Wojsko i Technika Historia nr specjalny 4/2020 promo

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

www.zbiam.pl

PzKpfw IV:

wersje krótkolufowe

NUMER SPECJALNY 4/2020

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

W NUMERZE:

Nakajima Shoki

Ki-44 Shoki był pierwszym

japońskim samolotem myśliwskim,

w którym już na etapie

projektowania położono nacisk

na dużą prędkość maksymalną

i wznoszenia oraz silne uzbrojenie.

Uzyskano to kosztem nienaruszalnej

dotąd cechy japońskich

myśliwców, jaką była zwrotność…

Iran w XX wieku

Przez wiele wieków Iran – znany

niegdyś jako Persja – był ubogim,

kontrolowanym przez obce mocarstwa,

zacofanym i biednym

półkolonialnym krajem na skraju

cywilizowanego świata. Dziś

znajduje się w centrum zainteresowania

rzucając wyzwanie

światowemu porządkowi…

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495


Ki-44 Shoki był pierwszym

japońskim samolotem myśliwskim,

w którym już na etapie

projektowania położono nacisk

na dużą prędkość maksymalną

i wznoszenia oraz silne uzbrojenie.

Uzyskano to kosztem nienaruszalnej

dotąd cechy japońskich

myśliwców, jaką była zwrotność…

Przez wiele wieków Iran – znany

niegdyś jako Persja – był ubogim,

kontrolowanym przez obce mocarstwa,

zacofanym i biednym

półkolonialnym krajem na skraju

cywilizowanego świata. Dziś

znajduje się w centrum zainteresowania

rzucając wyzwanie

światowemu porządkowi…

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495

Vol. VI, nr 4 (29)

www.zbiam.pl

PzKpfw IV:

wersje krótkolufowe

NUMER SPECJALNY 4/2020

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

NUMER SPECJALNY 4/2020 1

W NUMERZE:

Nakajima Shoki

Iran w XX wieku

Na okładce: Panzerkampfagen IV Ausf. E.

Rys. Arkadiusz Wróbel

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

Nakład: 14,5 tys. egz.

Redaktor naczelny

Jerzy Gruszczyński

jerzy.gruszczynski@zbiam.pl

Redakcja techniczna

Dorota Berdychowska

dorota.berdychowska@zbiam.pl

Korekta

Stanisław Kutnik

Współpracownicy

Władimir Bieszanow, Michał Fiszer,

Tomasz Grotnik, Andrzej Kiński,

Leszek Molendowski, Marek J. Murawski,

Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Ul. Anieli Krzywoń 2/155

01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

Ul. Bagatela 10/19

00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2020

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

w numerze:

MONOGRAFIA PANCERNA

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

PzKpfw IV: wersje krótkolufowe 4

WOJNA W POWIETRZU

Tomasz Szlagor

Bristol Beaufort w służbie RAF (1) 20

BITWY I KAMPANIE

Władimir Bieszanow

Wyzwolenie Prawobrzeżnej Ukrainy. Dnieprowsko-karpacka

operacja strategiczna: 24 grudnia 1943 r. – 17 kwietnia 1944 r. (2) 32

MONOGRAFIA LOTNICZA

Leszek A. Wieliczko

Nakajima Ki-44 Shoki. Powstanie i rozwój konstrukcji (1) 48

BITWY I KAMPANIE

Michał A. Piegzik

Operacja „AL”: sekretny plan japońskiej dominacji

na Północnym Pacyfiku (2)

HISTORIA

Tymoteusz Pawłowski

Iran w pierwszej połowie XXI wieku (1) 69

MOTORYZACJA

Jędrzej Korbal

Program motoryzacji dowództw i służb WP (2) 78

GRY WOJENNE

Robert Czulda

War Thunder – nowe możliwości 92

HISTORIA

Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski

Czy Polacy znali rosyjski plan zdobycia Warszawy? 94

www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria

58

3


Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

PzKpfw IV: wersje krótkolufowe

4

Panzerkampfwagen IV, to podstawowy niemiecki wóz bojowy

II wojny światowej. Wyprodukowano ich 8508 sztuk, więcej

niż PzKpfw V Panther – 6132, PzKpfw III – 5112, czy PzKpfw II

– 2011. Liczymy tu oczywiście tylko same czołgi, bez pojazdów

zbudowanych na ich podwoziu. Co ciekawe, najliczniejszym

niemieckim wozem bojowym II wojny światowej jest działo

szturmowe Sturmgeschütz III, zbudowane w liczbie 9418 sztuk.

Jednak wśród czołgów królował PzKpfw IV, wykorzystywany

od pierwszego do ostatniego dnia II wojny światowej.

Niemcy nigdy nie pogodzili się z traktatem

wersalskim. Już w listopadzie

1919 r. powstał Reichwaffenamt

(RWA), urząd zajmujący się zaopatrzeniem

Reichswehry w uzbrojenie i sprzęt wojskowy,

w maju 1922 r. przekształcony w Heereswaffenamt

(HWA). Jego Waffen Prüfen 6

(Wa Prüf 6) zajmował się oficjalnie „Motorisierung”,

czyli motoryzacją armii, ale w późniejszym

okresie dodano mu nowe funkcje

– „Panzer- und Motorisierung”, czyli stał się

szefostwem służby czołgowo-samochodowej.

W urzędzie tym Wa Prüf 1 zajmował się

amunicją i balistyką, Wa Prüf 2 – sprzętem

piechoty, Wa Prüf 3 – infrastrukturą stałą

(budynki, koszary, poligony), Wa Prüf 4

– sprzętem artylerii, Wa Prüf 5 – sprzętem inżynieryjno-saperskim,

Wa Prüf 7 – sprzętem

rozpoznania i łączności, Wa Prüf 8 – sprzętem

optycznym, pomiarowym, meteorologicznym

i kartografią, Wa Prüf 9 – obroną przeciwgazową

i bronią chemiczną, Wa Prüf 10

– sprzętem przeciwlotniczym, Wa Prüf 11

– sprzętem specjalnym, takim jak np. broń

rakietowa, a Wa Prüf 12 – zarządzał próbami

uzbrojenia i poligonami doświadczalnymi.

