17.11.2022 Views

Tylko Toruń nr 217

You also want an ePaper? Increase the reach of your titles

YUMPU automatically turns print PDFs into web optimized ePapers that Google loves.

BEZPŁATNA GAZETA TORUŃSKA | NR 217 | 18 LISTOPADA 2022 | ISSN 4008-3456 | NAKŁAD 50 000 EGZ.

Ulice jak plac budowy

W wielu miejscach miasta ulice są rozkopane, a kierowcy

stoją w korkach. Kiedy spodziewać się końca prac?

Wciąż przed rozprawą o czynsze

Co dalej ze sprawą czynszów w toruńskich TTBS-ach?

Spółka wniósła o oddalenie powództwa lokatorów

(Bez)głos młodych

Idealne miejsce dla młodzieży to takie, które młodzi współtworzą.

Zielone, intymne, bezpieczne, sprzyjające rówieśniczej integracji.

„Takich miejsc w Toruniu brakuje”

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


2 DZIEŃ DOBRY •

TYLKOTORUN.PL

Problem z paszkwilami TVP

Dalekie pomruki konfliktu

na Ukrainie

RADOSŁAW SIKORSKI

Poseł do Parlamentu Europejskiego

WOJCIECH KLABUN

Przewodniczący Klubu Radnych PiS w RMT

Z paszkwilami – takimi jak te publikowane

w PiS-owskiej telewizji – jest problem.

Z jednej strony mam wątpliwości, czy na

nie reagować, bo człowiek sprawia wrażenie,

jakby traktował je poważnie. Z drugiej

strony trudno jest milczeć, kiedy funkcjonariusze

partyjni obrzucają nas błotem. Nie

będę się odnosił do wszystkich insynuacji

i oskarżeń sformułowanych w produkcji

TVP Info. Na niektóre nie bardzo wiem, jak

odpowiedzieć – cóż bowiem odpowiedzieć

na zarzut, że w czasie wizyty ministra spraw

zagranicznych Niemiec w Chobielinie podaliśmy

mu… zupę grzybową.

Nie bardzo wiem też, jak zareagować

na pretensje, jakoby mój akcent w języku

angielskim był niewłaściwy. Od dziś postaram

się naśladować akcent Andrzeja Dudy

lub Jarosława Kaczyńskiego. Obok takich

kuriozów są jednak oskarżenia poważniejsze.

Przez cały film jego twórcy stosują

prymitywny zabieg polegający na zestawieniu

zdjęć rosyjskich zbrodni popełnianych

dziś w Ukrainie z nagraniami ze spotkań

z przedstawicielami Rosji, do jakich dochodziło

w czasach rządów PO-PSL. Jeśli już

same spotkania i osobiste rozmowy z Putinem

lub Ławrowem są dowodem zdrady,

to zdrajcami są właściwie wszyscy ówcześni

przywódcy świata. Z Rosjanami rozmawiali

amerykańscy prezydenci. Z Putinem chciał

się spotykać także Lech Kaczyński. Prezydent

planował wizytę w Moskwie w 2010

r., prawie dwa lata po rosyjskiej inwazji na

Gruzję. Plany pokrzyżowała katastrofa pod

Smoleńskiem. „Chcemy kontynuować dialog”

– mówiła wtedy minister Anna Fotyga.

Nie czynię z tego zarzutu, bo relacje dyplomatyczne

utrzymywali wówczas z Rosją

wszyscy nasi partnerzy. Rząd PO-PSL także

dążył do normalizacji stosunków z Rosją,

choć jednocześnie zabezpieczaliśmy się na

wypadek, gdyby nasze starania nie przyniosły

rezultatów. Rozumiem jednak, że funkcjonariusze

z TVP mogą tego nie rozumieć

– na szczerość i wierność faktom w ich zawodzie

nie ma miejsca.

Najistotniejszym wydarzeniem mijającego

tygodnia w Polsce (dostrzeganym jednak

na całym świecie) był wybuch rakiety

w Przewodowie, w wyniku którego śmierć

poniosło dwóch Polaków.

Wydarzenie to bez precedensu, ponieważ

do gróźb kierowanych przez Rosję

w kierunku Polski oraz innych krajów

NATO zdążyliśmy się już niejako przyzwyczaić.

Pogróżki w pierwszych dniach agresji

dotyczące nieangażowania się państw europejskich

w sprawy na wschodzie, potem

odnoszące się do przekazywania różnych

typów broni Ukrainie, na końcu zaś - dotyczące

możliwości użycia broni jądrowej.

Wszystkie one odchodziły w niepamięć

w obliczu rażącej niekompetencji dowództwa

oraz opłakanego stanu „drugiej armii

świata”.

Brak nerwowych i gwałtownych reakcji

był pomocny do tej pory, przydał się jednak

jeszcze bardziej w ostatni wtorek. Powstały

przez chwilę szum informacyjny został

wyciszony, zaś uruchomione procedury

awaryjne pozwoliły na chłodną ocenę sytuacji.

Docenili to nasi sojusznicy, chwaląc

jak jeden mąż stonowaną reakcję Polski na

sytuację kryzysową.

Sytuację spowodowaną - jak wszystko

na to wskazuje - przez ukraińską rakietę

obrony przeciwlotniczej, wywołaną jednak

przez agresję Rosji na niepodległe państwo.

Mniej istotny jest fakt, czy zmiana toru nastąpiła

przez niedziałający system autodestrukcji,

utratę łączności czy brak resursu

rakiety - najistotniejszą kwestią w całej sytuacji

jest to, iż nie doszłoby do tej sytuacji,

gdyby nie atak rakietowy na Ukrainę.

Dla tych zaś, którzy biją na alarm, że

terytorium Polski jest źle chronione, mam

dwie informacje - nie ma na świecie państwa,

którego przestrzeń powietrzna chroniona

byłaby w 100 proc., ciężko jest również

przeciwdziałać sytuacji, w której lot

rakiety nad terytorium Polski trwał… 4

sekundy.

Czy czeka nas powtórka

z Odry?

PIOTR DRĄŻEK

Skarbnik regionu PO

Rolnicze krzywdy

MARCIN SKONIECZKA

Wójt gminy Płużnica | Ekonomista

W ostatnim czasie toruńscy radni Koalicji

Obywatelskiej zaczęli zadawać pytania

o zrzut solanki z Geotermii Toruń do Wisły.

Wydawać się mogło, że nikt z Urzędu Miasta,

widząc przerażające obrazy z Odry, nie

wyda zgody na zrzut słonej wody do Wisły.

Dociekliwość radnych Koalicji Obywatelskiej

doprowadziła do otrzymania informacji

o wyrażeniu zgody przez prezydenta

Zaleskiego na zrzut solanki. Prezydent zapewnia,

że ilości, na które wyraził zgodę,

są śladowe i nie spowodują zagrożenia dla

środowiska. W bezpośrednim sąsiedztwie

geotermii, bo w Porcie Drzewnym, znajdują

się tarliska ryb żyjących w Wiśle i tam

zrzut solanki pomimo starań geotermii nie

może być dokonywany. Decyzja zatwierdzona

przez prezydenta zezwala na zrzut

solanki tuż obok – bezpośrednio do Wisły

na wysokości Geotermii Toruń. Pozostaje

więc pytanie, po co ryzykować zrzutem

słonej wody do Wisły? Przecież geotermia

o. Rydzyka przynosi mieszkańcom straty

w postaci wyższych rachunków za ogrzewanie,

o czym pisałem w poprzednim felietonie.

Tak więc będziemy wpuszczać do

Wisły solankę, aby płacić wyższe rachunki

za ciepło. Na Odrze z pewnością też nikt nie

wydał pozwolenia na zrzut solanki w ilości,

która spowodowała katastrofę ekologiczną,

a jednak do katastrofy doszło. Co w przypadku

ewentualnej awarii w geotermii, która

spowoduje znacznie większe zasolenie

Wisły? Na chwilę obecną Geotermia nie posiada

zezwolenia z Wód Polskich na zrzucanie

solanki do rzeki. Mimo braku zgody

Geotermia Toruń funkcjonuje. Tu należy

zadać dwa pytania. Jeśli może działać, nie

wprowadzając zanieczyszczonej wody do

Wisły, to po co ryzykować i wyrażać zgodę

na zrzut? A być może mamy do czynienia

z nielegalnym zrzutem solanki do Wisły?

Liczę, że odpowiednie, niezależne służby

zbadają sprawę, zanim dojdzie do katastrofy

ekologicznej.

W tym roku zmieniono sposób szacowania

strat w uprawach rolniczych spowodowanych

suszą. Po dwóch latach prac

uruchomiono nowy system informatyczny,

który automatyzuje cały proces. Niestety

okazało się, że zawiódł on przy pierwszej

próbie jego użycia. Rolnikom, którzy chcieli

skorzystać z „Aplikacji susza”, na początku

listopada wyświetlał się stale komunikat

„serwis jest chwilowo niedostępny”.

Henryk Kowalczyk, wicepremier oraz

minister rolnictwa i rozwoju wsi, na spotkaniu

w Jarocinie tłumaczył, że „aplikacja się

zatkała, bo wszyscy się rzucili”. System nie

dał rady obsłużyć 250 tys. wniosków, choć

w Polsce mamy 1 mln 317 tys. gospodarstw

rolnych.

To jednak nie koniec złych wieści. Otóż,

zamiast naprawić serwis i dać wystarczająco

dużo czasu wszystkim poszkodowanym

rolnikom, ministerstwo postanowiło

rozwiązać problem poprzez zmianę zasad

udzielania pomocy. Minister Kowalczyk zapowiedział

to słowami: „Jak to ogłoszę, to

od razu połowa zainteresowanych odpadnie,

wobec tego aplikacja się odblokuje”.

Możliwość występowania o pomoc

wydłużono do 23 listopada, ale jednocześnie

wprowadzono dodatkowy warunek.

