WiT 12_2018 (40)_promo

zespolbadanianalizmilitarnych

KARABINEK GROT – GENEZA ❙ SALON LOTNICZY W ZHUHAI ❙ POŁUDNIOWOKOREAŃSKI PROGRAM KSS

Wojsko

i Technika

CENA 12,99 zł

w tym 5% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

12/2018

Grudzień

AUSA 2018 – MSPO

po amerykańsku

Wystawa 2018 Annual Meeting

and Exposition of the Association

of the U.S. Army jest najważniejszą

imprezą wystawienniczo-konferencyjną

z punktu widzenia Wojsk Lądowych

Stanów Zjednoczonych. Warto ją obserwować,

daje ona bowiem doskonały

wgląd w to, co może stanowić

o kondycji US Army w sferze uzbrojenia

i wyposażenia w kolejnych latach.

str. 10

Odmładzanie Sokołów

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje

modernizację kolejnych śmigłowców

rodziny Sokół do standardu

maszyny wsparcia pola walki. Producent

śmigłowca i współpracujące

z nim polskie firmy oraz instytuty

naukowo-badawcze mają w sferze

modernizacji Sokołów znaczne

kompetencje i z powodzeniem

mogą zmierzyć się także z nowym

przedsięwzięciem.

Str. 58


Nie trać czasu, Zamów PRENUMERATĘ już dziś

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej

www.zbiam.pl lub wpłać należność na konto bankowe

nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru

w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są

na naszej stronie oraz

w kioskach internetowych

Wojsko i Technika:

cena detaliczna 12,99 zł

Prenumerata roczna: 130,00 zł

Lotnictwo Aviation

International:

cena detaliczna 14,99 zł

Prenumerata roczna: 150,00 zł

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne:

cena detaliczna 18,50

Prenumerata roczna: 185,00 zł

Morze:

cena detaliczna 14,99 zł

Prenumerata roczna: 135,00 zł

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Wystawa 2018 Annual Meeting

and Exposition of the Association

of the U.S. Army jest najważniejszą

imprezą wystawienniczo-konferencyjną

z punktu widzenia Wojsk Lądowych

Stanów Zjednoczonych. Warto ją obserwować,

daje ona bowiem doskonały

wgląd w to, co może stanowić

o kondycji US Army w sferze uzbrojenia

i wyposażenia w kolejnych latach.

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje

modernizację kolejnych śmigłowców

rodziny Sokół do standardu

maszyny wsparcia pola walki. Producent

śmigłowca i współpracujące

z nim polskie firmy oraz instytuty

naukowo-badawcze mają w sferze

modernizacji Sokołów znaczne

kompetencje i z powodzeniem

mogą zmierzyć się także z nowym

przedsięwzięciem.

w tym 5% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

Spis treści

10 70 76

Spis treści WiT Grudzień 2018

Nowości z armii świata

Andrzej Kiński, Bartłomiej Kucharski, Adam M. Maciejewski,

Łukasz Pacholski, Maciej Szopa str. 4

PGZ-19R zwycięzcą przetargu na Orlika

Maciej Szopa str. 9

AUSA 2018 – MSPO po amerykańsku

Bartłomiej Kucharski str. 10

Niejasna przyszłość LTAMDS

Adam M. Maciejewski str. 18

Karabinek Grot – nowoczesna broń nowoczesnej armii

Paweł Madej, Norbert Piechota, Ryszard Woźniak,

Mirosław Zahor str. 22

Nie tylko do Wisły – samochody transportowo-załadowcze

do systemów przeciwlotniczych i WZU S.A.

Andrzej Kiński str. 32

Świeże pomysły pięćdziesięciolatka – OBRUM dziś i jutro

Bartłomiej Kucharski str. 36

Gąsienice z wymiennymi nakładkami gumowymi

Korzyści dla Wojska Polskiego i przemysłu obronnego

Marek Wachowski str. 40

Międzynarodowa wystawa przemysłu obronnego

ADEX-2018 cz. 2

Miroslav Gyűrösi str. 44

Jak zabezpieczyć biuro przed podsłuchem?

Spy Shop str. 52

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 54

Drodzy Czytelnicy!

Z okazji świąt Bożego Narodzenia

chcielibyśmy życzyć Wam wielu spokojnych

chwil spędzonych w gronie najbliższych,

a w nadchodzącym nowym 2019 roku wielu

sukcesów oraz spełnienia marzeń, również

związanych z tym, co chcielibyście znaleźć

na naszych łamach.

Redakcja Wojska i Techniki

Policja odbiera pierwsze Black Hawki

Maciej Szopa str. 56

Odmładzanie Sokołów

Łukasz Pacholski str. 58

Lotnicze partnerstwo, czyli Wojskowe Zakłady

Lotnicze nr 2 S.A. i MiG-i-29

Łukasz Pacholski str. 64

China International Aviation & Aerospace Exhibition 2018 Cz. 1

Samoloty i śmigłowce, uzbrojenie oraz wyposażenie lotnicze

Tomasz Szulc str. 70

V-247 Vigilant i jego konkurenci

Maciej Szopa str. 76

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik, Adam M. Maciejewski str. 82

Ślązak rozpoczął próby morskie

Łukasz Pacholski str. 84

Program KSS – długa droga Republiki Korei do własnych

okrętów podwodnych

Marcin Chała str. 86

Systemy uzbrojenia i obrony okrętów na Euronaval

Tomasz Grotnik str. 94

86

Vol. IV, nr 12 (40)

GRUDZIEŃ 2018, NR 12.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

KARABINEK GROT – GENEZA

Wojsko

❙ SALON LOTNICZY W ZHUHAI ❙ POŁUDNIOWOKOREAŃSKI PROGRAM KSS

CENA 12,99 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

AUSA 2018 – MSPO

po amerykańsku

str. 10

i Technika

12/2018

Grudzień

Odmładzanie Sokołów

Na okładce: Żołnierz z modelowym subkarabinkiem

w układzie kolbowym systemu MSBS-5,56

z założonym celownikiem termowizyjnym SCT

Rubin.


Fot. FB Radom.

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Maciej Szopa

maciej.szopa@zbiam.pl

Tomasz Grotnik – redaktor działu morskiego

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Kamil Ł. Mazurek

kamil.mazurek@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach,

Marcin Chała, Jarosław Ciślak, Robert Czulda,

Maksymilian Dura, Miroslav Gyűrösi,

Jerzy Gruszczyński, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Mateusz J. Multarzyński,

Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski, Krzysztof M. Płatek,

Paweł Przeździecki, Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Anna Zakrzewska

anna.zakrzewska@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

Elżbieta Karczewska

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2018

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

Str. 58

www.zbiam.pl Grudzień 2018 • Wojsko i Technika 3


Przemysł obronny

AUSA 2018 – MSPO po amerykańsku

Bartłomiej Kucharski

Obok sympozjum AUSA Global Force

(patrz WiT 4/2018), wystawa

2018 Annual Meeting and Exposition

of the Association of the U.S. Army

jest najważniejszą imprezą

wystawienniczo-konferencyjną

dla Wojsk Lądowych Stanów

Zjednoczonych. Warto ją obserwować,

daje bowiem wgląd w to, co może

stanowić o kondycji US Army

w sferze uzbrojenia i wyposażenia

w kolejnych latach.

Ilustracje w artykule: Achates Power, AUSA, BAE

Systems, GDLS, Gregory Knowles, Oshkosh Defense,

Rafael, Raytheon, Roshel DS, TARDEC, US Army.

WWaszyngtonie 8–10 października odbyła

się największa na kontynencie północnoamerykańskim

wystawa przemysłu

obronnego. Różni się ona od największych

przedsięwzięć tego typu na świecie tym, że jest

niemal całkowicie ukierunkowana na potrzeby

Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych (US Army),

a nie na prezentację oferty lokalnego przemysłu

zbrojeniowego dla innych odbiorców. Jak co roku,

przyciągnęła ona liczne grono firm ze światowego

sektora zbrojeniowego, ekspertów, dziennikarzy

i innych gości.

Poza pokazem nowego uzbrojenia i sprzętu,

wystawa AUSA to także szereg różnorodnych

spotkań eksperckich, paneli dyskusyjnych, seminariów

i konferencji, traktujących o przyszłości

US Army. Ilość przekazywanych na nich informacji

pozwala na skrupulatną ocenę – co jest regułą

w państwach anglosaskich – działań związanych

z rozwojem amerykańskich wojsk lądowych, planowanych

przez dowództwo US Army i Departament

Obrony niemal we wszystkich aspektach,

i taka polityka informacyjna powinna się stać

wzorem dla innych państw, szczególnie tych

aspirujących do osiągnięcia standardów panujących

w tzw. świecie zachodnim.

Walka w wielu aspektach – od bitwy

do operacji

Wśród konferencji, najciekawsza dotyczyła przeniesienia

„bitwy wieloaspektowej” (Multi-Domain

Battle, patrz WiT 5/2018) na poziom „operacji wieloaspektowej”

(Multi-Domain Operation). Gen. Stephen

J. Townsend, dowódca TRADOC (Training

and Doctrine Command), ocenił, że MDB należy

traktować raczej jako wczesną koncepcję (określił

ją wręcz jako „hipotezę”), zaś MDO ma być dojrzałą

koncepcją, podpartą analizami i eksperymentami

prowadzonymi w ramach MDB przez MTDF (Multi-

Największą sensację wzbudził na AUSA 2018 Griffin III, oferowany przez GDLS. Odznacza się silniejszym od konkurentów

uzbrojeniem i wieżą z bardzo dużym kątem podniesienia armaty.

