickiego, właściciela firmykamieniarskiej, poświęcił ks. proboszcz.W sali gimnastycznej przygotowano prezentacjęmultimedialną, a dyrektor Mieczysław Chaburaprzypomniał historię zaborowskiej edukacji: – Szkołaparafialna powstała w 1843 r. z inicjatywy ks. prob.Pawła Ujejskiego i właścicielki dworu Teresy Radeckiej– stwierdził. – Pierwszymi nauczycielami byli or-ganiści: Paweł Sierankiewicz, Jędrzej Moszczyński orazMichał Koza. W r. 1878 dzięki usilnym staraniom ks.prob. tutejszej parafii, Franciszka Wolffa, wzniesiononowy budynek na wprost kościoła oraz zatrudniononauczyciela Józefa Prelicha. Był to uczestnik powstaniastyczniowego, wspaniały człowiek, świetny pedagogi gorliwy patriota. Gdy przeszedł na emeryturę, obowiązkikierownika szkoły objął Edmund Kotulski, a odr. 1921 do 1939 – Grzegorz Gluza. W czasie okupacjiniemieckiej odbywały się tajne komplety nauczaniapodstawowego, które prowadzili nauczycielka WłodzimieraKubiaczykówna oraz kierownik szkoły RomualdMajeranowski. Po zakończeniu drugiej wojny światowejszkoła borykała się z olbrzymimi trudnościami lokalowymi,zajęcia odbywały się w różnych miejscach. Nazebraniu wiejskim w 1956 r. podjęto decyzję o budowienowej placówki. Na czele komitetu stanął ówczesny kierownikFranciszek Jurkowski. Nową szkołę oddano doużytku 17 lipca 1960 r., jako pierwszą tzw. „tysiąclatkę”w województwie krakowskim. W chwili obecnej w budynkufunkcjonują Szkoła Podstawowa z OdziałemPrzedszkolnym oraz Publiczne Gimnazjum.W części artystycznej wystąpiło osiemnastu pierwszoklasistów,których dyrektor pasował na uczniówszkoły podstawowej.(m)Fot. B. SzydłowskaZdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzeniaoraz wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2009Wszystkim Swoim Klientom życzyFirma „Partner”Szczurowa, ul. Lwowska(014) 671 46 38W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Wieści z powiatuSzczurowski Zespół Szkół w Powiatowym Przedstawicielstwie Młodzieży reprezentuje czworouczniów: Karolina Cierniak z Dąbrówki Morskiej, Katarzyna Boksa i Ewelina Stachowicz (obydwiez Woli Przemykowskiej) oraz Łukasz Słowik z Niedar.Młodzież na sesji Rady PowiatuPowiatowe Przedstawicielstwo Młodzieży składasię z uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Zakres jegodziałania określa ustawa o samorządzie powiatowymoraz uchwała Rady Powiatu Brzeskiego. Członkowietego gremium mają skupiać swoją uwagę na problemachmłodzieży i zgłaszać inicjatywy jej dotyczące.Dlatego Powiatowe Przedstawicielstwo Młodzieży powinnowspółpracować z władzami lokalnymi, samorządamiuczniowskimi gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych,domami kultury, klubami sportowymi, organizacjamimłodzieżowymi, przedsiębiorcami oraz mediami.– Sądzę, że przy aktualnym Zarządzie PowiatuBrzeskiego młodzi ludzie będą mieć realny wpływna działalność instytucji, które podlegają powiatowii w swoim zakresie funkcjonowania obejmują młodzież.Wszak dwoje członków Zarządu, WładysławaSadłoń i Marek Antosz, to na co dzień dyrektorzyplacówek oświatowych, a starosta Ryszard Ożóg jestbyłym wicedyrektorem Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnychw Brzesku – powiedział przewodniczącyRady Powiatu Sławomir Pater, notabene również byłynauczyciel, pracujący niegdyś w Szkole Podstawowejw Niedzieliskach.Szczurowski Zespół Szkół w Powiatowym PrzedstawicielstwieMłodzieży reprezentuje czworo uczniów:Od lewej: Katarzyna Boksa, Łukasz Słowik, Karolina Cierniaki Ewelina Stachowicz.Karolina Cierniak z Dąbrówki Morskiej, KatarzynaBoksa i Ewelina Stachowicz (obydwie z Woli Przemykowskiej)oraz Łukasz Słowik z Niedar. 7 listopadareprezentanci młodzieży po raz pierwszy brali udziałw obradach sesji Rady Powiatu Brzeskiego.– Była to dla nas lekcja samorządności i demokracji,jak również zebranie doświadczeń w zakresie profesjonalnegoprowadzenia sesji – podsumowała potemKarolina Cierniak.(jr)ZMIANY W RADZIELicząca 21 osób Rada Powiatu ma dwoje nowychczłonków. Po wyborach na włodarza Brzeska miejsceGrzegorza Wawryki, byłego starosty, mandat powiatowegorajcy otrzymał jego konkurent Bogusław Babicz.Z funkcji radnego zrezygnował też Andrzej Goryca,dyrektor prywatnego szpitala ginekologiczno-położniczegow Tuchowie, który w Radzie Powiatu zasiadałz ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Zastąpiła goWiesława Białka, kontrkandydatka względem burmistrzaCzchowa Marka Chudoby sprzed dwóch lat.Kolejna wieś do scalaniaNa dobre rozkręca się scalanie gruntów w naszej gminie,czego dowodem jest odczytanie 2 grudnia decyzjio rozpoczęciu tego procesu w Barczkowie. To kolejnyobszar scaleniowy po Wrzępi, gdzie komasację gruntówzakończono już przed kilku laty, Woli Przemykowskiej– tam scalenie dobiega końca, i StrzelcachMałych, w których prace idą pełną parą.14urządzenia dla czterech jednostek27 listopada Zarząd Powiatu jednogłośnie podjąłuchwałę o pozytywnym rozpatrzeniu wniosków OchotniczychStraży Pożarnych w zakresie zakupu i montażuurządzeń selektywnego alarmowania. Wniosek,który miał poparcie Komendy Powiatowej PaństwowejStraży Pożarnej i Zarządu Powiatowego ZOSPw Brzesku, w szczegółach przedstawił komendant DariuszPęcak. Po 2831 zł otrzymały na ten cel jednostkiw Dołędze i Strzelcach Wielkich, natomiast w kosztachzakupu urządzeń dla straży w Górce i Pojawiupartycypowała także Gmina Szczurowa.– Systemy te są przeznaczone do zdalnego, radiowegouruchamiania syren alarmowych OSP. Ich zakuporaz uruchomienie pozwoli na znaczną oszczędnośćczasu podczas powiadamiania strażaków o zdarzeniu– powiedział Marian Zalewski, prezes Zarządu PowiatowegoZOSP w Brzesku.Asfalt i chodnikiWspólna inicjatywa sołtysów, radnych oraz władz powiatui gminy zaowocowała w br. kolejnymi odcinkami nowychchodników przy drogach powiatowych. W centrumStrzelec Wielkich powstał chodnik oraz parking przedszkołą, w Uściu Solnym przy drodze do Barczkowa starepłyty betonowe zastąpiono kolorową kostką. Podobniestało się w centrum Zaborowa, natomiast w Woli Prze-W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Nowy parking przed Szkołą Podstawową w Strzelcach Wielkich. Asfalt na drodze powiatowej ze Strzelec Wielkich do Strzelec M.mykowskiej kostkę położono obok szkoły i przystankuautobusowego. Były to inwestycje w 50 proc. finansowanez budżetu Gminy Szczurowa. Nowe nawierzchnieasfaltowe, których koszty pokryto ze środków powiatu,zostały wykonane w Strzelcach Wielkich, Zaborowie, Pojawiuoraz na drodze od Uścia Solnego do Barczkowa,Popędzyny i drogi wojewódzkiej. Ponadto na bardzo zdewastowanym,półkilometrowym odcinku drogi w WoliPrzemykowskiej-Natkowie zastosowano metodę utrwalaniaemulsją asfaltową z grysami. Dalszy etap prac,mających na celu poprawę bezpieczeństwa użytkownikówdróg, zaplanowano na rok 2009.RolnictwoEfekt wyjazdu na wystawę w Rudawce RymanowskiejJałówki za pieniądze z HPIPrezes Jerzy Głąb poinformował Redakcję „W zakolu”o działaniach Stowarzyszenia Hodowców Bydła Mięsnegow Strzelcach Wielkich: – Po otrzymaniu kolejnej transzyśrodków z Haider Project Internacional pojechałemz czterema rolnikami na Podkarpacie w celu zakupujałówek rasy simentalskiej. Dużym wsparciem w pozyskaniuzwierząt były kontakty z tamtejszymi rolnikami,które nawiązaliśmy podczas III Krajowej Wystawy BydłaSimentalskiego w Rudawce Rymanowskiej w sierp-W gospodarstwie Kazimierza Rębacza.niu br. Pomoc uzyskaliśmy także od Agnieszki Dyrdy,pracownika Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnem.Pani Dyrda wskazała gospodarstwa oraz indywidualnesztuki, mogące spełnić nasze oczekiwania. Zakupyzostały zaplanowane dla czterech kolejnych rolnikówzgodnie z kolejnością zapisów. Dokonaliśmy tego w gospodarstwieJana Tylki w Tokarni, specjalizującym sięw hodowli bydła simentalskiego o kierunku mlecznymi znajdującym się pod stałą oceną użytkowości mlecznej.Jedną sztukę zakupiono teżu Zbigniewa Gaca z Nadolna.Zwierzęta zostały przetransportowanesamochodem specjalistycznymAndrzeja Chrząszcza z Nagórzan.Dojechały do naszychrolników szczęśliwie i zdrowo 3listopada br. Osoby, które otrzymałyzwierzęta to: Elżbieta i KazimierzRębaczowie (Szczurowa),Maria i Czesław Malczakowie(Strzelce Małe) oraz KazimierzPustelnik i Zdzisław Żurek zeStrzelec Wielkich. Rolnikomprzekazano także pasze i dodatkimineralne, mogą także liczyć naopiekę weterynaryjną jałówek.Gospodarstwa zostały oznaczonelogiem HPI, a każde ze zwierzątkolczykiem fundacji.(m)W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 15


ReportażGołąb pocztowy dostarcza emocji, gołąb ozdobny – wrażeń estetycznych. Hodowla wymagajednak czasu, cierpliwości, fachowej wiedzy oraz nierzadko sporych pieniędzy. Za najbardziejutytułowane ptaki trzeba zapłacić nawet po 15 tys. zł.Miłośnicy gołębich lotówŻona zaborowskiego sołtysa Maria zdążyła sięprzyzwyczaić do tego, iż pan Franciszek co pewienczas ładuje do volkswagena golfa klatkiz gołębiami, odpala silnik i znika na godzinę, dwie,bo akurat jest czas kolejnych lotów. Samochód od latpokonuje tę samą trasę – naprzeciwko remizy skręcaw prawo, obok Domu Ludowego znów w prawo i dalejjedzie już prosto przez Pojawie. Kolejny skręt wykonujew lesie, zostawiając po lewej duży drewniany krzyżupamiętniający bitwę z wojskami Karola Gustawapodczas najazdu szwedzkiego, mija leśniczówkę, zabudowaniaWał-Rudy i zatrzymuje się dopiero przedznakiem „stop” na skrzyżowaniu z drogą wojewódzką,którą bierze w poprzek. Sto metrów dalej przejeżdżamostek na Kisielinie, tnie przez Wolę Radłowskąi zwalnia przed ostrym zakrętem obok ostatnich domówtej wioski. Gdy wychodziz zakrętu, cel jestjuż niedaleko – po prawejbiała tablica z ciemnymiliterami obwieszcza, żewjechał do Radłowa, następniepiekarnia „Zabytkowa”(na przekór nazwiemieszcząca się w typowymdla PRL-u budynku przypominającymod frontuzlewnię mleka) i nareszcieduży plac pełniący funkcjęparkingu dla autobusówjednej z prywatnych firm,jak również samochodówosobowych pracownikówi klientów spółki. „Con-Gołębie na ulicy w Tarnowie.Radłów. Franciszek Babło zgłasza ptaki do lotu.Franciszek Babło: – Gołąb pocztowy dostarcza emocji,gołąb ozdobny – wrażeń estetycznych. A bywa, żew jednym, takim szczególnym gołębiu można dostrzecobydwie wartości.Andrzej Bieniek: – Hodowla tych ptaków to fascynacjamaleńką cząstką przyrody.Zbigniew Cieśla: – Gdy ktoś ma tylko słomiany zapał dogołębi, nic nie osiągnie. To trzeba mieć tu, w sercu.Józef Liszka: – Hobby, które daje mi odprężenie, zadowolenie,kontakty z ludźmi, wszystko za jednym zamachem.Wśród hodowców są bowiem ludzie wszystkichprofesji: lekarze, policjanci, przedsiębiorcy, nawet księża.U mnie na pierwszym miejscu jest rodzina, na drugim– gołębie. W hodowli jednak też trzeba mieć szczęście,tak jak w miłości.teko”. Niedaleko bramywjazdowej znajduje siębudynek, do którego północnejściany dostawionospore zadaszenie z blachy,podparte ściankami z płaskownikóworaz drucianejsiatki. To jest właśniemiejsce zbiórki miłośnikówgołębi. Tu prowadzisię dyskusje, żartuje, omawiadotychczasowe lotyi słyszy prognozy dotycząceostatecznej klasyfikacjina szczeblu sekcji, rejonui okręgu.– Dobry lot, chłopaki!– mówi Franciszek Babło.– Dobry lot! – pada odpowiedź z kilkunastu ust,która wśród hodowców zastąpiła tradycyjne „cześć”i „dzień dobry”.– Stąd gołębie zamknięte w oddzielnych klatkachsą wiezione ciężarówką do różnych miejsc w krajulub za granicą. Tym razem trafią pod Hanower, alesą także loty do Torgau, a w ub.r. był nawet jeden doOstendy w Belgii – wyjaśnia zaborowski sołtys. – Gołębiepocztowe to jedna z odmian gołębi domowych,odznaczające się niezwykłą zdolnością powracania dogołębnika z dużych odległości.Punktualnie o 17.00 następuje komisyjne „odbicie”zegarów startowych, po czym ich plombowanie. Odtądczasomierze, skrzydła ptaków, warunki pogodowei zwykłe szczęście decyduje o kolejności poszczególnychhodowców w zestawieniu końcowym lotu. Jednym16W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


