Wojsko i Technika 9/2020 promo

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

LYNX KF41 WYBRANY PRZEZ WĘGRY ❙ SZTURM-S W DONBASIE ❙ EWOLUCJA FREGAT MEKO

Wojsko

i Technika

9/2020

Wrzesień

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Chińskie czołgi lekkie

Typ 15 i VT-5

Chińska Republika Ludowa to jedno

z nielicznych państw świata,

w których powstają nowoczesne

czołgi lekkie. Z jednej strony wynika

to z potrzeb własnych sił zbrojnych,

poszukujących wozów bojowych

do działań w ekstremalnym terenie,

z drugiej z zainteresowania

odbiorców zagranicznych.

str. 14 str. 52

Jelcze w programie

Wisła

Program Wisła to jedno

z najważniejszych przedsięwzięć

modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP

w najbliższych latach. Większość

jego elementów będzie wykorzystywała

jako nośniki bądź ciągniki

ciężarówki Jelcz. Skonstruowane

w tym celu pojazdy rozpoczęły

w bieżącym roku cykl wyczerpujących

badań.


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190,00 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Chińska Republika Ludowa to jedno

z nielicznych państw świata,

w których powstają nowoczesne

czołgi lekkie. Z jednej strony wynika

to z potrzeb własnych sił zbrojnych,

poszukujących wozów bojowych

do działań w ekstremalnym terenie,

z drugiej z zainteresowania

odbiorców zagranicznych.

Program Wisła to jedno

z najważniejszych przedsięwzięć

modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP

w najbliższych latach. Większość

jego elementów będzie wykorzystywała

jako nośniki bądź ciągniki

ciężarówki Jelcz. Skonstruowane

w tym celu pojazdy rozpoczęły

w bieżącym roku cykl wyczerpujących

badań.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

14

26

Vol. VI, nr 9 (60)

WRZESIEŃ 2020, NR 9.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

LYNX KF41 WYBRANY PRZEZ WĘGRY

Wojsko

❙ SZTURM-S W DONBASIE ❙ EWOLUCJA FREGAT MEKO

i Technika

9/2020

Wrzesień

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Spis treści WiT Wrzesień 2020

Chińskie czołgi lekkie

Typ 15 i VT-5

str. 14 str. 52

Jelcze w programie

Wisła

Na okładce: Kołowy wóz bojowy Stryker Dragoon

1. szwadronu 2. pułku kawalerii US Army podczas

ćwiczeń w Niemczech w sierpniu 2020 r.

Fot. US Army/Staff Sgt. Stephen Dornbos.

Nowości z armii świata

Jarosław Brach, Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 4

Polsko-amerykańska umowa o wzmocnionej współpracy

obronnej – czy możemy czuć się bezpieczniejsi?

Andrzej Kiński str. 10

Typ 15, czyli po co Chinom czołgi lekkie?

Tomasz Szulc str. 14

Nie tylko Leopardy – Węgry kupują Lynxa KF41

Bartłomiej Kucharski str. 26

IBCS na prostej drodze ku produkcji seryjnej

Z Williamem L. Lambem, dyrektorem oddziału Multi-Domain

Mission Command korporacji Northrop Grumman,

rozmawia Adam M. Maciejewski str. 34

Szturm-S w walkach w Donbasie

Marcin Gawęda, współpraca Andrzej Kiński str. 36

Irańskie bezzałogowce i siły rakietowe w walce cz. 3

Adam M. Maciejewski str. 42

Jelcze w programie Wisła

Andrzej Pyzio str. 52

Nowe europejskie ciężarówki wojskowe

Jarosław Brach str. 60

72

Jak radzić sobie z problemami EMC w projektach rozwojowych

Radiotechnika Marketing Sp. z o.o. str. 68

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 70

Bezzałogowce MQ-9 w Europie

Łukasz Pacholski str. 72

F-16 nadal w grze

Łukasz Pacholski str. 76

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik, Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski str. 82

MEKO®– ewolucja trwa

Tomasz Grotnik str. 84

Morskie nawodne środki transportu sił specjalnych

Marcin Chała str. 92

92

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2020

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Wrzesień 2020Wojsko i Technika 3


Polityka obronna

Polsko-amerykańska umowa o wzmocnionej współpracy

obronnej – czy możemy czuć się bezpieczniejsi?

Andrzej Kiński

15 sierpnia 2020 r., w symbolicznym dniu

stulecia Bitwy Warszawskiej, została

zawarta umowa między rządem

Rzeczypospolitej Polskiej a rządem

Stanów Zjednoczonych Ameryki

o wzmocnionej współpracy obronnej.

Podpisali ją, w obecności Prezydenta RP

Andrzeja Dudy, minister obrony narodowej

Mariusz Błaszczak ze strony polskiej

i sekretarz stanu Michael Pompeo

z amerykańskiej.

Fot. MON/kpt. Robert Suchy.

Sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Michael Pompeo (z lewej) i minister obrony narodowej Mariusz

Błaszczak podczas uroczystego podpisania umowy EDCA 15 sierpnia 2020 r.

Umowa EDCA (Enhanced Defence Cooperation

Agreement) określa status prawny Sił Zbrojnych

Stanów Zjednoczonych w Polsce i zapewnia

niezbędne uprawnienia, które umożliwią siłom amerykańskim

dostęp do polskich instalacji wojskowych oraz

prowadzenie działań na rzecz wspólnej obrony. Porozumienie

wspiera również rozbudowę infrastruktury

i umożliwia zwiększenie obecności wojsk amerykańskich

w Polsce. Stanowi ono rozszerzenie standardowej umowy

NATO SOFA (Status of Forces Agreement) z 1951 r.,

którą Polska przyjęła wstępując do Sojuszu Północnoatlantyckiego,

a także dwustronnej umowy SOFA pomiędzy

Polską a Stanami Zjednoczonymi z 11 grudnia 2009 r.,

uwzględnia także zapisy kilku innych dwustronnych

umów, jak też deklaracji z ostatnich lat.

EDCA to dokument o charakterze praktycznym, którego

celem jest zwiększenie skuteczności działania obydwu

jego stron poprzez stworzenie ram: prawnych, organizacyjnych

i finansowych.

Co szczególnie podkreślano w oficjalnych komentarzach

towarzyszących podpisaniu umowy, stanowi ona

wsparcie podjętych wcześniej decyzji o wzmocnieniu liczebności

stacjonujących trwale (choć, podkreślmy, nie

stale) na terenie naszego kraju wojsk amerykańskich o ok.

1000 ludzi – z ok. 4,5 tys. do ok. 5,5 tys., a także zlokalizowaniu

w Polsce wysuniętego dowództwa V Korpusu

Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych USA, które miałoby zacząć

działać już w październiku br. Tak naprawdę umowa zawiera

jednak wyłącznie zapisy praktyczne, związane

z m.in.: zasadami korzystania z uzgodnionych obiektów

i terenów, własności mienia, wsparcia obecności SZ USA

przez stronę polską, zasadami wjazdu i wyjazdu, ruchu

wszelkiego typu pojazdów, uprawnień do kierowania pojazdami,

dyscypliny, jurysdykcji karnej, wzajemnych roszczeń,

zwolnień podatkowych, procedur celnych, ochrony

środowiska i BHP, ochrony zdrowia, procedur kontraktowych

itp. Aneksami do umowy są: lista uzgodnionych

obiektów i terenów, z których korzystać będą wojska

amerykańskie w Polsce oraz deklaracja wsparcia dla obecności

SZ USA wraz z listą projektów infrastrukturalnych

zapewnianych przez stronę polską. Docelowo rozbudowana

infrastruktura ma pozwalać na przyjęcie nawet

20 000 amerykańskich żołnierzy w sytuacjach kryzysowych

bądź podczas dużych przedsięwzięć

szkoleniowych.

Wspomniane obiekty to: baza lotnicza w Łasku; poligon

w Drawsku Pomorskim, poligon w Żaganiu (w tym

OSP WL i kompleksy wojskowe w Żaganiu, Karlikach, Trzebieniu,

Bolesławcu i Świętoszowie); kompleks wojskowy

w Skwierzynie; baza lotnicza i kompleks wojskowy

w Powidzu; kompleks wojskowy w Poznaniu; kompleks

wojskowy w Lublińcu; kompleks wojskowy w Toruniu;

poligon w Orzyszu/Bemowie Piskim; baza lotnicza w Mirosławcu;

poligon w Ustce; poligon w Czarnym; poligon

w Wędrzynie; poligon w Biedrusku; poligon w Nowej Dębie;

lotnisko we Wrocławiu (Wrocław-Strachowice); lotnisko

w Krakowie-Balicach (Balice); lotnisko w Katowicach

(Pyrzowice); baza lotnicza w Dęblinie.

Poniżej, ściśle bazując na opublikowanej przez MON

treści umowy EDCA, omówimy ważniejsze bądź budzące

wcześniej największe kontrowersje jej zapisy.

Uzgodnione obiekty i tereny będą udostępniane SZ

USA bez kosztów wynajmu lub podobnych opłat.

Będą użytkowane wspólnie przez siły zbrojne obydwu

państw, zgodnie ze szczegółowymi umowami dwustronnymi.

