Wojsko I Technika 1/2021 (64) Promo

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

PILICA WCHODZI DO SŁUŻBY ❙ NH90 DLA FRANCUSKICH SIŁ SPECJALNYCH ❙ PROGRAM F-35 W 2020 R.

Wojsko

i Technika

1/2021

Styczeń

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Koreański Pająk

na Antypodach

Rywalem niemieckiego wozu Lynx KF41

w finałowej fazie australijskiego

postępowania Land 400 Phase 3

jest nowy południowokoreański

bojowy wóz piechoty AS21 Redback.

Marszał Szaposznikow

przeciera szlak

Bardzo niskie tempo budowy nowych

okrętów zmusza dowództwo rosyjskiego

WMF do modernizacji jednostek,

które służbę rozpoczęły jeszcze

w czasach sowieckich. Przykładem

mogą być prace przeprowadzone

na fregacie Marszał Szaposznikow

typu Udałoj.

str. 10 str. 76


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Rywalem niemieckiego wozu Lynx KF41

w finałowej fazie australijskiego

postępowania Land 400 Phase 3

jest nowy południowokoreański

bojowy wóz piechoty AS21 Redback.

Bardzo niskie tempo budowy nowych

okrętów zmusza dowództwo rosyjskiego

WMF do modernizacji jednostek,

które służbę rozpoczęły jeszcze

w czasach sowieckich. Przykładem

mogą być prace przeprowadzone

na fregacie Marszał Szaposznikow

typu Udałoj.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

16

39

Vol. VII, nr 1 (64)

STYCZEŃ 2021, NR 1.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

Wojsko

i Technika

1/2021

Styczeń

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

PILICA WCHODZI DO SŁUŻBY ❙ NH90 DLA FRANCUSKICH SIŁ SPECJALNYCH ❙ PROGRAM F-35 W 2020 R.

Spis treści WiT Styczeń 2021

Koreański Pająk

na Antypodach

str. 10 str. 76

Marszał Szaposznikow

przeciera szlak

Na okładce: Południowokoreański bojowy wóz

piechoty AS21 Redback biorący udział w australijskim

postępowaniu Land 400 Phase 3.

Fot. Hanwha Defense.

Nowości z armii świata

Jarosław Brach, Andrzej Kiński, Bartłomiej Kucharski,

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 4

Koreański Pająk na Antypodach

Bartłomiej Kucharski str. 10

Kołowy wóz bojowy Centauro II cz. 1

Tomasz Szulc, współpraca Andrzej Kiński str. 16

Demonstrator Genesis – napęd hybrydowy

przyszłością wozów bojowych?

Bartłomiej Kucharski str. 22

Wzmocnienia rosyjskiej naziemnej obrony przeciwlotniczej

w 2020 roku

Adam M. Maciejewski str. 26

System PSR-A Pilica wchodzi do służby

Andrzej Kiński str. 28

Rosyjskie „moduły bojowe” Cz. 1

Zdalnie sterowane stanowiska broni strzeleckiej

Tomasz Szulc str. 32

Serbia zamawia więcej karabinków Zastava M19

Przemysław Juraszek, współpraca Andrzej Kiński str. 39

Autonomia strategiczna Europy?

Michał Piekarski str. 42

66

Pierwsze Fordy Ranger XTL dostarczone wojsku

Andrzej Kiński str. 48

Serwicyzacja kołowych środków transportu

Jarosław Brach str. 50

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 56

Program F-35 w 2020 roku

Łukasz Pacholski str. 60

Apache Guardian w krainie kangurów

Łukasz Pacholski str. 64

NH90 Caïman TFRA standard 2 dla francuskich sił specjalnych

Marek Łaz str. 66

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik, Adam M. Maciejewski str. 70

JFD – lider produkcji systemów głębokowodnych

Tomasz Grotnik str. 72

Marszał Szaposznikow przeciera szlak

Tomasz Grotnik str. 76

76

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2021

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Styczeń 2021Wojsko i Technika 3


Wozy bojowe

Jeden z trzech prototypowych bojowych wozów piechoty Hanwha AS21 Redback dostarczonych w ostatnich miesiącach do Australii w celu przeprowadzenia testów w ramach

programu Land 400 Phase 3, w ramach którego Australian Army chce kupić 450 bwp i pojazdów towarzyszących, które zastąpią stare M113AS3/4.

Koreański Pająk na Antypodach

Bartłomiej Kucharski

W styczniu tego roku w Australii

rozpoczęły się testy dwóch bojowych

wozów piechoty – finalistów

postępowania konkurencyjnego Land

400 Phase 3. Jednym z nich jest

AS21 Redback, nowy produkt

południowokoreańskiej

firmy Hanwha Defense.

Ilustracje w artykule: Hanwha Defense, Australian

Army, Rheinmetall, EOS Defense Systems,

Ministerstwo Obrony Narodowej Republiki Korei,

Internet.

Wostatnich latach Australijskie Wojska

Lądowe (Australian Army) przechodzą

proces intensywnej modernizacji

w ramach Planu Beersheba, ogłoszonego

w 2011 r. Zmiany objęły zarówno siły regularne

(tworzące 1. Dywizję), jak i aktywną rezerwę

(2. Dywizja). Każda z trzech brygad tworzących

1. Dywizję składa się obecnie z pułku kawalerii

(faktycznie mieszany batalion z czołgami, gąsienicowymi

transporterami opancerzonymi i kołowymi

transporterami opancerzonymi), dwóch

batalionów lekkiej piechoty i pułków: artylerii,

inżynieryjnego, łączności i logistyki. Realizują

one 36-miesięczny cykl szkoleniowy, podzielony

na trzy 12-miesięczne etapy: fazę „zerowania”,

fazę osiągania gotowości bojowej i fazę pełnej

gotowości bojowej.

Najważniejszym programem modernizacyjnym,

realizowanym od lutego 2015 r., jest Land 400,

w ramach którego Australian Army miałaby pozyskać

kilkaset nowoczesnych bojowych wozów

opancerzonych nowej generacji i pojazdów

wsparcia ich działań. W momencie ogłoszenia

rozpoczęcia programu faza 1, (Phase 1)

koncepcyjna, była już ukończona. Wykonane

w jej ramach analizy umożliwiły rozpoczęcie realizacji

fazy 2 (Phase 2), tzn. pozyskania nowych

kołowych wozów rozpoznawczych dla zastąpienia

przestarzałych ASLAV (Australian Light

Armoured Vehicle), stanowiących odmianę

wozu General Dynamics Land Systems LAV-25.

13 marca 2018 r. Australian Army wskazała konsorcjum

Rheinmetall/Northrop Grumman jako

zwycięzcę postępowania. Konsorcjum zaoferowało

wóz Boxer CRV (Combat Reconnaissance

Vehicle, pol. bojowy wóz rozpoznawczy) z wieżą

Lance z 30 mm armatą automatyczną Rheinmetall

Mauser MK30-2/ABM. Podczas testów

konsorcjum współzawodniczyło z pojazdem

AMV35, oferowanym przez konsorcjum Patria/

/BAE Systems, które również znalazło się na „krótkiej

liście”. Umowa między zwycięskim konsorcjum

i rządem w Canberze została podpisana

17 sierpnia 2018 r. Za 5,8 mld AUD Australia ma

otrzymać 211 pojazdów (pierwszy dostarczono

nieco ponad rok po podpisaniu umowy,

24 września 2019 r.), z czego 186 zostanie wyprodukowanych

w zakładzie Rheinmetall

Defence Australia MILVEHCOE w Redbank w stanie

Queensland. Australia otrzyma też 225 modułów

misyjnych (z czego 133 wersji kołowego

bojowego wozu rozpoznawczego), pakiet logistyczno-szkoleniowy

itd. Około 54% wartości

zakupu i ok. 50% całej wartości programu (wraz

z kosztami cyklu życia sięga ona szacunkowo aż

15,7 mld AUD) ma zostać wydanych w Australii,

co przekłada się na ok. 1450 miejsc pracy (szerzej

w WiT 4/2018).

10 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Kołowy wóz bojowy Centauro II cz. 1

Tomasz Szulc,

współpraca Andrzej Kiński

30 grudnia 2020 r. Sekretariat

Generalny Ministerstwa Obrony Włoch

zawarł z konsorcjum Iveco Defence

Vehicles i Oto Melara kontrakt

na dostawę 86 kołowych wozów

bojowych Centauro II w wersji 3.0,

który zawiera także opcję zamówienia

10 kolejnych. Wcześniej, bo 28 maja

ubiegłego roku, zamówiono 40 takich

samych pojazdów z możliwością

rozszerzenia umowy o 56 dodatkowych,

a 24 lipca 2018 r. pierwszych 10.

Chociaż z powodu pandemii COVID-19

nie udało się dotrzymać terminu

dostawy pierwszych czterech wozów,

co pierwotnie było zaplanowane

na rok 2020, systematyczne

zamówienia złożone w stosunkowo

krótkim czasie na 136 (plus 66 w opcji)

Centauro II świadczą o znaczeniu tego

pojazdu dla Esercito Italiano. Zastąpić

ma w jednostkach pojazdy Centauro

pierwszej generacji, których ponad

25-letnia eksploatacja potwierdziła

słuszność wymagań postawionych

przed ich twórcami, a także

zastosowanych w nich rozwiązań

konstrukcyjnych. Nowy pojazd jest

w pełni zgodny z tymi wymaganiami,

powtarza zasadnicze idee konstrukcyjne

starszego brata, ale zarazem w pełni

odpowiada wymaganiom współczesnego

i perspektywicznego pola walki.

