Głos Powiatu Mińskiego nr 3 Lipiec-Sierpień 2017

iwogtime

W NUMERZE:

ISSN 2544-1566

GAZETA BEZPŁATNA • LIPIEC-SIERPIEN’ 2017 • NR 3

strona 2:

Obiecanki a problem

„dziury budżetowej”

strona 3:

Mińskie remonty –

niewybuchy i szczątki!?

Ścieżki rowerowe w mieście

strona 4:

Uchodźcy w naszym powiecie

I jak bierze?

strona 5:

Kontrowersyjny podatek

Urodziny stulatka

w Gminie Stanisławów

strona 6:

Bieg „Cichociemni 44”

Społeczeństwo obywatelskie

– czyli dlaczego to dotyczy nas

wszystkich?

strona 7:

Nowe centrum rekreacji

w Sulejówku?.

strona 8:

Czy sulejówek jest miastem

przyjaznym dla seniorów?

Profilaktyka raka –

5 produktów, które muszą znaleźć

się w Twojej diecie! (część 2)

strona 9:

Kilka propozycji książkowych,

po które warto sięgnąć

podczas wakacyjnego odpoczynku

strona 10:

Facebook – potężne narzędzie

strona 11:

Uwaga – kleszcze!

strona 12:

Reklama w naszej gazecie –

warto?

NADZORUJEMY KAŻDĄ PRZESYŁKĘ – TYLKO PRZESYŁKI MIĘDZYNARODOWE

WYSOKA JAKOŚĆ I ATRAKCYJNE CENY

SZYBKO, TANIO. ZAMÓW ON-LINE www.latajacepaczki.pl

Zmieniajmy wspólnie lokalną rzeczywistość!

W ostatnim czasie Stowarzyszenie Lepszy Sulejówek udowadnia, że nieustannie pracuje

nad polepszeniem lokalnej rzeczywistości.

P

rzykładem jest wniosek o nazwanie

skweru przy PKP Miłośnie imieniem

„Skwer Żołnierzy Wyklętych”, który został

przedstawiony na lipcowej sesji rady

Latającepaczki.pl Sp. z o.o.

ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa

tel. (22) 270 11 66, 782 70 11 66

e-mail: biuro@latajacepaczki.pl

miasta. Większość sulejówczan nie zdaje

sobie jednak sprawy, jak praca stowarzyszenia

wyglądała „od kuchni”, czyli jak

przebiegał czas spędzony przed próbą

wdrożenia ww. pomysłu. Jako członek

SLS z wielkim podziwem często patrzę

na zaangażowanie w takie sprawy jak ta

dot. skweru, w szczególności to przejawiane

przez prezesa stowarzyszenia –

Michała Raczkowskiego. Włożył wysiłek

w znalezienie odpowiedniego miejsca,

w zdobycie poparcia wśród mieszkańców,

napisanie odpowiedniego projektu,

a wszystko to, aby uczcić tych wyjątkowych

i często zapominanych przez ludzi

bohaterów, oraz by szerzyć pamięć

o nich wśród lokalnej społeczności. Niestety,

wysiłki członków SLS-u są bardzo

często niedoceniane przez np. radnych

i w sposób bezpośredni niektórzy z nich

dają o tym znać. Przykładem jest radny

Andrzej Lipka, który „storpedował”

(cyt. radną Małgorzatę Lubecką) wniosek

o nadanie zaproponowanego przez SLS

patrona skwerowi przedstawiając własnego

– kard. Stefana Wyszyńskiego. Ot taka

zabawa! „Wy tak? To ja Wam na przekór!

Tak po prostu!” – a przynajmniej tak to

można było odebrać…

Potem już było tylko odczytanie wydrukowanej

z Internetu biografii (czy

wydrukowanie biografii to porównywalny

wysiłek do prac SLS-u?) i głosowanie

za wnioskiem stowarzyszenia i radnego

Lipki (oddzielnie).

Ciąg dalszy na s. 2

Fot. pixabay.com


STR. 2 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Zmieniajmy

wspólnie lokalną

rzeczywistość!

Ciąg dalszy ze s. 1

Przeszedł wniosek nr 2 i niedługo

skwer będzie im. kard. Stefana Wyszyńskiego…

Niemniej jak wyżej wymienione zdarzenie

ma się właściwie do tytułu tego artykułu?

Już wyjaśniam. Otóż wielu z Państwa

obserwuje zaangażowanie stowarzyszenia

i naszej gazety w realną zmianę

lokalnej rzeczywistości. Dobrze wiemy, że

nie wszyscy z Państwa dysponują czasem,

aby zajmować się nurtującymi Was sprawami

związanymi z powiatem mińskim.

Wobec tego chciałem serdecznie zachęcić

do tego, abyście Państwo zgłaszali nam

na naszą pocztę

stowarzyszenielepszysulejowek@

gmail.com

wszystko, co chcielibyście zmienić w swojej

okolicy.

Od drobnych zmian zaczyna się budować

wygodne i szczęśliwe życie całej

okolicy. Jako przykład takiej drobnej

zmiany należy uznać ww., po którym stowarzyszenie

się nie poddało i wręcz nabrało

ochoty do cięższej pracy, a także np.

przejście dla pieszych – kolejny wniosek,

który w niedługim czasie zamierzamy

złożyć do rady miasta. Chodzi o przejście

z jednego chodnika na drugi na skrzyżowaniu

ulic Mariańskiej i alei Piłsudskiego

w Sulejówku (niestety na razie tylko

Sulejówek jest naszym głównym terenem

działań). Niejednokrotnie byłem świadkiem,

gdy stałem na tym skrzyżowaniu,

czekając, aż przejadą wszystkie samochody,

a ludzie pomiędzy autami przechodzili

ze strony prawej na lewą przez ulicę Mariańską

wzdłuż alei (najczęściej ci ludzie

przechodzą tamtędy z zamiarem udania

się na zakupy do Biedronki, która jest

nieopodal). Takie przechodzenie jest dosyć

niebezpieczne, szczególnie dla owych

pieszych, bo czasami kierowcy jadący aleją

Piłsudskiego, skręcając w lewo na ul.

Mariańską, nie widzą pieszych, którzy są

jeszcze pomiędzy samochodami na prawym

pasie i… taka sytuacja zwyczajnie

może zakończyć się tragedią, a tego raczej

chcielibyśmy uniknąć (o ironio losu, ok.

500 m dalej jest cmentarz).

Zachęcamy do śmiałego kontaktowania

się z nami, a przede wszystkim ze

stowarzyszeniem i jego prezesem – Michałem

Raczkowskim, który z przyjemnością

przeczyta Wasze prośby i po konsultacji

z resztą załogi wdroży w życie

te najbardziej priorytetowe, pożyteczne

i sensowne!

Mateusz Nieścierowicz

mateusz.niescierowicz@

gpm.info.pl

Obiecanki a problem „dziury budżetowej”

O ekonomii rzadko się mówi, tematu pieniędzy Polacy najczęściej wolą unikać. Prawdę mówiąc,

nie wiadomo, dlaczego tak jest. Może dlatego, że Polacy nigdy jako ogół społeczeństwa

nie byli specjalnie zamożni.

Czasy PRL-u obfite były w pokazywanie

bogatego człowieka jako tego

„złego”, żerującego na ludzkim cierpieniu

sknerusa, gromadzącego coraz

to większy majątek dla własnej

uciechy (połączenie Polaka-

-katolika i marksisty – „katomarksisty”).

Wielu Polaków

uważa tak do dziś,

oczywiście nie jest tak,

że całkowicie się mylą,

bo takie jednostki jak

najbardziej się trafiają. Już

na samym wstępie poruszyłem

temat, który co niektórych skłoniłby

do dyskusji, a nawet sporów

czy kłótni. Efektem uciekania od

takich rozmów niestety jest pomijanie

istotnych informacji na temat gospodarki,

której stan nieodwołalnie oddziałuje

na życie każdego człowieka. A przecież

edukacja ekonomiczna jest czymś bardzo

istotnym.

O DEFICYCIE BUDŻETOWYM

SŁÓW KILKA…

Pewnie każdy z nas słyszał w radiu, telewizji

czy szkole o zjawisku ekonomicznym,

jakim jest deficyt budżetowy,

zwanym też dziurą budżetową. Prościej

mówiąc, jest to sytuacja, gdy wydaje się

więcej pieniędzy niż się ich zarabia.

Weźmy sobie jako przykład prowadzenie

gospodarki przez samorządy. Jest

sobie fikcyjne miasto z przeciętnymi zarobkami

wydające mniej pieniędzy niż

trafia do budżetu. Władze postanawiają

zainwestować nadwyżki w nowe parki,

place zabaw albo przystanki autobusowe.

O inwestycjach kilka słów powiem jeszcze

potem. Stan posiadania miasta zdecydowanie

wzrósł, posiadające dotąd nie

za dużo obiektów rekreacji lub cieszące się

raczej słabej jakości przystankami teraz

uzyskuje większy podziw wśród mniej zamożnych

miast w okolicy. Ale negatywne

skutki wynikną później. Przykłady, które

wymieniłem, jak wiemy, są wydatkami

bez możliwości zwrotu pieniędzy. Miasto,

które z trudem bilansowało wydatki i zarobki,

zaczęło wydawać więcej pieniędzy

niż było w stanie, czyli zostało dotknięte

„deficytem budżetowym”. Te elementy

jak najbardziej wymagały poprawy, jednak

jeżeli nie było z nimi aż takiej tragedii,

która by uniemożliwiała niezbędne

dla ludzi funkcjonowanie, to może należało

zaczekać z takimi wydatkami?

W CO INWESTOWAĆ,

ABY SIĘ ZWRÓCIŁO?

Fot. pixabay.com

Inwestycje to rzecz niezwykle istotna, należy

tak dysponować majątkiem, by koszta

zawsze się zwracały, a wydatki, które

są bez możliwości zwrotu, nie zagroziły

zbytnim pogorszeniem się dochodów

miasta. Dobrą inwestycją są zawsze między

innymi drogi. Poprawiają one znacznie

komunikację, a także wizerunek samego

miasta.

