grudzień - atr express

atrexpress.com.pl

grudzień - atr express

12/2012

grudzień

ISSN: 1897-8657


udownictwo

Bauma 2013

Sukces gwarantowany

Podczas zbliżajacych się wielkimi krokami niezwykle prestiżowych

targów Bauma w Monachium można spodziewać się pobicia kolejnych

rekordów. Międzynarodowe Targi Maszyn Budowlanych,

Drogowych i Górniczych zapowiadane na okres od 15 do 21 kwietnia

2013 r. zajmą ponad 570 tys. m² powierzchni wystawienniczej

(pod dachem i na powietrzu).

Mimo zwiększenia powierzchni wystawowej – organizatorzy

w północno-zachodniej części przygotowali

dodatkowo 15 tys. m² - liczba oczekujących na miejsca

nie zmalała, skoro zdaniem organizatorów wszystkie lokalizacje

zostały zarezerwowane do maja br. Dzięki temu Bauma 2013 ma

wszelkie dane ku temu, aby przekroczyć wyniki poprzedniej imprezy.

Wówczas targi odwiedziło ponad 420 tysięcy gości z około

200 krajów. Swoją ofertę zaprezentowało 3256 wystawców z 53

krajów.

Perspektywy wzrostu

Olbrzymie zainteresowanie towarzyszące monachijskiej wystawie

idealnie koresponduje ze wzrostem światowego rynku budowlanego,

który stanowi doskonały pretekst do większego zapotrzebowania

na materiały budowlane, służąc także pobudzeniu koniunktury

wśród producentów maszyn i urządzeń budowlanych,

drogowych i górniczych. Niemiecka organizacja VDMA (Verband

Deutscher Maschinen-und Anlagenbau) spodziewa się w roku

Boomgaarden Medien Sp. z o.o.

62-604 Kościelec,

Ruszków Drugi, ul. Wesoła 52

tel.: 63-261-60-83, fax: 63-272-54-17

e-mail: atb@atbudownictwo.pl

Internet: www.atbudownictwo.pl

Wydawca:

Jürgen Boomgaarden

Sposób ukazywania się:

miesięcznik

Nakład:

10.000 egzemplarzy

2 grudzień 2012

Prezes wydawnictwa:

Iwona Góra

Dyrektor naczelny:

redakcja@atbudownictwo.pl

Tomasz Kujawski

Zespół redakcyjny:

wydawnictwo@atbudownictwo.pl

Grzegorz Antosik

Stefan Szolc

Tomasz Kujawski

Korekta:

Dorota Tomaszewska

Zamknięcie przyjmowania ogłoszeń:

6 dni przed ukazaniem się czasopisma

do godz. 10 00

bieżącym wzrostu tego sektora

rynku o 5%. Wzrostu sprzedaży

należy upatrywać przede

wszystkim na rynkach wschodzących

– popyt szczególnie

mocno rośnie w krajach BRIC

– Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach

(mimo spodziewanego

schłodzenia gospodarki). Sygnały

dla średnio- i długookresowego

wzrostu są pozytywne:

na całym świecie w ostatnich

latach znacząco wzrosła działalność

budowlana. Należy

spodziewać się dalszego

kontynuowania tego trendu.

Przewidywany średnioroczny

wzrost w światowym przemyśle

budowlanym w wysokości

ponad 4% (do 2015 r.) stanowi

gwarancję trwałego popytu na

nowoczesne maszyny i urządzenia.

Oczywiście wzrost

w poszczególnych sektorach

rynku reprezentowanych podczas

przyszłorocznej Baumy,

również w odniesieniu do regionów

świata, różni się w in-

Dział reklam i ogłoszeń:

atb@atbudownictwo.pl

Marta Połomska

Krzysztof Borowczyk

redakcja@atbudownictwo.pl

Anna Miszczak

ogłoszenia@atbudownictwo.pl

Andrzej Kujawa

Dystrybucja:

Beata Opas

Opracowanie graficzne:

Dorian Sekelský

Paweł Wiśniewski

Ceny ogłoszeń:

informator Media Info 2012

(na życzenie zainteresowanych)

tensywności. Dla przykładu,

można pozostać optymistami,

jeśli chodzi o Niemcy, podczas

gdy rynki krajów Europy Południowej

pozostaną w recesji.

Największy wzrost w branży

spodziewany jest zwłaszcza

w odniesieniu do maszyn drogowych,

do prac ziemnych

oraz obróbki minerałów.

Flagowa impreza

W związku z tym organizatorzy

targów pozostają optymistami

także jeśli chodzi o kolejne

edycje Baumy. Jest nim Messe

München International (MMI),

jedna z wiodących firm wyspecjalizowanych

w organizowaniu

targów. Zajmuje się organizacją

około 40 imprez targowych

w Europie, Ameryce Południowej

i Azji. Flagową imprezą MMI

są także targi Bauma China, odbywające

się w Szanghaju.

Przedstawicielstwa na Europę:

Niemcy:

Boomgaarden Verlag GmbH

Jürgen Boomgaarden

verlag@eilbote-online.de

Francja:

J.-P. Houpert

e-mail: jphoupert@aol.com

Włochy:

H. Niedler

e-mail: horst.niedler@t-online.de

Austria:

M. Schachinger

e-mail: schachingerwien@utanet.at

Druk:

„TRANS-DRUK”

62-590 Golina, Kraśnica Kol. 84

fot. Bauma

Iwona Góra


Budownictwo

2 Bauma 2013

Sukces gwarantowany

8 Raport PMR

Gaz łupkowy w Polsce

11 Raport PMR

Inwestycje infrastrukturalne motorem

napędowym polskich regionów

Temat miesiąca

15 Manitou

Efektywnie na wysokości

16 Budownictwo w Europie

Pod kreską

17 Herkules Wagi

Siła doświadczenia

18 Air Seal Poland

Opony uszczelnione

19 Hinowa/Agro-Partner

Nowoczesne i wielofunkcyjne

20 Komatsu

Strzał w dziesiątkę

str. 13

Portrety firm

21 Zama

Nowe maszyny w ofercie

22 Proxy Trade

Oferta pełna osprzętu

23 Bobcat/PK Serwis

Serwis szyty na miarę

Aktualności branżowe

Rozmowa miesiąca

Dressta – Teraz Polska

Spis treśc i

Na rynku maszyn budowlanych w Polsce właśnie pojawił się nowy gracz. Dotychczas

znana jako międzynarodowa forpoczta marki HSW – Stalowa Wola spółka

Dressta, przejęła obowiązki sprzedaży i obsługi serwisowej maszyn budowlanych

dystrybuowanych obecnie pod wspólną marką na rynku polskim. O działalności spółki

Dressta, sposobie na szybkie zintegrowanie systemu sprzedaży i obsługi posprzedażnej,

oczekiwaniach związanych z przejęciem odpowiedzialności za rynek polski, rozmawiamy

z Andrzejem Calem, dyrektorem biura sprzedaży krajowej w spółce Dressta.

24 Inwestor – wykonawca -

podwykonawca

Partnerstwo czy rywalizacja?

26 Business Centre Club

Manifest dla budownictwa

28 Podsumowanie roku 2012

Gotowi na trudne czasy

34 LiuGong Machinery Poland

Nowe inwestycje

35 Terex Construction

Wizja przyszłości

36 Narodowy Bank Polski

Budownictwo – najmniej rentowne

Opinie użytkowników

37 Piaskownia Stary Jaworów

Dobry sprawdzian

Maszyny komunalne

38 LIWEX

Blitzkrieg w ogrodzie

39 Hydro-Masz/Lindner

Siła uniwersalności

40 Komtechnika

Atrakcyjny sektor

40 Pol-Dróg

Menedżer roku

grudzień 2012

3


Sprzedaż

maszyn i urządzeń budowlanych

4 grudzień 2012

������� ���� ����� ��������

����������������������������

��� ��������

��� �����������


Sprzedaż

maszyn i urządzeń budowlanych

grudzień 2012

5


Części zamienne

i podzespoły do maszyn budowlanych

6 grudzień 2012

www.atbudownictwo.pl

Części do maszyn budowlanych

silniki diesel - skrzynie biegów - hydraulika - inne części

tel. +48 33 483 2O 22, +48 33 872 70 77, e-mail: biuro@wibako.pl www.wibako.pl


grudzień 2012

7


udownictwo

Gaz łupkowy w Polsce

Gaz łupkowy w Polsce

Polska jest europejskim pionierem w dziedzinie projektów poszukiwawczych gazu łupkowego i ma szansę stać się w przyszłości

centrum rozwoju tego sektora. Zainteresowanie niekonwencjonalnymi zasobami gazu ziemnego wzmacnia tu silna potrzeba

dywersyfikacji Do sierpnia dostaw 2012 błękitnego r. Ministerstwo paliwa oraz Środowiska relatywnie wydało łatwy 111 dostęp koncesji do rynku na dla poszukiwanie inwestorów zagranicznych. Wsparcie

działań poszukiwawczych deklaruje również polski rząd.

gazu łupkowego w Polsce. Najwięcej koncesji otrzymały: spółka Skarbu Państwa PGNiG (15),

Petrolinvest (14), Marathon Oil Company (11), 3leg resources (9), Orlen Upstream Sp. z o.o.

(7) i BNK Petroleum (6). Do września 2012 r. zdołano wykonać w całości ok. 25 odwiertów,

a kolejnych 12 jest w fazie realizacji. Jak ocenia PMR, do końca 2012 r. rozpocznie się jeszcze

blisko 20 odwiertów. Ostatnie projekty koncentrują się przede wszystkim na uzyskaniu nowych

profili danych, które pozwolą opracować dalsze plany rozwoju sektora.

Koncesje na projekty poszukiwawcze w Polsce otrzymały

największe firmy z sektora E&P (Exploration and Production

– poszukiwawczo-wydobywcze) w tym: Chevron,

Marathon Oil, ENI, BNK oraz Talisman Energy. W ślad za tym

na krajowy rynek weszli najwięksi podwykonawcy usług, jak

np. Schlumberger, Halliburton, Weatherford oraz Baker Hughes.

Rozszerzyli oni zakres usług, oferując realizację procesu

8 grudzień 2012

poszukiwawczego od etapu

wykonywania otworów wiertnicznych,

po wykańczanie

odwiertów, w tym również zabiegi

szczelinowania hydraulicznego.

W sektorze można

zaobserwować wzrost popy-

Odwierty wykonane i rozpoczęte w Polsce, stan na sierpień 2012

������������������

������������������

��������

��������

������������

������������

���������

���������

�������������

�������������

���������

���������

���������

���������

������� �������

�������� ��������

������� �������

�������������������������� ����������� �������� ����������������������������

������������������������� ����������

����������� ����������

����������

���������

���������

�����������

�����������

��������������

��������������

���������

���������

���������

���������

������������

������������

�����������

�����������

���������������������

Spośród ważkich pytań na temat potencjału przemysłu i możliwości inwestycyjnych,

tu na technologie szczelinowania

i odwiertów. A wejście

na rynek United Oil Services,

wspieranej przez jeden z wiodących

prywatnych funduszy

inwestycyjnych, dodatkowo

potwierdza silne zainteresowanie

polskimi łupkami.

Właśnie owo pojawienie się

na rynku kluczowych, globalnych

graczy będzie miało decydujący

wpływ na szybkość

uruchomienia komercyjnego

wydobycia gazu łupkowego

w Polsce. Zwłaszcza że według

planów Ministerstwa Skarbu

pierwsza kopalnia gazu łupkowego

ma rozpocząć działalność

już w 2015 r.

„Pas łupkowy", obejmujący

ok. 37 tys. km², tj. 12% obszaru

Polski, rozciąga się od północnych

obszarów kraju (basen

bałtycki), przez regiony

centralne (basen podlaski), po

wschodnie (basen lubelski).

Ostatnie prace poszukiwawcze

zdają się potwierdzać, że

najbardziej obiecująca jest formacja

bałtycka i to na tym obszarze

koncentruje się obecnie

większość projektów i badań.

Do sierpnia 2012 r. Ministerstwo

Środowiska wydało 111

koncesji na poszukiwanie gazu

łupkowego w Polsce. Najwię-


Liebherr-Polska Sp. z o. o.

ul. Hansa Liebherra 8

41-710 Ruda Śląska

Tel.: +48 32 342 69 50

E-Mail: info.lpl@liebherr.com

www.liebherr.pl

Doświadczyć

budownictw o

postępu.

Mobilna koparka

firmy Liebherr.

� Najwyższa ekonomiczność dzięki

przyszłościowej technologii

� Przemyślana koncepcja urządzeń dla

maksymalnej produktywności

� Jakościowe komponenty z produkcji firmy

Liebherr

� Ergonomiczne miejsce pracy ze znakomitym

widokiem dla stale wysokiej wydajności pracy

grudzień 2012

Grupa firm

9


udownictwo

cej koncesji otrzymały: PGNiG (15), Petrolinvest (14), Marathon

Oil Company (11), 3leg resources (9), Orlen Upstream (7) i BNK

Petroleum (6). Do września 2012 r. zdołano wykonać w całości

ok. 25 odwiertów, a kolejnych 12 jest w fazie realizacji. Jak

ocenia PMR, do końca 2012 r. rozpocznie się jeszcze blisko 20

odwiertów. Ostatnie projekty koncentrują się przede wszystkim

na uzyskaniu nowych profili danych, które pozwolą opracować

dalsze plany rozwoju sektora.

Spośród ważkich pytań na temat potencjału przemysłu i możliwości

inwestycyjnych, dwa główne dotyczą dokładnej wielkości

niekonwencjonalnych złóż gazu oraz opłacalności jego

wydobycia.

Zasoby gazu łupkowego w Polsce wynoszą według różnych

źródeł: od 346 mld m³ do 1,9 bln m³ (wg Państwowego Instytutu

Geologicznego), 1,4 bln m³ (wg Wood Mackenzie), a nawet

5,3 bln m³ (wg amerykańskiej agencji rządowej US Energy

Information Administration).

Jak potwierdzają sami eksperci, ani szacunkowe dane EIA, ani

te pochodzące z PIG nie są wystarczająco wiarygodne. Na tym

etapie rzetelne informacje na temat wielkości złóż mogą opierać

się jedynie na wyliczeniach, będących wynikami projektów

odwiertowych prowadzonych przez firmy z sektora E&P. Więcej

wykonanych odwiertów wpłynie na poszerzenie wiedzy o polskim

rynku łupków i umożliwi zweryfikowanie jego faktycznego

potencjału. Eksperci spodziewają się bardziej wiarygodnych

danych na temat wielkości zasobów gazu łupkowego pod koniec

2013 r., czyli w momencie gdy, jak wynika z wydanych koncesji

oraz planów firm poszukiwawczych, zostanie wykonanych

w sumie ok. 100 odwiertów.

Polska zużywa 14,3 mld m³ gazu ziemnego rocznie, z czego

tylko 4,1 mld m³ pochodzi z krajowego wydobycia. Niewystarczające

zasoby ropy i konwencjonalnego gazu ziemnego powodują

silną zależność od importu surowców, głównie z Rosji.

Potwierdzenie nawet najmniejszej z szacunkowych wielkości

zasobów gazu łupkowego (wynoszącej 346 mld m³), mogłoby

tę zależność nie tyle poważnie ograniczyć, co zupełnie wyeliminować.

Bowiem komercyjne wydobycie gazu łupkowego

w Polsce pokryłoby w całości zapotrzebowanie na błękitne pa-

10 grudzień 2012

liwo na kilka dziesięcioleci (ok.

30–50 lat).

Optymizm studzą jednak

polskie regulacje prawne,

w tym kwestie podatkowe

oraz procedury koncesyjne.

W tym przypadku prawo nie

do końca nadąża za praktyką,

co wzbudza wątpliwości interesariuszy.

Zarówno inwestorzy

zagraniczni, jak i krajowi

muszą mieć pewność, co do

wysokości podatków, jakie zapłacą

za wydobycie i prowadzenie

działalności w ramach

posiadanych koncesji. A niejasne

deklaracje rządu dotyczące

planów i strategii w tym

względzie nie zachęcają firm

z sektora E&P do zwiększania

aktywności w obszarze projektów

poszukiwawczych. Co

więcej, publikacja wyczekiwanego

przez przedsiębiorców

projektu ram prawnych i regulacji

podatkowych, dotyczących

procedury koncesyjnej

i wydobycia gazu łupkowego,

była przez ostatnich kilka miesięcy

stale przekładana.

Niezależnie od dość mglistych

perspektyw komercyjnej eksploatacji

gazu łupkowego,

polski rząd jest pełen optymizmu

i entuzjastycznie ocenia

projekt jego wydobywania.

Stanowisko władz potwierdza

niedawna umowa o współpra-

cy dot. poszukiwań i wydobycia

gazu łupkowego, podpisana

przez 5 największych

spółek Skarbu Państwa z sektora

energetycznego (PGNiG,

Tauron, KGHM, Enea, PGE).

Mają one przeznaczyć 1,72

mld zł na ten cel.

Mimo pewnych problemów,

możliwość wydobycia gazu

łupkowego w Polsce jest postrzegana

jako atrakcyjna perspektywa

inwestycyjna. Przyczyniły

się do tego: obiecujące

szacunki, co do wielkości złóż,

najbardziej intensywne działania

poszukiwawcze realizowane

obecnie w Europie, możliwa

liberalizacja rynku gazu

w perspektywie średniookresowej

oraz obecność w kraju

wiodących firm sektora E&P.

Wyjaśnienie kwestii prawnych

i podatkowych oraz potwierdzenie

rzeczywistej wielkości

złóż zwiększą potencjał rozwoju

tej nowej i ważnej gałęzi

sektora energetycznego.

Nadchodzące miesiące będą

miały zatem kluczowe znaczenie

dla sektora gazu łupkowego.

Wszystkie zainteresowane

podmioty będą obserwować

dalsze ruchy rządu polskiego

i już aktywnych inwestorów,

by również wejść na rynek

w Polsce na jak najbardziej korzystnych

warunkach.


Inwestycje infrastrukturalne

motorem napędowym polskich regionów

budownictw o

Ostatnie lata dla polskiej gospodarki, a szczególnie dla polskiego przemysłu budowlanego, obfitowały w liczne wyzwania

inwestycyjne, których planowana od lat realizacja wreszcie stała się możliwa dzięki dostępności środków finansowych.

Dotacje unijne wspomogły i nadal wspomagają wiele przedsięwzięć budowlanych, które w dalszym etapie użytkowania

przyniosą korzyści ekologiczne, transportowe lub edukacyjne.

Segment inżynieryjny stanowi trzon polskiego budownictwa

odpowiadając za ponad połowę produkcji budowlano-montażowej.

Znaczna ilość i wartość projektów sprzyja

rozwojowi poszczególnych regionów kraju nie tylko poprzez

pobudzanie popytu na usługi budowlane i okołobudowlane, ale

także dostarczając niezbędnej infrastruktury do dalszego rozwoju

w innych branżach. W 2011 r. w stosunku do roku 2008

wszystkie polskie regiony odnotowały wzrost udziału segmentu

inżynieryjnego, przy czym największe wzrosty odnotowały słabiej

rozwinięta województwa – warmińsko-mazurskie (wzrost

o 18,6 punkta procentowego), lubuskie (wzrost o 18,2 p.p.) czy

podkarpackie (wzrost o 15,6 p.p). Było to przede wszystkim zasługą

realizowanych w regionach dużych inwestycji drogowych,

takich jak droga ekspresowa S7, czy autostrady A2 i A4. Co ważne,

budowana w regionach infrastruktura transportowa wpłynie na

przyszłe ożywienie w budownictwie kubaturowym, a zwłaszcza

w segmencie niemieszkaniowym. Dotychczas dynamiczny roz-

wój segmentu segmentu komercyjnego był domeną najbardziej rozwinięrozwiniętych regionów kraju, np. woj. dolnośląskiego z Wrocławiem Wrocławiem na na

czele, będącego alternatywą dla innych innych cieszących cieszących się zaintereso-zaintereso-

waniem inwestorów miast, jak

Warszawa, Gdańsk czy Kraków.

W tych tradycyjnych dla inwestorów

ośrodkach także następuje

dalszy rozwój − powstają

nowe powierzchnie komercyjne

oraz liczne przedsięwzięcia

zapewniające lokale mieszkaniowe.

Kluczem do rozwoju miejskich

ośrodków jest ich dostępność.

Dlatego też duża część środ-

ków przezna

czana czana jest

na inwes

t y c j e

infrastrukturalne, które poprawią

możliwości transportowe

w obrębie regionów. W uprzywilejowanej

sytuacji jest Trójmiasto,

do którego oprócz

dogodną drogą powietrzną

(lotnisko Rębiechowo) i lądową

(autostrada A1 i planowana trasa

S6 oraz modernizowana trasa

kolejowa E65) można się dostać

także drogą morską z racji

usytuowania miasta, które

grudzień 2012

11


udownictwo

także dodatkowo dostarcza rekreacyjnego charakteru. W związku

z tym Trójmiasto jest coraz częściej wybierane jako ośrodek

prowadzenia wszelkiego rodzaju biznesu, na potrzeby którego

powstają kompleksy biurowe i konferencyjne wraz z zapleczem

hotelowym, a także liczne inwestycje mieszkaniowe. Tereny

o gorszej dostępności transportowej nadal budzą dużo mniejsze

zainteresowanie wśród inwestorów. Dotyczy to przede wszystkim

ośrodków na wschodzie kraju − Lublina i Rzeszowa, w których widoczna

jest mniejsza liczba firm lokujących tam swoje siedziby.

Jednakże budownictwa sytuacja powoli imiejsca się zmienia realizacji wraz z robót, rozwojem 2011 sieci drogowej

i kolejowej oraz rozrostem lokalnych lotnisk w Świdniku (k.

Lublina)

������������������

i w Jasionce (k. Rzeszowa). Południowowschodnia ��� część

kraju jest bowiem zbyt dużym terenem, by był on pomijany jako

jeden �������������������

z aspektów rozwoju kraju. Po uzupełnieniu ���podstawowych

braków infrastrukturalnych region ma szansę na wzrosty w kolej-

��������

���

nych latach. Odmienna sytuacja jest natomiast na terenie Opolszczyzny,

która ��������� niejako znalazła się w cieniu ��� pomiędzy dwoma

������������

���

dynamicznie rozwijającymi się

ośrodkami – Dolnym Śląskiem

z Wrocławiem oraz Śląskiem

z Katowicami i towarzyszącymi

mu miastami. Na tym stosunkowo

niewielkim terenie głównym

inwestorem pozostają

przemysłowe koncerny KGHM,

Tauron i PGE inwestujące tam

głównie w infrastrukturę energetyczną.

