WiT 12_2025 (123)_promo
by ZBiAM
by ZBiAM
- No tags were found...
Transform your PDFs into Flipbooks and boost your revenue!
Leverage SEO-optimized Flipbooks, powerful backlinks, and multimedia content to professionally showcase your products and significantly increase your reach.
NATIONAL SECURITY STRATEGY 2025 ❙ TADEAS WEM ❙ NIE TYLKO ORKA, CZYLI RATOWNIK, CZAJKA, WICHER I BURZA
Wojsko
i Technika
12/2025
Grudzień
CENA 24,00 zł
w tym 8% VAT
INDEKS 407445
ISSN 2450-1301
WWW.ZBIAM.PL
BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ
Orka ze Szwecji – najlepszy
wybór czy strategiczna
konieczność?
26 listopada wicepremier i minister obrony
narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
ogłosił partnera strategicznego w programie
okrętu podwodnego pk. Orka. Decyzją
polskiego rządu zostało nim Królestwo
Szwecji, z którym 17 grudnia polski resort
obrony narodowej zawarł stosowne
porozumienie międzyrządowe.
str. 8 str. 24
Prezentacja czołgów
Leopard 2A8 i działa PzH2000A4
Spółka KNDS Deutschland zademonstrowała
nowe wersje czołgu Leopard 2 – dla niemieckich
oraz norweskich wojsk lądowych – i nieco
odmłodzoną armatohaubicę samobieżną
Panzerhaubitze 2000. Ma być to m.in. świadectwo
przygotowania firmy do zwiększenia
produkcji sprzętu pancernego, a tym samym
terminowej realizacji zawartych kontraktów
i sygnał gotowości do zawierania nowych.
N O W A P R E N U M E R A T A 2 0 2 6
Z A M Ó W P R E N U M E R A T Ę P A P I E R O W Ą I U Z Y S K A J
D O S T Ę P D O E - W Y D A Ń A R C H I W A L N Y C H
Wojsko i Technika
Prenumerata roczna: 288 zł | 12 numerów
Obejmuje numery od 1/2026 do numeru 12/2026.
Lotnictwo Aviation International
Prenumerata roczna: 276 zł | 12 numerów
Obejmuje numery od 1/2026 do numeru 12/2026.
Wojsko i Technika Historia
+ numery specjalne (6+6)
Prenumerata roczna: 336 zł | 12 numerów
Obejmuje 6 numerów regularnych i 6 numerów
specjalnych wydawanych w 2026 roku.
Prenumeratę zamów najpóźniej do końca lutego 2026 r. na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl
lub dokonaj wpłaty na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976
26 listopada wicepremier i minister obrony
narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
ogłosił partnera strategicznego w programie
okrętu podwodnego pk. Orka. Decyzją
polskiego rządu zostało nim Królestwo
Szwecji, z którym 17 grudnia polski resort
obrony narodowej zawarł stosowne
porozumienie międzyrządowe.
w tym 8% VAT
INDEKS 407445
ISSN 2450-1301
Spółka KNDS Deutschland zademonstrowała
nowe wersje czołgu Leopard 2 – dla niemieckich
oraz norweskich wojsk lądowych – i nieco
odmłodzoną armatohaubicę samobieżną
Panzerhaubitze 2000. Ma być to m.in. świadectwo
przygotowania firmy do zwiększenia
produkcji sprzętu pancernego, a tym samym
terminowej realizacji zawartych kontraktów
i sygnał gotowości do zawierania nowych.
16
34
Vol. XI, nr 12 (123)
GRUDZIEŃ 2025, NR 12.
Nakład: 14 990 egzemplarzy
Spis treści
NATIONAL SECURITY STRATEGY 2025
Wojsko
❙ TADEAS WEM ❙ NIE TYLKO ORKA, CZYLI RATOWNIK, CZAJKA, WICHER I BURZA
i Technika
12/2025
Grudzień
CENA 24,00 zł
WWW.ZBIAM.PL
BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ
Spis treści WiT Grudzień 2025
Nowości z kraju i ze świata
Andrzej Kiński, Łukasz Pacholski str. 4
Orka ze Szwecji – najlepszy wybór czy strategiczna
konieczność?
Tomasz Grotnik str. 8
Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego
Stanów Zjednoczonych
Bartłomiej Kucharski str. 16
KTO Rosomak w produkcji co najmniej do 2034 roku
Andrzej Kiński str. 22
Pokaz czołgów Leopard 2A8, Leopard 2A8NO i działa PzH 2000A4
Bartłomiej Kucharski str. 24
Opancerzony Wóz Ewakuacji Medycznej
– propozycja Czechoslovak Group
Bartłomiej Kucharski str. 30
Finalny test trójstopniowego suborbitalnego
systemu rakietowego
Tomasz Wachowski str. 34
MESKO rozbudowuje zdolności produkcyjne
wydziału w Kraśniku
Andrzej Kiński str. 38
Cyberobrona na pierwszej linii, czyli jak integracja systemów ICT
wspiera bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej
Kacper Zaryczny, Paweł Żabski str. 54
„Tarcza Wschód” – postępy budowy fortyfikacji
Stefan Fuglewicz str. 58
Wojna rosyjsko-ukraińska cz. 39
Marcin Gawęda str. 62
Czy modernizować Bryzy?
Łukasz Pacholski str. 68
Jubileuszowa defilada w Pekinie
Cz. III Samoloty i śmigłowce
Tomasz Szulc str. 70
Northrop Grumman E-2D Advanced Hawkeye –
krok przed konkurencją
Dariusz Wiaderski str. 72
Nie tylko Orka, czyli Ratownik, Czajka, Wicher i Burza
Tomasz Grotnik str. 74
Fincantieri w programie Orka
Andrzej Nitka str. 78
Orka ze Szwecji – najlepszy
wybór czy strategiczna
konieczność?
str. 8 str. 24
Prezentacja czołgów
Leopard 2A8 i działa PzH2000A4
Na okładce: Zestaw do transportu ciężkiej techniki
wojskowej z siedmioosiową naczepą Demarko
ST775-24W.H-PA.
Fot. Demarko S.A.
Redakcja
Andrzej Kiński – redaktor naczelny
andrzej.kinski@zbiam.pl
Adam M. Maciejewski
adam.maciejewski@zbiam.pl
Tomasz Grotnik
tomasz.grotnik@zbiam.pl
Marcin Wiącek
marcin.wiacek@zbiam.pl
Korekta
Monika Gutowska, zespół redakcyjny
Redakcja techniczna
Wiktor Grzeszczyk
Stali współprawcownicy
Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,
Robert Czulda, Stefan Fuglewicz, Miroslav Gyűrösi,
Jerzy Gruszczyński, Przemysław Juraszek,
Bartłomiej Kucharski, Hubert Królikowski, Marek Łaz,
Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka, Łukasz Pacholski,
Łukasz Prus, Paweł Przeździecki, Tomasz Szulc,
Tomasz Wachowski, Michal Zdobinsky, Gabor Zord
Wydawca
Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.
ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa
office@zbiam.pl
Biuro
ul. Bagatela 10 lok. 17, 00-585 Warszawa,
tel. 22 5355325
Dział reklamy i marketingu
Andrzej Ulanowski
andrzej.ulanowski@zbiam.pl
Dystrybucja i prenumerata
office@zbiam.pl
Reklamacje
office@zbiam.pl
Amunicja 155 mm Grupy WB
Andrzej Kiński str. 42
AGT1500 – serce Abramsa
Cz. II W służbie
Paweł Przeździecki str. 44
68
74
Prenumerata
realizowana przez Ruch S.A:
Zamówienia na prenumeratę w wersji
papierowej i na e-wydania można składać
bezpośrednio na stronie
www.prenumerata.ruch.com.pl
Ewentualne pytania prosimy kierować
na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl
lub kontaktując się z Telefonicznym
Biurem Obsługi Klienta pod numerem:
801 800 803 lub 22 717 59 59
– czynne w godzinach 7.00–18.00.
Koszt połączenia wg taryfy operatora.
Copyright by ZBiAM 2025
All Rights Reserved.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne
rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy
jest zabronione. Materiałów niezamówionych,
nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo
dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów
i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.
Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami
sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść zamieszczonych ogłoszeń i reklam.
Więcej informacji znajdziesz na naszej nowej stronie:
www.zbiam.pl
www.facebook.com/wojskoitechnika
www.zbiam.pl Grudzień 2025 • Wojsko i Technika 3
Okręty wojenne
Orka ze Szwecji – najlepszy wybór
czy strategiczna konieczność?
Tomasz Grotnik
26 listopada, na konferencji prasowej
po zakończeniu posiedzenia
Rady Ministrów, wicepremier i minister
obrony narodowej Władysław Kosiniak-
Kamysz ogłosił partnera strategicznego
w programie okrętu podwodnego nowego
typu pk. Orka. Decyzją polskiego rządu
zostało nim Królestwo Szwecji.
Informacja wywołała poruszenie
w kręgach zainteresowanych tematem
i efekt w postaci lawiny natychmiastowych
publikacji, wpisów w mediach
społecznościowych oraz innych wystąpień
publicznych, często nacechowanych
emocjami – co typowe, głównie negatywnymi.
Jest to nie tylko wynik takiego
a nie innego werdyktu, lecz także
specyfiki programu pozyskania tych
okrętów. Był to bowiem kilkunastoletni
spektakl, w którym instytucje odpowiedzialne
za przygotowanie strony technicznej
i wypracowanie rekomendacji
musiały wykonywać kilkakrotnie swoją
pracę, zwieńczony niezwykłym schematem
działania władz odpowiedzialnych
za ostateczną decyzję. W zasadzie
jeszcze się on nie zakończył, ponieważ
dopiero rozpoczną się właściwe
negocjacje z wykonawcą, które przyniosą
odpowiedzi na zasadnicze pytania
o zdolności, daty, ceny i inne
ważne parametry.
Ilustracje w artykule: Saab, OCCAR, TKMS,
Ministerstwo Obrony Narodowej Republiki Korei,
HD Hyundai Heavy Industries, Saab/Glenn
Pettersson, Tomasz Grotnik.
A26 został wybrany w programie Orka. Pierwszy z trzech okrętów mamy otrzymać ponoć za pięć lat. Tymczasem
od zawarcia umowy w 2015 r. Saab nie dostarczył do dziś żadnej z dwóch jednostek zamówionych
dla szwedzkiej Marinen. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził,
że szwedzka oferta była jedyną „która spełniła wszystkie oczekiwania Marynarki Wojennej”.
Gdy w latach 2002–2004 Marynarkę Wojenną
RP (MW RP) zasiliły cztery eksnorweskie
okręty podwodne typu 207 Kobben,
zbudowane w latach 60. w Republice
Federalnej Niemiec, choć zmodernizowane trzy
dekady później, zakładano ich wykorzystanie
w charakterze rozwiązania pomostowego do
czasu zakupu jednostek nowej budowy. Kres ich
działań pod biało-czerwoną banderą miał nastąpić
w latach 2008–2012. W 2006 r. Dowództwo
Marynarki Wojennej (DMW) złożyło wniosek
o realizację Wymagania Operacyjnego pn. Okręt
Podwodny Nowego Typu (OPNT), który uzyskał
akceptację Rady Uzbrojenia. W 2008 r. pojawiła
się możliwość odkupienia od, będącej w sporze
z zamawiającym (rządem Republiki Grecji),
stoczni HDW prototypowego okrętu typu 214.
Polscy podwodniacy mieli okazję przetestować
Papanikolisa, wyrażając o nim pozytywną opinię.
Wraz z nim Niemcy zaproponowali dwa kolejne
okręty zbudowane od podstaw. Oferty nie wykorzystano,
a temat odłożono ad acta w 2009 r.
W końcu tego roku zatwierdzono Plan rozwoju
Sił Zbrojnych na lata 2009–2018, obejmujący pozyskanie
OPNT – pierwszy miał być gotowy
w 2017, drugi po 2018 r. I tym razem nie przekuto
zamierzeń w czyny. Trzy lata później ujawniono
założenia Planu modernizacji technicznej Sił
Zbrojnych RP na lata 2013–2022/2030. Jego częścią
był program operacyjny „Zwalczanie zagrożeń
na morzu”, na który składały się 22 projekty,
w tym OPNT – tu po raz pierwszy pod, dziś już
powszechnie znanym, kryptonimem Orka. Trzy
jednostki miały rozpocząć służbę w latach 2018,
2021 i 2024. W 2014 r. przeprowadzono dialogi
techniczne z: DCNS (obecnie Naval Group), thyssenkrupp
Marine Systems (dziś TKMS), Saabem,
Navantią, Stocznią Remontową „Nauta” S.A. wraz
z MBDA. Jednak do 2017 r. nie stało się nic więcej.
Na styczeń 2018 r. zapowiedziano wybór partnera
zagranicznego spośród trzech firm: DCNS (Scorpène
z pociskami manewrującymi MBDA NCM/
MdCN – oferta wspierana przez rząd Francji), tkMS
(212CD) i Saab (A26 Blekinge). Ale do tego nie doszło.
Czas upływał, w lutym 2021 r. okazało się, że
większy priorytet zyskały fregaty pk. Miecznik, zaś
OPNT Orka przesuwano do kolejnych PMT (2013–
2022, 2017–2026 i wreszcie 2021–2035).
