Profil Mielecki Nr 1 Październik 2017

iwogtime

BEZPŁATNY MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY MIESZKAŃCÓW MIELCA I OKOLIC PAŹDZIERNIK 2017 | NR 1

TRANSFEROWE

WYPAŁY

TRENERA SMÓŁKI

Wiktor

Strzelczyk

„Stal Mielec do nowej ligowej

rzeczywistości wróciła

po wakacjach odmieniona.

Tę zmianę można nazwać

wręcz metamorfozą.”

strona 5

NAJLEPSZE

BURGERY

ZESZŁY DO

PODZIEMIA

Grzegorz

Pawlik

Wywiad

z Przemysławem Zauszem

- właścicielem baru BUNKIER

fot. G.P.

fot. Klub Młodych Liderów

fot. G.P.

strona 6

MIELEC BEZ

DOFINANSOWAŃ

DO OZE

Kazimierz

Gacek

„Z pewnością dofinansowanie

do OZE jest cennym rozwiązaniem

dla mieszkańców, bo ogranicza

emisje szkodliwych pyłów

i dymów, które tak bardzo przeszkadzają

w sezonie grzewczym.”

strona 3

MIELEC DOBREJ ZMIANY?

Andrzej

Talarek

Pewnie zawiodę tych, którzy spodziewają się,

że będę mówił dobrze o „dobrej zmianie”,

ale i tych, którzy spodziewają się krytyki tejże.

Nic z tych rzeczy.

Mijają trzy lata od wyborów naszych przedstawicieli

do Rady Miasta. I co? Moim zdaniem

– niewiele. Właściwie wszyscy mielczanie oczekiwali

wtedy dobrej zmiany w mieście i wszyscy,

którzy kandydowali, tę zmianę obiecywali.

PiS, bo tak (już?) miał w tytule, inni, bo wypadało,

albo rzeczywiście taki był ich zamiar.

Dzisiaj, rok przed wyborami, wygląda to

tak: hala sportowa rozwalona, a perspektywa

nowej jest niczym perspektywa w średniowiecznych

obrazach. Biblioteka już miała zostać

przeniesiona, a budynek zburzony, ale na szczęście

została i tylko nadal grzyb pożera książki,

ale kto by się dziś owymi dziełami przejmował.

Obiecywanej wieży nie wybudowano, ale to

może i dobrze, bo byłoby źle, jakby ktoś miał

mówić, że „przez wieżę nie wierzę”. Sytuacja

odwrotna jest mniej prawdopodobna. Chociaż

coś na Górce wybudować trzeba.

Tymczasem zakończył się festiwal. Niestety,

moim zdaniem jego ranga idzie w dół wraz

z Mielcem. Kronospan dymi jak dymił, ale ma

dymić sympatyczniej, bardziej pańsko, mniej

śmierdząco, można by rzec – pachnąco. Kiedy?

Nie bardzo wiem.

ciąg dalszy na s. 3

WŁASNA ELEKTROWNIA

SŁONECZNA

PORADY DLA

GRZYBIARZY

KLUB MŁODYCH

LIDERÓW

KRONIKA

POLICYJNA

s. 2 s. 4 s. 7 s. 8


strona 2 nr 1 | październik 2017

Grzegorz

Pawlik

Witamy w pierwszym numerze Profilu Mieleckiego

– nowego miesięcznika społeczno-kulturalnego

Mielca i okolic.

Jednym z postawionych przez nas celów

jest bycie pozytywnym. Oczywiście nie za cenę

prawdy, bo jak ktoś mądry i pozytywny powiedział:

„Prawda uczyni was wolnymi”.

Pozytywnym często określa się osobę, z

której twarzy nie znika uśmiech, starającą się

szukać optymizmu także tam, gdzie powodów

ku takowemu jest niewiele. Problem w tym, że

taki skrajny optymizm do niczego dobrego nie

prowadzi. My będziemy pozytywni inaczej, bez

zakrywania oczu.

Owszem,

świat jest piękny,

ludzie są ciekawi,

wiele decyzji

należy chwalić.

Jest wiele powodów

do szczerego

uśmiechu i

nieudawanego

optymizmu. Na przykład: zakończyły się prace

remontowe drogi przy mieleckiej Strefie Ekonomicznej.

To wiadomość bardzo pozytywna. Wielu

pracowników mieleckiej Strefy wyda mniej

pieniędzy na paliwo i dotrze do pracy szybciej.

Mniej pozytywny jest jednak fakt, że nie postarano

się o to, by droga ta była zamknięta krócej.

A mogła być. Naprawdę. W innych cywilizowanych

krajach roboty drogowe odbywają się nocami.

W odpowiedzi na mój komentarz w tej sprawie

na Facebooku Pan Starosta – Zbigniew Tymuła

odpisał: „Termin został dotrzymany, przypominam

mieszkamy w Polsce. Pozdrawiam”.

To pozytywne, że rondo mamy większe, a

jezdnia jest ładnie pomalowana. Bardzo miło

również, że Pan Starosta odpisał i jeszcze pozdrowił.

Nie piszę tego sarkastycznie. Bezpośredni

kontakt z mieszkańcami to duży plus. Firma

Kronospan na przykład ma na swojej stronie

OD NACZELNEGO

BĘDZIE POZYTYWNIE

internetowej opcję wpisywania komentarzy, ale

te o zanieczyszczeniu atmosfery znikają w ciągu

kilku minut. Pan Tymuła negatywnych komentarzy

nie usuwa i szybko na nie odpowiada. Za to

go szczerze chwalę.

Problem niepotrzebnego zakorkowywania

mieleckich ulic jednak pozostaje. Argument, że

żyjemy w Polsce to również niemały problem.

Wolelibyśmy, aby dla naszych włodarzy „mieszkamy

w Polsce” stało się kiedyś argumentem

pozytywnym, a nie negatywnym. Mógłby być

wyrażony na przykład w słowach „da się zrobić,

przecież żyjemy w uczciwym, cywilizowanym

kraju”.

Ponieważ każda pozytywna zmiana rozpoczyna

się od zaakceptowania faktu, że coś należy

zmienić, od czasu do czasu będziemy tu

wskazywać na niedoskonałości. Tak więc i w tym

sensie będziemy pozytywni, wierząc, że zwrócenie

uwagi na coś negatywnego jest potencjalnym

krokiem ku

pozytywnej zmianie.

Wielu ludzi

rzuciło palenie po

tym jak dowiedziało

się, że tytoń

jest szkodliwy

dla zdrowia. Tylko

prawda może nas

wyzwolić od szeroko pojętego zła.

Jednak bez przesady z tym obnażaniem (nie

zabrzmiało to może najlepiej). Jest wiele powodów

do optymizmu. Upały za nami, objazdy za

nami, wielu młodych mielczan angażuje się w

pozytywne projekty (Klub Młodych Liderów),

studenci rozpoczęli rok akademicki, w pięknych,

sąsiadujących z mielcem lasach rosną po deszczu

grzyby, natura dba o nasze zdrowie, a trener

Stali zdaje się mieć głowę na karku. O tych

i innych cennych informacjach i ciekawostkach

przeczytasz drogi Czytelniku w tym numerze.

Tak więc kłaniamy się nisko i zapraszamy do

lektury. Jeśli masz coś ciekawego do przekazania

– chętnie to wydrukujemy. Skontaktuj się z nami

(email: redakcja@profilmielecki.pl).

Pozdrawiamy panów, którzy zbudowali nam

piękne rondo, Pana Starostę i wszystkich mieszkańców

Powiatu mieleckiego!

WŁASNA ELEKTROWNIA SŁONECZNA

W ŚWIETLE NOWYCH PRZEPISÓW

Elektrownie słoneczne zaczynają powoli ekspansje

na dachach także w naszym mieście.

Stąd parę słów o tym, jak wygląda praca takiej

elektrowni i jak prezentują się korzyści z takiej

inwestycji w świetle obecnych przepisów.

Nowe przepisy, które weszły w życie w

lipcu 2016, całkowicie zmieniły rentowność

małych elektrowni fotowoltaicznych (PV) w

kraju. Zmiany dotknęły głównie gospodarstwa

domowe i wprowadziły bilansowanie energii

(tzw. net metering) wytworzonej przez własną

elektrownię, z tą odebraną z sieci. Bilansowanie

oznacza, że energia słoneczna, której nie

zużyje na bieżąco nasza lodówka, pralka etc.,

a którą wyślemy do sieci będziemy mogli odebrać

z owej sieci bezpłatnie.

