marzec 2018

greenport

ISSN 2544-4107

Nr indeksu: 419427

Nr gazety 3/2018 (06)

NATURA&ZDROWIE

03

marzec

2018

cena 4 zł w tym 8% VAT

Przesłanie

ludów

Północy

str. 7

Tajniki

Feng Shui

str. 23

Oczyszczamy

organizm

str. 3

Lato Pobudka

po zimie

Świecowanie

uszu

str. 7

-

Litoterapia:

topaz

str. 10-11

Jak odciążyć

wątrobę

str. 17

Wiosenny

detoks

str. 15


OKIEM OBSERWATORA

ZATRZYMANE W KADRZE 02

Wiosenna

pobudka

Zanim przeszłam przez ruchliwą ulicę w miejscu, które doskonale znam, parę

razy upewniłam się, czy aby na pewno w dobrym momencie ruszam. Kilka sekund

później stanęłam po drugiej stronie i uśmiechnęłam się.

- Co ty wyprawiasz? Ile czasu potrzebujesz, żeby podjąć decyzję? – pytałam sama siebie,

doskonale wiedząc, że takie wahania są przecież najgorsze. Kiedyś zdecydowania

uczyłam moją obecnie 22 letnią córkę, teraz sama mam z tym problem? – zastanawiałam

się.

Z pomocą przyszła wilga. Zaświergotała tak radośnie, że natychmiast szerzej otwarłam

oczy i od razu zrozumiałam w czym rzecz.

- Obudź się kobieto! Pobudka po zimie! Nie czas na rozlazłość i ruchy swoiste leniwcom

i innym koalom, pandom czy lemurom – wygłosiłam wewnętrzne expose do swojego

rozumu. Ten, lekko zmieszany - bo perswazja w moim głosie była niemała – chyba

mnie posłuchał, a przynajmniej nie protestował, bo przez Park Sielecki w centrum Sosnowca

przeszłam żwawym krokiem, jakby więcej dostrzegając po drodze.

Bo widzicie, moi drodzy, zima to piękna i malownicza pora roku, jaką podziwiać możemy,

królującą choćby na pięknych obrazach, zerkających na przykład ze ścian krakowskich

murów przy Bramie Floriańskiej. To wizja ośnieżonych stoków narciarskich i

cudownych, śnieżnych czap na czubkach sosen. Jednakże to też czas, kiedy możemy i

powinniśmy wsłuchać się w siebie, podjąć decyzje, zaplanować kolejny rok. I wtedy dobrze

jest, kiedy dni są krótsze, a w długie wieczory, przy dobrej herbacie z malinami i imbirem,

snuć możemy dalekosiężne plany, rozważając wszelkie za i przeciw.

Ma zima w kalendarzu swoje miejsce i dobrze. Gorzej, kiedy rozleniwieni zimowym

panowaniem zapominamy, że powinniśmy ją pożegnać, zwłaszcza mentalnie, bo to korzystnie

przełoży się na naszą rzeczywistość i ta natychmiast przyoblecze się w jasne

kolory. Tak jest, kiedy ze stanu susła, niedźwiedzia czy pomrukującego sennie kociaka

przejdziemy w stan swoisty chociażby skowronkom - świat zaczyna wówczas wyglądać

inaczej.

Nagle to, co było szarawe i nie zwracało naszej uwagi zaczyna rzucać się nam w oczy.

Na skwerach dostrzegamy pierwsze oznaki wiosny a świergot ptaków jest donioślejszy

i jakby radością tchnie niebywałą. Nad naszymi głowami nie wisi już co rano siny i ciężki

nieboskłon, bo w nasze okna coraz częściej, tuż po przebudzeniu, zagląda słońce. I to

właśnie te słoneczne odwiedziny sprawiają, że wraca nam chęć do życia a na naszych

twarzach pojawia się uśmiech. Bo oto wiosna skruszyła lody i w pełni swej krasy puka

do naszego serca, by jak Gerda z pięknej baśni roztopić ostatnie kawałki lodu, drzemiące

w naszej duszy po długiej zimie.

Pobudka, moi drodzy! Koniec siedzenia w głębokich fotelach i uciekania przed światem

z racji chłodu i wszechogarniających zimową porą depresyjnych stanów. Pobudka!

Czas zajrzeć w oczy budzącej się do życia przyrodzie. Spojrzeć wysoko w niebo, by

poczuć niekończącą się możliwość tworzenia i zacząć kreować swoje życie na nowo,

wiosennie, kwieciście, pachnąco, kolorowo, z werwą i w pełni sił. Nie w półśnie, kiedy

wszystko wydaje nam się niemożliwe do zrealizowania a przeszkody piętrzą się w naszej

głowie szybciej niż mistrzowie układają kostkę Rubika.

Pobudka! Nie ma już czasu na zamartwianie się. Wiosna szeroko otwiera ramiona, by

przygarnąć nas do siebie i otulić pięknem natury. Nie powinniśmy zmarnować tego czasu

i razem z przyrodą, w której nic nie dzieje się przypadkiem, stanąć u drzwi nowych

możliwości. Sięgnąć po odpowiednie narzędzia i może niekoniecznie w podróż dookoła

świata, ale wyruszyć na poszukiwanie tego, co będzie z nami harmonizowało, dodawało

sił i energii, cieszyło naszą duszę. A kiedy ona radość poczuje, nic już na przeszkodzie

nam nie stanie i na skrzydłach radosnej duszy naszej sięgniemy po co tylko zechcemy.

Wiosną zwłaszcza!

Tekst: Teresa Szczepanek


TEMAT MIESIĄCA

03

Wiosenne

oczyszczenie

Choć, gdy piszę ten tekst, nadeszła nagle zima i tęgie mrozy, to

już ją czuć, już się zbliża. Czekamy zniecierpliwieni, licząc minuty

wydłużającego się dnia. Wiosna – piękna, kwietna, słoneczna.

Jeszcze wydaje się być daleko, ale przyroda już od jakiegoś

czasu, pomału budzi się z zimowego snu. Nie przypadkowo,

w lutym przypada początek chińskiego nowego

roku, zaczynający kolejny cykl obiegu energii we wszechświecie.

Z głębokiej ciemności zastoju, światło słońca powoli

zaczyna wschodzić, budząc energię witalności w roślinach,

zwierzętach i ludziach. Rankiem witają nas pierwsze

śpiewy ptaków, a leszczyna kwitnie w najlepsze w ogrodzie.

Dnia przybywa, mocy przybywa. Skończyły się zapasy

zgromadzone na zimę, brak jest jeszcze świeżych owoców i

warzyw. Przednówek był zawsze trudnym czasem, oddzielającym

zimę od okresu nowych plonów. W naszej chrześcijańskiej

kulturze, jak i w kulturach innych krajów, wiosna to

czas oczyszczenia i wielkiego postu. W dawnych wiekach,

poświęcanie czasu na detoksykację było niekiedy wymuszonym

(przecież spichlerze bywały puste) rytuałem służącym

zdrowiu.

Mimo tego, że klasyczna medycyna chińska (to ta nienauczana

na uniwersytetach w Chinach, ale przekazywana

z pokolenia na pokolenie, a raczej z dynastii na dynastię,

przez mnichów, mistrzów buddyjskich i taoistycznych, bardziej

szczegółowa i bardziej dogłębnie rozumiejąca nasz

związek z naturą) nie zna pojęcia wiosennego oczyszczania,

to współcześni nauczyciele TMC (tradycyjnej medycyny

chińskiej) dostrzegają potrzebę regularnego detoksu.

Zawsze dieta musi być jednak dostosowana do stanu

energetycznego organizmu. Oczyszczanie wiosenne różnić

się powinno od jesiennego. Wiosną używamy innych

ziół oraz innego pożywienia tak, aby nie zaburzyć naszej

energetyki na kolejną porę roku. Uważajmy na promowane

szejki i restrykcyjne diety warzywne – one są dobre jedynie

dla nielicznych w naszej szerokości geograficznej. Powinnam

podać tutaj sposób, gotową receptę oczyszczającą do

wdrożenia przez większość czytelników - nie jest niestety

to możliwe. To tak jak z odpowiedzią na pytania, które czasami

zadają mi klienci chcący wiedzieć czy moim zdaniem

mleko, cukier, mięso, pszenica są zdrowe? Najczęściej nie

jestem w stanie ich uszczęśliwić jasnym, jednoznacznym

TAK lub NIE. Najbardziej popularną odpowiedzią terapeuty

TMC jest w takim wypadku denerwujące często stwierdzenie

– TO ZALEŻY. Rodzaj diety oczyszczającej, w ogóle

sens jej zastosowanie też zależy od wielu czynników. Od

tego czy częściej jest ci zimno, czy gorąco, czy budzisz się

w nocy, czy masz intensywne sny, jak wyglądają twoje wypróżnienia

oraz jak wyglądasz ty sam, jak trawisz, jak pachniesz,

jak zwykle się czujesz, jak wygląda twój język i puls.

Wielu z nas, ludzi zachodu cierpi na chroniczne niedobory

ognia trawiennego, nasz układ pokarmowy niedomaga,

nie będąc w stanie pozyskać składników odżywczych z

pokarmu. Zbyt wychładzająca, czy restrykcyjna kuracja

oczyszczająca może dodatkowo osłabić nasz wewnętrzny

ogień. To tak, jakbyśmy do ledwo gotującej się zupy

dolewali co chwilę świeżej, zimnej wody. Jaka jest szansa,

że zupa ugotuje się w końcu i jak szybko to nastąpi?

Nasz układ trawienny to taki garnek z zupą, która podgrzewana

jest energią nerek. Czy oczyszczać się zatem

wiosną? Tak. W jaki sposób? TO ZALEŻY.

W tradycyjnej medycynie chińskiej organem symbolizującym

wiosnę jest wątroba. I o wątrobę wiosną należy

zadbać najbardziej. Nie wymaga to wielkiej wiedzy.

To, co mówi medycyna zachodnia jest w tym wypadku,

chociaż w części spójne z tym, co zakłada medycyna

chińska. Dbać o wątrobę to, w wymiarze dietetycznym,

unikać wszystkiego, co może ten organ osłabić - alkohol,

smażeniny, tłuste potrawy, ostre przyprawy mające

zwykle gorącą naturę, potęgującą ciepło, które zgromadziliśmy

wewnątrz ciała zimą. Sami możemy zauważyć,

jak ciężko jest nam teraz strawić niedzielnego schabowego.

Coś się zmieniło, jest jakoś tak inaczej, nie do

końca wiemy jak. To energia zaczyna swój ruch ku górze

i coraz mniej jest jej wewnątrz ciała. Mniej mamy mocy

trawiennych. Okres odbudowy i regeneracji się skończył.

Nadszedł czas spożytkowania zgromadzonych zasobów.

Ten wznoszący ruch odzwierciedlający się w przyrodzie

w kiełkowaniu roślin, powoduje u niektórych, zwłaszcza

kobiet bóle głowy, wysokie ciśnienie krwi, napięcie szyi

i ramion, czy bardziej obfite krwawienia miesięczne. Wątroba

ma zasoby energii do działania, pomaga nam konsekwentnie

dążyć do celu, jej nadmiar, objawiający się

zwykle wiosną, może skutkować pojawieniem się gniewu.

Jeśli wymknie się spod kontroli, możemy narzekać

nie tylko na pogorszenie trawienia, ale nawet wymioty

czy mdłości. Choć smakiem przypisanym wątrobie jest

kwaśny, to nadaktywny narząd możemy okiełznać jedynie

rozluźniającym smakiem słodkim. Mam tu na myśli

nie skoncentrowaną słodycz w postaci cukru, ale bardziej

łagodnie działające warzywa, gotowane kasze, pełnoziarniste

zboża i owoce. Dodając do potraw odrobinę

warzyw liściastych w zielonym kolorze, skierujemy energię

pożywienia do wątroby, łagodząc jej dynamiczny,

wybuchowy charakter. Świat będzie nam za to wdzięczny,

a my będziemy mogli w bardziej zrównoważony sposób

cieszyć się pierwszymi, ciepłymi promieniami słońca.

tekst: Katarzyna Tyczyńska

Terapeuta Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Energia wątroby może objawiać się na poziomie fizycznym,

emocjonalnym, jak również mentalnym.

Mentalnym aspektem jest podświadomość (HUN). Wątroba

odpowiada m. in. za przechowywanie krwi i reguluje

jej objętość. Wszelkie niedostatki na tym polu

będą miały swoje odzwierciedlenie w naszej kondycji

emocjonalnej. Niedobory krwi, czasami nie widoczne

w badaniach laboratoryjnych, a tylko odzwierciedlone

w pulsie, mogą powodować stany lękowe, trudności

w zasypianiu, wrażenie unoszenia się w powietrzu,

niepokojące intensywne sny. Odpowiedni zasób krwi

powoduje, że nasza podświadomość jest dobrze zakorzeniona,

a nasze ukryte lęki pod kontrolą.

Zdjęcia: Luis Fernández García

Prosty przepis na odbudowujący

krew kleik ryżowy (congee) z morwą.

• 20 g suszonych owoców morwy białej,

• słodki ryż, cukier brązowy np. muscovado.

Składniki ugotować w 400 ml wody. Spożywaćciepłe

rano, na czczo.

Ta prosta, wydawałoby się banalna potrawa, ma

bardzo szerokie zastosowanie lecznicze gdyż jedzona

regularnie odżywia krew, lecząc zawroty głowy, bezsenność

i szumy uszne, poprawia ostrość widzenia, leczy

anemię, zaparcia oraz wysokie ciśnienie krwi powstałe

jako skutek zbyt małej ilości krwi.


WYWIAD 04

SKRUSZANIE DŹWIĘKIEM

DŹWIĘK MISY JEST PRELUDIUM DO ZASTOSOWANIA INNYCH TECHNIK – MECHANICZNYCH,

BIOENERGOTERAPEUTYCZNYCH. ZDEJMUJE Z CZŁOWIEKA PANCERZ EMOCJONALNY I OTWIERA DROGĘ

DO WYZDROWIENIA, BĘDĄC NOŚNIKIEM PRAWIDEŁ WSZECHŚWIATA.

Zanim sięgnąłeś po wykorzystanie fenomenalnego

dźwięku mis tybetańskich w praktyce leczenia układu

kostno-stawowego, zostałeś fizjoterapeutą. To nie wystarczało,

by pomagać ludziom?

- Można by rzec, że poniekąd wystarczało. Zależy jak na

to spojrzeć. Jeżeli chcesz przynieść jedynie czasową ulgę w

dolegliwościach, fizjoterapia temu podoła. Tylko, czy chodzi

jedynie o to?

Mówisz przewrotnie. Właściwie odczytuję z Twoich

słów, że chcesz powiedzieć: ale nie o to przecież chodzi.

- Dokładnie tak. Chwilowa pomoc bardzo szybko przestała

mnie interesować. Zwłaszcza, że pracując z zaburzeniami

symetrii układu kostno-stawowego na początku jest

pięknie. Znasz metody, masz możliwości, ustawiasz co trzeba,

obserwujesz ucieszonego pacjenta, ale okazuje się, że

ta euforia szybko mija. Przesunięcia cofają się na chwilę i

przynoszą czasową ulgę. Osiągnięcie wyniku przez fizjoterapeutę

w krótkim czasie nie jest niczym niezwykłym. Ale

zupełne wyrugowanie problemu zdarza się rzadko. Dzieje

się tak dlatego, że na bazie mechaniki możemy zmusić kości

do przysłowiowego „nagięcia się”, ale napięcie mięśniowe

pacjenta powstałe ze względu na jego stan emocjonalny

nie pozwoli na trwałe, prawidłowe ich ustawienie. Nie

chciałem tak pracować, chciałem móc dać pacjentowi coś

więcej.

Dlatego napisałeś pracę na temat zastosowania tybetańskich

mis dźwiękowych i kamertonów w fizjoterapii?

- Można tak powiedzieć. Choć dźwięk interesował mnie

od zawsze, zadziwiając swoim dobroczynnym wpływem i

szerokim spektrum oddziaływania.

Warto wiedzieć, że tradycyjne granie na misach odbywa

się na siedmiu tonach odpowiadających siedmiu czakrom

w ciele człowieka. O tym, że dźwięk kształtuje materię wiemy

od dawna. Jest nośnikiem świętej geometrii, a więc

praw przyrody, praw wszechświata. Na skutek konkretnego

dźwięku wytwarzane są neuroprzekaźniki, które - obrazowo

mówiąc - docierają do błony komórkowej, przekazując

tkankom regenerującą je informację.

Chcesz powiedzieć, że dźwięk konkretnej misy może

wpływać na polepszenie stanu konkretnych narządów?

- Oczywiście. Tak naprawdę muzyka to matematyka. Ciało

z większą amplitudą – w tym przypadku misa - ściąga

ŁUKASZ MAZUREK

Fizjoterapeuta ze Szczecina. Masażysta. Osteopata.

Uwagę skupia na układzie kostno-stawowym człowieka.

Najważniejsza jest dla niego skuteczność wykorzystywanych

terapii i ich długotrwały efekt „naprawczy”.

Wykształcenie zdobywał w kraju i poza jego

granicami. W praktyce zawodowej hołduje orientalnym

terapiom holistycznym, bo – jak twierdzi – w stanach

przewlekłych są one najskuteczniejsze.

Od lat zgłębia tajniki oddziaływania dźwięku w

kontekście tradycyjnych technik dźwiękowych Himalajów.

Terapeuta dźwiękiem, którego dobroczynny

wpływ na ludzki organizm – w przypadkach, w których

medycyna akademicka nie ma już nic do zaoferowania

- udokumentował w swojej pracy naukowej.

ciało z mniejszą amplitudą, dostrajając je do swojej częstotliwości,

która – jeśli użyta poprawnie – naprawia to co

nieharmonijne. Wyobraź sobie źle funkcjonującą wątrobę.

Kiedy zbliżysz do niej misę o odpowiedniej częstotliwości

dźwięku, zacznie stawać się głucha, będzie cichła, bo niedomagająca

wątroba zacznie chłonąć niezbędną do jej

prawidłowego funkcjonowania częstotliwość wytwarzaną

przez dźwięk misy. Dzieje się tak na skutek uwolnienia napięć

wewnętrznych, jakie nosimy w sobie.

No właśnie. Czy to prawda, że wszelkie przesunięcia

w układzie kostno-stawowym nie biorą się znikąd? Pójdę

o krok dalej i zapytam, czy w istocie jest tak, że za

stan naszych kręgosłupów odpowiada - uogólniając

– stan naszej głowy, czyli: myśli, sposób postrzegania

świata, umiejętność radzenia sobie z codziennością?

- Trzeba jasno powiedzieć, że 99 procent wszystkich patologii

powstałych w obrębie kręgosłupa ma swoje źródło

w psychosomatyce. Można śmiało stwierdzić, używając

przenośni, że nie jesteśmy wyprostowani w kręgosłupie

emocjonalnym. A jeśli jesteśmy pogięci, pokrzywieni emocjonalnie,

to czy prosty może być nasz układ kostny?

Medycyna Tybetańska na temat deformacji kręgosłupa

wyraża się bardzo jasno i, rzekłbym, dosadnie: krzywimy

się sami, dlatego, że nie chcemy, by świat zewnętrzny nas

skrzywił. Warto się nad tym zastanowić. To krzywienie się,

to efekt wychowania, wzorców okołoporodowych, przyzwyczajeń.

To rodzaj obrony, opancerzenia.

Wynikających ze strachu, z obaw?

- Naturalnie. Wszelkiego rodzaju lęki to podstawowe destrukcyjne

emocje. Dlatego tak ważny przy rehabilitacji jest

stan emocjonalny pacjenta. Terapeuta jest po to, by doraźnie

pomóc, wskazać drogę, finalnie nie rozwiąże tematu, w

tym przypadku podstawą jest praca własna pacjenta. Tak

na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym.

Tutaj też z pomocą przychodzi dźwięk?

- Tak. I, co ciekawe, nie jesteśmy w stanie uchronić się

przed tym. To dzieje się mimowolnie.

Misy tybetańskie pracują bezpośrednio z wzorcami mentalnymi.

Dudniąc, sprawiają, że dwie fale dźwiękowe, które

są minimalnie przesunięte w fazie, nakładają się na siebie.

Wypadkową nałożenia się tych fal jest konkretny dźwięk,

z reguły o częstotliwości poniżej 8 Hz, a na tych częstotliwościach

jesteśmy w stanie przepracowywać nasze wzorce,

które bardzo często się nam unaoczniają.

Misy funkcjonują też jako obszar bezpieczeństwa, oddają

bowiem dźwięk, jaki płód słyszy w łonie matki. To tworzy

swego rodzaju kopułę ochronną, w której jesteśmy w stanie

przyjrzeć się bez trwogi, bez lęków sobie i temu, co się

z nami dzieje. I wówczas pojawia się szansa wyzdrowienia.

Ten sam dźwięk, mając wpływ na kształtowanie się materii,

potrafi przywracać prawidłowy stan układu kostno-stawowego.

Jest to naukowo udowodnione.

Na co chciałbyś zwrócić uwagę Czytelników?

By pamiętali, że medycyna zachodnia, akademicka sprawdza

się w pomocy doraźnej, zaś wszelkie stany przewlekle

to domena medycyny Wschodu. Lekarz w Tybecie pyta

pacjenta najpierw o stan jego myśli, dietę i na to wpływa

najpierw. Tabletka jest ostatecznością. A wszelkie patologie

mają początek w obrębie miednicy i w odcinku krzyżowym.

Dźwiękiem zaś jesteśmy w stanie skruszać strach,

wpływając na emocje i modelować tkankę kostną.

Rozmawiała: Teresa Szczepanek


REKLAMA

05


ŚWIADOMIE DLA ZDROWIA 06

Rośnij na wiosnę

czyli jak zadbać o siebie o tej porze roku

Na przestrzeni roku człowiek przechodzi cykl podobny

temu, jakiemu podlega każda roślina. W zimie cała

energia skupia się w korzeniach (u człowieka to nerki),

na wiosnę zaczyna kiełkować. Pojawiają się najpierw

pąki, później liście i kwiaty. Dlatego też wiosną najważniejszym

powinno być dla nas wspieranie procesu

kiełkowania energii. To swoisty proces, więc siły witalne

powinny budzić się w nas stopniowo, dokładnie tak,

jak u roślin.

Czy widzą Państwo w tej wizji gdzieś miejsce na oczyszczanie,

które od jakiegoś czasu jest promowane właśnie

wiosną? Czy chcąc, by roślina wiosną dobrze się rozwijała,

będziemy oczyszczać jej świeżo wyrośnięte pąki i liście,

czy raczej postaramy się ją odpowiednio nawozić i nawadniać?

No właśnie.

Nie inaczej jest z człowiekiem. Tylko, że nam do wzrostu,

oprócz odpowiedniego nawożenia (diety), przyda się także

przewietrzenie zastałej energii w organizmie, by zrobić

miejsce na nową i uruchomić ją, po to, by z kolei ona pobudziła

nasze zasoby w organizmie. Bo przecież od energii

wszystko się zaczyna. To ona wpływa na naszą fizyczność

(materię) i vice versa - odpowiednia dieta, ćwiczenia

fizyczne i mentalne pobudzą i wzmocnią energetykę naszego

ciała.

Na wiosnę wzmacniamy energię yang qi, czyli aktywności.

Ma ona wpływ na nasz apetyt, lepsze trawienie, bycie w pełni

sił witalnych, pobudzenie pozytywnych emocji itp. W przyrodzie,

której jesteśmy częścią i nasz organizm jej wciąż

podlega – energia yang qi na wiosnę stopniowo wspomaga

wzrost wszystkiego co żywe, budzi wszystko co uśpione

i pozwala osiągnąć coraz większą witalność, powodując

kiełkowanie, wzrastanie, kwitnienie czy jak w przypadku

trawy – sprawia, że znów staje się ona żywo zielona.

