WITH_1_2017_promo
Wojsko i Technika Historia 1/2017
Wojsko i Technika Historia 1/2017
Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!
Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.
www.zbiam.pl<br />
Rumunia 1941-1945<br />
1/<strong>2017</strong><br />
Styczeń-Luty<br />
cena 14,99 zł (VAT 5%)<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
W NUMERZE:<br />
Czesi i Słowacy<br />
U boku Armii Czerwonej<br />
18 lipca 1941 r. Związek Sowiecki<br />
i Czechosłowacja podpisały porozumienie<br />
sojusznicze, a 8 grudnia<br />
1941 r. sowieci zaaprobowali<br />
utworzenie 1. Czechosłowackiego<br />
Samodzielnego Batalionu Polowego<br />
oraz jednej kompanii rezerwowej…<br />
Włoskie<br />
bombowce nurkujące<br />
Projekt SM.85 był jak na tamte czasy<br />
stosunkowo nowoczesny – jednomiejscowy,<br />
dwusilnikowy samolot z zakrytą<br />
kabiną i chowanym podwoziem.<br />
Ładunek bombowy umieszczono<br />
w kadłubie dla dalszej minimalizacji<br />
oporu czołowego…<br />
ISSN 2450-2480 Index 407739
Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!<br />
Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie<br />
Prenumeratę można zamówić na naszej<br />
stronie internetowej www.zbiam.pl<br />
lub wpłacając należność na konto bankowe<br />
nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976<br />
E-wydania dostępne są<br />
na naszej stronie oraz<br />
w kioskach internetowych<br />
Wojsko i Technika:<br />
cena detaliczna 9,90 zł<br />
Prenumerata roczna: 97,00 zł<br />
Lotnictwo Aviation<br />
International:<br />
cena detaliczna 12,99 zł<br />
Prenumerata roczna: 130,00 zł<br />
Wojsko i Technika Historia + numery specjalne:<br />
cena detaliczna 14,99<br />
Prenumerata roczna: 150,00 zł<br />
Morze:<br />
cena detaliczna 13,99 zł<br />
Prenumerata roczna: 140,00 zł<br />
Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl<br />
Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />
Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa
18 lipca 1941 r. Związek Sowiecki<br />
i Czechosłowacja podpisały porozumienie<br />
sojusznicze, a 8 grudnia<br />
1941 r. sowieci zaaprobowali<br />
utworzenie 1. Czechosłowackiego<br />
Samodzielnego Batalionu Polowego<br />
oraz jednej kompanii rezerwowej…<br />
Projekt SM.85 był jak na tamte czasy<br />
stosunkowo nowoczesny – jednomiejscowy,<br />
dwusilnikowy samolot z zakrytą<br />
kabiną i chowanym podwoziem.<br />
Ładunek bombowy umieszczono<br />
w kadłubie dla dalszej minimalizacji<br />
oporu czołowego…<br />
Vol. III, nr 1 (9)<br />
Styczeń-Luty <strong>2017</strong>; Nr 1<br />
www.zbiam.pl<br />
Rumunia 1941-1945<br />
1/<strong>2017</strong><br />
Styczeń-Luty<br />
cena 14,99 zł (VAT 5%)<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
1/<strong>2017</strong><br />
W NUMERZE:<br />
Czesi i Słowacy<br />
U boku Armii Czerwonej<br />
Włoskie<br />
bombowce nurkujące<br />
ISSN 2450-2480 Index 407739<br />
Na okładce: samolot myśliwski IAR-80.<br />
Rys. Rafał Zalewski<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
Nakład: 14,5 tys. egz.<br />
Redaktor naczelny<br />
Jerzy Gruszczyński<br />
jerzy.gruszczynski@zbiam.pl<br />
Korekta<br />
Dorota Berdychowska<br />
Redakcja techniczna<br />
Dorota Berdychowska<br />
dorota.berdychowska@zbiam.pl<br />
Współpracownicy<br />
Władimir Bieszanow, Marius Emmerling,<br />
Michał Fiszer, Tomasz Grotnik, Wojciech Holicki,<br />
Andrzej Kiński, Leszek Molendowski,<br />
Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor, Maciej Szopa<br />
Wydawca<br />
Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />
Ul. Anieli Krzywoń 2/155<br />
01-391 Warszawa<br />
office@zbiam.pl<br />
Biuro<br />
Ul. Bagatela 10/19<br />
00-585 Warszawa<br />
Dział reklamy i marketingu<br />
Anna Zakrzewska<br />
anna.zakrzewska@zbiam.pl<br />
Dystrybucja i prenumerata<br />
Elżbieta Karczewska<br />
elzbieta.karczewska@zbiam.pl<br />
Reklamacje<br />
office@zbiam.pl<br />
Prenumerata<br />
realizowana przez Ruch S.A:<br />
Zamówienia na prenumeratę w wersji<br />
papierowej i na e-wydania można składać<br />
bezpośrednio na stronie<br />
www.prenumerata.ruch.com.pl<br />
Ewentualne pytania prosimy kierować<br />
na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl<br />
lub kontaktując się z Telefonicznym<br />
Biurem Obsługi Klienta pod numerem:<br />
801 800 803 lub 22 717 59 59<br />
– czynne w godzinach 7.00–18.00.<br />
Koszt połączenia wg taryfy operatora.<br />
Copyright by ZBiAM <strong>2017</strong><br />
All Rights Reserved.<br />
Wszelkie prawa zastrzeżone<br />
Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne<br />
rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy<br />
jest zabronione. Materiałów niezamówionych,<br />
nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo<br />
dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów<br />
i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.<br />
Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie<br />
opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi<br />
odpowiedzialności za treść zamieszczonych<br />
ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz<br />
na naszej nowej stronie:<br />
www.zbiam.pl<br />
spis treści<br />
HISTORIA<br />
Tymoteusz Pawłowski<br />
Rumunia w latach 1941-1945 4<br />
BITWY I KAMPANIE<br />
Leszek Molendowski<br />
Do końca u boku Niemców. Armia węgierska w 1945 r. 18<br />
BITWY I KAMPANIE<br />
Władimir Bieszanow<br />
Armia Czerwona na Bałkanach 1944 (2) 34<br />
HISTORIA<br />
Maciej Szopa<br />
Czesi i Słowacy u boku Armii Czerwonej 46<br />
LOTNICTWO<br />
Dariusz Paduch<br />
Włoskie bombowce nurkujące (1) 58<br />
BITWY I KAMPANIE<br />
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński<br />
Amerykańska 3. Armia: od Renu do Czech 66<br />
WOJNA W POWIETRZU<br />
Jacek Pukropp<br />
Zatrzymać Japończyków! Amerykańskie ciężkie bombowce<br />
w początkowym okresie wojny na Dalekim Wschodzie (2) 78<br />
RECENZJE<br />
Adam Bolesta<br />
Stracone szanse WRZEŚNIA’39. Polemika autorska 94<br />
3
Tymoteusz Pawłowski<br />
Rumunia w latach 1941-1945<br />
W przededniu II wojny światowej Polska<br />
miała 35,5 mln mieszkańców, a Rumunia<br />
– niemal 20 milionów. Polska stanęła<br />
do walki i nie wygrała jej, w związku<br />
z czym jej straty były poważne: liczy<br />
dzisiaj 38,5 mln obywateli – raptem<br />
o 3 mln więcej niż w 1939 r. Rumunia<br />
