16.09.2023 Views

POST_SCRIPTUM_3_2023_23

POST SCRIPTUM - Niezależny kwartalnik literacko-artystyczny tworzony przez polsko-brytyjski zespół. W tym numerze m.in.: turecka akwarystka Rukiye Garip, ceramistka Kasia Białek, aktorka Bogusława Schubert, malarki: Anna Rączka i Maggie Piu.

POST SCRIPTUM - Niezależny kwartalnik literacko-artystyczny tworzony przez polsko-brytyjski zespół. W tym numerze m.in.: turecka akwarystka Rukiye Garip, ceramistka Kasia Białek, aktorka Bogusława Schubert, malarki: Anna Rączka i Maggie Piu.

SHOW MORE
SHOW LESS

Create successful ePaper yourself

Turn your PDF publications into a flip-book with our unique Google optimized e-Paper software.

<strong>POST</strong><br />

NIEZALEŻNY KWARTALNIK<br />

LITERACKO-ARTYSTYCZNY<br />

<strong>SCRIPTUM</strong><br />

ISSN 2633-1292<br />

P R O Z A P O E Z J A P U B L I C Y S T Y K A S Z T U K I W I Z U A L N E<br />

ArtAkty Post Scriptum<br />

IZA POŁOŃSKA ARTYSTKĄ ROKU 2022<br />

KASIA BIAŁEK<br />

Ciałopozytywny różowy kubek<br />

W akwarelach skłaniam się ku morzu<br />

RUKIYE GARIP<br />

Gość specjalny<br />

Kobiety i ich światy<br />

ANNA RĄCZKA<br />

G R U P P A S I E D E M<br />

ROBERT HECZKO<br />

MALINA WIECZOREK<br />

MALARKA AKTYWISTKA<br />

ZAPROŚCIE MNIE DO STOŁU<br />

BOGUSŁAWA SCHUBERT<br />

PRZYLĄDEK TAJNARON<br />

H A S I O R<br />

Jak można rzeźbą przebić niebo?<br />

3 / <strong>20<strong>23</strong></strong> (<strong>23</strong>)<br />

www.postscriptum.uk<br />

www.postscriptumfundacja.com<br />

fb: post scriptum<br />

EDEN BY MAGGIE PIU<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

1


WERSJA ELEKTRONICZNA DO POBRANIA ZA DARMO:<br />

https://www.yumpu.com/user/postscriptum.mag<br />

DRUK NA ŻYCZENIE: 24,95 zł<br />

ZAMÓWIENIA BEZPOŚREDNIO W DRUKARNI:<br />

https://www.wyczerpane.pl/wydawnictwo-post-scriptum,dBA-0io.html<br />

Prawa do indywidualnych utworów pozostają przy twórcach.<br />

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych<br />

i zastrzega sobie prawo do redagowania tekstów.<br />

FUNDACJA WSPIERANIA KULTURY „<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>”<br />

05-092 Łomianki<br />

ul. STANISŁAWA STASZICA 14/5,<br />

KRS 0000908539<br />

NIP 1182225810,<br />

e-mail: biuro@postscriptumfundacja.com<br />

www.postscriptum.uk postscriptum.mag@gmail.com fb: post scriptum redakcja@postscriptum.uk<br />

SPIS TREŚCI:<br />

PROZA<br />

24. Samochwała z chwalipiętą – felieton Juliusza Wątroby<br />

50. Przylądek Tajnaron – Esej Renaty Szpunar<br />

66. Lambada – opowiadanie KAROLINY KUŁAKOWSKIEJ<br />

102. KRZYSZTOF DĄBROWSKi – Drabble<br />

110. Robert Knapik – recenzja książek: Kato-tata. Nie-pamiętnik<br />

i Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu<br />

poezja<br />

sztuki wizualne<br />

14. MACIEJ SKOMOROWSKI – wiersze<br />

<strong>23</strong>. JERZY STASIEWICZ – wiersze<br />

32. Wywiad z poetką ALICJĄ KUBERSKĄ – Wanda Dusia Stańczak<br />

46. MAGDALENA PODOBIŃSKA – wiersze<br />

62. Poezja polecana – JACEK JASZCZYK<br />

87. ARKADIUSZ AULICH – wiersze<br />

88. TADEUSZ ZAWADOWSKI – wiersze<br />

91. BEATA KOŁODZIEJCZYK – wiersze<br />

98. Wywiad z poetą i dziennikarzem DARIUSZEM ZELLEREM – Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz<br />

104. KĄCIK SATYRYCZNY<br />

106. Bo Jaroszek o festiwalu poezji STARDUST<br />

6. Daniel Wójtowicz o HASIORZE<br />

16. GRUPPA SIEDEM – Minął rok – Izabela Winiewicz-Cybulska<br />

30. Eden by MAGGIE PIU – relacja z wystawy – Katarzyna Brus-Sawczuk<br />

36. Wywiad z akwarystką RUKIYE GARIP – Renata Cygan<br />

54. Kobiety i ich światy w malarstwie ANNY RĄCZKI<br />

92. Gruppa Siedem – ROBERT HECZKO – Izabela Winiewicz-Cybulska<br />

108. Magdalena Adaszewska o wystawie PIOTRA MICHNIKOWSKIEGO<br />

inne<br />

4. IZA POŁOŃSKA Artystką Roku 2022 – ArtAkty Post Scriptum<br />

34. Monika Janowska – BABALOOKA<br />

68. Wywiad z ceramiczką KASIĄ BIAŁEK – Anna Maruszeczko<br />

82. Wywiad z aktorką BOGUSŁAWĄ SZUBERT – Agnieszka Herman<br />

ZESPÓŁ REDAKCYJNY:<br />

Renata Cygan (redaktor naczelna), Zastepczynie redaktor naczelnej: Joanna Nordyńska i Katarzyna Brus-Sawczuk<br />

Redaktorzy: Juliusz Wątroba, Anna Maruszeczko, Izolda Kiec, Wanda Dusia Stańczak, Renata Szpunar,<br />

Robert Knapik, Iza Smolarek, Alex Sławiński, Agnieszka Herman, Bo Jaroszek, Daniel Wójtowicz, Monika Janowska<br />

Gościnnie: Izabela Winiewicz-Cybulska, Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz, Magdalena Adaszewska<br />

Rysunek satyryczny: Jarosław Janowski<br />

Korekta: Aleksandra Krasińska, Joanna Olszewska, Dominika Paluch i Małgorzata Nowak<br />

2<br />

Tłumaczenia z języka angielskiego: Renata Cygan<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong> Skład, łamanie i opracowanie graficzne: Renata Cygan


Na okładce:<br />

akwarela Rukiye Garip<br />

WSTĘPNIAK<br />

Lato, lato i po lecie... Czas pędzi jak zwariowana karuzela, świat nie nadąża,<br />

ludzie chyba też. Na co dzień (chcąc nie chcąc) tkwimy po uszy w wyścigu<br />

szczurów, w korporacyjnych gierkach i brudzie polityki. Dlatego tak bardzo<br />

potrzebna jest Sztuka – ta bezcenna chwila na refleksję, zadumę i uspokojenie<br />

serca i głowy. U nas w „Post Scriptum” można odnaleźć to (tak potrzebne wszystkim)<br />

ukojenie. Zebraliśmy w tym numerze wiele ciekawych treści: ponad trzydziestu<br />

artystów uprawiających rozmaite gatunki szeroko pojętej Sztuki, pięć wywiadów,<br />

relacje, recenzje, dużo dobrej poezji i pięknych obrazów.<br />

Ciszę, spokój, przeczystą, nieskalaną naturę, której uroda zapiera dech w piersiach,<br />

znajdziecie Państwo w niezwykle realistycznych, subtelnych akwarelach<br />

artystki z Turcji (gościa specjalnego tego numeru) – Rukiye Garip. Patrząc na jej<br />

dzieła, niemal można usłyszeć (a na pewno odczuć) pląsające światło, które muska<br />

obłe kamienie otulone wodą morską, i wiatr grający symfonie. Zapraszam do<br />

przeczytania wywiadu na str. 36.<br />

Kto by nie chciał napić się kawy z ciałopozytywnego kubka? Albo mieć w kolekcji<br />

wazony macice zwane rozwarciami? To dzieła Kasi Białek – ceramiczki, którą bliżej<br />

możecie poznać z rozmowy z Anną Maruszeczko (str. 69). Bardzo gorąco polecam!<br />

Bogusława Schubert zaprasza do stołu, by porwać nas w cytrynową podróż, Ania<br />

Rączka prezentuje magiczny świat złapanych w sieć kobiet, Jacek Jaszczyk czaruje<br />

poezją, a Adam Gwara płodzi limeryki, jakby to była bułka z masłem. No i Hasior.<br />

Kontrowersyjny i niezwykły. Lubiany i krytykowany. Jedyny w swoim rodzaju. Zapraszamy<br />

do powystawowej refleksji Daniela Wójtowicza na str. 6.<br />

Nasz coroczny plebiscyt został rozstrzygnięty. Znakomita polska wokalistka, doktor<br />

sztuk muzycznych i trenerka głosu Iza Połońska – po „dżentelmeńskiej”, wyrównanej<br />

walce z jedną z czołowych projektantek mody Violą Śpiechowicz – zdobyła<br />

tytuł „Artystki Roku 2022”. Tak, tak – zdajemy sobie sprawę z tego, że cała dwudziestka<br />

nominowanych zasługiwała na ten zaszczytny tytuł, ale zasady plebiscytu<br />

są nieubłagane. Wygrała artystka, która zdobyła największą liczbę głosów od<br />

naszych czytelników. Z całego serca gratulujemy zacnej zwyciężczyni (a właściwie<br />

z wszystkich wrażliwych redakcyjnych serduch, które dla artystów biją podwójnie).<br />

Wręczenie statuetki ArtAkty odbędzie się w legendarnej Piwnicy pod Baranami<br />

8 października o godz. 16.00. Przybywajcie, a spotkacie wielu nietuzinkowych<br />

twórców i posłuchacie anielskiego głosu naszej laureatki.<br />

Zapraszamy!<br />

www.postscriptum.uk, fb: post scriptum, e-mail: redakcja@postscriptum.uk<br />

Wydawca: Post Scriptum LTD, Watford, UK<br />

NUMER KONTA: IBAN: GB82 LOYD 3096 2657 4181 60<br />

UK: SORT CODE: 309626 ACC Number: 57418160<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

3


IZA POŁOŃSKA<br />

ARTYSTKĄ ROKU 2022<br />

LISTA<br />

NOMINOWANYCH<br />

ARTYSTÓW:<br />

ANDRZEJ OLCZYK<br />

ANDRZEJ RODYS<br />

ANJA CHOLUY<br />

ARTUR SMOŁA<br />

DANYLO MOVCHAN<br />

DARIA ANDREWS<br />

DOMINIKA KĘDZIERSKA<br />

GERARDO APUD<br />

IZA POŁOŃSKA<br />

JERZY JARNIEWICZ<br />

JOHN PORTER<br />

KRZYSZTOF CZADER<br />

MAGDA ATKINS<br />

MICHAŁ ZABŁOCKI<br />

PAWEŁ BILIŃSKI<br />

RAMADAN HUSSIEN<br />

RODICA TOTH POIATĂ<br />

SALUSTIANO GARCÍA<br />

TOMASZ JASTRUN<br />

VIOLA ŚPIECHOWICZ<br />

gratulacje!<br />

4<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

WRĘCZENIE STATUETKI ARTAKTY<br />

ODBĘDZIE SIĘ W LEGENDARNEJ<br />

PIWNICY POD BARANAMI<br />

8 PAŹDZIERNIKA O GODZ. 16.00.<br />

SERCECZNIE ZAPRASZAMY!


Autorzy zdjęć: HaWa, Agnieszka Małasiewicz,<br />

Dariusz Kulesza, Tomasz Kamiński,<br />

Łukasz Ułanowski, Joanna Nordyńska<br />

Zwyciężczynią ostatniej edycji plebiscytu<br />

na Artystę Roku, ogłaszanego od kilku lat<br />

przez nasz kwartalnik, jest znakomita polska<br />

wokalistka, doktor sztuk muzycznych i trenerka<br />

głosu Iza Połońska. Tylko 66 głosów mniej<br />

zdobyła projektantka mody Viola Śpiechowicz.<br />

Na trzecim miejscu uplasowała się fotografka<br />

Anja Choluy.<br />

Artystka śpiewa w różnych stylach od klasyki po<br />

piosenkę aktorską i jazz. W latach 2003–2009<br />

intensywnie koncertowała w Europie: w Belgii,<br />

Austrii, Hiszpanii, Niemczech, we Włoszech<br />

oraz Francji. Na swym koncie ma występy m.in.<br />

w Bibliotece Polskiej w Paryżu czy w legendarnej<br />

Piwnicy Artystycznej Kurylewiczów w Warszawie<br />

u boku Wandy Warskiej. Ostatnie lata wypełniły<br />

jej koncerty z orkiestrami filharmonicznymi<br />

w Polsce z projektami Połońska Śpiewa Osiecką,<br />

Młynarski Symfonicznie, Krajewski Symfonicznie,<br />

a także kameralne projekty: Pejzaż bez Ciebie,<br />

Trzy miłości, Kochany mój Bełz, Czułość, Wystarczy<br />

być (projekt we współpracy z Witkiem Cisłą),<br />

a także Samotne wyspy serc w duecie z Bogdanem<br />

Hołownią. W latach 2010–2016 współpracowała<br />

z Katedrą Kameralistyki Akademii<br />

Muzycznej w Łodzi. W okresie 2012–2017 była<br />

członkinią zarządu Łódzkiego Oddziału Stowarzyszenia<br />

Polskich Artystów Muzyków (SPAM).<br />

Wśród uczelni, z którymi współpracowała, wymienić<br />

należy poza Akademią Muzyczną w Łodzi<br />

także Szkołę Aktorską przy Teatrze Śląskim w Katowicach<br />

i Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi.<br />

Obecnie współpracuje z Instytutem Wokalno-<br />

-Aktorskim na Wydziale Sztuk Scenicznych Akademii<br />

Muzycznej w Łodzi.<br />

Na rynku fonograficznym ukazały się jak dotąd<br />

2 płyty Izy Połońskiej: Pejzaż bez Ciebie (2019 r.)<br />

i SING! Osiecka (2021 r.). W lipcu 2022 r. na rynku<br />

pojawił się pierwszy singiel napisany specjalnie<br />

dla artystki Noce bez gwiazd z muzyką Witka Cisły<br />

i tekstem Magdaleny Wojtalewicz, a w czerwcu<br />

b.r. artystka po raz pierwszy wypuściła na rynek<br />

swoją piosenkę Kaskady, do której muzykę<br />

współtworzył Michał Grott.<br />

Iza Połońska na scenie spotyka się ze znakomitymi<br />

artystami, m.in. ze Zbigniewem Zamachowskim,<br />

Mietkiem Szcześniakiem czy Wojciechem<br />

Myrczkiem. Jest także zapraszana do dużych<br />

przedsięwzięć koncertowych, na których występowała<br />

u boku m.in.: Doroty Miśkiewicz, Moniki<br />

Borzym, Anny Rusowicz, Małgorzaty Walewskiej,<br />

Igora Herbuta, Janusza Radka, Marcina Januszkiewicza.<br />

W 2022 r. została zaproszona przez<br />

Adama Sztabę do nagrania kultowej piosenki<br />

Mamy siebie dla Ukrainy – wedle pomysłu i kompozycji<br />

Adama Sztaby (w projekcie udział wzięli<br />

topowi polscy wokaliści: Anna Maria Jopek, Natalia<br />

Kukulska, Natalia Niemen, Magda Steczkowska,<br />

Anna Karwan, Kayah, Katarzyna Cerekwicka,<br />

Kasia Dereń, Mietek Szcześniak, Kuba<br />

Badach, Piotr Cugowski, Krzysztof Napiórkowski,<br />

Andrzej Piaseczny i wielu innych).<br />

Wiele utworów wykonywanych przez Izę Połońską<br />

zostało opracowanych plastycznie w formie videoklipów.<br />

[JN]<br />

JOANNA NORDYŃSKA<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

5


Hasior<br />

6<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Dręczyło go pytanie, jak można rzeźbą przebić niebo?<br />

Daniel Wójtowicz<br />

Brylant złożony pod Giewontem<br />

Odpowiedź „tkwi ukryta<br />

w nierozłupanej jeszcze<br />

skale, nierozdartej blasze,<br />

a może w przestrzeni między światłem<br />

a cieniem. Nawet słup prześwietlonej<br />

wody, wiatr i głos, i włosy, i kamień,<br />

i czas, dym i prąd – każda materia może<br />

być tworzywem sztuki pod warunkiem,<br />

że ją wybierze, połączy, rozerwie czy<br />

spali zuchwała fantazja”.<br />

A jego fantazja, krok po kroku, okazywała<br />

się zuchwała niebywale. I bezkresna.<br />

Nie był, i nadal nie jest, rozumiany<br />

przez wielu ludzi o duszach<br />

pozbawionych oczu, którzy patrzą<br />

na wszystko dosłownie, we wszystkim<br />

szukają tylko sobie znanych sensów<br />

i oczywistości. Tymczasem dzieło<br />

sztuki – tłumaczył, choć mówienie<br />

chyba nie przychodziło mu łatwo –<br />

jest niczym list miłosny. Zrodzone<br />

bywa z nieodpartej potrzeby wyrażenia<br />

swoich uczuć i emocji. Nie trzeba,<br />

wręcz nie wolno, doszukiwać się<br />

w nim niczego więcej. Można jedynie<br />

starać się je odczuć. Bardzo wielu się<br />

to udaje.<br />

Twórca najtrafniej tłumaczył swoje<br />

spojrzenie na przykładzie ulubionej<br />

materii – szyby. Gdy ją masz przed<br />

sobą, w swoim oknie, ona sama nie<br />

niesie żadnej wartości. Nie ma swojego<br />

wyrazu. Ale spróbuj tylko w nią<br />

uderzyć, nadtłuc czy rozbić – utworzy<br />

natychmiast całkowicie oryginalną, niepowtarzalną<br />

kompozycję pełną ukrytej<br />

ekspresji, jakichś nieodgadnionych znaczeń.<br />

Podobnie ostro rozszarpana blacha<br />

wyraża nieopisany ból, krzywdę.<br />

Niesie grozę i lęk, i niewiadomą.<br />

7<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


8<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


W jego plastyce szkło i blacha są wszechobecne… Ale to mało<br />

Fantastyczne jest to, że – podobnie<br />

jak później Olga Tokarczuk opisywała<br />

swoje doznania z dzieciństwa i jak wyraża<br />

to w swoich książkach – przemawiał<br />

do niego każdy przedmiot z codziennego<br />

otoczenia. Uświadomiłem<br />

sobie nagle w jego galerii, że przecież<br />

to nic dziwnego: na przykład młynek<br />

do kawy, który został mi po matce,<br />

mówi coś do mnie z kuchennej półki.<br />

Codziennie. Faktycznie wszystkie<br />

sprzęty i przedmioty potrafią gadać<br />

do każdego z nas. Pod warunkiem<br />

jednak, że chcemy ich słuchać i choć<br />

trochę staramy się je zrozumieć.<br />

Był on fenomenalnym assemblistą<br />

1 . Składał stare, zniszczone rzeczy<br />

w kompozycje, które dopełnione tytułem-podpowiedzią<br />

niosą swoją niepowtarzalną<br />

i nieprzemijającą treść.<br />

1 assemble (ang) – złożyć, składać<br />

Czasem wstrząsającą jak mała, naga<br />

laleczka dziecięca, ułożona pod igłą<br />

starej maszyny do szycia w znanym<br />

i podziwianym na całym świecie dziele<br />

„wyszywanie charakteru”. Mało co<br />

mogłoby mocniej wykrzyczeć o… Nie,<br />

nie powinienem dopowiadać. Każdy,<br />

kto to zobaczy, sam się dowie, sam<br />

tego dozna. Ale wiele jego prac jest<br />

żartem, satyrą, lekką grą wyobraźni,<br />

zabawą naszymi różnymi upodobaniami<br />

czy słabościami. Można się<br />

uśmiechać i bawić.<br />

9<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Każdy przedmiot ma swój<br />

sens, a złożone dają aforyzm.<br />

Aforyzm jest bardzo<br />

podobny do prawdy,<br />

ale nie jest samą prawdą<br />

10<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Autorem wszystkich zdjęć jest Daniel Wójtowicz


W Ł A D Y S Ł A W H A S I O R<br />

Nie mam patrona<br />

w żadnym artyście.<br />

Moje majsterkowanie<br />

miało swe źródła w zdolnościach<br />

Janka Muzykanta<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

11


Każda materia<br />

może być<br />

tworzywem sztuki,<br />

pod warunkiem że<br />

ją wybierze, połączy,<br />

rozerwie czy spali<br />

zuchwała<br />

fantazja<br />

12<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Jego prace w latach drugiej połowy<br />

tamtego stulecia, czyli<br />

w czasach mojej młodości, miały<br />

niezliczone wystawy w całym<br />

świecie. Od Londynu po Nowy<br />

Jork i Sydney. Budziły podziw<br />

i zachwyt.<br />

Cały świat twórczy znał nazwisko<br />

Hasior.<br />

Wszyscy widzieli, że Władysław<br />

Hasior to twórca wyraźnie wybiegający<br />

poza nasz świat i nasz czas.<br />

Zaliczano go do grupy największych<br />

artystów współczesności.<br />

W czasach żelaznej kurtyny proponowano<br />

mu pozostanie w Paryżu.<br />

Oferowano pracownię. Odmówił.<br />

Twierdził, że jest zrośnięty z Polską,<br />

z jej kulturą, że może tworzyć tylko<br />

na swoim Podhalu. Powrócił do<br />

swojej biednej, ale ukochanej pracowni<br />

w Zakopanem. I do prostych<br />

tutejszych ludzi, którzy intuicyjnie<br />

i emocjonalnie akceptowali jego<br />

najdziwniejsze twórcze pomysły,<br />

choć pewnie sami nie rozumieli<br />

dlaczego. Może właśnie te ich proste<br />

dusze miały oczy?<br />

Nasi lokalni polscy twórcy, którym<br />

nikt nigdy nie organizował wystaw<br />

w Londynach i Berlinach, którym<br />

nikt nie proponował pozostania<br />

w żadnym miejscu na świecie, nie<br />

mogli mu tej decyzji darować. Podobnie<br />

jak całego jego sukcesu.<br />

W tym również, a może przede<br />

wszystkim, uznania okazywanego<br />

mu w naszym kraju przez ówczesne<br />

władze, którego nie odrzucał.<br />

Po zmianach politycznych wraz<br />

z nastaniem nowej Polski środowiska<br />

twórcze szyły mu buty konformisty<br />

i kolaboranta. Pomniejszano jego<br />

osiągnięcia i izolowano. Były wnioski<br />

o rozbieranie jego pomników,<br />

którym poprzednie władze nadały<br />

niefortunne, polityczne „tytuły”<br />

i znaczenia. W najbardziej znanym<br />

wypadku, pod Czorsztynem, nie<br />

dopuszczono jednak do realizacji<br />

takiej koszmarnej destrukcji. Ale<br />

nienawistnicy obsadzili „skażoną”<br />

instalację drzewami, żeby nie była<br />

od drogi widoczna…<br />

Polska przez lata zrobiła wiele,<br />

aby gwiazda Hasiora zgasła. Jedynie<br />

Muzeum Tatrzańskie (filia Muzeum<br />

Narodowego) konsekwentnie<br />

utrzymuje ekspozycję ponad<br />

dwustu jego prac. Jest ona niewątpliwie<br />

najciekawszym zjawiskiem<br />

artystycznym w Zakopanem, ale<br />

też – według mnie – najbardziej<br />

fascynującą galerią sztuki w Polsce<br />

i jedną z ciekawszych w Europie.<br />

Jest jednak znana i nagłaśniana niewspółmiernie<br />

mało do jej niebywałej<br />

wartości.<br />

Znaczące czasopismo artystyczne<br />

z USA umieściło go ostatnio na<br />

pierwszym miejscu w kategorii „artysta<br />

niesłusznie zapomniany”. Nie<br />

wydaje mi się jednak, aby kogokolwiek<br />

w naszym państwie to martwiło.<br />

[DW]<br />

DANIEL WÓJTOWICZ<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

13


BALLADY<br />

Sztylet w ostatnim momencie. To Królewna Śnieżka<br />

zabija. Następnie przywdziewa koronę<br />

na wieki swego panowania, w białej sukni,<br />

dziewczyna po przejściach, wybudzona<br />

z farmakologicznej śpiączki. Królowa<br />

Lodu ma suknię jeszcze bielszą<br />

ale przesadza z klimatyzacją. Kopciuszek<br />

zstępuje po szerokiej balustradzie<br />

sali balowej w niedowierzające spojrzenia,<br />

gdy tymczasem Małgosia przez chwilę<br />

nie patrzy na Jasia, a Smerfetka na swoim smartfonie<br />

układa listę rzeczy do zrobienia na jutro.<br />

Tylko dziewczynka z zapałkami<br />

czeka spokojnie na kogoś z papierosami.<br />

I pewnie w końcu się doczeka.<br />

WAKACJE NA WSI<br />

Poza kontrolą były jeszcze druty telegraficzne,<br />

powolne składy pociągów, sterty pudeł<br />

wynoszonych na tył sklepu, a także koty<br />

i gawrony ze zmysłami wyostrzonymi prosto<br />

w zachód, który tak samo nie dawał się dotknąć.<br />

Schnąłem po długim brodzeniu umazany łuskami<br />

ryby, a kamień zachowywał ciepło<br />

dla jaszczurek i motyli. To jest fotografia<br />

ale wtedy nie znałem jeszcze filtru sepii.<br />

Odkąd rano wyruszyłem nad rzekę<br />

z mojej drewnianej chaty, w której babcia<br />

nigdy nie zechciała mnie nastraszyć –<br />

dzień zamknął się i otworzył dla pamięci.<br />

Następnego dnia wypatroszyłem rybę.<br />

14<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Foto: Pixabay


MIESZKAĆ<br />

W lustrach, w przeciągach, od tygodnia w tym samym<br />

polo, ale z butelkami o różnych etykietach, żyję<br />

w mieszkaniu, w pokoju, w ciszy, olbrzymim skupieniu.<br />

Życie bez blasku posiada jednak własne atrakcje.<br />

Zbliżanie się do własnego centrum z oprzyrządowaniem<br />

dokumentującym wszystko w obrazach – przywilej<br />

cichego życia na przedmieściach, gdzie sklepikarki<br />

w małych sklepikach dają na krechę i umawiają się<br />

po godzinach na wódkę, a dzieciaki pół na pół<br />

noszą odzież patriotyczną i tęczowe torby<br />

i sklep monopolowy jest otwarty zawsze, bez wyjątku,<br />

z gwarancją jak stal. Przedmieścia z zakratowanymi<br />

oknami w parterowych mieszkaniach osiedla. Przedmieścia<br />

sklepów mięsnych i biedronek. Przedmieścia tanich<br />

lumpeksów i rozległych parkingów, które po zmroku<br />

wyglądają jak wyspy oświetlone pomarańczowym światłem.<br />

Nawet grupowe lizanie lodów w punkcie tuż pod<br />

moim oknem jest dostępne, jeżeli tylko zechciałbym<br />

udać się na krótki spacer. Tymczasem piszę i czytam<br />

książki, buduję filozofię, badam własną twarz, usiłuję<br />

wspiąć się na moją wyżynę ze szklanką whisky w ręku,<br />

nie schodząc z fotela, cały zatopiony w czymś większym niż ja.<br />

Maciej Skomorowski<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

15


Jan Żyrek<br />

Jan Norbert Dubrowin<br />

Robert Heczko<br />

16<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Dariusz<br />

Miliński<br />

Monika Ślósarczyk<br />

Leszek Żegalski<br />

Piotr Jakubczak<br />

Janusz Szpyt<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

17


GRUPPA SIEDEM<br />

MINĄŁ ROK<br />

Największą wartością jest czyste malarstwo – mówi<br />

Piotr Jakubczak, artysta malarz, z inicjatywy którego<br />

ośmioosobowa grupa twórców wystawia<br />

wspólnie już ponad rok. Od czerwca 2022 do lipca <strong>20<strong>23</strong></strong><br />

odbyło się siedem wystaw – od Bielska-Białej po Gdańsk.<br />

Gruppę Siedem, bo pod taką nazwą funkcjonuje ta artystyczna<br />

formacja (nazwa wymyślona przez Jakubczaka),<br />

tworzą artyści różnorodni zarówno w sposobie wypowiadania<br />

się, jak i w preferowaniu malarskich tematów. Opisując<br />

tę wspólnotę malarskich celów, można znowu wykorzystać<br />

wypowiedź Piotra zawartą w jednym z wywiadów:<br />

„Artyści nie pracują nad żadnym stylem, a wszystkim<br />

zależy, by obraz miał coś do powiedzenia – by odbiorca<br />

nie przeszedł obok niego obojętnie”. Rocznica skłania do<br />

podsumowań, które być może przydadzą się z czasem do<br />

udokumentowania tej niezwykłej działalności artystów<br />

współczesnych pierwszego dwudziestolecia XXI wieku.<br />

Trzeba przyznać, że to niemałe wyzwanie logistyczne, by<br />

w ciągu roku zorganizować siedem wystaw, nie pokazując<br />

jednakowego zestawu obrazów i nie mając etatowego<br />

menadżera. Grupy artystyczne to nic nowego – były i będą<br />

(była już nawet formacja o nazwie „gruppa”). Jak długo<br />

działać będzie ta – bez statutu i sztywnych zasad – oparta<br />

jedynie na relacjach towarzyskich? Czy rozpadnie się na<br />

skutek różnic programowych, niezgodności charakterów –<br />

18<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

tak, jak zwykle dzieje się w przypadku takich „związków”?<br />

Może tak się nie zdarzy, bo ta grupa nie ma sztywnego<br />

programu, a formalna perfekcja malarstwa i jej doskonalenie<br />

wydaje się być dla tej pogruppowanej ósemki sensem<br />

i celem życia. Artyści tworzą ze świadomością, że sztuka<br />

nie jest ozdobą, ma wywoływać emocje, angażować, nawet<br />

skłaniać do pogłębionej refleksji nad problemami naszej<br />

rzeczywistości i współczesnego świata, w którym życie<br />

bez sztuki jest niemożliwe.<br />

O Gruppie Siedem pisałam już w „Post Scriptum” dwukrotnie<br />

, a od roku każdy numer tego kwartalnika prezentuje<br />

artystyczną sylwetkę jednego z pogruppowanych twórców.<br />

Przypomnijmy skład. Piotr Jakubczak, Robert Heczko,<br />

Jan Żyrek i Monika Ślósarczyk są praktycznie sąsiadami,<br />

dlatego pisząc o początkach Gruppy, portal ox.pl – Wiadomości<br />

Śląska Cieszyńskiego – użył określenia „buntownicy<br />

z Istebnej”, bo to przedsięwzięcie artystyczne narodziło<br />

się właśnie tu – w Dworze Kukuczka. Z beskidzkiego obszaru<br />

wywodzi się więc większa część Gruppy (Ustroń, Wisła,<br />

Cieszyn i Koniaków, gdzie w malowniczym starym domu<br />

Jan Żyrek ma swoją autorską galerię). Piotr, choć urodzony<br />

we wschodniej Polsce i mający za sobą pobyt w różnych<br />

miejscach Europy, od wielu lat utożsamia się z Istebną, bo<br />

tutaj tworzy i pewnie zostanie tu na stałe. Stąd pochodzi<br />

także Leszek Żegalski, który ponad trzydzieści lat temu<br />

wraz z Piotrem Naliwajką i Januszem Szpytem (Janusz<br />

jest teraz także w Gruppie Siedem; mieszka w Lubaczowie)<br />

stworzył Tercet Nadęty. W słynnym manifeście Tercetu<br />

artyści skrytykowali warsztat współczesnych twórców,<br />

domagając się rzetelności. „Chcemy prawdziwego współczesnego<br />

malarstwa – solidnego i trwałego ” – apelowali<br />

Nadęci, potępiając jednocześnie twórców, którzy z powodu<br />

niewiedzy, braku umiejętności, nieuczciwości i zbytniej


pewności siebie doprowadzają do upadku malarstwa. To<br />

już przeszłość, ale coś z tego dadaistycznego buntu – wraz<br />

z Leszkiem Żegalskim – przeniknęło do Gruppy Siedem, dla<br />

której dobra sztuka będąca sensem życia, stanowi okazję<br />

do wyrażenia samego siebie, z uwzględnieniem kontekstów<br />

współczesnego świata – problemów, wobec których<br />

artyści nie potrafią przejść obojętnie.<br />

Każdy twórca to osobowość – inna, a wszyscy razem to<br />

różnorodność oparta na przeciwnych temperamentach<br />

twórczych. Jan Norbert Dubrowin z Piotrkowa Trybunalskiego<br />

to malarska subtelność – sztuka emanująca spokojem<br />

i ciszą. Dariusz Miliński, w którego malarstwie wielu<br />

dostrzega czytelny wpływ sztuki Bruegla, w Pławnej na<br />

Dolnym Śląsku stworzył „miejsce magiczne”, gdzie sztuka,<br />

teatr, zabawa i historia splatają się w jedna całość.<br />

Trudno uwierzyć, że tak różne twórcze osobowości i charaktery<br />

stworzyły zgrany artystyczny zespół. Może dlatego,<br />

że wszyscy postawili na spontaniczność i improwizację,<br />

sprzeciwiając się – jak mówi Piotr – diskopolonizacji<br />

w sztuce i krytycznie postrzegając współczesny rynek<br />

sztuki. Artyści, pozostając wierni sobie i nie malując pod<br />

publikę, postawili na prawdę w sztuce. Wszyscy razem<br />

i każdy osobno są aktywni nie tylko w tworzeniu w zaciszu<br />

pracowni, lecz także w działalności wystawienniczej i społecznej,<br />

i choć pokazują się razem, to w międzyczasie każdy<br />

z nich ma obszar swojej własnej działalności. Na początku<br />

lata Dariusz Miliński w krakowskiej Galerii u Zofii Weiss<br />

był „Strażnikiem bajek”. Przez całe lato Monikę Ślósarczyk<br />

można było oglądać na przykład w Galerii Restauracji<br />

Domolo w Dąbrowie Górniczej. Piotr Jakubczak wziął<br />

udział w wystawie malarstwa metaforycznego w warszawskiej<br />

Galerii Stalowa. Niedawno Robert Heczko (autor<br />

logotypu Gruppy) w Galerii Na Gojach w Ustroniu<br />

realizował własny projekt Gołe ściany, będący akcją promującą<br />

różne gatunki i działania, która stała się kampanią<br />

promocji sztuki tworzonej przez tych, którzy mają odwagę<br />

pokazać prawdę o człowieku – niełatwą do akceptacji<br />

społecznej prawdę o samym sobie. Obrazy artystów<br />

z Gruppy Siedem wiszą na ścianach w tej ustrońskiej galerii<br />

i są też stale w Galerii Tadeo-Art w Bielsku-Białej, która<br />

objęła patronatem tę wyjątkową gruppową działalność.<br />

Kilku Gruppowiczów wzięło również udział w drugim Letnim<br />

Salonie Sztuki w Miejskim Domu Kultury Prażakówka<br />

w Ustroniu. To tylko fragmenty ich ostatniej aktywności.<br />

Społeczeństwo<br />

należy koniecznie<br />

przygotować<br />

do odbioru sztuki<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

19


Piotr Jakubczak, animator Gruppy założył, że Gruppa będzie<br />

mieć charakter otwarty i mogą do niej dołączyć twórcy<br />

o podobnych przekonaniach – zarówno malarze, jak<br />

i rzeźbiarze – wszyscy ci, dla których liczy się dobry warsztat.<br />

Czas pokazał, że stałość składu utrzymująca się przez<br />

rok, miała jednak duże znaczenie. Warto wspomnieć, że<br />

do tego zgranego zespołu artystów dołączyli sympatycy<br />

Gruppy – na przykład muzycy, których koncerty towarzyszą<br />

często wernisażom: Paweł Ćwik, czyli punkrockowy<br />

zespół Smoleńsk (na okładce albumu Nowy Ład znajduje<br />

się Ołtarz hipokryzji Piotra Jakubczaka) i Piotr Restecki,<br />

gitarzysta i kompozytor. Z Gruppą od samego początku<br />

(a nawet jeszcze przed jej powstaniem) związany jest Łukasz<br />

Radwan, dziennikarz, krytyk sztuki, artysta, nazwany<br />

przez Piotra ojcem chrzestnym tego gruppowego przedsięwzięcia.<br />

Działalność Gruppy Siedem zainicjowała wystawa w Sopockiej<br />

Galerii Sztuki, otwarta 24 czerwca 2022, kolejna<br />

(wernisaż 7 września) miała miejsce w warszawskiej Galerii<br />

Stalowa, która przy współudziale Galerii Sopockiej i Tadeo-Art<br />

jest głównym wydawcą katalogu. Pomiędzy tymi<br />

dwoma zaplanowanymi pokazami Gruppa zaistniała także<br />

z wielką wystawą w Dworze Kukuczka w Istebnej, której<br />

wernisaż był częścią Beskidzkich Biesiad Kulturalnych. To<br />

miejsce ważne, bo związane z historycznym już początkiem<br />

Gruppy i to także przestrzeń, która choć na co dzień<br />

restauracyjna, funkcjonuje jako stała galeria malarstwa<br />

Piotra Jakubczaka.<br />

Gruppa nie ma określonego programu i nie ma też sztywnego<br />

terminarza, bo spontaniczne działania wpisane są<br />

w charakter jej działalności. Rok 2022 zakończono wystawą<br />

w częstochowskiej galerii Konduktorownia, otwartą<br />

3 grudnia, zorganizowaną przez Regionalne Towarzystwo<br />

Zachęty Sztuk Pięknych w Częstochowie. Tamtejszy portal<br />

20<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

kulturalny zamieścił relację Rafała Kwaska 1 , który uczestnicząc<br />

w wernisażu, zwrócił uwagę na kameralną przestrzeń<br />

ekspozycyjną sprzyjającą kontemplacji takiej sztuki, podkreślając,<br />

że wystawę stanowią obrazy twórców dojrzałych<br />

ze świetnie opanowanym warsztatem. Autor, choć<br />

jak zaznaczył, „jest nieobyty w materii warsztatu malarskiego”,<br />

trafnie zwrócił uwagę na „wychodzące z malarskich<br />

ram” plandeki Leszka Żegalskiego, proste formy scen<br />

oszczędnych w szczegółach i rozedrganą energię Moniki<br />

Ślósarczyk. Zauważył polityczny komentarz Janusza Szpyta,<br />

surrealistyczny detal Dariusza Milińskiego, pewne pociągnięcia<br />

Roberta Heczki i wilcze oczy patrzące na niego<br />

z obrazów Jana Norberta Dubrowina. Podkreślił poczucie<br />

różnorodności i zaznaczył, że tematem dominującym jest<br />

tu człowiek jego postać i psychika.<br />

Kolejną wystawę Gruppy otwarto 15 kwietnia <strong>20<strong>23</strong></strong> roku<br />

