WiTH_spec_3_2016_short

zespolbadanianalizmilitarnych

www.zbiam.pl

NUMER SPECJALNY 3/2016

Maj-Czerwiec

cena 14,99 zł (VAT 5%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

de Havilland

Mosquito

W NUMERZE:

Obrona przeciwrakietowa

ZSRR

W 1945 r. w Akademii Inżynieryjno-Lotniczej

im. Żukowskiego

zorganizowano biuro, którego

zadaniem stało się opracowanie

tematu „Rakieta przeciw rakiecie

przy wsparciu radiolokacji”…

Francuska wojna

w Indochinach

Bezpośrednio po zakończeniu

drugiej wojny światowej rozbita

i wewnętrznie skłócona Francja

podjęła próbę odzyskania utraconych

na rzecz Japonii wpływów

w dalekowschodnich koloniach...

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495


W 1945 r. w Akademii Inżynieryjno-Lotniczej

im. Żukowskiego

zorganizowano biuro, którego

zadaniem stało się opracowanie

tematu „Rakieta przeciw rakiecie

przy wsparciu radiolokacji”…

Bezpośrednio po zakończeniu

drugiej wojny światowej rozbita

i wewnętrznie skłócona Francja

podjęła próbę odzyskania utraconych

na rzecz Japonii wpływów

w dalekowschodnich koloniach...

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495

Vol. II, nr 3 (4)

Maj-Czerwiec 2016; Nr 3

www.zbiam.pl

NUMER SPECJALNY 3/2016

Maj-Czerwiec

cena 14,99 zł (VAT 5%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

de Havilland

Mosquito

NUMER SPECJALNY 3/2016 1

W NUMERZE:

Obrona przeciwrakietowa

ZSRR

Francuska wojna

w Indochinach

Na okładce: de Havilland Mosquito FB.VI. Rys. Rafał Zalewski

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

Nakład: 14,5 tys. egz.

Redaktor naczelny

Jerzy Gruszczyński

jerzy.gruszczynski@zbiam.pl

Korekta

Dorota Berdychowska

Redakcja techniczna

Dorota Berdychowska

dorota.berdychowska@zbiam.pl

Współpracownicy

Władimir Bieszanow, Marius Emmerling,

Michał Fiszer, Tomasz Grotnik, Wojciech Holicki,

Andrzej Kiński, Leszek Molendowski,

Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor, Maciej Szopa,

Waldemar Waligóra, Mirosław Wawrzyński

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Ul. Anieli Krzywoń 2/155

01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

Ul. Bagatela 10/19

00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Anna Zakrzewska

anna.zakrzewska@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

Elżbieta Karczewska

elzbieta.karczewska@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

spis treści

MONOGRAFIA LOTNICZA

Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Samolot de Havilland Mosquito

– wersje rozpoznawcze, myśliwsko-bombowe i torpedowe 4

OBRONA PRZECIWRAKIETOWA

Tomasz Szulc

Pierwsze radzieckie systemy obrony przeciwrakietowej 22

MONOGRAFIA LOTNICZA

Marek J. Murawski

Olbrzymy z Dessau: Junkers Ju 290 i Ju 390

SZTUKA WOJENNA

Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Ostatni rok Panzerwaffe: czerwiec 1944 r. – maj 1945 r. 56

38

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2016

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

WOJNA W POWIETRZU

Tomasz Szlagor

F4F Wildcat – pierwszy rok na Pacyfiku:

czerwiec – sierpień 1942 r. (2) 68

BROŃ STRZELECKA

Tymoteusz Pawłowski

Przypadek: pistolety maszynowe pierwszej połowy XX wieku

ZIMNA WOJNA

Robert Czulda

Francuska wojna w Indochinach 1945-1954 (1)

78

88

3


OBRONA PRZECIWRAKIETOWA

Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Samolot de Havilland Mosquito

– wersje rozpoznawcze,

myśliwsko-bombowe i torpedowe

Najpopularniejszą wersją wielozadaniowego samolotu bojowego Mosquito

był wariant myśliwsko-bombowy. Samoloty te udzielały pośredniego wsparcia

siłom lądowym (izolacja lotnicza), niszcząc ważne obiekty na zapleczu

przeciwnika. Inne maszyny tego typu skierowano do Coastal Command,

do walki z niemiecką żeglugą przybrzeżną. Z kolei samoloty rozpoznawcze

prowadziły rozpoznanie strategiczne i operacyjne, dostarczając danych dla

Bomber Command, sił lądowych i morskich. I wreszcie torpedowe Mosquito

po drugiej wojnie światowej trafiły do lotnictwa morskiego.

Chronologicznie pierwsza była wersja rozpoznawcza.

Drugi prototyp Mosquito,

który otrzymał numer RAF W4051, został

wykonany właśnie w wersji rozpoznawczej,

na podstawie decyzji Ministerstwa Lotnictwa

z 11 stycznia 1941 r. Oblot W4051 miał miejsce

10 czerwca 1941 r. – później niż myśliwskiego

W4052, ponieważ pierwszy zbudowany dla

W4051 kadłub wykorzystano do naprawy uszkodzenia

pierwszego prototypu W4050. Prototyp

samolotu rozpoznawczego otrzymał więc

pierwszy kadłub z seryjnej linii produkcyjnej.

Konstrukcyjnie rozpoznawcze Mosquito były

oparte na wersji bombowej. Miały długą komorę

bombową, oszkloną nosową część kadłuba oraz

wiatrochron w kształcie litery V, a także wejście

do kabiny w dolnej części kadłuba, przed komorą

bombową. Samolot nie miał żadnego stałego

uzbrojenia. W tylnej części komory bombowej

montowano zestaw trzech lub czterech apara-

Prototyp samolotu rozpoznawczego dalekiego zasięgu de Havilland Mosquito PR.I po raz pierwszy wzbił się

w powietrze 10 czerwca 1941 r. Konstrukcyjnie był on oparty na wersji bombowej.

tów fotograficznych – w zależności od potrzeb.

