WiT_03_2015_short

zespolbadanianalizmilitarnych

Wojsko i Technika 3/2015

DEFILADA W PEKINIE ❙ RADARY AESA I TECHNOLOGIA Ga N ❙ PRÓBY NOWEGO KRABA

Wojsko

i Technika

3/2015

Listopad

CENA 9,90 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

PAK FA – coraz

więcej problemów

Pomimo priorytetowego

traktowania przez władze,

program rosyjskiego

myśliwca piątej generacji

jest mocno opóźniony.

PAK FA nie ma szans

na wejście do służby

przed 2020.

str. 64

Chińskie

niszczyciele

projektu 052C

Październikowa wizyta

zespołu chińskich okrętów

w Gdyni dała rzadką

w naszej części świata

okazję do bliższego

zapoznania się z jednym

z najnowocześniejszych

okrętów eskortowych

floty Państwa Środka.

str. 82


14 16

Spis treści

Vol. I, nr 3 (3)

LISTOPAD 2015; Nr 3.

Spis treści WiT listopad 2015

Nowości z armii świata

Andrzej Kiński, Łukasz Pacholski, Maciej Szopa str. 4

20-lecie Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju

Sławomir Kułakowski w rozmowie z Maciejem Szopą str. 12

Próby nowego Kraba

Andrzej Kiński str. 14

Radary AESA i technologia azotku galu, czyli zmiany

w radiolokacji

Maksymilian Dura str. 16

Wojskowe bezzałogowce na MSPO 2015

Maciej Szopa str. 22

Własne technologie i patriotyzm przemysłowy

kluczem do sukcesu na światowych rynkach uzbrojenia

Adam Bartosiewicz str. 29

Nowości defilady w Pekinie

Tomasz Szulc str. 30

Broń strzelecka i wyposażenie indywidualne

na XXIII MSPO

Krzysztof M. Płatek str. 42

Rozbudowa systemu logistycznego do efektywnego

wykorzystania czołgów Leopard 2

Piotr Jacek Wójtowicz str. 50

Węzły Teleinformatyczne – nadal wiele niejasności

Tomasz Wachowski str. 56

Dorobek i oferta szkoleniowa Wojskowego Instytutu

Technicznego Uzbrojenia

WiTU str. 58

Nowości z sił powietrznych świata

Łukasz Pacholski, Maciej Szopa str. 60

Ukraińskie rakiety do polskich MiG-ów-29

Łukasz Pacholski, współpraca Andrzej Kiński str. 62

PAK FA – z coraz mniejszym przekonaniem

Piotr Butowski str. 64

MAKS-2015 – rosyjski przemysł przestaje nadążać cz. II

Tomasz Szulc str. 68

Finlandia poszukuje następcy Horneta

Maciej Szopa str. 77

Nowości z flot wojennych świata

Marcin Chała, Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski. str. 80

Arleigh Burke po chińsku, czyli niszczyciele projektu 052C

Andrzej Nitka str. 82

Uzbrojenie i wyposażenie okrętowe na IMDS 2015

Marcin Chała, Andrzej Nitka str. 92

62 92

Na okładce: Pojazd opancerzony Eagle – kandydat

na Wielozadaniowy Pojazd Wojsk Specjalnych Pegaz.


Fot. IMS Griffin

Redakcja

Andrzej Kiński - redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Maciej Szopa

maciej.szopa@zbiam.pl

Tomasz Grotnik - redaktor działu morskiego

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Michał Buslik,

Marcin Chała, Jarosław Ciślak, Robert Czulda,

Maksymilian Dura, Miroslav Gyűrösi,

Jerzy Gruszczyński, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Mateusz J. Multarzyński,

Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

office@zbiam.pl

Dział reklamy i marketingu

Anna Zakrzewska

anna.zakrzewska@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

Elżbieta Karczewska

elzbieta.karczewska@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2015

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

Listopad 2015 • Wojsko i Technika 3


Artyleria

Próby nowego Kraba

Pod koniec października 155 mm armatohaubica samobieżna Krab na nowym, wywodzącym się z Republiki Korei

i zmodyfikowanym z udziałem polskich specjalistów z Huty Stalowa Wola S.A., nośniku gąsienicowym, rozpoczęła

wojskowe badania typu. Ich pozytywny wynik da nowemu Krabowi „przepustkę” do uruchomienia seryjnej produkcji

i dostaw do jednostek Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych RP.

Andrzej Kiński

Fotografie: Jacek Rodecki/Stalowka.NET.

Ostatnie dwa miesiące przebiegły dla armatohaubicy

Krab w docelowej konfiguracji

pod znakiem intensywnych badań, które

potrwają jeszcze kolejnych kilkanaście tygodni. Po

powrocie z kieleckiego salonu MSPO, którego działo

było jedną z „gwiazd”, pierwszy egzemplarz, zintegrowany

w sierpniu (patrz WiT 1/2015), rozpoczął

w Stalowej Woli cykl zakładowych badań zdawczo-odbiorczych.

Objęły one liczne sprawdziany

„na sucho” i próby trakcyjne na przyzakładowym

poligonie, a ich ostatnim akordem było pierwsze

strzelanie z działa w miejscowym Ośrodku Badań

Dynamicznych Wojskowego Instytutu Technicznego

Uzbrojenia. Odbyło się ono 23 października,

a jego zasadniczym celem było sprawdzenie

zachowania się podwozia podczas prowadzenia

ognia przy różnych położeniach wieży (wieża z lufą

do przodu i do tyłu, a także w położeniu 90° na

lewą oraz prawą burtę) i kątach podniesienia lufy.

Do strzelania wykorzystano dwa rodzaje amunicji:

kompletowaną w ZM Dezamet S.A. na licencji

czesko-słowackiej, a także południowoafrykańską

Rheinmetall Denel Assegai M2000A1. Oddano pięć

strzałów, w tym część z wykorzystaniem pełnego,

szóstego ładunku. Pełnym ładunkiem strzelano

ogniem bezpośrednim do ziemnego kulochwytu,

pozostałe – już przy użyciu zmniejszonego ładunku

miotającego – zrealizowano przy tzw. średniej grupie

kątów podniesienia. Uzyskane w tych warunkach

wartości donośności to kilkanaście kilometrów

– maksimum, na które pozwala obszar poligonu

pod Nową Dębą. Ogień prowadzono pociskami

ćwiczebnymi.

Badania zdawczo-odbiorcze były w pełni udane

i potwierdziły zakładane charakterystyki no-

Nowy Krab wykonuje manewr zawracania – dobrze widoczny skok hydropneumatycznego zawieszenia.