W tym czasie zwierzęta zaczynają szukać sobie partnera

i przygotowują się do spłodzenia, wydania na świat i opieki

nad swoim potomstwem. Te procesy wspiera coraz cieplejsza

pogoda. Słońce grzeje coraz bardziej, choć ważne są też

odpowiednie proporcje deszczów.

Wiosną energia z nerek podnosi się do poziomu wątroby.

W wątrobie naturalnie ma kierunek wznoszący się, powinna

swobodnie rozprzestrzeniać się po organizmie, by

latem dotrzeć aż do naszego centrum - do serca.

Co zrobić, aby wesprzeć energię yang qi w naszym

organizmie?

Pomocne będą ćwiczenia angażujące nasz oddech. Powinny

być to spokojne aktywności jak: spacer, ćwiczenia

oddechowe z tradycji pranajamy czy qigong. Nie starajmy

się, aby od razu były to tak aktywne formy jak bieg, zumba

itp. Energię yang w organizmie pobudzi też taniec, może

być towarzyski, i tu szczególnie pomocny będzie latynoamerykański,

który bardziej angażuje tułów poprzez skręty,

co ma pozytywny wpływ na przepływ energii w meridianie

wątroby.

Wątroba w tradycyjnej medycynie chińskiej powiązana

jest ze ścięgnami, stąd ważna na wiosnę jest aktywność,

powodująca rozciągnie ścięgien. To poprawi naszą sylwetkę

i samopoczucie.

Wiosną nie popadajmy w skrajności – nie bądźmy ani

zbyt statyczni, ani zbyt dynamiczni. Pełnia formy powinna

przyjść latem, które jest okresem Tai Yang, czyli dużego

yang - wtedy powinniśmy być w pełni sił witalnych, tak jak

przyroda dookoła nas, która właśnie wtedy owocuje, wydaje

na świat potomstwo i o nie dba.

Na wiosnę bardziej aktywne są emocje i odczucia. W tym

czasie wszystko rozwija się, rozkwita i jest pełne witalności.

Człowiek powinien unikać więc depresyjnych nastrojów,

frustracji i złości, a jeśli się pojawią znaleźć sposób, by szybko

minęły, np.: rozmowa z przyjacielem, trening ulubionej

aktywności fizycznej, medytacja.

Rozwijajmy na wiosnę pozytywne myślenie i tolerancję.

Minorowy nastrój uderzy w nasz system wątroby i pęcherzyka

żółciowego. Mogą pojawić się za jakiś czas choroby

powiązane z tymi narządami

Wiosenne zmęczenie zwalczajmy krótkimi drzemkami.

Siły witalne budujmy stopniowo, nie wychładzajmy organizmu

lekkim ubiorem czy dietą z przewagą surowizny. Nie

stosujmy zbyt intensywnych treningów, bo latem nie będziemy

w pełni sił a jesienią szybko zaczniemy chorować.

Tekst: Rafał Becker

terapeuta Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

www.yangsheng.com.pl

Na wiosnę jedzmy pokarmy o bardziej kwaśnym smaku.

Sprawia on, że energia wątroby rozprzestrzenia się

płynnie, bez przeszkód i powstrzymuje ją przed hiperaktywnością,

do której ma tendencję. Dodajmy smak ostry,

choć nie w rozumieniu pikantny – a więc rzeżuchę, rzodkiewkę.

Poprawią apetyt i pobudzą trawienie.

Bardzo ważny jest regularny styl życia: pory zasypiania,

czas posiłków, odpowiedni czas pracy. Musi znależć

się czas na odpoczynek. Więcej chwil spędzajmy

w naturze, poczujmy odradzającą się przyrodę, pooddychajmy

świeżym powietrzem, które jest teraz czystsze,

ponieważ wiosenne wiatry przeganiają smog

Wiosenna dieta powinna być sukcesywnie coraz

lżejsza. Bardzo ważne jest, by do odżywczej, typowej

dla zimy, diety dodawać coraz więcej nowalijek, aż po

pierwsze owoce tego sezonu, którymi w naszym klimacie

sąi truskawki. W diecie, po to, aby wzmocnić

energię yang qi, zastosujmy dobroczynne: cebulę,

czosnek, musztardę.


DOOKOŁA ŚWIATA

07

NIE PODDAWAJ SIĘ, czyli

przesŁAnie ludów północy

Natura przystosowała plemiona żyjące na Dalekiej Północy

do trudnego środowiska. Siłą ich przetrwania była i jest tradycja.

Dlatego starają się połączyć plemienno-myśliwską przeszłość

ze zdobyczami nowoczesnej cywilizacji.

Stereotypowo Daleka Północ kojarzy nam się z Grenlandią, Eskimosami mieszkającymi

w igloo i całującymi się przez pocieranie nosami. A jaka jest rzeczywistość? Przede wszystkim

określenie Eskimos jest obraźliwe. Pochodzi ono prawdopodobnie z języka duńskiego

lub francuskiego i oznacza „jedzący mięso” lub „chodzący na rakietach śnieżnych”. Akceptowana

przez nich nazwa to Inuici, czyli ludzie. Zamieszkują zaśnieżone rejony kontynentu

amerykańskiego od Grenlandii, przez wybrzeże Oceanu Spokojnego, po Alaskę. Pomimo

dostępu do sklepów i zachodniej żywności wielu Eskimosów nadal zajmuje się myślistwem

i rybołówstwem. Mięso upolowanych zwierząt nie tylko zaspokaja głód, ale jest

często lekarstwem na wiele chorób.

Na przykład focze mięso skutecznie leczy grypę, ponieważ powoduje pocenie się i ma

silne działanie rozgrzewające. Oryginalna dieta eskimoska jest dla nas Europejczyków z

jednej strony fascynująca, wysoko tłuszczowa, bogata w niezbędne nienasycone kwasy

tłuszczowe. Z drugiej strony zabójcza, ponieważ nie jesteśmy tak jak Inuici genetycznie

przystosowani do spożywania tak dużych ilości tłuszczu. Trudne warunki życia sprawiają,

że w społecznościach eskimoskich nikt nie pozostaje bez pomocy. Kultura eskimoska

nakazuje dzielenie się jedzeniem z innymi, którzy nie mieli szczęścia podczas polowania.

Eskimosi należą do ludzi pogodnych, uśmiechniętych i bezkonfliktowych. Żyją chwilą

obecną i nie martwią się tym, co było. Doceniają życie we wspólnocie, kochają dzieci. Starają

się czerpać swoją siłę z tradycji, co pozwala im przetrwać w ostrych warunkach podbiegunowej

krainy. Jest to dla nas wskazówką, abyśmy również nie poddawali się ślepo

zdobyczom cywilizacji, nie odchodzili od tradycji i nie zatracili swej odrębności kulturowej.

Okazją do tego niechaj będą nadchodzące święta wielkanocne.

Prawdziwy "eskimoski pocałunek" nazywa się "kunik" i nie

ma nic wspólnego z pocieraniem nosów o siebie. To rodzaj

intymnego pozdrowienia, najczęściej praktykowanego w parach

lub pomiędzy rodzicami i dziećmi. To pozdrowienie wygląda

jak pocieranie nosów, ale w rzeczywistości Inuici wąchają

swoje włosy czy policzki. W ten sposób, poprzez zapach,

ludzie, którzy długo się nie widzieli mogą sobie szybko

przypomnieć o drugiej osobie. Kunik ogólnie uważany jest za

intymny gest, którego nie wykonuje się publicznie.

Igloo jest absolutną koniecznością i podstawowym warunkiem

przeżycia Eskimosów. Pomysłowa konstrukcja w

kształcie kopuły zbudowana z bloków lodu i śniegu tworzy

sprytne schronienie. Wykorzystuje właściwości izolacyjne

śniegu, aby stworzyć możliwie komfortowe mieszkanie. Budowla

nie zawsze jest niewielką kopułą, często występuje w

szerokiej gamie kształtów, rozmiarów i materiałów. Dla Eskimosów

igloo to tylko słowo oznaczające budynek, w którym

żyją ludzie. Oznacza to, że my także mieszkamy w igloo.

W tradycyjnym eskimoskim domu nie ma typowego stołu,

ponieważ wszelkie potrawy zjadane są na ziemi, przy pomocy

rąk. Często zdarza się, że posiłek spożywany jest w miejscu

upolowania zwierzyny. Przywilej pierwszeństwa mają myśliwi,

następnie posiłek dzielony jest na wszystkich domowników.

Do eskimoskich przysmaków należą: gotowany język

renifera, tatar z morświna i jajecznica z mewich jaj. Zupa z

foki i rosół z edredona (ptaka rodziny kaczkowatych) to kolejne

smakowite dania z eskimoskiego menu.

Świecowanie uszu

- stara metoda uzdrawiania

Żyjemy w czasach niesamowitego rozwoju wszystkich dziedzin

życia, w tym także medycyny. Pomimo tak znacznego postępu nauki,

chorych wcale nie ubywa. Szukamy zatem wciąż czegoś nowego,

ale także wracamy do starych, skutecznych niegdyś metod. Pośród

nich zwraca uwagę zabieg świecowania uszu.

Praktyka świecowania uszu, która ma za zadanie oczyścić je z zanieczyszczeń i wesprzeć

walkę z niektórymi schorzeniami była znana i stosowana w wielu kulturach świata, w tym u

pradawnych Słowian i Indian. W Polsce tę metodę upowszechnił Adam Wiśniowiecki. Zabieg

polega na ogrzaniu ucha specjalną świecą. Świece używane do zabiegu mają kształt

rurki lub tuby. Wykonane są ręcznie z lnianego lub bawełnianego płótna zatopionego w wosku

z dodatkiem miodu, ziół i olejków eterycznych. W dolnej części rurki znajduje się cienka

blaszka, która jest wkładana do kanału małżowiny usznej na głębokość około 1 centymetra.

Tak umieszczoną świecę podpala się. Podczas spalania wytwarza się podciśnienie, a substancje

zawarte w wosku pszczelim i ekstrakty ziołowe przedostają się do wnętrza ucha, ogrzewając

je od środka. Zabieg świecowania uszu zalecany jest między innymi przy: zalegającej

woskowinie, szumach w uszach, bólach głowy, przewlekłych stanach zapalnych zatok, bezsenności.

Substancje, krążąc pod ciśnieniem, usuwają osady i zanieczyszczenia wypychając

je na zewnątrz. Świecowanie powinno być uzupełnieniem terapii stosowanej w obrębie głowy

i barków, na przykład przy masażu shiatsu. Należy je potraktować jako metodę wspomagającą

leczenie dolegliwości związanych z uszami. Świecowanie nie zastąpi wizyty u lekarza.

Przeciwwskazaniem do zabiegu są: uczulenie na produkty pszczele, stany zapalne ucha, niepełna

błona bębenkowa ucha, choroby zakaźne, ostre stany zapalne w obrębie głowy, podwyższona

temperatura. Zabieg jest bardzo przyjemny i relaksujący. Nie wolno w tym dniu

moczyć głowy, narażać się na przeciągi. Po zabiegu przez kilka godzin możemy odczuwać

lekkie mrowienie głowy, lekkość i uczucie relaksacji.

................ CIEKAWOSTKI ..................

Nasi przodkowie już od wieków praktykowali konchowanie

uszu. Do tego celu wykorzystywano lniane

płótno lub specjalnie robioną tkaninę z włókna pokrzywy.

Następnie różnymi metodami nasączano je

pszczelim woskiem i zwijano w trąbkę. Niekiedy nacierano

płótno gromniczną świecą woskową. Była to produkcja

chałupnicza, przygotowywana wyłącznie na

swoje potrzeby. Zabieg wykonywały obdarzone zdolnościami

kobiety, tak zwane babki lub szeptuchy. Później

popularnym stało się spalanie w uchu dziecka gazet,

najczęściej zabieg wykonywany był przez babcie.

Jak wiadomo, dawniej na wsi nie było lekarza a dzieci

często przechodziły zapalenia uszu. Wieś musiała być

samowystarczalna również w zakresie leczenia chorób.

O konchowaniu mówimy wtedy, kiedy wykorzystywana

do tego świeca ma kształt stożka lub lejka. Ma

ona taką samą średnicę na całej długości. Konchowanie

to metoda prawie trzykrotnie silniejsza niż świecowanie.

Obejmuje swoim działaniem cały organiżm, ponieważ

jest intensywniejsza i trwa dłużej. Niegdyś konchowanie

było zarezerwowane tylko dla wybranych,

wysoko postawionych osób, pozostałym wykonywano

świecowanie. Podczas zabiegu ma się wrażenie jakby

w pobliżu paliło się ognisko, słychać charakterystyczne

trzaski palącego się drewna. Zabieg powinien być

wykonany przez wyszkoloną i obeznaną z metodą osobę.

Świece i konchy powinny być wykonane z dobrego,

wysokiej jakości materiału.

Tekst i zdjęcia: Ewa Ślęzak


REKLAMA

REKLAMA

08


PASJE

09

Makrama

z potrzeby serca

Kiedy wyplata wzory z kolorowych sznurków aż trudno

uwierzyć, że powstawać mogą takie cuda. Dla niej

najważniejsze jest, by to, co tworzy cieszyło ludzkie oko.

https://m.facebook.com/kokonmakrame/

rach do przyozdabiania królewskich szat, w późniejszych

czasach wykorzystywana także do wykonywania pokryć na

łoża, sofy i fotele urzekła Martę z uwagi na jej użyteczność.

- Zawsze dążyłam do tego, by ludzie mogli wykorzystywać

to, co robię – mówi. No i spróbowała pleść. A że spod

jej palców wychodziły istne cudeńka, tym bardziej utwierdzało

ją to w przekonaniu, że jest na właściwej drodze.

- W makramie najważniejszy jest sznurek. Liczy się jego

jakość. To podstawa. Nie może się rozciągać, odkształcać,

deformować. Dlatego też Marty sznurki pochodzą z Brazylii.

Specjalnie woskowane, dają możliwość tworzenia małych

arcydzieł, w których każdy szczegół splotu jest doskonale

widoczny.

- Przy sznurkach słabej jakości, pomimo umiejętności i

wysiłków, splot nigdy nie będzie tak efektowny jak mógłby

być – wyjaśnia. W swojej praktyce doszła już do perfekcji,

choć bardzo nie lubi tego określenia. Wypleść potrafi niemal

wszystko: bieżniki, poszewki na poduszki, makatki naścienne,

osłonki na doniczki.

- Plecenie jest jak medytacja – twierdzi. - Pochłania całkowicie.

Uwaga skupiona jest pod palcami. Jakby palce same

wiedziały co robić. Jakby intuicja podpowiadała wzory.

Nawet jeśli jest pomysł, w trakcie wyplatania wszystko nagle

może ulec zmianie. A że Marcie zawsze blisko było do

natury, od niedawna udało jej się zamieszkać w pięknym

miejscu, gdzie razem ze swoim partnerem tworzą to, co gra

im w duszy, zgodnie z prawami wszechświata i natury.

- To cudowne uczucie móc wyjrzeć przez okno i zobaczyć

krajobraz jak z bajki – przed domem rzeka, za domem

las – mówi Marta.

- Mam tutaj raj, w lesie zbieram pióra ptaków, interesujące

patyki, kamienie – to wszystko pozwala mi tworzyć rze-

Na Martę wystarczy spojrzeć, by od razu ją pokochać.

Serce ma złote. Jeszcze bardziej zachwycić potrafi jej wrażliwość.

Uśmiechem ogarnia cały świat i ten uśmiech wplata

w swoje małe dzieła sztuki.

Urodziła się w Zielonej Górze. I choć to niemałe miasto,

to jednak bliskość lasów, łąk i pól jest tam na wyciągnięcie

ręki. Nie brakuje też wody, choćby w pobliskiej Ochli, nad

malowniczym zalewem, nad którym swój majestat ukazują

pachnące sosny. Te miejsca tworzyły jej osobowość.

Jako najmłodsze dziecko w rodzinie, mając o 14 lat starszego

brata, Marta Meuss żyła w symbiozie z naturą. Od

najmłodszych też lat lubiła się stroić i tworzyć rozmaite

ozdoby.

- Miałam wiele szczęścia, bo mama nigdy nie ograniczała

mojej kreatywności. Kiedy tylko do głowy wpadał mi jakiś

pomysł, starała się być pomocna w jego realizacji. Tworzyłyśmy

projekty strojów, które mama szyła, fachu ucząc się

od babci. Na rękach nosiłam nietuzinkowe ozdoby – opowiada.

- Taka mała księżniczka – mówili o niej najbliżsi.

I pewnie dlatego wybrała naukę na Wydziale Artystycznym

w Instytucie Sztuk Pięknych w Zielonej Górze.

Makrama – znana od starożytności sztuka wiązania sznurków

bez użycia igieł, drutów czy szydełka – pojawiła się życiu

Marty z potrzeby serca, jak sama mówi.

- Odkąd pamiętam tworzyłam biżuterię z metalu, ze srebra.

Któregoś dnia moja znajoma Beata zapytała mnie, czy

mogłabym dla niej stworzyć coś bez użycia jakiegokolwiek

metalu. Cierpiała na alergię. I to był zwrotny punkt - wspomina

Marta. Wtedy pomyślała o sznurkach do tworzenia

makram. Ta piękna sztuka, która przywędrowała do Europy

z Asyrii i Babilonii, w średniowieczu stosowana na dwoczy

jak najbardziej naturalne – opowiada z uśmiechem.

Makrama sama w sobie bardzo pozytywnie oddziałuje

na przestrzeń. Pięknie ją harmonizuje. Zrobiona w kolorach

odpowiadających czakrom w ciele człowieka, wyrównuje

w nich energię i przywraca prawidłowe, niczym nie zakłócone

działanie. Od pewnego czasu ulubionym zajęciem

Marty jest zaplatanie kamieni ozdobnych i szlachetnych.

I tu dopiero powstają rzeczy na wskroś niezwykłe. Bo nie

dość, że kamień sam w sobie jest urzekający, to zawinięcie

go w konkretne „ubranko” makramowe z odpowiednim

do jego urody i koloru splotem sprawia, że mało kto potrafi

przejść obojętnie obok tak oryginalnej biżuterii.

- Kamienie przemówiły do mnie swoją energetyką, kiedy

któregoś dnia pojawiłam się na kursie litoterapii w Warszawie.

Podobały mi się zawsze, jednak niewiele o nich wiedziałam.

Tam okazało się, że mają ogromny wpływ na naszą

fizyczność i psychikę. Wówczas nie miałam najmniejszych

wątpliwości, by zacząć robić biżuterię z udziałem skarbów

ziemi. Zaplatanie ich w sznurki jest dialogiem z wszechświatem.

Jest niezwykłym czasem, w którym z odpowiednią

intencją można stworzyć to, co człowiekowi nie tylko

będzie się podobało, ale też zacznie mu służyć – wyjaśnia

Marta. I tak zaplata – rubiny, kryształy górskie, czaroity,

awenturyny, turkusy, labradoryty, agaty, jaspisy – wszystko

co Matka Ziemia zechce podarować, nie ingerując w strukturę

kamienia, co niezwykle ważne.

- Człowiek do szczęścia nie potrzebuje zbyt wiele, wystarczą

zioła, woda i minerały. Jeśli do tego uda mu się znaleźć

swoje miejsce na ziemi, a Stwórca obdarzy go jakimś

talentem – potrafi tworzyć z korzyścią dla innych. Mnie się

to udało – podkreśla Marta.

Tekst: Teresa Szczepanek


LITOTERAPIA 10

TOPAZ KAMIEŃ

MĄDROŚCI

Błękitne topazy zachwycały mnie odkąd tylko pamiętam.

Kiedy tylko nadarzała się okazja, kupowałam

biżuterię z nimi w roli głównej. Któregoś jednak dnia w

moje ręce trafił złoty topaz. Kawałek surowego kryształu

zaśmiał się do mnie, leżąc na mojej dłoni. Rozgrzewał,

rozjaśniał przestrzeń. Wtedy postanowiłam,

że muszę mieć wisior z tym kamieniem. Moje marzenie

spełniło się niedawno, kiedy przyjaciel, wróciwszy

z Nepalu, przywiózł mi takie precjozo. Od tego czasu

rozstać się z nim nie mogę, rozbłyskuje więc, zerkając

z wysokości szyi i czyni... cuda. Znawcy powiadają, że

lepszej tarczy ochronnej nie uświadczysz, ani też żaden

inny kamień nie uczyni człowieka piękniejszym i inteligentniejszym

niż właśnie topaz złoty. Ów klejnot łączy

się z wibracjami Słońca i dlatego litoterapeuci nazywają

złocistą odmianę topazu kamieniem radości a starożytni

Grecy mówili, że to kamień siły. W Egipcie uznawano

go za kamień boga Ra – życia i płodności.

Ten niezwykły kamień szlachetny z grupy krzemianów,

charakteryzujący się bogactwem barw, twardy, ciężki

i rzadko spotykany – jest ogromnie ceniony przez jubilerów.

Tworzy piękne kryształy słupkowe o szklistym połysku,

a jego rombowy układ krystalograficzny, doskonała łupliwość

i muszlowy przełam sprawiają, że daje się pięknie

obrabiać. Nadawane mu szlify czynią, że biżuteria z topazami

zachwyca niezależnie od tego, kto nań spojrzy. Zgodnie

z legendą odnotowaną przez Pliniusza Starszego w Historii

Naturalnej w I wieku n.e. - grecka nazwa topazus lub topazon

pochodzi z afrykańskiego dialektu, którym posługiwali

się troglodyci, starożytny lud, o którym prawie nic nie wiemy.

Termin ten oznaczał ponoć wyspę na Morzu Czerwonym,

usytuowaną niedaleko wybrzeży Egiptu, znaną dzisiaj

jako wyspa Świętego Jana, gdzie po raz pierwszy znaleziono

ten kamień. Legenda głosi, że wyspa niepokojona była

przez węże, które strzegły tych kamieni. Iskrzące się w nocy

tworzą podobno po dziś dzień niezwykłą poświatę nad wyspą,

która często spowita jest gęstą mgłą.

Słynna świetlistość topazu, która rozjaśnia noc i siły

ciemności czyni go symbolem wiary, szczerości, czystości,

prawości i lojalności.

Inna teoria mówi, że nazwa topaz pochodzi od sanskryckiego

słowa „tapza” oznaczającego „ogień”, co nawiązuje

do złotego topazu.

KAMIEŃ TAJEMNY

Okrzyknięty tajemniczym kamieniem owe tajemnicze

właściwości ujawnia topaz na wielu polach. Przy nadciągającej

burzy staje się bardzo naelektryzowany i udziela tym,

którzy go noszą cennych darów – jednych obdarza jasnowidzeniem,

innym uchyla zasłony Izydy i zawiłe problemy

prawd duchowych stają się wówczas przedziwnie proste i

jasne.

Przeciwdziała czarom i złemu spojrzeniu. Jest tarczą tam,

gdzie w kogoś, kto go nosi uderzają nieszczęścia i oszczerstwa.

W czasie seansów spirytystycznych przyspiesza

wszelkie medialne zjawiska. Jest doskonałym lekarstwem

na nerwowe bóle głowy - należy wówczas topaz położyć

na czole i owinąć je lnianą chusteczką.

Kamień ten udziela też niecodziennego daru wyczuwania

obłudnych przyjaźni i fałszywych sytuacji.

Jest istotnym posłańcem bogów, daje bowiem to, co najcenniejszego

zamykają w sobie niebo i ziemia: mądrość i

ukochanie prawdy.

Kto nosi topaz będzie prowadzony w życiu wśród krętych

ścieżyn złudzeń przez geniusza, bliskiego świetlistemu

słońcu – czytamy w starych przekazach - jest on bowiem

ucieleśnieniem światła.