Właśnie ów Wa Prüf 6 już w 1925 r. podjął

temat budowy czołgu dla Reichswehry. Został

on początkowo nazwany Armeewagen

20, czyli „pojazd armijny”. Kontrakt na opracowanie

w pełni gąsienicowego wozu bojowego

z obrotową wieżą (czyli konstrukcji nowoczesnej,

jak na tamte lata) otrzymały firmy

Krupp, Rheinmetall i Daimler-Benz. Firma

Friedrich Krupp AG z Essen w Zagłębiu Ruhry

była znanym producentem uzbrojenia, głównie

artyleryjskiego, dysponującym olbrzymią

stalownią, z siecią hut i kopalń oraz wielu

zależnymi przedsiębiorstwami (Krupp miał

1/3 udziałów w szwedzkim AB Bofors). Podobny

charakter miała firma metalurgiczna

i zbrojeniowa, producent lokomotyw i wagonów,

Rheinmetall AG z Düsseldorfu. W 1925 r.

nie istniał jeszcze Daimler-Benz AG ze Stuttgartu,

choć już od roku Benz & Cie Rheinische

Gasmotorenfabrik z Mannheim (firma Carla

Benza, 1844-1929) i Daimler-Motoren-Gesellschaft

z Cannstatt pod Stuttgartem (firma

Gottlieba Daimlera, 1833-1900 i Wilhelma

Maybacha, 1846-1929), były już związane

umową o wspólnej produkcji. Do ostatecznego

połączenia obu firm doszło w 1926 r.

Jak wiadomo, zarówno Benz, jak i Daimler,

a później Daimler-Benz to firma samochodowa,

działająca na polu motoryzacyjnym.

W istocie więc wszystkie mogły ze sobą

współpracować, Daimler-Benz bowiem był

specjalistą od napędów i podwozi, a dwie

poprzednie firmy – od pancerzy i uzbrojenia

artyleryjskiego oraz strzeleckiego (Rheinmetall

produkował też karabiny maszynowe).

Warto w tym miejscu zauważyć, że koncepcje

wozów bojowych oraz nawet wstępne

projekty, były opracowywane w Wa Prüf 6,

a zakontraktowane firmy często odpowiadały

jedynie za projekty szczegółowe i później

dokumentację produkcyjną. Takie szczegółowe

wymagania były gotowe w kwietniu

1926 r. W marcu 1927 r. podpisano kontrakty

na opracowanie wozu z trzema wcześniej

wymienionymi firmami. W dokumentach

nowy wóz określano jako Großtraktor (duży

traktor). Chodziło o zamaskowanie prawdziwego

przeznaczenia tego wozu. Zakładano

budowę pojazdu o masie 16 t, z załogą

6-osobową, z uzbrojeniem w postaci

działa krótkolufowego 75 mm i dwóch km

7,92 mm. Prędkość maksymalna miała wynosić

40 km/h, a zasięg 100 km.

Każda z firm w swoich zakładach zbudowała

po dwa prototypy: Großtraktor I (nr 41

i 42) z Daimler-Benz z Berlin Marienfelde,

Großtraktor II (nr 43 i 44) z Rheinmetall-

-Borsig z Unterlüß w Saksonii i Großtraktor

III (nr 45 i 46) z Krupp z Essen. Warto zwrócić

uwagę, że wcześniej wymieniono siedziby

zarządów firm, a teraz – zakładów, w których

prowadzono montaż Großtraktorów.

Wszystkie ze względów technologicznych

zbudowano ze zwykłej, a nie pancernej stali.

Zakładano bowiem budowę demonstratorów

technologii, a nie w pełni użytkowych

wozów bojowych. W przypadku podjęcia

produkcji któregoś z nich, miały być one wykonane

ze stali pancernej. Wszystkie pojazdy

były gotowe do czerwca 1929 r.

Jeszcze w tym samym miesiącu zostały

one potajemnie przetransportowane


Tomasz Szlagor

20

1

Bristol Beaufort w służbie RAF

Spośród licznego grona

samolotów w inwentarzu

Royal Air Force (RAF), które

rozwój wydarzeń zepchnął

na margines historii, poczesne

miejsce zajmuje Beaufort.

Wyposażone weń dywizjony,

służąc na zawodnym sprzęcie

i wykonując zadania bojowe

w skrajnie niesprzyjających

warunkach, niemal każdy

sukces (w tym kilka spektakularnych)

okupowały dotkliwymi

stratami.

W

latach bezpośrednio przed i po wybuchu

II wojny światowej najbardziej

niedoinwestowaną częścią

brytyjskich sił powietrznych było Dowództwo

Obrony Wybrzeża (Coastal Command),

nie bez powodu zwane kopciuszkiem RAF.

Royal Navy miała własne lotnictwo (Fleet Air

Arm), natomiast dla RAF priorytetem były

Fighter Command (myśliwce) i Bomber Command

(bombowce). W efekcie, w przeddzień

wojny podstawowym samolotem torpedowym

RAF nadal był archaiczny Vickers Vildebeest

– dwupłatowiec z otwartym kokpitem

i stałym podwoziem.

Geneza i rozwój konstrukcji

Przetarg, który wyłonił następcę Vildebeesta,

Ministerstwo Lotnictwa ogłosiło w 1935 r.

