Wojsko i Technika Historia 2/2021 promo

zespolbadanianalizmilitarnych

by ZBIAM

www.zbiam.pl

Operacja

„Seelöwe”

2/2021

Marzec-Kwiecień

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Broń pancerna WP: 1933-1937

W NUMERZE:

Operacja rżewsko-

-wiaziemska 1942

Zgodnie z decyzją Stawki Najwyższego

Naczelnego Dowództwa

z 5 stycznia 1942 r. Armia

Czerwona bez jakiejkolwiek

przerwy operacyjnej przystąpiła

do ofensywy zimowej…

Czołgi podstawowe

M46 i M47 Patton

2 stycznia 1945 r. w Waszyngtonie

zebrała się komisja Army

Ground Forces Equipment Review

Borad, by przedyskutować

kwestię wyposażenia US Army

w czołgi po wojnie…

ISSN 2450-2480 Index 407739


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


1

Zgodnie z decyzją Stawki Najwyższego

Naczelnego Dowództwa

z 5 stycznia 1942 r. Armia

Czerwona bez jakiejkolwiek

przerwy operacyjnej przystąpiła

do ofensywy zimowej…

2 stycznia 1945 r. w Waszyngtonie

zebrała się komisja Army

Ground Forces Equipment Review

Borad, by przedyskutować

kwestię wyposażenia US Army

w czołgi po wojnie…

Vol. VII, nr 2 (32)

Marzec-Kwiecień 2021; Nr 2

www.zbiam.pl

Operacja

„Seelöwe”

2/2021

Marzec-Kwiecień

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Broń pancerna WP: 1933-1937

2/2021

W NUMERZE:

Operacja rżewsko-

-wiaziemska 1942

Czołgi podstawowe

M46 i M47 Patton

ISSN 2450-2480 Index 407739

Na okładce: Hawker Hurricane Mk I.

Rys. Jarosław Wróbel

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Nakład: 14,5 tys. egz.

Redaktor naczelny

Jerzy Gruszczyński

jerzy.gruszczynski@zbiam.pl

Redakcja techniczna

Dorota Berdychowska

dorota.berdychowska@zbiam.pl

Korekta

Stanisław Kutnik

Współpracownicy

Władimir Bieszanow, Michał Fiszer,

Tomasz Grotnik, Andrzej Kiński,

Leszek Molendowski, Marek J. Murawski,

Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Ul. Anieli Krzywoń 2/155

01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

Ul. Bagatela 10/19

00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2021

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

spis treści

BITWY I KAMPANIE

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Operacja „Seelöwe”. Niemiecka inwazja na Wielką Brytanię 4

MONOGRAFIA LOTNICZA

Marek J. Murawski

Junkers Ju 88A w Bitwie o Anglię 1940 r. 20

BITWY I KAMPANIE

Władimir Bieszanow

Pierwsza rżewsko-wiaziemska operacja zaczepna:

8 stycznia – 20 kwietnia 1942 r. (1) 36

MONOGRAFIA PANCERNA

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

M46 i M47: pierwsze czołgi Patton (1) 52

BITWY I KAMPANIE

Tomasz Szlagor

Operacja desantowa w Zatoce Salerno: wrzesień 1943 r. (1) 68

BROŃ PANCERNA

Jędrzej Korbal

Broń pancerna Wojska Polskiego: 1933-1937 82

www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria 3


Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

4

Operacja „Seelöwe”

Niemiecka inwazja na Wielką Brytanię

Po upadku Francji w czerwcu 1940 r. Niemcy stanęli przed

pytaniem, co dalej? Liczyli na to, że po wyeliminowaniu silnej

na lądzie Francji, Wielka Brytania dojdzie do wniosku, że stawianie

dalszego oporu mija się z celem i podejmie rozmowy

pokojowe. Tak się jednak nie stało. Należało zatem podjąć działania

zmierzające do zajęcia Wysp Brytyjskich, by uniknąć strategicznych

bombardowań lotniczych. Powszechnie uważa się,

że Wielką Brytanię ocaliła wielka bitwa powietrzna z lata-jesieni

1940 r. W istocie jednak, na niemiecką decyzję o odstąpieniu

od desantu na Wyspy Brytyjskie złożyło się wiele czynników.

Najwięcej Hitlerowi do myślenia dało zajęcie przez ZSRR Besarabii

i Północnej Bukowiny na pograniczu rumuńsko-radzieckim,

przez co Rosjanie stworzyli bezpośrednie zagrożenie

dla pól naftowych w Rumunii.

Kiedy niemieckie wojska ruszyły na Polskę

1 września 1939 r., Adolf Hitler nie

spodziewał się zdecydowanej reakcji

mocarstw zachodnich. Podpisanie wzajemnych

gwarancji militarnych polsko-brytyjskich

6 kwietnia 1939 r. zaniepokoiło Hitlera,

ale nie zmieniło jego planów. Niemniej jednak

dążył do podpisania paku o nieagresji

z ZSRR oraz podzielenia wpływów w Europie

Wschodniej. Obsesją Hitlera było bowiem

uniknięcie wojny z mocarstwami na dwa

fronty, na wschodzie i zachodzie.

