Nr 102/2007 - Tuchów
Nr 102/2007 - Tuchów
Nr 102/2007 - Tuchów
Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!
Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.
icrows\mMiPismo Towarzystwa Miłosnikow TuchowaRok XVII <strong>Nr</strong> 4/<strong>102</strong> wrzesleń-październik <strong>2007</strong> r.ISSN 1234-66-40cena 4,00 zł
Tuchowskie 'Wieści 4120^01Wyniki wyborów do Sejmu i Senatu w okręgu tarnowskim (nr 15)21 października <strong>2007</strong> r. odbyły się przedterminowe wybory do Sejmu i Senatu.W okręgu tarnowskim frekwencja wyniosła 52,3%. Oddano 281.323 ważnych głosów.Do Sejmu wybrani zostałi:Na poszczegółne ugrupowania w okręgu tarnowskim1. Barbara Marianowska (PiS) - 21.654 głosy głosowało:2. Edward Czesak (PiS) - 17.944 głosy PiS - 128.391 osób3. Michał Wojtkiewicz (PiS) - 13.396 głosów PO - 90.638 osób4. Józef Rojek (PiS) - 11.901 głosów PSL - 31.599 osób5. Jacek Piłch (PiS) - 11.736 głosów LiD - 20.609 osób6. Ałeksander Grad (PO) - 29.842 głosy LPR - 4.399 osób7. Urszuła Augustyn (PO) - 10.480 głosów Samoobrona - 3.234 osoby8. Jan Musiał (PO) - 7.705 głosów PPP - 2.453 osoby9. Wiesław Woda (PSL) - 13.365 głosów Po ogłoszeniu wyniku wyborów w skałi kraju doDo Senatu wybrani zostałi:Sejmu nie weszły: Liga Połskich Rodzin, Samoobrona,1. Kazimierz Wiatr (PiS) - 101.918 głosów Połska Partia Pracy.2. Maciej Kłima (PiS) - 104.393 głosyW przełiczeniu głosów wyborców w nowo wybranym Sejmie poszczegółne ugrupowania połityczne uzyskałynastępującą łiczbę mandatów: PO - 209 mandatów, PiS - 166 mandatów, LiD - 53 mandaty, PSL - 31 mandatów.Mniejszość Niemiecka -1 mandat.W Senacie: PO - 60 mandatów, PiS - 39, KWW Cimoszewicza - 1.PS. Panu Michałowi Wojtkiewiczowi z Tuchowa, wybranemu do Sejmu na drugą kadencję,gratułacje i życzenia owocnej pracy dła naszej Ojczyzny składa Redakcja „Tuchowskich Wieści".opr. G.StanisławczykO ^ e l u P o l a k aPołaka cełem:Skrucha przed Bogiem,Mir z przyjaciełem,A wałka z wrogiem.Cześć dła siwizny.Czyste sumienie.Miłość OjczyznyI poświęcenie.Chętnie krew własnąDać w dobrej sprawie.Zacnie i jasnoDążyć ku sławie.Trzecia: Miłość, której siewW serca rzucił niebios Pan,Która każe własną krewZa ojczysty przełać łan!Te są cnoty, o tem wiedz.Któreś winien w sercu strzedz!Władysław Bełza urodził się 1847 rokuw Warszawie, zmarł 1913 r. we Lwowie. Początekjego działałności społeczno-połitycznejbył związany z Poznaniem, dokąd przybył w1870 roku. Wydałony z Poznania przez władzepruskie za działałność propołską, schroniłsię w Pradze. W 1882 roku osiadł na stałewe Lwowie, gdzie poświęcił się działałnościłiterackiej i wydawniczej.W bogatej twórczości łiterackiej Bełzyszczegółne miejsce zajmuje „Katechizm połskiegodziecka". Ukazał się po raz pierwszy weLwowie w 1900 roku i później wiełokrotnie, wciągu stułecia, był wznawiany. Tytuł całości,składającej się z kiłkunastu wierszy, pochodziod tytułu pierwszego wiersza zaczynającegosię od słów: „Kto ty jesteś? - Połak mały". „Katechizm"jest adresowany do dzieci i rodziców,pragnących wszczepić swym dzieciom wartościnarodowo-połskie i katołickie.Władysław Bełza(ze zbioru pt. „Katechizm połskiego dziecka")
Tuchowskie Wieści 4120^01VWIEŚCI KULTURALNE - Kalendarium11 lipca odbyła się uroczystość 50-lecia OCHOTNICZEJSTRAŻY POŻARNEJ W BURZYNIE. Obchody rozpoczętomszą Św. Podczas jubileuszowej uroczystości odbył się apeli ceremonia wręczenia medali „Za zasługi dla pożarnictwa".Prezydium Zarządu Oddziału Województwa MałopolskiegoZwiązku OSP RP odznaczyło srebrnym medalem miejscowąjednostkę OSFl Po okolicznościowych wystąpieniach odbyłysię występy artystyczne, a następnie festyn strażacki.29 lipca 50-lecie istnienia świętowała również jednostkaOCHOTNICZEJ STRAŻY POŻARNEJ W LUBASZOWEJ.Uroczystość tę zainaugurowano mszą św. w kościele św.Gerarda. Następnie odbył się przemarsz jednostek podremizę OSFl Tutaj w czasie uroczystego apelu poświęconosztandar i przekazano go tutejszej jednostce. Wręczonotakże medale zasłużonym strażakom. Potem odbyła sięczęść artystyczna, na którą złożył się występ dzieci z SP wLubaszowej i koncert zespołu „Antares" z tuchowskiegoDomu Kultury. Imprezę zakończył festyn strażacki.Uroczystości zainaugurowano mszą św.I 4 ^ r, • ymłodzież z Lubaszowej w programie artystycznym4 JCä\Ceremonia poświęcenia sztandaruPrzekazanie sztandaruZespół „Antares" z DK
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -2224 sierpnia w galerii „OBOK" została otwarta poplenerowawystawa malarstwa „SACRUM". Prace prezentowaliuczestnicy „Sacrum": Alica Vojcikowa-Gabzdilova, ElżbietaLedecka, Lech Ledecki, Adam Faglio, Wojciech Wałecki,Anna Fruhauf, Marek Sak, Lidia Olszyna-Mikołajczyk, TeresaSzafrańska, Krystyna Baniowska-Stąsiek, Eugeniusz Molski,Andrzej Grenda, Krystyna Rudzka-Przychoda. Patronowałjej burmistrz Tuchowa - Mariusz Ryś.Gospodarz dożynek otrzymuje bochen chlebaPodczas otwarcia wystawySierpień w tuchowskiej gminie upłynął pod znakiem dożynek,które odbyły się w połowie miesiąca w Lubaszowej,Zabłędzy, Siedliskach i Dąbrówce Tuchowskiej.GMINNE DOŻYNKI w Tuchowie odbyły się 26 sierpnia.Rozpoczęto je mszą św. w kościele NNMP Tuchowie, poczym barwny korowód dożynkowy przeszedł do tuchowskiegoamfiteatru, gdzie odbył się ceremoniał dożynkowy:Prezentacja wieńców dożynkowychUroczystości rozpoczęto mszą sw. w kaplicy na dziedzińcuGlos zabrał poseł na Sejm RP - Michał WojtkiewiczOrkiestra sanktuaryjna prowadzi korowódbochen chleba wypieczony z tegorocznej mąki otrzymałburmistrz Tuchowa - Mariusz Ryś z rąk starościny GrażynyCzop z Kielanowic i starosty dożynek - Jacka Tyrki z Piotrkowic.Chleb został podzielony i rozdany wśród uczestnikówuroczystości. Następnie odbyła się prezentacja staranniewykonanych i pomysłowych wieńców dożynkowych oraz
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -229 września odbyła się w Tuchowie POGÓRZAŃSKA BIE-SIADA MŁODZIEŻY zorganizowana przez PogórzańskieStowarzyszenie Rozwoju oraz Dom Kultury w Tuchowie.Program imprezy adresowany był głównie do młodzieży.Rozpoczął go kabaret „Jagodziorze" z Lipnicy Murowanej.Następnie koncertował Paweł Harańczyk (fortepian) i zespółwokalno-muzyczny „Antares" z DK w Tuchowie. Było sporoprzekazywanych informacji o „Leaderze+" i prezentacja.Pomimo deszczowej pogody na scenie tuchowskiego amfiteatruzaprezentowały się młodzieżowe zespoły: „Mood"z Tuchowa, „Orion" z Ryglic, „October Leaves" z Rybnika,„Chodźmy na truskawki" z Tarnowa oraz dwa bocheńskiezespoły: „Skafander" i „Deformacja". Podczas PogórzańskiejBiesiady Młodzieży swoje umiejętności jazdy na bicyklachzaprezentowali cykliści. W tym dniu młodzież bawiła sięświetnie, a połączyła ją właśnie muzyka.Popisowa jazda na bicyklach„Ewaplusfan" podczas występuich ośpiewanie. Dożynkową imprezę uświetniła SanktuaryjnaOrkiestra Dęta, zespół „Tuchowiaczki" i kapela ludowa.Gwiazdą wieczoru był zespół „Ewaplusfan". Na zakończenieodbyła się biesiada taneczna z zespołem „Nocne Motyle".Dożynkom towarzyszyły stoiska garmażeryjne, kiermasze,wystawy oraz zabawy dla dzieci.Na dożynkach powiatowych w Wojniczu gminę <strong>Tuchów</strong> reprezentowaładelegacja wieńcowa z Piotrkowic, która zajęłaIII miejsce w kategorii wieńca współczesnego. Gratulujemy!I września odbyły się w Tuchowie uroczystości związane z68 rocznicą napaści Niemiec hitlerowskich i stalinowskiejRosji na Polskę. Tego dnia w kościele św. Jakuba Ap. zostałaodprawiona msza św. z udziałem pocztów sztandarowych.Po jej zakończeniu nastąpił przemarsz pod POMNIK OFIARII WOJNY ŚWIATOWEJ. Na wstępie ks. dziekan ZbigniewPietruszka modlił się wraz z wiernymi. Następnie odbył sięapel poległych, złożono wiązanki kwiatów. Recytatorzy zDK przedstawili krótki montaż poetycki. W rocznicowejuroczystości uczestniczyły władze samorządowe Tuchowai delegacje szkolne.Paweł Harańczyk
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Tuchowska młodzież„October Leaves"„ANTARES""Chodźmy na truskawki"„Orion"„Deformacja"
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22•ii á -Grafitti - TBaranMłodzież bawi się w rytm muzyki zespołów--Losowanie nagród> 20 września w sali widowiskowej DK odbyło się spotkaniez dr. Andrzejem Mężykiem, autorem I tomu książki pt.„<strong>Tuchów</strong> w dokumentach". Spotkanie to otworzył burmistrzTuchowa - Mariusz Ryś. Następnie odbyła się prezentacjaksiążki i rozmowa z autorem. Na spotkaniu można byłorównież zakupić książkę i uzyskać autograf autora.Stoisko PTTK Przemawia autor książki dr Andrzej Mężyk
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -2222 września odbyła się uroczystość nadania Zespołowi Szkółw Karwodrzy imienia O. Władysława Witkowskiego - Redemptorysty.Uroczystość rozpoczęto msza św. w kościeleNNMP w Tuchowie pod przewodnictwem ks. biskupa WładysławaBobowskiego, podczas której poświęcono sztandarszkoły. Po mszy obok budynku szkoły odbył się ceremoniałnadania imienia i wręczenie sztandaru ZS oraz program artystycznyw wykonaniu dzieci i młodzieży miejscowej szkoły.Zaproszeni goście>23 września Rada Sołecka, Rada Rodziców i grono pedagogiczneZespołu Szkół w Jodłówce Tuchowskiej zaprosiłona VI FESTYN GRZYBIARSKI. Podczas festynu odbył siękonkurs na największego grzyba i na największą ilośćzebranych grzybów. Jury w składzie: Alicja Gawron, MariaWabno i Irena Kucharzyk po zważeniu i zmierzeniugrzybów postanowiło przyznać następujące miejsca. Wkategorii na „Największego grzyba" I miejsce otrzymaliAgnieszka i Damian Mróz, II - Bogdan Arwaj, III - DawidWitek. W kategorii „Największa ilość grzybów" I miejscezajął Bogdan Arwaj, II - Damian Mróz, III - równorzędnemiejsca otrzymali: Marcin Witek i Andrzej Martyka. Cennenagrody rzeczowe ufundowane przez p. posła na Sejm RPi burmistrza Tuchowa wręczyli zwycięzcom: poseł - MichałWojtkiewicz, starosta powiatu tarnowskiego - MieczysławKras i wiceburmistrz Tuchowa - Kazimierz Kurczab. PodczasDzieci i młodzież podczas występów artystycznychGoście podziwiają grzyb-y
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22imprezy wystąpiła młodzież z SP i gimnazjum oraz chórparafialny z Jodłówki Tuchowskiej. Ponadto w Filii BibliotekiPublicznej można było podziwiać wystawę miejscowychtwórców ludowych: Zofii Starzyk - wystawa obrazów „igłąmalowanych", Andrzeja Janusza - rzeźby i Andrzeja Słowika- kowalstwo artystyczne. Swój tomik poezji pt. „Pomiędzy"zaprezentowała Joanna Bąk- studentka III roku filologiipolskiej.Organizatorem II konkursu fotograficznego „Park KrajobrazowyPasma Brzanki w obiektywie" był Urząd MiastaTarnowa wspólnie z Zespołem Parków KrajobrazowychPogórza i Ośrodkiem Kultury w Ryglicach. W tym konkursie,w kategorii „Zabytki i architektura", I miejsce juryprzyznało Wiktorowi Chrzanowskiemu za zdjęcie „Dotykczasu^chata pod Brzanką", natomiast w kategorii „Przyrodai krajobraz" Wiktor zajął III miejsce za zdjęcie: „Pożniwach". Gratulujemy! Wystawa pokonkursowa odbyłasię 27 września w budynku Urzędu Miasta Tarnowa.28 września w restauracji „Agawa" w Tuchowie odbyłasię uroczystość jubileuszu 50-lecia POŻYCIA MAŁŻEŃ-SKIEGO. Medalami „Za długoletnie pożycie małżeńskie"przyznanymi przez prezydenta RP zostali uhonorowani:Maria i Józef Baranowie, Janina i Marian Bieniowie, Ewa iHenryk Chrzanowscy, Wiktoria i Józef Czermakowie, Mariai Aleksander Frydmanowie, Zofia i Roman Gąciarzowie,Stanisława i Józef Gryzłowie, Józefa i Benedykt Gurbiszowie,(60-lecie), Janina i Fryderyk Jurkowie, Helena i JózefKosibowie, Leokadia i Julian Kutypowie, Maria i WładysławOrczykowie (60-lecie), Alfreda i Stanisław Osikowie, Ge-Recytatorzy i zespół podczas programuBurmistrz Tuchowa otwiera uroczystos'ćTuchowska kapełanowefa i Franciszek Szelągowie, Bronisława i FranciszekTurajowie, Daniela i Franciszek Wantuchowie (60-lecie).Medale w imieniu prezydenta RP wręczył poseł - MichałWojtkiewicz, a listy gratulacyjne burmistrz Tuchowa - MariuszRyś. Uroczystość tę uświetnili: recytatorzy, zespółmuzyczno-wokalny i kapela z Domu Kultury.29 września w sali widowiskowej Domu Kultury w Tuchowieodbyła się impreza taneczna dla tych, którzy nielubią dyskoteki, a lubią potańczyć towarzysko przy dobrejmuzyce. Organizatorami byli sympatycy tuchowskiej stronyinternetowej oraz dyrektor DK.Ceremonia wręczenia medałi
10 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22> 12 października w sali widowiskowej DK młodzież LiceumOgólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Tuchowiei tuchowska młodzież przedstawiła premierowy spektaklprzygotowany przez ks. dra Piotra Sobczaka pt. „Czteryżywioły. Mini-spektakl o maxi-sprawach". Dla mieszkańcówTuchowa przedstawienie to zostało zagrane 14października."i"' • • ' ^ J"-ysr^ł.^ ii. tZdjęcia ze spektaklu „Cztery żywioły"> 12 października w sali widowiskowej DK nauczyciele ipracownicy oświaty spotkali się z władzami Tuchowa iprzedstawicielami ZNP z okazji DNIA EDUKACJI NA-RODOWEJ. Podczas spotkania burmistrzowie Tuchowa
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22poszczególnych klas SP prezentowały programy artystycznepoświęcone Janowi Pawłowi II oraz świętym i błogosławionym.Obchodom Dnia Papieskiego przyświecało hasło:„JAN PAWEŁ II - OBROŃCA GODNOŚCI CZŁOWIEKA".Burmistrzowie składają podziękowania i życzeniaScenka z programu artystycznegoskładali życzenia i wręczyli podziękowania oraz nagrodyjubileuszowe. Spotkanie uświetnili uczniowie PG nr 2 wTuchowie, prezentując program artystyczny.16 października jest w Polsce Dniem Papieskim. W tym dniuw kościele św. Jakuba Ap. w Tuchowie została odprawionauroczysta msza święta, a w sali widowiskowej DK dzieci zUroczystości prowadził ks. dziekan Zbigniew PietruszkaScenki prezentowane przez uczniów