Topaz z kolekcji: Michała Hanczela. Zdjęcie autora

BŁĘKITNY (NIEBIESKI) TOPAZ

Występuje w jubilerstwie w wielu odcieniach nadawanych

mu poprzez oddziaływanie wysokiej temperatury:

Sky Blue, Swiss Blue, London Blue czy Niebieski Topaz Mistyczny.

Będzie idealny dla osób mających trudności w na-


LITOTERAPIA

11

wiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi ,bądź mało asertywnych.

Osoby, którym z trudem przychodzi wyrażanie

własnych emocji lub wręcz przeciwnie - zagadują innych

swoją elokwentną mową, męczą dobrym humorem,

nad wyraz racjonalnym spojrzeniem na świat czy też kultem

empiryzmu - będą mogły wyciszyć się, usłyszeć swój

wewnętrzny głos, intuicję, za głosem której powinni pójść.

Szczerość w relacjach i komunikacji z innymi w konsekwencji

zaowocuje siłą perswazji i szacunkiem innych.

Ludzie, którzy uwielbiają fantazjować, snuć wizje na temat

swoich dotychczasowych i przyszłych sukcesów, a niestety

mają trudności w realizacji wytyczonych celów, dzięki

topazom spostrzegą, iż mają nieodpartą chęć działania,

tworzenia i wdrażania swoich marzeń w życie. Energia błękitnych

topazów pomoże w konsekwentnej ich realizacji.

ZLOTY TOPAZ

Przeznaczony jest dla osób z tendencją do wahań nastroju

i zbyt emocjonalnego reagowania na stresujące lub

wręcz odwrotnie - te radosne sytuacje. Wspaniały także dla

potrzebujących spokoju, optymizmu i równowagi pomiędzy

pracą a życiem prywatnym. To właśnie pozytywne nastawienie

do życia oraz przekonanie, iż cokolwiek się wydarzy

- zawsze będzie świecić słońce, pomaga w konsekwentnej

realizacji życiowych celów mimo chwilowych

trudności. Wierzymy w swoje marzenia - więc stają się proste

do spełnienia.

Topaz złoty oddziałuje również na sferę poczucia własnej

wartości - stajemy się bardziej odważni, mniej boimy

się zmian, w obiektywny sposób dostrzegamy prawdziwe

lub fałszywe nastawienie innych, widzimy w jasny sposób

kierunek, w którym powinniśmy i chcemy iść. W żadnej sytuacji

nie tracimy poczucia wartości i szacunku do siebie.

Mamy chęć je wzmacniać poprzez niesienie pomocy innym.

I odwrotnie - zaczynamy zauważać, iż na naszej drodze

pojawiają się osoby niezwykle nam pomocne.

Imperialny – bo tak też złoty topaz jest nazywany - będzie

doskonałym kamieniem dla osób, które ubiegają się o

wysokie stanowisko, awans lub tych, które marzą o karierze

w życiu publicznym.

NIEKONWENCJONALNIE

Topaz wg medycyny niekonwencjonalnej przeciwdziała

stanom wyczerpania i depresji, opóźnia proces starzenia i

sprzyja długowieczności, przynosi ulgę przy bólach głowy

i migrenach, łagodzi ataki epilepsji, podagry i astmy, choroby

przewodu pokarmowego i wątroby. Pomaga też obniżyć

zbyt wysokie ciśnienie krwi i ułatwia szybkie zasypianie,

zapewniając mocny sen.

Znaczenie topazów podnosi Biblia, która wymienia ten

kamień w szeregu tych, których użyto, tworząc pektorał dla

Aarona. Złoty topaz zdobi też tiarę papieska, będąc symbolem

mądrości.

Kto zechce poszukać topazów w Polsce, niechaj wybierze

się na wzgórze Wyrwak, na Przedgórzu Izerskim.

Tekst: Teresa Szczepanek

litoterapeuta

CIEKAWOSTKA...

Topaz występuje w wielu odmianach barwnych; najwyżej

cenione są o głębokiej, złocisto-żółtej barwie (nazywane

niekiedy topazem sherry) oraz różowe. Dużą popularnością

cieszą się również kamienie niebieskie i zielone.

Naturalne, różowe kamienie należą do rzadkości

- większość uzyskuje się dzięki podgrzewaniu żółtych topazów.

Z reguły bezbarwne topazy są podgrzewane oraz

poddawane napromieniowaniu w celu uzyskania rozmaitych

odcieni barwy niebieskiej. Niektóre z nich oglądane

gołym okiem są niemal nie do odróżnienia od akwamarynu.

• • • W A R T O W I E D Z I E Ć • • •

JAK DBAĆ?

Topaz wystarczy opłukać krótko pod bieżącą wodą a

następnie umieścić w nasłonecznionym miejscu, by naładował

się energią słoneczną. W ten sposób odzyska swój

blask i właściwości. Odmiany ciemnego Topazu mogą z

czasem blednąć pod wpływem światła, zatem należy przechowywać

je w zacienionym miejscu. W związku z wysoką

łupliwością, należy chronić Topazy przed uderzeniem oraz

gwałtownymi zmianami temperatur (mogą stracić swoją

intensywną barwę).

WARTO WIEDZIEĆ...

Topazem okazał się uchodzący przez długie lata za

diament piękny, 1600 karatowy kamień o nazwie Braganza,

umieszczony w portugalskiej koronie królewskiej.

Wspaniałe okazy szlifowanego topazu podziwiać możemy

w wielu muzeach świata. Smithsonian Institution w

Waszyngtonie jest w posiadaniu okazu, który waży 3270

karatów. Topazy możemy znaleźć w granitach oraz w żyłach,

gdzie występuje razem z kwarcem.

ZŁÓŻA

Najwięcej topazów pochodzi z Brazylii, szczególnie z

okolic miast Teofilo Otoni i Serro w stanie Minas Gerosis

(na północ od Rio de Janerio). Największy z odkrytych

tam kryształów ważył ponad dwie tony. Wydobywa się

je też w: Meksyku oraz w USA w stanie Teksas, Kolorado

(Ake's Peak i Nathrop), Maine (Stoneham), Utah, Kalifornia

(Romona) i Nowy Meksyk. Złoża posiadają też: Rosja,

Ukraina, Sri Lanka, Pakistan, Chiny, Japonia, Madagaskar,

Kenia, Zimbabwe, Nigeria, Australia, Niemcy, Irlandia,

Wielka Brytania. W Polsce topazy występują w okolicach

Mirska na Dolnym Śląsku.

ZA HILDEGARDĄ

Od zawsze sądzono, że osobie, która go nosi, kamień

ten przynieść może bogactwo, pomyślność, uznanie, zaszczyt

i chwałę, ochroni również przed złośliwymi i mściwymi

duchami.

Tajemny ten kamień miał wieść swego posiadacza ku

szczęściu, zdrowiu i spełnianiu marzeń. Miał rozjaśniać

przestrzeń wokół tego, kto go nosi, zwłaszcza pod postacią

wisiora, głównie na splocie słonecznym. Topaz ma

też wiele właściwości leczniczych. Pomaga przy wszelkich

odmianach grypy, wirusach, dolegliwościach wątroby

i krążeniu, a przede wszystkim - chorobach oczu. „Kiedy

czujesz, że ciemnieją ci oczy, zanurz topaz w winie na

trzy dni i trzy noce. Wieczorem, przed pójściem spać, dotknij

oczy ociekającym topazem, tak, by płyn dostał się do

oczu. Możesz używać tego wina przez pięć dni po usunięciu

kamienia. Kiedy chcesz pokropić oczy winem, powinieneś

ponownie umieścić w nim kamień. To jest najlepsze

lekarstwo na oczy. Po takiej kuracji odzyskają swą jasność

- pisała św. Hildegarda z Bingen.

Historia zna wiele przypadków potwierdzających poprawę

wzroku, któremu wracała ostrość widzenia.


NAJLEPSI W BRANŻY

★ ★ ★ 12

Już Konfucjusz pisał tak : „ Twój zapach jest zaletą,

stanowiącą piękno i dającą przyjemność twemu sercu,

ale także tym wszystkim, którzy z Tobą przebywają”.

Znana jest także wyprawa jednej z królowych Egiptu,

która zorganizowała największą w historii starożytnego

Egiptu wyprawę do Sudanu po sadzonki roślin, które miały

posłużyć do wyrobu olejków. Zresztą nawet ostatnia posługa

w starożytnym Egipcie związana była z zastosowaniem

żywic i olejków, które służyły do balsamowania mumii.

Część dzisiejszego egipskiego społeczeństwa trochę

odsunęła tradycyjne zapachy związane ze swoją kulturą i

na ulicy można raczej spotkać zapach zachodnich perfum,

który towarzyszy tzw. wyższym klasom, aniżeli ciepły, kadzidlano

- słodki aromat bardziej kojarzący się nam, europejczykom,

z ciepłymi krajami tego regionu.

Z kolei we współczesnych Indiach, zarówno w kulturze

jak i medycynie olejki stanowią ważny element i składnik

tak preparatów leczniczych, jak również obrzędów religijnych

czy ceremoniałów kulturowych. Spacerując uliczkami

Delhi, można spotkać uśmiechniętego staruszka, który

wiesza kwietne naszyjniki na figurce bóstwa, pali kadzidła i

zaprasza, by udzielić błogosławieństwa snującym się noga

za nogą turystom.

Historia zapachów i ich oddziaływania na zmysły, emocje

a nawet zachowania sięga, jak twierdzą naukowcy, nawet

5000 lat przed naszą erą, na co potwierdzeniem mają

być m.in. motywy roślinne na rysunkach w jaskiniach najbardziej

pierwotnych ludów.

Nie ma możliwości oddzielenia zapachu od oddechu,

dlatego to właśnie zapachy towarzyszą nam na każdym

kroku i w dużym stopniu decydują o naszym samopoczuciu.

Nie musimy być bierni i o ile na zewnątrz nie mamy

wpływu na docierające do naszych zmysłów aromaty, o

tyle w zaciszu domowym warto zadbać o odpowiedni nastrój

za pomocą zapachu. I tak na przykład po stresującym

dniu w pracy świetnie sprawdzi się w kominku do aromaterapii

olejek Ylang Ylang o kwiatowo orientalnej nucie, który

rozluźni, złagodzi stany lękowe i odpręży. Dla zwolenników

subtelniejszych nut, ale nadal kwiatowych, poleca

się klasyczną lawendę, natomiast jeśli mamy plany na wieczór

i nie możemy pozwolić sobie na senność - ożywienie

i odświeżenie wprowadzi olejek pomarańczowy lub z trawy

cytrynowej. Te aromaty to energetyczna bomba, która

dodaje wigoru i poprawia humor. Zdecydowanie męskie

nuty to rozmaryn i szałwia. Ziołowo-świeży rozmaryn

sprawdzi się przy zmęczeniu fizycznym i napięciu umysłowym,

przy bólach mięśni i ogólnym osłabieniu organizmu.

Szałwia natomiast ze swoim ziołowo-kamforowym zapachem

nie tylko rozkocha w sobie ze względu na uwodzicielską

nutę, ale znajdzie zastosowanie zupełnie praktyczne

przy problemach ze skórą, kaszlem, przy reumatyzmie a

nawet zmarszczkach. Równie praktyczne zastosowanie reprezentuje

olejek z drzewa herbacianego, uznawany za jeden

z najsilniejszych naturalnych preparatów antybakteryjnych.

Stosowany przy przeziębieniach, infekcjach skóry,

grzybicach czy trądziku.

Multum esencji dostępnych na rynku daje nieograniczone

możliwości zapachowo - zadaniowe. Masaż, aromaterapia,

sauna, kąpiele a nawet porządki domowe - mnogość

zastosowań jest wręcz nieograniczona a świadomość, że

wszystko to oferuje nam Matka Natura tym bardziej podnosi

wartość dobrodziejstw zawartych w esencjach.

To jednak nie koniec zapachowej przygody z Shamasą.

Perfumy będące mieszankami roślinnych składników,

których zapachy podyktowane są naturalnymi esencjami

to świetna alternatywa syntetycznych perfum dla naszych

klientów. Linia rozpoczyna się świeżym zapachem

z nutą owocowo fiołkową i melonową, następnie napotykamy

klasyczne aromaty jaśminu, róży , orchidei czy mniej

spotykanego wiciokrzewu, aż po moment, kiedy zapachy

opium, sandała czy kultowy nag champa zabierają nas w

odległą podróż do egzotycznych zakątków świata.

To oczywiście nie koniec – lubimy zaskakiwać a nasze

autorskie mieszanki olejków z przewodnimi nutami piżma

i sandała to prawdziwa gratka dla miłośników orientu. Niezwykle

trwałe, zmysłowe, potrafią zawrócić w głowie. Taka

gama zapachów zachęca, by wykorzystać ich moc, wzmacniając

konkretne strefy życia. Opierając się na chińskiej filozofii

Feng shui, czyli harmonizacji przestrzeni, możemy

pokusić się o przypisanie konkretnych zapachów do stref

odpowiedzialnych za nasze strefy życia, które przedstawia

siatka bagua, która reprezentuje nić powiązań pomiędzy

światem duchowym a zdrowiem, pieniędzmi, ludźmi i po

prostu szczęściem.

Strefa reprezentująca BOGACTWO oznacza ogólnie rozumianą

przychylność losu, którą pobudzić można aromatami

związanymi z mocą Wiatru. To reprezentanci świeżych,

orzeźwiających nut (pomarańcza, bergamotka) z odrobiną

luksusu (ylang ylang). SŁAWA w swojej ognistej naturze będzie

wspomagana przez zapachy dynamiczne, do których

między innymi należy pomarańcza czy piżmo. Ziemista paczula,

swawolny sandał to reprezentanci zmysłowej natury

zapachów i zdecydowanie znajdą swoje miejsce w strefie

MAŁŻEŃSKIEJ. TWÓRCZOŚĆ to sprawczy rejon, gdzie trawa

cytrynowa wniesie zdecydowane orzeźwienie a strefę PO-

MOCNYCH LUDZI odświeżymy szałwią. Rejon domu związany

z energią KARIERY możemy wspomóc eukaliptusem

a ten przypisany WIEDZY wzmocni paczula. Strefa RODZI-

NY to energia Drzewa, którą zharmonizuje rozmaryn czy lawenda.

Wierzyć czy nie? Najbezpieczniej spróbować samemu,

oczywiście z Shamasą.

Tekst: Magdalena Łomozik

Fragmenty zaczerpnięte z książki „AROMATERAPIA w gabinecie kosmetycznym,

ośrodku odnowy biologicznej Wellness i SPA” Iwony Konopackiej-Brud i Władysława

S. Brud.


NAJLEPSI W BRANŻY

13


Z NOTATNIKA DIETETYKA 14

Z notatnika

strączkowe bez wzdęć

Jemy zbyt dużo białka zwierzęcego – to

fakt. Przekroczenie poziomu jego spożycia

powyżej 10 % ilości wszystkich Zjadanych

kalorii naraża nas na zwiększone

ryzyko wystąpienia wielu poważnych

chorób.

Czym zastąpić mięso, by dostarczyć sobie białka

z bardziej „bezpiecznego” źródła? Warto częściej

zastępować produkty zwierzęce roślinami

strączkowymi. Rezygnujemy z nich, ponieważ

często powodują wzdęcia, a nawet rozdrażnienie

czy osłabienie koncentracji. Na dolegliwości

te cierpią osoby z niedoborami enzymów

rozbijających trisacharydy, powodujące

wspomniane dolegliwości. W celu uniknięcia

nieprzyjemnych konsekwencji spożywania

grochu czy fasoli, zacznij od zjadania małych

porcji tak, aby organizm stopniowo przyzwyczaił

się do wytwarzania większej ilości niezbędnych

enzymów. Bardzo ważne jest także

umiejętne przygotowywanie roślin strączkowych

oraz używanie ziół ułatwiających trawienie.

Wybieraj odpowiednie rośliny - im mniejsze

ziarno, tym łatwiejsze do strawienia. Jedząc

fasolkę adzuki, mung, czy soczewicę, ryzyko

wzdęć będzie mniejsze. Mocz nasiona minimum

12 godzin – im większa fasola, tym dłuższego

moczenia potrzebuje. Zalej ziarna nową

wodą i zagotuj. Zbierz szumowiny, odlej wodę,

zalej nową i gotuj, tym razem do miękkości, z

dodatkiem kminku oraz odrobiny wodorostów

kombu. Pod koniec gotowania dodaj trochę

octu jabłkowego. O wzdęcia nie musisz się już

martwić.

Tempeh

Tradycyjny składnik kuchni indonezyjskiej

i orientalnej, bogaty w łatwo przyswajalne

białko oraz niezbędne, nienasycone

kwasy tłuszczowe. Tempeh spotkasz

w menu każdej szanującej się restauracji

vege.

Tempeh wytwarzany jest ze sfermentowanych

ziaren soi. Uzyskuje się go przez dodanie grzybów

z rodziny pleśniakowców, które poprawiają

strawność białka, ale także neutralizują – powodujące

wzdęcia - wielocukry i fityniany, tym

samym poprawiając wchłanianie składników

mineralnych. Jest to produkt wysoce odżywczy

bogaty w witaminę B12, na której niedobory

narażone są osoby na diecie roślinnej. Tempeh

ze względu na swoją strukturę przypominającą

mięso, idealnie nadaje się do panierowania,

smażenia i duszenia.

Gularz z Tempeh

Paprykę i cebulę pokrój w kostkę. Cebulę

podduś na oliwie z oliwek, dodaj paprykę,

odrobinę ostrej papryczki chili, czosnku

oraz tartego kłącza imbiru. Duś do miękkości.

Na koniec dodaj pokrojony w kostkę tempeh

oraz koncentrat pomidorowy.

Dopraw do smaku sosem sojowym oraz pieprzem.

Podawaj z ryżem. Smacznego!

Magnez a Witamina D

Suplementujesz witeminę D według wskazań

lekarza i po kilku miesiącach okazuje

się, że jej poziom ani drgnął w górę.

Zmieniasz suplement na inny lub zwiększasz

dawkę myśląc, że to wina złej jakości

produktu?

Okazuje się, że wchłanianie witaminy D nie zawsze

jest zależne od jakości suplementu, ale

od kondycji naszego organizmu oraz poziomu

innych substancji. Zmniejszony metabolizm

„witaminy słońca” zaobserwowano u osób otyłych,

gromadzi się ona bowiem w tkance tłuszczowej,

tym samym zmniejszając swą bioaktywność.

Na obniżony poziom, mimo suplementacji,

mogą cierpieć osoby z niewydolnością

nerek oraz wątroby, co zdarza się u osób

starszych i przewlekle chorych. Wchłanianie

witaminy D zaburza także przyjmowanie leków:

przeciwpadaczkowych, stosowanych w leczeniu

AIDS oraz po przeszczepach. Nie wszyscy

też wiedzą, że do dobrego wchłaniania witaminy

D niezbędny jest magnez. Jak pokazują

badania naukowe, osoby z obniżonym poziomem

magnezu cierpią również na niedobory

witaminy D i odwrotnie, osoby z prawidłowym

poziomem magnezu dużo rzadziej mają niski

poziom witaminy D. Magnez jest bowiem niezbędny

do aktywacji enzymów metabolizujących

witaminę D. Najlepsze źródła magnezu w

żywności to: orzechy, ciemnoliściaste zielone

warzywa, rośliny strączkowe, całe ziarna i ryby.

Tekst: Katarzyna Tyczyńska

terapeuta Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.


Z NOTATNIKA DIETETYKA

15

dietetyka

--

To warto zawsze mieć pod rękĄ

BURAK

Spożywany na surowo, w postaci soku czy sałatki,

stanowi dobre źródło flawonoidów, czyli substancji

skutecznie wzmagających detoksykację wątroby

oraz stymulujących jej pracę. Wiele lat temu

doceniony przez specjalistów medycyny naturalnej

jako skuteczny produkt krwiotwórczy, choć nie jest

najbogatszym źródłem żelaza. Dodatkowo, dzięki

dużej zawartości kwasu foliowego, polecany jest

osobom z wysokim poziomem homocysteiny.

Seler

Cytryna to popularny owoc stosowany

zwykle w okresie obniżonej odporności.

Posiada wiele cennych właściwości

m.in.: wspomaga trawienie, działa

moczopędnie oraz skutecznie oczyszcza

organizm.

Najprostszym, a jednocześnie skutecznym sposobem

na oczyszczenie organizmu z toksyn, zanieczyszczeń

i złogów jest kuracja wody z sokiem z

cytryny. Mieszanka ta nie tylko nawadnia, ale także

wspomaga i reguluje pracę organizmu. Regularne

picie na czczo, zaraz po przebudzeniu, szklanki

wody z dodatkiem soku z cytryny i naturalnego

miodu pozwala oczyścić organizm ze złogów, które

zgromadziły się w trakcie naszego snu. Z tego samego

powodu ważne jest przyjmowanie płynów

zaraz po przebudzeniu – tak, aby jak najszybciej pozbyć

się z organizmu szkodliwych substancji. Dzięki

usunięciu toksyn z jelit wspomagamy procesy odchudzania

oraz regulujemy przemianę materii.

Składniki:

- 1 szklanka ciepłej wody

- sok wyciśnięty z połówki świeżej cytryny

- 1 łyżeczka naturalnego miodu.

Do smaku można również dodać świeże listki

mięty. Cytryna jest produktem zasadotwórczym,

dlatego pomaga przywrócić prawidłowe pH w

organizmie, a co za tym idzie zapobiega wielu

dolegliwościom spowodowanym przez produkcję

wolnych rodników. Duża zawartość witaminy

C oraz przeciwutleniaczy, pozwala chronić wątrobę,

która jest głównym narządem odpowiedzialnym

za oczyszczanie organizmu. Uczucie lekkości,

brak problemów z wypróżnianiem oraz zatrzymywaniem

wody - to jedne z pierwszych pozytywnych

efektów „cytrynowej kuracji”.

Pamiętajmy jednak, iż stosowania wody z sokiem

z cytrynowym nie zaleca się osobom borykającym

się z nadkwasowością oraz wrzodami przewodu

pokarmowego.

Znany z właściwości przeciwzapalnych oraz obniżających

ciśnienie tętnicze krwi, korzeń selera

jest kolejnym produktem, który warto włączyć do

swojej diety. Jest źródłem aż 86 składników, które

pozytywnie wpływają na pracę naszego organizmu,

a dzięki właściwościom moczopędnym pozwala

również oczyszczać nerki. Dodatkowo seler jest

produktem niskokalorycznym, dlatego powinien

stanowić nieodłączny element diet odchudzających.

Jabłko

Najbardziej popularny w Polsce, ale mało doceniany

owoc, który może być wykorzystany w procesie

oczyszczania. Bogate w błonnik, a dokładniej

w pektyny, jabłka tworzą w układzie pokarmowym

pęczniejącą pod wpływem wody strukturę, która

wiąże zanieczyszczenia oraz nadmiar tłuszczy, tym

samym regulując perystaltykę jelit i ułatwiając pracę

wątroby. Dodatkowo duża zawartość witamin, w

tym antyoksydantów, skutecznie wspomaga procesy

oczyszczania.

Tekst: Sylwia Durzyńska - dietetyk


MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM 16

dr inż.

GRAŻYNA KIDAWSKA

Absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierunku ,,Dietetyka w chorobach wewnętrznych i metabolicznych".

Na Wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym ukończyła studia doktoranckie. Terapeuta i członek Polskiego Towarzystwa

Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Specjalizuje się w dietoterapii i ziołolecznictwie. Uważa, że historia każdego człowieka jest

wyjątkowa, dlatego droga do optymalnego zdrowia i dobrego samopoczucia musi być zawsze dostosowana do indywidualnych

potrzeb. Od lat szukała odpowiedzi na pytanie, jaką strategią należy się kierować w drodze do dobrego życia. Czas spędzony

na zdobywaniu wiedzy pomógł jej w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie. Opracowała unikalny program – „Dietetyka

integracyjna”, który w kompleksowy sposób wykorzystuje współczesną wiedzę o żywności i żywieniu człowieka oraz założenia

dietetyki profilaktycznej i leczniczej opartej na Tradycyjnej Medycynie Chińskiej (TCM). www.dietetykaintegracyjna.pl.