Jednak w ostatniej chwili Hitler się zawahał.

Mimo podpisania 23 sierpnia 1939 r.

Paktu o Nieagresji z ZSRR, znanego jako

Pakt Ribbentrop-Mołotow, zaplanowany

na 26 sierpnia 1939 r. atak na Polskę został

przesunięty o pięć dni, na 1 września. Uważa

się, że było to spowodowane odmową Benito

Mussoliniego przystąpienia Włoch do wojny

po stronie Niemiec w 1939 r., ponieważ

ten odpowiedział, że Włochy nie są jeszcze

gotowe. Hitler musiał się więc liczyć z tym,

że w razie konfrontacji z Wielką Brytanią

i Francją, Niemcy zostaną pozostawione

same sobie. Co gorsza, istniały także obawy,

że podobnie jak w I wojnie światowej Włochy

zmienią stronę, jako że dyplomacja brytyjska

czyniła starania, by Włochy na stronę aliantów

przeciągnąć.

Francja i Wielka Brytania wypowiedziały

wojnę III Rzeszy 3 września 1939 r., w wyniku

agresji Niemiec na Polskę w dniu 1 września

i odrzucenia przez rząd niemiecki przedstawionego

mu ultimatum brytyjskiego i francuskiego

z żądaniem natychmiastowego

wycofania Wehrmachtu z terytorium Polski

i Wolnego Miasta Gdańska. Wykonując

Ewakuowane z Francji jednostki straciły niemal całe swoje wyposażenie ciężkie, ale brytyjski przemysł

braki te szybko uzupełniał kolejnymi dostawami uzbrojenia i sprzętu wojskowego.


BITWY I KAMPANIE

na ZSRR. O operacji „Seelöwe” tego dnia

w ogóle nie dyskutowano.

31 lipca wobec oporów OKM, dowództwo

wojsk lądowych skierowało swoją uwagę

w stronę działań pośrednich w basenie Morza

Śródziemnego, a Erich Raeder nie tylko

podtrzymał swoją propozycję przełożenia

operacji „Seelöwe” na maj 1941 r., ale wręcz

zaproponował by w pierwszej fali przerzucić

tylko dziesięć pułkowych grup bojowych,

nie zrezygnował z inwazji na Wielką Brytanię

30 czy 31 lipca, skoro następnego dnia podpisał

dyrektywę o podjęciu pełnoskalowych

działań lotniczych ukierunkowanych na wywalczenie

powietrznej przewagi stanowiącej

warunek przeprowadzenia operacji „Seelöwe”,

którą w ramach tej dyrektywy (z 1 sierpnia)

Luftwaffe miała zabezpieczyć.

Zgodnie z wolą Hitlera 7 sierpnia ponownie

doszło do spotkania szefów sztabów OKH

Barki zgromadzone we francuskich portach miały posłużyć do transportu niemieckich wojsk, było

ich ponad 2300. W wyniku alianckich bombardowań udało się zniszczyć niecałe 10% z nich. Nie robiło

to żadnej różnicy, bowiem i tak brakowało dla nich holowników, których było tylko nieco ponad

400, nie były one w stanie zabrać jednocześnie nawet połowy tych barek, holując po dwie.

14

razem 30 tys. żołnierzy. Tymczasem rozpoczęła

się dyskusja, czy podjąć działania

przeciwko ZSRR przed pokonaniem Wielkiej

Brytanii, czy nie. Reprezentujący OKW

gen. mjr Walter Warlimont, w imieniu Hitlera

oświadczył, że planowanie ataku na ZSRR

musi zostać podjęte.

Powszechnie uważa się, że w tym momencie

Hitler podjął decyzję o rezygnacji z operacji

„Seelöwe” na rzecz późniejszej operacji

„Barbarossa” przeciwko ZSRR. Nie jest to jednak

prawda. Hitler wahał się, żadnej konkretnej

decyzji nie podjął. Przygotowania do inwazji

na Wielką Brytanię we wrześniu 1940 r.

nadal były kontynuowane, a dzień 15 września

miał być dniem, kiedy Luftwaffe ostatecznie

wywalczy powietrzną przewagę nad

południową Anglią. Mało tego, Hitler nadal

nie odwołał operacji „Tannenbaum” (ataku

na Szwajcarię), a ponadto prowadzono też

rozważania dotyczące planów zajęcia Islandii

(operacja „Ikarus”) i planów zajęcia Irlandii

(operacja „Grün”)! Doprawdy, pod względem

strategicznym Niemcy nie za bardzo wiedziały,

dokąd zmierzają…

Operacja „Seelöwe” miała być jak najbardziej

kontynuowana i w tym celu 1 sierpnia

1940 r. Hitler podpisał kolejną Dyrektywę

Führera nr 17, nakazującą podjęcie intensywnych

działań lotniczych przeciwko Wielkiej

Brytanii w ramach operacji „Adlerangriff”,

ukierunkowanej na wywalczenie powietrznej

przewagi nad południową Anglią. W dyrektywie

tej napisano, że po wywalczeniu powietrznej

przewagi i po atakach na brytyjskie

porty, Luftwaffe ma być w pełnej gotowości

do wsparcia operacji „Seelöwe”. A zatem, Hitler

Jeden z niemieckich Tauchpanzer, czyli czołg PzKpfw IV Ausf. D dostosowany do brodzenia po dnie.