Wbrew pozorom bardzo dobrą inwestycją

jest też obniżanie lokalnych

podatków. Jeżeli budżet miasta oczywiście

może sobie na to pozwolić, to wręcz

zalecane jest obniżanie ściągalności

pieniędzy od obywateli, szczególnie od

prywatnych inwestorów, którzy zachęceni

płaceniem niższych składek, niż by

to miało miejsce w innym mieście, założą

firmę właśnie tam. Stworzą się nowe

miejsca pracy, zarobione pieniądze w tych

firmach ludzie potem wykorzystają przy

robieniu zakupów, a co najważniejsze –

firma, której udało się utrzymać na lokalnym

rynku, płaci podatki od nieruchomości

oraz wykorzystuje prąd, wodę czy

gaz należące do miasta, czyli są to tylko

dodatkowe wpływy. A im więcej inwestorów,

tym większe wpływy do budżetu dla

tego miasta. Dopiero wtedy, gdy lokalna

gospodarka ruszy, a poprawa zacznie być

widoczna, bez problemu można pozwolić

sobie na wydatki drugiej potrzeby. W naprawdę

skrajnych przypadkach może być

konieczne powstanie dziury budżetowej,

bo miasto już jest w takich długach,

że zwyczajnie nie może sobie pozwolić

na niewydawanie nawet pożyczonych pieniędzy.

W takich przypadkach pieniądze

w pierwszej kolejności powinny trafiać

na inwestycje, które znacząco poprawią

wpływy do budżetu. Na pewno tymi inwestycjami

nie mogą być nowe baseny czy

inne obiekty sportowe.

WYKAZ GMIN W POWIECIE

MIŃSKIM Z DEFICYTEM

BUDŻETOWYM

Oczywiście w gazecie „Głos

Powiatu Mińskiego” nie

mogłoby zabraknąć

małego prześwietlenia

naszych okolicznych

samorządów, dlatego

też pochylmy się nad

tym, jak duże są dziury

budżetowe wszystkich

gmin powiatu mińskiego.

W każdym przypadku są to informacje

podane w uchwałach budżetowych

gmin z grudnia 2016 roku na rok

2017, które możemy znaleźć w Internecie.

Gminy Miejskie

Mińsk Mazowiecki: 11 175 289, 00 zł

Sulejówek: 10 600 000, 00 zł

Gminy miejsko-wiejskie

Mrozy: 1 512 939, 29 zł (UWAGA! To jest

nadwyżka – budżet gminy Mrozy jako jedyny

ma wartość dodatnią)

Halinów: 4 000 000, 00 zł

Kałuszyn: 1.300.000, 00 zł

Gminy wiejskie

Dobre: 4 941 350, 00 zł

Mińsk Mazowiecki: 4 126 000 zł

Stanisławów: 3 269 608, 00 zł

Cegłów: 2.322.236, 00 zł

Latowicz: 1 355 472, 00 zł

Siennica: 1 000 000, 00 zł

Dębe Wielkie: 700 000, 00 zł

Jakubów: 490 000, 00 zł

NA MINUSIE…

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że sytuacje

w tych gminach poprawią się w przyszłości,

bo długi stale rosną, a trzeba będzie

je kiedyś spłacić. Należy stale zwracać

uwagę na sprawozdania finansowe komisji

miast i pilnować, by samorządowcy

zachęceni kolejną kadencją nie skusili

nas gwarancją wprowadzenia do miasta

nowych udogodnień, na które zwyczajnie

nie ma pieniędzy w danej chwili. Oznacza

to, że albo oszukują i np. obiecywany

przez nich park nigdy nie powstanie albo

dotrzymają obietnicy

i skończy się to kolejnym

podkopaniem lokalnej

gospodarki, na czym

oczywiście ucierpi każdy

mieszkaniec.

Piotr Wilewski

piotr.wilewski@gpm.info.pl


LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

STR. 3

Mińskie remonty – niewybuchy i szczątki!?

Tradycją są już wakacyjne remonty dróg w Mińsku Mazowieckim, w tym roku także nie zabrakło tego typu „atrakcji”.

Już na początku lipca rozpoczęto remont

mostu łączącego ulicę Budowlaną

i rondo ks. Dziąga. Most ten od kilku

już lat był w złym stanie technicznym,

jednak niskie fundusze i konieczność

przeprowadzenia innych inwestycji nie

pozwalały na wyremontowanie go. Obecnie

przejazd dla samochodów, rowerów,

a także ruchu pieszego jest zamknięty.

W zastępstwie wyznaczony został objazd,

a ruch pieszych przekierowany na kładkę

w parku. Na chwilę obecną jedyna grupa,

która narzeka na remont, to wędkarze

twierdzący, że zrobiło się płytko i „ryba

się rozpierzchła po stawie”, jednak cały

czas można tam złowić wcale niemałe

okazy. Na szczęście póki co nie powoduje

to żadnych niedogodności dla kierowców,

pamiętać jednak należy, iż mamy wakacje,

więc część ludzi z Mińska powyjeżdżała

na urlopy, a w okolice ulicy Budowlanej

nie ma po co jechać, chyba że na boisko,

bieżnię lub by powędkować właśnie.

W czasie wakacji jest to zazwyczaj tylko

droga przejazdowa.

Jednak co nastąpi z początkiem września?

Mogą zacząć się spore utrudnienia

w ruchu, nie tylko z powodu końca

okresu urlopowego, lecz także ze względu

na szkoły, których przy ulicy Budowlanej

jest kilka – Gimnazjum Miejskie

nr 2 imienia Jana Pawła II, Zespół Szkół

nr 1 im. Kazimierza Wielkiego, Zespół

Szkół Agrotechnicznych, kilka lat temu

przeniesiony z Janowa do budynków po

CKU. Jest tam jeszcze Centrum Kształce-

Wydarzenie to dotyczyło 3 jednostek

administracyjnych: Dzielnicy Wesoła

m. st. Warszawy, Miasta Sulejówek

i Gminy Halinów. W ramach tej imprezy

w ww. 3 jednostkach administracyjnych

podejmowane były różne inicjatywy dotyczące

problemów młodych ludzi z tego

terenu. Jedną z nich było wręczenie burmistrzom

Wesołej, Sulejówka i Halinowa

petycji dotyczącej połączenia tych 3 jednostek

administracyjnych jedną ścieżką

rowerową.

Od tego wydarzenia minęło kilka lat,

ale z tego co widać dotychczas inicjatywy

tej nie udało się zrealizować. O ile w Wesołej

udało się przynajmniej częściowo

podjąć działania na rzecz realizacji tej

inicjatywy, co można zauważyć w postaci

wyodrębnionych pasów ruchu dla rowerzystów

na ul. 1-szego Praskiego Pułku,

o tyle trudno dopatrzeć się efektów tej inicjatywy

w Sulejówku.

nia Praktycznego. A wszystkie te szkoły

znajdują się w odległości ok. 600 metrów,

między ulicą Jasną a mostem, który będzie

remontowany do 31 października.

I, miejmy nadzieję, że do tego terminu budowlańcy

wyrobią się z robotami, a może

być to trudne.

Już przy remoncie ronda ks. Dziaga

znaleziono ludzkie szkielety i, gdy do akcji

przystąpili archeolodzy, prace rozciągnęły

się, a na dodatek 7 sierpnia (a podobno

i na początku czerwca) przy pracach

w parku znaleziono niewypał pocisku

moździerzowego. Jeżeli robotnicy remontujący

most natkną się na tego typu

„atrakcje”, remont mostu na pewno się

Ścieżki rowerowe w mieście

W dniach 26-29 maja 2013 r. miał miejsce Europejski Tydzień Młodzieży, w którym udział brała

m. in. Młodzieżowa Rada Miasta Sulejówek.

Tymczasem wydaje się, że budowa bezpiecznych

dla rowerzystów ścieżek bądź

wytyczanie ich w ciągach już istniejących

wydłuży, co w perspektywie 1 listopada,

czyli Wszystkich Świętych, ze względu

na sąsiedztwo mostu i mińskiej nekropolii

może zablokować dużą część Mińska

Mazowieckiego. Jednak nie ma co „krakać”,

za to trzeba trzymać kciuki za robotników,

bo w innym przypadku przejazd

samochodem przez Mińsk Mazowiecki

od Stojadeł do Serbinów będzie trwał tyle,

że przejście go piechotą może oszczędzić

kilka minut.

Następnym remontowanym miejscem

w Mińsku Mazowieckim jest ulica Dąbrówki,

gdzie poza nowym asfaltem ma pojawić

się także wiele miejsc parkingowych,

a także latarnie LED, dzięki którym miasto

Fot. pixabay.com

Fot. pixabay.com

ulic jest ważnym działaniem z punktu widzenia

bezpieczeństwa tej grupy społeczności

lokalnej, podnoszenia i utrzymywaoszczędzi

sporo pieniędzy na doświetlaniu

dróg. Miejmy nadzieje, że wzorem tej

ulicy i Leśnej, oświetlenie tego typu będzie

pojawiało się w coraz większej liczbie

miejsc, dzięki temu Urząd Miasta będzie

mógł oszczędzić część naszych pieniędzy

przeznaczonych na rachunki za oświetlenie,

a fundusze te zostaną przeznaczone

na inne, równie potrzebne rzeczy. Remont

obejmie też rozbudowę kanalizacji

deszczowej, kanalizacji sanitarnej, sieci

wodociągowej, a także sieci telekomunikacyjnej.

Przy Szkole Podstawowej nr 2

ogrodzenie zostanie delikatnie odsunięte

od ulicy, dzięki czemu w tym miejscu będziemy

mieli więcej miejsc parkingowych

i zatokę autobusową. Zmiany nastąpią

także w organizacji ruchu na skrzyżowaniu

z ul. Mickiewicza – pierwszeństwo teraz

będą mieli kierowcy skręcający w lewo

z ul. Mickiewicza oraz skręcający w prawo

w ul. Mickiewicza z ul. Dąbrówki. Obecny

łącznik ul. Mickiewicza z ul. 1 PLM „Warszawa”

będzie drogą jednokierunkową.

W przypadku ulicy Dąbrówki raczej nie

spodziewamy się znalezienia cmentarza

pod asfaltem (jak w przypadku remontu

ul. Kościelnej) i mamy nadzieje, że niewybuchów

też nie będzie,

a remont potrwa tak, jak

zostało to zapowiedziane

przed rozpoczęciem

robót, czyli do końca listopada.

