WiT 10_2020 (61) promo

zespolbadanianalizmilitarnych

ZBiAM

MSPO 2020 ❙ MOSKIEWSKA ARMIJA 2020 ❙ NOWE SYSTEMY PODWODNE KORMORANÓW II

Wojsko

i Technika

10/2020

Październik

CENA 14,50 zł

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Nowa odsłona wojny

w Górskim Karabachu

Konflikt o Górski Karabach rozgorzał

z niespotykaną od 1994 r. skalą niedzielnym

rankiem 27 września. Obie jego

strony – Republika Armenii ze wspieraną

na wielu poziomach Republiką Górskiego

Karabachu i Republika Azerbejdżanu –

– ogłosiły mobilizację i wprowadziły

stan wojenny. Intensywne walki trwają

wzdłuż całej linii rozgraniczenia

w Górskim Karabachu.

str. 30 str. 70

Systemy elektroniczne

i optoelektroniczne

samolotu T-50

Artykuł przybliża dostępną wiedzę

na temat sensorów i systemów

samoobrony na doświadczalnych

i pierwszych seryjnych egzemplarzach

rosyjskiego myśliwca

nowej generacji T-50/Su-57.


Z P R E N U M E R A T Ą S A M E K O R Z Y Ś C I

Atrakcyjna cena, w tym dwa numery gratis!

Pewność otrzymania każdego numeru w niezmiennej cenie

E-wydania dostępne są na naszej stronie oraz w kioskach internetowych

Wojsko i Technika: cena detaliczna 14,50 zł

Prenumerata roczna: 145,00 zł | zawiera 12 numerów

Lotnictwo Aviation International: cena detaliczna 16,50 zł

Prenumerata roczna: 165,00 zł | zawiera 12 numerów

Wojsko i Technika Historia + numery specjalne: cena detaliczna 18,99 zł

Prenumerata roczna: 190,00 zł | zawiera 12 numerów

Prenumeratę zamów na naszej stronie internetowej www.zbiam.pl lub wpłać należność

na konto bankowe nr 70 1240 6159 1111 0010 6393 2976

Skontaktuj się z nami: office@zbiam.pl

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

Biuro: ul. Bagatela 10/19 00-585 Warszawa


Konflikt o Górski Karabach rozgorzał

z niespotykaną od 1994 r. skalą niedzielnym

rankiem 27 września. Obie jego

strony – Republika Armenii ze wspieraną

na wielu poziomach Republiką Górskiego

Karabachu i Republika Azerbejdżanu –

– ogłosiły mobilizację i wprowadziły

stan wojenny. Intensywne walki trwają

wzdłuż całej linii rozgraniczenia

w Górskim Karabachu.

Artykuł przybliża dostępną wiedzę

na temat sensorów i systemów

samoobrony na doświadczalnych

i pierwszych seryjnych egzemplarzach

rosyjskiego myśliwca

nowej generacji T-50/Su-57.

w tym 8% VAT

INDEKS 407445

ISSN 2450-1301

18

48

Vol. VI, nr 10 (61)

PAŹDZIERNIK 2020, NR 10.

Nakład: 14 990 egzemplarzy

Spis treści

MSPO 2020

Wojsko

❙ MOSKIEWSKA ARMIJA 2020 ❙ NOWE SYSTEMY PODWODNE KORMORANÓW II

i Technika

10/2020

Październik

CENA 14,50 zł

WWW.ZBIAM.PL

BEZPIECZEŃSTWO•UZBROJENIE•PRZEMYSŁ

Spis treści WiT Październik 2020

Nowości z armii świata

Jarosław Brach, Andrzej Kiński, Bartłomiej Kucharski,

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 4

Modułowy system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej

bardzo krótkiego zasięgu VSHORAD

Artykuł przygotowany we współpracy z PGZ S.A. str. 10

MSPO 2020, czyli „cieszymy się, że jesteście z nami”

Adam M. Maciejewski str. 12

15 lat KTO Rosomak w Siemianowicach Śląskich cz. 1

Andrzej Kiński str. 20

Umowa na węgierskie Lynxy podpisana

Bartłomiej Kucharski str. 28

Nowa odsłona wojny w Górskim Karabachu cz.1

Marcin Gawęda str. 30

System rozpoznawczo-uderzeniowy SWARM

Adam M. Maciejewski str. 38

Program System Sturmgewehr Bundeswehr obłożony klątwą?

Przemysław Juraszek str. 44

Armija 2020 – wystawa czasu pandemii

Tomasz Szulc str. 48

Układy napędowe w polskich ciężarówkach wojskowych

Jarosław Kończak str. 60

70

Nowości z sił powietrznych świata

Adam M. Maciejewski, Łukasz Pacholski str. 66

Konferencja „Lotnictwo Nowej Generacji”

Łukasz Prus str. 68

Systemy elektroniczne i optoelektroniczne samolotu T-50

Miroslav Gyűrösi str. 70

Bell to symbol lotnictwa, a nowe programy

to kolejny etap naszego rozwoju

Z Joelem Bestem, dyrektorem ds. sprzedaży firmy Bell na

obszarze Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki, Azji Centralnej

i Ameryki Południowej, rozmawiał Łukasz Pacholski str. 78

Statki powietrzne na MSPO 2020

Łukasz Pacholski str. 80

Nowości z flot wojennych świata

Tomasz Grotnik, Łukasz Pacholski str. 84

Nowe systemy podwodne Kormoranów II

Tomasz Grotnik str. 87

Niszczyciele typu 055 – Zumwalty Państwa Środka

Marcin Chała str. 91

91

Nowa odsłona wojny

w Górskim Karabachu

str. 30 str. 70

Systemy elektroniczne

i optoelektroniczne

samolotu T-50

Na okładce: Prototyp Lynxa KF41 podczas pokazu

zorganizowanego w ramach wrześniowego węgiersko-rumuńsko-amerykańskiego

ćwiczenia „Brave

Warrior 20” na poligonie Hajmáskér koło Veszprém

na Węgrzech.

Fot. Védelmi Fejlesztési Titkárság/Zord Gábor László.

Redakcja

Andrzej Kiński – redaktor naczelny

andrzej.kinski@zbiam.pl

Adam M. Maciejewski

adam.maciejewski@zbiam.pl

Tomasz Grotnik

tomasz.grotnik@zbiam.pl

Łukasz Prus

lukasz.prus@zbiam.pl

Korekta

Monika Gutowska, zespół redakcyjny

Redakcja techniczna

Wiktor Grzeszczyk

Stali współprawcownicy

Piotr Abraszek, Jarosław Brach, Marcin Chała,

Jarosław Ciślak, Robert Czulda, Maksymilian Dura,

Miroslav Gyűrösi, Jerzy Gruszczyński,

Przemysław Juraszek, Bartłomiej Kucharski,

Hubert Królikowski, Krzysztof Nicpoń, Andrzej Nitka,

Łukasz Pacholski, Paweł Przeździecki,

Tomasz Szulc, Tomasz Wachowski,

Michal Zdobinsky, Gabor Zord

Wydawca

Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.

ul. Anieli Krzywoń 2/155, 01-391 Warszawa

office@zbiam.pl

Biuro

ul. Bagatela 10 lok. 19, 00-585 Warszawa

Dział reklamy i marketingu

Andrzej Ulanowski

andrzej.ulanowski@zbiam.pl

Dystrybucja i prenumerata

office@zbiam.pl

Reklamacje

office@zbiam.pl

Prenumerata

realizowana przez Ruch S.A:

Zamówienia na prenumeratę w wersji

papierowej i na e-wydania można składać

bezpośrednio na stronie

www.prenumerata.ruch.com.pl

Ewentualne pytania prosimy kierować

na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl

lub kontaktując się z Telefonicznym

Biurem Obsługi Klienta pod numerem:

801 800 803 lub 22 717 59 59

– czynne w godzinach 7.00–18.00.

Koszt połączenia wg taryfy operatora.

Copyright by ZBiAM 2020

All Rights Reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Przedruk, kopiowanie oraz powielanie na inne

rodzaje mediów bez pisemnej zgody Wydawcy

jest zabronione. Materiałów niezamówionych,

nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo

dokonywania skrótów w tekstach, zmian tytułów

i doboru ilustracji w materiałach niezamówionych.

Opinie zawarte w artykułach są wyłącznie opiniami

sygnowanych autorów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności

za treść zamieszczonychogłoszeń i reklam.

Więcej informacji znajdzieszna naszej nowej stronie:

www.zbiam.pl

www.facebook.com/wojskoitechnika

www.zbiam.pl Październik 2020 • Wojsko i Technika 3


Obrona przeciwlotnicza

Modułowy system obrony przeciwlotniczej

i przeciwrakietowej bardzo krótkiego zasięgu VSHORAD

Elementy systemu przeciwlotniczego klasy VSHORAD (od lewej): wóz kierowania ogniem WG-35, ciągniona 35 mm armata automatyczna AG-35 i samobieżny przeciwlotniczy

zestaw rakietowy Poprad.

Proponowana przez PIT-RADWAR S.A.

koncepcja systemu VSHORAD, pełniącego

rolę najniższej warstwy obrony

przeciwlotniczej, bazuje na samobieżnych

zestawach rakietowych Poprad,

35 mm automatycznych armatach

z amunicją programowalną,

a w jego skład wchodzą także wozy

dowodzenia WD-35 i WG-35, realizujące

funkcje dowodzenia i kierowania ogniem

oraz mobilne stacje radiolokacyjne.

Fotografie w artykule: PIT-RADWAR.

Modułowość i skalowalność oferty

PIT-RADWAR S.A. pozwala na budowanie

systemów przeciwlotniczych,

skonfigurowanych adekwatnie do wymagań

współczesnego oraz przyszłego pola walki,

a także specyfiki wymagań użytkownika. Umożliwia

też dalszy rozwój i modyfikacje wszystkich

komponentów.

System może być wyposażony zarówno

w efektory kinetyczne (kierowane pociski rakietowe,

amunicja artyleryjska o programowalnym

momencie rozcalenia, pociski podkalibrowe

i pełnokalibrowe), jak i niekinetyczne środki rażenia,

co w istotny sposób zwiększa skuteczność

zwalczania pełnego spektrum zagrożeń z powietrza,

w tym intensywnie rozwijanych bezzałogowych

systemów powietrznych (BSP).

Do efektorów kinetycznych należy system

35 mm automatycznej armaty, który może występować

w odmianie ciągnionej i samobieżnej

(różne platformy) oraz Samobieżny Przeciwlotniczy

Zestaw Rakietowy (SPZR) Poprad.

