08.12.2017 Views

WiT 12_2017 (28)_promo

Create successful ePaper yourself

Turn your PDF publications into a flip-book with our unique Google optimized e-Paper software.

WARSAW SECURITY FORUM <strong>2017</strong> ❙ ASOP-y US ARMY ❙ MARSZAŁEK WYLĄDOWAŁ<br />

Wojsko<br />

i Technika<br />

CENA 9,90 zł<br />

w tym 5% VAT<br />

INDEKS 407445<br />

ISSN 2450-1301<br />

WWW.ZBIAM.PL<br />

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ<br />

<strong>12</strong>/<strong>2017</strong><br />

Grudzień<br />

Ewolucja<br />

przeciwlotniczego<br />

Tora<br />

Produkowany od końca lat 80. XX w.<br />

rakietowy zestaw przeciwlotniczy<br />

Tor przeszedł przez ćwierć wieku<br />

kilka modernizacji, czego przykładami<br />

są wersje Tor-M1 z 1991 r. czy najnowsza<br />

Tor-M2, uzbrojona w pociski<br />

rakietowe 9M338, a także liczne<br />

odmiany na różnorodnych nośnikach.<br />

str. 18<br />

Saab Naval Tour<br />

W listopadzie szwedzki koncern<br />

Saab zorganizował pokaz<br />

dla przedstawicieli mediów<br />

dotyczący budowy okrętów<br />

podwodnych A26, oferowanych<br />

Marynarce Wojennej<br />

w programie Orka, a także<br />

projektów okrętów<br />

nawodnych przyszłości.<br />

str. 90


Ceny <strong>promo</strong>cyjne prenumeraty obowiązują do 31 grudnia <strong>2017</strong><br />

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej<br />

www.zbiam.pl lub wpłać należność na konto bankowe<br />

nr 70 <strong>12</strong>40 6159 1111 0010 6393 2976<br />

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!<br />

Pewność otrzymania każdego numeru<br />

w niezmiennej cenie<br />

E-wydania dostępne są<br />

na naszej stronie oraz<br />

w kioskach internetowych<br />

Wojsko i Technika:<br />

cena detaliczna 9,90 zł<br />

Prenumerata roczna: 97,00 zł<br />

Lotnictwo Aviation<br />

International:<br />

cena detaliczna <strong>12</strong>,99 zł<br />

Prenumerata roczna: 130,00 zł<br />

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne:<br />

cena detaliczna 14,99<br />

Prenumerata roczna: 150,00 zł<br />

Morze:<br />

cena detaliczna 13,99 zł<br />

Prenumerata roczna: 140,00 zł<br />

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl<br />

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Produkowany od końca lat 80. XX w.<br />

rakietowy zestaw przeciwlotniczy<br />

Tor przeszedł przez ćwierć wieku<br />

kilka modernizacji, czego przykładami<br />

są wersje Tor-M1 z 1991 r. czy najnowsza<br />

Tor-M2, uzbrojona w pociski<br />

rakietowe 9M338, a także liczne<br />

odmiany na różnorodnych nośnikach.<br />

W listopadzie szwedzki koncern<br />

Saab zorganizował pokaz<br />

dla przedstawicieli mediów<br />

dotyczący budowy okrętów<br />

podwodnych A26, oferowanych<br />

Marynarce Wojennej<br />

w programie Orka, a także<br />

projektów okrętów<br />

nawodnych przyszłości.<br />

w tym 5% VAT<br />

INDEKS 407445<br />

ISSN 2450-1301<br />

38 44<br />

Vol. III, nr <strong>12</strong> (<strong>28</strong>)<br />

GRUDZIEŃ <strong>2017</strong>, Nr <strong>12</strong>.<br />

Nakład: 14 990 egzemplarzy<br />

Spis treści<br />

WARSAW SECURITY FORUM <strong>2017</strong><br />

Wojsko<br />

❙ ASOP-y US ARMY ❙ MARSZAŁEK WYLĄDOWAŁ<br />

CENA 9,90 zł<br />

WWW.ZBIAM.PL<br />

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ<br />

i Technika<br />

<strong>12</strong>/<strong>2017</strong><br />

Grudzień<br />

Spis treści <strong>WiT</strong> Grudzień <strong>2017</strong><br />

Nowości z armii świata<br />

Bartłomiej Kucharski, Adam M. Maciejewski,<br />

Łukasz Pacholski str. 4<br />

Droga I faza Wisły<br />

Adam M. Maciejewski str. 8<br />

Warmate dla polskich żołnierzy<br />

Maciej Szopa str. 9<br />

Bezpieczeństwo jest bezcenne – Warsaw Security Forum <strong>2017</strong><br />

Kamil Ł. Mazurek str. 10<br />

Polska mogłaby dołączyć do OCCAR<br />

Z Arturem Alfonso-Meiriñą rozmawia Kamil Ł. Mazurek str. 16<br />

Ewolucja przeciwlotniczego Tora<br />

Tomasz Szulc str. 18<br />

Narew – polska i z pociskami CAMM?<br />

Maciej Szopa str. <strong>28</strong><br />

Skrzydlate pociski manewrujące Republiki Korei<br />

Adam M. Maciejewski str. 30<br />

Próby kolejnych północnokoreańskich systemów rakietowych<br />

Tomasz Szulc str. 38<br />

Aktywne systemy ochrony pojazdów dla Sił Zbrojnych USA<br />

Bartłomiej Kucharski str. 44<br />

Radmor COMP@N – łączność XXI wieku dla WOT<br />

Marcin Chała str. 52<br />

Dalszy los Węzłów Teleinformatycznych<br />

Maciej Szopa str. 58<br />

Aeromobilne lotniskowe samochody ratowniczo-gaśnicze<br />

Jarosław Brach str. 60<br />

Nowości z sił powietrznych świata<br />

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 66<br />

Polska dołącza do grona producentów bomb rodziny Mk 80<br />

Kamil Ł. Mazurek str. 68<br />

WCBKT S.A. wyremontuje amerykańskie urządzenia lotniskowe<br />

Maciej Szopa str. 69<br />

Marszałek przybył do Warszawy, czyli pierwszy Boeing 737<br />

w Siłach Powietrznych<br />

Łukasz Pacholski str. 70<br />

Lightning II w ogniu krytyki<br />

Łukasz Pacholski str. 74<br />

Nowe możliwości współdziałania Apache’a z bezzałogowcami<br />

Maciej Szopa str. 78<br />

MQ-25 Stingray, bezzałogowy tankowiec US Navy<br />

Maciej Szopa str. 82<br />

Nowości z flot wojennych świata<br />

Marcin Chała, Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski str. 86<br />

Kormoran podniósł banderę<br />

Tomasz Grotnik str. 88<br />

Saab Naval Tour<br />

Tomasz Grotnik<br />

str.90<br />

IMDS <strong>2017</strong> – systemy elektroniczne i wyposażenie okrętowe<br />

Andrzej Nitka<br />

str.94<br />

70 88<br />

Ewolucja<br />

przeciwlotniczego<br />

Tora<br />

str. 18<br />

Saab Naval Tour<br />

Na okładce: Wyprodukowany w mieleckich<br />

zakładach śmigłowiec wielozadaniowy<br />

Sikorsky S-70i Black Hawk w wariancie<br />

uzbrojonym.<br />

Fot. PZL Mielec.<br />

Redakcja<br />

Andrzej Kiński – redaktor naczelny<br />

andrzej.kinski@zbiam.pl<br />

Adam M. Maciejewski<br />

adam.maciejewski@zbiam.pl<br />

Maciej Szopa<br />

maciej.szopa@zbiam.pl<br />

Tomasz Grotnik – redaktor działu morskiego<br />

tomasz.grotnik@zbiam.pl<br />

Kamil Ł. Mazurek<br />

kamil.mazurek@zbiam.pl<br />

Korekta<br />

Monika Gutowska, zespół redakcyjny<br />

Redakcja techniczna<br />

Wiktor Grzeszczyk<br />

Stali współprawcownicy<br />

Piotr Abraszek, Jarosław Brach,<br />

Marcin Chała, Jarosław Ciślak, Robert Czulda,<br />

Maksymilian Dura, Miroslav Gyűrösi,<br />

Jerzy Gruszczyński, Bartłomiej Kucharski,<br />

Hubert Królikowski, Mateusz J. Multarzyński,<br />

Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski, Krzysztof M. Płatek,<br />

Paweł Przeździecki, Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,<br />

Michal Zdobinsky, Gabor Zord<br />

Wydawca<br />

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa<br />

office@zbiam.pl<br />

Biuro<br />

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa<br />

Dział reklamy i marketingu<br />

Anna Zakrzewska<br />

anna.zakrzewska@zbiam.pl<br />

Dystrybucja i prenumerata<br />

Elżbieta Karczewska<br />

office@zbiam.pl<br />

Reklamacje<br />

office@zbiam.pl<br />

Prenumerata<br />

realizowana przez Ruch S.A:<br />

Zamówienia na prenumeratę w wersji<br />

papierowej i na e-wydania można składać<br />

bezpośrednio na stronie<br />

www.prenumerata.ruch.com.pl<br />

Ewentualne pytania prosimy kierować<br />

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl<br />

lub kontaktując się z Telefonicznym<br />

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:<br />

801 800 803 lub 22 717 59 59<br />

– czynne w godzinach 7.00–18.00.<br />

Koszt połączenia wg taryfy operatora.<br />

Copyright by ZBiAM <strong>2017</strong><br />

All Rights Reserved.<br />

Wszelkie prawa zastrzeżone<br />

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne<br />

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy<br />

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,<br />

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo<br />

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów<br />

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.<br />

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami<br />

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności<br />

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.<br />

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:<br />

www.zbiam.pl<br />

www.facebook.com/wojskoitechnika<br />

str. 90<br />

www.zbiam.pl Grudzień <strong>2017</strong> • Wojsko i Technika 3


Polityka obronna<br />

Bezpieczeństwo jest bezcenne<br />

– Warsaw Security Forum <strong>2017</strong><br />

Kamil Ł. Mazurek<br />

Tegoroczny listopad obfitował w szereg<br />

konferencji i seminariów, poruszających<br />

tematykę bezpieczeństwa i obronności.<br />

Najważniejszym takim wydarzeniem<br />

w Polsce była konferencja Warsaw<br />

Security Forum <strong>2017</strong> (WSF), która odbyła<br />

się w Warszawie w dniach 8–9 listopada.<br />

Zespół Badań i Analiz Militarnych<br />

był głównym partnerem medialnym<br />

czwartej edycji tego corocznego<br />

wydarzenia, organizowanego przez<br />

Fundację im. Kazimierza Pułaskiego<br />

– niezależny think tank specjalizujący się<br />

w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie<br />

międzynarodowym i obronności.<br />

Fotografie w artykule: Fundacja im. Kazimierza<br />

Puławskiego, Maciej Szopa.<br />

Przemówienie otwierające WSF <strong>2017</strong> z udziałem wicepremiera, Ministra Rozwoju i Finansów Mateusza Morawieckiego.<br />

