Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!
Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.
www.zbiam.pl<br />
Filipiny 1944-1945<br />
2/<strong>2018</strong><br />
Marzec-Kwiecień<br />
cena 18,50 zł (VAT 5%)<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
ISSN 2450-2480 Index 407739<br />
Mitsubishi G3M<br />
Sprawa polska<br />
w Wielkiej Wojnie<br />
Kiedy w lipcu 1914 r. wybuchła<br />
pierwsza wojna światowa, Polacy<br />
dostrzegli w niej szansę na odzyskanie<br />
niepodległości. Jedną z dróg<br />
do osiągnięcia tego celu była bliska<br />
współpraca z zaborcą najżyczliwszym<br />
Polakom – Austrią…
Nie trać czasu, Zamów PRENUMERATĘ już dziś<br />
Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej<br />
www.zbiam.pl lub wpłać należność na konto bankowe<br />
nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976<br />
Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!<br />
Pewność otrzymania każdego numeru<br />
w niezmiennej cenie<br />
E-wydania dostępne są<br />
na naszej stronie oraz<br />
w kioskach internetowych<br />
Wojsko i Technika:<br />
cena detaliczna 12,99 zł<br />
Prenumerata roczna: 130,00 zł<br />
Lotnictwo Aviation<br />
International:<br />
cena detaliczna 14,99 zł<br />
Prenumerata roczna: 150,00 zł<br />
Wojsko i Technika Historia + numery specjalne:<br />
cena detaliczna 14,99<br />
Prenumerata roczna: 150,00 zł<br />
Morze:<br />
cena detaliczna 14,99 zł<br />
Prenumerata roczna: 150,00 zł<br />
Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl<br />
Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />
Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa
Kiedy w lipcu 1914 r. wybuchła<br />
pierwsza wojna światowa, Polacy<br />
dostrzegli w niej szansę na odzyskanie<br />
niepodległości. Jedną z dróg<br />
do osiągnięcia tego celu była bliska<br />
współpraca z zaborcą najżyczliwszym<br />
Polakom – Austrią…<br />
Vol. IV, nr 2 (16)<br />
Marzec-Kwiecień <strong>2018</strong>; Nr 2<br />
www.zbiam.pl<br />
Filipiny 1944-1945<br />
2/<strong>2018</strong><br />
Marzec-Kwiecień<br />
cena 18,50 zł (VAT 5%)<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
ISSN 2450-2480 Index 407739<br />
Mitsubishi G3M<br />
12/<strong>2018</strong><br />
Sprawa polska<br />
w Wielkiej Wojnie<br />
Na okładce: walki na Filipinach, 1944-1945 r.<br />
Rys. Jarosław Wróbel<br />
INDEX 407739<br />
ISSN 2450-2480<br />
Nakład: 14,5 tys. egz.<br />
Redaktor naczelny<br />
Jerzy Gruszczyński<br />
jerzy.gruszczynski@zbiam.pl<br />
Korekta<br />
Dorota Berdychowska<br />
Redakcja techniczna<br />
Dorota Berdychowska<br />
dorota.berdychowska@zbiam.pl<br />
Współpracownicy<br />
Władimir Bieszanow, Michał Fiszer, Tomasz Grotnik,<br />
Andrzej Kiński, Leszek Molendowski,<br />
Marek J. Murawski, Tymoteusz Pawłowski,<br />
Tomasz Szlagor, Maciej Szopa, Mateusz Zielonka<br />
Wydawca<br />
Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.<br />
Ul. Anieli Krzywoń 2/155<br />
01-391 Warszawa<br />
office@zbiam.pl<br />
Biuro<br />
Ul. Bagatela 10/19<br />
00-585 Warszawa<br />
Dział reklamy i marketingu<br />
Anna Zakrzewska<br />
anna.zakrzewska@zbiam.pl<br />
Dystrybucja i prenumerata<br />
office@zbiam.pl<br />
Reklamacje<br />
office@zbiam.pl<br />
Prenumerata<br />
realizowana przez Ruch S.A:<br />
Zamówienia na prenumeratę w wersji<br />
papierowej i na e-wydania można składać<br />
bezpośrednio na stronie<br />
www.prenumerata.ruch.com.pl<br />
Ewentualne pytania prosimy kierować<br />
na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl<br />
lub kontaktując się z Telefonicznym<br />
Biurem Obsługi Klienta pod numerem:<br />
801 800 803 lub 22 717 59 59<br />
– czynne w godzinach 7.00–18.00.<br />
Koszt połączenia wg taryfy operatora.<br />
Copyright by ZBiAM <strong>2018</strong><br />
All Rights Reserved.<br />
Wszelkie prawa zastrzeżone<br />
Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne<br />
rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy<br />
jest zabronione. Materiałów niezamówionych,<br />
nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo<br />
dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów<br />
i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.<br />
Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie<br />
opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi<br />
odpowiedzialności za treść zamieszczonych<br />
ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz<br />
na naszej nowej stronie:<br />
www.zbiam.pl<br />
spis treści<br />
HISTORIA<br />
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński<br />
Odbicie Filipin 1944-1945 4<br />
WOJNA W POWIETRZU<br />
Tomasz Szlagor<br />
Myśliwce USAAF w kampanii filipińskiej 1944-1945 (1) 20<br />
MONOGRAFIA LOTNICZA<br />
Leszek A. Wieliczko<br />
Samolot bombowo-torpedowy Mitsubishi G3M 34<br />
BROŃ PANCERNA<br />
Bartłomiej Kucharski<br />
Rodzime czołgi z Krain Kangurów i Kiwi 50<br />
HISTORIA<br />
Władimir Bieszanow<br />
Wyzwolenie państw bałtyckich przez Armię Czerwoną (2) 60<br />
MOTORYZACJA<br />
Jędrzej Korbal<br />
Roboczy „Tur” armii (2) 74<br />
STULECIE ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI<br />
Tymoteusz Pawłowski<br />
Sprawa polska w czasach Wielkiej Wojny<br />
– część 1: w oparciu o państwa centralne 86<br />
www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria 3
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński<br />
