Z PIŁKĄ - do strony głównej - Małopolski Związek Piłki Nożnej

mzpnkrakow.pl
  • No tags were found...

Z PIŁKĄ - do strony głównej - Małopolski Związek Piłki Nożnej

ประสานงานในส่วนต่างๆ1. Dr. Kazuo Inoue ผู้จัดงานและดูแลกติกาการแข่งขัน2. ดร.สุวรรณา วังโสภณ ผู้จัดงานการแข่งขัน3. คุณศรชัย ผ่องน้อย ผู้ช่วยผู้จัดงานการแข่งขัน4. คุณฐิติพร กวีวิทยเวชญ์ ผู้ช่วยผู้จัดงานการแข่งขัน5. คุณอรรคการ สุวรรณ ประสานงานการจัดการแข่งขัน6. คุณธัญยธรณ์ แสงอาทิตย์ ประสานงาน และรับสมัคร7. คุณเบญจวรรณ รัตนวันธุ์ ประสานงานโรงเรียนดนตรีฯ ทั่วประเทศ8. คุณถาวร ปภาวิน ประสานงานโรงเรียนดนตรีฯ กทม.9. คุณศิริชัย แช่มมณี ประสานงานโรงเรียนดนตรีฯ ตจว.10. คุณกานต์ แก้วมีค่า ประสานงานผู้สนับสนุน (Sponsor)11. อาจารย์ยุทธพงศ์ แสงสมบูรณ์ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาทุกวิชา12. อาจารย์ Artas Balakauskas ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชาเปียโน13. อาจารย์จุมพฏ กอวัฒนา ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชาเปียโน14. อาจารย์พรรษวัชร์ พุธวัฒนะ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชาเปียโนและ Singing15. อาจารย์มญชรี ลิ้มจีระจรัส ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชา Singing for Kids16. อาจารย์แมนรัฐ แสงสว่างวัฒนะ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชากีตาร์17. อาจารย์ณัฐพร ผกาหลง ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชาไวโอลิน18. อาจารย์ยงยศ แสงไพบูลย์ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกาวิชาไวโอลินและอิเล็กโทน19. อาจารย์ศุภรักษ์ สิริศักดานุสรณ์ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกากลุ่มวิชา PMC20. อาจารย์โปรด ธนภัทร มัธยมจันทร์ ประสานงานระเบียบการ กฎ กติกากลุ่มวิชา PMC21. คุณสุทธิพงษ์ ผลมาก ผู้เชี่ยวชาญด้านเทคนิค2March 22, 2013


WyboryKampania wyborcza upływa wpodłej atmosferze. Polska publikajest rozgoryczona i zawiedzionapozycją rodzimej kopanej naeuropejskim i światowym rynku.Spodziewano się powszechnie, żewspółorganizowane przez naszkraj Euro 2012 okaże się kołemzamachowym marszu w górę futbolunad Wisłą. Niestety, tak się niestało. Postawa i jakość gry drużyny„Franza” Smudy sprawił, że w efekcieME stały się… tarczą hamulcowąpiłki. Ten negatywny trendmusi zostać zatrzymany. Kto touczyni? Czy znajdzie się kandydatodważny i zarazem wybieralny, abynegatywny trend odwrócić? Oto jestwyzwanie…Andrzej OlechowskiOd wielu tygodni media epatująwyborami w PZPN. Giełdanazwisk szaleje. Co rusz rodzą sięnowi faworyci: Stefan Antkowiak,Zbigniew Bonie, Ryszard Czarnecki,Mieczysław Golba, TomaszJagodziński, Janusz Jesionek, RomanKosecki, Zdzisław Kręcina, GrzegorzLato, Eugeniusz Nowak,Andrzej Olechowski. Jednak problememrodzimego futbolu nie leżyw personaliach (nie głównie i nietylko), ale w zdefiniowaniu najważniejszychbolączek i dopasowaniunarzędzi zaradczych.A spraw palących jest bez liku.Po pierwsze i najważniejsze, PZPNmusi szybko zmienić swój wizerunek,stać się organizmem profesjonalnym,godnym zaufania kibiców,publikatorów i władz. To zadaniekluczowe. Wszystkie pozostałepostulaty są wobec powyższychwtórne, niemniej jednak jako istotnei ważne winny być natychmiastwdrażane. Od nowego prezesai Zarządu PZPN wymagać siębędzie, aby rozpoczęli dzieło krynicypiłkarskiej dyscypliny rozpisaneEugeniusz Nowaksierpień 2012 nr 8 (89)na konkretne postulaty: budowypopularności i prestiżu, przyciągnięciana nowoczesne stadiony więcejRoman Koseckikibiców, uczestnictwo w światowejpiłce, lepsze występy czołowychklubów w europejskich pucharachKto potrafi zmienić wizerunek PZPN?Nowy prezesostatnią szansąJesień A.D. 2012 stoi pod znakiem wyborów. 26października obsadzony zostanie stołek prezesaPZPN. Równocześnie elektorzy, w liczbie 118,wyłonią Zarząd PZPN. Elekcja najwyższychwładz piłkarskich w kraju budzi wiele emocji iwykroczyła znacznie poza futbolowe środowisko.Grzegorz LatoStefan Antkowiakoraz gra reprezentacji (także młodzieżowychi juniorskich) w mistrzostwachkontynentu i świata. Dobrapostawa futbolistów pozwoli zmienićklimat wokół piłki, a to z koleiprzełoży się na większe zyski i pozyskanienowych sponsorów.Prężna, nowoczesna federacjamusi się dobrze kojarzyć. Jej twarząnależy uczynić byłych reprezentantówkraju, ludzi futbolowego iżyciowego sukcesu: Jerzego Dudka,Marka Koźmińskiego, RomanaKoseckiego… Ponadto Związekwinien rychło zainicjować ogólnopolskieprogramy szkolenia młodzieży,trenerów i arbitrów. Musi działaćramię w ramię zarówno ze środowiskiempiłkarskim, jak i z administracjąrządową. Trzeba także, bywsłuchiwał się w głos opiniotwórczychkibiców-autorytetów: JanKrzysztofa Bieleckiego, AleksandraKwaśniewskiego, Jerzego Buzka.Czas bycia w permanentnej opozycjido kibiców, rządu i mediów musidefinitywnie odejść do lamusa.Pod tak skrojone postulaty środowiskomusi dobrać wykonawców.W gronie faworytów są z jednejstrony piłkarscy działacze z kilkudziesięcioletnimstażem, baronowiewojewódzkich związków: poznaniakStefan Antkowiak, EugeniuszNowak, szef związku w Bydgoszczyoraz Edward Potok - prezesŁódzkiego ZPN, z drugiej byli futboliści:Grzegorz Lato, ZbigniewBoniek, Roman Kosecki. Ani jedni,ani drudzy nie budzą powszechnegoaplauzu. Wiadomo na coich stać, czego się można po nichspodziewać. Posiadają siłę zdolnąrealizować raczej bezpieczną formułę„nihil novi”, niż progresywnyprogram reformatorski.Pojawiły się także kandydaturyludzi z zewnątrz piłkarskiego środowiska,a wśród nich Andrzej Olechowski,człowiek dużego formatu,życiowo niezależny, wykształcony idoświadczony, były minister finansówi spraw zagranicznych. Taknaprawdę tylko Olechowski umożliwiasojusz „baronów” z piłką profesjonalną.Otoczony wiceprezesamifachowcamipotrafiłby najpewniejodbudować wizerunek Związku,Zbigniew BoniekEdward Potokotworzyć PZPN na duży biznes,poukładać partnerskie stosunki zpolitykami i mediami, uporządkowaćkontakty z UEFA i FIFA . Czyjednak jest wybieralny? Sądzę, żetak. Zbudowanie wokół jego kandydaturyskutecznego grona elektorówdaje szanse na ucieczkę do przodu,wyjście z pata powtórki z rozrywki,czyli konfrontacji Boniek - Lato zpoprzedniego Zjazdu.W minionych miesiącach wewszystkich okręgowych związkachpiłkarskich odbyły się wybory nowychwładz i delegatów na Zjazd PZPN.W jedenastu na szesnaście przypadkówtriumfowały poprzednie ekipy.Czyli w trakcie październikowychwyborów władz PZPN grono elektorskiebędzie w dużym stopniu tożsamez tym, które cztery lata temu wybierałoprezesa Latę. Ale dziś nastrojesą diametralnie różne i ewentualnareelekcja przeraża wielu. Gwarantujebowiem kolejny okres marginalizacjipiłki w naszym kraju oraz izolacji środowiska.A tego nie chce nikt.Wybory prezesa odbędą się 26października. By wystartować,trzeba zebrać poparcie 15 członkówPZPN. Rekomendacje nadaje50 podmiotów: związki wojewódzkie,kluby ekstraklasy i pierwszej ligioraz środowiska arbitrów, trenerówi futsalu. W trakcie Zjazdu prawogłosu przysługiwać będzie 118delegatom. 60 z nich reprezentujetzw. teren, czyli okręgowe związkipiłkarskie; 50 delegatów posiadafutbol zawodowy, czyli Ekstraklasa(16 klubów po dwa głosy) i pierwszaliga (18 klubów po jednym głosie).Osiem pozostałych przypada natrenerów, arbitrów, futbol kobiecy i futsal.(JN)3


PolemikiKorespondencja niekoniecznaStwierdzenie, że polska piłka nożna przeżywa czas długotrwałego,ciężkiego kryzys, należy do kategorii banalnych banałów.Zapaść widoczna jest gołym okiem. Dotyka niemal wszystkiesfery futbolowej działalności. Leczenie choroby trawiącej futboltrwać będzie latami. Aby jednak terapia była skuteczna musibyć kompleksowa i należy ją podjąć możliwie szybko, najlepiejnatychmiast.W pouczającym tonieJeszcze niedawno wydawało się, że rodzimyfutbol, przynajmniej pod względem finansowym,ma się niezgorzej. Rzeczywisty obraz zamazywaływielkie kluby ekstraklasy nie szczędzącegrosza na spektakularne transfery i wysokiepłace dla graczy. Obecnie – w dobie światowegokryzysu - także i one spuściły z tonu. Niedawnykrezus Wisła oszczędza na potęgę, mistrz PolskiŚląsk przędzie cienko, warszawska Polonia straciłamożnego sponsora, nie ma kasy w Bełchatowiei Zabrzu. Jeszcze trudniejsza sytuacja jestna dole piłkarskiej piramidy: w klubach wiejskich,gminnych, powiatowych. W dobie kryzysu klubyżyją głownie na samorządowych zasiłkach idrobnych datkach sponsorskich. W tej sytuacjiredukcja organizacyjnych kosztów, jakichkolwiekkosztów, stała się sprawą witalną.Małopolski Związek Piłki Nożnej rozumietrudną sytuację sportowych asocjacji. Wsłuchujesię w głos terenu, z którego dochodząpostulaty redukcji danin na rzecz federacji.Szczególnie znienawidzone były opłaty zaobserwatorów pracy arbitrów. To uboczny efektafery korupcyjnej w polskiej piłce. Przez lataoceny służyły nie tylko weryfikacji umiejętnościarbitrów, ale także jako instrument nacisku nasędziów przy kreowaniu pożądanych rezultatówzawodów. Toteż, zdaniem wielu, środowiskoobserwatorskie i sędziowskie winno wziąć nasiebie istotną część odpowiedzialności za aferypiłkarskie, które dotkliwie uderzyły w rodzimyfutbol, złamały jego image, odstręczyły wielusponsorów.A zatem, aby ulżyć biednym klubom iuciąć dywagacje o realnej potrzebie obserwacji,MZPN (a także inne związki wojewódzkie)zdecydował, że opłaty za obserwatorówpokryje federacja. Uchwałę tej treści podjęłoWalne Zgromadzenie Delegatów latem tegoroku. Zarząd MZPN postanowił, że środkina koszty obserwacji pochodzić będą międzyinnymi z opłat za licencje sędziowskie, co jestzgodne z zaleceniem zapisanym w Uchwale nrIV/74 Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej19 kwietnia 2012 wprowadzającym licencjesędziowskie. Wydawało się, że rzecz nie budziwątpliwości. A jednak...Grupa działaczy z okręgów sądeckiego i tarnowskiego,niezadowolonych z roli arbitrów iobserwatorów w związkowej strukturze, wystosowałapismo do prezesa MZPN RyszardaNiemca (oraz do prezesów OZPN w NowymSączu i Tarnowskiego OZPN - w drugim przypadkunazwisko z błędem…), w którym przypominai poucza władze Związku o jego powinnościachwzględem środowiska sędziowskiego.Zdaniem podpisanych pod pismem „Pan Prezesoraz Zarząd MZPN w Krakowie (…) dezorganizująprace Zarządów Komisji Sędziowskichw poszczególnych podokręgach i okręgachpoprzez podejmowanie decyzji w sprawachsędziowskich bez konsultacji ze środowiskamisędziowskimi”. Autorzy listu nie godzą się naobciążenia arbitrów opłatami, krytycznie odnosząsię do stawek za obserwacje i ryczałty zadojazd na mecze, podkreślają rolę obserwatora,który „na zawodach wpływa dyscyplinującona sędziów, zawodników, działaczy klubowychi jakość zabezpieczenia imprezy. Brakobserwatorów na meczach już doprowadził dorozprężenia w wymienionych środowiskach, adalsze utrzymywanie obecnego stanu rzeczymoże doprowadzić do nieodwracalnych zmian,których skutki trzeba będzie odbudowywaćprzez wiele lat.”Dodatkowo list próbuje wbić klin między działaczypiłkarskich, których różnicuje na sędziowskichi innych. „Pytamy w tym miejscu ilu delegatówMZPN jeździ na mecze społecznie idlaczego ich nie dotknęły „oszczędności”?”Z listu przebija tęsknota za dawnymi dobrymiczasami. W 4-stronicowym piśmie uderzamentorski styl, traktowanie Zarządu jako ciałao niewielkich kompetencjach ( „Jeżeli tak trudnozrozumieć co to jest szkolenie to podajemykilka przykładów”) i niecnych - wobec sędziów iobserwatorów - zamiarach. I co bodaj najważniejsze,brak w liście jakiejkolwiek refleksji nadstanem polskiej piłki nożnej trapionej kryzysem,korupcją i niską oceną społeczną. Dodatkowymkuriozum jest fakt, że w gronie autorów znajdująsię także dwaj członkowie Zarządu MZPN,którzy niejako postulują sami do siebie...Przygotowane w Nowym Sączu pismo doPrezesa MZPN przeszło swoistą weryfikację.Podpisało go ledwie kilkanaście osób, zaś dużowięcej odmówiło podpisu, w tym znaczącyarbitrzy i działacze z Krakowa. Ta ważna informacjawinna spowodować refleksję następującą:wielu sędziów i obserwatorów prawidłowoocenia stan polskiej piłki. Wiedzą doskonale,że dzisiaj nie pora i czas na postulatywne,roszczeniowe postawy. Nadchodzą czasyautentycznych społeczników, toteż działaczomwszelkiej piłkarskiej specjalności, w tym z kolegiówsędziowskich, zaleca się ściśle dietetycznyapetyt.(JN)Miesięcznik InformacyjnyMałopolskiego ZwiązkuPiłki NożnejWYDAWCA:Małopolski Związek Piłki Nożnej. Adres31-158 Kraków, ul. Krowoderska 74,tel. 12 632 66 00, fax. 12 632 68 00, stronainternetowa www.mzpnkrakow.pl, e-mail:biuro@mzpnkrakow.plZESPÓŁ REDAKCYJNY:Jerzy Cierpiatka (501 587 932)sekretarz redakcjiJerzy Nagawiecki (501 682 339)redaktor naczelnySKŁAD:Centrum Poligraficzno-ReklamoweOMEGA-ART Paweł Martyka,Bogucin Mały 78, 32-300 Olkuszwww.omega-art.com.plDRUK:WIE-DRUK IIMonika Wróblewskaul. Piastowska 2942-500 Będzintel. (32) 793-66-29tel./fax (32) 267-05-35Nakład 1500 egz.Czasopismo bezpłatne.Oddano do druku 18 września 20124


