WiT 12_2020 (63) promo

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

JAKI BĘDZIE NASTĘPCA ABRAMSA? ❙ TRANSFORMACJA US MARINE CORPS ❙ SUFFREN NA OSTATNIEJ PROSTEJ

Wojsko

i Technika

12/2020

Grudzień

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Triada pojazdów

zabezpieczenia

technicznego

z Rosomak S.A.

Kilka tygodni temu badania wstępne

rozpoczął Rosomak-WPT. Ostatni

spośród triady pojazdów ratowniczo-

-ewakuacyjnych, mających realizować

zabezpieczenie techniczne pododdziałów

KTO w warunkach bojowych.

str. 10 str. 24

Nowe wersje

systemu S-300W

Chociaż przyjęto go do uzbrojenia

w 1983 r., rosyjski mobilny system

przeciwlotniczy i przeciwrakietowy

S-300W jest ciągle rozwijany

i doskonalony. Ostatnie lata przyniosły

premiery kolejnych dwóch systemów

wykorzystujących elementy

S-300W – Wikinga i Abakana.


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Kilka tygodni temu badania wstępne

rozpoczął Rosomak-WPT. Ostatni

spośród triady pojazdów ratowniczo-

-ewakuacyjnych, mających realizować

zabezpieczenie techniczne pododdziałów

KTO w warunkach bojowych.

Chociaż przyjęto go do uzbrojenia

w 1983 r., rosyjski mobilny system

przeciwlotniczy i przeciwrakietowy

S-300W jest ciągle rozwijany

i doskonalony. Ostatnie lata przyniosły

premiery kolejnych dwóch systemów

wykorzystujących elementy

S-300W – Wikinga i Abakana.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

32

38

Vol. VI, nr 12 (63)

GRUDZIEŃ 2020, NR 12.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

JAKI BĘDZIE NASTĘPCA ABRAMSA?

Wojsko

❙ TRANSFORMACJA US MARINE CORPS ❙ SUFFREN NA OSTATNIEJ PROSTEJ

i Technika

12/2020

Grudzień

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Spis treści WiT Grudzień 2020

Triada pojazdów

zabezpieczenia

technicznego

z Rosomak S.A.

str. 10 str. 24

Nowe wersje

systemu S-300W

Na okładce: Samobieżny przeciwlotniczy zestaw

rakietowy (SPZR) Poprad.

Fot. PIT-RADWAR.

Nowości z armii świata

Bartłomiej Kucharski, Łukasz Pacholski str. 4

PGZ stawia na długoletnią współpracę

Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. str. 8

PIT-RADWAR dostarczył wojsku

60. zestaw przeciwlotniczy Poprad

Andrzej Kiński str. 9

15 lat KTO Rosomak w Siemianowicach Śląskich Cz. 3

Triada pojazdów zabezpieczenia technicznego z Rosomak S.A.

Andrzej Kiński str. 10

Pirat – od pocisku do systemu

Andrzej Kiński str. 18

Nowe wersje systemu rakietowego S-300W

Tomasz Szulc str. 24

Optionally Manned Tank – jaki będzie następca Abramsa?

Bartłomiej Kucharski str. 32

Transformacja US Marine Corps

Robert Czulda str. 38

Ewolucja 5,56 mm karabinka automatycznego GROT

Przemysław Juraszek str. 48

Projekty badawczo-rozwojowe Nitro-Chemu

Tomasz Wachowski str. 50

84

Wojna w Górskim Karabachu Cz. 3

Marcin Gawęda str. 52

Nowy samochód ciężarowo-osobowy Autobox Innovations

Jarosław Brach str. 60

Projekt czasów pandemii – „mały” Jelcz z automatem

Łukasz Prus str. 62

Mikrofalowa broń elektromagnetyczna Cz. 2

Marek Dras, Patrycja Bochniak-Koziołek,

Wit Tyranowicz str. 70

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 82

Kolejne Bieliki przyleciały do Dęblina

Łukasz Pacholski str. 84

Izraelsko-arabski pokój zmieni równowagę sił

na Bliskim Wschodzie?

Łukasz Pacholski str. 88

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik str. 92

Suffren na ostatniej prostej

Tomasz Grotnik str. 93

93

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2020

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Grudzień 2020 • Wojsko i Technika 3


Nowości z sił lądowych świata

Fundusze na kolejne JLTV

Węgry podpisały kontrakt na system NASAMS

30 listopada Ministerstwo Obrony Węgier poinformowało

o podpisaniu umowy określającej warunki

zakupu rakietowego systemu obrony przeciwlotniczej

NASAMS. Zgodnie z deklaracjami,

dostawy nowego sprzętu rozpoczną się w 2023 r.,

a w Magyar Honvédség zastąpią eksploatowane

zmodernizowane (m.in. z udziałem polskiego

przemysłu) systemy 2K12 Kub. Dostawcami NA-

SAMS będą firmy Kongsberg i Raytheon Technologies.

Węgry będą szóstym państwem NATO, które

wdroży NASAMS-a do uzbrojenia. Dotychczas zakupiły

go: Norwegia, Stany Zjednoczone, Hiszpania,

Litwa i Niderlandy. Według Kongsberga listopadowa

umowa ma wartość 410 mln EUR i dotyczy

Pierwsze seryjne czołgi T-14 w przyszłym roku?

7 grudnia podczas briefingu prasowego szef korporacji

„Rostiech” Siergiej Czemiezow stwierdził,

że Wojska Lądowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej

otrzymają pierwsze seryjne czołgi T-14 w 2021 r.

Jest to w istocie kolejne potwierdzenie dotrzymania

terminu dostaw, o którym rosyjskie władze

wspominały np. sierpniu br. W 2021 r. rosyjscy żołnierze

odebrać mają pierwsze ze 132 wozów na

uniwersalnej platformie Armata, które zostały zamówione

przez rosyjskie Ministerstwo Obrony

w sierpniu 2018 r. Jeżeli termin zostanie dotrzymany,

w najbliższych miesiącach SZ FR oficjalnie staną

się pierwszym użytkownikiem wozu bojowego

należącego do umownej IV generacji czołgów

30 listopada Departament Obrony Stanów Zjednoczonych

poinformował o podpisaniu dwóch

umów z firmą Oshkosh Defense w sprawie dalszej

produkcji samochodów JLTV dla sił zbrojnych

Stanów Zjednoczonych i odbiorców zagranicznych.

Pierwsza z zawartych umów stanowi

opcję wieloletniego kontraktu na produkcję pojazdów

dla amerykańskich sił zbrojnych. W jej ramach

producent dostarczy 2679 pojazdów wraz

z 1001 przyczepami i 6725 elementami wyposażenia

dodatkowego za 888,5 mln USD. Zamawiający

nie wskazał konkretnego przydziału zamówionego

sprzętu. W momencie podpisania

umowy uruchomiono pełne finansowanie, a dostawy

mają zostać zrealizowane do końca października

2022 r. W ramach drugiej umowy, której

wartość wynosi 23 mln USD, Oshkosh Defense

wyprodukuje nieujawnioną liczbę pojazdów

i elementów wyposażenia dla odbiorców eksportowych:

Macedonii Północnej, Litwy i Belgii.

W momencie jej podpisania producent otrzymał

pełne finansowanie, które w 100% pochodzi

z programu Foreign Military Sales. Litwa w listopadzie

2019 r. podpisała LoA w sprawie zakupu

200 pojazdów JLTV (z opcją na 200 kolejnych),

Macedonia Północna zadeklarowała zakup od 33

do 96, natomiast Belgia (poprzez procedurę

Direct Commercial Sales) kupiła 322. JLTV już dostarczono

Czarnogórze i zostały zamówione

przez Słowenię. W grupie zainteresowanych ich

zakupem państw można wymienić Wielką Brytanię

i Portugalię. (ŁP)

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zamówił

kolejną partię JLTV. Fot. US Army.

dostaw wyrzutni i stanowisk dowodzenia. Raytheon

Technologies dostarczy stacje radiolokacyjne

AN/MPQ-64 Sentinel (w ramach komercyjnej procedury

DCS), a także kierowane pociski rakietowe

rodziny AIM-120 AMRAAM, które zostaną zamówione

za pośrednictwem procedury FMS. Dotychczas

Departament Stanu zatwierdził możliwość

sprzedaży Węgrom 240 pocisków AIM-120,

w tym 60 w wyłącznie przeciwlotniczej wersji ER,

która charakteryzuje się zasięgiem do ok. 40 km.

Węgry będą drugim odbiorcą tej wersji AMRAAM-a.

Konfiguracja węgierskich systemów, które trafią

do 12. pułku przeciwlotniczego w Győr, nie została

dotąd ujawniona. (ŁP)

podstawowych. Kolejne konstrukcje tej kategorii,

jak: MGCS, CFdB czy OMT, pojawią się w służbie

dopiero ok. 2035 r., o ile programy te nie zostaną

przyspieszone bądź skasowane.

Podczas tego samego briefingu Czemiezow poinformował,

że bezzałogowa wersja T-14, nad którą

również prowadzone są prace, nie trafi do produkcji

seryjnej. Pojazd ten jest używany jako demonstracyjny

i doświadczalny, w tym również do prób

algorytmów sztucznej inteligencji opracowywanych

do wsparcia załogi standardowego T-14.