Czwarta konferencja Warsaw Security Forum,<br />

wzorem poprzednich, była wydarzeniem<br />

pod każdym względem rekordowym. Wzięło<br />

w niej udział ponad 900 uczestników z 53 krajów,<br />

z czego niemal połowę stanowili obcokrajowcy. Dla<br />

porównania, WSF 2016 przyciągał ponad 500 osób,<br />

a więc niemal dwukrotny wzrost liczby uczestników<br />

można uznać za znaczące osiągnięcie. Ponad 100 prelegentów,<br />

niemal 150 przedstawicieli administracji<br />

publicznej i prawie 200 reprezentantów organizacji<br />

pozarządowych to liczby, które robią wrażenie i stawiają<br />

WSF w gronie najważniejszych wydarzeń tego<br />

typu w Europie. Warto dodać, że jak co roku strategicznym<br />

partnerem WSF <strong>2017</strong> było Biuro Bezpieczeństwa<br />

Narodowego, inni partnerzy to: NATO, Przedstawicielstwo<br />

Komisji Europejskiej w Polsce oraz Fundusz<br />

Wyszehradzki. Oficjalny patronat nad WSF <strong>2017</strong> objęło<br />

pięć ministerstw oraz ambasady 10 państw.<br />

Również pod względem medialnym konferencja<br />

osiągnęła niebywały sukces. Obecnych było ok.<br />

<strong>12</strong>0 przedstawicieli ogólnopolskich, zagranicznych<br />

i branżowych mediów, zasięg tweetów z hasztagiem<br />

#WSF<strong>2017</strong> osiągnął prawie 500 000, a wiadomości<br />

związane z WSF miały ponad 2400 udostępnień.<br />

Na konferencji obecnych było siedem ekip<br />

telewizyjnych (TVP Info, Polsat News 2, TVN Biznes<br />

i Świat, TVP Polonia, Biełsat TV, UA TV oraz hromadske.ua),<br />

co również należy uznać za znaczący sukces,<br />

szczególnie w kontekście zazwyczaj niewielkiego<br />

zainteresowania tego typu wydarzeniami<br />

w mediach audiowizualnych.<br />

Znamienici goście<br />

W WSF <strong>2017</strong> wzięli udział liczni przedstawiciele instytucji<br />

publicznych, ministerstw, sił zbrojnych, organizacji<br />

pozarządowych, ambasad, biznesu, mediów<br />

tradycyjnych, audiowizualnych i elektronicznych<br />

oraz niezależni eksperci z całego świata. Z polskich<br />

gości należy wymienić przede wszystkim wicepremiera,<br />

Ministra Rozwoju i Finansów Mateusza Morawieckiego,<br />

jak również Szefa Biura Bezpieczeństwa<br />

Narodowego Pawła Solocha, którzy wygłosili mowy<br />

otwierające konferencję. Oprócz nich, z polskich panelistów<br />

nie sposób nie wspomnieć o Michale Jachu,<br />

Przewodniczącym Komisji Obrony Narodowej<br />

Sejmu RP; Michale Kobosko, dyrektorze warszawskiego<br />

biura Atlantic Council; Grzegorzu Małeckim,<br />

Szefie Agencji Wywiadu w latach 2015–2016; Andrzeju<br />

Zybertowiczu, doradcy Prezydenta RP czy Rafale<br />

Trzaskowskim, pośle na Sejm RP. Co jednak ważne,<br />

w sposób widoczny zabrakło wysokich rangą przedstawicieli<br />

Ministerstwa Obrony Narodowej.<br />

Wydaje się, że jeszcze bardziej dopisali goście<br />

i prelegenci z zagranicy. Tegoroczne WSF gościło<br />

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (partnera strategicznego konferencji) Paweł<br />

Soloch wygłasza mowę otwierającą WSF <strong>2017</strong>.<br />

Podpisanie memorandum o współpracy pomiędzy Zbigniewem Pisarskim z Fundacji<br />

Pułaskiego (z lewej) a George’em Friedmanem z Geopolitical Futures.<br />

10 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza<br />

Ewolucja przeciwlotniczego Tora<br />

Tomasz Szulc<br />

Historia powstania i rozwoju<br />

przeciwlotniczego zestawu rakietowego<br />

9K330 Tor (pol. torus) jest pod wieloma<br />

względami nietypowa. Choć prace nad nim<br />

rozpoczęto jeszcze w 1975 r., a miał on stać<br />

się następcą „dywizyjnego” zestawu Osa,<br />

produkowanego seryjnie od 1972 r.,<br />

to do służby wszedł dopiero w 1986 r.<br />

Tych kilkanaście lat prac zaowocowało<br />

jednak powstaniem systemu uzbrojenia,<br />

który wówczas nie miał sobie równych<br />

na świecie.<br />

Fotografie w artykule Tomasz Szulc,<br />

chyba że zaznaczono inaczej.<br />

Zestaw 9K33 Osa był na początku lat 70. konstrukcją<br />

niezwykle nowatorską i bardzo zaawansowaną,<br />

niemającą odpowiednika<br />

w armiach NATO (w latach 50. i 60. Amerykanie<br />

nie poradzili sobie z podobnym w założeniu zestawem<br />

Mauler, którego rozwój wstrzymano na<br />

etapie badań prototypów w 1965 r.). Główną nowością<br />

i nową jakością w obronie przeciwlotniczej<br />

wojsk lądowych było rozmieszczenie stacji<br />

radiolokacyjnych wykrywania celów, naprowadzania<br />

rakiet i samych wyrzutni na jednym pojeździe<br />

– przeciwlotniczym rakietowym wozie<br />

bojowym. W ten sposób powstała konstrukcja<br />

autonomiczna – każdy pojazd mógł działać całkowicie<br />

samodzielnie, a do obezwładnienia baterii<br />

nie wystarczyło zniszczenie jej stacji naprowadzania<br />

rakiet (jak w systemach 2K11 Krug<br />

i 2K<strong>12</strong> Kub). Ilość kanałów celu była równa ilości<br />

wyrzutni w baterii. Na dodatek jej nośnik – kołowy<br />

pojazd terenowy BAZ-5937 w układzie 6×6<br />

Tor-M1 na nośniku GM-5922, antena SOC gotowa do pracy, antena SN w położeniu marszowym.<br />

– zapewniał pracę systemów elektronicznych<br />

w ruchu, a więc także wykrywanie i śledzenie<br />

celów oraz odpalanie pocisków podczas jazdy.<br />

Na dodatek pływał i mógł prowadzić ogień<br />

z wody (choć były wtedy problemy ze statecznością).<br />

Był także przystosowany do transportu<br />

lotniczego na pokładzie ciężkich samolotów<br />

transportowych An-22.<br />

Mimo kilkakrotnej modernizacji Osy, zwiększającej<br />

m.in. liczbę gotowych do użycia rakiet 9M33<br />

z czterech do sześciu, uznano za celowe opracowanie<br />

nowego zestawu przeciwlotniczego dla<br />

dywizyjnych pułków przeciwlotniczych. Oczekiwano<br />

zwiększenia osiągów pocisków (zasięgu, wysokości,<br />

prędkości i skuteczności rażenia celu) oraz<br />

dalszego wzrostu liczby gotowych do użycia rakiet<br />

na każdej wyrzutni. Zestaw miał funkcjonować<br />

w strukturze zautomatyzowanego systemu dowodzenia<br />

i transmisji danych, który dziś można byłoby<br />

nazwać sieciocentrycznym.<br />

Od Osy do Tora<br />

Początkowo konstruktorzy rozważali dalszą – znacznie<br />

głębszą – modernizację Osy. Okazało się jednak,<br />

że nowe pociski kierowane będą cięższe od dotychczasowych<br />

i nawet rozmieszczenie ich na wyrzutni<br />

9A33BM w niezmienionej liczbie sześciu<br />

przeciąży nośnik, który utraci na skutek tego zdolność<br />

pływania. Zwiększenie liczby rakiet do ośmiu<br />

tylko pogłębiłoby problem. Dlatego postanowiono<br />

opracować nie tylko nowe pociski, ale i zupełnie<br />

nową wyrzutnię, wykorzystującą nowy nośnik.<br />

Pracę badawczo-rozwojową nad nowym zestawem<br />

zainicjowała decyzja Rady Ministrów ZSRR<br />

i Komitetu Centralnego KPZR z 4 lutego 1975 r.,<br />

a jego założenia doprecyzowało Postanowienie<br />

Ministra Przemysłu Radiotechnicznego nr 206<br />

z 21 kwietnia 1975 r.<br />

Początkowo rozważano możliwość zastosowania<br />

nowego, większego, również pływającego<br />

nośnika kołowego z Briańskich Zakładów<br />

Wyrzutnia 9A330 systemu Tor – pojazd był remontowany na Białorusi w 2010 r.<br />

