Wojsko i Technika 8/2020

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

POJAZD INŻYNIERYJNY UBIM ❙ ZBROJENIA W AZJI POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ ❙ RAKIETOWE KARAKURTY

Wojsko

i Technika

8/2020

Sierpień

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Powrót hiszpańskiego

Dragona

Hiszpańskie wojska lądowe wkrótce

otrzymają długo oczekiwane kołowe

wozy bojowe VCR 8×8 Dragón.

W planach jest zakup nawet tysiąca

pojazdów za niemal 4 mld EUR,

choć dotąd zamówiono ich 348.

Na razie trwają próby demonstratorów

poszczególnych wersji.

str. 12 str. 72

Postępy programu

M-346LFFA

Koncern Leonardo, kontynuując

program lekkiej maszyny bojowej

M-346 Light Fighter Family of

Aircraft, 13 lipca oblatał prototyp

samolotu z docelowym wyposażeniem.

Wszystko wskazuje na to,

że projekt zmierza do szczęśliwego

finału, czyli dostaw seryjnych

M-346LFFA do pierwszego

użytkownika.


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190,00 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Hiszpańskie wojska lądowe wkrótce

otrzymają długo oczekiwane kołowe

wozy bojowe VCR 8×8 Dragón.

W planach jest zakup nawet tysiąca

pojazdów za niemal 4 mld EUR,

choć dotąd zamówiono ich 348.

Na razie trwają próby demonstratorów

poszczególnych wersji.

Koncern Leonardo, kontynuując

program lekkiej maszyny bojowej

M-346 Light Fighter Family of

Aircraft, 13 lipca oblatał prototyp

samolotu z docelowym wyposażeniem.

Wszystko wskazuje na to,

że projekt zmierza do szczęśliwego

finału, czyli dostaw seryjnych

M-346LFFA do pierwszego

użytkownika.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

28

42

Vol. VI, nr 8 (59)

SIERPIEŃ 2020, NR 8.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

POJAZD INŻYNIERYJNY UBIM

Wojsko

❙ ZBROJENIA W AZJI POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ ❙ RAKIETOWE KARAKURTY

i Technika

8/2020

Sierpień

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Spis treści WiT Sierpień 2020

Powrót hiszpańskiego

Dragona

str. 12 str. 72

Postępy programu

M-346LFFA

Na okładce: Demonstrator D1 kołowego wozu bojowego

VCR 8×8 z wieżą bezzałogową Elbit UT-30 Mk2.

Fot. Ministerstwo Obrony Hiszpanii.

Nowości z armii świata

Bartłomiej Kucharski, Przemysław Jędraszek,

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 4

MSPO w czasach pandemii

Targi Kielce S.A. str. 10

Powrót hiszpańskiego Dragona

Tadeusz Wróbel str. 12

Rosyjski opancerzony pojazd inżynieryjny UBIM

Tomasz Szulc str. 20

Pierwsze Leopardy 2A4HU dotarły na Węgry

Miroslav Gyűrösi str. 28

Lockheed Martin Space Systems o broni hipersonicznej

Adam M. Maciejewski str. 30

Lipcowe testy poligonowe Pirata i APR 155

Andrzej Kiński str. 32

Liczy się tylko przyszłość – współpraca międzynarodowa filarem

rozwoju WZE S.A.

Andrzej Kiński str. 36

Zbrojenia w Azji Południowo-Wschodniej

Robert Czulda str. 42

Symulator Jazdy Czołgiem Leopard 2A4 – cyfrowy trening

dla kierowcy

Bartłomiej Kucharski str. 52

78

Nowe europejskie ciężarówki wojskowe cz. 1

Jarosław Brach str. 58

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 70

Postępy programu M-346LFFA Master

Łukasz Pacholski str. 72

Transportowa modernizacja

Łukasz Pacholski, współpraca Andrzej Kiński str. 78

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik, Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski str. 84

Rakietowe Karakurty w seryjnej produkcji

Andrzej Nitka str. 86

Baterie litowo-jonowe na okrętach podwodnych

Rewolucja czy niebezpieczny eksperyment?

Marcin Chała str. 92

86

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2020

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Sierpień 2020Wojsko i Technika 3


Wozy bojowe

Tadeusz Wróbel

Hiszpańskie wojska lądowe wkrótce

otrzymają długo oczekiwane

kołowe wozy bojowe VCR 8×8 Dragón.

W planach jest docelowy zakup

około tysiąca pojazdów za 3,8 mld EUR,

choć na razie zamówionych

zostanie 348 sztuk.

Powrót hiszpańskiego Dragona

Ilustracje w artykule: Ministerstwo Obrony

Królestwa Hiszpanii, Wojska Lądowe SZ Królestwa

Hiszpanii, GDELS.

Hiszpańskie wojska lądowe zdecydowały, że wersja bojowa VCR 8×8 Dragón będzie miała wieżę bezzałogową

z 30 mm armatą. Na zdjęciu demonstrator D2 z wieżą Samson Mk2 izraelskiej firmy Rafael.

Rada Ministrów Królestwa Hiszpanii wyraziła

23 czerwca zgodę na uruchomienie

pierwszego etapu produkcji kołowego

pojazdu bojowego 8×8 VCR (Vehículo de Combate

sobre Ruedas) Dragón. W ciągu dziesięciu lat,

do 2030 r., hiszpańskie wojska lądowe (Ejército de

Tierra) otrzymają 348 wozów na platformie transportera

opancerzonego Piranha V 8×8.

Decyzja rady ministrów pozwala hiszpańskiemu

Ministerio de Defensa zawrzeć umowę o szacunkowej

wartości 2.083.275.262,81 EUR z dostawcą

pojazdów. Sekretarz stanu w tym resorcie

Ángel Olivares zapowiedział w połowie czerwca

tego roku, że kontrakt podpisany zostanie

w sierpniu. Głównym jego wykonawcą będzie

General Dynamics European Land Systems-Santa

Bárbara Sistemas (GDELS-SBS).

Pierwsze seryjne VCR 8×8 mają zostać przekazane

wojsku w pierwszym lub drugim kwartale

2022 r. i stanowić będą wyposażenie ośmiu brygad

wielozadaniowych (Brigadas Orgánicas Polivalentes)

hiszpańskich wojsk lądowych. Nowe

wozy bojowe zapewnić mają wysoką mobilność

taktyczną, dużą siłę rażenia przy wysokich poziomach

ochrony balistycznej i przeciwminowej, co

będzie przekładało się na większą przeżywalność

na polu walki. Tym samym VCR zwiększą bezpieczeństwo

żołnierzy, co jest bardzo ważne podczas

misji ekspedycyjnych.

Drugie podejście

13 maja 2020 r. hiszpański resort obrony wydal

długo oczekiwany komunikat potwierdzający zakup

348 VCR 8×8. Tym samym rozwiał obawy lokalnego

przemysłu zbrojeniowego, polityków

i samorządowców. Wynikały one z tego, że kontrakt

na pierwsze Dragony miał zostać podpisany

już w ubiegłym roku. Jednak tuż przed świętami

Bożego Narodzenia, 23 grudnia, Ministerstwo

Obrony Królestwa Hiszpanii sprawiło zaangażowanym

w program VCR firmom przykry prezent,

ogłaszając rezygnację z zawarcia umowy. Resort

tłumaczył swą decyzję tym, że nie potwierdzała

ona „bezwarunkowej akceptacji wymagań specyfikacji

technicznej”. Innym wskazanym powodem

był brak w ofercie przedstawionej przez

głównego wykonawcę jakiejkolwiek propozycji

ekonomicznej związanej z ryzykiem, że program

VCR może wymagać większych od zaplanowanych

nakładów (pojawiła się informacja o 25%

wzroście w razie potrzeby).

W Hiszpanii panowało jednak przekonanie, że

nie jest to jego definitywny koniec. W mediach

pojawiły się spekulacje, że być może wojsko chce

na nowo zdefiniować wymagania wobec VCR,

by przez rezygnację z niektórych zdolności obniżyć

jego cenę. Inną możliwością redukcji kosztów

było zmniejszenie liczby zamówionych pojazdów.

W mediach sugerowano również, że być

może jest to zagrywka resortu obrony, której

Ministerstwo Obrony Królestwa Hiszpanii jeszcze w 2015 r. zdecydowało,

że nowy kołowy wóz bojowy powstanie na platformie transportera GDELS

Piranha V.

Lokalizacja w Hiszpanii zakładów koncernu GDELS, producenta transportera Piranha V,

także wpłynęła na jego wybór jako przyszłego VCR 8×8.

12 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

UBIM podczas wykonywania prac przy użyciu manipulatora, który jest w tym przypadku sterowany przez operatora za pomocą pulpitu wynośnego.

Tomasz Szulc

Mimo rozwoju wozów bojowych serii

Armata, w tym T-16, czyli wozu

zabezpieczenia technicznego i czołgu

saperskiego w jednym, w Rosji powstał

także UBIM. Jest to pojazd o identycznym

przeznaczeniu, ale zbudowany na

podwoziu T-72B3 lub T-90M. W ten sposób

dopełnia eksportową ofertę czołgu

T-90MS, jak również jest następcą

starszych wozów serii IMR. Dlatego może

być interesującym wyborem dla licznych

użytkowników czołgów T-72 i T-90.

Ilustracje w artykule: Tomasz Szulc,

Uralwagonzawod, Ministerstwo Obrony Federacji

Rosyjskiej, „Tiechnika i Woorużenije”.