O ile nie zostanie postanowione inaczej, strona

amerykańska zapłaci proporcjonalną część wszystkich

niezbędnych kosztów eksploatacji i utrzymania

związanych z korzystaniem przez nie uzgodnionych

obiektów i terenów. Strona polska upoważnia SZ USA

do prowadzenia kontroli dostępu do uzgodnionych

obiektów i terenów, lub ich części, które zostały im przekazane

do wyłącznego użytkowania. W przypadku prowadzenia

ćwiczeń i innych działań poza uzgodnionymi

obiektami i terenami, strona polska udziela stronie amerykańskiej

zgodę i wsparcie w uzyskaniu czasowego

dostępu oraz prawa do korzystania z nieruchomości

i gruntów będących własnością Skarbu Państwa, samorządów

terytorialnych oraz prywatnych. Wsparcie to

będzie odbywało się bez konieczności ponoszenia

kosztów przez stronę amerykańską. SZ USA będą mogły

wykonywać prace budowlane i dokonywać zmian oraz

ulepszeń w uzgodnionych obiektach i terenach, choć

w porozumieniu ze stroną polską i zgodnie z uzgodnionymi

wymaganiami oraz standardami. Należy jednak

podkreślić, że w takich przypadkach nie będzie miało zastosowanie

prawo RP w zakresie planowania przestrzennego,

robót budowlanych i innych działań związanych

z ich prowadzeniem. Stany Zjednoczone będą mogły

budować obiekty tymczasowe lub na potrzeby sytuacji

nadzwyczajnych w ramach przyspieszonej procedury

(polski organ wykonawczy ma 15 dni na zgłoszenie formalnego

sprzeciwu od złożenia wniosku o zgodę na taką

budowę). Obiekty te będą musiały zostać usunięte po

ustaniu tymczasowej potrzeby lub sytuacji nadzwyczajnej,

chyba że strony zadecydują inaczej. Jeśli budynki

i inne instalacje są budowane/rozbudowywane w celu

wyłącznego użytkowania przez stronę amerykańską, to

ona ponosi koszty ich budowy/rozbudowy, eksploatacji

i utrzymania. Jeśli będą współużytkowane, koszty będą

ponoszone proporcjonalnie przez obydwie strony.

Wszelkie budynki, konstrukcje nieprzenośne i elementy

trwale związane z gruntem w uzgodnionych obiektach

i terenach pozostają własnością RP, staną się nią także

analogiczne obiekty i konstrukcje, które zostaną zbudowane

przez stronę amerykańską po zakończeniu ich

użytkowania i przekazaniu stronie polskiej.

Zgodnie ze wspólnie określonymi procedurami, statki

powietrzne, jednostki pływające i pojazdy eksploatowane

przez SZ USA lub wyłącznie na ich rzecz mają prawo

wstępu, swobodnego poruszania się i opuszczania terytorium

Rzeczypospolitej Polskiej, z poszanowaniem odpowiednich

reguł bezpieczeństwa i ruchu lotniczego,

morskiego oraz drogowego. Na pokład tych statków powietrznych,

jednostek pływających i pojazdów nie można

wchodzić oraz przeprowadzać ich inspekcji bez zgody

Stanów Zjednoczonych. Statki powietrzne eksploatowane

przez siły zbrojne USA lub wyłącznie na ich rzecz

uprawnione są do wykonywania lotów w przestrzeni

powietrznej RP, wykonywania tankowania w powietrzu,

lądowania i startowania na terytorium RP.

10 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Typ 15, czyli po co Chinom czołgi lekkie?

Czołgi lekkie Typ 15 podczas ćwiczeń na Wyżynie Tybetańskiej.

Tomasz Szulc

W czerwcu tego roku regionalne

Wojskowe Dowództwo Sinciang Chińskiej

Armii Ludowo-Wyzwoleńczej

przeprowadziło w Regionie

Autonomicznym Sinciang-Ujgur ćwiczenia

ogólnowojskowe, w których jedna

z brygad działała na terenie położonym

4700 m n.p.m. Wśród użytego sprzętu

były także nowe czołgi lekkie Typ 15.

Ministerstwo Obrony Narodowej Chińskiej

Republiki Ludowej parokrotnie ostatnio

pokazywało nowy typ lekkiego czołgu

podczas ćwiczeń na Wyżynie

Tybetańskiej, które zintensyfikowano

w następstwie zaognienia sytuacji

na pograniczu chińsko-indyjskim

w maju tego roku. Dotąd seryjne czołgi

Typ 15 obserwowano głównie podczas

transportu na obszar podległy

Dowództwu Zachodniego Teatru ChALW,

obejmujący najwyżej położone

części terytorium Chin.

Fotografie w artykule: NORINCO, CCTV,

MO ChRL, Internet.

Choć w chińskich ćwiczeniach na wysokości

znacznie powyżej 4000 m n.p.m. brały

udział także oddziały pancerne 76. Grupy

Armijnej ChALW uzbrojone w czołgi Typ 99, to jednak

medialnym symbolem chińskiej gotowości do

działań w terenie wysokogórskim stał się właśnie

czołg lekki Typ 15. Jest to zarazem kolejny wóz tej

kategorii w arsenale ChALW.

Młody i niedoświadczony przemysł pancerny

Chińskiej Republiki Ludowej uruchomił niespodziewanie

w połowie lat 60. produkcję czołgów lekkich

i to niemal od razu dwóch typów. Jeszcze bardziej

zaskakiwało, że oba wozy nie były wiernymi kopiami

konstrukcji zagranicznych, co w przypadku chińskiego

uzbrojenia było niemal normą aż do końca

lat 80. Wprawdzie Typ 63 był wyraźnie wzorowany

na PT-76, ale zastosowano w nim wieżę o innym

kształcie, armatę większego kalibru i nieco powiększono

kadłub. Z czasem okazało się, że i drugi – Typ

62 – nie był konstrukcją oryginalną. Już bowiem

w 1949 r. konstruktorzy z Niżnego Tagiłu opracowali

radykalnie „odchudzony” wariant T-54, i gdy wojskowi

odrzucili ten projekt, jego dokumentację

przekazano Chinom, gdzie koncepcję tylko nieznacznie

zmodyfikowano, wprowadzając m.in.

lżejszą armatę mniejszego kalibru.

Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, dlaczego

chińskie władze były tak zainteresowane czołgami

lekkimi i dlaczego nie poskutkowało to skopiowaniem

niezbyt skomplikowanego i bardzo

udanego PT-76? Współdziałały tu zapewne trzy

czynniki. Pierwszy miał charakter polityczno-propagandowy.

Mao Zedong chciał mieć „własny”

chiński czołg, a opracowanie i produkcja czołgu

lekkiego były łatwiejsze niż średniego. Lekkie czołgi

powinny być znacząco tańsze i prostsze od

średnich, a więc lepiej wpisywały się w chińską

doktrynę masowej wojny ludowej, w której liczebność

własnych oddziałów miała kompensować

przewagę techniczną potencjalnych przeciwników.

Trzeci czynnik był zapewne najbardziej

sensowny, a dotyczył chińskich realiów geograficzno-klimatycznych.

Znaczna część kraju leży

w klimacie zwrotnikowym monsunowym i takowym

podzwrotnikowym, a 75% terytorium to tereny

wyżynne lub górzyste, w których pojazd im

lżejszy, tym lepszy. Część spornej granicy z Indiami

to z kolei wysokogórskie płaskowyże, dokąd

niełatwo przetransportować cokolwiek, a szczególnie

ciężkie wozy bojowe. Głównym obiektem

militarnej presji Pekinu był natomiast przez dziesięciolecia

Tajwan, a działania przeciw niemu wymagałyby

przeprowadzenia ogromnej operacji

desantowej, do której lekkie, a w szczególności

pływające, czołgi nadawały się lepiej niż średnie.

Ostatecznie produkcję czołgów lekkich kontynuowano

w Chinach rekordowo długo, nieznacznie

zmodernizowanego Typu 62 ponoć do końca

lat 80. Typ 63 poddano gruntownej modernizacji,

polegającej na wymianie wieży na spawaną, poprawie

pływalności itd., a zmodernizowany wóz

wprowadzono w drugiej połowie lat 90. do produkcji

jako Typ 63A. Czołgi Typ 63A, a także zmodernizowane

Typ 62 pozostają do dziś w jednostkach

liniowych.

Chińczycy bardzo szybko zaangażowali się w prace

nad lekkimi wozami wsparcia ogniowego na nośnikach

gąsienicowych i kołowych. Zaprojektowano

14 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Bartłomiej Kucharski

Węgierskie Siły Obronne, mimo

przystąpienia Budapesztu w 1999 r.

do NATO, były przez lata jedną z najgorzej

finansowanych i tym samym najbardziej

przestarzałych armii w regionie. Dopiero

kilka lat temu, po rosyjskiej interwencji na

Ukrainie, przyjęto programu Zrínyi 2026,

w ramach którego rozpoczęto intensywną

modernizację sił zbrojnych, czego

najnowszym przejawem jest decyzja

o zakupie bojowych wozów piechoty

Lynx KF41. Jest to pod wieloma względami

decyzja zaskakująca, stąd też

warta bliższego zainteresowania się.

Nie tylko Leopardy

– Węgry kupują Lynxa KF41

Fotografie w artykule: Rheinmetall, Ministerstwo

Obrony Węgier, honvedelem.hu,

Maximilian Schulz/Bundeswehra.

Upadek bloku wschodniego i rozwiązanie

Układu Warszawskiego sprawiły,

że zamiast Węgierskiej Armii Ludowej

(węg. Magyar Néphadsereg) pojawiły się Węgierskie

Siły Obronne (węg. Magyar Honvédség),

ale bynajmniej nie oznaczało to, że po

1990 r., nawet na tle niezbyt zamożnych sąsiadów,

zostały one poddane poważniejszej modernizacji.

Podobnie jak w pozostałych siłach

zbrojnych tej części Europu, reformy skupiały się

na redukcji stanów osobowych i liczby sprzętu

oraz dostosowaniu systemu dowodzenia do

mniejszych struktur. W 2004 r. na Węgrzech zawieszono

pobór (formalnie liczba rezerwistów

wynosiła wówczas ponad 90 000 spośród ok.

2 mln obywateli zdolnych do pełnienia służby

wojskowej), co miało doprowadzić do uzawodowienia

i profesjonalizacji wojska. Trzy lata później

powołano do życia Dowództwo Połączonych Węgierskich

Sił Obronnych (węg. Magyar Honvédség

Összhaderőnemi Parancsnokság), które jest organem

dowodzącym i zarządzającym węgierskimi

siłami zbrojnymi (choć wciąż używane są tradycyjne

nazwy rodzajów sił zbrojnych w odniesieniu do

stosownych jednostek – samoloty są używane

przez siły powietrzne, czołgi przez wojska lądowe,

nie istnieją one jednak formalnie). Wśród udanych

prób pozyskania nowoczesnego uzbrojenia najgłośniejszą

jest leasing szwedzkich wielozadaniowych

samolotów bojowych Saab JAS 39C/D Gripen.