Fotografie w artykule: Ministerstwo Obrony Włoch,

CIO, Ministerstwo Obrony Jordanii,

Andrzej Kiński, Tomasz Szulc, 38. NII, Internet.

Dobre doświadczenia z eksploatacji Centauro pierwszej generacji skłoniły dowództwo Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych

Republiki Włoskiej do zamówienia wozu nowej generacji, opartego na takiej samej koncepcji. Pierwsze Centauro II

mają trafić do jednostek w tym roku.

Koncepcja „kołowego czołgu” Centauro rodziła

się w szczególnych warunkach. W 1979 r.

Armia Radziecka wkroczyła do Afganistanu.

Był to namacalny dowód na to, że główny przeciwnik

NATO jest przygotowany nie tylko do prowadzenia

wojny z masowym użyciem broni jądrowej,

ale i konwencjonalnej, ze znaczącym udziałem

operacji desantowych – morskich i powietrznych.

Dla włoskich wojskowych oznaczało to potrzebę

refleksji nad sposobami obrony bardzo długiego

wybrzeża kraju. Nie mogli liczyć ani na znaczącą

przewagę własnego lotnictwa, ani marynarki wojennej

i dopuszczali ewentualność udanego desantu

sił wroga na Półwysep Apeniński, mając

choćby w pamięci lata II wojny światowej. Klasyczny

system obrony wybrzeża z licznymi bateriami

artylerii i pocisków przeciwokrętowych oraz przeciwlotniczych

nie wchodził w rachubę ze względów

ekonomicznych. Postanowiono zatem stworzyć

mobilne siły, zdolne do zatrzymania desantu

z morza i powietrza przez czas niezbędny do ściągnięcia

przez przeciwnika w rejon wywalczonego

przyczółka własnego ciężkiego uzbrojenia. Kluczową

rolę miały w nich odgrywać szybkie i silnie

uzbrojone wozy bojowe, które miały stawić czoła

nie tysiącom czołgów T-64/-72/-80 – jak na środkowoeuropejskim

teatrze działań wojennych, ale

nielicznym czołgom i dziesiątkom lekko opancerzonych

bojowym wozom desantu oraz bojowym

wozom piechoty sił desantowych. Opancerzenie

nie odgrywało w takim przypadku kluczowej roli,

a odpowiednią mobilność mógł zapewnić tylko

kołowy układ jezdny.

❚ Pierwsza generacja – B1 Centauro

Włosi, choć mieli znaczne doświadczenia w konstruowaniu

gąsienicowych i kołowych wozów bojowych,

a także ich bojowym użyciu, nie spieszyli się

z rozpoczęciem po wojnie produkcji wozów bojowych.

Chętnie przyjmowali pomoc zagraniczną,

a równocześnie uważnie obserwowali postępy w tej

dziedzinie, czynione choćby przez Francuzów, i starali

się nie popełniać ich błędów. Zapewne dlatego

włoska koncepcja kołowego wozu bojowego była

bardziej perspektywiczna, niż takie francuskie konstrukcje

jak Panhard EBR i AML, a nawet AMX-10RC.

W 1982 r. Wojska Lądowe Sił Zbrojnych Republiki

Włoskiej (Esercito Italiano) opracowały wymagania

dla kołowego wozu bojowego wsparcia

piechoty, który mógłby okazać się przydatny

w odpieraniu desantów powietrznych i morskich

przeciwnika. Miał być także przystosowany do

transportu lotniczego, za pomocą samolotów

C-130 Hercules, dzięki temu jeszcze lepiej nadawałby

się do działań w ramach sił szybkiego reagowania.

W związku z tym, że pojazd miałby

stać się następcą czołgów średnich M47 amerykańskiej

produkcji, miał dysponować uzbrojeniem

o przynajmniej takiej samej sile ognia.

W odpowiedzi na te wymagania konsorcjum firm

Iveco-Fiat i Oto Melara zaproponowało pojazd

oznaczony AVH (Autoblindo Veloce Heavy) 6636

w układzie 6×6, mający być najcięższym członkiem

rodziny opracowywanych właśnie pojazdów

kołowych (obok 5-tonowego wozu rozpoznawczego

AVL 6634 i 10-tonowego transportera

AVM 6633, obydwa w układzie 4×4). Zaprezentowany

jeszcze w 1982 r. demonstrator, przy masie

bojowej sięgającej 16 t, był uzbrojony w 90 mm

armatę Cockerill Mk 3 o bruzdowanym przewodzie

lufy w dwuosobowej wieży. Pojazd był pływający

i pod względem masy oraz gabarytów

odpowiadał wymogowi transportu Herculesem.

W 1984 r. wymagania operacyjne zostały jednak

skorygowane i zgodnie z ich nową redakcją

nowy pojazd miał być zdolny do zwalczania czołgów

przeciwnika w północno-wschodnich Włoszech,

16 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Demonstrator Genesis – napęd hybrydowy

przyszłością wozów bojowych?

Bartłomiej Kucharski

Jesienią ubiegłego roku niemiecka firma

FFG Flensburger Fahrzeugbau

Gesellschaft mbH z Flensburga

zaprezentowała swój najnowszy pojazd –

– demonstrator technologii kołowego

transportera opancerzonego

z napędem hybrydowym.

Ilustracje w artykule: FFG, BAE Systems.

Okazją do prezentacji kierunków prac badawczo-rozwojowych

firmy z Flensburga

było, zorganizowane 22 września 2020 r. na

terenie zakładów FFG Flensburger Fahrzeugbau Gesellschaft

mbH (dalej FFG), sympozjum „Aktualne

wyzwania i perspektywy średniego przedsiębiorstwa

obronnego jako motor utrzymania zdolności

i innowacji technicznych”. Podczas sympozjum

głównym punktem były prezentacje i wykłady

przedstawicieli Komisji Obrony Bundestagu (jedna

z dwóch izb niemieckiego parlamentu) i Bundeswehry

(Siły Zbrojne Republiki Federalnej Niemiec).

Znalazł się jednak na niej czas również na wystąpienia

przedstawicieli niemieckiego przemysłu obronnego,

którzy skupili się na roli średnich firm (FFH zatrudnia

ponad 500 osób), które miałyby być ich zdaniem bardziej

zainteresowane wdrażaniem innowacyjnych

Podczas sympozjum przemysłu zbrojeniowego „Aktualne wyzwania i perspektywy średniego przedsiębiorstwa

obronnego jako motor utrzymania zdolności i innowacji technicznych” zorganizowanego we Flensburgu

firma FFG zaprezentowała demonstrator transportera opancerzonego Genesis z napędem hybrydowym.

Pojazd wyróżnia się modułową konstrukcją i innowacyjnym układem napędowym o dużej mocy.

rozwiązań, niż giganci o globalnym zasięgu. Omawiano

również przyszłe wyzwania, z jakimi będzie się

musiał zmierzyć niemiecki przemysł zbrojeniowy.

Dzięki temu, że sympozjum odbyło się w siedzibie

FFG, firma miała okazję zaprezentować swoje

portfolio produktów i usług, jakie może dostarczać

siłom zbrojnym. Na wystawie sprzętu znalazło się

miejsce przede wszystkim dla doskonale znanych

wyrobów, reprezentowanych m.in. przez gąsienicowy

transporter opancerzony PMMC G5 (Protected

Mission Module Carrier, pol. transporter z opancerzonymi

modułami misyjnymi; oznaczenie G5

nawiązuje do pakietów modernizacyjnych do M113

zamówionych przez Bundeswehrę, oznaczonych

G2–G4), zamówiony w 2018 r. przez Norwegię. Pojazd

został zaprojektowany na bazie doświadczeń

zebranych podczas prac nad modernizacją gąsienicowych

transporterów opancerzonych M113 i jest

oferowany jako jego następca – nowoczesny, a zarazem

prosty i efektywny kosztowo. Maksymalna

masa bojowa pojazdu może sięgać 26,5 t (w tym

ładowność 8,5 t), załoga liczy dwóch żołnierzy (plus

maksymalnie 12 osób desantu), a poza transporterem

piechoty jest oferowany w odmianach: opancerzonego

ambulansu, wozu dowodzenia, pojazdu

ewakuacyjnego, wozu wsparcia inżynieryjnego czy

nośnika uzbrojenia. Moduły o objętości 14,5 m³ są

wymienne, a sam proces ich wymiany trwa kilka

godzin. Firma zaprezentowała również swoje kompetencje

w sferze modernizacji i produkcji wozów

zabezpieczenia technicznego. Segment ten reprezentowały:

leciwy, lecz wciąż popularny WiSENT 1

i najnowszy moduł ARM (Armoured Recovery

Module, pol. opancerzony moduł zabezpieczenia

technicznego) do transportera Boxer. Ten pierwszy

powstał w latach 2006–2007 jako modernizacja

wzt Bergepanzer 2. Pakiet modernizacyjny, obejmujący

m.in. wydłużenie kadłuba, wzrost masy

bojowej do 54 t, wymianę głównych narzędzi roboczych

czy dodanie systemu kamer (Combat Recovery

System CRS®), umożliwia współdziałanie

z czołgami o masie przekraczającej 60 t (WiSENT 1

był używany przez Wojska Lądowe Królestwa Danii

w Afganistanie, gdzie wspierał Leopardy 2A5DK).