W dużym skrócie. Każda 1 kWh wprowadzona

przez właściciela prywatnej elektrowni

na dachu do sieci, umożliwia mu w późniejszym

czasie odbiór 0,8 kWh, dzięki czemu w

nocy także meże korzystać z wypracowanej

przez panele fotowoltaiczne energii słonecznej.

Istotne jest też, że energię wytworzoną

przez elektrownię PV możemy bilansować w

okresie 365 dni. Tak więc nadwyżki energii wyprodukowane

w okresie wiosennym i letnim,

mogą nam pokrywać słabsze okresy produkcji

w okresie jesienno-zimowym. Żeby lepiej to

zobrazować, można powiedzieć, że sieć działa

jak akumulator, który liczy ile oddaliśmy. Pozwala

to nam korzystać z tej energii w nocy i w

okresach, gdy dni są krótsze.

Rozpatrując inwestycję we własną elektrownię

słoneczną w świetle nowych przepisów,

należy zwrócić uwagę przede wszystkim

na własne zużycie prądu, ponieważ ustawa

nie przewiduje wypłaty za energię, którą nasza

elektrownia wyprodukuje w nadmiarze.

Dobrze dobrana elektrownia PV obniży nam

rachunki nawet do kwoty 15 zł miesięcznie.

Jednak większa i droższa instalacja także obniży

nam rachunki do tego samego poziomu, a

nie przyniesie więcej korzyści.

Artur

Mryczko

fot. GP

PRZYKŁAD:

Pan Jan płacił rachunki za prąd ok. 350 zł

za dwa miesiące użytkowania. Nasz bohater

zainstalował elektrownię PV o mocy 3 kWh,

która wyprodukowała 3000 kWh w ciągu roku.

Pana Jana i jego rodziny często nie było w

domu w trakcie dnia, tak więc więcej energii

zużywali wieczorami, korzystając z tej zmagazynowanej

w sieci. Do obliczeń przyjmijmy, że

nasz bohater 1000 kWh zużył w trakcie pracy

elektrowni PV a 2000 kWh oddał i później wykorzystał

z mnożnikiem 0,8.

Oszczędność Pana Jana na rachunkach

(1000 kWh + 2000 x 0,8) x 0,6 zł* = 1320 zł/rok

Wcześniej nasz bohater płacił 350 zł co

dwa miesiące, a obecnie płaci jedynie 90 zł.

Jego oszczędności na takiej elektrowni wynoszą

więc 1560 zł/rok.

*obecna cena prądu (+ dystrybucja) w

PGE dla mieleckiego rejonu energetycznego

w taryfie C11 to przeszło 0,58 zł/kWh.

PODSUMOWUJĄC,

elektrownie PV to jedyne urządzenia,

które są w ten sposób rozliczane. Biorąc pod

uwagę fakt ich długiej żywotności (szacowana

przydatność do użycia instalacji to 30-40 lat) –

są dobrą inwestycją i zasługują na uwagę tych

osób, które chcą w miarę bezpiecznie ulokować

kapitał, z myślą o niskich rachunkach za

prąd w przyszłości (inwestycja w zależności od

wielkości, zwraca się po ok. 8-10 latach).

Na rynku istnieją także możliwości skorzystania

z dopłat albo nisko oprocentowanego

kredytu, co pozwala na wygodne nabycie

własnej elektrowni za niewielkie pieniądze i

spłacanie raty zamiennie, zamiast części rachunku

za prąd. Jeżeli przyjmiemy, że wraz ze

wzrostem wynagrodzeń ceny prądu będą szły

w górę, to taka inwestycja może być bardzo

dobrą decyzją.

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

redakcja@profilmielecki.pl

fot. GP


fot. GP

nr 1 | październik 2017

MIELEC DOBREJ ZMIANY?

ciąg dalszy ze s. 1

Marzenia o zamianie pieców na ekologiczne

i o energii solarnej w domach można włożyć ad

acta. Budżet obywatelski umarł przy porodzie.

Rów/potok Trześń Główna jest jeszcze bardziej

przyjazny naturze i bobrom, a jeszcze mniej firmom.

Czytam życzenia mielczan, które zgłaszali do

realizacji Prezydentowi prawie trzy lata temu.

Dominują oczywiście te chodnikowo-wypoczynkowe,

co nie powinno dziwić. Są też poważniejsze.

Pośród nich znajduje się chęć inwestycji w

energię solarną, stacje monitoringu, czy chociażby

zadbanie o ronda uliczne, budowa przedszkoli

i zadbanie o dostarczanie wody z ujęć w lesie.

Wśród pomysłów pojawiał się również budżet

obywatelski, czy (z kapelusza wyjęte) rozliczanie

zarządu MSM, a także czyszczenie i regulacja rowów

miejskich. Nikt jednak nawet nie zająknął

się o budowie wieży na Górce Cyranowskiej, czy

inwestycji w halę sportową.

Może należało słuchać mieszkańców? Bo na

co nam hala za (podobno) 100 mln zł? Czy ktoś

sobie pomyślał, że może łatwiej wybudować, niż

potem utrzymać? Choć jak widać, wybudować

też jest bardzo trudno, a utrzymać, obawiam się,

że będzie jeszcze trudniej. Na dodatek może to

być „worek bez dna”.

Jak wybudowano Stadion

Narodowy za 1,5

mld złotych, to potem

robiono wszystko, by zapewnić mu samofinansowanie.

Warszawa to jednak nie Mielec. Czy

ktokolwiek z radnych mieleckich pomyślał, w jaki

sposób zapewnić samofinansowanie nowej hali

sportowej? Czy może najważniejsze jest, oddalające

się bardzo, przecinanie wstęgi, a o „kamień

na szyi miasta” niech się potem martwią inni?

W życzeniach pojawił się również motyw

budowy bloków komunalnych. W sukurs życzeniodawcom

przyszedł program dobrej zmiany,

czyli Mieszkanie+. Czytam o mieleckiej odnodze

tego programu. Czytam i szlag mnie trafia, bo

mówią, że za drogo. Tyle nie może to kosztować!

(jak mówi jeden z radnych). Jednak, na życzenie

zainteresowanych , mieszkania mają mieć powierzchnię

ponad 65 metrów i koniecznie mają

być własnościowe.

Co jednak z tymi „głupimi”, którzy jadą do

Anglii, by zarobić samemu na mieszkanie? Może

będą mogli sobie kupić za ciężko zarobione pieniądze

jedynie 55 metrów? Tylko kogo to będzie

obchodziło!

Szkoda mi Mielca. Przeżyłem tu całe życie.

To miasto nie zasługuje na los, jaki jawi się na

horyzoncie. Skłamałbym, mówiąc że Mielec upada,

czy że się cofa. To, póki co, nie jest prawdą.

Jednak w mojej ocenie Mielec się zatrzymał i stoi

w miejscu.

Nie można w tym czasie „postoju” nie zapytać,

chociaż nie wiadomo kogo, być może samego

siebie, o hierarchię wartości, jaką winni

się kierować ludzie rządzący miastem, mający

istotny wpływ na jego losy, te bliższe jak i dalsze.

Czy ważniejsza jest przyszłość miasta z zawartym

w nim losem 60 tysięcy ludzkich istnień, miasta,

które musi się rozwijać, nie przestając ani na moment

w ekspansji (na swoją skalę), czy los pojedynczego

człowieka, choćby najważniejszego?

I nieważne, czy chodzi o radnego, prezydenta,

doradcę, czy mianowanego urzędnika Urzędu

albo inną ważną w hierarchii miasta i powiatu

mianowaną osobę.

Urząd nie może grać na siebie i swoich

urzędników. Grać pod stanowiska i kasę. Rada

Miasta nie może starać się jedynie dobrze „wypaść”

przed wyborcami. Los mielczan w dużej

mierze zależy od was i nie są to czcze frazesy.

Oczywiście są również sukcesy. Mnie wpadły

w oko m.in. zrealizowanie Domu Kultury dla

Osiedla Lotników, nagłośnienia Cmentarza Komunalnego,

monitoringu czystości powietrza czy

projektu bezpłatnego przyjmowania odpadów

zielonych, tj. skoszonej trawy. Zapewne jest ich

wiele więcej, nie zmienia to jednak ogólnego,

depresyjnego spojrzenia w przyszłość.