12 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22> 1 8 października wGorlickim CentrumKultury odbył siękonkurs piosenkarskiprogramu TV Polsat"Śpiewaj z Hugo".W konkursie tymuczestniczyła EwelinaKamińska z tuchowskiegoDomu Kultury(pod kierunkiemAndrzeja Jagody) iznalazła się w groniewyróżnionych.Tło choreograficzneEwelina otrzymuje dyplom i nagrodę> 26 października w Domu Kultury w Tuchowie nastąpiło wręczeniestatuetek „Melaniusza" - honorowego wyróżnieniaza zasługi dla rozwoju miasta i gminy <strong>Tuchów</strong>. Honorowymistatuetkami wyróżnieni zostali: Ewa Stanisławczyk, AleksanderKowalik, Stanisława Węgrzyn, Andrzej Mężyk,Agata Mróz-Pankowska, Władysław Sukiennik, ks. AntoniMyjak oraz firma „KOREX" - Kazimierza Szabłowskiego iDom Handlowy „TRÓJKA" sc -Wiesław Wróbel, JanuszNowak i Janusz Grzenia.Wyróżnieni statuetką „Melaniusz" wraz z burmistrzemWystęp podczas konkursuStanowili: Renata iDariusz Głąb (podkierunkiem Ireny Kucharzyk).Programprowadził Piotr Galus,a gościem programubył MariuszTotoszko. Wyjątkowąatrakcją dla młodychuczestników byłamożliwość bezpośredniegospotkaniaz niezwykle popularnymtrollem Hugo.W imieniu kapituły przemawia burmistrzTuchowscy uczestnicy z HUGO Muzyczne akcenty uświetniły spotkanie
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>> 26 października w galerii „OBOK" Domu Kultury w Tuchowieotwarto wystawę rzeźby i malarstwa Ewy i RomanaFleszarów.-2229 października Biblioteka Publiczna w Tuchowie zaprosiłado sali widowiskowej DK najmłodszych czytelników naspotkanie z pisarzem Wiesławem Drabikiem.Podczas otwarcia wystawyPisarz w otoczeniu dzieciOpr. Andrzej JagodaOglądającW mościckim kinie „Millenium" miałam możliwośćobejrzenia firnu „Katyń" Andrzeja Wajdy. Bez wątpienia,to niezwykłe dzieło, zapisane na taśmie filmowejświadectwo historii. Ukazuje prawdę o zbrodni dokonanejprzez Sowietów na polskich oficerach wiosną 1940roku.Na film ten patrzyłam sercem, a niejak na kolejnyhit kinowy. Wczuwając się w niego, przeniosłam sięuczuciowo w rzeczywistość tamtych czasów. Wiedziałam,co się stanie z polskimi oficerami, ale miałam równieżnadzieję, że przeżyją. Niestety... Wiele filmowych scenwywarło na mnie ogromne wrażenie. Jednym z wzruszającychmomentów było odśpiewanie „Bóg się rodzi"w oboziejenieckim przez oficerów polskich oraz scena,gdy zakopują porucznika Piotra, który trzyma różaniecw ręku. Jak ona mu opada, mocno drży, po czym ustaje.Przerażająco prawdziwy był brutalny mord niewinnychludzi w lesie katyńskim. Scena ta była dla mniestraszna. Poruszyło mnie,,jak rosyjscy oprawcy pętali„ K f l T Y Hżołnierzy sznurami, niczym zwierzęta, a oni z podniesionymigłowami, w swoich mundurach stali bezbronni,ale i dumni. Pełni honoru do ostatniej minuty, sekundy.Niektórzy mówili różaniec, inni się bali. Strzał w tyłgłowy zakończył ich żywot. Wpadli do ogromnego dołu,tworząc kłębowisko martwych ciał. Nie mogłam patrzećna tę egzekucję. W podświadomości czułam się,jakbymtam stała za drzewem i byłam świadkiem tej ohydnejzbrodni. Poczułam dreszcz emocji, łza zakręciła się wmym oku. Pieśń „Kyrie..." i szalone partie skrzypcoweoddały ogrom tragizmu. Chyba nigdy nie zapomnę tegodrastycznego obrazu. Po oglądnięciu końcowych scenwzbudziło się we mnie ogromne współczucie i refleksja:człowiek człowiekowi zgotował taki los.Myślę, że film ten ukazał nam, młodym ludziom,zbrodnię, która ukrywana była przez dziesięciolecia, ao której,jeszcze zbyt mało wiemy.Edyta JagodaUczennica LO w TuchowieTUCHÓWW DOKUMENTACHOd pewnego czasu mówiło się, że dr Andrzej Mężyk przygotowujejakąś książkę o Tuchowie. I oto dostaliśmy ją do rąk.Rzecz pt. „<strong>Tuchów</strong> w dokumentach" jest obszernym dziełemzarówno pod względem objętości (ponad 600 stron), jak izawartości. Autor przeprowadził żmudne i długotrwałe poszukiwaniaw archiwach, bibliotekach oraz zbiorach prywatnych izamieścił odpisy, kserokopie, fotokopie dokumentów dotyczą-
14 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22cych naszego miasta i skomentował je. Na spotkaniu promocyjnym stwierdził, iż praca nad tym dziełem zajęła mu7 lat. Otrzymaliśmy książkę (a właściwie - biorąc pod uwagę format - księgę) ukazującą na podstawie zachowanychdokumentów źródłowych, nie tylko pisanych, dzieje Tuchowa od czasów prehistorycznych po współczesność.Warto podkreślić, że dr Andrzej Mężyk przekazał swoje dzieło w darze władzom Tuchowa.Józef KoziołO. Witold Baran CSsR urodził się 16 grudnia 1980 roku w Tuchowie. Dzieciństwoi młodość spędził w rodzinnej Lubaszowej. W 1999 roku wstąpił do ZgromadzeniaNajświętszego Odkupiciela. W 2006 roku otrzymał święcenia prezbiteratu. Obecniepracuje w Centrum Duszpasterstwa Powołań Redemptorystóww Krakowie./ zebrano z tego, co pozostafo, dwanaście p^^^^/ch koszyutomk^'w (Mt 14,20). Słowa te były inspiracją do próby opisuobecności redemptorystów w Lubaszowej w latach 1931-1975.Praca nad monografią stała się dla jej autora - redemptorysty ilubaszowianina zarazem - szczególnym wyzwaniem, by „zebraćto, co pozostało" w różnych źródłach i opracowaniach na tematwspólnych losów mieszkańców Lubaszowej oraz członków WarszawskiejProwincji Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.Ukazuje ona również historię miejscowości, w której redemptoryści,wierni charyzmatowi Zgromadzenia, głosili Dobrą Nowinęubogim.TAN ClirltfHari.AmACHÓW•fjt,Michalina Wojtas, ur. w 1937 r. w Tuchowie, pow. tarnowski, z wykształcenia nauczycielwychowania przedszkolnego i wychowania fizycznego, ukończyła AWF w Krakowie iw tej uczelni studia podyplomowe (wady postawy dzieci i młodzieży). Spoza zawodowegozainteresowania - instruktor tańca regionalnego, choreograf (Kat. „S", zaświadczenie196/16/83), wcześniej członek: szkolnego zespołu tańca w Rabce (1951-56), zespołu PiTprzy Spółdzielni „Murbet" w Tarnowie (1954-56), zespołu CWKS w Zakopanem (1957--60) Regionalnego Zespołu PiT „Sądeczanie" (1964-74) i w nim asystent choreografaLidii Michalikowej (1968-72). Od 1977 r. choreograf Regionalnego Zespołu PiT „Lachy"w Nowym Sączu oraz w latach 1989 do III 2003.Oprócz funkcji choreografa była kierownikiem administracyjnymi artystycznym Zespołów „Lachy". W latach 1985--1992 kierownik dwóch edycji studium choreograficznegodla instruktorów zespołów regionalnych, zorganizowanychprzez Wojewódzki Ośrodek Kultury w Nowym Sączu. Członekwielu komisji artystycznych na przeglądach i festiwalachzespołów regionalnych.Wykładowca na kursach kwalifikacyjnych dla instruktorów- kierunek taniec ludowy (Kraków, Warszawa, Rzeszów,Bielsko Biała), na studium choreograficznym dla instruktorów zespołów polonijnych w latach1987-99 w Lublinie i na Studium Polonijnym w Rzeszowie od 1998 oraz na warsztatachinstruktorskich organizowanych przez Małopolskie Centrum Kultury „Sokół" w NowymSączu. Jest członkiem Rady Ekspertów Polskiej Sekcji CIOFF i członkiem Polskiego TowarzystwaEtnograficznego w Warszawie, które wydało książkę Taniec w polskiej tradycji.Lek^^ykon- pracowała w zespole redakcyjnym przy jej przygotowaniu.Za swoją pracę zawodową otrzymała wiele wyróżnień i odznaczeń państwowych, a w dziedzinie ochrony tradycjitanecznych Sądecczyzny dwukrotnie Zasłużony Działacz Kultury (1984, 2003) oraz Medal i nagrodę im. OskaraKolberga (2001)1. Na zebraniu Zarządu TMT 3.09. br. postanowionopowołać zespoły problemowe, które zajęłyby się realizacjązałożonych zadań:• zespół do sporządzenia dokumentacji fotograficznejcmentarzy i małych obiektów sakralnych pod kierunkiemRyszarda Flądro;• zespół do sporządzenia inwentaryzacji pomnikówprzyrody pod kierunkiem Władysława Sukiennika;• zespół do renowacji szlaku jubileuszowego wokółTuchowa pod kierunkiem Józefa Kozioła.• planuje się także powołanie zespołu historycznego.2. Zespół do renowacji szlaku jubileuszowego, w składktórego weszli także członkowie Zarządu Koła PTTK, dokonałinspekcji szlaku, wskazał na potrzebę pewnych jego korekt iustalił lokalizację tablic z panoramami w wybranych punktachwidokowych.3. Zespół wykonujący dokumentację fotograficzną rozpocząłdziałalność od starego cmentarza w Tuchowie.4. W związku z potrzebą podjęcia starań o renowacjęstarego cmentarza poświęcono tej sprawie zebranie zarządu19.10. br. z udziałem proboszcza - ks. Zbigniewa Pietruszki.Po zapoznaniu się ze stanem prawnym postanowiono:- nawiązać kontakt z konserwatorem zabytków w Tarnowiei zapoznać się z jego opinią;- ustalić orientacyjnie koszty;- zbadać możliwości uzyskania funduszy na ten cel;- odwołać się do społecznej ofiarności w formie publicznychkwest i innych.Stanisława Burza
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22O . W ł a d y s ł a w W i t k o w s k ipatronem Zespołu Szkólw K a r ^ o d r z yWybór patrona szkoły jest przedsięwzięciem bardzoodpowiedzialnym. Patron bowiem powinien być przykładem,wzorem do naśladowania dla wszystkich osób związanychze szkołą, a więc nauczycieli, uczniów, rodziców. Posiadaniepatrona zobowiązuje szkołę do kroczenia drogą jego ideałówi celów życiowych.W przypadku ojca Witkowskiego cele te były bardzoproste i jasne, ale zarazem ogromnie trudne do realizacji:miłość i praca. Umiłowanie i szacunek dla wszystkich ludzi,zwłaszcza tych ubogich, potrzebujących pomocy materialnejczy duchowej, towarzyszyło o. Władysławowi przez całe życie.Miłość bliźniego w jego przypadku wynikała z potrzebyserca, a nie z racji pełnionych funkcji czy obowiązku. Z koleipraca w życiu naszego patrona była ogromnie ważna, możnarzec - był tytanem pracy. Wcielił w życie ulubione powiedzenie:„^lepiej żyć krócej, jasno świecąc, niż długo, dymiącjedynie^" Powyższe słowa są bardzo ważnym drogowskazemdla ludzi młodych, ^
16 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -2240 nauczycieli, a z nauki korzystało 200 - 400 uczniów.Ukończyło naukę, składając konspiracyjnie egzaminmaturalny, 122 absolwentów. Wielu kontynuowało naukęw szkołach w okresie powojennym. Prowadzono tajnenauczanie zarówno w zakresie szkoły powszechnej, jaki ogólnokształcącej na poziomie gimnazjum i liceum.Nauka w kompletach kilkuosobowych odbywała się wprywatnych domach, z zachowaniem wszelkich środkówostrożności; mimo tego dochodziło - jak w Burzynie (oczym poniżej)- do tragedii. Słuchacze składali egzaminyprzed komisją, której przewodniczył prof. Jan Sajdak.Oprócz kompletów zorganizowanych przez prof.Sajdaka działały w Tuchowie i najbliższej okolicy jeszczedwa. Jeden w klasztorze oo. Redemptorystów, w którymzdobywali wykształcenie uczniowie przedwojennychgimnazjów prowadzonych przez to zgromadzenie wToruniu i Grudziądzu. Egzaminy składali przed komisją,której przewodniczył prof. Sajdak. Nauczycielami bylitu przede wszystkim ojcowie redemptoryści: WitoldCzapliński, Kazimierz Hołda, Józef Kaczewski, MarianKural, Józef Puchalik, Karol Winiarski.Drugim miejscem tajnego nauczania była osadaElsowo w graniczącym z Tuchowem Burzynie. Nazwaosady pochodzi od Filareckiego Związku Elsów, wywodzącegosię od założonego w 1903 roku przez WincentegoLutosławskiego stowarzyszenia „Eleusis". Jego nazwanawiązywała pierwotnie do greckich słów „Eleuteroi laonsoteres" („Wolni ludów zbawcy"), po pierwszej wojnieświatowej - do słów łacińskich: „Ecclesia lex suprema"(„Kościół prawem najwyższym"). Miało ono na celuodrodzenie moralne i pogłębienie życia religijnego przezpracę samowychowawczą. Członkowie zobowiązywalisię do całkowitej abstynencji od napojów alkoholowych,tytoniu, kart i innych gier hazardowych oraz rozpusty.Poznański ośrodek tego stowarzyszenia nabył w 1929roku parcelę (12 ha), należącą do majątku dworskiegoStylińskich w Burzynie. Część działki przeznaczonona budowę domu centralnego, zwanego filareckim,a pozostałą część rozparcelowano między członków,którzy mieli budować pojedyncze domki. Do wybuchuII wojny światowej wybudowano trzy domy, dom filareckii kaplicę; pozostałą część działki użytkowano jakoogród. Zespól obiektów nazwano „Elsowem". W czasieokupacji znaleźli tu schronienie wysiedleni pracownicynaukowi poznańskiego uniwersytetu i nie tylko. Tajnenauczanie zorganizował w Elsowie z początkiem 1940roku, początkowo tylko dla dzieci mieszkańców tej osady,wybitny botanik - prof. dr Jan Dobrowolski. Z biegiemczasu przyłączyły się dzieci mieszkańców Burzyna iokolicznych wsi. Dziś nie sposób ustalić dokładnej liczbysłuchaczy tych kompletów; z relacji niektórych uczestnikówwynika, że było ich około 100. Część nauczycieliz Elsowa uczyła także na kompletach w Tuchowie, kilkuzostało mianowanych członkami komisji egzaminacyjnej.Ośrodek działał w pełni do roku 1944, kiedy ograniczonojego działalność z powodu aresztowań wśród starszejmłodzieży i dorosłych - uczestników Ruchu Oporu.Uczyli tu w różnych okresach (według informacji WandyJóźwiak):1. prof. dr Jan Dobrowolski - organizator tajnego nauczaniaw Elsowie, wybitny botanik i propagator zielarstwa;2. dr med. Aleksander Brodniewicz - nauka o człowieku,pierwsza pomoc;3. Janina Czarnecka - matematyka, geografia;4. inż. arch. Ewelina Gierczyńska, autorka projektu budynkufilareckiego - język niemiecki i francuski;5. Wanda Harland - języki obce;6. Antonina Jamróz - język polski, historia;7. prof. dr Józef Kostrzewski (występujący tu pod nazwiskiemEdmund Bogdajewicz, ponieważ Niemcy wydalinakaz aresztowania go), wybitny archeolog, odkrywca iinicjator rekonstrukcji Biskupina - historia;8. Helena Kurtzmann - język polski, języki obce;9. Maria Niesiołowska - język niemiecki i francuski, geografia,historia;10. Ojak (imienia nie udało się ustalić), profesor szkołyśredniej, wysiedlony z Grudziądza - fizyka, chemia;11. dr Jan Stahr, filolog klasyczny - łacina, historia starożytna,także religia;12. o. Karol Winiarski, redemptorysta z Tuchowa - religia;13. ks. Lech Ziemski - religia.Funkcję łącznika z Tajną Organizacją Nauczycielskąpełnił Jan [Józef ?] Gawroński, nauczyciel z sąsiadującejz Burzynem Bistuszowej.Spośród nauczycieli biorących udział w tajnymnauczaniu w Tuchowie i okolicy na pierwszym miejscuniewątpliwie należy uwzględnić wymienianego wtym opracowaniu kilkakrotnie prof. dr. Jana Sajdaka(1882 - 1967) - filologa klasycznego, wybitnego patrystę,tłumacza, wydawcę i komentatora pism Grzegorzaz Nazjanzu i Tertuliana, profesora i rektora UniwersytetuAdama Mickiewicza w Poznaniu, członka PolskiejAkademii Umiejętności, autora pierwszego w Polscezarysu literatury bizantyjskiej. Prof. Sajdak był działaczemZwiązku Nauczycielstwa Polskiego i Tajnej OrganizacjiNauczycielskiej Ruchu Ludowego, po wojniedziałał w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym. Już w1939 roku przystąpił do organizacji tajnego nauczania,najpierw w Tuchowie, później w południowej częścipowiatu tarnowskiego. Został kierownikiem prężniedziałającego tuchowskiego ośrodka tajnego nauczania,przewodniczącym komisji egzaminacyjnej i wizytatoremz ramienia podziemnego Kuratorium Okręgu Szkolnegow Krakowie. Tuż po zakończeniu II wojny założył w Tuchowieszkolę średnią - Miejskie Gimnazjum i Liceum(styczeń 1945 r.), którego był pierwszym dyrektorem (dokońca maja 1945), po czym wrócił do Poznania. Szkoła,którą nazwał „żywym pomnikiem tajnego nauczania",istnieje do dziś.Z pracy Czesława Sterkowicza Szkolnictwo jawne i tajnew powiecie tarnowskim wynika, że w tajnym nauczaniu wTuchowie na poziomie szkoły powszechnej brali udział:1. Wanda Berezowska XI 1939 - I 19452. Emilia Bilińska I 1940 - I 19453. Leopold Kluger XII 1939 - I 19454. Wanda Krawiec XII 1939 - I 1945
