Wojsko i Technika Historia nr spec. 3/2021

zespolbadanianalizmilitarnych

Magazine by ZBiAM

www.zbiam.pl

Medium Tank M3

Lee i Grant

NUMER SPECJALNY 3/2021

Maj-Czerwiec

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

W NUMERZE:

Bitwa o Mariany

Podczas gdy w Europie rozgorzała

walka o przyczółki w Normandii,

po drugiej stronie globu rejon

Wysp Mariańskich stał się areną

wielkiej bitwy na lądzie, w powietrzu

i na morzu, która ostatecznie

położyła kres panowaniu japońskiego

imperium na Pacyfiku…

Taktyka U-Bootów

Ponieważ w myśl postanowień

traktatu wersalskiego z 1919 r.

Niemcom nie wolno było posiadać

okrętów podwodnych, musieli

dość długo czekać, aż ten zakaz zostanie

anulowany przez zwycięskie

mocarstwa. Ale licząc na to, nie

tracili przez kolejne lata czasu…

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495


Podczas gdy w Europie rozgorzała

walka o przyczółki w Normandii,

po drugiej stronie globu rejon

Wysp Mariańskich stał się areną

wielkiej bitwy na lądzie, w powietrzu

i na morzu, która ostatecznie

położyła kres panowaniu japońskiego

imperium na Pacyfiku…

Ponieważ w myśl postanowień

traktatu wersalskiego z 1919 r.

Niemcom nie wolno było posiadać

okrętów podwodnych, musieli

dość długo czekać, aż ten zakaz zostanie

anulowany przez zwycięskie

mocarstwa. Ale licząc na to, nie

tracili przez kolejne lata czasu…

INDEX: 409138

ISSN: 2450-3495

Vol. VII, nr 3 (33)

www.zbiam.pl

Medium Tank M3

Lee i Grant

NUMER SPECJALNY 3/2021

Maj-Czerwiec

cena 18,99 zł (VAT 8%)

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

NUMER SPECJALNY 3/2021 1

W NUMERZE:

Bitwa o Mariany

Taktyka U-Bootów

Na okładce: czołg średni M3 Lee.

Rys. Jarosław Wróbel

INDEX 409138

ISSN 2450-3495

Nakład: 14,5 tys. egz.

Redaktor naczelny

Jerzy Gruszczyński

jerzy.gruszczynski@zbiam.pl

Redakcja techniczna

Dorota Berdychowska

dorota.berdychowska@zbiam.pl

Korekta

Stanisław Kutnik

Współpracownicy

Władimir Bieszanow, Michał Fiszer,

Tomasz Grotnik, Andrzej Kiński,

Leszek Molendowski, Marek J. Murawski,

Tymoteusz Pawłowski, Tomasz Szlagor

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Ul. Anieli Krzywoń 2/155

01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

Ul. Bagatela 10/19

00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2021

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie

opiniami sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi

odpowiedzialności za treść zamieszczonych

ogłoszeń i reklam. Więcej informacji znajdziesz

na naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

w numerze:

BITWY I KAMPANIE

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

Bitwa o Guadalcanal 4

BITWY I KAMPANIE

Tomasz Szlagor

Mariany 1944 (1) 22

MONOGRAFIA PANCERNA

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

M3 Lee i Grant. Amerykańskie czołgi średnie 38

WOJNA NA MORZU

Tymoteusz Pawłowski

Ocean Indyjski w okresie II wojny światowej (1) 58

WOJNA NA MORZU

Tadeusz Kasperski

Taktyka U-Bootów w Bitwie o Atlantyk 1939-1945 (1) 70

HISTORIA

Jędrzej Korbal

Centralny Okręg Przemysłowy a Wojsko Polskie (2) 84

www.facebook.com/wojskoitechnikahistoria

3


Michał i Jacek Fiszer,

Jerzy Gruszczyński

Bitwa o Guadalcanal

Bitwa o Guadalcanal była

przełomowym momentem

II wojny światowej na Dalekim

Wschodzie, choć powszechnie

za takie uchodzą dwie morskie

bitwy, na Morzu Koralowym

i pod Midway. A jednak

to był właśnie moment, kiedy

japońska machina wojenna

załamała się, utknęła…

Od tego momentu Japonia

nie dokonała żadnego podboju,

nie zrealizowała żadnego

planu ofensywnego. To właśnie

od klęski na wyspie Guadalcanal

zaczął się upadek

japońskiego imperium.

jest uratowanie wolnego, demokratycznego

świata przed opanowaniem przez totalitarne

systemy, takie jak niemiecki czy radziecki, jak

również japoński. Jednak dobrowolne przystąpienie

do II wojny światowej po stronie

Wielkiej Brytanii, by ratować resztki demokratycznego

świata, nie wchodziło w grę.

To co rozumiały władze, prezydent i jego doradcy,

było zupełnie niezrozumiałe dla zwykłych

ludzi, dla wyborców, a nawet dla wielu

kongresmenów.

Dlatego amerykańska administracja robiła

wiele, by się w ten konflikt zaangażować.

Dość powiedzieć, że kiedy udało się w końcu

sprowokować Japończyków do ataku

na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 r., to wreszcie

można było wziąć sprawy w swoje ręce

i zacząć oddziaływać na szerokie, globalne

środowisko bezpieczeństwa, kształtując

świat sprzyjający rozwojowi Stanów Zjednoczonych.

Trzeba przyznać, że kierownictwo

amerykańskie nie pomyliło się w swoich

ocenach, kosztem bowiem relatywnie

niewielkich (w porówaniu do wielu innych

krajów) strat, w wyniku II wojny światowej

USA wyrosły na jedno z dwóch światowych

supermocarstw. Państwo to stało się liderem

świata zachodniego.