Ważnym elementem systemu artyleryjskiego

jest amunicja o programowalnym momencie

rozcalenia z pomiarem prędkości początkowej

pocisku, opracowana przez PIT-RADWAR we

współpracy z MESKO S.A. Moment rozcalenia pocisku

wyliczany jest na podstawie warunków atmosferycznych,

jego prędkości oraz odległości

od celu i programowany w momencie opuszczania

przez niego lufy. Takie rozwiązanie istotnie

zwiększa skuteczność rażenia i ułatwia zniszczenie

lub uszkodzenie nieprzyjacielskich celów powietrznych,

zwłaszcza bezzałogowców o niewielkich

rozmiarach.

Część elementów systemu VSHORAD, w tym

SPZR Poprad i ZDPSR Soła, zostało już zakupionych

przez Siły Zbrojne RP i stanowią one ważny element

systemu obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych.

Samobieżny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy

Poprad przeznaczony jest do niszczenia celów powietrznych

na bliskich odległościach i małych wysokościach.

To wysokiej jakości sprzęt wyposażony

w: głowicę śledząco-celowniczą ze zintegrowanymi

wyrzutniami pocisków rakietowych, własny system

kierowania ogniem oraz system łączności i transmisji

danych, umożliwiający nie tylko indywidualny

przechwyt i zwalczanie celów, ale również pracę

w ugrupowaniu, ze wskazywaniem celów do zwalczania

ze szczebla dowodzenia. Cechy te zapewniają

wysoką skuteczność SPZR Poprad w zwalczaniu

środków napadu powietrznego – powiedział Andrzej

Kensbok, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Wszystkie elementy systemu, zwłaszcza środki

ogniowe, są dostosowane do współpracy z interrogatorem

krótkiego zasięgu IKZ-50P standardu

Mark XIIA, pracującym w modzie 5, będącym

ostatnim ogniwem identyfikacji bojowej celu

przed użyciem uzbrojenia.

Do niekinetycznych środków zwalczania bezzałogowców

należą elektromagnetyczne urządzenia

zakłócania komunikacji RF i GNSS systemów BSP,

które mogą być instalowane zarówno na zestawach

Poprad, jak też na armatach kal. 35 mm.

Możliwe jest doposażenie poszczególnych

komponentów systemu w radar wstępnego

wykrywania i śledzenia celu, dysponujący parametrami

wymaganymi dla systemów kierowania

ogniem, przeznaczony do wykrywania

niewielkich obiektów klasy BSP. Oczywiście

istnieje też możliwość wykorzystania go

w procesie zwalczania klasycznych środków

napadu powietrznego.

10 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

MSPO 2020, czyli „cieszymy się, że jesteście z nami”

Adam M. Maciejewski

Tegoroczny XXVIII Międzynarodowy Salon

Przemysłu Obronnego w Kielcach, który

odbył się w dniach 8–10 września,

z oczywistych względów był szczególny.

Zarazem była to dotąd jedyna tak duża

europejska wystawa branży zbrojeniowej,

prócz rosyjskiej Armii, która też odbyła się

w 2020 r. Pandemia spowodowała,

że Salon był cieniem swoich poprzedników,

jednak nie oznacza to, że był zupełnie

bez znaczenia czy niemerytoryczny.

Był po prostu inny.

Fotografie w artykule: Adam Maciejewski,

Andrzej Kiński.

Dodatkowe środki ostrożności i higieniczne

w trakcie MSPO 2020 nie były bardziej uciążliwe

niż analogiczne procedury w naszym

codziennym życiu. Chyba najbardziej dawał się we

znaki monotonny komunikat, regularnie nadawany

przez targowy radiowęzeł, którego pierwsze zdanie

zrecyklingowaliśmy w tytule.

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy dobrze,

że tegoroczne MSPO jednak się odbyło. Na

ogół takie imprezy mierzy się liczbą wystawców

i tym, co pokazują. Jednak dotychczasowe duże

znacznie kieleckiej imprezy wynikało chyba przede

wszystkim z zapewnienia miejsca spotkania producentów

z ich klientami, czy też różnych firm, które

chcą nawiązać kooperację. Po prostu okno na świat

polskiej zbrojeniówki, pod warunkiem, że „świat”

może przyjechać. I chyba w tym zakresie widać było

największy negatywny wpływ pandemii.

Powiedzieć, że zabrakło wielu znaczących firm,

byłoby banałem. Nawet tylko polska lista nieobecności

była znacząca, gdyż do Kielc nie przyjechały

m.in.: Grupa WB, Griffin Group Defence Radiotechnika

Marketing, Teldat, Szczęśniak Pojazdy Specjalne,

Siltec, UMO czy Works 11. Z zagranicy zabrakło firm

izraelskich – wyjątkiem był Rafael Advanced Defense

Systems ze stoiskiem stricte multimedialnym. Ale

lista znaczących nieobecności była dłuższa, np.

Kongsberg i Saab.

Goście, goście

Dopisały firmy brytyjskie (choć w oczy rzucała się

nieobecność BAE Systems), co nie dziwi, gdyż w tym

roku organizator targów zaplanował brytyjską wystawę

narodową. Zresztą zachodnioeuropejski przemysł

obronny jest już tak wielonarodowy, że te same

spółki w ramach potrzeb mogą występować jako

reprezentacje różnych państw. I tak francusko-brytyjsko-niemiecko-hiszpańsko-włoskie

MBDA w tym

roku było przede wszystkim brytyjskie z racji oferowania

brytyjskich pocisków rakietowych CAMM

i CAMM-ER w programie Narew oraz pocisków

Brimstone w programie Ottokar-Brzoza, jednocześnie

Nadfioletem w mikroby, czyli nagrodzony Defenderem RoboUV – autonomiczny robot do dezynfekcji, przygotowany

przez Instytut Innowacji i Technologii Politechniki Białostockiej i ZURAD.

z komponentem niemieckim, czyli lekkim pociskiem

kierowanym Enforcer, konkurującym w programie

Pustelnik. Przy okazji pocisku Brimstone warto wspomnieć,

że MBDA UK wraz z Grupą WB przeprowadziło

jego próbną integrację ze Zintegrowanym Systemem

Zarządzania Walką TOPAZ. Na stoisku MBDA

można było zobaczyć terminal TOPAZ-a i przekonać

się, że Brimstone może być środkiem rażenia, któremu

cele przed odpaleniem wskazuje właśnie

TOPAZ. Takie rozwiązanie zwielokrotniłoby siłę,

precyzję i szybkość rażenia polskiej artylerii wręcz

w niewyobrażalny sposób. MBDA UK promowało

też pocisk „powietrze–powietrze” ASRAAM, także

do F-35, z którym już został zintegrowany, przez co

atrakcyjność ASRAAM-a dla Polski rośnie, pomijając

ewentualne korzyści przemysłowe wynikające

ze znacznej unifikacji konstrukcji ASRAAM-a

i CAMM-a.

Ambasada Brytyjska w Warszawie zorganizowała

także multimedialną prezentację brytyjskiej zbrojeniówki.

Jej obecne główne pola działalności, także

z uwzględnieniem polskiego rynku, to systemy bezzałogowe

(Thales UK i jego Watchkeeper X), okręty

(Babcock i fregaty Arrowhead 140), cyberbezpieczeństwo

(spółki Templar Executives i PGI), polowe

systemy chłodzenia (Stream Defence Systems).

Nie sposób oczywiście zapomnieć o wspomnianym

MBDA UK i włosko-brytyjskim Leonardo, którego

brytyjska część to przede wszystkim śmigłowce

AW101 i AW159, ale to także wojskowa

elektronika, w tym awionika.

Leonardo w ogóle w tym roku zaprezentowało

się na wielonarodową modłę. Z jednej strony zachwalając

swoje pokładowe śmigłowce wielozadaniowe

z brytyjskiej linii AW101 Merlin i AW159

Wildcat, z drugiej najnowsze wielozadaniowe śmigłowce

serii AW139M i AW149 czy dopiero powstający

bojowy AW249, wszystkie o włoskim rodowodzie.

Jednocześnie całą tę ofertę pokazując

na stoisku PZL-Świdnik S.A., gdyż dla Leonardo

Polska to także jeden z rodzimych rynków.

Leonardo proponuje AW159 w programie Kondor,

AW139M w programie Perkoz i AW249 w programie

Kruk. Narzuca się w związku z tym kilka obserwacji.

AW159 to bez wątpienia nowoczesny

śmigłowiec, pytanie tylko, jakim okrętem będzie

Miecznik, ale można założyć, że o wyporności adekwatnej

do bazowania AW159. AW139M jako następca

i Mi-2, i W-3 (którego temat modernizacji

obumarł) to może i dobrze dobrane rozwiązane.

12 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Wozy bojowe

15 lat KTO Rosomak w Siemianowicach Śląskich

Od grudnia 2004 r. do 30 września bieżącego zakłady Rosomak S.A. dostarczyły Siłom Zbrojnym RP 841 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak i pojazdów

na ich bazie. Na zdjęciu (od lewej): wóz rozpoznania technicznego Rosomak-WRT, wóz ewakuacji medycznej Rosomak-WEM, kołowy bojowy wóz piechoty Rosomak.

Andrzej Kiński

W grudniu tego roku minie 15 lat

od przekazania przez ówczesne

Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A.

w Siemianowicach Śląskich (obecnie

Rosomak S.A.) Siłom Zbrojnym

Rzeczypospolitej Polskiej pierwszego

kołowego wozu bojowego Rosomak

powstałego w Polsce od etapu spawania

blach kadłuba. Chociaż pierwszych

dziewięć pojazdów – trzy bojowe i sześć

bazowych – zostało przejętych rok

wcześniej, w grudniu 2004 r., były to

jednak wozy z partii kilkudziesięciu

wyprodukowanych w zakładach fińskiej

firmy Patria Vehicles Oy w Hämeenlinnie.

Zatem grudniowa data z 2005 r., z punktu

widzenia siemianowickich zakładów,

jest równie ważna, a może nawet

ważniejsza, ponieważ formalnie

zainicjowała licencyjną produkcję

Rosomaków i trwający do dziś,

postępujący proces polonizacji

tej konstrukcji.

Fotografie w artykule: Rosomak, Andrzej Kiński.

Cz. 1

Decyzja o wyborze oferty Wojskowych Zakładów

Mechanicznych, w ogłoszonym

14 sierpnia 2001 r. przez Departament Polityki

Zbrojeniowej Ministerstwa Obrony Narodowej

dwustopniowym przetargu na nowy kołowy

transporter opancerzony (KTO), zapadła w komisji

przetargowej MON 10 grudnia 2002 r. Przedsiębiorstwo

z Siemianowic Śląskich zaproponowało

w nim pojazd AMV (XC-360) firmy Patria Vehicles Oy

z Finlandii. Dostawa 690 zaplanowanych do zakupu

wozów tego typu miała pochłonąć 4,925 mld PLN

brutto, wskaźnik polonizacji miał wynieść 32%,

a zadeklarowana długość gwarancji 42 miesiące.