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>5. Mana Krzewińska I 1942 - I 19456. Wanda Osuchowska XII 1939 - I 1945To samo opracowanie zawiera wykaz nauczycieli tajnychkompletów na poziomie szkoły średniej:1. Maria Bocheńska2. Helena Czernecka3. o. Witold Czapliński4. Jan Dąbrowski5. Jan Florkowski6. Józef Gawroński7. o. [Kazimierz] Hołda8. o. Jan [Józef] Kaczewski9. o. Marian Kural10. Jan Lewandowski 1940 - 194511. Nowakowski (imię nieznane) I94I - 194512. Edward Rudnicki ?13. prof. dr Jan Sajdak X1939 - I 194514. Aleksandra Skulska 1940 - 194515. Ryszard Skulski 1940 - 194516. Jan Stahr1940 - 194517. Alfred Wagner1944 _1945Wśród osób najbardziej zaangażowanych w pracy tajnychkompletów w Tuchowie autor opracowania wymienia: prof.dr. Jana Sajdaka, Ryszarda Skulskiego, Aleksandrę Skulską,Edwarda Rudnickiego, Jana Piórkowskiego, Jana Stahra,Helenę Czarnecką, Marię Hejto, Józefa Gawrońskiego, JanaDobrowolskiego, Marię Bocheńską, Jana Lewandowskiego,o. Mariana Kurala, o. [Kazimierza] Hołdę, o. Jana [Józefa]Kaczewskiego. o. Witolda Czaplińskiego, o. Józefa Puchalika,Adolfa Bogdanowicza, Eleonorę [Ewelinę] Gierczyńską,[Antoninę] Jamróz (?), Nowakowskiego.Wymienia również skład komisji egzaminacyjnej, którejprzewodniczył prof. Jan Sajdak: Edward Rudnicki, AleksandraSkulska, Maria Bocheńska, o. Józef Puchalik, o. WitoldCzapliński, o. Marian Kural, o. Jan [Józef] Kaczewski, JanStahr, o. [Kazimierz] Hołda, Jan Florkowski, Alfred Wagner,Jan Lewandowski.Jan Florkowski - jeden z najbar-dziej zaangażowanych nauczycielitajnego nauczania w TuchowiePro/f dr Jan Sajdak - rektor UAMw Poznaniu, organizator tajnegonauczania w Tuchowie i poludniowejczęści powiatu tarnowskiego1942 - 19451939 - 1945 (w innymmiejscu Czarnecka)1940 - 19451939 - 1945XI 1939 - I 1945 - [drugi,po prof. Janie Sajdaku,dyrektor LiceumOgólnokształcącegow Tuchowie (do 1966 r.)]XI 1939 - I 19451942 - 19451940 - 19451939 - 1945-22Spośród licznych uczniów tajnego nauczania żyją imieszkają w Tuchowie: Marian Kras, Szczepan Pawlikowski,Zdzisława Guszkiewicz (po mężu Kras), Krystyna Hatała(po mężu Płońska).Marian Kras -uczeń tajnego nauczaniaw TuchowieSzczepan Pawlikowski -uczeń tajnego nauczaniaw TuchowieKrystyna Hatala-Plońska -uczennica tajnego nauczaniaw TuchowieMimo przestrzegania zasad konspiracji, tajne nauczaniepociągnęło za sobą ofiary. Jedną z nich była dyplomowananauczycielka z Elsowa - Maria Niesiołowska, zmarła nazawał serca w czasie aresztowania przez gestapo jej synaBogusława (później rozstrzelany) w marcu 1944 r. Teresa iKazimierz Weydlichowie z Elsowa zaangażowali się w tajnenauczanie i kolportaż konspiracyjnej prasy, aresztowaniw 1943 r. On zamęczony w tarnowskim więzieniu, onazamordowana w Oświęcimiu, pozostawili troje nieletnichdzieci. Łącznik tajnego nauczania Kazimierz Wańtuch zostałaresztowany w Tuchowie i stracony. Tu należy wymienićtakże Marię Kotulską (mimo że nie brała udziału w tajnymnauczaniu), nauczycielkę szkoły w Jodłówce Tuchowskiej,zastrzeloną po wyprowadzeniu z lekcji na progu szkoły wodwecie, ponieważ jej mąż, działacz Ruchu Oporu, któregogestapo chciało aresztować, zdążył uciec. Jej imię nosiobecnie szkoła w tej miejscowości.JózefKozioł
18 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Dożynki w Tuchowie i^pierwszy festyn sołectwa ZabłędzaDrużyna Zabłędza - Podłesie WzgórzaDla mieszkańców wsi Zabłędza (gmina <strong>Tuchów</strong>)ostatnia sobota i niedziela (25-26) sierpnia br. byty dniamiświętowania. A to za sprawą radnego tej wsi TadeuszaZakrzewskiego, sołtysa Ewy Michałek, Rady Sołeckiejoraz grona pedagogicznego tamtejszej Szkoły Podstawowejim. Jana Pawła II. To oni postanowili zorganizowaćpierwszy festyn dla mieszkańców wsi i gości. Okazja kutemu była podwójna: pierwsza rocznica nadania SzkolePodstawowej w Zabłędzy imienia Jana Pawła II oraz dorocznychdożynek.Na uroczystościach gminę <strong>Tuchów</strong> reprezentowali:burmistrz Mariusz Ryś i przewodniczący Rady MiejskiejRyszard Wrona. Obecny byt też proboszcz parafii Piotrkowiceks. Stefan Michalski. Uroczystości rozpoczętysię w sobotę o godzinie 14.00 turniejem pitki nożnej,do którego zgłosiło się osiem drużyn reprezentującychmiejscowości: Zabłędza, Karwodrza i Piotrkowice. Turniejrozegrano w trzech kategoriach wiekowych: trampkarzemłodsi, juniorzy i oldboye). Najlepszymi we wszystkichgrupach okazali się zawodnicy z Karwodrzy, którzy zaswoje zwycięstwa otrzymali pitki do gry ufundowaneprzez Radę Sołectwa Zabłędza. Drużyny oldboyów do grypoprowadzili radny wsi Zabłędza Tadeusz Zakrzewski iradny wsi Karwodrza Marek Krzemień.Następnie na szkolnym boisku odbyto się uroczysteprzekazanie wieńca dożynkowego Marii Solarz- dyrektorowi Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II wZabłędzy. Radny i sołtys wsi podzielili się z mieszkańcamibochnem chleba upieczonego ze zboża zebranegopodczas tegorocznych żniw. Uroczystość uświetniłDrużyna Zabłędza - Brzegi - PagenDrużyna Zabłędza - trampkarze młodsiWieniec dożynkowy wsi Zabłędza
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22Zabłędza. Dzielenie chlebem - radny Tadeusz Zakrzewski Msza święta w sanktuarium - poświęcenie wieńców dożynkowychPapieska „Barka" Wieńce dożynkowe - przemawia poseł Michał WojtkiewiczZablędza - jedna z konkurencji sportowych<strong>Tuchów</strong> - dzielenie chlebem - burmistrz Mariusz Ryś
20 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22program artystyczny poświęcony patronowi miejscowejpodstawówki przygotowany przez nauczycieli i uczniów.Zainteresowaniem cieszył się też konkurs wiedzy o JaniePawle II oraz zabawy sportowe i rekreacyjne dla dziecioraz całych rodzin. Najlepsi zostali uhonorowani drobnyminagrodami i upominkami. W sobotni wieczór odbytasię zaś zabawa taneczna, a przygrywał zespół „Melodia".Setki mieszkańców wsi i przybyłych gości dobrze bawiłysię przez cały czas trwania tego festynu przy dobrze zaopatrzonychstoiskach z napojami i jadłem z restauracji„Płowiecki" z Tuchowa.W niedzielę, w drugi dzień świętowania, o godzinie10.30 w sanktuarium Matki Bożej w Tuchowie odprawionouroczystą mszę świętą. Przybyły na nią delegacjewszystkich trzynastu wsi gminy <strong>Tuchów</strong> ze swoimiwieńcami dożynkowymi. Mszy świętej przewodniczyliproboszczowie tuchowskich parafii: ojciec MirosławGrakowicz, który wygłosił homilię, i ks. ZbigniewPietruszka. W czasie uroczystości zostały poświęconewieńce dożynkowe. Po nabożeństwie uroczysty korowódprzeszedł z sanktuarium do amfiteatru. Tam na sceniezaprezentowano wszystkie wieńce dożynkowe gminy<strong>Tuchów</strong>. A później odbyty się liczne występy. Tegoroczneświęto dożynkowe zakończyła zaś zabawa taneczna.Tekst i zdjęcia:Krzysztof JasińskiO ^wigŁcwani^ ^nia^^a^ieóKie^ow Sz£o(e ^odóŁawowej w SwcSowieDnia 14 października <strong>2007</strong> r. w Polsce obchodziliśmyVII Dzień Papieski. Przebiegał on pod hasłem:„Jan Paweł II - obrońca godności człowieka". Zapytałamswoich piątoklasistów,,jak rozumieją pojęcie godnościczłowieka. A oto niektóre wypowiedzi:„Pojęcie godność wskazuje na cechę wyrażającąwielkość, wyjątkowość. Godność jest cechą nie tylkoczłowieka, chociaż określa się nią wszystko, co wyszło zrąk Boga, co zostało przez Niego powołane do istnienia;to jednak w odniesieniu do człowieka ma szczególneznaczenie." (Dagmara Starzyk)„Człowiek dzięki godności, jaką go obdarzył Bóg, jestponad światem przyrody. Dzięki niej nie jest czymś, alekimś. Godność przysługuje każdemu, niezależnie od tego,jakim,jest człowiekiem: świętym, chorym, mądrym, biednym,bogatym, dobrym czy też złym. Godność wiąże się zpojęciami szacunku dla siebie samego, szlachetności, dumyi honoru. Człowiek powinien traktować innych tak, .jaksam chciałby być traktowany." (Paulina Grabowska)„Ojciec Święty Jan Paweł II był strażnikiem ludzkiejgodności. Całym swoim życiem pokazywał nam, jaknależy człowieka traktować z godnością. Był papieżemwszystkich ludzi. Spotykał się z ,,wielkimi" tegoświata i z ludźmi prostymi, biednymi, chorymi. Uczyłnas, że każdy człowiekjest dzieckiem Boga. Nigdy nieprzekreślał człowieka, ale potępiał,jego złe czyny. Byłwielkim orędownikiem życia od poczęcia do naturalnejśmierci. Pisał o tym w swoich encyklikach. Szkoda, żewspółczesny świat zamyka uszy na to Jego wołanie ogodne traktowanie człowieka." (Alicja Baran)W dniu 16. 10. <strong>2007</strong> r. społeczność Szkoły Podstawowejw Tuchowie świętowała Dzień Papieski. O godz.10.00 w kościele św. Jakuba uczestniczyliśmy wemszy Św. sprawowanej przez ks. proboszcza ZbigniewaPietruszkę. Ksiądz proboszcz powiedział do dzieci, żeOjciec Święty Jan Paweł II byłjednym z nas, uczył siępolskiej mowy i historii. Jeden z Polaków został pasterzemcałego Kościoła. Za to wyróżnienie dziękujemywłaśnie w 29. rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową. Towyróżnienie zobowiązuje nas do tego, abyśmy naśladowaliwielkiego Pasterza. Ojciec Święty, wiedząc o tym,że niełatwojjest naśladować, dawał wzory. To byli święcii błogosławieni.Po mszy Św. delegacje klas złożyły kwiaty i zapaliłyznicze pod tablicą pamiątkową na tuchowskim rynku.Druga część uroczystości odbywała się w DomuKultury. Obejrzeliśmy fragment filmu o zamachu naOjca Świętego w dniu 13 maja 1981 r. Potem uczniowieklasy VI d przedstawili scenę rozmowy Ojca Świętegoz zamachowcem Alim Agcą. Usłyszeliśmy wzruszającesłowa o miłości i przebaczeniu.Następnie uczniowie wszystkich klas przedstawialiświętych i błogosławionych wyniesionych do chwałyołtarzy przez Jana Pawła II. Poprzez plastyczne ukazanieżycia i działalności danej postaci, albumy, scenkirodzajowe z uwzględnieniem strojów z epoki, prezentacjemultimedialne, piosenki i pieśni uczniowie ukazaliznaczenie tych świętych i błogosławionych dla historiiKościoła i naszej Ojczyzny, podkreślili aktualność ichprzesłania dla współczesnych.Byli to:• Św. brat Albert Chmielowski (założyciel ZgromadzeńBraci i Sióstr Posługujących Ubogim)• Św. Jadwiga Królowa (pierwsza w dziejach kanonizacjana ziemiach polskich)• Św. Faustyna Kowalska (członkini ZgromadzeniaSióstr Matki Bożej Miłosierdzia, mistyczka, apostołkaBożego Miłosierdzia)• Św. matka Kinga (w 1901 biskup Leon Wałęgaobrał bł. Kingę patronką diecezji tarnowskiej ;,jest takżeopiekunką ubogich i górników solnych)• Św. Maksymilian Maria Kolbe (franciszkaninkonwentualny, założyciel klasztoru w Niepokalanowie;męczennik, który w obozie koncentracyjnym w Auschwitzoddał życie za ojca rodziny)• Św. ojciec Pio (Włoch, kapucyn, stygmatyk)• Św. Rafał Kalinowski (14 września <strong>2007</strong> r. SenatRP podjął uchwałę w sprawie uznania św. ojca RafałaJózefa Kalinowskiego za wzór patrioty, oficera, inżyniera,wychowawcy i kapłana-zakonnika)• bł. matka Teresa z Kalkuty (Albanka, apostołkaubogich, założycielka Zgromadzenia Misjonarek Miłości)• bł. Franciszek i Hiacynta (rodzeństwo; portugalscypastuszkowie, świadkowie objawień Maryi)