AktualnościZ życia MZPNPrezydium Zarządu MZPN23 sierpnia 2012• Zatwierdzono następujący skład KolegiumSędziów MZPN: Andrzej Sękowski - przewodniczący,Stanisław Brożek i Bronisław Mazur -wiceprzewodniczący, Robert Marciniak - przewodniczącyKomisji Szkoleniowej, Tomasz Piróg -sekretarz oraz Krzysztof Cienkosz (Myślenice),Piotr Firlit (Gorlice), Ryszard Frączek (Żabno),Bartłomiej Gębala (Chrzanów), BogusławGórnik (Nowy Targ), Mariusz Krupa, (Bochnia)Zbigniew Pacia (Olkusz), Jan Pilarski (Tarnów),Marek Skrzypczak (Wadowice), Sławomir Spiesz(Oświęcim), Władysław Stachura (Wieliczka),Mariusz Stolarz (Brzesko), Krzysztof Tokarczyk(Limanowa).Na wniosek Andrzeja Sękowskiego PrezydiumZarządu MZPN zarekomenduje ZarządowiMZPN do zatwierdzenia zaproponowany Iwariant regulaminu ordynacji wyborczej naPrzewodniczącego Kolegium Sędziów MZPN.Wariant ten zakłada, że jeden delegat przypadana 13 sędziów rzeczywistych. AndrzejSękowski zwrócił uwagę, że rozegrano w IV lidzedwie kolejki spotkań a w klasie okręgowe trzykolejki i w tym okresie sędziowie nie byli klasyfikowaniprzez obserwatorów zawodów. Prezydiumpostanowiło, że w przypadkach koniecznychnależy delegować obserwatorów w ramachdziałalności społecznej.• Dokonano wstępnej analizy kandydatówna prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Powyczerpującej dyskusji postanowiono, że MałopolskiZwiązek Piłki Nożnej nie udzieli rekomendacjiobecnemu prezesowi, Grzegorzowi Lacie.• Z okazji jubileuszu 90-lecia działalnościprzyznano odznaczenia dla zasłużonych działaczyi piłkarzy klubu TKS Skawinka. Klub tenodznaczono Medalem 90-lecia MałopolskiegoZwiązku Piłki Nożnej. Ponadto przyznanoMedale 90-lecia Związku Piłki Nożnej w Krakowiedla działaczy Rady Seniorów OZPN wNowym Sączu.• Wyrażono zgodę na zwolnienie klubu PozowiankaPozowice z posiadania drużyn młodzieżowychw sezonie 2012/2013 pod warunkiemdokonania obowiązującej wpłaty w wysokości po1500 zł od każdej drużyny (w sumie 3000 zł.).• Zatwierdzono aneksy do regulaminu rozgrywekseniorów MZPN na sezon rozgrywkowy2012/2013.Prezydium Zarządu MZPN6 września 2012• Zatwierdzono regulamin rozgrywek MałopolskiejLigi Trampkarzy i Młodzików na sezon2012/2013.• Na wniosek Zarządów Podokręgów PiłkiNożnej w Chrzanowie i Wadowicach zatwierdzonoaneksy do regulaminu rozgrywek seniorówMZPN na sezon 2012/2013.• Wiceprezes MZPN ds. finansowych, TadeuszKędzior, złożył informację dotyczącą ustaleńKomisji Ekonomiczno-Finansowej MZPN odnośnieźródeł finansowania obserwacji sędziów.Komisja ustaliła ilość obserwacji niezbędnych dosklasyfikowania sędziów w poszczególnych klasachrozgrywkowych.I tak:- w IV lidze - 4 obserwacje w jednej rundzierozgrywkowej (w tym jedna obserwacja społeczna)- w klasie okręgowej - 3 obserwacje w jednejrundzie rozgrywkowej (w tym jedna społeczna)- w klasie A - 2 obserwacje w jednej rundzierozgrywkowej (w tym jedna społeczna) Powysłuchaniu informacji Prezydium Zarządupostanowiło: dokonać reasumpcji zapisu wrozdziale VII pkt. 4 regulaminu klasyfikowaniasędziów IV ligi; dokonać reasumpcjizapisu w rozdziale VII pkt. 4 regulaminuklasyfikowania sędziów klasy okręgowej; uruchomićod najbliższej kolejki (8/9. 09. 2012)obserwację sędziów przez obserwatorów wIV lidze oraz w klasach okręgowych i klasachA.W początkowym okresie obserwacje będziepokrywał MZPN. Poza tym Prezydium Zarządupostanowiło, że wkrótce zostaną ustalone kosztyobserwacji sędziów ponoszone przez Okręgi iPodokręgi MZPN.• Na członka MZPN i PZPN przyjęto nowestowarzyszenia: KS Alfa Morawica oraz MiejskiKlub Sportowy Chrzanów. Równocześnie wykreślonoz ewidencji MZPN i PZPN stowarzyszeniepod nazwą Klub Piłkarski Chrzanów.• Wyrażono zgodę na udział w rozgrywkachklasy A Podokręgu Chrzanów w sezonie2012/2013 klubu sportowego LKS ZgodaByczyna (ze Śląskiego ZPN).• Przyznano środki finansowe na wrześniowąkonsultację rocznika 2000 w ramach przygotowańdo Pucharu im. Kazimierza Górskiego,dwie konsultacje rocznika 1999 (Puchar im.Wacława Kuchara), konsultację rocznika 1998(Puchar im. Jerzego Michałowicza), dwie konsultacjerocznika 1998 (Puchar im. KazimierzaDeyny) oraz organizację dwumeczu rocznika1998 i rocznika 1997 na obiekcie Bronowianki.• ZobowiązanoWydziałSzkoleniaMZPN do opracowania preliminarza jednodniowegowyjazdu na dwumecz reprezentacjirocznika 2000 (Puchar Górskiego) i rocznika1999 (Puchar Kuchara) z reprezentacją LubelskiegoZPN.• Z powodu zmniejszenia ilości obserwacji,ulega zmianie treść punktu 4 rozdziałuVII regulaminu klasyfikowania sędziów IV ligiMZPN w sezonie 2012/2013. Aktualny zapisbrzmi: „do sklasyfikowania sędziego niezbędnajest ilość 8 zawodów obserwowanych w sezonierozgrywkowym, w tym nie mniej niż 4zawodów w każdej rundzie rozgrywkowej. Wszczególnych losowych przypadkach ZarządKS MZPN może zmniejszyć ilość egzaminówpraktycznych”.Z tego samego powodu również ulegazmianie treść punktu 4 rozdziału VII regulaminuklasyfikowania sędziów klasy okręgowejPodokręgu Kraków w sezonie 2012/2013.Aktualny zapis brzmi: „do sklasyfikowaniasędziego niezbędna jest łączna ilość 10zawodów (w tym 6 zawodów obserwowanychw sezonie rozgrywkowym), w tym nie mniejniż 3 zawodów w każdej rundzie rozgrywkowej.W szczególnych losowych przypadkach,Zarząd KS MZPN może zmniejszyć ilośćegzaminów praktycznych”.Powyższa ilość obserwacji obowiązujerównież w pozostałych klasach okręgowychMZPN. Należy dokonać stosownych zmianw regulaminach OZPN Nowy Sącz, TOZPNTarnów i Podokręgu Wadowice.• Zatwierdzono wysokość opłaty za licencjędla sędziów klasy C i pozostałych w kwocie75 złotych.• Prezydium Zarządu MZPN postanowiłowystąpić do PZPN o przyznanie organizacjiturnieju finałowego rocznika 1998 o PucharPZPN im. Jerzego Michałowicza.• Z okazji 750-lecia miejscowości Kłajprzyznano Medal 90-lecia Związku PiłkiNożnej w Krakowie Urzędowi Gminy Kłaj.• Przewodniczący Komisji ds. Medialnych iPR, red. Jerzy Nagawiecki, złożył informacjędotyczącą wyboru wiceprzewodniczącegokomisji, którym został red. Marek Latasiewicz,a sekretarzem red. Andrzej Skowroński.Ponadto omówiono plan pracy komisjioraz opracowanie nowej strony internetowejMZPN.sierpień 2012 nr 8 (89)5


FelietonObyczajePłaćcie, frajerzy...Im boleśniejszy jest upadek polskiegofutbolu, tym bardziej tenże futbolszczerzy kły w wyścigu do kasy. Mimożenującego poziomu, panuje pod tymwzględem pazerność niesłychana.Ostatnio - choć w EURO nastąpiłacałkowita klapa, zaś n-ta próbazawojowania klubowej Europy zakończyłasię klęską totalną - zaoferowanonam atrakcję wyjątkowo bezczelną.Ekskluzywny towar pod tytułem PPV,hałaśliwie rozreklamowany w odniesieniudo drużyny narodowej.Mierząc jej wartość nie tylko skalą EURO, jest reprezentacja diabławarta. Ale w ujęciu telewizyjnych łaskawców, jest warta 20 PLN za meczi na łebka. Na tyle wyceniono gotowość startową na mecze z Czarnogórąi Mołdawią. Pierwsza wypadła z bloków TVP. Później wyrażały chęć dopomożeniakibicom w ich niewątpliwie trudnych chwilach platformy Cyfry +i N. Po ich wycofaniu się, zresztą bardzo szybkim i niewątpliwie słusznym,na placu boju ostał się Polsat, wsparty przez kablówki. Kto wrzucił grosikdo ich skarbonek, mógł również w technologii HD zobaczyć na własneoczy jak „narodowa” nie dała się w Podgoricy i nawet triumfowała we Wrocławiu.Z ogłoszonych komunikatów wynika, że starcie z Czarnogórą skusiło50 tys., zaś z Mołdawią 110 tys. ekstra odbiorców ekstra transmisji.Może te dane są wiarygodne. Z mojego punktu widzenia tych 160 tys.ekskluzywnych klientów to dokładnie o tyle za dużo. Dając się ponieśćemocjom udzielili oni aprobaty praktykom wysoce szkodliwym. Ominięciuustawowego zapisu o powszechnej dostępności do narodowych dóbr, azamiast tego naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Pierwszy tojednak przypadek omijania przepisów szerokim łukiem? Ani pierwszy, anipewnikiem ostatni. Skutek może być taki, że poczynając od walki WitalijKliczko - Tomasz Adamek (ten niedawno przeprosił telewidzów za zamieszaniew oglądaniu jego pojedynku z Travisem Walkerem, niezła ściemapo całkowicie intencjonalnym zarobieniu kasy…) każda aprobata na takiepraktyki jak PPV tylko zwiększa skalę zjawiska. Po „Pudzianie” pójdą inni,na to wygląda…Zamiast w raju jesteśmy w buszu. Mamy ustawę chroniącą interespubliczny, ponoć świetną umowę PZPN - Sportfive (szkoda, że jej niezawarto nie na 10, tylko 110 lat), rzekomo biedną jak mysz kościelnatelewizję publiczną… No i kodowaną telewizję w telewizji już kodowanej.Taki pakiet specjalny, albo polską specjalność. Niemcy myślą i robią inaczej.Tam i nie tylko tam nie ma mowy, aby ktokolwiek choćby pomyślał ozakodowaniu meczów mannschaftu Joachima Löwa. I aby w sposób całkowicieotwarty dla wszystkich pokazała te mecze jakakolwiek inna stacja niżpaństwowe: ARD, względnie ZDF. Gdyby stało się inaczej, kanclerskie dniFrau Merkel nieuchronnie były policzone. Widać inna cywilizacja.Pomysłu z PPV bronił Zbigniew Boniek stwierdzeniem mniej więcej wtym stylu: jeśli kibic chce zobaczyć mecz na stadionie, to musi kupić bilet.Super. Wygląda na to, że wcześniej poszła wiara na lewiznę. Bo nie kupującPPV jakoś oglądała mecze reprezentacji. Boniek najwyraźniej myli sięz tym biletem, za który trzeba zapłacić. Bo my płacimy, drogi Panie. Zapakiety podstawowe i nawet za pakiety dodatkowe. Więc ten bilet j u żzostał kupiony!Natomiast problem w tym, iż niby powinniśmy zapłacić raz jeszcze.Czyżby? Bez wpływu na telewizyjny wymiar sprawiedliwości marzy misię, aby skandal z wprowadzeniem PPV na grunt reprezentacji kosztowałwinnych słoną cenę. Przy ewentualnym sypaniu się kar pomyślę o Bońku.A nuż zaproponuje nam rychłe przedpłaty na mecze polskich klubów wnastępnej edycji pucharów, skoro bilety na ten wyjątkowo atrakcyjny towarmogą być wykupione na pniu. Ale od czego jest PPV?(JC)Przed laty piłkarstwo dąbrowsko-nadwiślańskiesytuowało się… daleko od szosy. Tamte czasyszczęśliwie odeszły do lamusa. Mobilneśrodowisko, sprawna organizacja i lokalnaambicja sprawiły, że o futbolu na północnymwschodzieMałopolskiego Związku Piłki Nożnejmówimy z należną powagą, zaś mała Niecieczastanowi inspiracje dla ośrodków większychi możniejszych. Mocna struktura pomyślnieprzeszła proces poczęcia, młodzieńczej edukacjii dziś wiedzie żywot organizacji (nie w pełni)dojrzałej. Mimo pełnoletności i licznych sygnałówodpowiedzialnego działania, podmiotowośćPodokręgu w Żabnie jest ograniczona finansowąkuratelą Tarnowskiego ZPN. Czas najwyższy, abyorganizacja wybiła się na pełną niezależność.32-latek z Żabna w pełni na to zasługuje.Położony na wschodnich rubieżachjurysdykcji MZPN Dąbrowsko-NadwiślańskiPodokręg Piłki Nożnej wŻabnie zrzesza kluby piłkarskie dolinyDunajca, od przedmieść Tarnowa donadwiślańskiego Szczucina. Działaw powiatach dąbrowskim i północnejczęści tarnowskiego.Powołanie Podokręgu w marcu 1980było efektem zabiegów działaczy społecznychz regionu wiślańsko-dunajeckiego:Władysława Kijaka oraz MarianaFido, Tadeusza Dydyńskiego, RomanaGdowskiego, Tadeusza Adamskiegoi Zbigniewa Lustofina, którzy znali irozumieli specyfikę gmin północnejczęści ówczesnego województwa tarnowskiego,od dziesięcioleci żyjących zrolnictwa, piasków i żwirów pozyskiwanychz Wisły i Dunajca oraz dolarówzarobionych w Ameryce.Zrazu siedzibą Podokręgu uczynionograniczący z Żabnem niewielkiOdporyszów, któremu prezesowałWładysław Kijak, człowiek sportowioddany bez reszty. Kijak zasiadał wewładzach gminnych, powiatowych iwojewódzkich Zrzeszenia LudowychZespołów Sportowych oraz w OkręgowymZwiązku Piłki Nożnej w Tarnowie.W kręgu organizatorów PodokręguDąbrowsko-Nadwiślańskiego znaleźlisię ludzie w regionie znaczący, społecznicyktórzy pasję futbolową łączyliz pracą w środowisku: we władzachgminnych i w szkolnictwie lokalnym.Zapoczątkowana wówczas symbiozadziałań samorządowych i propiłkarskichstanowi po dziś specyfikę i siłęPodokręgu w Żabnie, pozwala na skoordynowany,spokojny, zrównoważonyrozwój futbolu.Żabno – stolicąW ocenach niektórych postronnychobserwatorów piłkarskiej administracjiw Małopolsce za ewenement uchodzifakt, iż siedziba władz Podokręgu znajdujesię w mieście o statusie gminy,mimo iż na obszarze działania znajdujesię ośrodek o powiatowym statusie.Prawdą jest, że to jedyny taki przypadekna terenie MZPN. Kiedy jednakz bliższej perspektywy przyglądniemysię piłkarskiej „stołeczności” Żabnazdziwienie znika. Ważnych argumentówna korzyść prastarej miejscowościpołożonej nad brzegiem Dunajca znaleźćmożna kilka. Po pierwsze gminaWybić się na samodzieW symbz samorŻabno koncentruje najwięcej futbolowychklubów regionu, to właśnie tuzałożono pierwszy klub piłkarski w okolicy:Polan, z Żabna i najbliższej okolicyrekrutuje się gros działaczy Podokręgu,ponadto – co bodaj najważniejsze –samorząd terytorialny Żabna zaoferowałPodokręgowi darmową gościnę.I tak trwa po dziś. PPN w Żabnie nieponosi kosztów wynajmu pomieszczeń,ich utrzymania, korzystania z mediów,urządzeń poligraficznych, sprzętukomputerowego, sieci internetowej –wszystko to w całości funduje gminaŻabno.Stan posiadaniaW II Rzeczpospolitej w widłachDunajca i Wisły w piłkę nożna granojedynie w ośrodkach miejskich Żabna,Dąbrowy Tarnowskiej i… Niedomic.Polan powołano w 1917, Dąbrovię w1922, Unię Niedomice w 1938, rokpo podjęciu produkcji przez tamtejsząfabrykę celulozy. Prawdziwy futbolowyboom nastąpił po II wojnie światowej.W 1946 powstały: LZS Nieciecza,Radłovia Radłów, Dunajec Konary, dwalata później Łęgovia, w 1950 - Dunajec6