Specyfikacja M.15/35 określała wymogi odnośnie

zapotrzebowania na trzymiejscowy,

dwusilnikowy samolot bombowo-rozpoznawczy

z kadłubową komorą mieszczącą

torpedę. Do przetargu stanęły koncerny lotnicze

Avro, Blackburn, Boulton Paul, Bristol,

Handley Page i Vickers. Tego samego roku

opublikowano specyfikację G.24/35, dotyczącą

dwusilnikowego samolotu rozpoznawczego

ogólnego przeznaczenia. Tym

razem zgłosiły się Avro, Blackburn, Boulton

Paul, Bristol, Gloster i Westland. W żadnym

z tych przetargów Bristol nie był faworytem.

Wówczas jednak oba przetargi połączono,

publikując specyfikację 10/36. Bristol zgłosił

projekt noszący fabryczne oznaczenie

Type 152. Proponowany samolot, bazujący

na konstrukcji bombowca lekkiego Blenheim,

od początku był projektowany z myślą

o możliwie jak największej uniwersalności.

Teraz okazało się to ważkim atutem, ponieważ

do nowego przetargu, na podstawie

specyfikacji 10/36, stanęły już tylko dwie firmy

– Bristol i Blackburn.

Perspektywa nadchodzącej wojny i związana

z tym presja czasu sprawiły, że Ministerstwo

Lotnictwa zamówiło oba samoloty

– Bristol Type 152 i Blackburn Botha – i to jedynie

na podstawie planów konstrukcyjnych,

bez czekania na oblot prototypów. Wkrótce

okazało się, że Botha ma poważne wady,

m.in. słabą stateczność boczną oraz marną,

jak na samolot rozpoznawczy, widoczność

z kokpitu. Z tego względu, po krótkiej karierze

operacyjnej, wszystkie wyprodukowane

egzemplarze skierowano do zadań szkoleniowych.

Bristol uniknął takiego blamażu,

ponieważ jego Type 152 – przyszły Beaufort

– był praktycznie nieco większą i przemodelowaną

wersją już oblatanego (i udanego)

Blenheima. Załogę Beauforta tworzyły

cztery osoby (a nie trzy, jak w Blenheimie):

pilot, nawigator, radiooperator i strzelec

pokładowy. Prędkość maks. samolotu wynosiła

ok. 435 km/h, prędkość przelotowa

z pełnym obciążeniem ok. 265 km/h, zasięg

ok. 2500 km, a praktyczna długotrwałość

lotu sześć i pół godziny.

Jako że Beaufort był dużo cięższy od swojego

protoplasty, silniki Mercury Blenheima

o mocy 840 KM zastąpiono silnikami Taurus

o mocy 1130 KM, które ze względu na stosunkowo

niewielką masę i kompaktową budowę

zapowiadały się nader obiecująco. Już

podczas prób naziemnych prototypu (który

był jednocześnie pierwszym egzemplarzem

Widoczny na zdjęciu L4445 był piątym „prototypem” Beauforta i jednocześnie piątym

egzemplarzem seryjnym.


Władimir Bieszanow

32

2

Wyzwolenie Prawobrzeżnej Ukrainy.

Dnieprowsko-karpacka operacja strategiczna:

24 grudnia 1943 r. – 17 kwietnia 1944 r.

Pod koniec stycznia 1944 r.

wojska 3. Frontu Ukraińskiego

(6., 8. Gwardyjska, 37.,

46. i 17. armie, 17. Armia Lotnicza,

23. Korpus Pancerny,

4. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany

– 30 dywizji piechoty,

1 samodzielna brygada

pancerna, 8 samodzielnych

pułków czołgów – 336 900 ludzi)

pod dowództwem generała

armii Rodiona J. Malinowskiego

umocniły się na rubieży

Wiesiołyje Terny – Tomakówka

– Bieleńkoje.

Przeciw nikopolskiemu przyczółkowi

przeciwnika, liczącemu 120 km długości

i 10-15 km głębokości, działania prowadziły

wojska 4. FU (2. i 3. gwardyjskie, 5. uderzeniowa,

28. i 51. armie, 8. Armia Lotnicza,

19. Korpus Pancerny, 2. Gwardyjski Korpus

Zmechanizowany, 4. Gwardyjski Korpus Kawalerii,

3 rejony umocnione – 34 dywizje

piechoty, 2 samodzielne brygady pancerne,

4 samodzielne pułki czołgów – 550 200 ludzi)

generała armii Fiodora I. Tołbuchina.

W rejonie Krzywego Rogu i Nikopola

broniła się 6. A pod dowództwem generała-

-pułkownika Karla-Adolfa Hollidta. Niemieckie

dowództwo przywiązywało dużą wagę

do utrzymania tego ważnego z ekonomicznego

punktu widzenia rejonu wydobycia

manganu i rud żelaza. Ponadto, przyczółek

ten Hitler zamierzał wykorzystać do uderzenia

na Krym i deblokady 17. A. Niemcy prowadzili

energiczne działania mające na celu

jak najszybsze zakończenie budowy rubieży

obronnych. Pierwsza miała trzy rzędy okopów

i transzei, opasanych zasiekami z drutu

kolczastego i osłoniętych polami minowymi.

Wszystkie wzniesienia i miejscowości były

dobrze umocnione. W przygotowaniu były

rubieże obronne na głębokości operacyjnej

– wzdłuż Dniepru i na rzece Kamenka.