Podstawowym typem aparatu był Williamson

F24, standardowy brytyjski aparat z pierwszego

okresu wojny. Firma Williamson Manufacturing

Company Ltd, mieszcząca się w Willesden Green

na północno-zachodnich przedmieściach Londynu,

produkowała te aparaty od 1925 r. według

projektu opracowanego w Royal Aircraft Establishment

z Farnborough. Na samolocie Mosquito

dla aparatu stosowano obiektyw Dallmeyer

Pentac o ogniskowej 203 mm. Aparat wykonywał

zdjęcia na klatkach 127 x 127 mm. Zwykle

dwa takie aparaty montowano pionowo – tak,

aby zapewniały one pokrycie zdjęciami trasy,

nad którą leciał samolot. Trzeci aparat zwykle

montowano ukośnie w bok pod kątem 70°,

skierowany w lewą stronę, na stanowisku ponad

komorą bombową. Czasem montowano też

czwarty aparat w nosowej części kadłuba, skierowany

ukośnie do przodu.

Od maja 1942 r. w uzbrojeniu pojawił się

nowy typ aparatu fotograficznego produkowanego

w firmie Williamson – F52. Była to ulepszona

wersja poprzedniego, z większym filmem i klatką

216 x 178 mm. Typowe obiektywy do tego aparatu

miały ogniskowe 610 mm lub 914 mm, lepiej

dostosowane do zdjęć z większej wysokości. Aparaty

F52 montowano na Mosquito jako pionowe;

na stanowisku skośnym pozostawał F24, ale z nowym

obiektywem o ogniskowej 356 mm. Z wysokości

10 650 m aparaty F52 z dłuższymi obiektywami

o ogniskowej 914 mm fotografowały pas

terenu o szerokości około 5 km. Kolejny wariant

przewidywał cztery aparaty F52, z czego dwa

montowane w przedniej części komory bom-

4


OBRONA PRZECIWRAKIETOWA

Samolot torpedowo-rozpoznawczy bazowania pokładowego Mosquito TR.33 w stosunku do Mosquito FB.VI miał wzmocniony kadłub, hak do lądowania, stację radiolokacyjną,

nowe śmigła o wysokiej sprawności i był przystosowany do przenoszenia torpedy 457 mm na podwieszeniu podkadłubowym.

Pod kadłubem na wszystkich Mosquito

TR.33 można było podwieszać torpedę kalibru

457 mm o masie 900 kg, typu Mk XV lub

Mk XVII. Zamiast niej dało się podwiesić bombę

głębinową albo minę morską – lub też bombę

do niszczenia celów morskich 908 kg, z przeciwpancernym

ładunkiem bojowym. Na zaczepach

podskrzydłowych można było podwieszać

po jednej bombie 227 kg lub po jednym

dodatkowym zbiorniku paliwa 230 l lub 455 l.

Można też było zabierać małe zbiorniki 136 l

– wówczas pod skrzydłami dawało się jeszcze

podwiesić cztery rakiety kal. 76,2 mm (po dwie

pod jednym skrzydłem).

Na 37 samolotach późniejszej produkcji

wprowadzono też wzmocnione podwozia,

w których amortyzatory z bloków gumowych

zostały zastąpione amortyzatorami olejowo-

-powietrznymi firmy Lockheed. Zastosowano

w nich też wytrzymalsze golenie oraz mniejsze

koła z pneumatykami o wyższym ciśnieniu.

Po wyprodukowaniu partii 50 seryjnych

Mosquito TR.33 dalszą produkcję przerwano, zamówienie

na 47 kolejnych samolotów tej wersji

zostało bowiem anulowane w momencie zakończenia

wojny w Europie.

Odmiana Mosquito TR.33, wyposażona

w brytyjski radiolokator ASV Mk XIII, to wersja

Mosquito TF.37. Radiolokator był centymetrowy,

opracowany przez Royal Radar Establishment

z Malvern, o osiągach zbliżonych do amerykańskiego

AN/APS-4. Miał on jednak większą antenę

– w związku z czym nosowa część wersji TF.37

była powiększona i innego kształtu niż na TR.33.

Na prototyp wersji TF.37 został przebudowany

jeden egzemplarz Mosquito TR.33 (TW240),

po czym w drugiej połowie 1946 r. państwowy

zakład w Chester (kilkanaście kilometrów na południe

od Liverpoolu) wyprodukował 14 seryjnych

Mosquito TF.37. Owa produkcja była

prowadzona niejako „z rozpędu”, większe zamówienia

na samoloty morskie bowiem anulowano

w momencie zakończenia wojny, ale zgromadzone

materiały i dostarczony od poddostawców

osprzęt musiały zostać spożytkowane, dlatego

wspomniane samoloty opuściły zakład.

Użycie operacyjne morskich

samolotów torpedowych

Pierwsze seryjne Mosquito TR.33 zaczęły napływać

do jednostek operacyjnych w sierpniu

1946 r., kiedy to rozpoczęło się przezbrojenie

811. Dywizjonu w bazie Ford (w Royal Navy nazywanej

HMS Peregrine). Od września 1945 r.

jednostka ta używała kilku Mosquito FB.IV

do przeszkolenia na ten typ, dlatego dywizjon

szybko osiągnął gotowość bojową na Mosquito

TR.33. W styczniu 1947 r. został on przeniesiony

do bazy Brawdy, ale w lipcu 1947 r. go w tej

bazie rozwiązano. Jednocześnie jednak w bazie

Lee-on-Solent (HMS Daedalus) samoloty

te otrzymał szkolny 771. Dywizjon i wykorzystywał

je do 1950 r. Kolejną jednostką używającą

Mosquito TR.33 w latach 1946-1947 był

772. Dywizjon w bazie Arbroath (HMS Condor)

w Szkocji. W bazie tej – w latach 1946-1949

– kilku Mosquito TR.33, a później także Mosquito

TF.37 używał też doświadczalny 778. Dywizjon.