Wozy produkowane seryjnie pozostaną czysto załogowymi,

przynajmniej na razie.(ŁP)

Przygotowali: Bartłomiej Kucharski, Łukasz Pacholski.

Jedyne

pewne

źródło

Bez

wychodzenia

z domu

›› wejdź w zakładkę

"sklep" i zamów

numery bieżące

i archiwalne

www.zbiam.pl

Więcej aktualności szukaj na www.zbiam.pl

www.zbiam.pl Grudzień 2020 • Wojsko i Technika 7


Wozy bojowe

15 lat KTO Rosomak w Siemianowicach Śląskich

Jesienią 2020 r. badania wstępne rozpoczął prototypowy wóz pomocy technicznej Rosomak-WPT, trzeci spośród pojazdów ratowniczo-ewakuacyjnych powstałych

w ostatnich latach w Rosomak S.A. Na zdjęciu z lemieszem w pozycji roboczej do spychania.

Triada pojazdów zabezpieczenia technicznego z Rosomak S.A.

Andrzej Kiński

W poprzednim numerze „Wojska i Techniki”

przybliżyliśmy Czytelnikom zagadnienia

związane z organizacją systemu wsparcia

eksploatacji pojazdów rodziny KTO Rosomak

w Polsce. Na przestrzeni lat w Rosomak S.A.

wyszkolono setki techników personelu

obsługowego różnych poziomów,

zorganizowano stacjonarne zaplecze

serwisowe, powstał też mobilny system

serwisowo-naprawczy, zdolny do

wykonywania czynności obsługowych podczas

eksploatacji sprzętu w terenie, w tym podczas

szkoleń sojuszniczych za granicą, a także misji

ekspedycyjnych o charakterze bojowym

i konfliktów zbrojnych. Na poziom gotowości

bojowej oddziałów i pododdziałów przekłada

się również inny aspekt związany z systemem

wsparcia eksploatacji nowoczesnego sprzętu –

– zabezpieczenie techniczne w warunkach

bojowych. W tej sferze zakłady z Siemianowic

Śląskich zbudują wkrótce taki system

zabezpieczenia technicznego i będą mogły

dostarczyć Siłom Zbrojnym RP trzy,

wzajemnie uzupełniające się, pojazdy

ratowniczo-ewakuacyjne.

Fotografie w artykule: Rosomak S.A., Andrzej Kiński.

Cz. 3

Po raz pierwszy wyspecjalizowany wóz pomocy

technicznej na bazie KTO Rosomak –

– Rosomak-WZT – został wymieniony wśród

pojazdów planowanych do zakupu jeszcze w 2003 r.,

przy okazji podpisania bazowej umowy na dostawę

z ówczesnymi Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi

15 kwietnia 2003 r. Wówczas wspominano

o zamiarze pozyskania 34 takich pojazdów. Kolejny

raz przypomniano sobie o nim w 2008 r., przy okazji

przyjęcia kolejnego, skorygowanego planu zakupu

wersji specjalistycznych Rosomaków, związanego

z zamiarem rozszerzenia zamówienia na KTO powyżej

690, o których mówiły zapisy umowy bazowej.

Wiązało się to też ze zwiększeniem docelowej

liczby Rosomaków wszystkich wersji w batalionie

zmotoryzowanym z 75 do 88. Tym razem w planie

znalazło się miejsce dla dwóch, wzajemnie uzupełniających

się wersji – rozpoznania technicznego

(KTO-WRT) i pomocy technicznej (KTO-WPT),

w liczbie (odpowiednio) 25 i 13, a zakończenie ich

dostaw miało nastąpić w 2012 r. Obydwa miały powstać

z wykorzystaniem transporterów wersji bazowej

i wpisywały się w szerszą koncepcję pojazdów

wsparcia dla pododdziałów wyposażonych

w KTO. Rosomak-WRT miał realizować: obserwację

i techniczne rozpoznanie pola walki na rzecz kompanii

zmotoryzowanych, ewakuować drobne

uzbrojenie i sprzęt z pola walki, udzielać pomocy

technicznej uszkodzonym bądź unieruchomionym

pojazdom i udzielać pierwszej pomocy medycznej

członkom załóg KTO. Rosomak-WPT miał

mieć bardziej rozbudowane wyposażenie, m.in.

dysponować żurawiem hydraulicznym o udźwigu

umożliwiającym zdjęcie wieży czy wymianę power-

-packa i umożliwiać przeprowadzanie poważniejszych

napraw nawet bezpośrednio na polu walki.

Z wozami wykorzystującymi jako bazę podwozie

Rosomaka miał współpracować jeszcze jeden

pojazd pomocy technicznej, tym razem nie na

podwoziu KTO, ale samochodu ciężarowego klasy

ciężkiej w układzie napędowym 8×8 – Ciężki Kołowy

Pojazd Ewakuacji i Ratownictwa Technicznego.

Jego zasadniczymi zadaniami miały być: ewakuacja

z pola walki uszkodzonych bądź ugrzęźniętych

KTO, holowanie pojazdów, ratownictwo i pomoc

techniczna oraz rozładunek kontenerów

o masie nieprzekraczającej udźwigu żurawia.

Konieczność dysponowania tak rozbudowanym

parkiem pojazdów technicznego zabezpieczenia

działań wynika z faktu, że jak dotąd nie powstał pojedynczy

pojazd, który spełniłby wszystkie zadania

stawiane takim konstrukcjom zarówno pod względem

technicznym, jak i taktycznym.

Zgodnie z koncepcją gestora sprzętu, Służby

Czołgowo-Samochodowej, KTO-WRT miały wchodzić

w skład patroli rozpoznania kompanii piechoty

zmotoryzowanej, zaś KTO-WPT i CKPEiRT występować

na szczeblu plutonu remontowego kompanii

logistycznej batalionu zmotoryzowanego. Ogółem

w batalionie miały być: cztery KTO-WRT, jeden

10 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Obrona przeciwpancerna

Andrzej Kiński

Przeprowadzony 15 lipca 2020 r. dziesiąty

cykl badań poligonowych przeciwpancernego

pocisku kierowanego Pirat służył

ostatecznemu sprawdzeniu działania silników

rakiety, a także układu naprowadzania,

w tym przy zmodyfikowanych algorytmach

działania. Poza kolejnym sprawdzeniem

spolonizowanych zespołów pocisku, jego

celem było umożliwienie ostatecznej

regulacji układu sterowania oraz aparatury

naprowadzania przed pierwszymi strzelaniami

z wykorzystaniem zespołu celowania

i naprowadzania CLU-P, które zaplanowano

na jesień tego roku (szerzej w WiT 8/2020).

Ilustracje w artykule: CRW Telesystem-Mesko, PCO.

Chociaż wszystko do przeprowadzenia tej

próby zostało przygotowane – metodyka,

pociski, a także prototypowy zespół CLU-P

– niestety trzeba ją było odłożyć ze względu na

sytuację epidemiologiczną w kraju. Z perspektywy

połowy grudnia 2020 r. można powiedzieć, że

odbędzie się ona w najszybszym możliwym terminie,

a więc w pierwszym kwartale 2021 r.

Oczywiście przymusowa przerwa w badaniach

poligonowych kompletnego systemu nie oznacza,

że prace zostały wstrzymane. MESKO S.A. ze Skarżyska-Kamiennej

wraz z Zakładem Produkcji Specjalnej

„GAMRAT” Sp. z o.o. z Jasła doskonalą i testują

zespoły pocisku będące ich dziełem, zaś Centrum

Rozwojowo-Wdrożeniowe Telesystem-Mesko

Sp. z o.o. z Lubiczowa prowadzi regulacje układu

naprowadzania pocisku i towarzyszącego wyposażenia

naziemnego. Właśnie na wyposażeniu naziemnym

koncentrowała się większość prac związanych

z systemem Pirat realizowanych w ostatnich

miesiącach, a ich efekty – po raz pierwszy w mediach

– prezentujemy w tym artykule.

CLU-P – brakujący element

Publikując na przestrzeni ostatnich lat materiały

na temat projektu Pirat koncentrowaliśmy się

przede wszystkim na pocisku kierowanym w pojemniku

transportowo-startowym, powstającym

siłami polskiego przemysłu obronnego we współpracy

z ukraińskim partnerem – KKB „Łucz” (szerzej

w WiT 6/2020). Pocisk to jednak tylko jeden

z elementów systemu uzbrojenia, który w przypadku

rakietowego zestawu przeciwpancernego

obejmuje zazwyczaj wyrzutnię z mechanizmem

startowym, zespół celowania i naprowadzania

oraz wyposażenie umożliwiające transport/przenoszenie

przez obsługę. Te elementy wystarczą,

aby sprzęt mógł zostać wykorzystany na polu walki,

choć nie można zapominać także, że do efektywnej

eksploatacji i utrzymania uzbrojenia

w sprawności potrzebne są także: urządzenia kontrolno-diagnostyczne,

części i zespoły zapasowe,

osprzęt do ładowania akumulatorów, wreszcie

Pirat – od pocisku do systemu

Prototypowy zespół celowania i naprowadzania CLU-P, przygotowany przez CRW Telesystem-Mesko i PCO

w rekordowym czasie sześciu miesięcy. Był gotowy do planowanych na jesień prób zestawu Pirat, które

jednak nie odbyły się z powodu sytuacji epidemiologicznej.

całość wyposażenia szkolno-treningowego (stacjonarne

i polowe), makiety gabarytowo-masowe,

prezentacje multimedialne, instrukcje, dokumentacja

techniczno-eksploatacyjna. Dopiero

dysponując całym tym sprzętem i dokumentami

można mówić o kompletnym systemie.