ZAPALENIE ZATOK

Leczenie można wspomagać dietoterapią.

Kiedy pojawiają się pierwsze symptomy nadchodzącej

wiosny wielu z nas przypomina sobie o problemach z zatokami,

które są szczególnie wrażliwe na wahania temperatur,

silny wiatr i wszechobecne wirusy. Zapalenie zatok

jest jedną z częściej występujących chorób, które mogą

pojawić się u ludzi w ciągu ich życia. Zatoki to przestrzenie

wypełnione powietrzem, połączone z nosem. Aby powietrze

mogło przez nie bez przeszkód przepływać muszą być

drożne. Ciągły katar to nie jedyny objaw choroby, inne zaburzenia

towarzyszące to m. in.: wodnista wydzielina spływająca

do gardła, ból głowy i uczucie ucisku nad oczami,

nasilające się przy pochylaniu, zaburzenia węchu, zmęczenie,

osłabienie, gorączka, ból zębów i szczęki, czasem nieprzyjemny

zapach z ust i nosa.

Medycyna zachodnia stosuje różne formy leczenia, ale

najczęściej są to antybiotykoterapia oraz operacja zatok,

stosowana dla nawracających i przewlekłych postaci zapalenia.

W zaciszu domowym chorzy stosują kompresy z soli,

inhalacje, maści rozgrzewające. Alternatywnym sposobem

radzenia sobie z dolegliwościami zatok może być stosowanie

zaleceń Medycyny Chińskiej, która stara się leczyć przyczynę

dolegliwości a nie tylko objawy. Najbardziej popularna

jest akupunktura, która stanowi ważną metodę radzenia

sobie z problemami zatok, zarówno ostrymi, jak i przewlekłymi,

ponieważ może otwierać zablokowanie lub zagęszczenie

w jamie nosowej i gardle. Poza tym, stosowanie

akupunktury i ziół może znacznie zmniejszyć konieczność

stosowania antybiotyków, dzięki czemu można uniknąć

ich skutków ubocznych. Po zabiegu igłami wkłutymi

w określone punkty, nos może zostać udrożniony, a pacjent

poczuć natychmiastową ulgę. Świetne, ale niedocenione

efekty w leczeniu zapalenia zatok przynosi terapia

dietą, zwłaszcza w stanach przewlekłych i nawracających.

W przypadku stanu ostrego skupiamy się na usuwaniu

objawów, a w przypadku przewlekłego zapalenia zatok

na usunięciu przyczyny patologii. Zazwyczaj przyczyną nawracającego

zapalenia zatok jest według Medycyny Chińskiej

nagromadzenie wilgoci i śluzu w śledzionie i żołądku,

czyli - mówiąc bardzo ogólnie, niestrawionych produktów

ubocznych przemiany materii (mówi się, że śledziona produkuje

śluz a płuca, powiązane zatokami, są zbiornikiem

tego śluzu). Jest to syndrom, który objawia się utratą węchu,

zablokowanym nosem, często wydzielaniem lepkiego

i białego śluzu z nosa lub gardła, który nasila się po zjedzeniu

zbyt dużej ilości tłustego i ostrego jedzenia. Chorobie

mogą towarzyszyć pewne objawy świadczące o nagromadzeniu

wilgoci i śluzu w śledzionie i żołądku, takie

jak: mdłości lub wymioty, pełność w obszarze podżebrowym

i jamy brzusznej, słaby apetyt, luźny stolec, słabe mięśnie,

zmęczenie, blada cera, biały i tłusty nalot na języku.

Przyczyną choroby jest przede wszystkim nieprawidłowa

dieta. Spożywanie za dużych ilości rozgrzewającego pokarmu,

mięsa, ostrych przypraw, tłuszczu, słodyczy i produktów

mlecznych przyczynia się do pogłębienia patologii.

Zmiana diety bardzo szybko rozwiązuje problem. Stres

emocjonalny, zwłaszcza długotrwały, skutkuje zastojem Qi

wątroby (czyli energii w ciele), który w połączeniu z nieprawidłową

dietą wyzwala procesy zapalne w zatokach. Przyczyną

może być również zablokowanie w pęcherzyku żółciowym,

którego objawem jest nadmierna frustracja. Objawami

towarzyszącymi są: bóle z boków głowy, uczucie zablokowania,

słaba koncentracja, rozdrażnienie, poirytowanie.

W takim przypadku na języku pojawiać się będzie żółty,

lepki nalot.

Niewłaściwe oczyszczenie nosa, inhalacje, częste i długie

stosowanie preparatów w postaci sprey’ów mogą pogorszyć

stan zatok. Jeżeli usunie się główną przyczynę choroby

poprzez ścisłe przestrzeganie zasad dietetycznych i redukcję

stresu, zapalenie zatok ustąpi, tkanki same się zregenerują

i przestaną produkować patogenny śluz. Produkty

spożywcze zalecane w przypadku przewlekłego zapalenia

zatok to: prażona kasza jaglana, jęczmień, gryka, wszelkie

warzywa gotowane, blanszowane, duszone, gotowane

owoce, bez przypraw rozgrzewających, fasole - czerwona,

azuki, mung oraz tofu zamiast mięsa, zielona herbata,

ewentualnie z niewielką ilością kardamonu, kawa zbożowa,

herbata ze znamion kukurydzy, rzodkiewka, majeranek.

W diecie należy ograniczyć produkty, które wzmagają

powstawanie płynów i śluzu oraz o termice gorącej, takie

jak: produkty mleczne, przesłodzone lub zbyt ostre potrawy,

alkohol, banany, jedzenie śmieciowe, słodkie wina,

likiery, nalewki, drinki z sokami owocowymi, gazowane napoje

kolorowe, smażone tłuste mięso, zwłaszcza wieprzowe,

kiełbasy i wszelkie wyroby wędliniarskie, tłuste sery

pleśniowe i żółte. Smażone i surowe cebula, czosnek, por,

szczypiorek, przyprawy korzenne: goździki, cynamon, gałka

muszkatołowa, pikantne przyprawy: pieprz, chili, tabasco,

curry, cayenne, chrzan, musztarda, majonez, surowe

kwaśne owoce, orzechy i nasiona oleiste.

CIEKAWOSTKA

Bardzo ważne w leczeniu zapalenia zatok są odpowiednia

dieta i styl życia. Czasami samo zastosowanie zmian w diecie

- ograniczenie lub wyeliminowanie produktów niewskazanych,

wzbogacenie diety w produkty zalecane - potrafi rozwiązać problem

nawracających i przewlekłych zapaleń zatok. Samoświadomość,

gdzie tkwi problem, jest już połową sukcesu w leczeniu.

CZY WIESZ, ŻE...

W przypadku zapalenia zatok pomocna może być akupunktura

ucha, czyli metoda stymulacji małżowiny usznej w celu uzyskania

efektu leczniczego. Na małżowinie znajdują się receptory

wszystkich narządów i części ciała. Aby udrożnić zatoki należy

stymulować plasterkami magnetycznymi punkty: nos zewnętrzny,

nos wewnętrzny, płuca, śledziona i podkorowy.

CIEKAWOSTKA

Gdy wydzielina z nosa jest podbarwiona krwią nie stosuj irygacji,

ponieważ w ich wyniku uszkodzona błona śluzowa nosa będzie

produkowała jeszcze więcej śluzu. Zastosuj dużo bardziej skuteczny

zabieg akupunktury, dietoterapię lub, przynoszącą niezwykle

szybkie efekty, kurację ziołową u doświadczonego terapeuty Medycyny

Chińskiej.


PORADY SPECJALISTY

17

AKADEMIA DIAGNOSTY

mgr inż.

JUSTYNA CHMIELEWSKA

dietetyk

Z wykształcenia jestem dyplomowanym dietetykiem, absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu na Wydziale

Żywienia Człowieka, oraz Szkoły Dietoterapii wg TMCH. Odbyłam szereg rocznych szkoleń z psychologii i ziołolecznictwa. Od 15

lat prowadzę gabinet dietetyczny. Od 5 lat jestem szkoleniowcem w zakresie naturalnych metod terapeutycznych oraz obsługi

biomagnetycznych urządzeń pomiarowych. W swojej pracy poszukuję nowatorskich metod diagnostyczno-terapeutycznych,

pozwalających w krótkim czasie ustalić przyczyny zaburzeń komórkowych oraz przyczyny rozwoju chorób. Wykorzystuję

wiedzę zarówno z medycyny konwencjonalnej, jak również tradycyjnej medycyny chińskiej, rosyjskiej czy mitochondrialnej.

Holistyczne podejście do człowieka wydaje mi się być najrozsądniejszą i najskuteczniejszą formą działań profilaktycznoterapeutycznych,

których efekt uzyskują współpracujący ze mną klienci i terapeuci. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do

internetowej Akademii Diagnosty www.akademiadiagnosty.pl, przy pomocy której, każdy specjalista w dziedzinie zdrowia,

może podnosić swoje kwalifikacje i poszerzać umiejętności diagnostyczne.


WĄTROBA- GOSPODARZ WĘGLOWODANÓW

Gdy mówimy o cukrzycy przychodzi nam najczęściej

na myśl trzustka. To o niej napisano najwięcej artykułów

i ją uznaje się za głównego prowodyra chorób

związanych z nadmiarem cukru w organizmie. Ale

prawda może być zupełnie inna

ZARZĄDZANIE WĘGLOWODANAMI

Organizm człowieka został wyposażony w wiele systemów

odpowiedzialnych za regulowanie poziomu węglowodanów

we krwi. Sprawa jest o tyle poważna, iż z jednej

strony węglowodany są niezbędne do prawidłowej pracy

wszystkich komórek organizmu, z drugiej obfitość cukrów

prowadzi do wielu bardzo poważnych chorób i organizm

musi tak pracować, aby ich nadmiar zagospodarować.

Trzustka i wątroba, to dwa strategiczne narządy odpowiedzialne

za poziom cukru we krwi. Współpracują ze sobą w

systemie ciągłym. Gdy zjemy ciastko, owoc, warzywo, pieczywo

lub makaron, do naszego mózgu zostaje wysłana informacja,

aby trzustka wyprodukowała hormon o nazwie

insulina. Jego zadaniem jest obniżenie poziomu cukru we

krwi i wprowadzenie cząsteczek glukozy do komórek. W

ten sposób mitochondria otrzymują glukozę, która stanowi

niezbędne paliwo do przeprowadzenia wszystkich procesów

metabolicznych a nasze mięśnie otrzymują energię

do pracy. Część węglowodanów pochodząca z pożywienia

zostaje zamieniona w nieaktywny glikogen i zmagazynowana

w wątrobie. To bardzo ważny mechanizm umożliwiający

utworzenie zapasów, które pozwalają na pozyskanie

paliwa dla mózgu w dowolnym momencie, gdy zajdzie potrzeba,

aby otrzymać niezbędną energię do wykonania pracy,

zwłaszcza, gdy nastąpi brak dożywienia komórek z zewnątrz.

STRATEGICZNA ROLA WĄTROBY

Wątroba jako narząd pełni bardzo wiele funkcji życiowych.

Odpowiada za oczyszczanie organizmu, produkcję

żółci, metabolizm białek, produkcję energii, ale odgrywa

także bardzo ważną rolę w gospodarce węglowodanowej.

Jest największym magazynem glukozy na tzw. „czarną godzinę”.

Aby nastąpiło uwolnienie glukozy z glikogenu, nieczynnej

formy glukozy, trzustka musi wyprodukować hormon

o nazwie glukagon. Pod jego wpływem nieczynny glikogen

zostaje zamieniony w glukozę. Tak więc to wątroba

przechowuje i gospodaruje najważniejszym dla organizmu

człowieka związkiem, umożliwiającym przeprowadzenie

podstawowych procesów życiowych. Są jednakże czynniki

zaburzające pracę wątroby, które rozregulowują gospodarkę

węglowodanową i powodują rozwój np. cukrzycy. Najważniejszym

elementem, który zaburza poziom cukru we

krwi jest stres. Trudno dzisiaj spotkać osobę, która byłaby

od niego wolna. W momencie silnego niepokoju, strachu

czy emocji z wątroby zostaje uwolniony cukier, który jest

używany przez komórki mózgowe. Ponadto wątroba przychodzi

z pomocą wszystkim osobom, które zapomniały

zjeść śniadanie, a muszą bardzo ciężko pracować, zwłaszcza

umysłowo. To głównie z zapasów wątroby pochodzą

węglowodany zmagazynowane w hepatocyatch, komórkach

wątrobowych. Zadbana i czysta wątroba, pozbawiona

nadmiaru tłuszczu i szkodliwych związków chemicznych,

przechowuje wszystkie składniki, które umożliwiają

niezakłóconą pracę organizmu, w tym głównie cukier.

CUKRY POZA KONTROLĄ

Nadmierny stres powoduje duże zużycie glukozy i zaburzenia

poziomu cukru we krwi. To z kolei jest przyczyną

stałego wytwarzania insuliny i glukagonu. W pewnym jednakże

momencie poziom insuliny zaczyna spadać. Trzustka

wykazuje wówczas tzw. insulinooporność. W organizmie

zaczyna odkładać się c ukier, którego komórki nie potrafią

wykorzystać. Gromadzi się w nerkach, stopach, oczach.

Rozwija się retinopatia cukrzycowa. Jednakże mózg nadal

potrzebuje węglowodanów. Wówczas na pomoc ponownie

przychodzi wątroba. Długotrwały proces poboru cukru

z wątroby powoduje spadek produkcji glukagonu trzustkowego

i zaczynają się trwałe zaburzenia energii komórkowej.

Wątroba nie otrzymuje już bodźca do uwalniania glikogenu

i zamiany go w glukozę. Komórki mózgowe pozbawiane

są paliwa. Organizm słabnie energetycznie, pojawiają

się zawroty głowy i tzw. hipoglikemia pozorna. Jak zatem

przerwać to błędne koło? W pierwszej kolejności należy

uporządkować emocje. Histeria, choleryczność, nadmierne

rozmyślanie - to najbardziej energochłonne absorbenty

glukozy. Następnie należy zadbać o wątrobę i regularnie

ją oczyszczać ze wszystkich toksyn, aby mogła prawidłowo

magazynować glikogen. Trzeba także zmniejszyć poziom

węglowodanów prostych w diecie, aby nie zużywać

nadmiernej ilości insuliny. Gdy przyjdzie powód do stresu

- wziąć głęboki oddech, który pomoże wyciszyć emocje i

ochroni organizm przed spadkiem cukru we krwi oraz nadmierną

produkcją węglowodanów z wątroby.

Więcej na www.holistycznieozdrowiu.pl

ZAPAMIĘTAJ!

Ziołami pomocnymi w regulacji gospodarki węglowodanowej

są: czerwona koniczyna, ziele mniszka, ziele krwawnika, korzeń

łopianu, owoc rokitnika, ziele rdestu ptasiego, ziele skrzypu,

ziele fiołka trójbarwnego, owoc dzikiej róży, sproszkowany

morszczyn, ziele serdecznika.

CZY WIESZ, ŻE ...

Wątroba oczyszcza się w nocy, pomiędzy godziną 1 i 3, dlatego

nad ranem, u osób z zaburzoną gospodarką węglowodanową

oraz cukrzycą, odnotowuje się tzw. wyrzut cukru i wysoki poziom

glukozy na czczo. Jest to informacja, że należy bardzo szybko

rozpocząć oczyszczanie wątroby ze wszystkich obciążeń, które

zaburzają jej prawidłową pracę.

ZAPAMIĘTAJ!

Trzustka to gruczoł dokrewny, którego rolą jest produkowanie

hormonów regulujących gospodarkę węglowodanową - insulinę,

obniżającą poziom cukru we krwi i glukagon, podwyższający

jego poziom cukru we krwi. Wątroba jest magazynem

nieczynnej formy glukozy, glikogenu, uwalnianego w momencie

niedoboru cukru we krwi pod wpływem glukagonu.


DIETOTERAPIA

www.vivetia.com

RAK PROSTATY

A DIETA

ŚRÓDZIEMNO-

MORSKA

Dieta śródziemnomorska jest bogata w nienasycone

kwasy tłuszczowe, ograniczająca do minimum cukry

proste, białe pieczywo, słodzone napoje, tłuste mięso i

półprodukty. Stosowana przez mężczyzn, niezależnie

od wieku, obniża ryzyko wystąpienia raka prostaty,

który jest najczęściej występującym, zaraz po raku

skóry, nowotworem u mężczyzn, stąd też tak ważna

jest w tym przypadku skuteczna prewencja. Stosowanie

tego rodzaju diety przynosi również pozytywne

skutki w przypadku mężczyzn, którzy już chorują

na ten nowotwór oraz inne powszechne problemy

dotykające płeć męską. Dieta śródziemnomorska

obfituje głównie w: ryby, świeże warzywa i owoce,

nasiona roślin strączkowych, dobrej jakości oliwę z

oliwek oraz gotowane ziemniaki. Mięso powinno

być chude, głównie drobiowe, pieczywo i produkty

zbożowe pełnoziarniste z dużą zawartością błonnika,

który wiąże zanieczyszczenia, wpływa na perystaltykę

jelit oraz zmniejsza apetyt. Nabiał i jaja jeść należy w

umiarkowanych ilościach. Ważne jest ograniczenie do

minimum alkoholu. W niewielkich ilościach zaleca się

jedynie czerwone wino bogate w polifenole. Potrawy

powinny być gotowane na parze, pieczone w folii,

rękawie czy grillowane. Dieta śródziemnomorska

dostarcza organizmowi niezbędnych makro i mikro

składników, stąd też zaleca się stosowanie jej wszystkim,

bez względu na wiek, płeć, czy stan zdrowia.


WITAMINA D

ŁAGODZI

ZESPÓŁ JELITA

DRAŻLIWEGO?

Zespół jelita drażliwego, zwany inaczej IBS, jest

jeszcze dość mało poznaną jednostką chorobową.

Szacuje się, że blisko 12 % społeczeństwa cierpi na tę

chorobę, jednak lista objawów jakie jej towarzyszą

jest dla pacjenta na tyle niepokojąca, że identyfikują

je jako wskazujące na chorobę nowotworową. Wielu

z nich ze strachu przed rozpoznaniem nie poddaje

się diagnostyce. Obecnie w leczeniu zespołu jelita

drażliwego skupia się na redukcji stresu, farmakoterapii

i stosowaniu restrykcji żywieniowych. W ostatnim

czasie zauważono, iż osoby z IBS, które regularnie

suplementują witaminę D, w mniejszym stopniu odczuwają

dyskomfort oraz objawy choroby, do których

należą: wzdęcia, bóle brzucha, biegunka czy zaparcia,

w przeciwieństwie do osób, u których poziom witaminy

D jest niski. Warto również wspomnieć, że

niedobór „witaminy słońca” jest również czynnikiem

ryzyka zachorowania na raka jelita grubego. W naszej

szerokości geograficznej, w okresie od września do

kwietnia, zaleca się jej obowiązkową suplementację

ze względu na ograniczoną ekspozycję na promienie

słoneczne oraz niskie spożycie ryb.


JAJKA

-CZYLI UCZUCIE

SYTOŚCI NA DŁUŻEJ

W czasie stosowania diet redukcyjnych często

borykamy się z problemem ciągłego uczucia głodu,

mimo iż spożyliśmy planowany przez nas posiłek. Jest

to najczęstszy powód niepowodzeń i rezygnacji z walki

o wymarzoną sylwetkę, czy poprawę stanu zdrowia.

Warto w takim przypadku dobierać produkty, które

mimo niskiej kaloryczności zapewnią nam długotrwałe

uczucie sytości. Jajka spożywane na śniadanie, bogate

w białko, sprawiają, że długo nie czujemy się głodni.

Postać w jakiej zostaną podane nie ma wpływu na

uzyskany efekt. Dodatkowo dowiedziono, iż osoby,

które na pierwsze śniadanie wybierają jaja, najczęściej

spożywają kolejny posiłek o niższej kaloryczności

w stosunku do osób, które zdecydują się na inny

skład pierwszego w ciągu dnia posiłku. Pozwala to

na ograniczenie ilości energii, jaką pozyskujemy z

pożywienia. Z tego też względu, będąc na diecie

redukcyjnej, starajmy się tak dobierać spożywane przez

nas produkty, aby dieta była dla nas przyjemnością a

efekty powodem do dumy i satysfakcji.

18

REDUKCJA

WĘGLOWODANÓW

W CIĄŻY,

RYZYKA WAD

WRODZONYCH

Według najnowszych badań przeprowadzonych

w USA, kobiety w okresie rozrodczym, planujące

zajść w ciążę lub te, które są już w ciąży, ze

względu na dobro dziecka nie powinny stosować

diet redukcyjnych z restrykcyjnym ograniczaniem

węglowodanów. Diety o niskiej zawartości węglowodanów

przyczyniają się aż do trzydziestoprocentowego

wzrostu ryzyka urodzenia dziecka

z wrodzonymi wadami nerwowymi, takimi jak

rozszczep kręgosłupa czy bezmózgowie, które

prowadzą do niepełnosprawności czy nawet

śmierci niemowlęcia. Z tego też względu należy

pamiętać, że dieta matki, zarówno w okresie ciąży,

jak i przed ciążą, odgrywa bardzo ważną rolę dla

prawidłowego rozwoju dziecka. Warto w tym

miejscu również wspomnieć o właściwej podaży

kwasu foliowego, który zapobiega powstawaniu

wad cewy nerwowej, zarówno w okresie przed, jak

i w trakcie ciąży.

Tekst: Sylwia Durzyńska - dietetyk


REKLAMA 19

REKLAMA


Zielarnia

14

Fiołek trójbarwny

(Viola tricolor)

Fiołek trójbarwny, zwany bratkiem, jest jednoroczną

rośliną, która kwitnie od maja do września.

Rośnie na polach i nieużytkach.

Często stosuje się go w leczeniu trądziku, pomaga

także w zwalczaniu przeziębienia, zakażenia

dróg moczowych, problemów ze złym trawieniem

i miażdżycy. Regularne picie naparu z

fiołka trójbarwnego obniża nadciśnieniem tętnicze.

Substancje zawarte w kwiatach i liściach

tej rośliny poprawiają elastyczność ścianek naczyń

krwionośnych i działają rozkurczowo.

Muffinki z bratkiem

Z ziela bratka przygotowujemy przede wszystkim

herbatki, ale kwiaty możemy wykorzystać

jako dodatek do wielu potraw i sałatek.

Ten kwiatek ze względu na słodko-cierpki

smak sprawdza się, jako składnik oraz ozdoba

deserów, zimnych napojów i syropów. Do

wykonania muffinek potrzebujemy: 300 g

mąki pszennej, 1 jajko, szczyptę soli, 150 g

masła, 165 g cukru, 170 ml mleka, 2 banany,

pół szklanki jadalnych bratków, garść

całych migdałów. Na lukier: ¾ szklanki cukru

pudru i odrobinę wody. W misce mieszamy

mąkę oraz sól, w tym samym czasie w

garnuszku rozpuszczamy masło z cukrem. W

drugim naczyniu roztrzepujemy jajko i wlewamy

do niego mleko oraz dodajemy lekko

zgniecione banany. Łączymy wszystko,

mieszając. Ciasto nakładamy do foremek i pieczemy

w piekarniku około 20 minut w temperaturze

200oC. Przygotowujemy lukier, łącząc

cukier i wodę. Polewamy nim muffinki

i posypujemy oczyszczonymi i suchymi bratkami.

