Kalisia nr 10-11-12/2008 - Kalisz

kalisz.pl

Kalisia nr 10-11-12/2008 - Kalisz

10111220083W numerze:Rok 1918 w KaliszuPrzebieg wydarzeń7Straż ObywatelskaLosy działaczy12Stale współpracują: Iwona Cieślak, Robert Kordes,Władysław Kościelniak, Tadeusz Krokos, Karina Zachara,Jolanta Delura, Robert KucińskiProjekt okładki: Wojciech Stefaniak, Fot. Z prywatnych zbiorówAndrzeja BanertaSpór o symbol powstaniaJan Mertka14Międzywojnie znaczy świtDobry czas miasta16Wystawa katyńskaPokaz dla młodzieży18Kaliska piłka ręcznaHistoria od 1950 roku23Zapowiedzi kulturalneCo, gdzie, kiedy?29W duchu historii i tradycjiDrodzy Czytelnicy!W listopadowym wydaniu nawiązujemy dodziewięćdziesiątej rocznicy odzyskania przezPolskę niepodległości. Przedstawiamy kronikęmiasta w czasie kulminacji akcji wyzwoleńczych, abezpośredni świadkowie relacjonują, jak rozbrajaliniemieckich okupantów. Poprzez te wartkie zapiskimamy wrażenie, jakby to się działo wczoraj.Wyobrażamy sobie ówczesne miasto. Obrazujemytwarze, postaci, głosy wypełniające wtedy tomiejsce. Mimo że pozostajemy jedynie obserwatorami,odnosimy wrażenia uczestników. Pomagajązdjęcia – z prywatnych zbiorów kolekcjonerów imuzeum. Na jednym z nich widać ludzi tworzącychw 1918 roku kaliską Straż Obywatelską. Dwieosoby są rozpoznane – Juliusz Ulrych i BolesławDrzewiecki. Pozostali – wciąż bezimienni. Dlategofotografia trafiła na okładkę. Może w ten sposóbzostaną ustalone kolejne nazwiska wybitnychkaliszan, którzy przejmowali władzę od Niemcówi zaprowadzali nowy porządek?W tym wydaniu publikujemy też artykuły dotyczącejubileuszu 90-lecia piłki ręcznej na ziemiachpolskich. Centralne obchody odbędą się w Kaliszu29 listopada tego roku, a organizatorzy oczekująponad czterystu uczestników uroczystości. „Kalisia”włącza się w przygotowania do imprezy,poświęcając wiele miejsca na swych łamach tejpięknej dyscyplinie sportowej. Czytelnicy mogąprzyjrzeć się więc historii kaliskiej piłki ręcznej,której dzieje sięgają lat pięćdziesiątych oraz przeczytaćbarwne wspomnienia byłych i obecnychzawodników, a także trenerów, oddanych pracydla rozwoju lokalnego sportu.Ten dorobek nie został zaprzepaszczony. Otodziś o dobre wyniki walczy drugoligowa drużynapiłki ręcznej PGNiG PWSZ Szczypiorno Kalisz,szlifując formę w nowoczesnej hali widowiskowo--sportowej Winiary-Arena. Życzymy im wspaniałychwyczynów!Na łamach nieprzerwanie przypominamy onaszym rodowodzie, bo pielęgnowanie tradycjidodaje ducha miastu. Tym razem wydanie wzbogaca„Dodatek penitencjarny” o historii powstałegow 1950 roku w Szczypiornie Centralnego OśrodkaSzkolenia Służby Więziennej.Zapraszam Państwa także do przeczytania wielutematów kulturalnych. Rozmawiamy z wybitnymiartystami kaliskimi, którzy przedstawiają swojedzieła. Podziwiamy impresje bardzo zdolnychtwórców, sięgających szczytów twórczości, a jednocześnieosób „stąd”, często znanych z widzenia.Możemy dowiedzieć się szczegółów z ich życiazawodowego i prywatnego, poznać doznania idoświadczenia.Warto zatem sięgnąć po ostatnie w tym rokuwydanie „Kalisii”. Widać w nim bowiem kaliską rzeczywistośćmalowniczą, inspirującą do działania.To potężny zastrzyk wrażeń i dobrej energii.Serdecznie zapraszam Państwa do lektury!


Kalendarium wydarzeńKalisz w drodze do wolnościOprac. Maciej BłachowiczhistoriaW latach 1914-1918 odrodziła się niepodległaRzeczypospolita. Dla Kalisza to czaszniszczenia, ale również oczekiwania nawyzwolenie. W historii działy się rzeczywielkie, a obok toczyło się zwykłe życie.Atmosferę tamtych dni w naszym mieścienajlepiej oddaje „Gazeta Kaliska”. Z tego źródłazaczerpnięto większość cytatów zamieszczonychw tekście. Zostały one zaznaczone kursywą.Czcionką pogrubioną zaakcentowano najważniejszewydarzenia I wojny światowej, w konsekwencjiktórej doszło do „zmartwychwstania”, jak pisanoz emfazą, państwa polskiego. Ze względu nacharakter kalendarium, bardziej skupiającego sięna codzienności, pominięto niektóre z dat wymienionychjuż w „Kronice miasta Kalisza” autorstwaWładysława Kościelniaka i Krzysztofa Walczaka.191428 VIIZamordowanie w Sarajewie arcyksięciaFranciszka Ferdynanda.30 VIIOstatnie chwile pokoju.– Pociąg przychodzący tu o 6 rano nie przyszedłwcale, skutkiem czego pisma warszawskienie nadeszły. Pociąg zagraniczny [...] doszedł zdwugodzinnym opóźnieniem i był przepełnionypowracającymi z zagranicy.– W nocy zamknięto restauracje i bufety [...],niespodzianka ta spotkała widzów zebranych wteatrze letnim.– Rozlepione [...] wieczorem ogłoszenia opowołaniu rezerwistów wywołały wielki ruch wmieście.1 VIIIWybuch I wojny światowej.Ukazuje się ostatni numer „Gazety Kaliskiej”przed zniszczeniem miasta.3 VIIINiemcy wkraczają do Kalisza opuszczonegoprzez Rosjan.4-22 VIIIKalisz jest systematycznie podpalany i ostrzeliwany,16 sierpnia płonie teatr, 22 VIII zniszczonyzostaje ostatni dom przy obecnej ul. TadeuszaKościuszki.6 VIIIWymarsz Pierwszej Kadrowej z podkrakowskichOleandrów, przekroczenie granicyKrólestwa Kongresowego.14 VIIIOdezwa W. Ks. Mikołaja Mikołajewicza wzywającaPolaków do walki pod sztandarem cesarzaRosji przeciwko niemieckim najeźdźcom.WrzesieńPrzebywający w Kaliszu feldmarszałek Paul Hindenburgoświadcza, że miasto zostało zniszczoneprzez nieostrożność.191527 VNiemieckie władze ogłaszają własną wersjęwydarzeń sierpniowych w Kaliszu. Za winnychzostają uznani mieszkańcy.3 XIIKoło Architektów w Warszawie ogłosiło konkursna opracowanie planu odbudowy i rozbudowyKalisza.19165 XICesarze niemiecki i austriacki wydali manifestzapowiadający wskrzeszenie KrólestwaPolskiego.Ukazuje się pierwszy po przerwie numer „GazetyKaliskiej”.– Wnet ozwały się dzwony we wszystkichświątyniach, a na gmachach rządowych pojawiłyamarantowe sztandary z dumnie powiewającymOrłem Białym.W Kaliszu, tak jak w innych miastach, ogłoszonoAkt Niepodległego Królestwa Polskiego. Nadodatku „Gazety” wydanym z tej okazji nieznanaręka dopisała miejsce i dzień ogłoszenia aktu: Wniedzielę na podwórcu gmachu gubernialnego[obecnie starostwo – przyp. aut.].25 XI– [...] na wieść o zapowiedzianym przybyciudo Kalisza pierwszych kadrów wojska polskiego[Legionów Polskich – przyp. aut.], tłumy publicznościoczekiwały przybycia bohaterów przeddworcem kaliskim.30 XI– Dowiadujemy się, że znana w naszym mieścieuczona pani Melania Brokmanowa, otwiera kursadla nauczycielek.– Teatr świetlny „Luna” wystawia dotąd nieznanyu nas obraz kinematograficzny „Kościuszko podRacławicami”.17 XII– [...] na słupach rozlepiono następującą odezwę:„Obywatele! W najbliższym czasie odbędąsię wybory do Rady naszego miasta [...]. Zadaniemjej będzie starać się, abyśmy wszyscy mogliprzetrwać te ciężkie chwile [...]. Wzywamy więcwszystkich mieszkańców Kalisza, aby, póki czas,gromadnie pospieszyli do magistratu zapisać sięna listę wyborców”.Trwają wybory do władz samorządowych.18 XII– Z Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego.[...] wznowiono zarząd tej pożytecznej placówki iwybrano Zarząd z dawnym Prezesem A. Parczewskimna czele.191711 I– [...] Odbyło się ostatnie posiedzenie [ustępującej– przyp. aut.] Rady Miejskiej [...]. Na zakończeniep. burmistrz Prądzyński podziękował zebranymza dotychczasową działalność.22 I– Elektrownia kaliska od poniedziałku [...] dostarczaćbędzie prąd elektryczny dla celów oświetleniai fabrykacji od zmierzchu do godz. 12 w nocy i odgodz. 5 rano do zmierzchu.25 I– Radni przybyli wszyscy w liczbie 28 [...]. Zebraniezagaił przewodniczący [...] mecenas KarolWyganowski. W krótkim, lecz nader treściwym iserdecznym przemówieniu [...] wzywa obecnychradnych do łączności w pracy nad odbudowąPaństwa Polskiego.Nowe władze miasta są pierwszymi pochodzącymiz wyborów.26 I– [...] niżej podpisani obywatele m. Kalisza,będąc gotowi niezłomnie popierać wszelkimiswemi siłami twórczą pracę przy odbudowie NiepodległejPolski, witają Tymczasową Radę Stanu,jako pierwszą przedstawicielkę Rządu Polskiego– fragment życzeń dla Rady Stanu przesłanychprzez mieszkańców miasta.8 III– W ubiegły poniedziałek bawił w Kaliszu J. E.Marszałek Koronny Tymczasowej Rady Stanu,Wacław Niemojowski.18 III– Wieczór ku czci Józefa Piłsudskiego, narzecz rodzin po poległych legionistach w sali Tow.Muzycznego, sprowadził tłumy ludzi, przeważniemłodzież, która tem zaznaczyła swoją sympatiędla Wodza legionów.1 IV– Językiem urzędowym dla magistratu i RadyMiejskiej jest język polski. Pieczęcie i stemple miejskiemają być polskie. Zarząd miejski załatwia sweczynności w języku polskim – przedruk „Gazety” zDziennika Rozporządzeń.26 IV– Jedynym prawnym środkiem płatniczym wJenerał Gubernatorstwie Warszawskim jest polskamarka. Rubel przestaje być prawnym środkiempłatniczym – z rozporządzenia urzędowego przedrukowanegow „Gazecie”.29 IV– […] w sali Tow. Muzycznego odbyło się pierwszew czasie wojny zebranie ogólne członkówstowarzyszenia kaliskiego pod nazwą „ZwiązekRzemieślników Chrześcijańskich pod wezwaniemśw. Józefa” […]. Powracając raz jeszczedo odbudowy gmachu [Związku Rzemieślników– przyp. aut.] […] jest ona […] moralno-etycznymobowiązkiem.3 V– Po nabożeństwach w świątyniach tłumykaliszan pociągnęły na ulicę 3-go Maja, gdziedla młodzieży przygotowaną była uroczystość


10111220085sadzenia drzewek na pamiątkę 126 rocznicy Konstytucji[3 maja].6 V– Magistrat miasta Kalisza nadesłał do KołaArchitektów przy Stowarzyszeniu Techników wWarszawie plany regulacyjne oraz odbudowymiasta z prośbą o poradę.27 V– […] i oto w niedzielę odbył się pierwszy wKaliszu match [pis. org. – przyp. aut.] piłki nożnej.Nowy Park pokryły wielkie roje publiczności.Przyglądano się grze z dużym zajęciem, miejscamiemocjonowano się w najwyższy sposób. […] tegorodzaju widowiska sportowe są ciekawe nie tylkodla zawodowych sportowców, ale i dla szerszegotłumu.2 VI– […] w mieście naszem przy ul Wrocławskiejróg Wiejskiej otworzono nową cukiernię, przyzwoitymwyglądem swoiem przypominającą namznowu błogie czasy przedwojenne.8 VI– […] dla poparcia odbudowy zniszczonych wKaliszu podczas wojny budynków wniesioną zostałado preliminarza […] na rok obrachunkowy 1917suma 2.000000 (dwa milijony) marek, z którychudzielane będą bezprocentowe pożyczki.17 VI– Z inicjatywy kaliskiego T-wa Wioślarskiegoodbyło się w ubiegłą niedzielę na przystani wioślarskiejpożegnanie legjonistów polskich, którzy[…] wezwani zostali obecnie przez władze swojedo swoich pułków właściwych. […] Przystańwioślarska była pięknie udekorowana zielenią iemblematami narodowymi.3 VII– We wtorek […] o godz. 4 po południu przybyłdo Kalisza wraz ze swoją świtą Jego KrólewskaMość Król Saski August. Na dworcu kolejowympowitał Dostojnego Gościa J. E. gubernator wojskowygenerał piechoty von Wegerer w obecnościprzedstawicieli miejscowych władz wojskowych icywilnych i licznych oficerów. […] Zachowanie sięmieszkańców było wzorowe.9-11 VIIŻołnierze Legionów Polskich odmawiajązłożenia przysięgi podporządkowującej armięNiemcom i Austro-Węgrom. Część z nichzostaje internowana w Szczypiornie i Beniaminowie.24 VII– Komisja do spraw Jeńców zawiadamia, że naodbytym posiedzeniu […] uchwalono podjąć akcjęw kierunku rozciągnięcia opieki nad internowanymiw Szczypiornie legionistami. W tym celu udała siędo Szczypiorna delegacja Komisji w osobach Eustachegoks. Sapiechy, ks. Sztobryna i dr KonradaKasperowicza.– Staraniem delegatów oraz miejscowego obywatelstwautworzył się w Kaliszu Komitet opieki nadinternowanymi (adres Towarzystwo WzajemnegoKredytu).– Na wieść o internowaniu legionistów wSzczypiornie Kalisz okazał materjalną pomoc,asygnując 40 tysięcy marek na pierwsze potrzebyinternowanych.15 VIII– W dniu 15 sierpnia 1917 r. odbędzie się w powiecieKalisko-Tureckim ogólny spis ludności […].Miasto podzielone jest na 20 okręgów spisowych.[…] Ci właściciele domów, którzy nie umieją pisać,lub nie są pewni jak należy listę wypełnić, muszązwrócić się do licznika ich okręgu […].Spis ten wykazał, że Kalisz ma 34 476 mieszkańców.19 VIII– Z powodu ogromnej drożyzny krochmaludo prasowania bielizny coraz częściej spotykasię tzw. elegantów, którzy noszą nie prasowanekołnierzyki. Rozpowszechnia się nawet agitacjaw celu wprowadzenia tej mody.6 IX– […] o godz. 4 po południu, przybył samochodemdo Kalisza J. E. Generał Gubernatorwarszawski generał piechoty v. Beseler w towarzystwiedwóch osobistych swoich adiutantów […].Na przyjęcie Wysokiego Gościa ustawione było wparku przed gmachem gubernialnym wojsko garnizonukaliskiego, żandarmeria, policja i milicja […].Po podwieczorku u p. Gubernatora Wojskowego J.E. Generał Gubernator zwiedził miasto.13 IX– […] Czy pamiętacie jeszcze o legionistachpolskich, których twardy rozkaz wojskowy powołałświeżo na front? Przed kilku dniami byli pomiędzyWami i cieszyli się sympatią Waszą. Dajcie wyraztej sympatii przez popieranie loterji LegjonówPolskich. Nic nie ryzykujecie.7 X– […] w sali Banku Handlowego z inicjatywykilku właścicieli spalonych nieruchomości i zaspecjalnym pozwoleniem p. szefa powiatu zostałozwołane zebranie, na które przybyło 75 obywatelimiasta. […] Zebranie postanowiło utworzyć„Związek obywateli – właścicieli spalonych nieruchomości”.12 XPowołanie w Warszawie Rady Regencyjnej.13-15 X– W ciągu trzech dni miasto nasze czciło pamięćwielkiego syna ojczyzny – Tadeusza Kościuszki.[…] z prawdziwą radością zaznaczyć musimy, że wuroczystości tej przyjęły udział wszystkie warstwynaszego społeczeństwa.– Poranek dnia jesiennego zajaśniał w blaskusłońca. Wiele balkonów i okien w różnych punktachmiasta przystrojono portretami lub biustami Kościuszki,wywieszono orły w pięknym obramowaniuzieleni i barw narodowych […].– Pochód był olbrzymi, gdy czoło pochodu znajdowałosię przy ulicy Warszawskiej około wylotuul. 3-go Maja, koniec sięgał gmachu strażackiegona nowym Rynku. […] wrażenie sprawiał widokpubliczności rozlokowanej na ruinach miasta.25 X– […] skutkiem nadzwyczajnego podrożeniapłótna, służącego na podszewki do butów, zaczętoużywać na ten cel... obrusów i serwetekstołowych […].– […] nogi kobiece widzi się obecnie codziennie,nie tylko na skutek modnych krótkich sukien,lecz wszędzie na kolei i na ulicy spotyka sięurzędniczki ubrane po męsku.10 XI– […] zatwierdzona zostaje ustawa budowlanamiasta Kalisza umożliwiająca jego odbudowę.13 XI– W sali teatru „Oaza” słynna Olga Desmondwystąpi w jednorazowym wieczorze klasycznychtańców. Jedynie zawdzięczając wojnie będziemymieli możliwość podziwiania tej fenomenalnej klasycznejtancerki […]. Olga Desmond jest jedynąsui generis mistrzynią sztuki choreograficznej[…], taniec w jej interpretacji, jednocząc w jednącałość Naturę i Sztukę, stanowi istną ewangeliępiękna.29 XI– Przez kilka ostatnich wieczorów szalała nadKaliszem straszna wichura […], w Al. Józefiny [ob.al. Wolności – przyp. aut.] obalił się i rozbił kioskz wystawą fotograficzną, z […] kościoła farnegospadła wskazówka. Z ruin miasta pospadały wkilku miejscach cegły […].13 XII– Budowa gmachu szkół elementarnych im.Emila Repphana [obecnie Zespół Szkół nr 4– przyp. aut.] […] postępuje raźno na przód […].Całość budowli, o ile już teraz osądzić można,przedstawiać się będzie okazale.19188 IPrezydent Stanów Zjednoczonych ThomasWoodrow Wilson wygłasza przemówienie,w którego XIII punkcie stwierdza: „Należyutworzyć niezależne państwo polskie, którebędzie zajmować terytoria zamieszkane przezniezaprzeczalnie polską ludność i któremu należyzapewnić bezpieczny i swobodny dostępdo morza”.26 I– W gmachu sądu okręgowego odbyło się ogólnezebranie sędziów pokoju okręgu kaliskiego.24 III– […] magistrat m. Kalisza ogłasza konkurs naRatusz w Kaliszu i na fasady kamienic rynkowych.[…] Architektura powinna stanowić zharmonizowanąi monumentalnie pomyślaną kompozycję,którą nawiązać należy do tradycji sztuki polskiej,jednak bez ślepego naśladownictwa.


1011126 2008historia12 IVW szpitalu w Karlsruhe umiera major HermanPreusker, jeden z odpowiedzialnych za zburzeniemiasta. Prawdopodobnie ze względuna cenzurę „Gazeta” ogranicza się do krótkiejinformacji bez komentarza.26 IV– […] bawił w naszym mieście Jego KrólewskaWysokość Książę August Wilhelm Pruski.[…] książę obejrzał miasto, poczem o godz. 6min. 20 udał się w dalszą podróż.3 V– Skromnie, lecz uroczyście […] obchodzonow naszym mieście 127 rocznicę uchwaleniaKonstytucji 3-go Maja […]. Magistrat, instytucjefinansowe, sądowe i szkoły były nieczynne.2 VII– Konkurs na projekt ratusza w otoczeniufasad rynkowych w Kaliszu został rozstrzygnięty.W terminie właściwym nadesłano do KołaArchitektów przy stowarzyszeniu technikówprac trzydzieści. […] z prac tych sąd przyznałnagrodę I w sumie m. k. 6500 pracy nr 30 architektaKalinowskiego.4 VII– […] powrócił do Kalisza po 4-letniej tułaczceb. prezydent p. Bronisław Bukowiński.30 VII– […] pomnik Aleksandra II, postawiony w1900-ym przed sądem okręgowym, na zasadziepostanowienia magistratu zostaje usunięty. Odponiedziałku rozpoczęto rozbieranie balustradyi cokołów kamiennych.6 VIII– Pan Zagner, właściciel domu […] na szczycieściany frontowej od ulicy Wiejskiej postawiłfigurę przedstawiającą Adama Mickiewicza wcałej postaci.15 VIIIW Lozannie powstaje pod przewodnictwemRomana Dmowskiego Komitet NarodowyPolski.5 X– Dziś o godz. 11 przed południem przybyłdo Kalisza J. E. Generał Gubernator warszawskiBesseler. Na dworcu J. E. został powitanyprzez miejscowego gubernatora wojskowegogen[erała] por.[ucznika] Sontaga […] i innych.Powozami udano się do miasta, gdzie J. E.zwiedzał nowe budowle […].– Magistrat miasta Kalisza przystąpił do rozbiórkimurów po spalonym w 1914 ratuszu, któryma być odbudowany podług nowych planówkonkursowych. Na budowę ratusza magistratwyjednał sobie pożyczkę bezprocentową […]w sumie 400 000 marek […].10 X– Hiszpańska gorączka bez przerwy grasujew Kaliszu. Znaczna część pracowników różnychinstytucji została dotkniętą tą epidemią.Jak dotąd choroba ta ma przebieg bardzołagodny […].Panująca w całej Europie grypa hiszpankazgarnęła śmiertelne żniwo również w Kaliszu.– W gmachu szkoły realnej w Kaliszu odbyłsię akt uroczysty przejęcia przez Królewsko--Polskie Władze Państwowe Kaliskiej SzkołyHandlowej.5 XWojna zmierza do końca. Europa ogarniętajest rewolucyjną gorączką. W czołówce„Gazety Kaliskiej” dominują sprawy wielkiejpolityki.27 X– W niedzielę w kościele św. Mikołaja odbyłosię uroczyste odczytanie dekretu Rady Regencyjnejobwołującej zjednoczoną i niepodległąPolskę […]. Po ukończonem nabożeństwieodśpiewano „Te Deum Laudamus” i „Boże cośPolskę”.28 XPowstanie Polskiej Komisji Likwidacyjnejw Galicji.6/7 XIPowstaje Tymczasowy Rząd RepublikiPolskiej w Lublinie.11 XIRada Regencyjna przekazuje JózefowiPiłsudskiemu naczelne dowództwo nadarmią polską.W wagonie kolejowym w lasku Compiegne(Francja) podpisany został akt kapitulacjiNiemiec. Koniec I wojny światowej.12 XI– Odezwa Rady Miejskiej do mieszkańcówmiasta Kalisza. Obywatele! Godzina wolnościdla Polski wybiła. Powołaną zostaje MilicjaMiejska, złożona z mieszkańców Kalisza. […]Równocześnie z Milicją, obywatelska strażbezpieczeństwa czuwać będzie nad życiem imieniem ludności.– […] rada miejska przystąpiła do wyborówI burmistrza. Na stanowisko to wybrany został[…] były prezydent naszego miasta p. BronisławBukowiński. Wybór ten przyjęto na salirzęsistymi oklaskami.– […] z rozkazu sztabu wojskowego obejmujękomendę miasta. Wzywam Mieszkańcówdo spokoju. […] młodzież szkolna z rozkazudyktatora Józefa Piłsudskiego ma pozostać wszkole. […] Józef Lasoń podpor.[ucznik] WojskowyKomendant Miasta Kalisza.13 XINiemieckie wojska opuszczają miasto.(6 VIII 1918 roku) Pan Zagner, właściciel domu [...] na szczycieściany frontowej od ulicy Wiejskiej (obecnie Pułaskiego) postawił figuręprzedstawiającą Adama Mickiewicza w całej postaci.Fot. współczesne Mariusz Hertmann(26 IV 1917 roku) Jedynym prawnym środkiem płatniczym wJenerał Gubernatorstwie Warszawskim jest polska marka. Rubelprzestaje być prawnym środkiem płatniczym.Dziesięć Marek Polskich z 1917 roku – zbiory autora.(1917 rok) Ogłoszenie aktu 5 listopada na dziedzińcu obecnegostarostwa powiatowego. Fot. ze zbiorów MOZKPowstające z nicości państwo nie posiadało własnych rezerw finansowych,dlatego władze zwróciły się do swoich obywateli o pożyczkęna rzecz „Wolnej i Niepodłegłej Polski”.(1915 rok) Życie w zniszczonym Kaliszu wraca do normy. Fragmentobecnej ulicy Śródmiejskiej przy kościele sióstr Nazaretanek– pocztówka z 1915 roku.


10111220087Kaliska rewolucja listopadowaPrzebieg wydarzeńMariusz KurzajczykPrzewrót o porankuWojskowy przewrót, który przed 90 laty pozbawiłNiemców władzy w Kaliszu, trwał zaledwiekilkanaście minut do pół godziny. Jego przebiegprzedstawia szczegółowo Juliusz Ulrych, w broszurce„Kaliska Jednodniówka Listopadowa”. Jakrelacjonuje autor opisywanych zdarzeń, generałvon Sontag stracił kontrolę nad miastem, nim nadobre zdołał ochłonąć po krótkim wezwaniu porucznikaJuliusza Ulrycha do przekazania władzynad oddziałami. Działo się to rankiem 11 listopada1918 roku. Juliusz Ulrych, który kilka godzin wcześniejobjął funkcję szefa Sztabu Wojskowego ZiemiKaliskiej, pojawił się w towarzystwie porucznikaStefana Bienieckiego w pałacu gubernatorskim,gdzie urzędował komendant garnizonu niemieckiegookręgu okupacyjnego.Kluczowe słowaPlac św. Józefa – miejsce głównych wydarzeń listopadowych w mieście. Fot. ze zbiorów autoraKalisz w 1918 roku, wyzwolony i straszliwie zniszczonyKtóż dziś pamięta szczegóły tego spotkania?Zapis krótkiej rozmowy można znaleźć jedyniewe wspomnianej publikacji. Jak podaje jej autor,na audiencję u von Sontaga Polacy nie musielidługo czekać. Pewnie dlatego, że generalskiemuadiutantowi przedstawili się jako przedstawicielepolskiej władzy wojskowej. Inna sprawa, że nażołnierzy nie wyglądali, bo po raz pierwszy(i ostatni) oficjalnie wystąpili w ubraniach cywilnych.Poranne spotkanie porucznik JuliuszUlrych zaczął od wspomnianego wcześniejwezwania: – Panie generale, wczoraj w nocyobjąłem władzę. Proszę o przekazanie mi swoichczynności, a w szczególności sieci telefonicznej,ponieważ chciałbym uniknąć z pańskiemioddziałami na prowincji rozlewu krwi.O zdumieniu, w jakie generała wprawiły tesłowa, pisać chyba nie trzeba. – Ja pana nierozumiem, kto pan jest? – zdołał jedynie odpowiedzieć,bo w tym momencie do gabinetuwszedł kapitan niemiecki. W ręku trzymał zdartąze słupa olbrzymią odezwę Sztabu Wojskowegodo społeczeństwa kaliskiego. – Panie generale,w Polsce rewolucja, powstał sztab wojskowy,naszych żołnierzy rozbrajają na ulicach miasta!– zameldował z dużym niepokojem, a możenawet z przerażeniem.Dalej poszło już szybko, głównie dzięki zdecydowanejpostawie porucznika Juliusza Ulrycha,który poinformował kapitana, że właśnie zajmujemiejsce jego szefa. Generał starał się utrzymaćfason, prosząc o możliwość odbycia narady zewspółpracownikami. Niemieccy oficerowie bylizmuszeni znaleźć do rozmów inne pomieszczenie– od tej pory gabinet stał się głównąsiedzibą polskiego sztabu. Niemcy poszli sięwięc naradzać, a Polacy kontynuowali rewolucję– tak jak zapowiadali – telefonicznie. PorucznikJuliusz Ulrych nakazał łączyć się z komendantamiPolskiej Organizacji Wojskowej w pobliskichmiastach – Turku, Sieradzu, Koninie i Słupcy. Wmiędzyczasie do gabinetu powrócił niemieckigenerał komunikując, że władzy przekazać niemoże, bo jej… nie ma – w Kaliszu zorganizowałasię bowiem rada żołnierska (Soldatenrat). Polskioficer tym się jednak nie przejął, nie bez racjikonstatując, że w takim razie przejmie władzęz rąk rady.Radość tłumu na ulicachO ile wydarzenia w pałacugubernatorskim miałyspokojny przebieg, o tyle naulicach było bardzo głośnoi wesoło. Pod pałacem zacząłsię gromadzić tłum, zokien budynków rozlegały sięgromkie okrzyki: „Niech żyjePolska!”W kilku punktach miastazbierali się już członkowie PolskiejOrganizacji Wojskowej,Straż Obywatelska, harcerze igimnazjaliści. Szybko sformowaneoddziały ochoczo zajęłysię rozbrajaniem Niemców. Cispecjalnie nie protestowali,bo zajmowali się głównie wiecowaniem.Z Berlina dotarły już wieścio abdykacji cesarza WilhelmaII, oficerowie z trudem więctonowali pacyfistyczne i rewolucyjnenastroje. W relacjidziennikarza MieczysławaKrauckiego z tamtych dnimożna znaleźć tylko jedenprzypadek oporu ze stronyniemieckiego żołnierza, któryranił próbującego go rozbroićmłodego Polaka.Pierwsza wolna noci dzień złożenia broniPowiacy, harcerze i członkowieStraży Obywatelskiejzajęli dworzec kolejowy,pocztę i magazyny, a w tymskład żywności przy młynie Reicha. Wszędziestanęli wartownicy. Mieczysław Kraucki, dziennikarzi właściciel księgarni, a w tamtych czasachnaczelnik jednego z okręgów straży, jest zdania,że pierwszej w wolnej Polsce nocy spokoju kaliszanstrzegło ponad tysiąc uzbrojonych mężczyzn.A co w tym czasie robił rezydujący w pałacuSztab Wojskowy? Około południa w mieście, zeszczególnym uwzględnieniem koszar, rozrzuconoulotki wzywające Polaków służących w niemieckiejarmii do stawienia się pod rozkazy JuliuszaUlrycha. Rzecz jasna – z bronią w ręku. Efekt byłbłyskawiczny. – Cała grupa poznańczyków przyszłado mnie, nie bardzo na razie wiedząc, co im