W rozporządzeniu pojawił się zapis, że

każdy wnioskodawca musi dołączyć kopie

faktur, potwierdzające sprzedaż produktów

rolnych. Jeśli nie zrobi tego do końca terminu

naboru, jego wniosek zostanie odrzucony.

Najbardziej poszkodowani będą rolnicy,

którzy poprawnie złożyli wnioski przed

wejściem nowych regulacji, a do których

nie dotrze informacja o nowym wymogu

i konieczności dokonania uzupełnień.

Z różnego rodzaju naborami wniosków

mam do czynienia od dwudziestu lat, ale

tak krzywdzącego rozwiązania jeszcze nie

spotkałem.

stopka redakcyjna

Redakcja „ Tylko Toruń

Złotoria, ul. 8 marca 28

redakcja@tylkotorun.pl

Wydawca

Fundacja MEDIUM

Prezes Fundacji

Radosław Rzeszotek

Redaktor naczelny

Radosław Rzeszotek

Zastępczyni redaktora naczelnego

Kinga Baranowska (tel. 796 302 471)

REDAKCJA

Monika Bancerz

Łukasz Buczkowski

Piotr Gajdowski

Arkadiusz Włodarski

Zdjęcia

Łukasz Piecyk

Korekta

Piotr Gajdowski

REKLAMA

Kinga Baranowska

(GSM 796 302 471).

Justyna Tobolska

(GSM 724 861 093),

reklama@tylkotorun.pl

Skład

Studio Tylko Toruń

Druk

Drukarnia Polska Press Bydgoszcz

ISSN 4008-3456

Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.

Treści przedstawiane przez felietonistów są

wyłącznie ich poglądami a nie oficjalnym

stanowiskiem redakcji

***

Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego

1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Fundacja MEDIUM zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie

materiałów opublikowanych w “Tylko Toruń

jest zabronione bez zgody wydawcy.

REKLAMA: strona 7

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


4

MIASTO

• TYLKOTORUN.PL

Mówił, że jest policjantem

Policja przestrzega przed złodziejami

okradającymi metodą

„na policjanta”. O tym, że zawsze

trzeba być czujnym, przekonała

się ostatnio 73-letnia torunianka,

która fałszywym policjantom

przekazała 30 tys. zł oraz biżuterię

o wartości 5 tys. zł. Jak można

się chronić przed podobnymi

oszustwami?

W ostatnim czasie w Toruniu doszło do kolejnego oszustwa metodą „na policjanta”.

Policja przestrzega przed podobnymi sytuacjami, które grożą utratą życiowych oszczędności

Łukasz Buczkowski | fot. Łukasz Piecyk

Przestępcy nierzadko za cel obierają sobie seniorów.

Mimo ciągłych akcji profilaktycznych

i uczulania seniorów na

tego typu sytuacje, wciąż nie brakuje

oszustów. Starają się wzbudzić

zaufanie, wykorzystując przy tym

łatwowierność swoich ofiar. Nierzadko

nalegają na pośpiech, by

pod presją czasu osoba, od której

próbują wyłudzić pieniądze, nie zastanawiała

się nad prawdziwą tożsamością

oszusta.

Niedawno do podobnej sytuacji

doszło w Toruniu. 73-latka odebrała

telefon od mężczyzny podającego

się za policjanta. I niestety nic

nie wzbudziło jej podejrzeń.

- Oszust opowiedział nieprawdziwą

historię o tym, że służby prowadzą

tajną akcję związaną z łapaniem

przestępców. Pokrzywdzona

kierowana wskazówkami wystawiła

reklamówkę z gotówką w kwocie

30 tys. zł i biżuterią wartą 5 tys. zł

przed drzwi wejściowe swojego

mieszkania. Po jakimś czasie paczka

została zabrana przez przestępców

- relacjonuje asp. Wojciech

Chrostowski z Komendy Miejskiej

Policji w Toruniu.

Prawdziwi policjanci prowadzą

teraz postępowanie w tej sprawie.

Przypominają przy tym, by w tego

typu sytuacjach zachować ostrożność.

Warto pamiętać, że mundurowi

nigdy nie dzwonią z informacją

o prowadzonych akcjach, nie

proszą też o przekazanie komukolwiek

pieniędzy. Oszust jednak

nie zawsze musi podawać się za

policjanta. Może też przedstawić

się jako pracownik innych służb,

a nawet jako członek rodziny.

- Metoda działania oszustów

w takich przypadkach za każdym

razem jest bardzo podobna.

Najczęściej wyszukują osobę, jej

adres i numer telefonu w książce

telefonicznej, po czym nawiązują

kontakt. Zdarza się, że niespodziewane

telefony osób podających się

za policjantów, adwokatów, pracowników

instytucji państwowych,

dawno niewidzianych wnuków,

siostrzenic czy kuzynów kończą się

utratą oszczędności życia - przestrzega

asp. Wojciech Chrostowski.

Jeżeli podejrzewamy, że osoba,

która do nas zadzwoniła, nie jest

tym, za kogo się podaje, powinniśmy

to zweryfikować. W takich

sytuacjach warto skonsultować się

z członkami rodziny. Nigdy też

nie powinniśmy zostawiać pieniędzy

we wskazanym przez oszusta

miejscu czy też wyrzucać ich przez

okno.

Policja apeluje, by nie udostępniać

kodów, haseł czy danych do

kont bankowych. Coraz częściej

bowiem dochodzi do oszustw internetowych,

w przypadku których

odzyskanie pieniędzy, czy nawet

samo ustalenie tożsamości oszustów,

jest dużo trudniejsze. A dają

się nabrać nie tylko seniorzy. Latem

szeroko opisywaliśmy historię

19-latki spod Torunia, która metodą

na Bitcoina została oszukana na

ponad 25 tys. zł. Z oszustem kontaktowała

się jedynie telefonicznie

i mailowo i to wystarczyło, by

wzbudził w niej zaufanie.

Każdą podejrzaną sytuację

powinniśmy więc weryfikować.

W przeciwnym razie grozi nam

utrata oszczędności życia i brak

gwarancji, że pieniądze uda się odzyskać.

Wciąż przed rozprawą o czynsze

Sąd Rejonowy w Toruniu wciąż nie wyznaczył terminu rozprawy w sprawie czynszów w TTBS

Arkadiusz Włodarski | fot. Łukasz Piecyk

Wracamy do tematu prawie

40-procentowych podwyżek

czynszów w mieszkaniach Toruńskiego

Towarzystwa Budownictwa

Społecznego na osiedlu Jar.

Od zapowiedzi nowych stawek

i ich wprowadzenia minęło już

kilka miesięcy, podobnie jak od

początku akcji związanej z pozwami

przeciwko TTBS. Jak sytuacja

wygląda

obecnie?

Przypomnijmy,

że

mieszkańcy nie

zgadzają się na

podwyżki, które

miały zacząć

obowiązywać

od 1 sierpnia.

Pozwy w imie-

‘‘- Lokatorzy powinni liczyć się z tym,

że w przypadku przegranej sprawy sądowej

będą musieli uzupełnić opłaty według

nowych stawek wraz z odsetkami.

Najemcy pozywający TTBS mogą płacić czynsz po starej stawce,

jednak w przypadku przegranej będą musieli dopłacić różnicę.

Tylko Toruń . 18 listopada 2022

niu wynajmujących

z 74 mieszkań złożono 15

lipca. Reprezentuje ich radca prawny

Marcin Zatorski z Wrocławia.

W podobnej sprawie, którą prowadził

w swoim mieście, udało się

odwołać zapowiadane przez wrocławskie

TBS podwyżki po złożeniu

ponad 1700 pozwów.

Z pisma, które lokatorzy otrzymali

w połowie lipca, wynikało, że

podwyżki mogą wynieść 37 proc.

w przypadku mieszkań oddanych

do użytku po 2012 r. (z wyłączeniem

mieszkań na osiedlu Glinki

i przy ul. 63. Pułku Piechoty).

- U mnie wygląda to tak: do tej

pory płaciłam 659 zł, od września

będzie to 930 zł – mówiła wtedy reporterowi

Polskiego Radia PiK jedna

z mieszkanek. – Do tego należy

doliczyć opłaty za liczniki centralnego

ogrzewania, czyli razem wyjdzie

gdzieś około 1200 zł.

Mieszkańcy, którzy nie zgadzają

się na takie podwyżki, postanowili

oddać sprawę do sądu.

- Pozew zbiorowy został złożony

w terminie. Toruński TBS odpowiedział

na ten pozew. Czekamy na

termin rozprawy – informuje Beata

Żółtowska, prezes zarządu TTBS.

Okazuje się, że ci, którzy złożyli

pozwy, mogą do wyjaśnienia sprawy

płacić czynsz według stawek

przed podwyżką.

- Lokatorzy powinni liczyć się

z tym, że w przypadku przegranej

sprawy sądowej będą musieli uzupełnić

opłaty według nowych stawek

wraz z odsetkami – dodaje prezes

zarządu, podkreślając: - Czynsz

najmu ze wszystkimi opłatami dla

mieszkania o pow. 63,4 m2 oraz

trzech osób według nowych stawek

wynosi 1659 zł. Proszę znaleźć

mieszkanie na najem na osiedlu

JAR za takie pieniądze.

Pojawiają się także sugestie, aby

odkładać już kwoty podwyżki na

poczet depozytu sądowego.

- Sugestię TTBS, żeby jednak

odkładać sobie pieniądze w razie,

gdyby sąd oddalił nasze powództwo,

należy ocenić jako rozsądną

– mówi mec. Marcin Zatorski, dodając:

- Jestem głęboko przekonany

o zasadności naszego pozwu, ale

jak zawsze podkreślam w rozmowie

z klientami, gwarancji uwzględnienia

przez sąd powództwa nie mogę

dać. Zawsze istnieje przecież ryzyko

procesowe. Dlatego lepiej tę

różnicę między czynszem starym

i nowym odkładać sobie na wszelki

wypadek. Może to też przynieść

wiele dobrego. Z drugiej strony dziwi

mnie, że TTBS taką sugestię daje

najemcom, ponieważ wielu moich

klientów pisze do mnie, że chociaż

zaskarżyli ostatnią podwyżkę,

TTBS nalicza im odsetki od różnicy,

jaka wynika między czynszem

wcześniejszym a obecnym.