Pierwotnie negocjacje dotyczyły 10-letniej

dzierżawy 12 maszyn, ale w 2003 r. podpisano

umowę na dzierżawę 14 w wersjach A i B, które

zostały na mocy tej samej umowy zmodernizowane

do standardu C/D. W 2012 r. przedłużono

okres wynajmu tych maszyn o kolejną dekadę.

Trzy lata później węgierskie lotnictwo utraciło

w wypadku dwa Gripeny, a strata ta do dziś nie została

uzupełniona.

Zapaść dotyczyła także sił lądowych. Podobnie,

jak w lotnictwie, na przestrzeni ostatnich dwóch

Węgierskie siły lądowe nie dysponują obecnie gąsienicowymi bojowymi wozami piechoty. Ostatnie BMP-1

wycofano z jednostek liniowych w 2007 r.

Wybór przez Węgry nieprodukowanego jeszcze bojowego wozu piechoty Lynx KF41, który miał swój debiut

zaledwie dwa lata temu, był dużym zaskoczeniem. Była to jednak decyzja głęboko przemyślana.

dekad wycofano większość sprzętu odziedziczonego

po Węgierskiej Armii Ludowej. W 2004 r.

Węgrzy wycofali np. ostatnie ze 144 zakupionych

w ZSRS 122 mm haubic samobieżnych 2S1 Gwozdika,

tym samym jedynymi ciężkimi działami artylerii

węgierskiej pozostały, także sowieckie, ciągnione

152 mm haubice D-20 w liczbie zaledwie

12 (plus niemal 300 zmagazynowanych i sukcesywnie

wyprzedawanych od tamtej pory) w 101. dywizjonie

artylerii 25. Brygady Strzelców György

Klapka. Z kilkuset czołgów w służbie pozostało

zaledwie 15 T-72M1 (formalnie jest to obecnie całe

uzbrojenie 11. batalionu czołgów 25. Brygady

Strzelców), 22 dalsze wozy tego typu służą do

szkolenia i jako zapas części zamiennych, a 43 pozostają

zmagazynowane. W 1990 r. węgierska piechota

zmechanizowana miała do dyspozycji

znaczną liczbę bojowych wozów piechoty BMP-1

i bojowych wozów rozpoznawczych BRM-1K.

W 1972 r. Węgry zamówiły w ZSRS 500 BMP-1

i BRM-1K, które zostały dostarczone w latach 1973–

–1978 (dwa BMP-1 zostały zakupione w Czechach

w 1994 r. i dostarczone rok później). Wozy te zostały

formalnie wycofane z eksploatacji w 2007 r., kiedy

węgierskie Wojska Lądowe (od 1 stycznia 2007 r. już

zunifikowane Węgierskie Siły Obronne) dysponowały

wciąż 487 BMP-1 i 12 BRM-1K. Większość z nich

została zmagazynowana (na pewno pewna ich

liczba była własnością wojska jeszcze w 2016 r.)

i była systematycznie sprzedawana za granicę.

Od chwili wycofania wozów BMP-1 podstawowym

środkiem transportu węgierskiej piechoty

zmechanizowanej stały się kołowe transportery

opancerzone BTR-80 (413 sztuk) i BTR-80A (178, ze

względu na uzbrojenie w postaci 30 mm armaty

automatycznej 2A72 jest to faktycznie kołowy

26 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Obrona Przeciwlotnicza

IBCS na prostej drodze

ku produkcji seryjnej

Z Williamem L. Lambem, dyrektorem oddziału Multi-Domain Mission

Command korporacji Northrop Grumman, o szczegółach i znaczeniu zakończonego

powodzeniem końcowego testu użytkownika systemu IBCS,

a także o zaproponowanym rozwiązaniu w polskim programie Narew

rozmawia Adam M. Maciejewski.

Czy może Pan na początku wyjaśnić naszym Czytelnikom metodologię

ograniczonego testu użytkownika (ang. Limited User Test, LUT)?

Jakie są główne założenia LUT?

W ramach procedury zakupu sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych

zadaniem LUT jest odwzorowanie warunków, w których badany system

ma być użyty i obsługiwany, kiedy wejdzie do linii albo będzie skierowany

do działań w warunkach bojowych. US Army niezależnie przeprowadza

badania systemów, jak np. Integrated Air and Missile Defense (IAMD) Battle

Command System (IBCS), by potwierdzić, że żołnierze potrafią użyć, technicznie

obsługiwać i zapewnić sprawne funkcjonowanie sprzętu w warunkach

polowych, odwzorowując scenariusze prawdziwych misji bojowych.

LUT składa się z czterech etapów: fazy Hardware-In-The-Loop [w praktyce

jest to testowanie działania całego systemu/docelowej konfiguracji

sprzętu bez groźby jego uszkodzenia – przyp. red.]; fazy testów z udziałem

samolotów użytych jako cele referencyjne przy badaniu możliwości

systemu w ich wykrywaniu i śledzeniu; fazy dwóch testowych strzelań

poligonowych oraz fazy badań antagonistycznych [badanie odporności

IBCS na celowe cyberataki i WRE – przyp. red.]. Pierwsze testowe strzelanie

z powodzeniem wykonano 13 sierpnia, a jego scenariusz zakładał

niemal symultaniczne przechwycenie dwóch celów imitujących pociski

manewrujące. Drugie testowe strzelanie, także z sukcesem, przeprowadzono

20 sierpnia, kiedy prawie jednocześnie przechwycono cel balistyczny,

tzw. pocisk balistyczny teatru działań wojennych [kategoria

obejmuje pociski od taktycznych do pośredniego zasięgu wg klasyfikacji

amerykańskiej – przyp. red], i cel imitujący pocisk manewrujący. Ostatnią

fazą LUT do przeprowadzania pozostają badania antagonistyczne.

Przy okazji strzelania, które odbyło się 13 sierpnia, poinformowano,

że przeprowadzono je w warunkach tzw. niesprzyjającego środowiska.

Co to dokładnie oznaczało?

Niesprzyjające środowisko oznacza użycie przeciwdziałania radioelektronicznego.

Wykorzystanie takich środków WRE przetestowano, aby sprawdzić

redundancję i odporność sieci IBCS wraz z systemem łączności, gdy

musi zmierzyć się z atakiem radioelektronicznym. Modułowa i otwarta architektura

elektroniczna systemu IBCS wyklucza możliwość, by cała sieć IBCS

została obezwładniona w wyniku utraty pojedynczego przekaźnika systemu

IFCN lub stanowiska dowodzenia EOC. Redundancja IBCS sprawia, że gdy

jedno lub więcej stanowisk EOC zostanie wyłączonych z walki, kolejne działające

w ramach całej sieci będzie kontynuować walkę i zapewni jej prowadzenie

bez utraty nieprzerwanej ciągłości działania.

Jaka była średnia odległość pomiędzy poszczególnymi przekaźnikami

systemu łączności IFCN w trakcie LUT?

IBCS zaprojektowano, aby zapewniał obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową

w warunkach bojowych na wydłużonych dystansach. Obszar broniony

podczas LUT odpowiadał obszarowi odpowiedzialności batalionu

[pol. dywizjonu – przyp. red.] z przekaźnikami IFCN rozstawionymi co dziesiątki

kilometrów dla zapewnienia pokrycia sieci.

Ile kompletów IBCS wykorzystano w LUT? PEO Missiles and Space

(Biuro Programów Rakietowych i Kosmicznych US Army) mówiło

o sześciu kompletach EOC.

Tak, zgadza się. Metodologia LUT i liczba użytych EOC odpowiada podejściu

US Army w zakresie działań batalionu obrony przeciwlotniczej

i przeciwrakietowej.

Czy stanowiska dowodzenia EOC szczebla baterii i batalionu czymś różnią

się od siebie pod względem sprzętu lub oprogramowania?

Nie, niczym. Oba zestawy EOC są uniwersalne i w pełni wymienne, więc

każdy EOC może pełnić rolę stanowiska dowodzenia zarówno szczebla

baterii, jak i batalionu (dywizjonu). Jest to możliwe dzięki zaimplementowaniu

architektury Modular and Open Systems Approach (MOSA – modułowe

i otwarte podejście systemowe) w konstrukcji IBCS.

Czy w tym roku wprowadzono, a jeśli tak to jakie, udoskonalenia

w konstrukcji IBCS?

Przez ostatnie dwa lata US Army wprowadziła szereg udoskonaleń konstrukcyjnych

w oparciu o wyniki badań środowiskowych, kwalifikacyjnych i rozwojowych,

które przeprowadziła w dwóch głównych sprzętowych składnikach

IBCS – stanowiskach EOC i przekaźnikach IFCN. Obecna konstrukcja

mobilnego EOC obejmuje nowy kontener S-280. US Army wprowadziła też

drugą wersję przekaźnika IFCN zabudowanego na większej przyczepie. Konfiguracja

IBCS do polskiego systemu Wisła obejmuje wszystkie te zmiany.

Czy którekolwiek składniki systemu IBCS dla Polski uczestniczyły w LUT?

A jeśli nie, to jaka będzie procedura badań polskich zestawów IBCS?

Podczas LUT testowano wyłącznie sprzęt US Army. Polski program Wisła

przejdzie odpowiednie badania, ale nie oczekuje się, że będą odpowiednikiem

LUT. Wszelkie pytania odnośnie przyszłych testów systemu Wisła powinny

być kierowane do polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej.

Korporacja Northrop Grumman uzyskała kontrakt na zmianę procesu

rozwoju oprogramowania do IBCS na tzw. model sprawnego rozwoju

(agile development framework). Co to oznacza w praktyce? Jaka będzie

różnica w porównaniu z tzw. postwdrożeniowymi wersjami (Post

Deployment Builds) oprogramowania systemu Patriot?

Agile software development to procedura zapożyczona z komercyjnych

praktyk rozwoju oprogramowania, która umożliwia szybkie tworzenie

i testowanie, z ciągłym zaangażowaniem żołnierzy we współuczestniczeniu

w rozwoju oprogramowania systemu. Taka metodologia rozwoju

oprogramowania to odpowiedź na obowiązujące od dawna dotychczasowe

harmonogramy rozwoju i wdrażania udoskonaleń oprogramowania

do systemów nim sterowanych. Dzięki wdrożeniu metodologii agile

software development obecnie tworzymy nowe oprogramowanie

w tzw. sprintach, czyli bardzo krótkich okresach pracy rozwojowej i testów.