Fot. Wiktor Druszlakow.<br />

Anteny SN i SOC wyrzutni 9A330.<br />

18 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza<br />

Narew – polska i z pociskami CAMM?<br />

Maciej Szopa<br />

Po dłuższej przerwie powrócił temat<br />

dostarczenia Siłom Zbrojnym RP systemu<br />

obrony powietrznej krótkiego zasięgu<br />

pk. Narew. Okazją ku temu była wizyta<br />

ministra Obrony Narodowej Antoniego<br />

Macierewicza w 3. Warszawskiej Brygadzie<br />

Rakietowej Obrony Powietrznej w Bielicach<br />

k. Sochaczewa 23 listopada. Padła wówczas<br />

deklaracja o maksymalnej polonizacji Narwi<br />

w oparciu o krajowy przemysł obronny,<br />

wchodzący w skład konsorcjum PGZ<br />

„Narew”. Pojawiły się też nowe, interesujące<br />

informacje na temat szczegółów<br />

i terminarzu planowanych zakupów.<br />

Fotografie w artykule: Maciej Szopa.<br />

Wręczenie prezesowi PGZ S.A. Błażejowi Wojniczowi i prezesowi PIT-RADWAR S.A. Rafałowi Kowalczykowi<br />

orzeczenia o zakończeniu badań kwalifikacynych interrogatora Kwisa i zaproszenia do negocjacji w postępowaniu<br />

na dostawę radarów TRS-15M Odra.<br />

W<br />

ramach programu Narew ma zostać<br />

zbudowanych 19 baterii obrony powietrznej,<br />

z dwoma jednostkami ogniowymi<br />

każda. Polski przemysł chciałby stworzyć<br />

wszystkie potrzebne w tym celu sensory: 38 wielofunkcyjnych<br />

radarów kierowania ogniem Narew,<br />

taką samą liczbę radarów wczesnego wykrywania<br />

P-18PL, a także 38 pasywnych radarów wczesnego<br />

wykrywania PET/PCL i 38 systemów optoelektronicznych.<br />

Do tego potrzeby Narwi szacuje się na<br />

80 ruchomych węzłów łączności i setki pojazdów<br />

pomocniczych, m.in. samochodów transportowo-<br />

-załadowczych, ruchomych warsztatów itp. Wszystkie<br />

mogłyby także powstać siłami polskiego konsorcjum.<br />

W ten sposób Narew miałaby kompletnie polskie<br />

systemy: łączności, dowodzenia i kierowania<br />

walką, logistyczny (wykorzystujący wspólne rozwiązania<br />

przygotowywane już dla systemu obrony powietrznej<br />

średniego zasięgu Wisła w oparciu o pojazdy<br />

wyprodukowane przez firmę Jelcz Sp. z o.o.),<br />

a także wszelkie sensory – aktywne i pasywne.<br />

W skład konsorcjum „Narew” wchodzą dzisiaj następujące<br />

podmioty: PGZ S.A. (lider), PIT-RAD-<br />

WAR S.A., Mesko S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy<br />

Centrum Techniki Morskiej S.A., Wojskowe Zakłady<br />

Uzbrojenia S.A., Wojskowe Zakłady Elektroniczne<br />

S.A., Zakłady Mechaniczne Tarnów S.A., PCO S.A.,<br />

Huta Stalowa Wola S.A, Wojskowe Zakłady Łączności<br />

Nr 1 S.A. i Jelcz Sp. z o.o. W czasie wizyty szefa<br />

MON w 3. Brygadzie firmy te zaprezentowały wyroby,<br />

które potencjalnie mogłyby stać się składowymi<br />

systemu. Są wśród nich: kabina kierowania walką<br />

KKW-10, kabiny operacyjne KO-10 i KO-11, stanowisko<br />

kierowania walką szczebla pododdziału SDP-10N,<br />

wielozadaniowy radiolokator ZDPSR Bystra, interrogator<br />

Mark XIIA średniego i dalekiego zasięgu Kwisa<br />

(wszystko PIT-RADWAR S.A.), powstała w wyniku<br />

współpracy PIT-RADWAR S.A. i PCO S.A. głowica<br />

PGZ S.A. pokazywała stację Bystra i powstałą we współpracy PCO S.A. i PIT-RADWAR S.A. głowicę optoelektroniczną –<br />

rozwinięcie ZGS-158 – na wozie dowodzenia WG-35 zestawu Noteć. Można by je zastosować w przejściowej wersji Narwii.<br />

optoelektroniczna – rozwinięcie głowicy ZGS-158;<br />

ruchomy węzeł łączności cyfrowej RWŁC-10T<br />

(WZŁ Nr 1) i radiostacja RKP-8100 (OBR CTM). Wykonawcą<br />

niektórych urządzeń łączności jest prywatna<br />

polska firma Transbit Sp. z o.o., proponująca w ramach<br />

konsorcjum: radiostacje R-450C, radiolinie cyfrowe<br />

R-450A i łącznico-krotnice cyfrowe ŁK-24VC.<br />

Wszystkie urządzenia mógł obejrzeć minister i towarzyszący<br />

dziennikarze. Wydarzenie było okazją do<br />

przekazania na ręce prezesa PGZ S.A. Błażeja Wojnicza<br />

i prezesa zarządu PIT-RADWAR S.A. Rafała Kowalczyka<br />

orzeczenia Inspektoratu Uzbrojenia o zakończeniu<br />

badań kwalifikacyjnych, wspomnianego<br />

transpondera IFF Kwisa, i zaproszenia do negocjacji<br />

w postępowaniu na dostawę trójwspółprzędnych<br />

radarów wykrywania celów morskich TRS-15M Odra.<br />

Pełnej polonizacji niestety nie przejdą pociski do<br />

Narwi, a planowany jest zakup 1500 ze 100 wyrzutniami.<br />

Ich koszt będzie stanowił prawdopodobne<br />

większość całego kontraktu. Szef MON nie przesądził<br />

jeszcze, kto zostanie wybrany, ale wymienił<br />

w tym kontekście „partnerów brytyjskich” jako<br />

najbardziej prawdopodobnych, co jednoznacznie<br />

wskazuje na MBDA UK i pociski CAMM (Common<br />

Anti-Air Modular Missile, zasięg do 25 km) lub<br />

CAMM-ER (zasięg do 45 km). Propozycja MBDA,<br />

uwzględniająca produkcję na licencji w Polsce<br />

i przekazanie „około” 57 nowych technologii, została<br />

wysłana MON 22 listopada, czyli dzień przed<br />

wizytą w Bielicach. Na zapytanie redakcji firma<br />

MBDA potwierdziła istnienie współpracy z PGZ na<br />

tym polu.<br />

Obecnie PGZ S.A. proponuje dostarczenie systemu<br />

Narew w dwóch etapach. W wersji uproszczonej,<br />

ze stacją Soła lub Bystra, mógłby być gotów<br />

do produkcji w 24 miesiące od podpisania<br />

umowy. Z kolei do 2024 r. mogłaby zostać osiągnięta<br />

gotowość do produkcji docelowych jednostek<br />

ogniowych, a pierwsza ich dostawa nastąpiłaby<br />

do końca 2025 r.<br />

n<br />

<strong>28</strong> Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Broń rakietowa<br />

Skrzydlate pociski manewrujące Republiki Korei<br />

Adam M. Maciejewski<br />

Niniejszy artykuł uzupełnia ten<br />

opublikowany we wrześniowym numerze<br />

„Wojska i Techniki”, który traktował<br />

o południowokoreańskich pociskach<br />

balistycznych. Obecnie skupimy się<br />

na skrzydlatych pociskach manewrujących,<br />

których Siły Zbrojne Republiki Korei mają<br />

w swoim arsenale kilka typów<br />

– zarówno importowanych, jak i własnej<br />

konstrukcji. Odpalanych z wyrzutni<br />

lądowych, samolotów i okrętów.<br />

W ten sposób Republika Korei należy<br />

do nielicznych państw o takich<br />

zdolnościach militarnych.<br />

Fotografie w artykule: DAPA, Hanwha, LIG Nex1, Siły<br />

Powietrzne Republiki Korei, MBDA, Ministerstwo<br />

Obrony Republiki Korei, Miroslav Gyűrösi, Internet.<br />

F-15E z pakietem eksportowego uzbrojenia ofensywnego, w tym z pociskiem manewrującym Taurus KEPD 350 podwieszonym<br />

na wewnętrznym wysięgniku podskrzydłowym. Zdjęcie wykonano podczas prowadzonych przez Boeinga<br />

prac związanych z integracją pocisku manewrującego z południowokoreańskimi F-15K.<br />

Historia samodzielnego rozwoju przez Republikę<br />

Korei skrzydlatych pocisków manewrujących<br />

do atakowania celów naziemnych<br />

jest znacznie krótsza niż historia<br />

pocisków balistycznych. Jeżeli pominiemy pociski<br />

przeciwokrętowe SSM-700K Haeseong (Haesong,<br />

Haesung, <strong>promo</strong>wany też m.in. jako Sea Star,<br />

C-Star), których konstrukcja przypomina inne<br />

poddźwiękowe zachodnie pokpr o zasięgu rzędu<br />

150÷200 km i masie głowicy bojowej w granicach<br />

200÷250 kg, to Republika Korei od razu ujawniła<br />

bardzo dojrzałe konstrukcyjnie pociski manewrujące<br />

Hyonmu-3. Ich charakterystyki czynią je porównywalnymi<br />

z analogicznymi pociskami amerykańskimi<br />

(RGM/UGM-109 Tomahawk) czy rosyjskimi<br />

(3M14 Kalibr). Jedyną wspólną cechą z SSM-700K<br />

jest zastosowanie miniaturowego silnika turboodrzutowego<br />

jako napędu marszowego. Oczywiście,<br />

tak sprawne, jak się wydaje, osiągnięcie przez Republikę<br />

Korei zdolności w zakresie rozwoju i produkcji<br />

skrzydlatych pocisków manewrujących jest<br />

źródłem spekulacji co do tajemnicy tego sukcesu.<br />

Odpalenie pokpr SSM-700K Haeseong. Jest to pierwszy<br />

nowoczesny pocisk manewrujący skonstruowany i wyprodukowany<br />

w Republice Korei.<br />

Tym bardziej, że wygląda na to, że Republika Korei<br />

niejako z marszu skonstruowała pociski możliwe<br />

do odpalania z wyrzutni lądowych i okrętowych,<br />

zamontowanych zarówno na jednostkach nawodnych,<br />

jak i podwodnych.<br />

Jednocześnie Republika Korei w przypadku<br />

lotniczych pocisków manewrujących opiera się<br />

dotychczas wyłącznie na modelach zagranicznych,<br />

co na pozór może wydawać się dziwne,<br />

skoro samodzielnie skonstruowała znacznie<br />

większe i cięższe pociski odpalane z lądu/powierzchni<br />

lub spod wody.<br />

Kolejną interesującą kwestią jest doktryna ewentualnego<br />

bojowego użycia tych pocisków przez<br />

Republikę Korei. Wzrost zasięgu kolejnych wersji<br />

Hyonmu-3 znacznie wykracza poza potrzeby zwalczania<br />

celów na terytorium Koreańskiej Republiki<br />

Ludowo-Demokratycznej, nawet uwzględniając<br />

zaskakujące miejsca odpaleń, wielokrotnie łamane<br />

kursy po jakich leciałyby pociski itd.<br />

Prezent Donalda Trumpa<br />

Zacznijmy od politycznego tła. Historia tego aspektu<br />

militarnych ambicji Seulu pokrywa się z rozwojem<br />

pocisków balistycznych (<strong>WiT</strong> 9/<strong>2017</strong>), choć<br />