Tymczasem skoncentrujmy się na zasadniczych

elementach, które czynią zestaw w pełni funkcjonalnym.

Pocisk wraz z pojemnikiem transportowo-startowym

są w zasadzie gotowe, i kwestią

miesięcy jest przystąpienie do przygotowań związanych

z rozpoczęciem ich produkcji. Prace nad

inteligentnym mechanizmem startowym są finalizowane

w CRW Telesystem-Mesko. Rozpoczęto

także analizy związane z osprzętem niezbędnym

do przenoszenia i transportu bojowych elementów

zestawu. Wreszcie, bardzo zaawansowane są

prace przy zespole celowania i naprowadzania

CLU-P – gotowy jest już w pełni funkcjonalny prototyp

tego zespołu, który ma zostać wykorzystany

podczas wspomnianych prób na początku przyszłego

roku. We wszystkich dotychczasowych odpaleniach

Pirata, których celem było przetestowanie

układu naprowadzania, wykorzystywany był

skonstruowany i wykonany przez CRW Telesystem-Mesko

podświetlacz laserowy LPC-1 (patrz

WiT 1/2019) z głowicą laserową z laserem pompowanym

lampą wyładowczą. Jest to urządzenie

o doskonałych parametrach technicznych i użytkowych,

ale prace rozpoczęto nad nim dekadę

temu z myślą o podświetlaniu celu, naprowadzanym

na odbite światło lasera pociskom artyleryjskim

155 mm i moździerzowym 120 mm. Pod

względem funkcjonalnym w pełni zabezpiecza

naprowadzanie ppk Pirat, ale do integracji z CLU-P

optymalne byłoby urządzenie o mniejszych rozmiarach

i masie, lepiej dopasowane do zasady

użycia zestawu na polu walki. Tym bardziej, że

równolegle z projektem Pirat w CRW Telesystem-

-Mesko rozpoczęto prace nad nowym, uniwersalnym

podświetlaczem z modułem laserowym

z półprzewodnikowym laserem pompowanym

diodowo. W 2016 r. ukończono prace przy prototypie

nowej głowicy laserowej wraz z układami

zasilania oraz sterowania i podjęto decyzję o rozpoczęciu

projektowania oraz budowy nowej generacji

podświetlaczy na jej bazie. Charakterystyki

gabarytowo-masowe nowego modułu laserowego,

a także ciągła miniaturyzacja i rozwój elementów

elektronicznych, pozwoliły na opracowanie

dalmierza-podświetlacza celu o ponad połowę

mniejszego pod względem rozmiarów od LPC-1

i znacząco od niego lżejszego, a zarazem o parametrach

przewyższających poprzednika. Projekt

prowadzony był w ramach prac własnych i wyłącznie

z własnych środków.

18 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza

Nowe wersje systemu rakietowego S-300W

Tomasz Szulc

W połowie lat 50. ubiegłego wieku wojska

lądowe najbardziej rozwiniętych państw

świata zaczęły otrzymywać nową broń –

– rakiety balistyczne o zasięgu od

kilkunastu do ponad 200 km. Ich celność

była na razie niewielka, a kompensowała

ją duża moc ładunków jądrowych, które

przenosiły. Niemal równocześnie zaczęto

poszukiwać sposobów zwalczania takich

pocisków. W owym czasie rakietowa

obrona przeciwlotnicza stawiała dopiero

pierwsze kroki i wojskowi planiści oraz

konstruktorzy uzbrojenia byli nadmiernie

optymistyczni w kwestii jej możliwości.

Sądzono, że do zwalczania pocisków

balistycznych wystarczą „trochę szybsze

rakiety przeciwlotnicze” i „trochę

dokładniejsza aparatura radiolokacyjna”.

Szybko okazało się, że to „trochę”

oznaczało w praktyce konieczność

tworzenia zupełnie nowych i nadzwyczaj

skomplikowanych konstrukcji, a nawet

technologii produkcji, z czym ówczesna

nauka oraz przemysł nie potrafiły sobie

poradzić. Co ciekawe, większe postępy

osiągnięto z czasem w dziedzinie

zwalczania pocisków strategicznych,

gdyż dłuższy był tam czas od wykrycia

celu do jego przechwycenia,

a stacjonarnym instalacjom przeciwrakietowym

nie stawiano żadnych

ograniczeń masowo-gabarytowych.

Ilustracje w artykule: Said Aminow, Wiktor Druszlakow,

Tomasz Szulc, KUMIR, Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej, zbiory autora. Odpalenie pocisku 9M82.

Niezależnie od tego potrzeba zwalczania

mniejszych – operacyjnych i taktycznych –

– pocisków balistycznych, które w międzyczasie

zaczęły osiągać odległości rzędu 1000 km, stawała

się coraz bardziej paląca. W ZSRR przeprowadzono

serię symulacji i testów poligonowych, które

wykazały, że możliwe jest przechwytywanie takich

celów z użyciem pocisków systemów S-75 Dwina

i 3K8/2K11 Krug, ale do osiągnięcia zadowalającej

skuteczności należałoby skonstruować udoskonalone

rakiety o większej prędkości lotu. Głównym problemem

okazały się jednak ograniczone możliwości

aparatury radiolokacyjnej, dla której pocisk balistyczny

był celem zbyt małym i zbyt szybkim. Wniosek był

oczywisty – do zwalczania rakiet balistycznych trzeba

stworzyć nowy system przeciwrakietowy.

Powstanie S-300W

Już w ramach realizowanego w latach 1958–1959

programu badawczego Szar rozważano możliwości

zapewnienia obrony przeciwrakietowej zgrupowań

wojsk lądowych. Uznano za celowe opracowanie

przeciwrakiet dwóch typów – o zasięgu 50 km

i 150 km. Pierwsza miałaby służyć głównie do zwalczania

samolotów i rakiet taktycznych, a druga do

rażenia pocisków taktyczno-operacyjnych i szybkich,

kierowanych pocisków „powietrze–ziemia”. Od systemu

wymagano: wielokanałowości, zdolności do wykrywania

i śledzenia celów o rozmiarach głowic rakiet,

wysokiej mobilności i czasu reakcji rzędu 10–15 s.

W 1965 r. zainicjowano kolejny program badawczy,

który otrzymał kryptonim Prizma. Wymagania

wobec nowych pocisków uściślono: większy, naprowadzany

metodą kombinowaną (komendowo-półaktywnie),

o masie startowej 5–7 t, miał zwalczać

pociski balistyczne, a naprowadzany komendowo,

o masie startowej rzędu 3 t, samoloty.

Obydwa, skonstruowane w OKB „Nowator” ze

Swierdłowska (obecnie Jekaterynburg) pociski –

– 9M82 i 9M83 – były dwustopniowe i różniły się

przede wszystkim wielkością silnika pierwszego

stopnia. Zastosowano jeden typ głowicy bojowej

o masie 150 kg i kierunkowym działaniu. Z racji dużej

masy startowej zdecydowano się odpalać pociski

pionowo, aby uniknąć konieczności instalacji ciężkich

i skomplikowanych układów naprowadzania

wyrzutni w azymucie oraz elewacji. Wcześniej stosowano

takie rozwiązanie w przypadku pocisków

przeciwlotniczych obrony powietrznej pierwszej

generacji (S-25), ale ich wyrzutnie były stacjonarne.

Na wyrzutni miały być montowane dwa „ciężkie”

lub cztery „lekkie” pociski w pojemnikach transportowo-startowych,

co wymagało zastosowania specjalnych

pojazdów gąsienicowych Obiekt 830 o nośności

ponad 20 t. Skonstruowano je w Zakładach

Kirowskich w Leningradzie z wykorzystaniem elementów

układu jezdnego czołgu T-80, ale z napędem

w postaci wysokoprężnego silnika A-24-1

o mocy 555 kW/755 KM (odmiana silnika W-46-6

zastosowanego w czołgach rodziny T-72).

24 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

M1A2C to najnowsza i najcięższa z dotychczas używanych wersji Abramsa. Według US Army ma on nieakceptowalnie wysoką masę.

Bartłomiej Kucharski

4 listopada Centrum Systemów Pojazdów

Lądowych Dowództwa Rozwoju Możliwości

Bojowych Wojsk Lądowych

Stanów Zjednoczonych (US Army Combat

Capabilities Development Command’s

Ground Vehicle System Center, CCDC GVCS)

zaprezentowało cztery koncepcje następcy

czołgu M1. Choć pierwotnie ocenzurowane,

grafiki szybko pojawiły się w Internecie.

Ilustracje w artykule: US Army/Sgt. Calab Franklin,

US Army, Yuma Proving Ground, Textron.