Odbicie Filipin<br />
1944-1945<br />
Największą aliancką operacją lądowo-morską na Pacyfiku była kampania filipińska,<br />
trwająca od jesieni 1944 do lata 1945 r. Opanowanie Filipin miało kluczowe<br />
znaczenie dla przetrącenia kręgosłupa japońskich sił zbrojnych, zarówno pod<br />
względem zadania im fizycznych strat, jak i z prestiżowo-psychologicznego punktu<br />
widzenia. Dodatkowo Japonia została praktycznie odcięta od swojego zaplecza<br />
surowcowego w Indonezji, na Malajach i w Indochinach, a Amerykanie zyskali<br />
solidną bazę do ostatecznego skoku – na japońskie wyspy macierzyste. Kampania<br />
filipińska 1944-1945 była szczytowym punktem kariery Douglasa MacArthura,<br />
amerykańskiego „pięciogwiazdkowego” generała, jednego z dwóch wielkich<br />
dowódców na Teatrze Wojny Oceanu Spokojnego.<br />
Douglas MacArthur (1880-1962) ukończył West<br />
Point jako prymus rocznika 1903 i został skierowany<br />
do Korpusu Inżynieryjnego. Od razu<br />
po ukończeniu akademii trafił na Filipiny, gdzie budował<br />
instalacje militarne. Był dowódcą kompanii saperów<br />
w Fort Leavenworth w Stanach Zjednoczonych, a wraz<br />
z ojcem (generał-majorem) odbył podróż do Japonii, Indonezji<br />
i Indii w latach 1905-1906. W 1914 r. wziął udział<br />
w amerykańskiej karnej ekspedycji na meksykański<br />
port Veracruz w czasie trwającej w Meksyku rewolucji.<br />
Za działania w rejonie Veracruz otrzymał Medal Honoru,<br />
a wkrótce awans na majora. Wziął udział w działaniach<br />
w I wojnie światowej jako szef sztabu 42. Dywizji<br />
Piechoty, awansując na pułkownika. W latach 1919-<br />
1922 był komendantem Akademii Wojskowej w West<br />
Point w stopniu generała brygady. W 1922 r. wrócił<br />
na Filipiny jako dowódca Okręgu Wojskowego Manila,<br />
a później dowódca 23. Brygady Piechoty. W 1925 r.<br />
został generał-majorem i wrócił do Stanów Zjednoczo-<br />
4<br />
nych, obejmując dowództwo IV Korpusu w Atlancie<br />
w Georgii. W latach 1928-1930 znów służył w Manili<br />
na Filipinach, po czym – jako najmłodszy w historii<br />
– objął stanowisko szefa Sztabu US Army w Waszyngtonie,<br />
z jednoczesnym awansem na czterogwiazdkowego<br />
generała. Od 1932 r. adiutantem gen. MacArthura był<br />
mjr Dwight D. Eisenhower.<br />
W 1935 r., kiedy skończyła się kadencja MacArthura<br />
w roli szefa Sztabu US Army, Filipiny uzyskały<br />
częściową niepodległość, choć pozostawały w pewnej<br />
zależności od Stanów Zjednoczonych. Pierwszy<br />
po odzyskaniu niepodległości prezydent Filipin, Manuel<br />
L. Quezon, będący przyjacielem nieżyjącego już<br />
ojca Douglasa MacArthura, poprosił tego ostatniego<br />
o pomoc w organizowaniu sił zbrojnych Filipin. Wkrótce<br />
MacArthur przybył na Filipiny i otrzymał stopień<br />
marszałka filipińskiego, pozostając zarazem amerykańskim<br />
generałem. Z końcem 1937 r. gen. Douglas<br />
MacArthur przeszedł na emeryturę.<br />
Generał Armii Stanów Zjednoczonych Douglas MacArthur.<br />
Tak brzmiała oficjalna nazwa jego stopnia, symbolizowanego<br />
pięcioma gwiazdkami na pagonach, co jest<br />
odpowiednikiem stopnia marszałka w innych armiach.<br />
Taki stopień mieli też Dwight D. Eisenhower, George<br />
C. Marshall, Henry H. Arnold (wszyscy awansowani<br />
w grudniu 1944 r.) oraz Omar N. Bradley (od 1950 r.).<br />
W lipcu 1941 r., kiedy to wobec groźby wojny<br />
na Pacyfiku prezydent Roosevelt powołał armię Filipin<br />
do służby federalnej, jednocześnie ponownie powołał<br />
MacArthura do służby czynnej w stopniu generała porucznika,<br />
a w grudniu awansował go na stały stopień<br />
generała. Oficjalna funkcja MacArthura to dowódca<br />
Sił Lądowych Stanów Zjednoczonych na Dalekim<br />
Wschodzie – US Army Forces in the Far East (USAFFE).
Jedna z pierwszych fal desantu na Luzon w Zatoce Lingayen; 9 stycznia 1945 r. Także i tu sam desant przebiegał<br />
bez większych przeszkód – do znacznie cięższych walk doszło dopiero w głębi lądu.<br />
na wschodnim wybrzeżu. Prawe skrzydło jego ugrupowania<br />
powinny osłonić elementy 26. DP przerzucone<br />
do Ormoc, które miały przemieścić się do Jaro i nawiązać<br />
kontakt z amerykańskimi wojskami po zejściu z gór<br />
na wschodzie, w Dolinie Leyte. Resztki prawie rozbitej<br />
16. DP skoncentrowano w rejonie wzgórz na zachód<br />
od zdobytego przez Amerykanów Dagami.<br />
Prawidłowo rozpoznając zamiary Japończyków,<br />
gen. por. Krueger nakazał 24. DP i 1. DKaw przygotowanie<br />
obrony w rejonie Carigara, z wykonaniem okopów,<br />
gniazd karabinów maszynowych, pozycji moździerzy<br />
i artylerii. Dopiero wtedy część sił 24. DP mogła podjąć<br />
marsz na południe, gdzie 5 listopada doszło do boju<br />
spotkaniowego amerykańskiego 34. pp z japońskim<br />
57. pułkiem piechoty z 1. DP. Japończycy zajęli pozycje<br />
na grzbiecie górskim, nazwanym przez Amerykanów<br />
Breakneck Ridge (grzbiet „złam kark”). Mimo wysiłków<br />
34. pp wspartego przez artylerię, japońskiej obrony nie<br />
udało się przełamać. Nie pomógł też skrzydłowy atak<br />
21. pp z południowego wschodu. 10 listopada 1944 r.<br />
Amerykanie przerzucili jeden z batalionów 19. pp<br />
(24. DP) okrętami desantowymi na wybrzeże na zachód<br />
od Limon; batalion ten wyszedł na tyły Japończyków.<br />
Mimo to japońska obrona pękła dopiero 14 listopada<br />
i Limon zostało zdobyte dzień później.<br />