z tych, którzy uruchomili zegar jest Zygmunt Juszczykz Zaborowa. Jego sprzęt jest tradycyjny, sprężynowy.– Takimi zegarami posługuje się większość tutejszychhodowców – wyjaśnia. – Gdy gołąb wróci dodomu, należy go złapać, zdjąć z nóżki gumową obrączkę,wrzucić do zegara przez specjalny otwóri przekręcić pokrętło. To powoduje zniszczenie obrączkiz jednoczesnym zarejestrowaniem na taśmie godzinyprzylotu ptaka.Jednak hodowcy ze starymsystemem pomiaru sąw gorszej sytuacji od tych,którzy zakupili urządzeniaelektroniczne, górującenie tylko pod względemdokładności pomiaru, aleprzede wszystkim w zakresiesposobu rejestracjiprzylotów. Zegary takiedziałają na zasadzie impulsówprzechwyconychprzez antenę, ponieważgołębie mają na nóżkachspecjalne chipy. Toteż wystarczy,aby ptak pojawiłsię w otworze wlotowym gołębnika – wtedy wysłanyzostaje sygnał do urządzenia. Taki sprzęt daje wielogodzinnekorzyści czasowe szczególnie wtedy, gdygołębie wracają w nocy. Poważny mankament specjalnegozegara elektronicznego jest tylko jeden – cena,wynosząca ok. 2500 zł.– Jeżeli chce się uzyskać dobre wyniki, trzeba zainwestowaćnie tylko w samo stado, ale także w sprzęt,jak chociażby właśnie w elektroniczny miernik, bo każdyhodowca ma wykonywany pomiar sferyczny, a nakoniec lotu robi się zestawienia podsumowujące – twierdziRobert Bieryt z Radłowa, wiceprezes do sprawlotowych dąbrowskiego oddziału Polskiego ZwiązkuHodowców Gołębi Pocztowych, któremu w r. 2007 gołębieprzyniosły na swychskrzydłach tytuł mistrzowskiw oddziale. – Rocznieodbywa się 16 lotów. Dzieląsię na loty gołębi młodychi dorosłych. Zaczynamy1 maja lub w ostatnią niedzielękwietnia, a kończymyw połowie września. Możnazdobyć mistrzostwo ogólne,czyli ze wszystkich 16 lotów.Ponadto każdy oddziałprzed sezonem ustala, w jakichkategoriach hodowcybędą konkurować. Kategoriesą różne: A – loty w granicachod 100 do 400 km, B– od 300 do 600 km, C – powyżej500 km, jak równieżlot zwany maratońskim.Każdy właściciel typuje 50gołębi, przed lotami oddajeFormowanie się pary przebiega w ten sposób, że siedzącyobok siebie „małżonkowie” przejeżdżają sobie pospieszniedziobem po plecach, od tyłu aż do spodu skrzydła.Sprawia to wrażenie, jakby ptaki próbowały sobie wyczyścićplecy. Od czasu do czasu łaskoczą się nawzajemdziobami po głowie i szyi, a gołębica wsuwa swój dzióbdo dzioba partnera, pozwalając się karmić jak pisklę.spis i nimi właśnie walczy przez sezon. Do konkursuliczą się wyniki 20 proc. ptaków, uzyskujących najlepszewyniki. Punkty w klasyfikacji ogólnej otrzymuje się zamiejsce gołębi na liście oraz liczbę punktów zdobytychprzez nie w danym locie. Całość jest podsumowywanaprzy pomocy programu komputerowego. Popatrzmy najedną z list: lot z Budziszyna k. Wrocławia przy udziale1313 ptaków, 13 lipca 2008 r. Zwyciężył gołąb MarianaMarszałka z Wierzchosławic, byłego prezesa sekcji w Radłowiei aktualnego skarbnika.Średnia prędkość natrasie to 1090 m/min. Nrgołębia PL0316-05-11189.Dla wielu ludzi gołębiestanowią wielką pasję. Naszaradłowska sekcja liczy60 członków, cały oddziałDąbrowa Tarnowska – ok.120. Najmłodszym hodowcąjest szesnastolatek, PiotrChłoń z Odporyszowa.Franciszek Babło, jakohodowca o uznanym autorytecie,dodaje: – Tylkosumienna praca, cierpliwośći wiara w to, co się robi, dadzą widoczne efekty.Bardzo ważna jest planowa i konsekwentna realizacjazałożeń hodowlano-lotowych, ponadto posiadanie dobrychgołębi to pierwsze i podstawowe elementy warunkującepowodzenie w rywalizacji zamierzeń.Gołębiarskie hobby nie należy do tanich. Tę tezępotwierdza Józef Liszka ze Strzelec Małych, należącyniegdyś do sekcji w Nowym Brzesku, a od czasu wybudowaniamostu na Wiśle w Górce – do sekcji w Koszycach.Akurat podczas mojego pobytu w jego domulistonosz przynosi paczkę z wąskimi otworami wentylacyjnymiw bocznych ściankach. W środku – czterygołębie. Pan Józef zamówił je na aukcji internetowejAllegro. Nadawcą jest Andrzej Szwed z Granowa, pocz-Oskar i Magdalena Heinroth,autorzy Die Vögel MitteleuropasBermühler, Berlin-Lichterfelde 1926Zygmunt Juszczyk z tradycyjnym zegarem do pomiaru czasu lotów.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 17


Andrzej Bieniek z garłaczem.Rudy-Rysie ma dwóch oficjalnie zdeklarowanychhodowców. To Maciej Strąg (od 2004 r.) i StanisławRudnik, który do PZHGP został przyjęty przed kilkomamiesiącami. Maciek „zapatrzył się” w gołębie,gdy był uczniem pierwszej klasy szczurowskiego gimnazjum.Impuls wyszedł od Sylwestra Gali, prezesatarnowskiego okręgu organizacji hodowców: – Narazie z moim stadem liczącym 70 gołębi nie osiągnąłemznaczących wyników, lecz z tego, co robię, mamogromną satysfakcję – mówi Maciek.Pochodzący z Podrząchowia Wiesław Górak wróciłpo kilkudziesięciu latach do rodzinnej Górki i zrealizowałswoje marzenia sięgające dzieciństwa – ma jużsetkę gołębi. Chętnie poświęciłby im większość swojegoczasu, ale pracuje w Nowej Hucie: – Robota nazmiany nie daje szans na właściwe zajmowanie się hodowlą,toteż albo się przedawkuje witaminy i pokarm,albo da się za mało... Odbija się to na wynikach lotów.Nerwów też sporo się traci, gdy przylot ma być np.w niedzielę, a tu wiatr i deszcz, żadnego gołębia niema, czeka się tylko i popatruje w niebo. Ale o rezygnacjinie ma mowy. W dodatku okazuje się, że gołębiarstwojest zaraźliwe. Moja żona też polubiła gołębie.Piotr Polak, Stanisław Wodka, Tomasz Dymoni Andrzej Bieniek z synem Łukaszem to czterej mieszkańcyWoli Przemykowskiej pasjonujący się zarównogołębiami rasowymi, jak i pocztowymi. W gołębnikuna strychu pustej stajni, w której niegdyś było kilkakrów, pan Andrzej ma 120 ptaków. Natomiast panPiotr, należący do koszyckiej sekcji PZHGP może siępochwalić sporym sukcesem. W minionym sezoniezdobył trzecie miejsce w oddziale Kazimierza Wielkaw typowaniu młodych gołębi.W Szczurowej najbardziej znani miłośnicy gołębito Janusz Wesołowski i Zbigniew Cieśla: – Żeby porozmawiaćo gołębiach, trzeba przynajmniej tydzień,a nie kilkanaście minut – rzuca na początku spotkaniapan Zbigniew, gdy pytam, czy znajdzie kwadransczasu na rozmowę. – Są hodowcy hobbyści, ale są teżnastawieni na zysk. Przecież sporo ludzi z tego żyje,np. w Niemczech i Holandii, bo amatorów na gołębiedobrej rasy naprawdę nie brakuje. Hodowla może byćtym samym, czym prowadzenie dobrze prosperującejfirmy. Dla mnie to raczej hobby, ale nie takie, żebymdużo do niego dopłacał. Gołębie zarówno hoduję, jaki sprzedaję. Mam ich 400. Z zysków wystarcza na pokarmi leki. Jednak żeby się tym zająć, trzeba to lubići mieć odpowiednią wiedzę. Hodowlą param siętak długo, że można powiedzieć, iż od urodzenia. Jużw domu rodzinnym w Rylowej miałem gołąbki, ojciecteż, a wzorem do naśladowania był dla mnie stryjStanisław Cieśla, mieszkający po drugiej stronie ul.Krakowskiej, niedaleko poczty.Po metalowych schodach wchodzimy na rozległytaras, który z trzech stron otaczają przestronne gołębniki.Ich frontowe ściany to plastikowe okna o wysokościdwóch metrów, zapewniające zarówno pełnydopływ światła, jak i ochronę przed wiatrem, deszczemoraz niepożądanymi gośćmi.– Największe niebezpieczeństwo istnieje ze stronydrapieżników. Mogą zdziesiątkować stado podczas oblotów.Najgorzej, gdy w okolicy pojawia się jastrząb.Mimo że jestem myśliwym, nie mogę mu nic zrobić,chociażby na moich oczach atakował, bo jest podochroną. Dlatego codzienne obloty obserwuje żona alboja, by w razie czego szybko zamknąć ptaki w gołębniku.Zdarzają się też goście mniej szkodliwi. Gołębnikna parterze bardzo polubił wróbel. Wchodzi sobie, korzystaz gołębiej karmy, czasem wychodzi i nie mogęzlokalizować, którędy, bo przecież gołębnik jest raczejszczelny. A wróbel może przynosić z zewnątrz zarazki.Zakładanie obrączki kontrolnej.Sezon 2008 pan Zbigniew uznaje za średni, co jestprzejawem daleko posuniętej skromności. W lotachzdobył złoty medal oddziału PZHGP Nowe Brzeskoi prawdopodobnie również na szczeblu okręgu krakowskiego,aczkolwiek nieoficjalnie, bo danych jeszczenie opublikowano. Drugi złoty medal otrzymał zajednoroczną samiczkę. Drużynowo, czyli za całe stado,zajął trzecie miejsce w oddziale.– Mój zwycięski gołąb odbył 16 lotów, zaliczył 14konkursów, ma ponad 7600 km w skrzydłach. Tobyły loty pół na pół z Polski i zza granicy, główniez Niemiec i Holandii. W ciągu sezonu tylko z naszegooddziału brało w nich udział 5 tys. gołębi. Ponieważudało mi się trochę osiągnąć w hodowli, chętnie pomagaminnym. Mam dwóch uczniów, jednego z Rylowej,drugiego z Buska-Zdroju. Spotykamy się w niedzielnepopołudnia na trzy, cztery godziny. Dowiadują się, jakutrzymywać stado w zdrowiu i formie, zdradzam teżW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 19