Dopiero w maju 2023 r., niemal 20 lat po zainicjowaniu
starań o nowe okręty podwodne,
wicepremier i minister obrony narodowej Mariusz
Błaszczak ogłosił uruchomienie kolejnej
procedury zakupu Orek. W ślad za tym, w lipcu,
Agencja Uzbrojenia zaprosiła producentów
okrętów podwodnych i systemów do nich do
wstępnych konsultacji rynkowych. Odpowiedziały:
Hyundai Heavy Industries Co. Ltd.; Saab
Technologies Poland Sp. z o.o.; Navantia S.A.;
S.M.E.; Naval Group S.A.; ThyssenKrupp AG; Hanwha
Ocean Co, Ltd.; Fincantieri S.p.A.; Aycomm
Sp. z o.o.; Volue Industrial IoT; Babcock International
Group plc i JFD plc.
8 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Polityka obronna
Nowa Strategia Bezpieczeństwa
Narodowego Stanów Zjednoczonych
Bartłomiej Kucharski
5 grudnia administracja prezydenta
Donalda Trumpa opublikowała nową
Strategię Bezpieczeństwa Narodowego
– National Security Strategy. Jest to
czwarty dokument tego typu
od rozpoczęcia konfliktu na Ukrainie
w latach 2013–2014. Kolejne były
przygotowywane przez administrację
Baracka Obamy – w 2015 r., Donalda
Trumpa – w 2017 r. i Joego Bidena –
w 2022 r., nie licząc tymczasowego
dokumentu z 2021 r.
Ilustracje w artykule: White House, US Air Force/
Todd Schannuth, Ambasada Stanów Zjednoczonych
w Republice Łotewskiej, US Army/Spc. Jorge
Reyes Mariano 982nd Signal Company, US Army,
Ejército Argentino, NATO Multinational Battle Group
Lithuania, CO MON/Leszek Chemperek.
Na tle poprzednich, obecna National Security
Strategy (NSS) jest krótka, liczy zaledwie
29 stron „merytorycznych” (nie licząc okładki,
spisu treści i uroczystej odezwy prezydenta Trumpa do
Amerykanów). To jednak wystarczyło, by stał się dokumentem
rewolucyjnym na tle wielu poprzednich.
Część merytoryczna dzieli się na cztery rozdziały.
Pierwszy opisuje amerykańską strategię, drugi wskazuje,
do czego powinny dążyć Stany Zjednoczone,
trzecia traktuje o tym, jakimi środkami dysponuje
Waszyngton, czwarta – najbardziej obszerna – omawia
strategię państwa, jej zasady, priorytety i plany
wobec pięciu kluczowych regionów globu.
Na początku grudnia amerykańska administracja opublikowała dokument National Security Strategy, mający być
podstawą do działań administracji prezydenta Donalda Trumpa i kolejnych na arenie międzynarodowej.
❚ Czym jest NSS?
Zgodnie z tytułem, pierwszy rozdział traktuje o strategii
Stanów Zjednoczonych. Pierwszy podrozdział
jest próbą wykazania, że pomysły poprzedników –
od zakończenia zimnej wojny – zawiodły, a koncepcje
strategiczne zawierane w „ich” NSS były „długimi
listami życzeń lub pożądanych stanów końcowych”,
ale nie definiowały jasno celu i drogi do niego. Ponadto
wysiłek miał być rozproszony pomiędzy zbyt
wiele działań, w tym w regionach, gdzie faktycznie
Waszyngton nie miał interesów, co wynikało z błędnego
przekonania tzw. świata zachodniego o „gotowości
Stanów Zjednoczonych do wiecznego dźwigania
globalnego ciężaru”. Skrytykowano poprzednie
władze za pozwolenie sojusznikom na przerzucenie
na Stany Zjednoczone ciężaru obrony kolektywnej
w zamian za mechanizmy wolnego handlu itd.
Druga część opisuje „konieczną i mile widzianą
korektę prezydenta Trumpa” (wymienianego w dokumencie
wielokrotnie i często z pełnymi uznania
określeniami). Wskazano, że „już poprzednia kadencja
Donalda Trumpa pozwoliła na skorygowanie
kursu i zapoczątkowanie nowej złotej ery dla Stanów
Zjednoczonych”, choć nie wyjaśniono zwięźle,
czym ma być właściwie „amerykańska strategia”.
❚ Czego powinny chcieć Stany Zjednoczone?
Część druga omawia to, do czego Stany Zjednoczone
powinny dążyć. Nie ma tu zaskoczenia, jako priorytet
wskazano dalsze istnienie i zapewnienie bezpieczeństwa
państwa, jak również dobrobyt i bezpieczeństwo
obywateli. Wśród zagrożeń, przed którymi
należy chronić Amerykanów, wskazano m.in.: propagandę,
obce wpływy kulturowe, imigrację, drapieżne
praktyki handlowe, ale też np. klęski żywiołowe. Siły
Zbrojne Stanów Zjednoczonych powinny być „najpotężniejsze,
najskuteczniejsze i najnowocześniejsze na
świecie, aby chronić własne interesy, zapobiegać wojnom,
a w razie potrzeby wygrywać je”, przy czym wyszczególniono
osobno potencjał nuklearny i przeciwrakietowy
w postaci tzw. Złotej Kopuły. Zwrócono
też uwagę na ekonomiczne, kulturowe i społeczne
podstawy bezpieczeństwa, wskazując na konieczność
„przywrócenia i ożywienia amerykańskiego
zdrowia duchowego oraz kulturowego”.
Od innych państw Waszyngton oczekuje głównie
zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa zachodniej
półkuli, co ma także zapobiec masowej migracji
do Stanów Zjednoczonych. Punkt ten wywodzi
się wprost z doktryny Monroego z lat 20. XIX wieku.
Szkody wyrządzane przez konkurencję amerykańskiej
gospodarce mają być „powstrzymane i odwrócone”,
przy zachowaniu wolności i otwartości
Indo-Pacyfiku. Europę Amerykanie chcą wspierać
w zachowaniu wolności i bezpieczeństwa wg własnego
rozumienia tych pojęć oraz w przywróceniu
„cywilizacyjnej pewności siebie i zachodniej tożsamości”.
Na Bliskim Wschodzie z kolei Stany Zjednoczone
zamierzają zapobiec dominacji przeciwnika
przy równoczesnym unikaniu „wiecznych wojen”
niosących za sobą wysokie koszty. Tak zdefiniowano
kluczowe globalne interesy jedynego światowego
supermocarstwa.
❚ Jakie są dostępne środki, aby Amerykanie
mogli to osiągnąć?
W rozdziale trzecim wskazano środki, jakimi dysponują
Stany Zjednoczone, aby zrealizować swoje cele
strategiczne. I tu nie ma zaskoczenia. Zwrócono
uwagę na sprawny – w ocenie autorów dokumentu
– system polityczny, innowacyjną i wielką gospodarkę,
zaawansowany system finansowy, rozwinięty
przemysł high-tech i sektor usługowy związany
z nowymi technologiami, silne wojsko, sieć sojuszy,
uwarunkowania geograficzne, zbudowane w ciągu
wieku wpływy kulturowe itd., jak również m.in. (jakoby)
szczególne przymioty narodu amerykańskiego,
jak: odwaga, siła woli i patriotyzm. Wszelkie atuty
dodatkowo spotęgować mają „ambitne działania
wewnętrzne prezydenta Trumpa”, jak ograniczenie
praktyk hamujących rozwój Stanów Zjednoczonych,
„uwolnienie ogromnych możliwości produkcji
energii” (cokolwiek to znaczy, ma wzmocnić i odbudować
klasę średnią), reindustrializacja gospodarki,
deregulacja i obniżenie podatków przy równoczesnych
inwestycjach w nowe technologie i naukę.
❚ Strategia
Najdłuższy, czwarty rozdział jest kluczowy dla całego
dokumentu (choć niezupełnie, o czym w komentarzu).
Określono w nim zasady i priorytety
16 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Przemysł obronny
KTO Rosomak w produkcji co najmniej do 2034 roku
Andrzej Kiński
17 grudnia 2025 r. w warszawskiej
siedzibie Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A.
została podpisana kolejna umowa
licencyjna pomiędzy fińską grupą
przemysłową Patria Oy i spółką
Rosomak S.A. z Siemianowic Śląskich
na produkcję kołowych transporterów
opancerzonych Rosomak, przedłużająca
obecnie obowiązującą przynajmniej
do roku 2034.
Fotografie w artykule: Andrzej Kiński,
K. Mazur/21. Brygada Strzelców Podhalańskich,
plut. Wojciech Król/MON.
Zawarta 17 grudnia umowa licencyjna przedłużająca prawa do produkcji KTO Rosomak w zakładach Rosomak S.A.
z Siemianowic Śląskich będzie obowiązywać do końca 2034 r., zaś prawa do wsparcia eksploatacji pojazdów
co najmniej do 2064 r.
Umowę podpisali Cezary Dominiak, prezes
zarządu Rosomak S.A. i Jussi Järvinen, wiceprezes
dywizji Protected Mobility w Patrii.
O randze uroczystości niech świadczy fakt, że wzięli
w niej udział m.in.: wicepremier i minister obrony narodowej
Władysław Kosiniak-Kamysz, sekretarz stanu
w MON Paweł Bejda, podsekretarz stanu w Ministerstwie
Aktywów Państwowych Konrad Gołota oraz
zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. w niemal
pełnym składzie: prezes zarządu Adam Leszkiewicz,
pierwszy wiceprezes Arkadiusz Bąk i członkowie zarządu
Marcin Idzik oraz Jan Grabowski. Nie mogło
także zabraknąć pozostałych członków zarządu Rosomak
S.A. – Wojciecha Zubki i Marka Niedbała.
Przedłużenie praw licencyjnych do produkcji kołowych
transporterów opancerzonych (KTO) Rosomak
o kolejnych sześć lat w stosunku do dotychczasowej
umowy, obowiązującej do końca 2028 r., to istotny
krok w utrzymaniu stabilności krajowego systemu
dostaw, zapewniający dalszą realizację kluczowych
programów modernizacji technicznej Sił Zbrojnych
RP i rozwoju krajowych kompetencji w obszarze pojazdów
wojskowych.
Decyzją szefa Sztabu Generalnego WP z 31 grudnia
2004 r. KTO Rosomak zostały przyjęte do uzbrojenia
Sił Zbrojnych RP, a w styczniu 2005 r. pierwsza
partia wozów trafiła do 1. batalionu piechoty zmotoryzowanej
17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej
z Międzyrzecza. Od ponad 20 lat Rosomaki
współtworzą zdolności operacyjne Wojsk Lądowych
Sił Zbrojnych RP, skutecznie odpowiadając na
wymagania współczesnego pola walki i potwierdzając
swoją skuteczność w różnorodnych działaniach
poza granicami kraju, w tym misjach bojowych
i stabilizacyjnych oraz kontyngentach
zagranicznych m.in. w: Czadzie, Afganistanie, Libanie
czy Rumunii. Rosomaki przekazane jako pomoc
wojskowa Siłom Zbrojnym Ukrainy z zasobów Wojska
Polskiego w połowie 2023 r. (ok. 100, ponad 60
wozów w wersji bojowej i prawdopodobnie dwa
kompanijne moduły ogniowe moździerzy samobieżnych
Rak) z powodzeniem biorą udział w odpieraniu
rosyjskiej agresji. Przedłużenie współpracy
umożliwia kontynuację tego procesu, zapewniając
utrzymanie wysokich standardów jakościowych
i dalszy rozwój krajowych kompetencji przemysłowych.
Warto podkreślić, że przyszłym roku z linii
montażowej w zakładach Rosomak S.A. zjedzie
1000. pojazd rodziny KTO Rosomak wyprodukowany
dla Sił Zbrojnych RP.
Podpisana 17 grudnia umowa licencyjna pomiędzy
Patria Oy a zakładami z Siemianowic Śląskich
jest kolejną zawartą na przestrzeni ostatnich dwóch
dekad. Pierwszą ówczesne Wojskowe Zakłady Mechaniczne
podpisały z Patria Vehicles Oy 30 czerwca
2003 r. i dotyczyła 690 pojazdów (kilkudziesięciu
dostarczonych przez Patrię – ostatecznie 90, pozostałych
zmontowanych w Polsce – finalnie 480 plus
trzy zestawy elementów umożliwiających skompletowanie
bazowych KTO) z terminem dostawy
w latach 2004–2013.
Po upływie okresu ważności pierwszej umowy
licencyjnej spółka Wojskowe Zakłady Mechaniczne
S.A. zawarła z Patria Land Systems 16 lipca 2013 r.
drugą umowę licencyjną, która m.in. przedłużyła
prawa do produkcji pojazdów w Siemianowicach
Śląskich na kolejnych 10 lat, a do ich serwisowania
na dalszych 40. Umożliwiała ona wyprodukowanie
307 pojazdów, a więc liczby zaplanowanej do zakupienia
przez MON w Planie Modernizacji Technicznej
Sił Zbrojnych RP na lata 2013–2022, a konkretnie
w latach 2013–2019. W stosunku do umowy
z 2003 r. poluzowywała ona możliwości eksportu
pojazdów wyprodukowanych w Polsce (pierwsza
wymieniała konkretne „otwarte” dla WZM rynki),
choć obligowała do uzyskania zgody Patrii przed
rozpoczęciem negocjacji kontraktowych.