W międzyczasie trwały walki z japońskim przerzutem<br />
sił na Leyte. Ataki na konwoje płynące do Ormoc<br />
przeprowadzały samoloty i kutry torpedowe, a 9 i 10 listopada<br />
amerykańskie B-25 i A-20G startujące z Tacloban,<br />
w osłonie P-38, zaatakowały sam port. Zniszczono<br />
nabrzeża, utrudniając wyładunek, a ponadto zatopiono<br />
dwa japońskie transportowce wojska i okręt eskorty.<br />
11 listopada na japoński konwój wzmocnienia uderzenie<br />
przeprowadziły samoloty pokładowe z lotniskowców<br />
TF 38. W rezultacie zatopiono trzy transportowce<br />
i pięć jednostek eskorty. Utonęło około 3200 japońskich<br />
żołnierzy, a ponadto sporo sprzętu. W tym momencie<br />
gen. Yamashita nie chciał już wysyłać wzmocnienia<br />
na Leyte, bo to bardzo osłabiało obronę głównej<br />
wyspy – Luzon, ale jego przełożeni naciskali na maksymalny<br />
wysiłek w obronie Leyte.<br />
18 listopada na Leyte dotarły też amerykańskie<br />
wzmocnienia. W Managasnas na zachód od Carigara<br />
na północnym wybrzeżu zaczęła się wyładowywać<br />
32. DP. Wkrótce dywizja podjęła główne natarcie<br />
na południe od Lemon, główną drogą w kierunku<br />
Ormoc, podczas gdy zmęczona 24. DP została przesunięta<br />
na mniej wymagający odcinek, w kierunku Jaro<br />
12<br />
(na wschód od osi natarcia 32. DP), gdzie japońska<br />
obrona była znacznie słabsza. Wkrótce po niej zaczęto<br />
też przerzucać na Leyte 11. Dywizję Powietrznodesantową<br />
(11. DPD), którą wykorzystano w Burauen jako<br />
zwykłą piechotę, do zablokowania ewentualnego japońskiego<br />
ataku z gór w kierunku amerykańskiego<br />
szlaku ze wschodniego na zachodnie wybrzeże, którym<br />
7. DP z XXIV Korpusu wyszła na południową część Zatoki<br />
Ormoc na zachodnim brzegu Leyte. Kiedy 7. DP<br />
rozpoczęła marsz na północ z Baybay w kierunku wciąż<br />
odległego Ormoc, Japończycy skierowali jej na spotkanie<br />
26. DP, która zamiast pójść na wschód, w góry, ruszyła<br />
na południe na spotkanie Amerykanów na północ<br />
od Baybay. Dopiero 22 listopada, kiedy elementy tej<br />
dywizji zostały zluzowane przez 1. DPD pod Burauen,<br />
cała 7. DP mogła podjąć natarcie na północ, ku Ormoc.<br />
Tymczasem przełamywanie pozycji 1. DP na północ<br />
od Ormoc zajęło 32. DP ponad tydzień, do 29 listopada.<br />
Na południu nacierająca 7. DP musiała się zatrzymać<br />
pod Bulago, pod silnym ogniem japońskiej artylerii,<br />
strzelającej z przeciwległych stoków wzgórz. Aby zneutralizować<br />
artylerię, dowódca dywizji 5 grudnia wysłał<br />
bojowe amfibie LVT(A)4 z 776. bcza morzem na drugą<br />
stronę Bulago. Te otworzyły ogień do pozycji japońskich<br />
dział, neutralizując je. Pozwoliło to na wznowienie<br />
natarcia 7. DP na północ. Zdesperowani Japończycy<br />
planowali nawet desant swojego 3. i 4. pułku spadochronowego<br />
na lotniska Tacloban i Dulagi, ale ostatecznie<br />
tych planów nie zrealizowali.<br />
Na początku grudnia Japończycy wysłali na Leyte<br />
swoją samodzielną 68. BP, którą wysadzono na północno-zachodnim<br />
wybrzeżu, ale jej transporty były silnie<br />
atakowane przez amerykańskie samoloty. Tymczasem<br />
7 grudnia (w rocznicę Pearl Harbor) Amerykanie wysadzili<br />
dwa pułki 77. DP, 305. pp i 307. pp, na plażach<br />
pod Deposito, w niewielkiej odległości na południe<br />
od Ormoc. Desant przeprowadziła TG 78.3 z jej okrętami<br />
transportowymi i desantowymi, pod osłoną okrętów<br />
7. Floty. I chociaż japońskie lotnictwo armijne i morskie<br />
usiłowało zniszczyć amerykański zespół desantowy,<br />
to jednak Japończykom udało się tylko zatopić dwa<br />
niszczyciele przy stracie 36 własnych samolotów,<br />
w tym 21 pilotów-samobójców. Po lądowaniu 77. DP<br />
ruszyła na północ w stronę Ormoc, a tymczasem 7. DP<br />
zaatakowała Deposito od południa, w dążeniu do połączenia<br />
się z 77. DP. 10 grudnia Amerykanie zdobyli<br />
Ormoc, uniemożliwiając tym samym dalsze wzmacnianie<br />
japońskich sił na Leyte. Część japońskich pobitych<br />
wojsk wycofała się w góry do centrum wyspy, nie mając<br />
szans na otrzymanie jakiegokolwiek zaopatrzenia.<br />
Ostatnim ogniskiem japońskiego oporu były oddziały<br />
w północno-zachodniej części wyspy. 12 grudnia także<br />
i one zaczęły się załamywać. Amerykańska 32. DP, omijając<br />
punkty oporu, szła na spotkanie 77. DP atakującej<br />
od strony Ormoc, a 96. DP zaczęła mozolnie spychać<br />
Japończyków na zachód, coraz głębiej w góry w centrum<br />
wyspy, od strony Doliny Leyte. Teraz ostatnim<br />
japońskim punktem oporu była Valencia, leżąca w połowie<br />
drogi z Ormoc na zachodnim wybrzeżu do Lemon<br />
na północnym wybrzeżu (na zachód od Carigara).<br />
W końcu w dniach 15-17 grudnia Amerykanie zepchnęli<br />
resztki japońskich sił w północno-zachodni róg wyspy<br />
Leyte, gdzie stawiły one ostatni, beznadziejny opór.<br />
21 grudnia siły 77. DP spotkały się z 1. DKaw na północnym<br />
wybrzeżu na zachód od Lemon, co oznaczało,<br />
że całe wojska japońskie w tym rejonie zostały zamknięte<br />
w niewielkiej kieszeni w pobliżu Palompon, na południe<br />
od San Isidro. Ostatecznie Japończycy zaczęli ewakuację<br />
z Leyte 12 stycznia 1945 r. Była to rozpaczliwa<br />
Jednym z pierwszych celów 43. DP lądującej po wschodniej stronie Zatoki Lingayen na Luzonie było miasteczko<br />
San Fabian. Na zdjęciu żołnierze dywizji w czasie walk w jego rejonie; 10 stycznia 1945 r.
