15.10.2025 Views

Wojsko i Technika Historia 5/2025

by ZBiAM

by ZBiAM

SHOW MORE
SHOW LESS
  • No tags were found...

Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!

Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.

www.zbiam.pl

5/2025

Wrzesień-Październik

cena 28,00 (VAT 8%)

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Dornier Do 335

ISSN 2450-2480 Index 407739

W NUMERZE:

Tygrys Królewski

Użycie bojowe

Specyfikacja zakładała ochronę

pancerza znacznie przewyższającą

tę, jaką miał Tygrys I, uzbrojenie

zdolne pokonać każdy znany czołg

aliantów oraz mobilność wystarczającą

do działań taktycznych pomimo

zwiększonej masy.

Thunderbolt

Kampania włoska

Mimo licznych zwycięstw nad

samolotami Luftwaffe i ANR,

największym wkładem Thunderboltów

w kampanię na Półwyspie

Apenińskim były ataki na zaplecze

logistyczne nieprzyjaciela, głównie

na transport kolejowy i drogowy.


1

Specyfikacja zakładała ochronę

pancerza znacznie przewyższającą

tę, jaką miał Tygrys I, uzbrojenie

zdolne pokonać każdy znany czołg

aliantów oraz mobilność wystarczającą

do działań taktycznych pomimo

zwiększonej masy.

Mimo licznych zwycięstw nad

samolotami Luftwaffe i ANR,

największym wkładem Thunderboltów

w kampanię na Półwyspie

Apenińskim były ataki na zaplecze

logistyczne nieprzyjaciela, głównie

na transport kolejowy i drogowy.

Vol. XI, nr 5 (59)

Wrzesień-Październik 2025; Nr 5

www.zbiam.pl

5/2025

Wrzesień-Październik

cena 28,00 (VAT 8%)

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Dornier Do 335

5/2025

ISSN 2450-2480 Index 407739

W NUMERZE:

Tygrys Królewski

Użycie bojowe

Thunderbolt

Kampania włoska

Na okładce: Dornier Do 335.

Rys. Jarosław Wróbel

INDEX 407739

ISSN 2450-2480

Nakład: 14,5 tys. egz.

Redaktor naczelny

Jerzy Gruszczyński

jerzy.gruszczynski@zbiam.pl

Redakcja techniczna

Dorota Berdychowska-Zhao

dorota.berdychowska-zhao@zbiam.pl

Korekta

Stanisław Kutnik

Współpracownicy

Władimir Bieszanow, Michał Fiszer,

Tomasz Grotnik, Andrzej Kiński,

Jędrzej Korbal, Marek J. Murawski,

Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Ul. Anieli Krzywoń 2/155

01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

Ul. Bagatela 10/17

00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2025

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

w numerze:

MONOGRAFIA LOTNICZA

Marek J. Murawski

Dornier Do 335 4

MONOGRAFIA PANCERNA

Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Centurion: pierwszy brytyjski czołg podstawowy (3) 22

WOJNA W POWIETRZU

Tomasz Szlagor

P-47 Thunderbolt w kampanii włoskiej, 1943-1945 40

OBRONA PRZECIWPANCERNA

Jędrzej Korbal

Artyleria przeciwpancerna WP. Zarys motoryzacji 54

BROŃ PANCERNA

Adrian Napora

Użycie bojowe Tygrysa Królewskiego 68

SIŁY POWIETRZNE

Dimityr Nediałkow

Lotnictwo wojskowe Bułgarii. Era odrzutowa (7) 80

www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria 3


Marek J. Murawski

Dornier Do 335

4

Jedną z najbardziej niezwykłych

konstrukcji samolotów,

które powstały w okresie

II wojny światowej był Dornier

Do 335. Był to również

jeden z najszybszych i najlepszych

samolotów z napędem

śmigłowym, jakie kiedykolwiek

zbudowano. Swoje osiągi

zawdzięczał w znacznym

stopniu niestandardowemu

rozmieszczeniu silników. Był

to wprawdzie samolot dwusilnikowy,

ale obydwa silniki

zabudowano w kadłubie, jeden

za drugim, przedni z nich

napędzał śmigło umieszczone

w nosie maszyny, natomiast

tylny śmigło zainstalowane

w ogonie samolotu, co sprawiało,

że czołowy opór

aerodynamiczny maszyny

odpowiadał oporowi aerodynamicznemu

samolotu jednosilnikowego.

Układ silników w tandem był wielokrotnie

wcześniej stosowany przez

Dorniera. Pomysł ten opatentowany

został 3 sierpnia 1937 r. pod oznaczeniem

DRP 728044. Aby wypróbować w praktyce

wpływ śmigła pchającego na osiągi samolotu

Dr. Wolfgang Hütter z firmy Schempp-Hirth

na polecenie Dorniera stworzył projekt małego

samolotu doświadczalnego, którego płatowiec

oparty został na pomniejszonym w skali

1:2,5 płatowcu bombowca Dornier Do 17.

Samolot Göppingen Gö 9 ukończony został

w czerwcu 1941 roku. Maszyna napędzana

Samolot doświadczalny Göppingen Gö 9, D-EBYW na lotnisku Mengen w czerwcu 1941 r.

była silnikiem Hirth HM 60 R o maksymalnej

mocy startowej 80 KM wyposażonym w długi

wał z umieszczonym na jego końcu drewnianym

czterołopatowym śmigłem pchającym.

Samolot posiadał charakterystyczne krzyżowe

usterzenie. Była to maszyna jednomiejscowa,

jej masa startowa wynosiła 720 kg,

a prędkość maksymalna 220 km/h.