Wobec upłynięcia terminu obowiązywania drugiej
umowy licencyjnej, Rosomak S.A. zawarł 30 września
2022 r. z Patria Oy aneks do umowy licencyjnej
z 16 lipca 2013 r., przedłużający okres jej obowiązywania
do 31 grudnia 2028 r. Co warte odnotowania,
w przeciwieństwie do tych z 2003 i 2013 r., nie
ogranicza on liczby pojazdów mogących zostać
Prezes zarządu Rosomak S.A. Cezary Dominiak (po prawej) i Jussi Järvinen, wiceprezes
dywizji Protected Mobility w Patrii, tuż po podpisaniu nowej umowy licencyjnej.
Obecny na uroczystości wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-
-Kamysz podkreślił, że KTO Rosomak pozostaje pierwszym wyborem dla Sil Zbrojnych
RP na najbliższe lata w tej kategorii sprzętu.
22 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Wozy bojowe
Leopard 2A8 za jakiś czas – po testach – skierowany zostanie do Panzerbrigade 45 „Litauen”. Będzie to pierwszy fabrycznie nowy czołg, jaki trafi do niemieckich czołgistów od 1992 r.
Pokaz czołgów Leopard 2A8,
Bartłomiej Kucharski
Spółka KNDS Deutschland
zademonstrowała nowe wersje
czołgu Leopard 2 – dla niemieckich
oraz norweskich wojsk lądowych –
i nieco odmłodzoną armatohaubicę
samobieżną Panzerhaubitze 2000.
Ma być to m.in. świadectwo gotowości
niemieckiego producenta do zwiększenia
produkcji sprzętu pancernego, a tym
samym terminowej realizacji zawartych
kontraktów i sygnał gotowości
do zawierania nowych umów.
Ilustracje w artykule: Jana Neumann/Bundeswehr,
KNDS Deutschland.
Leopard 2A8NO i działa PzH 2000A4
19
listopada w macierzystych zakładach – w służbie od 1979 r. – Leoparda 2, różniące się
KNDS Deutschland GmbH & Co. KG, od dotychczas powstających w toku seryjnej
znajdujących się w Allach w aglomeracji
stolicy Bawarii, zaprezentowano nowe wer-
W przypadku egzemplarza niemieckiego bę-
produkcji bądź modernizacji starszych wozów.
sje sztandarowych produktów niemieckiego dzie to tzw. Zintegrowany Proces Weryfikacji. Po
przemysłu pancernego, których spółka jest wiodącym
producentem – dwóch czołgów i armajazdów,
o ile zakończą się pomyślnie, wydane
zakończeniu prób faktycznie prototypowych potohaubicy
samobieżnej. Tymi pierwszymi były zostaną odpowiednie zgody na wprowadzenie
dwa Leopardy 2A8 – „zwykły” wóz niemiecki ich do służby. Czołg niemiecki trafi wówczas do
i nieco bardziej niezwykły – o czym dalej – Leopard
2A8NO. Towarzyszyła im najnowsza wertauen”),
formowanej od jakiegoś czasu, nie bez
45. Brygady Pancernej „Litwa” (Panzerbrigade 45 „Lisja
155 mm armatohaubicy samobieżnej na podwoziu
gąsienicowym Panzerhaubitze 2000A4. w Rudnikach na Litwie. Wóz norweski zostanie
problemów, w Rukli i centrum szkoleniowym
Niby w tym nie było niczego niezwykłego, ale skierowany do Brygady Północnej (Brigade
o randze wydarzenia mogli świadczyć zgromadzeni
goście, wśród których znaleźli się: minister zostanie przydzielona prototypowa Panzerhau-
Nord) z Troms za kołem podbiegunowym. Gdzie
obrony Republiki Federalnej Niemiec Boris Pistorius,
sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony pewne któryś z tzw. ciężkich dywizjonów artylebitze
2000A4 – nie wiadomo, ale będzie to za-
Królestwa Norwegii Marte Garhardsenem, inspektor
Wojsk Lądowych Federalnych Sił Zbroj-
składać się z dwóch baterii liniowych i trzeciej
rii (mają je otrzymać brygady ciężkie, każdy ma
nych RFN gen. broni Christian Freuding, premier rezerwowej po dziewięć dział każda, do tego
Bawarii Markus Söder, rolę gospodarza pełnił enigmatyczna „bateria wsparcia ogniowego”;
prezes i dyrektor generalny KNDS Deutschland łącznie co najmniej 27 armatohaubic i ok. 550
Ralf Ketzel. Na przyfabrycznym placu zaprezentowano
pierwszy nowy czołg dla Wojsk Lądowych
żołnierzy w dywizjonie).
Sił Zbrojnych Królestwa Norwegii (Hæren) i pierwszy
od 1992 r. fabrycznie nowy czołg, jaki otrzymać
mają Wojska Lądowe Bundeswehry (Heer).
Niedługo obydwa czołgi rozpoczną szeroko
zakrojone badania w różnych warunkach, są to
bowiem zupełnie nowe wersje niemłodego już
❚ Leopard 2A8NO i Leopard 2A8
Czołg norweski został do wersji A8 zaliczony
nieco na wyrost. Leopard 2 został zwycięzcą
w przetargu na nowy czołg podstawowy (który
zresztą miał zastąpić norweskie Leopardy 2, tyle
że w wersji A4NO), pokonując południowokoreański
24 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Pojazdy wojskowe
Opancerzony Wóz Ewakuacji Medycznej
– propozycja Czechoslovak Group
Bartłomiej Kucharski
Rola pojazdów ewakuacji medycznej,
co pokazuje wojna na Ukrainie,
systematycznie rośnie. Następuje
też ich dywersyfikacja pod względem
wyposażenia, ale także stopnia ochrony
i mobilności taktycznej. W naszym
wojsku wydaje się panować pogląd,
że wóz ewakuacji medycznej pola walki
powinien być pojazdem maksymalnie
zunifikowanym z wozami bojowymi
w ramach jednej platformy.
To sprawdzone i powszechnie
stosowane rozwiązanie, nie zawsze
jednak efektywne.
Fotografie w artykule: Andrzej Kiński,
Bartłomiej Kucharski.
Zgodnie z nazwą, wozy ewakuacji medycznej
(WEM) służyć mają do zapewnienia
bezpiecznej (także dla załóg, w tym medyków)
ewakuacji rannych z pola walki, również
pod ostrzałem wroga. Z tego powodu są to pojazdy
opancerzone. Dotychczas najczęściej jako
nośnik wybierano opancerzone platformy gąsienicowe
lub kołowe, tożsame z najpopularniejszymi
w danej armii transporterami opancerzonymi,
rzadziej bojowymi wozami piechoty.
Generuje to jednak wysokie koszty zakupu
i wsparcia eksploatacji, a wariant wozu bojowego
niekoniecznie jest zawsze optymalnym wyborem
w przypadku pojazdu bądź co bądź pomocniczego,
zatem nic nie stoi na przeszkodzie,
żeby wykorzystać tańszą platformę jako jego
uzupełnienie. Taką propozycję przedstawił holding
Czechoslovak Group a.s. (CSG) podczas tegorocznego,
XXXIII Międzynarodowego Salonu
Przemysłu Obronnego w Kielcach.
❚ Nowe oczekiwania
Wiele z obecnie eksploatowanych pojazdów klasy
WEM wykorzystuje zupełnie przestarzałe platformy
(jak transportery gąsienicowe M113). Nowsze projektowano
czasami z uwzględnieniem wniosków
z wczesnych faz konfliktów asymetrycznych (Afganistan,
Irak), jednak dopiero analiza doświadczeń
płynących zarówno z tzw. wojny z terroryzmem,
jak i ze współczesnych konfliktów o dużej intensywności
(wojna rosyjsko-ukraińska, ale też np.
II wojna o Górski Karabach), dostarczyły wiedzę
niezbędną do dyskusji nad tym, jak powinien wyglądać
nowoczesny WEM.
Podczas XXXIII MSPO holding Czechoslovak Group zademonstrował dobrze znany pojazd opancerzony TADEAS 6×6
w wersji ewakuacji medycznej. Taki pojazd mógłby powstawać w Hucie Stalowa Wola S.A. na bazie Herona 6×6.
Wśród wniosków zebranych na przestrzeni
ostatnich dwóch dekad, a zwłaszcza podczas
walk na Ukrainie, wskazać można m.in. duże zagrożenie
związane z ewakuacją rannych, z uwagi
na fakt, że WEM-y z założenia działają blisko
lub nawet w obszarze walk bezpośrednich. Wyraźnie
widoczny symbol służb medycznych,
Czerwony Krzyż (lub Półksiężyc), w zamyśle miał
chronić medyków i rannych we wnętrzach pancernych
karetek. Tymczasem takie oznaczenia
w praktyce stały się wręcz „magnesami na pociski”,
wbrew zapisom m.in. Konwencji Genewskiej.
WEM powinien być więc dobrze opancerzony,
a rosnące znaczenie min wymusza
konieczność zwrócenia uwagi również na odporność
przeciwminową. Ponadto wojskowy
personel medyczny powinien mieć możliwość
usunięcia/zakrycia specjalnego oznakowania,
a opancerzenie powinno być uzupełnione
o systemy chroniące przed uzbrojonymi dronami
(np. system zakłócania radioelektronicznego,
czy nawet systemy ochrony aktywnej). Także
mobilność powinna być wysoka, z uwagi na
fakt, że przetransportowanie poszkodowanego
na noszach nie zawsze jest możliwe, trzeba więc
do niego dojechać, podjąć go i odjechać z nim
na pokładzie. Taki pojazd powinien też zapewniać
odpowiednie środowisko pracy. Musi oferować
możliwie bezpieczne i wygodne zbieranie,
przewożenie i wyciąganie rannych z przedziału
transportowego, odpowiednią ilość miejsca do
pracy zespołu medycznego (wliczając w to warunki
do wykonywania niezbędnych zabiegów
medycznych w celu ratowania życia rannego),
wyposażenie dla niego, wygodne miejsca dla
rannych żołnierzy (w pozycji siedzącej lub leżącej)
itd. Wśród wyposażenia specjalistycznego
warto wskazać zwłaszcza potrzebę zamontowania
(lub zabrania do pojemnika w formie wynośnej)
aparatury służącej do podtrzymywania
funkcji życiowych (jak urządzenia do podawania
tlenu czy resuscytacji), ale też urządzeń
wspierających za- i rozładunek rannych na noszach.
Nie zawsze potrzebna jest droga i skomplikowana
platforma, choć mimo wszystko pojazd
bazowy musi spełniać wymagania w zakresie
odporności, przestrzeni wewnętrznej czy zasilania
w energię elektryczną.
❚ Medyczny TADEAS/Heron
Podczas tegorocznego kieleckiego MSPO holding
CSG, we współpracy ze swoją polską spółką córką
Czechoslovak Group Polska Sp. z o.o., zademonstrował
rozwiązanie pojazdu klasy WEM, mogące
sprostać oczekiwaniom współczesnego pola walki
przy zachowaniu rozsądnych kosztów związanych
z zakupem i eksploatacją. Warto dodać, że,
podczas XXXIII MSPO CSG reprezentowana była
także przez: Tatra Export s.r.o., Excalibur Army
spol. s r.o., Tatra Defence Vehicle a.s., MSM Group
s.r.o., Vývoj Martin a.s., Pocket Virtuality a.s.
Propozycja pojazdu medycznego Czechoslovak
Group to TADEAS WEM, opracowany przez Tatra
Defence Vehicle a.s., oddział CSG Defence specjalizujący
się w rozwoju i produkcji opancerzonych
pojazdów kołowych. W ofercie firmy są także wozy
takie jak Pandur 8×8 (w tym najnowszy Pandur
EVO) czy TITUS 6×6.
30 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Technika rakietowa
Tomasz Wachowski
24 listopada 2025 r. na Centralnym
Poligonie Sił Powietrznych w Ustce
odbył się udany start trójstopniowej
rakiety suborbitalnej, powstałej
w ramach projektu „Opracowanie
trójstopniowego suborbitalnego
systemu rakietowego do wynoszenia
ładunków badawczych”. Był to trzeci
i finalny test rakiety o średnicy 300 mm
w tym roku, poprzedzony startami
w konfiguracji jednostopniowej oraz
dwustopniowej, zrealizowanymi
15 kwietnia i 4 listopada 2025 r.
Przeprowadzenie próby w pełnej,
trójstopniowej konfiguracji umożliwiło
potwierdzenie poprawności działania
wszystkich kluczowych rozwiązań
i systemów opracowanych
w ramach projektu.
Fotografie w artykule:
WITU/WZL nr 1/ZPS „Gamrat”.