PPN ŻabnolnośćiozieBolesław. Z roku na rok futbol zdobywałkolejne miejscowości.W 2012 PPN w Żabnie zrzesza 21klubów z powiatu dąbrowskiego oraz25 z tarnowskiego. Wśród gmin liderujeŻabno, na terenie której działa aż 13stowarzyszeń. W klubach PodokręguDąbrowsko-Nadwiślańskiego trenujei gra 1687 piłkarzy: 1014 seniorów,459 juniorów i 214 trampkarzy, zrzeszonychw 39 zespołach seniorskich,26 juniorskich i 11 trampkarzy. Perłąw podokręgowej koronie jest I-ligowiecTermalica Bruk-Bet Nieciecza – wiodącaasocjacja sportowa regionu. WV lidze tarnowskiej Podokręg w Żabniereprezentują: Wisła Szczucin, DąbroviaDąbrowa Tarnowska i Polan Żabno.Kolejne ekipy rywalizują w rozgrywkachprowadzonych przez PPN Żabno. W16-zespołowej A-klasie rywalizują:LUKS Wola Radłowska, Ava Grądy, LKSWietrzychowice, Brzoza Brzezówka,Unia Niedomice, Dąbrovia II DąbrowaTarnowska, Unia Gorzyce, DunajecKonary, Iskra Dąbrówki Breńskie,Radłovia Radłów, Łęgovia Łęg Tarnowski,Spartakus Radgoszcz, Powiśle Bole-ządem – siła!sław, Łukovia Łukowa, Polan II Żabno,LZS Olesno.Z kolei w dwóch grupach klasyB występują: Polonia Kłyż, WolaniaWola Żelichowska, Olimpia Biskupice,LUKS Zalipie, Strażak Karsy, Dunajecturnieje dla różnych grup wiekowych.Coraz częściej zespoły korzystają z„Orlików” ze sztuczną nawierzchnią,umożliwiającą organizowanie zajęćbez względu na warunki atmosferycznei porę dnia.Ujście Jezuickie, Orzeł MiechowiceMałe, LKS Ilkowice, Błękitni SiedliszowiceNiedostatek arbitróworaz Wisła Borusowa, LZS Rozbudowywanemu sukcesywnieMędrzechów, Victoria Szarwark, KłosSłupiec, Czarni Smęgorzów, LZS Wójcina,DTS Dąbrowa Tarnowska, LKSNowa Jastrząbka, LZS Luszowice, LKSĆwików. Zestaw propozycji do rywalizacjiuzupełniają rozgrywki o PucharPolski.Ponadto futbolowi działacze zŻabna rokrocznie organizują rozgrywkiklas terenowych juniorów dla około 20ekip i trampkarzy dla blisko 10 zespołów,zawody dla dzieci „Z podwórka nastadion”, Puchar Marka Wielgusa orazturnieje na popularnych „Orlikach”.Warto dodać, iż każdej zimy Podokręgprzygotowuje bogatą ofertę halową:cykliczne turnieje oldboyów, drużynniezrzeszonych oraz rywalizację dlagrup juniorskich i trampkarskich. Wbogatej ofercie można przebierać.systemowi rozgrywek w Podokręgu,powiększającej się liczbie klubów,drużyn, piłkarzy, nie towarzyszy niestetyrozwój środowiska „panów zgwizdkiem”. Komisja Sędziowska Podokręgu,której przewodniczy StanisławMagiera, zrzesza 27 arbitrów czynnych:dwóch z uprawnieniami do prowadzeniameczów w lidze okręgowej,11 w klasie A i 14 w klasie B. Organizacjęarbitrów, zarówno liczebnie,jak i kompetencyjnie, trudno zaliczyćdo szczególnie prężnych. Wręcz przeciwnie,utrzymuje się tendencja spadkowazarówno co do liczby rozjemcówjak i posiadanych klas wśród sędziów.Zarząd PPN upatruje przyczynę tegostanu rzeczy w odejściach kilku arbitrówz uwagi na limit wieku, zmianachformuły przeprowadzania egzaminówsierpień 2012 nr 8 (89)Nad prawidłowym rozwojemzawodników czuwa 50-osobowa kadraszkoleniowa zatrudniona w tutejszychklubach. Tworzą ją trener UEFA PRO,8 trenerów II klasy, 30 instruktorów,organizator sportu oraz 5 byłychgraczy. Zdarzają się przypadki brakusystematycznego szkolenia w klubachwystępujących w klasie B oraz drużynachmłodzieżowych.Kluby Podokręgu dysponują baząsportową, pozwalającą na rozwójfutbolu na miarę lokalnych ambicji.Nowoczesnym stadionem przystosowanymdo rozgrywania zawodów I ligidysponuje Termalica Bruk-Bet Nieciecza.Ponadto istnieją 4 stadiony wielofunkcyjnez widownią na 1000 osób, zzadaszonymi trybunami, 15 boisk jestogrodzonych, kolejnych 18 nie posiadaogrodzenia. Przy obiektach piłkarskichistnieją zaplecza z szatniami, z bieżącąwodą. 90 procent obiektów towłasność samorządów terytorialnych,przekazanych klubom w użyczenie.Zimą piłkarze korzystają z przyszkolnychsal sportowych. Tam teżorganizowane są zawody piłkarskie,unifikacyjnych, braku systematycznychszkoleń i pracy szczególnie zarbitrami młodymi oraz kandydatami,niedostatecznej współpracy z KomisjąSędziowską TOZPN. Obecnie sprawąpriorytetową dla władz Podokręgu wŻabnie winna być odbudowa szeregóworganizacji sędziowskiej, a w dalszejkolejności rozbudowa szeregów arbitróworaz podniesienie ich rangi.Trudny żywotRozwojowe trendy lokalnego futboluwyczerpują się. Są limitowane możliwościamifinansowymi sponsorów. A tychjest coraz mniej i – z reguły – ostrożniejwydają pieniądze. Tak naprawdę, pozanielicznymi wyjątkami, sport gminnyi powiatowy opiera się na samorządach.Gdy wójt lub burmistrz futbolowysport ceni i mu kibicuje, rękę ma lżejszą.Kiedy jednak od piłki stroni, bywagorzej. W klubach Podokręgu Żabnostabilnie pracują w Niecieczy, Dąbrovii,Polanie, w Szczucinie. W A i B klasówkachżyje się gorzej, choć generalniesamorządowcy o swoje drużyny dbająna miarę swych skromnych możliwości.Regułą jest, że drużyny klasyokręgowej otrzymują dotacje od 15 do18 tysięcy zł, w klasie „A” od 8 do 12tysięcy, a w klasie „B” od 5 do 7,5 tys.Dodatkowo można otrzymać niewielkąkasę na juniorów i trampkarzy. Środkipochodzące od sponsorów to główniejednorazowe, niewielkie kwoty przeznaczanena zakup sprzętu lub świadczonenieodpłatnie usługi transportudrużyn na zawody.Niedostatki finansowe skutkują ograniczaniemśrodków na zespoły młodzieżowe.Kluby często rezygnują ze szkoleniatrampkarzy i juniorów, bowiemcoraz trudniej ich pozyskać z uwagi nademograficzny niż. Wynika to także zeTurniej, którego głównym inicjatorem był Marian Fido,rozegrany został na „Orliku” w Żabnie.szczupłości środków na trenera, sprzęt,opłaty za badania lekarskie i arbitróworaz transport młodych sportowcówna zawody. W tej sytuacji mnożeniewymogów licencyjnych, szczególnie wnajniższych klasach rozgrywkowych,wydaje się być niewskazane. Prowadzićmoże do zapaści małych klubów,tworzyć strefy bez piłki…Ku podmiotowościOrganizacyjnie Podokręg PN wŻabnie ma się całkiem, całkiem. Żyje wsymbiozie z Urzędem Miejskim i korzystaz jego dobrodziejstw. W ZarządziePodokręgu zasiada czterech działaczysamorządowych, ludzi znających doskonalemeandry pracy w obu instytucjach.Fakt ten ułatwia współpracę na linii futbolowaorganizacja - samorząd - klub.Futbolowa placówka w Żabnie od latwielu pokazuje, że jest wydajnym ośrodkiempiłkarskiej administracji, pracującymrozsądnie i statecznie. Mimo, iżkluby dąbrowsko-nadwiślańskie wnosząw różnej formie okrągłą sumę opłat,to ledwie piąta część trafia do Żabna.Podokręg nie prowadzi, niestety, samodzielnejdziałalności finansowej. Takapraktyka występuje jedynie na terenieTarnowskiego ZPN.Podczas kolejnych zebrań sprawozdawczych,sprawozdawczo-wyborczych,spotkań organizacyjnych działaczez okręgu dąbrowsko-nadwiślańskiegopodnoszą problem samodzielnościfinansowej. Wszyscy są zgodni, że czasnajwyższy, aby ten dezyderat wreszciezrealizować. Wówczas to dobrzegospodarująca się jednostka, o niskichkosztach własnych, byłaby w stanie skuteczniezarządzać, szybko reagować,samodzielnie wspierać programy szkoleniowepiłkarzy, trenerów i sędziów.JERZY NAGAWIECKIZARZĄD Podokręgu Piłki Nożnej w ŻabnieMarian Fido - prezes, Jan Kijowski - wiceprezes, Zbigniew Lustofin -sekretarz oraz Stanisław Bożek, Tadeusz Broda (wiceprezes TermalikiBruk-Bet Nieciecza, dyr. Bruk-Bet), Kazimierz Hajduk z Niedomic (członekRady Sołeckiej), Robert Karagicz z Siedliszowic, prezes Błękitnych,Stanisław Magiera - przewodniczący Komisji Sędziowskiej (działacz samorządowyz Wietrzychowic, przewodniczący Rady Gminy) i Leszek Morawiecprzedsiębiorca z gminy Olesno (pow. Dąbrowa Tarnowska).KOMISJA REWIZYJNAKOMISJA REWIZYJNAJacek Patoń, Krzysztof Kozik i Janusz Lech.7


ReminiscencjeNadtytuł o tyle wprowadza w błąd, że w tzw. międzyczasie -dzielącym odcinek 2 od niniejszego - poród raportu odbył się.Franciszek Smuda złożył meldunek z wykonanej pracy, używającdo tego bogatej gamy kolorów. Zabieg to niewątpliwie efektowny,za to trud całkiem zbyteczny. Bo adekwatnie do stanu rzeczy,sytuacji w jakiej znalazła się reprezentacja za kadencji Smudy,na białym papierze powinny widnieć jedynie czarne litery. A krójpisma powinien być obowiązkowo pogrubiony. Ku przestrodze,aby już nigdy nie obłaskawiać „narodowej” zbawcami wyłącznie zurojenia. Jako złowieszcze memento…Rozwinięciu tematu służy ostatni odcinekobrachunków z Franciszkiem Smudą w roli selekcjonera.Będzie o polskim wkładzie w przebiegimprezy, która wbrew zapowiedziom przyniosłasportowe, bo przecież nie organizacyjne, fiasko.Czy będzie drugi cud nad Wisłą?(Polska - Grecja, czerwiec 2012)Po premierze EURO został w kieszeni punkt.Ponieważ jednak kieszeń była mocno dziurawa,gdzieś w okolicach Stadionu Narodowego zgubionopunkty dwa. Do bilansu strat trzeba dopisaćkoszt propagandowego balona z napisem„jesteśmy wielcy”. Balon pękł zanim zdążył poleciećprosto do raju bram.Po końcowym gwizdku hiszpańskiego inżynieraCarballo zajęciem obowiązkowym stało sięrobienia dobrej miny do złej gry. Wedle hasła „todopiero początek”, albo „mamy remis, więc nieprzegraliśmy”. To cokolwiek obłudne rozumowanie.Wprawdzie zgodne z zapisem tabelarycznym,ale zgoła fałszywe w stosunku do oczekiwań.Bo mocnego wejścia w imprezę zabrakło itrzeba to sobie powiedzieć prosto w oczy. Chyba,że złota myśl selekcjonera Łazarka („pierwszapołowa 0-3, druga 1-0, więc wyszło na remis”)musi być wiecznie żywa.W Warszawie było dobrze, ale tylko przez dwakwadranse. (…)(…) Kto mógł przewidzieć w przerwie, żesprawy wymkną się spod polskiej kontroli? Nikt.Ale też nie było żadnych podstaw do snuciatakich przypuszczeń. Należało tylko zachowaćinicjatywę, nadal zamykać Greków na ich połowiei szukać szans na podwyższenie wyniku. Stałosię zgoła odwrotnie, całkiem głupio i fatalnie. Tozdziesiątkowany rywal zaczął nadawać ton, boPolacy bez słowa protestu nagle oddali pole dogry. Brak sił ledwie po trzech kwadransach meczu?Względy taktyczne, jeśli w tym przypadku prawdziweto będące piramidalną bzdurą? Niech toSmuda sam ogarnie i oceni skalą swego intelektu.Sprzeciw następny budzi rozpaczliwe trzymaniesię podstawowego składu, oczywiście poza przymusowązmianą Rybusa na Tytonia. Dlaczego dokońca grzał ławę Dudka, skoro z odbiorem piłki wśrodkowej strefie było beznadziejnie? Jak obronićtezę o niewzruszalności wyjściowej „11”, jeśli naplacu już nie było Szczęsnego, a jego kilku kolegówoddychało rękawami?Remis jest sprawiedliwy. Z tą wszak różnicą,akurat nader istotną w futbolu, że to Polacypierwsi powinni odesłać Greków do kąta. Lecz,przepraszam za frontowy slang, nie dobili wroga.To nie napawa optymistycznie przed wojną polsko-bolszewicką,choć chciałbym się mylić. No inigdzie nie jest powiedziane, że cud nad Wisłą(1920) może się zdarzyć tylko raz.Spóźniony prezent dla Cieślika(Polska - Rosja, czerwiec 2012)Smuda nie skapitulował przed Advocaatem,Warszawa nie padła. Wbrew przypuszczeniomnie doszło do jej oblężenia, a nawet podjętocałkiem konkretne działania kontruderzeniowe.Remis wprawdzie nie daje pełni satysfakcji, aleprzedłuża nadzieje. Co ważniejsze, na zupełnieinnym podłożu psychologicznym niż w sytuacji,gdyby wczoraj było źle.A było zaskakująco dobrze, momentami nawetbardzo dobrze. Z greckiego koszmarku nie pozostałośladu, bój z Rosjanami rozgorzał na całego itrwał do ostatniej sekundy. Była to walka toczonabez żadnych kompleksów. Męska, twarda i fair,zresztą obustronnie. (…)Zwycięstwo nad Rosją zawsze rajcuje polskąduszę. Obchodzący niedawno 85. urodzinylegendarny Cieślik oczywiście dałby wszystko, abywynik 2-1 po Chorzowie ’57 i Augsburgu ’72 byłrównież kojarzony z Warszawą ’12. To wprawdzienie nastąpiło, lecz i tak we wczorajszym remisiemieścił się spóźniony prezent dla Pana Gerarda.Z dedykacją od dzisiejszego pokolenia reprezentantówdla człowieka, który dwa razy w jednymmeczu pokonał Jaszyna. I pewnikiem był dumny,że Polska ponad pół wieku później zagrała z Rosjąznów na wysokim poziomie.Tamto zwycięstwo na Stadionie Śląskim nieprzekuło się niestety na awans do finałów MŚ,bo o wszystkim decydował dodatkowy mecz wLipsku. Co będzie teraz, we Wrocławiu? Tegonie wiemy. Czesi myślą dokładnie o tym samyco my, a na dodatek są bliżsi celu. Trzeba z nimiwygrać, nie ma rady. Mając w świeżej pamięciwczorajszy mecz, to absolutnie wykonalnezadanie. Ale pod warunkiem, że o delektowaniusię warszawskim remisem nie może być mowy.Mecz z Rosją skończył się równo z końcowymgwizdkiem Starka. Co naprawdę warto traktowaćbardzo poważnie. Bowiem pamiętamyz przeszłości, czym kończyły się dla Polakówmecze rzekomo łatwe do wygrania. Korea ’02,Ekwador ’06. Takich meczów i takich podejść dotematu już wystarczy...Koniec snu o potędze. Trzebajechać po piasek na Copacabanę(Polska - Czechy, czerwiec 2012)W interesach bywa najczęściej tak, że abycoś później wyjąć, najpierw trzeba coś włożyć.Wkład własny Polaków we wczorajszy mecz zCzechami niewątpliwie został wniesiony. Niestety,był to wkład czysto werbalny.W gadkach-szmatkach o powstaniu wielkiejdrużyny byliśmy świetni, na poziomie światowym.Zewsząd udzielano bankowo pewnych gwarancjina historyczny awans do ćwierćfinałów EURO.Polak, co umie doskonale od wieków, groźniepomachiwał szabelką. I na tym się skończyło.Skąd my to znamy?Patrzę na końcową tabelę grupy A i bez lupypowiększającej widzę to, przed czym odwracajągłowy jeszcze wczorajsi apologeci niedoszłegotriumfu. Jutro zaczną, a raczej już zaczęli, akcjęidącą w kompletnie odwrotnym kierunku.Skopią d... Smudzie (gdyby wygrał, stalibyza nim murem), pomyślą o postawieniu Laciezarzutów prokuratorskich („dłużej tak przecieżbyć nie może”...). I otuleni biało-czerwonymiszalikami dołączą do tłumów, aby wspólnymgłosem wykrzyczeć porywający protest sond podtytułem „J... PZPN”. Popadanie w skrajności tonaprawdę polska specjalność. A co, może nie?Na boisku we Wrocławiu dokonała się brutalnieszczera weryfikacja wartości biało-czerwonych.Mieli do wykonania, obojętnie jak, ważnezadanie. Dodatkowych opcji nie było, wyłączniezwycięstwo nad Czechami pozostawiało drużynęW niecierpliwym oczekiwaniuDziennikSmudy w grze. Ta gra na przyzwoitym poziomietrwała może 25 minut. Doskonałą okazję miałLewandowski, powinien ją wykorzystać. Z dalekouderzył Boenisch. I tyle. (…)(…) Nie da się wygrać meczu, który wygraćtrzeba, bez przekraczania środkowej linii boiska.W tej strefie nie mogło być Rosicky’ego, co przypominamz przekąsem. Bo gdyby w polskiej drużyniezabrakło któregoś z asów, alibi na wytłumaczenieporażki byłoby jak drut.To samo odnosi się do pomeczowych wypowiedziTytonia i Błaszczykowskiego, choć oniakurat nie zawiedli. Ale, sorry, mówili brednie otym, co wydarzyło się po przerwie. Leitmotivemobu komentarzy była konieczność prowadzeniaprzez Polaków gry ofensywnej, co zwiększałoryzyko narażenia się na kontrę. Wreszcie zadałją Jiracek.To wersja dla naiwnych i zarazem ślepych. Boto Czesi (przymuszeni prowadzeniem Grekóww Warszawie) bezustannie rozwijali akcjezaczepne. Zaś rzekome ataki ze strony polskiejbyły po pauzie równie konkretne, co w drugiejodsłonie nieudanej premiery EURO. Ich - pozaostatnimi minutami - w ogóle nie było, drodzyPanowie!Słaby mecz z Grecją, bardzo dobry z Rosjąi znów słaby z Czechami - tak wyglądał udziałbiało-czerwonych w imprezie, w której już ichnie ma. Czy to zasłużony wyrok? Odpowiedźjest zawarta w poprzednim zdaniu. Chętnychzajmowania się duperelami można wesprzećminutowym zapisem faz poszczególnych spo-8