Jakub Gągol

nia kondycji fizycznej mieszkańców oraz

pod względem ekologicznym.

Tworzenie ścieżek rowerowych w mieście

powinno być podyktowane nie tylko

z uwagi na powyższe aspekty, lecz także

w celu zaspokojenia w tym zakresie potrzeb

innych grup społeczności lokalnej

niż młodzież. Możliwości kreowania takich

ścieżek mogłyby być konsultowane

z mieszkańcami miasta celem wypracowania

optymalnej ich lokalizacji. Jedno

jest pewne: natężenie ruchu w mieście

jest coraz większe, a ścieżek rowerowych

zwiększających bezpieczeństwo najsłabszych

uczestników ruchu

drogowego wciąż

za mało w stosunku

do występującego zapotrzebowania.

Michał Raczkowski

michal.raczkowski@gpm.

info.pl


STR. 4 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Pismo otrzymały Urząd Gminy Mrozy,

Urząd Miasta Mińsk Mazowiecki oraz

Urząd Gminy Mińsk Mazowiecki. Pytania

zostały do nich skierowane, ponieważ

dowiedziałem się od jednego mieszkańca

naszego powiatu , iż uchodźcy mieszkają

obok niego, oraz że są utrzymywani

przez samorząd – nie było jasne przez

który…

Nie wsłuchując się jednak w plotki, postanowiłem,

że zapytam u samego źródła

o to, „jaka jest prawda”.

Zapytanie zostało wysłane w formie

maila dnia 23 lipca 2017 r. o godzinie 23:17

(w niedzielę). Z Gminy Mrozy odpowiedź

otrzymałem w trybie ekspresowym, bo

już 26 lipca, z informacją bardzo przejrzyście

napisaną – iż „uchodźców” nie ma

i nie będzie. Miasto Mińsk Mazowiecki

przesłało swoją odpowiedź dnia 26 lipca,

także informując, że żadnych uchodźców

Uchodźcy w naszym powiecie

Jakiś czas temu napisałem pismo do urzędów w naszym powiecie z prośbą o informacje

dotyczące przyjmowania uchodźców w mojej okolicy.

Polacy są przeciwni przyjmowaniu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Poniżej dane od 05.2015 do 07.2016 (Źródło: CBOS)

nie ma i nie będzie. Jako ostatni został

urząd Gminy Mińsk Mazowiecki, który

to swojej odpowiedzi nie przesłał po dziś

dzień, a jedynie informację:

„Prawo dostępu do informacji publicznej

obejmuje zatem prawo żądania udzielania

informacji publicznej o określonych

faktach i stanach istniejących w chwili

udzielania informacji. Dlatego też informacja

publiczna nie obejmuje zamierzeń,

planów czy pomysłów roboczych, o ile nie

przybrały postaci dokumentu (ale nie własnych

notatek czy zestawień).”

Pytania nie wykraczały poza wspomniane

fakty.

W Maju 2017 roku według sondażu

CBOS aż 70% Polaków jest przeciwnych

przyjmowaniu uchodźców

z Bliskiego Wschodu

i Afryki, tylko 25% jest za,

z czego większość stanowią

„zwolennicy umiarkowani”

tego pomysłu.

Tomasz Romanyszyn

I jak bierze?

Półmetek sezonu wędkarskiego za nami, jednak przed miłośnikami połowu ryb drapieżnych najlepsze miesiące.

Jak wiadomo, „szczupak jest król wód,

jak lew jest król dżungli”, więc sklepy

zoologiczno-wędkarskie już nastawiają

się na podwyższone zainteresowanie

woblerami, gumami, błystkami i wszystkim

tym, na co rybę drapieżną, a także

tę mniej drapieżną, można złowić. Sam

w tym sezonie zamierzam kupić nową

wędkę spinningową, dzięki której mam

zamiar wyciągnąć na brzeg nie jednego

mięsożernego potwora. Jednak gdzie po

te ryby jechać?

W powiecie mińskim mamy wiele

miejsc, gdzie ryby mogą łowić zarówno

osoby, które posiadają kartę wędkarską

oraz opłacone pozwolenie na połów, jak

i ci, którzy w PZW nie wierzą. Zacznę

od miejsca dla Mińska Mazowieckiego

kultowego, jakim jest staw przy cmentarzu,

tzw. Łazienki. Wiele osób narzeka, że

z powodu remontu mostu, a także robót

w parku, spadł poziom wody, ale kto łowi,

ten złowi, bo nie raz słyszy się o pięknych

leszczach, które wędkarze wyciągają z rzeki

Srebrnej. Następnym miejscem w okolicy

Mińska Mazowieckiego są stawy, które

powstały po żwirowni w Pogorzeli. Ostatnimi

czasy do stawu tego pojawił się dodatkowy

zjazd, teren łowiska został lepiej

zarybiony, a brzeg od strony trasy na Siennice

utwardzono i oczyszczono ze śmieci

(do czasu niestety). Ryby, jakie tu możemy

złapać, to szczupak, sandacz, sum, okoń,

karp, amur, karaś, kleń, jaź, płoć i ukleja.

Na obie „wody” potrzebujemy karty PZW

oraz opłacone pozwolenie na połów.

Co jednak zrobić, jeżeli nie mamy karty

PZW? Wtedy jesteśmy zmuszeni udać

się na łowiska komercyjne. Jednym z nich

jest „Łowisko u Szerszenia” w Niedziałce.

Można tu spotkać naprawdę piękne,

duże karpie, więc jeżeli ktoś kocha łowić

właśnie te ryby, to ma tutaj specjalnie

przystosowany dla siebie staw, na którym

można łowić 24h/7 dni w tygodniu. Jeżeli

nie jesteśmy „karpiarzami”, to mamy też

drugi staw, tzw. „rekreacyjny”. Sam łowiłem

tu nie raz i stwierdzam, że można

upolować także piękne sztuki ryby zarówno

mięsożernej, jak i tej, która woli kukurydzę.

Na łowisku rekreacyjnym możemy

łowić w weekendy i dni wolne od pracy

w godzinach 7:00-18:00, a także w tzw.

„nocki”. Dla wielu osób jest to absolutny

numer 1 w powiecie mińskim. Dla jeszcze

innych faworytem jest łowisko „U Leszka”

w Mrozach. Chociaż sam tam nie łowiłem,

na facebookowej grupie „Wędkarski

MMz” dowiedziałem się, że jest „U Leszka”

bardzo dużo ryb i ten, kto tam pojedzie,

na pewno nie wyjedzie zawiedziony.

Kolejny komercyjnym miejscem, gdzie

poza nadzorem PZW możemy wyciągnąć

rybę, jest Łowisko Nowodwór koło Siennicy.

Miejscem godnym odnotowania,

mimo że nie znajduje się w powiecie mińskim,

jest również Łowisko w Gałkach.

Znajdziemy tam kilka stawów, w których

możemy złowić karpia, amura, lina, płoć,

karasia, dla szczęściarzy tołpygę, a także

sandacza i szczupaka. Niestety, nie można

łowić tam metodą spinnigową. Jest to

Fot. pixabay.com

łowisko komercyjne, na którym nie płacimy

za wstęp, jednak trzeba liczyć się

z tym, że za każdą rybę wyciągniętą

z wody będziemy musieli zapłacić.

Poza tymi stawami mamy także wody,

przez niektórych zwane „niczyimi”, choć

widnieją one w wykazie PZW. Jednym

z takich miejsc jest staw w miejscowości

Ładzyń. O rybach w tym stawie krążą już

legendy, jednak każdy, z kim rozmawiałem,

zazwyczaj łowił tam ukleje wielkości

palca, karaski, które nadają się na tzw.

„żywca”, czyli do połowu większych ryb,

sumiki karłowate, czyli szkodniki których

po złowieniu nie można wpuścić do wody

(należy wyrzucić je w krzaki), okonie lub

nieduże liny. Co by nie mówić, ryba typu

szczupak lub sum występuje tu na pewno,

jednak rośliny, które zarastają cały staw,

skutecznie utrudniają złowienie „króla

wód”. Śmiałek, który chciałby się tego

podjąć, powinien zaopatrzyć się w ponton

bądź łódkę oraz grubą plecionkę zamiast

standardowej żyłki. Łowienie w tym stawie

na spławik oraz zanęcanie zazwyczaj

kończą się złością wędkarza, gdy przypływają

kaczki, aby wyjeść zanętę.

Gdzie byśmy jednak nie wyruszali, musimy

pamiętać o tym,

żeby zabrać wszystko to,

co przywieźliśmy, by ktoś,

kto przyjedzie łowić po

nas, zastał „miejscówkę”

w takim stanie, w jakim

my chcielibyśmy ją zastać.

Jakub Gągol


LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

STR. 5

niedzielę 30 lipca uroczystości

W urodzinowe zapoczątkowała msza

święta, podczas której Towarzystwo Śpiewacze

LIRA specjalnie dla solenizanta

dedykowało wyjątkowe utwory. Dalsze

obchody celebrowano już w domu Pana

Czesława w miejscowości Wólka Piecząca.

Jak na stulatka przystało, na urodzinach

było ponad 100 gości, a życzeniom,

przede wszystkim zdrowia, nie było końca.

Na spotkaniu zostało wygłoszone oficjalne

przemówienie przeze mnie, a także

przez prezesa oddziału KRUS Marcina

Kontrowersyjny podatek

Podatek, a właściwie opłata od posiadania psów jest daniną samorządową, stanowiącą w całości dochód własny gmin.

Możliwość wprowadzenia opłaty od

posiadania psów wynika z przepisów

ustawy z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach

i opłatach lokalnych. Z przepisów

ww. ustawy wynika, że rada gminy może

wprowadzić, w drodze uchwały, opłatę od

posiadania psów. Opłatę tę pobiera się od

osób fizycznych posiadających psy.

Ustawa dopuszcza niepobieranie ww.

opłaty m.in.:

• od osób zaliczonych do znacznego stopnia

niepełnosprawności i osób niepełnosprawnych

w rozumieniu przepisów

ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji

zawodowej i społecznej oraz

zatrudnianiu osób niepełnosprawnych

– z tytułu posiadania psa asystującego

• osób w wieku powyżej 65 lat prowadzących

samodzielnie gospodarstwo domowe

– z tytułu posiadania jednego psa;

• podatników podatku rolnego od gospodarstw

rolnych – z tytułu posiadania nie

więcej niż dwóch psów.