Finalny test trójstopniowego
suborbitalnego systemu rakietowego
Projekt „Opracowanie trójstopniowego
suborbitalnego systemu rakietowego do
wynoszenia ładunków badawczych” realizowany
jest zgodnie z wnioskiem o dofinansowanie
nr POIR.01.01.01-00-0834/19, złożonym w listopadzie
2019 r. i wybranym do dofinansowania przez
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Umowę na
realizację projektu konsorcjum w składzie: Wojskowe
Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. (lider), Zakład Produkcji
Specjalnej „Gamrat” Sp. z o.o. i Wojskowy
Instytut Techniczny Uzbrojenia zawarło 16 kwietnia
2020 r. Wartość projektu określono na ponad
23 mln PLN, a kwota dofinansowania – pochodzącego
ze środków Europejskiego Funduszu
Rozwoju w zakresie Programu Operacyjnego Inteligentny
Rozwój 2014–2020 w ramach konkursu
„Szybka ścieżka – Technologie kosmiczne”
5.1.1.1/2019 – wynosi ponad 18 mln PLN. Okres
Trójstopniowa rakieta suborbitalna podczas podnoszenia wraz z kratownicą wyrzutni do pozycji startowej
przed finalnym testem 24 listopada br. na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce.
realizacji projektu ustalono pierwotnie na od
1 kwietnia 2020 r. do 30 listopada 2023 r., później
przedłużono go do 31 grudnia 2025 r.
Zmontowana rakieta podczas kontrolnych procedur przedstartowych. Dobrze widoczne wszystkie stopnie,
mające średnicę 300 mm. Drugi i trzeci mają tożsamą konstrukcję, poza dostosowaniem tego ostatniego
do przenoszenia ładunku użytecznego w części głowicowej. Pierwszy ma większą długość i stery o większej
powierzchni.
Zgodnie z założeniami konkursu system miałby
pełnić funkcję suborbitalnego (do wysokości
100 km) nośnika (ładunki o masie do 40 kg) przeznaczonego
do prowadzenia badań w przestrzeni
kosmicznej, przy jednoczesnym uwzględnieniu
możliwości jego dalszego rozwoju oraz
skalowania zarówno w sektorze cywilnym, jak
i wojskowym. Cele projektu były jednak szersze
i dotyczyły stworzenia pełnego spektrum kompetencji
projektowo-technologicznych, umożliwiających
rozwój w kraju rakiet suborbitalnych
i – potencjalnie – konstrukcji o innym przeznaczeniu
na ich bazie, w tym pocisków balistycznych
o militarnym przeznaczeniu.
Powstała w wyniku realizacji projektu rakieta
jest w pełni polską konstrukcją, a opracowane
w jego toku rozwiązania i technologie pozwalają
na znaczące ograniczenie zależności od zagranicznych
dostaw w obszarze techniki rakietowej.
Trójstopniowa rakieta suborbitalna została
zaprojektowana przez inżynierów z Wojskowego
Instytutu Technicznego Uzbrojenia z Zielonki
34 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Przemysł obronny
Wizja wyglądu zmodernizowanej i nowej hali produkcyjnej w Wydziale MESKO S.A. w Kraśniku, w których ulokowane będą nowe ciągi technologiczne do produkcji korpusów pocisków
artyleryjskich 155 mm.
Andrzej Kiński
Zwiększenie skali produkcji amunicji
wielkokalibrowej jest jednym
z priorytetów polskiego rządu,
a kluczowymi podmiotami zaangażowanymi
w ten proces są spółki domeny
amunicyjnej Polskiej Grupy Zbrojeniowej
na czele z MESKO S.A. To niezwykle
istotne z punktu widzenia Sił Zbrojnych
RP zadanie wymaga jednak ogromnych
inwestycji w istniejącą infrastrukturę
i budowę nowych zakładów. Na początku
lipca br. Polskiej Grupie Zbrojeniowej
przyznano środki z Funduszu Inwestycji
Kapitałowych, którego dysponentem
jest Ministerstwo Aktywów
Państwowych, na budowę i rozbudowę
kilku fabryk amunicji. Dzięki temu
spółki PGZ radykalnie rozwiną swoje
zdolności produkcyjne. Kluczową rolę
będzie odgrywać nowy zakład produkcji
korpusów pocisków artyleryjskich
155 mm w Wydziale MESKO S.A.
w Kraśniku.
Ilustracje w artykule: MESKO S.A., plut. Wojciech
Król/CO MON, PGZ S.A., Andrzej Kiński.
29
października br. w Wydziale MESKO S.A.
w Kraśniku odbyła się uroczystość
inaugurująca budowę nowego zakładu
produkcji korpusów pocisków artyleryjskich
155 mm. W podpisaniu aktu erekcyjnego
i wmurowaniu tzw. kapsuły czasu wzięli m.in.
udział: wicepremier i minister obrony narodowej
Władysław Kosiniak-Kamysz, podsekretarz stanu
w Ministerstwie Aktywów Państwowych Konrad
Gołota, podsekretarz stanu w pionie ds. Unii Europejskiej
w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
MESKO rozbudowuje zdolności
produkcyjne wydziału w Kraśniku
i pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena
Sobkowiak-Czarnecka, zastępca szefa Sztabu
Generalnego WP gen. dyw. Krzysztof Zielski,
szef Agencji Uzbrojenia gen. dyw. Artur Kuptel,
prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A.
Adam Leszkiewicz, pierwszy wiceprezes zarządu
PGZ S.A. Arkadiusz Bąk, wiceprezes zarządu PGZ S.A.
Piotr Zawieja, wiceprezes zarządu PGZ S.A. Jan
Grabowski, zarząd MESKO S.A. z prezes Renatą
Gruszczyńską oraz członkami zarządu Marcinem
Ożógiem i Krzysztofem Marwickim, a także przedstawiciele
załogi oraz lokalni parlamentarzyści.
❚ Nowe życie fabryki w Kraśniku
Inwestycja w Kraśniku, będąca elementem szeroko
zakrojonego programu skokowego zwiększenia
zdolności produkcyjnych w zakresie amunicji
wielkokalibrowej domeny amunicyjnej Polskiej
Grupy Zbrojeniowej obejmuje: modernizację istniejącej
hali produkcyjnej z końca lat 30. ubiegłego
wieku i dobudowanie do niej nowej – łączna
Kamień węgielny pod budowę nowego zakładu produkcji
korpusów pocisków artyleryjskich w Wydziale
MESKO S.A. w Kraśniku – pocisk 155 mm „zaelaborowany”
aktem erekcyjnym uprzednio podpisanym przez
przedstawicieli władz RP, wojska i przemysłu wraz
z pamiątkową tabliczką.
powierzchnia obydwu hal to ok. 9000 m²; budowę
nowej infrastruktury technologicznej oraz budynków
magazynowych; zakup nowoczesnej linii produkcyjnej;
modernizację istniejących obiektów produkcyjnych
oraz magazynowych i ich wyposażenia
oraz rewitalizację terenów przemysłowych. Obecnie
trwa proces uzyskania niezbędnych zgód na
rozpoczęcie budowy, co umożliwi ogłoszenie przetargu,
który wyłoni wykonawcę. Postępowanie
przetargowe powinno zostać rozstrzygnięte na
początku przyszłego roku. Rozpoczęcie prac budowlanych
planowane jest na koniec pierwszego
kwartału 2026 r., zaś ich zakończenie na połowę
roku 2027. Wówczas możliwe będzie rozpoczęcie
instalacji, uprzednio zamówionej, nowej zautomatyzowanej
linii produkcyjnej, która na przełomie
trzeciego i czwartego kwartału 2027 r. przejdzie
proces rozruchu i testów. Uruchomienie produkcji
seryjnej korpusów pocisków 155 mm w nowym
zakładzie ma nastąpić na początku 2028 r. Nowe,
zautomatyzowane linie produkcyjne pozwolą na
wytwarzanie 100 000 korpusów pocisków przy
pracy dwuzmianowej w dni robocze (250 dni
w roku) lub do 150 000 korpusów przy pracy trzyzmianowej
bądź dwuzmianowej w trybie ciągłym.
Wraz z dotychczasowymi ciągami technologicznymi
Wydziału MESKO S.A. w Kraśniku, zapewni to
docelowo możliwość wytwarzania ok. 180 000 korpusów
amunicji wielkokalibrowej rocznie. Produkowane
będą korpusy pocisków OfdMKM HE/BB,
wytwarzane na podstawie licencji słowackiej firmy
ZVS holding a.s. (od 2015 r. należącej do grupy
przemysłowej MSM Group s.r.o., wchodzącej
w skład prywatnego holdingu zbrojeniowego
38 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Artyleria
Makiety i przekrój pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm, które wkrótce Grupa WB będzie oferować na rynku krajowym oraz na eksport.
Amunicja 155 mm Grupy WB
Andrzej Kiński
O planach uruchomienia produkcji
155 mm amunicji artyleryjskiej przez
Grupę WB dowiedzieliśmy się po raz
pierwszy w 2023 r., po uruchomieniu
przez ówczesny rząd programu Narodowej
Rezerwy Amunicyjnej, mającego
na celu rozbudowę i dywersyfikację
narodowej bazy produkcyjnej amunicji
wielkokalibrowej oraz uzupełnienie
jej rezerw. Wśród dwóch zakwalifikowanych
do realizacji projektów inwestycyjnych,
a finalnie dostaw amunicji
155 mm do Sił Zbrojnych RP,
znalazł się też złożony przez spółkę
Polska Amunicja Sp. z o.o., podmiot
o mieszanym, państwowo-prywatnym
kapitale powołany do życia
w maju 2023 r. Większościowy
pakiet 51% udziałów objęła w nim
Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.,
zaś mniejszościowe pakiety miały,
poprzez WPT Holding Sp. z o.o.:
WB Electronics S.A.,
PONAR Wadowice S.A.
i TDM Electronics S.A.
Fotografie w artykule: Andrzej Kiński, Grupa WB.
Z
tamtych planów nic nie wyszło, nowy
rząd miał bowiem inną wizję rozwiązania
amunicyjnego węzła gordyjskiego. We
wrześniu 2024 r. ze spółki Polska Amunicja wycofała
się Agencja Rozwoju Przemysłu, sprzedając
swoje udziały prywatnym udziałowcom, podobną
decyzję podjął zarząd spółki TDM
Electronics S.A., a więc na polu boju pozostał
WB Electronics S.A. i PONAR Wadowice S.A., nadal
tworzące WPT Holding Sp. z o.o. i dysponujące
w nim – odpowiednio – 51 i 49% udziałów,
które zamierzały kontynuować działalność w ramach
projektu. Ten podmiot ma docelowo zajmować
się sprzedażą amunicji 155 mm polskiemu
resortowi obrony narodowej, a także na
eksport. Dodatkowo powołano do życia spółkę
WB IM Sp. z o.o., której właścicielem jest WB
Electronics S.A., mającą zająć się produkcją
amunicji artyleryjskiej, ale także głowic bojowych
różnych typów do amunicji krążącej.
Jak powszechnie wiadomo, nic tak nie przyczynia
się do sukcesu biznesu jak cisza, stąd
Grupa WB poinformowała o postępach swojego
programu amunicyjnego, gdy nabrał on tempa.
Na początku grudnia, podczas spotkania
z przedstawicielami mediów, prezes WB Electronics
S.A. Piotr Wojciechowski poinformował m.in.
na jakim etapie znajdują się prace nad amunicją
155 mm. A te są zaawansowane na tyle, że certyfikowaną
amunicję będzie można zaoferować
potencjalnym odbiorcom już w ostatnim kwartale
przyszłego roku. We współpracy z polskimi
placówkami naukowo-badawczymi, opracowano
pocisk odłamkowo-burzący HEHB i odłamkowo-burzący
z gazogeneratorem HEBB wraz
z dokumentacją technologiczną, obejmującą
m.in. parametry stopu stali, z którego wykonany
jest korpus, obróbkę wstępną, cieplną i końcową.
Podjęto decyzję o powierzeniu produkcji
korpusów podmiotom zewnętrznym – w tym
celu nawiązano współpracę z dwoma krajowymi
kuźniami, dysponującymi liniami obróbki
cieplnej i prasami o odpowiednich parametrach.
Na obecnym etapie elaboracja pocisków
partii próbnej (o czym za chwilę) materiałem
kruszącym realizowana jest za granicą. Ulegnie
to zmianie w przyszłym roku, kiedy wstępną,
a potem pełną zdolność osiągnie zakład produkcyjny
spółki WB IM, zlokalizowany na Pomorzu
Zachodnim. Obecnie zajmuje on teren
14,5 ha i ulokowane są na nim budynki o powierzchni
użytkowej 900 m². Dziś na terenie
mogą jednocześnie znajdować się materiały
wybuchowe o ekwiwalentnej masie 100 ton
TNT. Przewidywana jest rozbudowa kompleksu
produkcyjnego o nowe magazyny o konstrukcji
żelbetowej z 0,5-metrowym nasypem ziemnym
na stropie, położone na działce przylegającej do
kompleksu produkcyjnego. Zakład będzie realizował
elaborację pocisków i głowic bojowych
materiałem kruszącym metodą zalewania (TNT)
oraz wkładkami prasowanymi (np. heksogen, tą
metodą elaboruje się zwykle nie pociski artyleryjskie,
ale inne typy głowic). Odpowiednie linie
technologiczne zostały zakupione, oprzyrządowanie
będzie sukcesywnie dostarczane w przyszłym
roku i w połowie roku będzie gotowe do
rozruchu. Dostawcami materiałów kruszących
będą podmioty zewnętrzne, oczywiście z priorytetem
dla bydgoskich Zakładów Chemicznych
„Nitro-Chem” S.A.