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>• bł. Karolina Kózka (patronka Ruchu CzystychSerc, patronka diecezji rzeszowskiej, a także KatolickiegoStowarzyszenia Młodzieży)• bł. Edmund Bojanowski (świecki założyciel ZgromadzeniaSłużebniczek NMP)Dzięki poznaniu tych postaci zobaczyliśmy,jakimwartościom oddali życie, wjjaki sposób brali na siebieciężar swoich czasów. Często nie pojmujemy ich roli,cierpień, doświadczeń, gdyż zbyt powierzchownie patrzymyna odległą i niedawną naszą przeszłość. Ks. WiesławNiewęgłowski w „Leksykonie świętych" pisze, żeświęci pozwalają lepiej zrozumieć wezwanie Chrystusa,historię i duchowość chrześcijaństwa. Kościoła, a takżelosy świata. Każda epoka miała swojego świętego, którywycisnął piętno najjej duchowości, kulturze, cywilizacji.Oni współtworzyli Europę, świat. Aureola,,jaką się legitymują,jestodblaskiem dobra, któremu się oddali.Jan Paweł II uważał świętość za najpełniejszą realizacjępowołania człowieka na ziemi. Głosząc naukęo powszechnym powołaniu do świętości i promującją,zachował przy tym zadziwiającą harmonię: człowiekświęty uczył nas świętości.-22Jako podsumowanie przywołam słowa błogosławionejmatki Teresy z Kalkuty:Ludzie są nierozumni, nielogiczni i samolubni.Kochaj ich mimo wszystko!Jeśli czynisz dobro, oskarżą Cię o egocentryzm.Czyń dobro mimo wszystko!Jeśli odnosisz sukcesy, zyskujesz fałszywych przyjaciół i prawdziwychwrogów.Odnoś sukcesy mimo wszystko!Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro.Bądź dobry mimo wszystko!Szlachetność i szczerość wzmagają twoją wrażliwość.Bądź szlachetny i szczery mimo wszystko!To, co budujesz latami, może runąć w ciągu jednej nocy.Buduj mimo wszystko!Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują Twej pomocy, mogą cię jednakzaatakować, gdy im pomagasz.Pomagaj mimo wszystko!Dając światu najlepsze, co posiadasz, otrzymujesz ciosy.Dawaj światu najlepsze, co posiadasz, mimo wszystko!opracowała denata Gąsior;;LeszekDługosz6 września br. w gmachu Akademii Górniczo-Hutniczejw Krakowie miała miejsce uroczysta sesja związana z 90.rocznicą powstania Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich i80. rocznicą założenia „Przeglądu Bibliotecznego". Ten fa^
22 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Wręczenie Honorowej Odznaki SBP. Stoją od lewej: Danuta Grygiel,Dorota Rzepka, Anna Twardosz, Bożena Wrona, Krystyna MariaZając, Grażyna Zastępa.piękny ekslibris Biblioteki Publicznej w Tuchowie, zaprojektowanyprzez pana Ryszarda Flądro. Stronę bardzoprofesjonalnie zaprojektował pan Jarosław Mirek, a jawypełniłam treścią. Obu panom składam za to serdecznepodziękowanie. Czytelnicy mają już internetowy dostępdo katalogu bibliotecznego, ^
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>- Właściwie nie jestem członkiem tego stowarzyszenia.Dwa lata temu w TW przeczytałam ogłoszenie o konkursiepoetyckim, organizowanym przez nie i wysłałam swojewiersze. Wtedy nie otrzymałam nagrody, ale w antologiipokonkursowej opublikowano jeden z wierszy w części„Prezentacje" - uznano wówczas, że nie można obokniego przejść obojętnie, chociaż jeszcze nie zasługujena wyróżnienie. Gdy dowiedziałam się o II MiędzynarodowymKonkursie Poetyckim, też postanowiłam wziąćw nim udział i tym razem znalazłam się w gronie osóbwyróżnionych.- Bardzo serdecznie gratuluję Pani - tym bardziej,że jest Pani jedną z najmłodszych uczestniczekkonkursu. Od kiedy Pani pisze?- Piszę od czterech lat, ale piszę rzadko. W 2003 r.wysłałam wiersz do ogólnopolskiego miesięcznika literackiego„Akant". Opublikowano go wówczas, co byłomoim debiutem literackim. Piszę, bo pasjonuje mniezabawa językiem polskim. Moje wiersze próbują opisaćrzeczywistość - często lakonicznie, ale dobitnie.- Jak funkcjonuje młoda osoba z poetyckimspojrzeniem na rzeczywistość, w której „sztuka,w tym poezja, przekształcana jest w antysztukę- sławiącą brzydotę, wynaturzenia^", o czym piszeKazimierz Karwat w antologii „Polska poetów<strong>2007</strong>"?- Dzisiaj poeta nie może być oderwany od rzeczywistości.Poezja ma służyć człowiekowi poprzez piękno, którew sobie zawiera - jest to, paradoksalnie, nieco konserwatywna,ale także pragmatyczna wizja poezji. Ma onauczyć życia tu i teraz, ale w łączności z odczuwaną przezczłowieka płaszczyzną metafizyczną. Obecnie nierzadkopromuje się literaturę mierną, ale sprzedającą się łatwo.Nie mogę się zgodzić na taką degradację języka polskiego.Uważam siebie za osobę związaną z szeroko pojętą nauką.Piękna poezja w ogóle temu nie przeszkadza. Dotykamprzecież tej samej rzeczywistości za pomocą dwóch rodzajówjęzyka - języka nauki i języka poezji. Piękno takopisywanego i poznawanego świata pozwala mi dążyćwzwyż. Nie żyję samą poezją, choć jest ona częścią mnie.Nie ma więc tu rozdźwięku. I nauka, i poezja pomagajązachować równowagę oraz właściwe proporcje pomiędzy„być" a „mieć". A jeśli chodzi o wszelkie próby wmawianiaodbiorcom sztuki, że brzydkie jest piękne, a złe jest dobre,to uważam, że mamy tu po prostu do czynienia z chwytemmarketingowym. Moim zdaniem to nie jest prawdziwasztuka. Przecież poezja i sztuka w ogóle powinna łączyćw sobie piękno i dobro, a jeśli nawet opowiada o smutku,bólu i przygnębieniu, to musi nieść w sobie nadzieję.- Trudno stworzyć piękną i mądrą poezję?- Nie jest to łatwe. W moim przypadku wiersz wiążesię z silnymi emocjami. Mogą to być: smutek, zachwyt,radość etc. Chcę utrwalić słowami te emocje, tak jakfotograf utrwala na kliszy to, co zachwyciło jego oko.Nazwanie nienazwanego, a odczuwanego, to z pewnościąniełatwa próba.- Zdradzi Pani nieco jak to jest od strony - nazwijmyto - warsztatowej?- Ja w trakcie pisania nie wnoszę poprawek. Zdarza sięjednak, że te wiersze, który podobały mi się w momenciepisania, po upływie jakiegoś czasu podobają mi się mnieji odwrotnie - te które w momencie pisania wydają misię niedoskonałe, po tygodniu lub dwóch wydają się byćnie najgorsze. Jak wspomniałam, piszę raczej rzadko.Może dlatego, że pasjonuje mnie wiele innych spraw, akażda stanowi dla mnie wyzwanie. Jest dla mnie celem,ku któremu zmierzam. Realizuję więc kurs bankowości idoskonalę języki obce. Jestem w zarządzie StudenckiegoKoła Naukowego „LEX" w PWSZ-ie i przewodniczącąsekcji Uczelnianego Punktu Informacji Europejskiej iParlamentarnej. Jestem też pomysłodawczynią i jedną zrealizatorek projektu, który ma pogłębić wiedzę gimnazjalistówo UE, oraz działam jako wolontariuszka PaństwowegoMuzeum Auschwitz - Birkenau w Oświęcimiu.Poza tym nie daje mi spokoju problem współczesnego niewolnictwa,którego symptomy są też, niestety, w Polsce.Dlatego nawiązałam kontakt z amerykańską organizacją„Free the Slaves". To wszystko bardzo mnie wzbogaca, alerównocześnie wymaga czasu, wysiłku i dobrej współpracyz innymi osobami.- Nie ukrywam, że podziwiam Pani pasje i zainteresowania.Serdecznie życzę, aby każda z nichprzyniosła Pani satysfakcję na miarę włożonegowysiłku i zaangażowania. Bardzo dziękuję za interesującąrozmowę i zgodę na zamieszczenie wTW wiersza wyróżnionego w II łWiędzynarodowymKonkursie Poetyckim Liberum Arbitrium.- Ja także bardzo dziękuję.- Syn marnotrawny -znów wracam na kaliopejskie wzgórzanatłok metafor i porównań utrudnia drogęwokół napuszeni twórcy kulturydeklamujący swoje dzieła przed lustremmało tu miejsca!wszędzie rozrzucone walizkiz podpisem „Wielka literatura"zawsze jednak - o jedną za małoprzycupnę na brzegukocham otwartą przestrzeńtu bliżej do miejscaw którym łączą sięwieże gotyckich katedr-22Ostatnimi czasy powstaje wiele prac dyplomowych(licencjackich, magisterskich) o Tuchowie i tuchowskiejgminie, przedstawiających je w różnych aspektach: odhistorycznych po gospodarcze, a także dotyczące kulturyi przedsięwzięć promocyjnych. Redakcja „TuchowskichWieści" chce je popularyzować przynajmniej - zwłaszczate specjalistyczne - we fragme-ntach. W kilku poprzednichnumerach TW publikowaliśmy obszerne fragmenty pracyo tucholskim „Sokole". Obecnie zamierzamy zapoznaćczytelników z pracą dotyczącą całkowicie innego problemu- nazwisk.Przy okazji zwracamy się z apelem do autorów praco Tuchowie i gminie o zgłaszanie ich redakcji.[red.]
24 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Z autorką pracy magisterskiej, napisanej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego u prof. BogusławaDunaja, pt. „Antroponimia Siedlisk" - Elżbietą Opałką - rozmawia Józef Kozioł.J.K.: - Na początek dwa słowa o sobie...E.O.: - Jestem siedliszczanką. Pracuję w szkole podstawowejw naszej wsi jako nauczycielka - polonistka.- Termin „antroponimia" może „zatkać" czytelnika nieobeznanegoz językoznawstwem, proszę zatem przełożyć go z „językoznawczegona nasze".- Wiąże się on z - tu znowu termin, który trzeba będzie„przełożyć" - onomastyką, czyli nauką o nazwach własnych,a oznacza nazwy osobowe, identyfikujące człowieka.- Jakie to na^-wy?- Imiona, nazwiska i przezwiska, zwane czasem potocznieprzydomkami.- Najstarsze z nich to...- Oczywiście imiona, obecne w każdej epoce i każdejkulturze.- Czy badając imiona mieszkańców Siedlisk, zetknęła się Panize zjawiskiem imion modnych?- Tak. Wzięłam pod uwagę lata 1940 - 1988 i przedstawiłamzjawisko w okresach pięcioletnich. Przykładowo w latach1950 - 55 najpopularniejsze imiona żeńskie w Siedliskachto: Maria, Władysława, Helena, Józefa, męskie - Stanisław,Wiesław, Jan, Franciszek, Józef. Porównajmy to z pięcioleciem1975 - 80: Edyta, Małgorzata, Agnieszka, Anna oraz Grzegorz,Tomasz, Krzysztof. W latach 1995 - 98: Ewelina, Gabriela, Wiktoria,Dagmara, Patrycja oraz Adrian, Michał, Wiktor. Obecniestopniowo zauważa się powrót do imion dawniejszych, wtym słowiańskiego pochodzenia. Nadawanie imion to w dużejmierze kwestia mody. Obecnie niemałą rolę odgrywają tuśrodki masowego przekazu. Często dzieci otrzymują imionapostaci z telewizji, seriali filmowych. Oczywiście przy nadawaniuimion odgrywają rolę także inne motywy, np. imionaprzodków, szczególnie czczonych patronów.- Rodzice, wybierając imię dla dziecka, powinni zadbać o to,żeby imię „nie gryzło się" z nazwiskiem, to znaczy nie było rażąconiedopasowane znaczeniowo lub fonetycznie do nazwiska, jakw przypadku zestawienia „Andżelika Gnojec". Czy spotkała Panipodobnego typu zest^-wienia w Siedliskach ?- Aż takich nie, ale są.- Imiona są najściślej związane z człowiekiem, nadawanenajczęściej aktem o charakterze religijnym, nie są dziedziczne. Ajak jest z na^-wiskami?- Inaczej. Bo co to jest nazwisko ? To nazwa własna (dawniejwyraz „nazwisko" oznaczał nazwę właśnie), dziedziczneokreślenie człowieka, które przechodzi z ojca, a niekiedy zmatki na dziecko. Jest to swoista własność człowieka, podlegającaochronie prawnej.- Kiedy w Polsce pojawiają się nazwiska ?- Już w średniowieczu, ale dopiero w XIX wieku posiadanienazwiska stało się wymogiem prawnym (u nas, w Galicji wXVIII w.). Aby odróżniać ludzi o tym samym imieniu, początkowonadawano im przydomki lub określano skąd pochodzą.- Leszek Czarny lub znany wójt Tuchowa Zygmunt z Bobowej?- Tak. Później nazwiska zaczęto tworzyć od różnychwyrazów.- No właśnie, od czego pochodzą na^'wiska ?- Nie jest to taka prosta sprawa. Istnieją różne, mniej lubbardziej rozbudowane klasyfikacje. Najprostsza i najbardziejprzejrzysta jest klasyfikacja prof. W. Taszyckiego: 1) odimienne.2) od jakiejś cechy człowieka, 3) odmiejscowe, 4) od zawodu,5) z otaczającego świata przyrody. Pewne jest, że nazwiskamówią.- Pani nazwisko rod^^e?- Serafin - od imienia.- A po mężu ?- Opałka - od przedmiotu, czegoś w rodzaju owalnegokosza, czyli od nazwy z otaczającego świata.- A moje?- Kozioł - jak wyżej, tyle że nie od nazwy przedmiotu,lecz zwierzęcia.- Czy przy okazji badania problemu na^'wisk spotkała się Paniz poglądem, że na^'wiska polskie zakończone na -ski to nazwiskaszlacheckie?- Tak, ale nie jest to pogląd naukowy, bo przeczą temufakty, chociaż należy podkreślić, że wielu spośród szlachtytakie nazwiska nosiło. Nawet w pewnych okresach była modana zmianę nazwisk na te z przyrostkiem -ski.- Znam przypadek zmiany jednego z najstarszych polskichnazwisk - Ciołek - na inne, banalne, zakończone na -ski. Czy nazwiskawszystkich mieszkańców Siedlisk udało się Pani wyjaśnić?- Niestety, nie. Są takie, których pochodzenie jest niejasne,najczęściej obce, i takie, w których w ciągu wieków zachodziłyzmiany. Aby je próbować wyjaśnić, należałoby prześledzićdzieje poszczególnych rodów, a to nie wchodziło w zakresmojej pracy.- Wiele takich zmian, często nieuzasadnionych, zaszło wnazwiskach polskich, kiedy po odzyskaniu niepodległości w1918 roku ustalano ich oficjalne brzmienie. Wspomniała Pani odziejach rod^^. Obecnie jest moda, bardzo pożyteczna zresztą,na badanie genealogii, sporządzanie drzew genealogicznych rodów;popularnością cieszą wszelkie poradniki z tego zakresu, jakchoćby pr^^adzony przez Jana Chryzostoma Przydomka [HenrykMartenkajod trzech prawie lat „Poczet Nazwisk Polskich" w „Angorze".Czy Pani praca mogłaby dopomóc tropicielom genealogiiwłasnych rodów ?- Właściwie nie zastanawiałam się nad użytecznościąwłasnej pracy, ale kiedy na lekcjach omawiałam z uczniamiznaczenie wyrazów, w tym imion i nazwisk, wywołało toogromne ich zainteresowanie. Sadzę jednak, że dla zainteresowanychgłębiej tą problematyką, moja praca stanowić bymogła zaledwie pierwszy krok.- A dalsze ?- No, na pewno trzeba by tu polecić dwie prace KazimierzaRymuta: „Nazwiska Polaków" oraz - ale to już trudniej dostępne- „Słownik nazwisk współcześnie w Polsce używanych".- Naszą rozmowę pozwolę sobie zakończyć czymś, co siępośrednio wiąże z jej tematem. Na pierwszych lekcjach językapolskiego w technikum trzeba było mieć, jako zadanie dom^^we,podpisany zeszyt do przedmiotu. Po przeglądnięciu oświadczałem:- a teraz będziemy się uczyć... podpisywać się, co wzbudzało lekkąkonsternację. W większości przypadk^^ b^^wiem imię znajd^^ałosię na drugim miejscu. Tymczasem imię jest bliższe człowiekowi,jest starsze i w naszym kręgu kulturowym zawsze pierwsze - wyjątekstanowią oczywiście wykazy alfabetyczne. Zdarzyło mi sięspotkać świadectwo szkolne, na którym nazwisko było pierwsze!A już to, co się wyprawia teraz z odmianą nazwisk, woła o pomstędo nieba! Ale to już inny temat. Dziękuję za rozmowę.