Przyszłość rozliczy wszystkich odpowiedzialnych.

Nie pomoże

Rada Miasta nie może starać się jedynie dobrze

„wypaść” przed wyborcami. Los mielczan w dużej

mierze zależy od was i nie są to czcze frazesy.

robienie konferencji

prasowych i przerzucanie

się odpowiedzialnością.

Władza w Mielcu składa się z części

prawodawczej i wykonawczej. Odpowiada przed

mielczanami cała, skąd i jaka by nie była. Nie odpowiadają

jedynie doradcy.

Mnie jest obojętne, kto wprowadza dobre

zmiany dla Mielca. Może to robić PiS. Mielec jest

ponad polityczne podziały, więc życzę mieleckiemu

oddziałowi PiSu, który niewykluczone, że wygra

kolejne wybory samorządowe, by zrobił coś

takiego dla Mielca, zachowując proporcje, jak to

„duży” PiS zrobił w Polsce, uszczelniając handel

paliwami, ograniczając przekręty VAT-owskie,

a przez to finansując 500+. Jednak jak na razie

radni mieleckiego PiS dużych sukcesów na koncie

nie mają. Tak jak nie ma ich „egzekutywa”

mieleckiej władzy, a czas płynie nieodwracalnie.

Więc nie marnujmy go na czczą propagandę,

jaką uprawiają najbardziej „aktywni” radni

rządzącej partii. Bo, to przestroga dla władz PiS,

od jakości radnych będzie zależał nie tylko dalszy

los Mielca, ale także ewentualnie przegrana PiS

w mieleckich wyborach do Sejmu.

Andrzej Talarek

niezależny felietonista,

trochę pisarz i poeta,

zawodowo prezes firmy produkcyjnej

Koszty energii elektrycznej są wysokie.

Wzrost cen węgla na rynkach międzynarodowych,

wzrost wynagrodzeń, potrzeby inwestycyjne

w sektorze energetycznym, a także

upaństwowienie kopalń przez łączenie ich z

państwowymi molochami (dowód na to, że

to, co państwowe i upolitycznione jest drogie

dała najpierw Poczta Polska podnosząc ceny

usług, a później państwowe banki i PZU) – to

wszystko wskazuje, że energia będzie coraz

droższa. Ta perspektywa słusznie motywuje

wielu konsumentów do poszukiwań oszczędności

obniżenia kosztów energii elektrycznej w

gospodarstwie domowym.

Możemy oszczędzać poprzez termomodernizację,

czy wymianę przysłowiowych żarówek.

Innym sposobem jest posiadanie własnego

źródła energii – ciepła i prądu, np. jednego z

systemów Odnawialnych Źródeł Energii (OZE).

W niektórych miejscach pojawiły się też możliwości

skorzystania z dofinansowań do OZE.

Zarząd województwa podkarpackiego wyszedł

naprzeciw potrzebom domowych producentów

energii. W Regionalnym Programie

Operacyjnym Województwa Podkarpackiego

wykorzystującym m.in. środki unijne pozostające

do dyspozycji województwa zarząd ten

wyznaczył pulę 120 mln zł na nabór w zakresie

OZE na tzw. projekty parasolowe.

Co to oznacza?

Projekt parasolowy polega na tym, że w

imieniu chętnych gospodarstw wnioski na

dofinansowanie mogą składać jednostki samorządu

terytorialnego oraz ich związki i

stowarzyszenia. Ich zadaniem jest przygotowanie,

zlecenie i koordynowanie wykonania

mikroinstalacji OZE, z których korzystać będą

gospodarstwa domowe znajdujące się na terenie

danej gminy (lub gmin).

Wpłynęło bardzo dużo wniosków z całego

województwa. Najczęściej były to wnioski

przygotowywane przez firmy wyspecjalizowane

w pisaniu projektów, przy czym rola wójtów

i urzędników gminnych była bardzo duża. Do

ich zadań bowiem należało zachęcenie mieszkańców,

przekazywanie informacji i przekonywanie

do najefektywniejszych rozwiązań.

Po ocenie merytorycznej sklasyfikowano

69 projektów na łączną kwotę 567,5 mln

zł. złożonych głównie przez związki gmin lub

przez większe miasta (ustanowiony był próg

minimalnych wydatków).

Zarząd województwa zwiększył środki ze

strona 3

LOKALNIE

MIELEC BEZ

DOFINANSOWAŃ DO OZE

ODNAWIALNE

Ź R Ó D Ł A

E N E R G I I

– źródła energii, których wykorzystywanie

nie wiąże się z długotrwałym

ich deficytem, ponieważ ich zasób odnawia

się w krótkim czasie. Takimi źródłami

są między innymi wiatr, promieniowanie

słoneczne, opady, pływy morskie,

fale morskie i geotermia. Przeciwieństwem

ich są nieodnawialne źródła energii,

czyli źródła, których zasoby odtwarzają

się bardzo powoli bądź wcale: ropa

naftowa, węgiel, gaz ziemny i uran.

- źródło: WIKIPEDIA

120 do 135 mln zł. Ale nawet po tej zmianie

starczyło ich na zaledwie 14 wniosków. Wśród

nich wysoko, bo na 5 miejscu znalazł się zbiorowy

wniosek gmin Borowa, Gawłuszowice i

Padew Narodowa o wartości 12,8 mln. Na 1

miejscu listy rezerwowej znalazł się wniosek

gmin Czermin i Wadowice Górne o wartości

12,7 mln. Niedawno został on dokooptowany

wraz z 4 innymi projektami do listy beneficjentów.

Jak przewidywałem, Zarząd znalazł jeszcze

dodatkowych 50 mln powiększając tym łączną

kwotę limitu do 185 mln złotych. Po tej decyzji

projekt składany łącznie przez gminy Przecław

i Radomyśl o wartości 12,8 mln znalazł się o

6 pozycji niżej od ostatniego zakwalifikowanego

wniosku. Projekty Mielca i Tuszowa Narodowego

(wartość 12,7 mln) znalazły się o 7

miejsc niżej - tuż pod wnioskiem Przecławia

i Radomyśla, a wyceniony na ok. 10,3 mln zł

wniosek gminy miejskiej Mielec znalazł ponad

30 miejsc niżej.

Oficjalna strona UMWP informuje:

„Zarząd Województwa wystąpił z inicjatywą

przesunięcia środków w ramach Osi priorytetowej

III Czysta energia poprzez m.in. zwiększenie

alokacji w Działaniu 3.1 Rozwój OZE o

ok. 180 mln zł. Kwestia ta została już uzgodniona

z Ministerstwem Rozwoju i wstępnie

skonsultowana z Komisją Europejską, jednakże

konieczne jest w tym przypadku uzyskanie

formalnej zgody ze strony Komisji Europejskiej

w procedurze renegocjacji całego Programu,

która jest niestety złożona proceduralnie i długotrwała”.

Jeśli inicjatywa ta zostanie przyjęta przez

Komisję Europejską to jest szansa na sfinansowanie

również wniosków gmin Przecław, Radomyśl,

Mielec i Tuszów Narodowy. Uzyskanie

tych środków przez mieszkańców Mielca, dla

których wniosek pilotowało miasto wydaje się

jednak mało prawdopodobne.

Z pewnością dofinansowanie do OZE

jest cennym rozwiązaniem dla mieszkańców,

bo ograniczające emisje szkodliwych pyłów

i dymów, które tak bardzo przeszkadzają w

sezonie grzewczym. Niestety, jest ono dosyć

kosztowne. Jak przekonały się władze województwa,

aby zabezpieczyć środki dla połowy

z 69 projektów potrzeba aż ponad 360 mln zł.

Kazimierz Gacek

były wójt gminy Mielec

działacz społeczny

MIEJSCE NA TWOJĄ

REKLAMĘ

redakcja@profilmielecki.pl


strona 4 nr 1 | październik 2017

PORADY DLA GRZYBIARZY

Jakub

Broniewski

Osoby spędzające czas przed komputerem,

szczególnie na portalach społecznościowych,

często mogą natrafić na zdjęcia swoich znajomych

w otoczeniu licznie zebranych przez nich grzybów.

Wyprawa do lasu jest pożyteczna z wielu

względów. Najważniejsze z nich to bez wątpienia

możliwość lepszego dotlenienia organizmu, bliższy

kontakt z naturą, ale także przyjemne i pożyteczne

zaznanie ruchu przez kilka godzin. To tylko

niektóre pozytywy wynikające ze zbiorów.