W międzyczasie wykonano kilkadziesiąt pocisków
elaborowanych materiałem obojętnym
(Inert) do pierwszych prób strzelaniem. Zrealizowano
je jesienią tego roku na poligonie potencjalnego
zagranicznego odbiorcy amunicji
(nieoficjalnie na Ukrainie), z wykorzystaniem
operacyjnego systemu artyleryjskiego i ładunków
miotających używanych do strzelania amunicją
bojową. Ich celem było m.in. sprawdzenie
naprężeń korpusu przy maksymalnym ciśnieniu
42 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Wozy bojowe
Paweł Przeździecki
Po latach zmagań konstruktorów,
trudzących się nad rozwojem silnika
AGT1500, przyszły nowe wyzwania
związane z produkcją i liniową
eksploatacją tych jednostek
napędowych. Z powodu zakończenia
zimnej wojny okazało się także,
że czołgi podstawowe Abrams
pozostaną w służbie dłużej niż to
pierwotnie planowano. Oznaczało to
konieczność dostosowania
ich jednostek napędowych
do kolejnych lat intensywnego użycia.
AGT1500 – serce Abramsa
Cz. II W służbie
Ilustracje w artykule: AVCO Lycoming, Donaldson
Company, MDS Coating Technologies,
„PS Magazine”, US Army, US Marine Corps/Spc.
Kristopher Wilson/Sgt. Steve Lopez.,
TAE Aerospace, Paweł Przeździecki,
dokumentacja patentowa, Internet.
Problemy techniczne, które napotykano
w trakcie badań silnika AGT1500, nie były
jedynym zmartwieniem kierownictwa programu
Abrams. Kolejnym były opóźnienia w wytwarzaniu
AGT1500.
❚ Produkcja
Zgodnie z pierwszym kontraktem, do 1989 r. firma
AVCO Lycoming miała dostarczyć wojsku silniki do
7058 czołgów wraz z częściami zapasowymi. Zakłady
w Stratford w stanie Connecticut, w których
utworzono linię produkcyjną, znajdowały się
w opłakanym stanie. Nie zapewniały pracownikom
warunków właściwych do kompletowania
drogich i wymagających precyzji silników. Konsekwencją
była niska jakość jednostek należących
do wczesnych serii produkcyjnych.
Aby poprawić tę sytuację AVCO Lycoming
wdrożyło program naprawczy. Obejmował on
Produkcja rekuperatorów do silników AGT1500
w zakładach AVCO Lycoming w Stratford.
Przekrój szkoleniowy czołgowego silnika turbowałowego AGT1500.
inwestycję w infrastrukturę w Stratford i bardziej
skrupulatną kontrolę jakości. Na każdych
60 skompletowanych i poddanych próbom silników
10 wracało do zakładów oraz było rozbieranych
w poszukiwaniu ewentualnych problemów.
Dzięki temu wykryto kolejne źródła usterek.
12 grudnia 1980 r. w zakładach w Limie, w trakcie
tzw. próby wybiegu, polegającej na wyborze neutralnego
przełożenia w rozpędzonym czołgu, silnik
nr 62 zaczął wydawać niepokojące odgłosy. Po
jego zatrzymaniu i rozebraniu zauważono uszkodzenie
tylnego łożyska wału turbosprężarki wysokiego
ciśnienia. Oznaki podobnego zużycia wykryto
także w sześciu innych silnikach (o nr. 66, 67, 70,
71, 72 i 73). Po dwumiesięcznym śledztwie odkryto,
że pierwotną przyczyną była niewłaściwa kalibracja
maszyny wykorzystywanej do końcowej obróbki
łopatek turbiny. Z powodu wadliwego wykonania
elementów wirnika na łożysko oddziaływały zbyt
duże siły, co prowadziło do jego zniszczenia.
Poza jakością istną zmorą programu pancernego
były opóźnienia. Gdy w lutym 1980 r. w zakładach
w Limie ruszył montaż Abramsów, produkcja
AGT1500 nie nadążała za potrzebami. W rezultacie
doszło do sytuacji, w której z gotowych już
czołgów po pokonaniu przyfabrycznego toru
przeszkód zespoły napędowe wyjmowano, aby
przełożyć je do kadłubów wozów pozostających
w produkcji. W marcu 1982 r. zaległości AVCO
Lycoming wynosiły 74 silniki.
Sytuację stopniowo opanowywano. Na początku
1983 r. liczba silników skompletowanych
w Stratford przekroczyła 1000, a „dług silnikowy”
obniżył się do 35 sztuk. Przez kolejne lata udało się
utrzymać tempo ich wytwarzania na poziomie
ok. 1000 jednostek rocznie.
Od 1985 r. produkcja AGT1500 odbywała się
pod nowym szyldem. Firma AVCO Lycoming została
kupiona przez korporację Textron. W 1986 r. to
właśnie Textron zawarł kontrakt na kolejne silniki,
z których część była przeznaczona dla zagranicznych
odbiorców Abramsów. Tempo produkcji zostało
zachowane i we wrześniu 1990 r. zakłady
opuściła dziewięciotysięczna turbina.
Następną ważną datą w dziejach AGT1500 był
1994 r. i wykupienie zakładów w Stratford przez
spółkę AlliedSignal Aerospace. Produkcja pod nowym
szyldem trwała krótko, bowiem Siły Zbrojne
Stanów Zjednoczonych nie wyrażały już chęci zakupu
kolejnych fabrycznie nowych Abramsów. Silniki
ostatniej serii opuściły fabrykę w październiku
1995 r. Ocenia się, że do zamknięcia zakładów
w Stratford w 1997 r. powstało w sumie 12 162 jednostek
AGT1500, zarówno na użytek amerykański,
jak i dla odbiorców zagranicznych.
Po zamknięciu fabryki w Stratford kompetencje
remontowe i częściowo wytwórcze zostały przekazane
do wojskowych zakładów w Anniston w Alabamie.
Tymczasem AlliedSignal Aerospace w 1999 r.
została kupiona przez korporację Honeywell.
Z tego powodu AGT1500 występuje często pod
marką tego ostatniego podmiotu.
W latach 2005–2011, na potrzeby kontraktu na
dodatkowe Abramsy dla Egiptu Honeywell,
44 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Łączność i informatyka
Bezpieczeństwo informatyczne, szczególnie w kontekście infrastruktury krytycznej, nabiera dziś równorzędnego znaczenia jak zabezpieczenie przed klasycznymi atakami
kinetycznymi, bowiem kod komputerowy stał się nową bronią.
Kacper Zaryczny, Paweł Żabski
Współczesne konflikty coraz częściej
rozpoczynają się nie na ziemi czy
w powietrzu, lecz w cyberprzestrzeni.
Tam, gdzie kiedyś pierwszym sygnałem
zagrożenia był dźwięk syreny lub ruch
wojsk, dziś jest nim cichy atak
na serwer, sterownik PLC czy system
zarządzania produkcją.
Fotografie w artykule: Adobe Stock, Getty Images.
Według raportu ENISA Threat Landscape
2024 jedno z najważniejszych zagrożeń
w Europie stanowią ataki ukierunkowane
na dostępność systemów (availability), wskazywane
jako główny typ ataku na infrastrukturę krytyczną.
Dane branżowe uwidaczniają, że coraz
więcej organizacji przemysłowych doświadczyło
ataków obejmujących zarówno IT (Information
Technology), jak i OT (Operational Technology)
– np. 37% takich ataków w 2023 r.
w organizacjach przemysłowych dotyczyło obydwu
środowisk. To jasny sygnał, że fabryki zbrojeniowe,
zakłady przemysłowe i ośrodki naukowo-badawcze
stanowią dziś jeden z głównych
celów przeciwników w cyberwojnie XXI wieku.
Dla przemysłu obronnego to wyzwanie o strategicznym
znaczeniu. Ataki wymierzone w zakłady
produkcji amunicji, elektroniki, wozów bojowych
czy systemów łączności mogą mieć nie tylko wymiar
finansowy, ale przede wszystkim operacyjny –
mogą sparaliżować zdolności obronne państwa
w kluczowym momencie. W epoce cyfrowej każdy
komputer, sterownik, czujnik czy linia montażowa
staje się potencjalnym obiektem ataku.
Cyberobrona na pierwszej linii,
czyli jak integracja systemów ICT wspiera
bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej
❚ Gdy kod staje się bronią
W ostatnich latach świat doświadczył wielu
przykładów, które pokazały, że cyberatak potrafi
mieć równie katastrofalne skutki jak fizyczny sabotaż.
O atakach na infrastrukturę krytyczną zaczęto
mówić już w 2010 r., kiedy miał miejsce
atak przy pomocy wirusa Stuxnet na irański program
nuklearny. Za pomocą odpowiednio
spreparowanego kodu, dostarczonego na zewnętrznym
nośniku, zmodyfikowano parametry
wirówek, które służyły do wzbogacania uranu.
Jest to świetny przykład, że cyberataki są
narzędziem wojny i działań politycznych już od
kilkunastu lat. W 2017 r. złośliwe oprogramowanie
NotPetya, podszywające się pod klasyczny
ransomware (tj. wymuszające okup), sparaliżowało
firmy z całego świata – od transportowych
po przemysłowe. Straty sięgnęły 10 mld USD,
a wiele zakładów przemysłowych stanęło na tygodnie.
W tym samym roku świat obiegła informacja
o ataku TRITON, wymierzonym w systemy
bezpieczeństwa w zakładach petrochemicznych
w Arabii Saudyjskiej. Złośliwy kod próbował
zmienić parametry pracy instalacji, co mogło doprowadzić
do eksplozji i ofiar. Od katastrofy uratował
przypadek – restart systemu, który przerwał
działanie złośliwego oprogramowania.
Z kolei w 2021 r. atak na amerykański rurociąg
Colonial Pipeline zatrzymał dostawy paliwa na
wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Konsekwencje odczuli zwykli obywatele, a incydent
uświadomił, że cyberatak może mieć skutki
społeczne i gospodarcze porównywalne z fizycznym
uderzeniem. Podczas działań wojennych na
Ukrainie w latach 2022–2023 wykorzystano złośliwe
oprogramowanie, takie jak Industroyer2 czy
CaddyWiper, zdolne do bezpośredniego sterowania
urządzeniami przemysłowymi. Był to pierwszy
przypadek w historii, gdy cyberatak został zastosowany
jako integralny element działań militarnych.
W marcu 2025 r. Polska Agencja Kosmiczna
(POLSA) padła ofiarą poważnego incydentu cyberbezpieczeństwa,
polegającego na nieuprawnionym
dostępie do jej infrastruktury teleinformatycznej.
Po wykryciu ataku przez
służby państwowe systemy agencji zostały natychmiast
odłączone od Internetu w celu zabezpieczenia
danych. W działaniach naprawczych
uczestniczyły zespoły reagowania na incydenty
bezpieczeństwa komputerowego (CSIRT) Naukowej
i Akademickiej Sieci Komputerowej –
Państwowego Instytutu Badawczego (NASK)
oraz Ministerstwa Obrony Narodowej, które
wspierały POLSA w przywróceniu operacyjnej
54 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Inżynieria wojskowa
„Tarcza Wschód” – postępy budowy fortyfikacji
Stefan Fuglewicz
Przypomnijmy – o rozpoczęciu prac
fortyfikacyjnych poinformował osobiście
premier Donald Tusk 31 października
2024 r., a miesiąc później zaprezentował
pierwszy odcinek zapór
(o długości ok. 1,2 km), wybudowany
koło miejscowości Dąbrówka, przy
granicy z obwodem królewieckim.
Wkrótce potem prace w terenie trzeba
było przerwać ze względu na pogodę
i skupiono się na przegradzaniu dróg
do przejść granicznych. Na przełomie
marca i kwietnia br. dziennikarzom
pokazano dwa kolejne odcinki zapór
(koło Braniewa i przy granicy
z Białorusią), a 23 maja – fortyfikacje
koło Rutki w powiecie kętrzyńskim,
gdzie oprócz zapór po raz pierwszy
wykonano także zespół okopów.
Później pojawiły się jeszcze zdjęcia
tych samych okopów z siatkami
maskującymi i… zapadła cisza.
Fotografie w artykule: MON/16. pułk saperów,
Sztab Generalny Wojska Polskiego,
Siły Zbrojne Finlandii, Stefan Fuglewicz.
W
połowie października pokazano co
prawda pierwsze z planowanych
wzdłuż granicy składów z materiałami
do budowy fortyfikacji, ale o samej budowie od
czerwca Ministerstwo Obrony Narodowej i wojsko
nie informują. Bez odpowiedzi pozostają nawet
poselskie interpelacje w tej sprawie. Uzyskała ją –
i to dość szybko, bo po trzech tygodniach – wcześniejsza
interpelacja Pawła Jabłońskiego (PiS), złożona
8 marca br. i zawierająca trzy krótkie pytania:
co dotąd zbudowano, ile to kosztowało oraz jaka
część środków pochodziła z funduszy unijnych (choć
była to odpowiedź bardzo ogólnikowa i niepełna –
przemilczano temat środków unijnych, które wbrew
zapowiedziom rządu nie były jeszcze dostępne).