Forsycja

(Forsythia)

Ten rozłożysty krzew należy do rodziny oliwkowatych

i liczy siedem gatunków. Pochodzi ze

wschodniej Azji i południowej Europy. W październiku,

przed opadnięciem, liście przebarwiają

się na purpurowo lub fioletowo. Jaskrawożółte,

lekko pachnące, obupłciowe kwiaty,

zakwitają bardzo wcześnie przed rozwojem liści,

już nawet przed końcem marca. Forsycja

jest cenną rośliną leczniczą. Jej kwiaty zawierają

aż 1% rutyny, co jest wyjątkową sytuacją

wśród roślin. Zastosowane w kosmetyce opóźniają

procesy starzenia.

Tosty francuskie z forsycją

Kwiaty forsycji są jadalne. Te małe, żółte dzwoneczki

podnoszą naszą odporność, obniżają

poziom glukozy we krwi, działają uspokajająco

i przeciwalergicznie. Zatem śmiało możemy

wykorzystać kwitnące kwiaty do naparów i

zdobienia przygotowywanych potraw. Poniżej

propozycja zrobienia tostów francuskich, które

są idealne do podania na śniadanie. Do

przygotowania smacznego i oryginalnego

posiłku potrzebne nam są: 2 lub 4 kromki

chleba żytniego na zakwasie (może być inny,

wedle uznania), 1 jajko, 2 szklanki mleka, 2

łyżeczki cukru, garść oskubanych kwiatów

forsycji plus kilka do dekoracji. W miseczce

roztrzepujemy jajko z mlekiem, dosładzamy

do smaku. Do ciasta dodajemy kwiaty forsycji

i delikatnie mieszamy. Patelnię dobrze rozgrzewamy.

Kromki chleba pojedynczo moczymy

w jajku i smażymy na małym ogniu do zarumienienia

z obu stron. Gotowe tosty z forsycją

dekorujemy kwiatkami i podajemy ciepłe.

Mięta pieprzowa

(Mentha piperita)

Mięta pieprzowa jest obok rumianku popularnym

ziołem w naszej domowej apteczce. Niegdyś

roślinie przypisywano magiczne właściwości.

Jej napary miały odgonić złe myśli, a

związana na supełki gałązka mięty, włożona

do łóżka, miała zapewnić wierność małżeńską.

W Polsce mięta pieprzowa bywa mylona z dziko

rosnącą. Można je odróżnić po smaku. Dzika

mięta ma smak szczypiący, a pieprzowa chłodzący.

Ziele zawiera między innymi witaminę

C i A, olejek miętowy, karoten, rutynę, żelazo,

wapń i magnez.

Nalewka miętowa z jabłkami

Zielone listki rośliny zawierają bogactwo leczniczych

składników, działających między innymi:

rozkurczowo, przeciwbólowo, uspokajająco,

przeciwzapalnie. W wielu krajach mięta jest

wręcz obowiązkowym składnikiem mięsnych

potraw. Jest świetna tak w sałatkach, jak i zupach.

Możemy z niej przygotować między innymi

nalewkę z jabłkami.

Potrzebujemy: 50 świeżych listków mięty,

trzy szklanki soku jabłkowego, 30 dag cukru

i dwie szklanki spirytusu. Liście mięty

wrzucamy do szklanego pojemnika, zalewamy

spirytusem i szczelnie zamykamy. Odstawiamy

na 10 dni w ciemne miejsce. Po tym czasie

przecedzamy przez gęste sito lub gazę. Z

soku jabłkowego i cukru przygotowujemy

syrop. Przecedzony mieszamy z nastawem,

odstawiamy na dobę i ponownie przecedzamy.

Rozlewamy do butelek, które powinny leżakować

przynajmniej cztery miesiące. Nalewka

miętowa od wielu lat uchodzi za jeden z najbardziej

orzeźwiających alkoholi.


Rutyna to flawonoid pochodzenia roślinnego. Jest antyoksydantem,

który chroni nasz organizm, wzmacnia go, blokuje reakcje alergiczne

i wpływa na zdrowie naszych oczu. Warto ją docenić w okresie, kiedy

długo przesiadujemy przed komputerem, a w powietrzu unosi się smog.

15

Podbiał pospolity

(Tussilago farfara)

Roślina zwana inaczej kłobukiem, końskim kopytem

lub oślą stopą jest zwiastunem wiosny.

W Polsce występuje powszechnie i z tego

względu jest traktowana jak chwast. Charakterystyczną

cechą podbiału jest to, że kwitnie

przed pojawieniem się pierwszych liści, od lutego

do kwietnia. Jego żółte kwiaty zamykają

się na noc, a w dzień, szczególnie przy słonecznej

pogodzie, pięknie rozkwitają. Zioło jest

stosowane przede wszystkim w schorzeniach

górnych dróg oddechowych takich jak: nieżyt

oskrzeli, astma, zapalenie krtani.

Ruta

(Ruta graveolens)

Ruta to aromatyczna, wieloletnia roślina o drobnych,

żółtych kwiatach. Obecnie jest uprawiana

w wielu ogródkach domowych ze względu na

silny zapach, który odstrasza szkodniki i wszelkie

owady. Wiele starożytnych cywilizacji uważało

tę roślinę za świętość. Wierzono, że chroni

przed urokami. Chińczycy używali jej w celu odgonienia

złych myśli. Mówi się, że roślina będzie

wydajna leczniczo, jeżeli zostanie zabrana z cudzego

ogrodu, a potem zasadzona i pielęgnowana

przez tę samą osobę.

Szczaw

(Rumex acetosa)

Rodzaj szczawiu obejmuje ponad 200 gatunków

roślin. W Polsce roślina jest reprezentowana

przez 25 gatunków. Lecznicze właściwości

szczawiu znane były od czasów starożytnych.

Używano go jako jarzyny, był powszechnie

uprawiany. Do chwili obecnej jest wykorzystywany

zwłaszcza w medycynie ludowej krajów

Azji. Szczaw odżywia organizm i oczyszcza

krew z toksyn. Spożywany w okresie zimowowiosennym

dostarcza organizmowi ludzkiemu

cennych substancji odżywczych jak: witamina

C, tłuszcze, białka, wapń, fosfor, żelazo sód.

Syrop podbiałowy

Kwiaty podbiału zawierają olejki eteryczne,

śluzy, flawonoidy, garbniki i karoteny. W liściach

znajdują się również olejki eteryczne

i sole mineralne jak: cynk, mangan, potas.

Podbiał zawiera dużo wapnia, żelaza i siarki.

Są to podstawowe składniki niezbędne dla zachowania

dobrej kondycji zdrowego człowieka

oraz dla podreperowania zdrowia osoby

chorej. Młode liście podbiału mogą zastąpić

kapustę na gołąbki, można je dodać do sałatek

lub użyć do wiosennej zupy. Z rośliny dobrze

jest przygotować syrop. Do jego wykonania

potrzebujemy szklankę świeżych, mocno

rozdrobnionych liści podbiału. Mieszamy je

z jedną szklanką cukru i ustawiamy w ciepłym

miejscu aż puszczą sok. Następnie zlewamy

sok, przecedzając go przez gęste sito lub gazę

i przechowujemy w pojemnikach z ciemnego

szkła. Dawkujemy kilka razy na dzień po jednej

łyżeczce. Możemy podawać nawet dzieciom

poniżej pierwszego roku życia.

Nalewka Żmudzka

W kuchni liście ruty są używane do potraw z

twarogu i jako dodatek do masła ziołowego.

Zioło służy również do aromatyzowania wódek,

likierów i win. Znajdziemy ją w recepturze

nalewki żmudzkiej, gdzie 50 dag suszonych

śliwek wrzucamy do słoja, zalewamy litrem

spirytusu, przykrywamy gazą. Zostawiamy na

5 dni w temperaturze pokojowej, następnie

przecedzamy. Do rondelka wsypujemy łyżkę

ruty, wlewamy szklankę wrzącej wody. Przykrywamy

i zostawiamy na maleńkim ogniu

przez 15 minut. Napar przecedzamy, dodajemy

łyżeczkę cukru, pół szklanki wody oraz łyżkę

soku z cytryny. Przelewamy do rondla, zagotowujemy

i zdejmujemy z ognia. Do gorącego

naparu wlewamy śliwkowy spirytus. Ostudzoną

nalewkę przelewamy do butelek i wynosimy w

chłodne miejsce. Nalewka im dłużej postoi, tym

jest lepsza. Podajemy ją w małych kieliszkach,

bo jest bardzo mocna! Ruta nie należy do ziół

bezpiecznych, powinna być więc stosowana z

rozwagą.

Zupa szczawiowa

Liście szczawiu zwyczajnego do dziś znajdują

zastosowanie w kuchni. Spożywane na surowo,

bądź po ugotowaniu, zalecane są w chorobach:

wątroby, kamicy żółciowej, żółtaczce i jako

środek moczopędny W medycynie ludowej

podczas wiosennych kuracji ssano liście

szczawiu zwyczajnego, aby oczyścić krew. Ze

względu na zawartość garbników szczaw jest

stosowany w pediatrii jako środek przeciwbiegunkowy.

Do przygotowania zupy potrzebujemy:

200 g szczawiu, łyżkę masła,

łyżkę mąki, 2 litry bulionu, pół szklanki

śmietany, dwa ugotowane na twardo jajka,

sól i pieprz. Na rozgrzane masło wrzucamy

oczyszczony szczaw, dusimy i doprawiamy

do smaku solą oraz pieprzem. Następnie wlewamy

wrzący bulion i dokładnie mieszamy,

zagotowujemy na małym ogniu około 15 minut.

Po tym czasie dodajemy śmietanę wymieszaną

z mąką i doprawiamy do smaku. Do każdej

porcji wkładamy jajka ugotowane na twardo.

Tekst i zdjęcia: Ewa Ślęzak

– zielarz, fitoterapeuta


REKLAMA

22


FENG SHUI

23

DOBRY LOS

W ZASIĘGU RĘKI

CZęŚĆ II

REMIGIUSZ SENSKA

Międzynarodowy konsultant Feng Shui,

absolwent Politechniki Gdańskiej.

Swój sześcioletni pobyt w Chinach (1990-96) poświęcił

na zgłębianie oryginalnej sztuki i wiedzy Feng

Shui. Od 1997 roku praktykuje w Polsce, Europie, USA i

w… Chinach. Kilka razy w roku odwiedza centra wiedzy

Feng Shui na świecie (Chiny, Hong Kong, Malezja,

Singapur), wzbogacając własne umiejętności i wiedzę

zabieranych ze sobą osób. Specjalizuje się w praktycznych

zastosowaniach Szkoły Kompasu, doradzając

głównie w kreacji dobrobytu i partnerstwie, stosując

tradycyjne i nowoczesne środki aranżacyjne. Prowadzi

profesjonalne konsultacje Feng Shui domów, mieszkań,

firm i ich aranżacje, a doradztwo jest ściśle poufne.

Chyba każdemu z nas zdarzyło się zastanowić

nad tym, dlaczego pewne sprawy w życiu

nie układają się po naszej myśli, choć bardzo

się o to staramy.

Jeśli próbowaliśmy już wszystkiego, a poprawy

w różnych sferach naszego życia wciąż

nie widać, najwyraźniej czas zwrócić się w

stronę mądrości jaką niesie z sobą prastara

sztuka Feng Shui.

Podnoszenie poziomu energii

Dla Remigiusza Senski jest oczywistym, że w domu czy

też w mieszkaniu, które zajmujemy, niezwykle ważne jest

podniesienie energii.

Dlatego zwraca uwagę na przedpokój, który powinien

być jasno oświetlony, nie powinno być też w nim zbędnych

przedmiotów.

– Trzeba unikać ustawiania w nim butów. Powinny być

schowane w szafkach. W przeciwnym razie stanowić będą

przeszkodę na wprowadzaniu ożywczej energii do domu.

Przedpokoju nie powinno się zabudowywać szafami. Jeżeli

już są, należy dbać, by był w nich porządek – wyjaśnia.

Jeżeli chcemy, by sprawy finansowe układały się pomyślnie,

w kuchni nie ma prawa stać zamrażarka. Jeśli mamy lodówkę

z zamrażalnikiem, a w finansach odczuwamy zastój,

wystarczy, że przestawimy ją o 2-3 centymetry, by odmienić

sytuację. Wszelkie zamrażanie to zastój, to zamrożona

jakość życia.

Kuchnia to też miejsce, w którym gotować powinno się

zgodnie z regułą pięciu przemian, najlepiej na gazie lub na

drewnie. Przy kuchence za palnikami warto umieścić paterę

w kolorze srebrnym. A jeśli ilość palników, a tak jest najczęściej,

wynosi cztery, wystarczy umieścić na sąsiedniej ścianie

paterę lub lustro, by podwoić ilość naszego dostatku

poprzez zwiększenie ilości palników do ośmiu.

Za żadne skarby nie powinno się siedzieć pod sufitową

belką, zawsze należy przesunąć stół.

- Głównym i najważniejszym miejscem w domu jest sypialnia.

Ważne jest, by – prócz materaca – wszystko było

w niej podwójne: obrazy, szafki, figurki i - by nie było w

niej ozdób z wodą, sprzętu video, komputera, twardych i

ostrych przedmiotów, które wprowadzą tylko niepotrzebną

nerwowość – twierdzi konsultant.

– Kładąc się na łóżku o różnych porach dnia, poprzyglądajmy

się sufitowi, zwróćmy uwagę na pojawiające się na

nim cienie. Jeśli się pojawią, operujmy oświetleniem i aranżacją

przestrzeni tak, by się ich pozbyć. I nigdy nie pozostawiajmy

w sypialni białego sufitu.

Dzieciom pozwólmy w sypialni układać się do snu w kierunku,

w którym jest im najwygodniej. Są czułe na wpływ

pola magnetycznego i układają się zgodnie z ich najlepszym

kierunkiem. W dziecinnych pokojach zwróćmy uwagę

na wyposażenie, postarajmy się na przykład o to, by u

sufitów nie wisiały na przykład ostro kłujące przestrzeń

modele samolotów – radzi.

W domu trzeba zadbać o dostęp światła słonecznego i

dobre oświetlenie. Energetykę podniesiemy poprzez częste

mycie okien. Jeśli będą zabrudzone, nic dobrego nas

nie czeka Jeżeli o nie zadbamy, zapewnimy sobie dopływ

energii zdrowia – mówi Remigiuusz Senska.

Połóżmy kres sentymentom

Nie wolno gromadzić przedmiotów, które uległy zniszczeniu

– popękały, uszczerbiły, obiły, połamały się. Bezwzględnie

należy się ich pozbyć, nawet jeśli darzymy je

ogromnym sentymentem. Nie jest też wskazane trzymanie

suszonych kwiatów, podobnie jak usychających roślin z nadzieją,

że może stanie się cud i odżyją.

Zaskarbianie dobrego losu

Sposobów zapewniania sobie bezpieczeństwa i dobrego

losu w różnych dziedzinach życia według zasad feng

shui jest wiele.

Można wybierać odpowiednie numery – mieszkań, budynków,

tablic rejestracyjnych samochodu. Tymi szczęśliwymi,

dobrze działającymi są według wiedzy dalekowschodniej:

1, 6 i 8.

- Pamiętajmy, by na bieżąco naprawiać wszystkie cieknące

krany, zepsute przedmioty. Jeśli wracając do domu

nieustannie czujemy się zmęczeni lub senni, trzeba zwrócić

uwagę na to, czy na przykład nie zostawiliśmy rozłożonego

lóżka, powodującego tego typu objawy. W pokojach

dziennych, salonach nie powinno być też miękkich dywanów.

Ich miejsce jest w sypialni. Nie przesadzajmy też z ilością

roślin w domu, bo choć mają dobroczynne działanie,

nie wszystkim służą jednakowo – mówi Remigiusz Senska.

Zapewnia, że w feng shui bardzo ważny jest ład i porządek.

Czy zatem znając tajniki feng shui możemy odmienić

nasz los? Dalekowschodnie doświadczenie jest tego najlepszym

przykładem. Wiedzą o tym doskonale ci konsultanci

feng shui, którzy wiedzę i praktykę zdobywają na Dalekim

Wschodzie, z pomocą których możemy bardzo wiele

zmienić w naszym życiu, osiągając sukces w wielu dziedzinach

i doświadczając tego co najważniejsze – harmonijnego

życia.

Tekst: Teresa Szczepanek


REKLAMA

24

LILIANN KRISTINN ELMBORG

W swoim dorobku ma takie książki jak: Do zdrowia bez tabletek, Sekrety kuracji oczyszczających,

Skuteczne kuracje oczyszczające, opisujące metody oczyszczania, które jej samej pozwoliły wyjść

z ciężkiej, długotrwałej choroby i odstawić do lamusa wózek inwalidzki, do którego przez wiele lat

była przykuta. Po latach prób i błędów oraz studiowaniu zasad medycyny naturalnej znalazła własną

drogę do zdrowia: kuracje oczyszczające ze złogów i regenerujące organizm, ale także działające

wzmacniająco, odmładzająco i dodające energii. Kuracje te są adresowane do wszystkich chcących

zachować zdrowie i sprawność.

Od 18 lat prowadzi własną firmę Medi-Flowery i dystrybucję produktów. Na swoich krajowych i

zagranicznych wykładach propaguje medycynę naturalną.


TOKSYNY – JAK SIĘ ICH POZBYĆ

Wrogiem naszych organizmów są nie tylko pasożyty

i drobnoustroje, ale także to, czego sami dostarczamy do

organizmu. Mówię o chemii, która jest we wszystkim co

jemy, wdychamy, nakładamy na skórę.

Kupując bez zastanowienia towary naszpikowane szkodliwymi

substancjami, doprowadziliśmy do sytuacji, z którą

nasz organizm sam już sobie nie radzi. To lawina, którą trudno

będzie zatrzymać. W naszych organizmach znajduje się

dziś około 500 różnych związków chemicznych, których nie

było w organizmach naszych przodków. Nie znamy ani ich

bezpośredniego oddziaływania na nasz organizm, ani reakcji,

w jakie mogą wchodzić nawzajem. Nie wiemy też jakie

będą konsekwencje ich używania dla przyszłych pokoleń.

I chociaż nosimy w sobie około setki substancji chemicznych

i około kilograma mikroorganizmów, to nie ma

w naszej kulturze tradycji stosowania kuracji oczyszczających.

A jeśli już decydujemy się na takie zabiegi, to z błędnym

przekonaniem, że jedna dwutygodniowa terapia zapewni

nam wieczne zdrowie i czystość. To tak jakbyśmy raz

umyli ręce i myśleli, że zawsze już będą czyste.

Oczyszczanie organizmu powinno stać się stałym elementem

naszej walki o zdrowie, albowiem uzyskanie trwałych

wyników wymaga czasu i cierpliwości. A my chcielibyśmy,

by jeden zabieg lub jedna tabletka przywracały nam

wigor i zdrowie na całe życie.

ZADBAJ O FILTRY SWOJEGO ORGANIZMU

Zapewne wszyscy często myjemy ręce, czyścimy zęby,

bierzemy gorącą kąpiel, a chwilowe niedoskonałości w higienie

przykrywamy mgiełką dezodorantu, ale rzadko kto

zastanawia się nad tym, że toksyny i zanieczyszczenia zbierają

się także wewnątrz naszego ciała.

Ilu z nas wie np., że ostry zapach potu czy nieświeży oddech

mogą pochodzić od złogów i toksyn zalegających

w wątrobie, w nerkach czy innych narządach wewnętrznych?

Spróbuj je oczyścić, a poczujesz się świeższy i pełen

energii. Kuracja oczyszczająca składa się z kilku etapów. Nie

jest jednak trudna i wymaga tylko odrobiny cierpliwości i

samodyscypliny.

Zanieczyszczone środowisko, chemia wszechobecna

w żywości, kosmetykach i odzieży, to gra w rosyjską ruletkę

o własne zdrowie i życie. Tej gry nie można już dziś uniknąć,

ale można zwiększyć szansę wygranej; można pomóc

sobie kilkoma stosunkowo prostymi zabiegami. Zastosuj je

zanim będzie za późno...

CZY WIESZ, ŻE:

1. Nieoczyszczone jelita to nie tylko problemy z trawieniem

i wydalaniem, lecz także przyczyna otyłości i wzdęć.

Ponadto złogi i toksyny powodują niedożywienie innych

organów wewnętrznych, w tym serca i mózgu, oraz poczucie

zmęczenia.

2. Nieoczyszczona wątroba powoduje problemy trawienne

i osłabia system obronny organizmu. Powoduje

także zaburzenia krążenia, zanieczyszczenie krwi, dolegliwości

zatok, podatność na stres i agresję, zły stan cery mogący

prowadzić do trądziku czy egzemy. Źle funkcjonująca

wątroba jest jedną z przyczyn osłabienia ścięgien i paznokci,

a także dolegliwości związanych z oczami: nadmiernego

łzawienia, kurzej ślepoty, suchości oczu i innych zaburzeń

wzroku.

3. Nieoczyszczone nerki powodują nie tylko problemy

z oddawaniem moczu i równowagą kwasowo-zasadową,

lecz także niekorzystnie wpływają na ciśnienie krwi, zatrzymywanie

płynów ustrojowych oraz gromadzenie szkodliwych

produktów przemiany materii. Według tradycyjnej

medycyny chińskiej nerki mają związek ze słuchem, z prawidłowym

funkcjonowaniem stawów, z ogólnym stanem

kości, szpiku, zębów i włosów.

PROGRAM OCZYSZCZANIA ORGANIZMU

Program oczyszczania, jaki proponuję wynika z moich

wieloletnich doświadczeń. Składa się on z 3 kuracji oczyszczających:

jelita, wątrobę i nerki. Z moich obserwacji wynika,

że najsłuszniej jest przeprowadzać je w następującej

kolejności.

I. Oczyszczanie jelit (kuracja trwa 17 dni).

II. Oczyszczanie wątroby (kuracja trwa 2 dni).

III. Drugie oczyszczanie jelit.

IV. Oczyszczanie nerek (kuracja trwa 9 tygodni).

V. Trzecie oczyszczanie jelit.

EFEKTY OCZYSZCZANIA

1. Kuracja na jelita przynosi w rezultacie poprawę pery-

staltyki jelit, pozbycie się szkodliwych bakterii, pasożytów

i grzybów (np. Candida albicans) oraz usunięcie toksyn i

złogów. Prowadzi to do lepszego wchłaniania witamin i minerałów

i przyspieszenia przemiany materii. Poprawia wygląd

sylwetki i podwyższa poziom energii.

2. Kuracja na wątrobę pozwala pozbyć się kamieni żółciowych

w wątrobie i pęcherzyku żółciowym. Wpływa korzystnie

na obniżenie poziomu cholesterolu, neutralizację

toksyn, poprawę metabolizmu i filtracji (m. in. krwi) oraz

usprawnienie trawienia. Ponadto, dzięki kuracji oczyszczającej

wątrobę, wzmacniamy system immunologiczny, uzyskujemy

poprawę wyglądu cery i wyszczuplenie sylwetki.

3. Kuracja na nerki pomaga uwolnić organizm od złogów

i kamieni, przywraca równowagę kwasowo-zasadową

i przyspiesza wydalanie szkodliwych produktów przemiany

materii. Ponadto reguluje ciśnienie tętnicze krwi

i poziom płynów ustrojowych oraz wpływa korzystnie na

układ kostny.

Dokładny opis poszczególnych etapów kuracji i składników

niezbędnych do ich przeprowadzenia znajduje się

w mojej książce Sekrety kuracji oczyszczających.

Warto poświęcić czas na zabiegi oczyszczające organizm,

by z czystym sumieniem stwierdzić, że zrobiliśmy

wszystko, by ocalić coś, co jest najważniejsze – nasze zdrowie.

Zapraszam do obejrzenia na You-Tube NTV wywiadu pt.