nie zdecydowała się na podjęcie walki<br />
„z góry skazanej na niepowodzenie”;<br />
starała się manewrować pomiędzy<br />
mocarstwami, kilkakrotnie zmieniała sojusze.<br />
Liczy dziś 19,5 mln mieszkańców.<br />
Wciąż pół miliona mniej niż w 1939 r....<br />
Co poszło nie tak?<br />
Przez większą część lat 30. XX w. władzę dyktatorską<br />
w Rumunii sprawował król Karol II, niestety<br />
jednak sprawy obronności i gospodarki nie leżały<br />
w kręgu jego zainteresowań. Królestwo Rumunii czuło<br />
się bezpieczne dzięki układowi sojuszy, więc armia<br />
dbała przede wszystkim o bezpieczeństwo wewnętrzne.<br />
Stosunki wewnątrz kraju bardzo się komplikowały<br />
– nie tylko ze względu na liczną mniejszość węgierską,<br />
ale również na brutalność życia politycznego. Przemysł<br />
rumuński był mocno powiązany z kapitałem zagranicznym,<br />
w związku z czym jego innowacyjność była ograniczona,<br />
wielkie znaczenie miał zaś import uzbrojenia<br />
z Francji i Czechosłowacji. Olbrzymie opóźnienia dostaw<br />
– przede wszystkim z Czech – sprawiły, że Rumunia<br />
stała się podatna na niemiecki szantaż i ostatecznie<br />
stanęła po stronie Berlina.<br />
W roku 1939 i 1940 Niemcy podporządkowali sobie<br />
dotychczasowych sojuszników Rumunii – a jednocześnie<br />
protektorów i dostarczycieli uzbrojenia – Czechosłowację,<br />
Polskę i Francję. Pozycja Rumunii znacznie się<br />
pogorszyła; sąsiedzi wysunęli roszczenia terytorialne.<br />
Sowieci zagarnęli Besarabię i Północną Bukowinę, Węgrzy<br />
– Siedmiogród, Bułgarzy – Południową Dobrudżę.<br />
Straty Rumunii wyniosły 99 738 km², 6 821 000 ludzi<br />
– 1/3 terytorium i 1/3 ludności. Pod względem militarnym<br />
oznaczało to utratę fortyfikacji nadgranicznych<br />
oraz ograniczenie bazy mobilizacyjnej.<br />
Król abdykował na rzecz swojego syna Michała,<br />
a władza dyktatorska – wraz z tytułem „Conducător”<br />
– dostała się w ręce generała Iona Antonescu. Jego<br />
„współrządcą” był Horia Sima, przywódca radykalnego<br />
(i brutalnego) Legionu Archanioła Michała. Przewartościowana<br />
została nie tylko rumuńska polityka wewnętrzna,<br />
ale również zagraniczna.<br />
Bratnia pomoc<br />
W czerwcu 1940 r., w obliczu ultimatum Moskwy,<br />
Niemcy poparli swojego sowieckiego sojusznika,<br />
odprawiając z niczym proszących o wsparcie Rumunów.<br />
Wehrmacht był zresztą wówczas zaangażowany<br />
we Francji, więc pomocy i tak mógłby udzielić dopiero<br />
po zakończeniu kampanii na zachodzie. Rumunia<br />
wypowiedziała jednak układ sojuszniczy z Francją,<br />
a po kilku miesiącach zrezygnowała również z gwarancji<br />
brytyjskich. Jednak to właśnie Wielka Brytania<br />
była państwem, które uratowało istnienie Rumunii:<br />
zacięty opór Brytyjczyków zmusił III Rzeszę do szukania<br />
pośrednich sposobów wygrania wojny, w tym<br />
także zredefiniowania układu sojuszy europejskich<br />
i zainteresowania się Rumunią.<br />
Latem 1940 r. Bukareszt kilkukrotnie ponawiał prośby<br />
o przysłanie do Rumunii wojsk niemieckich. Hitler<br />
wyraził na to zgodę dopiero 19 września 1940 r., dwa<br />
Michał I, urodzony w 1921 r. i żyjący do dziś król Rumunii,<br />
zmuszony do abdykacji i opuszczenia państwa<br />
w styczniu 1948 r.<br />
4
HISTORIA<br />
rumuńskiego – obie armie rumuńskie powinny były<br />
się zatrzymać. Obawiano się, że marsz dalej na wschód<br />
może doprowadzić do konfliktu z państwami zachodnimi.<br />
Chociaż Brytyjczycy oraz Amerykanie doskonale<br />
rozumieli sytuację Rumunów i uznawali, że mają oni<br />
prawo do odzyskania utraconych ziem, to przekroczenie<br />
dawnej granicy uznawano za wrogi krok. Decyzję<br />
o pełnym uczestnictwie wojsk rumuńskich w wojnie<br />
przeciwko ZSRS podjął samodzielnie Ion Antonescu.<br />
Post factum oskarżano go o nieliczenie się ze zdaniem<br />
parlamentu, rządu, a nawet Sztabu Generalnego, jednak<br />
zarzuty te były całkowicie bezzasadne i świadczyły<br />
o hipokryzji oskarżycieli. Bez pokonania Związku<br />
Sowieckiego nie zdołano by obronić suwerenności,<br />
a pokonanie go zależało jedynie od Wehrmachtu. Trzeba<br />
było więc albo konsekwentnie pomagać Niemcom,<br />
albo nie wspierać ich w ogóle.<br />
3. Armia została podporządkowana dowództwu<br />
Grupy Wojsk „Süd” i kontynuowała działania bez<br />
zbędnej zwłoki – stanowiła bardzo istotny element<br />
mechanizmu wojennego, łącząc 11. Armię z walczącą<br />
Morza Czarnego. Po dwóch dniach w wyrwę w sowieckich<br />
pozycjach obronnych rzucono 1. Dywizję<br />
Pancerną, jednak podjęta 8 sierpnia próba zdobycia<br />
twierdzy z marszu nie powiodła się – jedynym osiągnięciem<br />
było odcięcie Odessy od zaplecza. W kolejnych<br />
miesiącach trzy razy próbowano szturmu; do czwartego<br />
szturmu nie doszło. Sowieci uznali, że nie będą<br />
w stanie go odeprzeć, w dodatku brakowało wojsk<br />
do obsadzenia Sewastopola, więc do 16 października<br />
ewakuowali większość swoich wojsk z twierdzy,<br />
pozostawiając w niej jednak obfite zapasy oraz funkcjonujące<br />
zakłady przemysłowe.<br />
Ani długa obrona Odessy nie była wyjątkowym<br />
osiągnięciem Armii Czerwonej, ani też przedłużające<br />
się próby zdobycia twierdzy nie świadczą o brakach<br />
Armii Rumuńskiej. Biorące udział w kilkutygodniowych<br />
walkach siły po obu stronach były dość wyrównane:<br />
w szturmach brało udział z reguły ponad<br />
100 000 żołnierzy rumuńskich, broniło się zaś niespełna<br />
100 000 żołnierzy sowieckich. Sowieci mieli przewagę<br />
ufortyfikowanej pozycji oraz silnego wsparcia Floty<br />
Czarnomorskiej, Rumuni zaś – dobrze rozwinięte zaplecze<br />
(przez wojska biorące udział w „operacji odeskiej”<br />
przewinęło się 340 000 ludzi). Oficjalne straty Armii<br />
Czerwonej to niemal 70 000 ludzi (16 578 zabitych,<br />
24 690 rannych oraz 12 500 zaginionych i 16 000 jeńców),<br />
wydają się jednak zaniżone.<br />
Sukces 4. Armii został ciężko okupiony: zużyto bardzo<br />
dużo sprzętu, a straty rumuńskie wyniosły ponad<br />
92 000 ludzi (w tym 17 729 zabitych i 11 471 zaginionych).<br />
Wszystkie 11 dywizji wycofano w głąb kraju<br />
i tam dopiero odbudowano; niektóre ruszyły do walki<br />
dopiero w 1944 r. Straty rumuńskie nie były aż tak<br />
poważne, dla Bukaresztu stanowiły jednak bardzo<br />
wygodną wymówkę, pozwalającą trzymać najlepiej<br />
wyszkolone i najbardziej doświadczone dywizje pod<br />