O czym warto pamiętać kiedy wybieramy

się do lasu?

Przede wszystkim o dobrym zabezpieczeniu

się przed kleszczami i komarami. Nie ma możliwości

by uniknąć w 100% ukłucia przez komara w lesie,

ale z pewnością trzeba robić wszystko, by nie

dać się ukąsić przez kleszcza. Warto pamiętać, że

te groźne pajęczaki wspinają się do 1,5 metra wysokości.

Dlatego możemy być pewni, że nie spadnie

na nas z wysokiego świerka czy dębu. Pamiętajmy

o dobrym ubiorze zakrywającym większość

ciała. Warto podczas zbierania grzybów postarać

się o czapkę lub inne nakrycie głowy. Po powrocie

do domu należy dokona dokładnej inspekcji całej

powierzchni ciała, lub poprosić o to członka rodziny.

Gdy jednak znajdziemy kleszcza wbitego w nasze

ciało, warto udać się do lekarza, by sprawdzić

KLESZCZE

CIEMNA STRONA SEZONU GRZYBOWEGO

Sezon grzybowy ma jedną wadę.

Dobrze o tym wie mieszkanka

Ostrowów Tuszowskich.

Wiktoria Mazur studiuje w Krakowie

wzornictwo przemysłowe.

Weekendy spędza jednak w domu.

W pogodne, ciepłe dni wsiada na

swojego konia i razem z suczką –

Nutą, udaje się na przejażdżkę po

okolicy, w której się wychowała.

Dzikie okolice Toporowa i Szydłowca

są dla niej szczególnym miejscem.

Uwielbia naturę, lubi rozmawiać

z napotkanymi nieznajomymi,

którzy podzielają jej zamiłowanie do

przyrody. Irytuje ją jednak praktyka

bezmyślnego wyrzucania śmieci w

lesie. Dlatego zawsze wozi ze sobą

plastikowy worek, do którego zbiera

znalezione butelki, puszki i reklamówki.

Najgorszy jest właśnie sezon, w

którym rosną grzyby, bo wraz z nimi

przybywa w Puszczy Sandomierskiej

także śmieci. Wiktoria czasami zaprasza

napotkanych grzybiarzy do

pomocy w oczyszczaniu lasu. Dla

tych z czystym sumieniem to dobra

możliwość zrobienia czegoś dobrego.

Innych może czegoś nauczy.

Grzegorz Pawlik

czy nie zostaliśmy zarażeni boreliozą.

Kolejnym zagrożeniem w lesie są włamania.

Jadąc od strony Rzeszowa do Mielca możemy

przeczytać małą tabliczkę „Uwaga - włamania do

samochodów”. Nie powinno się więc bagatelizować

tej sprawy. Za każdym razem upewniajmy

się, że nasz pojazd jest zamknięty. Zostawianie

na wierzchu toreb, czy sprzętu elektronicznego,

może tylko zachęcić złodzieja do wybicia szyby i

splądrowania naszego auta. Dobrym pomysłem

jest zatrzymanie samochodu w niedalekiej odległości

od innych aut. Złodzieje boją się, że zostaną

przyłapani, a wówczas takie prawdopodobieństwo

jest większe.

Gdy zbieramy grzyby, pamiętajmy o tym, że

powinniśmy nosić je w wiklinowych koszach, lub

innych przewiewnych pojemnikach. Nie wolno

wkładać zebranych grzybów do reklamówek ponieważ

łatwo zaparzają się i psują. Wydzielają

się wówczas substancje szkodliwe dla naszego

zdrowia. Pamiętajmy również o tym by zbierać

tylko znane nam gatunki. Dlatego przed wyprawą

do lasu warto poświęcić trochę czasu na lekturę

przygotowującą nas do zbierania tylko jadalnych

grzybów. Miejmy na uwadze, że trujące odmiany,

w szczególności muchomor sromotnikowy,

po zjedzeniu prowadzą do ostrej niewydolności

nerek oraz wątroby, a nierzadko nawet do zgonu.

Toksyn zawartych w grzybach nie neutralizuje

smażenie, gotowanie, pieczenie czy marynowanie.

Spożycie nawet jednego muchomora może

skutkować śmiercią.

Mimo zagrożeń ze strony kleszczy, złodziei,

czy nieumiejętnego doboru grzybów, warto

Kleszcze nacinają ciało żywiciela i

ssąc krew wprowadzają do ciała neurotoksyny,

niekiedy prowadząc do paraliżu

i śmierci.

Kleszcze są wektorami dla wielu

chorób; m.in. boreliozy, anaplazmozy,

tularemii, gorączki krwotocznej.

Kleszcze są kosmopolityczne, ale

najliczniej zamieszkują tropiki i subtropiki.

W Europie występuje około

70 gatunków, z czego w Polsce na

stałe 19. W Polsce licznie występuje

kleszcz pospolity (kleszcz pastwiskowy)

(Ixodes ricinus). Żyje głównie

w lasach, na paprociach, roślinach

ZDROWIE I NATURA

fot. Barbara Adamek

chodzić na leśne spacery. Zdecydowanie dobrze

wpływa to na psychikę. Można w ten sposób się

zrelaksować i odprężyć. Serdecznie zachęcam do

takiego sposobu spędzania wolnego czasu.

Do zobaczenia w lesie!

leśnych. Atakuje liczne ssaki, ptaki i

człowieka. Nie nassana samica osiąga

długość 4 mm.

Ssąca samica może zwiększyć swoją

masę 200 razy.

- źródło: WIKIPEDIA

fot. G.P.

,,NIECH

POŻYWIENIE

BĘDZIE WAM

LEKARSTWEM,

A LEKARSTWO

POŻYWIENIEM”

- HIPOKRATES

Gabriela

Rokoszak

Mgr. Inż. Technolog żywności

i żywienia człowieka

Od pokoleń ludzie zdawali sobie sprawę, że

receptą na zdrowe i długie życie jest odpowiednie

żywienie. Niemniej jednak XXI wiek

wraz z nowoczesnymi technologiami przyniósł

również udogodnienia w postaci żywności wysoko

przetworzonej, z długą listą konserwantów

i dodatków. Czy tak naprawdę wiemy co

jemy? Co znajduje się w składzie naszych ulubionych

przysmaków?

Na co dzień unikamy zadawania pytań a

tym bardziej szukania odpowiedzi. Tak naprawdę

stajemy w miejscu, choć wszystko

wokół nas toczy się szybko. Czas natomiast nie

jest naszym sprzymierzeńcem. Jemy w pośpiechu.

Coraz rzadziej gotujemy w domu, ponieważ

z braku czasu wybieramy szybkie wyjście

na pizzę. Może warto byłoby przystanąć na

chwilę i zastanowić się jaki wpływ na nasz organizm

ma żywność którą spożywamy? Jak to

wpłynie na nasze zdrowie za 10 lub 20 lat?

Warto zauważyć prawidłowość, że żywność

to nie tylko paliwo, które musimy dostarczać

do organizmu, żeby mieć energię, ale jak

uważał Hipokrates pożywienie to lekarstwo.

Żywność nie przetworzona, naturalna, zawiera

ważne substancje jak witaminy oraz mikro- i

makroelementy, których rolą jest leczenie wielu

chorób, a także utrzymanie dobrego zdrowia

i samopoczucia.

Namacalnym dowodem na to, że żywność

naturalna to lekarstwo, są ludzie pochodzący z

różnych części świata, jak np. Hunzowie, plemię

żyjące w Himalajach. Żywią się tylko tym,

co mogą sami wytworzyć a choroby jak rak, zawały

serca czy nadciśnienie występują u nich

niesłychanie rzadko.

W przeciwieństwie do nich, my spożywamy

głównie żywność przetworzoną, podjadamy

smakołyki, zalegamy na kanapie i tyjemy w

oczach. Otyłość oraz jej następstwa, jak choroby

cywilizacyjne, są i będą przyczyną śmierci

wielu osób w krajach rozwiniętych. Nadwaga

to już niemały defekt ciała związany z dobrobytem

życia, lecz poważna choroba, która postępuje

bardzo szybko.