Odpieranie japońskiego ataku na zgrupowanie desantowe u wybrzeża Guadalcanal; 7 sierpnia

1942 r. Tego dnia lotnictwo japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej stacjonujące w bazach w rejonie

Rabaul na Nowej Brytanii wykonało kilka bezskutecznych ataków.

4

Bitwa ta była znacząca także z kilku innych

względów. Należała do najdłuższych

w ciągu całej kampanii wojennej

na Pacyfiku. Toczyła się na granicy zasięgu

systemu logistycznego obu państw, szlaki

zaopatrzenia były rozciągnięte na tysiące

kilometrów. Do tego wszystkiego straty

w okrętach przy wsparciu działań lądowych

były znacznie większe, niż w wielu dużych

bitwach morskich. Teren, klimat, zaciętość

walk, niewiarygodny wysiłek i poświęcenie

walczących żołnierzy, czyni tę bitwę jeszcze

bardziej znaczącą, pokazała ona bowiem

nie tylko siłę militarną, ale także siłę ludzkich

charakterów.

Administracja prezydenta Franklina

D. Roosevelta doskonale zdawała sobie sprawę,

że w interesie Stanów Zjednoczonych


Tomasz Szlagor

1

Mariany 1944

22

Podczas gdy w Europie rozgorzała

walka o przyczółki w Normandii,

po drugiej stronie

globu rejon Wysp Mariańskich

stał się areną wielkiej bitwy

na lądzie, w powietrzu i na morzu,

która ostatecznie położyła

kres panowaniu japońskiego

imperium na Pacyfiku.

Wieczorem 19 czerwca 1944 r., pierwszego

dnia bitwy na Morzu Filipińskim,

ciężar walk przeniósł się w rejon

Guam, jednej z wysp na południowym

krańcu archipelagu Marianów. W ciągu dnia

japońska artyleria przeciwlotnicza strąciła

tam kilka bombowców US Navy i na ratunek

zestrzelonym lotnikom pospieszyły wodnosamoloty

Curtiss SOC Seagull. Ens. Wendell

Twelves z dywizjonu myśliwskiego lotniskowca

Essex i skrzydłowy Lt. George’a Duncana

wspominał:

Zbliżając się w cztery Hellcaty do Orote, zauważyliśmy

powyżej dwa japońskie myśliwce

Zeke. Duncan wysłał drugą parę, by się nimi zajęła.

W następnej chwili usłyszeliśmy na używanej

przez nas częstotliwości wołanie o pomoc.

Pilot Seagulla, wodnosamolotu ratowniczego,

podał przez radio, że on i jeszcze jeden Seagull

są na wodzie niedaleko Rota Point na Guam,

1000 jardów od brzegu. Byli ostrzeliwani przez

dwa Zeke. Facet był przestraszony. W jego głosie

słychać było desperację.

W tej samej chwili zaatakowały nas dwa

Zeke. Wyskoczyły na nas z chmur. Zrobiliśmy

unik, schodząc z linii ognia. Duncan zawołał

do mnie przez radio, żebym poleciał na odsiecz

Seagullom, a on wziął na siebie oba Zeke.

Do Rota Point miałem jakieś osiem mil,

czyli co najmniej dwie minuty lotu. Położyłem

samolot na lewe skrzydło, pchnąłem dźwignię

przepustnicy do oporu i pognałem we wskazane

miejsce. Bezwiednie pochyliłem się do przodu,

naprężając pasy siedzeniowe, jakby to mogło

w czymś pomóc. Jeśli miałem coś zrobić dla

tych dwóch wodnosamolotów ratowniczych,

musiałem dotrzeć tam szybko. Same przeciwko

Zeke nie miały szans.

Chociaż byłem skupiony na tym, by dolecieć

jak najszybciej do Rota Point, nie przestawałem

się rozglądać. Nie pomógłbym nikomu,

gdybym teraz dał się zestrzelić. Wokół wrzała

bitwa. Widziałem kilkanaście manewrujących,

walczących ze sobą myśliwców. Kilka ciągnęło

za sobą strugi dymu. Radio rozbrzmiewało

gwarem podekscytowanych głosów.

Nic, co widziałem dookoła, nie stanowiło

bezpośredniego zagrożenia. W oddali dostrzegłem

Rota Point. Na wodzie unosiły się jaskrawobiałe

czasze spadochronów. Było ich trzy

albo cztery. Należały do pilotów, których ratowały

wodnosamoloty. Gdy podleciałem bliżej,

zobaczyłem je. Sunąc po powierzchni morza,

oddalały się od brzegu. Seagull miał pod kadłubem

jeden duży pływak, który go utrzymywał

na wodzie. Zobaczyłem, że ratowani lotnicy

trzymają się tych pływaków. Jeszcze raz omiotłem

wzrokiem okolicę i dostrzegłem jednego

Wodnosamolot Curtiss SOC Seagull opuszczany na katapultę krążownika USS Minneapolis.


BITWY I KAMPANIE

wyspach Marianów. Część Avengerów uzbrojono

w pociski rakietowe HVAR, z którymi

US Navy dopiero eksperymentowała. Szybko

okazało się, że ta broń, celna tylko na krótkim

dystansie, nie jest odpowiednia dla tych

stosunkowo dużych i powolnych samolotów,

które łatwo padały ofiarą ognia przeciwlotniczego.