Wpływ na ��� rozwój północnej ��

części Polski ma natomiast

realizacja ���inwestycji

��� energetycznych

���

o strategicznym

��

znaczeniu dla rozwoju kraju.

Inwestycją ���taką

jest ��� będąca

��� ��

nadal na etapie realizacji budowa

terminalu skroplonego

gazu ziemnego w obrębie portu

morskiego w Świnoujściu.

W ramach przedsięwzięcia

powstanie obiekt zdolny zmagazynować

5 mld m³ ciekłego

gazu, a szacunkowy koszt

przedsięwzięcia to 3 mld zł.

Inwestorem jest powołana

specjalnie na potrzeby tego

przedsięwzięcia spółka Polskie

LNG SA należąca do operatora

gazociągów przesyłowych –

spółki Gaz-System SA. Roboty

budowlane z tytułu tego zadania

będą zasilać wartość sektora

budownictwa inżynieryjnego

do III kw. 2014 roku. Inną,

bardziej długookresową inwestycją

jest przygotowywana

budowa pierwszej elektrowni

atomowej. Z dużym prawdopodobieństwem

będzie ona

zlokalizowana na terenie województwa

pomorskiego (2 z 3

rozpatrywanych lokalizacji).

Warta ok. 40 mld zł inwestycja

zrealizowana ma zostać

w 2023 roku. Celem ograniczenia

możliwości przedłużania

harmonogramu brana jest pod

uwagę możliwość rozpisania

przetargu o charakterze prywatnym,

gdzie zamawiającym

będzie spółka PGE EJ1 Sp. z o.o.

a rozpoczęcie procesu wyboru

ma nastąpić w I kw. 2013 roku.

Jeśli inwestycja ruszy, będzie

bezapelacyjnie największym

przedsięwzięciem ostatnich lat

w Polsce.

Inwestycje infrastrukturalne motorem napędowym polskich regionów

Struktura produkcji budowlano-montazowej wPolsce, według typu

Inwestycje infrastrukturalne motorem napędowym polskich regionów

Inwestycje infrastrukturalne motorem napędowym polskich regionów

��������

���

��� ���

Struktura produkcji budowlano-montazowej wPolsce, według typu

-montazowej budownictwa wPolsce, ������� imiejsca wedługrealizacji typu robót, ��� 2011

i robót, 2011

������������������

���

���

���

��

���

Kujawsko-pomorskie

������������������

���W������������������

�����������

�������������������

Opolskie

���

�������

Lubelskie

��������

��� Podkarpackie ������������

Lubuskie ���������

��� �����������

���

���

���

���

65%

���

63% �����

61% ���

���

���

61% ���

���

61% ��

���

61%

������

26%

���

23% ���

��� 30% ���

26% ���

���

32%

���

���28%

9%

��

��� 14%

���

�� 8%

13% ��

���

6%

���

���11

%

���

���

������� ������������

��������������

Zachodniopomorskie

����������� ��������

�������������

���

���

61% ���

��� ��

60%

���

60% ��� ���

30% ���

���

23%

���

��� 28%

�� 9%

��

17%

���

��� 12%

���

���

��������������

���������

������������

������������������

����������� ���������

���

���

59% ���

��� ��

58%

���

57% ������

35% ���

���

28%

���

��� 26%

��7%

���

14%

���

��� 17%

���

���

�������������� �����������

Wielkopolskie

�������

Pomorskie

���

���

56%

���

���

����������� 54% ������������

��

���

����������� 54% ���������������

35% ���

31%

���

27%

���8%

14%

��

19%

���

Podlaskie ������������ ��� 53% ���

����������� ��� ������������

27% ���

20% ���

���

����������� ���

������� ���� ����

������

��� ���

�����������������������

��� �������������� ���

�� ���

���

��

��� 12 grudzień ������������� 2012 ���

������

���

���

���

��������� ���

Kluczem do rozwoju miejskich ośrodków jest ich dostępność. Dlatego też duża część

������

���

���

środków przeznaczana jest na inwestycje infrastrukturalne, które poprawią możliwości

fot. PMR

Trzon polskiego

budownictwa,

odpowiadający

za ponad połowę

produkcji budowlanomontażowej,

stanowi

segment inżynieryjny.


Dressta

Andrzej Cal, dyrektor biura sprzedaży krajowej w spółce Dressta.

Teraz Polska

Na rynku maszyn budowlanych w Polsce właśnie pojawił się

nowy gracz. Dotychczas znana jako międzynarodowa forpoczta

marki HSW – Stalowa Wola spółka Dressta, przejęła obowiązki

sprzedaży i obsługi serwisowej maszyn budowlanych dystrybuowanych

obecnie pod wspólną marką na rynku polskim.

O działalności spółki Dressta, sposobie na szybkie zintegrowanie

systemu sprzedaży i obsługi posprzedażnej, oczekiwaniach

związanych z przejęciem odpowiedzialności za rynek polski, rozmawiamy

z Andrzejem Calem, dyrektorem biura sprzedaży krajowej

w spółce Dressta.

Dressta od kilkunastu lat

działa w branży maszyn budowlanych.

Proszę jednak

o przybliżenie najważniejszych

informacji dotyczących spółki.

Spółka Dressta, utworzona

przez Hutę Stalowa Wola

i amerykański koncern Komatsu-Dresser,

rozpoczęła działalność

w 1995 r. na bazie Biura

Handlu Zagranicznego Huty

Stalowa Wola. Ja sam w poprzednich

latach pełniłem różne

funkcje w strukturach handlowych

grupy HSW. Byłem

dyrektorem sprzedaży w Zakładzie

Mechanicznym HSW

S.A., a także zastępcą dyrektora

Centrum Budowy Maszyn

ds. sprzedaży. Nazwa Dressta

stanowi łącznik pierwszych liter

z nazw – Dresser i Stalowa

Wola. Znakiem rozpoznawczym

marki jest bez wątpienia

charakterystyczne logo,

czyli piramida składająca się

z trzech typowych osprzętów

w oferowanych przez spółkę

maszynach – lemiesza, zęba

zrywaka oraz łyżki ładowarkowej,

które zostało zaprezentowane

po raz pierwszy w 2000 r.

podczas targów Intermat w Paryżu.

Grupa Kapitałowa Dressta

posiada 3 spółki zależne, 3

centra sprzedaży części oraz

sieć dystrybucji w kilkudziesięciu

krajach na całym świecie.

W październiku br. obecni

właściciele marki Stalowa

Wola postanowili, że należy

zjednoczyć rynek polski i rynki

międzynarodowe pod jedną

wspólną marką, która od 2000

r. stała się znakiem rozpoznawalnym

w branży, nie tylko

wśród użytkowników, ale i dla

konkurencji.

Jakie były powody podjęcia decyzji

o wprowadzeniu de facto

rozmowa miesiąc a

nowej marki na rynek polski? Jakie działania spółka zamierza

podjąć, aby umocnić pozycję na rynku polskim maszyn produkowanych

w Stalowej Woli?

Od użytkowników wiele razy słyszeliśmy pytanie, dlaczego maszyn

Dressta nie ma w Polsce? Za każdym razem musieliśmy

tłumaczyć, że są tam te same maszyny, tylko produkowane

i sprzedawane z innym znakiem towarowym. Tymczasem w Polsce

operuje szereg koncernów międzynarodowych i decyzje zakupowe

dla krajowych oddziałów są podejmowane za granicą.

Globalizacja rynku wpływa, że zasadna jest sprzedaż pod jedną

marką zarówno w kraju, jak i za granicą. W Polsce maszyny przez

najbliższe kilka lat będą dystrybuowane pod wspólną marką

Dressta i Stalowa Wola. Nazwa Stalowa Wola dobrze się kojarzy,

nie tylko w Polsce, ale i szczególnie w krajach b. ZSRR, głównie

ze względu na cenione ładowarki Ł34, które były sprzedawane

w dużych ilościach i nadal tam z powodzeniem pracują. Maszyny

te na rynkach wschodnich mają pozytywnie odbierany przydomek

„Polak”.

Podobnie jak i na innych rynkach, zamierzamy podkreślać ponad

40-letnią tradycję produkcji tych solidnych i bardzo żywotnych

maszyn, wskazując na możliwość dostosowania ich do wszelkich

wymogów klienta i pracy w różnorodnych warunkach. Chcemy

współpracować ze wszystkimi branżami, w których jesteśmy

obecni, starając się rozszerzyć obecność w leśnictwie oraz sektorze

ekologicznym i komunalnym, z czego wynika m.in. nasza

obecność na targach Komtechnika. Zwracamy już większą uwagę

np. na wyposażenie maszyn Dressta Stalowa Wola w dodatkowy

grudzień 2012

13


ozmowa miesiąca

osprzęt do pracy w przetwórstwie

odpadów, gdyż następuje

ograniczenie składowania

odpadów na rzecz ich przetwarzania.

Mamy świadomość,

że w drogownictwie trudno

będzie o dynamiczny wzrost

sprzedaży, gdyż w ostatnich

latach na rynek trafiło sporo

nowego sprzętu, który obecnie

po upadłościach wielu firm

z branży, jest dostępny po stosunkowo

niskich cenach.

Jestem dobrej myśli, gdyż sądzę,

że Dressta wprowadzi do

dystrybucji maszyn na rynku

polskim sporo świeżej krwi.

Wystarczy wspomnieć, iż

mamy własne procedury serwisowe,

które będziemy wdrażać

wśród krajowych dystrybutorów,

dzięki czemu wsparcie

w tym zakresie powinno być

jeszcze silniejsze. Nie bez znaczenia

pozostaje także nieco

inaczej wyglądający, dwustopniowy

system kontroli jakości.

Czy przewidywane są zmiany

w zakresie sieci sprzedaży produktów

Dressta Stalowa Wola

na rynku polskim?

Nie zamierzamy burzyć już

funkcjonującego organizmu.

Będziemy działać w oparciu

o biuro sprzedaży krajowej

oraz dystrybutorów regionalnych,

którzy jednocześnie

pełnią funkcję centrów serwisowych.

Cieszy nas fakt,

że dilerzy nadal chcą z nami

współpracować. Chcemy ich

w większym zakresie wykorzystywać

do sprzedaży specjalnych

aplikacji maszyn,

z czego jesteśmy znani i co

jest naszym dużym atutem.

Potrafimy bowiem praktycznie

każdą maszynę dostosować

do najbardziej nietypowych

prac. Dla przykładu, niedawno

użytkownikowi w Uzbekistanie

dostarczyliśmy spycharkę

z zamontowanym dźwigiem,

dzięki czemu może za pomocą

jednej maszyny przemieszczać

segmenty torów kolejowych.

Osprzęt dodatkowy pokazywany

na prospektach stano-

14 grudzień 2012

wi jedynie niewielki wycinek

naszej oferty, którą w całości

doskonale znają handlowcy

utrzymujący bezpośredni kontakt

z naszymi klientami.

Większość maszyn sygnowanych

znakiem Dressta trafia

na eksport. Które rynki zbytu

przedstawiają obecnie największą

wartość? Którzy klienci

użytkują najwięcej maszyn?

Zdecydowanie zmienia się

geografia sprzedaży. Jeszcze

niedawno, pod kątem ilościowym,

głównym rynkiem były

Stany Zjednoczone. Choć nadal

pozostają dla nas ważnym

rynkiem zbytu, zostały jednak

obecnie wyprzedzone przez

Rosję i kraje Azji Centralnej. Dynamicznie

zwiększamy sprzedaż

ciężkich maszyn do RPA i na

Bliski Wschód. Klientami Dressty

są przede wszystkim przedsiębiorstwa

działające w przemyśle

wydobywczym, m.in.

wielkie kombinaty związane

ogólnie z wydobyciem kopalin

stałych, choć także płynnych

i gazowych. Doskonałym tego

przykładem są największe kopalnie

odkrywkowe w naszym

kraju, które dysponują pełną

gamą maszyn ze Stalowej Woli.

Co ciekawe, wielu obecnych

i przyszłych klientów z dużym

zainteresowaniem ogląda

park maszynowy np. w KWB

Bełchatów, gdzie doskonale

widać postęp technologiczny

poszczególnych produktów,

np. spycharek gąsienicowych.

W tamtejszej kopalni sprawny

technicznie jest jeszcze najstarszy,

licencyjny model TD-25C,

pracujący obok najnowszego

modelu TD-25M Extra. Można

się tam również przekonać

o wysokiej jakości oferowanych

maszyn, także tych, których

produkcja już dawno została

zaniechana, jak np. ładowarki

gąsienicowej 175C pracującej

nadal w KWB Konin.

Jak w takim razie wygląda dostępność

maszyn ze Stalowej

Woli na rynku wtórnym?

Tego sprzętu jest bardzo mało w „drugim” obiegu. Do marki

Dressta przylgnęła opinia, iż sprzedaje maszyny „jednego użytkownika”.

Klient zakupując daną maszynę eksploatuje ją aż do

fizycznej śmierci. Wiele z nich, mimo przestarzałych rozwiązań,

nadal wykonuje swoją pracę. Co ważne, ich eksploatacja wiąże

się ze znacznie niższymi kosztami, nie są bowiem obciążone

amortyzacją. Związana jest z tym nasza polityka w zakresie części

zamiennych, gdyż w przypadku maszyn wycofanych z produkcji,

nie stosujemy lawinowego wzrostu cen części. Skłania

to klientów do utrzymywania maszyn w sprawności. Nie jest to

dla mnie jako sprzedającego najlepsza wiadomość, ale świadczy

o tym, że klient decydując się na zakup maszyn Dressta Stalowa

Wola, robi to z myślą o dłuższej perspektywie.

Jakie maszyny znajdujące się w ofercie spółki Dressta cieszą się

obecnie największą popularnością?

Są to spycharki i ładowarki, choć był okres, kiedy znaczącą część

naszej sprzedaży stanowiły układarki rur. Produkcja układarek

była znacząca, ze względu na dużą ilość projektów gazowych realizowanych

w różnych regionach świata, tym bardziej, że nie ma

zbyt wielu renomowanych producentów tych maszyn. O bardzo

dobrej jakości naszych urządzeń najlepiej świadczy fakt, że chińskie

firmy, znane z przywiązania do sprzętu własnej produkcji,

decydowały się na układarki Dressta do pracy podczas kontraktów

realizowanych np. w Kazachstanie i Uzbekistanie, m.in. przy

budowie imponującego gazociągu z Turkmenistanu do Chin,

o długości ponad 1,8 tys. km w krajach Azji Centralnej i 5 tys.

km w Chinach.

Czy w związku z tym widzi Pan potrzebę uzupełnienia asortymentu

o kolejne modele?

Na pewno w pierwszym półroczu 2013 roku będziemy chcieli

wprowadzić na rynki międzynarodowe, głównie w krajach UE,

nową ładowarkę kołową, następczynię znanego niegdyś modelu

530 z łyżką 3-metrową, której produkcja została swego czasu

wstrzymana ze względu na wprowadzenie kolejnych norm emisji

spalin. Poważnie myślimy też o rozpoczęciu produkcji większej

spycharki gąsienicowej o mocy 600 KM.

Jaki rozwój sytuacji na rynku przewiduje Pan w roku 2013?

Nie ukrywam, że rozpoczęliśmy działalność na rynku polskim

w trudnym okresie, który związany jest z tym, że załamały się

programy drogowe. Z niepokojem obserwujemy również walkę

o budżet unijny, przeznaczony na rozwój infrastruktury. Jeśli

chodzi o drogi, zostało nam jeszcze bardzo wiele do zrobienia,

a trzeba wiedzieć, że nie są to jedynie prace wykonywane na budowanych

ciągach dróg, gdyż na rzecz takich inwestycji pracuje

szereg innych branż. Nie mówię, że Dressta będzie „zieloną wyspą”,

ale naszym celem jest wzrost sprzedaży i udziału w rynku.

Nie będzie to łatwe, gdyż zdaniem wielu ekspertów ekonomicznych

w 2013 r. nastąpi apogeum kryzysu.

Niewątpliwie daje się zaobserwować, że firmy przygotowują

się na trudniejsze czasy. Widać to doskonale po zestawieniach

planów inwestycyjnych. Rzecz jasna chodzi o ograniczenie

ilości zakupów oraz zwiększenie zapotrzebowania na części

zamienne, potrzebne do odtworzenia już istniejącego parku

maszynowego.

Dziękujemy za rozmowę.


Manitou

Efektywnie na wysokości

Teleskopowy podest 280 TJ zwraca uwagę imponującymi

parametrami, a jednocześnie kompaktowymi gabarytami,

które pozwalają operować maszyną na bardzo niewielkiej

powierzchni. Łącznie z szerokimi możliwościami wysięgnika teleskopowego

pozwala to podjeżdżać blisko obsługiwanego obiektu,

a także umożliwia dostęp do jego zakamarków. Ważąca 16,6 t maszyna

ma szerokość tylko 1,75 m (z koszem – 2,43 m), wysokość 2,75

i długość 11,35 m, którą do transportu, dzięki funkcji zdalnego składania

za pomocą pilota, można zmniejszyć do nieco ponad 8 m.

Duża wysokość,

pokaźny udźwig

Teleskopowy, składany wysięgnik

podnośnika 280 TJ

zapewnia wysokość roboczą

niemal 28 m (27,75 m, przy

wysokości podłogi podestu

25,75 m) i maksymalny zasięg

temat miesiąc a

Prace konserwacyjne, instalatorskie czy remontowo-budowlane na znacznej wysokości zdecydowanie ułatwiają tzw.

podesty robocze, zwane też platformami dostępowymi, oraz podnośniki koszowe. Jednym z producentów maszyn

tego typu jest francuska firma Manitou, bardziej znana na naszym rynku z ładowarek teleskopowych i wózków widłowych,

która uzupełniła asortyment maszyn z wysięgnikami przegubowymi interesującymi podestami teleskopowymi

z serii TJ. Wyróżniający się parametrami i mobilnością model 280 TJ otrzymał nawet tytuł Produktu Roku 2012 w międzynarodowym

konkursie na najlepszy podest z własnym napędem, organizowanym przez magazyny branżowe Access

International i Access Lift & Handlers oraz federację International Powered Access.

boczny prawie 21,5 m, przy

wysokości roboczej około 5 m.

Jednocześnie ostatni człon

wysięgnika można „łamać”

pod kątem +/-70°, a kosz obracać

o kąt +/-90°, co przy nieograniczonej

możliwości obrotu

nadwozia wokół własnej

osi (360°), do którego zamo-

grudzień 2012

fot. Manitou

15


t

emat miesiąca

16 grudzień 2012

fot. Manitou

Dzięki kompaktowym

gabarytom, podest teleskopowy

280 TJ może operować na

bardzo niewielkiej powierzchni.

cowany jest wysięgnik, daje

szerokie możliwości aranżacji

kształtu i pozycji wysięgnika.

Podest roboczy, o wymiarach

2,3 x 0,9 m, ma udźwig 350

lub 240 kg i może zabrać trzy

lub dwie osoby, zależnie od

bocznego wysunięcia teleskopu.

Warto podkreślić, że

wyższy udźwig jest dostępny

praktycznie niemal w całym

zakresie ruchu ramienia,

a jedynie na ostatnich dwóch

metrach wysunięcia jest

ograniczony do 240 kg. Wydajna

hydraulika umożliwia

wykonywanie do czterech

ruchów roboczych w tym samym

czasie. Maszyna może

bezpiecznie pracować przy

wietrze o prędkości 12,5 m/s

(45 km/h).

Firma Manitou kładzie nacisk

na ergonomię i komfort

obsługi maszyn. Taki też jest

czytelny i intuicyjny układ

sterowania podestem 280 TJ,

bardzo łatwy do opanowania,

zwłaszcza

przez użytkowników innych

podestów Manitou.

Dobra zwrotność i trakcja

Podest 290 TJ napędzany jest

wysokoprężnym silnikiem

Kubota o mocy 45 KM, spełniającym

normę emisji spalin

Stage IIIA, i ma napęd na 4

koła, które są standardowo

wypełnione pianką i również

skręcane, co zapewnia

możliwość zmiany toru jazdy

na różne sposoby: gdy koła

skręcone są w tę sama stronę

– chód kraba (jazda po

skosie), lub w przeciwne strony

– co pozwala maksymalnie

zacieśnić skręt. Promień

skrętu maszyny jest w istocie

niewielki: wewnętrzny wynosi

tylko 2 m, a zewnętrzny

– 4,33 m (liczony do śladów

kół). Z opuszczonym teleskopem

i koszem ustawionym na

wprost maszyna mieści się

w promieniu 9,75 m.

Zwracają uwagę bardzo dobre

właściwości jezdne podestu

oraz możliwości pokonywania

przeszkód terenowych,

dzięki wspomnianemu napędowi

na cztery koła, dużemu

prześwitowi (43 cm) oraz

włączanej blokadzie mechanizmu

różnicowego osi tylnej

i zastosowaniu dyferencjału

o ograniczonym poślizgu

w osi przedniej. Zdolność pokonywania

wzniesień modelu

280 TJ wynosi 40%.

W wyposażeniu standardowym

maszyny jest m.in.

akustyczny i wizualny wskaźnik

pochylenia oraz przeciążenia,

elektryczna pompa

awaryjna, pedał bezpieczeństwa

(pozwala na pracę tylko

wówczas, gdy jest wciśnięty),

a na życzenie można otrzymać

m.in. generator 5,5 kV,

wyprowadzenie 230 V i przygotowanie

do instalacji pneumatycznej

do podłączania

narzędzi.

Budownictwo w Europie

Pod kreską

Rozlewające się po Europie spowolnienie gospodarcze nie omija również

sektora budowlanego. Według danych Eurostatu produkcja budowlano-montażowa

spada w większości krajów UE, a Polska znajduje

się wśród państw, w których proces ten zachodzi najmocniej.

O

ile jeszcze w sierpniu 2012 r. produkcja budowlano-montażowa

wzrosła o 0,6% w strefie euro i o 0,2% w całej

Unii Europejskiej (miesiąc do miesiąca), tak we wrześniu

br. spadła odpowiednio o 1,4 i 1,8%. W porównaniu do poprzedniego

roku wskaźnik ten spadł we wrześniu o 2,6% w strefie euro

i o 5,8% w UE.

Kondycja sektora budowlanego stanowi problem dla całej Unii Europejskiej.

We wrześniu br. w ujęciu miesięcznym aż 11 krajów odnotowało

spadek produkcji budowlano-montażowej – największy

w Portugalii (-13,4%), we Włoszech (-8%) i w Rumunii (-4%). Tylko

w trzech państwach zanotowano wzrost produkcji budowlanej –

Słowenii (+17,1%), Niemczech (+2,7%) oraz Szwecji (+1%). Jeszcze

gorzej wygląda porównanie z rokiem 2011. Z dostępnych danych

Eurostatu wynika, że produkcja budowlana spadła w 12 krajach

UE. Polska znalazła się wśród trzech państw, w których wskaźnik

ten obniżył się najmocniej.