Gołąbek na chicagowskiej ulicy West Cortez.niektóre sekrety, które ma każdy doświadczony hodowca.Jestem otwarty na pomoc młodym hodowcom.Janusz Wesołowski: – Wkład finansowy poszczególnychhodowców jest różny, ale najważniejsze, aby tohobby dawało satysfakcję. Ja mam 60 ptaków. W minionymsezonie uzyskałem wicemistrzostwo oddziałuNowe Brzesko w lotach gołębi dorosłych.– Oprócz rywalizacji w lotach dla środowiska hodowcówważne są także wystawy gołębi, organizowane są pozakończeniu sezonu lotowego.Na szczeblu okręgu odbywająsię zawsze w DąbrowieTarnowskiej w grudniu– mówi Robert Bieryt.– Uczestniczyliśmy w słynnejMiędzynarodowej WystawieGołębi Pocztowych i Rasowychw chorzowskiej hali.To było w sobotę, 28 stycznia2006 r. Z naszych okolic naszczęście nikt nie zginął, aleniewiele brakowało. Jednegokolegę przygniotło. Przed zawaleniemsię dachu gołębiepatrzyły w górę. One czuły– wspomina Józef Liszka.Podczas wystaw odpowiedniodo przewidzianychgrup gołębie są prezentowane i oceniane w różnychkategoriach: E – dęte (garłacze), F – uformowane,G – lotne i zabawowe, H – barwne, I – turkoty, K– strukturalne, L – mewki, M – brodawczaki. Ocenydokonują sędziowie, którzy biorą pod uwagę: cechycharakteru budowy, charakterystykę głowy, dane dotyczącepostawy ciała, pozycji, struktury upierzeniai ogólne wrażenie. Szczególne znaczenie mają: zdrowie,witalność gołębia i gotowość do prezentacji, ponieważocena nigdy nie jest przeprowadzana wedługszablonu. Uwzględnia się także stan hodowli, poręroku i nastrój zwierzęcia w czasie pokazu.Fascynacja gołębiami ma bardzo długą historię. Odwieków ludzie darzyli je szacunkiem, podziwiali ichurok oraz czerpali radość z obserwacji i zaskakującychwyników hodowli. W izraelskiej grocie (Hayonim w zachodniejGalilei) z okresu neolitycznego kultury natufskiej(10 500-8500 r.p.n.e.) wśród kości ludzkich znalezionorównież kości gołębi. Potwierdza to hipotezę,Irańskie służby bezpieczeństwa schwytały dwa „szpiegującegołębie” w pobliżu ośrodka wzbogacającego uranw Natanzie – poinformował irański dziennik „EtemadMelli”. Gazeta nie informuje, czy ptakom postawionezostaną zarzuty o szpiegostwo – podaje AFP. Wedługgazety, jednego z ptaków złapano w mieście Kaszan,kilkadziesiąt kilometrów od Natanzu. Gołąb miał przymocowanąmetalową antenę i niewidoczne przewody.Wcześniej, w tym samym mieście, miał zostać aresztowanyinny, czarny gołąb, zaopatrzony w antenę z niebieskawegometalu i przewody. Natanz uznane jest zagłówną irańską siedzibę wzbogacania uranu. W kwietniuubiegłego roku pojawiły się spekulacje o istnieniu tamponad 300 podziemnych zakładów.www.onet.pl, październik 2008iż prawdopodobnie już 12 tys. lat temu ludzie zbieralijajka i pisklęta dzikich gołębi, żeby je wychowywać.Było to możliwe ze względu na prosty sposób karmieniamłodych – z dzioba do dzioba. Oswojone ptaki pozostawaływ siedzibie człowieka i rozmnażały się dalej,żyjąc w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Hodowlę gołębiw celu pozyskiwania mięsa wprowadzili Rzymianie.Oni również rozpoczęli tworzenie konkretnych ras.– Historia polskiego gołębiarstwa pocztowego albo,jak coraz częściej się określa, sportowego nie zostałajeszcze naukowo opracowana – mówi Stanisław Gawor,redaktor naczelny miesięcznika „Hodowca GołębiPocztowych”. – Wiemy, że na ziemiach polskich,jak zresztą w całym świecie, wykorzystywano znanewszystkim zdolności powrotno-lotowe tych ptaków odnajdawniejszych czasów, przede wszystkim do szybkiegoprzesyłania informacji o ważnych wydarzeniach,np. zwycięstwach bądź klęskach wojennych. W tym teżcelu gołębie były zapewne specjalnie hodowane. Obejmującytrochę szerszą grupę ludzi ruch hodowli i lotowaniagołębi w celach już nie tylko użytecznych doraźnie,ale i konkurencyjno-sportowo-zabawowych, rozpocząłsię na naszych ziemiach w pierwszych latachXX wieku. Początkowo naŚląsku, prawdopodobniepod wpływem Niemiec,gdzie ruch taki istniał jużwcześniej. W 1905 r. w Zabrzupowstało pierwszezrzeszenie hodowców gołębi.Po odzyskaniu niepodległościw r. 1918 utworzonokilkanaście takichtowarzystw o charakterzelokalnym. Zgody na podejmowaniehodowli i lotygołębi udzielało wówczasMinisterstwo Spraw Wojskowych.Traktowano jebowiem jako ważny instrumentłączności o charakterzestrategicznym.Tak było zresztą wszędzie, aż do drugiej wojny światowej.Nic więc dziwnego, że po zajęciu Polski przezwojska hitlerowskie w 1939 r. okupant natychmiastzakazał Polakom hodowli gołębi pocztowych. Za niestosowaniesię do zarządzenia groziły surowe konsekwencje,nawet kara śmierci. Zniszczono wtedy niemalcały dorobek w tej dziedzinie. 1 kwietnia 1946 r.odbył się w Krakowie ogólnopolski zjazd okręgowychgrup lotowych i towarzystw hodowców gołębi pocztowych,na którym powołano ogólnopolską organizacjęhodowców i wytyczono jej dalekosiężny program.Pierwszy po wojnie międzynarodowy lot wystartowałz pokładu statku „Błyskawica”. Uczestniczyło w nim20 tys. gołębi. Obecnie zainteresowanie tymi ptakamiciągle wzrasta. Świadczy o tym chociażby ilość członkówPolskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych,która przekroczyła 44 tys.Fot. i tekst: MAREK ANTOSZ20W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Pytania na czasieRozmowa z wójtem Marianem ZalewskimStrumień pieniędzyz Unii EuropejskiejRed: – Według informacji podawanych przezmedia w przyszłym roku z Unii Europejskiejspłynie tak duży strumień pieniędzy, że Krakówbędzie przypominał wielki plac budowy.Czy podobnie stanie się w gminach, a wśródnich także w naszej?Wójt: – W Krakowie ma być realizowanych kilkadużych inwestycji, które pochłoną wielkie pieniądze.Czy w gminach będzie tak samo, nie wiem, tymbardziej, że w latach 2004-2007 blisko jedna trzeciagmin nie pozyskała nawet złotówki ze środków europejskich.Jeżeli chodzi o Gminę Szczurowa, to opierającsię na planie wieloletnim województwa, gotowychjuż i przygotowywanych dokumentacjach technicznychoraz podpisanych umowach, winno być lepiejniż w latach 2004-2007, aczkolwiek przypomnę, żenasza gmina znalazła się w czołówce 182 gmin małopolskichpod względem ilości zdobytych środkóweuropejskich ZPORR.Red: – Jakie inwestycje mają szanse być realizowanena terenie Gminy Szczurowa przeznajbliższe cztery, pięć lat w ramach środkówunijnych na lata 2008-2013?Wójt: – W pierwszym rzędzie za ok. 10 mln zł realizowanybędzie ośmiokilometrowy odcinek nowejdrogi od mostu na Wiśle w kierunku Brzeska. Jestjuż prawomocna decyzja wojewody, dokumentacjatechniczna i trwa procedura wydania decyzji pozwoleniana budowę. Jest szansa, że za trzy, cztery miesiącezostanie ogłoszony przetarg na jej budowę. Kolejnainwestycja w trakcie przygotowania, o wartościkilkunastu milionów, to budowa południowej obwodnicySzczurowej – od granicy gminy w Rylowej do nowejdrogi z mostu na Wiśle. Są na nią zarezerwowanepieniądze w ramach tzw. programu „Żwirownie”,zgodnie z porozumieniem podpisanym z ZarządemWojewództwa Małopolskiego, dzięki czemu trwająaktualnie prace dokumentacyjne. Ponadto modernizowanabędzie droga powiatowa od mostu przezGórkę, Kwików, Zaborów i Borzęcin w ramach uzyskanychprzez powiat brzeski środków MRPO. Wyłączniez pieniędzy europejskich prowadzone będziescalanie gruntów w Strzelcach Małych i Barczkowie,gdzie m.in. wybudowane zostaną nowe drogi do każdejz działek. Czynimy starania, aby scalić równieżgrunty wokół skrzyżowania zachodniej i południowejobwodnicy Szczurowej, obejmujące niewielką częśćSzczurowej, Rajska i część Niedzielisk.Red.: – Ostatnio pojawiły się też pieniądzerządowe…Wójt: – Szczurowa znalazła się na liście wojewodyw grupie 32 gmin, spośród 182, które przygotowałynajlepsze wnioski i otrzymają w przyszłym roku pieniądzerządowe z tzw. „Schetynówki”. W pierwszymetapie umożliwi to realizację wspólnego zadaniaGminy Szczurowa (80 proc.) z Borzęcinem (20 proc.).W ramach środków PROW i MRPO na pewno wykonywanebędą w kilku, a może nawet w kilkunastusołectwach przebudowy centrów wsi na wzór Zaborowa,Szczurowej, Uścia Solnego i Rylowej. Naszepierwsze dwa wnioski złożone do MRPO po preselekcjiznalazły się na czwartym i piątym miejscu wśródmałopolskich gmin. Następną ważną inwestycją będziebudowa magistrali wodociągowej z Sokołowicw gminie Koszyce do Górki, gdzie podłączona zostaniedo istniejących już magistrali o średnicy 160 mmi poprowadzona przez Kwików w kierunku Zaborowai od Górki przez Rząchową do Szczurowej. W pełnizagwarantuje to dostawę wody z nowo wybudowanegoprzyłącza w Korczynie, w przypadku awarii ujęciawody w Szczurowej. Wszak nie chcemy, aby zdarzałysię nam takie przypadki, jak ostatnio w Proszowicachczy Suchej Beskidzkiej, gdzie wody nie byłow kranach przez kilka, a nawet kilkanaście dni.Red.: – Mieszkańcy wiązali nadzieje ze StowarzyszeniemLEADER+…Wójt: – Wraz z Rzezawą, gminą Bochnia, Drwinią,Nowym Brzeskiem, Koszycami i Kazimierzą Wielkąutworzyliśmy Stowarzyszenie LEADER+ z siedzibąw Szczurowej, co po sporządzeniu dobrych wnioskóww zasadzie gwarantuje naszej gminie otrzymaniew latach 2009-2013 kilku milionów zł na poprawęinfrastruktury sportowo-rekreacyjnej, w tym remontyboisk sportowych, tworzenie placów zabaw,ścieżek turystycznych, wyposażenie świetlic wiejskich,odnowienie zabytkowych miejsc pamięci itp.Po sporządzeniu określonych w przepisach wnioskówo pieniądze ubiegać się będą mogły Koła GospodyńWiejskich, jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych,zespoły folklorystyczne, kapele ludowe i orkiestrydęte, Gminne Centrum Kultury oraz biblioteki, aleteż rolnicy i przedsiębiorcy, chcący np. rozwijać bazęgastronomiczno-noclegową bądź agroturystyczną.Red.: – A środki na cele ekologiczne?Wójt: – W kręgu gmin zrzeszonych w ZwiązkuDolnej Raby przygotowujemy wniosek o tzw. środ-W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 25


Rynek w Uściu Solnym.ki szwajcarskie na zakup i montaż kolektorów słonecznychdla ponad 440 gospodarstw z naszej gminy,które wyraziły chęć korzystania z taniej energiiodnawialnej oraz prawie 250 gospodarstw zainteresowanychprzydomowymi oczyszczalniami ścieków.Przygotowujemy również wnioski na kanalizację ul.Krakowskiej i dobudowę dodatkowego reaktora dooczyszczalni ścieków. Będziemy także wspierać budowęoczyszczalni ścieków w gminie Drwinia.Red.: – A w edukacji?Wójt: – W przyszłym roku rusza budowa saligimnastycznej w drugim co do wielkości w gminie ZespoleSzkół Podstawowych i Gimnazjalnych w Zaborowie.Planujemy dobudowę pomieszczenia dla klasy„O” w Szczurowej. Dzięki bardzo dobrze przygotowanymwnioskom gminy i podpisanymi już umowamiponad 2 mln zł środków europejskich trafi w najbliższychlatach do szkół podstawowych i gimnazjóww Szczurowej, Strzelcach Wielkich, Uściu Solnymi Zaborowie na rozwój edukacyjny uczniów. Europejskiepieniądze pomogą objąć wsparciem uczniówpoprzez dodatkowe zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze,specjalistyczne, informatyczne, języków obcych,przedsiębiorczości, nauk przyrodniczo-matematycznych,jak również na doradztwo i opiekę pedagogiczno-psychologicznąi logopedyczną dla uczniów wykazującychproblemy w nauce lub z innych przyczynzagrożonych przedwczesnym wypadnięciem z systemuoświaty. Organizowane będą również wycieczkikrajoznawczo-turystyczne dla uczniów, lekcje muzealneoraz wyjazdy do teatru.Red.: – Zostało jeszcze kilka innych dziedzinwymagających dofinansowania…Wójt: – W dalszym ciągu priorytetem będzie wykonywanienowych nawierzchni bitumicznych naterenach zabudowanych dwudziestu jeden wsi i bliskosześćdziesięciu przysiółków, przebudowa chodnikówprzy drogach wojewódzkich i powiatowychoraz nowe nawierzchnie na najgorszych odcinkachdróg wojewódzkich, które po wybudowaniu obwodnicstaną się drogami gminnymi, m.in. w Rudy-Rysiui Szczurowej. W ramach programu „Gmina przychylnadla Ludzi Starszych” dążyć będziemy do tego,26aby mieszkańcy mogli być leczeni w SzczurowskimPublicznym Ośrodku Zdrowia na takim samym poziomie,jak w Publicznym Ośrodku Zdrowia GminyNiepołomice, m.in. w Podłężu, Zabierzowie Bocheńskim,gdzie w każdym z tych ośrodków pacjenci korzystająrównież z gabinetu rehabilitacji i skierowańdo specjalistów, których nikt im nie ogranicza, a nawetspecjaliści okresowo przyjmują w tych ośrodkachzdrowia. Staramy się również o inwestycje z zakresuinformatyzacji, kapitału ludzkiego, turystyki, sportui kultury, wymiany zagranicznej uczniów. Wspomnęo planowanych terenach aktywności gospodarczej,budowy dużego zakładu oczyszczania gazu, zabiegachze strony prywatnych inwestorów w zakresiebudowy zakładu produkcji kolektorów słonecznych,nowoczesnej wytwórni mas bitumicznych, lądowiskumałych samolotów itp. Inwestycje te tworzyćbędą dużo nowych miejsc pracy. Już dziś wspólniez radnymi naszej gminy podejmujemy działaniaw tym kierunku, szczególnie w zakresie planowaniaprzestrzennego. W przeciwieństwie do wielu wójtów,a szczególnie burmistrzów, unikam mówienia o nowychinwestycjach, chyba, że je już zrealizowaliśmy,tym razem mówię o nich wcześniej, bo sprzyja temudobra współpraca z samorządem wojewódzkim, któryma decydujący wpływ na te właśnie zadania, jakrównież władzami powiatu brzeskiego. Szczególnieistotna jest rozumna i aktywna postawa wybranychprzez mieszkańców radnych oraz, co najważniejsze,stosunkowo duża możliwość znalezienia w naszymbudżecie środków, które muszą stanowić udział własnyprzy inwestycjach z pieniędzy europejskich, bowiemw przeciwieństwie do większości zadłużonychmiast i gmin, poza preferencyjnymi i częściowo umarzalnymipożyczkami z Funduszu Ochrony Środowiskanie zaciągnęliśmy jeszcze ani jednej złotówkikredytu komercyjnego, nie mówiąc już o sprzedażyobligacji gminnych, co zaczyna być ostatnią deskąratunku dla coraz większej ilości zadłużonych gmin.Innymi słowy, wiele gmin nie będzie mogło korzystaćz większości środków europejskich ze względu nabrak pieniędzy na wkład własny, a my jesteśmy podtym względem w dobrej sytuacji.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Red: – Remontowana jest główna ulicaSzczurowej, Lwowska, będąca drogą wojewódzką.Czy gmina musi ponosić w tym zakresie jakieśkoszty.Wójt: – Oczywiście, że nie musi, ale zgodnie z zasadamiustalonymi przez Zarząd Województwa bezkilkunastoprocentowego udziału gminy nie byłobyprzebudowy drogi wojewódzkiej na ul. Lwowskiej.Natomiast argumentem za naszym udziałem finansowymjest to, iż dziś dokładamy stosunkowo niewielkączęść kosztów przebudowy, a „jutro”, po wybudowaniupołudniowej obwodnicy Szczurowej zmuszeni bylibyśmyponieść 100 proc. kosztów, bo z mocy prawadroga ta stanie się drogą gminną. A przecież już dziśjest zdewastowana poprzez ruch ciężkich samochodów,o czym każdy może się przekonać na własneoczy. Na budowę obwodnicy w budżecie województwazarezerwowano 10 mln zł.Red: – Panie Wójcie, jesteśmy na półmetkukadencji samorządu. Które zadania uważa Panza najważniejsze dla minionych dwóch lat?Wójt: – Jest ich wyjątkowo dużo. Są miejscowości,jak np. Uście Solne, z którymi pod względem inwestycjii długości wybudowanych dróg i chodnikówwłaśnie w minionych dwóch latach nie mogą się równaćdużo większe miejscowości będące nawet siedzibamigmin, jak np. Drwinia, Rzezawa, Wietrzychowice.Myślę jednak, że najlepszą okazją będzie wymienienieich w następnym numerze „W Zakolu” pozamknięciu budżetowego roku 2008.Red.: – Dziękuję za rozmowę.GRZEGORZ ZARYCHInwestycje drogowe ze środków UE planowane na terenie Gminy SzczurowaDroga powiatowaGórka – Kwików – Zaborów – Borzęcin – DębnoZachodnia obwodnica SzczurowejPołudniowe obejście SzczurowejDroga wojewódzkaSzczurowa – Uście Solne – Dobczyce„Schetynówka”Rys. Michał CzesakW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 27