14 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Elektronika wojskowa

Radary AESA i technologia azotku galu,

czyli zmiany w radiolokacji

Maksymilian Dura

Do punktów przełomowych w historii radiolokacji zalicza się niewątpliwie opracowanie radarów z aktywnymi antenami

ścianowymi AESA i wprowadzenie w ich układach nadawczo-odbiorczych mikrofalowych tranzystorów mocy, wykonanych

w technologii azotku galu (GaN). Dziś należy uczynić wszystko, by urządzenia z takimi rozwiązaniami były produkowane

również w Polsce.

Ilustracje w artykule: Raytheon, Lockheed Martin, Cassidian, MEADS International, Northrop Grumman, Maksymilian Dura.

Nowy radar systemu Patriot, proponowany obecnie Polsce, będzie wykorzystywał trzy nieruchome anteny AESA, wykonane w technologii GaN.

Szansą na wprowadzenie w Polsce anten

AESA i technologii azotku galu (GaN) są

realizowane obecnie postępowania na dostawę

rakietowych systemów obrony przeciwlotniczej:

średniego (program Wisła) i krótkiego zasięgu

(program Narew). W ramach każdego z tych

programów, jeśli taki będzie wybór MON, stronie

polskiej powinny zostać oferowane nowoczesne

radary, razem z zastosowanymi w nich technologiami,

tak by możliwe było ich zaimplementowanie

w urządzeniach polskiej produkcji.

Jest to o tyle ważne, że szeroko pojęta radiolokacja

była zawsze najbardziej reprezentatywnym

działem polskiego przemysłu zbrojeniowego,

który na pewno bez problemu wykorzysta przekazaną

mu wiedzę z korzyścią dla nas wszystkich.

Dlaczego anteny ścianowe?

Jednym z istotnych zadań większości stacji radiolokacyjnych

jest dokładne określenie położenia

obiektów w przestrzeni i parametrów ich

ruchu. W przypadku statków powietrznych konieczne

jest wyznaczenie trzech współrzędnych

(radary 3D): odległości, kąta azymutu i kąta elewacji

(wysokości). Takie wymagania pierwotnie

realizował tandem: radar dwuwspółrzędny (2D)

i wysokościomierz (oba z antenami typu parabolicznego).

Jednak ze względów taktyczno-technicznych

i eksploatacyjnych o wiele lepszym

rozwiązaniem do pomiarów wszystkich trzech

współrzędnych okazały się radary z antenami

ścianowymi, które są konstruowane z użyciem

wielu elementów promieniująco-odbiorczych.

Elementy te są usytuowane w płaszczyźnie pionowej

i poziomej (stąd określenie: „ścianowe”).

Takie rozwiązanie pozwala także na elektroniczne

kształtowanie i sterowanie wiązką antenową.

Początkowo radary tej klasy wykorzystywały

jedynie tzw. anteny pasywne, w których

stosuje się układ elementów promieniująco-

-odbiorczych, współpracujących z układami

mikrofalowymi (np. mikrofalowymi dzielnikami

mocy sygnału i cyrkulatorami ferrytowymi)

oraz z przesuwnikami fazowymi, zasilanymi ze

wspólnego źródła sygnałów radiolokacyjnych.

Wyżej wymienione elementy mikrofalowe,

sterując rozkładem amplitudy (mocy) i fazy

tego sygnału na poszczególnych elementach

promieniująco-odbiorczych, „kształtują” z tych

elementów sygnał na odpowiednim kierunku,

co odpowiada kierunkowi nadawania tego sygnału

(czyli kierunkowi wiązki antenowej).

Podobnie jest przy odbiorze. Sygnały są odbierane

na takim kierunku, na jakim uformowana została

wiązka antenowa przy pomocy tych samych

elementów mikrofalowych (w tym sumatorów

mocy) i tzw. Cyfrowych Układów Formowania

Wiązek Odbiorczych (CFW).

Dlaczego anteny aktywne?

W przypadku anten pasywnych istniało wiele

ograniczeń związanych przede wszystkim z koniecznością

generowania przez jeden nadajnik

16 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Siły zbrojne świata

155 mm samobieżne armatohaubice PLZ-05.

Tomasz Szulc

Fotografie w artykule: Internet.

Nowości defilady w Pekinie

3 września w Pekinie, stolicy Chińskiej Republiki Ludowej, odbyła się wielka defilada wojskowa z okazji 70. rocznicy

zakończenia II wojny światowej na Dalekim Wschodzie. Pod względem liczby uczestniczących w niej żołnierzy i jednostek

sprzętu była to podobno jedna z największych defilad w historii nowożytnych Chin. Co ciekawe, wcześniej nie organizowano

parad właśnie z tej okazji, a normalnym ich terminem był 1 października – dzień proklamowania w 1949 r. Chińskiej

Republiki Ludowej. Przyczyny tak pompatycznego uczczenia tej rocznicy można wytłumaczyć na dwa sposoby. Mogło

chodzić o dobitne przypomnienie, że regionalny rywal Chin – Japonia – tę wojnę przegrała, a Chiny, co prawda jeszcze

nie ludowe, były wśród zwycięzców. Drugą przyczyną mogła być chęć dorównania Federacji Rosyjskiej,

gdzie podobnie szeroko zakrojone przedsięwzięcie zorganizowano 9 maja.

Organizatorzy postarali się, aby defilada

w Pekinie zrobiła imponujące wrażenie.

Przede wszystkim do udziału w niej wybrano

głównie sprzęt, który dotąd nie pojawił się na

placu Tian’anmen – ponad 80% uczestniczących

w defiladzie jednostek uzbrojenia i sprzętu należało

do tej kategorii. Takiego udziału nowości nie udało

się osiągnąć nawet Rosjanom! Z drugiej strony, niemal

nie było wśród niego premier, większość typów

została już sfotografowana przez internautów,

a nawet fotografów oficjalnych chińskich agencji.

Wyjątkowo liczna była powietrzna część parady,

a tworzyły ją samoloty większości typów, używanych

obecnie przez lotnictwo chińskie. Zabrakło

jednak maszyn najnowszych, co mocno rozczarowało

analityków i – zapewne – naocznych widzów.

Po raz pierwszy w defiladzie wzięły udział czołgi

Typ 99A1, oficjalnie nazywane ZTZ-99A (zastosowane

poniżej nazewnictwo nowych chińskich czołgów

to, uznana przez autora za prawdopodobną,

synteza informacji ze źródeł chińskich – także nieoficjalnych

i zachodnich, może zatem odbiegać od

rzeczywistego; na ten temat opublikujemy niedługo

samodzielny artykuł). Historia ich powstania jest

ciągle dość tajemnicza. Otóż podstawową linię

rozwojową chińskich czołgów stanowią wozy: Typ

59, 69, 88, 90, 96 i 96A. Zupełnie nieoczekiwanie,

przed ostatnim z wymienionych, pojawił się w 1999

r. Typ 98. Łączył w sobie cechy i rozwiązania znane

z Typu 96 i radzieckiej rodziny T-72, a zachodni analitycy

sugerowali, że jego pojawienie się oznacza

kres ewolucji „podstawowej” linii rozwojowej chińskich

czołgów. Tymczasem po Typie 98 pojawił się

w 2006 r. Typ 96A – z dodatkowym modułowym

opancerzeniem i innymi udoskonaleniami, który

wydaje się pretendować obecnie do miana podstawowego

czołgu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Typ 98 zmodernizowano podobnie

30 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Siły zbrojne świata

Atrapy wyrzutni okrętowych HHQ-10.