Gö 9 otrzymał cywilną rejestrację D-EBYW

i w czerwcu 1941 r. po raz pierwszy wzniósł

się w powietrze z lotniska Mengen na holu

za samolotem Do 17 M, CO+JB. Za jego sterami

zasiadł pilot oblatywacz E-Stelle Rechlin,

Flugkapitän Quenzler. Kolejne loty

samolot wykonywał już z wykorzystaniem

własnego napędu. Podczas testów udało

się rozwiązać problem drgań długiego wału

napędowego łączącego silnik z czterołopatowym

śmigłem pchającym umieszczonym

na końcu kadłuba.

Latem 1942 r. Sztab Generalny Luftwaffe

ogłosił przetarg na jednomiejscowy, pozbawiony

broni strzeleckiej szybki bombowiec,

który byłby w stanie przenosić ładunek

o masie do 1000 kg na odległość 1000 km

z prędkością przelotową 760 km/h. Dornier

zaproponował projekt oznaczony P.231

napędzany dwoma silnikami rzędowymi

DB 603 A-1 o maksymalnej mocy startowej

po 1750 KM umieszczonymi w kadłubie

w tandemie. Silnik znajdujący się w przedniej

części kadłuba napędzał śmigło ciągnące,

natomiast drugi silnik umieszczony w kadłubie

za kabiną pilota napędzał śmigło pchające.

W komorze bombowej miało znaleźć

się miejsce na jedną bombę SC 500 o masie

500 kg lub dwie bomby SC 250 o masie

po 250 kg. Konkurencyjne konstrukcje, Arado

E 561 oraz Junkers EF 115.0 zostały odrzucone

już na wstępnym etapie przetargu. Kiedy

wydawało się, że Dornier otrzyma upragnione

zamówienie w całą sprawę wmieszał się

Willi Messerschmitt, który zaproponował projekt

samolotu Messerschmitt Bf 109 Z, który


MONOGRAFIA LOTNICZA

dostatecznie dużo doświadczenia w nocnych

lotach i dzięki temu moglibyśmy bez

problemów przesiąść się do Do 335. Była

to przecież jedna z podstawowych przyczyn,

dla których włączono nas w skład nocnego

lotnictwa myśliwskiego. 3

Ponieważ produkcja seryjna Do 335 praktycznie

się nie rozpoczęła pod koniec grudnia

Pierwszym prototypem dwumiejscowej wersji szkolnej był Do 335 V11 (M11), W.Nr. 230011, CP+UL z silnikami DB 603 A-2.

16

1944 r. Erprobungskommando 335 rozwiązano,

a jego personel w całości przeniesiono

do nocnego lotnictwa myśliwskiego. Jednostkę

przemianowano na V./NJG 2 i wyposażono

w samoloty Junkers Ju 88 G-6.

Do 335 testowane

w Stanach Zjednoczonych

30 kwietnia 1945 r. jednostki armii amerykańskiej

zajęły lotnisko Oberpfaffenhofen, gdzie

znajdowało się nie mniej niż 9 egzemplarzy

różnych wariantów Do 335. Wkrótce pojawili

się na nim amerykańscy inżynierowie i mechanicy

lotniczy, którzy zabezpieczyli zdobycz

i rozpoczęli prace mające doprowadzić

niektóre z tych maszyn do stanu lotnego. Ponieważ

nie bardzo potrafili sobie z tym poradzić

od połowy czerwca 1945 r. zatrudniono

do tego niemieckich mechaników. W krótkim

czasie udało im się przygotować do lotu

Do 335 A-0, W.Nr. 240102, który z E-Stelle Rechlin

dotarł tam pod koniec kwietnia 1945 r.

oraz jeszcze jeden egzemplarz Do 335 A, któremu

błędnie przypisano W.Nr. 240101. 4 Samolot

Do 335 A-0, W.Nr. 240102 do portu Cherbourg

przeprowadził w locie Lt. Hans Padell, inżynier

lotniczy, które wcześniej odbywał służbę w Erprobungskommando

335. Niemiecki pilot tak

wspominał to wydarzenie:

No tak, wojna została przegrana. Przedarłem

się z Berlina do mojej żony, która mieszkała

w Monachium. Rankiem podczas śniadania

rozległo się pukanie do drzwi. Dwóch amerykańskich

żandarmów polowych spojrzało

na mnie i jeden z nich powiedział: „Come on”.

Tak więc również i mnie dorwali – niewola.

Jednakże okazało się, że chcieli ode mnie czegoś

zupełnie innego. Dowiedzieli się, że byłem

pilotem testującym Do 335. Niewiele było tych

maszyn, a był to najszybszy śmigłowy samolot

na świecie. Maszyna stała w Roth. Na zlecenie

Amerykanów miałem przeprowadzić ją w locie

do francuskiego portu Cherbourg.

Amerykański kapitan powiedział do mnie:

„Żeby nie przyszły panu do głowy żadne głupoty,

to wymontujemy busolę oraz przydzielimy

panu dwa Mustangi eskorty.” W tym czasie

były to najszybsze amerykańskie maszyny.

„Proszę lecieć w kontakcie wzrokowym z nimi

z prędkością 400 km/h.” – wydał mi polecenie

kapitan. Głośno się roześmiałem: „400 km/h?

Lecąc z taką prędkością Dornier spadnie na ziemię.

Przecież osiąga bez trudu 700 km/h.” Byłem

na tyle bezczelny, że zaproponowałem

mu zakład: „Nawet z jednym silnikiem będę

leciał szybciej niż oni!” Kapitan odpowiedział:

„OK, 20 sztang Cameli.”

No i za chwilę znalazłem się w powietrzu.

Aby nabrać wysokości do przelotu potrzebowałem

obydwu silników. Ale już na wysokości

500 m wyłączyłem tylny silnik. Po upływie pół

godziny po obydwu Mustangach nie było już

nawet śladu. Zgubiłem je! Do pokonania 900 kilometrów

potrzebowałem 1 godziny 40 minut.