Zatorski twierdzi, że mówienie

o depozycie sądowym jest bezsensowne.

- Wystarczy, że najemcy odłożą

sobie te pieniądze na własnym rachunku

bankowym – mówi prawnik.

Ponadto mec. Zatorski informuje,

że TTBS przesłał odpowiedź na

pozew, wnosząc o oddalenie powództwa.

Sąd Rejonowy w Toruniu

nie wyznaczył jeszcze terminu

rozprawy. Nadal nie wpłynął także

zapowiadany przez zarząd towarzystwa

pozew o naruszenie przez

mec. Zatorskiego dóbr osobistych.

- Szkoda – mówi prawnik. - Listonosz

przychodzi do naszej kancelarii

codziennie, ale nie przyniósł

pozwu TTBS. Oczywiście jeśli pozew

przyjdzie, to również poinformuję

o tym moich klientów.


6 TEMAT NUMERU

• TYLKOTORUN.PL

(Bez)głos młodych

Idealne miejsce dla młodzieży to takie, które młodzi współtworzą. Zielone, intymne, bezpieczne, sprzyjające rówieśniczej integracji.

„Takich miejsc w Toruniu brakuje”, przyznaje 16-letnia Kinga

Monika Bancerz | fot. Łukasz Piecyk

Zachowują się hałaśliwie, siadają

na oparciach ławek, używają

niecenzuralnych słów i zostawiają

po sobie śmieciowe pamiątki.

Młodzież. Taki jej obraz to częsty

widok na toruńskich osiedlach.

Starsze pokolenie narzeka, że

młodzi okupują place zabaw, nieprzeznaczone

przecież dla nich,

ale jaką mają alternatywę? I czy

w ogóle jakąś mają? „W Toruniu

obserwujemy deficyt centrów integracji

młodzieży, które, jeśli już

istnieją, to spełniają swoją funkcję

dla nielicznych”, komentuje

Obywatelski Toruń.

Mieszkańcy do 24. roku życia

to niemal 25 proc. populacji miasta.

Czy są oni w stanie znaleźć

„swoje miejsce” w mieście, zaspokajające

ich specyficzne potrzeby?

Na pierwszy rzut oka lista miejsc,

w których młodzi mogą spędzać

czas po szkole, wydaje się długa.

Siłownie plenerowe, boiska i orliki,

baseny, kina, teatry, biblioteki, kręgielnie,

kawiarnie, parki.

- Toruńskie parklety także są

takim miejscem, zaprojektowanym

w oparciu o metody urbactowe,

czyli miejsca odpoczynku w otoczeniu

zieleni - dodaje Aleksandra

Iżycka, rzecznik prasowy prezydenta

miasta Torunia.

Do tego skateparki czy

pumptracki, tory rowerowe, świetlice

osiedlowe czy domy kultury.

Wiele młodych osób nie ma jednak

możliwości, aby korzystać z płatnych

form rozrywki. Kolejny problem

to, paradoksalnie, ograniczanie

tych możliwości przez miasto.

- Ostatnie działania

prezydenta, związane

z obniżaniem zużycia

energii w Toruniu, godzą

przede wszystkim

w młodzież i osoby aktywne.

Ograniczenie

dostępności, poprzez

redukcję o 40 proc. ich

oświetlenia, boisk, siłowni

ulicznych czy

skateparków jest jeszcze

zrozumiałe. Jednakże

pomysł zamknięcia

przez okres zimowy

basenów przy II i III LO jest nieakceptowalny.

Tłumaczenie, że

do dyspozycji są trzy inne baseny

- wobec znacznego deficytu tego

typu obiektów w mieście - to niedorzeczność

- komentują Danuta

Stępkowska oraz Dominik Stajnbart

z Obywatelskiego Torunia.

Kolejny problem to centralizacja

zajęć kierowanych do młodzieży -

zdecydowana większość z nich organizowana

jest w ścisłym centrum

miasta. Co z młodymi, mieszkającymi

na obrzeżach Torunia? Wiele

Miejsce dedykowane młodzieży powinno przede wszystkim zapewniać swobodę działania.

‘‘- Czy chcielibyśmy mieć takie miejsce

przeznaczone tylko dla młodzieży? Tak, ale

myślę, że musiałoby upłynąć sporo czasu, zanim

ludzie przyzwyczailiby się do tego, że nie idziemy

na Bulwar, tylko gdzie indziej.

lokalnych centrów młodzieżowych,

jak np. Ognisko Artystyczne Wrzosy,

jest zamykana lub ich funkcjonowanie

staje się zagrożone wobec

trudności finansowych.

- Miejsca dla młodzieży powinny

być lokalne i otwarte. Lokalność

to nic innego jak idea miast 15-minutowych

w praktyce. Idealnie,

by zaadaptować obiekt w pobliżu

miejsc, które młode osoby codziennie

mijają, np. w drodze do szkoły.

Otwartość to przestrzeń nieszufladkująca

młodzieży do konkretnej

subkultury czy grupy społecznej -

potwierdza Obywatelski Toruń.

Znaczna część toruńskiej młodzieży

nie jest poza tym świadoma

ilości i rodzaju zajęć, z których

może korzystać. Warsztaty dla młodzieży

(m.in. ceramiczne, gitarowe,

filmowe, fotograficzne, teatralne)

organizuje Dwór Artusa i CSW.

Bogatą ofertą zajęć dla młodzieży

pochwalić się mogą WOAK i MDK,

a także OPP Dom Harcerza. Ten

ostatni ma pod swoją opieką ponad

1 tys. wychowanków – ci w wieku

nastoletnim mogą, w Klubie Inicjatyw

Twórczych, realizować własne

projekty. Okazuje się jednak, że

instytucjonalizacja czasu wolnego

dla młodzieży to nie zawsze dobry

pomysł, m.in. ze względu na permanentny

brak czasu młodych -

większość dnia pochłania im szkoła

i dojazdy do niej oraz korepetycje.

- Po lekcjach potrzebuję

zwyczajnie pobyć ze znajomymi.

Najczęściej po prostu

ze sobą rozmawiamy,

dlatego szukamy miejsc

zielonych, w których moglibyśmy

usiąść i które dawałyby

nam trochę prywatności.

Dobrym miejscem są

parki, bo to rozległe przestrzenie,

na których każdy

znajdzie miejsce dla siebie.

Ale poza nimi w Toruniu

nie ma zbyt wielu miejsc dla młodzieży.

Nie wydaje mi się jednak, że

to jest duży problem, bo zawsze coś

sobie znajdziemy - mówi 16-letnia

Kinga z Torunia.

Bardziej istotne dla młodych

wydaje się być z kim, a nie gdzie.

Wiele wymienianych przez nich

miejsc identyfikowalne jest tylko

dla tych, którzy z nich korzystają.

„Przystanek” albo „ławka” często

przestają być miejskimi meblami

i przyjmują funkcję punktów realnego

spotkania z rówieśnikami.

- W Toruniu nie ma tak naprawdę

miejsca, które byłoby przez

młodzież traktowane jako „swoje”

- mówi 17-letni Patryk, uczeń I Liceum

Ogólnokształcącego w Toruniu.

- Dla nas więc naturalnym

miejscem spotkań jest Bulwar Filadelfijski.

Czy chcielibyśmy mieć takie

miejsce przeznaczone tylko dla

młodzieży? Tak, ale myślę, że musiałoby

upłynąć sporo czasu, zanim

ludzie przyzwyczailiby się do tego,

że nie idziemy na Bulwar, tylko

gdzie indziej. Czasem w szkole padają

pytania, czy nie chcielibyśmy

sami zaprojektować takiego miejsca.

Wtedy często pojawia się dyskusja,

czy ma ono w ogóle sens, bo

przecież i tak przyjdą jakieś „dresy”

i wszystko zdewastują.

Okazuje się, że istotnym czynnikiem,

wpływającym na atrakcyjność

miejsca dla młodych, jest

ich zaangażowanie w jego tworzenie.

Aktywny udział w budowaniu

miejsca dla siebie pozytywnie

wpływa na procesy integracyjno-

-socjalizacyjne oraz poczucie przynależności.

Ustalanie wspólnych

zasad działania proponuje młodzieży

m.in. Stowarzyszenie Wędka.

Animatorzy Wędki działają

m.in. w terenie, podczas dyżurów

streetworkerskich, prowadzonych

na toruńskich podwórkach i ulicach.

Inicjowanie aktywności przez

młodzież możliwe jest także w klubie

Strefa, który proponuje nie tylko

standardowe warsztaty, ale też

organizuje m.in. wyjścia na miasto.

- Chcemy, żeby to było miejsce

bezpieczne dla młodych ludzi, żeby

mogli przyjść się wygadać i uzyskać

realne wsparcie – takie, które nie

będzie zwyczajną ściemą - zapewnia

na stronie Strefy opiekun klubu,

Adam Krotofil.

Idealne miejsce dla młodzieży

to jednak niekoniecznie przestrzeń

zorganizowana.

- Warto wspomnieć o podwórkach,

których funkcja w nowym,

skomercjalizowanym budownictwie

zanika. Tę przestrzeń traktuje

się jako stratę. Szkoda, bo otwarta

i duża przestrzeń, połączona np.

z boiskiem, daje naturalną możliwość

wyboru aktywności. Fajnym

rozwiązaniem są też, mało u nas

rozwijane, ogrody społeczne - wymienia

Kinga Mickiewicz-Stopa,

psycholog z Centrum Wspierania

Dzieci i Młodzieży w Toruniu.

Aranżacja przestrzeni zamkniętych

z kolei, zdaniem młodzieży,

powinna polegać na odejściu od

schematu szkolnych ławek i krzeseł

na rzecz sof i puf. Ważne jest także

kameralne oświetlenie i likwidacja

barier architektonicznych na rzecz

jedynie izolacji akustycznej.