Zestaw artyleryjski HQ-6A.

mobilnych wymaga zastosowania optoelektronicznych

lub radiolokacyjnych układów korekcji

końcowego odcinka trajektorii głowic, co wiąże się

z tak poważnymi wyzwaniami konstrukcyjnymi, że

nie podołali im nawet światowi rakietowi potentaci.

DF-26 ma przenosić głowice konwencjonalne lub

jądrowe małej mocy.

Kolejna rakieta, to znany z nazwy od kilku lat DF-

-21D – pocisk o zasięgu szacowanym na 2000 km,

którego szczególną zaletą miałaby być wyjątkowa

celność, umożliwiająca nawet atakowanie poruszających

się celów morskich, np. lotniskowców. Jest to

pierwsza rakieta, która miałaby stanowić przeciwwagę

dla amerykańskiej potęgi morskiej. Ta rewelacyjna

celność i krótki czas reakcji nie zostały

jednak w żaden sposób potwierdzone, a rzeczywiste

osiągi rakiety mogą okazać się znacznie mniej

imponujące. Pierwsze odmiany DF-21 zaczęto podobno

konstruować jeszcze w 1967 r., a ich testy

zakończono prawie 20 (!) lat później. W 1995 r. potwierdzano

istnienie nie więcej niż 15 wyrzutni

w postaci pojemników transportowo-startowych,

holowanych na naczepach przez szosowe ciągniki

siodłowe. Wersja samobieżna DF-21C została ujawniona

w 2007 r. i debiutowała na wielkiej paradzie

w Pekinie dwa lata później.

Następny system rakietowy „ziemia-ziemia” – DF-16,

podobnie jak DF-26, został po raz pierwszy pokazany

publicznie. Jako nośnik wyrzutni zastosowano

taki sam pojazd, jak dla DF-21D. Rakieta jest jednak

wyraźnie krótsza i dość konwencjonalna: ma spore

stateczniki w tylnej części kadłuba, a drugi stopień

ma wyraźnie mniejszą średnicę. W tylnej części pojemnika

transportowego znajduje się klasyczny stół

startowy. Pojawiają się spekulacje, że ta rakieta to

hybryda pierwszego stopnia pocisku DF-21 i drugiego

DF-11. Rodzi się jednak w takim przypadku

pytanie, w jakim celu ją stworzono: dla zwiększenia

zasięgu dzięki użyciu lżejszej głowicy, a może w celach

eksportowych, jako tańszą alternatywę dla DF-

21. W sprzeczności z tymi hipotezami stoją półoficjalne

informacje, że DF-16 może przenosić jedną,

dwie lub trzy głowice konwencjonalne lub jądrowe.

Jeśli jest tak rzeczywiście, to byłaby to wielogłowicowa

rakieta o najkrótszym zasięgu na świecie –

pogłoski mówią o 800–900 km. Wyrzutnie tego

typu sfotografowano po raz pierwszy w 2012 r.

Najmniejszym i najlepiej znanym systemem

rakietowym był DF-15B na czteroosiowym nośniku

Taian. Całość jest odpowiednikiem 9K72 Elbrus,

czyli sławnego Scuda-B. Powstał ćwierć wieku

po radzieckim pierwowzorze, dlatego ma

większy zasięg, celność i krótszy czas przygotowania

do startu.

Zaskoczeniem była obecność na defiladzie rakiet

DF-10A. Same skrzydlate pociski „ziemia-ziemia”

nie zaskoczyły, gdyż zaprezentowano je już

w 2009 r., ale pod nazwą DH-10. Nie zaliczano ich

wtedy do rodziny DF, gdyż nie są pociskami balistycznymi.

Nowe oznaczenie można zapewne

tłumaczyć naśladownictwem rosyjskiego systemu

Iskander-M, w którym pod tą samą nazwą występuje

wyrzutnia pocisków balistycznych i pocisków

skrzydlatych. Pojawiają się też sugestie, że

oznaczenie DF-10A zastosowano, by podkreślić

przynależność rakiety do kategorii broni odstraszania

jądrowego. Pojemniki transportowo-startowe

umieszczono na nowych, czteroosiowych nośnikach

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy PGZ-07.

Samochód opancerzony Dongfeng.

Listopad 2015 • Wojsko i Technika 35


Wyposażenie indywidualne

Broń strzelecka i wyposażenie

indywidualne na XXIII MSPO

Krzysztof M. Płatek

Tegoroczny laureat nagrody Defendera – 5,56 mm karabinek standardowy systemu MSBS-5,56 w układzie klasycznym z podwieszanym granatnikiem.

Kielecki Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego od kilkunastu lat jest wiodącą imprezą wystawienniczą związaną

z obronnością, bezpieczeństwem i przemysłem zbrojeniowym w Europie Środkowo-Wschodniej. To zaś daje niepowtarzalną

okazję do zapoznania się z nowościami także w sferze uzbrojenia strzeleckiego i wyposażenia indywidualnego,

których coraz bogatszą ofertę prezentują także krajowe podmioty.

Fotografie w artykule: Maciej Szopa, Bartłomiej Kucharski.

cz. I

Na tle ogromnego zakresu planów modernizacyjnych

Sił Zbrojnych RP, perspektywy

zwiększania możliwości bojowych i przetrwania

na polu walki żołnierzy oraz niewielkich pododdziałów

mogą wydawać się mniej istotne. Warto

jednak zwrócić na nie uwagę ze względu na

wzrost znaczenia taktycznego na współczesnym

polu walki wyspecjalizowanych, niewielkich grup

zadaniowych. Wykazały to dobitnie konflikty XXI w.,

szczególnie w przypadku realizacji zadań związanych

ze zwalczaniem międzynarodowego terroryzmu

i operacjami wymuszania oraz utrzymywania

pokoju, czyli tam, gdzie siły lądowe są obecnie

przede wszystkim wykorzystywane i najprawdopodobniej

nadal będą w dającej się przewidzieć przyszłości.