Korzyści płynące z wykorzystania na polu

walki specjalistycznych pojazdów gąsienicowych

dostrzeżono już podczas I wojny

światowej, krótko po pierwszym bojowym użyciu

czołgów w 1916 r. Gdy zaczęła się II wojna światowa,

specjalistycznych pojazdów saperskich i inżynieryjnych

było nawet w najsilniejszych armiach

świata niewiele. Do ZSRR pojazdy specjalistyczne,

głównie czołgowe ciągniki ewakuacyjne M31, docierały

w ramach Lend-Lease. Po wojnie na bazie

kolejnych generacji radzieckich czołgów opracowywano

ciągniki ewakuacyjne, mosty towarzyszące,

nieliczne wozy torujące i kilka typów

doczepnych trałów minowych. Powstały także

specjalistyczne pojazdy gąsienicowe do prac

ziemnych – spycharka BAT-M czy koparka BTM-3,

które wykorzystywały zmodyfikowane nośniki

czołgowe, ale były nieopancerzone.

Rosyjski opancerzony

pojazd inżynieryjny UBIM

Dopiero w połowie lat 60. podjęto w ZSRR

decyzję o opracowaniu specjalistycznych opancerzonych

pojazdów gąsienicowych. Miały to

być wozy rozpoznania inżynieryjnego, rozpoznania

skażeń i pomocy technicznej. Przeznaczone

nie tylko do ewakuacji, ale i naprawy

uszkodzonych wozów bojowych. Było też zapotrzebowanie

na specjalne pojazdy inżynieryjne,

które miały wykonywać w terenie różnorodne

prace, bardziej złożone niż oczyszczanie dróg za

pomocą trałów i lemieszy. Miały działać w styczności

z nieprzyjacielem, a także funkcjonować

w terenie skażonym.

Inżynieryjny Pojazd Torujący

Pierwszym takim pojazdem był IMR-1, Inżeniernaja

maszina razgrażdienija – inżynieryjny wóz

torujący. Zadanie jego opracowania otrzymało

przyfabryczne biuro konstrukcyjne KBTM w Omsku,

z którym współpracował Instytut Naukowo-

-Badawczy Wojsk Inżynieryjnych. Jako nośnik

wykorzystano podwozie, produkowanego wówczas

w Omsku, czołgu T-55. Powstała konstrukcja

otrzymała oznaczenie Obiekt 616, a później,

po wzmocnieniu ochrony przeciwradiacyjnej,

Obiekt 616A. Najważniejszym elementem wyposażenia

był teleskopowy żuraw-manipulator

o maksymalnym wysięgu 8,84 m i udźwigu 2 t.

Został umieszczony na obrotowej platformie,

która zastąpiła wieżę, a obsługiwał go operator,

mający stanowisko w cylindrycznej, opancerzonej

kabinie, umieszczonej w centrum platformy.

Kabina otrzymała trzy niewielkie okna z kuloodpornymi

szybami, dzięki którym operator mógł

w miarę wygodnie obserwować teren. Stanowisko

kierowcy pozostało w pierwotnym miejscu –

– z lewej strony przedniej części kadłuba, ale właz

umieszczono na niskim cylindrycznym cokole,

w który wbudowano trzy spore szczeliny obserwacyjne.

W ten sposób także kierowca uzyskał

lepsze pole widzenia, niż kierowca czołgu. Podwyższenie

stanowiska kierowcy było związane

z instalacją w przedniej części wozu dwusekcyjnego

lemiesza, który mógł być ustawiony w klin

albo pojedynczą płaszczyznę prostopadłą bądź

skośną względem kierunku ruchu wozu. Szerokość

lemiesza wynosiła 3,56 m. Po serii prób

wzmocniono dno przez dospawanie płyty pancernej,

która służyła także poprawie stabilności

pojazdu przy maksymalnym wysięgu manipulatora.

Wóz dysponował również wciągarką z układem

zbloczy o maksymalnej sile uciągu 270 kN.

IMR-1 wszedł na uzbrojenie w 1969 r. Chrzest

bojowy przeszedł 10 lat później, po wkroczeniu

jednostek radzieckich do Afganistanu. Wnioski

były dwojakiego rodzaju. Wóz okazał się bardzo

20 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Pierwsze Leopardy 2A4HU dotarły na Węgry

Miroslav Gyűrösi

Lipiec 2020 r. z pewnością zapisze się

w historii lądowego komponentu

Węgierskich Sił Obronnych, a to

za sprawą czołgów Leopard 2A4HU,

których pierwsza partia dotarła

na Węgry, by rozpocząć, dawno

oczekiwany, proces generacyjnej

wymiany wozów T-72M1, pamiętających

czasy Układu Warszawskiego.

Fotografie w artykule: Krauss-Maffei Wegmann,

Kormánzbiztosi Titkárság/Zord Gábor László,

Ministerstwo Obrony Węgier.

Na początku miesiąca, 3 lipca w Niemczech,

na terenie poligonu zakładów Krauss-Maffei

Wegmann w Monachium, odbyła się

prezentacja pierwszych dwóch czołgów podstawowych

Leopard 2A4HU dla Węgierskich Sił Obronnych

(Magyar Honvédség), w której uczestniczyli

m.in. żołnierze jednostki, która wkrótce miała przyjąć

je do uzbrojenia. Pod koniec miesiąca, 24 lipca,

już w koszarach 25. Brygady Zmechanizowanej

György Klapka w mieście Tata, z wozami tymi mogli

zapoznać się przedstawiciele węgierskiego społeczeństwa.

Projekt zakupu nowych czołgów podstawowych

dla Magyar Honvédség jest rezultatem zobowiązania

Węgier wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego

zgłoszenia do Sił Odpowiedzi NATO ciężkiej

brygady zmechanizowanej, w strukturze której

musiał być batalion czołgów. W grudniu 2018 r.

ogłoszono w związku z tym program modernizacji

sprzętu pancernego i artyleryjskiego, w ramach

którego Ministerstwo Obrony Węgier zawarło

19 grudnia umowę z niemiecką firmą Krauss-Maffei

Wegmann na dostawę 44 fabrycznie nowych czołgów

podstawowych Leopard 2A7HU i leasing 12

używanych wozów Leopard 2A4HU do celów szkoleniowych.

Elementem pakietu jest także dostawa

pojazdów wsparcia szkolenia i działań (notabene

w tej części umowy zostały w ostatnich miesiącach

wprowadzone pewne zmiany): jednego czołgu nauki

jazdy Leopard 2 Fahrschulpanzer, pięciu wozów

zabezpieczenia technicznego Wisent 2, trzech mostów

towarzyszących Leguan, a także kilku zestawów

do transportu ciężkiej techniki po drogach

publicznych. Kontrakt przewiduje również dostarczenie

symulatorów i trenażerów oraz wsparcie logistyczne.

W zakładach Krauss-Maffei Wegmann w marcu tego roku zintegrowano wyremontowaną wieżę z podwoziem

pierwszego Leoparda 2A4 przeznaczonego dla Węgier.

Jeden z czterech dotąd przekazanych czołgów podstawowych Leopard 2A4HU w nowym malowaniu kamuflażowym

i z węgierskimi znakami przynależności państwowej, rejestracją oraz oznaczeniami taktycznymi

podczas prezentacji dynamicznej w garnizonie Tata.

Druga część zamówienia dotyczy uzbrojenia

dywizjonu artylerii samobieżnej w nowoczesny

sprzęt. W ramach umowy z grudnia 2018 r. KMW

dostarczy Węgierskim Siłom Obronnym także

24 nowo wyprodukowane 155 mm armatohaubice

samobieżne PzH 2000HU. Wartość kontraktu

nie została oficjalnie ujawniona.

Pokaz w Monachium

W piątek 3 lipca 2020 r. na terenie zakładów KMW

w stolicy Bawarii Monachium odbyła się prezentacja

dwóch pierwszych czołgów Leopard 2A4HU dla

przedstawicieli Magyar Honvédség. Wozy te będą

sprzętem pomostowym przed wdrożeniem docelowych

Leopardów 2A7HU, niemniej ich znaczenie

polega na tym, że ich wprowadzenie do służby inicjuje

proces modernizacji ciężkiego komponentu sił

lądowych. Zawarty w umowie z grudnia 2018 r. leasing

Leopardów 2A4 ma pozwolić na wyszkolenie

załóg i personelu technicznego. Takie podejście

wydaje się być logiczne, biorąc pod uwagę, że obsługa

tych czołgów jest diametralnie inna niż dotąd

wykorzystywanych wozów rodziny T-72, z których

pierwsze sprowadzono na Węgry z ZSRS w 1978 r.

Proces reaktywacji oraz modyfikowania Leopardów

2A4HU, pochodzących z nadwyżek sprzętowych

Bundeswehry i odkupionych przez KMW, rozpoczął

się na początku tego roku. Symboliczny był

moment osadzenia pierwszej poddanej remontowi

wieży na podwoziu w marcu. Według aktualnych

planów, od końca lata do końca roku, na Węgry zostanie

przetransportowanych wszystkich 12 czołgów

Leopard 2A4HU przeznaczonych do szkolenia.

Wszystkie wejdą w skład 11. batalionu czołgów

25. Brygady Zmechanizowanej György Klapka (MH

25. Klapka György Lövészdandár), stacjonującego

w mieście Tata.

Przeznaczone dla Węgier czołgi otrzymały nowy,

czterokolorowy kamuflaż, który w przyszłości będzie

standardem dla wszystkich pojazdów sił lądowych

Magyar Honvédség. Już w chwili pierwszej

prezentacji na wieżach czołgów były węgierskie

oznaczenia przynależności państwowej, przy któ-

28 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Broń rakietowa

IMV-2, czyli telemetryczna wersja docelowego pocisku ARRW pod skrzydłem B-52H.

Adam M. Maciejewski

Początek sierpnia przyniósł nowe

informacje o postępach prac nad bronią

hipersoniczną w Stanach Zjednoczonych.