W ataku na lotnisko Charan Kanoa

na Saipanie zginął, razem z załogą, LtCdr

Robert Isely, dowódca VT-16 – dywizjonu

Avengerów z Lexingtona. Ogółem tego dnia

Amerykanie stracili 10 samolotów. Tymczasem

lotnicy TF 58 zgłosili zniszczenie na ziemi

zaledwie 11 samolotów i zaczęli poddawać

w wątpliwość sens dalszego wysyłania

ich nad Mariany. W powietrzu też działo się

niewiele – do końca dnia łupem Hellcatów

padły cztery Betty oraz jeden samolot mylnie

rozpoznany jako Ki-49 (Helen), wszystkie

przechwycone pojedynczo nad oceanem

na wschód od Marianów. Ponadto jednego

G4M zestrzelili piloci Wildcatów z VC-5 (dywizjonu

lotniskowca eskortowego Kitkun Bay),

patrolujący wokół floty inwazyjnej, która zbliżała

się do Marianów.

Tymczasem należące do TF 58 pancerniki

(North Carolina, Washington, Iowa, New Jersey,

Indiana, South Dakota i Alabama), zgrupowane

w podzespole TG 58.7, przez niemal

cały 13 czerwca ostrzeliwały Saipan i Tinian,

usiłując niszczyć nieprzyjacielskie umocnienia

– bez żadnego wymiernego efektu.

Innym nowatorskim pomysłem, użytym przez Marines w bitwie o Saipan, było zamontowanie

na ciężarówkach wyrzutni rakietowych Mk 7, strzelających pociskami 114 mm.

LVT(A)-1, gąsienicowy pojazd amfibijny wsparcia ogniowego, wyposażony w wieżyczkę z czołgu

M3A1 Stuart z armatą kalibru 37 mm.

Po pierwsze, takie przygotowanie artyleryjskie

wymagało umiejętności i wprawy, których

załogi okrętów TG 58.7 zwyczajnie nie

miały. Po drugie, nie chcąc wpływać na jeszcze

nierozpoznane wody bliżej brzegu, prowadziły

ogień z dużej odległości (ponad

10 km). Po trzecie, Japończycy przygotowali

wiele drewnianych atrap i pozorowanych

stanowisk, co rozproszyło ostrzał. Jedynym

pożytkiem z tej kanonady był fakt, że pod jej

osłoną trałowce przeczesały tory wodne prowadzące

do miejsc przyszłego desantu (nie

znajdując żadnych min).

Nocą 13/14 czerwca przybyła flota inwazyjna

(TF 51) i zadanie „zmiękczania” przeciwnika

przejęły wchodzące w jej skład okręty.

Wśród nich było osiem pancerników – Maryland,

Colorado, Pennsylvania, Tennessee,

California, New Mexico, Mississippi i Idaho

– starych i powolnych, ale z załogami wyćwiczonymi

w ostrzale punktowych celów lądowych.

Gdy podpłynęły bliżej brzegu, japońskie

baterie stoczyły z nimi heroiczną walkę,

nieznacznie uszkadzając pancernik California,

krążownik ciężki Indianapolis, krążownik

lekki Birmingham oraz niszczyciele Braine

i Remey. W tym czasie nurkowie z UDT (Underwater

Demolition Teams), którzy do tamtej

pory ukradkiem mierzyli głębokość wody

na podejściach do wybranych plaż i rozpoznawali

przeszkody, ładunkami wybuchowymi

rozbili w kilku miejscach rafę koralową,

tworząc przejścia dla amfibii DUKW.

Samoloty TF 58 kontynuowały naloty,

praktycznie nie napotykając już przeciwnika

w powietrzu – 14 czerwca piloci Hellcatów

zgłosili jedynie zestrzelenie dwóch Betty. Niezwykłą

przygodę przeżył Ens. Donald Brandt

z VF-2 (dywizjonu myśliwskiego Horneta).

Zestrzelony z ziemi podczas ataku na lotnisko

Agana na Guam, wylądował ok. półtora

km od brzegu wyspy. Jako że znajdował się

w zasięgu nadbrzeżnych baterii, czekający

w pogotowiu okręt podwodny Stingray, próbując

podjąć go z wody, ściągnął na siebie

ich ogień i musiał się zanurzyć. Amerykanie

opracowali na takie okazje specjalną technikę

ratunkową. Stingray wysunął oba peryskopy

i przepłynął obok pilota na tyle blisko,

by ten mógł się ich złapać. Pierwsze trzy podejścia

były nieudane. Po każdym okręt potrzebował

godzinę, by zawrócić i spróbować

ponownie. Za czwartym razem Ens. Brandt

zdołał złapać się peryskopu i Stingray wyholował

go poza zasięg ognia z brzegu.

Pod koniec dnia TG 58.1 i 58.4 zakończyły

turę nalotów, by uzupełnić paliwo przed

skierowaniem się na północ, w celu uderzenia

na odległą o ponad 1000 km Iwo Jimę.

Zniszczenie znajdujących się tam lotnisk

i składów paliwa miało w założeniu uniemożliwić

przeciwnikowi przerzucenie na Mariany

dodatkowych sił lotniczych z Wysp Japońskich.

Dzięki meldunkom wszędobylskich

okrętów podwodnych US Navy, które śledziły

ruchy japońskiej floty, Mitscher wiedział,

29


MONOGRAFIA PANCERNA

Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

38

M3 Lee i Grant

Amerykańskie czołgi średnie

Pierwszym amerykańskim czołgiem średnim, jaki wszedł do walki

w II wojnie światowej, był Medium Tank M3, nazwany przez Brytyjczyków

General Lee, a w zmodernizowanej postaci na brytyjskie

zamówienie – General Grant. Zgodnie z ówczesną koncepcją

uzbrojenia czołgu w broń przeciwpancerną i działo do niszczenia

innych obiektów pola walki, wóz miał dwa różne kalibry uzbrojenia

artyleryjskiego, 75 mm w kadłubie i 37 mm w wieży. Rozwiązanie

to okazało się być chybione, ale wiele komponentów opracowanych

dla M3 Lee i Grant zostało później wykorzystanych

w konstrukcji czołgu średniego M4 Sherman, podstawowego

wozu bojowego aliantów zachodnich w II wojnie światowej.