- Relacje z miejscem buduje się

podobnie do relacji z ludźmi. Trudno

mieć poczucie przynależności

czy oswojenia z miejscem, które

jest chaotyczne i przeznaczone

głównie dla pracujących dorosłych.

Na pewno jest to też czynnik, który

wpływa na „zamykanie się” młodych

w domach - podkreśla dr Kinga

Mickiewicz-Stopa.

Eksperci i organizacje samorządowe

przyznają, że Toruń ciężko

nazwać miastem przyjaznym

dla młodych - miastem, w którym

potrzeby młodych są słyszane. Potwierdza

to chociażby Ranking

Miast dla Młodych z 2019 r., przygotowany

przez Fundację Schumana,

w którym Toruń zanotował

jeden z dwóch najniższych wyników

spośród miast wojewódzkich.

Dobrze wypadł tylko w kategorii

kultura i rozrywka z uwagi na

mnogość organizowanych wydarzeń

kulturalnych - w pozostałych

kategoriach osiągając wyniki przeciętne

lub słabe. Najgorzej wypadł

w kategorii „Otwartość”, co oznacza

[za raportem „Europolis. Miasta

dla młodych”] ograniczony wpływ

młodych mieszkańców na lokalną

politykę.

- Młodzieży brakuje samoorganizacji

i reprezentantów z realnym

przełożeniem na głos w Radzie

Miasta - podsumowuje Obywatelski

Toruń. - Cieszy jednak, że

młodzi coraz częściej próbują samodzielnie

kształtować swoje otoczenie.

Trzeba ich tylko słuchać

i wysłuchać.

Tylko Toruń . 18 listopada 2022



TYLKOTORUN.PL

Im dalej w las…

REGION

7

Poszukiwania pani Stanisławy trwały trzy dni. 68-latka poszła do lasu na grzyby, ale do

domu już nie wróciła. Zaginioną odnalazł przypadkowy przechodzień, lecz mimo szybko

udzielonej pomocy kobieta zmarła w szpitalu. To właśnie jesienią zgłaszanych jest najwięcej

zaginięć w lasach

Łukasz Buczkowski | fot. Łukasz Piecyk

Na przełomie października i listopada

naszym regionem wstrząsnęła

historia pani Stanisławy.

68-letnia kobieta poszła do lasu

na grzyby i nie wróciła. Poza domem

spędziła trzy noce, zanim

udało się ją odnaleźć. Niedługo

potem zmarła w szpitalu.

68-latka z domu na toruńskim

Rubinkowie wyszła w czwartek

około południa. Rodzinie powiedziała,

że idzie do lasu zbierać

grzyby. Las przy Skarpie to popularne

miejsce wśród mieszkańców

Rubinkowa. Często można natknąć

się tu na spacerowiczów czy właśnie

grzybiarzy.

Pani Stanisława zwykle w takich

sytuacjach wracała do domu wieczorem.

Tym razem nie wróciła.

Nie dała też żadnego znaku życia.

Jeszcze tej samej nocy policja otrzymała

zgłoszenie o zaginięciu.

Był Fiat, jest też Peugeot

fot. Łukasz Piecyk

Informacja o zaginionej 68-latce

postawiła na nogi wszystkie służby.

Skala poszukiwań była ogromna.

Kobiety szukali policjanci, strażacy

i leśnicy. Jeszcze w piątek od rana

las przy Skarpie przeczesywało 16

zastępów Państwowej i Ochotniczej

Straży Pożarnej. Na miejsce ściągnięto

nawet jednostkę z Bydgoszczy,

która dronem wypatrywała

zaginionej. Nie było po niej śladu.

Bezskuteczne poszukiwania

trwały. Przełom nastąpił dopiero

w niedzielę.

- Dzisiaj krótko przed godz. 9.00

do policjantów trafiła informacja

o tym, że świadek spacerujący na

terenie leśnym w okolicy Lubicza

napotkał zziębniętą kobietę. Na

miejsce natychmiast zadysponowano

karetkę pogotowia - poinformował

asp. Wojciech Chrostowski

z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.

68-latkę znaleziono w okolicach Lubicza. Była zmarznięta

i zdezorientowana.

Według relacji policjantów kobieta

była zdezorientowana, a kontakt

z nią był utrudniony. Miała

przy sobie koszyk z grzybami.

- Była przytomna, ale z uwagi na

wyziębienie nie była w stanie odpowiadać

na pytania - dodaje asp.

Wojciech Chrostowski.

68-latce szybko została udzielona

pomoc. Zabrano ją do szpitala,

gdzie zajęli się nią lekarze. Ta

historia nie miała jednak szczęśliwego

finału. Kobieta zmarła kilka

godzin po jej odnalezieniu. Poza

domem spędziła trzy noce. Jednak

co tak naprawdę w tym czasie się

wydarzyło, jest trudne do ustalenia.

Miejsce, w którym została znaleziona,

jest oddalone o około 2 km od

pętli tramwajowej przy ul. Olimpijskiej

w Toruniu. Tuż obok jednak

zaczyna się zabudowa Lubicza

Dolnego. Prawdopodobnie dlatego

podczas przeszukiwania lasu kobiety

nie znaleziono.

- Leśnicy uczestniczyli w poszukiwaniach

prowadzonych przez

policję na terenie leśnym Leśnictwa

Bielawy. Z informacji opublikowanych

przez policję wynika, że odnalezienie

zaginionej osoby nastąpiło

poza terenem leśnym. Tak naprawdę

nie wiemy, co się stało - mówi

Kamila Czajka z Nadleśnictwa Dobrzejewice.

Najwięcej zgłoszeń o zaginionych

w lasach pojawia się właśnie

jesienią. Wcześniej w tym sezonie

leśnicy z Nadleśnictwa Dobrzejewice

uczestniczyli już w trzech

akcjach poszukiwawczych. Wszystkie

miały szczęśliwy finał. Leśnicy

przestrzegają jednak przed samotnymi

wędrówkami po lesie, zwłaszcza

jeśli nie znamy dokładnie okolic.

Przypominają przy tym, by

mieć ze sobą naładowany telefon.

- Szczególnie jesienią szybko zapadający

zmrok stanowi poważną

przeszkodę w prowadzeniu poszukiwań,

dlatego na wyprawę do lasu

postarajmy się założyć ubrania,

w których dłużej możemy pozostać

widoczni, a jeśli to możliwe, dołączmy

do naszego ubioru elementy

odblaskowe - informuje Nadleśnictwo

Dobrzejewice.

Torital to autoryzowany dealer

samochodów Fiata. Od niedawna

w jego salonie pojawiła się

nowa marka. Przeniósł się tu

salon Peugeota, wcześniej ulokowany

przy ul. Grudziądzkiej.

Salon Fiata przy ul. Poznańskiej

152 jest już dobrze znany

torunianom. Nie wszyscy jednak

wiedzą, że od niedawna mieści się

tu także salon Peugeota.

- Jesteśmy częścią grupy PTH

- Polmozbyt Toruń Holding.

W branży mamy więc spore doświadczenie

i działamy w wielu

innych miastach w regionie,

m.in. w Bydgoszczy czy we Włocławku.

W Toruniu pracujemy

nad stworzeniem multisalonu

i rozbudowujemy się o kolejne

marki - mówi Karolina Pawłowska

z grupy PTH. - Wcześniej salon

Peugeota mieścił się przy ul.

Grudziądzkiej. My przejęliśmy go

jako dealer i przenieśliśmy tutaj -

na ul. Poznańską.

Salon Peugeota w nowej lokalizacji

działa od początku października.

Samochody już są dostępne

na miejscu, choć oferta

jest szersza niż to, co znajdziemy

bezpośrednio w salonie.

Torital jest autoryzowanym

dealerem Fiata i Peugeota. Prowadzi

też profesjonalny serwis

tych marek - zarówno gwarancyjny,

jak i pogwarancyjny. Świadczy

również usługi blacharsko-lakiernicze.

(ŁB)

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


8

MÓJ TORUŃ

• TYLKOTORUN.PL

2002

20 lat m

18 listopada 2022 roku mija 20 lat odkąd w fotelu Prezydenta Miasta Torunia po raz pierw

fot. Sławom

Początek budowy nowego mostu, rok 2010

fot. Małgorzata Litwin

Rynek Staromiejski, rok 2003

fot. Małgorzata Litwin

Dwie dekady to szmat czasu, co widać

w przestrzeni miejskiej. Toruń

z roku 2002 i Toruń z roku 2022 to

– przy zachowaniu niepowtarzalnego

klimatu – dwa różne miasta.

Rzeczywiście, zmiany, jakie wciąż

zachodzą w Toruniu, na wielu płaszczyznach,

są doskonale widoczne.

Nadmienić warto, że ów wspomniany

klimat i urok zespołu staromiejskiego

wpisanego na listę światowego

UNESCO zachowujemy z sukcesem

dzięki dwóm etapom projektu „Toruńska

Starówka”, realizowanym przy

wsparciu funduszy unijnych od 2008

roku. Łącznie na ten cel zostało przeznaczonych

blisko 110 mln zł, z czego

prawie 72 mln zł pochodzą z unijnej

dotacji. Efekty prac przeprowadzonych

z najwyższą pieczołowitością

są widoczne na każdym kroku na

naszej starówce, to m.in. imponujące

maswerki wschodniego szczytu

kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej

Marii Panny, odnowione

elewacje kościoła pw. św. Szczepana

i siedziby dawnego zboru ewangelickiego

na Rynku Nowomiejskim,

wnętrza katedry p.w. śś. Janów, kościoła

p.w. św. Jakuba czy wspomnianego

zboru, a także przestrzeń Placu

Podominikańskiego z fragmentami

murów kościoła św. Mikołaja. Długo

wymieniać wszystkie miejsca, które

dzięki projektowi odzyskały blask.

Początek budowy budynku CKK Jordanki, rok. 2013

fot. Małgorzata Litwin

Ul. Wybickiego przed budową Trasy Średnicowej, rok 2008

fot.Małgorzata Litwin

Z drugiej strony na mapie Torunia

pojawiły się obiekty całkowicie nowe,

które stały się wizytówką kulturalną

i sportową miasta.