10111210 2008Dzieje Batalionu PogranicznegohistoriaMaciej Kowalczyk, Tomasz ŁawniczakPrzed 90 laty w Kaliszu utworzony zostałoddział, który do historii przeszedł podnazwą „Batalionu Pogranicznego”. Powstanietej jednostki jest nierozerwalniezwiązane z odzyskaniem przez Polskęniepodległości i wyzwoleniem południowejWielkopolski spod pruskiego panowania.W listopadzie 1918 roku niemieckie panowaniew Kaliszu dobiegało kresu. Miasto, okupowane odsierpnia 1914 roku, powstało przeciw najeźdźcy.Wyłoniony 10 listopada Sztab Wojskowy ZiemiKaliskiej z por. Juliuszem Ulrychem na czele, do12 listopada bez walki obsadził dworzec, pocztę,telegraf, magazyny żywności oraz większośćurzędów. Następnego dnia, wraz z wymarszemz miasta żołnierzy 890-osobowego niemieckiegogarnizonu, Kalisz był wolny.Pierwsze kontakty i początek oddziałuJuż od pierwszych dni wyzwolenia SztabWojskowy Ziemi Kaliskiej nawiązywał kontaktyz pozostającym jeszcze pod zaborem pruskimOstrowem w celu podjęcia na tym terenie akcjiniepodległościowej. O ile bowiem w listopadzie1918 roku Kalisz mógł po zrzuceniu niemieckiejokupacji cieszyć się wolnością, o tyle Poznańskienadal wchodziło w skład Rzeszy, a o przynależnościtych ziem miał zadecydować dopiero traktatpokojowy.Z inicjatywy ppor. Henryka Bigoszta (adiutantaSztabu Wojskowego Ziemi Kaliskiej) 14 listopada1918 roku siłami kilkudziesięciu polskich żołnierzyz Ostrowa opanowano chwilowo Skalmierzyce. Niechcąc jednak drażnić Niemców, już 16 listopadaposterunek polski z dworca skalmierzyckiegozostał zdjęty. Tego samego dnia biorący udział wtych wydarzeniach sierżant Franciszek Twardowskiwraz z odwachem dworcowym w Skalmierzycachprzeszedł kordon graniczny i zgłosił się w Kaliszucelem wstąpienia do polskiego wojska. Żołnierze ciotrzymali tymczasowy przydział do kompanii sztabowejkaliskiego Dowództwa Okręgu Wojskowego,dając początek oddziałowi, nazwanemu z czasem„Batalionem Pogranicznym”. Jego stan liczebnystopniowo się zwiększał i wynosił: 21 listopada– około 15 żołnierzy, 22 listopada – około 25 żołnierzy,a 24 listopada – około 40 żołnierzy.Dalsze losy po rozwiązaniuKoszary w Szczypiornie w okresie I wojny światowej. Pocztówka z około 1918 roku. Ze zbiorów Macieja KowalczykaIntensywniejszy rozwój oddziału związany jestz końcem tzw. Republiki Ostrowskiej. W Ostrowiew nocy z 10 na 11 listopada 1918 roku Polacyrozpoczęli bowiem werbunek do I Pułku PiechotyPolskiej. Ten polski oddział – w skład któregowchodzili także wspomniani żołnierze obsadzającySkalmierzyce z sierż. Twardowskim na czele– na terytorium zaboru pruskiego bardzo jątrzyłNiemców i za sprawą Wydziału WykonawczegoPoznańskiej Rady Robotniczo-Żołnierskiej został21 listopada rozwiązany. Ostatniego żołnierzaostrowskiego pułku zwolniono 5 dni później. Zdemobilizowanymz roczników 1896-1899 groziłowięc wcielenie do armii niemieckiej, czego każdyz nich pragnął uniknąć.Już jednak 18 listopada 1918 roku dowódcaostrowskiej Straży Obywatelskiej, BogdanSzembek, przewidując konieczność likwidacjipolskiego oddziału w mieście ze względu nasprzeciw niemiecki, zgłosił tamtejszej PowiatowejRadzie Ludowej wniosek o utworzenie w byłejKongresówce formacji złożonej z wielkopolskiejmłodzieży. Jego propozycja została przyjęta i do22 listopada ostrowskie oraz kaliskie środowiskaniepodległościowe prowadziły pertraktacje wsprawie dalszych losów żołnierzy 1. Pułku PiechotyPolskiej w Ostrowie. Ustalono na nich ostatecznewarunki, na jakich formowany miał być Oddział Poznańskiw Kaliszu. Postanowienia te zatwierdziła,na wniosek Stefana Rowińskiego, Powiatowa RadaLudowa w Ostrowie 25 listopada.Przekraczając granicęTworzony oddział był administracyjnie i gospodarczoprzydzielony do kaliskiego 29. Pułku Piechoty.Jego podstawy materialne zabezpieczałaPowiatowa Rada Ludowa w Ostrowie. Przez całyczas występowały jednak braki w zaopatrzeniu formującejsię jednostki, zwłaszcza jego wyposażeniew broń. Aby temu zaradzić, dokonywano przerzutuwszelkiej broni i amunicji znajdujących się w polskichrękach z Ostrowa do Kalisza. Akcjami tymikierował sierż. Maksymilian Myk.Żołnierze zlikwidowanego ostrowskiego I PułkuPiechoty u schyłku listopada zaczęli przekraczaćwięc granicę, zasilając szeregi nowo powstałegooddziału, którego stan liczebny wzrósł z 40 żołnierzyw dniu 24 listopada do 89 – 2 grudnia 1918roku. 30 listopada dowódcą oddziału mianowanoprzybyłego z Ostrowa trzy dni wcześniej ppor.Władysława Wawrzyniaka. Jego zastępcą zostałppor. Zygmunt Wieliczka.Na umówiony znakStosownie do rozwoju liczebnego, oddziałotrzymywał coraz to nowe kwatery: najpierw DomPopów przy ulicy Niecałej 1, następnie koszaryprzy ulicy Łódzkiej 9, a ostatecznie koszary wSzczypiornie. Tę ostatnią siedzibę sam sobiezdobył, przybywając 2 grudnia o godzinie 8 przedkoszary w Szczypiornie, zajmowane jeszczeprzez Niemców. Ci ostatni opuścili Szczypiorno wprzeciągu dwóch godzin, po rozmowie płk. JózefaLewszeckiego, dowódcy Kaliskiego Okręgu Wojskowegoz niemieckim dowódcą mjr. Falkiem, cobyło wynikiem wrażenia wywartego na niemieckimoficerze przez żołnierzy Oddziału Poznańskiego.W dniu zajęcia Szczypiorna, tj. 2 grudnia, napierwszej stronie „Gazety Ostrowskiej” ukazało sięhasło: „Pomoc dajcie mi rodacy”. Był to umówiony


Znani zapomniani...Straż Obywatelska w KaliszuMarek Kozłowskihistoria90. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległościzainspirowała mnie do przypomnieniasobie, jak wówczas przebiegałrozwój tych wydarzeń na terenie Kalisza.Inspirujące zdjęcieW pracy pt. Dzieje Kalisza, napisanej pod redakcjąWładysława Rusińskiego (wydanej w Poznaniuw 1977 roku), zaintrygowało mnie zdjęcie na s.538, podpisane: „Sztab Straży Obywatelskiej wKaliszu” oraz zaledwie kilkuzdaniowa wzmiankana ten temat.Rozpocząłem poszukiwania, chcąc dotrzeć dorodzin osób przedstawionych na wspomnianejfotografii. Okazało się to bardzo trudne, ale w jednymprzypadku powiodło się. Dotyczy to postaciBolesława Drzewieckiego.Przypatrzmy się bliżej, choć w sposób niecopobieżny – ze względu na szczątkowe informacje,które zachowała rodzina – jak wyglądałyjego losy.Setnik Bolesława DrzewieckiegoUrodził się on 12 października 1893 roku weWładysławowie (powiat Konin). Do Kalisza przybyłnajprawdopodobniej na początku XX wieku, alemógł to być równie dobrze początek 1918 roku.Z informacji rodzinnej wiadomo, że to porucznikJuliusz Ulrych, późniejszy szef Sztabu VII OkręguPolskiej Organizacji Wojskowej, spowodował jegoprzyjazd do grodu nad Prosną.We wrześniu tegoż roku wszedł w skład powstałejwówczas w Kaliszu Straży Obywatelskiej.Zadanie, które otrzymali jej członkowie, to opanowaniezarówno miasta, jak i okolicy w momencieostatecznego osłabienia Niemców.W listopadzie organizacja liczyła około tysiącaosób. Bolesław Drzewiecki pełnił w niej funkcjęsetnika i wchodził w skład Sztabu Straży Obywatelskiej.Zwyciężyła miłośćPo wyzwoleniu Kalisza z okupacji niemieckiejwstąpił do wojska polskiego. W latach 1919-1920brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Jegoszlak bojowy przebiegał m.in. przez Kowno iGrodno. Pod Dubnem został ranny. Na skutektego wydarzenia doznał poważnych ubytków skóryna dłoniach i od tego czasu chodził wyłącznie wrękawiczkach.Za udział i męstwo wykazane we wspomnianejwojnie otrzymał „Krzyż Na Polu Chwały” i „KrzyżWalecznych z Trzema Okuciami” oraz medal„Polska Swemu Obrońcy”.W 1922 roku ożenił się z Wandą Lisiak, o sześćlat młodszą majętną kaliszanką. Związek tenzostał uznany za mezalians ze względu na to, żeBolesław nie posiadał majątku. Ponieważ jednakpostrzegano go jako wybitnego patriotę i znako-Sztab Straży Obywatelskiej w Kaliszu. Fotografia zamieszczona w Dziejach Kalisza, obecnie w zbiorach Andrzeja Banerta. W górnym rzędzieznakiem „x” zaznaczono postać Bolesława Drzewieckiego.Protokół rozpoznania [zwłok Bolesława Drzewieckiego]. Zbiory Marzeny ŚcisłejX


1011122008 13Bolesław Drzewiecki w mundurze wojskowym. Zbiory MarzenyŚcisłej.mitego ułana, a nade wszystko był zakochany doszaleństwa w swojej przyszłej małżonce – zostałw końcu zaakceptowany.Po 10 latach małżeństwa żona zmarła i pozostawiłamęża z trójką dzieci (Zofią, Alicją inajmłodszym Adasiem). Bolesław utrzymywał sięz zarządzania młynem parowym – dzierżawił goprzy ul. Krótkiej od Deutschmanów – i czynszów zkamienicy, którą odziedziczył po żonie.Niemiecki odwetZnajdując czas na działalność społeczną i wojskową,aktywnie uczestniczył w pracach ZwiązkuInwalidów Wojennych Rzeczypospolitej PolskiejOddział w Kaliszu. Jako podoficer Wojska Polskiego,zauroczony i bezgranicznie oddany marszałkowiJózefowi Piłsudskiemu, uczestniczył rokroczniew defiladach z okazji świąt 3 Maja i 11 listopadaw Kaliszu. Bywał na nich także w Warszawie. Niezapominał o wychowaniu patriotycznym swoichdzieci. One zaś były dumne z dokonań swojegoojca, mając m.in. możliwość oglądania fotografiiSztabu Straży Obywatelskiej – na której widniałajego postać – wystawionej do publicznego ogląduw kaliskim ratuszu do 4 września 1939 roku.W listopadzie 1939 roku Niemcy oglądającwspomniane zdjęcie dokonali identyfikacji osóbznajdujących się na fotografii, a następnie jearesztowali. Był to odwet za rozbrajanie Niemcóww 1918 roku. Wraz z innymi byłymi działaczamiStraży Obywatelskiej został osadzony w siedzibieGestapo przy ul. Jasnej, w Kaliszu.Wsparcie przyjaciółPo aresztowaniu ojca w 1939 roku obowiązekopieki nad rodzeństwem, w tym chorą Alicją,przejęła szesnastoletnia Zofia. Starała się takżepomóc i podtrzymać na duchu ojca, odwiedzającgo w więzieniu tak często, jak tylko pozwalał na toregulamin. Dostarczała mu paczki przygotowywaneprzez kaliskie nazaretanki. Była z nimi związana,ponieważ przed wojną chodziła do szkoły w Kaliszu,którą prowadziły siostry zakonne.Niemcy oprócz aresztowania Bolesława Drzewieckiegododatkowo zemścili się na nim i jegorodzinie, konfiskując mu mienie – dom przy ul.Podgórze wraz z całym jego wyposażeniem (meble,srebra, dywany etc.).Po utracie kamienicy Zofię przygarnęła JaninaBaumert, sąsiadka i przyjaciółka matki. W tym teżczasie umiera siostra – Alicja. Rodzina Baumertówpodpisuje volkslistę – niemiecką listę narodowościową.To zapewniło im i w sposób pośredniZofii, że do końca wojny nie była przez Niemcówniepokojona. Ciepło, którego doznała ze stronytych ludzi pamiętała zawsze i była im wdzięczna.W ten oto sposób znalazła drugi dom.Tragiczny finał historiiNajprawdopodobniej w styczniu 1940 rokuBolesław Drzewiecki wraz z 370 osobami zostałrozstrzelany w lesie Winiarskim koło Kalisza. Wśródstraconych byli mieszkańcy Kalisza, OstrowaWielkopolskiego i Kępna. Razem z osobami, którezostały uwiecznione na wspomnianym zdjęciu,rozstrzelano pospolitych przestępców (odbywającychkarę więzienia i osadzonych jeszcze przedwybuchem wojny).Po zakończeniu II wojny światowej społeczeństwokaliskie upomniało się m.in. o tych, którzyzginęli rozstrzelani przez Niemców, a byli działaczamiStraży Obywatelskiej. W związku z tym 25kwietnia 1946 roku odbyła się ekshumacja zwłok wlesie Winiarskim. Szczątki zabitych zostały stamtądprzetransportowane na Cmentarz Wojskowy w Kaliszuprzy ul. Widok, a następnie – gdy powstawaładzielnica mieszkaniowa Kaliniec – prochy zostałyprzeniesione na kwaterę wojskową cmentarza naMajkowie.Tak oto przedstawia się historia jednego ztych zacnych ludzi, którzy walczyli o odrodzeniePolski po latach zaborów. Autor ma nadzieję, żeten skromny artykuł przyczyni się być może doidentyfikacji także innych osób z fotografii orazprzedstawieniu ich dalszych losów.Autor pragnie bardzo gorąco podziękować p. MarzenieŚcisłej za zdjęcia i informacje niezbędne do powstanianiniejszego opracowania.W listopadziei grudniuo rocznicypowstaniaTadeusz KrokosTegoroczne XVI Europejskie Dni DziedzictwaKulturowego w Wielkopolsceodbywają się pod hasłem: „Korzenietradycji. Od Ojcowizny do Ojczyzny, 90.rocznica Powstania Wielkopolskiego”.Program obchodów rozpoczął się 11września widowiskiem historycznym„Pamiętajmy o powstańcach wielkopolskich”.Uroczystości jubileuszowepotrwają do końca grudnia.W przygotowaniu wrześniowego widowiskaudział wzięli uczniowie szkół, noszących imionazwiązane z wydarzeniami powstania wielkopolskiego:IV Liceum Ogólnokształcącegoim. Ignacego Jana Paderewskiego w Kaliszu,Szkoły Podstawowej nr 16 im. PowstańcówWielkopolskich 1918-1919 w Kaliszu, SzkołyPodstawowej im. Powstańców Wielkopolskichw Nowych Skalmierzycach oraz kaliskich szkółpodstawowych: nr 21 im. Legionów JózefaPiłsudskiego i nr 2 im. Jana Pawła II, realizującejprojekt edukacyjny „Śladami powstaniawielkopolskiego”. W programie wystąpił takżeMiędzyszkolny Chór „Dysonans” kaliskiego IILiceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki.Widowisko wyreżyserował WłodzimierzGarsztka, kierownik Teatru na Widoku, działającegoprzy IV Liceum Ogólnokształcącym, gdzieodbywała się uroczystość.Wydarzenia listopadoweNa początku listopada uczniowie szkół podstawowych,gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnychwzięli udział w konkursie historycznympn. „Polskie drogi do niepodległości”. Punktkulminacyjny obchodów wyznaczony został wnarodowe święto odzyskania niepodległości.Tego dnia przez miasto przejdą uczestnicyVII Marszu Wolności. Uroczysty przemarsz,zorganizowany przez Kaliski Oddział PolskiegoTowarzystwa Turystyczno-Krajoznawczegoim. Stanisława Graevego, Oddział PolskiegoTowarzystwa Historycznego w Kaliszu i ZespółSzkół im. Stanisława Mikołajczyka w Opatówku,odbędzie się pod honorowym patronatem wielkopolskiegokuratora oświaty.dokończenie na str. 15


Wspomnienie o żołnierzu z PrzygodzicSpór o symbol powstaniaEdmund RadziszewskihistoriaDzieciństwo i lata młodzieńczeJan Mertka przyszedł na świat 27 lipca 1899roku w Przygodzicach w rodzinie rolników – Józefai Magdaleny (z domu Kasprzak) jako najmłodsze,jedenaste dziecko. W latach 1906-1913 uczęszczałdo Szkoły Powszechnej w Przygodzicach, którąukończył z wynikiem dobrym. Mając zaledwieczternaście lat podjął pracę jako robotnik kolejowyw Ostrowie. Dwa lata później, po wyjeździe doWestfalii, gdzie przebywał jego brat Franciszek,pracował początkowo w piekarni w Duisburgu,później jako robotnik w fabrykach w Bochum i Dietmaru.Tam też zdobył kwalifikacje montera elektrotechnika.W tym czasie uczestniczył w pracachpolskich towarzystw zawodowych i oświatowych,które rozwijały patriotyzm młodych emigrantów. Wostatnim roku I wojny światowej został wcielony doarmii pruskiej w Cottbus z przydziałem do oddziałureflektorów.Świadomy wybórGdy w listopadzie wybuchła rewolucja w Berliniei Niemcy ogarnął chaos, zrzucił mundur pruskii powrócił w rodzinne strony. W Ostrowie w tymczasie wrzało, powstawała „Republika Ostrowska”.10 listopada Jan Mertka wstąpił jako ochotnik doI Pułku Piechoty Polskiej, trzy dni później wraz zinnymi żołnierzami złożył przysięgę. TymczasemNaczelna Rada Ludowa w Poznaniu, w obawieprzed przedwczesnym wybuchem walk z Niemcami,podjęła decyzję o rozwiązaniu ostrowskiejpiechoty. Część jej żołnierzy postanowiła przekroczyćgranicę polsko-niemiecką i wstąpić doformowanego od 16 listopada w Kaliszu I BatalionuPogranicznego. Jego dowódcą został WładysławWawrzyniak. Do Szczypiorna, gdzie stacjonowałbatalion, przybył także Jan Mertka. 13 grudnia złożył– wraz z żołnierzami byłej ostrowskiej jednostki– uroczystą przysięgę na placu św. Józefa w Kaliszu.Tak rozpoczęła się służba ochotników, którzyświadomie wybrali udział w przyszłej walce.Przypadkowy incydent granicznyDo obowiązków I Batalionu Pogranicznegonależało patrolowanie granicy polsko-niemieckiejna odcinku Mączniki – Kościelna Wieś. Żołnierzeodbywali też rutynowe patrole graniczne. ŚwiętaBożego Narodzenia upłynęły im w spokoju, ale 27grudnia do patrolu wyznaczono Jana Mertkę i pochodzącegoz Radłowa Czesława Radajewskiego.Jak wynika z późniejszych relacji świadków, okołogodziny 11.30 przeszli oni granicę polsko-niemieckąpod Boczkowem. Ze względu na położeniemiejscowości, wchodzącej niewielkim klinem wobszar państwa polskiego, przekroczenie granicyw tym miejscu nie stanowiło do tej pory problemu.Tym razem jednak było inaczej. Pięcioosobowy patrolżołnierzy Heimatschutzu zareagował ogniem.Padły strzały. Jan Mertka został śmiertelnie ranionyJan Mertka z bratemw głowę, Czesław Radajewski – ranny. Po 20minutach Mertka zmarł.Ten tragiczny incydent wywołał szybką reakcjępolskiego dowódcy – Władysław Wawrzyniakpodjął pościg za sprawcami zdarzenia i wtargnąłcztery kilometry w głąb terytorium niemieckiego.Po bezskutecznej pogoni batalion powrócił doSzczypiorna. Strona polska, aby wyjaśnić okolicznościzdarzenia, podjęła rozmowy z dowództwemniemieckim, ale uniemożliwił je dalszy biegwypadków. Do Szczypiorna dotarły wiadomości owalkach w Poznaniu. Wkrótce batalion przekroczyłgranicę i podjął walkę z oddziałami niemieckimi.29 grudnia opanowano Skalmierzyce, 31 grudniaOstrów i kolejne miejscowości.Tego dnia w Ostrowie na cmentarzu przy ulicyWrocławskiej odbył się pogrzeb Jana Mertki. Wzięliw nim tłumnie udział mieszkańcy Ostrowa i okolic– była to wielka manifestacja patriotyczna. Wieczoremmiasto zostało wyzwolone przez oddział,w którym służył Jan Mertka.Dowództwo Główne Polskich Sił Zbrojnychbyłego zaboru pruskiego rozkazem z 15 czerwca1919 roku uznało Jana Mertkę ofiarą powstania,a jego nazwisko znalazło się na liście poległych.Polski żołnierz został pośmiertnie odznaczonyKrzyżem Walecznych, Medalem Pamiątkowymza udział w wojnie i Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.Generał Józef Dowbór-Muśnicki nadałteż Magdalenie Mertce – jako matce pierwszegopoległego żołnierza armii wielkopolskiej – KrzyżPamiątkowy.Jan MertkaPamięć o Janie MertceW 1929 roku zwłoki powstańca z Przygodziczostały przeniesione na nowy cmentarz przy ulicyLimanowskiego w Ostrowie. Umieszczono je wkwaterze powstańców przy odbudowanym powojnie, a zniszczonym przez Niemców w czasieII wojny światowej, pomniku z 1923 roku. 17 maja1937 roku pierwszy dowódca powstania wielkopolskiego,generał Stanisław Taczak odsłonił na budynkukoszar w Szczypiornie tablicę pamiątkową,która również uległa zniszczeniu podczas wojny.11 września 1938 roku odsłonięto w Przygodzicachpomnik poświęcony Janowi Mertce i innympoległym mieszkańcom wsi. Niemcy i ten pomnikzniszczyli, ale mieszkańcy zdołali ukryć jegofragmenty. Po II wojnie odbudowywano go w kilkuetapach. W 1960 roku powrócił na plac w centrumPrzygodzic, a w 1992 roku odkopano schowanepodczas wojny jego części. Zrekonstruowanoobelisk, dodając tablicę z nazwiskami poległychi zamordowanych mieszkańców Przygodzic podczasII wojny światowej.W latach 60. ubiegłego stulecia jedną z przygodzickichulic nazwano imieniem Jana Mertki. W1982 roku, w okresie stanu wojennego, uczczonojego pamięć odsłonięciem obelisku pamiątkowegow Boczkowie, gdzie zginął. W uroczystości zudziałem wojska uczestniczyło wielu mieszkańcówgminy Skalmierzyce, obecny był także bratanekpowstańca – Józef Mertka. 11 listopada 1999roku Rada Gminy Przygodzice nadała żołnierzowipośmiertnie tytuł „Honorowego Obywatela GminyPrzygodzice”. Otrzymali je wówczas także JanPaweł II i 86-letni Wincenty Broniwój-Orliński. 27grudnia 2004 roku na budynku dawnej szkoływ Przygodzicach przy ulicy Szkolnej, do którejuczęszczał Jan Mertka, została odsłonięta tablicaupamiętniająca ten fakt.


W listopadziei grudniu...Tadeusz Krokos1011122008 15dokończenie ze str. 13Pomnik w Przygodzicach z 1938 rokuPomnik w Przygodzicach z 1960 rokuPod koniec miesiąca (24 listopada) zorganizowanezostanie sympozjum popularnonaukowez okazji 90. rocznicy wybuchu powstania. Zapraszająna nie Oddział Polskiego TowarzystwaHistorycznego i IV Liceum Ogólnokształcąceim. Ignacego Jana Paderewskiego w Kaliszu.W czasie spotkania zaprezentowane zostanąnastępujące referaty: „Powstanie 1918-1919zwycięskim zrywem niepodległościowym luduWielkopolski” (prelegent – dr Marek Kozłowski,wiceprezes Oddziału PTH, historyk), „Rok 1918na pograniczu ostrowsko-kaliskim (mgr MaciejKowalczyk, prawnik, prezes Ostrowskiego TowarzystwaGenealogicznego, członek PTH), „IBatalion Pograniczny” (mgr Tadeusz Krokos,prezes Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego,historyk).Tablica odsłonięta w Przygodzicach w 2004 rokuFot. archiwum Towarzystwa Miłośników PrzygodzicPo II wojnie światowej pamięć o Janie Mertcebyła wśród historyków przez długi czas uśpiona.Mimo ukazanego w „Polskim Słowniku Biograficznym”biogramu powstańca w opracowaniu JanaPietrzaka (1975 rok), w wydanej w 1978 roku przezhistoryków poznańskich: Antoniego Czubińskiego,Zdzisława Grota i Benona Miśkiewicza pracy „Powstaniewielkopolskie” wspomniano tylko: „PodBoczkowem pada Jan Mertka”; ani słowa więcej,choćby o okolicznościach śmierci poległego.„Wielkopolski Słownik Biograficzny” z 1983 rokunawet nie wspomina o żołnierzu z Przygodzic.Bohater walk pozostał znany właściwie tylko wregionie ostrowskim. Dla jego mieszkańców JanMertka stał się symbolem uosabiającym wszystkichpowstańców wielkopolskich.Anachroniczne kontrowersjeDla mieszkańców Poznania pierwszym poległympowstańcem jest Franciszek Ratajczak,który zginął w tym samym dniu, co Jan Mertka,ale pięć godzin później. Według relacji świadkówjego śmierć także była przypadkowa. Historycypoznańscy podchodzą do faktów bardzo formalnie:27 grudnia w Wielkopolsce miało miejscekilka incydentów polsko-niemieckich, w wynikuktórych zostali ranni i zmarli żołnierze wielkopolscy.Za początek powstania przyjęto jeden z nich– incydent, w wyniku którego w Poznaniu zginąłFranciszek Ratajczak.Jan Mertka, zanim poległ, musiał założyć polskimundur i przekraść się w nim przez granicę, byznaleźć się po polskiej stronie; dwa razy składałprzysięgę jako żołnierz. Czy nie zdawał sobie sprawy,co może go spotkać w każdej chwili? Czy nieoddał życia za wolną ojczyznę? Spór więc o to, ktobył pierwszym poległym powstańcem wielkopolskim,po 90 latach od wybuchu powstania wydajesię anachroniczny, ale jest on zarazem sporem oto, kto powinien jawić się jako symbol walki Wielkopolano wyzwolenie spod władzy pruskiej.Edmund Radziszewski – na stałe mieszka w Przygodzicach.Jest historykiem i regionalistą.Grudniowe uroczystościKoniec roku także obfitował będzie w jubileuszoweuroczystości. 11 grudnia szkolnyTeatr na Widoku zaprezentuje widowiskohistoryczne pt. „Plac Wolności” w reżyseriiWłodzimierza Garsztki i Grażyny Sakowicz--Garsztki. Spektakl przy współpracy OddziałuPolskiego Towarzystwa Historycznego tymrazem pokazany zostanie na deskach CentrumKultury i Sztuki. Uroczystości na placu św.Józefa w Kaliszu będą służyły upamiętnieniu90. rocznicy złożenia w tym miejscu przysięgiprzez żołnierzy I Batalionu Pogranicznego.Program uroczystości 13 grudnia rozpoczniemsza święta w intencji żołnierzy I BatalionuPogranicznego i powstańców wielkopolskich wSanktuarium św. Józefa. Po niej, na placu przybazylice, nastąpi odtworzenie przysięgi żołnierzyI Batalionu, a także uroczyste poświęcenietablicy upamiętniającej udział powstańcóww walkach. Organizatorami uroczystości są:Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznegow Kaliszu, Sanktuarium św. Józefa wKaliszu, Centralny Ośrodek Szkolenia SłużbyWięziennej w Kaliszu-Szczypiornie oraz MiejskiKomitet Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwaw Kaliszu.Na początku przyszłego roku organizatorzyprzewidują jeszcze konkurs historyczny o powstaniuwielkopolskim dla uczniów szkół ponadgimnazjalnychpołudniowej Wielkopolski (finałw Kaliszu 13 lutego 2009 roku). Zagadnieniakonkursowe obejmować będą między innymiutworzenie w Kaliszu I Batalionu Pogranicznego,udział żołnierzy w walkach powstańczychoraz przebieg powstania.Jubileuszowy program obchodów przygotowałOddział Polskiego Towarzystwa Historycznegow Kaliszu we współpracy z licznymiinstytucjami i szkołami.