jest parę różnic. Przede wszystkim rozwój pocisków<br />

Hyonmu-3 trwa znacznie krócej niż ich balistycznych<br />

kuzynów. Można założyć, że prace rozpoczęto<br />

w latach 90. uwzględniając, że taki<br />

program zająłby co najmniej dekadę. A poszczególne<br />

rozwiązania techniczne – napęd, elektronika<br />

pokładowa – były zapewne rozwijane nawet<br />

dłużej. Wynika to ze skomplikowania skrzydlatych<br />

pocisków manewrujących, technologicznie bardziej<br />

wymagających niż pociski balistyczne.<br />

Od 7 października 20<strong>12</strong> r. obowiązywały ostatnie<br />

amerykańsko-południowokoreańskie ustalenia<br />

międzyrządowe, dotyczące zasięgu pocisków (do<br />

800 km) i masy głowicy bojowej (do 500 kg).<br />

W przypadku ograniczenia zasięgu do 550 km<br />

masa głowicy mogła wzrosnąć do 1000 kg. Jednocześnie<br />

ambicje Seulu szły dalej (1000 km z 1-tonową<br />

głowicą). Śledząc komentarze amerykańskich<br />

ekspertów odnośnie tego porozumienia widać<br />

dwa podejścia. Jedno interpretuje te postanowienia<br />

rozszerzająco, także z uwzględnieniem skrzydlatych<br />

pocisków manewrujących. Podczas gdy drugie<br />

stawia je poza tymi restrykcjami. Z dzisiejszej<br />

perspektywy widać, że słuszny był ten drugi punkt<br />

widzenia.<br />

Jednak teraz to bez znaczenia, gdyż reguły gry<br />

zmieniły się na początku września <strong>2017</strong> r. 4 września<br />

prezydent Donald Trump w rozmowie telefonicznej<br />

z prezydentem Moon Jae-in zgodził się na<br />

podniesienie limitu masy głowicy bojowej pocisków<br />

z dotychczasowych 500 do 1000 kg. Jednocześnie<br />

ograniczenie zasięgu do 800 km ma pozostać,<br />

ale „suwak” zmiany proporcji zasięgu<br />

względem masy głowicy najwyraźniej także zostaje,<br />

co może oznaczać wydłużanie zasięgu kosztem<br />

masy głowicy. Prezydent Trump podjął taką<br />

decyzję w rezultacie północnokoreańskiego testu<br />

termojądrowego 3 września, który nastąpił<br />

po kolejnej udanej próbie rakietowej 29 sierpnia<br />

(więcej w artykule o pociskach Hwaseong-14<br />

w <strong>WiT</strong> 11/<strong>2017</strong>). W ten sposób dyplomacja Republiki<br />

Korei osiągnęła to, o co zabiegała od paru dekad.<br />

Hyonmu-3, czyli południowokoreański…<br />

Pociski rodziny Hyonmu-3 (czasami można spotkać<br />

zapis Hyonmoo-3, inne nazwy to Cheon Ryong czy<br />

Eagle) powstały we współpracy Agencji Rozwoju<br />

Obronnego (ang. Agency for Defense Development,<br />

ADD) i spółki LIG Nex1, która je produkuje.<br />

ADD miała odpowiadać za opracowanie przede<br />

wszystkim układów nawigacji/naprowadzania,<br />

30 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Broń rakietowa<br />

Precyzyjny Hwaseong-6 na nowej wyrzutni gąsienicowej podczas defilady 15 kwietnia <strong>2017</strong> r.<br />

Próby kolejnych północnokoreańskich<br />

systemów rakietowych<br />

Tomasz Szulc<br />

Przywódcy Koreańskiej Republiki Ludowo-<br />

Demokratycznej najwyraźniej doszli<br />

do wniosku, że prezentacja atrap nowego<br />

sprzętu bojowego na defiladach<br />

w Pjongjangu nie wystarcza jako straszak<br />

wobec bliższych i dalszych sąsiadów.<br />

Aby groźba była wiarygodna, sprzęt musi<br />

działać, a co najmniej sprawiać<br />

takie wrażenie. Dlatego po uroczystym<br />

ujawnieniu nowego sprzętu,<br />

coraz częściej następuje prezentacja<br />

jego prób poligonowych<br />

w północnokoreańskich mediach.<br />

Fotografie w artykule: KCNA, US DoD, Internet.<br />

Tak było na przykład z pociskiem balistycznym<br />

Hwaseong-<strong>12</strong> (patrz <strong>WiT</strong> 6/<strong>2017</strong>), udane<br />

testy 14 maja, 29 sierpnia i 15 września, czy<br />

z międzykontynentalnymi Hwaseong-14 (odpalenia<br />

2 i <strong>28</strong> lipca) czy Hwaseong-15 (<strong>28</strong>/29 listopada),<br />

dwoma pierwszymi pokazanymi po raz pierwszy<br />

na defiladzie w kwietniu tego roku. W czerwcu pokazano<br />

także zdjęcia i filmy z odpaleń dwóch kolejnych<br />

typów kierowanych pocisków rakietowych,<br />

które debiutowały podczas tegorocznej defilady.<br />

Był to najnowszy wariant pocisku „ziemia–ziemia”<br />

Hwaseong-6 i odpalany z lądowej wyrzutni samobieżnej<br />

pocisk przeciwokrętowy.<br />

Precyzyjny Hwaseong<br />

Do niedawna jedynymi sprawdzonymi północnokoreańskimi<br />

rakietami „ziemia–ziemia” były kopie<br />

radzieckich pocisków 8K14 (R-17/R-300), czyli<br />

sławnych Scudów. Koreańczycy relatywnie długo<br />

produkowali ich wierne kopie i korzystali z oryginalnych<br />

wyrzutni na czteroosiowych nośnikach<br />

MAZ-543. Na eksport oferowali także prostsze<br />

wyrzutnie, zamontowane na szosowych naczepach,<br />

które mogły holować dowolne komercyjne<br />

ciągniki siodłowe. Sprzedali je m.in. do: Iranu, Iraku,<br />

Libii, Syrii, Jemenu i Pakistanu. Pierwsze lokalne<br />

modernizacje samego pocisku miały zwiększyć<br />

jego zasięg. Osiągnięto to najpierw<br />

zmniejszając masę głowicy bojowej, potem<br />

zwiększając długość zbiorników paliwa i utleniacza,<br />

czyli wydłużając rakietę. Kolejnym krokiem<br />

było połączenie obu rozwiązań, a następnym<br />

i równocześnie pierwszym naprawdę znaczącym<br />

z technicznego punktu widzenia, stało się opracowanie<br />

głowicy oddzielającej się w locie od nosiciela,<br />

mieszczącego układ napędowy. To ostatnie<br />

rozwiązanie nie tylko kolejny raz zwiększyło<br />

zasięg, ale też uczyniło pocisk trudniejszym celem<br />

dla środków radiolokacyjnych i obrony przeciwrakietowej<br />

przeciwnika.<br />

Każde kolejne zwiększenie zasięgu skutkowało<br />

jednak spadkiem celności, która nawet w oryginalnych<br />

8K14 o zasięgu <strong>28</strong>0 km nie była imponująca,<br />

gdyż błąd kołowy trafienia mógł wynosić nawet<br />

kilometr. W czasach ZSRR nie stanowiło to problemu,<br />

gdyż standardem dla tej rakiety były głowice<br />

jądrowe, niektóre o mocy przekraczającej 100 kT.<br />

Przy takiej sile wybuchu kilometrowe odchylenie<br />

niemal nie wpływało na skuteczność. Dla Koreańczyków<br />

z Północy, niedysponujących głowicami<br />

jądrowymi, i ich zagranicznych kontrahentów był<br />

to jednak poważny problem. Nawet po zastosowaniu<br />

głowic kasetowych, którymi zresztą KRLD albo<br />

nie dysponuje, albo ich nie eksportuje, uzyskanie<br />

zadowalających efektów użycia tak niecelnych rakiet<br />

jest bardzo problematyczne.<br />

Dlatego, po prestiżowym etapie zwiększania<br />

zasięgu, oczywistym kolejnym krokiem powinno<br />

stać się zwiększenie celności produkowanych rakiet.<br />

Niemal równocześnie pojawiły się dwa nowe<br />

sposoby osiągnięcia tego celu. Pierwszym było<br />

wykorzystanie rozwiązań, opracowanych przez<br />

38 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Wozy bojowe<br />

Demonstrator modernizacji czołgu podstawowego M1A2 SEP v.3 z zamontowanym systemem Trophy HV. Jak widać, powtórzono izraelski sposób jego instalacji w dodatkowych<br />

sponsonach na bokach wieży, które na Abramsie nieco wystają poza obrys kadłuba.<br />