Wartość punktową ofert WZM określono na 76,19.

Konkurencyjne oferty Huty Stalowa Wola S.A.

(transporter MOWAG/GMC Piranha IIIC) i Ośrodka

Badawczo-Rozwojowego Urządzeń Mechanicznych

„OBRUM” Sp. z o.o. (Steyr Pandur II) uzyskały,

odpowiednio, 68,3 pkt. i 43,24 pkt., a zatem przewaga

była wyraźna. Należy zaznaczyć, że

w 2002 r. pojazdy przeszły porównawcze próby

poligonowe na terenie Polski, choć nie w pełni

odpowiadały postawionym wymaganiom taktyczno-technicznym,

a tylko Pandur II był wyposażony

w dwuosobową wieżę z armatą 30 mm

– wymóg zastosowania właśnie takiej konfiguracji

znalazł się bowiem dopiero w skorygowanych

wymaganiach, towarzyszących zaproszeniu do

udziału w finałowej fazie przetargu, które wystosowano

2 sierpnia 2002 r., już po zakończeniu

zasadniczych etapów badań porównawczych.

Na konferencji prasowej, która odbyła się w siedzibie

Ministerstwa Obrony Narodowej 20 grudnia

2002 r. ogłoszono werdykt komisji i zwycięstwo

w przetargu WZM z pojazdem Patrii, którego

wersja bojowa miała zostać uzbrojona w dwuosobową

wieżę HITFIST-30 włoskiej firmy Oto Melara

z 30 mm armatą Mk44 Bushmaster II. Spośród

690 pojazdów miało w nią zostać wyposażonych

313 (koszt samej wieży określono wówczas na

52% ceny całego pojazdu), 87 w zdalnie sterowane

stanowisko z 12,7 mm wkm, zaś pozostałych

290 reprezentować tzw. wersję bazową (na ich

bazie powstawać miały warianty specjalistyczne,

spośród nich 32 w układzie 6×6).

15 kwietnia 2003 r. Ministerstwo Obrony Narodowej

zawarło z Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi

umowę na dostawę 690 pojazdów

w latach 2004–2013 z tego: 313 w wersji bojowej

z wieżami HITFIST-30 (96 z nich z wyrzutniami

ppk Spike LR), 377 bazowych pod zabudowy specjalistyczne

(125 transporterów opancerzonych ze

stanowiskiem zdalnie sterowanym z 12,7 mm

wkm, 78 wozów dowodzenia szczebla taktycznego,

41 wozów ewakuacji medycznej, 23 wozy artyleryjskie,

34 wozy pomocy technicznej, 22 wozy

wsparcia inżynieryjnego, pięć wozów rozpoznania

inżynieryjnego, 17 wozów rozpoznania skażeń,

32 wozy w wersji 6×6 jako bojowe pojazdy rozpoznawcze

w odmianach dowódczej i liniowej).

Umowa bazowa z MON umożliwiła zawarcie

umów pomiędzy WZM i Oto Melarą oraz Patrią na

dostawę wież i podwozi. Dokumenty podpisano,

odpowiednio, 6 czerwca i 30 czerwca 2013 r. Warto

20 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Konflikty

Nowa odsłona wojny w Górskim Karabachu

Marcin Gawęda

Konflikt o Górski Karabach, na pozór

zamrożony, został wznowiony z niespotykaną

od 1994 r. skalą niedzielnym

rankiem 27 września. Obie jego strony –

– Republika Armenii ze wspieraną

na wielu poziomach Republiką Górskiego

Karabachu (dla Ormian Arcachu)

i Republika Azerbejdżanu – ogłosiły

mobilizację i wprowadziły stan wojenny.

Intensywne walki między siłami azerskimi

i ormiańskimi (Siły Zbrojne Arcachu)

trwają wzdłuż całej linii rozgraniczenia

w Górskim Karabachu. Jak dotąd obie

strony nie uruchomiły jeszcze pełnego

potencjału wojskowego, w tym np.

załogowego lotnictwa, ale walki są

bardzo intensywne i krwawe, nasila się

ostrzał rakietowy miast. Obecnie

(pierwsze dni października) walki

przekształciły się w wojnę pozycyjną,

w której większe straty ponoszą wojska

Arcachu. Prawdziwy przebieg konfliktu

jest trudny do uchwycenia – obie strony

wykorzystują na szeroką skalę

dezinformację, Azerbejdżan odciął

łącza internetowe, publikowane materiały

wideo są wyselekcjonowane (każda ze

stron pokazuje jedynie swoje sukcesy,

co wypacza ogólny obraz), na tym etapie

konfliktu niezmiernie trudne jest przypisanie

poszczególnych starć do miejsc

i konkretnych związków taktycznych.

Trwa również wojna informacyjna,

a w jej ramach operacje mające na celu

podtrzymanie morale wojsk własnych,

a złamanie woli walki u przeciwnika.

Fotografie w artykule: MO Armenii, MO Azerbejdżanu,

Służby Prasowe Prezydenta Republiki Azerbejdżanu,

Trend News Agency, RT, lenta.ru, Internet.

Cz. 1

Azerbejdżan i Armenia są de facto w stanie

wojny od lat 90. Baku nie ukrywa, że

celem zbrojeń jest rekonkwista Górskiego

Karabachu, czyli „ziem okupowanych”. W 2018 r.

na defiladzie z okazji 100-lecia powstania Sił Zbrojnych

Azerbejdżanu prezydent Ilham Alijew

stwierdził: „Potrzebujemy silnej armii, ponieważ

nasze ziemie są pod okupacją”. Potencjał gospodarczo-wojskowy

Azerbejdżanu jest znacznie

większy niż Armenii i to Baku występuje w tym

konflikcie w roli Goliata i strony bardziej zaawansowanej

technicznie.

Sekwencja trafienia ormiańskiego czołgu T-72A (wcześniej unieruchomionego na skutek zerwania gąsienicy)

bombą kierowaną MAM-L zrzuconą z bezzałogowca Bayraktar TB2.

Plany operacji

Turecki emerytowany generał, Ismail Hakki Palin,

powiedział niedawno, że strona turecko-azerbejdżańska

przygotowywała operację od lipca br.,

po nieudanych dla Baku starciach na granicy ormiańsko-azerskiej

w rejonie Towuz, na północ od

Karabachu (zginęło w nich kilkunastu żołnierzy,

w tym azerski generał Polad Haszimow). Jeszcze

w czasie walk w lipcu turecki minister obrony Hulusi

Akar wypowiedział się o Turkach i Azerach – „jeden

naród, dwa państwa” – zapewniając, że

Turcja udzieli Azerbejdżanowi wszelkiej koniecznej

pomocy w walce przeciwko Armenii. Nie było przypadkiem,

że po starciach lipcowych doszło do dużych

ćwiczeń turecko-azerskich w rejonie Baku, zakupu

co najmniej sześciu tureckich uderzeniowych

bezzałogowców Baykar Bayraktar TB2 i wzmożenia

wizyt na najwyższym szczeblu wojskowym.

Wojnę bez wątpienia sprowokował Azerbejdżan,

przedstawiając ofensywę jako „kontruderzenie”

– odpowiedź na prowokacje ze strony

Republiki Górskiego Karabachu (RGK). Obiektem

ostrzału rakietowego stały się cele w stolicy RGK,

Stepanakercie (azerb. Chankendi, Xank ndi), atakowane

jest także terytorium Republiki Armenii.

Skala walk, z masowym użyciem bezzałogowców,

broni pancernej, artylerii i sama szerokość frontu

– de facto wzdłuż całej linii kontaktowej, z nasileniem

walk na wybranych kierunkach, wskazują, że

celem Baku jest tym razem osiągnięcie znaczącego

sukcesu militarnego, a nie lokalne przesunięcie

linii rozgraniczenia. Wcześniej realizowano „metodę

salami”, czyli stopniowego zajmowania poszczególnych

punktów oporu i miejscowości na

„terenach okupowanych” w Karabachu, tym razem

jest inaczej – celem jest zapewne opanowanie

całego obszaru kontrolowanego dotąd przez

Armenię, a w wariancie minimum chociażby jego

znaczącej części. Azerbejdżan od wielu lat prze do

wojny „wyzwoleńczej”, korzystając z pełnego poparcia

Turcji, która prawdopodobnie partycypowała

w opracowaniu planów obecnej operacji.

Rzeczywiście, widać tutaj pewne podobieństwo

do tureckiej operacji w Afrinie w styczniu

2018 r. – początkowo sukcesy przeciwko Kurdom

odnotowywano jedynie na wybranych odcinkach,

ale konsekwentnie realizowana, wielotygodniowa,

prowadzona w trudnym górskim terenie

operacja, doprowadziła do sukcesu.

Punktem zwrotnym, który zdecydował o wrześniowej

ofensywie, nie była, tzw. wojna czterodniowa

w Karabachu w kwietniu 2016 r., mająca

raczej charakter lokalnego rozpoznania walką, ale

wspomniane starcia na granicy ormiańsko-azerskiej

z lipca br., skutkujące prowojennymi manifestacjami

w Azerbejdżanie.

Kluczowym, jak się okazuje, w uzyskaniu przewagi

militarnej, a być może wygraniu wojny, może

być masowe użycie uderzeniowych systemów

bezzałogowych, w tym tureckich Bayraktar TB2

i amunicji krążącej. Podobieństwo do operacji nad

Idlibem w Syrii i Libią, gdzie wykazano efektywność

Bayraktarów, świadczy co najmniej o naśladownictwie

operacji tureckich, a łącząc poszlaki,

na bezpośrednie kontrolowanie i prowadzenie

operacji powietrznych przez tureckich oficerów.

Przypuszcza się, że operacjami bezzałogowców

nad Karabachem kieruje turecki gen. Goksel Kahya,

stojący za działaniami tureckich bezzałogowców

nad Libią. Otwarte pozostaje także pytanie,

czy bardzo aktywne uderzeniowe Bayraktar TB2,

należąc formalnie do Sił Zbrojnych Azerbejdżanu,

nie są kierowane przez tureckich operatorów?

Ministerstwo Obrony Armenii 30 września oficjalnie

ogłosiło, że za operacje powietrzne nad Górskim

Karabachem odpowiadają tureccy oficerowie

i wskazało na loty w rejonie granicy (rejon Erzurum

i Kars) samolotu wczesnego ostrzegania i dowodzenia

E-7T Sił Powietrznych Turcji, nazywając go

powietrznym punktem dowodzenia.

30 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Systemy bezzałogowe

System rozpoznawczo-uderzeniowy SWARM

nadrzędne

dowództwo

kodowane, cyfrowe łącze radiowe

wozy rozpoznawczo-dowódcze

wóz bojowy

wóz bojowy

lotnictwo

wóz bojowy

wóz bojowy

wóz bojowy

środki WRE

składy amunicji i paliwa

Zasada działania systemu SWARM.