Tomasz Szlagor<br />
Myśliwce USAAF<br />
w kampanii filipińskiej<br />
1944–1945<br />
1<br />
Operacja wyzwalania Filipin spod<br />
japońskiej okupacji rozpoczęła się<br />
w październiku 1944 r. Do czasu inwazji<br />
na Okinawę (pół roku później) i przerwania<br />
trasy przerzutowej z Wysp<br />
Macierzystych Japończycy nieustannie<br />
dosyłali na Filipiny samoloty i jednostki<br />
lotnicze. Z tego powodu przez kilka<br />
miesięcy na przełomie 1944 i 1945 r.<br />
amerykańskie myśliwce musiały walczyć<br />
o panowanie w powietrzu.<br />
Rankiem 2 września 1944 r. formacja 21 Lightningów,<br />
po jednym dywizjonie z 8., 49. i 475. FG, wystartowała<br />
z wysepki Middleburg na wybrzeżu Nowej<br />
Gwinei, biorąc kurs na północny zachód. Po trzech<br />
godzinach lotu i pokonaniu ponad tysiąca kilometrów<br />
dotarły nad Davao – największe miasto na Mindanao,<br />
najdalej wysuniętej na południe wyspy Filipin – by tam<br />
zapewnić osłonę bombowcom B-24 Liberator.<br />
Po dziesięciu minutach krążenia nad celem piloci<br />
8. FG dostrzegli poniżej Ki-48 Lily i w kilku podejściach<br />
zestrzelili kompletnie zaskoczoną załogę bombowca.<br />
Zwycięstwo zapisano na konto Lt. Roberta Crowa. Chwilę<br />
później Maj. Robert Smith zauważył nad pobliskim lotniskiem<br />
Matina pojedynczy myśliwiec A6M Zeke. Także ten<br />
Japończyk nie spodziewał się ataku. Nie wykonał żadnego<br />
uniku aż do chwili, gdy Smith zaszedł go od ogona<br />
20<br />
i celną serią zapalił silnik Zeke, zmuszając pilota do skoku<br />
ze spadochronem. Była to pierwsza wyprawa myśliwców<br />
USAAF na Filipiny od kwietnia 1942 r.<br />
Cena ryzyka<br />
Ten wypad miał wymiar bardziej symboliczny niż praktyczny.<br />
W tym czasie Amerykanie zamierzali rozpocząć<br />
wyzwalanie Filipin dopiero w połowie listopada<br />
1944 r. Nieoczekiwany zwrot akcji nastąpił w połowie<br />
września, gdy „rozpoznanie bojem” środkowej i północnej<br />
części archipelagu przeprowadził Task Force 38<br />
– zespół 17 lotniskowców szybkich US Navy. W efekcie<br />
zmasowanych nalotów i wymiatań myśliwskich, siłami<br />
około 1200 samolotów, które Task Force 38 miał na pokładach,<br />
lotnictwu Cesarskiej Armii i Marynarki zadano<br />
dotkliwe straty – zdarzały się dni, kiedy piloci Hellcatów<br />
zgłaszali po 70-80 zestrzeleń! Ten pogrom skłonił<br />
gen. Douglasa MacArthura, głównodowodzącego sił<br />
alianckich na południowo-zachodnim Pacyfiku, do raptownej<br />
zmiany planów. Zamiast zdobywać Filipiny etapami<br />
– kolejno południową część (region Mindanao),<br />
środkową (region Visayas) i północną (region Luzon)<br />
– Amerykanie postanowili uderzyć od razu w centrum<br />
archipelagu i rozciąć broniące go siły na pół.<br />
Nowy plan zakładał, że desant na Leyte, największą<br />
wyspę regionu Visayas, nastąpi 20 października – o całe<br />
dwa miesiące wcześniej niż zakładano. Chociaż kusił<br />
perspektywą przyspieszenia zwycięstwa nad Japonią,<br />
niósł ze sobą wielkie ryzyko. Zatoka Leyte, gdzie miało<br />
nastąpić lądowanie, znajdowała się w odległości ponad<br />
tysiąca kilometrów na północ od najbliższych dostępnych<br />
Amerykanom lotnisk na wyspie Morotai w archipelagu<br />
Moluki. Co gorsza, desant w trakcie pory monsunowej<br />
oznaczał, że na grząskich przyczółkach nieprędko<br />
powstaną lotniska. Taktyczne wsparcie lotnicze musiał<br />
więc zapewnić Task Group 77.4, złożony z 18 lotniskowców<br />
eskortowych (około 450 samolotów).<br />
Chociaż mogłoby się wydawać, że mając do dyspozycji<br />
ponad półtora tysiąca samolotów US Navy<br />
MacArthur może się obyć bez USAAF, w praktyce<br />
okazało się inaczej. Mimo że Task Force 38 atakował<br />
cele na Filipinach i okolicznych wyspach niemal bez<br />
Generał George Kenney, dowódca Far East Air Forces<br />
(FEAF). Wcześniej, podczas kampanii na Nowej Gwinei,<br />
dowodził 5. Armią Powietrzną USAAF.