-Domain Task Force, dosł. Wieloaspektowy Zespół

Taktyczny). Zgodnie z trendami politycznymi,

US Army koncentruje się na działaniach na obszarze

indo-pacyficznym, a więc uznaje za głównego

przeciwnika Chińską Republikę Ludową, w mniejszym

zaś stopniu Federację Rosyjską. W MDO

Amerykanie zakładają okresy oczekiwania na rywalizację

oraz konflikt, przy czym coraz trudniejsze

ma być odróżnienie jednego od drugiego, wobec

upowszechnienia się elementów tzw. wojny hybrydowej.

Obecnie istnieje wersja 1.5 koncepcji

MDO, ale nie jest to wariant docelowy

– wersja 2.0 ma pojawić się jesienią 2019 r., a zapewne

nie jest to koniec ewolucji. Już dziś zakłada

się, jak sugeruje sama nazwa, przeniesienie idei

starcia wieloaspektowego na poziom operacyjny,

a w konsekwencji ścisłe współdziałanie spiętych

w jeden system jednostek wszystkich rodzajów sił

zbrojnych, jakie są dostępne na danym teatrze

działań wojennych. Przed USA, których siły zbrojne

po sekwestracji budżetowej nie są w najlepszej

kondycji, stoi niebagatelne wyzwanie, bowiem

Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza intensywnie

się modernizuje (Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej

również, choć w mniejszym stopniu), niejako

„asymetrycznie” – Pekin skupia się na tych systemach,

które pozwolą zatrzymać ewentualną pomoc

dla sił przeciwnika walczących na zachodnim

Pacyfiku. Oznacza to konieczność przełamywania

chińskiej „twierdzy”, rozciągającej się na wielu tysiącach

mil kwadratowych akwenu z licznymi wyspami

i wysepkami, a na każdej potencjalnie

mogą zostać rozmieszczone systemy przeciwlotnicze

lub przeciwokrętowe. Niektóre z narzędzi,

które w przyszłości mogą służyć US Army do

utrzymania globalnej dominacji, zaprezentowano

podczas omawianej wystawy.

O przyszłości NGCV

W programie modernizacji pojazdów lądowych

US Army zaszły spore zmiany, choć głównie dotyczące

nazewnictwa i organizacji prac rozwojowych.

Same zmiany przedstawiono nieco wcześniej, podczas

2018 Maneuver Warfighting Conference w Fort

Benning, ale na wystawie AUSA również były one

omawiane. Dotychczas program NGCV (Next Generation

Combat Vehicle) miał być tylko następcą

bojowych wozów piechoty M2 Bradley. Obecnie

przeszedł podobną drogę, jak niespełna rok wcześniej

program LRPF (Long Range Precision Fires –

o nim mowa będzie w odrębnym materiale w jednym

z kolejnych numerów WiT). NGCV także stał się

„matką programów” szeregu pojazdów lądowych,

jakie zamierza wdrożyć w przyszłości US Army. Szef

Cross Functional Team NGCV (zespołu roboczego

zajmującego się wozami bojowymi pod egidą tzw.

Future Command) gen. bryg. Ross Coffman wymienił

wśród programów wpiętych w „program operacyjny”

(jak można by z naszej perspektywy nazwać):

Bradley Replecement (Następca Bradleya, dawny

„właściwy” NGCV; znany także jako Optionally Manned

Fighting Vehicle, Opcjonalnie Załogowy Wóz

Bojowy), Robotic Combat Vehicle (Robotyczny Pojazd

Bojowy, dawny „bezzałogowy skrzydłowy”/robotic

wingman), Armored Multi-Purpose Vehicle

(AMPV; Wielozadaniowy Pojazd Opancerzony), Mobile

Protected Firepower (Mobilny Chroniony Pojazd

Wsparcia Ogniowego, wóz bojowy jednostek aeromobilnych,

a być może i brygadowych zespołów

bojowych Strykerów) wreszcie Abrams Replecement

10 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza

Adam M. Maciejewski

Program Lower Tier Air and Missile Defense

Sensor (LTAMDS) wydawał się dotąd najbardziej

priorytetowym przedsięwzięciem

w sferze obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej

US Army. Miał zaowocować nową

stacją radiolokacyjną, która zastąpiłaby

dotychczasowe AN/MPQ-65, niepasujące

już do wyzwań współczesnego pola walki

i ograniczające skuteczność – skądinąd

bardzo nowoczesnych i kosztownych

– pocisków rakietowych MSE. Tymczasem

koniec października i początek listopada

przyniosły wieści, stawiające pod znakiem

zapytania dotychczas znany kształt

programu LTAMDS, a tym samym mające

istotny wpływ na kształt II fazy

programu Wisła.

Fotografie w artykule: Lockheed Martin,

Raytheon, Elta Systems.

Pierwotne plany US Army zakładały, że nowa

stacja radiolokacyjna, wybrana w ramach

programu LTAMDS, osiągnie wstępną gotowość

operacyjną (IOC) dopiero w 2027 r. W praktyce

uzyskanie IOC otwierałoby drogę do wielkoseryjnej

produkcji nowego radaru w kolejnych latach.

Takie kalendarium programu US Army przyjęło

w grudniu ubiegłego roku i tempo programu było

dopasowane do takiego terminarza przez pierwszą

połowę tego roku. Współzawodnictwo przemysłowe

rozpoczęły pierwsze kontrakty przyznane

rok temu, w październiku, czterem firmom. O ile

wskazanie na Lockheed Martina, Northrop Grummana

i Raytheona, jako kluczowych producentów

radarów w Stanach Zjednoczonych, nie było zaskoczeniem,

to dołączenie do tej grupy kalifornijskiej

spółki Technovative Applications, a i owszem.

Technovative Applications, choć z tej samej branży,

specjalizuje się bowiem głównie w radiolokacyjnych

czujnikach pomiaru prędkości różnych pocisków,

a nie w produkji radiolokatorów obrony powietrznej.

Wybór tych czterech firm i związane

z tym kontrakty rozpoczęły oficjalnie fazę TMRR

(Technology Maturation & Risk Reduction), która

miała potrwać 15 miesięcy, a następnie rozpoczęłaby

się faza EMD (Engineering, Manufacturing and

Development). W jej ramach rozpoczęłyby się testy

prototypowych stacji tych uczestników, których

projekty zakwalifikowałyby się do EMD. Przy

tym specyfika TMRR (wczesny etap programu,

przed tzw. Milestone B, niskie nakłady poniesione

przez Pentagon) powoduje, że dany program

zbrojeniowy można łatwo zamknąć, jeżeli zmienią

się priorytety modernizacyjne.

Kongres mówi „szybciej!”

Powyższe podejście US Army krytycznie przyjęła

legislatura Stanów Zjednoczonych. Od kwietnia do

sierpnia, gdy podpisał ją prezydent Donald Trump

Prototypowa stacja radiolokacyjna przygotowana przez Lockheed Martina, która dotąd była najbliższa znanym

wymogom programu LTAMDS.

Niejasna przyszłość LTAMDS

i weszła w życie, kongresmeni pracowali nad ustawą

zatwierdzającą wydatki obronne w roku podatkowym

2019 (tzw. National Defense Authorization

Act for Fiscal Year 2019). W toku prac kongresmeni

uznali, że 2027 r. to zbyt odległa data na rozpoczęcie

wprowadzania LTAMDS do linii. W związku

z tym zapisali w ustawie budżetowej, że środki na

program LTAMDS będą obcięte o połowę, jeżeli

docelowa stacja nie osiągnie IOC do 31 grudnia

2023 r. O cztery lata wcześniej niż planowało

US Army! Na dodatek kongresmeni zaznaczyli, że

ma to być stacja z dookólnym (360°) pokryciem

radiolokacyjnym w azymucie.

US Army, prawnie zobligowane do szybszych

działań, zakwalifikowało na początku października,

a więc przed upływem 15 miesięcy, tylko dwie firmy

do dalszego udziału w programie. Chodzi

o Raytheona i Lockheed Martina. A wysocy rangą

dowódcy US Army ogłosili, że skoro Kongres chce

szybciej, to będzie szybciej. Nie ujawniono wartości

kontraktów przyznanych obu firmom. Przy okazji

wspomnijmy, że po stronie US Army wysiłki odnośnie

m.in. LTAMDS scedowano na nową

strukturę – Air and Missile Defense Cross-Functional

Team (AMD-CFT), jeden z ośmiu takich zespołów

stworzonych w listopadzie ubiegłego roku,

podległych nowemu dowództwu, czyli Army Futures

Command. AMD-CFT jest jednym z sześciu

zespołów odpowiedzialnych za sześć kluczowych

kierunków modernizacji technicznej US Army,

o których jest też mowa w innych artykułach dotyczących

US Army na łamach „Wojska i Techniki”.

AMD-CFT odpowiada za wszystkie systemy naziemnej

OPL. Od stycznia AMD-CFT ma już działać

na pełen gwizdek.