Sam pomysł zjechania z barki do wody o głębokości ok. 10 m i dotarcia po dnie do odległego o 200 m

brzegu był niezwykle śmiały, mówiąc delikatnie.

i OKM, gdzie usiłowano wypracować wspólne

stanowisko w sprawie planowanego desantu.

Po długich deliberacjach 10 sierpnia

OKH zgodziło się na zredukowanie sił inwazyjnych

do 25 dywizji, w tym pierwszej fali do

9 dywizji. Co gorsza, transport pierwszej fali

desantu miał zająć aż 10-11 dni, niemiecka

marynarka bowiem nie była w stanie zorganizować

większej ilości morskich środków

transportowych.

Dalsze przygotowania

W drugiej połowie sierpnia oba rodzaje sił

zbrojnych nadal planowały własne operacje,

które się wzajemnie nie pokrywały. Ostatecznie

Hitler nakazał 26 sierpnia, by OKH

dopasowało się do możliwości transportowych

OKM, a zatem dokonano wspomnianej

wcześniej redukcji sił i zawężono pas lądowania.

Zrezygnowano z rejonu lądowania Strefa

A w rejonie Dover i Strefa F bliżej Porthsmouth.

Problemem było teraz to, że jedynym

portem w strefie lądowania był Folkestone,

ale był to niewielki port, który mógł przyjmować

tylko mniejsze statki, o słabych mocach

przeładunkowych. Aby móc skutecznie

wysadzić drugą falę desantu, w skład której

wchodziły dywizje pancerne i zmotoryzowane

z dużą ilością czołgów, transporterów

opancerzonych, samochodów pancernych

oraz ciężarówek i innych pojazdów, potrzebne

były znacznie większe porty. Wojska

Lądowe założyły zatem, że jak najszybciej

muszą zdobyć Dover i położony nieco dalej

na wschód Ramsgate.

Jednocześnie Wojska Lądowe miały świadomość,

że transportowanie pierwszej fali

desantu przez 10 czy 11 dni spowoduje,

że cały element zaskoczenia zostanie utracony,

a brytyjskie wojska ściągną w rejon

lądowania niemal w całości, tworząc obronę

nie do przebycia. W tej sytuacji wyparował

cały optymizm OKH co do operacji „Seelöwe”,

armia coraz mniej wierzyła w powodzenie

inwazji na Wielką Brytanię, coraz bardziej podzielając

pesymizm Marynarki Wojennej.

Ale OKM rzucało kolejne kłody pod nogi.

Pod koniec sierpnia dowództwo Kriegsmarine

oświadczyło, że potrzebuje dziesięciu dni

od decyzji do uruchomienia operacji, z czego

tydzień miał być poświęcony na stawianie

osłonowych pól minowych. Z tego względu

3 września przesunięto termin S-Tag

z 15 września na 21 września.

Jak Niemcy chcieli przeprowadzić operację

bez jednostek desantowych to trudno

powiedzieć. Pierwsze jednostki desantowe,

20-tonowe barki znane jako Pionierlandungsboot

39 (PLB 39) powstały nie z inicjatywy Marynarki

Wojennej lecz wojsk saperskich Wojsk

Lądowych. W dodatku do końca 1940 r. zbudowano

jedynie cztery barki PLB 39 zdolne

do transportu 100 żołnierzy lub 20 t ładunku.

W 1941 r. zbudowano już 55 tych jednostek,

ale we wrześniu 1940 r. nie można było na nie


Junkers Ju 88A

w Bitwie o Anglię 1940 r.

4

Marek J. Murawski

20

Okres około trzech tygodni

między zawarciem rozejmu

z Francją, a rozpoczęciem

na szerszą skalę operacji

powietrznych przeciwko

Wielkiej Brytanii Luftwaffe

wykorzystała na przezbrojenie

kolejnych jednostek w samoloty

bombowe Ju 88 A.

Latem 1940 r. już 12 dywizjonów

posiadało na swoim

wyposażeniu bombowce

tego typu.