W szkołachRADY RODZICÓWPodczas pierwszych zebrań w nowym roku szkolnymwybrane zostały organy przedstawicielskie rodzicóww następujących składach – PG Szczurowa:Andrzej Fiołek – przewodniczący, Małgorzata Gałek– zastępca, Ilona Gargul – sekretarz, Elżbieta Dziedzic– skarbnik; PG Zaborów: Maria Duda – przew.,Maria Dulęba – zast., Anna Grudzień – skarbnik;Szkoła Podstawowa w Szczurowej: Grzegorz Plewa– przew., zast. – Izabela Bąk oraz Izabela Kucmierz,Agata Antos – skarbnik; SP Niedzieliska: KrystynaMadej – przew., Dagmara Lupa – sekretarz, KrystynaBudyn – skarbnik; SP Strzelce Wielkie: Beata Struzik– przew., Bernadetta Klich – zast., Renata Wilk– skarbnik; SP Uście Solne: Aneta Morońska – przew.,Sabina Bylica – zast., Anna Misiorowska – sekr.,Anna Słowik – skarbnik; SP Strzelce Małe: AgnieszkaPaduch – przew., Izabela Głąb – zast., MagdalenaRzepka – skarbnik; SP Rudy-Rysie: Ewa Lis – przew.,Agnieszka Grudzień – zast., Ewa Budyn – sekretarz,Jolanta Prokop – skarbnik; SP Wrzępia: Edyta Pudełek– przew., Irena Maślany – zast., Bernadeta Klich– skarbnik; SP Zaborów: Aneta Mika – przew., MariaWojnicka – zast., Aneta Kania – sekr., Jadwiga Mika– skarbnik; SP Wola Przemykowska: Beata Łucarz– przew., Maria Duda – zast., Monika Raus – sekr.,Urszula Maj – skarbnik.SAMORZĄDY UCZNIOWSKIESwoje władze w demokratycznych wyborach wyłonilitakże uczniowie. Publiczne Gimnazjum w Szczurowej:Karolina Wilk – marszałek, Paulina Buda – zast.,Martyna Klich – rzecznik pras., Adrianna Gawełczyk– min. finansów, Paweł Maj – min. sportu, JadwigaMłynarczyk – min. estetyki, Dawid Król – min. sprawiedliwości.PG Zaborów: Robert Golonka – przew.,Mateusz Czarny – zast., Natalia Dymon – sekr., EwaKomorowicz – skarbnik; Szkoła Podstawowa w Szczurowej:Patryk Głąb – przewodniczący, Aleksandra Plewa– zast., Beata Pawlik – protokolant; SP Niedzieliska:Agnieszka Pięta – przew., Mariola Budek – zast.,Weronika Czachor – sekr., Ewelina Szlachta – skarbnik;SP Strzelce Wielkie: Monika Wilk – przew., DanielKorcyl – zast., skarbnicy – Mariusz Struzik orazWiktor Kosała; SP Uście Solne: Katarzyna Nicpoń– przew., Aleksandra Skrzyńska – zast., MagdalenaHanarz – sekretarz, Patrycja Jurek – skarbnik; SPWola Przemykowska: Justyna Czechowska – przew.,Paweł Stańczyk – zast., Marcelina Urban – skarbnik.28PASOWANI PIERWSZOKLSIŚCIWe wrześniu i październiku odbywały się uroczyste pasowaniana uczniów w szkołach podstawowych. W rokuszkolnym 2008/09 mamy 93 pierwszoklasistów.SP Szczurowa: Joanna Cieśla, Krystian Cieśla,Hubert Czachór, Magdalena Daniel, Piotr Daniel, JustynaDrespa, Kornelia Fijałkowska, AleksandraGiemza, Paulina Kozanecka, Ewa Kucmierz, WiktoriaPawlik, Wojciech Pawula, Jakub Pleszyński,Krystian Rogowski, Janusz Skrzyński, AgnieszkaTurkawka, Maciej Waligóra, Michał Wojnicki (wychowawczyniElżbieta Grzesik).SP Niedzieliska: Jakub Borowiec, Patrycja Kaczmarczyk,Wiktoria Kijak, Dominik Podgórski, IzabelaUrbańska, Arkadiusz Wójcik, Dominika Wróbel, MartynaWróbel, Edyta Zachara (wychowawczyni BożenaRaciborska).SP Strzelce Wielkie: Julia Golonka, MagdalenaGonciarczyk, Adrian Jaroszek, Izabela Krupa, KrystianMundała, Łukasz Piwowarczyk, Norbert Przepiórka,Mikołaj Rachfał, Patrycja Rachfał, SandraSolak, Żaneta Supergan (wychowawczyni BarbaraMizińska).SP Uście Solne: Klaudia Dąbrowska, Wiktoria Gałka,Dominika Kaźmierczyk, Agnieszka Klimek, KingaMaj, Wiktoria Rataj, Zuzanna Skrzyńska, NataliaRydz, Dawid Sikora, Bartłomiej Słowik (wychowawczyni– dyr. Agnieszka Słowik).SP Strzelce Małe: Filip Cabała, Dominik Kargól,Magdalena Kozak, Andżelika Kwaśniewska, DamianMączka, Izabela Nawrot, Szymon Siudut, AgataSkrzypczyk, Rafał Żurek (wychowawczyni StanisławaBernady).SP Rudy-Rysie: Łukasz Dziedzic, Julia Kozioł,Anna Pajor, Karolina Sobol, Wiktoria Witkowska (wychowawczyniMonika Mularz).SP Wrzępia: Żaneta Jopek, Anna Mrózek, SebastianOleksy, Weronika Piwowarczyk, Karolina Wieczorek(wychowawczyni Danuta Laska).SP Zaborów: Dominik Dziąćko, Patrycja Gofron,Arkadiusz Kuliś, Patryk Liro, Tomasz Łucarz, GabrielaMarek, Julia Nowak, Wiktoria Pastuła, KlementynaPolicht, Daria Pudło, Daria Szydłowska, TobiaszŚwiadek, Elizeusz Świątek, Natalia Tyl, Mariusz Wesołowski,Klaudia Wiecha, Klaudiusz Woźniczka, AngelikaWrzępska (wychowawczyni Agnieszka Boroń).SP Wola Przemykowska: Grzegorz Babło, AleksandraKlich, Adrian Kołodziej, Arkadiusz Kozioł, UrszulaLatuszek, Andżelika Mieczykowska, Sławomir Pakoński,Michał Raus (wychowawczyni Anna Kotniewicz).Po wyborachw szkole ponadgimnazjalnejW podlegającym powiatowi szczurowskim ZespoleSzkół, w skład którego wchodzi liceum i szkołazawodowa, przewodniczącą Rady Rodziców zostaławybrana Elżbieta Jarosz, natomiast funkcję zastępcypowierzono Jolancie Mice, a skarbnika –Teresie Piotrowskiej. Liderką samorządu uczniowskiegozostała Patrycja Głąb, zast. Joanna Laska,skarbnikiem Ewelina Stachowicz. Od grudnia popowrocie z urlopu ponownie szkołą zarządza dyr.Jolanta Gola-Styrna, a Grażyna Piotrowska pełnifunkcje zastępcy.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


PIERWSZOKLASIŚCI 2008/2009Szkoła Podstawowa w Niedzieliskach.Szkoła Podstawowa w Strzelcach Małych.Szkoła Podstawowa w Strzelcach Wielkich.Szkoła Podstawowa w Uściu Solnym.Szkoła Podstawowa w Woli Przemykowskiej.Szkoła Podstawowa we Wrzępi.Szkoła Podstawowa w Zaborowie.Szkoła Podstawowa w Szczurowej.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 29


Program „Szklanka mleka”W podstawówkach i szczurowskim gimnazjumCoraz więcej szkół korzysta z unijnego programu„Szklanka mleka”. W naszej gminie są to podstawówkioraz szczurowskie gimnazjum. Historia programuw Unii Europejskiej sięga lat 80., kiedy wprowadzonogo jako działanie promujące zdrowy styl życia. Naterenie Polski jest realizowany przez Agencję RynkuRolnego, która szacuje, iż w roku szkolnym 2008/2009skorzysta z niego ponad 2 mln uczniów.– Aby wziąć udział w programie, placówka oświatowamusi zgłosić się do oddziału terenowego AgencjiRynku Rolnego lub do dostawcy, który zaopatruje jużw mleko inne szkoły lub przedszkola. W naszej placówceuczniowie otrzymują gotowy produkt w małych opakowaniachkartonowych, dostarczany przez OkręgowąSpółdzielnię Mleczarską z Bochni – mówi dyrektorPublicznego Gimnazjum w Szczurowej Marek Antosz.Produkty mleczne są bezpłatne dla dzieci ze szkółpodstawowych, a w gimnazjach częściowo odpłatne.Program finansowany jest z pieniędzy unijnych orazkrajowych. W bieżącym roku UE da na ten cel ok.30 mln zł. Reszta środków pochodzić będzie z FunduszuPromocji Mleka, który wspomaga konsumpcjęprzetworów mlecznych ze środków ARR. Od września2007 dopłata z budżetu krajowego wyniosła 55 mln zł.W roku 2007/2008 mleko w szkole spożywało już30 proc. uczniów z 9,8 tys. placówek oświatowych.Największe zainteresowanie programem jest w woj.opolskim, najmniejsze – w małopolskim. Do tej poryw ramach akcji polskie dzieci wypiły ponad 278 milionów„szklanek mleka”. Pod względem spożyciatego napoju w szkołach Polska jest na siódmym miejscu,wyprzedzają ją niektóre państwa „starej” Unii,ale nasz kraj przoduje wśród nowych członków UE.Spożycie mleka w krajach Wspólnoty Europejskiejwynosi średnio 350 litrów rocznie na osobę, w Polsce185 litrów.(jr)„Wiembus” pełen fizykiUczniowie obydwu gimnazjów (w Szczurowej i Zaborowie)mieli niecodzienną okazję wzięcia udziału w wystawieinteraktywnej. Do szkół przyjechał „wiembus”,czyli autobus pełen doświadczeń z fizyki. Po krótkimwstępie teoretycznym uczestnicy mogli samodzielniewykonywać eksperymenty, sprawdzając prawdziwośćfizycznych praw i zasad. Poszczególne stoiska rozłożonebyły w namiocie obok autobusu, natomiast wchodzącdo pojazdu, każdy otrzymywał specjalnybilet, robił sobie zdjęcie i po wykonaniu zadań drukowałdyplom, na którym znajdowała się ocena umiejętnościucznia. Była to doskonała lekcja fizyki „na żywo”Tomasz Szewczyk i Adrian Solak eksperymentują.30– połączenie nauki i zabawy. Uczniowie z entuzjazmempodeszli do takiej formy zdobywania wiedzy i niechętniekończyli zajęcia. Organizatorką spotkania z „wiembusem”była nauczycielka fizyki Grażyna Antosz.Konkurs po raz piętnasty6 listopada w Zaborowie odbył się finał XV GminnegoKonkursu Recytatorskiego. W kategorii uczniówklas I-III zwyciężczyniami zostały ex aequo AureliaKwaśniak (PSP Zaborów) oraz Wiktoria Laska (PSPStrzelce Wielkie). Drugą nagrodę otrzymała AleksandraSkrzyńska (PSP Uście Solne), a trzecia przypadłaWeronice Piwowarczyk (szkoła we Wrzępi). Jury ponadtoprzyznało wyróżnienia dla Klaudii Wierzbickiej(PSP Niedzieliska), Adrianny Wojas (szkoła w Rudy-Rysiu), Kamili Turaczy (SP Szczurowa) oraz GrzegorzaBabło (PSP Wola Przemykowska). W kategoriiuczniów klas IV-VI za zwyciężczynię uznano NatalięSzydłowską (PSP Zaborów), drugie miejsce zajęła SoniaHanek (PSP Strzelce Wielkie), trzecie zaś BeataWróbel (PSP Niedzieliska). Wyróżnienia przypadłyAnicie Kostrzewie (PSP Wola Przemykowska), KarolinieKozioł (SP Szczurowa) i Paulinie Bugaj (PSPUście Solne). Spośród gimnazjalistów i uczniów szkółponadgimnazjalnych jury pierwszą nagrodę przyznałoKatarzynie Gwóźdź z LO w Szczurowej, drugą– Kindze Wojnickiej (PG Zaborów), trzecią KarolinieKamysz (ZSZ Szczurowa). Wyróżniona w tej kategoriizostała Natalia Dymon (PG Zaborów).W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Z parafiiFestyn „Złota Zaborowska Jesień”Na scenie obok kościoła190-lecie parafii Nawiedzenia Najświętszej MaryiPanny w Zaborowie przypada w 2009 r., jednak obchodyrozpoczęto już 12 października br. W niedzielnepopołudnie ze sceny obok plebanii rozbrzmiewały religijnei ludowe melodie. Wystąpiły: zespół wokalno-taneczny„Te Espero”, zespół folklorystyczny z Gwoźdźca,kapela Publicznego Gimnazjum i Szkoły Podstawowejw Zaborowie oraz kapela Publicznego Gimnazjumw Szczurowej. Wieczorem parafianie bawili się przydźwiękach zespołu wokalno-muzycznego.– Dziewięciomiesięczne uroczystości przeżywać będziemyna dwóch płaszczyznach. Tej najważniejszej,czyli duchowej, jak również rodzinno-integracyjnej– powiedział ks. prob. Czesław Haus. – Aby tak ważnedni zapisały się złotymi zgłoskami w historii naszejwspólnoty parafialnej, został przygotowany plan i zatwierdzonyprzez Radę Duszpasterską. W sferze duchowejobchody rozpoczęły się od Wielkiej Nowenny.Przez kilka tygodni rozprowadzano losy loterii fantowej,której finał przysporzył wiele emocji uczestnikomfestynu. Główna nagroda, jaką był telewizor pla-Uczestniczki festynu. Od lewej: s. Dolores Swornóg,s. Jacenta Świątek, s. Krystela Pacyna.zmowy, trafił do Stanisławy Miki z Pojawia. Dochódz loterii przekroczył 10 tys. zł i, zdaniem księdza proboszcza,w całości zostanie przeznaczony na budowęnowego ogrodzenia wokół świątyni.Sami o sobieMawiają: „Wyszedł ze wsi, ale wieś z niego nie wyszła”. Słowa te odnoszę jak najbardziejdo siebie – twierdzi ks. dr Stanisław ŁucarzFilozof prodziekanemKsiądz dr Stanisław Łucarz zostałprodziekanem do spraw studenckichna Wydziale FilozoficznymWyższej Szkoły Filozoficznej„Ignatianum” w Krakowie. Jestto kościelna uczelnia z prawamipaństwowymi, złożona z dwóchwydziałów – filozoficznego, gdzieprowadzi się zajęcia z filozofii orazkulturoznawstwa, i pedagogicznego z dwoma kierunkami:pedagogiką oraz politologią. Ks. Łucarz jest równieżwykładowcą historii filozofii starożytnej i patrystycznej.Pochodzi z Woli Przemykowskiej, gdzie w r.1974 ukończył szkołę podstawową i był wychowankiemks. proboszcza Stanisława Ryczka. Po zdaniu maturyw Brzesku wstąpił do zakonu jezuitów. Studiowałm.in. na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie orazLeopold-Franzens-Universität w Innsbrucku. W styczniu2007 r. obronił rozprawę pt. „Wizja człowieka w pismachKlemensa Aleksandryjskiego”, po czym uzyskałtytuł doktora nauk humanistycznych z zakresu filo-zofii. Biegle zna włoski, niemiecki i starożytną grekę,dobrze – angielski, francuski oraz łacinę, a hiszpańskina poziomie komunikatywnym.– Mawiają: „Wyszedł ze wsi, ale wieś z niego niewyszła”. Słowa te odnoszę jak najbardziej do siebie –twierdzi ks. Łucarz. – Korzenie to nasze bogactwo. Niewyobrażam sobie innego dzieciństwa niż dzieciństwo nawsi: z bezgraniczną prawie wolnością, barwnością i nieograniczonym,codziennym kontaktem z przyrodą, o cotak trudno w wielkim mieście. Tą wsią, z której wyszedłem,a która ciągle we mnie pozostaje, jest Wola Przemykowska.Wprawdzie moje dane anagraficzne wskazują,że urodziłem się w Szczurowej, ale tak naprawdęSzczurowa to jedynie miejsce urodzenia i nic więcej.Akurat tam znajdowała się najbliższa izba porodowa.Natomiast całe dzieciństwo i młodość do 19 roku życiaspędziłem w Woli Przemykowskiej. Tam stawiałempierwsze kroki, tam uczyłem się kochać, tam wreszciezadawałem sobie pierwsze pytania o moją drogę życiai tam też najczęściej powracam wspomnieniami.(m)W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 31