„Oczyszczające kuracje – Liliann Elmborg”.

Więcej informacji na stronie: www.medi-flowery.com

lub pod nr tel. 506 807 654


PUNKT WIDZENIA

25

Pojechać

do Indii,

by wrócić

do domu

Zdjęcie pochodzi z ośrodka Art of Living

International Center

www.happinessretreat.org.

Pośpiech towarzyszy nam nieustannie. Czy

zastanawiamy się w ogóle, dokąd tak ciągle

biegniemy? Czego szukamy? Okazuje się, że

czasami musimy wyjechać na koniec świata, by

przekonać się, że prawdziwy skarb znajduje

się wewnątrz nas.

Coraz więcej osób wyjeżdża poznawać Indie. Co jest tego

powodem? Czym tak przyciągają ludzi te miejsca, że są oni

gotowi znosić niewygody podróży i przebywania w kraju,

który nie zapewnia komfortu noclegów czy stylu życia, do

którego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie? Dla mnie to

oczywiste, bowiem już kilkukrotnie odwiedzałem ten kraj,

nawet z całą rodziną. Przyznaję, że dla nas są to tzw. podróże

życia. Po każdej z nich wracamy pozytywnie odmienieni.

Szał zmysłów - życie jest wszędzie.

Przede wszystkim Indie oszałamiają. Dotykają wszystkich

zmysłów. Po pierwsze - kolorami. W Polsce wszystko

wydaje się być dość ,,płaskie” i ubogie kolorystycznie. W Indiach

zachwycają np. wielobarwne ubiory kobiet. Co ciekawe,

nie są one wyłącznie domeną osób bogatych. Podróżując

po bardzo biednych wioskach też widzimy kobiety w

oryginalnych i bajecznie kolorowych strojach.

Jednym z najbardziej nietypowych dla Europejczyka

zwyczajów jest zdobienie kolorami i kwiatami samochodów

albo na przykład krowich rogów. Wynika to z faktu, że

w Indiach dostrzega się i celebruje życie wszędzie - także w

przedmiotach nieożywionych. Dlatego też większość starych

ciężarówek wygląda jakby właśnie wyjechało z karnawałowych

pokazów.

Także nasze podniebienie w Indiach, przysłowiowo mówiąc,

,,odlatuje w kosmos". Najpierw ilość smaków i przypraw

przekracza nasze wszelkie wyobrażenia i doświadczenia.

Jednak po kilku dniach zaczynamy lepiej rozumieć,

dlaczego kiedyś przyprawy były cenniejsze niż złoto. Kiedy

trafimy na stoisko targowe z przyprawami, zarówno węch

jak i smak kompletnie szaleją. Oszałamiające doznania

smakowe połączone z wytrzeszczem oczu i brakiem oddechu

mogą też mieć przyczynę bardzo prozaiczną - w ostrości

potraw. Generalnie im bardziej na południe Indii, tym

kuchnia bardziej pikantna. Nawet jeśli poprosimy kucharza

o wersję nonspicy, musimy być gotowi na niespodzianki...

Indie to też dźwięki. Zarówno te mniej przyjemne, czyli

niesamowity hałas i chaos na ulicach miast, gdzie często

używany klakson pomaga przy wyprzedzaniu, jak i te kojące,

a więc mantry i pieśni duchowe. Językiem mantr jest

sanskryt - starożytny język używany w czasach wedyjskich.

Odzwierciedla on wibrację naszej duszy. Choć niby jest dla

nas niezrozumiały - to jeśli trochę posłuchamy brzmienia

mantr, poczujemy ich wibracje i dotknie nas błogość. Będziemy

mieć wrażenie, jakbyśmy ten język dobrze znali.

Poczujemy, jakbyśmy wrócili do domu, gdzie ktoś dobrze

rozumie nasze potrzeby i możemy się zupełnie zrelaksować.

Indie zazwyczaj wydają nam się odległe kulturowo,

zapominamy, iż nasza cywilizacja ma właśnie gdzieś tam

swoje korzenie. Język polski należy przecież do grupy języków

indoeuropejskich.

Mój dom jest tam, gdzie serce moje

Mimo opisanego tu kolorytu, Indie to przede wszystkim

esencja samorozwoju. Wiele osób jeździ tam, by poszukiwać

odpowiedzi na ważne pytania dotyczące sensu życia i

budowania harmonii. Służą do tego specjalne ośrodki jogi

i ajurwedy nazywane w Indiach Ashram-ami. Tyle, że obecnie

nie są to już miejsca przeznaczone dla ascetów, którzy

przed wiekami porzucali swoje doczesne życie, skupiając

się na samorozwoju. Zmienia się świat, a co za tym idzie

- potrzeby ludzi. Dziś są to ośrodki wygodne i otwarte na

świat. Panują tam spokój i harmonijna energia. Wjeżdżając

na ich teren, nasz umysł automatycznie przełącza się na zupełnie

inny tryb.

Joga i ajurweda (naturalna medycyna indyjska) są wobec

siebie jak najbliższe rodzeństwo, gdyż wywodzą się z

wiedzy wedyjskiej. Przez wieki wiedza ta była dostępna jedynie

dla garstki zapaleńców, którzy poświęcali wiele lat

na jej zgłębianie. Współcześnie świadomość ludzi na świecie

uległa głębokiej przemianie. Obserwujemy rosnącą gotowość

na tę wiedzę i coraz większą potrzebę docierania

do niej. To dlatego nauczyciele z Indii zdecydowali się udostępnić

ją szerokiemu gronu poszukujących.

Co daje korzystanie z tej wiedzy? Odpoczynek, regenerację,

ale przede wszystkim szansę odkrycia samego siebie.

Bo joga i ajurweda to holistyczna wiedza. Uwzględniają

związki między ciałem, umysłem i duszą. Opierają się nie

tylko na teorii, ale przede wszystkim dają narzędzia praktyczne

i umożliwiają realne doświadczenie tego kim naprawdę

jesteśmy.

Ludzie z reguły szukają spełnienia na zewnątrz.

Będę szczęśliwy, jeśli będę miał więcej – i tu można by

wyliczać: pieniędzy, miłości itp. Całe życie szukamy tego

domu, którego nie możemy odnaleźć, bo zawsze w efekcie

końcowym tam, gdzie trafiamy czegoś brakuje.

Dziwne? Nie, bo przecież prawdziwy dom – to nasze

wnętrze, w którym - jeśli tylko zechcemy – odnajdziemy

siebie. A jeśli już tak się stanie, zawsze będziemy czuć się

bezpiecznie i delektować się pełnią szczęścia. Indie mogą

nam te poszukiwania ułatwić.

Tekst: Krzysztof Mencel

coach zdrowia, trener medytacji, www.wellmax.pl


REKLAMA 26

Olej rokitnikowy jest ważnym naturalnym źródłem karotenoidów

i innych substancji biologicznie czynnych.

Rokitnik przyczynia się do naturalnych reakcji obronnych

organizmu i wspomaga układ odpornościowy. Korzystnie

wpływa na aktywność układu pokarmowego,

pobudza przemianę materii oraz wzmacnia układ sercowo-naczyniowy.

Pomaga w utrzymaniu prawidłowych

funkcji błon śluzowych oczu, przewodu pokarmowego i

moczowo-płciowego (w tym na nawilżenie pochwy) oraz

pozytywnie wpływa na skórę. Witamina E pomaga chronić

komórki przed stresem oksydacyjnym. Olej pozyskiwany

jest metodą tłoczenia na zimno.

Zastosowanie:

Przy wysokim poziomie cholesterolu, przy wrzodach oraz

stanach zapalnych przewodu pokarmowego (w tym biegunki

i inne dolegliwości żołądkowe), wspo-magająco przy

chorobach skóry, przy suchości pochwy i nadżerkach, przy

przeziębieniach oraz stanach grypowych (profilaktycznie i

wspomagająco podczas infekcji).


HOROSKOP ZIOŁOWY 27

21.03 - 20.04

Dziurawiec 23.07 - 23.08

Pochłonięte własnymi

sprawami osoby spod

znaku Dziurawca w marcu

zaczną się interesować

problemami globalnymi

lub filozofią. Chętniej w tym

miesiącu sięgną po ciekawą

książkę i nawiążą kontakty

z oryginalnymi ludźmi lub

profesjonalistami w swoim

zakresie.

Pokrzywa 22.12 - 20.01

Miesiąc marzec przyniesie

osobom spod znaku

Pokrzywy powodzenie,

popularność lub wyróżnienie.

Możliwe też są

szczęśliwe zbiegi okoliczności.

Takie sytuacje skutkują

wygraną na loterii,

spotkaniem wielkiej miłości

lub przeżyciem pięknego i

burzliwego romansu.

MNISZEK

Nagietek 21.4 - 20.05

W najbliższym miesiącu

osoby spod znaku Nagietka

mogą liczyć na przyjazne

kontakty i zgodę w środowisku

zawodowym. Wszelkie

grupowe, zawodowe

wjazdy przyniosą sukces

lub znaczące korzyści.

Dobry czas na załatwiane

i podpisywanie ważnych

dokumentów.

Cykoria 24.08 - 23.09

Osoby spod znaku Cykorii

staną się niezwykle romantyczne.

Mogą otrzymać

wiadomości od krewnych

z zagranicy lub z odległego

zakątka kraju. Możliwe jest

romantyczne spotkanie z

osobą innej narodowości,

które może przerodzić się

w bliższą znajomość.

Żywokost 22.12 - 20.01

W marcu osoby spod znaku

Żywokostu mogą osiągnąć

upragniony cel i zakończyć

długoterminowe projekty.

Przypływ energii zwiększy

siłę przebicia lub wydajność

pracy. Niewykluczony jest

awans. Dla osób niezdecydowanych

to dobry

moment na oświadczyny.

Mniszek lekarski, zwany inaczej dmuchawcem, lwim zębem i ziołem apostołów, symbolizuje

nieograniczony temperament wiosny. Jego złotożółte kwiaty tworzą na pastwiskach

i łąkach wielkie i niezniszczalne kobierce.

Człowiek urodzony pod znakiem Dmuchawca to człowiek czynu. Najpierw robi, potem

się zastanawia. Z tego względu często popada w tarapaty, z których ratuje się dzięki

przysłowiowemu uporowi i niezłomności. Silna łodyga z promieniście rozłożonymi

kwiatami charakteryzuje zapał do czynu i radość życia Dmuchawca. Z tego powodu

słusznie jest uważany za prawdziwego optymistę, ponieważ sprawnie i energicznie potrafi

wybrnąć z każdej sytuacji. Osoby spod innych znaków niekoniecznie są tak waleczne

jak on, dlatego swoimi impulsywnymi czy agresywnymi działaniami zraża do

siebie ludzi z wrażliwym charakterem. On nie unika żadnej konfrontacji, czasem wręcz

mogłoby się zdawać, że pragnie sporu i prowokuje go. Z tej przyczyny może nie mieć

wielu przyjaciół. Sam idzie przez życie z niepohamowaną szybkością, pozostawiając za

sobą niezrealizowane zamiary i plany. Często spieszy z nowymi ideami i przeżyciami,

nie zważając na krytykę innych. Człowiek urodzony pod znakiem Dmuchawca potrafi

bardzo szybko czymś się zafascynować. Działa natychmiast i tam, gdzie inni spokojnie

dyskutują, w którym miejscu postawić szafę, on potrafi kompletnie umeblować całe

mieszkanie. Często może się zdarzać, że jego uwaga skupi się na czymś innym i od tej

chwili przestaje go interesować to, czym zajmował się przed chwilą. Jednakże nie można

mu zarzucić nieodpowiedzialności. Posiada cenny dar przewidywania i umie go stosownie

wykorzystać. Wiele rzeczy zaczyna, ale ich realizację pozostawia innym. Tak jak

dmuchawiec rozsypuje nasionka, tak człowiek - Dmuchawiec często rozmienia swoją

energię na drobne, chociaż powinien dbać bardziej o to, by pracować świadomie nad

osiągnięciem swojego celu. Ludzie spod znaku Dmuchawca są śmiali i dobrotliwi, ale

zawsze będą dążyć do objęcia przewodnictwa w grupie. Nic bowiem Dmuchawca bardziej

nie nudzi niż ludzie, którzy dają się prowadzić innym. Gdy tak się dzieje, wówczas

budzi się w nim jego wrodzony niepokój i człowiek - Dmuchawiec niczym słoneczny

wir rusza z nowymi działaniami i czynami. W najbliższym miesiącu energia Dmuchawca

będzie ukierunkowana na pracę i osiągnięcie osobistych celów. Możliwy jest zwrot w

karierze, zwycięstwo w konkursie lub zajęcie dobrego stanowiska. W życiu kobiet może

pojawić się mężczyzna o dużym autorytecie.

Tekst: Ewa Ślęzak

Podbiał 21.05 - 21.06

Osoby spod znaku Podbiału

w marcu mogą spodziewać

się życzliwości

ze strony innych ludzi.

To sprzyjający czas na

pertraktacje i prośby o

pomoc. Uczestnictwo

w różnych imprezach kulturalnych

będzie sprzyjało

nawiązywaniu nowych

i ciekawych znajomości.

Rumianek 22.06 - 22.07

U osób spod znaku Rumianku

wraz z nadchodzącą

wiosną poprawi się

samopoczucie. Wzrośnie

chęć wyzwolenia się spod

wszelkich ograniczeń. Pojawi

się skłonność do ryzyka,

która może przejawić się

fascynacją nową dyscypliną

sportową i zakupem sprzętu

sportowego.

Krwawnik 24.09 - 23.10

Wiele osób spod znaku

Krwawnika będzie w marcu

błyszczeć taktem i dyplomacją.

Dzięki życzliwej

atmosferze w pracy mogą

liczyć na odniesienie sukcesu

zawodowego. Zawarte w

tym czasie znajomości mają

szansę przekształcić się w

trwały i szczęśliwy związek.

. Tatarak 24.10 - 22.11

Dla osób spod znaku Tataraku

ważne będzie zdrowie.

Mogą znacząco zmienić

tryb swojego życia, zacząć

się prawidłowo odżywiać

i regularnie ćwiczyć. Zmiany

te mogą się okazać pomocne,

ponieważ w marcu

może nastąpić obciążenie

dodatkowymi zadaniami w

pracy.

Babka 20.02 - 20.03

W najbliższym czasie los

da szansę osobom spod

znaku Melisy zająć się tym,

czego pragnie ich dusza. To

dobry okres na otworzenie

własnego biznesu, zmianę

miejsca zamieszkania,

uniezależnienie się od

rodzicielskiego dyktatu

i rozpoczęcie samodzielnego

życia.

Tatarak 24.10 - 22.11

Osoby spod znaku Babki

mogą liczyć na sukces i

korzyści materialne uzyskane

dzięki własnemu

talentowi i sprzyjającym

okolicznościom. Natomiast

ich niestabilność emocjonalna

może doprowadzić

do nieporozumień w

związkach partnerskich.


REKLAMA

28

TECHNOLOGIA LIPOSOMALNA – NOWOCZESNA FORMA

TRANSPORTU SUBSTANCJI AKTYWNYCH

Technologia liposomalna jest metodą ułatwiającą dostarczanie substancji aktywnych do

określonych narządów i tkanek. Badania nad nią prowadzone są od lat 60-tych ubiegłego

wieku. Istnieje wiele dróg transportu substancji biologicznie ważnych dla organizmu. Nie

wszystkie jednak gwarantują wysoką efektywność oraz stabilność dostarczanych składników.

CZYM SĄ LIPOSOMY LIPOSHELL®?

Liposomy LIPOSHELL® są efektem wieloletnich prac multidyscyplinarnego zespołu polskich

naukowców. Są to sferyczne nośniki o średnicy 170 nanometrów +/- 15%, zbudowane z

podwójnej błony lipidowej, wypełnionej fazą wodną. Błona lipidowa tych liposomów

jest złożona z fosfolipidów, które mogą oddziaływać zarówno z wodą jak i z tłuszczami.

W innowacyjnym procesie tworzenia liposomów LIPOSHELL® wykorzystano naturalne

zachowanie się fosfolipidów, które w roztworze wodnym i w odpowiednio stworzonych

warunkach formują maleńkie pęcherzyki tłuszczowe. Z uwagi na podobieństwo do

naturalnie występujących w organizmie błon komórkowych, liposomy te charakteryzuje

wysoka stabilność strukturalna umożliwiająca długotrwałe i stabilne zamknięcie substancji

aktywnych w ich wnętrzu.

INNOWACYJNOŚĆ TECHNOLOGII LIPOSHELL®

W przeciwieństwie do klasycznych form, takich jak: tabletki, kapsułki, maści, kremy, czy krople,

liposomy LIPOSHELL® zapewniają długotrwałe utrzymanie stałego poziomu substancji

aktywnej w obszarze docelowym.

ZASTOSOWANIE TECHNOLOGII LIPOSHELL®

Kluczowym elementem innowacyjnej technologii LIPOSHELL® są precyzyjnie zaprojektowane

LIPOSOMY. Właśnie to podobieństwo do błon biologicznych, występujących w organizmie

człowieka, powoduje, że są one nietoksyczne i biozgodne.

Zastosowanie wysokiej jakości technologii LIPOSHELL® pozwala na dostarczenie substancji

aktywnej:

- w odpowiedniej ilości (zwiększona biodostępność, czyli większa dawka podanej substancji

dostaje się do krążenia ogólnego)

- w niezmienionej formie (ochrona przed czynnikami degradacyjnymi, czyli czynnikami,

które w czasie transportu substancji do miejsca docelowego mogłyby np. zniszczyć podawaną

substancję)

- do konkretnych narządów lub tkanek (transport celowany), przez co zwiększa skuteczność

terapii.

Liposomy LIPOSHELL® to najwyższej jakości nośniki o wysokiej stabilności i homogeniczne

pod względem rozmiaru.

OCHRONA PRZED CZYNNIKAMI DEGRADACYJNYMI

Istnieje wiele czynników, które mogą niekorzystnie wpływać na jakość substancji aktywnych

i ich biodostępność. Są to między innymi:

• wilgoć, tlen, temperatura

• enzymy trawienne (już w jamie ustnej), sok żołądkowy, sole żółci

• przyjmowane leki

• mikroflora jelitowa (zarówno bakterie dobroczynne jak i patogeny)

Technologia liposomalna LIPOSHELL® chroni substancję aktywną przed w/w czynnikami.

W liposomach tych substancja aktywna zamknięta jest wewnątrz podwójnej warstwy

fosfolipidów, która zapewnia jej długotrwałą ochronę i stabilność.

NAJWYŻSZA JAKOŚĆ

Wysoka zawartość najwyższej jakości fosfolipidów – głównego budulca liposomów

LIPOSHELL®, oraz precyzyjny dobór parametrów procesowych sprawia, że technologię

tę wyróżnia innowacyjność i najwyższa jakość. Umożliwia ona zamykanie szerokiego

spektrum substancji aktywnych w liposomach o jednorodnej budowie i właściwościach.

ZWIĘKSZONA BIODOSTĘPNOŚĆ

Strukturalne podobieństwo liposomów LIPOSHELL® do błon biologicznych występujących

w organizmie człowieka umożliwia wysoką biodostępność i efektywne przenikanie

substancji aktywnych w technologii liposomalnej LIPOSHELL® do wnętrza komórek

– docelowego miejsca terapii.

TECHNOLOGIA LIPOSHELL® – BIOINŻYNIERIA

Technologia LIPOSHELL® ma wiele zastosowań, dlatego prace nad nowym produktem

zawsze rozpoczynamy od projektowania inżynieryjnego. Pozwala nam to osiągnąć optymalną

strukturę liposomu, co przekłada się później na skuteczny transport substancji do docelowego

miejsca jej działania. W kolejnym kroku wyniki projektowania inżynieryjnego sprawdzane są w

modelach laboratoryjnych a następnie w badaniach potwierdzających skuteczność nowego

rozwiązania. Ta innowacyjna technologia jest inspirowana dynamiką molekularną, co czyni ją

nowoczesnym i wydajnym sposobem transportu substancji aktywnej w organizmie.

Tekst: N. Z.


NOWE PRODUKTY 29

Babcine przepisy

zdjęcie:garnircsmaku.pl

GOMÓŁKI SEROWE

Twaróg ucieramy razem z kwaśną śmietaną,

odrobiną soli i karolku (kminku). Całość

dobrze mieszamy i ręcznie for-mujemy

gomółki - stożki wielkości dłoni. Masę odkładamy

na deskę i suszymy na powietrzu.

Po 2 dniach gomółki solimy z wierzchu

i znowu suszymy. Po upływie tygodnia, gdy

ser dobrze wyschnie, owijamy każdy kawałek

w płótno umoczone uprzednio w piwie. Dla

uzyskania ostrzejszego smaku czynność

możemy powtarzać i zmieniać płótno na

nowe. Ser może być spożywany jako

przekąska, ale również jako główne danie.

ENTEROSGEL®

Enterosgel® to innowacyjny

adsorbent jelitowy, który wiąże

toksyny, szkodliwe substancje,

patogeny i alergeny w przewodzie

pokarmowym i usuwa je z organizmu.

Rekomendowany jest przy:

• ostrym zapaleniu żołądka i jelit

(choroby biegunkowe)

• chorobach alergicznych z objawami

żołądkowo-jelitowymi

• zespole drażliwego jelita typu

biegunkowego (IBS-D)

www.enterosgel.pl

HERBATKA Z KURKUMĄ

Ekologiczna herbatka z kurkumą

to wyjątkowe połączenie wysokiej

jakości ziół i aromatycznych

przypraw. Cennym składnikiem

jest kurkumina, która wykazuje

działania przeciwwirusowe,

przeciwzapalne, pzeciwbakteryjne

i oczyszczające. Dodatkowo

jest przeciwutleniaczem, czyli

zapobiega procesom starzenia się

organizmu. Subtelny smak herbaty

zachęci każdego do spróbowania.

OLEJEK MORINGA

Olej moringa otrzymywany z

nasion "drzewa długowieczności"

ma szerokie zastosowanie w

kosmetyce. Wykazuje działanie

przeciwstarzeniowe, zapobiegając

utracie wody, odpowiednio nawilża

i rozświetla cerę. Oczyszcza

i poprawia koloryt skóry. Działa

nawilżająco na włosy, nadając im

odpowiednią miękkość, wzmacnia

cebulki włosów, zapobiegając ich

wypadaniu.

KONFITURA Z MARCHWII

Obieramy 1 kg marchwii. Wstawiamy garnek

z wodą i gotujemy ją na pół miękko. Po

ugotowaniu usuwamy rdzeń, a resztę kroimi

w drobną kostkę. Do rozgrzanego rondla

wyciskamy sok z 8 cytryn i rozpuszczamy w

nim 750 g cukru. Do soku dodajemy skórkę z

1 cytryny, gdy cukier się rozpuści, wyjmujemy

skórkę, a na jej miejce wrzucamy marchew.

Konfiturę smażymy na wolnym ogniu do

momentu aż marchew lekko się zagotuje.

Przekładamy do słoików. Podgrzewamy pozostały

syrop aż zgęstnieje i dolewamy go do

konfitur.

Tekst: Małgorzata Brudnicka - dietetyk


REKLAMA

30


ZDROWOTNE DYWAGACJE 31

Tłuszcz - wróg

czy przyjaciel?

PRZEZ WIELE LAT WPAJANO NAM PRZEKONANIE

NA TEMAT SZKODLIWOŚCI SPOŻYWANIA TŁUSZCZY.

Z OBAWY PRZED MIAŻDŻYCĄ CZY OTYŁOŚCIĄ

LICZYLIŚMY KALORIE, SPOŻYWAJĄC

ODTŁUSZCZONE PRODUKTY SPOŻYWCZE.

CZY NASZE ZDROWIE POPRZEZ TE DZIAŁANIA

ULEGŁO POPRAWIE?