Moduł ARM z kolei miał publiczną premierę we

wrześniu ubiegłego roku na londyńskim salonie

DSEI, co nie może dziwić, jako że został opracowany

z myślą o Boxerach zakupionych przez British

Army. Moduł waży 13 t, ma dwuosobową załogę

(plus oczywiście kierowca pojazdu-nośnika)

i może być uzbrojony w zdalnie sterowane stanowisko

uzbrojenia. Głównym narzędziem roboczym

jest obrotowy żuraw z ramieniem o długości

22 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza

Wzmocnienia rosyjskiej naziemnej

obrony przeciwlotniczej w 2020 roku

Adam M. Maciejewski

W minionym roku Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej kontynuowało

intensywne przezbrajanie w system

S-400 Triumf kolejnych dywizjonów

Wojsk PWO-PRO. Wielkość produkcji

S-400 wyraźnie wskazuje, że jest to

obecnie priorytetowy rakietowy system

przeciwlotniczy i przeciwrakietowy

w rosyjskim arsenale. I będzie nim

nadal dopóki rozpędu nie nabierze

wytwarzanie komplementarnego

systemu S-350 Witiaz’ oraz

nie zakończy się rozwój

S-500 Promietiej.

Fotografie: Krasnaja Zwiezda/MO FR.

Wojska Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej

(Wojska protiwowozdusznoj

i protiworakietnoj oborony – Wojska

PWO-PRO), wchodzące w skład Sił Powietrzno-Kosmicznych

(Wozduszno-kosmiczeskije siły – WKS)

Federacji Rosyjskiej, które są jedynym użytkownikiem

systemu 40R6/S-400 Triumf, na koniec 2019 r.

dysponowały 61 przeciwlotniczymi dywizjonami

rakietowymi uzbrojonymi właśnie w S-400. W rok

2020 weszły z zapowiedzią przezbrojenia w S-400

568. Rakietowego Pułku Przeciwlotniczego z Samary.

Koniec końców w ubiegłym roku przezbrojono

aż cztery pułki (łącznie osiem dywizjonów):

1529., 1724., 185. i 568., zaś w lutym 1490. pułk rozpoczął

dyżurowanie bojowe. Swój sprzęt odebrał

jeszcze pod koniec 2019 r., ale dopiero w lutym

okazało się, że jest to czterodywizjonowy zestaw

S-400. Obecny poziom przezbrojenia pułków

PWO-PRO ujęty został w tabeli. Jeżeli chodzi o pozostałe

pułki, to pięć z nich było lub jest uzbrojonych

w system S-300PM2 Faworit, natomiast pozostałe

w przestarzałe S-300PS.

W rezultacie Rosja ma obecnie w linii 70 dywizjonów

(560 wyrzutni, co daje np. 2240 pocisków

rakietowych 40N6) S-400. Dwa dywizjony

Rosja przerzuciła też do Syrii, gdzie w ramach

555. Grupy Lotniczej osłaniają obydwie rosyjskie

bazy wojskowe. Do powyższej listy trzeba

także doliczyć dwa szkolne dywizjony S-400 –

jeden w 11. Szkoleniowym Ośrodku Rakietowych

Wojsk Przeciwlotniczych w Gatczynie,

a drugi w Jarosławskiej Wyższej Wojskowej

Szkole Obrony Powietrznej.

Pewną ciekawostką było rozpoczęcie w kwietniu

ub.r. bojowego dyżurowania przez nowo

Wyrzutnia systemu S-400 podczas strzelania na poligonie.

sformowany 414. Rakietowy Pułk Przeciwlotniczy

rozlokowany koło wsi Tiksi nad Morzem Łaptiewów.

Pułk uzbrojono najprawdopodobniej

w dwa dywizjony systemu S-300PS, sprzęt najwyraźniej

odziedziczony po pułkach przezbrojonych

w S-400. Zadaniem 414. Pułku jest zagęszczenie

obrony przeciwlotniczej na tym obszarze, w tym

na odcinku tzw. Północnej Drogi Morskiej przebiegającym

przez pobliskie akweny. Nie ma oficjalnych

danych, ile z „wolnych” S-300PS zostanie

zagospodarowanych w podobny sposób. Niemniej

są to systemy nieperspektywiczne (w przeciwieństwie

do S-300PM2). Jednak przynajmniej

część z nich będzie zastąpiona systemami S-350,

a nie wyłącznie S-400.

Jeżeli chodzi o informacje odnośnie innych

rakietowych systemów przeciwlotniczych, to

nie było ich zbyt wiele. Bodaj najistotniejszą był

odbiór w lutym 2020 r. pierwszego wzorcowego

zestawu 50R6A/S-350 Witiaz, (WiT 3/2020),

który służy jako sprzęt szkoleniowy. Poza tym

w grudniu MO FR podało, że w całym 2020 r.

Wojska PWO-PRO odebrały też 24 wozy bojowe

systemu 96K6 Pancyr-S, które rozdysponowano

pomiędzy jednostki stacjonujące w obwodach:

samarskim, swierdłowskim, wschodnio-sachalińskim

(sic!). We Wschodnim Okręgu Wojskowym

w fabrycznie nowe systemy S-300W4 (WiT

12/2020) uzbrojono nowo sformowaną 38. Rakietową

Brygadę Przeciwlotniczą (ze składu sił

OPL Wojsk Lądowych FR, jest to tzw. Wojskowaja

PWO). Jej sprzęt dostarczono jeszcze jesienią

2019 r. Natomiast w okresie styczeń–luty

38. Brygada uzyskała gotowość bojową, a pod

koniec roku jej baterie przerzucono na Kuryle,

co relacjonowaliśmy na portalu zbiam.pl. Informowaliśmy

także, że w listopadzie gotowość

bojową osiągnęła 61. Rakietowa Brygada Przeciwlotnicza,

którą (przynajmniej częściowo)

uzbrojono w system 9K317M Buk-M3. Najwyraźniej

26 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Obrona przeciwlotnicza

18 grudnia 2020 r. 37. dywizjon rakietowy Obrony Przeciwlotniczej 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej z Sochaczewa uroczyście przejął od polskiego

przemysłu obronnego pierwszy Przeciwlotniczy System Rakietowo-Artyleryjski (PSR-A) Pilica.

Andrzej Kiński

18 grudnia 2020 r. w 3. Warszawskiej

Brygadzie Rakietowej Obrony

Powietrznej w Sochaczewie odbyła się

uroczystość przekazania przez przemysł

pierwszego, prototypowego

Przeciwlotniczego Systemu

Rakietowo-Artyleryjskiego (PSR-A)

Pilica. To milowy krok w historii

tego systemu, rozwijanego od 2006 r.,

inicjujący finalny etap programu –

– dostaw do użytkownika,

który ma zakończyć się w 2022 r.

Fotografie w artykule: Dowództwo Generalne

Rodzajów Sił Zbrojnych, 3. Brygada Rakietowa OP,

Polska Grupa Zbrojeniowa, ZM Tarnów/Aneta Zając.

Akt przekazania sprzętu ze strony członków

realizującego dostawy Konsorcjum

PGZ-Pilica podpisał Dariusz Gwizdała,

członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej

S.A., zaś ze strony Sił Zbrojnych RP swoje

podpisy pod nim złożyli gen. bryg. Kazimierz

Dyński, dowódca 3. Brygady Rakietowej Obrony

Powietrznej i ppłk Arkadiusz Grzegorowski,

dowódca 37. dywizjonu rakietowego Obrony

Powietrznej. To właśnie 37. dywizjon stał się

pierwszym pododdziałem Wojsk Obrony Przeciwlotniczej

Sił Powietrznych, który przyjął do

swego uzbrojenia PSR-A Pilica. Po podpisaniu

aktu, prezes Gwizdała, gen. Dyński i ppłk Grzegorowski

przekazali żołnierzom, którzy przeszli

wcześniej szkolenie w obsłudze elementów

System PSR-A Pilica

wchodzi do służby

systemu i będą go na co dzień eksploatować,

kluczyki wraz z książkami urządzeń.

Jak stwierdził prezes Gwizdała: Dzisiejsza

uroczystość jest najlepszym potwierdzeniem, że

konsolidacja wewnątrz Grupy PGZ jest widoczna

na poziomie projektowym. Potwierdza to

właśnie dostawa systemu Pilica, co świadczy zarazem

o gotowości do realizacji kolejnych programów

obrony przeciwlotniczej, takich jak Noteć,

ale także kluczowego programu Narew.

Oddajemy w ręce żołnierzy sprzęt skrojony pod

ich potrzeby, w pełni odpowiadający stawianym

przed nim wymaganiom. Wierzymy, że przyszłość

przyniesie nam jeszcze wiele takich uroczystości,

zarówno w zakresie dostaw kolejnych

systemów tej klasy, jak i innych rozwiązań tworzonych

przez PGZ dla przeciwlotników.

Głos zabrał także Henryk Łabędź, prezes zarządu

Zakładów Mechanicznych Tarnów S.A.,

które w ramach Konsorcjum PGZ-Pilica pełnią

rolę integratora systemu: Ze względu na rosnącą

skalę użycia systemów bezzałogowych, również

do prowadzenia działań poniżej progu wojny,

coraz więcej formacji zwraca się ku zestawom

artyleryjskim. PSR-A Pilica to idealna odpowiedź

W skład każdego systemu (baterii) PSR-A Pilica wchodzą: stanowisko dowodzenia (SD) na ciężarówce Jelcz

442.32, stacja radiolokacyjna (SR) SRL-97, sześć jednostek ogniowych (JO) wraz z ciągnikami artyleryjskimi (CA)

Jelcz 442.32, a także dwa pojazdy transportowe (PT) i dwa amunicyjne (PA), także na podwoziach Jelcz 442.32.

na te zagrożenia – sprzężone armaty kalibru 23

mm oraz nowoczesne pociski Grom/Piorun,

w połączeniu z nowoczesną optoelektroniką

i nowym systemem C2, tworzą niezwykle skuteczny

zestaw klasy VSHORAD. Jestem dumny, że

dzięki zaangażowaniu i sumiennej pracy zdolnych

inżynierów z ZM Tarnów udało się dostarczyć

innowacyjny system OPL, który już potwierdził

możliwość integracji z systemami OPL

kolejnych warstw.