Na początku 1947 r. Mosquito TR.33 i TF.37

otrzymał również 790. Dywizjon w bazie Dale

(HMS Goldcrest) w Walii, w grudniu tego roku

przeniesiony do Culdrose (HMS Seahawk) w Kornwalii.

790. Dywizjon latał na Mosquito (przede

wszystkim TF.37) do 1950 r.

Morskie Mosquito TR.33 i TF.37 nie były

używane bojowo. Służyły w jednostkach operacyjnych

w drugiej połowie lat czterdziestych,

ćwicząc atakowanie okrętów i innych obiektów.

Wkrótce jednak nadeszła era samolotów

odrzutowych, których głównym uzbrojeniem

były bomby i rakiety; morskie torpedy

do zwalczania okrętów nawodnych przeszły

do historii w drugiej połowie lat czterdziestych,

odchodząc ze służby wraz z samolotami

Mosquito TR.33 i TF.37.

Zakończenie

Sporo Mosquito było używanych jeszcze przez

kilka lat po wojnie. Pod koniec kwietnia 1945 r.

Spośród 50 seryjnych Mosquito TR.33 trzynaście dostarczono ze stałymi skrzydłami. Oblot pierwszego seryjnego

miał miejsce 10 listopada 1945 r. Pozostałe wykonano ze skrzydłami ręcznie składanymi.

20


OBRONA PRZECIWRAKIETOWA

Tomasz Szulc

Pierwsze radzieckie systemy

obrony przeciwrakietowej

Pierwsze rakiety balistyczne zastosowane

bojowo to niemieckie A-4,

czyli V-2. Gdy tylko zaczęły spadać

na Londyn, brytyjscy eksperci podjęli

się poszukiwania sposobów walki

z nimi. Ich opinie były zgodne:

na ówczesnym poziomie rozwoju

środków przeciwlotniczych rakiet

balistycznych nie dało się efektywnie

zwalczać, w odróżnieniu od pocisków

skrzydlatych V-1. Za jedyny

sposób uznano niszczenie

ich wyrzutni, co z powodzeniem

realizowało alianckie lotnictwo.

Wprowadzenie do eksploatacji systemu A-35 broniącego Moskwę i moskiewski rejon przemysłowy przed atakiem

rakietowymi pociskami balistycznymi miało miejsce w 1971 r.

W

ZSRR pierwsze V-2 zdobyto pod sam

koniec wojny, a eksperci byli świadomi

skutków ich użycia przeciw celom

w Anglii. Dlatego już w 1945 r. na rozkaz dowódcy

wojsk lotniczych A. Nowikowa w Akademii

im. Żukowskiego zorganizowano NIBS, czyli

Naukowo-Badawcze Biuro Techniki Specjalnej

pod dowództwem płk. G. Możarowskiego, które

realizowało temat: „Rakieta przeciw rakiecie przy

wsparciu radiolokacji”. W 1948 r. zespół został

przeniesiony do Instytutu Naukowo-Badawczego

Artyleryjskiego Uzbrojenia Rakietowego nr 4,

gdzie miał opracować środki przechwytywania

rakiet balistycznych o zasięgu do 3000 km za pomocą

„torped-myśliwców”. Rezygnacja z nazwy

„rakieta” na rzecz przedwojennej „powietrznej

torpedy” była przy tym co najmniej niezrozumiała.

Planowano skonstruowanie radaru

do wykrywania celów o zasięgu 1000 km, ale

wkrótce wymagania dotyczące zasięgu podwojono.

Taki radar podjął się opracować A. Brejtberg

z NII-20 i nadał mu nazwę Pluton. Rakiety

przechwytujące, oznaczone I-32, były opracowywane

na polecenie RM (Rady Ministrów ZSRR)

z 14 lutego 1948 r. w NII-88 pod kierunkiem

E. W. Sinilszczikowa. Do obrony okrężnej obiektu

przed atakiem 20 rakiet balistycznych zamierzano

rozwinąć ponad 80 radiolokatorów różnych

typów. Wobec braku postępów jego zespół rozwiązano

w 1950 r., a opracowaną do tego czasu

22


OBRONA PRZECIWRAKIETOWA

zautomatyzowany. Ostatecznie dla kompleksu

poligonowego zrezygnowano z tego rozwiązania;

rakiety początkowo dowożono na naczepie

transportowej i ustawiano za pomocą dźwigu,

później zaś dostarczano i ustawiano z użyciem

pojazdu transportowo-załadowczego. Planowaną

strukturę kompleksu składającą się z węzła

dowodzenia, trzech RTN rozmieszczonych

w narożach równobocznego trójkąta i odległych

od stanowiska dowodzenia (SD) o około

150 km, radiolokatora Dunaj-2 i dwóch stanowisk

ogniowych – każde z dwiema wyrzutniami

i dwoma radiolokatorami RSWPR – zredukowano

o jedno stanowisko ogniowe, a na drugim

zainstalowano tylko jeden radar.

Próby rozpoczęto od sprawdzenia, czy radiolokator

rzeczywiście jest w stanie śledzić

niewielki i szybki cel, taki jak głowica rakiety

balistycznej. Po to zbudowano trzy urządzenia

doświadczalne. Pierwsze, oznaczone RE i pracujące

w zakresie 10 cm, stanowiło kompilację

już istniejących komponentów. Nadajnik

o mocy 2 MW pochodził z radaru B-200 systemu

S-25. Antenę, wykorzystującą komponenty

typowego wysokościomierza, skonstruowano

w Gorkowskiej fabryce maszyn. Radar był naprowadzany

na głowicę przez wielostopniowy

układ: po sygnale o starcie rakiety uruchamiał

Anteny aparatury RSWPR.

się przyrząd zgrubnego naprowadzania, programowany

zgodnie z przewidzianą trajektorią lotu

celu. Naprowadzał on na przybliżoną pozycję

celu radar Binokl-M, odbierający sygnały z nadajnika,

umieszczonego w głowicy rakiety-celu

i zapewniający większą dokładność określenia

pozycji głowicy. Według określonych przez radar

współrzędnych śledzenie celu przejmował

Bloki nadajnika anteny RS-11.

teleskop KT-50, którego dokładne wskazania

służyły do naprowadzenia na cel anteny RE.

