Wojsko i technika 3/2021

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBiAM

RCV TYPE-X – BEZZAŁOGOWY CZOŁG ❙ FUTURE VERTICAL LIFT ❙ FREGATY TYPU CONSTELLATION

Wojsko

i Technika

3/2021

Marzec

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Kolejne zestawy Piorun

trafiły do wojska

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy

Piorun to dziś najbardziej zaawansowany

produkt zakładów MESKO S.A.

ze Skarżyska-Kamiennej i zarazem

jeden z nielicznych obecnie wyrobów

polskiej zbrojeniówki, o którym można

powiedzieć, że jest najnowocześniejszym

w swej klasie w państwach NATO.

str. 12 str. 30

Iskandery w wojnie

o Górski Karabach

– strzał w stopę

Premier Paszinian obwinił za przegraną

wojnę swoich generałów i uzbrojenie, w tym

Iskandery, co wywołało międzynarodową

aferę. Najbardziej odbiła się jednak czkawką

rosyjskiemu ministerstwu obrony, które

broniąc swego sztandarowego produktu,

strzeliło sobie Iskanderem w stopę.


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy

Piorun to dziś najbardziej zaawansowany

produkt zakładów MESKO S.A.

ze Skarżyska-Kamiennej i zarazem

jeden z nielicznych obecnie wyrobów

polskiej zbrojeniówki, o którym można

powiedzieć, że jest najnowocześniejszym

w swej klasie w państwach NATO.

Premier Paszinian obwinił za przegraną

wojnę swoich generałów i uzbrojenie, w tym

Iskandery, co wywołało międzynarodową

aferę. Najbardziej odbiła się jednak czkawką

rosyjskiemu ministerstwu obrony, które

broniąc swego sztandarowego produktu,

strzeliło sobie Iskanderem w stopę.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

20

24

Vol. VII, nr 3 (66)

MARZEC 2021, NR 3.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

RCV TYPE-X – BEZZAŁOGOWY CZOŁG

Wojsko

❙ FUTURE VERTICAL LIFT ❙ FREGATY TYPU CONSTELLATION

i Technika

3/2021

Marzec

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Spis treści WiT Marzec 2021

Nowości z armii świata

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 4

Polska światowym liderem w klasie przenośnych

przeciwlotniczych zestawów rakietowych

Z dr. inż. Januszem Nogą, prezesem zarządu Centrum

Rozwojowo-Wdrożeniowego Telesystem-Mesko Sp. z o.o.

rozmawia Andrzej Kiński str. 10

Kolejne zestawy Piorun trafiły do wojska

Andrzej Kiński str. 12

Niemieckie Leopardy 2 otrzymają system Trophy AV

Bartłomiej Kucharski str. 20

RCV Type-X – estoński „bezzałogowy czołg”

Bartłomiej Kucharski str. 24

Iskandery w wojnie o Górski Karabach – strzał w stopę

Krzysztof Nicpoń str. 30

Rozwój karabinka MSBS GROT od wersji A0 do wersji A2

Paweł Madej, Janusz Pawlak, Norbert Piechota,

Ryszard Woźniak, Mirosław Zahor str. 38

Autobox Honker AH 20.44 – projekt coraz bardziej dojrzały

Jarosław Brach str. 44

Zachodnioeuropejscy producenci ciężarówek na salonie IDEX 2021

Jarosław Brach str. 46

62

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 50

Wspólnie z Polską stworzymy dla Sił Zbrojnych RP flotę

śmigłowców gotową na każdą misję

Z wiceprezesem ds. strategii i sprzedaży Bell Textron

Stevem Mathiasem rozmawia Łukasz Pacholski str. 52

Future Vertical Lift – nowa generacja wiropłatów coraz bliżej

Łukasz Pacholski str. 56

Ostatnia modernizacja C160G Gabriel

Marek Łaz str. 62

Agonia Antonowa cz. 2

Adam M. Maciejewski str. 66

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik str. 74

Miecznik rusza po raz trzeci

Tomasz Grotnik str. 75

Pierwsza od ponad trzech dekad

Tomasz Grotnik str. 76

Nowe okręty Marina Militare

Tomasz Grotnik str. 80

76

Kolejne zestawy Piorun

trafiły do wojska

str. 12 str. 30

Iskandery w wojnie

o Górski Karabach

– strzał w stopę

Na okładce: Wizja pola walki US Army za około

dekadę, na którym wsparcie pododdziałom lądowym

mają zapewniać śmigłowce Bell 360 Invictus

i Bell/Lockheed Martin V-280 Valor.

Rys. Bell.

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2021

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Marzec 2021Wojsko i Technika 3


Opinie

Polska światowym liderem w klasie przenośnych

przeciwlotniczych zestawów rakietowych

Z dr. inż. Januszem Nogą, prezesem zarządu Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowego Telesystem-Mesko Sp. z o.o.

rozmawia Andrzej Kiński.

badań uzyskiwaliśmy zniszczenie, często w wyniku

bezpośredniego trafienia, imitatorów celu powietrznego

ICP-89, powstałych na bazie lotniczych rakiet

niekierowanych S-5, a więc obiektów o długości niewiele

ponad jednego metra i średnicy 57 mm,

lecących z prędkością 250÷300 m/s. Możemy założyć,

że w analogicznej sytuacji, przy strzelaniu do

niewielkiego bezzałogowca uzyskamy jego całkowite

zniszczenie.

Podkreślmy – wszystkie parametry związane ze

zwalczaniem celów są zachowane dla pełnego zakresu

wysokości strefy efektywnego rażenia zestawu,

a więc od 10 m do 4000 m. Jak pokazały konflikty

zbrojne ostatnich lat – np. we wschodniej

Ukrainie, szczególnego znaczenia nabiera skuteczne

rażenie celów lecących na ekstremalnie małych

wysokościach, a więc w przedziale 10÷100 m. To

zaś bardzo ogranicza np. skuteczne działanie śmigłowców

w strefie rażenia zestawu.

Jeszcze niedawno parametry przestrzenne, jakie

zapewniał napęd pocisku, przekraczały możliwości

wykrywania głowicy. Dziś, w przypadku Pioruna, to

charakterystyki głowicy samonaprowadzającej są

lepsze niż te zapewniane przez napęd.

Dzięki osiągom Pioruna, jeśli chodzi o „prawdziwe”

przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe, Polska

znalazła się w absolutnej światowej czołówce.

Nawet Rosjanie – bazując tylko na ogólnodostępnych

informacjach, ale znając prawdziwe charakterystyki

swoich najnowszych zestawów przenośnych–

– wyrażają się na temat naszego pocisku bardzo pozytywnie.

Mówią, że jest on „niewiele gorszy” –

– co by to nie miało oznaczać – od ich Wierby. W tym

samym porównaniu amerykański Stinger, co prawda

mający już swoje lata, uzyskuje słabszą ocenę.

Prawidłowość podjętej w Polsce decyzji o kontynuacji

rozwoju przenośnych zestawów przeciwlotniczych

potwierdza zapytanie o informację (RFI) Departamentu

Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych

z 10 listopada 2020 r., inicjujące proces wdrożenia

następcy, wprowadzonego do uzbrojenia w 1981 r.,

Stingera. Nowy system ma być na tyle lekki, by mógł

go przenosić i użytkować jeden żołnierz, a także być

gotowy do natychmiastowego użycia. A zatem nawet

Amerykanie widzą konieczność dalszego utrzymania

w linii systemu tej klasy! Takie wymagania,

spośród konstrukcji dostępnych dziś na Zachodzie,

spełnia tylko Piorun. Nawet w Stanach Zjednoczonych

wiele lat temu zaprzestano dalszego

rozwoju Stingera, czego przyczyną była zmiana

podejścia do obrony przeciwlotniczej wojsk, jaka nastąpiła

w US Army pod koniec ubiegłego stulecia.

Jeśli zaś chodzi o CRW Telesystem-Mesko, Piorun jest

dziś dla nas najważniejszym wyrobem. Naszym

dziełem są: część optyczno-detekcyjna głowicy samonaprowadzania,

całość elektroniki (częściowo

cyfrowej) głowicy naprowadzającej wraz z autopilotem

i regulacjami, czujnik zbliżeniowy, część układów

elektronicznych zapalnika, kompletna elektronika

mechanizmu startowego, układ autoryzacji.

W naszej firmie powstała także koncepcja celowników

dziennego i nocnego, choć same celowniki

produkuje Etronika Sp. z o.o. i PCO S.A.

Panie Prezesie, niedawno miało miejsce przekazanie

Siłom Zbrojnym RP dwóch kolejnych partii

przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych

Piorun, w powstaniu i produkcji których

CRW Telesystem-Mesko odgrywa ważną rolę.

Na czym polega innowacyjność tego wyrobu,

jakie znaczenie miał dla rozwoju kierowanej

przez Pana firmy?

U zarania projektu, który zakończył się zamówieniem

i obecnymi dostawami zestawów Piorun, stała koncepcja

modernizacji starszego zestawu Grom – stąd

też używano w stosunku do niego określenia Grom-M.