O ucieczce nawet nie pomyślałem. Chciałem

im po prostu pokazać naszą wyższość. Kiedy

przyleciałem do Cherbourga musiałem jeszcze

czekać 20 minut na kapitana i jego Mustangi.

Poklepał mnie po ramieniu i odrzekł: „OK, wygrałeś!”

Następnie wręczył mi papierosy, a wówczas

był to prawdziwy majątek. Jeden papieros

kosztował do 6 marek. 5

Obydwa samoloty wraz z innymi zdobycznymi

konstrukcjami Luftwaffe znalazły

się na pokładzie lotniskowca eskortowego

HMS Reaper, który przetransportował

je do Stanów Zjednoczonych. W bazie Newark

samolot W.Nr. 240101 oblatał szef pilotów

testowych zakładów Bell, Jack Woolams,

który musiał przerwać pierwszy lot z uwagi

na przegrzanie się tylnego silnika. Maszyna

otrzymała następnie amerykańskie oznaczenia

oraz numer rejestracyjny FE-1012

(FE = skrót od Foreign Equiment, czyli sprzęt

obcy), który wkrótce zmieniono na T2-1012

(T2 = skrót od Technical Data Laboratory

T-2 Intelligence, czyli Laboratorium Danych

Technicznych T-2 Wywiad). Samolot przekazano

następnie do bazy Freeman Army

Air Field, gdzie jeszcze latem 1946 r. odnotowano

w dokumentach przegląd generalny

jego silników. Odtąd jednak wszelki ślad

po nim zaginął.

Do 335 A-0, W.Nr. 2401012 przekazany

został do ośrodka doświadczalnego US Navy

w Patuxent River. Gdzie otrzymał rejestrację

Bu No 121447. Po serii testów samolot wycofano

ze służby 31 sierpnia 1947 r., a następnie

przekazano do magazynów Smithsonian Institution

w Waszyngtonie.

Do 335 A-11, W.Nr. 240112, RP+UB był dwumiejscowym samolotem szkolnym.


22

Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Centurion: pierwszy brytyjski

czołg podstawowy

Znaczna ilość spośród 4423

wyprodukowanych czołgów

Centurion została sprzedana

do wielu różnych państw,

nie tylko do tych należących

do Brytyjskiej Wspólnoty

Narodów. W niektórych z nich

powstały własne modyfikacje

tych czołgów, a najbardziej

znaczące to te, które zbudowano

w Izraelu i w Republice

Południowej Afryki.

Spośród europejskich państw NATO, poza

Wielką Brytanią czołgów Centurion używały

Holandia i Dania, a poza nimi także

nienależące do Sojuszu Północnoatlantyckiego

Szwecja, Austria i Szwajcaria. Ponadto,

dostarczono je na Bliski Wschód, do Egiptu

Jordanii i Izraela. I wreszcie używały ich też

siły zbrojne Republiki Południowej Afryki.

Co prawda czołgi Centurion nie były tak rozpowszechnione

jak amerykańskie czołgi, ale

też były dość szeroko stosowane. Co ciekawe,

poza Wielką Brytanią najwięcej kupiły je…

Stany Zjednoczone. Oczywiście nie dla siebie,

lecz w ramach programu pomocy wojskowej

dla własnych sojuszników. W wielu przypadkach

szybciej było zamówić czołgi w brytyjskich

wytwórniach, niż zamawiać we własnych

zakładach obciążonych realizacją zamówień

od amerykańskich sił zbrojnych, a ponadto

potencjalni odbiorcy z różnych przyczyn preferowali

czołgi Centurion, a Amerykanie ten

wybór zatwierdzili.

Dania

Swoje czołgi Centurion Mk.3 Dania otrzymała

w 1953 r. właśnie w ten sposób. Amerykanie

zapłacili za zakup 216 wozów bojowych,

14 pojazdów ewakuacyjnych Centurion ARV

Mk.2, a także za cztery mosty towarzyszące.

Czołgi te rozdzielono między samodzielny

pułk rozpoznawczy Guard Hussars Regiment

w Næstved na wyspie Zelandia oraz należący

do Dywizji Jutlandzkiej Jutland Dragoon

Regiment w Holstebro. Czołgi te w Danii służyły

do połowy lat 80., kiedy to zastąpiono

je niemieckimi Leopard 1. Wszystkie duńskie

czołgi Centurion zostały dostarczone z przyczepkami

paliwowymi opisanymi we wcześniejszych

częściach monografii. Już w 1954 r.

karabiny maszynowe BESA wymieniono

na amerykańskie Browning kal. 7,62 mm.

W 1959 r. na wieżyczce dowódcy dodano

wielkokalibrowy karabin maszynowy Browning

M2 kal. 12,7 mm po czym czołgi tak

doposażone oznaczono Centurion Mk.5.

W 1964 r. na 106 wozach wymieniono armaty

kal. 84 mm na nowe armaty L7 kal. 105 mm.

Oznaczając je Centurion Mk.5/2. Od 1973 r.

z braku oryginalnych gąsienic, po zużyciu

kolejnych, nowe gąsienice dla tych czołgów

wytwarzała duńska firma Varde Stålfabrik

A/S. Wszystkie czołgi wycofano w 1985 r.

Egipt

W 1956 r. państwo to otrzymało 32 czołgi

Centurion Mk.3 tuż przedtem, jak wpadło

ono w sowiecką strefę wpływów i zaczęto

kupować sprzęt pochodzenia radzieckiego.

Egipskie czołgi Centurion zostały użyte

w dwóch kolejnych wojnach z Izraelem,

Duński Centurion Mk.5 podczas ćwiczeń wojskowych; Niemcy, lata siedemdziesiąte.