Licząc rok do roku, polski sektor budowlany zanotował spadek

produkcji o 16,7%. Wśród głównych problemów branży znalazły

się przede wszystkim: zatory płatnicze, spadek zamówień oraz

nadpodaż mieszkań. W jeszcze trudniejszej sytuacji znajduje się

branża w Portugalii (-18,2%) i Włoszech (-17,8%). W tym samym

czasie produkcja w budownictwie zwiększyła się tylko w dwóch

krajach – w Szwecji (o 4,5%) oraz w Niemczech (+4%).

Produkcja w budownictwie we wrześniu 2012 roku.

Luksemburg*

Szwecja

Belgia*

Niemcy

Austria*

Francja

Hiszpania

EA17

Bułgaria

Słowenia

Rumunia

Węgry*

EU27

Holandia

Dania*

Czechy

Wielka Brytania

Słowacja

Polska

Włochy

Portugalia

-20

-10

0 10

roczna zmiana w %

5,9

4,5

4,0

4,0

3,2

-1,4

-2,2

-2,6

-2,8

-3,9

-4,2

-5,2

-5,8

-6,2

-6,7

-8,2

-13,1

-14,9

-16,7

-17,8

-18,2

Brak danych dla państw: Grecja, Irlandia, Estonia, Finlandia, Malta, Litwa, Łotwa, Cypr

*dane z sierpnia 2012 źródło: Eurostat, forsal.pl


Herkules Wagi

Siła doświadczenia

Jeśli chodzi o pomiar masy, szeroki wachlarz produktów oraz

usług oferuje firma Herkules Wagi z Maksymilianowa w Kujawsko-Pomorskiem.

Posiada już w tej dziedzinie spore doświadczenie,

zdobywane początkowo dzięki dystrybucji produktów

renomowanych producentów wag i podzespołów wagowych,

a obecnie przede wszystkim również własnych produktów.

Wagi samochodowe

Działająca od roku 2007 firma Herkules Wagi (korzystająca z wieloletniego

doświadczenia pracowników wyniesionego z poprzednich

prac) pierwsze osiągnięcia zdobywała w sprzedaży wag samochodowych,

które szybko stały się wizytówką kujawsko-pomorskiego

producenta. – Oferujemy wagi najazdowe i zagłębione, które stanowią

nawet 90% całkowitej produkcji. Stacjonarne wagi samochodowe

posiadają legalizację w III klasie, w związku z czym mogą służyć do

rozliczeń handlowych. Wagi najazdowe i zagłębione mogą być wykonane

z prefabrykatów betonowych lub z konstrukcji stalowej. Wagi

betonowe to rozwiązanie najlepiej dostosowane do polskich warunków

atmosferycznych, charakteryzujące się dużą niezawodnością

oraz odpornością na czynniki zewnętrzne, szczególnie przy dłuższym

użytkowaniu. Wagi stalowe są prostsze w instalacji, a w większości

mogą być także łatwo demontowane oraz ponownie montowane

w nowym miejscu. Mają jednak mniejszą odporność na wilgoć i zanieczyszczenia

– uważa Tomasz Janik, właściciel firmy Herkules Wagi.

Oferta wag samochodowych obejmuje wiele wariantów wykonania

(również na indywidualne zapotrzebowanie klientów) o różnej

nośności maksymalnej – od 15 do 60 t, oraz długości pomostów –

od 6 do 18 m. Urządzenia mają dokładność zgodną ze standardem

OIML (działki odczytowe zależą od nośności maksymalnej wagi,

np. waga do 60 t – 20 kg, waga do 30 t – 10 kg) i pracują w temperaturze

nominalnej (według dyrektywy R76 OIML) od -10 do +40ºC

(dopuszczalna – pomiar bez legalizacji – od -30 do +70ºC).

Asortyment coraz szerszy

Przedsiębiorstwo obecnie oferuje również bogaty wybór wag platformowych,

najazdowych, paletowych, płozowych, zbiornikowych,

ładowarkowych i hakowych, a także czujników tensometrycznych.

Wagi z Maksymilianowa znajdują zastosowanie, m.in. w przemyśle

wydobywczym, spożywczym, w produkcji kruszyw, budowie

dróg i autostrad, w recyklingu, handlu i rolnictwie. Sprawdzają się

w skrajnie ciężkich warunkach, np. w kopalniach czy kamieniołomach.

Ich wykonanie zapewnia dużą trwałość i niezawodność.

Od prawej: Tomasz Janik,

właściciel i Dariusz Murawski,

dyrektor marketingu

Herkules Wagi.

Jak każda firma profesjonalnie

zajmująca się wagami, Herkules

Wagi stosuje odpowiedniej klasy

i dokładności wzorce masy.

Pozwalają one sprawdzić każdą

wagę, a także przeprowadzić jej

kalibrację, wzorcowanie oraz

ponowną legalizację. – Oczywiście

sukcesywnie rozszerzamy

asortyment, wprowadzając kolejne

nowe produkty. Obecnie pracujemy

nad wprowadzeniem do

produkcji prototypu wagi osiowej

z własnymi miernikami wagowymi.

Nasza nowa propozycja stanowi

doskonałą odpowiedź na

coraz ostrzejsze przepisy ruchu

drogowego. W związku z nimi samochody

ciężarowe oraz ciągniki

z przyczepami są sprawdzane

pod kątem jednostkowego nacisku

osi na jezdnię, z określeniem

czego nie radzą sobie klasyczne

wagi samochodowe – mówi

właściciel firmy.

Również usługi

Widząc zapotrzebowanie rynku

na usługi związane z obsługą

istniejących systemów wagowych,

firma Herkules Wagi

uruchomiła także pełną obsługę

serwisową – gwarancyjną

i pogwarancyjną, również wag

innych producentów, opartych

na miernikach firm Rhewa, Soehnle,

Rinstrum i VISHAY. Poza

tym przedsiębiorstwo utrzymuje

bezpośrednie kontakty z wie-

Mniej odporne na wilgoć i zanieczyszczenia,

ale za to proste w instalacji i łatwo

demontowalne są oferowane przez

firmę Tomasza Janika wagi stalowe.

temat miesiąc a

loma producentami podzespołów

wagowych, dzięki czemu

jego ofertę wzbogaca duży wybór

części zamiennych, w tym

przetworników tensometrycznych,

wyświetlaczy wielkogabarytowych

i wielu innych.

Największym problemem

w prowadzonej działalności jest

sezonowość. – Oznacza to, że

w najgorętszych dla nas, nie tylko

z racji temperatury, miesiącach

letnich, wydłuża się termin realizacji

zleceń, nawet do miesiąca.

Najmniej zamówień realizowanych

jest, głównie ze względu na

niekorzystną aurę, która wstrzymuje

wszelkie prace budowlane,

głównie w styczniu i w lutym –

uważa właściciel firmy.

Frontem do klienta

Firma Tomasza Janika wyróżnia

się niekonwencjonalnym podejściem

do czynności wykonywanych

przez pracowników. – Kilkunastoosobowa

kadra nie ma

stale przypisanych obowiązków,

stąd np. montażyści i serwisanci,

gdy nie mają zbyt dużo pracy

przeistaczają się w pracowników

produkcyjnych. Dzięki temu pomagają

udoskonalać konstrukcje

w oparciu o wiedzę i doświadczenie

z montażu urządzeń oraz ich

eksploatacji, czy pozyskanych od

klientów informacji o ich oczekiwaniach

– przekonuje właściciel

firmy. Zwraca uwagę również

elastyczne podejście do klientów.

Firma udziela wszechstronnego

wsparcia w pozyskiwaniu

instrumentów finansowania,

np. leasingu.

grudzień 2012

fot. Herkules Wagi

17


t

emat miesiąca

Air Seal Poland

Opony uszczelnione

Ogumienie maszyn i pojazdów

jest często narażone

na uszkodzenia,

których nie sposób uniknąć.

Aby zniszczenia nie miały katastrofalnych

skutków, stosuje

się różnego rodzaju preparaty

przywracające ciągłość opon

lub zapobiegające powiększaniu

się przebicia. Do interesujących

produktów w tej grupie

rozwiązań należą uszczelniacze

brytyjskiej firmy Air Seal Product,

których wyłącznym dystrybutorem

na naszym rynku

jest firma Air Seal Poland Ltd.

Są to uszczelniacze proaktywne,

w odróżnieniu od reaktywnych,

stosowane zapobiegawczo,

a nie dopiero w momencie

pojawienia się przebicia. Dzięki

temu zapewniają wysoki stopień

bezpieczeństwa i pozwalają

ograniczyć koszty eksploatacji

ogumienia.

Do maszyn i pojazdów

Uszczelniacze Air Seal są stosowane

w celu naprawy przebić

opon pneumatycznych w szerokiej

gamie maszyn i pojazdów.

Są skuteczne zarówno

w oponach bezdętkowych,

w których mogą zapobiegać do

95% przebić w obszarze bieżnika,

jak i dętkowych – 75% skuteczności.

Air Seal, jako jedyny

na rynku, może być prewencyjnie

aplikowany do opon pojazdów

poruszających się z prędkością

powyżej 80 km/h.

W ofercie Air Seal Products

Poland są trzy różne klasy

uszczelniaczy, dostosowane

do specyficznych potrzeb, li-

18 grudzień 2012

kwidujące przebicia o różnych

rozmiarach i usuwające drobne

nieszczelności. Armor-Seal to

uszczelniacz stosowany przede

wszystkim w trudnych lub niebezpiecznych

dla opon warunkach

terenowych, w ciężkich

pojazdach z oponami 18-calowymi

i większymi. Zamyka

przebicia o średnicy do 30 mm.

Heavy Duty – używany zarówno

w warunkach terenowych,

jak i drogowych – zapobiega

przebiciom do 15 mm. Recreational

to uszczelniacz do

użytku indywidualnego, do

stosowania w oponach jednośladów,

samochodów, quadów

oraz mniejszych urządzeń

i pojazdów (kosiarki, przyczepy,

rowery, taczki). Zapobiega

przebiciom również do 15

mm. W wypadku stosowania

produktów Air Seal w oponach

pojazdów drogowych należy

przed aplikacją wyważyć koła

i dopompować powietrze do

zalecanej wartości ciśnienia.

Szybka naprawa

Uszczelniacz Air Seal jest zawiesiną

włókien sztucznych i wypełniaczy

w zagęszczonym

glikolu etylenowym (propylenowym)

na nośniku wodnym,

który umożliwia przemieszczanie

się w oponie. Trwała

naprawa jest osiągana poprzez

sczepienie się włókien i wypełniaczy,

które w miejscu uszkodzenia

opony tworzą w ciągu

kilku sekund elastyczny czop,

powstający mechanicznie, a nie

na drodze reakcji chemicznej.

Przebicie zostaje uszczelnione

Stosowane zapobiegawczo uszczelniacze proaktywne

Air Seal zapewniają wysoki stopień bezpieczeństwa,

jednocześnie ograniczając koszty eksploatacji ogumienia.

niemal bez utraty powietrza i można się nawet nie zorientować,

że w ogóle nastąpiło.

Uszczelniacze eliminują również drobne nieszczelności, zwiększające

ryzyko złapania „gumy”, zapobiegają także uciekaniu powietrza

wokół obrzeża i przez zawór oraz na skutek naturalnego

ubytku w oponach bezdętkowych, wynikającego z ich porowatej

budowy. Zastosowanie uszczelniaczy Air Seal oznacza więc prawidłowe

ciśnienie w ogumieniu, co skutkuje niższą temperaturą

pracy, dłuższą żywotnością opon (przebieg zwiększony o około

20%) i niższym zużyciem paliwa, nie wspominając o oszczędnościach

na skutek krótszych przestojów. Dla przykładu, spadek ciśnienia

w oponach ciężarówki o około 1 bar (z 8,3 do 7,3 bara),

niezauważalny dla laika, zwiększa temperaturę pracy koła o 20%,

co przyspiesza zużycie opony (a także ogumienia w pozostałych

kołach osi), natomiast spadek ciśnienia w oponie o około 0,7 bara

powoduje wzrostu zużycia paliwa o 1%.

Trwały i bezpieczny

fot. Air Seal Poland

Choć głównym zadaniem uszczelniaczy Air Seal jest działanie zapobiegawcze,

można ich także użyć do naprawienia już przebitej

opony. Po zakończeniu aplikacji koło musi być natychmiast wprowadzone

w ruch (np. poprzez przejażdżkę), gdyż rotacja zapewnia

wytworzenie się czopa w miejscu otworu i jego uszczelnienie.

Gdy uszkodzenie jest większe, oponę z uszczelniaczem Air Seal

można oczywiście załatać również w tradycyjny sposób. Wystarczy

jedynie wytrzeć obszar wokół otworu do czysta, a następnie

przetrzeć zwilżoną szmatką – wszystkie preparaty są całkowicie

zmywalne wodą, nie przyklejają się także do felg i piast.

Uszczelniacze Air Seal mają bezterminowy okres przydatności i są

zawsze gotowe do użycia, ponieważ nie ulegają rozszczepianiu

i nie wymagają mieszania. Nie powodują rdzewienia felg, gdyż

zawierają inhibitory korozji, chronią również felgi aluminiowe.

W razie przebicia wytworzony czop powstrzymuje również wodę

od przedostania się do wnętrza opony. Ponieważ są produkowane

na bazie glikolu, zamarzają dopiero w temperaturze poniżej

-35°C. Są w pełni bezpieczne dla gumy, gdyż nie wchodzą z nią

w żadne reakcje, a przy kontakcie zewnętrznym – także dla ludzi

i środowiska.


Hinowa/Agro-Partner

Nowoczesne i wielofunkcyjne

Rozmowa z Mateuszem Burkiewiczem, dyrektorem ds. sprzedaży w firmie Agro-Partner, będącej

przedstawicielem na Polskę włoskiej marki Hinowa, produkującej podnośniki koszowe wyróżniające

się uniwersalnością, dobrymi parametrami i niskimi kosztami eksploatacji.

Skąd pomysł na reprezentację firmy Hinowa w Polsce ?

Nasza firma współpracuje głównie z włoskimi producentami

i w ubiegłym roku, na międzynarodowej wystawie EIMA w Bolonii,

naszą uwagę zwróciły również maszyny marki Hinowa. Są to produkty

niszowe, wyróżniające się bardzo zaawansowanymi rozwiązaniami

technicznymi, wielofunkcyjnością i gabarytami umożliwiającymi

docieranie do miejsc niedostępnych dla innych urządzeń tego

typu, sprawiające przy tym przyjemność z obsługi. Oprócz tego firma

Hinowa posiada wieloletnie doświadczenie, czego efektem jest

wysoka jakość produkowanego sprzętu.

Co jest „flagowym” produktem firmy Hinowa i kim są klienci kupujący

maszyny tej marki?

Najbardziej rozpoznawalnym produktem Hinowa na świecie są

podnośniki koszowe oraz transportery idealnie sprawdzające się

w trudnym terenie jako wózki widłowe, a także same podwozia

gąsienicowe do budowy różnych maszyn. Odbiorcami tego sprzętu

są firmy budowlane, elektroinstalacyjne, zakłady energetyczne,

firmy zajmujące się utrzymaniem zieleni, szczególnie przycinaniem

drzew i trudno dostępnych, wysokich żywopłotów, ale także zakłady

produkcyjne posiadające duże hale, administratorzy hal sportowych,

wytwórnie filmowe. Zastosowanie podnośników Hinowa

jest praktycznie nieograniczone.

Co odróżnia podnośniki Hinowa od innych?

Oferowane przez nas podnośniki koszowe, potocznie zwane

zwyżkami, to urządzenia niszowe, idealnie sprawdzające się

w środowisku niedostępnym dla podnośników tradycyjnych,

najczęściej montowanych na samochodach. Jedną z ważnych

zalet urządzeń Hinowa jest wyjątkowa mobilność, która wynika

z ich małych gabarytów i stosunkowo niewielkiej masy – od

1400 kg, co umożliwia transport samochodem dostawczym lub

na lekkiej przyczepie. Dzięki zastosowaniu podwozia z regulowanym

rozstawem gąsienic, maszyny wyróżniają się także bardzo

dobrymi właściwościami trakcyjnymi na każdym podłożu,

od grząskiego terenu poczynając, na gruzie kończąc.

Z mobilności, kompaktowej konstrukcji i własnego podwozia wynikają

w znacznej mierze minimalne koszty eksploatacji – użytkownik

nie ponosi kosztów utrzymania samochodu-nośnika, a koszty transportu

czy garażowania są znikome. Na niskie koszty użytkowania

wpływają też oszczędne silniki oraz praktycznie bezawaryjna konstrukcja.

Wśród dostępnych jednostek napędowych są niezawod-

ne i trwałe silniki benzynowe

Honda lub wysokoprężne Hatz.

Poza tym dodatkowy silnik elektryczny

z zasilaniem akumulatorowym

pozwala wykorzystywać

maszynę w pomieszczeniach zamkniętych.

Godne uwagi są również parametry

robocze podnośników

Hinowa – zasięg ramienia nawet

do 23 m wzwyż i aż 11 m w bok,

które w połączeniu z możliwością

podjeżdżania bardzo blisko

miejsca pracy pozwalają sięgać

do najtrudniej dostępnych

miejsc. Urządzenia wymagają

również minimalnej powierzchni

do stabilizacji – wystarczy kwadrat

o wymiarach 3 na 3 m, przy

czym powierzchnia nie musi być

równa. Na platformie można pracować

bezpiecznie przy wietrze

o prędkości do 12,5 m/s. Zwraca

także uwagę łatwość sterowania

maszyną z ziemi, za pomocą panelu

kablowego lub radiowego,

temat miesiąc a

a także z kosza – tylko po uruchomieniu

automatycznej stabilizacji

– dzięki umieszczonemu

na nim dodatkowemu panelowi.

Oprócz tego maszyna sama

dostosowuje obroty silnika do

zmieniającego się obciążenia roboczego.

Korzystanie z różnych

narzędzi umożliwia zainstalowane

w koszu gniazdo elektryczne

230 V oraz końcówka instalacji

pneumatycznej.

Absolutną nowością jest wbudowany

odbiornik GPS oraz

połączenie internetowe z siecią

diagnostyczną firmy Hinowa, co

zapewnia z jednej strony możliwość

lokalizacji urządzenia,

a z drugiej – stałą diagnostykę

parametrów pracy i ewentualnych

błędów.

Jak Pan ocenia rynek podnośników

koszowych w Polsce ?

W obecnej sytuacji trudno mówić

o jakimś dynamicznym rozwoju

albo wyraźnej recesji. Z naszej

perspektywy widać jednak,

że wiele firm modernizuje swoją

bazę sprzętową, która często

jest albo bardzo wyeksploatowana,

a przecież prace na wysokości

wymagają zachowania

szczególnych warunków bezpieczeństwa,

albo nieefektywna

ekonomicznie. Znam klientów,

którzy pozbywając się starego

urządzenia i nabywając nowe

w leasingu osiągnęli natychmiastową

poprawę płynności finansowej.

Dziękujemy z rozmowę.

Mateusz Burkiewicz,

dyrektor ds. sprzedaży

w firmie Agro-Partner.

grudzień 2012

19


t

emat miesiąca

Komatsu

Strzał w dziesiątkę

Kto potrzebuje uniwersalnej i mocnej koparki gąsienicowej

w klasie 20-24 t, powinien rozważyć nową

propozycję firmy Komatsu. Wyróżniający się wszechstronnością

model PC210/LC-10 tego producenta

oferuje bowiem bardzo dobre parametry robocze,

bogate wyposażenie standardowe, wysoki komfort

i niewielką uciążliwość dla środowiska naturalnego.

Wszystkie najważniejsze

komponenty nowej

23,5-tonowej koparki

PC210/LC-10, łącznie z silnikiem

oraz pompami, silnikami

i zaworami hydraulicznymi,

zaprojektowała i produkuje firma

Komatsu. Sercem maszyny

jest przyjazny dla środowiska

i zawartości portfela właściciela

„diesel” SAA6D107E-2 o mocy

123 kW/165 KM (ISO14396),

spełniający normę Stage IIIB

i zużywający o 10% mniej paliwa

niż silnik poprzedniej generacji.

Sterowaną elektronicznie

jednostkę napędową wyposażono

w hydraulicznie uruchamianą

turbosprężarkę o zmiennej

geometrii (KVGT), układ

recyrkulacji spalin (EGR) i zintegrowany

filtr cząstek stałych

(KDPF), z systemem regeneracji

dostępnym w dwóch trybach –

aktywnym lub pasywnym.

Wydajna i efektywna

O optymalnej wydajności

w największym zakresie decyduje

wydajność hydrauliki.

A pod tym względem koparka

PC210/LC-10 ma wiele do zaoferowania,

gdyż wyposażona jest

w zamknięty i dostosowujący

20 grudzień 2012

się do obciążenia układ hydrauliczny

CLSS (Closed Load Sensing

System), o maksymalnym

wydatku 475 l/min, dostarczający

tylko tyle oleju, ile w danej

chwili jest potrzebne. Rzecz jasna

wpływa to na obniżenie zużycia

paliwa, ale i zwiększenie

efektywności. Hydrostatyczny

układ napędowy o trzech zakresach

prędkości (do 3; 4,1

i 5,5 km/h) zapewnia maszynie

dobre właściwości trakcyjne,

pozwalające podjeżdżać pod

wzniesienia o nachyleniu 70%

(35°), a także – do spółki z gąsienicowym

układem jezdnym

– wysoką siłę uciągu (gąsienice

o szerokości 600, 700, 800 lub

900 mm - tylko w wersji z wydłużonym

podwoziem LC).

Na znacznie większą stabilność

w porównaniu do koparek z linii

„8” wpływa również wzrost

masy przeciwwagi o około 500

kg (dodatkowo zwiększony

udźwig o 10%).

Kluczem do sukcesu koparki Komatsu

jest jednak zestawienie

właściwej specyfikacji. Model

PC210/LC-10 może współpracować

z różnymi rodzajami łyżek

o pojemności nasypowej od 1,22

do 1,68 m³. Długość ramienia

łyżki może wynosić 2,4 lub 2,9 m

(wysięgnik 5,7 m). W drugim wariancie siła zrywająca na ramieniu

wynosi 108 kN, a na łyżce - 149 kN. Koparka zapewnia maksymalną

głębokość kopania 6,62 m, wysokość operacyjną 10 m (rozładunku

7,11 m) i zasięg na poziomie gruntu 9,7 m (ramię 2,9 m). Warto przy

tym zwrócić uwagę na tryb Lift Mode, odpowiadający za zmaksymalizowanie

ciśnienia układu hydraulicznego, w celu osiągnięcia

maksymalnej siły podnoszenia i płynnego sterowania maszyną.