Bez doświadczeń i kompetencji zdobytych podczas

opracowania i produkcji Groma podjęcie się zadania

zaprojektowania de facto nowego zestawu tej klasy

nie byłoby możliwe. W tym przypadku lepszym określeniem

niż „ewolucja” będzie „rewolucja”, ponieważ

przyrost możliwości bojowych w stosunku do Groma

jest skokowy. Z punktu widzenia CRW Telesystem-Mesko

najważniejsza w tym przedsięwzięciu, realizowanym

we współpracy z MESKO S.A., Wojskową Akademią

Techniczną i innymi podmiotami polskiego

przemysłu obronnego oraz nauki, była zmiana podejścia

do układu detekcyjnego głowicy samonaprowadzania,

co zmieniło w istotny sposób cały układ naprowadzania

pocisku. Między innymi poskutkowało

to wprowadzeniem nowych algorytmów naprowadzania

podczas zwalczania celów różnych kategorii.

Dzięki wymogowi rażenia celów o niewielkich rozmiarach,

takich jak bezzałogowe statki powietrzne czy

pociski manewrujące, i zastosowaniu w przypadku ich

zwalczania nowego algorytmu naprowadzania, udało

się nam uzyskać niespotykaną w tej klasie uzbrojenia

precyzję trafienia. Potwierdziły to w pełni wyniki badań

poligonowych. W tym przypadku działanie czujnika

zbliżeniowego ma tylko działanie wspomagające,

także przy zwalczaniu niewielkich obiektów! Podczas

Zwykle przekazując nowy wyrób do produkcji,

myśli się o jego następcy… Nad jakimi nowymi

rozwiązaniami związanymi z rakietową obroną

przeciwlotniczą pracuje aktualnie CRW Telesystem-Mesko?

Co niezwykle ważne, po wdrożeniu Pioruna do produkcji

dysponujemy tzw. zapasem technologicznym.

Oznacza to, że nie wszystkie rozwiązania powstałe

podczas opracowywania tego zestawu,

praktycznie gotowe bądź bardzo zaawansowane,

zostały w nim wdrożone. Możemy je szybko wdrożyć

i zastosować na przykład podczas modernizacji

tego wyrobu – przyszłego Pioruna-M, ale także

Groma czy też zupełnie nowych, np. Pioruna-2. Przykładem

takich opracowań może być tzw. głowica

multispektralna, która jeszcze bardziej zwiększy

możliwości detekcyjne i przyczyni się do wzrostu

odporności na zakłócenia. Głowica taka jest obecnie

na przynajmniej szóstym poziomie gotowości technologicznej

(TRL, Technology Readiness Level). Jeśli

już prace rozwojowe „nabiorą rozpędu”, a tak jest

w przypadku Pioruna, to nie powinno się ich hamować,

bo to często skutkuje utratą zdolności. My prace

kontynuujemy, w znacznej mierze opierając się

na własnych środkach. Równolegle z głowicą multispektralną,

prowadzimy proces rozwoju głowicy

innego typu – wieloelementowej (IIR), i to ze znaczną

liczbą elementów. Taka głowica byłaby bardziej

optymalna do mającego się charakteryzować większym

zasięgiem [ponad 10 km – przyp. red.] pocisku

Piorun-2, którego układ końcowego naprowadzania

wywodzi się z zastosowanego w Piorunie, gdzie jeden

z trybów użycia zakłada przechwycenie celu

w locie (LOAL, Lock-on after launch). Głowica do niego

musi mieć szersze pole widzenia. To z naszego

punktu widzenia kolejny przeskok technologiczny.

W perspektywie roku będziemy mogli powiedzieć,

10 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Obrona Przeciwlotnicza

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun pochodzący z partii dostarczonej w 2018 r. w całej okazałości. Zestaw został skonfigurowany do użycia w nocy i trudnych

warunkach atmosferycznych, w związku z tym ma założony celownik termowizyjny CTP-1.

Kolejne zestawy Piorun trafiły do wojska

Andrzej Kiński

Pod koniec stycznia odbyły się

strzelania poligonowe z przenośnych

przeciwlotniczych zestawów rakietowych

Piorun w ramach badań odbiorczych

drugiej partii produkcyjnej. Wszystkie

założone sprawdzenia zostały

zrealizowane bez zastrzeżeń. Niektóre

osiągnięte rezultaty, szczególnie jeśli

chodzi o precyzję trafienia pocisków,

zdecydowanie przekroczyły stawiane

broni tej klasy wymagania. Dzięki

pomyślnemu przebiegowi badań

odbiorczych, dwie kolejne partie

zestawów Piorun, liczące łącznie

kilkaset pocisków i 140 zestawów

startowych, zostały przekazane Siłom

Zbrojnym RP. Wszystko wskazuje na to,

że kolejne dostawy Piorunów do wojska

będą odbywały się rytmicznie,

tym bardziej, że trwa już kompletowanie

zestawów następnych partii.

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy

Piorun to dziś najbardziej zaawansowany produkt,

należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej

S.A., zakładów MESKO S.A. ze Skarżyska-Kamiennej

i zarazem jeden z nielicznych obecnie wyrobów

polskiej zbrojeniówki, o którym bez przesady

można powiedzieć, że jest najnowocześniejszym

w państwach NATO oraz jednym z najskuteczniejszych,

jeśli nie najskuteczniejszym, MANPADS-em

na świecie.

❚ Od Strzały do Groma

Piorun to najnowszy efekt procesu budowy kompetencji

w sferze kierowanego uzbrojenia rakietowego,

rozwijanych w zakładach ze Skarżyska-Kamiennej

od lat 60. Rozpoczął go montaż

z dostarczonych zespołów i licencyjna produkcja

(aczkolwiek zawsze przy wykorzystaniu elementów

pochodzących z importu) przeciwpancernych

pocisków kierowanych 3M6 Trzmiel oraz 9M14 Malutka,

a także pocisków „powietrze–powietrze” R-3S

i „ziemia–powietrze” 9M31M (Strzała-1M). Pod koniec

lat 70. rozpoczęto także licencyjną produkcję

przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych

(PPZR) 9K32M Strzała-2M, aczkolwiek kluczowe

zespoły pocisku 9M32M – głowica samonaprowadzania

9E46 (GSN) i silnik – były dostarczane

z ZSRS. W połowie lat 80. polskie władze podjęły

decyzję o uruchomieniu w ówczesnych Zakładach

Metalowych MESKO, przy udziale Ośrodka Badawczo-Rozwojowego

Skarżysko, licencyjnej produkcji

PPZR nowej generacji 9K310 Igła-1E. Także w tym

przypadku zaufanie sowieckiego licencjodawcy

było ograniczone i nie przewidywał on uruchomienia

w Polsce produkcji wszystkich elementów

zestawu, w tym GSN 9E45, mechanizmu

startowego i silnika pocisku. Na początku lat 90.,

na skutek przemian ustrojowych w Polsce, z uruchomienia

produkcji Igły-1E w Skarżysku-Kamiennej

zrezygnowano, choć zakupiono część dokumentacji,

a także zespołów do skompletowania

pierwszej partii.

Fotografie w artykule Andrzej Kiński.

PPZR 9K32M Strzała-2M z pociskiem kierowanym 9M32M. Licencyjną produkcję takich zestawów rozpoczęto

w Zakładach Metalowych MESKO w Skarżysku-Kamiennej w latach 70., aczkolwiek licencjodawca sam dostarczał

kluczowe zespołu pocisku, takie jak GSN i silnik, których dokumentacji nie sprzedano Polsce.

12 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

Prototyp (wóz testowy) Leoparda 2 z aktywnym systemem obrony Trophy HV – docelowy czołg otrzyma oznaczenie Leopard 2A7A1. Zwraca uwagę inny niż na pierwszych

grafikach sposób montażu systemu.

Niemieckie Leopardy 2 otrzymają system Trophy AV

Bartłomiej Kucharski

Wojska lądowe Republiki Federalnej

Niemiec wkrótce staną się kolejnym

użytkownikiem aktywnego systemu

obrony pojazdu Rafael Trophy HV.

Zostanie on – przynajmniej początkowo –

– zamontowany na kilkunastu czołgach

podstawowych Leopard 2, które

w nowej wersji otrzymają oznaczenie

Leopard 2A7A1.

Ilustracje w artykule: Federalne Ministerstwo Obrony,

Bundeswehra, Siły Obronne Izraela, US Army,

Rafael ADS, KMW, Rheinmetall,

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Leopardy 2 Bundeswehry miały pierwotnie zostać wyposażone w system Trophy HV w związku z niemieckim

przewodnictwem w VJTF 2023. Proces ten jednak odsunie się w czasie i do VJTF trafią „zwykłe” Leopardy 2A7V.

Wyposażenie niewielkiej liczby czołgów

podstawowych Leopard 2 niemieckich

Heer w aktywny system

ochrony pojazdu Trophy HV izraelskiej firmy Rafael

Advanced Defense Systems związany jest

z rolą, jaką Bundeswehra i Republika Federalna

Niemiec mają odgrywać w NATO w 2023 r. Otóż

Niemcy obejmą wówczas rolę lidera Połączonych

Sił Bardzo Wysokiej Gotowości (Very High

Readiness Joint Task Force, VJTF) Sojuszu Północnoatlantyckiego.

VJTF powołano do życia

podczas szczytu Paktu Północnoatlantyckiego

w walijskim Newport we wrześniu 2014 r. Ich

rdzeń stanowić ma brygada ogólnowojskowa,

wspierana przez wydzielone komponenty lotnicze,

morskie i wojsk specjalnych – ponadto

NATO ma wystawiać ekwiwalent dwóch kolejnych

brygad zdolnych do szybkiego wzmocnienia

rdzenia VJTF w razie zaistnienia poważnego

kryzysu. Republika Federalna Niemiec już dwukrotnie

była państwem ramowym VJTF (w 2015

i 2019 r.) i zebrane wówczas doświadczenia nie

nastrajały do optymizmu. Bundeswehra nie

zdołała wystawić kompletnej brygady wojsk lądowych

do realizacji przewidzianych zadań –

– każdorazowo tworzone zgrupowanie było doraźną

zbieraniną pododdziałów (czasem wręcz

pojedynczych żołnierzy) i sprzętu, „powyciąganych”

z różnych związków taktycznych oraz oddziałów.