❚ Od umowy do dostawy

Przekazanie pierwszego, prototypowego systemu

PSR-A Pilica to rzeczywiście ważne wydarzenie,

biorąc pod uwagę, że pierwsze prace, które

doprowadziły do powstania Pilicy w obecnej postaci

zainicjowano jeszcze w 2006 r. na Wydziale

Mechatroniki i Lotnictwa Wojskowej Akademii

Technicznej, potem kontynuowane były w ramach

kolejnych prac badawczo-rozwojowych,

aż do momentu sformułowania ostatecznych

wymagań do systemu i zawarcia umowy na

opracowanie i dostawę sześciu systemów Siłom

Zbrojnym RP. Ta zaś została podpisana 24 listopada

2016 r. w Tarnowie, w obecności ówczesnego

ministra obrony narodowej Antoniego

Macierewicza. Jej wartość wyniosła 746,2 mln

PLN brutto. Do jej realizacji powołano specjalne

Konsorcjum Pilica, w skład którego weszły spółki

Grupy PGZ: Polska Grupa Zbrojeniowa S.A.

(lider konsorcjum), PIT-RADWAR S.A. (integrator

sprzętu radiolokacyjnego), PCO S.A. (integrator

głowic optoelektronicznych) i Zakłady Mechaniczne

Tarnów S.A. (integrator systemu). Lista

podwykonawców i poddostawców poszczególnych

elementów systemu jest oczywiście dłuższa

i znajdują się na niej m.in.: MESKO S.A. (dostawca

amunicji 23 mm oraz kierowanych pocisków

rakietowych Grom i Piorun), Wojskowe Zakłady

28 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Tomasz Szulc

Określenie „moduł bojowy” (ros. bojewoj

modul), stosowane w Rosji wobec

bezzałogowych wież i stanowisk uzbrojenia,

jest stosunkowo nowe, gdyż zaczęto go

używać de facto dopiero na początku XXI w.

Wcześniej, po pierwsze, takie konstrukcje

występowały bardzo rzadko, a po drugie

nazywano je w sposób tradycyjny – wieżami

bezzałogowymi lub w przypadku tych

mniejszych i lżejszych – zdalnie sterowanymi

karabinami maszynowymi, armatami,

granatnikami… O ile pojęcie „bezzałogowa

wieża” jest powszechnie stosowane

także dziś i doskonale opisuje wiele

współczesnych rozwiązań, o tyle np. termin

„zdalnie sterowany karabin maszynowy”

niezbyt precyzyjnie definiuje nowoczesne

konstrukcje. W ich skład, oprócz uzbrojenia,

układu jego stabilizacji, naprowadzania

na cel i zasilania w amunicję wchodzą

także zaawansowane przyrządy

celownicze, a często również przyrządy

obserwacyjne o znacznych

możliwościach.

Ilustracje w artykule: Wiktor Druszlakow,

Witalij Kuzmin, Tomasz Szulc, Kurganmaszzawod,

zbiory autora, Internet.

Nowoczesne bezzałogowe wieże i stanowiska

uzbrojenia są zwykle w wysokim

stopniu autonomiczne i mogą być instalowane

na różnych nośnikach, podczas gdy

w niedalekiej przeszłości podobne konstrukcje

były najczęściej projektowane jako rozwiązania

wyspecjalizowane i powstawały wraz z nowym

lądowym pojazdem bojowym (rzadziej okrętem).

Początki samej idei wywodzą się natomiast

z konstrukcji lotniczych – w czasie II wojny światowej

szereg niemieckich seryjnych samolotów

bojowych, poczynając od Me 210, dysponowało

odległościowo (zdalnie) sterowanymi stanowiskami

broni strzeleckiej do obrony tylnej półsfery.

Amerykańskie nocne myśliwce P-61 Black Widow

miały takie stanowisko na grzbiecie kadłuba,

a strategiczne bombowce B-29 Superfortress zachowały

klasyczne stanowisko ogniowe tylko

w ogonie, podczas gdy pozostałe cztery były

zdalnie sterowane.

W Związku Radzieckim skopiowano amerykańskie

wieżyczki i system kierowania ogniem z B-29,

produkowano je do Tu-4 (kopia B-29), potem zdalne

sterowane stanowiska z 23 mm działkami

montowano na bombowcach m.in.: Ił-28, M-4/3M,

Tu-16, Tu-22/M, Tu-95, wodnosamolotach np. Be-6,

transportowcach An-12 i Ił-76. Pod koniec lat 50.

powstało także pierwsze zdalnie sterowane okrętowe

stanowisko artyleryjskie – AK-230, a w kolejnych

latach uzupełniły je AK-630/M, AK-306. Do

Rosyjskie „moduły bojowe” Cz. 1

Zdalnie sterowane stanowiska broni strzeleckiej

Transporter opancerzony BT-3F ze stanowiskiem Ochotnik z NPO „Elektromaszyna”.

wozów bojowych, np. ciężkiego czołgu IS-7, zaprojektowano

i przetestowano zdalnie sterowaną

wieżyczkę z karabinem maszynowym, wzorowaną

na konstrukcjach lotniczych. Podobną projektowano

do czołgu Obiekt 780.

Pierwszym seryjnym rozwiązaniem do radzieckich

pojazdów był zdalnie sterowany 12,7 mm wkm

NSW, zamontowany na zmodyfikowanym włazie

celowniczego czołgu T-64A. W praktyce stanowisko

6P17 z 1971 r. było konstrukcją bardzo prostą,

wykorzystującą celownik peryskopowo-dalmierzowy

PZU-5 oraz elektryczne napędy obrotu i zmiany

kąta podniesienia karabinu. Pracowano i nad

znacznie ambitniejszymi rozwiązaniami, np. do

T-64A (Obiekt 434) planowano zdalnie sterowaną

wyrzutnię rakiet przeciwlotniczych Strieła-2, a do

T-80 – zdalnie sterowaną 30 mm armatę 2A42, zamontowaną

z tyłu wieży. Konstrukcja tej ostatniej

została pomyślnie przetestowana, a krytykę wywoływał

jedynie niewydolny układ wykrywania celów.

Armaty automatyczne kal. 30 mm miały otrzymać

jako dodatkowe uzbrojenie T-74 i Obiekt 480,

a dwulufową 23 mm Obiekt 726. Żaden z nich nie

doczekał się jednak etapu budowy prototypu. Największą

radziecką wieżą bezzałogową była konstrukcja

powstała w 1976 r. (data ukończenia pierwszego

prototypu) do działa samobieżnego Obiekt

327 ze 152 mm haubicoarmatą 2A33 lub armatą

2A37, opracowywana w ramach pracy badawczo-

-rozwojowej Szajba. Rozwiązanie to przegrało jednak

z klasyczną, choć zautomatyzowaną wieżą

i taką właśnie otrzymały działa samobieżne 2S19

Msta-S. Rzecznikiem bezzałogowych wież był sławny

konstruktor czołgów Aleksandr Morozow, który

widział w ich zastosowaniu sposób na zmniejszenie

masy wozów bojowych, zwiększenie kalibru ich armat

i poprawę bezpieczeństwa załogi. Pierwszym

radzieckim czołgiem z taką wieżą mógł stać się

Obiekt 450, czyli T-74 – następca T-64. „Niemal bezzałogową

wieżę” miał otrzymać także ostatni radziecki

czołg – Obiekt 490.

Gdy na świecie zaczęła się moda na takie konstrukcje,

ZSRR już nie było, a w Rosji brakowało pieniędzy

i woli politycznej, żeby zajmować się egzotycznymi

koncepcjami technicznymi. Dlatego do tematu

wrócono dopiero w pierwszej dekadzie XXI w.

Skonstatowano wtedy, że w Rosji nadal brakuje

kluczowych komponentów do takich wież i stanowisk

– nowoczesnych, a zarazem małogabarytowych

przyrządów obserwacyjno-celowniczych;

wydajnych serwonapędów, układów stabilizacji itd.

Dlatego prace postępowały powoli i często korzystano

z zagranicznych komponentów. Bodźcem do

przyspieszenia prac stało się wojskowe zapotrzebowanie

na zrobotyzowane pojazdy patrolowe

i bojowe – ich uzbrojenie było z definicji zdalnie

sterowane, całkowicie zautomatyzowane, a więc

tworzyły je faktycznie „moduły bojowe”.

Już na początku drugiej dekady obecnego stulecia

w Ministerstwie Obrony Federacji Rosyjskiej

opracowano ogólne wymagania wobec wież i stanowisk

z uzbrojeniem określonego kalibru. I tak

stanowisko z 7,62 mm karabinem maszynowym

nie powinno ważyć więcej niż 130 kg i dysponować

700 nabojami. Stanowisko z 12,7 mm wkm – odpowiednio

210 kg i 400 nabojów, wieża z 30 mm armatą

– 2000 kg i 200 nabojów, a 57 mm – 3000 kg

i 120 nabojów. Wyprzedzając narrację wypada zasygnalizować,

że dotąd rosyjskim konstruktorom

nie udało się (poza nielicznymi wyjątkami) spełnić

32 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Polityka obronna

Autonomia strategiczna Europy?

Michał Piekarski

Powojenny kształt euroatlantyckiego

systemu bezpieczeństwa to następstwo

kilku procesów, opisywanych czasem

słowami pierwszego sekretarza

generalnego NATO, barona Hastingsa

Ismaya jako „Keep Americans in,

Russians out and Germans down”.

