06.09.2019 Views

Katarzyna Mak, "Między nami miłość. Tom 2: Nieuchwytny"

Szczęście bywa kruche niczym pierwszy lód na tafli jeziora. Mia i Antek przekonują się o tym na własnej skórze. Splot nieszczęśliwych wypadków sprawia, że drogi pary młodych i zakochanych w sobie ludzi na powrót rozchodzą się, łamiąc serca na dwie tak różne części. I zdawać się może, że nawet najlepszy GPS nie jest w stanie wyznaczyć im nowej trasy ku wspólnej przyszłości. Mia – dziewczyna, której los nie oszczędza. Po rozstaniu z ukochanym próbuje jakoś stanąć na nogi. To jednak nie okazuje się łatwym zadaniem, zwłaszcza że wciąż napotyka miłość swego życia, choć on w wyniku wypadku traci pamięć i nawet jej nie poznaje. Antek – facet z zasadami i kręgosłupem moralnym. Nad wyraz ceniąc sobie szczerość i prawdę, na siłę stara się zagłuszyć uczucie, które próbuje zawładnąć jego sercem, ilekroć styka się z piękną nauczycielką swego syna. Jego przekonania nie pozwalają dać się porwać wirowi miłości, uparcie pchającemu go w ramiona dziewczyny, o której śni. Jego męskie ego kpi z niego cichutko i wystawia na coraz większe pokusy, którym nie jest pewien, czy zdoła się oprzeć. Czy zatajona dla dobra sprawy prawda wreszcie ujrzy światło dzienne, a Mia i Antek odzyskają wydartą im siłą miłość? Czy ponura rzeczywistość wpłynie na dalsze losy bohaterów i ich życiowe wybory? Czy sama miłość wystarczy, by dwie poplątane ścieżki wydarzeń znów obrały jeden wspólny cel, jakim jest utracone szczęście?

Szczęście bywa kruche niczym pierwszy lód na tafli jeziora. Mia i Antek przekonują się o tym na własnej skórze. Splot nieszczęśliwych wypadków sprawia, że drogi pary młodych i zakochanych w sobie ludzi na powrót rozchodzą się, łamiąc serca na dwie tak różne części. I zdawać się może, że nawet najlepszy GPS nie jest w stanie wyznaczyć im nowej trasy ku wspólnej przyszłości.

Mia – dziewczyna, której los nie oszczędza. Po rozstaniu z ukochanym próbuje jakoś stanąć na nogi. To jednak nie okazuje się łatwym zadaniem, zwłaszcza że wciąż napotyka miłość swego życia, choć on w wyniku wypadku traci pamięć i nawet jej nie poznaje.

Antek – facet z zasadami i kręgosłupem moralnym. Nad wyraz ceniąc sobie szczerość i prawdę, na siłę stara się zagłuszyć uczucie, które próbuje zawładnąć jego sercem, ilekroć styka się z piękną nauczycielką swego syna. Jego przekonania nie pozwalają dać się porwać wirowi miłości, uparcie pchającemu go w ramiona dziewczyny, o której śni. Jego męskie ego kpi z niego cichutko i wystawia na coraz większe pokusy, którym nie jest pewien, czy zdoła się oprzeć.

Czy zatajona dla dobra sprawy prawda wreszcie ujrzy światło dzienne, a Mia i Antek odzyskają wydartą im siłą miłość? Czy ponura rzeczywistość wpłynie na dalsze losy bohaterów i ich życiowe wybory? Czy sama miłość wystarczy, by dwie poplątane ścieżki wydarzeń znów obrały jeden wspólny cel, jakim jest utracone szczęście?

SHOW MORE
SHOW LESS

You also want an ePaper? Increase the reach of your titles

YUMPU automatically turns print PDFs into web optimized ePapers that Google loves.

— Nikt ważny — powtórzyła, po czym lekko zmieszana<br />

dodała: — Może się pomyliła, wchodząc do twojej<br />

sali? A może to po prostu jedna ze studentek odbywających<br />

praktyki w tym szpitalu?<br />

Wzruszyła przy tym beztrosko ramio<strong>nami</strong>, posyłając<br />

mi czarujący uśmiech. Podejrzewałem, że robiła to<br />

na pokaz, byłem jednak pewien, że jej dziwne zachowanie<br />

wynikało ze strachu o moje zdrowie. Poza tym<br />

musiała być zmęczona i zestresowana, bo, jak dobrze<br />

znałem Agatę, siedziała tu i czekała na jakąkolwiek<br />

informację, odkąd nieprzytomny trafiłem na oddział.<br />

Agata była prawdziwym skarbem. Udowodniła mi to<br />

nieraz, chociażby opiekując się Zofią. A teraz także dla<br />

mnie była gotowa poświęcić wszystko i czuwać przy<br />

mnie choćby do rana. Tylko z kim zostawiła Bartka?<br />

— Jedź lepiej do domu, do naszego syna — powiedziałem,<br />

trapiąc się nieco myślą, która naraz zaprzątnęła<br />

mój umysł.<br />

Spojrzała na mnie, jakbym palnął coś głupiego.<br />

Następnie uśmiechnęła się jakoś nienaturalnie, a potem<br />

odparła:<br />

— Bartuś jest pod dobrą opieką. Nie martw się.<br />

Popatrzyłem na nią, zaskoczony, nie rozumiejąc,<br />

co chciała przez to powiedzieć. Przecież doskonale<br />

zdawała sobie sprawę, jak bardzo nie lubię, kiedy<br />

zostawia naszego synka z nieznanymi mi osobami.<br />

Zawsze udawało się nam tak organizować czas, by<br />

jedno z nas pod nieobecność drugiego mogło zostać<br />

z dzieckiem w domu.<br />

„Bartek jest jeszcze za mały, by pozostawiać go pod<br />

opieką kogoś obcego” — pomyślałem, zaniepokojony.<br />

— 15 —

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!