Bartłomiej Kucharski<br />

Wraz z nasyceniem pola walki, także w<br />

konfliktach asymetrycznych, bronią<br />

przeciwpancerną, jak również wraz ze<br />

wzrostem jej skuteczności, zwiększa się<br />

zapotrzebowanie na efektywne środki<br />

przeciwdziałania. Najprostszym wydaje<br />

się wzmocnienie pancerza i osłonięcie<br />

nim stref dotąd słabiej chronionych, ale<br />

to wpływa na wzrost masy i gabarytów<br />

pojazdu. Z pomocą przychodzą tu<br />

aktywne środki ochrony, których<br />

potencjał dostrzegli – z pewnym<br />

opóźnieniem wobec reszty świata<br />

– także Amerykanie.<br />

Ilustracje w artykule: US Army/Leonardo DRS,<br />

US Army, MO Izraela, Rafael, Artis, Robert Czulda,<br />

Natan Flayer, Internet.<br />

Aktywne systemy ochrony<br />

pojazdów dla Sił Zbrojnych USA<br />

Biorąc pod uwagę doświadczenia konfliktów<br />

asymetrycznych, a także modernizację<br />

szeroko rozumianego potencjału przeciwpancernego<br />

Federacji Rosyjskiej i Chińskiej<br />

Republiki Ludowej, a więc swoich głównych doktrynalnych<br />

przeciwników w ewentualnym konflikcie<br />

pełnoskalowym, Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych<br />

dostrzegły konieczność doposażenia<br />

własnych wozów bojowych w aktywne środki samoobrony,<br />

określane w polskiej terminologii aktywnymi<br />

systemami ochrony pojazdu (ASOP). Po<br />

analizie zdecydowano się na system klasy hard-kill,<br />

tj. fizycznie oddziałujący na pocisk (w odróżnieniu<br />

od systemów klasy soft-kill, zakłócających systemy<br />

naprowadzania). Typowy ASOP hard-kill<br />

składa się z czujników wykrywających i rozpoznających<br />

zagrożenia, jednostki sterującej i efektorów<br />

(elementów wybuchowych, przeciwpocisków<br />

itp., których zadaniem jest rażenie środków<br />

przeciwpancernych nieprzyjaciela falą nadciśnienia<br />

i/lub odłamkami). Zarówno US Army, jak<br />

i US Marine Corps prowadziły i prowadzą liczne<br />

działania wojenne poza granicami USA. Każdy<br />

potencjalny teatr działań rządzi się własną specyfiką<br />

i niesie ze sobą inne doświadczenia, pomagające<br />

w określaniu wymagań wobec nowego<br />

uzbrojenia i sprzętu. Pentagon nie odrzuca także<br />

cudzych doświadczeń, w tym np. Sił Obronnych<br />

Izraela, które jako jedyne siły zbrojne na<br />

świecie – przynajmniej oficjalnie– użyły ASOP<br />

typu hard-kill (Rafael Trophy HV na Merkawie Mk 4)<br />

w warunkach bojowych. W Stanach Zjednoczonych<br />

zastosowanie ASOP planowano jeszcze<br />

w ramach Manned Ground Vehicle (część programu<br />

Future Combat Systems), gdzie miał stanowić<br />

podstawę ochrony wozu, ale projekt został anulowany<br />

w 2009 r. Pentagon wrócił jednak do problemu<br />

wdrożenia ASOP za sprawą „Combat<br />

Vehicle Modernization Strategy” z 2014 r.<br />

Początki<br />

Plany obejmowały opracowanie rodzimego systemu<br />

pod nazwą MAPS (Modular Active Protection<br />

System – Modułowy Aktywny System<br />

Ochrony), który miałby łączyć cechy systemów<br />

hard- i soft-kill oraz charakteryzować się konstrukcją<br />

modułową i zdolnością plug-and-fight.<br />

Dzięki łatwo wymiennym elementom miałaby<br />

być możliwa szybka naprawa, modyfikacja i modernizacja<br />

zestawów, tak by MAPS mógł być dostosowywany<br />

do zmieniających się wymagań<br />

pola walki. Chęć udziału w programie zgłosiło<br />

44 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Łączność i informatyka<br />

Dalszy los Węzłów Teleinformatycznych<br />

Maciej Szopa<br />

Na Węzły Teleinformatyczne Siły Zbrojne<br />

RP czekają już ponad sześć lat<br />

i to pomimo że w Polsce istnieje<br />

wysoko wyspecjalizowany potencjał<br />

przemysłowy. W latach 2005–2011<br />

wzorcowo wywiązywał się on z dostaw<br />

dotychczas jedynych w kraju,<br />

sprawdzonych i bardzo dobrze ocenianych<br />

ich odpowiedników<br />

– ZWT Jaśmin, w oparciu o które<br />

zbudowano najważniejszą część<br />

krytycznej infrastruktury systemu<br />

dowodzenia i łączności SZ RP.<br />

Fotografie w artykule: TELDAT.<br />

O<br />

kontrowersyjnym procesie pozyskania<br />

dla polskiej armii Węzłów Teleinformatycznych<br />

(WTI) pisaliśmy już na łamach<br />

naszego czasopisma (m.in. w <strong>WiT</strong> 11/2015). Obiecaliśmy<br />

wówczas Czytelnikom, że będziemy dalej<br />

uważnie przyglądać się tej sprawie i jej rozwojowi.<br />

Niestety nie mamy dobrych wiadomości. WTI jak<br />

nie było, tak nie ma. Co gorsza, nie ma też za bardzo<br />

widoków na zmianę tego stanu rzeczy w perspektywie<br />

najbliższych kilku lat, gdyż nawet zakup<br />

ich „jutro” (co jest niemożliwe) tego nie<br />

zmieni. Wynika to ze złożonego cyklu projektowo-<br />

-produkcyjnego i badawczo-testowego tych wyrobów,<br />

bo skoro chce się je pozyskiwać jako nowe<br />

rozwiązania, to tak jakby wcześniej w tym temacie<br />

nic się nie działo i nic nie zrobiono.<br />

Brak zakupu WTI wypada już traktować w kategoriach<br />

kuriozum. Ogólnie znany jest bowiem fakt<br />

(w tym także w Sojuszu Północnoatlantyckim i Unii<br />

Europejskiej), że w Polsce istnieje od dawna doświadczony<br />

i wysoko wyspecjalizowany potencjał<br />

przemysłowy. Nie tylko ma on tego typu rozwiązania<br />

w swojej ofercie, ale z powodzeniem dostarczał<br />

je SZ RP, a te z sukcesem i intensywnie eksploatowały<br />

i testowały je, m.in. na zagranicznych misjach,<br />

podczas krajowych, NATO-wskich i amerykańskich<br />

ćwiczeń. Wie o tym doskonale Inspektorat Uzbrojenia<br />

odpowiedzialny za zakup WTI. Nie tylko<br />

z trwającej kilka lat analizy rynku przeprowadzonej<br />

w tym zakresie (której dodatkowo towarzyszył<br />

dialog techniczny), zakończonej jednoznacznymi<br />

wnioskami (tylko TELDAT ma potrzebne produkty<br />

i kompetencje). Niestety mimo takiej wiedzy, mimo<br />

kilku lat procedowania i dwóch postępowań w tej<br />

sprawie, IU nadal nie jest gotowy podpisać umowy<br />

na dostawę tego sprzętu. A przypomnijmy, że<br />

kontrakt ma obejmować zakup 41 WTI w wersji<br />

kontenerowej i przenośnej, w tym dwóch szkolno-treningowych.<br />

Co bardzo istotne, i co jest<br />

clue kuriozalności postępowania przetargowego,<br />

Systemy Jaśmin wypełniają dzisiaj zapotrzebowanie SZ RP na Wojskowe Systemy Teleinformatyczne w ponad 70%.<br />

nowe systemy mają być tylko uzupełnieniem,<br />

w czwartej części (ok. 25%) już funkcjonujących<br />

w armii Zintegrowanych Węzłów Teleinformatycznych<br />

Jaśmin (ZWT Jaśmin) w wersjach kontenerowej<br />

i przenośnej. W latach 2005–2011 MON wydał<br />

na nie kilkaset milionów złotych! ZWT Jaśmin są<br />

bardzo wysoko oceniane przez użytkujących (i dobrze<br />

je znających) żołnierzy i ich sojuszników, którzy<br />

mieli często okazję wykorzystywać i sprawdzić<br />

te mobilne węzły i ich unikatowe oprogramowanie,<br />

m.in. podczas misji w: Afganistanie, Kuwejcie,<br />

Czadzie, Kongo, Rumunii, Republice Południowoafrykańskiej,<br />

Pakistanie, krajach nadbałtyckich i na<br />

Bałkanach oraz w trakcie narodowych i natowskich<br />

ćwiczeń, np.: NATO CWID, NATO CWIX, Combined<br />

Endeavor i Anakonda.<br />

Najnowsze wersje tych produktów w różnych<br />

latach były też wielokrotnie nagradzane i wyróżniane<br />

jako innowacyjne i najbardziej zaawansowane<br />

wyroby techniki wojskowej. W 2016 r. MON<br />

wyróżnił platformę teleinformatyczną Jaśmin<br />

w konkursie Innowacje dla Sił Zbrojnych RP 2015,<br />

w kategorii przemysł. Określono ją wtedy jako innowacyjny,<br />

kompleksowy, wzajemnie spójny i unikalny<br />

system w zakresie wsparcia i automatyzacji dowodzenia<br />

oraz łączności, przeznaczony dla wszystkich szczebli<br />

dowodzenia, do żołnierza włącznie. W 2014 r.<br />

TELDAT, w czasie XXII MSPO został uhonorowany<br />

nagrodą Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,<br />

za produkt najlepiej służący bezpieczeństwu<br />

żołnierzy Sił Zbrojnych RP. Podawano go wówczas<br />

jako przykład szerokich zdolności integracyjnych<br />

oraz możliwości rozległego uzyskiwania<br />

i dystrybuowania informacji, także tych pochodzących<br />

z sensorów. Podczas aż trzech MSPO<br />

Jaśmin lub jego rozwinięcia były nagradzane<br />

Defenderami. W 2008 r. – za wóz dowodzenia Żubr<br />

z pokładową wersją Jaśmina, w 2009 r. – za system<br />

dowodzenia klasy BMS, którego zasadniczymi<br />

58 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe<br />

Aeromobilne lotniskowe<br />

samochody ratowniczo-gaśnicze<br />

Pierwszy Panther FL 4×4 ARFF bazował na podwoziu Freightlinera i powstał w amerykańskiej fabryce Rosenbauera w Wyoming. Potem Rosenbauer stosował już własne podwozia.<br />