W 2023 r. ma już być lepiej – „szpica”

Bundeswehry miałaby zostać sformowana na

bazie jednej z brygad wysokiej gotowości, a jej

wyposażenie ma być z „najwyższej półki”. Podstawowym

środkiem transportu piechoty zmechanizowanej

mają być najnowsze SPz Puma (z czego

co najmniej 41 zmodyfikowanych, z nowymi

kamerami termowizyjnymi i systemami łączności),

obronę przeciwlotniczą miałby zapewniać

nowy mobilny system przeciwlotniczy SysFla

(tzw. kwalifikowana obrona przeciwlotnicza), za

świadomość sytuacyjną miałyby odpowiadać

powietrzne bezzałogowce systemu HUSAR (Hocheffizientes

Unbemanntes System zur Aufklärung

mittlerer Reichweite), następcy systemów

KZO i LUNA, i wiele innych systemów

uzbrojenia oraz wyposażenia z listy „tego, co Bundeswehra

ma najlepsze i najnowsze”.

Dziś już wiadomo, że na pewno nie uda się

w pełni osiągnąć założonych celów. Jest to efekt

wieloletnich zaniedbań, jakich dopuściły się

niemieckie władze federalne w kwestii obronności

państwa i modernizacji sił zbrojnych (choć

z drugiej strony Niemcy mogą się pocieszać, że

u niektórych, nie tak wcale odległych terytorialnie

sojuszników, jest gorzej…). Jednym ze sposobów

na wzmocnienie VJTF 2023 miała być także

20 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

RCV Type-X – estoński „bezzałogowy czołg”

Bartłomiej Kucharski

Powstała w 2013 r. niewielka estońska

prywatna firma Milrem Robotics, dzięki

sukcesowi bezzałogowego pojazdu

TheMIS, w ciągu kilku lat zbudowała

potencjał naukowy i finansowy

do realizacji znacznie poważniejszych

projektów. Wiele wskazuje,

że wóz bojowy wiozący współczesne

armie ku przyszłości będzie

bezzałogowy – i może mieć

logo firmy z Tallinna.

Ilustracje w artykule Milrem Robotics.

Estonia to niewielkie, lecz bardzo otwarte na

nowości techniczne państwo – dość napisać,

że bardzo wcześnie rozpoczęto tam

cyfryzację administracji państwowej. Nie powinno

więc dziwić, że inżynierowie z Estonii również

postawili na rozwój najbardziej perspektywicznych

rozwiązań technicznych, jak chociażby bezzałogowych

pojazdów naziemnych. Symbolem

rozwoju tej dziedziny w tym nadbałtyckim państwie

jest firma Milrem Robotics, powstała

w 2013 r. Najbardziej znanym jej „dzieckiem” jest

THeMIS (Tracked Hybrid Modular Infantry System,

pol. gąsienicowy hybrydowy modułowy

system piechoty), który zadebiutował podczas

londyńskiej wystawy DSEI 2015. Jest to średniej

wielkości – 240×200×115 cm – i masy – 1630 kg

– gąsienicowy pojazd bezzałogowy z napędem

hybrydowym. W większości sytuacji wymaga sterowania

czy kontroli przez operatora (dotyczy to

zwłaszcza prac z wykorzystaniem narzędzi roboczych

czy uzbrojenia), ale systemy i algorytmy

mające zapewniać wzrost autonomii platformy

są stale rozwijane. Na razie bezpieczny dystans,

z jakiego można sterować rozwijającym do

20 km/h wozem, wynosi 1500 m. Czas pracy wynosi

od 12 do 15 godzin, zaś w trybie czysto elektrycznym

0,5÷1,5 h. Zasadniczo THeMIS to platforma

bezzałogowa, którą można skonfigurować

z dużą dowolnością. Na przestrzeni lat był prezentowany

z różnego typu zdalnie sterowanymi

stanowiskami uzbrojenia i lekkimi wieżami bezzałogowymi

(np. Kongsberg Protector RWS), wyrzutniami

pocisków kierowanych (np. Brimstone)

czy amunicji krążącej (rodzina Hero), w konfiguracji

nośnika bezzałogowców powietrznych, transportowej

(np. do transportu moździerza 81 mm)

itd. Istnieją również warianty cywilne, które mają

wspierać takich użytkowników jak straż pożarna,

służby leśne, a także wariant rolniczy – lekki ciągnik

rolniczy. Skupiając się na odmianach wojskowych,

warto odnotować, że jest to dziś jeden

z najbardziej rozpowszechnionych (jeśli nie najbardziej

rozpowszechniony) pojazdów w swojej

Starszy i znacznie mniejszy brat RCV Type-X, THeMIS, niemały sukces komercyjny – zakupiło go dziewięć

państw, przede wszystkim do celów testowych.

Demonstrator bezzałogowego wozu bojowego RCV Type-X z wieżą John Cockerill CPWS Gen. 2. Zwracają uwagę

pojemnikowe wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych zamocowane po prawej stronie wieży.

klasie na świecie. Dotychczas THeMIS znalazł

dziewięciu ujawnionych użytkowników, z czego

sześć to państwa należące do NATO: Estonia,

Niderlandy, Norwegia, Wielka Brytania, Republika

Federalna Niemiec oraz Stany Zjednoczone

Ameryki. Pojazd był testowany w warunkach

bojowych przez kontyngent Estońskich Sił

Zbrojnych podczas misji w Mali, gdzie brał

udział w operacji „Barkhane”.

Ponadto firma Milrem Robotics zajmuje się

opracowywaniem i rozwojem systemów związanych

ze wsparciem systemów bezzałogowych.

Można w tej sferze wskazać choćby IS-IA2 (Intelligent

Systems Implementation Analysis and Assessment,

pol. analiza i ocena wdrażania inteligentnych

systemów), który ma wspierać klientów

od etapu planowania wdrożenia systemów wykorzystujących

elementy sztucznej inteligencji aż do

etapu eksploatacji wdrożonych rozwiązań. Dużym

osiągnięciem Estończyków jest też system MIFIK

(Milrem Intelligent Function Integration Kit, pol.

zestaw integracji funkcji inteligencji Milrem) – jest

to w gruncie rzeczy zestaw narzędzi i urządzeń,

pozwalający na budowanie wokół niego dowolnej

klasy bezzałogowych pojazdów naziemnych.

Korzysta z niego zarówno THeMIS, jak i bohater

niniejszego artykułu. Nim jednak do niego przejdziemy,

wspomnieć wypada o bodaj największym

sukcesie firmy – zawarciu z Komisją Europejską

umowy na opracowanie systemu iMUGS (integrated

Modular Unmanned Ground System, pol. zintegrowany

modułowy bezzałogowy system lądowy)

w czerwcu 2020 r. W ramach programu

o wartości 32,6 mln EUR (z czego jedynie 2 mln to

środki własne państw uczestniczących w programie,

pozostałe fundusze pochodzą ze środków

24 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Broń rakietowa

Armeńskie Iskandery na defiladzie z okazji 25. rocznicy uzyskania niepodległości w Erywaniu. Wielu armeńskich polityków i wojskowych postrzegało Iskandery jako

cudowną broń, zapewniającą skuteczne odstraszanie lub gwarancję pokonania przeciwnika w razie konfliktu zbrojnego. Ich użycie zaszkodziło zarówno armeńskiemu

premierowi, jak i rosyjskiemu resortowi obrony.

Krzysztof Nicpoń

„Zostały one użyte, ale okazały się

całkiem bezużyteczne – albo nie

eksplodowały przy uderzeniu, albo tylko

w 10%.” Te słowa premiera Armenii

Nikola Pasziniana, wypowiedziane

23 lutego 2021 r. podczas wywiadu

dla centralnego kanału armeńskiej

telewizji, stały się początkiem afery

o międzynarodowym zasięgu

z systemem rakietowym Iskander w tle,

a w Erywaniu doprowadziły nawet do

wystąpień ulicznych. Chyba najbardziej

odbiły się jednak czkawką rosyjskiemu

ministerstwu obrony, które broniąc

swego sztandarowego produktu

„strzeliło sobie Iskanderem w stopę”.

Fotografie w artykule: Kancelaria Prezydenta Armenii,

Ministerstwo Obrony Armenii, Arms News,

Armen Media, Baku Media, Ministerstwo Obrony

Federacji Rosyjskiej, Internet.

Druga wojna o Górski Karabach między

Armenią a Azerbejdżanem rozpoczęła

się 27 września 2020 r. i zakończyła 9 listopada

tego samego roku podpisaniem porozumienia

o zawieszeniu broni, wynegocjowanego

za pośrednictwem Federacji Rosyjskiej

i Turcji. Po 44 dniach zaciętych walk, wynik konfliktu

okazał się klęską Armenii, która utraciła tereny

okupowane przez nią od czasu pierwszej

wojny w latach 1992–1994, a także ok. 30% Nagorno-Karabachskiego

Obwodu Autonomicznego,

niegdyś części Azerbejdżańskiej Socjalistycznej

Republiki Sowieckiej, zamieszkałego

w większości przez Ormian (szerzej w WiT 10, 11

i 12/2020).