3


Tomasz Szlagor

P-47 Thunderbolt

w kampanii włoskiej, 1943-1945

40

Lotnictwo aliantów rozpoczęło

batalię o Półwysep Apeniński,

dysponując samolotami

myśliwsko-bombowymi,

które najlepsze czasy miały

już dawno za sobą. Ich następca

w jednostkach USAAF

okazał się nie tylko znakomitym

orężem przeciwko celom

naziemnym, ale godnym

przeciwnikiem dla myśliwców

Luftwaffe i włoskiej ANR

(Aeronautica Nazionale Repubblicana).

Republic P-47 Thunderbolt rozpoczął

służbę frontową wiosną 1943 r. w Europie

zachodniej. Na Śródziemnomorskim

Teatrze Działań Wojennych debiutował pod

koniec roku, niedługo po tym, jak w listopadzie

na terenie Włoch Amerykanie sformowali

dwie armie powietrzne: taktyczną 12. AF

i strategiczną 15. AF. Pierwsza z nich grupowała

samoloty myśliwsko-bombowe (A-36

Apache, P-39 Airacobra i P-40 Warhawk) oraz

bombowce średnie (A-20 Havoc, B-25 Mitchell,

B-26 Marauder) – druga, bombowce

ciężkie (B-17 Flying Fortress i B-24 Liberator)

oraz myśliwce eskortowe dalekiego zasięgu

(P-38 Lightning).

Pierwszą grupą myśliwską ze składu

12. AF wyznaczoną do przezbrojenia w Thunderbolty

została 57. FG (Fighter Group).

Miała największe doświadczenie frontowe

– pierwotnie wyposażona w samoloty P-40

Warhawk, w basenie Morza Śródziemnego

walczyła już od ponad roku 1 . Warhawki

sprawdziły się w roli samolotu bliskiego

wsparcia wojsk lądowych w trakcie kampanii

w Afryce Północnej, następnie podczas inwazji

na Sycylię i w pierwszych miesiącach

walk o Włochy kontynentalne. Thunderbolt

był jednak samolotem znacznie nowocześniejszym,

o większym udźwigu i zasięgu oraz

jeszcze większej sile ognia. Ponadto wyposażono

go w chłodzony powietrzem silnik

gwiazdowy, bardziej odporny na uszkodzenia

niż chłodzony cieczą silnik rzędowy, który

napędzał Warhawka.

Debiut

Pierwsze cztery samoloty Thunderbolt piloci

57. FG sprowadzili pod koniec listopada

1943 r., przylatując nimi z Tunisu (gdzie

przybyły drogą morską) do ówczesnej bazy

jednostki w Amendola, niedaleko Foggii

na wybrzeżu Adriatyku. Jako że w tym samym

czasie jednostka prowadziła aktywne

działania bojowe, przezbrajała się stopniowo,

co potrwało około sześciu tygodni.

Lt. Michael McCarthy tak wspominał swój

debiut za sterami P-47, wykonany w pierwszych

dniach grudnia:

Po szybkim locie zapoznawczym zgłosiliśmy

się w czterech, że następnego dnia rano polecimy

na nowych samolotach osłonić wyprawę

naszych P-40 nad Jugosławię. Oficer operacyjny

wyraził zgodę. Upewniliśmy się, że karabiny maszynowe

działają i mamy zapas amunicji. Wystartowaliśmy

ostatni, ponieważ z naszą prędkością

wznoszenia bez trudu dogoniliśmy P-40.

Ustawienia silników wyregulowaliśmy na chybił

trafił. Mieliśmy mgliste pojęcie, do czego służą

niektóre przełączniki w kokpicie. Kiedy wcześniej

zapytałem o nie pilota rozprowadzającego,

odpowiedział: „Ja ich nie potrzebowałem, więc

lepiej przy nich nie majstruj”. Z perspektywy czasu,

to była niemądra decyzja, by lecieć na misję

bojową po zaledwie jednej, krótkiej przejażdżce

nowym samolotem.

W każdym razie, tamtego dnia wykonaliśmy

zadanie, zapewniając górną osłonę

przeciwko agresywnej grupie Bf 109. Niemcy,

zaskoczeni obecnością Thunderboltów, przeżyli

szok, kiedy po tym, jak zanurkowali przez

formację P-40 i zaczęli nabierać wysokości,

nagle zobaczyli, że ich doganiamy. Spodziewaliśmy

się, że nasze kule trafią w miejsce, które

wskazywał celownik, ale okazało się, że nasze

karabiny maszynowe nie były zsynchronizowane.

Przymierzyłem się do jednego Bf 109.

Był w zasięgu, a ja odłożyłem odpowiednią poprawkę,

mając go dokładnie tam, gdzie chciałem.

Kiedy zdałem sobie sprawę, że moje serie

układają się za daleko w lewo i zbyt nisko, było

za późno. Skorygowałem ogień i trafiłem tamtego

Messerschmitta, ale nie na tyle solidnie,

by go strącić. Mój prowadzący wsiadł na ogon

innego Bf 109 i też stwierdził, że jego kule rozmijają

się z celem. Obaj Niemcy wyszli z tego

bez większego szwanku.

W tym samym okresie analogiczne przezbrojenie

przeprowadziła 325. FG. Nowych

myśliwców potrzebowała szczególnie pilnie,

ponieważ została włączona w skład

strategicznej 15. AF, a użytkowane przez nią

Warhawki, napędzane silnikami z jednostopniową

sprężarką, na pułapie operacyjnym

bombowców ciężkich ledwie trzymały się

powietrza. Tymczasem P-47 m.in. dzięki turbosprężarce

właśnie na dużej wysokości miał

najlepsze osiągi.