Potem radar ten miał śledzić głowicę samodzielnie,

bez wspomagania przez pozostałe

urządzenia. RE został uruchomiony na poligonie

w maju 1957 r. Kolejnym krokiem był radar RE-2,

pracujący w docelowym zakresie 15 cm. Moc

nadajnika zwiększono do 20 MW, ale zachowano

antenę z RE. Od lata 1958 r. śledził on z powodzeniem

rakiety balistyczne R-2, R-5 i R-12.

W 1959 r. uruchomiono na Kamczatce radar

RE-3 (tym razem był to przebudowany prototyp

radaru RTN), który śledził dolatujące tam głowice

strategicznych rakiet R-7.

Równocześnie z testami pierwszych radarów

budowano na poligonie kompleks doświadczalny.

Prace przyspieszyło stworzenie

w Moskwie stanowiska testowego aparatury

MKS, na którym instalowano, sprawdzano

i strojono kolejne elementy kompleksu, z autopilotem

i układem sterowania rakiety włącznie.

W przypadku radiolokatorów RTN wszystkie

trzy precyzyjnie zestrojono i dopiero wtedy

wysłano na poligon.

Na pierwszym etapie prób najwięcej problemów

sprawiała zawodna maszyna obliczeniowa,

dla której nie było aparatury dublującej zdolnej

do przejęcia procesu wypracowywania danych

do strzelania w przypadku awarii pierwszej.

Przygotowanie aparatury do odpalenia przeciwpocisku

wymagało czasami nawet ponad

doby nieprzerwanej pracy licznych brygad techników.

Stacja Dunaj-2 po raz pierwszy śledziła

w trybie automatycznym rakietę balistyczną

6 listopada 1958 r.

Pierwsze odpalenie rakiety, oznaczonej

1BA, której drugi stopień był tylko makietą masową,

a pierwszy miał znikomą moc, odbyło

się 13 października 1957 r. i służyło wyłącznie

sprawdzeniu, czy pocisk poprawnie zejdzie

z prowadnicy wyrzutni. Odpalenie rakiety z atrapą

drugiego stopnia i tymczasowym silnikiem

startowym PRD-23, czyli pakietem czterech

silników PRD-18 skonstruowanych dla W-750,

nastąpiło rok później. Próby rakiety z działającymi

silnikami obu stopni rozpoczęto dopiero

jesienią 1959 r. Pierwsze odpalenie rakiety w kierunku

umownego celu miało miejsce 12 maja

1960 r. Dla zwiększenia prawdopodobieństwa

trafienia przyjęto, że kurs rakiety W-1000

musi być dokładnie zbliżeniowy, czyli ma się

ona poruszać po trajektorii takiej samej jak cel,

tyle że w przeciwnym kierunku.

24 listopada 1960 r. dokonano pierwszej

próby przechwycenia realnego celu – głowicy

rakiety R-5 za pomocą rakiety W-1000, zaopatrzonej

w głowicę odłamkową konstrukcji Woronowa.

Wybuch nastąpił podobno w odległości

25


MONOGRAFIA LOTNICZA

Marek J. Murawski

Olbrzymy z Dessau:

Junkers Ju 290 i Ju 390

Junkers Ju 290 był jednym z największych

samolotów użytkowanych

przez Luftwaffe podczas II wojny

światowej. Służył na wielu teatrach

operacyjnych, zarówno jako maszyna

transportowa, jak i morski

samolot rozpoznawczy dalekiego

zasięgu. Jego następca, sześciosilnikowy

Junkers Ju 390, otoczony był

przez wiele lat po wojnie legendą,

która mówiła, że samolot ten wykonał

lot rozpoznawczy do Nowego

Jorku i z powrotem, a także dokonał

przelotu z Niemiec do Japonii.

Prototypy

i wersja Junkers Ju 290 A-1

Projektowaniem nowego, czterosilnikowego samolotu

Junkers zajmował się zespół, którym kierował

Dipl.-Ing. Karl Kraft. Wstępny projekt sporządził

Dipl.-Ing. Bernhard Cruse, zaangażowany

również w projektowanie samolotów Ju 188,

Ju 388 i Ju 488, kierownikiem budowy prototypu

został Dipl.-Ing. Konrad Eichenholz, a kierownikiem

rozwoju typu – Ing. Erich Wolf.

Po raz pierwszy wzmianka o następcy Junkersa

Ju 90 pojawiła się w lutym 1941 r., gdy w zakładach

Junkers zapadła decyzja o przygotowaniu

prototypu oznaczonego Junkers Ju 90 V11, który

miał nosić numer seryjny W.Nr. 900011. Kilka

miesięcy później, w październiku 1941 r., oznaczenie

nowego samolotu zmieniono na Junkers

Ju 290 V1, a numer seryjny na W.Nr. 290000001;

maszynie przypisano też oznaczenie wojskowe

BD+TX. Prototyp Ju 290 V1 swój pierwszy lot wykonał

16 lipca 1942 r. – pilotował go Flugkapitän

Hans-Joachim Pancherz 1) .

Najważniejszymi zmianami w stosunku

do Ju 90 był nowy, zdecydowanie korzystniejszy

aerodynamicznie kształt przedniej części

kadłuba oraz lepiej rozplanowane wnętrze ka-

Junkers Ju 290 V1, W.Nr. 290000001, BD+TX przed startem do pierwszego lotu 16 lipca 1942 r.

biny. Rozwiązanie to, nazwane Einheitsführerraum

(całościowa kabina pilota), zastosowane

zostało również w samolotach Ju 252 i Ju 352.