Ale po jego kolejnym zapytaniu z 13 września,
o identycznej treści, tylko dotyczącym okresu po
31 marca, po czterech tygodniach przedłużono
termin odpowiedzi, i przez dwa kolejne miesiące
jej nie udzielono. Na odpowiedź czeka też bardziej
obszerna interpelacja posła Mariusza Błaszczaka
(także PiS) z… 12 czerwca!
Odcinek fortyfikacji koło Rutki przy granicy z obwodem królewieckim – fragment pierwszego zrealizowanego w ramach
„Tarczy Wschód” zespołu okopów, podczas prezentacji przedstawicielom mediów w dniu 23 maja br. Rów strzelecki,
szalowany masywnymi płytami żelbetowymi, przykrywa siatka „antydronowa” (wykorzystano tzw. siatkę leśną).
❚ Czy fortyfikacje są ważne?
Temat fortyfikacji pominięto też podczas dyskusji
panelowej poświęconej „Tarczy Wschód”, na konferencji
„Portalu Obronnego” pt. Fundamenty bezpieczeństwa
2025/2026, która odbyła się 8 grudnia.
Biorący w niej udział zastępca szefa Sztabu Generalnego
WP gen. broni Stanisław Czosnek stwierdził
jedynie, że „Tarcza Wschód” jest często kojarzona
z zaporami inżynieryjnymi, ale jest to wielkie spłyceniem
tematu – i przeszedł do omawiania innych
przedsięwzięć, jak rozbudowa systemu obrony
przeciwlotniczej, łączności, komunikacji drogowej
i kolejowej czy zaplecza logistycznego. O fortyfikacjach
wspomniał tylko dwa razy – porównując „Bałtycką
Linię Obrony” i „Tarczę Wschód” stwierdził: oni
mają „zęby smoka”, my „gwiazdy” (na marginesie,
pierwsza nazwa to nagminnie popełniany błąd, faktycznie
chodzi i o czworościany, potocznie określane
jako „piramidki”, zaś gwiazdobloki to handlowa
nazwa elementów do budowy falochronów, stosowanych
przez nasze wojsko w charakterze jeży
przeciwczołgowych), a w kontekście wykorzystywania
doświadczeń z Ukrainy wymienił testowane
na poligonie w Orzyszu stanowiska dowodzenia
(nie podając żadnych szczegółów).
Generał Czosnek ma niewątpliwie rację, że
fortyfikacje to jeden z wielu elementów „Tarczy
Wschód”, zapewne nie najważniejszy. Ale…
Po pierwsze – to wojsko wraz z politykami rządzącej
koalicji przez kilka miesięcy ten temat eksponowało,
budując wspomniane skojarzenia, zanim
nagle i bez żadnego wyjaśnienia zmieniono
narrację. Można podejrzewać, że przyspieszone
rozpoczęcie budowy zapór (wcześniej zapowiadane
na początek 2025 r.) i szerokie jej nagłaśnianie
było w dużej mierze zabiegiem propagandowym
i odpowiedzią na krytykę opozycji, że od zapowiedzianego
w maju przystąpienia do realizacji Narodowego
Programu Odstraszania i Obrony „Tarcza
Wschód” niewiele się dzieje. Zapory dobrze się do
tego nadawały, bo wyglądały odpowiednio okazale
i można je było stosunkowo szybko wykonać.
Z kolei przystąpienie do budowy stanowisk dla
piechoty nastąpiło po wskazaniu na ich brak w serii
artykułów (m.in. „Wojsko i Technika” 6/2025, a także
publikacje na portalu zbiam.pl) i tuż przed przyjazdem
delegacji z Unii Europejskiej, którą należało
przekonać do przyznania dotacji. A dlaczego zaraz
potem przestano o tym mówić? Mogło się to wiązać
z falą gwałtownej krytyki wobec „modelowego”
(a może bardziej pokazowego) odcinka fortyfikacji
na poligonie w podwarszawskiej Wesołej. Tylko
częściowo merytorycznej, jednak rząd nie zdobył
się wówczas na żadną odpowiedź – poza jedną,
lakoniczną i niejasną odpowiedzią na interpelację
Mariusza Błaszczaka. Mogło też nastąpić przeniesienie
nacisku z budowy w terenie na zakładanie
składów, inspirowane działaniami państw bałtyckich
(sekretarz stanu w MON Cezary Tomczyk oglądał
jeden z takich składów w lipcu br. podczas wizyty
na Litwie i zapowiedział wówczas, że: „W każdej
gminie przy granicy z Rosją, Białorusią i Litwą znajdzie
się skład materiałów do ufortyfikowania granicy
w razie potrzeby, w każdym przygranicznym
powiecie hub logistyczny”).
Po drugie – podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej
fortyfikacje były i są jednym z kluczowych elementów.
Prawdopodobna wojna Rosji z NATO ma wyglądać
inaczej, ze względu na m.in. naszą przewagę
techniczną, ale nie ma pewności, na ile inaczej.
Należy się przygotowywać na wariant najgorszy –
że mimo tej przewagi nie uda się rozbić na dalekich
podejściach wszystkich atakujących związków
taktycznych wojsk lądowych, utrzymać
rosyjskiego lotnictwa na dystans, uniemożliwiający
atakowanie bombami szybującymi (teraz to już
130 km), całkowicie sparaliżować działanie rosyjskiej
polowej artylerii lufowej i rakietowej, unieszkodliwić
wszystkie bezzałogowce, pociski balistyczne
i bomby – i że przynajmniej część pocisków
58 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Konflikty
Wojna rosyjsko-ukraińska cz. 39
Marcin Gawęda
W listopadzie siły rosyjskie
kontynuowały nacisk niemal
na całym froncie o długości
ponad 1200 km, przy czym
koncentrowały się przede wszystkim
na kierunkach pokrowskim
i hulajpolskim, nacierając na Zaporożu
jednocześnie w kilku rejonach
i notując tam względnie duże
zdobycze terenowe.
Fotografie w artykule: Fundacja Serhija Prytuły, HUR,
Anna-News, SG SZU/33. pułk szturmowy,
SZU/1. Korpus „Azow”, Siły Powietrzne SZU,
Dowództwo SSO, t.me/lost_armour,
Ołeksij Kułeba, Internet.
Według ukraińskiej grupy analitycznej
DeepState Rosjanie zajęli w listopadzie
obszar 505 km² (w październiku 267 km²,
czyli niemal dwa razy mniej), przy czym największe
postępy (ok. 40%) przypadły na rejon Hulajpola,
chociaż na odcinku od Hulajpola do Orichiwa wcale
nie trwały najbardziej intensywne walki. Świadczy
to o kryzysie ukraińskiej obrony na Zaporożu,
gdzie natężenie działań było relatywnie niewielkie,
w porównaniu z innymi odcinkami, ale przewaga
nacierających i słabość obrony wymusiła opuszczenie
dotychczasowych pozycji. Wpłynęło to
oczywiście na zaangażowanie się w obronę, tak jak
pod Pokrowskiem, jednostek Głównego Zarządu
Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR), czy
Wojsk Szturmowych, które częściowo ustabilizowały
front. Tam gdzie rezerw operacyjnych nie ma,
jak pod Jampilem i Siwerskiem, straty terenowe
prowadzą do lokalnych sytuacji kryzysowych
i w tym konkretnym przypadku do utraty niemal
całego Siwerska, gdzie przez długi czas prowadzono
niemal wzorcową obronę.
Taktyka rosyjskich grup szturmowych nie zmieniła
się znacząco od jesieni, dalej wspomagają się
warunkami pogodowymi, działając pod osłoną
mgły czy deszczu, które ograniczają działania ukraińskich
dronów (warunki pogodowe sprzyjają również
drugiej stronie, np. umożliwiając Ukraińcom
rotację pododdziałów). Grupy szturmowe liczyły
zwykle dwóch-trzech żołnierzy, chociaż na początku
grudnia na kierunku pokrowskim zauważono
operowanie grup liczących czterech-sześciu ludzi.
Ataki wspierane były z rzadka przez wozy bojowe,
które odpowiednio wcześnie wykryte, niszczone
są zazwyczaj dronami FPV. Do przemieszczania się
piechoty masowo wykorzystywane są kombinezony
maskujące i termiczne poncza. W grudniu na
Zaporożu spadł śnieg, co na niektórych odcinkach
frontu sprzyjało obronie, bowiem świeży śnieg
zdradzał ruchy przeciwnika.
Z ciekawostek organizacyjnych można wspomnieć,
że dowódca Gwardii Narodowej gen. bryg.
Samolot myśliwski Mirage 2000 Sił Powietrznych SZU z podwieszonymi dodatkowymi zbiornikami paliwa po 2000 litrów
i dwoma pociskami kierowanymi „powietrze-powietrze” Magic-2 oczekuje na zgodę na start pod siatką antydronową.
Ołeksandr Piwnenko, na „Digital Defence Forum”
stwierdził, że w składzie każdej brygady GN sformowano
etatową kompanię na motocyklach. Jest
to więc przykład poszukiwania nowych rozwiązań
organizacyjno-taktycznych także przez stronę
ukraińską, która w tym przypadku naśladuje i rozwija
rosyjskie wzorce.
Kontrowersje budzi również zapowiedziana reforma
Legionu Internacjonalistycznego, co odbierane
jest przez środowiska związane z ochotnikami
cudzoziemskimi jako zapowiedź rozformowania
tych jednostek.
Po drugiej stronie frontu trwa natomiast dawno
zapowiadany rozwój struktur jednostek Piechoty
Morskiej WMF. 1 grudnia oficjalnie reaktywowana
została, na bazie 155. BPM, 55. Dywizja Piechoty
Morskiej Floty Oceanu Spokojnego. W związku
z tym 155. BPM została przeformowana w 155. pułk
piechoty morskiej, a w przyszłym roku planuje się
sformować w 155. DPM nowy pułk o numerze 165.
❚ Uderzenia lotniczo-rakietowe
W listopadzie Rosjanie przeprowadzili pięć potężnych,
kombinowanych uderzeń dronowo-rakietowych
w odstępach pięciu-siedmiu dni. W listopadzie
odsetek przechwyconych przez Ukraińców
środków napadu powietrznego był jednym z najniższych
w 2025 r., co związane było m.in. ze wzrostem
skali zastosowania pocisków balistycznych
9M723/KN-23, a także aerobalistycznych Kinżał,
które mogą obecnie zestrzelić wyłącznie systemy
Patriot pociskami PAC-3MSE (SAMP/T w konfiguracji
dostarczonej Ukrainie nie może skutecznie przechwytywać
nowoczesnych pocisków balistycznych),
a te bronią wyłącznie wybranych rejonów
kraju, w dodatku nie ma do nich wystarczającej
liczby pocisków.
Iskanderów/KN-23 w październiku zastosowano
rekordowa liczbę, bo aż 89, w listopadzie nieco
mniej, bo 67 (zestrzelono 15). Rekord w listopadzie
padł natomiast w ciągu doby, bowiem z 7 na 8 listopada
w ataku wykorzystano aż 25 pocisków 9M723.
Ataki dronów miały różne natężenie, w czasie najbardziej
intensywnych liczba bezzałgowców uderzeniowych
i imitatorów liczona jest w setkach. Przykładowo
w nocy z 5 na 6 grudnia miał miejsce
potężny atak lotniczo-rakietowo-dronowy z użyciem
aż 704 środków napadu powietrznego, w tym
51 kierowanych pocisków rakietowych: trzech Kinżał,
34 manewrujących Ch-101/9M728/9M729/3M14
i 14 balistycznych 9M723/KN-23 oraz 653 dronów
różnych typów, w tym ponad 300 uderzeniowych
Shahed/Gieran’. 6 grudnia rano Siły Powietrzne SZU
ogłosiły zestrzelenie lub unieszkodliwienie 615 celów
powietrznych: 585 bezzałogowców, 29 pocisków
manewrujących i jednego balistycznego.
Oznaczało to, że co najmniej 60 rakiet i dronów
uderzyło w cele w 29 lokalizacjach. W listopadzie
zastosowano aż 27 Kinżałów, czyli więcej niż Kalibrów,
z czego zestrzelono siedem. Przy okazji opublikowanego
zdjęcia krateru w miejscu detonacji
pocisku Kinżał ok. 1 km od lotniska w Starokonstantynowie,
które było celem (notabene często
atakowanego Kinżałami), nawet w rosyjskich mediach
społecznościowych zwrócono uwagę na
małą precyzję tego pocisku.
W ostatnich miesiącach informowaliśmy o rosnącej
roli w zwalczaniu wrogich bezzałogowców,
jaką odgrywają w SZU drony przechwytujące (myśliwskie),
które wchodzą do uzbrojenia nie tylko
wyspecjalizowanych pododdziałów antydronowych,
ale i przeciwlotniczych. Jednymi z najbardziej
skutecznych i rozpowszechnionych są m.in.
ukraińskiej produkcji aparaty Sting firmy Wild
Hornets i Bullet firmy General Cherry, obydwa
w podobnym układzie, napędzane czterema silnikami
elektrycznymi. Tymczasem 18 listopada, przy
okazji prezentacji w Polsce dostarczonego przez
Amerykanów antydronowego systemu MEROPS
(Multispectral Extended Range Optical Sight),
62 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Transport lotniczy
Łukasz Pacholski
Obok maszyn transportowych
Airbus C-295M i Lockheed Martin
C-130E/H Hercules trzecim typem
wielozadaniowego wielosilnikowego
samolotu wojskowego polskiego
lotnictwa jest An-28/M-28 Bryza/
Skytruck. Ten koń roboczy polskiego
lotnictwa, który wiele zadań przejął
po An-ach-2, jest używany od niemal
40 lat – niestety, z różnych przyczyn,
trudno mówić o jednolitym standardzie
wyposażenia, co zwiększa koszty
eksploatacji i utrudnia logistykę.