Co więcej, jak wspomniałem, US Army jako użytkownik końcowy

współuczestniczy od razu w etapie pisania oprogramowania i testowania

34 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Artyleria

Marcin Gawęda,

współpraca Andrzej Kiński

Samobieżny zestaw przeciwpancerny

9P149 Szturm-S z pociskami kierowanymi

9M114 Kokon był w momencie rozpadu

ZSRS najskuteczniejszym środkiem

zwalczania czołgów w swej kategorii

uzbrojenia. Setki wozów bojowych

Szturm-S, znajdujących się na terytorium

Ukraińskiej SRS i należących do jednostek

Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych ZSRS

odziedziczyły utworzone w 1991 r. Siły

Zbrojne Ukrainy. Dziś kilkadziesiąt

Szturmów-S wciąż znajduje się w służbie.

Doświadczenia wyniesione ze starć

ostatnich lat z ich udziałem wykazały ich

znaczną wartość bojową i były podstawą

decyzji o głębokiej modernizacji tego

systemu uzbrojenia.

Ilustracje w artykule: Ministerstwo Obrony Ukrainy,

Służby Prasowe Gabinetu Ministrów Ukrainy,

Rusłan Smieszczuk/Dumska, UkrinMasz, Internet.

Wozy bojowe 9P149 w bazie składowania sprzętu w Orżewie latem 2016 r. Wycofanie większości ukraińskich

Szturmów-S z linii było związane nie tylko z upływem resursu samych wyrzutni, ale także pocisków

9M114, co prowadziło do licznych nieudanych odpaleń.

Wyremontowany siłami ochotników z Odessy wóz bojowy 9P149 28. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej

Sił Zbrojnych Ukrainy z ppk 9M114 na wyrzutni w strefie ATO latem 2017 r.

Opracowany w tulskim Biurze Konstrukcyjnym

Przyrządów (KBP) samobieżny zestaw

przeciwpancerny 9P149 Szturm-S

o masie bojowej 12,3 t, wykorzystujący jako nośnik

gąsienicowy transporter MT-LB, i dysponujący pojedynczą

wyrzutnią przeciwpancernych pocisków

kierowanych 9M114 Kokon wprowadzony został do

uzbrojenia Armii Sowieckiej w 1979 r. Stanowił

lądową odmianę systemu Szturm-W, przyjętego do

uzbrojenia w marcu 1976 r., który stał się m.in. głów-

Szturm-S w walkach w Donbasie

nym uzbrojeniem przeciwpancernym śmigłowców

bojowych Mi-24W/P i Ka-29. Jednobelkowa

wyrzutnia w położeniu marszowym znajduje się

wewnątrz kadłuba nośnika, gdzie umiejscowiony

jest bębnowy magazyn z 12 pociskami 9M114

w pojemnikach transportowo-startowych. Dzięki

automatycznemu przeładowaniu, odpalanie kolejnych

pocisków może odbywać się co kilkanaście

sekund (szybkostrzelność 3–4 rakiety na minutę).

Kokony są naprowadzane komendami radiowymi,

generowanymi przez aparaturę współpracującą

z systemem obserwacyjno-celowniczym 9S484

Zarnica. Zakres odległości skutecznego rażenia celów

przez pociski 9M114 to od 400 do 5000 m,

a przebijalność ich głowicy 9N132 o masie 5,3 kg

wynosi 560 mm (280 mm płyta nachylona pod katem

60°) pancerza jednorodnego. Masa własna

pocisku to 31,4 kg, zaś w pojemniku 46 kg. Prędkość

maksymalna pocisku sięga 560 m/s, w związku

z tym czas lotu na maksymalną odległość wynosi

14,5 s. Pociski wraz z pojemnikami do systemu śmigłowcowego

i lądowego są takie same, a więc

w pełni wymienne. W latach 80. do uzbrojenia

wprowadzono także pociski w wersji 9M114F z głowicą

termobaryczną i 9M114F-1 z odłamkowo-burzącą,

ale dostarczano je w pierwszej kolejności

jednostkom śmigłowców.

Dużą wadą pocisków 9M114 był brak tandemowej

głowicy, co utrudniało zwalczanie czołgów

osłoniętych pancerzem reaktywnym. Stąd też

w latach 80. rozpoczęto prace nad nowym pociskiem

9M120 Ataka, którego zasięg wzrósł do

5800 m, a głowica tandemowa o łącznej masie

7,4 kg zapewniała penetrację pancerza o grubości

800 mm, ale pocisk ten w większej liczbie trafił

do jednostek liniowych już po rozpadzie ZSRS.

Jeśli chodzi o organizację, to system Szturm-S

w czasach ZSRS występował początkowo na

szczeblu armii pancernej – dywizjon (trzy baterie

po dziewięć wozów) w pułku przeciwpancernym,

a także w jednostkach artylerii przeciwpancernej

(brygadach) szczebla okręgu/frontu. U schyłku

lat 80. dywizjony, liczące po dwie baterie po

sześć lub dziewięć wozów, zaczęto wprowadzać

także na niższych szczeblach dowodzenia. Zestaw

9P149 nie był eksportowany do państw

Układu Warszawskiego.

36 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Konflikty

Irańskie bezzałogowce i siły rakietowe w walce

Adam M. Maciejewski

W ostatniej części artykułu opisujemy

zarówno najbardziej medialne, jak i te

chyba najsłabiej znane działania bojowe,

w których Iran wykorzystał swoje siły

rakietowe, a także bezzałogowce. Mowa

zatem tak o podniesieniu rękawicy

rzuconej Teheranowi przez Waszyngton,

jak i znacznie mniej nagłośnionych

lokalnych operacjach, które Iran prowadzi

w obronie swej suwerenności.

Fotografie w artykule: Ansar Allah, IMA Media, Internet,

IRIB, mashreghnews.ir, Mehr News Agency,

parsnews.com, Planet Labs, Publiczne Radio Armenii,

Simanews.ir, Tasnim News Agency, USCENTCOM,

US Marine Corps/Lance Cpl. Dalton Swanbeck.

Cz. 3

Skupimy się przede wszystkim na działaniach

Iranu w Iraku, które są intensywne

od chwili inwazji na to państwo koalicji

pod wodzą Stanów Zjednoczonych w 2003 r.,

i trwają poprzez wszystkie fazy toczonej w Iraku

wojny. Na różnych jej etapach Iran wspierał szyickie

ekipy rządowe w Bagdadzie i szerzej wszelkie

irackie ugrupowania szyickie. Z punktu widzenia

tematu artykułu najistotniejszy etap irańskiego

militarnego zaangażowania i pomocy technicznej

w Iraku zaczął się, gdy na jego terytorium zagnieździło

się tzw. państwo islamskie.

Rezultat upadku części bojowej irańskiego pocisku rakietowego Qiam lub Fateh-313/Zolfaghar w bazie lotniczej

Ain al-Asad na terenie Iraku.

Opisane w poprzedniej części artykułu (WiT

7/2020) działania Iranu w Syrii różnią się od irackich

intensywnością, przede wszystkim jeśli chodzi

o zakres użycia broni rakietowej. Chociaż początki

stosowania przez Iran swojego arsenału

rakietowego jako „transgranicznej” broni odwetowej

za ataki terrorystyczne zaczęły się właśnie

w Iraku. Chodzi o ostrzał rakietowy z czerwca

1999 r., a potem kolejne w kwietniu 2001 r., o których

także przypomnieliśmy w poprzedniej części

artykułu. Użyte wtedy niekierowane pociski

rakietowe „ziemia–ziemia” serii Zelzal i Naze’at dobrze

pokazują, jak długą drogę przez dwie dekady

przeszedł irański przemysł rakietowy.

W walce z tzw. państwem islamskim w Iraku

Iran używa także swoich bezzałogowców, w bardzo

podobny sposób, czyli do rozpoznania, kierowania

ogniem i czasami ataków za pomocą, przenoszonych

przez BSP, miniaturowych kierowanych

środków bojowych. Oczywiście, irańskie BSP

w Iraku obserwują też działania wojsk Stanów

Zjednoczonych, choć dotąd głównym obszarem

irańskiego „bezzałogowego” monitoringu wojskowej

aktywności Waszyngtonu w regionie była

Zatoka Perska.

Kadry z jednego z ataków przeprowadzonych przez Iran w 1999 lub 2001 r. na irackie bazy tzw. Ludowych Mudżahedinów.

Widać startujące niekierowane pociski serii Zelzal z dodatkową stabilizacją obrotową.

Odwetowa broń rakietowa

Okoliczności użycia przez Iran swojego arsenału

rakietowego na terytorium Iraku nie różnią się od

przypadków opisanych w poprzedniej części artykułu.

Dotąd Iran przeprowadził dwie takie operacje.

Wyrzutnie pocisków Fateh-110 tuż przed atakiem na obiekty HDK/HDKA

8 września 2018 r.

Moment odpalenia Fatehów-110, na pierwszym planie najstarszy model wyrzutni na ciężarówce

Khawar 2624.

42 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Ciągnik siodłowy Jelcz C882.57 specjalny CSS, przeznaczony do integracji z komponentami systemu IBCS/Patriot, podczas badań zakładowych.

Andrzej Pyzio

Program Wisła, którego celem jest

wyposażenie jednostek obrony

Jelcze w programie Wisła

przeciwlotniczej Sił Powietrznych

17

maja 2019 r. Inspektorat Uzbrojenia – figuracji uniwersalnej, z których po dostosowaniu

i zabudowie powstaną następujące trans-

w nowoczesny przeciwlotniczy

– Zespół Programu Wisła (IU – ZPW)

i przeciwrakietowy system rakietowy

podpisał z firmą Jelcz Sp. z o.o. umowę portery specjalne (TS):

na dostawę do 2022 r. 73 pojazdów samochodowych

specjalnych marki Jelcz w ramach pierwspołu

zasilającego w energię elektryczną;

❙ TS EPP (Electrical Power Plant) – do transportu ze-

średniego zasięgu, jest jednym

z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym,

przedsięwzięciem modernizacyjszej

fazy programu Wisła. Dostawy dotyczyć ❙ TS LRPT (Large Repair Parts Transporter) – do

będą zunifikowanych pojazdów specjalnych załadunku, rozładunku i transportu zestawów naprawczych.