dowództwem 1. Armii w gotowości do wyzwolenia<br />
Siedmiogrodu z rąk Węgrów.<br />
Chociaż daleko na wschodzie walczyło jeszcze<br />
50 000 żołnierzy, kampania była zakończona. Rumunia<br />
zdobyła Odessę, miasto większe od Bukaresztu – stolicy<br />
Królestwa, największą zdobycz, jaka wpadła w ręce<br />
1 lipca 1941 r.; wojska rumuńskie i niemieckie rozpoczynają wyzwalanie Północnej Bukowiny i Besarabii.<br />
dalej na północ 17. Armią. Rumuni współdziałali m.in.<br />
z wojskami węgierskimi – relacje o tym, że pomiędzy<br />
wojskami obu zwaśnionych państw musiały stacjonować<br />
wojska niemieckie, są jedynie legendą. 3. Armia<br />
liczyła nieco ponad 75 000 żołnierzy w dwóch korpusach<br />
– kawalerii i górskim. W sierpniu brała udział<br />
w likwidacji kotła humańskiego, następnie wyszła<br />
nad dolny Dniepr, zdobyła na nim przyczółki i odpierała<br />
silne sowieckie kontruderzenia. W październiku<br />
podporządkowany 11. Armii rumuński Korpus Górski<br />
– z dwiema brygadami górskimi i brygadą kawalerii<br />
– brał udział w walkach na Krymie. Jako że wojska<br />
te były lepiej zmotoryzowane od niemieckich dywizji<br />
piechoty, stanowiły szpicę pościgu za uchodzącymi<br />
Rosjanami. Twierdzy w Sewastopolu nie udało się<br />
jednak zdobyć z marszu i wojska rumuńskie utknęły<br />
pod nią aż do następnego lata.<br />
Druga sowiecka twierdza nad Morzem Czarnym<br />
– Odessa – była z kolei celem dla 4. Armii, działającej<br />
całkowicie samodzielnie, z symbolicznym tylko wsparciem<br />
niemieckim. 4. Armia przez dwa tygodnie odbudowywała<br />
swoje siły i rozpoczęła działania 3 sierpnia,<br />
forsując Dniestr i uderzając na południe, w stronę<br />
Król Michał I oraz Ion Antonescu obserwują forsowanie Prutu.<br />
8
BITWY I KAMPANIE<br />
Leszek Molendowski<br />
Do końca u boku Niemców.<br />
Armia węgierska w 1945 r.<br />
Jesień 1944 r.; wojna zbliża się nieubłaganie do granic Węgier. Sojusznicza przerwa na papierosa.<br />
W porównaniu do innych sojuszników III Rzeszy (Finlandii, Rumunii i Bułgarii),<br />
których armie przechodziły na stronę aliantów, a później brały udział w walkach<br />
z byłym sprzymierzeńcem, Węgrzy okazali się najbardziej proniemiecko nastawionym<br />
i wiernym sojusznikiem Wehrmachtu. Walczyli już nie w swoim interesie,<br />
na pewno nie z miłości do niemieckiego sprzymierzeńca – bardziej z obawy<br />
przed wkroczeniem Armii Czerwonej i sowietyzacją kraju.<br />
Latem 1944 r. Niemcy straciły Rumunię i Bułgarię.<br />
Wehrmacht był zmuszony wycofać się<br />
z Bałkanów, a walki przeniosły się na terytorium<br />
dwóch kolejnych sojuszników – Chorwacji<br />
oraz Węgier. Niedługo linia frontu zatrzymała się<br />
na wschód od Dunaju. Niemcy z coraz większym<br />
wysiłkiem utrzymywali się na zajmowanych pozycjach<br />
obronnych. Dlatego też niemieckie dowództwo<br />
w nadchodzącym czasie na większości odcinków<br />
frontów planowało tylko operacje obronne;<br />
jedynie na Węgrzech przewidywano natarcie<br />
w celu odblokowania otoczonego Budapesztu<br />
i utrzymanie kontroli nad zachodnią częścią nadal<br />
sojuszniczego państwa węgierskiego. Władze<br />
III Rzeszy traktowały Węgry jako bardzo ważny<br />
region obronny, osłaniający wiedeński okręg przemysłowy<br />
i obszar południowych Niemiec. Po stracie<br />
rumuńskiej ropy naftowej Niemcy mieli już<br />
tylko niewielkie złoża w Zisterdorfie w Austrii oraz<br />
w rejonie jeziora Balaton. Z tego właśnie powodu<br />
obrona tego obszaru miała tak ogromne znaczenie<br />
– nie tylko polityczne, ale również strategiczne.<br />
Znajdowały się tu ostatnie rafinerie i fabryki benzyny<br />
syntetycznej. Podobne zakłady na terenie<br />
Niemiec były systematycznie bombardowane. Dla<br />
wzmocnienia obrony Węgier, a zwłaszcza przerwania<br />
blokady ich stolicy, Hitler bez wahania przerzucił<br />
jednostki pancerne oraz odwody z innych<br />
frontów. W tym wysiłku brała udział również armia<br />
węgierska, która tak jak Wehrmacht miała walczyć<br />
„do ostatniego naboju i ostatniego człowieka”.<br />
Drugi Front Ukraiński, wspomagany przez<br />
walczące do drugiej połowy sierpnia 1944 r.<br />
po stronie państw Osi armie rumuńskie, rozpoczął<br />
przygotowania do ataku na węgierskie terytoria<br />
od wschodu i południa poprzez Siedmiogród<br />
oraz od południowego wschodu. Armia węgierska<br />
ponosiła z dnia na dzień coraz większe straty<br />
– w walkach o Siedmiogród straciła 5912 zabitych,<br />
a w jednej bitwie turdyjskiej kolejne<br />
10 000 oficerów i żołnierzy, z czego 2500 zostało<br />
zabitych w walce. Pod koniec września 1944 r. Węgry,<br />
ostatnia przeszkoda broniąca dostępu do południowych<br />
granic IIII Rzeszy, stanęły w obliczu<br />
zagrożenia ofensywą Armii Czerwonej z trzech<br />
stron. Jesienna ofensywa sowiecko-rumuńska,<br />
pomimo ciężkich strat własnych i zaangażowania<br />
przez Węgrów wszystkich rezerw, nie utknęła<br />
w Karpatach. W czasie zażartych walk pod Aradem<br />
(25 września – 8 października) węgierska<br />
1. Dywizja Pancerna wsparta przez 7. oddział dział<br />
szturmowych zniszczyła około 100 sowieckich<br />
czołgów, głównie T-34-85. Załogi dział szturmowych<br />
mogły zapisać na swoje konto dwie trzecie<br />
z nich, a kolejny tuzin zgłosiły jako uszkodzone<br />
lub prawdopodobnie zniszczone.<br />
Węgrzy starali się również wzmocnić swoje<br />
lotnictwo wojskowe. Węgierskie Królewskie Siły<br />
Powietrzne (Magyar Királyi Honvéd Légierő, MKHL)<br />
nie były samodzielnym rodzajem sił zbrojnych<br />
i wchodziły w skład armii. Tylko początkowo były<br />
tworzone jako oddzielne i niezależne. 9 stycznia<br />
1939 r. płk Ferenc Feketehalmi Czeydner<br />
został szefem sekcji lotnictwa Ministerstwa Sił<br />
Zbrojnych, gen. Waldemar Kennese inspektorem<br />
lotnictwa, płk Ferenc Szentnémedy szefem<br />
sztabu a płk László Háry dowódcą MKHL. Jednak<br />
stopniowo odchodzono od tego pomysłu<br />
i rola samodzielnego lotnictwa była ograniczona.<br />
1 marca 1941 r. lotnictwo wojskowe ponownie<br />
zreorganizowano, płk Géza Vörös został mianowany<br />
dowódcą lotnictwa, 1 czerwca zaś powołano<br />
do życia Korpus Obrony Lotniczej; gen. Béla<br />
Rákosi został dowódcą lotnictwa armii. W efekcie<br />
węgierskie lotnictwo wojskowe ponownie stało<br />
się częścią armii – Honvédu.<br />
Po 1 września 1944 r. udało się znacznie<br />