W miejsce okrągłych okien w kadłubie zamontowano

okna prostokątne. Kadłub przedłużono

o 18 cm, z 28,50 m w Ju 90 V8 do 28,68 m

w Ju 290 V1. Znacząco zwiększyła się masa samolotu

– z 16 020 kg w Ju 90 V6 do 20 860 kg

w Ju 290. Maksymalna masa startowa

z 26 770 kg w Ju 90 V6 wzrosła do imponujących

40 500 kg w Ju 290 V1. Napęd zapewniały cztery

silniki BMW 801 A o maksymalnej mocy startowej

1560 KM każdy. Zbiorniki mieściły 10 200 kg

paliwa, zapas paliwa był więc prawie trzy razy

większy niż w samolocie Ju 90 V6.

Po przeprowadzeniu testów fabrycznych maszyna

wzięła udział w działaniach operacyjnych:

najpierw w basenie Morza Śródziemnego, a później

na froncie wschodnim w operacji zaopatrywania

kotła pod Stalingradem. Samolot po raz

pierwszy wylądował w kotle 10 stycznia 1943 r.,

gdzie po wyładowaniu zaopatrzenia zabrał

w drogę powrotną 78 rannych. Drugi lot z zaopatrzeniem

odbył się dwa dni później, a o godzinie

00.45 13 stycznia 1943 r. maszyna wystartowała

z lotniska Pitomnik z 80 rannymi na pokładzie,

kierując się w stronę Charkowa. Krótko po starcie

samolot poderwał ostro nos do góry i zaczął

wznosić się pod bardzo ostrym kątem, a następnie

przewalił się przez plecy i roztrzaskał o ziemię.

Prawdopodobnie po wystartowaniu – wskutek

przyspieszenia – położone na podłodze nosze

z rannymi przesunęły się w stronę ogona prze-

38


SZTUKA WOJENNA

Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Ostatni rok Panzerwaffe:

czerwiec 1944 r. – maj 1945 r.

Niemieckie wojska pancerne pozostały

groźne do ostatniego dnia

wojny, choć w końcowych miesiącach

konfliktu brakowało dosłownie

wszystkiego: nowych pojazdów,

amunicji, a zwłaszcza paliwa. Opracowane

w połowie wojny nowe typy

czołgów i dział samobieżnych wciąż

górowały nad większością swoich

alianckich odpowiedników, jednakże

wyprodukowano je w niewielkiej

liczbie. Zarówno Armia Czerwona,

jak i armie sojuszników

zachodnich dysponowały

przytłaczającą przewagą ilościową.

W

sierpniu 1944 r. Inspektorat Wojsk

Pancernych potwierdził organizację

dywizji pancernych opracowaną

w kwietniu tego roku. W każdej dywizji nadal

miał być dwubatalionowy pułk pancerny, składający

się z dowództwa i sztabu, pułkowej kompanii

dowodzenia, plutonu przeciwlotniczego,

batalionu czołgów PzKpfw V Panther, batalionu

czołgów Pz IV i kompanii remontowej. Każdy

batalion miał być zorganizowany w dowództwo,

sztab, kompanię dowodzenia i cztery kompanie

czołgów, które teraz miały liczyć po 17 czołgów

(trzy plutony po pięć czołgów i dwa czołgi w dowództwie

kompanii). Wszystkie pododdziały zorganizowano

w myśl koncepcji Freie Gliederung,

w ramach której pojazdy transportowe zabrano

z każdej kompanii i zgromadzono w kolumnach

transportowych na szczeblu batalionu. Zgodnie

z tą koncepcją zapotrzebowanie na pojazdy miało

się zmniejszyć – dzięki zoptymalizowanemu,

scentralizowanemu ich wykorzystaniu. W istocie

jednak taka organizacja była dość kłopotliwa,

a żołnierze kompanii nie mieli np. ciągłego

dostępu do swoich rzeczy osobistych, transportowanych

na ciężarówkach nie będących

w ich kompanii.

Organizacja ta okazała się jednak nierealna

wobec braków sprzętowych, a także kadrowych.

A tymczasem należało odtworzyć wykrwawione

w walkach dywizje – zarówno na froncie

wschodnim, jak i zachodnim. W najgorszym

stanie były 6., 19. i 25. Dywizja Pancerna, które

zostały niemal całkowicie zniszczone. Wycofano

je do Niemiec w celu odbudowy, ale sowiecka

ofensywa „Bagration” z czerwca 1944 r.

spowodowała, że resztki 25. DPanc – w składzie

batalionu przeciwpancernego z jedną kompanią

14 Pz IV, jednego batalionu grenadierów

pancernych i dywizjonu artylerii, wraz z dwukompanijnym

batalionem saperów i kompanią

łączności – odesłano na Front Wschodni. Ostatecznie

jednak dywizja została użyta do tłu-

mienia Powstania Warszawskiego. Pozostałe

dywizje odbudowywano albo z pułkiem pancernym

w składzie dwóch batalionów czołgów,

ale z kompaniami po 14 wozów (64 czołgi w batalionie),

albo z jednym batalionem czołgów

z kompaniami po 17 czołgów (wówczas było

76 czołgów w batalionie).

Epizod z brygadami pancernymi

Klęska niemieckich wojsk na Białorusi, jaka zaczęła

się rysować pod koniec czerwca 1944 r.,

skłoniła Adolfa Hitlera do wysunięcia propozycji

zorganizowania brygad pancernych. W założeniu

miała to być stosunkowo niewielka, ale dzięki

temu szybka i mobilna jednostka pancerna,

którą można by błyskawicznie kierować do prowadzenia

kontrataków przeciwko włamującym

się w niemiecką obronę wojskom przeciwnika.

Propozycję zorganizowania takich brygad Hitler

przedstawił generałom z Oberkommando

der Wehrmacht (OKW, Naczelne Dowództwo Sił

Zbrojnych Niemiec) na naradzie 2 lipca 1943 r.,

nakazując im zaprezentowanie propozycji struktury

organizacyjnej takich brygad.