Bardzo niekorzystne dla Armenii rozstrzygnięcie

konfliktu wywołało burzę wzajemnych

Premier Armenii Nikol Paszinian na jednym z wieców w Erywaniu przemawia do swoich zwolenników. Po

podpisaniu rozejmu na bardzo niekorzystnych dla Armenii warunkach, politycy i wojskowi zaczęli się nawzajem

obarczać winą za takie rozstrzygnięcie trwającego od kilkudziesięciu lat konfliktu o Górski Karabach.

Iskandery w wojnie o Górski

Karabach – strzał w stopę

oskarżeń pomiędzy lokalnymi politykami a wojskowymi.

Były prorosyjski prezydent i premier

Serż Sarkisjan, odsunięty od władzy w kwietniu

2018 r. i zastąpiony w fotelu premiera przez Nikola

Pasziniana, publicznie i dobitnie skrytykował

sposób prowadzenia wojny przez rządzącą

ekipę. 16 lutego w wywiadzie dla ArmNewsTV

poddał krytyce m.in. użycie przeciwko Azerbejdżanowi

starych i niecelnych pocisków systemu

Elbrus, które trafiły w zamieszkałe rejony kilku

miast, co według niego uczyniło tylko

azerbejdżańskie ataki bardziej bezwzględnymi.

Natomiast najnowocześniejszych w armeńskim

arsenale pocisków balistycznych Iskander, zakupionych

za jego kadencji, wojskowi użyli dopiero

w ostatnim dniu wojny, atakując siły przeciwnika

w zajętym przez nie armeńskim mieście

Szusza, zamiast wykorzystać je przeciwko celom

na terenie Azerbejdżanu już na początku wojny.

Wywołany do tablicy Paszinian odpowiedział

publicznie na te zarzuty 23 lutego. Według niego

Iskandery zostały rzeczywiście użyte, ale okazały

się bezużyteczne, bowiem albo nie eksplodowały,

albo działały prawidłowo tylko w ok.

10% [co by to nie miało oznaczać – przyp. red.].

Dodał też, że to były prezydent powinien odpowiedzieć,

dlaczego tak właśnie się stało. Pytany

o to przez dziennikarzy zastępca szefa Sztabu

Generalnego Sił Zbrojnych Armenii gen. por. Tiran

Chaczatrian, wypowiedział się lekceważąco

o „rewelacjach” premiera na temat skuteczności

Iskanderów, nazwał je nonsensem, za co w konsekwencji

został zdymisjonowany. Ministerstwo

30 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Broń strzelecka

Paweł Madej, Janusz Pawlak,

Norbert Piechota,

Ryszard Woźniak, Mirosław Zahor

Pod koniec 2017 r. Fabryka

Broni „Łucznik” – Radom Sp. z o.o.,

wchodząca w skład Polskiej Grupy

Zbrojeniowej S.A., dostarczyła Wojskom

Obrony Terytorialnej pierwszą

partię 5,56 mm karabinków

standardowych (podstawowych)

MSBS GROT C 16 FB M1 (w tzw.

wersji A0), inicjując wprowadzanie

nowej broni do uzbrojenia

Sił Zbrojnych RP. Karabinek został

opracowany przez polskich

konstruktorów i technologów

z FB Radom i Wojskowej Akademii

Technicznej, z którymi żołnierze

przez dwa i pół roku użytkowania

karabinków – za pośrednictwem

gestora sprzętu – Dowództwa WOT –

– dzielili się swoim doświadczeniem,

przekazując propozycje i uwagi

wynikające z eksploatacji sprzętu.

5,56 mm karabinek standardowy (podstawowy) w układzie klasycznym MSBS GROT w wersji A2.

Rozwój karabinka MSBS GROT

od wersji A0 do wersji A2

Ilustracje w artykule: Fabryka Broni „Łucznik” –

– Radom Sp. z o.o., Ministerstwo Obrony

Narodowej.

Były one wnikliwie analizowane i omawiane

podczas cyklicznych spotkań z udziałem

przedstawicieli: Dowództwa WOT, Jednostki

Wojskowej Nil z Dowództwa Komponentu Wojsk

Specjalnych (zamawiającego), Centralnego Organu

Logistycznego (COL), 3. Rejonowego Przedstawicielstwa

Wojskowego. Na podstawie przyjętych

wniosków i wyników przeprowadzonych badań

teoretycznych oraz instrumentalnych proponowanych

do zastosowania rozwiązań, karabinki MSBS

GROT konsekwentnie udoskonalano, uzyskując

obecnie produkowaną seryjnie broń w wersji A2.

Podczas XXV Międzynarodowego Salonu Przemysłu

Obronnego w Kielcach, 5 września 2017 r.

podpisano umowę na zakup i dostawę ok.

53 000 karabinków standardowych (podstawowych)

w układzie klasycznym (kolbowym) MSBS

GROT C16 FB M1 (w wersji A0). Jej wartość wynieść

miała ok. 500 mln PLN (przy wykorzystaniu

zapisanych w umowie opcji kontraktowych).

30 listopada 2017 r. odbyło się symboliczne

przekazanie żołnierzom WOT pierwszej partii karabinków

MSBS GROT C16 FB M1 (w wersji A0).

Zgodnie z zapisami umowy, do 15 grudnia 2017 r.,

FB Radom dostarczyła WOT wszystkie 1000 karabinków

MSBS GROT przewidzianych do przekazania

w tamtym roku. Dostawy kontynuowano

w następnych latach i w połowie pierwszego

kwartału 2021 r. Wojsko Polskie miało w swoim

uzbrojeniu już ponad 43 000 karabinków MSBS

GROT C16 FB M1 w wersjach A1 i A2.

5,56 mm karabinek standardowy (podstawowy) w układzie klasycznym MSBS GROT w wersji A0; widok z prawej

(góra) i lewej strony (dół): 1 – tłumik płomienia, 2 – lufa wymienna, 3 – zaczep noża-bagnetu, 4 – dwupozycyjny

regulator gazowy, 5 – obustronny napinacz suwadła, 6 – komora zamkowa z szyną Picatinny (zgodną ze

standardem STANAG 4694) na całej długości, 7 – obustronne okno wyrzutowe umożliwiające zmianę kierunku

wyrzucania łuski, 8 – kolba teleskopowa (regulowana w pięciu pozycjach) składana na prawą stronę wraz z

regulowanym podpoliczkiem, 9 – obustronny przełącznik rodzaju ognia-bezpiecznik, 10 – chwyt pistoletowy

wymienny typu AR15/M16 (import), 11 – obustronny zatrzask magazynka, 12 – obustronny zatrzask zatrzymywania

zamka, 13 – magazynek typu AR-15/M16, 14 – łoże z szynami (przyłącze MOE) umożliwiającymi m.in.

mocowanie chwytu przedniego, latarki lub granatnika podwieszanego kal. 40 mm.

Już na etapie przygotowywania umowy na

zakup i dostawę karabinków zdecydowano, że

eksploatacja broni będzie starannie monitorowana

przez Dowództwo WOT, jako gestora

sprzętu, a uwagi użytkowników będą prezentowane

i dyskutowane podczas corocznych spotkań

z udziałem przedstawicieli: gestora, Centralnego

Organu Logistycznego (tj. Szefostwa

Służby Uzbrojenia i Elektroniki Inspektoratu

Wsparcia Sił Zbrojnych), Dowództwa Komponentu

Wojsk Specjalnych, 3. RPW, WAT i FB Radom.

Spotkania te miały na celu formułowanie

wniosków na temat możliwych kierunków udoskonalania

karabinków MSBS GROT z wersji A0,

poprzez wersję A1 do wersji A2.

❚ Karabinek MSBS GROT w wersji A0

Karabinek standardowy MSBS GROT C16 FB M1

w wersji A0 składa się z ośmiu podstawowych

zespołów i mechanizmów: kolby, komory zamkowej

(z przyłączanymi mechanicznymi przyrządami

celowniczymi), lufy, mechanizmu powrotnego,

komory spustowej, suwadła z zamkiem,

magazynka i łoża.

38 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Jarosław Brach

Pomimo nadal niewygasającej

pandemii COVID-19, pomiędzy

21 a 25 lutego w Abu Zabi

w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

odbył się salon IDEX 2021, jedna

z największych na świecie imprez

targowych poświęcona sprzętowi

wojskowemu. Wzięło w niej udział

kilku producentów ciężarówek

z krajów europejskich, w tym Tatra,

Daimler – Mercedes-Benz Trucks

i Iveco DV, które zaprezentowały

tam swoje nowości.

Fotografie w artykule: Tatra, CSG,

Mercedes-Benz, Iveco DV.

Za podjęciem decyzji o uczestnictwie w tej

imprezie stało kilka powiązanych ze sobą

przesłanek. Przede wszystkim nie ustają

prace badawczo-rozwojowe, w tym nad zupełnie

nowymi modelami i kolejnymi odmianami już znanych

samochodów bazowych. Tutaj pandemia co

najwyżej mogła wpłynąć na spowolnienie realizacji

wybranych projektów, ale ich nie zastopowała. Do

tego w ubiegłym roku nie odbyły się prestiżowe targi

Eurosatory w Paryżu, na które przygotowano

część premier. Wreszcie rejon Zatoki Perskiej sam

w sobie stanowi ważny rynek zbytu. Jeśli więc odbywa

się w nim jedna z kluczowych imprez w branży,

dla podmiotów robiących interesy w tej części świata,

pomimo nadal obowiązujących różnorakich

obostrzeń i ograniczeń, pokazanie się w Abu Zabi

stanowi składową większej strategicznej układanki

biznesowej. Innymi słowy, z punktu widzenia tych

graczy, na IDEX 2021 trzeba było po prostu być.