Jarosław Brach<br />

Jednymi z ciekawszych, a przy tym bardzo<br />

niszowych specjalistycznych pojazdów<br />

kołowych wykorzystywanych przez<br />

współczesne siły zbrojne są aeromobilne<br />

lotniskowe terenowe samochody<br />

ratowniczo-gaśnicze kategorii ciężkiej.<br />

W swojej budowie muszą one bowiem<br />

łączyć szereg przeciwstawnych<br />

wymagań.<br />

Fotografie w artykule: Rosenbauer, Kronenburg,<br />

Iturri Group – Protec-Fire.<br />

Zjednej strony wskazane jest, by cechowały<br />

się wysoką dzielnością terenową i dużymi<br />

zdolnościami bojowymi (gaśniczymi),<br />

a także spełniały wymagania ICAO dla<br />

sprzętu ogólnie należącego do kategorii ARFF<br />

(Aircraft Rescue and Firefighting – Lotniskowy<br />

Ratowniczo-Gaśniczy). Zatem muszą dysponować<br />

dużą zdolnością pokonywania nawet trudnego<br />

terenu, w tym bezdroży, co powoduje pełną<br />

możliwość operowania zarówno na płycie<br />

lotniska, jak i wokół niej, wobec konieczności zabezpieczenia<br />

lotnisk polowych wraz z dojazdem<br />

do nich, oraz osiąganiem: przyśpieszenia<br />

0÷80 km/h; kątów przechyłu, natarcia i zejścia;<br />

prędkości maksymalnej; drogi hamowania<br />

z 32/64 km/h (hamulce robocze) i 64 km/h (awaryjne).<br />

Ich zdolności bojowe warunkują z kolei<br />

zbiorniki środków gaśniczych o dużej pojemności<br />

oraz dużą wydajność autopompy i działek wodno-<br />

-pianowych. Ilość środków gaśniczych powinna<br />

odpowiadać kategorii lotniska określonej w przepisach,<br />

z wyjątkiem lotnisk kategorii 1 i 2, gdzie dopuszcza<br />

się zamianę do 100% wody na uzupełniający<br />

środek gaśniczy.<br />

Niewystępujący w ogóle na rynku cywilnym<br />

wymóg aeromobilności powoduje, że samochody<br />

takie – bez przygotowania bądź po niewielkim<br />

przygotowaniu – muszą być przystosowane do<br />

przerzutu w ładowniach samolotów transportowych<br />

klasy średniej, od C-130 Hercules zaczynając.<br />

Wymaga to umiejętnego pogodzenia: zwartych<br />

wymiarów, rozkładów nacisków na osie, kształtów<br />

optymalnych z punktu widzenia ładowni samolotu,<br />

zachowania dopuszczalnej masy całkowitej/bojowej<br />

na poziomie pozwalającym na<br />

przerzut powietrzny, zachowania niskiej masy<br />

własnej w celu podniesienia zdolności bojowych<br />

(pojemność zbiorników, zestaw wyposażenia<br />

specjalistycznego).<br />

De facto determinuje dobór komponentów<br />

w układzie napędowym, budowę podwozia<br />

i układów hamulcowego czy elektrycznego oraz<br />

kształty, zestawienie i kompozycję kompletnego<br />

nadwozia. W efekcie pojazd taki wyróżniają:<br />

❚ układ 2-osiowy z oboma osiami napędzanymi,<br />

wzmocnionymi, zaopatrzonymi w pojedyncze<br />

ogumienie z bieżnikiem terenowym;<br />

❚ mocny silnik, o pojemności co najmniej <strong>12</strong>–13 l,<br />

mocy maksymalnej powyżej 500 KM i maksymalnym<br />

momencie obrotowym 2000 Nm i więcej;<br />

❚ specjalna automatyczna skrzynia przekładniowa<br />

zasilająca przystawkę odbioru mocy. Skrzynia<br />

taka ma być przygotowana do przenoszenia<br />

maksymalnego, dostępnego momentu obrotowego<br />

i, dzięki specjalnie zaprogramowanej do<br />

samochodów lotniskowych jednostce sterującej,<br />

zapewniać spełnienie rygorystycznych przepisów<br />

lotniskowych w zakresie przyspieszeń, czasu<br />

zmiany biegów oraz niezawodności w warunkach<br />

polowych. Spełniać też musi wymagania<br />

odnośnie podawania środków gaśniczych nie<br />

tylko na postoju, ale i w trakcie jazdy – tzw. funkcja<br />

pump-and-roll (pompuj i jedź), gdyż umożliwia<br />

pracę przystawki odbioru mocy wraz z przenoszeniem<br />

napędu na koła;<br />

❚ dopuszczalna masa całkowita na poziomie do<br />

19 000–21 000 kg i dopuszczalny nacisk na każdą<br />

z osi 10 000–11 000 kg;<br />

❚ relatywnie niewielkie wymiary: długość całkowita<br />

do 8300–8700 mm, szerokość do 2500 mm,<br />

wysokość maksymalna – do przerzutu lotniczego<br />

– do 2600–2700 mm;<br />

❚ pojemność zbiornika na wodę do 5500–6000 l,<br />

na środki pianotwórcze do 800 l (możliwość<br />

wprowadzenia instalacji proszkowej);<br />

❚ kabina i nadwozie ratowniczo-gaśnicze wykonane<br />

z materiałów niemetalowych, takich jak<br />

aluminium – starsze rozwiązanie lub kompozyty<br />

60 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Transport lotniczy<br />

Józef Piłsudski w całej okazałości. Samolot przyprowadzili do kraju fabryczni piloci Boeinga, a wnętrze nadal skonfigurowane jest w niskokosztowym standardzie dla 189 pasażerów.<br />

Marszałek przybył do Warszawy,<br />

czyli pierwszy Boeing 737 w Siłach Powietrznych<br />

Łukasz Pacholski<br />

15 listopada, zgodnie z deklaracjami,<br />

do 1. Bazy Lotnictwa Transportowego<br />

w Warszawie przyleciał pierwszy<br />

egzemplarz samolotu dyspozycyjnego<br />

Boeing 737-800, zakupionego<br />

do przewozu najważniejszych osób<br />

w państwie. Powyższe wydarzenie<br />

rozpoczyna drugi etap odbudowy<br />

zdolności transportu specjalnego<br />

przez Siły Powietrzne,<br />

utraconych 11 kwietnia 2010 r.<br />

Fotografie w artykule Łukasz Pacholski,<br />

chyba że zaznaczono inaczej.<br />

Maszyna, nosząca wojskową rejestrację<br />

0110, otrzymała imię Józef Piłsudski, które<br />

wybrano w maju spośród propozycji<br />

zgłoszonych w konkursie zorganizowanym przez<br />

Ministerstwo Obrony Narodowej. Ze względu na<br />

moment dostawy, tuż po 99. rocznicy odzyskania<br />

niepodległości, samolot otrzymał okolicznościowe<br />

malowanie, którego jednym z elementów<br />

jest popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego<br />

na lewej stronie statecznika pionowego, a po<br />

prawej inne postacie zasłużone dla odrodzenia<br />

państwa polskiego po okresie rozbiorów. Co ciekawe,<br />

jeszcze przed przylotem do Polski, wprowadzano<br />

dodatkowo drobne korekty malarskie.<br />

Według deklaracji MON, tak pomalowany samolot<br />

będzie eksploatowany do 2019 r., kiedy zostanie<br />

przemalowany w standardowy schemat<br />

przewidziany dla całej floty rządowej, reprezentowanej<br />

obecnie także przez parę dostarczonych<br />

w okresie czerwiec–lipiec samolotów dyspozycyjnych<br />

Gulfstream G550.<br />

Podczas uroczystości w Warszawie matką<br />

chrzestną samolotu została st. szer. Oktawia Nowacka,<br />

członkini Wojskowego Zespołu Sportowego<br />

Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki<br />

w Zegrzu, brązowa medalistka Letnich Igrzysk<br />

Olimpijskich w Rio de Janeiro.<br />

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, które<br />

publikowaliśmy na stronie internetowej, samolot<br />

nosi numer seryjny 61358 oraz numer montażowy<br />

6370. Został zbudowany na zamówienie chińskiej<br />

niskokosztowej linii lotniczej 9Air. Oblatano<br />

go 13 kwietnia tego roku – wówczas nosił docelową<br />

rejestrację B-7998. Mimo aż pięciu lotów<br />

próbnych, z nieznanych przyczyn, nie został odebrany<br />

przez zamawiającego. W kolejnych tygodniach<br />

przewoźnik odbierał inne zamówione<br />

737-800 (łącznie Boeing ma dostarczyć 52 egzemplarze).<br />

W czasie Salonu Lotniczego w Paryżu,<br />

przedstawiciele Boeinga wskazywali, że do<br />

Polski trafi nowy (a nie używany) egzemplarz, co<br />

ostatecznie potwierdził MON pod koniec października.<br />

Niemal do końca brakowało jednak<br />

pełnej informacji odnośnie danych przewidzianego<br />

do dostawy płatowca.<br />

Pod amerykańską rejestracją N893BA został<br />

przebazowany (w dniach 24–25 października)<br />

z Seattle z międzylądowaniami w Moses Lake<br />

i Baltimore do Saint-Malo we Francji, gdzie w zakładach<br />

MRO Sabena Technics został przemalowany<br />

i przeszedł odbiór Inspektoratu Uzbrojenia.<br />

Oblot techniczny odbył się 11 listopada.<br />

Przelot do Warszawy wykonali fabryczni piloci<br />

Boeinga, gdyż szkolenie pilotów 1. Bazy Lotnictwa<br />

70 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe<br />

Ponad 100 F-35A Block 2B/3i nie nadaje się do zadań bojowych. Ich modernizację do wersji Block 3F/4 uznano za nieopłacalną.<br />