wzmocnić 101. grupę myśliwską, zwiększając<br />
18
Władimir Bieszanow<br />
Armia Czerwona<br />
na Bałkanach 1944<br />
2<br />
Bułgaria była monarchią konstytucyjną<br />
– i, według sowieckiej terminologii,<br />
państwem „monarchofaszystowskim”.<br />
Od kilkudziesięciu lat dwór carski był<br />
związany z Niemcami. W gospodarce<br />
tego całkowicie rolniczego kraju dużą<br />
rolę odgrywał kapitał niemiecki. Stosunki<br />
dyplomatyczne ze Związkiem Sowieckim<br />
zostały nawiązane w 1934 r.<br />
Wraz z początkiem drugiej wojny światowej<br />
i przeniesieniem działań bojowych w strefę<br />
Morza Śródziemnego wszystkie zainteresowane<br />
strony starały się umocnić swoje wpływy na Bałkanach.<br />
Hitler w październiku 1940 r. zaproponował<br />
carowi Borysowi III przystąpienie do Paktu Trzech,<br />
obiecując wsparcie bułgarskich roszczeń terytorialnych<br />
wobec Grecji dotyczących Tracji Zachodniej, ale<br />
Sofia obawiała się skomplikowania stosunków z Wielką<br />
Brytanią, Turcją, Jugosławią i ZSRR. Rząd sowiecki<br />
zaproponował zawarcie układu o pomocy wzajemnej,<br />
który pomoże Bułgarii w realizacji jej narodowych dążeń<br />
nie tylko w Tracji Zachodniej, ale i we Wschodniej oraz<br />
zagwarantuje dostawy broni. Jednocześnie dyplomacja<br />
sowiecka, która szybko przywykła do komunikowania<br />
się językiem tajnych protokołów, niejednokrotnie<br />
uprzedzała Berlin, że uważa Bułgarię za strefę<br />
bezpieczeństwa ZSRR. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone<br />
miały nadzieję na zachowanie statusu Bułgarii<br />
jako państwa neutralnego.<br />
20 listopada 1940 r. do Paktu Trzech przyłączyły<br />
się Węgry, 23 listopada – Rumunia. Na Sofię naciskali<br />
wszyscy. Hitler, który już podpisał dyrektywę o inwazji<br />
na Grecję, zakładającą wykorzystanie terytorium<br />
Bułgarii, zagwarantował jej, że nie weźmie ona udziału<br />
w samej wojnie. Związek Sowiecki regularnie przypominał,<br />
że tylko on jest zdolny do zagwarantowania<br />
bezpieczeństwa Bułgarii przy zachowaniu istniejącego<br />
w niej ustroju i spełnieniu jej historycznych żądań.<br />
Anglicy i Amerykanie stanowczo odradzali Bułgarii<br />
przyjęcie sowieckich propozycji.<br />
Kierownictwo bułgarskie doskonale rozumiało,<br />
że zbliżenie z Wielką Brytanią oznacza wejście w wojnę,<br />
a zacieśnienie współpracy z ZSRR grozi przemianami<br />
społecznymi. Aluzja co do możliwości zachowania<br />
„obecnego ustroju” carowi Borysowi III – jak można<br />
przypuszczać – spodobała się szczególnie. W tej sytuacji<br />
przystąpienie do Paktu Trzech w Sofii uznano<br />
za mniejsze zło. 15 stycznia 1941 r. Niemcy zgodziły się<br />
spełnić bułgarskie żądanie uzyskania dostępu do Morza<br />
Egejskiego i 20 stycznia Bułgaria postanowiła przyłączyć<br />
się do Paktu Trzech pod warunkiem, że nie weźmie<br />
udziału w wojnie brytyjsko-niemieckiej i nie będzie<br />
ponosiła kosztów pobytu wojsk niemieckich na bułgarskim<br />
terytorium. Jednak pod niemieckim naciskiem<br />
2 lutego Sofia wzięła na siebie wydatki związane<br />
z utrzymaniem oddziałów Wehrmachtu; w tym<br />
samym dniu została podpisana umowa wojskowa,<br />
w wyniku której armia bułgarska znalazła się faktycznie<br />
pod kontrolą niemiecką.<br />
1 marca rząd bułgarski oficjalnie poinformował<br />
o przystąpieniu do Paktu Trzech. W tym samym dniu<br />
na terytorium Bułgarii wkroczyły wojska niemieckie,<br />
mające zaatakować Grecję i Jugosławię, a 5 marca<br />
Wielka Brytania zerwała z Sofią stosunki dyplomatyczne.<br />
6 kwietnia Wehrmacht zaczął operację na Bałkanach,<br />
która skończyła się kapitulacją Jugosławii<br />
17 kwietnia, a Grecji 23 kwietnia.<br />
Po kampanii bałkańskiej wojska niemieckie zostały<br />
wycofane z Bułgarii. Rząd bułgarski nie wypowiedział<br />
wojny Związkowi Sowieckiemu i nie przyłączył<br />
się do Niemiec w chwili ich agresji na ZSRR. I chociaż<br />
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone formalnie były<br />
w stanie wojny z Bułgarią, Związek Sowiecki z nią nie<br />
walczył, a w Moskwie i Kujbyszewie przez całą wojnę<br />
znajdował się bułgarski poseł. Niemcy wykorzystywali<br />
Bułgarię jako źródło surowców i bazę morską na Morzu<br />
Czarnym. Latem 1943 r., po śmierci cara Borysa III,<br />
rząd powołał radę regencyjną przy niepełnoletnim<br />
następcy tronu Symeonie II.<br />
Od lata 1941 r. w kraju zaczął się aktywnie rozwijać<br />
ruch oporu. Ponieważ obecność Niemców na terytorium<br />
Bułgarii nie miała charakteru okupacji, to i ruch<br />
ten nie był w istocie antyfaszystowski. Miał on na celu<br />
obalenie „reakcyjnego” burżuazyjno-demokratycznego<br />
rządu, zmianę istniejącego ustroju i stworzenie nowego<br />
społeczeństwa, opartego na modelu sowieckim.<br />
Oczywiście organizatorem i kierownikiem ruchu była<br />
Bułgarska Partia Robotnicza. Partia komunistyczna<br />
wzywała ludzi pracy do walki z „monarchofaszystowską<br />
dyktaturą”, starając się wciągnąć w to jak największą<br />
część narodu. W czerwcu 1941 r. sformowano pierwszy<br />
oddział partyzancki, a w kwietniu 1943 r. decyzją<br />
Komitetu Centralnego Bułgarskiej Partii Robotniczej<br />
zorganizowano Sztab Główny Narodowowyzwoleńczej<br />
Armii Powstańczej. Obciążenia związane z wojną, ruina<br />
34
HISTORIA<br />
Maciej Szopa<br />
Czesi i Słowacy<br />
u boku Armii Czerwonej<br />
Wydarzenia z marca 1939 r., skutkujące<br />
utratą niepodległości przez Czechosłowację,<br />
spowodowały ucieczkę<br />
kilkunastu tysięcy służących w jej armii<br />
żołnierzy, którzy nie mogli pogodzić<br />
się z poddaniem kraju bez walki.<br />
Biorąc pod uwagę to, że państwo<br />
ze stolicą w Pradze mogło potencjalnie<br />
wystawić do walki milionową armię,<br />
a w przypadku maksymalnego wysiłku<br />
mobilizacyjnego nawet półtoramilionową,<br />
skala tych patriotycznych<br />
ucieczek nie była jednak duża.<br />
Wielu Czechów i Słowaków udało się początkowo<br />
do Polski, gdzie w większości<br />
zaokrętowali się w Gdyni na statki<br />
i popłynęli do Francji. Tam zaciągnęli się do francuskich<br />
sił zbrojnych – żołnierze armii lądowej<br />
do Legii Cudzoziemskiej, a personel latający<br />
(stanowiący znaczną część wszystkich uciekinierów)<br />
– do Armee de l’Air. Około tysiąc Czechów<br />
i Słowaków pozostało jednak na terenie Rzeczypospolitej.<br />
Stąd ich zdaniem najłatwiej można<br />