Żyjąc z dnia na dzień, ciągle za czymś nieuchwytnie

goniąc, w całym tym zamieszaniu

stajemy się ślepi, ponieważ przywykamy do

swojego otoczenia. Gdyby mi ktoś powiedział,

że na drodze zauważę siedmiu otyłych ludzi, a

tylko troje szczupłych, podałabym to w wątpliwość.

Dziś już żyję bez złudzeń. Tego lata, idąc

przez Zaporę Solińską, patrzyłam na mijających

mnie ludzi. Połowa z nich miała nadwagę

lub otyłość. Co gorsze, w gronie tych osób bardzo

często widziałam dzieci.

Zdumiewającym jest fakt, że przestaliśmy

sobie radzić z kontrolowaniem tego, co jemy,

przecież zawsze przychodziło to nam tak naturalnie.

Jeszcze 10 lat temu chorowało się tylko

na ospę i grypę, a odwiedzanie lekarza ograniczało

się do minimum.


nr 1 | październik 2017

strona 5

SPORT

TRANSFEROWE WYPAŁY TRENERA SMÓŁKI

Wiktor

Strzelczyk

Ponad dwa miesiące pierwszoligowych zmagań

za nami. Możemy więc już śmiało mówić o

zakończeniu się początku sezonu. Stal Mielec

do nowej ligowej rzeczywistości wróciła po wakacjach

odmieniona. Tę zmianę można nazwać

wręcz metamorfozą. Na Solskiego pojawiło się

aż czternastu nowych zawodników. Zastąpili oni

spore grono piłkarzy, którzy zmienili barwy klubowe.

Czas więc na małe podsumowanie transferów

trenera Zbigniewa Smółki.

Michał Janota

W moim subiektywnym zestawieniu typuję

go na najlepszy strzał transferowy Stali! Przychodzący

z Podbeskidzia Bielsko-Biała piłkarz

błyszczy na boisku w biało-niebieskich barwach.

Warto przypomnieć, że pojawił się w mieleckiej

ekipie już po rozpoczęciu sezonu. Zdążył jednak

przyzwyczaić kibiców do błyskotliwej gry,

dynamicznego rozegrania piłki, czy szerokiego

spojrzenia na całą przestrzeń boiska. Ma także

niezłe uderzenie z lewej nogi. Przykład? Piękna

bramka z rzutu wolnego w meczu z Rakowem w

Częstochowie (i to na 2-1 w doliczonym czasie

gry!). Na koniec dopowiem, że były zawodnik

Feyenoordu Rotterdam jeszcze się rozkręci. :)

Radosław Majecki

18-latek wypożyczony z Legii Warszawa, to

dowód na to, że warto stawiać na młodzież.

Zbigniew Smółka śmiało stawia na piłkarskiego

młokosa i pozwala mu nabierać cennego

doświadczenia w profesjonalnej piłce. Majecki

popisywał się już świetnymi interwencjami, nie

raz ratując zespół przed stratą goli. Zdecydowany

wypał transferowy! Jak dla mnie ex aequo z

Michałem Janotą.

HISTORIA O HISTORII CZ. 1

Leszek

Midura

Zapewne starsi, jak i niektórzy młodsi

mieszkańcy naszego region wiedzą,

iż ma on bogatą i ciekawą historię, w

której nie brak wątków tajemniczych

i legendarnych. Przekleństwo „ciekawych

czasów” dotykało nasze strony

wielokrotnie. Wspomnę tylko o potopie

szwedzkim i Rakoczego, wkroczeniu

zaborców, rabacji, dwóch Wojnach

Światowych i komunie.

Każde z tych, jak i innych niewymienionych

wojen i wydarzeń, powodowało

zniszczenia i utratę źródeł

historycznych, a skala strat osiągnęła

gigantyczne rozmiary. Niestety, to co

dotrwało do naszych czasów, to tylko

resztki materiałów i słabe echa tego, co

Leandro

Były zawodnik Korony Kielce i Górnika Łęczna

o włos przegrał „rywalizację” o pierwsze

miejsce w moim zestawieniu z czołową dwójką.

Ograny w Ekstraklasie Brazylijczyk pokazał

nam, że Stal mielecka to nie tylko „biała skóra”,

jak krzyczą kibice w jednym z zawołań :).

Czarnoskóry lewy obrońca Stali prezentuje się

szczególnie przyzwoicie w ofensywie. Każdy,

kto chodzi na mecze domowe zespołu Smółki,

nie może odmówić mu zaangażowania i pary w

płucach. Jego rajdy lewą stroną boiska stanowią

podwaliny pod zagrażające bramce rywala dośrodkowania.

W wielu sytuacjach widać duże

doświadczenie boiskowe Leandro.

Dejan Djermanović

Tuż za podium umieściłem napastnika rodem

ze Słowenii. Były gracz Miedzi Legnica nie

zabija statystykami, choć na listę strzelców wpisywał

się nie raz. Dejan jest bardzo przydatny w

walce o górne piłki oraz w przetrzymaniu futbolówki.

Słoweniec umie się zastawić po zejściu w

środek boiska, wziąć na plecy obrońcę czy zagrać

pod faul. Walczak. Jak cała Stal Mielec.

Maksymilian Banaszewski

Uważany raczej za pierwszego zmiennika,

Maksymilian świetnie wkomponował się w zespół

Stali Mielec. Były gracz Znicza Pruszków

zawsze ożywia grę zespołu, gdy wchodzi z ławki.

Zresztą, kiedy gra, od pierwszych minut również

nie da się go nie zauważyć na boisku. I choć nie

jest bezbłędny i miewa słabsze momenty, to będzie

z niego „Pan Piłkarz”! 22-latek jeszcze pokaże

szerszy zakres swoich umiejętności.

Dobrymi ruchami transferowymi mieleckiego

klubu okazało się także zakontraktowanie

skrzydłowego Łukasza Wrońskiego, solidnego

stopera z ekstraklasowym doświadczeniem Rafała

Grodzickiego oraz braci Waldemara i Mateusza

Gancarczyków. Smółka ma dość szeroką

ławkę rezerwowych. Na więcej szans do gry czekają

chociażby Edgar Bernhardt, były gracz Cracovii

o sporym potencjale gry w piłkę, Tomasz

Swędrowski czy Szymon Przystalski, który swoją

drogą w jednym z meczów w Nice I lidze miał

okazję… stanąć między słupkami. Oczywiście z

o naszej niegdyś chwilami wspaniałej

przeszłości wiemy. Tym bardziej niekiedy

zaskakuje, że nawet te przetrzebione

źródła, czy wyniki badań archeologicznych,

są mało znane i niewystarczająco

przebadane.

Z drugiej jednak strony, te braki to

szansa na ciągle nowe odkrycia, coraz

bardziej zaskakujące i zastanawiające

badania, w ramach których powiększające

się grono miłośników historii,

regionalistów, uczestników grup rekonstrukcyjnych

znajdzie swoje miejsce na

działanie, odkrycia i rozwój swoich patriotycznych

pasji. Pracy i pomysłów w

tej dziedzinie wystarczy na pokolenia, a

rozwój techniczny daje coraz to nowe i

doskonalsze narzędzia do badań.

W ostatnim czasie pojawia się coraz

więcej odkryć, szczególnie w materiałach

archiwalnych i archeologicznych,

które dotyczą nowych, niewyjaśnionych

wątków, co rodzi wiele kolejnych

koncepcji. Każde takie odkrycie to

nowe możliwości badań, kolejne zagadki

i rodzące się z nich ciekawostki.

Jeszcze przed kilkunastu laty panował

powszechny brak szacunku do historii

i zabytków. Dziś zapanowała moda na

grupy rekonstrukcyjne, regionalistykę,

czy zabytkowe przedmioty, również

wśród młodych ludzi, co szczególnie

mnie cieszy. W większości jak na razie

są to zainteresowania nieco powierzchowne,

niepogłębione większą wiedzą,

ale najwyraźniej wszystko zmierza

w dobrym kierunku.

Są tacy, którzy mówią – „a na co to

potrzebne?”

Spróbuję odpowiedzieć…

Przede wszystkim dlatego, że dobrze

mieć tożsamość, wiedzieć, dlaczego

i po co pewne wydarzenia miały

miejsce. Warto wiedzieć nie tylko gdzie

idziemy, ale i skąd przychodzimy.

Bardziej przyziemnie: Dlaczego tu

konieczności, bo jego nominalną pozycją jest

środek obrony.