w Zamku Tarnowskich w Tarnobrzegu. Także tu obrazy<br />

wyeksponowano dość kameralnie – w piwnicznej przestrzeni<br />

– i trzeba przyznać, że zróżnicowanie malarskich<br />

rozwiązań i gatunków sprawia, że w każdym wnętrzu malarstwo<br />

wygląda „inaczej”, zaskakująco i po prostu dobrze.<br />

Podsumowaniem pierwszego roku działalności była wystawa<br />

zorganizowana z wielkim rozmachem – w nietypowej<br />

scenerii – w bielsko-bialskiej zabytkowej hali fabrycznej<br />

– w garażu przy Komorowickiej, na którą zapraszała<br />

Galeria Tadeo-Art i Manufaktura Sztuki. Już wcześniej –<br />

przy wystawie indywidualnej Piotra Jakubczaka Oldtimer<br />

Garage sprawdził się jako niekonwencjonalna sala ekspozycyjna.<br />

Wernisaż 27 maja uświetniła muzyka: koncert<br />

Piotra Resteckiego i Pawła Ćwika z Konradem Wuborodo,<br />

a całą imprezę otworzył – z telebimu – Łukasz Radwan.<br />

Piotr Jakubczak, uczestniczący w tym czasie w plenerze<br />

Rajd na Połomiu organizowanym przez katowicką Alma<br />

Art, na „roboczy” pokaz z obrazami zaprosił obecnych<br />

tam gości. Była to całkiem spora grupa: Iwo Birkenmajer,<br />

Gruppę Siedem<br />

tworzą<br />

artyści<br />

różnorodni<br />

1 R. Kwasek, Malarstwo Pogruppowane, [online] https://cgk.czestochowa.pl/blog/<br />

artykul/154,malarstwo-pogruppowane, [data dostępu: 21.08.<strong>20<strong>23</strong></strong>].


Największą wartością<br />

jest czyste<br />

malarstwo<br />

Eleonora Babuszkina, Stanisław Chomiczewski, Barbara<br />

Frankiewicz, Bogusław Jagiełło, Włodzimierz Kwiatkowski,<br />

Tomasz Lubaszka, Anna i Jarosław Luteraccy, Anatol Martyniuk,<br />

Yuliia Mykhaliuk, Adam Papke, Alicja Słaboń-Urbaniak,<br />

Mira Skoczek-Wojnicka, Michał Smółka, Anna Ujma-<br />

-Lubaszka, Maciej Urbaniak, Anna Zadora i Ewa Zawadzka.<br />

Obrazy zmieściły się z powodzeniem na sztalugach na<br />

dole, a u góry goście i gospodarze, czyli Gruppa Siedem.<br />

Cała ogromna ekspozycja znakomicie korespondowała<br />

z industrialnym, garażowym wnętrzem odpowiednio zaaranżowanym<br />

specjalnie dla potrzeb tego artystycznego<br />

wydarzenia. Sztukę można przecież pokazywać wszędzie,<br />

co zapoczątkowała pierwsza wystawa impresjonistów zorganizowana<br />

w fotograficznym atelier, a malarstwo obok<br />

samochodów – to także już było: w salonie automobilowym<br />

– sto lat temu – wystawił swoje malarstwo Henryk<br />

Berlewi, nasz konstruktywista.<br />

Ostatnia – nomen omen siódma wystawa Gruppy Siedem<br />

– była częścią dziesiątej edycji Art Piknik Festivalu,<br />

a jej wernisaż odbył się 28 lipca w Galerii Zamek w Szczecinku.<br />

Autorem plakatu imprezy „przybliżającej sztukę<br />

najwyższych lotów” był Dariusz Miliński (bardzo trafny<br />

projekt z samolotem), a ponieważ to prawdziwe święto<br />

sztuki (jubileuszowa edycja Festivalu), nie mogło zabraknąć<br />

muzyki, która przecież często towarzyszy wystawom<br />

Gruppy. Zagrał Lady Pank.<br />

Jak wygląda kalendarium kolejnych wystaw po intensywnej<br />

rocznej działalności? Nie ma sztywnych terminów, bo<br />

wciąż dominuje spontaniczność, improwizacja, przypadek.<br />

Artyści różnorodni, uprawiający figurację, posługujący<br />

się własnym językiem formalnym chcą nadal wystawiać<br />

razem. Wiadomo już, że nie stronią od tradycji, nie zatracają<br />

własnej tożsamości, nie powielają cudzych wzorców,<br />

a odstępując od schematów, burzą czasem tradycyjny<br />

porządek, mając odwagę wykonać nawet malarskie obrazoburcze<br />

gesty. Jakubczak wierzy, że to malarstwo pomoże<br />

zwalczyć tępotę, bestialstwo i nienawiść, ale społeczeństwo<br />

należy koniecznie przygotować do odbioru<br />

sztuki. Bo sztuka jest potrzebna, tylko trzeba uczyć, jak<br />

ją zrozumieć, aby wyraźnie dostrzec granicę między kiczem<br />

a dobrą sztuką, granicę między sacrum a profanum.<br />

Artyści stawiają na tradycyjny dobry malarski warsztat<br />

i nie myślą o stworzeniu nowego stylu. „Zacząłem malować,<br />

nie żeby zmieniać style w sztuce, ale żeby oderwać<br />

się od patologii świata” – mówi Dariusz Miliński, a Janusz<br />

Szpyt podkreśla, że jego malarstwo (podobnie zresztą jak<br />

całej Gruppy) jest „nakierowane na człowieka w wymiarze<br />

jednostkowym” – człowieka, który sam musi rozwiązywać<br />

swoje problemy, aby dojść do tego, jak naprawdę<br />

żyć. A na pytanie: „Jak żyć?” zadane Monice Ślósarczyk<br />

w jednym z wywiadów, artystka odpowiedziała: „Żyć<br />

prawdziwie, cieszyć się każdą chwilą”, i żyć tak, żeby właśnie<br />

ta chwila była najpiękniejszą. Wielu takich pięknych<br />

chwil należy więc życzyć Gruppie na dalszy nieograniczony<br />

czas wspólnej działalności, zapraszając jej sympatyków<br />

do wirtualnej galerii – na Facebookową stronę Gruppy<br />

Siedem, gdzie widnieje znane już motto Jakubczaka: „Największą<br />

wartością jest czyste malarstwo”. I oby nie stało<br />

się ono domeną wąskiej grupy i nie utopiło się w masowej<br />

kulturze zabarwionej kiczem. [IWC]<br />

IZABELA WINIEWICZ-CYBULSKA<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

21


22<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


NAPISAĆ WCZORAJ<br />

Napisać wczoraj tak<br />

jak pisze się ikonę<br />

w czasie co jest ale był<br />

i pozostaje tylko na fotografii naszej pamięci<br />

Jerzy Stasiewicz<br />

Świat rotunda obrazu<br />

choćby dal drzewa w drzewa<br />

i woda co płynie lustrem nawrotu<br />

i wiatr zagubiony niszczący ożywczy<br />

i mężczyzna patrzący na kobietę<br />

i kobieta prowadząca chłopca<br />

i chłopiec… mężczyzna<br />

Czerpać ze słów Słowa<br />

ciszy otwartej<br />

na przestrzeń przełaj<br />

do czasu narodzin<br />

dzieciństwa<br />

dojrzałego owocu<br />

… nieboskłonu<br />

PRZESIEWANIE CZASU<br />

I<br />

We śnie zegar<br />

płomienie<br />

Cofa się - - - czas<br />

uległy wiatrom<br />

II<br />

Cyferblat lustrem<br />

ludzie w oknach<br />

w oczodołach okien<br />

Krzyk<br />

kwitnącego sadu<br />

… ptaki<br />

III<br />

W białych trawach wzgórza<br />

w tłumie masek<br />

w martwych śladach stóp<br />

moja nasza<br />

przeszłość<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

<strong>23</strong>


Samochwała z Chwalipiętą<br />

Juliusz Wątroba<br />

Motto:<br />

Samochwała w kącie stała<br />

I wciąż tak opowiadała:<br />

„Zdolna jestem niesłychanie,<br />

Najpiękniejsze mam ubranie,<br />

Moja buzia tryska zdrowiem,<br />

Jak coś powiem, to już powiem,<br />

Jak odpowiem, to roztropnie,<br />

W szkole mam najlepsze stopnie,<br />

Śpiewam lepiej niż w operze,<br />

Świetnie jeżdżę na rowerze,<br />

Znakomicie muchy łapię,<br />

Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,<br />

Jestem mądra, jestem zgrabna,<br />

Wiotka, słodka i powabna,<br />

A w dodatku, daję słowo,<br />

Mam rodzinę wyjątkową:<br />

Tato mój do pieca sięga,<br />

Moja mama – taka tęga<br />

Moja siostra – taka mała,<br />

A ja jestem – samochwała!”<br />

Wiem, wiem, że to motto jest zbyt długie i w dodatku to wierszyk dla<br />

dzieci Jana Brzechwy, który też za niedługo będzie zakazany, przemija<br />

bowiem postać tego świata i pisze się na nowo historię (która<br />

zmienia się w histerię). Tracą znaczenia stare (non)sensy. Wybrałem jednak taki<br />

wstęp, bo jest jak najbardziej uzasadniony i adekwatny (ach, jakie modne, mądre<br />

i takie piastowskie, wszechobecne słowo!) do poruszanych dzisiaj tematów.<br />

1Zacznijmy mądrze i uczenie – od epok wa-trawa płynie rwącym potokiem,<br />

prehistorycznych. Najpierw epoka nie do zatrzymania. W przeciwieństwie<br />

jednak do ludzi z tamtej epoki,<br />

kamienia, czyli mówiąc krótko: już<br />

były drzewa, z których małpy zeszły. współcześni troglodyci nie mają nic<br />

Teraz ludzie chcieliby wejść na nie do powiedzenia. Mądrego! W epoce<br />

z powrotem (na drzewa, nie małpy!),<br />

ale już nie ma na co, bo zostały papierosów. Narzędzia łupano z ka-<br />

kamienia był już ogień, ale nie było<br />

wycięte. Poruszali się na nogach, bo mieni, a sam kamień gładzono, by<br />

jeszcze nie było samochodów. Porozumiewali<br />

się za pomocą mowy, gdyż ce, niewygodnych współplemieńców<br />

łatwiej było kamienować nierządni-<br />

mieli sobie coś do ważnego do powiedzenia.<br />

Dziś wystarczą im komórki ki kamienia łupanego z łupaniem<br />

i zabijać czas. Nie należy mylić epo-<br />

i smartfony. Mowa zanika. Chyba że w krzyżu. Potem nastała epoka brązu.<br />

Jak sama nazwa wskazuje, składa<br />

jest kampania wyborcza, wtedy mo-<br />

24<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

się z miedzi i cyny, które to metale<br />

trzeba razem stopić, żeby miedź się<br />

tak nie rumieniła, a cyna nie była<br />

tak anemicznie blada. Przestrzegam,<br />

by nie mylić cyny z ceną (bo<br />

ceny rosną nieustannie, a złoża<br />

cyny maleją sukcesywnie), a miedzi<br />

z miedzą, na której pasą się barany.<br />

Współcześnie jest na miedze<br />

wielkie zapotrzebowanie, bo baranów<br />

ci mnogość, a wyganiać nie<br />

ma gdzie! Epokę brązu wymusiły<br />

niegdysiejsze piękności, bo chciały<br />

mieć biżuterię, na którą się nie<br />

nadawały kamienie łupane (a nawet<br />

gładzone) z poprzedniej epoki.<br />

Epoka żelaza była lepsza, bo żelazo<br />

występowało w większych ilościach,<br />

ale za to rdzewiało, w przeciwieństwie<br />

do brązu. Już wtedy<br />

bylejakość wypierała szlachetność.


OBRAZY: EMILIA WASZAK<br />

Do uzyskania żelaza wystarczało tylko<br />

żelazo, a właściwie jego ruda (nie<br />

mylić z rudymi osobnikami – kobiety<br />

są uwodzicielskie, a faceci fałszywi,<br />

jak głosi fałszywie tradycja), a do<br />

pozyskania brązu – zbliżenie miedzi<br />

z cyną, by z tego stosunku urodził się<br />

nowy metal. Z żelazem wyczyniano<br />

różne niecne rzeczy, by było posłuszne<br />

i zmieniało się w to, co trzeba. Gdy<br />

to, co trzeba, stawało się niepotrzebne,<br />

przetapiano je za karę i robiono<br />

z upodobaniem topory, aby mieć je<br />

w zasięgu ręki, a mordowanie nazwano<br />

sztuką wojenną, którą namiętnie<br />

rozwijano w następnych epokach.<br />

Efektem tych psychopatycznych poczynań<br />

może być zwinięcie i zniknięcie<br />

ludzkości. Na złość samej sobie, by<br />

nie miał się już kto złościć!!!<br />

2Nie dość, że motto zbyt długie, to<br />

wstęp jeszcze dłuższy. Dlatego z bólem<br />

serca pomijam (choć swędzi<br />

mnie pióro i język) starożytność, średniowiecze<br />

i nowożytność, by wreszcie<br />

zająć się współczesnością, a właściwie<br />

tym, jak tę epokę najtrafniej<br />

określić. Zastanawiam się nad tym<br />

już pół wieku i nie mogę się zdecydować<br />

na jedną, najtrafniejszą nazwę.<br />

Przychodzą mi na myśl: epoka śmieci,<br />

epoka samounicestwienia, epoka<br />

antyekologiczna, epoka totalnej<br />

głupoty, epoka psychopatów… Każda<br />

trafna, ale ostatnio skłaniam się<br />

ku temu, by czas, w którym przyszło<br />

nam pielgrzymować po ziemi, nazwać<br />

epoką chwalipięt i samochwał (!).<br />

Właśnie dlatego takie motto, które,<br />

mam nadzieję, rozjaśniło chwilowe<br />

zaciemnienie słoneczek umysłów,<br />

świecących na inteligentnym niebie.<br />

Chwalimy się indywidualnie i zbiorowo.<br />

Od sfer rządzących poczynając,<br />

aż do samego dna. By jednak nie być<br />

posądzonym o teoretyzowanie czy<br />

początki choroby psychicznej, objawiającej<br />

się urojeniami, posłużę się<br />

kilkoma przykładami prosto z życia<br />

wziętymi, a by było jeszcze wiarygodniej,<br />

to z autopsji.<br />

*<br />

Byłem na wczasach. Pogoda pod<br />

zdechłym azorkiem, a że nie lubię<br />

włóczenia się po barach, wybrałem<br />

się na spotkanie poetyckie, które<br />

reklamowano szeroko na tablicach<br />

informacyjnych, słupach ogłoszeniowych<br />

i gdzie się tylko dało.<br />

25<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Impreza odbywała się w zamku,<br />