Adam M. Maciejewski

W prowadzeniu współczesnych działań

zbrojnych równie ważna jak skuteczne

rozpoznanie jest zdolność do natychmiastowego

i precyzyjnego rażenia wykrytych

celów. Zapewnić to może jedynie zintegrowany

system rozpoznawczo-uderzeniowy.

Właśnie dlatego w Grupie WB powstał

SWARM. Łączy w sobie bezzałogowe

środki rozpoznania i rażenia z systemami

łączności, komunikacji pojazdowej oraz C4I.

Całość daje nowe możliwości w zakresie

autonomicznego atakowania

punktowych celów lądowych.

r e c onaissance & command vehicle s

strike vehicle

strike strike vehicle

vehicle

strike vehicle

encrypted data link / real time transmission

strike vehicle

EW devices

Ilustracje w artykule: Grupa WB,

Defense Express, Andrzej Kiński.

Tworząc system SWARM (pol. rój), Grupa WB

wykorzystała bogaty bagaż doświadczeń

zebranych w toku wieloletniej eksploatacji

swoich bezzałogowców rozpoznawczych systemu

FlyEye i amunicji krążącej systemu Warmate,

która oficjalnie jest klasyfikowana jako bojowy

bezzałogowy system powietrzny (BBSP), w połączeniu

z cyfrową platformą komunikacji FONET

oraz systemem C4I TOPAZ. Ponieważ od lat komponenty

SWARM są używane w siłach zbrojnych

wielu państw, w tym także w konfliktach zbrojnych,

zatem zebrane informacje zwrotne pozwoliły

wytyczyć pożądany operacyjnie i rynkowo

kierunek rozwoju wspomnianych systemów.

SWARM opracowano z myślą o jednostkach

specjalnych i rozpoznania, a także szczególnych

komponentach wojskach lądowych, jak formacje

aeromobilne lub spadochronowe. To pododdziały,

które ze względu na specyfikę swoich działań

potrzebują kombinacji systemu rozpoznawczego

i uderzeniowego. Nośnikami mogą być dowolne

pojazdy kołowe, gąsienicowe, a nawet przyczepy

lub naczepy, jeśli tak zadecyduje użytkownik.

W ramach SWARM Grupa WB oferuje integrację

różnych bezzałogowych systemów powietrznych

(BSP). Jeden z nich, czyli FlyEye, dostarcza

precyzyjnych danych rozpoznawczych o celach,

które mogą być następnie zaatakowane przez

amunicję krążącą.

System zaprojektowano w taki sposób, aby jednocześnie

uderzenie na różne obiekty przeprowadzało

kilka-kilkanaście BBSP systemów Warmate

lub Warmate 2, stąd nazwa rój. Osnową

komunikacyjną systemu SWARM jest FONET, który

zapewnia przepływ danych między samolotem

rozpoznawczym systemu FlyEye a uderzeniowymi

bezzałogowcami systemu Warmate poprzez radiostacje

pasma VHF, UHF lub inne. Wszystko kontrolowane

jest za pomocą systemu TOPAZ.

Wraz ze SWARM Grupa WB oferuje też kompleksowy

program wsparcia eksploatacji, który

nadzoruje i zarządza serwisem zarówno pojazdów

wybranych w charakterze nośników systemu,

jak i bezzałogowców oraz systemów elektronicznych.

Grupa WB ma też w ofercie

adekwatny program szkoleniowy.

command post

stanowisko dowodzenia

środki WRE

Wiadomo, że Kijów kupował dla swoich sił

zbrojnych zarówno BSP systemu FlyEye (w operacyjnym

użyciu od 2015 r.), jak i amunicję krążącą

systemu Warmate (w 2017 r.). Zatem nie może dziwić,

że jedna z pierwszych prezentacji systemu

SWARM odbyła się na Ukrainie na początku 2017 r.,

o czym donosiły tamtejsze media. Wówczas całość

pokazywano pod lokalną nazwą Sokoł/Sokił.

Kolejny pokaz dla zagranicznego klienta Grupa

WB zorganizowała w Polsce we wrześniu 2018 r.

Grupa WB konsekwentnie promuje SWARM

w Azji, na Bliskim Wschodzie, Europie, aż po Stany

Zjednoczone. Wszędzie podkreślając zalety

takiego zintegrowanego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego,

swoistej kieszonkowej precyzyjnej

artylerii, o szybkim czasie reakcji ogniowej,

która nie pozostawia nieprzyjacielowi czasu

na przeciwdziałanie.

Elementy systemu

SWARM to połączenie wielu różnych gotowych

rozwiązań z oferty Grupy WB, w taki sposób, aby

tworzyły skuteczny system rozpoznawczo-bojowy.

Wymieńmy je zatem: rozpoznawczy bezzałogowy

system powietrzny FlyEye, bojowy bezzałogowy

system powietrzny z tzw. amunicją krążącą Warmate

i Warmate 2, cyfrowa platforma komunikacji

FONET oraz system C4I TOPAZ. Dodatkowym niezbędnym

składnikiem są cyfrowe radiostacje pasm

VHF/UHF. Jeśli chodzi o te ostatnie, Grupa WB oferuje

w bazowej konfiguracji własny wyrób, czyli radiostację

definiowalną programowo Comp@n,

38 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Broń strzelecka

Przemysław Juraszek

Zaledwie 14 września ogłoszono rozstrzygnięcie,

trwającego od 21 kwietnia 2017 r.,

programu System Sturmgewehr Bundeswehr,

a już 9 października postępowanie

zostało anulowane. Unieważniony program

miał na celu wyłonienie następcy 5,56 mm

karabinków automatycznych HK G36.

Zwycięzcą unieważnionego przetargu

został karabinek automatyczny MK556,

zaprojektowany w firmie C.G. Haenel.

Jego wybór okazał się zaskakujący

i wywołał falę kontrowersji.

Program System Sturmgewehr

Bundeswehr obłożony klątwą?

Fotografie w artykule: Bundeswehr, Heckler & Koch,

Haenel, Andrzej Kiński.

Wybór konstrukcji Haenela zakończyłby,

trwający od dziesięcioleci, monopol

firmy Heckler & Koch z Oberndorf am

Neckar jako dostawcy podstawowej broni strzeleckiej

dla Bundeswehry. Głównym powodem

unieważnienia przetargu ma być podejrzenie naruszenia

przez Haenela patentów Heckler & Kocha.

Trudno dzisiaj przewidywać, jak rozwinie się

sytuacja, ale bez rozstrzygnięcia sporu patentowego

nie będzie raczej można liczyć na konkretne

decyzje Bundeswehry.

Historia współpracy Heckler & Kocha z Siłami

Zbrojnymi Republiki Federalnej Niemiec rozpoczęła

się od dostaw 7,62 mm karabinów automatycznych

G3, przyjętych do uzbrojenia Bundeswehry w 1959 r.

Od tego czasu firma HK stała się głównym dostawcą

uzbrojenia strzeleckiego dla niemieckiego wojska.

To HK produkowała 9 mm pistolety P8 (USP, w uzbrojeniu

od 1996 r.) i P30 (w uzbrojeniu KSK i żandarmerii

od 2006 r.), 9 mm pistolet maszynowy MP5 (1966 r.),

5,56 mm lekki karabin maszynowy MG4 (2005 r.), 7,62

mm uniwersalny karabin maszynowy MG5 (2015 r.)

i kilka innych konstrukcji. Oczywiście, nie można zapomnieć

o następcy zasłużonego G3, a więc karabinku

automatycznym G36, wprowadzonym do

użycia w 1997 r., który najwyraźniej zostanie w uzbrojeniu

dłużej niż planowano. Anulowane postępowanie

pierwotnie zakładało zakup dla Bundeswehry

120 000 nowych karabinków wraz z dodatkowym

osprzętem, ale ostatnie informacje płynące z Departamentu

Wyposażenia Ministerstwa Obrony Republiki

Federalnej Niemiec wspominały o zakupie 118

718 nowych karabinków automatycznych. Niedługo

po ogłoszeniu wyników przetargu Heckler & Koch

złożył 320-stronicowe odwołanie, w którym wyliczył

60 uwag, kładąc szczególny akcent na zbyt niską

wartość oferty konkurenta, podejrzenie naruszenia

patentów firmy Heckler & Koch i dyskusyjne kompetencje

osób przeprowadzających testy porównawcze

rywalizujących konstrukcji. Mowa jest np. o braku

powtarzalności prób.

Źródło problemów

Dyskusję o potrzebie zastąpienia G36 zapoczątkowały

doniesienia dotyczące problemów

Wytyczne dla nowego karabinka automatycznego Bundeswehry XXI wieku kładły szczególny nacisk na niski koszt i masę.

Zgodnie z tymi wymaganiami w firmie Heckler & Koch na początku lat 90. zaprojektowano prototyp HK50, który w przetargu

wygrał z austriackim Steyrem AUG i został przyjęty do uzbrojenia Bundeswehry w 1997 r. jako G36.

z tymi karabinkami podczas misji w Afganistanie,

gdzie niemieccy żołnierze trafili już w 2002 r. Niesprawności

stawały się powszechne, gdy broń

była nagrzana, czy to na skutek warunków atmosferycznych,

czy też prowadzenia intensywnego

ognia. W pierwszym rzędzie miało to dotyczyć

zwiększonego rozrzutu. Na podstawie rocznych

testów przeprowadzonych przez Ośrodek Badań

Technicznych Broni i Amunicji w Meppen (WTD 91),

ówczesna minister obrony Ursula von der Leyen

zapowiedziała w 2015 r. zastąpienie G36 nową

konstrukcją. Co ciekawe, niedługo po tej wypowiedzi,

inna komisja pod wodzą byłego deputowanego

do Bundestagu Winfrieda Nachtweia

z partii Sojusz 90/Zieloni, próbowała podważać

metodologię badań i przesłuchała w związku z tym

200 weteranów misji ISAF. Żołnierze nie potwierdzali

niecelności swoich karabinków, a w raporcie WTD 91

G36 był porównywany z HK416, czyli bronią z lufą

o znacznie grubszych ściankach. Ponadto testy

zakładały badanie celności po oddaniu 200 szybkich

strzałów, co bardziej przystaje do lekkiej

broni wsparcia niż podstawowego karabinka automatycznego.

Fizyki nie da się oszukać i w każdym typie broni

strzeleckiej po oddaniu określonej liczy strzałów

celność spada ze względu na rozszerzalność

temperaturową stali, z której wykonana jest lufa.

Jeśli przeciwstawimy karabinek z lekką lufą

o cieńszych ścianach konkurentowi z cięższą,

o wyższej pojemności cieplnej, to oczywiste jest,

że ta druga lepiej zniesie intensywne strzelanie

i w jej przypadku nastąpi mniejszy spadek celności.

