Views
7 months ago

iA103

8 WRAŻENIA Z JAZD to

8 WRAŻENIA Z JAZD to tylko złudzenie. W wersji R-Design wnętrze jest czarne, włącznie z podsufitką. Dlatego wyposażona w jasną tapicerkę „jedynka” sprawia wrażenie przestronniejszej. Ilość miejsca jest jednak porównywalna, a fotele bardzo podobne. Te z drugiej generacji są nieco głębiej wyprofilowane i dają lepsze trzymanie boczne. Łatwo jest jednak znaleźć w sobie to coś, co sprawia, że dobrze się starzeje. Za parę lat wcale nie będzie jeszcze źle wyglądać, tak jak dzisiaj „jedynka” nie wygląda na starocia. Wnętrze „dwójki” sprawia wrażenie ciaśniejszego, ale tak samo wygodną pozycję za kierownicą w obu samochodach. Oczywiście, w nowym samochodzie znajdziemy całe mnóstwo gadżetów, których w starszym nie było nawet za dopłatą. Zegary z możliwością ustawień wzorów i kolorów, środkowy ekran nawigacji i obsługi wielu funkcji personalizacji pojazdu. Nie należy jednak zapominać, że to samochód z końca produkcji, już po wszystkich poprawkach, unowocześnieniach i liftingach. Gdy S 60 II wchodziło na rynek, większości tych bajerów jeszcze nie oferowano. Konstrukcyjnie jednak samochody są całkowicie różne – S 60 I zbudowano na skróconej platformie S 80, a druga generacja jest spokrewniona z Fordem Mondeo. To zapewne sprawia, że wrażenia z jazdy są zupełnie inne. I nie do końca wszystko przemawia za nowym modelem. „Dwójka” papierowo powinna być szybsza: większa moc, wyższy

WRAŻENIA Z JAZD 9 moment obrotowy. Jednak mniejsza pojemność daje znać o sobie. Samochód nie bardzo chce jechać „z dołu”, pełnię mocy wyzwalają dopiero znacznie wyższe obroty. Powinna pomagać skrzynia Geartronic , w której (w stosunku do takiej samej skrzyni w „jedynce”) przybyło przełożeń i jest ich osiem. Oczywiście, S 60 T6 jest szybkim autem, kiedy już się rozpędzi prze do przodu także przy wyższych prędkościach, ba, wręcz im szybciej jedzie, tym lepiej się czuje. I świetnie się prowadzi, bardzo posłusznie i bezpośrednio. Zawieszenie jest bardzo sztywne i trudno je nazwać komfortowym, trzeba przy tym uważać, bo na poprzecznych nierównościach samochód potrafi wręcz podskoczyć. Jest w tym „zasługa” niskoprofilowych opon w rozmiarze 235/40R18. Natomiast „jedynka” sprawia wrażenie równie szybkiej, moc jednak oddaje płynniej i pięknie przyspiesza już z samego dołu. To zasługa inaczej rozłożonego momentu obrotowego. Zupełnie nie przeszkadza mniejsza o dwa liczba przełożeń Geartronica. Przy okazji zaś silnik pięciocylindrowy dużo ładniej brzmi. Łagodniej kierowcę i pasażerów traktuje też zawieszenie. Tu też swoją rolę odgrywają opony, na zimę założono mniejsze, 205/55R16. Na fabrycznych „osiemnastkach” z letnimi oponami (rozmiar taki jak w „dwójce”) już tak różowo nie jest. Oba samochody natomiast nie są mistrzami zawracania i ciasnego manewrowania – duże, zamontowane poprzecznie silniki skutecznie ograniczają kąt skrętu kół. Podsumowując – z niecierpliwością oczekuję premiery S 60 trzeciej generacji. Skok technologiczny, jaki zrobiło Volvo odnawiając swoją gamę, zobowiązuje. Mam nadzieję, że dostaniemy produkt równie – albo niemal – doskonały jak nowe S 90. Oczywiście, na powrót większych silników nie ma co liczyć, gamę otwierać pewnie będzie półtoralitrowa jednostka o mocy 150 KM. Reszta to będą różne warianty dwulitrówki. Stylistycznie natomiast pole do popisu jest ogromne, osobiście cieszyłbym się z „mniejszego S 90”. Jedno, czego należy sobie życzyć, to zachowanie długowieczności i wytrzymałości oraz jakości wykonania. Tak, żeby za kilkanaście lat można było bez problemu porównać generacje trzecią i czwartą…