US Army zmienia reguły gry

29 października US Army przeszło od słów do czynów,

publikując zaproszenie dla wszystkich zainteresowanych

do udziału w tzw. rozeznaniu

(Sense-Off) odnośnie LTAMDS. W praktyce chodzi

o pokazy możliwości stacji radiolokacyjnych na

poligonie White Sands Missile Range w Nowym

Meksyku. Termin wyznaczono na maj–czerwiec

przyszłego roku. Oczywiście zakłada się, że pierwsze

skrzypce będą grały stacje Raytheona i Lockheed

Martina. I ich parametry US Army porówna ze

sprzętem pozostałych producentów, którzy się

zgłoszą. Ze swoimi ofertami mogą zaprezentować

się także firmy spoza Stanów Zjednoczonych i taka

decyzja była największym zaskoczeniem w tym

momencie tej historii. Wkrótce okazało się, że nie

ostatnim. Choć od razu trzeba przyznać, że prawdopodobieństwo,

iż US Army wybierze importowany

radar jest bardzo małe z szeregu przyczyn, od

prestiżowych poczynając. Acz dodajmy, że w chwili

opublikowania zaproszenia nie było jednoznacznie

stwierdzone, że US Army może wybrać inny radar

niż Raytheona lub Lockheed Martina. Natomiast

prezentowane stacje muszą odpowiadać dojrzałością

konstrukcji poziomowi fazy EMD.

Przy okazji US Army ujawniło co nieco o metodologii

przyszłorocznych prób poligonowych. Wykrywane

mają być „taktyczne i nietaktyczne” pociski

balistyczne. Stacjom radiolokacyjnym przyjdzie się

też zmierzyć z urządzeniami walki radioelektronicznej

wykorzystującymi metodę DRFM (Digital Radio

Frequency Memory). Prezentowane radary muszą

być zdolne do współdziałania ze stanowiskami

dowodzenia IBCS EOC (Integrated Air and Missile

Defense Battle Command System Engagement

18 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Broń strzelcka

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej uzbrojeni w karabinki podstawowe Grot C 16 FB-M1.

Paweł Madej, Norbert Piechota,

Ryszard Woźniak, Mirosław Zahor

W ubiegłym roku do uzbrojenia Wojska

Polskiego weszły pierwsze egzemplarze

karabinków standardowych Grot,

wchodzących w skład Modułowego

Systemu Broni Strzeleckiej kalibru 5,56 mm

(MSBS-5,56). To pierwsza w Polsce broń

tej klasy opracowana od podstaw

przez polskich naukowców i inżynierów

oraz wdrożona do seryjnej produkcji

przez krajowy przemysł obronny.

Stąd historia jej rozwoju

jest z pewnością warta przybliżenia.

Ilustracje w artykule: FB Radom, WAT,

Wojska Obrony Terytorialnej, Andrzej Kiński.

Karabinek Grot – nowoczesna

broń nowoczesnej armii

Pomysł podjęcia prac mających skutkować

powstaniem nowoczesnego polskiego karabinka

automatycznego, który zastąpiłby

w Wojsku Polskim konstrukcje bazujące na sowieckim

7,62 mm karabinku automatycznym AK, zrodził

się w Zakładzie Konstrukcji Specjalnych (ZKS) Instytutu

Techniki Uzbrojenia (ITU) Wydziału Mechatroniki

i Lotnictwa (WML) Wojskowej Akademii Technicznej

(WAT). Ich inicjatorem był ówczesny

kierownik ZKS ITU WML WAT ppłk dr inż. Ryszard

Woźniak, który jest również autorem nazwy MSBS

(skrót od Modułowy System Broni Strzeleckiej).

Geneza powstania karabinka standardowego

w układzie kolbowym Grot

Nowoczesny polski karabinek dla polskiego

żołnierza przyszłości – lata 2003–2006

Powstanie MSBS poprzedziły obszerne badania

teoretyczne i doświadczalne broni eksploatowanej

w Polsce oraz na świecie, które pozwoliły pomysł

przekuć w projekt badawczy nr O T00B 029 24 „Analiza

i synteza konstrukcyjno-balistyczna oraz badania

dynamiczne broni strzeleckiej zbudowanej w układzie

bezkolbowym”, którym kierował płk dr inż. Ryszard

Woźniak. Projekt ten, finansowany przez Ministerstwo

Nauki i Informatyzacji w latach 2003–2006,

był realizowany przez WAT we współpracy z Fabryką

Broni „Łucznik”–Radom Sp. z o.o. (FB Radom).

Na podstawie zakończonych w 2006 r. badań

stwierdzono m.in., że: […] znajdujące się w uzbrojeniu

Sił Zbrojnych RP karabinki bazujące na „systemie Kałasznikowa”

osiągnęły graniczny stan modernizacyjny,

są konstrukcjami nierozwojowymi i w nieodległej przyszłości

będą musiały zostać zastąpione nowymi perspektywicznymi

systemami. W efekcie dalsze działania

zmierzające do poprawienia walorów konstrukcyjno-

-eksploatacyjnych broni „systemu Kałasznikowa” wydają

się być mało skuteczne, zwłaszcza w kontekście

dostosowania broni do układu bezkolbowego […]

Wniosek ten był przełomowy w urzeczywistnianiu

idei budowy nowej broni dla „polskiego żołnierza

przyszłości”.

Wizja demonstratora technologii karabinka standardowego (podstawowego) w układzie

kolbowym Modułowego Systemu Broni Strzeleckiej kalibru 5,56 mm (MSBS-5,56K).

Model badawczy demonstratora technologii karabinka podstawowego MSBS-5,56K wykonany

w 2009 r. w prototypowni FB Radom z dołączonym dwójnogiem.

22 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Nie tylko do Wisły – samochody transportowo-

-załadowcze do systemów przeciwlotniczych i WZU S.A.

Andrzej Kiński

Od zarania programu Wisła, mającego

doprowadzić do wdrożenia do służby

w Siłach Zbrojnych RP rakietowego systemu

przeciwlotniczego i przeciwrakietowego

średniego zasięgu nowej generacji,

Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A.

z Grudziądza znajdują się w gronie

przedsiębiorstw polskiego przemysłu

obronnego, które mają uczestniczyć w tym

przedsięwzięciu. Świadczy o tym choćby

uczestnictwo WZU S.A. w tzw. Konsorcjum

PGZ-Wisła, powołanym jeszcze w 2015 r.

przez Polską Grupę Zbrojeniową

do uczestnictwa w polonizacji elementów

tego systemu m.in. poprzez realizację

projektów offsetowych. Po podpisaniu

28 marca 2018 r. bazowej umowy dotyczącej

zakupu w Stanach Zjednoczonych

sprzętu dwóch baterii systemu Patriot

wraz z rakietami i systemem dowodzenia

IBCS w ramach I etapu programu Wisła,

plany związane z udziałem WZU S.A.

w tym projekcie zostały ponownie

potwierdzone i skonkretyzowane.

Fotografie w artykule: Miroslav Gyűrösi,

Andrzej Kiński, USAF/Master Sgt. Scott MacKay,

USAF/Tech. Sgt. Michelle Larche, Christian Bremer.

Zakłady z Grudziądza mają być beneficjentem

projektów offsetowych związanych z transferem

technologii umożliwiających m.in.

opracowanie i produkcję pojazdów transportowo-

-załadowczych rakiet, które zostaną zamówione

przez Ministerstwo Obrony Narodowej w ramach

jednej z pięciu umów z krajowymi przedsiębiorstwami

przemysłu obronnego, związanych z zamówieniami

elementów systemu Wisła I fazy.

Przeładowanie pojemnika transportowo-startowego z pociskiem GEM-T z samochodu transportowo-załadowczego

M985 GMT na wyrzutnię M901 zestawu Patriot. Wkrótce podobne zadania w systemie Wisła będzie realizował STZ

powstały w Wojskowych Zakładach Uzbrojenia S.A. w Grudziądzu.

Zestaw transportowo-załadowczy zestawu S-75M Wołchow, składający się z naczepy PR-11B do przewożenia jednej

rakiety (tutaj makieta gabarytowo-masowa pocisku 5Ja23) i terenowego ciągnika siodłowego ZiŁ-131 w układzie 6×6.

Wieloletnie kompetencje

Od momentu swego powstania w 1960 r. grudziądzkie

zakłady specjalizują się w remontach średnich

i głównych sprzętu przeciwlotniczego, a także

rakietowego i lufowego uzbrojenia artyleryjskiego

czy sprzętu walki radioelektronicznej. Jeśli chodzi

o zasadniczy kierunek, związany ze wsparciem eksploatacji

przeciwlotniczych zestawów rakietowych,

to w kompetencji Wojskowych Zakładów Uzbrojenia

są obsługi i naprawy praktycznie wszystkich ich

elementów (poza amunicją), a więc np. stacji radiolokacyjnych

wykrywania, śledzenia celów i naprowadzania

rakiet, obiektów dowodzenia, wyrzutni,

pojazdów transportu rakiet, elektrowni polowych,

a także aparatury kontrolno-pomiarowej i urządzeń

szkolno-treningowych, oczywiście, częściowo we

współpracy z innymi przedsiębiorstwami, jak również

podwozi (pojazdów kołowych, gąsienicowych,

przyczep i naczep), na których poszczególne systemy

i urządzenia zostały umieszczone.

Nieodłącznym elementem większości rakietowych

zestawów przeciwlotniczych krótkiego, średniego

i dalekiego zasięgu, a takie właśnie obsługują

bądź obsługiwały grudziądzkie zakłady, są samochody

transportowe i transportowo-załadowcze

kierowanych pocisków przeciwlotniczych. Pełnią

one w każdym zestawie przeciwlotniczym, tak lufowym

jak rakietowym, bardzo istotną rolę, ponieważ

ich zadaniem jest dostarczenie i załadowanie amunicji

do elementów bojowych zestawu – wyrzutni

rakiet, w tym znajdujących się na pozycjach bojowych.