„Rodzi się wielka drużyna” – powiedział po

meczu z GKSem Katowice w połowie września

trener Smółka. Nie wiem, czy wielka, ale jedno

jest pewne - jako solidna zrodziła się dawno.

Nos do transferów szkoleniowca tylko w tym

pomógł.

HISTORIA

fot. GP

coś wybudowano? Kto leży na cmentarzach?

Dlaczego w ziemi natknąłem się

na zagrzebaną broń? Czemu patronem

ulicy powinien być X a nie Y? Czemu

warto postawić taki pomnik a inny rozebrać,

bo to wstyd i obraza, że tu stoi?

Dlaczego jakiś obiekt o historycznym

charakterze powinien być ratowany,

a nie niszczony, stanowisko archeologiczne

zabezpieczone i badane, a nie

bezmyślnie rozkopywane i niszczone?

Która z postaci z przeszłości zachowywała

się żałośne, zdradziecko a która

odegrała pozytywną rolę? Kto to kolaborant,

a kto bohater i patriota wart

upamiętniania?

Warto poznawać prawdę, a nie propagandę.

Warto myśleć samodzielnie

i mieć prawdziwe i wartościowe argumenty.

W tym wszystkim wiedza historyczna

i regionalistyczna pomaga.

W tym cyklu postaram się dostarczać

interesujących materiałów i rozbudzać

w czytelnikach zainteresowanie tą

tematyką.


strona 6 nr 1 | październik 2017

GDZIE DOBRZE ZJEŚĆ

NAJLEPSZE BURGERY ZESZŁY DO PODZIEMIA

ROZMOWA Z PRZEMYSŁAWEM ZAUSZEM – WŁAŚCICIELEM BARU „BUNKIER”.

Grzegorz

Pawlik

Red.: Skąd pomysł otwarcia restauracji

w prawdziwym bunkrze?

P.Z.: Na początku nie było takiego planu.

Chciałem po prostu otworzyć w Mielcu

restaurację. Szukałem dobrego lokalu, ale

nie znalazłem nic oryginalnego.

Któregoś dnia moja kochana teściowa

zaproponowała mi zwiedzenie prawdziwego

bunkra z czasów Zimnej Wojny. Przyjechaliśmy

i zobaczyłem zaniedbany kawałek

ziemi, porośnięty krzakami i drzewami. W

końcu udało się odnaleźć wejście. Zeszliśmy

na dół i od razu zakochałem się w tym

miejscu. Wyglądało na to, że nikogo tu nie

było od jakiś 20, może 30 lat, ale nie miałem

wątpliwości, że coś się da z tym lokalem

zrobić. Szybko zabrałem się do pracy

i wyszedł z tego chyba całkiem niezły pomysł.

Red.: Kiedy po raz pierwszy skosztowałem

twojego hamburgera, to pomyślałem,

że zmieniłeś definicję tego dania.

Wcześniej hamburgery kojarzyły mi się

z fastfoodem i bolącym brzuchem. Twoje

są inne. Czy możesz zdradzić swój sekret?

P.Z.: Tu nie ma żadnego sekretu. Używam

najlepszych produktów. Przede

wszystkim, każdy produkt którego używam

musi być świeży, ponadto od zawsze

podchodzę do gotowania całym sercem.

Bardzo lubię gotować, być może dlatego

wychodzi mi to tak dobrze. W gotowaniu

nie ma sekretów. Trzeba to lubić, bo tak naprawdę,

to nie jest to łatwa praca.

Red.: Mielec to nie Paryż, czy Nowy

Jork, ale od czasu do czasu odwiedzają

nas ludzie z różnych krajów. Kiedy do nas

przyjeżdżają znajomi z USA, to często kończymy

tour po Mielcu wizytą w Bunkrze.

Nie tylko z powodu fajnej atmosfery i nie

dlatego, że amerykańskie układy trawienne

przystosowane są do hamburgerów,

ale dlatego, że lubimy potem słuchać, że

nawet w ich kraju nie jedli nic lepszego.

Wiem, że sam miałeś okazję delektować

się jedzeniem na kilku kontynentach.

Gdzie nauczyłeś się gotować?

P.Z.: Zaczynałem od małego. Moja

mama bardzo dobrze gotuje. Babcia też.

Rano zawsze miałem dobre śniadanie, po

szkole pyszny obiad. Na przyjęcia urodzinowe

mama tworzyła niesamowite torty.

Chyba dlatego od wczesnych lat próbowałem

przyrządzać coś po swojemu.

Wychowywałem się w Kanadzie. W

szkole średniej zapisałem się na kurs kulinarny.

Któregoś dnia otworzyła się przede

mną możliwość gotowania dla nauczycieli

i uczniów. Podjąłem się tego wyzwania i

odzew był bardzo pozytywny. Wtedy zacząłem

brać gotowanie bardziej na serio.

Red.: Moje ulubione danie w Bunkrze

to hamburger na ostro widniejący na

menu jako „teściowa”. Muszę się o to zapytać

- czy twoja teściowa jest ostra?

P.Z.: Pomysł na nazwanie ostrego dania

„teściowa” nie wziął się z moich własnych

doświadczeń, ale ze znanego stereotypu

teściowej, jako osoby, którą delikatnie mówiąc

– nie łatwo pokochać. Do dzisiaj popularne

są żarty o teściowej. Natomiast nie,

moja teściowa nie jest ostra. Nie mogę o

niej powiedzieć żadnego złego słowa. Mam

idealną, wprost wymarzoną teściową.

Red.: Jeszcze jedno pytanie osobiste.

Tym razem zupełnie na serio. Pamiętasz

zapewne, jak próbowałem cię kiedyś namówić

do przedłużenia godzin otwarcia

Bunkra do pory wieczornej, chociaż raz w

tygodniu. Odpowiedziałeś mi wtedy, że

zdajesz sobie sprawę, że mógłbyś w ten

sposób zarobić więcej pieniędzy, ale wolisz

spędzać wieczory z żoną. Bardzo mi to

zaimponowało. Skoro nie chcesz zdradzić

sekretu na world’s best burger, to zdradź

chociaż sekret na udane małżeństwo.

P.Z.: Nikt chyba nie potrafi wyjawić sekretu

na udane małżeństwo. Trzeba się kochać.

Trzeba się szanować. To wszystko. Naprawdę

nie wiem, co powiedzieć. Człowiek

podejmuje decyzję – albo będzie kochał,

albo nie. Moja żona to marzenie – słodka,

kochana, piękna, mądra. Moja Karolina.

Sekretu żadnego nie ma – albo się kocha,

albo nie.

A R T Y K U Ł S P O N S O R O W A N Y

fot. G.P.

ROZPOCZĘCIE ROKU

AKADEMICKIEGO I

MIELECKI RYNEK PRACY

Studenci z całej Polski rozpoczęli nowy rok

akademicki. Niezmiennie, od lat młodzież

z naszego regionu chętnie wybiera rozwój

swojej osoby na studiach wyższych. Jak przekłada

się to na Mielec i tutejszy rynek pracy?

Z roku na rok możemy zaobserwować

spadek powrotów młodzieży wyjeżdżającej

do większych miast, które są jednocześnie

skupiskiem uczelni wyższych. Powody

są proste. Przede wszystkim osoby zaraz

po studiach zwracają uwagę na niskie

wynagrodzenie, jakie czeka ich w rodzinnych

stronach. Mimo narastającego braku

kadr w powiecie mieleckim, pensje nadal nie

dorastają do oczekiwań absolwentów szkół

wyższych. Już dziś, kiedy zapytamy mielczan

wybierających się na studia o to, czy planują

tu wrócić, bez wahania większość z nich odpowiada,

że nie.

Kwestią, która jest ciągle przez nich rozważana,

jest jedynie kierunek migracji. Czy to

będzie zagranica, czy może któreś z Polskich

miast studenckich?

Warto również zwrócić uwagę na ilość

ofert pracy, które pojawiają się z dnia na

dzień. Dla przykładu, w Krakowie średnia ilość

fot. G.P.

nowych ofert pracy w każdym kolejnym dniu

wacha się od dziesięciu do nawet dwudziestu

kilku. Dla porównania, w Mielcu odsetek ten

zamyka się w okolicach pięciu.

Co zrobić by pensje były wyższe? Nasze

miasto posiada specjalną strefę ekonomiczną

i to pierwszą w Polsce, dlatego nie ma co

narzekać na ilość firm rozwijających się na

SSE Euro Park. Na pewno rozwiązania nie są

proste i trzeba ich szukać w całościowym i

ogólnopolskim systemie, aniżeli w Mieleckim

lokalnym prawodawstwie.