Czy modernizować Bryzy?
Fotografie w artykule: PZL Sp. z o.o., Lockheed
Martin, Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej,
Łukasz Pacholski.
Pytanie zawarte w tytule artykułu jest wynikiem
tegorocznych informacji o dostarczeniu
do Nepalu dwóch samolotów
M-28 Skytruck, które mają m.in. nowy standard
wyposażenia awionicznego, oparty na rozwiązaniach
firmy Garmin Ltd. Przedstawiciele producenta
– należących do korporacji Lockheed
Martin Polskich Zakładów Lotniczych Sp. z o.o.
w Mielcu – cały czas podtrzymują deklaracje
o możliwości restartu linii montażowej M-28
w przypadku zawarcia kontraktów na produkcję
nowych maszyn, a także możliwości przeprowadzenia
modernizacji już dostarczonych samolotów,
obejmującej ujednolicony standard wyposażenia.
Warto przy tym odnotować, że – bazując
na nieoficjalnych informacjach – Ministerstwo
Obrony Narodowej poszukuje możliwości
zwiększenia potencjału dęblińskiego 4. Skrzydła
Lotnictwa Szkolnego poprzez zakup co najmniej
pięciu nowych wielosilnikowych samolotów
transportowych, które miałyby posłużyć do
szkolenia załóg samolotów wielosilnikowych.
W najbliższych latach liczba wojskowych statków
powietrznych napędzanych przez więcej
niż jeden silnik będzie systematycznie rosnąć –
wśród realizowanych bądź planowanych programów
trzeba wymienić przede wszystkim
rozbudowę lotnictwa transportowego (wielozadaniowe
samoloty transportowo-tankujące,
maszyny transportu strategicznego), nie należy
zapominać również o zakupie następcy Saabów
340AEW. W kolejnych latach mogą powrócić
programy pozyskania samolotów patrolowych
czy rozpoznawczych. Wzorem lotnictwa bojowego
i śmigłowcowego, także w tym segmencie
rośnie potrzeba zwiększenia liczby i tempa
szkolenia personelu latającego.
Poza inicjatywą producenta wiadomo, że komórki
MON i wojska także analizują kwestie modernizacji
M-28. Potwierdza to odpowiedź
Dziś w Siłach Zbrojnych RP wykorzystywanych jest 37 samolotów rodziny M-28. Ze względu na ich wiek, a także
skalę wykorzystania, warto zastanowić się nad ich remontem połączonym z modernizacją i ujednoliceniem
standardu wyposażenia.
Agencji Uzbrojenia, która na pytanie autora poinformowała:
Trwają prace analityczne związane
z możliwością ewentualnej modernizacji posiadanych
samolotów tego typu. Niestety, ze względu
na fazę prac, szczegółowe informacje nie są
jeszcze publikowane.
Powyższa informacja jest ważna i sensowna.
Obecnie trwa realizacja wieloletniego (2025–2033)
programu ujednolicenia wyposażenia lekkich
samolotów transportowych Airbus C-295M.
Także w przypadku C-130H Hercules prowadzone
są prace mające na celu standaryzację wyposażenia
– pełne dostosowanie do krajowych
wymagań przeszły dotąd dwa egzemplarze,
które poddano serwisowi w Wojskowych Zakładach
Lotniczych Nr 2 S.A. w Bydgoszczy (1509
i oczekujący na dostawę do Powidza 1510).
W przyszłym roku takie prace przejdzie również
C-130H nr 1511, który ma trafić wkrótce do Bydgoszczy
na swój pierwszy cykliczny przegląd
PDM (Programmed Depot Maintenance) w polskich
barwach. Brak niestety informacji odnośnie
doprowadzenia do wspólnego standardu
pary samolotów (nr 1512 i 1513), które przechodziły
swój ostatni PDM w portugalskich zakładach
OGMA na zlecenie amerykańskiego Departamentu
Obrony (obecnie Wojny).
❚ Stan obecny
Pierwsze egzemplarze samolotów, oznaczonych
jeszcze jako An-28, zostały dostarczone
przez Polskie Zakłady Lotnicze Sp. z o.o. w Mielcu
Wojsku Polskiemu, a konkretnie Marynarce
Wojennej (0404 i 0405), w 1988 r. Z biegiem lat
ich liczba systematycznie rosła – obecnie wynosi
37 (14 w Marynarce Wojennej i 23 w Siłach
Powietrznych), są one używane do różnorodnych
zadań: rozpoznania ekologicznego, patrolowania
morza, transportowych i do kontroli
z powietrza naziemnych środków zabezpieczenia
lotów, w tym urządzeń wspomagania lądowania.
Ostatni egzemplarz (M-28B/PT Glass
Cockpit, 0225) został przejęty w grudniu 2013 r.
Obok realizacji zadań na rzecz Sił Zbrojnych
RP, maszyny tego typu są ważnym elementem
wsparcia krajowego programu transplantologii,
wykonując loty w ramach „Akcji Serce”. Są także
eksploatowane poza granicami kraju – w ramach
zobowiązań sojuszniczych jeden samolot
patrolowy M28B Bryza-1R stacjonuje rotacyjnie
w bazie Sigonella na Sycylii (PKW IRINI), a do
końca 2024 r. kolejny taki samolot wykonywał
loty z bazy w Turcji (PKW Turcja). Poza jednostkami
operacyjnymi – Brygadą Lotnictwa Marynarki
Wojennej, 8. i 33. bazami lotnictwa transportowego
– kilka z nich stacjonuje w 42. Bazie
Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, gdzie są wykorzystywane
do szkolenia personelu latającego
samolotów wielosilnikowych.
Niemal 40 lat od wdrożenia do eksploatacji
i dostawy rozciągnięte na przestrzeni ćwierćwiecza
sprawiają, że poszczególne egzemplarze
znacznie różnią się standardem wyposażenia
pokładowego. Spośród 37 Bryz 12 najnowszych
napędzanych jest silnikami Pratt & Whitney Canada
PT6-65B (oznaczenie M-28B PT), które wyparły
wcześniej stosowane PZL-10S/TWD-10B. Osiem
najnowszych, zamówionych w 2008 r. i dostarczonych
w latach 2011–2013, zostało dodatkowo
wyposażonych w kabinę w standardzie
„szklany kokpit”, którego kluczowe komponenty
dostarczyła firma Rockwell Collins. Taka sytuacja
powoduje, że trudno o ujednolicenie procesu
szkolenia (już obecnie młodzi piloci opuszczający
4. Skrzydło Lotnictwa Szkolnego muszą
być dodatkowo przeszkalani w 8. Eskadrze
Transportowej w Krakowie, jeśli mają latać na
M-28B/PT GC), a także utrudnia logistykę. Nie
należy też zapominać o bezpieczeństwie personelu
latającego i pasażerów.
68 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Technika lotnicza
Tomasz Szulc
Większość organizowanych w Chinach
jubileuszowych defilad składa się
z części lądowej i lotniczej. Te drugie
były do niedawna niezbyt interesujące,
gdyż chińskie lotnictwo nie miało
się czym pochwalić – eksploatowane
samoloty były przestarzałe,
a na dodatek niemal wszystkie
były konstrukcjami radzieckimi,
które co najwyżej z czasem
nieco zmodernizowano.
Jubileuszowa defilada w Pekinie
Cz. III Samoloty i śmigłowce
Fotografie w artykule: x.com/WenJian0922, Internet.
Ostatnio sytuacja zmieniła się znacząco –
Siły Powietrzne Chińskiej Armii Ludowo-
-Wyzwoleńczej dysponują coraz nowocześniejszym
sprzętem, a proces wycofywania
z jednostek liniowych najstarszych samolotów
niemal się już zakończył.
Myśliwiec pokładowy J-35, czyli „chiński F-35C”.
Pokładowy samolot dozoru radiolokacyjnego KJ-600.
❚ Samoloty
Lotnicza część parady z jednej strony przyniosła
interesujące nowości, a z drugiej rozczarowała,
gdyż analitycy i hobbyści do ostatniej chwili
spodziewali się prawdziwych sensacji. Niewątpliwie
najwięcej nowości dotyczyło statków powietrznych
marynarki, a dokładniej lotnictwa
pokładowego. Najwiekszą nowością była
publiczna premiera samolotu dozoru radiolokacyjnego
KJ-600 – niemal dokładnej kopii
amerykańskiego Grumman E-2 Hawkeye. Wcześniej
Chińczycy próbowali zbudować podobny
samolot na bazie turbośmigłowego Y-7, czyli kopii
An-24. Później zakupili dokumentację również
radzieckiego Jaka-44, ale zapewne jego skopiowanie
uznano za zbyt trudne. Przyczyną było
najpewniej dostosowanie do startu z użyciem
trampoliny, co wymagało zastosowania silników
o bardzo dużej mocy. Maszyna chińska
ma słabsze silniki i musi przy starcie korzystać
z pomocy katapulty, a więc nie nadaje się do
służby na dwóch pierwszych chińskich lotniskowcach,
które jej nie mają. Skopiowanie ponad
pięćdziesięcioletniej konstrukcji amerykańskiej
można uznać za mało ambitne, ale jest
to też gwarancja uniknięcia poważnych błędów
konstrukcyjnych. Pojawiają się spekulacje,
że do powstania samolotu poważnie przyczynił
się chiński wywiad, który zdobył dokumentację
E-2K (odpowiednik późnych E-2C), eksploatowanych
przez lotnictwo Tajwanu. Nie ulega
wątpliwości, że dysponowanie samolotami tej
kategorii jest niezbędne w celu stworzenia pełnowartościowych
pokładowych grup lotniczych.
Z drugiej strony wydaje się, że bardziej
perspektywiczne byłoby opracowanie pokładowego
bezzałogowca o takim przeznaczeniu.
Drugą nowością był udział w defiladzie samolotów
J-35, czyli pokładowej wersji myśliwca
J-31. Ten samolot jest z kolei odpowiednikiem
amerykańskiego F-35. Jest też do niego uderzająco
podobny, a jedyną istotną różnicą jest zastosowanie
dwusilnikowego napędu. Co ciekawe,
jeden z konstruktorów F-35 wiele lat temu
powiedział autorowi niniejszego materiału, że
gdyby nie żądanie stworzenia wspólnego płatowca
następcy F-16, AV-8 i F/A-18, to pokładowy
F-35 na pewno byłby dwusilnikowy (!). J-35
różni się od lądowego J-31 składanymi skrzydłami,
wzmocnionym podwoziem, którego
przednia goleń jest dwukołowa i wyposażona
w zaczep katapulty, oraz instalacją haka do lądowania.
Co ciekawe, maszyna pokładowa ma
najwyraźniej szanse wejść do służby wcześniej
niż wersja lądowa. Warto pamiętać, że J-31 ma
dość zawiłą historię. Podobno skonstruowano
go z inicjatywy fabryki w Shenyangu i lotnictwo
nie było nim początkowo zainteresowane. Dlatego
samolot ujawniono krótko po oblataniu –
w 2012 r., potem pokazywano na salonach
w Zhuhai, zapewne z nadzieją na znalezienie
odbiorców zagranicznych, ale bez zauważalnego
efektu. W międzyczasie myśliwiec dość istotnie
zmodernizowano. Pierwotnie przypominał
skrzyżowanie F-35 (przód) z F-22 (tył), a w postaci
„dojrzałej” utracił jednak jakiekolwiek podobieństwo
do Raptora.
Najwyraźniej nie zrezygnowano też z dalszego
rozwoju pokładowego J-15, który jest z kolei
kopią radzieckiego Su-33. W defiladzie wzięły
udział zarówno przystosowane do startu z użyciem
katapulty J-15T, jak i J-15DH oraz J-15DT,
czyli samoloty walki radioelektronicznej, odpowiedniki
amerykańskich Growlerów.
W szyku wystąpiły również myśliwskie J-20,
w udoskonalonej wersji A i dwumiejscowej S,
70 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Rozpoznanie lotnicze
Northrop Grumman E-2D Advanced Hawkeye
– krok przed konkurencją
Dariusz Wiaderski
Samolot wczesnego ostrzegania,
dowodzenia i kontroli Northrop
Grumman E-2D Advanced Hawkeye
to, biorąc pod uwagę liczbę
dostarczonych egzemplarzy, obecnie
najpopularniejsza konstrukcja tej klasy
na świecie. Opracowana na bazie
wieloletnich doświadczeń, wyniesionych
z eksploatacji ponad 200 seryjnych
Hawkeye’ów poprzednich generacji,
jest krok przed konkurencją.
Ma to związek z zastosowanymi
rozwiązaniami konstrukcyjnymi,
a także postępującą ewolucją
techniczną.
Ilustracje w artykule: US Navy/Petty Officer 1 st Class
Ryre Arciaga, Seaman Amber Rivette; NAVAIR.