Specyfika konstrukcji przeciwlotniczych zestawów

rakietowych opracowanych i produkowanych

w Związku Sowieckim w latach 50., 60 i 70.

powodowała, że sprzęt zabezpieczenia ich działań,

szczególnie przygotowania rakiet, ich kontroli

przedstartowej, a także transportu był bardzo rozbudowany.

Specjalistyczne naczepy z własnymi ciągnikami

służyły do dostarczenia rozmontowanych

rakiet w fabrycznych opakowaniach, w których były

one składowane w magazynach, na pozycję techniczną.

Tam były one montowane i – jeśli wymagała

tego ich konstrukcja (np. gdy do ich napędu służyły

silniki na ciekły materiał pędny) – tankowane paliwem

i utleniaczem, zbiorniki napełniane gazami

technicznymi oraz sprężonym powietrzem. Tam

też, za pomocą specjalistycznej aparatury, dokonywana

była kontrola i strojenie ich aparatury pokładowej.

Gotowa do użycia rakieta była następnie

32 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Dotychczasowa historia OBRUM to przede wszystkim pojazdy pancerne i sprzęt inżynieryjny, ale w ostatnich latach coraz większe znaczenie w pracach Ośrodka zajmują symulatory

i trenażery. Na zdjęciu mosty towarzyszące MS-20 Daglezja.

Świeże pomysły pięćdziesięciolatka

– OBRUM dziś i jutro

Bartłomiej Kucharski

W tym roku Ośrodek Badawczo-Rozwojowy

Urządzeń Mechanicznych „OBRUM” Sp. z o.o.

obchodził półwiecze swojej działalności.

Upływa ono pod znakiem bagażu

doświadczeń, ale i spojrzenia w przyszłość,

zarówno związanej z samą placówką

badawczo-rozwojową, jak i Siłami

Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej.

Ilustracje w artykule OBRUM.

Od swego zarania statutowa działalność

Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Urządzeń

Mechanicznych „OBRUM” Sp. z o.o.

z Gliwic (choć nazwa ta nie od początku towarzyszyła

obecnemu zakładowi) związana była z pojazdami

pancernymi: ich projektowaniem, rozwojem,

adaptacją dokumentacji licencyjnej, wdrażaniem

do produkcji, modernizacjami, wykonywaniem

dokumentacji różnych szczebli oraz produkcją

urządzeń pomocniczych, jak trenażery, symulatory

itp. Na przestrzeni tych lat pojawił się szereg

udanych rozwiązań OBRUM, na czele z rodzinami

pojazdów wywodzących się z czołgów produkowanych

w blisko powiązanych Zakładach Mechanicznych

„Bumar-Łabędy” S.A. na sowieckiej licencji,

jak: wóz zabezpieczenia technicznego WZT-2

(na bazie T-55), wozy zabezpieczenia technicznego

WZT-3 (na bazie T-72) i -4 (na bazie PT-91M) czy maszyna

inżynieryjno-drogowa MID (na bazie T-72).

Nie można zapominać także o czołgu PT-91. Opracowano

również kilka projektów modernizacji

czołgu T-72, z których wybrane trafiły do produkcji

w ramach rodziny PT-91. Również dziś projekty

związane z ciężkimi pojazdami odgrywają w życiu

zakładu istotną rolę, co znajduje odzwierciedlenie

w jego portfolio – wskazać można chociażby

wdrożone w Siłach Zbrojnych RP mosty towarzyszące

na podwoziu kołowym MS-20 Daglezja (które

obecnie są wytwarzane nie tylko dla Wojska

Polskiego, ale także w ramach niewielkiego zamówienia

eksportowego) czy nadal opracowywane,

większe, MS-40.

OBRUM to nie tylko część pancerna, ale też

prężny projektant i producent systemów szkolno-

-treningowych. Prace nad nimi trwają od 1992 r.,

czego owocem jest m.in. rodzina symulatorów,

trenażerów i pojazdów szkolnych do czołgów

T-72 i PT-91, tj. od SJ-01 do SJ-09. Rola tej gałęzi

działalności OBRUM stale rośnie, a ważną cezurą

było powołanie Biura Symulatorów w 2013 r., które

stanowi wyspecjalizowaną jednostkę, mogącą

realizować prace w ramach programów prowadzonych

przez wszystkie przedsiębiorstwa Polskiej

Grupy Zbrojeniowej S.A. i przygotowywać rozwiązania

do np.: Rosomaka, Borsuka, Kraba itd. Do kołowego

bojowego wozu piechoty Rosomak powstał

zresztą system szkoleniowy SK-1 Pluton,

złożony z kilku zestawów szkoleniowych odpowiadających

pojedynczym wozom bojowym

(złożonych ze stanowisk szkolnych odpowiadających

przedziałowi kierowania SKMK i bojowemu

SKMB; ponadto uzupełnia je stanowisko instruktora

SKMI), które mogą być spięte razem w ramach

pododdziału i szkolić wspólnie jako pluton. Pomimo

zgłoszenia zapotrzebowania ze strony wojska

już w 2010 r., symulatory te wciąż nie zostały jednak

zakupione. Mimo to Biuro Symulatorów jest jednym

z ważniejszych działów współczesnego

OBRUM – świadectwem tego jest ponad 300 dostarczonych

urządzeń treningowych różnego rodzaju.

Trenażery

Szkolenie czołgistów jest czynnością kosztowną,

a przy tym wymagającą mnóstwa miejsca i wysiłku

organizacyjnego – o ile realizuje się je z wykorzystaniem

prawdziwych pojazdów. Dlatego też,

poza wspomnianą wyżej rodziną SJ, w OBRUM

powstały trenażery z rodziny Beskid, przeznaczone

do szkolenia załóg wozów rodziny T-72 i PT-91

(Beskid-2 M/K – we współpracy z WCBKT S.A.;

Beskid-3 – we współpracy z ETC-PZL Aerospace Industries

Sp. z o.o., przeznaczony do szkolenia załóg

czołgów Twardy). Oba trenażery są urządzeniami

36 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Gąsienice z wymiennymi nakładkami gumowymi

Korzyści dla Wojska Polskiego i przemysłu obronnego

Marek Wachowski

Najnowszej generacji gąsienice, niczym

opony w samochodzie, dostosowują pojazd

do warunków trakcyjnych i podłoża.

Ich zmiana – zamiast godzin,

zajmuje dziś minuty. Co istotne,

nadają się do zastosowania nie tylko

w najnowocześniejszych pojazdach

gąsienicowych, ale także

w sprzęcie posowieckim,

stając się istotnym ogniwem

w procesie jego modernizacji.

Fotografie w artykule: DST, Griffin Group Defence,

Ministerstwo Obrony Republiki Czeskiej.

Zastosowanie nakładek z gruntozaczepami zapewnia

zachowanie mobilności nawet w najtrudniejszym

terenie (jedna nakładka co 7‒8 ogniw).

Firma – DST Defence Service Tracks GmbH od wielu lat konstruuje i wytwarza gąsienice z wymiennymi nakładkami

gumowymi, które są używane w pojazdach bojowych i pomocniczych wielu armii na całym świecie. Na zdjęciu

gąsienice iDLT 464D bojowego wozu piechoty Spz Puma.

Pojawienie się czołgów na polu walki

zmieniło charakter działań bojowych na

froncie zachodnim podczas I wojny

światowej. Ten wówczas nowy środek walki

zadomowił się w wojskach lądowych państw

całego świata i jest skutecznie używany do

dzisiaj. Na bazie czołgów powstały też inne

typy wozów bojowych i pojazdów zabezpieczenia

działań, które mają istotny wpływ na

potencjał każdej armii. Czołgi podlegały stałemu

rozwojowi technicznemu, który pozwolił

m.in. zachować, a nawet zwiększyć ich mobilność,

mimo wzrostu masy. Jednym z podstawowych

elementów wpływających na zdolność

pokonywania terenu jest układ jezdny,

a w nim gąsienice, które bezpośrednio stykają

się z podłożem.

Równocześnie zadania stawiane przed pojazdami

wojskowym wykraczają znacząco

poza wymagania, którym mają sprostać maszyny

budowlane i inne pojazdy o trakcji gąsienicowej

stosowane w tzw. sektorze cywilnym.

Pojazdy wojskowe wymagają często

zastosowania specyficznych rozwiązań technicznych,

które zapewnią wyższą efektywność

dowiezienia żołnierzy na pole walki, czy

też ich bezpośredniego wsparcia ogniowego

w trakcie boju. Specyfika użycia sprzętu wojskowego

wymaga pojazdów przygotowanych

lub możliwych do szybkiego dostosowania

do działania w warunkach zarówno

piaszczystych bądź kamienistych pustyń, jak

i na śnieżnych połaciach polarnej północy.

W przypadku zarówno samochodu, jak i czołgu

występuje jeden wspólny bardzo ważny

element. To parametry miejsca styku pojazdu

z podłożem, które wpływają na możliwość

przeniesienia napędu i jazdy pojazdu bez groźby

tzw. ugrzęźnięcia. Przy tym w przypadku

pojazdów gąsienicowych mówimy o większej

powierzchni styku niż w kołowych, bowiem to

taśma gąsienicy jest elementem pośredniczącym

w przeniesieniu nacisku koła nośnego pojazdu

na podłoże (niekiedy mówi się, że pojazd

gąsienicowy układa przed sobą własną drogę).