było w najbliższej przyszłości stanąć do walki<br />
przeciwko okupantowi. Już pod koniec kwietnia<br />
Czesi z własnej inicjatywy powołali w Krakowie<br />
pierwszą czeską organizację wojskową. Ludzie<br />
ci nie zostali pozostawieni samym sobie.<br />
Od później wiosny w Centrum Wyszkolenia<br />
Lotniczego Nr 1 w Dęblinie zaczęto prowadzić<br />
przeszkolenia specjalistyczne na polskie typy<br />
samolotów dla lotników, a w miejscowości Bronowice<br />
Małe 7 lipca rozpoczął działalność obóz<br />
przejściowy, który miał grupować różne rodzaje<br />
specjalistów od wojsk lądowych. Przez obozy<br />
te przeszło ponad 2 tys. osób, z których ponad<br />
1200 zostało wysłanych statkami do Francji<br />
(ostatni wyruszył 26 sierpnia 1939 r.). Pozostali zadeklarowali<br />
chęć pozostania i wejścia w skład jednostki<br />
formowanej na terenie Polski, nazywanej<br />
początkowo Grupą Czechosłowacką. Jej dowódcą<br />
został najwyższy stopniem oficer – generał armii<br />
Lev Prchala, mocno związany z polityką. W miesiącach<br />
poprzedzających zajęcie Czechosłowacji<br />
pełnił on funkcje m.in. ministra finansów i spraw<br />
wewnętrznych Czechosłowacji. Prchala zaczynał<br />
swoją karierę wojskową w armii Austro-Węgier,<br />
a po przejściu na stronę rosyjską służył w Legionie<br />
Czechosłowackim. Znacznie ciekawszą postacią,<br />
z punktu widzenia dziejów Czechosłowaków<br />
na Froncie Wschodnim, był jego zastępca, pułkownik<br />
Ludvik Svoboda – także weteran Legionu<br />
Czechosłowackiego, dowódca grupy czechosłowackiej<br />
do 30 sierpnia, kiedy na to stanowisko<br />
mianowano gen. Prchalę.<br />
Atak na Polskę nastąpił w momencie, kiedy<br />
czechosłowackie oddziały były dopiero w powijakach<br />
i przenoszono je właśnie do nowego obozu<br />
w Leśnej. Grupa nie miała jeszcze umundurowania<br />
ani oporządzenia i funkcjonowała w cywilnych<br />
ubraniach – dopiero planowano przydzielenie<br />
jej tysiąca sortów mundurowych. Czesi mieli<br />
odróżniać się od polskich żołnierzy trójkolorowymi<br />
narodowymi oznaczeniami na czapkach, koniec<br />
końców jednak zabrakło na to czasu. Uzbrojenie<br />
tych 900 mężczyzn stanowiło w momencie<br />
wybuchu wojny... 10 karabinów, które służyły<br />
do szkolenia. Zmieniło się to 3 września, kiedy<br />
dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego powołano<br />
na bazie Grupy Czechosłowackiej Legion<br />
Czeski i Słowacki. Do żołnierzy czechosłowackich<br />
i potencjalnych ochotników wydał specjalną odezwę<br />
marszałek Edward Rydz-Śmigły, który zachęcał<br />
do wstępowania do legionu. Pojawiło się też<br />
trochę uzbrojenia i wyposażenia, w tym: 40 karabinów,<br />
12 karabinów maszynowych i 100 masek<br />
przeciwgazowych. 11 września, do którego<br />
to czasu z Bronowic Małych do Leśnej zostało<br />
przewiezionych około 700 żołnierzy Legionu, pułkownik<br />
Svoboda przejął dowodzenie i – wobec<br />
46
Dariusz Paduch<br />
Włoskie bombowce nurkujące<br />
Wysiłki Regia Aeronautica, zmierzające<br />
do stworzenia efektywnego lotnictwa<br />
bombowego w okresie międzywojennym,<br />
zakończyły się sukcesem. Włoskie<br />
siły powietrzne były wysoko oceniane<br />
i dobrze się zaprezentowały podczas<br />
wojny domowej w Hiszpanii i drugiej<br />
wojny etiopskiej, jednak działania Regia<br />
Aeronautica w pierwszych miesiącach<br />
II wojny światowej okazały się na tyle<br />
nieskuteczne, że prawie nie mogły<br />
wywrzeć wpływu na działania wojsk brytyjskich<br />
w Afryce Północnej i na Malcie.<br />
Jedna z przyczyn takiej sytuacji to brak<br />
bombowców nurkujących.<br />
Okazuje się, że w ciągu całego swojego istnienia<br />
– aż do września 1943 r. – włoski przemysł<br />
lotniczy nie był w stanie dostarczyć Regia<br />
Aeronautica ani jednego udanego typu bombowca<br />
nurkującego. Po pierwszych miesiącach działań bojowych<br />
w 1940 r. lotnictwo włoskie dysponowało czternastoma<br />
SM.85, jednym SM.86 i kilkoma szkolnymi<br />
AP.1. Piętnaście bombowców nurkujących to niewiele<br />
jak na siły powietrzne kraju z dobrze rozwiniętym przemysłem<br />
lotniczym – tym bardziej, że powstała niewiele<br />
wcześniej Luftwaffe dysponowała setkami Hs 123,<br />
Ju 87 i Ju 88. Sytuacja taka nie mogła nie martwić dowództwa<br />
Regia Aeronautica, które chciało dysponować<br />
przynajmniej odpowiednikiem Sztukasa.<br />
Caproni-Bergamaschi AP.1 (Assalto Pallavicino<br />
– samolot szturmowy Pallavicino) został zaprojektowany<br />
w 1934 r. jako jednosilnikowy myśliwiec ze stałym<br />
podwoziem, wyposażony w silnik gwiazdowy<br />
Piaggio IX (610 KM) i uzbrojony w dwa karabiny maszynowe<br />
7,7 mm, zamontowane w osłonach podwozia.<br />
Pod kadłubem mógł przenosić bombę 500 kg.<br />
Prototyp (MM.242) oblatano w 1935 r., jednak jego<br />
niskie osiągi, słaba zwrotność i prędkość wznoszenia<br />
dyskwalifikowały go w roli myśliwca. Postanowiono<br />
więc przerobić go na samolot szturmowy, dodając<br />
drugiego członka załogi, zwiększając kaliber karabinów<br />
maszynowych z 7,7 mm do 12,7 mm i przenosząc<br />
je z osłon podwozia do skrzydeł, oraz dodać trzeci<br />
karabin 7,7 mm na stanowisku obserwatora. Wersja<br />
ta została wyposażona w silnik gwiazdowy Alfa Romeo<br />
126 (780 KM) i trójłopatowe, metalowe śmigło<br />
o stałym skoku. Wyprodukowano łącznie 68 maszyn,<br />
z których 28 sprzedano za granicę, a pozostałe weszły<br />
na uzbrojenie 5. i 50. Pułku Bombowców Nurkujących<br />
(Stormo Tuffatori). Samolot ten nie wziął udziału w działaniach<br />
bojowych, ponieważ uznano go za nieprzydatny<br />
i w 1939 r. przesunięto do zadań pomocniczych.<br />
W 1940 r. skonfiskowano cztery egzemplarze AP.1<br />
Idro, zamówione przez Paragwaj (MM.75310-75313).<br />
W samolotach tych zamieniono pływaki na podwozie<br />
kołowe, zamontowano śmigło metalowe o zmiennym<br />
skoku i hamulce aerodynamiczne typu Junkers oraz<br />
zdemontowano uzbrojenie. W czerwcu-lipcu 1941 r.<br />
trafiły one do Regia Aeronautica i służyły do szkolenia<br />
załóg bombowców nurkujących.<br />
Samolot AP.1 z dobrze widocznymi otwartymi hamulcami aerodynamicznymi.<br />
1<br />
Niewiele lepiej było w przypadku SIAI-Marchetti<br />
SM.85 i SM.86. Samoloty te powstały jako efekt zamówienia<br />
na bombowiec nurkujący, wydanego w 1935 r.<br />
przez Regia Aeronautica. Osobliwości tego typu konstrukcji<br />
spowodowały, że od samego początku dowództwo<br />