Ceną za to jest jednak wyższa masa, co doskonale

widać w specyfikacji broni wsparcia.

Drugą kwestią teoretycznie wpływającą na

celność jest mocowanie rączki transportowej

z modułem celowniczym. Nie jest ona przytwierdzona

do lufy, ale do polimerowej komory

zamkowej. Teoretycznie może dojść do jej odkształcenia

oraz zmiany ustawienia w przypadku

nagrzania. Jednakże gdyby problem był istotny,

to inni użytkownicy także podnosiliby tę kwestię.

Ponadto paru doświadczonych strzelców ze Stanów

Zjednoczonych przeprowadziło własne testy

G36 i nie potwierdziło występowania jego

wad podnoszonych w Niemczech.

Co ciekawe, w 2016 r. Ministerstwo Obrony RFN

pozwało firmę Heckler & Koch i domagało się dokonania

napraw lub finansowej rekompensaty za

dostarczenie niesprawnej broni. Ostatecznie sąd

odrzucił jednak roszczenia niemieckiego rządu,

stwierdzając, że firma HK dostarczyła broń zgodną

ze specyfikacją zamawiającego. Jeszcze bardziej

interesującą kwestią jest ta wynikająca z październikowego

odwołania Heckler & Koch. Wygląda na

to, że testami następców G36 zajmowały się te

same osoby, których wnioski dotyczące G36 zostały

obalone przez sąd…

Warto tutaj na chwilę wrócić do uwarunkowań

gospodarczo-politycznych w czasach projektowania

karabinka G36. W 1990 r. zamknięto

bardzo kosztowny i ambitny program futurystycznego

karabinka G11 na amunicję bezłuskową

44 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Przemysł obronny

Armija 2020 – wystawa czasu pandemii

Tomasz Szulc

W roku 2020 organizatorzy imprez

wystawienniczych o charakterze

militarnym (i nie tylko…) stanęli przed

dylematem – zrezygnować z realizacji

zaplanowanych, cyklicznych przedsięwzięć

z uwagi na pandemię COVID-19 czy

przeprowadzić je z zachowaniem

niewygodnych i niepewnych procedur

bezpieczeństwa. Organizatorzy salonów

Eurosatory i ILA zdecydowali się na

pierwsze rozwiązanie, zaś MSPO i Armii

na drugie. Co ciekawe, zarówno w Polsce

jak i w Rosji dobowa liczba nowych

zakażeń w czasie trwania imprez była

wyższa, niż wtedy, gdy odwoływano ILA

i Eurosatory. Było też oczywiste,

że zastosowane procedury

bezpieczeństwa mają charakter

powierzchowny.

Fotografie w artykule, jeśli nie zaznaczono inaczej,

Wiktor Druszlakow.

Formalnie Rosjanie wybrali sposób wydawałoby

się dość skuteczny – każdy uczestnik

przed wejściem na teren wystawy miał się

wylegitymować negatywnym wynikiem testu nie

starszym niż trzy dni. Tydzień przed rozpoczęciem

imprezy ten wymóg ograniczono do cudzoziemców,

gdyż jego utrzymanie równałoby się z przeprowadzeniem

tegorocznego Międzynarodowego

Forum Militarno-Technicznego bez udziału

publiczności, większości dziennikarzy i znacznej

części wystawców. Z drugiej strony takie rozwiązanie

można by bez trudu uznać za dyskryminację

obcokrajowców. Jak i w latach minionych Armija

była jednak imprezą wewnątrzrosyjską, z minimalnym

– mniejszym nawet niż zwykle – udziałem

firm zagranicznych, a i te pochodziły głównie

z tzw. bliskiej zagranicy, czyli byłych republik ZSRR.

Przewidywano, że w podmoskiewskiej Kubince

zostaną pokazane wszystkie nowości z czerwcowej

parady na Placu Czerwonym (szerzej w WiT

7/2020), ale te przewidywania sprawdziły się tylko

częściowo. Był zestaw przeciwlotniczy 2S38 Deriwacija,

czołgi T-90M i T-80BWM. Nie pojawiły się

natomiast znacznie bardziej interesujące: TOS-2,

ISDM, Pancyr-SM z nowymi rakietami… Było za to

kilka premier „dużego formatu”, których udziału nie

tylko się nie spodziewano, ale nawet do całkiem

niedawna nie wiedziano o ich istnieniu.

Przekształcony z transportera opancerzonego w bojowy wóz piechoty BTR-82AT.

Wozy bojowe

Systematycznie w rosyjskich mediach powtarza się

informacje przedstawicieli wojsk i przemysłu o rozwiązaniu

wszystkich problemów, jakie pojawiły się

w procesie rozwoju oraz przygotowania do uruchomienia

produkcji czołgu T-14. A było ich niemało:

dotyczyły silnika, układu przeniesienia mocy, zawieszenia,

systemu kierowania ogniem, amunicji…

Niektórym zapewne nietrudno zaradzić, ale znacznie

bardziej skomplikowane jest wybrnięcie z kłopotów

związanych z napędem i układem jezdnym,

stąd wielu ekspertów skłania się ku opinii, że sposobem

na to jest… rezygnacja z zaplanowanych

wcześniej i stosowanych obecnie rozwiązań. Nie

można przy tym zapominać, że odpowiedniego,

alternatywnego silnika w Rosji po prostu nie ma.

Do parku Patriot przywieziono tym razem aż trzy

T-14, ale żaden z nich nie uczestniczył w pokazach

dynamicznych. Przysłowiową łyżką dziegciu była

upubliczniona w czasie forum opinia ekspertów

wojskowych z 38. Instytutu Badawczo-Rozwojowego

Sprzętu Pancernego i Uzbrojenia Ministerstwa

Obrony Federacji Rosyjskiej, że Armata nie jest

wystarczająco perspektywiczna i będzie spełniać

„podstawowe wymagania” najwyżej do 2040 r.

(warto pamiętać, że obecnie używane w Rosji czołgi

„spełniają wymagania” już od prawie 50 lat). Konieczne

jest wobec tego rychłe rozpoczęcie prac

nad całkowicie nowym (sic!) czołgiem. Generalny

dyrektor „UrałWagonZawoda” Aleksandr Potapow

poinformował natomiast, że na bazie T-14 powstanie

wóz wsparcia ogniowego, odpowiednik BMPT

Terminator, nazwany roboczo Ilia Muromiec, uzbrojony

w dwie (?) 57 mm armaty.

Wiele niejasności wiąże się także z programami

Bumierang oraz Kurganiec i tegoroczna Armija

żadnej z nich nie wyjaśniła. Przyjdzie więc jeszcze

poczekać na ostateczny „seryjny” kształt pojazdów

z obu rodzin. Potwierdzają się w ten sposób

obawy analityków, w tym niżej podpisanego, wyrażane

już ponad sześć lat temu, gdy prezydent

Władimir Putin zarządził błyskawiczną budowę

wozów bojowych nowej generacji przed jubileuszową

defiladą 70-lecia zwycięstwa w 2015 r.

Z jednej strony znacząco przyspieszyło to proces

ich powstawania, ale też spowodowało wykorzystanie

przede wszystkim łatwo dostępnych i niekoniecznie

najlepszych rozwiązań, które z czasem

uznano za niewłaściwe. Ich zastępowanie lepszymi

Manuł, czyli BMP-3 z silnikiem z przodu i systemem wieżowym TKB-947. Fot. Said Aminow.

48 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Pojazdy wojskowe

Jarosław Kończak

Samochody ciężarowe służą na ogół

do przewozu ładunków, jak sama nazwa

wskazuje – ciężkich. Niektóre ciężarówki

użytkowane przez Siły Zbrojne RP

na swoich skrzyniach mogą także przewozić

żołnierzy. Aby sprostać wymaganiom

przewozu ładunków, samochody te

wyposażane są w silniki o odpowiedniej

mocy, tak aby zapewnić pożądane

parametry użytkowe w zakresie dynamiki

pojazdu czy uzyskiwanych prędkości jazdy.

Silniki i ich osiągi często są tematem

rozmów zarówno na niwie zawodowej,

jak i prywatnej. Chętnie wymieniamy się

informacjami dotyczącymi: mocy silników,

maksymalnych wartości momentu obrotowego,

sposobu doładowania, własności

eksploatacyjnych, np. jak często trzeba

wymieniać olej, czy występują wycieki oleju

lub innych płynów eksploatacyjnych, jakie

jest np. zużycie paliwa, ile silnik „bierze”

oleju. Rzadko kiedy jednak interesujemy

się, jak moc od silnika przenoszona jest do

kół napędowych. I temu zagadnieniu,

oczywiście w kontekście ciężarówek wojskowych,

poświęcony jest niniejszy artykuł.

Fotografie w artykule: Jarosław Kończak, Andrzej Kiński.

Wojsko dysponuje różnymi rodzajami

samochodów ciężarowych. Wśród

nich zaznacza się wyraźny podział na

samochody typowo szosowe – zwane po wojskowemu

samochodami ogólnego przeznaczenia

i na samochody zdolne do przemieszczania się

w terenie – zwane samochodami wysokiej mobilności.

W tych grupach sprzętowych ciężarówki

dzieli się na podgrupy: małej ładowności, odpowiednio

dostawcze, lekkie terenowe; średniej (ciężarówki

o ładowności do ok. 7 t) i dużej ładowności

(powyżej 7 t). Za transformację i przeniesienie

do kół wytwarzanego przez silnik momentu obrotowego

odpowiada układ napędowy. Zazwyczaj

składa się on ze sprzęgła, kilku- lub kilkunastostopniowej

skrzyni przekładniowej, przekładni głównej,

wałów/półosi napędowych, uzupełnianych

dodatkowo przekładniami zwalniającymi. Układy

napędowe samochodów wysokiej mobilności,

w celu doprowadzenia mocy do każdego koła

i zapewnienia zdolności do pokonywania bezdroży

(ang. off-road), uzupełnione są o takie dodatkowe

zespoły jak: skrzynie rozdzielcze, skrzynie

redukcyjne (często stanowią jeden zespół

razem ze skrzynią rozdzielczą i np. międzyosiowym

mechanizmem różnicowym), międzyosiowe

mechanizmy różnicowe, blokady mechanizmów

różnicowych.

Jednym z kluczowych podzespołów odpowiedzialnych

za zmianę momentu obrotowego

Star 266 – polskiej konstrukcji i produkcji taktyczna ciężarówka terenowa. Samochód wyposażono w manualnie sterowaną

skrzynię przekładniową i skrzynię rozdzielczą. Ta bardzo udana konstrukcja ma już blisko pół wieku i nadal stanowi podstawowe

wyposażenie jednostek wojskowych w grupie etatowej samochodów średniej ładowności wysokiej mobilności.