Dzięki zmniejszeniu nacisku jednostkowego

wojskowe pojazdy gąsienicowe mogą poruszać

się na podłożu o małej spoistości (oczywiście do

pewnej granicznej wartości), co pozwala

zwiększyć możliwości manewru sprzętem

wojskowym i elastyczniej planować operacje

wojskowe.

Wymagania dotyczące zachowania wysokiej

manewrowości, prędkości pojazdu i trwałości

elementów jego układu przeniesienia napędu

wymagają stosowania wyspecjalizowanej technologii

wykonania gąsienic, która jest trudna do

opanowania przez małe przedsiębiorstwa. Pamiętajmy,

że gąsienice muszą zapewnić poruszanie

się pojazdu nie tylko po różnych podłożach

(teren, nawierzchnia betonowa), ale także

w różnych warunkach klimatycznych. Z tego

powodu na świecie jest niewielu wytwórców

gąsienic do pojazdów bojowych, o których możemy

powiedzieć, że ich produkty spełniają wysokie

wymagania wojskowych użytkowników.

Nakładki na każdy teren, każdą

temperaturę i do każdego pojazdu

Taśmy gąsienicowe w Siłach Zbrojnych RP, np.

w sprzęcie gąsienicowym sowieckiego pochodzenia,

odbiegają od wymagań współczesnego

pola walki. Chodzi zarówno o możliwości trakcyjne,

jakie zapewniają starej generacji gąsienice, jak

i ich serwis – wymianę i naprawę. Uszkodzona

gąsienica eliminowała pojazd z walki często na

wiele godzin, a jej samodzielna naprawa siłami

wyłącznie załogi pojazdu była trudna w warunkach

polowych. W przypadku dołączanych elementów

poprawiających mobilność na drogach

publicznych pojawiało się dodatkowe utrudnienie

obsługowe – stosowane połączenia śrubowe

korodowały i utrudniały prace mechaników. Nie

było także gąsienic, które pozwalałyby na dostosowanie

ich elementów styku do różnego podłoża

i różnych warunków klimatycznych.

Swoistą rewolucję w tej materii przeprowadziła

niemiecka firma DST Defence Service

Tracks GmbH (dawniej Diehl Remscheid). Od

40 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Międzynarodowa wystawa przemysłu

obronnego ADEX-2018 cz. 2

Miroslav Gyűrösi

Kontynuując omawianie nowości

i ciekawostek trzeciej międzynarodowej

wystawy przemysłu obronnego ADEX

(Azerbaijan International Defence

Exhibition), która odbyła się pod koniec

września w stolicy Azerbejdżanu Baku,

prezentujemy propozycje dotyczące

amunicji, elektroniki i optoelektroniki,

a także najciekawsze eksponaty

zagranicznych oferentów.

Fotografie w artykule Miroslav Gyűrösi.

Siły Zbrojne Republiki Azerbejdżanu prowadzą

intensywny proces modernizacji, który

nadal w nieznacznym stopniu zabezpieczają

rodzime podmioty. Wymusza to podjęcie

współpracy przemysłowej z firmami zagranicznymi

bądź bezpośredni import. Tu na przeszkodzie

stoją jednak ograniczenia w eksporcie broni do

Azerbejdżanu, jakie obowiązują w wielu krajach

zachodnich ze względu na konflikt z sąsiednią Armenią

o Górski Karabach, stąd w pierwszej kolejności

sięganie po produkty z ofert państw, które

tego typu restrykcji nie stosują.

Pojazd opancerzony Amazon klasy MRAP z zamontowanym radarem UHTES tureckiej firmy STM.

Amunicyjne nowości

Także w dziedzinie amunicji tegoroczna wystawa

ADEX była miejscem prezentacji kilku ciekawych

eksponatów. Ukraiński holding Ukroboronprom

przywiózł do Azerbejdżanu granaty

ręczne RGT-27S i RGT-27S2 o działaniu termobarycznym.

Masa każdego z granatów bez zapalnika

nie przekracza 600 g, a masa mieszaniny termobarycznej

to nieco poniżej 310 g, zaś ładunku

inicjującego 32 g. Mieszanina termobaryczna po

rozpyleniu i zainicjowaniu wytwarza obłok ognia

o średnicy 2,8 m, wysokości 2 m. Utrzymuje się

on przez cztery sekundy. Temperatura w strefie

detonacji to 2500÷3000°C.

Białoruska grupa przemysłowo-handlowa Belspiecwniesztiechnika

zaprezentowała modernizację

152/155 mm artyleryjskiej amunicji kierowanej

Krasnopol do poziomów określonych jako: Łucz,

Łucz-1 i Łucz-2. Rozmiary zewnętrzne (długość

1305 mm, kal. 152 lub 155 mm) i masa całkowita

nie uległy zmianie.

Ukraińskie granaty ręczne z ładunkiem termobarycznym

RGT-27S (po lewej) i RGT-27S2 (po prawej).

Białoruska modernizacja artyleryjskiej amunicji 152/155 mm z laserowym naprowadzaniem na finalnym odcinku

trajektorii – Łucz (na pierwszym planie), Łucz-1 (w środku) i Łucz-2 (z tyłu).

44 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Wiropłaty wojskowe

Śmigłowce rodziny W-3 Sokół to obecnie najpopularniejsze wiropłaty w Wojsku Polskim. Optymalnym momentem do ich modernizacji będą planowe remonty główne, które

w nieodległej przyszłości będzie musiała przejść część maszyn.

Łukasz Pacholski

4 września Inspektorat Uzbrojenia

poinformował o zamiarze

przeprowadzenia dialogu technicznego

dotyczącego modernizacji śmigłowców

W-3 Sokół do wersji W-3WA WPW

(Wsparcia Pola Walki). Oznacza to,

że Ministerstwo Obrony Narodowej

planuje modernizację kolejnych

wiropłatów tej rodziny, obecnie

najliczniejszych w swej klasie

w Siłach Zbrojnych RP.

Według różnych ocen

przedsięwzięcie może pochłonąć

ok. 1,5 mld PLN i potrwać 5–6 lat.

Fotografie w artykule: Łukasz Pacholski,

Andrzej Kiński.

Na zaproszenie Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedziało

m.in. konsorcjum Wytwórni

Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Świdnik

S.A., należącej do Leonardo, i Wojskowych Zakładów

Lotniczych nr 1 S.A. z Łodzi oraz Instytutu

Technicznego Wojsk Lotniczych z Polskiej Grupy

Zbrojeniowej S.A. Wielu wskazuje, że właśnie konsorcjum

w tym składzie powinno być faworytem

w rywalizacji o potencjalny kontrakt – obejmuje

bowiem producenta śmigłowców rodziny Sokół,

a także podmioty specjalizujące się w remontach

i modernizacjach wiropłatów wykorzystywanych

w Wojsku Polskim. Zapisy zawarte w ogłoszeniu

wyraźnie mówią o dysponowaniu przez uczestników

postępowania „prawami własności intelektualnej

do dokumentacji technicznej śmigłowca W-3

Sokół, w szczególności autorskich praw majątkowych

lub licencji, zawierające dokładne wskazanie

poszczególnych praw”. Sam dialog, w którym wezmą

udział wybrane przez Inspektorat Uzbrojenia

podmioty, ma zostać przeprowadzony pomiędzy

październikiem 2018 a lutym 2019 r. Termin ten

Odmładzanie Sokołów

może jednak ulec zmianie, gdy cele określone

w powyższym ogłoszeniu nie zostaną osiągnięte.

Obecnie śmigłowce rodziny W-3 Sokół są najpopularniejszymi

wiropłatami w Siłach Zbrojnych RP

– według danych przekazanych przez Dowództwo

Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych w maju br.

na stanie jest ich 69. Pierwsze z nich dostarczono

w 1989 r. (W-3T), natomiast najnowsze trafiły do

linii w 2013 r. (W-3P VIP). Obok zadań transportowych

i bezpośredniego wsparcia, są wykorzystywane

także do ratownictwa morskiego, ratownictwa

lądowego i misji CSAR, przewozu VIP, a także rozpoznania

radioelektronicznego. Co godne odnotowania,

polskie Sokoły mają za sobą epizod bojowy

– pełniły w latach 2003–2008 służbę w ramach

PKW Irak, jeden z nich (W-3WA, nr 0902) rozbił się

w rejonie Karbali 15 grudnia 2004 r. W lotnictwie

Wojsk Lądowych eksploatowanych jest dziś ok. 30

Sokołów (maszyny W-3W/WA 7. dywizjonu lotniczego

25. Brygady Kawalerii Powietrznej), wykorzystywanych

głównie do zadań transportowo-

-desantowych. Sokoły te mogłyby zostać poddane

modernizacji. Co więcej, w przypadku części z nich

zbliża się czas przeprowadzenia remontów głównych,

co można powiązać z montażem nowego

wyposażenia.

Modernizacja MLU (Mid-Life Update, dosłownie

unowocześnienie w połowie życia) śmigłowców

nie jest niczym niezwykłym. Taki proces można

zaobserwować i w Polsce, i w innych państwach

NATO. W obecnym stuleciu Inspektorat Uzbrojenia

zrealizował dwa projekty tego typu dotyczące śmigłowców

rodziny W-3 Sokół. Pierwszym z nich był

W-3PL Głuszec, który objął dotychczas osiem śmigłowców

– wszystkie trafiły w latach 2010–2016 do

56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu, gdzie wchodzą

w skład 2. eskadry śmigłowców. 22 czerwca 2017 r.

maszyna o numerze 0606 została utracona w wypadku

podczas ćwiczeń w pobliżu włoskiej miejscowości

Massanzago. Obecnie prowadzone są

starania związane z podpisaniem umowy na

przebudowę kolejnego W-3W/WA do wersji

W-3PL w celu uzupełnienia liczby maszyn w linii.