To zdanie uwydatniło cele, którym

służył w trakcie zimnej wojny

Sojusz Północnoatlantycki. Okres

po 1945 r. to czas, w którym

na zagrożenie ze strony Związku

Sowieckiego nałożył się spadek

znaczenia dawnych europejskich

mocarstw i wyjście Stanów Zjednoczonych

z izolacji. Obecność Amerykanów

w Europie i ich potencjał sprawiły,

że ściśle europejska inicjatywa obronna,

w postaci Unii Zachodnioeuropejskiej,

została zepchnięta w cień przez NATO

i zapomniana przez wszystkich,

poza nielicznym gronem ekspertów.

Fotografie w artykule: Ministerstwo Sił Zbrojnych

Francji, Ministerstwo Obrony Niemiec, Departament

Obrony Stanów Zjednoczonych, Siły Powietrzne

Królestwa Niderlandów, Dowództwo Generalne

Rodzajów Sił Zbrojnych, Ministerstwo Obrony Estonii.

Nowa rzeczywistość dała o sobie boleśnie

znać w roku 1956, gdy francusko–brytyjska

interwencja w Egipcie, ostatnia kolonialna

ekspedycja w „starym stylu”, została wstrzymana

po interwencji dyplomatycznej Stanów

Zjednoczonych z jednej strony i groźbie użycia

siły przez Związek Sowiecki z drugiej. Był to jednocześnie

czas, gdy obydwa przeciwstawne mocarstwa

dysponowały bronią jądrową, w przeciwieństwie

do państw europejskich.

W obliczu nowej sytuacji, nie rezygnując z zamiaru

powstrzymywania zagrożenia ze strony

Układu Warszawskiego, każde z tych najsilniejszych

państw Europy wybrało nieco inną drogę

wyznaczaną zarówno przez realia, jak i przez ich

kultury strategiczne.

Republika Federalna Niemiec intensywnie odbudowywała

swój potencjał wojskowy, uzupełniony

przez amerykańską broń nuklearną, która

w czasie wojny miała być przenoszona także

przez samoloty i pociski rakietowe Bundeswehry.

Poważnym wkładem w obronność Zachodu był

także niemiecki przemysł. Co ważne, Niemcy po

doświadczeniach pierwszej połowy XX w. dokonali

znaczącej zmiany swojej percepcji wojny i roli

sił zbrojnych. Odrzucając dawny militaryzm, zaczęli

traktować siły zbrojne jako narzędzie służące

Samoloty Mirage 2000N francuskich Armée de l’air były w latach 1988–2018 nosicielami pocisków ASMP (zasięg

300 km) i ich zmodernizowanej wersji ASMP-A (zasięg 500+ km) z głowicami jądrowymi. Obecnie pociski te przenoszą

samoloty Rafale, które wkrótce otrzymać mają nowy oręż tej kategorii – rakietę ANS4G o zasięgu rzędu 1000 km.

wyłącznie obronie i to obronie tylko przed jednym

zagrożeniem ze strony bloku wschodniego.

Z kolei Wielka Brytania, dążąc do zachowania

przynajmniej w części statusu mocarstwa, wybrała

drogę dysponowania własnym arsenałem jądrowym

i silną flotą, choć budowanych we współpracy

z Amerykanami, którzy dostarczali i dostarczają

m.in. pociski balistyczne do okrętów podwodnych.

Stopniowo, także lotnictwo wykorzystywało coraz

częściej amerykańskie konstrukcje, podczas gdy

brytyjski przemysł lotniczy tracił na znaczeniu.

Republika Francuska wybrała odmienny kierunek.

Po opracowaniu i opanowaniu produkcji zarówno

głowic jądrowych, jak i triady ich nosicieli,

także siłami własnego przemysłu, zdecydowała się

na opuszczenie struktur wojskowych NATO, co nastąpiło

w 1966 r. Mimo że nie było to wyjście całkowite,

gdyż nie obejmowało politycznych struktur

sojuszu, był to kolejny krok ku umocnieniu statusu

mocarstwa, przynajmniej na skalę regionalną. Trzeba

przy tym zauważyć, że Francja zakładała i zakłada,

że własny parasol jądrowy nie jest wyłącznie

środkiem odstraszania, używanym w obronie żywotnych

interesów państwa, ale może także stanowić

kluczowy element europejskiej polityki bezpieczeństwa,

co zostało wprost powiedziane także

przez prezydentów Francji – w tym Jacques’a Chiraca,

Nicolasa Sarkozy’ego i Emmanuela Macrona.

Budowa silnej energetyki jądrowej, utrzymywanie

narodowych programów zbrojeniowych czy

zbrojne interwencje – jawne i skryte – były kolejnymi

krokami w tej sferze. Nie oznaczało to zerwania

więzi z innymi państwami. Przeciwnie, Francja

brała udział w szeregu wspólnych przedsięwzięć

zbrojeniowych i lotniczych, jak – z Wielką Brytanią

– Concorde, Lynx i Jaguar, z Niemcami –

– Alpha Jet, konsorcjum Airbus (początkowo

z Wielką Brytanią i Niemcami), aczkolwiek potrafiła

z nich także wyjść, na skutek czego dziś na rynku

myśliwców wielozadaniowych obecny jest powstałe

siłami niemiecko-brytyjsko-włosko-hiszpańskiego

konsorcjum Eurofighter Typhoon i francuski

Dassault Rafale, choć pierwotnie Francja

uczestniczyła w programie Future European Fighter

Aircraft. Z militarnej perspektywy charakterystyczne

dla francuskiej polityki były także liczne interwencje

zbrojne, przede wszystkim w Afryce. Z racji

częstego użycia lotnictwa doczekała się wręcz

żargonowego określenia „dyplomacja Jaguarów”,

aczkolwiek innym tradycyjnym narzędziem były

lekkie, ekspedycyjne formacje wojsk lądowych,

w tym Legii Cudzoziemskiej.

Zakończenie zimnej wojny oznaczało, choć początkowo

nie zawsze uchwytną, zmianę w tej sytuacji.

Na pozór mogło się wydawać, że Stany Zjednoczone

i Europa tworzą wspólną, niepodzielną strefę

rządów prawa, liberalnej demokracji i wolnego handlu,

czerpiącą korzyści zarówno ze współpracy, jak

i z handlu z innymi regionami, a użycie siły zbrojnej

będzie miało charakter niemal policyjny, dyscyplinujący

tych, którzy chcieliby zakłócać nowy porządek

świata. Zwiastunem nowych czasów była operacja

„Pustynna Burza”, gdzie wielka koalicja pod wodzą

Stanów Zjednoczonych, wspierana przez państwa

Europy, przy zgodzie, a przynajmniej milczącej akceptacji

nawet ZSRS i ChRL, sprawnie pokonała siły

irackie przy minimalnych stratach własnych. Wydawać

się mogło, że tak społeczność międzynarodowa

będzie postępować w przyszłości.

Szybko okazało się jednak, że ismayowskie „keep

Americans in” ma swoje ograniczenia. Stany Zjednoczone

były skłonne interweniować tam, gdzie

42 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Serwicyzacja kołowych środków transportu

Do niedawna na rynku cywilnym użytkownik mógł liczyć jedynie na obligatoryjną gwarancję, czasem przedłużoną, co najwyżej wspartą kredytem kupieckim. Obecnie ma do wyboru

szeroki wachlarz usług wsparcia eksploatacji floty pojazdów, stale poszerzany i pogłębiany. Od pewnego czasu te elementy są stopniowo przenoszone do sektora militarnego.

Jarosław Brach

Serwicyzacja jest procesem

odzwierciedlającym stale rosnące

i wzmacniające się nastawienie

na sferę usług. Oznacza wzrost

proporcji usług w strukturze badanego

zjawiska, czy/i zawartości produktu

zintegrowanego, wskutek czego te usługi

towarzyszące w układzie kosztowym

i użytkowym powoli stają się ważniejsze

niż sam produkt podstawowy.

Często wiąże się też ze zjawiskiem

outsourcingu, czyli oddawaniem

podmiotom zewnętrznym pewnych

obszarów działalności, które dany

podmiot uznał za wtórne dla siebie –

– generalnie niezwiązane z jego

podstawowym biznesem. Oznacza to,

że częściowo lub nawet całkowicie

rezygnuje z wytwarzania określonych

wyrobów czy świadczenia na własną

rzecz pewnych usług, a ich wykonanie

czy dostawę przekazuje

stronom zewnętrznym. W układzie

ekonomicznym w przeważającym

stopniu stoją za tym

czynniki kosztowe.

Fotografie w artykule: Scania,

Arquus, METEC Group.

Wprzypadku sił zbrojnych serwicyzacja

i tym bardziej outsourcing nie są bynajmniej

zjawiskami nowymi. Od dawna

szczególnie mocno nastawione na współpracę

z partnerami zewnętrznymi pozostają Siły Zbrojne

Stanów Zjednoczonych. Także siły zbrojne innych

państw zachodnich systematycznie zwiększają

udział serwicyzacji i outsourcingu. Jedną

z takich sfer, w której zyskują na znaczeniu, jest

obszar asysty posprzedażowej w odniesieniu do

kołowych środków transportu wsparcia logistycznego

– ciężarówek, autobusów oraz aut

dostawczych różnych klas i typów. Jako główne

przyczyny tego zjawiska trzeba wskazać kilka silnie

powiązanych ze sobą elementów. Po pierwsze,

pod względem budowy i kompletacji

współczesne pojazdy stają się coraz bardziej

skomplikowane. W rezultacie spada liczba napraw,

które można wykonać samemu, w trasie

i w warunkach polowych. Nawet bowiem tak

prozaiczne niegdyś czynności, jak wymiana okładzin

hamulcowych, opon czy żarówek, dziś wielokrotnie

wymagają kontroli i sprawdzenia przez

serwisowy system diagnostyczny. Po drugie –

– powiązane z pierwszym – współczesne serwisy,

w pełni profesjonalnie przygotowane do obsługi

takiego taboru, w niczym nie przypominają

tradycyjnych serwisów z mechanikami tzw. złotymi

rączkami, którzy w oparciu o swoje doświadczenie,

często przy pomocy zestawu prostych narzędzi,

byli w stanie naprawić niemal wszystko.