W 2015 roku zostało otwarte Centrum

Kulturalno-Kongresowe Jordanki,

w którym odbywają się wydarzenia

kulturalne z najwyższej półki,

w tym międzynarodowe festiwale filmowe

Tofifest i EnergaCamerimage,

a także prestiżowe konferencje, kongresy

czy targi. Obiekt, zaprojektowany

przez hiszpańskiego architekta

Fernando Menisa, swoim ceglanym

wnętrzem nawiązuje do znajdującej

się tuż obok starówki. Jego oryginalność

i funkcjonalność były wielokrotnie

nagradzane, m.in. obiekt został

uznany jednym z 7 Nowych Cudów

Polski przez „National Geographic”.

Z kolei potwierdzeniem hasła „Toruń

miastem sportu” - i to sportu na

skalę światową są: otwarta w 2014

r. nowoczesna hala sportowa Arena

Toruń i wcześniej, w 2009 r. żużlowa

Motoarena. dzięki którym z powodzeniem

organizujemy w Toruniu

wydarzenia sportowe rangi europejskiej

i światowej.

Jednak najbardziej oczekiwaną inwestycją

w mieście był drugi most drogowy,

którym torunianki i torunianie

mogli zacząć podróżować w grudniu

2013 roku.

Powstanie drugiego mostu w Toruniu,

którego patronką została wybitna

torunianka gen. prof. Elżbieta

Zawacka, było priorytetowe z wielu

względów: zmieniło i na nowo zorganizowało

ruch drogowy niemal

w całym mieście, otworzyło drogę

do rozwoju inwestycyjnego w jego

lewobrzeżnej części i stało się wielkim

udogodnieniem dla kierowców.

Budowa 4-kilometrowego odcinka

mostowego zajęła 3 lata, a wartość

całego projektu wraz z utworzeniem

dróg dojazdowych wyniosła ok. 652

mln zł, z czego 467,3 mln zł pochodziło

ze środków unijnych.

Uruchomienie drugiej przeprawy

mostowej ułatwiło mocno dokonanie

rozbudowy i modernizacji wysłużonego

mostu drogowego im. marsz.

Józefa Piłsudskiego. Prace zakończyliśmy

w tym roku. Obiekt zyskał

nową nawierzchnię, iluminację, ciąg

pieszo-rowerowy, punkty widokowe,

windy, zejście na plażę oraz pochylnię

dla osób mających problemy z poruszaniem.

Koszt tej inwestycji wyniósł

132 mln zł, a został wsparty kwotą

ponad 45 mln zł ze środków rezerwy

subwencji ogólnej Budżetu Państwa

i ponad 29 mln zł z Rządowego Funduszu

Inwestycji Lokalnych. Cieszy

nas bardzo, że niedawno, bo we wrześniu

tego roku, modernizacja mostu

zdobyła prestiżowe nagrody: pierwsze

miejsce w Ogólnopolskim Konkursie

Modernizacja Roku & Budowa

XXI wieku oraz – w tym samym

konkursie – także pierwsze miejsce

w kategorii drogi i obiekty mostowe.

Aglomeracje stawiają na bezemisyjny

transport – w Toruniu także widać

duże inwestycje realizowane w ko-

Tylko Toruń . 18 listopada 2022



TYLKOTORUN.PL

MÓJ TORUŃ

9

inęło

2022

szy zasiadł Michał Zaleski. Jak w tym czasie zmieniło się miasto? Zapytaliśmy o to prezydenta!

ir Kowalski

munikacji tramwajowej.

Mieszkańcy chcą się przemieszczać

szybko i komfortowo, ale też coraz

częściej w poczuciu, że ich wybory

dotyczące form transportu są ważne

i dobre dla środowiska. Dlatego w Toruniu

inwestujemy mocno zarówno

w komunikację zbiorową, jak i infrastrukturę

rowerową. Mamy już 140

km ścieżek rowerowych!

W 2014 r. uruchomiliśmy nową,

prawie 3-kilometrową linię tramwajową

z centrum Torunia do kampusu

uniwersyteckiego na

Bielanach, a w grudniu

2020 r. oddaliśmy

do użytku przebudowane

torowiska

w al. św. Jana Pawła

II, a także nowy węzeł

przesiadkowy tramwajowo-autobusowy

i łącznik torowy pomiędzy

pl. Artylerii

Polskiej a pl. Niepodległości.

Aktualnie trwa

kolejna potężna inwestycja

– budowa linii tramwajowej

na nowe osiedle zlokalizowane

w północnej części miasta, gdzie w tej

chwili mieszka kilka tysięcy osób,

a w perspektywie liczyć ma kilkanaście

tysięcy mieszkańców. Obecnie

dofinansowanie do całego, wartego

461 mln zł projektu wynosi 238 mln

zł. To dwuetapowe zadanie sprawi, że

przybędzie ok. 12,9 tys. metrów toru

pojedynczego torowiska, z czego 5,2

tys. metrów toru zostanie wybudowane

w technologii zielonego torowiska.

Wzdłuż linii powstanie 27 platform

przystankowych, z czego 10 będzie

miało formę zielonych przystanków.

Z tej całej nowoczesnej infrastruktury

będziemy mogli korzystać już za

niespełna rok!

Nie przestajemy także inwestować

w tabor - w kwietniu 2023 roku do

Torunia dotrą cztery kolejne autobusy

elektryczne Solaris wraz z infrastrukturą

do ich ładowania. Koszt

zakupu autobusów to 11,7 mln zł

brutto, a koszt ładowarek, które staną

w zajezdni autobusowej - 635,2 tys.

zł brutto. Dofinansowanie - ponad 7

mln zł, czyli 70,07% kosztów kwalifikowanych,

pochodzi z programu

NFOŚ - Zielony transport publiczny.

Na każdym toruńskim osiedlu widać,

jak dużą wagę przez minione dekady

przykładano do inwestycji w zieleń.

Efekty cieszą oko.

Trudno zliczyć mniejsze rozmiarowo,

ale niezwykle cenne dla wyglądu

miasta i samopoczucia mieszkańców

‘‘Współpraca z mieszkańcami jest fascynująca

i wciąż, po tych 20-latach, potrafi mnie zaskoczyć.

To, co dla mnie najszczęśliwsze to to, że napotykam

ludzi, dla których jestem pełen podziwu i uznania

w każdym zakresie mojej pracy.

‘‘Powstanie drugiego mostu w Toruniu, którego patronką

została wybitna torunianka gen. prof. Elżbieta Zawacka,

było priorytetowe z wielu względów: zmieniło i na nowo

zorganizowało ruch drogowy niemal w całym mieście, otworzyło

drogę do rozwoju inwestycyjnego w jego lewobrzeżnej części

i stało się wielkim udogodnieniem dla kierowców.

inwestycje w tworzenie skwerów, pasów

przyulicznych, rond, rabat itp.

Wiele takich zadań wykonywanych

jest w miejscach wskazanych przez

torunianki i torunian w ramach kolejnych

edycji budżetu obywatelskiego.

Chciałbym w tym miejscu wskazać

zadania dofinansowane w dużej

mierze ze środków unijnych, dzięki

którym zrewitalizowane zostały

parki toruńskie: Glazja przy Waryńskiego,

Tysiąclecia na Podgórzu oraz

Park Miejski na Bydgoskim Przedmieściu.

W ramach prac wykonano

zarówno nowe nasadzenia, ścieżki,

jak i elementy małej architektury,

oświetlenie oraz cieszące się ogromną

popularnością wśród najmłodszych

mieszkańców place zabaw. Nie

dziwi zatem przyznane w październiku

tego roku pierwsze miejsce dla

rewitalizacji Parku Tysiąclecia na

lewobrzeżu w konkursie „Miasto

z Klimatem – najlepszy zrealizowany

projekt”, organizowanym przez Ministerstwo

Klimatu i Środowiska.

A jeśli o nagrodach za zieleń

w mieście mowa, to warto wspomnieć

o zdobytej także w październiku

Nagrodzie Głównej Towarzystwa

Urbanistów Polskich w kategorii

„Nowo wykreowana przestrzeń publiczna

w zieleni” dla zadania pn.

„Zagospodarowanie turystyczno-rekreacyjne

terenów na osiedlu JAR

w Toruniu”, którego koszt całkowity

wyniósł ponad 8,7 mln zł, z czego

ponad 55% pochodziło ze środków

unijnych. To zadanie różnorodne,

uwzględniające

naturalne położenie

osiedla, którego początki

sięgają 2008 roku, oraz

potrzeby mieszkańców,

głównie młodych rodzin

z dziećmi. Zagospodarowanie

terenu zostało

przemyślane w sposób

pozostawiający teren

w najbardziej możliwy

naturalny sposób, porządkujący

istniejący

drzewostan i wprowadzający

nowe nasadzenia. Mamy tu

zatem funkcjonalną plażę, ścieżki

botaniczne z kładkami drewnianymi

z deski kompozytowej oraz ponad 6

km utwardzonych ścieżek, zachęcających

do spacerów i aktywności sportowej,

atrakcyjne place zabaw i miejsca

wypoczynku.

Które z inwestycji w infrastrukturę

mają największe znaczenie dla gospodarczego

rozwoju miasta?

Niewątpliwie kołem zamachowym

dla miasta było poprowadzenie

w sąsiedztwie

Torunia autostrady A1. Jako

miasto wykorzystaliśmy tę

szansę, tworząc Strefę Inwestycyjno

-Logistyczną

Toruń-Wschód”. Obecnie

działa tam już kilku dużych

operatów logistycznych,

funkcjonują magazyny

i składy, z których towary,

dzięki bliskości autostrady,

bardzo szybko mogą znaleźć

się w systemie komunikacyjnym

naszego kraju i Europy.