Na polecenie Führera Oberkommando des

Heeres (OKH; Dowództwo Wojsk Lądowych) zaproponowało

przeformowanie w brygady zdziesiątkowanych

i odtwarzanych w Niemczech 6.,

9., 11., 19., 25. i 116. DPanc, ale Hitler nakazał formowanie

takich brygad „od zera”. 11 lipca 1944 r.

wydano rozkaz o zorganizowaniu pierwszych

56


LOTNICTWO MORSKIE

Tomasz Szlagor

2

F4F Wildcat – pierwszy rok na Pacyfiku:

czerwiec – sierpień 1942 r.

Nieudana inwazja na Port Moresby w maju 1942 r. nie zniechęciła Japończyków

do kolejnych ofensywnych posunięć. W czerwcu podjęli próbę zdobycia

atolu Midway, która doprowadziła do wielkiej bitwy lotniskowców. W sierpniu

rozgorzały walki o Guadalcanal. Obie strony ponownie włączyły do działań lotniskowce,

efektem czego była bitwa u wschodnich wybrzeży Wysp Salomona.

Bitwa na Morzu Koralowym dowiodła ponad

wszelką wątpliwość, że pokładowe

grupy lotnicze US Navy potrzebują więcej

myśliwców. Wprowadzenie do służby wersji

F4F-4 ze składanymi skrzydłami (dzięki czemu

samoloty zajmowały mniej miejsca pod pokładem)

pozwoliło na zwiększenie liczby Wildcatów

w dywizjonie: z 18 do 27. Lotniskowce Task

Force 16 – Enterprise i Hornet, które przybyły

do Pearl Harbor 26 maja, miały już na stanie

wymaganą liczbę samolotów w swoich dywizjonach

myśliwskich (odpowiednio VF-6 i VF-8).

Yorktown, który zawinął do Pearl Harbor dzień

później, musiał być gotowy do wyjścia w morze

w ciągu trzech dni, dlatego zabrał na pokład

już przezbrojony w nowe Wildcaty VF-3 Lt.Cdr

Johna Thacha. Niemniej jednak Thach, któremu

brakowało pilotów, uzupełnił stan kadrowy

swojego dywizjonu pilotami VF-42, weteranami

bitwy na Morzu Koralowym, którzy teraz stanowili

ponad połowę składu VF-3.

Bitwa o Midway

Rankiem 28 maja Enterprise i Hornet wyszły

w morze, biorąc kurs na atol Midway, według

doniesień wywiadu mający być celem kolejnej

operacji inwazyjnej Japończyków. Na Midway

stacjonował dywizjon myśliwski Marines

VMF-221, który oprócz 21 Buffalo miał na stanie

siedem Wildcatów F4F-3. W nadchodzącej bitwie

miały więc uczestniczyć cztery dywizjony

myśliwskie US Navy i Marines, ale siły przeciwnika

też były dwukrotnie większe – cztery lotniskowce

floty (Akagi, Kaga, Hiryu i Soryu).

Późnym popołudniem 2 czerwca do Task Force

16 (dowodzonego przez kadm. Spruance’a)

dołączył Yorktown i reszta okrętów Task Force 17

pod komendą kadm. Fletchera. Rankiem następnego

dnia latające łodzie PBY Catalina z Midway

zlokalizowały, 700 mil na zachód od atolu, konwój

transportowców z wojskami inwazyjnymi

i w południe bombowce B-17 przeprowadziły

pierwszy nalot. Japończycy nie mogli więc już

liczyć na element zaskoczenia, niemniej jednak

trwali w przekonaniu, że kiedy zdobędą atol,

przeciwnik spróbuje go odbić i dopiero wtedy

sprowadzi swoje lotniskowce. Tymczasem o świcie

4 czerwca okręty Spruance’a i Fletchera znajdowały

się około 200 mil na północny wschód

od Midway. Razem mogły wystawić do walki

221 samolotów, w tym 79 Wildcatów. Lotniskowce

Kido Butai, które zbliżały się do Midway z północnego

zachodu, miały na stanie 228 sprawnych

samolotów, w tym 73 myśliwce Zero. Oba

zespoły dzieliło około 200 mil. O 4.30 nieświadomi

zagrożenia Japończycy wysłali do ataku

na atol 108 samolotów, w tym 36 myśliwców.

Zanim dotarły nad cel, zespół okrętów Kido Bu-

tai został zlokalizowany przez Catalinę z Midway.

Amerykańskie lotniskowce mogły więc przeprowadzić

uderzenie z zaskoczenia – ale zanim ono

nastąpiło, pierwszy, miażdżący cios musieli przyjąć

broniący atolu Marines.

VMF-221 wysłał na przechwycenie sześć

Wildcatów i 19 Buffalo. Do starcia doszło o 6:20,

około 30 mil od Midway. Dywizjon został kompletnie

rozbity, tracąc dwa Wildcaty i 13 Buffalo.

Zginął jego dowódca, Maj. Floyd Parks,

który po skoku ze spadochronem wylądował

w wodzie i został rozstrzelany przez japońskich

pilotów. Z dziesięciu samolotów VMF-221, które

wróciły na lotnisko, tylko dwa (po jednym

z każdego typu) nadawały się jeszcze do użytku.

Niemniej jednak nalot na Midway kosztował Japończyków

11 samolotów, w tym dwa myśliwce.

Pierwszy padł ofiarą ognia przeciwlotniczego;

drugiego zestrzelił Capt. Marion Carl – jeden

z przyszłych czołowych asów lotnictwa Marines.

Ofiarą jego ataku padł bosman Hiromi Ito

z dywizjonu myśliwskiego Kagi.

Podczas gdy Marines bronili Midway, okręty

US Navy skracały dystans do lotniskowców przeciwnika,

aby znalazły się one także w zasięgu

myśliwców eskorty. Niemniej jednak większość

Wildcatów zatrzymano do obrony macierzystych

okrętów, dlatego ze 116 samolotów, które

wyruszyły do ataku, tylko 20 było myśliwcami

(po dziesięć z VF-6 i VF-8). Chociaż inicjatywa

– tak ważna w bitwach lotniskowców – leżała

po stronie Amerykanów, ich pierwsza wyprawa

omal nie zakończyła się całkowitym fiaskiem.