Przy tym nierzadko, przy bardziej wymagających

interwencjach, długo oraz w wyniku prób i błędów

musieli dochodzić do zasadniczej przyczyny

niesprawności, trochę działając na tzw. wyczucie.

Obecnie ich miejsce zajmuje wyspecjalizowany

sprzęt diagnostyczny, obsługiwany przez wysoko

wykwalifikowany personel, oparty na usieciowanych

komputerach i platformach informatycznych

często funkcjonujących w tzw. chmurze.

W takiej sytuacji zamiast osobistego doświadczenia

kluczową rolę odgrywają więc systemy

informatyczne i telematyczne. Po trzecie, dzisiaj

sami czołowi wytwórcy – na skutek fabrycznej

elektronizacji, informatyzacji i usieciowienia pojazdów

– często zdalnie i na odległość, niemal

w czasie rzeczywistym sczytują z tych pojazdów

kluczowe dane, w segmencie cywilnym niejednokrotnie

niezależnie od tego, czy eksploatujący

tego chce czy nie. Co więcej, nabywcy czy użytkownicy

takich pojazdów mogą, ale wcale nie

muszą, uzyskać dostęp do tych danych – niekiedy

po wykupieniu odpowiednich pakietów

usług okołoproduktowych. Po czwarte, na skutek

sczytywania i analizy potężnej ilości danych,

producenci mają stały i realny obraz tego, jak

eksploatuje się dostarczony przez nich tabor

oraz jak realnie radzi sobie w różnych warunkach.

Takie bazy stanowią bezcenny zasób i dają

fundamentalną podstawę tworzenia przyszłych

programów wsparcia posprzedażowego. W rezultacie

kalkulacja przyszłych propozycji jest

przygotowywana z uwzględnieniem wielu czynników

i przy maksymalnym wzięciu pod uwagę

50 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Jednym z ostatnich akordów prezydentury Donalda Trumpa miało być podpisanie międzyrządowej umowy na sprzedaż 50 F-35A Zjednoczonym Emiratom Arabskim, gdzie

zastąpić mają Dassault Mirage 2000. W momencie oddania numeru do druku brak było informacji, czy kontrowersyjna umowa zostanie zawarta.

Program F-35 w 2020 roku

Łukasz Pacholski

Truizmem jest stwierdzenie, że ubiegły

rok był okresem ważnym dla programu

wielozadaniowego samolotu bojowego

Lockheed Martin F-35 Lightning II,

choćby ze względu na zawarcie przez

Ministerstwo Obrony Narodowej umowy

na dostawę 32 takich maszyn do Sił

Powietrznych. Poza tym trwał cały czas

dalszy rozwój tej konstrukcji, odniosła

ona kolejne sukcesy marketingowe,

a dodatkowo trwa debata o przyszłości

F-35. Ten ostatni element jest

szczególnie ważny, biorąc choćby

pod uwagę tendencje związane ze

współpracą maszyn bezzałogowych

i załogowych oraz potrzebę szybkiej

adaptacji do nowych wymagań pola

walki, co opornie dociera

do świadomości decydentów,

jak pokazał to przebieg i finał

konfliktu o Górski Karabach.

Fotografie w artykule: USAF, Lockheed Martin,

NATO, Ministerstwo Obrony Królestwa Danii.

Wubiegłym roku, oczywiście ze względu

na skutki pandemii COVID-19, która wyjątkowo

silnie dotknęła Stany Zjednoczone,

konieczne okazało się skorygowanie planów

produkcji maszyn F-35.

❚ Produkcja, statystyki i straty

Pierwotnie zakładały one, że Lockheed Martin wraz

z zagranicznymi partnerami dostarczy odbiorcom

na całym świecie 141 egzemplarzy F-35 wszystkich

wersji (z wykorzystaniem trzech linii montażu końcowego,

które znajdują się w Fort Worth w Stanach

Zjednoczonych, w Nagoi w Japonii oraz w Cameri we

Włoszech). Ostatecznie liczba Lightningów II przekazanych

użytkownikom wyniosła 123 – 74 maszyny

trafiły do Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych,

a pozostałe skierowano do odbiorców eksportowych.

Większość z nich – 94 – należała do bazowej

wersji F-35A, 20 do skróconego startu i pionowego

lądowania F-35B, a dziewięć do pokładowej klasycznego

startu i lądowania F-35C. Łącznie Lockheed

Martin dostarczył już ponad 600 seryjnych samolotów,

które wykonują loty z 26 baz lądowych

i okrętów, które przeszły stosowne prace integracyjne.

Globalny nalot przekroczył 350 000 godzin.

Przeszkolono już ponad 1200 pilotów i ponad

10 000 personelu obsługi naziemnej. Sześciu użytkowników

już wykorzystało maszyny w działaniach

bojowych, w tym ekspedycyjnych, a dziewięciu

ogłosiło osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej.

Jak na razie ostatnim stała się Australia, której

władze zadeklarowały ten fakt 28 grudnia 2020 r.

Ciągły rozwój konstrukcji, w tym wdrożenie do

eksploatacji nowego systemu wsparcia eksploatacji

ODIN (Operational Data Integrated Network),

który zastąpił nieudany ALIS (Autonomic Logistics

Information System), pozwolił na zwiększenie globalnej

gotowości operacyjnej maszyn powyżej

progu 70% (13% lepiej niż w 2019 r.). Jak wskazał

producent, koszty eksploatacji ulegają cały czas

redukcji – obecnie mowa o kwotach niższych

o 40% w stosunku do tych z 2015 r.

Nie obyło się jednak bez strat, w obydwu przypadkach

maszyn amerykańskich: 19 maja w pobliżu

bazy Eglin na Florydzie rozbił się F-35A należący do

US Air Force (pilot pomyślnie katapultował się), natomiast

29 września nad stanem Kalifornia doszło do

kolizji F-35B z KC-130J Super Hercules, należącymi do

US Marine Corps (obyło się bez ofiar śmiertelnych).

❚ Nowi odbiorcy i plany sprzedaży na 2021 r.

W 2020 r. zawarto umowy na dostawy F-35 z nowymi

odbiorcami tych maszyn, którzy tym samym

formalnie dołączą wkrótce do „globalnej rodziny”

użytkowników Lightningów II. Pierwszym z nich

była Polska, która 31 stycznia potwierdziła zamówienie

poprzez procedurę Foreign Military Sales

32 F-35A za 4,6 mld USD (szerzej w WiT 2/2020).

Maszyny zostaną dostarczone w latach 2024–2030

i zapewne pochodzić będą z serii produkcyjnych

od 16. do 23. Finansowanie ich produkcji uruchomiono

28 września 2020 r.

Drugim, w marcu, stał się Singapur, który także

poprzez FMS, zakupił cztery F-35B z opcją na

osiem kolejnych. To zapewne nie koniec singapurskich

zamówień, ponieważ docelowo planuje się

zastąpienie maszynami nowej generacji obecnie

eksploatowanych F-16C/D Block 52.

Departament Stanu zatwierdził także sprzedaż

50 F-35A Zjednoczonym Emiratom Arabskim. Ta

inicjatywa już byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych

została „przepchnięta” przez Kongres i nie

wiadomo, czy wejdzie w fazę realizacji (pojawiały

się nawet deklaracje, że umowa FMS ma zostać zatwierdzona

jeszcze przez ustępującą administrację

Donalda Trumpa, a więc przed 20 stycznia).

Kolejnym państwem, które być może w 2021 r.,

dołączy do grona odbiorców F-35 będzie Grecja,

której lotnictwo jest zainteresowane zakupem ok.

20 egzemplarzy F-35A. Ironią losu jest, że wśród

nich mogą znaleźć się także, już gotowe, F-35A

przeznaczone pierwotnie dla Turcji…

W bieżącym roku powinny rozstrzygnąć się postępowania

przetargowe w Szwajcarii i Finlandii,

w których konstrukcja korporacji Lockheed Martin

rywalizuje z wielozadaniowymi samolotami bojowymi

generacji 4+. W przypadku tych obydwu

państw potrzeby są inne niż większości dotychczasowych

kontrahentów – są to państwa neutralne,

które nie są członkami sojuszy militarnych, nie

można też mówić, że łączą je strategiczne więzi ze

Stanami Zjednoczonymi. W ich przypadku może

pojawić się problem wpięcia w globalny system

60 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Wiroplaty wojskowe

Apache Guardian w krainie kangurów

Wizja artystyczna śmigłowców Boeing AH-64E Apache Guardian w barwach Australian Army Aviation.

Łukasz Pacholski

15 stycznia minister obrony Australii

Linda Reynolds ogłosiła rozstrzygnięcie

programu Land 4503, który miał wyłonić

następcę obecnie eksploatowanych

śmigłowców rozpoznawczo-bojowych

Airbus EC665 Tiger ARH (Armed

Reconnaissance Helicopter). Spośród

trzech ofert Australijczycy zdecydowali

się na dominującą w tym segmencie

rynku maszynę, czyli Boeing AH-64E

Apache Guardian.

Ilustracje w artykule: Boeing, Airbus,

Departament Obrony Australii, US Navy.

