Views
7 months ago

Bliżej Źródła nr 32 luty 2018

U C Z U C I A N I E K O

U C Z U C I A N I E K O C H A N E „Uczucia niekochane” - niespełnione zakochanie według ks. Krzysztofa Grzywocza 4 Dojrzały człowiek zakochuje się przynajmniej kilka razy w życiu. I nie ma w tym nic złego. Jednak, co oczywiste, nie każde zakochanie może być spełnione w wyłącznym związku z osobą, którą się kocha. Jaki więc ma sens? Edyta ma męża i czwórkę dzieci. Nagle zakochała się w koledze z pracy. A ks. Adam zakochał się w nauczycielce biologii ze szkoły, w której uczy religii. Czy to jest w ogóle normalne, dobre? Czy nie świadczy o patologii, zbyt małej miłości do Jezusa? Zakochanie to nie miłość. Zakochanie, to uczucie głęboko sensowne, pierwsze dotknięcie miłości. „Jej dotknięcie otwiera zamknięte «ja» na obecność «drugiego». Zakochanie daje «drugiemu» prawo do realności” - pisze ks. Krzysztof Grzywocz, teolog duchowości, w swojej książce „Uczucia niekochane”. Błędem jest utożsamianie zakochania z miłością. Do prawdziwej miłości jeszcze daleko. Zdolność do miłości objawia się wtedy, kiedy przestajemy być zakochani. Poetka Anna Kamieńska, wspominając swoje małżeństwo, mówiła: „Kiedy przestałam być zakochana w swoim mężu, zaczęłam go kochać”. Zakochanie, to czas decyzji i wyboru: pokocham tego, kto się pojawił, albo odejdę i pozwolę odejść. Trzeba wybrać! Moje „stare głody”. Czas zakochania odsłania w człowieku pozytywne i negatywne rzeczy. Zakochany nieoczekiwanie staje się nagle pomysłowy, twórczy, zaradny, delikatny, czuły, pełen energii. A nigdy taki nie był. Ale zakochanie odsłania także elementy, których obecność może przeszkodzić w zbudowaniu miłosnych więzi, np. może pokazać u kogoś lęk przed bliskością, intymnością, nieumiejętność odmawiania czy wyrażania „kłopotliwych” uczuć. Mogą u- jawnić się ukrywane dotąd pokłady egoizmu. Wychodzą także wtedy różne ukryte „stare głody”, np. mężczyzna zakochuje się w kobiecie i przez to zakochanie wychodzi olbrzymia tęsknota za matką, którą stracił w dzieciństwie. Wówczas zakochanie jest podwójnie silne. Jeżeli ktoś tego nie wie, może sobie nie poradzić z siłą uczucia. Bowiem ukochana osoba nie jest w stanie zaspokoić „starych głodów”. Ponieważ są one jak filiżanka bez dna, nie da się ich wypełnić. „Stare głody” nie muszą jednak sięgać dalekiej przeszłości. Mogą być wynikiem aktualnej izolacji, braku głębszych więzi, osamotnienia – np. ktoś tylko służy innym, wyłącznie daje, a nic nie bierze. Tymczasem miłość to nie tylko dawanie, ale i branie. Jeżeli ktoś nic nie bierze od innych, niech też nie daje, bo nie będzie miał z czego. Zakochanie w takim przypadku jest szansą na zobaczenie własnych zaniedbań albo np. zaniedbań w relacji ze współmałżonkiem – w małżeństwie mąż zaniedbuje żonę. Ona czuje się osamotniona, niegodna uwagi. W pracy spotyka kolegę, który ją adoruje, chwali, obsypuje prezentami. I traci dla niego głowę. Zakochuje się. W ten sposób wychodzi cały jej głód dobrej relacji z mężem. Jest to więc wspaniała okazja do odbudowania tej relacji. Bez związku wyłącznego. Fałszywe jest przekonanie, że zakochanie może spełnić się jedynie w wyłącznym związku z osobą, w której człowiek się zakochał. O spełnieniu decyduje tak naprawdę wybór i wytrwanie w miłości. „Gdzie jest napisane, że ta decyzja ma dotyczyć tylko i wyłącznie osoby, w której jestem zakochany? Ta osoba jest realnym symbolem, bramą, która nie zatrzymuje na sobie. To, co chciałbym dać tej osobie i od niej otrzymać, daję innym. Jeżeli chciałbym dać dar rozmowy, zainteresowania, delikatności, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby dać to innym i pozwolić, aby i oni mnie tym samym obdarowali. Zakochanie może otworzyć na miłość, która nigdy nie zawęża się do jednej osoby” - uważa ks. Grzywocz. I dodaje, że zakochanie, które nie może być spełnione w związku wyłącznym, jakkolwiek oczywiście jest przeżyciem bolesnym, to jednak ma swój głęboki sens. Po pierwsze, jest sprawdzianem i wzmocnieniem wybranej już miłości. Po drugie, ukazuje zaniedbane potrzeby w wybranym już związku. Dlaczego nie okazujemy już sobie czułości, nie mamy dla siebie czasu? Po trzecie,