Capt. Herschel „Herky” Green, oficer

operacyjny 317. FS (jednego z trzech dywizjonów

składowych 325. FG), zapamiętał

z tego okresu:

Kiedy dołączyliśmy do 15. AF, jedynymi

myśliwcami, które zapewniały eskortę bombowcom

ciężkim, były łatwo rozpoznawalne,

dwusilnikowe P-38 Lightning. Ich piloci

problem identyfikacji w powietrzu rozwiązali


WOJNA W POWIETRZU

P-47D-16 „Doggie” z 57. FG, którym latał Lt. James Eubank; Alto, Korsyka.

dobnie popełnił ten sam błąd, wykonał

raptowny zwrot i otworzył ogień, zestrzeliwując

Jonesa. Poległ również Lt.Col. Anthony

Tirk, dowódca 319. FS. Świadkiem tego

był Lt. Robert Barkey:

Odlatywaliśmy już znad celu, skręcając

na kurs powrotny do bazy, kiedy sekcja

Tony’ego i moja zostały nieco z tyłu za resztą

grupy. Nagle spostrzegłem jakieś 60 myśliwców

nurkujących na bombowce i nasze dwie

sekcje. Natychmiast zaalarmowałem wszystkich

przez radio, wzywając resztę dywizjonu,

żeby zawrócił i nam pomógł. Ledwie skończyłem,

dopadły nas Messerschmitty. Tony został

trafiony i jego samolot eksplodował. Widziałem,

jak wypada z kokpitu, ale jego spadochron

płonął. Byłem wstrząśnięty, jak szybko

wydarzyło się to wszystko.

Także Thunderbolty taktycznej 12. AF czasem

angażowano do zadań eskortowych.

Tak było 14 marca, gdy jeden z dywizjonów

57. FG odprowadzał formację Marauderów

nad stację rozrządową w Prenestina.

W rejonie Castelnuovo di Porto, na północ

od Rzymu, wyprawę zaatakowały Fw 190

z I./JG 2. Niemcy zestrzelili jednego B-26,

ale w kontrataku Thunderboltów zginął

P-47D-15 „Pudgy”, „The Flying Hangover” z 57. FG, którym latał Lt. William Bateman.

46

Hermann Jung. Włosi natomiast stracili cztery

myśliwce i trzech poległych pilotów.

O tym, jak zaciekła była to walka, poniekąd

świadczy fakt, że Niemcy zgłosili zestrzelenie

czterech P-47, a ich włoscy sojusznicy

aż ośmiu. Tymczasem 325. FG straciła trzy

samoloty, razem z pilotami – w tym jednego,

który został omyłkowo zestrzelony przez kolegę

z dywizjonu. Lt. James Jones zauważył

lecący tuż nad ziemią samolot i zanurkował

w jego stronę, zapewne myląc go z Focke-

-Wulfem. Lt. Jesse Hudson, dla którego był

to pierwszy lot bojowy, widząc zbliżający

się szybko od tyłu myśliwiec, prawdopo-

Hptm. Adalbert Sommer, Staffelkapitän 3./

JG 2, a jeden z jego podwładnych, Lt. Rolf

Esche, wyskoczył ranny ze spadochronem.

Zestrzelenia zgłosili Lt. Donald Bell i Lt. Walter

Henson. W tym czasie 57. FG, po wyprowadzce

z Foggii (która stała się główną bazą

bombowców ciężkich i myśliwców eskorty

15. AF), stacjonowała w Cercola na przedmieściach

Neapolu. Lt. Michael McCarthy tak

wspominał ten okres:

Większość naszych ataków w tym czasie

była wymierzona w niemieckie wojska,

które próbowały zepchnąć desant aliantów

na przyczółku pod Anzio z powrotem do morza.

Lataliśmy sekcjami po cztery samoloty,

zamiast formacjami po 12 lub 16 maszyn, jak

do tamtej pory. Nieraz było tak, że kilka takich

sekcji operowało w tej samej okolicy, odpowiadając

na wezwania bliskiego wsparcia

naszych żołnierzy na ziemi.

Tymczasem przezbrojenie z Warhawków

w Thunderbolty rozpoczęła 79. FG. W tym

okresie stacjonowała na lotnisku Capodichino

pod Neapolem. Pierwszy lot bojowy

na nowych samolotach, patrol nad przyczółkiem

pod Anzio, wykonała 9 marca. Sześć

dni później omal nie zginął tam Lt. George

Bolte. Omyłkowo zestrzelony z ziemi przez

Brytyjczyków, wyskoczył ze spadochronem,

który otworzył się w ostatniej chwili, na wysokości

zaledwie 60 m. Pierwsze zwycięstwo

na Thunderboltach piloci 79. FG zdobyli

17 marca. Eskortując w dwa dywizjony wyprawę

bombowców B-25 Mitchell, w pobliżu

Monte Cassino napotkali formację Bf 109.

Capt. Carl Stewart i Lt. Charles Defoor zgłosili

po jednym. Najprawdopodobniej to któryś

z nich zestrzelił samolot, w którym zginął jeden

z pilotów 4./JG 2, Uffz. Erich Gross 2 .

Nazajutrz, 18 marca, kolejną bitwę stoczyła

325. FG. Tego dnia leciała przed wyprawą

bombową, której celem były lotniska

w Villaorba i Udine w północno-wschodnich

Włoszech, przy granicy ze Słowenią. Nad

półwyspem Istria (w Chorwacji) piloci Thunderboltów

związali walką formację około

30 włoskich i niemieckich myśliwców, zgłaszając

zestrzelenie dwóch Macchi C.205

i siedmiu Bf 109. W najciężej poszkodowanym

1./JG 53 straty wyniosły dwóch rannych

– jednym z nich był Staffelführer Lt. Rupert

Weninger, który zgłosił dwa P-47, zanim

sam został zestrzelony – i czterech zabitych.