Oprócz zwiększenia możliwości bojowych

małych pododdziałów i zapewnienia im środków

efektywnego oddziaływania ogniowego w warunkach

ograniczonej widoczności, czy z ukrycia, należy

pamiętać o ciągłym rozwoju systemów dowodzenia

i łączności w dobie rozwoju sieciocentryzmu

pola walki jako całości. Głównymi potencjalnymi

odbiorcami wyrobów z obszaru uzbrojenia i wyposażenia

indywidualnego żołnierza były na MSPO

– tradycyjnie – Wojska Lądowe, a także Wojska

Specjalne i wyspecjalizowane pododdziały Ministerstwa

Spraw Wewnętrznych. W przypadku Wojsk

Lądowych, oprócz zainicjowanego w 2007 r. projektu

żołnierza przyszłości, obecnie prowadzone są

procedury zakupów nowych karabinów wyborowych,

granatników przeciwpancernych i wyposażenia

regularnych pododdziałów w granatniki

rewolwerowe.

Granatniki

Inspektorat Uzbrojenia realizował od końca października

ubiegłego roku fazę analityczno-koncepcyjną

postępowania dotyczącego zakupu jednorazowego

granatnika przeciwpancernego, a planowany termin

jej zakończenia przypadał na czwarty kwartał tego

roku, zatem nie może dziwić, że podczas MSPO licznie

pojawili się oferenci zainteresowani sprzedażą

takiej broni. Dobrze znana w Polsce norweska firma

Nammo oferowała swój granatnik M72 LAW. Z kolei

w ofercie szwedzkiego Saaba znajduje się jednorazowy

granatnik AT4. Punkt ciężkości działań promocyjnych

koncentruje się jednak na granatniku wielokrotnego

użytku Carl-Gustaf M4, który prezentowany

był wraz z trenażerem. Jego starszy wariant M3 jest

już zresztą od lat wykorzystywany w SZ RP. Carl-Gustafa

M4 cechuje masa mniejsza o 3 kg od poprzednika,

dzięki czemu waży zaledwie 6,7 kg. Efekt ten

osiągnięto dzięki zmianie materiału bruzdowanej

wkładki lufy ze stali na tytan i zastosowaniu włókna

węglowego, w miejsce kompozytu opartego na

włóknie szklanym jako osłony lufy. Zmodernizowano

także zamek z dyszą i zmniejszono gabaryty broni

– teraz mierzy ona poniżej jednego metra. M4

otrzymał dwustopniowy system zabezpieczenia, co

pozwala na bezpieczne przenoszenie go z załadowanym

nabojem. Ma również elektroniczny licznik

strzałów, co ułatwia prowadzenie w prawidłowy

sposób obsług sprzętu. Broni dodano też uniwersalne

szyny montażowe, umożliwiając konfigurowanie

jej z urządzeniami optycznymi i optoelektronicznymi

oraz regulację położenia chwytu przedniego.

Broń może wykorzystywać 13 typów amunicji

84 mm: cztery rodzaje nabojów z pociskami kumulacyjnymi,

cztery z przeciwpancerno-odłamkowymi,

trzy z odłamkowo-burzącymi i dwa typy ze

42 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Pojazdy wojskowe

Jeden z najnowszych zestawów do transportu czołgów, znajdujących się w ofercie RMMV, składający się z ciągnika HX81 z opancerzoną kabiną i 7-osiowej naczepy. Jego ładowność

pozwala na przewożenie nawet 70-tonowych pojazdów.

Rozbudowa systemu logistycznego do efektywnego

wykorzystania czołgów Leopard 2

Piotr Jacek Wójtowicz

Od momentu odzyskania przez Polskę

niepodległości w 1918 r.

rozwój i modernizacja sił zbrojnych

to jedne z najważniejszych zadań,

które stawiały przed sobą kolejne

rządy. Skala zmian i ich tempo

były różne i zależały od kierunków

wskazanych przez polityków, a także

od kondycji finansowej państwa.

Podczas kampanii wrześniowej

1939 r. pojawił się jednak problem,

że niektórym typom niewątpliwie

nowoczesnego uzbrojenia

i wyposażenia nie towarzyszyło

właściwie przygotowane zaplecze,

co – pomimo niezaprzeczalnego

męstwa naszych żołnierzy

– utrudniało ich efektywne użycie.

Fotografie w artykule: MO Niemiec, 11. LDKPanc/

Rafał Mniedło, Andrzej Kiński, RMMV, Auto-Hit.

Aktualnie prowadzony proces modernizacji

Sił Zbrojnych RP obejmuje prawie wszystkie

obszary sprzętu wojskowego. Do jednostek

trafia coraz szerszym strumieniem nowe uzbrojenie

i wyposażenie o parametrach użytkowych znacznie

różniących się od wcześniej wykorzystywanego.

Szybkość zmian sprzętowych i zasad działania Wojska

Polskiego jest bardzo duża. Nie zapominajmy

jednak o nauce z historii, że dla efektywnego wykorzystania

danego typu uzbrojenia potrzebne jest

zbudowanie jego otoczenia systemowego.

Dla systemu transportowego SZ RP jednym

z najważniejszych wyzwań jest zapewnienie maksymalnej

skuteczności działania czołgów podstawowych

Leopard 2, w tym także w aspekcie ich

planowanej modernizacji. W artykule postaram

się omówić podstawowe zasady, którymi należy

kierować się w trakcie wyboru środka transportowego

do przewozu ciężkiej techniki bojowej,

gdzie największe znaczenie mają jego wymiary

zewnętrzne, masa transportowa (tj. faktyczna

masa przewożonego pojazdu), a także miejsce

stacjonowania i planowany rejon użycia. Są to

ogólne czynniki, kluczowe przy doborze takiego

środka przewozowego. Jednak pojedyncze parametry

wymagają odmiennego doboru platform

transportowych (np. podobna masa czołgu

i 155 mm armatohaubicy samobieżnej, ale znacząco

większa wysokość tej drugiej), dlatego zrozumienie

i uwzględnienie tego wpływu ma

ogromne znaczenie dla właściwego doboru parametrów

użytkowych naczepy.

Podstawowe parametry techniczne czołgów użytkowanych

przez Siły Zbrojne RP

(opracowanie własne autora)

Typ Parametru Leopard 2A5 Leopard 2A4 PT-91 T-72M1

Długość kadłuba 7722 mm 7722 mm 6670 mm 6860 mm

Szerokość 3760 mm 3700 mm 3720 mm 3590 mm

Wysokość do stropu wieży 2640 mm 2480 mm 2190 mm 2190 mm

Prześwit pod kadłubem 490 mm 500 mm 395 mm 450 mm

Masa bojowa 59 700 kg 55 150 kg 45 900 kg 41 500 kg

50 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Uzbrojenie lotnicze

Ukraińskie rakiety do polskich MiG-ów-29

Dzięki pozyskaniu 40 pocisków „powietrze-powietrze” R-27 do arsenału polskich MiG-ów-29 wróci kierowane uzbrojenie rakietowe średniego zasięgu.