Podkreślam też rolę takich

inwestycji, jak wspomniane

Centrum Kulturalno-Kongresowe

Jordanki, hala sportowa Arena Toruń

czy Motoarena, dzięki którym z powodzeniem

organizujemy w Toruniu

prestiżowe wydarzenia międzynarodowe.

To wszystko ma bezpośrednie

przełożenie na tak istotny dla naszego

miasta rynek turystyczny. Przypomnę,

że nasze miasto przed pandemią,

w roku 2019, odwiedziło aż 2,5

miliona turystów z kraju i z zagranicy.

I takich wyników życzymy sobie

w następnych latach.

Most gen. Elżbiety Zawadzkiej

fot. Michał Kunicki

Toruńska Starówka po rewitalizacji

fot. Sławomir Kowalski

Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki

fot. Michał Kunicki

Trasa średnicowa im. W. Raczkiewicza

fot. Sławomir Kowalski

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


10 MIASTO

• TYLKOTORUN.PL

Ulice jak plac budowy

W Toruniu trwają kolejne inwestycje. Największe z nich to te związane z torowiskami tramwajowymi.

W wielu miejscach ulice są rozkopane, a kierowcy stoją w korkach. Kiedy można spodziewać się końca prac?

Łukasz Buczkowski | fot. Łukasz Piecyk

Przy skrzyżowaniu ul. Warneńczyka i ul. Grudziądzkiej ma powstać nowe rondo turbinowe.

W ostatnich miesiącach kierowcy

w Toruniu nie mają łatwego życia.

Równolegle w kilku miejscach

w mieście trwają drogowe inwestycje,

których efektem ubocznym

jest komunikacyjny paraliż. Dobrą

wiadomością jest to, że prace

kiedyś się skończą i ruch będzie

nieco bardziej płynny.

Przyjrzeliśmy się obecnie

realizowanym in-

‘‘

westycjom. Na jakim są

etapie?

Największą trwającą Rozmiar

obecnie w Toruniu inwestycją

jest budowa nowej

linii tramwajowej na osiedle

Jar. Od jej rozpoczęcia

minął już rok i obecnie

jest już bliżej końca niż

początku. Rozmiar toczących się

prac jest niemały - docelowo toruńskie

torowiska długością mają

powiększyć się o ponad 20 proc.

Na trasie przyszłego tramwaju

w wielu miejscach są wykopy, na

które kierowcy narzekają już od

miesięcy. Inwestycja ma się zakończyć

w maju, co oznacza, że czeka

nas jeszcze pół roku utrudnień. Co

obecnie dzieje się na budowie?

Na początku tygodnia w związku

z układaniem warstwy ścieralnej

asfaltu zmieniła się organizacja ruchu

na skrzyżowaniu ul. Watzenrodego

i Strobanda. Z kolei wzdłuż ul.

toczących się prac jest niemały

- docelowo toruńskie torowiska długością

mają powiększyć się o ponad 20 proc.

Ugory i na skrzyżowaniu ul. Polnej

i Ugory ustawiane są szyny. Kształtów

nabierają też przyszłe przystanki.

Przy skwerze handlowym i ul.

Polnej na peronach ułożono już

kostkę. W tym tygodniu układanie

kostki zaplanowane było także na

ostatnim przystanku - przy skrzyżowaniu

ul. Watzenrodego i Hubego.

- Na pl. NOT sukcesywnie układane

są szyny i rozjazdy oraz płyta

torowa. Na Szosie Chełmińskiej od

pl. NOT do ul. Grudziądzkiej (po

wschodniej stronie) powstaje nowy

chodnik i miejsca parkingowe. Na

wysokości dawnego

Uniwersamu trwa

szalowanie pod betonowanie

dolnej

płyty torowej, które

rozpocznie się za kilka

dni - informował

Miejski Zakład Komunikacji

w Toruniu.

Budowa tramwaju

na Jar nie jest jednak

jedyną dużą inwestycją

w infrastrukturę

tramwajową. Coraz bardziej

widoczne są także efekty prac nad

torowiskiem przy ul. Warneńczyka.

W tym przypadku roboty mają się

zakończyć nieco wcześniej, bo już

w kwietniu. Wzdłuż modernizowanego

odcinka torowiska - od pl.

Chrapka do ul. Kościuszki - ustawiono

już niemal wszystkie słupy

trakcyjne.

- Prace koncentrują się obecnie

od strony wschodniej (od basenu).

Na niemal całym odcinku (od ul.

Warneńczyka do Gogi) wylana jest

już płyta podtorowa i zamontowano

szyny. Rozpoczęto już także

montaż torów przez przyszłe rondo

- wyjaśnia MZK.

W ramach inwestycji powstaną

odnowione, w większości zielone

torowisko i wyremontowane przystanki

z tablicami z systemem informacji

pasażerskiej. Największą

zmianą wydaje się jednak budowa

nowego dwupasmowego ronda

turbinowego. Powstanie ono przy

skrzyżowaniu ul. Warneńczyka,

Grudziądzkiej i Bażyńskich. Dotychczas

w tym miejscu funkcjonowała

sygnalizacja świetlna, więc

budowa ronda będzie sporą zmianą.

Koszt prac w ramach modernizacji

torowiska w ciągu ul. Warneńczyka

sięgnie 25 mln zł.

Wciąż jeszcze trwają także roboty

na Bulwarze Filadelfijskim.

Z powodu przebudowy jest on wyłączony

z ruchu, co jeszcze bardziej

potęguje korki. W tym przypadku

koniec prac zaplanowano na połowę

przyszłego roku. W najbliższych

miesiącach możemy się więc

spodziewać, że korki w mieście nie

zmaleją. Dobrą wiadomością jest

natomiast fakt, że prace są coraz

bliżej końca, a wtedy ulice powinny

stać się bardziej przejezdne.

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


12 MIASTO

• TYLKOTORUN.PL

Gdzie wolno handlować?

Sprawa 70-latki handlującej czapkami wzbudziła spore emocje

Arkadiusz Włodarski | fot. Łukasz Piecyk

O sprawie 70-letniej pani Barbary

handlującej czapkami przy

toruńskim targowisku usłyszała

cała Polska. Wszystko za sprawą

radnego Karola Marii Wojtasika,

będącego jednocześnie kierownikiem

Działu Targowisk w miejskiej

spółce Urbitor, który żelazną

ręką przepisów postanowił

usunąć ją z miejsca, gdzie handlowała.

Sprawę nagłośnił znany

toruński fotograf, Marek Krupecki,

który opisał sprawę na swoim

koncie facebookowym.

- Radny Torunia, jednocześnie

kierownik targowiska i od czasu

do czasu walczący z truskawkarkami,

niejaki K.M.W. zabrał się tym

razem za emerytkę dorabiającą do

bardzo niskiej emerytury robieniem

skarpet. Nasłał na tę starszą

kobietę Straż Miejską i Inspekcję

Celno-Skarbową. Tak działa państwo

PiS i jego przedstawiciele.

Sprawa trafiła najpierw na łamy

„Gazety Wyborczej” oraz innych lokalnych

portali, następnie zaś zainteresował

się nią ogólnopolski serwis

Onet.pl. Na radnego Wojtasika

wylała się fala krytyki, choć mało

kto pytał samego zainteresowanego

o jego perspektywę.

- Dostałem informację, że

przed targowiskiem, od strony ul.

Sportowej, są osoby nielegalnie

handlujące, które w dodatku stoją

przy bramie – mówi Karol Maria

Wojtasik. - Sprawdziłem to wraz

z moją pracownicą. Zobaczyliśmy

Opłata za handel w dniu targowym wynosi 18 zł, zaś w dniu

nietargowym – 10 zł.

tam cztery osoby. Poinformowałem

je, że jest to wejście na targowisko,

a nie miejsce do handlu i poprosiłem

o przejście te 3-4 metry na

targowisko, dodając, że tego dnia

handel jest bezpłatny, a tu można

dostać mandat od Straży Miejskiej

patrolującej okolice.

Na teren przeszli wszyscy

oprócz 70-letniej pani Barbary. Pokazywała

dokument, który miał być

pozwoleniem na handel.

- Okazało się, że pochodzi z 1989

r., do tego nie było to pozwolenie,

a informacja o rejestracji działalności

typu „handel obwoźny”. Do

tego po raz kolejny podkreśliłem,

że pani Barbara, stojąc w bramie,

stwarza zagrożenie i ogranicza wyjazd

– dodaje Wojtasik.

Po kilkunastu minutach, podczas

których sytuacji nie udało się

załagodzić, kierownik targowiska

postanowił zadzwonić do Straży

Miejskiej. Patrol zjawił się wraz

z funkcjonariuszami administracji

skarbowej, którzy nie byli wzywani,

a pojawili się z racji wspólnych

działań przed dniem Wszystkich

Świętych. Rozmowy niewiele dały.

- Włączyły się nawet osoby, które

wcześniej się przeniosły, mówiąc

„pani Basiu, tam jest sporo miejsca,

wszyscy się pomieścimy”. Reakcja

była odmowna – wyjaśnia kierownik

Działu Targowisk. - Tego dnia

ruch był naprawdę intensywny. Do

tego pani Barbara nie chciała podać

danych funkcjonariuszce Straży

Miejskiej, dlatego wezwano policję,

która przybyła po 30 minutach.

W końcu udało się funkcjonariuszom

uzyskać dane starszej pani.

Kolejne prośby i tłumaczenia, dlaczego

nie wolno handlować w tym

miejscu, nie dały żadnego rezultatu.

- Strażniczka mówiła o nałożeniu

mandatu za handlowanie w niedozwolonym

miejscu, na co pani

Barbara odpowiedziała, że nie ma

z czego zapłacić. Stanęło na tym, że

nie przyjęła mandatu, co skutkuje

oddaniem sprawy do sądu – mówi

Karol Maria Wojtasik. - Interwencja

miała na celu wyłącznie pomoc

w przesunięciu pani Barbary

w miejsce bezpieczne i niekolidujące

z ruchem. Niestety, na życzenie

pani Barbary nie zakończyło się to

tak, jakby chcieli tego wszyscy.