Styczniowa decyzja australijskiego resortu

obrony to wynik wcześniejszych dogłębnych

analiz wdrożenia, a potem eksploatacji

22 śmigłowców Airbus EC665 Tiger ARH.

Kontrakt na ich zakup został podpisany w grudniu

2001 r., a dostawy zrealizowano ostatecznie

do końca 2011 r. Najpierw pojawiły się problemy

z terminowością dostarczania wiropłatów

(zgodnie z kontraktem miały trafić do Australii

w latach 2004–2008), a później flotę maszyn

tego typu trapiły cyklicznie nawracające problemy

techniczne, co zaowocowało tym, że gotowość

operacyjną osiągnięto dopiero w kwietniu

2016 r. Australijczycy, jako jedyni spośród

czterech użytkownicy Tigerów, nie zdecydowali

się nigdy na skierowanie ich do działań bojowych

w ramach misji ekspedycyjnych (w przeciwieństwie

do m.in. samolotów wielozadaniowych

Boeing F/A-18F Super Hornet czy maszyn

wczesnego ostrzegania i dowodzenia Boeing

E-7A Wedgetail). Ostatecznie rezultaty analiz operacyjno-ekonomicznych

spowodowały, że w lipcu

2019 r. Departament Obrony Australii opublikował

zaproszenie do udziału w programie

Land 4503, czyli procedurze wyboru następcy

Tigera ARH. Był to także wynik wniosków

z przygotowania Białej Księgi Obronności,

opublikowanej w 2016 r., która zakładała zakończenie

eksploatacji feralnych śmigłowców

już w połowie lat 20.

W rywalizacji wzięły udział trzy konstrukcje

dostępne na rynku państw zachodnich, które

zwykle współzawodniczą w tego typu postępowaniach.

Koncern Airbus zaproponował kontynuację

eksploatacji Tigerów, po ich modernizacji

i dostosowaniu do nowych wymagań, a jego

rywalami były dwie firmy amerykańskie – Bell

z AH-1Z Viper i Boeing z AH-64E Apache Guardian.

Ostatecznie wybór padł właśnie na ten

ostatni. Szczegóły dotyczące warunków umowy

zostaną upublicznione w ciągu najbliższych tygodni

– zgodnie z procedurą Foreign Military

Sales, zgodę na transakcję musi udzielić amerykański

Departament Stanu, a zaakceptować Kongres.

Szacuje się, że Canberra zapłaci za cały pakiet

ok. 4,5 mld USD. Poza wiropłatami obejmie

on zestaw części zamiennych, usługi szkolenia

personelu latającego i technicznego oraz wsparcia

logistycznego, a także – najprawdopodobniej

– zestaw uzbrojenia.

W ramach programu Land 4503 Australia planuje

zakup 29 fabrycznie nowych śmigłowców

rozpoznawczo-bojowych. Eskadra składająca

się z 12 maszyn ma osiągnąć wstępną gotowość

operacyjną w 2026 r., natomiast cała flota pełną

gotowość w 2028 r. 24 śmigłowce mają stanowić

trzon pułku lotniczego, który ma wystawiać

jednostki ekspedycyjne przeznaczone do działań

poza obszarem stacjonowania – mowa tu

o działaniach z baz lądowych, a także jako

64 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Wiroplaty wojskowe

NH90 Caïman TFRA standard 2

dla francuskich sił specjalnych

Marek Łaz

Jednym z głównych zagadnień

poruszonych w ostatniej Białej Księdze

Obronności i Bezpieczeństwa

Narodowego z 2013 r. (Livre blanc

de la défense et sécurité national)

oraz uwzględnionych w Ustawie

o programowaniu wojskowym (LMP,

Loi de programmation militaire)

na lata 2019–2025, określającej

zadania francuskiego Ministerstwa Sił

Zbrojnych (Ministère des Armées),

są wytyczne dotyczące sił specjalnych.

Umieszczenie wśród priorytetów tych

specyficznych jednostek, wchodzących

w skład trzech zasadniczych rodzajów

sił zbrojnych, jest sygnałem jak duże

znaczenie mają obecnie siły,

których działania koordynuje

Dowództwo Operacji Specjalnych

(COS, Commandement des opérations

spéciales).

Fotografie w artykule: EMA, NHIndustries,

Airbus, Safran Electronics & Defense,

Adam M. Maciejewski.

Znaczenie jednostek specjalnych dla Francuskich

Sił Zbrojnych (Forces armées

françaises) jest od wielu lat ogromne.

Mimo stosunkowo niewielkiej liczebności, nieprzekraczającej

4000 żołnierzy, odgrywają one,

obok lotnictwa wojskowego (AEE, Armée de l’air

W takich warunkach operują śmigłowce NH90 Caïman ALAT-u i działające w północnej Afryce.

et d’espace) i lotnictwa wojsk lądowych (ALAT,

Aviation légère de l’armée de Terre) główną rolę

w prowadzonych aktualnie zbrojnych działaniach

asymetrycznych. W ostatnich latach pododdziały

wojsk specjalnych odgrywały bądź nadal odgrywają

ważną rolę w działaniach na terenie Lewantu

(Irak, Syria) oraz Afryki, szczególnie w pasie Sahelu

i Afryki Północnej oraz na terytorium Libii.

Głównym zadaniem obecnie użytkowanych w ramach operacji „Barkhane” maszyn Caïman jest transport żołnierzy.

❚ Francuscy „specjalsi” i ich lotnicze wsparcie

Jednostki znajdujące się w strukturze lotnictwa

(FSA, Forces spéciales Air) wspierają zarówno jednostki

wyposażone w samoloty, jak również, a właściwie

przede wszystkim, w śmigłowce. Do działań

w tym zakresie przeznaczono jeden z dywizjonów

lotnictwa transportowego – ETOS 3/61 (Escadron

de transport d’opérations spéciales) Poitou, wyposażony

w średnie maszyny C-160F Transall, C-130H

Hercules i lekkie DHC-6 Twin Otter, stacjonujący w bazie

BA 123 Orléans-Bricy. Uzupełnieniem wspomnianego

dywizjonu jest jednostka śmigłowców

– dywizjon EH 1/67 (Escadron d’hélicoptères)

Pyrénées z bazy BA 120 Commandant Marzac

w Cazaux, wyposażona w wiropłaty typu H225M

Caracal. W obecnej chwili podstawową jednostką

organizacyjną jest, utworzona 1 września 2020 r.,

Brygada Lotnicza Sił Specjalnych (BFSA, Brigade

des forces spéciales Air), której są podporządkowane

ETOS 3/61 i EH 1/67. W gestii Dowództwa

Operacji Specjalnych (COS) pozostaje również

pułk 4 e régiment d’hélicoptères des forces spéciales

(RHFS) z Pau, oddelegowany z ALAT-u, dysponujący

różnymi typami maszyn (Puma/Cougar/

/Caracal, Tigre HAP, Gazelle).

W 2014 r. po raz pierwszy lotnictwo wojsk lądowych

zaangażowało w operacjach bojowych

w paśmie Sahelu i Sahary (BSS, bande sahélo-saharienne)

najnowsze wielozadaniowe śmigłowce

typu NH90 Caïman TTH (Tactical Transport Helicopter).

Dla trwających w tym czasie działań w ramach

operacji „Barkhane” oznaczało to znaczne

wzmocnienie dzięki możliwości wykorzystania

wiropłata dysponującego większą autonomicznością,

manewrowością i udźwigiem przekraczającym

możliwości dotychczas stosowanych maszyn

typu Puma i Cougar. W tym czasie, na mocy

obowiązującej LPM na lata 2014–2019, zdecydowano

o zakupie sześciu dodatkowych egzemplarzy

Caïmanów, co miało pozwolić na uelastycznienie

struktur organizacyjnych. Ówczesny

dowodzący COS gen. Grégoire de Saint-Quentin

poinformował, że do dalszej, sprawnej działalności

w ramach operacji specjalnych potrzebne

66 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Technika morska

JFD – lider produkcji systemów głębokowodnych

Tomasz Grotnik

We wrześniu minionego roku

Ministerstwo Obrony Zjednoczonego

Królestwa zawarło ze szkocką firmą

JFD Ltd., wchodzącą w skład grupy

James Fisher and Sons plc., wielomilionowy

kontrakt, zapewniający

przedłużenie o trzy lata wsparcia

operacyjnego systemu ratownictwa

załóg okrętów podwodnych NSRS.

Spółka z Aberdeen, współpracująca

z Ministry of Defence od 1983 r.,

osiągnęła pozycję integralnej części

brytyjskiego systemu ratownictwa

głębokowodnego. Ale ratownictwo

hiperbaryczne nie jest bynajmniej

jedyną gałęzią działalności JFD.

Firma jest największym na świecie

i najbardziej zaawansowanym

technicznie producentem systemów

do prowadzenia nurkowań

saturowanych dla odbiorców

wojskowych oraz komercyjnych.

Dostarczyła ponad 135 zintegrowanych

i modułowych systemów na przestrzeni

ostatnich 40 lat, co oznacza, że przeszło

dwie trzecie tych systemów wyprodukowały

firmy tworzące obecnie JFD.

Ilustracje w artykule: JFD, Tomasz Grotnik,

Swedish Armed Forces/Rebecka Signaes,

PGZ Stocznia Wojenna.

Katastrofy i poważne awarie okrętów podwodnych

na szczęście zdarzają się rzadko,

jednak gdy do nich dochodzi, życie

ludzkie jest zawsze zagrożone, a jak pokazały

niektóre przypadki, ratunek dla załóg – z różnych

przyczyn – może nie nadejść w porę. Jedną

z nich jest mała liczba systemów do ewakuacji

ludzi z dużych głębokości i wiążące się

z tym problemy z ich transportem na znaczne

odległości.