Przed wojskami sowieckimi, prowadzącymi

działania bojowe w tym rejonie, którym

nie udało się uzyskać sukcesu w połowie

stycznia, postawiono zadanie rozbić krzyworosko-nikopolskie

zgrupowanie przeciwnika,

zlikwidować przyczółek nikopolski i odrzucić

wrogie wojska za rzeki Ingulec i Południowy

Bug. Generał Malinowski uderzenie

główne postanowił wykonać siłami 46. A

generała-lejtnanta Wasilija W. Głagolewa,

8. GwA generała-pułkownika Wasilija I. Czujkowa

i 4. GwKZ generała-lejtnanta Trofima

I. Tanascziszina z rejonu m. Władimirowka

na Apostołowo i Kamenkę, dojść do Dniepru

i we współdziałaniu z 4. FU okrążyć

i zniszczyć zgrupowanie przeciwnika. Obie

armie przełamywały obronę na 21-kilometrowym

odcinku, gdzie osiągnięto nasycenie

140 dział i moździerzy, 9 czołgów i dział

samobieżnych na 1 km. 37. A generała-lejtnanta

Michaiła N. Szarochina i 6. A generała-

-lejtnanta Iwana T. Szlemina miały wykonać

uderzenia pomocnicze: pierwsze – na Krzywy

Róg, drugie – na Nikopol.

Wojska 4. FU – 3. GwA generała-lejtnanta

Dmitrija D. Leluszenki, 5. AUd generała-lejtnanta

Wiaczesława D. Cwietajewa i 28. A generała-lejtnanta

Aleksieja A. Greczkina miały

przeprowadzić natarcie na przyczółek nikopolski.

W pasie działania 5. AUd planowano

wykorzystać 2. GwKZ generała-lejtnanta Karpa

W. Swiridowa. Uderzenia wojsk obu frontów

miały doprowadzić do podziału obrony

wroga oraz pozbawić przeciwnika możliwości

manewrowania odwodami i zapewnić

zniszczenie go częściami.

W sumie do operacji nikopolsko-krzyworoskiej

wydzielono 51 dywizji piechoty,

2 korpusy zmechanizowane, 2 samodzielne

brygady pancerne, 1 samodzielną brygadę

zmotoryzowaną, 6 samodzielnych pułków

czołgów – 705 000 ludzi, 8048 dział i moździerzy,

238 czołgów i dział samobieżnych,

1333 samoloty bojowe. W odwodzie frontów

znajdowały się korpusy pancerny i kawalerii,

brygady pancerna i zmotoryzowana,

2 samodzielne pułki czołgów i 2 pułki

dział samobieżnych.

W skład wojsk 6. A niemieckiej, broniących

się w rejonie Nikopola i Krzywego

Rogu, wchodziło: 17 dywizji piechoty, 2 dywizje

pancerne (9. i 23.), dywizja zmotoryzowana,

8 dywizjonów dział szturmowych

– 540 000 ludzi, 2416 dział i moździerzy,

327 czołgów i dział szturmowych. Spośród


Leszek A. Wieliczko

1

Nakajima Ki-44 Shōki

Powstanie i rozwój konstrukcji

Ki-44 Shōki był pierwszym

japońskim myśliwcem, w którym

już na etapie projektowania

położono nacisk

na dużą prędkość maksymalną

i wznoszenia oraz silne

uzbrojenie. Uzyskano to kosztem

nienaruszalnej dotąd

cechy japońskich myśliwców,

jaką była zwrotność. Z tego

powodu Ki-44 nie nadawał

się do prowadzenia manewrowych

walk powietrznych

i nigdy nie zdobył takiej

popularności w lotnictwie

Japońskiej Armii Cesarskiej,

jak lżejszy i bardziej zwrotny

Ki-43 Hayabusa.

W tym celu musiał charakteryzować się

przede wszystkim znakomitą zwrotnością.

Wysoka prędkość maksymalna i duży zasięg

miały drugorzędne znaczenie. Ciężki myśliwiec

jednomiejscowy (jū tanza sentōki)

miał być natomiast uzbrojony w dwa kaemy

kal. 7,7 mm oraz jedno lub dwa „działka”, czyli

de facto karabiny maszynowe dużego kalibru

1 . Przeznaczony był do zwalczania bombowców,

wobec czego powinien mieć dużą

prędkość maksymalną i wznoszenia, nawet

kosztem zwrotności i zasięgu.

Program został zaakceptowany przez Ministerstwo

Armii (Rikugunshō) 1 lipca 1938 r.

W ślad za tym w kolejnych miesiącach Kōkū

Honbu sformułowało wymagania taktyczno-

-techniczne dla poszczególnych kategorii

samolotów i przekazało je wybranym wytwórniom

lotniczym. W wielu przypadkach zrezygnowano

ze stosowanej wcześniej formuły

konkursu prototypów, arbitralnie wybierając

wykonawców poszczególnych typów samolotów.

Opracowanie obu rodzajów myśliwców

zlecono firmie Nakajima Hikōki Kabushiki Gaisha.

Lekki myśliwiec dostał oznaczenie wojskowe

Ki-43 2 , a ciężki – Ki-44.

Początkowo Kōkū Honbu nie określiło

żadnych szczegółowych oczekiwań

Pierwszy prototyp Ki-44 (4401) podczas prób w Tachikawie, grudzień 1940 r. Widać wczesny typ osłony

kabiny (z limuzyną wsuniętą pod tylną część osłony), dodatkowe otwory wentylacyjne z boku

kadłuba, pierścieniową chłodnicę oleju we wlocie powietrza chłodzącego silnik i odchylone w bok

dolne części pokryw kół podwozia.