Zasady ustalania i poboru oraz terminy

płatności i wysokość stawek opłaty

określa, w drodze uchwały, rada gminy

z uwzględnieniem górnej granicy stawki,

ogłaszanej przez Ministra Finansów,

Urodziny stulatka

w Gminie Stanisławów

5 lipca mieszkaniec Gminy Stanisławów Czesław Sowa

ukończył 100 lat.

Pietrusińskiego. Godne podziwu było zachowanie

jubilata, który tryskał energią,

humorem i optymizmem. Opowiadał, że

jego recepta na długowieczność to świeże

powietrze i dobra woda, a to wszystko

znalazł w Gminie Stanisławów.

Czyż potrzeba

lepszej reklamy, aby

zamieszkać w naszym

przyjaznym powiecie?

Adam Sulewski

Wójt Gminy Stanisławów

Fot. Adam Sulewski

który upoważniony jest do jej waloryzacji

(w 2017 r. górna granica wynosi 118,97 zł).

Rady wielu gmin w Polsce korzystają

z ustawowego przyzwolenia na wprowadzenie

takiej daniny, będącym w ich gestii.

Podobnie było również w Sulejówku,

gdzie np. na mocy uchwały rady miasta

z 2004 r. ustanowiona została roczna

stawka podatku od posiadania psów

w wysokości 25 zł od jednego psa. Nie

była to stawka wygórowana w stosunku

do maksymalnie możliwej do uchwalenia

i w związku z tym nie stanowiła

zbyt dużego obciążenia dla posiadaczy

psów. Mimo to po pewnym okresie jej

obowiązywania władze, mając zapewne

na uwadze znikome przychody dla budżetu

oraz nieefektywność działań egzekucyjnych,

słusznie podjęły decyzję

o rezygnacji z prowadzenia na terenie

miasta nadmiernej polityki fiskalnej wobec

jego mieszkańców i uchwała została

uchylona.

Objęcie opodatkowaniem faktu posiadania

psa rodzi szereg kontrowersji co

do celowości utrzymywania tej daniny podatkowej.

Pomijając fakt, że pies pozostaje

jedynym opodatkowanym zwierzęciem,

jest to niezrozumiałe i wskazuje na pewną

formę dyskryminacji w stosunku do posiadania

innych zwierząt domowych, np.

kotów, których liczba wcale nie jest mała.

Ponadto równie dobrze można byłoby

ustanawiać opłaty od posiadania wielu innych

dóbr, np. roweru, komputera, tabletu

czy telefonu komórkowego, co z pewnością

nie tylko nie służyłoby ludziom, lecz

Fot. pixabay.com

także stanowiłoby ograniczenie rozwoju

cywilizacyjnego i społecznego.

Tymczasem opłata z tytułu posiadania

psa nie jest obligatoryjna. Oznacza

to, że żadna gmina nie musi ustanawiać

tej opłaty, jak również nie występuje konieczność

jej utrzymywania. Za rezygnacją

odprowadzania tej opłaty przemawia

chociażby argument niskiej ściągalności.

Stosunkowo wysokie koszty egzekucji

czynią tę ściągalność nieopłacalną. Powyższe

sprawia, że opłata nie ma większego

sensu, tym bardziej, że wpływy z jej

pobierania stanowią mało istotną pozycję

w budżecie niejednej gminy. Prawdopodobnie

nie zawsze wszyscy nawet wiedzą

o jej istnieniu w miejscowościach, gdzie

ona funkcjonuje, a celowość jej funkcjonowania

nie znajduje uzasadnienia.

Sulejówek jest chwalebnym przykładem

tego, że gmina nie musi ustanawiać wszystkich

danin, jakie tylko są możliwe. Jeżeli coś

jest nieefektywne, nie znajduje głębszego

uzasadnienia i nie ma oparcia w społeczności,

można i warto z tego zrezygnować.

Swoją drogą należałoby się zastanowić

nad kwestią wynikającej z przepisów

ustawy możliwości utrzymywania opłaty

od posiadania psów w skali krajowej,

bowiem posiadacze innych zwierząt, nie

wiadomo na podstawie jakich przesłanek,

znajdują się w pozycji uprzywilejowanej.

Jednakże najważniejsze byłoby dokonanie

stosownego oszacowania pozytywów

i negatywów funkcjonowania tej opłaty.

W przypadku, gdyby empiryczne obliczenia

sporządzone dla całego kraju

potwierdziły występowanie znikomych

dochodów własnych gmin z tego tytułu

i brak celowości prowadzenia ewentualnych

działań windykacyjnych, zasadnym

byłoby rozszerzenie inicjatyw lokalnych

zmierzających do wyrugowania tej opłaty

w poszczególnych gminach poprzez podjęcie

stosownych kroków obywatelskich,

mających na celu eliminację powyższego

rozwiązania z ogólnie obowiązujących

przepisów ustawowych. Wówczas gminy

nie miałyby umocowania

prawnego i pretekstu

do wprowadzania tego

rodzaju opłat lokalnych.

Michał Raczkowski

michal.raczkowski@

gpm.info.pl

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ!

Napisz do nas:

redakcja@gpm.info.pl

lub zadzwoń:

514-128-248


STR. 6 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Bieg „Cichociemni 44”

Aż osiem gmin objęło patronatem drugi już bieg „Cichociemni 44”, po cztery z powiatu mińskiego i wołomińskiego.

Na starcie stanęło ponad 130 zawodników.

Trasa 7200 m rozpoczynała się

w Sulejówku i przebiegała przez poligon

wojskowy do Ossowa. Wydarzenie jest organizowane,

aby upamiętnić 91 żołnierzy

cichociemnych poległych w powstaniu

warszawskim. Przed startem, przeze mnie

i przez burmistrza Sulejówka Arkadiusza

Śliwę, zostały złożone kwiaty pod pomnikiem

Poległych Żołnierzy Armii Krajowej

Harcerskiego Batalionu „ZOŚKA” w Sulejówku.

Na mecie wszyscy uczestnicy otrzymali

zasłużone pamiątkowe medale, gdyż

ukończyć ten bieg w upale nie było lekko.

Inicjatywa w porównaniu z ubiegłym

rokiem rozrosła się dwukrotnie, patrząc

na liczbę uczestników biegu. Zważywszy

na postępującą popularyzację zdrowego trybu

życia i modę, będzie przybierała na sile.

Warto jednak zaznaczyć, że to nie tylko o

sport chodzi, a przede wszystkim o uczczenie

pamięci poległych.

Cieszy również bardzo

duży procent młodzieży

uczestniczącej w takich

wydarzeniach.

Fot. Adam Sulewski

Adam Sulewski

Wójt Gminy Stanisławów

Społeczeństwo obywatelskie

– czyli dlaczego to dotyczy nas wszystkich?

Na początku warto przybliżyć samą

definicję społeczeństwa obywatelskiego.

Według najprostszych opisów jest

to społeczeństwo charakteryzujące się aktywnością

i zdolnością do samoorganizacji,

bez przymusu aparatu państwowego.

Co więcej, społeczeństwo takie potrafi

działać niezależnie od instytucji państwowych.

Korzenie takiego poglądu wbrew

pozorom sięgają daleko, aż starożytności.

Jednak jego gwałtowny rozwój przypadł

na czasy oświecenia, za sprawą działalności

Adama Smitha i Johna Locke’a. Innymi

słowy, przekonanie to stało się ściśle

związane z główną myślą liberalizmu.

Jednak czy jest ono do końca dobre?

Doskonale wiemy, że posiadamy pewne

uwarunkowania, stałe przekonania czy

też myśli, z którymi się identyfikujemy.

Dlatego też czy społeczeństwo obywatelskie

jest równoznaczne z liberalnymi

poglądami? Nie do końca. Bowiem w każdym

ustroju politycznym można powiedzieć,

że skuteczne społeczeństwo obywatelskie

istnieje poza podziałami. Teraz

warto zapytać, gdzie w tym wszystkim

jest miejsce dla Ciebie? Odpowiedź jest

dość prosta – w działaniu.

Co więcej, społeczeństwo obywatelskie

to obywatele skupieni na danym celu, widzący

dany problem i chcący go zminimalizować

bądź opracować określone rozwiązanie.

Zatem czynnikiem decydującym

jest samoświadomość tłumu. Dlaczego

o tym piszę? Odpowiedzi może być kilka,

jednak najważniejszy jest fakt, że aby społeczeństwo

takie zaistniało, najpierw należy

wiedzieć, iż może ono zaistnieć.

Przez lata, jeśli nie wieki, wykształciła

się w nas dziwna, lecz skuteczna forma

samodzielności. Staramy się być samowystarczalni

we wszystkim. Jest to coś

dobrego, jednak razem z tą tendencją

narastał strach przed jednoczeniem się.

Fot. pixabay.com

Społeczeństwo obywatelskie zakłada łączenie

ludzi. A z tym wiąże się pewien lęk

– przed opinią innych. Jako naród lubimy

wyrażać swoje zdanie, jednak boimy się

krytyki. Czym jest to spowodowane? Powodów

zapewne jest kilka. Ważniejsze od

genezy zjawiska jest jednak uświadomienie

sobie, że bez wzajemnej krytyki nie

stworzymy społeczeństwa obywatelskiego.

Jednak jaki to ma rzeczywisty sens?

Tutaj przechodzimy do głównego pytania

– jaki to ma związek z Tobą?

Dobre funkcjonowanie społeczeństwa

obywatelskiego pozwala tworzyć

i zmieniać trwale otoczenie. Państwo to

lud, prawda? Zjednoczony lud to pewna

siła. Uporządkowany lud to jeden byt,

który potrafi decydować wspólnie, patrzeć

długoterminowo i nie jest podatny

na manipulacje polityków. Nie pragnę tutaj

wzniecać nienawiści ani przedstawiać

żądań anarchistycznych. Jednak kiedy

świadomy lud, zjednoczony w formie społeczeństwa

obywatelskiego, widzi poważny

problem, może go szybko rozwiązać.

Oto główny cel. Działanie na rzecz dobra

wzajemnego przez połączenie sił.

