Views
1 week ago

Bliżej Źródła nr 31 styczeń 2018

sób jednoczy Ją z

sób jednoczy Ją z Jezusem w sposób biologiczny. Otwartość Maryi na Ducha Świętego jest jednocześnie pełną otwartością na całą Trójcę Świętą. Żyjąc w zjednoczeniu z Duchem Świętym, będąc Jego świątynią, żyje jednocześnie z Ojcem i Synem. Napełniona mocą Bożego Ducha Maryja, jest zdolna w każdej chwili wypełniać wolę Ojca a także żyć w głębokim zjednoczeniu ze swoim Synem. Chcemy i my, uczyć się takiego życia na wzór Maryi. Czasem może się nam wydawać, że doświadczymy mocy i działania Ducha Świętego tylko wtedy, gdy będziemy posługiwali charyzmatami, mówili językami itd. Jednak nie to jest istotą chrześcijaństwa i jedynym świadectwem działania Ducha Świętego. Patrząc na Maryję zauważamy, że pierwszym dowodem działania Ducha Świętego jest wierne wypełnianie woli Bożej. W Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian czytamy, że „nikt bez pomocy Ducha Świętego nie może powiedzieć Panem jest Jezus” (por. 1 Kor 12,3). Wyznając więc Jezusa za naszego Pana możemy być pewni działania Ducha Świętego w nas. Każdy z nas im bardziej pozwala Duchowi Świętemu działać w sobie i przez siebie, tym bardziej staje się Jego ikoną. Niektórzy odważnie mówią, że Maryja jest bardziej obrazem Ducha Świętego niż wszystkie inne Jego symbole. Przytoczona wcześniej wypowiedź św. Maksymiliana wskazuje na to, że patrząc na Maryję możemy zobaczyć Ducha Świętego - niejako Jego uosobienie. Nasza grzeszna, słaba natura sprawia, że utrudniamy działanie Duchowi Świętemu w nas i poprzez nas, ale nie możemy rezygnować z ciągłego otwierania się na Niego, z przyzywania Jego mocy i światła. Wpatrując się w Maryję chemy jeszcze bardziej zaprzyjaźnić się z Duchem Świętym i stawać się Jego narzędziami w Kościele. Duch Święty jest niewidoczny. Zobaczyć możemy jedynie Jego symbole o których wspomina nam Pismo Święte: ogień, gołębica, wiatr. Ale wydaje się, że jeszcze pełniej poznajemy Go przez działanie w ludzkich sercach. Tylko człowiek do głębi przeniknięty Duchem Świętym może być Jego obrazem. Jego obecność w nas rozpoznajemy po owocach. Ludzie patrząc na nas powinni dostrzegać Bożego Ducha, który objawia się w naszej cierpliwości, radości, pokoju, wyrozumiałości... W ten sposób, na wzór Maryi, będziemy świątyniami Ducha Świętego. Nie zapominajmy, że już w sakramencie chrztu świętego otrzymaliśmy Jego moc i staliśmy się dziećmi Bożymi. Później w sakramencie bierzmowania On w pełni w nas zamieszkał, obdarzając nas swoimi darami. To obdarowanie zobowiązuje. Nie pozostawajmy więc zamknięci, czy obojętni na Trzecią Osobę Boską, ale wejdźmy z Nią w relację przyjaźni. S. M. Damiana Szmidt 1) Szkic do artykułu „Immaculata” w: Pisma Ojca Makymiliana Marii Kobego, franciszkanina, Niepokalanów 1970, t. VII, s. 261-264 M A G D A C Z Y T A 6 „Puszczyk” Jan Grzegorczyk Wydawnictwo ZNAK, 2012 „Chrześcijanin, moi kochani (…) to jest człowiek, który pragnie Boga. Oczywiście każdego z nas przygniata jakiś garb, garb małych i dużych grzechów. Takich, które nam się przydarzyły raz w życiu, i takich, które są naszym nałogiem. Wszystko jest do naprawy, ale gdy człowiek traci pragnienie Boga, to tak jakby tracił instynkt życia”. Tym razem głównym bohaterem książki Jana Grzegorczyka nie jest ksiądz, ale 50- letni mężczyzna - Stanisław Madej. Chorujący na cukrzycę kawaler, redaktor, do tej pory mieszkający w Poznaniu, po śmierci matki przeprowadza się do domku w Puszczy Noteckiej i tam pomieszkuje. Odkopuje swoją dawną pasję - pisarstwo - do której zamierza wrócić. Jednocześnie przeżywa burzliwe związki z kobietami, ale spokoju nie daje mu przede wszystkim nagła śmierć proboszcza parafii - Melchiora Górskiego, z którym był umówiony na spotkanie. Ksiądz miał przekazać mu pewne informacje i książkę Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa” z osobistymi