Z podwoziem będzie zintegrowany

nym Sił Zbrojnych RP w najbliższych Jelcz o podwyższonej mobilności, przeznaczonych

do integracji z komponentami systemu żuraw samochodowy, umożliwiający przeładu-

latach. Ma zapewnić obronę obiektów

infrastruktury krytycznej i zgrupowań IBCS/Patriot.

nek wielkogabarytowych części zamiennych;

wojsk przed atakami różnego rodzaju

środków napadu powietrznego przeciwnika,

w tym z użyciem taktycznych

Dodatkowo, w ramach innych umów zawartych

przez IU – ZPW, Jelcz Sp. z o.o. dostarczy co najmniej

12 podwozi Jelcz P882.57 TS innym spółkom

❙ TS TSK (Transporter Specjalny Kontenerów) z hakowym

systemem samozaładowczym – do transportu

kabin systemu IBCS (S280);

polskiego przemysłu obronnego, które skompletują

na ich bazie samochody transportowo-załadownia)

– do transportu kontenerowych stanowisk kie-

❙ TS DOW (Transporter Kabin Dowodzenia i Kierowa-

i operacyjno-taktycznych pocisków

balistycznych. Realizacja pierwszej

cze (STZ) i mobilne węzły łączności (MCC1).

rowania i dowodzenia systemu IBCS/Patriot, w tym

fazy programu Wisła rozpoczęła się

W ramach realizacji umowy z 17 maja 2019 r. kabin F-OPS (Future Operations), C-OPS (Current

28 marca 2018 r. wraz z podpisaniem Jelcz Sp. z o.o. dostarczy Siłom Zbrojnym RP:

Operations) oraz E-OPS (Engagement Operations);

międzyrządowej umowy LOA na zakup ❚ 33 ciągniki siodłowe specjalne Jelcz C882.57 CSS ❚ 12 samochodów specjalnych średniej ładowności

dwóch baterii systemu IBCS/Patriot. w układzie napędowym 8×8. Będą one przeznaczone

Jelcz 442.32 w charakterze ciągników IFCN Relay

Zgodnie z decyzją Ministerstwa Obrony

Narodowej większość komponentów

systemu Wisła będzie zintegrowana

do współpracy z naczepami specjalnymi

M860A1 na potrzeby transportu stacji radiolokacyjnych

AN/MPQ-65, wyrzutni rakiet M903, kabin

(Integrated Fire Control Network Relay), w układzie

napędowym 4×4, wykonanych na bazie samochodów

skrzyniowych Jelcz 442.32 (w latach

z pojazdami specjalnymi Jelcz.

ECS/RIU (Engagement Control Station/Radar Interface

Unit) i transportu kabin technicznego Sp. z o.o. dostarczyła SZ RP ponad 1500 takich

2013–2020, w różnych wersjach i wariantach, Jelcz

Ilustracje w artykule: Jelcz, Ministerstwo

Obrony Narodowej, Andrzej Kiński.

wsparcia eksploatacji systemu IBCS/Patriot (BMC –

– Battery Maintenance Center oraz ISE – Intermadiate

Support Element) wraz z niezbędnymi przyrządami

i zestawem części zamiennych.

❚ 28 bazowych podwozi specjalnych Jelcz

P882.57 TS w układzie napędowym 8×8 w kon-

pojazdów). Ciągniki IFCN Relay są przeznaczone

do transportu radiolinii zintegrowanego systemu

kierowania ogniem IFCN (Integrated Fire Control

Network) z rozkładanym masztem, zapewniających

bezprzewodową komunikację pomiędzy

poszczególnymi elementami systemu IBCS.

52 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Nowe europejskie ciężarówki wojskowe

Przekazany w styczniu Siłom Zbrojnym Królestwa Danii zestaw do transportu ciężkiego sprzętu z czteroosiowym ciągnikiem Scania R650 8×4 HET, pierwszym zmilitaryzowanym

autem tego typu pochodzącym z rodziny Scania XT.

Jarosław Brach

Tegoroczna epidemia COVID-19

spowodowała odwołanie większości

tegorocznych wystaw sprzętu wojskowego

i salonów motoryzacyjnych,

zaś poszczególne firmy musiały zrezygnować

z pokazów swych najnowszych

produktów potencjalnym odbiorcom

i przedstawicielom mediów. Miało to

oczywiście także wpływ na oficjalne

prezentacje nowości militarnej motoryzacji,

w tym ciężarówek klas ciężkiej

i średniej. Informacji o nowych

konstrukcjach oraz o zawartych kontraktach

jednak nie brakuje i na nich

oparty jest poniższy przegląd.

Cz. 2

Ilustracje w artykule: Ministerstwo Obrony Królestwa

Danii, Scania, Mercedes-Benz, Arquus, Jarosław Brach.

Przegląd obejmuje oferty szwedzkiej Scanii,

niemieckiego Mercedes-Benza i francuskiego

Arquusa. Pierwszej z firm udało się uzyskać

parę lat temu ważne dla jej rynkowego funkcjonowania

zamówienie od duńskiego resortu

obrony. Mercedes-Benz wprowadza na rynek kolejne

wersje ciężarówek Arocs. Natomiast Arquus zaprezentował

zupełnie nowe wozy Armis, które zastąpią

w jego ofercie rodzinę samochodów Sherpa.

Scania

Główne upublicznione ostatnio nowości pochodzące

ze szwedzkiego koncernu są związane

z dostawą kolejnych ciężarówek dla Ministerstwa

Obrony Królestwa Danii. Kontakty duńskiego resortu

obrony ze Scanią mają długą historię, a ich

najnowszy rozdział zaczyna się w 1998 r., gdy firma

ta zawarła pięcioletnią umowę z duńskimi siłami

zbrojnymi na dostawę samochodów ciężarowych

klasy ciężkiej. W 2016 r. Scania złożyła

ostateczną ofertę w rozpisanym w 2015 r. przetargu,

dotyczącym największego do tej chwili zakupu

wojskowych ciężarówek w historii Danii, opiewającego

na ok. 900 pojazdów w 13 wersjach

i wariantach. W styczniu 2017 r. Scanię ogłoszono

zwycięzcą w rywalizacji, a w marcu firma podpisała

z FMI (Forsvarsministeriets Materiel- og Indkøbsstyrelses,

Agencja Zakupów i Logistyki Ministerstwa

Obrony) siedmioletnią umowę ramową.

Także w 2017 r., bazując na umowie ramowej, FMI

złożyło w Scanii zamówienie na 200 ciężarówek

w wykonaniu militarnym i 100 zmilitaryzowanych

odmian samochodów typowo cywilnych. Już

pod koniec 2018 r. pierwsze samochody – m.in.

ciągniki siodłowe w cywilnej wersji szosowej – zostały

przekazane odbiorcy. Ustalanie wymagań

specyfikacji, zamawianie nowych aut, budowa

i dostawa odbywają się za pośrednictwem bądź

pod nadzorem FMI. Ogółem do 2023 r. duńskie

siły zbrojne i służby podległe resortowi obrony

powinny otrzymać co najmniej 900 szosowych

i terenowych kołowych środków transportu skandynawskiej

marki. To znaczne zamówienie obejmuje

bardzo szeroki asortyment wariantów dla

wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Te warianty

należą do tzw. piątej generacji, której pierwszych

przedstawicieli – wersje szosowe – pokazano pod

koniec sierpnia 2016 r. i bardzo szybko uzupełniono

o modele specjalizowane oraz specjalistyczne,

należące do rodziny XT. Wśród zamówionych aut

znalazły się także wersje premierowe, skompletowane

specjalnie w ramach realizacji tej umowy.

Takim novum są przykładowo zmilitaryzowane

ciężkie ciągniki siodłowo-balastowe z rodziny XT,

do tej pory istniejące tylko w kompletacjach cywilnych.

23 stycznia 2020 r. FMI i Ministerstwo Obrony

Królestwa Danii odebrały setną ciężarówkę Scanii.

Tym jubileuszowym egzemplarzem był właśnie

jeden z trzech premierowych ciężkich ciągników

siodłowo-balastowych rodziny XT, oznaczonych

jako R650 8×4 HET. Mają one, wraz z naczepami

Broshuis, tworzyć zestawy do transportu ciężkich

ładunków, przede wszystkim czołgów i innych

wozów bojowych. Cechuje je konfiguracja z osiami

w układzie z przodu solo, z tyłu tridem. Tylny

tridem tworzy przednia oś pchana, z kołami skręcanymi

w tym samym kierunku co przednie koła

kierowane, i tylny most tandemowy. Wszystkie

osie otrzymały pełne zawieszenie pneumatyczne.

Niemniej układ napędowy w formule 8×4 powoduje,

że odmianę tę wyróżnia co najwyżej średnia

mobilność taktyczna. W rezultacie auto może służyć

głównie do przemieszczania ładunków po

drogach utwardzonych, a jedynie z krótkim dojazdem

po drogach gruntowych.

Do napędu służy silnik wysokoprężny, widlasty

(90°), 8-cylindrowy, o pojemności 16,4 l, przy średnicy

cylindra i skoku tłoka równych, odpowiednio,

130 i 154 mm. Silnik ma: turbodoładowanie, chłodzenie

powietrza doładowującego, cztery zawory

na cylinder, system wtrysku wysokociśnieniowego

Scania XPI i spełnia normę czystości spalin do

60 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Spełnienie wymogów dotyczących

kompatybilności elektromagnetycznej

od lat stanowi wyzwanie dla

konstruktorów tworzących nowe

urządzenia lub złożone systemy.

Fotografie w artykule Radiotechnika Marketing.

Komora SAC Radiotechnika Marketing Sp. z o.o.