W

czasie I wojny światowej wśród

wojsk wysłanych przez Amerykanów

na Europejski Teatr Działań

Wojennych był Tank Corps of the American

Expeditionary Forces, jego pierwszy ośrodek

szkoleniowy dowodzony przez kpt. George

S. Pattona powstał we Francji w listopadzie

1917 r. Formacja otrzymała na wyposażenie

francuskie czołgi lekkie Renault M1917

i brytyjskie pojazdy Mark VI. Całością korpusu,

w ramach którego udało się sformować

21 batalionów czołgów lekkich M1917

i osiem batalionów czołgów średnich Mk.VI,

dowodził gen. bryg. Samuel D. Rockenbach,

który do 1924 r. kierował szkołą pancerną

w Fort Meade w Maryland. Cztery z tych batalionów

faktycznie wzięły udział w walkach

w czasie I wojny światowej.

Po I wojnie światowej czołgi wróciły do Stanów

Zjednoczonych, ale sam Korpus Pancerny

został rozwiązany. Skadrowane pododdziały

czołgów zgromadzono w Fort Meade, gdzie

podporządkowano je piechocie, którą miały

wspierać. I w sumie trudno się dziwić. A cóż

za przeciwników miały Stany Zjednoczone?

Meksyk? Do odparcia meksykańskiej agresji

na Teksas czy Nowy Meksyk wystarczyła kawaleria,

piechota i artyleria. Podobnie było z Kanadą.

A utrzymanie porządku na Filipinach

czy na Kubie czołgów nie wymagało.

Po wojnie Amerykanie zmontowali z dostarczonych

z Wielkiej Brytanii podzespołów

łącznie 100 czołgów Mk.VIII, ich produkcja

Prototypy M1921 i M1922 (na zdjęciu) były pierwszym podejściem do zbudowania amerykańskiego

czołgu średniego do wsparcia piechoty na polu walki. Do ich niepowodzenia w znacznej mierze

przyczynił się nieodpowiedni silnik, pochodzący z małych jednostek morskich.


50

MONOGRAFIA PANCERNA

działa kal. 75 mm oraz po rozmieszczeniu

dość dużej amunicji do niego, najzwyczajniej

nie było miejsca. Dlatego pozostawiono

trzy karabiny maszynowe Browning M1919

kal. 7,62 mm. Jeden pozostał w kadłubie,

zamontowany na stałe, uruchamiany przez

kierowcę. Występował tylko na wczesnych

pojazdach produkcyjnych, szybko został

usunięty, w związku z czym zostały tylko dwa

pozostałe, czyli sprzężony karabin maszynowy

z armatą umieszczony w wieży po prawej

stronie działa kal. 37 mm na wspólnym

z nim łożu M24 oraz ostatni karabin maszynowy

umieszczony w obrotowej wieżyczce

dowódcy na głównej wieży. Owa mała

wieża na dużej wieży nadawała czołgowi

nieco dziwny wygląd. Z tego powodu Rosjanie,

którzy otrzymali te pojazdy w ramach

Lend Lease Act, nazywali go „triechetażnyj”

– trzy-piętrowy.

W zasadzie podwozie i układ jezdny pozostało

bez zmian w stosunku do czołgu

M2A1. Napęd stanowił umieszczony z tyłu

silnik Wright R-975 EC2 ze sprężarką mechaniczną

o mocy 400 KM przy 2400 obr./

min, 9-cylindrowy, czterosuwowy, chłodzony

powietrzem, w układzie gwiazdowym. Był

on produkowany z licencji przez firmę Continental

Motors Company z Mobile w Alabamie,

która to firma dostarczała też sprzęgło

(2 lub 3 tarczowe suche), skrzynie biegów

oraz przekładnie różnicowe. Umieszczono

ten silnik pionowo, w tylnej części kadłuba,

lekko nachylony tak, by wał mógł być z niego

wyprowadzony w kierunku umieszczonej

nieco niżej transmisji znajdującej się obok

kierowcy, z przodu czołgu. Pojemność zbiorników

paliwa do silnika zwiększono do 662 l,

znajdowały się one z tyłu, w przedziale silnikowym.

Skrzynia biegów miała pięć biegów

do przodu i jeden wsteczny, o przełożeniu:

I – 7,65:1, II – 3,11:1, III – 1,78:1, IV – 1,11:1,

V – 0,78:1 (nadbieg) i wsteczny – 5,65:1. Przekładnia

końcowa typu jodełkowego, z redukcją

2,84:1. Początkowo w czołgu stosowano

gąsienice gładkie T41 o szerokości 406 mm,

a później wprowadzono szersze gąsienice,

wszystkie o szerokości 420,6 mm: gładkie

T51, z podwójnymi poprzeczkami T49 lub

Jeden z czołgów Grant, które w 1942 r. trafiły do Australii. Wojska lądowe tego kraju używały

777 wozów Grant i Lee. Większość z nich walczyła na Nowej Gwinei.