10111216 2008Międzywojnie znaczy świtAnna TabakahistoriaPoetka Wanda Karczewska pisała, żeKalisz międzywojenny był miastem kontrastów,gdzie bogactwo sąsiadowało zwielką nędzą. To zapewne jedna z prawdo tamtym świecie. Jego druga stronajest pogodniejsza i niesie z sobą czarmłodości.Niepodległość zastała nasze miasto w specyficznymmomencie. Zaledwie cztery lata wcześniej,po pruskim bombardowaniu, gazety pisały, że„Kalisza po prostu nie ma”. Zrządzeniem historii,po wiekach trwania, znowu został nam dany punktzero, coś w rodzaju powtórnych narodzin. Dlamiasta, jego struktury materialnej najważniejszabyła odbudowa, prowadzona z zaangażowaniem,ale i z mozołem. W tym nowym – starym Kaliszuludzie zaczynali żyć na nowo, po wojnie, w wolnymkraju, w rytmie nadawanym przez pęd kunowoczesności.Mieszkańcy z tego okresu często są fotografowanina ulicy, w ruchu, w czasie swobodnej rozmowy,spaceru lub na zakupach. Most Kamienny, ulicaMarszałka Piłsudskiego (dzisiejsza Śródmiejska),dom braci Kowalskich to miejsca, które najczęściejsłużą za scenografię tych szybkich, ulicznychportretów. Kobiety w najmodniejszych uczesaniach(tzw. żelazkowe trwały), lekko skrytych pod kapelusikami,noszą zwiewne sukienki, zimą płaszcze„do połowy łydki” i toczki na głowach. Mężczyźni wcharakterystycznych dwurzędowych garniturach ikapeluszach „panamkach” także wyglądają jakbywłaśnie zeszli z filmowego ekranu. Uśmiechnięci,sprawiają wrażenie zadowolonych z życia.To idzie młodośćMiędzywojnie niezaprzeczalnie wyznawało kultmłodości. Oprócz prądów płynących z ówczesnegoświata dla „zmartwychwstałej” Polski to zjawiskomiało znaczenie szczególne. Dbałość o tężyznęfizyczną bezpośrednio wiązano z patriotycznymobowiązkiem – obroną granic. Dlatego tak dużąwagę w wewnętrznej polityce państwa przywiązywanodo propagowania sportu. W Kaliszu symbolemjego rozwoju stał się stadion z cyklodromem(torem kolarskim), otwarty w 1927 roku z udziałemlicznej grupy Polonii amerykańskiej. Co znamienne,ta sama publiczność w salach nowo postawionegoratusza mogła oglądać wystawę obrazów polskichartystów i pamiątek legionowych. Tak oto nowoczesnośćłączono z historią.Tego samego roku na stadionie rozegranopierwszy w mieście międzynarodowy mecz piłkinożnej pomiędzy wspólną reprezentacją Poznania,Ostrowa Wielkopolskiego i Kalisza a najsilniejszążydowską drużyną Austrii – Hakoah. Przegraliśmygo z kretesem 0:5. Naszego apetytu na sport to jednaknie zahamowało. W 1930 roku, obok Polaków,na kaliskim cyklodromie ścigali się motocykliści zJaponii, Szwajcarii i Niemiec. Dwa lata później wmieście zorganizowano pierwszy mecz bokserski.Podobne zdjęcia, robione przechodniom na ulicy, zachowały się w wielukaliskich domach. Do najbardziej popularnych fotografów międzywojnianależeli A. Banaszkiewicz (plac 11 Listopada, obecnie Główny Rynek),J. Jackowski (ulica Wrocławska, obecnie Śródmiejska) i D. Engel(atelier przy Niecałej). Na zdj. Helena i Antoni Wieczorkowie orazMaria Witczak (po prawej) na moście Reformackim. Fot. ze zbiorówrodzinnych autorki.Najmodniejsi i zarazem najbogatsi wybierali białystrój do gry w tenisa. Korty funkcjonowały w NowymParku (w peerelu zalane przez beton miasteczkaruchu drogowego), ale lubiący szpan z rakietą wręku paradowali także po mieście. Gwiazdą tegoczasu był niewątpliwie Jerzy Koszutski (ur. w 1905roku), członek Kaliskiego Towarzystwa Cyklistów,który wraz z dwójką kolegów zrobił pierwszą, honorowąrundę po miejskim torze, a rok później naIX Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie dotarłdo ćwierćfinału w sprincie kolarskim.Zdrowie i oświataOprócz wysiłku fizycznego zdrowiu miała służyćtakże opieka lekarska. Dotychczasowe szpitaleKalisza (św. Trójcy i Starozakonnych) reprezentowałyprzestarzały typ placówek. Jeszcze inny statutmiała hydropatia w Parku Miejskim. Lecznica,wyrastająca z tradycji XIX-wiecznych sanatoriów,pomimo wielu modernizacji już nie nadążyła zawymogami współczesności. Jej ostateczny schyłekwyznaczyło otwarcie nowego, wyposażonego namiarę czasów Szpitala Powszechnego im. PrzemysławaII przy ulicy Toruńskiej. W tym samym 1937roku rozpoczęto budowę kompleksu w Wolicy,przeznaczonego dla chorych na gruźlicę, co najlepiejoddaje skalę tego społecznego problemu.Oba budynki pozostają znakiem swojej epokitakże w wymiarze architektonicznym: zostały zaprojektowanew duchu modernistycznym. Wartopamiętać, że obok domu braci Kowalskich przy ulicyŚródmiejskiej (kaliszanie częściej mówią jednako „domu Kowalskiego”), zegara na Rogatce i kilkuprywatnych realizacji, jak znakomita willa architektaAlberta Nestrypke przy ulicy Niecałej, szpitale najlepiejprzypominają o czasie, kiedy Kalisz szukałswoich nowych form. Ratusz (1925 rok) czy teatr(1936 rok) w swoich historycznych kostiumach niesą tak oczywistymi przykładami.Powstaje wiele nowych szkół: powszechne(m.in. dwie przy ulicy 3 Maja, ufundowana przezEmila Repphana przy ulicy Polnej), zawodowe(m.in. mechaniczna), muzyczna, powołana przyTowarzystwie Muzycznym.Smak luksusuMiędzywojnie lubiło szybkość i luksus, zwłaszczana czterech kółkach. Na początku1929 roku przyówczesnym placu 11 Listopada (Główny Rynek)otwarto Salon Samochodowy Auto-Żarnecki. Sprzedawanotutaj produkty koncernu General-Motors,m.in. marki: Chevrolet, Pontiak, Cadillac. Właścicielemsklepu był kaliszanin Zygmunt Żarnecki,założyciel linii autobusowych w mieście, któregoówczesna prasa przedstawiała jako pioniera handlusamochodami. Gazety pisały wprost: „Chevrolet– synonim Stylu, Piękna, Trwałości” [pis. oryg.].Polskim synonimem luksusu stał się warszawskiDom Handlowy „Bracia Jabłkowscy” – firma rodziny,która swoje pierwsze sukcesy finansowe odnosiław mieście nad Prosną.Na łamach „ABC Kaliskiego” można także znaleźćreklamę „światowej marki 6-cio cylindrowejEssex” [pis. oryg.]. Chętni do obejrzenia tego cackamusieli się udać do pobliskiego Ostrowa. Gustującyw fordach mieli bliżej – autoryzowany przedstawicielLincoln Ford Fordson, firma Czesław Słubicki iSpółka działała w Kaliszu przy ulicy Warszawskiej(dzisiaj Zamkowa). Aby połączyć się ze sklepemtelefonicznie, wystarczyło wykręcić numer 9.Wkrótce po ulicach Kalisza zaczęły jeździćpierwsze taksówki. Niezbędne stały się stacje benzynowe,które uruchomiono przy ulicy Wrocławskieji przy placu 11 Listopada.Czy łatwo było wtedy zostać kierowcą? Kurs wkoncesjonowanej szkole Henryka Penthera w aleiJózefiny trwał niewiele dłużej niż miesiąc. Niedouczonychszoferów lokalna prasa puentowałażartem. Pod rysunkiem zafrasowanego mężczyzny,stojącego przy jeszcze dymiącym, zgniecionymaucie, widnieje podpis: „Nie wie pan, co się stało zmoim samochodem?” Kolorytu dodawały pilotki, koniecznyatrybut szanującego się automobilisty, wyjeżdżającegona drogi II RP w okresie zimowym.Moda sprzymierzona z techniką i ciekawościąświata wylansowała jeszcze jeden miły snobizm– słuchanie radia. Pierwszy w Kaliszu pokaz takiegosprzętu marki Philips odbył się 21 maja 1930 rokuw gmachu Towarzystwa Muzycznego. „Największezainteresowanie wzbudził aparat 3-lampowy,


1011122008 17Tzw. dom Kowalskiego (w istocie braci Leona i Moryca Kowalskich) powstał w 1930 roku.Nazwisko projektanta nie jest znane. Być może był nim Albert Nestrypke, w zachowanej dokumentacjiwymieniany jako kierownik budowy, autor m.in. architektonicznej oprawy zegara naRogatce i własnej modernistycznej willi przy ulicy Niecałej 5. Modernizmu w Kaliszu nie mamywiele, tym bardziej warto zwrócić uwagę na architekturę tego kaliskiego „drapacza chmur”.Fot. Mariusz Hertmanncałkowicie zelektryfikowany” – odnotowała gazeta.Płatność można było rozłożyć na 12 rat. „Biorącpowyższe pod uwagę, nikt nie może powiedzieć,że [radio] jest dzisiaj niedostępnym luksusem”– podsumowywał dziennikarz. Pierwszy skład„Radjo” [pis. oryg.] powstał w sierpniu 1925 rokuprzy ul. Babinej.Jeszcze jedną miarą potencjalnych możliwościfinansowych miasta było otwarcie sklepu firmowegosłynnej czeskiej marki obuwniczej Bata (za mostemReformackim, gdzie dzisiaj działa restauracjachińska). Po najbardziej wysublimowane wyrobyczekoladowe chodziło się do sklepu firmowegoPlutos (u zbiegu Złotej i Śródmiejskiej), a na włoskielody koniecznie do domu Kowalskiego, gdzie jednąz największych atrakcji, zwłaszcza dla dzieci, byławinda.Miasto zyskało światło i – to najbardziej oczywiste– w 1922 roku zaczęła działać miejskaelektrownia.Tak jak w kinieRozpędzony, ale ciągle jeszcze eleganckiświat miał swoją czułość, w której spore miejscezajmowała egzaltacja. Najlepiej ten rys międzywojniaoddają filmowe obrazy i ich tytuły. W 1929roku kinoteatr Słońce przy ulicy Ciasnej – tam,gdzie rok później odbędzie się pierwszy seansdźwiękowy w Kaliszu – zapraszał na „Uśmiechlosu”, tj. „dramat serca kobiecego w 12 aktach”z „królową ekranu polskiego” Jadwigą Smosarskąw roli głównej. Kino „Oaza” w alei AleksandryPiłsudskiej (Wolności) grało „Miłosny szept nocy”,„dramat wielkich namiętności, który do sercwrażliwych przemawia”. Film był wówczas sztukądla pięknych aktorek inienagannie ubranychmężczyzn, którzy widzamieli zdobywać wyrazistościąpóz i gestów.Coś z tamtej wrażliwości,zawieszonej międzyczułostkowością i prawdziwyminamiętnościami,uchwycił w swoich portretachprzedwojennychaktorów Benedykt JerzyDorys (1901-1990), urodzonyw Kaliszu wielkiartysta fotografii polskiej.Jego ekskluzywnewarszawskie atelierodwiedzały postacie zpierwszych stron gazet.Każda na swoje zdjęcieczekała tak samo długo– kilka tygodni. Znak firmowypracowni Dorysazaprojektował TadeuszKulisiewicz (1899-1988), który w międzywojniuosiągał swoje pierwsze sukcesy artystyczne.Aby przyciągnąć widza, nie wystarczyło zaproszeniena seans – kina potrzebowały dodatkowychatrakcji. Tych w Kaliszu dostarczał panZylber, zwany Gzymsem, przedwojenny impresario.Sprowadzał on nad Prosnę rozmaite rewie,kabarety, trupy aktorsko-akrobatyczne – słowemwszelkich artystów, którzy swoimi umiejętnościamipotrafili zadziwić publiczność i sprawić, żeby widzwrócił do kina. Występy aktorów na żywo wypełniałyczas w przerwach między poszczególnymiczęściami filmów.Miłośnicy sztuki wysokiej, a do tej kino jeszczewówczas nie należało, udawali się na koncertydo sali Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijańskich(ulica Piekarska) lub TowarzystwaMuzycznego, aby posłuchać koncertów ArturaRubinsteina, głosu Ady Sari, skrzypiec IrenyDubiskiej. Był to jeszcze czas, kiedy do rangispołecznej dysputy podnoszono problem, czy„zmodernizowane, ale obce duchem tańce, np.cygański, wykonany w nieokreślonym stroju, powinnygościć na zabawach szkolnych”.PatriotyzmŻycie codzienne płynęło na tle oficjalnychwydarzeń. Jego świadkiem była m.in. stacjakolejowa, gdzie w styczniu 1919 roku w drodzez Poznania do Warszawy zatrzymał się IgnacyJan Paderewski. Kilka miesięcy później w tymsamym miejscu w pociągowym przedzialerozmowy dotyczące polskiego wojska prowadziłJózef Piłsudski. Marszałek będzie jeszczegościł w Kaliszu m.in. w 1927 roku w czasieuroczystości odsłonięcia pomnika legionistóww Szczypiornie. Wokół budowy skupiła się dużaczęść publicznej dyskusji. Jej temperatura dobrzeoddaje ówczesny światopogląd, tak jak i dzisiajkształtujący się na styku tradycji i nowoczesnegowychowania. Do konstrukcji monumentu użytoobelisku z pomnika trzech cesarzy na placuśw. Józefa, postawionego w okresie zaborów.Głosy przeciwne demontażowi podnosiły waloryhistoryczne obiektu. W międzywojniu rodzą siębowiem podstawy nowoczesnego pojęcia opiekinad zabytkami. Niestrudzonym badaczem iwielkim miłośnikiem „pamiątek przeszłości” byłJózef Raciborski, związany z miastem nad Prosnąkonserwator Okręgu Kaliskiego, później kierownikOddziału Ministerstwa Kultury i Sztuki w UrzędzieWojewódzkim w Łodzi.Miasto ma jeszcze jeden specjalny powód,żeby międzywojnie traktować jak swój nadzwyczajnyczas. 20 grudnia 1922 roku drugimprezydentem Rzeczypospolitej został kaliszanin,wychowanek Męskiego Gimnazjum Klasycznego(dzisiejszego Liceum Ogólnokształcącegoim. Adama Asnyka), Stanisław Wojciechowski(1869-1953). Z faktów ogólnie znanych trzebaprzypomnieć, że kaliszanie uczestniczą i ponosząofiary w wojnie 1920 roku. Symbolem zaangażowaniamiasta w ówczesne sprawy kraju pozostajenazwa ulicy Górnośląskiej (dawniej PrzedmieścieWrocławskie), nadana dla uczczenia przyłączeniaGórnego Śląska do Polski.Silny był kult Józefa Piłsudskiego, sterowanyodgórnie (nazwy szkół, ulic, placów, domówkultury, uroczystości ku czci), ale także wypływającyz autentycznego szacunku i podziwu.Jesienią 1935 roku kaliszanie są świadkaminadzwyczajnego przemarszu trzech panów zciężkimi teczkami. Szli uczestnicy powstaniawielkopolskiego z Poznania, obciążeni ziemią zmogił współtowarzyszy broni. Swój ciężar nieślina krakowski kopiec Marszałka.Polityczne zabarwienie ma również powitanie wKaliszu pociągu z relikwiami św. Andrzeja Boboli,wywiezionymi z kraju wroga – Rosji sowieckiej.PożegnanieZbliża się wojna, ale w Kaliszu ciągle jeszczewybrzmiewa XIX stulecie. W 1938 roku przez nasząstację przejeżdża kolejny pociąg, tym razemze zwłokami generała Edmunda Taczanowskiego,przywódcy powstania styczniowego na ziemikaliskiej. Ostatnie honory oddawał mu uczestniktamtych wydarzeń, porucznik Półrolniczak.Młodzież nadal gra w tenisa i chodzi do kina,ale świat znowu się zmienia. Teraz ciekawszyod nowego automobilu staje się pokaz sprzętuwojskowego. W wojnę, tym bardziej przegraną,nikt nie wierzy.Autorka korzystała między innymi z „Kroniki miasta Kalisza”Władysława Kościelniaka i Krzysztofa Walczaka.


10111218 2008Wystawa katyńskaSławomir PrzygodzkihistoriaW 65. rocznicę odkrycia zbrodni katyńskiejw auli III Liceum Ogólnokształcącego im.Mikołaja Kopernika w Kaliszu można zobaczyćwstrząsające zdjęcia z ekshumacjiprzeprowadzonych w latach 1991-1995 naterenie zbiorowych mogił polskich oficerów,policjantów, funkcjonariuszy służbygranicznej, służby więziennej, KorpusuOchrony Pogranicza i innych pomordowanychprzez NKWD w 1940 roku. Wystawazatytułowana „Na nieludzkiej ziemi – Charków,Miednoje, Katyń” została otwarta wMuzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej 8września 2008 roku.Ekspozycję w Kaliszu przygotował kaliskiOddział Polskiego Towarzystwa Historycznego,Stowarzyszenie „Rodzina Katyńska” oraz MłodzieżoweTowarzystwo Przyjaciół Nauk działające przyIII LO w Kaliszu.Fotografia kryminalistycznaAutorem zdjęć jest Aleksander Załęski, b.ekspert fotografii kryminalistycznej CentralnegoLaboratorium Kryminalistycznego Komendy GłównejPolicji. Zdjęcia wykonał w 1991 roku, w trakcieprac ekshumacyjnych prowadzonych na poleceniepolskiego rządu w Charkowie i Miednoje. W roku1995 uczestniczył w ekshumacjach w Miednoje iKatyniu. Zdjęcia z tych prac można oglądać nastałej ekspozycji w Muzeum Katyńskim przy ul.Powsińskiej w Warszawie.W roku 1994, wspólnie z Pawłem Kopczyńskim,ówczesnym fotoreporterem, zorganizowana zostałaprzez prezesa Polskiej Agencji Prasowej idyrektora Muzeum Wojska Polskiego w MuzeumKatyńskim wystawa „Pamiętamy”. Patronat nad niąsprawowała Kancelaria Prezydenta RP. W tym samymroku Aleksander Załęski przedstawiał swojąwystawę pod nazwą „Dowody zbrodni” w MuzeumPolicji. Kilka lat później przygotował ekspozycjęskładającą się z 20 plansz z ponad stu zdjęciami.Obecnie jest ona prezentowana w auli III LiceumOgólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika.Wędrująca wystawaPierwsza wystawa autorska Aleksandra Załęskiegomiała miejsce 5 marca 2005 roku wParafii św. Floriana w Warszawie, w 65. rocznicęmordu katyńskiego. Była ona pokazana w wieluośrodkach kraju, m.in. w Szkole Policji w Pile, naJasnej Górze w Częstochowie, dwukrotnie naPlacu Zamkowym w Warszawie, w Instytucie im.Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Warszawie, wAkademii Obrony Narodowej w Rembertowie, wkościele parafialnym Matki Bożej Częstochowskiejw Zielonce, ponadto w warszawskich kościołach,także w Miednoje (Rosja).W ostatnim okresie wystawa odwiedziła Międzygórzew Kotlinie Kłodzkiej, gdzie udostępnionazostała zwiedzającym podczas OgólnopolskiegoPrace ekshumacyjne polskich specjalistówW dołach znaleziono przedmioty potwierdzające narodowośćRajdu Szlakami Obrońców Granic – Służby Graniczneji Komendy Głównej Policji. Od 1 lipcaoglądali ją adepci Szkoły Policji w Pile.Fotografie Aleksandra Załęskiego znajdują się wlicznych publikacjach książkowych: „I zobaczyłemdoły śmierci” autorstwa księdza prałata ZdzisławaPeszkowskiego, w katalogu krakowskiej wystawy„Z rozkazu Stalina”, w Księdze DziesięcioleciaPolski Niepodległej 1989-1999, w wydawnictwie„Kawalerowie Orderu Virtuti Militari w mogiłachkatyńskich” opublikowanym przez Kapitułę OrderuWojennego Virtuti Militari, w książce „Ukraińskiślad Katynia” wydanej przez Ministerstwo SprawWewnętrznych i Administracji oraz wielu innych.Straszenie kleszczamiW dniu otwarcia kaliskiej wystawy autor fotografiispotkał się z uczniami szkół średnich, a takżeczłonkami Stowarzyszenia „Rodzina Katyńska”,Związku Sybiraków i organizacji kombatanckich.Szczegółowo, niekiedy w sposób niepozbawionyemocji, przedstawił swoje wrażenia z pobytu na„nieludzkiej ziemi”.– Jeszcze w trakcie podróży gospodarze (Rosjanie)starali się nas nastraszyć, mówiąc, że natym terenie jest bardzo dużo kleszczy, temperaturasięga 34-40 stopni Celsjusza, a wilgotność powietrzadochodzi do 95 proc.Jak wspomina autor, Rosjanie tymi opowieściamichcieli zniechęcić ekipę do podjęcia prac ekshumacyjnych.Po przybyciu na miejsce i długichposzukiwaniach udało się odnaleźć „doły śmierci”.Początkowo pracowano tylko przy użyciu łopat,później zaczęto wykorzystywać koparkę, co niezmiernieułatwiło pracę. Polską ekipę wspomagalimłodzi rosyjscy żołnierze różnych narodowości.Macie swoje, wracajcie do PolskiPierwszym odnalezionym przedmiotem byłolusterko z podobizną Jana Kiepury na odwrocie.Aleksander Załęski wspominał: – Później zostaływydobyte jeszcze guziki z polskimi orzełkami.Wówczas jeden z rosyjskich prokuratorów powiedziałdo nas: macie już swoje, to możecie wracaćdo Polski.Zachowanie rosyjskich władz utwierdziło członkówekipy w decyzji dalszego prowadzenia pracekshumacyjnych. Zespół pracował intensywnie odgodzin rannych do zmroku (26 lipca do 11 sierpnia1991 roku). Najpierw zdejmowano grubą warstwęgliny, pod którą był piasek. W dołach znajdowałysię szczątki pomordowanych Polaków. W jednymz dołów ekshumacyjnych ekipa znalazła różneprzedmioty: guziki, drewniane łyżki, pudełka, widelce.Przedmioty były częściowo nadpalone,zdaniem Aleksandra Załęskiego przeznaczonezostały do zniszczenia i być może enkawudzistazaniedbał swoje obowiązki, zasypując zbyt wcześnieognisko.EkshumacjaAleksander Załęski, doświadczony fotograf policyjny,świadek wielu ludzkich tragedii, nadal po 18latach opisywał warunki ekshumacji z ogromnymiemocjami. – W sosnowym lesie, w miejscu, gdziebył największy dół z ciałami pomordowanych Polaków,skąd wydobyliśmy 1000 czaszek, NKWDwybudowało toalety i ubikacje. Te wszystkie płyny


i fekalia spływały do tego dołu, konserwującczęściowo niektóre zwłoki. W roku 1991 sfotografowałemjedną z czaszek, zachowane były jeszczewąsy i warstwa tłuszczowo-woskowa twarzy. Takichgłów było tam więcej. Jeśli wydobywało sięcałe zwłoki, co widać na zdjęciach, nogi, piszczeletkwiły w butach. Wrażenie było niesamowite i trudnydo opisania zapach, którego ani wcześniej, anipóźniej nie spotkałem. Kiedy koparka wyciągałazwłoki z dołu, była to taka breja, czyli substancjatłuszczowo-woskowa razem z płaszczami sukiennymi,co razem tworzyło taką granatową maź zeszczątkami kości, czaszkami, resztkami ubrania,czasami dokumentami.Do obowiązków fotografa należało także dokumentowanie„techniki zbrodni” – fotografowanieotworów wlotowych i wylotowych zostawionychprzez sowieckie kule w czaszkach polskich oficerów.Każdą czaszkę musiał umyć i sfotografować– opowiadając o tych czynnościach AleksanderZałęski nie krył wzruszenia.Prace polskich specjalistów cały czas kontrolowalirosyjscy prokuratorzy, oficerowie wojskai KGB. Nie wszyscy pozytywnie odnosili się dopracy ekipy. Jeden z rosyjskich oficerów, a był tookres puczu Janajewa, stwierdził, iż jeżeli sprawyprzybiorą zły obrót, członkowie ekipy mogą spocząćw dołach, obok zamordowanych oficerów.Byli jednakże i tacy, a wśród nich potomkowiepolskich zesłańców, którzy sprzyjali polskiej delegacjii pomagali przy ekshumacji zwłok. CzęśćRosjan była wstrząśnięta nieszczęściem polskichoficerów, przyznawali, iż nie mieli pojęcia o tymtragicznym wydarzeniu.Kaliska młodzież zwiedzała wystawę w milczeniuŚwiadkowie czasu pogardyEkipa ekshumacyjna dotarła również do Starobielska,miejsca uwięzienia polskich jeńcówwojennych. Wspomina Aleksander Załęski: – Pojechaliśmytam w niedzielę. Teren ogrodzony byłpotężnym murem, z metalową bramą, na którejbył sierp i młot… Nie wpuszczono nas do celi, wktórej więziono naszych rodaków… Na tamtejszymcmentarzu znaleźliśmy kilka grobów z polskiminazwiskami, a więc już tam ginęli Polacy.W tej miejscowości przetrzymywana była generalicjai wyżsi oficerowie Wojska Polskiego. Stamtądwychodziły transporty do Charkowa, gdzie w podziemiachgmachu NKWD rozstrzeliwano Polaków.Zabitych strzałem w tył głowy – nocą przewożonodo lasu i wrzucano do uprzednio przygotowanychdołów. Po wypełnieniu dołów teren wyrównywanociężkim sprzętem, później posadzono las liściasty.W latach 50. część zwłok przewieziono na innemiejsce i zabetonowano, na tym terenie powstałosanatorium dla pracowników KGB i ich rodzin.Część zwłok umieszczono także na charkowskimlotnisku i przykryto betonową płytą.Niestety, nad tymi „dołami zapomnienia” niktnie stanie w zadumie, nie zapłoną znicze, nieRozmiar tragedii przekroczył wyobraźnię młodych ludziFot. Zbigniew Miśkiewiczusłyszymy „Ojcze nasz…”. Ale te nieznane mogiłysą strasznymi świadkami „czasów pogardy”, byćmoże bardziej wymownymi niż przerażające zdjęciaz lasu katyńskiego. Bo zniwelowane celowo,zasypane z rozmysłem, z pełną świadomościąpopełnionych czynów, by zatrzeć ślady.I zawsze przy takich okazjach powraca pytanieo granice ludzkiego okrucieństwa, pogardy dlainnego człowieka, powraca pytanie: „Dlaczego?”– i pytanie o przebaczenie. Ileż wiary należy miećw sobie, jakim człowiekiem należy być, by wobecbezmiaru okrucieństwa, w geście pojednaniapowiedzieć: „Ojcze, przebacz im, bo wiedzieli, coczynią”. Ale przebaczyć nie znaczy zapomnieć.Ważne pytaniaW auli III LO kaliska młodzież zwiedzała wystawęw milczeniu i zdumieniu, bowiem słowo„Katyń”, będące symbolem polskich losów naWschodzie, nabrało przerażających kształtów.Rozmiar tragedii i cierpienia przekroczył wyobraźnięmłodych ludzi. Romantyczni bohaterowie,niezłomni, ukochani przez Ojczyznę i dlaOjczyzny umierający, tak hołubieni przez literaturępiękną, to… kłębowisko piszczeli, przestrzelonychczaszek, podartych mundurów, prawie-twarzyz resztkami substancji tłuszczowo-woskowej,to taka breja, której odór będzie prześladowałdo końca. Nie były to kamienie rzucane przezBoga na szaniec. Ta niesamowita konstatacja dlawielu licealistów była prawdziwym szokiem. Byładobrym czasem na pytania o siebie, o Polskę,Ojczyznę i obowiązek. Pytania niewypowiedziane,ale tkwiące w spojrzeniu, w geście czy naturalnymobrzydzeniu malującym się na twarzy. Pytania,na które wcześniej czy później każdy musi sobieodpowiedzieć.


10111220 2008Wzorem dla nas są powstańcyAgnieszka Królikowskawokół nasWiele instytucji, w tym i szkół, obierasobie patrona. Patron z założenia mabyć wzorem, reprezentantem nieprzemijającychideałów, drogowskazem dlawspółczesnych. Jednym z uniwersalnychideałów jest patriotyzm, którego istota jestniezmienna, ale różne mogą być sposobyjego wyrażania. Często wzory te dostarczanam nasza mała ojczyzna. Stają się wtedybliższe naszym sercom.Uczniowie oddają cześć bohateromSzkoła Podstawowa nr 16 nosi imię PowstańcówWielkopolskich 1918-1919 od 47 lat, a DzieńPatrona, obchodzony 19 grudnia, jest zawszedniem szczególnie podniosłym. Wolny od zajęćlekcyjnych, rozpoczyna się uroczystym spotkaniemz wychowawcami, a kończony jest programemartystycznym. Stałą część tego święta stanowikonkurs historyczny.Wiedzę o powstańcach upowszechniają materiałyzamieszczone w gablotach czy tablicypamięci na korytarzu. W przyszłości ma powstaćkącik pamięci w gabinecie historycznym.Nauczyciele i wychowawcy dbają o kształtowaniepostaw historycznych, przekazując wiedzę opatriotyzmie przodków najmłodszemu pokoleniu.Konkursy historyczne, związane tematycznie zPowstaniem Wielkopolskim, a także lekcje wychowawczedotykające kwestii patriotyzmu, mająswoje stałe miejsce w procesie wychowawczymniezależnie od przypadających rocznic.Czy jesteśmy patriotami?W tym roku wszystkie klasy wspólnie z wychowawcamizadają sobie pytanie: „Czy jesteśmy patriotami?”.Każdego roku w listopadzie uczniowiemają okazję osobiście spotkać się z LeopoldemBarzęcem, weteranem wojennym i prezesemZwiązku Bojowników o Wolność i Demokrację,który przybliża im atmosferę niespokojnych czasóworaz walk o wolność kraju, i który tradycyjnie jużzasiada w jury konkursu wiedzy patriotycznej dlanajmłodszych klas.W tym roku z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległościszkoła przyłączyła się do większegoprojektu, organizowanego przez Ośrodek DoskonaleniaNauczycieli w Poznaniu, a zatytułowanego„Śladami Powstania Wielkopolskiego 1918-1919”.Jest to projekt interdyscyplinarny, który szkołarealizuje nie tylko na lekcjach historii, ale równieżna innych przedmiotach.Każda klasa na początku roku szkolnego ułożyławłasny plan i sposoby realizacji projektu. Wszystkieklasy organizują wycieczki śladami walk niepodległościowych– klasy starsze wybierają dalsze trasy:Boczków, Skalmierzyce lub Szczypiorno, a młodszeszukają miejsc pamięci na terenie Kalisza.W czasie trwania projektu uczniowie oglądajątrzy wybrane filmy, związane z głównym tematemSzkoła Podstawowa nr 16 wydała okazjonalne pismo dotyczącepowstaniaRodzina Szkółim. Powstańców WielkopolskichSzkoła Podstawowa nr 16 w Kaliszu należydo rodziny szkół i harcerstwa noszących imięPowstańców Wielkopolskich. Początki tegostowarzyszenia sięgają roku 1978, gdy właśniez inicjatywy tej kaliskiej szkoły odbył się OgólnopolskiZlot Szkół noszących imię PowstańcówWielkopolskich. Drugi zlot szkół o tym imieniumiał miejsce w Poznaniu w 1988 roku. Efektemzjazdu poznańskiego było utworzenie RodzinySzkół im. Powstańców Wielkopolskich. Podczasostatniego zlotu we Wrześni (wrzesień 2008)młodzież SP 16 poznawała historię powstania,biorąc udział w zajęciach plastycznych i literackich.Dla nauczycieli i instruktorów harcerskichprowadzone są warsztaty. Zlotom, odbywającymsię co kilka lat, za każdym razem w innym miejscu,patronuje Towarzystwo Pamięci PowstaniaWielkopolskiego 1918-1919 z Poznania.(np. „Powstanie Wielkopolskie 1918-19”, „DoNiepodległej”, „Trudne początki II RP”). Próbująocalić od zapomnienia sylwetki powstańców iosób zasłużonych dla miasta, prezentują miejscapamięci i tradycje szkoły, badają historię miastalub regionu w okresie powstania, okoliczności iprzyczyny jego wybuchu itp. Poziom wymagańjest różny i zależy od wieku uczestników. Technikirealizacji zadań nie są narzucane, a kreatywnośćuczniów jest mile widziana.Sejmik Historycznyi konkursy międzyszkolneW przeddzień rocznicy Odzyskania Niepodległościw szkole odbędzie się Sejmik Historycznypoświęcony 90. rocznicy dwóch wydarzeń historycznych– odzyskania niepodległości i wybuchuPowstania Wielkopolskiego. Podczas sejmikuuczniowie wygłoszą referaty na tematy związanez powstaniem, poruszane rzadko lub wcale, nieobecnew podręcznikach (np. „Kobiety w PowstaniuWielkopolskim”).W tym roku szkoła wydała drukowaną jednodniówkępt. „Powstaniec Wielkopolski” – pismookazjonalne zawierające materiały dotyczącepowstania, przygotowane przez uczniów klasszóstych i opiekunkę koła historycznego, EwęBezener (nauczycielkę historii, organizatorkęszkolnych konkursów historycznych i koordynatorkęprojektu), a także Dorotę Kulczycką(opiekunkę koła polonistycznego). Treści zawartew tym wydawnictwie zostały pomyślane jakokompendium wiedzy przydatne w przygotowaniusię do międzyszkolnych konkursów, które SzkołaPodstawowa nr 16 organizuje. Konkursy obejmująkilka dziedzin: oprócz historii również literaturę imuzykę. Tematem przewodnim jest oczywiściePowstanie Wielkopolskie.Efekty pracy uczniów, wycieczek i badań zostanązaprezentowane w grudniu w różnych formach,m.in. w formie prezentacji multimedialnej, inscenizacjiczy wystawy „Drogi do niepodległości”.Strażą Ojczyzny były Legionyi pamięć o nich niech wciąż trwaTe słowa szkolnego hymnu, którego melodię znakażdy z pieśni „Marsz Pierwszej Brygady”, to żywapamięć o Legionach. To także swego rodzaju mottoprzyświecające nauczycielom Szkoły Podstawowejnr 21 im. Legionów Józefa Piłsudskiego. Położonaw bezpośrednim sąsiedztwie Centralnego OśrodkaSzkolenia Służby Więziennej szkoła jest wprawdzieniewielka, ale za to z tradycjami. Jej obecnybudynek powstał z potrzeby serca mieszkańcówi w efekcie ich pracy, a uczniowie nie są anonimowymijednostkami, lecz żywą częścią szkolnejspołeczności.Dzień Patrona szkoły przypada na 11 listopada– 14 lat temu w tym dniu przyjęła ona imię LegionówJózefa Piłsudskiego. W tym roku szkoła otrzymasztandar, którego oficjalne przekazanie zaplanowanona 9 listopada. W zebranie środków na tencel zaangażowała się cała lokalna społeczność,zarówno sami uczniowie i nauczyciele, którzyzorganizowali festyn, przygotowali fanty na loterię,jak i rodzice. Dochód z festynu oraz innych atrakcjipokrył połowę kosztów. Brakującą część przekazałanonimowy darczyńca, natomiast drzewiec dosztandaru jest darem Rady Osiedla Szczypiorno.Tegoroczne obchody Święta Niepodległości w