Wszystko pod kontrolą

fot. Komatsu

Nieodłącznymi atrybutami przestronnej i bezpiecznej kabiny są

przede wszystkim komfort i ergonomia. Bardzo przyjazne środowisko

pracy zapewniają: wyciszone i zabezpieczone od wibracji

wnętrze, boczna konsola zintegrowana z regulowanym, amortyzowanym

pneumatycznie fotelem, a także panel z dużym kolorowym

ekranem LCD (7”), komunikujący się w 25 językach, pozwalający

śledzić najważniejsze parametry koparki i dostarczający niezbędnych

informacji o działaniu maszyny (łącznie z obrazem z kamer

– tylnej i bocznej), który w prosty sposób umożliwia wybór najlepszego

trybu pracy. Wśród 6 dostępnych trybów roboczych jest

tryb mocy, ekonomiczny, podnoszenia dużych ciężarów, kruszarki,

a także dwa tryby przeznaczone do pracy z urządzeniami dodatkowymi:

mocy oraz ekonomiczny.

Nieskomplikowanej obsłudze funkcji roboczych maszyny towarzyszy

również łatwość wykonywania czynności konserwacyjno-serwisowych,

głównie dzięki bardzo dobremu dostępowi do podzespołów

wymagających bieżącego dozoru. Nowa koparka wyposażona

jest również w bezpłatny program serwisowy Komatsu Care (standard

ww wszystkich maszynach z silnikiem spełniającym normę

Stage IIIB), oferujący regularne przeglądy (dokonywane według

przyjętego grafika przez specjalnie wyszkolonych mechaników

używających wyłącznie oryginalnych części zamiennych Komatsu)

przez pierwsze 3 lata lub 2 tys. mth. W ramach programu Komatsu

Care klient może również skorzystać z bezpłatnej wymiany filtra

cząstek stałych, objętego gwarancją do 5 lat lub 9 tys. mth.


Zama

Nowe maszyny w ofercie

Dwa lata temu prezentowaliśmy wielkopolską firmę Zama, specjalizującą

się w przede wszystkim w sprzedaży używanych maszyn

budowlanych, głównie JCB, Caterpillar, Liebherr i Wacker Neuson,

o znanym pochodzeniu i w dobrej kondycji, a także w serwisowaniu

różnych maszyn, jak również oferującej sprzęt na wynajem.

O tym, jak Zama wygląda dziś, jakie zaszły w niej zmiany i co

obejmuje oferta, rozmawiamy z Maciejem Zalewskim, współwłaścicielem

kończącej w tym roku 21 lat firmy. Maciej Zalewski, współwłaściciel firmy Zama.

Co się zmieniło w firmie przez ostatnie dwa lata? Jaki jest obecnie

teren działania?

Największa zmiana dotyczy rozszerzenia asortymentu o nowe

maszyny – zostaliśmy autoryzowanym regionalnym dilerem

nowych maszyn JCB, a także autoryzowanym dilerem nowych

maszyn Takeuchi. Oczywiście cały czas handlujemy sprzętem

używanym. Rozszerzyliśmy również asortyment części, wynajem,

mamy też w ofercie szeroki wybór opon, których spore

ilości sprzedajemy w całym kraju – jesteśmy przedstawicielem

firmy BKT.

Jeśli chodzi o nowe maszyny, obsługujemy zachodnią część

kraju, czyli województwa wielkopolskie, lubuskie, dolnośląskie

i zachodniopomorskie. Jako lokalny diler mamy swoich wieloletnich

klientów, do których generalny importer JCB raczej nie

dotrze, mimo że ma w Wielkopolsce swój punkt. Trudno tu dopatrywać

się konkurencji, raczej możemy mówić o wsparciu

w sprawach technicznych niż o rywalizacji. Jeśli chodzi natomiast

o sprzęt używany, prowadzimy sprzedaż na całą Polskę,

czyli tak, jak dotąd.

Obsługujemy też dużo większą liczbę klientów niż dwa lata

temu, zarówno jeżeli chodzi o sprzedaż i wynajem, jak i serwis.

Wzmocniliśmy zwłaszcza tę ostatnią działalność, dokupiliśmy

dwa samochody serwisowe, których mamy teraz cztery, mamy

też więcej etatowych mechaników, których jest sześciu na 12

zatrudnionych w firmie osób.

Które marki i maszyny pełnią wiodącą rolę? Skąd pochodzą maszyny

używane?

Jeżeli chodzi o sprzedaż nowego sprzętu, prym wiodą koparko-ładowarki

JCB, z 100-konnym, turbodoładowanym modelem

4CX na czele. Ostatnio sprzedajemy też więcej ładowarek

teleskopowych i minikoparek. Jako diler JCB mamy w palecie

całą gamę produktów, łącznie z Fastrakami czy 30-tonowymi

koparkami, dzięki czemu otworzyły się też dla nas nowe sektory

rynku, w których dotąd nie uczestniczyliśmy.

Ofertę maszyn używanych dostosowujemy natomiast do potrzeb

klientów, choć również w tym wypadku najlepiej sprzedają

się koparko-ładowarki JCB, a w ciężkich maszynach preferujemy

Liebherra, CAT-a czy Komatsu.

Sprzęt pochodzi zarówno

z Zachodu, jak również z rynku

krajowego, zawsze od autoryzowanych

dilerów, dzięki

czemu maszyny są w dobrym

stanie. Nierzadko odbieramy

w rozliczeniu sprzęt kupiony

kiedyś od nas przez naszych

klientów. Taka odsprzedaż jest

dla nas ważna, bo dużo o tych

maszynach wiemy, znamy

tych klientów, wiemy jak użytkują

sprzęt. Zwracana przez

takiego klienta maszyna, która

ma powiedzmy 7-8 lat, jest

zwykle w dużo lepszym stanie

niż wynikałoby to z badań firm

wykonujących oceny techniczne.

Nie sprzedajemy przypadkowych

maszyn, dlatego

portrety firm

staramy się wszystko o nich

wiedzieć. Chcemy, żeby klient

do nas wracał.

A kim jest wasz klient?

Pozyskiwanie sprzętu o znanym

rodowodzie jest o tyle

łatwiejsze, że generalnie obsługujemy

mniejsze firmy,

niejako rozwijające się razem

z nami, których maszyny serwisujemy

i mamy o nich wiedzę.

Nie obsługujemy dużych

przedsiębiorstw, a skupiamy

się raczej na małych i średnich

firmach ogólnobudowlanych,

instalatorskich, pracujących

przy sieciach gazowych, wodociągowych

itp., które są

pewnymi klientami. Generalnie

z dużymi podmiotami nie

grudzień 2012

fot. Zama

21


p ortrety firm

Firma Zama rozszerzyła asortyment o nowe maszyny – została

autoryzowanym regionalnym dilerem marek JCB i Takeuchi.

współpracujemy także dlatego,

że nie są pewnymi płatnikami.

Profil klientów jest podobny,

także jeśli chodzi o wynajem.

Z tego też względu najwięcej

wynajmujemy koparko-ładowarek.

W parku na wynajem

są maszyny w wieku do 4 lat,

które oczywiście regularnie

serwisujemy i wymieniamy.

Często zdarza się, że po wynajmie

maszyna zostaje u klienta

już na stałe, bo użytkownik

stwierdza, że potrzebuje jej na

dłużej i że np. leasing mu się

bardziej opłaca. Generalnie

większość sprzętu sprzedajemy

w leasingu, zwykle jest

to 80%, a w ubiegłym roku

było to nawet 90%, ale szczegółowych

statystyk w tym

zakresie nie prowadzimy. Jeśli

chodzi o tę formę finansowania,

mamy akredytację kilku

renomowanych firm leasingowych.

Który obszar działalności jest

najważniejszy, sprzedaż maszyn

nowych czy używanych,

a może części i serwis?

Jeśli chodzi o sprzedaż maszyn

nowych, ten rok jest troszkę

gorszy niż poprzedni. Używane

maszyny cały czas sprzedają

się lepiej. Robimy dużo

22 grudzień 2012

serwisów, więcej niż w poprzednich

latach. Serwisujemy

praktycznie wszystko, nie

tylko „nasze” marki. Oprócz

koparek, ładowarek, spycharek

czy „teleskopów” jesteśmy

m.in. mocni w serwisie

takich maszyn, jak przesiewacze

i kruszarki różnych typów.

Dzięki profesjonalnemu serwisowi

wkraczamy też do innych

branż, np. rolnictwa, gdzie

coraz więcej użytkuje się ładowarek

teleskopowych. W tym

zakresie serwisujemy nie tylko

ładowarki JCB, lecz także Manitou

czy Merlo.

Sprzedajemy też dużo części

do tych i innych maszyn. Bogaty

asortyment części, głównie

tych najbardziej chodliwych,

mamy na miejscu. Jeśli czegoś

brakuje, zamawiamy i praktycznie

w ciągu 24 godzin, 2-3

razy w tygodniu dostajemy

towar. Uważnie analizujemy

sprzedaż, jakie grupy maszyn

są najchętniej kupowane,

o co klienci pytają, dlatego

możemy szybko reagować na

potrzeby rynku. Rozszerzenie

asortymentu właśnie w dziale

części zamiennych okazało się

w naszym wypadku bardzo

dobrym posunięciem.

Dziękujemy za rozmowę.

fot. Zama

Proxy Trade

Oferta pełna osprzętu

W obliczu stagnacji w sektorze maszyn budowlanych i drogowych

dystrybutorzy zaczynają poszukiwać nowych produktów, a także

nieopanowanych jeszcze segmentów rynku. Na poszukiwania ruszyła

także toruńska firma Proxy Trade, znany dostawca osprzętu

do maszyn budowlanych praktycznie wszystkich rodzajów i marek,

która mimo wyjątkowo szerokiej oferty sama wychodzi naprzeciw

wyzwaniom. O tym, co firma oferuje obecnie i jak wygląda

jej asortyment rozmawiamy z Arkadiuszem Kwiatkowskim,

właścicielem firmy Proxy Trade.

W tym roku rynek maszyn budowlanych notuje pewną stagnację.

Czy przekłada się to również na rynek osprzętu?

Nasi odbiorcy sygnalizowali, że rok 2012 nie będzie zbyt dobry,

ale my mimo wszystko nie możemy narzekać. Osprzęty, które

mamy w ofercie, sprzedają się przyzwoicie, dzięki czemu bieżący

rok jest właściwie porównywalny z 2011, jeśli nie lepszy. Gdyby

przyszły rok był taki sam, również bylibyśmy zadowoleni. A jaki

będzie 2013 i lata następne, trudno teraz powiedzieć. Trudno też

oczekiwać jakiegoś totalnego zastoju, bo maszyny budowlane

generalnie się sprzedają, może nieco inne, mniejsze, do których

przecież cały czas będzie potrzebny osprzęt.

Mimo utrzymania sprzedaży, firma na pewno poszukuje nowych

produktów, co zatem pojawiło się ostatnio w ofercie?

W tym roku uzupełniliśmy ofertę o kilka nowych rzeczy. Są to

m.in. rozwiązania dla firm, które specjalizują się w budowie trakcji

kolejowych czy w obsłudze torowisk. Pojawił się również sprzęt

do kruszenia i rozdrabniania, głównie pod maszyny budowlane,

czyli koparki, minikoparki, ładowarki, koparko-ładowarki.

Jest to w większości osprzęt hydrauliczny, ale mamy też nowe

urządzenia pod ciągniki rolnicze, z napędem mechanicznym z

wałka odbioru mocy. Ofertę pod ciągniki rozszerzyliśmy w tym

roku i sądzę, że stanowi ona około 10% naszej sprzedaży. W tym

zakresie oferujemy m.in. całą gamę rozdrabniaczy bijakowych,

Arkadiusz Kwiatkowski, właściciel firmy Proxy Trade.


zarówno z napędem mechanicznym, jak i hydraulicznym włoskiej

firmy Seppi M, producenta z 70-letnim doświadczeniem,

której od roku jesteśmy przedstawicielem na Polskę. Uważam to

za tegoroczny sukces, bo nasza firma od zawsze specjalizuje się

w obsłudze rynku budowlanego, oferując głównie osprzęt do

maszyn budowlanych – od łyżek po urządzenia typu wiertnice

czy łyżki z mieszalnikiem – i wcześniej nie miała tego osprzętu

do ciągników rolniczych.

Firma znana była kiedyś z produkcji łyżek. Czy obecnie są w ofercie

również własne produkty, a jeśli tak, to jakie?

Nadal zajmujemy się produkcją elementów do łyżek, ale ze

względu na zmianę popytu nie mają one, tak jak kiedyś, znaczącego

udziału. Produkujemy za to instalacje hydrauliczne pod

narzędzia, które sprzedajemy, czyli pod młoty, nożyce, wiertnice

czy zagęszczarki. Jeśli po zakupie osprzętu klient ma problem z

jego podłączeniem do hydrauliki posiadanej maszyny, przychodzimy

wówczas z pomocą. Jesteśmy w stanie tak uzupełnić czy

też przekonstruować instalację, aby osprzęt mógł być w pełni

wykorzystany. Jesteśmy w stanie przystosować praktycznie każdą

hydraulikę, w tym temacie poradzimy sobie z każdym problemem.

Jeśli chodzi o hydraulikę, często też namawiamy klientów, trzeba

podkreślić, że z sukcesem, na instalacje hydrauliczne do narzędzi

dodatkowych. Właściwie na każdej maszynie można założyć

tak zwaną instalację boczną, która umożliwia np. podłączenie

pompy do szlamu, młota hydraulicznego, wiertarki, spawarki,

agregatu prądotwórczego czy nawet myjki ciśnieniowej, co znaczenie

rozszerza zakres zastosowań i tym samym wykorzystanie

maszyn. Od dwóch czy trzech lat realizujemy też inne przydatne

rozwiązania, w tym instalacje do wywrotu przyczep. Na przykład

nośniki teleskopowe często mają zaczep do przyczepy, ale

nie są wyposażone w instalację hydrauliczną do wywrotek, którą

my możemy zamontować. Oprócz tego zakładamy też instalacje

pneumatyczne, aby można było sterować hamulcami przyczep.

Jeśli chodzi o hydraulikę, jesteśmy w stanie zrealizować bardzo

różne projekty, także nietypowe, zależnie od potrzeb klienta.

Czy firma działa tylko w kraju? Jak docieracie do klienta i jak

zorganizowana jest sprzedaż? Skupiamy się raczej na kraju, a

eksport jest minimalny. Jeśli już jest, dotyczy rynków Ukrainy,

Białorusi czy też Litwy. Działalność na naszym rynku opieramy

na sześciu przedstawicielach handlowych i bogatej, dobrze ilustrowanej

stronie internetowej, z dokładnymi opisami, filmami,

instrukcjami obsługi, zapewniającej zainteresowanym naszymi

produktami klientom pełną informację w jednym miejscu.

Staramy się docierać do każdego klienta, obsługujemy zarówno

duże firmy, a także dystrybutorów maszyn, jak również niewielkiego

użytkownika końcowego. Klientem jest dla nas każdy,

kto potrzebuje osprzętu. Służymy również pomocą w zakresie

doboru i montażu danego osprzętu na konkretnej maszynie, bo

nie zawsze wszystko do siebie idealnie pasuje. Ze względu na bogactwo

asortymentu, na stanie posiadamy tylko najszybciej rotujący

osprzęt, zaś pozostały zamawiamy wedle życzenia. Czas

realizacji wynosi przeciętnie od dwóch do sześciu tygodni, poza

wyjątkowo skomplikowanymi specyfikacjami, na które trzeba

poczekać dłużej.

Dziękujemy za rozmowę.

Bobcat/PK Serwis

Serwis szyty na miarę

Firma PK Serwis ma bogate

korzenie - powstała

20 lat temu i początkowo

skupiała się na obsłudze

serwisowej i sprzedaży części

zamiennych do maszyn produkcji

krajowej - Huta Stalowa

Wola oraz Fadroma. Z czasem

rozszerzyła ofertę o sprzedaż

maszyn nowych i używanych

po remontach kapitalnych.

Współpraca PK Serwis z marką

Bobcat rozpoczęła się w 1999 r.

Jako jeden z pierwszych dilerów

Bobcata na terenie kraju, firma

miała okazję zdobyć doświadczenie

niezbędne do sprawnej

i kompleksowej obsługi klientów.

- Obecnie obsługujemy

klientów z terenu Dolnego Śląska

i Opolszczyzny. Zależy nam, aby

PK Serwis był kojarzony z marką

Bobcat. Skutecznie pomaga nam

w tym wystrój biura oraz charakterystyczne

oznakowania na

samochodach. Z roku na rok rośnie

grono naszych klientów. Nie

udałoby nam się to bez wspar-

portrety firm

Pierwszą maszynę sprzedaje dział handlowy, a kolejne – komórka

zajmująca się obsługą posprzedażną, obejmująca serwis oraz dystrybucję

części zamiennych. Taka filozofia działania, która przyświeca

firmie PK Serwis z Wrocławia, stanowi fundament skutecznego

funkcjonowania na rynku. Bogata oferta serwisowa dolnośląskiego

przedsiębiorstwa obejmuje m.in. marki: Bobcat, Ingersoll Rand i Montabert,

co zapewnia klientom bezpieczeństwo i możliwość czerpania

maksymalnych korzyści z zakupionych maszyn. Dzięki dobrej obsłudze

w tym zakresie użytkownik może lepiej zarządzać swoim parkiem

maszynowym, redukować koszty eksploatacji, zwiększać produktywność

oraz zapewnić sprzętowi jak najwyższą wartość odsprzedaży.

cia ze strony producenta, który

w ramach współpracy zapewnia

intensywny program szkoleń dla

sprzedawców i serwisantów, dostęp

do materiałów marketingowych,

no i oczywiście dobry produkt

- mówi Agnieszka Pukacz,

dyrektor biura PK Serwis.

Jakość podstawą sukcesu

PK Serwis dysponuje personelem

oraz zapleczem technicznym

umożliwiającym kompleksową

obsługę klientów

w zakresie sprzedaży maszyn,

serwisu oraz dostawy części zamiennych.

Od kilku lat prowadzi

również wypożyczalnię miniładowarek

i minikoparek Bobcat.

- Jesteśmy otwarci na potrzeby

klientów, a ponieważ w ostatnim

czasie odnotowaliśmy zwiększone

zapotrzebowanie na wynajem

sprzętu – uruchomiliśmy wypożyczalnię.

Jest to dobra forma

promowania produktów i przyzwyczajania

do marki – podkre-

grudzień 2012

fot. Bobcat

23


p ortrety firm

Agnieszka Pukacz, dyrektor biura PK Serwis.

śla Agnieszka Pukacz. - Nasze

samochody serwisowe są ciągle

w trasie i są rozpoznawalne. Organizujemy

pokazy, wyjazdy do

klientów, którzy mogą w swojej

firmie czy gospodarstwie rolnym

przetestować każdą z oferowanych

przez nas maszyn. Wśród

ładowarek teleskopowych największą

popularnością cieszy się

model TL 470HF, głównie wśród

rolników. W szerokim wachlarzu

minikoparek aktualnie prym wiodą

modele E14 i E16, choć warto

zwrócić uwagę również na E26,

E32 i E35 – uzupełnia dyrektor

biura PK Serwis.

Wsparcie klientów

PK Serwis chlubi się pokaźnym

gronem zaprzyjaźnionych

klientów, dzięki czemu od podszewki

zna specyfikę wykonywanych

przez nich robót, ich

sytuację i potrzeby. - Staramy

się być w stałym kontakcie z naszymi

klientami. Z takich relacji

czerpiemy wiele korzyści, ponieważ

doświadczenia użytkowników

maszyn są bardzo istotną

informacją przy kolejnych transakcjach.

Zależy nam również,

aby w pełni wykorzystywali

możliwości posiadanego sprzętu,

a dzięki częstym kontaktom możemy

szybko zareagować, gdy

zauważymy, że potrzebują naszej

rady czy pomocy – przekonuje

dyrektor Pukacz. Przykładowo,

24 grudzień 2012

jeden z klientów PK Serwis zamiast

wykorzystywać wszystkie

możliwości oferowane przez

wyposażenie jednej z miniładowarek,

a więc np. równiarkę

z systemem laserowym, stawiał

na usługi firm zewnętrznych.

Przyczyna okazała się banalna,

gdyż przeszkolony w tym zakresie

operator zmienił pracę,

a nowy nie potrafił w pełni obsłużyć

powierzonego mu sprzętu.

Dodatkowe szkolenie szybko

rozwiązało problem, a teraz

przykład tej firmy stanowi dla

PK Serwis świetną rekomendację

w sprzedaży równiarek.

Ciągły rozwój

fot. Bobcat

Rozwój PK Serwis jest uwarunkowany

zmienną sytuacją

na rynku. Pracownicy wkładają

wiele wysiłku, by efekty

ich działań były widoczne.

– Tworzymy zgraną grupę. Każdy

z nas ma jakieś powody dla

których jest tutaj. Dla mnie jest

to satysfakcja z każdej sprzedanej

maszyny, z każdego zdziwienia

dyrektora czy prezesa, że

kobieta potrafi zaprezentować

i sprzedać maszynę, że ma wiedzę

na jej temat, potrafi wsiąść

za stery maszyny i zademonstrować

jej walory w pracy. Czasami

szkolę operatorów, którzy są

zaskoczeni, że młoda kobieta ich

szkoli. Lubię to – podsumowuje

Agnieszka Pukacz.

Inwestor – wykonawca - podwykonawca

Partnerstwo czy

rywalizacja?

Nie kończąca się dyskusja nad przyczynami kryzysu

w budownictwie zdominowała ostatnią edycję targów

Infrastruktura 2012, o czym pisaliśmy już w poprzednim

numerze atb. Sytuacji w sektorze drogowym poświęcony

był m.in. panel „Inwestor – wykonawca – podwykonawca:

partnerstwo w trudnym projekcie czy rywalizacja?”, w którym

uczestniczyli przedstawiciele największych firm budowlanych,

m.in. Budimeksu, Skanska czy Erbudu, a także strony publicznej

– Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad czy Urzędu

Zamówień Publicznych.