Łukasz Pacholski,

współpraca Andrzej Kiński

8 października Inspektorat

Uzbrojenia ogłosił postępowanie

przetargowe dotyczące zakupu

dla Sił Powietrznych RP niewielkiej,

bo liczącej 40 sztuk, partii kierowanych

pocisków rakietowych „powietrzepowietrze”

średniego zasięgu R-27R1,

stanowiących jedyne uzbrojenie

polskich myśliwców MiG-29,

pozwalające na zwalczanie celów

poza zasięgiem widzialności

wzrokowej.

Fotografie w artykule: Piotr Abraszek,

OAO Kyiwski Zawod Radar, USAF.

Pociski, które należy dostarczyć do Składu nr 2

w Toruniu 1. Regionalnej Bazy Logistycznej z

Wałcza, mają być fabrycznie nowe (wyprodukowane

nie wcześniej niż jeden rok przed terminem

dostawy). Gwarantowany okres przydatności

technicznej pocisków w fabrycznym opakowaniu

hermetycznym powinien wynosić co najmniej

96 miesięcy, a po otwarciu opakowania co najmniej

60 miesięcy. Termin składania ofert wyznaczono na

16 listopada 2015 r., a przy ocenie ofert do 80 pkt.

będzie można otrzymać za cenę, a 20 za okres gwarancji.

O zamówienie mogą ubiegać się wykonawcy

z siedzibą w jednym z państw Unii Europejskiej,

Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub państwie,

z którym UE lub Polska zawarła umowę dotyczącą

zamówień tego typu, a także – co wyraźnie

zaznaczono w dokumencie – z Ukrainy.

Ten ostatni zapis nie może dziwić, ponieważ

miejscem pochodzenia fabrycznie nowych rakiet

Choć rakiety R-27 trafiły do Polski w 1989 roku, do dziś żaden polski pilot nie miał okazji żadnej odpalić. Na zdjęciu

niemiecki MiG-29 odpala w 2003 r. pocisk R-27R1 do celu QF-4 na poligonie w Stanach Zjednoczonych.

rodziny R-27 może być jedynie Ukraina. Na jej terenie,

w kijowskich zakładach Artem, produkcję R-27

uruchomiono w 1983 r., jeszcze w czasach ZSRS. Był

to jedyny zakład finalnego montażu tych pocisków,

choć wiele ich elementów dostarczały zakłady z innych

republik. Po rozpadzie ZSRS większość produkcji

kijowskich zakładów trafiała na eksport, m.in. do:

Indii, Algierii, Malezji, Azerbejdżanu, Kazachstanu,

Chin, Słowacji, ale także Rosji. Na przykład w latach

2002–2006 wyeksportowano 1343 pociski R-27,

z tego 1053 do Chin (tylko w 2006 r. – 590 szt.), do

Indii – 216, Algierii – 42, Kazachstanu – 24, Mjanmy

– 10, Erytrei – 5, Słowacji – 3 i Bangladeszu – 2. Zamówienia

ukraińskiego Ministerstwa Obrony były

nieporównanie mniejsze. Ostatnie, zrealizowane

w 2006 r., opiewało na 20 pocisków (za lata 2014–

2015 brak danych). Wiosną 2012 roku Ukrspeceksport

zawarł z Indiami kontrakt na 360 rakiet rodziny

R-27 o wartości 246 mln USD, które dostarczono

w 2013 roku. Na podstawie powyższych wartości

można oszacować koszt pojedynczego pocisku na

ok. 680 000 USD, aczkolwiek brak jest wiarygodnych

informacji, jakie wersje i warianty były przedmiotem

zamówienia.

Artem ma nadal w swej ofercie pociski we

wszystkich wersjach, a zatem: naprowadzaną półaktywnie

radiolokacyjnie R-27R1, pasywnie termicznie

R-27T1 i pasywnie radiolokacyjnie R-27P1

oraz ich warianty o przedłużonym zasięgu („energetyczne”):

R-27ER1, R-27ET1 i R-27EP1. Nie ma jednak

pewności, czy dostawy wszystkich z nich można

zrealizować bez współpracy z przemysłem

Federacji Rosyjskiej. Tamtejsze firmy dostarczały

62 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Samoloty bojowe

Problemy techniczne, które pojawiły się w czasie prób prototypów PAK FA i wysokie koszty programu powodują, że dostawy samolotów seryjnych do jednostek operacyjnych

odsuwają się w czasie co najmniej do roku 2020.

PAK FA – z coraz mniejszym przekonaniem

Piotr Butowski

Do niedawna było jasne, że program

rosyjskiego myśliwca piątej generacji

PAK FA ma pełne wsparcie

Sił Powietrzno-Kosmicznych

Federacji Rosyjskiej, finansowanie

od rosyjskiego rządu i pierwszego

dużego zagranicznego klienta, którym

są Indie. Teraz obraz ten nie jest już

tak klarowny. Finansowanie programu

PAK FA z pewnością pozostanie jednym

z priorytetów Ministerstwa Obrony

Federacji Rosyjskiej, ale w warunkach

problemów ekonomicznych Rosji

cięcia wydatków są nieuchronne.

Narastające opóźnienie w montażu

kolejnych prototypów T-50

i problemy techniczne wychodzące

na jaw w czasie prób tworzą

nową sytuację – w planach WKS

wdrożenie PAK FA przesuwa się

na dalszą przyszłość, po 2020 roku,

a na najbliższe lata ustępuje

pod względem priorytetu miejsca

myśliwcom Su-30SM i Su-35S.

Fotografie w artykule: Piotr Butowski, zbiory autora.

PAK FA na MAKS 2015

PAK FA, będący gwiazdą dwóch poprzednich

salonów MAKS w Żukowskim pod Moskwą,

zszedł w tym roku na dalszy plan. Podczas sierpniowego

MAKS-a 2015 w pokazach w powietrzu

uczestniczył tylko jeden samolot – prototyp

T-50-4 – a dwa lata wcześniej sensacją tej części

wystawy był wspólny przelot trzech myśliwców.

T-50-4 pokazał w tym roku bardzo dobry występ

w powietrzu, ale nie tak dynamiczny jak występujący

przed nim Su-35S. Widać, że wciąż obowiązują

ograniczenia dopuszczalnych przeciążeń. Jak

i poprzednio nie było bliskiego dostępu do samolotu,

widzowie i dziennikarze widzieli go tylko

w czasie pięciominutowego pokazu w powietrzu.

W pawilonach MAKS 2015 prezentowano zestaw

czujników opracowywanych dla PAK FA. Nowością

wśród nich był jedynie niewielki termowizor,

nazwany 101KS-P, od „Posadka” (lądowanie).