❚ Tatra

Podczas tegorocznego IDEX-u czeski wytwórca,

należący do holdingu Czechoslovak Group, a.s., zaprezentował

m.in. czteroosiowy pojazd logistyczny.

Był to, należący do linii Tatra Force 8×8, ciężki

terenowy transporter logistyczny, wyposażony

w premierową długą kabinę integralnie opancerzoną

produkcji Tatra Defence Vehicle.

Kabinę wykonano z blach pancernych i szkła. Jej

kształty w maksymalnym stopniu przypominają

formę nieopancerzonego odpowiednika, co podnosi

stopień tzw. naturalnego maskowania. Zachowano

m.in. charakterystyczny dla linii Force, mocno

ścięty ku tyłowi stalowy zderzak przedni. Ściany

kabiny są generalnie płaskie. Przednia składa się

z dwóch partii – dolna pionowa, podnoszona przy

pomocy trzech solidnych górnych zawiasów, pośrodku

mieści znak firmowy, natomiast w górnej,

mocno pochylonej ku tyłowi, umieszczono dwie

pancerne szyby. Szyby są przedzielone pionowym

stalowym panelem i mają lekko ścięte boczne górne

naroża. Z boków drzwi, zamocowanych na

dwóch solidnych zawiasach i mających obrotowy

uchwyt klamki, wstawiono asymetryczną szybę

pancerną o zredukowanej powierzchni. Do wnętrza

kabiny wchodzi się po dwóch stopniach,

w tym dolnym uchylnym, a wchodzenie ułatwia

zamocowany za drzwiami pionowy uchwyt. Ponadto

w dachu jest luk ewakuacyjny, mogący stanowić

także podstawę do zdalnie sterowanego

stanowiska uzbrojenia lub obrotnicy karabinu maszynowego.

Kolejnym wyróżnikiem tej kabiny jest

Tatra, jak i zresztą cały czeski przemysł zbrojeniowy, stosuje bardzo dobrą strategię internacjonalizacji geograficzno-

-produktowej. Jej składnikami są m.in. dobre wyroby, odpowiadające potrzebom licznych odbiorców, renoma i marka

na rynku międzynarodowym oraz realne wsparcie ze strony władz w Pradze. Czego przykładem była tegoroczna

ekspozycja na salonie IDEX 2021.

Zachodnioeuropejscy producenci

ciężarówek na salonie IDEX 2021

Tatra konsekwentnie poszerza swoją ofertę w sektorze militarnym. Jednym z najnowszych posunięć jest

proponowanie własnych kabin integralnie opancerzonych, podczas gdy wcześniej współpracowano z rodzimą

firmą SVOS bądź izraelskim Plasanem.

tzw. wyższy dach, z lekko ściętymi górnymi bocznymi

narożami i dodatkowymi reflektorami z przodu.

Wprowadzenie takiego dachu, co do samej idei

od kilku lat proponowanego na rynku cywilnym

jako element z tworzywa sztucznego, zdecydowanie

podnosi objętość przestrzeni we wnętrzu.

W przypadku zastosowań wojskowych pozostaje

to o tyle istotne, że obecnie w kabinach przewozi

się wiele elementów wyposażenia, w tym środki

łączności, a sami żołnierze nieraz muszą wykonywać

zadania mając założone kamizelki kuloodporne.

Wyższa kabina zapewnia im większą swobodę

ruchów. Przy tym kompletacja kabiny obejmuje

wydajne układy: ogrzewania, klimatyzacji i filtrowentylacji.

Oficjalnie Czesi nie podali gwarantowanych

stopni ochrony balistycznej i przeciwminowej

zgodnie ze STANAG 4569A/B. Niemniej można

spekulować, że seryjnie dla balistycznej poziom

ten wynosi 2, a dla przeciwminowej 1 lub 2.

Bazę samochodu stanowi 4-osiowe, klasyczne

podwozie w układzie Tatra, czyli z centralną rurą

nośną i wahliwymi, niezależnie zawieszonymi półosiami.

Dwie pierwsze osie są skrętne, a na wszystkich

kołach założono pojedyncze ogumienie

z bieżnikiem terenowym. Samochód ma centralny

system regulacji ciśnienia w oponach.

Dopuszczalna masa całkowita omawianego wariantu

może dochodzić do 38 000 kg, a ładowność

do prawie 20 000 kg, uwzględniając fakt, że na tylnym

zwisie zainstalowano żuraw hydrauliczny

o udźwigu prawie sześciu ton. W stalowej skrzyni

ładunkowej z opończą można zabrać do ośmiu

standardowych palet NATO lub, alternatywnie, zamocować

składane ławki dla 24 żołnierzy. Do napędu

służy sześciocylindrowy, rzędowy, chłodzony

cieczą silnik wysokoprężny Cummins o mocy

325 kW/441 KM, połączony z w pełni automatyczną,

sześciobiegową skrzynią przekładniową

Allison serii 4500.

46 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Opinie

Wspólnie z Polską stworzymy dla Sił Zbrojnych RP

flotę śmigłowców gotową na każdą misję

ważną częścią historii Bella, ale pamiętajmy, że to tylko jej fragment. To

właśnie u nas powstał Bell X-1, który z Chuckiem Yeagerem za sterami

14 października 1947 r. po raz pierwszy przekroczył barierę dźwięku.

Zbudowaliśmy pierwszy amerykański samolot myśliwski o napędzie

odrzutowym – P-59 Airacomet i zmiennowirnikowiec XV-3, który otworzył

drogę do rozwoju takich konstrukcji jak XV-15, V-22 Osprey, a obecnie

V-280 Valor. Historia naszych nowatorskich rozwiązań sprawiła, że

Bell jest liderem w segmencie pionowzlotów. Nie stoimy w miejscu

i bazując na wieloletniej spuściźnie rozwijamy nowe rozwiązania i technologie

przeznaczone do następnych generacji statków powietrznych.

Z wiceprezesem ds. strategii i sprzedaży Bell Textron Stevem

Mathiasem rozmawia Łukasz Pacholski.

Bell jest producentem wielu słynnych śmigłowców, które znalazły swe

miejsce także w kulturze masowej. Prawdopodobnie dla większości

Polaków, ale i zapewne Amerykanów, wojna koreańska kojarzy się

z H-13 oraz filmem i serialem M.A.S.H., a wojna wietnamska z UH-1

Iroquios, który jest „aktorem” licznych filmów dotyczących tego konfliktu.

Czy to ułatwia działania marketingowe i promocyjne firmy Bell?

Ciekawe pytanie. Zacznę od tego, że w Bellu postrzegamy siebie jako

lidera i jedną z najlepszych firm lotniczych z ponad 85-letnim doświadczeniem,

zwłaszcza w sferze konstrukcji pionowego startu i lądowania.

Jesteśmy też dumni z naszego operacyjnego wsparcia dla Sił Zbrojnych

Stanów Zjednoczonych na wszystkich teatrach działań i we wszystkich

strefach klimatycznych. Kultowe śmigłowce UH-1 Huey i AH-1 Cobra są

Jednym z atutów śmigłowca AH-1Z Viper, wymaganych przez US Marine Corps,

ale przydatnych także w Polsce, jest integracja z kierowanymi pociskami

„powietrze–powietrze” AIM-9 Sidewinder.

W ramach programu Kruk Bell oferuje Polsce śmigłowce bojowe AH-1Z

Viper. Czy mógłby Pan przybliżyć główne atuty tej konstrukcji?

AH-1Z Viper jest obecnie najnowszym śmigłowcem bojowym na rynku.

Został opracowany i wdrożony do służby w XXI wieku. Jest zdecydowanie

czymś więcej niż prostą modernizacją wcześniejszych wersji AH-1.

Został zaprojektowany w celu sprostania współczesnym zagrożeniom

pola walki. AH-1Z Viper ma niezrównaną przewagę nad konkurencją

w zakresie walki „powietrze–powietrze” dzięki możliwości przenoszenia

i wykorzystania kierowanych pocisków rakietowych AIM-9X Sidewinder.

Dodatkowo Viper może przenosić szeroki wachlarz uzbrojenia

precyzyjnego, pozwalającego na zwalczanie celów naziemnych, w tym

pojazdów opancerzonych. Atutem konstrukcji jest wielofunkcyjny system

obserwacyjno-celowniczy TSS, zapewniający załodze doskonałe

zobrazowanie sytuacji, w tym identyfikację celów z dużych odległości.

Nie ma śmigłowca bojowego, który łączyłby prędkość, możliwości

ofensywne i udźwig tak jak „Zulu”.

Polska jest państwem graniczącym z obwodem kaliningradzkim,

a więc Rosją. Obydwie główne bazy śmigłowców bojowych w Polsce

znajdują się w zasięgu systemów rakietowych „ziemia–ziemia” potencjalnego

przeciwnika. Z tego powodu, w przypadku ewentualnego

konfliktu, Kruki będą musiały operować z dala od stacjonarnej infrastruktury

wsparcia. Czy jest to duży problem dla AH-1Z Viper, konstrukcji

zaprojektowanej zgodnie z wymaganiami US Marine Corps?