Układy napędowe w polskich

ciężarówkach wojskowych

w układach napędowych jest skrzynia biegów.

Zapewnia ona także realizację zmiany kierunku

obrotów, a tym samym umożliwia jazdę do tyłu.

Inne podzespoły, które zmieniają wartość momentu

obrotowego, to: przekładnie zwalniające

(czasem przyśpieszające) i reduktory (zwykle

2-biegowe). Zapewniają one stałą wartość przełożenia

lub umożliwiają wybór jednego z dostępnych

dwóch przełożeń. Czasem przekładnie redukcyjne

umożliwią rozłączenie napędu, realizują

wówczas funkcję biegu neutralnego. Powróćmy

do skrzyń biegów. Skrzynie biegów samochodów

wojskowych, podobnie jak w rozwiązaniach znanych

z cywilnych pojazdów, dzieli się na:

❚ uwzględniając sposób uzyskania zmiany

przełożeń:

❙ stopniowe (z przekładniami zębatymi);

❙ bezstopniowe (mechaniczne cierne lub bezwładnościowe,

hydrauliczne, elektryczne);

❚ uwzględniając sposób sterowania:

❙ manualne;

❙ półautomatyczne (np. preselekcyjne skrzynie

typu Wilson);

❙ zautomatyzowane;

❙ automatyczne;

❚ uwzględniając rozwiązania konstrukcyjne:

❙ mechaniczne;

❙ hydrauliczne;

❙ hydromechaniczne;

❙ o osiach stałych (np. 2-, 3-wałowe);

❙ o osich wirujących (planetarne);

❙ mechaniczne cierne lub bezwładnościowe;

❙ dwusprzęgłowe;

❙ mieszane (automatyczne hydromechaniczne –

– w zakresie pracy przekładni hydrokinetycznej);

❙ hybrydowe (zawierające zespół generatora-silnika

elektrycznego).

W Wojsku Polskim zdecydowana większość samochodów

ciężarowych wyposażona jest w tzw.

manualne skrzynie biegów, tj. najtańsze w produkcji

i zakupie, wymagające przeciętnych

technologii wykonania. Skrzynie biegów ze sterowaniem

mechanicznym stanowią istotny element

układu napędowego takich samochodów

jak np.: (w grupie samochodów ogólnego przeznaczenia,

czyli szosowych) Star 200, Iveco Eurocargo,

Renault C430, Star/MAN serii LE, Jelcz 325,

Jelcz 622, Iveco Stralis, Lublin serii 3302, 3322,

3314, Fiat Ducato, VW Crafter, (w grupie samochodów

wysokiej mobilności) Honker 2424, Mercedes

290 GD, Mercedes Unimog 1300, Star 266,

Jelcz 442.32, Ural-375D, ZiŁ-131, a nawet niemal

prehistoryczne ZiŁ-157.

W zautomatyzowane skrzynie biegów wyposażone

są ciągniki siodłowe w zestawach do

transportu ciężkiego sprzętu wojskowego, np.

Iveco Trakker i niektóre wojskowe autobusy, np.

Scania Irizar.

W pełni automatyczne skrzynie biegów wykorzystywane

są jedynie w kołowych pojazdach

bojowych: kołowych transporterach opancerzonych

Rosomak i ich odmianach specjalistycznych,

pojazdach opancerzonych rodziny Żubr czy pojazdach

produkcji amerykańskiej: opancerzonych/minoodpornych

Oshkosh MAT-V oraz w samochodach

terenowych rodziny HMMWV.

Światowe trendy w dziedzinie układów napędowych

samochodów ciężarowych ukierunkowane

są na stosowanie w nich automatycznych skrzyń

biegów. Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu bliżej.

60 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Samoloty bojowe

Suchoje T-50 są demonstratorami technologii i prototypami perspektywicznego naddźwiękowego wielozadaniowego samolotu bojowego Su-57 (T-50S) i testowane na nich

jest m.in. jego wyposażenie elektroniczne i optoelektroniczne. Na zdjęciu czwarty prototyp do prób w locie T-50-4.

Miroslav Gyűrösi

Suchoje T-50, będące demonstratorami

technologii i prototypami

perspektywicznego naddźwiękowego

wielozadaniowego samolotu bojowego

Su-57, od chwili opublikowania o nich

pierwszych oficjalnych informacji budzą

ogromne zainteresowanie analityków

wojskowych i miłośników lotnictwa na

całym świecie. Biorąc pod uwagę, że dziś

o efektywności bojowej i przetrwaniu na

polu walki samolotów bojowych

decyduje w pierwszej kolejności

ich wyposażenie, w poniższym artykule

postaramy się przybliżyć dostępną

wiedzę na temat sensorów i systemów

samoobrony na egzemplarzach

doświadczalnych oraz tych

przewidzianych do pierwszych

maszyn seryjnych.

Ilustracje w artykule: Miroslav Gyűrösi,

Piotr Butowski, saidpvo.livejournal.com.

Systemy elektroniczne

i optoelektroniczne samolotu T-50

Mówi się, że piękny samolot zazwyczaj

dobrze lata. Dziś jednak, w przypadku

samolotów bojowych, doskonałość aerodynamiki,

staranny design, a nawet potężne jednostki

napędowe są tylko jednymi z aspektów

branych pod uwagę przy ocenie potencjalnego

skutecznego zastosowania bojowego (a także

wymagań stawianych przez ewentualnego zamawiającego).

Współcześnie, w znacznie większym

stopniu niż działo się to kilkadziesiąt czy nawet

kilkanaście lat temu, prawdziwe możliwości użytkowe,

bojowe i eksploatacyjne jakiegokolwiek

statku powietrznego determinują jego systemy

i podsystemy pokładowe, w tym elektroniczne,

optoelektroniczne i przetwarzające informacje

oraz ich oprogramowanie. W czasie działań bojowych

zaskoczenie nadal pozostaje jednym

z głównych czynników decydujących o powodzeniu,

stąd faktyczne możliwości i charakterystyki

specjalistycznego wyposażenia zadaniowego

samolotów i śmigłowców są utajnione, a często –

w pełni świadomie – do ogólnie dostępnych źródeł

informacji przekazuje się na ich temat dane

mocno okrojone lub zupełnie zafałszowane.

Prawdziwe można poznać czasem dopiero w kilkanaście,

a nawet kilkadziesiąt lat po wycofaniu

danego typu sprzętu z eksploatacji. To standardowe

podejście i tak robią dziś wszyscy.

Jak już wspomniano, realne możliwości jakiejkolwiek

współczesnej platformy powietrznej

w coraz większym stopniu zależą od zastosowanych

w nich takich rozwiązań i technologii, których

na pierwszy rzut oka z zewnątrz na danym

statku powietrznym w ogóle nie widać bądź

świadczą o ich obecności jedynie detale, które są

w stanie dostrzec tylko nieliczni, zwykle specjaliści

w danej dziedzinie.

To w całej rozciągłości dotyczy także samolotów

Suchoj T-50, które powstają w Federacji Rosyjskiej

w ramach programu PAK FA (ros. Pierspiektiwnyj

awiacjonnyj komplieks frontowoj awiacji,

Perspektywiczny System Lotniczy Lotnictwa

Główny zespół antenowy systemu Sz121 (MIRES) – N036-01-1 pasma centymetrowego w postaci,

w jakiej został zaprezentowany podczas swej publicznej premiery na salonie MAKS 2009.

Ten sam zespół antenowy po wprowadzeniu zmian w konstrukcji i ulepszeń, wystawiony

na MAKS 2015.

70 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Opinie

Bell to symbol lotnictwa, a nowe programy

to kolejny etap naszego rozwoju

Zastanawia mnie jedno. Produkcja UH-1Y Venom dla US Marine Corps

została zakończona już jakiś czas temu. Czy na potrzeby kontraktu dla

Republiki Czeskiej nie będzie konieczne wznowienie prac na zamkniętej

wcześniej linii montażowej?

Pomimo tego, że zakończyliśmy produkcję UH-1Y Venom dla USMC [ostatni

wiropłat został dostarczony w styczniu 2019 r. – przyp. red.], nie musimy

inwestować środków w restart linii montażowej, gdyż śmigłowiec ma 85%

wspólnych elementów z nadal produkowanym AH-1Z Viper. Oczywiście, są

też różnice, obejmujące choćby kabinę. Natomiast kluczowe elementy jak

przekładnia, silniki, wiele innych instalacji jest także takich samych. Dostawca

kabin pozostawił oprzyrządowanie przeznaczone do produkcji elementów

dla nas, co powoduje, że nie stanowi to problemu.

W czasie XXVIII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego

w Kielcach Łukasz Pacholski rozmawiał z Joelem Bestem, dyrektorem

ds. sprzedaży firmy Bell na obszarze Europy, Bliskiego Wschodu,

Afryki, Azji Centralnej i Ameryki Południowej.

Bell jest jednym z podmiotów, który uczestniczy w dialogu technicznym

w ramach programu Perkoz, który w maju tego roku ogłosił Inspektorat

Uzbrojenia. Co mają Państwo do zaoferowania?

Ze względu na brak szczegółowych wymagań ze strony Ministerstwa

Obrony Narodowej nie jesteśmy w stanie – obecnie – zaproponować konkretnej

konstrukcji. Mamy szeroką gamę produktów, a więc mogą to być na

przykład śmigłowce UH-1Y Venom. To konstrukcja wielozadaniowa, przystosowana

także do uczestnictwa w działaniach bojowych. W momencie,

kiedy zamawiający ogłosi szczegółowe wymagania, będziemy w stanie

zaoferować Polsce najlepsze rozwiązanie.

Bell podpisał niedawno kontrakt z Departamentem Obrony Stanów

Zjednoczonych na produkcję i dostawę śmigłowców do Republiki Czeskiej.

Jakie jest jego znaczenie dla firmy, biorąc pod uwagę, że to pierwsza

umowa na dostawę śmigłowców Bella siłom zbrojnym państwa

z Europy Środkowej?

W grudniu ubiegłego roku została zawarta międzyrządowa umowa w tej

sprawie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Republiką Czeską. Bell zainwestował

własne środki w przygotowania do realizacji tego zlecenia.

Obecnie, pomimo pandemii COVID-19 zakładamy, że harmonogram programu

nie jest zagrożony i z naszej strony dopełnimy wszystkiego, aby zamawiający

otrzymał sprzęt zgodnie z planem.

Polska to nie tylko Perkoz, ale także program śmigłowca bojowego

Kruk. W nim Bell promuje AH-1Z Viper.