W sprawę zaangażował się radny

sejmiku wojewódzkiego Jacek

Gajewski, reprezentujący Koalicję

Obywatelską:

- Wokół tego tematu zrodziło

się sporo złych i niepotrzebnych

emocji. Aby je załagodzić i pomóc

pani, która handluje swoimi wyrobami,

postanowiliśmy jako toruńskie

koło PO, że opłacimy pani Basi

miejsce na targowisku do końca

tego roku, tak aby mogła bez przeszkód

i zgodnie z przepisami zarabiać.

Radny obiecał, że będzie monitorować

sytuację, żeby w razie potrzeby

kontynuować pomoc także

w przyszłym roku.

Podczas rozmowy dowiedzieliśmy

się jednak, że starsza pani handlująca

swoim rękodziełem opłaciła

„dniówkę” w sobotę 12 listopada.

Był to dzień targowy, co oznacza, że

opłata za miejsce na ławie handlowej

wynosi 18 zł.

- Najważniejsze jest to, że pani

Barbara nie stoi już w bramie, nie

stwarza zagrożenia dla siebie oraz

dla kupujących, może handlować

bezpiecznie i legalnie. Nie chcę ponosić

odpowiedzialności za czyjeś

nieodpowiedzialne zachowanie,

które prowadzi do niebezpieczeństwa,

a mnie do odpowiadania za

konsekwencje takich czynów. Muszę

dodać, że mamy wiele osób, które

prowadzą, szczególnie w okresie

letnim i wczesnojesiennym, nielegalnie

handel od strony Uniwersamu

– podkreśla Wojtasik. - W tym

przypadku nie wzywamy jednak

nikogo do interwencji, gdyż nie

ma niebezpieczeństwa dla ruchu

pieszego i samochodowego na targowisku.

REKLAMA

Tylko Toruń . 18 listopada 2022



TYLKOTORUN.PL

MIASTO

13

Kto zapłaci, ten pogra

O której włącza się

Koniec darmowych orlików. Wiadomo już, kiedy i ile

trzeba zapłacić, by pograć w piłkę lub koszykówkę

Arkadiusz Włodarski | fot. Łukasz Piecyk

Oświetlenie boiska dla grających na orliku kosztuje 20 zł za

godzinę.

Mimo petycji i wielu głosów niezadowolenia

ze strony mieszkańców

wprowadzono odpłatność za

korzystanie z orlików. Jest już rozporządzenie

w tej sprawie. Sprawdzamy,

ile, za co oraz kiedy trzeba

będzie płacić.

Temat płatnych orlików pojawił

się we wrześniu. Wtedy utworzono

w internecie petycję protestacyjną.

- Ten absurdalny pomysł zarabiania

na dzieciach drobnych

(w kontekście fortun, które płyną

między palcami w innych miejscach)

powinien trafić do kosza,

zanim będzie za późno, a dzieciaki

zamiast trafić na boisko, kolejny raz

sięgną po ekrany, puszki z energetykami,

dopalacze, inne używki –

apelowali jej twórcy.

Do tej pory, gdyż petycja wciąż

jest aktywna, podpisało się pod nią

prawie 600 osób. Wygląda jednak

na to, że nic to nie da. Rozporządzenie

w sprawie stawek za korzystanie

z miejskich orlików obowiązuje

od 14 listopada.

Gdy pytaliśmy we wrześniu

o plany miasta w tej kwestii, Anna

Kulbicka-Tondel, wówczas pełniąca

funkcję rzecznika prasowego

prezydenta miasta, odpowiadała:

- Ewentualna odpłatność dotyczyłaby

godzin popołudniowych,

gdy z obiektów korzystają głównie

osoby dorosłe. Symboliczna opłata

miałaby być więc wprowadzona

od poniedziałku do piątku w godz.

17.00-20.00. W godz. 8.00-17.00

oraz w weekendy orliki byłyby nadal

udostępniane nieodpłatnie.

Ostatecznie ustalono, że szkoły

mogą korzystać z boisk za darmo

między 8.00 a 15.00 w dni nauki

szkolnej, zaś indywidualni mieszkańcy

– od poniedziałku do piątku

między 15.00 a 17.00 podczas

roku szkolnego. W czasie weekendów,

ferii i wakacji korzystanie jest

darmowe przez cały czas otwarcia

obiektu.

Płacić muszą za to grupy zorganizowane,

dla których przeznaczono

czas od 15.00 do 17.00, jak

również kluby sportowe i szkółki

piłkarskie, które mogą rezerwować

pory od 17.00 do 20.00.

Jakie koszty trzeba teraz ponieść,

aby móc zażyć sportu na

orlikach? W przypadku grupy zorganizowanej

za godzinę gry w piłkę

nożną trzeba zapłacić 50 zł. Oświetlenie

to dodatkowe 20 zł. Zaś jeśli

gracze zechcieliby skorzystać

z szatni i zaplecza sanitarnego, to

muszą dołożyć jeszcze 10 zł. Gdy

zsumujemy te wszystkie wydatki,

okaże się, że godzinna rozgrywka

piłkarska kosztuje 90 zł. Mniej muszą

zapłacić miłośnicy koszykówki.

Koszty oświetlenia i szatni się nie

zmieniają, jednak godzina samego

rzucania piłką do kosza to wydatek

tylko 10 zł, zaś łącząc to z dodatkowymi

kosztami, otrzymujemy kwotę

40 zł, ponad połowę mniej niż

za uprawianie najpopularniejszego

sportu świata.

Skąd taka różnica w cenie?

- Wynika ona z wyższych kosztów

utrzymania – wyjaśnia Aleksandra

Iżycka, dyrektor Biura

Toruńskiego Centrum Miasta. -

Boisko piłkarskie wymaga regularnego

czesania sztucznej trawy, uzupełniania

granulatu. Wyższy jest też

koszt oświetlenia boiska. Ponadto

jednorazowo z boiska piłkarskiego

korzysta większa liczba zawodników.

Dla klubów sportowych ustalono

stawkę 2000 zł miesięcznie

w okresie od kwietnia do października

oraz 3000 zł od listopada do

marca.

Możliwe jednak, że te stawki nie

zostaną na długo. Od przyszłego

roku będą one podlegać waloryzacji.

O nowej wysokości opłat za

orliki powinniśmy się dowiedzieć

do końca stycznia. Jak konieczność

płacenia w określonych porach za

boiska wpłynie na zainteresowanie

taką formą wypoczynku? Przekonamy

się najprawdopodobniej za

kilka miesięcy.

iluminacja mostu?

„Jest oświetlony nawet, jak nie jest jeszcze ciemno”

fot. Łukasz Piecyk

O tym, że miasto oszczędza na

oświetleniu, wiadomo nie od dziś.

W niektórych częściach miasta od

wybuchu pandemii świeci co trzecia

lampa, a torunianie do ciemności

zdążyli się już przyzwyczaić.

Czy jednak na oświetleniu oszczędzamy

wszędzie?

O sytuacji zawiadomiła nas jedna

z naszych Czytelniczek. Twierdzi

ona, że oświetlenie wyremontowanego

niedawno mostu im.

Piłsudskiego włączane jest jeszcze,

zanim zrobi się ciemno.

– Czemu stary most jest od kilkunastu

dni oświetlony nawet, jak

nie jest jeszcze ciemno? Wszędzie

słyszy się, że mamy oszczędzać, na

ulicach świeci co druga latarnia,

a tu proszę – twierdzi nasza Czytelniczka.

O iluminację mostu spytaliśmy

więc w Miejskim Zarządzie Dróg.

Zapytaliśmy dokładnie o to, w jakich

godzinach jest ona włączana

i wyłączana oraz z czego wynikają

akurat te godziny. Odpowiedź?

MZD twierdzi, że oświetlenie mostu

włączane jest dopiero po zmroku.

– W poniedziałek, wtorek, środę,

czwartek i niedzielę iluminacja

załącza się po zmierzchu i wyłącza

automatycznie o godz. 23.30.

W piątki, soboty i przyjęte w agendzie

programowej święta (czyli np.

1 maja, 11 listopada) iluminacja

włącza się po zmroku i wyłącza

się o 1.00 w nocy. Jest to instalacja

ledowa, energooszczędna, niezależnie

od powyższego będziemy

ograniczać jej uruchamianie i czas

świecenia – informuje Agnieszka

Kobus-Pęńsko, rzeczniczka Miejskiego

Zarządu Dróg w Toruniu.

(ŁB)

REKLAMA

Tylko Toruń . 18 listopada 2022


14 OSIEDLE

• TYLKOTORUN.PL

Takie jest Chełmińskie

To osiedle pełne zabytków, wśród których nie brakuje elementów nowoczesności. Jak dziś żyje się mieszkańcom Chełmińskiego Przedmieścia?

Łukasz Buczkowski | fot. Łukasz Piecyk

Chełmińskie Przedmieście to

miejsce, w którym historia miesza

się z nowoczesnością. Co cenią

sobie jego mieszkańcy, a co

chcieliby zmienić? Na potrzeby

naszego cyklu „Osiedla Torunia”

o poszczególnych osiedlach

mówimy nie w ich granicach np.

historycznych, a w granicach wyznaczonych

przez podział dla

Rad Okręgów. Z tego względu do

Chełmińskiego zaliczamy teren

większy, niż wynika to z faktycznych

granic osiedla.

Początki Chełmińskiego Przedmieścia

sięgają jeszcze XIII w. Była

to prężnie rozwijająca się część

Torunia, choć do dziś przetrwało

niewiele pozostałości z tamtych

czasów. Na dzisiejszym Chełmińskim

nie brakuje jednak zabytków,

między które wkradają się elementy

nowoczesności.

W teorii niczego tu nie brakuje.

Są tu szkoły, kościoły czy infrastruktura

sportowa. Na Chełmińskim

Przedmieściu znajdziemy

różnego rodzaju zakłady usługowe,

a swoje siedziby ma tu też wiele instytucji.