w głównej sali lustrzanej, ociekającej<br />

złotem i pełnej przodków spoglądających<br />

ciekawsko z portretów. Sala przygotowana<br />

do występów – scenka złota<br />

jak cała reszta, foteli na sto osób…<br />

I zaczyna się: pianista gra na fortepianie,<br />

flecistka na flecie swoje trele plecie,<br />

a harfistka na harfie czule struny<br />

szarpie… Nawiedzone poetessy w wieku<br />

balzakowskim czytają w uniesieniu<br />

wielkim po dwa wiersze tak smutne,<br />

że z żyrandoli kapią łzy światła i nawet<br />

przodkowie na portretach nie mogą<br />

powstrzymać szlochu. O poziomie artystycznym<br />

zamilczymy przez wzgląd<br />

na chrześcijańskie miłosierdzie.<br />

Smutna była nie tylko tematyka prezentowanych<br />

utworów, ale przede<br />

wszystkim to, że na widowni było…<br />

2 (słownie: dwóch) widzów, łącznie ze<br />

mną. Kamera pooooszła! Panie niezrażone<br />

się produkują… Zawodowy<br />

fotograf skacze dookoła poetek w wieczorowych<br />

kreacjach, by nic nie uronić<br />

z ich wdzięku. A wyglądają tak pięknie,<br />

tak pięknie, że niejedno serduszko<br />

pęknie! Smutne (prócz wierszy) jest to,<br />

że nie pierwszy raz – bo czasem zdarza<br />

się to nawet na imprezach z autentycznie<br />

wybitnymi twórcami – frekwencja<br />

mizerna…<br />

Nie to mnie jednak zaskoczyło. Po<br />

kilku dniach przeżyłem szok, gdy<br />

w mediach społecznościowych zobaczyłem<br />

relację z tego „wydarzenia”,<br />

wzbogaconą licznymi fotografiami.<br />

Jakie zachwyty organizatorów! Jakie<br />

peany na cześć uczestniczek, tak jakby<br />

wszystkie razem i każda z osobna<br />

zdobyły przynajmniej nagrodę Nike!<br />

Mówiąc krótko: pełny sukces! Szczyty<br />

maestrii! Pełna sala! Standing ovation!<br />

26<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

*<br />

Mężczyzna, nazwijmy go umownie<br />

Gedeon, został poetą późno, bo dopiero<br />

wtedy, gdy przeszedł na zasłużoną<br />

emeryturę. Wtedy odkrył własny<br />

talent i powołanie do tego, by uszczęśliwiać<br />

bliźnich jego wytworami.<br />

W przeciwieństwie do innych, licznych<br />

odkrywców zakamarków przewrażliwionych<br />

duszyczek, radzi sobie<br />

z tym całkiem nieźle, gdyż dostał<br />

już kilka wyróżnień w konkursach<br />

poezji – nieważne jakiej rangi.<br />

Pewnego pięknego dnia wyczytałem<br />

ze zdumieniem, oczywiście<br />

w mediach społecznościowych, jak<br />

się chwali, że zdobył pierwszą nagrodę<br />

w konkursie gminnym, w którym<br />

udział wzięło aż 148 osób! I byłbym<br />

cieszył się jeszcze bardziej, gdybym<br />

nie znał prawdy. Prawda była taka,<br />

że w tym konkursie utworzono chyba<br />

z sześć kategorii: malarstwo (najliczniej<br />

obsadzone), fotografia, tkactwo<br />

artystyczne, koronkarstwo, proza i<br />

wreszcie poezja. W kategorii poetyckiej<br />

zgłosiło się… 14 uczestników. Gedeon<br />

rzeczywiście dostał pierwszą<br />

nagrodę, bo napisał niezły wiersz,<br />

a ja byłem jurorem. Laureat zasłużenie<br />

się chwalił! Ale przecież lepiej,<br />

gdy się jest lepszym od 147 niż od 13<br />

uczestników. Tym bardziej, że się powiedziało<br />

prawdę, tylko nie do końca…<br />

Ale jak się chwalić to tak, żeby to<br />

ładniej wyglądało!<br />

*<br />

Mam znajomą artystkę – rzeźbiarkę!<br />

Tak przynajmniej pisze na plakatach<br />

powstających przy okazji wystaw.<br />

Chwali się nieustannie, jakie to wystawy<br />

i gdzie. Jedna miała miejsce<br />

nawet w samej Wenecji! Choć znam<br />

ją od dziecięctwa, nie lubię z nią rozmawiać.<br />

A właściwie to jej słuchać,<br />

bo zamiast rozmowy, czyli wymiany<br />

myśli, toczy się, w mojej niemej obecności,<br />

zawsze ten sam monolog: jaką<br />

jest genialną artystką, jakie odnosi<br />

sukcesy, gdzie była na międzynarodowym<br />

(rzecz jasna) plenerze, kto<br />

się nią ostatnio zachwycał – najczęściej<br />

profesorowie itd., itp. Chce się<br />

dowartościować, bo ma kompleks<br />

niedouczenia, gdyż ukończyła jedynie<br />

zawodową szkołę fryzjerską.<br />

Dlatego też (chyba z tego powodu)<br />

wiodącym tematem jej rzeźb są<br />

popiersia – tyle się naoglądała główek<br />

klientek i klientów… W każdej rozmowie<br />

podkreśla, że jest uczennicą… I tu<br />

padają nazwiska znanych rzeźbiarzy,<br />

których widziała w telewizji, rzadziej<br />

na żywo. A że jest wygadana i przekonująca,<br />

ludzie kupują jej fantasmagorie<br />

i zapraszają do prezentacji<br />

w domach kultury oraz gdzie tylko<br />

można. W swojej paplaninie jest tak<br />

nakręcona, że autentycznie i święcie<br />

uwierzyła w niezwykły obraz siebie,<br />

który wykreowała: lepsza od Fidiasza<br />

z Michałem Aniołem razem wziętych.<br />

Do perfekcji opanowała sztukę<br />

autokreacji i autoreklamy, nim ta się<br />

rozpanoszyła na ekranach i w naszej<br />

(pod)świadomości.<br />

Trzeba przyznać obiektywnie, że<br />

rzeźbiarka jest pracowita, zaradna,<br />

utalentowana talentem takim sobie,<br />

na miarę amatorskiej twórczości.<br />

Mitomanka i megalomanka. Właściwie,<br />

chwaląc się, nieustannie, mówi<br />

prawie prawdę. Choć „prawie” robi<br />

tu zasadniczą różnicę, bo między-


narodowy plener rzeźbiarski to spotkanie<br />

kilku przeciętnych amatorów,<br />

a o międzynarodowości ma zaświadczać<br />

udział jednego Słowaka, który<br />

znalazł wczoraj dłuto w starej komodzie<br />

i coś tam próbuje dłubać. Natomiast<br />

„wystawa” w Wenecji miała<br />

rzeczywiście miejsce w jakimś prywatnym<br />

domku, w izdebce o wymiarach<br />

3 na 3 metry. Nie wiedziałbym<br />

o tym, gdyby poprzestała na paplaninie,<br />

ale nie – nie wytrzymała i pokazała<br />

fotkę z tej wystawy, a wtedy<br />

wyszło… szydło z worka. Jej sukcesem<br />

w 40-letniej pracy twórczej jest<br />

j e d n o wyróżnienie w regionalnym<br />

konkursie sztuki, a zachwycał<br />

się jej rzeźbą, czy raczej bardziej nią<br />

samą (bo mimo wieku nosi mini, głębokie<br />

dekolty i wypacykowaną twarz<br />

ze wzdętymi wagami) 89-letni, słabowidzący<br />

profesor… fizyki kwantowej…<br />

Patrząc na nią, rzeźbię w słowach,<br />

żeby też się przypodobać!<br />

*<br />

Moja kolejna znajoma chwali się nieustannie<br />

tym, jakie ma wspaniałe<br />

wyniki analiz wszelakich, od moczu<br />

poczynając, poprzez krew i wszystko<br />

inne, co jest do przebadania, kończąc<br />

na… kale. Z jej barwnych opowieści<br />

wynika, że nie tylko ona zachwyca się<br />

swoim zdrowiem, ale także wszyscy<br />

lekarze, z którymi ma do czynienia.<br />

Wynikiem tych cudownych parametrów<br />

jest niezwykle młody wygląd,<br />

będący obiektem zazdrości i podziwu<br />

jej rówieśnic. Albo ona wygląda kilkanaście<br />

lat młodziej albo one starzej…<br />

Ostatnio, gdy była w sanatorium, skaczące<br />

obok niej pielęgniarki nie mogły<br />

się nadziwić, jaką ma gładką skórę<br />

na brzuchu! I jakie jędrne pośladki!<br />

O piersiach, z niewiadomych przyczyn,<br />

nie wspominała.<br />

Podobno z jedną ze współkuracjuszek<br />

wywiązał się taki dialog:<br />

– Jak pani będzie w moim wieku, to<br />

też będzie pani tak wyglądać.<br />

– A ile pani ma lat? – zapytała moja<br />

znajoma.<br />

– Pięćdziesiąt pięć.<br />

– To ja jestem dziesięć lat starsza! –<br />

odparła. I relacjonowała potem<br />

z przejęciem: „Wiesz, jaką miała minę?”.<br />

Ponieważ spotykam tę znajomą prawie<br />

codziennie, chyba i ja uwierzyłem<br />

w jej młody wygląd, w cudowne wyniki<br />

analiz i we wszystkie inne bzdury,<br />

które rozsiewa dookoła. Jednak mimo<br />

młodego wyglądu, idealnych analiz,<br />

jędrnej skóry, twarzy bez zmarszczek,<br />

codziennego biegania, ćwiczenia<br />

i jogi wylądowała biedaczka w… szpitalu!<br />

Odwiedziłem ją. Ożywiła się na<br />

mój widok i wycharczała: „Lekarze<br />

się nie mogą nadziwić, jakie mam<br />

wspaniałe wyniki!”. Naprawdę! Nie<br />

ściemniam…<br />

*<br />

Pół biedy, gdy chwalipięty chwalą<br />

się rzeczywistymi sukcesami. Najczęściej<br />

jednak różni megalomani<br />

pompują balonik urojonych sukcesów,<br />

unoszący się wysoko, wysoko,<br />

by pęknąć z hukiem. Stają się wtedy<br />

pośmiewiskiem, ale czasem nawet<br />

udaje im się zaistnieć na chwileńkę,<br />

która mija jak sen o potędze.<br />

Choć, mówiąc szczerze, wolę już samochwały<br />

z chwalipiętami niż narzekaczy<br />

i pesymistów, o których kiedyś<br />

wspominałem. Oczywiście, że ego<br />

rozdęte do monstrualnych rozmiarów<br />

jest nienormalne i głupkowate,<br />

ale skoro to tak powszechne zjawisko,<br />

to widać potrzebne ludzieńkom,<br />

by poczucie własnej wartości rosło<br />

im jak sałata z truskawkami na nawozach<br />

o każdej porze roku. Wprawdzie<br />

nie mają one witamin (a bywają<br />

trujące jak rzodkiewki i kalafiory), ale<br />

za to jak ładnie wyglądają. Jak pani<br />

z pucharem (za karę), jak pan z panią<br />

(co ofiarą)… Widać ludzie lubią być<br />

oszukiwani i sami lubią oszukiwać.<br />

Dlatego wszyscy wszystkich oszukują.<br />

I dobrze im z tym. I tak dalej…<br />

Szkoda tylko, że nie da się oszukać…<br />

śmierci… A może jednak???<br />

*<br />

PS By nie być gorszym, też wypada<br />

mi się pochwalić. Przez wrodzoną<br />

skromność robię to na końcu: napisałem<br />

283 książki, wygrałem setki,<br />

a może tysiące konkursów, z których<br />

przywiozłem setki, a może tysiące<br />

dyplomów i statuetek, o mamonie<br />

nie wspominając. Z braku miejsca<br />

nie byłem już w stanie wszystkiego<br />

wyeksponować, więc zamówiłem<br />

duży kontener (za który zapłaciłem<br />

1500 zł usankcjonowanym złodziejom!),<br />

by przekazać to na złom czy<br />

do recyklingu…<br />

Tłumaczono mnie już na tyle języków,<br />

że język mi się pętli jak pismo<br />

węzełkowe, gdy mam wymienić<br />

wszystkie, więc powiem w skrócie:<br />

od pisma węzełkowego i hieroglifów<br />

po język używany na Antarktydzie,<br />

głównie przez pingwiny. Aby<br />

było goręcej, przywołam też języki<br />

Afryki: suahili, khoisan, hausa, joruba,<br />

oromo, igbo, zulu, shona… Dla<br />

równowagi był też oczywiście język<br />

27<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


28<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


eskimoski, gdy nad przekładami biedzili<br />

się w domkach z lodu opatuleni i ociekający<br />

foczym tłuszczem tłumacze, którzy<br />

najwięcej problemów mieli z erotykami,<br />

bo ich kobiety (aby sprzyjało im translatorskie<br />

natchnienie), mimo usilnych<br />

próśb, nie chciały się rozbierać i to nie<br />

ze względów obyczajowych czy wstydliwości,<br />

ale przez ten cholerny mróz, który<br />

nie sprzyja seksowi! (ciekawe, swoją drogą,<br />

jak ci Eskimosi się rozmnażają). Nie<br />

wspomnę już o językach europejskich<br />

i azjatyckich: chińskim, japońskim czy indyjskimi<br />

– od urdu poczynając na hindi<br />

(oczywiście!) kończąc.<br />

Mówiąc krótko i bez fałszywej skromności:<br />

jestem najlepszy! Tak – nie przesłyszeliście<br />

się państwo! To prawda, przynajmniej według<br />

Juliusza Wątroby, a wiem, co mówię,<br />

bo się znam na sobie jak nikt inny. Byli<br />

wprawdzie wielcy poeci, taki na przykład<br />

Mickiewicz Adam, który napisał Ballady<br />

i niuanse, czy jakoś tak. Ostatnio w Krakowie<br />

widziałem jego pomnik z żałosną<br />

miną, bo cały był obsrany przez gruchające<br />

gołąbki… Był jeszcze Słowacki Juliusz (nie<br />

wiem, kto dał mu pozwolenie na używanie<br />

tego pięknego imienia!), co też tam<br />

coś naskrobał, chyba Król w kij dmucha<br />

czy Król ją rucha, ale nie mam pamięci do<br />

tytułów. Był Krasiński czy Kraszewski, co to<br />

napisał dziełko Stara właź. Potem już chyba<br />

tylko Miłosz i Szymborska, którą lubię<br />

za to, że tak mało napisała, a tak wiele<br />

powiedziała. Jaki mi zgrabny aforyzm wyszedł!<br />

(co tam Lec, do pięt mi nie dorasta!).<br />

A poza tym to miernota, miałkie pisanie<br />

bez rymów – zimny ogień bez dymu. Bo<br />

jak ja wysmaruję wiersz, to jest wiersz!<br />

A nie jakieś tam łzawe zawodzenia czy<br />

niby-intelektualne duperele… Ale nie<br />

będę się więcej chwalił, by nieszczęśni piszący<br />

nie spłonęli z zazdrości. Przecież to<br />

też stworzenia boże, więc niech żyją jak<br />

najdłużej, jeśli muszą i niech piszą, choć<br />

nie powinni… Ale co tam, na ich bladym<br />

tle mogę lśnić jeszcze jaśniejszą gwiazdą<br />

ze skrzydłami Pegaza… Zahaczyłem<br />

o kosmos, więc jeszcze tylko powiem na<br />

koniec, że właśnie kończą się prace nad<br />

przekładem moich astronomicznie wybitnych<br />

dzieł zebranych na język marsjański!<br />

Aha, muszę dodać, że Nobla dostanę<br />

w tym roku. Wczoraj telefonowali do mnie<br />

ze Sztokholmu, z Komitetu Noblowskiego,<br />

i bardzo przepraszali, że dopiero teraz, ale<br />

sobie zapomnieli. Wiadomo, to pięć starszych<br />

osób, które mogą mieć już problemy<br />

z pamięcią… [JW]<br />

JULIUSZ WĄTROBA<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

29


Eden<br />

Samanta Belling, Maggie Piu i Katarzyna Brus-Sawczuk<br />

by maggie piu<br />

30<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


MAGGIC<br />

„Gdziekolwiek była ona, tam był raj”<br />

Mark Twain<br />

Tam właśnie zaprasza nas Maggie.<br />

Do raju, który wyczarowała na płótnach.<br />

Raju, który wabi kolorami,<br />

secesyjną formą i przerysowanym zdobnictwem.<br />

Zaprasza do kobiecości – trochę<br />

niebezpiecznej, tajemniczej, unikatowej,<br />

niezwykłej. Bo każda z nas, potomkiń biblijnej<br />

Ewy, jest niezwykła.<br />

„Maggie Piu” to pseudonim i marka<br />

stworzona przez krakowską malarkę, rysowniczkę<br />

i architektkę Małgorzatę Bieniek.<br />

Historia malarstwa artystki zaczęła<br />

się przed jej urodzeniem. Wuj Kazimierz<br />

Smuczak wraz z prof. Janem Rosenem<br />

[Jan Henryk Rosen – polski malarz, znany<br />

z cyklu obrazów ściennych i fresków o tematyce<br />

nowotestamentalnej w katedrze<br />

ormiańskiej we Lwowie oraz z szeregu<br />

dzieł plastycznych o tematyce sakralnej,<br />

zrealizowanych w Stanach Zjednoczonych<br />

dla tamtejszych kościołów. Malował ornamenty<br />

i freski w wielu kościołach takich<br />

jak Katedra Ormiańska we Lwowie czy<br />

kaplica herbów w Wiedniu – przyp.red.].<br />

Ojciec artystki Zygmunt Bieniek, był metaloplastykiem<br />

i rzeźbiarzem, a brat Jakub<br />

utalentowanym, niestety przedwcześnie<br />

zmarłym, malarzem. W 2003 r. Maggie<br />

była jedną z 12 kobiet wybranych z całej<br />

Polski w akcji „Twojego Stylu” – „Ja kobieta<br />

– najbardziej kobiece Polki” uzyskała<br />

tytuł Damy XXI wieku, emisariuszki piękna<br />

i kultury. Została wyróżniona na Fashion<br />

Warsaw Street 2009 i Street of design<br />

2011 oraz przez włoski magazyn „Vogue”.<br />

Artystka tworzy i mieszka w Krakowie,<br />

gdzie prowadzi autorską galerię sztuki<br />

Maggie Piu Gallery. Jej obrazy znajdują się<br />

u wielu kolekcjonerów w Polsce i na całym<br />

świecie.<br />

Jako kwartalnik promujący sztukę i literaturę<br />

nie mogliśmy przeoczyć jej wystawy.<br />

Mimo wakacji wernisaż obrazów niezwykłej<br />

artystki ściągnął bardzo liczną i barwną<br />

publiczność. Tak barwną, jak obrazy, do<br />

których zaprosiła nas artystka. Prawdziwa<br />

uczta wizualna pełna kolorów i kraski secesyjnej,<br />

choć współczesnej. Kobiecość<br />

w utraconym, odnalezionym raju. Obrazy<br />

wyeksponowane w oranżeryjnej części<br />

lobby warszawskiego hotelu Mercure<br />

zachwyciły publiczność swoją ekspresją,<br />

feerią barw i emocji. Sukces pomysłu<br />

gwarantowany – jeśli spotykają się dwie<br />

kobiety o takich osobowościach: Maggie<br />

Piu – malarka i rysowniczka, architektka<br />

oraz Samanta Belling (Diamonds Craft NFT<br />

Art.) – historyczka, kuratorka sztuki, która<br />

ma wyczucie do osób wyjątkowych, zdolnych<br />

i do wyjątkowej sztuki.<br />

„Twórczość Maggie, mieszcząca się w secesyjnej<br />

estetyce sprzeczności, jest połączeniem<br />

wizji kobiety okresu art nouveau<br />

ze współcześnie surrealistyczną wizją kobiecego<br />

ciała – umieszczonego w melancholijnej<br />

otoczce baśniowego marzenia.<br />

Specyfiką uprawianego przez nią gatunku<br />

sztuki, który sama nazywa »grafiką seksurealną«,<br />

jest swoista maniera prowadząca<br />

do niepowtarzalnego i rozpoznawalnego<br />

stylu” [www.maggiepiu.com, https://<br />

www.facebook.com/maggiepiugallery/].<br />

W imieniu „Post Scriptum” serdecznie<br />

gratulujemy artystce. Jeszcze niejednokrotnie<br />

będzie o niej głośno. [KBS]<br />

KATARZYNA BRUS-SAWCZUK<br />

Wystawę „Eden by Maggie Piu – Raj Utracony”<br />

można było obejrzeć w minione wakacje<br />

w warszawskim hotelu Mercure.<br />

Zdjęcia udostępnione przez Kris Staszewski,<br />

Kris Media Studio<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

31


Foto: Aleks Olaf L<br />

ALICJA MARIA KUBERSKA<br />

Zaczęło się od Maroka<br />

Alicja Maria Kuberska. Zanim do niej<br />

zatelefonuję, upewniam się, czy moja<br />

polska kieszeń nie zostanie wyczyszczona<br />

przez impulsy. Alicja może być<br />

bowiem na krańcu świata, bo akurat<br />

tam wygrała konkurs. Poetycki. Wróci,<br />

przepakuje walizki i znów na lotnisko.<br />

Tak ma. A wszystko zaczęło się<br />

od Maroka. I trochę poopowiada, bo<br />

do Włoch leci dopiero jutro.<br />

Tak, od Maroka, ale poetka z Meksyku<br />

była pośrednio sprawczynią – uśmiecha<br />

się Alicja. – To Alicia Minjarez<br />

Ramírez. Poznałyśmy się przez internet,<br />

dużo rozmawiałyśmy, zaprzyjaźniłyśmy<br />

się. Ona miała wielu przyjaciół<br />

poetów m.in. w Maroku i poleciła<br />

mnie organizatorom festiwalu. Tak się<br />

złożyło, że mogłam zabrać ze sobą koleżankę,<br />

Izabelę Zubko z mężem, bo<br />

jedna z uczestniczek meksykańskich<br />

nie mogła przyjechać – było to w tym<br />

czasie, kiedy doszło do trzęsienia ziemi<br />

w Meksyku. I całe szczęście, że nie<br />

poleciałam sama.<br />

Ty, odważna Alicja i nagle strach? Nie<br />

wierzę.<br />

Uwierz, splot wydarzeń mnie psychicznie<br />

osłabił. Z powodu różnych<br />

zawirowań w Maroku festiwal został<br />

przesunięty o tydzień, a my już mieliśmy<br />

kupione bilety. No i trzeba było<br />

dokupić nowe powrotne. Spędziliśmy<br />

w Maroku w sumie dwa tygodnie –<br />

połowę kosztów pokryli organizatorzy,<br />

a resztę my.<br />

Słyniesz z tego, że masz szczęście. Nie<br />

wierzę, że nie trzymało Cię za rękę.<br />

Trzymało. Napisałam list z prośbą<br />

o pomoc do Ministerstwa Spraw Zagranicznych<br />

i chyba wzruszyłam serca,<br />

bo ambasada polska w Maroku<br />

udzieliła nam dużej pomocy – udostępniono<br />

nam willę w Casablance,<br />

32<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

której nikt w tym czasie nie zajmował.<br />

Placówka dyplomatyczna była tam<br />

likwidowana i w pustej rezydencji<br />

dzwoniła cisza. Nawet przysłano po<br />

nas na lotnisko samochód i zostaliśmy<br />

zawiezieni do Casablanki, gdzie<br />

czekała dwupiętrowa luksusowa willa.<br />

Mieliśmy strażników, ogrodnika,<br />

który codziennie podlewał kwiatki,<br />

oraz kawę, herbatę, środki czystości…<br />

Mieszkaliśmy w dzielnicy ambasad,<br />

na głównej pięknej ulicy.<br />

Było dużo czasu na zwiedzanie…<br />

Tak, a gdy już poznaliśmy Casablankę,<br />

pojechaliśmy pociągiem do Rabatu,<br />

odwiedziliśmy też z podziękowaniami<br />

ambasadę. I, wyobraź sobie, na rozpoczęcie<br />

festiwalu, na galę, przyjechała<br />

żona ambasadora – było nam miło.<br />

Na pewno. A na festiwalu – nowe<br />

kontakty, sympatie i plany.<br />

Festiwal poezji w Indiach 2019 r.<br />

To na pewno. Ale i chętniej zaczęłam<br />

wyjeżdżać. Festiwale w Bułgarii, na<br />

Węgrzech są pięknie organizowane,<br />

poznałam wielu poetów z różnych<br />

stron. I dostaję od nich często zaproszenia,<br />

także do udziału w konkursach.<br />

Często jest bowiem zwyczaj,<br />

że poeci polecają poetów, tłumaczą<br />

sobie nawzajem wiersze, zapraszają<br />

do międzynarodowych antologii. I tą<br />

drogą właśnie dostałam też zaproszenie<br />

do udziału w konkursie „Nosside”<br />

w Reggio di Calabria we Włoszech.<br />

Napisałaś, wysłałaś i wygrałaś. Ale<br />

to naprawdę trzeba uznać za duży<br />

sukces, zważywszy na ogromną konkurencję.<br />

Tu może troszkę ukryję skromność<br />

– muszę przyznać, że najwyższe podium,<br />

jakie podzieliłam z Alessandro<br />

Inghilterrą i Cateriną Mariną Ner<br />

(oboje z Włoch), jest dla mnie zaszczytem.<br />

Uczestnikami byli poeci z ponad<br />

100 krajów, posługujący się 150 językami.<br />

Nagroda „Zwycięzcy Absolutnego”<br />

nie pozwala mi już brać udziału<br />

w konkursie, ale przewodniczący<br />

prof. Pasquale Amato zaproponował<br />

mi w tym roku tytuł ambasadora konkursu.<br />

Przyjęłam z przyjemnością.<br />

Moim zadaniem jest propagowanie<br />

„Nosside” w świecie oraz nawiąza-


„Zwycięzca Absolutny” – ambasadorem<br />

Moim zadaniem jest<br />

propagowanie „Nosside”<br />

w świecie oraz nawiązanie<br />

współpracy poetyckiej<br />

pomiędzy<br />

Włochami a Polską<br />

nie współpracy poetyckiej pomiędzy<br />

Włochami a Polską.<br />

Gratulacji nie poskąpię, to naprawdę<br />

duża sprawa. Wiem, że także pełnisz<br />

zaszczytną rolę w amerykańskim wydawnictwie.<br />

Masz na myśli Inner Child Press… Tak,<br />

tam z kolei powierzono mi funkcję dyrektora<br />

do relacji międzynarodowych.<br />

Działasz też w redakcji w Indiach,<br />

w Albanii, i to wcale nie wszystko. Ale<br />

ja chciałam Ci tu podziękować za coś<br />

innego. Wylądujmy na chwil parę na<br />

polskiej ziemi, bo godna uwagi jest<br />

Metafora Współczesności. To tomisko<br />

gromadzi co roku utwory kilkuset<br />

poetów. Wielu, bardzo wielu ze świata,<br />

z utworami przetłumaczonymi<br />

na język polski. Otwieram Metaforę<br />

i co widzę w spisie? Wielka Brytania,<br />

Bangladesz, RPA, Włochy, Syria, Bułgaria,<br />

Rumunia, Meksyk, USA, Litwa,<br />

Portugalia, Izrael, Kirgistan, Indie…<br />

I tak dalej. Bardzo mnie ciekawią zamieszczone<br />

wiersze i dumna jestem,<br />

że znajduję w kolejnych wydaniach<br />

także moje nazwisko. Naprawdę<br />

w Metaforze poezja, proza – zatrzymują.<br />

Dziękuję, staramy się. My, bo jesteśmy<br />

cztery: oprócz mnie – Izabela Zubko,<br />

Agnieszka Jarzębowska i mieszkająca<br />

w Australii Teresa Podemska. Tak, to<br />

prawda, kilkuset autorów, mnóstwo<br />

tłumaczeń, ponad 300 stron, które<br />

staramy się zapełnić jak najciekawiej.<br />

Mordercza praca. Dlatego w roku wychodzi<br />

tylko jedna książka. Ale póki<br />

sił i chęci – nie wyobrażamy sobie, że<br />

kiedyś mogłoby jej nie być.<br />

I tego życzę. Budujcie ten wspaniały<br />

pomost z wersów. [WDS]<br />

WANDA DUSIA STAŃCZAK<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

33


Na to mamy<br />

cztery ściany<br />

i sufit, aby<br />

brudy<br />

swoje<br />

prać w domu<br />

i aby nikt o nich nie wiedział.<br />

Rozwłóczyć je po<br />

świecie to ani moralne,<br />

ani uczciwe.<br />

Dulska/Zapolska miała<br />

rację. Świat się jednak<br />

zmienił, czasy obecnie<br />

także skrajnie inne – przenieśliśmy<br />

życie do sieci i sami się<br />

migiem w nią daliśmy złapać.<br />

Z wora wyszło szydło i brudne<br />

gacie. Trupy z szafy, których nie<br />

można już upchnąć pod dywan,<br />

dziarsko kroczą przed upadkiem,<br />

licząc na ostanie namaszczenie<br />

na Long Island. A w filharmonii<br />

lokalny Rigoletto robi gwiazdę<br />

z podskoku i z siebie. Chłam<br />

i cham się przyczepili dzisiaj do<br />

okrętu i dają nam lekcje pływania.<br />

A my już po uszy w tym bagnie.<br />

Jeszcze próbujemy złapać<br />

oddech, jeszcze nas ponosi ułańska<br />

fantazja, jeszcze nadzieję<br />

w nas wzbudza tupot białych<br />

mew, ale już mamy jasność<br />

w temacie, że nuże, po nas tylko<br />

potop! I albo kraczesz jak te siwe<br />

wrony, albo przemijasz. Jak i one.<br />

Czy to zawróci? I czy się zwróci?<br />

Czy moja wiara wystarczy?<br />

„Istnieje tylko jeden czas, w którym<br />

należy się przebudzić.<br />

Tym czasem jest TERAZ”.<br />

Nie trać go już nigdy więcej. [MJ]<br />

B A B A L O O K A<br />

MONIKA JANOWSKA<br />

34<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Ilustracja: Renata Cygan<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

35


36<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


RUKIYE GARIP<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

37


38<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Tworząc akwarele,<br />

przywiązuję<br />

dużą wagę<br />

do detali<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

39


Jak rozpoczęła się Twoja droga twórcza?<br />

Głębokie zainteresowanie malarstwem<br />

zrodziło się we mnie we wczesnym<br />

dzieciństwie i rozwijało przez<br />

lata szkolne. Studiowałam sztukę<br />

na uniwersytecie, a następne trzy<br />

lata zajmowałam się projektowaniem<br />

mody. Kolejne dwadzieścia lat<br />

poświęciłam nauczaniu malarstwa<br />

w szkole, a potem kontynuowałam<br />

nauczanie w mojej pracowni, szkoląc<br />

studentów w różnym wieku. Znam<br />

wszystkie techniki malarskie – kiedyś<br />

malowałam, używając różnych<br />

mediów, ale w 2014 roku przeszłam<br />

transformację i zdecydowałam się<br />

całkowicie skupić na akwareli. Jako<br />

akwarelistka stałam się dość znana<br />

40<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

dzięki mediom społecznościowym.<br />

W ciągu dziewięciu lat stworzyłam<br />

portfolio 350 prac, brałam także<br />

udział w międzynarodowych wystawach<br />

i różnorakich konkursach.<br />

Dlaczego akwarela?<br />

Kiedy w 2014 roku po raz pierwszy<br />

skupiłam się na akwareli, uznałam to<br />

za chwilową, odświeżającą odmianę.<br />

Szybko jednak wciągnęłam się w tę<br />

technikę, dałam się jej ponieść, porwać<br />

– zdałam sobie sprawę, że jest<br />

to coś więcej niż tylko tymczasowa<br />

odskocznia. Po trzecim obrazie, który<br />

namalowałam w pierwszym tygodniu<br />

po zmianie, całkowicie przerzuciłam<br />

się na akwarele. Zafascynowała mnie<br />

nieprzewidywalność w połączeniu<br />

z ekscytacją i ciekawością towarzyszącą<br />

każdemu pociągnięciu pędzla.<br />

Woda wyzwala w moich obrazach<br />

dynamikę, płynność i transparentność.<br />

Malowanie akwarelami jest jak<br />

uczestnictwo we wdzięcznym tańcu<br />

lub symfonii, która płynie i łączy się,<br />

przenika, tworząc harmonijną całość.<br />

Wymaga jednak również dużego skupienia<br />

i dbałości o szczegóły, gdyż<br />

nawet najmniejszy błąd może mieć<br />

znaczący wpływ na efekt końcowy.<br />

Nauczyłam się, że staranne planowanie<br />

i przygotowanie są kluczem do<br />

osiągnięcia pomyślnego efektu. Dokładam<br />

wszelkich starań, aby wybrać<br />

odpowiednie materiały i zaplanować<br />

każdy etap obrazu, zanim sięgnę po


pędzel. Ten początkowy proces pracy<br />

jest przyjemny i satysfakcjonujący.<br />

Tak, nie jest to najłatwiejsza z technik.<br />

Jak sama powiedziałaś akwarele wymagają<br />

dużo cierpliwości i dokładności.<br />

Czy jesteś osobą cierpliwą?<br />

Tak. Jestem cierpliwa. Akwarela bowiem<br />

wymaga zarówno spokoju, jak<br />

i skupienia. Trzeba dokładnie przewidzieć<br />

wynik każdego ruchu ze względu<br />

na interakcje kolorów między<br />

warstwami. Zawiłe detale obecne<br />

w moich dziełach mogą być podstawą<br />

do przypuszczenia, że mam ogromną<br />

cierpliwość. Nie pracuję jednak nad<br />

obrazem długie godziny – nie muszę<br />

się tak trudzić. Nie zwalniam tempa,<br />

opieram się naturze wody, która jest<br />

głównym elementem tej techniki, ale<br />

zawsze pozwalam kolorom swobodnie<br />

płynąć. Największe i najbardziej<br />

nasycone szczegółami obrazy wykonuję<br />

znacznie szybciej, niżby się można<br />

było spodziewać – zwykle w ciągu<br />

tygodnia. Obrazy kończę szybko, chcę<br />

jak najszybszej zrealizować zamierzony<br />

efekt – można więc powiedzieć, że jestem<br />

również niecierpliwa.<br />

Jak wygląda Twój przeciętny dzień<br />

pracy?<br />

W moim studio spędzam około 10 godzin<br />

dziennie. Maluję zwykle między<br />

14:00 a 18:00 – skupiam się wtedy na<br />

myśleniu, projektowaniu, rysowaniu<br />

i malowaniu kompozycji. Potrzebuję<br />

wówczas całkowitego wyciszenia, minimalizuję<br />

więc wszelkie interakcje ze<br />

światem zewnętrznym. Oprócz tego<br />

wykonuję codzienne obowiązki, spędzam<br />

czas z rodziną, dbam o obecność<br />

w mediach społecznościowych, zarządzam<br />

e-mailami, rozmawiam przez telefon<br />

itp.<br />

Jak opisałabyś swoje idealne miejsce<br />

pracy?<br />

Każdy nowy obraz zaczynam z poczuciem<br />

gotowości, uzbrojona w czystą<br />

paletę, pędzle i świeży papier. Mam<br />

swobodę wyboru pomiędzy pracą<br />

w plenerze a dobrze zorganizowanym<br />

zaciszem studia. Wolę jednak studio,<br />

ponieważ uważam je za bardziej wydajne<br />

pod względem organizacyjnym.<br />

Spokój przestrzeni odzwierciedla się<br />

niewątpliwie w mojej pracy. Minimalizowanie<br />

czynników rozpraszających<br />

uwagę, dobre oświetlenie, muzyka<br />

i porządek – to wszystko jest ważne<br />

dla utrzymania produktywności.<br />

Studio jest moim sanktuarium<br />

w chwilach, gdy potrzebuję odpocząć,<br />

zaczerpnąć tchu. Oferuje wygodną<br />

i bezpieczną przestrzeń – przestrzeń,<br />

w której mogę się naładować.<br />

Każdy element w sztuce jest komunikatem dla odbiorcy<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

41


Związek z naturą jest najważniejszym związkiem<br />

w życiu każdej istoty. Większość Twoich obrazów<br />

wynika z głębokiej więzi z przyrodą. Co Cię nauczyło<br />

takiego rozumienia natury?<br />

Przez całe dzieciństwo żyłam w malowniczym otoczeniu,<br />

które teraz istnieje tylko w moich wspomnieniach.<br />

Jego istota i ponadczasowe formy nadal<br />

mnie jednak inspirują i napełniają moje serce<br />

nostalgiczną tęsknotą. Dynamika zmieniających się<br />

pór roku i obfita obecność powietrza, wody i gleby<br />

wywarła na mnie głęboki wpływ. Dorastanie w naturalnym<br />

środowisku, w rodzinie, która naprawdę<br />

doceniała dobrodziejstwa natury, znacząco przyczyniło<br />

się do ukształtowania mojego rozumienia<br />

i doceniania przyrody. W swoich obrazach staram<br />

się uchwycić zapamiętane z dzieciństwa detale,<br />

które wciąż są tak żywe, czyste i sielskie, że wywołują<br />

silne zmysłowe skojarzenia poza zasięgiem<br />

wzroku. Moje artystyczne preferencje i poszukiwania<br />

spokoju nasilają się jeszcze bardziej, gdy zmagam<br />

się z negatywnymi skutkami miejskiego życia.<br />

Morze czy las?<br />

Próba wyboru między nimi jest dla mnie przyjemnym<br />

dylematem, ponieważ cenię sobie zarówno<br />

kojące morze, jak i poczucie odkrywania i zachwytu,<br />

jakie oferuje las. Ostatecznie moja decyzja zależy<br />

od tego, jakiego rodzaju doświadczenia szukam<br />

w danym momencie. Kiedy myślę o zabawie i relaksie,<br />

moim ulubionym kierunkiem będzie morze,<br />

a chęć odkrywania cudów natury ukrytych w szczegółach<br />

zaprowadzi mnie do lasu.<br />

W moich akwarelach natomiast decyzja skłania<br />

się ku morzu. Jest to naturalna preferencja, wynikająca<br />

z paralelizmu materiału i tematu. To piękna<br />

alegoria, że woda, wspólny surowiec zarówno<br />

akwareli, jak i morza, poprzez kreację przekształca<br />

na papierze jedno w drugie.<br />

Natura Cię wycisza czy prowokuje?<br />

Spokojne elementy, takie jak płynąca woda, miękki<br />

piasek i mech, dają poczucie spokoju i komfortu,<br />

podczas gdy dynamika nagich, skalistych skał,<br />

stromych zboczy i ruchów termicznych wywołuje<br />

ekscytujące poczucie pędu, energii, entuzjazmu<br />

i zachwytu. W zestawieniu z robotami, monotonnymi,<br />

sztucznymi i wyczerpującymi aspektami życia<br />

w mieście, uważam tę stymulującą jakość natury<br />

za ożywczą i pozytywną siłę. Moje obrazy są inspirowane<br />

zarówno kojącymi, jak i prowokującymi<br />

aspektami natury.<br />

No właśnie, patrząc na Twoje prace, czuć tę niesamowitą<br />

energię. Twoje obrazy, choć na pozór spokojne,<br />

emanują siłą instynktów, żywiołów i mocy<br />

Matki Ziemi. Malujesz z natury czy z fotografii?<br />

42<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Staram się tworzyć kompozycje, które pasują do obrazów w mojej głowie<br />

Staram się tworzyć kompozycje, które<br />

pasują do obrazów w mojej głowie,<br />

ale fotografii referencyjnych nigdy<br />

dość. Traktuję je jako punkty odniesienia<br />

i puszczam wodze fantazji, aby<br />

stworzyć nową kompozycję według<br />

własnego uznania.<br />

Znajduję inspirację w środowisku,<br />

w którym żyję, rzeczach, na których<br />

mi zależy, rzeczach, które kocham,<br />

rzeczach, które chcę zobaczyć. W moich<br />

podróżach i podczas codziennego<br />

życia fotografuję widoki, które mnie<br />

poruszają. Służą one jako źródło dla<br />

moich przyszłych prac. Czasami wychodzę<br />

na łono natury i fotografuję<br />

motyw, który zamierzam namalować.<br />

Chłonę go również zmysłami,<br />

obserwuję światło, cień i tekstury we<br />

wszystkich ich szczegółach. Czasami<br />

wracam do miejsc, które zostawiły we<br />

mnie jakiś ślad w przeszłości. Są one<br />

katalizatorami zmian w mojej pracy;<br />

kształtują moje obrazy jako wyraz<br />

tego, co sobie wyobrażam i czuję.<br />

Malując, uciekasz w inny, lepszy<br />

świat?<br />

Uwielbiam malować i zamierzam<br />

kontynuować tę pasję tak długo, jak<br />

tylko pozwoli mi na to moja kondycja.<br />

Jednak równowagę odnajduję<br />

też w życiu, zajmując się codziennymi<br />

obowiązkami i spędzając czas<br />

z rodziną.<br />

Lubię morze, nie tylko jako ulubiony<br />

temat malarski, lecz także uwielbiam<br />

się w nim zanurzać – zagłębiać się<br />

w pięknie realnego krajobrazu. Bezpośredni<br />

kontakt z naturą i jej wspaniałością<br />

to coś, co naprawdę cenię<br />

i czego nie chcę przegapić. Pierwotne,<br />

niefiltrowane osobiste doświadczenia<br />

zapewniają głębsze poczucie<br />

rzeczywistości.<br />

Twój ulubiony kolor?<br />

Niebieski. Ale również odcienie brązu,<br />

które zawierają wszystkie kolory<br />

podstawowe.<br />

Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że<br />

malarstwo będzie odgrywać ważną<br />

rolę w twoim życiu?<br />

Moja miłość do malarstwa zaczęła<br />

się w wieku 6 lub 7 lat i pozostała<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

43


W akwarelach<br />

skłaniam się<br />

ku morzu<br />

44<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


niezachwianą pasją przez całe życie.<br />

Jednak dopiero po zakończeniu kariery<br />

nauczycielskiej i przejściu na<br />

emeryturę, zdałam sobie sprawę, jak<br />

głęboki wpływ wywarła ona na kształtowanie<br />

biegu mojego życia.<br />

Jak określiłabyś swój styl artystyczny?<br />

Technika, której używam, to klasyczna<br />

transparentna technika akwareli.<br />

Choć mój styl może być postrzegany<br />

jako realistyczny lub hiperrealistyczny,<br />

to mnie zupełnie nie interesuje wierne<br />

odtwarzanie tego, co widać gołym<br />

okiem. Zależy mi, aby skutecznie<br />

przekazać emocje i nawiązać głęboką<br />

więź z przelewanymi na papier obiektami.<br />

W trakcie tego procesu, dzięki<br />

mojemu bezgranicznemu oddaniu<br />

tematowi, moje obrazy ewoluują –<br />

ciągle coś w nich zmieniam i uzupełniam,<br />

przez co zaczynają żyć własnym<br />

życiem. Ważne jest dla mnie, aby to<br />

emocjonalne połączenie rezonowało<br />

z odbiorcą w kategoriach miłości do<br />

natury. Żeby wyrażało prawdziwą miłość<br />

do wszechświata w sposób przejrzysty,<br />

dostępny, możliwy do zinterpretowania<br />

i zrozumiały bez instrukcji<br />

obsługi. Szczegóły są bardzo ważne;<br />

każdy element w sztuce jest komunikatem<br />

dla odbiorcy – włączam je do<br />

obrazu bez potrzeby wyjaśniania istoty<br />

przekazu.<br />

Gdybyś nie była artystką malarką,<br />

byłabyś…<br />

Gdybym nie zajmowała się malarstwem,<br />

zwróciłabym się w stronę innej<br />

dziedziny artystycznej, w której<br />

mogłabym skutecznie wyrazić swoje<br />

uczucia. Może spełniłabym się jako<br />

poetka, pisarka lub projektantka<br />

mody.<br />

Czego nie lubisz w sztuce?<br />

Sztuka powinna być zasadniczo swobodna<br />

i odznaczać się oryginalnością.<br />

W czasach, gdy jest wiele zamieszania<br />

co do jakości dzieł sztuki, sprzeciwiam<br />

się idei, że sztuka powinna kierować<br />

się nakazowymi dyskursami na temat<br />

tego, jaka powinna być. Piękno sztuki<br />

tkwi w jej oryginalnych przejawach,<br />

a wszelkie próby naśladowania podważające<br />

tę oryginalność uważam za<br />

wielką pogardę dla sztuki.<br />

RUKIYE<br />

GARIP<br />

Urodziła się w 1964 roku w mieście<br />

Bartin w Turcji. Ukończyła studia licencjackie<br />

na Uniwersytecie Gazi w Ankarze.<br />

Po studiach zainteresowała się<br />

projektowaniem mody i przez jakiś czas<br />

pracowała jako stylistka, a potem zajęła<br />

się ceramiką. W 1989 roku zatrudniła<br />

się jako nauczycielka plastyki w liceum<br />

ogólnokształcącym. Po przepracowaniu<br />

20 lat przeszła na emeryturę, by całkowicie<br />

poświęcić się malarstwu. Malowała<br />

i rysowała używając różnorakich<br />

technik malarskich, ale gdy w 2014 roku<br />

odkryła akwarelę, całkowicie przerzuciła<br />

się na to medium malarskie, które<br />

należy do jednej z najbardziej urokliwych,<br />

ale też najtrudniejszych technik.<br />

Akwarela wymaga od twórcy niezwykłej<br />

precyzji, pewności i biegłości technicznej.<br />

Jest w pewnym sensie bezlitosna,<br />

bo nie daje szans na poprawki czy zatuszowanie<br />

błędów – obraz musi powstać<br />

za pierwszym podejściem – każde pociągnięcie<br />

pędzla jest na stałe wpisane<br />

w końcowy efekt obrazu.<br />

„Moje uczucia, moje życie, rzeczy, które<br />

zgromadziłem; przekształcanie ich<br />

akwarelą w oryginalne, przejrzyste,<br />

poetyckie historie są dla mnie źródłem<br />

motywacji, która pozwala mi budzić się<br />

radośnie każdego nowego dnia."<br />

Rukiye Garip jest rozpoznawalną na<br />

całym świecie akwarystką, zdobyła<br />

międzynarodową sławę biorąc udział<br />

w wielu znaczących wystawach na<br />

wszystkich kontynentach. Jest członkiem<br />

American Watercolor Society i International<br />

Master of Watercolor Alliance.<br />

Jej realistyczne akwarele charakteryzują<br />

się rzetelnym warsztatem i dbałością<br />

o szczegóły. Artystka przedstawia na<br />

swoich obrazach głównie nietkniętą,<br />

czystą, nieskalaną przyrodę, a te najbardziej<br />

znane przedstawiają płynącą<br />

wodę – jej eteryczność i przejrzystość.<br />

Rukiye Garip jest mistrzynią w uchwytywaniu<br />

ulotności chwili, lekkości, pięknych<br />

barw i padającego lub odbijającego<br />

się światła.<br />

Krytyka oparta wyłącznie na osobistych<br />

uprzedzeniach uniemożliwia<br />

prawdziwe docenienie wizji<br />

i kreatywności artystów. Ponadto<br />

uważam, że należy być szczerym<br />

w uznaniu dobra i zła. W środowisku,<br />

w którym zło jest często<br />

chwalone jako dobre, uczciwa krytyka<br />

staje się koniecznością. Jestem<br />

przeciwna manipulacyjnej inżynierii<br />

lingwistycznej, nie tylko w sztuce,<br />

ale także w innych dziedzinach.<br />

Jaka jest główna cecha Twojej artystycznej<br />

osobowości?<br />

Główną cechą mojej osobowości<br />

artystycznej, która znajduje odzwierciedlenie<br />

w moich obrazach,<br />

jest wewnętrzna intuicja natury. Synergia<br />

między moją mentalnością<br />

artystyczną a wrodzoną miłością do<br />

malarstwa pozwala mi skutecznie<br />

wykorzystywać i przekazywać ten<br />

rodzaj spontaniczności i nadawać<br />

moim obrazom oryginalny wyraz,<br />

który naprawdę ucieleśnia ten potencjał.<br />

Kto jest Twoim mistrzem?<br />

Studiowałam sztukę na uniwersytecie<br />

i zdobyłam zarówno wiedzę teoretyczną,<br />

jak i praktyczne doświadczenie<br />

we wszystkich technikach<br />

malarskich, ale nigdy nie miałam<br />

mistrza, którego technikę czy styl<br />

bym naśladowała lub od którego<br />

brałabym lekcje malarstwa. Podążam<br />

swoją drogą.<br />

Jakie masz plany na przyszłość?<br />

Moim głównym celem we wszystkich<br />

przedsięwzięciach zawsze było<br />

podnoszenie poprzeczki. Gdy się<br />

skupiam, wkraczam w taki stan,<br />

w którym nieustannie tworzę. Przelewam<br />

wtedy na papier obraz, który<br />

mam w głowie i najczęściej moja<br />

akwarela okazuje się przewyższać<br />

to wyobrażenie. Zasadniczo to dążenie<br />

podsumowuje moją „wizję<br />

przyszłości”. [RC]<br />

RENATA CYGAN<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

45


DZIADEK DO ORZECHÓW<br />

dziadek był surowy<br />

to przez wojnę i Majdanek<br />

a babcia nie<br />

babcia piekła chleb i smażyła pączki<br />

dziadek był wysuszony jak śliwka<br />

pomarszczony<br />

jak kora orzecha który rośnie za płotem<br />

odszedł wcześnie<br />

babcia miała okrągłą twarz<br />

wyglądała jak uśmiechnięte słońce<br />

w bajkach dla dzieci<br />

odeszła później<br />

dziadek palił papierosy<br />

– tytoń zawijany w bibułkę<br />

i często nas przeganiał<br />

„wyrywaj!” wołał<br />

babcia nie<br />

trudno było go rozgryźć<br />

pamiętam jak w rozkołysanym<br />

zatłoczonym autobusie typu Jelcz<br />

cierpliwie ścierał z siebie treść<br />

mojego małego żołądka<br />

i jak zimą ciągnął nas na sankach<br />

kiedy przyjechał do nas do miasta<br />

dziadek umiał szyć buty<br />

dobre solidne buty<br />

46<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Foto: Pixabay


Magdalena Podobińska<br />

BABCIA<br />

na barwnej fotografii wywołanej tuż pod powiekami<br />

moja przygarbiona babcia w polu<br />

w kraciastej zielonej sukience<br />

fartuchu i kapciach<br />

zbiera ziemniaki do wiklinowego koszyka<br />

a mi się na płacz<br />

prostuje się na mój widok<br />

bierze mnie pod rękę i idziemy do domu<br />

tego z czarnych belek pomiędzy którymi<br />

prześwituje jasno niebieska farba<br />

jak dobrze że przyjechałaś<br />

uśmiechają się jej wypłowiałe od słońca oczy<br />

siadamy przy drewnianym stole w kolorze olchy<br />

takim z toczonymi nogami i szufladką<br />

babcia stawia przede mną dymiące ziemniaki ze skwarkami<br />

i schłodzone w studni mleko<br />

potem daje mi chustkę żeby przykryć ból głowy<br />

który wtedy tak przygniatał<br />

i ściąga wzorzystą kapę z łóżka<br />

nad którym Jezus tak dobry że do rany przyłóż<br />

a ja odsypiam smutki i lęki<br />

pod gęsimi piórami<br />

babcia cichutko niemal na palcach<br />

krząta się po pokoju którym mnie obdarzyła<br />

i odgania ze mnie wszystkie muchy<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