Instalacja na M1A2C dodatkowych urządzeń i wyposażenia, jak systemu obrony Trophy HV, pogłębia problemy

płynące z „nadwagi” Abramsa.

Optionally Manned Tank – jaki

będzie następca Abramsa?

Abstrahując od jego faktycznej efektywności

bojowej w ewentualnym starciu

z równorzędnym przeciwnikiem i kosztownego

zaplecza serwisowego, czołg podstawowy

M1 Abrams to bezsprzecznie jedna z ikon

w historii broni pancernej. Był używany podczas

niemal wszystkich wojen i interwencji zbrojnych,

w jakich brały udział amerykańskie wojska lądowe

od operacji „Pustynna Burza” począwszy (1991 r.),

poprzez kolejną wojnę w Iraku (od 2003 r., a w rękach

Irakijczyków do dziś), okupację Afganistanu

i wojnę w Jemenie (od 2015 r., wozy saudyjskie).

Jest to już jednak czołg leciwy – oficjalnie pierwsza

wersja weszła do służby w 1980 r., choć pierwsze

jednostki US Army otrzymały nowe czołgi

dwa lata później. Początkowo był czołgiem właściwie

przeciętnym, pod wieloma względami

ustępującym Leopardowi 2 czy nawet nowym

czołgom sowieckim (T-64B/BW, T-80B/BW), lecz

dzięki licznym modernizacjom przeprowadzanym

na przestrzeni kolejnych lat stał się bardzo

skuteczną (choć niepozbawioną wad) bronią

i mimo „czterdziestki na karku” wciąż należy go

uznać za jeden z najlepszych czołgów świata, tym

bardziej, że wciąż jest rozwijany. Aktualnie wozy

eksploatowane przez US Army są modernizowane

do standardu M1A2C (szerzej w WiT 5/2016),

prowadzone są także prace nad kolejnym wariantem

D (lub SEP v.4), a część z nich doposażana jest

sukcesywnie w aktywny system obrony pojazdu

Trophy HV (szerzej w WiT 12/2017, M1A2B w takiej

konfiguracji debiutowały na polskich poligonach

wiosną 2018 r., patrz w WiT 6/2018). Mimo kolejnych

mniej lub bardziej udanych modyfikacji

i modernizacji, potencjał rozwojowy Abramsa

wkrótce się wyczerpie.

Obecnie US Army za największą wadę tego czołgu

uważa jego masę. Ta zdecydowanie przekracza

granice rozsądku już w wersji M1A2C bez Trophy HV

czy pancerza dodatkowego, o innych elementach

wyposażenia (np. trał przeciwminowy) nie pisząc,

wynosząc ok. 70 ton, a w pełnej konfiguracji bojowej

przekraczając tę wartość! Przekłada się to na

znacznie szybsze zużycie elementów układu

32 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Siły zbrojne

Transformacja US Marine Corps

Robert Czulda

W Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych

(United States Marine Corps)

rozpoczęto gruntowną i kontrowersyjną

transformację, która ma przygotować go

do sprostania zagrożeniom przyszłości,

w tym przede wszystkim wojnie z Chińską

Republiką Ludową na obszarze Azji-Pacyfiku.

Dzięki zmianom, w kolejnej dekadzie

korpus ma operować w niewielkich i rozproszonych

ugrupowaniach, transportowanych

nie na pokładach wielkich okrętów

desantowych – jak obecnie – ale małych

przybrzeżnych jednostek pływających.

Fotografie w artykule: US Marine Corps, US Marine

Corps/Lance Cpl. Kelsey J. Green/Sgt. Andy

O. Martinez//Master Sgt. Jimmy Bention/Cpl. Codey

Underwood, US Navy/Journalist 2 nd Class Brian

P. Biller/Mass Communication Specialist 2 nd Class

Matthew Dickinson, US DoD/Scott Howe,

Kongsberg, Sea Transport Solutions.

Jedną ze zmian w US Marine Corps będzie redukcja stanu osobowego. Docelowo formacja ma zostać

uszczuplona ze 186 000 żołnierzy w służbie czynnej do 170 000.

Już w październiku ubiegłego roku dowódca

US Marine Corps gen. David H. Berger

oznajmił, że formacja „nie jest przystosowana

do wielkiej rywalizacji i do wsparcia działań US

Navy na morzu”. Jak dodał, obiektywne uwarunkowania

sprawiły, że USMC „musi wyrzucić do

kosza stare założenia i przyjąć zupełnie nowe”. Za

słowami poszły czyny – wówczas zainicjowano

szeroki program, mający określić zakres i kierunek

transformacji. Zaczęto analizować doświadczenia

ostatnich lat, współdziałanie z innymi rodzajami

sił zbrojnych, posiadany potencjał, a także wyzwania

i zagrożenia, przed którymi Stany Zjednoczone

najprawdopodobniej staną w najbliższych

latach oraz dekadach, a które wymuszą zaangażowanie

US Marine Corps.

Zdaniem pełniącego swoją funkcję od marca

2019 r. Bergera, przewidywane zagrożenia i wyzwania

wymagają gruntownych zmian, jako że

obecnie piechota morska jest ciągle siłą głównie

lądową, która akweny wykorzystuje jedynie do

transportu, a US Navy wobec US Marine Corps pełni

rolę usługową – dostarcza siły w określone miejsce.

Berger uważa natomiast, że rozwój systemów

broni, szczególnie pocisków przeciwokrętowych,

sprawia, iż US Marine Corps musi nauczyć się walczyć

już na morzu. Dotyczy to także przełamywania

obrony nieprzyjaciela zanim w ogóle piechota

morska wyląduje na brzegu. Wcześniej podobne

poglądy prezentował Robert Gates, sekretarz

obrony w administracji George’a W. Busha i następnie

Baracka Obamy (2006–2011). Jak swego

Będące od dekad podstawowym środkiem desantowym amfibie AAV-7A1 są przeznaczone do wycofania, aczkolwiek nie

nastąpi to szybko. Przewiduje się, że AAV-7A1 będą służyć do ok. 2035 r.

czasu stwierdził, po 2001 r. – a więc po zaangażowaniu

się wojsk amerykańskich w działania lądowe

w Afganistanie i w Iraku – formacja utraciła swój

tradycyjny charakter. Media zwracały wówczas

uwagę, że wyrosło pokolenie żołnierzy piechoty

morskiej, które przygotowane zostało do walki na

pustyni, ale nigdy nie brało udziału w desancie.

Berger w pewnym zakresie kontynuuje wizję Gatesa,

ale wzbogacił ją o zagrożenia, które dziś pojawiły

się na horyzoncie, a które dekadę temu nie były

jeszcze z taką ostrością identyfikowane. Mowa

oczywiście o konflikcie zbrojnym z ChRL.

Zapowiadający wówczas zmiany Gates stwierdził,

że nie ma możliwości, by powrócić do czasów,

kiedy piechota morska dokonywała zmasowanego

desantu na plaże nieprzyjaciela. W jego

odczuciu nie ma już bowiem plaż, które marines

mieliby zdobywać. Gates postulował, aby „zapomnieć

o nowym Inczon”, czym odwołał się do lądowania

wojsk gen. Douglasa MacArthura w Korei

we wrześniu 1950 r., które doprowadziło do

wyparcia wojsk Korei Północnej aż za rzekę Yalu.

Jednak Waszyngton, deklarujący wycofanie się

z Afganistanu, rozważał zmiany w US Marine

Corps. Korpus miałby odzyskać swój „morski charakter”

i odnowić związki z marynarką wojenną.

Miało to zostać osiągnięte choćby poprzez wykorzystywanie

będących na stanie US Navy nowych

jednostek pływających – takich jak okręty walki

przybrzeżnej LCS (Littoral Combat Ships) i szybkie

okręty transportowe JHSV (Joint High Speed

Vessels). Według gen. Bergera „nowe Inczon” jest

nadal mało prawdopodobne, a US Marine Corps

musi przygotować się do działania w niewielkich

ugrupowaniach, przerzucanych z miejsca na miejsce

w krótkim czasie i w nieprzyjaznym środowisku,

38 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Broń strzelecka

Ewolucja 5,56 mm karabinka automatycznego GROT

5,56 mm karabinek automatyczny GROT w wersji C16 FB-A2 najłatwiej odróżnić od A1 po dłuższym łożu zakrywającym regulator gazowy, nowym chwycie pistoletowym i zmienionych

okładkach rączki przeładowania.

Przemysław Juraszek

Od przekazania pierwszych 5,56 mm

karabinków automatycznych GROT w wersji

C16 FB-A1 żołnierzom Wojsk Obrony

Terytorialnej 30 listopada 2017 r. minęły

już ponad trzy lata. Przez ten czas pojawiło

się sporo wniosków sformułowanych przez

użytkowników broni, które po przekazaniu

producentowi ziściły się w postaci aktualnie

dostarczanej, także wojskom operacyjnym,

wersji C16 FB-A2. Najnowszy wariant

GROT-a został zakupiony w ramach

kontraktu zawartego 8 lipca br.

W rezultacie w latach 2020–2026

do Sił Zbrojnych RP ma trafić 18 305

karabinków za ponad 177 mln PLN brutto.