Drugi projekt objął maszyny należące do Brygady

Lotnictwa Marynarki Wojennej i objął przebudowę

do wersji W-3WARM wraz z zabudową wyposażenia

ratowniczego dwóch maszyn W-3T

Sokół, a także modernizację i ujednolicenie wyposażenia

sześciu Anakond. Pierwsze zmodernizowane

maszyny wróciły do służby w 2017 r.,

a obecnie program zbliża się do szczęśliwego finału.

Dziś w PZL-Świdnik kończą się prace przy

dwóch ostatnich Anakondach, które mają zostać

przekazane BLMW w przyszłym roku. W obu

przypadkach wojsko wykorzystało, sygnalizowaną

wcześniej, okazję przebudowy (W-3PL) czy

doposażenia (W-3WARM) maszyn podczas remontów

głównych. Dzięki temu Głuszce i Anakondy

są obecnie najnowocześniej wyposażonymi

śmigłowcami w całych SZ RP, m.in. jako jedyne

dysponują głowicami optoelektronicznymi umożliwiającymi

realizację zadań w każdych warunkach

atmosferycznych i o każdej porze doby.

Na początku była Salamandra

Pomysł uzbrojenia śmigłowca Sokół i stworzenie

na jego bazie maszyny wsparcia pola walki nie jest

nowy. Już w 1990 r. zbudowano prototyp W-3U

Salamandra, który został uzbrojony m.in. w system

rakietowego uzbrojenia kierowanego 9K114

Szturm-W z ppk 9M114 Kokon i układem naprowadzania

pocisków Raduga-Sz. Projektu nie kontynuowano

z racji przemian politycznych początku

lat 90., które przyczyniły się do zerwania współpracy

wojskowej z Rosją i reorientacją na państwa

zachodnie. W związku z tym, w latach 1992–1993,

powstała we współpracy z firmami z Republiki Południowej

Afryki nowa odmiana z uzbrojeniem

58 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Samoloty MiG-29 są eksploatowane w Polsce już niemal 30 lat, w tym czasie dały się poznać jako niezawodny sprzęt, umożliwiający wykonywanie wielu kategorii zadań bojowych w narodowej

i sojuszniczej przestrzeni powietrznej. Fot. Mirosław Wasielewski.

Lotnicze partnerstwo, czyli Wojskowe

Zakłady Lotnicze nr 2 S.A. i MiG-i-29

Łukasz Pacholski

W przyszłym roku Siły Powietrzne

będą obchodzić 30. rocznicę wprowadzenia

do eksploatacji samolotów

myśliwskich MiG-29. Przez wiele lat

był to najbardziej zaawansowany typ

bojowego statku powietrznego, który

pełnił zadania w systemie obrony

powietrznej naszego kraju. Ważną rolę

w historii MiG-ów-29 w polskim

lotnictwie pełnią bydgoskie Wojskowe

Zakłady Lotnicze nr 2 S.A., które

od 1996 r. serwisują, remontują

i doposażają te samoloty, aby wciąż

spełniały wymagania Sił Powietrznych,

cywilnej administracji kontroli

przestrzeni powietrznej i NATO.

Fotografie w artykule, jeśli nie zaznaczono inaczej:

Łukasz Pacholski, WZL nr 2 S.A.

Dziś trudno sobie wyobrazić efektywną

eksploatację samolotów wojskowych,

a w szczególności maszyn bojowych,

bez bezpośredniego wsparcia producenta bądź

innych wyspecjalizowanych podmiotów świadczących

tego typu usługi. W naszym kraju taką placówką,

realizującą różnorodne prace związane

z obsługami i remontami stałopłatów Sił Powietrznych

są, należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej

S.A., Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 S.A. w Bydgoszczy.

Obok myśliwców MiG-29 pod opieką

specjalistów z miasta nad Brdą są także myśliwsko-bombowe

Su-22M4/UM3, wielozadaniowe

Lockheed Martin F-16C/D Jastrząb czy też transportowe

C-130E Hercules tego samego producenta.

Obok prac związanych z doposażeniem bądź

modernizacją, szczegółowo przedstawionych poniżej,

MiG-i trafiają regularnie do Bydgoszczy w ramach

obsług planowych, które są realizowane po

150 i 300 godzinach lotu oraz po 2000 godzinlub

sześciu latach eksploatacji. Niniejszy artykuł ma na

celu zaprezentowanie kompetencji WZL nr 2 S.A.

na przykładzie obsług tych maszyn. To między innymi

dzięki utrzymywaniu tych i innych statków

powietrznych w gotowości do działań oraz efektywnemu

zarządzaniu, bydgoskie zakłady są od

lat jednym z najważniejszych punktów na lotniczej

i przemysłowej mapie Polski.

Nieco historii, czyli MiG-i trafiają

do Polski

Pierwsza partia samolotów MiG-29 trafiła do

1. eskadry, stacjonującego w Mińsku Mazowieckim,

1. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego ówczesnych Wojsk

Obrony Powietrznej Kraju w 1989 r. (w lipcu cztery

jednomiejscowe izdielije 9-12A, w sierpniu trzy

dwumiejscowe izd. 9-51) i 1990 r. (w październiku

pięć izd. 9-12A). Były to maszyny fabrycznie nowe,

wyprodukowane przez zakłady Znamja Truda

w Moskwie (izd. 9-12A) i Sokoł w Gorki (izd. 9-51).

Pięć lat później uzupełniło je 10 maszyn z „drugiej

ręki” (w grudniu 1995 r. – pięć izd. 9-12A i jeden

izd. 9-51, w styczniu 1996 r. – cztery izd. 9.12A), pozyskanych

z Republiki Czeskiej w drodze wymiany

za 11 śmigłowców W-3A Sokół. Ta transakcja pozwoliła

na przezbrojenie z MiG-ów-21PF i M 2. eskadry

mińskiego pułku. Trzecia i ostatnia partia

MiG-ów-29 obejmowała 22 samoloty (formalnie

23, ale jeden – niezdolny do lotu – pozostał w Niemczech

i jest obecnie eksponatem Luftwaffenmuseum

der Bundeswehr w Gatow pod Berlinem),

wycofane ze służby w niemieckiej Luftwaffe

i przekazane Polsce na mocy umów międzyrządowych

z 29 stycznia 2002 r. i z czerwca 2003 r. za

symboliczne 1 euro. Pierwsze trzy samoloty jednomiejscowe

dotarły do Bydgoszczy we wrześniu

2003 r., w grudniu przyleciały cztery jednomiejscowe

i dwa dwumiejscowe, w kwietniu 2004 r.

cztery jednomiejscowe, zaś pozostałe – siedem

i dwa – w sierpniu 2004 r. Niemieckie samoloty

w toku służby w Luftwaffe zostały doposażone

i zmodyfikowane – zależnie od poziomu zrealizowanych

prac określano je jako ICAO I oraz ICAO II.

Ze względu na znaczny stopień wyeksploatowania

i strukturę organizacyjną eskadr lotniczych (16

samolotów w jednostce) ostatecznie do służby

w Siłach Powietrznych weszło 14 maszyn standardu

ICAO I (z tego trzy tylko na okres 1,5 roku). Po

remontach przeprowadzonych w Wojskowych

Zakładach Lotniczych nr 2 S.A. w Bydgoszczy trafiły

one do 41. eskadry lotnictwa taktycznego

z Malborka. W ten sposób, dysponując 44 samolotami

typu MiG-29 (36+8), w połowie pierwszej

dekady XXI wieku Polska stała się największym

użytkownikiem maszyn tego typu w NATO i w Europie

Środkowo-Wschodniej. Ostatecznie, po kolejnych

zmianach organizacyjnych w Siłach Powietrznych,

w dwóch bazach lotniczych jeszcze

niedawno eksploatowano 32 samoloty. Pozostałe

egzemplarze zostały rozdysponowane jako pomoce

szkoleniowe i platformy do różnorodnych

prób i badań, a także eksponaty muzealne. Obecnie

64 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Przemysł lotniczy

China International Aviation

& Aerospace Exhibition 2018

Myśliwiec J-10B startuje na tle transportowego Y-20.

Tomasz Szulc

Tegoroczna wystawa i pokazy lotnicze

China International Aviation & Aerospace

Exhibition 2018, zorganizowane w Zhuhai

niedaleko Hong Kongu w dniach

6–11 listopada, potwierdziły tendencje

wyraźnie widoczne już dwa lata temu.

Choć z nazwy jest to nadal impreza

lotniczo-kosmiczna, to pod względem

liczby eksponatów dominuje na niej

różnorodne uzbrojenie, poczynając

od broni strzeleckiej, a na czołgach

kończąc. Są – oczywiście – eksponowane

także cywilne samoloty

i śmigłowce, ale zarówno pod względem

liczby, jak i atrakcyjności

dominują maszyny bojowe. Dlatego

zdecydowanie bardziej adekwatną

nazwą tego przedsięwzięcia byłby

„salon przemysłu obronnego”

lub „salon sprzętu bojowego”.

Fotografie w artykule: Marina Łyscewa,

Michaił Żerdiew, Internet.

Cz. 1 Samoloty i śmigłowce, uzbrojenie

oraz wyposażenie lotnicze

W

tym roku ilość zaprezentowanych

nowości była ogromna szczególnie

w dwóch dziedzinach – bezzałogowych

statków powietrznych i uzbrojenia rakietowego.