Na koniec – pamiętaj, że społeczeństwo

obywatelskie działa na wielu poziomach.

Już dziś możesz uczestniczyć w realizacji

tej idei, choćby przez drobne działanie.

Może być nim współtworzenie gazety lub

udział w innych inicjatywach lokalnych.

A co najważniejsze – należy być świadomym,

że nie jest się samotną wyspą! Słowa

te niby dobrze wszystkim znane, bywają

jednak ignorowane.

„Nikt nie jest samotną

wyspą” – głosił Thomas

Merton. Tą złotą myślą

zakończmy nasze rozważania.

Szymon Maj


LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

STR. 7

Nowe centrum rekreacji w Sulejówku?

Najwyraźniej już za dobre parę lat słynny Park Glinianki (zajmujący 20 hektarów) doczeka się swojego zagospodarowania.

Każdy, kto był w lesie nieopodal stadionu

Victorii, przechadzając się po

nim, raczej nie miał zbyt dobrych wspomnień.

Niektórzy sulejówczanie nie mieli

nawet świadomości tego, że przechadzają

się po parku…

Nie ma się im w sumie co dziwić, bo

„Glinianki” średnio spełniają przeciętne

wyobrażenia o parku. Brak ławek

(poza jednym miejscem niedaleko stawu),

miejsc do piknikowania, zielonych

trawników, oświetlenia, mówiąc krótko

– praktycznie wszystkiego. Jest to las,

jakim go stworzyła natura, z wyjątkiem

dawno temu wytyczonych piaskowych

ścieżek i przechodzącego przez niego

sulejowskiego szlaku rowerowego, kilku

worków na śmieci i wędkarzy – najczęstszych

bywalców. Przez wiele lat pieniądze

na zrealizowanie celu zagospodarowania

„Glinianek” były stale przeznaczane

na inne potrzeby. Spłatę długu Sulejówka

za Stadion Victoria Sulejówek, modernizację

dróg i kanalizacji. Był to może

zastój, przez który Sulejówek wizualnie

aż nadto się nie zmieniał, ale był to zastój

jakże potrzebny z uwagi na deficyt

budżetowy (10 600 000 zł na rok 2017

źródło: Uchwała Budżetowa na rok 2017

Miasta Sulejówek Nr XXXI/285/2016

z dnia 29 grudnia 2016 r.). Przeznaczanie

pieniędzy na priorytetowe zapotrzebowania

miasta było – przynajmniej

moim zdaniem – bardzo rozsądnym i dobrym

posunięciem ze strony burmistrza

Arkadiusza Śliwy.

CENTRUM REKREACJI…

ALE DLACZEGO „CENTRUM”?

Według tego, co możemy przeczytać

na stronie miasta Sulejówek (sulejówek.pl),

plan zabudowy jest podzielony na trzy

etapy:

1. Budowa zbiorników retencyjnych,

dokładnie trzech (odbierałyby one wody

opadowe z północnej części miasta Sulejówek):

jeden z nich ma być zarybiony – co,

jest myślę, miłą informacją dla wszystkich

sympatyków połowów. Drugi – większy,

na którym nawet będzie możliwość wypożyczenia

kajaków. Będzie to przyjemny

czas na spędzenie weekendowego popołudnia

z rodziną, bo oprócz kajaków

będą również rowery wodne i możliwość

samego kąpania się. No i trzeci zbiornik

znajdować się będzie pod ziemią i będzie

pełnić funkcję magazynowania wody.

2. Wizualne upiększenie parku: tj. sadzenie

drzew i krzewów, budowa chodników

i ścieżek. Stawianie altanek, ławek,

koszy na śmieci i oświetlenia.

3. Budowa „Stacji Polska”: jest to bardzo

ciekawy projekt zbudowania budynku

przedstawiającego Mapę Polski,

w ramach której wybudowane będą strefy

pokazujące poszczególne regiony prezentujące

dziedzictwo kulturowe (jak np. potrawy

regionalne, ubiory i inne). Według

informacji z internetowej strony miasta,

mają tam też być organizowane spotkania

biznesowe firm.

Na stronie facebookowej miasta Sulejówek

dokładnie 17 sierpnia mogliśmy

przeczytać, że geodeci już rozpoczęli wyliczenia.

Jednak na wykończenie całego

kompleksu będziemy musieli poczekać

jeszcze wiele lat.

SKARB UKRYTY NA TERENIE

„GLINIANEK”

Mało kto zdaje sobie sprawę, że pod ziemią

na terenie parku znajdują się źródła

geotermalne. Wykorzystywanie ich na potrzeby

miasta Sulejówka było marzeniem

poprzedniego burmistrza Waldemara

Chachulskiego w 2007 roku. Te płynące

ze środka Ziemi źródła m.in. zasilałyby

wody lecznicze aquaparku w Sulejówku

czy też ogrzewałyby murawę Stadionu

Victoria Sulejówek. Jak ten plan miał się

jednak do kwestii budżetu? Pierwszy odwiert

i badania geologiczne kosztowałyby

dokładnie 9 444 000 zł i byłby to ogromny

koszt, który miasto musiałoby spłacać

przez następne lata. Władzom Sulejówka

udało się jednak wynegocjować z Narodowym

Funduszem Ochrony Środowiska

i Gospodarki Wodnej pokrycie 50% części

kosztów z pieniędzy należących do Unii

Europejskiej – dokładnie 4 933 500 zł.

W praktyce źródeł tych nigdy nie wykorzystano

i na razie nie zanosi się, aby miało

być inaczej. Korzystanie z nich i ogólny

start pobierania tej energii jest zbyt drogi

i nie spłaci poniesionych kosztów. Chociaż,

jak możemy przeczytać na forum

miasta Sulejówek (sulejowek.info), wiceburmistrz

miasta Remigiusz Górniak

wspomina, że pojawiła się myśl w radzie,

czy by jednak nie wykorzystać tych źródeł

do ogrzewania: „(…) tak, planujemy innowacyjny

projekt budowy pomp ciepła,

które będą zasilały podziemny zbiornik

ciepłej wody o temp. ok 60 st. Celsjusza.

Moim zdaniem możliwa jest też budowa

pomp ciepła pozyskujących ciepło dzięki

działaniu Słońca na tafli wody. Wniosek

chcemy złożyć w tym roku”.

KOSZTA NOWEGO CENTRUM

REKREACJI

Wynosić będą one całe 100 000 000 zł, jednak

całość poniesionych kosztów na rzecz

budowy poniesie Unia Europejska, a sukcesem

w tych negocjacjach były starania

burmistrza Arkadiusza Śliwy. Jednak nie

można zapominać o jednej ważnej rzeczy.

Nawet jeżeli Sulejówek nie zapłaci za realizację

tego projektu ani złotówki, centrum

te trzeba będzie utrzymywać (monitoring,

personel, utrzymanie porządku, konserwacja),

a wszystko to będzie bardzo drogie.

Niewykluczone, że w ramach utrzymaniu

tego kompleksu ponownie

uda się wynegocjować

stałe dofinansowanie,

ale tego nie wiadomo.

Zobaczymy, co

przyszłość przyniesie…

Piotr Wilewski

piotr.wilewski@gpm.info.pl

Fot. pixabay.com


STR. 8 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Czy Sulejówek jest miastem przyjaznym dla seniorów?

W Sulejówku jest niezwykle mało ławek, co może stanowić problem dla ludzi starszych, schorowanych, których siły fizyczne są niestety

na ogół mocno ograniczone i dla których pojawienie się ławek w przestrzeni publicznej byłoby ważnym elementem poprawy jakości życia.

ostatnim numerze poruszałem

kwestię pięciu produk-

W

tów, które sam bardzo sobie chwalę

i które regularnie goszczą w mojej diecie.

Wielu czytelników naszej gazety zgłaszało

mi (np. poprzez kontaktowanie się

za pomocą mojej redakcyjnej poczty pod

Profilaktyka raka – 5 produktów,

które muszą znaleźć się w Twojej diecie! (część 2)

skiego od torów kolejowych do cmentarza

parafialnego. Ponadto można byłoby je

rozmieścić również wzdłuż ul. Dworcowej,

ul. Kombatantów II Wojny Światowej,

ul. Armii Krajowej czy ul. Szosowej.

Może są inne miejsca, w których warto

adresem: mateusz.niescierowicz@gpm.

info.pl), że bardzo chcieliby przeczytać

o innych produktach, bo spodobała im

się strategia, którą obrałem, czyli oparta

na produktach łatwo dostępnych i stosunkowo

niedrogich (pomijając czerwonego

wino, które im droższe – tym lepsze i tym

bogatsze w substancje antynowotworowe).

Wziąłem sobie do serca sugestie moich

czytelników i tym razem również napiszę

o tanich produktach:

NR 1 – OREGANO: wszyscy z nas

uwielbiają pizzę (której regularne spożywanie

odradzam – choć to ponoć

najzdrowszy z fast-foodów). Jej podstawowym

składnikiem jest wspomniane

właśnie zioło. Od dawna wiadomo, że

błonnik zawarty w oregano zapobiega

nowotworom układu pokarmowego. Niesamowitą

rolę w profilaktyce raka pełni

jednak przede wszystkim karwakrol, który

niszczy komórki rakowe m.in. prostaty

(co potwierdzają liczne badania).

NR 2 – IMBIR: polecam w szczególności

osobom, które lubią ostrzejszą kuchnię.

Prawie każdy z nas zna wspaniałe

właściwości imbiru, które głównie kojarzymy

z jego działaniem rozgrzewającym

– i słusznie, bo zawarte w nim substancje

tj. gingerol i zinferon powodują to uczucie.

Poza tym wyróżnia się on przeciwzapalnym

działaniem. Wielu naukowców

potwierdza fakt, że to właśnie zapalenia,

które ciągle tworzą się w organizmie,

wpływają bezpośrednio na powstawanie

guzów – toteż warto dodawać imbir często

do sałatek i innych dań (np. pierników)

w sproszkowanej postaci lub w wersji

świeżej – plasterki wrzucać do dzbanka

z wodą i cytryną, a następnie pić codziennie

szklankę takiego napoju, który wpływa

dodatkowo m.in. na szybsze pozbycie

się tkanki tłuszczowej – kolejnego czynnika

rakotwórczego.