Na pewno młodym ludziom chętnym

do powrotu mogłaby sprzyjać lepsza

jakość powietrza, o którą bój toczą

nieustannie lokalni działacze ekologiczni.

Rodzicom i dziadkom nie pozostaje

nic innego jak zacieśnianie więzi ze swoimi

dziećmi i wnukami, by na starość chętnie odwiedzali

ich w Mielcu i okolicach. Natomiast

młodzi ludzie kończący szkoły wyższe, mają

prawo oczekiwać polepszenia się sytuacji,

szczególnie wynagrodzeń w naszym powiecie.

Jakub Broniewski


nr 1 | październik 2017

strona 7

3-CI SEKTOR

MŁODZI LIDERZY PODSUMOWALI CZWARTY SEZON

Czwarty rok działalności zakończony. Liderzy

i wolontariusze z Fundacji Klub Młodych Liderów,

dyrektorzy szkół, przedstawiciele sponsorów

oraz władz samorządowych spotkali się

28 września na gali finałowej, podczas której

podsumowano kolejny sezon pracy organizacji.

Ostatni czas działań Fundacji, to ponad 17 wydarzeń,

których według danych, przedstawianych

przez młodych liderów, szacowana wartość

osiągnęła 200 tys. złotych.

CZYM JEST KLUB MŁODYCH LIDERÓW?

Fundacja Klub Młodych Liderów (KML) to

grupa kilkudziesięciu młodych, rozwijających

się i ambitnych ludzi z Mielca, których celem

jest działalność na rzecz lokalnej społeczności,

m.in. poprzez organizowanie projektów odpowiadających

na potrzeby jej mieszkańców. Na

misję Klubu Młodych Liderów składa się kilka

czynników. Są to edukacja, rozrywka, sport, pomoc,

kultura i integracja.

JAK WYGLĄDAŁY POCZĄTKI?

Klub rozpoczął swoją działalność kilka lat

temu i już wtedy zaczął działać pełną parą.

Pierwszym dużym wydarzeniem był pokaz talentów

na wzór telewizyjnego show - „Mielec

ma talent”. Z czasem z nieformalnej organizacji,

Klub Młodych Liderów przeobraził się w Fundację,

co otworzyło przed nim nowe możliwości

i pozwoliło sprofesjonalizować działania. KML

stał się miejscem dla młodzieży chcącej angażować

się w życie miasta i zmienianie swojego

otoczenia.

JAKIE DZIAŁANIA PODJĘLI W TYM

SEZONIE?

Tak jak zawsze, liderzy przygotowali szeroką

gamę różnorodnych inicjatyw i projektów.

Sezon rozpoczął się dwoma inicjatywami edu-

fot. Klub Młodych Liderów

Hubert

Wejman

fot. Klub Młodych Liderów

kacyjno-sportowymi: “Lepiej grać niż ćpać”, w

której uczestniczyli wolontariusze KML, oraz

projekt “Odlotowy WF” współorganizowany

z firmą Sports&Fun. Celem tego projektu było

pokazanie uczniom oraz nauczycielom alternatywnego

podejścia do zajęć wychowania fizycznego.

Ponadto w ramach “Odlotowego WF”

zorganizowane zostały międzyszkolne turnieje

Bubble Soccera”. Wakacje z KML zostały otwarte

X edycją Nocnego Maratonu Filmowego i tym

razem sala kinowa w SCK została wypełniona po

brzegi.

Kolejnymi imprezami były dwa wydarzenia

sportowe. Mielec CUP - piłkarskie rozgrywki

pomiędzy 32 drużynami z całego powiatu na

murawie Stadionu Gryf. Tegorocznym zwycięzcą

okazała się drużyna Mako-Drew z Radomyśla

Wielkiego. Podkarpacki Turniej Siatkówki Plażowej

- zawody siatkarskie odbywające się na

letnim kąpielisku MOSiR przyciągnęły mnóstwo

graczy z całego regionu.

Kolejnym wydarzeniem i zarazem największą

inicjatywą młodych liderów podczas tegorocznych

wakacji, był festiwal “Youthest”. Jego

założeniem było połączenie trzech festiwali:

baniek, kolorów i ognia. Impreza ta okazała się

strzałem w dziesiątkę i przyciągnęła tysiące młodych

osób na zielone tereny nad rzeką Wisłoką.

Rozrywkę dla wszystkich zapewniło wesołe miasteczko,

foodtrucki, strefa zabaw i animacje dla

dzieci. Głównymi elementami wydarzenia były

pokazy baniek mydlanych, festiwal kolorów,

gdzie w rytm muzyki tańczy się i obrzuca kolorowymi

proszkami, oraz akrobacje z wykorzystaniem

ognia.

Po udanym festiwalu na mieleckich bulwarach,

w połowie sierpnia odbył się kolejny, tym

razem na rynku. Był to festiwal kulturalny KML

Fest, na który składało się wiele atrakcji na Starówce.

Podczas tej imprezy można było między

innymi zobaczyć pokazy monocyklisty, rzeźbienie

w lodzie, występ grupy improwizacyjnej i

tworzenie graffiti na autobusie miejskim, który

dziś jeździ po Mielcu. Ostatnimi wydarzeniami

w tym sezonie był kolejny maraton filmowy,

oraz turniej paintballa.

PODSUMOWANIE SEZONU

Podczas gali finałowej zorganizowanej 28 września (czwartek), liderzy zaprezentowali

bardzo interesujące statystyki dotyczące ich działalności. Między innymi

szacowaną wartość imprez, rosnącą liczbę polubień na portalu facebook, ilość

roboczogodzin przepracowanych przez wolontariuszy, liczbę wzmianek medialnych

itp.

Finałem gali było wyróżnienie najbardziej aktywnych wolontariuszy, oraz wręczenie

podziękowań ich rodzicom, partnerom i sponsorom za wspieranie mieleckiej

młodzieży. Już teraz zarząd Fundacji KML zaczął przygotowywać plany na

nadchodzący rok. O imprezach planowanych przez “Młodych Liderów” pewnie

dowiemy się za jakiś czas za pośrednictwem mediów społecznościowych, jednak

już podczas gali zapowiedziano między innymi II edycję Festiwalu Youthest.

Hubert Wejman

redaktor

członek Fundacji

Klub Młodych Liderów


strona 8 nr 1 | październik 2017

JAZDA BEZ PRAWKA Z MARIHUANĄ W

KIESZENI

MIELEC, 1 WRZEŚNIA

Podczas rutynowej kontroli drogowej na ulicy

Korczaka policjanci zatrzymali Hondę Civic. Kierowca,

17-latek, zamiast prawa jazdy, miał przy sobie dwa

opakowania marihuany. Grozi mu kara więzienia do

3 lat.

PRÓBA ARESZTOWANIA

GMINA WADOWICE GÓRNE, 7 WRZEŚNIA

Policjanci udali się z nakazem aresztowania za

wcześniej popełnione przestępstwa do domu 45-letniego

mieszkańca gminy Wadowice Górne. Gospodarz

był pod wpływem alkoholu. Wg. policjantów mężczyzna

stał się agresywny i zaatakował ich, wymachując

metalowym prętem i grożąc, że ich zabije. Poszczuł ich

też psem.

45-latek został obezwładniony i doprowadzony

do aresztu, gdzie spędzi 3 miesiące jako środek zapobiegawczy.

SKRADZIONY FIAT ODNALEZIONY

MIELEC, 8 WRZEŚNIA

Policja zatrzymała 29-letniego mężczyznę podejrzanego

o kradzież i uszkodzenie Fiata 126p należącego

do 54-letniego mieszkańca Mielca. Do zdarzenia

doszło pod koniec sierpnia.

Właściciel zaginionego pojazdu zgłosił to policji.

Po kilku godzinach samochód został odnaleziony. Był

uszkodzony. W środku znajdowała się odzież należąca

do wspomnianego 29-latka.

10 października (wtorek)

godz. 20:00

KINO GALAKTYKA

Wtorek z dobrym kinem w kinie

GALAKTYKA (10 zł): „The Square”

(wrzesień 2017) Komedia, prod: Dania,

Francja, Niemcy, Szwecja

15 października (niedziela)

godz. 12:00

PLAC ARMII KRAJOWEJ

Z Placu wyruszy II Rajd rowerowy na

powitanie jesieni.