Pierwsze seryjne E-2D Advanced Hawkeye
osiągnęły wstępną gotowość operacyjną
w październiku 2014 r. Pomimo faktu,
że chodziło o nową generację popularnej
konstrukcji, główny użytkownik – lotnictwo
morskie Stanów Zjednoczonych – od razu
przygotował mapę drogową aktualizacji, zapewniających
stałe dostosowywanie samolotów do
wyzwań jutra. Biorąc pod uwagę fakt, że aktualizacje
te są prowadzone na bazie zamówień
US Navy, są także dostępne dla potencjalnych
odbiorców eksportowych, którzy zdecydują
się na zamówienie samolotu poprzez procedurę
Foreign Military Sales. Stopniowa ewolucja bazowej
konstrukcji trwa od ponad dziesięciu lat, co
zapewnia sukcesywną implementację nowych
Sonda do uzupełniania paliwa w powietrzu to widoczny znak wdrożenia programu modernizacji i zwiększenia możliwości
operacyjnych maszyn E-2D Advanced Hawkeye.
Ze względu na wysoki priorytet, proces aktualizacji możliwości samolotów E-2D Advanced Hawkeye będzie systematycznie
realizowany na przestrzeni lat. Pakiety modernizacyjne mogą być dostępne także dla użytkowników eksportowych,
którzy zechcą skorzystać z doświadczeń US Navy.
możliwości operacyjnych. Pokazuje to priorytetowe
znaczenie, jakie E-2D Advanced Hawkeye
ma dla lotnictwa US Navy.
Pierwszym elementem, który został opracowany,
przetestowany i wdrożony do działań
operacyjnych, była modyfikacja układu paliwowego.
Zadanie zostało podzielone na dwa
osobne wymagania, co wynikało z docelowych
potrzeb użytkownika. Pierwsze z nich objęło
wygospodarowanie przestrzeni na dodatkowe
zbiorniki paliwa w skrzydłach – ta opcja zapewnia
dłuższy czas lotu i jest proponowana użytkownikom,
którzy planują użycie samolotów
z baz lądowych. Drugie to instalacja sondy, która
zapewnia większą długotrwałość lotu poprzez
uzupełnianie paliwa w powietrzu przy
pomocy giętkiego przewodu tankującego. Ta
modernizacja została zrealizowana dzięki US
Navy i pierwszemu odbiorcy eksportowego
E-2D – Japońskim Powietrznym Siłom Samoobrony.
Dzięki tym zmianom możliwe stało się wydłużenie
czasu lotu, a więc i zasięgu. Pierwsze
próby sondy do tankowania w powietrzu zrealizowano
w 2015 r. – obecnie poszczególne egzemplarze
E-2D Advanced Hawkeye przechodzą
stosowną modernizację dzięki systematycznym
dostawom kolejnych zestawów konwersyjnych
przez Northrop Grumman bądź, jako fabrycznie
nowe, są już dostarczane w nowym standardzie.
Zdolność do dłuższego przebywania w powietrzu
została wykorzystana m.in. podczas niedawnych
72 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Marynarka Wojenna
Tomasz Grotnik
Ogłoszenie wyboru państwa
partnerskiego w programie okrętu
podwodnego nowego typu Orka,
które omawiamy w osobnym artykule
w tym numerze „Wojska i Techniki”,
z pewnością przyćmiło wszelkie inne
doniesienia związane z modernizacją
Marynarki Wojennej RP. Niemniej nie
możemy pominąć wydarzeń
z listopada i grudnia, które – choć
nie tak doniosłe – bez wątpienia
będą miały znaczący wpływ na zmiany,
jakie stopniowo zachodzą w morskim
rodzaju sił zbrojnych.
Ilustracje w artykule: PGZ Stocznia Wojenna,
Schottel, Ministerstwo Obrony Narodowej,
Marcin Chała.
Dotyczą one projektów realizowanych
w kraju, siłami polskiego przemysłu i przybliżamy
je poniżej.
Nie tylko Orka, czyli Ratownik,
Czajka, Wicher i Burza
❚ Ratownik
26 listopada w PGZ Stoczni Wojennej Sp. z o.o.
w Gdyni, od cięcia pierwszych arkuszy blach stalowych,
rozpoczęto produkcję okrętu ratowniczego
pk. Ratownik (nr budowy B108). Przy tej okazji upubliczniono
nowy numer projektu – 108, co wyłącza
z obiegu poprzedni – 570-II, wykorzystywany przy
wcześniejszych odsłonach programu, a przy tym
niepotrzebnie kojarzony z OORP Piast i Lech
proj. 570M, czyli okrętami sprzed pół wieku, które
nowa jednostka zastąpi.
Ratownik powstaje na mocy umowy z 27 grudnia
2024 r., zawartej przez Agencję Uzbrojenia
z konsorcjum przemysłowym, utworzonym
przez Polską Grupę Zbrojeniową S.A. i jej spółki
zależne: PGZ Stocznię Wojenną Sp. z o.o. (PGZ SW)
i Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki
Morskiej S.A. (OBR CTM). Jej wartość wynosi
1 256 652 000,00 PLN brutto.
Celem programu Ratownik jest pozyskanie specjalistycznej
jednostki wsparcia, przeznaczonej
przede wszystkim do zabezpieczenia działalności
operacyjnej okrętów podwodnych. Do jej zadań
będą należały:
❙ wsparcie ratownicze okrętów podwodnych SMER
(Submarine Search and Rescue),
❙ prowadzenie prac głębokowodnych,
26 listopada rozpoczęto budowę Ratownika. Długo oczekiwana jednostka zastąpi pod koniec tej dekady przestarzałe
OORP Piast i Lech. Ma też szanse stać się pierwszym współczesnym okrętem polskiej produkcji sprzedanym za granicę.
Przednia część kadłuba Wichra po wtoczeniu do hali kadłubowej PGZ Stoczni Wojennej. W najbliższych tygodniach
odbędzie się proces scalania konstrukcji, a potem rozpocznie jej wyposażanie. Wodowanie, w dużych stopniu gotowości,
ma się odbyć w sierpniu 2026 r.
❙ ochrona krytycznej infrastruktury podmorskiej,
❙ wsparcie działań NATO w regionie Bałtyku i w obszarze
zainteresowania sojuszu,
❙ prowadzenie kompleksowych operacji ratowniczych
na morzu,
❙ prowadzenie innych operacji wymagających specjalistycznego
sprzętu do prac podwodnych.
Aby okręt mógł wypełniać te zadania, konieczne
jest wyposażenie go w adekwatne systemy. Do
niedawna, poza uogólnionymi parametrami taktyczno-technicznymi
– wyporność 6500 t, długość
96 m, szerokość 19 m, zasięg 6000 Mm, prędkość
16 w., załoga 100 osób + 9 miejsc – nie pojawiały się
żadne dane na temat Ratownika. Jednak w ostatnim
czasie podano informacje o zawartych umowach
na dostawy wyposażenia do tej jednostki.
W trakcie 23. Międzynarodowych Targów
Morskich i Militarnych BaltExpo 2025 PGZ SW
i Schottel GmbH podpisały kontrakt w sprawie dostawy
pędników głównych oraz pomocniczych.
Urządzenia te będą stanowiły ważny element nie
74 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl
Okręty wojenne
Fincantieri w programie Orka
Andrzej Nitka
Mimo niedawnej decyzji o wyborze
Szwecji, jako kraju, który dostarczy
Polsce trzy okręty podwodne w ramach
programu Orka, włoskim akcentem
kończymy cykl artykułów
przybliżających oferty poszczególnych
pretendentów do ich budowy
na zamówienie polskiego resortu
obrony narodowej.
Ilustracje w artykule: Fincantieri,
Marina Militare, Andrzej Nitka.
Rosyjska inwazja na Ukrainę i, będący jej
konsekwencją, skokowy wzrost wydatków
obronnych w Polsce, spowodowały
przyspieszenie lub odblokowanie wielu dotąd zamrożonych
programów modernizacyjnych Sił
Zbrojnych RP. Jednym z tych ostatnich jest program
Orka, czyli zakup dla Marynarki Wojennej RP
(MW RP) okrętów podwodnych nowej generacji.
Niestety, ze względu na swoją specyfikę, program
ten jest kosztowny i dotyczy rodzaju sił
zbrojnych, który dla decydentów nie jawił się dotychczas
jako najważniejszy w naszym wojsku.
Wydaje się, że ostatnie wydarzenia na Morzu Bałtyckim
powodujące wzrost zagrożenia dla nai
podwodnej infrastruktury krytycznej unaoczniły
im jednak, że bez nowoczesnych okrętów podwodnych
nie ma możliwości zapewnienia pełnego
bezpieczeństwa na tym akwenie.
Program Orka trwa już od kilkunastu lat i obfitował
w zwroty akcji godne uwiecznienia w postaci
„opery mydlanej”, z krótkotrwałymi dreszczami
emocji i długimi przerwami w akcji.
Kwestia pozyskania nowoczesnych okrętów
podwodnych dla polskiej floty pozostawała nierozwiązana
od czasów upadku ZSRS i odzyskania
przez nasz kraj niezależności, czyli od ponad
30 lat. Doprowadziło to do sytuacji, że w naszej
flocie pozostał jeden przestarzały okręt podwodny
– ORP Orzeł proj. 877E, na którym banderę
podniesiono w 1986 r. Ze względu na swój
stan techniczny dziś nadaje się on tylko do szkolenia,
i to w ograniczonym zakresie.
W takim stanie, niby realizacji, ujęty w Planie
modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP na
Jeden z włoskich okrętów podwodnych typu U212A zbudowanych przez tamtejszy przemysł stoczniowy we współpracy
z niemieckim koncernem TKMS.
lata 2013–2022, a potem w PMT 2017–2026
i 2021–2035, program Orka przetrwał do maja
2023 r., czyli do ogłoszenia przez ówczesnego
ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka
rozpoczęcia najnowszego postępowania, mającego
doprowadzić do zakupu okrętów. Dzięki
temu Agencja Uzbrojenia mogła zaprosić
przedsiębiorstwa stoczniowe z całego świata,
aby w ramach wstępnych konsultacji rynkowych
zaprezentowały swoją ofertę w zakresie
konwencjonalnych okrętów podwodnych.
Do konsultacji zgłosiły się niemal wszystkie największe
koncerny stoczniowe zdolne do dostarczenia
tego typu rozwiązań: francuski Naval Group,
hiszpański Navantia, włoski Fincantieri, niemiecki
TKMS, szwedzki Saab Kockums i południowokoreańskie
HD Hyundai Heavy Industries i Hanwha
Ocean. W wyniku oceny ofert złożonych w ramach
wstępnych konsultacji rynkowych najwyżej ocenione
przez Agencję Uzbrojenia zostały propozycje
(w kolejności alfabetycznej) z: Niemiec, Szwecji
i Włoch. Jednocześnie w swoim komunikacie
podkreśliła ona, że żadna z pozostałych ofert nie
została wykluczona. Dalsze działania leżały już w rękach
polityków, czego konsekwencją jest obecna
decyzja, którą podjęła Rada Ministrów 26 listopada.
W ocenie autora tego artykułu oferta Fincantieri
wyróżniała się pozytywnie na tle innych pretendentów.
Okręty typu U212NFS (Near Future Submarine)
najlepiej wpisywały się w nasze potrzeby
operacyjne zarówno ze względu na swoją wielkość,
jak również efektywny napęd (ogniwa paliwowe
+ akumulatory litowo-jonowe). Ponadto
propozycja ta dawała duże szanse na atrakcyjne
warunki oferty (pierwszy kontrakt eksportowy dotyczący
okrętów podwodnych), potencjalny zakres
współpracy przemysłowej, jak również umożliwiała
pozyskanie jednostki pomostowej, a w przyszłości
również okrętów kolejnego pokolenia, które są
już planowane przez stronę włoską.
❚ Włoscy pretendenci do Orki
Koncern Fincantieri oferował Polsce okręty podwodne
typu U212NFS, w takiej samej konfiguracji,
jak jednostki budowane aktualnie dla Marina
Militare. Stanowią one rozwinięcie włoskich
okrętów podwodnych U212A, zbudowanych
przez tamtejszy przemysł stoczniowy we współpracy
z niemieckim koncernem TKMS. Jednostki te
noszą nazwy: Salvatore Todaro (S 526), Scirè (S 527),
Pietro Venuti (S 528), Romeo Romei (S 529) i zostały
dostarczone włoskiej marynarce wojennej w dwóch
seriach, w latach 2006–2007 oraz 2016–2017.
W przypadku okrętów typu U212NFS Fincantieri,
jako podmiotowi odpowiedzialnemu za
projekt i głównemu wykonawcy, udało się zaangażować
jeszcze większą liczbę lokalnych dostawców,
wśród których najważniejsi to: Leonardo
(bojowy system dowodzenia), Calzoni
(maszty) i Elettronica (system walki elektronicznej),
dzięki czemu poziom udziału włoskich systemów
i urządzeń w konstrukcji tych jednostek
wzrósł do ok. 70%. Według aktualnych planów
nowe włoskie okręty tej klasy mają zostać dostarczone
w latach 2029–2032.
Cztery U212NFS mają zastąpić w służbie
ostatnie jednostki typu Nazario Sauro (III i IV serii,
wcielone w latach 1988–1995). Program ich
78 Wojsko i Technika • Grudzień 2025
www.zbiam.pl