1011122008 21Dzień Patrona szkolna społeczność obchodzi 12maja, w rocznicę śmierci Józefa Piłsudskiego. Wtym roku obchody tego dnia zbiegły się z uroczystościami100-lecia szkoły. Poza oficjalną częściąi złożeniem kwiatów pod tablicą upamiętniającąnadanie szkole imienia, organizowane są quizy ipokazy multimedialne, które w przystępny sposóbmają przybliżyć wszystkim uczniom, również tymnajmłodszym, sylwetkę Marszałka.Każdego dnia na pierwszym piętrze szkołyuczniowie mijają tablicę z portretem i krótkimżyciorysem Józefa Piłsudskiego, ważniejszymidatami z historii szkoły oraz słowami szkolnegoWidowisko historyczne „Pamiętajmy o powtańcach wielkopolskich”uświetnił występ Międzyszkolnego Chóru „Dysonans”. Fot. BIMUczniowie Szkoły Podstawowej nr 21 w Szczypiornie Fot. BIMszkole będą więc wyjątkowo uroczyste, wraz zmszą św. i poświęceniem sztandaru.Czy Piłsudski pił kawę?Towarzyszący obchodom święta programartystyczny wyreżyserowała Elżbieta Kowacs– nauczycielka historii i języka polskiego, któraorganizuje konkursy wiedzy o patronie szkoły.Każdego roku przed Dniem Patrona odbywa sięteż konkurs skierowany do uczniów klas 4-6, którzywiedzę historyczną przyswajają sobie nie tylko nalekcji historii i z książek lub oglądając filmy o legionistach,ale również podczas wycieczek do miejscpamięci: obozu czy bunkrów w Szczypiornie.Pytania konkursowe bywają czasami zaskakującedla uczniów: „Czy Józef Piłsudski pił kawęczy herbatę?”, „Co robił w wolnych chwilach?”.Okazuje się, że popijając mocną herbatę, lubiłukładać pasjanse. Jednym z trudniejszych dlazeszłorocznych uczestników było pytanie o nazwęulubionego konia Marszałka. Ukazując ludzkątwarz wielkiego człowieka, szkole udaje się w niektórychuczniach rozbudzić ciekawość historii nietylko jego życia, ale również wydarzeń tego okresuw skali ogólnopolskiej. A jeżeli przy okazji udałosię w ich sercach zaszczepić choćby niektóre zprzyświecających patronowi ideałów, to jeden zcelów szkoły został osiągnięty.Uczczony za życiaJuż w roku 1930, pięć lat przed śmiercią, JózefPiłsudski został patronem Szkoły Podstawowej nr22. Jednak w toku zmiennej powojennej historiiPolski usunięto nazwisko Marszałka z nazwyszkoły. Dopiero w 1996 roku nastąpiło odnowieniepatronatu i przekazanie sztandaru szkole.Sztandar Szkoły Podstawowej nr 22hymnu, którego autorami są nauczyciel muzykiZbigniew Jenek oraz dawna uczennica, JoannaLaskowska. Niektórzy uczniowie noszą przypiętedo mundurków znaczki ze szkolnym logo – wizerunkiempatrona.Jestem Polakiem,wiernym synem ojczyznyTak powiedział sam o sobie Ignacy Jan Paderewski,od 6 lat patron IV Liceum Ogólnokształcącego.Jak każda polska szkoła, tak i to liceumpragnie ukształtować wiernych synów i córki ojczyzny,stawiając przed oczami młodych ludzi życiei działalność patrona. Dzień Patrona obchodzonyjest w okresie między 6 listopada, dniem urodzinIgnacego Jana Paderewskiego, a 11 listopada– Narodowym Świętem Niepodległości. W tym dniuorganizowanych jest wiele uroczystości, w tym finałkonkursu o Ignacym Janie Paderewskim, projekcjafilmu biograficznego o patronie, poświęconymu konkurs plastyczny, prelekcje i wystawy orazślubowanie uczniów klas pierwszych.Dzień Patrona nie jest jedyną okazją w roku dopoznawania Paderewskiego i jego patriotycznejdziałalności, również na lekcjach historii i nagodzinach wychowawczych podkreśla się jegozasługi.Teatr na Widoku pamiętao czasach niepodległościSzczególne miejsce w życiu IV LO zajmujeTeatr na Widoku, który rozpoczął swoją działalnośćw roku powstania szkoły. Prowadzonyjest przez Włodzimierza Garsztkę, nauczycielajęzyka polskiego i Grażynę Sakowicz-Garsztkę,nauczycielkę matematyki. W ciągu kilkunastu latpowstało wiele widowisk, szczególnie o tematycehistoryczno-patriotycznej, wystawianych nie tylkow szkole, ale również na deskach kaliskiegoteatru, Centrum Kultury i Sztuki, w Sali Recepcyjnejratusza oraz poza Kaliszem: w Warszawie,Wrocławiu, Koninie i innych miastach.Ostatnim spektaklem, wystawionym we wrześniu,było widowisko historyczne pt. „Pamiętajmyo powstańcach wielkopolskich”. Był to projektmiędzyszkolny, w który zaangażowali się teżuczniowie Szkół Podstawowych nr 16 im. PowstańcówWielkopolskich, nr 21 im. LegionówJózefa Piłsudskiego i nr 2 im. Jana Pawła IIoraz Szkoły Podstawowej im. Powstańców Wielkopolskichw Nowych Skalmierzycach. Całość,złożona z pokazu multimedialnego, recytacjidramatycznej fragmentów „Ksiąg narodu ipielgrzymstwa polskiego”, scenek nawiązującychdo wybuchu i pierwszych dni PowstaniaWielkopolskiego: przyjazdu Ignacego Jana Paderewskiegodo Poznania, jego powitania przezmieszkańców, którzy wylegli na ulice z pochodniami,przemowy artysty z okna hotelu Bazaroraz śmierci pierwszego powstańca, Jana Mertki,przeplatana pieśniami w wykonaniu MiędzyszkolnegoChóru „Dysonans”, wprowadziła widzów watmosferę tamtych wydarzeń i połączyła w jednoartystyczne inicjatywy kilku szkół.


10111222 2008Pionierzy szczypiorniakaPiotr Szymańskiwokół nasStarożytni Grecy czy Rzymianie, Irlandczycyczy Włosi? Kto był prekursorem piłkiręcznej – gry, która podbiła świat? Na topytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi,ale jedno jest pewne – ogromny wkład w jejrozwój wnieśli Polacy, od dziewięćdziesięciulat uprawiający tę dyscyplinę.Dziś popularnie nazywana szczypiorniakiem,dyscyplina ta jest jedną z najmłodszych gier zużyciem piłki. Wielu historyków sportu uważa, żejej wczesne odmiany stały się pierwowzorem dlapowstania futbolu. Już starożytnym Grekom znanabyła gra polegająca na jak najwyższym podrzucaniui łapaniu niewielkiej piłki. Wspominał o niej Homerna kartach „Odysei”. Rzymianie z kolei uprawiali„harpaston” – grę przypominającą rugby. Piłkęmożna było zagrywać w niej zarówno rękami, jaki nogami. Możliwe, że rzymskie legiony przeniosłyharpaston na tereny podbijanych przez siebiekrajów Europy.Piłka ręczna bliska była nie tylko Grekom czy Rzymianom.W Irlandii około 1000 roku uprawiano tzw.fives, zbliżony do współczesnego szczypiorniaka.Kilkaset lat później fives znalazł się w programie zajęćszkół angielskich, a w XVIII wieku odnotowywanonawet informacje o mistrzach tej dyscypliny.Z Europy do StanówOpartą na zasadach podobnych do dzisiejszegoszczypiorniaka rywalizację sportową opisał żyjącyw latach 1571-1654 austriacki lekarz Gaurinonius.W pracy pt. „Groza zniszczenia rodzaju ludzkiego”wymienia on siedem rodzajów gry, polegającej napodbijaniu rękoma wielkiej skórzanej piłki.Europę stopniowo zaczęła też opanowywaćdyscyplina nazywana pięstówką. To właśnie jej rozgrywkomprzyglądał się w 1789 roku w Weronie samJohann Wolfgang von Goethe, o czym wspominanawet w swoich listach.W popularyzowaniu piłki ręcznej znaczny udziałmiał też Irlandczyk Casey. Kilkanaście lat po tym,jak w 1870 roku przypłynął do amerykańskiegoBrooklynu, wraz ze swoim rodakiem McQuademrozpoczął propagowanie gry przypominającejpięstówkę. Pierwsze amerykańskie mistrzostwa wtej dyscyplinie odbyły się na boisku otwartym w LosAngeles w 1919 roku.Niemieckie przepisy, szwedzki rozwójPionierską działalność w propagowaniu piłkiręcznej przypisuje się niemieckim nauczycielomgimnastyki w latach 90. XIX wieku. Konrad Kochz Brunszwiku wprowadził do programu szkolnegoraffenball, czyli grę, w której piłkę zagrywało się tylkorękoma. Wiele wysiłku w propagowanie tej dyscyplinysportu włożył również sekretarz MiędzynarodowegoZwiązku Piłki Nożnej, Hirschmann, wspomaganyprzez berlińskiego nauczyciela Karla Schelentza.Obaj panowie mieli olbrzymie zasługi dla ujednoliceniaprzepisów piłki ręcznej na terenie Niemiec.Prekursorem gry zespołów siedmioosobowychw formie zbliżonej do obecnej był Duńczyk NielsenHolger, który w gimnazjum w Ollerup wprowadziłrywalizację pod nazwą „haandboll”. Zaczęła się onarozpowszechniać w roku 1906, a pięć lat późniejwprowadzono ją do szkół. W końcu nabrała takiejpopularności, że mecze oglądały setki widzów. Rozpowszechnionazostała w Skandynawii, a Szwecjapo I wojnie światowej uchodziła za najsilniejsząw tej dyscyplinie na świecie. Ogromna liczba halsportowych, wysoki standard poziomu życia orazneutralna polityka sprawiły, że w tym kraju gra w„ręczną” rozwijała się doskonale, szczególnie wlatach 1938-1948.Czesi też grająNiezależnie od piłki ręcznej w Skandynawii rozwijałasię hazena („hazet” – rzucać) – narodowagra Czechosłowaków, której przepisy opublikowałw 1905 roku praski nauczyciel A. Kristof. Była to odmianapiłki nożnej, rozgrywana rękami, na boiskachi przy bramkach o zmniejszonych rozmiarach. DoPolski hazena trafiła dzięki lekkoatletkom CracoviiKraków, ale nie spotkała się z dużym zainteresowaniem.Tymczasem w Niemczech piłka ręczna nadalewoluowała. Wymiary bramek i pola do gry zbliżonebyły do obowiązujących w piłce nożnej, co pozwałona korzystanie z dostępnych już boisk. Zmianieuległy jednak przepisy dotyczące kozłowania czywalki o piłkę. Po ich modyfikacjach gra otrzymałanazwę „torball”, czyli piłka bramkowa. Rok 1917przyjmuje się w Niemczech za datę narodzin piłkiręcznej jedenastoosobowej.Polscy legioniści walczą na boiskuPolacy szybko dołączyli do grona miłośnikówpiłki ręcznej, a to za sprawą legionistów Józefa Piłsudskiego.Żołnierze w 1917 roku trafili do obozu wSzczypiornie po tym, jak odmówili złożenia przysięgicesarzowi Niemiec. Internowani, aby zapomnieć obezczynności i losie, jaki ich spotkał, zaczęli graćza pomocą szmacianki, rozmiarami większej oddzisiejszej piłki. Składy zespołów liczyły 11 osób. Tobył początek dyscypliny, która od nazwy miejscowości,w której ją zainicjowano, określona zostałaszczypiorniakiem.Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości piłkaręczna rozwijała się głównie na Śląsku i w Krakowie,a później w Łodzi, Warszawie, Lwowie i Poznaniu.W 1930 roku rozegrano pierwsze mistrzostwakraju w piłce ręcznej 11-osobowej mężczyzn, wktórych triumfowali zawodnicy KS Cracovii Kraków.Zaczęto też nawiązywać sportowe kontakty międzynarodowe.W 1931 roku śląscy szczypiorniści jakopierwszy polski zespół wyjechali za granicę, aby wWiedniu uczestniczyć w Olimpiadzie RobotniczychKlubów Sportowych.Pierwsze mistrzostwa świata mężczyzn – zarównow wersji siedmio-, jak i jedenastoosobowej– rozegrano w 1938 roku w Niemczech, a w obuich edycjach triumfowali gospodarze. Z czasemodmiana siedmioosobowa zaczęła stawać się corazpopularniejszą.Przełom powojenny w piłce ręcznejWarto odnotować, że w czasie działalności IIKorpusu Wojska Polskiego, wchodzącego w składArmii Brytyjskiej, w czasie wyzwolenia Włoch (1944--1945) istniały w tej jednostce liczne drużyny szczypiorniaka.W czasie zawieszenia działań wojennychtoczyły one regularne rozgrywki o mistrzostwokorpusu, rozgrywały także zwycięskie spotkania zreprezentacjami jednostek alianckich.Rok 1957 uznany został za przełomowy w historiipowojennej piłki ręcznej w Polsce. 28 listopada WalnyZjazd Delegatów Okręgów w Warszawie powołałdo życia Związek Piłki Ręcznej w Polsce, likwidującSekcję Piłki Ręcznej przy Głównym Komitecie KulturyFizycznej. W tym czasie szczypiorniak podbiłjuż niemal całą Europę, zaczęto uprawiać go takżew kilku krajach Azji i Afryce.Kolejne sukcesyW roku 1972 piłka ręczna po 36 latach nieobecnościpowróciła do rodziny olimpijskiej. WMonachium Polacy zajęli dziesiąte miejsce, aby znastępnych igrzysk olimpijskich w Montrealu powrócićz brązowymi medalami. Również trzecie miejscezajęli biało-czerwoni podczas mistrzostw świata wNiemczech w 1982 roku. Dwadzieścia lat późniejtriumfowali w Gdańsku podczas młodzieżowychmistrzostw Europy, a w ubiegłym roku ponowniezostali medalistami mistrzostw świata, powracającz Niemiec ze srebrnymi medalami.Źródło: Drygas W. A., Młoczyński P., 75 lat piłki ręcznejw Polsce, Warszawa 1993.


1011122008 23Kaliskie drogi piłki ręcznejDariusz DymalskiOd ponad roku w Kaliszu znów istniejedrużyna piłki ręcznej, która występuje wrozgrywkach ligowych. Powstała na falientuzjazmu po zdobyciu przez reprezentacjęPolski wicemistrzostwa świata i znadzieją, że dyscyplina zwana w przeszłościszczypiorniakiem wróci na stałedo swoich źródeł.Oryginalny szczypiorniakKiedy legioniści Józefa Piłsudskiego osadzeniw obozie w Szczypiornie przez władze niemieckiezaczęli rozgrywać swoje mecze w nową grę,różniącą się znacznie od już wówczas bardzopopularnej piłki nożnej, nie zdawali sobie sprawyz tego, że właśnie tworzą historię polskiego…sportu. Szczypiorniak, bo tak nazwano te harcena boisku dla podniesienia żołnierskiego moralena ograniczonym drutami obozowym terenie,był w wykonaniu piłkarzy w mundurach zupełnieoryginalną grą. Tym bardziej jeśli chodzi o ziemiepolskie, ciągle przecież pozbawione polskiegoorganizmu państwowego. Ta gra wymyślona wokolicach dzisiejszego Centralnego OśrodkaSzkolenia Służby Więziennej w Kaliszu bardziejprzypominała zlepek przynajmniej kilku koncepcjirozwoju nowożytnego handballu, kojarzonegogłównie z Niemcami i Danią. Legionistom trzebabez wątpienia oddać, że dołożyli polską cegiełkędo rozwoju dyscypliny.Szczypiorno, niegdyś miejscowość z pograniczamiędzy zaborami rosyjskim i niemieckim, potemprzed długie lata podkaliska wioska, było tylko okazjonalniekojarzone z kolebką polskiej piłki ręcznej.Dość długo też nazwę szczypiorniak odnoszonodo 11-osobowej odmiany handballu. Nie do końcajest to zgodne z tym, co wymyślili legioniści, ale napewno ich pomysły z czasem udoskonalono, choćprzepisy, które powstały na gorąco w obozowychwarunkach, były zaskakująco czytelne. Na pewnotakie, aby mogli je przyswoić początkujący adepcitej gry. Nie przełożyło się to jednak na popularnośćręcznej w pobliskim Kaliszu.W krótkim czasie po I wojnie światowej i odzyskaniuniepodległości w grodzie nad Prosnąpowstały dwa kluby – KS Prosna Kalisz w 1922i KKS Kalisz w 1925 roku. W przedwojennychkronikach tych stowarzyszeń sportowych próżnoszukać dokonań sekcji piłki ręcznej. Zdecydowaniedominującą dyscypliną była piłka nożna. Opróczniej możemy znaleźć chociaż wzmianki o kolarstwie,lekkiej atletyce, tenisie ziemnym, boksie,szermierce, a nawet o łyżwiarstwie. Być może wszczypiorniak albo jakąś jego odmianę grywanow szkołach lub na podwórkach, ale w klubachsportowych takiej szansy nie było. Trzeba teżpamiętać, że Max Heiser, który 27 października1917 roku opublikował zbiór zasad gry w piłkęręczną, założył, że ma to być gra dla kobiet. Dlaczego?Otóż według autora „męska” piłka nożnaDrużyna Prosny Kalisz na boisku Wojewódzkiego Domu Kultury przy ul. Łaziennej. Stoją od lewej: Wojciech Wolny, Hilary Paszkowski, SławomirSkoczek, Piotr Bielewicz, Wiesław Kucharski, Dariusz Rogaczewski, Stefan Wierzchowski. Fot. archiwalna ze zbiorów autorabyła dla pań po prostu nieosiągalna. To takżemogło sprawić, że inicjatorzy powstawania klubówsportowych w naszym mieście nie brali pod uwagętworzenia sekcji gry zespołowej, która po pierwszemiała być kobieca, a po drugie była ciągle w fazietworzenia odpowiednich przepisów, które zapewneczęsto jeszcze modyfikowano. Jej popularnośćmiała dopiero nadejść. Mogły ją przyspieszyćmiędzynarodowe kontakty, a te możemy datowaćoficjalne od 1925 roku, kiedy to odbył się pierwszymecz międzypaństwowy piłkarzy ręcznych. WHalle Niemcy pokonały Austrię 6:3.Gwardia i ZrywKoszmar II wojny światowej i okupacji hitlerowskiejspowodował, że mimo straconych nadziei napełną niepodległość po wojnie, entuzjaści sportuszybko zabrali się do odbudowy klubów, sekcji,drużyn i rozgrywek. Nie inaczej było w Kaliszu.Reaktywowano nie tylko najstarsze kaliskie stowarzyszeniesportowe, ale powstawały równieżnowe. W klubowej dokumentacji KS Prosna Kalisz ikilku opracowaniach na ten temat można odnaleźćwzmiankę, że na przełomie lat 40. i 50. wśród corazwiększej ilości sekcji istniała także sekcja piłkiręcznej. Niewiele jednak da się odtworzyć, jeślichodzi o jej funkcjonowanie i działalność. Wówczasjeszcze dominowała gra w handball 11-osobowy,a więc ten mający rodowód niemiecki. W Polscetakich piłkarzy nazywano szczypiornistami i tak jużzostało nawet wtedy, gdy w latach pięćdziesiątychdrużynę jedenastoosobową wyparła gra w piłkęręczną siedmioosobową, czyli tę, która ma bardziejrodowód duński. W Kaliszu powojennym mieliśmydrużyny, które grały w szczypiorniaka na boisku dopiłki nożnej po 11 zawodników w zespole. Trzebawspomnieć przynajmniej o dwóch takich ekipach.Jedną z nich był zespół Gwardii (późniejszy Starti Calisia) złożony z piłkarzy… nożnych. Była toniezwykle uzdolniona grupa młodych ludzi, którzyświetnie spisywali się w rozgrywkach futbolowych,ale spodobał im się również szczypiorniak, jakciągle mówiono o grze w piłkę przy pomocy rąk.W 1952 roku ta drużyna wzięła udział w mistrzostwachokręgu poznańskiego drużyn gwardyjskich.– Tę rywalizację potraktowaliśmy jako urozmaiceniezajęć futbolowych, a że bardzo polubiliśmyszczypiorniaka i byliśmy zgraną paczką, grało namsię znakomicie – opowiada jeden z najlepszychw historii kaliskich piłkarzy nożnych, ZygmuntSobczak. – Do Poznania pojechaliśmy trochę zprzypadku, bo przecież nie graliśmy w żadnejlidze piłki ręcznej. Dotarliśmy jednak aż do finału,a w nim – ku zaskoczeniu wszystkich – ograliśmyOlimpię Poznań, zespół z ligi szczypiorniaka, 11:5.Rywale byli załamani przede wszystkim tym, żeprzegrali z kopaczami.Przypomnijmy, że w tamtych czasach w GwardiiKalisz grali tacy zawodnicy jak: Bolesław Lewandowski(późniejszy reprezentant Polski i zawodnikI-ligowej Gwardii Warszawa, cytowany już ZygmuntSobczak, Jerzy Kuś, Antoni Szkudlarek, AugustTomaszek, Józef Marciniak, Henryk Grabiński,Józef Świercz, Tadeusz Zakrzewski, Wacław Helman.Okazało się, że równie dobrze radzili sobiekopiąc piłkę, jak i rzucając ją ręką. Tym bardziejże czynili to na boisku o tych samych rozmiarachi identycznych bramkach. Strzały na bramkęmożna było oddawać ze strefy 11 metrów, a rzutykarne wykonywano z 13 metrów. Ciekawym, ale


10111224 2008wokół nasjuż nieco zapomnianym zespołem grającym wpiłkę ręczną 11-osobową był Zryw Kalisz. Była todrużyna, której zawodnicy rekrutowali się z gronanauczycieli i uczniów dzisiejszego Zespołu SzkółSamochodowych. Z rozrzewnieniem wspomina jąStanisław Elegańczyk, który w następnej dekadziestanie się jedną z najważniejszych postaci kaliskiejpiłki ręcznej, ale już tej siedmioosobowej. – WZrywie grywałem pod koniec lat pięćdziesiątych.Nie występowaliśmy w żadnej lidze, ale jeździliśmyna przeróżne turnieje. Trenowaliśmy naobecnych bocznych boiskach Calisii i mieliśmyzupełnie niezłe wyniki. Pamiętam, że wygraliśmyjeden z turniejów, który odbywał się w Słupcy. Wtej drużynie grał też Antek Jarzyński, znakomitytrener lekkoatletów, a jako szczypiornistę kojarzęgo sobie z bardzo silnym rzutem.Przykłady tych dwóch drużyn potwierdzają tylkotezę o tym, że piłka ręczna była dyscypliną dającądobre przygotowanie ogólnorozwojowe, co pozwalałorównież na uprawianie innych dyscyplin. Corazrzadziej grano jednak w jej odmianę 11-osobową, acoraz większą popularność zyskiwała jej „siódemka”.Tam, gdzie powstały odpowiedniej wielkościboiska pod dachem, powstały silne ośrodki ręcznejnowej jakości. Niestety, w Kaliszu rozwój „siódemek”nie szedł w parze z budową choćby jednegoobiektu, w którym można by grać na parkiecie.Grano więc długo na boiskach asfaltowych ażdo momentu, gdy przepisy zabroniły rozgrywaniameczów ligowych na takiej nawierzchni.Guru i jego drużynaNowy rozdział w historii kaliskiej piłki ręcznejrozpoczął się w październiku 1967 roku, kiedy nadobre reaktywowano sekcję szczypiornistów w KSProsna Kalisz. Ale wcześniej, bo w styczniu zorganizowanoobóz sportowy dla przyszłych zawodników.Inicjatorem tworzenia drużyny ligowej byłwiceprezes ds. sportu w Prośnie, Piotr Hille. Pierwszymtrenerem został natomiast Jerzy Piórkowski, aw krótkim czasie jego następcą został wspomnianyjuż Stanisław Elegańczyk, który jest związany z tądyscypliną sportu w Kaliszu do dzisiaj i uchodzi zaprawdziwego guru dla szczypiornistów. Pan Stanisławczuje się też kaliszaninem, choć pochodzi zKórnika, a studia kończył w Poznaniu, gdzie znanybył ze swej dużej sportowej aktywności. Był międzyinnymi lekkoatletą (jego rekord w skoku wzwyż to178 cm), w latach 1951-1953 piłkarzem nożnymKolejarza Poznań, a w piłkę ręczną grywał w AZSPoznań. Jako nauczyciel otrzymał nakaz pracy itak wylądował w Kaliszu, gdzie był między innymikierownikiem Wydziału Wychowania Fizycznegoi Biologii w Studium Nauczycielskim. W swojejkarierze szkoleniowej miał też na koncie prowadzeniezespołu koszykarek Calisii Kalisz. Dzisiajnie chce się w to wierzyć, ale jego podopiecznepotrafiły wygrywać z drużynami z Ostrowa Wielkopolskiego.Nazwisko Elegańczyk jest i będziejednak w Kaliszu kojarzone przede wszystkim zpiłką ręczną. Jak wyglądały początki prowadzonejprzez niego drużyny? Otóż od 1968 roku zaczęłaona występować w rozgrywkach okręgowych,czyli poznańskiej klasie A. Przełom nastąpił w1972 roku, kiedy to piłkarze ręczni Prosny Kaliszpod wodzą swego trenera awansowali do ligimiędzywojewódzkiej (III liga). Tworzył się bardzociekawy zespół i rosła popularność tej dyscypliny.Dzisiaj jakoś nie możemy wrócić do czasów, gdy wrozgrywkach handballowych rywalizowały nie tylkoreprezentacje kaliskich szkół, ale także drużyn zmałych, wiejskich placówek oświatowych. Nawetszkoły słynące głównie z piłkarzy nożnych miałyzespoły piłkarzy ręcznych.– W Szkole Podstawowej nr 8 uprawiałem lekkoatletykę,ale grałem także w piłkę ręczną. W tejdyscyplinie należałem do szkolnej kadry. Kiedybyłem w wojsku, byłem bardzo blisko piłkarzyręcznych Śląska Wrocław, w której wówczas gralitacy znakomici zawodnicy, jak Jerzy Klempel iZdzisław Antczak – wspomina w swojej książce„Ciężka piłka” późniejszy prezes KKS Kalisz,Andrzej Lipiński.Nie było haliW latach 1980-1982 trenerem zespołu Prosnyzostał Edmund Kubisiak. Prosna miała wielu utalentowanychgraczy, ale przeżyła chwilowy kryzysi spadła z III ligi. Do zespołu powrócił trener Elegańczyki kaliscy szczypiorniści znów byli w klasiemiędzywojewódzkiej.– To była naprawdę wspaniała grupa ludzi, zktórymi byłem niesamowicie zżyty i jestem do dzisiaj.Inteligentni chłopcy, którzy chcieli osiągać wyżynysportowe. U nas zawsze była fantastyczna atmosfera,Drużyna PGNiG PWSZ Szczypiorno Kalisz w drugim sezonie gry w II lidze. Fot. Tadeusz Zentel