Ryzyko po obu stronach

Niezależnie od podmiotu, który reprezentują, wszyscy uczestnicy

dyskusji bez wyjątku podkreślali, że chcą doprowadzić do

takich zmian w procedurach zamówień publicznych, dzięki którym

obie strony postępowania – a więc inwestor i wykonawca,

będą zadowoleni. Jest to tym bardziej ważne, że póki co brak

jest jasności co do poziomu współfinansowania planowanych

zadań przez środki unijne przewidywane w nowej perspektywie

finansowania na lata 2014-2020. W związku z tym większego

znaczenia nabiera przyjęcie takich mechanizmów, które

zabezpieczałyby firmy budowlane przed przejmowaniem gros

ryzyka związanego z realizacją kontraktów drogowych.

Jednym z głównych tematów, przewijających się podczas dyskusji,

była ocena ryzyka inwestycji. Wykonawcy domagają się

możliwości renegocjacji umów, zmiany warunków, a przede

wszystkim rozłożenia ryzyka inwestycji na obie strony. Czy

opierając się na wymienionych założeniach inwestor jest w stanie

zbudować takie porozumienie z wykonawcą, aby osiągnąć

zaplanowane cele w warunkach kryzysu gospodarczego, w których

cierpi przede wszystkim budownictwo? Chyba będzie

trudno, gdyż Lech Witecki, dyrektor GDDKiA stoi na stanowisku,

iż – Jeżeli wykonawca określa termin i cenę, to my musimy się

tego trzymać. Nie można renegocjować umów, bo zabrania tego

prawo i istnieje duże ryzyko, że UE odmówiłaby zapłaty za taką

umowę. Poza tym zmiana umów nie byłaby w porządku w stosunku

do firm, które przegrały przetarg z powodu zaproponowania

wyższej ceny.

Problem dotyczący procedur przetargowych jest jednak znacznie

szerszy, z czego doskonale zdają sobie sprawę przedstawiciele

obu stron. Chociażby dlatego, że akt zawarcia umowy

w oparciu o zamówienie publiczne jest aktem jednostronnego

poddania się silniejszej ekonomicznie stronie. Dowodzi tego

chociażby przykład kar umownych, które powinny być czynnikiem

motywującym, nie zaś demotywującym. Generalnie oznacza

to problem z brakiem wzorca umowy, który byłby obowiązujący

dla wszystkich. – Teraz każda instytucja rządowa ma inny

wzór umowy, sporządzony przez swoich prawników. W innych

krajach sporządzone są ogólne wzory umów, do których stosują

się wszystkie urzędy. Dlaczego u nas nie można tego wprowadzić?

– pytał Marek Michałowski, prezes PZPB. Według przedstawi-


ciela Urzędu Zamówień Publicznych problem ten (podobnie jak

definicja rażąco niskiej ceny) zostanie rozwiązany w 2013 roku.

Słuszne wnioski

Wracając jednak do kwestii natury ogólnej, strona publiczna zakłada

znacznie szerszy przedmiot zmian usprawniających realizację

kolejnych najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych.

– Nie możemy powtórzyć sytuacji, w której znów, jak w latach

2009-2010 nastąpi skumulowanie ponad 150 przetargów i zleceń

w bardzo krótkim czasie. Inwestorzy nie byli na to przygotowani.

Wykonawcy musieli później kupować duże ilości materiałów i kruszywa,

co spowodowało duże podwyżki cen. Ale ta sytuacja już się

nie powtórzy, gdyż przetargi będziemy bardziej rozkładać w czasie.

W przyszłym roku planujemy 12-15 przetargów, a łączne wydatki

na budowę poszczególnych odcinków dróg powinny wynosić ok.

20 mld zł rocznie – stwierdził Lech Witecki. – Dotychczas naszą

największą bolączką było zachwianie płynności finansowej wielu

firm. Wyciągamy jednak wnioski z poprzedniej perspektywy finansowej,

dlatego przygotowujemy nowe rozwiązania, jak np. wypłacanie

zaliczek, czy regulowanie płatności za materiały, które będą

waloryzowane według wskaźników GUS. Poza tym przyszłość widzimy

w zadaniach realizowanych według metody projektuj-buduj

– przekonywał dyrektor Generalnej Dyrekcji.

Czas na kompromis

Obecnie w zasadzie jedynym stosowanym kryterium wyboru

wykonawcy w przetargach jest cena. Wykonawcy przekonują

zatem, aby apriori odrzucać najniższe oferty, kładąc większy

nacisk na wiarygodność przedsiębiorstw, weryfikację firm pod

względem ich możliwości finansowych, organizacyjnych, technicznych

i doświadczenia, w szczególności biorąc pod uwagę

ich dotychczasową działalność na rynku krajowym. – Chciałbym

doczekać czasów, w których firmy budując drogi czy szlaki kolejowe

w terminie i w dobrej jakości, otrzymają z tego tytułu bonus

w postaci jakichś preferencji w kolejnych przetargach – mówił

Dariusz Blocher, prezes zarządu firmy Budimex. Szef czołowego

krajowego wykonawcy zwracał jednak uwagę na brak dia-

Wszyscy uczestnicy dyskusji bez wyjątku podkreślali, że chcą doprowadzić do

takich zmian w procedurach zamówień publicznych, dzięki którym obie strony

postępowania – a więc inwestor i wykonawca, będą zadowoleni.

logu między obiema stronami

zamówień publicznych, które

często okopują się po swoich

stronach barykady. – Elementy

rywalizacji i konkurencji są

na stałe wpisane w nasze relacje.

W drobnych tematach nie

ma problemu z porozumieniem

się, jednak kiedy dochodzimy

do kwestii zasadniczych, przestajemy

się nawzajem słuchać.

Myślę że gdybyśmy usiedli nad

takim rozwiązaniem, w którym

cena nie byłaby jedynym czynnikiem

wyboru wykonawcy,

czy nad mechanizmem indeksacji

cen, szybko znaleźlibyśmy

porozumienie – dodał prezes

Budimeksu. Z wypowiedzi

dyskutantów można jednak

odnieść wrażenie, iż trudno

oczekiwać wprowadzenia

rozwiązań ograniczających

zastosowanie ceny jako kryterium

wyboru wykonawcy, czy

idące dalej odrzucenie najniższej

ceny (brak konkretnych

mechanizmów w tym zakresie,

zgodnych m.in. z prawem

unijnym).

Wykonawcy pod lupą

Nieco inaczej przedstawiciele

strony publicznej widzą jednak

kwestie związane z oczekiwanym

doświadczeniem firm.

Z praktyki wynika bowiem, że

wykonawcy często nie doce-

aktualności branżow e

niają i nie przewidują zagrożeń,

z jakimi spotykali się podczas

realizacji zleceń, czego główną

przyczyną jest brak weryfikacji

firm biorących udział

w przetargach. – Problem nie

tkwi w tym, że dopuścimy 5 czy

20 firm do przetargu, ale aby

były to w komplecie podmioty,

będące w stanie zrealizować zamówienie.

Obecny sposób weryfikacji

nie daje takiej pewności.

Pokazują to przypadki, w których

potencjał firm jest wyłącznie

deklarowany na papierze.

Wprowadzane zmiany w prawie

zamówień publicznych dają

możliwość realnej weryfikacji

wykonawców ubiegających się

o zamówienia, pod kątem tego

czego nie zrobili, albo co zrobili

źle. Dzięki temu możemy określić

czy wykonawcy kwalifikują się do

realizacji zamówienia – mówił

Jacek Sadowy, prezes Urzędu

Zamówień Publicznych. O ile

ten element nie budzi większych

emocji, tak trudno spodziewać

się konsensusu w innej

propozycji zgłaszanej przez instytucje

publiczne. – Jeśli chodzi

o podwykonawstwo, proponujemy

nałożenie obowiązków

na wykonawców dotyczące faktycznego

wykonywania części

zamówienia, szczególnie jego

kluczowych elementów. Poza

tym wykonawca, który osobiście

wykonuje zamówienie musi też

zatrudnić odpowiednio dobranych

podwykonawców. Zamierzamy

zwiększyć nadzór w tej

kwestii. Proponowane zmiany

będą promowały wykonawców,

którzy w przeszłości właściwie realizowali

inwestycje, co pozwoli

uniknąć zamawiającym ryzyka

wyboru wykonawców, którzy się

nie sprawdzili – przekonywał

prezes UZP. Tymczasem prezes

Blocher zadeklarował: Jeżeli

będą tworzone jakieś specjalne

ograniczenia w tym względzie,

to my będziemy szukali innych

rozwiązań. Jestem za wolnym

rynkiem, więc dlaczego zamawiający

ma ingerować w treść

naszych umów z podwykonawcami?

grudzień 2012

25


a ktualności branżowe

Business Centre Club

Manifest dla budownictwa

Budownictwo w Polsce stanowi 7 procent PKB (w Niemczech jest to 10%) i zatrudnia ponad 600 tysięcy osób. Każdego dnia

dziesiątki osób zatrudnionych w budownictwie tracą pracę. Natomiast firmy borykające się z problemami finansowymi, bez

względu na wielkość i rodzaj produkcji, ograniczają swą działalność bądź bankrutują. Od początku roku upadłość ogłosiło ponad

200 firm budowlanych. Utratą pracy jest zagrożonych blisko 150 tys. osób. Rynek straci wykwalifikowanych pracowników,

a budżet państwa przychody z podatków VAT, CIT i PIT oraz wpływy z tytułu ubezpieczeń społecznych. Zagrożenia dla polskiego

systemu bankowego z tytułu załamania na rynku budowlanym mogą sięgać bisko 20 mld zł. Sytuacja staje się groźna dla całej

gospodarki – tak uważa Business Centre Club, organizator listopadowej debaty nt. przyszłości budownictwa - „Ratujmy polskie

budownictwo”.

Szansa, jaką miały być dla polskiej gospodarki, w tym dla

branży budowlanej napływające do Polski środki z budżetu

UE oraz inwestycje związane z Euro 2012, jest w dużej

mierze niewykorzystywana. Premier Donald Tusk w swoim ostatnim

expose zapowiedział kontynuację programu budowy dróg

i przeznaczenie na ten cel w latach 2012-2015 43 mld zł oraz inwestycje

kolejowe o wartości 30 mld. Polski rząd walczy o nowy

budżet UE na lata 2014-2020 i uzyskanie ponad 70 mld euro na

inwestycje. Aby wykorzystać taki strumień środków, niezbędny

jest dialog z przedsiębiorcami i gotowość do podjęcia niezbędnych

działań doraźnych oraz strukturalnych.

Inwestycje szansą rozwoju

O zagrożeniach dla branży budowlanej alarmują od wielu miesięcy

wszystkie organizacje reprezentujące firmy z różnych sektorów

budownictwa. Podkreślają, iż inwestorzy, wydatkując środki

publiczne, powinni w swoich działaniach kierować się przede

wszystkim zagwarantowaniem realizacji interesu publicznego.

Dlatego też powinni skupić się na kwestiach jakości, trwałości,

ekonomiki stosowanych rozwiązań oraz terminowego zakończenia

zakontraktowanych robót i usług. Interes publiczny to

również zrównoważony i stabilny rozwój firm biorących udział

w procesie inwestycyjnym, miejsca pracy, wpływy do budżetu

państwa z tytułu podatków oraz inne dodatkowe wypływy do

Potwierdzeniem postulatów i rekomendacji jest sondaż, który

przeprowadzony został w październiku br. wśród firm członkowskich

BCC – reprezentantów branży budowlanej.

Sondaż BCC nt. problemów branży budowlanej: najważniejsze

przyczyny problemów przedsiębiorstw budowlanych

w Polsce.

Otoczenie:

duża konkurencja na rynku

i składanie przez firmy ofert

z zaniżonymi cenami

pogorszenie płynności finansowej

firm (zatory płatnicze)

spadek tempa wzrostu

gospodarczego i popytu

na inwestycje budowlane

brak spójnej polityki państwa

wobec budownictwa

26 grudzień 2012

40,9%

38,6%

29,5%

65,9%

kasy państwowej i samorządowej.

To również podnoszenie

konkurencyjności kraju.

W innych krajach członkowskich

UE, inwestycje publiczne

w infrastrukturę przyczyniły

się do znaczącego i stabilnego

rozwoju branży, wzmocnienia

kapitałowego i technologicznego

firm, wzrostu zatrudnienia,

a przede wszystkim umożliwiły

ekspansję firm krajowych

na rynki europejskie i poza UE.

Tymczasem w Polsce wiele

firm zostało wydrenowanych

z kapitału, pogorszyła się ich

płynność finansowa, a w konsekwencji

rentowność i konkurencyjność.

Postulaty BCC

Dlatego też szczególnego

znaczenia nabiera realizacja

postulatów Okrągłego Stołu

Po stronie firm:

realizowanie inwestycji infrastrukturalnych

związanych z EURO

2012 po zaniżonych cenach

zaciąganie przez firmy

nieadekwatnych do możliwości

zobowiązań

relacje wykonawców

i podwykonawców

Prawo:

prawo zamówień publicznych

przewlekłe procedury,

m.in. czas uzyskania

pozwolenia na budowę

brak planów zagospodarowania

przestrzennego

BCC, który domaga się konkretnych

rozwiązań, m.in.

w zakresie rozliczeń inwestycji

drogowych i budowy stadionów

na Euro 2012. Oczekiwane

jest odstąpienie od praktyk

przewlekania rozliczeń wykonanych

kontraktów, których

celem jest opóźnienie, a nawet

uniknięcie płatności. Zaległości

samej tylko GDDKiA w płatnościach

za realizację kontraktów

drogowych wobec firm

wykonawczych przekraczają

bowiem 6 mld złotych.

Jeśli chodzi o prawo zamówień

publicznych, postulowane jest

wyeliminowanie najniższej

ceny, jako wyłącznego kryterium

wyboru oferty (zwłaszcza

przy kontraktowaniu usług

projektowych), wprowadzenie

do ustawy definicji rażąco

niskiej ceny, w przypadku inwestycji,

które będą eksplo-

43,2%

34,1%

54,5%

63,6%

59,1%

65,9%

źródło: BCC


Najczęstsze przyczyny problemów przy kontraktach

budowlanych z inwestorem publicznym.

najniższa cena jako główne

kryterium wyboru wykonawcy

przerzucanie całego

ryzyka na wykonawców

nierówność stron w relacji

wykonawca – zamawiający

niemożność renegocjacji kontraktów

z inwestorem publicznym

możliwość odstąpienia od

kontraktu przez zamawiającego

bez żadnych konsekwencji

zbyt duża uznaniowość

Krajowej Izby Odwoławczej

koszty sądowe odwołań

atowane w długim okresie,

wprowadzenie kategorii najniższego

kosztu inwestycji, zaś

w przypadku inwestycji infrastrukturalnych

o dużej wartości,

wprowadzenie procedury

przetargów wielostopniowych

z etapem prekwalifikacji i wykluczania

z nich wykonawców

z rażąco niską ceną. Poza

tym oczekiwany jest szereg

zmian w zakresie prawa budowlanego,

budownictwa

mieszkaniowego, a także planowania

i zagospodarowania

przestrzennego.

Obie strony równe

Poza tym uczestnicy dyskusji

domagają się likwidacji nierówności

stron w procesie inwestycyjnym,

w szczególności

odstąpienie od obciążania wykonawcy

całością ryzyka realizacji

kontraktu i odpowiedzialnością

za zdarzenia, na które

wykonawca nie miał wpływu

(np. błędy w dokumentacji

projektowej przygotowanej

przez zamawiającego), wprowadzenia

do kontraktów waloryzacji

ceny na podstawie

wskaźników GUS, możliwości

aneksowania kontraktów

o wartość niezbędnych robót

dodatkowych nieobjętych zamówieniem,

które nie były

możliwe do przewidzenia na

etapie kontraktowania inwestycji,

a niezbędnych do prawidłowej

realizacji zamówie-

11,4%

4,5%

25%

20,5%

72,7%

65,9%

61,4%

źródło: BCC

nia, jak również stworzenia

mechanizmu pozwalającego

zamawiającemu na wyeliminowanie

z przetargów firm, które

nie posiadają niezbędnych zasobów

do realizacji zamówienia.

Równie ważne jest przy

tym wprowadzenie obowiązku

korzystania przez wykonawcę

z zasobów firm, które zostały

wskazane przez wykonawcę

na etapie ubiegania się o zamówienie,

a także odstąpienie

od projektowanych zapisów

pozwalających na wykluczenie

na 3 lata z rynku zamówień publicznych

firm, którym sąd nakazał

zapłacenie kary umownej

w wysokości przekraczającej

5% wartości kontraktu.

Wykonawca znaczy więcej

aktualności branżow e

Co zrobić, aby uzdrowić sytuację w branży budowlanej?

zmienić warunki realizacji przetargów

– odejście od praktyki stosowania

najniższej ceny jako jedynego

kryterium wyboru oferty

zmienić niekorzystne dla wykonawców

przepisów ustawy

o zamówieniach publicznych

zawierać kontrakty w oparciu

o warunki kontraktowe FIDIC

uporządkować politykę przestrzenną

i upowszechnić plany zagospodarowania

przestrzennego

rozpowszechnić arbitraż

i inne formy polubownego

rozwiązywania sporów

40,9%

31,8%

27,3%

54,5%

Nie sposób przy tym zapomnieć o koniecznych zmianach w zakresie

relacji inwestor publiczny – wykonawca. Przede wszystkim

chodzi o zrównoważenie praw i obowiązków stron umowy

oraz wprowadzenie racjonalnego podziału możliwych do

oszacowania ryzyk pomiędzy stronami procesu inwestycyjnego

– inwestorem, a wykonawcą. W takim przypadku zasadne

wydaje się wprowadzenie obowiązku stosowania jednolitych

wzorów kontraktów w oparciu o Ogólne Warunki Kontraktowe

FIDIC oraz ograniczenie dowolnego modyfikowania tych

warunków przez zamawiającego w przypadku inwestycji infrastrukturalnych

i innych o dużej wartości, przywrócenie inżynierom

kontraktu roli obiektywnego arbitra, ograniczenia

katalogu kar umownych nakładanych na wykonawcę oraz ich

wysokości, a także wprowadzenia pozasądowych procedur

rozstrzygania sporów miedzy stronami w trakcie trwania kontraktu

(negocjacje, mediacje, sądy arbitrażowe), co pozwoli

znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie bez przerywania łączącego

ich stosunku umownego.

grudzień 2012

90,9%

źródło: BCC

27


a ktualności branżowe

Podsumowanie roku 2012

Gotowi na trudne czasy

Każdorazowo ostatnie tygodnie roku stanowią doskonały

pretekst do podsumowania działalności firm i przedsiębiorstw

w minionych dwunastu miesiącach. Jest to szczególnie

uzasadnione, kiedy gospodarka całego kraju dość mocno

zwolniła, a na horyzoncie pojawiło się nawet widmo recesji. Jeszcze

mocniej negatywne czynniki dotknęły podmioty działające

w branży budowlano-drogowej, co tym bardziej każe rozważać

możliwe scenariusze na 2013 rok. Dlatego tradycyjnie już zapytaliśmy

wybrane firmy z sektora maszyn drogowych, budowlanych

i komunalnych o ocenę bieżącej sytuacji, kondycję branży, pomysł

na biznes w roku przyszłym. Naszym respondentom zadaliśmy

następujące pytania:

• Jak oceniacie Państwo rok 2012 pod względem wielkości sprzedaży

i jak wypada on w porównaniu z rokiem ubiegłym?

• Jakie zmiany zaszły w Państwa firmie w ciągu ostatniego roku?

Na ile wpłynęły na funkcjonowanie przedsiębiorstwa?

• Które z oferowanych przez Państwo produktów cieszyły się w bieżącym

roku największym powodzeniem? Które z nich odnotowują

najwyższą dynamikę sprzedaży w porównaniu z rokiem 2011?

• Jaka jest Pana ocena bieżącej i przyszłej kondycji branży budowlano-drogowej

(komunalnej) w Polsce?

• W jakim kierunku idą prace zmierzające do rozszerzenia oferowanego

asortymentu?

• Jakie są plany na przyszły rok? Jakie są oczekiwania Państwa firmy

związane z 2013 rokiem?

Na nasze pytania odpowiedzieli:

Zbigniew Brinken, prezes zarządu Fayat Bomag Polska, Maciej

Burzmiński, kierownik sprzedaży Henschel Automative Equipment,

Rafał Federowicz, dyrektor zarządzający Intrac Polska, Magdalena

Pelz, członek zarządu Intramex Valuepart Polska, Wojciech

Lisicki, dyrektor zarządzający Riwal Poland, Ryszard Sowa, prezes

zarządu Strassmayr Polska, Piotr Zoszak, dyrektor handlowy Tona

oraz Robert Kędzierski, prezes zarządu Waryński Trade.

Fayat Bomag

Dla firmy Fayat Bomag rok bieżący był gorszy pod względem

sprzedaży niż rok 2011. „Dołek” uwidocznił się szczególnie

w drugiej połowie 2012 r. W efekcie możemy mówić o spadku

obrotów rzędu kilkunastu procent w skali roku. Taka zmiana sytuacji

rynkowej wymusiła potrzebę zmian w funkcjonowaniu firmy.

Polegały one w szczególności na przesunięciu przychodów firmy

ze sprzedaży maszyn nowych w kierunku sprzedaży maszyn używanych

i wynajmu. W związku z tym w roku bieżącym najwyższą

dynamiką cechowała się sprzedaż maszyn używanych – wśród

nich w szczególności walców do prac ziemnych.

Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, kondycję branży budowlano-drogowej

oraz komunalnej obecnie oceniam negatywnie.

Wydaje się, że sytuacja ta będzie się utrzymywać co najmniej do

końca roku 2013. Poprawy należy spodziewać się w perspektywie

2014 r., choć i w takim okresie czasu postęp może niestety

nie nastąpić. Uzależnione jest to głównie od dwóch czynników.

Pierwszy z nich, zewnętrzny, stanowi budżet Unii Europejskiej.

28 grudzień 2012

Zbigniew Brinken, prezes zarządu Fayat Bomag Polska.

Wszystko zależy od tego, czy

będzie uchwalony, czy też nie

oraz w jakiej wysokości. Równie

ważne jest to, kiedy podjęta zostanie

decyzja w tym zakresie.

Nie mniej istotny jest czynnik

wewnętrzny, który stanowią

przepisy krajowe, np. dotyczące

partnerstwa publiczno-prywatnego

czy uwolnienia potencjału

przedsiębiorczości.

Dlatego też przewidujemy

dalszy spadek obrotów w wysokości

kilkunastu procent.

W związku z tym nastąpi proces

„cięcia” kosztów i dostosowywania

struktury organizacyjnej

do zmienionych warunków

rynkowych. Szansę dla Fayat

Bomag widzimy w rozwoju

sektora kolejowego i energetycznego,

chociaż nasze maszyny

tylko w minimalnym

stopniu dadzą się zastosować

w obu tych branżach. Nasza

firma zamierza skoncentrować

się na silniejszym „wejściu na

rynek” z maszynami do utrzymania

dróg. Myślę tutaj przede

wszystkim o frezarkach do asfaltu

i układarkach.