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22W dniach 26 - 27 maja bieżącego roku odbyła się XVKrajowa Pielgrzymka Sołtysów i Środowisk Wiejskich dosanKtuarium Matki Boskiej Licheńskiej. Uczestniczyło w niejkilka tysięcy sołtysów z całego kraju. Tegoroczna pielgrzymkaodbywała się pod hasłem: „Przypatrzmy się powołaniunaszemu".W drodze do Lichenia pokłoniliśmy się CzęstochowskiejPani, uczestnicząc w godzinkach i mszy św.Prosto z Częstochowy udaliśmy się do Lichenia, gdzieoprócz zwiedzania obiektów sanktuaryjnych, spotykaliśmysię na wspólnej modlitwie, a także uczestniczyliśmy w spotkaniach,dyskutując na ważne dla wsi i rolnictwa tematy.Spotkaniom przewodniczył prezes Krajowego StowarzyszeniaSołtysów - Zygmunt Niewiarowski.Nasza pielgrzymka zakończyła się niedzielną mszą świętą,której przewodniczył krajowy duszpasterz rolników - bp JanStyrna. W homilii poruszył problemy nurtujące dzisiejsząpolską wieś.odczytany również został list od prezydenta RP przez prof.A. Stelmachowskiego, w którym prezydent złożył wszystkimsołtysom wyrazy szacunku i podziękowania za poświęcenieczasu i sił dla dobra społeczności lokalnej.Podniesieni na duchu i umocnieni wiarą szczęśliwie wróciliśmydo swoich rodzin.St. 'WabnoTuchowska służba zdrowiaPracownia analityczna w Tuckowie. Częsc I.1. Organizacja pracowni, pierwsze lata działania, pierwsipracownicy.OB, cukier we krwi i moczu, badanie katu na robaczycezaczęto w sposób profesjonalny badać w Tuchowie dopieropo zorganizowaniu pracowni analitycznej w nowym budynkusłużby zdrowia, tzw. ośrodku zdrowia, w roku 1964. W okresiemiędzywojennym badania takie we własnym gabinecie lekarskimwykonywał doktor Roman Metanomski, prowadzącje przy użyciu najprostszego prywatnego sprzętu, którym były:szkło laboratoryjne, szkło powiększające, mały mikroskop,wzorce do odczytywania hemoglobiny, palnik do podgrzewaniamoczu.Pracownię analityczną zaczęto organizować po przeprowadzeniuIzby Porodowej do nowego budynku SzpitalaRejonowego w Tuchowie i utworzenia z niej szpitalnegooddziału ginekologicznego. Pierwszym ordynatorem tegooddziału został mianowany doktor Włodzimierz Orobeć, któryw pierwszych latach funkcjonowania szpitala był również jegodyrektorem; po utworzeniu drugiego oddziału - wewnętrznego- w roku 1965. To na polecenie dyrektora Wł. Orobecia kierownikkadr i równocześnie zastępca dyrektora szpitala do spraworganizacyjnych i technicznych - mgr Józef Rogoziński zatrudniłlaborantkę Annę Jeleń, tuchowiankę, której polecono zorganizowanieprofesjonalnej pracowni analitycznej. Ukończyłaona Szkołę Laborantów Medycznych we Wrocławiu. Jakokierowniczka pracowni analitycznej i zarazem pracownikodznaczała się niezwykłą sumiennością, była dobrą organizatorkązespołowej pracy, umiała wprowadzać harmonijnąwspółpracę, zawsze pogodna, spokojna, uśmiechnięta. Pochodziłaz ogólnie szanowanej rodziny Mazurkiewiczów.Ten dział pomocniczej diagnostyki był bardzo potrzebnyordynatorowi ginekologii, gdyż w znaczny sposób ułatwiałprowadzenie leczenia w tym zakresie. Po utworzeniu oddziałuchorób wewnętrznych zapotrzebowanie na badania analityczneznacznie się rozszerzyło, a wkrótce zaczęli korzystaćz nich również lekarze pracujący w pobliskich ośrodkachzdrowia (z Ciężkowic, Siekierczyny, Jastrzębi) i miejscowejrejonowej przychodni.Pierwsze kroki w kierunku wyposażenia pracowni analitycznejbyły trudne i wyczerpujące. Kierowniczce nowo powstałejpracowni analitycznej pomagał społecznie jej mąż, ZbigniewJeleń, jeżdżąc po Polsce za podstawowym wyposażeniem. Naj-
26 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22więcej w tym okresie można było go zakupić w liodzi, gdyż tambyty ziokaiizowane Państwowe Zakłady Sprzętu Medycznegozaopatrujące cały kraj. Z uwagi na ówczesny stan komunikacjipan Zbigniew jeździł na zakupy koieją iub okazjami. O uciążiiwościtakich podróży nie trzeba - sądzę - nikomu przypominać,tym bardziej że zwykłą codziennością były wówczas częstewieiogodzinne spóźnienia pociągów.W roku 1965 kierowniczce pracowni przydzieiono pierwsząpracownicę, która początkowo pracowała na etacie szpitaia.Była nią iaborantka Lubina Sajdak, z roczną praktyką zawodowąodbytą w tarnowskiej pracowni anaiitycznej. W pierwszychiatach istnienia anaiityki podiegała ona dyrektorowi szpitaiaWł. Orobeciowi, a od strony organizacyjno-administracyjnejmgr. Józefowi Rogozińskiemu, natomiast nadzór specjaiistycznyprowadził doktor Andrzej Mierzwa z Tarnowa. Na przełomieiat 60. przeszła pod nadzór Miejskiej Przychodni Obwodowejw Tarnowie (ui. Dzierżyńskiego).Wyposażenie pracowni anaiitycznej było bardzo proste,podobnie jak metody pracy.W opisywanym 10-ieciu wykonywano następujące badania:- przy badaniu moczu ustaiano właściwości fizycznemoczu, składniki chemiczne, białko oznaczano iiościowo,cukier także iiościowo, ustaiano obecność ciał ketonowych(acetonu), badano osad moczu;- przy badaniu czynności żołądka sondą żołądkowąoznaczano kwasowość soku żołądkowego, robiono sondydwunastnicze na obecność pasożytów - iambiii;- kat badano na obecność pasożytów i krwi utajonej;- badano układ krzepnięcia krwi - czas krwawienia, czaskrzepnięcia, płytki krwi;- badanie płynu mózgowo-rdzeniowego poiegało na iiościowymbadaniu komórek w tymże płynie, iiczeniu w komorzeFuscha-Rosenthaia;- ustaiano grupy krwi i czynik Rh;- w zakresie hematoiogii - ustaiano iiczbę czerwonychkrwinek, białych, hemogiobinę, obraz krwi wg Scheiiinga;- prowadzono badania piwociny w kierunku prątkówgruźiicy;- wykonywano OB - odczyn Biernackiego;- badano rozmazy z gardła, z pochwy w kierunku rzeżączki;- w zakresie badań chemicznych - prowadzono iiościoweoznaczanie mocznika, kreatyniny, choiesteroiu, przeprowadzanopróby wątrobowe, badano czynność trzustki - diastezęw surowicy i w moczu.Pracownia dysponowała w tym czasie: koiorymetrem,fotometrem, poiarymetrem, wirówką, wagą techniczną iiaboratoryjną, szkłem iaboratoryjnym, painikiem gazowym ibutią, wskaźnikami.Pierwszymi pracownikami anaiityki byii:1. Anna Jeień - kierownik anaiityki w iatach 1964 - 19772. Lubina Sajdak (1965-1974)3. Wiesława Smuiska (1967-1995)4. TeresaBuczek(1972-2005)5. Apoionia Kwiek (1974-1999)6. LidiaŚiiwa(1975-2006)7. mgr Bożena Króiikiewicz- kierownik anaiityki w iatach1977-1982Informacji na temat początków pracownianalitycznej udzieliły:1. Lubina Sajdak (z domu Orobeć) urodziła się na kresachwschodnich w Bełzie w 1941 roku. Wkrótce po urodzeniu rodziceprzenieśii się do Tuchowa (15 iistopada 1943 r.). Ojciec bytiekarzem ginekoiogiem, matka nauczycieiką w miejscowymiiceum ogóinoksztatcącym. Obydwoje bardzo szanowani izasłużeni dia dobra obywateii i miasta, w którym spędziii resztężycia. Lubina szkołę podstawową i średnią ogóinokształcącąukończyła w Tuchowie,a następnie w Krakowie wdwuietniej Państwowej SzkoieLaborantów Medycznych zdobytazawód iaborantki. W tymokresie byty to niezwykie rzadkiei poszukiwane kwaiifikacjezawodowe. Pracę rozpoczętaw tarnowskim iaboratorium. Poroku przeniosła się do pracownianaiitycznej organizowanejw Tuchowie. W tej pracowniprzepracowała 10 iat, po czymprzeszła na 10 iat do pracy wZakładzie Anatomopatoiogii wTarnowie, prowadzonym przezdoktora Romuaida Wiikoszewskiego. Zmiana miejsca pracyłączyła się ze zmianą miejsca zamieszkania. Pani Lubina miiewspomina pracę w Tuchowie, mimo źe początki byty trudne.2. Lidia Śliwa (z domu Kumor)urodzona w 1941 roku wTuchowie. Do szkoły podstawoweji średniej ogóinokształcącejuczęszczała w miejscuurodzenia. Maturę zdała w1958 roku. Państwową SzkołęLaborantów Medycznychukończyła w 1964, po czym zostałanatychmiast zatrudnionajako iaborantka w Krakowie wZjednoczeniu Przemysłu Paszowego„Bacutii" na stanowiskuasystenta iaboratorium, gdziepracowała do roku 1966. Wiatach 1966-1973 pracowaławszpitainym iaboratorium w Żarowie koto Strzegomia. Pracaiaboratoryjna w Żarowie była na wysokim poziomie merytorycznym,gdyż nadzór sprawowaii iekarze wojskowego szpitaiaz pobiiskiej jednostki. Na bieżąco wprowadzano nowy sprzęt,nowe metody anaiityczne, sukcesywnie rozszerzano zakresbadań. Następne dwa iata pracowała w iaboratorium PrzychodniRejonowej w Strzegomiu. Od 1975 roku powróciła wrazz mężem do Tuchowa i zgłosiła się do pracy w miejscowejpracowni anaiitycznej, w której przepracowała do 2006 roku.Od 1983 roku pełniła funkcję kierownika Zespołu TechnikówMedycznych w Dziaie Diagnostyki Laboratoryjnej i Rengenodiagnostykiw Tuchowie. Kierownikiem tego działu byt wówczasmgr Boiestaw Hauer. Za wzorową pracę otrzymała ministeriainaodznakę „ Za wzorową pracę w służbie zdrowia", miała teżprzyznawane iiczne nagrody. Jako ciekawostkę załączamksero zakresu czynności (kserokopia - str 27).3. Apolonia Kwiek urodziłasię 10 iutego 1949 roku wJaszczowie w województwieiubeiskim. Ukończyła specjainość:anaiiza chemiczna wTechnikum Chemicznym wLubiinie w roku 1968. Początkowopracowała w iaboratoriumchemicznym ZakładówCeiuiozy w Niedomicach. DoTuchowa przyszła w 1970 roku,pierwsze cztery iata pobytupoświęciła na wychowaniedzieci, a następnie zgłosiła siędo tuchowskiej pracowni anaiitycznej,w której pracowała od1974 do 1999roku.Opracował:AleksanderKowalik
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22lieflrtniMtJ «ipiTwirf-iłtoiia ^di: it łiiiy-ito^ I'ń^il^MtoS^S^SSi pdpołira.« iifcijmi«-! deditwnWiUlbfc r prtdkii ęrttji. Oł Itnp-^itaj p^UUjnmjjjjdtłJiDdi {Ul)4. Dł nboaiuŁ^^ Pn wdkrw J^^i^dma [iłRi7j.Dłmnaj i*,tMMOt Łmr-^wp»^t ^ K i ^ S ^ P ".LTrouCantłHtrł« Dił^fcfZiu OłTintilB "I" *jli^WlIB «UHHdlMOIM ZDANIEMWiem, wiem, naiwność moja nie ma granic. Wymyśliłamsobie mianowicie, iż jednym z podstawowychwarunków normalności (wiem, wiem; nie ma uniwersalnej,dla każdego znaczącej to samo i tak samorozumianej normalności) byłoby... odkłamanie słów.Czyli? Najpierw dotrzeć do ich pierwotnych znaczeń(przewodnik - np. „Mały słownik,języka polskiego"). Powtóre: odkryć prawdę bądź fałsz rzeczywistości danymsłowem nazwanej.Nie pretenduję absolutnie, wszak to nierealne, dowyczerpania tematu. Próbuję tylko problem zasygnalizować,leciutko „ruszyć".Dla lepszej ilustracji wywodu wyodrębnię trzy grupysłów: nadużywane, żle używane, zapomniane.Nadużywane: włącz telewizor, radio, sięgnij po gazetę,ulotkę reklamową, popatrz na plakat, billboard,baner. Bez trudu znajdziesz.Źle używane: weźmy tylkojedno, ale za tojakże szlachetnesłowo - uczciwość. Jego definicja pomieszczonaw „Małym słownikujęzyka polskiego" brzmi: „prawość,rzetelność, szanowanie cudzej własności, brak zdolnościoszustwa...". Pięknie. Idealny opis postępowania wielu.Co tam wielu! Każdego! Przecież nikt o sobie nie powie,żejjest nieuczciwy, prawda? Właśnie!Zapomniane: zdrada. Zastąpiłje taki zgrabny, wypranyz emocji, obcojęzyczny termin - transfer. Z klubudo klubu (umiłowanie barw, istnieje,jeszcze ta staroć?),z partii do partii (wierność ideałom, programom, zobowiązaniom,obietnicom, po co? Cel uświęca środki?), zugrupowania do ugrupowania (frajer, kto szans wykorzystaćnie potrafi). Zgrzebna zdrada w cool transferprzemieniona,już sumienia nie plami?Honor. Słowo honoru stanowiło (czas przeszły?)rękojmię najwyższą. Niedotrzymanie hańbą okrywało,skazywało na wykluczenie z towarzystwa, nawet dosamobójstwa doprowadzało. Bo słowo honoru, bo honordroższy od bogactwa, bo „Bóg, Honor, Ojczyzna", bogodność, dobre imię, cześć.Tym sobie głowę zaprzątać? Śmieszne. Może...Wystarczy. Co do mnie, nadal żywię przekonanie,że warto, trzeba, wręcz obowiązkiem się staje odkłamywaniesłów.B.K.