NR 3 – WARZYWA KRZYŻOWE: są

to m.in. brukselka, kapusta, brokuł, kalafior

– bogate w sulforafan i indolo-3-carbinole,

czyli związki o silnym działaniu

antynowotworowym. Co najważniejsze

– nie należy ww. warzyw gotować, ponieważ

proces ten bardzo mocno wpływa

na niszczenie najważniejszych związków.

Dozwolone jest krótkie podsmażenie lub

lekkie podgotowanie na parze. Polecam

z dodatkiem przypraw, bo ich mdły smak

czasami zniechęca do ich częstego spożywania

– oczywiście jest to sprawa gustu

(w tym przypadku mojego!).

NR 4 – WARZYWA BOGATE W KA-

ROTENOIDY: m.in. marchew, bataty

(przepyszne „słodkie ziemniaki” – przyjęło

się potocznie tak mówić o tych warzywach),

cukinia, dynia, morele, buraki

i inne warzywa o zabarwieniu żółtym,

czerwonym i pomarańczowym. Wszystkie

one są niesamowite z powodu bogactwa

witaminy A i likopenu (który m.in.

ogranicza wzrost komórek glejaka), ale...

nie tylko. Znajdziemy tam również luteinę,

likopen, fitoen i kantaksantynę,

które pobudzają układ immunologiczny

do walki z komórkami nowotworowymi.

NR 5 – RYBY: w tej kategorii można

byłoby pokusić się o wymienianie tych

„droższych” (tj. np. łososia norweskiego),

ale trzymajmy się naszej zasady. Wspomnę

wobec tego tylko o tych, które są

stosunkowo tanie. Wspaniałym źródłem

omega-3 są sardynki i małe makrele.

Jedne i drugie można spożywać nawet

z puszki – byleby były one zakonserwowane

w oliwie z oliwek, a nie w oleju słonecznikowym

(gdyż ilość kw. tł. omega-6 będzie

wpływała na zwiększenie procesów

zapalnych w organizmie). W badaniach

dowiedziono, że osoby, które spożywają

TYLKO (sic!) dwa razy w tygodniu ryby

są znacznie mniej zagrożone nowotworem

(w każdej postaci).

Jak zwykle na koniec zachęcam serdecznie

do wprowadzenia do diety ww.

produktów i do poinformowania bliskich,

aby również skorzystali z takiej profilaktyki.

Zachęcam również do uprawiania

Fot. pixabay.com

Wśród istniejących w Sulejówku ławek

można wymienić głównie te

przy Skwerze Pamięci, Skwerze Niepodległości,

niedaleko Skweru Kardynała Stefana

Wyszyńskiego w Miłośnie, w parku

przy Zespole Szkół nr 1 i przy Przychodni

nr 1 przy ul. Idzikowskiego czy w pobliżu

poczty w Sulejówku.

Tymczasem statystyki ostatnich lat

wskazują na to, że społeczeństwo naszego

kraju coraz bardziej „starzeje się” i seniorzy

stanowią coraz większy odsetek populacji.

Usytuowanie elementów małej

architektury w postaci ławek w miastach

oznacza wyjście naprzeciw potrzebom tej

grupy społecznej i może stanowić ważny

czynnik pobudzenia ich aktywności,

umożliwienia im wyjścia z domów, co

jest istotonym elementem budowania tak

ważnego w obecnych czasach społeczeństwa

obywatelskiego.

Rejonem, w którym mogłyby pojawić

się ławki, jest chociażby ciąg Al. Piłsudbyłoby

postawić ławki. Mogłoby to być

przedmiotem konsultacji, ankiety lub innego

rodzaju rozpoznania przez władze

miasta. Oczywiście zgłoszone potrzeby

lokalizacyjne należałoby skonfrontować

z możliwościami ich zaspokojenia od

strony własnościowej danego terenu, formalno-prawnej

czy ewentualnego kolidowania

z innymi aspektami funkcjonowania

miasta.

Myślę, że stosunkowo niedużym nakładem

środków finansowych można bardzo

pomóc i ułatwić życie wielu seniorom

lub ludziom podupadłym na zdrowiu. Ale

nie tylko im, bowiem wydaje się, że z nowych

ławek mogliby skorzystać również

inni mieszkańcy miasta,

a także osoby odwiedzające

Sulejówek.

Michał Raczkowski

michal.raczkowski@

gpm.info.pl

jakiegokolwiek rodzaju sportu, bo brak

ruchu wpływa na ryzyko rozwinięcia

się choroby nowotworowej. Dobrze jest

znaleźć aktywność, która najbardziej

nam odpowiada. Jeśli z powodu problemów

zdrowotnych nie możemy pokusić

się o dynamiczną grę tj. np. koszykówkę

– warto spacerować przynajmniej 3 razy

w tygodniu po 45 min. Wśród szerokiego

grona osób starszych ostatnio bardzo

przyjęła się zmodyfikowana przez nich

forma nordic-walkingu. Daje to dobrą

perspektywę dla tych ludzi na cieszenie

się życiem przez jeszcze bardzo długi czas

i jednocześnie bardzo irytuje ZUS, który

nie lubi zbyt długo wypłacać należnych

emerytur… to dodatkowy i chyba wystarczająco

motywujący

argument, aby zadbać

o swoje zdrowie!

Mateusz Nieścierowicz

mateusz.niescierowicz@

gpm.info.pl

Fot. pixabay.com


LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

STR. 9

Kilka propozycji książkowych, po które warto sięgnąć

podczas wakacyjnego odpoczynku

Według badań statystyczny Polak czyta… no cóż – *niewiele książek (*żeby nie przytaczać dokładnych i druzgocących statystyk,

bo po co powielać negatywne informacje dotyczącego naszego narodu?).

Mam jednak nadzieję, że wśród naszych

czytelników znajdują się

raczej tacy, którzy dbają o swój rozwój

i sięgają zarówno po współczesne bestsellery,

jak i po klasyki literatury. W tym

numerze postaram się przytoczyć kilka

tytułów, które obecnie są dla mnie bardzo

ważne i należą do pierwszej grupy.

„CZŁOWIEK W POSZUKIWANIU

SENSU” – Victor E. Frankl

Książka ta uratowała życie wielu osobom.

Doceniają ją rzesze ludzi na całym

świecie i jest dla nich źródłem inspiracji

– o czym świadczy ponad 12 milionów

sprzedanych egzemplarzy.

Kilka słów o autorze i o treści: autorem

jest uznany na całym świecie profesor

neurologii i psychiatrii. Twórca wiedeńskiej

szkoły psychoterapii – logoterapii.

Spędził trzy lata w obozie koncentracyjnym

i obserwował swoich współtowarzyszy.

Podzielił ich na grupy tych, którzy

w odważny sposób stawiali czoła ciężkim

warunkom i akceptowali swoje położenie

oraz tych, którzy od samego początku

popadli w rozpacz z powodu przytłaczającego

poczucia bezsensu egzystowania

w obozie i każda ich godzina przepełniona

była stanem depresyjnym. Pierwsza

część książki traktuje o faktach, które

miały miejsce w obozie, o codzienności,

w druzgocący i jednocześnie konkretny,

przystępny sposób. Druga zaś nazywa to,

co działo się w obozie z perspektywy człowieka

uczonego – psychiatry oraz zawiera

w miarę możliwie prostą definicję logoterapii

w praktyce.

Co możemy wynieść z książki: ciężko

jest sobie nam wyobrazić coś, co równałoby

się z tego rodzaju tragedią, jakiej doświadczyli

prof. Frankl i inni obozowicze. Jeśli

niektórzy więźniowie w obliczu tak strasznego

położenia potrafili mimo wszystko

odnaleźć sens życia i siłę do znoszenia codzienności

– my też jesteśmy w stanie. Bez

względu na to, jakich problemów doświadczamy.

Jest to więc świetna i niezwykle

cenna lekcja życia dla każdego. Dodająca

otuchy i przyoblekająca w nadzieję.

„INTELIGENCJA EMOCJONALNA” –

Daniel Goleman

Przez bardzo długi czas sądzono, że to

poziom IQ jest czynnikiem, który ostatecznie

decyduje o tym, czy dana osoba

osiągnie w życiu sukces, czy też nie. Po

publikacji niniejszej książki ten pogląd

został wywrócony o 180 st.

Kilka słów o autorze i o treści: dr Goleman

zajmuje się naukami humanistycznymi

i jest wykładowcą na Uniwersytecie

Harvarda. W książce odpowiada m.in.

na pytania „jak to się dzieje, że uczniowie

zdolni stają się zaledwie przeciętnymi

pracownikami korporacji lub ci z wysokim

ilorazem inteligencji z trudem radzą

sobie w życiu”. Odpowiedź teraz jest prosta,

choć kiedyś nie była – miarą sukcesu

jest inteligencja emocjonalna, czyli to,

jak bardzo jesteśmy siebie świadomi, jak

skutecznie potrafimy kontrolować swoje

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ!

Napisz do nas:

redakcja@gpm.info.pl

lub zadzwoń:

514-128-248

emocje. Wiele zależy także od tego, czy

jesteśmy empatyczni w kontaktach z innymi.

Co możemy wynieść z książki: z pewnością

wiele pożytecznych informacji dot.

inteligencji emocjonalnej oraz praktyczne

wskazówki, jak ją w sobie rozwijać, bo

w przeciwieństwie do IQ – nie jest ona

wrodzona i możemy w niej uzyskiwać

mierzalny progres każdego dnia!

„FINANSOWY NINJA” – Michał Szafrański

Książka traktująca o oszczędzaniu

pieniędzy, podstawach ekonomii, inwestowaniu

i zarządzaniu finansami osobistymi.

Kilka słów o autorze i o treści: Michał

Szafrański to osoba, której nie trzeba

przedstawiać osobom spędzającym

w Internecie sporą część czasu. Prowadzi

on poczytnego bloga uświadamiającego

rzeszę Polaków, że to w głównej mierze

oni muszą zapewnić sobie spokojne

i dostatnie życie na emeryturze i od tego,

czy tak będzie, zależą kroki drobne, ale

wiele zmieniające w przyszłości, które

trzeba systematycznie stawiać już teraz.