Termowizor wspomaga lot na małej wysokości

i lądowanie myśliwca. Sądząc z fragmentu owiewki,

z jakim przedstawiono 101KS-P, na samolocie

będzie on wbudowany w przednią część osłony

komory uzbrojenia, pod skrzydłem T-50. 101KS-P

jest elementem systemu optoelektronicznego

101KS Atoll firmy UOMZ z Jekaterynburga, który

obejmuje także celownik 101KS-W od „Wozduch”

(powietrze), a także elementy systemu samoobrony:

lokatory optoelektroniczne 101KS-O od „Oborona”

(obrona) i czujniki ostrzegawcze w ultrafiolecie

101KS-U od „Ultrafijolet”. W stadium rozwoju jest

jeszcze zasobnik celowniczy 101KS-N od „Naziemnyj”

(naziemny) do PAK FA. Zestaw i rozmieszczenie

czujników systemu 101KS zmienia się między poszczególnymi

prototypami T-50 i nie wiadomo, jaki

wariant zostanie wybrany jako ostateczny.

Firma Tichomirow NIIP pokazała komplet anten

stacji radiolokacyjnej N036 Biełka (wiewiórka)

do PAK FA i zaprezentowała – po raz pierwszy

– ich rozmieszczenie na samolocie, porządkując

naszą wiedzę o tym systemie. Okazało się, że

domysły były właściwe. System ma pięć anten

z aktywnym skanowaniem elektronicznym. Antena

przednia – N036-01-1, pracująca w paśmie X

(3 cm), jest owalem o szerokości 90 cm i wysokości

70 cm, wypełnionym 1552 modułami nadawczo-odbiorczymi;

płaszczyzna anteny jest odchylona

o 15° do góry. Dwie mniejsze boczne

anteny – N036B-1-01, także pasma X, zbudowane

są z 358 modułów każda, i są zamontowane

po bokach przedniej części kadłuba i nachylone

około 15° do dołu. Zadaniem anten bocznych

jest rozszerzenie kątów widzenia zasadniczej stacji

radiolokacyjnej do +/- 135° od osi samolotu.

Dwie inne anteny N036L-1-01, pasma L (10 cm),

zostały zamontowane w krawędziach natarcia

skrzydła. Służą one do identyfikacji „swój-obcy”

i do wykrywania celów powietrznych. Użycie pasma

L w działaniach „powietrze-powietrze” jest

sposobem poprawienia wykrywalności celów

o obniżonej sygnaturze radiolokacyjnej: dłuższe

fale pozwalają wykrywać (ale bez dokładności

niezbędnej do celowania) samoloty stealth,

których konstrukcja została zoptymalizowana

w taki sposób, by maskować je przed radarami

pracującymi w paśmie 3 cm.

64 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Przemysł obronny

Nowe lotnicze pociski kierowane Korporacji Taktyczne Uzbrojenie Rakietowe.

Tomasz Szulc

Kontynuując przegląd nowości

moskiewskiego Międzynarodowego

Salonu Lotniczo-Kosmicznego MAKS,

którego dwunasta edycja odbyła się

25–30 sierpnia br., tym razem

prezentujemy śmigłowce,

bezzałogowce, uzbrojenie lotnicze,

a także systemy przeciwlotnicze

i elektronikę specjalną.

Fotografie w artykule: Tomasz Szulc, CAGI.

MAKS-2015 – rosyjski

przemysł przestaje nadążać

cz. II Śmigłowce, bezzałogowce, uzbrojenie i elektronika

Kamow

Firma OAO Kamow jest obecnie częścią holdingu

Wiertolioty Rossii, co jest na pewno sensowne

z racji niszowego charakteru większości jej

konstrukcji. Niemal od zarania działalności zajmuje

się ona głównie śmigłowcami pokładowymi,

które mają niewielki potencjał eksportowy

(stosunkowo niewiele krajów dysponuje okrętami

potrzebującymi wyspecjalizowanych śmigłowców),

a i WMF nigdy nie miała w tym zakresie

potrzeb porównywalnych z US Navy.

Niezależnie od tego, to właśnie firma Kamowa,

a nie Mila była w ciągu ostatniego ćwierćwiecza

tą, która intensywnie pracowała nad nowymi

konstrukcjami i oferowała imponujące portfolio

wariantów swoich maszyn. W tym roku jedną

z gwiazd MAKS-a był Ka-52K, czyli najnowsza,

pokładowa wersja śmigłowca bojowego Kamowa,

która również nie ma szczęścia. Ka-50 powstał

jeszcze za czasów ZSRR jako konstrukcja

rewolucyjna – jednoosobowy śmigłowiec bojowy

o wysokiej manewrowości. Ze względu na

Nowa głowica optoelektroniczna OES-52 pod przodem Ka-52K.

Pokładowy Ka-52K ze złożonymi łopatami wirników i wysięgnikami uzbrojenia.

68 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Samoloty bojowe

Finlandia poszukuje następcy Horneta

Maciej Szopa

20 października minister obrony

Finlandii Jussi Niinistö wyraził zgodę

na rozpoczęcie procedury wyboru

nowej podstawowej wielozadaniowej

maszyny bojowej Suomen ilmavoimat.

Na obecnym, wstępnym, analitycznym

etapie oczekiwane jest uzyskanie

odpowiedzi na pytanie, w jakim

zakresie powinna ona realizować te

same zadania co użytkowane obecnie

samoloty F/A-18C/D Hornet, a w

jakim dać fińskiemu lotnictwu nowe

możliwości. Choć nowy samolot miałby

wejść do służby między 2025 a 2030

rokiem, czas rozpoczęcia procedury

jest jak najbardziej odpowiedni.

Fotografie w artykule: MO Finlandii, Patria, USAF

Historia pozyskiwania samolotów bojowych

przez Fińskie Siły Powietrzne (fin. Suomen

ilmavoimat) jest dość specyficzna, szczególnie

po 1947 roku. Wtedy właśnie, na konferencji

w Paryżu, zadecydowano o wprowadzeniu limitów

ilościowych i jakościowych dla tego rodzaju sił zbrojnych,

które miały uniemożliwić jego agresywne

działania wobec Związku Sowieckiego. Zgodnie

z tymi ustaleniami Finowie mogli dysponować nie

więcej niż 60 samolotami bojowymi, bez broni kierowanej,

atomowej i wewnętrznych komór uzbrojenia.