Według encyklopedii tłuszcze to zwyczajowa nazwa lipidów.

Są głównym źródłem glicerolu i kwasów tłuszczowych.

Wyróżniamy tłuszcze nasycone występujące w tłuszczach

stałych (smalec, słonina, olej kokosowy) i nienasycone,

do nich zalicza się kwasy tłuszczowe jednonienasycone,

które znajdziesz w oliwie z oliwek, żółtku jaj i wielonienasycone,

które są w nasionach, orzechach, tłuszczu rybim.

Tłuszcze spełniają w naszej diecie szereg ważnych ról.

Przede wszystkim dostarczają energii. Z jednego grama

tłuszczu organizm ludzki uzyskuje 37.7 kJ energii, czyli w

przybliżeniu dwa razy więcej niż z białka. Poza tym, zmagazynowane

w tkance tłuszczowej dają izolację cieplną oraz

chronią przed urazami. Są też głównym źródłem nienasyconych

kwasów tłuszczowych, czyli NNKT i witamin w nich

rozpuszczalnych takich, jaki: A, D. E i K. Kwasy tłuszczowe

biorą udział także w syntezie niektórych hormonów tkankowych,

między innymi prostaglandyny.

Z powyższego wynika, że nie powinno się ich eliminować

z codziennego pożywienia. Trwająca latami kampania

reklamowa nawoływała do wyeliminowania masła, smalcu

czy śmietany z naszej codziennej diety. Produkty te wskazywano

jako główne czynniki zagrażające zdrowiu. Miały

one stanowić przyczynę chorób serca, podwyższać cholesterol.

Skoro rzeczywiście wszelkie smalce, boczki czy wieprzowe

skwarki stanowiły tak duże zagrożenie, to większość

ludzi przed 1920 rokiem powinna wymrzeć z powodu

chorób serca, a po wprowadzeniu margaryn nie mieć

problemów zdrowotnych. Osobą, która przyczyniła się do

wprowadzenia zamiennika masła na rynek spożywczy był

Napoleon III. Oczekiwał, że chemicy wymyślą tani produkt

zastępujący masło dla robotników i wojska. Została nim

margaryna, co z greckiego oznacza perła.

Od czasu, kiedy przetworzone tłuszcze wielonienasycone

zostały wprowadzone do powszechnego użytku nastąpił

lawinowy wzrost tak zwanych chorób degeneracyjnych,

na przykład raka skóry i starzenia się organizmu. Taka sytuacja

nie zaistniałaby, gdybyśmy nadal żywili się pokarmami

naturalnymi, a nie przetworzonymi, czy wręcz zmodyfikowanymi.

TŁUSZCZE TRANS NASZ WRÓG

Przede wszystkim należy obawiać się kwasów tłuszczowych

typu trans, które można znaleźć w produktach przetworzonych,

pozbawionych witaminy E. Znajdują się one

w: rzadkich, rafinowanych olejach roślinnych, dressingach

do sałatek, większości margaryn, płatkach śniadaniowych,

biszkoptach czy krakersach. Również produkty zawierające

białko zwierzęce mogą mieć w swoim składzie tłuszcze,

które w procesie produkcji są podgrzewane do wysokich

temperatur, przekształcając się w tłuszcze trans. Nie są to

tylko tłuszcze zawarte naturalnie w samym produkcie, ale

także te, na których są smażone.

Tłuszcze trans przywiązują się do błon komórkowych i

utrudniają pobieranie odpowiedniej ilości tlenu, glukozy

i wody. Pozbawione tlenu, odwodnione komórki, zostają

wtedy uszkodzone i mogą się zamienić w komórki nowotworowe.

Poza tym, tłuszcze trans zagęszczają krew, zwiększają

lepkość płytek krwi, przez co wzrasta ryzyko pojawienia

się skrzepów oraz złogów tłuszczowych.

Tłuszcze trans nie występują w naturalnej formie, zatem

nie mogą zostać strawione. Ciało rozpoznaje je jako

szkodliwe. Margaryna różni się od plastiku jedną cząsteczką,

dlatego jest dla naszego organizmu trudno przyswajalna.

W Walii przeprowadzono badania, w których przez 8 lat

poddano obserwacji grupę 85 tysięcy kobiet. Odkryto, że

te, które jadły margarynę były bardziej zagrożone chorobą

wieńcową serca.

PRZYJAZNE TŁUSZCZE

Całkiem inaczej wygląda sprawa z pozostałymi tłuszczami.

Nasycone, które znajdziemy w maśle czy smalcu, trudniej

się utleniają i dlatego są bezpieczniejsze, szczególnie

poddane obróbce termicznej. Te roślinne tłoczone na zimno,

nierafinowane, mogą zmniejszyć aż o 80% pojawienie

się na przykład choroby Alzheimera. Restrykcyjne diety nie

są zgodne z biologią człowieka. Beztłuszczowa dieta prowadzi

do chorób nowotworowych, przedwczesnej śmierci,

ponieważ to tłuszcz umożliwia tworzenie nowych komórek.

Na duże niebezpieczeństwo jej stosowania narażone

są dzieci, co udowodniły przeprowadzone badania. Zbyt

mała ilość tłuszczu w diecie skutkować może, infekcjami

uszu, gardła, alergiami, spowolnieniem rozwoju umysłowego.

Powszechne dziecięce choroby nie zawsze są wynikiem

ataku bakterii i wirusów w przedszkolu czy szkole, ale

efektem diety ubogiej w składniki odżywcze, między innymi

w tłuszcze. Ciekawostką jest, że niedobór w naszym organizmie

naturalnych, nieprzetworzonych tłuszczów roślinnych

i zwierzęcych może zwiększać ochotę np. na frytki

czy inne tłuste produkty. Często zawierają one lipidy w najbardziej

niezdrowej postaci - trans.

JAKIE MOŻNA WYCIĄGNĄĆ WNIOSKI?

Nie obawiajmy się jeść tłusto. Unikajmy jedynie w codziennym

pożywieniu tłuszczy typu trans, nadmiaru przetworzonych,

wielonienasyconych olejów, a także cukru

i węglowodanów. Zagrożeniem dla naszego zdrowia są

wszystkie przetworzone, spreparowane i zakonserwowane

produkty spożywcze.

Tłuszcze są na pewno nam potrzebne i te roślinne, i

zwierzęce. Pokrywają one 25% zapotrzebowania kalorycznego.

Spożywajmy je wysokiej jakości i wszystkich rodzajów.

Przede wszystkim zwierzęce, czyli nasycone, które

znajdziemy w: rybach, owocach morza, mięsie i organach

zwierząt z hodowli naturalnej, a nie tej przemysłowej.

Oprócz tego jedzmy: jajka, masło, przede wszystkim klarowane

i tłuste śmietany. Są one paliwem dla naszego organizmu.

Z tłuszczy roślinnych dobre będą: olej kokosowy,

oliwa z oliwek, orzechy, masło orzechowe własnej roboty,

pestki słonecznika. Minimalna ilość tłuszczu jaką powinniśmy

spożyć zależy między innymi od wagi i szybkości

przemiany materii. Przyjmuje się, że jeżeli je się trzy posiłki

dziennie, to w każdym powinny znaleźć się dwie łyżki oleju

(nierafinowanego, tłoczonego na zimno) lub masła, co odpowiada

również połówce awokado, garści oliwek, garści

orzechów lub nasion oleistych.

Najnowsze doniesienia zmieniły koncepcję i zalecają

jeść tłusto, bo jest to zdrowe i smaczne. Powróćmy więc do

żywienia, które preferowały nasze babcie.

Tekst: Ewa Ślęzak


REKLAMA 32

Ugasić pożar

Działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie

i przeciwnowotworowo. To czyni z niej doskonały, naturalny lek na

wiele chronicznych schorzeń. Poznajcie kurkuminę!

Skłonność do nowotworów może być zapisana w genach. Jednak badania dowodzą, że

to, czy choroba się rozwinie zależy w znacznej mierze od nas samych. Bowiem styl życia,

środowisko w jakim żyjemy i wybory jakich codziennie dokonujemy, determinują w 40-

60% uruchomienie lub uśpienie genów sprzyjających rozwojowi nowotworu.

Ciche zapalenie

To jednak nie wszystko. Gro guzów rozwija się na skutek tlącego się w naszym organizmie

chronicznego stanu zapalnego. Procesy jakie mu towarzyszą zaburzają prawidłowe

funkcjonowanie narządów i uruchamiają sekwencję zdarzeń prowadzącą do rozwoju

przewlekłej choroby, w tym np. nowotworu. Trudno wyśledzić moment, w którym zaczyna

się spirala kłopotów, gdyż chroniczne zapalenie nie daje zwykle objawów. Wystarczy,

że nosisz w sobie grzyby, pasożyty, niewłaściwe bakterie lub niedobite po infekcji wirusy.

Ci pasażerowie na gapę potrafią wywołać i podtrzymać niski poziom zapalenia, które

może utrzymywać się nawet przez dziesiątki lat. Nie dość na tym, sami też potrafimy sobie

zaszkodzić i wywołać reakcję zapalną – paląc papierosy, przejadając się, używając toksycznej

chemii do pielęgnacji ciała i domu, stosując herbicydy i pestycydy oraz żyjąc w nieustannym

stresie.

Niewydolna obrona

Wolne rodniki zaczynają hulać po organizmie, uszkadzając DNA komórek. DNA jest

wzornikiem, nowe komórki odwzorowują jego sekwencję, gdy matryca jest uszkodzona,

powstaje wybrakowana komórka, która może przekształcić się w nowotworową. Zdrowy

układ odpornościowy radzi sobie z takimi sytuacjami, eliminując potencjalnie niebezpieczne

komórki. Jeśli jednak stan zapalny trwa i uszkodzenia się mnożą, słabnie. Do zmutowanych

komórek nie dociera sygnał apoptozy (zaprogramowanej śmierci), więc żyją nadal.

Dochodzi do sytuacji, gdy stare nie umierają, a nowe stale się tworzą. Tak formują się

guzy nowotworowe – z komórek, które zapomniały umrzeć we właściwym czasie.

Potężny sprzymierzeniec

Szczęśliwie można zminimalizować ryzyko, usuwając stan zapalny. Pomoże w tym kurkumina.

Związek ten znajduje się w kurkumie, przyprawie nadającej curry charakterystyczny

smak. Zdaniem dr. Ajay’a Goela, szefa Center for Epigenetics, Cancer Prevention

and Cancer Genomics na Baylor University Medical Center w Dallas, kurkumina może być

najpotężniejszym, roślinnym lekarstwem znanym dziś ludzkości. Goel zwraca uwagę, że

w Indiach, gdzie kurkuma jest istotnym składnikiem codziennej diety, wskaźnik zachorowań

na nowotwory jest bardzo niski – w kraju liczącym 1,2 mld ludzi nowotwory dotykają

1 na 12 tys. osób! Podczas gdy w USA ryzyko zachorowania na raka wynosi 50% dla mężczyzny

i 33% dla kobiety.

Zwraca on uwagę, że kurkumina na wiele różnych sposobów zapobiega wzrostowi komórek

nowotworowych. Przede wszystkim gasi pożar, hamuje bowiem szlaki aktywacji

stanu zapalnego i zapobiega przewlekłemu zapaleniu. Usuwa też wolne rodniki, które

przyczyniają się do wzrostu tzw. matki zapalenia, czyli kwasu arachidonowego. Poza tym

kontroluje produkcję cytokin - białek, odpowiedzialnych za utrzymywanie się przewlekłego

stanu zapalnego. I wreszcie spowalnia a nawet blokuje produkcję enzymów, które nasilają

stan zapalnych (kinaz białkowych). A to dopiero początek listy. Wg skali ORAC, która

określa antyoksydacyjny potencjał produktów spożywczych, kurkumina ma ponad 15 tys.

jednostek w 1g podczas, gdy bogate w antyoksydanty czarne jagody mają zaledwie 600

jednostek! Lecznicze właściwości kurkuminy zostały potwierdzone w tysiącach badań naukowych.

Jej wielokierunkowe działanie przeciwzapalne i przeciwnowotworowe zwiększa

szanse na uchronienie się przed rakiem i wydaje się być istotnym wsparciem walki z

tą chorobą.

Właściwości kurkumy są przydatne w profilaktyce nowotworów: skóry, raka płuca, jamy

ustnej, głowy i szyi, przełyku, żołądka, wątroby, trzustki, jelita cienkiego okrężnicy, pęcherza

moczowego, prostaty, gruczoły piersiowego, szyjki macicy i chłoniaków.

Tekst: B.I.


HISTORIA MEDYCYNY 33

LEKCJA

ANATOMII

Człowiek nieczęsto zastanawia się nad tym,

co tak naprawdę w nim siedzi i jak funkcjonuje.

tak jest do momentu, gdy któryś z organów

wewnętrznych zaczyna sprawiać mu ból.

analizą naszych organów zajmuje się anatomia.

Bodajże pierwszymi, którzy w praktyce zapoznali się z

organami wewnętrznymi człowieka, byli kapłani w starożytnym

Egipcie. Oni to, w wyniku nakazu i kultu religijnego,

dokonywali mumifikacji zwłok faraonów. Była to wiedza tajemna,

znana w ścisłym gronie kapłańskim, ale wykorzystywali

ją także w swoich praktykach medycznych. Początki

anatomii medycznej rozkwitają w VI – V w. p.n.e w starożytnej

Grecji. Pierwszy podręcznik anatomii napisał Alkmeon

z Krotonu,wykładowca medycyny i uczeń Pitagorasa. Po

nim wiedzę o anatomii poszerzali: Hipokrates, Arystoteles,

Herofilos i Erazistratos w III w. p.n.e. Rzymski cesarz Marek

Aureliusz powołał na swojego nadwornego lekarza Galena

z Pergamonu. Galen w swoim fundamentalnym dziele

„O korzystaniu z części ciała”, rozpatrywał kwestie anatomii

pod względem funkcjonalności. Opisał dwie komory serca

i ich zastawki, przypisywał sercu działanie ssące. Przez

wiele stuleci jego poglądy były przyjmowane bezkrytycznie.

Przeprowadzał pod tym kątem liczne sekcje zwierząt,

głównie małp i świń, sekcja człowieka była zakazana. Taka

wiedza opierała się na porównaniach i przypuszczeniach

względem anatomii człowieka i była obarczona wieloma

błędami i fałszywymi wnioskami.

Z nadejściem średniowiecza postęp badań anatomicznych

został wstrzymany zgodnie z nakazami Kościoła o

nienaruszalności zwłok ludzkich i jako przejaw sacrum boskich

tajemnic.

Dopiero renesans otworzył drogę do pełnego poznania

budowy człowieka. Leonardo da Vinci (1452 – 1519), wybitny

artysta tej epoki, wykonywał liczne sekcje, aby poznać budowę

człowieka. Pozostawił po sobie setki szkiców anatomicznych,

które ukazały się dopiero 100 lat po jego śmierci.

W 1543 r. ukazało się w Bazylei dzieło „O budowie ciała ludzkiego

ksiąg siedem”, flamandzkiego chirurga i anatoma,

Andreasa Vesaliusa (1514 – 1564). Dzieło to zrewolucjonizowało

świat medyczny i wywołało falę krytyki. Vesalius na

podstawie swoich licznych sekcji ciała ludzkiego wypunktował

ponad 200 błędów w badaniach Galena. W obawie

przed inkwizycją za naruszenie kanonu budowy ludzkiego

ciała opuścił Padwę, która jako ośrodek uniwersytecki przodowała

w dziedzinie anatomii. Poglądy Vesaliusa uznawano

przez 300 lat jako fundamentalną wiedzę anatomiczną.

Rzućmy okiem na wschód Europy i wkład polskiej medycyny.

27 lutego 1613 r. w Gdańskim Gimnazjum Akademickim

odbyła się pierwsza sekcja zwłok w tej części Europy.

Dokonał jej doktor Joachim Oelhaf. Ten gdański medyk

praktykował pod okiem nadwornego lekarza króla Zygmunta

III Wazy. Później w Gdańskim Gimnazjum objął stanowisko

profesora anatomii i medycyny. Pisał traktaty o fizjologii

i anatomii, prowadził eksperymenty, dokonywał

operacji. Zmarł w wyniku zarazy w 1630 r.

Oczywistym jest, że bez wiedzy anatomicznej nie ma

mowy o leczeniu. Dlatego też anatomia stawała się coraz

bardziej dostępną dziedziną medycyny i to nie tylko dla

studentów, chirurgów i lekarzy, ale nawet dla przeciętnego

człowieka, ciekawego wrażeń. Służyły temu Teatry Anatomiczne.

Pierwszy taki obiekt powstał w Padwie w 1594 r. i

był salą wykładową dla przyszłych lekarzy. Stanowił rodzaj

amfiteatru ze stołem pośrodku i widownią w kilku rzędach

wokół. Podlegał określonym regułom, przepisom i normom,

zarówno obyczajowym, jak i prawnym. Z czasem zainteresowanie

tymi pokazami, z początku organizowanymi

raz do roku, tak wzrosło, że oprócz przedstawicieli medycyny

zaczęto dopuszczać innych zainteresowanych za odpowiednią

opłatą. Ciekawość ludzka była tak duża, że wprowadzono

służbę porządkową, pilnującą spokoju podczas

pokazu. Przyszedł mi do głowy bodajże najbardziej znany

pokaz, oczywiście w wymiarze kulturowym, jednak mający

za cel propagowanie anatomii jako bardzo ważnej dziedziny

medycyny. Mam na myśli obraz Rembranta z 1632

r. zatytułowany „Lekcja anatomii dr. Tulpa”. Tulp był: lekarzem,

przewodniczącym cechu chirurgów, rajcą, ławnikiem

i burmistrzem Amsterdamu. Przeprowadził on liczne sekcje

anatomiczno-patologiczne i na tej podstawie opisał około

200 chorób. Dzięki niemu aptekarze ujednolicili sposób

przyrządzania leków.

Tak sobie myślę, że w szkołach powinno się uczyć podstaw

anatomii chociażby w celach praktycznych. Warto

bowiem wiedzieć, że wątroba leży po prawej stronie, nerki

mamy dwie a największym nerwem jest nerw kulszowy.

Dobrze też jest znać miejsce ucisku na żyle lub tętnicy w razie

zranienia. Ja to wiem, ale być może nie wygasł we mnie

poznawczy duch renesansu.

Tekst i rysunek: Andrzej Sobczyk


NUMEROLOGIA 34

INTELIGENTNA, ŻYWIOŁOWA I TWÓRCZA

OSOBOWOŚĆ NUMEROLOGICZNEJ PIĄTKI JEST BARDZO BOGATA I

JEDNOCZEŚNIE PEŁNA SPRZECZNOŚCI. SWOJĄ NIEŚMIAŁOŚĆ DOSKONALE

TUSZUJE POZYTYWNYM NASTAWIENIEM DO ŚWIATA, UPRZEJMOŚCIĄ ORAZ

KREATYWNOŚCIĄ. ELOKWENCJA I SPRYT TO JEJ WIZYTÓWKA.

Spośród wszystkich wibracji numerologicznych Piątka

jest najbardziej ruchliwa i niecierpliwa. Dla niej przeszłość

i przyszłość są bez znaczenia, liczy się tu i teraz.

Nie lubi planowania, więc bez trudu przychodzi jej spontaniczne

zachowanie. Potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji.

Chaos czy stres to dla niej żadne wyzwanie. Bez problemu

poradzi, zaradzi oraz udzieli pierwszej pomocy.

Przy numerologicznej Piątce serialowy MacGyver mógłby

się wiele nauczyć.

Ten życiowy potencjał energetyczny Piątka przyniosła

z wcześniejszego wcielenia, gdzie umierając młodo,

nie zdążyła pozałatwiać wielu swoich spraw. Dlatego w

tym życiu jest nieco niecierpliwa i wciąż się spieszy, bo

podświadomie boi się, że znów czegoś nie zdąży załatwić.

Dlatego obecnie musi nauczyć się nieco wyhamowywać,

by życie jej nie zatrzymało.

Piątka posiada niezwykle chłonny umysł. W lot potrafi

uchwycić sedno jak i wszelkie drobne niuanse danego

zagadnienia. Jest ciekawa i żądna przygód. Zmienna

i dynamiczna. Jednak nie potrafi zbyt długo skupić się

na jednej sprawie. Natomiast bez większego problemu

może jednocześnie interesować się wieloma tematami.

Jednak traci przez to energię i ulega słomianemu zapałowi.

Takie postępowanie niestety dyskwalifikuje Piątkę

już na starcie i dlatego dużo trudniej jest jej odnieść

sukces. Zatem powinna nauczyć się koncentracji a swoją

energię i liczne talenty wykorzystać na wytrwałą pracę

w dziedzinie, którą sobie wybrała.

Piątka to osoba bardzo ruchliwa, bezpośrednia i spontaniczna.

Bardzo łatwo zachęcić ją do działania, przez co

często daje się zmanipulować otoczeniu. To dusza tułacza

z dużym poczuciem niezależności, dlatego nie istnieją

żadne kajdany, które mogłyby ją ograniczyć. Sprowokowana,

potrafi być zgryźliwa i agresywna, a ciętą ripostą

bez pardonu zrani drugiego człowieka. Piątka

jednak nie nosi w sobie zbyt długo urazy, a swoim

negatywnym postępowaniem bardziej szkodzi sobie

niż innym.

W towarzystwie jest bardzo pożądana. Łatwo nawiązuje

kontakt z ludźmi, wprowadza powiew świeżej

energii, dynamikę oraz dobry humor. Roztacza

swój wewnętrzny magnetyzm, przez co bez problemu

potrafi znaleźć się w centrum zainteresowania.

Jest szczęśliwa, gdy może się realizować. Wówczas

swoim zapałem, radością i entuzjazmem potrafi porwać

za sobą tłumy. Ciemną stroną Piątki jest to, że

umiejętnie wykorzystuje swój spryt i elokwencję do

oszukiwania i wykorzystywania innych.

Zawodowo wibracja ta nie znosi papierkowej,

nudnej roboty. Sprawdzi się tam, gdzie są potrzebne:

bystry umysł, wyobraźnia, inicjatywa oraz umiejętność

wpływania na otoczenie. Rutyna i brak silnych

bodźców sprawią, że numerologiczna Piątka zamiast

się rozrastać, zacznie pikować w dół ku życiowej porażce.

Wyzwaniem i zadaniem dla niej w tym życiu

jest pokazać, że rozwijając się wewnętrznie można

zachować wolność i niezależność.

Piątkowy rodzic jest bardzo ugodowy i ustępliwy.

Dziecko traktuje po partnersku i niechętnie stosuje

wobec niego dyscyplinę. Jednak zdarza mu się stracić

cierpliwość i najzwyczajniej w świecie wybuchnąć.

W zdrowiu Piątka powinna zwrócić uwagę na swoje

płuca, nie ulegać nałogowi tytoniowemu, natomiast

nerwy i frustracje trzymać na wodzy. Aspekt

narażenia Piątki na błędy specjalistów podpowiada,

by konsultowała ona swoje schorzenia u kilku niezależnych

lekarzy.

Tekst: Eva Hejman-Lenga, numerolog

www.evahl.pl


REKLAMA 35

Nie daj się zimowym infekcjom – poznaj

niesamowite właściwości glutationu

Zimą gwałtownie wzrasta liczba zachorowań na przeziębienia i grypę. Odpowiedzialne za nie wirusy

mogą nie tylko pokrzyżować nam plany zawodowe czy osobiste, ale wyrządzić dużo krzywdy naszym

organizmom na długie miesiące. Na powikłania najbardziej narażone są dzieci, osoby starsze, przewlekle

chore lub z osłabioną odpornością.

Układ odpornościowy na straży

Doskonałym celem dla wirusów jest osłabiony organizm. Od czego zatem

zależy, czy wirus zagości się w naszym organizmie? Poniekąd od

nas samych, a ściśle mówiąc – od naszego układu odpornościowego.