Historycy brytyjscy za początek Bitwy

o Anglię uznają 10 lipca 1940 r. Wówczas

to pierwszy sukces odniosły 63 samoloty

Ju 88 A należące do KG 51, KG 54 i III./

LG 1, które bez strat własnych zbombardowały

fabrykę amunicji w Falmouth oraz stację

kolejową i elektrownię w Swansea. W czwartek,

11 lipca, Luftwaffe straciła dwa pierwsze

Ju 88 w Bitwie o Anglię, były to maszyny należące

do I./KG 51 i II./LG 1. Następnego dnia,

około 18:20 sekcja Hurricane należących

do 145 dywizjonu RAF przechwyciła nad

Kanałem kilka Ju 88 z 3./KG 51 eskortowane

przez niszczyciele Bf 110. P/O Robert Duncan

Yule, Nowozelandczyk ze 145 dywizjonu RAF,

celnie ostrzelał jeden z bombowców, który

rozbił się przy lądowaniu w Villaroche grzebiąc

w swoich szczątkach załogę.

W sobotę, 13 lipca, po ataku na konwój

przybrzeżny 6./KG 51 straciła jednego Ju 88,

który po długim pościgu zestrzelony został

przez Hurricane z 43 dywizjonu RAF. Dwa dni

później, 15 lipca, trzy Ju 88 należące do II./LG 1

zrzuciły 12 bomb 500 kg na zakłady Westland

Aircraft Co. w Yeovil trafiając budynki i pas

startowy. W drodze powrotnej nad Kanałem

zestrzelony został Ju 88 A-1 z 4./LG 1.

18 lipca podczas próby zbombardowania

konwoju na południowy wschód od Swanage

grupa Ju 88 należących do KG 54 zaatakowana

została przez Spitfire z 609 dywizjonu. F/O

A.R. Edge zestrzelił Ju 88 A-1 z I./KG 54. Ogień

niemieckich strzelców pokładowych odpędził

pozostałych napastników, dwa Spitfire zostały

zestrzelone. Tego samego dnia w nalocie

na Cardiff brał udział Uffz. Walter Malzahn,

obserwator w załodze bombowca L1+LP z 6./

LG 1, który pilotował Fw. Felix Siegmund:

Nie wiem, czy było osiem czy więcej myśliwców.

Była ich cała chmara, początkowo stanowiły

tylko punkty nad horyzontem. Fw. Siegmund

podjął próbę poderwania maszyny w gęste

chmury znajdujące się nad nami. Podczas tego

manewru przeciągnął maszynę i spadliśmy

w dół kręcąc zwitki korkociągu. Niewiele metrów

nad powierzchnią wody Ju 88 poderwał

Przód kadłuba samolotu Ju 88 A należącego do KG 77.

się w górę, nie było do końca jasne, czy samolot

wyszedł z nurkowania sam, czy też wyciągnął

go Siegmund. Siegmund z półuśmiechem spojrzał

na mnie i powiedział: „A cóż to było?” W każdym

bądź razie myśliwce straciły nas z oczu

i mogliśmy cali i zdrowi na duszy i ciele wylądować

u „Dziewicy Orleańskiej”. 1

20 lipca w godzinach porannych patrolująca

sekcja Hurricane z 56 dywizjonu

zestrzeliła w pobliżu St. Osyth pojedynczego

Ju 88, F6+BM należącego do 4.(F)/122.

W nocy z 22 na 23 lipca bombowce Luftwaffe

przeprowadziły operację minowania portów

brytyjskich. Jedną z czwórek Ju 88 należących

do 7./KG 30, które bazowały na lotnisku

Zwischenahn, prowadził dowódca eskadry,

Hptm. Hans-Joachim „Hajo” Herrmann. Zadaniem

eskadry było zaminowanie wejścia

do portu w Plymouth. Jednostka doleciała

w rejon celu na wysokości 3300 m, a następnie

po zmniejszeniu prędkości do 270 km/h


Władimir Bieszanow

36

Pierwsza

rżewsko-wiaziemska operacja zaczepna:

8 stycznia-20 kwietnia 1942 r.

Po bitwie o Moskwę sowieckie kierownictwo wojskowo-polityczne

zamierzało umocnić inicjatywę strategiczną, zdobytą przez

Armię Czerwoną w grudniowych bojach i rozwinąć osiągnięte

powodzenie. Plan działań wojennych na zimę 1942 r. rozpatrywano

na posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego

WKP(b) i Kwatery Głównej Najwyższego Naczelnego Dowództwa

5 stycznia. Szef Sztabu Generalnego, marszałek Boris

Szaposznikow, poinformował o sytuacji na froncie i przedstawił

projekt planu powszechnego natarcia. Przed sowieckimi siłami

zbrojnymi postawiono zadania o charakterze rozstrzygającym:

zlikwidować zagrożenie Leningradu, Moskwy i Kaukazu, stworzyć

warunki do zakończenia wojny w 1942 r.