Reminiscencjetkań. Wyjdzie z tego bilansu, że drużyna Smudyzmarnowała znacznie więcej czasu, niż go spożytkowała.Z trzech meczów nie wygrała żadnego.Na trzy spotkania strzeliła dwa gole. Zdwoma punktami była zdecydowanie ostatniaw tabeli.To gołe fakty, w świetle których nawet najbardziejwygadany adwokat nie obroniłby tezy, żeoskarżonego spotkała krzywda. Nie, wyrok właśniezapadły we Wrocławiu jest bezdyskusyjniewyrokiem sprawiedliwym. Mimo propagandowegonapinania muskułów wciąż jesteśmy cherlakami.(…) Pytanie: co jutro? Jestem w tym komfortowympołożeniu, że mam już gotowy następnyutwór o Smudzie. W „Sportowymtempie” piszęna temat żałosności starań „Franza” od prawietrzech lat, generalnie chodzi o niewłaściwegoczłowieka na niewłaściwym miejscu. Trwało to odpoczątku (złowieszcze hasło „Malaga”) do fatalnegokońca. (…) (…) Nie da się ukryć, że zpozycji felietonisty to wątpliwa satysfakcja. (…)Ze Smudą przy sterze tak nieuchronną puentępostawiła logika.Tym bardziej trafia mnie szlag, gdy natychmiastpo napisie „koniec” ochoczo przystępujesię do kręcenia następnego bzdetu. Kanwą jestna raport Smudy (cz. 3)budowydziedzictwo zostawione przez Smudę. Co najmniejobiecujący wizerunek drużyny, która zachwilę przystąpi do bojów o bilety do Brazylii.Słyszę, że perspektywy są ciekawe. Że dziękimajstrowie Smudzie mamy fundament, więc jestna czym budować. No to budujcie...Na razie chałupa się zawaliła. Na szczęście,z budowaniem zamków musi pójść lepiej.Trzeba tylko komisyjnie skoczyć po piasek naCopacabanę. Odbyta w ramach niezbędnegorekonesansu wycieczka powinna mieć charakterjak najbardziej służbowy. Jeśli tylko zostanąpodpisane blankiety delegacyjne, chętnych niezabraknie. To tak samo pewne jak koniec snu opotędze.Premia dla Smudy,czyli bonus za dostanie po d...(Czerwiec 2012)Jak potraktować, że we Wrocławiu świeczkazgasła? Wasilewski, globalnie zresztą jeden zlepszych zawodników w słabym „wunderteamie”Smudy, powiedział o daniu ciała przez polską drużynę.Ta lapidarna ocena trafia do przekonania.W końcu to piłkarze przegrali szansę, tak mi sięprzynajmniej wydaje. Samokrytyka złożona przezWasielewskiego, zapewne w imieniu własnym ikolegów, nie została potraktowana poważnie. Biało-czerwonympożegnano z takim fasonem, jakbyosiągnęli cel. A przecież było całkiem na odwrót.Zaiste, nie mogę pojąć skali spontanicznościakcji ze strony kibiców. Brakowało jeszcze wyścieleniaczerwonego dywanu i złożenia wniosków oprzyznanie najwyższych odznaczeń państwowychdla bohaterów... Nigdy nie byłem zwolennikiemtraktowania piłkarzy jak skazańców w chwilach,kiedy na tarczy wracają do domu. To tylko sport,o czym zawsze warto pamiętać. Należy jednakzachowywać umiar. Uwzględniać w reakcjachstan faktyczny. Nie zamieniać bolesnej porażkina dziejowy sukces i uśmiechać, gdy powinnobyć do płaczu. Trybuny niewątpliwie zachowałysię elegancko. Co jednak od siebie dali ulubieńcytłumów? Otóż łaskawie zaoferowali stanie naboisku w drugiej połowie meczu z Czechami. I zato należy się noszenie na rękach?! (…)(…) Inna sprawa, że Smuda nigdy nie powinienotrzymać szansy na kontrakt. Na parszywychwarunkach, lukratywny, w ogóle żaden. Od startudo mety kompletnie nie nadawał się do pełnionejfunkcji. Tu popełniono gruby błąd, choć łatwo zrozumiećskwapliwość, z jaką podjęto tamtą decyzję.Smudy chciał naród, mocno stawiający PZPNpod ścianą. Chcieliście, no to macie. A my mamyspokój... - wygodnicko przeanalizowano sytuację.(…)Smuda (jako jedno z niewielu, co zrobił dobrze)powołał piłkarzy najlepszych, jacy byli do dyspozycji.Nie można winić Franza, że najlepsi sąrównocześnie słabi, skoro jedno drugiego wcalenie wyklucza. Jeśli jednak w dzisiejszej wypowiedziLaty słyszę, że PZPN zrobił wszystko dla optymalnegoprzygotowania drużyny do EURO, jest tokolejna wersja dla naiwnych. Bo przecież czy tylkoi wyłącznie do zabezpieczenia kasy mają sprowadzaćsię obowiązki Związku?! Toż to prostackierozumowanie. A gdzie elementarne poczucieobowiązku? Otóż przeogromną winą PZPN jest,oprócz postawienia na złego konia, że temukoniowi nikt nie patrzył w zęby.Podstawowa kwestia: jak i przez kogo był nadzorowanysposób zawiadywania drużyną przezSmudę? Nie ma szans, nie doczekacie się konkretnejodpowiedzi. Zarząd wskaże na Latę, któryponoć wyłączył dla własnej kompetencji tematselekcjonera. Skądinąd przyjaciela - jak zaakcentowałprezes. To szczera prawda. To zresztą widaćprzy dzieleniu ostatnich łupów, raczej padliny.Smuda dostanie 150 procent tego, co średnio piłkarz.A zatem ok. 150 tys. zł, w ramach premii zazdobyte dwa punkty. Słyszycie wyraźnie? Premii!Czyli bonusa za dostanie po d... Kapitalny pomysł,aby przyjaciel nie zdechł z głodu.Ta sama kwestia braku nadzoru nad Smudądotyczy ponadto Wydziału Szkolenia. Jakoś niestać było mądrych głów na przekazywanie Zarządowikrytycznych uwag na okoliczność dostrzeżonychbłędów Smudy. Nikt w nic nie wtrącał musię w paradę. Szkoda, bo dzięki odstawieniu gumw ostatnim okresie przygotowawczym pewnikiemprzybyłoby piłkarzom świeżości i sił. A tak mieliich przeciwko Grekom i Czechom średnio po 25minut na mecz. To już za Łazarka było z tymlepiej, pary starczało przynajmniej na trzy kwadranse.Lecz czy to interesowało związkowychbonzów? Retoryczne pytanie.Słyszę właśnie, że kandydaci do zagospodarowaniadziałki do Smudzie walą drzwiami i oknami.Zgłaszają się znad Wisły, więc per pedes. Skorotrwa EURO, jest reprezentowany Stary Kontynent.Ba, nawet Brazylijczyk się znalazł. Powinienzacząć od szczerej rozmowy ze Smudą, oile ten zechce zdradzić sekret jak za frajer braćgigantyczną premię. No i jeśli zostanie złamanabariera językowa. Franz, o ile wiem, nie kuma portugalskiego.Ale jak tłumacz Brazylijczyka pokumapolszczyznę Smudy? Toż to wcześniej zwariuje, az nim kandydat do zaszczepienia na polski grunttajników współczesnej odmiany „brazyliany”...Oczywista oczywistość(Lipiec 2012)(…) Smuda już wie, czego zabrakło. Otóżrzekomo zabrakło szczęścia i skuteczności. A jasobie myślę, że zabrakło elementarnej wiedzy.Czy tylko Smudzie? Wolne żarty... Wystarczyzwrócić uwagę na przelotne chwile, kiedy władzemają cokolwiek do powiedzenia na selekcjonerskietematy. Gadanina trwa tylko wtedy, kiedy kogośtrzeba odwołać, aby pobłogosławić kolejną wielkąnadzieję białych. Smudy niewątpliwie chciałlud, ale dokładnie tego samego chciał ZarządPZPN. Później zapadła głucha cisza, Smudarobił wyłącznie to, co uznał za stosowne. Bezkontroli, bez dopełniania obowiązku regularnegosprawozdawania kolejnych etapów przygotowań.Co to jednak interesowało Wysoki Zarząd... Iprzy okazji Wysoki Wydział Szkolenia... Bo jeślibyło inaczej, niech dostarczą dowodów reagowaniana bardzo niepokojący rozwój sytuacji. Powinnito zrobić zanim jeszcze zostanie spłodzony tzw.raport Smudy. Można w ciemno założyć, że wątkio braku fartu i źle nastawionych celownikachzostaną wyeksponowane do granic absurdu. (…)JERZY CIERPIATKAsierpień 2012 nr 8 (89)9