47


Rozmowy-spotkania z ludźmi.<br />

Czasem z no name, czasem<br />

z rozpoznawalnymi, czasem<br />

z ekspertami. Zawsze z takimi,<br />

którym zależy. Dzielimy się<br />

wiedzą i opowieściami o przełomach<br />

w życiu, w przekonaniu,<br />

że „opowiadanie historii<br />

to nasz ludzki sposób radzenia<br />

sobie z rzeczywistością",<br />

a kryzys to szansa.<br />

LINK DO PODCASTU:<br />

https://open.spotify.com/show/3RjoeghoM8ZSU9RiAX2cmA<br />

A N N A M A R U S Z E C Z K O<br />

Dziennikarka, freelancerka z wyboru. Kolekcjonerka poruszających<br />

historii i budujących rozmów. Lubi mówić<br />

i słuchać. Wierzy, że „opowiadanie historii to nasz ludzki<br />

sposób radzenia sobie z rzeczywistością”. Entuzjastka<br />

wielokulturowości i przyrody. Autorka kanału na IG<br />

pn. Między Bugiem a prawdą.<br />

Interesuje mnie metamorfoza, człowiek w zmianie.<br />

Moi bohaterowie to ludzie poszukujący i zaangażowani.<br />

Walczą, stawiając granice, postępując w zgodzie<br />

z sobą, dzieląc się. Czasem wygrywają bitwy ze światem<br />

zewnętrznym, jednak podkreślają, że najtrudniej wygrać<br />

z samym sobą. Opowiadają o wzlotach i upadkach na<br />

drodze do życiowego i zawodowego spełnienia. W tle<br />

często ważne zjawiska i trendy społeczne, energia kobiet,<br />

praktyki rozwojowe, etyczny biznes, fair travel i in.<br />

Moi bohaterowie<br />

to ludzie<br />

poszukujący<br />

i zaangażowani.<br />

Walczą, stawiając granice,<br />

postępując w zgodzie z sobą,<br />

dzieląc się.<br />

Wygrywają bitwy<br />

ze światem zewnętrznym,<br />

ale podkreślają, że najtrudniej<br />

wygrać z samym sobą.<br />

Opowiadają o wzlotach<br />

i upadkach<br />

na drodze do życiowego<br />

spełnienia.<br />

Inspirują.<br />

48<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Foto: Renata Cygan 49<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Przylądek<br />

Tajnaron<br />

Renata Szpunar<br />

Na południowym krańcu Peloponezu, jak język<br />

potężnej jaszczurki, wysuwa się głęboko<br />

w morze przylądek Tajnaron. Tam, dalej jeszcze<br />

niż schowane wśród traw mozaiki w ruinach świątyni<br />

Posejdona, stoi samotnie ostatnia budowla – kamienna<br />

morska latarnia. Morze Jońskie szturmuje tu ląd potężną<br />

falą, która w małej zatoce Marmari tworzy regularne kręgi.<br />

Ich rytm, jak echo zanikających w chmurach tęsknych<br />

melodii manijskich miroloi, powtarzają skalne murki<br />

zbudowane przez całą wysokość potężnego wzniesienia.<br />

Droga w głąb Mani prowadzi mnie daleko na południe,<br />

wysoko ponad lśniącą taflą morza, pomiędzy potężnymi,<br />

szarymi masywami Gór Złych – teraz, jesienią, w porze<br />

deszczów, przyprószonych zielonkawą patyną świeżych<br />

traw. Góry, jak ogromne niedźwiedzie grzbiety, piętrzą<br />

się wysoko, dotykając swoimi obłymi, rudymi szczytami<br />

nieskończoności otwartych przestworzy. W ich ciszy<br />

czasem odzywa się głos kruka szybującego ponad<br />

niedostępnymi zboczami. Jego drobna sylwetka wyraźnie<br />

rysuje się w bezmiernej pustce krajobrazu Mani i bywa<br />

niekiedy jedynym życiem w martwocie tego pejzażu.<br />

Jedna z jaskiń położonych w miejscu, gdzie kończy się<br />

ziemia i zaczyna bezmiar wód Morza Śródziemnego,<br />

stała się dla starożytnych Greków wrotami Hadesu. Teraz<br />

jej wejście przesłania bujnie rozrośnięty krzew agnus<br />

castus – baranek niewinny.<br />

Mani jest krajobrazem żałoby. Dziwne i zastanawiające<br />

jest upodobanie człowieka do takich miejsc. Na szarym<br />

tle nieskończonej pustki, postaci przyobleczonych<br />

w czerń kobiet – wiecznych wdów – są jak naturalny<br />

sztafaż. Ich żałoba to ślad historii i tradycji. A może<br />

także po prostu zewnętrzny obraz głębin ich duszy…<br />

To smutek celebrowany z uporem, z zapamiętaniem,<br />

z namiętnością… Z pasją tragedii zakorzenionej w greckiej<br />

ziemi. To ekspresja prawdziwej sztuki, którą wymusza<br />

na człowieku pełnia zwyczajnego życia. W oczach<br />

tych kobiet zakorzeniła się wieczna melancholia i cień<br />

pamięci wiecznej utraty. Z otchłani swego smutku patrzą<br />

przybyszowi z daleka głęboko w oczy, jakby zadawały<br />

pytanie o sens jego wędrówki. I zdaje on sobie wtedy<br />

sprawę, że nie zna odpowiedzi. Być może jego wędrówka<br />

nie ma sensu i jest jedynie ucieczką z własnego miejsca…<br />

A właściwie – ucieczką od siebie…<br />

Na tle przepastnego, kobaltowego nieba kołyszą się<br />

delikatnie ogromne osty. Ich dorodne głowy na długich<br />

szyjach łodyg kłaniają się Posejdonowi. Morze srebrzy<br />

się ze wszystkich stron Gór Złych, aż po rozległe krańce<br />

horyzontu. Migocze w słońcu. Mrocznieje w cieniach<br />

chmur. Łagodnieje w ciszy. Burzy się w sztormowym<br />

wietrze. Sprzyja łagodnej żegludze lub zatapia statki<br />

w głębinach wód otaczających przylądek Tajnaron.<br />

Na dnie tych odmętów ciała okrętów śpią wiecznym<br />

snem jak na archaicznym cmentarzysku, na którym<br />

czas kolejnymi warstwami przykrywa minione epoki.<br />

Najstarsze z nich pochodzą jeszcze z wojen lamijskich,<br />

z IV wieku przed Chrystusem. Kolejne opadły tu na dno<br />

w XVIII wieku naszej ery, w czasie wojny wenecko-tureckiej.<br />

A długie wieki potem u przylądka Tajnaron rozegrała się<br />

największa bitwa morska II wojny światowej. W tamte<br />

marcowe dni 1941 roku flota włoska starła się z siłami<br />

aliantów – i poległa, co zmieniło bieg historii oraz układ sił<br />

na Morzu Śródziemnym. I wtedy na drewnianych ciałach<br />

subtelnych, wyszukanych w kształtach starożytnych trier<br />

i nowożytnych karawelach spoczęły zakute w metalowe<br />

zbroje krążowniki i niszczyciele…<br />

To miejsce magiczne – początek i kraniec Europy. Tu<br />

kończy się Mesa Mani – kraina martwej pustki i śmierć ma<br />

tu swoje wrota do Hadesu. Ale gdy spojrzeć na południe,<br />

w odległości dziesięciu mil morskich widać wyraźnie<br />

Cyterę, wyspę bogini miłości – Afrodyty. W tym punkcie<br />

na Ziemi Eros i Thanatos zwarły się ze sobą w jednym<br />

uścisku. W swoim nigdy niekończącym się tańcu destrukcji<br />

i odrodzenia. I zapewne to dzięki wyczuwalnemu tu<br />

wyraźnie potężnemu napięciu pomiędzy potencją życia<br />

50<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


a bezwładem śmierci, niepostrzeżenie<br />

i mimowiednie, przychodzi do wędrowca<br />

katharsis… I czuje on na sobie nieuchwytny<br />

dotyk Absolutu. A wszechobecny ciepły<br />

wiatr od morza przynosi doń tchnienie<br />

upragnionej wolności.<br />

W czasach panowania bogów olimpijskich<br />

na przylądku Tajnaron pewnego dnia stanął<br />

Herakles. Spojrzał w głąb Krainy Wiecznych<br />

Cieni i nie przeląkł się. Przyszedł aż tutaj<br />

po trzygłowego psa Cerbera, pilnującego<br />

zejścia w zaświaty. Wydarł go z podziemi<br />

i odwiózł do Myken. To była ostatnia,<br />

dwunasta praca z kary nałożonej na niego<br />

przez wyrocznię delficką. Tym czynem<br />

odzyskał swoją wolność.<br />

Wchodzę pomiędzy gęste krzewy agnus<br />

castus. Niepozorne to miejsce. I nie ma<br />

w nim grozy. Ślady Charona już dawno przykrył muł<br />

licznych przypływów. Kilka cyklopich głazów tworzy jak<br />

Ruiny świątyni Asomati<br />

gdyby ślad bramy… Ale za tą bramą nie czai się wieczność<br />

– promienie słońca docierają tu do ślepej skalnej<br />

ściany, która prowadzi donikąd… Staję na wzgórzu<br />

u wejścia do ruin świątyni Asomati. To tutaj kiedyś były<br />

wyrocznia Posejdonia i starożytne miasto Tajnaron.<br />

Wchodzę pod łukiem niegdysiejszych drzwi i znajduję<br />

się w niewielkim prostokątnym pomieszczeniu. Kolejne<br />

przejście prowadzące w głąb świątyni jest ciasne i wąskie,<br />

wymaga pokornego pochylenia się wpół. Na złamanym<br />

kikucie jedynej kolumny, pośrodku ciasnej absydy, ktoś<br />

położył strzęp papieru, a na nim zapisane są słowa… Nie<br />

czytam – zapewne to intymny list do wyroczni. Takich<br />

listów jest tutaj więcej. I kwiatów ostu. Być może złożonych<br />

w dziękczynnym darze za celną przepowiednię lub radę.<br />

Zatoczka Asomati<br />

Schodzę w kierunku morza.<br />

Woda w zatoczce Asomati<br />

jest niesłychanie przejrzysta,<br />

bladoturkusowa. Słońce<br />

dotyka jasnych porfirów na<br />

dnie, wyraźnie rysując ich<br />

porowate i nieregularne<br />

kształty. Orzeźwiający chłód<br />

zachęca do zanurzenia się<br />

w głąb… Cisza tego miejsca<br />

daje wytchnienie odpędzające<br />

zgiełk wielu, wielu miesięcy<br />

w mieście. Niekończąca się jest<br />

ta cisza, jak niekończący się<br />

jest zgiełk wielkich miast. Tutaj<br />

szmer szmaragdowej wody<br />

w zatoce odbija się echem<br />

od niewysokich, jasnych<br />

skał. Tam nigdy zaś nie ustaje<br />

męcząca kakofonia dźwięków,<br />

uwięziona pomiędzy murami.<br />

Metalowy drogowskaz do latarni morskiej kieruje mnie<br />

ścieżką wzdłuż morza. Po prawej stronie, w trawie,<br />

napotykam resztki mozaiki ze świątyni Posejdona.<br />

Drobne kamyczki, kremowe i w kolorze sepii, tworzą<br />

okrąg otoczony falami. Ścieżka prowadzi dalej stromym<br />

urwiskiem. Sztormowy wiatr wzmaga się. Na horyzoncie<br />

przepływają okręty zmierzające z niedalekiej Kalamaty<br />

do oddalonej o około 200 mil morskich Algierii. Widzę,<br />

jak potężne tankowce nikną co chwilę w falach, które<br />

zalewają ich pokład. Rozbryzgują się potężne masy wody<br />

o burty, o ściany kontenerowców. To niezwykle przejmujące<br />

– patrzeć, jak za każdym razem spod fal pojawiają się<br />

znowu. Jak przemyślny, choć kruchy człowiek wygrywa<br />

w tym starciu z potężnym żywiołem.<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

51


Zdjęcia: Renata Szpunar<br />

Latarnia morska na przylądku Tajnaron<br />

Jest październikowa ciepła noc 2011 roku. Małym<br />

namiotem, który postawiłam przy ścianie latarni<br />

morskiej na Matapanie, szarpie porywisty, północno-<br />

-zachodni wiatr Meltemi. Kryjemy się za wschodnią ścianą<br />

potężnego budynku, ale nie znajdujemy skutecznego<br />

schronienia przed wiatrem. Trudno zasnąć i noc<br />

upływa bardzo niespokojnie, ale za to widoki na morze,<br />

w kierunku oddalonej o około 10 mil morskich Cytery,<br />

są oszałamiające. Księżyc w pełni co chwilę chowa się<br />

za pędzące po niebie chmury. Jego blask rozświetla fale<br />

w nagłych strugach, przebłyskach, rozmazaniach… Jestem<br />

w obrazie Turnera. Wokół mnie wirują bladosrebrzyste<br />

kolory księżycowej poświaty. Morze huczy i przelewa<br />

się przez skały Matapanu. Gwałtownie mieszają się<br />

wody Morza Jońskiego i Egejskiego. Każdy moment jest<br />

zjawiskiem, obrazem. Jeden za drugim. Światło zmienia<br />

się. Ciemna noc powoli napełnia się brzaskiem. Głębia<br />

pruskich błękitów ustępuje kobaltowi zbliżającego się<br />

dnia…<br />

Nad ranem znienacka z budynku wychodzi latarnik.<br />

Jest zaskoczony naszą obecnością tak samo, jak my<br />

jego widokiem. Ze zdumieniem kręci głową… Jest jak<br />

nieziemskie zjawisko – smukły i piękny jak olimpijski bóg<br />

z antycznej wazy. Czarne kędziory włosów opadają mu<br />

na wysokie czoło ponad greckim profilem nosa. Ubrany<br />

jest w tradycyjny służbowy strój marynarki. Wprawnie,<br />

pełnym szacunku wyuczonym gestem, zdejmuje z masztu<br />

postrzępione płótno narodowej flagi szarpane porywistym<br />

wiatrem. Powoli, z niezmierną czułością, jakby była<br />

najcenniejszym jego skarbem, kruchym i delikatnym,<br />

składa ją pieczołowicie w precyzyjny prostokąt – i znika<br />

wraz z nią w latarni Tajnaronu.<br />

52<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Pozostałości mozaiki świątyni Posejdona<br />

Ścieżka do latarni morskiej na skraju Przylądka Tajnaron<br />

Zostaje po nim pusty metalowy maszt odarty z symboli<br />

błękitnego greckiego nieba i wody, i bieli morskiej piany,<br />

z której zrodziła się Afrodyta na samotnej skale Avgo<br />

u brzegu Cytery – Wyspy Miłości, na którą patrzę teraz –<br />

stojąc tu, na przylądku Tajnaron, jak z każdą chwilą wyraźnieje.<br />

I jak policzki jej szarych skał zaróżowiają się subtelnie<br />

światłem wschodzącego poranka… [RS]<br />

Esej pochodzi ze zbioru „Podróż na Cyterę”<br />

RENATA SZPUNAR


53<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Foto: Renata Cygan


kobiety i ich światy<br />

54<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


ANNA RĄCZKA<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

55


56<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Każdy mój<br />

obraz<br />

zaczyna się<br />

od poszukiwania<br />

w sobie<br />

nastroju,<br />

emocji<br />

lub inspiracji<br />

ANNA RĄCZKA jest absolwentką Państwowego<br />

Liceum Sztuk Plastycznych im. Juliana<br />

Fałata w Bielsku-Białej, ale z malarstwem zaprzyjaźniła<br />

się już we wczesnym dzieciństwie,<br />

bo od zawsze największą przyjemnością dla<br />

niej było tworzenie własnego świata.<br />

Po skończeniu szkoły zaczęła pracę w pracowni<br />

plastycznej, gdzie spełniała się przez<br />

kilka lat. Gdy pracownia się rozwiązała, całkowicie<br />

oddała się działalności plastycznej<br />

na własną rękę – zaczęła projektować odzież,<br />

suknie ślubne, a także zajęła się malowaniem<br />

bombek choinkowych oraz pisanek<br />

wielkanocnych.<br />

Ponieważ cały czas towarzyszyło jej malowanie,<br />

to gdy skończyła z bombkami i jajkami, zanurzyła się w malarstwo.<br />

Artystka najczęściej maluje farbami olejnymi, choć czasem sięga po akryl. Zajmowała<br />

się również grafiką i projektowaniem ceramiki. Obecnie skupia się głównie<br />

na rysunku i malarstwie, w którym stara się podążać własną indywidualną drogą.<br />

W obrazach wykorzystuje swoje graficzne doświadczenia, co powoduje, że jej sztuka<br />

jest świeża i oryginalna. Prace Anny Rączki wystawiane były w wielu miastach<br />

w Polsce i poza granicami kraju, m.in. na Biennale Sztuki w Versilli we Włoszech,<br />

na wystawie Talenti Emergenti 2017 w Galerii Mentana we Florencji. Brała też<br />

udział w wystawach Ragione e Sentimento i It`s Art w Galerii Merlino we Florencji,<br />

Renata Fine Arts w Palm Beach na Florydzie, a także w Gallery Lumino w Perth.<br />

Artystka maluje głównie kobiety. Nostalgiczne, zadumane, zanurzone w świecie pełnym<br />

poezji i spokoju. [RC]<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

57


58<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Wyznaczyłam sobie<br />

trzy „ścieżki”, którymi<br />

podążam w swoim<br />

malarskim świecie.<br />

Pierwsza z nich to<br />

black-white,<br />

bardzo graficzna<br />

i wymagająca<br />

maksymalnego<br />

uproszczenia przekazu.<br />

Druga to sepia,<br />

gdzie pozwalam sobie<br />

na dodanie koloru,<br />

przeważnie<br />

w odcieniu<br />

starego złota,<br />

przez co można mieć<br />

skojarzenie ze starą<br />

fotografią.<br />

Trzecia jest<br />

kolorowa<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

59


60<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

W<br />

życiu codziennym<br />

tworzymy relacje,<br />

sieć związków,<br />

ale często się boimy,<br />

że wyrażanie uczuć może<br />

być odbierane jako słabość.<br />

Chowamy je we wnętrzu<br />

i to często powoduje, że<br />

czujemy się samotni. Staram<br />

się pokazać, że nasze<br />

uczucia są tym, co nas<br />

określa i pozwala na relacje<br />

z drugim człowiekiem. Linie<br />

wokół postaci są tkanką zależności<br />

pomiędzy światem<br />

wewnętrznym a rzeczywistością<br />

– pomostem, który<br />

pozwala na komunikację.<br />

Malując, staram się pokazać<br />

intymny i subtelny<br />

świat, to co dzieje się w duszy<br />

każdej i każdego z nas.<br />

W dążeniu do przekazania<br />

tego, poszukuję własnych<br />

środków wyrazu, sięgając<br />

często do osobistych doświadczeń.


Nie szukaj prawdy o mnie<br />

W słów wartkim strumieniu<br />

W urodzie mego ciała<br />

Czy skinieniu głowy<br />

Prawdę o mnie odkryjesz<br />

W moim zamyśleniu<br />

Gdy będziesz gotowy<br />

Abym tego chciała.<br />

Anna Rączka<br />

Niektóre<br />

moje<br />

obrazy<br />

malują się<br />

same<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

61


POEZJA<br />

Polecane<br />

JACEK JASZCZYK – poeta, dziennikarz, radiowiec,<br />

redaktor naczelny pisma „Poezja dzisiaj”. Publikował<br />

m.in. w „Helikopterze”, „Tlenie Literackim”, „Salonie<br />

Literackim”, „Latarni Morskiej”, „Wydawnictwie J”,<br />

„Obszarach Przepisanych”, „Piśmie Literackim Epea”,<br />

„Akancie”, „Migotaniach”, „LiryDramie”, „Autografie”,<br />

„Poezji dzisiaj”, „Toposie”, „Fabulariach”, „Afroncie”,<br />

„Wyspie”, „Akcencie” i „Odrze”. Jego wiersze znalazły<br />

się w wielu krajowych i międzynarodowych antologiach<br />

oraz czasopismach literackich wydawanych za granicą.<br />

Tłumaczony na języki: włoski, białoruski, ukraiński, rosyjski,<br />

niemiecki oraz angielski. Autor książek Tańczą w<br />

nas życia geniusze (2018), pomiędzy / between (2020).<br />

Laureat prestiżowego konkursu Wybitny Polak w Irlandii<br />

(2019) Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego<br />

„Teraz Polska” w kategorii Osobowość. W latach 2020-<br />

2021 nominowany przez Kapituły Redakcji „Gazety Pomorskiej”,<br />

„Expressu Bydgoskiego” i „Nowości Dziennika<br />

Toruńskiego” do tytułu Osobowość Roku w kategorii<br />

Kultura. W 2022 roku podczas XV Festiwalu Poezji Słowiańskiej<br />

uhonorowany medalem im. Barbary Jurkowskiej<br />

za wkład w organizację i promocję literatury polskiej<br />

na forum międzynarodowym. Laureat Nagrody XX<br />

Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO<br />

(World Poetry Day UNESCO 2020 Award).<br />

62<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


POEZJA<br />

***<br />

z tkanki szarych chmur<br />

wypowiedz andromedę<br />

z płomienną raną mgławicy<br />

z tkanki szarych chmur<br />

wypowiedz jaskrawość<br />

wszystkich upadłych sumień<br />

w których staje się Arktyka<br />

z tkanki szarych chmur<br />

wypowiedz serce kosmosu<br />

niech pęknie na dnie rzeki<br />

nie wypowiadaj skostniałych myśli<br />

są zimne jak śmierć<br />

WIERSZ Z BIODEGRADOWALNEGO<br />

HYDROFOBOWEGO SPRAYU<br />

***<br />

jesteśmy<br />

błyskiem boga Wisznu<br />

cieniem leżącym<br />

w grobli olbrzyma<br />

komety w nas<br />

i brzdęk żelaza<br />

my – pradawne ognie<br />

na dnie wulkanu Etna<br />

w którym cyklop<br />

z iskier wykuwa<br />

nowy świat<br />

my – krzyk Hadesa<br />

trójząb Posejdona<br />

piorun Zeusa<br />

w oczach bogów<br />

chłodem laterytu<br />

zamykający niebo<br />

OKNO<br />

Kto nie doświadczył, nie wie,<br />

jak trudno przebywać wśród obcych ludzi…<br />

przeciętny Eir jest kimś<br />

kto między naszymi światami<br />

czeka na deszcz<br />

który płynie naszym bólem<br />

może takim samym jak zrozumienie<br />

dlaczego te same przestrzenie<br />

tak samo jaskrawe<br />

inaczej palą ciało<br />

pytasz jak objąć ten świt<br />

przegryzany jak słowa na ich ustach<br />

które coraz częściej<br />

stają się ustami zwierząt<br />

w trzewiach tej ziemi<br />

wypalonej goryczą<br />

bliznami gojąc groble<br />

gdzie kości martwych dni<br />

na poboczu Mlecznej Drogi<br />

z widokiem donikąd<br />

Chcemy nieść ludziom poezję. To zabawny,<br />

ale i ekscentryczny sposób, aby tego dokonać. – Sara Siegel<br />

Piszę, bo nasza wieczność to chwila.<br />

Może wśród spacji i dwukropków staniemy<br />

się niezniszczalni. W ciszy kamienia<br />

słyszę dno ziemi i czuję jak umiera we mnie<br />

poezja. Tylu was bez miary i nikogo<br />

wprost. Pusto z wami i zimno po was.<br />

W oknie śladów waszych smugi. Tu byłem –<br />

wciął się między nas lot ważki i waży<br />

się rym spopielonych wierszy, po których<br />

bruzdą tnie się i żądli pustka. Niemi<br />

i folwarczni. Posłowie, apostołowie,<br />

domokrążcy i przewodnicy. Nie zapłacze<br />

nad wami żaden deszcz. Zamieć zagubi<br />

was i rozwieje. Od środka waszej nicości<br />

boli mnie ciało. Niebo przyspiesza, niebo<br />

opada. Wybiegam przez tkankę osiedla<br />

dalej niż rysa, z której rzucam się w otchłań.<br />

Jesteście w niej cząstkami kurzu – bólem<br />

w ranie wszechświata, w którym nie mieszczą<br />

się już słowa. Tak żyjąc jak więzień z utopii,<br />

umieram między wami łagodnie.<br />

DEWON<br />

mój sąsiad<br />

który w kieszeni nosi słońce Ulissesa<br />

śpiewa przez ścianę o człowieku<br />

który wyjął siekierą z lasu serce<br />

jego żona która w klasztornej ciszy<br />

układa w głowach papieży<br />

zanik pamięci<br />

przypomina drzewo lasu deszczowego<br />

przez który przechodzi mój lęk<br />

trzymamy między sobą kamień ulicy<br />

i wierzymy w życie wieczne<br />

zamknięte w muszli amonita<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

63


Nieszablonowe myślenie<br />

Będziesz musiał(a) zerwać ze sobą, żeby odnaleźć<br />

siebie. Często szukamy bezpiecznej strefy<br />

w działaniu, schematów, które nam coś ułatwią.<br />

Ale te schematy uniemożliwiają odnalezienie<br />

siebie i swojego unikalnego języka artystycznego.<br />

Nastaw się na dużą dawkę inspiracji<br />

i unoszenie się nad ziemią!<br />

Unikalny język artystyczny<br />

W mojej autorskiej metodzie nauczania najważniejsze<br />

jest poszukiwanie unikalnego języka<br />

artystycznego. Każdy ma swoją wrażliwość,<br />

ja pomogę Ci się o nią zatroszczyć i rozwinąć.<br />

Zaangażowanie<br />

Nie talent, a szczere zaangażowanie jest najważniejsze<br />

dla osiągnięcia artystycznych celów. Dlatego<br />

zapraszam tylko osoby, które chcą poświęcić<br />

czas i są gotowe do pracy. Wszystkie kursy zakładają<br />

intensywne działanie również między zajęciami.<br />

Jeśli nie znajdziesz na to czasu, to nie jest to miejsce<br />

dla Ciebie albo jeszcze nie ten moment.<br />

Wyższy poziom<br />

Większość ludzi korzysta z niewielkiego procenta<br />

swoich możliwości. Tutaj spróbujemy sięgnąć po<br />

znacznie więcej. Moje wieloletnie doświadczenie<br />

w nauczaniu pokazało mi, że odpowiednie nastawienie<br />

- wiara w siebie i w to, co chcemy stworzyć,<br />

uskrzydla bardziej niż napoje energetyzujące.<br />

Jesteś ważny(-a)<br />

W dużej grupie i przy dużym gronie pedagogicznym<br />

możesz zniknąć, szczególnie jeśli jesteś osobą<br />

wycofaną. Tutaj Ci to nie grozi. Dla mnie każda<br />

osoba jest ważna i każdej poświęcam odpowiednią<br />

uwagę, dającą możliwość rozwoju i poszukiwania<br />

siebie.<br />

64<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Grupa<br />

Oczywiście będziesz przede wszystkim pracować<br />

sam(a), ale w umiejętnie prowadzonej grupie<br />

osób z otwartymi umysłami osiągniesz znacznie<br />

więcej i przeżyjesz coś, co pomoże Ci się otworzyć<br />

na samego siebie.