Najpierw, 8 sierpnia, przeprowadzono

kolejny lot testowy w ramach tzw.

prób na uwięzi pocisku rakietowego

AGM-183A ARRW, kończący tę fazę

jego badań. Następnie 10 sierpnia,

zapewne na fali tego zdarzenia, korporacja

Lockheed Martin zorganizowała

internetową konferencję prasową

dla europejskich dziennikarzy,

w tym przedstawicieli redakcji

„Wojska i Techniki”.

Fotografie w artykule: Giancarlo Casem,

Matt Williams/US Air Force/Edwards AFB; Sgt. James

Harvey/US Army via Hon. Ryan D. McCarthy.

Zacznijmy od przybliżenia przebiegu próby

z 8 sierpnia. Bombowiec B-52H z 419 th

Flight Test Squadron wystartował z bazy

lotniczej Edwards, po czym skierował się nad poligon

Point Mugu Sea Range u wybrzeży Kalifornii.

W trakcie lotu podwieszona pod skrzydłowym

pylonem telemetryczna wersja pocisku (tzw. IMV-

2 – Instrumented Measurement Vehicle) przekazywała

dane telemetryczne i nawigacyjne z odbiornika

GPS do stanowisk naziemnych. Poza tym

test posłużył weryfikacji obecnego stopnia zintegrowania

AGM-183A ARRW (Air-launched Rapid

Response Weapon) z B-52H. W ten sposób ukończono

fazę testów „na uwięzi” z udziałem US Air

Force Test Center, Naval Air Warfare Center Weapons

Division z Point Mugu, ARRW Program Office,

DARPA i Lockheed Martin.

Użyty w próbie IMV-2 najwyraźniej jest znacznie

bliższy konstrukcyjnie prawdziwemu ARRW

niż jego makieta gabarytowo-masowa, którą zaprezentowano

w zbliżonych okolicznościach

w czerwcu 2019 r. (WiT 7/2019). Niemniej IMV-2,

Lockheed Martin Space Systems

o broni hipersonicznej

jako także nieprzeznaczony do odpalania, był zapewne

pozbawiony napędu. Natomiast ubiegłoroczną

makietę ARRW teraz ponownie podwieszono

na tandemowej belce za IMV-2. Potwierdziło

to nasze przypuszczenia, że na pojedynczej belce

można przenosić dwa ARRW. Teraz można było

także zauważyć, że IMV-2 jest krótszy niż zeszłoroczna

makieta, najwyraźniej w obrębie przedziału

silnika rakietowego. Natomiast chyba nie zmieniła

się średnica korpusu ARRW. Jednocześnie

wygląd IMV-2 był już na tyle szczegółowy, że można

z niego wywnioskować długość nosowej części

pocisku, która w uzbrojonych ARRW ma skrywać

hipersoniczną beznapędową część bojową.

Będzie nią opracowywany TBG (Tactical Boost

Glide). Oczywiście, prawdziwym sprawdzianem

ARRW będą pierwsze próbne odpalenia, które

mają rozpocząć się przed końcem roku. Ta informacja

to dobra okazja, by przejść do tematu internetowego

spotkania z 10 sierpnia, dotyczącego

programów broni hipersonicznych, w których

Lockheed Martin uczestniczy.

Gospodarzem spotkania był Doug Graham,

wiceprezes Zaawansowanych Programów w korporacyjnym

oddziale Systemów Kosmicznych,

czyli Lockheed Martin Space Systems. Wiceprezes

Graham klarownie przedstawił, w których programach

i w jakim stopniu Lockheed Martin

uczestniczy, pogrupował je też pod względem

zakładanego zasięgu rażenia.

Graham najpierw wymienił systemy średniego

zasięgu (mid-range), czyli wspominany TBG,

którego nosicielem będzie i lotniczy pocisk

AGM-183A ARRW, i pocisk rakietowy „ziemia–ziemia”

OpFires (Operational Fires). Rozwój TBG trwa

pod auspicjami DARPA, natomiast głównym partnerem

przemysłowym jest Lockheed Martin.

ARRW także powstaje pod kierownictwem DARPA

dla US Air Force, jako przyszłe uzbrojenie bombowców.

Wiceprezes Graham również wspomniał,

że przed końcem roku będzie przeprowadzone

pierwsze próbne odpalenie AGM-183A

z napędem. Także przed końcem roku ma zostać

przeprowadzone pierwsze próbne odpalenie samego

TBG, który dotąd nigdy nie był testowany

(a przynajmniej nigdy oficjalnie o tym nie informowano).

Prawdopodobnie TBG powiela konstrukcję

większego AHW (Advanced Hypersonic

Weapon), obecnie określanego C-HGB (Common

Hypersonic Glide Body). Natomiast OpFires to

przyszłe uzbrojenie US Army. W swoich oficjalnych

materiałach US Army plasuje pociski OpFires

pomiędzy PrSM (Precision Strike Missile) a LRHW

(Long-Range Hypersonic Weapon). Potwierdził to

też Doug Graham, czyli zasięg OpFires mieściłby

się w przedziale ok. 500–3000 km.

Kolejny szczebel broni hipersonicznych mają

stanowić systemy „pośredniego” zasięgu (intermediate-range).

W ich przypadku Lockheed Martin

także jest głównym partnerem przemysłowym

lub liderem zespołu przemysłowego. Chodzi

o dwa systemy, czyli pocisk balistyczny LRHW dla

US Army i Conventional Prompt Strike (CPS; program

często zmienia nazwę; Graham określił go

jako Intermediate Conventional Prompt Strike Missile)

dla US Navy. LRHW i CPS mają przenosić tę

samą beznapędową część bojową C-HGB, natomiast

nadal nie ma odpowiedzi na pytanie

o konstrukcję docelowego pocisku-nosiciela

C-HGB, który gen. por. Neil Thurgood, dyrektor

biura Hypersonics, Directed Energy, Space and

Rapid Acquisition w dowództwie US Army Space

30 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Artyleria

Lipcowe testy poligonowe Pirata i APR 155

Andrzej Kiński

W połowie lipca na poligonie w Nowej

Dębie odbyły się kolejne cykle badań

opracowywanych przez polski przemysł

obronny pocisków, należących

do systemów uzbrojenia precyzyjnego,

które wykorzystują układ naprowadzania

na odbite światło lasera.

Potwierdziły one pełną funkcjonalność

ich zespołów, które powstały w MESKO S.A.

i Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowym

Telesystem-Mesko Sp. z o.o.

Fotografie w artykule: PGZ, CRW Telesystem-Mesko.

Chodzi oczywiście o przeciwpancerny pocisk

kierowany Pirat i 155 mm pocisk artyleryjski

APR 155. W przypadku obydwu możemy

mówić o finałowej fazie badań głęboko

spolonizowanych rozwiązań, przygotowania do

rozpoczęcia seryjnej produkcji których powinny

rozpocząć się już w przyszłym roku. Strzelania odbyły

się 15 (Pirat) i 16 (APR 155) lipca na terenie

Ośrodka Badań Dynamicznych Wojskowego Instytutu

Technicznego Uzbrojenia w Stalowej Woli

oraz Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych

– Dęba.

Pirat – najdalej i najbliżej

Dla pocisku Pirat (szczegółowy opis projektu

w WiT 6/2020), powstającego we współpracy polskich

przedsiębiorstw z ukraińskim partnerem –

– KKB „Łucz”, były to pierwsze strzelania w tym

roku i dziesiąty cykl badań poligonowych docelowej

rakiety w konfiguracji telemetrycznej od rozpoczęcia

badań w locie w 2017 r. Celem próby

było sprawdzenie poprawności działania silników

startowego i marszowego na stały materiał pędny,

które powstały w Polsce (MESKO S.A. i Zakład

Produkcji Specjalnej „GAMRAT” Sp. z o.o.), a także

Prototypowy pocisk APR 155 tuż przed uderzeniem w tarczę podczas próby 16 lipca 2020 r. (po lewej) i tarcza

z widocznymi dziurami wybitymi przez pociski. Ich odległość w stosunku do przecięcia ramion krzyża

(nieco uszkodzonego przez uderzenia pocisków) na tarczy daje pojęcie o precyzji trafienia.

działania układu naprowadzania pocisku (za który

odpowiada CRW Telesystem-Mesko) w nieco zmodyfikowanych

w stosunku do dotychczasowych

prób trybach działania. Uzyskane dane posłużyć

miały do niezbędnych regulacji aparatury naprowadzania

i sterowania przed cyklem badań z wykorzystaniem

zespołu CLU i w konfiguracji bojowej,

zaplanowanym na jesień.

Do standardowej dla wcześniejszych prób tarczy

o wymiarach 2,5×2,5 m odpalono dwa pociski.

I w tym miejscu zaczynają się nowości. O ile

dotąd strzelania Piratem wykonywano do tarcz

ustawionych w odległości ok. 950 m, ok. 1450 m

i ok. 2000 m od wyrzutni, to tym razem stały one

ok. 2400 m i ok. 500 m od miejsca startu pocisku.

Odpalenie na 2400 m miało na celu sprawdzenie

działania zespołów pocisku przy odległości

zbliżonej do maksymalnego zasięgu

Pirata, która wynosi 2500 m. Poza tym pocisk,

lecący po torze z przewyższeniem w stosunku

do linii celowania, uderzył w cel pod kątem ponad

30°, a nie ok. 20°, jak miało to miejsce w dotychczasowych

testach strzelania w tym trybie.

Zespoły rakiety i układ naprowadzania działały

bez zarzutu. Pocisk trafił w tarczę w obrębie

plamki światła laserowego generowanej przez

podświetlacz.

W kolejnym teście Pirat zmierzał ku celowi po

płaskiej trajektorii, ponieważ było to odpalenie na

najmniejszą odległość w historii całego programu

– ok. 500 m. I tym razem wszystkie zastosowane

elementy systemu działały prawidłowo. Należy

w tym miejscu dobitnie podkreślić, że 500 m nie

jest minimalną odległością skutecznego rażenia

celów przez Pirata. Ta będzie zależała od dobrania

zwłoki układu uzbrajania głowicy bojowej pocisku.