Wyładunek czołgów średnich M3 z transportu kolejowego. Do szkolenia M3 były używane

w Stanach Zjednoczonych niemal do końca drugiej wojny światowej.

w szewrony T48. Instalacja elektryczna prądu

stałego 24 V, była zasilana prądnicą dającą

prąd 50 A pracującą na napięciu 28 V.

Czołg miał mały agregat pomocniczy z małym

jednocylindrowym silnikiem benzynowym

napędzającym pomocniczą prądnicę

30 V, pozwalający na zasilanie systemów

czołgu na postoju.

Kadłub czołgu miał konstrukcję spawaną

lub nitowaną, w zależności od zakładu.

Przód kadłuba był zbudowany z płyt pancernych

walcowanych o grubości 51 mm

nachylonych pod kątem 30 o w górnej części,

grubość 38 mm w środkowej części nachylonej

pod kątem 53 o oraz 51 mm w dolnej

części, zaokrąglonej a dalej nachylonej

pod kątem 45 o . Boki kadłuba miały grubość

38 mm i były pionowe, podobnie jak tył kadłuba

miejscami nachylony pod kątem 10 o .

Podłoga pod przedziałem bojowym miała

grubość 25,4 mm, zaś pod przedziałem silnikowym

i z góry – 12,7 mm. Wieża odlewana

miała przód (nachylony pod kątem 47 o ) oraz

boki i tył o grubości 51 mm, zaś dach wieży

miał grubość 22 mm.

Pierwszy prototyp czołgu średniego M3

został ukończony w marcu 1941 r. w Rock Island

Arsenal (jedyny M3 tu zbudowany) i wysłano

go na poligon Aberdeen Proving Ground,

gdzie dość szybko przeszedł pomyślne

próby. Ponieważ czołg standaryzowano już

wcześniej, więc jego produkcja mogła się

rozpocząć natychmiast po zakończeniu prób

i wyeliminowaniu różnych drobnych wad.

Produkcja czołgów średnich M3 ruszyła już

w czerwcu 1941 r.

Produkcja czołgów średnich

M3, Lee i Grant

Stany Zjednoczone już w sierpniu 1941 r.

zamówiły pierwszych 1000 czołgów M3

i produkcję czołgów dla USA miał prowadzić

Detroit Tank Arsenal w Warren w stanie

Michigan, obsadzony pracownikami firmy

Chrysler Corporation. Później zamówienia

zwiększano, ostatecznie US Army otrzymało

1985 czołgów M3, niemal wyłącznie w tej

wersji. Produkcja czołgów M3 w Detroit Tank

Arsenal rozpoczęła się w lipcu 1941 r. i zakończyła

w sierpniu 1942 r., po zbudowaniu

3243 pojazdów tej wersji. Większość z nich

trafiło to US Army, ale część przekazano też

Wielkiej Brytanii w ramach Lend Lease Act,

albo z oryginalną amerykańską wieżą jako

Lee I, albo z brytyjską wieżą z radiostacją

w tylnej niszy, jako Grant I.


Tymoteusz Pawłowski

Ocean Indyjski

w okresie II wojny światowej

1

Ocean Indyjski zaczął odgrywać ważną rolę w dziejach świata

w 1498 r., kiedy to Vasco da Gama z Portugalii dopłynął do Indii.

W 1509 r. została stoczona bitwa morska pod Diu – dziś

zapomniana, ale jedna z najważniejszych w dziejach świata

– po której Portugalczycy przejęli kontrolę nad Oceanem Indyjskim

z rąk egipsko-tureckich. Przemiany w Europie sprawiły,

że rola Portugalczyków stopniowo malała na rzecz Hiszpanów

(przez krótki czas istniało wspólne państwo hiszpańsko-portugalskie),

a następnie Holendrów (którzy również byli poddanymi

hiszpańskich królów). W XVIII wieku pewne znaczenie

osiągnęli również Francuzi, ale ostatecznie to Brytyjczycy stali

się największą potęgą na Oceanie Indyjskim. Ten prymat trwał

od 1815 r. – gdy zatwierdzono ich panowanie w Kraju Przylądkowym

w Południowej Afryce – aż do 1963 r., kiedy to w Londynie

zadecydowano o likwidacji brytyjskiego imperium kolonialnego

i ewakuacji wszystkich baz „na wschód od Suezu”.

58

Ocean Indyjski jest przede wszystkim

tranzytową drogą morską z Europy

na Daleki Wschód. W przededniu

II wojny światowej największe znaczenie

miały Indie Brytyjskie na północnych wybrzeżach

Oceanu oraz Indie Holenderskie

– dzisiejsza Indonezja – na jego wschodnich

krańcach. Ostały się również pozostałości

innych imperiów kolonialnych: Portugalczycy

wciąż zachowywali kontrolę nad Goa

(sąsiadującym z Indiami Brytyjskimi) oraz

Timorem (sąsiadującym z Indiami Holenderskimi),

a nawet nad Makao u wybrzeży

Chin. Podobnie Francuzi kontrolowali kilka

placówek u wybrzeży Indii Brytyjskich – największą

była Pondicherry – i kontrolowali

bogate Indochiny (technicznie rzecz biorąc,

leżące nad Pacyfikiem).

Wspomniane państwa europejskie miały

również swoje posiadłości na zachodnim,

Samuel Hoare, brytyjski minister spraw zagranicznych,

który w 1935 r. zaproponował pokój

dla Etiopii. Bardzo dobrze znał się z przywódcą

Włoch: w 1917 r. był oficerem brytyjskiego wywiadu

w Rzymie i płacił redaktorowi Benito Mussoliniemu

100 ówczesnych funtów tygodniowo,

za uprawianie pro-brytyjskiej propagandy.

brzegu Oceanu Indyjskiego – będącego

jednocześnie wschodnim brzegiem Afryki.