Ze składu 325. FG przepadło dwóch pilotów:

Lt. Daniel Davis dostał się do niewoli, Lt. Walter

Mallett zginął.

W potyczkach stoczonych 24 marca przez

jednostki Thunderboltów taktycznej 12. AF


Jędrzej Korbal

54

Artyleria przeciwpancerna WP

Zarys motoryzacji

Dodatnie oceny jakie pod koniec

1935 r. zebrała przeciwpancerna

armata Bofors kalibru

37 mm i szybka decyzja

o zakupie partii tego sprzętu

wraz z licencją otwarły nowy

rozdział w historii Wojska

Polskiego. Przygotowany

program zwiększenia potencjału

przeciwczołgowego WP

zakładał priorytetowe sformowanie

kompanii przeciwpancernych

o trakcji konnej

w dywizjach piechoty oraz

brygadach kawalerii. Dopiero

w drugiej kolejności planowano

stworzyć dodatkowe

i już w pełni zmotoryzowane

oddziały ppanc. stanowiące

odwód dla wielkich jednostek.

Organem, w ramach którego toczyła

się najżywsza dyskusja na temat przeciwpancernego

potencjału WP był

wspomniany już wielokrotnie przez autora

Komitet ds. Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS). Jeszcze

1 sierpnia 1935 r. polecił on wyposażyć

jednostki w opisywane wcześniej karabinowe

pociski specjalne typu P do kb, rkm i ckm

oraz rozpocząć studia nad nowoczesnym

karabinem ppanc. o masowym zastosowaniu.

Kilka miesięcy później, 16 października,

opowiedziano się za wyposażeniem każdego

pułku piechoty w cztery szwedzkie armaty

ppanc. 37 mm i każdego pułku kawalerii

w dwa egzemplarze tej samej broni. W ramach

I fazy omawianego na posiedzeniach

KSUS programu modernizacji, na szczeblu

każdej DP powstać miał ponadto sześciodziałowy

oddział motorowy, również wyposażony

w licencyjnie produkowane armaty

ppanc. Wkrótce potem, na polecenie najwyższych

władz wojskowych, szczegółowe wyliczenia

i kalkulacje kosztów odpowiadające

założeniom całej operacji przedłożył I Oddział

Sztabu Głównego. Wynikało z nich,

że każda z 38 planowanych do utworzenia

w I fazie kompanii silnikowych z sześcioma

armatami kosztować będzie 785 tys. zł, czyli

łącznie niemal 30 mln zł (zakończenie I fazy

miało nastąpić w 1938 r.).

Motorowe pododdziały trudno jednak

uznać w owym czasie za sprawę o najwyższym

priorytecie, raczej był to temat uzupełniający

dla prowadzonej dyskusji. Najważniejszym

założeniem programu rozbudowy

broni ppanc. było możliwie jak najszybsze

stworzenie konnych kompanii ppanc. z 12 armatami

(typu I) w większości pułków piechoty.

Tylko w składzie kilkunastu rezerwowych

pułków piechoty przewidywano formowanie

mniej licznych, czterodziałowych kompanii

typu II. Wybuch wojny uniemożliwił pełną

realizację II fazy planu, ściśle dotyczącej obu

konnych oddziałów. Faktyczny stan uzbrojenia

kompanii typu I ograniczał się zazwyczaj

do dziewięciu armat. Na dodatek, jeszcze

w ostatnich dniach pokoju, z części dywizji

wyodrębniono plutony armat ppanc. w celu

formowania dywizyjnych kompanii dyspozycyjnych.

Dodajmy, że sam koszt realizacji

II fazy planu, skoncentrowanej na wzroście

liczby armat w konnych pododdziałach,

szacowano na 50 mln zł. Całkowite ukompletowanie

silnikowych jednostek nastąpić

miało ostatecznie dopiero w III fazie procesu

Na początku 1937 r. ustalono, że każdy pułk piechoty otrzyma kompanię 12 armat ppanc. kal. 37 mm.

Ponadto w każdej DP miała się znaleźć analogiczna kompania, ale zmotoryzowana.


Adrian Napora

Użycie bojowe

Tygrysa Królewskiego

68

Panzerkampfwagen Tiger II pojawił się w końcowej fazie II wojny

światowej jako najpotężniejszy niemiecki czołg produkcyjny,

materializując zarówno osiągnięcia techniczne, jak i błędy

niemieckich wojsk pancernych. Opracowany w odpowiedzi

na rosnące zagrożenie ze strony ulepszonego pancerza i broni

przeciwpancernej aliantów, Tygrys II stanowił próbę utrzymania

niemieckiej przewagi jakościowej na polu walki poprzez

przewagę siły ognia i ochrony. Taktyczne zastosowanie pojazdu

ujawnia złożoną zależność między możliwościami technologicznymi,

a realiami taktycznymi, które ostatecznie ograniczają jego

skuteczność, pomimo imponujących parametrów technicznych.

Artykuł przedstawia rozwój, parametry

techniczne i historię taktycznego

użycia Tygrysa II, aby zrozumieć, jak

ten potężny system uzbrojenia był wykorzystywany

taktycznie i jakie wnioski można

wyciągnąć z jego przebiegu służby. Próba

uwzględnia zarówno zalety wynikające

z lepszego pancerza i uzbrojenia czołgu, jak

i ograniczenia wynikające z jego złożoności

mechanicznej, zapotrzebowania na zasoby

oraz kontekstu jego wykorzystania.

Geneza Tygrysa II

Kontekst historyczny i wymagania

rozwojowe

Rozwój Tygrysa II rozpoczął się w latach 1942-

1943, gdy niemiecki wywiad dowiedział się

o radzieckich programach rozwoju czołgów

ciężkich, zwłaszcza serii IS, a meldunki

z frontu wschodniego wskazywały, że oryginalny

Tygrys I, choć skuteczny, napotykał

na trudności w starciu z udoskonalanymi

radzieckimi czołgami T-34/85 i nowymi czołgami

IS-2. Niemieckie Naczelne Dowództwo

uznało potrzebę posiadania potężniejszego

następcy, który mógłby utrzymać przewagę

jakościową, charakteryzującą niemieckie

pojazdy pancerne.