AH-1Z Viper został zaprojektowany z myślą o prowadzeniu operacji ekspedycyjnych

z dala od dużych baz logistycznych i stacjonarnego wsparcia.

Ma to właśnie związek z wymaganiami US Marine Corps, o których Pan

mówił, i które zakładały możliwość skutecznego działania z pokładów

okrętów wojennych, baz lądowych i wysuniętych punktów operacyjnych.

Te cechy sprawiają, że AH-1Z Viper jest najlepiej przystosowany do działania

w surowym klimacie. Uogólniając, nasz śmigłowiec, zaprojektowany

zgodnie z wymaganiami Marines, jest w stanie skutecznie operować

w środowisku zagrożeń związanych z położeniem geograficznym Polski.

Czy sukces firmy Bell w Republice Czeskiej może ułatwić nawiązanie

współpracy z przemysłami innych państw Europy Środkowej?

Każde państwo ma specyficzne wymagania dotyczące potrzeb i zasad

współpracy przemysłowej, nawet w tym samym regionie. Bell rozmawia

i będzie kontynuował debaty z polskim rządem i innymi interesariuszami

w celu opracowania oferty w pełni spełniającej oczekiwania oraz wymagania.

Obecność firmy Bell w Republice Czeskiej, a w przyszłości śmigłowców

AH-1Z Viper i UH-1Y Venom, daje innymi państwom Europy Środkowej

wyjątkowe możliwości współpracy, wymiany zasobów i szybkiego wsparcia

ze strony naszego personelu technicznego.

52 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Wiroplaty wojskowe

Future Vertical Lift – nowa generacja

wiropłatów coraz bliżej

Łukasz Pacholski

Początek roku przyniósł ważne

informacje w globalnej dyskusji odnośnie

przyszłości wojskowych wiropłatów

w siłach zbrojnych świata. Z jeden strony

można odnotować postępy amerykańskich

programów FLRAA i FARA,

rozwijanych w ramach Future

Vertical Lift. Z drugiej zaś pierwszą

reakcję na progres amerykańskich

przedsięwzięć ze strony firm

europejskich, których zarządy widzą

w nich zagrożenie na przyszłość

ze względu na brak konkurencyjnych

rozwiązań na Starym Kontynencie.

Ilustracje w artykule: Lockheed Martin, Sikorsky,

Bell, Leonardo, US Air Force,

US Army/ Staff Sgt. Vernell Hall.

Program Future Verrtical Lift (FVL) zaczął budzić

większe zainteresowanie w Polsce po

ubiegłorocznym Międzynarodowym Salonie

Przemysłu Obronnego w Kielcach. W jego

trakcie przedstawiciele firmy Bell poinformowali,

że widzą w Polsce jednego z potencjalnych użytkowników

swoich wiropłatów nowej generacji.

Udział w projektach FLRAA (Future Long Range

Assault Aircraft) czy FARA (Future Attack Reconnaissance

Aircraft) może przynieść nam korzyści

gospodarcze, gdyż amerykański producent proponuje

wybranym państwom współpracę gospodarczą

przy rozwoju i produkcji nowej konstrukcji.

Oczywiście, kluczem do tego jest

podpisanie Letter of Interest z rządem Stanów

Zjednoczonych Ameryki i wybór Bella w jednym

lub obydwu programach nad Potomakiem. Tak

owoc programu FLRAA, jak i FARA może wzbudzić

zainteresowanie Ministerstwa Obrony Narodowej

(o czym dalej), a jednocześnie dołączenie

W ramach programu Future Vertical Lift realizowane są postępowania mające wyłonić dostawców perspektywicznych

wiropłatów FLRAA (Future Long Range Assault Aircraft) i FARA (Future Attack Reconnaissance Aircraft), które

w niedalekiej przyszłości mają w lotnictwie US Army zastąpić jego obecne konie robocze – śmigłowce Sikorsky/

/Lockheed Martin UH-60 Black Hawk i Boeing AH-64 Apache. Rysunek przedstawia śmigłowiec Bell 360 Invictus,

rywalizujący w programie FARA.

do amerykańskich programów na wczesnym

etapie mogłoby przyczynić się do rozwoju krajowego

sektora przemysłu lotniczego – cały czas

czkawką odbija się choćby zaniechanie, gdy było

to możliwe, dołączenia do programu Joint Strike

Fighter, co powoduje, że obecnie polskie firmy

nie mają co liczyć na przemysłowe, a więc i finansowe

korzyści związane z zakupem przez Polskę

samolotów Lockheed Martin F-35A Lightning II.

Co ważne, FVL (a przede wszystkim FLRAA)

budzi coraz większe zainteresowanie poza Stanami

Zjednoczonymi, w tym wśród europejskich

państw NATO, oficjalnie można dziś wymienić:

Wielką Brytanię, Włochy i Norwegię jako

potencjalnych nabywców. W każdym z tych

państw władze polityczne i wojskowe wskazują

na potrzebę zakupu wielozadaniowych wiropłatów

transportowych nowej generacji, które

mogłyby zastąpić obecnie używane maszyny

różnych typów (m.in. Bell 412, SA.330 Puma).

Przedstawiciele Departamentu Obrony Stanów

Zjednoczonych wskazują nawet na 16 państw,

które wstępnie wyrażają zainteresowanie projektami

wiropłatów przyszłości.

21 stycznia, w czasie międzynarodowej konferencji

brytyjskiego Royal Aeronautical Society

(Królewskie Stowarzyszenie Aeronautyczne),

przedstawiciele koncernu Airbus oświadczyli,

że w ich opinii szansą na zatrzymanie sukcesów

amerykańskich firm na światowym i europejskim

rynku śmigłowców jest wyłącznie współpraca

wewnątrzeuropejska. Koncepcja ta oznacza,

że dwaj główni producenci wiropłatów na

Starym Kontynencie – Airbus i Leonardo – powinni

poważnie myśleć o wspólnych działaniach.

Ich rywalizacja, przy kurczącym się rynku,

powoduje brak ekonomii skali przy rosnących

kosztach rozwoju. Obecnie tego typu współpraca

już trwa, choćby w ramach programu wielozadaniowych

śmigłowców NH90.

Bell, korzystając m.in. z doświadczeń programu V-22 Osprey, zdecydował się zbudować

FLRAA w układzie zmiennowirnikowca. Na zdjęciu demonstrator V-280 Valor.

Wysoka prędkość przelotowa FLRAA ma umożliwić tworzenie wspólnych ugrupowań

nawet z odrzutowymi samolotami bojowymi.

56 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Rozpoznanie lotnicze

Ostatnia modernizacja C160G Gabriel

Marek Łaz

Samoloty rozpoznania elektronicznego

SIGINT (Signal Intelligence), mimo że

wykorzystywane przez siły powietrzne

wielu państw, należą do najbardziej

utajnionych rodzajów sprzętu

wojskowego, podobnie jak jednostki

pływające i systemy naziemne

o analogicznym przeznaczeniu.

Francuskie lotnictwo wojskowe w tym

obszarze działań, określanych jako

ROEM (Renseignement d’origine

eléctromagnétique, rozpoznanie

elektromagnetyczne) ma tradycje

sięgające lat 50. i maszyn typu C-47

Gabriel IV. Jednym z najmniej znanych

samolotów współczesnych Armée de l’air

et de l’espace od lat były i nadal

pozostają samoloty walki elektronicznej

– według francuskiej nomenklatury GE

(Guerre eléctronique, wojna

elektroniczna) – C160G Gabriel

(Groupement aérien de brouillage,

recherche et identification électronique).

Wkrótce maszyny te mają zostać

zastąpione przez nowe samoloty

o analogicznym przeznaczeniu.

Fotografie w artykule: Armée de l’Air et de l’Espace,

Dassault Aviation, Combined Joint Task Force-

Operation „Inherent Resolve”, Patrick Bigel.

Używane obecnie przez Armée de l’air et

de l’espace maszyny rozpoznania elektronicznego

powstały na bazie samolotu

transportowego Aérospatiale MBB C160 Transall

(Transporter Allianz), wspólnej francusko-niemieckiej

konstrukcji, wprowadzonej do służby

jeszcze w połowie lat 60. Przebudowie w drugiej

połowie lat 80. poddano dwa egzemplarze o numerach

F216 (nr seryjny 219) i F221 (nr ser. 224),

Dwa samoloty C160G Gabriel z jednostki EEA 1/54 Dunkerque – F216 i F221. Najbardziej znane i jedno z nielicznych

zdjęć ukazujących obydwa samoloty w locie. Samoloty na fotografii nie mają oznaczeń taktycznych.

które noszą oznaczenia odpowiednio „GT” i „GS”.

Weszły one do eksploatacji u schyłku lat 80.

Pierwszy seryjny samolot transportowy C160

Transall (w Luftwaffe używano oznaczenia C-160)

opuścił wytwórnię w 1965 r. i dał początek serii 50

maszyn C160F (do służby weszły dodatkowo trzy

przedseryjne) przeznaczonych dla Francji i 113

C160D dla Niemiec. Część niemieckich maszyn

(20) trafiła później do lotnictwa tureckiego jako

C160T, a kolejnych dziewięć nowo wyprodukowanych

C160Z (Zuid-Afrika) do lotnictwa Republiki

Południowej Afryki. Na początku lat 70. Armée de

l’air zamówiły 29 nowych egzemplarzy w wariancie

NG (Nouvelle generation). W maszynach tych

w centropłacie zostały zamontowane dwa dodatkowe

zbiorniki (tzw. zbiorniki C), zwiększające zapas

paliwa z 19 050 do 27 000 litrów. Kolejną, tym

razem dobrze widoczną, zmianą była zabudowa

sondy do tankowania w locie i przez to samolot

otrzymał nazwę Licorne (jednorożec). Nowe maszyny

wyposażono dodatkowo w dwa reflektory – jeden

na sondzie do tankowania, a drugi pod przodem

kadłuba w celu poprawienia widoczności

podczas lotów nocnych. Właśnie na maszynach

wersji NG bazują dwa samoloty rozpoznania elektronicznego.