Naszym zdaniem AH-1Z Viper jest idealną maszyną dla państw Europy

Środkowej. Jednym z powodów są wymagania postawione przed tą konstrukcją

przez US Marine Corps, które wymagają od systemów pokładowych

pracy w najtrudniejszych warunkach atmosferycznych. Stąd też

mogą w pełni sprawdzić się także w warunkach klimatycznych panujących

w tej części świata. Dodatkowo, ze względu na ekspedycyjny charakter

działań Marines, są one przystosowane do obrony nosicieli – wielozadaniowych

okrętów desantowych, a więc zostały zintegrowane, np. z pociskami

kierowanymi „powietrze–powietrze” AIM-9 Sidewinder. Do codziennej eksploatacji

nie potrzebują też rozbudowanej logistyki. Warto zauważyć, że

w Europie jest tylko trzech użytkowników AH-64 Apache, co powoduje, że

dobrym pomysłem jest dywersyfikacja konstrukcji, które mogłyby wypełniać

także inne zadania. I tu widzimy szansę dla AH-1Z Viper, które staną się

następcami Mi-24 w Republice Czeskiej, a liczymy, że zastąpią także stare

wiropłaty w Polsce czy Rumunii. Dzięki temu uzupełniłyby potencjał

Holendrów, Greków i Brytyjczyków czy jednostek lotniczych US Army stacjonujących

w Europie.

Porozmawiajmy o przyszłości. Bell realizuje obecnie programy Future

Attack Reconnaissance Aircraft (FARA) i V-280, czy mogliby Państwo

powiedzieć coś więcej o ich zaawansowaniu?

V-280 Valor, obecnie demonstrator technologii, powstał na bazie doświadczeń

zebranych w programie V-22 Osprey, w ramach programu Future Vertical

Lift (FVL). Ma być tańszy w produkcji i eksploatacji od Ospreya, a jednocześnie

zachowywać jego rewolucyjne rozwiązania. Ważnym argumentem

ma być także to, że dzięki dużej serii produkcyjnej ma być atrakcyjny pod

względem ceny dla użytkowników.

Jedną z maszyn, które Bell mógłby zaoferować w programie Perkoz jest UH-1Y Venom.

78 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Przemysł lotniczy

Łukasz Pacholski

Tegoroczny Międzynarodowy Salon

Przemysłu Obronnego w Kielcach, pomimo

ograniczeń wynikających z obostrzeń

epidemiologicznych związanych z pandemią

COVID-19, przyniósł zaskakująco dużą

reprezentację podmiotów, które są

zainteresowane udziałem w projektach

związanych z modernizacją techniczną

Sił Zbrojnych RP, dotyczących lotnictwa.

Fotografie w artykule: Łukasz Pacholski,

Andrzej Kiński.

Po złożeniu 31 stycznia 2020 r. w Stanach Zjednoczonych

zamówienia na samoloty wielozadaniowe

piątej generacji Lockheed Martin

F-35 Lightning II w ramach programu Harpia, największym

pod względem potencjalnej wartości

lotniczym programem modernizacji, dotyczącym

lotnictwa Wojsk Lądowych, jest wybór następcy

śmigłowców bojowych Mi-24D/W.

Program Kruk

Od rozpoczęcia przez Inspektorat Uzbrojenia w lipcu

2014 r. fazy analityczno-koncepcyjnej, program

Kruk budzi nieodmienne zainteresowanie tych samych

potencjalnych dostawców – Boeinga i Bella

ze Stanów Zjednoczonych, a także europejskiego

koncernu Leonardo. Pierwszy z nich, pomimo braku

własnego stoiska na MSPO, reprezentował jedyny

śmigłowiec bojowy obecny „w metalu” na targach

– AH-64D Apache Longbow, który wystawił

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. Należał

on do kompanii A, 1. batalionu, 3. Pułku Lotnictwa

Wojsk Lądowych, aktualnie stacjonującej w bazie

w Powidzu.

Bell wykorzystywał za to sukces w Republice

Czeskiej – podpisanie umowy LOA 12 grudnia

2019 r. na dostawę ośmiu wielozadaniowych wiropłatów

UH-1Y Venom i czterech bojowych AH-1Z

Viper – do zintensyfikowania działań marketingowych

w Polsce. Na stoisku prezentowano modele

obydwu wspomnianych konstrukcji, co ma związek

z zainteresowaniem amerykańskiego producenta

także programem Perkoz (o czym dalej). Zdaniem

Amerykanów, atutem AH-1Z Viper są m.in. mniejsze

potrzeby związane z zapleczem logistyczno-serwisowym

od konkurencyjnego AH-64E Apache Guardian,

uważanego przez wielu za faworyta w programie

Kruk. Uproszczenie obsługi to jeden

z wymogów podstawowego użytkownika tych

maszyn – Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych,

który wykorzystuje je m.in. na pokładach

śmigłowcowców desantowych. Filozofia użycia

Vipera sprawia, że musi on skutecznie operować

w przestrzeni powietrznej, w której występuje zagrożenie

ze strony lotnictwa potencjalnego przeciwnika.

To zaś wymusiło m.in. integrację z kierowanymi

pociskami „powietrze–powietrze” AIM-9X

Sidewinder. W opinii przedstawicieli Bella, wybór

AH-1Z Viper w programie Kruk byłby optymalnym

Model bezzałogowego aparatu latającego Lockheed Martina proponowanego Polsce w ramach programu Harpii Szpon.

Amerykańska korporacja oferuje znaczące zaangażowanie w projekt polskiego przemysłu obronnego.

Statki powietrzne na MSPO 2020

rozwiązaniem, gdyż ze względu na wspólną granicę

z potencjalnym agresorem Polska nie będzie w stanie

wywalczyć przewagi w powietrzu w pierwszej

fazie ewentualnego konfliktu. Zadaniem polskich

śmigłowców bojowych ma być opóźnienie natarcia

do czasu przybycia posiłków z innych państw Europy,

w tym pododdziałów wyposażonych w AH-64E

z Niderlandów, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych.

Minusem AH-1Z jest fakt, że to konstrukcja

mało popularna, której produkcja wydaje się zbliżać

ku końcowi. Marines odbierają właśnie ostatnie egzemplarze,

a zamówienia eksportowe są nieliczne.

Poza Republiką Czeską 12 maszyn zamówił Bahrajn.

Niemniej zainteresowanie Viperem wyrażają: Rumunia,

Filipiny, Australia i Republika Korei, ale trudno

wyrokować, czy przerodzi się ono w potwierdzone

zamówienia. Co ciekawe, długofalowa polityka firmy

Bell w stosunku do Ministerstwa Obrony Narodowej

opiera się na wykorzystaniu programów Kruk

i Perkoz do prawdziwego przeskoku generacyjnego,

jaki czeka flotę wiropłatów SZ RP w nieodległej

przyszłości (szerzej o tym w wywiadzie z Joelem Bestem,

dyrektorem ds. sprzedaży Bell Helicopter

Textron na obszarze Europy, Bliskiego Wschodu,

Afryki, Azji Centralnej i Południowej Ameryki w tym

samym numerze WiT).

Na tle obu amerykańskich propozycji wyróżnia

się koncern Leonardo, który od dłuższego czasu

promuje w Polsce AW249. To konstrukcja dopiero

rozwijana w ramach umowy z Ministerstwem Obrony

Republiki Włoskiej i pomimo problemów epidemiologicznych

prace nad nią nie notują opóźnień.

Strona włoska podtrzymuje propozycję nawiązania

pełnej współpracy przy rozwoju śmigłowca, który

mógłby być montowany w Polsce, a także zintegrowany

z wybranymi przez MON elementami wyposażenia

i uzbrojenia. Oczywiście kooperacja nie zakończyłaby

się na integracji i montażu, Leonardo

proponuje cały czas współpracę z podmiotami Polskiej

Grupy Zbrojeniowej S.A. w zakresie późniejszego

wsparcia eksploatacji. Obecnie program AW249

znajduje się na etapie budowy prototypu, którego

oblot jest zaplanowany na 2021 r. Inne szczegóły

dotyczące harmonogramu prac są tajemnicą, której

nie ujawnia ani producent, ani zamawiający. Wiadomo,

że w połowie lat 20. AW249 miałby zacząć zastę-

80 Wojsko i Technika • Październik 2020

www.zbiam.pl


Systemy bezzałogowe

Double Eagle SAROV zastąpi Double Eagle’a Mk III i Morświna. Może działać jako pojazd inspekcyjny i transportujący ładunek wybuchowy do niszczenia min.

Nowe systemy podwodne Kormoranów II

Tomasz Grotnik

W stoczni Remontowa Shipbuilding S.A.

w Gdańsku trwa budowa dwóch

seryjnych niszczycieli min projektu

258 Kormoran II. W konstrukcji

i wyposażeniu Albatrosa oraz Mewy

uwzględniono korekty, będące efektem

doświadczeń uzyskanych w trakcie prób

zdawczo-odbiorczych i trwających

już ponad dwa lata badań eksploatacyjno-wojskowych

prototypowego

ORP Kormoran, który podniósł banderę

28 listopada 2017 r. Zdecydowano

między innymi o rezygnacji z jednych

i zastosowaniu innych nowych pojazdów

podwodnych, jak też dodano kolejny

system, które przybliżymy

w tym artykule.

Ilustracje w artykule: Saab, Kraken Robotics,

Tomasz Grotnik, Marcin Chała.

Albatros (602) i Mewa (603) powstają na

mocy umowy zawartej 27 grudnia 2017 r.

pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia Ministerstwa

Obrony Narodowej a konsorcjum

przemysłowym, utworzonym przez: Remontową

Shipbuilding S.A. (lider) i gdyńskie spółki Polskiej

Grupy Zbrojeniowej S.A. tj. Ośrodek Badawczo-

-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej S.A.

(CTM) oraz PGZ Stocznię Wojenną Sp. z o.o. Wartość

umowy na budowę okrętów wraz z trzema

pakietami wsparcia logistycznego (w tym prototypu)

i szkoleniem załóg wyniosła 1,186 mld PLN.

W wyposażeniu ORP Kormoran (601) – oprócz

trójczęstotliwościowej stacji hydroakustycznej

SHL-101/TM (produkcji CTM), będącej zasadniczym

sensorem kadłubowym – znajdują się cztery

typy bezzałogowych pojazdów podwodnych mających

zastosowanie w wojnie minowej. Są to aparaty

zdalnie sterowane (ROV, Remotely Operated

Vehicles) i autonomiczny (AUV, Autonomous Underwater

Vehicle). Do pierwszej kategorii zaliczają

się: sonar samobieżny o zmiennej głębokości pracy

(SPVDS, Self Propelled Variable Depth Sonar)

Saab Double Eagle Mk III ze stacją hydrolokacyjną

SHL-300, opracowaną przez CTM; modułowy pojazd

głębinowy Morświn i jednorazowy samobieżny

ładunek wybuchowy Głuptak, występujący też

w wielorazowej odmianie inspekcyjnej. Te dwa

ostatnie zaprojektowało i wyprodukowało Centrum

Morskich Technologii Militarnych Politechniki

Gdańskiej. Przedstawicielem AUV jest natomiast

Kongsberg Maritime Hugin 1000MR wyposażony

w sonar interferometryczny wysokiej rozdzielczości

z aperturą syntetyczną HISAS 1032 (High Resolution

Interferometric Synthetic Aperture Sonar).