1011122008 25a przy tym zdarzało się wiele sytuacji, które są dzisiajopowiadane jako anegdoty – wspomina StanisławElegańczyk.Kaliski zespół miał właściwie tylko jeden problem,aby przeskoczyć szczebel wyżej. Był nim brak pełnowymiarowejsali, w której można by było rozgrywaćligowe mecze, gdy ręczna stała się już wyłączniedyscypliną halową. Wcześniej kibice chodzili oglądaćmecze na asfaltowe boiska przy WDK (dzisiejszeCKiS), Zespole Szkół Włókienniczych, obecnym ZespoleSzkół Technicznych przy ul. Częstochowskiejczy też Szkole Podstawowej nr 14. Istniało też boiskoklubowe Włókniarza Kalisz przy Wale Matejki, gdziesekcję piłki ręcznej prowadził między innymi EdmundKubisiak, a kaliszanie mieli frajdę, gdy mogli przyjśćna derbowy mecz Włókniarza z Prosną. Potem trzebabyło rozgrywać już mecze w halach. Tyle tylko, że wKaliszu nie było gdzie. Z konieczności więc kaliszaniegrali jako gospodarz w hali przy ul. Kantaka w OstrowieWielkopolskim. – Wówczas po raz pierwszy przekonałemsię, jakie są animozje kalisko-ostrowskie.Szczerze mówiąc, to śmiałem się z nich, ale gwoliprawdy trzeba przyznać, że gospodarzami w tej halibyliśmy tylko z nazwy. Trochę szkoda tej sytuacji, bomieliśmy dobry zespół, który stać było na awans do IIligi. Kiedy jednak przychodziłem do klubu i mówiłem,że jest taka możliwość, prezes łapał się za głowę imówił, abyśmy tego nie robili, bo nie ma pieniędzyani hali – opowiada Stanisław Elegańczyk.Przełom lat 80. i 90. minionego wieku okazał siękońcem tego etapu kaliskiej piłki ręcznej. Przez dwasezony trener i zawodnicy postanowili grać w lidzena własny koszt, a ponieważ później nie znalazł sięnikt, kto chciałby przejąć pieczę nad tą dyscypliną,na długie lata wpadła ona w sportowy niebyt wnaszym mieście. Wielka szkoda, bowiem przeztych wiele lat istnienia sekcji w KS Prosna możnawymienić ponad 150 zawodników, którzy najbardziejaktywnie i najdłużej byli z nią związani. Wśród tych,których można uznać za najbardziej oddanych iznaczących, są: Wojciech Wolny, Piotr Bielewicz,Sławomir Skoczek, Hilary Paszkowski, Tadeusz Mały,Dariusz Rogaczewski, Jan Paszyn, Piotr Cybulski,Włodzimierz Modlitowski, Wojciech Szczepaniak,Piotr Ostrowski, Tomasz Kwinta, Tadeusz Ratajczyk,Piotr Łyszczak, Henryk Gawlak, Włodzimierz Głąbicki,Andrzej Spychała, Tadeusz Zentel, Jan Gawlak,Jerzy Głowinkowski, Paweł Działoszek, KrzysztofSikorski, Julian Kliber, Piotr Adamczewski, StanisławSikorski, Roman Kaczmarek, Marek Rosiak, EdmundKubisiak, Jan Bloch. Ta grupa nie zapomniała o swejukochanej dyscyplinie i swoim trenerze. Spotykalisię przy różnych okazjach i rozgrywali mecze, a w2002 roku pojechali do Holandii na turniej oldboyów,reprezentując Kalisz i oczywiście zajęli pierwsze miejsce.W tym zespole pod wodzą trenera Elegańczykazagrali: S. Skoczek, A. Spychała, D. Rogaczewski, T.Zentel, P. Bielewicz, W. Głąbicki, S. Wierzchowski,H. Paszkowski i T. Łyskawka.Talenty z WłókniarzaW historii kaliskiej piłki ręcznej swoje miejsce marównież Włókniarz Kalisz. Sekcja tej dyscyplinysportu w tym zasłużonym dla naszego miasta klubienajlepszy okres miała w latach 70. ubiegłego wieku.Wówczas to z inicjatywy ówczesnego prezesa klubuStefana Walczyńskiego powstała drużyna, która występowaław klasie okręgowej. Jej budowania podjąłsię Edmund Kubisiak, znany w Kaliszu nauczycielwychowania fizycznego, który osiągał bardzo dobrewyniki z drużynami szkolnymi. – Przez wiele lat pracowałemw Zespole Szkół Włókienniczych, a takżew Zasadniczej Szkole Energetycznej. Z drużynamiz tych szkół wygrywaliśmy w rozgrywkach nawet zzespołami z Ostrowa Wielkopolskiego i Głogowa.Startowaliśmy z powodzeniem w spartakiadachmłodzieży. Później cały ten dorobek jakby poszedłw niepamięć. Dzisiaj, kiedy mamy nieporównywalnielepsze warunki do uprawiania piłki ręcznej napoziomie szkolnym, należałoby po prostu postawićna tę grę. W tym miejscu wiele do zrobienia ma KaliskiSzkolny Związek Sportowy – twierdzi EdmundKubisiak.Panu Edmundowi udało się we Włókniarzu zebraćutalentowanych graczy, którzy swoje meczerozgrywali na boisku przy Wale Matejki. Takie nazwiska,jak Cierniak, Janicki, Krawczyk, Kalinowski,Czekalski, Spychała, Głąbicki były dobrze znanekaliskim kibicom.– Zawodnikiem, który prowadził grę w drużynie,był bez wątpienia Tadek Cierniak, którego grę oglądałosię z wielką przyjemnością. Włodek Głąbicki iAndrzej Spychała byli później wyróżniającymi sięzawodnikami Prosny Kalisz, z którą w drugiej połowielat siedemdziesiątych graliśmy derbowe meczeligowe – mówi Edmund Kubisiak.Trzeba przyznać, że Włókniarz miał swój styl gry,na jego mecze przychodziło sporo kibiców. Sekcjiz różnych powodów nie udało się jednak utrzymać.Przede wszystkim zabrakło ludzi, którzy potrafilibyzadbać o jej należyte funkcjonowanie.Ręczna wstaje z kolanNa prawdziwe odrodzenie piłki ręcznej nad Prosnąprzyszło nam poczekać do roku 2007. W tymprocesie nie mogło zabraknąć tych, którzy przez latabyli z tą dyscypliną związani i połknęli jej bakcyla.Wicemistrzostwo świata reprezentacji, wybudowaniereprezentacyjnej hali widowiskowo-sportowej WiniaryArena i prawdziwe pielgrzymki do źródła szczypiorniakaw związku z sukcesem naszych chłopców naniemieckich boiskach przyspieszyły starania, aby wKaliszu znów była drużyna z prawdziwego zdarzenia.Z pomocą władz miejskich entuzjaści ręcznejdoprowadzili do powstania Autonomicznej Sekcji PiłkiRęcznej przy MKS Calisia Kalisz. W ekspresowymtempie prowadzono rozmowy z ostrowskim treneremWitoldem Rojkiem, wychowawcą wielu znakomitychzawodników. To on skrzyknął swoich wychowanków zOstrovii i cała ekipa rozpoczęła treningi w hali WiniaryArena. Powstawał zespół, który niebawem ruszył napodbój II ligi jako Calisia Szczypiorno Kalisz. Pierwszyzarząd sekcji stworzyli: Hilary Paszkowski (kierownik),Tadeusz Zentel (sprawy organizacyjne), Jan Olszewski(finanse), Andrzej Spychała (skarbnik), SławomirSkoczek (sprawy formalnoprawne), Edmund Kubisiak(sprawy szkoleniowe). Nieocenioną pomocą służyłStefan Wierzchowski, jeden z najlepszych kaliskichpiłkarzy ręcznych w historii, mający też na konciewystępy w Śląsku Wrocław. W tym doborowym gronieznalazł się także Michał Ditkowski. Inauguracyjny sezonw II lidze można uznać za w pełni udany, bowiemCalisia Szczypiorno zajęła na finiszu 4. lokatę, a przyodrobinie szczęścia mogło być nawet lepiej. Kibiceobejrzeli między innymi wielkie derby Calisia-Ostrovia,zakończone sukcesem ostrowian, którzy awansowaliwreszcie do I ligi. Przygotowania do nowego sezonuzespół Witolda Rojka rozpoczął już pod nazwą KPRSzczypiorno Kalisz, a zarządowi z prezesem HilarymPaszkowskim na czele udało się pozyskać kolejnegosponsora. Jest nim Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo,a ponieważ klub ściśle współpracuje teżz kaliską PWSZ, w tym sezonie drugoligowy zespółwystępuje pod nazwą PGNiG PWSZ SzczypiornoKalisz. Najważniejsze jednak, że udało się utrzymaćstabilny skład, do którego doszli jeszcze nowi zawodnicy.– Na pewno gramy lepiej niż w ubiegłym sezonie.Zawodnicy nabrali doświadczenia i pewności wswoich poczynaniach na boisku. Powinno więc byćlepiej niż na zakończenie minionego sezonu. Trzebajednak pamiętać, że jest to młody zespół, który ciąglepobiera nauki, a zawodnicy nadal pracują nad corazlepszą grą zespołową i taktyką – powiedział trenerWitold Rojek.Obecnie w kadrze kaliskiego drugoligowca są:Przemysław Bystram, Grzegorz Cieślak, MarcinBednarek (wszyscy bramkarze), Jakub Tomczak,Arkadiusz Galewski, Krzysztof Pernak, Marcin Piekarski,Michał Skrzypczyński, Michał Krygowski, MarcinStefański, Piotr Grygiel, Remigiusz Latajka, MarianMachel, Konrad Ibron, Paweł Dutkiewicz, KrzysztofDutkiewicz, Michał Kubisiak, Karol Hoffmann. Tenzespół ma spróbować powalczyć o awans do I ligi.Będzie to zadanie trudne, bowiem rywale także niepróżnują. Ten skład w jednym na pewno przypominaten prowadzony przez Stanisława Elegańczyka – jestw nim znakomita atmosfera i chęć do gry na wyższympoziomie. – Nasza nowa drużyna zrobiła naprawdęwielkie postępy, głównie dzięki bardzo dobrej grzew obronie. Prowadzi ją znakomity trener i jest nanajlepszej drodze do dalszych postępów. Bardzo misię podoba to, co ten zespół potrafi zrobić na boisku– stwierdził Stanisław Elegańczyk.Pierwszy zespół Szczypiorna ma dać dobryprzykład młodzieży klubu, która trenuje w dwóchszkołach: Zespole Szkół nr 7 w Kaliszu i Zespole Szkółw Piotrowie. Juniorzy kaliskiego klubu już rywalizująw lidze wojewódzkiej i powtarzają, że ta dyscyplinato znakomita szkoła charakterów.


10111226 2008kulturaBiblioteka naszych czasówAnna TabakaU zbiegu ulic Górnośląskiej i Legionówma stanąć przeszklony prostopadłościanz systemem przesuwanych betonowychścianek na elewacji. Tak będzie wyglądałanowa siedziba biblioteki publicznej.Jeżeli otrzymamy dofinansowanie zUnii Europejskiej, realizacji można sięspodziewać w ciągu trzech najbliższychlat. Warto przy tej okazji przypomnieć,że idea budowy gmachu o podobnymprzeznaczeniu i rozmachu ma nad Prosnątradycję sięgającą czasów przedwojennych.Zgodnie z umową, w listopadzie Urząd Miejskiotrzyma gotowy projekt nowego obiektu. Konkurs,do którego zakwalifikowano siedemnaściepodmiotów, wygrała wrocławska firma Modulo.Jej propozycję uznano za najciekawszą. Jakzaznaczono w uzasadnieniu, forma architektoniczna,zbudowana z prostych, nowoczesnychmateriałów, tj. szkła i betonu, dobrze realizuje ideęwspółczesnego „sanktuarium książki”.Co z tej oceny wynika? Warto się zatrzymaćjuż przy elewacji. Połączenie szklanych ścian ibetonowych paneli, zamontowanych na wykuszach[dobudówka nadwieszona na zewnętrznejścianie], daje wrażenie lekkości i stabilnościzarazem. Kompozycja zewnętrznych powierzchnizostała jednak zaprojektowana jako element dynamiczny– zastosowane panele dzięki systemowirolek mają się przesuwać. Stwarza to możliwośćprzekształcenia układu na elewacji w zależnościod efektu, który chcemy otrzymać.Podobną zasadą będzie się rządziło wnętrze.Maksymalną liczbę jego ścian zaprojektowanojako mobilne, co pozwala wydzielać pomieszczenialub je łączyć, tak jak w danej sytuacji będzieto potrzebne.W tych punktach zawiera się podstawa nowoczesnegomyślenia o architekturze, która niezamyka przestrzeni w raz na zawsze danychformach, ale stwarza możliwości jej swobodnegokształtowania.Centrum kulturyNowa biblioteka, przy zachowaniu swojej podstawowejfunkcji, ma pełnić rolę centrum kulturalnego.W pięciopiętrowym budynku (w ścianachze szkła podział ten nie będzie tak widoczny, jakw standardowych rozwiązaniach) znajdą się pracownieplastyczne oraz studia filmowe, teatralnei multimedialne dla Miejskiego Ośrodku Kultury;na parterze – sala widowiskowa i obszerny hol,mogący pełnić także rolę sali wystawienniczej. Wpodziemiach planowana jest restauracja. Bibliotekama zajmować trzy najwyższe kondygnacje.Oprócz miejsca na czytelnie, osobne dla dzieciKoncepcja architektoniczna projektowanego budynku bibliotekii dorosłych, z dostępem do półek zaplanowanotutaj m.in. dział zbiorów specjalnych, pracowniekonserwacji, digitalizacji i magazyny. Co ważne,te ostatnie mają zajmować najwyższe piętro, wczym najlepiej przejawia się nowoczesne spojrzenie.Im niżej, tym trudniej stworzyć dobrewarunki do przechowywania książek.Przeznaczenie poszczególnych pomieszczeń(ich łączna powierzchnia wraz z ciągami komunikacyjnymiwynosi prawie 5 tysięcy metrówkwadratowych) z pewnością będzie jeszczeustalane. Pierwotnie na parterze miało działaćCentrum Informacji Turystycznej, co ujęto wprojekcie. Jednak ostateczna lokalizacja nowejbiblioteki w starym miejscu, tj. przy dobrzeznanym pałacyku, raczej przekreśla te plany.CIT, jak jest dzisiaj, powinien funkcjonować wcentrum miasta.Całość wpisano w zieleń; plac z ławkami zaprojektowanoprzed wejściem do budynku od ulicyGórnośląskiej. Biorąc pod uwagę szczupłośćdziałki do zagospodarowania, takierozwiązanie to prawdziwymajstersztyk.Biblioteka przy NiecałejZ punktu widzenia projektantów gmachu opodobnym przeznaczeniu z okresu międzywojennego,przedstawiona biblioteka byłabykoncepcją futurystyczną. Dom Kultury i Sztuki im.Adama Asnyka miał powstać przy ulicy BronisławaPierackiego, jak w 1939 roku nazywała się ulicaNiecała. Kamień węgielny pod budowę zostałpołożony rok wcześniej, w setną rocznicę urodzinpoety, podczas zjazdu wychowanków kaliskichszkół średnich.Trudno to sobie wyobrazić, ale ciężki budynekplanowano postawić w miejscu dzisiejszych różanychpergoli i placu zabaw, tj. na wprost domkuparkowego. Zapewne kierowano się starożytnązasadą umiejscawiania przybytków muz (gr.museion, łac. musaeum) w otoczeniu zieleni. Toprzypuszczenie potwierdza ukierunkowanie fasadyna południe, w stronę parku. Szeroki taras ztej strony gmachu umożliwiałby kontemplowanienatury. Koncepcja architektoniczna, opracowanaprzez znanego architektaw Kaliszu okresu


Obelisk upamiętniający Henryka JedwabiaRysy na kamieniuPrzemysław Klimekmiędzywojennego, Witolda Wardęskiego, napodstawie projektu Józefa Kabana, chciała podążaćza stylem epoki. Zestawienie prostych bryłgeometrycznych z gładką powierzchnią ścian niepozostawia wątpliwości – mamy do czynienia zarchitekturą modernistyczną. Brakuje jej wdzięku,lekkości, odstrasza przysadzistość proporcji,ale z pewnością, gdyby Dom powstał, widzianoby w nim, słusznie, symbol nowoczesności.Planowane zagospodarowanie wnętrz, na cowskazywała już sama lokalizacja, przekonujejednak, że myślą sięgano do bardzo starych idei.W budynku połączono bowiem funkcje bibliotekiz muzeum. Na dwóch piętrach wydzielono m.in.sale zasłużonych kaliszan i pamiątek wojennychoraz działy: etnograficzny, historyczny, przyrodniczyi sztuki. Wszystko razem mogło przynosićskojarzenia z zakładem naukowym. Takieprzybytki starożytni lokowali blisko ogrodówbotanicznych. Zwraca uwagę sala zasłużonychkaliszan, której przecież nie mamy do tej pory.Jakby przedwojenni obywatele miasta mieli więcejdumy i wiary w przyszłość, wypływającej zdobrej znajomości dokonań minionych pokoleń.W budynku zaplanowano także schron – ponuryznak mających nadejść wydarzeń.Dobre wzoryDlaczego biblioteka, jej wyposażenie, zbiory,sposób ich opracowania, standard obsługi sąważne dla Kalisza? Od starożytności nowoczesnemiasta dbały o swoje biblioteki, także o ichpracowników. Co znamienne, pierwsza książnicapubliczna, wyposażona w dzieła greckie i rzymskie,powstała w 39 roku przed naszą erą naForum Rzymskim w świątyni Wolności. Od tegomomentu takie instytucje są wyznacznikiem cywilizacyjnegorozwoju i aspiracji społeczeństw.Stylowy pałacyk, dawna willa Müllerów przyzbiegu ulic Legionów i Górnośląskiej, w którejdzisiaj mieści się Miejska Biblioteka Publicznaim. Adama Asnyka, od dawna jest za mała dlapotrzeb samorządowej placówki. Dobrze towidać w magazynach lub np. w czasie popularnych„Spotkań z coolturą”, organizowanychw czytelni. W ścisku trudno o zachowanie komfortuzarówno dla prelegentów, jak i słuchaczy.Mimo starań bibliotece daleko do nowoczesności.Ten obraz ma zmienić przeprowadzka donowego, przeszklonego gmachu (pytanie, jakzagospodarować opuszczoną willę?). Realizacjabudynku zaprojektowanego przez wrocławskąfirmę będzie możliwa, jeśli Kalisz zdobędzie naten cel dofinansowanie z funduszy Unii Europejskiej.Stosowny wniosek złożono z końcemwrześnia. Rozstrzygnięcia należy się spodziewaćjeszcze w tym roku. Wystąpiono o środkiz programu operacyjnego na lata 2009-2011.Obok niezrealizowany projekt Domu Kultury i Sztuki im. Adama.Asnyka, 1939 rok. Fotografia ze zbiorów Józefy WardęskiejPrzechodząc przez bramę Cmentarza Żydowskiego w Kaliszu już po kilku krokach trudno niezauważyć obelisku z wizerunkiem Henryka Jedwabia. Kamień upamiętniający tego wybitnegokaliszanina stoi obok starych nagrobków i betonowej gwiazdy Dawida, na której leżą pokaleczonekawałki macew. Cztery rysy na pomniku symbolizują dramatyczne koleje życia HonorowegoObywatela Miasta Kalisza.Obelisk został odsłonięty 20 września tegoroku z okazji XVI Zjazdu Wychowanków Gimnazjumi Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu. Nauroczystości obecni byli szkolni koledzy HenrykaJedwabia – jego druga rodzina. – W korespondencjinazywał stowarzyszenie swoją drugą rodziną,bo jak obliczył dokładnie, hitlerowcy wymordowalijego najbliższych w 85 procentach – mówi AdamBorowiak, prezes asnykowców. Fundatorem pomnikapamięci jest wdowa po Henryku Jedwabiu.– Stąd też idea postawienia obelisku z okazji zjazduabsolwentów szkoły. Skoro prawie cała rodzinazostała wymordowana, chcieliśmy tutaj w Kaliszuzachować trwały ślad po nim i jego najbliższych,uczcić pamięć rodziny Jedwabiów. A ponieważbył pochodzenia żydowskiego, wybraliśmy miejscena cmentarzu żydowskim. On identyfikowałsię z asnykowcami, dla niego to była jego polskarodzina i to oni przedłużą pamięć o Henryku, będągo wspominać i o nim pamiętać – mówi BożenaSośnicka-Jedwab.Obelisk zaprojektował znany rzeźbiarz AndrzejOźmina. Widoczne pod wizerunkiem HenrykaJedwabia cztery rysy w kamieniu symbolizującztery okresy jego życia: dzieciństwo, młodość,okres wojny oraz dorosłe życie na emigracji. Niżejumieszczono także tabliczki z nazwiskami członkówrodziny Jedwabiów, ofiar Holokaustu.W listach i wspomnieniachZ okazji tegorocznego zjazdu asnykowców ukazałsię wybór korespondencji z 17 wychowankamiszkoły, z ich fotografiami i biogramami. Jednym zbohaterów publikacji jest Henryk Jedwab. – Całyczas uważał się za polskiego obywatela, zawszeczuł się silnie związany z rodzinnym krajem. Miałkolegów ze szkoły, z którymi utrzymywał żywykontakt. Odwiedzał profesora Mariana Weissaw Warszawie i Józefa Szymanowskiego w Łodzi.Przyjeżdżał do Kalisza, zaczął się pojawiać nazjazdach asnykowców razem ze swoimi kolegamiz rocznika. Cieszył się, że ma się z kim spotykać,że ktoś go oczekiwał, że może poznać następnepokolenia – mówi Adam Borowiak.Na wniosek Stowarzyszenia WychowankówGimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w roku1999 Rada Miasta Kalisza przyznała HenrykowiJedwabiowi honorowe obywatelstwo.– Cenił sobie, że może przyjeżdżać do Polski,na ziemię przodków, do rodzinnego Kalisza – mówipani Bożena, dzięki staraniom której w tym rokurząd RP przywrócił pośmiertnie Henrykowi Jedwabiowipolskie obywatelstwo. – Nie mogłam dopuścić,żeby człowiek o takich zasługach został tegoobywatelstwa pozbawiony. Miał ogromny autorytet,ogromną siłę osobowości, był konkretny, lojalny,Obelisk pamieci Henryka JedwabiaFot. autorrzetelny. Dla mnie, dla rodziny był prawdziwąostoją, opoką. Zawsze służył bezinteresowną radą.Miał ogromne poczucie humoru, nie brakowało muautoironii, dystansu do samego siebie. Był wesołym,dowcipnym człowiekiem, z ogromną wiedzą,o szerokich zainteresowaniach.Henryk Jedwab (1918-2005) urodził się w Kaliszu.Uczył się w Gimnazjum im. Adama Asnyka,gdzie w 1937 roku zdał maturę. Po ukończeniuszkoły podchorążych w Brześciu nad Bugiemstudiował medycynę w Warszawie i na uniwersyteciew Nancy we Francji. W kampanii wrześniowejwalczył w 83. Pułku Strzelców Poleskich. Po klęsceprzedostał się do Rumunii, skąd poprzez Jugosławięi Włochy dotarł do armii polskiej we Francji.Walczył m.in. we Francji i pod Monte Cassino.Otrzymał najwyższe odznaczenia, m.in. potrójnyKrzyż Croix de Guerre, potrójny Krzyż Walecznych,Krzyż Monte Cassino. Był Kawalerem KrzyżaVirtuti Militari. Po wojnie został w Wielkiej Brytanii.Ukończył Wydział Przemysłu Chemiczno-WłókienniczegoUniwersytetu w Leeds i został inżynierem.Później z rodziną wyemigrował do Kanady, gdziez powodzeniem działał jako przedsiębiorca. Zmarłw wieku 87 lat, urna z jego prochami została złożonana cmentarzu weteranów Point de Clair (PolaChwały) pod Montrealem. Jest tam pochowanyinny asnykowiec, Jan Tęsiorowski, mistrz Polskiw biegu na 100 metrów z roku 1935, powstaniecwarszawski, który po wojnie także wyemigrowałdo Kanady. – Henryk obok ma kumpla ze szkoły,starszego o dwa roczniki. Tęsiorowski był z rocznikamaturalnego 1935, a Jedwab z 1937. Mamynawet zapisany numer kwatery – jeśli ktoś będzie wMontrealu, może odwiedzić kaliszan i złożyć kwiatyna ich grobach – mówi Adam Borowiak.


Publikacje naukowe i wspomnieniowe na temat walki o niepodległość w latach 1918-1919Historiografia regionalna o dniach wolnościTadeusz KrokoskulturaNa temat powstania wielkopolskiego napisanowiele. Publikacje te mają zarównocharakter naukowy, jak i wspomnieniowy.Warto podkreślić, że opisywane działania,podjęte w latach 1918-1919 w Kaliszui Ostrowie Wielkopolskim, miały różnyprzebieg. Gdy 11 listopada 1918 roku gródnad Prosną znalazł się w niepodległejPolsce, Ostrów Wielkopolski tkwił jeszczepod pruskim zaborem, gdzie tworzonopodziemne struktury władzy i oddziaływojskowe.Bardzo współczesną ocenę powstania wielkopolskiegozawiera artykuł dra hab. JanuszaKarwata, profesora Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznychi Dziennikarstwa w Poznaniu opublikowanyna łamach Przeglądu Wielkopolskiego w2008 roku. Jak podaje autor publikacji „Prawda ifikcja Powstania Wielkopolskiego 1918/1919”, dotej pory ukazało się ponad trzy tysiące wydawnictwna temat powstania z dominacją problematykiwojskowej. Wśród nich około trzydziestustanowią pamiętniki, wspomnienia i listy wydanedrukiem. Krótko po zakończeniu walk powstańczych,w latach dwudziestych, gromadzeniemdokumentów i materiałów wspomnieniowychzajmowały się powołane wówczas Towarzystwodla Badań Historii Powstania Wielkopolskiego iReferat Historyczny Dowództwa Okręgu Korpusunr 7 w Poznaniu. Janusz Karwat wymienia m.in.pionierów działań: Tadeusza Fenrycha, AntoniegoBiskupskiego, Włodzimierza Lewandowskiego,Kazimierza Kaczmarczyka i ZdzisławaGrota, późniejszego profesora Uniwersytetu im.Adama Mickiewicza, nazywając go dziejopisempowstania.Od Prosny po RawiczW roku 1931 ukazała się praca ZygmuntaWieliczki „Od Prosny po Rawicz. Wspomnieniaz Powstania Wielkopolskiego 1918-1919”. Słowowstępne zamieścił Kazimierz Kaczmarczyk, przewodniczącyKomisji Naukowej. Jak twierdzi JanuszKarwat, książka ta jest czymś pośrednim pomiędzypamiętnikiem a opracowaniem oceny wydarzeńminionych lat. Jej autor był szefem sztabu frontupołudniowego, a później 3. Dywizji StrzelcówWlkp. W czasie I wojny światowej służył w armiiaustriackiej. W grudniu 1918 roku tworzył w Kaliszupolskie oddziały wojskowe. Po zakończeniu walkpowstańczych pracował jako kupiec. Jest jednakznany przede wszystkim jako historyk powstaniawielkopolskiego i bardzo aktywny publicysta ozacięciu polemicznym. Obok książki „Od Prosnypo Rawicz” Zygmunt Wieliczka napisał także kilkainnych, dobrze udokumentowanych publikacji iartykułów na temat powstania. W roku 1939 wyemigrowałdo Brazylii, gdzie do końca życia (zmarł wroku 1975) publikował materiały dotyczące walk oWielkopolskę oraz liczne teksty polemiczne.Strona tytułowa książki ZygmuntaWieliczki „Od Prosnypo Rawicz”Wielkopolska a PrusyZygmunt WieliczkaW roku 1932 nakładem Związku WeteranówPowstań Narodowych 1914-1919 w Poznaniu Towarzystwodla Badań nad Historią Powstania Wielkopolskiego1918-1919 wydało tom II pt. „Wielkopolska aPrusy w dobie powstania 1918/19”. Prezesem Towarzystwabył wówczas gen. bryg. w stanie spoczynku,Stanisław Taczak, a słowo wstępne napisał KazimierzKaczmarczyk, przewodniczący Komisji Naukowej.Rok później, w 15. rocznicę wybuchu powstaniaukazał się trzeci tom cyklu pt. „Szkice i fragmenty zpowstania wielkopolskiego 1918/19” pod redakcjąZygmunta Wieliczki. W obszernym wstępie ponowniepojawiają się nazwiska: Stanisława Taczaka, prezesaTowarzystwa, Kazimierza Kaczmarczyka jużjako dyrektora Archiwum Państwowego i ZygmuntaWieliczki, kierownika prac historycznych. Badacztego okresu znajdzie w trzech kolejnych tomachTowarzystwa dla Badań nad Historią Powstania Wielkopolskiego1918-1919 dużą porcję wiadomości ozwycięskiej walce. Wspomniane wydawnictwa ma wswoich zasobach Dział Informacyjno-BibliograficznyBiblioteki Głównej Miejskiej Biblioteki Publicznej im.Adama Asnyka przy ul. Legionów w Kaliszu.Jubileuszowe publikacjeNasilenie ukazywania się wydawnictw związanychtematycznie z dziejami powstania wielkopolskiegonastąpiło w latach 1968-1978, w pięćdziesiątą isześćdziesiątą rocznicę jego wybuchu. Autoraminaukowych syntez byli głównie uczeni, profesorowiehistorycy Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza wPoznaniu: Antoni Czubiński, Zbigniew Dworecki,Zdzisław Grot, Stanisław Kubiak, Franciszek Łozowski,Benon Miśkiewicz, Bogusław Polak.Formą zachowania w pamięci powstańców wielkopolskichsą cztery wydane tomy serii słownikowej„Powstańcy Wielkopolscy.” Wydawcą jest ZarządGłówny Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiegow Poznaniu.Dzieje Kalisza i regionu kaliskiegoW pracy zbiorowej „Dzieje Kalisza” pod redakcjąWładysława Rusińskiego znajdujemy wiadomości osytuacji Kalisza w dniach odzyskania niepodległości(listopad 1918 roku).Regionu kaliskiego dotyczy szczególnie pracazbiorowa pod redakcją Antoniego Czubińskiego„Udział społeczeństwa ziemi kaliskiej w PowstaniuWielkopolskim 1918-1919”, wydana z okazji odsłonięciapomnika powstańców wielkopolskich w NowychSkalmierzycach w grudniu 1978 roku.Ułożone metodologicznie rozdziały publikacji prezentująproblemy powstania od ogółu do szczegółu.Antoni Czubiński w artykule „Wewnętrzne i zewnętrzneprzesłanki odbudowy niepodległego państwapolskiego” omawia kolejno: rozwój kwestii polskiej dojesieni 1918 roku, umiędzynarodowienie kwestii polskiejna przełomie lat 1916-1917, znaczenie rewolucjipaździernikowej w Rosji dla dalszego rozwoju kwestiipolskiej i wpływ rewolucji listopadowej w Niemczechna utworzenie państwa polskiego i jego granic.Stanisław Kubiak omawia z kolei polityczno-społeczneprzesłanki powstania wielkopolskiego, a w tymtło historyczne, programy i cele strategiczne polskichugrupowań politycznych, politykę niemiecką wobecWielkopolski oraz rolę rad robotniczo-chłopskich.W kolejnym rozdziale także poznański historyk, BogusławPolak, pisze o roli Sztabu Generalnego WojskaPolskiego w tworzeniu oddziałów powstańczychw południowej Wielkopolsce w latach 1918-1919.Dalsze rozdziały obejmują sytuację powstaniowąi przebieg działań zbrojnych w poszczególnychmiastach powiatowych w Pleszewie, Jarocinie,Ostrowie Wielkopolskim, Odolanowie, Ostrzeszowie,Krotoszynie, Koźminie i Kępnie. Henryk Wrotkowskinatomiast w artykule „Na granicy dwóch zaborów– związki Kalisza z Powstaniem Wielkopolskim”nawiązuje do wydarzeń w Kaliszu i Ostrowie Wielkopolskimw listopadzie i grudniu 1918 roku. WreszcieRyszard Bieniecki pisze o ustanowieniu w NowychSkalmierzycach pomnika, jako trwałego symbolupamięci o bohaterach powstania wielkopolskiego: „Whołdzie Powstańcom Wielkopolskim w 60. rocznicęczynu zbrojnego, społeczeństwo Ziemi Kaliskiej”.Autorem projektu pomnika jest Józef Kopczyński,artysta rzeźbiarz z Poznania.Republika ostrowskaW 2003 roku, w ramach kalendarza obchodów600-lecia miasta Ostrowa Wielkopolskiego, ukazałosię III wydanie broszury autorstwa Zenona Dykcika,ostrowskiego historyka, pt. „Republika ostrowska”,26-stronicowy przyczynek do historii powstaniawielkopolskiego. W rozdziale „Z dziejów RepublikiOstrowskiej” Zenon Dykcik pisze o polskim wiecuw Ostrowie 10 listopada, komitecie ludowym, PowiatowejRadzie Ludowej, Towarzystwu Młodzieży„Pogotowie” i I Pułku Piechoty Polskiej. BatalionPograniczny, śmierć Jana Mertki i zajęcie Skalmierzyc,a także oswobodzenie Ostrowa – to kolejnewypowiedzi autora „Republiki Ostrowskiej”, wsparteprzypisami, źródłami, artykułami prasowymi iwspomnieniami oraz ilustracjami.