Lightning II w ogniu krytyki<br />

Łukasz Pacholski<br />

Najprawdopodobniej najważniejszym<br />

wydarzeniem programu konstrukcji<br />

i produkcji wielozadaniowych samolotów<br />

bojowych Lockheed Martin F-35<br />

Lightning II w drugiej połowie roku<br />

była publikacja raportu, dotyczącego<br />

przyszłości ponad stu egzemplarzy<br />

dostarczonych Departamentowi<br />

Obrony Stanów Zjednoczonych<br />

przed zakończeniem fazy<br />

badawczo-doświadczalnej.<br />

Fotografie w artykule: Lockheed Martin, Cahal,<br />

Ministerstwo Obrony Norwegii, USAF, USN.<br />

Największy wojskowy program lotniczy na<br />

świecie, pomimo nabierania rozpędu,<br />

cały czas notuje różnego rodzaju krytyczne<br />

oceny związane z dotychczasowym przebiegiem<br />

i opóźnieniami. Te ostatnie pokazują przy<br />

tym, jakim wysiłkiem dla całej gospodarki oraz<br />

zamawiającego jest obecnie budowa i wdrożenie<br />

do służby zaawansowanego systemu uzbrojenia.<br />

Mielizny programu F-35<br />

Pomimo ogłoszenia wstępnej gotowości operacyjnej<br />

przez pierwsze eskadry US Air Force oraz US<br />

Marine Corps, a także dyslokacji maszyn poza granicami<br />

Stanów Zjednoczonych, sytuacja w ramach<br />

US Navy ograniczała zakupy F-35C, co m.in. w świetle raportu o wadach dotąd wyprodukowanych F-35 okazało<br />