Projekt, początkowo oznaczony jako

VK 45.02(H), a później VK 45.03(H), został przydzielony

firmie Henschel & Son, bazującej

na jej doświadczeniu z Tygrysem I. Wymagania

określały pojazd jako zdolny do walki z czołgami

przeciwnika z dużej odległości, pozostając

jednocześnie odpornym na większość

alianckiej broni przeciwpancernych (w tym

armat czołgowych).

Specyfikacja zakładała ochronę pancerza

znacznie przewyższającą tę, jaką miał

Tygrys I, uzbrojenie zdolne pokonać każdy

znany czołg aliantów oraz mobilność wystarczającą

do działań taktycznych pomimo

zwiększonej masy.

Koncepcja projektowania i cele

techniczne

Koncepcja projektowania Tygrysa II odzwierciedlała

niemiecki nacisk na jakość a nie

na ilość. Założenie to charakteryzowało niemiecki

rozwój czołgów przez całą wojnę. Pojazd

został pomyślany jako broń, która miała

przywrócić niemiecką przewagę taktyczną poprzez

przewagę technologiczną. To podejście

stawiało maksymalną siłę ognia i ochronę ponad

względami wydajności produkcji, zużycia

paliwa i niezawodności mechanicznej.

Zespół projektowy stanął przed fundamentalnym

wyzwaniem znalezienia równowagi

między sprzecznymi wymaganiami:

zwiększona ochrona nieuchronnie wiązała

się ze wzrostem masy, co zagrażało mobilności

i niezawodności technicznej. Przyjęte

Tygrys II z 1. kompanii 101. Batalionu Czołgów Ciężkich Waffen SS w ośrodku szkolenia czołgistów

w Paderborn; Nadrenia Północna Westfalia, lipiec 1944 r.


BROŃ PANCERNA

Dane analityczne wskazują, że Tygrys II zachował

przewagę w zakresie ochrony pancerza,

celności działa i wyszkolenia załogi, podczas

gdy IS-2 oferował wyższą niezawodność

techniczną, niższy koszt i lepszą przydatność

do produkcji masowej. Równowaga taktyczna

między tymi pojazdami w dużej mierze zależała

od warunków walki – Tygrys II dominował

na dużych odległościach, a IS-2 był skuteczniejszy

w walce na krótkich odległościach.

Sowieckie podejście do rozwoju czołgów

ciężkich stawiało prostotę i niezawodność ponad

maksymalną wydajność, co zaowocowało

pojazdami lepiej dostosowanymi do realiów

operacyjnych działań wojennych na dużą skalę.

Prostsze systemy mechaniczne i niższe wymagania

konserwacyjne czołgu IS-2 zapewniały

wyższy wskaźnik gotowości bojowej.

Amerykańskie czołgi średnie

Starcia Tygrysa II z amerykańskimi czołgami

toczyły się głównie z M4 Sherman w różnych

konfiguracjach. Chociaż Sherman był wyraźnie

słabszy w walce bezpośredniej, amerykańska

doktryna taktyczna kładła nacisk na unikanie

pojedynków czołgowych na rzecz walk

w zgrupowaniach taktycznych.

Rozwój ulepszonych wariantów Shermana,

w tym M4A3E8 z armatą kal. 76 mm i M4A3E2

Jumbo z dodatkowym pancerzem, stopniowo

zmniejszał przewagę taktyczną Tygrysa II. Jednak

te ulepszenia były niewystarczające, aby

podważyć fundamentalną przewagę Tygrysa

II w zakresie pancerza i siły ognia.

Siły amerykańskie opracowały skuteczne

taktyki walki z Tygrysem II, w tym wykorzystanie

artylerii, wsparcia lotniczego i manewrów

oskrzydlających. Amerykański nacisk na przewagę

liczebną i skoordynowane działania często

niweczył indywidualne atuty Tygrysa II.

Brytyjski rozwój czołgów ciężkich

Brytyjski rozwój czołgów ciężkich w czasie

wojny koncentrował się na serii Churchill, która

kładła nacisk na ochronę pancerza, a nie siłę

ognia. Churchill VII, z pancerzem przednim

o grubości 152 mm i działem 75 mm, był lepiej

Zniszczony Tygrys II. Widoczne trafienia w płytę czołową pancerza i brak penetracji.

chroniony niż wcześniejsze brytyjskie czołgi,

ale nadal ustępował Tygrysowi II zarówno pod

względem siły ognia, jak i ochrony.

Brytyjska 17-funtowa armata przeciwpancerna

i jej instalacja w czołgu Sherman Firefly

zapewniły aliantom najskuteczniejszą odpowiedź

na Tygrysa II. Zdolność 17-funtowego

działa do penetracji pancerza pozwalała

na przebicie pancerza Tygrysa II z rozsądnych

odległości bojowych, szczególnie w przypadku

boków i tyłu wieży.

Brytyjska doktryna taktyczna kładła nacisk

na użycie wyspecjalizowanych jednostek przeciwpancernych

wyposażonych w holowane

17-funtowe działa, które okazały się skuteczniejsze

w walce z czołgami Tygrys II niż próby dopasowania

niemieckiego rozwoju czołgów ciężkich

do równoważnych pojazdów brytyjskich.