Najwyższy Naczelny Dowódca, Iosif Wissarionowicz

Stalin, występując na posiedzeniu

oświadczył: Niemcy znajdują

się w szoku po klęsce pod Moskwą i nie są dobrze

przygotowani do zimy. Mamy obecnie

najbardziej dogodny moment do przejścia

do powszechnego natarcia. Wróg liczy na zatrzymanie

naszego natarcia do wiosny, żeby

wiosną, po zebraniu sił, znów przejść do aktywnych

działań. Chce zyskać na czasie i mieć

chwilę odpoczynku. Nasze zadanie polega

na tym, żeby Niemcom nie dać tego odpoczynku,

należy gnać ich na zachód bez zatrzymania,

zmusić do zużycia rezerw jeszcze przed

wiosną, kiedy to my otrzymamy nowe, potężne

wsparcie, Niemcy zaś będą go pozbawieni, pozwoli

nam to odnieść ostateczne zwycięstwo

nad hitlerowskimi wojskami w 1942 r.

Przed frontami postawiono zadanie okrążyć

i zniszczyć siły główne trzech grup niemieckich

armii i do wiosny przemieścić się

na głębokość 300-400 km. Celem ofensywy

– potwierdza szef Sztabu Generalnego Armii

Czerwonej, marszałek Aleksander M. Wasilewski

– miała być likwidacja sił głównych

Grupy Armii „Północ” przez wojska frontów Leningradzkiego,

Wołchowskiego oraz prawego

skrzydła Frontu Północno-Zachodniego, a także

przerwanie blokady Leningradu; fronty Kaliniński

oraz Zachodni, przy udziale armii frontów

Północno-Zachodniego i Briańskiego miały

okrążyć i zniszczyć siły główne Grupy Armii

„Środek”; frontom Południowemu i Południowo-Zachodniemu

powierzono zadanie uderzenia

na Grupę Armii „Południe”, odzyskując

Dowódca 2. Gwardyjskiego Korpusu Kawalerii, generał-major Issa Plijew ze swoimi oficerami.

1


Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

M46 i M47:

pierwsze czołgi Patton

1

Po II wojnie światowej amerykańskie

czołgi rozwijały się

bardzo powoli, konstruktorzy

i producenci mieli do pokonania

wiele trudności. Niektórzy

w ogóle kwestionowali potrzebę

posiadania czołgów.

Później uległo to zmianie,

kiedy okazało się, że pojazdy

pancerne to najskuteczniejszy

środek walki na lądzie na atomowym

polu walki. Dlatego

właśnie nowy czołg rodził się

w bólach, a jego możliwości

bojowe początkowo nie

spełniały oczekiwań dowódców

pancernych. To się jednak

miało stopniowo zmienić,

a wóz M47 był jaskółką zwiastującą

pozytywne zmiany.

wobec dwóch pozostałych. Dlatego nowe

uzbrojenie dla Wojsk Lądowych powstawało

po woli, ponieważ dostępnych środków

nie było zbyt wiele.

2 stycznia 1945 r. Army Ground Forces Equipment

Review Board (komisja przeglądu wyposażenia

komponentu lądowego Wojsk Lądowych,

istniała od końca 1944 r. do grudnia

1945 r., kierował nią gen. mjr Gilbert R. Cook)

zebrała się w Waszyngtonie, by przedyskutować

kwestię czołgów dla US Army na okres

powojenny. Właśnie ta komisja zarysowała

wymagania dla trzech nowych typów czołgów

bojowych: lekkiego o masie do 25 t, średniego

o masie do 45 t i ciężkiego o masie do 75 t.

Czołg średni, 45-tonowy, miał mieć pancerz

czołowy o grubości 203 mm, boczny

o grubości 76 mm i miał być uzbrojony

w działo kal. 76 mm lub większego o zdolności

przebicia pancerza walcowanego

o grubości do 203 mm pod kątem 30 o z odległości

co najmniej 1000 jardów (ok. 900 m).

Zakładano zastosowanie stabilizatora armaty

w płaszczyźnie pionowej, ale także w poziomie

(na kierunek) oraz dalmierza optycznego

w układzie celowniczym. Rozważano też zastosowanie

dalmierza radiolokacyjnego, który

miał w dodatku mieć typowe urządzenie

identyfikacji „swój-obcy”. W zakresie napędu

miał to być silnik wielopaliwowy (a zatem

wysokoprężny). Nakazano też rozważenie

52

Powojenne lata były dla US Army trudne.

Pojawienie się broni jądrowej wywołało

duże przewartościowania w poglądach

na prowadzenie wojny. Główny nacisk położono

na rozwój strategicznych, jądrowych

środków uderzeniowych, opracowywanych

w ramach programów Sił Powietrznych

(z tego powodu we wrześniu 1947 r. wydzielono

je ze składu Wojsk Lądowych w samodzielny

rodzaj sił zbrojnych w ramach ustawy

o obronie narodowej) oraz programów Marynarki

Wojennej. Dla US Army nie przewidywano

żadnych działań strategicznych, a zatem

główny jak dotąd rodzaj sił zbrojnych stał

się niespodziewanie ubogim kopciuszkiem

Jeden z sześciu prototypów T40, z którego wywodzi się M46 Patton. Miała to być maszyna przejściowa

przed opracowaniem docelowego czołgu średniego.

zastosowania turbiny gazowej do napędu

wozu. Plany jak widać, były dość ambitne, ale

w styczniu 1945 r. nikt się jeszcze nie spodziewał,

że wojska lądowe mogą przestać być

„królową” rodzajów sił zbrojnych.