28 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Wycieczka do LwowaSą na ^-wiecie miasta - słońca i miasta - planety.Te pierwsze świecą blaskiem własnym/ Rzym,Florencja, Par;yżl, te drogie blaskiem odbitym.Pośród miast - planet Lwów świeci najjaśniej,bo wszystkie blaski odbija naraz.Roberto Salvador!W dniach 11-13 maja br. Sekcja Emerytów ZwiązkuNauczycielstwa Polskiego w Tuchowie zorganizowała sentymentalno-poznawcząwycieczkę do Lwowa. Bez specjalnychzachęt i reklamy w krótkim czasie powstała 46 - osobowagrupa gotowa do wyprawy na wschód.Z Tuchowa wyruszyliśmy o godzinie 19.30. W komfortowymautokarze, kierowanym przez pełnego humoru iżyczliwości pana Wieśka, poznaliśmy naszą przewodniczkępanią Olę, której powierzyliśmy swój los na najbliższe trzydni. Pani Ola (Aleksandra Świderska) zapoznała nas z celemi programem wyprawy. Naświetliła problemy, z którymiborykają się na co dzień środowiska polskie na Ukrainie.Na zrozumienie i odzew nie trzeba było długo czekać. Każdyz życzliwości serca dołożył swoją skromną cegiełkę, bykontakt z rodakami spełnił ich oczekiwania. W niedzielę,13 maja, podczas mszy świętej w kościele św. Antoniegoproboszcz parafii, franciszkanin ojciec Grzegorz, kilkakrotnieto wspominał i dziękował nauczycielom z Tuchowa zawspaniały gest. Podkreślił, że inteligencja polska zawszerozumie i wspomaga rodaków na Wschodzie.Zwiedzanie Lwowa rozpoczęliśmy od cmentarzy Łyczakowskiegoi Orląt. Najstarszy w Europie (a może i naświecie) cmentarz Łyczakowski kryje w swoich grobowcachi mogiłach doczesne szczątki wybitnych przedstawicielipolskiej nauki, kultury i sztuki, powstańców listopadowychi styczniowych. Jest swoistym muzeum architektury cmentarnej,miejscem o krajobrazowo-spacerowym charakterze,wzorowanym na cmentarzu paryskim Père - Lachaise.Pary nowożeńców organizują sesjezdjęciowe na tle operyUkraińscy nowożeńcy: tradycyjnym weselnym ciastem- korowajemUczestnicy wycieczki na cmentarzu OrlątKażdego przybysza urzeka spokój i powaga, zakłócana wmajowy dzień jedynie szumiącymi konarami drzew i śpiewemptaków. Z cmentarza Łyczakowskiego boczną bramką(wejście bramą główną jest niemożliwe ze względu nawzniesiony mur oddzielający je od głównej ulicy) weszliśmyna cmentarz Orląt. Nekropolia ta, zbudowana według projektustudenta piątego roku politechniki - Rudolfa Indrucha,na planie orla jest miejscem spoczynku obrońców Lwowaz lat 1918-1920. Jest również miejscem spoczynku 700lwowskich „batiarów", którzy jako pierwsi w obronie miastanadstawili własną pierś. Najmłodsi uczestnicy wycieczki:Dorota Hołda z gimnazjum w Karwodrzy i Mirek Michońz Łowczowa zapalili znicze na grobie Marii Konopnickiej igłównej płycie cmentarza Orląt.Kolejnym etapem zwiedzania była łacińska katedra pw.Najświętszej Marii Panny. Ta gotycko-barokowa świątynia(1350 - rozpoczęcie budowy, 1765 - przebudowa popożarze) obok wspanialej polichromii posiada w oknachwitraże projektowane przez Jana Matejkę. Główną uwagęzwiedzających przykuwa w głównym ołtarzu cudowny obrazMatki Boskiej Łaskawej, przed którym 1 kwietnia 1656roku podczas szwedzkiego potopu król Jan Kazimierzzłożył historyczne śluby, ogłaszając Matkę Bożą KrólowąKorony Polskiej.Katedra ormiańska, którą również odwiedziliśmy, jestrealizacją pragnienia Ormian odtworzenia na obczyźnieczęści swojej Ojczyzny. Jest jedną z najpiękniejszych świątyńw mieście. Wspaniale XIV-wieczne freski i polichromia,zdobiące ściany, przykuwają wzrok zwiedzających. Mozaikaznajdująca się w wewnętrznej części kopuły jest projektu J.Mehoffera.Trzecią z kolei świątynią na trasie naszej wycieczkibyła perła starej lwowskiej architektury - greko-katolickikatedralny sobór św. Jura. Wnętrze świątyni łączy elementywschodniej i zachodniej sztuki sakralnej.Centrum miasta - Rynek - tam właśnie zaprowadziłnas, realizując swój sentymentalny spacer po Lwowie, nasz
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Na tle lwowskiej operyprzewodnik Jurek Czupachsin (sercem związany z jedynąi niepowtarzalną lwowską tradycją). Zobaczyliśmy ratusz,do którego wejścia pilnują dwa lwy trzymające tarcze zherbami miasta.W narożnikach ratuszausytuowano cztery fontannyuosabiające bohaterówstarogreckiej mitologii -Amfitryty, Diany, Neptuna iAdonisa. Wokół centralnegoplacu uwagę przykuwają 44kamienice, każda inna, oodmiennej architekturze iunikalnym wystroju.W sobotę o godzinie18.00 przeżyliśmy niezapomnianąucztę duchową,uczestnicząc w spektakluoperetki J. Straussa „Baroncygański". Spektakl odbyłsię w przepięknym budynkuNa tle lwowskiego ratuszaLwowskiej Opery wybudo-wanym w 1900 roku wedługprojektu Zygmunta Gorgolewskiegona wzór paryskiejOpery Gamiera. Barierajęzykowa stanowiła znikomąprzeszkodę w rozszyfrowaniuXVII-wiecznych intryg,które były głównym wątkiem„sztuki podkasanej", za jakąuchodziła operetka.Spacer po Lwowie zakończyliśmyw niedzielneprzedpołudnie, spoglądającz kopca Unii Lubelskiej napanoramę miasta. Pięknapogoda, wspaniała widoczność(niektórzy dopatrzyli się wieży kościoła Mariackiego wKrakowie) dopełniła nasze lwowskie impresje. Zaopatrzeni wlwowski pyszny chleb i zawsze krzepiący „wigor" udaliśmysię w drogę powrotną.Pragnę podziękować pani Aleksandrze Świderskiej,niestrudzonej propagatorce wschodnich wojaży, za okazanąserdeczność i matczyną opiekę. Dziękuję wszystkimuczestnikom wycieczki za zdyscyplinowanie i okazany darserca.Gdy 13 maja o godzinie 21.30 przekroczyliśmy granicę,odwiedził nas polski celnik; pytając, czy mamy coś dozgłoszenia. Padła odpowiedź: „zgłaszamy radość z powrotudo kraju".Tadeusz GoliszewskiLista uczestników z Sekcji Emerytów:Maria Jackowicz, Franciszek Szeląg, Maria Stoch, ZofiaGalus, Anna Dębosz, Helena Mikos, Maria Kras, MagdalenaMajchrowicz, Otylia Mastalerz, Maria Szumlańska, AnnaŚpiewak, Kazimierz Karwat, Michalina Jaworska, ZofiaIgielska, Urszula Michoń, Tadeusz Goliszewski, Zofia Kotul,Krystyna Jagiełło, Stanisław Igielski, Kazimiera Stańczyk.TUCKOW9CY LICCkLIŚCI W ILLIMCGMw dniach od 9 do 17 czerwca <strong>2007</strong> r. uczniowie i nauczycieleLiceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernikagościli po raz kolejny w zaprzyjaźnionym Illtalgymnasiumw Illingen (Kraj Saary). Grupą 20 uczniów opiekowali sięnauczyciele Jan Gogola i Stanisław Obrzut. Podróż do Niemiecodbyliśmy autokarem sieci Eurobus. Po 19-godzinnejpodróży wysiedliśmy w Saarbrücken - Goldene Bremm. Popowitaniu grupy w gimnazjum przez pana Petera Blaskewitzabył czas na krótką rozmowę i zapoznanie się z naszymigospodarzami. Niedzielę spędziliśmy u goszczących nas rodzin.W poniedziałek, 11 czerwca, powitał nas w szkole dyr.Peter Geckheis, a następnie mogliśmy przyjrzeć się lekcjomnaszych gospodarzy. Potem pan Blaskewitz przeprowadziłdla nas lekcję, na której uczniowie analizowali wiersz TadeuszaRóżewicza pt. „Odkrycie pierwotnych barw w ołtarzuWita Stwosza" (w wersji polskiej i niemieckiej) o słynnym ołtarzupochodzącego z Norymbergi mistrza dłuta, który jestw kościele Mariackim w Krakowie. Następnie zwiedzaliśmyIllingen. Przeszliśmy obok Zamku Wodnego (Wasserburg)rycerstwa von Kerpen, nowego domu kultury Illipse orazkościoła pw. Św. Szczepana (Stephanskirche), by następniegościć u burmistrza w ratuszu. Po krótkim spotkaniu wbardzo przyjaznej atmosferze był czas na wspólne zdjęciedo gazety. Pod nieobecność burmistrza Armina Königa podejmowałnas jego pierwszy zastępca Günter Schmidt. Wewtorek, 12 czerwca, udaliśmy się do miejscowości Saarburg,gdzie zwiedziliśmy ruiny zamku, starówkę ze słynnym wodospadem(Wasserfall), wędrowaliśmy wzdłuż rzeki Saarydo Schoder, następnie odbyliśmy przejażdżkę statkiem poSaarze. W środę, 13 czerwca, byliśmy w Tholey, aby zwiedzićtamtejsze opactwo benedyktyńskie (Benediktinerabtei),muzeum oraz tzw. Römerstraße, gdzie można było zobaczyć,jak Rzymianie budowali drogi. Był czas na spacer w parkuprzyrodniczym (Erlebnispark). Czwartek, 14 czerwca, spę-
30 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22'if.Lekcja z panem Blaskewitzem W telewizyjnym studiuPodczas wycieczki statkiem po SaarzeW Nancy przed pomnikiem króla LeszczyńskiegoPrzy Bergkapelle w IllingenPrzy opactwie w Tholey
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22Zwiedzamy klasztor w TholeyGrupa przyjaciółdziliśmy w stolicy landu Saarbrücken,gdzie zobaczyliśmyzwiedziliśmy muzeum secesji.dwujęzycznej. Po obiedzienajsłynniejsze zabytki, jakBył także czas na wspólnązamek (Saarbrücker Schloss)fotografię przy pomniku królaoraz kościół ewangelicki św.Leszczyńskiego oraz na samodzielnezwiedzanie miasta, wLudwika (Ludwigskirche).Był czas na samodzielne zwiedzanie,a także na zakupy. Pone plany miasta. Sobota, 16czym pomogły nam otrzyma-południu pojechaliśmy zwiedzićcentrum radia i telewizjipobytu u naszych przyjaciół.czerwca, to już ostatni dzieńKraju Saary (SaarländischerZwiedziliśmy nieczynną jużRundfunk und Fernsehen).kopalnię węgla kamiennego wNajpierw gościliśmy w radiuGöttelborn, gdzie poznaliśmymłodzieżowym Unser Dingciężką pracę górnika. Mieliśmyokazję także wyjechać(tzn. „nasza rzecz"), potemw rozgłośni SRI Europawellewindą na wysokość ponad 70i SR 3. Na końcu byliśmy wmetrów, skąd roztaczała sięWodospad w centrum Saarburgastudiu telewizyjnym w czasie,wspaniała panorama, m.in.gdy spikerka czytała wiadomości.Potem wspólnie pracowaliśmy nad tekstem prognozy wspólnym spędzeniu czasu w gimnazjum podczas obiaduIllingen. Po południu - popogody. W piątek udaliśmy się na wycieczkę kulturowo- - udaliśmy się samochodami do Saarbrücken, skąd odjechaliśmydo Polski.-historyczną do Nancy w Lotaryngii. Tam na środku placuStanisława (Place Stanislas) stoi pomnik króla polskiego Dziękujemy naszym gospodarzom, a w szczególnościi jednocześnie dożywotniego księcia Lotaryngii - StanisławaLeszczyńskiego. Wywarł on ogromny wpływ m. in. na Dieterowi Vogtelowi, Ulrice Adler, Evie Müller, Dirkowipanu Peterowi Blaskewitzowi, Manfredowi Meiserowi,architekturę i historię tego regionu, co jest widoczne do Schmidtowi oraz rodzicom uczniów niemieckich, takżedzisiaj. Jego córka Maria była żoną króla francuskiego LudwikaXY. Byliśmy także w kościele, gdzie znalazł wieczny szłaby do skutku. Słowa podziękowania kierujemy także dosamym uczniom, bez których pomocy ta wymiana nie do-spoczynek. Obiad zjedliśmy w liceum im. Joanny d'Arc, z Polsko - Niemieckiej Współpracy Młodzieży w Warszawie,którym współpracuje gimnazjum przy organizacji matury która wsparła finansowo naszą wymianę.ReWIZYTk MICMCÓW W LICCUMw dniach od 9 do 14 września <strong>2007</strong> r. przebywała wLiceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika wTuchowie kolejna grupa nauczycieli i uczniów z zaprzyjaźnionegogimnazjum z Illingen. Tą wymianą wkroczyliśmyjuż w 13 rok naszej partnerskiej współpracy. Grupą 17uczniów opiekowali się nauczyciele Ulrike Adler, Eva Mülleri Peter Blaskewitz.W niedzielę, 9 września, powitaliśmy naszych gości natuchowskim dworcu, skąd po krótkim pobycie w liceumudali się do goszczących ich rodzin. Niedzielę spędzali w rodzinachoraz na koncertach organizowanych w amfiteatrzeprzez Dom Kultury. W ten dzień wszyscy mieli więcej czasu,aby porozmawiać, poznać polskie rodziny, bądź spotykać sięw większym gronie. W poniedziałek w liceum powitała gościdyrektor Barbara Zagórska. Potem goście zwiedzali szkołę,izbę pamięci, brali udział w lekcjach. Następnie podejmowałnas burmistrz Tuchowa Mariusz Ryś, który przedstawiłnam strukturę pracy urzędu gminy, problemy, z którymiboryka się gmina oraz plany inwestycyjne na najbliższe lata.W tym dniu zwiedzaliśmy <strong>Tuchów</strong>, m.in. kościół św. Jakubaoraz kościół NNMP wraz z muzeami. Tutaj przewodnikiembył nasz uczeń Rafał Chrząszcz. Wieczór spędziliśmy wgościnnej bacówce na Jamnej. We wtorek, 11 września,zwiedzaliśmy zamek i park w Krasiczynie, a potem byliśmy
32 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Z przewodnikiem przed zamkiem w KrasiczyniePrzy Collegium Novum w KrakowieNa dziedzińcu zamkuw KrasiczynieW drodze z WaweluNasza przewodnik w skansenie w Nowym SączuObiad w sali ryceerskiejW sądeckim skansenie
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Podczas kolacji na BrzanceOpiekunowie niemieccy w TarnowieKrótko przed odjazdem do Niemiecw Przemyślu. Mimo nie najlepszej pogody miłe wrażeniapozostały nam po obejrzeniu restaurowanego zamku orazpo spacerze po zabytkowym parku. Także obiad spożytyw malowniczej sali zamkowej pozostawił miłe wrażeniaestetyczne. W kolejnym dniu byliśmy w Krakowie, gdziew towarzystwie przewodników przeszliśmy słynny szlakkrólewski. Byliśmy ponadto w bazylice Ojców Franciszkanów,w Collegium Maius, kościele Mariackim oraz wkatedrze wawelskiej. W czwartek, 12 września, udaliśmysię do Nowego Sącza, gdzie m. in. zwiedzaliśmy SądeckiPark Etnograficzny, by potem udać się na krótki pobyt nadJezioro Rożnowskie do Bartkowej. Pod wieczór dotarliśmydo bacówki w Jodłówce Tuchowskiej. Tutaj była naszapożegnalna kolacja. W piątek, 14 września, wyruszyliśmydo Tarnowa, aby pokazać gościom stolicę naszego powiatu.Zwiedziliśmy rynek, katedrę, ulicę Żydowską oraz ruinysynagogi. Po południu w liceum, w czasie pożegnania gościprzez dyr. Zbigniewa Budzika, pan Peter Blaskewitz, któryprzeszedł na emeryturę, a który przez 12 lat organizowałwymiany ze strony niemieckiej, uhonorowany został przezStarostę Tarnowskiego Mieczysława Krasa „TarnowskimGroszem", a z rąk naczelnika Wydziału Edukacji EdmundaJuśki otrzymał pamiątkowy album o Polsce. Słowa podziękowaniastarosta, jak i dyrektor liceum skierowali takżedo nauczycieli prowadzących program wymiany w liceum- Jana Gogoli i Stanisława Obrzuta. Krótko po godzinie17.00 goście odjechali pociągiem do Niemiec.Tydzień upłynął nam bardzo szybko i mimo nie zawszesprzyjającej pogody udało się nam w pełni zrealizować planpobytu naszych gości.Chciałbym podziękować wszystkim, którzy w różnysposób, a w szczególności finansowy, przyczynili się dopowodzenia tej wymiany. Dziękuję w szczególności StarostwuPowiatowemu w Tarnowie, burmistrzowi Tuchowa,klasztorowi oo. Redemptorystów w Tuchowie, dyrektorowiliceum, nauczycielom, administracji i obsłudze szkolnej orazrodzicom i uczniom.mgr Jan Gogolaorganizator wymianyautor zdjęćPożegnalne zdjęcie przy liceum