WOJNA W POWIETRZU<br />
z konwoju TA-4, a niszczyciel Akishimo stracił dziób,<br />
urwany bezpośrednim trafieniem bombą. W ogniu<br />
przeciwlotniczym przepadło dwóch pilotów 18. FG:<br />
Lt. Norbert Sullivan i 2/Lt. James Glenny. Pozostali<br />
po wykonaniu zadania wylądowali w Tacloban. Podczas<br />
ich ataku na konwój osłonę myśliwską zapewniały<br />
Lightningi z dwóch dywizjonów 8. FG, których<br />
piloci zestrzelili trzy Ki-43.<br />
Nad Ormoc wysłano także, w osłonie Mitchelli, jeden<br />
z dywizjonów 348. FG. Ta jednostka Thunderboltów<br />
zyskała sławę pod komendą Col. Kearby’ego, kawalera<br />
Medalu Honoru, który kilka miesięcy wcześniej zginął<br />
w walce z japońskimi myśliwcami nad Nową Gwineą.<br />
James Curran, jeden z pilotów 348. FG, wspominał:<br />
Zbliżaliśmy się do Zatoki Ormoc, kiedy [2/Lt. Andrew]<br />
McClendon zgłosił przez radio, że w jego samolocie<br />
szwankuje silnik. W tym czasie zygzakowaliśmy na wysokości<br />
35 000 stóp [10 700 m] pod ogniem japońskiej<br />
artylerii przeciwlotniczej. Poleciłem mu, żeby skierował się<br />
na lotnisko w Tacloban na Leyte.<br />
Niestety po drodze przechwyciły go Lightningi.<br />
McClendon wytracał prędkość i znajdował się na wysokości<br />
około 15 000 stóp [4600 m]. Piloci P-38 nie zadali<br />
sobie trudu, by rzetelnie rozpoznać napotkany samolot,<br />
a McClendon nie miał dość mocy silnika, by uniknąć ich<br />
ataku. Zestrzelili go i zabili. J. J. Smith, który również miał<br />
usterkę i leciał do Tacloban, w porę zauważył atak Lightningów,<br />
kiedy te wzięły na cel także jego. Wymanewrował<br />
je i w pojedynkę wylądował w Tacloban, gdzie złożył<br />
meldunek o tym, co zaszło.<br />
Po wykonaniu zadania w Tacloban wylądowała<br />
reszta dywizjonu, który odtąd tam stacjonował.<br />
Ponownie Curran:<br />
Na odprawie po locie dowiedziałem się o śmierci<br />
McClendona z rąk jednego z pilotów P-38. Nie mogłem się<br />
powstrzymać, by nie odwiedzić ich jednostki i nie wygarnąć<br />
im, co o nich myślę. Byli skruszeni, ale nie chcieli wydać<br />
winowajcy. Ostrzegłem ich, żeby w powietrzu trzymali<br />
się od nas z daleka i że każdy wrogi manewr z ich strony<br />
spotka się z ostrą ripostą.<br />
Niedługo po tym incydencie w trakcie jednego z kolejnych<br />
lotów bojowych upatrzyły nas sobie cztery P-38.<br />
Kiedy tylko zajęły dogodną pozycję do ataku, moja sekcja<br />
wykonała raptowny zwrot, kierując się na nich czołowo.<br />
Zanim wlecieli w zasięg rażenia, wystrzeliłem krótką serię.<br />
Rozpierzchli się w popłochu na wszystkie strony. Sam ich<br />
ostrzegałem, że się w końcu doigrają. Nie wiem, jak wyglą-<br />
Maj. Gerald Johnson – zastępca dowódcy 49. FG.<br />
da od przodu P-47, kiedy otwiera ogień ze wszystkich luf,<br />
ale widok musiał robić wrażenie.<br />
Późnym popołudniem nad Ormoc nadleciały B-24<br />
eskortowane przez Lightningi z 475. FG. Ich piloci<br />
zestrzelili dwa Ki-61 i jednego Ki-43 – tego ostatniego<br />
Maj. Thomas McGuire, który tym samym osiągnął<br />
wymarzony wynik 26 zwycięstw (czyli tyle, ile miał<br />
P-40 Warhawk ze 110. TRS, dywizjonu rozpoznania taktycznego. W walkach o Filipiny te samoloty pełniły najczęściej<br />
rolę myśliwców bombardujących.<br />
na koncie czołowy amerykański as z I wojny światowej,<br />
Capt. Eddie Rickenbacker).<br />
Wszystkie te sukcesy nie zmieniały jednak faktu,<br />
że samoloty FEAF nie zdołały zapobiec wysadzeniu<br />
w Ormoc większości przywiezionych przez konwój<br />
TA-4 żołnierzy. Sam MacArthur najwyraźniej zwątpił<br />
w ofensywny potencjał FEAF, ponieważ na jego prośbę<br />
do Leyte zbliżyły się lotniskowce Task Force 38 (lotnicy<br />
US Navy mieli większą wprawę w zwalczaniu celów<br />
nawodnych). Następnego dnia, 11 listopada, dopadli<br />
na Morzu Camotes (u wejścia do Zatoki Ormoc) i zmasakrowali<br />
opóźniony konwój TA-3, zatapiając cztery<br />
transportowce, cztery niszczyciele i jeden trałowiec.<br />
Wstrząśnięci tym pogromem Japończycy wstrzymali<br />
na dwa tygodnie konwoje na Leyte.<br />
Tymczasem piloci myśliwców FEAF zajmowali<br />
się tym, co wychodziło im najlepiej – zestrzeliwaniem<br />
samolotów przeciwnika. Do końca dnia zebrali<br />
21 zwycięstw. Rankiem piloci ośmiu Lightningów<br />
z 18. FG, którzy przenocowali w Tacloban, wyruszyli<br />
na poszukiwanie zaginionych poprzedniego dnia kolegów.<br />
Ich formacja została zaatakowana przez grupę<br />
Zeke. W walce z nimi zdobyli osiem zwycięstw, w tym<br />
trzy Lt. Donald Warner – ale zginął Lt. Robert Russell.<br />
Wkrótce potem Lt. John Hannan, dowodzący patrolem<br />
ośmiu Lightningów z 475. FG, zestrzelił nad Zatoką<br />
Ormoc zabłąkanego Ki-43.<br />
Wczesnym popołudniem Lt.Col. Walker, Maj. Johnson<br />
(odpowiednio dowódca 49. FG i jego zastępca),<br />
Col. Morrisey i Maj. Bong odprowadzili transportowe<br />
C-47, które zrzuciły zaopatrzenie na wyspę Homonhon<br />
w Zatoce Leyte. Następnie „Pinky Special”, jak w kodzie<br />
radiowym nazwano ich mały zespół, przypominający<br />
prywatny klub oficerski, zawędrował nad Zatokę<br />
Ormoc. Tam zastali kilka torpedowych TBF Avenger lotnictwa<br />
US Navy, które właśnie wycofywały się na swój<br />