Fotografie w artykule: FB „Łucznik” – Radom,

M. Nędzyński/CO MON, Andrzej Kiński.

Historia karabinka automatycznego GROT

w wersji standardowej sięga końca 2007 r.,

kiedy rozpoczął się projekt badawczy

O R00 0010 04, realizowany przez Wojskową Akademię

Techniczną we współpracy z Fabryką Broni

„Łucznik” – Radom sp. z o.o. ze środków Ministerstwa

Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Rozwój

broni został szczegółowo opisany w „Wojsku

i Technice” 12/2018.

Karabinek przed wprowadzeniem do służby

przeszedł rygorystyczne badania kwalifikacyjne

na zgodność z Normami Obronnymi w różnych

warunkach atmosferycznych i uzyskał pozytywną

ocenę Państwowej Komisji Badań Kwalifikacyjnych.

W ramach tych badań, trwających od

26 czerwca do 11 października 2017 r., wykonano

ok. 100 różnych testów. Ponadto, na mocy umowy

pomiędzy Wojskami Obrony Terytorialnej a Polską

Grupą Zbrojeniową S.A z 23 czerwca 2017 r.

w ręce żołnierzy WOT na trzymiesięczne testy trafiło

40 sztuk przedseryjnych karabinków w wersji

GROT w wersji C16 FB-A1. Widoczne rozłożone mechaniczne przyrządy celownicze i sposób mocowania

pasa nośnego.

standardowej. Pozwoliło to na wyeliminowanie

kilku mankamentów, tzw. chorób wieku dziecięcego,

nowej broni, ale – jak to zwykle bywa – kilkumiesięczne

użytkowanie nie pozwoliło na

ujawnienie wszystkich niedociągnięć, stąd przewidziano,

że pierwsza wersja seryjna, C16 FB-A1,

także zostanie poddana wnikliwej ocenie podczas

eksploatacji próbnej.

Wnioski z eksploatacji

Podczas pierwszego roku użytkowania na szerszą

skalę GROT-ów C16 FB-A1 użytkownicy zgłosili kilka

uwag wynikających z ich eksploatacji. Niektóre

skutkowały potrzebą modyfikacji karabinka, inne

zmian w szkoleniu żołnierzy w obchodzeniu się

z nową konstrukcją. Wśród najważniejszych należy

wymienić: łamanie się okładek rączki przeładowania,

przypadki samoistnego wypadania regulatorów

gazowych, pękające iglice i uszkodzenia dźwigni

zaczepu suwadła. Ponadto żołnierze narzekali

na jakość powłok ochronnych i ergonomię karabinka.

Dla niektórych użytkowników standardowe

łoże okazało się zbyt krótkie i zostawiało za mało

miejsca na montaż dodatkowych akcesoriów. Także

mocowanie pasa nośnego było niewygodne

(powodowało obracanie się karabinka podczas

przenoszenia) i po części skutkowało samoistnym

przestawianiem się niezabezpieczonych prawidłowo

regulatorów gazowych. Zdarzało się to np.

przy zaczepieniu o niego pasem nośnym. Uwagi

tyczyły też mechanicznych przyrządów celowniczych,

które okazały się dość delikatne i podatne

na przestawienie. Na usprawiedliwienie warto zaznaczyć,

że pierwotnie miały być traktowane wyłącznie

jako zapasowe, a zasadniczym miał być celownik

optyczny. Jednak po zgłoszeniu problemów

48 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Konflikty

Marcin Gawęda

Trwający 44 dni konflikt, dziś nazywany

II wojną karabaską, zakończył się

z 9 na 10 listopada, zawarciem

porozumienia i de facto kapitulacją

Armii Obrony Karabachu. Ormianie

ponieśli klęskę, która natychmiast

przerodziła się w kryzys polityczny

w Erywaniu, a do zredukowanego

terytorialnie Górskiego Karabachu/

/Arcachu wkroczyły – jako gwarant

stabilności w regionie – rosyjskie siły

pokojowe. W typowym po każdej klęsce

rozliczaniu rządzących i dowodzących

pojawia się pytanie, jakie faktycznie

były przyczyny klęski wojsk

broniących Arcachu?

Fotografie w artykule: Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu,

Ministerstwo Obrony Armenii, Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej, służba prasowa premiera Armenii,

HeqTV, ANNA News, Internet.

Cz. 3

Na przełomie października i listopada azerska

ofensywa rozwijała się na trzech

głównych kierunkach – na Laczin (Laçın),

Szuszę (Şuşa) i na Martuni (Xocav nd). Nacierające

jednostki Sił Zbrojnych Azerbejdżanu atakowały

teraz zalesione masywy górskie, gdzie kluczowe

stało się opanowywanie kolejnych przewyższeń,

górujących nad miejscowościami i drogami. Wykorzystując

piechotę (w tym pododdziały specjalne),

przewagę w powietrzu i siłę ognia artylerii,

sukcesywnie zdobywały teren, zwłaszcza w rejonie

Szuszy. Ormianie urządzali zasadzki z udziałem

własnej piechoty i ostrzał artyleryjski, ale wyczerpywali

swoje odwody i zapasy amunicji. Armia

Obrony Karabachu była zdziesiątkowana, utracono

niemal cały sprzęt ciężki – czołgi, bojowe wozy

piechoty, transportery opancerzone, artylerię,

zwłaszcza rakietową. Coraz poważniejsze były

problemy z morale, odczuwano problemy logistyczne

(amunicja, prowiant, medykamenty), ale

przede wszystkim ogromne były straty w ludziach.

Dotychczas publikowany imienny spis zabitych

ormiańskich żołnierzy okazał się niepełny, kiedy

Wojna w Górskim Karabachu

Kołowe wozy bojowe BTR-82A rosyjskiej 15. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej zmierzają w kierunku

Stepanakertu. Zgodnie z trójstronnym porozumieniem gwarantem stabilności w Górskim Karabachu będą

teraz rosyjskie siły pokojowe.

doliczono do niego zaginionych, czyli de facto zabitych

żołnierzy, oficerów i ochotników, których

ciała leżały w lasach wokół Szuszy albo na terenie

zajętym przez wroga. Według raportu z 3 grudnia,

zapewne wciąż niepełnego, straty ormiańskie wyniosły

2718 ludzi. Biorąc pod uwagę, jak wiele ciał

zabitych żołnierzy wciąż jest odnajdywanych, szacuje

się, że straty bezpowrotne mogą być jeszcze

większe, nawet rzędu 6000–8000 zabitych. Z kolei

straty strony azerskiej, według informacji resortu

obrony z 3 grudnia, wyniosły 2783 zabitych żołnierzy

i ponad 100 zaginionych. Jeśli chodzi o cywilów

miało ich zginąć 94, a ponad 400 odnieść rany.

Propaganda ormiańska i samej Republiki Górskiego

Karabachu działała do ostatniej chwili, sugerując,

że nie utracono kontroli nad sytuacją…

Ostatnie starcia

Kiedy okazało się, że w pierwszym tygodniu listopada

Armia Obrony Karabachu musi sięgnąć po

ostatnie rezerwy – oddziały ochotnicze i pospolite

ruszenie złożone z rezerwistów, ukrywano to przed

opinią publiczną. Tym bardziej szokiem w Armenii

była informacja, że z 9 na 10 listopada wypracowano

trójstronne, z udziałem Federacji Rosyjskiej, porozumienie

o zaprzestaniu działań wojennych. Kluczową,

jak się okazało, była klęska w rejonie Szuszy.

Azerska ofensywa na Laczin została ostatecznie

zatrzymana. Niejasne są tego przyczyny. Czy

wpływ na to miał ormiański opór na tym kierunku

(np. wciąż silny ostrzał artylerii), czy narażenie

na ewentualne kontrataki lewej flanki wojsk azerskich,

nacierających wzdłuż granicy z Armenią?

Wzdłuż granicy rozlokowane były już wówczas

posterunki rosyjskie, możliwe że sporadycznie

ostrzał prowadzono z terytorium Armenii. W każdym

razie oś głównego natarcia przesunęła się na

wschód, gdzie przez masyw górski z Hadrutu na

Szuszę przemieszczały się pododdziały azerskiej

piechoty. Żołnierze operowali w małych pododdziałach,

w oderwaniu od sił głównych, niosąc na

plecach lekką broń wsparcia, m.in. moździerze. Po

przebyciu ok. 40 km po bezdrożach pododdziały

te wyszły na przedpola Szuszy.

Rankiem 4 listopada oddział azerskiej piechoty

dotarł do drogi Laczin–Szusza, skutecznie uniemożliwiając

jej wykorzystanie przez obrońców. Lokalne

kontrataki nie były w stanie odrzucić azerskiej

piechoty, która podeszła pod samą Szuszę. Lekka

piechota azerska, obchodząc pozycje ormiańskie,

Wejście pododdziałów Sił Zbrojnych Azerbejdżanu do rejonu agdamskiego odbyło się bez incydentów. Na zdjęciach MRAP-y typu Marauder i pododdział azerskiej

piechoty przed meczetem.