Pocisk musi znaleźć się w takiej odległości od

wyrzutni, aby uzbrojenie głowicy oraz rażenie

celu nie nastąpiło zbyt blisko strzelca i operatora

podświetlacza, którzy mogliby znaleźć się w strefie

oddziaływania odłamków i fali uderzeniowej

detonacji. Zwykle zwłoka wynosi ok. sekundy,

a więc realna wartość minimalnej odległości strzału

skutecznego to ok. 200÷250 m.

W obydwu odpaleniach próbnych 15 lipca wykorzystano,

skonstruowany i wykonany przez

CRW Telesystem-Mesko, podświetlacz laserowy

LPC-1. O ile jednak podczas wcześniejszych testów

pocisku LPC-1 był oddalony od wyrzutni o kilkanaście

metrów, to tym razem o ponad 100 m w bok.

Pojemnik transportowo-startowy z jednym z przeciwpancernych

pocisków kierowanych Pirat przygotowanych do

testów 15 lipca br. jeszcze w skrzyni transportowej…

…i na wyrzutni. Jest to na razie stanowisko doświadczalne, znacząco odbiegające swym układem od docelowego CLU.

32 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Liczy się tylko przyszłość – współpraca

międzynarodowa filarem rozwoju WZE S.A.

Andrzej Kiński

W polskiej opinii publicznej rozpowszechniony

jest pogląd, że projekty offsetowe,

mające w zamyśle ustawodawców kompensować

wydatki związane z niektórymi programami

zakupu uzbrojenia i sprzętu wojskowego

dla Sił Zbrojnych RP za granicą,

generalnie były przedsięwzięciami nieudanymi

i niemającymi większego znaczenia

dla kondycji przedsiębiorstw polskiego

przemysłu obronnego, a przede wszystkim

ich rozwoju. Nie można negować, że są liczne

przykłady to potwierdzające, szczególnie

z pierwszego okresu obowiązywania

prawa offsetowego, nie brak jednak

i takich, które przyniosły, przynoszą bądź

przyniosą w przyszłości offsetobiorcom –

– a zatem i polskiej gospodarce – znaczące

korzyści. Przykładem mogą być przedsięwzięcia

realizowane na przestrzeni ostatnich

kilkunastu lat we współpracy

z partnerami zagranicznymi przez

Wojskowe Zakłady Elektroniczne S.A.

z Zielonki, zresztą nie tylko offsetowe,

ale także bazujące na umowach

o czysto biznesowym charakterze.

Fotografie w artykule: WZE, PGZ, Łukasz Pacholski,

Andrzej Kiński, US Army.

Zobecnej perspektywy można bez przesady

stwierdzić, że dzięki współpracy z zagranicznymi

partnerami z Europy i Stanów

Zjednoczonych, należące od 2014 r. do Polskiej Grupy

Zbrojeniowej S.A. Wojskowe Zakłady Elektroniczne

S.A., wobec nowych uwarunkowań ekonomicznych,

znalazły nowe drogi rozwoju, które stają się

filarem działalności firmy w perspektywie kolejnych

kilkudziesięciu lat.

Przypomnijmy, że wkraczając w nową rzeczywistość

polityczną i gospodarczą po 1989 r. WZE S.A.

specjalizowały się w naprawach i remontach specjalistycznego

wojskowego sprzętu radioelektronicznego.

Poszukując możliwości przedłużenia

okresu jego eksploatacji, co było niezbędne

wobec szczupłości środków do niedawna wydatkowanych

na modernizację techniczną przez Ministerstwo

Obrony Narodowej, na przestrzeni

ostatniego ćwierćwiecza WZE S.A. uzyskały duże

doświadczenie także w modernizacji wojskowego

sprzętu rozpoznania, walki elektronicznej, dowodzenia,

łączności i obrony przeciwlotniczej produkcji

byłego ZSRS. Jednym ze sztandarowych

Centrum Produkcyjno-Serwisowe Pocisków Rakietowych NSM, największy jak dotąd projekt realizowany

przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne S.A. w Zielonce. Stan z wiosny 2020 r.

projektów był, trwający kilkanaście lat, proces modernizacji

przeciwlotniczych zestawów rakietowych

krótkiego zasięgu S-125M Newa-M do standardu

S-125SC Newa-SC (dwa etapy).

Zakłady z Zielonki wdrożyły także do produkcji

kilka pionierskich w skali kraju własnych opracowań

(we współpracy z polskimi partnerami naukowymi

oraz przemysłowymi), przede wszystkim

z zakresu sprzętu rozpoznania i walki radioelektronicznej

np.: zautomatyzowany system rozpoznawczo-zakłócający

ESM/COMINT Przebiśnieg, mobilną

stację rozpoznania radioelektronicznego ESM/

/ELINT MSR-W, mobilny zestaw rejestracji i analizy

sygnałów radiolokacyjnych MZRiASR czy lotniczy

system rozpoznania radioelektronicznego Procjon.

Oczywiste jednak było, że kontynuacja dotychczasowego

głównego profilu działalności

nie będzie w przyszłości możliwa. Sprzęt produkcji

ZSRS wcześniej czy później musiał zniknąć

z jednostek, serwis nowych urządzeń produkcji

polskiej z reguły przejęli ich producenci, a sprzęt

zachodniej produkcji dopiero zaczął wchodzić do

wyposażenia Sił Zbrojnych RP po wejściu Polski do

NATO. Na początku nowego stulecia zakłady kontynuowały

serwisowanie sowieckiego sprzętu,

jego modernizację i opracowywanie oraz małoseryjną

produkcję własnych konstrukcji. Pierwszą

próbą poszerzenia działalności było podjęcie starań

związanych z uruchomieniem serwisu złożonych

systemów elektronicznych zachodniej produkcji,

które zaczęły wchodzić do wyposażenia

SZ RP. Rozpoczęto też montaż specjalistycznych

urządzeń elektronicznych i elektromechanicznych

oraz produkcję ich zespołów w ramach pojawiających

się projektów offsetowych i umów biznesowych

z partnerami zagranicznymi. Takie podejście

dawało nadzieje na rozwój potencjału zakładów,

zwiększenie zatrudnienia, wzrost obrotów, także

dzięki eksportowi. Jak się okazało, ówczesne analizy

sytuacji rynkowej okazały się słuszne, a podjęte

działania związane z rozszerzeniem profilu działalności

firmy dały wymierne rezultaty.

Z Honeywellem do Rosomaka

i strzelających skorupiaków

Za jeden z pierwszych dużych międzynarodowych

projektów realizowanych przez WZE S.A.

można uznać współpracę z amerykańską korporacją

Honeywell, a ściślej jej europejskim oddziałem

Honeywell Regelsysteme GmbH. Koncern, w ramach

swego działu produktów dla bezpieczeństwa,

oferuje m.in. systemy nawigacji lądowej

TALIN (Tactical Advanced Land Inertial Navigator).

Honeywell wszedł na polski rynek wraz z zakupem

licencji w fińskiej firmie Patria Vehicles Oy na kołowy

transporter opancerzony (KTO) XA-360P (wszedł

do produkcji w Wojskowych Zakładach Mechanicznych

S.A., obecnie Rosomak S.A.) i we włoskiej firmie

Oto Melara S.p.A. na wieże HITFIST-30P do wersji

kołowego bojowego wozu piechoty tego pojazdu

(transfer technologii i oprzyrządowania

do WZM S.A., a potem powierzenie ich Zakładom

Mechanicznym BUMAR-ŁABĘDY S.A., gdzie uruchomiono

produkcję wież).

Honeywell miał dostarczyć system nawigacji

lądowej TALIN 3000 do wszystkich zaplanowanych

wówczas do zakupu KTO, a więc 690 wozów.

WZE S.A. nawiązały wówczas współpracę z Honeywellem

i zawarły z nim 23 maja 2005 r. wieloletnią

umowę, która ustanawiała firmę z Zielonki jedynym

36 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Siły zbrojne

Zbrojenia w Azji Południowo-Wschodniej

Robert Czulda

Postępująca polityczno-militarna

rywalizacja pomiędzy Pekinem

a Waszyngtonem, a także coraz

wyraźniejsza ekspansja Chińskiej

Republiki Ludowej w regionie sprawiają,

że państwa Azji Południowo-Wschodniej

od lat systematycznie zwiększają wydatki

na siły zbrojne. Epidemia COVID-19

doprowadziła w niektórych przypadkach

do cięć w budżetach, aczkolwiek powrót

do zwiększenia nakładów wydaje się

być jedynie kwestią czasu.

Fotografie w artykule: US Navy, Departament Obrony

Australii, Ministerstwo Obrony ChRL, tkMS,

MO Indonezji, MO Malezji, MO Laosu, MO Filipin,

MO Tajlandii, Israel Shipyards, MO Singapuru,

Hyundai, MO Wietnamu.

W

latach 2009–2018 zbrojeniowe wydatki

regionu wzrosły w wartości rzeczywistej

o 33%, osiągając w 2019 r.

poziom ok. 40 mld USD. Jak zauważa Sztokholmski

Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem

(SIPRI, Stockholm International Peace Research

Institute), to wzrost większy niż średnia

światowa (5%), ale jednocześnie mniejszy niż dla

całej Azji i Oceanii (46%), aczkolwiek wynik ten

zawyżyła głównie ChRL (83%). Wolumen importu

w latach 2009–2018 był dwukrotnie większy niż

w latach 1999–2008. Zdaniem SIPRI skala modernizacji

oznacza, że nie ma mowy jedynie o zastępowaniu

starego sprzętu nowym, lecz sugeruje,

iż: […] niemal wszystkie państwa Azji Południowo-

-Wschodniej zwiększają swój potencjał wojskowy. Pod

względem jakościowym widać, że państwa regionu

kupują systemy o większych zasięgach, co ma pozwolić

im prowadzić wojny z dala od własnego terytorium.