Istniały tam: brytyjski Związek Południowej

Afryki, portugalski Mozambik i francuski

Madagaskar. Dalej na północ leżała Niemiecka

Afryka Wschodnia – Tanganika, utracona

po 1918 r. na rzecz Brytyjczyków, obecnych

już wcześniej w sąsiedniej Kenii. Pozycję

w Somalii zdołali z kolei zająć Włosi.

Od zachodu można dostać się na Ocean

Indyjski albo przepływając obok Przylądka

Dobrej Nadziei w ówczesnym Związku

Południowej Afryki, albo przez kanał Sueski

– ukończony w 1869 r. – i dalej przez

Morze Czerwone. Dlatego też ujście Morza

Czerwonego do Oceanu Indyjskiego miało

olbrzymie znaczenie i swoje bazy w Somalii

mieli nie tylko Włosi, ale również Brytyjczycy

i Francuzi. Wschodnie wyjścia z Oceanu Indyjskiego

kontrolowali przede wszystkim Brytyjczycy

dzięki bazom w Singapurze i w Australii.

Istniała również droga morska przez

Cieśninę Sundajską pomiędzy holenderskimi

wyspami Sumatra i Jawa, oraz kolejna – dalej

na wschód – w pobliżu wyspy Timor. Wyspa

ta – podzielona wówczas pomiędzy Holendrów

i Portugalczyków – ma duże znaczenie

strategiczne, które po 1975 r. zadecydowało

o tragicznych losach państwa znanego jako

Timor Wschodni.


Tadeusz Kasperski

Taktyka U-Bootów

1

w Bitwie o Atlantyk 1939-1945

W okresie II wojny światowej stosowana przez niemieckie okręty

podwodne taktyka nie była wciąż taka sama. Miały na nią wpływ

różnorodne czynniki: ilość zdolnych do akcji bojowych okrętów

podwodnych w danym momencie, ich możliwości techniczne,

dostępność baz, specyfika rejonu działań bojowych oraz zasięg

operacyjny okrętów podwodnych i ich grup, dostępne siły morskie

i lotnicze przeciwnika na danym obszarze, wprowadzane

przez obie strony nowe wynalazki pomocne w zwalczaniu jednostek

wroga i wreszcie – skuteczna praca wywiadu, ułatwiająca

walkę jednej i drugiej stronie w kolejnych etapach wojny.

bombami głębinowymi, ustawianymi sieciami

zagrodowymi, czy licznymi zagrodami

minowymi. Ponadto posługiwano się zamaskowanymi

statkami-pułapkami, wykorzystywano

sterowce i samoloty do patrolowania

akwenów morskich, a nawet alianckie

70

W

okresie dwudziestolecia międzywojennego

Niemcy mieli czas, by wyciągnąć

wnioski z działań U-Bootów

na morzu podczas I wojny światowej. Odniosły

one spore sukcesy – zatopiły 6394 statki

handlowe państw Ententy o łącznej pojemności

11 948 702 BRT. Ponadto posłały

na dno 10 pancerników, 10 krążowników

pancernych, 2 krążowniki pancernopokładowe,

4 krążowniki lekkie, krążownik minowy,

lotniczy okręt-bazę, monitor, 21 niszczycieli,

8 torpedowców, 4 kanonierki, 14 slupów

(eskortowców), 2 okręty patrolowe, 8 stawiaczy

min, 8 trałowców i 10 okrętów podwodnych

1 . Jednak nie uratowały one państw

centralnych przed klęską.

Niemieckim okrętom podwodnym nie

udało się bowiem przerwać strumienia dostaw

na Wyspy Brytyjskie, zanim Stany Zjednoczone

przewożonymi przez Atlantyk transportami

wojska i zaopatrzenia nie przeważyły

ostatecznie szali zwycięstwa w zmaganiach

na zachodnioeuropejskim teatrze działań wojennych.

Główną przyczyną porażki kajzerowskich

U-Bootów było wprowadzenie przez

Brytyjczyków systemu konwojów w krytycznym

dla alianckiej żeglugi 1917 r. Wcześniej

U-Booty w swoich patrolach potrafiły zatapiać

od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu

statków – częściej artylerią niż torpedami (!),

wykorzystując fakt, że statki zmierzały przez

Atlantyk lub Morze Śródziemne pojedynczo

i przeważnie bez eskorty.

Wprowadzenie konwojów znacznie

utrudniło odnoszenie sukcesów U-Bootom,

Atlantyk bowiem mocno opustoszał i trudniej

było odnaleźć na nim cele do zatapiania,

a gdy pojedynczy okręt podwodny napotykał

grupę kilkudziesięciu statków z eskortą,

wtedy odnosił niewielki sukces – zatapiał

góra dwa-trzy cele, zanim eskorta nawiązała

z nim kontakt i podjęła walkę. Reszta statków

w tym czasie uciekała i rzadko kiedy atak

na konwój udawało się ponowić. Z reguły

kapitan U-Boota nie był w stanie wezwać

na pomoc innego okrętu podwodnego, który

wsparłby jego działania, ponieważ w tamtym

okresie preferowano działania raczej

w pojedynkę i z dala od siebie. Spadła więc

wysokość zatapianego tonażu, a wzrosły

straty U-Bootów, zwalczanych przez coraz

lepiej uzbrojone alianckie okręty nawodne

Admirał Karl Dönitz – dowódca U-Bootwaffe,

a od 30 stycznia 1943 r. całej niemieckiej

Kriegsmarine.

okręty podwodne, które skryte pod wodą

podążały za trawlerami rybackimi, będącymi

„wabikiem” na U-Booty 2 .