W Nowym SączuMałopolscy sędziowiegrali w MemorialePiotra NowackiegoStadion Sandecji Nowy Sącz stał się wczwartek, 23 sierpnia 2012, areną zmagańdrużyn piłkarskich sędziów z Małopolski,którzy uczestniczyli w 17. Memoriale im. PiotraNowackiego.Memoriał ma dwa głównecele. Pierwszy z nich to upamiętnieniepamięci tragicznie zmarłego24-letniego nowosądeckiegosędziego Piotra Nowackiego. Tenmłody i utalentowany arbiter zginąłw wypadku samochodowych w1995 w drodze na mecz, który miałsędziować. Drugim celem przyświecającymtej imprezie jest integracjaśrodowiska sędziów piłkarskichMałopolski.Memoriał rozpoczęła msza św.w kościele Św. Kazimierza w NowymSączu odprawiona przez ks. JózefaWojnickiego. Sprawowana ona byław intencji ś. p. Piotra Nowackiegooraz zmarłych sędziów. Następniereprezentacja sądeckich sędziówz przewodniczącym KolegiumSędziów w Nowym Sączu StanisławemBrożkiem na czele złożyłakwiaty na grobie ś.p. Piotra.Trzecim punktem programu byłymecze toczone pomiędzy zaproszonymidrużynami. W tegorocznejedycji wystąpiło osiem zespołów.Oprócz zespołu reprezentującegoRodzinę Nowackich wzięły w nimudział drużyny reprezentująceKolegia Sędziów: Brzesko, Gorlice,Kraków, Limanowa, Nowy Sącz,Podhale oraz Tarnów. Pierwszymetapem były zmagania w fazie grupoweja drugim potyczki o poszczególnemiejsca.Zwieńczeniem Memoriału byłopodsumowanie w restauracji Roko.Przywitano zaproszonych gości, którymibyli: ks. Józef Wojnicki, MariaNowacka z rodziną, Antoni Ogórek(prezes OZPN), Zbigniew Augustyn(wiceprezes OZPN), StanisławBrożek (przewodniczący KolegiumSędziów i wiceprezes KS MZPN),Edward Iwański (Prezes Honorowy),a także przewodniczącyKomisji Sędziowskich: Piotr Musialik(Kraków), Zbigniew Chmura(Tarnów, jednocześnie wiceprzewodniczącyTOZPN), MariuszStolarz (Brzesko), Bogusław Górnik(Podhale), Jan Kurek (Limanowa),Piotr Firlit (Gorlice) oraz MirosławSzarota (Nowy Sącz).Przywitano również grono obserwatorów,które tworzyli: WładysławBobek, Zbigniew Chmura, BronisławMazur, Andrzej Maślanka,Piotr Musialik, Henryk Matras, StanisławBrożek, Zbigniew Gawryś,Bogusław Górnik, Zbigniew Augustyn,Antoni Ogórek oraz FranciszekSzarek.Następnie odczytano list PiotraWernera do uczestników Memoriałuoraz wręczono pamiątkoweobrazy dla Marii Nowackiej orazwieloletniego przewodniczącegoKolegium Sędziów w Nowym SączuRoberta Korala. Zaproszeni gościewręczyli nagrody drużynom zazajęciem poszczególnych miejscoraz wyróżnienia indywidualne.Przy organizacji Memoriałuw szczególności pomogli: AntoniOgórek i Bogusław Klimek (OkręgowyZwiązek Piłki Nożnej wNowym Sączu), Robert Koral(restauracja Roko), Andrzej Danek(MKS Sandecja), Paweł Badura(MOSiR), Ryszard Nowak i JózefKantor (Urząd Miasta Nowy Sącz)oraz sędziowie Komisji Sędziowskiejw Nowym Sączu.Grupa A: Limanowa - Nowy Sącz0-1, Tarnów - Podhale 1-3, NowySącz - Tarnów 1-2, Limanowa -Podhale 1-1, Podhale - Nowy Sącz1-0, Limanowa - Tarnów 1-2.1. Podhale 7 5-22. Tarnów 6 5-53. Nowy Sącz 3 2-34. Limanowa 1 2-4Grupa B: Gorlice - Nowaccy 1-4,Brzesko - Kraków 2-0, Nowaccy -Kraków 2-2, Gorlice - Brzesko 1-3,Kraków - Gorlice 0-1, Brzesko -Nowaccy 2-2.1. Brzesko 7 7-32. Nowaccy 5 8-53. Gorlice 3 3-74. Kraków 1 2-5O miejsca 5-8:Limanowa - Gorlice 2-1,Nowy Sącz - Kraków 0-2.Półfinały:Tarnów - Brzesko 0-0 (3-4),Podhale - Nowaccy 1-2.O 7. miejsce:Nowy Sącz - Gorlice 4-3O 5. miejsce:Kraków - Limanowa 1-2O 3. miejsce:Podhale - Tarnów 1-1 (3-1)Finał:Nowaccy - Brzesko 0-0 (2-3)Klasyfikacja końcowa1. KS BRZESKO: Michał Fudala,Jarosław Bogusz (1 gol), DawidNowicki, Seweryn Kozub (1), AdrianGurgul (2), Grzegorz Roczniak (2),Adrian Maślanka (1), Mariusz Stolarz,Stanisław Sułek. Kierownik:Henryk Matras.2. NOWACCY: Daniel Pasoń,Janusz Brongiel (2), Robert Mikołajczyk(2), Łukasz Hedwig (3), DanielPociecha (3), Marek Krzemień.3. KS PODHALE: Mateusz Pietruch,Krzysztof Majewski (4),Mateusz Antolak (1), Kamil Traczyk,Klemens Walczak-Wójciak,Mariusz Zoń (1), Mateusz Paszuda,Szymon Pałka (1), Stanisław Mitoraj,Roman Baran, Marcin Tyrpa.Kierownicy: Jan Pawlikowski, MarcinTesarski, Marcin Niewiarowski.4. KS TARNÓW: Krzysztof Kapusta,Marek Kowalik (2), PawełGądek (2), Jakub Zieliński, MarcinPieczonka, Mariusz Kuś (1),Tomasz Pilarski, Adrian Niemiec,Łukasz Kozioł, Michał Górka (1).Kierownik: Zbigniew Chmura.5. KS LIMANOWA: AndrzejBiskup, Piotr Tondos, Rafał Lekki,Marcin Cichański, GrzegorzWodziak, Tomasz Śmierciak (2),Dominik Krzysztofiak, Mateusz Sułkowski(1), Paweł Jasiński, TomaszZawada (3), Krzysztof Tokarczyk.Kierownik: Jan Kurek.6. KS KRAKÓW: SebastianKrasny, Marcin Ciepły (1), MichałWiecheta, Michał Koźlak (1),Mateusz Śliwiński, Mateusz Kulig(2), Janusz Krupnik (1). Kierownicy:Mariusz Ocieczek, BronisławMazur.7. KS NOWY SĄCZ: WacławGargula, Dawid Mituś (1), HubertOpoka, Andrzej Potoniec, JanHorowski (1), Przemysław Grębski(2), Marek Ogórek (1), Witold Mróz(1), Rafał Serafin, Jerzy Cetnarowski.Kierownik: Krzysztof Budnik.8. KS GORLICE: MariuszWrażeń, Bogusław Bożek (1), WaldemarPyznar, Mariusz Tutko (3),Jan Król, Wojciech Matuszczyk(2), Jacek Szymański (1), KrzysztofMoroń. Kierownicy: Ewa Szydło,Piotr Firlit.Najlepszy bramkarz:Michał Fudala (Brzesko).Najlepszy piłkarz:Janusz Brongiel (Nowaccy).Król strzelców:Krzysztof Majewski (Podhale).Tekst: Bogusław Klimek,Jakub i Paweł KupczakowieZdjęcie: Andrzej Opacian10


Małopolskie Wakacje z Piłką 2012W poprzednim numerzepisaliśmy o pobycie młodzieżyw Barcicach, gdzie uczestnikamiobozu wakacyjnego było 75młodych zawodników z klubówpodległych OZPN Nowy Sącz,OZPN Tarnów i PPN Wadowice.Dziś relacja z pobytu grupykrakowskiej w MakowiePodhalańskim.Zajęcia odbywały się pod okiem dwóch szkoleniowców:Marka Koniecznego jako koordynatorai młodego - a przez to mającego z uczestnikamidoskonały kontakt - Patryka Jałochę. Mieli oniza zadanie przygotować trzon reprezentacji doPucharu im. Juliana Mytnika.Plan zgrupowania zakładał przede wszystkimpodniesienie umiejętności technicznych jak isprawności ogólnej. Sprzyjał temu doskonały stanbazy. A więc równe jak stół boisko piłkarskie miejscowegoHalniaka, co pozwalało prowadzić zajęciawypełnione głównie elementami piłkarskimi(technika, technika i jeszcze raz technika). Byłdo dyspozycji piękny obiekt „Orlik”, sala gimnastycznamiejscowej szkoły, a na dodatek w pobliskiejmiejscowości Sucha Beskidzka nowoczesnakryta pływalnia, z której korzystano dla relaksu iodnowy.Zorganizowany był „wypad” na Makową Górę,Krakusyw Makowiez powodu upalnej pogody szukano wytchnienia wnurtach Skawy. Ponadto odwiedzono przez jedendzień Barcice, gdzie przebywali inni uczestnicy„Wakacji z Piłką”.Wieczorami organizowane były konkursy, wwolnych chwilach ogromną popularnością cieszyłsię stół pingpongowy.Marek Konieczny i Patryk Jałocha prowadzilizajęcia w sposób urozmaicony, zgodny z nowymitrendami, przygotowani na każde zajęcia, posługującysię techniką audiowizualną, posiadającymateriały, które umożliwiały uczestnikom przyswojeniewiadomości z zakresu techniki, historiioraz nieco taktyki. Tak wypełniony czas spowodował,że przy pożegnaniu młodzi zawodnicy oprócz„do widzenia” pytali „to już”...Uczestnikami obozu w Makowie Podhalańskimbyli wyróżniający się chłopcy z klubów należącychdo krakowskiego PPN: Jadwigi, Akademii Piłkarskiej21, Akademii Piłkarskiej 2011 z Zabierzowa,Świtu Krzeszowice, Albertusa, Wisły Kraków, Cracovii,Stowarzyszenia Pomocy Młodym TalentomSportowym Hutnik Kraków. A konkretnie: Mateuszi Łukasz Feretowie, Maciej Gańcarczyk, MiłoszWąchała, Jakub Mielec, Jakub Kowalczyk, DorianCiężkowski, Remigiusz Biernat, Dominik Duszyk,Bartłomiej Poznański, Jakub Pulchny, Jakub Dziarkowski,Piotr Dzierżak, Damian Zięba, JakubJanik, Tomasz Kolendowski, Klaudiusz Kaczkowski,Patryk Oleksy, Wojciech Bielecki, Jakub Wojtaszek,Jakub Gibadło i Patryk Jobczyk.Projekt zrealizowano dzięki wsparciu finansowemuWojewództwa Małopolskiego i MałopolskiegoZwiązku Piłki Nożnej. Strona organizacyjnanależała do Wydziału Szkolenia MZPN.Relację przekazałkoordynator zadaniaANDRZEJ SYKTAsierpień 2012 nr 8 (89)11


JubileuszKlub Sportowy Unia Jaroszowiec fetowałuroczyście jubileusz 50-lecia. W sobotę, 11sierpnia 2012, obchody rozpoczął piłkarskimecz jubilata z Prądnikiem Sułoszowa wramach rozgrywek o Puchar Polski. Unici, pomeczu zakończonym remisem 1-1, awansdo następnej rundy przegrali w serii rzutówkarnych 4-5.Następnie działacze, piłkarzei miłośnicy jednej z najbardziejzasłużonych dla powiatu olkuskiegoorganizacji sportowej spotkali się nauroczystej akademii obok DomuKultury Hutnik, podczas którejobdarowano okolicznościowymipamiątkami byłych i obecnych futbolistów.Małopolski Związek PiłkiNożnej przyznał dostojnemu jubilatowi„Medal 90-lecia MZPN”.Piknik przy muzyce, piwku i kiełbascedla społeczności Jaroszowca, byłostatnim akordem świętowania półwieczaUnii. Gośćmi uroczystościbyli wójt Klucz Kazimierz Ściążko ijego zastępczyni Ilona Szczęch.Jaroszowiec niebanalnyJaroszowiec - miejska osada wśródwzgórz, otoczone lasami blokowisko,industrialne ciało wrzucone w jurajskąprzyrodę. Z obecnej perspektywy blisko150-letnie dzieje Jaroszowca jawią sięjako ciąg zdarzeń przemiennych, którenajłatwiej opisać sinusoidą wzlotów iupadków.Przemysłowa historia osiedla, położonegoledwie 2 km od Klucz w powiecieolkuskim, rozpoczyna się w drugiejpołowie XIX stulecia, kiedy to, w 1885,ten biedny region przecięła Droga ŻelaznaIwangorodzko-Dąbrowska, czylilinia kolejowa łącząca podwarszawskiDęblin z Dąbrową Górniczą. Kolejowoskomunikowany Jaroszowiec stał sięatrakcyjnym miejscem inwestycyjnym.U schyłku XIX wieku wybudowano wJaroszowcu cementownię Portland-Cement,gdzie pracowało blisko 500 ludzi.Miejscowość kwitła. W Jaroszowcu(zwanym wówczas Rabsztynem) ulokowanow 1926 zakład leczniczo-wychowawczydla dzieci zagrożonychgruźlicą. Dziś w budynkach sanatoriumdziała Wojewódzki Szpital ChoróbPłuc. Światowy kryzys zatrzymał dziejecementowni w 1933.Po II wojnie światowej przemysłowyJaroszowiec otrzymał mocny rozwojowyimpuls. W 1952 otwarto tutaj ZakładyBudowlane i Montażowe „SzkłobudowaI”, a 7 lat później rozpoczęto budowęHuty Szkła Walcowanego, która podjęłaprodukcję w sierpniu 1961. Przyzakładach wybudowano nowe osiedlemieszkaniowe, ośrodek zdrowia, przedszkolei szkołę, dom kultury, basen, stadionsportowy.W szczytowym okresie przemysłowegoboomu, w latach 70-tych i80-tych XX wieku, przedsiębiorstwaJaroszowca zatrudniały ponad 2 tysięcyludzi. Uchodziły za firmy atrakcyjne,wysokospecjalistyczne, płaciły dobrzei dodatkowo wysyłały pracowników nabudowy eksportowe. O sile i znaczeniuJaroszowca najlepiej zaświadczajątłumnie oglądane gwiazdy estrady,które występowały w tutejszym DomuKultury: Maryla Rodowicz, MarylaHelena Vondráčková, węgierska gruparockowa Locomotiv GT, najlepszeówczesne polskie kabarety.Nadejście III Rzeczpospolitej stałosię początkiem przemysłowej degrengoladyJaroszowca. Zderzenie z twardymiregułami ekonomicznymi okazałosię przeżyciem trudnym. Restrukturyzacja„Szkłomaszu” zakończyła sięjego likwidacją, przejęta przez francuskikoncern „Saint Gobain” huta pracuje…na ćwierć gwizdka. W sumie kluczowefirmy zatrudniają obecnie nie więcej niż300 ludzi. Dziś jaroszowiecki Dom Kulturyszerokim łukiem omijają estradowegwiazdy, trudne czasy przeżywa, powołanydo życia w 1962, sportowy klub.Jego dzieje - co oczywista - odzwierciedlająmeandry przemysłowego osiedla.Historia Jaroszowca to typowy obrazskutków ubocznych odchodzenia odgospodarki socjalistycznej w kierunkurynkowej.Pół wieku Unii JaroszowiecPowstaje UniaZorganizowana kultura fizycznawkroczyła do Jaroszowca wraz z przemysłem.Pracownicy nowych przedsiębiorstw:Huty Szkła Walcowanego i„Szkłobudowy I” zapragnęli sportowejrozrywki. 25 sierpnia 1962 w świetlicyzakładowej Huty zebrało się kilkunastuentuzjastów sportu, w tym dyrektorzyprzedsiębiorstw, podejmując decyzję outworzeniu w Jaroszowcu klubu sportowego.Prezesem uczyniono BronisławaSzymczyka, wiceprezesem zostałAdam Ferenc, szybko zastąpiony przezStanisława Filarskiego, sekretarzemMarian Maryszewski, skarbnikiemHenryk Ciepał, gospodarzem LucjanGieszczyk. Ponadto w Zarządzieznaleźli się: Henryk Ryżewski, HenrykStopa i Marian Ścigaj. Uchwalono, żeklub będzie prowadzić działalność wpięciu sekcjach: piłki nożnej, siatkówki,tenisa stołowego, brydża sportowegoi szachów. Podczas zebrania założycielskiegodyrektorzy Huty i „Szkłobudowy”zobowiązali się do wybudowaniastadionu sportowego z trybunami wmożliwie najkrótszym czasie. W okresieoczekiwania mieli korzystali z boiska wodległym o 7 km Bydlinie. Rychło teżzgłoszono drużynę piłkarską do rozgrywekmistrzowskich w najniższej klasie„C”, w której rywalizowały drużyny zpowiatów chrzanowskiego i olkuskiego.W 1964 KS Unia zajęła pierwszemiejsce w rozgrywkach i uzyskała awansdo klasy B. Drużynę prowadził JerzyKrzywicki jako grający trener. Awanswyzwolił nową energię. „Szkłobudowa”zafundowała zawodnikom obóz treningowyw swoim ośrodku wczasowym wŚwinoujściu. Zawodników zakwaterowanow namiotach. W zgrupowaniuuczestniczyli: Stanisław Głąb, JanuszŻurek, Janusz Solecki, Kazimierz Czerwieński,Władysław Zynek , TadeuszKocjan , Jarosław Szromnik, WaldemarSitarski oraz Jerzy Krzywicki jakoinstruktor. Nad morzem rozegranocztery gry kontrolne: z III-ligowymWKS Flota w Świnoujściu (14-1), MKSPoznań oraz dwukrotnie z B-klasowymWKS Dziwnów.Na własnych śmieciachPrzed rozpoczęciem nowego sezonu1966/67 Unia otrzymała własnystadion. Uroczyste otwarcie obiektunastąpiło 1 września 1966 podczasmeczu z LZS Skała. Miejscowi polegli1-3. Pierwszego gola na stadionie wJaroszowcu dla barw Unii strzelił JanuszŻurek. Budowa stadionu w Jaroszowcutrwała ponad trzy lata i była sporymprzedsięwzięciem. Wymagała nawiezieniai przesunięcia wielkich masziemnych. Trudnym zadaniem okazałosię równoległe przesunięcie dwustumetrowegoodcinka drogi Klucze-Jaroszowieco kilkanaście metrów. W latach1968-69 wybudowano na stadionieUnii trybuny i zadaszenie. Wszystkieprace wykonywane były w czynach społecznychprzez pracowników opiekuńczychzakładów pracy, zawodników idziałaczy. „Szkłobudowa” przygotowałateren i zadaszenie, a Huta Szkła Walcowanegoławki do siedzenia.W klasie terenowejW sezonie 1968/69 Unia zdominowałarozgrywki klasy B i uzyskała upragnionyawans do A-klasy, gdzie drużyniez Jaroszowca przyszło się zmagaćgłównie z drużynami z Krakowa:Prądniczanką, Wandą, Prokocimiem,Bieżanowianką, Kablem oraz rezerwamiCracovii, Wawelu i Hutnika. Wpierwszym A-klasowym sezonie barwyUnii reprezentowali: Jerzy Mól, TadeuszDrygała, Marian Fronik, WładysławZynek, Krzysztof Dobrek, Janusz Piątek,Leszek Kuś, Jan Cecha, Alojzy Lorek,Jarosław Szromnik, Tadeusz Kocjan,Klub w nowdekoracjaJan Kluza, Krzysztof Latoś, WincentySzromnik, Edward Imielski, ZdzisławJaneczek, Kazimierz Czerwiński, JanSzromnik, Czesław Szklarczyk. Unii szłoniezgorzej. Pierwszy sezon zakończyłana 9. miejscu.Ambicje działaczy przyzakładowegoklub rosły, sekcja piłkarska rozwijała się.Od jesieni 1970 roku A-klasowe drużynymiały obowiązek wystawienia dorozgrywek zespołów rezerwy i juniorów.Unię Ib zakwalifikowano do B-klasy.A-klasowa przygoda nie trwała długo.Wiosną 1972, na 10-lecie klubu, Uniaspadła - na jeden sezon - do klasy B.Lata siedemdziesiąte XX wieku toczas dla Jaroszowca sprzyjający. Wiodąceprzedsiębiorstwa pracowały należytymrytmem, osiedle rozwijało się,klub sportowy rozbudowywał sekcję okolejną grupę - trampkarzy.A-klasowy żywot zakończył się w1979 awansem do klasy terenowej.Wydarzenie to uchodzi w Jaroszowcuza największy dotychczas futbolowysukces. W sezonie 1978/79 Unici odnieśli18 zwycięstw, 7 remisów, i ponieślijedną porażkę, uzyskując imponującąróżnicę bramek 79-27. W 1979 Unięreprezentowali: Wiesław Czubak, StanisławDziura, Marek Kubat, KazimierzBernstock, Andrzej Kulawik, RyszardKondek, Henryk Gouzd, Andrzej Krzykawski,Andrzej Soska, Roman Czyr,Jacek Pałosz, Janusz Pielka, KrzysztofChoiński, Jarosław Kulawik, ZbigniewKołodziej, Jan Kucharski, GrzegorzSermak, Marek Zabojszcza, Karol12