Średnio w okresie 2009–2018 na zbrojenia państwa

Azji Południowo-Wschodniej wydawały ok.

1,8% swojego PKB. Ze względu na ograniczony –

– z małymi wyjątkami – potencjał rodzimych przemysłów

zbrojeniowych, cechą charakterystyczną

Amerykański lotniskowiec USS George Washington (CVN 73) w eskorcie fregat Królewskiej Malezyjskiej

Marynarki Wojennej KD Jebat (FFG 29) i KD Lekiu (FFG 30) podczas wspólnych ćwiczeń.

regionu jest oparcie się w dużym stopniu na produktach

importowanych, aczkolwiek wyraźnym

trendem jest próba zbudowania własnych kompetencji

w tym zakresie (chociażby w Indonezji,

Mjanmie czy Wietnamie). Niemniej nawet tak rozwinięte

i bogate państwo jak Singapur, który dysponuje

zaawansowanym przemysłem obronnym,

musi pozyskiwać wiele typów uzbrojenia i sprzętu

za granicą. W latach 1999–2018 Azja Południowo-Wschodnia

odpowiedzialna była za 8,1% importu

broni w skali świata, podczas gdy w okresie

1999–2007 było to 5,8%. Według „Bangkok Post”,

wydatki na obronność per capita wśród państw

ASEAN to 341 USD, ale wynik ten zawyża Singapur,

gdzie wydaje się ok. 3,1% PKB. Jeśli nie brać

pod uwagę tego „państwa-miasta”, wskaźnik ten

wyniesie 212 USD w 2014 r. i 149 USD w 2018 r.

Wyzwania i zagrożenia

Jak każdy region na świecie, także i Azja Południowo-Wschodnia

nie jest wolna od wyzwań oraz

zagrożeń, które prócz służb cywilnych na ogół angażują

również wszystkie rodzaje sił zbrojnych danego

państwa. Do największych problemów zalicza

się przestępczość, w tym przemyt i piractwo

morskie (51 incydentów w pierwszym półroczu

2020 r., podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego

było ich 28). To oczywiście również handel

narkotykami. Powołując się na dane Organizacji

Narodów Zjednoczonych singapurski dziennik

„The Strait Times” informuje o gwałtownym wzroście

produkcji narkotyków syntetycznych w Azji

Południowo-Wschodniej, które są następnie wysyłane

przez Pacyfik do Stanów Zjednoczonych, państw

Ameryki Południowej, Australii i Nowej Zelandii.

To także wyraźne zagrożenie terrorystyczne,

głównie ze strony powiązanych z tzw. państwem

islamskim dżihadystów, ale również licznych w regionie

separatystów i komunistów. Rebelie o różnym

tle ideologicznym wybuchały w Indonezji

(Aceh, Timor, Kalimantan, Moluki, Celebes, Papua).

Filipińskie Mindanao to obszar działania kilku muzułmańskich

organizacji terrorystycznych, walczących

od lat 60. o suwerenność. Islamistyczno-piracka

Grupa Abu Sajjafa działa na południu Filipin

i zajmuje się zamachami bombowymi, zabójstwami

i porwaniami. Dżama’a Islamijja chce utworzyć

kalifat na terytorium Indonezji, Singapuru, Brunei,

W ramach współpracy dwustronnej, zainicjowanej w 1992 r., Australia

regularnie realizuje ćwiczenia wojskowe z Malezją.

Jednym z elementów ekspansji Chińskiej Republiki Ludowej na Morzu Południowochińskim jest

coraz częstsze wysyłanie w sporny region okrętów podwodnych, w tym o napędzie jądrowym.

42 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Symulator Jazdy Czołgiem Leopard 2A4

– cyfrowy trening dla kierowcy

Bartłomiej Kucharski

W ubiegłym roku Ośrodek Badawczo-

-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych

„OBRUM” dostarczył do Ośrodka

Szkolenia Leopard w Świętoszowie trzy

Symulatory Jazdy Czołgiem Leopard 2A4.

To nowoczesne rozwiązanie jest

ukoronowaniem dekad prac gliwickich

inżynierów, od lat opracowujących

m.in. urządzenia treningowe

dla pancerniaków.

Ilustracje w artykule: OBRUM, ZM BUMAR-ŁABĘDY,

archiwum 10. BKPanc.

Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń

Mechanicznych „OBRUM” Sp. z o.o. istnieje

od ponad 50 lat (dwa lata temu

zakład obchodził swoje półwiecze, patrz WiT

12/2018). Gliwicka placówka jest na ogół kojarzona

raczej, zgodnie z nazwą, z urządzeniami typowo

mechanicznymi, a zwłaszcza szybkobieżnymi

pojazdami gąsienicowymi, w tym pancernymi.

Nie bez racji, bowiem w OBRUM powstało kilka

typów wozów zabezpieczenia technicznego,

wiele projektów, demonstratorów i koncepcji

czołgów i innych wozów bojowych. Inżynierowie

z OBRUM brali udział we wdrażaniu do produkcji

licencyjnej czołgu T-72 czy opracowaniu

PT-91 itd. Nie jest to jednak jedyna sfera, w której

inżynierowie OBRUM mogli i mogą nadal się wykazać

– każdy pojazd wdrażany do służby w Wojsku

Polskim wymaga bowiem urządzeń szkolno-treningowych.

Na tym polu OBRUM pełni wiodącą

rolę w krajowym przemyśle obronnym od 1992 r.

Dwie kabiny Symulatorów Jazdy Czołgiem Leopard 2A4. Trzy kompletne urządzenia OBRUM dostarczył

w ubiegłym roku do Ośrodka Szkolenia Leopard w Świętoszowie.

Symulatory i trenażery OBRUM

– zarys historii

Pierwszą istotną rodziną urządzeń treningowych

do szkolenia czołgistów, jaka powstała w OBRUM,

była rodzina trenażerów i pojazdów szkolnych do

szkolenia załóg czołgów T-72 i PT-91. Były to trenażery

noszące oznaczenia od SJ-01 do SJ-08

i pojazd do szkolenia kierowców czołgów SJ-09A.

Służą głównie do nauki budowy i obsługi technicznej

czołgów (oraz ewentualnie pojazdów

o zbliżonej budowie, jak WZT-3 itd.), co jest zasadniczą

rolą trenażerów.

W OBRUM powstały także bardziej złożone

systemy do szkolenia załóg czołgów – symulatory.

Są to urządzenia rodziny BESKID – BESKID-

-2M/K dla załóg wozów rodziny T-72M/M1, zmodernizowany

w 2017 r., powstały we współpracy

z Wojskowym Centralnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym

S.A. i BESKID-3 dla załóg

PT-91, opracowany we współpracy z ETC PZL Aerospace

Industries Sp. z o.o. Pierwszy składa się

z trzech stacjonarnych modułów odwzorowujących

stanowiska pracy, odpowiednio: dowódcy,

działonowego i kierowcy. Czwarty moduł pełni

funkcję stanowiska instruktora. BESKID-3 do

kompleksowego szkolenia załogi czołgu PT-91

jest z kolei urządzeniem kontenerowym i możliwym

do przewożenia.

W gliwickim OBRUM-ie powstało też kilka

urządzeń treningowych do pojazdów wywodzących

się z KTO Rosomak. W skład rodziny urządzeń,

której elementy są dostarczane polskim ośrodkom

szkoleniowym od 2008 r., wchodzą: trenażer

TH-1-TR2D do nauki obsługi wieży HITFIST-30P,

KTO Rosomak w odmianie wozu nauki jazdy KTO-NJ

i najbardziej zaawansowany symulator SK-1P Pluton,

opracowany we współpracy m.in. z Wojsko

Akademią Techniczną, Centrum Szkolenia

Wojsk Lądowych w Poznaniu i Wyższą Szkołą Oficerską

Wojsk Lądowych (obecnie Akademia

Wojsk Lądowych) we Wrocławiu. SK-1P był używany

przez pewien czas przez WSOWL. SK-1P

składa się z kilku modułów: Symulatora Kompleksowego

Modułu Kierowcy, Symulatora Kompleksowego

Modułu Bojowego (symulator wieży)

i Modułu Instruktora. Moduły szkoleniowe mogą

być wykorzystywane oddzielnie, ale po połączeniu

w sieć pozwalają na jednoczesne ćwiczenie

całej trzyosobowej załogi wozu, lub nawet plutonu

liczącego cztery pojazdy (co wymaga

spięcia ośmiu stanowisk szkolnych i stanowiska

instruktorskiego). Przy jego pomocy możliwa

jest realizacja różnych scenariuszy ćwiczeń,

obejmujących nie tylko realizację zadań bojowych,

ale też np. procedury związane z awariami

sprzętu. Symulator nie został co prawda zakupiony

przez Siły Zbrojne RP, ale w lutym br.

Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął poszukiwanie

zbliżonego rozwiązania szkolnego, można

więc powiedzieć, że sprawa jego pozyskania

jest w toku.

Poza symulatorami i trenażerami, w OBRUM powstał

też szereg urządzeń szkolnych i pomocniczych

opartych o rzeczywistość rozszerzoną. Normą

jest dostawa symulatorów proceduralnych

właściwie do każdego typu pojazdu wojskowego.

52 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Nowe europejskie ciężarówki wojskowe

Jarosław Brach

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy siły

zbrojne kilku państw europejskich

odebrały wiele ciężarówek różnych klas

tonażowych i typów. Wśród nich znalazły

się także wykonania zazwyczaj

zamawiane w niewielkiej liczbie.

Fotografie w artykule: Tatra Trucks, CSG,

Tatra Nederland, Andrzej Kiński.