Jak radzić sobie z problemami

EMC w projektach rozwojowych

Firma Radiotechnika Marketing dysponuje akredytowanym Laboratorium Kompatybilności Elektromagnetycznej,

w skład którego wchodzi m.in. komora SAC do badań urządzeń cywilnych i wojskowych.

Dynamiczny rozwój tej dziedziny w Polsce

pomaga w zrozumieniu wagi i sposobów

rozwiązywania podstawowych problemów,

jednak zagadnienie to wymaga niekiedy

równoważnego nakładu czasu oraz środków jak

zapewnienie podstawowej funkcjonalności zakładanej

dla danego wyrobu. Wiele osób spotyka się

z problematyką dostosowania urządzeń do wymagań

EMC (Electromagnetic Compatibility, kompatybilność

elektromagnetyczna), ale w sposób niepogarszający

podstawowych funkcji, jakie stawiane

są przed projektowanym produktem. Czy zawsze

musi być tak, że zmuszani jesteśmy do kompromisów

pomiędzy wyśrubowanymi parametrami

urządzeń a wymaganiami EMC, które każdy z wprowadzanych

na rynek wyrobów musi spełniać? Odpowiedź

jest dosyć prosta, jednak zależy od

wybranego sposobu zarządzania zagrożeniami

związanymi z EMC w projekcie.

Podstawową zasadą, o jakiej należy pamiętać

jest to, że wszystkie wysiłki w zakresie weryfikacji

kompatybilności elektromagnetycznej w trakcie

trwania projektu prowadzą do minimalizacji ryzyka

wystąpienia poważnych problemów na etapie

produkcji lub po wprowadzeniu wyrobu na rynek.

Z każdym rokiem firmy zajmujące się projektowaniem

i produkcją wyrobów gotowych rozwijają

własne kompetencje w dziedzinie EMC, co potwierdza

wagę kontroli nad parametrami krytycznymi

dla kompatybilności w całym czasie trwania

projektu rozwojowego. Wiele czynników ma

wpływ na wybór konkretnego środka zaradczego

i środki te mogą być różne pomimo zbliżonej

funkcjonalności produktów. Aby zachować rozwiązanie,

które spełni wymagania niezawodności,

bezpieczeństwa i będzie optymalne kosztowo

zalecamy, aby rozpoczynać ocenę pod kątem

spełniania wymagań związanych z kompatybilnością

elektromagnetyczną już od pierwszego modelu

urządzenia. Oczywiście, w takiej sytuacji wykonuje

się badania inżynierskie, które nawet

w przypadku pozytywnego wyniku w pierwszym

etapie nie powinny być przerywane w kolejnych

krokach. Celem ich przeprowadzania jest

zbieranie wiedzy na temat urządzenia i określanie

krytycznych czynników zmian, mających

wpływ na EMC zarówno w zakresie odporności,

jak i emisji.

Należy pamiętać, że utrzymywanie ciągłości

wiedzy w każdym z etapów projektowych, począwszy

od fazy koncepcyjnej aż do produkcji,

znacząco redukuje czas rozwiązywania ewentualnych

problemów, jak i pozwala na dobór adekwatnych

środków zaradczych, których gama

zmniejsza się wraz z zaawansowaniem projektu.

Niestety, pozostawianie problemów na ostatni

etap może spowodować, że bez poważnych

zmian konstrukcyjnych nie będzie możliwe doprowadzenie

wyrobu do zgodności z wymaganiami

lub rozwiązanie będzie bardzo kosztowne.

To zaś powoduje, że większość pracy weryfikacyjnej

z dziedziny bezpieczeństwa lub funkcjonalności

wykonanej do tego czasu będzie musiała być

powtórzona, a co za tym idzie zarówno koszt, jak

i czas realizacji ulegną zwiększeniu. Zależność

wspomnianych czynników w funkcji zaawansowania

prac rozwojowych porusza wiele opracowań

i publikacji związanych z tą tematyką, a potwierdza

to praktyka.

Należy pamiętać, że kompatybilność elektromagnetyczna

dotyczy urządzeń na poziomie

wymagań normatywnych krajowych lub międzynarodowych,

ale nie można zapomnieć

o kompatybilności wewnętrznej, której niespełnienie

może prowadzić do utraty funkcji lub powstania

sytuacji niebezpiecznych w trakcie „normalnej”

pracy urządzenia niebędącego pod

narażeniem zaburzeń zewnętrznych.

Firma Radiotechnika Marketing Sp. z o.o. wyróżnia

się na rynku wieloletnim doświadczeniem

zarówno w projektowaniu wyrobów własnych

spełniających wymagania EMC, jak i wsparciem

Klientów w rozwiązywaniu problemów poprzez

kompleksową ofertę komponentów, wyrobów

i usług.

Bazując na tym doświadczeniu, wiemy jak ważna

jest systematyczna i systemowa praca nad zagadnieniami

z dziedziny kompatybilności elektromagnetycznej.

Dzięki wiedzy gromadzonej przez

wiele lat oraz doświadczonemu zespołowi, pracującemu

zarówno w dziale konstrukcyjnym, jak

i w naszym akredytowanym Laboratorium Kompatybilności

Elektromagnetycznej, możemy efektywnie

projektować rozwiązania i wspierać naszych

Klientów budujących własne kompetencje w projektach

EMC. Dysponujemy zasobem sprzętowym

i wiedzą pozwalającą na wykonywanie badań

normatywnych w komorze SAC (Semi Anechoic

Chamber, półbezodbiciowa) oraz „In-situ”, jak i badań

projektowanych na potrzeby danego wyrobu.

Jeśli prowadzą Państwo projekt EMC i potrzebują

wsparcia zaplecza badawczego, merytorycznego

lub sprawdzenia gamy dostępnych

w naszej firmie środków zaradczych, to zapraszamy

do współpracy.

Wykorzystując Państwa wiedzę o własnym produkcie

i nasze kompetencje z dziedziny kompatybilności

elektromagnetycznej, będziemy w stanie

określić metodykę rozwiązania problemu dopasowaną

do Państwa potrzeb.

n

Z wyrazami szacunku, gotowy do ciężkich wyzwań,

zespół Radiotechnika Marketing Sp. z o.o.

68 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Systemy bezzałogowe

W lipcu Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii zamówiło pierwsze trzy bezzałogowce General Atomics Protector RG Mk1.

Łukasz Pacholski

Tegoroczne lato było owocne dla firmy General

Atomics Aeronautical Systems Inc.

i programu jej sztandarowej konstrukcji

– bezzałogowca MQ-9 – w Europie.

Amerykański wytwórca zawarł bowiem

umowy na produkcję i dostawy bezzałogowych

systemów powietrznych

do Wielkiej Brytanii oraz Belgii. Z całą

pewnością działania tych państw

w sferze powietrznych bezzałogowców

powinny zostać przeanalizowane przez

specjalistów z polskiego przemysłu

i wojska, ponieważ także dla

Sił Zbrojnych RP, w ramach

programu Zefir, planowany jest

zakup BSP klasy MALE.

Fotografie w artykule: USAF, General Atomics,

© Crown Copyright, Ministerstwo Sił Zbrojnych

Francji, Łukasz Pacholski.

Bezzałogowce MQ-9 w Europie

15

lipca Ministerstwo Obrony Wielkiej

Brytanii poinformowało o podpisaniu

umowy na zakup pierwszej partii

bezzałogowych powietrznych systemów rozpoznawczo-uderzeniowych

z aparatami MQ-9B

SkyGuardian, które w Royal Air Force otrzymają nazwę

Protector RG Mk1. Dostawy mają rozpocząć się

w połowie 2024 r., a trzy maszyny wraz z taką

samą liczbą naziemnych stacji kontroli, a także pakietem

naziemnego sprzętu obsługowego będą

kosztować Londyn 65 mln GBP. Docelowe zapotrzebowanie

Brytyjczyków to nawet 20 maszyn,

choć lipcowy kontrakt dotyczy trzech z opcją na

13 dalszych. Protectory od 2025 r. mają zacząć

zastępować w służbie obecnie eksploatowane

systemy z aparatami MQ-9A Reaper. Łącznie Brytyjczycy

zakupili 12 takich maszyn, w ramach pilnej

potrzeby operacyjnej związanej z udziałem w misji

w Afganistanie. Zadebiutowały one w operacji

„Herrick” w 2007 r. Dotychczas na skutek wypadków

utracono przynajmniej dwa z nich.

Planowana do zakupu liczba Protectorów i tak

jest mniejsza od pierwotnych założeń programu,

o czym świadczy autoryzacja w listopadzie 2016 r.

przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych

sprzedaży do Wielkiej Brytanii 26 bezzałogowców

wraz z 12 naziemnymi stacjami kontrolnymi

– całość została wówczas wyceniona na

maksymalnie 1 mld USD.

14 sierpnia Departament Obrony poinformował

o podpisaniu umowy z producentem

w sprawie produkcji analogicznego sprzętu zamówionego

poprzez procedurę Foreign Military

Sales przez Belgię. Za 188,9 mln USD General

Atomics Aeronautical Systems Inc. wyprodukuje

i dostarczy cztery bezzałogowe aparaty latające

MQ-9B SkyGuardian wraz z dwoma naziemnymi

stacjami kontroli oraz pakietem części zamiennych

i wyposażenia obsługi naziemnej. Całość

dostaw ma zostać zrealizowana do końca marca

2024 r. W Siłach Zbrojnych Królestwa Belgii zastąpią

one system rozpoznawczy z aparatami IAI

RQ-5 Hunter. Przyspieszone wycofanie archaicznych

dziś Hunterów ma pozwolić na wygospodarowanie

części funduszy na bezzałogowce nowej

generacji. W marcu 2019 r. Departament

Obrony wycenił belgijski program na maksymalnie

600 mln USD. Belgowie, zresztą ponownie,

poszli śladem Holendrów, którzy w 2018 r., zamówili

cztery MQ-9 Reaper. Pierwsze z nich mają trafić

do bazy Leeuwarden pod koniec tego roku.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych niderlandzki

personel uczestniczy w szkoleniu, zapoczątkowanym

w lipcu 2019 r., a do treningów wykorzystywany

jest sprzęt należący do US Air Force.