1011122008 29BWAna nowy sezonPrzemysław KlimekW listopadzie Biuro Wystaw Artystycznychw Kaliszu chce zorganizować IKaliskie Targi Obrazów. Impreza ma byćwielopłaszczyznową integracją środowiskabiznesowego i artystycznego. W kolejnymsezonie w Galerii BWA będzie możnazobaczyć najnowsze prace profesora JanaTarasina i malarstwo na desce z MuzeumZamek Górków w Szamotułach.Co roku Galeria BWA organizuje kilkanaściewystaw. Pieniądze z budżetu miasta nie wystarczająna organizację tylu ekspozycji. Niestety,coraz trudniej także o sponsorów.– Jeszcze 3-4 lata temu na przykład kaliskiebanki dysponowały funduszami na sponsorowaniekultury czy sportu, a w tej chwili decydująo tym ich centrale, znajdujące się w innychmiastach i tam zapadają decyzje – mówi MarekRozpara, dyrektor BWA w Kaliszu. – Rynek sztukiw ostatnim czasie lekko zwyżkuje. Chcemyto wykorzystać i w tym celu przygotowujemy wdniach 22-29 listopada I Kaliskie Targi Obrazów.Spróbujemy przybliżyć do siebie środowiskaplastyków i biznesmenów. Ci pierwsi mogąpokazać bardzo różne obrazy w bardzo różnychcenach. W Galerii BWA zaprezentujemy sztukęprofesjonalistów, a w Galerii „Szatnia”, działającejw Młodzieżowym Domu Kultury w Kaliszu, aprowadzonej przez Janusza Lewandowskiego,swoje prace pokażą studenci. Przygotowaliśmyofertę sponsorską do przedsiębiorców, firmi instytucji, które chcemy zainteresować tymprzedsięwzięciem. Chcemy też promować tefirmy na banerach i w wydawnictwach, którebędą towarzyszyć targom. Planujemy równieżokolicznościowy katalog.Plejada artystów, młodzi w kolejceMarek Rozpara Fot. autorPlanując program wystaw na cały rok dyrektorBWA bierze pod uwagę trzy elementy. – Wprzyszłym roku chcemy pokazać między innyminajnowsze prace profesora Jana Tarasinaoraz ikony z XVIII i początku XX wieku wrazz obrazami na desce współczesnych malarzypolskich, między innymi Nowosielskiego,Modzelewskiego, Berdyszaka, Rosensteina,Tarasewicza z Muzeum Zamek Górków wSzamotułach, a także prace na papierze prof.Jacka Sienickiego z Warszawy i rzeźbę ReinhardaSkorackiego z Kanady. O te wystawysami zabiegaliśmy. Po drugie, mamy „kolejkę”młodych artystów, którzy chcą się zaprezentowaćw Kaliszu. Trzecim elementem budowaniaplanu wystaw, bardzo istotnym, jest prezentacjakaliskiego środowiska twórczego. A jest copokazywać, bo to środowisko jest różnorodne idosyć liczne. Zresztą propagowanie kaliskiegośrodowiska plastycznego jest jednym z naszychzadań statutowych. W przyszłym roku BartoszŁukaszonek pokaże swoje malarstwo, a BeataSobczyk małe formy rzeźbiarskie. Zawsze wciągu roku prezentujemy 1-2 kaliskich artystów– dodaje szef galerii.Własne zapleczei perspektywy współpracyNiestety, z uwagi na ograniczoną przestrzeńGalerii BWA w Kaliszu trudno zorganizować niektóreekspozycje. – Mamy raptem 120 metrówkwadratowych, na których można urządzać wystawy.To znacząco ogranicza nasze możliwościekspozycyjne, nie wszystkie wystawy możemyprzyjąć i pokazać, zwłaszcza duże formaty,tkaniny czy większe formy rzeźbiarskie. Kiedyśpokazaliśmy malarstwo Andrzeja Strumiłły,wielkie obrazy na 2,5 metra – robiły wrażenie,ale byłoby lepiej, gdyby można było od takiegoobrazu odejść na pięć kroków i zobaczyć go zpewnej perspektywy.W przyszłym roku BWA chciałoby powrócićdo organizowania plenerów, które w ostatnichlatach wypadły z kalendarza imprez. – Wostatnich dwóch latach zabrakło sponsorów.Szukamy teraz innych ścieżek finansowania.W tym roku podpisałem porozumienie z LwowskąAkademią Sztuk Pięknych, które być możepozwoli nam pozyskać pieniądze z programu„Rita” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolnościna przyszłoroczny plener. Sondujemy, jakiesą możliwości finansowania takiego przedsięwzięciaw ramach współpracy z ukraińskimipartnerami – dodaje Marek Rozpara.CiśnieniesztukiTen rok Ośrodek Kultury Plastycznej„Wieża Ciśnień” w Kaliszu chcezakończyć retrospektywną wystawąprofesora Andrzeja Nawrota. W nowymsezonie placówka zamierza pokazaćm.in. najlepsze prace kaliskich studentów,ciekawą wystawę fotograficznąoraz rzeźby z Centrum Rzeźby Polskiejw Orońsku.Trochę historii i remontówWieża powstała w 1935 roku, natomiast w latach80. ubiegłego stulecia została zaadaptowana naośrodek kultury plastycznej. Na parterze znajdujesię kawiarnia, na I piętrze biuro i sklep zaopatrzeniaplastyków, natomiast dwa kolejne poziomy zajmujegaleria. – Staramy się z pieniędzy, które zarabiamyna sklepie oraz na wynajmie lokali (kawiarni wwieży ciśnień i baru oraz kawiarenki internetowejw trafostacji przy Rogatce) utrzymać obiekt i prowadzićdziałalność merytoryczną – mówi HelenaMnich, dyrektor Ośrodka Kultury Plastycznej „WieżaCiśnień” w Kaliszu. – W tym roku dostaliśmy zUrzędu Miejskiego pieniądze na remont wieży. Wpaździerniku odnawiamy tylko elewację, natomiastna początku przyszłego roku chcemy wyremontowaćklatkę schodową od parteru do pierwszegopiętra i łazienek, które po latach eksploatacji teżjuż wymagają modernizacji.Kaliszanie w cenieOprócz kolejnych wystaw w samej galerii, całyczas w kawiarni na dole prezentowane są pracez zasobów kaliskiej uczelni, najczęściej rysunki igrafika.– Do naszej galerii przychodzą przede wszystkimmłodzi ludzie. Kalisz jest dosyć specyficzny,bo jak pokazujemy prace kaliszanina, artystyniezależnego, niezwiązanego z uczelnią, to zainteresowaniejest duże. Natomiast kiedy prezentujemyplastyków spoza naszego miasta, jest już bardzoróżnie. Na przykład w tym roku mieliśmy profesoraAndrzeja Basaja, wykładowcę ASP we Wrocławiu iprzyszły tłumy ludzi. Za to rok wcześniej, podczasnaprawdę interesującej zbiorowej wystawy z galeriiwarszawskiej „Pod kasztanami”, gdy przyjechałotrzynastu autorów, frekwencja była niewielka – zauważadyrektor ośrodka.Stała współpraca z uczelnią,szerzej o fotografiiPlan na kolejny sezon jest już przygotowany.Na koniec tego roku, w grudniu w galerii zosta-


10111230 2008kulturaNa przyszły rok planowana jest także dużawystawa rzeźby z Centrum Rzeźby Polskiej wOrońsku. – Tę wystawę już kiedyś mieliśmy,dziesięć lat temu i cieszyła się ogromnym zainteresowaniem.Dlatego z przyjemnością chcemydo niej wrócić jesienią przyszłego roku – dodajeHelena Minich.24, który od lat przywozi z wielu festiwali nagrody(w tym m.in. Grand Prix Regionalnych PrezentacjiTeatralnych Dzieci i Młodzieży w Jarocinie). Odponad dwudziestu lat działa w placówce kabaretZłota Jesień, grupujący emerytowanych nauczycielii byłych pracowników kultury. On również jestlaureatem wielu nagród i wyróżnień.Helena Mnich Fot. autornie pokazana retrospektywa profesora AndrzejaNawrota: grafika, akwarela i olej. Prezentacjeprzyszłoroczne rozpoczną rzeźby Marii Podskarbi-Hebisz,a w lutym tradycyjnie odbędziesię Ars Universitatis, czyli konkurs plastycznydla studentów, organizowany już po raz czwarty.Zdaniem Heleny Mnich zapowiada się bardzointeresująca wystawa, bo ze wszystkich pracowniprezentowane są najlepsze prace, które powstaływ ubiegłym roku akademickim. Na marzec planowanajest kolejna wystawa pokonkursowa – tymrazem fotograficzna. – To jest także nasz konkurs,który się świetnie rozrasta: na początku mieliśmyprace kilkunastu fotografików z Kalisza i okolic, ateraz dostajemy zdjęcia z całego kraju i zagranicy– mówi szefowa ośrodka.Sztuka salonowa i w plenerzeW kwietniu odbędzie się wystawa poplenerowa,a w maju swoje prace przedstawi WołodymyrCzarnobaj, malarz z Ukrainy, zaprzyjaźniony zKaliszem i Gołuchowem, gdzie prowadzi pleneryartystyczne. – Natomiast w czerwcu po raz drugipo siedmiu latach przymierzamy się do SalonuKaliskiego. Środowisko dopomina się tej wystawy,bo pierwszy salon był udany. Z tej okazji zostałwydany bardzo dobry katalog, zawierający pełnąinformację o środowisku. Służył on nie tylkoplastykom z Kalisza, Ostrowa Wielkopolskiego,Poznania i Łodzi czy wykładowcom kaliskichuczelni, ale także innym ludziom zainteresowanymplastyką – informuje Helena Mnich. – W lipcuzaprezentujemy najlepsze dyplomy z uczelni.My z założenia pokazujemy naszą uczelnię,prace studentów i wykładowców. Podpisaliśmynawet umowę o współpracy z UAM. Nasze BWApokazuje sztukę z trochę szerszych kręgów, wychodzącychpoza Kalisz. My oczywiście też takierzeczy pokazujemy, ale jesteśmy skupieni na tym,żeby zwrócić uwagę na to, co jest najistotniejszew naszym środowisku – bo to jest ośrodek edukacyjny,a nie biuro wystaw artystycznych. Byłkiedyś taki pomysł, żeby połączyć obie placówki,na szczęście do tego nie doszło.Konkursy plastyczne dla uczniówWe wrześniu odbędzie się kolejny konkursorganizowany przez OKP „Wieża Ciśnień”: Przeglądtwórczości plastycznej dzieci i młodzieży.Odkąd powstało liceum plastyczne, na konkursspływa coraz więcej prac, dlatego organizatorzyzastanawiają się, czy w przyszłości nie należypodzielić konkursu na kategorie wiekowe, żebyoddzielnie oceniać prace uczniów szkół podstawowychi gimnazjów oraz licealistów ze szkółplastycznych.P.K.Strefa MOKMiejski Ośrodek Kultury jest wypróbowanymorganizatorem lubianych przez ogółmieszkańców imprez, jak powitanie NowegoRoku, Święto Miasta, finał WielkiejOrkiestry Świątecznej Pomocy czy różnegorodzaju obchody rocznicowe. Dobrychrecenzji doczekało się także najmłodszedziecko placówki – Festiwal Muzycznyim. Pawła Bergera „Gramy nad Prosną”,w którym pojawili się już pierwsi gościezagraniczni. Od przyszłego roku imprezietowarzyszyć będą warsztaty prowadzoneprzez muzyków zespołu Dżem, a patronatmedialny nad nią sprawować ma telewizyjna„Dwójka”.Bardzo dobrze rozwija się także stała współpracaMOK-u ze szkołami i bibliotekami w zakresieorganizacji wystaw czy z pubem „Beka” w ramachpopularyzowania muzyki bluesowej. W odbywającychsię co miesiąc koncertach prezentowane sągwiazdy bluesa – w najbliższym czasie w Kaliszuwystąpi Martyna Jakubowicz.W centrum zainteresowańPlacówka codzienną działalność opiera na sekcjachi klubach zainteresowań. Obok działającegood dłuższego czasu zespołu tańca współczesnegoCzarna Stopa w odrębnych grupach (Śmiechotki iCrazy Crew) rozwijają swoje umiejętności miłośnicytańca hip-hop i dance. Panie regularnie uczestnicząw zajęciach jogi i aerobiku. Prace plastycznepowstają w dwóch odrębnych zespołach; do Kameleonauczęszczają dzieci i młodzież, a Tęczagrupuje osoby niepełnosprawne.Sztandarowym projektem Miejskiego OśrodkaKultury jest kierowany przez Annę Walczak TeatrAnna Majewska Fot. Robert KowalskiOd ubiegłego roku funkcjonuje też Dyskusyjny KlubFilmowy „21”. Bardzo ciekawą działalność rozwijaKlub Wysłanników Żywiołów, zrzeszający fanów gierfabularnych i świata fantastyki. Zdołali oni już stworzyćwłasny obszerny księgozbiór, organizują takżekonkursy, prowadzą forum internetowe i wspierajązasoby bibliotek szkolnych.W Miejskim Ośrodku Kultury znalazło dla siebiemiejsce także Stowarzyszenie Orkiestra Dęta „Gródnad Prosną”, przy placówce zamierza się równieżafiliować Chór Chłopięco-Męski Marka Łakomego.W fazie organizacyjnej znajdują się ponadto zajęciawokalne dla dzieci i młodzieży.W nowym wnętrzu z nowym sprzętemW pofabrykanckim pałacyku przy ul. Górnośląskiej,w którym mieści się MOK, udało się, dzięki przyznanemuprzez miasto dofinansowaniu w wysokości35 tysięcy złotych, odmalować wnętrza, zmodernizowaćsanitariaty i wygospodarować dodatkowepomieszczenie. 26,5 tys. zł przeznaczono na nowysprzęt nagłaśniający i komputer z oprogramowaniem.Na przyszły rok zaplanowano zakup sprzętuza około 40 tys. zł oraz częściową naprawę dachui wymianę rynien (około 28 tys. zł). – Od kilku latsytuacja ulega korzystnym zmianom – podkreśladyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Anna Majewska– ponieważ systematycznie otrzymujemy pieniądzena poprawę warunków pracy. Zwiększają się takżeśrodki przeznaczane przez miasto na organizacjęimprez masowych. Ważna jest oczywiście pomocsponsorów, ale koncentruje się ona głównie nafinansowaniu Wielkiej Orkiestry i obchodów ŚwiętaMiasta.K.P.


1011122008 31Wysokie lotyfilharmonikówKrzysztof PierzchlewskiFilharmonia Kaliska wciąż rozwija artystyczneskrzydła, od kilku sezonów utrzymującbardzo wysoki poziom wykonawczyi repertuarowy. Jej muzycy nie tyko zpowodzeniem partnerują występującym wgrodzie nad Prosną gwiazdom światowegoformatu, ale i odnoszą sukcesy koncertującpoza granicami miasta i kraju.Imponujący sezon artystycznyKaliscy filharmonicy przyzwyczaili już publicznośćdo wysokiego poziomu koncertóworganizowanych w ramach cyklicznego projektuMultimedia Amber Road Festival. Oferując melomanomatrakcyjny repertuar i wysoki poziomwykonawczy, dbają o bliski kontakt odbiorcówzarówno z dźwiękami należącymi do kanonuklasyki, jak i oscylującymi na pograniczu kulturymasowej. Do współczesnego słuchacza, któremubliskie są brzmienia z kręgu tzw. muzykiśrodka kaliska orkiestra skierowała autorski projektpod nazwą „Filharmonia nie gryzie”. Ma onna celu nie tylko przybliżenie i podanie w wersji„lekkiej” klasycznego repertuaru, ale i zaprezentowaniewartościowych projektów młodychtwórców, niejednokrotnie odbiegających podwzględem stylu od standardowego brzmieniaorkiestry. Do tej pory kaliska publiczność miałajuż okazję poznać m.in. pierwsze symfonicznewykonanie piosenek Gabrieli Kulki, „TomasKocko & Orchestr” z Czech, międzynarodowyprojekt „Let me introduce you to the end”, a wnajbliższym czasie zabrzmi symfonicznie metalrock w wykonaniu legendarnego rockowego wokalistyGrzegorza Kupczyka i Zespołu „Ceti”.Muzycy na walizkachProjekty artystyczne Filharmonii Kaliskiej nieograniczają się wyłącznie do występów w rodzimymśrodowisku. Muzycy wrócili niedawno ztournee po krajach Beneluksu, gdzie brali udziałw organizowanych przez Ministerstwo Kulturyoraz Ambasadę Polską w Brukseli koncertachw Antwerpii, Bredzie, Brukseli (m.in. w słynnejSali Koncertowej Konserwatorium Królewskiego)i Rixensart. Był to cykl poświęcony pamięciżołnierzy generała Stanisława Maczka, którzywyzwalali tereny Belgii i Holandii, a na koncertachzabrzmiała muzyka polsko-belgijskiegopiosenkarza i kompozytora Henriego Seroki.Filharmonicy często także wyjeżdżają w trasykoncertowe po kraju. Dotychczas odwiedziliAdam Klocek Fot. Mariusz Hertmannm.in. Warszawę (Filharmonia Narodowa, BazylikaNMP, galowy koncert na zakończenieogólnopolskich Targów Książki Katolickiej),Wrocław (Filharmonia), Poznań (Aula UAM),Festiwal Telewizyjny i Filmowy „Dwa Brzegi” wKazimierzu Dolnym (galowy koncert finałowyz udziałem Włodka Pawlika), Kopalnię Soliw Kłodawie (bicie Rekordu Guinnessa), a 14grudnia zagrają podczas inauguracji MiędzynarodowegoKonkursu Wiolonczelowego im.Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Przedkaliskimi filharmonikami także kolejne wyjazdym.in. na koncerty Festiwalu Siedmiu Spotkań wBrwinowie pod Warszawą, gdzie orkiestra stałasię niemal zespołem in residence.Grają najwięksiKolejny sezon Filharmonia Kaliska rozpoczęłauroczystym koncertem plenerowym muzykiWojciecha Kilara, otwierającym obchody jubileuszu„Kalisia 18 i pół”, w ramach którego wprzyszłych latach zabrzmią następne ciekaweprojekty. Obok występów okazjonalnie przygotowywanychw plenerze, kaliska orkiestrasymfoniczna regularnie koncertuje również wzaprzyjaźnionych placówkach kulturalnychregionu. Należą do nich m.in. Pałac KsiążątRadziwiłłów w Antoninie, gdzie odbywają sięcykliczne spotkania z muzyką czy CKiS w Kaliszu,kościół Garnizonowy, który stał się drugąsalą koncertową orkiestry. W ciągu mijającegoroku znaczącym wydarzeniem muzycznym wregionie był m.in. wieczór z udziałem orkiestrysymfonicznej Filharmonii Kaliskiej i skrzypaczkiNaomi Kudo, wpisujący się w coroczny festiwal„Chopin w barwach jesieni”. Inne koncertyw placówkach regionu to m.in. cieszący sięświetną frekwencją Letni Festiwal MuzycznyPołudniowej Wielkopolski odbywający się wnajpiękniejszych zabytkach regionu. Znakomitawiększość koncertów wybrzmiewała jednak wakustycznie przyjaznych wnętrzach kaliskiegokościoła Garnizonowego. W świątyni przy ulicyKolegialnej mogliśmy wysłuchać między innyminadzwyczajnego recitalu w wykonaniu solistówThe King’s Singers, występujących na codzień na dworze brytyjskiej królowej, koncertuz udziałem światowej renomy skrzypka PierreAmoyala, grającego na słynnym instrumencieStradivariusa z roku 1717 należącym niegdyś docara Mikołaja II czy ubiegłorocznych występówZbigniewa Preisnera lub Jacka Kasprzyka.Plany koncertoweMelomanów jeszcze w tym sezonie czekająwystępy orkiestry z udziałem kolejnych solistówświatowego formatu. W grodzie nad Prosnązaprezentują się m.in.: znakomity cymbalistaCyril Dupoy, Marcelo Nisinman – bandoneonista,który grał razem z Astorem Piazzollą wjego kwintecie. Początek roku kalendarzowegobędzie obfitował w występy gwiazd światowejsceny muzycznej. Pojawią się między innymi:międzynarodowej sławy pianista FreddieKempf (13 lutego) i srzypaczka Sayaka Shoji(28 lutego), Julius Berger (27 marca), który wobecności światowej sławy kompozytorki SophiiGubaiduliny zagra jej koncert wiolonczelowy,znakomity rosyjski dyrygent Ewgenij Samoylov(17 kwietnia) czy skrzypek Dimitrij Vasiliev (8maja), wybitny młody polski flecista ŁukaszDługosz (29 maja).Oprócz klasycznych dźwiękównie zabraknie także repertuaru jazzowego– w połowie czerwca przyjedzie do KaliszaWłodek Pawlik, realizując wspólny projekt zeznakomitym saksofonistą Branfodem Marsalisem.Wystąpią także między innymi PiotrPławner, nagrodzony ostatnio „Fryderykiem”Lutosławski Piano Duo czy słynny polski pianistajazzowy mieszkający w Nowym Jorku– Adam Makowicz.Problem z własną salą koncertowąMimo wspaniałych osiągnięć kaliskiej filharmoniicieniem na jej dokonaniach niezmienniekładzie się problem z uzyskaniem odpowiedniejbazy koncertowej. Niestety, oddaliła się– miejmy nadzieję, że chwilowo – perspektywakupienia przez miasto budynku Banku GospodarstwaKrajowego, w którym mogłyby znaleźćswoją siedzibę biura Filharmonii Kaliskiej orazkameralna sala koncertowa. Obecny właścicielpodniósł nieoczekiwanie cenę nieruchomości z3 na 6 milionów złotych i na razie plany zakupuzostały wstrzymane.Na szczęście sprawa pozyskania nowej sali


10111232 2008kulturakoncertowej nie została całkowicie przegrana.Dzięki wieloletniej umowie zawartej międzyFilharmonią a Uniwersytetem im. Adama Mickiewiczaw Poznaniu kaliska placówka będziewspółużytkownikiem uczelnianej sali konferencyjno-koncertowejz zapleczem przy ulicy NowyŚwiat. Miasto dofinansowało tę inwestycję,oferując dwa miliony złotych.– To będzie sala na europejskim poziomie– zapowiada dyrektor Adam Klocek. – Miejmynadzieję, że w przyszłym roku uda nam się zdobyćśrodki na zakup instrumentów niezbędnychdo występów na tej sali, a zwłaszcza fortepianui harfy.Dodatkowo w Filharmonii Kaliskiej od pewnegoczasu daje się zauważyć zjawisko odchodzeniamuzyków do ośrodków oferującychlepsze warunki płacowe – między innymi doOlsztyna, Wałbrzycha, Płocka czy Białegostoku.Dokonane tam ostatnio znaczne podwyżki płaczwabiają także muzyków znad Prosny. Oficjalnepismo w sprawie podniesienia uposażeniadla kaliskich muzyków dyrektor Adam Klocekwystosował do władz miasta. Jak podkreślaszef filharmoników, również niezwykle trudnojest znaleźć następców przechodzących naemerytury członków zespołu. W tym sezonieartystycznym z kaliską publicznością pożegnalisię wieloletni pracownicy Filharmonii: MirosławPrzędzik, Elżbieta Skowrońska, Anna Zdziubany,Ilona Łapott.Centrumkoncertówi festiwaliObecny sezon artystyczny zdążył jużdostarczyć bywalcom Centrum Kulturyi Sztuki wielu niebanalnych wrażeń, bywspomnieć choćby kabaretowy występMariana Opani z Wiktorem Zborowskim,kameralny koncert Jorgosa Skoliasai Bronka Dużego z cyklu „Pofolkujmysobie”, występ grupy Raz, Dwa, Trzy czymelorecytacyjny projekt „Powrót PanaCogito” w wykonaniu Zbigniewa Zapasiewiczai Włodzimierza Nahornego. Jeszczeprzed końcem roku placówka zapraszam.in. na recital „Chlip-hop” w wykonaniuMagdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiegooraz 35. Międzynarodowy FestiwalPianistów Jazzowych. Czeka nas takżeponownie koncert z cyklu „Pofolkujmysobie” – występ zespołu Alamut.Nowy rok Centrum Kultury i Sztuki rozpoczniemocnym akcentem muzycznym. W styczniuBarbara Fibingier Fot. Arek Szymańskiodbędzie się koncert z okazji 5. rocznicy śmierciCzesława Niemena. Zaplanowano także galętrzech polskich tenorów – Pawła Skałuby, DariuszaStachury i Adama Zdunikowskiego.Z walentynkowym koncertem przyjadą w lutymdo Kalisza John Porter i Anita Lipnicka. Próbąpowrotu do Centrum grup bluesowo-rockowychbędzie występ zespołu Cree.Nie tylko dla kobietOd 2 do 8 marca kaliska placówka zapraszana cykl imprez związanych z kobietami, na któryzłożą się pokazy filmów, warsztaty i koncerty,w tym występ Katarzyny Nosowskiej i spektaklTeatru Ósmego Dnia pt. „Mujeres – kobiety” wedługEduardo Galeano. W marcu pojawi się takżeOssian, a w cyklu „Pofolkujmy sobie” usłyszymyMotion Trio.Centrum proponuje nowy cykl koncertowy– „Centrum alternatywnego brzmienia”. Otworzygo izraelska wokalistka Sainkho Namtchylak, a wkwietniu wystąpi w jego ramach grupa Oszibarack.Na wiosnę odbędą się także 17. MiędzynarodowePrezentacje Współczesnych Form Tanecznych i39. Ogólnopolskie Warsztaty Tańca Współczesnego.W maju z kolei będzie można uczestniczyć wDniach Kultury Latynoskiej, których atrakcją będąm.in. koncert zespołu Omni con Ire, wystawa fotografiiAarona Sosy oraz pokazy filmów, warsztatytaneczne i kulinarne.Raz, Dwa, Trzy… raz jeszczeW czerwcu odbędzie się międzynarodowa imprezafolklorystyczna „Jadą goście…” , a w ramachplenerowych Nocy Bardów zostanie powtórzony nakortach Centrum Kultury i Sztuki koncert zespołuRaz, Dwa, Trzy. Z programem pt. „Leonard Cohen”zaprezentuje się także Mirosław Czyżykiewicz. ZXVI Międzynarodowym Festiwalem ArtystycznychDziałań Ulicznych „La Strada” korespondowaćbędą lipcowe Warsztaty Sztuki Ulicznej (break--dance, sztuki cyrkowe, gra na bębnach).Sierpniowy VII Letni Festiwal Muzyczny zatytułowany„Ogrody Wiednia” rozgrzeje słuchaczy przedXXVIII Międzynarodowym Festiwalem „Chopin wbarwach jesieni”, organizowanym wspólnie zeStowarzyszeniem „Wielkopolskie Centrum Chopinowskie– Antonin” w Ostrowie Wlkp.Występy z pasjąZ innych ważniejszych imprez warto zapowiedzieć40. Ogólnopolskie Warsztaty TańcaWspółczesnego „Solo Dance”, które odbędąsię w październiku wraz z towarzyszącymi imspektaklami solowymi. Po nich odbędzie się 36.Międzynarodowy Festiwal Pianistów Jazzowych,z recitalem wystąpi Edyta Geppert z zespołemKroke. W Kaliszu zabrzmi także Ewa Bem, prezentującprogram z płyty „Kakadu”. Pojawią sięrównież: krakowska formacja Max Klezmer Bandoraz – po 20 latach znowu razem – muzycy StringConnection.Nie sposób nie wspomnieć koncertów rocznicowych,upamiętniających daty urodzin i śmierciFryderyka Chopina. W lutym usłyszymy pianistkęz Litwy – prof. Janinę Neniškyte Lyvens, a w październikuJana Krzysztofa Broję. Obecnie trwajątakże koncepcyjne przygotowania do nowychprojektów koncertowych: „Lato Muz”, „SpiżarniaArtystyczna”, „Ogrody Sztuk” i „Wielkie PasjeKolekcjonerskie”.Niezbędne remontyOrganizacji imprez i pracy sekcji artystycznejCKiS towarzyszą działania inwestycyjno-logistyczne.W miejscu, gdzie obecnie znajduje siępłot maskujący dół po magazynie „margaryny”powstanie dwupoziomowy parking na czterdzieścisamochodów. – W tym roku planowane jest oczyszczenieterenu, a najdalej w 2010 roku inwestycjazostanie zakończona – informuje dyrektor CKiSBarbara Fibingier. – W roku przyszłym przy ul.Kordeckiego zostaną oddane do użytku magazynysłużące zarówno Centrum, jak i teatrowi. Do tejpory zdołano tam już dokonać naprawy i termoizolacjidachu, instalując system rynien.Na 2009 rok zaplanowano również przebudowękawiarni według projektu Pracowni ArchitektonicznejTadeusza Wiekiery. Park w Antoninie wzbogacisię o budowlę ogrodową, dostępną latem wczasie, kiedy pałac wyłączony jest na koncerty,konferencje lub uroczystości rodzinne. Również wprzyszłym roku kalendarzowym Centrum Kultury iSztuki czeka konieczność odnowienia… koncesjiradiowej.K.P.