Cz. 1

Do tego kilku liczących się rynkowych graczy

przygotowało wyroby premierowe,

przewidziane do prezentacji na paryskim

salonie zbrojeniowym Eurosatory, który odwołano

ze względu na pandemię COVID-19. Zawsze bardzo

poważnie swój udział w paryskiej wystawie traktowała

czeska Tatra, stąd przegląd zaczynamy właśnie

od niej.

Tatra

Nowości u czeskiego wytwórcy to zarówno zupełnie

nowe odmiany aut, jak i kompletacje z kolejnymi

rodzajami zabudów, w tym będące rynkowymi

nowościami. W odniesieniu do modeli niedawno

przedstawionych, to pochodzą one generalnie

z dwóch serii: cywilnej zmilitaryzowanej klasy tonażowej

ciężkiej Phoenix, T158 i de facto militarnej

– gdyż pozbawionej cywilnej bazy – i należącej

do klasy tonażowej średniej Tactic, dawniej oznaczonej

jako T810. Natomiast kolejne typy zabudów

otrzymali reprezentanci gamy cywilno-militarnej,

chociaż przez samą Tatrę reklamowanej jako militarna

– Force.

W 2019 r. Siły Zbrojne Królestwa Niderlandów po raz pierwszy zakupiły ciężarówki Tatry. Są to obecnie najbardziej

mobilne taktycznie i manewrowe środki wsparcia logistycznego tej klasy tego użytkownika.

Militaryzacja cywilnej serii Phoenix zaczęła się dość szybko, bo już w rok po jej prezentacji – w 2012 r. Niemniej

pierwsze silniej zmilitaryzowane wersje tego typoszeregu pokazano w 2018 r.

W przypadku zmilitaryzowanej rodziny klasy tonażowej

ciężkiej Phoenix firma systematycznie odnawia

i poszerza paletę wywodzących się z niej

wojskowych ciężarówek, o różnym zakresie militaryzacji.

Jedna z cech charakterystycznych typoszeregu

Phoenix bierze się stąd, że powstał poprzez połączenie

koncepcji podwozia Tatry i wybranych kluczowych

komponentów pochodzących od renomowanych

zewnętrznych dostawców. Dlatego

jego podstawę podwoziową stanowi jeden z wyróżników

Tatry – centralna rura nośna zamiast tradycyjnej

ramy typu drabinowego i półosie wahliwe

w niezależnym zawieszeniu. Do tego dochodzą silniki

Paccar MX-11 i MX-13 oraz kabiny z palety DAF

CF i skrzynie przekładniowe – mechaniczne i zautomatyzowane

ZF oraz w pełni automatyczne Allison.

W obszarze pozycjonowania Phoenix to produkt

komercyjny, dostępny prosto z półki (COTS),

choć w stosunku do swojego cywilnego pierwowzoru

wyróżniający się kilkoma modyfikacjami.

Oczywiście jest przeznaczony do pokonywania

ciężkiego terenu i operowania w wymagającym

otoczeniu klimatycznym. Tatra podkreśla także, że

zastosowano tu taki sam układ zawieszenia, jak

w przypadku serii T815-7 Force, dlatego komfort

i wydajność jazdy – szczególnie w trakcie przemieszczania

się po bezdrożach – pozostają na porównywalnym

poziomie. Dzięki temu zachowano

zalety w stosunku do wyrobów konkurencji: wysoką

prędkość w terenie, komfort jazdy i stabilność

poruszania się oraz niewielką różnicę w ładowności

między jazdą po drogach utwardzonych i w czasie

jazdy w terenie (o ok. 10%, gdy u rywali współczynnik

ładowności w terenie do ładowności na drodze

przeciętnie kształtuje się na poziomie 0,6÷0,8).

Pierwsza zmilitaryzowana odmiana z linii Phoenix

została publicznie zaprezentowana na Eurosatory

2012 jako 3-osiowe, lekko zmilitaryzowane

podwozie. Po niej pojawiło się kilka kolejnych

58 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Postępy programu M-346LFFA Master

Łukasz Pacholski

Ostatnie tygodnie przyniosły ważne

wydarzenie w programie rozwoju

samolotu szkolenia zaawansowanego

i lekkiego bojowego Leonardo M-346

Master. W ramach kontynuacji projektu

lekkiej maszyny bojowej, określanej

obecnie jako Light Fighter Family

of Aircraft (LFFA), producent oblatał

prototyp samolotu wyposażonego

w docelową wersję stacji radiolokacyjnej

Leonardo Grifo. Wszystko wskazuje,

że program, pomimo tegorocznych

problemów epidemiologicznych,

zmierza do szczęśliwego finału,

czyli dostaw seryjnych M-346LFFA

do pierwszego użytkownika.

Fotografie w artykule, jeśli nie zaznaczono inaczej:

Leonardo, Łukasz Pacholski.

W

edług ubiegłorocznych szacunków

koncernu Boeing, globalne zapotrzebowanie

na odrzutowe samoloty

szkolenia zaawansowanego i lekkie szkolno-bojowe

może sięgać w perspektywie kolejnych kilkunastu

lat nawet 2600 sztuk, a prognoza ta dotyczy

tylko tzw. świata zachodniego, gdzie możliwa jest

sprzedaż konstrukcji z komponentami amerykańskimi.

Nowa generacja tego typu uniwersalnych

maszyn ma zastępować dotychczas eksploatowane

maszyny szkolno-treningowe i szkolno-bojowe

(np. Northrop T-38 Talon, BAE Hawk, Dassault

Alpha Jet czy Aero L-39 Albatros), a także starsze samoloty

bojowe (choćby Northrop F-5E/F Tiger II,

Douglas A-4 Skyhawk). Atutem jest niższa cena niż

naddźwiękowych (> Ma=1,5) maszyn wielozadaniowych

4./4,5. i 5. generacji, zarówno pod względem

kosztów zakupu, jak i eksploatacji w cyklu

13 lipca 2020 r. w Venegono oblatano samolot szkolno-bojowy i lekki bojowy Leonardo M-346LFFA (CP X625) w docelowej

konfiguracji ze stacją radiolokacyjną Grifo-346 oraz systemem samoobrony DASS (jego czujniki są dobrze widoczne

na kadłubie, przed krawędzią natarcia i za krawędzią spływu skrzydła).

Samolot w wersji M-346LFFA znalazł w ubiegłym roku pierwszego nabywcę, którym będzie Turkmenistan.

Obecny cykl prób maszyny z końcowym wyposażeniem otwiera drogę do zakończenia certyfikacji i rozpoczęcia

dostaw seryjnych maszyn.

życia, co powoduje, że stają się one istotnym elementem

oferty kluczowych producentów, obecnie:

Korea Aerospace Industries (rodzina T-50),

Boeing i Saab (T-7 Red Hawk), BAE Systems (Hawk

AJT), Zakłady Lotnicze „Sokoł”/OAK (Jak-130),

AVIC/HAIG (L-15), AVIC/GAIC (FTC-2000). Nie może

zatem dziwić, że do rywalizacji o część globalnego

rynku maszyn tej klasy dołączyło Leonardo

z rodziną M-346 Master, której przedstawiciele od

2011 r. trafili, w wersji szkolenia zaawansowanego,

do sił powietrznych Włoch, Singapuru, Izraela

i Polski. Dodatkowo produkcja czterech egzemplarzy

została sfinansowana przez producenta

i jest jego wkładem do międzynarodowego

ośrodka szkolenia pilotów IFTS (International

Flight Training School), który jest prowadzony

na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego

przez Ministerstwo Obrony Włoch i koncern Leonardo.

Jest już także pierwszy nabywca wersji

bojowej, a kilka państw wyraża zainteresowanie

jej zakupem.

Co należy podkreślić, intensyfikacja działań związanych

z M-346FT/FA/LFFA to efekt decyzji podjętych

jeszcze u zarania programu, a także konkretnych

prac, a co za tym idzie zainwestowanych

u schyłku pierwszej dekady XXI wieku środków,

związanych z planami sprzedaży dużej partii M-346

obu wersji Zjednoczonym Emiratom Arabskim.

Państwo to w połowie pierwszej dekady obecnego

wieku ogłosiło międzynarodowy konkurs mający

wyłonić dostawcę przynajmniej 48 odrzutowych

samolotów szkolenia zaawansowanego i szkolno-bojowych/lekkich

bojowych, które zastąpiłyby

obecnie eksploatowane BAE Systems Hawk

61/63/102 i Aermacchi MB-339. Dodatkowo wersja

szkolno-bojowa/lekka bojowa miała uzupełniać

wielozadaniowe maszyny bojowe Dassault Mirage

2000-9 i Lockheed Martin F-16E/F Fighting Falcon

Block 60. Ostatecznie, w czasie wystawy IDEX 2009

w Abu Zabi, władze ZEA ogłosiły wybór oferty ówczesnej

firmy Aermacchi i jej samolotu M-346, dla

którego miał to być pierwszy eksportowy sukces.

Master pokonał w finałowej rozgrywce południowokoreański

koncern KAI i jego T/A-50. Negocjacje

kontraktowe nie zakończyły się jednak osiągnięciem

konsensusu przez strony i w lutym 2011 r.

przerwano je. Włosi twierdzili, że do porozumienia

nie doszło ze względu na rosnące wymagania zamawiającego,

które nie były ujęte w zapytaniu

ofertowym i uwzględnione w złożonej ofercie,

a znacząco podnoszące koszty i zmieniające harmonogram

przedsięwzięcia. Chociaż M-346 dotąd

nie trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich,

władze tego państwa nadal sygnalizują potrzebę

zakupu nowych maszyn szkolenia zaawansowanego,

nie wykluczając oferty Leonardo. W przypadku

taniej w eksploatacji maszyny bojowej, uzupełniającej

samoloty wielozadaniowe w działaniach

przeciwpartyzanckich, zakupiono 24 turbośmigłowe

IOMAX AT-802i BPA, będące konwersją maszyn

rolniczych Air Tractor AT-802.