K r z y s z t o f B i e l i ń s k i<br />

Czy twórczego myślenia można się nauczyć?<br />

Krzysztof Bieliński – artysta fotograf, twórca<br />

fotografii abstrakcyjnej, jeden z czołowych<br />

fotografów teatralnych, autor fotografii<br />

do blisko dziewięciuset spektakli krajowych<br />

i zagranicznych, twórca plakatów teatralnych<br />

oraz albumów fotografii teatralnej:<br />

Lupa/Teatr, Treliński, Staniewski-Gardzienice-Antyk,<br />

BTL/Lalki, Warlikowski/Teatr<br />

(współautor), Kudlička. VolumeI (współautor).<br />

Od 2008 roku jest stałym fotografem<br />

Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, stale<br />

współpracuje z kilkunastoma innymi teatrami.<br />

Wykładał fotografię teatralną oraz<br />

plakat w Warszawskiej Szkole Filmowej i na<br />

Fotografii UW. W 2019 roku został jurorem<br />

V Konkursu Fotografii Teatralnej, organizowanego<br />

przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa<br />

Raszewskiego. W 2020 roku prowadził<br />

pierwsze w Polsce Master Class z fotografii<br />

teatralnej online we współpracy z Instytutem<br />

Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego<br />

zakończone wystawą w Starej Galerii ZPAF.<br />

We wrześniu 2020 na łamach miesięcznika<br />

„Teatr” ogłosił Manifest Twórczej Fotografii<br />

Teatralnej. W 2021 roku otrzymał tytuł<br />

Artysty Roku 2020 pisma Post Scriptum.<br />

Wykłada fotografię abstrakcyjną w Studium<br />

Związku Polskich Artystów Fotografików.<br />

Zapraszam wszystkie osoby,<br />

które chcą rozwijać<br />

swoją wrażliwość<br />

i odnaleźć (lub odnaleźć na nowo)<br />

swój unikalny<br />

język artystyczny.<br />

Zapraszam też tych,<br />

którzy chcą się szybko nauczyć<br />

fotografować<br />

i nie boją się wyzwań.<br />

www.szkolafotografiieksperymentalnej.pl<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

65


Lambada<br />

Mam sześć lat, trwają wakacje. Pewnego dnia<br />

wujek przywozi króliki, które mają zostać u nas<br />

na jakiś czas. Są piękne: z gęstą sierścią i długimi<br />

uszami. Uwielbiam je głaskać, choć nie mam ku temu zbyt<br />

wielu okazji – są zamknięte w szopie. A tam pajęczyny,<br />

które mnie brzydzą. Wtedy jeszcze nie wiem, że te<br />

wspaniałe sierściuchy będą kiedyś obiadem. Ze wszystkich<br />

najbardziej lubię brązowego, nazywam go Bronek.<br />

Umaszczeniem przypomina kota europejskiego. Czasami<br />

jest wypuszczany na trawę i wtedy go dopieszczam. Ojciec<br />

robi zdjęcie. Jak zwykle chce mnie ustawiać i starannie<br />

komponować, ale przecież króliki są szybkie. Więc zdjęcie<br />

jest na szybko, choć wychodzi jak pozowane. W tle<br />

fragment domu, krzaki agrestów i piękne kwiaty, które nie<br />

pachną. Cieszę się bardzo z tej pamiątki, tym bardziej, że<br />

mam na sobie ulubioną spódniczkę uszytą przez babcię –<br />

lambadę. Nazwa zapożyczona jest z przeboju ostatnich lat.<br />

W teledysku panie tańczą w falbaniastych miniówkach,<br />

właśnie takich jak moja: biała w niebiesko-różowe wzory.<br />

Lubię rzeczy szyte przez babcię, ponieważ nigdy nie są za<br />

ciasne, jak te ze sklepu. Ile to razy mówię jej, by sukienkę<br />

uszyła szerszą w talii o kilka centymetrów. Wtedy jest<br />

wygodnie i nawet dobrze.<br />

Kilka miesięcy później wraca temat królików. Przychodzi<br />

wujek i mówi: „Mam coś dla ciebie”. Bardzo się cieszę, bo<br />

lubię niespodzianki. Dostaję skórkę królika, która wygląda<br />

znajomo. Zbyt znajomo. „To z tego twojego ulubionego,<br />

będzie ci nogi grzał” – dodaje z uśmiechem. – „A mięsko<br />

zjemy w kiełbasie”. Faktycznie, zauważam, że to sierść<br />

Bronka, tak samo się układa pod palcami. Dziwnie mi z tym<br />

wszystkim, ale nie daję tego po sobie poznać. Grzecznie<br />

dziękuję za prezent. Odtąd będę go kładła na udzie, by<br />

miał prawdziwy kształt, i wtedy głaskała.<br />

Cały rok czekam na urodziny. Listopad nigdy nie jest ładny,<br />

obłapia deszczem lub mrozem. Z dwojga złego wolę, by<br />

padał śnieg, bo wtedy jest bajkowo. Pięknie – myślę, gdy<br />

wstaję rano, a na dworze jest już biało. Trafiło w sobotę,<br />

a więc sprzątanie, później pieczenie ciast, i tak aż do<br />

późnego popołudnia. Wszyscy w domu mają dużo roboty,<br />

w końcu musi być perfekcyjnie. Mama lubi czystość.<br />

Z niecierpliwością czekam na gości, aż przyjadą, zwracają<br />

na mnie uwagę i dają jakieś prezenty. Czasami pieniądze,<br />

które można odkładać na późniejsze lata. Babcia jest<br />

zawsze na końcu, i to jej się boję. Chciałabym by kochała<br />

mnie tak jak inne wnuki, ale wiem, że jestem na to zbyt<br />

brzydka. Że tylko włosy mam piękne. Kiedyś dziadek<br />

powiedział, by mnie nie brała na kolana, bo jestem za<br />

gruba. Miałam wtedy kilka lat mniej, a mimo wszystko…<br />

Teraz dostaję od niej dwie jeansowe spódniczki. Są<br />

prześliczne, choć bardzo ciasne. Nie mieszczę się w żadną<br />

z nich i jestem na siebie zła. Później płaczę. Druga babcia,<br />

krawcowa, mówi, że zrobi z nich jedną. Że w końcu będę<br />

mieć wszystko na miejscu.<br />

Żałoba jest trudna. Mam sen o matce, która leży w łóżku.<br />

Jest całkiem zdrowa, głaszczę ją po włosach, bo jeszcze<br />

są. Czuję się dobrze, dość dobrze. Aż pióra na mojej<br />

głowie unoszą się do góry. Mam skojarzenia z Incepcją,<br />

z wodą, która wypadała ze szklanek. Nagle wiem, że to<br />

sen. Mówię mamie, że nie żyje od jakiegoś czasu. Budzę<br />

się, a z niej uchodzi życie. Teraz jest prawdziwiej, kiedy<br />

tak nie żyje. Znajduję huśtawkę i zaczynamy (z innymi<br />

osobami) zabawę. To dziwne, bawić się beztrosko po<br />

śmierci bliskiego. Nie pamiętam, jak się wtedy czuję, tego<br />

nie rejestruję. Tylko to, że huśtawka jest różowa. Nigdy<br />

nie lubiłam tego koloru, nawet wtedy, gdy miałam sześć<br />

lat. Odcienie błękitu towarzyszą mi od dziecka. Po chwili<br />

znowu się budzę. To był sen we śnie. Skojarzenia z Incepcją<br />

były uzasadnione. [KK]<br />

KAROLINA KUŁAKOWSKA<br />

*<br />

66<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


OBRAZ: KRZYSZTOF ŁOZOWSKI<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

67


68<br />

Foto: Kama Rokicka<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


KASIA BIAŁEK<br />

Foto: Kasia Białek<br />

Foto: Kasia Białek<br />

Foto: Kama Rokicka<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

69


Foto: Agata Vera Schiller<br />

70<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Foto: Kama Rokicka<br />

KASIA BIAŁEK<br />

Czy zawsze byłaś zjednoczona ze<br />

swoją ceramiką?<br />

Rozpoznaję glinę od 20 lat. Cały czas<br />

jest to dla mnie ekscytujące. I wciąż<br />

nie mogę powiedzieć, że ją rozpoznałam,<br />

raczej stworzyłam sobie z nią<br />

taką relację, że mogę robić dużo ciekawiej<br />

niż kiedyś. Więc rozpoznałam<br />

glinę, ale na swoje potrzeby. Praca<br />

w innego rodzaju materiale byłaby<br />

dla mnie kłopotem.<br />

Stworzyłaś własne tworzywo?<br />

Tak, mam swoją autorską mieszankę.<br />

I jestem jej bardzo wdzięczna. Do<br />

końca nie wiem, czy jest efektem mojej<br />

wiedzy, zbiegiem okoliczności, czy<br />

wynikiem lat prób. Pewnie wszystkiego<br />

po trochu. W ceramice szukam<br />

tego, co ponadczasowe i surowe jak<br />

Sens kruchości<br />

Ceramika z przekazem<br />

kamień. Opracowałam unikalny sposób<br />

malarskiego szkliwienia. Lubię<br />

minimalistyczną dekorację i barwy<br />

ziemi, gliny, tlenków. Kolory, jeśli już,<br />

to spłowiałe, niewyraźne, mgliste.<br />

Zatem te poszukiwania adekwatnego<br />

materiału musiały trwać?<br />

Musiały. Teraz jestem w bezpiecznym,<br />

głębokim związku. Moim partnerem<br />

jest glina, która weszła w relację ze<br />

mną.<br />

Rozmawia Anna Maruszeczko<br />

Ty tworzysz ceramikę czy ceramika<br />

tworzy Ciebie?<br />

To, co wytwarzam… Mogę się w tym<br />

zobaczyć. Najwyraźniej zaspokajam<br />

swoją głęboką potrzebę, żeby cały<br />

czas przerabiać siebie na glinę.<br />

Opowiesz, jak przebiega proces przerabiania<br />

doświadczeń życiowych na<br />

ceramikę?<br />

Ostatnio miałam bardzo dużo do<br />

71<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Foto: Kasia Białek<br />

przerobienia. Można śmiało powiedzieć,<br />

że nastąpiło zawalenie się<br />

systemu: rozwód w pandemii, a po<br />

dwóch latach strata najbliższej przyjaciółki.<br />

Po roku żałoby po pierwszej stracie<br />

złapałam kontakt ze sobą. Wracało<br />

zaufanie do siebie i powoli odzyskiwałam<br />

poczucie bezpieczeństwa.<br />

A jak to się wyrażało w glinie? Glina<br />

zmieniła fakturę. Stawała się satynowa.<br />

Wcześniej lubiłam chropowate<br />

powierzchnie.<br />

Moje ciało stało się inspiracją. Przestało<br />

być tylko narzędziem, stało<br />

się modelem. Przyglądałam się<br />

mu. Była w tym jakaś upojna płynność.<br />

Wyczulił mi się zmysł dotyku.<br />

On u mnie zawsze musiał być dość<br />

rozwinięty – choćby po to, żeby móc<br />

robić to, co robię – ale właśnie w procesie<br />

odzyskiwania wewnętrznego<br />

spokoju pojawiła się zmiana kolorystyki,<br />

zaczęłam odkrywać ciepły cielisty<br />

kolor. Wtedy, gdy zaczęłam odzyskiwać<br />

poczucie równowagi, w mojej<br />

ceramice pojawił się motyw powrotu<br />

do ciała. Spod palców wychodziły mi<br />

na przykład ceramiczne piersi.<br />

Do czego służą te naczynia?<br />

Ceramiczne piersi służą do celebrowania<br />

faktu, że kobiece piersi istnieją.<br />

(śmiech) To ten rzadki przypadek,<br />

gdy to, co robię, nie ma konktretnego<br />

przeznaczenia, poza dzieleniem się radością<br />

życia. Kubek Raj z wywieniętym<br />

jak usta brzegiem to już konkretne naczynie,<br />

ale nie mam pojęcia na co.<br />

Cofnijmy się trochę. Jakie były korzenie<br />

chropowatości w Tobie i w Twojej<br />

ceramice?<br />

Ta ceramika jest użytkowa. Ma służyć<br />

ludziom. Fakt, że ja tam jestem,<br />

to wartość dodana, że tak to ujmę.<br />

(śmiech) Ona nigdy nie była tak chropowata,<br />

żeby nie dało się z tego jeść<br />

czy pić, jednak później, gdy zaczął<br />

się zmieniać mój stosunek do samej<br />

siebie, gdy pojawiła się delikatność<br />

i czułość, to było to też wyczuwalne<br />

w przedmiotach, które tworzę. Wyraźnie<br />

poczułam, że to jest potrzebne.<br />

Chciałam, żeby ci, którzy dotykają<br />

moich naczyń, na przykład pijąc<br />

z kubka, dotykając jego brzegu, doświadczali<br />

optymalnej przyjemności.<br />

Ergonomia i komfort użytkowania są<br />

dla mnie priorytetem.<br />

Wcześniej uwielbiałam dodawać do<br />

gliny szamotu, przez co potęgowałam<br />

efekt surowości. Jeśli ceramika po wypaleniu<br />

miała nierówną, chropowatą<br />

powierzchnię i przypominała naturalny<br />

kamień, byłam przeszczęśliwa. Określałam<br />

się poprzez ten kamienny styl.<br />

Twoja miłość do kamienia sprowadzała<br />

się do estetyki?<br />

Estetyka, której pierwowzorem jest<br />

najbliższe otoczenie, jest dla mnie<br />

ukojeniem, bezpiecznym domem.<br />

Najlepiej, gdy miska czy talerz zaniesione<br />

do lasu lub nad brzeg rzeki wtopią<br />

się w tło. Kontekstem nie jest obrus<br />

na stole w domu. To jest tak, jakbym<br />

robiła dekorację leśnej polany,<br />

niekoniecznie dla ludzi. Jeśli wydaje ci<br />

się, że trzymasz w ręce wazon zrobiony<br />

z kamienia, to o to chodzi.<br />

Nigdy nie pociągała Cię delikatność<br />

porcelany?<br />

Delikatność porcelany jest niedościgła,<br />

próbuję robić najlżejsze naczynia,<br />

jak to jest możliwe. Zdarzają się serie<br />

tak cienkie jak porcelanowe, ale to<br />

jest bardzo kosztowne.<br />

72<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Lubię<br />

minimalistyczną<br />

dekorację,<br />

kolory ziemi,<br />

gliny,<br />

tlenków<br />

Foto: Marlena Twardowska<br />

Tak czy owak doświadczyłaś metamorfozy.<br />

Z epoki kamienia przeszłam do epoki<br />

eksplorowania wnętrza. Bardziej niż<br />

świat zewnętrzny zaczęło mnie interesować<br />

to, co mam w środku.<br />

Nieoczekiwanie delikatność, wręcz<br />

kruchość, której doświadczałam<br />

w procesie dochodzenia do równowagi,<br />

okazała się moją siłą. Zaczęłam<br />

ją postrzegać jako swój największy<br />

potencjał.<br />

Jakim cudem?<br />

Gdy zostałam postawiona w sytuacji,<br />

w której musiałam sobie radzić sama,<br />

mogłam też wreszcie lepiej się sobie<br />

przyjrzeć. Dowartościowałam wrażliwość,<br />

której nie doceniałam i o której<br />

zawsze słyszałam, że jest wadą.<br />

Serio? Tak o tym myślalaś, czy świat<br />

Ci to wmówił?<br />

Miałam to uwewnętrznione. „Nie<br />

idź tam”, „Nie rób tego, bo będziesz<br />

cierpieć” etc. Skąd to się wzięło, nie<br />

wiem.<br />

A teraz to uwolniłaś i uprawomocniłaś?<br />

Tak. Mam cieńszą skórę i nierzadko<br />

z tego powodu cierpię, ale taka jestem.<br />

Dzięki temu czuję więcej.<br />

Zobacz, ile musi się stać, żeby człowiek<br />

mógł dać sobie prawo do bycia<br />

sobą i jaki zasadniczy ma to wpływ<br />

na jego twórczość.<br />

To prawda, niektórym trzeba katastrofy,<br />

żeby wypaść z roli. Jednak, gdy<br />

rola się kończy, czasami jest pustka.<br />

Musisz się przeorganizować, a bywa,<br />

że nie ma na to pomysłu. Pozostawanie<br />

w „nie wiem”, „boję się” jest dojmujące.<br />

Zwodnicza jest też strategia<br />

obronna, która zakłada, że będę bardzo<br />

dużo pracować, żeby nie czuć.<br />

Pandemia sprawiła, że zostałam mocno<br />

skonfrontowana sama ze sobą, nie<br />

miałam gdzie uciec.<br />

Być może w innych okolicznościach<br />

uciekałabyś gdzieś na zewnątrz.<br />

Na pewno. Trudno się do tego momentu<br />

konfrontacji zbliżyć. Ale myślę,<br />

że gdy się już w tym jest, to też<br />

jest trudno. Też wymyślasz różne powody,<br />

żeby tego nie robić, żeby nie iść<br />

na terapię.<br />

Ty zdobyłaś się na odwagę, żeby pójść<br />

za impulsem. Czy ta zmiana w Tobie<br />

to był długi proces czy olśnienie?<br />

Na pewno nie olśnienie. Proces, ale<br />

nie długi. Tego się nie da przewidzieć,<br />

zatamować ani przyspieszyć. To jest<br />

życie po prostu.<br />

Dałam sobie prawo i czas na zbliżenie<br />

się do siebie, do swojej istoty. Dawałam<br />

sobie tego czasu coraz więcej,<br />

również na przeżywanie. Po drugiej<br />

stracie, kiedy zmarła moja przyjaciółka,<br />

bardzo chciałam w tym być.<br />

Z namysłem być w żałobie. Z szacunku<br />

do niej chciałam w tym pobyć, nie<br />

odwracać się. Doświadczenie przejścia<br />

przez tego rodzaju graniczne doświadczenie<br />

bardzo zmienia.<br />

Ludzie, może instynktownie, zagłuszają<br />

smutek…<br />

To jest naturalne. U mnie było inaczej<br />

dzięki pracy, bo ja sobie wstaję i robię<br />

kubek pod tytułem Smutek.<br />

Albo świecę pod tytułem Bezkres.<br />

Te świece także powstały pod wpływem<br />

przeżyć związanych ze śmiercią,<br />

prawda?<br />

Tak. Bardzo chciałam dać temu miejsce<br />

gdzieś w swoim świecie. Bo nie<br />

miałam pomysłu na śmierć. Nie wie-<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

73


działam, co się z tym robi. Ja się tylko<br />

zawsze odwracałam. Nie chciałam tego<br />

doświadczać. Odczuwanie śmierci bliskiej<br />

osoby miało w sobie kres. Jakbym<br />

prędzej czy później natrafiała na ścianę.<br />

Wiedziałam, że można dojść do jakiegoś<br />

momentu, a potem to już raczej<br />

trzeba się odwrócić.<br />

Tym razem poszłaś za tym?<br />

Tak jakby… samo się poszło.<br />

Nie wykalkulowałaś tego?<br />

Pracując, próbowałaś się bronić,<br />

przetrwać ten trudny czas?<br />

Z jej śmiercią przyszedł ogromny lęk<br />

przed śmiercią, przed samotnością.<br />

Również tę sprawę załatwiałaś?<br />

To już wtedy idzie po całości.<br />

A ta biała plamka na czarnej ceramice?<br />

To dawało przestrzeń. Chciałam pokazać,<br />

że To nie jest płaskie.<br />

A talerz z napisem „Kochanie, płacz”?<br />

Piszę na moich naczyniach to, co przychodzi<br />

do mnie w formie słów. A pod<br />

słowami są przestrzenie. Jest bezkres,<br />

bezmiar, spokój, czułość, miłość, żar<br />

i płacz.<br />

Staram się być uważna na to, co mówi<br />

mój wewnętrzy głos. I nie kryję, że on<br />

czasem przemawia do mnie głosem<br />

patriarchalnego dziada. „Nie płacz”<br />

czy „weź się w garść” jest dla mnie<br />

bardzo przemocowe.<br />

Pisarka Agnieszka Szpila woła do nas<br />

z kart swoich Heks: „Rypać martwiaki!”.<br />

Ty także w jakiś sposób wykrzykujesz<br />

hasła wymierzone w patriarchat.<br />

Foto: Kasia Białek Foto: Kasia Białek Foto: Sławek Bujnowski<br />

Wazony z cyklu „Rozwarcie...“<br />

Instynktownie chciałam połączenia<br />

myślenia z czuciem. Nie za dużo myśleć<br />

o tym, ale jednak myśleć, odczuwać i<br />

dać się temu przeżyć. I wypalanie czarnej<br />

ceramiki, już bez żadnego szkliwa,<br />

na której jest jedna jasna plamka, to<br />

było właśnie o tym.<br />

Nie w kontekście ciemności zagrażającej,<br />

budzącej lęk, tylko takiej, która<br />

jest ciszą, bezkresem, roztopieniem<br />

się. Robiąc to, będąc w tym, pomogłam<br />

sama sobie.<br />

Przyjaciółka miała świadomość, że<br />

w ten sposób reagujesz na jej chorobę<br />

i nieuchronność śmierci?<br />

To było poza nią. Ona chorowała bardzo<br />

krótko. Wtedy nie byłam w stanie<br />

tego przerabiać. Chociaż… odkryłam,<br />

że zaczęłam wypalać tę czerń jakiś czas<br />

przed tym, jak ją zdiagnozowano. Szok.<br />

74<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

„Kochanie, płacz” jest o wolności,<br />

którą sobie daję, do wyrażania uczuć.<br />

Wzięło się z przekonania, że to przynosi<br />

ogromną ulgę, że to działa. Wysyłam<br />

też zaproszenie do mojego kochania,<br />

żeby się wypłakało, jeśli ma<br />

potrzebę. I żeby czuło, kimkolwiek<br />

to kochanie jest, że nie musi się powstrzymywać,<br />

bo zaprzeczanie uczuciom,<br />

blokowanie swojej wrażliwości,<br />

to tak naprawdę niepokazywanie<br />

tego, że jest się człowiekiem. Ten talerz<br />

jest przekazem o równym dostępie<br />

do łez dla każdego. O szacunku<br />

dla wrażliwości i szacunku do bycia<br />

we wszystkich możliwych odsłonach<br />

człowieka. Bez oceniania, że tylko<br />

baby płaczą. To jest dla mężczyzny,<br />

który naprawdę może przestać nosić<br />

swoją męskość jak ciężar. „Kochanie,<br />

jesteś pełen różnych emocji, płacz, jeśli<br />

tego potrzebujesz”.<br />

Wszyscy jesteśmy stworzeni przez<br />

system patriarchalny. Gdy zaczynamy<br />

chcieć się z tego wyrwać, to jeszcze<br />

ostrzej widzimy, jak on nas trzyma.<br />

Ale jeśli w ogóle go widzimy, to już<br />

dużo.<br />

Co z tego może wyniknąć? Z tego<br />

wstydu i usilnej potrzeby maskowania<br />

swoich uczuć?<br />

Ból. I rozpad naszego świata. Bo wrażliwość<br />

nie jest szanowana. Nie jest<br />

wartością.<br />

Pewnie obie jesteśmy przepełnione<br />

lękiem przed światem zarządzanym<br />

przez nieczułych, znieczulonych


wręcz władców czy właścicieli. A to<br />

droga do zatracenia.<br />

Rabunkowe eksploatowanie Ziemi<br />

wymaga dezaktywowania w sobie tej<br />

części, która jest wrażliwa. Od pozwolenia<br />

sobie na bycie wrażliwym runie<br />

stary okrutny świat.<br />

Teraz jesteśmy już na innym etapie<br />

rozwoju. Widzimy, że eksploatacja<br />

Ziemi poszła za daleko i musimy wrócić<br />

do swej wrażliwej natury, żeby ją<br />

uratować.<br />

Absolutnie. To jest nowy mit.<br />

Twoja ceramika pośredniczy w tworzeniu<br />

tego nowego mitu.<br />

Chcialabym. To jest najpiękniejsze, co<br />

możesz o niej powiedzieć. Ona mogłaby<br />

być częścią, drobnym znakiem,<br />

symbolem szukania połączenia. Jestem<br />

w bardzo głębokiej relacji z materiałem,<br />

z gliną z ziemi. Ale to nie jest<br />

tylko materiał, w zachodnim rozumieniu.<br />

Dla rdzennych ziemia jest żywa.<br />

Jesteśmy całością.<br />

Wszystko, co tu jest, jest żywe. Dla<br />

mnie to, ile czasu z nią spędzam,<br />

pracując w glinie, i to, co mogę dzięki<br />

niej tworzyć, to jest…. Codziennie<br />

dziękuję za to, że mam taki luksus<br />

i przywilej, że ją transformuję w użytkowe<br />

przedmioty, które służą ludziom<br />

do tego, żeby podać obiad, jakiś przysmak,<br />

żeby celebrować śniadanie, żeby<br />

stworzony przeze mnie przedmiot dodawał<br />

coś do tego, czym się karmimy.<br />

Pomyślałam, że gdy na przykład jakiś<br />

mężczyzna weźmie w swoje duże<br />

dłonie Twoją miseczkę, to siłą – tej<br />

– rzeczy musi wypuścić powietrze,<br />

uelastycznić się, żeby jakoś się obejść<br />

z tą delikatną formą. Ona go uczy delikatności.<br />

A może nawet wyzwala<br />

z gorsetu stereotypu? (śmiech)<br />

Widzę i napawa mnie to radością, że pojawiają<br />

się mężczyźni, którzy nie zadowolą<br />

się już seryjną produkcją ze sklepu,<br />

potrzebują bardziej wyrafinowanej ceramiki.<br />

Foto: Kama Rokicka<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

75


KASIA BIAŁEK<br />

„Jestem socjologiem, co<br />

oczywiście nie świadczy<br />

najlepiej o praktyczności,<br />

ale wydawało mi się<br />

to mniej szalone niż ASP”,<br />

mówi. Gdy mieszkała we<br />

Wrocławiu, pełnym artystów<br />

ceramików, w dużej<br />

mierze absolwentów<br />

Wydziału Ceramiki ASP,<br />

poznała osobę, która zaproponowała,<br />

że będzie<br />

ją uczyć tego rzemiosła<br />

w swojej pracowni.<br />

Foto: Agata Vera Schiller<br />

Po przeprowadzce do Warszawy<br />

trafiła do kultowej<br />

pracowni Keramos na Żoliborzu,<br />

która działa od ponad<br />

30 lat, najdłużej w Polsce.<br />

„Uczyłam się ceramiki<br />

od artystów-zapaleńców,<br />

była to nauka nasycona treścią<br />

i doświadczeniem. Przekazywano<br />

mi wiedzę, ale też<br />

swoje nastawienie do gliny,<br />

etos, pasję”. Uczyła się tam<br />

z przerwami 5-6 lat.<br />

Obecnie działa samodzielnie<br />

w pracowni ceramicznej<br />

Kasia Białek Ceramika,<br />

gdzie powstaje głównie<br />

ceramika użytkowa<br />

w pojedynczych egzemplarzach<br />

lub krótkich seriach,<br />

zawsze z autorskim przekazem<br />

do świata. Jej podstawowym<br />

wzorem jest<br />

odbicie linii papilarnych.<br />

Bardzo się stara zachować<br />

autentyczność, cały czas<br />

pyta siebie, czy to, co powstaje<br />

w jej pracowni, idzie<br />

z niej, czy jest w tym wierna<br />

sobie. Dawniej szukała<br />

inspiracji w naturze. Teraz<br />

eksploruje swoje wnętrze,<br />

niezmiennie w połączeniu<br />

z Naturą.<br />

Foto: Kasia Białek<br />

76<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Foto: Kasia Białek<br />

Ciałopozytywny różowy kubek<br />

Czują różnicę?<br />

I opowiadają o swoich wrażeniach dotykowych<br />

czy kolorystycznych. Ja tego<br />

wcześniej od mężczyzn nie słyszałam.<br />

To jest nowy język, który pojawił się<br />

dopiero niedawno. Mówią mi o tym,<br />

co odczuwają. Wcześniej takie wyznania<br />

były udziałem przede wszystkim<br />

kobiet. Myślałam, że tak zostanie.<br />

A jednak zmienia się. Nasz świat się<br />

zmienia.<br />

Widziałam zdjęcie Roberta Lewandowskiego<br />

z kubkiem wypalonym<br />

w Twojej pracowni. Nasz superhero<br />

też uczynił takie wyznanie?<br />

Nie miałam z nim bezpośredniego<br />

kontaktu. Wiem, że rodzina państwa<br />

Lewandowskich używa mojej ceramiki<br />

na co dzień. Myślę, że sprawia im to<br />

przyjemność.<br />

Oni kojarzą się z innym rodzajem luksusu.<br />

To prawda.<br />

„Moja praca jest rodzajem medytacji.<br />

Kiedy tworzę, nie czuję upływu czasu”,<br />

mówisz. To szczęście, przywilej.<br />

Tak, czuję się wyróżniona.<br />

Skądinąd wiadomo, że proces twórczy<br />

bywa bolesny. Nie doświadczasz<br />

męki twórczej? (śmiech)<br />

Medytacja jest faktem, ale nie trwa<br />

osiem godzin. (śmiech) Wszystko, co<br />

jest nowe, co jest kreacją, co jest działaniem<br />

z ciała to jedna część mojej<br />

pracy. Druga jest ciężka, w kurzu, przy<br />

gorącym piecu. Więc gdy robię wazony,<br />

które przypominają macice, to dla<br />

mnie jest to zabawa. Wtedy nie czuję<br />

upływu czasu. Ale jak robię dwudziestą<br />

taką samą miskę, to jest jak w każdej<br />

pracy, bywam wykończona.<br />

Ciało – wątek, który powraca. Od<br />

momentu „przewrotu”, tworzysz<br />

tak, jakbyś manifestowała swoją cielesność.<br />

Nagle się okazało, że moje ciało ma<br />

głos. Poczułam, jakbym odczepiła się<br />

od jakiegoś systemu. Teraz moje ciało<br />

jest dla mnie interesujące, bywa<br />

piękne. Bywa też przestrzenią, której<br />

nie znam i dopiero poznaję, ale już<br />

bez ocen i obowiązującego myślenia.<br />

Ale też bez przekonania czy dążenia,<br />

że ja je rozpoznam, poznam<br />

wszystkie jego potrzeby i będę z nim<br />

w stanie akceptacji czy pogodzenia.<br />

Tego nie wiem.<br />

Na pewno nie mogę jeszcze powiedzieć,<br />

że słucham mojego ciała.<br />

Często nie słucham. Dalej go<br />

nadużywam i zagłuszam, ale mam<br />

świadomość i potrzebę, żeby<br />

o nie dbać, dostrzegać, jak jest cenne.<br />

To się przejawia w prostych rzeczach,<br />

na przykład w takich, żeby kłaść się<br />

wcześnie spać – wtedy, kiedy poczuję<br />

się zmęczona. Nie chcę nadużywać<br />

tego, co mam. Szacunek do niego będzie<br />

rósł.<br />

Sztuka pomaga Ci w pilnowaniu się<br />

w swoim postanowieniu.<br />

Hmmm, sztuka… jestem skromnym<br />

rzemieślnikiem.<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

77


Fota: Kama Rokicka<br />

78<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Połączenie<br />

Ziemi<br />

(poprzez glinę),<br />

która rodzi,<br />

z macicą<br />

kobiety<br />

było<br />

dla mnie<br />

olśnieniem<br />

Twoja ceramika mieści w sobie mnóstwo<br />

treści, komunikatów.<br />

Na pewno bardziej siebie lubię po<br />

tych swoich eksperymentach łączących<br />

życie z pracą. Nie wstydzę się ani<br />

tego, co robię, ani siebie. To jest zupełnie<br />

nowe dla mnie.<br />

Czasem innych zawstydzasz. Gdy<br />

ostatnio przywiozłaś swoją ceramikę<br />

do sklepu, do NAP-a, pracujący tam<br />

młodzi mężczyźni byli tak samo zaintrygowani,<br />

jak onieśmieleni Twoimi<br />

wazonami i tym, jak je nazwałaś.<br />

Wytrącasz ludzi ze schematów myślenia<br />

o ceramice, o kobietach.<br />

Ja ich bardzo lubię. Czuję się przez<br />

nich bardzo zaopiekowana. A czy ich<br />

onieśmieliłam? To możliwe. Przynoszę<br />

te swoje wazony – macice, które<br />

nazywam rozwarciami. (śmiech). Dla<br />

mężczyzny to faktycznie może być<br />

kłopot. Dla kobiet takie tytuły – „Rozwarcie<br />

8”, „Rozwarcie 12”, „Rozwarcie<br />

15” – to jest konfrontacja z traumą<br />

porodową. Świadomie to zrobiłam.<br />

Połączenie Ziemi (poprzez glinę), która<br />

rodzi, z macicą kobiety było dla<br />

mnie olśnieniem.<br />

Przecież wazon to przedmiot, do którego<br />

wkładamy kwiaty, a więc leczymy<br />

naszą traumę. Łączymy się z Matką<br />

Ziemią, myśląc o tym, że wszystkie<br />

jesteśmy z niej.<br />

Nie odcięłyśmy się już od niej?<br />

W procesie odradzania wciąż jesteśmy<br />

razem. Tę ceramikę akurat zaczęłam<br />

robić wiosną, kiedy wszystko wokół<br />

mnie – przyroda –była na tym samym<br />

etapie cyklu, wszystko coś rodziło. To<br />

był święty moment. Doświadczenie<br />

tego połączenia, uświadamia, że nie<br />

różnimy się aż tak bardzo. My, ludzie<br />

i wszystkie inne istoty.<br />

Patrzysz na świat z respektem i troską.<br />

Człowiek mógłby służyć Ziemi w roli<br />

opiekuna, bo przecież ma świadomość<br />

i narzędzia, by dbać o innych,<br />

nie tylko o swoje dzieci. Jednak nie<br />

jesteśmy w tej roli, choć moglibyśmy.<br />

Zabiliśmy w sobie moc.<br />

Mam dreszcze, jak to mówisz. A nie<br />

czujesz, że to się teraz zmienia?<br />

Też mam dreszcze.<br />

To idzie jak fala. Skądś to do nas przyszło.<br />

A więc będzie lepiej?<br />

Tak. Czuję to. Wierzę w to. Idę do<br />

tego, jak do źródła czystej wody.<br />

Więc można inaczej niż lękowo myśleć<br />

o przyszłości, pod warunkiem, że<br />

damy się unieść tej fali świadomości,<br />

która wzbiera?<br />

Wiem już, że można odwrócić się od<br />

lęku i usłyszeć swój głos. Na skalę globalną<br />

to mogłoby dużo zmienić.<br />

Dajemy się zagłuszać z zewnątrz.<br />

W mediach króluje marketing strachu.<br />

Tak, informacje, które mają mnie<br />

przestraszyć, szybciej wypełniają<br />

moją przestrzeń. Dlatego wolę zamknąć<br />

się w pracowni, odsunąć od<br />

szumu, dać sobie szansę.<br />

I nie dać się pogrążyć byle wpływom?<br />

Mam momentami życie dla siebie.<br />

Mam czas, żeby pomyśleć. Teraz mam<br />

moje życie. Bez nacisków i wpływów.<br />

To wycofywanie się, bycie w ciszy to<br />

jest praktyka i bywa trudno. Ale robię<br />

to i to mnie zmienia. Wcześniej tego<br />

nie robiłam, bo bałam się, co zobaczę,<br />

co usłyszę. Musiało mnie wywalić ze<br />

starego życia i starego myślenia.<br />

Dociekasz prawdy o sobie, robisz<br />

zaangażowaną ceramikę, ale też angażujesz<br />

się w pracę wspólnot lokalnych.<br />

Skąd taka potrzeba?<br />

Praca społeczna to był luksus, na<br />

który teraz nie mogę sobie pozwolić.<br />

Zrobiłam sobie przerwę. Dużo<br />

czasu temu poświęciłam, bo wierzę,<br />

że działanie razem z sąsiadami, chodzenie<br />

od domu do domu i szukanie<br />

sojuszników, na przykład w sprawie<br />

ustawy o ograniczaniu hałasu, ma<br />

wielki sens. Poza tym przekroczenie<br />

swojego egoistycznego interesu jest<br />

wspaniałe, wyzwalające. Na pewno<br />

do tego wrócę.<br />

Połączenie, współzależność, współdziałanie.<br />

Czym to dla Ciebie jest?<br />

Potrzebowałam nowego mitu i znalazłam<br />

go. To uznanie połączenia<br />

i współzależności od innych ludzi, istot,<br />

od Ziemi. Wspólnotowość, szacunek<br />

dla innego, akceptacja dla polifonii<br />

różnic to moja nadzieja, zmiana na lepsze,<br />

która właśnie się dokonuje. [AM]<br />

ANNA MARUSZECZKO<br />

Autorka podcastu<br />

https://www.youtube.com/@wojowniczkiiwojownicypodca7689<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