Henschel

Biorąc pod uwagę sytuację

w branży, widoczne jest delikatne

spowolnienie, przekładające

się na troszkę niższą

sprzedaż naszych produktów

– wywrotek trójstronnych oraz

zabudów skrzyniowych Henschel

Engineering, dźwigów

samochodowych typu HDS

marki Maxilift, których jesteśmy

jedynym dystrybutorem

na terenie kraju czy podpór

urządzeń dźwigowych Maxistab.

Na szczęście w naszym

przypadku nie sposób mówić

o istotnym spadku obrotów,

co dotyka firmy działające

głównie w budownictwie czy

drogownictwie.

Sposobem na taki stan rzeczy

jest szukanie nie spenetrowanych

dotychczas segmentów

rynku. Jednym z nich jest bez

wątpienia szeroko pojęta „komunalka”,

do której kierujemy

godne polecenia zabudowy,

idealnie nadające się do

samochodów komunalnych

wielu marek przeznaczonych


Maciej Burzmiński, kierownik sprzedaży

Henschel Automative Equipment.

do zbierania odpadów, liści

czy śmieci. Wraz z nimi dużym

zainteresowaniem cieszą

się nasze bardzo solidne żurawie

HDS, ułatwiające rozładunek,

a przy tym zwiększające

funkcjonalność oferowanych

zabudów. Jak zatem widać,

koncentrujemy się na dywersyfikacji

rynku, kierując swoje

produkty, co oczywiste,

głównie do szeroko pojętego

transportu, ale również

budownictwa. Rzecz jasna

wszystko zależy od potrzeb

zgłaszanych przez poszczególne

sektory rynku.

Patrząc z szerokiej perspektywy

całego rynku, firma

Henschel cały czas się rozwija,

o czym najlepiej świadczy

rosnąca produkcja, kierowana

przede wszystkim na rynki

eksportowe, głównie do

Niemiec, krajów Beneluksu

i Skandynawii. Jesteśmy zatem

dobrej myśli, wychodząc z założenia,

że kryzys europejski

nie odciśnie na naszej działalności

większego piętna.

Oczekujemy przy tym odbicia

gospodarek europejskich, co

powinno być istotnym czynnikiem

stymulującym wzrost

sprzedaży.

Intrac

Kończący się rok okazał się

bardzo wymagający. Sprzedaż

w całym sektorze budowlanym,

w porównaniu z rokiem

2011 znacznie zmalała. Pomimo

wyhamowującego zainteresowania

nowymi maszynami

należy pamiętać, że usługi serwisowe

oraz sprzedaż części

zamiennych to dzisiaj ten fragment

naszej działalności, dzięki

któremu spowolnienie w sprzedaży

maszyn nie jest aż tak

odczuwalne. Intrac należy bowiem

do firm, których atutem

jest kompleksowość usług.

Rok 2012 to czwarty rok funkcjonowania

firmy Intrac w Polsce.

Zdobyte w tym czasie doświadczenia

pozwoliły nam na

taką organizację pracy, która

odpowiada wymaganiom i potrzebom

rynku. Niezbędne

więc były zmiany w obszarze

aktualności branżow e

handlowym i administracyjnym naszej firmy. Poza tym zgodnie

z długofalowym planem inwestycyjnym, w tym roku przenieśliśmy

dwa oddziały do większych lokalizacji. Dotychczasowy

oddział w Gdyni przenieśliśmy do Gdańska. Od sierpnia nasze

biuro oraz nowoczesna hala serwisowa znajdują się w centrum

logistycznym przy obwodnicy Trójmiasta. Na bardziej nowoczesny

zamieniliśmy również oddział w Rzeszowie, który dumnie nas

reprezentuje na południu Polski.

W roku bieżącym w dalszym ciągu największym zainteresowaniem

cieszył się nasz niekwestionowany produkt nr 1, czyli

koparko-ładowarka. Warto jednak zaznaczyć, że największą dynamikę

sprzedaży odnotowaliśmy w sektorze mini-maszyn, tj.

koparek gąsienicowych. Trzeba przy tym dodać, że w sektorze

maszyn ciężkich udało się utrzymać poziom sprzedaży z 2011 r.

Skłania to do większej pracy z nowymi produktami, tworzenia

nowych rozwiązań współpracy z klientami, poszukiwań i aktywnych

działań w nowych sektorach. Rozszerzenie asortymentu ma

zawsze na celu dotarcie do kolejnych segmentów rynku, wyjście

naprzeciw potrzebom klientów. Czas kryzysu to dobry moment,

aby dostawcy tacy jak Intrac Polska dostarczali kompleksowe

rozwiązania również dla klientów działających poza sektorem

budowlanym.

Oczywiście obok tak popularnych produktów jakimi są koparko-ładowarki

i ładowarki teleskopowe, ważnym punktem

w 2013 roku będzie nowa seria wózków widłowych Manitou.

Dzięki nim będziemy mogli dotrzeć do zupełnie nowego sektora

– logistyki, z którą podobnie jak z branżą komunalną wiążemy

duże nadzieje.

Spowolnienie w branży budowlano-drogowej, jak również

znaczne zmniejszenie wsparcia unijnego dla firm, spowoduje

bowiem w najbliższym czasie znaczny spadek popytu na maszyny

budowlane, w szczególności nowe. Jednocześnie konkurencja

wśród producentów maszyn posiadających nadwyżki sprzętu

wyprodukowanego w 2012 r. spowoduje silną walkę o klienta

wrażliwego na cenę. Równolegle taka sytuacja przyczyni się do

zwiększenia aktywności w sektorze maszyn używanych, a także

krótkoterminowych najmów. Okres ten będzie mobilizował firmy

oferujące maszyny i kompleksową obsługę posprzedażową

do większego nakładu pracy, aby spełnić oczekiwania aktualnych

i przyszłych klientów.

Rafał Federowicz, dyrektor zarządzający Intrac Polska.

grudzień 2012

fot. Intrac Polska

29


a ktualności branżowe

W nadchodzącym 2013 roku chcemy umocnić swoją pozycję na

terenie Polski. Zamierzamy to osiągnąć poprzez dalsze wzmocnienie

istniejącej sieci sprzedażowo-serwisowej Intrac, zapewniającej

partnerstwo oraz łatwy dostęp do produktów i usług

serwisowych dla klientów, którzy zaufali markom Case, Manitou

i John Deere. Każdego dnia będziemy pracować, aby Intrac był

postrzegany jako profesjonalny dostawca maszyn, serwisu oraz

części zamiennych najwyższej jakości, działający i wykorzystujący

wieloletnie doświadczenie międzynarodowej organizacji pracującej

z sukcesem w krajach bałtyckich, a od 2008 r. również w Polsce.

Naszym celem i wyzwaniem jest pełna satysfakcja klienta. Jak

w wielu firmach, również w Intrac Polska najbliższe miesiące to

czas wytężonej pracy całego zespołu, dzięki której chcemy lepiej

poznawać potrzeby klientów i jeszcze efektywniej je zaspokajać.

Mam jednak nadzieję, że w 2013 r. oprócz ciężkiej pracy, która niewątpliwie

nas czeka, nie zabraknie również czasu na świętowanie

naszych piątych urodzin!

Intramex

Zgodnie z założeniem został osiągnięty planowany wzrost w

roku 2012 na poziomie 30%. Było to możliwe oczywiście dzięki

naszym klientom, którym należą się szczególne podziękowania.

Tylko dzięki ich zaufaniu do naszej firmy jest możliwy dalszy rozwój

Intramex Valuepart Polska. Efektem tego jest umocnienie pozycji

na rynku części do maszyn budowlanych. Stale powiększamy

udział w rynku, czemu służy m.in. stałe rozszerzanie asortymentu

produktów własnej marki Vtrack.

W 2012 r. duży nacisk położyliśmy na dalsze podniesienie jakości

obsługi klientów, co było możliwe dzięki odpowiedniemu doborowi

kadry pracowników, którzy swoją wiedzą, doświadczeniem

i zaangażowaniem umożliwili dalszy rozwój firmy. W tym kontekście

nie bez znaczenia okazuje się również wzrost stanów magazy-

30 grudzień 2012

fot. Intramex Valuepart Polska

Magdalena Pelz, członek zarządu Intramex Valuepart Polska.

nowych, zarówno w kraju, jak

i w naszych placówkach w Europie.

Tylko w Polsce, w porównaniu

z rokiem 2010, ich stan

wzrósł o 200%. W przypadku

magazynów zagranicznych,

w analogicznym okresie wzrost

wyniósł 20-30%, co pozwala

zapewnić dostępność części na

poziomie 90%. Przede wszystkim

została wzmocniona oferta

w zakresie części podwoziowych

do maszyn budowlanych

Stalowa Wola. Własna fabryka

wykonująca takie elementy

umożliwiła rozpoczęcie produkcji

podwozi właśnie do

naszego rodzimego produktu,

jakim są maszyny produkowane

w Stalowej Woli, z czego

działająca na rynku polskim firma

Intramex Valuepart Polska

jest naprawdę dumna. Dodatkowo

stworzyliśmy dostępny

od przyszłego roku, program

do samodzielnego projektowania

kompletnych podwozi

do maszyn, co jest szczególnie

atrakcyjną propozycją dla

producentów nietypowych

maszyn budowlanych, w których

część podwoziowa jest

nabudowywana specjalistycznym

sprzętem. Warto dodać, iż

w znacznym stopniu zwiększył

się asortyment łyżek, lemieszy

oraz szerokiego zakresu zębów.

W tym przypadku stan magazynów

zagranicznych wzrósł

o 25-50%, co pozwala zapewnić

dostępność części w 90%.

Zgodnie z przewidywaniami

zauważalne jest spore spowolnienie

w branży budowlano-drogowej.

Wiele mówi się

o środkach unijnych dla Polski

na lata 2014 – 2020. Największa

część tego budżetu przeznaczona

jest na Fundusz Spójności,

z którego finansowany

jest rozwój bezpiecznej infrastruktury

drogowej, gospodarki

odpadami czy zapewnienie

bezpieczeństwa przeciwpowodziowego.

Niestety zapomina

się, że przed nami jest najpierw

rok 2013… Mamy świadomość,

że obecna sytuacja nie stwarza

warunków do rozwoju i wyma-

ga zachowania dużej ostrożności

w przypadku inwestycji,

jak i współpracy z przyszłymi

kontrahentami. Jednak nie powinno

to mieć aż tak dużego

wpływu na największych producentów

i pośredników działających

w tej branży, mających

mocną pozycję na rynku. Zadaniem

Intramex Valuepart Polska

na rok 2013 jest utrzymanie obrotów

oraz pozycji rynkowej na

obecnym poziomie. Nie zamierzamy

jednak ograniczać dalszego

rozwoju. W przyszłym

roku szczególny nacisk chcemy

położyć na rozwój usług. Jeszcze

z końcem br. udało nam

się poczynić inwestycje, dzięki

którym nie musimy ograniczać

się wyłącznie do sprzedaży samych

części. Nasi klienci mogą

już zatem korzystać z usług ślusarskich,

takich jak: spawanie,

toczenie, frezowanie, cięcia, jak

również remontów czy regeneracji

części. Jesteśmy w stanie

również zrealizować specjalne

zamówienia klientów. Na początku

2013 r. pojawi się nowa

firmowa strona internetowa,

która będzie prezentować

m.in. pełen asortyment części,

jak i zakres usług. Znajdzie się

tam sporo nowości, promocji

i ciekawostek. Nowością będzie

również udostępnienie katalogu

części online. Podsumowując,

nie boimy się nowych wyzwań,

dzięki czemu tworzymy

z pasją i radością!

Riwal Poland

Bieżący rok w porównaniu

z 2011 r. wypada bardzo dobrze.

Riwal osiągnął ponad 40procentowy

wzrost obrotów

w porównaniu z rokiem ubiegłym.

To bardzo dobry wynik,

który potwierdza, iż obrany

przez naszą firmę kierunek rozwoju

jest właściwy. Szczególnie

jesteśmy zadowoleni ze znacznego

wzrostu zainteresowania

klientów jedną z oferowanych

grup maszyn, którą stanowią

podesty nożycowe spalinowe.

W tym roku staraliśmy się roz-


Wojciech Lisicki, dyrektor zarządzający Riwal Poland.

wijać we wszystkich płaszczyznach

naszej działalności, co

przyniosło zakładane przez nas

efekty. Jako cel wyznaczyliśmy

sobie przede wszystkim zapewnienie

klientom najlepszych doświadczeń

w branży. Dlatego

gwarantujemy najwyższe standardy

w zakresie bezpieczeństwa,

produktywności, serwisu

i obsługi. W ciągu ostatniego

roku zwiększyliśmy flotę o kolejne

maszyny, wyodrębniając

przy tym kategorię ładowarek

teleskopowych obrotowych.

Ponadto wzmocniliśmy siły

sprzedażowe w firmie Riwal

Poland, jak również usprawniliśmy

procesy administracyjne.

Dodatkowo rozbudowaliśmy

system szkoleń operatorów podestów

ruchomych i ładowarek

teleskopowych. Dzięki temu

możemy prowadzić szkolenia

nie tylko w naszych oddziałach,

ale także w miejscach zgodnych

z preferencjami klientów.

Prognozując możliwy rozwój

wypadków w 2013 r. należy

pamiętać, że rynek polski

w dalszym ciągu posiada duży

potencjał. W przyszłym roku

mamy zamiar umocnić się na

pozycji lidera branży wynajmu

i sprzedaży podestów ruchomych.

Jednak prognozy ekonomistów

nie są optymistyczne,

w związku z czym zapewne

nie będzie to proste. Mimo to

mamy nadzieję, że wyznawane

przez nas wartości, skupiające

się wokół naszego klienta, pozwolą

nam skutecznie realizować

misję firmy. W przyszłym

roku będziemy intensywnie

rozwijać dział sprzedaży maszyn

nowych i używanych oraz

dział sprzedaży szkoleń. Zamierzamy

również zwiększać

dystrybucję części oraz zakres

świadczonych usług konserwatorskich.

W planach mamy także

zintensyfikowanie działań na

następnych obszarach Polski,

co wiąże się z otwarciem kolejnych

oddziałów – w tej chwili

jest ich 7 na terenie całego kraju.

Jednym z naszych priorytetów

jest bezpieczeństwo pracy.

W związku z tym kładziemy

nacisk na najwyższą jakość

szkoleń, po to aby nasi klienci

zawsze pracowali bezpiecznie.

Jeśli zaś chodzi o oferowany

asortyment, to osiągnęliśmy

już pełną gamę produktów

i usług, jakie chcielibyśmy mieć

w naszej ofercie. Dzięki dosko-

aktualności branżow e

nale skomponowanej flocie oraz wewnętrznych usługach transportowych,

jesteśmy w stanie obsługiwać największe projekty

w Europie bez względu na to, czy na określonym rynku znajduje

się oddział firmy Riwal.

Strassmayr Polska

Charakterystyka produkcji skupiona wokół maszyn przeznaczonych

do remontu dróg okazała się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.

Wiele firm obecnych na polskim rynku zajmujących się dystrybucją

oraz produkcją maszyn do budowy dróg zawiesiło swoją

działalność lub całkowicie się z niej wycofało. Już Targi Autostrada

2012 pokazały, że ta branża topniała w tempie błyskawicznym.

Załamanie gospodarcze w Europie Zachodniej powoli, ale stopniowo

dotyka rynek polski. Coraz mniejszy strumień pieniędzy na

budowę nowych dróg zmusił firmy zajmujące się tą gałęzią do

weryfikacji własnej bazy sprzętowej oraz zasobów ludzkich. Stało

się to, co przewidywaliśmy już w ub.r., czyli ograniczenie budowy

nowych dróg, czego efektem jest zwiększenie zaangażowania

w ich remontowanie. Cele zakładane na rok bieżący zostały osiągnięte,

a zagranicą wręcz podwojone. Uznanie na świecie marki

Strassmayr w prosty sposób pozwala na kontynuację produkcji

pod szyldem „polskiego producenta”. Budowa wizerunku „partnera”

dla firm drogowych jest dla nas priorytetem. Dzięki takiemu

podejściu zdobywamy coraz więcej zadowolonych klientów, dla

których serwis posprzedażowy jest równie ważny co decyzja o zakupie

nowej maszyny z logo Strassmayr. Nasza produkcja w roku

bieżącym wzrosła o ponad 23% w porównaniu do 2011 r. i o 36%

na przestrzeni dwóch lat.

Dynamika rozwoju niesie ze sobą również określone zmiany w zarządzaniu

systemem produkcji. Bardziej efektywne wykorzystanie

potencjału ludzkiego pozwala na lepsze planowanie, a co za

tym idzie maksymalne wykorzystanie mocy produkcyjnych. Podejmujemy

kolejne wyzwania poparte zadowoleniem naszych

partnerów. Nowe rozwiązania wprowadzone w maszynach CAT

zaowocowały otrzymaniem kolejnych zleceń przy modernizacji

ich flagowych produktów. Zajęliśmy bardzo ważny przyczółek

w grupie maszyn do remontu dróg. Obecnie to Strassmayr dyktuje

nowe trendy w tej dziedzinie, a konkurencja stara się wykorzystywać

nasze pomysły w swoich maszynach.

Rok bieżący przyniósł zainteresowanie sektorem typowych remontów

wykonywanych za pomocą maszyn do tego dedykowanych

– remonterów drogowych. W tej branży jesteśmy liderem na

polskim rynku oferując pełną gamę remonterów drogowych typu

patcher oraz remonterów połaciowych do przeprowadzania rewitalizacji

i zamykania spękań drogi. W 2012 r. sprzedaż remonterów

wzrosła dwukrotnie, natomiast remonterów typu patcher utrzymała

się na równie wysokim poziomie. Kolejnymi popularnymi

urządzeniami są duże kotły do podgrzewania wysokotemperaturowych

mas zalewowych, do uszczelniania spękań i dylatacji. Ich

sprzedaż w stosunku do roku ubiegłego wzrosła o 60%.

Firma Strassmayr Polska zrobiła w 2012 r. olbrzymi krok w kierunku

dalszego rozwoju, wykupując w czerwcu br. pełne prawa do

marki i logo Strassmayr, wraz z wszelkimi prawami do produkcji

i dystrybucji maszyn sygnowanych tym znakiem na całym świecie,

jednocześnie przenosząc centrum zarządzające Strassmayr

do Polski. Naturalnym efektem tego kroku były działania zmierzające

do uruchomienia produkcji kolejnych typów maszyn na

podstawie zakupionych dokumentacji. Z wykonawcy zleceń stali-

grudzień 2012

31


a ktualności branżowe

Ryszard Sowa, prezes zarządu Strassmayr Polska.

śmy się zatem wyłącznym producentem

odpowiedzialnym

z jednej strony za dalszy rozwój

produktów, z drugiej zaś za

wprowadzanie na rynek nowych

rozwiązań technicznych.

W tym celu odpowiednio dostosowaliśmy

możliwości biura

produkcyjnego, rozbudowaliśmy

hale montażowe do powierzchni

2000 m², tworzymy

biuro prototypów. Celem tych

inwestycji jest optymalizacja

produktu i samego procesu

produkcji. Punktami odniesienia

są - z jednej strony wysoki

poziom technologiczny produktów

konkurencji, z drugiej

zaś – wymogi bezpieczeństwa

i dyrektyw unijnych. W efekcie,

dzięki daleko idącej współpracy

z austriackim biurem konstrukcyjnym,

wprowadziliśmy

już do produkcji maszyny do

powierzchniowych remontów

nawierzchni Strassmayr R

4000 i R 7500 oraz system sterowania

pracą remontera typu

patcher za pomocą dżojstika.

Firma Strassmayr Polska rozpoczyna

także budowę podstaw

stabilności finansowej poprzez

rozbudowę sieci przedstawicieli

handlowych w Europie,

Azji i Afryce. W ostatnich miesiącach

maszyny produkowane

w Poznaniu zostały dostarczone

do klientów w Niemczech,

32 grudzień 2012

fot. Strassmayr Polska

Wielkiej Brytanii, Rosji i Litwie,

a kolejne zamówienia przesłane

z Rumunii, Bułgarii i Austrii

czekają na realizację.

Rok 2012 nie był jednak łatwym

okresem dla branży drogowej

i budowlanej. Pomimo wielu

inwestycji realizowanych w kraju,

głównie związanych z przygotowaniami

do organizacji

mistrzostw Europy w piłce nożnej,

wiele firm nie zaliczy tego

roku do udanych. Z jednej strony

zatory płatnicze, związane

często z upadłościami dużych

firm, z drugiej wstrzymanie

inwestycji drogowych po zakończeniu

mistrzostw, spowodowały

pogorszenie sytuacji

finansowej. Dodatkowo zapowiedzi

dalszego ograniczania

nowych przetargów w 2013 r.

spowodowały duże zaniepokojenie

i niepewność wśród prowadzących

firmy drogowe. Jest

to główna przyczyna spadku

zainteresowania inwestycjami

w nowy sprzęt, które przez tak

długi okres wyróżniały tę branżę

spośród innych krajów europejskich.

Bardzo trudno jest

określić, co zmieni się w naszej

branży w 2013 r. Wykonawcy

potrzebują przede wszystkim

spokoju i przewidywalności

planów inwestycyjnych, a jednocześnie

zmiany przepisów

przetargowych, w celu wyeli-

minowania najniższej ceny jako jedynego kryterium wyboru.

Na przekór minorowym informacjom z rynku, wyzwaniem, które

sobie postawiliśmy jest stały, organiczny rozwój naszej firmy, zarówno

na płaszczyźnie zewnętrznej poprzez rozbudowę sieci naszych

przedstawicielstw, jak i wewnątrz, za sprawą solidnej pracy

biura konstrukcyjnego i działu prototypów. Przygotowujemy się

w ten sposób na wyzwania rynku, który w naszej ocenie pójdzie

w kierunku maszyn coraz bardziej złożonych i skomplikowanych

technologicznie, z dużym udziałem rozwiązań indywidualnych

przygotowywanych wspólnie z klientami. Planowane zwiększenie

obrotów w roku 2013 wiążemy z bogatszą paletą produktów

oraz intensywną pracą naszych przedstawicielstw na rynkach lokalnych

Europy i Azji. Efekty powinniśmy obserwować już w nadchodzącym

sezonie. W kolejnym roku nakłady te powinny zostać

zbilansowane zyskami wygenerowanymi poprzez wprowadzane

zmiany.