Doświadczenia wyniesione z prac przy potencjalnym

zleceniu Zjednoczonych Emiratów Arabskich,

a także analiza sytuacji rynkowej spowodowały,

że Leonardo rozpoczął prace nad wersją

72 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Transport lotniczy

27 lipca br. Inspektorat Uzbrojenia poinformował o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego z Airbus Defence & Space w sprawie modernizacji i unifikacji

lekkich samolotów transportowych C-295M, eksploatowanych przez 8. Bazę Lotnictwa Transportowego w Krakowie. Fot. Bartosz Bera/8. BLTr.

Łukasz Pacholski,

współpraca Andrzej Kiński

Tegoroczny lipiec przyniósł dwa istotne

wydarzenia związane z przyszłością

3. Skrzydła Lotnictwa Transportowego –

– związku taktycznego Sił Powietrznych,

którego głównymi elementami są

8. i 33. baza lotnictwa transportowego,

wyposażone m.in. w lekkie samoloty

Airbus C-295M i średnie

Lockheed Martin C-130E Hercules.

Fotografie w artykule, jeśli nie zaznaczono inaczej:

Łukasz Pacholski, Airbus.

Z

najdujące się w cieniu obu skrzydeł lotnictwa

taktycznego, lotnicze jednostki transportowe

odgrywają ważną rolę w systemie

bezpieczeństwa państwa. Przewożą ludzi i ładunki

na terenie kraju, zabezpieczają bieżące szkolenie

jednostek aeromobilnych oraz specjalnych, utrzymują

mosty powietrzne pomiędzy krajem i rejonami

stacjonowania kontyngentów wojskowych

Sił Zbrojnych RP, wspierają międzynarodowe

i krajowe ćwiczenia, wspomagają także krajowe

służby ochrony bezpieczeństwa oraz porządku

publicznego, wykonują zadania wspomagające

system ochrony zdrowia, np. w ramach ratujących

ludzkie życie „Akcji Serce”. To oczywiście jedynie

część realizowanych przez lotnictwo transportowe

zadań i choć przeszło ono na przestrzeni

Transportowa modernizacja

ostatnich dwóch dekad proces generacyjnej wymiany

sprzętu, to utrzymanie tego komponentu

SZ RP w sprawności i dostosowywanie go do

bieżących wyzwań wymaga ciągłej modernizacji,

a nawet rozbudowy. W lipcu Ministerstwo Obrony

Narodowej podjęło decyzję w dwóch, istotnych

dla tego procesu, kwestiach – przyszłości

programu Drop, dotyczącego prac nad pozyskaniem

następcy pięciu obecnie eksploatowanych

w 33. BLT z Powidza średnich samolotów transportowych

Lockheed Martin C-130E Hercules,

a także zapoczątkowania modernizacji i ujednolicenia

wyposażenia lekkich maszyn Airbus C-295M

krakowskiej 8. BLT.

Drop do zamrażarki

13 lipca Inspektorat Uzbrojenia poinformował

o wstrzymaniu fazy analityczno-koncepcyjnej zakupu

dla Sił Powietrznych nowych średnich samolotów

transportowych Drop.

W przesłanym komunikacie Inspektorat Uzbrojenia

informuje, że: […] w związku z redefinicją Wymagania

Operacyjnego, faza analityczno-koncepcyjna

dla zadania dotyczącego pozyskania średnich

samolotów transportowych Drop została wstrzymana,

a dalsze prace związane z programem będą

prowadzone zgodnie z założonymi przez Siły Zbrojne

RP terminami zawartymi w obowiązujących

Zamrożenie programu Drop oznacza, że decyzje w sprawie następców średnich samolotów transportowych

C-130E Hercules zapadną w bliżej nieokreślonym czasie. Według niektórych szacunków, maszyny te – przy odpowiednim

serwisowaniu – mogą służyć jeszcze przez 20 lat.

w resorcie obrony narodowej niejawnych dokumentach

planistycznych.

Program Drop został zapoczątkowany w maju

2019 r., kiedy Inspektorat Uzbrojenia poinformował

o zamiarze przeprowadzenia stosownego

dialogu technicznego. Ostatecznie na zaproszenie

odpowiedziało pięć podmiotów: Leonardo

S.p.A. (mający w swojej ofercie samolot C-27J Spartan),

Airbus Defence & Space (C295W i A400M

Atlas), Embraer (C-390 Millenium), Lockheed Martin

(C-130J Super Hercules) oraz Boeing. Sam dialog miał

zostać przeprowadzony w terminie wrzesień

2019 – maj 2020 r. Jego celem miało być zebranie

informacji (o zasięgu, prędkości przelotowej, zdolnościach

operacyjnych, systemach pokładowych,

zdolności do tankowania w powietrzu, kosztach

zakupu i eksploatacji), które miały posłużyć do

przeprowadzenia kolejnych etapów postępowania

przetargowego mającego wyłonić następców

maszyn C-130E Hercules 33. BLT. Dziś, wobec

braku pełnych danych, trudno wskazać przyczynę

„redefinicji” wspomnianego w komunikacie

wymagania operacyjnego. Według części źródeł,

pomimo zaawansowanego wieku, powidzkie

C-130E mogą być eksploatowane jeszcze przez

ok. 20 lat, w zależności od stanu technicznego

konkretnego egzemplarza. Wiedzy na ten temat

dostarczyła realizacja przeglądów strukturalnych

PDM (Programmed Depot Maintenance), które

w ostatnich latach prowadziły Wojskowe Zakłady

Lotnicze Nr 2 S.A. w Bydgoszczy (ostatni z piątki,

C-130E o numerze 1505, zakończył swój pierwszy

PDM w Polsce w czerwcu tego roku). Była to też

okazja do wprowadzenia usprawnień kluczowych

elementów wyposażenia, m.in. układu hamulcowego

i jednostek napędowych.

Drop miał być kolejną próbą zakupu dla Sił Powietrznych

fabrycznie nowych średnich samolotów

transportowych. W poprzednich latach

Ministerstwo Obrony Narodowej rozważało pomysł

zamówienia, za pośrednictwem procedury

78 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Prototypowy mały okręt rakietowy proj. 22800 Mytiszczi w marszu z pełną prędkością w czasie prób morskich. Okręt nosił wówczas jeszcze pierwotną nazwę Uragan.

Jest to jedna z dwóch jednostek we wstępnej konfiguracji, której głównym orężem przeciwlotniczym są dwie 30 mm armaty rotacyjne AK-630M.

Andrzej Nitka

20 maja Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej poinformowało,

że na Morzu Bałtyckim rozpoczęły się

stoczniowe próby morskie małego

okrętu rakietowego Odincowo projektu

22800 Karakurt, pierwszej jednostki

z rakietowo-artyleryjskim zestawem

obrony bezpośredniej Pancyr-M.

Fotografie w artykule: „Piełła”, Curious/balancer.ru,

zbiory autora, Witalij Newar/TASS.

Dwa dni wcześniej głównodowodzący

Wojenno-Morskowo Fłota FR (WMF)

adm. Nikołaj Jewmienow, przy okazji

święta Floty Bałtyckiej zapowiedział, że ten związek

operacyjny będzie dysponował łącznie sześcioma

Karakurtami, w tym czterema w docelowej

konfiguracji uzbrojenia, czyli z Pancyrem-M.

Pierwszym z nich będzie właśnie Odincowo, na

którym zestaw ten najprawdopodobniej przejdzie

próby państwowe.

Początek serii, czyli wariant

przejściowy

Przypomnijmy, we Flocie Bałtyckiej służą już dwa

okręty proj. 22800, jednak w pierwotnej konfiguracji,

których głównym orężem obrony przeciwlotniczej

są dwie 30 mm armaty rotacyjne

AK-630M. Są to prototypowy Mytiszczi i pierwsza

jednostka seryjna Sowietsk. Powodem zastosowania

uzbrojenia opracowanego w latach 60. i 70.

minionego wieku była niedostępność nowego

Pancyra-M w okresie budowy wspomnianej pary

Karakurtów. Brak tego zestawu, a w szczególności

towarzyszących mu urządzeń radiolokacyjnych

z antenami ścianowymi, które miały trafić na najwyższą

kondygnację nadbudówki, spowodowały

że właśnie ta część jej struktury ma inny kształt

niż na jednostkach uzbrojonych w Pancyra-M.

Rakietowe Karakurty

w seryjnej produkcji

Oba okręty zostały zbudowane przez OAO

Stocznię Leningradzką „Piełła” w miejscowości

Otradnoje pod Sankt Petersburgiem. Położenie

stępek nastąpiło jednocześnie 24 grudnia 2015 r.,

na mocy kontraktu podpisanego 16 grudnia

2015 r., zaś wodowania pod pierwotnymi nazwami

Uragan i Tajfun odbyły się odpowiednio 29 lipca

i 24 listopada 2017 r. Trzeba przy tym zaznaczyć,

że okręty proj. 22800 powstawały już

w nowym kompleksie produkcyjnym stoczni

„Piełła” (zlokalizowany jest on również nad Newą,

z tym że w granicach administracyjnych Petersburga),

który składa się m.in. z zadaszonego stanowiska

do montażu kadłubów i ich wyposażania

oraz nowoczesnego systemu transportu

poziomego, pozwalającego na ich przemieszczanie

spod dachu na służący do wodowania slip

wzdłużny. Dzięki takiej infrastrukturze jednostki

pływające są wodowane w wysokim stopniu gotowości,

co ogranicza zakres prac, które trzeba

wykonać na wodzie, przy nabrzeżu wyposażeniowym.