52 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Projekt czasów pandemii – „mały” Jelcz z automatem

Zmodyfikowany Jelcz 442.32 z automatyczną hydromechaniczną skrzynią biegów nie tylko znacznie lepiej się prowadzi, ale ma także lepsze osiągi i zużywa mniej paliwa.

Łukasz Prus

W trudnym czasie pandemii COVID-19

zespół specjalistów Wojskowego Instytutu

Techniki Pancernej i Samochodowej

oraz firmy Tezana przeprowadził

modyfikację i rozpoczął próby taktycznej

ciężarówki Jelcz 442.32, wyposażonej

w automatyczną skrzynię biegów.

Ten coraz popularniejszy w naszym wojsku

i bardzo udany samochód w nowej odsłonie

jest znacznie bardziej przyjazny kierowcy,

oszczędniejszy jeśli chodzi o zużycie paliwa,

zyskał także na dynamice.

Fotografie w artykule: WITPiS, Tezana, Andrzej Kiński.

Pod koniec 2014 r. do jednostek Wojska Polskiego

trafiły pierwsze samochody średniej

ładowności wysokiej mobilności Jelcz 442.32,

mające najpierw wspomóc, a w perspektywie zastąpić

ciężarówki Star 266. Powstała według wymagań

zatwierdzonych w 2011 r. polska ciężarówka

taktyczna została zbudowana w typowym dla

europejskich konstrukcji tego rodzaju układzie –

– z kabiną typu wagonowego umieszczoną nad

silnikiem w przedniej części pojazdu, a skrzynią

ładunkową z opończą umieszczoną za nią. Samochód

jest napędzany silnikiem wysokoprężnym

MTU 6R106TD21 o mocy 240 kW/326 KM,

przystosowanym do zasilania standardowym olejem

napędowym i jednolitym paliwem pola walki

F-34. Moment obrotowy od silnika do kół przenoszony

jest poprzez sprzęgło cierne, manualnie

sterowaną skrzynię biegów o osiach stałych, wały

napędowe, skrzynię rozdzielczą zblokowaną

Jelcz 442.32 IFCN wyposażony w zautomatyzowaną skrzynię biegów ZF 12 TX 1615 WO (z lewej) i egzemplarz z automatyczną

skrzynią biegów Allison 3000SP (z prawej).

z mechanizmem międzyosiowym i reduktorem

oraz mosty napędowe z planetarnymi przekładniami

zwalniającymi. W latach 2014–2020 w zakładach

Jelcz Sp. z o.o. wyprodukowano niemal

2000 tych samochodów.

W 2016 r. miała miejsce przypadkowa poligonowa

„konfrontacja” ciężarówki Jelcz 442.32 z…

czołgiem Leopard 2A4. Wielu użytkowników „małego”

Jelcza krytykowało go za jakoby zbyt wysoką

krawędź załadunku, wynikającą z zastosowania

opon w rozmiarze 14.00R20, zunifikowanych z zastosowanymi

w kołowych transporterach opancerzonych

Rosomak. Tymczasem przy współdziałaniu

obydwu pojazdów okazało się, że

przeładunek amunicji armatniej z Jelcza 442.32

do czołgu jest ułatwiony ze względu na porównywalną

wysokość kadłuba Leoparda 2 i wysokość,

na jakiej znajduje się skrzynia ładunkowa

Jelcza nad gruntem. Wykonano też próby funkcjonalne

współdziałania Jelcza z Leopardem 2.

Okazało się, że w większości przypadków gdy

czołg jedzie przed Jelczem szybko zwiększa się

dystans dzielący go od ciężarówki. Przeanalizowano

parametry mocy jednostkowej obu pojazdów.

Tylko całkowicie załadowany Jelcz ustępuje

pod tym względem czołgowi (masa bojowa

czołgu 55,15 t, moc jednostkowa 27,2 KM/t, DMC

ciężarówki 15,75 t, moc jednostkowa 20,7 KM/t,

z czterema tonami ładunku w terenie wskaźnik ten

wynosi 23,7 KM/t), jednak przy zaopatrywaniu

w amunicję nie wykorzystuje się pełnej ładowności

(kryterium masy) ciężarówki. Postawiono proste

pytanie – jaka jest tego przyczyna? Po kilkudziesięciu

jazdach testowych z udziałem kilkunastu kierowców

uzyskano odpowiedź – dynamika Jelcza

62 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Technika wojskowa

Mikrofalowa broń elektromagnetyczna

Marek Dras, Patrycja Bochniak-

-Koziołek, Wit Tyranowicz

W drugiej części artykułu przedstawiamy

techniczne i taktyczne aspekty ataków

z zastosowaniem mikrofalowej broni

elektromagnetycznej na cele, którymi

są systemy wojskowe wyposażone

w złożone urządzenia elektroniczne, np.

wozy bojowe. Omawiamy różnego rodzaju

środki napadu, oparte na tej broni, będące

w wyposażeniu sił zbrojnych Stanów

Zjednoczonych, Rosji, Niemiec i innych

państw, bądź znajdujące się w ofercie

ich przemysłów. Te najnowocześniejsze

i zaawansowane technologicznie rodzaje

uzbrojenia znajdują coraz szersze

zastosowanie w armiach świata, z myślą

o ich wykorzystaniu w konfliktach

pełnoskalowych i asymetrycznych.

Również w Polsce trwają prace zmierzające

do opracowania mikrofalowej broni

elektromagnetycznej.

Ilustracje w artykule: Boeing, Radiotechnika Marketing,

X-Space Tech, Saab, US Army/WSMR, JNLWD,

Diehl BGT Defence, e2V, Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej, Raytheon, AFRL Directed Energy

Directorate, AO „KRET”, KB „Piwdenne”,

Miroslav Gyűrösi, zbiory autorów.

Cz. 2

Wpierwszej części artykułu, opublikowanej

w „Wojsku i Technice” 11/2020,

przedstawiono zasady działania broni

elektromagnetycznej, dokonano klasyfikacji jej

rodzajów i omówiono specyficzne mechanizmy

jej niszczącego oddziaływania na elementy oraz

systemy elektroniczne, które są wbudowane

w niemal każdy współczesny sprzęt wojskowy.

Opisano podstawowe mechanizmy narażania

tych obiektów przy pomocy RF-DEW i podano

ich parametry elektryczne. Przedstawiono stan

rozwoju tych nowych, ale już zaawansowanych

rozwiązań w państwach członkowskich NATO

i w Polsce.

Sposoby narażania i obrony

przed RF-DEW

Atak elektromagnetyczny na wybrane cele bez

uprzedniego ich rozpoznania – w tym położenia,

konstrukcji i sposobu użytkowania – jest

procesem skomplikowanym. Jest wcześniej dogłębnie

analizowany i planowany, mimo iż wydaje

się być procesem prostym w realizacji. Fale

narażające, dostające się do wnętrza celu poprzez

umieszczone na zewnątrz kable, czujniki,

otwory i szczeliny w obudowie, wywołują

w obwodach jego wnętrza rezonanse elektryczne

o częstotliwościach mogących nawet

znacznie różnić się od podstawowej częstotliwości

fali narażającej. W obwodach tych wytwarzają

się w ten sposób prądy i napięcia niszczące

układy elektroniczne. Każdy cel ma inne

własności elektryczne, jeżeli chodzi o podatność

na narażenia RF-DEW. Narażenia wąskopasmowe

typu HPM przy oddziaływaniu typu

„front door” w paśmie pracy urządzeń elektronicznych

mają bardzo dużą skuteczność oddziaływania

i stąd mogą być emitowane efektywnie

z dużej odległości od celu, zwłaszcza

gdy nie ma on odpowiednich zabezpieczeń.

Tego samego rodzaju oddziaływanie, ale poza

pasmem pracy, jest także efektywne, niemniej

wymaga większej mocy źródła lub narażania

celu z niewielkiej odległości. Narażenia typu

UWB, ze względu na swoją szerokopasmowość,

skutecznie oddziaływają „od frontu”

i „z tyłu”, lecz z mniejszej odległości niż wspomniane

narażenia HPM. Nie ma uniwersalnej

broni RF-DEW, która skutecznie oddziaływałaby

na różne rodzaje narażanych obiektów.

Najłatwiejszą do zastosowania metodą obrony

przed oddziaływaniem DEW jest tworzenie

stref kontrolowanego dostępu wokół ważnych

obiektów i systemów. Szerokość tej strefy

ochronnej powinna wynosić od 1000 do

2000 m i zazwyczaj zwiększa skuteczność zabezpieczenia

przed atakami DEW dokonywanymi

ze źródeł umieszczonych na ziemi lub

pojazdach. Strefy kontrolowanego dostępu nie

zabezpieczają przed atakami dokonywanymi

z powietrza. W odróżnieniu od zabezpieczeń

przed zakłóceniami elektromagnetycznymi

stosowanymi w urządzeniach przemysłowych,

gdzie używa się jeden lub kilka podzespołów

w stopniu wystarczającym do zabezpieczenia

obwodów, to w urządzeniach wojskowych

ochrona przed RF-DEW musi być kompleksowa,

obejmująca wszystkie obwody ze względu

na wielotorowość penetracji celów przez fale.