lotnictwa włoskiego nie potrafiło określić dla<br />
niej szczegółowych założeń taktyczno-technicznych,<br />
co wpłynęło na los samolotu. Należy też przyznać,<br />
że podczas projektowania konstruktorzy popełnili kilka<br />
błędów. W rezultacie w 1939 r., zamiast czegoś porównywalnego<br />
z Junkersem Ju 87, przyjęto na uzbrojenie<br />
bombowiec nurkujący nazywany „bananem ze skrzydłami”,<br />
którego przydatność i funkcjonalność od samego<br />
początku budziły wątpliwości.<br />
Projekt SM.85 był – jak na tamte czasy – stosunkowo<br />
nowoczesny: jednomiejscowy, dwusilnikowy<br />
jednopłat z chowanym podwoziem i zakrytą kabiną.<br />
Kadłub drewniany, pokryty sklejką. Skrzydło trójdźwigarowe,<br />
w przedniej części pokryte sklejką, pozostała<br />
część pokryta płótnem. Lotki i klapy drewniane, pokryte<br />
sklejką (klapy pełniły także funkcję hamulców<br />
aerodynamicznych podczas nurkowania). Usterzenie<br />
również drewniane, pokryte sklejką. Podwozie główne<br />
chowane do tyłu, w gondole silnikowe, za pomocą<br />
instalacji hydraulicznej. Kółko ogonowe wyposażone<br />
w amortyzator gumowy. Napęd maszyn seryjnych<br />
58
WOJNA W POWIETRZU<br />
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński<br />
Amerykańska 3. Armia:<br />
od Renu do Czech<br />
3. Armia z jej charyzmatycznym<br />
dowódcą – gen. por. George’em<br />
S. Pattonem – przeszła najdłuższy szlak<br />
bojowy spośród wszystkich armii<br />
amerykańskich, zakończony w zachodnich<br />
Czechach i północnej Austrii.<br />
Walki w ostatnich tygodniach wojny<br />
były nadal zacięte, a przeciwnik<br />
mocno osłabiony, ale nadal zdeterminowany<br />
do stawiania oporu.<br />
marca 1945 r., w momencie, gdy<br />
alianci sforsowali Ren i podjęli osta-<br />
28 teczną batalię o Niemcy, gen. Dwight<br />
D. Eisenhower – naczelny dowódca Sił Alianckich<br />
w Europie – podjął ważną decyzję. Uznał, że wyścig<br />
do Berlina nie przyniesie niczego dobrego, zwłaszcza<br />
że zgodnie z ustaleniami konferencji w Jałcie<br />
z lutego 1945 r. Niemcy miały być podzielone<br />
na strefy okupacyjne. Co prawda dokładne granice<br />
tych stref nie zostały jeszcze wyznaczone, zrobiono<br />
to dopiero 5 czerwca 1945 r., wydając tzw. Deklarację<br />
Berlińską (ratyfikowaną w czasie konferencji<br />
w Poczdamie w lipcu-sierpniu 1945 r.), ale ogólnie<br />
było wiadomo – trzy strefy (brytyjska, amerykańska<br />
i radziecka; z dwóch pierwszych dodatkowo<br />
miała być wydzielona strefa francuska) będą mniej<br />
więcej równe, niezależnie od tego, jakie tereny zostaną<br />
zajęte przez poszczególne armie. Churchill<br />
uważał, że brytyjska 21. Grupa Armii, po zlikwidowaniu<br />
niemieckiego kotła w Zagłębiu Ruhry,<br />
powinna ruszyć na Berlin, wciąż mając w podporządkowaniu<br />
amerykańską 9. Armię; popierał<br />
go marszałek Montgomery. Na tym etapie wojny<br />
jednak to Amerykanie decydowali, mając w Europie<br />
znacznie więcej wojsk.<br />
Generał Eisenhower, z poparciem prezydenta<br />
Franklina D. Roosevelta i gen. George’a C. Marshalla<br />
(szefa Sztabu US Army), wydał dyrektywę,<br />
w której zachodni alianci rezygnowali z natarcia<br />
na Berlin. Zgodnie z nią główne natarcie od Renu<br />
miała teraz prowadzić amerykańska 12. Grupa<br />
Armii, do której miała powrócić amerykańska<br />
9. Armia, czasowo oddana do dyspozycji brytyjskiej<br />
21. Grupy Armii. W ramach natarcia 12. Grupy<br />
Armii na głównej osi miała przemieszczać się<br />
1. Armia, kierująca się na Lipsk i Drezno. Jej zadaniem<br />
było zajęcie ostatniego przemysłowego<br />
regionu Niemiec (Lipsk, Drezno, Chemnitz, Jena,<br />
Zwickau, Halle), który mógł jeszcze stanowić zaplecze<br />
logistyczne po utracie Śląska oraz Zagłębia<br />
Ruhry. 9. Armia miała osłaniać północne skrzydło<br />
głównego natarcia, kierując się ku Łabie – i zatrzymać<br />
się na tej linii. Na północ od 9. Armii nacierać<br />
mieli Brytyjczycy, kierując się w rejon Szlezwika-<br />
-Holsztynu i Lubeki. Z kolei 3. Armia gen. George’a<br />
S. Pattona miała osłaniać południowe skrzydło<br />
głównego natarcia, kierując się ku granicy niemiecko-czeskiej.<br />
Głównym zadaniem 1. Armii<br />
było rozcięcie niemieckich sił na dwie części, nie<br />
mające ze sobą kontaktu.<br />
Pod koniec lutego 1945 r. wojska niemieckie przeszły<br />
do obrony; dowódca 3. Armii, generał porucznik<br />
George Smith Patton Jr, przełamując „Linię Zygfryda”<br />
wkroczył wkrótce do Zagłębia Saary. W szybkim marszu<br />
opanował południowe Niemcy, oswobodził również<br />
dużą część Czechosłowacji.<br />
3. Armia gen. George’a S. Pattona<br />
3. Armia sforsowała Ren głównymi siłami 28 marca<br />
1945 r. W tym momencie składała się ona z trzech<br />
korpusów. Jej dowódcą był gen. por. George<br />
Smith Patton Jr. (11 listopada 1885 r. – 21 grudnia<br />
1945 r.), który ukończył Akademię Wojskową<br />
w West Point w 1909 r., zostając podporucznikiem<br />
kawalerii. Wziął udział w Olimpiadzie w Sztokholmie<br />
w 1912 r. w pięcioboju nowoczesnym,<br />
66
Jacek Pukropp<br />
Zatrzymać Japończyków!<br />
Amerykańskie ciężkie bombowce<br />
w początkowym okresie wojny<br />
na Dalekim Wschodzie<br />
15 grudnia 1941 r. gen. MacArthur zwrócił się do Departamentu Wojny o przekazanie<br />
dodatkowych dziesięciu dywizjonów pościgowych, dwustu myśliwców dla<br />
aktualnych jednostek i pięćdziesięciu bombowców nurkujących. Chciał, aby były<br />
one dostarczone przez lotniskowce. Zdecydowano jednak, że na Filipiny dla FEAF<br />
zostanie wysłane tak szybko, jak to możliwe (co nie znaczy, że od razu) 80 bombowców<br />
ciężkich (65 B-17E i 15 LB-30). Plan ten – nazwany „Project X” – był utrzymywany<br />
w ścisłej tajemnicy. Z powodu japońskich postępów na Filipinach pozostałe maszyny<br />
19. BG ewakuowano do Australii, a następnie skierowano je na Jawę. W tej sytuacji<br />
bombowce ciężkie, wysyłane w ramach „Project X”, docierały również na tę główną<br />
wyspę Holenderskich Indii Wschodnich.<br />
Rusza „Project X”<br />
4 stycznia 1942 r. do Jogjakarty na południowym wybrzeżu<br />
Jawy dotarła część personelu naziemnego<br />
7. BG. Pomiędzy 10 grudnia 1941 r. a 6 stycznia 1942 r.<br />
USAAF przejęły 75 Liberatorów Mk II z zamówienia<br />
brytyjskiego. Otrzymały one oznaczenie LB-30; pozostawiono<br />
im seriale RAF i nie dostały numerów amerykańskich.<br />
