Views
4 months ago

iA2

32 TURYSTYKA Jeśli

32 TURYSTYKA Jeśli ktoś spowoduje wypadek w stanie upojenia, na drugi dzień piszą o tym lokalne gazety, z podaniem danych inkryminowanego. tego, co na kontynencie. Pierwszeństwo mają pojazdy nadjeżdżające z prawej strony, ale wjazd na rondo jest ze strony lewej – do tego najgorzej się dostosować. Wyprzedzanie odbywa się na pasie zewnętrznym (prawym), oczywiste jest więc, że zabronione jest wyprzedzanie na pasie wewnętrznym (lewym). Nie można blokować środkowego pasa, jeśli na pasie wewnętrznym nic nie jedzie, zbliżając się do ronda należy ustąpić pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony, o ile przy rondzie nie znajdują się znaki zmieniające pierwszeństwa. Trochę inaczej niż u nas jest na skrzyżowaniach, gdyż nie obowiązuje tu jedna zasada pierwszeństwa. Na większości z nich znajdują się odpowiednie znaki, należy się do nich stosować. Na drogach drugorzędnych można zobaczyć trójkątny znak GIVE WAY (USTĄP) lub czerwony znak STOP. Często przy skrzyżowaniach nie ma znaku GIVE WAY, natomiast na jezdni są namalowane przerywane białe linie, których istnienia trzeba przestrzegać. Podobnie jak u nas należy zawsze ustępować miejsca pojazdom służb ratunkowych, przy czym pojazd uprzywilejowany w Anglii nie oznacza pełnego kompletu sygnałów dźwiękowych i świetlnych, wystarczy np., tylko wyjątkowo jaskrawe niebieskie miganie i już wiemy, że trzeba się gdzieś schować. Ponieważ zabronione jest używanie klaksonu na terenach zabudowanych w godzinach od 23:30 do 7:00, obejmuje to też wszelkie policje, karetki, straż pożarną itp. Anglik musi się wyspać po wizycie w pubie! JAZDA W STANIE NIETRZEŹWYM O, tu różnica jest bardzo istotna. Zjednoczone Królestwo jest tolerancyjne i dopuszcza 0,8 promila, najwięcej w całej Unii, u nas dla przypomnienia jest 0,2. Nie oznacza to bynajmniej, że Anglicy jeżdżą wiecznie pod wpływem, raczej chyba przeciwnie. Jeśli ktoś spowoduje wypadek w stanie upojenia, na drugi dzień piszą o tym lokalne gazety, z podaniem danych inkryminowanego. Nie opłaca się być sławnym z tego powodu, bo od razu ma to znaczenie przy okazji stosunków interpersonalnych w pracy i jest niemile widziane. PASY BEZPIECZEŃSTWA Tu jest bardzo rygorystycznie. Nawet 50 m nie wolno przejechać bez zapiętych pasów, dba o to każdy kierowca i każdy pasażer. Angielski, bo Polakom zdarza się fantazjować. Poza tym dzieci poniżej 12. roku życia lub 135 cm wzrostu muszą podróżować w specjalnym foteliku, zabronione jest przewożenie dzieci jako pasażerów zabezpieczonych jedynie pasami bezpieczeństwa. U nas jak wiadomo różnie z tym

TURYSTYKA jest, widuje się dzieciaki na kolanach rodziców lub po prostu „luzem”. Jeśli przewożone jest niemowlę na przednim siedzeniu, w foteliku ustawionym tyłem do jazdy poduszka powietrzna musi być wyłączona. Brak zapiętych pasów bezpieczeństwa skutkuje mandatem w wysokości 60 funtów, lub grzywną do 500 funtów, jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu. Nawiasem mówiąc, te 60 funtów to jest w Anglii najniższy mandat, jaki można dostać za cokolwiek, między innymi za rozmowę przez komórkę, jeśli jednak kierowca stawia opór, sprawa idzie do sądu i tam już jest to funtów tysiąc do zapłaty. Podczas jazdy dozwolone jest używanie zestawów słuchawkowych i urządzeń nawigacji satelitarnej. Jeśli jednak policja uzna, że to Cię rozprasza, możesz zostać ukarany mandatem. Ciekawe zaś na podstawie czego zostaje uznany fakt rozpraszania... Nie można się tego dowiedzieć, bo dyskusja z angielskim policjantem zdecydowanie nie jest wskazana. 33 OGRANICZENIA SZYBKOŚCI Bardzo podobne jak w Polsce, do tego kamery rozmieszczone są bardzo gęsto, wobec czego grzywnę za „speeda” łatwo zarobić i nie da się od tego odwołać. Wydawać by się mogło, że tak precyzyjnie skonstruowane przepisy stanowią o płynności ruchu drogowego, a wręcz o jego idylliczności. Nic bardziej mylącego. Anglicy są niestety nie najlepszymi kierowcami, brak im pewności siebie, są pozbawieni szybkości podejmowania decyzji, wszystko robią bardzo wolno, jakby bojąc się tego, co właśnie robią. Owszem, są bardzo uprzejmi i życzliwi na drodze, nie wymuszają niczego, zawsze ustępują temu, komu się spieszy, ale też klną na siebie, na roboty drogowe, na złą synchronizację świateł oraz na kierowców autobusów, a w szczególności na rowerzystów, którzy są świętymi krowami na jezdni. Najpopularniejsze przezwisko, jakie wtedy pada to jest „wanker”, a do tego jest pokazywany odpowiedni gest ilustrujący słowo (jego znaczenie można znaleźć w słowniku slangowym). Jaką ma wyższość ruch drogowy angielski nad polskim? Zasadniczą. W UK jest zdecydowanie bezpieczniej na drogach i ulicach, wypadki zdarzają się o wiele rzadziej niż w Polsce, jest zdecydowanie mniej ofiar w ludziach. Gdyby w UK tak jak w naszym kraju co weekend policja miała do czynienia z ponad tysiącem pijanych kierowców, angielski minister transportu podałby się do dymisji, bo byłby zasypywany milionami skarg od obywateli, którzy nie czują się bezpiecznie we własnym kraju. Z drugiej strony, kiedy widzimy z daleka, że po ulicach spokojnego miasta pomyka sobie wartko (tzn. grubo ponad limit) koleżka w sfatygowanej BMW lub Audi, zimny łokieć i muza na opór skali – wiadomo bez pudła, że Polak. I od razu robi się swojsko... Klimat w Anglii rzadko przynosi opady śniegu i mrozy, jakie nie są niczym nadzwyczajnym w Polsce. Ale kiedy już spadnie śnieg, i do tego jest to taki bardziej konkretny opad, to na angielskich drogach i ulicach miast jest istny Armagedon.