JubileuszKowalski, Jacek Kowalski. Zajęcia treningoweprowadził instruktor EugeniuszCzerwiński. Najwięcej bramek zdobyłRyszard Kondek - 31.Klasa terenowa składała się z 4grup po 14 drużyn w każdej i prowadzonabyła przez Okręg Piłki Nożnejw Katowicach. Zagłębiowska „terenówka”byłą ligą wymagającą. Drużynyw niej grające reprezentowały wysokipoziom. Toteż w ramach przygotowańdo nowego sezonu zorganizowano dlapiłkarzy obóz kondycyjny w Zyzdroju,na Mazurach, gdzie mieli doskonałewarunki zarówno do treningu jak iwychchwypoczynku. Przygoda z klasą terenowątrwała ledwie dwa sezony. Jesienią1982 jaroszowianie podjęli rywalizacjęw klasie A i na kilkanaście kolejnych latstali się regionalnym średniakiem.Jubileusze…Przypadający na 1982 jubileusz20-lecia klubu, ze względu na „stanwojenny”, nie odbył się. Ćwierćwieczeświętowano w Jaroszowcu skromnie.Kolejna, 30-rocznica Unii przypadła jużw nowej rzeczywistości III Rzeczpospolitej.W 1992 opisywano klub na łamach„Przeglądu Olkuskiego”. Podkreślano,że „30-letnią działalność Klub Sportowyzawdzięcza wyłącznie PrzedsiębiorstwuUrządzeń Szklarskich „SZKŁOMASZ” iHucie Szkła Walcowanego „JAROSZO-WIEC”. Pisano, iż w okresie 30-leciaKS UNIA Jaroszowiec utrzymywał kontaktyz ponad 130 drużynami, równieżzagranicznymi. Najczęściej grano zsąsiadami z Klucz, Sławkowa, Wolbromiai Olkusza. Podkreślano zasługi prezesaStanisława Filarskiego, który swąfunkcję pełnił ponad 20 lat, wyróżnianodługoletnich kierowników futbolowejekipy: Stanisława Dymczyka, JózefaMitkę i Jan Grzankę. Na zakończeniewspomnianego tekstu dziennikarz napisał:„Obecnie Unia boryka się z trudnościamifinansowymi, podobnie jak i wieleinnych klubów, ma jednak nadzieję, żedalsza opieka zakładów pracy pozwolina kontynuowanie działalności sportowejwśród młodzieży Jaroszowca iokolic.”Życzenia redaktora „Przeglądu” niesprawdziły się. Przemysł Jaroszowcakurczył się z roku na rok i zaprzestałsponsorowania futbolu. W 1995 Uniaspadła do klasy B. W drugiej połowietego roku w Unii zaczęły pojawiać siębraki finansowe, które groziły wycofaniemsię z rozgrywek klasy B. Czasnaglił. Wybrany w październiku 1995Zarząd Unii z prezesem StanisławemFiglarskim zdecydował o przejściu klubudo LZS-owskiego pionu i postanowiłszukać wsparcia dla klubu w gminnychfunduszach.Z Januszem Nawrockimna czeleNa początku 2000 działaczeLKS Unia Jaroszowiec stanęli przeddylematem. Z jednej strony bliskośćokrągłego jubileuszu 40-lecia (2002)chcieliby uczcić sportowym osiągnięciem,awansem do klasy okręgowej, zdrugiej patrzyli w przyszłość z wielkimiobawami o brak środków na prowadzenieklubu. Optowali za jak najszybszymskomunalizowaniem sportowegoobiektu, tylko bowiem gminabyła wówczas w stanie remontować iutrzymywać budynek klubowy, trybunęi boisko. Uwolnieni od egzystencjalnychproblemów działacze mogliby się zająćfutbolem. W tym czasie w Jaroszowcupiłkarsko działo się całkiem, całkiem…Unia zdobyła Puchar Polski na szczebluPodokręgu a i w A-klasie grała poprawnie,zajmując czwartą lokatę. Strzelcamigoli w sezonie 1999/2000 byli:Piotr Kasprzyk (20 goli), Marcin Karoń(17), Bartosz Gacek (9), SylwesterCupiał (7), Zbigniew Rutka (9), PrzemysławWdowik (6), Artur Adamczyk(3), Michał Majewski, Ryszard Szwed,Marcin Smętek i Maciej Wdowik po 1.Latem 2000 dopełniła się reformastruktur piłkarskich, która była pokłosiemzmian administracyjnych w Polsce.Powiat olkuski znalazł się na powrót wMałopolsce. Podokręg PN w Wadowicach,któremu MZPN zlecił prowadzenieV ligi, powołał w skład nowej klasyrozgrywkowej Unię Jaroszowiec. Po razdrugi przyszło Unii rywalizować na okręgowymszczeblu. By sprostać wyzwaniuw klubie zatrudniono grającego treneraJanusza Nawrockiego, byłego reprezentantaPolski i gracza drużyn I-ligowych.Niestety V ligi dla Jaroszowca nie udałosię utrzymać.Po równi pochyłejW kolejnych latach zespół z Jaroszowcaobsuwał się coraz niżej w ligowejtabeli. Sięgnął klasy B. 13 października2005 prezes Unii, Waldemar Arnold,w rozmowie z dziennikarzem „GazetyKrakowskiej” powiedział: „ W swojej40-letniej historii bodaj nigdy jeszczeUnia Jaroszowiec nie była w tak trudnejsytuacji jak w tym roku. Klub otrzymywałrocznie z Urzędu Gminy Klucze 8tysięcy złotych dotacji i to, w połączeniuz opłatami za wyciąg narciarski i wynajmowaniegaraży, jakoś wystarczało. Wtym roku klub nie otrzymał z UrzęduGminy ani grosza. (…) W dodatkuktoś zniszczył jedyny w powiecie olkuskimwyciąg narciarski, który dawał zasezon klubowi drugie osiem tysięcy.Sytuacja stała się nie do pozazdroszczenia.Bywa, że działacze z własnejkieszeni muszą opłacać sędziów. (…)Jeżeli sport u nas upadnie, młodzież znudów poszuka sobie mniej bezpiecznychrozrywek.”Prezes na nowe czasyW XXI stuleciu Jaroszowiec, poprzejściach związanych z reformamirestrukturyzacyjnymi, poszukuje ciąglenowej tożsamości. Liczące ponad 1,5tys mieszkańców osiedle żyje spokojnymrytmem. Wielu młodych wyjechałoza pracą. Ci, co pozostali pracujągłównie w firmach Bukowna orazŚląska i Zagłębia. O czasach prosperitywiedzą tylko z opowiadań rodziców.Dziś mieszkają w Jaroszowcu i chcąkorzystać z jego niewątpliwych urokóworaz… kopać w bala.Jednym z nich jest Marcin Grojec.Na boisko Unii chadzał od najmłodszychlat. Zawodnikiem Unii stał sięjeszcze w latach dziewięćdziesiątychXX stulecia. W klubie przeszedłwszystkie szczeble zawodniczej kariery.Nowy prezes dawnych czasów klubuprzyzakładowego i wynikających ztego faktu przywilejów dla piłkarzy niepamięta, bo pamiętać nie może. Toteżdo etosu PRL-owskiego sportu się nieodwołuje.- Postanowiliśmy z grupą przyjaciół,że postawimy Unię na nogi - powiadaGrojec - i powoli nam się to udaje.Pozyskaliśmy sponsora, Zakłady Mięsne„Silesia” S.A. z Sosnowca, który wspieranaszą działalność. Dzięki sprawnościdziałania prezesa dzisiejsza Unia Jaroszowiecposiada stabilny budżet napoziomie ponad 60 tys. zł rocznie. Klubpotrafił zgłosić do rozgrywek dwie drużyny:seniorską w klasie A i trampkarską.U progu sezonu 2012/13 klub pozyskałz MKS Siemianowice Śląskie (katowickaokręgówka) bramkarza RobertaGottscholla i środkowego MariuszaKowalskiego oraz napastnika DanielaMleczkę związanego przez kilka sezonówz Silesią Chorzów. W sumie klub zJaroszowca zgłosił do rozgrywek 26 piłkarzy.Trzon drużyny stanowią: RobertGottscholl oraz Daniel Mleczko, BartoszGacek, Maciej Wdowik, MateuszPobożniak, Grzegorz Kowalski, MichałMarko, Marcin Grojec, Tomasz Knap,Paweł Świtoń, Zbigniew Rutka, SławomirJanikowski, Dawid Dziadek, TomaszSkrzypiec, Dariusz Zabłocki, ŁukaszTomsia, Mariusz Kowalski, KrzysztofWrona i Tomasz Pańczyk.W pierwszych meczach nowegosezonu Unia spisywała się lepiej niżprzypuszczano i zajmuje pierwsząlokatę w tabeli. Zespół, prowadzonyprzez grającego trenera ZbigniewaRutkę, nie kryje swych V-ligowych ambicji.Prezes i równocześnie obrońca jaroszowianMarcin Grojec o ewentualnymawansie mówi ze spokojem. - Piłkarskonas na to stać - powtarza. Gorzej mająsię sprawy organizacyjne. Nasze boiskonie wygląda najlepiej, płyta wymagapilnej renowacji. A na taki zabiegmałego klubu nie stać. Będziemy prosićo pomoc właściciela obiektu, UrządGminny w Kluczach.Z okazji jubileuszu półwiecza Unii ZarządMałopolskiego Związku Piłki Nożnej nadał klubowi„Medal 90-lecia MZPN”.JERZY NAGAWIECKIKorzystałem z kroniki klubowejautorstwa MarianaMaryszewskiego.sierpień 2012 nr 8 (89)13


Kluby duże i małeChoć dziś Nadwiślan Kraków kojarzony jestraczej z sukcesami sióstr Radwańskich, możektoś jeszcze sobie przypomni, że klub prowadziłmocne sekcje kajakową i łuczniczą, z której wyszliolimpijczycy – Jerzy Dziadkowiec i KrzysztofWłosik, to jednak czterosekcyjny obecnie klubstartował jako klub piłkarski skupiający młodzieżrobotniczą i rzemieślniczą, głównie z Kazimierza iPodgórza.Nadwiślan powstał w 1923 i dowybuchu II wojny światowej nie miałwłasnego boiska, a mecze rozgrywałna obiektach Żydowskiego KlubuSportowego Makabi i Olszy. Jak natę sytuację, to A-klasowi piłkarzeradzili sobie zupełnie nieźle, zdobywającw 1933 mistrzostwo Krakowa(startowały Wisła, Cracoviai Garbarnia), a w roku następnymwicemistrzostwo.Gabinet prezesa Nadwiślanu,Ottona Hodasa, zdobi kilkadziesiątsportowych trofeów z bliskostuletniej historii klubu. Niektóreprzedwojenne puchary są pokrytepatyną. - Za taki puchar jeden zkolekcjonerów dawał mi niedawno10 tysięcy złotych - mówi prezes.Z piłkarzy, którzy wyszli z Nadwiślanudałoby się utworzyć całkiemniezłą reprezentację wielopokoleniową.Jan i Józef Kotlarczykowie,Marian Jabłoński, Józef Kohut, MieczysławSzczurek, Adam Michel,Marian Machowski, Andrzej Sykta,Krzysztof Hausner… Te nazwiskaświadczą, że położony w bardzodogodnym miejscu, u stóp Wawelu,klub przyciągał warunkami i swojątradycją najbardziej utalentowanejednostki. Klub był zawsze otwarty,nastawiony na sport masowy, a niena wielki wyczyn, z czego oczywiścieani dawniej, ani tym bardziejteraz, nie wynikało dla niego nicdobrego.Ale zrzeszony w pionie spółdzielczymNadwiślan, jeden z tychktóre tworzyły historię sportu wKrakowie, wykorzystał swoją szansęi siłę przebicia tak znanych działaczyjak bracia Kotlarczykowie czyWitold Horain i potrafił stworzyćbazę, z której nie tylko korzystajądziś piłkarze ekstraklasy. I która tobaza pozwala mu utrzymać się napowierzchni w czasach, kiedy oczyludzi odpowiedzialnych za rozwójsportu zwrócone są wyłącznie w kierunkuwąskiej grupy wyczynowców,która - ponieważ jest wąska- siłąrzeczy zawodzi w najważniejszychimprezach. Ta baza to otwarty w1946 stadion piłkarski, pięć kortówtenisowych oraz zbudowany w1968 solidny budynek klubowy przyulicy Koletek, mający najpiękniejsząlokalizację z wszystkich krakowskichobiektów sportowych.Obecnie klub prowadzi czterysekcje: piłki nożnej, tenisa, kajakowąi rekreacyjną. Mimo wielu sukcesów,z wielokrotnym zdobywaniemmistrzostw Polski włącznie, klubmusiał zrezygnować z sekcji łuczniczejoraz bilardowej. Dynamicznynatomiast w ostatnich latach jestrozwój sekcji piłki nożnej- Zrzeszamy obecnie w siedmiugrupach wiekowych 310 piłkarzy,którzy uczestniczą w rozgrywkachMałopolskiego Związku Piłki Nożnej.Nasi młodzicy awansowali w tymroku do I ligi. Poza tym udostępniamyswoje obiekty nieodpłatnieokoło dwóm tysiącom młodzieżyW Nadwiślanieze szkół podstawowych i gimnazjówŚródmieścia i Podgórza. Taakcja umasowienia sportu wśródmłodzieży nie jest doceniana przezwładze. Dotacja Urzędu Miasta nanaszą działalność pokrywa naszezapotrzebowanie w sześciu procentach.Utrzymujemy się więc sami. Zwynajmowania stadionu piłkarskiego,kortów, pomieszczeń klubowych idrobnych datków sponsorów. A mniecieszy te 300 dzieci, które uganiająsię za piłką i setka dzieci, które bawiąsię w tenisa. Może wśród nich są jużnastępcy Meresa i sióstr Radwańskich- mówi prezes Hodas.Klub sportowy Nadwiślan bazujewyłącznie na własnych wychowankach.Mając w różnych grupachwiekowych 300 piłkarzy, prowadzonychprzez pięciu trenerów, możnanie obawiać się o następców. Nadwiślan,podobnie jak przed wojną,gra obecnie w A-klasie. Po pięciukolejkach zajmuje czwarte miejsce.- Jesteśmy nastawieni na sport amatorski,ale wiadomo, że celem sportowejrywalizacji jest zawsze awansdo wyższej klasy rozgrywek. Mamydrużynę młodą, bardzo dobrzewprowadziło się trzech 17-latków,która oczywiście może awansowaćdo ligi okręgowe,j a w przyszłościnawet do czwartej. Ale podkreślam,naszym głównym celem jest, aby znaszych obiektów mogło korzystaćjak najwięcej krakowskiej młodzieżyzaczęło się od piłkii abyśmy wychowali potencjalnychnastępców Kotlarczyków, Kohuta,Sykty, Hausnera. W zakładanychobecnie akademiach piłkarskich iklubów Interu czy Juventusu jestdużo hucpy. Są to kluby dla dziecibogatych rodziców, a u nas miesięcznaskładka wynosi pięć złotych- kończy Otton Hodas.JERZY GAWROŃSKI14