79


FOTO: PIOTR LECZKOWSKI<br />

Modelka: Oliwia Rosa<br />

80<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

81


ZAPROŚCIE MNIE DO STOŁU<br />

rzecz o teatrze<br />

Bogusławy Schubert<br />

Skąd pomysł na Teatr Przy Stole?<br />

ROZMAWIA AGNIESZKA HERMAN<br />

82<br />

Voyage, voyage. Cytrynowa podróż Bogusławy<br />

Schubert – Teatr Przy Stole – to kolejna<br />

odsłona znanego z przeszłości teatru<br />

domowego, żeby przypomnieć chociażby<br />

teatr Mirona Białoszewskiego przy Tarczyńskiej<br />

czy Teatr Domowy w mieszkaniu<br />

Ewy Dałkowskiej na warszawskim Ursynowie.<br />

Od niedawna działa też Teatr Na Dole,<br />

prowadzony przez Joannę Szczepkowską.<br />

Bogusława Schubert, dawniej aktorka<br />

grająca na paryskich i warszawskich scenach<br />

– m.in. Théâtre National de Chaillot,<br />

Teatru Polonia – a także w filmach Agnieszki<br />

Holland (i obecnie Olgi Chajdas) kilkanaście<br />

lat temu, z dnia na dzień, bezkompromisowo<br />

zrezygnowała z zawodu. Zrozumiała,<br />

że już nie może mówić cudzym<br />

tekstem. Nie miała wtedy planu B.<br />

I tak oto po kilku ważnych, choć trudnych<br />

latach, po przygodzie, jaką z pewnością<br />

było stworzenie Cytrynowego Królestwa,<br />

w którym dwie siostry-królowe robiły<br />

niezwykłe konfitury (popisując się bujną<br />

wyobraźnią i rozmaitością ich smaków!),<br />

aktorka zdecydowała się przemówić własnym<br />

głosem. Brawurowy w formie i treści<br />

spektakl Voyage, voyage. Cytrynowa<br />

Podróż to opowieść o odwadze – przeciwstawianiu<br />

się innym, nawet wielkim,<br />

wypowiadaniu czy wykrzykiwaniu własnych<br />

racji, ujmowaniu się za samą sobą.<br />

Z matrioszki wychodzą kolejne kobiety,<br />

które dotykają czułych punktów ich kreatorki<br />

– Bogusławy Schubert. Widzowie,<br />

a jest ich na spektaklu nie więcej niż 10<br />

osób, spotykają się z artystką przy stole<br />

i w tak kameralnym gronie słuchają osobistej,<br />

miejscami niezwykle trudnej emocjonalnie<br />

opowieści.<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Po 12 latach od porzucenia desek teatru i zawodu aktorskiego<br />

napisałam monodram. On mnie w jakiś sposób<br />

skłonił, żebym powróciła do zawodu, ale już inaczej. Na<br />

swoich warunkach. Siedząc przy stole z widzkami i widzami,<br />

jestem opowiadaczką. Możemy oczywiście powiedzieć,<br />

że jestem aktorką, ale ja bym się trzymała tej<br />

opowiadaczki. Dotarło wtedy do mnie, że zostawiłam za<br />

sobą, tę, powiedzmy, „normalną” formułę teatru, czyli:<br />

aktor wychodzi sam lub w towarzystwie innych aktorów<br />

na scenę (małą, średnią, dużą lub olbrzymią) i gra w świetle<br />

reflektorów, w przygotowanej scenografii, i jest tam<br />

jakaś muzyka czy inne atrakcje. I to jest wielkie przedstawienie,<br />

widowisko. Chociaż sama bardzo lubię wielkie widowiska,<br />

czyli teatr, nie chcę już więcej w takim przedsięwzięciu<br />

brać udziału. Nagle się okazało, że zupełnie mi nie<br />

po drodze z całym tym zamieszaniem – teatr to instytucja,<br />

miejsce pracy, czyli również wszystkie zależności, układy,<br />

przymusy, musy i naciski.<br />

Dlaczego? Co jest złego w tradycyjnej formule teatru?<br />

Pracowałam ze wspaniałymi reżyserami w świetnych teatrach,<br />

grałam wyjątkowe przedstawienia, ale narastało<br />

we mnie przekonanie (choć początkowo nie umiałam go<br />

nazwać do końca), że chciałabym powiedzieć ludziom coś<br />

ważnego – od siebie. I taki teatr, teatr przy stole, wydał mi<br />

się miejscem idealnym. Innego nie widziałam. Bo jeśli mogłabym<br />

to opisać dobitniej – w pewnym momencie dotarło<br />

do mnie, że nie chcę malować ikon, ale je pisać. Chciałam,<br />

żeby to, co robię, miało coś z misji, a nie żeby było to<br />

wykonywanie zawodu pod tytułem „bycie aktorką”.<br />

Ludzie przychodzą do Twojego teatru, siadają wokół<br />

stołu, patrzysz im w oczy. Jak widzowie wytrzymują taki<br />

kontakt, to napięcie wynikające z bliskości twojego spojrzenia?<br />

Tak, to jest wyzwanie! Dla nas wszystkich. Gdybym siadła<br />

wcześniej i pomyślała, jak to może być, pewnie bym<br />

tego nie zrobiła, tylko uciekła z krzykiem, przerażona. Powiedziałabym,<br />

że znowu wzięłam się za jakąś cytrynową<br />

konfiturę, czyli za produkt nieznany, który nie jest łatwy,<br />

a raczej bardzo wymagający zarówno dla mnie, jak i dla widza.<br />

Niby to przeczuwałam, ale wolałam się trzymać myśli,<br />

że to, co wymyśliłam, jest proste i genialne. Prosty teatr,<br />

można powiedzieć, że jakoś tam pierwotny – tylko aktor


i słowo, które ich łączy. A my wszyscy<br />

przy stole jesteśmy na wyciągnięcie<br />

ręki, na oddech, oczy w oczy, tak blisko,<br />

że prawie słyszymy bicie swojego<br />

serca… to mi się wydawało absolutnie<br />

„naj, naj”. Zupełnie nie przewidziałam,<br />

że to bardzo trudne.<br />

Studia w paryskiej szkole teatralnej<br />

w czasach podzielonej Europy, niechęć<br />

Francuzów do wpuszczania na<br />

tę uczelnię obcokrajowców, szczególnie<br />

takich, co nie znają francuskiego,<br />

odważne role na tamtejszych<br />

scenach, podróże po całym świecie,<br />

granie u Warlikowskiego, cytrynowa<br />

przygoda, czyli robienie konfitur<br />

o smakach w Polsce nieznanych…<br />

Nie możesz chyba powiedzieć, że robisz<br />

w życiu rzeczy łatwe.<br />

Nie mogę.<br />

Skąd się wzięła w tytule cytrynowa<br />

podróż?<br />

To wielki kawałek mojego życia! Doliczyłam<br />

się ośmiu lat robienia cytrynowych<br />

konfitur w każdej formule (czyli<br />

z drugą królową), co oznaczało stanie<br />

każdego dnia przy garnkach, krojenie,<br />

mieszanie, nalewanie i tak dalej, i tak<br />

dalej. Potem było jeżdżenie po całej<br />

Polsce i wystawianie tych konfitur,<br />

zachęcania ludzi do próbowania tego<br />

nieznanego smaku, sprzedawanie,<br />

albowiem była to podstawa naszego<br />

bytu. Zarabiałyśmy na tym, co wymyśliłyśmy<br />

od podstaw, na kanwie pewnego<br />

rodzaju zabawy, w porywie fantazji,<br />

ale za tym wszystkim kryła się<br />

ciężka, codzienna praca.<br />

Jednak cytrynowe konfitury to nie<br />

tylko doskonałej jakości produkt premium,<br />

ale coś więcej. Stworzyłyście<br />

Cytrynowe Królestwo, cytrynowy<br />

język, cytrynową wyobraźnię. Niektórzy<br />

ludzie, jak wiesz, posługują<br />

się tym w dalszym ciągu. To nie tylko<br />

tworzenie nowych smaków, ale<br />

tworzenie jakości życia. Cytrynowe<br />

oznacza energetyczne, pełne radości<br />

zachłyśnięcie się cudem, jakim jest<br />

życie: śpiewanie, tańczenie, przyjaźń.<br />

Dokładnie tak! I potem przyszła pandemia,<br />

która nie dla wszystkich była<br />

nieprzyjazna. Jako że nie mogłyśmy<br />

jeździć po Polsce, spotykać się z ludźmi,<br />

zakładać swoich koron, sprzedawać<br />

konfitur, opowiadać o nich,<br />

jak to w ostatnich latach miałyśmy<br />

w zwyczaju, powstał nowy projekt.<br />

Razem z wybitnym szefem kuchni<br />

i z właścicielem Pałacu Ojrzanów<br />

postanowiliśmy, że zrobimy wielką<br />

kolację. Wszystko było zamknięte,<br />

ale można było się spotykać bardziej<br />

Siadam z ludźmi przy stole. I do nich mówię<br />

Foto: Agnieszka Herman<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

83


Foto: Wojciech Dańko<br />

Foto: Wojciech Dańko<br />

Nie boję<br />

się mówić<br />

o bardzo<br />

intymnych<br />

sprawach<br />

prywatnie. Pomysł powstał dość<br />

spontanicznie, ale nauczyłam się słuchać<br />

tego, co mi przychodzi do głowy,<br />

ufać sobie.<br />

To właśnie są te wydarzenia, których<br />

nigdy nie przewidzisz. Magia życia.<br />

Jednego dnia wymyślasz, że dzisiaj<br />

piszesz powieść o krasnoludkach,<br />

a dalej, pisząc, nie masz zielonego pojęcia,<br />

gdzie z tymi krasnoludkami wylądujesz.<br />

Bo w jakiś sposób prowadzi<br />

cię życie, kosmos, Bóg albo gwiazdy,<br />

anioły i krasnoludki. Bo w końcu dlaczego<br />

cytrynowe konfitury, a nie z buraczków?<br />

To byłoby prostsze, chciałyśmy<br />

zarobić pieniądze, no to trzeba<br />

było robić buraczki albo powidła,<br />

takie, które każdy Polak chętnie zje,<br />

jak są dobrze zrobione. W ten sposób<br />

masz zapewniony byt i nie musisz<br />

przecierać szlaków. A my wystartowałyśmy<br />

z konfiturami, które rzadko<br />

kto jada, bo nawet od tych włoskich<br />

i francuskich znacznie się różnią, więc<br />

w ogóle o czym tu gadać? Któregoś<br />

dnia nazwałyśmy siebie cytrynowe<br />

królowe i zaraz potem włożyłyśmy<br />

korony na głowy. Bo jak może być<br />

królowa bez korony? Najpierw były<br />

papierowe, z kamyczkami naklejonymi<br />

jak dla dziewczynek. I kiedy stanęłyśmy<br />

tak po raz pierwszy z naszymi<br />

słoiczkami na mokotowskim bazarku,<br />

dotarło do mnie, że oto dzieje się<br />

właśnie coś fantastycznego i magicznego.<br />

Normalni ludzie na nasz widok<br />

powinni byli pukać się w głowę albo<br />

rechotać: panie koło sześćdziesiątki,<br />

zakutane, w rękawiczkach (bo to była<br />

zima i było tak zimno, że można było<br />

umrzeć) i w chustach na głowie, a na<br />

84<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

tych chustach nasadzone papierowe<br />

złote korony – a oni kłaniali się nam<br />

jak królowym. Niezwykły teatr. Mijali<br />

nas, patrzyli z uśmiechem i dość nisko<br />

się kłaniali, a czasem dorzucali „witamy<br />

królowe”. I to było niezwykle! To<br />

samo w sobie warte jest monodramu.<br />

Wystarczyło założyć koronę!<br />

I w monodramie tak zaczynasz swoją<br />

opowieść – zakładasz koronę.<br />

Tak, robię to znienacka. Najpierw trochę<br />

się krzątam, coś tam mówię, żeby<br />

usiedli, donoszę wodę, dostawiam<br />

szklankę. Czasami jeszcze czekamy na<br />

kogoś, kogo jeszcze brak, czasami ktoś<br />

idzie do toalety. Czasami zadaję pytanie<br />

statystyczne, czyli skąd się dowiedzieli<br />

o przedstawieniu. I jest taki moment,<br />

że sięgam po koronę, która leży<br />

przede mną i zakładam ją na głowę,<br />

wkładam cytrynowe mitenki i coś tam<br />

jeszcze opowiadam, a potem niemal<br />

na jednym oddechu przechodzę do<br />

zdania rozpoczynającego moją opowieść.<br />

Jak ludzie reagują na taką bliskość?<br />

Generalnie na co dzień ludzie nie patrzą<br />

sobie w oczy. Pukamy w komórki,<br />

czegoś tam żądamy, wydajemy jakieś<br />

komunikaty. Więc to patrzenie na<br />

siebie przy stole (a z reguły jesteśmy<br />

sobie nieznani) urasta do wyzwania<br />

gigantycznych rozmiarów. I to spojrzenie<br />

też jest innego rodzaju. Różni<br />

się od tego, którym patrzymy, gdy zrelaksowani<br />

siedzimy przy stole i popijamy<br />

kawkę.<br />

I ludzie różnie sobie z tym radzą. Są<br />

tacy, którzy po prostu nie mogą tego<br />

znieść. Spuszczają albo odwracają<br />

głowę, albo zamykają oczy. Niektórzy<br />

zasłaniają ręką twarz. Kiedy widzę<br />

takie osoby, to ich nie dociskam. Nie<br />

rzucam się im do gardła, jedynie delikatnie<br />

muskam, opuszczam, i mówię<br />

obok nich.<br />

Jest nas tak mało i jesteśmy tak blisko,<br />

że każdy ruch, każdy mrugnięcie<br />

okiem jest widoczne. Czasami ludzie<br />

nie mają nawet odwagi poprawić się<br />

na krześle, a to znaczy, że jest strasznie<br />

dużo rzeczy, które w normalnej<br />

sytuacji robisz, a tu nie. W teatrze<br />

siedzisz w ciemności na widowni,<br />

możesz założyć nogę na nogę, zmienić<br />

pozycję, dyskretnie za plecami sąsiada<br />

włączyć komórkę i zobaczyć, co<br />

tam ciekawego się dzieje na świecie.<br />

Tu nie. Jedna opowieść to mój monodram,<br />

druga opowieść jest o nas<br />

samych, o naszych relacjach z innymi,<br />

poczuciu własnej wartości, umiejętności<br />

znalezienie się w nowej sytuacji.<br />

Kiedy kończę, za każdym razem jest<br />

inaczej. To przedstawienie żyje swoim<br />

życiem – słowa niby takie same, ale<br />

nic nie jest tak samo. Mam poczucie,<br />

że z każdym przedstawieniem nabieram<br />

mocy.<br />

Można powiedzieć, że Voyage,<br />

voyage to rzecz o odwadze. O odwadze<br />

kobiet, kolejnych bohaterek, ale<br />

również Twojej i przybyłych.<br />

W taki sposób o tym przedstawieniu<br />

mówią z reguły aktorzy.


Voyage,<br />

voyage.<br />

Cytrynowa<br />

Podróż<br />

B O G U S Ł A W A S Z U B E R T<br />

Foto: Wojciech Dańko<br />

Bo też przychodzą do Ciebie reżyserzy,<br />

z którymi pracowałaś, m.in.<br />

Agnieszka Holland czy Magdalena<br />

Łazarkiewicz, przychodzą ludzie<br />

kultury oraz sztuki, i po ich relacjach<br />

z przedstawienia widać, że są<br />

ogromnie poruszeni.<br />

Rzeczywiście, kiedy przychodzi człowiek<br />

spoza branży, to jego zaskoczenie,<br />

zadziwienie nie jest czymś niezwykłym.<br />

Natomiast jeśli podobnie<br />

zaskoczeni są ludzie, którzy widzieli<br />

niejedno przedstawienie, (niektórzy<br />

sami je robią) tak zwani starzy wyjadacze,<br />

to dopiero jest dla mnie odkrycie.<br />

A to wszystko jest bardzo proste.<br />

Siadam z ludźmi przy stole. I do<br />

nich mówię. Mówię o rzeczach bardzo<br />

osobistych, intymnych, mówię<br />

o uczuciach, które oni znają. Każdy<br />

z nas przerobił lęk, bunt, odwagę,<br />

wolność, miłość – każdy inaczej, ale<br />

jednocześnie spotykamy się w tym<br />

samym odczuwaniu. Łzy, śmiech,<br />

radość – to są nasze najbogatsze,<br />

najprostsze, najpiękniejsze uczucia<br />

i jednocześnie nasz motor.<br />

Zaprosiłaś m.in. Mariusza Szczygła,<br />

który napisał potem: „Do stołu zaprasza<br />

10 osób, kładzie sery, winogrona,<br />

zachęca do jedzenia. Zakłada<br />

koronę na głowę i staje się cytrynową<br />

królową. [...] Opowiada… jak gra<br />

nago we francuskim teatrze narodowym,<br />

ludzie krzyczą: „skandal!”,<br />

a ona nie schodzi ze sceny; … jak gra<br />

w Lamencie na Placu Konstytucji<br />

w reżyserii Jandy, stoi na niewielkim<br />

podium za przystankiem, dzwonią<br />

tramwaje, przechodnie gonią,<br />

a ona ma ich zatrzymać słowami: „Na<br />

imię mam Zofia, jestem mamą Justyny<br />

i babcią Ani…”; …jak wczuwa się<br />

w kobietę na dachu, która z rozpaczy<br />

wyciągnęła w banku nóż… Opowiada<br />

o tym, jak aktorka się wstydzi i boi.<br />

[...] Wyczarowała teatr w pokoju stołowym,<br />

trzy kroki od kuchni".<br />

Tak, jego wpis zapełnił miejsca przy<br />

stole na cały miesiąc. Pobił wszystkie<br />

rekordy. Król po prostu. Tak wielkim<br />

zaufaniem ludzie darzą jego zdanie<br />

i uznają go za autorytet. I to są ludzie,<br />

którzy przyjeżdżają nie tylko z Warszawy,<br />

ale z całej Polski.<br />

Od kilkunastu lat obserwuję Twój rozwój<br />

i Twoje kolejne kroki. Z niecierpliwością<br />

czekam na to, co będziesz<br />

robiła dalej. Mam poczucie, że jesteś<br />

prowadzona, ale to jest tylko efekt<br />

owej wielkiej odwagi, o której rozmawiamy,<br />

zachłyśnięcia życiem, ogromnej<br />

otwartości na to, co niesie życie.<br />

Ku swojemu zdumieniu zobaczyłam,<br />

że największe wrażenie na ludziach<br />

wywiera to, że ja się tak obnażam, że<br />

nie boję się mówić o bardzo intymnych<br />

sprawach. Ja o tym wcześniej<br />

w ogóle nie pomyślałam. Mówię<br />

o tym, co dla mnie ważne.<br />

Sztuka nie lubi asekuracji.<br />

Mam takie poczucie, że wyruszyłam<br />

w drogę, która jest dopiero początkiem<br />

jakiejś wędrówki. Nie wiem jesz-<br />

cze, czy to jakaś cudowna siła mnie<br />

prowadzi, czy moja dusza, czy Bóg,<br />

czy kosmos, czy po prostu ta Bogusia<br />

Schubert tak się sama prowadzi<br />

za rękę. Mam rozmaite plany, ale<br />

na razie chciałabym przetłumaczyć<br />

mój monodram na francuski i zagrać<br />

go przed koleżeństwem z mojej paryskiej<br />

szkoły teatralnej – w końcu<br />

oni są częścią tej opowieści. Poza<br />

tym postanowiłam swoim zwyczajem<br />

podjąć kolejne wyzwanie – do<br />

tej pory to ja zapraszałam do stołu,<br />

a teraz rzucam hasło – ZAPRO-<br />

ŚCIE MNIE DO STOŁU! Przyjadę.<br />

Mam już sporo takich podróży na<br />

koncie – to zarówno festiwale monodramu<br />

(m.in. w Kiloni i w Rzeszowie)<br />

czy domy kultury, jak i mieszkania<br />

prywatne – ostatnio miałam wspaniałą<br />

przygodę z widzami w Poznaniu.<br />

Po Poznaniu był stół na Podlasiu:<br />

pod namiotem, wśród drzew,<br />

latały gzy, upał nieziemski, piał kogut,<br />

szczekał pies, my w środku dnia<br />

w pełnym słońcu, odlot, ludzie płakali.<br />

Był stół na Mazowszu i była po<br />

monodramie uczta paryska – niezwykły,<br />

zapierający dech wieczór,<br />

wspólny projekt mój i Magdy ze<br />

Śródborskiej Manufaktury Serów. No<br />

i swoją podróż zaczęła Frytka, którą<br />

gram w filmie Olgi Chajdas – Imago –<br />

i bardzo jestem ciekawa, dokąd ona<br />

zawędruje. Niech trwa kolejna cytrynowa<br />

podróż, niech żyje voyage,<br />

voyage! [AH]<br />

AGNIESZKA HERMAN<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

85


86<br />

OBRAZ: GERARDO APUD<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


BYNAJMNIEJ TO (NIE)LAMENT<br />

Liczyłem na cud<br />

tamtej ostatniej nocy<br />

monumentalnie zaklęty w jej intymnej strefie<br />

Arkadiusz Aulich<br />

No wiesz<br />

kobiety lubią wzdychać<br />

tak dla męskiej przyjemności<br />

KONKWISTADOR<br />

WIDMO<br />

W szczerym polu strach na wróble<br />

dygotał do utraty ostatniej słomy<br />

Ostatecznie legł w kartofliskach<br />

do kolejnych zbiorów<br />

Jedynie pożółkły szal<br />

przybierał postać żurawia<br />

Jakaś wrona wpatrzona<br />

z niedowierzaniem kręciła ptasim móżdżkiem<br />

uskakując z jednej hałdy na drugą hałdę<br />

czarnoziemu<br />

Spojrzenie pragnienie mgnienie<br />

twoje udo<br />

krocze Kolumba wytycza nowe lądy<br />

ta noc będzie dla nas odkryciem Ameryki<br />

krzycz<br />

że jestem władcą tej ziemi<br />

Oto stoję nagi i następny<br />

niech nasz wszechświat się rozpadnie<br />

będziemy wylegiwać się w łóżku<br />

wymyślać nowe królestwa<br />

dla nowych kobiet i mężczyzn<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

87


ODLOT<br />

odleciały ptaki z mojego ogrodu. stoję pod drzewem<br />

i kreślę orbity ich powrotu. próbuję<br />

naszkicować zarysy skrzydeł. ręka<br />

jednak coraz bardziej chwiejna i kształty niepewne.<br />

lotki nie wytrzymują naporu powietrza i gną się ku ziemi.<br />

śpiew niczym echo odbija się od drzewa które jeszcze<br />

daje schronienie. stoję pod nim i patrzę w niebo.<br />

powoli rozprostowując<br />

skrzydła.<br />

PRZYGOTOWANIE DO WYJŚCIA<br />

czuję że nadchodzi czas<br />

by wyjść. rzucić ostatnie spojrzenie<br />

na książki które cicho leżą na regałach<br />

jakby wciąż miały nadzieję że do nich powrócę<br />

że nie pozwolę im okryć się patyną kurzu.<br />

jakby wierzyły że wystarczy zamknąć<br />

oczy by to co nieodwracalne stało się<br />

nieoczywiste. powoli zakładam buty<br />

próbując przeciągnąć tę chwilę<br />

w nieskończoność. ale drzwi ciągle kuszą<br />

klamką. wystarczy nacisnąć.<br />

MIASTO<br />

to był zwyczajny dzień. miasto jak zwykle parowało<br />

tłumem spieszących do pracy i zapachem spalin<br />

snujących się wzdłuż ulic. szukałem<br />

pośród nich swojego miejsca ale moje kroki<br />

odeszły gdzieś daleko. tam gdzie miasto<br />

kończy swe panowanie a linia morza łączy się<br />

z horyzontem. siedziałem na opuszczonej łajbie<br />

i liczyłem przybijające do brzegu fale. miasto odpływało<br />

ode mnie a jego gwar zakrzykiwały zgłodniałe<br />

Tadeusz Zawadowski<br />

mewy.<br />

88<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


OBRAZ: GERARDO APUD<br />

89<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


OBRAZ: GERARDO APUD<br />

90<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Beata Kołodziejczyk<br />

W PISANIU WAŻNE JEST CZEKANIE<br />

trzecia godzina na sorze. to będzie długi wiersz.<br />

boli jak cholera, ale trzymam się, bo kto potem<br />

przepisze na czysto. hemoroidy żądają przyjęcia na cito<br />

i zupełnie nie idzie zgubić weny. Wiolka śle zielone serduszka,<br />

a ja do niej, żeby spadała, tutaj zielony znaczy śmierć<br />

z wygłodzenia. przemalowuje na czerwono i od razu biorą<br />

pod nóż. przy stanie zapalnym obejmującym całą prawicę<br />

nawet igła wymięka. mrożą tylko, jakbyśmy mało mieli<br />

efektu mrożącego, wdzięczni za ciche cierpienie.<br />

skąd mogą wiedzieć, że właśnie ono przyczyną.<br />

obok złamana żona i mąż w kawałkach na wieść o świętach<br />

bez pierogów. pójdę już, tam czeka dom bez żadnego lepienia,<br />

męża w kawałkach z byle powodu. po siedmiu godzinach na sorze<br />

nawet cieknące kolanko pod zlewem i muszka owocówka<br />

płynąca żabką w porannej kawie<br />

stają się miłością.<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

91


gruppa siedem<br />

W<br />

pewne czerwcowe południe, gdy wilgoć zawisła<br />

w powietrzu, udało mi się dotrzeć do Ustronia<br />

jeszcze przed deszczem. Gdy w Galerii Na Gojach<br />

spotkałam się z Robertem, za oknem rozległo się<br />

mocne uderzenie pioruna, które na moment przerwało<br />

dopływ prądu. Burze w górach mają dużą siłę wyrazu.<br />

Przy dźwiękach deszczu grającego na szybie zapytałam,<br />

co skłoniło mojego rozmówcę do uczestnictwa w Gruppie<br />

Siedem. Odpowiedź była wymijająca – bo pytanie może<br />

dość niefortunne – trochę też żartobliwa, gdyż w sposobie<br />

bycia Robert Heczko nie jest „na poważnie”. Emanuje<br />

wrażliwością i skromnością, o sobie mówi niewiele. Niewiele<br />

mówi też o swej malarskiej edukacji, podkreślając,<br />

że „malować musisz nauczyć się sam” – zarówno praktycznie,<br />

jak i od strony teorii. To dzięki Dziennikom Delacroix<br />

Robert wie na przykład, jak skutecznie rozbijać czerń,<br />

co wypraktykował już w swoich obrazach. Moje pierwsze<br />

pytanie przeszło więc w żart, w anegdotę, bo oto jeden<br />

z pogruppowanej ósemki dokładnie nie wie, o co w malarstwie<br />

Gruppy chodzi i dlaczego do Gruppy tej dołączył.<br />

Łatwo się domyśleć, że Robert Heczko (rocznik 1973),<br />

podobnie jak pozostali Gruppowicze, ceni w malarstwie<br />

przede wszystkim warsztatową rzetelność. Wszystkiego<br />

nie da się nazwać – malarski język jest nie dla każdego zrozumiały<br />

– i twórca ma tego świadomość. „Nie można dać<br />

widzowi instrukcji obsługi obrazu” – powiedział mi ktoś<br />

z Gruppy; nie powinno się tłumaczyć, o co w obrazie cho-<br />

92<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

dzi, bo to odbierze wielowątkowość jego interpretacji.<br />

Jednak odbioru sztuki trzeba uczyć i najlepiej na dobrych,<br />

współczesnych przykładach.<br />

W sztuce i w życiu nie ma przypadków. Na ścianach dostrzegam<br />

obrazy Janusza Szpyta i Leszka Żegalskiego<br />

z Gruppy Siedem. Chwilowo przerwany przez piorun dopływ<br />

prądu pokazał tę szczególną wartość malarskiej materii,<br />

która żyje nawet w półmroku. Właściwa odpowiedź<br />

na pytanie o sens Gruppy padła, gdy Robert wskazał mi<br />

tę najważniejszą cechę malarskich płócien, którą dostrzec<br />

można nawet przy braku światła, bo ta malarska materia<br />

na obrazach po prostu świeci, nawet jeśli to świecenie<br />

może wydawać się metaforą.<br />

Oprócz obrazów Leszka, Janusza i Roberta, który, jak<br />

mówi, „lubi pokazywać się w dobrym towarzystwie”,<br />

widzę też Monikę Ślósarczyk; artyści z Gruppy są widoczni<br />

i rozpoznawalni nie tylko dzięki malarskiej strukturze<br />

obrazu, lecz także dzięki metodzie obserwacji otaczającego<br />

świata, przepełnionego różnorodnością problemów.<br />

Obrazy „działają” zarówno formą, jak i często treścią. To<br />

prawdziwa sztuka, która potrafi przeniknąć do środka,<br />

kształtować wrażliwość, tylko problem w tym, żeby wszystko<br />

umieć dostrzec – zauważyć, zrozumieć, a może nawet<br />

wyciągnąć wnioski. Ten problem w dostrzeganiu wydaje<br />

się priorytetem Gruppy Siedem, także i Roberta – jednego<br />

z ósemki zgruppowanej po to, aby zawalczyć o odbiorcę<br />

i sens dzisiejszej sztuki.


obert heczko<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

93


Otoczenie Galerii, w której spotkałam się<br />

z artystą – z widokiem na Równicę – uświadamia<br />

mi, że w malarstwie Roberta trudno<br />

odnaleźć pejzaż. Skoro otacza go na co<br />

dzień (artysta ma w pracowni widok na<br />

Czantorię), może nie jest już dobrym tematem<br />

sztuki, choć przecież od wieków był<br />

to pretekst do malarskich formalnych rozważań.<br />

Mam wrażenie, że jedynie żywioły<br />

w naturze mogą być dla artysty tematem<br />

godnym jego malarskiej uwagi pod warunkiem,<br />

że będą też pretekstem (może metaforą)<br />

do pokazania głębszych, społecznych czy<br />

egzystencjalnych problemów współczesnego<br />

człowieka. W doborze gatunków, także<br />

w szukaniu inspiracji, Robert sięga więc<br />

daleko, ceniąc tych klasyków sztuki, którzy<br />

odważnie malują prawdę o sobie. Jest tak<br />

pewnie dlatego, że tej prawdy o samym<br />

sobie Robert także nie ukrywa. I dlatego<br />

też jego wygląd na wernisażu Gruppy<br />

w bielsko-bialskiej hali pofabrycznej był dla<br />

wielu zaskoczeniem wywołującym konsternację.<br />

Reakcja na inność jest dziś naszym<br />

poważnym społecznym problemem, tak jak<br />

problematyczne jest nierozumienie malarstwa<br />

– niewłaściwy jego odbiór. Ludzie nie<br />

widzą sztuki – mówi Robert – bo są nieświadomi<br />

swoich emocji i tę świadomość trzeba<br />

wypracować, ale – dodaje – ludzie muszą<br />

najpierw opanować własne lęki (wiedzieć<br />

przede wszystkim, czego się boją),<br />

w tym ten najważniejszy, lęk odrzucenia<br />

przez ogół. Wtedy pomiędzy odbiorcą<br />

a obrazem naprawdę coś się wydarzy, tak<br />

jak zawsze coś ważnego dzieje się między twórcą a obrazem.<br />

W przeciwnym razie trudno mówić o sensie sztuki.<br />

W swojej sztuce Robert odnosi się do skutków społecznych<br />

działań, umieszczając w centrum zainteresowania człowieka<br />

i jego emocje, czyli – jak twierdzi – to, czego nie da się zmierzyć<br />

ani zważyć. Robert wie, co chce mieć na obrazie, bo jest to<br />

efekt informacji, którą odbiera z zewnątrz – z otaczającej<br />

niełatwej rzeczywistości dnia codziennego. Nie maluje tłumu.<br />

Wizerunek współczesnej femme fatale, który nie jest<br />

portretem i w którym liryzm splata się z ekspresją, wydaje<br />

się tematem wiodącym. Czasem właściwy odbiór sugeruje<br />

tytuł, może atrybut, detal, symbol ważny także w obrazach<br />

o innej tematyce. Kobiece rysy mogą posłużyć do zobrazowania<br />

– malarskiego uzupełnienia – poetyckich słów, wierszy,<br />

które artysta właśnie ilustruje. Dla Roberta ważna jest<br />

nie tylko plama, ale też linia, bo oprócz malarstwa zajmuje<br />

się także grafiką – jest twórcą cyfrowym, autorem graficznego<br />

logo Gruppy Siedem.<br />

Wszystkie działania artysty, oprócz dużej dawki emocji, zawierają<br />

ważny przekaz. Robert uważa, że nie musi mówić<br />

głośno o tym, co namalował, choć często w jego obrazy<br />

trzeba się mocno wczytać. Maluje szybko, to znaczy, że szybko<br />

też wyczerpuje malarski temat, a z powstałym dziełem<br />

nie czuje emocjonalnego związku. Może to dobry sposób<br />

na wyrzucenie z własnego wnętrza egzystencjalnego bólu<br />

i niezgody na rzeczywistość? Moje odwiedziny w Galerii<br />

Na Gojach zbiegły się z zakończonym niedawno projektem<br />

Gołe Ściany, którego pomysłodawcą i realizatorem<br />

był Robert. Zapytany o swoją rolę w ustrońskiej Galerii,<br />

której właściciel ma takie samo nazwisko, powiedział<br />

z właściwym sobie spokojem, że jest tu „stróżem” – można<br />

powiedzieć, że stróżem sztuki, bo ma tu „w opiece”<br />

jedną salę, gdzie organizuje wystawy. Trwająca tu prawie<br />

miesiąc akcja Gołe Ściany miała promować dobrą<br />

sztukę. Różne gatunki i działania z uczestnictwem tych,<br />

którzy mogli odważnie pokazać prawdę o człowieku, stały<br />

się kampanią promującą sztukę. „Pokazując prawdę<br />

o sobie, pokazali też prawdę o mnie” – opowiada Robert.<br />

Odwaga w pokazywaniu samego siebie, odwaga<br />

bycia sobą, to w dzisiejszym świecie niemałe wyzwanie.<br />

Trzeba mieć odwagę też i w sztuce, bo inaczej nie będzie<br />

miała ona większego sensu i upodobni się do prostego<br />

przekazu w stylu disco polo. Ekspresjonistka Marianne<br />

von Werefkin miała rację mówiąc, że ci, którzy<br />

w sztuce nie mają nic osobistego do powiedzenia, powinni<br />

milczeć – powinni milczeć ci, którzy w ogóle nie potrafią<br />

wiele powiedzieć, powielają cudze wzorce, dążą nieświadomie<br />

do zatarcia granic między sztuką a tandetą. Robert<br />

pokazuje, że nie potrafi milczeć. Mówi (krzyczy) nie tylko<br />

linią i plamą – mówi całym sobą. [IWC]<br />

94<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

IZABELA WINIEWICZ-CYBULSKA


ROBERT HECZKO<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

95


96<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


FOTO: PIOTR LECZKOWSKI<br />

Modelka: Oliwia Rosa<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

97


ozmawia Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz<br />

Poeta prawdziwy, natchniony, wielowymiarowy.<br />

Jego dzieła nie tylko oddają głębię własnych<br />

przeżyć, ale także wprowadzają czytelnika<br />

w świat metafizycznych refleksji. Podmiot liryczny, czyli<br />

głos rozbrzmiewający w wierszach Dariusza Adama<br />

Zellera, to istota bogata w pragnienia, przekraczająca<br />

granice codzienności. Twórca posługuje się wyszukanymi<br />

epitetami działającymi jak soczewki, które skupiając<br />

intensywność przeżyć, czynią je jeszcze bardziej<br />

wyrazistymi, przez co przenikają do najdalszych zakamarków<br />

człowieczej duszy, jak również są inspiracją<br />

do odkrywania światów równoległych. Poezja tych hiperbolizowanych<br />

tęsknot jest jak pryzmat, który rozbija<br />

światło emocji na tęczę barw, odsłaniając niezwykłe<br />

piękno i głębię ludzkiego doświadczania na pograniczu<br />

jawy i snu, normalności i szaleństwa.<br />

A<br />

Dariusz<br />

Zeller<br />

„Literackie szaleństwa”<br />

Dariusza Adama Zellera<br />

(poety, pisarza, dziennikarza)<br />

DARIUSZ A. ZELLER – urodzony w 1972 r. poeta,<br />

prozaik, dziennikarz, działacz społeczny. Autor wielu<br />

publikacji i opracowań literackich. Debiutował<br />

w 1999 r. tomikiem Spojrzenia. Jego najnowsze<br />

publikacje książkowe to Pocztówka z Père Lachaise<br />

(2020), Nauka czytania z pamięci (2022) oraz<br />

wiersze w antologii polskiej Trzynaście pokoi (2022),<br />

a także polsko-niemieckiej Ulotność chwili — Die<br />

Flüchtigkeit des Augenblicks (<strong>20<strong>23</strong></strong>).<br />

Jego prace ukazały się na łamach magazynów literackich,<br />

w antologiach poezji, almanachach, na<br />

internetowych stronach literackich oraz w wydawnictwach<br />

autorskich. Wraz z Remim Juśkiewiczem<br />

organizuje Londyńskie Spotkania Autorskie. Współtworzy<br />

grupę literacką PoEzja Londyn. Członek Stowarzyszenia<br />

Pisarzy Polskich.<br />

98<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Jest laureatem prestiżowych dla Polonii odznaczeń,<br />

m.in. nagrody Złota Sowa Polonii (tzw. polonijnego<br />

Oscara), przyznawanej corocznie w Wiedniu przedstawicielom<br />

światowej Polonii za ich wkład w życie<br />

Polaków poza granicami kraju. Wyróżniony został<br />

nagrodą w plebiscycie Osobowość Polonijna Roku<br />

im. Edyty Felsztyńskiej, którą w ubiegłym roku przyznano<br />

mu w Rzymie, a w grudniu 2022 r. otrzymał<br />

Złote Pióro przyznawane przez belgijskie Międzynarodowe<br />

Stowarzyszenie Artystów Autorów Dziennikarzy<br />

i Prawników Virtualia ART za pracę na rzecz<br />

promocji Polski poza jej granicami.<br />

Współpracuje z wydawnictwami w Polsce oraz środowiskami<br />

polonijnymi na całym świecie.