Dlatego jesienią 1945 r. wszystko uległo

zmianie. Została powołana nowa komisja


Tomasz Szlagor

1

Operacja desantowa

w Zatoce Salerno: wrzesień 1943 r.

68

Inwazja Włoch rozpoczęła się

w lipcu 1943 r. lądowaniem

aliantów na Sycylii (operacja

„Husky”). Następnym krokiem

była operacja desantowa

w Zatoce Salerno, która

zapewniła solidny przyczółek

we Włoszech kontynentalnych.

Kwestią sporną pozostał fakt,

do czego właściwie ten przyczółek

miał im być potrzebny.

Chociaż po zwycięstwie aliantów w Afryce

Północnej kierunek ofensywy z Tunezji

przez Sycylię na Półwysep Apeniński

wydawał się logiczną kontynuacją,

w rzeczywistości bynajmniej takim nie był.

Amerykanie stali na stanowisku, że najkrótsza

droga do pokonania III Rzeszy wiedzie

przez Europę zachodnią. Świadomi rosnącej

skali zaangażowania własnych wojsk na Pacyfiku,

inwazję przez kanał La Manche chcieli

mieć jak najszybciej za sobą. Brytyjczycy,

wręcz przeciwnie. Churchill liczył, że zanim

nastąpi desant we Francji, Niemcy wykrwawią

się na froncie wschodnim, naloty strategiczne

zniszczą ich potencjał przemysłowy,

a on zdąży odzyskać wpływy na Bałkanach

i w Grecji, zanim wkroczą tam Rosjanie. Przede

wszystkim jednak obawiał się, że frontalny

szturm na Wał Atlantycki spowoduje straty,

na które Brytyjczyków nie było już stać. Odwlekał

więc ten moment, mając nadzieję,

że w ogóle nie nastąpi. Najlepszym sposobem

na to było wikłanie sojusznika w operacje

na południu Europy.

Ostatecznie nawet Amerykanie musieli

przyznać, że – głównie z powodu braków

logistycznych – otworzenie tzw. drugiego

frontu w Europie zachodniej przed końcem

1943 r. ma nikłe szanse powodzenia

i że potrzebny jest jakiś „temat zastępczy”.

Faktycznym powodem inwazji na Sycylię

latem tamtego roku była chęć zaangażowania

angloamerykańskich wojsk w Europie

w operację na tyle dużą, by Rosjanie nie mieli

poczucia, że walczą z Hitlerem sami 1 . Decyzja

o lądowaniu na Sycylii nie rozwiała jednak

rozterek aliantów zachodnich odnośnie tego,

co robić dalej. Podczas konferencji „Trident”

w Waszyngtonie w maju 1943 r. Amerykanie

postawili sprawę jasno – operacja „Overlord”

musi ruszyć najpóźniej w maju następnego

roku. Pozostawało pytanie, co do tego czasu

mają robić wojska lądowe, by z jednej strony

nie stać bezczynnie z bronią u nogi, a z drugiej

nie trwonić sił, które wkrótce miały być

potrzebne do otworzenia drugiego frontu.

Amerykanie obstawali, by jesienią 1943 r.,

już po oczekiwanym zajęciu Sycylii, zdobyć

Sardynię i Korsykę, widząc w nich przyczółki

do przyszłej inwazji na Francję południową.

Ponadto taka operacja wymagała zaangażowania

jedynie niewielkich środków i mogła

zostać zakończona w miarę szybko. Ta zaleta

okazała się jednak, w oczach wielu, najpoważniejszą

wadą – operacja na tak małą

skalę nie realizowała żadnych celów nadrzędnych:

nie odciągała niemieckich wojsk

z frontu wschodniego ani nie satysfakcjonowała

opinii publicznej, złaknionej wieści

o wielkich zwycięstwach.

Jednocześnie Churchill i jego stratedzy

forsowali plany zgodne z brytyjską racją

stanu. Urabiali sojuszników, by zdobyć południowy

kraniec Półwyspu Apenińskiego

– ale nie po to, by stamtąd ruszyć na Rzym

i dalej na północ, a jedynie zdobyć bazy

wypadowe do inwazji na Bałkany. Argumentowali,

że taka operacja odbierze przeciwnikowi

dostęp do znajdujących się tam

źródeł surowców naturalnych (m.in. ropy

naftowej, chromu i miedzi), zagrozi trasom

zaopatrzeniowym na front wschodni, zachęci

lokalnych sojuszników Hitlera (Bułgarię,

Rumunię, Chorwację czy Węgry) do opuszczenia

sojuszu z nim, wzmocni partyzantkę

w Grecji i być może przeciągnie Turcję

na stronę Wielkiej Koalicji.