InformacjeNasza szkołaWOSSM zainaugurowałpiąty rok działalnościW poniedziałek, 3 września, dla blisko 5 milionówuczniów w całym kraju rozpoczął się nowy rok szkolny.Piąty rok działalności zainaugurował także WojewódzkiOśrodek Szkolenia Sportowego Młodzieży MZPN. Wgimnazjum rozpocznie naukę 72 uczniów, a w liceum 75.Otwarcia dokonał dyrektor Michał Królikowski, a swojąobecnością uroczystość uświetnili przedstawiciele MZPN:prezes Ryszard Niemiec, wiceprezes ds. organizacyjnych- Jerzy Kowalski i przewodniczący Wydziału Szkolenia -Lucjan Franczak.W swej emocjonującej przemowiered. Niemiec zwrócił się przede wszystkimdo młodzieży.- Szesnaście wojewódzkich ośrodkówszkolenia młodzieży, do którychnależy i nasz zakład w Nowej Hucie,miało być instrumentem przyspieszeniaprocesu selekcjonowania i przygotowywaniamistrzów piłki nożnej. Kładęakcent na słowo mistrzów, bo nie traktujego w sposób gwiazdorski, ale taki,który oddaje profesjonalny sens tego,czego uczycie się na boisku, w halachi podczas spotkań w swoich klubach.Ministerstwo miało rozeznanie, a PolskiZwiązek Piłki Nożnej potwierdził jegoprzypuszczenia, że w warunkach biedniejącychmaterialnie klubów nie maoptymalnej możliwości prowadzeniatreningów młodych piłkarzy. Przyszliściez klubów i doskonale wiecie, że nie mieliścietakich warunków do uprawianiasportu jak tu. To są celowo i świadomieskierowane środki w wymiarze, jakim wpolskim sporcie jeszcze nie było. Działalnośćjednego wojewódzkiego ośrodkaszkolenia młodzieży piłkarskiej to w skaliroku mnie więcej półtora miliona złotych.Proszę to pomnożyć przez szesnaście, askala wydatków jawi się w sposób oczywisty.Chciałbym, abyście wy, jako efekttych nakładów, spełnili oczekiwania.Jestem tu kolejny raz na otwarciu rokuszkolnego. Przyszła pora powiedziećw sposób dobitny i apelować do was -oczekujemy, że w perspektywie pięciu,czterech czy trzech lat pokażecie, żenakłady zostały w pełni zdyskontowane,a polska piłka, polski wyczyn ma z waspożytek i to wysokiej jakości. Każdegodnia powinniście się budzić z tą myśląi z nią także kłaść się spać. Przestępującprogi tej szkoły powiedzieliście „a”,następne litery alfabetu będą przez waswymawiane każdego miesiąca. Trzebabyć na tyle odważnym intelektualniei moralnie, aby będąc uczniem szkołymającej w nazwie naszą dyscyplinęprzymierzać się do sięgnięcia szczytuw piramidzie i rankingu polskiego piłkarstwa.Korzystam z okazji, aby w imieniuMałopolskiego Związku Piłki Nożnejżyczyć wam spełnienia marzeń. Liczęna waszą wyobraźnię, sumienność i nato, że przyszliście do szkoły piłkarskiejnie po to, aby mieć lżej z fizyki, matematykiczy geografii, lecz po to, aby wprzyszłości być wybitnym piłkarzem iczłowiekiem wykształconym. Stąd waszedrogi mogą prowadzić w różnych kierunkach.Wiemy, że nie wszyscy zostanąnastępcami Lewandowskiego, Błaszczykowskiegoczy Szczęsnego. Życzę wam,aby marzenia ziszczały się z każdymdniem waszego pobytu w szkole i abyściez nauki i treningów wynosili jak najwięcej- zakończył prezes Niemiec.(AnGo)www.sportowetempo.plZ żałobnej kartyZ głębokim żalem zawiadamiamy, że zmarłŚ. P. Zbigniew WoźniakByły zawodnik KS Podgórze Kraków oraz LKS GajowiankaGaj, działacz piłkarski Krakowskiego Okręgowego Związku PiłkiNożnej. Przez wiele lat pełnił funkcję sekretarza urzędującegoPodokręgu Piłki Nożnej Kraków. Pustka jest stanem szczególniedojmującym, gdy odchodzą tak wartościowe Postaci. Zawszena posterunku, nie wyobrażający sobie życia bez meczów, którychprzebieg weryfikował przez dekady całe. Nam ogromnieciężko przyjdzie oswajać się z myślą, że przy biurku pod oknemwychodzącym na podwórze Krowoderskiej już nie zobaczymyPana Zbyszka…Stanisław KorczykMałopolski Związek Piłki NożnejOdszedł Przyjaciel Okręgu Nowosądeckiego. Człowiek bardzokoleżeński, dla wszystkich życzliwy.Historia Podhalańskiego Piłkarstwa. Chodząca EncyklopediaSportu Podhalańskiego. Tak w skrócie można napisać o TymCzłowieku.Wieloletni sekretarz podhalańskiej piłki nożnej, kierownik IIIligowej drużyny Podhale Nowy Targ, członek Zarządu OZPNNowy Sącz. Całe swoje życie poświęcił rodzinie, pracy i piłcenożnej. Do wszystkich zadań związanych z funkcjonowaniempiłki nożnej na Podhalu podchodził z jednakową powagą. Wiedział,że dla realizacji wytyczonych sobie celów nie może sobiepozwolić na bodaj jedną wpadkę. Respekt zapewniał sobie stanowczością,kryształową uczciwością, a krytykę przyjmował zespokojem. Twierdził, iż każdy działacz sportowy ma prawo dowyrażenia własnej, subiektywnej opinii. Potrafił rozładować błyskawicznieczęsto towarzyszące napięcie i wprowadzić ład.OZPN Nowy Sącz, PPPN Nowy TargRyszard PatykCzłowiek o wielkiej kulturze i uroku osobistym. Miał 63 lata,zginął w Tatrach słowackich. Od kilku lat był dyrektorem CentrumMedycznego „Batory” w Nowym Sączu. Był wielkim miłośnikiemnaszych Tatr i zafascynowanym ich fotografem.Był również sędzią piłkarskim Do nowosądeckiej organizacjisędziowskiej wstąpił w 1976 i od razu Jego wielką pasjąstało się prowadzenie zawodów. Do każdych podchodził z takąsamą powagą, a zawody trwały dla Niego 90 minut. W roku1977 uchwałą Zarządu PZPN został mianowany sędzią rzeczywistym.W karierze sędziowskiej uczestniczył w ponad 700spotkaniach piłkarskich, w tym jako IV-ligowy sędzia główny orazasystent II i III ligi.OZPN Nowy SączWacław JasieniakW wieku 68 lat, zmarł Wacław Jasieniak, pierwszy trenerreaktywowanej Pychowianki.Z Pychowianką związany był od samego początku. W latach2003–2006 jako I trener, później jako II trener, ostatnio jakodziałacz. Cały ten czas pracował społecznie jako wolontariuszdla dobra wspólnego, dla pasji, dla idei. Chciał pomagać i robiłto jak tylko potrafił najlepiej, zawsze uczciwy. We wszystko corobił wkładał całe serce...Cześć Ich Pamięci!sierpień 2012 nr 8 (89)15


Rozmowa- Niedawno oglądałem całkiem atrakcyjny zestawPolskiej Kroniki Filmowej, którego leitmotivem byłysłynne mecze z udziałem biało-czerwonych. Diapa-zon był jak się patrzy, zahaczono nawet o 1948 (3-1z Czechosłowacją) i 1957 (2-1 z ZSRR). Byli Gracz,Cieślik, Pohl, Lubański. Jedna z kronik była datowanana wrzesień 1975, gdy doszło do słynnego meczu zHolandią. W roli głównej oczywiście wystąpiły „OrłyGórskiego”, ale Ty wraz z „Andrusami” uczyniliściewiele, aby atmosfera na Śląskim była nadzwyczajna.Daliście koncert jeszcze przed pierwszym gwizdkiem,co widać na ekranie. To był wasz debiut przed takogromną, stutysięczną publicznością?- Tak, to był nasz debiut. Na folderze wydrukowanymna okoliczność spotkania z wicemistrzami świata,znalazła się moja piosenka. Nosiła tytuł „Dziś w Chorzowiewielki mecz”. Zanucę: „Dziś w Chorzowiewielki mecz, będzie piękna gra. Bo Holandia, Polskateż, medal z gier mistrzowskich ma. Choć Holendrzyznani są ze swej świetnej gry i pokonać naszych chcą,wygramy spotkanie my. Polska wygra dzisiaj mecz (iwiara: hip hip hurra), choć gra z nami wicemistrz (hiphip hurra)… Jeśli dobrze pamiętam, śpiewali wtedyrównież Tomek Hopfer i Włodek Korcz. Z tym, że onipóźniej zrobili „Polska gola, Polska gola, taka jest kibicówwola”. Tych folderów było pięć tysięcy i wszystkieposzły jak woda.- Jaka była wtedy skala popularności piłki…- Ale przecież, to byli kibice. Wielcy sympatycypiłki nożnej. Oni się na wszystkim znali, wspanialedopingowali. Nie zapomnę tego meczu do końcażycia również dlatego, że po meczu wygranym 4-1kibice wynosili nas na rękach. Harmonistę wzięli nakobiet jako prezent w dniu ich święta. No i potemjuż regularnie występowałem w Kronice Krakowskiejz różnymi piosenkami, ale szczególnie o Krakowie.Zespół spodobał się, były telefony dopytujące się o„Andrusów”. W zasadzie pełna nazwa brzmi „ZespółFolkloru Miasta Krakowa”, tak to się nazywa. Żeby tobyło miejskie, a nie „zabił się Maciek o sosnę”. Krakówto nie, za przeproszeniem, Kryspinów, Brzączowice,tylko pępek świata. Mnie interesował folklor miejski,tym bardziej, że miałem kontakt z poetami krakowskimi.Świetnymi poetami, jak Jerzy Harasymowicz,Jerzy Michał Czarnecki, Leszek Walicki. Wcale niezazdrośników i karierowiczów, tylko takich, co to mająserce na dłoni, a nie legitymację partyjną w kieszeni.- Kto w drużynie „Andrusów” był kibicem futbo-lowym?- Wszyscy. Udzieliłem im to w ten sposób, żesam grałem w Cracovii. Ściągnął mnie do niej słynnyIgnacy Książek. Czyli chodząca historia Cracovii i wogóle piłkarstwa krakowskiego. On mnie wypatrzyłna Błoniach i powiedział: - chodźcie we dwójkę, zbratem. No to przyszliśmy i graliśmy w juniorkach, alewcześniej podawaliśmy piłkę. Nigdy nie dostaliśmy sięchoćby do drugiej drużyny juniorów, konkurencja byłaszalona. Wpoiłem kolegom z „Andrusów”, że Cracoviato najwspanialszy klub na świecie. Jeden jedyny.Trzech i tak kibicowało za Wisłą. Ale czterech było zaCracovią. Czyli wynik był jak najbardziej prawidłowy,jak w niektórych derbach, kiedy spojrzysz w kronikꔜwiętych wojen”. Przeżywaliśmy je niesamowicie.Tym bardziej, że byliśmy zapraszani na te cudownemecze derbowe. Nie bandyckie, ale cudowne „świętewojny”. I to „wojny”, które były rozgrywane na obuAleksander Kobyliński „MakinDziś w Chwielki meplecy, bębnistę i kogoś tam jeszcze to samo. I takpięć godzin, co chwila trzeba było stawać i śpiewać.Ledwo wyszliśmy, a było grubo po północy, bo meczrozpoczął się wieczorem. Niesamowite przeżycie.- Dla „Andrusów” było to zarazem świeże prze-życie, bo drużyna została powołana przez Ciebie 8marca 1975.- No, nie powołana, tylko założona przeze mniespecjalnie na Dzień Kobiet. Jako dla nich goździk,a nie rajtki. Wystąpiłem w telewizji, wtedy szefembył Leszek Mazan i pytał się: co zaśpiewacie? A japowiedziałem, że zaśpiewamy: „Lola, Lola daj siępocałować”, bo to jest piosenka od nas mężczyzn dlastadionach. Grałem na 29 takich meczach. To szmatczasu, były na przykład mecze o „Herbową TarczęKrakowa”, które współorganizowało Twoja redakcja,czyli „Tempo”.- Cracovia, skąd w sercu?-Nie żartuj. Przecież urodziłem się blisko stąd, amieszkam prawie na stadionie. Parę kroków od niego,przy „Placu na Stawach”. Tam wszyscy kibicują zaCracovią, dzielnica jest jakby wymarła, kiedy Pasygrają mecz. I ten słynny plakat, jaki zrobił Jan Kurkiewiczna 60-lecie Cracovii - gdzie Paweł Żmudkapisze na płocie „Cracovia Pany” - ma jak najbardziejzwiązek z hymnem Cracovii, który skomponowałem32 lata temu. Tam nie ma nic w tym rodzaju, że niezejdziemy na psy… Jest to natomiast najprawdziwszyhymn klubowy, do którego poprosił mnie znanydziałacz Cracovii, ówczesny prezes Zdzisław Oleszek.No to wziąłem do tej roboty Jerzego MichałaCzarneckiego, dziś niestety już nieżyjącego poetę.On to potraktował całkiem serio i napisał 17 zwrotek.Mówię mu: czyś ty zwariował? A Michał spokojnie, żedam sobie radę. - Zrób to tak, jak robisz z Harasymowiczem.Od pierwszej zwrotki pojedź do siódmej,z czwartej do czternastej i będzie… - poradził mi. Itak zrobiłem. Ale nie wiedziałem jak zacząć. Wreszciewziąłem początek, ten „Cracovio ma” z hejnałumariackiego. I on kończy hymn, taka coda. Chwyciło,nagrałem to od razu i do dzisiaj jest sprzedawane wsklepach sportowych.- Michał Czarnecki był też dziennikarzem. PodobnieTadeusz Dobosz, dawno temu filar „Tempa”. Rów-nież z nim współpracowałeś.- No pewnie. Poprosiłem go, aby napisał piosenkę oWiśle i Cracovii. On poszedł do szpitala, bo był bardzochory. Powiedział mi, że w związku z tym chyba tegonie napisze. A ja mówię: -Zróbmy tak. Ja pójdę doPana do szpitala i będę błagał przy łóżku. ZobaczyPan, że wyzdrowieje. I napisał, to było na 70-lecieCracovii i Wisły: „70 lat stuknęło dwóm klubom wKrakowie”. Nazwał to „Święta wojna”. Śpiewałemto później przez wiele lat. A teraz nie śpiewam, że70 lat stuknęło, tylko 106. Dobosz był wspaniałąpostacią. Miał wątpliwości, na jaką melodię napisać.16