Maszyny C160G należą do najmłodszych

egzemplarzy tej wersji Transalla i najprawdopodobniej

zostaną wycofane ze służby jako ostatnie.

Samolot C160G „GS” w locie z wysuniętą podkadłubową osłoną aparatury Epicéa. Widoczne anteny systemu ASTAC

na grzbiecie kadłuba.

Przebudowa C160NG na C160G objęła przede

wszystkim kadłub samolotu – tylna rampa ładunkowa

została unieruchomiona w pozycji zamkniętej.

Wejście do samolotu jest możliwe obecnie jedynie

przez boczne drzwi. Komora główna,

ulokowana w ładowni, izolowana dźwiękowo i zamknięta

grodzią na wysokości drzwi bocznych,

umożliwia pracę 12 operatorów. Dodatkowo

w kadłubie znajdują się toalety, strefa odpoczynku

i kuchnia, niezbędne w czasie długotrwałych lotów

patrolowych. Samoloty mogą wykonywać

sześciogodzinne misje bez uzupełniania paliwa

w locie, a po tankowaniu w powietrzu czas lotu

wzrasta aż do 20 godzin. Uzyskanie takiej długotrwałości

lotu wymaga jednak trzykrotnego uzupełniania

paliwa w locie. Samoloty C160G mogą

być tankowane w locie przez inne Transalle (15

maszyn NG zostało przystosowanych do tego

celu), jak również KC-130 Hercules, należących do

innych państw NATO. Dopiero w 2019 i 2020 r.

francuskie lotnictwo wprowadziło do służby dwa

egzemplarze tankowca Lockheed Martin KC-130J

Super Hercules.

Samoloty odróżniają od maszyn transportowych:

wysuwana osłona w dolnej przedniej części

kadłuba mieszcząca anteny systemu Thomson-CSF

Epicéa (lokalizacja emisji środków łączności U/VHF),

anteny na grzbiecie kadłuba oraz zasobniki na końcach

skrzydeł systemu Thomson-CSF ASTAC (Analyseur

superhétérodyne tactique) do wykrywania,

identyfikacji i lokalizacji systemów radiolokacyjnych

oraz antena pomiędzy tylną częścią kadłuba a statecznikiem

pionowym (system łączności HF). Po

obydwu stronach tylnej części kadłuba, za bocznymi

drzwiami, znajdują się owiewki mieszczące panoramiczne

kamery OMERA 51. Dzięki tym ostatnim,

oprócz podstawowego zadania, jakim jest

rozpoznanie elektroniczne ROEM, samoloty wykonują

misje rozpoznania fotograficznego ROIM (Renseignement

d’origine image). Modyfikacje w awionice

i innych systemach pokładowych nie są znane.

Wiadomo tylko, że każdy z samolotów w stosunku

do seryjnych maszyn NG otrzymał dwie dodatkowe

62 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Adam M. Maciejewski

Firma Antonow próbowała w XXI wieku

szukać swojego miejsca na rynku

lotniczym. Jednym z kierunków miały

być regionalne samoloty pasażerskie

i zupełnie nowa linia modeli An-1x8.

Konstruowano je jednak w czasach

strukturalnego kryzysu Ukrainy, który

wydarzenia po 2014 r. tylko pogłębiły.

Swój negatywny wkład ma też reforma

Ukroboronpromu, wymuszona

przez Unię Europejską.

Agonia Antonowa cz. 2

Ilustracje w artykule: DP Antonow (Meljoe Ferreira),

Inszi Mereżi, DP PDPRONDIAWIAPROM,

Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych FR,

Ministerstwo Obrony FR, Ukroboronprom, Google

Earth, OAK, Pierwyj kanał, Cubana de Aviación

(facebook.com/aviacioncuba), NGU.

Ale prócz dewastującej politycznej niestabilności,

doszedł jeszcze czynnik gospodarczy,

czyli zerwanie więzi kooperacyjnych

z Federacją Rosyjską, co w zasadzie sparaliżowało

produkcję, modernizowanie i serwisowanie samolotów

na Ukrainie. Jej przemysł lotniczy stracił dostęp

nie tylko do rosyjskich części, ale nawet do

stopów aluminium czy tytanu. Symbolem załamania

produkcji samolotów może być 10 nieukończonych

od 2014 r. płatowców An-148/-158. Ich zablokowana

wartość to ok. 60 mln USD.

❚ Ostatnie modele Antonowów

W latach 90. Antonow zdecydował o wejściu na rynek

małych samolotów pasażerskich. Pierwszym

był turbośmigłowy An-140, pomyślany jako następca

An-24, zarazem ostatni seryjny wyrób ChDAWP,

gdzie zostały dwa niedokończone An-140-100

(nr. seryjne 04-03 i 04-05). Początki programu An-140

były bardzo obiecujące ze względu na umowę eksportową

(3 grudnia 1995 r.) z irańskim przedsiębiorstwem

HESA na licencyjną produkcję (pod oznaczeniem

IrAn-140) w zakładach w Szahinszahr

Licencyjna linia montażowa An-140/IrAn-140 w irańskich zakładach HESA w Szahinszahr.

Porównanie sylwetek samolotów An-132D i An-178 pokazuje, że choć obydwie maszyny oblatano w tym samym czasie

i są zbliżonej wielkości, to konstrukcyjnie dzielą je dekady.

w ostanie Isfahan. Od 2000 r. za 195,2 mln USD miało

powstać 80 licencyjnych samolotów. Wraz

z większą lokalizacją produkcji An-140 Iran miał

mieć prawo rozwoju konstrukcji (plany wspominały

o wersji morskiego samolotu patrolowego, a nawet

wczesnego ostrzegania i dowodzenia AEW&C).

Zakłady w Iranie wybudowano w latach 1996–

–1998, w czym uczestniczyły ukraińskie firmy,

np. DP PDPRONDIAWIAPROM, specjalizująca się

w przemysłowej infrastrukturze lotniczej. Lokalizacja

produkcji An-140 w Iranie ostatecznie wyniosła

50%. W latach 2000–2011 r. powstało tylko 11 samolotów,

z czego sześć wdrożono do eksploatacji.

W 2007 r. Iran ogłosił, że Ukraina nie dostarczyła

części i zespołów do montażu An-140, za które Iran

już zapłacił 120 mln USD (orientacyjna cena An-140

wynosiła ok. 20 mln USD). Z końcem maja 2015 r.

Iran zamknął program IrAn-140 z powodu zerwania

przez Ukrainę współpracy.

W 2011 r. umowę na współprodukcję An-140

Ukraina podpisała z Kazachstanem. Jej wdrożenie

nigdy jednak nie nastąpiło. Licencyjną produkcję

An-140 rozpoczęto też w Rosji, na mocy umowy

z 2003 r. Moskwa chciała zamówić 25 An-140-100

dla Aerofłotu i ok. 25 dla Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Oficjalnie współpracę przerwano wiosną

2014 r., ale w rzeczywistości trwała do marca 2016 r.

(ukraińskie firmy dostarczały m.in. kadłuby, skrzydła

i silniki, łącznie było to 34 poddostawców), kiedy

Awiakor zmontował ostatni An-140-100 dla Wojenno-Morskowo

Fłota. We wrześniu 2015 r. DP Antonow,

na polecenie władz w Kijowie, wycofał się

z rosyjsko-ukraińskiej spółki joint venture OAK–Antonow,

powołanej do licencyjnej produkcji i obsługi

An-140 w Rosji. Rosyjski resort obrony zamówił też

zestaw konwersyjny do An-140-100, aby pełnił rolę

samolotu fotogrametrycznego – modyfikację opracował

EMZ im. W. M. Miasiszczewa. Na przyszłości

An-140 (i innych Antonowów) negatywnie zaważyło

odejście nowych władz w Kijowie od integracji

Ukrainy z Euroazjatycką Unią Celną. Aż pięć z 36

wyprodukowanych maszyn An-140 utracono

w wypadkach (dwa z winy załogi), w tym trzy irańskie

(dwa na skutek awarii silników), po jednym

ukraińskim i azerbejdżańskim (w grudniu 2005 r.,

jeden z trzech linii lotniczych Azerbaijan Airlines,

które po tej katastrofie wycofały dwa pozostałe).

Przejściowym modelem pasażerskim był oblatany

w 2001 r. An-74TK-300D – bezrampowa wersja

rozwojowa transportowego An-74 z silnikami na

pylonach pod skrzydłami. Powstały tylko trzy,

jako salonki, w tym jedna dla Mu’ammara Kaddafiego.

Nie ukończono trzech samolotów. Katalogowym

następcą An-74TK-300D został An-148 –

– pierwszy z linii rozwojowej An-1x8, do której należą

też An-158 i An-178. Rosja kupiła licencję na montaż

końcowy An-148 w zakładach Woroneskiego

66 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Okręty wojenne

Jedna z najnowszych wizualizacji fregaty wielozadaniowej USS Constellation.