Dla Amerykanów plan ofensywy lądowej

w głąb Bałkanów brzmiał jednak, jak wyprawa


Jędrzej Korbal

Broń pancerna

Wojska Polskiego: 1933-1937

82

Podporządkowana określonym regulacjom służba pokojowa

polskiej broni pancernej to kolejne z zagadnień warte omówienia

w ramach ogólnej dyskusji na temat przygotowania WP do mającej

nadejść wojny. Mniej widowiskowy i powtarzalny tryb pokojowej

pracy poszczególnych batalionów pancernych pozostaje

w tle takich zagadnień jak projektowanie prototypów sprzętu

bojowego czy przebieg corocznych ćwiczeń doświadczalnych.

Pomimo nie tak spektakularnego charakteru wybrane elementy

funkcjonowania broni pancernej dostarczają szeregu istotnych

informacji dotyczących stanu tej broni w określonych latach.

Broń pancerna Wojska Polskiego w latach

20. XX wieku przechodziła kilka reorganizacji

i zmian dokonywanych w wybranych

jednostkach. Wyraźny wpływ na strukturę

istniejących w tym czasie oddziałów

miały zakupy oraz własna produkcja czołgów

Renault FT, stanowiących w tym czasie podstawę

pancernego potencjału Rzeczpospolitej.

23 września 1930 r. rozkazem ministra

Spraw Wojskowych Szefostwo Broni Pancernej

przeformowano w Dowództwo Broni

Pancernych (DowBrPanc.), które stanowiło

organ odpowiedzialny za kierowanie i szkolenie

całością oddziałów pancernych WP.

Wchodzącym w skład tej instytucji komórkom

fachowym postawiono m.in. zadanie

prowadzenia studiów z zakresu rozwoju

techniki i taktyki wojsk pancernych oraz

przygotowywania nowych instrukcji, regulaminów

i wytycznych. Samo DowBrPanc. było

najwyżej usadowionym w ówczesnej hierarchii

organem właściwym w kwestii ściśle

broni pancernej ale również jednostek zmotoryzowanych,

stąd jego rola poza decyzjami

ministra Spraw Wojskowych i szefa Sztabu

Głównego miała charakter decydujący.

Po kolejnej i nietrwałej zmianie przeprowadzonej

na początku lat 30. następna roszada

nastąpiła w 1933 r. W miejsce istniejących

wcześniej trzech pułków pancernych

(Poznań, Żurawica i Modlin) sformowano

bataliony czołgów i samochodów pancernych,

a ogólną liczbę jednostek zwiększono

do sześciu (Poznań, Żurawica, Warszawa,

Brześć nad Bugiem, Kraków i Lwów). Wydzielone

oddziały stacjonowały również w Wilnie

i Bydgoszczy, a w Modlinie funkcjonowało

Centrum Wyszkolenia Czołgów i Samochodów

Pancernych.

Powodem wdrażanych od początku dekady

zmian był napływ znacznych, jak na krajowe

możliwości, ilości nowego sprzętu

– szybkobieżnych czołgów TK, które stanowiły

uzupełnienie dominujących dotychczas wozów

wolnobieżnych oraz nielicznych czołgów

lekkich. Dlatego też 25 lutego 1935 r. dotychczasowe

bataliony czołgów i samochodów

Do początku lat 30. czołgi Renault FT stanowiły podstawę pancernego potencjału Rzeczpospolitej.

Z upływem lat stan techniczny tych maszyn ulegał jednak wyraźnemu pogorszeniu.


BROŃ PANCERNA

marki otrzymało komentarz „przestarzałe”.

Całość zasobu, wraz z rezerwą mob, miała

trafić na użytek bieżący. Jednoznacznie

przekreślano również podejmowane przez

DowBrPanc./BBTechBrPanc. próby modernizacji

tych pojazdów jako zbyt kosztowne.

Tytułem ciekawostki dodajmy o jakim zakresie

prac była mowa: zmiana ogumienia

z masywów na koła pneumatyczne, montaż

instalacji elektrycznej zamiast gasnącej

na wietrze karbidowej, poprawa systemu

chłodzenia. Wartość przeróbki dwóch Berlietów

odpowiadała cenie nabycia nowego

samochodu ciężarowego.


samochody półciężarowe SPA i Ursus,

podobnie jak francuskie Berliety utrzymywano

w zapasie od kilku lat. Choć według

książek sprzętowych ich przebieg był niewielki,

to nikt nie umiał udzielić odpowiedzi

na pytanie jaki był rzeczywisty, indywidualny

przebieg tych pojazdów. Przyczyna była

banalna – wozy nie posiadały liczników.