W kierunku optymalizacji

W trakcie prób zdawczo-odbiorczych, a w szczególności

w toku badań eksploatacyjno-wojskowych

na Bałtyku i Morzu Północnym, sprawdzono

możliwości poszczególnych sensorów i efektorów

zintegrowanych w ramach Okrętowego Systemu

Zarządzania Walką SCOT-M 258, opracowanego

przez CTM. W wyniku tych testów

zdecydowano o docelowej rezygnacji z dwóch

ROV, zastąpieniu ich na okrętach seryjnych jednym

pojazdem, uzupełnieniu zestawu bezzałogowców

kolejnym AUV, jak też dodaniu sonaru

holowanego. Z pierwotnego składu wyposażenia

usunięto Double Eagle’a Mk III i Morświna.

Zadaniem Double Eagle’a było poszukiwanie

i wstępna klasyfikacja za pomocą stacji SHL-300

obiektów niebezpiecznych przed okrętem, na co

pozwala jego sterowanie przewodowe. Ponadto

miał on być stosowany w pracy równoległej z sonarem

kadłubowym SHL-101/TM, dzięki czemu

możliwe byłoby skanowanie szerszego pasa dna

przy jednym przejściu okrętu w danym rejonie.

Próby wykazały jednak, że wspólna praca stacji

kadłubowej oraz SPVDS jest trudna w realizacji

w warunkach morskich i nie przynosi zakładanych

efektów. Wykorzystywanie jednozadaniowego

pojazdu do poszukiwania min w odległości

limitowanej długością kabloliny uznano za

nieefektywne, w sytuacji, gdy przy zastosowaniu

pojazdów autonomicznych można robić to samo

skuteczniej, na większym dystansie i głębokości.

Morświn powstał jako następca Ukwiała – systemu

głębinowego z pojazdem zdalnie sterowanym

wielokrotnego użytku, przeznaczonym do identyfikacji

obiektów niebezpiecznych i transportu

w rejon celu odpalanych zdalnie ładunków wybuchowych

Toczek A i B (produkcji CTM). Ukwiały

przyjęto do eksploatacji w 1999 r. na trzech trałowcach

bazowych proj. 206FM. Zasadniczą wadą

Ukwiała, zaprojektowanego do działań na Bałtyku,

była zbyt mała moc napędu, uniemożliwiająca

pokonywanie zmiennych prądów morskich

na Morzu Północnym, ważnym rejonie odpowiedzialności

stałego zespołu przeciwminowego

NATO SNMCMG-1. Wolny od niej miał być modułowy

system głębinowy Morświn, przeznaczony

do wykonywania wszystkich typów prac obserwacyjnych

i mapowania dna za pomocą urządzeń

www.zbiam.pl

Październik 2020 • Wojsko i Technika 87


Okręty wojenne

Marcin Chała

30 sierpnia w stoczni Dalian Shipbuilding

Industry Company w Dalian w prowincji

Liaoning zwodowano ósmy, a zarazem

ostatni niszczyciel rakietowy typu 055

pierwszej serii. Tym samym Marynarka

Wojenna Chińskiej Armii Ludowo-

-Wyzwoleńczej, po niespełna trzech

latach, zakończyła pierwszą fazę

najbardziej zaawansowanego

programu okrętów bojowych

w swojej historii.

Fotografie w artykule: Internet, CCTV, China Military,

top81.cn, US Navy, Commonwealth of Australia.

Aby dobrze zrozumieć, jak wielki skok generacyjny

wykonali Chińczycy w dziedzinie

projektowania niszczycieli, warto pokrótce

przypomnieć jak wyglądała ich ewolucja,

która właściwie rozpoczęła się dopiero na początku

lat 90. ubiegłego wieku, na kanwie doświadczeń

zdobytych w toku produkcji starszych okrętów

tej klasy, będących odmianami projektów

sowieckich z lat 50.

Pierwszymi niszczycielami rakietowymi Marynarki

Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej

(MW ChALW) krajowej konstrukcji były

Harbin i Qingdao typu 052 (NATO Luhu, w służbie

1994 i 1996 r.). Zaprojektowano je w całości

w 7. Akademii Ministerstwa Obrony Narodowej,

a znaczną część ich wyposażenia i uzbrojenia stanowią

systemy zagraniczne (m.in. radary produkcji

francuskiej, kopie tamtejszego uzbrojenia rakietowego

czy amerykańskie turbiny gazowe),

które zdążono zakupić przed nałożeniem na Chińską

Republikę Ludową sankcji w następstwie wydarzeń

na placu Tiān’ānmén 4 czerwca 1989 r.

Były to też pierwsze okręty MW ChALW napędzane

turbinami gazowymi i wyposażone w zintegrowany

system kierowania walką. Od początku

traktowano je jednak jako demonstratory technologii,

w celu przetestowania zachodnich systemów

i dalszej ewolucji ich krajowych odpowiedników

z wykorzystaniem tzw. inżynierii wstecznej,

aniżeli jako jednostki stricte bojowe.

W maju 1996 r., jeszcze przed podniesieniem

bandery na Qingdao, w stoczni w Dalian położono

stępkę kolejnego niszczyciela rakietowego, a de

facto okrętu doświadczalnego Shenzhen typu 051B

(NATO Luhai). Do służby wszedł on w lutym 1999 r.

Był to pierwszy i wówczas największy okręt chińskiej

budowy, w konstrukcji którego na tak dużą

skalę uwzględniono potrzebę redukcji pól fizycznych

ze szczególnym uwzględnieniem skutecznej

powierzchni odbicia radiolokacyjnego (SPO). Ze

względu na wspomniane sankcje, do napędu wykorzystano

turbiny parowe rodzimej produkcji

(konstrukcji turbin gazowych wtedy jeszcze nie

opanowano).

Poważnym problemem wszystkich wprowadzanych

wówczas do służby okrętów były bardzo

Niszczyciele typu 055

– Zumwalty Państwa Środka

Defilada z okazji 70-lecia utworzenia MW ChALW była okazją do pierwszej publicznej prezentacji okrętu wielozadaniowego

nowej generacji. Z tej perspektywy widać jak dużo uwagi konstruktorzy poświęcili ograniczeniu

jego pól fizycznych. Warto zauważyć rozmieszczenie anten ścianowych poszczególnych systemów radiolokacyjnych.

Nanchang wypornością niemal dorównuje Zumwaltowi, ale już ich porównanie na płaszczyźnie

technicznej raczej wypada blado dla konstrukcji chińskiej.

ograniczone możliwości rakietowych systemów

przeciwlotniczych. Zdając sobie z tego sprawę władze

w Pekinie zdecydowały się zakupić na przełomie

wieków w Federacji Rosyjskiej niszczyciele

rakietowe Hangzhou i Fuzhou proj. 956E (nieukończone

Ważnyj i Wdumcziwyj), które podniosły bandery

chińskie w 1999 i 2000 r., zaś w latach 2005–

–2006 uzupełniły je dwa kolejne proj. 956EM

(Taizhou eks-Wnuszitielnyj i Ningbo eks-Wiecznyj).

Cała czwórka jest uzbrojona m.in. w rakietowy system

przeciwlotniczy Sztil z pociskami 3M38M1E,

które w istotny sposób przewyższały choćby HQ-7

bliskiego zasięgu, będący kopią francuskiego

Thomson-CSF Crotale. Na bazie doświadczeń z rosyjskimi

systemami podjęto decyzję, że kolejne budowane

w kraju niszczyciele powstaną przy znaczącym

udziale rosyjskiego przemysłu.

Stąd też, wprowadzone do służby w lipcu 2004 r.,

Guangzhou i Wuhan typu 052B (NATO Luyang-I)

otrzymały m.in. system przeciwlotniczy Sztil z nowszymi

pociskami 9M317E, odpalanymi z dwóch

belkowych wyrzutni 3S90E i radary kierowania

ogniem 3R91E1. Także główne systemy radiolokacyjne

pochodziły z Rosji i były to: trójwspółrzędny

Friegat-MAE.5 oraz Minierał-ME (ten drugi wskazuje

cele pociskom przeciwokrętowym YJ-83). Rosjanie

pomogli też przy projekcie technicznym niszczycieli

i w czasie ich budowy. Kombinowana siłownia

na pierwszym z okrętów obejmowała niemieckie

silniki wysokoprężne MTU i turbiny gazowe ukraińskiej

„Zorii-Maszprojektu”.

Również w 2004 r. potwierdzono, że w Dalian

budowany jest kolejny typ niszczyciela, którym

okazał się Shenyang, prototypowy okręt typu 051C

(NATO Luzhou). Banderę podniósł 1 stycznia 2006 r.

W celu przyspieszenia prac projektowych wykorzystano

kadłub taki jak w Shenzhenie, z tym że w pokładzie

dziobowym umieszczono sześć ośmiokomorowych,

bębnowych wyrzutni pionowych

rosyjskiego przeciwlotniczego systemu rakietowego

S-300FM Rif-M z pociskami 5W55RM (eksportowa

wersja Forta). Uzbrojenie ofensywne zapewniał

z kolei najnowszy wówczas krajowy system z pociskami

YJ-83. Pomimo zastosowania nowszych systemów,

szczególnie przeciwlotniczych, okręty typu

051C (drugim jest Shijiazhuang), cechowały się

znacznie większym SPO niż starsze jednostki, do

ich napędu ponownie wykorzystano turbiny parowe,

a najważniejsze systemy radiolokacyjne pochodziły

nadal z Rosji (Friegat-MAE.5 i Minierał-ME).

Rewolucja w dziedzinie rozwoju chińskich niszczycieli

rakietowych nastąpiła wraz z wejściem do

służby pierwszego prawdziwie wielozadaniowego

okrętu tej klasy, należącego do typu 052C (NATO

Luyang-II). Aby nieco zagmatwać sytuację warto

wspomnieć, że prototypowy Lanzhou podniósł

banderę… 18 lipca 2004 r., czyli niemal półtora

roku wcześniej od Shenyanga, którego de facto

miał być następcą. Niszczyciele 052C były pierwszymi

okrętami MW ChALW wyposażonymi w, pracujący

w paśmie G (4÷6 GHz), system radiolokacyjny

typu 346 z aktywnymi antenami ścianowymi ze

www.zbiam.pl

Październik 2020 • Wojsko i Technika 91

More magazines by this user
Similar magazines