48

W

pierwszej połowie 1938 r. Główne

Biuro Lotnictwa Armii (Rikugun

Kōkū Honbu) zaczęło opracowywać

założenia kolejnego programu rozwoju

uzbrojenia lotniczego (Kōkū Heiki Kenkyū

Hōshin). W jego ramach powstała nowa generacja

samolotów myśliwskich, bombowych

i rozpoznawczych, które w ciągu kilku

lat zastąpiły maszyny właśnie wchodzące

do służby w lotnictwie Japońskiej Armii Cesarskiej

(Dai Nippon Teikoku Rikugun). Postanowiono

wówczas stworzyć dwie kategorie

jednosilnikowych, jednomiejscowych myśliwców

– lekki i ciężki. Nie chodziło o masę

samolotów, lecz ich uzbrojenie. Lekki myśliwiec

jednomiejscowy (kei tanza sentōki),

uzbrojony w dwa kaemy kal. 7,7 mm, miał

służyć do walki z wrogimi myśliwcami.


Michał A. Piegzik

2

Operacja „AL”:

sekretny plan japońskiej

dominacji na Północnym Pacyfiku

58

Nadchodząca noc nie oznaczała dla Amerykanów przerwy

na odpoczynek w zmaganiach o Aleuty. Słusznie obawiano się,

że główny atak wroga nastąpi w kolejnych dniach, tym samym

zamierzano znaleźć japońskie lotniskowce jeszcze przed wznowieniem

działań lotniczych. Poza kilkoma Catalinami na nocny

patrol posłano również armijne bombowce. Jak wspominały

ich załogi, tej nocy nad Alaską i Aleutami panowały mordercze

warunki atmosferyczne. Przeprawy przez sztorm nie przetrwały

dwie Cataliny pilotowane przez podporuczników marynarki Jeana

Cusicka i Eugene’a Stockstilla, które nie dawały znaku życia

i zostały uznane za stracone wraz z załogami.

Drugi rajd na Dutch Harbor

– 4 czerwca

Złą passę przerwała łódź latająca pilotowana

przez chorążego Marshalla C. Freerksa.

O 6:50 znajdowała się ona już osiem godzin

w powietrzu i wyszła ze sztormu bez

większych usterek. Podczas trasy powrotnej,

około 160 mil na południowy zachód

od Umnak, na ekranie radaru ASV pojawił

się kontakt z niezidentyfikowanym obiektem

na powierzchni wody. Freerks wiedział,

że nie mogła to być ani wyspa, ani też żaden

amerykański okręt, dlatego zdecydował

się zmniejszyć wysokość i sprawdzić okolicę.

Ku jego zdziwieniu natknął się wprost

na 2. Kidō Butai, lecz sam nie został wykryty

przez japońskie jednostki.

Amerykanin pospiesznie nadał do bazy

depeszę o jednym lotniskowcu i dwóch

niszczycielach na współrzędnych 50°07’N

171°14’W, poruszających się na kursie 150°.

Po upewnieniu się, że wiadomość została

odebrana, Catalina miała pozostawać w kontakcie

wzrokowym z japońskim zespołem.

Nie minęła więcej niż godzina, a dowództwo

skrzydła patrolowego nakazało Freerksowi

powrócić do bazy. Zanim jednak Amerykanin

oddalił się od przeciwnika, postanowił

spróbować swojego szczęścia i zbombardować

jeden z japońskich okrętów. Jego podejście

okazało się kompletnie nieudane, sam

zaś stracił jeden z silników wskutek ognia

przeciwlotniczego 2 .

W śledzeniu 2. Kidō Butai Freerksa miała

zastąpić Catalina pilotowana przez porucznika

marynarki Charlesa E. Perkinsa, która wystartowała

z Dutch Harbor. Tym razem łódź

latająca została uzbrojona w jedną torpedę

i dwie 227-kilogramowe bomby na wypadek

gdyby miała okazję zbliżyć się do przeciwnika

na bezpieczny dystans. Około 11:00 Perkins

odnalazł japoński zespół i poinformował

bazę o wykryciu jednego lotniskowca,

dwóch krążowników ciężkich w namiarze

215° i odległości 165 mil od Dutch Harbor,

poruszających się na kursie 360°. Catalina

miała śledzić 2. Kidō Butai do czasu pojawienia

się sojuszniczych bombowców armii.

Opóźnienia w transmisji radiogramów

sprawiły jednak, że łącznie dwanaście B-26A

z Cold Bay i Umnak, wystartowało z ponad

godzinnym poślizgiem.

Podobnie jak Freerks, Perkins również

chciał spróbować swojego szczęścia i skierował

Catalinę przeciwko Jun’yō. Japończycy

nie wydawali się zaskoczeni i otworzyli

ogień przeciwlotniczy. Jeden z wybuchów

zniszczył prawy silnik łodzi latającej, która

przez chwilę straciła stabilność. Perkins

miał do wyboru kontynuować samobójcze

podejście albo wycofać się. Nie ryzykując

życia załogi, Amerykanin wyrzucił do wody

torpedę i obie bomby, a następnie zniknął

w chmurze deszczowego szkwału. Gdy miał

pewność, że nie gonią go japońskie myśliwce,

opróżnił też w połowie zbiorniki z benzyną,

aby dolecieć do bazy tylko na jednym

sprawnym silniku 3 .

Sześć B-26A z Umnak, prowadzonych

przez kapitana Owena Mealsa, nie potrafiło

odnaleźć japońskich lotniskowców

na podstawie wskazówek z dotychczasowych

depesz. Żaden z bombowców nie był

wyposażony w radar, Catalina Perkinsa zaś

znajdowała się już na kursie powrotnym.

Po raz kolejny dała o sobie znać zmienna

pogoda. Deszczowy szkwał i gęsta mgła

utrudniała poszukiwania za pomocą przyrządów

optycznych. Jedynym bezpiecznym

rozwiązaniem było pozostawanie ponad

chmurami, lecz w takich okolicznościach

wykrycie okrętów na powierzchni wody graniczyło

z cudem. Mijały kolejne minuty i Mealsowi

nie pozostało nic innego jak podjąć

decyzję o odwrocie.