SportW Szczurowej grali mistrzowie szczypiorniakaFinał Małopolskiego Turnieju Piłki RęcznejMałopolski Związek Piłki Ręcznej w Krakowie,Urząd Gminy Szczurowa, UKS „Start” oraz GminneCentrum Kultury, Czytelnictwa i Sportu zorganizowałytegoroczny Finał Małopolskiego Turnieju Piłki RęcznejUKS-ów o Puchar Prezesa Małopolskiego Związku PiłkiRęcznej Zbigniewa Goraczko i Wójta Gminy SzczurowaMariana Zalewskiego pod patronatem MarszałkaWojewództwa Małopolskiego Marka Nawary.Turniej miał na celu przede wszystkim poszukiwanietalentów, popularyzację piłki ręcznej wśródmłodzieży, uaktywnienie środowiska lokalnego orazpromocję naszej gminy. Wzięło w nim udział sześćnajlepszych drużyn chłopców i cztery czołowe drużynydziewczęce z województwa małopolskiego. Zespoły tezostały wcześniej wyłonione podczas ośmiu turniejówkwalifikacyjnych. Funkcję głównego sędziego pełniłWłodzimierz Łabno, arbiter Wydziału SędziowskiegoZwiązku Piłki Ręcznej w Polsce, a spikera – JaromirRadzikowski, opiekun klubu UKS „Start”.Wśród gości znaleźli się: prezes MałopolskiegoZwiązku Piłki Ręcznej Zbigniew Goraczko, wójt MarianZalewski, przewodniczący Rady Gminy KazimierzTyrcha, wiceprzewodnicząca Stanisława Klisiewicz,kierownik Zespołu Obsługi Szkół i PrzedszkoliElżbieta Gądek, sołtys Szczurowej i radny StanisławWądołowski, jak też radny ze Strzelec Wielkich JanZłocki. Ceremonię wręczenia nagród uświetnił występzespołu „Pastuszkowe Granie”.Licznie zgromadzona publiczność miała okazjęobejrzenia rozgrywek na wysokim poziomie. Tytułmistrzów Małopolski zdobyła drużyna MUKS „Chrzanovia”.Drugie miejsce przypadło dla zespołu SKS„Kusy” Kraków, na trzecim znalazł się UKS „Kruki”ze Skrzyszowa. Końcowa klasyfikacja dziewcząt byłanastępująca: UKS „Olimpia” Nowy Sącz, MKS „Beskid”Nowy Sącz, SKS „Kusy” Kraków, LKS „Kłos-Kasia”Olkusz.JAROMIR RADZIKOWSKIUczestnicy Małopolskiego Turnieju Piłki Ręcznej z wójtem Marianem Zalewskim.Klaudia Zając wicemistrzynią powiatuW pięknej scenerii jesiennej wokół zamku w Dębnieodbyły się Powiatowe Indywidualne Biegi PrzełajoweDziewcząt i Chłopców w kategorii gimnazjów. Na starciestanęli również biegacze z Publicznego Gimnazjumw Szczurowej i odnieśli duży sukces. Wśród dziewczątklas trzecich wicemistrzynią powiatu została KlaudiaZając. Zawodniczka wywalczyła awans na szczebelwojewódzki biegów przełajowych.Prowadzą po szóstej kolejceMKS „Olimpijczyk” Szczurowa prowadzi na półmetkukolejki rozgrywek VI ligi tenisa stołowego w sezonie2008/2009. Nasi zawodnicy rozegrali sześć spotkańi we wszystkich zwyciężyli. Czołówka „Olimpijczyka”to: Janusz Skrzyński (kapitan drużyny), Mateusz Rębacz,Wojciech Rębacz, Marcin Jawień, Tomasz Kowalskioraz Mateusz Augustyn. Trenują pod okiemtarnowskiego szkoleniowca Jana Karasia.32W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Gimnazjada w halówceGminną Gimnazjadę w Halowej Piłce Nożnej Chłopcówi Dziewcząt „Mini-Serie A” rozegrano o Puchar WójtaMariana Zalewskiego. W meczu o pierwsze miejscespotkały się drużyny Publicznego Gimnazjum w Szczuroweji Publicznego Gimnazjum w Zaborowie. W kategoriidziewcząt zakończył się wynikiem 2:1 dla Szczurowej.Bramki dla zwycięzców zdobyły Justyna Głąbi Klaudia Stąsiek. W kategorii chłopców lepsi okazalisię gimnazjaliści z Zaborowa. Wygrali 4:3. Bramkistrzelili Konrad Kuliszewski oraz Paweł Dulęba.Oto składy zwycięskich drużyn. PG Szczurowa: JustynaGłąb, Klaudia Zając, Alicja Kosała, Katarzyna Tokarz,Joanna Mazur, Beata Nicpoń, Karolina Wilk, MałgorzataWilk, Żaneta Wolsza, Katarzyna Janeczek, KlaudiaStąsiek, Ewelina Kozdrój; PG Zaborów: Łukasz Płachta,Dawid Golonka, Arkadiusz Boroń, Dominik Kapa, JózefStachowicz, Dominik Mądrzyk, Tomasz Mądrzyk, JakubMądrzyk, Konrad Kuliszewski, Paweł Dulęba.Gminne biegi przełajoweO Puchar Wójta Gminy Szczurowa Mariana Zalewskiegowalczyli gimnazjalni sportowcy w gminnychbiegach przełajowych. Wśród dziewcząt z klas I wygrałaDominika Mika ze Szczurowej, druga na metęprzybiegła Aneta Woda, natomiast trzecia – GabrielaChmioła (obydwie z Niedzielisk). Kolejność w klasachdrugich: 1.Natalia Kostrzewa – Wola Przemykowska,2.Klaudia Stąsiek – Szczurowa, 3.Paulina Buda – Rylowa.Klasy trzecie: 1.Klaudia Zając – Strzelce Wielkie,2.Karolina Wilk – Wrzępia, 3.Małgorzata Gwóźdź– Szczurowa. Klasyfikacja chłopców. Klasy pierwsze:1.Marek Wąs – Strzelce Wielkie, 2.Konrad Kolarz– Wrzępia, 3.Tomasz Mądrzyk – Pojawie. Klasy drugie:Stanisław Rębacz – Zaborów, 2.Sebastian Wąs– Strzelce Wielkie, 3.Konrad Kuliszewski – Zaborów.Klasy trzecie: 1.Arkadiusz Boroń – Zaborów, 2.DawidGolonka – Kwików, 3.Tymoteusz Świątek – Pojawie.Nagrody w imieniu wójta Gminy Szczurowa wręczyławicewójt Regina Wilaszek oraz kierownik ZespołyObsługi Szkół i Przedszkoli Elżbieta Gądek.Obsługę sędziowską tworzyli Jaromir Radzikowskii Andrzej Ufnalewski.Szybka RoksanaOgromną niespodziankę i wielki sukces odniosłauczennica klasy V SP w Szczurowej Roksana Rzepa.Po zwycięstwie w zawodach gminnych i powiatowychzajęła bardzo dobre, bo piąte miejsce w IgrzyskachMłodzieży Szkolnej w indywidualnych biegach przełajowych,które były zawodami wojewódzkimi. Zorganizowanoje 3 października w Krakowie.– Odkąd pamiętam, zawsze mieliśmy reprezentantówgminy w zawodach wojewódzkich w tej dyscyplinie,ale nikomu nie udało się zająć tak dobregomiejsca – opowiada nauczyciel wychowania fizycznegoRobert Dzień. – Ta dziewczyna ma wrodzone predyspozycjedo biegów. Gdyby miała możliwości i chęcido trenowania, mogłaby uzyskiwać bardzo dobre wyniki.Oprócz Roksany w Krakowie biegali: MarzenaJaneczek i Kamila Kuryło z SP w Szczurowej, PawełWróbel z SP w Niedzieliskach, Wiktoria Głowacz orazAnna Kowalczyk z SP w Zaborowie.Unihokej – gra dla wszystkichCztery drużyny z obydwu gimnazjów spotkały siępodczas Gminnej Gimnazjady Unihokeja Chłopcówi Dziewcząt pt. „Unihokej – gra dla wszystkich”.Głównym trofeum był Puchar Dyrektora PublicznegoGimnazjum w Szczurowej Marka Antosza.Mecz drużyn dziewczęcych zakończył się wynikiem2:2, a dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. W rzutachkarnych lepsze okazały się zawodniczki ze Szczurowej.Wygrały 2:0. Bramki dla zwyciężczyń zdobyły:Klaudia Stąsiek, Klaudia Zając i Justyna Głąb. Równieżw kategorii chłopców lepsi okazali się gimnazjaliścize Szczurowej. Wygrali 4:1. Bramki strzelili: MateuszBorowiec, Michał Mika i Mateusz Rydzy.Wszystkie mecze sędziował nauczyciel, sędziaPolskiej Federacji Unihokeja Jaromir Radzikowski.W składach zwycięskich drużyn grali: Daniel Domagała,Mateusz Rydzy, Piotr Czesak, Mateusz Borowiec,Michał Łoboda, Michał Mika, Dawid Pudełek, KrzysztofLipchard, Witalij Rapicki, Kamil Domagała, SebastianWróbel; Justyna Głąb, Klaudia Zając, Alicja Kosała,Katarzyna Tokarz, Joanna Mazur, Beata Nicpoń,Karolina Wilk, Małgorzata Wilk, Żaneta Wolsza, KatarzynaJaneczek, Klaudia Stąsiek, Ewelina Kozdrój.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 33


