Views
1 month ago

iA2

46 HISTORIA na

46 HISTORIA na orientację, przygotowanie fizyczne, umiejętność prowadzenia auta w terenie, podstawy mechaniki samochodowej, umiejętność radzenia sobie z nietypowymi sytuacjami, obsługę urządzeń „saperskich”, survival. Wyczerpujące zadania oraz brak snu wyłaniały najtwardszych i najlepszych. Polacy w Camel Trophy uczestniczyli sześciokrotnie: 1991 – Tanzania-Burundii – Grzegorz Kowalski i Sławomir Makaruk 1992 – Guyana – Zbigniew Kieras i Wojtek Palczewski 1993 – Sabah-Malaysia – Ernest Daniszewski i Paweł Orkisz 1994 – Argentina-Paraguay-Chile – Piotr Konopka i Sławomir 1995 – Mundo Maya – Marek Klar i Wojciech Stawowiak 1996 – Kalimantan – Jarek Kazberuk i Michał Kiełbasiński Polskie ekipy kończyły rajdy lokując się w pierwszej połowie stawki. Nigdy nie udało się wygrać, bowiem bez wieloletniego doświadczenia przekazywanego przez ekipy startujące wcześniej nie było to możliwe. Zwycięskie zespoły uczestniczyły w Camel Trophy po kilkunaście lat. Pozostałością w Polsce po rajdzie Camel Trophy było 6. Land Roverów służących do treningów z kolejnymi zawodnikami. Los tych samochodów był różny, dziś pozostał i ciągle jeździ jeden Defender z rajdu Sabah-Malaysia. Eliminacje i udział w Camel Trophy zmie-

HISTORIA 47 niły życie wielu uczestników. Niektórzy, trwale związali się z wyprawami i rajdami samochodowymi, dla jednych dzis jest to sposób na życie, dla innych hobby. Pozostały przyjaźnie, doświadczenie, wspomnienia i parę koszul z plamami błota i oleju oraz charakterystycznymi naszywkami rajdu. I ten wymykający się definicjom „duch” Camel Trophy. Po z górą dwudziestu latach wciąż żywy i fascynujący, obecny w czasie spotkania miłośników off-roadu i tej szczególnej przygody w pierwszej dekadzie września 2014 roku. Ci, którzy jechali w konwojach Camel Trophy przygotowali szereg prób terenowych dla tych, których na spotkanie przyciągnęła niezwykła magia tego rajdu. I chociaż impreza nie odbywała się w tropikalnej dżungli, to zmagania z grzęzawiskiem, ostrymi podjazdami, pokonywanie przeszkody z „trapem” czy wyciągarką były jak najbardziej prawdziwe. Zaciętej rywalizacji o to, kto szybciej, lepiej, sprawniej towarzyszyła atmosfera współpracy i wzajemnej pomocy. A wieczorem, przy ognisku wspominkom, opowieściom i żartom końca nie było...