Pojawiło się sporo nieznanych dotąd dział

samobieżnych, wieloprowadnicowych wyrzutni

rakiet „ziemia–ziemia” i systemów przeciwlotniczych.

We wszystkich tych kategoriach sprzętu

liczba prezentowanych rozwiązań znacznie przewyższa

potrzeby jakichkolwiek sił zbrojnych, nawet

tak wielkich jak Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza.

W sferze bezzałogowców firmy

chińskie przedstawiły więcej nowości niż cała

reszta światowych liderów w tej branży na przestrzeni

ostatnich dwóch lat. Były to zarówno kopie

rozwiązań zagranicznych, w czym od dziesięcioleci

specjalizują się Chińczycy, nie zważając na

ewidentne naruszanie praw własności intelektualnej

i zwykłej przyzwoitości, jak i rozwiązania oryginalne.

Także w przypadku innych rodzajów

uzbrojenia występowały pirackie kopie rozwiązań

zagranicznych równolegle z coraz bardziej

dojrzałymi rozwiązaniami własnymi.

Taka różnorodność nie ma prostego i racjonalnego

wyjaśnienia. Do niedawna, gdy chińskie firmy

niemal wyłącznie kopiowały rozwiązania zagraniczne,

można było przypuszczać, że ani lokalni

konstruktorzy, ani wojskowi nie są w stanie przewidzieć,

które uda się doprowadzić do stanu kwalifikującego

je do produkcji seryjnej i które będą najlepiej

spełniały wymagania wojska. Dlatego

kopiowano wszystko, co tylko było możliwe. Być

może ta niepewność występuje do dziś, gdyż proces

wdrażania nowego uzbrojenia w ChALW jest

ciągle bardzo powolny i często niekonsekwentny.

Drugim powodem może być silna tendencja

do regionalizacji produkcji – wiele regionów ma

aspiracje, by stać się ośrodkami postępu technicznego

i wspierają je w tym finansowo lokalne władze,

zapewne często nie zważając, że identyczne

pomysły mają też i inne regiony. Skutkiem tego

może być mnożenie podobnych rozwiązań oferowanych

przez różnych producentów.

Trzeci powód to znaczna nadwyżka chińskiego

eksportu nad importem, skutkująca ogromnymi

wolnymi środkami finansowymi, które rząd w Pekinie

stara się inwestować w obiecujące dziedziny

nauki i przemysłu. Tych środków starcza zapewne

na równoległe finansowanie bardzo dużej ilości

prac badawczo-rozwojowych. Choć, jak dotychczas,

tylko niewielka ich część jest później kontynuowana

aż do stadium produkcji masowej, albo

ten proces jest bardzo rozciągnięty w czasie.

70 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Wiropłaty wojskowe

V-247 Vigilant i jego konkurenci

Makieta V-247 Vigilant pokazana przez Bella na wystawie w Quantico we wrześniu br.

Maciej Szopa

25 września, w czasie wystawy

Modern Day Marine Expo 2018

w Quantico, Bell ujawnił pełnowymiarową

makietę uzbrojonego statku

powietrznego bezzałogowego systemu

V-247 Vigilant. Tym samym firma

potwierdziła swoją mocną pozycję

w rywalizacji o zamówienie nowego

bezzałogowca dla Korpusu Piechoty

Morskiej. To interesująca konstrukcja,

szczególnie, że może znaleźć zastosowanie

także w innych rodzajach

Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych

i ma wiele cech wspólnych z załogowym

zmiennowirnikowcem V-280 Valor,

powstającym w ramach programu

Future Vertical Lift.

Ilustracje w artykule: Bell, Lockheed Martin,

Piasecki Aircraft, DARPA, Northrop Grumman.

Pierwsze informacje o pracach prowadzonych

przez firmę Bell Helicopter (obecnie

Bell) nad dużym bezzałogowym zmiennowirnikowcem

pojawiły się latem 2016 r. Kiedy we

wrześniu tegoż roku przedstawiono oficjalnie

jego koncepcję, okazało się, że maszyna ta ma

przypominać układem załogowy V-280 Valor,

rozwijany równolegle jako propozycja firmy

w programie Future Vertical Lift. Bezzałogowiec

otrzymał oznaczenie V-247, które odnosiło się do

zdolności działania przez 24 godziny na dobę

przez siedem dni w tygodniu. Z kolei nazwa własna

konstrukcji – Vigilant (czujny) – oznaczała

możliwość prowadzenia w tym czasie efektywnych

działań patrolowych i rozpoznawczych. Na

tej podstawie można założyć, że konstruktorzy

Bella od początku postawili przede wszystkim na

długotrwałość lotu i najwyższe możliwości wykrywania

oraz namierzania celów za pomocą

wielu zaawansowanych sensorów. Dzisiaj okazuje

się, że założenia te były słuszne, są bowiem

zbieżne z priorytetami Korpusu Piechoty Morskiej

Stanów Zjednoczonych (USMC) – formacji

która jest uważana za pierwszego i – przynajmniej

dziś – najważniejszego z potencjalnych

odbiorców Vigilanta.

Program MUX

Latem 2016 r., a zatem w tym samym czasie, kiedy

ujawniono program V-247, USMC ogłosił uruchomienie

programu „ekspedycyjnego bezzałogowca

dla lądowo-powietrznej grupy zadaniowej”

(Marine Air-Ground Task Force UAS Expeditionary,

w skrócie MUX). W owym czasie jego założenia

były dopiero precyzowane, ale już wówczas zakładano,

że ma to być duży BSP, należący do tzw.

grupy 5 wg klasyfikacji amerykańskiej. Przypomnijmy,

że obecnie w SZ Stanów Zjednoczonych

wyróżnia się pięć grup BSP:

– Grupę 1, o maksymalnej masie startowej do

9 kg, operujących na wysokości do 365 m

z prędkością ok 100 km/h;

– Grupę 2, z masą w przedziale 9÷25 kg, operujących

na wys. do 1050 m z prędkością do

250 km/h;

– Grupę 3 z masą 25÷600 kg, operujących na

wys. do 5500 m z prędkością do 250 km/h;

– Grupy 4 i 5, w przypadku których masa przekracza

600 kg, a prędkość maksymalna nie jest

zdefiniowana. Obie grupy różnią się tylko wysokością

operacyjną. W przypadku grupy 4

nie przekracza 5500 m, zaś BSP grupy 5 operują

powyżej tej granicy.

Obecnie USMC dysponuje jedynie najlżejszymi

bezzałogowcami, z grup od 1 do 3, a jej najbardziej

złożonymi systemami są AAI Corporation

RQ-7 Shadow i Boeing Insitu RQ-21 Blackjack.

Kiedy zachodzi potrzeba wykorzystania BSP

o lepszych charakterystykach, dowództwo Korpusu

musi zwracać się o użyczenie odpowiednich

systemów do USAF. Tę bolesną, a w związku

z rozwojem techniki coraz bardziej dotkliwą,

lukę USMC chce teraz wypełnić.

Pytaniem otwartym przez długi czas pozostawały

zadania, jakie miałby realizować nowy

system. Początkowo założenia były więc bardzo

ambitne i zakładały aż siedem rodzajów

misji: wsparcie ogniowe desantu i oddziałów

na ziemi, eskortowanie własnych statków powietrznych

(w tym samolotów transportowych

V-22 Osprey), działania patrolowo-dozorowe,

rozpoznanie, walka elektroniczna,

transport i retranslacja na cyfrowym polu walki.

Założono, że nowy BSP miałby być zdolny

do działania z pokładów nie tylko śmigłowcowców

i okrętów desantowych, ale także jednostek

eskortowych (od fregaty lub niszczyciela

wzwyż) albo lotnisk o niezbyt rozwiniętym

zapleczu, np. zbudowanych na niedawno

utworzonym przyczółku.

76 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Program KSS – długa droga Republiki

Korei do własnych okrętów podwodnych

Prototypowy Dosan Ahn Chang-ho typu KSS-III. Aby zbudować okręt podwodny o wyporności ponad 3000 ton, uzbrojony w torpedy i pociski manewrujące, przemysł Republiki

Korei potrzebował ponad ćwierć wieku. Czas ten jednak dobrze spożytkowano.

Marcin Chała

14 września w południowokoreańskiej

stoczni Daewoo Shipbuilding & Marine

Engineering w Okpo został zwodowany

okręt podwodny Dosan Ahn Chang-ho

typu Chang Bogo III. Wydarzenie

to na pierwszy rzut oka jest podobne

do kilkunastu innych, do których doszło

w Republice Korei na przestrzeni

ostatniego ćwierćwiecza. Różni się

jednak od poprzednich w istotny sposób.

Dosan Ahn Chang-ho jest bowiem

pierwszym w historii tego państwa

oceanicznym okrętem podwodnym

zaprojektowanym i zbudowanym

w oparciu o lokalny przemysł

stoczniowy i obronny.

Ilustracje w artykule: DSME, US Navy, Safran,

Hanwha, Tomasz Grotnik.