Tona

Zastój w sektorze maszyn budowlanych, poczynając od IV kwartału

2011 r. jest wyraźny. Pierwsze trzy kwartały br. stały pod znakiem

bardzo niewielkiego wolumenu sprzedaży maszyn budowlanych

w praktycznie wszystkich sektorach, począwszy od maszyn wydobywczych

poprzez drogowe i wyburzeniowe. Dlatego też szacujemy,

że obroty w roku bieżącym będą o 40% niższe niż w 2011 r.

W związku z tym zdecydowaliśmy się na ograniczenie tempa inwestycji

będących w trakcie realizacji, rozpoczynając przy tym reorganizację,

której celem jest obniżenie kosztów utrzymania, głównie

poprzez redukcję poziomu stoku. Równocześnie trwają prace nad

wdrożeniem nowego systemu informatycznego, mającego na celu

poprawę organizacji, a przede wszystkim umożliwiające bardziej

precyzyjne szacowanie kosztów poszczególnych działów firmy.

Jeśli chodzi o strukturę naszej sprzedaży, to niewiele zmieniło się

w porównaniu z wynikami z ub.r. Utrzymaliśmy udziały w rynku

w segmencie koparek gąsienicowych powyżej 28 t, choć równocześnie

zmniejszyły się one w przypadku ładowarek kołowych.

Jednocześnie rośnie znaczenie w naszej ofercie ładowarek teleskopowych

Merlo i wozideł przegubowych Bell. Pomimo załamującego

się rynku, szczególnie sprzedaż tego drugiego produktu

wykazała dość dużą dynamikę. Innymi mocnymi punktami naszej

oferty pozostają duże koparki wydobywcze do górnictwa skalnego

i ładowarki kołowe klasy 20 t do zakładów recyklingowych.

Wydaje się, że sytuacja rynku maszyn dla drogownictwa chyba już

osiągnęła dno i w następnych latach powinna się poprawiać, choć

moim zdaniem będzie się to działo bardzo powoli. Zupełnie inną

aktywność wykazują branże wydobywcza i recyklingowa, podobnie

jest w przypadku rynku maszyn ogólnobudowlanych. Poza

tym sądzę, że trudno mówić o kondycji branży w oderwaniu od

najważniejszego czynnika wpływającego na tę kondycję, a mianowicie

sektora finansowego, czyli banków i firm leasingowych,

które miały zarówno swój ogromny udział w zainicjowaniu obecnego

kryzysu, a teraz intensywnie pogłębiają jego efekt poprzez

utrudnianie pozyskiwania finansowania maszyn budowlanych, jak

również poprzez wycofywanie się ze wsparcia całej branży.

Jednak dzięki zróżnicowanej ofercie i dywersyfikacji segmentów

rynku na których jesteśmy aktywni, możemy dość optymistyczne

patrzeć w przyszłość. Procentuje również fakt, że w naszej ofercie

znajdują się produkty bardziej zaawansowane technologicznie, jak

specjalistyczne maszyny wyburzeniowe, koparki z wysięgnikami


Piotr Zoszak, dyrektor handlowy Tona.

fot. Tona

teleskopowymi do głębokiego kopania czy szeroka gama koparek

z wysięgnikami typu long reach, zarówno do skarpowania, jak i do

kopania z wody. Firma Tona specjalizuje się w tego typu maszynach,

a dzięki mniejszej konkurencji w tym fragmencie rynku może

wypracować wyższe marże. Generalnie ostatnie miesiące br. przyniosły

nam bardzo duży portfel zamówień, do realizacji zarówno

w listopadzie i grudniu 2012 r., jak i w pierwszym kwartale 2013 r.

Pozytywnie oceniamy fakt, że ten portfel zamówień jest bardzo

zróżnicowany i zawiera zamówienia na maszyny do górnictwa

skalnego, przemysłowe, recyklingowe

i do budownictwa

ogólnego. Szeroka paleta zamówień

daje nadzieję, że do życia

budzić się będzie w przyszłym

roku cała branża budowlana.

Nie spodziewałbym się jednak

niczego innego niż bardzo mała

dynamika wzrostu w 2013 r.,

a dopiero w roku 2014 nieco

bardziej rosnący popyt na maszyny

budowlane. Kluczowe

w najbliższych miesiącach wydaje

się zachowanie instytucji

finansowych, to ile czasu będą

one potrzebowały, by zorientować

się, że to nie tylko my, czyli

dystrybutorzy maszyn potrzebujemy

ich, ale że również oni

potrzebują nas.

Rok 2013 dla firmy Tona będzie

czasem konsolidacji oferty

programowej, co związane

jest głównie z definitywnym

wejściem nowych modeli maszyn

zgodnych z najnowszymi

normami emisji spalin. W naszym

przypadku zbiega się to

dodatkowo ze znacznym roz-

szerzeniem palety dostępnych

modeli ładowarek kołowych

i ujednoliceniem dużych modeli

ładowarek po rozpoczęciu

kooperacji koncernu Hitachi

z firmą Kawasaki. Na początek

pojawią się w ofercie nowe,

bardzo zaawansowane technologicznie

ładowarki o masie

27, 32 i 46 ton. Sądzimy,

że nowa linia ładowarek kołowych

Hitachi pozwoli nam

odzyskać dwucyfrowy udział

w rynku ładowarek o mocy

powyżej 150 KM. Dość ciekawie

zapowiada się też nasza

aktywność na rynku wozideł

przegubowych. Użytkownicy

oraz testujący wozidła Bell

jednoznacznie potwierdzają

najniższe zużycie paliwa i najlepsze

parametry techniczne,

a w szczególności doskonałą

pracę retardera. Dodatkowo

w połowie 2013 r. wejdzie do

sprzedaży najnowsza seria maszyn

Bell, wytyczająca nowe

standardy w zakresie technologii

i designu. Wszystkie te

fakty pozwalają patrzeć na rok

aktualności branżow e

2013 z umiarkowanym optymizmem.

Waryński Trade

W roku 2012 w Polsce nastąpiło

załamanie sprzedaży

w segmencie maszyn budowlanych.

W pierwszych trzech

kwartałach br. upadło wiele

firm w branży budowlanej.

Taki stan rzeczy wynika przede

wszystkim z zakończenia prac

związanych z budową obiektów

i infrastruktury na Euro

2012 oraz brakiem zamówień

na prace budowlane. W porównaniu

z rokiem ubiegłym

rynek maszyn budowlanych

w Polsce skurczył się o około

27%, a w segmencie maszyn

drogowych o około 80%. Podobną

dynamikę odnotowuje

spółka Waryński Trade, pierwsze

półrocze 2012 r. zamknęliśmy

wynikiem o 10% słabszym,

niż analogiczny okres 2011 r.,

natomiast obroty w drugiej połowie

br. w porównaniu z rokiem

ubiegłym są o 30% niż-

grudzień 2012

33


a ktualności branżowe

Robert Kędzierski, prezes zarządu Waryński Trade.

sze. Poza sprzedażą krajową,

od wielu lat efektywnie prowadzimy

działalność eksportową

maszyn kopalnianych do Rosji.

W naszej ofercie nadal największym

powodzeniem cieszą się

koparko-ładowarki. Jest to trend,

który obserwujemy na polskim

rynku od kilku lat. Ponadto stabilnie

sprzedają się ładowarki

kołowe (zwłaszcza w klasie 18 t,

z łyżką 3,5 m³). W klasie ciężkich

koparek gąsienicowych (36 ton

z łyżką 2 m³) odnotowujemy

wzrost sprzedaży.

Mimo trudnej sytuacji na rynku,

w tym roku udało nam się

zrealizować główny cel, jakim

było wzmocnienie sieci sprzedaży

w kraju. Poprawiliśmy również

jakość i sprawność usług

serwisowych, poszerzając przy

tym oferowany asortyment, tak

w zakresie maszyn, jak i części

zamiennych. Poza tym spółka

wprowadziła nowy program

związany z wynajmem maszyn

oraz program rent to buy, które

cieszą się dużym zainteresowaniem

naszych klientów. Zatrudniamy

wykwalifikowanych

przedstawicieli handlowych oraz

specjalistów w serwisie. Serwisanci,

zarówno dotychczasowi,

jak i nowo zatrudnieni, są nieustannie

szkoleni w Polsce i poza

granicami kraju. Nasi przedstawiciele

handlowi to nie tylko

34 grudzień 2012

fot. Waryński Trade

dobrzy sprzedawcy, ale także

osoby z bardzo dużą wiedzą

techniczną, doświadczeniem

i znajomością rynku. Dopełnieniem

naszej obecności na rynku

jest nawiązywanie współpracy

z nowymi dilerami, dzięki czemu

jesteśmy dostępni we wszystkich

największych miastach w kraju.

Biura sprzedaży Waryński Trade

znajdują się w Warszawie, Stalowej

Woli, Kielcach, Poznaniu,

Wrocławiu, Białymstoku i Bydgoszczy,

a w Krakowie, Olsztynie,

Płocku, Gdańsku, Poznaniu

i Czeladzi współpracujemy z lokalnymi

dilerami.

Rok 2013 niewątpliwie będzie

dużym wyzwaniem dla firm

zajmujących się sprzedażą maszyn

budowlanych. Przewidujemy

walkę o każdego klienta.

Poziom cen jest obecnie bardzo

wyrównany, więc o ewentualnej

sprzedaży zadecydują takie

czynniki jak usługi posprzedażowe,

czyli warunki gwarancji

i jakość obsługi serwisowej.

Z uwagi na szeroki asortyment

części zamiennych do oferowanych

maszyn, uruchamiamy

sprzedaż internetową. Nadzieje

na wzrost sprzedaży maszyn

są związane między innymi

z inwestycjami prowadzonymi

przez sektor publiczny, który

dzięki funduszom UE nadal będzie

inwestował w urbanizację

zarządzanych przez siebie terenów. Szansą na wzrost sprzedaży

maszyn są również klienci indywidualni, którzy w roku 2013

zamierzają skorzystać z przyznanych im dotacji. Waryński Trade

jest wyłącznym dystrybutorem maszyn marki LiuGong w kraju.

W związku z zakupem fabryki w Stalowej Woli przez firmę Liu-

Gong Guanxi Machinery, wyroby zjeżdżające z taśmy produkcyjnej

są maszynami polskimi. Naszym celem jest większa rozpoznawalność

tej marki oraz jej utożsamianie z produkcją krajową, co

ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki.

Wiele zależy od wysokości funduszy publicznych przeznaczonych

na budowę infrastruktury w kraju. Nadal w Polsce jest bardzo

dużo inwestycji nie ukończonych oraz koniecznych do zrealizowania.

Mam nadzieję, że krajowa infrastruktura nadal będzie się

rozwijała i znajdą się na to środki publiczne, co zapewne pobudzi

rynek branży budowlanej.

Oferujemy bardzo szeroką gamę produktów o bardzo wysokiej

jakości, co daje możliwość stworzenia indywidualnej oferty dla

najbardziej wymagającego klienta. W asortymencie znajdują

się: minikoparki gąsienicowe, ładowarki, koparki gąsienicowe

i kołowe, koparko-ładowarki, walce, równiarki oraz wózki widłowe,

spełniające wszystkie europejskie normy, potwierdzone

certyfikatami CE. Przewidujemy, że w roku 2013 oferta spółki

Waryński Trade zostanie wzbogacona o nowe produkty marki

LiuGong, w tym o nowe modele koparko-ładowarek, nową serię

koparek gąsienicowych z serii „E”, oraz ładowarki kołowe z serii

„IV”. Pojawią się także pompy do betonu i cały typoszereg walców

drogowych.

LiuGong Machinery Poland

Nowe inwestycje

Jak informuje Agencja Rozwoju Przemysłu, Liugong Machinery

Poland planuje uruchomić nową linię do produkcji maszyn budowlanych.

Firma zainwestuje w podstrefie tarnobrzeskiej SSE

w Stalowej Woli 65 mln zł.

Chińska spółka zamierza przejąć część przedsiębiorstwa

HSW - Zakład Zespołów Napędowych - i zainstalować linie

technologiczne do nawęglania, hartowania stali oraz

stworzyć park maszynowy. Zakład będzie produkował m.in. ładowarki

kołowe, spycharki gąsienicowe i koparko-ładowarki. Do

2016 r. zainwestowanych zostanie 65 mln zł; zatrudnienie znajdzie

łącznie 775 osób, z czego 765 to utrzymane miejsca pracy.

Zdaniem Wojciecha Dąbrowskiego, prezesa Agencji Rozwoju

Przemysłu, kolejna inwestycja LiuGong w Polsce jest potwierdzeniem

tego, że firma traktuje nasz kraj bardzo perspektywicznie.

– Wcześniejsze przejęcie i rozwinięcie produkcji na bazie potencjału

cywilnej części HSW SA okazało się sukcesem. Stworzona

w Stalowej Woli firma ma szansę zaistnieć na światowych rynkach

jako lider w produkcji maszyn budowlanych – dodał.

Nowa inwestycja jest związana z memorandum podpisanym

w kwietniu br. przez ARP o pogłębieniu współpracy z Guanxi

Liugong Machinery. Strony zobowiązały się w nim m.in. do tworzenia

przyjaznych warunków dla kooperacji firm polskich i chińskich,

wspierania przedsięwzięć realizowanych na rynkach obu

krajów. Firma z kolei wspomaga działania ARP w Chinach w zakresie

poszukiwania partnerów inwestycyjnych i biznesowych.


Terex Construction

Wizja przyszłości

Pod koniec listopada Terex Construction zorganizował śniadanie

prasowe dla przedstawicieli czasopism branżowych

oraz dilerów amerykańskiej marki w Polsce – firm ASbud,

EWPA oraz Kurt König. Podczas spotkania Marcus Rosenkranz,

dyrektor sprzedaży na Europę Centralną przedstawił aktualną pozycję

firmy, zakres oferowanych produktów oraz plany związane

z rynkiem polskim. Spotkanie było również doskonałą okazją do

przedstawienia nowej koparko-ładowarki TLB890, która szybko

powinna się zadomowić na naszym rynku. Koncern chce do końca

2012 r. sprzedać na rynku polskim ok. 350 maszyn.

Jesteśmy dla was…

…tymi właśnie słowami spotkanie, które odbyło się 22 listopada,

rozpoczął Marcus Rosenkranz, wyjaśniając przy tym, że to nie tylko

slogan reklamowy, ale konkretna obietnica dla klientów. Oznacza

to tyle, że klienci mogą liczyć nie tylko na niezawodność maszyn

Terex, ale również na profesjonalne wsparcie tysięcy pracowników

na całym świecie. Terex dziś jest międzynarodowym koncernem

notowanym na nowojorskiej giełdzie z przychodami za ubiegły

rok w wysokości 6,5 mld dolarów. Maszyny produkowane w 40

fabrykach na różnych kontynentach (zatrudnienie – 16 tys. osób),

sprzedawane są w ponad 170 krajach.

Historia firmy Terex sięga roku 1934, kiedy firma Euclid (z której

24 lata później narodził się Terex) wyprodukowała pierwszą wywrotkę

o długości 6,4 m. W roku 1986 dynamiczny rozwój marki

pozwolił na przejęcie czołowych graczy z różnych sektorów branży

budowlanej, m.in. Finlay, Powerscreen, Fermec, Schaef, Fuchs,

Benford czy ASV. Dziś firma ma zasięg globalny i działa w 5 głównych

segmentach biznesowych: podnośniki koszowe (29% ogółu

obrotów), przeładunek i rozwiązania dla portów (26%), żurawie

(21%), maszyny i sprzęt budowlany (16%) oraz obróbka surowców

(8%). Terex najwięcej obrotów generuje w Ameryce Północnej

(35%), Europie (27%), Azji (18%) i Ameryce Łacińskiej (7%). Jeśli

chodzi o rynek europejski, Polska

zajmuje czwarte miejsce,

zaraz po Niemczech, Skandynawii

i krajach Beneluksu. Maszyny

budowlane są produkowane

w 6 fabrykach: dwóch na

terenie Niemiec – w Crailsheim

(maszyny kompaktowe) i Bad

Schönborn (maszyny do załadunku

i wyładunku), dwóch

w Wielkiej Brytanii – w Motherwell

(wozidła przegubowe

i sztywno ramowe) i Coventry

(koparko-ładowarki, walce

i miniwozidła), a także w USA

(ładowarki kompaktowe) oraz

Indiach (koparko-ładowarki).

Pora na Polskę

fot. Terex Construction

Dla marki Terex rynek polski

odgrywa dużą rolę, szczególnie

w segmencie maszyn kompaktowych,

w których amerykański

producent zwiększa z roku na

rok swój udział w rynku. Kolejnym

krokiem milowym ma

być zaprezentowanie w 2013

roku nowej miniładowarki, która

ma jeszcze zwiększyć udział

marki w tej grupie produktów.

Jak mówił Marcus Rosenkranz:

Oczekujemy, iż Polska będzie

w roku 2013 rynkiem stosunkowo

aktualności branżow e

stabilnym. Staramy się, aby sieć

naszych dilerów była ulokowana

bardzo blisko klientów i żeby

klient miał maksymalnie 100 km

do siedziby czy oddziału najbliższego

dilera. W Polsce, w ciągu

ostatnich ośmiu miesięcy obserwujemy

65-procentowy wzrost

w segmencie kompaktowych

ładowarek kołowych o mocy

poniżej 100 KM i wzrost o 15%

na rynku małych koparek gąsienicowych.

Rosnąca sprzedaż

maszyn kompaktowych nie jest

dla nas zaskoczeniem, ponieważ

obserwujemy stabilną sytuację

niedużych przedsiębiorstw zajmujących

się niewielkimi inwestycjami

na szczeblu gmin, np.

spółki wodno-kanalizacyjne.

Nowa – mocniejsza

Nowy model koparko-ładowarki

TLB890 wchodzi również na

polski rynek budowlany. W kolejnej

generacji Terex udoskonalił

kilka rzeczy, mianowicie

parametry robocze i komfort

pracy. Koparko-ładowarka Terex

TLB890 należy do grupy stukonnych

maszyn tego typu o masie

operacyjnej około 8,5 t (z wyposażeniem).

Maszyna napędzana

jest znanym silnikiem Perkins

1104D-44TA, o mocy znamionowej

74,5 kW/100 KM, osiągającym

maksymalny moment

400 Nm, przy 1400 obr./min.

Marcus Rosenkranz, dyrektor

sprzedaży Terex Construction

na Europę Centralną.

grudzień 2012

35


a ktualności branżowe

Sprawdzony silnik, zgodny

z normą Stage IIIA, wyposażony

jest w nowy układ doładowania

poprawiający wydajność

przy małych prędkościach oraz

pozwalający na zmniejszenie

zużycia paliwa i obniżenie poziomu

hałasu.

Czterobiegowa skrzynia Synchro

Shuttle umożliwia jazdę z prędkością

ponad 40 km/h. Atutem

nowej koparko-ładowarki jest

także 100-procentowa blokada

dyferencjału i wahliwa przednia

oś (w zakresie 16º), które

zapewniają maszynie dobre

właściwości jezdne i zwrotność.

Zwracają uwagę spore możliwości

maszyny znajdujące odzwierciedlenie

w parametrach roboczych

– możliwe do osiągnięcia

m.in. dzięki nowemu układowi

hydraulicznemu z pompą wielotłoczkową

o maksymalnym wydatku

152 l/min. Dobre wrażenie

sprawia zwłaszcza koparkowa

część maszyny (nowe ramię teleskopowe

„Deep Dig”, wygięty

wysięgnik umożliwiający załadunek

z bliższych odległości).

Parametry robocze koparki zależą

od ramienia. W wypadku

standardowego, o stałej długości,

maksymalna głębokość

kopania wynosi blisko 4,5 m.

Maksymalna wysokość wysypu

(załadunku) wynosi ponad 3,8 m,

a zasięg na poziomie gruntu –

niespełna 5,9 m. Siła kopania

na łyżce osiąga wartość 60,3

kN (67,8 kN – tryb mocy), a na

36 grudzień 2012

ramieniu – 41,1 kN. Z wysuniętym

ramieniem teleskopowym

głębokość robocza sięga niemal

5,7 m, wysokość rozładunku –

blisko 4,5 m, a zasięg w poziomie

wynosi prawie 7 m. Z takim

wyposażeniem mniejsza jest za

to siła kopiąca ramienia, która

wynosi 29 kN. Z kolei część ładowarkowa

zapewnia wysokość

załadunku (łyżka standard) –

3,37 m. Siła zrywająca na łyżce

wynosi 55,4 kN, a na ramionach

ładowarki – 51,1 kN. Maksymalny

udźwig z łyżką standardową,

na pełną wysokość, dochodzi

do prawie 4 ton.

Aby w pełni wykorzystać niemałe

możliwości maszyny,

konstruktorzy Terexa zapewnili

wygodę i bezpieczeństwo

pracy na wysokim poziomie.

Atutem koparko-ładowarki

TLB890 jest nowa kabina ROPS/

FOPS zapewniająca doskonałą

widoczność we wszystkich kierunkach

(uchylne szyby boczne,

unoszona szyba tylna), z resorowanym

mechanicznie lub

pneumatycznie fotelem, jeszcze

bardziej wydajną klimatyzacją,

a nawet z odtwarzaczem

mp3 czy lodówką, pozwala na

komfortową, a przy tym bardzo

bezpieczną pracę przez wiele

godzin. Model TLB890 wyposażony

jest w nową przeciwwagę

w postaci żeliwnego odlewu,

która zapewnia dodatkową

ochronę podzespołów znajdujących

się z przodu maszyny.

Construction

Największym atutem nowej koparko-ładowarki TLB890 są

Terex

pokaźne parametry robocze, zwłaszcza w części koparkowej. fot.

Narodowy Bank Polski

Budownictwo

– najmniej rentowne

W

świetle danych finansowych budownictwo pozostało najmniej

rentowną branżą. Rośnie przy tym r yzyko dalszego

pogorszenia sytuacji w firmach budowlanych, na co wskazuje

wyraźnie ujemny wskaźnik prognoz WPSE na IV kwar tał 2012 r.

Skala bariery popytowej oraz problemów z wysoką konkurencją

pozostaje w tej sekcji wyższa niż w pozostałych branżach, jednak

należy również zauważyć, że w III kwartale zanotowano mniejsze

natężenie tych problemów, czemu mógł sprzyjać nieco wyższy

stopień wykorzystania mocy produkcyjnych. Warto też w tym

miejscu dodać, że poziom wykorzystania potencjału produkcyjnego

wśród firm budowlanych nadal jest relatywnie wysoki (nieodsezonowany

wskaźnik wyniósł pod koniec III kwartału 86,5%)

i znajduje się znacznie powyżej wyników uzyskiwanych w okresie

spowolnienia w latach 2001-2002 (wtedy wynosił ok. 75-77%) –

napisano w raporcie NBP.