W trakcie działań wojennych do brytyjskiej

niewoli trafił por. mar. Karl Dönitz

(dowódca okrętu podwodnego UB-68, zatopionego

przez eskortę konwoju 4 października

1918 r. na Morzu Śródziemnym).

Spędził on prawie rok w niewoli, sporo rozmyślając

nad przyczynami klęski niemieckich


WOJNA NA MORZU

ła się Niemcom, ponieważ brakowało koordynacji,

a w niektórych atakach problemem

okazały się wadliwe torpedy.

Z konwojów OB-17, OA-17, KJF-3 i HG-3

niemieckim okrętom podwodnym udało

się zatopić 9 statków i 1 uszkodzić, do tego

pozostałe U-Booty do końca patroli poslały

na dno jeszcze 7 statków zmierzających

do portów samotnie. Cena za ataki na same

konwoje okazała się jednak dość wysoka.

Uszkodzona 13 października w pojedynku

ze statkiem Stonepool „dziewiątka” U 42

padła ofiarą ataku niszczycieli Imogen i Ilex,

a dzień później „siódemka” U 45, po posłaniu

na dno trzech dużych statków z konwoju

KFJ-3, została zatopiona po kontrataku czterech

brytyjskich niszczycieli (Inglefield, Icarus,

Ivanhoe i Intrepid).

Analizując pierwsze akcje U-Bootów przeciwko

konwojom Dönitz doszedł do słusznych,

ale nieco spóźnionych wniosków.

Konwoje atakowano zbyt blisko Wysp Brytyjskich

i dlatego dość silna brytyjska eskorta

niszczycieli mogła się skupić w rejonie walk

i zatopić dwa U-Booty. Prócz tego jeden

z U-Bootów nie powinien angażować się

od razu w walkę, lecz (jako okręt naprowadzający)

zmierzać dłużej za wykrytym

konwojem i podając jego pozycję wzywać

na miejsce akcji okręty pozostałe, później zaś

U-Bootów na duże okręty w bazie Scapa Flow

się nie powiódł, tym bardziej wykorzystano

propagandowo ten sukces, upokarzając

dowódców Royal Navy.

30 października na włosku zawisło życie

samego Winstona Churchilla, który podróżował

na pancerniku Nelson. Okręt znajdował

się wówczas w rejonie Orkadów, wraz z nim

Niemieckie samoloty typu Focke-Wulf Fw 200 Condor zaczęły współpracę z U-Bootami w tropieniu

i zwalczaniu alianckich konwojów w 1940 r.

74

RMS Empress of Britain (42 348 BRT) – największy aliancki statek zatopiony przez U-Boota (U 32) podczas

II wojny światowej. Statek zatonął 28 października 1940 r., a jego pogromca dwa dni później.

Glattesa uratowano 7 ). Z powodu tych zdarzeń

Brytyjczycy zrezygnowali wówczas

z wykorzystywania swoich najcenniejszych

lotniskowców do poszukiwania i zwalczania

U-Bootów. Niemcy oczywiście wykorzystali

propagandowo ten spory sukces.

W październiku 1939 r. Dönitz próbował

wreszcie powrócić do swoich koncepcji

i zaplanował zorganizowanie pierwszego

„wilczego stada”, by zaatakowało alianckie

konwoje zmierzające do portów Wielkiej

Brytanii, bądź z nich wyruszające. Okazało

się jednak, że ten miesiąc nie okazał się dla

Niemców tak pomyślny. Brytyjczycy postawili

duże zagrody minowe w kanale La Manche

pomiędzy Dover i Calais i zatonęły na nich

trzy U-Booty (8 października U 12, 13 października

U 40 i 25 października U 16). Dowódca

U-Bootwaffe musiał kierować U-Booty

odtąd tylko trasą wokół Wysp Brytyjskich.

Co gorsza, U 40 (typu IXA) miał wziąć udział

w atakach na konwoje, do czego wyznaczono

jeszcze pięć innych okrętów („dziewiątki”

U 37 i U 42 oraz „siódemki” U 45, U 46 i U 48).

Akcja przeciwko konwojom, rozpoczęta

10 października, także nie do końca powiod-

wymienić się „rolą” z okrętem, który wyczerpał

torpedy po swoich atakach.

W październiku 1939 r. U-Booty (według

danych Jerzego Piekałkiewicza) zatopiły

34 statki (z neutralnymi) o łącznej pojemności

168 140 BRT. Doszedł do tej listy jeszcze

jeden bardzo spektakularny sukces, jakim

było zatopienie 14 października brytyjskiego

pancernika Royal Oak (29 150 t) w brytyjskiej

bazie Scapa Flow na Orkadach.

Niemcy wykorzystali fakt, że Brytyjczycy

nie zdążyli zabezpieczyć (zatopieniem wyznaczonego

do tego celu starego statku)

wąskiej cieśniny Kirksound, którą wdarł się

do wnętrza brytyjskiej bazy U 47 por. mar.

Günthera Priena. Mimo ujawnionych problemów

z torpedami, w ponawianych kolejno

trzech atakach U-Boot zatopił zakotwiczony

w bazie pancernik, trafiając go czterokrotnie

i ten przewrócił się, tonąc na pozycji

58°55’N, 02°59’W wraz z 834 osobami. Ponieważ

podczas I wojny światowej żaden atak

pancernik Rodney, krążownik liniowy Hood

i 10 niszczycieli. Atak torpedowy U 56 (typu IIC)

kpt. mar. Wilhelma Zahna okazał się nieskuteczny

tylko dlatego, że z trzech odpalonych

w stronę Nelsona torped przynajmniej dwie

uderzyły w pancernik bez detonacji.