Silny układ odpornościowy odpowiada za rozpoznawanie i niszczenie

szkodliwych patogenów, w tym grypy oraz szybszą regenerację, łagodniejszy

przebieg choroby i zapobiega groźnym powikłaniom.

Wzmocnij organizm. Naturalnie

By nasz układ odpornościowy mógł spełniać swoją rolę, musimy

o niego odpowiednio zadbać. Coraz więcej badaczy i autorytetów docenia

rolę glutationu (GSH). Ta mała cząsteczka, produkowana przez

każdą komórkę ciała, wykazuje niezwykłe wręcz właściwości.

Glutation ma znaczenie zarówno w prewencji, jak i dochodzeniu do

zdrowia. Po pierwsze pomaga zapobiegać wnikaniu patogenów, gdyż

napotykają one na wzmocniony układ immunologiczny. Po drugie

organizm zasobny w wewnątrzkomórkowy glutation walczy z chorobami

dużo efektywniej niż taki, który jest zależny od egzogennych

(dostarczanych z dietą) antyoksydantów.

Dr Jimmy Gutman, autor książki „Glutation – Twój klucz do zdrowia”

wyjaśnia, że właściwy rozwój i aktywność układu immunologicznego

zależy od dostępności glutationu. Doświadczalne obniżenie poziomu

glutationu drastycznie zmniejsza zdolność komórek tego układu do

walki z patogenami i zostawia otwarte drzwi chorobie. W licznych

badaniach stwierdzono, że poziom glutationu w limfocytach bezpośrednio

koreluje z efektywnością odpowiedzi immunologicznej.

Nie tylko sam pełni ważne role, ale także usprawnia pracę innych antyoksydantów.

Jego wysoki poziom oznacza optymalne funkcjonowanie

choćby wit. C.

Immunocal® – Twoja droga do zdrowia

Immunocal jest białkowym suplementem diety, który zapewnia bezpieczną,

naturalną i skuteczną metodę wspierającą produkcję glutationu

poprzez dostarczenie cysteiny związanej.

„Podnoszenie glutationu poprzez suplementację cysteiną ma potwierdzone

korzystne działanie dla zdrowia” – mówił znany niemiecki naukowiec

dr Wulf Dröge.

Immunocal jest efektem badań naukowych prowadzonych już od

przeszło 40 lat. To w 100% naturalny i bezpieczny produkt. Z powodzeniem

stosowany także u dzieci. Skuteczność Immunocalu potwierdzają

liczne badania oraz patenty na całym świecie. W Polsce cieszy

się zaufaniem konsumentów już od 10 lat.

Inhibition of influenza infection by glutathione Jiyang Cai *, Yan Chen*, Shaguna Seth†, Satoru Furukawa‡, Richard W. Compans† and Dean P. Jones*

* Department of Biochemistry, Emory University School of Medicine, Atlanta, GA, USA † Department of Microbiology and Immunology, Emory University School of Medicine, Atlanta, GA, USA ‡ Nutri-Quest, Inc., Chesterfield, MO, USA

Received 27 August 2002; revised 23 December 2002; accepted 9 January 2003. ; Available online 6 March 2003.

Jimmy Gutman. Glutathione - Your key to health. Kudo.ca Communications Inc., Montreal, 2008

Wpływ suplementacji donorem cysteiny na wydolność mięśniową L. C. LANDS,1,2 V. L. GREY,2,3 AND A. A. SMOUNTAS1 1 Wydział Medycyny Oddechowej, 2 Wydział Pediatrii i 3 Wydział Biochemii, Uniwersyteckie Centrum Zdrowia McGill – Szpital

Dziecięcy w Montrealu, Montreal, Quebek, Kanada H3H 1P3

BOUNOUS G, GOLD P. The Biological Activity Of Undenatured Dietary Whey Proteins : Role Of Glutathione. Clin Invest Mod. 1991 Aug;14(4) :296-309.

BARUCHEL S, BOUNOUS G, GOLD P.Place For An Antioxidant Therapy In Human Immunodeficiency Virus (HIV) Infection.Oxidative Stress, Cell Activation and Viral Infection. C. Pasquier et al. (eds) 1994; 311-321.


REKLAMA

36

SREBRO W MONOJONOWEJ TECHNOLOGII

Monojon znaczy: pojedynczy. Ta unikatowa technologia podbija światowy rynek.

Wielkość cząsteczki określa się na 0,2 nm, a to oznacza, że jest mniejsza od porów

pomiędzy naszymi komórkami, które mają wielkość od 0,7 do 0,14 nm. Oznacza to,

że nie tylko bez trudu przedostaje się przez wierzchnią warstwę skóry, ale z łatwością

wnika do skóry właściwej, gdzie dokonuje naprawy organizmu nie tylko z zewnątrz,

ale - co istotne - od środka organizmu.

Srebro znane jest w dziejach ludzkości od tysiącleci. Używano go do wyrobu biżuterii,

naczyń, ale także dostrzeżono jego lecznicze właściwości w medycynie, jak i w kuchni.

Srebrne monety wrzucano do kan z wodą, mlekiem,winem, by napoje dłużej zachowały

swoją świeżość.

Od wieków srebro jest pogromcą bakterii, wirusów i innych drobnoustrojów. Udowodniono,

że jest ono odporne na 630 szczepów bakterii i - co równie istotne - pod wpływem

srebra bakterie nie ulegają mutacjom. Przyjmując antybiotyki, bez wiedzy i kontroli lekarzy,

a co gorsza często bez uzasadnienia, narażamy swój organizm na poważne komplikacje.

Niewłaściwe dawkowanie, niedokończona kuracja, zbyt częste przyjmowanie antybiotyków

– to wszystko ma istotny wpływ na nasze zdrowie. Często słyszymy o lekoopornych

szczepach bakterii. Dlaczego tak się dzieje? Po każdej serii antybiotyku, w naszym

organizmie zachodzi zmiana flory biologicznej. W przypadku, gdy antybiotyk nie zneutralizuje

chorobotwórczych bakterii w dostatecznym zakresie może dojść do ich mutacji,

bowiem bakterie określane mianem „dobrych” nie są w stanie ich zwalczyć. Dzieje się tak,

ponieważ bakterie „nabierają cech” jeszcze bardziej inteligentnych do przetrwania i jakby

to one pierwsze chciały nam powiedzieć: '”Co nas nie zabije, to nas wzmocni''.

Bakterie są wszechobecne. Jesteśmy zbudowani zarówno z bakterii, dzięki którym

trwamy, jak i tych, przez które często chorujemy.

Mając powyższe na uwadze, warto wspomnieć o łagodnym i nietoksycznym antybiotyku,

jakim jest srebro. Bardzo ważną właściwością srebra jest to, że bakterie chorobotwórcze

nie są w stanie rozwinąć odporności na jego cząsteczki tak, jak dzieje się to

w przypadku antybiotyków. Jest bardzo skuteczne w leczeniu różnego rodzaju problemów

o podłożu grzybiczym oraz egzemy czy jako antyseptyk do płukania ust i mycia zębów.

Srebro ma silne właściwości bakteriobójcze, przeciwwirusowe.Wykazuje działanie

przeciwzapalne, niszczy większość bakterii mogących wywołać stany zapalne skóry (zapalenie

mieszków włosowych, trądzik pospolity itp.), stymuluje proces regeneracji komórek,

chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników termicznych i biochemicznych

oraz zewnętrznych (wiatr, kurz, mróz). Wpływa na pracę gruczołów łojowych regulując

wydzielanie sebum, utrzymując suchą lub tłustą skórę w stanie równowagi zapewniając

prawidłowy poziom nawilżenia. Służy również w pielęgnacji skóry przed i po goleniu

i depilacji, jest naturalnym konserwantem. Srebro jest również doskonałym antyperspirantem.

Myśliwi wychodzący na łów, pryskając się srebrem, nie tylko chronią się od komarów,

kleszczy i innych gryzoni, ale też neutralizują swój zapach, dzięki czemu zwierzyna

ich nie wyczuwa.

Konwenconalne preparaty srebra takie jak azotan srebra, sól srebrowa sulfadiazyny nadal

są używane w medycynie.Formuły te,odkryte w 1884r przez Carla Crede nadal leczą.

Straszą nas srebrzycą.

Argyria lub srebrzyca rozwija się w organizmie na skutek przyjmowania preparatów

medycznych, w których składzie znajdują się związki srebra – najczęściej chodzi o srebro

koloidalne. Chorzy cierpiący na tę przypadłość mają charakterystyczny kolor skóry: niebiesko-srebrny.

Źródła mówiące o tym schorzeniu nie podają jej przyczyny, a jedynie wskazują na objawy.

Jednak to wszystko nie powinno nas zrażać do stosowania srebra a jedynie uczulać

na jego odpowiednie stosowanie. W naturze bowiem wiele substancji (np. witaminy, zioła)

jest lekarstwem, jak i trucizną. Chodzi tu o proporcje i odpowiednie dawkowanie. Dlatego

też najlepszym srebrem jest srebro monojonowe, które nie klastruje się (nie skleja

się), co oznacza że jony srebra nie pozostają w organizmie na długo.


MASAŻ

37

PeLoHa

dla ciała i duszy

JEST TAKI MASAŻ, W TRAKCIE KTÓREGO MASU-

JE SIĘ NIE TYLKO CIAŁO, ALE I DUSZĘ. BRZMI NIEDO-

RZECZNIE? TO MOŻE WARTO SIĘ PRZEKONAĆ…

Masaż PeLoHa, bo o nim mowa, stworzony został przez

parę Australijczyków – Mary i Alana Earle. Nazwa stanowi

skrót od słów: peace, love, harmony. Jest to energetyczny

masaż terapeutyczny, którego technikę Alan Earle tworzył i

udoskonalał przez ćwierć wieku.

Dorota Jedlicka z Łodzi jest jedną z nielicznych osób w

Polsce i Europie Wschodniej, które wykonują ten masaż,

szkoląc jednocześnie innych terapeutów. – On nie ma sobie

równych – przekonuje. – Ale nikogo nie namawiam, bo

każdy musi być świadomy, że chce doświadczyć działania

PeLoHa. Głównym celem masażu jest oczyszczenie pamięci

komórkowej z przeszłości. Tej, która nas niszczy. Przekazem

jest bezwarunkowa miłość. A dotyk – subtelny i delikatny

– uzdrawia podświadomość, wpływając jednocześnie

na stan całego ciała. Znikają wewnętrzne blokady, z

podświadomości usuwane są stare wzorce myślowe, zaczynamy

inaczej postrzegać otaczającą nas rzeczywistość. I

wszystko zaczyna się układać.

Jak to się dzieje? Dorota przez chwilę się zastanawia. Potrafi

to wyjaśnić, obawia się tylko sceptycyzmu ze strony

słuchacza i idącego za tym niezrozumienia. – Bo jak przekonać

kogoś, że PeLoHa to holistyczny, spójny, energetyczny

masaż pełen miłości, będący pracą z energiami Nieba i

Ziemi zgromadzonymi w moim sercu, które swoimi dłońmi

przekazuję masowanej osobie? – zastanawia się.

Masaż poprawia samopoczucie, rozładowuje stres i napięcia

mięśniowe. Niesie ze sobą dobrostan, czyli wszystko,

co człowiekowi jest potrzebne do szczęśliwego, spokojnego

życia – podkreśla Dorota Jedlicka.

Najważniejszy jest pierwszy odczyt. Dłonie delikatnie

przesuwają się po ciele i trafnie wyczuwają obecne w nim

napięcia. Dorota mnie masuje. Mijają sekundy, minuty, a

ona skupia uwagę na miejscach, które dotyka. Jest w pełni

obecna... w swoich dłoniach – to jedyne określenie, jakie

przychodzi mi do głowy. Poddaję się temu łagodnemu dotykowi,

który sprawia, że słowa relaks i rozluźnienie nabierają

właściwego znaczenia.

Na efekty nie muszę długo czekać. Przed oczami rozlewa

mi się kolor określany mianem starego złota. Przełamują

go ciepłe zielenie, a w okolicach czakry splotu słonecznego

przebiega nagły dreszcz. Z każdą chwilą coraz bardziej

świadoma jestem swojego ciała. Zaczynam rozumieć,

że PeLoHa ma mi uzmysłowić, że jest ono świątynią, która

pozwala nam, fizycznym istotom, funkcjonować i rozwijać

się duchowo. Czuję, jak dłonie Doroty kreślą na mojej skórze

zgrabne, secesyjne kształty, jakby jakaś niewidzialna

siła przesuwała je w odpowiednie miejsca. W te, które najbardziej

potrzebują uzdrowienia. Dorota wyjaśnia, że nie

spodziewała się, że tak szybko zestroję się z przekazywaną

energią. Ile takich masaży powinno się wziąć?

– Lepiej jeden niż wcale – mówi. – Ale wszystko zależy

od indywidualnych potrzeb. Jeśli poważnie chcemy potraktować

siebie i swoje dolegliwości, polecam dziewięć

sesji. Pierwsze trzy poświęcone są ugruntowaniu intencji.

Im bardziej świadoma jest masowana osoba, tym lepiej, bo

intencje ustalane są w porozumieniu z istotami duchowymi

i przez nie wzmacniane. – Zdarza się, że po trzech zabiegach

ktoś mówi, że już mu wystarczy. Zamykam wtedy

rozpoczęty proces i o tym informuję. Bo nie można dopuścić,

by pozostały puste przestrzenie powstałe na skutek

oczyszczenia pamięci komórkowej. One muszą zostać wypełnione

pozytywną energią – wyjaśnia.

Pytam Dorotę, czy zawsze jest pewna, że terapia zadziała.

– Stając przed każdym, kto do mnie przychodzi, wiem,

że masaż będzie wykonany zgodnie z wolą natury, Stwórcy.

Że przyniesie to, czego dana osoba ma doświadczyć,

czego akurat potrzebuje – zapewnia.

Po wielu latach praktyki może powiedzieć, że PeLoHa

jest dla każdego. Korzystać mogą dzieci i dorośli, osoby

niepełnosprawne, w podeszłym wieku. Zdarza się, że do

Doroty trafiają kobiety, które mają kłopoty z zajściem w

ciążę. I jeszcze w trakcie terapii PeLoHa przychodzą z wiadomością,

że stał się mały cud, bo spodziewają się dziecka.

Jej klienci twierdzą, że masaż przynosi nadspodziewane

efekty. Poprawia relacje w rodzinie. Zwiększa siły życiowe

i sprzyja samouzdrawianiu.

Wystarczy, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że wczorajszy

deszcz nas nie zmoczy, a jutrzejsze słońce nie ogrzeje,

że ważna jest teraźniejszość, bo to na nią mamy wpływ.

I takie prawdy uświadamia nam masaż PeLoHa, tworzy

każdego z nas na nowo i czyni bardziej świadomymi siebie.

A to z kolei sprawia, że zaczynamy kreować naszą rzeczywistość.

ZBAWIENNE EFEKTY MASAŻU PELOHA:

• wpływa korzystnie na ciało fizyczne,

energetyczne i mentalne

• usuwa blokady psychiczne, traumy i negatywne

wzorce myślowe

• uczy akceptacji własnego ciała

• przywraca prawidłowe krążenie krwi i innych

płynów ustrojowych

• zapewnia dobrą przemianę materii i pomaga

pozbyć się nadwagi

• likwiduje sztywność stawów

• oczyszcza organizm z toksyn

• pomaga w podejmowaniu decyzji, wzmaga

kreatywność

• totalnie relaksuje

• odmładza i upiększa ciało: wygładza zmarszczki,

redukuje cellulit, poprawia jędrność skóry

• przywraca radość życia i wspomaga leczenie

depresji

Tekst: Teresa Szczepanek


REKLAMA

38

Adres redakcji

Green Port

Natura&Zdrowie

miesięcznik

ul. Matuszewska 20

03-876 Warszawa

redakcja@greenport.pl

tel. 509 326 627

663 509 266

Redaktor naczelny

Arkadiusz Wrzos

Redaktor prowadzący

Teresa Szczepanek

Grafik designer

Liliana Maria Soja

Wydawca

Greenport Team Sp. Z o.o.

ul. Matuszewska 20

03-876 Warszawa

Prezes

Agnieszka Wójtowicz

Biuro reklamy

Sylwia Wilczyńska

reklama@greenport.pl

tel: 533 315 991

Drukarnia

Polska Press Sp. z o.o.

Drukarnia w Bydgoszczy

ul. Grunwaldzka 229

tel. 052-58-48-660

Za treść ogłoszeń redakcja

ponosi odpowiedzialność

w granicach wskazanych w

ust.2 art.42 ustawy Prawo

prasowe. Rozpowszechnianie

materiałów redakcyjnych

bez zgody wydawcy

jest zabronione.

Zabroniona jest bezumowna

sprzedaż gazety po cenie

niższej od ceny detalicznej

ustalonej przez wydawcę.

Sprzedaż numerów aktualnych

i archiwalnych po innej

cenie jest nielegalna i grozi

odpowiedzialnością karną.

PRENUMERATA

razem z wysyłką;

6 numerów - 42 zł

3 numery - 21 zł

Green Port Team sp. z o.o.

ul. Matuszewska 20,

03-876 Warszawa

nr konta mBank

88 1140 2105 0000

3087 9300 1001

w tytule przelewu podaj

dane adresowe

i opis zamówienia.

Możliwe jest również

wysłanie starych

numerów.

hurt@greenport24.pl

tel: 22 618-38-34


cena 4 zł w tym 8% VAT

ISSN 2544-4107

Nr indeksu: 419427

Nr gazety 2/2018 (07

NATURA&ZDROWIE

Lato

Eksplozja

energii

Babcine

przepisy

str. 29

W KOLEJNYM

MARCOWYM

NUNERZE M. IN.

Tradycje

Maorysów

Zielarnia

na wiosnę

Siła

klawiterapii

Szmaragd

- kamień

Saturna

Uwaga na

pęcherzyk

żółciowy

Wiosenna

dieta na topie

Babcine

przepisy

ZNAJDZIESZ NAS

W KIOSKACH,

SALONACH

PRASOWYCH

I SKLEPACH

ZIELARSKICH.

04

kwiecień

2018

Tradycje

Maorysów

str. 7

Zielarnia

na wiosnę

str. 20-21

Siła

klawiterapii

str. 37

Szafir -

Szmaragd

- kamień

Saturna

str. 10-11

Uwaga na

pęcherzyk

żółciowy

str. 17

Wiosenna

dieta

na topie

str. 18

REKLAMA

Czasopismo Green Port NATURA & ZDROWIE

dostępne w sieci sklepów firmowych Green Port

NATURA & ZDROWIE oraz w sklepach partnerskich

na terenie całego kraju. Szukaj również w sieci

dystrybucyjnej RUCH

Prowadzisz lub chcesz otworzyć sklep zielarsko-medyczny, ekologiczny, poradnię z naturalnymi produktami i usługami specjalistów?

Chcesz dystrybuować nasze czasopismo?

ZGŁOŚ SIĘ I PRZYŁĄCZ DO NAS - RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!

GreenPort24 - hurtownia naturalnych kosmetyków i suplementów diety,

nr telefonu: 22 618 38 34 / 730 007 872, e-mail:hurt@greenport24.pl, www.greenport24.pl / greenport.pl / greenportmarket.pl

39

Warszawa, Centrum Green Port Natura i Zdrowie, al. KEN 15

Warszawa, Centrum Green Port Natura i Zdrowie, Hala Kopińska 1p,

ul. Grzymały Sokołowskiego 2

Białogard, Filiżanka, ul. Lindego 22

Biłgoraj, DiM, ul. Komorowskiego 3/2

Biała Podlaska - LAWENDA, Sklep zielarsko - medyczny, Plac Rubina 11 -14/4

Biała Podlaska, Sklep Zielarsko-Medyczny URTICA, ul. Terebelska 60 B

Białystok, Wstąp po zdrowie, ul. Transportowa, 12 lokal 5/parter

Bielsko-Biała, Sklep Ekologiczny Siła Natury, ul. Mickiewicza 42

Bielsko Biała, Sklep "Bio Kiosk", Dom Handlowy Wokulski, ul. Czechowa 22

Biłgoraj, DIM Sklep Zielarsko-Medyczny, ul. Komorowskiego 3/2

Brzeszcze, Sklep Zielarsko-Medyczny „Ziołowa Apteka”, ul. Dworcowa 32

Chełm, Amarantus, ul. Popiełuszki 5

Cieszyn, Strefa KOS-MED, ul. Mennicza 9

Elbląg, MID, ul. Pomorska 9a

Gdynia, Zioła, ul. Słoneczna 2, paw. 11

Gorlice, Stara Zielarnia, ul. Stawiska 8

Grzudziądz, HERBALEK-ADONIS, ul. Toruńska 10

Katowice, AlEko Sklep Zielarsko-Medyczny, ul. Grażyńskiego 13a

Kielce, Ziołowa APTECZKA, ul. Sikorskiego 3

Kielce, Ziołowa APTECZKA, D.H. Kaufland

Legnica, Sfera Zdrowia, ul. Szkolna 1

Leżajsk, Eko Sklep, Pl. Dworcowy 1

Lublin, Sklep Zielarsko-Medyczny Zdrowie, ul. Biernackiego 12/19

Łochów, Spiżarnia Zdrowia, Al. Łochowska 75

Łódź, F.H.U. Remedium, ul. Ćwiklińskiej 22

Łódź, Gakama, ul. Skupiona 1 (obok zajezdni Kurczaki)

Łódź, INTER-FOOD, ul. Cieszyńska 10

Olsztyn, EkoSklep Andrzej Sierzputowski, ul. Ratuszowa 7

Opole Lubelskie, Mamavital, ul. Fabryczna 191

Opole, Moc Natury, ul. Niemodlińska 21

Ostrołęka, Sklep Zielarsko-Medyczny, ul. Fieldorfa-Nila 12/43

Ostrów Wielkopolski, Sklep zielarsko-medyczny "Ziółko", ul. Wrocławska 21

Pawłowice, Sklep Zielarsko-Medyczny, ul. Górnicza 15

Płock, Sklep Zielarsko-Medyczny, ul. Bielska 43

Poznań, Zielarnia Polna, ul. Polna 6/1

Skarżysko-Kamienna, Ziołowa APTECZKA, ul. Metalowców 1

Sochaczew, Zielarnia, ul. Warszawska 17

Szczecin, Zielarz Polski, ul. Budziszyńska 36 (nowy punkt)

Szczecin, Dary Zdrowia, ul. Bohaterów Warszawy 40/1b2

Świebodzin, BioLife, ul. Wałowa 13

Warszawa, Almir, ul. Rembielińska 12

Warszawa, Argani NATURA I ZDROWIE, ul. Kuflewska 6

Warszawa, Sklep Ekologiczny Trawa, Pl. Mirowski 1

Warszawa, Sklep Zielarski, ul. Pożaryskiego 24 a

Warszawa, Sklep Zielarsko-Medyczny s. c., ul. Broniewskiego 85

Warszawa, Spiżarnia Zdrowia, ul. Składkowskiego 4

Warszawa, Zielarnia, Al. Jerozolimskie 179, lok. 1/2

Wołomin, Zdrowy Sklep, ul, Legionów 30

Zielona Góra, Zielarnia Agata Siwińska, ul. Drzewna 10

Żywiec, Ekoidea, ul. Komorowskich 29

www.zdrowoodlotowo.pl

www.ekoidea.sklep.pl

www.biokioskbilesko.pl

www.biokio.sk


REKLAMA

Monolipid K

suplement diety

ekstrakt

z czerwonego ryżu

oraz

koenzym Q10

kwas foliowy i chrom

witaminy z grupy b

Naturalny sposób na

cholesterol w normie

www.monolipid.pl

More magazines by this user
Similar magazines