Nieco bardziej dramatyczny przebieg miała

wyprawa bombowców z Cold Bay. Sześć.

B-26A, prowadzonych bezpośrednio przez

zniecierpliwionego pułkownika Williama


HISTORIA

1

Tymoteusz Pawłowski

Przez wiele wieków Iran

– znany niegdyś jako Persja

– był ubogim, kontrolowanym

przez obce mocarstwa,

zacofanym i biednym półkolonialnym

krajem na skraju

cywilizowanego świata.

Dziś znajduje się w centrum

zainteresowania, rzucając

wyzwanie światowemu porządkowi.

Kluczowe dla zrozumienia

tej zmiany wydarzenia

nastąpiły w pierwszych

dekadach ubiegłego wieku.

Persopolis, kanonierka zbudowana w 1885 r., będąca jedynym okrętem perskiej marynarki wojennej.

Iran w pierwszej połowie XX wieku

Generał Nikołaj Jewdokimow, wielki książę Michał, generał Dymitr Światopołk-Mirski, 21 maja 1864 r.,

tuż po ostatecznym zwycięstwie nad Czerkiesami. W kolejnych latach przeprowadzili serię wysiedleń,

która doprowadziła do śmierci setek tysięcy ludzi i znana jest dziś jako ludobójstwo Czerkiesów.

Państwo, znane dziś jako Iran, przez tysiąclecia

było nazywane Persją. Persja

to tylko zeuropeizowana nazwa jednego

z regionów – Fars – leżącego w południowo-

-zachodniej części kraju. Nazwa Iran oznacza

natomiast „kraj Ariów” i była powszechnie

używana przez Irańczyków. W 1935 r. szach

Reza Pahlawi poprosił o używanie nazwy Iran

także przez dyplomację państw obcych i prośba

ta – dość powoli – została spełniona.

Dość powoli, bowiem w 1959 r. kolejny

szach – Mohammad Reza Pahlawi – znów

zaczął propagować nazwę Persja. Uznał bowiem

decyzję ojca za błąd marketingowy,

niepotrzebnie skazujący na zapomnienie tradycję

liczącą tysiące lat. Jednak gdy w 1979 r.

obalono szacha i władzę zdobyli islamiści,

znów wrócono do nazwy Iran. Ten nomenklaturowy

kontredans ma istotne znaczenie

polityczne: nazwa „Persja” odwołuje się do historii,

tradycji i współpracy z Europą, a nazwa

„Iran” podkreśla samodzielność państwa

i dążenie do nowoczesności. Współcześnie

nazwę „Iran” stosuje się w kontekście politycznym,

a nazwę „Persja” – w kontekście kulturowym

i historycznym.

Iran jest państwem ponad cztery razy

większym od Polski, ma powierzchnię 1,6 miliona

kilometrów kwadratowych. Mapa gęstości

zaludnienia przypomina rogal: najwięcej

mieszkańców jest na zachodzie, nieco

mniej na północnym pasie przygranicznym

i na południowym wybrzeżu. Górzysty

wschód ma niewiele mieszkańców. Środek

kraju jest praktycznie niezamieszkały, zajmuje

go Wielka Pustynia Słona, mająca 800 kilometrów

długości i 320 szerokości. Iran jest

dzisiaj ludnym państwem – ma ponad 80 milionów

mieszkańców – przed stu laty jego

ludność liczyła kilkanaście milionów. Nie była

to – i nie jest – ludność jednolita: Persowie

stanowią około dwóch trzecich obywateli.

Największą mniejszość stanowią spokrewnieni

z Turkami Azerowie mieszkający przy

69


Jędrzej Korbal

2

Program motoryzacji

dowództw i służb WP

78

W wydanych w 1977 r. paryskich

„Zeszytach Historycznych”

gen. dyw. Wacław

Stachiewicz opublikował

pierwszą część swojej pracy

dotyczącej polskich przygotowań

wojennych w latach

1935-1939. Ten niezwykle

ciekawy materiał autorstwa

byłego szefa Sztabu Głównego

stanowił punkt wyjścia

do wydanej w pod koniec

lat 90., znanej dobrze pasjonatom

wojskowości II RP,

książki, pt. „Wierności dochować

żołnierskiej”.

Już jednak w paryskim wydaniu opracowania

autor obszernie odnosił się

do sprawy modernizacji armii, w tym

do objętego pracami KSUS i GISZ programu

motoryzacji dowództw i służb. W dedykowanym

przedmiotowemu procesowi fragmencie

gen. Stachiewicz pisał: W 1937 roku było

w kraju ok. 6000 samochodów ciężarowych,

przy czym znaczna ich ilość była w takim stanie,

że nie nadawała się do użycia w trakcie

wojny. Wojsko mogło otrzymać z poboru w razie

mobilizacji najwyżej ok. 1500 samochodów

ciężarowych, po odliczeniu nienadających się

do użytku, potrzebnych do przemysłu i innych

potrzeb państwowych. Tymczasem według

planu rozbudowy wojska zapotrzebowanie

dla samych tylko kolumn transportowych wynosiło

około 5200 samochodów ciężarowych.

Do tego trzeba doliczyć ilość potrzebną dla poszczególnych

broni i służb – przynajmniej drugie

tyle lub więcej. Oczywiście chodzi tu tylko

o samochody ciężarowe zwykłe, a nie o samochody

specjalne i terenowe typu wojskowego.

Ogólnie więc zapotrzebowanie wojska wynosiło

w przybliżeniu około 12 000 samochodów

ciężarowych. Część z tego wojsko mogło zakupić

ale gros powinna dostarczyć mobilizacja.

Aby pozyskać 10 000 samochodów ciężarowych

z poboru, na rynku prywatnym musiałoby

ich znajdować się przynajmniej 40 000.