Można zadać pytanie, jak to możliwe, że

państwo, w którym jeszcze na początku

lat 90. osiem miniaturowych jednostek

tworzyło całe siły podwodne, jest obecnie nie tylko

posiadaczem licznej i nowoczesnej floty okrętów

tej klasy, ale jest w stanie także projektować,

budować – i co więcej – sprzedawać je krajom

trzecim, stając skutecznie w szranki z producentami

o znacznie dłuższej tradycji i doświadczeniu w tym

zakresie? Aby na nie odpowiedzieć, trzeba powrócić

do przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

W ostatnią dekadę XX wieku Republika Korei

weszła z siłami morskimi (Daehan Minguk Haegun,

najczęściej jest stosowany skrót anglojęzyczny

ROKN od Republic of Korea Navy) zorientowanymi

głównie na operacje przybrzeżne. Trzon marynarki

stanowiły korwety i lekkie fregaty, natomiast siły

podwodne były więcej niż symboliczne, składały

się bowiem zaledwie z dwóch typów miniaturowych

okrętów podwodnych. Pierwszymi, które

zainicjowały funkcjonowanie południowokoreańskich

sił podwodnych, budowane od pierwszej

połowy lat 80. do lat 90., były okręty typu Dolgorae

(SSM-051, SSM-052 i SSM-053). Zaprojektowano je

przede wszystkim w celu zebrania doświadczeń

w dziedzinie konstruowania, budowy i eksploatacji

tej klasy jednostek, a także jako cele ćwiczebne dla

nawodnych sił przeciwpodwodnych, szczególnie

że ROKN dysponowała wówczas takowymi. Istotnym

ich zadaniem było także skryte transportowanie

operatorów sił specjalnych. Jednostki typu Dolgorae

zbudowała stocznia Korea Takoma w Pusan,

obecnie należąca do grupy Hanjin Heavy Industries.

Prototypowy SSM-051 wszedł do służby

w 1985 r., SSM-052 w 1990 r., zaś SSM-053 rok później.

W położeniu podwodnym wypierały one 175 t

przy wymiarach 25,0×2,1 m. Uzbrojenie stanowiły

dwie 406 mm wyrzutnie torped, a załoga składała

się z sześciu osób, mogły dodatkowo zabrać ośmiu

żołnierzy wojsk specjalnych. Wraz z wejściem do

służby pierwszych „prawdziwych” okrętów podwodnych

typu Chang Bogo, były one stopniowo

wycofywane ze służby (w 2003 r. banderę opuszczono

na SSM-051, a w 2016 r. na dwóch kolejnych).

Drugim, liczniejszym, ale i mniejszym typem

miniaturowych okrętów podwodnych ROKN było

pięć (wg innych danych od 6 do 9) jednostek typu

SX-756/K projektu włoskiej firmy Cos.Mo.S. SpA

z Livorno. W odróżnieniu od typu Dolgorae, nie

były one w pełni budowane w Republice Korei,

lecz jedynie składane z prefabrykowanych podzespołów

dostarczanych z Włoch. Miały wyporność

podwodną100 t przy wymiarach 25,2×2,1×4,0 m.

Na zewnętrznych zaczepach można podczepić

dwie torpedy kal. 533,4 mm lub miny morskie,

w tym denne Mk 21. Łączna masa ładunku mogła

wynosić do 1800 kg. Załogę stanowiło sześć osób

i do ośmiu komandosów. Jednostki typu SX-756/K

mogły operować na głębokości do 40 m, a zasięg

pod wodą wynosił 60 Mm przy prędkości czterech

węzłów.

Pod koniec lat 80., w związku z niepewną sytuacją

związaną z możliwością wycofania wojsk amerykańskich

z Półwyspu Koreańskiego, w Seulu rozpoczęto

studia nad transformacją sił zbrojnych.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że wszystkie realizowane

w Republice Korei programy obronne

przyspieszały bądź zwalniały w zależności od aktualnej

sytuacji na linii Seul–Pjongjang. Nie inaczej

86 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl


Technika morska

Łódź przechwytująca Hurricane ZH-1300. Uwagę zwracają dwa zadaszone stanowiska załogi z fotelami amortyzowanymi i wyrzutnia ppk MBDA MMP na rufie.

Tomasz Grotnik

Uzbrojenie i wyposażenie okrętowe

to kolejny – po samych jednostkach

pływających, przybliżonych

w poprzednim numerze „Wojska

i Techniki” – segment morskiej produkcji

obronnej szeroko promowany w trakcie

każdej wystawy Euronaval. W tym

roku w Paryżu zaprezentowano szereg

propozycji z tego obszaru rynku, wśród

których najwięcej było systemów

artyleryjskich i stanowisk ogniowych

broni strzeleckiej oraz pasywnej

i aktywnej obrony okrętów, jak też

bezzałogowców różnych klas.

Fotografie w artykule: Tomasz Grotnik,

Andrzej Nitka, Saab.

W

dziedzinach wspomnianych na wstępie

ogłoszono też kolejne – po producentach

okrętów – mariaże, wzmacniające

w zamyśle ich uczestników siłę oddziaływania

prezentowanych ofert. W trakcie salonu zainaugurowało

działalność joint venture Belgium Naval

& Robotics utworzone przez spółki ECA Group i Naval

Group. Pierwsza specjalizuje się w morskich robotach

przeciwminowych, druga zaś to jeden

z głównych światowych producentów okrętów

wszystkich klas. Belgium Naval & Robotics powstało

w celu wspólnego promowania francuskich

rozwiązań w trakcie dialogu technicznego

(tak, nie tylko Inspektorat Uzbrojenia MON je organizuje!),

mającego znaleźć odpowiedź na pytanie,

jak mają wyglądać siły obony przeciwminowej

XXI wieku flot Belgii i Holandii. Niemal na

pewno chodzi o systemy zautomatyzowane,

bezzałogowe i ich bazowce – niebędące konstrukcjami

specjalizowanymi w rodzaju niszczycieli

min, a jednocześnie od nich większe. Nowy

Systemy uzbrojenia i obrony

okrętów na Euronaval

podmiot utworzył już zaczyn swojej obecności

w Beneluksie, powołując biuro projektu w Belgii,

które rozpoczęło rozmowy z potencjalnymi, lokalnymi

partnerami przemysłowymi.

Połączone siły duńskiej Termy i brytyjskiego

Chemring Countermeasures to z kolei zespół mający

za zadanie oprzeć się konkurencji w zakresie systemów

obrony biernej (soft kill) okrętów. Duńczycy

chcą włączyć do swojego systemu C-Guard, wykorzystującego

nieruchome wyrzutnie amunicji

zakłócającej kal. 130 mm, nową, naprowadzaną

w dwóch płaszczyznach 12-lufową wyrzutnię Centurion

brytyjskiego producenta. Duet ma na celowniku

program fregat typu 26 dla Royal Navy i jego

zagraniczne pochodne.

Także w zakresie systemów artyleryjskich dużego

kalibru pojawiło się partnerstwo. BAE Systems,

jako wytwórca 127 i 155 mm armat morskich

Mk 45 i Mk 51 Advanced Gun System oraz 155 mm

haubicoarmat holowanych M777 i samobieżnych

M109, postawił na współpracę z koncernem Leonardo

w celu promocji amunicji korygowanej

w locie o zwiększonym zasięgu Vulcano. Występująca

m.in. w wersjach 127 i 155 mm, jest idealnym

kandydatem do użycia we wspomnianych systemach,

stąd obecność 127 mm pocisku Vulcano na

stoisku brytyjskiego producenta nie powinna dziwić.

Jednocześnie firma poinformowała o wdrożeniu

przeprojektowanego, całkowicie automatycznego,

systemu dosyłania amunicji do armat Mk 45

Mod 4, które wybrano m.in. do fregat typu 26.

Jednak najszerzej omawianym mariażem

w zakresie uzbrojenia lufowego była współpraca

Thalesa i Nextera.

Systemy artyleryjskie

W trakcie Euronaval 2016 Thales ujawnił rozpoczęcie

prac nad okrętową wersją 40 mm systemu artyleryjskiego

RAPIDFire, jednak informacje podane

wówczas były jedynie szczątkowe. Nazwano go

wtedy RAPIDSeaGuardian, ale obecnie tej nazwy

nie przytaczano. W tym roku zaprezentowano z kolei

po raz pierwszy pełnowymiarową makietę

T40AA RAPIDFire’a Naval. Wykorzystuje on armatę

40CTAS (40 mm Cased Telescoped Ammunition

System) firmy CTA International (joint venture

Nextera i BAE Systems), strzelającą amunicją teleskopową

40×255 mm. Konstrukcja nabojów z pociskiem

zagłębionym w łusce i otoczonym częściowo

ładunkiem miotającym pozwoliła na

zachowanie ich kompaktowych wymiarów. System

jest optymalizowany do zwalczania celów powietrznych,

w tym: bezzałogowców, śmigłowców,

pocisków manewrujących, przeciwokrętowych,

a także szybkich obiektów nawodnych. Do jego

zasadniczych zalet należy podobna masa i niezbędna

powierzchnia do instalacji na okręcie, co

systemów mniejszego kalibru, przy zwiększonym

zasięgu oraz sile ognia cechującej 40 mm armatę.

Do zwalczania szybkich i nisko lecących pocisków

przeciwokrętowych będzie używana amunicja

programowalna A3B (Anti-Aerial Air Burst) z wymuszoną

fragmentacją, zawierająca subamunicję

w postaci wolframowych walców. Jest ich mniej

niż w podobnych pociskach konkurencji, ale mają

znacznie większą masę, a przewidywalny i powtarzalny

schemat ich stożkowego rozprzestrzeniania

się pozwala tak zaprogramować zapalnik czasowy

bądź zbliżeniowy, aby uzyskać optymalne

94 Wojsko i Technika • Grudzień 2018

www.zbiam.pl

More magazines by this user