Rozmowao”Zasugerowałem, aby na melodię krakowiaka. On: alejakiego krakowiaka? Ja: - Zna Pan „Kto wypowie twojepiękno Krakowie prastary?”. To Doboszowi idealnieprzypasowało i napisał. Ale niektórym do tej pory niepasuje ten wers o garbatej doli Cracovii. Zapominają,że Cracovia była wtedy w III lidze i przeżywała wielkikryzys. Dobrze chociaż, że sławny szatny Jan Wiechećtego nie dożył…- Bynajmniej nie wypominam Ci wieku, gdzież bymśmiał, ale jest faktem, że byłeś naocznym świadkiemzdobywania przez Cracovię ostatniego jak do tej porytytułu mistrza Polski. Grudzień 1948, stadion Gar-barni, dodatkowy mecz z Wisłą i zwycięstwo 3-1…- Jako dwunastoletni gówniarz siedziałem na drzewiei byłem cały w skowronkach. Wcześniej jednakpłakałem, gdy Wisła prowadziła 1-0.- Na chłopięcą wyobraźnię bardzo wpływają wyrazistepostaci idoli. Ty miałeś za nich świetnych piłka-rzy: Gędłka, Parpana, Jabłońskich, Różankowskich. Apóźniej Kowalika, Hausnera, Mikołajczyka, któregojubileusz „60 lat w Pasach” niedawno fetowaliśmywspólnie.orzowiecz...- To byli znakomici zawodnicy. Na przykład Kowalik,techniczny brylant. Janusz miał brata, Binka,który się nawet jeszcze lepiej zapowiadał. Jak oniwtedy grali… Załatwiali frajerów jak chcieli. Przyjeżdżałydrużyny niepokonane i dostawały baty. Zwszystkimi piłkarzami przyjaźniłem się, choć niektórzybyli znacznie młodsi ode mnie. Cracovię kochałem,kocham i kochać będę. I umrę z tą myślą: co tobędzie z moją Cracovią?- Ale, jak w dobrym małżeństwie, nastały ciche dni.A raczej lata. Przestałeś chodzić na mecze „Pasów”.- Z chęcią chodziłem, gdy trenerem był Stawowy.To wspaniały trener, który podniósł Cracovięz trzeciej ligi do ekstraklasy. No i były samekrakusy. Z powrotem Stawowego nastaje terazpowrót do słusznego kierunku. A przestałem chodzić,kiedy oszukali mnie kibice. Przyrzekli mi, żenie będą wołać „j… Wisłę”. I te wszystkie chamskieprzyśpiewki. Powiedziałem im: - Chłopaki,przecież grali w Wiśle prawie mistrzowie świata.Kapka, Kusto, Kmiecik, Musiał, Szymanowski.Przecież to byli wspaniali piłkarze. Uszanujcieich oraz tamten klub. Przyrzekli, a przy pierwszejokazji złamali słowo. No to wstałem z miejsc dlaVIP-ów, ukłoniłem się aktorowi Maniusiowi Cebulskiemui dziennikarzowi, Januszowi Koziołowi. Oni:- Olek, co się dzieje? A ja, że idę, bo mi kibicenie dotrzymali słowa. Obrażają moich prawie żekolegów. Idoli, niemal mistrzów świata. I tak jest dodziś, nie chodzę. Maniek Cebulski też nie chodzina mecze, bo także nie lubi chamstwa. Chodzęwyłącznie na Treningi Noworoczne. Piłkarze prosilimnie, Cabaj dał mi nawet wejściówkę. Ale nie o tochodzi o. Bo Cracovia to jest symbol miasta, a jestto miasto kultury, a nie jakiegoś chamstwa. I tona tym cudownym stadionie. Ten stadion wyglądałkiedyś zupełnie inaczej. Miał tor kolarski, drewnianątrybunę.- Jak przeżyłeś w grudniu 1963 jej pożar?- Stałem wtedy po drugiej stronie, ale musieliśmysię ewakuować. Tak grzało od ognia, choć było to wgrudniu. Pracowałem przy budowie toru kolarskiego,to samo Jasiu Mazgaj czy Czesiu Czorny. Kumple zeStawów. Oni mogli zrobić wszystko. Bo jak nie szewcto piekarz, jak nie piekarz to majlorz. A jak nie majlorz,to i tak po wymalowaniu sufitu na czarno umiałwmówić: - Panie, za tydzień to będzie czysty lazur…Tacy byli majlorze…- Jakich trenerów miałeś w Cracovii?;- No, było ich trochę… Najbardziej zapamiętałemMichała Matyasa, czyli „Myszkę”. Miał ogromnyautorytet trenerski, wcześniej był wybitnym piłkarzem.- Wróćmy do meczu z Holandią, traktowanego wkategoriach sportowej premiery „Andrusów”. Zda-rzało się wam później uczestniczyć w imprezach otak wielkim audytorium?- Pewnie. Na przykład drugi taki wielki mecz byłw Warszawie, z Włochami. Też jesienią 1975. Ztej okazji również wydrukowałem folder i napisałempiosenkę. Wiesz, Mamma mija, Italija, taki był rym.Frekwencja istotnie była znakomita, ale mimo świetnejgry wynik już znacznie gorszy, bo bezbramkowy.Bo po prostu nie chciało wpaść… Nawet Górski niewytrzymał nerwowo, gdy na pytanie „za kogo tazmiana?” odburknął, że „za Gadochę!”. Ale Górski tobyła anielska postać.- Musimy, raczej chcemy porozmawiać o JerzymHarasymowiczu, bo odegrał w Twoim życiu bardzoważną rolę.- Boże, jaki to był kibic Cracovii. Jak piękne poematyo niej pisał. I oczywiście o jej piłkarzach, na przykłado Koczwarze, Tureckim czy Tobolliku. Chciałem, abyMietek Czuma, naczelny „Przekroju” to zamieścił,ale on wydrukował tylko o moich 53 gitarach. Autorembył Harasymowicz. Jurek dostał zawał, bodajżena meczu z Dębicą. Cracovia wygrywała 2-0, aprzegrała 2-3… Jurek do mnie: - Patrz Olek, przecieżtego miasta kiedyś nie było na mapie… Harasymowiczbył zagorzałym sympatykiem Cracovii. Jakmówił, aby pójść na mecz, to musiałem być przyJurku. Popijaliśmy sobie spokojnie piwko od stronyWiechciówki. Harasymowicz miał niesamowity talentdo pisania. Siadał po meczu i od razu było gotowychkilka zwrotek. I miał ogromną łatwość pisania. Niestety,zmarło mu się, na jego życzenie rozsypanoprochy nad Bieszczadami. Krótko przed śmierciąpowiedział, że ta podła choroba nie ma prawa zostaćna ziemi razem z nim. Znaliśmy się z Jurkiem trzydzieścilat.RozmawiałJERZY CIERPIATKAsierpień 2012 nr 8 (89)17


Futbol szkoleniowcówEDWARD LORENS cz. 2RozgrzewkaTreści treningowe i ćwiczenia stosowanew podokresie przygotowania ogólnego do rundy jesiennejdrużyny ekstraklasy piłki nożnej Ruch ChorzówTrening nr 6Wybrane środki treningoweTrening nr 7Wybrane środki treningoweGrupa A – obrońcy – taktyka indywidualna:Wariant 1 – doskonalenie przesuwania strefowego z naciskiem na aktywnąstrefęDoskonalenie techniki strzałuWariant 2 – unikanie piłek za plecy, które uruchamiają zawodnicy ofensywnipo rozegraniu „koronki”Kombinacja strzelecka „Honved”Gra taktycznaII trening Boisko 75’1. Rozgrzewka rozbieganie, rozciąganie indywidualnie, taktyka do 6 tyczek(przesuwanie w czwórce w linii), rozciąganie indywidualnie 15’2. Gra „zmiana” 6x6 w środku na przeciwległych bokach po 3 zawodników ztej samej drużyny;2x2’ bez odbioru, każda drużyna przeprowadza z jednegoboku na drugi;1x2’ z odbiorem;3. 2x dwóskok z wybiegnięciem 7m 4x 10m. sprint4. Ćw. taktyki pressingu i ustawienia wyjściowego, oraz wyjścia z pod pressingu20’5. Ćw.SFG i ćw. strzeleckie z 16m. 10’6. Gibkość ind. 10’18


Sobota 4.07.2009MECZ KONTROLNY: RUCH CHORZÓW- GKS JASTRZĘBIE 2:1 WisłaMECZ KONTROLNY: RUCH CHORZÓW- GÓRNIK ZABRZE 1:0 ChróściceNiedziela 5.07.2009Odnowa Hotel „Gołębiewski”Poniedziałek 6.07.2009I trening Hala sportowa + boisko 90’1. Rozgrzewka w trójkach na materacu – akcent: sprawność, koordynacja,technika (3 piłki) 25’2. Ćwiczenia siły dynamicznej. 603. Gibkość 5’II trening Boisko 80’1. Rozgrzewka biegowo-gimnastyczna 10’2. Ćw. gry w „dziadka” 3x1 15’3. Technika w dwójkach (długie podania) 5’4. Ćw. strzału w formie kombinacji „Honved 2” 20’5. Gra na cztery bramki ustawione zewnętrznymi słupkami na linii szesnastki.Gra od szesnastki do szesnastki. 2x8’ 20’6. Gibkość 10’RozgrzewkaFutbol szkoleniowcówTrening nr 10Wybrane środki treningoweTrening nr 9Wybrane środki treningoweSchematy ataku pozycyjnegoKombinacja strzelecka „Honved 2”Ćwiczenie strzeleckieWtorek 7.07.2009I trening Hala sportowa + boisko 70’1. Rozgrzewka pod czterema koszami w 7, 6 os. grupach: najpierw dowolnerzuty do kosza 10’, następnie rywalizacja trafień do kosza (noga , głowa) pouderzeniu ćw. na materacu, następnie odmiana -tylko głowa- tylko noga,rywalizacja kto szybciej rzuci daną ilość punktów: na koniec izolowane rzutypo przewrocie, po skoku 20’2. Podział na dwie grupy A: ćw. na gumach ;B:rzuty piką lekarską z tyłu, poskoku, pięcioskokuII trening Boisko 70’1. Rozgrzewka w dwójkach z piłkami; gimnastyka + technika zadaniowa 15’2. ”Dziadek” 10’3. 4 starty w formie ciągłej - po zagraniu z tyłu zawodnika (zawodnik widzipiłkę dopiero gdy się pojawi przed nim)4. Taktyka rozegrania 3 kombinacji w ofensywie (drużyna wychodzi z ustawieniadefensywnego „małe boisko”, po wybiciu bramkarza gdy piłkę przechwytujeobrońca drużyna tworzy „duże boisko” i zaczyna kombinację 30’5. Dowolne ćw. strzeleckie 10’sierpień 2012 nr 8 (89)Środa 8.07.2009 Boisko 80’1. Rozgrzewka biegowo-gimnastyczna 15’;druga część to ćw. z piłką w 6 (podania, prowadzenia od jednej linii do drugiej) 10’2. Turniej 6 osobowych drużyn półfinał 10’ rewanż 5’ , finał 10’. 4 drużyny 6 os.Boisko - od „piątki” do połowy boiska , „linia boczna – piątka”; bramki 5m.Grao kombinacyjna ,boisko stosunkowo dłuższe ale węższe. Między grami wstawkibiegowe około 10x 40m 60-70% Na koniec rozbieganie. Całość 60’LITERATURABangsbo J. (1999). Sprawność fizyczna piłkarza. COS, Warszawa.Chmura J.(2001). Szybkość w piłce nożnej. Katowice.Panfil R., Żmuda W. (1996) Nauczanie gry w piłkę nożną. Wydawnictwo BK, Wrocław.Sozański H. (red.) (1999). Podstawy teorii treningu sportowego. COS, Warszawa.Śledziewski D.(2002).Okres przygotowawczy w szkoleniu piłkarzy nożnych. Trener, nr 1.Talaga J. (1994). Plan treningów na miesiące styczeń, luty, marzec dla zespołów trzeciejligi, lig okręgowych i starszych juniorów. Trener, nr 1.Talaga J. (1997). Trening piłki nożnej. COS, Warszawa.Żmuda W. (1998). Planowanie pracy w rocznym cyklu szkolenia. W: Piłka nożna trening– cz. 2 (red. W. Przybylski). AWF, Gdańsk.Żmuda W. (2005). Plan pracy w mezocyklu okresu przygotowawczego dla juniorów starszych.Trener, nr 4.19


Przebój Wolbrom hucznie świętował jubileusz75-lecia istnienia. Z tej wyjątkowej okazji, 8września br., przy Leśnej 2 pojawili się też iekstra goście - 14-krotni mistrzowie Polski,obecnie wicemistrzowie kraju, Ruch Chorzów.„Niebiescy” wygrali 4-0, jednak porażka niebyła w stanie zmącić dobrych nastrojów.Atrakcji przygotowano wiele.Kibice przy wejściu na stadionotrzymali broszury upamiętniającemecz z Ruchem a następnie obej-rzeli występ formacji tanecznej „7thStep”, działającej przy miejscowymDomu Kultury. Piłkarze obu drużynbyli wyprowadzani przez zawodnikówWolbromskiej Akademii Piłkar-skiej i Żaczków Przeboju Wolbrom,były świece dymne w klubowychbarwach i akompaniament muzyki.wienia od minister sportu JoannyMuchy oraz własne życzenia wieluzwycięstw i goli. W gronie składa-jących życzenia nie mogło takżezabraknąć gości z Chorzowa (nazdjęciu obok).Spotkanie Przeboju Wolbrom zBrylantowy jubileuszPrzeboju WolbromAndrzej Niedzielan (z lewej) i KarolPółtorak - przyjaciele z boiska.Rzut karny wykonywany przeznapastnika Ruchu obronił bramkarzPrzeboju.Uprzejmości tego dnia byłosporo. Zanim zabrzmiał pierwszygwizdek sędziego Dyszkiewicza,głos zabrali przedstawiciele władz.Składali gratulacje i podziękowaniaza wytężoną pracę na rzecz jubi-lata, życzyli dalszych sukcesów.Burmistrz Wolbromia Jan Łaksaprzekazał okazały puchar, upamiętniający75. urodziny. Okolicz-nościowe prezenty z życzeniamisukcesów składali: przewodniczącyRady Miejskiej Wolbromia Włodzi-mierz Żurek, starosta olkuski JerzyKwaśniewski. Posłanka na Sejm RPLidia Gądek przekazała pozdro-Ruchem Chorzów, które było głównympunktem obchodów jubile-uszu przyniosło fanom piłki nożnejbardzo wiele emocji, a to za sprawątego, że goście do Wolbromia przy-jechali niemal w najmocniejszymzestawieniu. Zaś z podstawowegoskładu zabrakło jedynie przebywającegona zgrupowaniu repre-zentacji Polski Arkadiusza Piecha.Czternastokrotni mistrzowie Polskido Wolbromia przyjechali z nowymtrenerem - Jackiem Zielińskim.Wolbromianie, prowadzeni przezMacieja Antkiewicza, wspięli się nawyżyny swych możliwości i niemalprzez całą pierwszą połowę toczyliwyrównany mecz z ekstraklasowcem.Najlepsze okazje do zdoby-cia bramki zmarnowali Kiwacki iPazurkiewicz. W drugiej odsłonie,po dokonaniu istotnych roszad wskładach obydwu ekip, przewagaRuchu była już bardziej widoczna.Po meczu obie drużyny orazdziałacze klubowi spotkali się wobiekcie dawnej harcówki na ofi-cjalnej części jubileuszu. PrezesMZPN, red. Ryszard Niemiecgratulował Przebojowi dotychczasowychsukcesów i życzył kolej-nych osiągnięć. Odznaczył takżenajbardziej zasłużonych działaczymedalami honorowymi MZPN.Trafiły one głównego sponsora KSPrzebój, prezesa FTT Wolbrom -Władysława Banysia, burmistrzaWolbromia - Jana Łaksy oraz, księ-dza proboszcza, kapelana klubu- Tadeusza Maja. Jubileuszowauroczystość była dobrą okazją douhonorowania wieloletnich piłkarzyi działaczy Przeboju. SrebrnymiOdznakami Honorowymi PZPNzostali odznaczeni Jerzy Górnicki iKarol Tracz (na zdjęciu poniżej).(JN)Foto: PAWEŁ FILUSPRZEBÓJ - RUCH0-4 (0-1)Gole: Zieńczuk 39, Kuświk50 i 68, Niedzielan 88.PRZEBÓJ:Palczewski(46 Półtorak) - Morawski(69 Zgoda), Kiczyński (89Gamrot), Wdowik, Jarosz (81Wsół) - Pindiur (46 Takushima,86 Knap), Duda, Mielec (63Kok), Kiwacki (73 Wiśniewski),Majcherczyk (83 Rak) - Pazur-kiewicz (61 Kowalczyk).RUCH: Pesković - Kikut,Djokić, Sadlok, Lewczuk -Sultes, Malinowski, Straka,Zieńczuk - Jankowski, Nie-dzielan. W drugiej połowie namurawie pojawili się: Perdijić,Szyndrowski, Stawarczyk, Lew-czuk, Smektała, Djokić, Sadlok,Janoszka i Kuświk.Sędziował: Miłosz Dyszkie-wicz

More magazines by this user
Similar magazines