34 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Wakacyjny pobyt mies2kańców Tuchowa we Francjiw dniach od 5 do 15 lipca <strong>2007</strong> w Saint-Jean de Braye weFrancji przebywała 35-osobowa delegacja z Tuchowa. Organizatoremnaszego pobytu i całego projektu było TowarzystwoAbrazjańskie „Przyjaźnie bez granic" zaś ze strony polskiej- Urząd Miasta w Tuchowie. Zaproszenie otrzymali: burmistrzi przewodniczący Rady Miejskiej z rodzinami, radni, rodzinygoszczące Francuzów podczas ich pobytów w Tuchowie, nauczycielewspółpracujący ze szkołami francuskimi, młodzież.Podczas pobytu realizowany był zatwierdzony i dofinansowanyprzez Unię Europejską program „Dni obywatelskie",dzięki czemu Francuzi mogli w pełni pokryć koszty naszegopobytu. Podczas spędzonych wspólnie dni odbyliśmy kilkakonferencji na temat funkcjonowania gmin, powiatów i województwwe Francji i w Polsce oraz funkcjonowania systemuopieki zdrowotnej w obu krajach, zwiedzaliśmy Saint-Jean deBraye, Paryż, Orlean, region Centre, jego miasteczka i winnice,zamki nad Loarą.Zapraszam do zapoznania się z relacją jednej z uczestniczektego wyjazdu, Moniki Marszałek, uczennicy klasy IIILiceum Ogólnokształcącego w Tuchowie. Wszystkie prezentowanew artykule zdjęcia wykonał Wiktor Chrzanowski (Wiktor.Chrzanowski@gmail.com).Małgorzata GądekW ramach rewanżu Francuzów za ich pobyt w Tuchowiew lipcu 2006 roku trzydziestopięcioosobowa grupa z Tuchowa,tj. przedstawiciele Urzędu Miasta, rodziny podejmująceFrancuzów w naszym mieście w ubiegłym roku, młodzieżgimnazjalna i licealna, w pierwszej połowie lipca zostałazaproszona do francuskiej miejscowości Saint-Jean de Brayew ramach projektu „Dni obywatelskie", dofinansowanegoprzez Unię Europejską.Po długiej i męczącej podróży autokarem, trwającej dwadzieściacztery godziny, dotarliśmy wczesnym rankiem do celupodróży. Powitanie i śniadanie odbyło się w sali reprezentacyjnejmerostwa w mieście Saint-Jean de Braye. Następnieprzydzielenie zakwaterowania i rozejście do rodzin, by znowupowrócić na wspólny obiad. Po obfitym posiłku i zasmakowaniupierwszych wyśmienitych potraw francuskich udajemy sięz powrotem do domów, aby odpocząć po podróży, rozpakowaćbagaże i zjeść kolację w goszczących nas rodzinach.Drugi dzień pobytu we Francji rozpoczęliśmy zbiórką wsali Jean Baptiste Clément. Potem udaliśmy się do sali RadyMiejskiej na prezentacje funkcjonowania gmin we Francji i wPolsce. Po południu czekał naswyjazd do Combleux, spacerbrzegiem Loary oraz mszaświęta w miejscowości Bouodprawiona w języku francuskim,wspólna kolacja wDomu Kultury w Saint-Jean deBraye i powrót do domów.Następny dzień, niedziela,zapowiadał pełnągamę ekscytujących i miłychwrażeń z pobytu w Paryżu.Zwiedzanie rozpoczęliśmyod autokarowej rundy poParyżu, przejechania przezDzielnicę Łacińską, w którejznajdują się mury historycznegouniwersytetu paryskiego- Sorbony, jednego z najstarszych i najbardziej znanychw Europie, gdzie wykładała m.in. Maria Skłodowska-Curie,pierwsza kobieta-profesor. W dzielnicy tej usytuowany jestkościół Św. Genowefy, tzw. Panteon, oparty na planie krzyżagreckiego z pięcioma kopułami, gdzie pochowani są francuscybohaterowie narodowi, w tym również wyżej wspomnianaMaria Skłodowska - Curie.Przejeżdżaliśmy przez plac Vendôme, na którym znajdujesię monumentalna kolumna Napoleona wykonana z przetopionycharmat spod Austerlitz, plac Pigalle, od którego rozpoczynasię tzw. „czerwona ulica", wielobarwny, pachnący kwiatamiOgród Luksemburski, aleje Pól Elizejskich, potocznie nazywanePolami Elizejskimi, które rozciągają się na odcinku prawiedwóch kilometrów w VIII dzielnicy, w północno-zachodniejczęści centralnego Paryża, z licznymi teatrami, restauracjami,kinami i ekskluzywnymi sklepami, są miejscem częstoodwiedzanym przez turystów. Co roku goszczą finałowy etapTour de France, po którym odbywa się ceremonia wręczenianagród. Tam także odbywają się 14 lipca parady wojskowe zokazji święta narodowego. Kilka miejsc, które zobaczyliśmy,było związanych z Napoleonem, jak na przykład słynny, monumentalnyŁuk Triumfalny, wybudowany przez Napoleona pobitwie pod Austerlitz, upamiętniający francuskie zwycięstwa.Zobaczyliśmy również Palais des Invalides - miejsce, gdzie jestpochowany Napoleon; Hotel Lambert, który należał do ks. AdamaJerzego Czartoryskiego, a po jego śmierci - do syna - WładysławaCzartoryskiego. Gościł wiele polskich znakomitości,
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22
36 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22takich jak: Fryderyk Chopin, Juliusz Kossak, Juliusz Słowackii Adam Mickiewicz. Dalej kierowaliśmy się przez plac Zgody.Podziwialiśmy renomowaną szkołę wyższą Collège de France,gdzie wykładowcą był m.in. Adam Mickiewicz.Widzieliśmy muzeum armii francuskiej, największe muzeumarmii na świecie. Punktem kulminacyjnym była wycieczkapiesza, w czasie której zwiedziliśmy gotycką katedrę Notre- Dame, mosty na Sekwanie, Luwr, który cieszył się dużymzainteresowaniem jako jedno z największych muzeów sztukina świecie, wieżę Eiffla, skąd panorama miasta robi duże wrażenie,a o zachodzie słońca miejsce to nabiera bardzo romantycznegocharakteru; widać stąd m.in. Pola Marsowe, bazylikęSacré-Coeur (Serca Jezusowego) na wzgórzu Montmartre.Na większości uliczek znajdują się knajpki i restauracje,oferujące mnóstwo przysmaków, w tym oczywiście sery ipyszne wino, wypełnione gwarem ludzi, obecnych w mieściedo późnych godzin nocnych.Podczas wycieczki po Paryżu zwiedziliśmy wiele cennychzabytków z różnych epok, atrakcji turystycznych oraz sporodowiedzieliśmy się i przypomnieliśmy o historii Paryża, m.in.o rewolucji francuskiej, która wybuchła 14 lipca 1789 i którązapoczątkowało zdobycie paryskiego więzienia - Bastylii.Obecnie na Place de la Bastille stoi Kolumna Lipcowa, ustawionana pamiątkę ofiar rewolucji lipcowej 1830 roku. Obokznajduje się Opera-Bastille, otwarta w dwusetną rocznicęrewolucji 1789 roku. Wieczór w Paryżu zakończyliśmy nawzgórzu Montmartre. Do domów wróciliśmy około północy.W kolejnych dniach pobytu mieliśmy przyjemność dowiedziećsię wielu ciekawych rzeczy o funkcjonowaniu powiatówwe Francji, wysłuchać wykładu o Traktacie Rzymskim, który dałpoczątek Unii Europejskiej; przedstawiono nam także francuskisystem opieki zdrowotnej. Dalszym punktem programu byływizyty we francuskich miejscowościach nad Loarą: Germinydes Près, Saint-Benoit sur Loire, Meung sur Loire oraz regionuSologne, wizyta w Bibliotece Miejskiej, zwiedzanie zamku wChambord, największego i najpiękniejszego zamku w dolinieLoary, degustacja wina podczas zwiedzania winnicy, wspólnakolacja z tancerzami z zespołu „Małe Słowianki" z Krakowa,bal z okazji święta narodowego 14 lipca i sztuczne ognie.Niezwykłym zainteresowaniem wśród uczestnikówwycieczki cieszył się Orlean. Zwiedzanie stolicy regionuCentralnego Francji rozpoczęliśmy od obejrzenia renesansowegopałacu, dawnego merostwa miasta, Hotelu Groslot.Warto przy okazji wspomnieć, źe renesans do Francji z Włochsprowadził król Franciszek I. W Orleanie zwiedziliśmy jedną znajwspanialszych budowli - katedrę pw. św. Krzyża. Relikwiedo tej świątyni ofiarowała Katarzyna Medycejska. Centralnyplac Orleanu przyozdabia pomnik Joanny d'Arc, francuskiejbohaterki narodowej, świętej Kościoła katolickiego, patronkiFrancji, Rouen i Orleanu. Dużą ciekawość wzbudziły domkikonstrukcji szachulcowej (mur pruski), w których konstrukcjęnośną stanowi szkielet drewniany wypełniony murem z cegły,gruzu, czasem gliny i trzciny. Ostatniego dnia naszego pobytuna placu Charles de Gaulle'a w Saint-Jean de Braye miały miejsceuroczystości związane ze świętem narodowym obchodzonymco roku 14 lipca, w rocznicę zburzenia Bastylii.Po ponadtygodniowym pobycie trzeba się było pożegnać.Ostatnie śniadanie, uroczysty pożegnalny obiad, ostatniewspólne zdjęcie i udajemy się w drogę powrotną. Humory ipogoda dopisywały. Wycieczka wiele nas nauczyła, dzięki niejlepiej poznaliśmy kulturę, sztukę i obyczaje Francji. Najbardziejzapadła mi w pamięć serdeczna i ciepła gościnność francuska.Myślę, źe podróż na długo pozostanie w naszej pamięci. DoPolski wróciliśmy pełni niezapomnianych wrażeń.Na koniec pragnę serdecznie podziękować organizatorom,sponsorom oraz uczestnikom za udaną wycieczkę i milespędzone chwile.MonikaMarszałek
Tuchowskie Wieści 4120^01JZWymiana polsko-słowacka w Detvie28. 05. - 10. 06. <strong>2007</strong>^To już ostatni artykuł dotyczący realizacjiproje^
38 Tuchowskie Wieści 4120^01•i*si-w JaskiniAragonitowej
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22^JNa tle Bratislavskiego HraduWieża UFO na Nowym Mościew BratysławieNa wieży UFOTLnRiaditeł Iłavsky prowadzi grupę przez BramęMichałanut, a można zobaczyć wiele ciekawychmiejsc! Atrakcjami były „wyprawy" nawieżę Kamzik oraz wieżę UFO na NowymMoście. Widoki z tych miejsc są takniepowtarzalne, że aż trudno opisać!Pasuje chyba określenie „nieziemskie".A stara część miasta, wybrukowaneuliczki, kawiarenki, fontanny, rzeźby,wszystko to tworzy niepowtarzalnyklimat Bratysławy. Cudownie. Dzień wBratysławie był jednym z najbardziejudanych spośród wszystkich spędzonychna Słowacji!We wtorek rano socratesowcy zostalipodzieleni na 3 grupy. Każda grupaotrzymała 3 zadania do rozwiązania,liczył się czas i spryt. Pierwsze zadaniepolegało na odnalezieniu odpowiedzina pytania zapisane na karteczkach posłowacku, np. podaj imię i nazwiskoprimatora Detvy itd. Drugie to „ułożyćz rozsypanki przysłowie w językach angielskim,niemieckim oraz słowackim".„Zakazany owoc smakuje najlepiej".Trzecie i ostatnie zadanie to ułożenienajciekawszej historyjki z przysłowiemz poprzedniego zadania. Uczniowieświetnie się bawili, krążąc po Detvie,szukając zadań i odpowiedzi.W tym dniu uczestniczyliśmyrównież w Dniu profesionalov. Były topokazy profesjonalistów: strażaków,służby zdrowia, policji i wojska. Całaimpreza odbywała się na stadionie wDetvie a program uświetniały występyzespołów tanecznych, orkiestry wojskowejitp.W środę znowu stawiliśmy się podszkołą skoro świt, gdyż wyjeżdżaliśmyw Tarty Wysokie. W Tatrach zdobyliśmyjedną ze skoczni. Obiekt narciarskimiał 120 m wysokości, 407 schodóworaz 26 belek startowych. Po zejściuze skoczni udaliśmy się nad jezioroStrbskie Pleso. Widoki były cudowne!Później pojechaliśmy do TatrzańskiegoMuzeum TANAP-u w Tatrzańskiej Łomnicy,gdzie podziwialiśmy eksponaty:zwierzęta, rośliny górskie, stroje ludowe,obrzędy góralskie itp. (mogliśmyporównać je z naszą tradycją góralską).Ekspozycja bardzo ciekawa. A późniejto już tylko zabawa na zjeżdżalni- bobowa drahal W całej tej wyprawiesmutny i przerażający akcent to widoksetek he^
40 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Słowacy przygotowują słowacką potrawę Ogłądanie wystawy z prac nad projektem Stoiska z detviańskimi wyrobami łudowymi„bryndzowe hałuski"Degustacja hałuskówDetviaûska para witająca gości na wystawieWdetviańskim muzeum Podpołanie Romski zespół łudowy Wystę^-y łudowe młodych detviańczykówRiaditeł przywitany chłebem i sołą na Stoiska z detviańskimi wyrobami łudowymi Występ-y łudowe młodych detviańczykówwystawie z projektu„Dzień połskiej i słowackiej kułtury" -pamiątkowe zdjęcieStoiska z detviańskimi wyrobami łudowymiPożegnanie i odjazd połskich uczniów doSiedłisk
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>Palma i strój krakowski na wystawie w Detviego logo na ścianach w klasopracowniachjęzyka angielskiego i niemieckiego. Poskończonej pracy Polacy wybrali się doStarej Detvy do Muzeum Podpalanie,aby zapoznać się z historią, kulturąi tradycją Detvy i jej mieszkańców.Rozegraliśmy też mecz piłki siatkowej- Polska kontra Słowacja. Niestety, Polacyponieśli klęskę! Na szczęście była teżinna kon^
42 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22I już pierwszy quiz do rozwiązania Wspólne zdjęcie z „Franciszkiem Józefem"Co dwie głowy...Przedstawienie w języku połskim wykonaneprzez obcokrajowcówWspółne obradyPropozycje udziału w konkursach b-yły kuszącePrzy Instytucie Austriackimr/fl» - — -- ' mTeraz spróbujemy w Instytucie WłoskimPrzy namiocie Goethe -Institut
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22Na Rynku Głównym całkiemzadowołona grupa naszych uczniówA to już ostatnie trofeaDypłomy uznaniaI•• l i 1ii-'Czas umiłał zespół, m.in. muzyków z HiszpaniiCzas do domu, ałe za rok znów tu będziemyprzyszło czytać w języku obcym, nawet po francusku! Jednak całą atmosferę tworzyły występy artystów europejskich, np. przedstawieniepolskiej sztuki teatralnej w wykonaniu studentów - obcokrajowców, występ zespołu Misty^s Big Adventure z WielkiejBrytanii, muzyka hip-hop — koncert Jima Pansena, występ zespołu Ars Tunae — folklorystyczna muzyka Hiszpanii czy francuskierytmy stare i nowe — Maja Tomaszewska z zespołem. Zabawa była wspaniała, pogoda cudna i przede wszystkim wyjątkowa,niezapomniana, urocza atmosfera w Krakowie. Za rok znów tam będziemy!Halina Piotrowska^PRzyjdż ChocholE NA kRAkowskiRyNEk^^Rok <strong>2007</strong> RokiEM WyspiANskieqow tym samym czasie, w którym odbywało się święto językówobcych w Krakowie, z drugiej strony Sukiennic trwałainna impreza kulturalna. W <strong>2007</strong> roku mija bowiem setnarocznica śmierci autora „Wesela."Kraków jest idealnym miejscem dla pokazania twórczościWyspiańskiego. Tu się urodził i spędził właściwie całe - z wyjątkiemkilku studenckich lat w Paryżu - niedługie (38 lat) życie.Kraków był dla Wyspiańskiego nieustającym wyzwaniem,inspiracją, polem walki. Wiele krakowskich miejsc i zabytkówjest z nim związanych. Uczniowie naszego gimnazjum byliświadkami (częściowo) 24-godzinnego czytania utworówStanisława Wyspiańskiego, malowania kopii jego obrazóworaz „Parady Chochołów" na krakowskim rynku. W namiocie- „pracowni artysty", kilkaset osób od soboty do niedzieliprezentowało swój ulubiony utwór Stanisława Wyspiańskiego.Każdy, kto uczestniczył w 24-godzinnym czytaniu dzieł artysty,otrzymał certyfikat „wykształciucha". Dzieła Wyspiańskiegoczytali aktorzy, m.in. Urszula Grabowska, (nasze uczennicezdobyły nawet autograf aktorki), Leszek Piskorz, TomaszSchimscheiner, Dorota Segda, artyści, dziennikarze, poeci,przewodnicy miejscy i mieszkańcy Krakowa. Rozbrzmiewałyone po polsku, niemiecku, francusku, angielsku, a nawet po
44 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22„Wesele"„Chochoł psy gończe"W pracowni małarskiej artysty
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>-22Każdy mógł spróbować swoich siłwęgiersku. Czytający najchętniej wybierali „Wesele." Na niedzielęzaplanowano m.in. konkurs na Chochoła. By wziąć wnim udział, należało wykonać kostium interpretujący postaćChochoła (nie musiał przypominać słomianego oryginału, alepowinien nawiązywać do „chocholej" natury Polaków i miałbyć symbolem problemów, które współcześnie ich dręczą).Był więc „Chochoł Temida", „Chochoł psy śledcze", „Chochoł24-godzinne czytanie w „pracowniWyspiańskiego"Autografy Urszułi Grabowskiej dła naszychuczennicrozmowy kontrolowane", „Chochoł polskie drogi" (z dziuramiw ubraniu), „Chochoł wyborczy" (z kiełbasą wyborczą naszyi), „Chochoł smerf" i inne. „Chochołem <strong>2007</strong>" został „Chochołdemonstracja", przygotowany przez kilkuletnie dzieci.Wszyscy uczestnicy konkursu przeszli w uroczystej paradziewokół Rynku Głównego, a my podziwialiśmy pomysłowość ioryginalność „chochołów."Halina PiotrowskaUmarli^ znajomi^ kpcl^ani^Wspomnienie o Marysi WewiórskjejAnnaStanuch-MadejListopad zawsze skłania do refleksji. Stajemy nad grobami najbliższych, popadamy w zadumę nad kruchością życia, odmawiamymodlitwę I wypatrujemy w cmentarnym tłumie krewnych, którzy przemierzyli kawał świata, aby stanąć obok nas Itowarzyszyć nam w tej zadumie.Ja chciałabym w tym szczególnym czasie także podzielić się z czytelnikami moim prywatnym wspomnieniem o osobie bardzoml bliskiej, której nie ma już wśród nas.W przyszłym roku w lipcu minie 10 lat od jej śmierci. Marysia zginęła śmiercią tragiczną, zamordowana w dalekim Tbilisipodczas pełnienia misji, jako pracownik ONZ. Była osobą niezwykłą - pełną ciepła, życzliwości, otwartą na ludzi I Ich problemy.Jej dom był zawsze pełen gości, a jej rodzice - uroczy I kochani - bez szemrania znosili gromady koleżanek przesiadujących uMajki w pokoju.A teraz nie ma naszej Majki. Pewnie tam, gdzie jest, też ma jakąś misję do spełnienia. Jednak pustka, która zostaje po bliskiejosoble,jest clągletaksamo dojmująca. Szczególnlewten llstopadowywleczór^*** ( M a j k i )Cmentarne kwiatydostojne i smutnejak wspomnienie śmierci.Patrzą na nas z wyrzutempogrążone w milczeniujak mystojący wokół grobupróbujący odnaleźćsłowa modlitwy.Czarny różaniec rwie się w rękachszarpnięty nagłym bólempaciorki rozsypują sięwpadają w otchłań czasu.Więc odeszłachociaż jej życie byłozaprzeczeniemrozpaczy, zwątpienia i śmierci.Cmentarne kwiatydotknięte pierwszym mrozempatrzą na nas z wyrzutemcicho umierają.A były takie pięknemogły jeszcze żyć.A my szepczemy bezradnie:Aniele Stróżu- czemuś jej nie ustrzegłAniele Stróżu- czemuś jej nie ostrzegłnie rozsypał zakupów w drodzeaby nie zdążyła na spotkaniez losem.Ale Anioł milczy.