Dopiero przy takiej ilości można by mówić

o motoryzacji wojska w szerszym zakresie.

W tym kontekście należy wrócić do pierwszej

części artykułu oraz wspomnianych tam

uchwał KSUS. Jak wynika bowiem z materiałów

archiwalnych pierwotny kształt uchwały

(opartej o wygłaszane wcześniej referaty) uległ

jednak zmianie. 6 grudnia 1937 r. KSUS przyjął

bowiem uchwałę, z której wynikało że:


docelowo ogólna potrzeba samochodów

ciężarowych z rekwizycji wyniesie około

7600 maszyn (4800 lekkich 2 t i 2800 3 t).

Wartości te należało powiększyć o dalszych

1500 samochodów sanitarnych;


w DP miało się znaleźć 105 samochodów

ciężarowych (łącznie 3780), w BK 59 lub

85 (łącznie 649-935), a w każdym OM 26 szt.

(łącznie 104);


dla struktur armii uchwalono po dwie

kolumny samochodowe na każdą DP oraz

po 1 kolumnie sanitarnej dla każdej z wielkich

jednostek (łącznie 1872 wozy ciężarowe

i 1128 sanitarek);


Naczelny Wódz natomiast rozporządzać

winien zredukowaną z 70 do 35 liczbą

kolumn samochodowych liczących łącznie

910 samochodów ciężarowych oraz dodatkową

grupą samochodów sanitarnych.

Przyjmując wolumen aut z grudniowej

uchwały KSUS za stały, warto ponownie odwołać

się do słów szefa Sztabu Głównego

oraz przywołanych w tekście materiałów,

z których wynika niezbicie, że aby zapewnić

armii ww. liczbę aut ich dostępność na rynku

cywilnym powinna być czterokrotnie wyższa.

Należało więc dążyć do jak najszybszego

nasycenia rynku tak, aby w gospodarce

narodowej funkcjonowało 36-40 000 wozów

ciężarowych. Do dziś otwartym pozostaje

pytanie jak w praktyce zamierzano osiągać

oczekiwany stan? Przypomnijmy, że w momencie

przyjmowania uchwały pod koniec

1937 r. w Polsce zarejestrowanych było około

6000 ciężarówek, w 1939 r. liczba ta wzrosła

do 9000. Według optymistycznych prognoz

do 1942 r. nie osiągnięto by nawet połowy

z oczekiwanego po sektorze prywatnym nasycenia

sprzętem, a za sukces można było

uważać wynik na poziome 15 000 silnikowych

wozów o ładowności 2-3 t.

Nowe przepisy prawne

Poza pracami toczonymi w ramach KSUS

i GISZ trwały równoległe działania mające

przygotować gospodarkę do szeroko rozumianych

świadczeń na rzecz armii. Na początku

trzeciej dekady września 1937 r.

I Oddział SG przygotował opinię dotyczącą

przedstawionego przez DowBrPanc.


GRY WOJENNE

Robert Czulda

War Thunder – nowe możliwości

92

Od dawna znana i bardzo popularna – tak w Polsce, jak

i na świecie – gra komputerowa „War Thunder” ciągle zmienia

się, dostarczając licznym graczom nowych pojazdów oraz trybów

rozgrywki. We wrześniu producent Gaijin Games ogłosił nową

zmianę, która ucieszy graczy oczekujących wysokiego realizmu.

We wrześniu 20020 roku Gaijin Games

ogłosiło dużą aktualizację

do swojej gry „War Thunder”, która

oferuje darmową rozgrywkę na komputerach

osobistych z systemem operacyjnym

Windows, Mac OS, Linux, albo też na konsolach

najnowszej generacji – Playstation

4 lub Xbox One. Konieczny jest oczywiście

dostęp do Internetu. O ile wiele współczesnych

gier sieciowych opiera się na modelu

„Pay-to-Win”, a więc wymusza dokonywanie

płatności, by ją zakończyć lub rozwinąć swoją

postać do odpowiedniego poziomu, „War

Thunder” posiada jedynie opcjonalne zakupy.

Oznacza to, że chętni gracze mogą nabyć

materiały klasy Premium, a więc mało spotykane

i elitarne pojazdy, kamuflaże, oznaczenia.

Mogą również zaopatrzyć się w konto

Premium, co pozwala szybciej usprawniać

posiadaną broń i szybciej zdobywać nową.

Nie jest to jednak konieczne i bez problemów

można cieszyć się rozgrywką w całości

darmową. Zaletą gry jest to, że mierzymy

się z innymi graczami, a nie z komputerem.

Oznacza to, że nie sposób jest stworzyć jednej

i zawsze zwycięskiej taktyki.

Już teraz „War Thunder” oferuje graczom

667 czołgów i pojazdów lądowych, 47 śmigłowców,

849 samoloty i 234 okręty. Na liście

jest broń z różnych epok. Każdy pojazd

posiada własne, unikalne parametry techniczne,

w tym prędkość, uzbrojenie, mocne

i słabe strony. Jednostki charakteryzują się

także różnymi rodzajami uzbrojenia, których

dobór jest kluczowy do zniszczenia

konkretnego nieprzyjaciela – tak jak w rzeczywistości

należy trafić go w odpowiednie,

najmniej opancerzone miejsce, i to pod odpowiednim

kątem. Łącznie do dyspozycji

graczy jest 111 map.

W ramach aktualizacji „Raining Fire” w grze,

prócz nowych map i opartych na historii misji

na froncie wschodnim i Aleutach, pojawi się

niemal trzydzieści nowych pojazdów lądowych,

samolotów i okrętów. Na liście nowości

znajdują się: japoński czołg Chi-Ha z morską

armatą kal. 120 mm, francuski czołg eksperymentalny

Somua SM (powojenna konstrukcja

alternatywna wobec AMX-50) z armatą

kal. 100 mm, czołgi T-72B3 oraz T-72B model

1989, gąsienicowy, tajwański transporter

CM-25 z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi

TOW, szwedzki Strv 104 oraz argentyński

czołg TAM z armatą kal. 105 mm,

który oparto na niemieckich wozach Marder.