Jakie jest lato w Londynie?<br />

Ekscytujące, emocjonujące i zmuszające<br />

do twórczego działania. Będzie<br />

gorąco! I nie chodzi mi tylko o pogodę.<br />

Mówiąc metaforycznie – nie tylko<br />

świat nam rozkwita w Twoich dłoniach.<br />

W ostatnim czasie kwitnie<br />

również polska kultura w POSK-u<br />

w Londynie – mam oczywiście na<br />

myśli Londyńskie Spotkania Autorskie<br />

Zeller & Juśkiewicz.<br />

Tak, wspólnie z Remim Juśkiewiczem<br />

zapoczątkowaliśmy pół roku<br />

temu cykl spotkań z ludźmi kultury,<br />

a konkretnie Polakami żyjącymi<br />

poza granicami kraju, którzy działają<br />

w przestrzeni artystycznej. Dzieje<br />

się to dzięki przychylności zarządu<br />

z naszych spotkań coś dobrego, będzie<br />

to znaczyło, że ta inicjatywa miała<br />

sens. Wierzę głęboko, że tak będzie,<br />

a patrząc na reakcje osób, które<br />

śledzą nasze działania, jestem wręcz<br />

o tym przekonany. Pomimo i na przekór.<br />

(śmiech)<br />

Czyli kondycja twórcza Polaków<br />

w Anglii jest znakomita, a jedynie<br />

napotykają oni na liczne bariery<br />

uniemożliwiające im przedstawienie<br />

swojej aktywności szerszej, złaknionej<br />

publiczności?<br />

Owa kondycja opiera się w dużej<br />

mierze na indywidualnych działaniach<br />

poszczególnych osób. Wiem,<br />

ponieważ jestem, jak wiesz, dziennikarzem,<br />

który filtruje ten rynek od<br />

Tak więc zapotrzebowanie jest i można<br />

tylko się z tego cieszyć.<br />

Pytasz, czy jest wystarczające wsparcie<br />

instytucjonalne. Polityka obecnego<br />

zarządu POSK-u jest tu pozytywnym<br />

wyjątkiem, ponieważ najczęściej<br />

brak takiego wsparcia. Ale nie winię<br />

za to tylko tychże instytucji, ale całe<br />

rozpierzchłe, tutejsze środowisko<br />

artystyczne, które jak dotychczas<br />

niewiele robi, aby zmienić ten stan<br />

rzeczy. Jak widzisz, jestem w tym<br />

aspekcie dość surowy, ale skoro wymagam<br />

dużo od siebie, to podobnie<br />

podchodzę do innych. Sztuka nie zna<br />

kompromisów.<br />

W ostatnim czasie na Facebooku<br />

pojawiła się Twoja strona autorska.<br />

Podziwiam osoby<br />

potrafiące<br />

pisać<br />

o leżącym na stole<br />

widelcu<br />

Dariusz A. Zeller i Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz<br />

POSK-u z prezesem Markiem Laskiewiczem<br />

na czele. Zapraszamy na te<br />

spotkania osoby już uznane, a także<br />

twórców będących u progu ewentualnej<br />

kariery artystycznej. Remi zapewnia<br />

oprawę muzyczną, ja natomiast<br />

rozmawiam z zaproszonymi gośćmi.<br />

Cieszę się, że udaje nam się skutecznie<br />

funkcjonować na płaszczyźnie<br />

twórczej. Pokazuje to, że jest zapotrzebowanie<br />

na tego typu wydarzenia.<br />

A z przykrością muszę stwierdzić,<br />

że „polski Londyn” był w tym zakresie,<br />

delikatnie rzecz ujmując, pustynią<br />

organizacyjną. Niektórzy mogą<br />

z tym polemizować, ale taka jest moja<br />

opinia na podstawie ponad 18-letniego<br />

spostrzeżenia. A jeśli wykiełkuje<br />

wielu lat. Odnajduję osoby, których<br />

twórczość warta jest ukazania szerszej<br />

publiczności, a najczęściej są to<br />

autorzy niewychodzący przed szereg,<br />

nieszukający błysku fleszy – jednocześnie<br />

tworzący rzeczy piękne i unikatowe.<br />

Brakuje mi jednak klamry,<br />

która mogłaby spinać tego typu działania<br />

wielu osób, pałających miłością<br />

do różnych form artystycznych.<br />

Moim pierwszym krokiem ku temu<br />

są wspomniane Londyńskie Spotkania<br />

Autorskie. Częściowo spełniają<br />

one zapotrzebowanie na obcowanie<br />

z polską kulturą poza granicami kraju,<br />

ale oczywiście tylko w pewnym stopniu.<br />

Mam nadzieję, że wkrótce zrobimy<br />

kolejny krok na tej drodze, ale<br />

nie chciałbym zdradzać szczegółów.<br />

Co wydawniczo dzieje się u Ciebie<br />

obecnie?<br />

Przyznam szczerze, że w ostatnim<br />

czasie główny nacisk położyłem na<br />

pisanie tekstów do piosenek. To bardzo<br />

wdzięczna, choć żmudna praca,<br />

jak sama wiesz, ale jednocześnie<br />

sprawiająca mnóstwo frajdy. Sylaby,<br />

wersy, rymy, refreny to cudny galimatias,<br />

który trzeba okiełznać – jeśli już<br />

to się uda, satysfakcja jest podwójna.<br />

Niedawno moje wiersze ukazały się<br />

w antologii polsko-niemieckiej Ulotność<br />

chwili (Die Flüchtigkeit des Augenblicks),<br />

na dniach ukaże się też<br />

antologia polsko-brytyjsko-austriacka<br />

pt. Poezja Półcieni, zresztą pod<br />

Twoją redakcją. Mam też mnóstwo<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

99


Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum<br />

prywatnego Dariusza Zellera<br />

materiału na kolejne książki poetyckie,<br />

ale z tym jeszcze poczekam, ponieważ<br />

skupiam się na promocji Nauki<br />

czytania z pamięci, czyli mojej<br />

najnowszej pozycji, która ukazała się<br />

w ubiegłym roku w poznańskim wydawnictwie<br />

FONT. Jednocześnie pracuję<br />

nad tekstami prozatorskimi, jeśli<br />

oczywiście znajduję czas pomiędzy<br />

tym i owym. Krótko mówiąc, coś się<br />

dzieje, i niech tak już będzie.<br />

Niedawno zostałeś także członkiem<br />

Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.<br />

Tak, to prawda. Przyznam, że przez<br />

długi czas nie zastanawiałem się nad<br />

przynależnością do jakiejkolwiek organizacji,<br />

ale najwidoczniej musiało<br />

to we mnie dojrzeć. Swoją drogą długo<br />

dojrzewało, skoro trwało to około<br />

30 twórczych lat. (śmiech) Wracając<br />

do meritum – przynależność do SPP<br />

i obecność w gronie uznanych pisarzy<br />

jest dla mnie nobilitacją i zachętą<br />

do dalszego intensywnego działania<br />

literackiego. Tu dziękuję w szczególności<br />

pani prezes Oddziału Wielkopolskiego<br />

SPP Łucji Dudzińskiej oraz<br />

krajowemu zarządowi stowarzyszenia<br />

z siedzibą w Warszawie. W marcu<br />

tego roku znalazłem się w gronie<br />

kilku zaledwie osób przyjętych i na<br />

ów czas jako jedyny z Wielkiej Brytanii.<br />

Mogę się mylić, ale byłem chyba<br />

pierwszą osobą z Wysp Brytyjskich<br />

przyjętą do SPP, a to dodatkowa motywacja.<br />

Darku, jakie są Twoje inspiracje poetyckie?<br />

Zacznę od tego, jakie były na początku<br />

mojej drogi literackiej. Przeważała<br />

wówczas poezja śpiewana i muzyka<br />

jako taka, ponieważ byłem m.in.<br />

stałym bywalcem „starego Jarocina”.<br />

Zaczytywałem się w różnorakich<br />

tekstach i książkach, a to prowadziło<br />

prostą drogą do konkretnych<br />

twórców. Byli zatem: Allen Ginsberg,<br />

Sylvia Plath, Jim Morrison, William<br />

Blake, Charles Baudelaire, Arthur<br />

Rimbaud, Aleksander Błok. Z polskich<br />

twórców natomiast tzw. poeci wyklęci,<br />

czyli: Edward Stachura, Rafał Wojaczek,<br />

Andrzej Bursa, Kazimierz Ratoń<br />

czy też Halina Poświatowska. Co do<br />

tej ostatniej – przypominam sobie,<br />

że mój pierwszy wiersz, który ukazał<br />

się na łamach pisma literackiego, był<br />

właśnie jej zadedykowany. W tym<br />

miejscu muszę także wymienić dwie<br />

szczególne postaci, których twórczość<br />

jest ze mną i pozostanie na zawsze.<br />

Są to Zbigniew Herbert i Tadeusz Różewicz<br />

– mistrzowie absolutni, geniusze<br />

pióra.<br />

Teraz natomiast czytam dużo i czasami<br />

recenzuję twórczość mniej<br />

znanych autorów, ale sprawia mi satysfakcję<br />

odkrywanie perełek poetyckich,<br />

prozatorskich i tym podobnych.<br />

Nazwisk przytaczać nie będę, aby nie<br />

zapeszyć.<br />

O czym piszesz najchętniej?<br />

Jeden z najbardziej znanych i uznanych<br />

krytyków literackich w Polsce, pan<br />

100<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


MY<br />

nie ubyło nic z ubiegłego poranka<br />

nie uległo degradacji<br />

nie rozpierzchło się po rozłogach<br />

ślęczy nad głowami<br />

mimo że uboższe<br />

a może lepsze jak wino<br />

co z wiekiem<br />

flirtuje z ulotnością wersów<br />

a przecież w słowach<br />

zamordowałem człowieka<br />

spaliłem świat<br />

jak intruz<br />

wewnątrz wszechświata<br />

kot przy oknie jest aktualny<br />

taki jak wczoraj<br />

MY jesteśmy na pozór inni<br />

Zbigniew Mirosławski, nazwał<br />

moje wiersze introwertycznymi.<br />

I poniekąd zgodzę się z tym<br />

stwierdzeniem. W swoich<br />

tekstach bytuję niejako<br />

w świecie równoległym,<br />

a właściwie w światach równoległych.<br />

Podziwiam osoby potrafiące<br />

pisać o leżącym na stole<br />

widelcu czy pięknie kwiatów polnych,<br />

ja jednak najczęściej wybieram<br />

się wyobraźnią do struktur<br />

mniej namacalnych, częstokroć<br />

ulotnych. Mam w sobie<br />

potrzebę uduchowienia wiersza<br />

Hiszpanie. (śmiech) Gwoli uściślenia<br />

nie stronię także od historii,<br />

polityki i, rzecz jasna, kultury.<br />

Ale odpowiadając na pytanie,<br />

może nie chodzi o poezję, ale<br />

biorąc przykład z mistrza Bohdana<br />

Tomaszewskiego, czy nawet<br />

obecnie z Przemysława Babiarza,<br />

staram się mówić o sporcie tak,<br />

żeby oprócz samych wyników<br />

wnieść do programu coś ekstra.<br />

Tak, żeby słuchacz, zamykając<br />

oczy, choćby na chwilę mógł poczuć<br />

się świadkiem wydarzenia.<br />

Mam nadzieję, że czasami mi się<br />

***<br />

nie zabijam dla przyjemności<br />

jedynie karmię swoje spektrum<br />

spojrzenia na rzeczywistość<br />

zabijam myślą słowem porównaniem<br />

bez żalu i skrupułów<br />

wskrzeszam na nowo<br />

upiory przeklętej codzienności<br />

CIEŃ<br />

najpiękniejsze jest to<br />

czego nie widać<br />

– jest na tyle uniwersalne<br />

aby móc być wszystkim<br />

tym z czego się składamy<br />

i czego nam brakuje na co dzień<br />

nie przytuli się do tego nikt<br />

– żadna Antygona<br />

nie przeleje z pustego w próżne<br />

nie napełni dobrocią<br />

cień dumnego Galilejczyka<br />

dostrzegalny pomimo zamieci<br />

czujemy jego obecność<br />

chociaż jeszcze jest nieuchwytny<br />

z wysokości pryczy<br />

nie widać już prawie nic<br />

oprócz sensu istnienia<br />

– wyznania wiary w życie wieczne<br />

Sylaby, wersy, rymy, refreny to cudny<br />

galimatias, który trzeba okiełznać<br />

czy też innego tekstu, ale w taki<br />

sposób, aby pulsował w wyobraźni.<br />

Dotykam tematów, które kształtują<br />

mnie jako człowieka i twórcę jednocześnie,<br />

bez uciekania w skrajności,<br />

ale z bardzo wyrazistym przekazem.<br />

Takie moje „tu i teraz”.<br />

Czy do Twoich wiadomości sportowych<br />

na antenie Polskiego Radia<br />

Londyn również zakrada się nuta<br />

poezji?<br />

To zabawne, ale i w pewnym sensie<br />

miłe, że część osób kojarzy mnie<br />

jako dziennikarza sportowego. Faktem<br />

jest, że możesz obudzić mnie<br />

o trzeciej w nocy i spytać o daty,<br />

nazwiska, wyniki. Cada loco con<br />

sutema [Każdy wariat ma swój temat<br />

– przyp. red.] – jak to mówią<br />

to udaje. To wymaga wiedzy, odpowiedniego<br />

przygotowania i przede<br />

wszystkim pracy nad sobą. Ale warto,<br />

ponieważ jeśli coś się kocha, to<br />

praca jest przyjemnością.<br />

Czy masz swój ulubiony cytat,<br />

może motto życiowe, którym<br />

chciałbyś się podzielić z czytelnikami?<br />

„Czasami wątpię, ale tylko po to,<br />

żeby potem wierzyć jeszcze głębiej”.<br />

Powtarzam go sobie ostatnio<br />

dosyć często. (śmiech)<br />

Darku, dziękuję za Twoją opowieść<br />

o sobie i życzę Ci wiary – nie tylko<br />

głębokiej, ale i szerokiej! [AKW]<br />

AGNIESZKA KUCHNIA-WOŁOSIEWICZ<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

101


ABORCJA<br />

– Chciałabym ją usunąć.<br />

– Jest pani pewna?<br />

– Tak.<br />

– Bo wie pani, to dopiero drugi tydzień. Ma pani<br />

jeszcze cztery do namysłu.<br />

– Wiem, ale już to przemyślałam i nie zmienię zdania.<br />

– I wie pani, że to będzie kosztować, a wpłaty za<br />

klonowanie nie zwracamy.<br />

– Zdaję sobie z tego sprawę. Po prostu jednak nie<br />

byłam gotowa na to, że po świecie będzie chodziła moja kopia.<br />

– Dobrze, zatem zapraszam do klonarium. Takie<br />

przepisy, że przed aborcją klona, osoba rezygnująca musi<br />

zobaczyć swoją kopię w sztucznej macicy. Politycy liczyli, że<br />

taka konfrontacja doprowadzi co wrażliwszych do zmiany<br />

zdania.<br />

– No cóż, skoro nie da się inaczej.<br />

BARDZO WROGIE POWITANIE<br />

Wysłannik Xerran przybył na Ziemię na pokładzie<br />

jednoosobowego zakrzywiacza czasoprzestrzeni.<br />

Był przekonany, że ludzie z utęsknieniem czekają na<br />

poznanie gwiezdnych braci.<br />

Niestety, gdy tylko zaczął lądować, nocne niebo<br />

rozbłysło serią eksplozji.<br />

Potem były kolejne i kolejne, aż w końcu było ich<br />

tak wiele, że Xnahtho uznał, że jedyne, co może zrobić, to jak<br />

najszybciej się ewakuować.<br />

Gdy wrócił na Xerrę oświadczył, że Ziemianie to<br />

bardzo agresywna rasa i że dla bezpieczeństwa wszechświata<br />

trzeba będzie ich eksterminować.<br />

Nie wiedział, że przyleciał na Ziemię w chwili, gdy jej<br />

mieszkańcy hucznie obchodzili nowy rok, ale co do ich natury,<br />

to niestety miał rację.<br />

ABSURDALNE LUDZKIE ZACHOWANIA<br />

Obcy, kosmici – taki ich nazywano.<br />

Ludzkie młode, do pewnego wieku mówiło o nich,<br />

że są ufoludkami – było to powiązane z ich zakrzywiaczami<br />

czasoprzestrzeni, o których mówiono, że to UFO.<br />

W rzeczywistości nie były to wcale pojazdy,<br />

bo przecież się nie poruszały – one tylko zakrzywiając<br />

czasoprzestrzeń przenosiły zakrzywiacz w inne miejsca,<br />

a czasem i czas.<br />

Porwania – tego już zupełnie nie potrafili zrozumieć.<br />

Eksperymenty – a to ich obrażało.<br />

Ludzie, nie dość, że okazali się strasznymi<br />

niewdzięcznikami, to jeszcze podczas naprawiania ich<br />

popsutych ciał, przeraźliwie krzyczeli i byli autentycznie<br />

przerażeni.<br />

Szaracy nie potrafili tego zrozumieć – być może<br />

dlatego, że w przeciwieństwie do „naprawianych”, oni nigdy<br />

nie odczuwali bólu?<br />

Drabble Krzysztof Dąbrowski<br />

102<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Ilustracja: Renata Cygan<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

103


ZDARTA PŁYTA<br />

Satyra zabija, nie obraża – Stanisław Jerzy Lec<br />

Nad Serwami chmury szare jak ortalion.<br />

Już nie liczę, który to bez ciebie deszcz.<br />

Moknie Necko, Sucha Rzeczka moknie też...<br />

Goła Zośka otuliła się nostalgią.<br />

Z siedmiu dziewcząt z „Albatrosa”, ty, Beato<br />

gdzieś w Kanadzie, za wierności robisz wzór.<br />

Czas poplątał kormoranów długi sznur.<br />

Zdarta płyta przypomina tamto lato.<br />

Jeszcze wczoraj lipiec mazał jagodami.<br />

Atramentem niewysłany plamił list.<br />

Potem sierpień odszedł w jesień, a ty za nim.<br />

Zanim zszyła nas babiego lata nić –<br />

wyjechałaś. Dziś przez słomkę na przystani,<br />

sączy piwo przemoczony biały miś.<br />

Adam Gwara<br />

Rysunki: Jarosław Janowski<br />

BRZYDKIE PANIE<br />

Nikt nie kocha pań brzydkich psychicznie.<br />

Wszyscy wolą natchnione estetki.<br />

Bo to miło jest i estetycznie,<br />

kiedy pani ma duszę poetki.<br />

Nie zaprosi nikt nigdy do wierszy.<br />

Nie przytuli wśród mroźnej zamieci.<br />

Wszyscy wolą się gapić na piersi.<br />

Ech, poeci... Niedzielni poeci.<br />

Smok Bartłomiej gdzieś z Pcimia Dolnego,<br />

siedem głów miał, lecz członka – jednego.<br />

W mózgach seks razy siedem,<br />

a przyrządzik zaś jeden...<br />

Bóg poplątał się w matmie. Dlaczego?!<br />

Adam Gwara<br />

104<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Renata Cygan


adam gwara<br />

LIMERYKI<br />

***<br />

Pewna pani – ogólnie Trójmiasto,<br />

ma z lenistwa kochanka. Niech was to<br />

nie oburza – skromnego.<br />

On chce tylko jednego.<br />

Nie jak mąż. Zupa, drugie i ciasto.<br />

***<br />

Przyczepiła się Hania z Zawoi<br />

do Mariana i chłopak się boi,<br />

że w wyniku gadania –<br />

Ty od...pitol się, Hania!<br />

jeszcze bardziej się dziewczę wystroi.<br />

***<br />

W starym porcie, na Bonifratrów,<br />

jest apteka miłych geriatrów,<br />

w której dawni bosmani<br />

mogą nabyć lek tani<br />

z życzeniami pomyślnych wiatrów.<br />

***<br />

– Za gorąco – wysapał Jan z Raczek.<br />

– Wybacz Zofio. On dzisiaj jak flaczek.<br />

– Ach! – westchnęła Zofija –<br />

Niech Jan choć powywija.<br />

W upał liczy się każdy wiatraczek.<br />

Nie wierzcie kelnerce z Bergamo!<br />

W kawiarni o nazwie „Ti amo”<br />

namówi na loda,<br />

a sorbet wam poda.<br />

Jej zdaniem to prawie to samo.<br />

SŁABA PŁEĆ<br />

Jak kocha – to do upadłego<br />

jak zemsty chce – walczy jak bokser<br />

osłania od zimna i złego<br />

i serce otwiera na oścież<br />

żongluje żelazkiem i tłuczkiem<br />

przemienia otręby w kolację<br />

naprawia stosunki i spłuczkę<br />

łagodzi codzienne frustracje<br />

potrafi zatracić się w wrzosach<br />

to czego nie umie – to dogra<br />

najbliższym serwuje niebiosa<br />

jak mus – to podpisze cyrograf<br />

pozwala się kochać i mamić<br />

rozdając tematy poetom<br />

przemyka pomiędzy burzami<br />

szczęśliwa że bywa kobietą<br />

Pixabay<br />

jest wróżką obłokiem powietrzem<br />

wielbłądem murarzem katedrą<br />

kamieniem i piórkiem na wietrze<br />

a księżyc lśni dla niej jak srebro<br />

smakuje i słono i słodko<br />

wzbudzając nadpodziw w człowieku<br />

jest tarczą mimozą idiotką<br />

lecz nie puchem marnym<br />

– na przekór!<br />

Renata Cygan<br />

***<br />

Pewien bas operowy z Bawarii<br />

tak się nadął, gdy przyszło do arii,<br />

że z podparcia przeponą<br />

wyszedł dźwięk drugą stroną,<br />

przez co doszło do większej awarii.<br />

***<br />

Pytał szkielet szkieleta w Cordobie –<br />

Znowu w nogę zrobiłeś coś sobie,<br />

że masz gips założony?<br />

Rzekł – To sprawka mej żony.<br />

Zmyśla tak, że przewracam się w grobie.<br />

Pixabay<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

105


Po co nam poezja u progu ery sztucznej inteligencji?<br />

U<br />

podstaw Festiwalu Poezji<br />

STARDUST, oprócz sporej dozy<br />

wariactwa, jest międzyludzkie,<br />

międzygatunkowe, międzyplanetarne<br />

wręcz, a może i międzygalaktyczne<br />

radowanie się poezją, która wzmacnia,<br />

ujędrnia skórę, czyści naczynia<br />

krwionośne, marszczy mózg, uzdrawia,<br />

czyni szczęśliwszym (albo i nie)<br />

i daje wszystkim długowieczność,<br />

a niektórym wręcz – wieczność. Poezja<br />

taka właśnie jest, więc nie ma<br />

co dyskutować, należy żyć poezją<br />

i pomóc sobie i tej części ludzkości<br />

o dodatniej wrażliwości w tworzeniu<br />

bocznych dróg i ścieżek, by na tych<br />

głównych, szerokich i utwardzonych<br />

betonowym, gładkim myśleniem nie<br />

dać się rozjechać czy rozdeptać. Nie<br />

próbujmy zrozumieć, dokąd zmierza<br />

ludzkość. Gdzieś zmierza, to pewne.<br />

Ale nieważne gdzie. Najważniejsze<br />

jest – dokąd zmierzamy my, pamiętając,<br />

że kierunek, w którym płyniemy,<br />

nie zależy od kierunku wiatru, ale<br />

od tego, jak ustawimy żagle. Z takim<br />

nastawieniem wsiadamy na festiwalowe<br />

statki poezji, raz na żaglowy, to<br />

znowu na kosmiczny (choć czasem<br />

bez „s”), by penetrować bezdroża kosmosu,<br />

na razie tego wewnątrz szarej<br />

masy w mózgoczaszce, ale pewnie już<br />

niedługo… kto wie? Pozostawiamy<br />

prozę życia na chwilę za sobą,<br />

wiedząc, że musimy tam wrócić.<br />

I wrócimy – jednak inni, lepsi, może<br />

szczęśliwsi, ale czegoś się dowiemy<br />

o poezji, o sobie, o ustawianiu żagli<br />

i o tym, jak płynąć pod prąd. Na<br />

chwilę wysiedliśmy z codziennego<br />

pendolino, co to szybko potrafi i czasem<br />

nawet jedzie, ale infrastruktura<br />

jeszcze stara, tory nieprzystosowane,<br />

więc trzęsie niemiłosiernie i nie<br />

da się jechać bez trzymania, bo albo<br />

siniaki czy guzy, albo i kontakt z podłogą<br />

zdarzyć się może. A później pojawia<br />

się ból egzystencji, a zaraz po<br />

nim refleksja, że gdybym wiedział, że<br />

mnie tak dzisiaj będzie głowa bolała,<br />

to bym się wczoraj napił. A zatem nie<br />

rywalizacja, zawody, nagrody i miejsca<br />

na podium, ale radość i nauka.<br />

Nauka? Tak! To jest właśnie to miejsce<br />

i czas, kiedy każdy może wykazać<br />

się otwartością na nowe, na inne.<br />

Młodzi twórcy – przybywajcie. Nie<br />

tylko po to, aby się czegoś nauczyć<br />

od bardziej zaprawionych w ujawnianiu<br />

swojego wnętrza za pomocą<br />

tych czarnych znaczków. Być może<br />

niektórzy, trochę od Was starsi twórcy,<br />

będą mieli szansę usłyszeć, co?<br />

i jak? w młodych duszach gra, i może<br />

da im to mocny impuls do własnych<br />

poszukiwań nowych dróg, bo te, po<br />

których od lat chodzą, wydeptane są<br />

do kości i nic nowego na tych ścieżkach<br />

się nie dzieje. Bądźmy uważni<br />

i obserwujmy, nagrywajmy (sic!) siebie,<br />

kiedy czytamy poezję. Nie znam<br />

lepszej metody służącej przekonaniu<br />

się, jakie błędy popełniamy przy czytaniu.<br />

Pamiętajmy, że Wena kapryśną<br />

jest i trzeba o nią dbać, bo kiedy przestaniemy<br />

się rozwijać, kiedy uwierzymy<br />

otoczeniu i fachowcom, że tworzymy<br />

świetne dzieła, kiedy wpadniemy<br />

w stan samozadowolenia i zaczniemy<br />

myśleć, że teraz to my możemy uczyć<br />

innych, jak tworzyć – przepadliśmy.<br />

Jedynie kretes będzie zadowolony, albowiem<br />

znowu ktoś z nim przepadł.<br />

Próbujmy wszyscy uczyć się, próbujmy<br />

zrozumieć, gdzie współczesna poezja<br />

się znajduje, jakimi drogami chadza<br />

i gdzie kończą się utarte ścieżki,<br />

a rozciąga niezbadana jeszcze puszcza<br />

poezji. Bo, że poezja się puszcza, to<br />

wiadomo. Z kim? – najczęściej też. Ale<br />

gdzie? i jakie potomstwo z tego będzie?<br />

– nie wie nikt. I nawet ten nikt<br />

nie jest w stanie tego przewidzieć. Tak<br />

jak wodór, hel i odrobina litu – jedyne<br />

pierwiastki obecne przy powstaniu<br />

wszechświata około 14 mld lat temu<br />

106<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Bierzmy przykład<br />

z gwiazd,<br />

obracajmy w pył<br />

całą dotychczasową<br />

twórczość,<br />

bo najważniejsze wciąż<br />

przed nami<br />

PROGRAM STARDUST <strong>20<strong>23</strong></strong><br />

21 września <strong>20<strong>23</strong></strong> – czwartek – Czechowice-Dziedzice<br />

08:15 – Spotkanie z poetami – LO im. Marii<br />

Skłodowskiej-Curie<br />

10:00 – Spotkanie z poetami – Stowarzyszenie<br />

FELICITAS Kreacja Rzeczywistości<br />

17:00 – Poezja Pawła Kuszczyńskiego – Miejska<br />

Biblioteka Publiczna w Cz-Dz<br />

22 września <strong>20<strong>23</strong></strong> – piątek – Bielsko-Biała<br />

08:30 – Spotkanie z poetami – Państwowe Liceum<br />

Sztuk Plastycznych<br />

08:30 – Spotkanie z poetami – Zespół Szkół<br />

Elektronicznych Elektrycznych i Mechanicznych<br />

11:00 – Lucyna Brzozowska – wernisaż wystawy<br />

„Cały świat w jednej kropce ” – Galeria Uniwersytetu<br />

Bielsko-Bialskiego<br />

12:00 – Oficjalne otwarcie, Gala Festiwalu, występ<br />

teatru Poruszeni (Stowarzyszenie FELICITAS) oraz<br />

wykłady: prof. Mirosław Dzień oraz prof. Marek<br />

Bernacki – aula Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego<br />

15:45 – Przystanek Poezja – przystanki specjalnej<br />

linii MZK „Festiwal Poezji” na trasie: dworzec PKP –<br />

Cygański Las – dworzec PKP<br />

17:00 – Prezentacje poezji zaproszonych Gości – Dom<br />

Kultury im. Wiktorii Kubisz<br />

19:30 – Bo Jaroszek – (concert) – koncert /<br />

performance / poezja, z cyklu „Muzyka na Zamkach”<br />

– Zamek Sułkowskich w Bielsku-Białej<br />

<strong>23</strong> września <strong>20<strong>23</strong></strong> – sobota – Jasienica<br />