Enterprise i Hornet zaczęły wysyłać w powietrze

swoje grupy lotnicze o 7:00, ale ostatnie

samoloty opuściły pokład Enterprise’a dopiero

godzinę później. Presja czasu i kurczącego się

68


BROŃ STRZELECKA

Tymoteusz Pawłowski

Żołnierz US Army uzbrojony w„K-Rifle”, czyli szwedzki peem Carl Gustav m/45 – szczytowe osiągnięcie ewolucji

pistoletów maszynowych wywodzących się z pm Villar-Perosa.

Pistolety maszynowe to broń, która

powstała przez przypadek,

a jej rozwój następował od przypadku

do przypadku. Nie jest nawet

pewne, kto jest odpowiedzialny

za jej powstanie – bo historia nowoczesnych

pistoletów maszynowych

zaczyna się pomiędzy Vieillem,

Maximem, Borchardtem a Revellim.

Paul Marie Eugène Vieille był francuskim

chemikiem, który w 1884 r. wynalazł nitrocelulozowy

materiał wybuchowy. Największe

znaczenie dla rozwoju broni maszynowej

miało to, że podczas spalania niemal nie

wytwarzał on substancji stałych, a jedynie gazy.

Już nie trzeba było czyścić podzespołów broni

– szczególnie lufy – co kilkanaście strzałów. Przy

zastosowaniu nowego materiału miotającego,

nazwanego – nieco błędnie – prochem bezdymnym,

można było oddać kilka tysięcy strzałów

w jednej serii, martwiąc się jedynie o to, czy wystarczy

amunicji…

I tutaj pojawia się problem natury dialektycznej.

Czy nowa broń więcej zawdzięcza Maximowi,

czy Borchardtowi? Odpowiedź zależy przede

wszystkim od języka tego, który na tak postawione

pytanie odpowiada. Dla Polaka określenie

„pistolet maszynowy” jest jednoznaczne i określa

każdy rodzaj broni maszynowej strzelającej

amunicją słabszą niż karabinowa. Dla obcokrajowca

posługującego się językiem angielskim

termin „machine pistol” oznaczać będzie z kolei

krótką broń palną, bez kolby, mogącą prowadzić

ogień seryjny. Angielski termin odpowiadający

polskiemu „pistoletowi maszynowemu” to „sub

machine gun”. W związku z ostatnimi zmianami

w polskiej nomenklaturze wojskowej – zalecanymi

przez Polską Normę – lepiej tego angielskiego

pojęcia nie tłumaczyć 1) i pozostać przy

paraleli „pistolet maszynowy” = ”SMG”. Sprawa

komplikuje się u naszych przyjaciół ze wschodu,

gdyż tam karabin maszynowy określa się

słowem „pulemiot”, pistolet maszynowy nosił

– i w chwili obecnej znów nosi – nazwę „pistolet-

-pulemiot”, ale był taki okres, kiedy używano

określenia „awtomat” (stąd był i w Polsce taki

czas, że karabinki AK-47 nazywano pistoletami

maszynowymi AK-47). Niezależnie od problemów

terminologicznych trzeba pamiętać o tym,

że to Hiram Maxim skonstruował pierwszy nowoczesny

karabin maszynowy. Z kolei Hugo

Borchardt zbudował pierwszy nowoczesny pistolet.

Uczynił to kilka lat po wynalazku sir Hirama,

wykorzystując zresztą zasadę działania

zastosowaną w karabinach maszynowych. Zasługi

Borchardta wydają się jednak większe,

gdyż zastosował w swoim pistolecie specjalnie

opracowany nabój, bez którego trudno sobie

wyobrazić pistolety maszynowe.

Trudne początki

Pistolet Borchardta (C-93, czyli Construktion

1893) nie był udany. Zbyt duży, zbyt niewygodny,

zbyt skomplikowany, zbyt drogi. Nie przyjęła

go do służby ani ojczysta Cesarska i Królewska

armia Borchardta, ani bratnia armia niemiecka.

Przedstawiciel handlowy Goerg Luger przekonstruował

pistolet Borchardta i – jeszcze

w wieku XIX – zaczął jego produkcję. Od 1900 r.

wyposażał w niego armię Szwajcarii, od 1904 r.

marynarkę kaiserowskich Niemiec, a od 1908 r.

– po wzmocnieniu naboju – także ich armię.

Przypadek: pistolety maszynowe

pierwszej połowy XX wieku

W 1914 r. pistolet Lugera, znany pod wojskowym

oznaczeniem P-08 oraz handlowym Parabellum,

trafił na front Wielkiej Wojny i zrobił tam

zawrotną karierę. Wyprodukowany w liczbie

kilku milionów egzemplarzy stał się nieodłącznym

atrybutem niemieckiego oficera w każdej

z wojen światowych. Najbardziej efektowną

wersją był „Luger artyleryjski” – Lange Pistole 08

– wyposażony w długą, 200 mm lufę, drewnianą

kolbę i wyskalowany do 800 m celownik. Można

też było zastosować 32-nabojowy magazynek

o charakterystycznej podwójnej konstrukcji,

w której pudełkową część wchodzącą w chwyt

pistoletu połączono z magazynkiem bębnowym,

zawierającym większość amunicji. Twórca

tego gadżetu nie przypuszczał, jak wielki wpływ

wywrze na rozwój pistoletów maszynowych.

Luger artyleryjski miał służyć jako lekka broń

wszystkim tym „specjalistom wojskowym”, który

nie walczyli w pierwszej linii i nie potrzebowali

podstawowego uzbrojenia żołnierza piechoty

– karabinu. Szybko jednak okazało się, że wspo-

Włoski podwójnie sprzężony pistolet maszynowy Villar Perosa został opatentowany w 1914 r. przez mjr. Abiela

Bethela Revelliego.