Odlot szachowyW Zaborowie odbył się Gminny Turniej SzachowyDziewcząt i Chłopców pt. „Szachowy Odlot” o PucharDyrektora Publicznego Gimnazjum w Zaborowie JoannyOzorki-Krawczyk. Wśród chłopców zwyciężyłMateusz Wujkowski, za nim uplasowali się SebastianWąs i Paweł Majka. Najlepszą szachistką okazała sięJoanna Bieniek, drugie miejsce zajęła Monika Kucmierz,a trzecie Natalia Dymon.Marysia Dziedzic niepokonanaW ramach Gminnej Gimnazjady w Zaborowie zorganizowanoTurniej Tenisa Stołowego, w którym wzięliudział czołowi tenisiści szkolni. Mistrzostwo w grzeindywidualnej zdobyła utytułowana Maria Dziedzic.Drugie miejsce zajęła Klaudia Stąsiek, trzecie DominikaMika. Liderem wśród chłopców okazał się MateuszRydzy. Za nim uplasowali się Arkadiusz Borońi Jakub Mądrzyk. W konfrontacji drużynowej lepszeokazały się gimnazjalistki ze Szczurowej, Maria Dziedzici Klaudia Stąsiek, które pokonały rówieśniczkiz zaborowskiej szkoły, Paulinę Łucarz i Annę Prus3:0. Także Mateusz Rydzy i Dariusz Caban, reprezentującyPubliczne Gimnazjum w Szczurowej, wygralidrużynowe zmagania w kategorii chłopców, pokonując3:1 duet Arkadiusz Boroń i Jakub Mądrzyk.W zawodach powiatowych nasza gmina była reprezentowanaprzez dwie drużyny – SP Szczurowai SP Zaborów. Losowanie sprawiło, że te zespołyzagrały w jednej grupie. Lepiej powiodło się zawodnikomz Zaborowa. Ostatecznie zajęli czwarte miejscew turnieju. Mistrzem powiatu okazał się zespółz Porąbki Uszewskiej, drugą lokatę zajęli młodzipiłkarze z Uszwi, a trzecie miejsce przypadło drużyniez Borzęcina.Powiatowy unihokejStarostwo Powiatowe w Brzesku, Urząd GminySzczurowa, Publiczne Gimnazjum w Szczurowej, UKS„Start”, Klub Olimpijczyka „Olimp” i TKKF Ognisko„Rekreacja” były organizatorami Powiatowej GimnazjadyUnihokeja Dziewcząt i Chłopców o Puchar StarostyRyszarda Ożoga, Wójta Gminy Szczurowa MarianaZalewskiego i Dyrektora Publicznego Gimnazjumw Szczurowej a zarazem Członka Zarządu PowiatuMarka Antosza. Wzięły w niej udział drużynyz całego powiatu. Areną zmagań była szczurowskahala sportowa.W kategorii dziewcząt zwycięstwo wywalczył zespółz Porąbki Uszewskiej. Na podium stanęły teżuczennice z Woli Dębińskiej i Szczurowej. Czwartemiejsce zajęła drużyna z Zaborowa. Wśród chłopcówkońcowa klasyfikacja była następująca: 1. Szczurowa,2. Porąbka Uszewska, 3. Wola Dębińska, 4. Zaborów,5. Jadowniki k. Brzeska.Składy drużyn, które zdobyły mistrzostwo powiatu– PG Porąbka Uszewska (dziewczęta): EmiliaZych, Elżbieta Mrozek, Patrycja Gurgul, JustynaKapusta, Agata Gurgul, Aneta Kurek, MagdalenaWójtowicz, Agata Góral, Aleksandra Wesołowska;PG Szczurowa (chłopcy): Daniel Domagała, MateuszRydzy, Piotr Czesak, Mateusz Borowiec, MichałŁoboda, Michał Mika, Dawid Pudełek, KrzysztofLipchard, Witalij Rapicki, Kamil Domagała, SebastianWróbel.Szczurowa gospodarzem zawodówDwadzieścia drużyn wzięło udział w dwóch turniejach,które rozegrano w ramach Igrzysk Młodzieży Szkolnejw piłce nożnej szczebla gminnego i powiatowego.W zawodach gminnych chłopcy i dziewczęta rywalizowaliw dwóch grupach. W finale spotkali się mistrzowiegrup, którymi byli SP Niedzieliska i SP Zaborów.Pojedynek był bardzo zacięty. Pierwsze miejsce przypadłodrużynie z Zaborowa. Zdobyła ona zwycięskąbramkę w ostatnich sekundach meczu. W konfrontacjio trzecie miejsce gospodarze wygrali z SP Uście Solne3:0. Drużyna SP Zaborów była również najlepszaw kategorii dziewczyn, pokonując w finale SP StrzelceWielkie 2:0. Trzecie miejsce zajął zespół z Woli Przemykowskiej,wygrywając 1:0 z SP Niedzieliska.34W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Zrozumieć światBudynek, w którym przed drugą wojną światową zbierali się wolscy emigranci, istnieje do dzisiaj,ale pełni całkowicie inną funkcję. Mieści się w nim bank. W dawnej sali „Oaza” cicho brzęcząsuche rozmowy o finansach, zyskach, stratach, szeleszczą pieniądze i książeczki czekowe– wszystko to, czego tak bardzo potrzebowali ci, którzy z miejsc urodzenia zostali wypchnięciprzez galicyjską biedę.Lapidaria amerykańskie (3)Niedzielna msza w kościele Św. Jana Kantegoprzy North Carpenter St. w Chicago rozpoczęłasię od przejścia trzech księży oraz kilkuministrantów w wonnych oparach kadzidlanych spodchóru do ołtarza, ponad którym widniał obraz patronaklęczącego na krakowskim Rynku.– Miseratur vestri, omnipontes Deus, et dimissis peccatisvestris... – zabrzmiało z ust księdza, po czym odbiłosię od ołtarza, uleciało w górę, wzniosło się aż do sklepieniai trwało tam do błogosławieństwa: – Indulgentiam,absolutionem et remissionem peccatorum vestrorum...Ksiądz uniósł Hostię: – Ecce Agnus Dei... Kapłan odwróconybył twarzą do wiernych. Przedsoborowa liturgiaw tym względzie nie oparła się jednak zmianom.Introibo ad altare Dei. Kompletnie nie mogłem się skupić,bo wszystkie moje myśli pochłaniały łacińskie dźwięki,deklinacje, czasowniki nieregularne... Ad Deum, qui laetificatjuventutem meam. Po raz pierwszy w życiu byłemna mszy odprawianej po łacinie, chociaż dopiero w latach70. powszechnie wprowadzono nabożeństwa w językachojczystych. Deus fortitudo mea. Wsiadając w Krakowie dosamolotu nie sądziłem, że w Ameryce natknę się na żywącząstkę starożytnego Rzymu i średniowiecznej Europy. Etintroibo ad altare Dei. A przecież znajomość formułek ministranturybyła niegdyś nieodzowna dla chłopców, którzychcieli służyć do mszy. Sicut erat in principio. Ogromnykościół zbudowany przez Polaków, a w nim pustawo, zedwie setki ludzi, z których może tylko paru mówi po polsku.Et in saecula saeculorum, Amen.W bocznym rzędzie ławek siedziała meksykańska rodzina:matka, ojciec i dwaj kilkuletni synowie. Kobietamiała na głowie białą koronkową chustę, jakie w Polscemożna chyba zobaczyć tylko podczas nabożeństwaw krakowskim kościele obrządku ormiańskiego. Gdywstała i poszła przez cały kościół stukając o posadzkęwysokimi obcasami, synowie zaczęli się szarpać i boksować.Ojciec próbował ich uspokajać, lecz bez widocznegoskutku. Ich matka po przyjęciu Komunii św. podeszłado bocznego ołtarza, przyklękła, skłoniła głowę, po czymodwróciła się. I dokładnie w momencie półobrotu jej ciałasynkowie stali się pokorni i zanurzeni w modlitwie.Chyba jednak uczynili to o sekundę, a może nawet półsekundy za późno, bo podchodząc do ławki zsunęła niecobrwi, z wyrzutem spojrzała na męża, który spuścił wzroki wcisnął głowę w ramiona. Kobieta uklękła obok nichi długo się modliła. Postronnym obserwatorom nie pozostawiłażadnych wątpliwości, kto rządzi w ich rodzinie.***Wielkim fanem łaciny i uznanym autorytetemw zakresie tego języka jest liczący 89 lat krakowskizakonnik Czesław Michalunio, sąsiad zza ściany ks.dra Stanisława Łucarza. Podkreśla, że kultura większościnarodów Europy oraz wielu spoza naszegokontynentu tkwi korzeniami w greckim i rzymskimantyku. Jego zdaniem sprzyjała temu od wieków powszechnaznajomość mowy Greków i Rzymian. Obecniejesteśmy świadkami pogłębiającego się w tej dziedziniekryzysu. Spośród wielu przyczyn zjawiska donajważniejszych należała stopniowa przebudowa programówszkolnych, które pod wpływem współczesnegoświata kładą coraz większy nacisk na znajomość językówwspółczesnych. Defensywa łaciny z pewnościąKościół Św. Jana Kantego przy North Carpenter Steet.została pogłębiona stanowiskiem jej ostoi – Kościołarzymskokatolickiego, który zrezygnował z języka łacińskiegow swej liturgii, a w pewnej mierze równieżw działalności urzędowej. A przecież i dziś znajomośćłaciny nie przestaje być ważnym elementem naszejkultury zarówno w kręgu nauki (np. historii, prawie,medycynie, filozofii, teologii), jak i w ogólnym wykształceniuhumanistycznym, zwłaszcza w zakresieliteratury. Także i teraz wielu pisarzy, publicystów,dziennikarzy sięga niejednokrotnie do bogatego skarbcapowiedzeń łacińskich, choć żenującym jest fakt, iżczęsto popełniają przy tym kardynalne błędy.Tymczasem papież Benedykt XVI wyjawił, iż chce,aby w każdym kościele wrócono do mszy po łacinie,odprawianej tyłem do wiernych. Ten zupełnie nowyW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 35


kurs polityki Watykanu jest odpowiedzią na liczne postulatytradycjonalistów. Ofensywa Benedykta XVI,który jeszcze jako kardynał słynął z krytyki niektórychposoborowych zmian w liturgii, jest efektem poglądu,że prowadziły one do zaniku poczucia sacrum.Czyżby rację miał Stefan Kisielewski, piszącw swoich „Dziennikach” pod datą 19 września 1972 r.:„Modernizacja Kościoła, mająca na celu jego większąpowszechność, może u nas sprawić, że oddali się on odmas i tradycji, a w łaski nowych ludzi się nie wkupi”?***Wracając po mszy szedłem w kierunku kościołaŚw. Stanisława Kostki. Po drodze minąłem kolejnąbryłę katolickiej świątyni przy North Noble St. Oknai drzwi zamurowane, przed wejściem tablica z napisemfor sale (na sprzedaż). W tym rejonie, który niegdyśbył zamieszkały głównie przez Polaków, w bliskim sąsiedztwiewybudowano kilka kościołów. W latach 80.nadciągnęła potężna fala Latynosów, na ulicach zrobiłosię niebezpiecznie. Polacy zaczęli się wyprowadzaćw inne okolice. Ich ucieczkę przyspieszyła także możliwośćuznania dzielnicy w nieodległej perspektywieza część rozrastającego się centrum, co pociągnęło zasobą wzrost wartości ziemi i budynków, ale i drastycznepodwyżki podatków, które dotknęły pułapu ośmiu, dziewięciutysięcy dolarów rocznie w przypadku posiadaniadomu z garażem. Próba pozostania we własnym budynkuznajdującym się w pobliżu skweru, zwanego po dziśdzień Polskim Trójkątem, dla wielu naszych rodakówmogła się skończyć eksmisją, bo gdy zaległości podatkowewzględem budżetu miasta nie są regulowane przezdwa lata, posiadłość jest sprzedawana na licytacji.W restauracji „Jolly Inn”. Od lewej: Tadeusz Maj, Marzena Kozera,Steve Kozera.O problemach polskiego kościoła w Chicago pisałteż niegdyś sam mistrz Sienkiewicz, podróżującypo Ameryce w latach 1876-1878: „Kiedy z czasemliczba Polaków zaczęła wzrastać, wzniesiono międzyMilwaukee Avenue a Division Street drugi kościół,o który jednak natychmiast poczęły się wielce gorszącemiędzy duchownymi spory, albowiem przewodnicydawnego [Św. Stanisława Kostki – przyp. M. A.] chcieliuważać nowy za kaplicę tylko, nowy zaś zapragnąłutworzyć odrębną parafię. Wojnę, jaka stąd powstała,zakończyło dopiero zabranie nowej budowli za długi,które od początku nie były pokryte i prawdopodobnie36nigdy nie będą” („Listy z podróży do Ameryki”, PaństwowyInstytut Wydawniczy, Warszawa 1989).Dzielnica West Town przeszła totalną metamorfozępod względem rasowym. W 1960 r. aż 97,7 proc. jejmieszkańców stanowili biali, zaledwie 0,4 proc. czarnioraz 0,1 proc. inni. Według danych z r. 2000 białych(głównie Ukraińców i nowo osiedlonych Amerykanów)pozostało mniej niż 40 proc., populacja czarnych przekroczyła9 proc., pojawiło się prawie 47 proc. Latynosów,1,73 proc. Azjatów i 2,9 proc. tzw. innych.– Polacy w Stanach nie trzymają się w tak zwartejgrupie, jak chociażby Ukraińcy – uważa Steve Kozera,mąż pochodzącej z Woli Przemykowskiej Marzeny Janeczkównej.– Jeżeli w Ukrainian Villlage sprzedajesię dom, to raczej rodakowi, mimo że ktoś obcy oferujewyższą cenę. Jednak teraz zmiana miejsca zamieszkaniazwiązana jest często z pracą, którą coraz trudniejznaleźć. Ja mieszkam z rodziną w Elmwood Park, leczgdyby moja firma została przeniesiona w inny rejonmiasta, czyli kilkadziesiąt kilometrów dalej, trzeba będziemyśleć o przeprowadzce. Ponadto w dzielnicach,które z jakichś względów stają się droższe, chociażbyWest Town, nie stać na zamieszkiwanie tam ludziutrzymujących się z niskich lub średnich emerytur, boobecnie taka średnia emerytura wynosi 1150 dolarówmiesięcznie. Jej wysokość jest uzależniona od ilości latpracy oraz zarobków. Jednak pełną emeryturę dostajesię dopiero po ukończeniu 67 roku życia. Można oczywiścieodejść z pracy w wieku 62 lat, lecz wówczas jejwysokość będzie o 30 proc. niższa. Wśród emerytówjest też ogromna ilość ludzi, którzy muszą przeżyć całymiesiąc za 500, 600 dolarów, ponieważ przyjechali tuz innego kraju będąc już w wieku średnim i pracowaliw USA krótko, na przykład zaledwie dziesięć lat. Sąoczywiście osoby, m.in. ze szczebla kierowniczego administracji,banków, biznesu, pobierające emeryturykilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy wyższeod przeciętnej, lecz to zdecydowana mniejszość. Dlategojeśli ktoś aktualnie myśli o emigracji z Polski doStanów, nie zna języka, a młodość ma już za sobą,powinien się nad tym mocno zastanowić.W okolicach Polskiego Trójkąta, powstałego w wynikuprzecięcia się trzech ulic – Division, Ashlandi Milwaukee – stało się to, czego aktualnie doświadczanowojorski Greenpoint. Niedawno w TVN 24 pisarzJanusz Głowacki, mieszkający w NYC od 1983 r.powiedział, że tamtejsza „polska dzielnica” zmieniastopniowo swój niepowtarzalny charakter. Greenpointrobi się coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów, alemiędzy ludzi wkradł się jakiś smutek. Znikają starebudynki, a na ich miejscu powstają luksusowe centrahandlowe. Pisarz zgodził się z tezą, że upada takżemit polskiego sukcesu w Ameryce. Wiele osób wynosisię stamtąd zmęczonych i rozczarowanych. Polacywybierają stopniowo inne części Brooklynu, a wieluzamierza po prostu wrócić do kraju nad Wisłą.Jednak Polski Trójkąt w Chicago, czyli PolishTriangle z fontanną Nelsona Algrena i nielicznąw okolicy Polonią, jest miejscem historycznym.To kolebka milionów polskich emigrantów. Bywałatam słynna aktorka Helena Modrzejewska, HenrykW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