U C Z U C I A N I E K O C H A N E takie zakochanie czyni człowieka bardziej wrażliwym, wycisza wewnętrznie, a spojrzenie wyostrza się. Człowiek staje się, po prostu, lepszy, znika w nim chęć do ironii, cynizmu. Wreszcie umożliwia dokonanie ponownego wyboru. Być może do tej pory wcale jeszcze nie wybrałem w głębi serca, np. mojego powołania małżeńskiego czy kapłańskiego. Teraz mogę naprawdę wybrać sercem. Właśnie teraz, gdy zastanawiam się czy odejść od żony, bo np. jestem zakochany w innej kobiecie. Wybór jest procesem i często trwa wiele lat. Wcale nie kończy się podczas ślubu, albo w momencie przyjęcia święceń. Poprzez zakochanie w drugim człowieku sam Bóg może zadać pytanie: czy mnie kochasz? Jeżeli bowiem nie mam bliskiej relacji z Bogiem, przez zakochanie w kobiecie czy w mężczyźnie, wyjdzie na jaw podstawowy głód każdego człowieka: więzi z Jezusem. Dlatego w przestrzeni zakochania Bóg czasami upomina się także o swoją miłość. Zachęcam do przeczytania lub wysłuchania w całości „Uczuć niekochanych” ks. Krzysztofa Grzywocza. zachęcała: Dorota Staniszewska https://gloria.tv/video/4UfVe7AvFM4X2kvnnfz4y9H7q W Y W I A D M I E S I Ą C A „I ślubuję Ci miłość…” - O zauroczeniu, zakochaniu, miłości i… codzienności opowiadają małżonkowie, którzy idą wspólną drogą już kilkanaście lat. - Kiedy i gdzie się Państwo spotkali? - Poznaliśmy się zimą przez wspólnych znajomych na naszym placu kościelnym. A po 3 latach zostaliśmy małżeństwem. - Co zachwyciło Panią w mężczyźnie, który stał się Pani mężem? Odpowiedź żony: Początkowo przyszły mąż mnie denerwował, bo nagle zaczęłam go bardzo często, prawie wszędzie spotykać – jakby mnie śledził :) Później dostrzegłam jego zalety i jego obecność przestała mi przeszkadzać . - Jakie cechy żony zauroczyły Pana? Odpowiedź męża: Tajemniczość i głos wewnętrzny. Ponieważ była to zima, żona miała czapkę, szalikiem zasłonięte pół twarzy... widziałem więc tylko oczy. A głos wewnętrzny mówił: „to ona!” - Czy po kilkunastu latach małżeńskiego życia nadal dostrzegacie Państwo w sobie to wszystko, co zobaczyliście przed zawarciem Sakramentu? - Tak: - mąż dalej mnie denerwuje :) - Żona nadal jest tajemnicza! :) Przed małżeństwem przecież prawie wcale się nie znaliśmy! Tzn. inaczej: to, jak funkcjonowaliśmy jako para, nijak miało się do tego, jakim staliśmy się małżeństwem. Jak przed ślubem ktoś mówił, że przyjdą kryzysy, pukaliśmy się w czoło. A zaraz po miesiącu miodowym, kiedy już była szara rzeczywistość, bardzo mocno się ścieraliśmy, nawet myśleliśmy o rozwodzie. Bogu dzięki, pojechaliśmy na rekolekcje, później trafiliśmy do wspólnoty, w której jesteśmy do dziś... I mimo, że problemy mamy nadal, przynajmniej nie mówimy o rozwodzie :) - Po zakochaniu pojawia się miłość, a potem decyzja o małżeństwie zawartym w Kościele Katolickim. Czy poza naukami przedślubnymi przygotowywaliście się Państwo do niego w inny sposób? Czy dziś możecie powiedzieć, że pomogło to Wam w podjęciu decyzji? Może ciągle pomaga w przezwyciężaniu trudności? - Kiedy jest się młodym i zakochanym, to się nie myśli o tym, że małżeństwo to jakieś trudności... Widzi się wszystko przez różowe okulary i tyle. Wtedy też nie myśli się o tym, że do małżeństwa trzeba się w ogóle jakoś przygotować. Dużo rozmawialiśmy, chociaż niekoniecznie o tym, jakie będą trudności. Raczej o tym, jak to będzie pięknie, cudownie, jakie mamy plany, czego byśmy chcieli. Z nauk przedmałżeńskich pamiętam, że nie zgodziłam się z księdzem, że pierwszym celem małżeństwa jest posiadanie potomstwa. Dla mnie najważniejsze było to, że razem mamy się znaleźć w niebie, czyli pomagać sobie w stawaniu się świętymi. Dziś te słowa mają jakby inny wymiar: małżeństwem jesteśmy, bo wzięliśmy ślub kościelny, ale nie doczekaliśmy się swoich dzieci, a w drodze do świętości częściej sobie przeszkadzamy zamiast pomagać :) Niemniej jednak przez codzienną wspólną modlitwę, sakramenty i zaangażowanie w życie parafii oraz wspólne rozwiązywanie problemów, nadal jesteśmy razem. I pomimo wielu kryzysów nie żałujemy kiedyś podjętej decyzji o małżeństwie. Właściwie nasze trwanie razem nazwalibyśmy „pomimo”: pomimo kłótni zawsze się godzimy, pomimo różnicy zdań dochodzimy do kompromisów, pomimo różnych zainteresowań spędzamy razem czas. - Czy macie Państwo swoja receptę na wspólne życie? Mamy wrażenie, że tkwimy w jakimś premanentnym kryzysie. Jak już sobie jako tako poradzimy 5

Bliżej Źródła nr 17 czerwiec 2016
Bliżej Źródła nr 16 maj 2016
Томские плесы №1 (32) январь 2018
Bliżej sztuki
« 32»
Bliżej Żródła nr 15 kwiecień 2016
NR 5( 0) Luty 20 3 Gazetka XVIII LO w Warszawie - XVIII LO im ...
Nr 2/476; luty 2011 - Rybnik.eu