Zagadnienia dowodzenia

i kierowania

Struktury organizacyjne:

Schwere Panzer-Abteilung

Standardowy batalion czołgów ciężkich (schwere

Panzer-Abteilung) składał się z 45 czołgów

Tygrys II zorganizowanych w trzy kompanie

po 14 czołgów każda oraz kompanii sztabowej

(dowodzenia) z 3 czołgami. Taka organizacja

zapewniała znaczną koncentrację siły ognia, zachowując

jednocześnie elastyczność taktyczną

dzięki systemowi dowodzenia.

Struktura batalionu obejmowała znaczące

jednostki wsparcia, w tym kompanie remontowe,

jednostki zaopatrzeniowe i pojazdy

ewakuacyjne. Złożoność Tygrysa II wymagała

rozbudowanej infrastruktury zabezpieczenia

logistycznego, a personel techniczny często

przewyższał liczebnie załogi czołgów.

Podporządkowanie batalionów

czołgów ciężkich do korpusu i armii

Samodzielne bataliony czołgów ciężkich

przydzielano do dowództw armii lub korpusów.

Ta struktura organizacyjna odzwierciedlała

niemiecką koncepcję koncentracji najlepszego

sprzętu w punktach decydujących,

zamiast równomiernego rozmieszczania

go we wszystkich jednostkach.

Podporządkowanie batalionu czołgów

pod dowództwa korpusów i armii umożliwiało

elastyczne rozmieszczenie jednostek

wyposażonych w wozy Tygrys II w newralgicznych

sektorach. System ten umożliwiał

niemieckim dowódcom koncentrację ograniczonej

liczby czołgów Tygrys II tam, gdzie

mogły one osiągnąć maksymalny efekt.

System dowodzenia stwarzał również

problemy w zakresie dowodzenia i kierowania.

Specjalistyczny charakter użycia Tygrysa

II często kolidował ze standardową taktyką

piechoty lub dywizji pancernych, wymagając

starannej koordynacji w celu efektywnego

wykorzystania.

Przekrój poziomy wieży czołgu Tygrys II.

71


Dimityr Nediałkow

80

Lotnictwo wojskowe Bułgarii

Era odrzutowa

Po przegranej wojnie Bułgaria nie miała prawa posiadać lotnictwa

uderzeniowego. Bułgarskie siły powietrzne znalazły

się pod kontrolą zwycięskich mocarstw. Dlatego latem 1950 r.

23 będące w najlepszym stanie technicznym bombowce Tu-2

pilnie przebazowano i ukryto przed inspekcją Komisji Kontroli

na lotnisku Mamaia (Rumunia) na dwa i pół miesiąca. Pozostały

sprzęt lotniczy, zapasowe silniki, torpedy i bomby ukryto w lasach

wokół dobrudżańskich wiosek Sokolowo i Senokos. Piloci

powrócili do Bałcziku na pokładzie Ju-52, natomiast technicy

pozostali przy samolotach na rumuńskim terytorium.

Powrót Tu-2 zbiegł się z przerzutem

do Bułgarii bombowców nurkujących

Pe-2 z lotniska Otopeni (Rumunia). Następnie

przystąpiono do ich remontu i naniesienia

nowego kamuflażu, dzięki czemu bułgarskie

lotnictwo uderzeniowe stopniowo

zaczęło osiągać poziom swoich możliwości

technicznych, odpowiadający zagrożeniu

ze strony sąsiadów. Stawało się ono coraz

bardziej realne dla Bułgarii, która z wyjątkiem

północnych granic była otoczona przez wrogo

nastawione państwa. W 1950 r. z Jugosławią

wymieniono kilka protestacyjnych not

dyplomatycznych, w których oba państwa

wzajemnie się oskarżały o prowokowanie incydentów

granicznych z ofiarami ludzkimi 1 .

Na południowej granicy klęska komunistycznych

partyzantów w Grecji nie powstrzymała

naruszeń przestrzeni powietrznej i innych

wrogich działań. Masowy exodus bułgarskich

Turków dodatkowo komplikował stosunki

bułgarsko-tureckie.

Sytuacja na Bałkanach zmuszała do radykalnego

i szybkiego działania. Oprócz pozyskania

dużej liczby czołgów T-34-85 i artyleryjskich

wyrzutni rakietowych z ZSRR, rozpoczęto

również modernizację i rozbudowę lotnictwa

wojskowego. Wykorzystując strukturę

organizacyjno-etatową 6. Dywizji Lotnictwa

Myśliwsko-Szturmowego, w 1950 r. zaczęto

formować 4. Dywizję Lotnictwa Myśliwskiego

z dowództwem i sztabem w Bożuriszte

7

(11., 18. i 43. pułk myśliwski) oraz 5. Dywizję

Lotnictwa Szturmowego z dowództwem

i sztabem w Płowdiwie (17., 20. i 23. pułk szturmowy).

Rozpoczęcie seryjnej produkcji samolotów

Łaz-7 w zakładzie w Łowecz pozwoliło

utworzyć 24. i 28. lotniczy pułk nocnych lekkich

bombowców. W celu zabezpieczenia

baz dla jednostek lotniczych, we Wrażdebna,

Gorna Orjachowica i Burgas, sformowano trzy

drużyny (bataliony) budowlano-lotniskowe.

Bataliony zostały podporządkowane bezpośrednio

Oddziałowi Budowy Lotnisk Dowództwa

Sił Powietrznych 2 .

Podjęto decyzję o jakościowej zmianie

w posiadanym sprzęcie i przejściu na samoloty

odrzutowe. Na początku marca 1950 r.

nowo sformowany pułk lotnictwa myśliwskiego,

mający wyłącznie kadrę dowódczą

i personel lotniczy, który po 9 września

1944 r. rozpoczął służbę w Bułgarskiej Armii

Ludowej, przeleciał na lotnisko pod Sara-

Jak-23 – na takim myśliwcu odrzutowym poleciał mjr W. Weliczkow podczas szkolenia w Saratowie.

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!