1011122008 33W muzeumwystawyi remontyAnna TabakaW Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiejw Kaliszu coś drgnęło, czego znakiemjest zmodernizowana fasada placówki.Nadchodzące lata mają przynieść kolejnezmiany. Najbardziej widoczne z nich dotycząnowej aranżacji przestrzeni holu.Trudno pisać o planach muzeum bez oglądaniasię wstecz, podobnie jak trudno ograniczyć siętylko do jednego sezonu, wybiegając w przyszłość.Większość bowiem projektów związanych z przebudowąwnętrza placówki raczej nie zakończysię w 2009 roku, z kolei zapowiadane wystawykontynuują wątki zaproponowane w poprzednichlatach. Tematycznie można je ułożyć w działach:archeologia, historia i obyczajowość, etnografiaegzotyczna, czyli pożytki mogące płynąć z podróżowaniaoraz sztuka współczesna.Do obejrzeniaMimo że jest planowana dopiero jesienią przyszłegoroku, najbliżej latem, wystawę o Celtach naterenie Wielkopolski południowo-wschodniej JerzyAleksander Splitt, dyrektor MOZK, zapowiada jakopierwszą. Zdecydowała o tym wartość odkryć kaliskicharcheologów podczas prac wykopaliskowychw Jankowie. – Wyniki badań w Jankowie przeszłynasze wszelkie oczekiwania. Muzeum pozyskałocenne materiały, świadczące niezbicie o tym, żekultura Celtów na naszym terenie rozwijała się prężnie.Cieszące archeologów zabytki są także ciekawew swojej warstwie artystycznej – mówi dyrektor.Biorąc pod uwagę zainteresowanie, jakim cieszyłasię otwarta przed pięcioma laty w kaliskim muzeumwystawa „Ze świata Celtów”, kolejnemu spotkaniuo tej tematyce można wróżyć spory sukces. Jegonajwiększym atutem będzie oryginalność – pokazywaneobiekty w znakomitej większości trafią dogablot wprost z warsztatu badaczy.Wytrwałych poszukiwaczy odniesień lokalnych itych, którym kaliskości zawsze za mało, zainteresująprzynajmniej dwie wystawy. Pierwsza, zapowiadanana wiosnę 2009 roku, to prezentacja sreberkaliskich. W związku z nią muzeum planuje zakupy,które powiększą dotychczasową kolekcję o kilkanabytków. Scenografią będą odpowiednio dobraneobrazy. Na czerwcowe Święto Miasta powinny byćgotowe „Dawne widoki Kalisza” – ekspozycja planowanatakże na skwerze przed muzeum. Plenerowewystawy na tym zielonym placu, przypomnijmy,zainicjowano minionej wiosny podczas II Dni KulturyJerzy Aleksander Splitt z Adelą Przybył Fot. BIMŻydowskiej. Rok zakończy część druga opowieścipoświęconej vanitas, czyli motywom przemijania isztuce sepulkralnej. Po okresie staropolskim (wystawaz 2007 roku) tym razem w spektrum rozważańznajdzie się współczesność.Latem Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej zaprosido Tunezji. Tym razem w Kaliszu zostanie skonfrontowanadawna i obecna kultura ludowa tego kraju.Po raz pierwszy z tunezyjską sztuką można się byłozapoznać cztery lata temu. Egzotyczne wycieczkijuż od wielu sezonów zostały wpisane w harmonogrammuzealnych propozycji, czego tradycji możnaupatrywać w afrykańskich wyprawach i zbiorachkaliszanina, Stefana Szolc-Rogozińskiego. Najszersząprezentację nad Prosną niespodziewanie mająjednak… Chiny. Od 2004 roku w gmachu przy ulicyKościuszki 11 pojawiło się pięć wystaw traktującycho kulturze Państwa Środka. Były wśród nich propozycjenietuzinkowe, jak brązy chińskie (zima 2004roku) i efemeryczne, jak sztuka budowania latawców(lato 2008 roku).Zapowiedzi zamyka i otwiera decentryzm. Wpaździerniku odbył się finisaż drugiej kaliskiej prezentacjitego międzynarodowego ruchu artystycznego.Za rok o tej samej porze decentryści mająsię spotkać nad Prosną po raz kolejny. Muzeumchce, aby nasze miasto zarówno krytykom, jak iartystom kojarzyło się jako polskie centrum tegokierunku. Z kaliskich artystów swój akces do ruchuzgłosili Włodzimierz Ćwir, Marek Szroniak i MaciejGuźniczak. Wystawom towarzyszą konferencje idyskusje panelowe.Tyle ma się dziać w gmachu głównym placówki.Na jakie wydarzenia zaproszą Centrum Rysunku iGrafiki im. Tadeusza Kulisiewicza oraz dwa oddziałyterenowe muzeum, w Lewkowie i Russowie? Narazie pewnym jest, że dworek Marii Dąbrowskiej wnadchodzącym roku uczci 120. rocznicę urodzinpisarki.Ofertę dopełniają tak lubiane przez kaliszanimprezy plenerowe, jak jarmarki i biesiady na Zawodziuoraz etnograficzne pikniki w Russowie.Do remontuJak zastrzega dyrektor Jerzy AleksanderSplitt, terminy wystaw mogą nieznacznie sięzmienić, ponieważ dla placówki będą to kolejnemiesiące remontów, które „dynamizują” zwykłyrytm pracy. Po fasadzie prace modernizacyjneobejmą wnętrze. Prawdopodobnie późną wiosną2009 roku zostanie otwarta sala multimedialno-konferencyjnaz aparaturą do tłumaczeńsymultanicznych. Jest ona przygotowywana wmałej salce po prawej stronie od wejścia, obokdzisiejszego okienka kasowego. Nowoczesneprezentacje mają w przyszłości uzupełniaćtradycyjną ofertę muzeum. Będzie to także alternatywadla tych, którzy nie znajdą czasu, abypojechać do Russowa czy Lewkowa – dworkiMarii Dąbrowskiej i Lipskich zainteresowaniobejrzą dzięki przekazowi elektronicznemu. Wdobie ekspansji kultury obrazkowej ta propozycjamoże się okazać szczególnie interesującadla młodzieży. Rewolucyjnej przebudowie zostaniepoddany hol, który ma się przekształcićw salę wystawienniczą. Stąd jest planowanebezpośrednie przejście na patio z letnim salonikiem.Drobniejsze modernizacje – wentylacja,oświetlenie – obejmą galerię na piętrze (górnasala wystawiennicza). W latach 2010-2011zmiany dotrą w końcu na samą górę, tj. sięgnąpiętra stałej wystawy historycznej – ta równieżbędzie uatrakcyjniana. Otwarte pozostaje pytanieo windę. Czy dźwig osobowo-transportowyzostanie w końcu zainstalowany w nadchodzącymroku, jeszcze nie wiadomo.W Russowie zapowiadana jest dalsza częśćkonserwacji chałup z etnograficznej ekspozycjikoło dworku. A Lewków nadal czeka na swojepięć minut. Jeśli uda się pozyskać odpowiednieśrodki, pałac Lipskich z pewnością zyska bazęhotelową.Do rozstrzygnięciaPrzyszły rok będzie decydujący dla dwóchprogramów unijnych, przygotowanych przezkaliskie muzeum. Pierwszy z nich, „Wyprawa pobursztyn” został pomyślany z udziałem kilkunastupartnerów z kraju i zagranicy (m.in. Czechy, Słowacja,Węgry, Włochy, Niemcy, Pruszcz Gdański,Biskupin, Muzeum Bursztynu w Sankt Petersburgu).Po uzupełnieniach i rozszerzeniu programponownie (w tym roku próbowano po raz pierwszy)powalczy o pieniądze dla kaliskiej placówki.Jeśli zapadnie pozytywne dla nas rozstrzygnięcie,od 2010 roku można się spodziewać muzealnejekspansji w mieście – za sprawą wystaw, imprezplenerowych i konferencji naukowych ożyje światrzymskich wypraw.Drugi z programów dotyczy szeroko pojętejpromocji Zawodzia. Partnerem muzeum jest wtym przypadku lokalny samorząd.


10111234 2008Odzyskać wiarę w teatrRozmowa z Igorem Michalskim, dyrektorem kaliskiego teatruteatrZ pewnym niepokojem przyglądam się zmianomw kaliskim teatrze. Mniej jest premier, kurczysię zespół. Wygląda na to, że będziemy mieć teatrobjazdowy…Nie, nie, takiego niebezpieczeństwa nie ma. Zespółaktorski był wypadkową poprzednich dyrekcji, apewne decyzje zostały podjęte bezmyślnie. Chodzi tuo angaże aktorskie, ale nie tylko. Bałagan wkradł sięw całą strukturę teatru. Na miasto i teatr tej wielkości97 etatów to jest wręcz dramat organizacyjny. Toniedopuszczalne, by publiczne pieniądze wydawaćtak bezmyślnie i bez pomysłu na pracę w teatrze.W związku z tym przeprowadzamy reorganizację,która dotyczy wszystkich. Z 97 etatów pozostanie80. Uważam, że to i tak za dużo, jak na teatr w stutysięcznymmieście.To kaliszanie chodząc do teatru powinni decydować,jaki ten teatr będzie i czy jest on potrzebny.A co teatr proponuje, żeby kaliszanie chcielido niego chodzić? Mam wrażenie, że kiedyśmieszkańcy żyli teatrem bardziej niż dziś. Możeprzyczyna tkwi w nietrafionym repertuarze?Nie ma „kiedyś”… Teatr istnieje tu i teraz. Pozostająwspomnienia, recenzje, legenda i sentyment. Amitologizowanie przeszłości jest naszą specjalnościąnarodową. Byłem w tym teatrze aktorem. Dyrektoramibyli tutaj moi znajomi, przyjaciele. Co teatr może zaproponować?Przez półtora roku [od czasu dyrekcjiIgora Michalskiego – przyp. D.S.] wystawiliśmy okołodziesięciu premier. Zaczęliśmy od „Wielkoludów”– bajki dla dzieci, która zapoczątkowała poprzednisezon, później „Ferdydurke” – musicalu, na którynie może sobie pozwolić żaden teatr dramatyczny(25 października spektakl był prezentowany naMiędzynarodowym Festiwalu Gombrowiczowskim wRadomiu). Szymon Mysłakowski otrzymał nagrodęaktorską za rolę w tym przedstawieniu na 48. KaliskichSpotkaniach Teatralnych – Festiwalu Sztuki Aktorskiej.A 21 października bieżącego roku odebrał nagrodęPrezydenta Miasta Kalisza Janusza Pęcherza zaosiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej,upowszechniania kultury i ochrony dziedzictwanarodowego.Przedstawienia są grane przy pełnej widowni.Mamy również w repertuarze wspaniały spektakl wreżyserii Marka Kality pt. „Fernando Krapp napisałdo mnie ten list” ze znakomitymi rolami IzabeliPiątkowskiej, Macieja Grzybowskiego, MichałaWierzbickiego. Jesteśmy po prapremierze „Pływaniasynchronicznego” Davida Drabka w reżyserii JanuszaŁagodzińskiego i po premierze „Plaży” PeteraAsmussena w reżyserii Rudolfa Zioło.Jeżeli chodzi o te półtora roku, to teatr odzyskałpubliczność, gramy mniej przedstawień przy większejliczbie widzów. Ta widownia zaczęła odzyskiwaćwiarę w teatr.Warto wspomnieć, że przez te półtora rokunaszego wspólnego zarządzania teatrem z dyrektoremWłodzimierzem Mazurkiewiczem (NagrodaIgor Michalski Fot. Piotr WalendowskiPrezydenta Miasta w dziedzinie upowszechnianiakultury i dziedzictwa narodowego w roku kulturalnym2007-2008) oddana została do dyspozycji kaliszanScena Kameralna, wybudowana w ramach projektuwspółfinansowanego przez Unię Europejską z EuropejskiegoFunduszu Rozwoju Regionalnego przyznaczącym wsparciu Urzędu Marszałkowskiego.Z tego samego programu została wyremontowanawidownia dużej sceny teatru i wybudowano podjazddla osób niepełnosprawnych. Myślę, że to dużo jak natak krótki czas. Nie udałoby się to wszystko, gdyby niezaangażowanie i mobilizacja zespołu teatru.Rzeczywiście, dwie pierwsze propozycje tegosezonu, o których Pan wspomniał, są dość ciekawe.To spektakle pozostające ze sobą w pewnymdysonansie. „Pływanie synchroniczne” DavidaDrabka jest opowiedzianą w bardzo jaskrawysposób farsą, a „Plaża” Petera Asmussena(premiera 11 października) to dający do myśleniadramat. Ale to niemal wszystko, jeśli chodzi o tenrok kalendarzowy. Już czuję niedosyt.Ten sezon będzie wyjątkowo atrakcyjny, bobędziemy – poza premierami – grać spektakle z poprzedniegosezonu. Moim zdaniem nie można zrobićwięcej niż pięć, sześć premier w sezonie – fizyczniei finansowo jest to niemożliwe. Na to mogą sobiepozwolić jedynie większe teatry. A Kalisza nie możnaporównywać do Łodzi, Poznania czy Gdańska.I trzeba mieć tego świadomość. Z uporem staramsię o tym mówić.Przed nami jeszcze trzy propozycje. Ściągnąłemreżysera, który jako pierwszy w Polsce wyreżyserowałświatowy hit fars – „Szalone nożyczki”. Przedstawieniebędzie dotyczyło kaliskiej przestrzeni, kaliskichludzi i kaliskiego świata. Liczę zatem, że dorównapopularnością farsie „Czego nie widać”, którązresztą cały czas mamy w repertuarze. Następniepokażemy tragifarsę. To także będzie prapremiera– coś, czego nie było dotychczas na żadnej polskiejscenie – „Ludzie i Aniołowie” Wiktora Szenderowicza.To opowieść o nas. O tym, że często zwalamy winęna innych, a sami nie bierzemy odpowiedzialnościza własne życie. A na koniec – bajka edukacyjna oteatrze dla dzieci. O dzieciach nie możemy zapominać.To jest nasz najwierniejszy widz, zawsze mamykomplety widowni. W tym przypadku nie musimyspecjalnie zabiegać o publiczność – widz samprzychodzi do teatru. A to będzie fantastyczna opowieśćna kanwie „Księżniczki Turandot” w reżyseriiWaldemara Wilhelma.Mamy jeszcze bardzo interesującą propozycję dlawidzów dorosłych – recital Agnieszki Dulęby-Kaszy,oparty na twórczości Czesława Niemena. Planujemyjego premierę pod koniec stycznia, kiedy przypadapiąta rocznica śmierci piosenkarza.Zdradzę jeszcze, że po Kaliskich SpotkaniachTeatralnych ruszymy z bardzo poważną inscenizacją,która będzie sprawdzianem dla zespołu aktorskiegoi także dla widzów.Będzie to „Hamlet” Williama Szekspira w reżyseriiMarka Kality. Swoją obecność w kaliskim teatrzepotwierdziła Anna Augustynowicz, wybitny reżyserteatralny, dyrektor Teatru Współczesnego w Szczecinie.To jednak już plany na następny sezon.Oczywiście, zawsze człowiek chciałby więcej. Alewiem o tym, że robię teatr „tu i teraz”. Moim marzeniemjest teatr wrażliwy, dotykający duszy i sumienia.To jest teatr trudny, ale potrzebny. Mam nadzieję, żeto się uda i kaliszanie zechcą do niego przychodzić.O to będę walczył.Dziękuję za rozmowę.Rozmawiała Danuta Synkiewicz


1011122008 35Pływanie synchroniczne, czyli rzecz o makdonaldyzacjiDanuta SynkiewiczBasen, a w nim w rytm muzyki, niczym wbalecie, sześć pląsających nóg. Męskichnóg. Tak rozpoczyna się sztuka „Pływaniesynchroniczne” czeskiego dramaturgaDavida Drabka w reż. Janusza Łagodzińskiego.A później – raz jak w kinie, innymrazem jak przed telewizorem. Z wielkiegoekranu krzyczy do widza reklama proszkówdo prania, zmywarek, śrubek…Ale smakowanie sztuki odbywa się jeszczezanim spektakl się rozpocznie – już na schodachteatru. Złapani w oko kamery widzowie,nieświadomie stają się częścią przedstawienia.Płytki i zmywalny światCi, którzy spodziewają się klasycznej formyspektaklu, będą zaskoczeni. To rodzaj widowiskamultimedialnego, w którym widzowiestają się publicznością prześmiewczego showlub bezpardonowo podglądają życie gwiazd.Spektakl mówi językiem ulicy, pełnym wulgaryzmówi wyrazów powszechnie uważanychza „trendy”.Ten chaos i jazgot przerażają, ale chybawłaśnie o to chodziło reżyserowi. Sztuka stajesię rodzajem natrętnej relacji o człowieku zagubionymw świecie supermarketów i agresywnychmediów. Pokazuje świat płytki i zmywalny.Oglądamy go – jak w krzywym zwierciadle– przerysowany, choć w wielu przypadkachprawdziwy.Krytykujemy media, że „żywią się krwią”, alewłaśnie tego w nich szukamy, śmiejemy się ztych, którzy robią z siebie błaznów w telewizyjnymshow, ale właśnie ich oglądamy. To naszahipokryzja – i o tym także traktuje najnowszykaliski spektakl.Jak zachować niezależność?– Sam temat sztuki dotyczy zagrożeń, jakieniesie wzmożona współczesna medializacja imakdonaldyzacja życia społecznego – mówireżyser Janusz Łagodziński. – Wydaje mi się,że szczególnie młode pokolenie ma potrzebęspojrzenia z większym dystansem na siebiesamych i ta czeska literatura czy czeskie kinodaje taką możliwość. Mnie również ona ujęła– uzasadnia reżyser.Sztuka Drabka jest trochę dowcipna, trochęsurrealna, chwilami tragiczna. Opowiada otrójce przyjaciół, byłych pływaków synchronicznych,którzy – mimo że już dawno zakończyliswoją karierę – nadal się spotykają, bytrenować. I to jedyna rzecz, która ich łączy. Wten sposób mogą zachować harmonię, a jednocześnieswoją indywidualność. Każdy z nich naswój sposób staje się bohaterem tragicznym.Kajetan (Zbigniew Antoniewicz) to showman,konsumujący życie na oślep. Paweł (MariuszWitkowski) – niespełniony nauczyciel, któryprzeciwstawia się komercji i mass mediom,a Filip (Dariusz Taraszkiewicz) – nieobecnyduchem – manifestuje swoją niechęć do świataogarniętego tandetą, plastikiem i mamoną.Ci trzej bohaterowie obierają odmienne drogiżyciowe i na różne sposoby konfrontowani sąz rzeczywistością. Próbują ratować swoją niezależność,ale skutki są tragiczne.Nie da się żyć normalnieSztuka w bezlitosny sposób obnaża współczesnyświat i żyjącego w nim człowieka, któremustyl życia narzucają kolorowe tabloidy.Zaszczuty przez telewizyjną reklamę i popkulturę,pozbawiony własnego zdania, staje się bezwolnąistotą nakręcaną przez wszechobecnemedia. To one go formatują. W tym sztucznym,pełnym pozorów świecie ideały zamieniono napieniądze, ciuchy, szybkie samochody, a ludziespędzają wolny czas na oglądaniu tandetnejtelewizji i czytaniu brukowców.„W takim świecie nie da się żyć normalnie”– pada ze sceny. Mówiąc o tym, Drabek nas niepoucza, ale w zabawny sposób puentuje niemalkażdą sekwencję.Niezwykła jest w tym przedstawieniu scenografia.Basen pływacki na scenie kameralnejjest trudny do wyobrażenia. Ale scenograf WojtekStefaniak go zmieścił! Widz ma wrażenie,że podgląda trzech bohaterów z basenowychtrybun. Ale to nie koniec sztuczek scenograficznych.Specjalna przesuwana „kurtyna” staje sięekranem telewizora, z którego wydzierają sięstrzępy filmów akcji, tak jakby ktoś nerwowozmieniał kanały.Oczarowani i… obojętni?Według Drabka dzisiejsze teatry są martwe,coś jak biblioteki lub muzea, tak samonieprzebojowe; że pełnią tylko funkcję jakichśmartwych obrazów dla widzów. Ale w teatrzeciągle coś musi się dziać. – Teatr nie jest dlamnie tylko sceną z widownią, to także wszystkiebary, przyległe korytarze i przestrzenie wokółteatru. Teatr ma być bardzo krzykliwy, choćbydlatego, że gra codziennie i grają w nim żywiludzie – mówi autor.Kaliska realizacja „Pływania synchronicznego”jest i przebojowa, i krzykliwa. Z pewnościąznajdzie widza, zwłaszcza młodego, bo mówijego językiem i pokazuje jego świat. Tyle tylko,że nie wyostrza wzroku…Kaliski spektakl, pełen sprytnych chwytówmultimedialnych, jest łatwy w odbiorze, dobrzezagrany aktorsko, ale niestety nie pozostawiawidza w zamyśleniu. Wychodzimy oczarowanidobrymi dowcipami, wartkim tempem, ciągłymizmianami sytuacji, ale… obojętni. A przecieżteatr to więcej niż tylko oglądanie…David Drabek to czeski dramatopisarz urodzonyw roku 1970. Skończył studia reżyserii filmowej i teatralnejna Morawach. Jest dyrektorem naczelnym iartystycznym studia „Płonąca żyrafa”. W roku 1995otrzymał nagrodę im. Alfreda Radoka za najlepsząsztukę. W roku 2003 ponownie otrzymał tę nagrodę– właśnie za „Pływanie synchroniczne”. Obecniemieszka w mieście Ołomuniec, gdzie pracuje jakodramaturg Teatru Morawskiego.Zbigniew AntoniewiczBożena Remelska i Zbigniew AntoniewiczIzabela Beń Fot. Tomasz WolffPolska prapremiera – „Pływanie Synchroniczne” DavidaDrabka. Przekład Krystyna Krauze. Reżyseria – JanuszŁagodziński. Scenografia – Wojciech Stefaniak. Muzyka– Bolesław Rawski. Choreografia – Witold Jurewicz, KamaJankowska. Światła – Piotr Pawlik. Projekcje multimedialne– Marta Miaskowska.Występują: Zbigniew Antoniewicz, Mariusz Witkowski(gościnnie), Dariusz Taraszkiewicz (gościnnie), IzabelaBeń (gościnnie), Izabela Piątkowska, Kama Kowalewska,Agnieszka Dulęba-Kasza, Bożena Remelska, Szymon Mysłakowski,Wojciech Masacz, Czarek Doktór (gościnnie),Michał Jasiński (gościnnie), Marcin Trzęsowski.


10111236 2008Uroda UgandyO fotografii Janusza KokotasztukaIle zdjęć zaprezentowałeś na wystawie w GaleriiBiura Wystaw Artystycznych w Kaliszu?Pokazałem trzydzieści osiem fotografii. Wszystkie,nawet te nieprzypominające Afryki, zrobiłem wUgandzie w ciągu moich dwóch podróży. W sumiewykonałem jakieś sześćset, osiemset zdjęć. Kiedysię jest w tak egzotycznym i ciekawym miejscu,chce się zarejestrować możliwie jak najwięcej.Jak dokonałeś wyboru na wystawę?Zdecydowały przede wszystkim względy artystyczne,chociaż to może za duże słowo. Nie czujęsię profesjonalnym fotografikiem, choć fotografujęod zawsze. Używam aparatu fotograficznegojak szkicownika. Później wybieram to, co jestatrakcyjne wizualnie, więc decyduje kompozycja,kolor, atmosfera i to coś metafizycznego, co trudnozawrzeć w słowa.Czy są zdjęcia dla Ciebie szczególne…Każde jest ważne. Jestem emocjonalniezwiązany z ludźmi i miejscami, które pokazujęna wystawie, mimo że, jak powiedziałem, to nieemocje decydowały o wyborze. Większość zdjęćnie ma dokumentalnego charakteru. Sporo z nichjest celowo nieostrych lub poruszonych. Niektóremają duże ziarno albo zredukowany kolor. Kilkalat temu miałem okazję poznać Tomasza Sikorę,znakomitego i znanego na świecie polskiegofotografika. Mógłbym powiedzieć, że byłem poruszonyjego poruszonymi zdjęciami. Taki sposóbtraktowania tematu pozwala zbliżyć się do grafikiczy malarstwa, a ja jestem malarzem, więc bardzomi to odpowiada.Zdjęcia przeznaczyłeś do sprzedaży? Każdymoże kupić?Tak, ale mam świadomość, że mało kto kupujefotografie. Większość uważa, że każdy może zrobić„zdjęcie”, więc po co płacić.Nie myślałeś o albumie fotograficznym?Nie. Z pewnością nie będzie albumu fotograficznego.Wolałbym raczej wydać katalog zmalarstwem. Może to kogoś zdziwi, ale w ciągudwudziestu dwóch lat pracy doczekałem sięzaledwie dwóch niewielkiej objętości katalogów.Pierwszy, wspólnie z malarstwem Sylwii (1993),drugi z martwymi naturami (2002).Co było motorem wyjazdu do Afryki?Pomysłodawczynią była moja żona Sylwia.Ona od lat marzyła, by pracować z afrykańskimidziećmi. Sporo czasu minęło zanim ta idea stałasię także moim pragnieniem. Kiedy dowiedzieliśmysię, że Sylwia jest chora na raka, a jej szanse nadługie życie są niewielkie, zaczęliśmy szukaćkontaktu. Przez znajomą misjonarkę z Kaliszapoznaliśmy Vicky Ward, która od czterech latwspółpracuje z rodziną Mumfordów. Suzanne i Ericsą amerykańskimi misjonarzami; oni wybudowaliolbrzymi, piękny dom nad jeziorem Wiktorii naprzedmieściach Kampalii, aby dać schronienie,edukację i miłość sierotom z plemienia Acholiz północnej Ugadny, która przez 20 lat byłaniszczona przez Lord Resistance Army, dowodzonejprzez szaleńca Josepha Kony`iego.Mieliśmy świadomość, że czas Sylwii bardzoszybko mija. Znaleźliśmy taki moment pomiędzychemioterapiami, kiedy Sylwia czuła się dobrze iwyruszyliśmy. Pierwszy pobyt trwał trzy miesiące.Niezwykłe było to, że Sylwia w tym czasienie miała najmniejszych dolegliwości, nawet tychtradycyjnych, związanych ze zmianą klimatu czypożywienia, a rozwój komórek rakowych bardzosię spowolnił. A praca w Father`s House (DomOjca) wcale nie była łatwa.Jak wyglądało tam wasze życie?Praca na misji nie przypomina romantycznejatmosfery z filmu Sydneya Pollacka „Pożegnaniez Afryką”. To normalne życie, czyli wstawanieprzed świtem, gotowanie, sprzątanie, robieniezakupów, nauka, czytanie bajek na dobranoc igłęboki sen po wyczerpującym dniu. Ale nie maw tym monotonii. Życie w Afryce jest nieprzewidywalne,więc ważniejsza od planowania jestumiejętność improwizacji, bo nigdy nie wiadomokiedy będzie prąd, a kiedy nie. Nie wiadomo,czy podróż z zakupami z miasta zajmie półczy trzy godziny. Oboje z Sylwią dodatkowoprowadziliśmy zajęcia z rysunku w dwóch szkołach.Poza tym mieliśmy przywilej pojechać napółnoc Ugandy z grupą ludzi, którzy pomagająw obozach dla uchodźców. Spędziliśmy tamcały tydzień. To niewyobrażalne, w jak skrajnietrudnych warunkach żyją ludzie. I nie chodzitylko o to, że brakuje podstawowych środków dożycia, jak na przykład woda, ale o to, że ludzieci musieli z powodu wojny porzucić swoje wioskinierzadko w dramatycznych okolicznościach,a teraz wykorzenieni, pozbawieni nadziei, stłoczenina małej przestrzeni po 4-5 tysięcy osóbwegetują bez możliwości dokonania jakiejkolwiekzmiany. W tych warunkach lekcja rysunkubyła dla dzieciaków jak gwiazdka z nieba, akartka papieru i kredka miały taką samą wagęjak prezent w postaci telefonu komórkowego wPolsce. Codziennie mieliśmy zajęcia rano i popołudniu. Trafiła nam się lekcja ze 150 dziećmijednocześnie. Czasem nie mieliśmy sił, by sięumyć po powrocie do hotelu, ale satysfakcjabyła niesamowita.


Jakim krajem jest Uganda?Jest przerażająca i piękna, pełna życia inadziei, chociaż – jak wspominałem – boleśniedoświadczona. Chwilowo stabilna politycznie igospodarczo. Leży na równiku, ma tropikalnyklimat, jezioro Wiktorii i źródła Nilu. W tym rokubyłem na spływie. Nie jest to senna rzeczka.Polecam wszystkim, którzy lubią sporty ekstremalne.Uganda ma pięć parków narodowych, w którychsą wszystkie cuda Afryki. Widziałem lwy,żyrafy, bawoły, krokodyle, setki hipopotamówi antylop. Jedynie w Ugandzie żyją goryle górskie,lecz przyjemność ich oglądania kosztujemajątek. Ale to, co mnie urzekło najbardziej,to ludzie, piękni ludzie. Mam na myśli zarównourodę fizyczną, jak i duchową.Jak doszło do następnego wyjazdu?Po raz drugi pojechałem na wiosnę tego roku ibyłem sześć tygodni. Co ciekawe, teraz zrobiłemznacznie mniej zdjęć, bo egzotyczność Ugandyjuż mi raczej znormalniała. Ale za to więzi zludźmi, zwłaszcza z dziećmi, zdecydowaniesię pogłębiły. Dlatego, jeśli nadarzy się okazja,zamierzam wybrać się tam po raz kolejny.Czy ten pobyt inspirował Cię do malowania?W ubiegłym roku namalowałem dwa obrazy,Sylwia też namalowała dwa. Natomiast terazzrobiłem tylko kilka rysunków. Tam jest tak wielezajęć, że trudno wygospodarować czas na malowanie.Kiedy widzi się tę ilość potrzeb, chce sięje zaspokajać, a nie rysować czy malować.Szczerze mówiąc, po mojej pierwszej wizyciew Ugandzie przestałem w ogóle malować, z racjilicznych obowiązków: budowałem dom, zajmowałemsię Sylwią. Zacząłem pracować dopierow maju tego roku.Jakie są Twoje doświadczenia ugandyjskie?Jestem podbudowany postawą ludzi, którychtam spotkałem. Tych, którzy na stałe zdecydowalisię być misjonarzami. Oni nie są w gruncierzeczy misjonarzami, oni tam żyją, to jest ichdom. Ta altruistyczna postawa nie polega nawyrzeczeniu się normalności, przejściu dojakichś strasznie ciężkich metod pracy i życia.Ludzie ci niosą pomoc potrzebującym, czerpiącz tego radość i satysfakcję, są w ten sposóbszczęśliwi i spełnieni. Byłem także zaskoczonyliczbą osób, które zajmują się innymi. Z mediówciągle słyszymy, jak jest źle, a będzie jeszczegorzej. Tymczasem widziałem tam rzeczywistośćbardzo trudną, czasem nieprzewidywalną, aprzesyconą promiennością. Moje doświadczeniaobudziły nadzieję, że nie będzie gorzej, będziewłaśnie lepiej.Czym się w tej chwili zajmujesz, kiedy zobaczymyTwoje prace?Powróciłem do cyklu, który już kiedyś opracowałem.Obrazy są z jednej strony kompozycjamiiluzyjnymi, a z drugiej realistycznymi. Przedstawiamprzedmioty zapomniane, nieużywane, pospolite, jakna przykład kartkę papieru, zardzewiałą blachę,sznurek, patyki, taśmę, i z nich tworzę różnegorodzaju historie.Nie planuję wystawy, choć nie pokazywałemswoich prac sześć, może siedem lat. Ostatnio, w2002 roku, wystawiałem martwe natury, lecz onebyły w zasadzie wyjątkiem w mojej twórczości. Aleto już zamknięty temat.W tej chwili chciałbym zrobić obrazy i zapełnićnimi galerie w kraju. Trzeba mieć co pokazać, narazie jestem producentem. Być może pomyślę owystawie, kiedy przyjdzie konkretna propozycja.Porozmawiajmy jeszcze o Twojej zmarłej żonie,Sylwii. Była utalentowaną artystką o sercuczułym na krzywdę zwykłego człowieka. Możewarto stworzyć fundację imienia Sylwii, pomagającądzieciom? Czy posiadasz jej malarstwo?To nie jest moje dzieło. Dla mnie Sylwia, z racjitego, że ją kochałem, jest osobą niezwykłą. Myślę,że ona już sobie wybudowała pomnik w ludzkichsercach przez swoją miłość do ludzi i wrażliwość.Nie znajduję sposobu, potrzeby zgromadzeniaw jednym miejscu jej prac, one są rozproszone icieszą wielu – wszystkie rozeszły się po świecie.Nie mówiąc o tym, że w tym trudnym okresie jejobrazy pozwalały nam przeżyć. Ja przecież wtedynie pracowałem.Sylwia przeżywała chorobę w sposób aktywny,miała wtedy dużo indywidualnych wystaw – chybajedne z najlepszych obrazów namalowała właśniepod koniec życia.Śmierć ukochanej osoby to ciężkie doświadczenie,nie do pozazdroszczenia. Strasznie trudnyczas, ale równocześnie czas Bożej i ludzkiej opieki.Doznaliśmy pomocy bardzo wielu ludzi, którzywalczyli wspólnie z nami. Doświadczyłem właśnietakiej pociechy i to jest nadzwyczajne.Jakie masz plany zawodowe i prywatne?W tej chwili one są przyziemne. Muszę dokończyćwiele rzeczy, które razem z Sylwią zaczynaliśmy,choćby budowę domu. W jakiś sposób chciałbymsfinalizować dzieło misji afrykańskiej, pragnę tamjeszcze pojechać. No i tak naprawdę muszę odbudowaćswoją pozycję artystyczną.Natomiast nie chcę już uczyć. W ubiegłym rokupracowałem w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznejw Łodzi, ale zrezygnowałem. Rozczarowałamnie postawa studentów. Myślę, że znaczniewięcej mógłbym dać, niż oni chcieli wziąć.Dziękuję za rozmowę.Rozmawiała Elżbieta Zmarzła