W bieżącym roku do grona użytkowników Reaperów

dołączy także Hiszpania, która zamówiła

cztery egzemplarze poprzez procedurę FMS.

Formalna umowa na produkcję została zawarta

w marcu 2019 r.

Obecnie bezzałogowe aparaty latające rodziny

MQ-9 są eksploatowane w Europie przez: Wielką

Brytanię, Francję i Włochy. W przypadku każdego

z tych państw są one intensywnie wykorzystywane

w działaniach bojowych poza własnymi granicami.

Świetnym przykładem są tu choćby Włochy –

– Rzym zamówił w latach 2008–2009 sześć Reaperów,

które dołączyły do siedmiu MQ-1 Predator

(ósmy egzemplarz został utracony w wypadku

w 2010 r.). Oba aparaty są eksploatowane przez

32° Stormo, a ich macierzystymi bazami są Amendola

i Sigonella. Działają najczęściej poza granicami

kraju – w lipcu 2020 r. Włosi świętowali przekroczenie

granicy 10 000 godzin nalotu MQ-9 nad

Bliskim Wschodem. Reapery pełnią zadania patrolowo-rozpoznawcze

od października 2014 r.,

a wspomniany nalot uzyskano podczas ponad

700 lotów operacyjnych (każdy z nich trwa średnio

15 godzin). Łącznie flota włoskich MQ-9 i MQ-1

wylatała dotąd ponad 50 000 godzin. Poza obszarem

Bliskiego Wschodu są obecne także nad Morzem

Śródziemnym i Afryką (nad Libią utracono

jednego MQ-9). Wszystkie maszyny zostały kupione

w konfiguracji rozpoznawczej, jednak z upływem

lat Rzym zdecydował się na przeprowadzenie

ich modernizacji i doprowadzenie do

konfiguracji amerykańskiej, co daje możliwość

przenoszenia i wykorzystania uzbrojenia precyzyjnego.

Dotychczas nie odnotowano jednak

jego użycia przez włoskie MQ-9.

72 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Łukasz Pacholski

Dobrze już rozpędzony, dzięki

zamówieniom trzech państw, program

budowy nowych F-16 Block 70/72,

odnotował w sierpniu nowy sukces,

który sprawia, że przez najbliższe lata

samolot ten będzie stanowił ważny

element oferty korporacji Lockheed

Martin, a także działań promocyjnych

Departamentu Obrony Stanów

Zjednoczonych. Także w sierpniu,

program F-16 Block 70/72 osiągnął

ważny etap – przekroczył granicę

stu zamówionych egzemplarzy.

Ilustracje w artykule: USAF, Lockheed Martin,

Siły Powietrzne Rumunii, OGMA.

14

sierpnia korporacja Lockheed Martin

i Departament Obrony Stanów Zjednoczonych

zawarli wieloletnią, ramową

umowę dotyczącą produkcji i rozwoju wielozadaniowych

samolotów bojowych F-16 Block

70/72. Jak napisano w rządowym komunikacie,

może mieć ona globalną wartość dochodzącą do

62 mld USD (sic!), co samo w sobie jest gigantyczną

sumą. Skromne szacunki wskazują, że

taka kwota pozwoliłaby na wyprodukowanie

nawet 1000 egzemplarzy. Wydaje się to jednak

liczbą nieosiągalną, biorąc pod uwagę, że w dotychczasowej

ponad 45-letniej historii tej konstrukcji

zbudowano 4604 maszyny, a przy maksymalnym

tempie produkcji na linii montażowej

W ramach sierpniowej umowy Lockheed Martin otrzymał zlecenie dotyczące produkcji 90 fabrycznie nowych samolotów

F-16. Są wśród nich egzemplarze dla Tajwanu i Maroka, gdzie uzupełnią potencjał już eksploatowanych

F-16 Block 52+ Advanced.

Obecnie Maroko dysponuje 23 F-16C/D Block 52+ Advanced, które stanowią trzon lotnictwa wojskowego. Brały

udział m.in. w bombardowaniu Jemenu, gdzie utracono jedną maszynę.

F-16 nadal w grze

w Greenville w Karolinie Południowej ich kompletowanie

zajęłoby ok. 20 lat. Zawarcie umowy

oznacza przede wszystkim ułatwienia związane

z jej późniejszym aneksowaniem i uruchamianiem

kolejnych transz środków w przypadku

nowych zamówień w ramach procedury Foreign

Military Sales (FMS), a także konieczności dostosowania

maszyn do nowych wymagań poszczególnych

klientów (m.in. integracja nowego

wyposażenia i kolejnych typów uzbrojenia podwieszanego

itp). Jednocześnie, jak pokazują

sierpniowe doświadczenia, pozwoli na ograniczenie

dostępu do informacji przez postronnych,

co może dać przyzwolenie na skryte zawieranie

kontraktów z państwami chcącymi, przynajmniej

do czasu rozpoczęcia dostaw, zachować

taką transakcję w tajemnicy.

Zgodnie z komunikatem, w momencie podpisania

bazowej umowy, zawarto pierwszy aneks na

finansowanie produkcji 90 samolotów. Odbiorcami

mają być państwa kupujące sprzęt w Stanach

Zjednoczonych w ramach procedury FMS. Kontrakt

ma wartość 5 mld USD i ma zostać zrealizowany

do końca 2026 r. Oficjalnie Departament

Obrony, a także producent samolotów, nie poinformowali

o odbiorcach. Nie jest jednak wielką

tajemnicą, że chodzi o Tajwan i Maroko. Władze

Tajwanu zresztą publicznie ogłosiły w grudniu

2019 r. zawarcie międzyrządowej umowy LOA

w sprawie zakupu 66 F-16 Block 70. W marcu 2019 r.

Departament Obrony autoryzował sprzedaż Maroku

25 F-16 Block 72. Dotychczas brakowało jednak

informacji o podpisaniu umowy LOA, która została

przesłana władzom królestwa przez Waszyngton

do kontrasygnaty jeszcze w ostatnim kwartale

ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę liczbę 90 zakontraktowanych

maszyn, może to oznaczać, że drugi

odbiorca zamówił 24 samoloty – co ciekawe,

miałyby to być pierwsze w wersji Block 72, a więc

napędzane silnikami F100-PW-229. Jak się okazuje

Maroko zdecydowało się na powiększenie floty

F-16 w swym lotnictwie wojskowym, które obecnie

eksploatuje 23 F-16C/D Block 52+ Advanced, dostarczonych

w latach 2010–2011 i napędzanych

właśnie silnikami Pratt & Whitney. Nie można wykluczyć,

że władze w Rabacie wkrótce zrealizują

także program modernizacji starszych maszyn do

standardu F-16V. Stosowny projekt został zresztą

autoryzowany przez amerykańską administrację

również w marcu 2019 r. Według niektórych doniesień

medialnych, ze względu na napięty budżet,

projekt został jednak odłożony do czasu przywrócenia

stabilizacji finansowej.

76 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Ewolucja fregat Deutsche Marine to jednocześnie rozwój technologii projektowania i budowy okrętów znany jako MEKO. Zdjęcie przedstawia trzy generacje okrętów tej

klasy służących pod niemiecką banderą. Na pierwszym planie prototyp serii F123 – Brandenburg, za nim Baden-Württemberg, pierwsza z najnowszych fregat ekspedycyjnych

typu F125 i Sachsen, także otwierająca swój typ 124. Ich cechą wspólną jest zastosowanie nowoczesnych systemów walki dopasowanych do potrzeb zamawiającego,

jak też wzmocniona konstrukcja, zawierająca m.in. wzdłużniki tunelowe usztywniające kadłub.

Tomasz Grotnik

Proces pozyskiwania nowoczesnych

okrętów bojowych jest złożony

i bynajmniej nie może zakończyć się

na kupnie jednostek, spełniających

w sposób optymalny wymagania

taktyczno-techniczne gestora.

Nie mniej ważne jest zapewnienie

ich stałego, wysokiego poziomu

zdolności operacyjnych i dostępności

w ciągu całego, przeszło 30-letniego

cyklu życia. Niestety, w przypadku

Marynarki Wojennej RP śmiało

można przyjąć, że będzie on

jeszcze dłuższy. Obecne świętowanie

40. rocznicy wejść okrętów do służby

to niemal standard, a eksploatacja

50-letnich jednostek pływających pod

biało-czerwoną banderą już nikogo

nie dziwi. Tym bardziej, jeśli dojdzie

do finalizacji programu okrętu obrony

wybrzeża pod kryptonimem Miecznik,

aspekt ten powinien być potraktowany

na równi z techniczną stroną oferty.

Ilustracje w artykule: thyssenkrupp Marine Systems,

Tomasz Grotnik.

MEKO ® – ewolucja trwa

Program Miecznik od początku przebiegał ploatacji? Aby rozwiązać ten problem, i aby kupiona

dziś fregata była wciąż przydatna w przyszłości,

z przeszkodami. Był już przerywany i wznawiany.

Według informacji otrzymanych konieczne będą jej modernizacje co 10–15 lat, zaś

z Inspektoratu Uzbrojenia MON (IU) w końcu lipca

tego roku prace analityczno-koncepcyjne prowa-

częściej. Wiąże się to z kosztami, ale i czasowym

aktualizacje jej systemów informatycznych jeszcze

dzone w ramach programu Miecznik znajdują się na ograniczeniem dostępności okrętów do działania.

końcowym etapie. Ponieważ wymagania taktyczno-technicznie

są dokumentem niejawnym, nie z najbardziej zaawansowanych i sprawdzonych

Problem ten dostrzegają ich producenci, a jedno

wiemy o jakie jednostki chodzi, tym bardziej, że rozwiązań opracował niemiecki holding stoczniowy

thyssenkrupp Marine Systems (tkMS). Chodzi

„plastyczna” klasyfikacja im nadana jest sformułowaniem

dość pojemnym, które nie ułatwia o koncepcję MEKO, zapewniającą zdolność adaptacji

konstrukcji okrętu bez uszczerbku dla jego

określenia ich wielkości i jak miałby być skonfigurowany

ich system walki. Na razie IU wyjaśnia, przeżywalności w boju i siły ognia.