lotniskowiec, nękane przez japońskie myśliwce. Bong<br />
i Johnson ochoczo włączyli się do walki, zestrzeliwując<br />
po dwa Zeke. Wdzięczna marynarka zaprosiła obu pilotów<br />
na obiad na pokładzie jednego ze swoich okrętów.<br />
Pół godziny później, w tej samej okolicy, „regularny” patrol<br />
ze składu 49. FG zestrzelił cztery Ki-44 Tojo.<br />
Po południu Col. Charles MacDonald, dowódca<br />
475. FG i jeden z wybitnych asów 5. FC, poprowadził<br />
cztery P-38 na patrol nad Zatokę Ormoc. MacDonald<br />
właśnie „nadrabiał zaległości” po przymusowym urlopie<br />
– w sierpniu 1944 r. został karnie odwołany do Stanów<br />
Zjednoczonych za to, że pozwolił Charlesowi Lindberghowi<br />
zestrzelić samolot (Lindbergh był cywilem).<br />
W starciu nad zatoką on i Lt. George Beatty, prowadzący<br />
drugiej pary, zestrzelili po dwa myśliwce J2M Jack.<br />
12-17 listopada<br />
Po oddaleniu się Task Force 38 na północ w celu przeprowadzenia<br />
kolejnej rundy prewencyjnych nalotów<br />
na Luzon, 12 listopada bezpośrednia obrona Leyte<br />
ponownie spadła na barki myśliwców FEAF. Największe<br />
sukcesy tego dnia odniosła 475. FG, której składowe<br />
dywizjony stacjonowały na trzech prymitywnych lądowiskach<br />
w rejonie Burauen: w Bayug, Buri i San Pablo.<br />
Piloci tej jednostki, tocząc od rana do wieczora potyczki<br />
nad Leyte i północnym Cebu, wywalczyli 12 zestrzeleń:<br />
po cztery A6M Zeke i J2M Jack oraz trzy Ki-43<br />
Oscar i jeden bombowiec Ki-48 Lily. Ponadto nad lotniskiem<br />
Alicante na Negros Capt. Joseph Duhon z 18. FG<br />
27
Leszek A. Wieliczko<br />
Samolot<br />
bombowo-torpedowy<br />
Mitsubishi G3M<br />
G3M2 Model 21 nr M-372 z 3. Chūtai Mihoro Kōkūtai.<br />
Samolot bombowo-torpedowy bazowania<br />
lądowego Mitsubishi G3M został<br />
skonstruowany w połowie lat 30. ubiegłego<br />
wieku na zlecenie Japońskiej<br />
Cesarskiej Marynarki Wojennej. Dzięki<br />
ogromnemu zasięgowi G3M miały operować<br />
nad bezkresnymi obszarami Pacyfiku<br />
i atakować nieprzyjacielską flotę<br />
w dużej odległości od brzegów Japonii.<br />
Samoloty zadebiutowały w boju nad<br />
Chinami w sierpniu 1937 r. W swojej<br />
podstawowej funkcji bombowców torpedowych<br />
służyły aż do 1943 r. Później,<br />
do końca wojny, były wykorzystywane<br />
do zadań pomocniczych.<br />
Ograniczenia dotyczące zbrojeń morskich, nałożone<br />
przez traktaty waszyngtoński i londyński,<br />
spowodowały wzrost zainteresowania Japońskiej<br />
Cesarskiej Marynarki Wojennej (Dai Nippon Teikoku<br />
Kaigun) lotnictwem jako siłą ofensywną w wojnie<br />
na morzu. Na przełomie lat 20. i 30. japońskie lotnictwo<br />
morskie było wszakże dość słabe. Stacjonujące na pokładach<br />
lotniskowców samoloty bombowo-torpedowe<br />
miały przeciętne osiągi i niewielkie możliwości bojowe.<br />
Na początku lat 30. szef Kaigun Kōkū Honbu (Głównego<br />
Biura Lotnictwa Marynarki Wojennej), Chūjō (wiceadm.)<br />
Shigeru Matsuyama, zaproponował stworzenie dużych<br />
dwusilnikowych samolotów bombowo-torpedowych<br />
(sōhatsu kōgekiki 1 ) dalekiego zasięgu, operujących<br />
34<br />
z baz lądowych. Nowe bombowce miały być przeznaczone<br />
do atakowania nieprzyjacielskich okrętów<br />
w dużej odległości od Wysp Japońskich, jeszcze zanim<br />
główne siły cesarskiej floty nawiązałyby kontakt z przeciwnikiem.<br />
Startując z lotnisk zbudowanych na Wyspach<br />
Południowych (Nan’yō Shotō), czyli japońskich<br />
terytoriach mandatowych na środkowym Pacyfiku (Marianach,<br />
Karolinach, wyspach Palau, Wyspach Marshalla),<br />
nowe bombowce pokryłyby zasięgiem działania<br />
ogromny obszar oceanu. Dałoby to Cesarskiej Marynarce<br />
Wojennej znaczącą przewagę nad przeciwnikiem.<br />
Propozycja Matsuyamy szybko uzyskała aprobatę<br />
Sztabu Generalnego Marynarki Wojennej (Gunreibu).<br />
odpowiedzialnym za realizację tego zadania został Taisa<br />
(kmdr) Misao Wada, a szefem powołanego zespołu<br />
analitycznego – Chūsa (kmdr por.) Seigō Yamagata.<br />
Początkowo nowy typ bombowca nazwano engan-yō<br />
kōgekiki (działający z brzegu samolot bombowo-torpedowy),<br />
ale wkrótce ukuto termin rikujō kōgekiki (lądowy<br />
samolot bombowo-torpedowy; w skrócie rikkō 2 ).<br />
Budowę bombowca według specyfikacji 7-shi tokushu<br />
kōgekiki (specjalny samolot bombowo-torpedowy<br />
7-shi; w skrócie 7-shi tokkō) Gijutsubu zlecił w 1932 r.<br />
Arsenałowi Marynarki Wojennej w Hiro (Hiro Kaigun<br />
Kōshō; w skrócie Hiroshō). Miał on spore doświadczenie<br />
w projektowaniu i budowie dużych łodzi latających<br />
Opracowanie założeń taktyczno-technicznych dla i był jedynym ośrodkiem Marynarki Wojennej zdolnym<br />
takiego samolotu powierzono Kaigun Kōkū Honbu Gijutsubu<br />
(Wydziałowi Technicznemu Głównego Biura<br />
Lotnictwa Marynarki Wojennej), na którego czele stał<br />
wówczas Shōshō (kadm.) Isoroku Yamamoto. Oficerem<br />
do realizacji tego zadania. Trzy lata później skonstruowany<br />
w Hiroshō dwusilnikowy bombowiec został przyjęty<br />
do uzbrojenia Lotnictwa Japońskiej Cesarskiej Marynarki<br />
Wojennej (Dai Nippon Teikoku Kaigun Kōkūtai)<br />
Prototyp 8-shi chūkō (Ka-9; G1M1) startuje do pierwszego lotu 7 maja 1934 r.