Stoczniowe próby morskie prototypu rozpoczęły

się 17 maja 2018 r. na jeziorze Ładoga. W ich

trakcie okręt wziął udział w paradzie z okazji święta

WMF, która odbyła się 29 lipca 2018 r. na Newie

w Petersburgu. 27 września 2018 r. „Piełła” poinformowała

o rozpoczęciu prób państwowych tego

okrętu, które miały być realizowane początkowo

na Morzu Białym, w oparciu o port w Siewierodwińsku,

dokąd jednostka dotarła pokonując,

w dniach 28 września – 7 października, Kanał Białomorsko-Bałtycki.

Właściwe testy morskie na Dalekiej

Północy rozpoczęły się 16 października

2018 r. W ich trakcie prowadzone były m.in. strzelania

pociskami systemu Kalibr-NK do celów morskich

i brzegowych. Ostatni etap prób odbył się

już na Bałtyku. Zakończyły się one pomyślnie, co

pozwoliło na podniesienie bandery, już pod nową

nazwą Mytiszczi, co ostatecznie nastąpiło 17 grudnia

2018 r. w Bałtyjsku, z pięciodniowym opóźnieniem

w stosunku do wcześniejszych planów.

Z kolei stoczniowe próby morskie pierwszej

jednostki seryjnej, która do tego czasu zdążyła

zmienić nazwę z Tajfun na Sowietsk, rozpoczęły się

20 maja 2019 r. na Ładodze, ich pierwszy etap

trwał cztery dni. Dalsze etapy testów stoczniowych

i próby państwowe realizowane były już na

Bałtyku. Ostatecznie okręt ten wszedł do służby

12 października 2019 r.

Pierwszy okręt w konfiguracji

docelowej

Trzecią jednostkę proj. 22800 także zbudowała „Piełła”.

Początkowo okręt ten nosił nazwę Szkwał, którą

zmieniono na obecną Odincowo już po wodowaniu.

W grudniu 2019 r. przebazowano go do Bałtyjska,

gdzie w marcu 2020 r. ostatecznie zainstalowano

na nim moduł bojowy systemu Pancyr-M. Po raz

pierwszy ustawiono go na okręcie na czas uroczystości

wodowania, był to jednak montaż prowizoryczny.

18 lutego 2020 r. poinformowano o rozpoczęciu

przez Odincowo prób na uwięzi.

Podczas pierwszego etapu prób morskich personel

stoczniowy i załoga jednostki mieli okazję

sprawdzić jej osiągi oraz właściwości manewrowe,

86 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl


Technika morska

Baterie litowo-jonowe na okrętach podwodnych

Rewolucja czy niebezpieczny eksperyment?

Marcin Chała

5 marca 2020 r. w bazie morskiej

w Kobe w prefekturze Hyogo ¯

podniesiono banderę Japońskich

Morskich Sił Samoobrony na okręcie

podwodnym Oryu. ¯ ¯ Wydarzenie to na

pierwszy rzut oka wydaje się nie mieć

szczególnego znaczenia zważywszy,

że nie jest to jednostka nowego typu,

lecz kolejna w serii okrętów typu Soryu. ¯ ¯

Oryu ¯ ¯ jest jednak pierwszym bojowym

konwencjonalnym okrętem podwodnym

świata, na którym zainstalowano baterie

ogniw litowo-jonowych, stanowiące

jedyny „magazyn” prądu elektrycznego.

Ilustracje w artykule: Japońskie Morskie Siły

Samoobrony, GS Yuasa, MW Republiki Korei, FAAM,

Naval Group, Tomasz Grotnik.

Wspomniany na wstępie Ōryū (SS 511)

jest przedostatnim, jedenastym okrętem

typu Sōryū (16SS), a jednocześnie

pierwszym z kończącej go pary, określanej jako

Sōryū Mk II (27SS). Wszedł on w skład 1. Flotylli

Okrętów Podwodnych z bazą w Kure w prefekturze

Hiroszima. Zbudowała go stocznia Mitsubishi

Heavy Industries (MHI) w Kobe, jako szósty okręt

tego typu powstały w tym zakładzie. Położenie

stępki odbyło 16 listopada 2015 r., a wodowanie

4 października 2018 r. Koszt budowy okrętu zamknął

się kwotą 66 mld JPY (ok. 536,7 mln USD). Dla

porównania budowa wcześniejszych, z bateriami

ogniw (akumulatorów) kwasowo-ołowiowych (Pb

lub LAB – Lead Acid Battery), to wydatek rzędu

502 mln USD. Nowa generacja ogniw litowo-jonowych

(Li-ion albo LIB – Lithium Ion Battery) trafiła

nie tylko do jam bateryjnych Ōryū, wypełnionych

dotychczas akumulatorami Pb, ale i do przedziału

wcześniej zajmowanego przez cztery silniki spalinowe

V4-275R systemu Stirlinga, produkcji Kawasaki-Kockums,

działające w obiegu zamkniętym, niezależnym

od dostępu powietrza atmosferycznego

(AIP, air independent propulsion).

Pojawienie się Ōryū stanowi przełom w konstrukcji

konwencjonalnych okrętów podwodnych,

porównywalny z wdrożeniem napędów AIP, ale

i początek dyskusji o bezpieczeństwie tego rozwiązania.

Akumulatory na okrętach podwodnych

Intensywna eksploatacja okrętów podwodnych

(OP) przebiegająca w najtrudniejszych z możliwych

warunkach, powoduje że wszystkie ich urządzenia

i systemy muszą działać prawidłowo, a co

Ōryū – pierwszy bojowy okręt podwodny świata wyposażony jedynie w akumulatory Li-ion.

najważniejsze niezawodnie. Spośród dużej liczby

systemów zainstalowanych na każdym z nich, na

szczególną uwagę ze względu na bezpieczeństwo

żeglugi, zasługuje układ napędowy, w tym

przede wszystkim te jego podsystemy, które odpowiadają

za wytwarzanie i magazynowanie

energii elektrycznej. W przypadku konwencjonalnych

OP szczególnie ten drugi podsystem ma

duże znaczenie.

Stosowane do tej pory powszechnie na jednostkach

podwodnych akumulatory Pb wynalezione

zostały przez francuskiego fizyka Gastona

Plantègo w 1859 r., a już w 1888 r. Polak, inżynier

Stefan Drzewiecki, uznawany za jednego z pionierów

żeglugi podwodnej, zaprezentował projekt

pierwszego na świecie OP o napędzie elektrycznym.

Pierwszym zbudowanym okrętem podwodnym,

wykorzystującym do poruszania się

w położeniu podwodnym energię zgromadzoną

w akumulatorach, był USS Holland (SS 1), zaprojektowany

przez Irlandczyka Johna Philipa Hollanda

i zwodowany 17 maja 1897 r.

Mając na uwadze czas, jaki upłynął od tamtego

wydarzenia, nie powinno dziwić stwierdzenie, że

technologia ogniw Pb uznawana jest obecnie za

„wyczerpaną”, niemającą możliwości dalszej, znaczącej

ewolucji. Jeśli chodzi o kwestię rozwoju

galwanicznych ogniw elektrochemicznych, ciekawostką

może być fakt, że obecnie produkowane

akumulatory tej klasy cechują się pojemnością zaledwie

o 10% większą od ogniw sprzed niemal

trzech dekad. Idąc dalej tym tropem okazuje się,

że parametr ten niewiele wzrósł od czasów II wojny

światowej i wprowadzenia do służby w Kriegsmarine

rewolucyjnych Elektrobootów typu XXI.

Ogniwa elektrochemiczne nowej generacji do

zastosowań na OP to, wspomniane już na wstępie,

akumulatory litowo-jonowe. Przedstawianie

ogniw Li-ion w kontekście nowości może być zaskakujące,

szczególnie że w życiu codziennym od

ponad trzech dekad otaczają nas urządzenia nimi

zasilane, jednak dla podwodniaków to faktycznie

rewolucja.

Na wstępie warto sobie przypomnieć czym jest

akumulator litowo-jonowy. Jest to ogniwo, w którym

jedna z elektrod wykonana jest z porowatego

węgla, podczas gdy druga z tlenków metali. Najczęściej

elektroda ujemna (anoda) wykonana jest

z grafitu, podczas gdy dodatnia (katoda) z jednego

z trzech materiałów: tlenku kobaltu z jonami

litu, fosforanów litowo-żelazowych lub tlenków litowo-manganowych.

Rolę elektrolitu spełnia natomiast

ciecz zawierająca mieszaninę węglanów

organicznych, takich jak: dioksolan (węglan etylenu)

lub węglan dietylu, zawierająca związki jonowe.

Jego zróżnicowany skład może zawierać mniej

lub bardziej szkodliwe związki chemiczne, w tym

LiPF₆ czyli sześciofluorofosforan litu lub LiBOB–bis

(szczawiano) boran litu. Elektrolit może mieć także

postać stałą lub żelu, np. w ogniwach litowo-polimerowych

(LiPo).

Najważniejszymi cechami ogniw Li-ion, które

predestynują je do zastosowania na OP są

m.in.: pojemność i gęstość energetyczna, większa

10–12 razy niż w akumulatorach Pb, a także

o ponad połowę mniejsza wartość procesu samorozładowania

na poziomie ok. 1,5–2% na miesiąc

(w porównaniu do > 5% dla starszych ogniw). Niemniej

istotny dla zastosowań na OP jest także brak

wydzielania się wodoru w trakcie ładowania. Warto

w tym miejscu przypomnieć, że jednym z fundamentalnych

parametrów cechujących ogniwa

elektrochemiczne to, poza pojemnością (Ah)

i zgromadzoną energią (Wh), wolumetryczna oraz

grawimetryczna gęstość zmagazynowanej energii

(odpowiednio Wh/dm³ i Wh/kg). Opisują one

92 Wojsko i Technika • Sierpień 2020

www.zbiam.pl

More magazines by this user
Similar magazines