46 Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong> -22Jak nasze dziecko uczy się mowy? cz. 3w poprzednim artykule pisałam o głużeniu i gaworzeniu,które są charakterystyczne w pierwszym okresierozwoju mowy. Przypomnę, że roczne dziecko rozpoznajenazwy częściej widzianych przedmiotów, wykonuje prostegesty, np. klaskanie dłońmi, macha rączką na pożegnanie,próbuje pokazywać części twarzy oraz krzyczy, żeby zwrócićna siebie uwagę. Zaczyna porozumiewać się z najbliższymiza pomocą wyrazu twarzy, gestów (wskazuje, sięga) orazgłosu.W kolejnym etapie rozwoju mowy - przypadającym nadrugi rok życia - nazywanym okresem wyrazu, dziecko zaczynaużywać wielu pojedynczych słów. Charakterystycznącechą wymowy w tym okresie jest upraszczanie wyrazów,np. opuszczanie sylab lub głosek („mi" to miś, „obać" - zobacz,„mojot" - samolot, a „apa" to czapka). Intensywniena tym etapie rozwija się słownik bierny dziecka, którerozumie o wiele więcej słów, wyrażeń i zdań, niż jest w staniesamodzielnie wypowiedzieć. Rozwój ruchowy dzieckaumożliwia w tym czasie poznawanie otaczającego świataz innej perspektywy; dziecko może samodzielnie prawiewszędzie dotrzeć, dotknąć interesujących je przedmiotówi odkrywać ich cechy.Aby pomóc dziecku w rozwoju mowy, powinniśmy:Uczyć je słuchania. Zaczynamy od prostych zabaw,takich jak szukanie źródła dźwięku, np. tykającego zegara,grającego misia. Aby uczyć dziecko koncentracji uwagi nadźwiękach, należy pytać: kto to? co to? Podczas takich zabawobserwujmy również, czy dziecko dobrze słyszy.Ćwiczyć pamięć. Nazywać przedmioty, zwierzęta, czynności- w domu, na spacerze, oglądając książeczki. Dzieckochętnie uczy się odgłosów zwierząt, naśladuje ruchy. Częstopytajmy więc: jak robi kotek? bębenek, auto itd.Gimnastykować buzię dziecka. Dbanie o prawidłoweoddychanie, gryzienie, żucie i połykanie to także ćwiczenieaparatu mowy. Nie należy podawać jedzenia lub napojówprzez smoczek, a wygodną dla rodziców butelkę zastąpićłyżeczką i kubkiem. Pokarmy powinny mieć także różnorodnąpostać. Podawanie przez lata rozdrobnionych pokarmów(np. miksowanych) uniemożliwia dziecku naukę gryzienia iżucia. Warto obserwować również pracę języka: czy dzieckopotrafi unieść język ku górze lub wysunąć go z buzi. Możemyto sprawdzić, ucząc klaskania językiem (naśladowaniekonika), oblizywania górnej wargi (posmarowanej np. krememczekoladowym). Jeśli te czynności sprawiają dzieckutrudność, należy skontaktować się z logopedą.Bawić się z dzieckiem. Dziecko przez zabawę, ruchciała (taniec), wypowiadanie łatwych dźwięków wkracza wświat mowy. Takie drobne sukcesy wzmacniane pochwałamirodziców motywują je do mówienia.Czytać dziecku. Już od momentu, kiedy maluch dobrzesiedzi, codziennie przyzwyczajajmy go do książeczek,zaczynając od plastikowych, bądź tekturowych, z prostymiobrazkami, które dorosły nazywa lub o których opowiada.Stopniowo wprowadzajmy książeczki z wierszykami znanychpolskich autorów, np. Brzechwy, Tuwima, Gellner.Czytanie pomaga zbudować pozytywne więzi między dzieckiemi matką. Dodatkowo wzbogaca słownictwo, rozwijapamięć i wyobraźnię. W przyszłości natomiast nawyk słuchaniai czytania może pomóc dziecku nie ulec uzależnieniuod komputera czy telewizji.Aneta Knapik - logopedaPoradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w TuchowieZ WORA PROWOKATORALubię wyboryLubię wybory, pasjami! Dopierowtedy w naszym nudnymkraju coś się dziać zaczyna.Każdego dnia zaskakują cię, ba- porażają wiadomości, którychbyś nawet w pijanym widzie niewymyślił! Bo cóż tak na dobrąsprawę może zaciekawić człowiekajak ja - wykształconego ina świat otwartego - gdy wyborównie ma? Jakieś tam wypadki? lii... - tyletego, że już spowszedniało, chyba żejakiś karambol, w wyniku któregopadół opuściła w zwartym szykuspora grupa - ale to dość rzadkie. To samo z pożarami- o, w Grecji to było widowisko! U nas ostatnio to tylkostodoły podpalane przez niespełnionych strażaków,którzy w dodatku tak się zwijają przy gaszeniu, żeniszczą to, co ambitnie zaczęli. Powodzi porządnejostatnio nie było - takie tam wylewajki. No, prawda,parę razy tam i ówdzie dmuchnęło, pozdejmowałochałupom czapeczki, a lasy pozamieniało w kupyopału, ale to może taki większy, przecie jednak - pikuś.Ludzie jacyś tacy nijacy się zrobili - niby warczą nasiebie, ale bez specjalnego animuszu, niby się gryzą,ale zagryzają już rzadziej i w kiepskim stylu. Niewieleciekawego można się o nich dowiedzieć. Siedziszprzed tym telewizorem godzinę, dwie, cztery, gapisz
Tuchowskie Wieści 4/<strong>2007</strong>się na któryś tam z kolei serial, ciągniesz piątegobrowara, no bo jak tak siedzieć o suchym pysku, cojakiś czas garść czipsów wrzucasz na ruszt i... ziewaszjak hipopotam...Dopiero jak do wyborów przychodzi, sytuacja sięzmienia. Tym na górze, co dotąd jakichś tam mikrobówna ziemskim padole nie dostrzegali, poprawia sięnagle wzrok i schodzą ze swoich Himalajów w Tatry, anawet bardziej ku Wiśle, czyli na niziny. Nie tylko ciędostrzegają, ale jeszcze potrafią należycie uszanować:nie jesteś już żadnym tam przypadkowym społeczeństwem,ani wykształciuchem, ani tym, co to ma...spieprzać. Ty teraz jesteś SZANOWNI PAŃSTWO -i to walnięte dużymi bukwami. Mało tego! Dostrzegli,że marnie zarabiasz, że emerytura twoja wygląda jakanorektyczka w dodatku po trzech miesiącach ostrejdiety. Przecież to się musi zmienić - dają ci na tosłowo, już ich w tym głowa... No, czy to nie piękne?Samo miodzio! Dlatego lubię wybory.W telewizji pojawiają się piękne widowiska, takiemecze bokserskie na słowa, co to je debataminazywają. Toż to lepsze niż seriale i horrory! Każdy zzawodników robi miny i kryguje się jak przedwojennapanna bez posagu na wydaniu, a za plecami trzymacoś jakby słowny cep lub choćby jego część bijakiemzwaną. I kiedy rywal najmniej się spodziewa, przydzwonimu z nagła tak, żeby tamten nie miał prawawstać. Jak ten góral odpowiadający przed sądem zapobicie jakiegoś cepra:- Uderzyliście tego człowieka w głowę? - pytasędzia.- Ano polnąłek.- I przewrócił się? - drąży dalej wysoki sąd.- Ba jakoż!- I nie wstał?- Nimioł prawa!A co może być tym słownym cepem? Rzecz jasna- porażająca wiadomość. Oto dziadek przeciwnikakręcił z babką, tyle że dziadek był jego, a babka nieza bardzo. O kurcze, nigdy bym nie przypuścił! Ainny z kolei molestował był (tak się to teraz uczenienazywa) jakąś Bogu ducha winną i skutków onychczynności chciał się niegodnie pozbyć. Sprawa sięrypła i jednocześnie cholernie skomplikowała, bookazało się, iż owo molestowanie nie indywidualne,lecz partyjne było. Teraz biedna ofiara pozywa kolejnoprzed oblicze Temidy kolejnych molestantów. Ciekawe,któryż okaże się strzelcem wyborowym? Na raziepo kolei odpadają. A może to jest tak, jak to zgrabnieujął pewien fraszkopis : „Nasza ciocia miała Gienia z...Armią Zbawienia"? Ale to jeszcze nic w porównaniuz podejrzeniem, iż inny kandydat na narodowy autorytetzwiązał się z kimś jak nie przymierzając Żwirekz Muchomorkiem, a to już ruja i porubstwo! Możnarąbnąć i z innej beczki: że jak się na ten przykład-22ogląda zdjęcia przodków przeciwnika, to jeszcze terazczuć czosnek. Co, nie ciekawe?No i ten wszechobecny układ, który wisi nad namijak oko Opatrzności. A kto go tworzy? Powoli, powoli- i tego się dowiemy. Jedno jest pewne - bogaci.I nie zgadłbyś, gdyby nie wybory, kto jest tak naprawdębogaty. Trochę światła rzucił na sprawę (nomenomen) minister od oświaty: ogłosił publicznie, ileżto zarabiają nauczyciele. No nie! Teraz już wiadomo,dlaczego nie ma po te głupie półtora tysiąca na podwyżkidla lekarzy i po 16 złotych na podwyżki dla pielęgniarek,nie mówiąc już o tych z wysokich urzędów.Co za krezusy, a jak sklamrzą o podwyżki! No ale tosię ukróci: Karta won!, ZNP won! i do szeregu! No idowiedziałbyś się tego, gdyby nie wybory? W życiu!Dlatego przepadam za wyborami!A jakie barwne odzywki się pojawiają! Nie miałbyśpojęcia, które są modne. „Mordo ty moja!"- tojest najmodniejsze. Szkoda, że plebs nie jest w staniepojąć ich finezji. Kiedy moją sąsiadkę, do którejzwracałem się dotąd „pani Marysiu", powitałem tąsuper modną apostrofą, popatrzyła na mnie z niejakimzdziwieniem, a znajomy ksiądz nawet nie rzuciłzwyczajowego „szczęść Boże!" Sąsiadka - prostakobiecina, ale żeby ksiądz? Jakie to rzeczy przy wyborachwyłażą! Dlatego lubię wybory.No tak, ale jak już zarządzą tę cholerną wyborcząciszę, znowu wracamy do szarej codzienności. Nictylko wyć z nudów! A głosowanie? A cóż może byćciekawego w głosowaniu? Głosowania nie lubię,przecież powiedziałem wyraźnie - lubię wybory.ProwokatorNa pierwszej stronie:Fot. Helena MarkiewiczWydawca: Towarzystwo Miłośników Tuchowanr konta: PKO BP SA I o/<strong>Tuchów</strong>06 <strong>102</strong>0 4955 0000 77 02 00 6792 25Redagują czytelnicy oraz zespół redakcyjny:Grzegorz Stanisławczyk - redaktor naczelny,Stanisława Burza, Zdzisława Krzemińska,o. Stanisław Gruszka, Aleksander Kowalik,Michał WojtkiewiczOpracowanie graficzne:Bronisław Kapałka Ryszard FłądroAdiustacja i korekta: Józef KoziołSkład i druk: Mała Poligrafia Redemptorystóww TuchowieNakład: 300 + 50 egzemplarzyAdres redakcji: 33-170 <strong>Tuchów</strong>, uł. Chopina 10Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji publikowanychtekstów oraz korespondencji, a także opatrywaniaich własnymi tytułami. Redakcja nie zwraca niezamówionychmateriałów i nie odpowiada za treść ogłoszeń. Opinie wyrażonena łamach „Tuchowskich Wieści" są poglądami autorów.Wszelkie przedruki bez zgody redakcji zabronione.
DIIIÉ MPIISKI•WYIHALAimWA I nwÈwwPUSZARáVIÍ-cznmr ŻYWIOŁY- MINI smcmn. o MAXI SPRIUMÜCHRAZEM •fot ff. Flądro, G. Stenisfawczyk