NATO-wski System Ratownictwa Podwodnego

NSRS (NATO Submarine Rescue System) jest

własnością państw-członków programu, czyli:

Francji, Norwegii i Wielkiej Brytanii. Stacjonuje

w bazie Royal Navy HMNB Clyde (Faslane)

w Szkocji, skąd jest kierowany na rutynowe ćwiczenia

i do rzeczywistych akcji. Jego zadaniem

jest ratowanie załóg z uszkodzonych okrętów

podwodnych leżących na dnie DISSUB (Distressed

Submarine) w dowolnym zakątku globu.

Możliwość jego użycia nie jest ograniczona wyłącznie

do państw-fundatorów, ale reszty członków

NATO, a także każdego innego państwa,

które o pomoc poprosi.

JFD jest m.in. producentem systemów ratowania załóg okrętów podwodnych. Na zdjęciu indyjski DSRV Tiger 9. Wchodzi on

w skład systemu III generacji, cechującego się mobilnością strategiczną.

NSRS tworzą podsystemy – interwencyjny i ratowniczy.

Pierwszy stanowią: interwencyjny

zdalnie sterowany pojazd podwodny IROV (Intervention

Remote Operated Vehicle), urządzenie

do jego wodowania LARS (Launch and Recovery

System), przenośny system nawigacji

i nadzoru oraz zespół generatorów. Jego zadaniem

jest: usuwanie przeszkód zalegających przy

DISSUB, przekazywanie nań leków, zapasów zapewniających

przeżycie, a także monitorowanie

atmosfery w jego wnętrzu. W skład drugiego

wchodzą: autonomiczny ratowniczy pojazd

podwodny SRV 1 (Submarine Rescue Vessel),

zwany nieformalnie Nemo; przenośne urządzenie

do jego wodowania PLARS (Portable LARS)

i śluza do transportu uratowanych pod stałym

ciśnieniem (do 6 bar) TUP (Transfer Under Pressure)

do zespołu komór hiperbarycznych. Niektóre

z wymienionych urządzeń mogą być zastąpione

przez znajdujące się na MOSHIP (Mother Ship,

czyli okręcie-matce).

Cechą NSRS jest jego wysoka mobilność

strategiczna, rozumiana jako jak najdalej idące

uproszczenie logistyki i transportu systemu.

Z tego powodu wszelkie zespoły systemu zaprojektowano

jako modułowe, o wielkości

umożliwiającej wykorzystanie kontenerów

10-, 20- i 40-stopowych (wyłączając z tego Nemo)

lub przynajmniej dające się podzielić na podzespoły

w nich się mieszczące. Pozwoliło to na

dopasowanie ich wielkością do warunków dostępnego

transportu kołowego i lotniczego, co

ułatwia ich przewożenie po drogach, koleją oraz

na pokładach cywilnych i wojskowych samolotów

transportowych (An-124, C-17, C-130 i A400M).

Kompletny NSRS mieści się na 23 zestawach drogowych

i ma masę 300 t.

Nemo jest sterowany przez dwóch pilotów

i może zabrać do 12 osób, wspieranych przez

operatora komory ratowniczej, co w kilkunastu

kursach zapewnia możliwość ewakuacji ok. 150

ludzi (w przybliżeniu stanowi to liczbę załogi

strategicznego okrętu podwodnego) z głębokości

do 610 m, w dowolnych warunkach środowiskowych,

nawet zimą na Atlantyku Północnym.

System zaprojektowano tak, aby mógł po

otrzymaniu sygnału SUBSUNK podjąć interwencję

w czasie do 54 godzin, a po kolejnych 18 (osiem

lotu do najbliższego portu i 10 rejsu do rejonu

operacji), czyli łącznie po 72 godzinach pojazd

ma rozpocząć akcję ratowniczą.

Firma JFD od lipca 2015 r. ma za zadanie zapewniać

sprawność techniczną NSRS i gotowość

do podjęcia akcji 24 godziny na dobę, 365 dni

w roku. Rzeczywista dostępność systemu wynosi

98%. Ponadto umowa obejmuje zapewnienie

72 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Fregata Marszał Szaposznikow, czyli BPK projektu 1155 po modernizacji. Przy tej okazji pojawia się oznaczenie 1155M1, ale nie jest jasne, czy ma ono charakter oficjalny.

To pierwszy okręt I rangi z czasów sowieckich poddany unowocześnieniu w takim zakresie.

Marszał Szaposznikow przeciera szlak

Tomasz Grotnik

„Ta rosyjska fregata jest uzbrojona po

zęby w masę nowych pocisków

rakietowych” – to co brzmi jak cytat

z sowieckiej propagandówki

„dawnych dobrych” czasów zimnej

wojny, w istocie jest tytułem artykułu,

który ukazał się w październikowym

numerze „The National Interest”. Autor

materiału, opublikowanego w konserwatywnym

dwumiesięczniku wydawanym

przez think tank Center for the National

Interest w Waszyngtonie, nie omieszkał

też wyjaśnić, że to „potężny okręt”,

i użyć najmodniejszych ostatnio

sformułowań, iż „jest uzbrojony

w pociski manewrujące Kalibr-NK

o zasięgu od 1500 do 2500 km,

natomiast przyszłe modernizacje

powinny przygotować go do użycia

hipersonicznych Cyrkonów”.

Trudno się dziwić, że w rosyjskich

mediach temat fregaty siejącej

postrach wśród „Amerikancew”

wypłynął błyskawicznie.

Tylko czy 35-letni okręt, który

niedawno zakończył remont

i modernizację, naprawdę

jest taki groźny?

Fotografie w artykule: Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej, US Navy, balancer.ru,

Forsvaret.

Na łamach „Wojska i Techniki” niejednokrotnie

podnosiliśmy interesujący wątek

modernizacji sprzętowej Wojenno-Morskowo

Fłota Federacji Rosyjskiej (WMF) w ostatnich

latach. Z lektury artykułów, powstałych

w oparciu o źródła i opracowania rosyjskojęzyczne,

można wysnuć wniosek, że Moskwa radzi

sobie nieźle z produkcją seryjną bojowych okrętów

nawodnych o wyporności do ok. 1000 t, jak

też pomocniczych i specjalnych. Wszystko powyżej

tego limitu rodzi problemy. Nawet jedyna,

pozornie wyłamująca się z tej klamry seria – korwety

odmian proj. 20380 (typ Stierieguszczij), powstaje

w bólach, bo biorąc pod uwagę, że od

położenia stępki prototypu upłynęło 19 lat,

a dwie stocznie zbudowały łącznie osiem jednostek,

to wynik ten w skali państwa wielkości Rosji

nie imponuje. Z większych okrętów udało się

dość płynnie zrealizować program produkcji

trzech dozorowców proj. 11356R, bazujących na

planach Buriewiestników z lat 60. minionego wieku.

Niezłe tempo ma też budowa konwencjonalnych

okrętów podwodnych proj. 636.6, również

osadzonych technicznie głęboko w zimnowojennej

historii, ale jednostki tej klasy, w tym z napędem

jądrowym, to zupełnie inna kategoria.

Jednocześnie ostatnie dwie dekady obnażyły

bezlitośnie słabość dawnego kolosa w zakresie

zaspokojenia zapotrzebowania jego flot na okręty

oceaniczne, tzw. I rangi. Jakkolwiek nie można

lekceważyć Karakurtów czy Bujanów-M, lekkich

jednostek uderzeniowych pozbawionych systemów

obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu,

za to uzbrojonych w pociski manewrujące

do atakowania odległych instalacji w głębi lądu,

mogących w warunkach zaskoczenia i własnej

osłony lotniczej zadać poważne straty, to w wielu

sytuacjach nie zastąpią one okrętów dużej

wyporności. To samo dotyczy wspomnianych

korwet, także mających uzbrojenie przeciw celom

lądowym, a ponadto pociski przeciwokrętowe

kilku typów.

Ważnym narzędziem polityki Kremla, ale i Waszyngtonu,

są okręty nawodne dużej wyporności,

adekwatnie uzbrojone i mogące w okresie

bez napięć prezentować samodzielnie banderę

w dowolnym rejonie świata. Amerykanie mogą

w tym celu wykorzystać liczną flotę niszczycieli

typu Arleigh Burke, wciąż budowanych w kolejnych

odmianach. Szykują się też do uruchomienia

produkcji fregat typu Constellation, wypierających

niemal trzy razy więcej od korwet WMF,

o lotniskowcach nie wspominając. Natomiast

Rosjanie mogą obecnie wystawić zaledwie pojedyncze

jednostki dużej wyporności, wszystkie

zbudowane w latach 80. Chodzi tu o krążownik

atomowy Piotr Wielikij proj. 11442 (drugi jest w remoncie),

trzy krążowniki rakietowe proj. 1164

Atłant (WiT 5 i 6/2019) i o duże okręty zwalczania

okrętów podwodnych (BPK, bolszyje protiwołodocznyje

korabli) proj. 1155 Friegat, znane szerzej

jako typ Udałoj.

Na nowe, podobnej wielkości, na razie rosyjska

flota nie ma co liczyć. Nawet fregaty proj.

22350, pierwsze większe okręty zaprojektowane

po rozpadzie ZSRS (wyporność pełna 5400 t),

powstają w ślimaczym tempie i od położenia

stępki prototypowego Admirał fłota Sowietskowo

Sojuza Gorszkowa upłynęło 14 lat, w czasie których

bandery podniosły… dwie takie jednostki.

Świadczy to dobitnie o problemach finansowych,

ale też technicznych, co raportowały nawet

76 Wojsko i Technika • Styczeń 2021

www.zbiam.pl

More magazines by this user
Similar magazines