W książce mamy szereg porad dot. tego,

w jaki sposób oszczędzać, jak inwestować,

na jakie pułapki banków i innych instytucji

uważać i jak dbać o cyferki na swoim

koncie, aby cieszyć się niezależnością

finansową w szybszym czasie. Jest to

swoisty przewodnik, który powinien być

czytany i przerabiany przez młodzież już

w szkole – o czym pisze sam autor, a ja się

z nim w 100% zgadzam.

Co możemy wynieść z książki: chyba

wszystko, co napisałem powyżej odpowiada

na to pytanie, ale warto dodać, że

jeśli komuś nie wystarcza wiedza, którą

Michał przedstawia w książce – może zajrzeć

po większą dawkę informacji na jego

bloga: jakoszczedzacpieniadze.pl! Książka

w połączeniu z blogiem i podcastami,

które są tam zamieszczane to szereg przydatnych

wskazówek, które pomogą nam

wyjść z długów (jeśli mamy pozaciągane

kredyty) lub zmniejszyć koszta utrzymania

swojej rodziny (Michał zwraca uwagę

na najczęstsze błędy w codziennym życiu

przeciętnego Polaka tj. choćby dziesiątki

złotych wydawanych niepotrzebnie na

„kawusię ze Starbucksa” lub „kanapeczkę

z Subwaya”).

Mam nadzieję, że te trzy propozycje

uznają Państwo za ciekawe i może trafią

do Waszych list tytułów „do przeczytania”,

aby z czasem odhaczyć je i przekonać

się, czy było warto.

Wobec tego – życzę pożytecznej

lektury!

Mateusz Nieścierowicz

mateusz.niescierowicz@

gpm.info.pl

Fot. pixabay.com


STR. 10 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Facebook – potężne narzędzie

Coraz trudniej spotkać kogoś, kto by nie wiedział, czym jest tytułowy Facebook. Nawet jeśli nie miało się z nim

bezpośredniej styczności, słyszy się o nim w telewizji, radiu, a jeśli chodzi o Internet, no właśnie – to jest jego królestwo.

Dla większości czytelników nie jest to konieczne, ale powiedzmy sobie w kilku zdaniach, czym Facebook jest.

Facebooka za darmo można docierać nawet

do milionów internautów. Różnego rodzaju

wydarzenia (np. spotkania ze znanymi

ludźmi, imprezy, święta, otwarcie nowej kawiarenki)

są ogłaszane poprzez Facebooka

i w ten sposób łatwiej można poinformować

ludzi o tym, co się dzieje. Prawie każdy zajrzy

na Facebooka, a nie każdy zwróci uwagę

na plakat wiszący na mieście.

WOLNOŚĆ SŁOWA

CZY JEGO BRAK?

Fot. pixabay.com

Facebook został założony 4 lutego 2004

roku przez Marka Zuckerberga i jest

obecnie najpopularniejszym i najszybciej

rozwijającym się portalem społecznościowym

(prawie 2 miliardy użytkowników).

Tworzy się na nim swoje konto i w zależności

od potrzeb podaje się tam swoje

personalia albo korzysta anonimowo.

Zapisuje się w nim swoje przemyślenia,

dzieli linkami do zabawnych stron, wstawia

zdjęcia zarówno z wielkich podróży,

jak i zdjęcia tego, co po prostu zjadło się

na obiad… Oczywiście przedstawione

przeze mnie opcje to tylko kropla w morzu

możliwości tego narzędzia.

NOWA MODA SPĘDZANIA

WOLNEGO CZASU?

Wiele osób (ze swoich obserwacji mogę

śmiało powiedzieć, że głównie dotyczy to

płci pięknej) prowadzi na Facebooku relację

ze swojego życia w naprawdę szczegółowy

sposób. Przykładowo opisują każde

spotkanie, oznaczając dokładne miejsce,

osoby i godzinę danego wydarzenia, informują

gdzie i kiedy wyjadą na wakacje

lub na jaki kierunek na danym uniwersytecie

zamierzają pójść. Dzisiaj w wielu

przypadkach nawet nie trzeba znać osoby,

by móc wiele o niej wiedzieć – wystarczy

odnaleźć jej konto na Facebooku. Strona

ta w skrajnych wypadkach prowadzi nawet

do uzależnienia.

Ale dość o negatywach. Są też dobre

strony Facebooka. Z pewnością usprawnił

on komunikację międzyludzką. Stare

kontakty aż tak łatwo nie odchodzą w zapomnienie,

bo przecież choć „w realu” nie

mamy czasu na spotkanie, to w wirtualnej

rzeczywistości nadal oglądamy i śledzimy

swoich starych znajomych. Wiadomości

ze świata o wiele łatwiej docierają

do młodzieży, która niechętnie czyta

gazety i ogląda telewizję. Facebook nawet

pomaga w nauce, bo użytkownikowi

wyświetli się przykładowo post autorstwa

strony nauki języka hiszpańskiego, z krótką

listą słówek na dziś do zapamiętania.

FACEBOOK W POLITYCE

Jak każde medium tak i Facebook kształtuje

rzeczywistość. Czynnie bierze udział

w rozgrywkach politycznych, przykładowo

można było zaobserwować potężne

wsparcie ze strony tego portalu dla Baracka

Obamy i Hillary Clinton w ich staraniach

o fotel prezydenta. Także i w Polsce można

było zaobserwować fazę wchodzenia

w świat Facebooka początkowo opornych

wobec tego tematu polityków. W dużej

mierze to właśnie dzięki tej stronie Ruch

Palikota wszedł do sejmu w 2010 roku. Poprzez

codzienny kontakt z użytkownikami,

którzy natknęli się na ich facebookową

stronę. W 2014 roku pomijany w telewizji

Kongres Nowej Prawicy uzyskał 7,15%

głosów i wszedł do europarlamentu. To

pokazało całej polskiej scenie politycznej,

że media społecznościowe są kluczem dotarcia

do osób w młodym i średnim wieku.

Dzisiaj już prawie każdy znany nam polityk

ma konto na Facebooku czy Twitterze.

FACEBOOK – JAK MOŻNA

GO WYKORZYSTAĆ?

Facebook przez lata był skarbnicą przemyśleń

ludzi o różnych poglądach, mogli

oni wymieniać się opiniami i prowadzić

dyskusje. Było i w dużej mierze dalej jest

to wielkie pole do popisu dla osób, ugrupowań,

firm, które w inny sposób nie

mogłyby dotrzeć do ludzi, często nawet

z powodu braku środków na ogłaszanie

się w telewizji czy gazetach. Poprzez

W ostatnim czasie tę wolność się łamie,

pokazały to niedawne wydarzenia związane

z napływem do Europy imigrantów

z krajów arabskich. Bez względu

na zajmowane stanowisko w tej sprawie

nie można nie zauważyć, że strona przeciwna

przyjmowaniu jest wyraźnie dyskryminowana.

Przykładowo głośnym

i jednocześnie absurdalnym było zablokowanie

konta w listopadzie 2016 roku

prezes fundacji Estera Miriam Shaded,

która zajmuje się pomocą w przyjeździe

do Polski chrześcijanom prześladowanym

w Syrii. Na swoje prywatne konto dostała

groźby od użytkownika zalogowanego

pod pseudonimem „Osama J.”, w których

wulgarnie wyzywał ją i zagroził gwałtem.

Miriam Shaded tę rozmowę opublikowała

z zapytaniem do internautów, co w tej sytuacji

powinna zrobić. Po tym działaniu

administracja Facebooka zablokowała jej

konto na 30 dni. Powód? Nieznany. Jest

to tak niezrozumiałe, że aż absurdalne.

Dostała jedynie powiadomienie, że opublikowała

niedozwolone treści na facebooku.

Koniec końców kara na nią nałożona

została zdjęta i sama poszkodowana uzyskała

przeprosiny.

Jak pamiętamy, w 2016 roku po kolizji

prezydenckiego samochodu wielu internautów

życzyło śmierci prezydentowi Andrzejowi

Dudzie. Jeżeli jedna z najważniejszych

osób w kraju może być w ten

sposób traktowana, to gdzie w polityce

Facebooka znajdują się granice wolności

słowa? Dlaczego Ci ludzie nie zostali ukarani

za publikowanie takich treści?

PREZES FACEBOOKA

IDZIE PO WŁADZĘ?

Pytany o to wiele razy Mark Zuckerberg

wielokrotnie zaprzeczał planom czynnego

wejścia w politykę. Czy mówi prawdę,

nie wiadomo, ale przyjmując, że nie

był szczery, stałby się

potężnym politycznym

graczem mającym dostęp

do ogromnej rzeszy

osób.

Piotr Wilewski

piotr.wilewski@gpm.info.pl


LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

STR. 11

Fot. pixabay.com

Uwaga – kleszcze!

Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, że spotkanie z kleszczem nie należy do najprzyjemniejszych

i może okazać się tragiczne w skutkach. Pajęczaki te mogą zarazić nas boreliozą,

odkleszczowym zapaleniem mózgu, oraz szeregiem innych chorób.

Jak pokazują badania przeprowadzone

przez naukowców ze Szkoły Głównej

Gospodarstwa Wiejskiego – blisko połowa

kleszczy zarażonych boreliozą występuje

na Mazowszu, stanowiąc niechlubny

rekord Polski. Nie da się wyeliminować

w 100% szansy bycia ugryzionym przez

kleszcze, ale wystarczy poznać nieco bliżej

te pajęczaki, żeby ograniczyć ryzyko

zostania żywicielem tego stworzenia.

CZYM SĄ KLESZCZE?

Kleszcze to wykształcone przez wiele milionów

lat ewolucji pasożyty wyposażone

w szereg bardzo dobrze rozwiniętych

mechanizmów umożliwiających wyjątkowo

skuteczne zaatakowanie swojej

ofiary. Niestety przystosowały się do odżywiania

krwią, która jest im niezbędna

do przechodzenia kolejnych stadiów

rozwoju od larwy przez formy nimfalne

aż do postaci dorosłej. Za każdym razem

kiedy pajęczak ten przepoczwarza się

lub kiedy chce znieść jaja, musi najpierw

napić się krwi – co zwiększa jego szansę

stania się nosicielem niebezpiecznych dla

ludzi chorób. Chociaż kleszcze są ślepe,

to jednak są w stanie bardzo precyzyjnie

namierzyć swój cel. Wysoką skuteczność

w polowaniu zawdzięczają umiejscowionym

na pierwszej parze odnóży narządom

Hallera. Są to bardzo wyspecjalizowane

organy, dzięki którym kleszcz

wyczuwa zapach zbliżającej się do niego

osoby lub zwierzęcia i jest w stanie oszacować

najdogodniejszy moment przejścia

na swojego żywiciela. Osiem haczykowato

zakończonych odnóży pomaga w przyczepianiu

się oraz wędrówce po ciele

ofiary.