Przy samej ul. Legionów

mieści się zajezdnia autobusowa

MZK, a także komenda Państwowej

Straży Pożarnej. Przy ul. Grudziądzkiej

z kolei mieści się komisariat

Policji, a kilka ulic dalej Wyższa

Szkoła Bankowa. Architektonicznie

Chełmińskie jest o tyle ciekawe, że

znajdziemy tu zarówno bloki, jak

i stare kamienice z muru pruskiego.

Według podziału dla Rad Okręgów,

w skład Chełmińskiego wchodzi

także teren Wojewódzkiego Szpitala

Zespolonego, który niedawno

przeszedł rozbudowę i jest jedną

z nowocześniejszych placówek.

Również mieszkańcy, z którymi

rozmawialiśmy, mówią, że żyje im

się tu całkiem dobrze.

- W okolicy nie brakuje zieleni,

jest w miarę czysto i mamy blisko

do starówki - wymieniają mieszkańcy.

Mają oni jednak także swoje

uwagi. Jednym z problemów, na

które zwrócili uwagę mieszkańcy

Chełmińskiego, są parkingi.

W okolicach starówki jest to problem

dość powszechny. Podobne

głosy słychać było choćby na Bydgoskim

Przedmieściu, które opisywaliśmy

ostatnio. Na Chełmińskim

jednak z tego powodu wywiązał się

spór o boisko do koszykówki przy

ul. Rusa. Od jakiegoś czasu parkowały

tam samochody, co w praktyce

uniemożliwiało korzystanie

z boiska. W sprawę zaangażowała

się Rada Okręgu, jednak trudno

powiedzieć, czy uda jej się odciągnąć

samochody od boiska.

Kolejny problem, na jaki wskazują

mieszkańcy, również związany

jest z samochodami. Choć ten jest

najpewniej tymczasowy. Choć Szosa

Chełmińska jest jednym z największych

traktów w mieście, to

budowa tramwaju na Jar znacznie

utrudniła jazdę zwłaszcza na Chełmińskim

Przedmieściu.

- W godzinach szczytu mamy

tu drogowy armagedon. Są korki,

a w niektórych miejscach co chwilę

zmienia się też organizacja ruchu.

A my jakoś sobie radzić musimy -

nie kryją mieszkańcy.

Nie zabrakło przy tym wątku

komunikacji miejskiej. Zdaniem

części mieszkańców przystanków

powinno być więcej, ponieważ

niektóre z tych, które już są, znajdują

się w zbyt dużej odległości od

siebie. Tak jest choćby w części ul.

Grudziądzkiej.

Na podobny problem mieszkańcy

wskazują, jeśli chodzi o sklepy.

Wybór nie jest tutaj duży, a wyjście

na większe zakupy często wiąże się

z koniecznością dłuższego spaceru.

- Są tu co prawda jakieś markety,

ale przydałoby się ich więcej.

Czasem trzeba się sporo nachodzić

- słyszymy od napotkanych przy ul.

Grudziądzkiej przechodniów.

Mówiąc o sklepach, nie sposób

nie wspomnieć o Bumarze przy

ul. Lelewela. Niegdyś mieścił się

tu zakład produkcyjny, a dziś XIX-

-wieczne budynki znajdują się w rejestrze

zabytków i pełnią funkcje

handlowe i usługowe.

- Centrum Bumar to miejsce,

gdzie łączy się zabytkowa i nowoczesna

architektura z historią, tradycją

i nowoczesnymi trendami

- czytamy na stronie internetowej

Centrum.

Innym charakterystycznym

punktem tej części miasta jest cerkiew

pw. św. Mikołaja. Fasada budynku

przy ul. Podgórnej przed

trzema laty została odrestaurowana

i przybrała rzucające się w oczy niebieskie

barwy. Przed laty budynek

zajmował kościół ewangelicko-luterański.

Prawosławni przejęli i dostosowali

go do własnych potrzeb

w 1939 r., przenosząc się ze zboru

ewangelickiego przy Rynku Nowomiejskim.

Wiernych uczęszczających do

toruńskiej cerkwi na nabożeństwa

przybyło wraz z uchodźcami

z Ukrainy. Pod budynkiem szczególnie

przy okazji mszy można dziś

spotkać wiele osób.

Wiemy już, że Chełmińskie jest

miejscem pełnym historii i zabytkowych

zabudowań. Miesza się ono

jednak poniekąd z nowoczesnością.

Choćby u styku ul. Grudziądzkiej

z ul. Polskiego Czerwonego Krzyża

znajdziemy nowoczesną zabudowę.

Nieco dalej, u zbiegu ul. Grudziądzkiej

z ul. Warneńczyka przed

rokiem otwarto nową siedzibę sądu

rejonowego, znacznie wyróżniającą

się na tle pozostałej zabudowy.

Budynek stanął na pl. Zwycięstwa,

dokładnie w miejscu, w którym

wcześniej znajdował się pomnik

Artylerii Polskiej. Monument

w 2015 r. przeniesiono kilka ulic

dalej - na plac Towarzystwa Miłośników

Torunia, u wylotu wspomnianej

wcześniej ul. PCK.

Tylko Toruń . 18 listopada 2022



TYLKOTORUN.PL

Zagrają na fortepianie

ZA MIEDZĄ

15

Trwają zapisy na I Regionalny Konkurs Pianistyczny w gminie Obrowo. Wydarzenie

odbędzie się w Szkole Muzycznej w Osieku nad Wisłą

Łukasz Buczkowski | fot. nadesłane

W gminie Obrowo po raz pierwszy

odbędzie się Regionalny Konkurs

Pianistyczny. Jest to po części

kontynuacja podobnych konkursów

organizowanych przed pandemią,

jednak tym razem wydarzenie

zorganizowane zostanie

w nowej formule. Zgłoszenia do

udziału w konkursie

‘‘

można nadsyłać jeszcze

do 25 listopada. Sam

konkurs odbędzie się

natomiast 10 grudnia.

-

Konkursy pianistyczne

w gminie Obrowo

zawsze cieszyły się dużą

popularnością. Ich organizację

przerwała jednak

pandemia. Teraz gmina

Obrowo wraz z Gminnym

Ośrodkiem Kultury

w Obrowie zdecydowały się na powrót

do tego typu konkursów. Tym

razem jednak wydarzenie będzie

miało nową formułę. Wszystko za

sprawą Szkoły Muzycznej w Osieku

nad Wisłą, która od dwóch lat

posiada wysokiej jakości fortepian

Kawai. Konkurs odbywać się więc

będzie właśnie w szkole i nie będzie

już tylko gminnym konkursem.

Organizatorzy zdecydowali

o rozszerzeniu jego zasięgu. Od

tego roku będzie on miał charakter

regionalny.

- Celem konkursu jest poznanie

Celem konkursu jest poznanie dokonań

szkół muzycznych, motywowanie uczniów do

dalszego doskonalenia, wymiana doświadczeń

między nauczycielami oraz popularyzacja

twórczości Fryderyka Chopina.

dokonań szkół muzycznych, motywowanie

uczniów do dalszego doskonalenia,

wymiana doświadczeń

między nauczycielami oraz popularyzacja

twórczości Fryderyka Chopina

- informuje gmina Obrowo.

Konkurs podzielony jest na trzy

kategorie wiekowe. Każdą z nich

czeka inne zadanie. Uczestnicy

startujący w pierwszej kategorii

wiekowej będą musieli zagrać m.in.

dwa kontrastujące utwory. Dla drugiej

kategorii przewidziano utwór

o charakterze wirtuozowskim

i utwór kantylenowy, a dla trzeciej

- utwór o charakterze wirtuozowskim

i utwór polskiego kompozytora.

Organizatorzy zachęcają

do wybierania

twórczości Fryderyka

Chopina.

Cały program trzeba

będzie wykonać

z pamięci, a stopień

trudności utworów nie

powinien być niższy,

niż określa to program

nauczania dla danego

roku kształcenia. Czas

trwania występu nie

powinien przekroczyć

5 minut dla grupy I, 8 minut dla

grupy II i 10 minut dla grupy III.

Każdy z wykonawców otrzyma

dyplom uczestnictwa w konkursie.

Laureaci i osoby wyróżnione

mogą liczyć na nagrody. Pianistów

oceniać będzie jury składające się

Możliwości szkolnego fortepianu docenił m.in. Paweł Wakarecy,

finalista XVI Konkursu Chopinowskiego.

ze znanych ekspertów i muzyków.

W gronie jurorów znajdą się prof.

Marcin Gmys, muzykolog, publicysta

muzyczny i redaktor naczelny

Polskiego Radia Chopin, dr Paweł

Wakarecy, pianista i pedagog, finalista

XVI Konkursu Chopinowskiego

z 2010 r. oraz mgr Ewa Miś-Radziejewska,

pianistka, kameralistka

i pedagożka.

Regionalny Konkurs Pianistyczny

w Osieku nad Wisłą odbędzie

się już 10 grudnia. Wciąż jeszcze

trwa nabór uczestników. Zgłoszenia

uczestników wraz z załącznikami

należy nadsyłać do 25 listopada

pod adres e-mail: kontakt@muzycznaosiek.pl.

Wpisowe w konkursie

wynosi 50 zł.

Szczegóły dotyczące konkursu

znaleźć można w regulaminie

dostępnym na stronie internetowej

gminy Obrowo. Również tam

znajduje się karta zgłoszeń, a także

niezbędne zgody i oświadczenia.

Organizatorami konkursu są

Publiczna Szkoła Muzyczna I st.

w Osieku nad Wisłą, Urząd Gminy

Obrowo oraz Gminny Ośrodek

Kultury w Obrowie. Patronat nad

wydarzeniem objął wójt gminy

Obrowo Andrzej Wieczyński.

Gazetę tworzymy dla Was

Masz temat, problem? Potrzebujesz interwencji?

Zadzwoń lub napisz

Nasi dziennikarze czekają

na TWOJE zgłoszenia

692 658 913

731 080 802

redakcja@tylkotorun.pl

Tylko Toruń . 18 listopada 2022

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!