Bartłomiej Kucharski<br />
Rodzime czołgi<br />
z Krain Kangurów i Kiwi<br />
Australia i Nowa Zelandia słusznie nie<br />
są kojarzone jako producenci pojazdów<br />
pancernych, nigdy bowiem nie miały<br />
większych osiągnięć w ich wytwarzaniu.<br />
Niemniej na Antypodach powstało kilka<br />
ciekawych, w Polsce praktycznie nieznanych<br />
opancerzonych wozów bojowych.<br />
Pojazdy te – co prawda nieliczne, charakteryzowały<br />
się nieraz interesującymi i oryginalnymi<br />
rozwiązaniami konstrukcyjnymi, których próżno<br />
szukać u potentatów. Były one wymuszone uwarunkowaniami<br />
polityczno-militarnymi, położeniem<br />
geograficznym i sytuacją ekonomiczną obu państw,<br />
jak również poziomem rozwoju przemysłu ciężkiego,<br />
zdolnego do produkcji opancerzonych wozów bojowych.<br />
Podobieństwo sytuacji obu południowych<br />
państw, mimo pewnych różnic wynikających z odmiennych<br />
potencjałów, pozwala omawiać je wspólnie<br />
– m.in. ze względu na braterstwo broni, datujące się<br />
od czasu I wojny światowej. Armie australijska i nowozelandzka<br />
razem tworzyły powołany w 1914 r. Australian<br />
and New Zealand Army Corps (ANZAC), rozwiązany<br />
co prawda w 1917 r., ale przywrócony w 1941 r., w trakcie<br />
trwania II wojny światowej. W czasie obu wojen żoł-<br />
50<br />
nierze australijskich i nowozelandzkich formacji wojskowych<br />
złożyli ogromną daninę krwi, wśród nich także<br />
żołnierze jednostek pancernych.<br />
Oddziały pancerne<br />
Australii i Nowej Zelandii<br />
Mimo że zainteresowanie Australijczyków gąsienicowymi<br />
pojazdami pancernymi datuje się bardzo wcześnie<br />
i przypada na okres pionierski dla czołgów w ogóle,<br />
żołnierze obu armii zaś znali czołgi i ich możliwości<br />
z pól bitewnych I wojny światowej (Australijczycy<br />
współdziałali pod Hamel i Amiens z brytyjską 5. Brygadą<br />
Czołgów w lipcu i sierpniu 1918 r.), siły zbrojne<br />
z Antypodów długo nie mogły doczekać się własnych<br />
opancerzonych wozów bojowych. Powojenne redukcje<br />
uniemożliwiły szybkie wprowadzenie do uzbrojenia<br />
brytyjskich czołgów ciężkich Mark IX. Pierwsze cztery<br />
czołgi średnie Vickers Medium Mk II zakupiono dopiero<br />
w 1927 r. dla powołanego jednocześnie Australijskiego<br />
Korpusu Czołgów (Australian Tank Corps).<br />
Z wozów tych po ich dostarczeniu we wrześniu<br />
1929 r. utworzono Pierwszą Sekcję Czołgów (1 st Tank<br />
Section) w ramach australijskiej Armii Rezerwowej<br />
w Randwick w Nowej Południowej Walii, ich użycie zaś<br />
trenowano w Greenhills. Rozwój australijskich jednostek<br />
pancernych skutecznie powstrzymał Wielki Kryzys<br />
– aż do 1937 r., kiedy to eksperymentalną jednostkę<br />
Lancelot De Mole – człowiek, który o mały włos nie został<br />
„ojcem czołgu”.
Władimir Bieszanow<br />
Wyzwolenie państw<br />
bałtyckich przez<br />
Armię Czerwoną 2<br />
Wojska 3. Frontu Nadbałtyckiego<br />
21 września 1944 r., wykorzystując powodzenie<br />
Frontu Leningradzkiego, zakończyły<br />
przełamanie obrony przeciwnika<br />
na całą taktyczną głębokość. W istocie,<br />
osłoniwszy wycofanie Grupy Operacyjnej<br />
„Narwa” w stronę Rygi, niemieckie<br />
ariergardy przed frontem Maslennikowa<br />
same porzuciły pozycje – i to bardzo<br />
szybko: sowieckie oddziały przechodziły<br />
do pościgu za nimi na samochodach.<br />
23 września związki 10. Korpusu Pancernego<br />
wyzwoliły miasto Valmiera, a 61. Armia<br />
generała Pawła A. Biełowa, działająca<br />
na lewym skrzydle frontu, wyszła<br />
w okolice miasteczka Smiltene. Jej wojska<br />
we współdziałaniu z oddziałami 54. Armii<br />
generała Siergieja W. Rogińskiego do rana<br />
26 września opanowały miasto Cēsis.<br />
2.<br />
Front Nadbałtycki do tego czasu przebił się<br />
przez linię obrony „Cēsis”, ale tempo jego<br />
przemieszczania się nie przekraczało 5-7 km<br />
na dobę. Niemcy nie zostali rozbici; wycofywali się<br />
w sposób zorganizowany i umiejętny. Nieprzyjaciel od-<br />
tajały w oczach. Armie zmuszone były do przebijania<br />
Sowieccy łącznościowcy w trakcie rozwijania linii łączności przewodowej w czasie walk ulicznych w Tartu; sierpień 1944 r.<br />
chodził skokami. Gdy jedne oddziały utrzymywały zajmowane<br />
pozycje, inne, które się wycofały, przygotowywały<br />
nowe. I za każdym razem musieliśmy od nowa przełamywać<br />
wrogą obronę. I bez tego skąpe zapasy amunicji<br />
60
Jędrzej Korbal<br />
2<br />
Roboczy „Tur” armii<br />
Podstawę motorowego krwiobiegu WP pod koniec lat trzydziestych ubiegłego<br />
wieku stanowiły ciężarowe Polskie Fiaty 621L o ładowności do 2 t. Poza najbardziej<br />
rozpowszechnionym, transportowym wariantem pojazdu z prostą, drewnianą<br />
skrzynią ładunkową armia wykorzystywała licencyjne podwozie do szeregu<br />
innych, mniej lub bardziej skomplikowanych zadań. Dziś nie sposób już wymienić<br />
wszystkich – czasem bardzo różnorodnych – wariantów, jakie były wykorzystywane<br />
przez Wojsko Polskie, Policję Państwową i inne służby cywilne. Druga część<br />
artykułu poświęcona została wybranym wersjom, z których tylko kilka doczekało<br />
się wcześniej zaledwie paru zdań opisu.<br />
Przeciwlotnik<br />
Przeciwlotniczy wariant PF621 to chyba najbardziej<br />
skomplikowana i widowiskowa zarazem wersja. Jego<br />
obecność w 1 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej była<br />
wynikiem wcześniejszego wykorzystywania w jednostce<br />
12 francuskich samochodowych dział przeciwlotniczych<br />
kalibru 75 mm. Dlaczego podjęto decyzję<br />
o zmianie podwozi w działach samobieżnych i wykorzystaniu<br />
do tego celu PF621? Powód był bardzo prosty:<br />
w początkach 1936 r. wszystkie podwozia francuskie<br />
określano jako bardzo zużyte i przestarzałe. Ocena<br />