Kleszcze przemieszczają się w celu

znalezienia miejsca które będzie jednocześnie

bezpieczne i gdzie skóra jest najcieńsza

– co ułatwia wgryzanie się w żywiciela.

Najczęściej będą to zgięcia łokci,

kolan, za uszami, u kobiet również pod

biustem. Oczywiście kleszcz może wybrać

inne powierzchnie na ciele, jeżeli

uzna je za dogodne. Kiedy kleszcz znajdzie

odpowiednie miejsce, wkłuwa się

w ciało swoim aparatem gębowym jednocześnie

wstrzykując substancję znieczulającą

zawartą w ślinie, co powoduje, że

ugryzienie jest bezbolesne. Niestety ślina

kleszcza może również zawierać zarazki

boreliozy lub odkleszczowego zapalenia

mózgu.

GDZIE ŻYJĄ KLESZCZE?

Mitem jest, że kleszcze spadają z drzew

na swoje ofiary, występują tylko w paprociach

lub tylko w lasach. Prawda jest

taka, że te pajęczaki bytują w miejscach

wilgotnych, w poszyciu leśnym, trawach,

w miejscach często uczęszczanych przez

zwierzęta w szczególności gryzonie, zazwyczaj

do półtora metra wysokości nad

ziemią. Na kleszcze natknąć się można

zarówno w lesie jak i miejskich parkach,

trawnikach czy nawet w piwnicach.

JAK ZABEZPIECZYĆ SIĘ

PRZED KLESZCZEM?

Nie ma stuprocentowej metody zabezpieczenia

przed kleszczami. Żeby zmniejszyć

szansę ugryzienia powinniśmy unikać

miejsc, w których potencjalnie mogą one

bytować, a poza tym nosić długie spodnie

w lasach i parkach i zawsze dokładnie

obejrzeć siebie i swoich bliskich po spacerze.

Podczas oględzin trzeba robić to bardzo

dokładnie, gdyż kleszcze szczególnie

w formie larwalnej są bardzo małe i mogą

mieć od ułamków do około 1,5 milimetra.

W celu zwiększenia swojego bezpieczeństwa

można również zakupić preparaty

przeciw kleszczom.

CO ZROBIĆ

GDY KLESZCZ UGRYZIE?

Kiedy nie dopisze nam szczęście i na ciele

znajdziemy wgryzionego kleszcza to

w pierwszej kolejności należy go usunąć

za pomocą pensety. Chwytamy krwiopijcę

możliwie blisko ciała i jednym

zdecydowanym ruchem usuwamy. Nie

ściskamy kleszcza zbyt mocno, aby nie

wycisnąć jego wydzielin, nie wykręcamy,

nie wyciskamy. Nie należy podejmować

innych czynności w stosunku do kleszcza

takich jak smarowanie różnymi substancjami

czy nawet przypalanie, gdyż może

to zwiększyć szansę zarażenia się którąś

z chorób.

Miejsce po ugryzieniu dezynfekujemy.

Ważne, aby żaden element kleszcza nie

został w skórze. Jeżeli ktoś nie czuje się

na siłach to lepiej udać się do punktu medycznego.

Jeżeli kleszcz został pomyślnie

usunięty należy niezwłocznie skontaktować

się z lekarzem pierwszego kontaktu

w celu podjęcia leczenia.

Usuniętego kleszcza można zachować

w celu wysłania go do diagnostyki czy nie

był nosicielem chorób odkleszczowych.

Cena takiego badania oscyluje między

130 zł do nawet 300 złotych w zależności

od wykupionego pakietu. Zaletą takiego

badania jest szybkie ustalenie ze stuprocentową

pewnością czy kleszcz był nosicielem

chorób. Należy pamiętać, że w wypadku

zarażenia borelioza nie zawsze pojawiają

się charakterystyczne objawy takie

jak wędrujący rumień czy osłabienie.

U osoby ugryzionej przez kleszcza, pierwsze

badanie na obecność boreliozy przeprowadza

się dopiero po upływie około

sześciu tygodni od momentu ugryzienia.

Pacjent przyjmuje również długą kuracją

antybiotykowa w ciągu tych sześciu tygodni,

dlatego warto rozważyć skorzystanie

z usług laboratoriów diagnozujących

kleszcze.

JAK RATOWAĆ SIĘ PRZED

CHOROBAMI ROZNOSZONYMI

PRZEZ KLESZCZE?

Zmieniający się klimat w Polsce na cieplejszy

i bardziej wilgotny, łagodniejsze zimy

doprowadziły do znacznego wzrostu liczby

kleszczy. Jednocześnie coraz częściej pajęczaki

te stają się nosicielami groźnych dla

ludzi chorób. Każdy kolejny rok bije niechlubne

rekordy pod względem zachorowalności

na boreliozę. Przeciwko odkleszczowemu

zapaleniu mózgu na szczęście

istnieje skuteczna szczepionka, niestety

nad boreliozą nadal prowadzone są badania

i obecnie nie ma

możliwości zaszczepienia

się. Pozostaje jedynie

zachować ostrożność

i zdrowy rozsądek.

Sławomir Jesinowicz

slawomir.jesinowicz@

gpm.info.pl


STR. 12 LIPIEC-SIERPIEŃ 2017 • NR 3

Reklama w naszej gazecie – warto?

Dochodzą mnie słuchy, że Czytelnicy chcieliby skorzystać z naszej oferty i umieścić w naszej gazecie

reklamę swojej firmy. „Czy będzie to dla nas korzystne?” – pytają.

Chciałbym zatem przedstawić pokrótce kilka ważnych argumentów,

które powinny Państwa z pewnością przekonać, że

to właśnie pieniądze powierzone nam realnie wrócą do Państwa

w postaci zwiększenia liczby klientów i tym samym zwiększenia

przychodów z prowadzonych przez Państwa usług. Oto one:

• nasze gazety trafiają do miejsc, które są najczęściej uczęszczane

w powiecie mińskim, czyli do kawiarni, restauracji,

bibliotek, piekarni, sklepów spożywczych itp.,

• w tym momencie nakład, którym nasza gazeta dysponuje

to 10 tysięcy sztuk, które rozchodzą się niczym świeże bułeczki

z ww. w 1 podpunkcie piekarni – po zostawieniu gazet

w danym miejscu następnego dnia nie znajdziemy tam

ani jednej sztuki! Z pewnością osiągamy taki sukces dzięki

temu, że gazeta jest w 100% DARMOWA,

• obserwując firmy i ich właścicieli w okolicy widzimy, że

większość z nich skłania się ku sprawdzonej metodzie, czyli

zainwestowaniu pieniędzy w ulotki. Owszem, sprawdzonej,

ale czy na pewno skutecznej? Wejdźmy na pierwszą lepszą

klatkę schodową – ulotki walają się po podłodze, są podeptane,

brudne i przez wielu mieszkańców znienawidzone

tak jak spam w skrzynkach e-mailowych. Zupełnie inaczej

jest z gazetami. Z naszego miesięcznika mieszkańcy mogą

dowiedzieć się wielu pożytecznych informacji i rzadko zdarza

się, aby ktokolwiek wyrzucił gazetę bez wcześniejszego

sprawdzenia zawartości, a podczas przeglądania tejże –

z pewnością Wasza reklama nie pozostanie pominięta,

• jesteśmy z Wami dopiero od 3 numerów, więc przygotowaliśmy

dla Państwa promocje, które jednak nie będą trwały

wiecznie (tylko włącznie do 6 nr; podane ceny za moduły to

ceny NETTO).

W tym momencie:

– moduły reklamowe w środku gazety o wielkości

60x50 mm (jedne z większych na rynku!) kosztują u nas

tylko 50 zł.

– Przy zakupie od 4 modułów wzwyż przysługuje rabat

w wysokości 10%, a od 12 modułów aż 20%!

– Moduły reklamowe na początku i na końcu to koszt

100 zł, przy zakupie 4 modułów wzwyż dajemy rabat

w wysokości 15%, a od 12 modułów – aż 30%!

• ceny, które prezentujemy powyżej, zostawiają konkurencję

całkowicie w tyle,

• dla klientów, którzy zdecydowani są na długoterminową

współpracę przygotujemy specjalną, korzystniejszą

umowę!

• należymy do stowarzyszenia IWOG, które w tym momencie

wydaje aż 30+ tytułów (w tym głównie z Warszawy),

więc jeśli interesuje Państwa większy nakład, możemy zaproponować

Wam reklamę blokową, która pokaże się we

wszystkich tytułach, a wtedy jej zasięg to aż 300+ tysięcy

możliwych nowych klientów!

• cały czas się rozwijamy, zwiększamy swój nakład, a zainteresowanie

naszą gazetą stale rośnie – na co mamy liczne

dowody w formie e-maili lub zaczepiających nas ludzi,

którzy gratulują nam pomysłu i z niecierpliwością czekają

na kolejne numery – co powinno być zachętą do utrzymywania

z nami stałej współpracy!

Aż 8 punktów konkretnych argumentów!

Przekonany/a?

Mateusz Nieścierowicz

mateusz.niescierowicz@

gpm.info.pl

Redaktor naczelny: Mateusz Nieścierowicz

mateusz.niescierowicz@gpm.info.pl

Wszelkie uwagi oraz propozycje współpracy

proszę zgłaszać na adres redakcji:

redakcja@gpm.info.pl

G A Z E T A B E Z P Ł A T N A

WYDAWCA: IWOG Sp. z o.o.

03-315 Warszawa, ul. Budowlana 7/2

REGON: 365259873; NIP: 5242807387

Skład i łamanie: Izabella Dolińska

Korekta: Magdalena Piwnikiewicz

Nakład: 10 000 egz.

Za zawartość i treść reklam Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności.

More magazines by this user
Similar magazines