Do końca 1939 r. U-Booty zarówno realizowały

wyznaczone im zadania minowe

koło brytyjskich portów u zachodnich

i wschodnich wybrzeży Wysp Brytyjskich,

jak i atakowały bezpośrednio napotykane

samotne statki i konwoje, choć sukcesy odnoszono

przeważnie w akcjach indywidualnych.

Pod koniec października wysłano

też trzy U-Booty („jedynki” U 25 i U 26 oraz

„siódemka” U 53) na wody Morza Śródziemnego,

ale U 53 zawrócił z powodu awarii,

a U 25 został 31 października uszkodzony

w ataku na konwój 20-K, z którego zatopił

1 statek. Wyprawa U 26 (planowano postawienie

min koło Gibraltaru, z czego zrezygnowano)

także się nie powiodła i okręt

powrócił bez sukcesów.

W drugiej połowie listopada Dönitz planował

wznowienie ataków na konwoje grupą

dwóch „siódemek” (U 49 i U 53) oraz 2 „dziewiątek”

(U 41 i U 43) na zachód od Gibraltaru.

Nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ U 53

odpędziła eskorta napotkanego konwoju

KS-27, a pozostałe U-Booty zatapiały po drodze

napotykane samotne statki, a tylko U 43

zatopił po jednym statku z napotkanych

konwojów OG-7 i 14-BS. Za to dość ważnym

sukcesem U-Bootów w tym miesiącu było

uszkodzenie 21 listopada na minie U 21 koło

Firth of Forth krążownika lekkiego Belfast

(11500 t), co wyłączyło go z akcji na cztery

lata. W listopadzie nastąpił spadek sukcesów

U-Bootów, bowiem zatopiono 28 jednostek

o pojemności 74 623 BRT.

W grudniu sukcesy U-Bootów nieco wzrosły,

bo lepsze efekty przyniosły ich operacje


Jędrzej Korbal

Centralny Okręg Przemysłowy

a Wojsko Polskie

Były przecie i dwa wielkie

dokonania, zapoczątkowane

i rozwinięte pod patronatem

rządu, przy żywym poparciu

ludności: Gdynia i Centralny

Okręg Przemysłowy. Oba

wiążą się z nazwiskiem min.

Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Oba wydawały się z początku

zbyt ambitne i nierealne i oba

dojrzewały o wiele prędzej,

niż można było oczekiwać.

działań, stanowił dla opinii publicznej zapewnienie

pomyślnej realizacji industrializacji.

Choć kręgi wojskowe na jego osobę patrzyły

ze zdecydowanie mniejszym entuzjazmem,

to zdawano sobie sprawę, że charyzma i talenty

organizacyjne wicepremiera zapobiegną

przeprowadzaniu inwestycji bez wyraźnego

planu i konsekwentnej realizacji celów.

2

Do tego momentu interesy całej gospodarki

polskiej oraz armii były w świetle pierwotnej

idei okręgu sandomierskiego zgodne.

Trzeba też dodać, że w rysującej się coraz

wyraźniej trudnej rozgrywce politycznej cennym

wsparciem pozycji Kwiatkowskiego była

osoba prezydenta Ignacego Mościckiego,

niejednokrotnie stającego w obronie swojego

dawnego współpracownika z Państwowej

Fabryki Związków Azotowych. Nieco

w tle wspomnianych zamierzeń pozostawała

grupa wojskowych, na czele z Generalnym

Inspektorem Sił Zbrojnych marsz. Edwardem

Śmigłym-Rydzem, szefem Sztabu Głównego

gen. bryg. Wacławem Stachiewiczem, przewodniczącym

KSUS gen. broni Kazimierzem

84

Walka o ogień

Podjęta w początkach 1937 r. decyzja o utworzeniu

Centralnego Okręgu Przemysłowego

stanowiła bez wątpienia najpoważniejsze,

poza budową Gdyni i połączenia jej węglową

magistralą kolejową ze Śląskiem, wyzwanie

przed jakim stanęła II Rzeczpospolita. Melchior

Wańkowicz określi w jednej ze swoich

entuzjastycznych publikacji przygotowywanych

na zlecenie rządu COP mianem

„ogniska siły”. Wystawiona nieco na wyrost

ocena mogła jednak znaleźć uzasadnienie

zwarzywszy, że szereg wcześniejszych inwestycji

państwowych realizowanych m.in.

w rejonie bezpieczeństwa już od 1922 r.

odbywało się bez właściwego rozeznania zapotrzebowania,

odpowiednich analiz, a nawet

znajomości zasad ekonomii. Fakt ten podkreślali

Władysław i Paweł Kosieradzki w złożonym

jesienią 1936 r. memoriale dotyczącym budowy

przyszłego okręgu.

Będący twarzą nowego projektu wicepremier

i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski,

kojarzony z sukcesami swoich wcześniejszych

Eugeniusz Kwiatkowski był kojarzony z sukcesem budowy portu w Gdyni, dlatego ogłoszenie projektu

COP zostało pozytywnie odebrane w społeczeństwie.

Sosnkowskim czy II wiceministrem MSWojsk.

– szefem Administracji Armii gen. bryg. Aleksandrem

Litwinowiczem.

W miarę opisanych w pierwszej części

artykułu intensywnych prac budowlanych

oraz uruchamiania pierwszych wydziałów

w kolejnych zakładach zbrojeniowych między

ośrodkiem cywilnym i wojskowym coraz

More magazines by this user
Similar magazines