Sześć z nich utracono w wyniku wypadków<br />
w Stanach Zjednoczonych, 23 wysłano Brytyjczykom,<br />
a 46 służyło w USA w różnym charakterze. W maszyny<br />
te przezbrojono 11. BS/7. BG 1 . 7. Grupę (pozostałe<br />
jej dywizjony miały B-17E) zamierzano wysłać na Filipiny,<br />
ale ponieważ było już na to za późno, trafiła<br />
2<br />
ona na Jawę. Stany Zjednoczone opuściło 14 LB-30,<br />
a 12 z nich dotarło do Holenderskich Indii Wschodnich.<br />
Pierwsza grupa, prowadzona przez Maj. Austina<br />
A. Straubela – dowódcę 11. BS, leciała trasą przez Afrykę.<br />
Z dwóch brakujących Liberatorów AL573 wystartował<br />
z USA prawie dwa miesiące później i drogą przez<br />
Pacyfik dotarł do Australii; drugi, AL606 pilotowany<br />
przez Lt. Whitakera, musiał wodować z powodu braku<br />
paliwa na Pacyfiku na południowy zachód od Hawajów,<br />
pomiędzy Palmyrą i atolem Kanton 23 stycznia 1942 r.<br />
Jeden członek załogi zginął na miejscu, a drugi zmarł<br />
po tygodniu w szpitalu.<br />
Pierwsze trzy LB-30 z 11. BS/7. BG (AL609 maj. Strubela<br />
oraz AL535 i AL612) dotarły do Andir koło Bandungu<br />
na Jawie 11 stycznia 1942 r. Maszyny były pełne<br />
najbardziej potrzebnego zaopatrzenia – dostarczyły<br />
m.in. sulfanilamid, dzięki któremu później uratowano<br />
życie ciężko poparzonych marynarzy z krążowników<br />
USS Marblehead i USS Houston, uszkodzonych 4 lutego.<br />
Dzień później (12 stycznia) trzy Liberatory przeleciały<br />
do Singosari koło Malang (60 mil na południe od Surabai).<br />
Był to początek realizacji planu „Project X”. LB-30 wystartowały<br />
z Tampa na Florydzie; przez Trynidad, Brazylię<br />
i Atlantyk dotarły do Sierra Leone na zachodnim wybrzeżu<br />
Afryki; potem ich droga wiodła przez Chartum w Sudanie,<br />
Kair w Egipcie, Irak i Indie. Początkowy cel, jakim<br />
były Filipiny, zamieniono na Jawę, gdzie dotarły z międzylądowaniem<br />
na Sumatrze. Cała trasa z Tampa do Singosari<br />
liczyła 21 000 mil. 13 stycznia AL612 Lt. Wade’a<br />
został uziemiony po uszkodzeniu końcówki skrzydła.<br />
6 stycznia 1942 r. wystartował z Hawajów pierwszy<br />
klucz trzech B-17E z 22. BS/7. BG. Maszyny prowadził<br />
Maj. Kenneth B. Hobson w samolocie nr 41-2406. Bombowce<br />
miały pierwszy przystanek na Christmas Island<br />
(Kiritimati), 50 mil na północ od równika i 1400 mil<br />
od Hawajów, następny po kolejnych 1050 milach<br />
w kierunku południowo-zachodnim na atolu koralowym<br />
Kanton (Canton, Abariringa, w grupie Wysp<br />
Feniks), później na Nandi Field na wyspie Viti Levu<br />
na Wyspach Fidżi i kolejny na Tontouta Field na Nowej<br />
Kaledonii. Stąd trzy maszyny przeleciały do Townsville<br />
78
RECENZJE<br />
Stracone szanse WRZEŚNIA’39.<br />
Polemika autorska<br />
We wrześniowo-październikowym numerze<br />
pisma „Wojsko i Technika – Historia” ukazała<br />
się „recenzja” „Straconych szans WRZEŚ-<br />
NIA’39” pióra doktora habilitowanego Edwarda Malaka.<br />
Ze względu na jej treść i charakter zostałem niejako<br />
zmuszony do odpowiedzi.<br />
Mówiąc wprost: gdyby moja książka dotyczyła np. miłości<br />
do psów, to na podstawie tejże „recenzji” czytelnik doszedłby<br />
do wniosku, że to książka o miłości do kotów.<br />
Można by zapytać, dlaczego w ogóle tę książkę napisałem.<br />
Przez ostatni rok zadawałem sobie to pytanie wiele<br />
razy i sądzę, że po prostu nie wytrzymałem po lekturze<br />
„Paktu Ribbentrop-Beck” Piotra Zychowicza. Trochę sprowokowała<br />
mnie również publikacja Ziemowita Szczerka<br />
„Rzeczpospolita zwycięska”. Tematyką wrześniową zainteresowałem<br />
się w połowie lat osiemdziesiątych i – jak<br />
to pasjonat – zacząłem zbierać różne książki, porównując<br />
poszczególne kawałki tej samej układanki. Bardzo szybko<br />
zauważyłem pewną rozbieżność, swego rodzaju dysonans<br />
pomiędzy owymi kawałkami. W roku 1939 mieliśmy<br />
fantastyczne jak na owe czasy samoloty bombowe „Łoś”,<br />
a jednak zupełnie nie umieliśmy ich wykorzystać. Mieliśmy<br />
wspaniałe karabiny przeciwpancerne, ale raporty<br />
o ich skutecznym wykorzystaniu we wrześniu są ściśle powiązane<br />
z wielkimi jednostkami wojskowymi: jedne używały<br />
ich skutecznie do końca walk, inne porzucały je już<br />
po pierwszych starciach. Dlaczego? Nie bez znaczenia<br />
był również malowany przez komunistyczną propagandę<br />
obraz II Rzeczypospolitej jako państwa zacofanego, biednego<br />
i archaicznego, ale posiadającego wielką armię. Była<br />
ona jedną z najsilniejszych w Europie, a jednak we wrześniu<br />
niemiecki Wehrmacht dość szybko poradził sobie<br />
z polską obroną na szczeblu strategicznym. Idąc dalej tym<br />
tropem: pobili nas na szczeblu strategicznym, jednocześnie<br />
mając kolosalne problemy z przezwyciężeniem oporu<br />
sporej części jednostek Wojska Polskiego. Dlaczego tak<br />
się stało? Te wszystkie elementy układanki pozostawały<br />
ze sobą w sprzeczności, zacząłem więc szukać wyjaśnienia.<br />
I zawarłem je w mojej książce.<br />
Innym czynnikiem, który popchnął mnie do jej napisania,<br />
była duma z tamtej Polski, z kolosalnych osiągnięć<br />
II RP, które niestety u jej kresu zostały zaprzepaszczone,<br />
a które w czasach PRL okryto zasłoną milczenia lub<br />
przeinaczano. To pokutuje do dziś. Pozwolę sobie dodać,<br />
że ocena „nas wszystkich” z tamtego okresu nie musi być<br />
zbieżna z oceną poszczególnych postaci historycznych.<br />
I wielokrotnie daję temu w książce wyraz. Z przykrością<br />
jednak stwierdzam, że moje opinie w rodzaju: „Otóż<br />
II Rzeczpospolita była państwem na dorobku, państwem<br />
ludzi głodnych sukcesu, marzących o zajęciu pozycji, którą<br />
mieliśmy za czasów Jagiellonów. A głód, sposobność<br />
i umiejętności idą w parze ze wzrostem szansy na sukces.<br />
II Rzeczpospolita była «azjatyckim tygrysem» tamtych czasów.<br />
Byliśmy wówczas jak dzisiejszy Singapur czy Tajwan.<br />
Na początku pozbawieni szans, ale w miarę upływu czasu<br />
szło nam w tym wyścigu coraz lepiej. W czasach PRL starano<br />
się wymazać osiągnięcia II Rzeczypospolitej, utwo-<br />
94<br />
rzyć fałszywy obraz postępu, który dokonał się w Polsce<br />
dopiero po drugiej wojnie światowej, a nie miał miejsca<br />
przed nią…”* – umknęły dr. hab. E. Malakowi, co poskutkowało<br />
tym, że wysunął on wobec mnie jakże krzywdzący<br />
zarzut, iż nie doceniam osiągnięć II RP, a nawet odczuwam<br />