że okręty Miecznik będą jednostkami wielozadaniowymi,

pozyskanymi w oparciu o kryterium możliwości

spełnienia przez Wykonawcę projektu za-

modułowego

MEKO – koncepcja projektowania

sadniczych funkcji okrętu obrony wybrzeża, a ich MEKO, czyli kombinacja wielofunkcyjna (MEhrzweckwyporność

i klasyfikacja będą efektem wynikowym.

Dlatego nie będzie chyba nadużyciem, skiej stoczni Blohm+Voss. Ta koncepcja projekto-

-KOmbination) powstała w latach 70. w hambur-

jeśli przyjmiemy, że domniemane „zasadnicze wania została połączona z konstrukcją okrętów,

funkcje” mogą wskazywać na jednostkę klas korweta–fregata.

arenie geopolitycznej, która rzutuje na misje opera-

aby uwzględnić stale zmieniającą się dynamikę na

Kupując tak drogie i skomplikowane technicznie

okręty należy rozważyć kilka zasadniczych ich eksploatacji. Ewentualne wymiany wyposacyjne

jednostek pływających przez ponad 30 lat

kwestii. Ważne będą ich cechy techniczne, wiarygodność

(czytaj – doświadczenie) projektanta jące możliwości okrętów przez cały okres ich żyżenia

i uzbrojenia czy modernizacje dostosowu-

i wykonawcy, pakiet szkoleniowy i logistyczny, jak cia do nowych potrzeb, można zaplanować

też oferta kooperacji przemysłowej w przypadku w ramach uwzględnionego od początku średniego

okresu międzyremontowego, unikając

współpracy z partnerem zagranicznym. Trudno

bowiem przypuszczać, że nowoczesne fregaty dodatkowych, długotrwałych przeróbek w połowie

cyklu operacyjnego.

mogłyby powstać w Polsce bez takiego wsparcia.

Ale to nie wszystko.

Pierwszym okrętem stworzonym według tej

Należy również zadać sobie pytanie: jak sprawić,

by okręty za miliardy złotych pozostały nowo-

dla Nigerii. Jej budowę rozpoczęto w grudniu

koncepcji była fregata Aradu typu MEKO 360H1

czesne i przystające do ewoluujących zagrożeń 1978 r., zaś do służby weszła w lutym 1982 r.

w obszarze zainteresowania operacyjnego 126-metrowy okręt o wyporności 3360 t powstał

w Blohm+Voss. Niemal w tym MW RP przez cały okres kilkudziesięcioletniej eks-

samym

84 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl


Technika morska

Morskie nawodne środki transportu sił specjalnych

Marcin Chała

Wykorzystanie wojsk specjalnych

w ramach działań asymetrycznych

lub w trakcie konfliktów o małej, średniej

lub rzadziej dużej intensywności nie jest

niczym nowym. Stąd też większość

państw nimi dysponujących podejmuje

kroki w celu opracowania i pozyskania

środków niezbędnych do ich sprawnego

oraz bezpiecznego transportu do rejonu

działań i ewakuacji z niego. W większości

przypadków, o ile istnieje taka

możliwość, stosowane są w tym celu

śmigłowce lub samoloty transportowe.

Mają one jednak pewne wady, z których

największe to ograniczona ilość zabieranego

ekwipunku, a także stosunkowo

słaby czynnik dyskrecji. Operatorzy

mogą co prawda być zrzuceni na spadochronach,

ale rodzi to poważne komplikacje

w przypadku działań na morzu,

jak też podczas ich ewakuacji

po wykonaniu zadania.

Fotografie w artykule: US Navy, JFD,

Vogo, Marina Militare, Marcin Chała.

Biorąc pod uwagę te okoliczności, w wyposażeniu

większości formacji wojsk specjalnych

działających w środowisku morskim

lub też sił morskich wspierających ich operacje,

znajdują się środki transportu dla nich przeznaczone,

często określane akronimem SOC (Special

Operation Craft). Do grupy tej zaklasyfikować

można całe spektrum jednostek, od klasycznych

i najczęściej kojarzonych z wojskami specjalnymi,

czyli „zwykłych” hybrydowych łodzi motorowych

(tzw. RHIB, rigid-hull inflatable boat), przez specjalizowane

konstrukcje wykonane z kompozytów

niemetalowych czy stopów metali lekkich,

po jednostki zdolne do częściowego lub całkowitego

zanurzenia zarówno typu zamkniętego, jak

i otwartego.

Osobną grupą pojazdów są miniaturowe

okręty podwodne i liczne indywidualne środki

transportu nurków, jednak w artykule skoncentrujemy

się na konstrukcjach nawodnych.

Kuter SOC Mk V w trakcie ćwiczeń US Navy SEALs, okolice Key West 2009 r. Operatorzy na pokładzie obsługują

zdwojone stanowisko Mk 95 z 12,7 mm wkm Browning M2 i 7,62 km M60 na podstawie słupkowej. Warto zwrócić

uwagę na podesty i uchwyty w okolicach nadbudówki, które ułatwiały operacje abordażowe. Jednostki tego

typu były pierwszymi w US Navy zaprojektowanymi od podstaw do przerzucania operatorów sił specjalnych.

Wycofano je z użycia w 2015 r.

Jednostki wyspecjalizowane

Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych Ameryki

w różne konflikty na świecie sprawia, że

to właśnie w tym państwie jest opracowywanych

najwięcej wyspecjalizowanych jednostek

przeznaczonych do wspierania operatorów

sił specjalnych.

Do 1995 r. operatorzy US Navy SEALs (SEa, Air,

Land, akronim znaczy też foki), zmuszeni byli wykorzystywać

dostosowane do operacji wojskowych

łodzie sportowe typu HSB (High Speed

Boat), znane też jako HSAC (High Speed Assault

Craft). Do grupy tej zaliczały się jednostki o długościach

od 10,0 do 12,5 m, produkowane przez

stocznie: Fountain Powerboats z Waszyngtonu

w Karolinie Północnej, VT Halter Marine Inc.

z Pascagouli (Missisipi) i United States Marine

Inc. z Gulfport (Missisipi). Były uzbrojone w dwa

7,62 mm km M60E3 i 84 mm granatnik przeciwpancerny

M136 (AT-4). Dzięki silnikom dużej

mocy osiągały prędkości do 70 w.

Pierwszymi specjalnymi środkami pływającymi

z prawdziwego zdarzenia były, eksploatowane przez

US Navy SEALs w latach 1995–2015 kutry typu SOC

Mk V. Opracowała je i produkowała stocznia VT Halter

Marine. Sam projekt powstał wyjątkowo szybko,

bo od zlecenia do przekazania pierwszej jednostki

minęło zaledwie 18 miesięcy. Niestety, jak się później

okazało, projekt obarczony był licznymi wadami,

z których najważniejsze dotyczyły: zapadania się sterówki

pod własnym ciężarem i występowania niedopuszczalnie

wysokich przeciążeń w kabinie. O ile

pierwszy problem udało się stosunkowo szybko

rozwiązać, tak drugi, ze względu na wykorzystany

w konstrukcji jednostek materiał (stop aluminium

5086) i kształt kadłuba, pozostał zmorą do końca ich

eksploatacji. O tym, jak poważną kwestią były wspomniane

przeciążenia niech świadczy to, że w skrajnych

przypadkach dochodziły one nawet do 20 g,

zaś podczas testów instalowane na jednostkach akcelerometry

wykazały, że przy prędkości 35 w. i wysokości

fal od 0,91 do 1,22 m na ludzi oddziaływały

przeciążenia o sile 4–5 g, występujące z częstotliwością

1–2/min. Tego typu wstrząsy mogą prowadzić,

i często prowadziły, do obrażeń członków załóg oraz

uszkodzeń strukturalnych samych jednostek i przewożonych

ładunków.

Jednostki SOC Mk V miały wyporność pełną

57 t przy wymiarach 25,0×5,25×1,5 m. Przewoziły

do 16 w pełni wyekwipowanych żołnierzy

(lub zamiennie do 2950 kg ładunku) na odległość

do 500 Mm. Napęd składał się z dwóch

silników wysokoprężnych MTU 12V396 TE94

o mocy po 1680 kW/2250 KM i dwóch pędników

strugowodnych Rolls-Royce KaMeWa 50-511

oraz łączących je przekładni ZF BW 465, co zapewniało

uzyskiwanie prędkości maksymalnej

przekraczającej 50 w. (niektóre opracowania podają

nawet 65 w.).

Na pokładzie rufowym przenoszone były cztery

pontony Zodiac Milpro F 470 (określane lokalnie jako

CRRC – Combat Rubber Raiding Craft) i silniki do

nich wraz z zapasem paliwa, które wodowane i podnoszone

były z wody z wykorzystaniem odpowiednio

ukształtowanej rufy (slipu). Poza CRRC na rufie

można było przewozić także inne środki transportu

osobistego – skutery wodne czy mokry pojazd podwodny

do transportu nurków Mk VIII Mod 1 SDV

(SEAL Delivery Vehicle). Pierwotne uzbrojenie mogło

być instalowane na pięciu podstawach słupkowych

i składało się z: 12,7 mm wkm M2, 7,62 mm km

M240 lub M60, albo zamiennie 40 mm granatników

automatycznych Mk 19. W późniejszym okresie na

Mk V SOC zaczęto instalować podstawy do sześciolufowych

7,62 mm km GAU-17/A, zdwojone podstawy

Mk 95 do 12,7 mm wkm, a także zdalnie sterowane

systemy artyleryjskie BAE Systems Mk 38

Mod 2 z 25 mm armatą M242 Bushmaster. Do ochrony

przed środkami napadu powietrznego przewożono

też przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe

Raytheon FIM-92 Stinger.

Zbudowano 20 kutrów tego typu, które rozdzielono

między dwie morskie grupy działań specjalnych

NSWG-3 oraz -4 (Naval Special Warfare

92 Wojsko i Technika • Wrzesień 2020

www.zbiam.pl

More magazines by this user
Similar magazines