11:00 – Warsztaty Haiku/Haigi – Krzysztof Macha<br />

12:00 – Poetycki Hyde Park – panel 1 (zaprezentuj się!)<br />

16:00 – Poetycki Hyde Park – panel 2 (zaprezentuj się!)<br />

17:30 – Koncert zespołu Inne Słowa<br />

18:30 – Poetycki Hyde Park – panel 3 (zaprezentuj się!)<br />

20:00 – Zakończenie Festiwalu STARDUST <strong>20<strong>23</strong></strong><br />

nie przewidziały, że to właśnie<br />

one, po transformacjach<br />

we wnętrzach rodzących się<br />

i umierających gwiazd, wypełnią<br />

cały układ okresowy<br />

pierwiastkami pochodzącymi<br />

z wyrzucanego w przestrzeń<br />

gwiezdnego pyłu (star dust).<br />

Całe nasze ciała, od wapnia<br />

w kościach po węgiel w DNA,<br />

są zbudowane z pierwiastków<br />

pochodzących z gwiezdnego<br />

pyłu. Żelazo – główny<br />

składnik masy Ziemi powstało<br />

w wyniku wybuchów supernowych.<br />

Bez umierających<br />

gwiazd masywnych, będących<br />

źródłem krzemu czy miedzi<br />

nie powstałaby nie tylko żadna<br />

elektronika, lecz także nie<br />

zaistniałby prąd elektryczny.<br />

Nie miałby też dla kogo zaistnieć,<br />

ponieważ tlen, który<br />

potrzebny nam do życia jak<br />

kani dżdże, powstał również<br />

w gorących wnętrzach owych<br />

gwiazd. Cały wszechświat,<br />

od pierwiastków i związków<br />

chemicznych, poprzez Ziemię<br />

i ziemską florę, i faunę, aż<br />

do galaktyk, czarnych dziur<br />

i co tam jeszcze nieodkryte<br />

istnieje, zrodziło się… nadal<br />

się rodzi z popiołów gwiazd,<br />

z gwiezdnego pyłu. Bierzmy<br />

więc przykład z gwiazd, obracajmy<br />

w pył całą dotychczasową<br />

twórczość, bo najważniejsze<br />

wciąż przed nami, bo<br />

w krytycznych temperaturach<br />

naszych serc (z tym ogniem<br />

należy igrać) i pod ogromnym<br />

ciśnieniem w naszych głowach<br />

mogą urodzić się nowe<br />

pierwiastki, nowe związki…<br />

może i frazeologiczne, ale to<br />

już… bez dwóch zdań – czary-<br />

-mary i ani chybi, beczka bez<br />

dna. Magia, znaczy się. Jedynie<br />

gwiazdy neutronowe<br />

mogłyby sobie darować, ponieważ<br />

to w wyniku ich kolizji<br />

kosmos zasypuje srebro,<br />

złoto, uran i pluton. Ileż to<br />

problemów zaoszczędziłby<br />

ludzkości ich brak. A sztuczna<br />

inteligencja? Pewnie wygra<br />

z nami, później zacznie się,<br />

bez umiaru, rozwijać i sama<br />

siebie zje. Tak, jak my. Ale,<br />

tymczasem , nie ograniczajmy<br />

się do podziwiania gwiazd,<br />

ponieważ jesteśmy tą samą<br />

materią, tylko w innym czasie.<br />

Lśnijmy. [BJ]<br />

BO JAROSZEK<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

107


„Kawałki barw”<br />

Piotr Michnikowski<br />

artysta rzeźbiarz<br />

Życie niekiedy rozpada się na kawałki.<br />

Jedyne, co można z tym zrobić, to poskładać<br />

z powrotem w jakąś całość. A tak<br />

naprawdę, to może jest tak, że ta całość<br />

zawsze składa się z różnych kawałków,<br />

które nie zawsze do siebie pasują… Nic<br />

nie jest idealne, choć wszystko jest.<br />

Wystawa „Kawałki barw” to prezentacja<br />

najnowszych prac artysty rzeźbiarza Piotra<br />

Michnikowskiego, wykonywanych autorską<br />

techniką reliefu ceramicznego. Powstanie<br />

tej unikalnej, malarsko-rzeźbiarskiej<br />

formy wypowiedzi jest wynikiem<br />

jego fascynacji wyjątkowymi właściwościami<br />

szkliw ceramicznych i malarskimi<br />

efektami, jakie dzięki nim można uzyskać,<br />

oraz pracy z fakturą i możliwościami<br />

kształtowania gliny, utwardzanej później<br />

w wysokiej temperaturze. Okazuje się,<br />

że tę technikę można wykorzystać do<br />

opowiedzenia o czymś dużo głębszym,<br />

a jednocześnie dużo bardziej subtelnym<br />

niż samo piękno materii. Obrazy lub reliefy,<br />

jak woli je nazywać artysta, charakteryzują<br />

się wyjątkową intensywnością<br />

i trwałością barw, a także niezwykłą<br />

zmiennością w zależności od oświetlenia.<br />

Wynika to stąd, że szkliwa ceramiczne załamują<br />

światło w sobie tylko właściwy<br />

sposób. Efekt ten jest zależny ponadto<br />

od struktury powierzchni gliny, na którą<br />

są nałożone. Kształty elementów, z których<br />

składają się prace, są przemyślanym<br />

Nic nie jest<br />

zabiegiem formalnym, współistniejącym<br />

idealne,<br />

z ich treścią.<br />

Piotr Michnikowski ukończył Warszawską<br />

Akademię Sztuk Pięknych. Dyplom<br />

na Wydziale Rzeźby uzyskał w 1985 roku.<br />

Twórca kameralnych rzeźb z brązu i ceramiki<br />

oraz autorskich instrumentów<br />

choć wszystko jest<br />

muzycznych i instalacji. Jednym z jego<br />

charakterystycznych i unikatowych projektów<br />

jest cykl reliefów ceramicznych<br />

Pracuję wielowątkowo, na pograniczu różnych technik<br />

i sztuk. Interesuje mnie głównie pogłębione odczuwanie wykorzystujących malarski charakter<br />

i refleksja pozawerbalna, pozostająca w sferze niedostępnej<br />

rozumowej analizie, lecz żywo obecna: ta, w której technikami i recepturami powstałymi na<br />

szkliwa. Pracuje, posługując się własnymi<br />

człowiek może się jedynie odnaleźć, lecz nie może jej stworzyć.<br />

Ciekawią mnie wszelkie aspekty ludzkiego istnie-<br />

przestrzeni wielu lat. Oprócz rzeźby zajmuje<br />

się także muzyką i pisaniem. [MA]<br />

nia jako niezwykłego faktu. Nie interesuje mnie w sztuce Kontakt z Artystą:<br />

ani prowokacja, ani przeciwstawianie się czemukolwiek. Magdalena Adaszewska – manager.<br />

Zamiast tego wolę poszukiwanie uniwersalnych odniesień magdalena.adaszewska.art@gmail.com<br />

i wewnętrznego spokoju. Moje prace mają być lustrem,<br />

Foto: Filip Błażejowski, projekt plakatu: Rafał<br />

w którym każdego dnia odbiorca może się przejrzeć, tak,<br />

Wiśniewski<br />

jak ja się w nich przeglądam w trakcie tworzenia. Sztuka to Wernisaż 20 września <strong>20<strong>23</strong></strong> r., godz. 19.00 / finisaż<br />

22 października <strong>20<strong>23</strong></strong> r., godz. 16.00 Prom<br />

jest przekaz, nie tyle myśli, co subtelnych emocji i doznań,<br />

które często są przez nas niezauważane i ignorowane, a to Kultury Saska Kępa / ul. Brukselska <strong>23</strong> / 03-973<br />

Warszawa / www.promkultury.pl / wstęp wolny<br />

108 one tak naprawdę tworzą nasz świat. Ten świat.<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


Moje prace mają być<br />

lustrem,<br />

w którym odbiorca<br />

może się przejrzeć<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

109


Dymimy, krusząc ojcowizną<br />

Halszka Opfer Kato-tata. Nie-pamiętnik<br />

Aleksandra Zbroja Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu<br />

R o b e r t K n a p i k<br />

Wyjątkowo przykre były dla mnie święta Bożego<br />

Narodzenia. Jak każda katolicka rodzina, dzieliliśmy<br />

się opłatkiem. Składaliśmy sobie świąteczne życzenia,<br />

padając sobie w ramiona. I tak co roku. Starałam<br />

się, na ile to było możliwe, odwlec ten przykry<br />

moment. Nie chciałam dzielić się opłatkiem z tatą,<br />

a tym bardziej go całować. Znowu czułam jego twardy<br />

zarost i oślizgły język. Sama myśl dzielenia się<br />

z nim opłatkiem i całowania go była ohydna. Musiałam<br />

sobie jednak z tym jakoś radzić. Nikt nie mógł<br />

się zorientować, co naprawdę czuję. Wchodziłam<br />

sztywna do pokoju, gdzie stół stał zastawiony wigilijnymi<br />

potrawami i czekał śmiejący się i żartujący<br />

tatuś. Starałam się go nie zauważać. On jednak zawsze<br />

upominał się o życzenia. Mdliło mnie. Nie słyszałam,<br />

czego mi życzy, bo było to tak samo wstrętne<br />

i obłudne jak on sam. Potem musiałam przy wszystkich<br />

go pocałować. Zasiadaliśmy z całą rodziną do<br />

wigilijnego stołu, a ja wciąż grałam wyuczoną rolę.<br />

Okres świąt był przykry jeszcze z innego powodu.<br />

Wszyscy byliśmy świadomi, że tatuś w pierwszy,<br />

a najpóźniej drugi dzień świąt spije się jak świnia<br />

i będzie się awanturował lub molestował nas seksualnie.<br />

To była nasza rodzinna świąteczna tradycja.<br />

Inne dzieci dostawały prezenty, śpiewały kolędy przy<br />

choince, chodziły z rodzicami na świąteczne spacery,<br />

a my drżeliśmy ze strachu, co nasz tatuś tym<br />

razem wywinie. Kiedyś wbrew zwyczajowi przyszedł<br />

do domu zalany w Wigilię. Przyjechała do nas wtedy<br />

siostra taty i idąc z dworca widziała zataczającego<br />

się pijaka. Pomyślała sobie: Biedna żona, ale będzie<br />

miała smutne święta. Pijak skręcił do naszego domu.<br />

Czekaliśmy tylko na tatusia, żeby zasiąść do stołu,<br />

który tego dnia był suto zastawiony. Staraliśmy się<br />

jak zwykle przy takiej okazji, pięknie go udekorować.<br />

Tata ledwo trzymał się na nogach.<br />

Tego dnia miał czym rzucać po ścianach, bo zgodnie<br />

z tradycją potraw na stole było aż dwanaście!<br />

Fragment pochodzi z książki Halszki Opfer, Kato-tata. Nie-pamiętnik.<br />

110<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

To my, pomirki. Jest nas więcej i więcej. Wychodzimy<br />

z ukrycia. My, którzy nie zaznaliśmy wsparcia, stabilności.<br />

Żyliśmy w lęku, atmosferze nadciągającej katastrofy.<br />

A czy tak w ogóle wiadomo, jak tego wsparcia udzielać?<br />

Czy można się tego nauczyć? Dlaczego poszkodowany wciąż<br />

musi udowadniać swoją niewinność? W jednej z rozmów<br />

psycholog Izabela Żbikowska powiedziała, że przemoc zmienia<br />

wszystko i to bynajmniej nie na dobre. Ludzie doświadczający<br />

przemocy, ale też jej świadkowie, są widocznie starsi<br />

i bardziej zmęczeni niż ich niedojrzali emocjonalnie rodzice.<br />

Oddać przemoc i siłę jej rażenia i nie uronić przy tym ani<br />

jednego ważnego słowa – w moim odczuciu to niemożliwe.<br />

Media codziennie bombardują widzów najróżniejszymi formami<br />

przemocy, przewijają się setki krwawych obrazów.<br />

Przemoc spowszedniała. Ja, ty, oni – uodparniamy się na<br />

widok martwego psa na poboczu drogi. Nadmierne emocje<br />

nie są wskazane, człowiek je wypiera. Nie da się tak działać<br />

w nieskończoność. Epatowanie przemocą ma zapewnić oglądalność.<br />

Coraz to nowsze sprawy zajmują uwagę odbiorcy,<br />

następnie przenoszą się do pamięci krótkotrwałej, a potem<br />

odchodzą w zapomnienie, robiąc miejsce na inne krwawe<br />

spektakle. Krzywda drugiego człowieka stała się towarem,<br />

nie ma tu miejsca na moralizowanie. Zdziwienie: „jak tak<br />

można”, patologia – to najprostszy i najczęstszy odruch. Problem<br />

w tym, że jest to zwykle zakamuflowanie zakłopotania.<br />

Najczęściej bowiem nie wiemy, co począć z informacją<br />

o przemocy. Zaangażowanie emocjonalne jest niebezpieczne,<br />

może zagrozić samopoczuciu. Jak to opisała prof. Ewa<br />

Jarosz we wstępie do Kato-taty – przemocą, bezradnością<br />

można się pobrudzić, wniknąć za bardzo i nieuchronnie<br />

wciągnąć się w balansowanie na emocjonalnej linie.<br />

Sytuacja odizolowania i pozostawienia ludzi samych sobie<br />

jest korzystna, oczywiście, ale dla sprawcy. W jednej z kampanii<br />

społecznych mającej na celu promowanie tzw. życia<br />

rodzinnego z ust młodej osoby pada stwierdzenie, iż rodzina<br />

jest jej całym światem. Wydaje się, że nie ma tu nic hańbiącego,<br />

natomiast ten szczelny, śmierdzący, rodzinny „słój”<br />

jest w ten sposób jeszcze bardziej uszczelniany. Tylko pod<br />

żadnym pozorem nie mów nic złego o rodzinie, najświętszej<br />

z najświętszych, poświęconej przez patrona – papieża Polaka.<br />

Dodam tylko, że nie ma nic złego w tym, że człowiek nie<br />

chce być tzw. „czarną owcą”, tym, który próbuje coś rozbić,<br />

zniszczyć, zrobić wokół siebie szum. Jeżeli w ogóle to miano<br />

jest mu nadawane, to nie z powodu, że jakoś usilnie do<br />

tego dąży. W przestrzeni domowej dochodzi do przemocy,<br />

oddziela ją gruba ściana milczenia. Sprawca na ogół poza domem<br />

robi dobrą minę do złej gry. A tutaj ktoś, filip z konopi,<br />

zaczyna robić szum. Nie jesteśmy jeszcze na tym poziomie<br />

świadomości i mentalności, który widoczny jest chociażby<br />

w dziełach noblistki Annie Ernaux. W swojej prozie pisarka<br />

pokazuje, że rodzice, rodzina mogą być neutralni, poza


A. Zbroja, Mireczek. Patoopowieść o moim<br />

ojcu, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2021<br />

H. Opfer, Kato-tata. Nie-pamiętnik,<br />

Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013<br />

emocjonalnym radarem, bez manipulacji i szantażu.<br />

Powinności, nakazy, zakazy często powodują rozgardiasz<br />

w życiu emocjonalnym – a to niedobrze wróży<br />

jakimkolwiek relacjom, a już szczególnie tym w kręgu<br />

rodzinnym. Można nie zgadzać się z tym, co proponują<br />

rodzice, a wręcz, jak to ilustruje Ernaux, odcinać się<br />

od bagażu przodków. I bynajmniej nie chodzi o to, że<br />

potomek się czegoś wstydzi, tylko zwyczajnie chce zbudować<br />

własny system wartości, bez przeinaczeń, bez<br />

tego, co wypada, co się powinno.<br />

Krąg tajemnic rodzinnych sprzyja bezradności, zapętleniu<br />

się w niemocy. Rodzina „święta krowa” jest<br />

powoli rozpadającym się monolitem. Warto czynić<br />

wszystko, co możliwe, aby rozszczelnić więzi, które<br />

uzależniają za bardzo. Jak to zrobić? Przede wszystkim<br />

wpuścić tam świeże powietrze, rzucić w kąt stare porzekadła:<br />

„Nie mów nikomu, co się dzieje w domu”,<br />

„Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” i tak dalej.<br />

Rodzina jest Alex taką Sławiński, samą stoisko przestrzenią Związku Pisarzy Polskich jak na każda Obczyźnie inna,<br />

tyle że jeśli mówi się chociażby o bezpieczeństwie –<br />

to rodzina pojawia się tutaj bez żadnego zająknięcia.<br />

A czy to zawsze i wszędzie jest bezpieczne środowisko?<br />

Nad tym powinny się zastanowić sądy , przyznając<br />

opiekę nad dzieckiem, służby nieudolnie chroniące<br />

obywateli. Ośmioletni Kamilek z Częstochowy uciekał<br />

z domu, był katowany przez swojego ojczyma. Urzędnicy<br />

nie widzieli problemu, na powrót umieszczali go<br />

w piekle, gdzie ostatecznie spotkała go śmierć.<br />

W dziecku nie buduje się asertywności, poczucia ważności,<br />

odrębności. Każdy niedorosły członek rodziny ma<br />

być potulny, posłuszny, powiem więcej – bezrozumny.<br />

Ma wyłącznie wykonywać polecenia, a już zgroza, gdyby<br />

miał inne zdanie. Przejaw dziecięcego buntu traktowany<br />

jest jako krnąbrność, wygłupianie się. Niespecjalnie<br />

lubiłem przytulanie cioć, babć i tym podobnych,<br />

natomiast dziecko nie ma prawa sprzeciwu, bo będzie<br />

to potraktowane jako niegrzeczność. Dorosła osoba<br />

może wyrazić swoją niechęć do powszechnie panujących<br />

rytuałów, ale dziecko nie ma takiego prawa.<br />

Katarzyna Brus-Sawczuk (zastępczyni redaktor<br />

naczelnej PS) i poetka Barbara Gruszka-Zych<br />

Iza Smolarek, stoisko Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie<br />

Patoklany gnijące od wewnątrz – panują tam trudne do<br />

przyjęcia reguły życia. Nie sposób zajrzeć do środka, tej<br />

„prywatności” strzegą najbardziej. Przemoc, metody<br />

ujarzmiania nieposłusznych przechodzą z pokolenia na<br />

pokolenie. Dlaczego ofiary nie krzyczą? W pustych domach<br />

nie słychać krzyku. Rozpacz jest niema. Doświadczający<br />

przemocy są osamotnieni, bezradni, wyczerpani<br />

– psychiczne obciążenie jest zbyt duże. Osamotnienie<br />

niejako scala historie Halszki Opfer przekazane<br />

w książce Kato-tata. Nie-pamiętnik oraz Aleksandry<br />

Zbroi w Mireczku. Patoopowieści o moim ojcu. W przemocowych<br />

domach często realizuje się koszmarny projekt<br />

rzeczywistości. Świat i ludzie są źli. Osoby dotknięte<br />

jakąkolwiek przemocą czy dysfunkcją mają kryzys zaufania.<br />

W dorosłym życiu to nie ułatwia kontaktów. Wspólne<br />

złe doświadczenia cementują toksyczne uzależnienie.<br />

Oprawcy obniżają poczucie wartości innych współdomowników.<br />

Im wyższy status, społeczna ranga kata, tym<br />

jego zdanie ma większą wagę. Manipulowanie, wyszydzanie,<br />

ośmieszanie – różne formy przemocy – mogą utrzymać<br />

w cuglach osoby wyłamujące się z toksycznych więzi.<br />

Z jednej strony mamy głos oprawcy: „Jesteś niczym, nie<br />

poradzisz sobie”, a z drugiej strony słyszymy głos ewentualnych<br />

pomocodawców, którzy motywują do wyjścia<br />

z piekła. Problem w tym, że żaden z tych głosów nie jest<br />

do końca prawdziwy. Oprawca manipuluje i zastrasza złem<br />

świata, natomiast ludzie, naoczni lub postronni świadkowie<br />

przemocy działają tymczasowo. Oferują pomoc, mając<br />

na ustach hasła typu: „Ludzie nie są tacy źli, wystarczy<br />

zaufać. Każdy tobie pomoże”. Otóż ludzie są różni, dobrzy<br />

i źli, pomocni i niezbyt mili. Zwracam tutaj uwagę na to,<br />

w jaki sposób kierować komunikaty, raczej nie tworzyć<br />

pięknych obrazków, bowiem dotknięci przemocą mają<br />

i tak potworny młyn w głowie.<br />

Można powiedzieć, że występowanie różnych zjawisk<br />

związanych z przemocą zwiększyło się w czasie pandemii.<br />

Mówi się, że pandemia koronawirusa to też pandemia<br />

przemocy. Przymusowe przebywanie z innymi ludźmi<br />

pod jednym dachem, szczególnie w okresie jesienno-zimowym,<br />

wcale nie wpływa na poprawę wspólnych<br />

kontaktów. Nie zdały egzaminu wymówki, że podobno<br />

nie mamy czasu na przebywanie razem. Zbliżenie poskutkowało<br />

jeszcze większą falą przemocy i bliższe stały<br />

się tym samym literackie świadectwa opisujące ten<br />

problem. Halszka Opfer przedstawia swoje piekło, które<br />

zgotował jej ojciec gwałciciel. Do tego nieobecna matka,<br />

jakby niewidząca cierpienia córki. Z narracji wyłania się<br />

samotna dziewczynka, która nie ma się do kogo zwrócić.<br />

Rzucona na pastwę wilków, innych mężczyzn, tj. księdza,<br />

kuzyna, doktora. Są „tatuś” i „mamusia”, nazwani tak jakby<br />

w kontraście do odrażającej rzeczywistości. Halszka nie chce<br />

pokazać innym, jak bardzo cierpi, nie chce siebie za bardzo<br />

odkryć, ciągle na pasie startowym gotowa do ucieczki. Każdy<br />

kolejny mężczyzna to potencjalne zagrożenie, a pomocnych<br />

ludzi nie ma. Ta historia nie ma dawać komfortu.<br />

Jeśli nie byłbym świadomy, że to relacja o przemocy, pomyślałbym,<br />

że czytam niecenzuralne porno story, w którym<br />

każde zbliżenie z mężczyzną kończy się aktem płciowym.<br />

Podczas lektury już nie chcę tego dłużej doświadczać, odwracam<br />

oczy, jednak to nadal się dzieje. Napaści seksualne<br />

kolejnych mężczyzn wywołują nieokreślone poczucie<br />

groteski i narastającego absurdu. Przesuwanie granicy<br />

111<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>


tego, co zabronione i co dozwolone,<br />

obracanie w żart pozwala nie zwariować.<br />

Halszka pisze o przyzwyczajeniu,<br />

tak jakby bycie nałożnicą ojca należało<br />

do jej powinności. Rytuały pozwalają<br />

przeżyć w domowym horrorze.<br />

Dom ma być miejscem bezpiecznym.<br />

Tutaj bezpieczeństwo może przynieść<br />

jedynie sen. Sen i niepamięć.<br />

Jeśli Halszka przedstawiła siebie w roli<br />

ofiary 1 , to Aleksandra Zbroja wychodzi<br />

z roli ofiary, co zresztą wedle niektórych<br />

nie pasuje do opisu przemocy,<br />

bo przecież człowiek nie jest już<br />

bezradny i zagubiony. W czasie jednej<br />

z awantur Zbroja odpycha ojca, a na<br />

matkę wylewa miskę z budyniem,<br />

potem jeździ tramwajem od pętli do<br />

pętli, a z samego rana ma kolokwium.<br />

Zadałem sobie pytanie, ale jak zauważyłem,<br />

nie tylko ja – czy Aleksandra<br />

Zbroja ma prawo podważać godność<br />

swojego ojca i matki? Czy jako potomek<br />

niedojrzałych emocjonalnie<br />

rodziców może głośno wyrazić swój<br />

żal i pretensje? Swego czasu opublikowałem<br />

na Facebooku klepsydrę,<br />

były tam informacje o zmarłej, data<br />

pogrzebu oraz niezbyt pochlebne słowa<br />

syna na jej temat. Rozpętała się<br />

niemała dyskusja: a to, że syn bez czci<br />

i honoru, nie dorósł, jak on może tak<br />

obrażać własną matkę. Jednak pojawiły<br />

się również osoby, które oznajmiły,<br />

że być może tego rodzaju manifest,<br />

krzyk żalu był temu człowiekowi<br />

potrzebny. Żałobnicy przyjdą i pójdą,<br />

a syn zostanie ze swoim cierpieniem.<br />

Przeżywa żałobę na swój sposób, chce<br />

utulić lęk i smutek małego skrzywdzonego<br />

dziecka w sobie.<br />

Mam nieodosobnione wrażenie, że<br />

podobnie jest z Mireczkiem Aleksandry<br />

Zbroi. Świadectwo pisarskie jest<br />

pewnego rodzaju sposobem na przepracowanie<br />

traumy, poradzeniem sobie<br />

z ropiejącymi ranami, które niestety<br />

nigdy się nie zagoją. Wyrzucenie<br />

żalu w świat niejako pomoże w odcięciu<br />

się od strasznego bagażu, jakim<br />

jest dramat opuszczonego dziecka.<br />

Zbroja wykorzystuje w swojej opowieści<br />

różne formy i konwencje:<br />

konfesję, wywiad, przeróżne listy,<br />

komentuje również fragmenty z innych<br />

publikacji. Inwencja twórcza<br />

w tym zakresie nie zna granic. No<br />

i dodajmy, że zatopione jest to w dość<br />

mocno ironicznym sosie. Niektórym<br />

ta błazeńska momentami maskarada<br />

może nie przypaść do gustu.<br />

1 opfer (niem.) – ofiara<br />

112<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

Tyle że maska błazna, tak samo jak<br />

w przypadku Halszki Opfer, pozwala<br />

przetrwać, zdystansować się emocjonalnie.<br />

A udział emocji nie jest<br />

bynajmniej wskazany. To dziecko ma<br />

być buforem samopoczucia rodziców<br />

i w miarę potrzeb łagodzić spory.<br />

Emocje wepchnięte pod dywan<br />

w dorosłym życiu powodują niemałe<br />

zamieszanie, dokonuje się implozja,<br />

która co rusz podważa stabilność codziennego<br />

funkcjonowania. Niezwykle<br />

trafnym zobrazowaniem jest tutaj<br />

przyrównanie niestabilnego życia do<br />

rozgrywek drużyny sportowej. Mała<br />

Ola należy do drużyny matki, jednak,<br />

jak to w grze, są zwroty akcji, nie każdy<br />

gra fair. Upadki i dezercje. Zdarzają<br />

się też sytuacje podbramkowe. Takie<br />

chwyty jak zdjęcie rodziców z obrazka<br />

jest potrzebne, chociaż ta ironia<br />

balansująca na granicy żartu i kpiny,<br />

gdzie rodzic nie jest szczerozłoty, to<br />

kubeł zimnej wody wylany na zaciekle<br />

broniących patriarchatu wszelakiej<br />

maści dewotów, księży, przemocowych<br />

mężów i ojców.<br />

A warto mieć na uwadze, że Zbroja<br />

nie pisze dla siebie, nie chowa zapisków<br />

do szuflady. Mireczek. Patoopowieść<br />

o moim ojcu to jednocześnie<br />

świadectwo o żałobie (bardziej udane<br />

niż Bezmatek Miry Marcinów), reporterski<br />

obraz Mireczków, pokolenia zatopionego<br />

w alkoholu, oraz historia<br />

Oli próbującej w tym wszystkim odzyskać<br />

siebie. Mam wątpliwości co do<br />

tego intymnego zapisu, który później<br />

przeradza się w monografię na temat<br />

nałogu alkoholowego. Być może wolałbym<br />

opowieść odchudzoną z treści,<br />

a poprzez to bardziej wyważoną. Dodatkowo<br />

wprowadzona chronologia<br />

wsteczna rozmywa cały istotny sens<br />

książki. Dopóki jestem świadkiem wydarzeń<br />

współczesnych narratorce, dopóty<br />

czuję wspólnotę przeżywanego<br />

dramatu. Przykładem jest chociażby<br />

pogrzeb ojca, gdzie Aleksandra czuje<br />

się jak przysłowiowy kwiatek u kożucha,<br />

zbędna i poirytowana. Zostaje<br />

zauważona przez kuzynkę ojca i tym<br />

samym wepchnięta do fałszywego rodzinnego<br />

obrazka. Im dalej od życia<br />

w cieniu alkoholika, tym bardziej widzę<br />

zbędność poszczególnych rozdziałów.<br />

Mam problem z ujęciem w całość intencji<br />

autorki, bowiem próba naszkicowania<br />

pokolenia Mirków, Mireczków,<br />

pomirków, również tych, którzy<br />

razem z nimi niosą bolesne brzemię,<br />

to z jednej strony odpowiedzialne zadanie,<br />

a z drugiej pachnie to tendencyjnością,<br />

dydaktyzmem, zamiarem<br />

edukacyjnym, co nie jest zbyt dobrym<br />

rozwiązaniem. Dawniej wszyscy pili,<br />

grzechem było odmówić sznapsa na<br />

zabawie tanecznej. Abstynenci musieli<br />

mieć sporo silnej woli. Gorzałka<br />

zawsze dobra jest, na wszelkie bóle<br />

i niedole pięćdziesiątka pomoże.<br />

Echem w ostatnim czasie odbiła się<br />

reklama, w której Magdalena Cielecka<br />

promuje alkohol wysokoprocentowy.<br />

Kilka lat wcześniej aktorka wyznała,<br />

iż dzieciństwo u boku ojca alkoholika<br />

było dla niej bardzo trudnym doświadczeniem.<br />

Bynajmniej nie mam<br />

zamiaru nikogo etykietować, jednak<br />

takie zachowanie wiąże się nie tylko<br />

z profitami finansowymi, ale również<br />

z ostracyzmem społecznym wobec<br />

samej Cieleckiej. Wystąpiła w reklamie,<br />

zgodziła się na to, że może być<br />

negatywnie oceniona, bo to nie promocja<br />

szamponu czy cukierków, ale<br />

alkoholu – z powodu którego wiele<br />

osób w Polsce traci rodziny, przechodzi<br />

terapię czy zwyczajnie traci życie<br />

– i na nic zdadzą się iluzjonerskie<br />

reklamy, towarzystwo, świetny humor<br />

i balanga do białego rana.<br />

O swoim/nie swoim doświadczeniu<br />

z alkoholem pisali między innymi Stanisława<br />

Celińska, Beata Kozidrak czy<br />

jeden z Braci Collins. Świadectwa literackie<br />

próbują przyciągnąć czytelnika<br />

autentyzmem, wolą pomocy innym,<br />

ukojeniem w troskach, ale też – nie<br />

ukrywajmy – to lepik, żeby osiągnąć<br />

wyższą sprzedaż danej pozycji. Jak to<br />

wygląda u Halszki Opfer oraz Aleksandry<br />

Zbroi? Piszą o nie swoim nałogu<br />

alkoholowym. Pili ojcowie. Picie<br />

niejako ukonstytuowało całe życie<br />

w domu, ukształtowało zespół reguł<br />

i zasad, których należało przestrzegać.<br />

Przede wszystkim nie drażnić<br />

pijącego, robić, co możliwe, by uniknąć<br />

awantur. Dom rodzinny Halszki<br />

Opfer to życie dzień w dzień z ojcem<br />

alkoholikiem i gwałcicielem, gdzie nie<br />

było możliwości, by się w jakiś sposób<br />

odseparować. Halszce nie było<br />

dane odetchnąć. U Aleksandry Zbroi<br />

sytuacja wyglądała nieco inaczej, jej<br />

prawnymi opiekunami byli dziadkowie,<br />

jednak zalany w trupa rodzic co<br />

jakiś czas dobijał się do drzwi. Zresztą<br />

opis drzwi u Zbroi to jeden z lepszych<br />

fragmentów w Mireczku. Bezpieczny<br />

ojciec to ten w perspektywie „był”,<br />

perspektywa „jest” przywodzi na<br />

myśl lęk i bezradność. Komunikacja<br />

z ojcem jest o wiele lepsza po jego<br />

śmierci. [RK]<br />

ROBERT KNAPIK


REKLAMA<br />

Profesjonalna<br />

korekta tekstów<br />

ALEKSANDRA KRASIŃSKA<br />

Redakcja i korekta<br />

kontakt@krasinska.eu<br />

Piszesz książkę, e-book, pracę naukową, a może artykuły<br />

na blog albo stronę internetową? Ciągle się wahasz,<br />

gdzie postawić przecinek, i martwisz się, że w tekście są<br />

błędy, których nie widzisz? Skontaktuj się z naszymi korektorkami<br />

– z nimi Twój tekst będzie lepszy.<br />

Jestem magisterką bibliotekoznawstwa oraz absolwentką licznych kursów i szkoleń<br />

dla redaktorów i korektorów. Na co dzień współtworzę dwa czasopisma i poprawiam<br />

teksty użytkowe dla szkół wyższych. Chętnie pomogę zarówno przy tekstach krótszych,<br />

jak i dłuższych.<br />

MAŁGORZATA NOWAK<br />

malgorzata.nowak122@gmail.com<br />

Jestem literaturoznawczynią związaną obecnie z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza<br />

w Poznaniu. Najchętniej redaguję teksty naukowe, beletrystykę i eseje. Proces<br />

redakcyjny znam również od strony autora, dlatego zawsze dokładam starań, by tekst,<br />

stając się coraz lepszy, pozostawał w pełni Twój.<br />

DOMINIKA PALUCH<br />

Było słowo<br />

dominika.paluch@interia.pl<br />

Absolwentka Akademii korekty tekstu Ewy Popielarz. Licencjatka polonistyki-komparatystyki,<br />

magistrantka językoznawstwa ogólnego i licencjantka filologii klasycznej.<br />

Zakochana w słowach, czujna strażniczka przecinków.<br />

JOANNA OLSZEWSKA<br />

jot.olszewska@gmail.com<br />

Jestem absolwentką filologii słowiańskiej, ukończyłam profesjonalny kurs korekty<br />

tekstu oraz stale się dokształcam, uczestnicząc w szkoleniach dla korektorów. Obecnie<br />

współpracuję z czasopismem „Post Scriptum” oraz firmą copywriterską w zakresie<br />

korekty artykułów blogowych.<br />

Zapraszamy do kontaktu<br />

p a r t n e r z y m e d i a l n i :<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong><br />

113


FUNDACJA „<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>”<br />

Oprócz dzielenia się z czytelnikami aktualnościami w dziedzinie<br />

sztuki oraz literatury pragniemy wspierać młode talenty.<br />

W tym celu stworzyliśmy Fundację Wspierania Kultury „Post Scriptum”.<br />

Darowizny dla fundacji będą służyły szeroko pojętej promocji<br />

młodych artystów zarówno na łamach kwartalnika, jak<br />

i w formie pomocy w organizacji wystaw, warsztatów czy wydawaniu<br />

książek. Jeśli chcesz przekazać datek na działalność naszej<br />

fundacji, możesz zrobić to za pośrednictwem strony internetowej<br />

www.postscriptumfundacja.com lub wpłacić darowiznę bezpośrednio<br />

na konto fundacji: 75114020040000310281956333. Dane<br />

kontaktowe: FUNDACJA WSPIERANIA KULTURY „<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>”<br />

05-092 Łomianki ul. STANISŁAWA STASZICA 14/5, KRS 0000908539<br />

NIP 1182225810, e-mail: biuro@postscriptumfundacja.com<br />

114<br />

<strong>POST</strong> <strong>SCRIPTUM</strong>

Hooray! Your file is uploaded and ready to be published.

Saved successfully!

Ooh no, something went wrong!