M A G D A C Z Y T A notatkami. Madej próbuje rozwikłać zagadkę nagłej śmierci proboszcza przy pomocy swojego nowego przyjaciela, byłego policjanta - Radka. W trakcie odkrywania przeszłości i tajemnic osób związanych z parafią, Stasiu odkrywa samego siebie. Dokonuje podsumowania swojego życia, ulega zniechęceniu i zbyt często sięga do kieliszka. Jest przy tym wszystkim wrażliwym, refleksyjnym człowiekiem, nierzadko naiwnym, zakompleksionym, ale też bardzo inteligentnym. Fascynuje go postać Judasza, a wątek zdrady i słabości ludzkiej z nią związany jest komentarzem do rzeczywistości i wydarzeń. Jedna z bohaterek wyznaje tytułowemu „Puszczykowi”: „(…) jest granica podłości, za którą już przestaje boleć. Kiedy człowiek, S A V O I R - V I V R E który jest jej sprawcą, staje się karłem…i budzi litość”. W książce pojawiają się sceny miłosne, czasami siarczysty język, jednak w tym cały urok Grzegorczyka. Jego postacie nie są papierowe, nie unoszą się ponad ziemią, mają przywary, czasami nałogi, trudną przeszłość, ale szukają siebie, Boga, swojego miejsca na tym świecie. Grzeszą, zdradzają, oszukują, ale też potrafią pomagać, wspierać i stanowią …część każdej parafii. Autor przekonuje, że mimo wszystko warto próbować, podnosić się, zmieniać, ale też trzeba zaakceptować słabości swoje i innych. Książka opatrzona jest dedykacją „Tym, którzy próbują zaczynać na nowo”. Magdalena Klimczak Eucharystyczny savoir- vivre część 2 Znak i gest liturgiczny Liturgiczny savoir - vivre wyróżnia dwa podstawowe pojęcia: znaku liturgicznego i gestu liturgicznego. W wielkim skrócie możemy stwierdzić, że znak liturgiczny to osoba, czynność lub rzecz, przez którą odczytujemy Bożą obecność, poznajemy Go, zbliżamy się do Niego, odczytujemy Jego wolę, ale także wyrażamy nasz stosunek do Niego, czyli wyznajemy wiarę w Niego, oddajemy Mu cześć, okazujemy szacunek, miłość, uniżenie itd. Gest liturgiczny to postawa lub czynność, którą wykonujemy, aby podkreślić autentyzm naszej relacji z Bogiem i to, jak tę relację przeżywamy, do czego ona nas dopinguje. Każdy znak i gest ma w liturgii swoje uzasadnienie. Dlatego powinien być wykonany we właściwy sposób - z jednej strony z umiarem i bez przesady, a z drugiej bez lekceważenia i ograniczenia się do przeżyć wewnętrznych. Bo w liturgii jest tak samo jak w codziennym życiu. Gdy jedziemy samochodem, co chwilę widzimy jakiś znak. To informacja na przykład o tym, co nas po drodze czeka, albo z jaką jechać prędkością, aby zachować bezpieczeństwo. Znak drogowy musi być dokładnie zdefiniowany, by dla wszystkich ludzi oznaczał to samo. Musi też być stosowany w odpowiednich miejscach i być odpowiednio widoczny. Nie może być też wielkiego nagromadzenia znaków na małej przestrzeni, ponieważ ich wielość nie pozwoli na właściwe odczytanie oraz przesłoni ich znaczenie. W liturgii jest analogicznie. Poszczególne znaki i gesty powinny być wykonywane w odpowiednich miejscach, we właściwych momentach. Nie powinno być ich zbyt wiele. Nie powinno się wykonywać kilku czynności jednocześnie, bo to zaciemnia treść, którą przecież mają odsłaniać. Są też precyzyjnie zdefiniowane, aby dla nas wszystkich oznaczały to samo. Znak krzyża – najważniejszy gest liturgiczny Pierwszym znakiem jest znak krzyża, a kreślenie na swoim ciele tego znaku, to niewątpliwie najważniejszy gest liturgiczny. Jest on znany od początku chrześcijaństwa, od pierwszego wieku, choć wtedy wykonywano go inaczej niż dzisiaj. Początkowo kreślono znak krzyża kciukiem na czole. Potem zaczęto kreślić krzyż na rożnych częściach ciała. Ten zwyczaj jest dzisiaj widoczny podczas mszy świętej, gdy przed Ewangelią kreślimy kciukiem znak krzyża na czole (aby umysł został uświęcony i zwrócony w kierunku Bożych spraw), na ustach (aby człowiek stał się odważnym głosicielem Ewangelii) i na sercu (aby słuchający miał siłę żyć na co dzień według słowa Bożego). Dopiero od VIII wieku wprowadzono tak zwany wielki znak krzyża. Należało go wykonać trzema złączonymi palcami - kciukiem, wskazującym i środkowym - - które oznaczają Trójcę Świętą, a dwa pozostałe palce, zgięte i połączone, symbolizują dwie natury Jezusa Chrystusa: boską i ludzką. Od początku znak krzyża wykonywano, dotykając najpierw czoła, potem brzucha, a następnie prawego i lewego ramienia. Tej tradycji wierny pozostał Kościół wschodni. W Kościele zachodnim od XI wieku zmieniono kolejność ruchu ręki przy dotykaniu ramion - najpierw dotykamy lewego, a na końcu prawego ramienia. 7

Bliżej Źródła nr 17 czerwiec 2016
Bliżej Źródła nr 16 maj 2016
Bliżej Żródła nr 15 kwiecień 2016
Bliżej sztuki
Kliendileht nr.31 - Espak
nr 31 - Pismo Studenckie PDF
styczeń 2016