Postanowienia te były z czasem liberalizowane, np.

w 1963 roku, z przyczyn praktycznych, zezwolono

Finom na wykorzystywanie pocisków kierowanych

(bo stało się ono wówczas standardowym, nierzadko

jedynym, uzbrojeniem myśliwców). Z kolei także

Finlandia starała się obchodzić zakazy i pozyskiwała

np. samoloty dwumiejscowe, które oficjalnie zaliczano

w poczet maszyn szkolnych, a rzeczywiście były

pełnowartościowymi samolotami bojowymi. Z drugiej

strony, aż do lat 80. XX wieku, jak przystało na

neutralną stolicę, Helsinki starały się pozyskiwać

sprzęt latający wyprodukowany po obydwu stronach

żelaznej kurtyny, przede wszystkim były to

wersje szwedzkich Saabów J-35 Draken i sowieckich

MiG-ów-21, wcześniej kupowano także konstrukcje

brytyjskie: De Havilland Vampire i Folland Gnat.

W 1986 roku zaczęto myśleć o wymianie starzejących

się Drakenów i MiG-ów. Początkowo znów planowany

był zakup maszyn wschodniej i zachodniej

proweniencji. Od Związku Sowieckiego chciano zakupić

20 MiG-ów-29, z kolei poważnym kandydatem

na myśliwiec z Zachodu był – dopiero projektowany

– najnowszy myśliwiec Saaba, czyli JAS 39 Gripen,

który chciano pozyskać w liczbie 40 egzemplarzy.

Plany pozyskania samolotów w ZSRS zakończyły się

wraz z rozpadem tego kraju. Ostatecznie rozpisano

więc przetarg na jedną platformę i zwrócono się

z zapytaniem ofertowym wyłącznie do firm z Zachodu.

Ostatecznie zwyciężyła w nim konstrukcja amerykańska

– McDonnell Douglas (obecnie Boeing)

F/A-18C/D Hornet. Finlandia, która okazała się ostatnim

nabywcą „zwykłych” Hornetów, zamówiła

w 1992 r. 57 myśliwców w wariancie jednomiejscowym

C, dzięki czemu nadal mieściła się w limitach

ustalonych w 1947 r. Liczbę tę uzupełniło siedem

maszyn w dwumiejscowym wariancie D, zdolnym

do wypełniania takiego samego jak jednomiejscowe

spektrum misji. Wszystkie 64 samoloty otrzymały

oznaczenie F-18, jako że Helsinki zażyczyły sobie

wersji czysto myśliwskiej, a zatem zdolnej przede

wszystkim do zadań defensywnych, ponownie

zgodnie z ustaleniami z 1947 roku. Stąd też zakupiono

wraz z nimi wyłącznie kierowane uzbrojenie „powietrze-powietrze”.

Fińskie samoloty jako pierwsze Hornety

zostały za to wyposażone w zasobniki systemu

walki radioelektronicznej AN/ALQ-165 ASPJ, który

potem miał być zintegrowany z Super Hornetami.

Korzystna umowa

Zakup F-18 został dokonany za pośrednictwem procedury

US Foreign Military Sales (FMS). Realizowano

go w ramach zamówień US Navy, skutkiem czego

wynegocjowano korzystną cenę i zarezerwowano

lepsze miejsce „w kolejce” przy budowie samolotów.

Hornety wraz z uzbrojeniem i wyposażeniem towarzyszącym

kosztowały fińskich podatników

3 mld USD. Równolegle jednak Finom udało się wynegocjować

potężny pakiet amerykańskich inwestycji,

transferu technologii, a także zobowiązań do

importu produktów fińskiej gospodarki o wysokości

100% kosztów transakcji. W ramach programu

kompensacyjnego zrealizowano ok. 170 projektów

z udziałem ok. 400 fińskich przedsiębiorstw.

Jako pierwsze, począwszy od listopada 1995

roku, do Finlandii trafiać zaczęły F-18D. Wszystkich

siedem maszyn wyprodukowały w całości zakłady

w Saint Louis. Za to montaż końcowy 57 maszyn

jednomiejscowych z zespołów wyprodukowanych

w Stanach Zjednoczonych, zrealizowały w latach

1996–2000 fińskie zakłady Patria Finavitec Oy (dawniej

Valmet Lentokoneteollisuus, obecnie Patria

Aviation). To właśnie Patria w największym stopniu

skorzystała na offsecie – a nie, jak się powszechnie

przyjęło uważać – Nokia. Patria uzyskała kompetencje

do przeprowadzania obsług, remontów

i modernizacji fińskich F-18 w pełnym cyklu życiowym,

ich testów, a także obsługi 128 silników General

Electric F404-GE-402. Do jej zadań należała także

Listopad 2015 • Wojsko i Technika 77


Okręty wojenne

Niszczyciel rakietowy Jinan proj. 052C, jako pierwszy w historii okręt MW ChALW wchodzi do polskiego portu.

Andrzej Nitka

Proces przemian społecznych

i gospodarczych, jaki można

obserwować w ostatnich

dziesięcioleciach w Chińskiej

Republice Ludowej, spowodował

radykalne zwiększenie potencjału

ekonomicznego i wojskowego

tego kraju. Ich efektem jest również

wzrost mocarstwowych ambicji

Państwa Środka. Czynniki te legły

u podstaw odstąpienia w kwestiach

militarnych od dotychczasowej

doktryny „wojny ludowej” na rzecz

strategii „aktywnej obrony”.

W przypadku marynarki wojennej

oznacza to rezygnację ze statycznej

obrony wybrzeża (flota „brązowych

wód”) na rzecz aktywnej obrony

na wodach oceanicznych

(flota „błękitnych wód”).

Fotografie w artykule: Andrzej Nitka, Internet.

Arleigh Burke po chińsku,

czyli niszczyciele projektu 052C

Chińskie władze konsekwentnie dążą do

przekształcenia swoich sił morskich w dużą

flotę oceaniczną, zdolną do wsparcia interesów

państwa na akwenach, gdzie one występują

lub zaistnieją. Temu celowi służy zarówno coraz

większa aktywność chińskich okrętów na oddalonych

akwenach, jak i dynamiczny rozwój floty.

Przejawia się on przede wszystkim poprzez budowę

nowych jednostek we własnych stoczniach,

często w seriach o dużej liczebności, czemu sprzyja

znaczny potencjał rodzimego przemysłu stoczniowego

(obecnie drugiego na świecie po południowokoreańskim)

oraz coraz większe zdolności wytwórcze

producentów uzbrojenia i wyposażenia.

Jest to możliwe m.in. dzięki wzrostowi umiejętności

zawodowych i kreatywności kadry naukowej

oraz inżynierskiej – co roku mury chińskich cywilnych

i wojskowych uczelni technicznych opuszcza

300 tys. absolwentów.