Rok 1937. Członkowie Klubu Wola Przemykowska w sali „Oaza”.Sienkiewicz oraz kompozytor Ignacy Paderewski. Tamteż, pod numerem 1543 W. Division stoi, od 1918 r.,budynek teatru nazwanego imieniem Fryderyka Chopina.Odbudowany, ponad siedemdziesiąt lat później,Teatr Chopina stał się artystycznym centrum dzielnicy.To w nim każdego roku odbywa się około 500przedstawień różnych autorów, reżyserów i teatrów,nie tylko polskich i amerykańskich, ale przyjeżdżającychz całego świata. To o nim piszą krytycy i dziennikarze„New York Times”, „Chicago Sun Times”, „ChicagoTribune”, „Time Out Chicago”, „Chicago Leader”i „Performing”. Krytyk publikujący w „Chicago SunTimes” stwierdził: „Gdzie znajdziesz jednocześnie najbardziejwyczuloną na europejskie trendy publicznośćoraz teatr prezentujący najbardziej europejski stylw Chicago? W Teatrze Chopina”. „Chicago Tribune”zawtórowała: „Chociaż sceny Chicago są nieustanniewypełnione wybitnymi dziełami, to trzeba powiedziećszczerze – niektóre są bardziej wybitne niż inne”. Corocznerankingi umieszczają spektakle Teatru Chopinawśród najlepszych w mieście.***Fotografia zamieszczona w broszurowympamiętniku obchodówdwudziestej rocznicy powstaniaKlubu Wola Przemykowska przedstawiadwadzieścia cztery, w większościstarsze osoby. To członkowietej organizacji. Wszyscy mężczyźniw garniturach, pod krawatami, kobietyw różnokolorowych sukniach,czego można się tylko domyślić,ponieważ zdjęcie jest czarno-białe.Podpis wskazuje, że wykonano jedokładnie 24 października 1937 r.w sali „Oaza” przy Milwaukee Ave.Dla potomnych pozostały twarze,do których bez trudu można byłodopasować nazwiska jakieś dwadzieścia,trzydzieści lat temu. Jednakteraz stanowi to nie ladaproblem, a właściwie czynnośćniewykonalną, skorowówczas tego nie zrobiono.Rozpoznać można tylko ówczesnegoprezesa LudwikaPolaka – jego indywidualnapodobizna znalazła się bowiemw pamiętniku równieżna stronie trzeciej.Można domniemywać,z czego na co dzień utrzymywalisię ci ludzie – wykonywalinajcięższe pracefizyczne w fabrykach, na budowach...Wszak przywieźlitam z sobą chłopską wiaręzawartą w zdaniu, powtarzanymw Woli do dziś przeznajstarszych mieszkańców:„W życiu nie potrzeba nicwięcej poza dziesięcioma palcami, zdrowiem i chęciądo pracy, żeby dojść do wszystkiego”. Będąc emigrantamiz galicyjskiej wsi, w której istniała tylko czteroklasowaszkoła powszechna ze wspólnymi zajęciamidla wszystkich dzieci niezależnie od wieku, prowadzonymiw jednej izbie lekcyjnej, nie mieli szans na objęciewysokopłatnych stanowisk urzędniczych w instytucjachpublicznych bądź prywatnych firmach obcegokraju. To byli emigranci, dla których wyjazd za oceanbył życiową decyzją. Pierwsi z nich cechowali się napewno wielką odwagą, skoro postawili swój los najedną kartę o nazwie „Ameryka”. Gdy po zacumowaniuokrętu w porcie schodzili z trapu i po raz pierwszystawiali kroki na obcej ziemi, wiedzieli, że już niema odwrotu. Chociaż nikt tam na nich nie czekał, nieznali języka, a o realiach panujących w „ziemi obiecanej”wiedzieli tyle, co ktoś im szczerze powiedział albozełgał, jednak sobie poradzili. W porównaniu do bardzoniskiego poziomu życia w nadwiślańskiej wioscekońcówki rządów cesarza Franciszka Józefa, a póź-Skrzyżowanie przy Polish Triangle nocą.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 37


West Town.38niej okresu międzywojennego byli grupą wybrańców,którym udało się chwycić Pana Boga za nogi, bo niemusieli już się troskać, co będą jeść w czasie kolejnegoprzednówka. Gdy tylko znaleźli pracę, część zdobytychw ciężkiej harówce dolarów wysyłali do Polski.Budynek, w którym przed drugą wojną światowązbierali się wolscy emigranci, istnieje do dzisiaj, alepełni całkowicie inną funkcję. Mieści się w nim bank.W dawnej sali „Oaza” cicho brzęczą suche rozmowyo finansach, zyskach, stratach, szeleszczą pieniądzei książeczki czekowe – wszystko to, czego tak bardzopotrzebowali ci, którzy z miejsc urodzenia zostali wypchnięciprzez galicyjską biedę. Tych ludzi pamiętaćmogą ściany, lecz na pewno nie tynki, posadzka teżnie – wszak błyszczy nowością. Chodniki również sąinne niż przed wojną, więc trudno doszukiwać się nanich choćby pozornych śladów nieżyjących wolan. Całemiasto wyłożone jest wzdłuż ulic standardowymi płytamiz betonu o wymiarach 150x157 cm. Te wszędobylskiepłyty tworzą także parkingi, podjazdy i wielkieplace. Beton, asfalt, plastik, szkło i stal tak bardzozawładnęły kilkumilionowym miastem, że nie tylkow centrum, ale i w promieniu kilkunastu kilometrówod niego trudno znaleźć miejsce z naturalną glebą,gdzie nie zostałaby ukamienowana, zabetonowana,a w najlepszym przypadku przywieziona do ogródkana przyczepie ciężarówki. Jeżeli oprócz parków w tejokolicy zdarzają się jakieś kawałki ziemi, są szczelniezagrodzone, chociażby tylko były bezużytecznymi, różnokształtnymiskrawki wciśniętymi pomiędzy mury,chodniki, ulice i filary podpierające zjazdy z autostrad.Chicago ludzi ze starej fotografii miało w świeżejpamięci czasy prohibicji oraz zbrodniczych wyczynówjednego z najsłynniejszych gangsterów – Ala Capone’a.W 1931 r. został wysłany do ciężkiego więzienia federalnegow Atlancie, lecz wcześniej ten potomek włoskichemigrantów o twarzy z głęboką szramą, którabyła pamiątką po bójce w barze z użyciem noży, rządziłprzestępcami całego miasta i znany był nie tylkow Ameryce. Będąc jeszcze dzieckiem został wyrzuconyze szkoły w szóstej klasie za uderzenie nauczyciela.Następnie imał się różnych zajęć, pracował m.in.w sklepie ze słodyczami i w kręgielni. Jako nastolateknależał do dwóch gangów – Brooklyn Rippers i FortyThieves Juniors, po czym przystąpił do jednego z największych– Five Points. Przed przeprowadzką doChicago prawdopodobnie dokonał co najmniej dwóchzabójstw. Capone był też odpowiedzialny za lwią częśćprzestępczego rynku w mieście. Wraz z rodziną zamieszkiwałw dzielnicy South Side, w bungalowiez czerwonej cegły, który stał się pierwszym i głównymcentrum dowodzenia w przestępczym biznesie. W maju1923 r., po tym jak wybory na burmistrza Chicagowygrał William Emmet Dever, władze podjęły bardzozdecydowane działania przeciwko przestępcom na tereniemiasta. Al musiał przenieść swoją kwaterę doCicero, gdzie postanowił opanować władze miasteczka.W 1924 r. odbyły się wybory na stanowisko burmistrza.Kandydat popierany przez Capone’a wygrałz ogromną przewagą, głównie dzięki zastraszaniu wyborców.Jednak kilka tygodni później nowy burmistrzniespodziewanie oświadczył, że wygoni gangsteraz miasta. Al spotkał się z nim osobiście i znokautowałna schodach prowadzących do ratusza.Capone prowadził swoje interesy przez podstawionychludzi. Nawet prawo własności swojego domuprzepisał wyłącznie na żonę, przy czym publicznie obnosiłsię ze swoją fortuną. Był ścigany przez agentafederalnego Eliota Nessa i utworzoną przez niego grupęjedenastu znanych z nieprzekupności agentów. Niemogąc udowodnić mu wielu przestępstw, oskarżono gow końcu o to, że unika płacenia podatków. Sąd skazałgo w sumie na dwanaście lat pozbawienia wolności,zapłacenie 80 tys. dolarów grzywny oraz kosztów procesu.W ciągu kilku lat pobytu w więzieniu wpływygangstera w światku przestępczym gwałtownie spadły,pogorszeniu uległo też jego zdrowie psychiczne i fizyczne,głównie z powodu demencji, czyli otępienia spowodowanegouszkodzeniem mózgu. Zmarł w 1947 r. i zostałpochowany na cmentarzu w Chicago, ale historiajego życia do dziś rozognia wyobraźnię rzesz ludzi.***– Największym wynalazkiem ludzkości jest Ameryka– mówi Lojer, bohater powieści Edwarda Redlińskiego„Szczurojorczycy”. W kiosku na warszawskimDworcu Centralnym kupiłem niedawno książkę„Bumtarara” (Wydawnictwo Prószyński i Spółka,W-wa 2006) tegoż samego autora, ciągle chorującegona amerykańskie tematy. Zamieścił w niej króciutkirozdział pt. „Przepowiednia”. Twierdzi, że cały światstanie się Ameryką i nie ma ucieczki ani od niej, aniod amerykanizacji:„Cała cywilizacja amerykańska zdominowała jużpół świata i ukierunkowała rozwój ludzkości na stulecia.Przedostatni konkurencyjny bastion padł na naszychoczach (ZSRR), ostatni padnie wkrótce razemz naftą (islam).Wyprawa do Ameryki dziś, to coś jak wycieczka do Polski2010, Rosji 2015, Chin 2020, Iranu 2030, Indii 2050.Każdego zachęcam do takiego »wehikułu czasu«.Dozna olśnienia! I zmusi siebie do życiowych decyzji.Po Ameryce nie sposób żyć tak, jak przedtem. Siedemdróg przed Tobą:1. Być może pokochasz Amerykę. Oszołomi Cię,uwiedzie, odmłodzi, zaktywizuje, rozpali. Jeśli tak,W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


skręcisz „w Amerykę” – włączysz się do amerykańskiegowyścigu o pieniądze, rekordy, sławę, przygodę.2. Ale możesz założyć jedynie bazę w Ameryce, a doOjczyzny (Polski, Rosji, Chin…) dojeżdżać, i – stawszysię apostołem amerykanizacji – żyć z amerykanizowaniaOjczyzny. I to żyć świetnie, bo dyskontowaćbędziesz amerykańskie experience [doświadczenie– przyp. M.A.] i wyprzedzenie. Żyć tu i tam – pół rokutu, drugie pół tam.3. Możesz powrócić na stałe. I powołując się nasukcesy w Ameryce, autentyczne lub rzekome – imponować,awansować, inkasować.Ale zdarzą się tacy, których Ameryka rozczaruje.A nawet – zbrzydzi. Wracają tacy. Niestety: z deszczupod rynnę! W ojczyźnie – potop. American-potop.Amerykanizacja.Co teraz?4. Możesz okopać się z podobnymi sobie sceptykamiw jakiejś wyniosłej enklawie – przyjmować „zarazę”amerykanizacji selektywnie („kompakty tak, filmowychłam nie”) – a nawet głosić szlachetne ostrzeżeniaantyamerykańskie, a nawet żyć z tego…5. Możesz zachorować na antyamerykanizm. Uważaj.To paranoja. Gorsza niż antykomunizm.6. Uświadomiwszy daremność oporu, możesz uciecz pseudoamerykańskiej Ojczyzny. Dokąd? Najlepiej…do Ameryki, prawdziwej. Tak, do Chicago, Los Angeles,Nowego Jorku. Żyć wśród Amerykanów, ale „poswojemu”.Wieżowce w centrum Chicago.7. A nawet „pokochać Amerykę” siłą woli i wybraćdrogę jak w pkt.1. Jak już, to już!Moja wyprawa do Ameryki trwała siedem lat. Popowrocie wybrałem sobie szufladę Nr 4. Tkwię w niejpiętnasty rok. Aż. Ale czasami oglądam się na szufladęNr 6.Obmyślam szufladę nową. Ósmą”.***Hm! Redliński był w Ameryce siedem lat. A ja?Sprawdziłem na bilecie lotniczym, który tkwi ściśniętyna półce miedzy książkami. Przylot: wtorek,29 stycznia 2008, 03: 25 PM. Odlot: wtorek, 5 lutego2008, 03:30 PM. Biorąc pod uwagę, że samolot z Monachiumwylądował na O’Hare z opóźnieniem, a odleciałdo Europy punktualnie, gdyby za autentycznyczas pobytu w danym kraju przyjąć kontakt z ziemią,realnie trwał on mniej niż siedem dni.– Zachwycisz się tym krajem, jego rozmachem, poziomemżycia, możliwościami – powiedział przed moimwyjazdem Mariusz Macoń, przyjaciel z podtarnowskiejwsi, chociaż nigdy w Stanach nie był, ale pochłonąłsporą ilość amerykańskich książek. A ja poleciałemw wyjątkowo odmiennym stanie umysłu niż zazwyczaj– mianowicie bez żadnego przygotowania intelektualnego.Nie kupiłem nawet przewodnika. Może dlatego,iż staram się w życiu realizować zamierzenia od początkudo końca albo wcale, a podróż do Chicago niebyła planowana i zaistniała zupełnie przypadkiem.Przed wyjazdem do Rosji przeczytałem stos literatury– od średniowiecznej po współczesną. Trwało tokilka lat. Na Serbię miałem mniej czasu, bo tylko rok,w dodatku bez pewności, że tam pojadę. Jednak listazaliczonych powieści i tekstów poetyckich zrobiła siędosyć długa: Andrić, Bazdulj, Brujić, Bugarčić, Bulatović,Fetahagić, Hajdarević, Ibrišimović, Ivanković,Lalić, Omerbegović, Radanović, Sarajlić, Sekulić, Sijarić,Šoljan, Srebrov, Tontić, Topčić, Veličković, Žalicaoraz wszystko, co wpadło mi w ręce i zalatywało jugosłowiańskością.Na chicagowskim lotnisku wysiadłem więc jako tabularasa. I tuż po powrocie do Polski wydawało misię, że poza opisaniem spotkań z emigrantami pochodzącymiz naszych okolic, z dziennikarskiego punktuwidzenia sprawa jest zamknięta, chociaż przywiozłemze sobą gruby notes zapisany do połowy…Nie rozczarowałem się Stanami. To kraj, którymożna polubić tak samo, jak wiele innych. W moimzestawieniu – polubić nawet tak bardzo, jak chociażbySerbię i Bułgarię, czyli kraje, które były, są i będąobce. Ameryka stała się jednak dla mnie tematem,który tak bardzo się rozrósł, iż z trudem dostrzegamjego końcową stację.Ryszard Kapuściński, z którym dane mi było pierwszyi ostatni raz spotkać się w październiku 2004 r.,napisał: „Reporter pracuje na zasadzie akumulatora:ładuje, zbiera, wchłania w siebie tę całą rzeczywistość,gromadzi materiał, więc wtedy nie ma czasu na pisanie.(…) Bo podróż jest czasem zbyt cennym, sytuacjapodróży jest zbyt cenna, by pisać” („Autoportret reportera”,Wydawnictwo Znak, Kraków 2003).MAREK ANTOSZW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 39