78


ZIMNA WOJNA

Robert Czulda

1

Francuska wojna

w Indochinach

1945-1954

Tuż po zakończeniu II wojny światowej

rozbita i wewnętrznie skłócona

Francja próbowała, podobnie jak

Holandia i Wielka Brytania, odzyskać

utracone na rzecz Japonii wpływy

w dalekowschodnich koloniach.

Tym razem jednak wszystkie

państwa europejskie spotkały się

z bardzo zdecydowanym oporem

ludności miejscowej. Najtrudniejsza

i najdłuższa wojna stała się udziałem

Francji, która ciągle widziała

w sobie globalne mocarstwo.

W

przypadku Francji obszarem szczególnego

zainteresowania były tak zwane

Indochiny Francuskie (Indochine

française), które powołano jako efekt zwycięstwa

Francji nad Chinami (wojna w latach 1884-1885).

Od 1887 r. składały się z trzech regionów Wietnamu

(Nam Bộ lub Kochinchina na południu, Trung

Bộ lub Annam w części środkowej i Bắc Bộ lub

Tonkin na północy) oraz Kambodży, od 1893 r.

również z Laosu (jako rezultat wojny francusko-

-syjamskiej w tym samym roku), a od 1898 r.

także z Guangzhouwan (południowe wybrzeże

Chin w prowincji Guangdong). Francuska obecność

w tych miejscach trwała jednak dużo dłużej,

bowiem już w 1858 r. 2,5 tysiąca żołnierzy

dokonało tam inwazji. Zajęto wówczas Đà Nẵng

w środkowym Wietnamie (przez Francuzów nazywany

Tourane), a rok później Sajgon (Sài Gòn,

od 1976 r. Thành phố Hồ Chí Minh); nigdy jednak

nie udało się kontrolować całego kraju.

By zrozumieć francuskie problemy w Indochinach,

a także ideę ruchu niepodległościowego

z lat czterdziestych i pięćdziesiątych

XX wieku, należy pamiętać, że Francuzi nie zabiegali

o rozwój Indochin, lecz wykorzystywali

je wyłącznie do swych własnych celów. Większość

produkowanego przez niepiśmiennych

chłopów ryżu trafiało do Francuzów (nawet

60 proc. jako podatek). Pod koniec lat dwudziestych

XX wieku w Annamie doszło do fali

głodu, co zaowocowało ustanowieniem rad komunistycznych.

Stłumienie buntu zajęło Francji

niemal rok (rękami miejscowych sił, którymi

dowodzi francuscy oficerowie). Około siedemset

osób zostało aresztowanych i zamordowanych

bez procesu. Ponad trzy tysiące protestujących

Wietnamczyków trafiło do obozów.

Wielu uciekło wówczas do Chin.

Po kapitulacji Francji w 1940 r. obszar Indochin

znalazł się po władzą Vichy, której

z trudem przychodziło kontrolowanie tak odległych

od Europy ziem. Tę słabość starała się

wykorzystać Tajlandia. Marszałek Plaek Phibunsongkhram

wkroczył w październiku 1940 r.

do kontrolowanej przez Vichy Kambodży. W wyniku

wojny jedna trzecia terytorium Kambodży

została zagarnięta przez Tajlandię, a reszta

– w wyniku agresji z sierpnia 1941 r. – przez Japonię

(w marcu 1945 r. król Norodom Sihanouk

proklamował powstanie Królestwa Kampuczy,

które przetrwało do października 1945 r.). Tajowie

postanowili bowiem wykorzystać fakt,

iż 22 września 1940 r. do Indochin Francuskich

weszła Japonia, która z powodów politycznych

ograniczyła ofensywę i nie zajęła całego terytorium

(kontrola Hanoi i Sajgonu) aż do pełnej

inwazji 28 lipca 1941 r. Pomimo tego Vichy kontynuowało

sprawowanie nominalnej władzy,

szczególnie w zakresie administracji cywilnej.

Władza wojskowa pozostawała w rękach Japończyków,

którzy w coraz większym stopniu

borykali się z miejscowymi partyzantami, wspieranymi

w późniejszym okresie przez aliantów

(szczególnie Amerykanów). Zarówno Japończycy,

jak i Francuzi (około 50 tys. żołnierzy w Indochinach

z siłami pancernymi i lotnictwem) zwalczali

w Indochinach komunistów, z których wielu

w latach czterdziestych uciekło do Chin. Tam też,

w czerwcu 1940 r., doszło do spotkania i nawiązania

znajomości, która zaważyła później na losach

Indochin i doprowadziła do klęski Francji.

W Kunming w środkowych Chinach spotkał się

29-letni polityczny aktywista, nauczyciel historii

i sympatyk Napoleona, Võ Nguyên Giáp z Hồ Chí

Minhem, najważniejszym już wówczas pro-niepodległościowym

działaczem Wietnamu.

W 1941 r. Hồ Chí Minh powrócił Wietnamu,

gdzie rozpoczął działania polityczne. W maju

w Pác Bó (północny Wietnam, tuż przy granicy

z Chinami) odbył się ósmy kongres Komunistycznej

Partii Wietnamu. Wówczas to powołano

do życia tak zwany Việt Minh, co w skrócie oznaczało

Ligę na Rzecz Niepodległości Wietnamu

(Việt Nam Độc Lập Đồng Minh Hội). Hồ Chí Minh

zajął się wymiarem polityczno-ideologicznym,

a Giáp wojskowym. W 1942 r. ten drugi ukończył

kurs w chińskim Yenan, podczas którego poznał

tajniki walki partyzanckiej. Z jego inicjatywy

przyszłe kadry oficerskie potajemnie uczyły się

taktyki i doktryny (co ciekawe, stopnie oficerskie

wprowadzono dopiero w 1958 r.). Niewielką

armię zasilali ochotnicy – polityczni aktywiści,

a także żołnierze, którzy uciekali ze sformowa-

88

More magazines by this user