Pierwsza od ponad trzech dekad

Tomasz Grotnik

Stępkę ostatniej fregaty dla US Navy

położono niemal dokładnie 34 lata

temu – 30 marca 1987 r. Był to

USS Ingraham (FFG 61), okręt

zamykający serię 51 amerykańskich

jednostek typu Oliver Hazard Perry.

Obecnie trwa faza krytycznego

przeglądu projektu technicznego

nowej generacji jednostek tej klasy

przeznaczonych dla Marynarki Wojennej

Stanów Zjednoczonych. Jeśli pandemia

COVID-19 nie wpłynie nazbyt

negatywnie na dzisiejsze plany,

w końcu tego roku powinno rozpocząć

się palenie arkuszy blach do produkcji

pierwszych sekcji kadłubowych

przyszłego USS Constellation (FFG 62).

Ilustracje w artykule: Fincantieri, Marina Militare,

US Navy/Josiah J. Kunkle, Brett Cote.

Poprzednie amerykańskie fregaty zakończyły

definitywnie kampanię w 2015 r. (ostatnią

wycofaną była USS Simpson FFG 56,

która spuściła banderę 29 września). Wcześniej

US Navy uznała te jednostki za nieperspektywiczne

i nieprzystające do współczesnych realiów,

nie podjęła zatem wobec nich działań

modernizacyjnych. Wręcz przeciwnie. Część

z nich w ostatnim okresie służby rozbrojono,

usuwając kierunkową wyrzutnię uniwersalną

Mk 13, a wraz z nią zasadniczy oręż rakietowy

jednostek (kierowane pociski przeciwlotnicze

SM-1MR Standard i przeciwokrętowe RGM-84

Harpoon), czyniąc z nich „przerośnięte patrolowce”.

Zresztą typ Perry Amerykanie zaczęli wycofywać

już w latach 90. minionego wieku. Niektóre

z fregat nie przesłużyły nawet pod banderą

w gwiazdy i pasy 15 lat. Przydały się później

w charakterze magazynów części zamiennych

do jednostek siostrzanych i jako prezenty dla

biedniejszych sojuszników. U niektórych z nich

zdobyły nawet status „kultowych”.

Jednak już w grudniu 2016 r., w wyniku analizy

strukturalnej sił (FSA, Force Structure Analysis),

w perspektywie kolejnych 30 lat US Navy przyjęła

za cel osiągnięcie i utrzymanie liczebności floty

na poziomie 355 jednostek. W tym wymiarze

przewidziano 52 tzw. SSC, czyli małe nawodne

okręty bojowe (Small Surface Combatants). Tak

amerykańska marynarka klasyfikuje fregaty,

okręty do działań przybrzeżnych LCS (Littoral

Combat Ships), jednostki przeciwminowe i patrolowe.

Obecnie SSC to 22 LCS-y i osiem niszczycieli

min typu Avenger. Zgodnie z aktualnym

planem, do roku podatkowego 2034 w kampanii

mają być 52 SSC: 34 klasy LCS i 18 – z 20 planowanych

– klasy fregata. W przyszłości liczba ta

jednak może wzrosnąć do nawet 70. Wynika to

ze znowelizowanej FSA, według której w nadchodzących

latach US Navy może przejść na

nową strukturę sił nawodnych, obejmującą m.in.

większy odsetek SSC. Ponadto Biuro Sekretarza

Obrony przeprowadziło własną analizę, efektem

której jest rekomendacja redukcji liczby lotniskowców

z 11 do dziewięciu, wprowadzenie 65

dużych bezzałogowych lub opcjonalnie załogowych

jednostek nawodnych, ograniczenie stanu

dużych okrętów do ok. 80–90 i zwiększenie liczby

SCC do 55–70. Ocena ta jest częścią przeglądu

struktury sił US Navy prowadzonego przez

Departament Obrony. I powiela sugestie Marka

Espera, sekretarza obrony w administracji Donalda

Trumpa, o potrzebie zmniejszania nacisku na

lotniskowce jako centralny element projekcji siły

marynarki i przeniesieniu akcentu na jednostki

bezzałogowe, które można łatwiej poświęcić

w trakcie konfliktu, a ich misje są nieporównanie

bardziej efektywne kosztowo od dużych okrętów

z załogami na pokładach.

Fiasko i wynikająca stąd redukcja skali programu

LCS wraz z wycofaniem przestarzałych fregat

utrudniają szybkie osiągnięcie powyższego

zamierzenia. W tych okolicznościach czynnik

czasu związany z pozyskaniem nowych fregat,

w przyszłości zasadniczego rodzaju SSC, stał się

kluczowy.

❚ Fregaty przyszłości z przeszłością

W celu realizacji programu FFG(X), w ramach

NAVSEA (Naval Sea Systems Command, Dowództwo

Wojskowych Systemów Morskich) powołano

biuro wykonawcze PMS 515. Jest ono

76 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl


Siły morskie

Wizja artystyczna okrętu podwodnego typu U212NFS.

Nowe okręty Marina Militare

Tomasz Grotnik

Ostatnie tygodnie przyniosły kilka

wydarzeń związanych z planem

modernizacji włoskiej Marina Militare.

W tym czasie zawarto ważne umowy

na nowe okręty podwodne i ich systemy,

jak też przyjęto do służby jednostkę

wsparcia logistycznego oraz zwodowano

kolejną fregatę. Podobne kumulacje

w Europie zdarzają się nader rzadko,

jeśli już, to w Federacji Rosyjskiej,

zaś dla naszych marynarzy pozostają

jedynie w sferze marzeń.

Ilustracje w artykule: Fincantieri, Naval Group.

26

lutego włoska grupa stoczniowa

Fincantieri S.p.A. i OCCAR (Organisation

conjointe de coopération en

matière d’armement, Organizacja Jednoczącej

Współpracy w Dziedzinie Uzbrojenia) podpisały

umowę na budowę pary okrętów podwodnych

nowej generacji typu U212NFS dla Marynarki

Wojennej Republiki Włoskiej. Kontrakt, którego

Fincantieri będzie głównym wykonawcą, przewiduje

też opcję na dwie dodatkowe jednostki.

Łączna wartość umowy na pierwszą parę

wraz ze wsparciem logistycznym wynosi

1,35 mld EUR netto. Projekt U212NFS (Near Future

Submarine) jest ewolucją programu U212A,

zrealizowanego we współpracy z niemieckim

holdingiem stoczniowym thyssenkrupp Marine

Systems GmbH (tkMS). W wyniku programu

U212A wyprodukowano cztery okręty podwodne

dla Włoch: Salvatore Todaro (S 526), Scirè

(S 527), Pietro Venuti (S 528) i Romeo Romei (S 529),

dostarczone przez Fincantieri w dwóch transzach

w latach 2006–2007 i 2016–2017.

Przekazanie pierwszej pary U212NFS zaplanowano

na 2027 i 2029 r. Taki harmonogram wynika

z potrzeby zapewnienia odpowiedniego poziomu

zdolności do działań, biorąc pod uwagę przyszłe

złożone scenariusze operacji podwodnych, jak też

Okręt wsparcia logistycznego Vulcano. Ta udana konstrukcja posłużyła do zaprojektowania francuskiego odpowiednika.

zbliżający się ku końcowi okres eksploatacji czterech

zaprojektowanych i zbudowanych we Włoszech

okrętów podwodnych typu Salvatore Pelosi

(wersja rozwojowa serii Nazario Sauro), które rozpoczęły

kampanię w latach 1988–1995. Równie

istotna jest też chęć utrzymania i dalszego rozwoju

zdobytej przez Fincantieri strategicznej i innowacyjnej

wiedzy branżowej, jak również konsolidacja

przewagi technicznej i technologicznej

wdrożonej przez firmę, a także jej łańcucha dostaw,

zwiększających zastosowanie w okrętach

podwodnych zaawansowanych technicznie podzespołów

opracowanych przez przemysł włoski.

Wykorzystanie wspomnianej opcji kontraktowej

jest niemal pewne i związane z potrzebą wycofania

ostatniej pary jednostek typu Pelosi.

Lutowa umowa jest konsekwencją ogłoszenia

9 grudnia ub.r. na stronie internetowej Tenders

Electronic Daily (Dziennik Elektroniczny Zamówień

Publicznych Unii Europejskiej) zamiaru zakupu

dwóch jednostek typu U212NFS przez włoskie

Ministerstwo Obrony reprezentowane przez

Zarząd Uzbrojenia Marynarki Wojennej NAVARM,

będący głównym organem techniczno-finansowym

Marina Militare, wchodzącym w skład Generalnego

Sekretariatu Obrony i Krajowej Dyrekcji

Uzbrojenia. Już wówczas było oczywiste, że

wykonawcą zamówienia będzie Fincantieri (zastosowano

tryb negocjacji z jednym oferentem).

Główne prace wykonają zakłady spółki w Muggiano

koło La Spezii, gdzie powstały wszystkie

okręty typu 212A eksploatowane w Italii.

W ślad za tym, również 26 lutego, spółka Leonardo

S.p.A. i Fincantieri S.p.A. podpisały umowę na

dostawę systemów kierowania walką do dwóch

okrętów podwodnych typu U212NFS. Kontrakt

o wartości 150 mln EUR dotyczy zaprojektowania

i opracowania systemu zarządzania walką do wspomnianych

jednostek. Ponadto Leonardo dostarczy

80 Wojsko i Technika • Marzec 2021

www.zbiam.pl

More magazines by this user
Similar magazines