We wszystkich blokach i instalacjach elektronicznych

powinny być wbudowane i działające

bez przerwy, nawet w stanie wyłączenia ich

z pracy, specjalistyczne zabezpieczające środki

elektroniczne oraz zastosowane odpowiednie

rozwiązania konstrukcji mechanicznej tych

urządzeń. Zabezpieczenie tylko przed RF-DEW

w sprzęcie wojskowym nie daje odporności na

inne narażenia, takie jak: wyładowania atmosferyczne,

iskrzenie czy przepięcia w sieci zasilającej.

Stąd budowane systemy zabezpieczeń

sprzętu wojskowego muszą być kompleksowe,

obejmować zakresem oddziaływania wszystkie

ze wspomnianych zagrożeń, co niestety powoduje

wzrost komplikacji, masy, rozmiarów

i ceny. Nie ma uniwersalnego elementu zabezpieczającego

przed wszystkimi rodzajami narażeń.

W związku z tym odporność na RF-DEW

powinna być zakładana od samego początku

prac nad urządzeniem. Przykładowo, na rysunku

w pierwszej części artykułu (WiT 11/2020)

pokazano przebiegi napięć zakłócających

wyindukowanych w jednofazowych przewodach

zasilających nałożonych na napięcie zasilające

230 V AC (50 Hz). Amplituda sygnału pochodzącego

od narażenia jest kilkakrotnie

większa niż napięcia zasilającego i oddziałuje

niszcząco na dołączone do nich obwody.

70 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Szkolenie lotnicze

Samolot szkolenia zaawansowanego Leonardo M-346 Bielik nr 7709 przygotowuje się do lotu dostawczego z Venegono do Dęblina 5 października br.

Kolejne Bieliki przyleciały do Dęblina

Łukasz Pacholski

24 listopada na lotnisku 41. Bazy

Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie

wylądował samolot szkolenia

zaawansowanego Leonardo M-346 Bielik

o numerze taktycznym 7712. Jest to

czwarty i jednocześnie ostatni

egzemplarz zamówiony przez

Inspektorat Uzbrojenia MON w ramach

drugiej transzy programu zakupu

maszyn tego typu, fundamentalnego

dla modernizacji potencjału dęblińskiej

jednostki, kluczowej dla szkolenia

lotniczego personelu latającego

Sił Powietrznych. To na nich

niedługo uczyć będą się piloci

wielozadaniowych maszyn

5. generacji F-35A.

Fotografie w artykule: Fabrizio Capenti,

Simone Previdi, DGRSZ, MON/41. BLSz, Elbit.

W

2018 r. Inspektorat Uzbrojenia MON

zamówił cztery Bieliki wraz z pakietem

wsparcia logistycznego. Negocjacje

rozpoczęto w styczniu 2018 r., natomiast kontrakt

o wartości 487,8 mln PLN netto podpisano 27 marca.

Zawierał opcję dostawy czterech kolejnych samolotów

i rozszerzenia pakietu wsparcia, który

miał pochłonąć dalsze 549 mln PLN netto. Opcja

została potwierdzona w grudniu 2018 r., natomiast

samoloty trzeciej transzy mają zostać dostarczone

do końca października 2022 r. Zastosowanie procedury

negocjacji i zawarcia umowy z konkretnym

podmiotem wynikało z wymagań operacyjnych

pozyskania Zintegrowanego Systemu Szkolenia

Zaawansowanego z 16 samolotami, a zmiana wykonawcy

mogłaby spowodować zakup innego

typu maszyny, co powodowałoby niekompatybilność

z istniejącym systemem i nieproporcjonalnie

duże trudności techniczne w eksploatacji

całego systemu szkoleniowego wdrażanego

w Wojskowej Akademii Lotniczej oraz 41. Bazie

Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie.

Dostawa maszyn zamówionych w marcu 2018 r.

została przewidziana do końca października

2020 r., jednak sytuacja epidemiologiczna w Europie

spowodowała opóźnienia głównie proceduralne.

Ostatecznie do Dęblina przyleciały samoloty

7709 (5 października) i 7710 (20 października), zaś

w kolejnym miesiącu – 7711 (16 listopada) i 7712

(24 listopada). Ponieważ nie była to wina producenta

(oba wykonywały loty testowe we Włoszech

od dłuższego czasu i wg Leonardo były gotowe

do odebrania), wydaje się, że nie ma w tym przypadku

podstaw do zastosowania zapisu o karach

umownych.

Pierwszych osiem samolotów szkolenia zaawansowanego

Leonardo M-346 Bielik zostało

zamówionych przez Inspektorat Uzbrojenia 27 lutego

2014 r. Sam przetarg został uruchomiony

25 lutego 2013 r., a w finałowej fazie rywalizacji,

poza firmą Alenia Aermacchi (obecnie Leonardo),

wziął udział koncern BAE Systems (Hawk AJT) i firma

Lockheed Martin UK (odpowiedzialna za promocję

samolotu Korean Aerospace Industry T-50

Golden Eagle). Oferta włoska opiewała na 1,1 mld PLN.

Obok ośmiu samolotów kontrakt obejmował także:

pakiet logistyczny, dostawę zestawu symulatorów

oraz szkolenie grupy pilotów i członków

personelu obsługowego. Już w umowie bazowej

ujęto możliwość rozszerzenia zamówienia o cztery

kolejne M-346. Formalny odbiór sprzętu nastąpił

do końca grudnia 2017 r. i był opóźniony

w stosunku do harmonogramu ze względu na

problemy z pracą oprogramowania symulującego

zainstalowanego w maszynach. Wdrożenie

Bielików do eksploatacji pozwoliło na rozpoczęcie

planowania wycofania dotychczas używanych

odrzutowych samolotów szkolno-treningowych

TS-11 Iskra, wprowadzonych do służby

w 1964 r., a jednocześnie umożliwiło rozpoczęcie

pełnego cyklu szkoleniowego przyszłych pilotów

wielozadaniowych samolotów bojowych Lockheed

Martin F-16C/D Jastrząb. Obejmuje także

wykorzystanie turbośmigłowych Airbus-PZL

Warszawa-Okęcie S.A. PZL-130 Orlik TC-II (w ramach

dwóch umów do standardu TC-II zmodernizowano

28 samolotów), które są eksploatowane

przez 42. Bazę Lotnictwa Szkolnego

w Radomiu, a obecnie, ze względu na przebudowę

lotniska do funkcji wojskowo-cywilnej, stacjonują

w Dęblinie.

Przez cały 2018 r. Bieliki były wykorzystywane do

szkolenia i treningu instruktorów (pod koniec

2019 r. było ich 14), a także opracowania, a potem

sprawdzenia nowego systemu szkolenia pilotów.

84 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Izraelsko-arabski pokój zmieni

równowagę sił na Bliskim Wschodzie?

Łukasz Pacholski

Zawarty 15 września tego roku

w Waszyngtonie pakiet porozumień

pokojowych i o normalizacji stosunków

dyplomatycznych pomiędzy Bahrajnem,

Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi

i Izraelem, obok wpływu na sytuację

polityczną w regionie, miał także

dodatkowe znaczenie. Otóż otworzył

drogę do możliwości zakupu w Stanach

Zjednoczonych przez ZEA

zaawansowanego sprzętu lotniczego,

który dotychczas nie był dostępny

dla państw arabskich w związku

z dążeniem przez Amerykanów

do utrzymania przewagi technicznej

Izraela nad potencjalnymi

przeciwnikami w regionie.

Fotografie w artykule: US Air Force,

Ministerstwo Obrony Izraela, General Atomics.

Od wielu lat Zjednoczone Emiraty Arabskie planują zastąpienie samolotów wielozadaniowych Mirage 2000-9.

Czy ich miejsce zajmą F-35A?

Zgodnie z pojawiającymi się od sierpnia

przeciekami medialnymi, władze Zjednoczonych

Emiratów Arabskich zaczęły ubiegać

się o możliwość zakupu w Stanach Zjednoczonych

wielozadaniowych samolotów bojowych

5. generacji Lockheed Martin F-35A Lightning II oraz

innych typów uzbrojenia i sprzętu lotniczego.

Pierwotnie transakcja miała stać się jednym z elementów

kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa,

a uroczyste podpisanie umowy przewidywane

było na 2 grudnia, a więc w dniu narodowego

święta Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ostatecznie

do tego nie doszło, nie tylko zresztą z powodu

porażki Trumpa w wyborach, ale przede

wszystkim dlatego, że cała procedura rodzi liczne

pytania wśród przedstawicieli władz ustawodawczych

Stanów Zjednoczonych, którzy mają wpływ

na realizację procedur eksportu broni w ramach

programu Foreign Military Sales. Według medialnych

przecieków, pakiet uzbrojenia autoryzowany

do sprzedaży Zjednoczonym Emiratom Arabskim

miał objąć, poza samolotami F-35A, także maszyny

przełamania obrony przeciwlotniczej Boeing

E/A-18G Growler i bojowe bezzałogowe statki powietrzne.

W opinii części specjalistów, taki zakup

miał pozwolić na skokowe wzmocnienie potencjału

Sił Zbrojnych ZEA, a także był skierowany

przeciwko Iranowi, a więc głównemu przeciwnikowi

państw Półwyspu Arabskiego w regionie.