O malarstwie Wiktora JędrzejakaPortrety codziennościJolanta DelurasztukaW pokoju, którego okna oglądają rozległykrajobraz rajskowskiego „zaplecza” Wiktor Jędrzejaknajczęściej oddaje się pasji tworzenia.Jest artystą trzymającym się trochę na uboczu,co nie przeszkadza mu jednak w docieraniudo współczesnego odbiorcy. Potwierdzają tochoćby sukcesy kilkudziesięciu wystaw indywidualnych,począwszy od pierwszej w 1988 rokuw Salonie Sztuki DESA Judyty Anny Dymkowskiej,a skończywszy na ekspozycjach ostatnichlat, w Galerii Katarzyny Napiórkowskiej wWarszawie (2006 rok), w Galerii Biura WystawArtystycznych „Zamek Książ” w Wałbrzychu(2007 rok) ) oraz w Centrum Kultury i SztukiSynagoga w Ostrowie Wielkopolskim (2008rok). W katalogach wystawowych, obok nazwpolskich miast, do których dotarło malarstwokaliszanina, figurują holenderskie: Heerhugowaardczy Heerenveen, niemieckie: Berlin,Hamm i Aichach czy wreszcie „Piasa Galery”w Nowym Jorku. Wystaw zbiorowych artystyjest trzy razy więcej. Między nimi zagraniczne:w Grecji, Włoszech i w odległym Tokio. Równieobfita jest lista przyznanych mu nagród i wyróżnień.Kalisz nagradzał Wiktora Jędrzejakadwukrotnie: nagrodą Prezydenta za 1991 roki nagrodą Wojewody Kaliskiego za rok 1995.Właśnie po raz kolejny docenił jego dorobektwórczy, tym razem wyróżniając go za osiągnięciaw dziedzinie twórczości artystycznej,upowszechniania kultury i ochrony dziedzictwanarodowego za sezon artystyczny 2007-2008.Przez dwadzieścia lat twórczości „dojrzałej”Miasto sześć razy pokazywało jego prace, wtym warto podkreślić ważny pokaz w MuzeumHistorii Przemysłu w Opatówku (1999 rok).Tradycyjny warsztatWiktor Jędrzejak nie sprawia wrażenia człowiekażyjącego w pośpiechu, choć jego obrazyczasami powstają w zawrotnym tempie. Podczaspracy jest uważny i skupiony. Potrafi cały dzieńpoświęcić na tworzenie. Malarstwo jest dla niegoważne, to życie i sposób na życie. Ten fakt takżejest swego rodzaju komentarzem do jego twórczości.Kiedyś trudnił się jeszcze nauczaniem dziecii młodzieży, ale potem to porzucił, choć – jakwspomina – lubił to zajęcie. Żeby jednak naprawdębyć malarzem, trzeba mieć warsztat, a do tegopotrzeba cierpliwego wracania do tematu. Raz,drugi, dziesiąty, setny… Aż do skutku, którymjest swoboda i naturalność. W seriach powtórzeńręka układa się do sprawnego używania pędzla,a oko dostrzega coraz więcej przeoczanych wpośpiechu niuansów. Z trzech tysięcy odcieniczerwieni artysta potrafi wyłowić i powtórzyć napalecie ten właściwy. Jędrzejak ceni warsztat. Iceni starych mistrzów właśnie za doskonałośćich malarskiego warsztatu. Caravaggio, Tycjan,Vermeer, Rembrandt… Rubens – niekoniecznie.Wiktor JędrzejakFot. Mariusz HertmannNie goni za nowościami, a tym bardziej za nowinkarstwem.Natchnienia, szokowanie widzatraktuje podejrzliwie. Po takie wybiegi sięgająludzie potrzebujący wytłumaczenia dla brakuumiejętności malarskich. W sztuce wszystko jużbyło. I nie ma w niej postępu. Ale zawsze liczyłasię i nadal liczy porządna znajomość rzeczy.Czyli warsztat.Malarz jednego tematuTak można nazwać Wiktora Jędrzejaka,chociaż to uproszczenie. Artysta wykonał wrazz Jacentym Jończykiem kilka polichromii wpolskich kościołach (w tym na pewno pierwsząw Polsce z postacią ks. Jerzego Popiełuszki), atakże pejzaże polskie, greckie, meksykańskie,tybetańskie, indyjskie… Ale jego ulubionymtematem są martwe natury. Proste, swojskie.Królują na nich zwykłe wiejskie garnki. Gliniane,ociekające wytartą polewą: złotą, rdzawą, zieloną,brunatną. Czuje się w rękach ich ciężar i nierównągładkość. Mięśnie mimowolnie napinająsię na widok prostych kamionek. Uchronić. Nieupuścić. Po glinianych krągłościach nieśpieszniełazikuje słońce. Widywał takie we własnymrodzinnym, wiejskim domu, któremu jednakbliżej było do nowoczesnej wsi niż do sielskichklimatów chałupy krytej strzechą. Ale naprawdędostrzegł je i zachwycił się nimi podczas pracprowadzonych na autentycznej wsi sieradzkiejoraz na Zamojszczyźnie. Zauroczyła go dziwnai wyjątkowa szlachetność prostych przedmiotówcodziennego użytku. Niepowtarzalne piękno,które wynika z użycia. Ślad odciśnięty przezużytkownika. Przedmioty nowe, bez historii, nieinteresują artysty. Potrzeba czasu, żeby zwykłydrewniany kij zaczął mieć duszę i zaczął być„malarski”. Trzeba do tego rąk, które dzień podniu będą się na nim wspierały, zaznaczającślad utrudzonego ciała, jego czas. W obrazachJędrzejaka chodzi właśnie o czas, o historięprzedmiotów. Jak przyznaje, w jakimś sensiemaluje ich portrety. Poprzez rysy, pęknięcia,ślady brudnych palców zwykły garnek staje sięczymś zupełnie nowym, zyskuje nowy sens, jakinadał mu człowiek, troskliwość jego rąk używającychgo i zużywających, ale jednocześniechroniących przed stłuczeniem. Nie ma w tymsentymentalizmu ani też nostalgii. Nie ma pretensjido „ocalania od zapomnienia”. Jest uważneoko malarza wrażliwe na przedmiot i na jegourodę. Nie tę okrzyczaną, komercyjną, wedługkanonów powszechnego gustu, ale wewnętrzną,a przez to najprawdziwszą. A stąd szacunek dlaprzedmiotów. Rzecz rzadka w Erze WielkiegoWyrzucania.Artysta wyrzuconych przedmiotówRzecz dziwna: Era Wielkiego Wyrzucaniazdaje się pracować na rzecz artysty. Znakiemfirmowym malarstwa Wiktora Jędrzejaka jestużycie właśnie przedmiotów wyrzuconych.Sięga po nie, by użyć ich w formie podobrazia,bądź w formie ramy, no i oczywiście w charakterzemalowanego obiektu. Podobraziem możebyć wszystko: stara deska do krojenia chleba,jakaś inna deska wyrzucona przez morze, aprzez artystę podniesiona na którejś z polskichplaż, kawałek starej blachy, a nawet żeliwa.Pozostałości dawnego malowania, pożółkłe lubporóżowiałe ze starości, doskonale współgrająz nałożonym na nie malarskim zapisem. Wpraw-


nym okiem artysta wyławia malarskość tego, cokażdy inny uznałby za śmieci. Stare, spracowanedeski z zawiasami doskonale służą za ramy dlaobrazów. Są jak stare, skrzypiące drzwi, otwierającesię na pełen światła świat przedmiotówmalowanych przez Wiktora Jędrzejaka. Rzeczprzedziwna, obrazy oglądane przeze mnie wdomu artysty wcale nie były jasne. Dominowaływ nich brązy, ugry, żółcie i zielenie. Ogólniemówiąc, barwy ziemi. Było w nich jednak jakieśwewnętrzne ciepło i światło, które sprawia, żeobrazy Wiktora Jędrzejaka stają się dla odbiorcyobrazami słonecznymi. Sąsiadując z przedmiotamiodrzuconymi przez innych, a przez artystęuratowanymi, z mosiężnymi rondlami, żelazkamina duszę, kaflami i rozmaitymi innymi starociami,stanowią wielką rodzinę, którą malarz niechętnieuszczupla. Zebrała się tego naprawdę spora kolekcja,o której pokazanie upomniała się konińskaGaleria BWA. – Jest w tym pewna odwróconaironia – stwierdza mój rozmówca. – Przedmiot,który miał ulec destrukcji, wylądować w jakimśpiecu, czy był już na śmietniku, teraz przez mojąpracownię dociera do galerii. Z przedmiotu niepotrzebnegowyniosłem go na piedestał sztuki.Ciekawa droga. Ale musiałem z tym przedmiotemcoś zrobić, coś na nim namalować. Położyćna nim mój ślad.Współczesny mimo wszystkoCzęsto powraca pytanie: czy Wiktor Jędrzejaktrafił w swój czas? Czy jego czasem nie byłaepoka holenderskich malarzy martwych natur?Czy nie jest staroświecki? On sam sobie czasemstawia to pytanie. Znawcy malarstwa twierdzą, żenic bardziej błędnego. Kaliski malarz potrafi doskonalełączyć stare z nowym. Znakomitym tegopotwierdzeniem jest choćby cykl „Moje modele”,w którym XVII-wieczne sposoby podświetlaniabryły doskonale współgrają z jednostajnymirzędami obiektów, przywołującymi skojarzenieze zmultiplikowanym portretem Marylin Monroeu Andy’ego Warhola. Zostawmy jednak sprawytechniki i kompozycji malarskiej specjalistomod malarstwa. Wróćmy do naszej zwariowanejepoki, w której i Jędrzejak, bez wątpienia, żyje. Iw której jawi się jako prorok trąbiący do odwrotu.Nie sądzę, by pochwalał patos tych słów. Myślęjednak, że zgodzi się z zawartą w nich treścią. Wczasach, gdy patrzymy i słuchamy nieuważnie– być uważnym. W czasach, gdy niszczymy iodrzucamy – ocalać. W czasach powszechnejniewierności – być wiernym. Gdy wszyscy krzyczą– mówić cicho; to intryguje i zachęca dosłuchania. Gdy szukamy łatwych sukcesów – namówićciało i duszę do wysiłku. Rzeczy wielkiei trwałe powstają z rzeczy małych, dodawanychjedna do drugiej. Zawracajmy! Warto posłuchać,co mówi Wiktor Jędrzejak.Okno CCVLVII 32 x 24 olej 2007Okno LXXIV poliptyk 98 x 76 olej 1991Okno CCLII poliptyk 2006 110 x 68 Fot. Mariusz Hertmann


10111240 2008wokół nasUwiecznionapielgrzymkaKarina ZacharaZdjęcia dokumentujące 371. Kaliską Pielgrzymkę na JasnąGórę można oglądać przed kaliskim ratuszem. Wystawajest dziełem trzech kaliskich fotografików: Artura Bonusiaka,Mariusza Hertmanna i Ryszarda Bienieckiego, którychobiektywy uchwyciły szczególne momenty 11-dniowejwędrówki do Częstochowy.Artur BonusiakUchwycić pielgrzymkowe emocjeUczestnicy tegorocznej 371. Kaliskiej i zarazem 17. Diecezjalnej PieszejPielgrzymki na Jasną Górę zmierzali do Częstochowy pod hasłem„Dla mnie żyć to Chrystus”, które zostało zaczerpnięte z Listu św. Pawłado Filipian i bezpośrednio odnosi się do roku św. Pawła, ogłoszonegow czerwcu przez papieża Benedykta XVI.Wyruszyli w trasę 9 sierpnia. Było ich prawie 2,5 tysiąca, przemierzylipieszo drogę liczącą niemal 300 kilometrów. Jak wyglądała tawędrówka? Wyczerpujący marsz, modlitwa, śpiew, odpoczynek, posiłki,momenty duchowego skupienia, radości i zmęczenia. To wszystko staralisię uchwycić autorzy wystawy, która prezentowana jest na kaliskimrynku: Artur Bonusiak, Mariusz Hertmann i Ryszard Bieniecki, członkowieJawnej Organizacji Fotograficznej.O człowieku poszukującym– Wystawa „371 Kaliska” pokazuje klimat pielgrzymki, jej zapleczeorganizacyjne, ludzi, zdarzenia, ale też to, co w tych dniach było najistotniejsze– duchowe skupienie, czas modlitwy, oddania się Bogu. Kiedyśtaka opowieść o kaliskim pielgrzymowaniu jako fenomenie duchowymi społecznym musiała powstać. I powstała – mówi jeden z jej twórców,Ryszard Bieniecki.– To wystawa o pielgrzymach, ale i o człowieku. O człowieku poszukującym.Czego? Wartości, samego siebie… O człowieku, który w tychposzukiwaniach gdzieś w oddali, na horyzoncie, widzi krzyż, symbolBoga, do którego zmierza. Kalisz może być dumny z najstarszej wkraju pielgrzymki, a pielgrzymi mogą być dumni, że co roku wyruszająw drogę z najstarszego miasta w Polsce – mówił podczas uroczystegootwarcia wystawy ksiądz Robert Lewandowski, kierownik pielgrzymki.To właśnie jemu autorzy zdjęć składają szczególne podziękowania zato, że otoczył ich opieką duchową i rzeczową. Bez tej pomocy, bezwskazań, co jest ważne, gdzie należy skierować uwagę i obiektywy,realizacja projektu byłaby niemożliwa.Jak podkreśla Adela Przybył, przewodnicząca Rady Miejskiej, ekspozycjajest pięknym zwieńczeniem obchodów VIII Dnia Papieskiegoi uczczeniem przypadającej właśnie 30. rocznicy wyboru KardynałaKarola Wojtyły na stolicę Piotrową.Ryszard BienieckiMariusz Hertmann


1011122008 41Jan Paweł II – wychowawca młodychJolanta Delura16 października 1978 roku miało miejsce niezwykłewydarzenie. Na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak. Papież„z dalekiego kraju”, jak określono go podczas uroczystościogłoszenia tego wyboru, przyjął imię Jan PawełII. 27 lat trwający pontyfikat był czasem niezwykleradosnym dla świata. Dzięki papieskim pielgrzymkomnagle doświadczyliśmy powszechności Kościoła ibliskości Namiestnika Chrystusa. Szczególny wymiarmiały Spotkania Młodych z Papieżem. Mówił do nich:„Jesteście nadzieją świata. Jesteście moją nadzieją”.Nikt nigdy nie zgromadził wokół siebie tylu młodychludzi, co ten stary i z roku na rok coraz starszyczłowiek. Słuchali go uważnie, chociaż prosił ich orzeczy niełatwe: „Musicie od siebie wymagać. Nawetgdyby nikt od was nie wymagał”. Dziś mówią, że jestdla nich autorytetem. Prawdziwym wychowawcą. Żejego słowa są najważniejsze. Z tego też powodu VIIIDniowi Papieskiemu, świętowanemu w 30-lecie wyboruPapieża-Polaka, towarzyszyło hasło: „Jan PawełII – wychowawca młodych”. W Kaliszu większośćpropozycji, przygotowanych przez organizatorów byłaskierowana właśnie do nich.Uczniowie Rodziny Szkół im. Jana Pawła II Diecezji Kaliskiej pod pomnikiem PapieżaSpotkanie przy pomniku PapieżaW niedzielę 12 października, który został ogłoszonyDniem Papieskim, do bazyliki kaliskiej przybyłapielgrzymka uczniów Rodziny Szkół im. Jana PawłaII Diecezji Kaliskiej. W sprawowanej przez księdzabiskupa Stanisława Napierałę mszy św. wzięła takżeudział młodzież otrzymująca Stypendium MiastaKalisza im. Jana Pawła II. Na godziny wieczorneprzygotowano Marsz Szlakiem Papieskim z 1997 rokuna trasie od Wyższego Seminarium DuchownegoDiecezji Kaliskiej pod pomnik Papieża. Prowadziłaona, tak jak przed laty, ulicami: Złotą, aleją WojskaPolskiego, Kościuszki, Śródmiejską, aleją Wolności,Sukienniczą i Kolegialną na plac św. Józefa. Zasamochodem, na którym wieziono krzyż ze SpotkańMłodych, szły tłumy młodzieży z pochodniami i zniczami,rozważając po drodze temat wychowania isamowychowania. Refleksję ułatwiały przygotowanena tę okazję scenki parateatralne związane z tematem.Pod pomnikiem papieskim młodzi spotkali się z obubiskupami kaliskimi, a także ze zgromadzonymi już wtym miejscu innymi kaliszanami. Razem wysłuchanoprogramu przygotowanego specjalnie na tę chwilę.Składały się na niego: rozważanie na temat JanaPawła II – wychowawcy młodych oraz wybór ze słówpapieskich adresowanych do młodych. Po krótkimwystąpieniu księdza biskupa Stanisława Napierały,tuż po 21.37, czyli pamiętnej godzinie odejścia JanaPawła II do Domu Ojca, odśpiewano wspólnie „Barkę”,która zakończyła spotkanie.Z okazji Dnia Papieskiego w kościele Garnizonowym odbył się koncert Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Kaliskiej Fot. BIMPamięć w słowie i muzyceW tym samym dniu w pobliskim kościele Garnizonowymodbył się koncert Orkiestry SymfonicznejFilharmonii Kaliskiej. Z towarzyszeniem krakowskiegochóru Voce Angeli oraz solisty Marka Bałaty zaprezentowałaona zebranym „Tryptyk rzymski” Jana PawłaII z muzyką krakowskiego kompozytora Piotra Pałki.On też dyrygował całością. Rolę recytatora tekstupapieskiego powierzono kaliskiemu aktorowi, JackowiJackowiczowi.12 października był centrum obchodów Dnia Papieskiego.Ale bogaty program przygotowany z okazji30-lecia rozpoczął się znacznie wcześniej i potrwa dolistopada. Znalazły się w nim między innymi: „Słowo imuzyka” – koncert w ramach I Kaliskiego Forum Organowego,w którym wystąpili: znany organista AndrzejChorosiński z utworami Bacha i swoimi transkrypcjamikompozycji Chopina na organy oraz towarzyszący musyn, Michał Chorosiński, z recytacją „RenesansowegoPsałterza” Jana Pawła II. Ponadto w programie obchodówprzewidziano konferencję pod tytułem „Godnośćpracy i prawa pracownicze”, wiele konkursów, wystawi rozmaitych spotkań, w tym również XIX DiecezjalnyPrzegląd Piosenki Religijnej „Sacrosong” 2008. Najogólniejrzecz ujmując, każdy pragnął się włączyć worganizację tych dni. W końcu Jan Paweł II odcisnąłswój ślad na życiu każdego z nas.


10111242 2008Blisko szeroka droga i dobre boiskoPrzemysław Klimekinwestycje miejskieW tegorocznym budżecie Kalisza na inwestycje zaplanowano niemal 123 miliony złotych,z czego na drogi ponad 28,6 miliona. Te pieniądze „widać” na ulicach: w wielumiejscach prace zostały już zakończone (np. skrzyżowanie ul. Górnośląskiej z Dworcową),w kilku innych są na finiszu (modernizacyjne ulic Pułaskiego, Joselewicza iCzaszkowskiej). Powstaje coraz więcej dróg osiedlowych. Z powodzeniem realizowanyjest też program budowy nowoczesnych obiektów sportowych – sali i boisk zesztuczną nawierzchnią.Drogi – program na 12 latW tym roku Rada Miejska uchwaliła „Strategiętransportową dla miasta Kalisza na lata 2008-2020”. Stan dróg będzie się poprawiać co roku,w miarę oddawania do użytku kolejnych ulic– rok 2020 powinien stanowić cezurę, jeśli chodzio rozwiązanie najważniejszych problemówkomunikacyjnych w mieście. – W Kaliszu mamy300 kilometrów dróg, z tego jedna trzecia manawierzchnię gruntową. Dlatego rozpoczęliśmyteż program budowy dróg osiedlowych, który wkolejnych latach – w cyklu pięcioletnim – przyniesiepoprawę sytuacji na poszczególnychosiedlach – mówi Krzysztof Gałka, dyrektorZarządu Dróg Miejskich w Kaliszu. – W mieściejest ponad 40 skrzyżowań z sygnalizacjąświetlną – w tym znaczna część to tak zwanasygnalizacja inteligentna z detektorami ruchu.Dlatego powinniśmy dążyć do utworzenia wmieście centrum sterowania sygnalizacją świetlną,co pozwoliłoby z jednej strony kontrolowaćsytuację na poszczególnych skrzyżowaniach, ajednocześnie umożliwiłoby dynamiczne obszarowesterowanie ruchem, żeby ograniczyć korkiw mieście i zwiększyć płynność ruchu.Kolejny odcinek Trasy BursztynowejWe wrześniu drogowcy zakończyli przebudowękolejnego odcinka Trasy Bursztynowej– skrzyżowania ulicy Dworcowej z Górnośląskąi połączenia z ulicą Wrocławską. W 2009 rokupowinna rozpocząć się budowa dalszej częściTrasy Bursztynowej – od ulicy Dworcowej do ul.Częstochowskiej. W marcu Kalisz złożył wniosekpreselekcyjny o dofinansowanie inwestycji wramach Wielkopolskiego Regionalnego ProgramuOperacyjnego. Projekt pozytywnie oceniła, podwzględem formalnym i strategicznym, KomisjaOceny Projektów. Pod koniec września do UrzęduMarszałkowskiego w Poznaniu zostały wysłanekolejne dokumenty, między innymi ocena oddziaływaniainwestycji na środowisko. – Jesteśmygotowi przedstawić także projekt budowlany, poczym powinno dojść do przygotowania umowypomiędzy prezydentem Kalisza i Urzędem Marszałkowskimw sprawie finansowania budowykolejnego odcinka Trasy Bursztynowej – twierdziKrzysztof Gałka. – Mam nadzieję, że umowazostanie podpisana na początku przyszłegoroku, co umożliwi nam ogłoszenie przetargu irozpoczęcie inwestycji. Chcemy, żeby pracedrogowe ruszyły w drugim kwartale 2009 roku,natomiast zakończenie inwestycji planujemy natrzeci kwartał 2010 roku. Wartość całego zadaniaoszacowaliśmy na ponad 50 milionów złotych,natomiast liczymy na dofinansowanie w wysokości20 milionów.Ten odcinek także będzie miał dwie jezdnie zpasem dzielącym, ze ścieżkami rowerowymi, zchodnikami, z zatokami autobusowymi i oświetleniemoraz kanalizacją deszczową. Na wszystkichskrzyżowaniach będą ronda – z ulicami Kresową,Polną i Częstochowską. To jest bardzo ważnepołączenie komunikacyjne na południu miasta,które pozwoli skierować cały tranzyt na kierunkuOstrów – Łódź na Trasę Bursztynową i odciążyćruch w centrum miasta, w ulicy Górnośląskiej,Legionów, alei Wojska Polskiego, w ulicy Warszawskieji Łódzkiej.Drogi osiedlowe – remontyi kolejne przetargiRealizowany jest też plan budowy dróg na kaliskichosiedlach, na co w tegorocznym budżeciemiasta zarezerwowano ponad 10 milionów złotych.– Aktualnie prowadzimy roboty na ulicy Będzińskieji Połanieckiej na osiedlu Winiary, natomiastulica Chełmska jest już gotowa. Na Zagorzynkumodernizowane są cztery ulice: Halna, Śnieżna,Karkonoska, Źródlana; w ciągu najbliższych dniruszą prace na ulicy Sudeckiej. Trwają pracena ul. Dębowej na osiedlu Chmielnik i na ulicyBujnickiego. Na Ogrodach roboty są już dalekozaawansowane na ulicy Jarzębinowej, natomiastna osiedlu Rypinek mamy skończoną ulicę Wygon– wylicza dyrektor Gałka. – Chcemy jeszcze ogłosićw tym roku przetarg na ulice: Dybowskiego,Biernackiego i Szaniawskiego na osiedlu Tyniec,czekamy tylko na dokumentację, a także na ulicęWysoką na osiedlu Korczak. Ponadto położymynakładki bitumiczne na kolejnych czterech ulicach:na Pogodnej i Glinianej oraz na odcinkach Szczypiornickieji Zielonej.Jeszcze w październiku drogowcy powinnizejść z ul. Pułaskiego, Fabrycznej i Czaszkowskiej,gdzie za chwilę zostanie oddane do użytkunowe minirondo. Kończą się także prace na ulicySkarszewskiej, na odcinku między Stawiszyńską igen. Sikorskiego.Inne modernizacjeW tym roku wykonano także przebudowę jezdni,chodników i parkingów w ciągu ulicy Lipowej,Handlowej i Rzemieślniczej. Przy okazji zmodernizowanomedia komunalne: kanalizację deszczową,sieć wodociągową, cieplną, teletechniczną i energetycznąoraz oświetlenie. Na ulicy Widok zostałypołożone nowe chodniki, przebudowano zatokiautobusowe na Łódzkiej oraz ulicę Sokolnicką(od Tatrzańskiej do Torowej). Wykonano modernizacjęschodów prowadzących z ulicy Staszicado przystanku przy Poznańskiej i uporządkowanoteren wokół pawilonu na ulicy Bogumiła i Barbary10 a oraz zakończyła się naprawa chodnika przyparkingu (szczyt budynku, ul. Górnośląska 57) izagospodarowanie terenu na tyłach hotelu Prosna.Położony został także nowy chodnik na ulicyAsnyka – od Konopnickiej do Serbinowskiej orazna ulicy Cegielnianej.Sukcesywnie rośnie także długość ścieżek rowerowychw Kaliszu – w tym roku na ich budowęprzeznaczono 250 tysięcy złotych. W tegorocznymplanie zapisano odcinek od II LO, przez Wał Staromiejski,przejazd pod mostem na Prośnie przezaleję Wojska Polskiego, ulicę Sadową do połączeniaz kładką dla pieszych w kierunku ulicy Wodnej.Drugi fragment to Wał Staromiejski: od kina Apollodo połączenia z ulicą Bankową i trzeci odcinek– Wał Matejki, od kładki dla pieszych od stronyparku, do przejazdu pod Trasą Bursztynową.Sale i boiska – dostępne cały rokW 2006 roku kaliski samorząd wydał ponad 1mln 200 tys. zł na rozbudowę szkolnej i osiedlowejbazy sportowej, w roku ubiegłym wydanona ten cel 660 tysięcy złotych. Ale to mało wporównaniu do bieżącego roku.Nowoczesne obiekty sportowe ze sztucznąbieżnią i boiskami do gier zespołowych powstałyprzy IV LO, Szkole Podstawowej nr 14 i SzkolePodstawowej nr 18. Koszt tych inwestycji wyniósłponad 4 miliony złotych.Na budowę boiska przy IV LO w ramach programu„Blisko boisko” Kalisz pozyskał w sumie300 tysięcy złotych dotacji z Ministerstwa Sportu,PZU i PZU Życie; cała inwestycja kosztowała720 tysięcy złotych. Boisko o wymiarach 30 x60 metrów, ze sztuczną nawierzchnią, zostałooddane do użytku jeszcze przed wakacjami.Obok powstaje kolejny kompleks sportowy zboiskami do siatkówki, piłki ręcznej i koszykówki,z którego będą korzystać dzieci ze Szkoły Podstawowejnr 14. Ta inwestycja ma pochłonąć 1,8miliona złotych.Kolejne 3 miliony złotych przeznaczono nakompleks boisk przy Gimnazjum nr 9. Planyobejmują budowę boiska do piłki nożnej zesztuczną nawierzchnią, kortu do tenisa orazboisk do siatkówki, koszykówki, a także nowoczesnejbieżni.Tegoroczna inauguracja roku szkolnego wKaliszu odbyła się w nowoczesnej sali przyulicy Długosza, z której od września korzystają


1011122008 43Hala sportowa przy ulicy Długosza dla trzech szkół – Szkoły Podstawowej nr 12, V Liceum Ogólnokształcącego i Zespołu Szkół Gastronomiczno--HotelarskichWnętrze nowoczesnej hali przy ulicy DługoszaKrzysztof Gałkadyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Kaliszu:– Przez Kalisz przechodzą dwie drogi krajowe:nr 25 i nr 12. Poznański Oddział Generalnej DyrekcjiDróg Krajowych i Autostrad realizuje na „25”obejście Nowych Skalmierzyc. W Kaliszu obwodnicadojdzie do alei Wojska Polskiego, na ostrym łukukoło Castoramy, gdzie powstanie węzeł drogowy,czyli skrzyżowanie dwupoziomowe bezkolizyjne, zwłączeniem w al. Wojska Polskiego poprzez sygnalizacjęświetlną. Realizację tej trasy w swoichgranicach administracyjnych musi przejąć Kalisz.Przygotowujemy koncepcję i projekt przebiegudrogi krajowej „25” po obrzeżu osiedla Dobrzec,czyli po stronie zachodniej miasta. W pierwszymetapie chcemy połączyć „25” z ulicą Poznańskąkrajowej ,,12” w rejonie stacji paliw, przy ulicy Wydarte– do roku 2012. Będzie to bardzo kosztownezadanie, dlatego na obecnym etapie przygotowujemywniosek o fundusze unijne na realizacjętej inwestycji w ramach Programu OperacyjnegoInfrastruktura i Środowisko. Odcinek będzie jednojezdniowy,bo tak samo Generalna Dyrekcja DrógKrajowych i Autostrad w pierwszym etapie wykonajedną jezdnię obejścia Nowych Skalmierzyc. Połączeniez ulicą Poznańską pozwoli wyrzucić całyruch tranzytowy – uciążliwy szczególnie dla osiedlaDobrzec – z alei Wojska Polskiego, z ulicy Podmiejskieji Stanczukowskiego. Chcemy zrealizowaćw Kaliszu obwodnicę z prawdziwego zdarzenia,bo obecne rozwiązanie – bardzo potrzebne dlaruchu wewnątrz miasta – to za mało, jeśli chodzio wyprowadzenie z centrum ruchu tranzytowegona drogach krajowych. Natomiast krajowa „12”docelowo powinna przebiegać poza północnąstroną miasta, z wylotem w okolicach Opatówka.Realizacja tego obejścia jest równie ważna.Nowoczesne obiekty sportowe ze sztuczną bieżnią i boiskami do gier zespołowych przy IV LO, Szkole Podstawowej nr 14 i SzkolePodstawowej nr 18. Fot. Mariusz Hertmannuczniowie Szkoły Podstawowej nr 12, ZespołuSzkół Gastronomiczno-Hotelarskich oraz V LO.Kosztem ponad 2,4 mln złotych powstała kolejnaduża hala sportowa oddana do użytku – co wartopodkreślić – kilka miesięcy przed terminem. Ale tonie koniec inwestycji, bo obok powstaje jeszczekompleks boisk do gier zespołowych ze sztucznąnawierzchnią.– Miasto kładzie ogromny nacisk na rozwój bazyoświatowo-sportowej. Tylko w ostatnich kilku latachprzybyły nam: hala widowiskowo-sportowa WiniaryArena, sale sportowe przy II Liceum i Gimnazjumnr 9, hala przy ulicy Długosza dla trzech szkół– Szkoły Podstawowej nr 12, V Liceum Ogólnokształcącegoi Zespołu Szkół Gastronomiczno--Hotelarskich, budowana jest sala gimnastycznadla Szkoły Podstawowej nr 15 przy ulicy Wykopaliskowejw Piwonicach. Planowane są następneobiekty. Za kilka lat nikt w Kaliszu nie powie, że niemiał możliwości uprawiania sportu – mówi JanuszPęcherz, prezydent Kalisza.

More magazines by this user
Similar magazines