Prognozy dla branży budowlanej zapowiadają dalsze zwolnienia.

W budownictwie optymizm znacząco się zmniejszył,

w związku z czym spodziewany jest wyraźny spadek liczby

pracowników. Firmy budowlane zapowiadają również niską aktywność

inwestycyjną. Według Narodowego Banku Polskiego

budownictwo zapowiada głębokie (najgłębsze na tle pozostałych

sekcji gospodarki) i znacznie większe niż w poprzednim

kwartale redukcje wydatków na inwestycje ogółem. Wydatki

znacząco obniży prawie połowa firm tego sektora. Analiza inwestycji

sektora budownictwa na poziomie poszczególnych

przedsiębiorstw pokazuje ponadto, że w ciągu ostatniego roku

zaledwie co czwarta firma w tym sektorze zgłosiła plan rozpoczęcia

nowych inwestycji, podczas gdy w skali całej gospodarki

wskaźnik ten był dwukrotne wyższy. Nowo rozpoczynane

inwestycje w budownictwie, choć według zapowiedzi może

być ich więcej niż w poprzednim kwartale (pierwsza poprawa

wskaźnika nowych inwestycji w budownictwie), są zatem niewielkie.

Pozytywną informacją jest jednak poprawa płynności branży.

– Po ubiegłokwartalnym silnym wzroście odsetka firm budowlanych

mających problemy z terminową obsługą zobowiązań

kredytowych, w III kwartale zaobserwowano poprawę obsługi

zobowiązań wobec banków – podaje raport NBP.


Piaskownia Stary Jaworów

Dobry sprawdzian

Prawdziwy egzamin ładowarki

kołowe przechodzą

w kopalniach: zmienne

obciążenia wynikające przede

wszystkim ze zróżnicowanych

zadań, nierzadko praca w ekstremalnych

warunkach, to dobry

sprawdzian funkcjonalności

i wytrzymałości tych maszyn.

Nie inaczej jest w dolnośląskiej

Piaskowni Stary Jaworów, gdzie

swoimi niemałymi możliwościami

mogą wykazać się ładowarki

Hyundai HL760-7A i XMCG

ZL50G.

Bez ładowarki ani rusz

Podstawowym profilem działalności

istniejącej od 1996 r. firmy,

użytkującej obiekty w Starym

Jaworowie k. Świdnicy oraz Bielanach

k. Świdnicy jest wydobycie,

produkcja i sprzedaż na

rynku lokalnym piasku i żwiru.

Aktualne wydobycie sięga ok.

200 tys. ton rocznie, a znacznie

większe było podczas realizacji

na terenie Dolnego Śląska

dużych inwestycji infrastrukturalnych,

jak np. budowa autostrady

A4. W prowadzonej

działalności dolnośląska spółka

wykorzystuje maszyny różnego

rodzaju, związane przede

wszystkim z produkcją i załadunkiem,

czyli ładowarki kołowe

Hyundai HL760-7A i XMCG

ZL50G, przeznaczoną również

do przygotowywania odkrywek

20-letnią koparkę gąsienicową

Komatsu PC 210 oraz będące

w gestii firmy środki transportu

(5 ciągników siodłowych). Obok

nich w firmie pracuje przesiewacz

samojezdny Powerscreen

Commander 1400.

Taki jest stan obecny, ukształtowany

definitywnie w 2006 r.

Wtedy właśnie właściciele firmy

stanęli przed trudną decyzją,

gdyż w zakładzie w Starym Jaworowie

pracowały zużyte już

w dość dużym stopniu ładowarki

Fadroma. Celem nr 1 dolnośląskiego

zakładu było zatem poszerzenie

parku maszynowego

o niezawodne maszyny, które

zastąpiłyby ładowarki z Wrocławia.

– Niezależnie od stanu technicznego

były to solidne maszyny,

które sprawowały się całkiem

dobrze. Miały tylko jedną zasadniczą

wadę, mianowicie zbyt niską

wysokość rozładunku łyżki,

co było dosyć kłopotliwe podczas

załadunku największych wywrotek

– wspomina Janusz Naumowicz,

współwłaściciel firmy. Jak

zwykle w takich przypadkach

jednym z najistotniejszych, o ile

nie najważniejszym czynnikiem

przesądzającym o zakupie, jest

cena maszyny. Nie inaczej było

w tym przypadku, choć równie

ważne było zwiększenie wydajności

pracy. – Każdy klient chce

mieć najlepiej na wczoraj materiał

w takiej ilości, jaka go interesuje.

Dlatego przyszedł czas na

zamianę starych i nieskomplikowanych

konstrukcji, sterowanych

opinie użytkowników

mechanicznie, na rzecz znacznie szybciej obsługiwanych, za pomocą

dżojstików ładowarek z Dalekiego Wschodu. Efekty widać bardzo szybko,

choćby w znacznie szybszym tempie podnoszenia czy opuszczania

łyżki ładowarkowej – dodaje pan Janusz.

Pierwsza do Starego Jaworowa, w 2006 r. trafiła popularna w tego

typu obiektach 18-tonowa ładowarka ZL50G z silnikiem o mocy 223

KM, oparta o komponenty renomowanych marek, jak m. in.: silniki

Cummins, przekładnie ZF, hydraulika Rexroth. Rok później rozpoczęła

pracę również reprezentująca klasę 18 t, 215-konna ładowarka

HL760-7A marki Hyundai.

Dwie królowe

Obie maszyny szybko rozpoczęły suwerenne panowanie na wyrobisku.

Dostosowanie do potrzeb pracy w kopalni szybko wymusiło

jednak konieczność dokonania istotnej przeróbki, którą było zwiększenie

pojemności łyżki z 3,5 do 4 m³. Standardowa pojemność okazywała

się zbyt mała do ładowania luźnego urobku o gęstości około

1,7 g/cm³. – Być może dlatego niektóre podzespoły, zwłaszcza układ

hydrauliczny, są przeciążone i szybciej ulegają awarii, w sytuacji kiedy

mają do czynienia z materiałem o gęstości nawet 2,5-krotnie większej,

bo wtedy ciężar łyżki jest większy nawet o 1 tonę – domyśla się Janusz

Naumowicz. Gra jednak okazuje się warta świeczki, głównie ze

względu na znaczące oszczędności w czasie pracy i zużyciu paliwa

– jedna z ładowarek co kilka minut, po napełnieniu łyżki, pokonuje

kilkusetmetrowy dystans do przesiewacza.

Własny serwis

Po kilku latach eksploatacji w Starym Jaworowie o ładowarkach Hyundai

i XCMG wiedzą już bardzo dużo. W tym czasie można obnażyć

wszelkie słabości nawet najlepszej maszyny. Obie ładowarki

wykonują głównie czynności związane z załadunkiem i przeładunkiem

pozyskiwanego z wydobycia urobku. Pierwsza z nich – model

HL760-7A dotychczas przepracował już ponad 8 tys. mth, a ładowarka

XCMG – około 9 tys. roboczogodzin. W tym czasie zdobyły

uznanie użytkownika. Jego zdaniem są to żywotne maszyny, które

wyróżniają się dobrymi parametrami roboczymi oraz przydatnymi

rozwiązaniami technicznymi, sprawdzającymi się nawet w trudnym

środowisku roboczym. Janusz Naumowicz wysoko ocenia przy tym

niezawodność głównych podzespołów, które pracują bez zastrze-

grudzień 2012

37


o pinie użytkowników

Wyrobisko piaskowni w Starym Jaworowie w niepodzielne

panowanie objęły ładowarki Hyundai HL760-7A i XMCG ZL50G.

żeń. Dlatego też uznać należy,

że maszyny zdały egzamin, spisując

się do tej pory bez większych

zarzutów. Na szczęście dotychczas

obie maszyny omijają

poważniejsze awarie – największe

problemy dotyczą modelu

ZL50G, w którym awarii uległa

pompa hydrauliczna, przekazująca

olej ze zbiornika wyrównawczego

do skrzyni biegów.

– Poza tym rozpadła się piasta

w przednim moście. W przypadku

obu ładowarek najczęstszą przypadłością

przez długi czas było

pękanie węży hydraulicznych,

mimo stosowania markowych

produktów firmy Parker, powodowane

chyba przez nieodpowiedni

sposób obsługi ładowarki. Na

szczęście z czasem operatorzy doszli

do większej wprawy i nad problemem

udało się zapanować –

przekonuje Janusz Naumowicz.

Normalnemu zużyciu podlegają

póki co drobniejsze elementy

pracujące w bieżącej eksploatacji,

z którymi jednak w Starym

Jaworowie radzą sobie bez

większych problemów. Wszelkie

naprawy, także ze względu na

potrzebę trzymania w ryzach

kosztów, starają się usuwać systemem

gospodarczym, wykorzystując

do tego m.in. części

zakupywane we wrocławskim

Bumarze, który serwisuje chiń-

38 grudzień 2012

skie ładowarki. – Najczęściej

zużywają się zęby w łyżkach, wyciera

się w nich materiał. Kupno

nowych wiązałoby się z pokaźnym

wydatkiem, bo są bardzo

drogie, dlatego też poddajemy je

regeneracji. Po prostu wystarczy

je naspawać ze starych resorów

lub arkuszy blachy, formując elementy

w kształcie klina. Skuteczność

takiego zabiegu nie jest zła,

bo zapewnia nam 1,5-2 miesiące

spokoju. We własnym zakresie

wymieniamy również np. olej -

silnikowy co 150-200 mth, a hydrauliczny

co 3000 mth, choć to

akurat powinno się robić trochę

częściej – tłumaczy współwłaściciel

spółki.

Komfort na wyrost

Eksploatowane ładowarki przenoszą

pracowników dolnośląskiej

piaskowni w niedostępny

wcześniej wymiar ergonomii.

– Nie sposób nawet porównywać

tego z naszymi wcześniejszymi

maszynami. Ładowarki zostały

zakupione bowiem w bardzo

bogatej kompletacji oferowanej

w standardowej cenie, z wygodną

i bezpieczną kabiną zapewniającą

pełną widoczność, wyposażoną

w klimatyzację, a nawet kamerę

do cofania. Szkopuł jednak

w tym, że wiele z tych elementów

już nie działa, a to za sprawą nieumiejętnej obsługi lub też niedbałości

operatorów. Na szczęście nie są one niezbędne w codziennej pracy

– utyskuje Janusz Naumowicz. A zatem ocena obu maszyn generalnie

jest pozytywna. W chwili zakupu bowiem użytkownik nieco

powątpiewał w ich trwałość, zastanawiając się, czy wytrzymają na

stanowisku pracy choćby przez 5 lat. – Tymczasem pracują już dłużej,

w związku z czym mogę z pełnym przekonaniem potwierdzić, iż ten typ

maszyn w naszych warunkach zdaje egzamin. Nie brak na rynku maszyn

bardziej wydajnych, szybszych, czy bardziej komfortowych, ale te

są w porządku – kończy współwłaściciel firmy.

LIWEX

Blitzkrieg w ogrodzie

Specjalnością firmy LIWEX Łasek Włodzimierz z Wrocławia jest

zaopatrzenie przedsiębiorstw komunalnych, firm zajmujących

się utrzymaniem terenów zielonych, drogownictwa, leśnictwa,

jak również podmiotów działających w obszarze energetyki

odnawialnej, w specjalistyczny sprzęt krajowy i zagraniczny. W bogatym

asortymencie związanym przede wszystkim firmą z Laski

s.r.o. – znanym producentem sprzętu komunalnego spod czeskiego

Ołomuńca, którego LIWEX jest w Polsce wyłącznym przedstawicielem,

zwracają uwagę m.in. minikoparki łańcuchowe.

W grupie trenczerów z własnym napędem dostępne są modele TR

60 z rozruchem ręcznym lub elektrycznym, napędzane przez silnik

Kohler o mocy 12 KM lub Honda –13 KM, oraz koparki łańcuchowe

bez napędu na koła – TR 50 z silnikiem 7 KM (Kohler) lub 6,5 KM

(Honda), o ramionach kopiących na głębokość do 50 lub 60 cm. Wyróżniające

się nieskomplikowaną obsługą urządzenia przeznaczone

są przede wszystkim do kopania starannie wykonanych rowków (szerokość

– 11-15 cm, prędkość 60 m/h, a przy koparkach z napędem

ok. 200 m/h) służących do układania systemów nawadniających,

choć mogą być z powodzeniem wykorzystywane również w innych

celach (np. do wykonywania przyłączy telekomunikacyjnych). Koparki

łańcuchowe firmy Laski szczególnie przydatne są tam, gdzie

brak jest możliwości wykorzystania cięższego sprzętu, m.in. ze

względu na potrzebę zminimalizowania uszkodzeń nawierzchni,

które w znacznie większym zakresie poczyniłaby np. miniładowarka

z dodatkowym osprzętem. Nieznaczne naruszenie struktury gruntu

zapewnia niewielka masa urządzenia – jedynie 135 lub 145 kg.


Koparki z napędem na koła są to urządzenia, przeznaczone do pracy

w terenie przygotowywanym do zasiewu, ponieważ ich waga sięga

293 kg, ale na pewno praca tym modelem trenczera jest szybsza

i łatwiejsza. Warto dodać, że podczas pracy, koparki łańcuchowej

nie zaskoczy jakakolwiek przeszkoda terenowa – w takim wypadku

sprzęgło przeciążeniowe wyłączy napęd trenczera.

Samoostrzące się ostrza łańcucha, z grotami (21 lub 27) o dużej

odporności na ścieranie odspaja urobek, który jest usuwany na

bok przez przenośnik ślimakowy, co ułatwia później zasypanie

wykopu. Głębokość kopania można regulować stopniowo (TR

50) lub hydraulicznie (TR 60) zmieniając pochylenie ramienia

roboczego.

Hydro-Masz/Lindner

Siła uniwersalności

Uniwersalne nośniki narzędzi Unitrac, rodzinna firma Lindner

Traktorenwerke z siedzibą w miejscowości Kundl w austriackim

Tyrolu, produkuje od 1992 r. Oferowane pojazdy z powodzeniem

sprawdzają się na wielu polach – można je wyposażyć w zabudowy

do prac komunalnych, rolnictwa realizowanego w obszarach

wysokogórskich, po zastosowania specjalistyczne, jako np. pojazdy

gaśnicze czy ratownicze. Dystrybutorem ciągników rolniczych i

pojazdów firmy Lindner na rynku polskim jest spółka Hydro-Masz

z Zapola w Łódzkiem.

Wyróżniające się wysoką jakością uniwersalne nośniki narzędzi

Unitrac 92/102 (o dopuszczalnej masie całkowitej 7,5 t,

masa własna ok. 3 t), prezentowane podczas poznańskich

targów Komtechnika, zwracają uwagę wyjątkowymi właściwościami

trakcyjnymi (nisko położony środek ciężkości). Dwuczęściowa

rama z umieszczonym tuż za kabiną przegubem pozwala

na niezależne wychylenie przedniej i tylnej części nadwozia, dzięki

czemu wszystkie koła utrzymują kontakt z podłożem, niezależnie

od ukształtowania terenu. Koła zawieszone są niezależnie, na

amortyzatorach hydraulicznych z systemem samopoziomowania.

Atutem nośników narzędzi Unitrac jest także duża zwrotność (4

koła skrętne) – minimalny promień skrętu to jedynie 3,5 m.

Ze sprawdzonych składników

Produkowane wyłącznie na zamówienie pojazdy, ze sprawdzonych,

dość popularnych europejskich podzespołów najwyż-

Dzięki możliwości wyposażenia

w szereg zabudów, pojazdy

Unitrac można wykorzystywać

na wielu frontach, m.in. w

szeregu prac komunalnych.

szej jakości, pod tym względem

niewiele różnią się od

ciągników Lindner; rejestrowane

są nawet jako ciągniki

rolnicze. Wysoki standard

w zakresie techniki obróbki

spalin zapewniają 4-cylindrowe,

4,4-litrowe, turbodoładowane

silniki Perkins o mocy 91

i 102 KM, przy 2200 obr./min,

osiągające maksymalny moment

obrotowy 370 i 420 Nm.

W układzie przeniesienia napędu

podstawowa skrzynia

biegów ZF-Steyr ma 16/6

biegów (przód/tył, blokada

tylnego mostu), a najlepsza

– 20/20 (dodatkowo blokada

przedniego mostu), umożliwiając

osiąganie prędkości do

50 km/h (rozbudowany system

hamulców tarczowych

z retardem, hamulcem elektrycznym

i górską blokadą

postojową – opcja). Hydraulikę

roboczą typu load sensing

zasila pompa o maksymalnym

wydatku 78 l/min (4 zawory

jednostronnego i 2 dwustronnego

działania). Na życzenie

hydraulikę w pojazdach Unitrac

można wyposażyć w dwa

niezależne obwody, co umożliwia

obsługę nawet najbardziej

wymagających narzędzi

pracujących jednocześnie

z przodu i z tyłu. W standardzie

znajduje się WOM

środkowy załączany pod obciążeniem,

o obrotach 540

i 1000 na min. (opcja – tylny

540/1000 obr./min i przedni –

1000 obr./min).

Komfort na życzenie

Całość dopełnia kolejny mocny

punkt austriackich pojazdów,

którym jest wygodna,

obficie oszklona kabina. Wyróżnia

ją bogate wyposażenie

w szereg opcji przydatnych

w szczególnych warunkach,

m.in. do codziennego stosowania

w sektorze komunalnym,

jak np. klimatyzacja czy

podgrzewane elektrycznie lusterka.

maszyny komunaln e

grudzień 2012

39


Nadawca:

Boomgaarden Medien Sp. z o.o.

maszyny

komunalne

Ruszków Drugi, ul. Wesoła 52

62-604 Kościelec

Komtechnika

Atrakcyjny sektor

Kolejna edycja Międzynarodowych Targów Techniki Komunalnej

Komtechnika, która odbyła się w dniach 20-23 listopada

w Poznaniu, pokazała, iż również wśród podmiotów

działających w technice budowlanej i drogowej, nie brakuje firm

prezentujących sprzęt dedykowany do tego sektora. Poznańskie

targi to jednak przede wszystkim ważne miejsce prezentacji kompleksowej

oferty z zakresu ochrony środowiska i technologii komunalnych.

Wśród wystawców znalazło się wielu wiodących producentów

i dystrybutorów, prezentujących najnowocześniejsze urządzenia

i pojazdy służące do utrzymania czystości i porządku ulic i placów,

Pol-Dróg

Menedżer roku

Jakub Długoszek, prezes zarządu Pol-Dróg Gdańsk - został

wyróżniony prestiżowym tytułem Menedżera roku 2012.

Wyróżnienie przyznawane jest w organizowanym przez

Puls Biznesu rankingu 500 Menadżerów. Nagrody zostały

rozdane 28 listopada podczas uroczystej gali w Warszawie.

Ranking 500 Menedżerów to nowa inicjatywa „Pulsu Biznesu”,

której celem jest promocja osób z sukcesem zarządzających

biznesem. Ranking 500 Menedżerów honoruje najbardziej

przedsiębiorcze i aktywne osoby zarządzające polskimi

przedsiębiorstwami. Laureaci, zarówno zarządzający małymi

i średnimi firmami, jak i dużymi korporacjami dzięki intuicji

i profesjonalizmowi osiągnęli sukcesy, które mają realny

wpływ na polską gospodarkę.

Jakub Długoszek, prezes zarządu Pol-Dróg Gdańsk znalazł

się w prestiżowym gronie 500 Menedżerów 2012 i zajął

pierwsze miejsce wśród prezesów firm z największą dynamiką

wzrostu sprzedaży w latach 2010/2011 w podkategorii

firm z przychodem 50-100 mln. – Przyznane wyróżnienie

40 grudzień 2012

PRZESYŁKA NIESTEMPLOWANA TAXE PERÇUE – POLOGNE

umowa 00605/CP-0048/KO-09 (CP RH10) z Pocztą Polską S.A.

z dnia 02.02.2009r. Nadano w UP Koło 1

PRZESYŁKA REKLAMOWA

Nadano dnia 12.12.2012r.

konserwacji i utrzymania zieleni

miejskiej, transportu, zbiórki

odpadów oraz wywozu nieczystości

płynnych. Targi cieszące

się dużym zainteresowaniem,

odwiedzają co roku profesjonaliści,

w tym przedsiębiorstwa

świadczące usługi utrzymania

czystości w miastach, wydziały

gospodarki komunalnej, zakłady

gospodarki komunalnej, zakłady

utrzymania zieleni miejskiej

oraz miejskie zarządy dróg.

Według organizatorów przez

stoiska poszczególnych przedsiębiorstw

przewinęło się ponad

20 tysięcy zwiedzających.

Tradycją imprez targowych

organizowanych w Poznaniu

są prestiżowe Złote Medale

Międzynarodowych Targów

Poznańskich, które w roku bieżącym

zostały przyznane m.in.

firmie John Deere za ciągnik

kompaktowy 1026R z agregatem

AutoConnect, firmie Kuhn,

która zgłosiła kosiarkę wysięgnikową

Multi-Longer T4844 P,

a także spółce Kärcher, za nowy

model wielofunkcyjnej zamiatarki

walcowej KM 80 WP. Z kolei

laureatami konkursu Acanthus

Aureus zostały firmy – New

Holland Polska i Kärcher.

Targi Komtechnika stanowiły okazję m.in. do prezentacji

oferty firm dotychczas odległych od sektora komunalnego.

jest dla mnie dużym sukcesem,

szczególnie w obecnej,

trudnej sytuacji firm z branży

budowlanej – mówi Jakub

Długoszek. – Uważam, że ta

nagroda świadczy o wiarygodności

i skuteczności działań

biznesowych prowadzonych

przez firmę Pol-Dróg. By

zakwalifikować się do rankingu

wykazaliśmy się dodatnią

dynamiką wzrostu sprzedaży,

gdzie wśród firm z naszej podkategorii

zajęliśmy pierwsze

miejsce, jak również dodatnią

dynamiką wzrostu zysku i odpowiednim

wynikiem finansowym

– dodaje Długoszek.

O znalezieniu się w wyróżnionym

gronie zdecydowały

także: dobra kondycja finansowa

zarządzanej firmy,

fot. Pol-Dróg Gdańsk

Jakub Długoszek,

prezes zarządu Pol-Dróg Gdańsk.

jej nieposzlakowana opinia

w środowisku biznesowym

i brak negatywnych zdarzeń

prawnych w historii firmy takich

jak: wnioski o upadłość

czy likwidację przedsiębiorstwa.

Similar magazines