Proces rozwoju Marynarki Wojennej Chińskiej

Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, trwający z dużą intensywnością

od początku obecnego stulecia,

obejmował dotąd przede wszystkim budowę różnej

wielkości okrętów eskortowych, co nie dziwi,

jeżeli weźmie się pod uwagę jakie znaczenie dla

gospodarki tego państwa odgrywa transport morski,

dzięki któremu możliwy jest eksport towarów,

jak i dowóz surowców do ich produkcji. Największymi

chińskimi jednostkami eskortowymi są niszczyciele

rakietowe, wśród których palmę pierwszeństwa,

z racji wyposażenia w wielofunkcyjny

radar z antenami ścianowymi i rakietowy system

przeciwlotniczy dalekiego zasięgu, noszą właśnie

niszczyciele proj. 052C Luyang II.

Niszczyciele rakietowe Państwa Środka

Do niedawna najliczniejszą, a zarazem najstarszą

grupę wśród chińskich niszczycieli rakietowych stanowiły

jednostki proj. 051 Luda. U źródeł ich powstania

była sprzedaż przez ZSRS planów nieudanego

niszczyciela artyleryjskiego Nieustraszimyj proj. 41,

które następnie zostały znacznie zmodyfikowane,

m.in. poprzez zastąpienie wyrzutni torped przez

wyrzutnie kierowanych pocisków przeciwokrętowych.

Po zakończeniu prac projektowych można

było przystąpić do rozpoczęcia budowy nowych

niszczycieli, czemu jednak przeszkodziła „rewolucja

kulturalna”. Dopiero po unormowaniu się sytuacji

pod koniec lat 60. ubiegłego wieku przystąpiono do

ich produkcji. Do 1991 r. zbudowano łącznie 17 okrętów

tego typu w stoczniach Dalian, Guangzhou

i Zhonghua w Szanghaju. W chwili wchodzenia do

służby reprezentowały one poziom techniczny sowieckich

niszczycieli z końca lat 50. XX wieku,

w związku z czym były później wielokrotnie modernizowane.

Obecnie, w związku z ich wiekiem i wcielaniem

nowych okrętów, są systematycznie wycofywane

ze służby, dotąd pozostało ich jedynie sześć.

Mimo wad stanowiły one w swoim czasie wartościowe

wzmocnienie chińskiej floty, pozwalając jej m.in.

82 Wojsko i Technika • Listopad 2015


Przemysł obronny

Uzbrojenie i wyposażenie okrętowe

na IMDS 2015

Marcin Chała, Andrzej Nitka

Na początku lipca bieżącego roku odbyła się siódma edycja petersburskiego Międzynarodowego Salonu Techniki Morskiej IMDS (International Maritime Defence Show).

Mimo sankcji nałożonych przez Unię Europejską, międzynarodowy charakter imprezy został zachowany, choć w znacznie ograniczonym stopniu. Swoje rozwiązania

dla flot wojennych zaprezentowało 423 wystawców z 28 krajów, a do ich dyspozycji oddano ponad 17 000 m 2 powierzchni krytej i terenów centrum wystawienniczego

LenExpo oraz sąsiadującego z nim Dworca Morskiego. Oczywiście, najwięcej firm reprezentowało gospodarza imprezy. W tym reportażu przedstawiono najciekawsze,

zdaniem autorów, eksponaty w kategoriach uzbrojenia i wyposażenia okrętowego. Ilustracje w artykule: Marcin Chała, Andrzej Nitka, Agat, KBP, zbiory autorów.

Poligon Rżewka. Najnowsza 130 mm armata A-192M na chwilę przed otwarciem ognia. Na końcu lufy widoczne urządzenie wylotowe, skrzętnie chowane przed obiektywami

aparatów. W głębi stara, zdwojona AK-130, tego samego kalibru.

Uzbrojenie

CNII Buriewiestnik z Niżniego Nowgorodu zaprezentowało

swoje nowe zdalnie sterowane wieże.

Największą była AU-220M Bajkał, uzbrojona w 57 mm

armatę i 7,62 mm karabin maszynowy, a także

dysponująca zintegrowanymi przyrządami obserwacyjno-celowniczymi.

Wieża powstała przede

wszystkim z myślą o zastosowaniu w nowych lub

modernizowanych wozach bojowych, jednak projektowany

jest także wariant okrętowy o masie 3 ton,

uzbrojony wyłącznie w 57 mm armatę automatyczną

w specjalnie opracowanej wieży morskiej. Według

przedstawicieli firmy, latem znajdowała się ona

w końcowej fazie konstruowania. W ten sposób historia

zatoczy koło, jako że wieża AU-220M została

opracowana w oparciu o morską armatę A-220M

tej samej firmy. Poza Bajkałem na stoisku Buriewiestnika

można było zobaczyć przeprojektowaną

wersję zdalnie sterowanego stanowiska strzeleckiego

6S21 w dwóch wariantach – z 14,5 mm wkm

i 7,62 mm km. Kolor, na jakie je pomalowano wskazywał,

podobnie jak w przypadku Bajkała, na przeznaczenie

dla pojazdów, jednak bez większych

problemów mogą one występować także w aplikacjach

morskich.

Z kolei biuro konstrukcyjne KBP z Tuły zaprezentowało

model w skali 1:20 najnowszej odmiany artyleryjsko-rakietowego

systemu obrony bezpośredniej

Pancir-M. Jest on morską odmianą, produkowanego

dla Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej i na eksport,

samobieżnego zestawu Pancir-S1. Wraz z nim prezentowano

pełnowymiarową makietę perspektywicznego

pocisku Giermies-K, który może być z nim

zintegrowany. Oba były już prezentowane na poprzednich

IMDS. Tym razem po raz pierwszy zademonstrowano

jego ostateczną wersję 25 sierpnia,

w trakcie moskiewskiego salonu MAKS, podpisano

z Ministerstwem Obrony FR umowę na dostarczenie

pierwszych trzech systemów dla WMF.

W trakcie „nawalizacji” Pancira-M dokonano kilku

istotnych zmian. Dwie dwulufowe 30 mm armaty

2A38M zastąpiono dwoma sześciolufowymi automatami

rotacyjnymi AO-18KD tego samego kalibru.

Zredukowano za to liczbę pocisków rakietowych

57E6 z 12 do 8. Poza znanymi już z lądowej wersji

pociskami 57E6, morska odmiana będzie mogła

zostać zintegrowana z Giermiesami-K. Pociski te, cechujące

się zasięgiem od 20 do nawet 100 km (sic!),

umożliwią atakowanie celów powierzchniowych

(w tym łodzi lub pojazdów na lądzie), także opancerzonych

(głowica bojowa zapewnia penetrację pancerza

o grubości do 1000 mm), ale kosztem zredukowanych

możliwości zwalczania środków napadu

powietrznego, które ograniczają się do samolotów

92 Wojsko i Technika • Listopad 2015

More magazines by this user
Similar magazines