się przemyślaną polityką.<br />

programu jest daleka od ideału. 18 września Departament<br />

Obrony Stanów Zjednoczonych przyznał,<br />

że samoloty reprezentujące standard<br />

Block 2 i Block 3i nie są zdolne do działań bojowych.<br />

Jak zostało to dosłownie skomentowane:<br />

w realnej sytuacji bojowej każdy pilot latający samolotem<br />

wariantu Block 2B powinien omijać rejon<br />

walk i dysponować wsparciem w postaci innych<br />

maszyn bojowych. Co więcej, szacowane<br />

koszty ich przebudowy/modernizacji do wersji<br />

Block 3F/4 wyniosą setki milionów dolarów –<br />

problem dotyczy bowiem 108 egzemplarzy US<br />

Air Force oraz części dostarczonych F-35B i F-35C.<br />

Ich produkcja w czasie fazy badawczo-rozwojowej<br />

[chodzi o tzw. fazę EMD, między tzw. milestone<br />

B a milestone C, w której produkcja seryjna<br />

dopiero co powstającego sprzętu, nawet serii<br />

LRIP jest nielegalna; dla F-35 uczyniono wyjątek,<br />

stąd tzw. concurrency – produkcja w trakcie<br />

wciąż trwających prac rozwojowych; formalnie<br />

i technicznie dotąd produkowane F-35 kolejnych<br />

serii LRIP są przez to prototypami, a nie egzemplarzami<br />

(mało)seryjnymi, – red.] spowodowała,<br />

że w stosunku do płatowców dostarczanych<br />

w tym roku, różnią się ze względu na wprowadzenie<br />

ok. 200 różnorodnych modyfikacji. Część<br />

z nich nie dotyczy oprogramowania, które byłoby<br />

„proste” do modyfikacji, a zmian strukturalnych,<br />

wymagających zwrotu maszyny do producenta<br />

w celu przebudowy.<br />

Powodem tego kroku była decyzja Departamentu<br />

Obrony, zakładająca przyspieszenie programu<br />

i szybszą modernizację US Air Force (concurrency).<br />

Jednocześnie może to także tłumaczyć tak<br />

74 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Lotnictwo morskie<br />

MQ-25 Stingray, bezzałogowy tankowiec US Navy<br />

Maciej Szopa<br />

Marynarka Wojenna Stanów<br />

Zjednoczonych interesuje się<br />

platformami bezzałogowymi zdolnymi<br />

do interoperacyjnych działań<br />

z myśliwcami pokładowymi co najmniej<br />

od 2000 r. W ciągu niemal dwóch dekad<br />

i kolejnych programów nie udało się<br />

jednak wdrożyć do służby<br />

satysfakcjonującego rozwiązania<br />

i nawet obecnie brane jest pod uwagę<br />

rozwiązanie kompromisowe,<br />

żeby nie powiedzieć połowiczne.<br />

Ilustracje w artykule: Northrop Grumman, Boeing,<br />

Lockheed Martin, US Naval Institute, US Navy.<br />

Awydawało się, że bojowy UCAV (Unmanned<br />

Combat Air Vehicle) jest na wyciagnięcie<br />

ręki. Już w 2003 r. DARPA uruchomiła<br />

program J-UCAS (Joint-Unmanned Combat Air Systems),<br />

mający stworzyć bezzałogowy uderzeniowy<br />

BSP, który odpowiadałby zarówno potrzebom US Air<br />

Force, jak i US Navy. Zadanie to powierzono<br />

Boeingowi i Northrop Grummanowi. Obydwie firmy<br />

otrzymały po 2 mln USD na prace koncepcyjne,<br />

w wyniku czego powstały Boeing X-45 Phantom Ray<br />

i Northrop Grumman X-47. Obydwie konstrukcje<br />

wykorzystywały technologię stealth. Pierwsze koncepcje<br />

uległy z czasem znacznemu przeobrażeniu.<br />

Rewolucję przechodził też sam program – w 2006 r.<br />

zrezygnowało z niego USAF, zainteresowane przede<br />

wszystkim platformą o dużych zdolnościach uderzeniowych.<br />

Tymczasem celem USN był raczej bezzałogowiec<br />

wielozadaniowy – zdolny wprawdzie<br />

do działań bojowych, ale także do prowadzenia<br />

skrytego rozpoznania, patroli i służący jako ogniwo<br />

przekazywania informacji sojuszniczym maszynom.<br />

Innymi słowy, USN było zainteresowane bardziej odciążeniem<br />

swoich F/A-18C/D/E/F (a w przyszłości<br />

także F-35C) niż znajdowaniem ich następców czy<br />

skrzydłowych. W wyniku rozejścia się priorytetów<br />

obu rodzajów sił zbrojnych program J-UCAS został<br />

zamknięty, a jego miejsce zajął, czerpiący z doświadczeń<br />

poprzedniego przedsięwzięcia, program<br />

UCAS-D (Unmanned Combat Air System-Demonstrator).<br />

Dziedziczył on stworzone przez obu konkurentów<br />

rozwiązania i koncepcje, które uległy jednak<br />

znaczącym zmianom. W ich wyniku obydwie maszyny<br />

przybrały z czasem kształt latających skrzydeł<br />

z pojedynczym silnikiem i wlotem powietrza<br />

umieszczonym na grzebiecie kadłuba. Przy tym maszyna<br />

Boeinga przywodziła na myśl trójkąt, a X-47B<br />

pomniejszony i pozbawiony kabiny pilotów bombowiec<br />

B-2 Spirit. Wybór między nimi rozstrzygnięto<br />

już w sierpniu 2007 r., a zwycięski Northrop Grumman<br />

otrzymał 635,8 mln USD na budowę dwóch<br />

demonstratorów technologii, zdolnych do operowania<br />

z lotniskowców i przeprowadzenia cyklu<br />

prób. Postawiono jednocześnie warunek, że testowa<br />

platforma, jeśli chodzi o gabaryty i masę,<br />

ma być maksymalnie zbliżona do przyszłej maszyny<br />

seryjnej.<br />

Próby X-47B<br />

Pierwszy z demonstratorów (AV-1) został oficjalnie<br />

pokazany już w grudniu 2008 r., ale jego dziewiczy<br />

lot odbył się dopiero w lutym 2011 r. Oznaczało to<br />

dwuletnie opóźnienie. Z powodzeniem nadrobiono<br />

je w czasie trwającego w 2011 r. cyklu lotów ze<br />

startami i lądowaniami z baz lądowych. Wobec zadowalających<br />

wyników po 16 misjach, z 50 zaplanowanych,<br />

zdecydowano się je zakończyć i już od<br />

grudnia kolejnego roku rozpoczęły się próby na<br />

pokładzie lotniskowca USS Harry S. Truman. Maszyna<br />

okazała się łatwa w przetaczaniu po pokładzie, nie<br />

występowały też nieprzewidziane problemy ze<br />

zgodnością elektromagnetyczną. W maju 2013 r.<br />

X-47B (AV-1) po raz pierwszy wylądował na lotniskowcu<br />

przy użyciu lin hamujących, a następnie<br />

został zaokrętowany na USS George H. W. Bush. Po<br />

wyjściu okrętu w morze wystartował z niego, a następnie<br />

dokonał serii podejść typu touch-and-go<br />

(dotknięcie pokładu i ponowny start), dzięki czemu<br />

można było przetestować możliwości naprowadzania<br />

go do lądowania. W lipcu 2013 r. dokonano<br />

pierwszych lądowań na pozostającym w morzu<br />

lotniskowcu. Cykl prób zakończył się sukcesem,<br />

choć nie obyło się bez kłopotów (po trzecim starcie<br />

AV-1 wykrył u siebie błąd komputera nawigacyjnego,<br />

po czym zdecydował o wylądowaniu w bazie<br />

Wallops Island w Wirginii, nie powiodła się też<br />

czwarta próba lądowania z udziałem AV-2). Łącznie<br />

udało się w tym czasie przeprowadzić 16 udanych<br />

podejść, dziewięć touch-and-go, trzy starty i dwa<br />

lądowania. Kolejny cykl prób został przeprowadzony<br />

między listopadem 2013 a sierpniem 2014 r.<br />

W tym czasie badano możliwość współpracy demonstratorów<br />

z samolotami załogowymi (F/A-18).<br />

W ich trakcie udało się utrzymać 90-sekundowy<br />

interwał między kolejnymi lądowaniami i startami<br />

maszyn pokładowych, czyli właściwy przy użyciu<br />

samych Hornetów. Innymi słowy, użycie X-47B nie<br />

powodowało opóźnień przy wysyłaniu w powietrze<br />

formacji bojowej, ani przy jej przyjmowaniu na<br />

pokład. Testy objęły także działanie w trudnych warunkach<br />

pogodowych i w nocy.<br />

Koszty prób demonstratorów zamknęły się łącznie<br />

sumą 813 mln USD, co oznaczało przekroczenie<br />

planu o niecałe 200 mln. W czerwcu 2014 r. US Navy<br />

przyznało na dodatkowe próby kolejne 63 mln<br />

w związku z obiecującymi wynikami wcześniejszych,<br />

a także zmianami koncepcji pojawiającymi<br />

się równolegle z próbami (opisanymi poniżej). Dzięki<br />

temu przeprowadzono dodatkowo m.in. próby<br />

tankowania w powietrzu, podczas których BSP wykonywał<br />

manewry jak myśliwce.<br />

Zmienne koncepcje<br />

Po próbach wiosną 2015 r., miało się jednak okazać,<br />

że mimo obiecujących wyników programu UCLASS,<br />

US Navy nie zdecydowała, jak je wykorzystać. Chmury<br />

nad nim zbierały się już w czasie prób w powietrzu.<br />

Jeszcze pod koniec 20<strong>12</strong> r. Pentagon nakazał US<br />

Navy przekierowanie programu w stronę stworzenia<br />

maszyny jeszcze bardziej sprofilowanej do zadań<br />

rozpoznawczo-patrolowych (ISR), dla której zdolność<br />

prowadzenia działań bojowych miała być tylko<br />

opcją. Do czerwca 2013 r. światło dzienne ujrzały<br />

nowe oficjalne wymagania dotyczące zdolności do<br />

operowania w promieniu 1100 km od lotniskowca.<br />

Potem wymóg ten zwiększono do 2000 km. W tym<br />

czasie pojawił się właśnie pomysł, aby bezzałogowiec<br />

mógł tankować myśliwce załogowe. Co jeszcze<br />

bardziej ograniczałoby przenoszenie uzbrojenia.<br />

Większość przenoszonego ładunku miało bowiem<br />

stanowić paliwo i w niewielkiej części tylko sensory<br />

82 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Technika morska<br />

Tomasz Grotnik<br />

Stocznia Kockums AB w Karlskronie<br />

powróciła w szwedzkie ręce zaledwie<br />

trzy lata temu, ale przez ten krótki czas,<br />

już w strukturach koncernu Saab, doszło<br />

do kilku ciekawych wydarzeń. Były<br />

one związane między innymi z naszym<br />

programem okrętu podwodnego nowego<br />

typu Orka, ale nie tylko. Poza tym Saab,<br />

w odpowiedzi na zapotrzebowanie<br />

rodzimej floty, tworzy wizję okrętów<br />

nawodnych jutra. O tych i innych<br />

sprawach producent ten poinformował<br />

międzynarodową grupę dziennikarzy<br />

w trakcie Saab Naval Tour, który<br />

odbył się między 22 a 24 listopada<br />

w Sztokholmie i Karlskronie.<br />

Saab Naval Tour<br />

Ilustracje w artykule: Saab, Tomasz Grotnik.<br />

Wspomniane na wstępie przywrócenie<br />

szwedzkiego zwierzchnictwa nad<br />

Kockumsem było konsekwencją wykupienia<br />

w 1999 r. tego zakładu przez niemiecką stocznię<br />

Howaldtswerke Deutsche Werft z Kilonii, specjalizującą<br />

się w budowie okrętów podwodnych. Ta<br />

z kolei stała się własnością niemieckiej grupy przemysłowej<br />

ThyssenKrupp, w wyniku czego w 2005 r.<br />

zakład zmienił nazwę na thyssenkrupp Marine Systems<br />

AB. Proces ten zagroził dalszemu rozwojowi<br />

szwedzkiej zdolności do projektowania i budowy<br />

okrętów podwodnych, ale także mógł utrudnić<br />

utrzymanie ich floty, podczas gdy ambicją władz<br />

w Sztokholmie było przywrócenie tych umiejętności,<br />

określanych jako „interes narodowy”, krajowym<br />

przedsiębiorstwom. Z poparciem rządu, w kwietniu<br />

2014 r. Saab zawarł wstępne porozumienie z tkMS,<br />

w czerwcu podpisano kontrakt wart 340 mln SEK,<br />

Uppland w hali stoczni Saab Kockums w Karlskronie przygotowywany do remontu średniego i modernizacji. Obecnie<br />

jego kadłub rozcięto, a we wnętrzu następuje wymiana wyposażenia. Szwedzi, w stosunku do konkurencji, mają<br />

na koncie najwięcej operacji tego typu. Od poprzedniego pokolenia ich okręty są przygotowywane do cięcia już na<br />

etapie projektowania.<br />

zaś 22 lipca poinformowano o zakończeniu przejmowania<br />

stoczni i biura projektowego w Karlskronie<br />

oraz ich działalności w zakładach w Malmö i Muskö.<br />

Tak powstała Saab Kockums AB, firma która dziś<br />

ma szeroką ofertę dla sektora morskiego, co było<br />

możliwe dzięki połączeniu doświadczenia Kockumsa<br />

w zakresie projektowania okrętów nawodnych<br />

i podwodnych oraz specjalizacji Saaba w systemach<br />

elektronicznych, uzbrojenia, a także ich integracji na<br />

jednostkach pływających. Saab Kockums przejął<br />

też wszelkie prawa do projektu okrętu podwodnego<br />

A26 i stał się oficjalnym partnerem szwedzkiej<br />

Marinen.<br />

W bałtyckiej toni<br />

Ze względu na uwarunkowania geograficzne swojego<br />

wybrzeża i hydrologiczne naszego wspólnego<br />

morza, Szwedzi przywiązują dużą wagę do<br />

działań pod powierzchnią Bałtyku. Ich flota podwodna<br />

liczy ponad 110 lat i tylko kilka z okrętów<br />

kupiono za granicą bądź zbudowano na licencji.<br />

Pozostałe są lokalną myślą techniczną, szczególnie<br />

od lat 60. XX wieku wykorzystującą nowoczesne<br />

rozwiązania. Oprócz budowy okrętów, nasi sąsiedzi<br />

mają długie tradycje produkcji broni podwodnej,<br />

a w ostatnich dekadach także pojazdów podwodnych<br />

różnego typu i przeznaczenia.<br />

Tematem przewodnim prezentacji był postęp<br />

prac przy dwóch okrętach podwodnych typu<br />

A26, powstających dla Marinen oraz remont<br />

Jeden z pierścieni kadłuba sztywnego prototypowego A26. Obecnie jest ich więcej, ale ważniejsze są postępy przy<br />

testach i kompletacji wyposażenia.<br />

Rozcięty Gotland. Stoczniowiec wygrzewa stalowy<br />

pierścień ze stali specjalnej przed jego przyspawaniem do<br />

rufowej, oryginalnej części kadłuba. Okręt ten w przyszłym<br />

roku przejdzie testy, obejmujące też systemy i rozwiązania<br />

wybrane do A26. Trwa też proces szkolenia dwóch załóg,<br />

więc gdy nowy okręt będzie dostępny, dla marynarzy nie<br />

będzie on całkowitą niespodzianką.<br />

90 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl


Technika morska<br />

IMDS <strong>2017</strong> – systemy elektroniczne<br />

i wyposażenie okrętowe<br />

Stoisko OSK - Zjednoczonego Koncernu Stoczniowego na tegorocznym IMDS. Holding ten zrzesza najważniejsze rosyjskie stocznie i biura konstrukcyjne zajmujące się budową okrętów,<br />

czego dowodem są liczne modele jednostek powstających głównie na potrzeby WMF FR. To zaangażowanie podkreślać ma slogan reklamowy OSK - "Budujemy flotę silnego kraju".<br />

Andrzej Nitka<br />

W sierpniowym numerze „Wojska<br />

i Techniki” opublikowana została relacja<br />

z Międzynarodowego Salonu Techniki<br />

Morskiej – International Maritime<br />

Defence Show (IMDS), który odbył się<br />

między <strong>28</strong> czerwca a 2 lipca tego roku<br />

w Sankt Petersburgu. Skupiliśmy się<br />

wówczas na jednostkach pływających<br />

i ich uzbrojeniu. Jednak tegoroczny IMDS<br />

był także okazją do prezentacji innych<br />

systemów i urządzeń okrętowych,<br />

które w obecnych skomplikowanych<br />

politycznie realiach rosyjskiego<br />

przemysłu są równie ważne i ciekawe.<br />

Fotografie w artykule Andrzej Nitka.<br />

IMDS systematycznie traci swój międzynarodowy<br />

charakter, o czym m.in. świadczy nie tylko<br />

zmniejszanie się liczby wystawców spoza Rosji,<br />

ale i zagranicznych delegacji go odwiedzających.<br />

Według oficjalnych statystyk, w 2011 r. swój udział<br />

w targach zgłosiło 91 przedstawicielstw z 68 krajów,<br />

w 2013 r. było ich 75 z 51, dwa lata później 46<br />

z 39, a w tym roku były to bardzo zbliżone liczby,<br />

bo 47 z 40. Według tych samych statystyk, w IMDS<br />

2015 wzięło udział 423 wystawców pochodzących<br />

z <strong>28</strong> krajów, zaś w bieżącym roku 443 z 31,<br />

z czego 50 firm zagranicznych. W rzeczywistości<br />

jednak większość z nich stanowiły przedsiębiorstwa<br />

prezentujące cywilne urządzenia okrętowe,<br />

jak też wydawcy czasopism branżowych lub organizatorzy<br />

podobnych imprez wystawienniczych<br />

na świecie. „Prawdziwych” zagranicznych<br />

wystawców branżowych można było policzyć na<br />

palcach jednej dłoni.<br />

Petersburski salon przekształcił się więc w targi<br />

kooperacyjne, w których przewagę zyskali dostawcy<br />

wszelkiego rodzajów wyposażenia (zaczynając<br />

od siłowni okrętowych, a kończąc na wyposażeniu<br />

kambuzów i złączach kablowych), potrzebnego do<br />

tworzenia tak skomplikowanego wytworu rąk<br />

ludzkich, jakim jest współczesny okręt wojenny.<br />

Stało się tak przede wszystkim za sprawą międzynarodowych<br />

sankcji, które odcięły rosyjski przemysł<br />

okrętowy od dostaw podzespołów oraz elementów<br />

wyposażenia zachodniej proweniencji i zmusiły<br />

rodzimych wytwórców do wypełnienia tej luki.<br />

Systemy elektroniczne<br />

Podczas tegorocznego IMDS po raz pierwszy w tak<br />

szerokim stopniu prezentowano rosyjskie osiągnięcia<br />

w zakresie prac nad okrętowymi bojowymi systemami<br />

dowodzenia. W przeciwieństwie do targów<br />

sprzed dwóch lat, na stoisku AO NPO Mars<br />

można było zapoznać się z całym przekrojem tego<br />

rodzaju systemów, przeznaczonych do instalacji na<br />

okrętach nawodnych. I co ważne, poza prospektami<br />

i modelami, firma ta prezentowała również<br />

w pełni funkcjonalne konsole operatorskie stosowane<br />

do ich obsługi. Mars ma w swojej ofercie<br />

94 Wojsko i Technika • Grudzień <strong>2017</strong><br />

www.zbiam.pl

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!