Powyższy krok może oznaczać, że obecnie eksploatowane

samoloty Dassault Mirage 2000-9 zostaną

zastąpione właśnie przez maszyny amerykańskie,

co zakończyłoby, trwającą od wielu lat,

politykę dywersyfikacji sprzętowej w tym segmencie

uzbrojenia.

Inicjatywa władz Zjednoczonych Emiratów

Arabskich i jej powiązanie z zawarciem traktatów

pokojowego i o normalizacji stosunków dyplomatycznych

z Izraelem spowodowała, że także inne

państwa regionu rozpoczęły starania o zakup

F-35A. 8 października władze Kataru poinformowały

o wystosowaniu formalnego zapytania w tej

sprawie do amerykańskiej administracji. Katar unormował

stosunki z Izraelem już w 1996 r., jako pierwsze

państwo arabskie Zatoki Perskiej. W ostatnich

latach Doha zamówiła 96 wielozadaniowych samolotów

bojowych generacji „4+” w Stanach Zjednoczonych

(36 F-15QA w listopadzie 2016 r.), Francji

(36 Rafale i 36 w opcji w maju 2015 r. i w grudniu

2017 r.) i w europejskim konsorcjum Eurofighter

GmbH (24 Typhoony we wrześniu 2017 r.).

Ważnym elementem całej układanki była postawa

władz w Jerozolimie. 23 października media

amerykańskie poinformowały, że premier Binjamin

Netanjahu publicznie ogłosił, iż Izrael nie

sprzeciwi się sprzedaży samolotów F-35A państwom

arabskim. Dotychczas takie inicjatywy były

blokowane w Kongresie Stanów Zjednoczonych,

gdzie silne wpływy zawsze ma lobby proizraelskie.

Jednak oficjalna deklaracja Jerozolimy to wyraźny

sygnał skierowany do amerykańskich sojuszników,

który otworzył drogę do sprzedaży

zaawansowanych maszyn państwom Rady

Współpracy Zatoki Perskiej. Tak w przypadku ZEA,

jak i Kataru, może być to „nagroda” za oficjalne

uznanie państwa izraelskiego i normalizację stosunków

dyplomatycznych. Zgoda Izraela na

sprzedaż samolotów może oznaczać, że albo Waszyngton

zgodził się na utrzymanie przewagi

technicznej tego kraju poprzez przyznanie nowych

przywilejów lub funduszy na pomoc wojskową

(według kontrolowanych przecieków Stany

Zjednoczone wyraziły zgodę na zwiększenie dostaw

do Sił Obronnych Izraela samolotów F-35I

Adir, a także sprzedaż maszyn Boeing F-15EX

Advanced Eagle oraz innego sprzętu), bądź maszyny

przeznaczone dla państw arabskich dostarczone

zostaną w standardzie wyraźnie zubożonym

w stosunku do analogicznych sprzedawanych

państwom NATO i kluczowym sojusznikom Stanów

Zjednoczonych na świecie. Nie byłby to żaden

precedens, gdyż tego typu procedury stosowane

są od lat.

10 listopada Departament Stanu, zgodnie z procedurą

FMS, poinformował o formalnym autoryzowaniu

sprzedaży do Zjednoczonych Emiratów

Arabskich samolotów F-35A, bezzałogowych systemów

rozpoznawczo-uderzeniowych z aparatami

General Atomics MQ-9B SkyGuardian, a także pakietu

uzbrojenia. Wniosek eksportowy został obecnie

skierowany do Kongresu. Biorąc pod uwagę brak

sprzeciwu ze strony Izraela wydaje się, że transakcja

ma szanse dojść do skutku. Zgodnie z oficjalnymi

informacjami, Abu Zabi chce zakupić 50 F-35A wraz

z czterema silnikami zapasowymi F135-PW-100, pakietem

szkolno-logistycznym, celami pozornymi

do systemu samoobrony i systemem wsparcia eksploatacji

ODIN (Operational Data Integrated Network).

Ta część przygotowywanej transakcji została

wyceniona na maksymalnie 10,5 mld USD.

Drugi pakiet obejmuje 18 bojowych bezzałogowych

statków powietrznych General Atomics

MQ-9B SkyGuardian wraz z optoelektronicznymi

głowicami obserwacyjno-celowniczymi Raytheon

MTS-D, stacjami radiolokacyjnymi General Atomics/Sandia

Laboratories AN/APY-8 Lynx, systemami

rozpoznania łączności radiowej L3Harris Rio,

systemami nawigacyjnymi EGI/INS, nieujawnioną

liczbą naziemnych stanowisk kontroli, terminalami

88 Wojsko i Technika • Grudzień 2020

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Po niemal 13 latach od rozpoczęcia budowy, z trzyletnim opóźnieniem w stosunku do planów, prototypowa Barracuda została przekazana francuskiej flocie. Długo wyczekiwana

jednostka przewyższa poprzednią serię SNA pod każdym względem.

Tomasz Grotnik

6 listopada tego roku w Tulonie odbyła

się uroczystość przekazania francuskiej

Generalnej Dyrekcji ds. Uzbrojenia

Suffrena prototypowego szturmowego

okrętu podwodnego z napędem

jądrowym typu Barracuda,

zbudowanego przez państwowy koncern

stoczniowy Naval Group. Stało się to po…

niespełna sześciu miesiącach od jego

pierwszego rejsu próbnego. To kolejny

milowy krok programu Sousmarins

d’attaque du futur.

Fotografie w artykule: Naval Group, Ludovic Marin,

Axel Manzano/Marine nationale/Défense, Mikael

Mazella/Marine nationale/Défense.

Suffren na ostatniej prostej

Dostawa okrętu to ważny etap programu nu Naval Group w normandzkim Cherbour-

Sous-marins nucléaire d’attaque de futur gu, która odbyła się 12 lipca 2019 r. w obecności

(SNAF), który został zapoczątkowany m.in. prezydenta Republiki Francuskiej Emmanuela

Macrona.

przez Generalną Dyrekcję ds. Uzbrojenia paryskiego

Ministerstwa Sił Zbrojnych (DGA, Direction

générale de l’armement) w 1998 r. w celu odnowienia

komponentu szturmowych, a w istocie Niezwykłe skrócenie czasu, jaki minął od pierw-

Intensywny rok

wielozadaniowych, okrętów podwodnych z napędem

jądrowym SNA (Sous-marins nucléaires zamawiającego, wynikało w znacznej mierze

szego wyjścia w morze do przejęcia okrętu przez

d’attaque). Kontrakt z konsorcjum utworzonym z nowatorskiego podejścia do procesu jego testowania

i szkolenia załogi. Nie oznacza to bynaj-

przez państwowy koncern stoczniowy DCN (potem

DCNS, obecnie Naval Group) i spółkę zajmującą

się projektowaniem, konstruowaniem i za-

Jednostkę wytoczono z hali 12 lipca 2019 r.

mniej, że Suffren jest już „gotów do walki”.

gadnieniami związanymi z eksploatacją reaktorów i ustawiono na platformie (pontonie) nad dokiem.

1 sierpnia opuszczono ją i częściowo zato-

jądrowych o przeznaczeniu wojskowym i cywilnym

Areva TA (teraz TechnicAtome) o wartości piono dok, ale okręt nie uzyskał pływalności, lecz

początkowej 1 mld EUR podpisano w październiku

2006 r. Całkowity planowany koszt programu przeprowadzono cykl prób, w tym szczelności

wciąż opierał się na podporach. Od tamtej pory

miał wynieść 7,8 mld, ale ostatecznie kwota ta kadłuba mocnego, działania systemu balastowego,

dokonano też rozruchu urządzeń chłodzo-

sięgnęła poziomu 9,1 mld EUR.

Niemal 10 lat zajęła faza definiowania potrzeb nych wodą. We wrześniu rozpoczęto proces ładowania

kaset paliwowych do wodnego

Marine nationale w zakresie SNA nowej generacji

i opracowanie projektu wstępnego. Budowę ciśnieniowego reaktora jądrowego. Jest on wariantem

urządzenia K15 o mocy 150 MW zastoso-

prototypu rozpoczęto uroczystym cięciem

blach 19 grudnia 2007 r. Łącznie powstanie sześć wanego na lotniskowcu Charles de Gaulle. Odbyło

Barracud, które zastąpią taką samą liczbę obecnych

SNA typu Rubis, z których pierwszego – śnego warsztatu) nałożonego na kadłub w rejo-

się to z użyciem specjalnego modułu (przeno-

– Saphira (S 602) – wycofano z linii w końcu lip- nie dużego luku serwisowego nad przedziałem

ca 2019 r. O szczegółach programu i rozwoju reaktora. Moduł utrzymuje odpowiednie podciśnienie,

aby w razie awarii skażone drobiny nie

konstrukcji nowych SNA pisaliśmy obszernie

w „Wojsku i Technice” 8/2019, przy okazji uroczystej

prezentacji Suffrena (S 635) w stoczni koncer-

zużyciu będą wymieniane co ok. 10 lat w

przedostały się na zewnątrz. Kasety paliwowe po

trakcie

www.zbiam.pl

Grudzień 2020 • Wojsko i Technika 93

More magazines by this user
Similar magazines