Co ciekawe, wiele pojazdów – w tym niemieckie

czołgi PzKpfw III Ausf. M, N czy PzKpfw IV

Ausf. H – wyposażono w karabiny maszynowe

na wieży, a nowsze pojazdy, w tym włoskie

czołgi Ariete i izraelskie Merkawy – w system

samoosłony, wykrywający opromieniowanie

laserem z dalmierza lub laserem naprowadzającym

pocisk rakietowy.

To także osiem nowych okrętów, w tym

trzy włoskie: krążownik ciężki typu Zara,


Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski

Spotkanie marszałka Piłsudskiego i generała „Śmigłego” Rydza. Podczas takiego spotkania 4 sierpnia

1920 r. narodził się plan uderzenia na Rosjan od południa – jedyny element, który udało się zrealizować.

Czy Polacy znali rosyjski plan

zdobycia Warszawy?

94

Michaił Tuchaczewski dowodzący

Armią Czerwoną

atakującą Warszawę, zamierzał

powtórzyć strategię

Iwana Paskiewicza z 1831 r.:

przedefilować na północ

od polskiej stolicy, sforsować

Wisłę w okolicach Torunia

i zaatakować Warszawę

od tyłu. Polacy zamierzali odpowiedzieć

na to uderzeniem

z południa, które odcięłoby

Rosjan od ich zaplecza.

Bitwa warszawska potoczyła się zupełnie

inaczej, niż zaplanowali to wodzowie

obu armii. Może to nawet wyglądać

na paradoks. Słynąca z dyscypliny i ślepego

wykonywania rozkazów Armia Czerwona

– dyscypliny pilnowali przecież komunistyczni

komisarze – szła w rzeczywistości tam, gdzie

było jej wygodnie, a nie tam, gdzie chcieli jej

dowódcy. Mające bardzo sprawny wywiad

Wojsko Polskie – nie tylko agenturalny i lotniczy,

ale również radiowy – nie wiedziało,

gdzie znajdują się rosyjskie armie. A właściwie

wiedziało, ale tylko teoretycznie, zaplanowało

więc swoje działania zgodnie z tą wiedzą. Niestety,

praktyka okazała się daleka od teorii.

Struktura dowodzenia Armią Czerwoną

atakującą Polskę wydawała się logiczna i przemyślana.

W Moskwie wódz naczelny Siergiej

Kamieniew dowodził dwoma frontami idącymi

na zachód: Zachodnim i Południowo-

-Zachodnim. Główna rola przypadła Frontowi

Zachodniemu, dowodzonemu przez Michaiła

Tuchaczewskiego, który pod swoją komendą

miał cztery armie i korpus kawalerii. I jeszcze

Grupę Mozyrską. I całe mnóstwo formacji

zapasowych oraz tyłowych. Liczba podwładnych

okazała się zbyt duża, szczególnie że Michaił

Tuchaczewski dowodził z bardzo dużej

odległości. Przez większą część lata nie opuszczał

Mińska Litewskiego, odległego od Wisły

o 500–600 km. Jego kontrola nad podległymi

wojskami była minimalna.

Rosyjska ofensywa ruszyła 4 lipca 1920 r.

Polskie pozycje nad rzeczką Autą zostały

opanowane po ciężkiej walce. Armia Czerwona

zastosowała wobec Polaków taktykę

fal ludzkich: ciągłego atakowania pozycji

obronnych masami piechoty, bez oglądania

się na ofiary. Gdy pierwsze tyraliery czerwonoarmistów

padały pod ogniem polskich

armat i karabinów maszynowych,

na ich miejscu pojawiały się kolejne. Pierwszy

dzień walk nie przyniósł rozstrzygnięcia.

Drugiego dnia polskie dowództwo

uznało, że pozostawanie na pozycjach

oznacza zagładę, i zdecydowało się na odwrót,

by kolejną bitwę stoczyć w bardziej

sprzyjających warunkach.

1. Armia Wojska Polskiego rozpoczęła

odwrót, a za nią poszły pozostałe wojska

polskiego Frontu Północno-Wschodniego.

Było to jednak – jak to później określił Józef

Piłsudski – półzwycięstwo Armii Czerwonej:

Rosjanie byli w stanie zmusić Polaków do odwrotu,

nie byli jednak w stanie ich okrążyć

i zniszczyć. Nie byli w stanie dokonać tego,

nawet dysponując III Korpusem Kawalerii

Gaj-Chana. Jazda rosyjska obchodziła polskie

pozycje obronne – z reguły od północy

– a polscy generałowie, nie chcąc zostać

okrążeni, cofali się na kolejną linię. Jazda

Gaj-Chana unikała jednak walk przeciwko

oddziałom wojskowym i zajmowała się rabunkiem

oraz gwałtami, polska piechota

unikała więc okrążenia.

Rosyjskie uderzenie ruszyło 4 lipca: już

14 lipca padło Wilno (wraz z pozycją tzw. starych

okopów niemieckich z I wojny światowej),

a 19 lipca – Grodno (wraz z pozycją

tzw. linii Niemna). Kolejną barierą była linia

Bugu. Większość walk związanych z pokonaniem

rzeki Bug stoczono nad... zupełnie inną

rzeką: nad Narwią.

Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski – to oni mieli rządzić Polską, gdyby Rosjanie podporządkowali

sobie Polskę.

More magazines by this user
Similar magazines