Wspomnienia wojenneCiężki bombowiec włoski sunie wprost na nas. Reflektory obrony przeciwlotniczej natychmiastwyszukały go i artyleria otwarła silny ogień. Samolot wyjątkowo bombardował dzisiaj nasz niskiego pułapu, bo z wysokości około 1500 metrów.Ja, żołnierz-tułacz (12)16października 1940 r. Piąta drużyna jestsłużbową, więc od rana pełnimy służbę wartownikaochronnego kompanii od stronypółnocnej obozu. Po pobudce godzina musztry i przerwaobiadowa. Nasza kompania ma służbę w baonie,więc wystawia wszystkie warty. Reszta kompanii popołudniu pracuje w kuchni. Nadchodzi zmrok. Każdyz nas przygotowuje się do spania, bo przypuszczamy,że około północy będzie nalot, więc z wieczora trzebasię trochę przespać. Nagle o godz. 18.45 alarm lotniczy.Nasi nocni „goście” dzisiaj się pośpieszyli ze swojąwizytą. Niektórzy żołnierze nie zdążyli się jeszczerozebrać. Wolnymkrokiem zdążają dorowów, bo przecieżmamy około 10 minutczasu od chwilialarmu do chwilinalotu na nasz rejon.Niestety, dzisiajwszystko stałosię szybciej, jeszczenie wszyscy zdążyliwejść do rowów przeciwlotniczych,a jużbomby zaczęły eksplodowaćw rejoniepierwszego batalionunaszego pułku. Jakwczoraj, tak i dzisiajnie ma żadnego strachu, ani gorączkowego pośpiechuw naszej kompanii. O zamieszaniu – jak to bywałow Polsce – nawet mowy nie ma. Każdy wie, co i jakma robić. Ciężki bombowiec włoski sunie wprost nanas. Reflektory obrony przeciwlotniczej natychmiastwyszukały go i artyleria otwarła silny ogień. Samolotwyjątkowo bombardował dzisiaj nas z niskiego pułapu,bo z wysokości około 1500 metrów, jednak zdołałumknąć. Jeden z naszych myśliwców poleciał za nim,lecz bez skutku. Za kilkanaście minut znowu nadleciałdrugi bombowiec i zrzucił serię bomb niedalekood nas. I tym razem umknął, ostrzeliwując się z cekaemów.Nic dziwnego, w nocy artyleria nie strzela takcelnie, jak w dzień. Znowu po kilkunastu minutachjeden samolot zrzucił kilka bomb w rejon naszegopułku, lecz nasz myśliwiec odpędził go w stronę morza.Za parę chwil kara go dosięgła – spadł do morza,ugodzony pociskiem z myśliwca czy działka przeciwlotniczego.Nastała chwila ciszy. Sanitarka odwozirannych do szpitala. W pierwszym baonie naszegopułku jest zabity sierżant, ranny ppor. Szymański,któremu odłamek wybił zęby, i kilku ludzi jest jeszczerannych. Jednemu odłamek urwał rękę. Nasza kuchniazostała rozbita. Po półgodzinnym spokoju znowusłyszeliśmy wybuchy bomb i strzały artyleryjskie, alejuż po drugiej stronie Aleksandrii i w rejonie pierwszegopułku. W tej chwili dowiadujemy się, że dwa samolotyzostały strącone w dzisiejszym nalocie. O godzinie21.00 dowódca naszej kompanii zabrał kilku ludzi zesobą i poszedł na patrol na przedpole zbadać, czy niezostał wysadzony desant. Po godzinie wrócili, nic niezauważywszy. Do rana były jeszcze dwa inne patrole,pod dowództwem oficerów,z tym samymzadaniem. O godzinie23.00 alarm lotniczyzostał odwołanyi poszliśmy spać.Nikt z nas się jednaknie rozbierał, bo spodziewaliśmysię jeszczejednego nalotunad ranem, lecz Makaroniarzenie ryzykowalitej nocy więcejstrat samolotów.Do rana spaliśmyzatem spokojnie.Wczoraj po południumarynarkaangielska zabrała do niewoli 11 kontrtorpedowcówwłoskich na Morzu Śródziemnym i przyprowadziła jedo portu w Aleksandrii.17 października 1940 r. Od rana mieliśmy godzinęzajęć, a później przerwa obiadowa. Przed wieczoremprzygotowanie rowów przeciwlotniczych, bo spodziewamysię nowego nalotu. O godzinie 17.00 dowódcakompanii robi odprawę dowódców drużyn.– Idziemy dzisiaj na patrol na przedpole w składziecałej kompanii. Wrócimy nad ranem – mówido nas.O 17:30 wyszliśmy w odcinek naszych schronówi w nich spaliśmy całą noc. Nie wiem, dlaczegonie było nalotu? Czy dlatego, że zabezpieczyliśmysię lepiej jak zwykle? Rano wróciliśmy doswoich namiotów.Budowa zasieków z drutu kolczastego. Latrun – wrzesień 1940 r.TADEUSZ MAJNa podstawie tekstu„Wspomnienia wojenne 1939-1945”40W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008


PrzeminęliZmarł prezes „Orkana”Władze gminy z wójtem Marianem Zalewskim i przewodniczącymKazimierzem Tyrchą, liczni sportowcy,mieszkańcy Pojawia, Zaborowa i okolicznych wsipożegnali Aleksandra Mucka, znanego i zasłużonegospołecznika, który przez całe życie pasjonował sięfutbolem. W młodości grał w różnych klubach. Przedkilkunastu laty zdecydował się objąć funkcję prezesaGminnego Ludowego Zespołu Sportowego „Orkan” Zaborówi zaprowadził drużynę do największego sukcesuw jej historii. Sezon 2002/2003 piłkarze zakończyli napierwszym miejscu w klasie B i awansowali do klasy A.Prezes, mimo że formalnie nie był zawodnikiem, stawałna bramce, gdy wymagała tego potrzeba chwili.Jednak ostatniego, indywidualnego meczu, w którymprzeciwnikiem była choroba, nie zdołał wygrać. Zmarł25 października, przeżywszy 52 lata. Został pochowanyna cmentarzu parafialnym w Zaborowie.Stulatek już nie ma1 grudnia w wieku 111 lat i czterech miesięcy zmarłaLudwika Kosztyła, uważana za najstarszą Polkę.Według informacji uzyskanych w Urzędzie MiastaBrzozowa (woj. podkarpackie) do ostatnich dnizachowała przytomność umysłu, pamiętając m.in.czasy monarchii austro-węgierskiej. Pani Ludwikacałe swoje życie spędziła w Brzozowie, tam przeżyłaz mężem Antonim 62 lata. Dochowała się dziewięciuwnuków, 12 prawnuków i 11 praprawnuków.Do wieczności odeszły także obydwie stulatki z naszejgminy. Stefania Hachaj z Niedzielisk zmarła 27 maja,a mieszkająca w Popędzynie Katarzyna Kosała – 13 sierpnia.26 kwietnia 2008 r. Kataryna Kosała z kier. USC HalinąŁobodą (z lewej) i córką Marią.Ks. prob. Józef Masłoń i Stefania Hachaj podczas obchodów100-lecia urodzin.Kronika żałobnaODESZLI SPOŚRÓD NAS (1.10 – 30.11.2008)Anna Grocholska ur. 11.08.1914 r. Rudy-RysieAnna Babicz ur. 20.08.1915 r. Wola PrzemykowskaKatarzyna Zdunek ur. 9.10.1919 r. RajskoMagdalena Pamuła ur. 25.08.1922 r. Rudy-RysieAniela Zając ur. 6.10.1924 r. SzczurowaJan Wojnicki ur. 16.10.1928 r. SzczurowaZofia Golonka ur. 15.04.1929 r. PojawieIzabela Łoboda ur. 17.11.1930 r. Rudy-RysieAnna Witek ur. 12.11.1931 r. SzczurowaStefania Kuczek ur. 7.10.1933 r. NiedzieliskaJózef Latuszek ur. 4.09.1934 r. Kopacze WielkieJan Kasprzyk ur. 5.11.1936 r. SzczurowaJózef Grzesik ur. 16.05.1937 r. Strzelce MałeWłodzimierz Jan Latuszek ur. 21.04.1940 r. KwikówMaria Cierniak ur. 1.03.1950 r. NiedzieliskaBogusława Zdunek ur. 26.08.1954 r. NiedzieliskaAleksander Mucek ur. 1.01.1956 r. PojawieStanisław Tadeusz Czosnek ur. 29.02.1961 r. NiedzieliskaW Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008 41


Obraz przeszłościMieszkańcy Kwikowa w towarzystwie gości z Ameryki – r. 1958. (Fot. ze zbiorów Zofii Szczypty, przesłał Mark A. Naumowicz).Z policyjnego notatnika16 września. Centrum Szczurowej. Mieszkaniec naszej gminy,kierujący osobowym volkswagenem, podczas cofania najechał na zaparkowaneaudi, należące do kierowcy z Bochni. Obydwa pojazdyzostały uszkodzone.17 września. Szczurowa, ul. Krakowska. Tarnowianin, kierującyosobowym oplem combo, nie dostosował prędkości dopanujących warunków drogowych, stracił panowanie nad pojazdemi wjechał w metalowe ogrodzenie prywatnej posesji.18 września. Uście Solne. Na drodze gminnej doszło do bocznegozderzenia samochodów podczas wymijania. Uszkodzeniu uległ opeltigra, kierowany przez mieszkańca Buska-Zdroju, natomiast sprawcakolizji odjechał z miejsca zdarzenia samochodem o nieustalonej marce.19 września. Szczurowa. Sporego pecha miał mieszkaniecnaszej gminy, który, jadąc w południe ulicą Lwowską fiatem126 p, wpadł w poślizg i uszkodził ogrodzenia dwóch domów.Na domiar złego policjanci stwierdzili, iż kierowca nie miałprawa jazdy.5-6 października. Spadek cen złomu nie zahamował kradzieżyprzewodów telekomunikacyjnych. Nocą ze słupów w pobliżu Niedzieliskzniknęło ok. 165 m kabla. Poszkodowana, jak zwykle, zostałaTelekomunikacja Polskiej S.A.7-8 października. Rudy-Rysie. Nieznani sprawcy zdewastowalitablicę ogłoszeń i dwa znaki drogowe obok przystanku autobusowego.Straty w wysokości 700 zł poniósł budżet Gminy Szczurowa.9 października. Zgłoszono uszkodzenie przystanku autobusowegow Górce, znajdującego się w pobliżu zjazdu z mostu. Wandalewybili sześć szyb o łącznej wartości 1700 zł.4217 października. Szczurowa, ul. Lwowska. Jadący ze zbytdużą prędkością kierowca z Olesna nie zdołał wyhamować swoimmercedesem i uderzył w tył opla kalibry, którym jechał krakowianin.Obydwa samochody uległy uszkodzeniu.24 października. Przed jadące ze Szczurowej w kierunkuStrzelec Małych audi A4 wbiegła sarna. Zwierzę zostało ranne,a w pojeździe uszkodzeniu uległ zderzak i reflektor.27 października. Pojawie. Nieznany sprawca wyprowadziłz prywatnej posesji motorower i porzucił go w pobliżu domu właściciela.Policja zakwalifikowała zdarzenie jako „zabór w celu krótkotrwałegoużycia”.12 listopada. Rano na drodze wojewódzkiej w Rudy-Rysiu doszłodo czołowo-bocznego zderzenia dwóch pojazdów – opla astryoraz kierowanego przez mieszkańca tej wsi forda mondeo. Opróczrozbitych samochodów efektem kolizji było także uszkodzenie metalowegoogrodzenia szkoły podstawowej. Policjanci uznali, że winienbył kierowca opla, mieszkaniec Reczpola w powiecie przemyskim.15-16 listopada. Kradzież z włamaniem do budynku gospodarczegoznajdującego się w Szczurowej, przy drodze wiodącej do Górki.Sprawca wyłamał drzwi wejściowe i zabrał butlę gazową.17 listopada. Ok. 16.30, przy słabej widoczności zdarzył się tragicznywypadek na prostym odcinku drogi pomiędzy mostem na Uszwicya Zaborowem. Peugeot, kierowany przez mieszkańca gminy Wietrzychowice,zderzył się czołowo z rowerzystą, który z niewyjaśnionych przyczynjechał lewą stroną jezdni. Pochodzący ze Szczurowej 72-letni meżczyznazmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Trwające postępowanie przygotowawczema na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności wypadku.W Z A K O L U R A B Y I W I S Ł Y 4/2008

More magazines by this user
Similar magazines