Znaną praktyką było też nie ujmowanie

w książkach pracy dystansów przebytych

w trakcie ćwiczeń, kiedy ciężarówki zwalniano

z zapasu mob. Stąd zalecenia komisji

względem klasyfikacji były takie same jak dla

Berlietów. Wykazany w raporcie stan wynoszący

269 maszyn uznano za odpowiadający

potrzebom wojennym, chyba że nadano

mu już wcześniej kategorię „C”.


traktowane jako materiał nowy przyczepki

warsztatowe Polsam, będące z resztą

do dziś bardzo słabo zbadanym fragmentem

historii wyposażenia polskiej broni pancernej,

uznano z góry za zbyt ciężkie (3200 kg)

i niepraktyczne w użyciu. Problemem okazał

się odnotowany przez oddziały brak odpowiednich

środków pociągowych, trudności

w załadunku na wagony kolejowe oraz

przemarszach (przegrzewające się panewki

kół i konieczność zatrzymywania dla schłodzenia).

O tym, że wojsko chętnie pozbyło

by się nowych przecież przyczepek Polsam

88

krajowego wyrobu świadczy m.in. ten fragment

protokołu z kontroli: Praca w przyczepce

w zimie czy też w nocy przy zamkniętych

bokach niemożliwa. Przede wszystkim brak

światła, następnie gazy wydzielające się z generatora

w ogóle wykluczają pobyt wewnątrz

przyczepki warsztatu. Ostatecznie zalecano

wyeliminowanie przyczepek Polsam względnie

zmianę klasy na „C”. W bardziej prawdopodobnym

pierwszym przypadku narzędzia,

uznawane za gatunkowo dobre miały posłużyć

do uzupełnienia warsztatów na podwoziach

samochodowych.


w przypadku natomiast samochodów

warsztatowych FWD, Nasch-Quad i Garford

zakładano, że po przeróbce i uzupełnieniu

urządzeń będą nadawać się do dalszej służby.

Szacowany koszt modernizacji każdego

z objętych kontrolą 32 pojazdów wynosił

11 tys. zł. Dodajmy, że np. samochody FWD

badane przez komisję nr 2 miały minimalną

liczbę przejechanych kilometrów, jednak ich

Sprzęt pancerny i motorowy 10. bpanc w trakcie uroczystości w Zgierzu. Załogi widocznych czołgów

TKS stanowią żołnierze drugiego rocznika - kompania czołgów rozpoznawczych.

Ciągniki C7P stanowiły pokojowe wyposażenie nie tylko 1. pan ale również 2. i 3. bpanc gdzie wykorzystywano

je w w ramach bieżącej pracy kompanii czołgów lekkich oraz do szkolenia kierowców. Fot. via Kinga Jakubowska

wyposażenie warsztatowe i narzędzia były

zdekompletowane. Należało m.in. naprawić

tokarki, kompresory, sprzęt spawalniczy oraz

zbutwiałe instalacje elektryczne. Ukompletowany

i odremontowany przez 3. bpanc

wóz FWD o numerze rejestracyjnym 2425

z 8. bpanc stanowić miał wzór dla przyszłych

prac nad resztą samochodów-warsztatów.

W jednostkach zmotoryzowanych/samochodowych

natomiast:


półciężarówki Ursus polecano przekwalifikować

z kategorii „B” na „C”.


klasa samochodów terenowych

marki Renault typu OX i MH2 (2. plot) jako

przestarzałych i słabych konstrukcyjne powinna

ulec obniżeniu do „B”. Materiał nie

nadający się do pracy w polu oraz na wojnie,

najmniej zużyte pojazdy powinny zostać

przeznaczone na użytek bieżący. Długą listę

mankamentów tych maszyn rozpoczynało:

Zużywanie i spalanie się sprzęgła na bocznych

drogach. Wykruszanie się kół zębatych

skrzynki przekładniowej. Częste niszczenie się

łożysk rolkowych…


jeszcze starsze cysterny marki Packard,

White czy Berliet, uznano w całości

za sprzęt typu „C” z dopiskiem, że nie dają

one jakiejkolwiek gwarancji sprawnego

funkcjonowania. Komentarz brzmiał: Sprzęt

nienadający się zupełnie, materiał przemęczony,

pochodzący z okresu wojny. Dokładnie ten

sam tryb obowiązywał w przypadku wozów

sanitarnych marek GMC oraz Ford (do wyeliminowania

z armii). Tym samym okazało się,

że stan cystern w jednostkach wojskowych

jest znikomy i należałoby pilnie wykonać

nowe na nowocześniejszych podwoziach.

Miarą problemu niech będzie informacja,

że zbiorniki wykonano w 1924 r. z cienkiej

blachy łączonej lutowaniem. W skutek normalnych

drgań powstających w trakcie jazdy

szwy rozluźniały się, a benzyna wyciekała.

Zastosowane korki do zbiorników były tak

słabej jakości, że nawet po jednokrotnym

użyciu ścierał się w nich gwint, co powodowało

kolejne nieszczelności lub po prostu

wylewanie się benzyny na drogę.

More magazines by this user
Similar magazines