- Pojedziemy powitać jesień, tam

gdzie jest wtedy najpiękniej-czyli w

mieleckie lasy. Trasa dla każdego, a

więc jedziemy jak na ostatnim rajdzie

całymi rodzinami.

Wydawca: IWOG sp. z o.o.

03-315 Warszawa,

ul. Budowlana 7/2

REGON: 365259873

NIP: 5242807387

WRZEŚNIOWA KRONIKA POLICYJNA

ŚMIERTELNY WYPADEK W RYDZOWIE

RYDZÓW, 17 WRZEŚNIA

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy. 19-letni

kierowca Opla Astry jechał od strony Radomyśla Wielkiego.

Przejeżdżając przez Rydzów, potrącił idącego

prawą stroną jezdni pieszego. Wypadek okazał się

śmiertelny.

Tożsamość zmarłego ustalono następnego dnia.

Okazał się nim 36-letni mieszkaniec pobliskiej miejscowości.

Badanie alkomatem wykazało, że kierowca

opla był trzeźwy.

NIEDOKŁADNY PRACOWNIK

MIELEC, 25 WRZEŚNIA

Właściciel jednego z mieleckich lokali gastronomicznych

zatrudnił do rozwożenia zamówionych posiłków

22-letniego mężczyznę.

Ten wywiązał się z umowy wzorowo, może z wyjątkiem

jednego szczegółu – zamiast rozliczyć się z

szefem z całodziennego utargu, pojechał na zakupy

(jedzenie i alkohol) i wrócił do swojego mieszkania.

Policja nie podaje, czy przed ich wizytą zdążył

się najeść. Noc spędził w areszcie. Przedstawiono mu

zarzut przywłaszczenia pieniędzy. Przyznał się do popełnienia

przestępstwa i wyraził chęć dobrowolnego

poddania się karze (chyba jednak był najedzony).

PIJANI RODZICE 2 I 3-LATKA

MIELEC, 25 WRZEŚNIA

W sobotnią noc zaniepokojeni płaczem dziecka

sąsiedzi mieszkańców Starego Miasta wezwali policję.

Na pukanie do drzwi policjantów nikt nie otworzył. Z

mieszkania dobiegał jednak płacz dziecka. Z pomocą

strażaków wyważono drzwi.

W środku znaleźli dwoje dzieci w wieku 2 i 3 lat

oraz śpiących na podłodze rodziców. Tata miał blisko 2

redakcja@profilmielecki.pl

Skład i łamanie: G. Pawlik

Korekta: R.T.

Druk: Wm Media Sp. z o.o.

Nakład: 5000 egz.

gazeta bezpłatna

promile alkohole w organizmie. Mama – ponad 3 promile.

Dziećmi zaopiekowała się dalsza rodzina. Sprawa

trafiła do wydziału rodzinnego Sądu Rejonowego

w Mielcu.

AWANTURA+

PADE NARODOWA, 29 WRZEŚNIA

Podczas interwencji w domu awanturujących się

małżonków policjanci w jednym z pokoi znaleźli susz

KALENDARZ KULTURALNY

20 października (piątek)

godz. 20:00

KARCZMA POLSKA UL. PARTYZANTÓW 2

„Poezją i Folkiem” koncert Andrzeja

Szęszoła z zespołem oraz Drake Sea

Folk Group.

Poza możliwością spotkania się i

spędzenia miło piątkowego wieczoru

– okazja do pomocy Andrzejowi

Grzeli, liderowi zespołu “Ryczące

Dwudziestki”, który w 2015 roku

dostał wylewu na scenie podczas

swojego koncertu.

Rezerwacje: 17 788 15 05

21 października (sobota)

godz od 14:00 do 17:00

SPÓŁDZIELCZY DOM KULTURY, MSM

MIELEC UL. KUSOCIŃSKIEGO 13A

Jeśli macie w domu ubrania, książki,

zabawki, płyty, akcesoria dla niemowląt

i dzieci, są w dobrym stanie

Skład Redakcyjny:

Grzegorz Pawlik

Artur Mryczko

Wiktor Strzelczyk

Jakub Broniewski

Hubert Wejman

Damian Łuszcz

fot. G.P.

roślinny. Posesja została przeszukana. W ogrodzie

znajdował się tunel foliowy a w nim 6 krzewów konopi

indyjskich.

54-letni mieszkaniec posesji został zatrzymany w

areszcie. Przedstawiono mu zarzut posiadania narkotyków.

Mężczyzna przyznał się do popełnienia przestępstwa.

źródło: www.podkarpacka.policja.gov.pl

a Wam nie są już potrzebne ta akcja

jest dla Was. Przynieście je do nas, a

być może znajdzie się ktoś komu się

przydadzą.

Zapisy telefonicznie 17 585 5342

24 października (wtorek)

godz 20:00 – 23:55

CINEMA 3D W GALERII NAWIGATOR

MARATON THOR 3D wraz z premierą

THOR RAGNAROCK.

26 paździenika (czwartek)

godz: 19:00

SAMORZĄDOWE CENTRUM KULTURY

Spektakl Przepraszam, co Pan tu

robi?

Fantastyczna komedia w gwiazdorskiej

obsadzie!

28 października (sobota)

godz: 9:00 – 18:00

SKATEPARK PRZY UL. JAGIELOŃCZYKA

Otwarcie Skateparku.

Imprezę nakręci Jamaj Events- to

właśnie Jamaj jest odpowiedzlany

za prowadzenie największych imprez

BMX w Polsce. I to właśnie pod

znakiem BMX będzie prowadzone

otwarcie obiektu.

Na otwarcie skateparku przewidziane

są przejazdy PRO i przejazdy

amatorów.

Czołówka zawodników z Polski zapewni

bardzo wysoki poziom widowiska!

GP

M I E L C Z A N I E

OFIARAMI OSZUSTWA

„NA POLICJANTA”

Wielu z nas słyszało o metodzie okradania seniorów

„na wnuczka”. Dzięki wielu medialnym

doniesieniom o przypadkach jej stosowania staje się

coraz mniej popularna. Złodziejom jednak nie brak

kreatywności. Powstał nowy sposób na odbieranie

często długo gromadzonych oszczędności – „na policjanta”.

Jego ofiarami padają także mielczanie.

Warto o tym przeczytać i podzielić się pozyskaną

wiedzą z sąsiadami i krewnymi. Kiedy bowiem zadzwoni

telefon i rozmówca przedstawi się jako policjant,

warto wiedzieć jak w takiej sytuacji zareagować.

Zazwyczaj rozmowa zaczyna się od przedstawienia

się rozmówcy jako policjant lub prokurator. „Policjant”

w telefonie zabrzmi bardzo przekonująco.

Może na przykład podać swój stopień i przedstawić się

imieniem i nazwiskiem. Może przekazać telefon innej

osobie, która potwierdzi, że jest policjantem. Może

nawet zaproponować wykonanie telefonu pod numer

997 w celu potwierdzenia, że sprawa jest istotnie policyjna,

doskonale zdając sobie sprawę, że wielu ludzi

tego nie zrobi. Chodzi tu tylko i wyłącznie o wzbudzenie

zaufania do swojej osoby.

Potem usłyszymy przekonującą historyjkę o „ważnym

śledztwie” albo Twoim koncie bankowym, które

jest „zagrożone”. Usłyszysz wtedy instrukcje – co zrobić,

aby uniknąć utraty ciężko zarobionych oszczędności.

Wystarczy dokonać przelewu na tymczasowe

konto bankowe „policji”.

Nie dajmy się na to nabrać.

Prawdziwy policjant – w słuchawce, czy osobiście,

w mundurze - nigdy nie żąda i nie przyjmie od nikogo

pieniędzy!

NIGDY nie należy rozmawiać przez telefon na temat

posiadanych pieniędzy.

NIGDY nie należy przekazywać pieniędzy obcej

osobie.

NIGDY nie należy przelewać pieniędzy na konta

podane przez nieznajomego czy nieznajomą.

Policja apeluje: „Jeżeli kiedykolwiek masz zastrzeżenia

co do intencji osoby budzącej niepokój – poinformuj

o tym policję, dzwoniąc pod numer 997”.

Podaj dalej!

Grzegorz Pawlik

More magazines by this user
Similar magazines