była na tyle krytyczna, że nie zawahano się w raporcie<br />
z kontroli sprzętu napisać wprost, że na obecnie wykorzystywanych<br />
podwoziach De Dion-Bouton materiał<br />
bojowy tracił zupełnie swoje znaczenie.<br />
Na temat modernizacji samochodowych dział<br />
przeciwlotniczych wypowiedział się w opinii z 22 lipca<br />
1936 r. Inspektor Armii, gen. dyw. Norwid-Neugebauer,<br />
pisząc: Przeróbkę francuskich dział samochodowych<br />
plotn. 75 mm w sensie przemontowania ze starego podwozia<br />
Dion Bouton na podwozie fiatowskie, w szczególności<br />
zmiany masywów kół na balony, uważam<br />
74<br />
za celową, ze względu na usprawnienie szybkości marszowej<br />
sprzętu, lepszą amortyzację sprzętu pomiarowego<br />
umieszczonego na dziale oraz z powodu pomniejszenia<br />
kąta martwego. Sprawę przeróbki tych dział należałoby<br />
PF621 w węgierskiej służbie; tym razem w roli transportera materiałów saperskich.<br />
potraktować jako b. pilną, ze względu na tegoroczne ćwiczenia<br />
międzydywizyjne, a w których samochodowy dyon<br />
art. plotn. ma wziąć udział i zebrać potrzebne dalsze doświadczenia<br />
dla obrony przeciwlotniczej w ruchu.<br />
Według sporządzonego w połowie 1936 r. meldunku<br />
przebudowie miało zostać poddanych 6 z 12 działonów<br />
armat wz. 18/24, przy czym każdy działon<br />
to dwa pojazdy – armata i jaszcz. Pierwszy z nich<br />
znalazł się w 1 paplot już na początku czerwca, a nie<br />
– jak się błędnie podaje – w sierpniu 1936 r. Zarówno<br />
samochodowy zestaw armatni, jak i skrzynie jaszczowe<br />
przeniesiono wprost z francuskich samochodów<br />
De Dion-Bouton na włosko-polskie odpowiedniki<br />
bez większych modyfikacji. Z początku przeciwlotnicze<br />
Tury miały jeszcze tarcze pancerne osłaniające<br />
obsługę dział, jednak na niektórych fotografiach
Tymoteusz Pawłowski<br />
Sprawa polska<br />
w czasach Wielkiej Wojny<br />
cz. 1: w oparciu o państwa centralne<br />
Gdy latem 1914 r. wybuchła Wielka<br />
Wojna – znana dziś jako pierwsza<br />
wojna światowa – Polacy widzieli w niej<br />
szansę na odzyskanie niepodległości.<br />
Jedną z dróg osiągnięcia tego celu była<br />
bliska współpraca z zaborcą najżyczliwszym<br />
Polakom – Austrią. Wojenne<br />
niepowodzenia sprawiły, że pozycja<br />
Austrii słabła na rzecz Niemiec.<br />
Okres w historii Polski zwany rozbiorami trwał<br />
ponad sto lat i był bardzo zmienny. Dość powiedzieć,<br />
że w jego początkach za państwo<br />
najżyczliwsze Polakom uznawano Rosję, a za państwo<br />
najbardziej wrogie – Austrię. W początkach wieku XX<br />
sytuacja wyglądała zupełnie inaczej: Rosja stała się<br />
państwem najbardziej Polakom wrogim, a Austria<br />
– najprzyjaźniejszym.<br />
W przededniu Wielkiej Wojny sytuacja Polaków<br />
była bardzo skomplikowana. Formalnie ich państwem<br />
było Królestwo Polskie ze stolicą w Warszawie. Niestety<br />
od 1831 r. okupowali je Rosjanie, którzy w drugiej<br />
połowie XIX wieku zaczęli je nazywać „Krajem Nadwiślańskim”.<br />
Nie zostało to uznane ani przez Polaków,<br />
ani przez inne państwa (Niemcy wykorzystają ten fakt,<br />
odbudowując Królestwo Polskie w 1916 r.). Rosja panowała<br />
również na „Ziemiach Zabranych”. Dziś oba te tereny<br />
nazywa się „zaborem rosyjskim”, jednak ich sytuacja<br />
prawna była odmienna: dużo mniej praw przyznawano<br />
Polakom mieszkającym na wschód od Bugu.<br />
86<br />
Najbliższy współpracownik Piłsudskiego i założyciel<br />
Związku Walki Czynnej, Kazimierz Sosnkowski, w mundurze<br />
z 1915 r.<br />
Najwięcej praw Polacy mieli w Monarchii Habsburskiej,<br />
czyli w Austro-Węgrzech (było to państwo nie<br />
mające urzędowej nazwy!). Kraj koronny zwany Galicją<br />
miał szeroką autonomię, własny parlament, sądownictwo<br />
i szkoły; nawet w stacjonujących tam pułkach austriackich<br />
oficjalnie używano języka polskiego. Galicja<br />
również nie była jednolita: formalnie Kraków – włączony<br />
do Austrii dopiero w 1848 r. – nie stanowił jej części.<br />
Jeszcze bardziej zróżnicowany był zabór pruski,<br />
szczególnie że dzisiaj zaliczamy do niego także Śląsk,<br />
czyli ziemie nie należące do Rzeczypospolitej Obojga<br />
Narodów. Cesarstwo Niemieckie było państwem prawa,<br />
lecz prawo to – stanowione w Berlinie – nie zawsze<br />
było korzystne dla Polaków.<br />
Ziemie Polskie przed Wielką Wojną<br />
Jak możemy poznać ówczesną Polskę? Dane statystyczne<br />
zapewniają nam spisy powszechne przeprowadzone<br />
przez zaborców. Prusy organizowały je co pięć<br />
lat – ostatni w 1910 r. (a następnie w 1916 r., na ziemiach<br />
okupowanych). Rosja – tylko jeden, w 1897 r.<br />
Austro-Węgry przeprowadzały spisy co 10 lat; najbardziej<br />
aktualny jest ten z 1910 r. Dane statystyczne<br />
nie są jednorodne i chociażby z tego powodu<br />
nie najłatwiejsze do interpretacji.<br />
Królestwo Polskie miało obszar 127 321 km² i zamieszkiwało<br />
je ponad 12 milionów mieszkańców. Ziemie<br />
Zabrane to niemal 470 000 km² i ponad 19 milionów<br />
mieszkańców. Galicja miała 78 497 km², zamieszkałe<br />
przez niemal 8 milionów ludzi. We wschodnich rejencjach<br />
Królestwa Prus – wraz z Opolszczyzną – na terenie<br />
67 772 km² mieszkało 6 milionów ludzi. Oczywiście<br />
spośród tych 45 milionów ludzi Polacy stanowili tylko<br />
część, a jak liczną, możemy się jedynie – ze względu<br />
na nieprecyzyjne pytania spisów powszechnych – domyślać.<br />
Etniczni Polacy, najczęściej wyznana rzymsko-<br />
-katolickiego, stanowili około 75% ludności Królestwa<br />
Polskiego, 10% Ziem Zabranych, 60% Galicji, nieco<br />
więcej na Śląsku Cieszyńskim, 75% w Wielkopolsce,<br />
60% na Pomorzu i Śląsku, 50% na Warmii i mniej na Mazurach<br />
oraz Opolszczyźnie. Ponad 11 milionów Polaków<br />
mieszkało więc w zaborze rosyjskim, ponad 5 milionów