wstyd z ich powodu (sic!). Tymczasem ja jestem dumny<br />
z tych osiągnięć. Pozwolę sobie w ramach dygresji dodać,<br />
że na ten sam akapit zwrócili uwagę inni historycy, którzy<br />
uprzejmie (i słusznie) wypominali mi, że ów wzrost gospodarczy<br />
był spowodowany odrabianiem strat po wielkim<br />
kryzysie. Widać wszystkich nie sposób zadowolić…<br />
Siłą rzeczy ze względu na charakter książki musiałem<br />
zrezygnować z części materiału, który w mojej ocenie nie<br />
był aż tak „nośny”, to znaczy po prostu ciekawy dla ogółu<br />
czytelników. Dlatego nie zamieszczam w niej większych<br />
rozważań – np. na temat logistyki, która jest podstawą<br />
każdej operacji militarnej. Dlatego również zmarginalizowane<br />
zostały zagadnienia łączności, także niezbędne<br />
do prowadzenia działań wojennych. Podobnie potraktowałem<br />
zagadnienie wyszkolonych rezerw mobilizacyjnych<br />
WP czy szczegółowe wyliczenia kosztów utrzymania<br />
żołnierza poborowego. Brak w publikacji jakiegoś materiału<br />
nie musi oznaczać braku wiedzy na dany temat. Czasami<br />
oznacza ingerencję redakcyjną. Część tych elementów<br />
sukcesywnie przedstawiam w dodatkach do książki,<br />
publikowanych w Internecie.<br />
„Recenzja” z wrześniowo-październikowego numeru<br />
pisma „Wojsko i Technika – Historia” przedstawiła moją<br />
pracę w sposób bardzo wyrywkowy i niezwykle subiektywny.<br />
Być może jej autor, uznany historyk lotnictwa, poczuł<br />
się osobiście dotknięty niektórymi sformułowaniami<br />
zawartymi w książce, czego wyrazem jest właśnie owa „recenzja”.<br />
Pan Malak mógł poczuć się dotknięty np. takimi<br />
słowami: „niektórzy z nich [tj. historyków] stoją na bakier<br />
z matematyką […]”. Tylko że uwaga ta nigdy Jego nie dotyczyła.<br />
Przedstawiony powyżej cytat pochodzi z „recenzji”;<br />
poniżej przedstawiam oryginalną treść z książki: „Wielu<br />
historyków oceniając ten moment w dziejach (tj. rok<br />
1939) uważa, że należało dołączyć do antybolszewickiej<br />
krucjaty Hitlera i w 1941-42 r. uderzyć na ZSRR. Pamiętajmy<br />
jednak, że mniej więcej w tym samym okresie Stalin<br />
planował «wyzwolenie» Europy. Historycy ze swej natury<br />
są humanistami, niektórzy z nich stoją na bakier z królową<br />
nauk – matematyką. Warto zatem popatrzyć na liczby”*.<br />
Pisząc swoją książkę, polemizowałem z opiniami zawartymi<br />
w innych publikacjach. Uznałem jednak, że nawet jeżeli<br />
polemizuję z konkretnym autorem, to mimo wszystko<br />
nie będę podawał nazwiska, a jedynie tytuł książki lub jej<br />
przewodnią myśl. Ten konkretny zarzut dotyczył książki<br />
„Pakt Ribbentrop-Beck” i jej autora. Pan Malak zaś przypisał<br />
mi poglądy Piotra Zychowicza, z którymi skrajnie<br />
się nie zgadzam i z którymi polemizuję m.in. w rozdziale,<br />
z którego pochodzi cytat.<br />
Dlaczego dr hab. Edward Malak w swoim tekście tak<br />
przedstawił moją książkę? Prawdopodobnie przyczyna<br />
jest bardzo prosta: podpadłem Panu Malakowi strasznie.<br />
Przede wszystkim naraziłem się, nie okazując należnego<br />
szacunku generałowi pilotowi inżynierowi Ludomiłowi<br />
Rayskiemu, szefowi polskiego lotnictwa od maja<br />
1926 do marca 1939 r. Pan dr hab. E. Malak opublikował<br />
w 2013 r. dwutomową pracę poświęconą w całości generałowi<br />
Rayskiemu pod znamiennym tytułem „Dzieło<br />
generała Rayskiego” (tom I: Etos inżyniera, tom II: Technika<br />
i zarządzanie; razem prawie 1200 stron z indeksami).<br />
W związku z tym trudno oczekiwać zrozumienia stanowiska<br />
skrajnie odmiennego, które niewątpliwie reprezentuję.<br />
Dlatego Pan Malak skazał mnie na starożytną<br />
karę wiecznego zapomnienia, nie wymieniając mojego<br />
nazwiska ani razu na dwunastu stronach swojego artykułu,<br />
starając się przy tym pod każdym względem obrzydzić<br />
czytelnikowi „recenzji” moją publikację, przypisując<br />
mi wielokrotnie opinie, których nie popieram, bądź<br />
wykpiwając ex cathedra wnioski z książki, nie podjąwszy<br />
nawet próby dyskusji z ich uzasadnieniem. Można odnieść<br />
wrażenie, że polemiczne zacięcie dr. hab. E. Malaka<br />
w połączeniu z chęcią obrony osiągnięć gen. Rayskiego<br />
spowodowało wyrywkowe zapoznanie się z moją książką,<br />
a w konsekwencji zupełnie odmienny od zamierzonego<br />
odbiór zawartych w niej treści. Bo tylko w ten sposób<br />
mogę sobie tłumaczyć przypisywanie mi twierdzeń, z którymi<br />
w mojej pracy polemizuję, oraz przedstawianie w „recenzji”<br />
opisu zdarzeń tożsamego z zawartym w książce<br />
w formie polemiki z tą książką, przez co czytelnik owej „recenzji”<br />
nabiera przekonania, że moje poglądy są zupełnie<br />
odmienne od podawanych przez Pana Malaka…<br />
Mimo wszystko mam bardzo dużo szacunku dla<br />
dr. hab. E. Malaka. Nie żartuję, rzeczywiście mam. Należy<br />
mu się to choćby za kolosalny trud, jaki włożył w rekonstruowanie<br />
dziejów polskiego lotnictwa wojskowego<br />
w II RP. Za wypełnienie setek białych plam. Taki sam<br />
szacunek mam dla każdego innego historyka zajmującego<br />
się rzetelnym opisaniem ówczesnej historycznej<br />
rzeczywistości. Tym niemniej ów szacunek nie przekłada<br />
się na podzielanie poglądów Pana Malaka czy też niektórych<br />
innych autorów, gdyż na podstawie tych samych<br />
danych wyjściowych można wyciągnąć niekiedy skrajnie<br />
odmienne wnioski – szklanka wody jest w połowie<br />
pusta lub napełniona do połowy.<br />
Pan dr hab. E. Malak broni honoru gen. Rayskiego.<br />
I ma częściowo rację, twierdząc, że jego osiągnięcia są ponadprzeciętne.<br />
Zgadzam się z tym poglądem w pełni, ale<br />
tylko w odniesieniu do okresu 1926-35. Generał Rayski<br />
z lat 1935-39 zirytował mnie tak jak – nie przymierzając<br />
– ja Pana Malaka. Dlaczego? Ponieważ za wyniki firmy odpowiada<br />
zawsze jej szef, a nie „obiektywne trudności”.<br />
Moje zarzuty do gen. Rayskiego sprowadzają się<br />
do dwóch pytań. Po pierwsze: dlaczego w okresie wprowadzania<br />
samolotów myśliwskich PZL-7 istniały aż trzy plany<br />
zastępcze w razie niepowodzenia tej konstrukcji, a w okresie<br />
1935-39 nie istniał żaden plan zastępczy w razie niepowodzenia<br />
projektu „Wilka”? I po drugie: dlaczego w latach<br />
1935-39 zaniedbano rozwój lotnictwa myśliwskiego, jednocześnie<br />
forsując rozbudowę lotnictwa bombowego,<br />
mimo że gołym okiem było widać, iż budżet państwa nie